Wątek otwarty #45

Wątek otwarty #45

Dzisiaj tematem przewodnim będą dane terminowe, które zostały dodane do historycznych danych pomiarowych. W kontekście usłonecznienia na stacji warszawskiej warto zwrócić uwagę na dni 5 lipca oraz 6 lipca 2018 i tego, co mimo niskiego zachmurzenia przez chmury Cu działo się z usłonecznieniem godzinowym, szczególnie w okolicach godzin 11 i 12UTC.

Print Friendly, PDF & Email

869 Replies to “Wątek otwarty #45”

  1. Wniosek z tego jest jasny. Danych nt usłonecznienia nie ma co brać na poważnie i akurat w tym przypadku można się równie dobrze na odczuciach subiektywnych. Ciekawe czy na stacjach w innych miejscowościach jest podobnie

    1. @anonim
      Ileż to razy było wałkowane- stacja warszawska pomiary usłonecznienia ma nieprawidłowe.
      Co do innych stacji, to nie widać powodow, by traktować je jako niewiarygodne, a na pewno nie w takim stopniu jak wawa.

  2. Z bieżących informacji pogodowych warto nadmienić, że już dzisiejszego poranka notowano m.in. na Opolszczyźnie -8°C (!), a w Zakopanem ok. -15°C (czyli poza mrozowiskami). A tymczasem apogeum obecnej fali mrozu cały czas przed nami. Zanim więc zaczniemy rozpisywać się nt. przyszłotygodniowego ocieplenia (które nie wiadomo jeszcze ile potrwa…?), warto raportować to co będzie się działo w najbliższym czasie (tzn. 29.11-01.12). Bo jednak w chłodniejszych regionach kraju średnie anomalie spadną przejściowo do poz. -10/-5K.

    1. To u mnie dzisiaj -6,5 a niebo z chmur wyczyszczone. W dzień było koło 0C i te najbliższe dni mają wyglądać podobnie (w dzień). Takich niskich temperatur w listopadzie od 5 lat nie było, nawet w 2014 nie spadły one poniżej -5 przez cały miesiąc.

      Ocieplenie u mnie może być dość wyraźne bo to południe kraju. Widać temperatury rzędu 10 stopni w dniach 4 i 6 grudnia. Nie są one takie rzadkie na początku grudnia, to jest 90 pc temperatury wtedy. O wyjątkowym cieple to bym powiedział przy ociepleniu do 15 stopni. I nie wiadomo jak długo to ciepło potrwa. 4 dni, tydzień, albo i cały miesiąc. Albo grudzień będzie pierwszym od marca poniżej normy? Nawet w latach 2013-2016 co jakiś czas się pojawiał miesiąc chłodniejszy od normy.

      1. O u Ciebie tylko minus 6,5°C przy bez bezchmurnym niebie? To nieźle. A na stacji Pyrzowice która leży niedaleko od Katowic było minus 10°C .
        W Suwałkach też było minus 7°C ale przy niskich chmurach warstwowych
        Gdyby tam się rozpogodziło do bezchmurnego nieba to tmin mogłaby wynieść ok minus 15°C.

        1. Pyrzowice leżą daleko od Katowic, poza tym ta stacja to prawie że mrozowisko. W styczniu 2006 i 2017 było tam -29 (w samych Katowicach -26).

          Sama stacja na Muchowcu i tak jest sporo chłodniejsza niż np. blokowiska z pobliskiego Brynowa na którym mieszkam. Zimą tego wpływu nie ma (na moim czujniku tmin -6,0; na stacji -6,4 czyli różnicy tyle co nic) ale latem ten wpływ bywa ogromny. Różnica na Tmin w miesiącach letnich z łatwością osiąga 5 stopni – np. w nocy z 23 na 24 sierpnia temp na tym czujniku nie spadła poniżej 22 stopni a tmin na stacji wynosiło tylko 16,8. Podejrzewam ze w najgorsze noce (29 lipca 2013, 11 lipca 2016 tak z brzegu) to by mogło być ponad 25 stopni na tminie. Zaśnięcie w takie noce jest prawie niemożliwe. Ta noc co było min 22 stopnie nie była taka zła.

    2. @Lucas
      a Ty nadal nie rozumiesz :) Rozpisują się, a Ciebie rugali za to samo, bo po prostu to dotyczyło ochłodzenia. Jakbyś wtedy pisał jak teraz oni o ociepleniu to by było git :) Jak przyjdzie to ciepło, a na horyzoncie znowu będzie ochłodzenie, to wtedy wrócą do bieżących sytuacji i będą narzekać, ze za daleko wybiegasz w przyszłość :)

          1. Oczywiście że ludzie tylko niestety najczęściej truciciele w rodzinach, zwykle gnoje i tak jest prawda, nic nie wnoszące do społeczeństwa jednostki, poza tym gdziekolwiek się po nich nie usiądzie to jest straszny smród. Nie życzę nikomu źle, ale nId będę hipokryta żebym się nad nimi rozczulał. A już na pewno zimna nie obwiniał… Szkoda mi tylko tego 1 procenta, że ktoś np zaslabl i na mrozie umarł. Ale to też może się zdarzyć w czasie jazdy autem. To też nie jest niczyja wina. Takie życie niestety.
            Ps. Podam fajny przykład z przed miesiąca. Idę z żoną w Jeleniej Górze, a tam siedzi zul, pełno butelek syf i brud koło niego. Coś gada do mnie. Zresztą jak do wszystkich kto przechodził. Zaczepia. Mówię chłopie spoko ale zrób po sobie porzadek. A on na to cytuję “ja mam w dupie porządek”. Chciałem wrócić i mu dosadnie wytłumaczyć że porządku nie powinno się mieć w dupie, ale żona mnie tylko złapała za rękę i powiedział do niego. “Widać”. Także pretensje do mrozu że żule zamarzaja sprawiaja na mojej twarzy tylko zażenowanie…

          2. Moj komentarz miał na celu nie rozczulanie sie nad żulami, tylko uświadomienie, ze mamy fale mrozu. Takie fale nie sa niczym niezwykłym w styczniu i lutym (chociaż i tak ponizej ich normy), ale mamy (jeszcze) listopad.
            Widać wybiórczość w twoim rozumowaniu, skoro skupiasz sie juz na ociepleniu na przylszy tydzien, a wgl pomijasz to co jest obecnie i ma byc jeszcze przez pare dni. Dodam jeszcze ze model ECMWF który zawsze tak chwaliłeś, bardzo osłabił fale ciepła, i po dwoch dniach z temperaturami powyżej 5 stopni od 5.12 widzi znowu spadek temperatury praktycznie w okolice normy, a 7.12 w pełni dnia juz około zera. GFS tez sie juz wycofał z porannych wariactw, wiec tyle z tego silnego ciepła chyba.

          3. @kmroz

            Nie wydaje mi się aby kilka dni mrozu (Tmax < 0 C) było czymś wyjątkowym na przełomie listopada i grudnia. Ostatni raz zdarzyła się w 2014 roku, a od początku stulecia co najmniej cztery razy (2001, 2002, 2010 i 2014, jeśli czegoś nie przegapiłem w danych dla Warszawy).

          4. @AH
            Zgadza się. W listopadach 2010 i 2014 też mieliśmy wyjątkowo, bardzo nietypowo zimne końcówki listopada z konkretnym mrozem, jakiego środek zimy by się nie powstydził.
            Sytuacja z listopada 2002 jeszcze bardziej kuriozalna, bo wtedy mróz pojawił się bardzo wcześnie – na początku listopada, a potem dla odmiany mieliśmy niemal skrajnie ciepłą drugą połowę miesiąca. Trochę odbicie lustrzane tegorocznego listopada.
            Jednak to, że takie sytuacje się zdarzały, nie znaczy, że są one normą. Ostatnie dwa dni listopada w tym roku na pewno są dalekie od normalności. I warto o tym też wspominać, a nie mówić, że to bez znaczenia bo zaraz przyjdzie ocieplenie :) Taka była moja uwaga do @fku.
            PS ciekawe za ile dni doczekamy się miesiąca ruchomego z ujemną anomalią… Myślę, że już niedługo, no ale zobaczymy, nie warto dzielić skóry na niedzwiedziu na razie.

          5. Szkoda, że zginęły wrześniowe anomalie bo przez to mój programik rysujący te “ruchome miesiące” nie może działać. Myślałem nawet o tym aby uzupełnić wrzesień jakąś interpolacją anomalii ostatniego dnia sierpnia i pierwszego dnia października, ale nie wiem czy warto. Ta luka, nawet “zaszpachlowana”, będzie wpływała na oba sąsiednie miesiące.

          6. Nic nie zginęło – w katalogu 09 zamiast typowych plików są grafiki przy których jest napisane jakie były anomalie za dany dzień. Szczerze nie za bardzo rozumiem, co za problem żeby zebrać to do kupy w pliki, ale tak czy inaczej dane jak najbardziej istnieją na poltemp, tylko w nieco (no dobra, bardziej niż nieco) mniej wygodnej formie.
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2018/09/

          7. OK. Ja sobie stworzyłem plik anom.txt dotyczący września 2018 (wzorem tych z innych miesięcy), jeśli jest taka Wasza wola, to mogę go tu przesłać.
            A więc anomalia za okres 29.10-28.11 jeszcze bardzo wysoka – dużo wyższa niż za 1.11-28.11. Ciekawe jaka wyjdzie za 3.11-3.12, ale wcale bym nie wykluczał, że już może zejść w okolice zera….

          8. errata:
            Oczywiście od pierwszej połowy marca, a nie kwietnia, zakładając, że jak na powyższym wykresie liczymy od danego dnia, a nie do danego dnia. :)

          9. @Arctic Haze
            nie wiem, czy się do końca dobrze zrozumieliśmy, ja po prostu stworzyłem plik anom.txt wzorem innych miesięcy. Dane średniej temperatury i anomalii każdego dnia wziąłem z tych mapek oczywiście, a “normę” również z danych z poltemp.
            Zaznaczam, że w niektórych miejscach pojawiły się nieścisłości co do kilku setnych stopnia…
            Jest jedno pytanie z mojej strony- jak przesłać na tutaj plik?

      1. Ale to, że ta fala mrozu kiedyś się skończy nie znaczy, że jej obecnie nie ma – czytaj: ciepło (prawie) zawsze “zwycięża”.

        1. Jest mrozik (nie przeszkadzało mi to w godzinnej przejażdżce na rowerze w odpowiednim stroju) ,ale ja biorę pod uwagę średnie z dłuższych okresów i listopad18 to chyba poniżej średniej wieloletniej temperaturowo nie zejdzie. (ref. 1981-2010).

          1. A jaki dokładnie ubiór miałeś podczas tej przejażdżki? W taką pogodę to chyba niewykluczone są rękawiczki, czapka czy kalesony.

            Ja nie chodzę na rower gdy temperatura maksymalna spada poniżej 10 stopni na plusie. Tak samo staram się unikać roweru gdy temperatura przekracza 30-32 stopnie. Czyli kończę sezon rowerowy zazwyczaj w październiku a rozpoczynam w kwietniu. Oczywiście, nie jeżdżę na rowerze regularnie jak jakiś zawodowy kolarz – w tym roku byłem 10 razy na rowerze (zrobiłem łącznie 310km) a mój rekord jest z 2014 roku – 32 przejażdżki z łączną długością 895km. Wiem, że są to marne wyniki, ale lepsze to niż nic.

          2. @Lukasz160391. Dwie czapki (problemy z zatokami), kurtka narciarska, kalesony, rękawiczki. Jeżdżę dopóki nie leży śnieg i zbyt mocno nie wieje, a temperatura przy słabym wietrze (bez wiatru) może wynosić nawet -10stC, jak trochę mocniej wieje to -5 st. Przy silnym wietrze i mrozie rower odpuszczam bo wtedy nawet przy -5 spodnie i kalesony to za mało. Musiałbym w spodniach narciarskich pedałować. Raz w tygodniu od marca do połowy grudnia (zależnie od warunków) i tylko 15-20 km trasy bo już nie ten wiek. Dzisiaj to fajna zaprawa przed nartami była.

          3. Oliver,

            jak u Ciebie z potem. Ja pocę się bardzo i – przy zespole zat.-oskrzel. – nie śmiałbym już nawet wsiadać na rower przy dzisiejszych temperaturach. Kiedyś (15 lat temu) jeździło się przy -20 – tak jak piszesz – do ok. 15, max 20 km. Dziś byłbym beneficjentem nowego, elektronicznego dokumentu o wdzięcznej nazwie L4.

          4. A ja jeżdżę zazwyczaj ok. 32 km. Co do potliwości, to jak jestem w ruchu, tzn gdy jadę na rowerze, to aż tak się nie pocę. Ale jak zatrzymam się odpocząć lub gdy dojadę do celu to pot leje się ze mnie strumieniami. Nie wiem, od czego to zależy, że gdy człowiek jest w ruchu to się tak nie poci.

          5. Łukasz, ale te 30 robisz w obecnym czasie?
            Olivera pytam, dlatego, że ma 6 w metryce, a kondycji należy pozazdrościć. Ja na zimę nabieram zapasu w odpowiednim miejscu, choć w tym roku sporo jeżdżę na rowerze… stacjonarnym. Robię trening na mięsień 4-głowy i 2-głowy, aby wiosną i jesienią kilka razy przejść się do pracy (25-30 w jedną stronę).

  3. W większości kraju benchmurnie i miejscami nawet ok i poniżej minus 10°C a ścianie wschodniej niskie chmury warstwowe dzięki czemu tmin wyniosła minus 5-7°C. Ale już powoli niebo się tam przeciera. Ciekawe czy te niskie chmury (Stratus, stratocumulus) związane są z tym że wyż częściowo zgnił czy się przejściowo nasunęły? Nie wiadomo czy te niskie chmury ustąpią na NE Polski czy utrzymają się cały dzień jak np. Wczoraj?

  4. A najnowszy GFS widzi 5 grudnia temperatury sięgające 15 stopni, a nawet wyższe. Czyżbyśmy mieli najwyższą temperaturę w grudniu od 2006 roku?

    1. Jestem ciekaw jaka masa powietrza musiała by napłynąć żeby temperatura zbliżyła się do rekordu ciepła wynoszącego w grudniu 20 stopni. Atlantycka ze składową SW ( tak jak ma być 5 grudnia) czy zwrotnikowa z kierunku S, wspomagana wiatrem halnym?

    2. Mimo wszystko nie wygląda to (przynajmniej na razie) w prognozach na aż tak trwałe duże ciepło jak w końcówce października i na początku listopada (zasadniczo do 13.11). Niże mają głębiej wkraczać nad kontynent, a nie tylko “muskać” nas znad W Europy.
      Zobaczymy także, czy to ciepło skończy się pod koniec 1. dekady grudnia, czy też prolonguje dłużej (?).

  5. Zaciekawił mnie dzisiaj wykres 10-dniowych średnich ruchomych temperatury w Polsce. Gdyby za środek wziąć początek sierpnia to mamy niemalże lustrzane odbicie. Niekoniecznie jeśli chodzi o wartość anomalii ale dosyć dobrze pokrywają się same górki i dołki (fale). I tak: rekordowa anomalia z początku listopada pasuje do anomalii z połowy kwietnia, obecne ochłodzenie pasuje do tego po połowie marca, a zbliżające się ocieplenie wydaje się dać podobną górkę jak w marcu z jego 2 dekady. Idąc dalej tym tropem to ok. połowy grudnia powinniśmy mieć okres ze srogimi mrozami po -15,-20C (których bym raczej nie chciał). Oczywiście nie są to ani moje prognozy ani nawet wróżby tylko taka ciekawostka co do wykresu. Zobaczymy ;)

  6. Mam pytanie dotyczące usłonecznienia. Czy są dane i ktoś je zna by się dowiedzieć czy uslonecznienie obecne, powiedzmy ostatnie 30-lat zwiększyło się, zmniejszyło czy raczej nie ma żadnej tendencji względem czasów od początku do połowy 20 wieku? Nie pytam ze względu na to czy lubię czy nie, bo uslonecznienie jest mi tylko potrzebne jak spędzam urlop nad wodą, a przeszkadza jak biegam, jeżdżę samochodem czy oglądam telewizję, a więc w czasie rzeczy które wykonuję na codzień. Pytam dlatego, bo chciałem się dowiedzieć czy ma jakiś wpływ na ocieplanie się klimatu.

    1. Wraz z ocieplaniem się klimatu usłonecznienie będzie wzrastać. Opady deszczu także będą większe, paradoksalnie. Po prostu częściej będą zdarzać się nawalne ulewy po wielu suchych dniach.

          1. Co do rekordów opadów, to największe sumy opadów też występowały całkiem niedawno, jak np. w całym roku 2010 czy we wrześniu 2017.

          2. @Lukasz160391

            Trochę byłem podstępny bo mam wrażenie, że dane o usłonecznieniu, a nawet nasłonecznieniu (te drugie mają lepszą jakość ale jest ich mniej) dla Polski nie wystarczą na takie wnioski. Co nie znaczy, że to nie możliwe. Jednak trudno twierdzić, z jakąkolwiek dozą wiarygodności, że tak na pewno będzie.

            Moim osobistym zdaniem jest to bardziej prawdopodobne latem niż zimą. Ale gdybym miał odpowiadać na to jako naukowiec to jedyną uczciwą odpowiedzią byłoby, ze na razie tego nie potrafimy przewidzieć w sposób wiarygodny.

            PS. Tak na razie to nie znamy nawet trendu zachmurzenia tej części Europy w danych historycznych z okresu satelitarnego. Różne reanalizy dają mu odwrotne znaki, czyli nawet nie wiadomo czy zachmurzenie rośnie czy maleje.

          3. @Lukasz160391

            Poszukałem artykułów o trendach nasłonecznienia (a także zachmurzenia) w Europie. Dwa najnowsze to te:

            [1] Pfeifroth, U., Sanchez-Lorenzo, A., Manara, V., Trentmann, J., & Hollmann R. (2018). Trends and variability of surface solar radiation in Europe based on surface- and satellite-based data records. Journal of Geophysical Research: Atmospheres, 123, 1735–1754. https://doi.org/10.1002/2017JD027418, dostępny za darmo tu:
            https://icdc.cen.uni-hamburg.de/fileadmin/user_upload/icdc_Dokumente/EUMETSAT-CMSAF/pfeifrothetal_TrendsandVariabilityofSurfaceSolarRadiationinEuropebasedonSurfaceandSatelliteBasedDataRecords_JGR-D_123_1735-1754_2018.pdf

            [2] Sanchez-Lorenzo A. i inni, 2017, Trends in downward surface solar radiation from satellites and ground observations over Europe during 1983–2010, https://doi.org/10.1016/j.rse.2016.11.018

            Są bardzo ciekawe. Polecam Rys 10 i 11 z pierwszego oraz Rys. 4 i 5 z drugiego. Okazuje się, ze tu też są różnice między dwoma produktami (odwrotne trendy zimą), a najbardziej od 1990 roku rozjaśniło się wiosną i jesienią.

            Trzeba być jednak ostrożnym z ekstrapolowaniem tego w przyszłość, bo częściowo jest to na pewno efekt zmniejszenia emisji pyłów (aerozolu) przez przemysł. Pokazano (jak ktoś chce to mam na to cytowanie), że zmniejszyło to częstotliwość niskich chmur i mgieł w Europie Środkowej. Natomiast niekoniecznie spodziewamy się dalszego zmniejszania koncentracji aerozoli w Europie, więc te trendy mogą być przeszłością. Zimą dodatkowo dochodzi (jak we wszystkim zimą) kwestia odróżnienia efektu zmiany wartości NAO od innych czynników.

    2. Usłonecznienie wzrosło i to znacznie. Częściowo z powodu GO, a częściowo jako wynik realnej ochrony środowiska( w tym atmosfery), nieporównywalnego z czasami PRL.
      Podejrzewam, że w tym roku ogromna większość stacji w Polsce ustanowiła nowe rekordy rocznego usłonecznienia. W przypadku Łodzi poprzedni rekord został pobity jeszcze przed połową października.

      1. Dzięki. Czyli wychodzi na to że usłonecznienie wzrosło. A nie jest też trochę tak że większe uslonecznienie jeszcze wzmaga ocieplanie się klimatu w Polsce, wraz ze wzrastającym jeszcze nasłonecznieniem?

    3. @FKU
      Wg moich obliczeń w Warszawie w okresie od 1951 roku, dekada 1981-1990 miała najniższe usłonecznienie. Od tamtej pory usłonecznienie wzrosło, osobliwie bardzo znacznie w dekadzie 2001-2010. W obecnej dekadzie nastąpił lekki spadek w stosunku do poprzedniej.

  7. Ciekawe, czy będzie dziś dodatnia temperatura na Górnym Śląsku. Miały być +2 stopnie, a wygląda na to że nawet zera nie będzie. Mimo że jest słonecznie, więc temperatura powinna wzrastać bez przeszkód.

  8. No właśnie w miesiącach zimowych przy krótkich dniach to przy wzroście temperatury już nasłonecznienie nie jest takie istotne jak np. latem, ważniejszy jest kierunek adwekcji danej masy powietrza. Dzisiaj strumień PA z NE Europy ogranicza wzrost temperatury nawet przy słońcu i bezchmurnym niebie. Można stwierdzić, że przy tej sytuacji co aktualnie dzisiaj mamy słońce teraz jest “nieznaczącą ozdobą” na niebie, która nie ma wpływu na temperaturę odczuwalną i nie podnosi gwałtownie temperatury rzeczywistej, ale poprawia nastrój. :)

  9. Dzisiaj w Katowicach tmax w granicach -2 stopni a dzień niemal całkiem bezchmurny. Napływa typowe kontynentalne powietrze o niskiej wilgotności. To się rzadko zdarza na południu kraju w listopadzie. W miesiącach listopad grudzień to jak już jest mróz to zazwyczaj przy chmurach i opadach śniegu. W 2014 roku ten mróz był przy wyjątkowo grubym stratusie, takiej ciemnicy jak wtedy to rzadko kiedy się widuje. Jak już jest mroźno i pogodnie to zwykle w styczniu, lutym. Nawet marcu, można powiedzieć że zwłaszcza w marcu (I połowie, bo w II słoneczna pogoda dużo częściej oznacza ciepło)

    Ciepło od 3.12 jest w prognozach konsekwentnie od kilku dni ale zmiena się jego skala. Dzisiaj na 5.12 prognoza wypluła temperatury rzędu 13 stopni, jeszcze niedawno była mowa o pseudocieple rzędu 1-3 stopni w dzień i prawie tyle samo w nocy. A w grudniu temperatury powyżej +10 to już raczej dalekie od standardu są bo nawet w 2015 były tylko 4 takie dni przez cały miesiąc. W 2013 – 5 dni. I to tyle, rekordowy grudzień miał 8 dni. Większy potencjał na takie dni jest w lutym – luty 1990 17 takich dni.

    1. Ale w grudniu 2015 było dużo temperatur z zakresu 8,5-9,5 stopnia. Więc w zaokrągleniu było więcej dni z temperaturą osiągającą 10 stopni,

      1. Gdy jest 9,5 stopnia, to wtedy się zaokrągla do przodu. Gdy jest mróz, to z tego co wiem zaokrągla się do tyłu. Więc 9,5 to 10 stopni, a -2,5 to -3 stopnie.

      2. A w centrach miast to na pewno było o kilka dni więcej z temperaturą dwucyfrową w tamtym grudniu. Chociaż, nie jest pewien, czy zimą też działa miejska wyspa ciepła, tak jak latem podczas upałów?

    2. Ciekawe ile wynosiła najniższa temperatura maksymalna listopada zanotowana przy bezchmurnym/pogodnym niebie i słońcu? Spojrzałem z ciekawości w historycznych danych pomiarowych na III dekadę listopada 1998 i zauważyłem, że np. 22 listopada w Ostrołęce była tmax minus 11,4*C przy usłonecznieniu 7,3 h (nie wiem czy rzeczywiście tak było). Czyli musiała być wtedy naprawdę intensywna adwekcja PA.

      1. to u mnie był tmax około -8 ale tmin -10 i zachmurzenie całkowite. Na południu kraju w listopadzie tak wyglądają fale zimna. Takie dni jak dzisiaj (bezchmurnie i mroźno) są tu bardzo rzadko o tej porze roku.

        1. No ja sie przyznam, ze czegoś takiego jak dzisiaj to nie pamietam w listopadzie. Zeby było tak mroźno i do tego lampka. Troche moze pojedynczych dni, ale na pewno rzadko bywało tak by listopadowa fala mrozow była niemal w całości piękna.

          1. Dzień całkiem fajny, zimny ale słoneczny.
            Ogółem listopad to ciekawy pogodowo miesiąc: na początku listopada pojawiło się rzadko spotykane ciepło, takie babie lato, które nawet w październiku nie zawsze występuje, ba – we wrześniu 2017 roku pogoda była gorsza niż w pierwszych dniach listopada.
            Druga dekada listopada – więcej pogody typowo atlantyckiej.
            Końcówka listopada – pierwsze podrygi zimy.
            Coś jak marzec, ale z odwrotną tendencją.

          2. @fkk
            Byłoby spoko jakby dzień ograniczył sie do godzin 8:00-15:00. Teraz juz za przyjemnie nie jest, powiedziałbym, ze koszmarnie zimno.
            Mimo wszystko wole to od statusowego mrozu, bo przez te 7-8 godzin jest naprawde spoko teraz, a tak to w ciagu dnia tez okropnie, a po zachodzie słońca niby nie tak mroźno, ale i tak duzo ponizej wszelkiego komfortu.

    3. Skala dalszej fazy ocieplenia (ok. 05.12) będzie zależała od trajektorii niżu zmierzającego z rejonu…. Azorów! (a nie Islandii) w kierunku Europy. Będzie to układ dość dynamiczny – tak, że na chwilę obecną jeszcze trudno o jednoznaczne oceny w jakim stopniu obejmie nas jego ciepły wycinek. Nie mniej ma przejść dość szybko, bez tak trwałego sprowadzania dużego ciepła jak na przełomie października i listopada.

      Tu dobrze widać, że – przynajmniej dla Warszawy – opcje z przewyższeniami 10°C są rzędu 5 st. cieplejsze od większości pozostałych realizacji:
      http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-warsaw.gif
      …co nie zmienia faktu, że i takie mogą się sprawdzić.

      Poza tym, na razie z grubsza możemy być pewni cieplejszego przyszłego tygodnia. Na dniach będą się klarowały zapowiedzi, czy pod koniec 1. dekady nowego miesiąca ponownie się ochłodzi (a przy tym deszcz przejdzie w śnieg), czy też jeszcze nie…(?).

      1. Przyjmę z pokorą ocieplenie nawet z najbardziej obrzydliwą chlapą i 100% zachmurzeniem, byleby obecny mroźny syf sobie poszedł za Ural.

        1. Przynajmniej w pierwszym pełnym tygodniu grudnia mamy to “zagwarantowane”. Nie należy jednak zapominać o przejściowości naszego klimatu.

        2. Zgodzę sie z @pytonem ze przez 16 godzin w ciagu doby jest teraz naprawde nieciekawie, ale na szczescie przez pozostałe 8 całkiem miło. Przy całodobowej, ciągłej plusze jest cała dobę koszmarnie :/
          Aczkolwiek nadchodzące ocieplenie raczej nie przyniesie nieustannego opadu, a raczej pogode dość pochmurna, okresowo z deszczem, okresowo z przejasnieniami, wiec zdecydowanie temu kibicuje. Na termometrach to tez raczej bedzie cos wiecej niż marna odwilz, raczej powyżej 5 stopni ma szanse byc. Wiec raczej cieszy mnie ten nadchodzący ciepły epizod niż martwi.
          Dla mnie najgorsza możliwa pogoda to ciagla ciemnica i plucha przy wartościach przez zero jak w drugiej połowie stycznia 2015. Każda fala mrozu i upału juz lepsza.

  10. Najpotęzniejszy człowiek świata wypowiedział się o klimacie. Prezydent Trump pytany przez dziennikarza o zmianę klimatu, odpowiedział tak:

    One of the problems that a lot of people like myself — we have very high levels of intelligence, but we’re not necessarily such believers. You look at our air and our water, and it’s right now at a record clean. But when you look at China and you look at parts of Asia and when you look at South America, and when you look at many other places in this world, including Russia, including — just many other places — the air is incredibly dirty. And when you’re talking about an atmosphere, oceans are very small. And it blows over and it sails over. I mean, we take thousands of tons of garbage off our beaches all the time that comes over from Asia. It just flows right down the Pacific, it flows, and we say where does this come from. And it takes many people to start off with.

    OK. Przyjmę z pokora od człowieka z bardzo wysokim poziomem inteligencji, że oceany są bardzo małe.

    1. Mroźna i śnieżna zima też podobno wyklucza globalne ocieplenie (AGW) – tak przynajmniej uważają osoby “inteligentne”…

      1. Mało tego – wystarczy dzisiejsza chłodna noc, która tylko utwierdzi “naród” w przekonaniu, że GO to lewacka ściema.

    2. Dzban pozostanie dzbanem. Szkoda tylko, że ma decydujący głos w sprawie dużej ilość CO2 wypuszczanej rokrocznie do atmosfery.

  11. Jak jesteśmy przy temacie pomiaru usłonecznienia, wspomniana była Łódź, gdzie rekord roczny padł JUŻ, to miałbym pytanie- zwłaszcza do chochlika, czy innych mieszkańców tego rejonu.
    Czy pomiary łódzkie usłonecznienia z 2014 roku (głownie okres kwiecień-wrzesień) można traktować jako chociaż troche wiarygodne? Widać wyraźnie, jak one są niskie i jak odstają od sąsiadów, czy nawet mapki imgw.
    Poza tym kilkumiesięcznym okresem w Łodzi nie widać wielkich kontrowersji i zawsze stacje łódzką, razem z siedlecką i kozienicką wykorzystywałem do oszacowania usłonecznienia dla mojego regionu.
    tak, wiem, ze było mi kiedyś powiedziane, ze ten pomiar z założenia jest niewiarygodny (ze względu na rożne progi heliograficzne i manipulowanie takowymi), ale w przypadku wielu stacji w Polsce nie widziałem jak dotąd wielkich kontrowersji i łódzka stacja poza tym okresem z 2014 wydaje sie byc w miarę reprezentatywna, jeśli chodzi o ten pomiar. Zakładam, ze poza kilkoma stacjami w Polsce (Warszawa, Wrocław, wszystkie niestety w Małopolsce czy na Podkarpaciu) próg ten jest podobny i nie był za wiele zmieniany przynajmniej przez ostatnie 20 lat.

    1. @kmroz

      Trzeba by wiedzieć jakich oni używali instrumentów w jakich latach. Bez tego pomiary usłonecznienia nie są nic warte. A porównywanie wyników z przyrządów o różnym progu czułości (zarówno z różnych stacji w tym samym czasie jak i z jednej w różnym) to gorzej niż błąd w sztuce. To po prostu nieodpowiedzialne zachowanie. A niestety takie niehomogeniczne serie danych i mapki można w Polsce zobaczyć.

      1. Pytanie skąd można wziąć takową informacje. Niemniej nawet bez niej można zauważyć, ze akurat w tym 2014 w Łodzi było cos nie tak. Niektóre błędy (np Warszawa, czy wlasnie w 2014 ta Lodz) są tak rażące, ze wyhaczyc można je bardzo łatwo.

        1. rekord by padł na 99% w sobote wiec…. tyle, ze sobota to juz grudzień. Dzisiaj moze wiatr ograniczyć- na takim pustkowiu to ma chyba olbrzymie znaczenie.
          Podobnie jak w 2010, tak samo w 2018.

  12. Ładnie widać, jak na wielu stacjach wiatr bardzo hamuje spadek temperatury. Jest ona rzecz jasna niska, ale spada wolniutko, chociaż systematycznie. Strach pomyśleć, co będzie jutro, kiedy ten wiatr nas opuści…. Cóż, odczuwalnie to może i cieplej nawet :D

    /Poprawiono wzrost na spadek – admin

      1. Kolega kmroz po prostu chce mieć w życiorysie to że przeżył srogą zimę. No to i naciąga obecne fakty pod swoje preferencje. Nie powiem, temperatura wczoraj i dzisiaj zaczyna robić wrażenie jak na listopad. Ale pozatym nic szczególnego w tej pogodzie nie widzę szczególnie że nie ma grama śniegu.

        1. Brak śniegu na pewno sprawi, ze bedzie mi cieplej :D
          Rozpala mnie ten fakt aż, razem z tym palącym listopadowym słońcem, ktore daje nieznośny żar przez całe 8 godzin.

          A tak serio, to po co te złośliwości? Sroga zima to ostatnia rzecz jakiej pragnę, może oprócz tej strasznej fali upału typu Francja 2003. Co chyba widać po moich komentarzach.
          Moj komentarz był moze troche przesadzony z tym “strach pomysleć”, ale pisałem go po przebywaniu przez pewien czas na tym mrozie, przy temperaturze odczuwalnej około -15 stopni, wiec jestem usprawiedliwiony.
          Cieszę sie, ze zwróciłeś uwagę na to, że ta temperatura robi wrażenie, ale po co dodajesz, że nie ma śniegu? Czy to naprawde sprawia, ze jest ci cieplej?

        2. Chodziło mi o aspekty zimowe, na razie jest jeden czyli konkretniejszy mróz do tego połączony z silnym wiatrem, co przyjemne nie jest. Drugiego bardzo ważnego (przynajmniej dla mnie) aspektu, przy którym można pisać o zimie czyli śniegu (niekoniecznie w formie zasp ale przynajmniej pokrywy kilku cm) nie ma. To z czym walczę u Ciebie to wyolbrzymianie obecnego epizodu zimowego podobnie jak robiłeś to latem z ochłodzeniami. Tak naprawdę konkretniejszej zimy doznamy przez 3 dni (czyli 29.11-01.02). W pozostałym czasie od ochłodzenia w połowie listopada mieliśmy do czynienia z albo namiastką zimy (w dzień na plusie, nocą na minusie ale nie jakoś bardzo mocno i bez śniegu) albo przedzimiem (całodobowy plus). Nie jest to więc “trwała, długa, mocna zima”, o której pisałeś, że mamy ją w listopadzie i jaki to szok dla wszystkich. Dla twojego pokolenia może taka pogoda jest faktycznie szokiem, ale jak ktoś żyje trochę dłużej, to bardziej obiektywnie na ten temat patrzy.

          1. @radomir
            Nazywaj sobie to jak chcesz (zima/namiastka zimy/przedzimie/lato), ale takie coś jak w tym roku w drugiej połowie listopada się po prostu rzadko dzieje. Można powiedzieć, że mamy typowy styczeń. Nie jest to nic nadzwyczajnego, bardziej chodzi o długotrwałość takie okresu. Z tego co się orientuję to anomalia za drugą połowę listopada wyjdzie około -2/-3K.
            Wiem, że przed nasileniem AGW taka druga połowa listopada pojawiała się częściej, ale nadal nie była normą.
            “podobnie jak robiłeś to latem z ochłodzeniami.”
            A to już zależy, które ochłodzenia masz na myśli – czy te rzeczywiście bardzo silne, czy też spadki w okolice norm.
            1. jeśli te silne, to tylko przypomne, że na początku lipca mieliśmy miejscami rekordy niskich temperatur maksymalnych. Zarówno w ostatniej dekadzie czerwca jak i w pierwszych dniach lipca pojawiły się w wielu regionach maksy poniżej 15 stopni. Dzięki przewadze chmur przynajmniej noce nie były bardzo zimne.
            2. Jeśli masz na myśli np sierpniowe spadki w okolice norm, które po 10.08 (a właściwie już od 6.08) się elegancko przeplatały z tymi wysokakami do +4/+5K, to podkreślałem to głównie dlatego, że na tym forum była jedna pani z W-wy i drugi pan z Rzeszowa, którzy twierdzili jakie to mamy straszne NIEPRZERWANE gorąco i upały – to chciałem ich uświadamiać, że przerwy od nich mamy nawet 2 razy w tygodniu :D
            No i potem w końcówce sierpnia też konkretne ochłodzenie, przymrozek w Jakuszycach i dzień chyba -3K. Warto wspominać o takich wyskokach, a nie tylko twierdzić, że “non stop, non stop, ekstremalnie ciepło”. Gdyby nie Dorka i Editor (i paru innych jeszcze), to pewnie też bym tak tego nie podkreślał i nie wyolbrzymiał.

          2. “Można powiedzieć, że mamy typowy styczeń.”

            Styczeń ma 31 dni. Okres kilkudniowy o podobnych warunkach termicznych jak średnie dla stycznia to jeszcze nie styczeń. To tylko “epizod styczniopodobny” 😁

          3. Nawiasem mówiąc Szczecin i Wrocław mają już temperatury powyżej zera. Dla Szczecina +0.4 C to też typowo styczniowa temperatura (tak!) ale dla Wrocławia +1.4 C to chyba nieco cieplej niż średnia dla stycznia.

  13. Zgodnie z przewidywaniami w całej E części kraju już dzisiejszego poranka norujemy temperatury bliskie -10°C, miejscami (zwłaszcza na obszarach podgórskich) niższe.
    A tymczasem najmroźniejsza podczas tej fali mrozu ma być dopiero kolejna noc (tzn. 30.11/01.12) – tuż przed prognozowanym ociepleniem. Myślę, że wówczas jeszcze więcej stacji odnotuje dwucyfrowy mróz o poranku.
    I co warte odnotowania, zupełnie inaczej niż 4 lata temu o podobnej porze roku, tej fali mrozu towarzyszy znacznie więcej pogodnego nieba.

    A od niedzieli 02.12 (także na E kraju) diametralna zmiana – ocieplenie średnio o 10 st., znacznie więcej pochmurnego nieba, niższe ciśnienia i okresowe opady. Zima typowo “atlantycka”. Przy czym, z prognoz wynika, że jednak dominować będzie termiczne przedzimie, a jeszcze większe ciepło będzie mocno limitowane. Jak długo to potrwa cały czas nie wiadomo, tzn. do ok. 07-09.12, czy jeszcze dłużej (?).

  14. Polska już podzielona – na zachodzie zachmurzenie całkowite i temperatura około zera, na wschodzie bezchmurne niebo i temperatura przeważnie poniżej -5, na Podkarpaciu bliżej -10.

    Od poniedziałku niestety pogoda której nie lubię w zimie, bo niby w miarę ciepło ale codziennie ma coś padać, słońca mało (jak to w grudniu), taka wilgotna bździna typu luty 2016. Do spółki z październikiem to były najgorsze miesiące w 2016.

    Mnie zastanawia gdzie się podziały opady śniegu zimą bo od począwszy od zimy 2013/4 jest z tym bieda jak w Etiopii. W latach 2000-2012 bywały ciepłe i chłodne zimy, ale opady śniegu raz po raz się pojawiały, przy ochłodzeniach można było liczyć na to że ten śnieg się pojawi. A tu w ostatnie 5 lat wygląda to tak, że z 3-4 razy napadało 10-15 cm i stopniało na drugi dzień (bo od razu się ocieplało do +10), raz w styczniu 2017 napadało 20 cm i się utrzymało miesiąc, no i jeszcze w lutym 2015 coś tam było, w szczytowym momencie 21 cm. A tak to nic, lipa, sam deszcz. W tym roku też w listopadzie żadnego śniegu, w I dekadzie grudnia przy takich temperaturach też go raczej nie zobaczę.

    1. W Nowym Sączu naprawdę porządne opady śniegu wystąpiły 18-19 marca tego roku, prawie 30 cm. Wcześniej jeszcze 24 lutego przyszło kilka krótkich fal intensywnych opadów śniegu, ale przy tej najsilniejszej po południu, śnieg był tak gęsty że świata nie było widać. Wcześniej takie konkretniejsze opady to dopiero luty 2015 i marzec 2013. W 2012 roku była burza śnieżna 13 stycznia, dzięki której fala mrozów w lutym upłynęła z 20-centymetrową pokrywą, z czasem zrobiło się z tego aż ponad 30. Wcześniej większość zim miała takie ataki śniegu, ale na uwagę zasługuje tu rok 2005 roku. Już pod koniec stycznia nasypało go 40 cm, leżał przez cały bardzo zimny luty, tylko trochę się przytopił, a potem 6 i 7 marca 2005 śnieg znowu padał przez całą dobę i nasypało go aż 35 cm, co stanowi marcowy rekord.
      No i niezapomniany luty 1999 – pamiętam jak przez mgłę olbrzymie, wyższe ode mnie zaspy, śniegu tyle że nie było wiadomo co z nim zrobić. Teraz w archiwalnych danych widzę że było go niemal pół metra (48 cm, najwięcej od 1965 roku). Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień pogodowych.

    2. Ja już się naoglądałem śniegu, wystarczy mi na całą tegoroczną zimę, która nawet się jeszcze nie zaczęła. Nie mogę się doczekać, aż atlantyk przegoni ten mróz. Wprawdzie jest słonecznie, ale to słońce robi jedynie za bezużyteczną dekorację, warunki pogodowe są koszmarne.

      1. “to słońce robi jedynie za bezużyteczną dekorację,”

        >>> ale jest przynajmniej jasno w mieszkaniu. Nawet lampki biurkowej do komputera nie muszę włączać :P Poza tym, Słońce zawsze poprawia nastrój i dzień wydaje się wizualnie dłuższy.

      2. “Ja już się naoglądałem śniegu,”

        Ja jeszcze nie widziałem śniegu w tym sezonie. I chyba długo poczekam na kolejne jego opady.

      3. przecież to jest tylko -7 stopni w nocy, przynajmniej u mnie. Żaden wielki mróz. Jakby to było -20/-30 to by można pomarudzić że za zimno i już lepsze chmury i deszcz niż takie mrozy nocą, ale -7? No prośba, przecież to jest niewiele poniżej średniej tmin zimą.

        Chociaż z dwojga złego lepsza taka pogoda co będzie bo będzie mocno powyżej zera (9-13 stopni, nawet w nocy bez mrozu) od tego co było ok. 20 listopada, czyli gruby stratus przy temp przez 0C.

      4. @pyton1990, alewis27

        Jestem takie samego zdania jak pyton1990. Już wole “wilgotna bździna” jak to nazywa alewis27 od mrozu z ostrym wschodnim wiatrem. Przyjcież w takich warunkach nie idzie funkcjonować na zewnątrz bez kominiarki. U mnie (NW) wczoraj było tylko -4c z wiatrem, ale przecież bywa, że wieje przy -15c. Zdecydowanie najgorszy typ pogody dla mnie i wszystkich których znam to mróz, wyż i wiatr ze wschodu. +4c i stratus to luksus w porównaniu do tego co jest teraz. Niech to się szybko kończy. Na szczęście 10c ma być w poniedziałek.

      5. Atlantycka bździna jest lepsza do życia i mniejsze są koszty ogrzewania, alewis nie wie o co chodzi bo mieszka w bloku.

    3. Dla mnie najgorsze (oprócz dokuczliwych śnieżno-mroźnych lub wietrznych ekstremów) są opcje z pseudo-zimą (przedzimiem) z akcentami zimowymi lub temperatury około-zera w pochmurnym, słotnym, chlapowatym wydaniu.
      Myślę, że za taką wersją zimy przepada stosunkowo najmniej osób.

  15. Anomalia listopada leci na łeb na szyję. Wczorajszy dzień miał obszarową tavg minus 3,99°C czyli nawet w styczniu byłby to dzień poniżej normy. Anomalia listopada wynosi obecnie 1,42 K. Po dzisiejszym dniu anomalia spodnie do poziomiu niewiele powyżej 1 K. Tegoroczny listopad przyniósł 9 dni ze obszarową tavg poniżej 0°C czyli termiczną zimą i będzie trochę chłodniejszy od tego sprzed roku który zakończył się anomalią 1,39 K.

    1. A miałem nadzieję, że anomalia listopada nie spadnie poniżej 1,5K…. teraz trzeba liczyć na to, żeby nie spadła poniżej 1 K.

      1. Myślę że spadnie. Tutaj niektórzy dość dziwnie liczą tą średnią tzn nie w stosunku do średniej całego listopada ale średniej konkretnego dnia a ta wiadomo, że obecnie jest niższa niż średnia miesiąca więc odchylenie jest mniejsze. Gdy zestawi się średnie poszczególnych dni do średniej całego miesiąca wyjdzie mniej niż podaje tutaj LucasWawa i inne osoby.

        1. Przynajmniej ja przy ocenach anomalii i prognoz ich zmian zawsze uwzględniam trendy wzrostowe/spadkowe statystycznej Tavg w określonych okresach roku.

        2. @RadomirW
          Zobaczymy czy spadnie czy nie? Listopad na 99,9% zakończy się z anomalią ok. 1 K na plus. Zobaczymy czy lekko powyżej czy poniżej. Ja obstawiam to pierwsze.

    2. no i w sumie dobrze że tak to wyszło, pierwsze pół miesiąca ciepłe drugie pół chłodne. Jakby te anomalie się ułożyły na odwrót to miałbyś calutki miesiąc badziewiastego pseudociepła typu 2-7 stopni w dzień. A tak było realne ciepło do 13 XI (powyżej 15 w dzień, nawet powyżej 20 się zdarzały miejsca), a w drugiej połowie już realna zima, zwłaszcza obecnie.

      1. Bardzo dobry jest ten rozkład anomalii, choć ja bym wolał, żeby początkowe ocieplenie było krótsze i nastąpiło bardziej płynne zejście z temperatur dwucyfrowych do okołozerowych tzn. z jakimś tygodniem z przedziałem 5-10 stopni. To co było troszkę mnie zmęczyło przynajmniej w pierwszym tygodniu ochłodzenia, bo teraz już się przestawiłem na niższe temperatury.

      2. Nie wiem co jest w tym dobrego. Żadne skrajności nie są dobre. Owszem okresowe wyskoki powyżej +3K/poniżej -3K spoko, ale trwałość tak silnej anomalii to nie jest za ciekawa.
        Lepiej jakby po prostu było okresowo po 10-15 za dnia, a okresowo bliżej +5. Taki typowy listopad, bez okołozerowego badziewia, bez mrozów, ale też bez nadzwyczajnego ciepła (15 stopni jak najbardziej wystarczy w najcieplejszym dniu listopada).
        Układ uslonecznienia też mi się średnio podobał, ponieważ, mimo, że było ono bardzo wysokie, to potrafiły się pojawiać kilkudniowe okresy szczelnego stratusa (9-11.11, 22-26.11). W zeszłym roku listopad niby taki ponury, a jednak nie było aż tak długich okresów bez chociażby jednego rozpogodzenia.
        Fajnie natomiast, że niewiele padało, przez większość miesiąca było to na wielki plus, teraz to w sumie bez znaczenia, bo i tak błota by nie było przy zamrożonej glebie. No, ale szkoda, że tyle skrajności i że pomimo wysokiego usłonecznienia jak na listopad musiałem się męczyć tak długimi okresami bez minimalnych prześwitów. A i tak u mnie lepiej niż w Krakowie, gdzie podobno od 19 do 26 listopada nie było żadnej chociażby wyrwy w chmurach.

        1. taki obraz listopada 2017 może wynikać z tego, że cała jesień (w zasadzie to wręcz pora chłodna) była pochmurna. Każdy miesiąc od września do marca miał mniej słońca niż średnio w latach 1991-2018 (bo 1971-2000 to mało który miesiąc obecnie nie wyrobi). A w tych miesiącach normy są żenująco niskie tak czy siak, nawet one nie były wyrabiane przez 6-7 miesięcy pod rząd.

          Teraz mi te stratusy nie przeszkadzały, bo jesień jest słoneczna. Wiosna była i lato też. Cały rok idzie na rekord, choć przebicie 2003 nie będzie jakieś duże, nie wiadomo czy w ogóle przebije (zachód Polski miał dużo lepszą sytuację w lutym, marcu i czerwcu, tam rekordy pykały już w październiku)

          Sam okres XI – II to mi w sumie wieje koło tyłka, bo tutaj i tak jest trudno o przyzwoite usłonecznienie. Najbardziej ubolewam jak nam takie coś wypadnie w kwietniu, we wrześniu, nawet w maju (2010).

          1. @alewis
            ja nie zaprzeczam, że listopad 2017 był ponury, bo był (no przynajmniej u mnie bo na południu to widziałem, że lepiej). Ale jednak nawet taki listopad miał problem, by przynieść 5 dni z rzędu bez grama słońca. Było wiele dni z usłonecznieniem niskim, z przedziału 0-2h, ale przynajmniej nie była to taka ciemnica. W tym roku było wiele pięknych dni w listopadzie, ale też sporo kompletnie ciemnych i chyba wcale nie dużo mniej jak rok temu.
            Taki sam problem mam z listopadem 2011 czy styczniem 2017. Miesiące niby z rekordowo wysokim usłonecznieniem a przynosiły konkretne ciągi bez słońca i ogółem sporo dni jednolitego, warstwowego stratusa. Dużo lepiej wspominam styczeń 2008 niż 2017(już nawet pomijając aspekt temperatury i jakości powietrza), bo ten mimo słabszego usłonecznienia, przyniósł jednak sporo dni z jakimikolwiek rozpogodzeniami. A w grudniu i styczniu naprawde do szczescia mi wystarczy chociaz 1-2h słońca na dzień i drugie tyle w miarę jasne (czyli z jakimś przerzedzaniem się chmur, wyrwami albo przejaśnieniami)

          2. To zróżnicowanie jeśli chodzi o usłonecznienie to największa zaleta obecnego miesiąca. Chociaż wolałbym by było mniej skrajnie pod tym względem tzn mniej dni takich jak dzisiejszy z całodobową lampą i mniej z pełnym, ponurym stratusem a w zamian dni ze zmiennym zachmurzeniem i jakimiś opadami.

          3. Zrobiłem upload jako anom.txt. Tylko, że Media jest nastawione głównie na rysunki i wyszło dziwnie. Na wszelki wypadek skopiowałem cały plik jako opis (description). Zadziałało?

          4. Cieszę się. Zresztą w ogóle jestem wdzięczny kmrozowi za pokazanie, ze te dane da się odzyskać z mapek. Jakoś sam tego nie zauważyłem a brak tych danych nieco mnie zdołował.

  16. Temat przewodni wątku otwartego to dane godzinowe. Chciałem podziękować za udostępnienie takich informacji. Polecam przejrzeć sobie lipiec 1994 w Zielonej Górze (lub inne ciekawe miesiące). Imponujące temperatury nocne. Proponuje też popatrzeć na Szczecin i TwB godzinowe. Robi wrażenie. Szkoda, że nie ma godzinówek dla Słubic. Te 39.5c chyba mocno naciągane było przez warunki lokalne. Co o tym myślicie?

    1. Przykładowo średnia dobowa w Słubicach była wyższa 1 sierpnia. Dzień (30 lipca 1994) w którym padł rekord nie zaczął się jakoś specjalnie gorąco.
      Tmax 39.5. Wiatr 0 – 2m/s
      1994-07-30 06:00:00 20.0
      1994-07-30 09:00:00 28.3
      1994-07-30 12:00:00 35.3
      1994-07-30 15:00:00 38.2
      1994-07-30 18:00:00 29.0
      A tak wyglądało to 1 sierpnia 1994 Tmax 38.7c Wiatr około 4 m/s.
      1994-08-01 06:00:00 24.3
      1994-08-01 09:00:00 33.5
      1994-08-01 12:00:00 37.2
      1994-08-01 15:00:00 38.4
      1994-08-01 18:00:00 31.6

      Dziwi wyjątkowo niska temperatura o godzinie 9:00 UTC w dniu legendarnego rekordu. O 18UTC też trochę mało jak na tmax blisko 40c.
      Nawet kilka dni wcześniej, gdy tmax kręciło się w okolicach 35c to o 9UTC temperatura potrafiła wzrosnąć do ponad 30c.
      1994-07-26 06:00:00 20.4
      1994-07-26 09:00:00 30.1
      1994-07-26 12:00:00 32.4
      1994-07-26 15:00:00 32.7
      1994-07-26 18:00:00 22.1

      W Szczecinie tak to wyglądało 1 sierpnia. Tmax “tylko” 37.8c Prawie 34c o 9UTC. o 18UTC również 34c.
      1994-08-01 00:00:00 25.9
      1994-08-01 01:00:00 25.6
      1994-08-01 02:00:00 25.1
      1994-08-01 03:00:00 24.6
      1994-08-01 04:00:00 21.5
      1994-08-01 05:00:00 26.1
      1994-08-01 06:00:00 28.9
      1994-08-01 07:00:00 30.5
      1994-08-01 08:00:00 31.8
      1994-08-01 09:00:00 33.6
      1994-08-01 10:00:00 34.6
      1994-08-01 11:00:00 35.5
      1994-08-01 12:00:00 37.0
      1994-08-01 13:00:00 37.1
      1994-08-01 14:00:00 37.5
      1994-08-01 15:00:00 37.4
      1994-08-01 16:00:00 36.7
      1994-08-01 17:00:00 35.9
      1994-08-01 18:00:00 34.1
      1994-08-01 19:00:00 29.8
      1994-08-01 20:00:00 25.7
      1994-08-01 21:00:00 28.2
      1994-08-01 22:00:00 27.3
      1994-08-01 23:00:00 26.7

    2. a znalazłbyś 18 lipca 2015 w Warszawie? Nie pamiętam czy to był 18 czy który, ale był w lipcu 2015 taki dzień że z “kapelusza” wyskoczyło tam 36 stopni. Nie była to żadna poważna fala upału ani nic, te 36 też było szpicem na krótko (średnia dobowa tylko 24,6)

      1. Dokładnie 35.7c. O 9UTC 27 c tylko 1c mniej od Słubic z rekordu w 1994.
        2015-07-18 06:00:00 19.5
        2015-07-18 07:00:00 22.0
        2015-07-18 08:00:00 24.6
        2015-07-18 09:00:00 27.0
        2015-07-18 10:00:00 29.4
        2015-07-18 11:00:00 31.8
        2015-07-18 12:00:00 33.3
        2015-07-18 13:00:00 34.7
        2015-07-18 14:00:00 34.5
        2015-07-18 15:00:00 33.9
        2015-07-18 16:00:00 33.2
        2015-07-18 17:00:00 28.5
        2015-07-18 18:00:00 24.1

    3. W sierpniu 2015 roku podczas fali upałów na SW rano też nie było specjalnie wysokich temperatur, ale bardzo szybko wystrzeliwały i tak leciały do okolic 37 stopni, już o godzinie 11 UTC i potem fen je jeszcze podbijał i tak trzymało już niemal do wieczora. Nie było konwekcji, która skutecznie i często hamuje wzrosty na W i SW kraju. W Słubicach w zależności od tego skąd zawiało to też pewnie temperatura chwilowo wzrosła nawet o stopień i osiągnęła te oficjalne 39,5*C. W Goerlitz dane godzinowe widziały stopień mniej (36.9*C) niż Tmax wynoszący 37.9*C i taka sytuacja kilkukrotnie się powtarzała, nie tylko na tej stacji.

    1. Jeszcze zbyt krótko mieliśmy mróz (zwłaszcza na W i bliżej morza) i grunt nie jest aż tak zamarznięty, co zmniejsza ryzyko gołoledzi przy opadach wokół zera lub na lekkich plusach “w klatce”. Najgorszy byłby deszcz przy temperaturze górą już dodatniej, ale dołem jeszcze ujemnej (nawet -2/-1*C). Na szczęście opady w takich okolicznościach mają być niewiele i/lub lokalne.

    2. Mam nadzieję, że ta strefa zachmurzenia co wkroczyła nad zachodnią Polskę nie przyniesie opadów, bo byłoby nieciekawe (bardzo ślisko) gdyby padał deszcz, ponieważ po tych mrozach bez śniegu mamy przemarźnięty grunt (możliwe, że na głębokości kilkudziesięciu cm).

  17. Dzisiaj za dnia dobrze widać, że zasada “cieplej = pogodniej” o tej porze roku coraz rzadziej obowiązuje. Pogodniejsza E część Polski będzie miała całodobowy mróz (podobnie jak wczoraj i prawdopodobnie jeszcze jutro), natomiast bardziej pochmurna W część kraju już temperatury dodatnie, choć na razie nieznacznie.

    Ciekawią mnie teraz:
    – jutrzejsze ranne spadki Tmin we E części Polski, w tym na jakim obszarze zanotujemy dwucyfrowy mróz (?),
    – skala ocieplenia za kilka dni – TP “napala się” na wartości bliskie rekordom, choć ja mam co do tego wątpliwości (?),
    – sumy opadowe – wg prognoz dla Warszawy być może nawet rzędu 20-30 mm w 1. dekadzie grudnia (?),
    – czy około weekendu 08-09.12 (+/- 1 dzień) powróci aura bardziej zimowa, tym razem również śnieżna, czy też jeszcze nie (?).

  18. obecna pogoda pokazuje ze luty 2012 i styczeń 2016 po bardzo ciepłych okresach to nie jest jakiś jednostkowy przypadek, czyli mrozy bez śniegu grożące potężnymi wymarznięciami. Jak żyje to co zobaczyłem na wiosnę w 2012 roku to było coś strasznego, jak pola wręcz zmasakrowane przez mróz i wiatr bez śniegu, podobnie na północy Polski w 2016, to co się dzieje to musi budzić niepokój.
    Kościół też się włączył w szczyt klimatyczny, będą modlitwy w tych intencjach.

  19. A dzisiaj biegunem zimna dla odmiany jest SE Polski. W Rzeszowie i Przemyślu prawdopodobnie temperatura maksymalna nie przekroczy minus 5 stopni (i to przy pogodnym niebie). Amplituda pomiędzy najniższą, a najwyższą temperaturą maksymalną w listopadzie wyniesie 29-30 stopni, ponieważ jeśli chodzi o stacje meteorologiczne w Lesku najwyższa tmax listopada wyniosła 24 stopnie, a najniższa temperatura maksymalna minus 5-6 stopni. Oczywiście znacznie większa będzie amplituda między najniższą temperaturą minimalną, a najwyższą temperaturą minimalną. 5 listopada zanotowano 26 stopni w Polanie, a dzisiaj (30 listopada) najniższa tmin minus 21 stopni w Stuposianach jak pisał @svalbard. Amplituda wyniesie 47 stopni. I pomyśleć, że najwyższa tmax i najniższa tmin listopada zostały zanotowane w tym samym rejonie czyli w Bieszczadach w województwie podkarpackim. :)

    1. @zaciekawiony

      Nadanie teraz, po decyzji o Brexicie, niżowi polskiego imienia (listę imion sporządzono jakiś czas temu, ale nie 2 lata temu) to decyzja wręcz polityczna. Ale nie specjalnie zaskakująca biorąc pod uwagę, ze wśród naukowców brytyjskich Brexit jest bardzo niepopularny. Po prostu zagraża to kontaktom naukowym oraz wręcz finansowaniu wielu zespołów badawczych w UK.

  20. ciekawie zaczyna wyglądać grudzień, dużo dynamizmu będziemy mieli, sporo opadów, silniejszego wiatru i skoki temperatury, nawet przy takiej pogodzie modele w swoich odsłonach widzą ataki zimy. No ciekawe co z tego wyniknie bo to już jutro 1.12.

  21. W Przemyślu o 18:00 już prawie -10 stopni, cały wschód kraju nadal wyczyszczony z chmur. Chmury dość powoli idą, może do rana tam nie dotrą i będzie najniższa temperatura na nizinach (poza mrozowiskami).

  22. jutrzejszy poranek czyli 1.12 będzie nieźle mroźny na wschodzie temp. już dobija do -10 na niektórych stacjach, a w stuposianach około -16 stopni czyli około 2 stopnie mniej niż wczoraj o tej godzinie

  23. Szczerze mówiąc nadmorskie -3 C, takie z silnym i wiatrem i dużą względną wilgotnością też do przyjemnych nie należy. Właśnie to sprawdziłem organoleptycznie 😏

    PS. Jeśli ktoś nie wierzy, że dokonałem tego organoleptycznie niech się zapozna z definicją z Encyklopedii Zarządzania:

    Ocena organoleptyczna – to takie oceny sensoryczne, które dokonywane są (w odróżnieniu od analizy sensorycznej) bez określenia wymagań co do osób przeprowadzających ocenę i warunków, w jakich się ona odbywa.

    😁

    1. @Arctic Haze
      Na przełomie 2014 i 2015 roku spędziłem kilka dni w Nowym Jorku – w celach turystycznych, głównie spędzenia tam Sylwestra. Temperatury oscylowały w okolicy zera, było nawet lekko powyżej, a oprócz tego na ogół świeciło słońce. Niestety, wiał wiatr, a przy dużej wilgotności było tak przenikliwie zimno, że zęby same strzelały :D Ani narciarska kurtka ani porządne spodnie nie pomagały, chłód był nie do wytrzymania. Noworoczną północ spędziłem po drugiej stronie rzeki Hudson, w miejscu skąd wspaniale widać panoramę Manhattanu. Chciałem zrobić panoramiczne zdjęcia, ale tylko jedno wyszło nieporuszone, po prostu człowiek trząsł się z zimna. Takie suche -20 stopni 1 marca tego roku, albo na początku 2017 roku to była przyjemność, wcale mi to nie przeszkadzało. Tam przy wietrze i wilgotności dużo wyższe temperatury były momentami trudne do zniesienia.
      A co jest najlepsze? 3 stycznia wylądowałem na Florydzie, gdzie było 28 stopni :)

      1. @PiotrNS

        Czyli w Miami? Też miałem przyjemność (?) przylecieć tam prawie prosto z mrozu, ale z Polski i moim zdaniem tak duży przeskok nie jest najlepszy dla organizmu. Ale przeżyć się da. Z tym, że moja aklimatyzacja trwała 6 tygodni (czyli większość pobytu tam).

      2. jakby przy tym suchym -20 też wiał taki wiatr to byś dopiero poczuł tą ‘przyjemność’. O ile wpływ wilgotności podczas mrozu jakiś tam jest, to już wpływ wiatru jest bardzo duży. Na tyle duży że w USA w prognozach pogody w telewizji podstawowym wskaźnikiem jest wind chill (podczas upałów heat index), a nie sama wartość na termometrze.

        Ja największe zimno w sezonie 2017/8 czułem w II połowie marca jak było -7 z wiatrem w porywach 60 km/h. Nie wiadomo czy między blokami nie powiało wtedy mocniej (efekt tunelowy). Powiem tyle, w styczniu 2017 czy na koniec lutego 2018 dałem radę iść bez czapki 45 minut nic mi nie marzło, nic nawet nie szczypało, a w tym marcu 10 minut owiewania takim mrozem już szczypało w ryj jakbym se gazem pieprzowym napsikał.

        Słyszałem, że na wschodzie Polski przy mrozach genezy wschodniej często mocno wieje. I to przy wyżu. To nie może być nic fajnego.

      3. Zauważyłem, że w ogóle najlepszym przedziałem dla wiatru jest średnia prędkość 2-4 m/s. Nie jest to “stojące” powietrze (które przy inwersji wyżowej wiadomo co niesie…), ale i także nie dokuczliwe dmuchanie – zwłaszcza przy mrozie i wilgotnym powietrzu.
        Zresztą w porze ciepłej też jest wówczas najprzyjemniej.

      4. @alewis27
        Przecież napisałem że wiatr miał również duży wpływ na takie a nie inne postrzeganie temperatury. Mnie również najchłodniej było w tym czasie, o którym wspominasz, był jeszcze taki jeden odczuwalnie przenikliwie zimny dzień pod koniec lutego, kiedy przy minus kilkunastu stopniach padał śnieg.
        @Arctic Haze, blisko bo wylądowałem w Orlando, choć Miami oczywiście też odwiedziłem. Dzień mojego przylotu był w zasadzie jedynym tak gorącym dniem, bo zazwyczaj były temperatury z przedziału 19-22, raz zdarzyło się że było tylko 15. Gorąco pierwszego dnia mi jednak nie przeszkadzało, może i duży przeskok to był, ale móc chodzić lekko ubranym i opalać się mając świadomość że w kalendarzu jest 10 dni od Bożego Narodzenia, to bardzo ciekawe doświadczenie :) A jeszcze ciekawsze jest wieczorne podziwianie świątecznych iluminacji na plaży mając na sobie krótki rękawek :)

        1. @PiotrNS

          W Orlando też byłem na paru konferencjach i się dziwię, ze mieli tam +28 C w styczniu. Miałeś szczęście (ub nieszczęście – jak kto woli) bo normalnie zima powinno tam byc chłodniej. Orlando, w przeciwieństwie do Miami to już nie tropiki.

    2. i jak tu sensorycznie a co dopiero organoleptycznie Was nie czytać ? sorki za spam
      dodam że już dziś na łyżwach na otwartym zbiorniku poślizgałem tafla 1 klasa..

  24. Dynamika prognoz nawet na w miarę wiarygodnym skillu jest spora – rano dla 5.12 model widział temperatury dwucyfrowe w dzień, teraz widzi pseudociepło +3 stopnie w dzień i +1 stopień w nocy. +10 pojawia się na 7.12 ale to jest na granicy skilla (i tak niewiele ten skill znaczy jak się z dnia na dzień o 10 stopni prognoza zmienia).

    Sytuacja jest rozwojowa, zimno ma skąd przyjść, podobnie jak i atlantyckie ciepło. To nie jest grudzień 2015 czy luty 2016 gdzie zimno było wywiane 4000 km od Polski, a w prognozie 16-dniowej nawet cienia zimy nie było na najchłodniejszych wiązkach.

    1. @alewis27
      Ale przecież w I dekadzie grudnia większość wiązek NAO przeszło na plus. Kilka wiązek AO też poszło w górę i jest na plusie. To chyba atak zimy (jakiś poważniejszy) nam nie grozi bynajmniej w I dekadzie grudnia (kto wie czy w całej I połowie).

      1. @alewis nie przesądził przecież jak będzie – tylko, że prognozy są bardziej zmienne (z opcjami ponownie zimowymi także) niż w miesiącach, w których wyraźnie dominowała “strefa”.

    2. masz rację tym bardziej że modele widzą że centralnie przez Polskę mogą przechodzić niże które mogą zaciągnąć chłód z północy, zależy od głębokości niżu i czy rozbuduje sie jakiś wyż za takim niżem na zachodzie europy takie prognozy też się pojawiają i to już od wielu dni.

      1. masz rację tym bardziej że modele widzą że centralnie przez Polskę mogą przechodzić niże które mogą zaciągnąć chłód z północy

        Przynajmniej w prognozie GFS (00h) wszystkie niże mają iść klasyczną trasą przez Bałtyk, więc raczej z tej strony nie spodziewaj się wybawienia.

  25. Najsilniejszym tej nocy, podczas tej fali mrozu, spadkom temperatury we E części Polski będzie sprzyjał stopniowo słabnący wiatr, nadal bezchmurne niebo i niska (jak na ten okres roku) wilgotność powietrza. Przynajmniej obecnie w Warszawie jest ona najniższa od wielu dni – spadła do blisko 60% – czyli jest niższa nawet niż podczas październikowego “babiego lata”:
    https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12375&ndays=50&ano=2018&mes=11&day=30&hora=18&ord=REV&Send=Send

    Podobnie jak często przy falach gorąca/upału, także i teraz – podczas fali mrozu (pierwszej umiarkowanej w sezonie) – najniższe temperatury zanotujemy tuż przed wyraźnym ociepleniem i pogorszeniem pogody. W chłodniejszej części Polski anomalia za dni 29.11-01.12 wyniesie -10/-5K – niewykluczone, że sobota 01.12 okaże najmroźniejsza.

    1. wieczorem ten wyż nawet odgonił te chmury z powrotem na zachód. Około 16:00 u mnie był już stratus, a teraz jest bezchmurnie i coraz zimniej. Już -6 stopni, przybywa także stacji z dwucyfrowym mrozem (w Przemyślu najzimniej -12,4C). Może pyknie -15 nad ranem, choć ta wartość i tak pójdzie na grudzień.

    1. Przecież wiadomo, że odnośnie najbliższego/bieżącego miesiąca modele sezonowe reagują na sytuację aktualną oraz prognozy najbliższe dni. Pewnie dobrze pamiętamy jak zmieniały się prognozy chociażby na październik. A i listopad zaskoczył…

      1. w sumie w połowie miesiąca to by się można spodziewać że będzie to kolejny bardzo ciepły listopad, a tymczasem będzie tylko trochę powyżej normy. Co jest nieoczekiwanym wynikiem po takiej fali ciepła z I połowy miesiąca. Od 2016 te listopady trochę wyhamowały z ocieplaniem się. Ostatni raz 3 listopady pod rząd z tavg poniżej 5C to były… w latach 90. 5C dla tego miesiąca to dość znaczna anomalia, bliska +2K względem normy 1981-2010.

  26. U mnie rekordowy pod wieloma względami listopad.Odkąd robię pomiary nigdy jeszcze u siebie nie było w listopadzie tak ciepło i tak zimno.Obecnie -14 st.A najcieplej 20,8 st.2 go listopada średnia temp.15,8 (lato termiczne) dziś wyszła -6,2 st,zima anomalia -8,5 K.Ale to nie wszystkie rekordy,bo nasłonecznienie po dzisiejszym dniu wyniosło prawie 106 h.Co w sumie w całym roku uzbierało się dokładnie 1900 i pół godz.Opady też blisko rekordowo niskich choć nie najniższe 34mm.Anomalia za cały mc.u mnie wyszła 0,5 st na plusie.Miesiąc więc tutaj prawie że w normie.

  27. Spodziewana anomalia listopada wyniesie ostatecznie ok 1.13-1.14C (przynajmniej bazując na danych z SYNOP’ów). W klasyfikacji percentylowej (która niestety ostatnio została tu nieco zaniedbana) odpowiadałoby to percentylowi 0,706 co oznacza miesiąc ciepły. Aby zmieścić się w granicach lekko ciepłego musiałby być o ok 0,1C chłodniejszy.

    1. Jeśli chodzi o całą jesień to anomalia wyniesie ok 1,66C co będzie oznaczać, że w serii poltemp od roku 1780 będzie to 4-ta najcieplejsza jesień w historii (choć niewykluczone, że po dodaniu danych ze stacji niższego rzędu będzie nawet szósta w serii, bo dwie inne jesienie mają anomalię 1,66C oraz 1,65C). Wszystko to są dane bardzo wstępne.

    2. Cholera, walnąłem się w rubryce -wziąłem Tmin zamiast Tavg. Anomalia listopada powinna była wynieś ok 1,22 i tyle właśnie wyniosła.
      W związku z tym anomalia jesieni wynosi w tej chwili 1,68 .

  28. Dlaczego dopiero teraz jest najzimniej (do sobotniego przedpołudnia) dobrze tłumaczą trajektoria:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018113012_Warschau__.gif
    Teraz w największym stopniu masa ma cechy arktyczno-kontynentalne – nie dość, że napływa z obszarów (sub)arktycznych, to jeszcze w większym stopniu nad coraz bardziej schłodzonym/zmrożonym lądem. A przy tym wiatr się wycisza, wilgotność spada. Niebo zupełnie bezchmurne, przy bardzo dużej przejrzystości powietrza.

    Mamy więc bardzo dobre warunki do pierwszego dwucyfrowego mrozu na taką skalę w tym sezonie.

    Fronty jakie dzisiaj napierały od W nad Polskę były jeszcze za słabe, aby przebić się na E. Dopiero w dniach 02-03.12 zasadnicza zmiana pogody w kierunku wyraźnie “atlantyckim” obejmie już cały kraj (zobaczymy, czy na ok. tydzień, czy dłużej?).

    1. Ciekawy i dynamiczny grudzień się nam zapowiada. Początek w połowie Polski z dwucyfrowym mrozem i bezchmurnym niebem. Potem nadrabiamy sumy opadowe przy dynamicznych niżach i ogólnie ciepłej aurze, choć dwucyfrowe plusy będą raczej mocno limitowane (na krótko i raczej do krańców W/S). Z czasem schodzenie niżów coraz bardziej na S i pogłębianie się zatoki z zamykającym od W/N wyżem. A to oznaczałoby “szanse” na przechodzenie deszczu coraz częściej w śnieg.
      Tak więc w 1. dekadzie grudnia opadów może być więcej niż przez cały listopad…

      1. Gdyby 2018 był rokiem przestępnym, grudzień zacząłby się znacznie cieplej, bo dzień później.

        To tak dla przypomnienia, że miesiące to zasadniczo arbitralne twory umysłu ludzkiego.

        1. Ale za to wówczas listopad zakończyłby się na niższym o ok. 0,2-0,3°C bilansie termicznym.
          Poza tym, nie sądzę, aby aura jaką będziemy mieli w kilku najbliższych dniach (na razie do ok. 05.12) zdominuje cały grudzień.

  29. no i mróz solidny miejscami temp. spadła poniżej -15 stopni,a w stuposianach około -23 stopni grudzień rozpoczął się solidnym uderzeniem chłodu, a nawet gfs trochę się schłodził wraz za innymi modelami, gem to już widzi atak zimy około 10.12, niewykluczone że to będzie inny grudzień niż ostatnie kilka, ale póki co idzie ocieplenie i to całkiem spore jak na ostatnie temperatury.

    1. @Marcin
      Współczuję. U mnie na północnym zachodzie nad ranem -4c, ale w Szczecinie już tylko -1c.Czekamy na dodanie wartości.
      @Arctic Haze
      Jest szklanka. Pada marznący deszcz.

  30. Gdyby te chmury z zachodu się nie “rozpuszczały” to mielibyśmy już dawno pełne zachmurzenie. Na zdjęciach satelitarnych pięknie widać jak kolejne pasma chmur znikają nad centralną Polską.

    Tak na szybko jedynym mechanizmem tego jaki mogę wymyślić jest spotkanie chmur z suchym powietrzem. Jednak nie do końca mi tu wszystko pasuje bo to jeszcze wymaga mieszania, np. konwekcyjnego, a nie spodziewałbym się takiego czegoś zimą.

    1. C.d. Kawa pomogła. Przecież to jest strefa frontu ciepłego, chociaż na dole tego jeszcze nie widać i w przekroju wygląda to tak:

      Chmury są tuż nad nachyloną linią frontu, powietrze nad nią przesuwa się szybciej niż prawie stacjonarne (zimniejsze i suchsze) poniżej więc musi dochodzić do mieszania turbulentnego. Energii dostarcza nie energia utajona jak latem, a sama pozioma różnica ciśnień.

  31. tydzień temu w sobotę też zapowiadano atak zimy nawet w najbliższe dni, a wówczas skończyło się w części kraju na całodobowym mrozie, natomiast śniegu było bardzo mało-nawet w górach (może odsłony sobotnie mają być skrajnymi alternatywami dla niedzieli), a skończy się na “złotym środku”- to wciąż jest tydzień czasu- na razie to ja nawet nie wiem, czy będzie rzeczywiście tak “ciepło” w najbliższe dni (jak dla mnie to co będzie od poniedziałku to przeciętne temp. jak na początek grudnia (po takich mrozach 10-15 C więcej za dnia to jak najbardziej norma termiczna na ten okres, a nie żadne ciepło) i zdania nie zmienię, bo prognozy nawet na ten okres przewidują różne wersje :(

  32. Dane za listopad dla Katowic na podstawie depesz SYNOP https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-11-30&rodzaj=da&wmoid=12560&dni=30&ord=asc
    Średnia tem. listopada 4,9 st. C, anomalia 1,2st. C w odniesieniu do okresu ref.1951-2016
    temp. maks. wyniosła 19,8 st.C; min.-8,2 st. C; suma opadów 8,2mm; średnia to 51,3mm (ref 1981-2010)
    Suma opadów za 11 miesięcy 2018 r.w Katowicach wynosi 467,5mm przy średniej sumie za 11 miesięcy 671,8mm (ref 1981-2010). Listopad 18 był w Katowicach ósmym kolejnym miesiącem z dodatnią anomalia ,którą nie zniwelowały ostatnie trzy mroźne doby.

  33. Do rekordu rocznego potrzeba grudnia z anomalią dodatnią +1,32C (+ew. zapas z 0,1-0,2C na wypadek zmniejszenia anomalii po napływie wszystkich danych). Łatwe to z pewnością nie będzie. Choć z drugiej strony bazując na serii od roku 2000 warunek ten spełniło 11 na 18 grudni, czyli przeszło 61% procent przypadków. Bazując na obecnych prognozach szansę na rekord roczny osobiście oceniam na jakieś 51%.

    1. @chochlik

      Dałbym więcej szans. Pierwsze 10 dni będzie stanowczo na plusie, a w drugiej połowie grudnia można mieć anomalie dzienne rzędu +1 K mając lekko ujemne średnie dobowe. Czyli drzewo jest mocno pochyłe.

      Tylko nie wiem czemu zaraziłem się od Was i zaczynam dopingować rekordom 😊

      1. Pewnie dlatego, że AGW mamy tak samo silne niezaleznie od tego, czy na 0.01% planety pojawi się rekord, a dzięki temu rekordowi będzie się o tym mówiło i mniej osób będzie miało odwagę zaprzeczać AGW.

      2. Dopingujesz także tym, którzy sądzą, że średnie anomalie jakie mieliśmy od kwietnia do połowy listopada b.r. to już będzie ‘normalka’…

      3. Normalka to może i nie, ale Polska leży na wysokiej szerokości geograficznej. Najszybciej ocieplają się obszary arktyczne, co zaburza cyrkulację w dość znacznym stopniu. Dochodzi do tego, ze mając prawie że idealny układ na “chłodne lato” otrzymaliśmy lato…rekordowo ciepłe. Gdzie zarówno czerwiec jak i lipiec miały wysokie anomalie dodatnie, pomimo nawet bycia niezbyt słonecznymi i suchymi miesiącami.

        To że GLB osiągnie +1K to nie znaczy że Polska będzie mieć tyle samo. Będzie mieć sporo więcej.

  34. Tak przy okazji oto 31-dniowa średnia krocząca anomalii temperatury dobowej dla Polski (POLTEMP) dociągnięta do końca listopada i z poprawionym rokiem w opisie osi:

    Teraz chyba odbije znów w górę.

    1. A po 10.12 poleci z przytupem w dół…

      PS.
      Oczywiście piszę to “pół żartem pół serio” mając na względzie nieprzewidywalność przypadków jak chociażby w I kwartale b.r.

    2. @AH
      Jak miała by odbić w górę, skoro pierwsze kilka dni listopada były ekstremalnie ciepłe, a dzisiaj dla odmiany mamy jeszcze dzień wyraźnie poniżej normy??
      Wg moich obliczeń jest spora szansa, że za pare dni przejdzie na minus (czy na długo, to się okaże) Bo owszem, ma być powyżej normy, ale dużo mniej niż w pierwszej dekadzie listopada.

      1. @kmroz
        Zgadza się. Bo to liczone jest do dnia aktualnego z 31 ostatnich dni, a przecież I połowa listopada była bardzo ciepła. Pierwsze dni grudnia na ponad 95% będą w uśrednieniu chłodniejsze (w sensie anomalii) od tych sprzed 0,5-1 miesiąca. Także moim zdaniem ta krzywa będzie jeszcze w kolejnych dniach miała trend spadkowy (nie przesądzając o tym co będzie za 10+ dni).

        1. to, że pójdzie w dół to akurat jest na 100% pewne. Dostaniemy ciepło pierwszych dni grudnia (wyraźnie powyżej normy tylko 3-4.12) kosztem skrajnego ciepła z pierwszych dni z listopada…
          To, czy spadnie poniżej zera pewne nie jest, ale szanse na to są myślę spore. Aby za okres 3.11-3.12 anomalia 31-dniowa nie była ujemna, to średnia anomalia za najbliższe trzy dni musi wynieść powyżej +1K. Biorąc pod uwagę dzisiejszy dzień, a przede wszystkim minioną noc, uważam, że to nie jest pewne.

          1. *errata
            Proszę usunąć mój komentarz, albo nie zwracać uwagi,tam jest głupota wynikająca z błędów rachunkowych :(

  35. W Warszawie listopad wyszedł w normie 2000-2018. Biorąc pod uwagę ostatnią serię bardzo ciepłych listopadów, subiektywnie dla mnie był to listopad chłodny.

  36. Czyli obiektywnie podsumowując mamy najchłodniejszy początek grudnia od 8 lat (jeśli chodzi o spadki tmin poniżej minus 15 stopni) i jednocześnie pierwszy od 3 lat początek grudnia bez pokrywy śnieżnej na jakimś większym obszarze kraju.

    1. czyli dla niektórych, to co teraz to żadna zima, a to co dwa lata temu lub rok temu to była zima, mimo dodatnich temperatur przez CAŁĄ dobę.

    2. dodam, że w moim regionie w latach 2011-2017 jedyna pierwsza dekada grudnia zupełnie bez pokrywy śnieżnej to ta z 2014 roku. Jednocześnie była to najzimniejsza pierwsza dekada grudnia z tego okresu. Ale mimo, że najzimniejsza to dla CO PO NIEKTÓRYCH, pewnie najmniej zimowa właśnie z tego powodu…. ;)
      taka drobna przestroga.

      1. “dodam, że w moim regionie w latach 2011-2017 jedyna pierwsza dekada grudnia zupełnie bez pokrywy śnieżnej to ta z 2014 roku”
        Generalnie chodziło mi o 1 grudnia. 1 grudnia 2017 i 2016 u mnie była pokrywa śnieżna rzędu 5-10 cm, która się utworzyła po śnieżycach ostatnich dni listopada 2016 i 2017. Z tego co patrzyłem to u Ciebie w I dekadzie grudnia 2015 nie padał śnieg, który by utworzył pokrywę śnieżną.
        U mnie w latach 2011-2017 1 grudnia minął bez śniegu w 2011, 2013, 2014 i 2015 roku.

          1. U mnie zima 2015/2016 była wyjątkowa, bo śnieg nie padał wtedy ani w grudniu ani w lutym. Padał za to w październiku 2015 i kwietniu 2016 ;)

          2. U mnie w grudniu spadł aż 3 razy, raz w godzinach po południowych (15.12) a do rana sie stopił, wiec w depeszach stacji brak pokrywy.
            W lutym 2016 były dwie porządne śnieżyce.
            Miesiące zimowe bez żadnego opadu śniegu u mnie:
            Luty 2014
            Grudzień 2008
            Grudzień 2007
            I to tyle, jeśli chodzi o obecne stulecie ;)

          3. @Andrzej
            Śnieg padał wieczorem 27 kwietnia i w nocy z 27 na 28, tak że rano 28 kwietnia 2016 doświadczyłem najpóźniejszej pokrywy śnieżnej w moim życiu. Później stało się to dopiero w 1985 roku. Niestety drzewa owocowe ucierpiały, wprawdzie nie aż tak jak rok później, ale też było kiepsko.

          4. U mnie śnieg padał najpóźniej 9 maja 2017, no tego dnia to pogoda przeszła samą siebie :D

          5. w 2017 to na pewno padał 27.04 (ogromne płatki, takich wielkich jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem) no i 9.05 też ale to był raczej taki ziarnisty i drobny śnieg. 9 maja temp w dzień oscylowała wokół 2-6 stopni, nie było szans żeby to się trzymało. Choć wiadomo że maju to dzień skrajnie zimny.

            Wcześniejszy majowy śnieg to 3.05.2011. A najbardziej wyjątkowy przypadek to 1.05.2007 kiedy mieliśmy bezchmurny dzień (13h usłonecznienia) z temperaturą która nawet nie osiągnęła 10 stopni w ciągu dnia. Przełamać majowe nasłonecznienie na południu kraju samą adwekcją to już wyczyn.

  37. Czy jest jakiś udowodniony związek między obecnością pokrywy śnieżnej, a silnym wypromieniowywaniem ciepła z gruntu – większymi spadkami temperatury minimalnej (większymi mrozami) przy adwekcji bardzo chłodnych mas powietrza pochodzenia arktycznego i kontynentalnego w miesiącach zimowych?

    1. @Zbigniew

      Nie ma. W dalekiej podczerwieni praktycznie wszystko jest “czarne”, czyli dobrze absorbuje i dobrze wypromieniowuje (fachowo to albedo i emisyjność). Łącznie ze śniegiem co nam mającym oczy przystosowane do promieniowania krótkofalowego (słonecznego), może wydawać się zaskakujące.

      Powyższe napisałem bez sprawdzania czegokolwiek ale miałem rację (dobrze pamiętałem) bo ten artykuł https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1002/2013JD020689 podaje, ze emisyjność gołej ziemi to 0,96, a śniegu to 0,97, czyli są prawie równe i bardzo wysokie (1,0 to ciało doskonale czarne).

      1. @Podlasianin
        Nad Polską obecnie mamy dwie strefy zachmurzenia. Jedna nad całą zachodnią Polską, a druga na ścianie wschodniej Polski (województwie podlaskim i częściowo w województwie lubelskim), która nasunęła ze wschodu Europy.

  38. I jak tu pogodzić prognozy dodatniego NAO z regularnie powtarzającymi się już prognozami takimi jak np.:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/GFSOPEU12_216_1.png
    czy:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/GEMOPEU12_216_1.png

    Nie będę się tu upierał co faktycznie nastąpi – bo nie jestem ani prorokiem, ani nie mam władania nad Siłami Natury. Zwrócę tylko uwagę, że:
    1) Na początku lutego b.r., jak i miesiąc temu też mieliśmy (jeszcze) przesłanek, że NAO/AO mogą przejść na wyraźniejsze minusy, a jednak tak się stało.
    2) W takich miesiącach jak grudzień 2015 r., czy luty 2016 r. mieliśmy znacznie więcej prognoz w terminie 7+ dni z kontynuacją cyrkulacji strefowej (przewaga adwekcji W/SW), niż ma to miejsce obecnie.

    1. To że coś się kiedyś stało w lutym nie jest dowodem, że teraz się stanie w grudniu. Szczerze mówiąc są mocne podstawy na prognozowanie dodatniego NAO tej zimy, z tym że pod koniec (luty i marzec) znowu może się to zmienić na ujemne NAO, już choćby dlatego że mamy El Nino. Jednak nie bardzo chce mi się wierzyć w ujemne NAO już w grudniu. Nadal bardziej wierze w prognozy dodatniego NAO, zarówno te klimatologiczne robione jesienią jak i te synoptyczne z modeli, niż w prognozy temperatur na 2 tygodnie naprzód.

      PS. Oczywiście dodatniego NAO nie da się pogodzić z tymi wykresami, ale powyżej napisałem w co bardziej wierzę. Te wyskoki to prawdopodobnie te pojedyncze realizacje nie zgadzające się z dodatnim NAO koło 10 grudnia:

      http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.sprd2.gif

      1. Jak ta ewentualna “blokada” ok. 10.12 przesunie się znad Atlantyku nad Skandynawię i W Rosję, to możemy mieć zarówno dodatnie NAO, jak i zimową aurę.
        Ale przy niczym się nie upieram. Od jutra przez (na razie) ok. tydzień pewne już cieplejsze i bardziej mokre oblicze zimy.

          1. Z tym, że te “fusy” z kolejnym osłabieniem cyrkulacji strefowej W i ochłodzeniem za 7-10 dni (wskazywane przez GFS/GEM/ECMWF) są znacznie bardziej powtarzalne niż 100% “fusy” z samej końcówki GFS.

        1. Na razie to tylko wiadomo że przez tydzień duże ciepło ale i też sporo opadów. Potem coś ma się ochłodzic. Ciekawe czy to będzie kolejne kilkudniowe ochłodzenie w wersji suchej, a opady śniegu dopiero przed ociepleniem, czy również ze śniegiem na chociaż tydzień.

          1. Potem musi się ochłodzić, aby na Boże Narodzenie znów mogło się mocno ocieplić.😉
            W końcu tradycjii musi stać się zadość.😊

          2. @Marcin
            Nie musi, skoro 15+ lat wstecz ta “tradycja” nie była zauważalna (w porównaniu z tym co przed i po).

          3. Białe krajobrazy tj, śnieg i mróz to tylko dodatek, nie chciałbym napisać relikt przeszłości, ale w XXI wieku sporo tych ciepłych pasterzy. W sumie lepiej, bardziej oddaje warunki jakie tam w Betlejem panowały 2000 lat temu
            Ad rem, w Lublinie już bez dwucyfrowych mrozów w nocy, myślę że nadchodzące ocieplenie jest mile widziane. Przy czym tu na SE temperatury zgoła inne niż na NW, więc możliwe opady śniegu/deszczu/marznącego deszczu. I fajnie poczytać te wykresy anomalii T dni 31 styczeń – październik, i te przejście z zimowego marca (który też dzięki niżowi przyniósł spore opady śniegu), do właściwie termicznie letniego kwietnia. Wow
            Miesiące XII-III miesiące mało sympatyczne moim zdaniem ( bo małe usłonecznienie). Fajnie że jest tu merytorycznie, a nie że upały będą w listopadzie i w grudniu – kto ma wehikuł czasu niech zobaczy co na forum przez pewnych użytkowników było pisane :):)

    2. Ale żeby był mróz i śnieg przy dodatnim NAO to chyba musiałby się utworzyć jaki “potwór wyżowy” (wyż o bardzo wysokim ciśnieniu) nad Skandynawią i W Rosją, który blokowałby atlantyckie niże czy jeszcze są jakieś inne wyjątki?

      1. Ja zimowosc oceniam poprzez temperaturę- a Boże narodzenie w 2007 i 2008 było wyraźnie zimniejsze niż Wielkanoc 2013.
        Co do śniegu, to faktycznie cieżko przebić te nieszczęsna, patologiczną Wielkanoc (nawet najwięksi fani zimy zgodzą sie ze w przededniu kwietnia takie cos to koszmar). Ale na swieta potrafiło i tak ładnie sypać w ostatnich latach – 2010 i 2014. Śnieg padał rowniez w wigilie 2016 u mnie, ale przy dodatniej temperaturze. Resztki śniegu były ponadto na swieta 2012. Co ciekawe najzimniejsze okresy świąteczne z 2007 i 2008 były jednymi wiec z wcale nie tak wielu pozbawionymi akcentu śnieżnego- ba, u mnie w tamtych grudniach, jako jedynych w XXI wieku opad śniegu nie wystąpił w ogóle.

        1. Wielkanoc 2013 nie powiedziałbym że taki znowu koszmar. Nawaliło 30 cm śniegu, a poniedziałek był słoneczny i jasny. Wyglądało to jakby był Nowy Rok a nie 1 kwietnia. Dużo osób się na śniegu bawiło (nie było -20 stopni, tylko koło zera czyli żaden dramat), lepili wielkie zające itd. I było wiadomo, że taki stan jest anomalią i nie będzie trwał długo. I dekada kwietnia była zimna ale stopniowo się ocieplało, za to w II dekadzie było już po 20 stopni w dzień i po tym wielkanocnym śniegu pozostały wspomnienia.

          O wiele gorsza wielkanoc to 2017 rok. Czy nawet 2018! Beznadziejna lekkoplusowa plucha i zimny wiatr. Zero chęci by wyjść na zewnątrz.

          1. Nie doceniłem zim(n)olubów :D

            A tak poważnie – Wielkanoc 2018 to koszmar był może jeden dzień, bo Wielka Sobota bardzo przyjemna i Lany Poniedziałek już znośny, a od wtorku wiadomo.
            Wielkanoc 2017 też nie była najgorsza, pojawiły się słabe opady w Wielką Niedzielę, ale nie brakowało też przejaśnień i było około 10 stopni. Lany Poniedziałek chłodniejszy, ale suchy i z rozpogodzeniami. Jak to ma być gorsza wiosna, od 30 cm śniegu i ujemnych temperatur, to naprawdę nie wiem co powiedzieć.
            Rozumiem woleć taką aurę na Boże Narodzenie, ale na Wielkanoc? No błagam.
            PS u mnie od 29 marca do 6 kwietnia w 2013 nie było praktycznie słońca. Rozjaśniający śnieg to mógłby mnie pocieszyć w grudniu albo styczniu (ale też nie do końca), w kwietniu mam trochę inne oczekiwania. Naprawdę, tą wypowiedzią to mnie zszokowałeś…..
            W ogóle pierwsza połowa 2013 roku to chyba najpaskudniejszy okres za mojego życia. Gdyby nie to, jak cudna i przyjemna była druga połowa tamtego roku, to bezsprzecznie bym rok 2013 uznał za najgorszy pogodowo.

  39. jeszcze co ważne w 2002 roku zwłaszcza w 1 i 3 dekadzie grudnia nie brakowało głębokich niżów atlantyckich, ale wyże zwłaszcza rosyjsko-skandynawski radziły sobie z ciepłymi niżami, tylko od czasu do czasu przepuszczając.

  40. prognozy na razie wskazują na spore ocieplenie około 10.12 w USA i umacniający się głęboki niż w rejonie alaski, powiedzcie mi czy to może mieć jakieś znaczenie dla europy.

    1. @daniel

      To pasuje do tej blokady Lucasa. Fale planetarne tak się układają, że za blokadą (na zachód) robi się coś w rodzaju spiętrzenia fal planetarnych. Był artykuł, który porównywał to do korka na autostradzie. Widać to tu ale nie odważę się tego komentować w szczegółach (bo nie rozumiem układu nad USA 10 grudnia):

      https://www.netweather.tv/charts-and-data/global-jetstream#2018/12/10/1500Z/jetstream/surface/level/overlay=jetstream/orthographic=-41.30,53.70,432

      (nie chce to się pokazać z właściwą datą i miejscem ale można kółkiem od myszy robić zoom, przeciągać mapkę w dowolną stronę i zmieniać datę)

  41. Średnia grudnia (ref.1981-2010) to w Katowicach -0,5C; średnia suma opadów za ten okres ref. to 50,4mm Średnia temperatura grudnia w K-cach za ostatnie 5 lat to +2 st.: C (2013-2017) średnia suma opadów za ostatnie 5 lat (13-17) wyniosła w K-cach 25mm
    Czas na lekko mroźny i mokry miesiąc ,czyli średnia grudnia18 w Katowicach -2c przy sumie opadów 80-120mm. Sytuacja baryczna :silny wyż w pół.-wsch. Europie i napierający niż z południa obejmujący południowa Polskę po 12.grudnia. Takie są moje oczekiwania. Jutro zaczyna się konferencja klimatyczna w Katowicach COP24 . Ciekawy materiał z tym związany https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/rzad-potwierdza-powodujemy-globalne-ocieplenie-i-nic,186,3207?fbclid=IwAR3cEc-7vZ50VIjaXbYyMgB3OZHyWpaS8bLhtxnxSkxJ31VwTS0bSP62-4c

    1. Tylko jaki sens ma taki szczyt, skoro i tak… lobby węglowe zwycięży…??? – przynajmniej przy obecnej polityce energetycznej rządu + wsparciu “inteligentów” typu D.Trump.

    2. Suma opadów 80-120mm przy średniej -2 stopnie??!! Czyli marzy Ci się metr śniegu, paraliż komunikacyjny i powtórka z zimy stulecia??!! Takich sum opadów to nawet w lipcu nie powinno być! Przy temperaturze lekko ujemnej śnieg byłby bardzo wodnity i ciężki, czyli znowu ryzyko katastrofy budowlanej na Śląsku. I to wszystko tylko po to, aby “wyrównać” jakieś statystyki za ostatnie 5 lat?

      1. dokładnie- to nie ma sensu na zimę (śnieg w mieście w dużych ilościach jest tak naprawdę korzystny tylko dla dzieciarni czy nastolatków, bo mają jeszcze “kiełbie we łbie”, to mogą się w nim bawić- robić te wszystkie “aniołki” na białym puchu, rzucać w siebie śnieżkami, lepić bałwana, jeździć na sankach i inne rzeczy, natomiast dla dorosłych ludzi, którzy już myślą rozsądnie i praktycznie, to taka aura przynosi dużo więcej szkód niż pożytku- odśnieżanie aut godzinami, korki na drogach, opóźnienia w komunikacji, marznięcie z zimna (śnieg bardzo obniża temp. odczuwalną), konieczność aktywacji solarek, by odgarniać świeżo spadły puch- nie może tak być, że jakaś ulica jest nieprzejezdna, tylko dlatego, bo ją “zasypało”)- lepiej byłoby, gdyby “ochłodzenie” przyszło latem i ograniczyło nawet w najcieplejszych miastach liczbę dni upalnych do 0 :'(

        1. naprawdę nie musi już być Bóg wie jakie ciepło, bo wiem, że to niemożliwe, modlę się tylko o powtórkę z 2 połowy grudnia 2007 (oczywiście tej z południa kraju- kiedy były całodobowe mrozy i padał jakiś śnieg, ale pokrywa prawie w ogóle nie rosła, na północy było wtedy cieplej i dlatego tam puchu nie było); ja nie wiem, czy to dobry pomysł, ale może warto przeanalizować, skąd będzie się brało źródło śnieżyc w przyszłym tygodniu i porównać stan innych krajów, by móc ustalić jednoznacznie, ile z tego będzie w polskich miastach- z tego co mi się wydaje, Polska zawsze (lub prawie zawsze) ustępowała grubością pokrywy śnieżnej takiej Ukrainie czy Białorusi- a jak sprawdzałem na weatheronline w miastach tych krajów, na razie śniegu jest maks. ok. 5 cm, mimo, że im tam od kilku dni sypie :'(

        2. Śnieg obniża temperaturę odczuwalną? Dużo lepiej jest chodzić przez śnieżycę niż przez wichurę rodem z Wielkiej Brytanii, siekający w twarz deszcz jest znacznie bardziej nieprzyjemny niż płatki śniegu.

          1. niestety też obniża (tak samo jak ulewy przy temp. w pobliżu 10 C za dnia- często jest podana temp. odczuwalna na poziomie ok. 5 C- dopóki temp. nie jest ogólnie umiarkowana, czyli ok. 15 C, to mogą zachodzić prawie cały czas różnice między temp. ogólną i odczuwalną- więc poniżej tego przedziału (zimą) często będzie bardziej odczuwalne zimno, a powyżej tego przedziału (latem) ciepło), oczywiście, śnieg nie działa w takim stopniu jak wichury (które zapobiegają smogowi i sprawiają, że powietrze jest bardzo mroźne, ale czyste), ale też obniża temp. odczuwalną (tylko zamiast 10-15, może nawet 20 C jak to robi silny wiatr, to jakieś 2-3, w porywach do 5 C)- raczej mało która osoba idąca ulicą podczas temp. ogólnej 0 C i przy samych śnieżycach będzie się czuła, jakby było rzeczywiście 0 C :'(

      2. Bzdury wypisujesz jak zwykle od początku obecności tutaj!!! Średnia miesięczna -2C to według ciebie zima stulecia??? Od początku roku do średniej sumy brakuje w Katowicach 200mm wody i bilans hydrologiczny jest sporo ujemny. Z Tego 100mm wody, to w postaci śniegu może być około połowy z tego i 50 cm śniegu żadnej katastrofy nie spowoduje, a dużą radość sporej grupie ludzi. Jako delikatniś i zagorzały denialista oczekuj sobie jak najszybszego ocieplenia zim ,ale ja mam prawo oczekiwać innej pogody .

        1. “Z Tego 100mm wody, to w postaci śniegu może być około połowy z tego i 50 cm śniegu żadnej katastrofy nie spowoduje, a dużą radość sporej grupie ludzi.” – Doceniam poczucie humoru kolegi :D

        2. Chcesz nadrobić cały bilans roczny jednym skrajnie mokrym miesiącem lub dwoma? I jeszcze twierdzisz, że to nie spowoduje żadnej katastrofy i sporo ludzi będzie happy z pół metra śniegu i drugie tyle opadów marznącego deszczu, deszczo-śniegu, krupy śnieżnej? Czyli de facto jesteś za zwalczaniem jednych skrajności drugimi skrajnościami, bo akurat realizują Twoje specyficzne upodobania zimowe. Mnie nazywasz denialistą, a sam kibicując ekstremum opadowemu tak jakby optujesz za dalszym rozregulowywaniem się klimatu Polski.

        1. Przy usłonecznieniu 300h nawet wskazana. A ze osobiście lubie takie wysokie usłonecznienie, a zarazem lubie grzyby i zieleń? To chyba tez musze polubić takie wysokie opady. Byle nie były to opady dzień za dniem jak w tym roku.

          1. W tym lipcu padało często. Ale latem i tak szybko to obsycha. Godzina słońca i ulice suche.

            Dużo gorsze są mokre miesiące w porze chłodnej. Marzec 2009 czy luty 2016 – padało prawie że codziennie, na dworze ciągle mokro i wilgotno. Coś okropnego.

  42. Z powodu silnego południowego wiatru poziom wody w Bałtyku osiągnął u nas rekordowo niską wartość. Z kolei u wybrzeży Finlandii morze osiąga prawie 2 metry ponad normalny poziom.

    1. @zaciekawiony

      Zawsze mnie to śmieszy bo podręcznikowy transport Ekmana (ruch wody pod wpływem wiatru) jest zawsze na prawo od wiatru [1], więc w podręcznikach uczą że do upwellingu (to co zdarzyło się u naszych brzegów, czyli odepchnięcia wód powierchniowych ) potrzeba w Polsce wiatru zachodniego. Tymczasem przy brzegu to nie działa [2], o czym wiedział sam Ekman (wystarczy przeczytać jego artykuł sprzed 113 lat, na szczęście pisał po angielsku). W praktyce w Zatoce Gdańskiej do tego potrzeba wiatru południowego lub południowo-zachodniego (do “cofki” na odwrót).

      [1] Na półkuli południowej odwrotnie.

      [2] Klasyczny transport Ekmana wyprowadzony jest dla nieskończonego oceanu, w praktyce oznacza to daleko od brzegów. Co ciekawe Ekman potrafił policzyć to i w pobliżu brzegu i dał przykłady – tam działa to tak jak nasza intuicja podpowiada: kiedy wiatr dmucha od brzegu to odpycha wodę (i odwrotnie).

      1. Swoją drogą z tego co pokazuje model poziomu morza, w cieśninach Duńskich jest on podwyższony. Różnica między Bałtykiem a Kattegatem to pół metra. Czyżby miał się trafić porządniejszy wlew głębszych wód z Morza Północnego? To by trochę ograniczyło pustynię beztlenową w głębinach.

        1. @zaciekawiony

          To prawie na pewno oznacza wlew, ale nie koniecznie duży. Na każdy duży przypada wiele małych, w skali bilansu tlenu jedne i drugie mają znaczenie, ale jednak głównie te duże, które w ostatnich dekadach wypadają mniej więcej raz na 10lat (ostatnie 2003 i 2014).

          Niestety ale okazało się niedawno, ze również te duże nie mają tak dużego znaczenia dla natlenienia głębokich wód Bałtyku jak sądzono dotąd. Tzn. była niedawno praca [1] pokazująca, że strefa beztlenowa odbudowała się po dużym wlewie znacznie z 2014 szybciej niż się spodziewano. Może to dlatego, że zużycie tlenu w Bałtyku (przez to co tam żyje, łącznie z planktonem i sinicami) ponoć ostatnio wzrosło [2].

          [1] Neumann, T., H. Radtke, and T. Seifert (2017), On the importance of Major Baltic Inflows for oxygenation of the central Baltic Sea, J. Geophys. Res. Oceans, 122, 1090–1101, https://doi.org/10.1002/2016JC012525.

          [2] Meier, H. E. M., V€ ali, G., Naumann, M., Eilola, K., & Frauen, C. (2018). Recently accelerated oxygen consumption rates amplify deoxygenation in the Baltic Sea. Journal of Geophysical Research: Oceans, 123, 3227–3240. https://doi.org/10.1029/2017JC013686

  43. Pięknie do mnie juz zdecydowanie dotarł front ciepły i temperatura w 6 godzin wzrosła o jakies 7 stopni. Jutro temperatury bedą już dość przyjemne na poziomie do nawet 5 stopni, a w dodatku mogą się pojawiać przejaśnienia i rozpogodzenia, chociaż o lampie można zapomnieć. Czyżby, jak to by @chochlik powiedział, kolejny darowany dzień (u mnie w gruncie rzeczy pierwszy od dwoch tygodni)? Możliwe, że pogoda w przyszłym tygodniu wcale nie będzie tak paskudna zresztą, a będą się pojawiać przejaśnienia i rozpogodzenia w przerwach miedzy opadami, jak w pierwszym tygodniu obecnego roku. UM daje w każdym razie codziennie do środy nadzieje na pojawienie się Słońca.

    1. Jednak tylko dni 03-04.12 mają być wyraźnie cieplejsze (Tavg ok. lub nieco ponad +5°C). Zdecydowana większość pozostałych w 1. dekadzie grudnia przyniesie typowe przedzimie i/lub nawet dni z temperaturą “przez zero”. Jak ktoś miał mało “listopada” w listopadzie będzie miał go teraz. Nie sądzę jednak, że już bardziej zimowa aura w grudniu później nie powróci…

      1. Temperatury przez zero i lekki plus to żaden listopad, prędzej grudzień.
        Juz to zresztą tłumaczyłem.
        Dość tych okropnych stereotypów 😡

        1. Późny listopad, wczesny grudzień. Wiadomo że I połowa listopada to temperatury jescze często powyżej 10 w dzień, a II połowa grudnia to warunki już zimowe (oprócz ostatnich kilku lat). Było to nawet pokazywane na wykresie korelacji NAO z temperatura. Wczesny grudzień ma jej bardzo mało, późny grudzień – najwięcej w roku.

        2. Listopad ma najszybszy spadek średniej temperatury dobowej w roku. Zaczyna się średnimi sporo przekraczającymi 6 stopni, a kończy na średniej zaledwie 0,48C. Trudno określić bezpośredni charakter tego miesiąca. Podobnie z rekordami – rekordy ciepła przekraczają już 25C, a rekordowe mrozy na nizinach sięgały -25 stopni, a w górach podchodziły pod -30. To tak jak z marcem – w pierwszej połowie nierzadka jest regularna zima, a w drugiej równie nierzadka ładna wiosna, z Tmax regularnie przekraczającymi barierę 15, a nawet 20 stopni.

    1. Dodajmy jeszcze, że to wszystko już przy lekko ujemnej statystycznej Tavg (ref. 1981-2010, w skali kraju). W samej Warszawie dobowa Tavg za 12.01 wyniosła ok. -8°C (między godzinami 0). Tak niskich temperatur nie przewidział żaden model – chyba nawet GEM prognozował nieco wyższe.

  44. Jeśli ochłodzenie przyjdzie rzeczywiście około 10 grudnia to po raz kolejny trzeba się spodziewać ciepłych świąt. Szansa na to, by utrzymało się ono aż 2 tygodnie jest mizerna.

    1. Zafalowania termiczne (na tle trendu) mogą mieć różne długości, bo raz może to być tydzień, a raz np. 3 tygodnie. Nie jest powiedziane, że zawsze muszą trwać ok. 2 tygodni (w danym kierunku). Mogą też mieć różną amplitudę (anomalię).
      Mamy przy tym porę chłodną, podczas której cały czas łatwiej będzie o ujemne anomalie (w porównaniu z porą ciepłą).
      U progu grudnia trudno jeszcze rokować co będzie się działo za 3-4 tygodnie.

      1. Dlatego napisałem, że szanse mizerne, ale nie zerowe. Najczęściej okresy chłodne trwają między 8, a 14 dni. Ochłodzenie na przełomie czerwca i lipca trwało 11 dni (z 2 dniami cieplejszymi w środku), ochłodzenie lipcowe 8 dni, te z końca sierpnia 7 dni, te z przełomu września i października 13 dni, z III dekady października 10 dni, a listopadowe 15 dni (z dwoma dniami cieplejszymi w środku).

  45. Szczecin i temperatura mokrego termometru ponad 30c. Wygląda na błąd ale na drugi dzień mamy to samo w kilku pomiarach. Niespotykane wartości jak na Polskę. Choć jestem skłonny w to wierzyć. Przeżyłem kilka fal ciepła w tych regionach i potwierdzam, że jest tam wyjątkowo duszno.

    Dużo wody. Rozlewiska Odry na południu a na północy jezioro Dąbie.

    Data tng td wb rh
    1992-08-09 00:00:00 17.9 15.3 16.3 85
    1992-08-09 03:00:00 16.2 14.9 15.4 92
    1992-08-09 06:00:00 17.9 15.3 16.3 85
    1992-08-09 09:00:00 26.3 19.7 21.8 67
    1992-08-09 12:00:00 34.6 20.4 24.6 44
    1992-08-09 15:00:00 37.4 29.2 31.0 63
    1992-08-09 18:00:00 32.4 22.0 25.0 55
    1992-08-09 21:00:00 28.3 17.5 21.1 52

    1992-08-10 00:00:00 23.5 17.1 19.3 67
    1992-08-10 03:00:00 21.1 16.1 17.9 73
    1992-08-10 06:00:00 24.4 17.9 20.1 67
    1992-08-10 09:00:00 32.8 23.1 25.8 57
    1992-08-10 12:00:00 36.0 27.6 29.6 62
    1992-08-10 15:00:00 35.7 29.0 30.5 68
    1992-08-10 18:00:00 30.8 24.4 26.1 69
    1992-08-10 21:00:00 25.7 19.9 21.7 70

    25 lipca 1994 cała seria pomiarów Twb i punkt rosy w okolicach 30c. Niesamowite to jest jeżeli te pomiary są poprawne.
    1994-07-25 09:00:00 28.1 – – – 21.1 23.2 66
    1994-07-25 10:00:00 31.6 – – – 26.0 27.4 72
    1994-07-25 11:00:00 33.2 – – – 26.7 28.3 69
    1994-07-25 12:00:00 33.0 – – – 26.8 28.3 70
    1994-07-25 13:00:00 34.2 – – – 27.1 28.8 67
    1994-07-25 14:00:00 34.6 – – – 28.3 29.8 70
    1994-07-25 15:00:00 33.8 – – – 27.2 28.8 69
    1994-07-25 16:00:00 33.6 – – – 27.3 28.8 70
    1994-07-25 17:00:00 32.8 – – – 28.6 29.6 79
    1994-07-25 18:00:00 30.1 – – – 25.7 26.8 77
    1994-07-25 19:00:00 26.7 – – – 21.1 22.8 71
    1994-07-25 20:00:00 24.9 – – – 18.8 20.8 69

    1. @Marcin D

      Efekt płytkiego Zalewu Szczecińskiego, który potrafi się nieźle nagrzać i podczas upałów dostarczać mnóstwo wilgoci? Podobnie tłumaczy się wysokie temperatury wilgotnego termometru np. przy Zatoce Perskiej.

    2. Ostatnia kolumna cyfr to wilgotność?? 63% wilgotności przy temp. 37*C to rzeczywiście niebywała wartość.
      Pisałem kmroz’owi latem, żeby nie narzekał na tegoroczną falę upału, bo rzeczywiście to co się działo w 1992 i 1994 było nieporównywalne. Ja w obu tych latach byłem zupełnym szczypiorem, ale mimo to pamiętam, że było niesamowicie gorąco (rzucę okiem za chwilę na pomiary Twb w Łodzi). No i pamiętam również niesamowite łuny przy zachodach Słońca w sierpniu 1994 z pożaru w Kuźni Raciborskiej.

      1. Pożar w Kuźni Raciborskiej był 1992 anie 1994.
        U mnie w Nowym Sączu sierpień 1992 był pod każdym względem najcieplejszym miesiącem w historii – gorętszym zarówno od lipca 2006, jak sierpnia 2015. Średnia temperatura maksymalna wyniosła 29,9 stopnia (drugi w kolejności sierpień 2015 miał 29,1). Niestety ja tego nie pamiętam, ale starsi ode mnie do dziś mają w pamięci te potężne fale upałów z lat 90-tych (niestety najczęściej towarzyszy temu pogląd że kiedyś lata były ogólnie cieplejsze niż teraz).

        1. @PiotrNS
          Ok, masz rację, pożar był w 1992. Ja miałem wówczas kilka lat – obie te fale z 1994 i 1992 mieszają mi się, bo były podobne.

      2. No wlasnie skoro mnie wywołujesz…
        W 1994 roku była bardzo niska wilgotność w trakcie fali upałów i akceptowalne noce. Poza tym trwało to krócej. A 1992 to śmiech na sali wgl, dwie tygodniowe fale upałów przedzielone w miarę znośnym temperaturami do życia. To juz gorszy od tych obu przypadków był 2015, bo chociaż wilgotność znośna, to i tak było zbyt gorąco i przede wszystkim noce nie do życia. Ale i tak koszmar trwał krócej niż w 2018.

        1. Co to znaczy noce nie do życia? Noce nie do życia to są jak jest >35*C a nie >15*C, to są właśnie noce do życia latem a nie do marznięcia.

          1. @fkp
            Nazywaj to sobie jak chcesz, mi to bardziej chodziło nie o zalenie się, tylko o pokazanie ze w 1994, a tym bardziej w 1992 nie było aż tak koszmarnie jak w tym roku.

          2. @fkp
            Dla ciebie wiem, że im cieplej tym lepiej, więc nie dziwie się, że zachwycasz się tym okresem. Chociaż szczerze mówiąc, myślałem, że duchoty nie lubisz i wolisz suchy upał jak właśnie w 1994 roku.

          3. Wolę suchy upał, jednak na 3 tygodnie trwałego, umiarkowanie gorącego lata narzekał nie będę, to był piękny okres i mimo dużej wilgotności na pewno nie był to “koszmarek” ;-)

          4. *umiarkowanie upalnego jeśli już. Tak czy inaczej okres po prostu rekordowy i tyle. Subiektywnego odczucia ci nie zabronię, jest ono twoją osobistą sprawą. Jednak bardziej męcząco gorąco-upalnego okresu w historii naszego kraju po prostu nie było, więc, można powiedzieć: skoro nawet on był dla ciebie “znośny”, to znaczy, że należysz do osób, które raczej faktycznie nie muszą się obawiać żadnego gorąca.

        2. @kmroz
          W którymś z kolejnych 10 lat sądzę, że taka 2-tygodniowa fala upałów jak z lat 90-ych się powtórzy. W Łodzi było wówczas 8 dni z rzędu z Tmax>34 stopnie. Noce będą na ogół już cieplejsze, przynajmniej jeśli chodzi o miasta, bo rozbudowa miast i dróg skutkuje przede wszystkim wzrostem temperatur nocnych.

          1. Jeszcze 1994 rozumiem zeby porównywać, ale 1992? No błagam. “Mocą” tamtego sierpnia było to, ze pojawiły sie dwie takie fale, ale pomiędzy nimi był okres dwoch tygodni z przyjemnymi temperaturami, niestety dość pochmurny- ale na pewno nie tak jak fragment np tegorocznego lipca.
            1994 rok natomiast- cieżko było wg danych z Łodzi od 24.07 do 6.08. Było o kilka stopni cieplej niż w tym roku, ale… 1. Okres krótszy o ponad tydzien. 2. Noce podobne (przesadziłem z tym, ze łagodniejsze) 3. Wilgotność powietrza o jakies 30-40% niższa.
            Z dwojga złego, jak musiałbym wybierać…. to wole 1994. Chociaż nie chciałbym żadnego, rzecz jasna. Pomijam fakt, ze lato 1994 poza tą jedna fala było naprawde przyjemne, analogicznie do 2013 roku troche. No moze tutaj sierpień zbyt pochmurny i deszczowy (tak jak w 2013 czerwiec)

  46. Ciężko będzie “piórem redaktora” TP napisać dzisiejszą 16-dniówkę… Grudzień miał iść na kolejne rekordy ciepła (pierwsze już ok. 05.12) – a przy tym już 5 dni przed jego rozpoczęciem (!) miał szanse być wyjątkowo ciepły…
    A tymczasem obecne prognozy pokazują, że nie jesteśmy zdani na ciągłe obijanie się o rekordy ciepła (jak nie takie, to inne) – a do jakich przyzwyczaił nas okres od kwietnia do połowy listopada b.r….

    1. 16- dniówka na TP pojawiła się dzisiaj, chociaż w końcówce nie omieszkali się skwitować:
      “Jednak jeszcze przed Świętami czeka nas kolejna odwilż.”

      ->>> No to zweryfikujmy sytuację:
      http://www.wetterzentrale.de/maps/GFSOPEU00_384_5.png
      http://www.wetterzentrale.de/maps/GFSOPEU00_384_1.png
      Otóż – jeżeli już “muszą” już odwoływać się do czystych fusów – to mogliby przynajmniej zweryfikować, że taki układ jak w końcówce tej prognozy wcale nie musi oznaczać docelowej odwilży. Ba, w większej części Polski jej nie widać (!). Doprawy nie rozumiem po co to permanentne naciąganie i nakręcanie się “ciepłem do potęgi”…? Czy np. do wiązania ociepleń niemalże zawsze z poprawą pogody, a co w obecnej porze roku nie jest żadną regułą…?

      Nie nawiązali przy tym do wcześniejszych zapowiedzi wyjątkowo ciepłego grudnia, który zresztą już na wstępie przyniósł dwucyfrowy mróz w ok. połowie Polski (średnio 3-5 st. silniejszy niż prognozował GFS).

      1. Zawsze są wyciągane tylko te fusy, które pasują wyciągającemu. Najczęściej fusy mogą być, gdy są to ciepłe prognozy. Widzę taka tendencję. Na TP już norma. Miało być u mnie w poniedziałek niemal na sto procent 15 stopni…nie będzie pewnie nawet 10. Ale byli już pewni. Gdy za 5 dni widać zimno…wtedy komentują, że jednak trzeba patrzeć na 3 dni wprzód ;) Tutaj na blogu jest tak samo. Rozzłościsz niemal każdego, gdy napiszesz, że idzie zimno ;)

        1. Rozzłościsz niemal każdego, gdy napiszesz, że idzie zimno ;)

          Kiedy widzę, ze do końca fusowej prognozy jest coraz zimniej to mnie pisanie o tym nie rozzłaszcza. Jednak, gdy widać, że NAO po ruchu w dół w drugiej połowie listopada na początku grudnia ma natychmiast wracać w górę, a wiadomi sprawcy wieszczą zimowy armageddon na grudzień to mnie wkurza.

          Nawiasem mówiąc w kwestii powrotu cyrkulacji strefowej na początku grudnia miałem 100% racji, mimo, że także od Ciebie mi się oberwało. Teraz postanowiłem mniej wróżyć, oprócz ogólnego stwierdzenia, ze spodziewam się NAO średnio dodatniego tej zimy.

          1. @Artic Haze
            A mam pytanie czy bardzo wysoki indeks NAO może sprzyjać blokadom wyżom i adwekcjom chłodu z północy? Bo taką hipotezę wysnął pewien osobnik z Piotrkowa Trybunalskiego prowadzący amatorski blog pogodowy.

          2. @Zbigniew

            Nie bo blokady atlantyckie to właśnie ujemne NAO, właściwie z definicji. Wyż w pobliżu Islandii musi doprowadzić do wartości ujemnych każdą definicję NAO (najprostsza jest proporcjonalna do różnicy ciśnień miedzy Azorami, a Islandią).

            Wprawdzie blokady skandynawskie, które nam też mogą przynieść mrozy zimą (a upały latem) nie są zauważane przez indeks NAO (to jest poza strefa dla której się go liczy), ale to raczej wyjątek niż reguła bo nie są one aż takie częste (przynajmniej zimą).

          3. czyli 7. jesienny grudzień pod rząd się szykuje. To już się robi nudne, żeby po realną zimę w grudniu się musieć cofać aż do 2012. No, coś tam jeszcze w 2014 pomroziło na koniec miesiąca, już po świętach. A tak to jesień jesień jesień, ewentualnie jakieś przedzimie.

            Coś podobnego było w latach 90 ze styczniami, w okresie 1988-2000 wszystkie ciepłe z wyjątkiem dwóch chłodnych z lat 1996 i 1997. O ile styczeń ma średnią wyraźnie poniżej zera i nawet lekko ciepły jest zimowy, tak z grudniem tak nie jest bo jego norma u mnie to -0,5*C. Ostatni grudzień z ujemą tavg to właśnie 2012 rok (-2,0 czyli żadna wielka zima ale jednak zima)

          4. @Arctic Haze
            A dlaczego Ty się ciągle upierasz tak tego dodatniego NAO przecież ono dość ładnie koreluje cyklem słonecznym i należy się spodziewać w najbliższych 2-3 sezonach raczej częstszego występowania blokad tudzież ujemnego NAO.
            Chciałem wkleić wykres ale nie udało mi się ;)

          5. @Max

            Wiesz jaka jest korelacja NAO z cyklem słonecznym? Zdziwisz się. Użyłem Climate Explorer aby to sprawdzić. Policzyłem korelacje dla każdego miesiąca osobno (NAO stacyjne od 1821 roku). Dla żadnego nie jest nawet bliska statystycznej istotności. Dla grudnia wynosi ona -0.051 (czyli nawet nie jest dodatnia).

            W serii NAO nie widać też cyklu 11-letniego, a to również wyklucza istotny wpływ cyklu słonecznego na NAO, z lagiem (opóźnieniem) czy bez. Co jest zresztą ciekawe bo teoretycznie większa aktywność słoneczna, przejawiająca się jak wiadomo głównie zmianami jasności Słońca w UV, powinna spowodować wiekszy grrdient temperatury stratosfery (ozon!) miezy tropikami, a strefą polarną, czyli wzmocnić geostroficzny wiatr strefowy w całej atmosferze szerokości umiarkowanej – co powinno przełożyć się na dodatnie NAO, a w danych obserwacyjnych tego nijak nie widać.

            Czyli nie. A tak z ciekawości, jakie jest Twoje źródło informacji na temat wpływu aktywności słonecznej na NAO?

          6. PS. Ponieważ był parę lat temu artykuł [1], który twierdził, ze efekt aktywności słonecznej na NAO jest opóźniony o 2-4 lata, policzyłem jeszcze korelacje z 24, 36 i 48-miesięcznym lagiem (NAO opóźnione o 2, 3 i 4 lata). Efekt ten sam. Żadnych istotnie statystycznych korelacji. Dla 4 lat połowa miesięcy miała malutką dodatnią, a połowa malutką ujemna korelację – dokładnie jak czysty szum statystyczny.

            [1] Gray, L. J., A. A. Scaife, D. M. Mitchell, S. Osprey, S. Ineson, S. Hardiman, N. Butchart, J. Knight, R. Sutton, and K. Kodera (2013), A lagged response to the 11 year solar cycle in observed winter Atlantic/European weather patterns, J. Geophys. Res. Atmos., 118, 13,405–13,420, https://doi.org/10.1002/2013JD020062.

          7. @alewis Przecież w Katowicach w normie był chociażby grudzień 2016, a jesienny nie był żaden grudzień, nawet ten z 2015 miał t.av poniżej 5*C. A te -2 to z grudnia 2012 to już spora anomalia na minus, a nie “żadna wielka zima”

          8. te -2,0 to zaledwie 1,5 poniżej normy. Żadna wielka anomalia, zwłaszcza jak na grudzień który ma potencjały chłodów należące do największych w roku. Wielka anomalia była w 2010 kiedy średnia była -5,0 (4,5 poniżej normy). Cała reszta grudni była powyżej normy. Nawet ten z 2016 był powyżej i miał średnią +0,2. A co do jesienności to listopad ma średnią od 3,1 do 4,1 (zależnie który ref obierzesz, najzimniejszy jest 1971-2000) a jest to miesiąc jak najbardziej jesienny. Grudzień 2015 był nawet cieplejszy niż średnia listopadowa, pozostałe ciepłe grudnie miały tavg ok +2 więc też jesienne (jak chłodnawy listopad).

            Zauważyłem mniej wiecej taką zależność typu aury od tavg w miesiącu:

            Ponad +3: bardzo mało zimy lub jej brak, w cieplejsze dni jest grubo ponad +10 stopni (01.2007, 02.2016, 12.2015). Miesiące z tej klasy bywają bezśnieżne lub prawie bezśnieżne.

            +1…+3: mało zimy, mało dni pod śniegiem, w cieplejsze dni jest ponad +10 (12.2017, 01.2018, 02.2015)

            -1…+1: umiarkowana ilość zimy, raczej bez bardzo zimowej pogody (12.2016, 01.2014, 02.2017)

            -3…-1: spora ilość zimy i śniegu, co najmniej kilka mroźniejszych dni ze spadkami poniżej -15 st (01.2016, 12.2012, 02.2018)
            Poniżej -3: Zima przez większą część miesiąca, odwilże jak już są to w mniejszości, rzadko kiedy też notuje się w takich miesiącach jakieś duże ciepło typu >10 st. Niektóre z tych miesięcy są w całości pod śniegiem.

            U nas zima to chyba najbardziej zróżnicowana pora roku i jej odbiór będzie skrajnie różny. Najcieplejsze miesiące to pogoda typowo późnojesienna, najzimniejsze – zima rodem z Moskwy. Takie lato to na przykład się w ostatnich latach bardzo monotonne zrobiło. Co roku jest ciepło, miesiące mają tavg 17…21 stopni (przy czym te 17 to tylko w czerwcu raczej), upały są zawsze.

  47. powinny na tym forum zapaść jakieś decyzje odnośnie komentarzy i trollowania – ciągłe pisanie Lucasa czy kmroza o tym co będzie za 5dni + generuje dziesiątki niepotrzebnych postów (już nie mówiąc o tym co będzie na końcu jakiejś prognozy), po 6 godzinach przychodzi aktualizacja modelu i te Wasze wywody można sobie wsadzić (zwłaszcza Lucasa… który każdą odsłonę modeli musi komentować). Skupcie się może na tym co jest i co może wystąpić w skillu do 120h naprzód. Każde inne wywody to zaśmiecanie tego forum – powinniście dostawać bana na 24h za każdy taki komentarz o tym co “może być” za 10 dni.
    Odsłony modeli każdy z tu zaglądających umie sobie sprawdzić sam… nie musicie pisać o tym.

    1. @SE

      Ogólnie się zgadzam ale jak to wprowadzić w życie? Osobiście staram się nie dać wciągnąć w te dyskusje, chociaż czasem nie wytrzymuję gdy są za bardzo jednostronne (ekstremalne fusy zawsze są tu bardziej wyciągane niż zwykłe fusy). Nie będziemy przecież kasować każdego komentarza omawiającego prognozy modelowe w skali ponad 1 tydzień. A może powinniśmy?

        1. @Max

          Wczoraj było już późno na wchodzenie w szczegóły ale tu jest drugie dno. Blokad rzeczywiście jest nieco więcej podczas niskiej aktywności slonecznej [1], ale różnica nie jest wielka. A na NAO nie wpływa to dlatego, ze te blokady związane z niską aktywnością Słońca wypadają bliżej Skandynawii niż typowe blokady atlantyckie i indeks NAO ich “nie łapie” [2]. Zatem NAO z powodu aktywności słonecznej nie stanie się ujemne, ale u nas może być zimą nieco zimniej. Z tym, że różnica naprawdę nie jest duża więc nie jest to zjawisko dominujące. Dominuje ewidentnie NAO. Nie pisałem więc o tym od razu bo pytałeś o NAO, które ja prognozuję nadal jako dodatnie tej zimy, a blokadach wspomniałeś dopiero na końcu. A to nie zawsze to samo!

          [1] Barriopedro, D., R. Garcı ´a-Herrera, and R. Huth (2008), Solar modulation of Northern Hemisphere winter blocking, J. Geophys. Res., 113, D14118, https://doi.org/10.1029/2008JD009789.

          [2] Woollings, T., M. Lockwood, G. Masato, C. Bell, and L. Gray (2010), Enhanced signature of solar variability in Eurasian winter climate, Geophys. Res. Lett., 37, L20805, https://doi.org/10.1029/2010GL044601.

    2. @SE
      A co ja takiego pisze o 120h+ jeśli można spytać? Ostatnio pisałem komentarze o tym co ma byc wlasnie do 120h.
      Tak ci przeszkadza “trollowanie”? Jakos nie widziałem byś reagował, kiedy pojawiały sie prawdziwe trolle.

      Rozumiem, ze nie trzeba kazdego użytkownika “lubić” (dałem cudzysłów, bo cieżko naprawde kogoś lubić czy nie lubić jak sie zna tylko jego nick), ale czepianie się wybiórcze, i to jeszcze w tym przypadku niesłuszne, to juz przegięcie.
      A co do Lucasa, to ostatnio rzeczywiście sporo pisze na jeden temat, ale to jest tylko echo tego, co tu wczesniej robili trolle jak wombel czy editor. Dziwnym trafem teraz zabrakło im “języka w gębie”. Może chociaż to czytają i gdy zobaczą po raz n-ty wypominanie ich głupoty, to zastanowią się nad tym co wcześniej tu chrzanili :)

    3. PS
      “Odsłony modeli każdy z tu zaglądających umie sobie sprawdzić sam… nie musicie pisać o tym.”
      Tu raczej się srogo mylisz. Ja wlasnie dzięki temu forum w ogóle dowiedziałem się, że warto korzystać z modeli. Na to forum wchodzą pewnie tysiące ludzi, którzy chcą się dowiedzieć czegoś bardziej wiarygodnego niż z tzw. medialek.

      1. masz rację kmroz, sam niedawno znałem głównie jeden model, a potem się dziwiłem że tak się to zmienia, teraz wiem że jest modeli znacznie więcej i można lepiej przewidzieć pogodę nawet na 3 dni do przodu, zwłaszcza jak ma się pszczoły.

        1. jak np. mają przyjść mrozy, albo śnieg to lepiej pszczelarzom zabezpieczyć wylotki, choć sam śnieg nie jest groźny bo przepuszcza powietrze to śnieg topiący się i zamarzający powoduje lód, który może być niebezpieczny bo odcina dopływ powietrza do ula, a i wiatr mroźny może byc niebezpieczny.

    4. Szkoda, że nie zauważasz, że nie wszyscy umieją DOBRZE oceniać to co w prognozach jest najciekawsze – czyli jak tzw. “fusy” przechodzą w coraz bardziej wiarygodny “skill”. A przecież to jest kluczowe z punktu widzenia właściwej predykcji.

    5. Jak będzie mniej “trolli”, którzy już wiedzą doskonale co będzie dalej np. na podstawie trendów z ostatnich miesięcy, to i ja będę czuł mniejszą potrzebę odwoływania się do prognoz w terminie 5+ dni.

      1. @Lucas Wawa
        A że tak się zapytam, ty piszesz o tych zimnych prognozach na powyżej 200 h jako realista czy jako fan zimy? Bo z tego co pamiętam to sam kiedyś pisałeś, że w miesiącach zimowych kibicujesz zimie (w tym ujemnym anomaliom).

        1. Proponuję przeanalizować powtarzalność tych prognoz – przez różne modele. Kwestia “fanowania” jest tu zupełnie marginalna (ja te dwie kwestie wyraźnie rozróżniam).

  48. Dziś w Warszawie smog że ciężko oddychać. Pogoda dobra dla zdecydowanej większości do wydawałoby się do przebywania na zewnątrz czyli sucho i bezwietrznie (pomijam temperatury bo to kwestia gustu), ale śmierdzi smogiem. Z kolei brzydka pogoda wiatr, opady nie sprzyja smogowi ale nie sprzyja przebywaniu na zewnątrz. Z jednej strony mówi się o przebywaniu na świeżym powietrzu a z drugiej o unikaniu przebywaniu na świeżym powietrzu zimą bo zimą dobra pogoda niezależnie od temperatury zawsze oznacza smog. Nawet jak słonecznie w dzień i temperatura rośnie do +15 stopni to w nocy przy dobrej pogodzie spada w okolice 0 i jest smog. Najlepiej na zewnątrz przebywać zimą poza miastem ale nie zawsze są możliwości. Wbrew zapewnieniom jakiegokolwiek polskiego rządu nie wierzę że ten problem da się rozwiązać do co najmniej połowy tego wieku. Ze smogiem ma problem Londyn, Paryż a nawet Sztokholm, ze smogiem mają problem biedne ale ciepłe Indie. Polska jest czarnym punktem na mapie smogowej Europy i tak jest co roku.

      1. Zimą bardzo ciężko o świeże, czyli czyste powietrze. Podziwiam ludzi, którzy np. biegają bez maski antysmogowej – to proszenie się o raka płuc. A poza miastem wcale nie jest dużo lepiej – na wsiach to dopiero ludzie palą czym popadnie.

        1. @Marcin

          W dużej części Polski tak jest. Przyjedź zatem do nas nad morze. Wiatry tu silniejsze, a lasów więcej. Czyli ogólnie mniej smogu, a więcej terenów wolnych od miejscowych piecyków.

          Trzeba tylko polubić ten wiatr 😋

  49. z tego co widzę w prognozach to w mikołajki jest jakaś szansa na akcenty zimowe, akurat mieści się w 5 dniach prognozy.

    1. W ogóle dni 05-07.12 przynajmniej w niektórych regionach mamy mieć przymrozki.
      No ale zaraz człowiek może zostać “zjechany”, że pisze cokolwiek co… (wg innych) pisać nie powinien…

    2. Biorąc pod uwagę że to już grudzień to akcenty zimowe jak w ogóle będą to będą bardzo słabe a jak na grudzień to nie ma co tym wspominać. Temperatura będzie blisko 0 ale jednak powyżej. Temperatura z tego co widzę na gfs 06.12 będzie bardzo typowa dla tej części grudnia 0-5 stopni. Przy takich temperaturach możemy mieć opady każdego rodzaju, gdyby to był nawet śnieg to stopnieje. Ja spoglądam na prognozy do końca następnego tygodnia czyli do 09.12 a tu tak naprawdę zimy nie widać. GFS widzi ją dopiero po 10.12 ale jak już wiele osób tu pisało to są fusy. Tradycji może stać się zadość czyli zima wg modelu gfs będzie za każdym na końcu fusowego horyzontu prognostycznego aż a końcu nie przyjdzie albo przyjdzie w łagodnej bardzo krótkotrwałej wersji w tym miesiącu. Tak jest od roku 2013 gdzie jak pamiętam gfs co i raz widział większy atak zimy w grudniu i nic z tego nie wychodziło. W 2014 roku np. nastąpił bardzo krótki i średnio intensywny atak zimowy pod koniec miesiąca a wtedy z tego co pamiętam gfs niemalże do ostatnich dni go nie widział, także była to trochę niespodzianka

      1. Tylko zauważ, że tu i ówdzie było już “przyklepane” (np. na TP) jakoby miały to być dni z temperaturami bliskimi rekordom ciepła….

      2. Z tego co widzę to po 10 grudnia jest wróżony epizod zimowy z tmax minus 1-5 stopni, tylko na ścianie wschodniej (przede wszystkim na NE Polski) widać mróz minus 5-10 stopni w ciągu dnia.

  50. Apel…
    Jak skończymy z sugerowaniem kolejnych rekordów ciepła, wyjątkowo ciepłych kolejnych miesięcy, itp. (bo przecież “ciepło wchodzi w nas zawsze jak w masło”, itp.) – nawet jak ma to związek z dalszymi fusami (a jakimi są także sezonówki) i nie jest to nic pewnego – to i ja nie będę czuł tak dużej potrzeby do nawiązywania do prognoz w terminie 5+ dni.
    Zresztą nie wszystkie moje wpisy tego dotyczą.

    1. Na pewno końcówka listopada troche wymrozila trolli.
      Sytuacja analogiczna do tegorocznego skrajnie ciepłego kwietnia, który dla odmiany “usmazyl” denialistow, którzy cicho siedzą już od 7 miesięcy.

      1. Ano właśnie, należy “walczyć” nie tylko z postawami jakie reprezentują denialiści (zaprzeczający AGW), ale i z tymi widzącymi już non-stop ciepło skali jak w okresie kwiecień-połowa listopada b.r. (w sensie anomalii) również.
        Bo i jedno i drugie jest NIEPRAWDZIWE.

  51. U mnie wczoraj późnym wieczorem pocukrzyło. Z tej strefy zachmurzenia nadciągającej od zachodu popadał słaby śnieg i się trochę zabieliło. Dzisiaj już u mnie znacznie cieplej niż wczoraj bo 0 stopni i do tego sporo rozpogodzeń i trochę chmur.

  52. Mam takie pytanie. Czy przypadek z III dekady stycznia 2006 roku był jedynym przypadkiem wystąpienia 20-stopniowych mrozów w ciągu dnia w XXI wieku? Bo z ciekawości podczas przeglądania jak wyglądał przebieg miesięcy zimowych zaintrygował mnie 7 stycznia 2003. Wtedy były siarczyste mrozy na NE Polski gdzie tmin spadła poniżej minus 30 stopni. Czy naprawdę wtedy było poniżej minus 20 stopni w ciągu dnia na NE Polski? Bo temperatury maksymalne trochę różnią się jak się wejdzie w szczegóły dla danej miejscowości.
    https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&osum=no&state=Pola&fmt=html&ano=2003&mes=01&day=07&hora=23&ord=REV

    1. Tak. Początek stycznia 2003 był ekstremalnie mroźną kontynuacją mroźnego grudnia 2002. Wystapily wtedy podobne temp jak w 2006.

      1. Uściślając, to w końcu grudnia 2002 się akurat pojawiła odwilż – jedyna w miesiącu. W zasadzie to się pojawiły dwie krótkie odwilże, między nimi był chwilowy spadek poniżej -10 stopni akurat w noc sylwestrową.
        Niemniej, bez wątpienia jak na razie zima tego stulecia. U mnie zarówno najwcześniejszy jak i najpóźniejszy całodobobowy mróz, oraz oczywiście średnia DJF zdecydowanie najniższa w tym wieku. Dłuższy okres poważnej odwilży to druga połowa stycznia. No i koniec lutego miał już wysokie maksy przy pogodnym niebie, ale noce bardzo mroźne i avg chyba wciąż poniżej zera przez to.

        1. Zima 2002/2003 była bardzo mroźna, ale miała dosyć długą “przerwę” w drugiej połowie stycznia. Nawet we wspomnianych wyżej Suwałkach znacznie się ociepliło,dni z całodobowym mrozem były w zdecydowanej mniejszości. Ostra zima wróciła w lutym, który praktycznie w całości był śnieżny. U mnie w szczytowym dniu było go aż 39 cm (a jak na te warunki to już ekstremalnie dużo) i pokrywa utrzymała się do końca I dekady marca.
          Choć nieco cieplejsza, dużo bardziej stała była zima 2005/2006, która wprawdzie przyszła trochę później niż w 2002, ale śnieg który napadał w grudniu przetrwał bez przerwy do drugiej połowy marca. W Nowym Sączu od 17 grudnia 2005 do 23 marca 2006. W Nowy Rok 2006 razem z tatą ulepiliśmy bałwana, który zdobił podwórko właśnie do początku kalendarzowej zimy. Nazwaliśmy go Mietkiem, bo 1 stycznia są imieniny Mieczysława :D Nadal zdarza się nam wspominać tą zimę, która w pamięci mojej rodziny i znajomych zapisała się mocniej od zim 2003 a nawet 2010.

          1. wtedy w lutym też była solidna odwilż (do dziś wspominam rozgrzany od słońca termometr z tego miesiąca do 40 stopni :D).
            Z tymże śniegu było tak dużo, że nie wystarczyła by stopniał.

          2. Jeszcze jedna rzecz, która może Was bardzo zaciekawić. Zima 1995/1996 jest często kojarzona z wybitną trwałością pokrywy śnieżnej – od listopada do kwietnia. U mnie tymczasem dłuższa trwałość wystąpiła właśnie na przełomie 2005 i 2006 roku. Zima sprzed 23 lat zaczęła się potężnym atakiem śniegu w listopadzie i biało było do 14 stycznia, po czym nastąpiła dość długa “przerwa” jak w 2003 roku. Dopiero 26 I przyprószyło i śnieg trzymał do 15 marca, była to jednak mała, najwyżej 10-centymetrowa pokrywa, niemogąca się równać z tą z analogicznego okresu 2006, kiedy wynosiła co najmniej 20, a w szczytowym momencie prawie 40 cm. Tak więc nie tylko trwałość, lecz również akumulacja w zimie 2005/2006 zasługuje na uwagę.

  53. Może warto by było… ja zaglądam tutaj żeby poczytać jakieś ciekawe informacje między innymi w komentarzach właśnie Pana Profesora czy admina. Podoba mi się jak są tutaj wrzucane jakieś informacje czy wykresy, które później nawet dla własnej ciekawości można samemu rozwijać i gdzieś poszperać w internecie. Kmroz zarzuca mi, że nie pisałem jak “byli tu prawdziwi trolle”. A dokładnie nie pisałem wtedy nic bo po prostu przestałem śledzić wtedy forum widząc co tu wyprawiacie. Nie twierdzę że Lucas czy kmroz nie mają wiedzy bo zdarza się im prowadzić tutaj całkiem ciekawe rozmowy. Jednak daleko im do postów np chochlika, który jak juz coś pisze to odwołuje się do faktów i podaje te dane, które są interesujące. A robi to rzeczowo. Dwaj wymienieni wyżej panowie narzekali na trolli ale sami robili to samo i de facto często to robią pisząc o subiektywnych odczuciach i o tym co będzie czy nie będzie za 120h +. Co prawda ktoś tam napisał że nie wie jak czytać modele i gdzie tego szukać – może to pomysł na nowego posta i merytoryczne objaśnienie co gdzie, jak :)

    1. A ja ciągle nie rozumiem czemu się na nas dwóch akurat tak uwziąłeś?? Nie my jedni piszemy o odczuciach, i nie my jedni piszemy o fusach. Niektórzy robią to cześciej, niektóre jednostki pozbawione są tez jakiejkolwiek merytoryki (aktualnie te jednostki wymrozilo i przestali pisać głupoty). Paradoksalnie z wieloma twoimi spostrzezeniami się zgadzam, tylko dziwi mnie, że uderzasz akurat w nas dwóch. Jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy Lucasem a trollami to współczuje… Lucas (z czym sie musze zgodzić) oczywiście teraz podkreśla zimno (i dobrze, wbrew trollom trzeba), latem za to podkreślał gorąco, napędzając w ten sposob trolli (co było dużym błędem wg mnie). Można miec pretensje do stronniczości, ale niech podniesie rękę ten, który jest w 100% obiektywny. Każdy, kto pisze dużo na tym forum, prędzej czy pózniej stronniczosc swoją pokazuje.

    2. Ja zostałem nazwany trollem bo mam dość parszywego słońca po 7 patologicznie ciepłych miesięcach i żadne chwilowe lekkie ochłodzenie nie robi na mnie żadnego wrażenia. Aż strach tu pisać własne zdanie.

        1. Wskaż gdzie napisał, że mu się tu nie podoba? Admin jest nieco tendencyjny? Napisał fakt. Tak jest tu, że gdy ktoś podnieca się anomaliami dodatnimi, pisze o fusach na 300h naprzód, bo będzie ciepełko, nikomu to nie przeszkadza. problem z tego co widzę pojawia się, gdy ktoś napisze, że fajnie zimowo – wtedy troll – albo, że prognozy mówią o ochłodzeniu – wówczas podniecanie się fusami…trzeba wywalić, dać bana. Takie są fakty. Nie widzę w wielu przypadkach traktowania na równi.

          1. Właśnie chodzi o to, że Wombel pisał wielokrotnie, że cały czas będzie 15-20 stopni na plusie i pełna lampa i nie widział żadnego lekkiego ochłodzenia. A w związku z tym, że pomylił się w prognozach o jakieś 30 stopni to teraz siedzi cicho….

          2. No to taki Wombel i inne womblowate pisał o fusach na miesiąc do przodu. I to było wg Ciebie dobrze? A jeżeli Womblowi strach pisać własne zdanie na tym blogu, to ja go od tego strachu niniejszym uwalniam.

          3. Nawiasem mówiąc, jeżeli czyimś jedynym wkładem jest tu pierniczenie bzdetów o “parszywym słońcu”, to sorry, wp, pudelek i onet zaprasza.

    3. Ja @chochlik też szanuję i uważam, że potrafi pisać rzeczowo. Tylko po co w takim razie dzisiejszy jego “wyskok” odnośnie Bożego Narodzenia? Albo wczorajszy @A.H., że jego zdaniem na więcej niż 50% grudzień zakończy się powyżej progu +1,32K dającego rekord ciepła za rok 2018?
      Jeżeli już to oceniajmy wszystkich wedle tych samych kryteriów, a nie inaczej tych dla nas wygodniejszych – np. dlatego, że ktoś pisze o dużym cieple (a nie chłodzie), czy strefówce co najmniej do końca grudnia (jeżeli nie dłużej) – nawet jak i tego nie wiemy…???

      1. A czujesz różnice między pisaniem o rekordzie temp. dla całego roku, a rozwodzenie się na temat PROGNOZ na następne 10 dni co robisz każdego dnia tutaj…???? Jak widać nie… a szkoda

        1. To, że Ty nie jesteś czymś zainteresowany nie znaczy, że nie ma sensu w ogóle o tym pisać.
          A ewentualny rekord roczny zależy od grudnia. Przesłanie @A.H. było jednoznaczne, tzn. z coraz większym prawdopodobieństwem “idziemy” po rekord, bo wszystko wskazuje na to, że aktywny Atlantyk i permanentna “strefówka” zdominują grudzień. Rozumiem, że to jest OK. Ale to, że się napisze, że niekoniecznie (czytaj: jeszcze nic pewnego z nawiązaniem do prognoz) już nie…???

          1. @Lucas wawa

            Jeszcze teoretycznie może mi nie wyjść prognoza, przynajmniej w drugiej połowie grudnia (część realizacji znowu pokazuje ujemne NAO za dwa tygodnie). Poczekajmy spokojnie. To się okaże niedługo. Na razie jednak to jedynie gdybania.

  54. Na stacji w Kozienicach usłonecznienie za listopad wyniosło 94h. Elegancko, 6 godzin zabrakło do rekordu. U mnie niestety tak dobrze nie było, bo dni 5,9,10,11 i 22 listopada, które w Kozienicach były piękne przyniosły zachmurzenie całkowite. Stacja pokazująca usłonecznienie najbliższa w przeciwną stronę ode mnie, czyli Płock przyniosła 72.2h, czyli też bardzo dużo, ale jednak daleko od rekordu z 2011. Mój region mam wrażenie był bliżej tej wartości z Płocka niż z Kozienic, co nie zmienia faktu, że najpogodniejszy listopad od 7 lat bez dwóch zdań. Pierwszy raz od wielu lat mieliśmy w listopadzie pogodny i niezgniły wyż. Miesiąc też był bardzo suchy, dzięki czemu nie ma śladu błota czy kałuż, podobnie jak 4 lata temu.

  55. u mnie dzisiaj jeszcze odczuwalnie było zimno, niewiele słońca głównie rano, około 3 stopni po południu, rano jeszcze -1 i silniejszy wiatr, ale większe ocieplenie coraz bliżej.

    1. Najcieplejsze będą chyba doby 03-04.12 oraz (być może jeszcze) sobota 08.12.
      W te dni średnia anomalia krajowa może wynieść ok. +5K lub nieco więcej. Dość ciepła ma być także kolejna noc, tzn. 03/04.12. Natomiast pomiędzy nimi będziemy mieli nieco chłodniejszy przerywnik (z możliwymi przymrozkami), ale i tak z temperaturą nieco powyżej normy.
      Powrót ujemnych anomalii i zimowej aury ok. 10.12 (bez przesądzania na razie o skali i trwałości tego ochłodzenia).

  56. od połowy listopada do dzisiaj niemal co noc była ujemna temperatura nawet podczas ocieplenia pod koniec zeszłego tygodnia.

    1. W październiku temperatura minimalna rzadko bądź wcale na SE miała wartość <0 stopni C. Natomiast koniec września przyniósł nocą -3 stopni przy bezchmurnym niebie dane https://www.weatheronline.pl/weather/maps/city.
      Listopad to akurat I połowa ciepła, a II połowa rozszerzając o dzień 01.12 przyniósł solidne mrozy tj. temperatury minimalne Stuposiany w Bieszczadach -20 C (komentarz synoptyka z 01.12)

      1. 4 listopada 2018 między godziną 21:11 a 21:46 chochlik stwierdził pod artykułem,,Czy warto dzielić się informacją”,że większość dziennikarzy,jako źródło informacji o rekordzie krajowym listopada(tym pierwszym)podało meteoprognozę i dobrąpogodę24,
        zamiast meteomodel.
        Pytam się więc,jak to możliwe,że pośrednicy wiedzą dobrze,jaka była temperatura minimalna 30 listopada i 1 grudnia(meteoprognoza podaje,że 30 listopada w Stuposianach było 21.4 stopnia mrozu,a 1 grudnia w tym samym miejscu,23.1 stopnia mrozu),choć meteomodel o tym nie mówi?Może jednak ta informacja gdzieś jest,i Piotrek 95 niepotrzebnie odwołuje się ,do komentarza synoptyka?
        Czy mógłby mi ktoś to wyjaśnić bez nerw,że ktoś tak niepojęty ,jak ja,odważył się odezwać, na tym blogu?

        1. Dane godzinowe ze stacji niższego rzędu są powszechnie dostępne na monitor.pogodynka.pl. Problem dotyczy danych między pełnymi godzinami (które decydują o Tmin i Tmax), mające decydujący wpływ w sytuacjach rekordów – do nich w pierwszych tygodniach po wystąpieniu danego zdarzenia dostęp mają tylko pracownicy IMGW.

        2. Może dlatego drogi Arku, że np. 30 listopada w Stuposianach nie było -21.4, tylko -21.5. Poprawna jest wartość -23.1, ale tylko dlatego że niemal stała temperatura -23.1 panowała od 5:30 do 6:30UTC i wypadła o pełnej godzinie.

          Więc nie kolego, pośrednicy nie wiedzą, a i my milczymy, bo widzisz, czasem nie warto się dzielić informacją i raczej nie będziemy. Właśnie dzięki takim jak ty. Gratuluję.

  57. Ale dzisiaj dziwna prognoza NAO. Za ok. 10 dni są możliwe tylko 2 “bardzo mocno obstawione” opcje. Co do modeli to prognozują po tym ociepleniu ochłodzenie pod koniec tygodnia. Ostatnio modele na 7 dni plus dosyć dobrze prognozują czy to w jedną czy w drugą stronę, więc to ochłodzenie pewnie się sprawdzi. Najważniejsze że dużo deszczu w Polsce spadnie.

    1. Grudzień i styczeń to najgorsze miesiące na opady powyżej normy – z powodu minimalnego parowania. Zaledwie kilkanaście mm deszczu tworzy błoto, które potrzebuje dobrych kilka dni na wyschnięcie. Latem wystarczyłyby 2h.

      1. Zgadzam się, w tych miesiącach nie widzę najmniejszego sensu w wysokich opadach. Natomiast mile widziane, i to bardzo, miesiące powyżej normy opadowej od marca do lipca, oczywiście w granicach rozsądku. Sucha gleba w trakcie lata, to niestety prawdziwy koszmar. Pomijam oczywisty fakt rolnictwa, któremu również potrzeba opadów, a po tym roku tym bardziej będzie trzeba trochę nadrobić.

        1. A czemu tylko do lipca, w sierpniu-październiku to już nie ma wegetacji i gleba może być sucha? W ogóle to nadmiar opadów w stosunku do norm ma sens tylko przy ponadnormalnych temp. i usłonecznieniu, które to latem i późną wiosną/wczesną jesienią są dla Ciebie nie do zniesienia. Warto też dodać, że rożne gleby rożnie reagują na brak opadów np. moja glina sucha w tym roku była tylko w I i II dekadzie czerwca.

          1. jak coś mówisz to mów “celniej” – bo jeśli chodzi o usłonecznienie, to jego niskie wartości są dla mnie prędzej “nie do zniesienia”. Jak dla mnie to mogą padać jego rekordy w każdym miesiącu, pod warunkiem rozsądnej sumy i częstotliwości opadów i temperatur nie za mocno powyżej normy. Niskie wartości usłonecznienia to dla mnie prawdziwa zakała naszego klimatu, oprócz długotrwałego zimna w półroczu chłodnym (jak tylko przez chwilę go nie ma, to pojawiają się takie łomble i mówią, że patologia), oraz letnie gorąco (zwłaszcza nocami), jeszcze przy stosunkowo wysokiej wilgotności (jakby gorąco wygladało 30 w dzien, 10 w nocy i średnia dobowa wilgotnosc 30% to nawet bym je lubił)

  58. ŚLIZGAWICA (!)
    W Warszawie – jak i pewnie w wielu rejonach Mazowsza – opady marznące, przy temp. ok. 0°C. Temp. gruntu ujemna. Najbliższe godziny bardzo niebezpieczne.
    Na szczęście jutro rano temperatura powinna być już co najmniej 2-3 st. na plusie, a więc zagrożenia jak obecnie być już nie powinno.

      1. Ja widzę temperaturę gruntu
        0-5 cm na Agrometeo w serwisie IMGW pogodynka.pl.Zaś na weatheronline są temperatury gruntu 0-10 cm.Niestety nie widzę,by na weatheronline były dla konkretnych miejscowości(widzę tylko zbiorczą mapę dla Polski),zaś na pogodynka.pl są dla poszczególnych miejscowości.Jeśli chodzi o 20 cm-przykro mi,ale nie wiem jak to znaleźć.
        Starałem się odpowiedzieć,na miarę mych skromnych możliwości.
        Pozdrawiam serdecznie.

    1. Oj tak – właśnie miałem tę (nie)przyjemność jechać autem pod W-wą. Akurat musiałem trafić na tę gołoledź… Tra-Ge-Dia… Oby nie było poszkodowanych (choć auta w rowach już widziałem).
      To teraz mamy ocieplonko, trajektoria mas znad Florydy (ciekawe, nie powiem). Pogoda nie pozwala nam się nudzić. :)

  59. U mnie szykują się pierwsze poważniejsze opady od ostatniego tygodnia października.
    Jak dotąd w całym roku spadło 338.1 mm – więc nawet grudzień w okolicach normy może oznaczać nowy rekord bądź wyrównanie rekordu 1982 najbardziej suchego roku (382 mm).

  60. Krótka statystyka opadów do końca listopada:
    Tarnów – 305.1 mm
    Zielona Góra – 338.1 mm

    Tu z dużym prawdopodobieństwem 2018 będzie najbardziej suchym rokiem od 1951 r.:
    Wrocław: 357.5 mm
    Rzeszów: 381.1 mm
    Warszawa: 383.1 mm
    Katowice: 467.3 mm – jeżeli w grudniu spadnie poniżej 21 mm – to będzie najbardziej suchy rok od 1951

    Kraków Balice – 517.6 mm
    Generalnie – wyjątkowo suchy rok, w wielu miejscach poniżej 400 mm

    1. w bliskiej mi stacji Dzierżoniów opady przekroczyły 500 mm. podobnie jak Kraków Balice do końca listopada, w 2015 było tam około 455 mm. więc i tak już dużo lepiej, a jeszcze grudzień dołoży.
      jeśli 2 ostatnie lata nie będą bardzo suche z tej dekady to w rejonie gór sowich będzie znaczny wzrost opadów, w Dzierżoniowie po tym roku jakby się tak skończyło jak jest to wyjdzie około 637 mm, chyba że będzie bardzo mokry grudzień co niewykluczone
      a okres 1981-2010 rok to około 613 mm, ale nie jest policzony 2013 rok i w nim maj, zarówno maj jak i cały rok były bardzo mokre nawet ponad 800 mm. czyli by było nawet 644 mm uwzględniając nawet ten rok około 520 mm. co powinno przyjść łatwo. Przy rosnącej średniej temperaturze i wyższym usłonecznieniu to bardzo dobrze.

    2. W Warszawie zostały juz przekroczone wartosci z roczników 1951,1953,1976. Z dużym prawdopdoobniestwem po najbliższych ulewach dobije także do wartosci z 2015 roku.
      Sam rok oczywiście bardzo suchy mimo wszystko, głownie dzięki skrajnej pierwszej połowie, bo w drugiej suchy był jak na razie tylko listopad.

    3. jeśli chodzi o Tarnów to musiałby być ekstremalnie mokry grudzień aby był podobnie suchy co najsuchszy rok 1982, musiało by spaść blisko 160 mm,

  61. Na antenie Polsatu wypowiadał się klimatolog, Prof. Bogdan Chojnicki, przyznał, że COP24 bez takich Państw jak China, Russia, USA i Niemcy nie ma sensu. Zmiany temperatury maksymalnej na Ziemi wzrastają.

  62. No i u mnie po raz pierwszy w tym roku sypnęło śniegiem w nocy… tylko że teraz jest mega chlapa, bo zaczął padać deszcz…

  63. dzisiejszy poranek już zdecydowanie cieplejszy około 7 stopni i teraz jest 8 stopni, przymrozek najprawdopodobniej wróci nocą z wtorku na środę

  64. No i przyszła ta ‘wspaniała’ pogoda, czyli ciągle coś siąpi, wieje niezbyt przyjemny zachodni wiatr, jest 7 stopni na plusie i szarówka po horyzont. Cała I dekada grudnia będzie zdominowana przez taką pluchę. Nie ma co liczyć na ‘ładną’ wersję ciepłej zimy, to co nas czeka to bardziej taki luty 2016 czyli prawie codzienne opady i mało słońca.

    W samym listopadzie nie było za dużo typowego listopada, więc będzie go trochę w grudniu. Oby nie za dużo, w II połowie miesiąca wolałbym jakby przyszła jakaś umiarkowana zima ze śniegiem i tavg koło -5 stopni.

    1. Ja juz mam zdecydowanie potąd avg -5 stopni i pogody utrudniającej normalne funkcjonowanie. Bardzo mnie cieszy dzisiejsza pogoda, temperatura wciąż niska, ale zimą fajerwerek nie oczekuję. Nie pada, pojawiają sie okresowo przejaśnienia i wyrwy chmurach. I komfortowo mi w samej bluzie. Oby jak najwiecej takiej pogody jak dzisiaj zimą, przeplatanej z taką jak była w niedziele i ma byc w srode i czwartek- czyli nieco chłodniej, ale słonecznie.
      Jestem w stanie zrozumieć narzekania na spora ilośc chmur ( u mnie po 6 pięknych dniach, wiec do przeżycia), ale na taką temperaturę to juz naprawde cieżko narzekać.

      1. Zgadzam się z Tobą – niech pogoda taka jak dzisiaj zdominuje rozpoczynającą się zimę, bo mam dość 8-12 stopni w mieszkaniu. Niestety w mrozy (nawet te niezbyt silne) nie ma bata – do więcej niż 17-18 licząc na same kaloryfery nie jestem w stanie ogrzać. Konwektor co prawda sporo pomaga, ale nie może przecież cały czas chodzić. A jak mieszkanie “dojdzie do siebie” po ostatnich mrozach (mam nadzieję, że zdąży to zrobić przed kolejnymi) to przy takiej pogodzie jak teraz będzie nawet ok.
        Białe krajobrazy mają swój urok – w żadnym razie nie twierdzę, że nie, jednak jak dla mnie niech trwają nie dłużej niż 4 tygodnie (byle nie 4 pod rząd!!) w ciągu całej zimy. Celowo zwracam uwagę na białe krajobrazy, bo mróz bez śniegu jest jednym z największych szkodliwych bezsensów pogodowych. Reszta zimy niech upływa pod znakiem możliwie najwyższej temperatury, nawet jeśli miałoby to być okupione stratusem, deszczem czy nieco silniejszym (ale nie bardzo silnym) wiatrem.

        1. A ja w tym sezonie jeszcze w ogóle grzejnika nie odkręcałem, nawet ostatnimi dniami temp. nie spadła ani razu poniżej 20 stopni.

          1. Czytelniczka to jakiś zwykły troll nawiązuje w drugą stronę do tego co pisałem ja w lecie czy Dorka. To głupie, bo musiałaby mieszkać w szopie, aby mieć takie warunki.

          2. Czytelniczka raczyła się już tu wypowiadać parę miesięcy temu w dokładnie tym samym tonie:
            https://meteomodel.pl/BLOG/najcieplejszy-sierpien-w-europie/comment-page-1/#comment-94938

            Ja mieszkam na pierwszym piętrze 1-piętrowej kamienicy. Nad moim mieszkaniem nie ma strychu . Sufit mojego mieszkania stanowi dość cienka warstwa betonu pokryta papą. Izolacji zero. Jakiejkolwiek. Podczas długotrwałych upałów temperatura w pokoju wynosi 34-35 st. (w sierpniu 2015 przez 2 tygodnie miałam 35), nad ranem spada do 28-30. W porze chłodnej, kiedy nocą nie palimy w piecu centralnym, bardzo szybko spada do 15-12 st. A w zimowe noce w czasie porządnych mrozów jest kilka stopni powyżej zera, od 4 do 8. JESZCZE plus. Mieszkanie dostosowane więc typowo do morskiego klimatu Europy Zachodniej, bez upałów i mroźnych zim.
            Kiedy mieszkałam w dużym domu na wsi, nad stawami, wśród zieleni upały odczuwałam zupełnie inaczej. Na dworze mogło sobie być 35 st., bo kiedy wchodziłam do domu na korytarzu od razu witał mnie przyjemny chłodek. Piece kaflowe, którymi dom był ogrzewany też zimą dłużej trzymały ciepło. Rano kafle nie były jeszcze zupełnie zimne.
            To takie porównanie.

            Nie sądzę więc, by trollowała. W odróżnieniu do niektórych.

          3. @thorgheir
            Mi raczej chodzi o to co Podlasianian napisał.
            co do wypowiedzi czytelniczki, to zrozum, że niektórzy mieszkają w starych domach/blokach, gdzie są poważne problemy z ogrzewaniem. Pomijam fakt, że są też ludzie, którzy nie mają się gdzie podziać.

          4. Nie jestem żadnym trollem i nie zamierzam się użalać na tym forum. Szopa to nie jest, budynek jest murowany, tylko niestety niczym nie izolowany, całą dobę ogrzewać nie można, bo musielibyśmy nie spać ani nie wychodzić z domu na dłużej niż 2 godziny, mieszkam po samym dachem, a i drewniane okna też robią swoje.
            Może nie dacie wiary, ale zapewniam Was, że wokół mnie jest wielu ludzi, którzy mają w domach tak zimno jak ja i w jeszcze gorszych warunkach żyją, a mroźna zima jest dla nich koszmarem. Ale to już koniec o tym, bo – patrz zdanie pierwsze.

          5. Na zajęciach z przepływu ciepła liczyliśmy przypadek dla ściany zaizolowanej 20 cm styropianu oraz dla takiej bez żadnej izolacji. Różnica jest około 15 krotna więc jeśli ona serio nie ma żadnej izolacji to jest przejebane mówiąc potocznie. Aż dziwne że coś takiego jest w ogóle dopuszczone do użytku w naszym kraju, który jak wiadomo nie ma klimatu północnej Francji. I bywa tu czasami minus 20 w nocy.

          6. @kmroz. Od 10 lat mam ocieplony blok i od tego czasu grzejnik w moim pokoju odkręcam tylko podczas długich poniżej -5 stopni albo bardzo silnych mrozów poniżej -15, a te mrozy nie były ani bardzo silne ani bardzo długie. Od wczoraj już temperatura wzrosła o 1 stopień bo na dworze się ociepliło o 10 stopni.

          7. no były silne tylko względnie (ze względu na miesiąc ich wystąpienia), wiadomo, że w środku zimy to praktycznie norma a nie żadna anomalia.
            To zazdroszczę i zarazem gratuluję – gdyby każdy tak miał, oddychalibyśmy dużo zdrowszym powietrzem i mniej byśmy niszczyli naszą Planetę.

          8. Niekiedy odnoszę wrażenie jakoby Polska była krajem III świata.
            Zimy u nas były ongiś sroższe, a teraz słyszę narzekania jakby dopiero co u nas się pojawiły… Tavg średnio za DJF rzędu -3/0°C to naprawdę nie są jakieś kosmicznie niskie wartości, aby takiego narodu jak nasz nie było stać na radzenie sobie z nimi.

          9. @lucas
            bo to jest norma. Ale norma, powodujący duży dyskomfort, norma, która bardzo utrudnia życie Polaków od wielu stuleci. Norma, przez którą jesteśmy narodem smutnym, depresyjnym, agresywnym itd.
            I, o ironio, norma, która powoduje, że jeszcze więcej CO2 idzie do atmosfery…
            Argument, że są ubrania, to jest dobry wobec osób, które płaczą latem, że mają poniżej 10 stopni w nocy, czy nawet tyleż rano. Przy temperaturach ujemnych nawet w grubych ubraniach jest niezbyt przyjemnie na dworze – owszem, w ciągu dnia jak (a raczej jeżeli, bo to niestety nieoczywisty przywilej zimą) świeci słońce jest spoko, ale przez 14-16 godzin nocy już trochę mniej.
            Uciążliwość jaką ta norma przynosi, doskonalę zaprezentowała @czytelniczka. I dobrze spuentowała, że najważniejsze, żeby mroźne okresy się nie ciągnęły i regularnie występowały takie ocieplenia do temperatur chociaż takich jak w tym tygodniu. Najgorzej jak mamy długotrwały okres (3+ tygodni) bez wzrostów temperatury powyżej +5…. No, ale dobra skończmy tutaj z tworzeniem utopii, pogoda zrobi co zechce, a my będziemy musieli się do niej dostosować… i pewnie przez większość dni do lutego/marca czuć dyskomfort. Ja zdaje sobie sprawę, że to jest normalne i staram się za wiele nie użalać z tego powodu. Co innego, na długie okresy gorących nocy, czy silny skwar w maju/wrześniu – to nie jest normalne i będę to odpowiednio zawsze komentował.

          10. @kmroz
            No to musisz się przystosować, inaczej będziesz jęczał każdego roku przez wiele dni hehe.

          11. @fkp
            Akurat z nas dwoch to ty (duzo) bardziej jęczysz na zimę, wiec nie wiem do czego pijesz.

          12. Dobre sobie, sam jęczał jak najęty w tegorocznym maju i wrześniu oraz okresie letnim, który w skali światowej niczym szczególnym się nie wyróżniał a mi wypomina narzekanie na zimę :D Napisałeś, że tolerujesz miesiące letnie lekko powyżej normy o ile mają skrajnie wysokie usłonecznienie, tyle, że te lekko powyżej normy to w lipcu w Wawie śr. t. maks. 25,2-25,6 st., a w czerwcu pisałeś, że Słońce pow. 24 st. jest nieprzyjemne i “palące” :D

          13. Tak samo można powiedziec ze w skali światowej styczen 1987 sie niczym nie wyróżniał (bo jest miejsce na świecie gdzie takie stycznie to norma).
            Ja ci nic kolego nie wypominam, tylko prosze o pisanie z sensem jak chcesz wlasnie MI coś wypominać.
            Pisałem juz kiedyś bardzo wyraźnie, ze gorąco poza okresem ścisle letnim (czerwiec-sierpień) jest przeze mnie bardzo niemile widziane, tak samo jak dłuższe zimowe epizody poza okresem grudzień-luty. Skupmy sie jednak na tym pierwszym- wiesz dlaczego? Bo nie jest ono normalne w maju czy wrześniu i zabiera mi moje dwie ulubione pory roku. A latem wiesz czemu nie narzekam i mi aż tak nie przeszkadza? (W sensie takie lekkie gorąco, do 28-29 stopni)- bo jest, niestety, normalne. Jestem zwolennikiem wiosno-jesieni jak najdłużej i oczekiwałbym przynajmniej jej jak najwiecej w miesiącach do tego przeznaczonych (marzec-maj, wrzesień-listopad).
            Dziekuje za uwagę i kończę ten głupi temat.

          14. “bo jest miejsce na świecie gdzie takie stycznie to norma”
            Szkoda tylko, że niewiele ludzi tam mieszka, a większość ludzi mieszka w klimatach, gdzie takie lato jak u nas w 2018 lub cieplejsze jest normą.

      2. A mnie się ta bzdzina po prostu nie podoba i tyle. Mam 7 stopni, deszczysko i wiatr wiejacy tym deszczem prosto w ryj. Słońca nic a nic. Ja dziękuję za taką pogodę. Biorę ten mrozik z tamtego tygodnia z pocalowaniem ręki. Minus 2 za dnia minus 8 w nocy, straszne normalnie. Olaboga koszmarny mróz i duszacy smog.

        1. @alewis
          Na pewno cały dzień dzisiaj u ciebie padało i nie było ani trochę słońca? Pytam, bo jestem zdziwiony, bo znajomy z Krakowa mówił mi, że u niego było sporo przejaśnień i rozpogodzeń, a to jednak nie tak daleko od Ciebie?

        2. Nie wiem może coś rano było bo wstałem o 10. Od 10 nie widziałem słońca. A jak o 12.50 wyszedłem na popołudnie do roboty to padało mi prosto w gębę taka typowa późno jesienna bzdzina.

          Zresztą co za różnica co lubię co nie. Lubię nawet jak jest -20 i pół metra śniegu, tak samo jak lubię suchy upał latem. To że komuś innemu to przeszkadza to już trudno że tak powiem, pogody się zmienić nie da. Nie chcę być jak dorka latem. Mimo że nienawidzę takiej pogody rodem z UK to co na nią poradzę. Przynajmniej drapac nie trzeba. Choć paradoksalnie jak były mrozy to też nie miałem szronu na aucie. Suche powietrze szło, nie był osiągalny punkt nasycenia.

          1. Mi nie chodziło o to co lubisz, znam twoje preferencje. Bardziej byłem zaskoczony, że niecałe 100 km (Kraków a Katowice) a taka różnica. W czasie panowania zgniłego wyżu, tak małe różnice na niewielkim obszarze to normalka (np wawa a radom w dniach 9-11.11), ale w czasie atlantyckiego niżu to rzadka sprawa.
            Do mnie opady doszły po zachodzie słońca, a tak to przyjemny dzień. Temperatura taka sama jak tego 11.11, chmury dużo mniej “grube”, a wiatr o dziwo słabszy.

          2. o 22 też paskudztwo, pada cały czas i to dość mocno. A suma opadów w ostatnie 12h? 0,4 mm XD

            To jest właśnie atlantyk w zimie, pada bez przerwy a suma opadu z tego tyle co nic. Porządna ulewa w grudniu to chyba tylko w 2005 się trafiła, wtedy to dowaliło chyba z 50 mm, lało rzęsiście jak w środku lata. To był najbardziej mokry grudzień w historii u mnie, 156 mm opadu.

          3. U mnie popadało solidnie w grudniach 2016,2014,2009,2005,2003 dzięki Atlantykowi. 2014 tutaj jednak wygrywa, 60mm w 3dni i chyba 27mm w jeden dzień. Na południu Atlantyk przynosi mniej opadów, za to wiecej słońca.
            U mnie dzisiaj dość “szczęśliwie” padało najpierw w nocy i pare godzin temu tez juz wczesnym wieczorem. Suma opadów-około 5mm pewnie wyjdzie. Czyli jednak cos to jest.

        3. Mam to samo co ty :)
          Choć faktycznie, dziś w Toruniu czuć było wyraźnie ocieplenie. Ale za to jest szczelna pokrywa z chmur i od czasu do czasu mżawka.

          1. U mnie dzisiaj słońca faktycznie niewiele (“genialne” Okęcie pewnie nic nie pokaże, inne stacje w okolicy – włącznie z amatorskim czujnikiem heliograficznym w Regułach pod Warszawą pokażą pewnie niecałe 30 minut).
            Ale cóż, szczelnej pokrywy chmur to z pewnością dzisiaj nie było. Dopiero po 14:00 niebo stało się bardziej jednolite. Wcześniej pojawiały się regularne wyrwy i było dużo jaśniej, niż chociażby w poprzedni poniedziałek. Przy takiej atlantyckiej pogodzie, rzadko kiedy niebo jest tak ołowiane i jednolite. Od pewnego czasu staram się dokumentować zachmurzenie na zdjęciach. Pamiętam sytuację z 26-30.01 w tym roku, kiedy w sumie było może z 1h słońca. Ale tylko 27.01 okazał się totalnie ciemny i ponury, inne dni, co widac na zdjęciach absolutnie nie przyniosły tak nielubianego jednolitego stratusa.
            PS Ten czujnik w Regułach to zawsze jakieś rozwiązanie, ale też do końca mu nie ufam. Widać wyraźnie, że w różnych latach się potrafił różnie zachowywać. Normalnie bym o tym nie spamował, ale biorąc pod uwagę tytuł tego artykułu, to pozwoliłem sobie o tym wspomnieć. W ogóle dobrze by było, jakby stacje udostępniały rejestry z heliografów, a nie tylko pokazywały liczbę godzin tzw. “usłonecznienia”… Parametr jeden z najistotniejszych dla przeciętnego człowieka, a tak zaniedbywany…

          2. z tym usłonecznieniem i zachmurzeniem jest kiepska sprawa, bo nie wiadomo nawet jak to mierzyć w sposób profesjonalny.

            Wycinasz okrąg o promieniu 10 km wokół stacji i obliczasz pole powierzchni chmur na podstawie zdjęcia sat? Działa na grube chmury ale na jakieś cirrusy to nie bardzo. No i w nocy też średnio.

            Pomiar przez obserwatora bardzo umowny. Dzielimy niebo na 8 jak pizze i podajemy w oktanach. Jak to kuźwa ocenić, przecież te chmury się różnie układają. Tu 0,3 oktana, tu 0,5 tu cały tu nic i tak na oko? Przecież tam niepewności pomiarowe są takie że głowa boli.

            Heliografy chyba jedyne idiotoodporne przyrządy do pomiaru usłonecznienia. Gorzej z zachmurzeniem. Ktore to dotyczy całej doby a nie tylko 1/3 – 2/3.

        4. Gdyby to był taki mróz bez wiatru – ok , też go biorę. Ale problemem był silny wiatr, który bardzo obniżał temp. odczuwalną. Z drugiej strony gdyby go nie było mielibyśmy smog i temp. na termometrze wieczorami, nocą i nad ranem o jakieś 6-8 stopni niższe. I tak źle i tak niedobrze.

    2. Przynajmnoej smog przewialo. Luty 2016 wlasnie dobrze pamietam z tego powodu ze dalo sie w Krakowie oddychac.
      Ps. Pytanie do @Artic Haze – bedzie Pan w Katowicach na szczycie klimatucznym ?

      1. Luty 2016 był całkiem przyjemny w pierwszej połowie. Codziennie troche słońca, cieplutko, opadów nie tak wiele. Śnieżyce przeszły u mnie 10-11 lutego, mocniej popadało tez 2 lutego, a tak to raczej sucho.
        Kompletnie zkiepscila sie druga połowa. Dni pogodych mało, zdarzało sie sporo takich zupełnie bez słońca, ulewy w dniach 19-22 lutego i ogółem chłodniej. Intensywne całodniowe opady mieszany 29 lutego to juz szczyt badziewia. Gdyby brać okres 15.02-12.03 z tamtego roku, to oceniłbym go na dwoje z plusem (za to ze jednak było dość ciepło to jedynki nie bedzie)

      2. Dokładnie. Że o większym komforcie oddychania w obecnych warunkach niż przy tym co było klika dni temu nie wspomnę.

      3. @Krakus

        Na szczycie klimatycznym nie będę. Powiedziałem mojemu szefowi, który mnie o to pytał, ze to nie jest konferencja naukowa więc nie wiem po co miałbym jechać.

        Za to już dziś udzieliłem w tej kwestii dwóch wywiadów. Poważnie!

        1. Coz to glownie polityka bedzie,
          Choc przy okazji wiele eventow popukaryzujacych wiedze o zmianach klimatycznych Stad moje pytanie.

    3. U mnie sporo padało rano ale późnej w godzinach przedpołudniowych słońce się przebiło i było dość sporo rozpogodzeń.

    4. Przede wszystkim niedobrze jest patrzeć na pogodę tylko z pozycji własnych preferencji. Każde odchylenie od średnich standardów klimatycznych w dłuższej perspektywie oznaczające (jeszcze szybsze) zmiany klimatyczne jest czymś niedobrym. Przypomnę tylko, że “łagodne” zimy w naszym klimacie przynoszą Tavg 0/+3°C, a nie +5/+10°C jak zazwyczaj w najbardziej zachwalane (przy odwilżach) ciepłe dni.
      Patrząc z tego punktu widzenia, ja się nie dziwię, że są pośród nas osoby, które wolą jak w miesiącach XII-II średnio jest ciut chłodniej względem norm, niż gdy termiczne i pogodowe przedzimie (pseudo-zima) przeważa przez 4-5 miesięcy roku (zwłaszcza w pochmurno-wilgotnej opcji).

      1. W tym momencie wkroczyliśmy na poziom temperatur 5-10 stopni przy opadach. Przez przynajmniej 5-7 będziemy skakać po przedziałach 5-10 stopni i 0-5 stopni stopni. Mam nadzieje że chociaż w tych dniach nie zabraknie słonecznych dni.

        1. Zdecydowanie nie ma się o co bać – środa i czwartek wg modelu UM zapowiadają się ładnie, chociaż pełnej lampy raczej nie widać. Natomiast jutro niestety może być dość deszczowy dzień, ale cóż jeden dzień taki to chyba nie powód do płaczu ;)
          Wstępnie widać też sporo przejaśnień i rozpogodzeń na niedzielę – chociaż wiadomo to odległy termin. Gdyby się sprawdziło, to 3 na 7 ładnych dni w grudniu to naprawdę przyjazny wynik.

          1. Najbardziej opadowe mają być najcieplejsze dni (04.12, a potem prawdopodobnie 07-08.12). Natomiast te nieco chłodniejsze (05-06.12) z brakiem opadów i większą szansą na rozpogodzenia.

    1. Ciekawe… Arctic Haze pisał kiedyś o tym, że widział polatujące płatki śniegu na Wybrzeżu na początku lipca 1977 lub 1979 (ta druga wersja wydaje się bardziej prawdopodobna, bo 3 lipca 1979 T850 spadła poniżej zera). Wierzę Arcticowi, choć trudno jest mi to sobie wyobrazić. Duże wrażenie zrobiły na mnie płatki śniegu 9 maja 2017 roku, a w lipcu to już przechodzi wyobrażenie.

      1. 850 hPa to około 1500 metrów więc w wilgotnym powietrzu by to było około 9 stopni cieplej (0,6C na 100m). Wychodzi że przy najzimniejszej adwekcji około 7-8 stopni powyżej zera (wtedy T850 była między -2 a -1)

        9 maja 2017 u siebie miałem przelotny opad śniegu przy temperaturze wyraźnie powyżej zera – 12 UTC +6,5C 13 UTC +7,1C, w obydwu synopach odnotowany opad śniegu.

        To jest możliwe, zwłaszcza na wyżynnych obszarach woj. pomorskiego. Tam jest 300 metrów npm więc odejmij 1,8C. Masz wtedy 5-6C więc opad śniegu jak najbardziej możliwy. Wiadomo że jest to warunek ekstremalny i taki śnieg na pewno nigdzie się nie utrzyma. Ale padać? Może.

      1. Jeśli już jesteśmy tacy hohoho ściśli, to ECMWF w ogóle nie jest modelem, tylko skrótem od “Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych”. Jeśli już koniecznie musimy się tak czepiać, to sam model nazwalibyśmy IFS (Integrated Forecasting System), a to co oglądamy na mapach lub tabelach to dokładniej HRES IFS (Hi-res). Ten cały IFS ma jak najbardziej swoją część “sezonową”:
        https://www.ecmwf.int/forecasts/documentation-and-support/long-range
        https://www.geosci-model-dev-discuss.net/gmd-2018-228/

        Odpowiadając więc, tym razem POPRAWNIE Zbigniewowi, SEZONOWY model ECMWF-u widzi DJF 2018/9 w Polsce w okolicy normy termicznej.

        asd

          1. Z tego co zauważyłem w ostatnich latach, to jak w Polsce nie jest za ciepło, to reszta świata przynosi kosmiczne anomalie na plus. To jeden z powodów, dla którego chłodniejsze okresy w Polsce nie powinny nikogo uspokajać. My marzniemy, a Arktyka się dalej topi…. Zero plusów, same minusy.

          2. A ja zauważyłem, że dość często jest tak, że częściej chłodniejszym okresom w Europie (środkowej) towarzyszy mniejsza anomalia globalna (obecnie przeważnie 0,4-0,8K – ref. 1981-2010).

          3. Myślicie, że anomalia w Polsce albo nawet całej Europie środkowej ma istotny wpływ na anomalię globalną? Największe anomalie i tak występują w strefie okołobiegunowej, a ta choć, też nie jest jakaś wielka w porównaniu do strefy umiarkowanej, to i tak dużo większa od Polski.

          4. @marcin
            zgadza się, trochę przesadziłem. Wpływ jest zerowy. Co nie zmienia faktu, że meritum mojej wypowiedzi było słuszne (chłód u nas wcale nie powinien nas uspokojać)

          5. Mnie chłód w Polsce nigdy nie będzie uspokajał w kontekście AGW, jeżeli będę widział, że emisyjność globalna nadal rośnie.
            Jednakże wiadomo, że szybsze globalne ocieplenie (AGW) docelowo zwiększa jeszcze szybsze ocieplenie u nas (a słabsze je spowalnia). Polska nie jest bowiem żadną odosobnioną wyspą.
            Z najbliższej perspektywy liczę na to, że listopad rozpoczął trend częściej ujemnych anomalii (docelowo anomalie bliżej średniej z ostatnich 3-4 dekad) w porównaniu z miesiącami kwiecień – I poł. listopada, czy rocznikami 2014-2016.

    1. Nie, tak samo jak poprzednio są dostępne w wersji “mapek”
      https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/daily/
      Tak samo jak z wrześniem jak najbardziej więc będzie można to odzyskać i podejrzewam, że się pojawi w przeciągu najbliższych dni.
      Przy okazji, korzystając z tych mapek policzyłem anomalie drugiej połowy listopada – wyniosła ona dokładnie -2.12K. Czyli zdecydowanie niska, chociaż i tak przyznam, że wyższa niż się spodziewałem. Powiem w stylu pewnej osoby, która kiedyś to pisała – “prawdopodobnie odczucie obniżyły niskie tmaksy w stosunku do tminów – czyli małe amplitudy”

  65. Już byliśmy na dobrej drodze do redukcji emisji CO2. Niestety od 3 lat ponownie sytuacja się pogorszyła. Szczyt klimatyczny w kolebce węgla z deklaracjami braku odchodzenia od paliw kopalnych brzmi jak groteska.
    Mam nadzieję, że Polacy wykażą mądrość i w aspektach ekologiczno-klimatycznych zaczną myśleć i działać jak kraje najbardziej cywilizowane.

        1. Racja, ciężko w takich dyskusjach całkowicie abstrahować od pewnych wątków politycznych, ale dwa pierwsze zdania były tu zbędne, moim zdaniem.

          1. nie bardzo rozumiem czemu zbędne – jak najbardziej prawdziwe. Wystarczy spojrzeć na ilości wyprodukowanej energii z źródeł odnawialnych w ostatnim 10 – leciu w Polsce…

      1. To jest akurat ten aspekt życia polityczno-gospodarczo-społecznego, który rzutuje na kwestie pogodowo-klimatyczno-ekologiczne.
        Niestety nie da się tu postawić wyraźnej granicy między obiema przestrzeniami. Zauważ, że ja nie podałem żadnego nazwiska, czy nazwy własnej, a jedynie odniosłem się do faktu braku planów (stopniowego) odchodzenia od węgla jako głównego źródła emisji CO2.

      2. jorguś Lucas może. Tu są równi i rowniejsi. Szczególnie jak się krytykuje obecną władze. Gdy ja jakiś czas temu napisałem że byłem na marszu na 100-lecie niepodległości i (w przeciwieństwie do np. Francji) mimo wielu prób prowokacji robionych przez lewakow(chociażby dziennikarka GW), by zakłócić marsz i wsząć burdy, ludzie nie dali się sprowokować (sami się napominali) i marsz polskich patriotów by uczcic pamięć tych co walczyli min. z faszystami (a teraz ci ludzie czyli też ja i moje dzieci są faszystami przez TVN nazywani, sic) przeszedł godnie bez palenia samochodów jak to ma miejsce “w cywilizowanych” krajach Europy.
        Ps1 Jak szybko nadazyla sie okazja by pokazać stronniczosc na tej stronie, jakie teksty polityczne są dopuszczalne
        PS. 2 Liczę że tym razem mój post nie będzie wykasowany bo chciałem tylko innym pokazać jak niesprawdliwie zostałem ostatnio potraktowany.
        Ps3 Nie chce z tego portalu robić politycznej przepychanki dlatego obiecuję więcej tematu nie poruszać i liczę że Lucas też przestanie robić w końcu wycieczki polityczne by uderzyć w obecną władze.

        1. Zważ na to, że ja odnoszę się do konkretnej kwestii rzutującej na zmiany klimatyczne (!). Ja nie wyrażam opinii za/przeciw takim, czy innym ugrupowaniom/stacjom itd. Tylko przeciwko postawie braku zamiaru SKUTECZNEJ poprawy w zakresie zmniejszania emisji CO2 (a przy okazji także smogu).

      1. Sam od dłuższego czasu należę do tej grupy , ale ola Boga, co oni czasami tam wypisują to wygląda jakby zupełnie byli oderwani od rzeczywistości.

  66. @Max

    Tak z czystej ciekawości skorelowałem plamy słoneczne z indeksem blokad skandynawskich (SCA). Też nie ma żadnej istotnej korelacji dla żadnego miesiąca ani bez przesunięcia czasowego (lagu), ani z opóźnieniem o 1, 2 3 czy 4 lata w stosunku do aktywności słonecznej.

  67. U mnie dzisiaj jeszcze ciemniej niż wczoraj, smęcizna okropna. Temperatura dość wysoka, na czujniku mam 9 stopni, choć na stacji jest 6,5. Nadal siąpi deszcz. Typowe atlantyckie paskudztwo. Można powiedzieć że wręcz nietypowe bo w ostatnich latach przy atlantyku jednak można było częściej liczyć na rozpogodzenia, a miesiące zdominowane przez dodatnie NAO miały usłonecznienie powyżej normy, czasami bardzo mocno.

    W prognozach przejściowe ochłodzenie w dniach 5-6 grudnia (i pogoda lepsza, nie będzie padać oraz jest szansa na słońce), potem cieplej ale znowu szczelne chmury i deszcz. Ciekawe co będzie w II dekadzie grudnia bo modele już widzą ochłodzenie ok. 11 XII do zimy. Ma pojawić się niewielki całodobowy mróz i opady śniegu.

    1. Do mnie tez niestety dotarło to co mówiłeś ze było u ciebie wczoraj. Szare chmury i słaba plucha. Do tego dwa minusy- pojawiła sie składowa E i przez to wiatr od razu jest mniej przyjemny. Drugi minus to powrot smogu. Niestety stream poszedł za bardzo na południe i chyba wlasnie przez to tym razem atlantycki tydzien za ładny nie bedzie. Rok temu to w grudniu w czasie niżów pogoda sie poprawiała, a przy wyzach pogarszała, teraz bedzie bardziej “stereotypowo” (chociaż wbrew pozorom niekoniecznie typowo)

      1. Może będzie podobny grudzień co w 2016. Tam też najgorsze dziadostwo było przy ociepleniach, pierwsze ok 10 a drugie w święta. Akurat wypadło to w weekendy które były dosłownie wyjęte z życia przez tą pogodę. W tygodniu bywało dużo słońca przy umiarkowanych temperaturach, bez silnych mrozów.

    2. “Można powiedzieć że wręcz nietypowe bo w ostatnich latach przy atlantyku jednak można było częściej liczyć na rozpogodzenia, a miesiące zdominowane przez dodatnie NAO miały usłonecznienie powyżej normy, czasami bardzo mocno.”
      Rozumiem że masz tu na myśli okres zimowy, a nie cały rok?
      Czy istnieje korelacja NAO z usłonecznieniem? Raczej nie.
      Czy istnieje korelacja NAO z intensywnością tworzenia się niżów?
      Ten rok miał przez większość czasu dodatnie NAO i przynosi on absolutne rekordy usłonecznienia. Ale czy te dwie rzeczy mają ze sobą związek?
      Po prostu w tym roku Europa była raczej rzadko zdominowana przez niże, a w Polsce (i w krajach na zachód) gleba była bardzo sucha, co ograniczało tworzenie się chmur przez konwekcje. Okresów pochmurnych było niewiele i trwały może max 4-5 dni (w ostatnim tygodniu było u mnie 5 dni z rzędu ze stratusem, kilka lat temu taka chmura trzymała i 2 tygodnie!). Czwartek, piątek, sobota i niedziela były słoneczne, poniedziałek pochmurny, dziś z kolei pojawiły się przejaśnienia. Trudno mówić o jesienno-zimowej szarudze.

      1. szaruga to była choćby rok temu gdzie już od 20 X się pojawiały długie ciągi pod chmurami. Grudzień wyjątkowo dał popalić bo od 1 do 25 było całe 16h słońca (dla porównania luty 2013 miał 18h w 28 dni).

        Zima w PL zawsze jest pochmurna, nie ma co ukrywać. Nawet taki grudzień 2015 to żaden szał, 80h słońca na 240 możliwych. Obiektywnie mało. I nie ma startu do jakiegokolwiek miesiąca półrocza ciepłego, no chyba że mowa o maju 2010 czy wrześniu 2001.

      2. @Fkk

        Czy istnieje korelacja NAO z usłonecznieniem? Raczej nie.

        Śmiem podejrzewać, że tak. A to dlatego, że…

        Czy istnieje korelacja NAO z intensywnością tworzenia się niżów?

        Tworzenia może nie. Ale przechodzenia trasą zahaczającą Polskę bezwzględnie tak. A niż ma wyższe zachmurzenie niż wyż (czyli mniejsze usłonecznienie). Więc…

        1. Tak, tylko, że zimą wyże często gniją, a w czasie przechodzenia niżów łatwiej o większe wyrwy w chmurach i rozpogodzenia. Zeszłoroczne grudzień i styczeń naprawdę dobitnie pokazały, że taka reguła zimą wcale nie istnieje.

          1. Ostatnie dni pokazują, że z niżami też często nie jest lepiej. Częściej jednak rozpogodzeniom towarzyszą ochłodzenia, niż ocieplenia.

          2. w tym roku tak, w zeszłym roku, czy 2015 i 2013 odwrotnie. Nie ma tutaj żadnej reguły – niże nie powodują większego zachmurzenia zimą niż wyże. Mocniejszy wiatr przy niżu zapewnia suchsze powietrze i rozrywa się zachmurzenie.

          3. opisujesz teraz niże typowo “letnie”. Przechodzi nad krajem raz dwa, czasami jeszcze tego samego dnia wieczorem wychodzi słońce. Rzadko kiedy jest więcej niż 2-3 dni bez słońca pod rząd (wyjątkowy przypadek był w lipcu 2016 z sześcioma szarymi dniami z rzędu, czegoś takiego nawet w lipcu 2011 nie było bo tam max były 4 takie dni z rzędu)

            Zimą chmur jest bardzo dużo nieważne czy mamy aurę niżową czy wyżową. Wyżowa ma główny plus w postaci tego, że nie pada i jest sucho na drogach i chodnikach. Niżowa – wiatr który rozwiewa smog. Smog który nie jest winą pogody tylko człowieka. Jedna i druga jest najczęściej bardzo pochmurna, z dniami takimi jak dzisiejszy czy też np. 21.11 że trzeba w południe światło palić.

            Na szczęście ten rok póki co oszczędza nam kilkunastodniowych ciągów szarzyzny, bo zdarzają się okresy zupełnie wolne od chmur, z jaskrawym słońcem. I to nie raz na 2 tygodnie tylko co kilka dni. Jutro na przykład na pewno coś poświeci, już teraz jest bezchmurnie.

  68. @Alewis27
    W Polsce nada większość budynków mieszkalnych jest nieocieplona albo ocieplona b. słabo:
    “Jednym z najważniejszych celów przeprowadzonej ankiety była diagnoza stanu budownictwa jednorodzinnego, zarówno pod kątem jakości ocieplenia budynków, jak i sposobu ich ogrzewania. Z tegorocznych badań IEŚ wynika, że ponad 70% domów jednorodzinnych w Polsce (3,6 mln) to budynki całkowicie nieocieplone bądź też ocieplone zdecydowanie zbyt cienkimi warstwami izolacji.”
    http://www.chronmyklimat.pl/projekty/energooszczedne-4-katy/aktualnosci/w-jakim-stanie-sa-polskie-domy
    Niektórym mogą się te dane wydawać dziwne, ale tak to jest, bo mnóstwo ludzi, w tym osób starszych, mieszka gdzieś na uboczu (również w miastach) i ich nigdy w internecie nie uświadczysz. Koszt prawidłowego ocieplenia budynku to nie są sprawy groszowe – mówimy o kwotach od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Skala problemu jest naprawdę duża. I to w Polsce, względnie bogatym kraju. A co dopiero w biednej części świata na wschód od Polski! Od ogrzewania węglem (i to tych co na to stać, bo np. w Mongolii popularne jest opalanie zwierzęcymi plackami!) nie uciekniemy w skali planety jeszcze bardzo długo.

  69. Generalnie prognozy ECMWF są podtrzymywane od kilku dni i wygląda na to, że od 10 grudnia czeka nas kolejne ochłodzenie tym razem może i ze śniegiem? (przynajmniej w części Polski) Wiadomo, że do tego czasu wszystko się może zmienić, na razie to wciąż tylko “fusy” (chociaż już nie tak odległe)

    1. To nie są już fusy. To ochłodzenie jest b. prawdopodobne, żeby nie powiedzieć wręcz, że pewne. Ale są i dobre strony. Wygląda na to, że wyż Skandynawski do wschodu połączy się z wyżem azjatyckim, co spowoduje, że wyż ten nie będzie miał okazji zaciągnąć b. mroźnego powietrza z Arktyki. Słaby mróz, słaby wiatr, do tego raczej niezbyt silne opady śniegu – wizja takiej zimy mnie osobiście nie przeszkadza. To co się działo w poprzednim tygodniu (mam na myśli szczególnie ten mroźny wschodni wiatr) było bez porównania gorsze.

    2. Co nie zmienia faktu, że dzisiaj w radio usłyszałem o wyjątkowym cieple, które ma trwać i trwać.
      Oni lubią przesadzać – w różnych kierunkach (podobnie jak w TV, czy pop-serwisach). Mamy tylko krótkotrwale anomalie rzędu +5K (analogicznie jak 3-4 dni temu były rzędu -5K). Poza tym, dominacja temperatur nieco powyżej ‘normy’, a na początku II dekady prawdopodobnie nieco poniżej niej.
      Bez porównania z okresami jak np. przez większą część grudnia 2015 r.

    3. Patrząc na prognozy to I dekada grudnia wyjdzie lekko powyżej normy, a od początku II dekady grudnia faktycznie widać ochłodzenie (epizod zimowy) z lekkim mrozem w ciągu dnia i opadami śniegu. Zobaczymy czy to będą to najchłodniejsze dni w II dekadzie grudnia od 2012 roku czy nie? W II dekadzie grudnia 2012 były 5-10 stopniowy mróz w ciągu dnia i pokrywą śnieżną w niektórych regionach 10-35 cm, ale były też przejściowe ocieplenie z temperaturami na plusie.

      1. To będzie dopiero początek przechodzenia na wartości ujemne w skali kraju.
        Choć nad samym wybrzeżem wiadomo, że będzie przebiegało to wolniej i potrzebny będzie wiatr lokalny nie od morza.

          1. A ja dla zdecydowanej części kraju widzę trend ochłodzenia właściwie od 09.12 – stopniowy i niezbyt szybki, ale jednak ma mieć miejsce.

          2. Oczywiście ja też sam daleki jestem od “wróżenia” jak silne i trwałe będzie ochłodzenie za 5+ dni.

      2. Artic to, że któryś model widzi w fusach tendencję do ochłodzenia nie oznacza oczywiście, że takowe pojawi się w całej Polsce. Wiadomo, że mieszkając w twoich okolicach muszą być spełnione różne warunki aby i u Ciebie temperatury były iście “zimowe”. Ale jak pisałem wyżej, tendencja na ochłodzenie jest ale to ciągle tylko fusy.

        1. Ja sobie zdaję sprawę, że grudzień jest praktycznie z definicji “tendencją do ochłodzenia”. Kwestionuję tylko skalę tego ochłodzenia, jeśli przynajmniej część kraju nie będzie miała mrozu.

    4. @Bielski

      Skoro zacząłeś mieszać w fusach (czego mieliśmy nie robić) to poinformuję Cię, ze dzisiejszy GFS (00h) jest pierwszym od dawna, który nie widzi żadnych mrozów (Tmax < 0) w całej Polsce do końca realizacji.

  70. Od W coraz więcej rozpogodzeń, które zaczęły docierać już do Warszawy. Jeżeli ponownie się nie zachmurzy to przymrozki możemy mieć już tej nocy (a nie dopiero 05/06.12).

  71. Zimy w prognozach nie widać. Czyżby kolejny miesiąc z dodatnią anomalią? NAO też raczej dodatnie, podobnie AO. Ocieplenie miało wejść i weszło, a to ochłodzenie jest sukcesywnie odkładane w czasie i splaszczane. Było 8.12, potem 10.12, teraz do końca prognoz ECMWF nie ma całodobowego mrozu w cakej Polsce. Coraz trudniej o taki nawet w grudniu. W obecnych czasach zima w Polsce to w 90% tylko incydenty, czyli najczęściej tzw. chlapa, a potem tydzień albo dwa 10+

    1. A ja zapytam inaczej…
      01.12 w połowie Polski Tmin spadła poniżej -10°C. A ile mieliśmy tych wzrostów Tmax powyżej +10°C, nie wspominając o “wróżonych” +15°C w obecnych dniach???
      Dla odmiany dni 05-06.12 które miały być “gorące” przyniosą temperatury przeważnie 0/+5°C za dnia oraz -5/0°C w porze nocno-porannej.

      1. No właśnie. Wszyscy byli pewni i nawet coś tam przebąkiwano o 17 stopniach, a niektórzy widzieli i 20 na południu :) U mnie miało być 15 i ponad, a nie było nawet 10. Jutro już chłodniej i w piątek może znowu podskoczy, tym razem na jeden dzień, do 9 stopni. Nie jest to może szaleństwo i normalna zima jakiej oczekuję, ale na szczęście nie sprawdzają się nienormalne prognozy o 15 stopniach cały grudzień. Nie sprawdzają się też zapowiedzi dla 6 grudnia. U mnie tez miało być 15 stopni :) Na szczęście bliżej takiej grudniowej normy. Lepsze te 5 niż 15. Ale to pokazuje jak bardzo między bajki czy też gdzieś głębiej ;) można sobie wsadzić prognozy na 7 dni naprzód. Tylko, że jak pisałem wcześniej: gdy są one ciepłe, to jest to akceptowalne, gdy są to chłodne prognozy…nagle wszystkich ogarnia rozsądek nie zwracania uwagi na takie fusy :)

        1. Ja bym powiedział tak, że wcale nie mamy jakiegoś nadzwyczajnego ciepła (“wchodzącego jak w masło”) przy tej obecnej adwekcji atlantyckiej. Przecież ta ZAWSZE przynosiła przewagę dodatnich anomalii.
          Natomiast ostatnie ochłodzenia pokazały, że o tej porze roku zdecydowanie częściej przynoszą temperatury niższe, niż wynika to z prognoz. Tak było w dniach 17-18.11, 21-23.11, 28.11-01.12. Tak będzie również 05-06.12 z uwagi na chłodniejsze noce (z Tmin przeważnie -5/0°C). A przecież mamy obecnie “strefówkę”!

    2. ostatnie kilka zim obfitowało w ciepłe “chlapowate” miesiące ale zimy też nie brakowało. Nawet wybitnie ciepła zima 2015/6 miała kilka tygodni twardej zimy od ok. 30 grudnia do mniej więcej 25 stycznia. W tym okresie były dość silne mrozy, a odwilże słabe jeżeli w ogóle się pojawiły (na NE chyba takowej nie było)

      Zima to jest jedyna pora roku, która nadal ma realną szansę przynosić długotrwałe ujemne anomalie. Tak jak na przykład sezon 2012/3 albo 2009/10. Wcale nie jakieś dawne czasy, to jest bieżąca dekada przecież. Latem to już raczej nie ma co liczyć na ujemne anomalie na dłużej. Raz na kilka lat się trafi “wyrzutek” pokroju lipca 2011 czy sierpnia 2014 ale by było na tyle. Najchłodniejsze lato w tej dekadzie to 2014 – tutaj był kiepski czerwiec i konkretna wczesna jesień po 10 sierpniu. Ale kilkutygodniowe upały w lipcu i na początku sierpnia skutecznie odbiły jakiekolwiek ujemne anomalie z chłodniejszych okresów tego lata.

  72. Śmiać mi się chciało jak przeczytałem na portalu WP o rzekomych jutrzejszych śnieżycach które miałyby przynieść paraliż komunikacjny we województwach wschodnich. Oczywiście nie będzie czegoś takiego a redaktorzy WP jadą po bandzie.

  73. Jak sprawdzą się prognozy to najcieplejszym dniom drugiej fali ciepła w 1. dekadzie grudnia (07-08.12) będzie towarzyszyło sporo opadów – średnie sumy prognozowane np. dla Warszawy to 10-20 mm. Natomiast przyszłotygodniowe ochłodzenie nie będzie jakieś duże (temp. docelowo wokół zera lub na niewielkim minusie), za to może przynieść opady śniegu. Zobaczymy (?).

    1. A myślisz, że jutro w Warszawie przy tej prognozowanej temperaturze będzie padał deszczy czy też pojawi się w akompaniamencie śnieg? Mowa o wieczorze i nocy….

  74. Ehhh… Czy doczekamy jeszcze prawdziwie zimowego grudnia, czy jesteśmy już skazani na “listopady-bis”? Jak ma być ciepło, to niech będzie od razu tak pięknie jak w 2015 roku, a nie bździna. Wolę zimę, nawet konkretną.
    Może przynajmniej na Święta przyjdzie zima.

    1. @PiotrNS

      Biorąc pod uwagę, że zimowe NAO (przynajmniej to liczone przez NOAA) koreluje się istotnie dodatnio z temperaturą globalną, a także stężeniem atmosferycznym CO2, to myślę, że należy się do tego przyzwyczaić.

    2. Zmienność termiczna w grudniu jest na tyle duża, że na pewno nie jesteśmy “skazani” już jednoznacznie na listopady-bis.

      1. Właśnie, pojawiać się będą też, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, październiki-bis, jak w 2015 roku.

          1. Naprawdę miejscami grudzień 2015 był cieplejszy od jednego najchłodniejszych kwietniów? Ciekawy przypadek. A teraz zapytam o odpowiednik termiczny kwietnia czyli październik. Czy grudzień 2015 był cieplejszy miejscami od październików 2010 czy 2003?

          2. @admin
            Na przykład u mnie.
            0.7K różnicy. Od najchłodniejszego października po 1950 (w 1946 mógł być już nieco zimniejszy). Od przeciętnego października, nawet takiego z 1961-1990, było to w takim razie około 3K różnicy.
            @zbigniew
            masz odpowiedź wyżej – we Wrocławiu podobno tak było. W skali kraju raczej wątpie.

          3. errata
            nawet 4K, a nie 3K. W moim regionie grudzień 2015 nawet nie miał tych 5 stopnie średniej. Doprawdy, miesiąc niezwykły, ale nawet nie ma startu do “października-bis”. I takiego października bardzo bym nie chciał.

          4. Różnica grudnia 2015 z najchłodniejszym październikiem po 1950 w miastach wschodniej połowy kraju.
            Rzeszów 2.3K różnicy, Katowice 1.4K, Suwałki 1.1K (ale w tych ostatnich za to grudzien 2006 był o dziwo cieplejszy od najzimniejszego października z 1976 roku).
            Za to np w Szczecinie rzeczywiście grudzień 2015 okazał się o 0.5K cieplejszy od najzimniejszego października, w Poznaniu też cieplejszy od 0.2K. Wynika to prawdopodobnie z tego, że grudzień normy ma dużo wyższe na zachodzie niż na wschodzie a w pazdzierniku nie ma aż takiej różnicy. Na wschodzie taki grudzień jak październik 2003 wciąż więc pozostaje “snem”.
            PS
            W Płocku, gdzie mieszka “zainteresowany”, grudzień 2015 był o 0.8K zimniejszy od października 2003 i o 3.8K zimniejszy od październikowej normy

        1. Z tym, że w grudniu mamy najniższe nasłonecznienie. O ile w porównaniu z listopadem (zw. II połową) różnica jest niezbyt duża, to jednak z październikiem już spora.
          Grudzień nie będzie nigdy przypominał października – chociażby przez słabe nasłonecznienie, krótki dzień i znacznie bardziej zaawansowaną fenologiczną jesień.

    3. U mnie miał 4,2 a średnia listopada to niecałe 4 (ref 1981 2010).

      W listopadzie 2018 było mało typowego listopada. W pierwszej połowie to nadal był październik w dodatku wczesny (lub ciepły), a w drugiej to już bardziej grudzień. Okresowo nawet chłodniej niż norma dla najzimniejszego okresu zimy.

      Grudzień nadrobi te dni 0-10 stopni niestety. Dziś nie narzekam, temp nijaka ale słońca dużo. Niestety to ocieplenie co idzie to zaś będzie ciemne paskudztwo.

    1. Piękna pogoda, przy temperaturze w miarę zdatnej do życia. Nie jest źle. Najważniejsze, że mamy dzień, w którym można otworzyć okno a zarazem nie trzeba palić świateł. No i do tego wymarzona jakość powietrza, przynajmniej jak na nasze standardy (na zachodzie Europy to pewnie maski by i tak założyli przy takim stężeniu smogu :D)

      1. Podzielam te zdanie, pogoda piękna. Owszem smog jest, trzeba z tym się uporać w przyszłości, najlepiej tej niedalekiej i kwestia tego, że apel i troska o czyste powietrze musi trafić do przeciętnego obywatela palącego w piecu

  75. Mamy dopiero 5 grudnia, ale realizuje się narazie kolejny już 6!!! pod rząd niezimowy sceanriusz grudnia. I dekada tego miesiąca już na 90-99% skradziona zimie. Dobrze że chociać słońce jest. Dzisiejszy jeśli chodzi o temperatury jest nijaki, ale dzięki słońcu nie będę zbytni narzekał bo w jakimś stopniu to rekompensuje. Jeśli tak miałby wyglądać grudzień jak dzisiejszy dzień nawet z temperaturami 0-5 (lub 0-10) stopni to nie nienarzekałbym już na brak zimy

    1. II dekada grudnia będzie bardziej zimowa od I dekady miesiąca – ale raczej tylko długością i obecnością śniegu (nie wiadomo jak dużą, ale coś powinno posypać). Bo na mróz silniejszy niż dnia 01.12 co najmniej do połowy miesiąca (jeżeli nie dłużej) się nie zanosi.
      A na ocenę całego miesiąca poczekałbym co najmniej do Bożego Narodzenia.

      1. @Lucas Wawa
        Ale prognozy związane ze intensywnością i długością ochłodzenia zimowego w II dekadzie grudnia łagodnieją w porównaniu z tym co było przedtem.

        1. Łagodnieją, co nie zmienia faktu, że prawdą jest co napisałem wyżej.
          Z tym, że termin od ok. 15.12 to na razie 100% fusy (nawet co do trendu) – bez względu na to, co by w nich się nie znalazło.

          1. Accu weather podaje prognozy dzienne az do poczatku marca !!!! To jest dopiero fusiarstwo. I z tego zrodla cserpia portale piszac czy swieta bedq biale czy nie :/

  76. Tytus coś tu pisał o jeżdżeniu na łyżwach, a ja odpowiedziałem, ze w moich okolicach (w Gdańsku) to by się nie udało. I miałem rację. Moja żona widziała jak dziś ratowano w parku turystkę, która próbowała przejść w poprzek przez staw i lód pod nią zaczął się łamać. Na szczęście przechodnie wyciągnęli ją zanim całkiem się umoczyła.

  77. Nie wiem, jak dzisiaj, ale wczoraj w Gliwicach było naprawdę czyste powietrze, wartość pyłu zawieszonego nie przekraczała 10%.

  78. “Ochłodzenie” już przesunięte na 15.12(GFS) , a ocieplenia nawet te “fusowe” mają 90% sprawdzalności.

    1. fku, Mi się wydaję, że to ochłodzenie zostało przesunięte o miesiąc i przyjdzie początkiem stycznia 2019.. :) A tak serio mieliśmy nie pisać o fusach także szkoda dyskutować, a najlepiej skupić się na tym co teraz czyli ciepło, mokro i wietrznie..

    2. Właśnie ostatnie dwa dni doskonale pokazują jak “sprawdziło” się to ocieplenie.
      -6 stopni w Miejskiej Wyspie Ciepła Okęcie dzisiaj nad ranem. U mnie już -7 było o północy, czyli pewnie do -9 nad ranem (niestety spałem to nie wiem).

  79. Często tu piszemy o wiązkach prognoz i poszczególnych realizacjach. A zastanawialiście się kiedyś jak małe (lub duże) muszą być perturbacje danych wejściowych, np. temperatur, aby uzyskać niezależne realizacje w skali “fusowej”?

    Zostawiam to na razie jako zagadkę. Jakie najmniejsze perturbacje temperatury stosowane są w wiązkach modeli klimatycznych?

        1. Tak komentarze były zablokowane dla zwykłych użytkowników i pojawiał się taki komunikat:
          “ERROR: Your comment has been blocked because the website owner has set their spam filter to not allow comments from users behind proxies. If you are a regular commenter or you feel that your comment should not have been blocked, please contact the site owner and ask them to modify this setting”.

    1. Może podaj swoją definicję “perturbacji temperatury”, bo moim zdaniem błednie interpretujesz pojęcie perturbacji tj. niezgodnie teorią preturbacji.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_perturbacji
      Z tego co piszesz wynika, że za perturbację uważasz zmienność danej wejściowej (dla specyficznej metody numerycznej/równania), ale to nie jest perturbacja.
      Warto przemyśleć sprawę, bo perturbacja nie charakteryzuje temperatury (jak napisałeś) ani w ogóle danych wejściowych.
      Perturbacja jest charakterystyką modelu (jego kolejne po pierwszym człowny) a nie danych, to duża i istotna różnica.

      1. @Adam.Ca

        Właściwie za całą odpowiedź mógłbym poprosić Cię abyś przeczytał zacytowane przed chwilą przeze mnie zdanie z artykułu Fasullo i Nerem, a którego dowiedziałem się jak małe są to perturbacje. Tak, tam to słowo jawnie występuje. Tak, ja tu nic nie uważam. Ja po prostu cytuję.

        A tak poważnie to ma wrażenie, ze nie wiesz, że perturbacje mogą dotyczyć zarówno danych wejściowych jak i fizyki modelu. Modele meteorologiczne stosuję jedno i drugie. Dla ECMWF jest to opisane np, w pracy Lang i inni (2012) [1]. Model klimatyczny CESM najwyraźniej stosuje tylko perturbacje danych wejściowych. Można by tę perturbację spróbować tłumaczyć jako zakłócenie, ale ja bym się nie odważył.

        [1] https://rmets.onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.1002/qj.1942

        1. A czy mógłbyś po prostu i po ludzku w kilku słowach powiedzieć na czym wg Ciebie polega perturbacja danych wejściowych.
          Pisałem pracę z modelowania (co prawda nie o perturbacji) ale wydaje mi się że mylisz wejscie z wyjściem. Czyli dane wejsca a wyniki modelu.

          Jesli sie mylę to proszę wyjaśnij o co chodzi.

        2. Z tego co czytam, to mam wrażenie że metody perturbacyjne są swego rodzaju heurystycznym usprawnieniem:
          – modeli doskonałych lecz zbyt złożonych obliczeniowo aby były efektywne
          – modeli hipotetycznych co do ktorych nie ma pewności zachowań niektorych składowych modelu, innymi slowy black boxy są zastępowane perturbacjami

    2. Pytanie o perturbacje realizacji w wiązkach było chyba za trudne. Ciekawe co sam bym odpowiedział zanim przypadkiem natknąłem się na informację, jaka mnie zaskoczyła. Ale chyba sądziłbym, ze to coś koło 0,001 K (10-3 K), no może 0,0001 K (10-4 K).

      A u tymczasem czytam w artykule [1], który używał “dużej wiązki” (large ensemble) realizacji Community Earth System Model (CESM), że jest to o wiele, WIELE, mniej:

      When extremely small perturbations are made to the initial conditions of such simulations (for example, with a 10−14 °C change in atmospheric temperatures), chaotic effects lead them to fully diverge in their atmospheric internal states within a few months

      A 10−14 to 0,00000000000001 stopnia. Aż sprawdziłem źródło, które podali [2] i rzeczywiście podano tam, że perturbacje były na ostatnim miejscu znaczącym a dla typu DOUBLE liczb zmiennoprzecinkowych to rzeczywiście 10−14. Szczerze mówiąc dotąd mnie to zdumiewa. To naprawdę potwierdza, ze motyl w Brazylii może spowodować huragan na Atlantyku 😀 Ta perturbacja to szczerze mówiąc niemierzalna fizycznie różnica.

      [1] Fasullo i Nerem, 2018, Altimeter-era emergence of the patterns of forced sea-level rise in climate models and implications for the future, https://doi.org/10.1073/pnas.1813233115

      [2] Mniejsza z tym jakie (26 w liście literatury pracy [1]), ale jest to dobre miejsce aby przypomnieć, że tekst naukowy tym się różni od innych form wypowiedzi, że niczego czego się samemu nie wyliczyło, nie podaje się na wiarę. Wspominam o tym, bo wiem, że niektórzy nie rozumieją czemu ciągle cytuję źródła naukowe.

      1. Gdyby dało się to liczyć w drugą stronę to można by mówić o inżynierii klimatycznej. Tzn. wyliczamy kiedy i w jakiej części świata wypuścić motyla i mamy oczekiwaną zmianę pogody :)

        1. całe szczęście, że tak nie jest, bo patrząc po różnych preferencjach pogodowych (nawet na tym forum) to by się ludzie pozabijali

        2. @wjt
          Ten artykuł podany przez Arctica jest bardzo ciekawy,
          Ale nie nazwałbym tego “efektem motyla”.
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_motyla

          To o czym mówi arytkuł nazwałbym “efektem poczwarki” ( larva effect) dla modeli perturbacyjnych. A klasyczny model Lorenza (ten od efektu motyla) nie był modelem opartym o metody pertubacyjne.

          “In the operational configuration of the ensemble prediction system of the European Centre for Medium-Range Weather Forecasts, different methods are applied to account for initial condition and model uncertainties.”
          W tym zdaniu ” initial condition and model uncertainties” dotyczy parametrów modelu perturbacyjnego a nie danych wejsciowych.
          Czyli niepewność pojawia sie na etapie kiedy nie ma jeszcze motyla(danych), a jest tylko poczwarka modelu i nie wiemy co się z niej wylęgnie.

          wjt333:>>”Gdyby dało się to liczyć w drugą stronę to można by mówić o inżynierii klimatycznej. Tzn. wyliczamy kiedy i w jakiej części świata wypuścić motyla i mamy oczekiwaną zmianę pogody :)”<<

          CHciałbyś, ale tak nie pójdzie kolego. Bo to jest niezgodne z zasadami termodynamiki: Entropia może tylko rosnąć.

          1. “wjt333:>>”Gdyby dało się to liczyć w drugą stronę to można by mówić o inżynierii klimatycznej. Tzn. wyliczamy kiedy i w jakiej części świata wypuścić motyla i mamy oczekiwaną zmianę pogody :)”<<
            CHciałbyś, ale tak nie pójdzie kolego. Bo to jest niezgodne z zasadami termodynamiki: Entropia może tylko rosnąć."

            Innymi słowy, nawet gdyby istniał w Bieszczadach motyl ktory spowoduje tornado w Arizonie to i tak nie ma szans znaleźć drzewa na ktorym siedzi.
            A główny problem to nie tylko złożonośc superpozycji stanow, kumulacja błędów reprezentacji i kwestia oznaczonosci pomiarów etc etc czyli tego wszystkiego na co musimy zawsze uwazac bawiac sie w modelowanie. Zasadnicza przyczyna jest taka że świat cały czas "sie sypie", zmierza ku chaosowi i rozwala. Ten fakt (II zasada termodynamiki) odzwierciedla statytyka, algebra i nawet teoria liczb. Ten chaos jest jak wicher, i właśnie dzięki niemu istniejemy.

            PS. To o czym napisałeś nazywa sie "paradoks nieodwracalności"

        3. @wjt333

          Dzięki szukaniu materiałów edukacyjnych dla Adama.ca zrozumiałem kontekst tego słynnego zdania o motylach i huraganach. Pochodzi ono od Edwards Lorenza i zwykle cytuje się je w kontekście teorii chaosu, którą się później zajmował. Jednak jak się okazuje wpadł na to właśnie pracując nad danymi wejściowymi do modelu. Lorenz jest mianowicie autorem najwcześniejszej metody perturbacji stanu początkowego (=danych wejściowych), zwanej singular vector [1]. Chodzi w niej o wyprodukowanie takiej perturbacji, która spowoduje jak najszybsze rozejście się wyników modeli. Czyli jednak motyl jest “alegorią” perturbacji stanu początkowego (gdyby był alegorią perturbacji fizyki modelu to nie miałoby to żadnego sensu).

          Znacznie później (Toth i Kalnay, 1993 [2]) zauważono, że daje to czasem niefizyczne zjawiska w wynikach modelowania i zaczęto stosować raczej ich metodę (breeder vector), tworzącą bardziej fizycznie realistyczne perturbacje początkowe, mające naśladować błędy narastające “naturalnie” w czasie pracy modelu. Co ciekawe wymaga to krótkich realizacji dla wyliczenia, jak model tworzy błąd aby dodać go do początkowego stanu systemu (to jest właśnie to “hodowanie” błędu!).

          Większości tego jak się perturbuje stan początkowy systemu dowiedziałem się odpowiadając Adamiwi.ca. Mam nadzieję, ze on także cokolwiek z tego skorzysta.

          [1] Lorenz, E. N.: A study of the predictability of a 28-variable atmospheric model, Tellus, 67, 321–333, 1965.

          [2] Toth, Z. and Kalnay, E.: Ensemble Forecasting at NCEP: The Generation of Perturbation, Bull. Am. Meteor. Soc., 74, 2317–2330, 1993.

      2. Dotyczy to wyjściowych danych dla oczka siatki modelu?
        Podobną czułość na początkowe wartości parametrów wykazują w chemii reakcje oscylacyjne (np. Biełousowa-Żabotyńskiego); minimalne zmiany stężeń wywołują dużą różnicę w częstotliwości oscylacji i tym czy są regularne czy bardziej chaotyczne. Nie wiem czy aż do takiego rzędu wielkości.

        1. @zaciekawiony

          Tak sądzę. Modele klimatyczne nie asymilują danych ze stacji. Zresztą najczęściej niczego nie asymilują bo co miałyby asymilować dla drugiej połowy XX1 wieku albo np. epoki lodowej? Puszcza je się na siatce danych początkowych i produkują one w każdym kroku nową siatkę danych.

          A skąd niechęć “modelarzy” klimatycznych do perturbowania samej fizyki modelu? Może dlatego, że jeśli każda realizacja modelu nie asymiluje tych samych danych (które zmniejszą ja różnice między realizacjami w przypadku prognoz pogody) to nie potrzeba niczego oprócz nieco innych danych wejściowych aby się realizacje skutecznie rozjechały.

        2. @zaciekawiony : “Dotyczy to wyjściowych danych dla oczka siatki modelu?”
          tak to interpretuje Arctic, ale moim zdaniem chodzi o coś innego: mianowicie nie o dane wejściowe dla modelu, ale o współczynniki odpowiadajace za perturbacyjne człony modelu

          Przy okazji, co pomyslałbyś o modelu który dla danych wejsciowych zakłóconych szumem rzedu 10^-14 produkowałby tak niestabilny output?? :) Popukałbyś się chyba w czoło co do wartości takiego modelu.
          Co innego człon perturbacyjny, tam jak najbardziej perturbacja rzedu 10^-14 moze robić róznicę

      3. >>>> cytat: “extremely small perturbations are made to the initial conditions of such simulations”

        Arctic,
        mam wrażenie, że błędnie interpretujesz “initial conditions” jako “dane wejściowe”.
        Moim zdaniem autor artykułu mówi o “initial conditions” modelu perturbacyjnego, czyli te zmiany rzędu 10 ^ -14 dotyczą zmin wspołczynników modelu czyli członów szeregu potęgowego a nie danych wejściowych modeli “input data”.
        PS
        Nie jest to klasyczny efekt motyla (dotyczył rozwiazań równań rózniczkowych i stabilności tych rozwiazań w zależności od danych wejściowych) ale cos w rodzaju. Z pewnościa bardzo podobne.

      4. @Arctic: “Szczerze mówiąc dotąd mnie to zdumiewa. ”

        Bo zinterpretowałeś to jako szum na danych wejsciowych.
        I wtedy rzeczywiscie taki model byłby bezwartosciowy (vide moja odpowiedz Zaciekawionemu).

        1. @Adam.Ca

          O co Ci chodzi? Nowy użytkownik i od razu czepia się jednego słowa, które użyłem identycznie jak artykuł, o którym pisałem.

          Nie wierzyłeś, że dane wejściowe do modelu można poddawać procedurom perturbacji (niewielkiej zmiany). Sprawdziłem i są nawet prace mające “initial state perturbations” w tytule. Podałem Ci je na tacy. Czego jeszcze potrzebujesz?

          A initial condtions to nie są parametry modelu. W pracy cytowanej przez Fasullo i Nerema [1], tych od 10-14, której metodę perturbacji wiązki CESM-LE używali, opisano to dość jasno, powiedziałbym wręcz, że wyłożyli kawę na ławę:

          Unlike perturbed physics ensembles (e.g., Murphy et al. 2004) or multimodel ensembles of opportunity (e.g., CMIP5), all 30 CESM-LE members use the same model and the same external forcing. Each CESM-LE ensemble member has a unique climate trajectory because of small round-off level differences in their atmospheric initial conditions. Simply put, the CESM-LE ensemble spread results from internally generated climate variability alone.

          Zrozumiałeś? Jeśli tak to daj sobie już spokój. A jeśli nie (wiem, ze dobre rozumienie języka artykułów naukowych sprawia trudność nawet doktorantom wyższych lat), to uwierz komuś kto tego przeczytał tony.

          [1] Kay JE, et al. (2015) The Community Earth System Model (CESM) large ensemble project: A community resource for studying climate change in the presence of internal climate variability. Bull Amer Met Soc 96:1333–1349.

          1. PS. Zobacz sobie jeszcze ten artykuł o nowej metodzie perturbacji danych początkowych czyli inaczej wejściowych (jak możesz nie rozumieć co termin initial conditions oznacza i jeszcze się kłócić w kwestii modelowania???):
            https://journals.ametsoc.org/doi/10.1175/MWR-D-12-00354.1

            Ja nigdy w życiu nie przygotowywałem danych dla wiązki modeli ale przynajmniej potrafię czytać artykuły naukowe ze zrozumieniem. W pracy dokładnie to opisano (okolice równań (1) i (2)) i potrafiłbym powtórzyć tę procedurę gdybym tego potrzebował. Popatrz sam. Jeśli nie zobaczysz, że to się robi na zmiennych atmosferycznych z modelu globalnego i lokalnego na siatce tego ostatniego, co jasnym językiem tam wyłożono, to trudno, ale przynajmniej będę wiedział, że mam do czynienia znowu z kimś kto nie ma pojęcia, ale i tak się wykłóca.

            PPS. Do Lang i inni 2012, które Ci tez podsunąłem pod nos oczywiście tez nie zajrzałeś. Tam jest szczegółowo wytłumaczono jak w ECMWF perturbuje się dane wejściowe metodą wektora osobliwego (singular vector).

          2. @Adam.ca

            Cieszę się, ze chcesz to przejrzeć. Już się obawiałem, ze jesteś jednym z tych co bronią się przed nową wiedzą, uważając że żadnej nie potrzebują.

            A to nigdy nie jest prawdą. Każdy ma okazje uczyć się nowych rzeczy całe życie, tylko nie każdy korzysta.

          3. Arctic,
            twój wątek uważam za bardzo pożyteczny (szczegolnie zaś linki), bo prowokuje do myślenia i uczenia się.
            Po pracy poczytam wiecej, teraz mam wrażenie że prawda może leżeć gdzieś po środku tzn że te IC (initial condition) to nie jest klasyczny input, ale tez nie są to jedynie parametry modelu. Wiele zależy od klasy modelu, lecz wygląda na to, że IC to taki mix tych dwóch czyli start settings dla modelu wygenerowane z danego/aktualnego stanu pogodowego ale już pod kątem parametrów modelu, lecz z uwzględnieniem czynnikow niepewności, perturbacji, błędów pomiaru. W niektorych dziedzinach modelowania nazywa się do “kalibrowanie” modelu. Generalnie modele pogodowe to cała nauka i czesto szukanie analogii do innych dziedzin modelowania jest trudne.

  80. Wygląda na to, że ten wyż zbudowany w PAm (jak to pokazuje mapka synoptyczna IMGW) zgnił i wielu miejscach na wschodzie Polski przyniósł niskie chmury warstwowe (stratusy) i mgły lodowe co miało przełożenie na temperaturę, która wyniosła 0 stopni lub pojawił się lekki 1-2 stopniowy mróz. To może efekt tego, że zbliża się do nas głęboki niż (o którym pisała TP) i który “podrzucił” trochę wilgoci. Wyjątkiem na E Polski była częściowo Małopolska i Podkarpacie oraz zachód, bo tam pojawiały się rozpogodzenia i słońce dzięki czemu było lekko na plusie i było aż do 4-5 stopni.
    U mnie rano było minus 4 stopnie, stratus z mgłą lodową, z których padał śnieg ziarnisty.

    1. Niestety. Jak widać rekordowe ocieplenie w pełni :D
      PS Piszę tak tylko dlatego, że niektórzy twierdzą, że silne ochłodzenia się nigdy nie sprawdzają i zamieniają w rekordowe ciepło. Jak widać jednak ochłodzenia się czasami sprawdzają, a czasami zapowiadane rekordowe ocieplenie zmienia się w temperatury poniżej normy….

    2. U Mnie w Cieszynie też -7 i dopiero koło 10 przeszło na plusa. Generalnie dzień bez historii, +3st zachmurzenie małe przed południem, po południu już całkowite i z zachodu idą już “różne” opady :)

  81. Pojawiają się głosy, że ocieplenia sprawdzają się z całą mocą, a ochłodzenia to tak naprawdę nic szczególnego (lub coś w tym stylu). Owszem nie mieliśmy jeszcze zimy „pełną gębą”. Z drugiej strony – oceniając już to co ma/miało miejsce – można stwierdzić, iż:

    1) Doby 05-06.12 przyniosą (lekko) ujemne anomalie, a dzisiejsza (06.12) w niemałej części kraju nawet termiczną zimę – choć kilka dni temu zapowiadanych było +10/+15°C i mamy sytuację znamienną dla dodatniego NAO.

    2) Sama noc 05/06.12 przyniosła spadki temperatury średnio 1-4 st. niższe niż w większości zapowiedzi, miejscami nawet poniżej -5°C (także w Warszawie). A i za dnia jest chłodniej niż prognozowały właściwie wszystkie modele.

    3) Ostatnich 10 dni przyniosło w uśrednieniu Tavg poniżej zera, czyli termiczną zimę – a więc coś więcej niż listopad-bis.

    Fakt, że przed nami druga fala ciepła w 1. dekadzie grudnia. Jednak do ociepleń np. z grudnia’2015 daleko brakuje. Faktem jest też to, że przyszłotygodniowe ochłodzenie nie jawi się na jakieś imponujące, jednak docelowo (co najmniej) 2-4 dni lekkiej zimy przyniesie. A poza tym, pierwszy raz na taką skalę w tym sezonie możemy mieć opady śniegu (jak dotąd w wielu miejscach w dni mroźne nie padał w ogóle śnieg lub spadły go symboliczne ilości).
    Wstrzymałbym się przy tym z oceną tego co może mieć miejsce od kolejnego weekendu, czyli 15-16.12, do czasu kiedy prognozy będą bardziej jednoznaczne.

    1. “Owszem nie mieliśmy jeszcze zimy „pełną gębą”. ”
      z punktu widzenia czysto termicznego – a o takim tu chyba dyskutujemy – jak najbardziej mieliśmy

      1. Nie mieliśmy i nie zakłamiesz faktów. No chyba za to coś co było pod koniec listopada nazwiesz zimą pełną gebą…

        1. Przecież napisałem “termicznego”….
          Wiem, że śniegu, który wg ciebie definiuje zimę, nie było.
          Więc to ty zakłamujesz fakty, ostatnie dwa tygodnie listopada były zimniejsze niż duża częśc zeszłorocznej zimy

        2. Pod względem termicznym mieliśmy już na C Mazowszu ponad 10 dni zimowych (Tavg poniżej zera), w tym z 4-5 z całodobowym mrozem.
          Brakowało natomiast śniegu, który to jednak w “mikołajkowy” wieczór trochę sobie popaduje (zanim nadejdzie docelowe ocieplenie).

    2. Zima w połowie grudnia ma być w bardzo lekkim wydaniu, ale może przynajmniej trochę śniegu spadnie. Przyzwyczajam się do tego ze śnieg zimą zaczyna być mocno limitowany. Jak spadnie kilka cm śniegu to zazwyczaj nie leży dłużej niż tydzień. Jak przychodzi większy mróz to zazwyczaj śnieg nie pada. Wiem że wiele osób wyrzuciłoby do historii bo śnieg to problem przede wszystkim dla zmotoryzowanych i dla wielu z nich śnieg tylko w górach jak ale spadnie 5-10 cm śniegu który poleży 2 tygodnie lub po tygodniu w każdym miesiącu zimowym (grudzień-luty) to nikt bardzo przez to nie ucierpi. Ja często jeżdzę na wieś i tam krajobraz ze śniegiem w zimie jest zdecydowanie ciekawszy wizualnie niż szara zima z błotem ( w mieście już takiego efektu nie ma). Więc wracając do opadów śniegu zimą u mnie( Mazowsze) dłużej leżał i były jego większe ilośc ostatnio w roku 2013 z tymże wtedy zima ze śniegiem wtedy przegięła w drugą stronę i przeciągnęła się do kwietnia a o tej porze śnieg już nie jest mile widziany. W roku 2014 w III dekdzie stycznia leżało nawet sporo śniegu ale było to krótki okres. Rok 2015 to porażka pod tym względem. w 2016 było trochę śniegu w styczniu i i trochę w lutym, podobnie było w roku 2017. Zarówno w roku 2016 jak i 2017 śnieg trochę poleżał ale było go tak mało (1-5 cm) że na polach i łąkach były miejsca odsłonięte. W roku 2018 śniegu byo jak do tej pory bardzo mało w styczniu i zresztą długo nie poleżał. Pod koniec lutego 2018 zaś spadł chyba 1 cm sniegu ( Warszawa) czyli za bardzo wspominać czego nie ma. Teraz mamy grudzień więc teoretycznie o śnieg powinno być już łatwo ale praktycznie jak już napisałem ostatnimi laty poza wyjątkami śniegu na nizinach leży tyle co kot napłakał. To już nawet w dekadzie najcieplejszych zim czyli 90-ych były okresy kiedy śniegu padało dużo więcej. Teraz bardziej można liczyć na okres solidnych mrozy niż śnieg. Patrząc na temperatury w przyszłym tygodniu czyli blisko 0 bo takie ma być ochłodzenie ( na dzień dziesiejszy) to właśnie przy takich tempraturach spadają go największe ilości, ale podejrzewam jednak że zbyt wiele go nie spadnie. Ostatnimi czasy takie grudniowe ochłodzenia na nizinach przynosiły niewielkie opady śniegu który niedługo potem zresztą zaczął topnieć ( nieco mocniejszy ostatnio zimowy akcent w grudniu nastąpił w roku 2014 pod koniec miesiąca ale był on bardzo krótki a śniegu wtedy nie spadło zbyt wiele, ale fakt że krajobraz zabielił). Jeśli chodzi o najbliższe prognozy ( najbliższa noc i 07.12) to śnieg ma padać na wschodzie kraju ale ponieważ w dzień ma być powyżej 0 to ci co na niego czekają zbyt długo się nim nie nacieszą. Zobaczymy co przyniesie połowa miesiąca czy sprawdzą się te prgonozy z lekką zimą a póki co mamy kolejny grudzień z niezbyt zimowymi temperaturami ( miejscami średnia jest poniżej 0, mamy lekki całodobowy mróz, ale umówmy się dla większości subiektywnie to nie jest prawdziwa zima) o śniegu już nie wspominając

      1. Do porządnych opadów śniegu potrzebny jest wilgotny niż i ujemna temperatura przez całą dobę. W ostatnich latach jest o to bardzo trudno. Jak jest niż to zwykle przynosi wysokie temperatury, na przykład jutro i pojutrze ma padać ale temperatura wzrośnie do prawie +10. Podobnie bylo w poniedziałek i wtorek. A środa i czwartek to dni słoneczne które upłynęły przy znacznie niższej średniej dobowej, temp z trudem przekraczała 0 w dzień przy słońcu. Przy chmurach byłyby całodobowe mrozy i opady śniegu bez problemu.

        Musimy sobie jeszcze poczekać na zimę w pełnym wydaniu. Takie zimy były niedawno, pamiętam śnieg leżący kilkadziesiąt dni z rzędu i koleiny głębokie na 20 cm pod moimi oknami. Jak auto w nie wpadło to już nie wyjechało, musiało jechać do końca drogi.

        1. W przyszłym tygodniu idaalnie dadzą znać o sobie skutki ocieplenia klimatu w kontekście zimy. Temp. będzie oscylowac w dzień w okolicach 0-3stopnie na plusie. Jeszcze 50 lat temu byłoby to o ok. 2, 3 stopnie chłodniej i jaki bardziej zimowy byłby to tydzień. W obecnych czasach albo suchy mróz albo mokre ciepło (oczywiście wyjątki będą się zdarzać ale coraz rzadziej). Jak dla mnie jak ma być suchy mróz to wolę mokre ciepło. W ogóle Polska to masakrycznie suchy kraj…

          1. Masz tylko “trochę” racji. Ostatnie ochłodzenia pokazują, że ich skala potrafi być o 1-5 st. wyraźniejsza (czytaj: z niższymi anomaliami) niż wynika to z prognoz modeli.
            Przy takim układzie:
            http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_168_2.png
            …na pewno nie skończy się na temp. co najniżej “przez zero”.

            Proponuję porównać sobie różnice anomalii między 01.12 (zwłaszcza na E kraju) oraz 04.12 (zwłaszcza na SW kraju). Sięgnęła ona 10-15 st. (!). Natomiast w skrajnych przypadkach potrafi być zimą jeszcze 2-2,5 razy większa (!). Różnice te są więc 10-20 razy większe, niż skala ocieplenia klimatycznego od połowy XX wieku.

          2. @lucas
            dokładnie. Ja absolutnie się nie spodziewałem spadku do -6 stopni na stacji Warszawa-Okęcie. Ale wiatr osłabł, niebo było jeszcze dosyć pogodne i stało się.
            Dzisiejszy dzień to był dla mnie najgorszy, bo było zimno, wilgotno (w sensie powietrza) i pochmurno. Jedyny plus to malownicza szadź i brak opadów.
            Natomiast aż się gęba uśmiecha patrząc na prognozy na sobotę, zwłaszcza jej drugą część. Szkoda, że taki będzie tylko jeden, a właściwie pół dnia… Minie szybko, a na kolejny dzień jednocześnie z przejaśnieniem i znośną temperaturą pewnie trochę sobie poczekamy… Cóż, uroki grudnia “parzystego” (podobna ujemna korelacja “ładnej” i ciepłej/niżowej pogody była w 2014 i 2016 roku w grudniu, a w tych nieparzystych była dodatnia (2017,2015,2013) – o dziwo, ciepłe niże przynosiły wtedy więcej Słońca niż zgniłe wyże)

  82. mnie zaskoczyła anomalia ujemna za 5.12, nawet na dolnym śląsku gdzie wczoraj było 5,6 stopni na plusie anomalia ujemna

  83. jutro obok poniedziałku apogeum ciepła a potem powolny spadek zwłaszcza od poniedziałku, niektóre modele widzą sporo śniegu w rejonie sudetów w przyszłym tygodniu.

      1. Co do tych większych opadów w naszym regionie to moje obserwacje mi podpowiadają że od jutra będą w prognozach stopniowo zmniejszane…

  84. Większość zapowiedzi daje w skali najbliższych 5-7 dni sumy opadowe 20-30 mm. To jak na grudzień bardzo dużo. Bardzo mało będzie też okresów pogodnych. Ma wiać przeważnie umiarkowany wiatr, a ciśnienie (względem dnia dzisiejszego) ma spaść o rząd 30-40 hPa.
    Do poniedziałku 10.12 będziemy mieli typową cyrkulację strefową (z początku ze składową S), a od wtorku 11.12 jej kolejne zaburzenie z powodu rozwoju wyżu skandynawskiego (skandynawsko-rosyjskiego).

    1. tu akurat się zgodzę z @fku – mam przeczucie, że te opady raczej nie będą aż tak mocne jak przewidziały prognozy. I na pewno nie będzie to całodzienna plucha, którą wszyscy straszą a u mnie jak na razie jej nie było w grudniu.

    2. Uzupełnię, że w Warszawie pada już śnieg – zaczyna się nawet robić biało. Opady stałe będą jednak tylko na samym początku i końcu tych bardziej mokrych dni (na razie w skali najbliższego tygodnia). Zdecydowana większość z nich przyjmie formę ciekłą.

  85. Ja tam jestem ciekaw jak to ocieplenie będzie wyglądało, dzisiaj, o dziwo, cały dzień -3 stopnie były kiedy większość krzyczała że będzie +1… także odwilż “limitowana”. Jutro z kolei śnieg początkowo u mnie, potem deszcz. Chyba trochę mało kto spodziewał się takiego chwilowego ochłodzenia od wczoraj…

  86. Wg serii środkowo-angielskiej hadCET prowadzonej przez MetOffice od 1659 roku, grudzień 2015 charakteryzował się średnią miesięczną na poziomie +9,7C (anomalia +4,6). Był to miesiąc na poziomie przeciętnego kwietnia (średnia 9,8), nieco chłodniejszy niż przeciętny październik (średnia 10,6), ale znacznie cieplejszy niż przeciętny listopad (średnia 6,5) czy przeciętny marzec (śr. 5,7) . Grudzień 2015 z ogromną przewagą wyprzedza na liście rekordów drugi najcieplejszy grudzień (1974), który miał średnią 8,1C:
    metoffice.gov.uk/hadobs/hadcet/mly_cet_mean_sort.txt
    Grudzień 2015 był niezwykłym miesiącem w całej Europie. W Wlk. Brytanii kwitło wiele wiosennych kwiatów, zieleniła się trawa.
    Ciepło było również za oceanem. W Nowym Jorku w Boże Narodzenie 2015 zorganizowano w Central Parku turniej .. siatkówki plażowej ;-) Temperatury przekraczały 20 stopni.
    https://www.nytimes.com/2015/12/26/nyregion/warm-new-york-christmas.html

    1. o i takie sytuację powodują, że nie możemy spać spokojnie… Ale kiedy rok temu było u nas ekstremalnie ciepło o tej porze, a za oceanem wręcz przeciwnie, to od razu jakoś mniej się człowiek martwił. Odwrotnie, kiedy u nas na początku marca było jak było, a nad Oceanem Arktycznej były 30 stopniowe anomalie na plus, to marazm był podwojony…

      1. klimat morski, nie ma co się dziwić specjalnie. Tam nie ma dużej zmienności. Na Szetlandach zimą jest 6 stopni w dzień a latem 13. I prawie non stop pochmurno.

        U nas jest o wiele więcej kontynentu, skoro ten grudzień 2015 z wielkim trudem bije najzimniejszy październik po 1951 roku. A i to nie w całym kraju, zwłaszcza na wschodzie brakuje i to sporo.

        Nasz klimat nie jest taki zły. Zbyt morski klimat to wiosna i jesień cały rok oraz bardzo dużo chmur też cały rok. A zbyt kontynentalny to zbyt częste mrozy rzędu -30 stopni oraz zimowe marzec i listopad. Tak jak u nas nie lubię gdy jest ciepła zima, bo za bardzo się wtedy jesień wydłuża, tak tam by mi przeszkadzało 5 miesięcy pogody zimowej. Marce i listopady ze średnią -5, stycznie ze średnią -15. Dla mnie to już jeden pies ile stopni poniżej zera, jak jest mróz i śnieg to jest to zima.

        1. Nasz klimat jest ok pod warunkiem że pogoda jest dopasowana do poszczególnych pór roku/miesięcy, tak jak przez większość obecnego roku. 2100 h usłonecznienia i 5 miesięcy ze śr t. max powyżej 20 stopni (w tym 2 powyżej 25), kwiecień i październik powyżej 15 stopni – naprawdę, nie ma na co narzekać.
          Ten rok jest zupełnie inny niż 2017, nie mówiąc o 1980 który miejscami przyniósł niewiele ponad 1000 h słońca.

        2. @ alewis27

          Zapominasz o tym, że w półroczu ciepłym najwięcej słońca w Polsce jest właśnie nad morzem. Sprawdź dane. I nie jest to tylko kwestia dłuższego dnia. Już wcześniej pisałem kmrozowi, że stolicą letniego słońca w Polsce nie są Suwałki a właśnie wybrzeże.
          Bornholm ma więcej słońca od większości Polski. Suma opadów na tej wyspie wynosi 488 mm.

          Usłonecznienie na Bornholmie (1971-2000) to ok 1800 godzin. Katowice w tym samym okresie referencyjnym zaledwie 1465. 1991-2020 jak na razie nieco ponad 1700.

          Kolejne morskie “pochmurne” regiony to południowa Anglia.
          Wejdź sobie na stronę metoffice i popatrz jakie usłonecznienie ma południowa Anglia. Proponuje Ci podróż w te rejony, a zobaczysz jak mało jesienne są tam krajobrazy. Roślinność śródziemnomorska, architektura południowoeuropejska i piękne morze. Zupełnie inna kraina jak Polska.

          Morski klimat to nie tylko szkockie wyżyny, Islandia czy Wyspy Owcze. Zresztą nawet w Szkocji znajdują się urokliwe doliny gdzie działa fen który obniża wilgotność powietrza i zachmurzenie.

    2. @chochlik
      Przykład z trawą raczej nie wbił mnie w fotel. Sam kosiłem trawę podczas grudnia 2015.
      Trawa jest zielona na wyspach w prawie każdą zimę. Większą ciekawostką było to, że zakwitły tam rododendrony, które u nas kwitną zazwyczaj w maju.

  87. Żeby się nie denerwować za bardzo od jutra przestaję patrzeć na prognozy dłuższe niż 2 dni. Dziś spojrzałem na prognozy gfs i model ten wycofał się już właściwie nawet z tej lekkiej zimy. Na krańcach wschodnich temperatura ma być ok 0 więc jak spadnie tam śnieg to się utrzyma, ale te 0 ma być limitowane i tam do 2 maks 3 dni. Zima jak się patrzy. Na Mazowszu u mnie ma być 0-2 stopnie, więc to co spadnie (o ile spadnie) w nocy z dnia będzie się roztapiało. Szykuje się w moim mniemaniu okołozerowe dziadostwo i dziadowski grudzień. Po 6 latach liczyłem że w końcu zobaczę trochę zimy w grudniu, albo przynajmniej ciepły ale słoneczny grudzień ( a taki dzień jak 05.12 zdaje się będzie należeć raczej do wyjątków) a tu się na nic takiego zanosi. Mamy co prawda jeszcze dużo grudniowych dni, ale przestaję wierzyć że prawdziwa uderzy w tym miesiącu. Być może nie zawiedzie styczeń, miesiąc który pod tym względem najmniej zawodzi, ale najlepiej się nie nastawiać. No cóż przy takiej zimie jaką mamy na początku nie pozostaje nic innego jak czekać do wiosny. Jeszcze wracając do tych prognoz na połowę miesiąca jesteśmy ok 5-10 dni od tego okresu kiedy ma to nastąpić więc mogą się one jeszcze zmienić na bardziej zimowe, ale dla tych którzy oczekują zimy ze śniegiem radzę nie zaglądać do dłuższych prognoz niż 2-3 dni bo można się mocno rozczarować.

    1. O zimach w Polsce możesz powoli zapomnieć. Jeżeli w grudniu wysoko w górach są tylko ochłapy śniegowe to o czym my tu mówimy. Przestań liczyć że zima przyjdzie w styczniu, lutym czy kiedykolwiek. Zimy w Polsce przechodzą do historii. Trzeba liczyć na rzeczy bardziej realne, a mianowicie żeby tej zimy niedobór opadów choć trochę został nadrobiony, wszak w okresie który kiedyś był zimą jest mniejsze parowanie, dlatego opady są na wagę złota. Jeszcze wczoraj dla SW było ich naprawdę sporo w przyszlym tygodniu, dzisiaj jeszcze nie patrzyłem. Oczywiście biorąc pod uwagę suchość polskiego klimatu na 90% zostaną te opady wycofane lub znacznie zmniejszone, ale to przynajmniej jest jeszcze ok. 10% szans. Na zimę w Polsce zostało mniej niż 5% szans, więc może zdarzy się jedna jakaś raz na 20-lat. Mam na myśl chociaż taką zimę że każdy z 3 zimowych miesięcy będzie co najmniej 1 stopień poniżej normy 1950-1980.

      1. Nie do końca tak jest bo w Ameryce Północnej na niższych nawet szerkościach zima potrafi atakować z pełną mocą i nawet padają tam lokalne rekordy zimna. W Azji też. Zimowe klimaty omijają po prostu ostatnio nasz kraj bo nie sprzyja cyrkulacja prawdziwej zimie. Oby tylko nie było jak w zeszłym roku że po mdłej zimie przyszła w końcówce lutego i w marcu czyli wtedy kiedy średnio rozpoczyna się wegetecja i już mało kto jej oczekuje. Można by to nazwać złośliwością natury. Z drugiej strony chyba pomimo potencjału wraz z ociepleniem klimatu mroźne/ śnieżne zimy będą występować coraz rzadziej. Kolejny raz brak zimy w grudniu to właśnie opsiana przeze mnie już złośliwość natury dla tych co chcą białych krajobrazów. Z pewnością cieszą się ci którzy kibicują ciepłej zimie. jeszcze na początku XXI wieku najmniej lubianą porą roku była dla mnie jesień, teraz staje się nią zima. Ta pora roku staje się nudna, monotonna z niskim usłonecznieniem. Nie mamy też klimatu podzrotnikowego gdzie możemy liczyć na dość przyjemne zimy w wydaniu wiosennym w stylu grudnia 2015 czy lutego 1990 bo to są wyjątki. Temperatury zimą 10+ występują po prostu zbyt rzadko. Natomiast potencjał istnieje nadal na mroźną zimą i nawet jeśli cała pora roku taka nie będzie to też nie wierzę że nie zaistnieje jakiś nieco dłuższy okres tydzień -2 tygodnie przynajmniej lekko mroźnej pogody ze śniegiem. Bo taki zdarza się właściwie co roku. Kto wie może nawet jeszcze w grudniu, ale wszystko możliwe i zdecydowanie lepiej się nastawiać. Jeśli więc chodzi o pogodę to wolę już teraźniejszością niż przyszłością a ta jaka jest każdy widzi

        1. Żadna zima nie przyszła w tym roku w lutym i w marcu. Przyszedł tylko suchy mróz. Suchy mróz będzie jeszcze przez długie lata nawiedzał Polskę.

          1. @fku
            To sie zdecyduj
            Chciałbys żebyśmy mieli 3 miesiące z rzędu o jakies 3-4 stopnie ponizej normy. (1 stopień ponizej normy z tamtego holocenu to mniej wiecej 3-4 stopnie ponizej realnej normy) i co, gdyby były w takiej formie jak w tym rok luty i częściowo marzec (początek, epizod w połowie) to nadal byłoby za mało? Czego ty właściwie oczekujesz bo juz nie ogarniam. Jak nawet solidny mróz to dla Ciebie za mało.

          2. On już sam nie wie czego chce. Jak pisałem że “chciałbym” -26 stopni w zimie to mnie uznał za świra, a teraz sam przyznaje że -20 to nie zima… Pewnie chciałby powtórkę ze stycznia 1979 i katastrofę narodową.

          3. @FKU
            Twierdząc że “żadna zima nie przyszła w lutym i marcu” piszesz z punktu widzenia swojego regionu tak? Bo na wschodzie Polski w lutym i marcu było sporo takich miejsc gdzie był zarówno mróz jak i śnieg.

          4. Zima to najchłodniejsza i najciemniejsza pora roku, to chyba oczywiste, że od dłuższego czasu ją mamy.

          5. Odnosząc się do anonima chciałem tylko zasugerować że to nie pech tylko trend. Nie chce żadnego – 26, tym bardziej bez śniegu, tylko zimę w normie termicznej i normie opadowej. Ale normę tą normalną, sprzed ocieplenia klimatu, bo wtedy śnieg padał nie tylko przed odwilżą ale przy – 2,-3 stopniach. Wiem że norma termiczna w tamtych czasach dawała też odwilże i mrozy po – 20, ale obecnie jest albo suchy mróz przez 2,3 tygodnie, a 2 miesiące powyżej 0, czasami dużo a czasami tylko trochę i te trochę sprawia że mamy 5,6 miesięcy jesieni…
            Ps. Tak, co do lutego i marca odnosiłem się do mojego regionu. W lutym miałem chyba tylko 3mm opadu, a w marcu nie pamietam ale też dużo poniżej normy. U mnie norma to około 800mm rocznie. Moim zdaniem i tak mizerna…

          6. @fku
            “Ale normę tą normalną, sprzed ocieplenia klimatu”
            Chcę Cię poinformować, że luty i marzec tego roku, albo styczeń 2017 byłyby poniżej normy nawet wtedy, gdybyśmy przyjęli za punkt odniesienia lata 1951-1980. I to nie byłoby odchylenie -0.01K ;)

          7. PiotrNS
            Ale w wersji suchej i o tym właśnie pisałem. Ostatnie takie mrozy ze śniegiem to grudzień 2010. Nie mówię że tego chce. Niech będzie – 2, – 3 i śnieg ale przez ocieplenie klimatu o takie coś coraz trudniej.

    2. modele nie są zgodne np. modele ukmo i ecmwf jednak coś tam widzą, spadek temp. od jutro powolny ale jednak, i do tego sporo opadów.

  88. Po raz drugi w tym tygodniu sypnęło śniegiem, moim zdaniem to bardzo dobrze, bo opady są potrzebne, bo tegoroczna jesień była sucha, a zima ma szansę to nadrobić (miejmy nadzieję!)…

    1. Zima niczego nie powinna nadrabiać, tylko wiosna i lato. Co mi po zalanych polach zimą?
      Niestety twoje życzenie sie sprawdzi. U mnie za pierwsza dekadę grudnia suma opadów wyniesie pewnie tyle co norma dla całego grudnia. Tylko… po co? :/

  89. @fku to prawda, mrozy – 20 stopni w marcu (najpóźniejsze tak silne mrozy od 31 lat), lodowata trzecia dekada lutego i silny atak śniegu ok. 20 marca to nie zima.
    Nie powielaj takich schematów, że w marcu nie było śniegu, w lutym 2018 nie było śniegu, w lutym 2012 nie było śniegu, bo w wielu regionach był i to duży. Jak uogólniasz to napisz przynajmniej “U MNIE nie było śniegu”.

  90. O zimie decyduje temperatura a nie śnieg. Pod koniec lutego i na początku marca mróz całodobowy panował w całym kraju ( nie pisząc już o sredniej dobowej) więc nie ma co wyróżniać poszczególnych regionów bo nie było wyjątków. Na początku marca zanotowano nawet najniższą maksymalną temperaturę w Świnoujściu. Nie ma więc wątpliwości że zimowa pogoda trwała w najlepsze również przez część pierwszego miesiąca meteorologicznej wiosny całej Polsce! Natomiast śnieg może padać i przy dodatnich temperaturach. Odniosę się jeszcze raz do tych poarnnych gfs. Jeśli nawet w przyszłym tygodniu spadnie u mnie śnieg a będzie powyżej 0 to marne szanse na utrzymanie się pokrywy śnieżnej do tego potrzeba temperatura przynajmniej na symbolicznym minusie żeby nie topniał. Natomiast o ostatnich opadach śniegu tej nocy na Mazowszu już nawet nie ma co wspominać. JNie mas się co ekscytować 1cm śniegu w grudniu który za dnia całkowicie topnieje.

    1. w zeszłym roku w grudniu takich “śnieżyc”, po których śnieg topniał w kilka godzin było sporo. Mam wrażenie, że nawet częściej padał śnieg a nie deszcz. Wynikało to z tego, że w dni cieplejsze było bez opadów i często z przejaśnieniami, a właśnie te zimniejsze (czyli w normie) przynosiły opady. Osobiście nie pamiętam chyba ani jednego mocno ciepłego i zarazem deszczowego dnia z zeszłorocznego grudnia.

  91. Medialki na siłę starają się obrzydzić pogodę, jaka jest zapowiadana na ten weekend. Twoja Pogoda zdecydowanie “wygrywa” ten wyścig obrzydzania – co można zobaczyć tutaj. http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-12-05/marzycie-o-cieplym-i-slonecznym-weekendzie-to-co-nas-czeka-moze-was-zaskoczyc
    Tymczasem wystarczy się przyjrzeć prognozom modeli (GFS, UM, ECMWF), by zauważyć, że jutro opady wystąpią jedynie o poranku na wschodzie i w drugiej części (ale już po zachodzie słońca) na zachodzie. Pomiędzy strefą opadów pojawią się liczne przejaśnienia i rozpogodzenia. Będzie to już niemal na 100% najprzyjem