Znaczne ocieplenie

Znaczne ocieplenie

Przed nami znaczne ocieplenie i zdecydowanie większa liczba dni słonecznych. Temperatury w niedzielę miejscami mogą wzrosnąć nawet do 24°C.

Tymczasem nadchodząca noc jeszcze zimna, miejscami temperatury spadną do ok. 0°C, ponieważ model AROME wskazuje minimum równe ok. +0.7°C, nie wykluczamy że miejscami spadnie ona znacznie niżej, szczególnie w miejscach gdzie sprzyja ku temu orografia terenu. W takich przypadkach temperatura minimalna może spaść nawet do -1 – -2°C. Łaskawszy pod tym względem jest model niemiecki (ICON-EU). Wg niego temperatura spadnie przeważnie do 4-5°C, jedynie na Podkarpaciu będzie nieco chłodniej.

Jutro już znacznie cieplej, niż w ostatnich dniach, przynajmniej w zachodniej i południowo-zachodniej części kraju, gdzie spodziewamy się temperatur przekraczających 20°C.

Wg modelu ALARO bardzo ciepło – do 23-24°C – będzie w sobotę. Inne modele są nieco bardziej pod tym względem powściągliwe.

Miejscami bardzo ciepłe, jak na początek października będą także noce, z temperaturami przekraczającymi 10°C. Niektóre modele sugerują zjawiska fenowe – w takich przypadkach temperatura minimalna może nie spaść poniżej 14-15°C.

Niektóre z prognoz długoterminowych zdają się sugerować, że ciepło będzie co najmniej do 13 października. Należy się jednak liczyć z tym, że o tej porze roku z niemal letnich temperatur maksymalnych możemy bardzo łatwo przeskoczyć do temperatur niemal zimowych. W połowie października zdarzały się już dość obfite opady śniegu i temperatury maksymalne bliskie 0°C.

 

Print Friendly, PDF & Email

50 Replies to “Znaczne ocieplenie”

  1. “(…) Temperatury w niedzielę miejscami mogą wzrosnąć nawet do 24°C.

    Tymczasem nadchodząca noc jeszcze zimna, miejscami temperatury spadną do ok. 0°C”

    ->>> W miesiącach przejściowych takie wahania temperatury są dość typowe – zwłaszcza przy dominacji aury suchej i pogodnej jaka ponownie ma powrócić.

    Wygląda na to, że w I połowie października będziemy mieli dwa zwyżkowania termiczne:
    -> pierwsze krótsze, ale i silniejsze – już niebawem, z Tmax w sporej części kraju 20/25°C (przynajmniej w jeden z weekendowych dni 06-07.10, jeżeli nie w oba),
    -> drugie słabsze, ale i dłuższe – z maksimum w któryś z dni 10-14.10 (ze wskazaniem na 11-12.10) – z Tmax w sporej części kraju 17/22°C.

    Tmin’y pozostaną już częściej jednocyfrowe, choć w najcieplejsze noce nadal będzie jeszcze powyżej 10°C. W ogólności jednak, częściej będziemy notowali ok. i powyżej +5°C, niż poniżej tej wartości jak ostatnio w pogodniejsze noce (łącznie z najbliższą).

    “(…) Niektóre z prognoz długoterminowych zdają się sugerować, że ciepło będzie co najmniej do 13 października.”

    ->>> Takich prognoz jest już zdecydowana większość, jeżeli nie wszystkie. Większa niepewność zaczyna się odnośnie dni począwszy od kolejnego weekendu (tzn. 13-14.10) – choć i w tym wypadku mało zapowiedzi kolejnego wyraźniejszego ochłodzenia (chyba, że to się zmieni, a co jest jeszcze całkowitym “gdybaniem”).

    Pomimo ujemnej anomalii za 4 pierwsze dni października – po dzisiejszym dniu pewnie nadal rzędu -2,2/-2K (ref. 1981-2010) – myślę, że już po niedzieli 07.10 będzie ona sumarycznie ok. 0K lub nieznacznie dodatnia. Natomiast około połowy miesiąca myślę, że są dość realne szanse, że wzrośnie co najmniej do +1K (o ile nie więcej, ale zapewne poniżej +2K). Czy jednak przewaga dodatnich anomalii przeciągnie się na II połowę października i w jakim stopniu na razie zupełnie nie wiadomo.

    %%%

    I tu mała dygresja dot. artykułu na TP odnośnie października:
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-10-04/co-nam-przyniesie-pogoda-w-pazdzierniku-bedzie-babie-lato-a-moze-spadnie-pierwszy-snieg/
    Z początku październik miał być oczywiście miesiącem ciepłym, potem jednak chłodnym, przejściowo neutralnym, a teraz jednak ponownie ciepłym. A to wszystko przez zmiany bieżącej sytuacji pogodowej. Tylko jak ją przewidzieć w terminie na miesiąc i więcej naprzód (???).

    %%%

    Na koniec jeszcze jedna kwestia…. Przed nami nie tylko powrót dominacji dodatnich anomalii, ale i także bardzo suchej aury – większość realizacji wskazuje na sumy mniejsze niż 5 mm (!) w ciągu najbliższych 2 tygodni dla Warszawy: http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw

    Choć ja akurat na taką perspektywę nie narzekam (zważywszy, że to jesień, a nie wiosna, czy lato i mając na względzie sytuację na Mazowszu), to i zarazem rozumiem zaniepokojenie osób z obszarów, gdzie w całym bieżącym roku bardzo mało padało.

  2. Prognozy faktycznie przyjemne, w weekend nawet 23-24 stopnie i słońce, potem na chwilę spadek do 14 i od wtorku znowu cieplej, widać stabilne ciepło na poziomie 18-22 stopni w dzień do końca wiarygodnych prognoz.

    Wbrew pozorom nie są to jakieś duże anomalie. Po prostu ostatnie 3 październiki nieco wypaczyły nasze postrzeganie tego miesiąca. Większość dni w okolicy 10*C w dzień albo nawet poniżej oraz wieczne szare chmury to normalna sytuacja w listopadzie, nie w październiku. Październiki z 2013 i 2014 miały ponad 10 dni z tmax 20*C i wyższą (i tylko pojedyncze poniżej 10*C) a wcale wybitnie ciepłe nie były. Ot ciepły i ładny październik. Naprawdę ciepły październik (2000, 2006) ma *większość* dni w okolicy 20 stopni za dnia, pojawiają się nawet dni gorące w okolicy 25*C. W 2000 najchłodniejszy dzień miał 12*C tmaxa.

    Przy dobrych wiatrach do połowy listopada może być pogoda kojarząca się z porą ciepłą. U mnie tak było w 2014 roku. Potem były totalne ciemności na 2,5 miesiąca ale i tak, 2014 to chyba najdłużej panująca aura znamienna dla ciepłej połowy roku. Zaczęta już w lutym, skończona w połowie listopada (przynajmniej u mnie, bo słyszałem że w WWA stratusy były już od 8.11)

    1. Akurat dla mojego miasta 23-24 stopnie za dnia to anomalia większa dla tego dnia października niż 10-12 stopni. U mnie norma dla 4 października to 15 stopni. Czyli 23-24 to więcej w górę niż 10-12 w dół.

    2. Dopiero około połowy października Tmax 20°C za dnia oznacza podobną anomalię co 30°C w najcieplejszym okresie lata – czyli rzędu +5K. Z tym, że w najcieplejszych dniach zarówno w Katowicach, jak i Warszawie może być ok. 21/23°C.

      W mojej ocenie średnie anomalie w okresie 05-14.10 (na razie) powinny być rzędu +2/+5K – w najcieplejszych dniach nieco wyższe niż +5K, a ok. poniedziałku 08.10 przejściowo i na krótko bliżej normy.

    3. Przeciętny wieloletni tmax to koło 14*C, przy czym na początku miesiąca jest to bliżej 17, a na koniec bliżej 10-11. Październik się mocno ochładza przez te 31 dni. Teraz wciaż mamy początek miesiąca, nawet jak w weekend będzie 23 stopnie to nie będzie to jakaś wysoka anomalia. Na pewno mniejsza niż 7 stopni w dzień często widywane w X 2016 i to już na początku miesiąca.

  3. Przy pażdzierniku 1966r to ocieplenie wygląda mizernie wtedy liczba dni z tmax>20 w Lublinie wyniosła 12 dni, a w najcieplejszym dniu osiągnęła 26,6 st.

    1. Ale względem ostatnich dni ociepli się średnio o ponad 5 st. – za dnia nawet blisko 10 st. Zmiana będzie więc odczuwalna – dla większości zapewne na bardziej komfortową termicznie.

  4. Ocieplenie nie jest jakieś specjalnie silne, ale zadowalająca okazać się może jego trwałość.

  5. Dynamicznie się to wszystko zmienia-jeszcze kilka dni prognozy sugerowały temperatury poniżej normy po 7 października mniej więcej do połowy miesiąca a teraz cała druga wg prognoz ma być powyżej normy, ciepło ma się zrobić już jutro a 6.10 bardzo ciepło.

    1. Nad Europą utworzy się grzbiet fali. Oba wyże – zarówno ten odchodzący obecnie na SE, jak i nowy w przyszłym tygodniu – będą po S stronie prądu strumieniowego. Dodatkowo mamy mieć nadal wzmożoną aktywność na N Atlantyku – z niżami właściwie już od Azorów i Wysp Brytyjskich po Arktykę (niektóre będące pozostałością cyklonów tropikalnych).

      Układ będzie sprzyjał adwekcji ciepłych mas z SW/S/SE co najmniej w okresie 05-14.10, jeżeli nie dłużej (z króciutkim przerywnikiem ok. poniedziałku).

      Te chłodniejsze scenariusze byłyby możliwe, gdyby wyż znad W Rosji rozbudowywał się na W, a po jego E stronie zanurkował niż. Jednak ostatnie prognozy nie widzą (już) takiej opcji nawet bliżej połowy miesiąca.

      1. co jak co ale o pogodny i ciepły październik to się mało kto obrazi po ostatnich 3 nieudanych październikach. Ten z 2015 jeszcze by dało się przeżyć ale 2016 i 2017 to porażki kompletne były. Opady 3x ponad normę, słońca zero.

        Nie zanosi się też, by ten miesiąc był tak absurdalnie ciepły jak kwiecień w tym roku. Żeby tak było to przez cały miesiąc by musiało być po 20-25 stopni.

        1. Tak racja. Ostanie 3 październiki były niezbyt ciekawe szczególnie te w 2016 i 2017 były paskudne, pochmurne i skrajnie (bardzo) wilgotne. Te paskudne październiki różniło to, że ten w 2017 był cieplejszy, ale zadecydowały o tym może raptem 7-10 dni ciepłych dni, a aż kilkanaście dni były z wysokimi temperaturami minimalnymi w nocy ze względu na pochmurne niebo, które podwyższały średnią dobową temperaturę.
          Ten w 2015 mimo, że był chłodny to miał plus, że był słoneczny i suchy.
          Oczywiście, że październik w tym roku nie ma szans aby zapisać się tak ciepły jak tegoroczny kwiecień. Anomalia musiałaby mieć odchylenie 4-7 stopni powyżej normy w zależności od regionu.

        2. W ogóle wiosną mamy większy rozrzut termiczny niż jesienią – a na co wpływ ma zapewne z jednej strony bardziej zmrożony po zimie ląd (+ Arktyka), a z drugiej większe nasłonecznienie. Obecnie warunki do aż takich dysproporcji są gorsze. Trudniej zarówno o aż tak wysokie anomalie jak w kwietniu b.r. (od 04.04), czy tak niskie jak np. na początku kwietnia 2013 r.
          Myślę jednak, że październik z anomalią powyżej +4K (ref. 1991-2010) w szczególnie sprzyjających okolicznościach jest możliwy.

  6. Schemat pogodowy od kwietnia wygląda mniej więcej tak: 2,5 miesiąca dodatnich anomalii okraszone dwutygodniowym przerywnikiem z ujemnymi anomaliami. Załamanie przyszło 22 czerwca i potrwało do 3 lipca, potem już temperatury “przeszły na plus”. Teraz podobnie.

    1. Idąc tym schematem, czeka nas znów 2,5 miesiąca ostrego grzania (w sensie anomalii), tylko coś tu się nie zgadza, bo potem śnieg na Boże Narodzenie?

    2. Zbieg okoliczności. W ogólności jednak pogoda to spora loteria.
      Choć kto wie (???) – wszak większe ocieplenia akurat na Święta B.N. nie będą zapewne 100% regułą…:-)

    3. W porze chłodnej trudno jest o takie długie okresy z ciągłą dodatnią anomalią temperatury. To co mieliśmy w sezonie 2017/8 (czyli ciągłe ciepło i brak wyraźnych ujemnych anomalii aż do początku lutego) zdarza się naprawdę rzadko. Te miesiące były bardzo brzydkie (mokre, pochmurne, smętne) ale były ciepłe, zwłaszcza grudzień i styczeń. Nawet wrzesień był lekko ciepły, nie pamiętacie jak padały rekordy najpóźniejszych przymrozków? Sprzyjało temu duże zachmurzenie przy dodatniej anomalii.

      W normalnych warunkach będzie trochę ciepła trochę chłodu. Jeżeli znowu do grudnia czy stycznia będzie non stop ciepło (z ochłodzeniami jedynie do okolic “normy”) to naprawdę się zdziwię. No ale cóż, klimat nam się zmienia, w Arktyce ‘tradycyjnie’ kolejny raz mamy 10 stopni za ciepło.

      1. W porze chłodnej i tak głównym “przepisem” na zdecydowaną przewagę dodatnich anomalii jest aktywny Atlantyk z wyraźną cyrkulacją W/SW + ew. wspomaganie większym zachmurzeniem, co rzutuje zwłaszcza na cieplejsze noce. Jeżeli zostanie to przerwane (jak przy ujemnym NAO, czy blokadzie skandynawsko-rosyjskiej) to w 70+% mamy przewagę ujemnych anomalii, bez względu na bardzo ciepłą Arktykę (może z tym zastrzeżeniem, że nie będziemy mieli już aż tak ekstremalnie zimnych sezonów jak np. pół wieku temu).

    1. @Mat. Rodzina mieszka w Niemczech i takiej suszy tam nie pamiętają najstarsi mieszkańcy( Essen ). Nikt tam nie cieszy się z 6 miesięcy pod rząd z dużymi dodatnimi anomaliami i do tego bardzo suchych. Najbardziej niezwykłe u nas i na tym Blogu jest to ,że uznając AGW mamy się cieszyć ,że w Polsce szybko się ociepla bo był kiepski klimat. To,że w Polsce się ociepla to skutek AGW. Nie jest to zjawisko naturalne bo takie trwałoby o wiele dłużej. Zdecydowana część byłaby również zadowolona gdyby drastycznie zmniejszyły się opady na terenie Polski np. do średniej 400mm zamiast 600mm!Skutki zjawisk ekstremalnych już przewyższają korzyści z ocieplenia (np. ciepłe zimy). W tym roku kosztowały nas 1,5 mld zł jako rekompensaty dla rolników za straty suszowe plus naprawa szlaków w Tatrach po lipcowych ulewach (tez nie za darmo). Co do października . Świetna pogoda , jak dla mnie panowała w październiku w roku 2017 w regionie Katowic bo było ciepło i tak śr.paź. 17 w Katowicach to10,8st. C przy średniej wieloletniej chyba 8,8st.C. opady 75 mm (śr.46mm), usłonecznienie 98 godzin. Jesienią i zima wystarczy mi 3 godziny słońca dziennie. Było wilgotno i ciepło i grzyby zbierałem jeszcze w ostatnim dniu października. Słońce tak ,ale co 2-3 dni trochę deszczu (2-5mm), a nie susza przez dwa tygodnie. Kiepskie prognozy jak dla mnie. Jak bym miał oczekiwać na ocieplenie konkretnych miesięcy to październik i kwiecień mógłby się ocieplić do średniej około 11 stopni plus zwiększenie opadów w tych miesiącach do średniej 60mmm . W zamian styczeń, luty i grudzień mógłby ochłodzić się o 1 stopień.

      1. Ale zakładając, że zmiany klimatyczne w skali globalnej tak, czy inaczej postępują (i są one takie, a nie inne) to chyba za bardziej uzasadnione jest zadowolenie z aury, gdy ona jest dla ogółu korzystniejsza, niż narzekanie na nią. Przecież nie musimy mieć przełożenia, że jak u nas aura “gorsza” to mamy słabsze AGW. W tym względzie korelacje mogą być RÓŻNE. Ja nauczyłem się rozróżniać oceny BIEŻĄCEJ sytuacji pogodowej od GLOBALNYCH zmian klimatycznych.

        A obecnie, na perspektywę poprawy pogody mają największe powody do narzekania osoby z regionów tam gdzie w ostatnim czasie najmniej padało – u nas głównie na W Polski. Bo na E kraju sytuacja jest taka, że po opadach jakie mamy od lipca nie jest aż tak źle. Co prawda w 1. półroczu padało rzadziej, ale za to w wielu regionach tej części kraju mieliśmy spore zapasy wody z ubiegłej jesieni. A drzewa i krzewy mają znacznie bardziej zielone liście, niż podczas ponurych/mokrych październików w 2016 i 2017 r.

        Reasumując, bieżące zmiany klimatyczne nie w każdym ciepłym i pogodnym okresie “muszą” wpływać na naszą negatywną ich ocenę – w kontekście bieżącej sytuacji pogodowej na danym obszarze.

        1. @Lucas. Nie chodzi mi o to czy mamy się cieszyć ,czy nie z bieżącej pogody. Mnie odpowiada bardziej mokra i ciepła jesień … Wielu ,nie mówię o Tobie chciałoby szybkiego ocieplenia klimatu Polski i nie widzi w tym żadnych negatywnych skutków, a te w moim odczuciu już przeważają nad pozytywami. Rozregulowanie opadów to susze na przemian z podtopieniami i powodziami i z tym mamy już do czynienia. Myślałem, że patrzysz bardziej ogólnie na te sprawy a ty jesteś zadowolony ,że na wschodzie popadało. Te odszkodowania dla rolników z zachodu idą ze wspólnej kasy ,czyli od nas wszystkich. Ja oceniam sytuację w pogodzie mając cały czas na myśli AGW i owszem korzystam z dobrych warunków pogodowych (w mojej ocenie) ,ale cieszyć się z przebiegu pogody w Polsce i na Świecie przestałem kilka lat temu bo anomalia goni anomalię, zjawiska ekstremalne się nasilają, a Ludzkość stanęła przed najważniejszym wezwaniem od początku dziejów. Większość ma to gdzieś i cieszy się z ciepłego Bałtyku i z tego ,że może będziemy mieć 7 kolejny anomalnie ciepły miesiąc. Pozdrawiam. Dzisiaj słońce od rana w Rudzie śląskiej, ale rano tylko plus 2….

          1. Po prostu mam “rozdwojenie jaźni”. Z szerszej perspektywy AGW oceniam negatywnie. Z drugiej strony nie będę przecież cały czas się tym “martwił” – zwłaszcza, gdy aura sprzyja (w tym wypadku gł. w opcji pogodniejszej i cieplejszej).

      2. @oliver57 – ja przestałem zwracać uwagę na wpisy “benchmarków” pogodowych, którzy uważają się za głos ludu i twierdzą, że większość woli to i tamto, itp. Niech sobie piszą, wzajemnie słodzą i cieszą się jak najdłuższymi anomaliami dodatnimi w tym “arcy-depresyjnym i najgorszym na świecie” klimacie jaki mamy. Niech im ziemia (kwaśna, wapienna i wszelaka inna) lekką będzie. Najważniejsze jest to, że poza – gdakaniem – nie mają żadnego wpływu na przebieg pogody i dzięki Bogu. ;) Niech się czują orłami debaty, my tymczasem, spokojnie sobie czytajmy ich wpisy i traktujmy jako ciekawostki socjologiczno-meteorologiczne. ;)

        1. NIKT jednostkowo nie ma wpływu na taką, czy inną pogodę, a nawet i nasz klimat.
          Każdy ma natomiast wpływ na to, czy częściej będzie “balansował” między:
          1) stanem akceptacji a zadowolenia,
          2) niezadowolenia a akceptacji.
          U mnie w ogólności przeważa opcja 2:-)

          1. @Lucas Wawa – jedno, co wnioskuję to to, że większość tak naprawdę ma problem z samym sobą a nie zmienną pogodą. Jak ktoś nie umie zapanować nad sobą, swoimi słabościami i emocjami to pogoda jest wspaniałym pretekstem do “wyżycia się”. Przy okazji można jeszcze komuś dopiec. Ja czasem ponarzekam na suszę i brak grzybów, ale wiele lat temu osiągnąłem wewnętrzny spokój. Pracowałem nad sobą i nad tym wiele lat i nadal pracuję, bo tylko wtedy mogę utrzymać ten stan. To obszerny temat, ale nie na tym portalu bo Gospodarze mnie upomną, że prawię nie na temat. Pozdrawiam. ;)

          2. ERRATA – oczywiście miałem napisać, że…
            U mnie w ogólności (znacznie częściej) przeważa opcja 1:-)

          3. @oliver napisał tak jakby chciał mnie przekonać do tego, że powinienem martwić się z tego, że ma być cieplej i pogodniej.
            A ja powiem tak, że nie będę “płakał” w okolicznościach nad lepszą (dla mnie) perspektywą pogodową tylko dlatego, że mamy AGW – a na który to proces jednostkowo mam wpływ jak kropla wody w oceanie…

            Raz jeszcze nadmienię, że na Mazowszu nie mamy suszy jak na W kraju. Natomiast ostatni raz przewagę cieplejszej i zarazem pogodniejszej aury w październiku mieliśmy 4 lata temu.

            Zacząłem po prostu rozdzielać w ocenach te dwie kwestie – tzn. bieżącej aury i zmian klimatycznych. Doszłoby wręcz do absurdu, że na każde ciepło i pogodniejsze niebo musiałbym zacząć narzekać, bo… postępuje AGW, a to nic dobrego.

  7. W dniach kiedy powieje fenem temperatury będą znacznie powyżej prognoz. Tak jest niemal od zawsze w modelach. Pamiętam przykładowo 27 października 2013. Modele dawały Tmax do ok 20-21C, a w Makowie Podhalańskim mieliśmy tego dnia prawie 26 stopni. To jest analogia do bezchmurnych, bezwietrznych nocy, kiedy modele nie radzą sobie z prognozowaniem Tmin.

  8. Bardzo mnie cieszy to ciepło i słońce w najbliższy weekend, jest szansa na kolejne 20-30 km nabitych na rowerze. Trochę mniej za to jestem uradowany kolejnym podobnym ociepleniem w połowie przyszłego tygodnia, kiedy trzeba będzie pracować. Niestety praca w wieżowcu w takie dni z oknami skierowanymi na południe to koszmar, tym bardziej że klima jest zarządzana centralnie a ponieważ jest październik to już ją szanowna administracja zakręciła za to włącza ogrzewanie, którego nie mogę zakręcić. A okna można tylko uchylić a nie otworzyć na przestrzał, do tego po wyjściu z roboty trzeba je zamykać i nie można zostawić otwartych na noc. Przedsmak tego jak może wyglądać praca w takie październikowe, słoneczne dni miałem wczoraj, gdy mimo 12-13 stopni na zewnątrz w pokoju miałem około południa 27-28 stopni – ja w takich warunkach nie jestem w stanie myśleć. Wyszedłem kompletnie wymęczony z pracy a dziś mam głowę kwadratową. Na szczęście pogoda sprawiła w Wwie niespodziankę ludziom pracującym i od rana wisi stratus – mam nadzieję, że co najmniej do 14 tak będzie, dzięki czemu w pokoju mam “ledwo” 24-25 stopni i może to się utrzyma. W przyszłym tygodniu liczę na podobne akcenty pogodowe w tygodniu.

    1. To faktycznie jest jakiś problem. W tym wypadku związany z pracą (a nie domem).
      Inny problem mają osoby z regionów, gdzie ostatnio zdecydowanie za mało padało.

      Jednak w ogólności jesień i zima to te pory roku, podczas których adwekcja mas ciepłych przy suchej aurze i pogodnym niebie stwarza najmniej problemów i zagrożeń.

    2. Ty masz za gorąco w wieżowcu w Warszawie podczas pracy, a inni na tzw. prowincji muszą już w piecu palić, by ogrzać domki jednorodzinne. Często nie mają kasy, marzną, kombinują, zbierają chrust lub palą śmieciami. Kompletnie dwa różne światy i problemy o zupełnie różnym ciężarze gatunkowym, przy którym Twoje bóle głowy to, bez urazy, ale naprawdę błahostka.

      1. Przynajmniej mam pretekst by sobie wziąć wolne w połowie przyszłego tygodnia by nie męczyć się z tym słońcem i z niego skorzystać na spacerze lub rowerze. Pozatym kilka spraw muszę siebie załatwić,więc tym bardziej będzie to uzasadnione.

      2. Te powody do narzekania stają się coraz bardziej absurdalne. Dzisiaj u mnie średnia dobowa wynosi 9,5C, max lekko ponad 17. Jakim cudem dzień ze średnią dobową poniżej normy dla początku października może nadal być za gorący dla niektórych???

        Nie wina pogody że budynek ch**** zaprojektowany. Miałem już kilka prac na “ołpen spejsach” w nowych i mniej nowych budynkach, nigdy nie było tak żeby się w ogóle nie dało sterować ogrzewaniem czy klimą. O klimę bywała wojna, jednym wiecznie z niej wiało, innym było za gorąco (zwłaszcza latem kiedy bez klimy w takim ołpen spejsie naprawdę trudno wytrzymać). Problem rozwiązano tak, że zmarzluchy sobie siadły w jednej sekcji sali, reszta w innych. Wezwaliśmy majstra od klimy, żeby odłączył nawiew nad zmarzluchami. I problem rozwiązany, klima se mogła chodzić a im nie wiało.

        Człowiek do pogody się dostosuje, pogoda do człowieka nie.

    1. UM to widział już od kilku dni choć z różnym natężeniem. Cieszę się, że to się sprawdziło tym razem.

    2. Widzę te stratusy, znaczy ich południową granicę. Cieszę się, że u mnie jeszcze przed godz 10 one wyparowały. Niezbyt często moje okolice mogą cieszyć się takimi przypadkami.
      Różnica w temperaturze może nie jest drastyczna, u mnie 16,5, a Płock 12,5, ale jeśli dodamy do tego dodatek w postaci czystego niebo, niezbyt silnego wiatru i ogrzewania bezpośrednio Słońcem to odczuwalnie wychodzi, że w Płocku mamy jesień, a w Łodzi późne lato.

      1. W Warszawie powinno się rozpogodzić ok. godz. 14. Jest jeszcze szansa na choć częściowo pogodniejsze popołudnie i Tmax ok. lub nieco powyżej 15°C.

        W odróżnieniu od pogodnego weekendu 29-30.10, teraz rozpoczęła się adwekcja wyraźniejszego ciepła, tak więc nawet pogodniejsze noce nie powinny być już tak zimne. Natomiast za dnia będzie wyraźnie cieplej, bo docelowo nieco poniżej/powyżej 20°C (z krótką przerwą około poniedziałku).

        1. W 2. akapicie miałem na myśli porównanie oczywiście z weekendem 29-30.09 (a nie 29-30.10, którego w tym roku nie będzie…).

  9. Czy jest możliwe, że tam gdzie modele prognozują i stacje ok 20 stopni przy bezchmurnym niebie i słońcu to przy dogodnych warunkach np. w południowej połowie kraju może być o 1-3*C cieplej niż przewidują prognozy?

    1. Oczywiście, że jest to możliwe. Już nawet dzisiaj w Polsce W/SW jest miejscami powyżej 20°C, choć prognozy tego nie zapowiadały.

      1. Zachód wciąż odczuwa chyba skutki suchej gleby. Tam to cały czas jest cieplej niż w prognozach:
        Pamietam pierwszy tydzien września. Miało byc najcieplej na wschodzie, a było na zachodzie. Na wschodzie wtedy codziennie sporo chmur i baaaardzo lokalne opady. Spory paradoks, bo to ciepłe powietrze wtedy akurat płynęło ze wschodu.
        Cóz, o tej porze roku (w przeciwieństwie do lata czy września) to akurat ten skutek suchej gleby jest dość pozytywny.
        Przyszły tydzien z tego co widze tez najcieplejszy na zachodzie i częściowo południu. Tam w niektóre dni mimo silnego wyżu i spływu zimnego powietrza powietrza, powyżej 20 stopni. Na wschodzie takich dni nie widze, a pod koniec weekendy juz bliżej 15. Nic dziwnego, bo to głownie wschód zajdzie sie w zasięgu umacniającego sie wyżu, a zachód (mimo, ze pewnie równie pogodny) bedzie pod wpływem ciepła z południa. Sytuacja w sumie typowa dla październikowego (i nie tylko) wyżu.
        Jedno jest pewne, jeśli te prognozy sie sprawdza to bardzo słabo z grzybami, także na Mazowszu pewnie. Brak opadów i liczne nocne przymrozki wykończą ostatecznie. Dlatego zamierzam dobrze wykorzystać w tym celu nadchodzący i moze jeszcze kolejny weekend.
        Kto wie, moze Atlantyk jednak wróci… wszak mamy dodatnie NAO.

        1. Na zachodzie jest z zasady cieplej niż na wschodzie bo zachód leży na niższych wys. n.p.m.. Wilgotność gleby ma tu niewielkie znacznie, na zachodzie przeważają piachy, które poza zimą prawie zawsze są suche.

        2. FKP ma tutaj rację. Wysokość npm, podatność na wiatry fenowe (SW) oraz bliskość stref skąd najczęściej napływa ciepłe powietrze robi tu największą robotę.

          1. Warto dodać, że w części roku, kiedy radiacja odgrywa większą rolę we wzroście temp. od zjawisk fenowych najwyższe temp. maks. notuje się na nizinach zachodniej i czasami środkowej Polski w kotlinach, dolinach rzek, a nawet nad samym morzem jeśli w dzień swobodnie mogą zachodzić procesy radiacyjne. Góry i regiony podgórskie zajmują wtedy niskie miejsca w rankingach na przykład 28-30 kwietnia 2012, 22 maja 2016.

        3. Strefa z chłodem wokół wyżu E-europejskiego będzie mocno limitowana i będzie się ograniczała już do obszarów za Uralem. Istotne dla nas (jak i sporej części Europy) niże po W i S stronie wyżu wspomogą go w adwekcji ciepła, także do CAŁEJ Polski.

  10. “Tam w niektóre dni mimo silnego wyżu i spływu zimnego powietrza powietrza”
    Chłopie, gdzie będziesz miał ten spływ zimnego powietrza? Niemal cała Europa znajdzie się w strefie ciepłych mas powietrza:
    http://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2018100512/ECM0-216.GIF?05-0
    To, że gdzieś lokalnie przy ziemi będzie chłodniej to nie będzie wynikiem napływu chłodu, lecz co najwyżej uspokojenia wiatru i radiacyjnego wypromieniowania ciepła w trakcie dość długiej już nocy. Ale o przymrozkach (poza ew. wtorkowym porankiem na N kraju) nie ma mowy.

  11. https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350190560&par=prcp&max_empty=0
    Suche fakty na podstawie danych IMGW-PIB w tabelkach .Tabelka powyżej dla Katowic. Średnie sumy opadów z okresu ref. 1981-2010
    W czasie pierwszych 9 miesięcy roku 2018 w Katowicach spadło 405,5mm przy średniej sumie za pierwsze 9 miesięcy roku wynoszącej w Katowicach 574,9mm, czyli 30.09.2018 jest -169mm.
    Do średniej rocznej sumy opadów wynoszącej w Katowicach 722,3 mm brakuje 316,8mm. W czasie pierwszych 9 miesięcy roku 2018 w Rzeszowie spadło 342,2mm przy średniej sumie za pierwsze 9 miesięcy roku wynoszącej w Rzeszowie 535,4mm, czyli 30.09.2018 jest -193,2mm.
    Do średniej rocznej sumy opadów wynoszącej w Rzeszowie 652,5 mm brakuje 310,3mm. W czasie pierwszych 9 miesięcy roku 2018 w Zielonej Górze spadło 288,4mm przy średniej sumie za pierwsze 9 miesięcy roku wynoszącej w Zielonej Górze 459,2mm, czyli 30.09.2018 jest -170,8mm.
    Do średniej rocznej sumy opadów wynoszącej w Zielonej Górze 584,4 mm brakuje 296 mm. W czasie pierwszych 9 miesięcy roku 2018 w Warszawie spadło 319,5mm przy średniej sumie za pierwsze 9 miesięcy roku wynoszącej w Warszawie 424,2mm, czyli 30.09.2018 jest -104,7mm.
    Do średniej rocznej sumy opadów wynoszącej w Warszawie 531,5 mm brakuje 212mm

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com