Zima stulecia jest jak zombie…

Zima stulecia jest jak zombie…

…nie chce umierać. Tym razem temat odkryła “Gazeta Wrocławska”, w której czytamy:

Jest jednak duża grupa synoptyków i osób badających klimat na Ziemi, która twierdzi, że powinniśmy się szykować na najostrzejszą zimę od lat.

Jesteśmy naprawdę ciekawi, jaka to duża grupa synoptyków tak twierdzi. Jakiś link? Nie? No cóż…

Dalej jest nawet śmiesznie:

Według ludzi pracujących w Accu Weather w centrum kraju pierwszy i obfity opad śniegu będzie miał miejsce na przełomie grudnia i stycznia. Może wtedy spaść ponad 5 cm śniegu. To może być najmroźniejsza i najbardziej śnieżna zima od lat.

A więc nie NASA, tylko AccuWeather. No, ale gdy ostatnio sprawdzaliśmy, AccuWeather żadnej zimy stulecia nie prognozowało. Zestawienie 5 cm śniegu na przełomie grudnia i stycznia z zimą stulecia brzmi co najmniej śmiesznie.

Zdaniem synoptyków aktywność Słońca jest teraz nieco mniejsza, nie ma też już El Nino, czyli zjawiska pogodowego, polegającego na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury. To tylko dwa zjawiska, które mogą sygnalizować, że czeka nas zima, jakiej dawno nie było. Teraz mamy do czynienia z La Niną, czyli okresem ochłodzenia. Specjaliści już od pewnego czasu informują, że nasza planeta nie będzie się zmagać z ociepleniem, a ochłodzeniem klimatu. Taki komunikat wydała m.in. NASA.

Powyższy fragment to już bzdura kompletna. Autorka artykułu zdecydowanie nie odrobiła zadania domowego. Faza ENSO nie wywiera bowiem żadnego wpływu na temperaturę sezonu zimowego w Polsce. Ostatnia naprawdę mroźna zima 2009/2010 miała miejsce właśnie podczas El Niño, a wyjątkowo ciepła zima 1988/1989 podczas La Niña. La Niña zdarza się zresztą co kilka lat, o czym autorka artykułu najwyraźniej nie wiedziała. Żadni specjaliści, a już z pewnością nie NASA, nie prognozują również ochłodzenia klimatu – może za wyjątkiem kilku sceptyków GO. No, ale oni ochłodzenie prognozują już od 20 lat.

Długoterminowe prognozy pogody mówią, że Europę czeka zima, jakiej dawno nie było. Ma się utrzymywać do kwietnia 2018 roku.

Zajmujemy się analizą prognoz sezonowych, jednakże nie widzieliśmy ani jednej takiej prognozy. Nie wiem, skąd autorka artykułu czerpie swoje rewelacje, jednakże na jej miejscu rozważalibyśmy jednak zmianę zawodu. Jedyną osobą wieszczącą zimę stulecia był James Madden z ExactaWeather. Ten sam Madden, który zimę stulecia prognozował w 2016. I w 2015… i w 2014… i w 2013…

Wstyd Gazeto Wrocławska, wielki wstyd.

Zdjęcie zombiaczka: Daily Mail.

Print Friendly, PDF & Email

148 Replies to “Zima stulecia jest jak zombie…”

  1. 5 cm śniegu buhaha pamiętnej zimy stulecia w latach 70 tych nad morzem w nocy spadło blisko metr białego puchu

  2. Faza ENSO nie wywiera bowiem żadnego wpływu na temperaturę sezonu zimowego w Polsce.

    Według niektórych [1] związek statystyczny istnieje, ale słaby i… na odwrót. Tzn. cieplej jest podczas La Ninii, a zimniej podczas El Nino. Oto korelacja indeksu ENSO z temperaturami wczesnej i późnej zimy z pracy Bronnimann 2007:

    Nie są to silne korelacje i dla późnej zimy zapewne wzmocnione tym, że SST SSW zdarzają się częściej podczas El Nino, co i jak nie wpływa na zimy z La Niną jak obecna (jeśli to co mamy w ogóle można nazwać La Niną).

    [1] Głównie jeśli nazywają się Brönnimann bo tak się nazywa autor dwóch artykułów na ten temat. Co gorsza oba z tego samego roku ale rysunek pochodzi z tego:
    Bronnimann, S. (2007), Impact of El Nin ˜o–Southern Oscillation on European climate, Rev. Geophys., 45, RG3003, https://doi.org/10.1029/2006RG000199

  3. A swoją drogą to chyba mamy w końcu tę La Ninę (chociaż naprawdę będzie wiadomo jeśli ujemne anomalie utrzymają się kilka miesięcy):

    Wartość z ostatniego tygodnia (-1.1) jest jak widać najniższa od 2012 roku.

  4. Tymczasem rośnie prawdopodobieństwo zimy na początku grudnia, na początku w lekkim ( pogranicze przedzimia i lekkiej zimy) wydaniu a później może cięższym. Odnosząc się do artykułu już nawet nie czytam takich rzeczy jako ciekawostek. Ewidentnie bardzo trudno jest trafić w pogodę na następny miesiąc a co tu dopiero pisać o całym sezonie w tym przypadku zimowym, zaś o zimie stuleci słyszę już od kilku lat

  5. Dawno już nie było zimowego grudnia, więc spodziewałem się, że w tym roku będziemy mieli wczesną zimę i się nie pomyliłem. Tak samo dawno nie było już ciepłego stycznia, wiec w 2018 moze taki nadejdzie. Jednak meteorologiczne pory roku lepiej oddają sytuację pogodową niż kalendarzowe. Mam jednak nadzieję, że nie będzie to zbyt mocny atak zimy, bo ta pora roku poza górami nie jest nikomu do szczęścia potrzebna.

    1. Dawno już nie było zimowego grudnia, więc spodziewałem się, że w tym roku będziemy mieli wczesną zimę i się nie pomyliłem.

      A co, był już jakiś grudzień w tym roku, bo nie zauważyłem? ?

      1. Arctic – chodziło mi o to, że od pięc lat nie było zimowego grudnia i w koncu musiał taki nadejść. Nie napisałem, że w tym roku był już grudzień, tylko spodziewałem się zimnego.

    2. “Dawno już nie było zimowego grudnia, więc spodziewałem się, że w tym roku będziemy mieli wczesną zimę…”

      Meteorologia statystyczna jest jak zombie…
      Skoro dawno czegoś nie było, to teraz w końcu będzie… i tak co roku :-)

      1. To tak samo jak mit “musi się wyrównać” – zima była bardzo ciepła to lato będzie chłodne, jesień była bardzo zimna to zima będzie ciepła. Zupełnie jakby istniał jakiś limit plusów i minusów na dany rok i przyroda kombinowała byle sumy się zgadzały.

  6. Czy ja wiem czy tak dawno nie było zimnego grudnia – ostatni chłodny grudzień był w 2012 roku czyli 5 lat temu.
    Dawno nie było ciepłego stycznia? – ostatni ciepły, a nawet bardzo ciepły styczeń był w 2015 roku czyli 3 lata temu.
    Ciekawe co byś napisał o lipcu – bo ostatni lipiec z temperaturą poniżej normy był w 2004 roku czyli 13 lat temu.

    1. Zbigniew – może ostatni zimny lipiec był w 2004, ale tutaj na północy ostatni ładny, ciepły lipiec był w…2015 roku :). Lipce 2016 i 2017 były bardzo wilgotne i subiektywnie chłodne. A co do grudnia – 5 lat to jednak już szmat czasu, wiec po takim czasie zimny grudzień ma prawo się zdarzyć.

    2. To oczywiste, że przy większej zmienności (wariancji) temperatury i zarazem bardziej wyrazistych cyklach ok. 8 letnich (niż tych ok. 60-70 letnich) – jak zwłaszcza zimą – łatwiej będzie o miesiące chłodniejsze względem ‘normy’.

      1. Chyba nie łatwiej bo średnia temperatura zimowych miesięcy w wyniku AGW wzrasta. Raczej trudniej ,ale z większa ujemną anomalią.

        1. Chyba jednak nie masz @oliver racji. Proponuję policzyć ile mieliśmy miesięcy ze średnią anomalią poniżej -1K (a tym bardziej poniżej -2K) np. w ostatnich 10 rocznikach latem, a ile zimą.

        2. Teraz się zorientowałem, że chyba nie zrozumiałeś kontekstu mojego wpisu. Ja nie porównywałem stosunku miesięcy chłodniejszych względem cieplejszych zimą – tylko chłodniejszych zimą względem chłodniejszych np. latem.

          1. AGW wpływ na polski klimat ma żaden, co świadczy duże ochłodzenie w ostatnich dwóch latach – chłodne ostatnie dwa sezony letnie i ostra zima 2017. W Polsce przede wszystkim wpływ na pogodę ma cyrkulacja. AGW jeśli ma wpływ, to głównie w krajach znacznie cieplejszych niż Polska oraz na biegunach,

          2. Ert, gadasz od rzeczy. Ostatnie trzy lata w Polsce były najcieplejsze w historii pomiarów.

            Oto średnie roczne odchylenia z serii Poltemp wyrysowany od 1980 roku jako barplot z kolorami (to dość skutecznie trafia do mózgu, nawet średnio opornego):

            Szkoda, że Poltemp kończy się na sierpniu 2016 (ostatni rok jest niepełny). Jak cudnie byłoby gdyby ktoś policzył go chociaż do końca 2016 roku…

          3. Zresztą to za dużo roboty na dzisiejszy poranek. Dopiero teraz zrozumiałem, ze Twoje “rebaseline” trzeba robić osobno dla każdego miesiąca. W gruncie rzeczy patrząc wstecz jest to oczywiste.Jednak próbowałem to zrobić zwykłym odjęciem średnich z 30 lat i nie wiedziałem czemu mi nie działa. A nie działa dlatego, ze różnica obu serii wygląda tak (kolumny to miesiące):

          4. OK. Mam. Oto współczynniki przebazowania nowego poltempu do starego dla 12 miesięcy roku (wolę w tę stronę bo mogę uzupełnić stary o brakujące daty):

            1.302 0.938 0.694 0.863 0.720 0.153 1.109 0.979 0.206 0.118 -0.011 0.276

          5. Bzdura. AGW to wzrost temperatury, a nie to że Ertowi będzie ciepło. Co więcej bieżący rok to ewidentny dowód na to, że AGW jak najbardziej ma wpływ w Polsce, bo jak Ertowi jest zimno w roku, który jest przeciętnie o 0.5 stopnia powyżej normy z lat 1981-2010, to coś jest na rzeczy.

          6. Do niektórych nie trawią żadne argumenty w kwestii AGW dopóki klimat Polski nie zmieni się w klimat np. Kanarów…

            PS. Tak się NIGDY nie stanie. Znacznie bardziej prawdopodobne, że w międzyczasie nasilać się będą kataklizmy pogodowe wywołane coraz cieplejszymi wodami, jak i coraz wyższą temperaturą powietrza (w skali ogólnoświatowej).

  7. @ SE
    Teraz pod pojęciem trollowania jest wolność słowa? Przecież każdy ma prawo do własnego zdania nawet jeśli jest durne. Po co w ten sposób kogoś oczerniać, widać kultura osobista u innych jest płytka jak kałuża.

    1. Na przykład w 2013 roku zima się utrzymywała do kwietnia. Ale na szczęście jest to mało realne i zdarza się bardzo rzadko.

  8. Jestem ciekaw czy prognozy na grudzień, długoterminówki, się sprawdzą….zapowiadały bardzo ciepły grudzień, ale chyba będziemy mieli lekką zimę już na dzień dobry, no chyba, że 2 i 3 dekada grudnia będzie bardzo ciepła…. co się często zdarzało.

    1. @adek
      W 2014 też w I dekadzie grudnia mieliśmy lekką zimę na dzień dobry. Tak całodobowy mróz i lekką pokrywę śnieżną miejscami na wschodzie Polski. W większości regionów Polski incydent zimowy na przełomie listopada i grudnia 2014 oraz w I dekadzie grudnia 2014 był bez śniegu. A pomimo tego incydentu grudzień 2014 wyszedł jako ciepły.

    1. Ja tam w prognozach widzę przewagę temp. -5/0*C – tylko okresowo/miejscami nieco powyżej 0*C lub nieco poniżej -5*C.

      1. Ja widzę dla swojego miejsca zamieszkania 0/2 st., w nocy do -2 st. do 5 grudnia, później to już tylko sfera fusów.

      1. @Lucas Wawa
        Faktycznie w najnowszych prognozach nie widać strefówki po 7 grudnia tylko umiarkowaną zimę. Takie prognozy jak ostatnio wróżą perspektywę najchłodniejszego od 5 lat grudnia – ale jak będzie naprawdę to zobaczymy.

      2. Jak dla mnie to sytuacja nadal wygląda jak kopia sezonu jesień/zima 88/89. Tyle, że wówczas blokada i atak zimy nastąpił parę dni wcześniej niż w tym roku. Modele sezonowe niezmiennie za ciepłą zimą, mimo, że już od paru dni widzą tę blokadę i prolongują jej trwanie do ok 9-14 grudnia, w zależności od rozdania, czyli mniej więcej tak samo długo jak podczas listopada/grudnia 88.

        1. Ja nie widzę analogi z tamtymi rocznikami chociażby dlatego, że w tym roku listopad wypadnie jako cieplejszy.
          W ogóle nie wiem jaki sens mają takie porównywania (?). Roczniki 1988/1989 równie dobrze można było przywoływać u progu zimy 2009/10…

          1. Listopad wypadnie cieplejszy, bo 1) przez te 30 lat klimat u nas się nieco ocieplił, 2) blokada wówczas zaczęła się wcześniej niż w tym roku.
            Skąd porównania? To tylko przypuszczenia bazujące na zbieżności typów pogody oraz prognoz na zimę. Wiadomo, że nic nigdy kalka w kalkę się nie powtarza, ale jestem dobrej myśli co do zimy :)

          2. @chochlik
            A czy czasami nie masz jakiś spostrzeżeń odnośnie cykli NAO/AO, naprzemienności serii bardziej zimowych i cieplejszych zim?

          3. @Lucas
            Hmm, wiemy, że cykliczność NAO istnieje patrząc po serii poltemp wiemy również, że na zimy u nas nie przekłada się to zerojedynkowo. W okresie 1988-2002 mieliśmy 13 zim powyżej oraz 2 poniżej normy, a w XIX wieku wielokrotnie zdarzały się serie odwrotne – na 15-16 kolejnych zim ledwie 2-3 były ciepłe.

          4. @chochlik

            To co opisujesz wygląda mi dokładnie na własność NAO. Ten indeks ma skłonność do silnej autokorelacji w skali dekadowej. Stąd np. zimne zimy lat 1970-ch i ciepłe w 1990-ch.

        2. Chochlik to że ty nienawidzisz zimy i najchętniej byś ją wymazał z pamięci to już wszyscy wiedzą ale doszukiwanie się na siłę jakiś analogii jest wg mnie szukaniem sensacji w czymś czego nie ma

          Przecież mamy już za sobą powtórkę zim 1989-1990 wydarzyła się ona kilka lat temu Zima 2013/14 i 2014/15 Już nie pamiętasz ? masz tak krótką pamięć ? i nie wiesz jaka była anomalia DJF
          Więc nie wiem czego ty chcesz ?
          Dla innego kontrastu ostatnia zima lekko poniżej normy była 5 lat temu więc ja bym raczej tu szukał analogii do zim chłodnych Już nie wspominam o tym że szczyt dodatniego NAO raczej mamy już za sobą i może nastać okres zim w normie

          1. Zimy 2013/14 i 14/15 to koło 89/90 nawet nie leżą (w statystykach).

          2. Ja przez analogię w tym przypadku nie rozumiem tego czy jedna i druga wyszła ciepła czy też nie, a fakt, że prognozy sezonowe wskazują, że układ baryczny ma wyglądać tak jak właśnie tamtej zimy – silny niż islandzki i sporo wyżów na południu Europy. Zimą 13/14 takiego typu pogody mieliśmy trochę w III dekadzie grudnia oraz w I i III dekadzie lutego, więc tu faktycznie nieco podobieństwa było, ale zimą 2014/15 wyżów na południu Europy mieliśmy b. mało, rządził wyż azorski.

          3. @chochlik
            A widziałeś kiedyś prognozę sezonową z zimą w ‘normie’ lub chłodniejszą (choć lekko chłodniejszą)…?
            Czy nie pamiętasz już chociażby stycznia 2017 r., który w dużej części okazał się nietrafiony?

          4. Klimat od lat 90 chyba nie ocieplil się aż o kilka stopni. Tym samym nie tłumaczy to dlaczego mieliśmy w latach 90 ekstremalnie zimne listopady 1993 i 1998. A po roku 2000 nagle zaczęły występować prawie wyłącznie listopady ciepłe.

          5. @Lucas
            A to mało takich prognoz było?
            Prognoza na zimę 2005/06:
            http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/people/wwang/cfs_fcst_history/200511/images/glbT2mMon.gif
            Na zimę 2009/10:
            http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/people/wwang/cfs_fcst_history/200911/images/euT2mMon.gif
            Na zimę 2010/11:
            http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/people/wwang/cfs_fcst_history/201011/images3/glbT2mMon.gif
            Oczywiście, ryzyko nietrafionych prognoz zawsze istnieje, szczególnie w przypadku sezonowych. Niemniej gdyby zima wypadła jako chłodna byłaby to wpadka wszystkich modeli sezonowych bez wyjątku. Poczekamy zobaczymy, póki co CFS weekly prognozuje pierwszą dekadę grudnia jako chłodną, potem sukcesywna zmiana na anomalie dodatnie.
            @Bianka
            Ja tylko porównywałem listopad 88 z tym bieżącym, o reszcie nie wspominałem. Wówczas blokada zaczęła się pod koniec II dekady, tak jak w tym roku mieliśmy pierwszą ku temu okazję, ale niże które w tym roku prześlizgnęły się południem przesunęły ten okres o ok 8-9 dni. Dlatego tamten listopad wypadł jako zimny, bo cała III dekada miesiąca była sporo poniżej normy. Ale nie mam pojęcia skąd się wzięła tak jednoznaczna seria ciepłych listopadów i nawet nie staram się tego tłumaczyć.

          6. @chochlik
            I nagle od 2012 r. każda zima “musi być” już ciepła, bo każda sezonówka na to wskazuje. Tymczasem jak spojrzymy na cykle NAO/AO, czy chociażby naprzemienność sezonów chłodniejszych (albo chociaż ‘normalnych’) i cieplejszych – nie jest już to takie oczywiste…

          7. Kluczowy będzie grudzień – jak średnia anomalia częściej będzie na minusie (przynajmniej w I poł. miesiąca) to prognozy na dalszą część zimy będą pewnie modyfikowane w kierunku chłodniejszym (chyba, że jednak będą jakieś “zwroty akcji”…).

    2. Równie dobrze fusami można nazwać te wybryki GFS co pokazywał pokrywę śnieżnej powyżej 30 cm na wschodzie Polski w okolicach 5 grudnia. Ostatnia taka sytuacja kiedy spadło kilkadziesiąt centymetrów śniegu w ciągu kilku dni w I dekadzie grudnia była w 2010 roku.

  9. Narazie pewne jest tylko to że w nadchodzącym tygodniu czeka nas przedzimie i lekka zima. Ciekawy jestem ile śniegu spadnie do końca tygodnia na wschodzi kraju

    1. Wiązki opadowe dla Warszawy podskoczyły w górę i obecnie prognozują już od 5mm do 25mm (średnio ok. 15mm) – docelowo pewnie już śniegu.
      Co do prognoz to faktycznie na razie pewni możemy być tylko termicznego przedzimia stopniowo przechodzącego w lekką zimę w 2. połowie tygodnia.

      Trzeba jednak przyznać, że dawno nie było tak dużej powtarzalności prognoz dot. wyraźnego osłabienia cyrkulacji strefowej w terminie 5+ dni, czyli na razie w 1. dekadzie grudnia (a czy dłużej – zobaczmy?).

  10. Zaraz ktoś napisze, że spodziewa się powtórki zimy 1798/1799 gdy anomalie grudnia, stycznia, lutego i marca względem okresu 1961-1990 wg. serii POLTEMP wynosiły odpowiednio -7.40, -6.02, -6.82, -4.58.

  11. Gorzej jak tej jesieni i tak już być nie może-niemal brak słońca, ciągłe zamglenia i siąpiący deszcz, także urozmaicenie atakiem zimy tej 3-miesięcznej depresyjnej pogody, z którą mamy do czynienia zwłaszcza na NE jest jak najbardziej korzystne dla samopoczucia.

  12. Mam wrażenie że tegoroczna jesień będzie pierwszą porą roku od zimy 2013, w której wszystkie miesiące zapiszą się z usłonecznieniem poniżej normy. Oprócz stycznia i czerwca ten rok nie jest specjalnie łaskawy jak chodzi o słońce…

    1. W moim odczuciu listopad jeśli chodzi o usłonecznienie przynajmniej na południu mieści się w normie, a może nawet lekko powyżej :)

  13. Zima stulecia w XXI wieku to nie jest jakiś szczególnie duży wyczyn, bo najzimniejsza zima wystąpiła w sezonie 2002/3 i miała odchyłkę rzędu -2,40*C czyli nie jakoś specjalnie wysoką (niską). Najzimniejszy był tam grudzień, ale styczeń i luty też były dość wyraźnie poniżej normy, co przełożyło się na taki a nie inny rezultat.

    Na pewno zdarzy się w tym stuleciu zima chłodniejsza od 2002/3. I to pewnie niejedna. Wątpię, żeby taka zima była zimniejsza niż najzimniejsze zimy z XX wieku, ale może np. przypominać zimę z sezonu 1995/6. Albo wystąpi jeden BARDZO zimny miesiąc pokroju stycznia 1987, który zaważy na całej zimie jako najzimniejszej.

    Tyle że taka zima stulecia to łut szczęścia (czy tam pecha dla tych co zim nie lubią), może ona być w tym roku ale równie dobrze może to być za 20 lat. Ten szum medialny z zimą stulecia to zwykłe straszenie i nabijanie wyświetleń. Nie jest to podparte żadną wiedzą ani nauką, zwykłe kocopoły dla łatwych pieniędzy.

    1. Zima stulecia to bardziej zjawisko “najsilniejsze” od 100 lat, niż “najzimniejsza zima w tym stuleciu”. Idąc tym tropem, to zima 2002/3 jest zimą tysiąclecia.

      1. a nie? XXI wiek, listopad a u mnie teraz pada śnieg i… siada!
        Po nocnym przymrozku -1C widać zimę i w powietrzu i na gruncie.

        1. Ale nadal byliśmy wczoraj “ponad kreską”.

          Co mi przypomina, że dawno miałem napisać, że ci wszyscy którzy wróżyli nieprzeciętnie zimny listopad (“bo idzie oziębienie”) zdawali się zapominać, że oziębienie jest drugim imieniem listopada (w może raczej powinno być). W ciągu jego 30 dni średnia temperatura dobowa w Polsce spada o 5 stopni.

          1. Dzisiejsza doba (27.11) będzie już chyba na lekkim minusie, bo o nadal cieplejszej niedzieli w dużym stopniu zaważył jeszcze dość ciepły początek dnia, zwłaszcza na E Polski (Tmin jeszcze ok. +3/+5*C, a dzisiaj już w wielu miejscach przymrozek).

        2. W Warszawie Tmin o poranku nawet -2,6*C, czego nie przewidział żaden model. Jednak w tym względzie znacznie lepiej wypadły modele GFS i ECMWF dający możliwość lekkiego przymrozku, niż UM który “wróżył” Tmin ok. +2*C, oczywiście bez szans nawet na niewielkie przejaśnienia. Trzeba mieć na względzie, że im “bardziej w zimę”, tym zwłaszcza UM coraz częściej i w większym stopniu będzie miał problem z predykcją skali spadków Tmin przy rozpogodzeniach (w tym względzie najlepszy jest zwykle ECMWF).

          Ciekawe też jakie będziemy notowali sumy opadów w dniach 29.11-01.12 i kiedy deszcz przejdzie w śnieg? Modele są rozbieżne zarówno w prognozach typu opadów, jak i sum. Jednak – zważywszy na powolny trend ochłodzenia – coraz bardziej prawdopodobne, że w piątek 01.12 rano w sporej części kraju będzie biało, a we E regionach pokrywa śnieżna może sięgać 5-10 cm, miejscami może i więcej.

  14. Na północy Polski listopad będzie kolejnym skrajnie wilgotnym miesiącem z rzędu. W niektórych miejscach suma opadów przekroczyła już 100 mm opadów.
    Oto lista 10 najbardziej mokrych miejscowości
    1. Darłówek – 128 mm
    2. Lębork -109,7 mm
    3. Łeba – 108,5 mm
    4. Cewice – 104 mm
    5. Elbląg – 101, 8 mm
    6. Ustka – 88,3 mm
    7. Szczecin – 70, 3 mm
    8. Resko – 65,3 mm
    9. Świnoujście -59, 6 mm
    10. Koszalin – 59, 4 mm
    Oczywiście jeszcze jest kilka takich miejscowości gdzie suma opadów przekroczyła normę i sporo takich gdzie zbliżyła się do normy opadowych, ale będą też miejsca z sumą opadów poniżej normy.
    Usłonecznienie listopada na południu Polski może będzie lekko powyżej normy, ale też będą miejsca z niskim usłonecznieniem.
    Ogólnie pod względem usłonecznienia i opadów listopad będzie zróżnicowany.

    1. Niby powyżej normy (choć kto wie?) ale i tak tego słońca żałośnie mało, ledwo koło 50 godz przez calutki miesiąc. Latem tyle potrafi być w trzy-cztery dni.

      http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12560&ndays=30&ano=2017&mes=11&day=30&hora=18&ord=REV&Send=Send

      Niczym szczególnym ten listopad się nie wyróżnił i szybko pójdzie w zapomnienie. Wrzesień odznaczył się ekstremalną ilością opadów i dużym zachmurzeniem, październik – wichurami, a listopad? W zasadzie jedyne co odbiega od standardu to bardzo mała ilość zimowych elementów pogody.

      1. “październik – wichurami”
        Zapomniałeś dodać, że u Ciebie bo u mnie żadnych specjalnych wichur nie było.

        1. Dobrze, ze Zbigniew przywołał powyzsze dane. Sytuacja na polach, łąkach czy ogrodach na północy bez zmian od czerwca. Ciekawe kiedy to sie zmieni bo listopad miał byc niby suchy, a jak jest, kazdy widzi

          1. Starość nie radość. Zapomniałem już, w którym temacie rzuciłem rękawicę Biance i Chochlikowi. Mieli mianowicie uzasadnić (pomijając własne widzimisię) “katastrofalność” tegorocznej sytuacji hydrologicznej. Odzewu nie uzyskałem, niemniej widzę, że Ert jest chętny do przejęcia inicjatywy i udzielenia popartej dowodami – także naukowymi – i rzeczowej odpowiedzi. Czekam cierpliwie, brodząc radośnie w nareszcie – po paru latach – wartko płynącej płani lewobrzeżnych dopływów Baryczy.

          2. Miesięczne sumy opadów od stycznia dla Lęborka:

            34,0
            55,8
            43,7
            67,1
            16,7
            75,4
            159,5
            156,5
            105,8
            198,3
            109,8

            Suma roczna opadu osiągnęła już 1022.6 mm. W latach 1966-2016 najwyższą sumę roczną opadu notowano w 1998 i było to 979 mm. Jeszcze bardziej niezwykła jest druga połowa roku: od lipca włącznie spadło tu 729.9 mm opadu przy normie (do grudnia!) równej ok 400 mm i rekordzie (również z grudniem!) równym 672.9 mm. Ucinając grudzień, rekord II połowy roku do listopada to 574 mm, a przeciętna suma to ok 370 mm.

            A więc:

            – Na północy padnie (już padł) rekord roczny opadów.
            – Suma opadów II połowy roku przekracza dwukrotnie normę.
            – Suma opadów lipiec-listopad o ok. 150 mm przekracza dotychczasowy rekord.

            My byśmy jednak uznali, że jest to sytuacja dosyć niezwykła, szczególnie że mamy piąty miesiąc z rzędu z sumą opadu przekraczającą 100 mm, w dodatku część z tych opadów przypadła na miesiące od września, czyli w miesiącach z mniejszą ewapotranspiracją. To z pewnością musi wpłynąć na stan pól itp.

          3. no te sumy opadów na północy są szalone. W sumie od sierpnia chyba nie było miesiąca, żeby gdzieś nie padł rekord opadowy (sierpień w Szczeninie dał rekord, wrzesień – w wielu miejscach, październik myślę że też, 200 mm w Lęborku to ekstremalna wartość, nie wiem jak z listopadem)

            Zazwyczaj w mokrych rocznikach południe ma najgorszą sytuację (opady z niży genueńskich), w tym roku jest zgoła inaczej. Południe miało więcej deszczu tylko w kwietniu i we wrześniu.

      2. ” ledwo koło 50 godz przez calutki miesiąc.” U mnie w październiku było mniej, a w listopadzie? No comment…

        1. Widzę że niektórzy nie dowierzali że tak duże opady mamy w tym roku. Mimo że mapy opadów są powszechnie dostępne. Wystarczyło sprawdzić.

    2. W “mojej” Bydgoszczy opady: 09 -60 , 10 -97, 11 -23mm /do teraz/ czyli tej jesieni listopad jest zdecydowanie najsuchszy.

    1. Pewnie niebawem się pojawi, bo przed nami najsilniejsze od ponad pół roku opady mieszane i samego śniegu…

  15. Trochę nie w temacie, ale jak co roku Twoja Pogoda informuje o nadejściu wielkich mrozów na Syberii. I jak co roku podaje do znudzenia, że ich przyczyną jest powietrze arktyczne. Czy to z Arktyki spływa zimno i sprawia, że przez całą zimę Syberia jest chłodniejsza niż położona na północ Arktyka? http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-11-02/w-rosji-panuje-sroga-zima-minus-40-stopni-i-ponad-pol-metra-sniegu/
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-11-25/w-rosji-zimniej-niz-w-zamrazalniku-minus-55-stopni-i-olbrzymie-zaspy/

    1. Oczywiście, że nie. Syberia jest najzimniejsza częścią naszej półkuli zimą (oprócz może Grenlandii ale tam jest wyżej) w wyniku utrzymywania się tam stałego wyżu. To efekt czysto radiacyjny.

  16. Leszek, to zalezy gdzie mieszkasz? Bo jak na południu to faktycznie może być nieźle, ale na północy jest po prostu tragicznie. Gdy się jedzie poza miasto to widać na polach stojące całe kałuże wody i to z odległości kilkudziesięciu metrów. Jak ktoś nie wierzy, to moge przesłac na priv zdjęcia, taka jest sytuacja na północy

      1. Nawet na Mazowszu też jest sporo miejsc z mokradłami (zastoiskami). A tymczasem w 2 najbliższe dni prognozowane są kolejne opady rzędu 15-20 mm – z początku głównie deszczu i mieszane, docelowo (mokrego) śniegu.

  17. na południu też jest źle, samochód osobowy zapada się w błocie na podwórku :) jak ktoś mieszka w mieście, otoczony zewsząd betonem i asfaltem to tego nie widzi, zresztą dobra melioracja w miastach też robi swoje

  18. Uwaga: poniższy komentarz jest wynikiem mojego przepracowania – zrobiłem trajektorię do przodu, nie do tyłu

    Chcieliście misć cyrkulację całkowicie przeciwną do strefówki. No to macie “południkówkę” (tak się chyba powinna nazywać):

    Wieje aż z Nowej Ziemi. Na południu Polski wygląda to podobnie, ale nieco mniej spektakularnie (trajektorie nie sięgają aż tak daleko).

    A jeśli ktoś zapyta czemu nie ma mrozów jeśli wieje aż z Nowej Ziemi to odpowiedź jest prosta. Chociaż zaskakująca. Morze w okolicy Nowej Ziemi jest nadal nie zamarznięte i temperatury (wody i przypowierzchniowej warstwy atmosferycznej) są tam nadal dodatnie.

    1. Zostawiłem jednak te teksty bo jest w tym ironia większa niż się mogłem spodziewać. Bo oto prawdziwe trajektorie wsteczne dla Gdańska:

      Czyli jednak zasadniczo “strefówka” mimo kapryśnego NAO. Ale największy dowcip jest w tym, że czy liczymy do przodu czy do tyłu to Gdańsk jest związany z Nową Ziemią! ?

  19. Rzadko się mieszam w dyskusje “fusiarskie” ale mam pytanie do zwolenników tego rodzaju rozrywki:

    Nadal jesteście tacy pewni zimnej pierwszej dekady grudnia? Bo najlepszy model na świecie (ECMWF) przestaje się z Wami zgadzać, a ocieplenie związane z niżem atlantyckiem nad Skandynawią widzi już w zakresie swoich sensownych prognoz (za 6 dni).

    1. To jak ECMWF mocno odstawał “in plus” w ostatnich prognozach dobrze widać tu:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      Scenariusz nie jest nierealny, ale jednak nadal mamy sporo opcji chłodniejszych – niektórych znacznie chłodniejszych.

      Przynajmniej ja nigdzie nie pisałem, że I dekada grudnia na pewno będzie zimna (czyli coś więcej niż ‘normalna’ lub lekko chłodna)- tylko, że będzie prawdopodobnie 1. lub 2. najchłodniejszą po 2010 r. I nadal w tym względzie zdania nie zmieniłem.

      1. Jest jeszcze kwestia “gdzie” bo nie zapominajmy, że Polska to nie punkt. Skoro niż będzie wypchnięty na nieco bardziej północną trajektorię niż zwykle to ciepło może sięgnąć głównie północnej Polski.

        1. Przede wszystkim jeszcze nie wiadomo jak ułożą się te niże względem wyżów (i odwrotnie).

          Dopóki prognozy NAO/AO częściej będą minusach dopóty w terminie ok. i powyżej 10 dni jest spore prawdopodobieństwo, że okresy z temperaturą w ‘normie’ lub (mniej lub bardziej) poniżej niej będą przeważały nad tymi powyżej niej.

    2. uf chwila czasu, wytchnienia w tych barbórkowych szaleństwach a tu takie ciekawe tematy jak fuszenie ;-) Primo- ubolewanie że A.H tak rzadko mieszasz,
      Due – chyba nikt tu nie pisał o 1 dekadzie, Tre – nawet ta zima na początku grudnia może okazać się przedzimiem bo wyjdzie średnia na terenie kraju np +0,1C .
      (mimo że większość krajan będzie mówić o prawdziwej zimie).
      Obyśmy się częściej przepracowywali – mam na myśli trajektorie do przodu :-) Szacun za wkład i owoc pracy.
      Już je wiążąc z Nową Ziemią – zimoluby będą zachwyceni bo tam względnie zlodzone dobrze w tym roku:
      http://old.wetterzentrale.de/pics/Reursnow.gif
      Ja tam zachęcam do fuszenia , ten pojutrzejszy snieżny czwartek był naprawdę dobrze widoczny od 10? dni (to takie kamienie milowe, jak na tą chwilę widzę że słabo rozpoznawalne).
      Jak skomentować wizje modeli na najblizsze 10 dni? Tym razem cięzko (mówię o terminie po Mikołaju). Tak na kompletne wyczucie – kontynuacja łagodnej zimy – mini wir polarny :P nad Skandynawią , czasami lekko na plusie ale bez utraty śladów zimy w postaci pokrywy.

      1. @Tytus

        Due – chyba nikt tu nie pisał o 1 dekadzie,

        Oj pisali. I o pierwszej pisali (Anonim, Adek a nawet Lucas Wawa) i o całym grudniu pisali (Ert). A wg. tego ostatniego ma on być jak [wstaw najzimniejszą zimę o jakiej słyszałeś].

  20. No właśnie, prognozy coraz bardziej “trzymają w napięciu” – bo w jednych rozdaniach w terminie 7+ dni prawdziwa zima, w innych lekka zima lub przedzimie, ale i są tak ciepłe “wyskoki” jak w dzisiejszej odsłonie GFS z 12′ (po 10.12).

    Z przeszłości pamiętam wiele takiego elektryzującego “przeciągania liny” – podczas którego “zwycięzcami” były naprawdę bardzo różne scenariusze…

    A tymczasem moje zaciekawienie budzi ostatnia prognoza UM, z której wynika, że w piątek (01.12) rano w Warszawie możemy obudzić się przy pokrywie śnieżnej nawet rzędu 15 (20?) cm:
    http://www.meteo.pl/um/php/meteorogram_list.php?ntype=0u&fdate=2017112812&row=406&col=250&lang=pl&cname=Warszawa
    Ciekawe w jakim stopniu się to sprawdzi?

    1. Jeżeli to się sprawdzi to, ale w mediach będą podniety co to się u nich dzieje itp. i gadanie zima w całej Polsce, a dobrze wiemy, że cała Polska pod śniegiem nie będzie.

      1. Cała Polska nie, ale ok. połowa kraju możliwe że tak, bo strefa opadów – docelowo/głównie śniegu – ma być dość rozległa.

  21. Bardzo prosze o wypowiedzi w kwestii tego jaki opad bedzie dominowal na podkarpaciu ,a dokladnie okolice Rzeszowa… Z poczatku prognozy byly za opadem sniegu ,a teraz zmienily sie na deszcz.

  22. Nie wiem czy ktoś zauważył, że ostatnia odsłona modelu GFS ta z godz. 18 zmieniła się o 180 stopni i widzi adwekcję ciepła po 5-6 grudnia i “skasowała” zimę. Pewnie kolejna odsłona, która będzie po północy znowu znowu zmieni się o 180 stopni.

    1. kolejna to jest teraz odsłona, miał być śnieg czwartkowy a jest środowy :-)
      251mnpm, Lędziny (19 km SE od Katowic) ,
      drogi zaśnieżone, drzewa oblepione, teraz mam 5cm i 0,5C.

    2. Na razie przedzimie na zmianę z lekką zimą. Ale po 07-08.12 może być bardzo różnie – środowy ranny GFS za ponownym umacnianiem się zimy.

      Wcześniej jednak “czekamy” (w części Polski) na spore opady, docelowo śniegu – UM podtrzymuje sumy, które w piątek (01.12) rano mogą dać nawet ok. 20 cm pokrywę…

  23. Dzisiejsza doba (27.11) będzie już chyba na lekkim minusie

    Ale następna była na lekkim plusie. Osiągnęliśmy już tę porę roku gdy średnio-dobowe +1,9 C jest powyżej normy wieloletniej.

    1. ja jeszcze na szybko (może chaotycznie) w sprawie NAO i fusów:
      Będący medialnie na szczycie 1 ligi ECMWF pokazuje takie obrazki:
      http://old.wetterzentrale.de/pics/Recm2402.gif
      cóż tam widzimy (po Mikołaju) dla naszego RP poletka ?
      przy dalej ujemnym NAO (tu się sprawa klaruje) “obronę twarzy”
      tzn straszenie? ciepłymi dla nas ( my za mali to może środkową Europę ;-) ) wariantami.
      Podobno prawdziwy facet jest konsekwentny.
      Tak bardziej poważnie i serio to mam podstawowe pytanie:
      Kto decyduje o tym która wiązka np GFS, ECMWF jest w eter puszczana? komputer? fachowcy? a może cyborg?

      1. @Tytus

        Czy oni nie puszczają przypadkiem “w eter” prognozy kontrolnej?

        The EPS [Ensemble Prediction System] normally includes a control forecast that uses the ensemble resolution model but without any perturbations to the analysis or model.

        1. a na jakich zasadach jest ta kontrolna?
          jest wprawdzie google tłumacz , ale sporo tu leniwców albo niewolników czasu

          1. Wiązkę się wytwarza za pomocą dawania w sytuacji startowej niewielkich losowych zaburzeń (inaczej wszystkie przebiegi byłyby identyczne). Jeden przebieg (tzw. kontrolny) jest bez żadnego zakłócenia. Zasadniczo wiązka służy do prognoz probabilistycznych (“prawdopodobieństwo wynosi…”) ale jeśli ktoś chce mieć koniecznie jedna pojedynczą prognozę to powinien dostać właśnie tę “kontrolną”.

          2. Czyli o wiązce kontrolnej decyduje komputer. uczeń który przerósł mistrza..
            Lekko zapóźniony, boć nie widzi tego co za oknem ( ta część asymilacji jeszcze przed nami) ale jednocześnie nie skażony? doświadczeniami z przeszłości. Te inne wiązki to nasza genetyczna strzykaweczka. Nie wiem co o tym sądzić ale może cyborg sprawdzalność prognoz by polepszył ? :-)

          3. Realizacja kontrolna jest bez perturbacji, te wprowadzane są w poszczególnych realizacjach wiązki prognozy, ale nie w kontrolnej.

          4. a tak pytając jak dziecko dalej: Kto i w jaki sposób wprowadza perturbacje? co to są warunki brzegowe, gdzie jest brzeg?
            motylek nad zachodnią Saharą , jastrząb czy orzeł bielik ? ciekawe to i pewnie dla większości bez odpowiedzi.

          5. @Tytus

            Naprawdę chcesz się w to wgryzać? Mi aż taki wgląd we flaki modelu nie jest potrzebny. Ale jeśli musisz, to techniczny opis tego jak się wprowadza perturbacje do wiązki ECMWF jest w tym raporcie:
            https://www.ecmwf.int/sites/default/files/elibrary/2010/10125-ensemble-data-assimilations-ecmwf.pdf

            Mi wystarcza krótki opisz manualu, który wcześniej linkowałem:

            The random numbers at a grid point are given by a truncated Gaussian distribution. The pattern is defined as the sum of three independent random patterns with horizontal correlation scales of 500, 1000 and 2000 km and correlation time scales of 6 h, 3 d and 30 d, respectively. The standard deviation of the three patterns decreases with increasing spatial and temporal scale from 0.52 to 0.18 and finally to 0.06.

            Czyli perturbacje nie są tylko w stanie początkowym, ale w całym przebiegu wiązki. Mają one naśladować błędy pomiarowe asymilowanych danych.

          6. @ Arctic Haze : Dzięki wielkie, nie mam zdolności, czasu i sił by się w to wgryzać , może to powtarzasz któryś raz… Chodzi o naszą szerszą świadomość jak to się mniej więcej od kuchni odbywa.

      2. Sytuacja jak w tym terminie (mowa o “obrazku” rannego ECMWF’a ok. 08-09.12) jest jak najbardziej znamienna dla ujemnego NAO lub przynajmniej neutralnego. Niż u W wybrzeży Europy (w tym terminie jeszcze nie taki pewny) miałby być przyblokowany dwoma klinami wyżowymi, tzn. od W i E. Ujemne NAO nie wyklucza adwekcji ciepła, tylko po prostu w porze chłodnej (zwłaszcza miesiącach DJFM) oznacza częstsze adwekcje mas chłodniejszych, w terminie dłuższym niż powiedzmy 10-14 dni. Zauważmy przy tym, że w takiej sytuacji (jak w końcówce tej prognozy) póki bylibyśmy pod władaniem wyżu od E/NE mielibyśmy adwekcję chłodu (a nie ciepła).

    2. Zgadza się, przed nami doby z temperaturą generalnie w pobliżu normy (czasami też na lekkim plusie, ale i na lekkim minusie również). Nie zmienia to faktu, że:
      – będzie to 1. lub 2. najchłodniejszy przełom jesieni i zimy (meteorologicznej) po 2010 r.,
      – będzie to najbardziej śnieżny przełom jesieni i zimy (w skali całego kraju) po 2010 r.

  24. Co my mamy z tą Nową Ziemią?!

    A swoją drogą współczuję komuś kto uważa to za “jednolitą masę powietrza” i będzie to próbował nazwać. Chyba, ze to synoptyk z IMGW bo wtedy,o tej porze roku, czy się wali czy się pali i tak z kapelusza wyskoczy mu PPm.

        1. No wyż czy niż, to naganiacze powietrza w pewnym sensie. Jeśli, któraś z mas powietrza decyduje o pogodzie, to chyba warto o niej wspomnieć. Kwestią jest o której (wysokość) masie powietrza panowie synoptycy mówią.

          1. Energia kinetyczna wyżów i niżów bierze się z różnicy temperatur potencjalnych (oraz z wilgotności), w pionie lub w poziomie. Czyli z różnicy a nie z właściwości jednej “masy”. Niże tropikalne w ogóle nie potrzebują gradientów w poziomie.

            W dodatku twórcy Szkoły Norweskiej nie zdawali sobie sprawy, ze fronty często są wtórne wobec niżów: unoszenie się powietrza (czyli konwergencja) zwiększa gradient poziomy temperatury aż tworzy się prawie skokowa jej zmiana, która nazywamy frontem.

            Stąd pytanie o najważniejszą masę powietrza jest równie sensowne jak pytanie o to jaki jest najważniejszy węglowodór (jakiś późniejszy noblista odmówił odpowiedzi na tak zadane pytanie na egzaminie doktorskim).

            EDIT: Dodałem drugie i jedenaste słowo komentarza aby zachować poprawność naukową (bez tego było to zbyt “popularne”).

          2. Wszystko jasne. Nie mniej jednak po przejściu frontu, z powodu rozlokowania układów ciśnienia zaczyna być pompowane do nas powietrze. Tak ja Pana trajektorie pokazują, często bywa tak, że z różnych szerokości i długości geograficznych. Czy jedna z tych mas nie generuję rodzaju pogody? Bo to, że sobie jakaś masa na 3000 m przyleciała z innego miejsca niż powietrze w profilu 0-1500, to sobie przylecieć może, a jednak wpływu za dużego na pogode nie musi mieć.

          3. @ Tytus
            Gdyby wziąć makroskopowy płat grafenu z wodorami na krawędzi, to chyba to byłby najcięższy węglowodór aromatyczny.
            A najważniejszy? Dla użytku przemysłowego najważniejszy jest chyba ten najprostszy, benzen, bo można go na wszystko przerobić.

          4. @zaciekawiony

            Myślę, że o to chodziło pytającemu. A odpowiadający z kolei uważał, że związki chemiczne po prostu istnieją i nie ma czegoś takiego jak “ważniejsze” (zapewne w przeciwieństwie do takich dobrze zdefiniowanych pojęć jak “najszerzej używane w przemyśle”, “najczęściej występujące w naturze” itp.).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com