Wątek otwarty #41

Wątek otwarty #41

Jako temat przewodni dziś ostrzeżenie przed pracami na serwerze. W najbliższych dniach odbędzie się migracja danych na inny serwer, co związane jest m.in. z możliwością wystąpienia problemów z dostępem do serwisu. Liczymy, że do weekendu prace zostaną zakończone.

Poniżej: luty 2018 do 11-go włącznie.

Print Friendly, PDF & Email

459 Replies to “Wątek otwarty #41”

  1. No, to by było na tyle. ECMWF wybudził sie juz z pięknego snu. A na najbliższe 10 dni tylko 3 mają przynieść przewagę słońca

  2. Ewidentnie jesteśmy już w okresie, kiedy modele zaczynają “prognozować” trwalsze ocieplenie, raz GFS a raz ECMWF. Na moje to pierwszy sygnał, być może jeszcze nie pewny, na granicy przypuszczeń, że zbliża się okres przedwiosenny, choć nie wykluczam nagł atak zimy. Niemniej w porównaniu z temp w okolicach 3-7 stopni w styczniu, teraz te prognozy +5 dają już nadzieję, na odejście zimy.

  3. Wróciła cyrkulacja strefowa, na razie nieśmiało, szczególnie na południu gdzie przy ziemi pałęta się jakieś podalpejskie powietrze 😏

    Jednak ogólnie wieje od Atlantyku, a trajektorie (oprócz najniższej na południu) są prawie dokładnie strefowe, przez cały Atlantyk.

    Gdańsk:

    Kraków:

          1. Co jakiś czas stratosfera nagle ogrzewa się do kilkudziesięciu stopni pod wpływem ciepła słonecznego odbitego od Ziemi

            Racja! Lepiej nie czytać!

          2. Tu nawet nie chodzi o wziętą z sufitu prognozę ale o błędnie podane fakty – 03.2010 ani w Szkocji ani na Wyspach nie był zimny. Chyba że autor pomylił m-ce. W 2010r. w Wlk. Brytanii ekstremalnie zimny okazał się grudzień – na większości stacji miał średnią m-czną ujemną. Ostatni taki miesiąc zdarzył się w styczniu 1963!

  4. U mnie pięknie już ptaki śpiewają, ale niestety na prawdziwą wiosnę przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

  5. Zaproponuję temat z innej beczki. Każde dziecko wie, że ostatnim bardzo zimnym lutym był ten sprzed sześciu lat, nie zdołał jednak wpisać się do rangi miesiąca “ekstremalnie chłodnego” (tylko względem średniej 1971-2000 zdołał do niej wejść), a dużo zimniejszy luty zdarzył się w roku 1986. Można zatem sobie wyobrazić, że w 1986 roku zawsze i wszędzie trzeba było mierzyć się z ogromnymi mrozami, a luty 2012 to przy nim prawie że igraszka. A jak było naprawdę? (na przykładzie mojego miasta):
    1986: http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?mode=0&state=Pola&ind=12660&ord=DIR&ano=1986&mes=02&day=28&ndays=28
    2012: http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?mode=0&state=Pola&ind=12660&ord=DIR&ano=2012&mes=02&day=29&ndays=29
    Wnioski nasuwają się same, choć niezależnie od przyjętego okresu referencyjnego, luty ’86 także w Nowym Sączu był o przeszło ponad 0,5K chłodniejszy. W 1986 było 14 spadków poniżej -10 stopni Celsjusza, w 2012 – 16. 32 lata temu poniżej -20 było 2 razy, 6 lat temu…9 razy (w tym 2 razy poniżej -25). Fala zimna była zatem znacznie potężniejsza w 2012 roku, i odczuwalnie właśnie ten bardziej współczesny luty mógł wydawać się zimniejszy, większa była też pokrywa śnieżna, jednak ten bardziej odległy luty wygrał swoją stabilnością. Choć mrozy nie były przesadnie wielkie, powyżej zera było tylko dwukrotnie, zaś w tym drugim przypadku, po 20 lutego ociepliło się do niemal 10 stopni (27 i 28 dnia miesiąca wróciły jeszcze ujemne anomalie). Jeśli mówimy o całym kraju, to musimy pamiętać też o tym, że największe odchylenie luty 1986 miał winnym regionie Polski – w Legnicy było to -8.5K.
    Swoją zasługę w “ociepleniu” lutego 2012 miał też fakt, że w odróżnieniu od 1986, rok 2012 był przestępny, a 29 dzień miesiąca był zdecydowanie ciepły, co dało o jedną “czerwoną” anomalię więcej.
    Na wyżej ukazanym przykładzie kolejny raz można poświadczyć, że na wysokie anomalie niektórych miesięcy często składają się nie tyle duże, jednorazowe odchylenia, lecz pogodowa stabilność i nieprzerwane dążenie pogody do utrzymania anomalii. Do podobnego wniosku możemy dojść, porównując ze sobą np. lipiec 2006 i lipiec 2007, czy sierpień 2002 i sierpień 2013.

    1. Warto dodać że ekstremalnie zimnych lutych zimniejszych od tego z roku 2012 było więcej oprócz 1986 roku były to luty 1985, 1963, 1956 i 1954. Na stronach IMGW można sobie przejrzeć przebieg temperatur. Ze swoją średnią i ekstremalnie niskimi temperaturami maksymalnymi wygrywa tutaj luty 1956. Niezwykły był luty 1963 kiedy to odnotowano najniższe oficjalne temperatury od co najmniej 1951 czyli odkąd IMGW udostępnia dane. Ciekawostką jest to że najniższe takowe odnotowano w samej końcówce lutego. Siarczyste mrozy odnotowywano również w innych ekstremalnych lutych. Nie zmienia to faktu że przez kilka dni na początku 2012 odnotowano bardzo silną falę mrozów i jedne z najniższych temperatur jakie mogą wystąpić o tej porze, choć oczywiście nie rekordowe. Jak już jesteśmy przy luty to bardzo ciekawie wygląda porównanie najcieplejszego lutego z 1990 z najzimniejszym z 1956 roku. W tym roku luty jest nijaki

      1. luty ’90 to jest w ogóle miesiąc o największej anomalii dodatniej w historii pomiarów. Blisko jest styczeń 2007 oraz…sierpień 1807. Więcej miesięcy o anomalii powyżej +6K (względem 1961-1990) nie ma.

        Próg +5K był osiągany nieco częściej, taki poziom miał luty 2016, grudzień 2015 i sierpień 2015.

        Największe anomalie ujemne mają dużo większe wartości, bo te przekraczają -10K (największa rzędu -13K), choć większość z nich była tak dawno, że trudno je brać za pewnik. Największa w miarę dobrze udokumentowana to luty 1929 z wynikiem -11,40 i o ile dobrze pamiętam był to ostatni miesiąc z odchyleniem ponad -10 (luty 1956 miał -9 z haczykiem, podobnie styczeń 1940 i 1987)

        1. No tak tylko trzeba pamiętać że w 1929 roku Polska miała inne granice. Terytorium Polski było przesunięte i to znacznie na wschód ale również na północ i południe niż dziś. Pytanie czy anomalia lutego 1929 jest liczona dla terytorium kraju z 1929 czy dla obecnych granic. Nie chcę kwestionować wyników z 1929 ale na pewno fakt że było to już bardzo dawno temu oraz że były inne granice nie ułatwiał/ułatwia ustalenia precyzyjnie anomalii z tamtych czasów. Dlatego ja wolę się opierać na danych po 1945 roku z tego co jest dostępne

          1. Dodam że jeśli dla lepszych porównań dotyczy to tylko współczesnych granic Polski ( co podejrzewam jest zrobione), trzeba było włączyć olbrzymie obszary należące kiedyś do Niemiec a dziś do Polski a wyłączyć dzisiejszej Ukrainy, Białorusi, a nawet Mołdawii

          2. Wyjaśnij, z jakiego powodu ktoś miałby liczyć anomalię lutego 1929 dla ówczesnych granic? Jaki sens miałaby taka seria pomiarowa? Jaki wpływ miałyby mieć inne granice na pomiary? Bierzesz stacje należące do Polski w jej obecnych granicach (np. Wrocław) i liczysz na ich podstawie serię pomiarową. Nawiasem mówiąc dużo bardziej rzetelne są pomiary z 1929, niż z 1945-1947.

          3. Też to zaraz przemyślałem co napisałem w 2-poście( bo rzeczywiście nie miałoby to sensu), ale oprócz pominięcia stacji znajdujących się teraz za wschodnią granicą oraz włączenia dawnych niemieckich chodziło mi też o fakt że w 1929 roku ( to tylko podejrzewam) stacji było dużo mniej niż np. w latach 50-ych XX wieku. Lata 1945-1947 to lata zaraz po wojnie więc nie dziwi mnie większa rzetelność w 1929 roku ( podejrzewam że wiele stacji zostało zniszczonych i jeszcze nie wybudowanych), ale odkąd IMGW podaje dane czyli od 1951 roku bodajże to uważam te dane jednak za bardziej wiarygodne dla mnie niż te z 1929 roku, choć jak napisałem nie kwestionuję tamtych

          4. Sieć obserwacyjno-pomiarowa w 1929 r. była już rozległa, szczególnie na Śląsku, Małopolsce, czy w regionach należących wówczas do Niemiec. W Roczniku Meteorologicznym z 1929 figuruje 1159 stacji, przy czym lista ta obejmuje również stacje opadowe.

          5. w rzeczywistości mogło być nawet chłodniej niż wskazują na to dane, bo teraz temperaturę mierzy się na wypizdowie, a 100 lat temu robiono to głównie w centrach miast. Efekt MWC w 1929 raczej nie był tak mocny jak teraz ale wciąż jakiś tam był.

    2. W skali kraju ostatnie zimniejsze lute niż 2012 wystąpiły w l. 1985, 1986. W okolicach Rzeszowa Przemyśla i Leska, gdzie anomalia chłodu okazała się największa od początku XX wieku zimniej było tylko w lutych 1929,1940,1947, 1954,1956, 1985,1986. Nawet w l.1917,1942,1963 średnia okazała się na Podkarpaciu wyższa, a więc odchylenie lutego 2012 robi wrażenie.

    1. Obstawiam że wpływ bliskiego morza Czarnego a u nas Bałtyk jest za zimny na zwiększenie opadów, u nas po za tym chyba też kierunek wiatrów – U nich wieje od morza od nas do nie częstą opcja (Mogę się mylić bo nie sprawdzałem dominujących kierunków wiatrów na Ukrainie )

      1. Nie sprawdzałem tych wiatrów ale może trzeba odwrócić pytanie: dlaczego w Polsce jest tak sucho (co będzie szokiem dla wielu tutaj). Wydaje mi się, że częścią odpowiedzi jest istnienie Alp. Przeważające wiatry są u nas zachodnie ale dokładniej nieco południowo zachodni, a po drodze są wysokie góry. Przy południowych dokładają się do tego nasze własne (Sudety i Karpaty).

        Podobny jest efekt gór Norwegii na opady w Szwecji i Finlandii. Natomiast Rosja europejska i częściowo Ukraina dostaje atlantyckie powietrze wprost przez Bałtyk, z pominięciem gór.

        1. @AH
          “dlaczego w Polsce jest tak sucho (co będzie szokiem dla wielu tutaj).”
          Zawsze mnie zastanawia ten brak podstawowej w końcu wiedzy. Przecież tego uczą na lekcjach geografii. Przynajmniej powinni. Ja się tego uczyłem prawie pół wieku temu…
          Ale pal diabli geografię. Jeśli myślisz że uczniowie innych klas niż mat-fiz odpowiedzą Ci na pytanie co to jest wilgotność względna to się mylisz. A co dopiero rozumienie tak skomplikowanych pojęć jak para nasycona czy przesycona… :-). O zasady termodynamiki lepiej nie pytaj. Będą przysięgali na wszystkie świętości, że tego nie mieli…
          Pozdrawiam.
          Tadek

          1. To oczywiście nie jest wina uczniów, ale dążącej do zera ilości godzin przeznaczonych na fizykę i braku wymagań, bo to przecież nie jest przedmiot kierunkowy.
            Tadek

    2. Mamy od S Sudety i Karpaty , od W wyżyny Środkowoniemieckie, od SW Alpy, od N Wzgórza na Pomorzu. Trzeba do tego jeszcze dodać Góry Skandynawskie. Myślę, że na Ukrainie bliskość Morza Czarnego wpływa jedynie sezonowo na ilość opadów na stepach, bo napędza kręcące się tam okresowo niże, które dość długo tam przesiadują. Ale zdecydowanie częściej od nas mają tam skrajności w postaci wielomiesięcznych okresów suszy. W sumie od kilku lat walczą z powracającymi co roku pożarami większych obszarów.
      Poniżej mapka z rocznymi opadami na Ukrainie. Najbardziej sucho mają nad samym morzem:
      http://ukrmap.su/images/g8b/g8_20_files/image009.gif

  6. u mnie nuda pogodowa, pochmurno z temperaturą lekko na plusie, rzędu +1-3 stopni. W prognozach cały czas taka bezpłciowa aura ma być, niby jakieś tam słoneczka się w prognozach jawią ale pewnie będzie stratusisko wisieć. W styczniu było dużo ładniej niż w lutym.

    Jak się posprawdzają te prognozy, to luty bedzie miesiącem poniżej normy (albo blisko tej normy) o małych sumach opadów. Obecnie największa anomalia (około -2) jest na północnym-zachodzie kraju, a obiektywnie najzimniej na północnym-wschodzie, średnia koło -3.5*C.

    1. Schemat pogodowy (jeśli chodzi o chmury) od piatku jest identyczny. Rano wszędzie chmury, potem zaczyna sie rozjaśniać nad SW Polska a strefa przejaśnień sie rozrasta i porusza w kierunku NE. Dociera najdalej w okolice Torunia/Łodzi/ Piotrkowa po czym słońce zachodzi a w ciagu nocy ta strefa przejaśnień znika.
      Aczkolwiek dzisiaj doszła nieco dalej i jest nawet szanse ze tuż przed zachodem słońca zahaczy o Warszawę.
      Natomiast prognozy stabilnie mówią ze dopiero w czwartek jest szansa na pogodny dzień na Mazowszu. Jutro mozliwe co najwyżej niewielkie przejaśnienia.

  7. Oho zaczyna się -media podłapały temat nagłego ocieplenia stratosferycznego (SSW) i straszą meandrowanie prądów strumieniowych wchodzących w skład wiru polarnego spodowoduje długortwałą adwekcję mroźnych mas powietrza do Europy.
    http://nt.interia.pl/technauka/news-wir-polarny-moze-dotrzec-do-europy-i-ja-zamrozic,nId,2521187
    Tymczasem jest duże prawdopodobieństwo że luty może zapisać się jako chłodny bo w prognozach na następne 2 tygodnie nie widać większego ocieplenie a GFS w fusach widzi powrót zimy w III dekadzie lutego (nie jest wykluczone że może być podobny do tego albo jeszcze silniejszy).
    Bratni do was portal pogodowy meteoprognoza pisze o możliwości rozbudowy wyżu rosyjskiego który by nam zapewnił kolejną falę mrozów w II połowie lutego.

    1. A niech juz nawet zima wraca byle przyniosła sporo słońca- nawet ostatnia dekadę taka jak w lutym 2011 roku zaakceptuje ;)
      Narazie widać ocieplenie do 5-6 stopni wraz z jakaś tam szansa na słońce, osobiście watpię w kolejne ochłodzenie. Ale nie miałbym nic przeciwko gdyby pogoda w końcówce lutego była taka jak w pierwszej jego dekadzie w Szczecinie czy Poznaniu.

    2. @Zbigniew

      Sądząc z godziny o której to pisałeś, masz na myśli GFS z 06h. Ja go zawsze ignoruję. Zwykle jest chłodniejszy i (co ważniejsze) ma gorszy skill niż 00h i 12h. A nawet nieco gorszy skill w granicach sensownych prognoz (5-6 dni) może oznaczać zupełne rozjechanie się w strefie fusów.

      I oczywiście GFS z 12h nie ma ani jednego dnia z mrozem (tzn. temperatur ujemnych całodobowo) do końca fusów. Z tym, że tak jak zawsze trzeba przypomnieć, że dyskutujemy o fusach.

    3. to co narazie jest pewne to wyrazniejsze ocieplenie pod koniec tego tygodnia, chociaż nie wiadomo jeszcze czy ze słońcem czy bez. Ale srednia dobowa w całej Polsce powinna wzrosnąc powyżej zera. A w długoterminowych fusach widać tylko nijakość z temperaturą w okolicy zera przez całą dobę, czyli ogółem pochmurny dramat. No, ale może coś się jeszcze zmieni.

  8. GFS z 12 UTC mówi o tak absurdalnym bezkrólewiu i takiej bylejakości przez najbliższe dwa tygodnie, że aż ciężko w to uwierzyć. Ale… patrząc na ostatnie dni we wschodniej połowie Polski to wszystko jest niestety możliwe. Jak się patrzy na zarówno pogodę w Warszawie od 8 lutego jak i na tę aktualizację GFS to przychodzą na myśl dwa słowa – luty 2013 :( wtedy też mieliśmy tygodniami stałą temperaturę od -3 do +5 stopni niezależnie od pory dnia, i też zupełnie zero słońca (podkreślam tu słowo zupełnie). Luty 2016, w którym prawie codziennie pokazywało się jakieś słońce (rzadziej w drugiej połowie) to przy tym pikuś.
    No, ale spokojnie, lepszy taki okres w lutym aniżeli w marcu jak to było przez całą pierwszą połowę marca 2016 i od 6 do 13 marca 2017. To był dopiero koszmar.

      1. W zachodniej połowie Polski gdzie pierwsza dekada lutego była piękna na 100% nie. Ale w Warszawie? Jak dotąd jest koło 13 godzin słońca a we wspomnianej zapowiedzi GFS niemalże zero. Coz moge powiedziec, fus taki sam jak wczorajszy ECMWF i poranny GFS, tylko tym razem dla odmiany musimy liczyć ze to tylko fus.
        Jedno jest pewne- pierwsza połowa lutego w stolicy bedzie najpochmurniejsza od 5 lat i prawdopodobnie druga najbardziej pochmurna w obecnym wieku. Ale jeśli sprawdza ze przewidywania porannego GFS to kto wie, moze ten luty jeszcze przebije ten z 2014 roku 🌞
        Ale jak pisze- lepszy taki dramat w lutym niż w marcu czy – odpukać- kwietniu.

        1. No ale powoli zaczyna już być normą, że poprawa pogody na wschodzie statystycznie nadchodzi dopiero ok 20-25 marca… więc żaden dziw, że teraz nie ma w ogóle słońca. Od kwietnia pewnie sytuacja się zmieni i na wschodzie mogą być nawet rekordy usłonecznienia.

          1. no nie ma co sie oszukiwac ze Podlasie w ostatnich sezonach własnie tak wygląda – od pazdziernika do marca słońca zero, a od kwietnia do sierpnia/wrzesnia aż za dużo. Co by nie mówić ten region wg norm ma najwyższe usłonecznienie w Polsce.
            Mam jednak nadzieje ze Warszawa nie będzie taka jak NE kraniec Polski. Zobaczymy co pokaże jeszcze wieczorny ECMWF i GFS ale gorzej raczej już nie będzie ;)

        2. No to tu się zgadzamy lepiej teraz niż w marcu niż w kwietniu co oczywiście nie oznacza że w marcu nie będzie kontynuacji. I oczywiście luty 2018 jest narazie podobny pogodowo do tego z 2013: https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?ind=123750-99999&ano=2013&mes=2&day=28&ndays=28, ale póki co nie chcę go jeszcze oceniać i myślę że nie przebije lutego z 2013 ale widzimy że jest to miesiąc ponury z nijaką temperaturą. Najlepszy miesiąc zimowy narazie wg mnie w tym sezonie to styczeń, dzięki dużej dawce słońca w I dekadzie i niezbyt dużych opadów, ale jak na mój gust to i tak był kiepski styczeń- nie było ani specjalnie niskich temperatur ( czyli zabrakło prawdziwej zimy takiej jakiej oczekiwałem) ani bardzo wysokich ( mimo że styczeń wyszedł jako ciepły). Luty jest jeszcze nudniejszy. Już wiem że zima 2017/2018 podobnie jak jesień 2017 będzie dla mnie nieudana jeśli chodzi o pogodę. W sumie po najgorszej jesieni jaką pamiętam ( wszystkie miesiące z usłonecznieniem poniżej normy i z opadami powyżej) nadeszła jedna z najgorszych zim ( podobna do tych z lat 90-ych). Nie chcę być malkontentem jak Ert ale ostatni fajny miesiąc dla mnie to był sierpień 2017, a wcześniej styczeń 2017 ( akurat na początku stycznia przez 2 tygodnie miałem wolne podczas tych największych chłodów i sporo skorzystałem), nie najgorsze były jeszcze marzec ( ale tylko dlatego że był ciepły), czerwiec, luty- które potraktowałbym jako neutralne, resztę miesięcy odbieram negatywnie

          1. Wg mnie cały okres od maja do sierpnia w Warszawie był przyjemny. Oczywiście od 12 maja, co podkreślam.
            Tez mysle ze nie przebije lutego 2013, juz zreszta najnowszy GFS sie troche ogarnal, zobaczymy co zrobi model ECMWF. A co do marca i kwietnia to narazie wszystko wskazuje na to ze bedą to słoneczne miesiące. Ale to akurat nic nowego, bo co roku wszystko na to wskazuje. No, zobaczymy. Ja mam nadzieje ze od mojego powrotu do Polski (18 lutego) dni bez słońca bedą występować juz tylko pojedynczo (Max 2-3 na tydzien)

          2. @kmroz
            Niewykluczone, że po powrocie do Polski ok. 18.02 zastaniesz w kraju aurę termicznie niezdecydowaną (temp. “przez zero”), o ile nie później ponownie częściej (lekko)zimową. A na Słońce – poza krótkotrwałymi przerywnikami – na razie chyba lepiej się nie nastawiać, licząc na ewentualną niespodziankę…

          3. @lucas- niemniej te ciągi dni bez słońca w lutym sa nienormalne i chyba sam to przyznasz. To sie musi kiedyś skończyć. W styczniu i grudniu jak mówiłem to nic dziwnego, ale luty to juz troche inna historia. Od 2016 roku w tym temacie rzeczywiście sie stało cos mocno nietypowego.
            Najpóźniejsze dłuższe ciągi bez słońca miały miejsce wlasnie w pierwszej połowie marca. Ale były takie lata- bardzo często- ze juz od początku lutego sie takowe nie trafiały.

    1. moim zdaniem marzec 2016 był dużo gorszy niż luty 2016. Do 27.03 było bylejakie przedwiośnie z temperaturą 2-8 stopni w dzień i prawie ciągłym zachmurzeniem całkowitym (20/27 dni bez słońca). Bardziej zapamiętałem własnie marzec, bo ciągnęło się to pogodowe gówno jak guma, człowiek czeka na wiosnę, +15 ze słońcem, a tu ciągle +4 i chmury, aura jak w II poł listopada. Luty ’16 był dość dynamicznym miesiącem, było aż 8 dni powyżej +10 stopni (choć było kilka takich że było +13 i pochmurno, mimo wiatru halnego) i słońce czesto się pokazywało, aczkolwiek padało tego miesiąca niemalże codziennie.

      Na południu kraju marzec 2017 był o jakieś 40h słońca lepszy niż ten z 2016. I nie było takiej ilości paskudnego przedwiośnia. Pogodowe paskudztwo w 2017 roku za to szalało od 17.04 do 10.05. Ciekawe jak to będzie w 2018, może wreszcie dostaniemy wiosnę na miarę np. tej z roku 2007?

  9. Wrzesień ub.r. uświadomił mi, że pochmurny “dramat” możemy mieć także w porze ciepłej. Z drugiej strony wiosną nasłonecznienie jest średnio większe, niż jesienią – więc o takie przypadki, przynajmniej od połowy kwietnia, powinno być trudniej.

    Na razie jednak mamy luty i chyba c.d. przewagi nad Europą C pogodowego “bezkrólewia” – przy słabym gradiencie ciśnienia (a więc i słabym przepływie) zarówno przy pojawianiu się cyrkulacji W (jak np. obecnie), jak i jej osłabianiu/blokowaniu (jak ponownie od jutra do czwartku). A przy tym czeka nas chyba także brak wyrazistych anomalii – zarówno na minus, jak i na plus – czyli w praktyce lekka zima lub nieśmiałe przedwiośnie:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

    I choć nie przepadam za temperaturami “przez zero”, to jednak znacznie lepiej oceniałbym taki stan przy aurze pogodniejszej – tylko, czy i kiedy takowej możemy częściej się spodziewać także we E części kraju…???

    1. To już zdecydowanie wolę taki luty jak w 2014. Tak naprawdę pochmurny miesiąc może każdy nawet lipiec ( rok 2011). W drugą stronę od marca do października każdy miesiąc może być chyba z przewagą liczby dni słonecznych nad dniami pochmurnymi. Od listopada do lutego jest chyba mało prawdopodobne-nie przypominam sobie takich miesięcy-nawet w tych bardziej słonecznych ostatnio tj styczeń 2010, listopad 2014, luty 2014 czy grudzień 2015 przeważały dni pochmurne.

      1. problem z miesiącami zimowymi (i listopadem) jest taki, że chmury przynoszą nie tylko nize ale również wyże. Gdyby nie te pieprzone gnicie wyżów i wynikające z tego wielodniowe zaleganie stalowych chmur warstwowych (stratusy), to w zimie też by było >50% usłonecznienia.

        Niże są dynamiczne, przechodzi przez 1-2 dni i nara. Te niże “orkanowe” to nawet szybciej, potrafią gnać nad Polską z prędkością 110 km/h! A taki zgniły wyż to może wisieć 2 tygodnie non stop, i słońca przez te 2 tygodnie nie zobaczysz w ogóle. Najgorsza sytuacja to taka jak w II 2013 albo obecnie, czyli taka stagnacja nad nami. Wisi stratusisko i mała szansa, że odpuści. Pogonić go może jakiś mocny niż na przykład.

        1. Szansa teraz jest o tyle duża ze w całej zachodniej połowie Polski jest dzień w dzień słońce przez większośc dnia. Wystarczy ze sie to przesunie o 100-200 km a także np Warszawa i Katowice doznają słońca.
          Jak było w lutym 2013 to nie pamietam, ale wydaje mi sie ze wtedy było stalowo nad cała Polska.

          1. ale na ogimecie jest i tak dziura, bo wg tych danych od 3.01 do 28.02 słońca nie było w ogóle (przez cały luty zero, a w styczniu jakieś 5 godzin). To dla Katowic.

            Styczeń i luty 2013 były wprawdzie miesiącami wyjątkowo pochmurnymi (pamiętałem je z tego, że było albo około -5 i śnieżnie albo +5 i deszczowo, ale ZAWSZE pochmurno), jednak nie wierzę że przez cały luty było 0 słońca. Coś tam było, średnie usłonecznienie I oraz II 2013 w Polsce wynosiło koło 20 godzin.

          2. W Warszawie dziury dla tego okresu nie ma, ale zarówno w lutym jak i styczniu słońce pojawiało sie przez moze 6-7 dni na miesiąc
            Wiec akurat ta dziura tutaj duzo nie zmienia…

  10. To już zdecydowanie wolę taki luty jak w 2014. Tak naprawdę pochmurny miesiąc może każdy nawet lipiec ( rok 2011). W drugą stronę od marca do października każdy miesiąc może być chyba z przewagą liczby dni słonecznych nad dniami pochmurnymi. Od listopada do lutego jest chyba mało prawdopodobne-nie przypominam sobie takich miesięcy-nawet w tych bardziej słonecznych ostatnio tj styczeń 2010, listopad 2014, luty 2014 czy grudzień 2015 przeważały dni pochmurne.

    1. Styczen 2010 i listopad 2014? Na pewno nie pomyliłeś niczego? Bo to było akurat pochmurne miesiące.
      Natomiast najbardziej pogodne stycznie – 2008 i 2017- przyniosły faktycznie wiele dni z grubymi stratusami. W zeszłorocznym styczniu przecież przez 10 dni z rzędu nie pokazało sie wogole słońce, a mimo to usłonecznienie było dwa razy wyższe od normy.

      1. No fakt styczeń 2010 był przede wszystkim mroźny. Po 20 stycznia przyszła spora fala mrozów i było słonecznie, ale wcześniej było pochmurno. Utkwiły mi w pamięci po prostu te dni. Tak samo z listopadem 2014-początek miesiąca był bardzo ciepły i dość słoneczny, ale mniej więcej po 10 było już pochmurno. Ale rzeczywiście jak sprawdziłem na IMGW oba miesiące nie były słoneczne.

        1. Ja z listopada 2014 pamietam przede wszystkim najdłuższy ciąg za mojego życia bez słońca – od 7 do 22 listopada. Nawet w lutym 2013 czy grudniu 2005 czegoś takiego nie było.

        2. w 01.2010 to faktycznie pamiętam, że do 20-go słonca nie było prawie w ogóle. Dopiero jak przyszedł siarczysty mróz to wyszło, ale przy -23*C w nocy to słońce to marne pocieszenie chyba. Mi tam mróz nie wadzi, ale dla wiekszości osób -10 w najcieplejszym momencie dnia (i ponad -20 w najzimniejszym) to zdecydowanie za zimno, by wychodzić z domu z nieprzymuszonej woli.

  11. Coś się wydaje, że tegoroczny luty przerwie passę lutych (z okresu 2014-2017) ze sporymi ociepleniami już w pierwszej lub drugiej dekadzie miesiąca.
    Można się było spodziewać, że kiedyś będzie tak, że luty okaże się miesiącem chłodniejszym od stycznia (przynajmniej w sensie anomalii, ale i temp. bezwzględnej również) i coraz bardziej prawdopodobne, że tak będzie w tym sezonie.

  12. W Warszawie jak widze niebo sie w koncu wypogodzilo. Niestety to chyba najgorsza możliwa pora, bo słońca i tak nie ma (jest po drugiej stronie globu) a temperatura leci łeb na szyje. Jeśli stratusy nadejdą z powrotem koło 5:00 to pewnie znów bedzie calodobowy mróz- wbrew wszelkim prognozom.

    1. Choć za dnia (12.02) Tmax w Warszawie wzrosła do +2°C, to wieczorem przy rozpogodzeniach temp. zaczęła wyraźnie spadać – tak, że o godz. 23. wyniosła już -4°C. A tymczasem większość prognoz wskazuje na Tmin -1/-2°C (na dzień 13.02). To pokazuje jak najbardziej popularne modele (z UM i GFS na czele) nie doszacowują skali spadków temperatury związanej z czynnikiem radiacyjnym lub czasami także inwersyjnym.

  13. Szczerze mówiąc wątpię w to, że tegoroczny luty pod względem usłonecznienia będzie podobny do tego sprzed pięciu lat. Okres styczeń-luty 2013, to najbardziej ponury czas jaki przeżyłem. Luty był wtedy najbardziej pochmurnym drugim miesiącem roku przynajmniej od 1961 roku, zaś jedyny styczeń, który w latach 1961-2018 mógł równać się ze styczniem ’13 pod tym samym względem, był niemal identyczny styczeń 1983, przy czym należy podkreślić, iż był to miesiąc ekstremalnie ciepły. Grudzień 2012 też był mało słoneczny, choć w mojej pamięci jest inaczej, bo Wigilia, Boże Narodzenie i Sylwester były wówczas pogodne, a te dwa dni zapamiętuję najbardziej trwale. Nie zmienia to faktu, że zima 2012/2013, to pod względem usłonecznienia prawdziwy koszmar, przy którym tegoroczna zima nie jest taka zła.

    1. Przede wszystkim o tegorocznym lutym trzeba powiedziec jedna rzecz- jest skrajny w obie strony.
      Na zachodzie i częściowo północy jest to piękny luty. W Szczecinie idzie na przykład na rekord usłonecznienia. W samej pierwszej dekadzie 50 godzin słońca a w prognozach duzo słonecznej pogody w dalszym ciagu. Na wschodzie sytuacja zgoła przeciwna- tu przeważnie koło 10 godzin słońca i jak cos nie ruszy to faktycznie moze byc podobnie do tego z 2013 roku. Juz sie nie moge doczekać gradientu który z pewnością bedzie widoczny na mapce imgw podsumowującej usłonecznienie z lutego 2018. No chyba ze cos sie mocno odmieni.

  14. Obecne prognozy właściwie wszystkich modeli są zgodne co do tego, że w tym sezonie także II połowa lutego przyniesie nam co najmniej kilka (jeżeli nie więcej) dni z pogodą bardziej zimową.

  15. Popsuły nam się prognozy. Jeszcze 2 dni temu w prognozie mieliśmy fajną wiosnę, a teraz widać jakąś konkretną zimówkę. U mnie przez ostatnich 20 dni śniegu praktycznie nie było, człowiek wygląda w kierunku ciepła, a tu taka niespodzianka w prognozach ;/

    1. osobiście wolę śnieg / zimę pod koniec lutego niż w kwietniu albo w połowie maja :-) a zazwyczaj się tak to kończy – rozczarowaniem w marcu/kwietniu/maju* (*wersja dla 2017 roku), jeśli liczymy na powiew wiosny w II połowie lutego

  16. Ileż tego lutego nam zostało?! 2 tygodnie zaledwie… ja czekam z niecierpliwością na marzec, a tegoroczny luty jest bardzo nijaki… przypomina mi szary marzec tamtego roku, tyle że wtedy było o wiele cieplej…

    1. A ja jeszcze wcześniej jestem ciekaw, czy czasami nie będzie tak, że najbardziej śnieżnie w tym sezonie w skali kraju zrobi się dopiero w II połowie lutego?

          1. @ert – doceniam ze dopisałeś incydenty zimowe ;)
            Ale mam wrażenie ze nie w tym problem główny jest- największym problemem sa ciągnące sie dni ze stratusem. Jakby to sie skończyło to mysle ze wszyscy byliby zadowoleni. Incydenty zimowe w marcu i kwietniu zwykle sa bardzo krótkie(jeśli wogole sie pojawiają), często tez towarzyszy im niezła pogoda (jak w marcu i kwietniu 2015 na przykład)

          2. Byłem kilka lat temu na Krecie na weekend majowy.
            Wchodziliśmy na Balos, piękne słońce i jednocześnie lodowaty wiatr z północy.
            Dla miejscowych była to prawdziwa zima, chodzili w grubych kurtkach i czapkach.
            Parafrazując to co napisałeś – w greckim klimacie nikt wam nie zagwarantuje kiedy kończy się zima bądź incydenty zimowe.

          3. Wyjechałes z tą Grecją :). Porównanie mrówki do słonia. Mi tam by wystarczył u nas klimat Bałkanów, czyli Węgier, Serbii i Rumunii i juz by bylo dobrze.

  17. W Cieszynie w kilka godzin spadło 7cm świeżego śniegu i ciągle sypie, aczkolwiek temperatura oscyluje wokół 0st więc jakoś super nie jest, przynajmniej trochę lepsze powietrze teraz mamy bo przez ostatnie 3/4dni nie dało się wyjść z domu..

    A poranny ecmwf przynajmniej w moim regionie wypluł 2dni ocieplenie ( po +2st) a później kontynuację lekkiej zimy.. zobaczymy co z tego wyjdzie, bo jak już ktoś wyżej zauważył jeszcze 2dni temu GFS widział wiosenne temperatury na chwilę ;)

  18. Niektórzy to chyba zapomnieli w jakim klimacie żyjemy, że chcieliby wiosny pod koniec lutego. Wcale się nie dziwię, że ludzie chcą już cieplejszych klimatów bo późnojesienna badziewna aura trwa właściwie od września, a więc już szósty miesiąc, czyli ponad pół roku. Rok temu pora chłodna też trwała podobnie (od października do maja). Ale polecam wam lepiej przyzwyczaić się do takich rzeczy, zwłaszcza po tym co dzieje się w ostatnich latach niż wyczekiwać ciepła.

    1. @ert- w ostatnich 4 latach w końcówce lutego robiło sie zawsze ekstremalnie wręcz ciepło wiec nic dziwnego ze ludzie tego oczekują.
      Ja oczekuje przede wszystkim słońca, ktore przecież nie jest niczym niezwykłym w lutym. Nie chodzi o to by codziennie było pogodnie ale by dni bez żadnego słońca wyniosły nie wiecej niż 2 na tydzien.
      Niestety u mnie dwa ostatnie marce przyniosły przewagę dni z zerowym usłonecznieniem. I troszkę sie obawiam, ze ten tez przyniesie, mimo ze to skrajna anomalia.

    2. ercik u ciebie to chociaż zima jest bo styczen i luty mają tam tśr -2/-4 stopni, w takim Wrocławiu 1.11 zaczął się listopad i trwa on do tej pory, czyli już ponad 100 dni.

      chociaż ty masz swój świat i swoje farbki, bo i tak nawet twarde dane nie przemawiają. Jakby przyszedł rocznik taki jak np. 1940 (anomalia -2,11 i to od normy 1961-1990) to byś dopiero jobla dostał. Tamten rocznik miał średnią temperaturę w Polsce o dobre 3,5-4 st mniej niż roczniki 2015 i 2016. A w XIX wieku trafiały się jeszcze zimniejsze roczniki, najzimniejszy miał anomalię ponad -3. W takim 1929 to gołe badyle na drzewach musiały być co najmniej do połowy maja – kwiecień ’29 miał u ciebie średnią ledwo przekraczającą zero.

      1. Alewis, co do większości komentarza oczywiście zgoda, ale z tym listopadem to bym nie przesadzał jak we Wrocławiu przez niecała pierwsza polowe lutego usłonecznienie wyniosło wiecej niż wg norm za cały listopad.

        1. Przy anomalii -3 to odczuwalna musiała byc gdzies koło -8. Robi to wrażenie. Dobrze, ze przy GO to juz niemozliwe :). Rok temu luty chyba też wyszedł u mnie lekko poniżej normy, wiec tutaj masz racje. Mamy wiecej zimy niż południe.

          1. “Przy anomalii -3 to odczuwalna musiała byc gdzies koło -8.”

            Anomalia to nie temperatura. Sama anomalia -3 C to pewnie w lutym średniodobowo -5 C, a w nocy jeszcze mniej. A temperatura wyczuwalna zależy tez od wiatru więc mogła być -5 albo -10 C. Z tym, że nie byłaby to anomalia, także z tego powodu, ze nie słyszałem aby ktoś wyliczał średnie 30-letnie temperatury wyczuwalnej.

  19. Jeszcze jedna ciekawostka co do lutego z przeszłości – najwyższe śr. m-czne ciśnienie nad większością polskich stacji meteo wystąpiło w lutym 1976. Miesiąc ten okazał się b. suchy i wyjątkowo słoneczny – w Terespolu w skali 8-stopniowej zachmurzenie wyniosło zaledwie 3,0. Lokalnie na krańcach E i NE miało być jeszcze niższe – ale nie mam potwierdzonych danych. Co do temp 02.76 – okazała się niższa od normy z ub.wieku o 0,5st. na W do ponad 3,5 na SE, czyli jak na tamte czasy nie były to duże odchyły temp .

  20. Pamiętam jak kiedyś pisałem (tu albo na Doskonale Szare), że Republikanie w USA zaprzeczający wynikom badań naukowych nad klimatem, będą chcieli ubić przyszłe misje satelitarne obserwujące parametry klimatyczne. Otóz właśnie to zrobili, w projekcie budżetu NASA na 2019 rok:

    Five missions to scrutinize the climate on Earth are also being cut: the Radiation Budget Instrument (RBI); the Plankton, Aerosol, Cloud, ocean Ecosystem project (PACE); the Orbiting Carbon Observatory-3 (OCO-3); the Deep Space Climate Observatory (DSCOVR); and the Climate Absolute Radiance and Refractivity Observatory (CLARREO) Pathfinder.

    Na szczęście zostaje nam jeszcze ESA.

    1. Skasowanie misji które już trwają (DSCOVR) albo instrumentów które już zostały zbudowane (OCO-3) to niezłe świństwo i mam nadzieję że i tym razem Kongres do tego nie dopuści.

      BTW, astronomowie też są baaardzo wkurzeni za propozycję skasowania WFIRST.

  21. Jeżeli chodzi o usłonecznienie, to zauważyłem że czyste niebo/małe zachmurzenie (Toru ń) przynoszą ostatnimi czasy wiatry z SW i N, z kolei przy wiatrach z E pojawia się stratus. To jest dosyć dziwne bo zazwyczaj SW kojarzy się z aktywnym atlantykiem i jego dobrodziejstwem inwentarza w postaci chmur, deszczu i wiatru oraz chłodu (latem). Z kolei powietrze ze wschodu powinno być suche.

    1. Coś mi tu nie gra -5ppm wzrostu w ciągu roku ? – Wydaje mi się że dane dzienne są tu niewłaściwe do porównania ze względu na możliwość z dublowania błędów – W jednym dniu mogło być wachniecie w dół a w drugim w górę i stąd ta szalona różnica

  22. Póki co zapowiedzi na obecne dni temperatur przeważnie “przez zero” przy bardziej pogodnej W/N części kraju (niż E/S) sprawdzają się. I w tym tygodniu większych zmian w pogodzie już chyba nie będzie, tzn. temperatura ma pozostawać przeważnie bez wyraźnych anomalii w obu kierunkach, opadów ma być w sumie niewiele – choć do końca nie wiadomo jeszcze jak długo utrzyma się taka właśnie polaryzacja związana z zachmurzeniem?

    Zobaczymy natomiast na ile obecne zapowiedzi ponownego umacniania się zimy w przyszłym tygodniu już się nie zmienią (?). Na dzisiaj jednak bardziej prawdopodobne jest to, że II połowa lutego przyniesie odmianę wobec tego z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich rocznikach (niż, że podobnie jak wówczas czeka nas większe ocieplenie).

    1. Najlepiej niech te zgniłe wyże odejdą za Ural albo jeszcze dalej. Nie do końca wiem czemu (moze ktoś mnie oświeci) ale tej zimy każdy możliwy wyż ze wschodu oznacza stratusy.
      A niże atlantyckie przyniosły jak dotąd całkiem sporo słońca – zwłaszcza na początku stycznia i pod koniec grudnia.
      Mam osobiście wrażenie ze te wieczne ciemności to skutek nagromadzonej wilgoci po 2017 roku. Ale z drugiej strony tych ciemności juz od 2 tygodni nie ma w rejonach gdzie rok 2017 był najbardziej wilgotny. No cóz, jedyna pociecha ze w tym roku rzeczywiście rzadko i mało pada. Ale dzisiaj w Warszawie minie szósty dzień bez grama słońca i jak na luty to juz jest po prostu nienormalne. Ciekawe jak to bedzie w czwartek, kiedy wg niektórych prognoz jest jakaś tam szansa na kilka godzin słońca.

      1. @kamil- mi tego nie musisz mowić bo juz 10 postów pod tym artykułem napisałem o skrajnościach w usłonecznieniu w Polsce. Linia graniczna z niemalże pełnym słońcem i całkowitymi chmurami przebiega z tego co sie orientuje gdzies miedzy 19 a 20 południkiem.
        Jednak im bliżej tego wyżowego wschodu tym wiecej chmur, a tymczasem nad całymi Niemcami, Francja czy zachodnia połowa Polski gdzie jest niższe ciśnienie jest pogodnie.

        1. kmroz, mieszkańcy kuj-pom też “wycierpieli” w ostatnich miesiącach, szczególnie tragiczny był okres od II połowy listopada do końca stycznia, a teraz mamy trochę “szczęścia”.

  23. Kurde podniecacie się tym nasłonecznieniem jakby to jakieś znaczenie wielkie miało w codziennym funkcjonowaniu…

    1. @jogi – bo to jest podstawowy parametr w odczuwaniu pogody przez człowieka. Jakby miało być przez tydzień bezchmurnie to nawet -30 w pełni dnia bym bez problemu zaakceptował. Cóż, skoro nie luty, to liczę na to że chociaż marzec albo kwiecień pobiją rekord usłonecznienia.

      1. bez przesady, -30 w dzień by solidnie dało w kość, całe życie jakie znasz i jesteś przyzwyczajony by się obróciło do góry nogami. Nasza infrastruktura jest projektowana pod temperaturę do -20*C.

        Taki mróz jak w styczniu 2010 jest do przejścia, -10 za dnia koło -20 nocą, przez parę-paręnaście dni idzie go wytrzymać.

      2. -30 za dnia takiej temperatury jeszcze nie widziałem. Taka ciekawostka- najniższą maksymalną jaką znalazłem to -26.1 w Suwałkach w 1956 roku i było to nie w tamtym słynnym lutym ale jeszcze w styczniu tego roku- dokładnie 31 stycznia ( dla porównania najniższa maksymalna lutego to -23.9 w 1956 roku, ale to już Mikołajki, gdzie zanotowano tez najniższą maksymalną dla grudnia -20.0 w 1969 roku) wcześniejszych okresów nie znalazłem danych – bardzo ciekawy jestem maksymalnych temperatur w styczniu 1950 roku bo z tego co wiem na wschodzie Polski panowały wtedy wyjatkowo niskie temperatury. Tak apropo ekstremalnych mrozów w ciągu dnia

        1. 10 II 1929 mogło być gdzieś -30 w dzień. w Puławach było tego dnia -28,9*C o godzinie 13:00. Potem o 21:00 było trochę cieplej, niecałe -28. Tmin tego dnia w tym miejscu to absurdalne -36.

          http://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2017/01/ku2-2.png

          Takiej pizgawki lepiej żeby jednak nie było, to nie są temperatury na nasz klimat. -15 w dzień jak w styczniu 2017 to naprawdę jest maksimum tolerki na mróz.

          Nawet nie chcę myśleć o ile % była by przekroczona norma smogowa gdyby taki luty 1929 teraz wystąpił. No dobra mamy GO, odchylenie było by nie -11 tylko -9. Też dramat z leksza.

          1. Ostatecznie tego dnia z tego co widzę z tego wykresu temperatura maksymalna osiągnęła tam -26.4. Możliwe że gdzieś mogło być jeszcze zimniej. W dzisiejszych czasach temperatury maksymalne gdziekolwiej w Polsce poniżej -25 stopni są trudne do wyobrażenia, ale np. ostatnie wyjątkowo niskie temperatury maksymalne poniżej -20 stopni w ciągu dnia mieliśmy w styczniu 2006-lokalnie oczywiście

      3. Troche sie zagalopowałem obserwując jeszcze poprzednia osłonę GFS, która była skrajnie tragiczna. Po prostu chciałem podkreślić ze luty taki jak w 2013, czy taki jak ten do tej pory na wschodzie to podobny poziom patologii. Jeden zagraża zyciu i funkcjonowaniu społeczeństwa a drugi doprowadza do silnej depresji i sprawia ze odechciewa sie żyć. Ale oczywiście po przemyśleniu wszystkiego na trzeźwo- a także pocieszeniu sie nowa, minimalnie lepsza odsłona GFS- zdecydowanie uważam ze jednak najwyżej -15 w pełni dnia bym stolerowal pod warunkiem słońca. Niższe temperatury to skrajna patologia.

      4. @kmroz
        Minus 30 st.C w ciągu dnia i bezchmurnie ze słońcem przez tydzień. To zadusiłybyśmy się w smogu i jest duże prawdopodobieństwo, że nastąpiłby spory blackout. Przy minus 30 st. C i tak będzie bardzo zimno i nawet słońce najwyżej w ciągu zimy czyli w II połowie lutego tego nie zmieni. Mnie osobiście słońce tak nie “rozpala” tylko jest pozytywnym czynnikiem, który nie zawsze przedkłada się na odczucia temperatury.

        1. Dla mnie jest i pozytywnym czynnikiem i “rozpala” mnie odczuwalnie nawet o 5-10*C chyba, że mocniej oziębia silniejszy arktyczny wiatr. Bez słońca nawet odwilże z Tmaxami ok. 5*C sprawiają, że jest mi odczuwalnie zimno, podobnie jak by było -2*C i chmury. Dla mnie prawie żadna różnica. A gdy świeci słońce mogę cieszyć się pogodą nawet przy -5*C w dzień.

    2. Pewnie ma dla wielu osób – dla mnie ma. Może być i -10 za dnia byle było słońce choć 4 dni w tygodniu.

      We Wrocławiu luty nagradza nam fatalny pod względem usłonecznienie styczeń – do wczoraj było już więcej słońca niż przez cały poprzedni miesiąc i mimo tego, że średnia temperatura jest poniżej normy to mi to nie przeszkadza bo i tak jest odczuwalnie całkiem ciepło (jak na luty) – słońce + słaby wiatr + brak opadów robią swoje. Z tego co widziałem na “satelicie” mamy po prostu sporo szczęścia że trafiały się u nas dziury w stratusach.

  24. Arctic Haze… I co z tym SSW? Nawet jakby teraz powstało jaki by to miało skutek? Media straszą że jak powstanie SSW to czeka nas ekstremalnie zimny Luty… Ale to ma aż taki szybki wpływ na klimat?

      1. Najbardziej to mnie śmieszy ze tvn meteo podchwytuje zimne odsłony GFS a te cieplejsze kompletnie ignoruje. Nic na tvn meteo nie czytałem o tej z wczoraj mówiącej o wiośnie w ostatniej dekadzie i założę sie ze o dzisiejszej popołudniowej tez słowem nie wspomną.
        To jest bardzo dziwne bo oni przez cała zimę jak ludzie chcieli zimy mówili ze bedzie ciepło (co sie jak pamiętamy nie zawsze sprawdzało) a teraz jak juz każdy powoli wyczekuje wiosny to mówią o największym ataku zimy.

        1. O mroźnej całej drugiej połowie lutego informuje też jeden z portali pogodowych, który słynie z “pięknej łaciny”. Portal przepowiada też zimny marzec. Dodam że owemu portalowi częściowo sprawdziły się prognozy na początek lutego. Zapowiadano tam ochłodzenie w I dekadzie tego miesiąca ale było on słabsze niż pojawiło się tam w we wcześniejszych prognozach

        2. @anonim
          Domyślam się o jakim “portalu, blogu pogodowym piszesz”. Ta “piękna łacina” to oczywiście szambo. Tylko problem w tym, że ten “blog”, który cytujesz przewidywał zimny luty i marzec także w 2016, 2017, ale wtedy prognozy mu się nie sprawdziły.

      2. Model GFDL-ESM2M przewiduje wystąpienie ekstremalnie
        zimnego lutego na około 2019 i marzec podobny do marca 2013 na rok 2020. Kiedyś ktoś napisał o tym artykuł n tym blogu.

    1. media straszyły też zimą stulecia, a jaka ta zima jest każdy widzi. Jest to po prostu zima ciepła, jej anomalia to wciąż pi razy oko +2 i to względem ciepłej normy 1981-2010.

  25. W wieczornych odsłonach pojawiła się rozbieżność – GFS cieplejszy w terminie do +240 h nadal za nudną pogodą bez żadnych zwrotów akcji, a ECMWF podtrzymuje, że w przyszłym tygodniu wpadnie mroźne powietrze.

    Zobaczymy jutrzejsze wróżby.

    1. Bo te zapowiedzi jeszcze nieco “pływają”, ale raczej przy tendencji do spadku (niż wzrostu) temperatury w przyszłym tygodniu.
      Nie można przy tym wykluczyć, że byłaby to najwyraźniejsza “blokada” i spływ z NW/N/NE podczas tej zimy (czyli de facto na jej finiszu).

        1. @ert prosze cie nie wraca żadna zima- dzisiejszy GFS juz sie z niej wycofał i założę sie ze ECMWF zrobi to samo jutro.
          A poza tym po raz kolejny ci przypominam ze przez ostatnie lata na przededniu wiosny (przełom lutego i marca) było rok w rok ekstremalnie ciepło. No i oprócz przypadku z 2013 nie było to chwilowe ciepło… także nie wiem czemu “nic dziwnego”.
          Oczywiście końcówka lutego i tak w tym roku bedzie najchłodniejsza pewnie od 2011, po sześciu skrajnie ciepłych przyjdzie taka dość… przeciętna, moze nawet lekko chłodna. No ale do końcówki lutego jeszcze sporo wiec moze sie duzo zmienić- znając życie w stronę ciepła.

          1. Dni coraz dłuższe, słońce coraz mocniejsze. Czy to sie komuś podoba czy nie, wiosna coraz bliżej! Rowniez na wschodzie polski ciemności nie bedą wiecznie trwać.

          2. @ert- do 7 dni modele maja jakiegoś tam skilla. A na tym zakresie nie widać powrotu prawdziwej zimy, widać natomiast lekkie ciepło.

          3. @kmroz
            “Dni coraz dłuższe, słońce coraz mocniejsze”
            Wydłużający się dzień i słońce święcące coraz wyżej świeci, ale to jest takie słabe pocieszenie.
            Ekscytowałeś się kiedyś prognozami, które mówiły o dużej ilości słońca w lutym? Ile wówczas z tych prognoz zostało? Co prawda na północy Polski było kilka dni pogodnych, a nawet bezchmurnych, ale nie wszędzie było tak słonecznie.
            Przestrzegałem Cię kiedyś, że luty mimo że ma najdłuższe dni ze wszystkich miesięcy zimowych i to że słońce świeci coraz wyżej nie czyni go “pięknym”. Ta według norm i okresów bazowych 1971-2000, 1981-2010, itd ma największe usłonecznienie, ale nie zawsze tak jest. Pisałem ci kiedyś, że luty jest jednym z miesięcy kiedy pojawiają się tzw zgniłe wyże (i to zarówno przy chłodnych jak i ciepłych masach powietrza). Ale o jego ewentualnej pochmurności nie muszą decydować tylko zgniłe wyże, ale także dominacja niżowej pogody.
            “Czy to sie komuś podoba czy nie, wiosna coraz bliżej”
            No niestety nie mamy wpływu na pogodę.

        1. W obecnej chwili największym możliwym “złem” sa spływy ze wschodu. Nie chodzi o temperaturę, a bardziej o wilgotne powietrze, którego efektem sa stalowe stratusy. Spływ z zachodu oczyścił polowe Polski z tego, za przeproszeniem, gowna.
          A poza tym czekamy na wiosnę, nawet jeśli nie termiczna to chociaż “solarną”. Jak wyżej pisałem, słońce umili każda temperaturę.

          1. W tych “spływach” ze wschodu problem jest dużo wilgoci jaka dociera także z tego kierunku wraz z przetransformowanym powietrzem polarnomorskim albo znad N Atlantyku (łukiem nad Europą N/E – jak w II dekadzie stycznia b.r.), albo od niżów śródziemnomorsko-czarnomorskich (jak ostatnio np. w dniach od 08.02 b.r.).

  26. Już teraz słońce ładnie daję, u mnie na 13 dni lutego 8 miałem ze słońcem a i no przemierza każdego dnia coraz dłuższą drogę :)

  27. Szybkie pytanie,
    czy poza GFS czy ECMWF nikt z forum nie ma dostępu do innych modeli ?
    Wiadomo jak słabe one są w prognozowaniu trendów długoterminowych a samo forum tutaj nie zajmuje się prognozowaniem tylko raczej informowanie jak jest, jak było i co kolejne wiązki GFS “wypluły”.
    Jest blog tzw. “Królowy” , zakładam osoby bez doświadczenia/wykształcenia meteo, która wg o wiele lepiej “przewiduje” trendy pogodowe (zapewne dzięki właśnie dostępowi do płatnego modelu).
    Do czego dążę, są tutaj osoby “w zawodzie”, które, w kontekście prognoz nie wychodzą poza to co dwa wspomniane modele dają (oczywiście potrafią wyłapać tzw. “syf” czy nierealne extrema ).
    Ale niestety nic ponad to nie przedstawiają sobą co naprawdę jest dość smutne.

  28. jeszcze wczoraj UM dawał u mnie sporo słońca na jutro, dziś już po tym nie ma śladu, w prognozie widać stratusa cały dzień i temperaturę ok. -2*C. Lipa z tą pogodą, ile można patrzeć na te szare chmury. Niech chociaż będzie ładny marzec, bo ostatni taki był 4 lata temu.

  29. A tymczasem anomalia lutego 2018 po pierwszych 13 dniach tego miesiąca wynosi minus 0,72 K i jest ona mniejsza niż po 13 pierwszych dniach lutego 2017 (wtedy było minus 2,85 K).
    https://s17.postimg.org/52zw1hwtr/luty_2017_i_2018.png
    Tylko później cała II połowa lutego była stabilnie ciepła (odwilżowa), a teraz się na to niestety nie zanosi. W prognozach widać takie większe ocieplenie do 5-10 w ciągu dnia na zachodzie Polski, a wschód Polski ocieplenia nie odczuje bo będzie tam 0-5 st.C (na kilka godzin) w ciągu dnia, przymrozki w nocy, a później umiarkowana zima. II połowa lutego może przynieść kilka dni z mrozem w ciągu i opadami śniegu, których nie było od 5 lat (czyli od lutego 2013). II połowa lutego 2013 była mieszana przyniosła kilka dni z umiarkowaną zimą, ale także odwilżą. Jeszcze chłodniejsza była II polowa lutego 2011 roku, która była bardzo zimna (był to jeden z najbardziej silnych epizodów zimowych zimy 2010/2011). Zobaczymy czy w II połowie lutego tegorocznego lutego będzie najwięcej dni z epizodem zimowym od 2013 czy 2011 roku.
    Trochę irytujące byłoby to, że w II połowie lutego, w której dni są najdłuższe i słońce świeci najwyżej podczas meteorologicznej zdarzyłby się najsilniejszy epizod zimowy. Szkoda, że to mroźne powietrzne nie wyszalało się w styczniu.

    1. Z drugiej strony luty jest średnio ok. 0,5-1 st. cieplejszy od stycznia – a nie o rząd 4-5 st. jak wynikałoby to z lat 2013-2017. Można się było spodziewać, że po 2012 r. kiedyś ponownie nastąpi w tym względzie zmiana (podobnie kiedyś może też być tak z grudniem).

    2. w takim 2011r. przecież też już nie było jakiejś tragedii, pamiętam że wtedy rano padał śnieg którego po południu potrafiło nie być i to przy Tmax poniżej -5 stopni. Słońce w II poł. lutego coś tam zaczyna już grzac i czuć je nawet przy mrozie. To nie to samo, co taki mróz 20 grudnia czy 10 stycznia, kiedy słońce jest nędzną lampką świecacą pod kątem 15*

  30. Dzisiaj od samego rana słyszę w pewnej stacji telewizyjnej że po 20.02 wraca mocna zima, jakiej jeszcze w tym roku nie było… ja podchodzę do tego z dystansem jeszcze, bo owszem jakieś ochłodzenie w prognozach za ponad tydzień się pojawia, ale jeszcze nie wiadomo jakie… a na pewno nie -20 tak jak już dzisiaj straszą. Nie mówię, że to jest nie możliwe, ale jeszcze do tego czasu trochę mamy…

      1. Narazie w zasięgu skilow sa temperatury ze średnia dobowa powyżej zera. Zarówno GFS i ECMWF w koncu tez “obudziły” troche słońca co mnie bardzo cieszy.

  31. Szykuje sie atak zimy w 3 dekadzie lutego , NAO ma spasc na wartosci ujemne , no coz zbliza sie wiosna wiec to juz standard , zimna wiosna deszczowe lato ponura jesien , stratusowa zima , coz taki mamy klimat

      1. Moze na mapach ale dla przecietnego obywatela liczy sie to co widzi za oknem , a za oknem widzi mrozy ciagnace sie do maja i snieg jak w zeszlym roku niszczace plony , chmury malo slonca , snieg na wielkanoc , deszczowa majowka przymrozki takie sa ostatnio wiosny

        1. I po raz kolejny sie potwierdza moja teza, ze ludzie pamiętają o zimnie a o anormalnym cieple, ktore sie regularnie pojawiało wiosna 2017- wogole.
          Nie mrozy, tylko przymrozki, drogi kolego poza tym. Mrozy to sie po raz ostatni pojawiły 16 lutego w tamtym roku.
          A o majowce można wiele powiedziec ale nie to ze była deszczowa. Było dość zimno, ale bardzo słonecznie (tuż przed nią i tuż po niej było duzo gorzej)

        2. I juz nie moge sluchac tego gadania ze “wraz z końcem lutego przychodzi zima” bo od lat o tej porze pojawia sie wlasnie silne ocieplenie (nawet w 2013 roku!)

      2. a w 2017 to nie była zimna? Marzec wprawdzie ciepły ale pochmurny, zresztą dla mnie marzec to jeszcze nie wiosna tylko przedwiośnie (normy wieloletnie dla marca są dość zdecydowanie poniżej +5*C). Kwiecień był zimny i brzydki, maj był do 11 zimny i brzydki, a potem przyszło…lato.

        Więc tak, w 2017 roku wiosna była zimna.

        Opcja z 2017 dla mnie chyba nawet gorsza niż z 2013. W 2013 marzec był po prostu jak ładny styczeń (dużo słońca i mróz ale nie jakiś dziki, największy w nocy jakieś -17*C a nie -30), potem od 10.04 było ciepło, często grubo ponad 20*C.

          1. A w większości ciepłych zim 50-80% zimy jest zeżarte przez późną jesień oraz paskudne przedwiośnie. I jest to dużo częstsze zjawisko niż taka wiosna jak z 2013 roku.

          2. Zależy, gdzie się mieszka. Ja wiosnę 2013 wspominam bardzo dobrze, bo co prawda zima trzymała do początku kwietnia fest, ale za to potem wiosna była konkretna, nie tak jak zwykle nad morzem, gdzie tak naprawdę do połowy maja potrafi być raczej zimniej niż cieplej – wystarczy, że dmucha od wody.
            tu gdzie mieszkam do wiosny mamy co najmniej półtora miesiąca, i już. trzeba się z tym pogodzić.

        1. @alewis- ty rowniez rozumiem zapominasz o anormalnym ciepłe jakie sie kilka razy w marcu pojawiło, a także- co wiecej o początku kwieynia. Zimno sie pojawiło nie wraz z rozpoczęciem marca tylko juz w dr

          1. Widzę, że coraz więcej ludzi widzi w jakim mieszkamy klimacie i nie nastawia się na ładną wiosnę. Cóż, ostatnie dwie brzydkie wiosny i lata jak widać uświadomiły, że bliżej nam do Skandynawii niż Bałkanów. Ciepło pewnie tradycyjnie się zrobi po 10…kwietnia i to tez pewnie na dwa, trzy dni, a potem tradycyjnie dwa tygodnie zimnicy.

          2. Po pierwsze dyskusji nie bedzie gdy dalej bedziecie zrównywać ciepło z ładnie/słonecznie. To jak wtedy opisać np marzec 2017? Czy nawet luty 2016, marzec 2016, czy tez… mijająca zimę.
            Albo lipiec 2016?
            A po drugie- to chyba faktycznie kończę ten temat, bo ile wam nie tłukę ze marce co roku przynoszą na początku ocieplenia i ze (poza kwestia dość nietypowych prognoz długoterminowych) nastawianie sie na ciepło w marcu JEST uzasadnione w związku ze statystyka z poprzednich lat- to wy dalej swoje ;)
            Pewnie marzec jak zwykle bedzie ciepły i pochmurny, a wszyscy bedą mowić jak to jest zimno i gdzie ta wiosna, gdy na termometrach jest ponad 10 stopni ;) jak zwykle bede odczuwał czytając te teksty złość pomieszana ze śmiechem.

        2. Ja wiosnę 2013 także wspominam bardzo miło :) Szczególnie II i III dekadę oczywiście, pamiętam, że w jeden dzień, około 25.04 obserwowałem zmiany na jabłonce pod oknem i wieczorem w porównaniu do rana to już było inne drzewo. Forsycje kwitły wtedy po 15.04, a kasztany zakwitły idealnie na matury. W zeszłym roku forsycje kwitły jeszcze przed astronomiczną wiosną, a kasztany nie zdążyły nawet na matury. No i też nie zapomnę ostatnich, dogorywających śladów śniegu 18 kwietnia przy temperaturze prawie 25*C

  32. swoją drogą mam rozterkę co do norm wieloletnich, bo np. zmienność zim w Polsce jest na tyle duża, że 30 letnia norma to wciąż dość mało – lepsze było by użycie normy 50 albo nawet 100-letniej. Na przykład taka norma dla stycznia jest teraz sztucznie napompowana przez anomalnie długą serię ciepłych styczniów (1988 – 2002 prawie wszystkie ciepłe niektóre bardzo)

    Z drugiej strony nie można zakładać długich okresów nominalnych z powodu GO. 30 lat to już jest dużo w jego obliczu, najlepiej jakby się dało stosować okresy 10-15 letnie.

    Ciężko stwierdzić, co jest bardziej miarodajne. I nie da się zastosować idealnego wyznacznika.

  33. Osobiście mam tylko nadzieje że jeśli sprawdzi jeden z pokazywanych w prognozach scenariuszy tzn jeśli dojdzie do dużego ochłodzenia w III dekadzie lutego to ochłodzenie nie potrwa zbyt długo i nie przeciągnie się na marzec. Dla mnie nie ma nic gorszego niż brak zimowej pogody w zimie ( czyli wtedy kiedy śnieg i mróz powinien występować) lub jej niewiele i w słabym wydaniu jak to mamy w tym sezonie i przyjście dużych chłodów później -wczesną wiosną a takim miesiącem wczesnej wiosny jest już dla mnie marzec. Nie wiadomo oczywiście czy ten scenariusz się sprawdzi bo narazie nie daję wiary ani temu ochłodzeniu ani jakiemuś ciepłu pod koniec miesiaca jak napisałem wyżej, ale taki sceanriusz w każdym razie się już pojawił.

    1. @anonim- cos takiego jak mowisz ostatnio miało miejsce (w pewnym stopniu) w sezonie 2004/05. Wtedy zima zaczęła sie w połowie stycznia (wczesniej były co najwyżej marne podrygi) a skończyła w połowie marca. Pózniej zimowe marce zdarzyły sie w 2006,2010 i 2013 roku- za każdym jednak razie po mroźnej i śnieżnej zimie.

  34. Jeśli porównujemy ze sobą wiosny 2013 i 2017, to ta druga była dla mnie zdecydowanie zimniejsza. Podobnie jak alewis27, uważam marzec, miesiąc w którym przekroczenia 10 stopni stają się normą dopiero w ostatnich dniach, za miesiąc przedwiosenny, a “pełnowartościowa” wiosna, to dla mnie kwiecień i maj.
    Marzec 2017 był niby ekstremalnie ciepły, ale naprawdę ładnie było tylko przez pierwsze i ostatnie pięć dni – reszty miesiąca nie nazwałbym brzydką, ale nieszczególną, z uwagi na zachmurzenie i ciepłe noce windujące średnią temperaturę dobową. Najgorsze (tak, najgorsze), było jednak to skrajne ocieplenie z początku kwietnia. 2 kwietnia w Nowym Sączu zabrakło 0,1 stopnia do progu dnia gorącego. Intensywnie zaczęła rozwijać się roślinność, takiego czegoś nie widziałem nawet w 2009 roku. 9 kwietnia była Niedziela Palmowa. Byłem wtedy w Rynku, gdzie zaczynał kwitnąć słynny w Nowym Sączu kasztan (zazwyczaj dzieje się to ok. 25 kwietnia). Podobnie działo się z drzewami owocowymi. I wtedy wydarzył się dramat. Druga połowa kwietnia była tak zimna, że kiedy 1 maja wybrałem się na spacer, doszedłem do wniosku że wegetacja roślin od trzech tygodni nie poszła ani trochę naprzód! Przymrozki do 13 maja wymroziły wiele drzew i upraw.
    W 2013 roku marzec był ekstremalnie chłodny, ale po 10 kwietnia nie było już żadnych ekscesów zimowych i wszystko mogło rozwijać się bez przeszkód, tyle że z opóźnieniem. Efekt tego był taki, że po “zimnej” wiośnie 2013 zebrałem w ogrodzie dwa pełne wiadra czereśni, a na działce równie dużo orzechów, zaś po “ciepłej” wiośnie 2017, wszystkie owoce mogłem zmieścić w garści.
    Gdybym miał gwarancję, że kwiecień i maj nie przyniosą żadnych przymrozków ani opadów śniegu, to mogę przyjąć nawet marzec 1987.

    1. @piotr – i to jest dobre opisanie wiosny 2017, całkowicie sie zgadzam. Marzec brzydki i niezwykle ciepły (z ładnymi i juz skrajnie ciepłymi okresami). Kwiecień najpierw skrajnie ciepły i piękny, pózniej dla odmiany ogółem tragiczny. Maj do 10go kiepski (ale u mnie bardziej pełen skrajności bo potrafiło byc zarówno 24 jak i 8 w pełni dnia), a po 10tym juz wręcz letni.

      1. Znowu kwestia gustu. Dla mnie wiosna 2013 była gorsza dlatego że jak napisałem dla mnie marzec to już jednak wiosna a nie przdwiośnie ( staram się trzymać meteorologicznych pór roku) a to co się działo w marcu uważam za przesadę ( -21 stopni w III dekadzie to zdecydowanie przesada dla mnie, oraz ogólnie długi okres chłodów od II dekady marca. Gdyby to trwało tylko przez pierwsze 2 dekady marca to jakoś bym to przełknął, chociaż też nie byłbym zadowolony). Później przyszły kolejne “niespodzanki” typu olbrzymie ilości śniegu jak na kwiecień w I dekadzie, a śnieg w kwietniu jest już dla mnie irytujący. II połowa kwietnia była ciepła ale czy rzeczywiście było cały czas ciepło i sucho- nie w tym cieplejszym okresie temperatura w dzień spadała w pojedyncze dni do 10 stopni i padał deszcz. No i maj co z tego że ciepły jak był pochmurny i wilgotny-przejrzyjcie sobie dane z ogimetu nt przebiegu temperatur marca, kwietnia i maja oraz dane z biuletynu monitringu klimatu szczególnie nt usłonecznienia i sumy opadów maja 2013. Nie wiem może to jest tak że lepiej pamięta się to co było rok temu niż 5 czy więcej, może rzeczywiście kwestia gustu. Pomijając te czereśnie dla mnie wiosna 2017 była kiepska bo pochmurna ( głownie marzec), ale jednak wiosna 2013 znacznie gorsza gdybym miał mieć powtórkę to wolałbym z 2017. II połowa kwietnia 2017 była zimna ale musimy brac pod uwagę cały miesiąc podobnie jak w 2013. A poza tym pomimo dużych, dciągnących się chłodów i opadów deszczu w II połowie kwietnia 2017 nie było przynajmniej u mnie opadów śniegu. Było zimno ale nie wyjątkowo, tylko się ciągnęło długo. Później w maju mieliśmy 1-2 incdytenty zimowe ( tak szczerze to na nizinach w maju już ich nie powinno być, ale taki mamy klimat) ale lokalnie, u mnie było bardzo zimno ale padał deszcz. Marzec był pochmurny, ale niezimowy.

    2. w 2017 roku to w ogóle nastapiła jak dla mnie niezwykła sytuacja, w której to w marcu ani razu nie padał u mnie śnieg, ale często później padał w kwietniu (często jak na kwiecień oczywiście), a nawet udało mu się spaść 9 maja (to już był ewenement, najpóźniejszy śnieg w historii post-PRL, poprzedni rekord był 3.05.2011)

      Zarówno marzec bez ani jednego śniegu oraz opad stały 9 maja to przypadki niezwykłe. “Letnie” temperatury na przełomie marca i kwietnia także, choć tutaj bardziej widowiskowe jak dla mnie było 26*C rok wcześniej (5.04.2016). W 2017r. temperatura nie doszła nawet do 24*C, choć jak na tę porę roku i tak była dość wysoka.

      Sam chłód rzędu 0-5 stopni w dzień i przymrozka w nocy nie jest niczym niezwykłym w miesiącach wiosennych, nawet w ciepłym maju 2016 w połowie zrobiło się bardzo zimno z temperaturą krążącą wokół +5*C w pełni dnia. Ale to zimno zwykle trwa chwilę, 3-4 dni i po krzyku. A tutaj jak 14 kwietnia zaczęło poważnie się ochładzać, tak skończyła się ta patologia dopiero koło 13 maja i miała kilka “dołków” z ekstremalnie dużymi anomaliami ujemnymi.

    3. A pamiętasz 2014 rok?
      Wtedy wegetacja przyszła najwcześniej w historii. I skończyła się także najpóźniej w historii. Nic dziwnego, bo 2014 rok był chyba najcieplejszy w historii pomiarów na terenie naszego kraju.

      1. najcieplejszy był 2015 w skali kraju, ale już lokalnie z tym było róznie bo u mnie najcieplejszy był 2014 mimo nie za udanego lata (ciepło tylko od 1.07 do 10.08, dużo chmur, parno)

        ja ten rok zapamiętałem z 5-miesięcznej wiosny która się zaczęła w lutym a skończyła dopiero w czerwcu, anomalia temperatury sukcesywnie spadała im bliżej lata (czerwiec to wyszedł wręcz poniżej normy 1961-1990 wtedy)

  35. @kmroz- w naszym klimacie jest możliwe nawet to że po bardzo ciepłych, praktycznie nie zimowych: grudniu, styczniu, lutym może przyjść zimny i wręcz zimwoy marzec. Co prawda po ciepłej zimie najcześciej przychodzi ciepły marzec co nie znaczy że to jest jakaś reguła

    1. Nie mowię ze to niemożliwe- ale jednak statystycznie większe prawdopodobieństwo jest po mroźnej zimie. Do listy 2006,2010 i 2013 dołączę rowniez marzec z 2003.
      W tym roku wbrew wszelkim prognozom pewnie tez bedzie ciepły i pochmurny jak przez ostatnie 2 lata

      1. arctic haze dawał już dane z korelacji, i rzeczywiście marzec z miesiącami zimowymi koreluje mocniej niż cokolwiek innego z czymkolwiek innym.

        Szansa na zimny marzec po ciepłej zimie jest niezmiernie mniejsza, niż na przykład na zimny czerwiec po ciepłej wiośnie.

          1. Korelacja stycznia z marcem w tym wieku była zgodna definitywnie w 2002,2003,2006,2007,2008,2011,2012,2013 i 2015. W pewnym stopniu zgodna (inny kierunek anomali ale różnica nie wielka- np oba blisko normy) w 2001, 2004i 2009.
            To samo jeśli chodzi o luty i marzec.
            Zgodność: 2002,2003,2004,2005,2006,2007, 2008,2009,2014,2015,2016,2017. Oczywiście w przypadkach 2003,2007,2009,2016,2017 zgodny był tylko kierunek anomali, ale jej stopień bardzo rożny.
            Natomiast inny kierunek, ale oba blisko normy to tez 2001 oraz 2010.
            Ogółem jak patrze większa korelacje widze dla lutego i marca, ale fakt faktem ze dla stycznia i marca tez jest mocno widoczna.

          2. @kmroz
            Korelacja marca z lutym jest znacznie bardziej intuicyjna niż marca z styczniem, no ale tak rzekomo wychodziło z danych. Też mnie to zdziwiło.

      2. Marzec 2010 miał średnią wyższą od normy a pod koniec m-ca przez bodaj 2 dni w Polsce W temp max dochodziła do 24 st

    2. Wobec ocieplenia klimatu to jest reguła z nielicznymi wyjątkami. W Warszawie ostatni raz zimowy marzec po niezimowych grudniu, styczniu, lutym, to było w 1952, a wcześniej w 1853 (i też nie zupełnie, bo w lutym 1853 średnia -3,2, a w 1952 -1,8, czyli zima).

      1. Nie wiem czy to reguła czy raczej kwestia przypadku, może się to zdarzyć a te tzw fusy prognostyczne przynajmniej gfs pokazują bardzo zimny koniec lutego i gdyby się to sprawdziło to oby nie był to początek jakiegoś dłuższego chłodnego okresu. Jak napisałem wcześniej nie ma dla mnie nic bardziej irytującego niż ciepła zima i po niej chłodna wiosna albo nawet jej początek. Natomiast wiemy grudzień i styczeń były ciepły, ale luty ma dość sporą szansę zapisać się poniżej normy to cała zima i tak zapisze się jako powyżej normy

  36. W sumie ostatni raz kiedy II połowa lutego była bardziej zimowa (mroźna i/lub śnieżna) od I połowy miesiąca, jak i również stycznia, mieliśmy w 2011 r., czyli 7 lat temu.

    Patrząc na zmienność temperatury wokół uśrednionych standardów (tzw. ‘normy’) to łatwo dostrzec, że mamy okresy (roczniki, pory), w których wyraźnie dominują dodatnie anomalie, jak i takie, w których mamy większą równowagę między okresami cieplejszymi i chłodniejszymi (i tylko niektóre zimy + początki wiosen z przewagą tych drugich). Powiedzmy sobie szczerze, że tak wysokie anomalie jak średnio w latach 2014-2016 nie mogły być “zasługą” tylko (a nawet głównie) samego GW. Podobnie było z okresem od sierpnia (a zwłaszcza października) ub.r. do stycznia b.r. włącznie. Powiem szczerze, że spodziewałem się w najbliższym czasie miesiąca/miesięcy z bardziej neutralną, a nawet ujemną anomalią (przynajmniej wzgl. ref. 1981-2010). I w sumie – jeżeli odnosić się do preferencji – to zdecydowanie wolę, aby miało to miejsce jeszcze w lutym, a nawet częściowo marcu, niż aby okres luty-maj wyglądał jak przed rokiem (choć z drugiej strony cała wiosna to jeszcze zagadka).

    Na razie, jeżeli sprawdzą się ostatnie prognozy, to niewykluczone, że najsilniejszy “akt zimowy” w tym sezonie (w skali kraju) dopiero przed nami. Choć na razie bardzo prawdopodobne jest to, że ocieplenie 16.02 nie będzie “marszem” ku trwalszemu przedwiośniu i wiośnie (jak w minionych rocznikach) – natomiast sama skala i trwałość powrotu ponownie bardziej zimowych warunków pogodowych od 19-20.02 dopiero będzie się na dniach rozstrzygała.

    1. W 2011 roku bardzo duże ochłodzenie przyszło w III dekadzie, ale skończyło się wraz z początkiem właściwie. Już na początku nowego miesiąca w tamtym roku temperatury w dzień przekraczały 0 w większości kraju, a dość spory mróz był nocami.Tak było przez kilka dni marca. Tymczasem w tym roku wg fusowych prognoz mróz całodobowy już ma zahaczać o początek marca. Jeśli rzeczywiście miałoby to zahaczyć o marzec to mam nadzieje ze maksymalnie zimowo będzie do I dekady marca. Narazie jednak obserwujmy sytuację

  37. GFS nadal za ostrą zimą pod koniec lutego w kolejnych odsłonach. Gdyby to się sprawdziło to byłby najsilniejszy atak zimy w tym sezonie i jednocześnie najzimniejsza III dekada lutego od 2011 roku. To wywalił na 28 lutego temperatury minimalne poniżej minus 20 st. C
    http://modeles.meteociel.fr/modeles/gfs/run/gfs-9-336.png
    Media straszą i oczywiście ten atak zimy wiążą to z SSW.
    Będzie jakiś artykuł w późniejszym czasie na temat analizy prognoz modeli w III dekadzie lutego?

    1. Upierdliwość modeli w tym kierunku robi sie coraz bardziej szokująca.
      Ale dopóki ten atak zimy znajduje sie poza skillem to wciaz fusy i ciekawostka. Jak nie zniknie w ciagu 2-3 dni to sie jednak stanie juz – w mniejszym czy większym kalibrze- pewny. Zobaczymy co dziś wieczorem powiedzą modele.
      Narazie sie szykuje ciepły weekend i to juz jest raczej pewne- nie wiadomo natomiast zupełnie czy bedzie słoneczny, a jeśli tak to w jakich regionach

  38. Niestety dalej wynosi ryzyko przebicia rekordu mrozu tej zimy, który wynosi u mnie równe – 8 st..
    :(

  39. GFS z wieczora znów podobny do wczorajszego wieczornego czyli do +240 h bez specjalnego mrozowiska. Czyli tak jakby jeszcze jakieś wahania były.

    1. Najnowszy GFS rzeczywiście nie widzi zimowej pogody (a juz na pewno nie takiej jak w połowie stycznia czy pierwszej dekadzie lutego). Natomiast niestety coraz bardziej zwiększa szanse ze w Warszawie bedzie to tak pochmurny luty jak 5 lat temu

      1. Moim zdaniem będzie lekka zima, nic więcej.
        U mnie dzisiaj po dniu przerwy klimaty zimowe powróciły – zabieliło się i temp. była na minusie.

      2. Dodam ze w Warszawie najnowszy GFS widzi od 17.02 niemal stałe dodatnie temepratury (przez 4 dni, bo dalej jeszcze sie nie zaktualizowało). Oczywiście przy plusze.

    2. To zapewne jedna z najcieplejszych realizacji. A przy tym warto mieć na względzie, że przy ochłodzeniach GFS często zawyża prognozy temperatury.

      W ogóle zauważyłem pewną specyfikę tego modelu. Otóż z początku, w terminie 240+h (a zwłaszcza 192+h) jak prognozuje ochłodzenia to nierzadko przesadnie silne. A potem, gdy zbliża się ku temu terminowi często łagodzi ochłodzenia i to też przesadnie (w drugą stronę). Natomiast ECMWF wówczas je prognozuje z grubsza jakie okazują się później w rzeczywistości. Tak było podczas fal mrozu w połowie stycznia, w I połowie lutego i po 19-20.02 myślę, że będzie podobnie – czyli docelowo mróz umiarkowany, ale może okresowo padać śnieg (przy “nurkujących” niżach lub niżach z S/SE Europy).

  40. Arctic Haze… Czy rozpoczęło się SSW? Bo na stronie ncep widać tak jakby zaczęło się coś dziać.? Albo mi się wydaje, nie znam się 🙂

    1. To tak naprawdę rozpoczynające się SSW.
      Za 2-3 tygodnie ujemna anomalia wiatru strefowego powinna “zahaczyć” o troposferę i spowodować zaburzenie cyrkulacji zachodniej.
      Czy “zahaczy”, gdzie i kiedy… to już inna sprawa.
      Jeszcze raz przypominam – ewentualny efekt będzie widoczny w troposferze dopiero za ok 2-3 tygodnie.

  41. Dzisiaj widze ze chyba pierwszy dzień w tym miesiącu na zachodzie Polski bez słońca i zarazem pierwszy dzień ze słońcem od tygodnia w pasie od Olsztyna przez Mławę po Płock i Łódź ;)

    1. Tak, dzisiaj niestety u mnie (Poznań) cały dzień pochmurny, do południa trochę mglisto no i temperatura -1 maks. przy zapowiadanych wszędzie po 2-4 st. na plusie i słońcu także wpadka prognoz – w tym również UM.

  42. GFS przeszedl ze skrajnosci w skrajnosc , nie tak dawno prognozowal – 20 u nas i atak zimy w calej europie a teraz prognozuje u nas okolo 7 stopni pod koniec lutego a za zachodnia granica nawet 17 , ja obstawiam ze bedzie po środku czy okolo zerowe stratusowe badziewie , u mnie slonce ostatni raz bylo 6 lutego , oszalec mozna

    1. [powtórzę jeszcze raz moje postrzeżenie]

      Zauważyłem pewną specyfikę GFS. Otóż z początku, w terminie 240+h (a zwłaszcza 192+h) jak prognozuje ochłodzenia to nierzadko przesadnie silne. A potem, gdy zbliża się ku temu terminowi często łagodzi ochłodzenia i to też przesadnie (w drugą stronę). Natomiast ECMWF wówczas je prognozuje z grubsza jakie okazują się później w rzeczywistości. Tak było podczas fal mrozu w połowie stycznia, w I połowie lutego i po 19-20.02 myślę, że będzie podobnie – czyli docelowo mróz umiarkowany, ale może okresowo padać śnieg (przy “nurkujących” niżach lub niżach z S/SE Europy).

    2. Tez mam wrażenie ze “szare gówno” z okolicą zera zostanie do końca lutego… weekendowe ocieplenie oczywiście osłabło juz…

  43. Czy mógłby mi ktoś użyczyć pełną tabelę klasyfikacji termicznej miesięcy w Polsce od XVIII wieku? Zapisałem sobie wersję od 1880 roku, a nie mogę nigdzie znaleźć tej pełnej. Z góry dziękuję :)

  44. A portal TP oczywiście “koloryzuje” zapowiedzi jakby czekał nas niebawem co najmniej tydzień wyraźnej cyrkulacji z W/S ze sporym ociepleniem i głębokimi aktywnymi niżami atlantyckimi. Tymczasem zdecydowana większość prognoz wskazuje, że – po obecnej lekkiej zimie – od piątku ponownie się ociepli, ale także niewiele i przy słabej (na kontynencie) cyrkulacji strefowej/atlantyckiej. I prawdopodobnie na nie dłużej, niż 3 dni, bo już od początku (a nie dopiero II połowie) przyszłego tygodnia zaczną się zmiany w kierunku kolejnego (tym razem wyraźniejszego) osłabienia strefówki i zarazem ochłodzenia.

    Słusznie podchodzą z dystansem do zapowiedzi na 7+ dni (“gdybając” nad realnymi skutkami SSW…), choć szkoda, że nie są w tym konsekwentni z wszystkimi prognozami 16-dniowymi – zwłaszcza, gdy w końcówkach GFS “wypluwa” duże ocieplenie…

    1. Patrząc na prognozy GFS, węgla mi starczy do połowy marca. Potem już z górki, zamówi się pół tony ewentualnie.

      1. Czyli kolejne tony CO2 w powietrze, za to uboższe nasze kieszenie. Zima niech się trzyma, tam gdzie ludzi nie ma wcale lub jest ich mało. Chyba wszyscy lepiej by na tym wychodzili. Nawet zima tam gdzie teoretycznie jest potrzebna (mam na myśli ZIMOWE Igrzyska w Korei) przynosi więcej kłopotów niż pożytku i organizacyjnie lepiej wychodziły poprzednie imprezy (w Sochi i Vancouver), choć pogoda była tam wówczas typowo wiosenna.

    2. @lucas- dlatego ze te ocieplenia sie zwykle sprawdzają (często mocno niedoszacowane,czasami oczywiście tez przeszacowane), a ochłodzenia rzadko kiedy. Ale ja ostatnio doszedłem do wniosku ze 16 dniówki sa wogole bez sensu i powinni sie do najwyżej 10 dni ograniczyć

      1. wiarygodny skill prognozy to 7 dni, zresztą dzień 5-7 już jest tak średnio na jeża, a strefa 7+ to strefa baśni ze smokami.

        Jedynie w wyjątkowych przypadkach bardzo stabilnej sytuacji się te prognozy sprawdzają, na przykład w lutym 2012 albo w sierpniu 2015. Pamiętam że wtedy ten model trafił bezbłędnie z bardzo długa falą upałów, prognozował ją już koło 27-28 lipca. Temperatury były przegięte (pojawiało się ponad 40*C czyli rekord Polski) ale długość fali upałów się zgadzała.

        Ale to są cholernie rzadkie przypadki, bardziej był to łut szczęścia niż realna prognoza długoterminowa.

    1. Ja zawsze patrzę na dane rozdania w kontekście zbioru realizacji i ewolucji średnich trendów prognostycznych – bez względu na to, czy w końcówkach prognoz są one za sporym ciepłem, czy sporym chłodem, czy też bliżej stanów neutralnych.

      A co do zimy i CO2 emitowanych do atmosfery – w tym względzie i tak najbardziej logiczne jest patrzenie na średnie standardy (trendy), wokół których fluktuuje tzw. “szum” pogodowy. Chwilowo możemy mieć powody do narzekania np. okres z bardziej zimową zimą. Docelowo jednak najważniejsze są trendy klimatyczne – a bezsprzecznie lepiej, gdyby nie zmieniały się one nienaturalnie szybko.

      1. “Docelowo jednak najważniejsze są trendy klimatyczne – a bezsprzecznie lepiej, gdyby nie zmieniały się one nienaturalnie szybko.”
        Ale to jest jak oszukiwanie fizyki. To, że nad Europą będzie chłód, a jeszcze większe ciepło popłynie nad Arktykę oraz Afrykę nie zmieni bilansu klimatycznego z skali globalnej, za to powoduje wyemitowanie większej ilości CO2 niż w sytuacji dajmy na to cyrkulacji strefowej. I tym samym jeszcze bardziej nakręca zmiany klimatyczne. Wiadomo, że wpływu na to nie mamy. Ale cieszenie się z zimy w Europie z punktu widzenia tego co to w konsekwencji powoduje nie ma większego sensu, jeśli ktoś ma na uwadze ewolucję klimatu.

      2. Co do prognoz to zdaję sobie sprawę z tego co pokazuje uśredniona wiązka, dlatego napisałem jedynie o szczypcie nadziei. Ale lepszy rydz niż nic.

      3. @chochlik
        Ja też odróżniam (a przynajmniej staram się odróżniać) ciepło wynikające z bieżących warunków pogodowych (u nas) od ciepła będącego następstwem AGW. Sęk w tym, że nie zmienimy natury bardziej stochastycznego “szumu” pogodowego, który z natury rzeczy jest różnokierunkowy i o różnych składowych. W tym kontekście trudno oczekiwać, że na zdecydowaną przewagę dodatnich anomalii termicznych na danym obszarze w szerszym horyzoncie czasowym będzie “pracowała” głównie sprzyjająca cyrkulacja (i nie będzie w tym wyraźnej komponenty efektu GW). Nie “pozwolą” na to prawa fizyki…

  45. Na wschodzie lekka zima najprawdopodobniej co najmniej do końca lutego, a to oznacza oczywiście ciągłe stratusy i kolejne rekordy niskiego usłonecznienia.

      1. W normie? W tegorocznym lutym jest albo mocno powyżej normy (zachód) albo bardzo mocno ponizej wszelkich norm (wschód) w normie jest miejscami oczywiście w centralnym pasie.

        1. Na SW w lutym był może tylko 1 pochmurny dzień. Na krańcach SW wręcz pół dnia. Większość chmur jeśli już to pojawiła się w nocy.

  46. A jednak! 0,4mm wczorajszego opadu przyniosło pierwszy centymetr pokrywy śnieżnej w stolicy Dolnego Śląska. Czyżby koniec zimy stulecia we Wrocławiu?!

    1. Ja się wcale nie zdziwię, jak przynajmniej na terenach z dotychczas symboliczną pokrywą śnieżną najbardziej śnieżnie (w skali całej zimy) zrobi się dopiero w przyszłym tygodniu. Ale jeszcze zobaczymy, czy faktycznie pojawią się niże “nurkujące” i/lub zza gór (?).

  47. Trzeba napisać że w jednym z rozdań gfs “pojechał po całości” na początek marca prognozuje temperatury zbliżone do tego co było w roku 1987 a wtedy notowano jedne z najniższych o ile nie najniższe temperatury maksymalne dla marca w Polsce i bardzo niskie minimalne. To oczywiście tylko ciekawostka bo trudno po tylu wpadkach traktować na poważnie te model

      1. Wychodzi na to, że czeka nas analogia do okresu letniego 2016 – wtedy najbardziej w odczuciu letnim miesiącem był…. wrzesień. Teraz wychodzi na to, że najbardziej “zimowa” zima czeka nas w marcu.

        1. Bez przesady. Skończy sie pewnie na -5 w nocy i 0 w dzień przy zachmurzonym niebie. Oczywiście bez grama śniegu.
          Jak juz mówimy o analogi to bardziej mi tu pasuje lato 2008, ktore w Warszawie nie przyniosło upałów, ale pojawił sie on we wrześniu. Tutaj nie bedzie spadków ponizej -10 przez cała zimę a byc moze pojawia sie w marcu. Jednak tak jak wrzesień 2008 zdecydowanie juz potem nie był letni, tak marzec tez pewnie nie bedzie zimowy.

        2. @Fan klimatów kontynentalnych
          Więc mam nadzieje, że będziesz zadowolony z zimy w marcu. Przecież w klimacie kontynentalnym to normalne na naszej szerokości geograficznej. Ustawiłem sobie widżet w telefonie z prognozą dla miejscowości Grand Rapids (Kanada, nie mylić z miejscowościami w USA dużo cieplejszymi). Wysokość nad poziomem morza podobna jak u mnie w Drawsku Pomorskim. Szerokość prawie taka sama (53N), teren także pojezierny. Prognoza tmax na najbliższe dni wygląda następująco. -16c, -12c, -15c, -20c, -19c. Tmin miedzy -20 a -30c. Praktycznie każdego dnia umiarkowany wiatr potęgujący wychładzanie. No, ale jest słońce! Piękny kontynentalny klimat. Tylko dlaczego miałem problem aby znaleźć tam jakąś osadę dla której mógłbym ustawić prognozę? Nie chcą ludzie mieszkać w takim słonecznym miejscu? Przecież klimat kontynentalny jest taki wspaniały.
          Ta sama szerokość i miejscowość Prince Rupert na zachodnim wybrzeżu i już “polskie klimaty” ze znośnymi temperaturami. Choć wolę Vancouver (Kanada, (49 N)), bo jest o wiele cieplejsze i rosną tam palmy.
          Chwała klimatom morskim!

          1. W tym roku nie mamy niestety (czy tez moze stety) szans poczuć prawdziwie kontynentalnego klimatu bo każde wyżowe mroźne powietrze znad Rosji przynosi najbardziej możliwie grube stratusy… patrząc po tym co sie dzieje na Litwie, Bialorusi ale tez Podlasiu od paru lat, widać ze czasy gdy mieliśmy olbrzymie tereny z bezchmurnym niebem przy rosyjskim wyżu chyba juz odeszły w niepamięć. Latem tez o to coraz trudniej…

          2. bez żadnej cyrkulacji w Polsce też by było dużo zimniej niż z obecną cyrkulacją (w ok. 60% zachodnią). Średnia stycznia była by rzędu -12*C a nie -2.

            Na Syberii siarczysty mróz sięga nieraz do całkiem małych szerokości geograficznych. W północnych Chinach czy w Mongolii też pizga w zimie konkretnie.

          3. @Alewis
            Ale za to latem byłoby cieplej. Bez żadnej cyrkulacji z powodu mocno grzejącego Słońca mielibyśmy cały czas 26-32 stopnie. A teraz takie temperatury są tylko przy korzystnej cyrkulacji, a jak zawieje z zachodu Atlantykiem to nawet w środku lata pizga zimnem kilkunastostopniowym.

          4. A tam, kiedy ostatnio miałeś dłuższy okres tmax <20 w lecie? Chyba w sierpniu 2016, to też było tylko parę dni zimniejszych.

            W lipcu jak wieje "atlantycko" z komponentą S to mamy upały. Nie takie po 38 stopni jak przy PZ, ale takie 28-31.

            Lata są teraz prawie zawsze ciepłe. Po zimne sezony letnie trzeba się cofać kilkanaście lat to tyłu albo i jeszcze więcej (bo ten z 1998 jest wprawdzie poniżej normy ale tej z 1981-2010, za to dla 1961-1990 jest w normie)

            Kiedyś były takie sezony, że ciężko się było o 25 stopni doprosić, było ciągle po 16,18,21 i zimno w nocy. A teraz ciągle dodatnie anomalie w miesiącach letnich.

          5. @Łukasz
            Grubo przesadzasz. W Rosji i Kanadzie na szerokości 52-53* miesiące letnie mają podobną średnią co u nas.

          6. W lipcu 2014, od 13.07. do 21.07 mieliśmy “miejscową cyrkulację” i przez cały ten czas było 25-32 stopnie. A po 11 sierpnia ruszyły Atlantyckie niże i były takie dni, kiedy było poniżej 20 stopni przy wietrze i deszczu.

          7. Podany przez ciebie przykład klimatu kontynentalnego nijak ma się do moich preferencji. Ja preferuje klimaty kontynentalne jak np. południowa i wschodnia Ukraina, południowa Słowacja, Mołdawia, Rumunia, Węgry, Serbia. Długie lato, niemal śródziemnomorskie, z kolei w zimę potrafi sypnąć śniegiem i nie ma zazwyczaj potężnych mrozów. Zwłaszcza na Ukrainie.

        3. @fkp
          Słyszałeś o polskim przedwojennym biegunie ciepła – miejscowości Zaleszczyki?
          Twój opis idealnego klimatu kontynentalnego moim zdaniem odpowiada właśnie tej lokalizacji.

    1. to jest najzimniejsza wiązka GFS-a, w modelu GEFS TS to widać, że faktycnzie jest jedna taka która daje u mnie Tmax -16*C w dniu 3 marca, czyli wartość ekstremalną.

      Jest to tylko 1 z 20 wiązek więc nie ma co jej traktować poważnie, ale i tak ciepłe wiązki w tej prognozie raczej nie występują. Najcieplejsze wciąż są “zimowe”.

      No cóż, skoro w maju można było mieć śnieg i jedne z najniższych średnich dobowych w historii pomiarów (w Elblągu koło +1*C), to możemy mieć atak syberyjskiej zimy na przełomie i marca. Bo czemu nie, GO tutaj niczego za bardzo nie zmienia. Taka sytuacja ma miejsce bardzo rzadko ale wciąż może być.

      1. Do tej pory najniższa maks w Polsce to -15.7 w Suwałkach (przynajmniej taką znalazłem) w marcu 1987 roku. Poziom -16 stopni byłby więc prawdopodobnie rekordowy jeśli chodzi o ten parametr. W lato przypomina mi się słynne 42 stopni które gfs prognozował pod koniec czerwca i chyba 41 w sierpniu. Model ten więc ma skłonność do dość częstego pokazywania wiązek rekordowych nawet już na granicy absurdów. Liczę na to że te prognozy się jednak nie sprawdzą nawet z wersją lekkiej zimy na początku marca a jeśli już to zima z całodobowym mrozem zakończy się najpóźniej do ok 10 marca

        1. Calodobowy mróz mysle ze w większości kraju sie nie pojawi (chyba ze zalęgną grube stratusy powodujące stała temperaturę jak dziś w stolicy)
          Natomiast lekki epizod zimowy jest całkiem prawdopodobny, chociaż trzeba zauważyć ze on tak naprawde cały czas trwa. Początek marca nadal znajduje daleko poza skillem, a w zasiegu skillu prognoz widać utrzymanie sie tendencji do przeciętnych jak na koniec lutego temperatury

          1. “Calodobowy mróz mysle ze w większości kraju sie nie pojawi”

            -> Zauważmy, że obecnie tak się zdarza nawet w okolicznościach z dodatnim NAO/AO. A więc tym bardziej będzie to możliwe w sytuacji z ujemnymi NAO/AO. Druga połowa lutego jest przy tym statystycznie tylko nieznacznie cieplejsza od pierwszej połowy miesiąca, jak i stycznia.

          2. To co zacytowałes było akurat odnośnie marca. Chociaż akurat w najbliższym tygodniu tez całodobowego mrozu ma w większości Polski nie byc ;)

          3. “w najbliższym tygodniu tez całodobowego mrozu ma w większości Polski nie byc”

            >>> Jeżeli masz na myśli przyszły tydzień to wcale bym tego taki pewien nie był. Na taką opcję wskazują tylko najcieplejsze realizacje, a poza tym 60-80% z nich wskazuje na stopniowe ochłodzenie do poziomu z temperaturą niższą, niż dzisiaj.

  48. Na stronie imgw juz sa podsumowania za styczen.
    Co do temperatury to widać wyraźnie ze był to anomalnie ciepły styczen (N i NE kraju mocno zaniża, w większości kraju było o ponad 3 stopnie cieplej od normy). Nawet w anomalnie ciepłym styczniu trafił sie jednak aż 16 dniowy okres bardziej zimowej pogody. Nic dziwnego, w koncu styczen to zimowy miesiąc.
    Co do opadów to przynajmniej na Mazowszu znów zostały uwzględniony opady z 1 lutego przed godzina 8:00 (oczywiście nic w tym dziwnego nie ma, zawsze tak robią) – co wiecej widać wyraźnie jak miesiąc suchy, w którym bardzo rzadko padało okazuje sie mokry- to zasługa dwoch mocnych sniezyc w połowie miesiąca a także mocniejszego opadu w nocy z 29 na 30 stycznia.Na południu podobnie jak grudzień styczne był suchy, na N kraju tak jak od czerwca- mokry- ale nastąpiło przełamanie i przynajmniej 100mm nigdzie nie było ;)
    Jeśli chodzi o usłonecznienie to można powiedziec- przeciętne. Tylko na Podlasiu i , co ciekawe, Dolnym Śląsku wyraźnie niskie. U mnie ewidetnie było mało dni bez słońca (mniej niż w ekstremalnie słonecznym styczniu 2017!) , ale zwykle były to krótkotrwałe rozpogodzenia zapewniające ledwie godzine usłonecznienia, czasem nieco wiecej. Dni w pełni pogodnych niemal nie było.

  49. No i dzisiaj modele poległy. Jest pochmurno i znacznie zimniej niż być powinno. U mnie cały dzień dzisiaj -5, a miało być zaledwie -1. Także ciekawe jak to będzie z ochłodzeniem przyszłotygodniowym… i z ociepleniem ktore ma na chwilę u mnie być od jutra…

    1. Niby Ocieplenie, potem niby ochłodzenie… Niż czy wyż. Można się już w tym wszystkim pogubić, a w gruncie rzeczy temperatura i tak pozostaje bez większych zmian. I tak już od dwóch tygodni trwa ta pogodowa nuda, bezkrólewie i stabilizacja wokół okołozerowej normy. 3 stopnie w górę czy w dół to żadna zmiana. Atak “syberyjskiej” zimy w przyszłym tygodniu jak ją nazwały media zdecydowanie w prognozach złagodniał i nie wygląda już tak strasznie, a wręcz w ogóle nie wygląda. Dawno nie widziałem tak równych, stabilnych wiązek w prognozach na najbliższe dwa tygodnie. Właściwie to nie widać żadnych istotnych zmian, ani w kierunku zimy, ani wiosny.

      1. Na aplikacji pogodowej iPhone (weather.com) pogada na najbliższe 5 dni dla Warszawy wyglada pociesznie- jakby to nie była prognoza tylko norma wieloletnia dla tych.
        Codziennie to samo: chmurka bez deszczu, Max +2, min -2 ;)

      2. O braku istotnych zmian możemy mówić na razie do ok. 20-21.02, tzn. czeka nas lekka zima lub słabe termiczne przedwiośnie (choć na razie jeszcze przejściowe). Natomiast skala ochłodzenia, jak i sum opadów śniegu po 20.02 jest nadal kwestią otwartą.

        1. Osobiście podejrzewam ze mogą nas czekac dwa scenariusze. Pierwszy:ciagle stratusy, czyli w zasadzie zero zmian, tylko moze o 3-4 stopnie chłodniej. Drugi:w koncu przyjdzie pogodny wyż, który zapewni konkretne mrozy w nocy (tak jak po 5 lutego), ale w dzień temperaturę niezbyt niska.
          Co do opadów to stawiam ze ich.. nie bedzie. Albo bedzie bardzo mało.

          1. A ja obstawiam, że za kilka dni (wraz z przesunięciem się wiarygodnych prognoz na kolejne dni lutego) Lucas będzie mógł napisać, że nic się nie zmieni do końca lutego… Bo niby dlaczego 20.02 miałby nastąpić jakiś przełom w pogodzie?

    2. Tmax dla mojej miejscowości wg yr.no, czyli ECMWF na najbliższe dni to 4,3,2,3,4,3,2,3… Dalej nawet nie patrzę. I oczywiście wieczny stratus. Tak więc ja już się pogubiłem, kiedy jest to ocieplenie, a kiedy ochłodzenie. Jak dla mnie od początku lutego nic się nie zmienia i nie dzieje kompletnie nic ciekawego ani istotnego w pogodzie.

      1. Na początku było troche ciekawie- pierwsze dwa dni bardzo ciepłe, a potem wyraźne zimno od 5 lutego przez kilka dni (ze słońcem, przynajmniej przez 1-2 dni a na zachodzie kraju codziennie. ). Ale druga dekada jest skrajnie stabilna i stała. Tak jak w lipcu 2017- nie ma w zasadzie żadnych zmian w temperaturze, mimo ze prognozy mówią co chwila o skrajnościach w obie strony.

        1. Nie narzekałbym, bo nawet lubię stabilizację w pogodzie, a ostatnio o to ciężko. No ale nie przy wiecznym stratusie i temperaturze “przez zero”, lecz słoneczku i komfortowym 20-25°.

  50. W modelach już od tygodnia widać Polskę na czerwono, w ostatniej odsłonie GFS (z 6UTC) Polska na kolejne dni jest również przeważnie na czerwono. Rzecz w tym, że niestety nie przekłada się to prawie wcale na dodatnie anomalie. Wszystko z powodu utrzymującego się notorycznie stratusa.

    1. No niestety- wprawdzie w poniedizalek i wtorek mimo stratusa w Warszawie w pełni dnia było o jakies 5-6 stopni cieplej niż w nocy- ale dziś znowu stała temperatura cała dobę. To w dużej mierze tez kwestia kierunku wiatru- zachodni wiatr sprzyja bardziej wzrostowi temperatur nawet przy chmurach.
      Na najbliższe dni ECMWF tez widzi troche słońca, ale… nie oszukujmy sie. Jeśli do 23 lutego sie pojawi w Warszawie słońce (dłużej niż na 5 minut) to bedzie chyba cud.
      Tydzien temu sobie “zażartowałem” ze ten luty moze byc tak pochmurny jak 5 lat temu, a teraz widze, ze … to wcale nie żart :(

      1. Ale mimo wszystko 5 lat temu w lutym dominowały niże i było chyba wilgotniej w tym roku mamy nibywyż, ale mamy stratusy. Usłonecznienie jednak moim zdaniem będzie wyższe niż 5 lat temu. Mamy przed sobą jeszcze sporo dni lutego, ale pogoda jest rzeczywiście około zerowa i nudna.

          1. @Fan
            Nie no bez przesady ;]
            Luty 2014 przypominał typowy marzec. A chciałbyś, żeby luty – drugi najzimniejszy miesiąc w roku – przypominał typowy kwiecień?

          2. @Lukasz
            Nie u mnie, śr. t. ,maks. 5 st. i śr. t. min. -2 to zdecydowanie nie jest typowy marzec.

          3. u mnie II 2014 miał średnią tmax prawie +9, na tmin nie patrzę pewnie niska bo noce pogodne. Nawet kwiecień 2009 (miesiąc wyjątkowo ciepły, rekordowo pogodny i suchy) miał niskie tmin, średnie coś koło 3*C.

  51. Mam pytanie, czy da się w ogóle jakoś sprawdzić gdzieś usłonecznienie sprzed 2000 roku dla Białegostoku? Bo z tego jak liczę ujemną anomalię od września to jest ona na tyle potężna, że warto by o tym gdzieś wspomnieć i skonfrontować z przeszłością.

    1. Wlasnie z tym jest duży problem- jedyne dane usłonecznienia sprzed 2000 jakie znalazłem to na poltemp, ale jedynie ogólnokrajowe.
      Zreszta dla Warszawy to i te z 2000-2017 sa mało wiarygodne -jedyne zródło to uwielbiana stacja Okęcie.

  52. W Anglii nie ma takiego problemu ze stratusami.Dzis tam pełne słońce. Codziennie patrzę na sat 24 i rozległe połacie stratusa często rozciąga się w klimatach kontynentalnych.

    1. Jak śledziłem mapy satelitarne w grudniu/styczniu to Francja miała już z nimi spory problem. Były takie 2 tygodnie, ze stratus ogarniał większość kraju niemal bez przerwy.

  53. Już można strzelać w ciemno, że kolejny wyż – rozwijający się znad Europy W na E/NE – przyniesie sporo pogody “zgniłej” z temperaturami około 0*C. Zresztą N/E Polski będzie bardziej pod wpływem niżu odcinania wędrującego nad Litwę i Białoruś, niż wału wyżowego.
    Ciekawi mnie też jakimi torami będą w przyszłym tygodniu zmierzały niże przy rozbudowie wyżów w coraz większym stopniu na N Europy? I raczej nie należy już pytać, czy dojdzie do kolejnego ochłodzenia (po lekkim ociepleniu od jutra), tylko jaka będzie jego skala i czy przeciągnie się ono także na marzec…(?)

  54. W Arktyce mamy bardzo dziwną sytuację anomalie na 66+ sięgają w lutym ponad 5 K prawie uniemożliwiając dalszy wzrost zasięgu lodu morskiego- Kolejne rekordowo niskie maksimum pomimo chwilowej La- Nini ?(Chyba trochę za szybko?-Zobaczymy za ok 2-3 tyg )

      1. Tak było, ale nie przy takim małym zasięgu choćby 2016 – 29 Lutego -13,96
        2015 26 lutego -13,93mln km kw
        A na dzień dzisiejszy mamy tylko 13,35mln km kw. czyli by dorównać najbliższym 2 poprzednim przyrost musiałby być bardzo duży w następnych dniach a na to się nie zapowiada.
        https://ads.nipr.ac.jp/vishop/#/extent
        ps. Termin maksimum nie jest tak ważny bo im większy zasieg tym łatwiej łatwiej lód zaczyna topić się na obrzeżach(Tam gdzie już Słońce zaczyna dłużej świecić ) wiec trochę łatwiej o szybkie maksimum a gdy nie ma dużego zasięgu nie ma tego lodu na niższych szerokościach wiec maksimum może być troszkę później lecz będzie mniejsze

  55. No to jak przewidywałem w styczniu, zamiast szykować się na wiosnę musimy szykować się na zimę :)))). Na nic tutaj pohukiwania kolegi Kmroza, który miał nadzieję na szybką i ciepłą wiosnę. Mówiłem Ci, żebyś na nią nie liczył i i miałem rację. Od ponad dwóch lat obserwuję, że pory chłodne stają się coraz dłuższe i trzeba się do tego przyzwyczaić. W sezonie 15/16 był to październik-kwiecień, w 16/17 październik-maj (zgroza), a teraz wrzesień-? Licząc, że pory chłodne trwają ostatnio siedem,osiem miesięcy prawdopodobnie skończy się w połowie kwietnia, bo prognozy na marzec są jak na razie fatalne. Na dodatek na Pomorzu i Kujawach będzie to już drugi zimny luty z rzędu, bo rok temu też wyszedł u mnie lekko poniżej normy. Styczeń co prawda jest znacznie ponad normę, ale jak to w polskim klimacie bywa jedne ciepły miesiąc, przypada na dwa lub trzy zimne. Smuci tez fakt, że od kilku lat wzorzec pogody jest ten sam. Zimno przychodzi w okolicach Trzech Króli, a potem ciągnie się do kwietnia/maja zamiast przyjść kiedy jest na to czas, czyli w grudniu. Ale ciepło i ładnie po prostu może już było.

    1. Słysząc ze ostatnie dwa marce były zimne po raz kolejny z ust tej samej osoby moge tylko z politowaniem sie uśmiechnąć ;)
      Co do obecnego roku masz oczywiście racje (przynajmniej narazie, bo nie wiemy co bedzie za 3 tygodnie), ale wlasnie należy podkreślić ze jest to skrajne przeciwieństwo do ostatnich lat.

      1. Nie zimne, tylko brzydkie i deszczowe. To zepsuło odczucia tych marców, tak samo jak kwietniów. Zresztą miesiąc w okolicach 1 stopnia powyżej i tak jest odczuwany jako chłodny.

        1. Konradzie – ostatnie ciepłe chwile były u mnie na chwilę w październiku i sierpniu. Wczesniej to tylko zimnica i deszcze (z wyjątkiem częsci maja i czerwca). Ostatni w pełni ładny miesiąc to wrzesień 2016.

          1. A o końcówce lutego (15 stopni), znacznej części marca i pierwszej dekadzie kwietnia (25 stopni) to widze ze jednak nie pamiętasz?
            Wlasnie sobie przejrzałem marce z poprzednich kilkunastu lat. W latach 2003-2006 to dopiero mieliśmy zimy w marcu. Porządny mróz, śnieg. W 2008 druga połowa to w całości zima/przedwisonie z regularnymi opadami śniegu. Marzec 2009- równie paskudny jak te z 2016 i 2017 ale duzo zimniejszy od nich, regularnie padał deszcz ze śniegiem a 24 marca spadło 10 cm śniegu i było niemal -10 stopni. Marzec 2010 do połowy regularna zima. Marzec 2011 wprawdzie przepiękny ale tez mieliśmy aż trzy porządne zimowe epizody i multum mroźnych nocy. Nawet w 2012 do połowy było względnie zimowo, dopiero potem sie gwałtownie ociepliło. O 2013 to nie musze mowić ;)
            To co sie stało z tym miesiącem od 2014 roku jest dla mnie niepojęte. Pytanie czy ten 4 letni trend zostanie w tym roku przerwany. Narazie wyglada ze tak. Nawet jeśli od 10 marca zrobi sie bardzo ciepło, to nic nie zmieni faktu ze pojawi sie na początku po 4 latach w koncu jakis okres chociaż udający zimę ;)

        2. 1 stopnia powyżej? Zapoznaj sie moze ze statystykami ;)
          Jak dla mnie to ostatnie cztery wiosny zaczęły sie rekordowo wczesnie. W 2014 i 2015 ze względu na duże ilości słońca (pogodnego nieba) licznych przymrozków nie brakowało nawet w marcu, ale wegetacja mimo to ruszyła. Natomiast w 2016 i 2017? Tutaj to od połowy lutego nie było śladu zimy, w 2016 roku juz na walentynki kwitły przylaszczki i krokusy. Czyli tak jak normalnie pod koniec marca. To było cos niesamowitego, znam paru ludzi zajmujących sie ogrodami i sa oni załamani ze pierwszy raz od wielu lat nie maja możliwości pracowania w ogrodzie w lutym, sam zreszta jeszcze pare tygodni temu sie nastawiałem z przyzwyczajenia na wiosnę w lutym, dopiero ostrzeżenie admina mi uświadomiło ze to luty a nie marzec czy kwiecień ;)
          A to ze w każdym z tych lat (nawet w 2014!) pojawiały sie w kwietniu czy maju jakies chłodniejsze okresy? Normalka. Zreszta akurat w 2016 ostatni zimowy epizod u mnie sie pojawił 15 marca (spadł centymetr śniegu przy dodatniej temperaturze i stopniał pare godzin pózniej). No, ale w 2017 przyszło sobie dość późno zimno w połowie kwietnia (ale gdzie mu tam do zimy, jak avg przeważała koło 5 stopni) i potrzymalo dość długo do 10 maja… tylko pytanie czy ty, @ert, będziesz mowil “pora chłodna” czy “zima” jak takie zimno (anomalia 5-7 stopni na minus) z chmurami i deszczem przyjdzie na miesiąc w lipcu?
          Troszkę juz trace cierpliwość do tych twoich twierdzeń, ktore same sobie zaprzeczają. Pewnie w lipcu 1980 tez byś mowil ze jest “zima”. Miesiąc ten był wyjątkowo zimny, przyniósł tyle słońca ile normalnie w marcu (!) i ciagle padało. Śnieg w gorach tez czasami padał, a wiec zima, nie?

          1. Czy tak na stałe ładnie/ciepło (dla ciebie te dwa słowa to i tak synonimy) było w maju 2016? No nie wiem. Przypominam okres w połowie maja zimnej Zośki z jednocyfrowymi w pełni dnia, rzęsistym deszczem a pózniej lekkimi przymrozkami w niektórych regionach. Prawdziwa zima, nie?
            Maj 2014 to juz wogole, niewiele ponad 10 stopni w pełni dnia 29 maja i podobnie 2-3 czerwca?
            Oczywiście w akompaniamencie silnego deszczu i grubych chmur.
            Straszne, mieliśmy zimę w czerwcu ;)

          2. Lipiec 1980 to czyste pogodowe zło, nawet najmroźniejsze stycznie wzbudzają we mnie więcej pozytywnych uczuć ;)
            Ostatnie cztery wiosny naprawdę były wczesne. W 2014 roku większość lutego przypominała marzec (i to taki ładny), a w marcu wiele kwiatów zaczynało rozkwitać, w 2015 był niezwykle przyjemny marzec, a pod koniec kwietnia trafiło się kilka pogodnych dni z temperaturą ponad 20 stopni, w 2016 był najwcześniejszy (w moim mieście Nowym Sączu) dzień gorący – 5 kwietnia, zaś pod koniec lutego było 17 stopni ciepła, a w 2017 najwcześniej zaczęły zielenić się drzewa – niestety późniejsze ochłodzenie wszystko powstrzymało i 5 maja było niewiele bardziej zielono niż 5 kwietnia.
            Niemniej jednak zgadzam się z twierdzeniem, że w ostatnich latach wiosny przychodziły naprawdę wcześnie.

          3. @piotr w tym roku to sie jak widać zmieniło, ale moze w zamian za to bedzie to słoneczna wiosna a anomalne ciepło sie pojawi znowu w końcówce kwietnia jak rokrocznie w latach 2006-2015? Nie ukrywam, ze tego troche brakowało przez ostatnie dwa lata. Końcówka kwietnia 2016 była wprawdzie przepiękna, bezchmurne niebo i brak opadów, ale troche wiało i jednak było nieco mniej niż 15 (zamiast tradycjnych 20-25) W większości Polski pojawiły sie tez przymrozki na 2-3 noce. Końcówka kwietnia 2017 duzo gorsza, tutaj szkoda szczempić ryj.

          4. Co do lipca 1980 moge powiedziec jedno. Dobrze ze wtedy nie żyłem ;)
            Lipiec 2011 przy nim to cudo pogodowe. Regularne ulewy i burze z kosmicznymi sumami opadów. Ale nie brakowało tez słonecznych dni z temperatura kolo 25 stopni. No i czerwiec oraz sierpień były w tamtym roku piekne, a w tym 1980 wiadomo. O ile wiem to wogole ten rok bez lata i bez wiosny wpłynął na wydarzenia z sierpnia w dużej mierze. Wg nazewnictwa @erta zimę czy porę chłodna mieliśmy wtedy cały rok ;)

          5. Rzeczywiście przeglądając dane odnośnie temperatur dla mojej miejscowości w okresie od 15 lutego do 15 marca począwszy od 2000 roku do 2017 roku stwierdzam, że o ile doskonale pamiętamy okresy ciepłe, jak w ostatnich sześciu latach, o tyle zapominamy o tych chłodniejszych. Tymczasem kilkunastostopniowych mrozów po połowie lutego i do połowy marca doświadczaliśmy dość często np. w 2001 r., 2003-2006 r., 2009 r., pojedyncze dni w 2010 r., 2011 r. Przeważnie były to Tmin. rzędu -15, -16 stopni, nie mniej niż -18. I rzeczywiście zupełnie okresów tych nie pamiętam. Natomiast od 2012 roku końcówki lutego i początki marca są znacznie cieplejsze i przez te kilka lat zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Gdybym miała polegać wyłącznie na swojej pamięci i odczuciach powiedziałabym, że tak zimno w tym czasie nie bywało. Jak widać, dane mówią co innego.

          6. @kmroz
            Gdzie Ty rok w rok pod koniec kwietnia masz 20-25 st.? Bo chyba nie w Polsce.

    2. Ja to już nie wiem kiedy wreszcie wsiądę na rower, bo jak nie mróz to śnieg, deszcz, smog itd. Ostatni względnie dobry dzień na taką aktywność to był 6 stycznia. Jest już połowa lutego i to skandal żeby tak długo trzeba było czekać na wiosnę, której nawet nie widać w prognozach.

        1. Ja już nie oczekuję cudów. Niech będzie chociaż te 5 stopni, ale ze słońcem i bez opadów, smogu i tej wilgoci w powietrzu. To mi wystarczy. Ale jak widać nawet to jest za dużo dla lutego do spełnienia. Chyba mam za wysokie wymagania.

          1. Słońca jak najbardziej masz prawo po lutym oczekiwać, ale wyższe temperatury niż 5 stopni? Rzadkość. Nie wzoruj klimatu na ostatnich 4 sezonach ;)

      1. @marcin- a rok temu miałeś duzo większe zimno niż dzisiaj 6.01 dla odmiany i podobne ciepło 16.02 jak w tym roku 6.01. Tez bym wolał zimę na przełomie grudnia i stycznia a nie w lutym. Ale cóz, przez ostatnie 4 lata mieliśmy wiosnę w lutym i zimę w styczniu to teraz dla odmiany… odwrotnie. Chcoiaz ta zima lutowa to jest taka dość połowiczna, ale nie zmienia faktu ze równie skutecznie jak mrozy zniechęca do aktywności. Sam bym juz wolał te mrozy ze słońcem jak rok temu na trzech króli.
        Boleśnie w tym roku zrozumiałem ze mimo zmian klimatycznych luty nie stał sie miesiącem wiosennym. Nawet marzec nim nie jest (przedwiośnie a nie wiosna) mimo ze w ostatnich latach mieliśmy w nim juz zwykle zaawansowana wiosnę.

        1. Zimę w lutym można jeszcze przeżyć, ale w marcu to już lekkie przegięcie, choć też się zdarza. Niestety obecna zima mimo iż zapisze się jako ciepła, łagodna, to jest jednak dość upierdliwa. Dzisiaj spadło np. kilka mm śniegu. Niby nic, zero pożytku z takiego śniegu, ale już wystarczyło, aby zrobiło się ślisko i trzeba odśnieżać. -2 stopnie to też żaden mróz, ale jednak trzeba już skrobać szyby tak samo jak przy -30. I tak praktycznie codziennie. Już bym wolał konkretną zimę, ale przez max. 2-3 tygodnie niż taką nijaką, bezpłciową ciągnącą się jak flaki z olejem. W dodatku ta zima przychodzi w najmniej odpowiednim momencie, a jak trzeba było w grudniu na święta to akurat jej nie było. Poza tym dużo opadów i chmur – ufff, dobrze że ostatnio chociaż mniej pada.

          1. Zima w lutym jest niestety tak samo normalna jak w styczniu.
            A co do marca to pytanie czy mówimy o chęciach o przyzwyczajeniach z ostatnich lat, czy tez o normach. Bo te drugie wciąż w pierwszej połowie miesiąca oscylują nieznacznie powyżej zera- a przy stratusach zapewniających stała temperaturę oznacza to w praktyce niestety tez maksymalnie lekki plus :(

  56. Jeszcze raz przypomnę, że tzw. “łagodna” zima oznacza u nas temperatury średnie zaledwie 0/+3*C, czyli i tak sporo poniżej komfortu termicznego – a który to jest dodatkowo obniżany przy aurze pochmurnej i wilgotnej. I tylko ekstremalnie ciepłe dni (a zwłaszcza ciepłe + suche/pogodne) pozwalają na pełniejsze korzystanie z naprawdę “łagodnego” oblicza zimy.
    Osobiście nie dziwię się, że – w naszych zimowych realiach pogodowych – część osób woli okoliczności z anomaliami choć nieco poniżej 0K, niż w przedziale 0/+5K (czyli w praktyce około-zerową lub lekko-plusową zimną nijakość).

    1. Problem w tym że te anomalie poniżej 0K jak ostatnio też przynoszą często pochmurną i wilgotną aurę, przez co jest jeszcze gorzej niż przy +5. Ogólnie w naszym klimacie jest (jak dla mnie) za dużo tych chmur i wilgoci. Niestety usłonecznienie mamy skrajnie niskie na tle reszty świata i ta wilgotność też nie pomaga, bo zimą obniża temperaturę odczuwalną, a latem ją podwyższa powodując uczucie parności.

    2. Największe znaczenie ma tutaj temperatura maksymalna osiągana w zdecydowanej większości między wschodem a zachodem słońca ( Zdarza się że temperatura maksymalna osiąga najwyższą wartość w nocy ale bywa tak bardzo rzadko), bo większość ludzi żyje w ciągu dnia. Średnia dobowa w przykładowym dniu stycznia może wynieść np. 6 stopni w dzień 7 a w nocy 5 stopni przy pochmurnym niebie a drugi przykład 6 stopni ale w dzień 12 stopni a nocy 0 stopni przy słonecznej pogodzie-mimo średniej takiej samej zupełnie inaczej odbiera się dzień z wyższą temperaturą i słonecznym niebem niż ten pochmurny. I jeśli chodzi o mnie to jest drugi wariant zimy który by mi pasował. Taka pogoda zdarza się zimą bardzo rzadko i są to zazwyczaj pojedyncze dni. Poziom 10 stopni przy słonecznej pogodzie występuje bardzo rzadko w każdym z zimowych miesięcy, jeśli temperatura wzrasta do 10+ to najczęściej dzieje się to przy pochmurnym niebie. Dlatego dla mnie jeśli zima ma być ciepła z której miałbym być w pełni zadowolony to tylko zima ekstremalnie ciepła i słoneczna. Mimo ocieplenia klimatu w Polsce mamy wciąż mamy większą szansę na zimę mroźną i śnieżną niż ekstremalnie ciepłą. A w tej chwili mamy najgorszy rodzaj zimy czyli “około zerową nędzę” ze smogiem ( który i tak występuje) i najczęściej pochmurnym niebem. To co pokazuję gfs na początku marca jest już dla mnie za późno ( mam nadzieje że się na to nie sprawdzi, bo marzec jest generalnie pierwszym miesiącem w którym zaczyna się wegetacja i dlatego wolę jak jest ciepło, albo inaczej pisząc lubię jak każda pora roku ma swoje miejsce), konkretne mrozy, śnieg powinniśmy między początkiem/połową grudnia a połową/końcem lutego, tak jak wir polarny w 2013 roku który przyszedł za późno, ale to są tylko pobożne życzenia

  57. Na obecna chwile cieżko stwierdzic co jest bardziej dołujące. Czy niemalże brak słońca wg średnich wiązek (niby GFS i ECMWF cos tam je zapowiadają, ale mające większa sprawdzalność w tym temacie WeatherPro widzi tylko szare chmury) , czy tez widmo braku ocieplenia wraz z nadejściem marca. Juz pal licho te wielkie mrozy, jak dla mnie to oczywiste ze sie nie sprawdzi, ale ze nie widać takiego przyjemnego ciepła jak w ostatnich latach jest dość dołujące. Gdyby chociaż było słonecznie, łatwiej byłoby to znieść. Z drugiej strony, gdyby było ciepło i wiosennie to łatwiej byłoby znosić chmury czy nawet częste opady jak w 2016 i 2017 roku. Natomiast oba te czynniki na dramatycznym poziomie wzbudzają depresje. Oby chociaż jeden z nich sie radykalnie zmienił przez najbliższy tydzien-dwa.

    1. No niestety z tą pochmurnoscia jest dalszy ciąg tego samego . Trwa to od 1 września. A wcześniej w 2017 też nie było zbyt słonecznie. Zastrzegam że piszę tu o swoim NE. Cały ubiegły rok wyszedł tu z usłonecznieniem poniżej normy z 1971-2000. Na razie 2018 zaczyna się podobnie….

      1. A byc ponizej tej normy to juz naprawde dramat, bo większośc lat w tym wieku było tak z 300-400 h powyżej.
        U mnie rok 2017 był powyżej normy dzięki styczniu, majowi i czerwcowi. Żaden miesiąc nie był tez tak naprawde skrajnie pochmurny. We wrześniu i marcu sie zanosiło ale końcówka w obu przypadkach uratowała. Tak naprawde żaden miesiąc nie miał gorszej anomali niż -20h. Wiem ze na NE zwłaszcza od września- a także od stycznia do marca- było duzo gorzej.

        1. Pozostaje się tradycyjnie pocieszać, że: dni coraz dłuższe, słońce coraz wyżej oraz że to już 16 lutego, a nie 16 listopada, czyli do wiosny bliżej niż dalej. Latem czy ogólnie w porze ciepłej nawet jak jest pochmurno, to nie jest już tak źle, bo nie ma tych wstrętnych stratusów. Chmury nie wiszą 100 metrów nad ziemią i dzięki temu jest dużo jaśniej.

          1. Dzień w centrum kraju trwać dziś będzie już przeszło 10h, czyli o prawie 2,5h dłużej niż tuż przed świętami.

    1. Te modele sie “wymieniają”aczkolwiek dzisiaj to juz pokazały sie dwie skrajnie mozliwe sytuacje.
      A bedzie i tak średnia dobowa w pobliżu zera bądź na lekkim minusie. Bardziej ciekawe natomiast czy w koncu stratusy odpuszcza, narazie wszystko na to wskazuje. Jeśli odpuszcza to praktycznie nie widze szansy na calodobowy mróz natomiast nocami moze byc blisko -10.

  58. Zastanawia mnie dlaczego w terminie 240+h (a czasami nawet już 192+h) model GFS potrafi “wyjeżdżać” z ekstremalnym chłodem/mrozem. Natomiast, gdy zbliża się termin ochłodzenia i zarazem jest ono już pewne (w terminie nawet do 120-144h) nie potrafi poradzić sobie z predykcją jego skali i to bez względu na to, czy jest pogodniej, czy bardziej pochmurnie. Inaczej jest z ECMWF, który to – gdy pewne jest już ochłodzenie – “skill” z dnia na dzień faktycznie ma lepszy.

    Spójrzmy na przyszły tydzień i na prognozy nawet na same dni 19-22.01:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
    Widać wyraźnie jak GFS z prognozami temperatury ślizga się po najcieplejszych realizacjach (a nawet tuż ponad nimi), podczas gdy ECMWF zmienia się zgodnie z ich średnimi wartościami (trendem). Jeszcze raz podkreślę, że chodzi o termin, który ma już dobry “skill”. Natomiast prognozy w dalszym terminie to już w ogóle totalne “szaleństwo” i z tego co widzę to już nawet w terminie 120-180h (nie wspominając o dalszych) GFS z reguły jest mniej stabilny od innych modeli (jak ECMWF, GEM, czy ICON) i to nawet co do zapowiedzi samego rozwoju sytuacji barycznej.

    A co do prognoz na przyszły tydzień – na ponad 95% będzie chłodniej, niż prognozuje to GFS, choć równie prawdopodobne jest i to, że mróz będzie co najwyżej umiarkowany – przynajmniej do ok. 23.02 żadnych “syberyjskich” klimatów nie musimy się obawiać (a może i później również).

    1. GFS po tych najcieplejszych realizacjach “ślizga” się już od paru dni.

      Jeśli jutro, a zwłaszcza pojutrze, nadal będzie taki ciepły, a ECMWF cały czas będzie bardziej zimowy, to jeden z nich zaliczy piękną “wtopę”.

  59. Jak dla mnie to modele zgłupiała… GFS prognozuje wiosnę natomiast ECMWF mróz u mnie na wschodzie w dzień -18 stopni… Pod koniec Lutego co jest mi się wydaje głupota.. GFS znowu prognozuje po +7 stopni… ten ECMWF zmienia się skrajność w skrajność….

    1. ” Pod koniec lutego ” a wiesz że nawet aktualnie nie wiadomo jaka jest pogoda w jednej jedynej chwili na całej planecie i stąd ta różnica – cześć rzeczy jest w modelu założone i w zbyt długim terminie co jest 4 dni na przód się to uwidacznia

  60. Dzisiejszy GFS z 00h znowu nie widzi żadnego dnia mroźnego w Polsce (z wyjątkiem kresów wschodnich) przed końcem lutego. Za to 1 marca ma być mroźny.

    Standardowy disclaimer: to wszystko i tak fusy.

    Widać tu natomiast pewną tendencję: luty w pobliżu normy i mrozy na dalekim i odsuwającym się w czasie horyzoncie (jak ten przysłowiowy komunizm).

  61. Natomiast można już rzec oficjalnie, że gwałtowne ocieplenie stratosfery (SSW) się zaczęło. Kryterium tego jest zatrzymanie (a jeszcze lepiej odwrócenie) cyrkulacji strefowej w górnej stratosferze. I to już mamy (ujemne wartości!):

    http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/stratosphere/strat-trop/gif_files/time_pres_UGRD_MEAN_JFM_NH_2018.png

    Przypominam, że we współczesnych definicjach SSW temperatura (wbrew nazwie zjawiska) nie jest istotnym elementem, natomiast cyrkulacja, owszem.

    PS. Ostrzegam też przed wiązaniem tego ze spadkiem NAO w najbliższych dniach bo to normalnie nie działa tak szybko więc zapewne mamy do czynienia ze zbiegiem okoliczności.

    1. @Artic
      Możesz na tej podstawie wysunąć pewne przypuszczenia, co do pogody? Oczywiście, interesują mnie tylko twoje hipotezy.

      1. @Kamil

        Ja nie sądzę abym pogodę w skali synoptycznej był wstanie przepowiadać lepiej niż modele. Użyłem tej zimy tylko jeden “trick”, a mianowicie to, ze zimą NAO jest łatwiejsze do przewidzenia w skali sezonowej niż pogoda w skali synoptycznej. I dlatego sądziłem, na podstawie kilku znanych z literatury przesłanek, że ogólnie NAO będzie dodatnie tej zimy. I było nawet bardziej niż się spodziewałem (ani jednego dnia z ujemnym NAO!):

        http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.mrf.obs.gif

        Oczywiście nie wiem na pewno czy NAO dotrwa na wartościach dodatnich do końca lutego (czyli końca zimy meteorologicznej DJF) bo tego się nie da przewidzieć w ramach statystycznej prognozy sezonowej. Zresztą modele dynamiczne też się co do tego wahają, mimo, że mają już tylko 12 dni do końca:

        http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.sprd2.gif

        I oczywiście wiem, że NAO nie przekłada się w 100% na temperaturę u nas, chociaż korelacja jest naprawdę wysoka (w skali sezonowej trudno o wyższe). Jednak już można mówić, że NAO było dodatnie i zima ciepła, niezależnie od tego czy luty wyjdzie nieco na plusie czy na minusie.

        I tu przypomnę, że pamiętam o mojej prognozie, iż luty będzie miał dodatnią anomalię w Polsce. Jest to nadal możliwe, chociaż wynik wyjdzie zapewne bliski zeru. Czyli ta część – w przeciwieństwie do całej zimy – nie wyszła mi najlepiej, ale katastrofy (takiej jaka byłaby gdybyśmy dostali te “syberyjskie mrozy”) też nie będzie.

        1. PS. Gdyby zastosować metodę Lucasa wawa (czyli trendów zmian w fusowych prognozach) to wyszłoby, że NAO nie przejdzie na ujemne do końca miesiąca (przedtem wszystkie wiązki przechodziły, a teraz tylko część).

          Jednak nie jestem do końca przekonany co do tej metody 😏

          1. Jak wpływa dodatnie NAO na pogodę wiosną? Wpływ NAO na lato i zimę jest dosyć dobrze opisany – gorzej z pogodą wiosenną??

          2. @bially

            Łatwo odpowiedzieć w kwestii wpływu na temperaturę. W marcu jest jeszcze podobnie jak zimą (NAO koreluje się dodatnio z temperaturą). Potem już nie ma żadnej istotnej korelacji.

            Natomiast efektu na zachmurzenie czy opady nie sprawdzałem.

          3. Ja nie podchodzę do ocen trendów zmian w tzw. “fusach” bezkrytycznie – służy to wszystko raczej ocenie kiedy i jakie trendy wchodzą w zakres realnego i z wyraźnie lepszego “skillu”.
            Przykładowo, teraz widać, że w połowie przyszłego tygodnia trend zmian temperatury dla różnych realizacji jest bliżej Tśr -5*C, niż 0*C (jak nierzadko prognozuje GFS).

    2. Czyli za jakieś 3-4 tygodnie powinno zejść do troposfery?

      Czy nie jest to już za późno, aby znacząco namieszać w pogodzie, czy też nadal jest to możliwe?

      1. @mozgow

        W zeszłym roku lutowy SSW nic nie namieszał. To nie znaczy, że marzec znów będzie tak ciepły jak zeszłoroczny, ale nie widzę powodu dlaczego miałoby być odwrotnie z powodu SSW. Podejrzewam raczej, że efekt tak późnego SSW na temperatury jest znikomy. W każdym razie hipotezę, że w nieparzystych latach lutowe SSW grzeje w marcu, a w parzystych chłodzi nie uważałbym za naukową 😏

        1. Byłoby ciekawie, gdyby obecne SSW przyniosło ochłodzenie. Nie, że wierzę w związek parzystości/nieparzystości roku z efektami lutowego SSW, tylko znaczyłoby to, że istnieje jakiś inny czynnik wpływający na efekty lutowego SSW.

          1. @kmroz
            Chodzi o nienaukową hipotezę @Arctic Haze, że lutowe SSW w latach nieparzystych grzeje, a w parzystych chłodzi (post nad moim).

          2. Jak jesteśmy przy temacie to wiesz @arctiz haze czy moze blokada z wiosny 2016 była związana z SSW?
            Jeśli tak, to tez obala te “nienaukową tezę” bo mimo blokady było wtedy ciepło

          3. @kmroz

            Napisz jeszcze kiedy była ta blokada bo przeglądać trzech miesięcy map synoptycznych mi się nie chce.

            Jest tylko problem, ze w 2016 zasadniczo porządnego SSW nie było. Był ciepły epizod na początku roku, ale za słaby aby nazywać go SSW (nie odwrócił cyrkulacji) i drugi pod koniec marca, który – chociaż silniejszy – nie spełnia definicji SSW bo był tzw. “końcowym ociepleniem” na końcu zimy. No może jeszcze ten z pierwszej połowy lutego, ale był bardzo krótki i mizerny jak na SSW (chociaż może jako jedyny wypełniłby definicję). O tego chodzi?

          4. @mozgow

            Na siłę dałoby się podciągnąć to pod QBO.
            https://www.metoffice.gov.uk/learning/quasi-biennial-oscillation

            Ponieważ oznacza to kwazi-dwuletnią oscylację (wiatrów strefowych w stratosferze nad tropikami) to można by podejrzewać, ze te fazy odwrotnie wpływają na wpływ SSW na temperaturę na dole. Oczywiście nic na to nie wskazuje (natomiast wiadomo, że SSW są częstsze podczas wschodniej fazy QBO).

            Nawiasem mówiąc mamy teraz fazę wschodnią (wartości ujemne):
            https://www.esrl.noaa.gov/psd/data/correlation/qbo.data

  62. Zachodni wiatr przyniósł pogodne niebo i ciepło na zachodzie Polski. Tyle w temacie. Powinno przekroczyć 5c, co jest wartością zadowalającą na tle ostatnich dni.

    1. “Atlantycki syf” to jedyne zródło słońca czy ciepła tej zimy czy to sie komuś podoba czy nie ;)
      Rok temu było całkowicie odwrotnie.

      1. Na E Polski (i sporym obszarze S/C kraju również) ostatnimi czasy jest wyraźnie pochmurnie bez względu na to, czy się ociepla, czy ochładza.
        Choć najpogodniej było tu ostatnio akurat podczas mroźniejszych dni w okresie 05-07.02 (z pewnym zróżnicowaniem czasowym na różnych obszarach).

  63. Wczoraj prawdopodobnie był najchłodniejszy (najbardziej zimowy) dzień-jeśli chodzi o mróz w ciągu dnia w towarzystwie opadów śniegu w II połowie lutego od 2013 roku.
    Do tych wróżb o dużych mrozach po 25 lutego trzeba podchodzić z dystansem, bo do tego okresu zostało jeszcze ok 10 dni.

  64. Prognozy (fusy) na III dekadę znowu zmieniły się na korzyść ciepła (odsłona GFS z 0 UTC), ale znając sytuację to kolejna odsłona wróci do przewagi mrozów w III dekadzie lutego.
    Początek marca w dalekich fusach bardzo chłodny (zimowy).
    Sprawdziłem, że ostatni bardzo chłodny przełom lutego i marca był oczywiście w 2011 roku (jeśli chodzi o temperatury minimalne). Jeszcze chłodniejszy przełom lutego i marca był w 2006 i 2005 roku kiedy panował kilkustopniowy mróz w ciągu dnia i padał śnieg, była spora pokrywa śnieżna i w nocy temperatury spadały do minus 10-20 st.C.

    1. @zbigniew

      To jest bardziej skomplikowane bo odsłona z 06h (przypominam, że 06h i 18h są zwykle mniej wiarygodne niż 00h i 12h) jest nieco chłodniejsza w lutym ale chyba cieplejsza w marcu.

      PS. I jeszcze trzeba uważać o jakiej części Polski się mówi bo gradienty wschód-zachód są rzędu 5 stopni albo większe.

  65. Prognozy ensemble dzisiaj wyglądają fajnie – co ciekawe ekstremalnie ciepłe wiązki dają temperatury bliżej +15 st. – rozstrzał totalny.

    1. Tylko, że średnia i mediana na 5-10 dni naprzód ok. -5*C, a przejściowo jeszcze nieco niższa (przynajmniej na razie, dla Warszawy).

  66. Skąd u niektórych ten optymizm akurat dzisiaj? Owszem, GFS trzyma się ostatnio prognoz “cieplejszych”, ale z pozostałymi już nie jest tak różowo. Już od wtorku zapowiadane są mrozy (niezbyt silne, ale całodobowe), okres późniejszy również nie wygląda najciekawiej. Ma być bez Syberii, ale mroźno. ECMWF to już w ogóle poleciał, ale nie chce mi się wierzyć w coś takiego.
    Przedwczoraj prognozy były o wiele cieplejsze, a niektórzy ciepłolubni tu piszący narzekali, tymczasem gdy większość poszło w stronę chłodu, to patrzą z optymizmem.
    Intuicja coś mi mówi, że od wtorku dominować będzie pogoda z całodobowym mrozem i że wcale nie potrwa to 2 dni.

  67. Na razie wszystko wskazuje na zimę lekką, u mnie na wschodzie od niedzieli do końca prognozy temperatury maksymalne 0 stopni, minimalne rzędu -3/-5 wiatru prawie żadnego, pewnie w Białej będzie smog.

  68. Dzisiaj W Polski cieszy się aurą już bardziej przedwiosenną i to ponownie w POGODNYM wydaniu. Co prawda ocieplenie jest przejściowe, ale – co najważniejsze – w tej części Polski zarówno dni cieplejsze, jak i chłodniejsze (mroźniejsze) przynoszą DUŻO więcej pogodniejszego nieba, niż mamy właściwie w całej E części kraju.

    I zanim ten pogodniejszy obszar przesunie się bardziej na E, to zrobi się ciemno, a i pewnie zacznie się bardziej chmurzyć, a przy tym temperatura pozostanie bliżej zera – aż do ochłodzenia za 2-3 dni, które też przynajmniej z początku może mieć znamiona lekkiej zimy w ponurym wydaniu. Mam jednak cichą nadzieję, że tym razem się mylę…

    1. @lucas- i tu nasuwa sie spory dylemat. Czy wierzyć w słońce, którego od paru tygodni w Warszawie właściwie nie ma i juz sie do tego stanu prawie ze przyzwyczailiśmy. Ale z drugiej strony na zachodzie niemal codziennie jest pogodnie, a wiec to jest tak blisko. Zreszta nie tylko na zachodzie pojawiało sie słońce. Rowniez jak ostatnio jeden z forumowiczów pisał trzy pogodne dni z rzędu (nie w pełni oczywiście) były we wcale niedalekim Płocku.
      Jutro pewnie sie pojawi słońce na 2-3 godziny rano. Obecny GFS daje nadzieje na to rowniez od poniedziałku do czwartku, ale to akurat fus (GFS i prognozy usłonecznienia to nie za dobra mieszanka)

      1. Na zachodzie w lutym mają sporo szczęścia do pogody głownie ze względu na pogodne dni , u mnie ( okolice Krk) pogodnych dni w lutym naliczyłem AŻ 2 !!! prawdopodobnie do końca lutego nic się nie zmieni , 26 dni na 28 depresyjnych stratusowych , lepiej być nie może , mam nadzieje że od marca słońce nadrobi zaległości bo człowiek już jest na wykończeniu przez te ciągłe ciemności właściwie od września…

        1. @europejczyk – jeśli dobrze rozumiem “krk” to Kraków.
          Od listopada do stycznia i tak u was było usłonecznienie na plus, chociaż oczywiście nie tak bardzo jak w poprzednich dwoch sezonach- w listopadzie i grudniu 2015, grudniu 2016 i styczniu 2017 to było chyba rekordowo słonecznie w Małopolsce.
          Wyglada na to ze u was także trzeci rok z rzędu to luty bedzie najpaskudniejszym miesiącem w sezonie zimowym. To troche smutne, w grudniu i styczniu nawet usłonecznienie powyżej normy nie powala, bo 60-70 h/miesiąc to i tak depresyjnie, a luty który mógłby juz przynosić mnóstwo słońca (u was to nawet blisko 150 h) trzeci raz z rzędu nie zachwyca, łagodnie mowiac.
          Na zachodzie styczen mieli dramatycznie pochmurny to luty im zwraca z nadwiazka.

          1. Ja na moich terenach już być może nigdy w miesiącach październik-marzec nie doczekam się usłonecznienia powyżej normy (ze względu na gigantyczne zmiany klimatu), ale mam nadzieję, że kiedyś przynajmniej dojdzie do normy w jakimś miesiącu.

          2. Te “rekordy usłonecznienia ” to nawet nie jest minimum zapotrzebowania człowieka na słońce , niestety żyjemy na takiej szerokości geograficznej nie innej i nawet słoneczny dzień w środku stycznia czy grudnia daje małą satysfakcje ze względu na krótki dzień i słabe słońce , w lutym jest już inna sytuacja niestety po raz kolejny nie dało nam tego zażyć , podejrzewam że szaro-bure dni zapełnią większość marca niestety dopiero w kwietniu czeka odmiana , mam nadzieje że się myle

    2. Potwierdzam. Kiedy wychodziłem do kościoła, to niebo było zachmurzone. Dochodząc na starówkę, Słońce zaczęło się przecierać, a kiedy wracałem, niebo niemal było bezchmurne. Wg mapy na TVN Meteo to powietrze napłynęło z płd-zachodu, skręcając o 135 stopni w kierunku północno – zachodnim nad Węgrami, więc nie jest to typowe “atlantyckie” powietrze.

  69. Dla zainteresowanych fusowatoscia. Kolejna odsłona GFS i kolejna zupełnie inna wróżba w fusach po weekendzie 24-25 lutego większy mróz w towarzystwie silniejszego wiatru czyli najgorsze połączenie z możliwych.

    1. Lepszy atak zimy w końcówce lutego i w pierwszej połowie marca, niż pod koniec marca i na początku kwietnia jak w 2013 roku…

        1. To co w roku ubiegłym było duzo lepsze bo mieliśmy juz wczesniej prawdziwa wiosnę a ochłodzenie przyszło dopiero w jej drugiej połowie.

  70. Według CFSa marzec będzie zaledwie w normie, a kwiecień lekko ciepły. Dopiero od maja mają być wyższe anomalie in plus.

    1. “W normie” brzmi niegroźnie, ale w praktyce moze nieciekawie wygladac.
      A duże anomalie na plus od maja oczywiście od wtedy gdy sa najmniej potrzebne…
      w ostatnich latach to wlasnie od kwietnia- maja zaczynały sie miesiące o anomali niewielkiej. Teraz czyżby miało byc odwrotnie?

      1. wystarczy że będziemy mieli ostrą zimę w pierwszej dekadzie, a potem temp. w przedziale 5-10 to nam wyjdzie w normie…

    2. Te wrozby CFS mozna sobie wiadomo gdzie wsadzic… luty mial byc rekordowo cieply i co ? Bd albo w normie albo chłodny wszystko zalezy od 3 dekady a tu jeszcze wszystko mozliwe.

    3. a to nie lepiej że od maja będzie ciepło? może niech to nie będzie +5 od normy jak w sierpniu 2015 roku (bo te upały z I połowy były trudne do wytrzymania w miejskim bloku), ale taki miesiąc letni z odchyleniem +3 bez jakiejś polaryzacji na dziki upał + chłody (tj. cały miesiac 25-30 stopni) to jest w sam raz.

      Kwiecień w zeszłym roku nie był mocno poniżej normy, bo zasadnicza fala chłodów rozpoczęła się ok. 17 IV i trwała gdzieś do 12 V. Ten miesięczny okres miał anomalię rzędu -3K, co by sklasyfikowało miesiąc jako ekstremalnie zimny (taką sytuację miał na przykład maj 1991)

          1. Jemu raczej chodziło o stała anomalie powyżej normy, ale nie zmienia faktu ze to juz by było z lekka nienormalne.

          2. Oczywiście chodziło mi o stałe dodatnie anomalie, tak +2/4 st. byłoby już ok i oczywiście znacznie większe usłonecznienie.

      1. @alewis- nie lepiej. Jak dla mnie od maja do września moze byc w normie a powyżej przez resztę roku. Ewentualnie 1-2 miesięcy w zimie w normie/ponizej ale głownie chodzi o to by październik-listopad i marzec-kwiecień były powyżej.
        Dlaczego? Lepiej jak jest jak najdłużej okres z temperaturami przyjemnymi poziomu 15-25 stopni a nie najpierw do końca kwietnia powyżej 15 a potem od połowy maja powyżej 25 ciagle i od września znów ponizej 15…
        moja opinia, nie każdy musi sie zgadzać. Zeby nie było dla mnie cały rok moze byc i te 3 stopnie powyżej (taki okres lipiec 2006- czerwiec 2007) ale jak m.in. Lucas słusznie zauważył to byłoby juz zbyt ekstremalne ciepłe i stopień AGW. A na wysokich odchylach zależy mi najbardziej wczesna wiosna i pozna jesienią, zreszta tak jak chyba większości. Gdy juz te 15 sie przekroczy to i tak jest ciepło, a jak 20 to wogole wiec tragedi i tak nie ma latem. Nie wiem jak latem można marznąć, mi sie to nigdy nie zdarzyło. Przez całe ponad 20 lat swojego życia w zyciu nie założyłem kurtki latem w innym celu niż ochrona przed deszczem.
        To samo z usłonecznieniem. Jak kolega z Krakowa zauważył ze od listopada do stycznia i tak nie ma szans by było optymalne a ktoś inny zauważył ze latem i tak nawet jak jest pochmurno (ponizej norm) to jest znośnie (wyjątek lato 1980 ale w obecnym wieku nie było nawet temu blisko). A jak luty-kwiecień i wrzesień-październik przynoszą normę lub ponizej usłonecznienia to mamy dodatkowy niepotrzebny okres z szaruga i niedoborem słońca.

  71. Póki co mamy bardzo dużą różnicę usłonecznienia między zachodnią i wschodnią częścią kraju – na zachodzie mamy bardzo pogodny luty, na wschodzie bardzo pochmurny.

    Wg ogimetu od 1 lutego do wczoraj (włącznie) ilość godzin ze słońcem:

    Zakopane: 11,3
    Warszawa: 11,8
    Białystok: 12,6
    Suwałki: 13,6
    Przemyśl: 16,0
    Katowice: 23,6
    Łódź: 24,5
    Poznań: 41,8
    Wrocław: 48,7
    Słubice: 49,8
    Jelenia Góra: 58,7
    Szczecin: 58,8

    1. Szczecin cos osłabł w tej drugiej dekadzie. Do końca pierwszej było 50 godzin a teraz raptem 8 godzin w 5 dni.

    2. Warszawa jakaś tragedia. Przez cały 2017 rok nie było miesiąca z taka anomalia. Nawet październik 2016 był ciut lepszy. No ale zobaczymy co przyniesie druga połowa, jak mniej niż 20 godzin to oficjalnie luty 2018 staje sie najbardiej relatywnie pochmurnym miesiącem (względem norm) od… lutego 2013. A i obecnie jest szansa ze nawet od tamtego lutego bedzie gorzej.

    3. Nie dziwota, że @jogi spod Karkonoszy dziwił się, co my (m.in. z Warszawy) mamy “fioła” na punkcie tego Słońca, a właściwie jego braku…

  72. Obecny GFS w zasięgu skillu (do 23 lutego) nie jest tragiczny. Od niedzieli brak niskich chmur a w poniedizalek, czwartek i piątek rowniez tych wyższych niewiele. Brak praktycznie opadów. Temperatura nie za wysoka ale tez nie jakaś szczególnie zimowa. W sumie mogłoby byc cieplej, ale jeśli chodzi o poziom usłonecznienia (a także jasności jaką sprawi brak niskich chmur nawet przy obecnosci średnich i wysokich) to o ile sie sprawdzi – bede usatysfakcjonowany. Ale cos czuje ze bedzie gorzej. Duzo gorzej.

      1. Nie zdziwię się jak ECMWF zwycięży a jak dołączymy do tego silniejszy wiatr bo takowy tez widzi no to przyjemnie nie będzie tylko powazniejsza lodowka – mało komu potrzebna w tej kwestii.

      2. Chyba pierwszy raz ECMWF i GFS sa zgodne w aktualizacji z tej samej godziny…
        szczerze mowiac, tak jak bym nie miał nic przeciwko fali mrozow poziomu nawet -10 w nocy, tak z pewnością tragedia bedzie jeśli i przy tym nie bedzie słońca a te -10 bedzie nie tylko nad ranem ale wtedy i przez cała dobę.
        A jak do tego dodamy wiatr i opady sniegu… dramat. Jakby to na TP powiedzieli: “jak sie prognozy nie zmienia, to zostaje nam tylko modlitwa”

  73. U mnie na podkarpaciu już na pewno luty wyjdzie zimniejszy od stycznia,obecnie luty ma śr. -1,1 st. a styczeń miał 0,6 na plusie,to już nie raz się zdarzyło choć 8 razy na dekadę to styczeń jest zimniejszy,natomiast gdyby marzec było zimniejszy od stycznia,albo jeszcze od lutego co jest możliwe,było by to chyba pierwszy raz przynajmniej odkąd pamiętam.Dodam też że tragiczne jest nasłonecznienie w lutym bo na razie było tylko 14 h.w tamtym roku aż 85 h.Nawet styczeń 2018 był całkiem nie zły w tym względzie i przyniósł 65h.Natomiast nie obawiam się że na wiosnę będzie sucho gdyż spadło już u mnie prawie 50 mm,w większości śniegu,którego leży 20 cm.

    1. To juz sie po prostu robi nudne ze w styczniu słońce sie moze pojawiać prawie codziennie bo sa normalne chmury, ktore sie przedzierają a w lutym tylko te grube stratusy, jakby miały nas przed czymś chronić…
      w Warszawie juz drugie przejaśnienie w tym tygodniu sie pojawiło, szkoda ze znowu w nocy. Dramat jakis. Podobne przejaśnienie wg UM i GFS moze wystąpić w niedziele w ciagu dnia. Zawsze jakaś nadzieja. Ale ogółem nie widać kilkudniowego okresu bezchmurnej pogody, a takowy jednak w lutym chociaż raz powinien sie pojawić…

  74. Można już być niemal pewnym, że ochłodzenie od wtorku się pojawi. U mnie na początek temp. z przedziału od -1 do -3 w dzień i od -5 do -7 st. w nocy. Ale im bliżej przyszłej niedzieli tym zimniej. I też jeszcze nie wiadomo czy ten wyż zgnije czy też nie, bo raz u mnie bezchmurnie pokazuje, a raz pochmurno.
    Jeśli prognozy na 100% się sprawdzą to luty będziemy mieli poniżej normy. Przesądzą o tym dni od 25.02 do 28.02…
    U mnie pomimo, że dzisiaj niby rozpoczęła się odwilż to jakoś nie zauważyłem zmian w pogodzie – nadal jest ok. 2 cm śniegu, dzisiaj nawet przelotnie poprószylo sobie popołudniu, ale temp. dalej albo na lekkim minusie albo 0. Ogółem moje przypuszczenia się sprawdzają, bo od 4 lutego mamy lekką, ale zimę. I tak będzie pewnie do końca lutego.

    1. Heh, nieaktualne są już prognozy, coraz zimnej się zapowiada, po -5 w dzień od środy praktycznie, a nocami po -11…

      1. Tak jak pisałem wcześniej, umiarkowany mróz mamy już niemalże pewny – Tśr w ramach dość wiarygodnego skill’u (ok. 21-22.02) przechodzi już poniżej -5*C (dla Warszawy). Widać było wyraźnie, że GFS jest zbyt “ciepły” względem różnych realizacji (ensamble).
        Natomiast, czy ok. 25.02 faktycznie poczujemy “oddech Syberii” będzie się wyjaśniało na dniach.

      2. Ja obstawiam, że jak to się sprawdzi ten pesymistyczny scenariusz na NE Polski możecie mieć dwucyfrowy mróz w ciągu dnia (tmax poniżej minus 10*C). To jest możliwe – tak było np. 20-23 lutego 2011 roku.

  75. Tak apropo to dokładnie rok temu już skończyła się zima na moich terenach i rozpoczęło się przedwiośnie… ;-) w tym roku chyba sobie na to poczekamy :( oby nie dlużej niż 5 marca

  76. Gdyby to był grudzień lub początek stycznia to takimi prognozami byłbym poważnie zmartwiony, ale w II połowie lutego nie brzmią już najgorzej. Wszystko dlatego, że nawet jeśli przywali ostrą zimą to nie ma zagrożenia, że będzie się to ciągnąć i ciągnąć grożąc powtórką z sezonu 2006 czy też 2013. Chociaż najlepiej byłoby i tak, gdyby te prognozy nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości ;-)

    1. Nie wykluczone, że pokrywa śnieżna która utworzyła się w I dekadzie lutego na wschodzie Polski zostanie aż do końca miesiąca, ponieważ nie widać porządnej całodobowej odwilży tylko jakąś słabiznę tmax 0-5 st.C na kilka godzin (i to nie wszędzie) i przez większą dnia będzie dominował mróz.

      1. Przepraszam to miał być oddzielny komentarz, a nie odpowiedź do chochlika. Czy mogę prosić kogoś, żeby poprawił na osobny komentarz a i przy okazji błąd który z szybkości napisałem na “niewykluczone”? Z góry dziękuje.

      1. W sumie i jedno i drugie, ale bardziej długotrwałość. Taki układ baryczny w I połowie zimy mocno schłodziłby kontynent i tym samym umożliwiał kontynuację zimy nawet przy okresach łagodniejszej cyrkulacji. To oznaczałoby możliwość utrzymywania się śniegu przez wiele tygodni z rzędu. Raz, że taki zmrożony, długotrwały śnieg utrudnia życie, dwa – ogranicza skalę ocieplenia w okresach z łagodniejszą cyrkulacją. Teraz z powodu coraz wyższego Słońca i coraz dłuższego dnia szanse na taki scenariusz wyraźnie spadają.

  77. Skąd takie różnice w pomiarach temperatury na Śnieżce ze stacji IMGW i CHMU patrząc na ostatnie depesze SYNOP z Ogimetu. Nie mogę wkleić linku do nich bo wyskakuje, że spamuję…

  78. Może przydałby się nowy wpis? Jako temat przewodni proponowałbym potencjalny spływ chłodu w przyszłym tygodniu. Poniżej ciekawy opis sytuacji z 1962.
    https://wansteadmeteo.wordpress.com/2018/02/16/the-cold-spell-of-february-march-1962/
    Simon Cardy ponadto pokazał na twitterze prognozę dotyczącą NAO na początek marca. Widać dramatyczny spadek w prognozach indeksu.
    Judah Cohen natomiast pokazał mapki na których dominuje kolor niebieski w całej Eurazji. Wygląda przerażająco.
    Sprawdziłem sobie rok 1962. Średnia temperatura powietrzu w marcu wyniosła ok. -2c w Szczecinku. Nie było tak zimno jak w 2013 roku (-3c), ale także był to miesiąc zimowy.

  79. Już wg 70-80% realizacji nowa fala mrozu może okazać się najsilniejszą w tym sezonie – Tśr w wielu miejscach na poziomie -5/-10*C. Zobaczymy, czy trend ochłodzenia na dni po 23.02 jeszcze się wzmocni, czy już nie zmieni, czy może osłabi?
    Natomiast to, że luty zapisze się z ujemną anomalią (i to więcej niż symboliczną) jest już niemalże pewne.

    1. plusem jest to, że dzień jest już naprawdę wyraźnie dłuższy niż w okresie listopad – styczeń i o godzinie 16:30 wciąż jest jasno nawet przy pochmurnym niebie.

  80. No tak, szły rozpogodzenia z zachodu i tradycyjnie, tak jak zwykle od września minęły NE Polski… Czy to już jest jakaś klątwa? Wybaczcie, że ciągle o tym pisze, ale jest to już zjawisko nagminne i po prostu brak na to słów. W ciągu pół roku jest szansa na trzeci niemal rekordowo pochmurny miesiąc po październiku i styczniu…

    1. W Warszawie jeszcze zabawniej. Rozpogodzenia przyszły o 20:00 a odeszły koło 6:00. Juz druga sytuacja taka w tym tygodniu…
      No jedyny plus,ze wogole były, to znaczy ze jest jakis potencjał na nie i nadzieja Że zapowiadane rozpogodzenia na jutro W CIAGU DNIA przyjdą.

  81. no to będziemy mieli pierwszy od 6 lat zimny luty, ostatni istotnie chłodny był w roku 2012 (ten z 2013 był ledwo w normie z dużą ilością odwilżowych dni)

    Jednocześnie jest to miesiąc o skrajnej polaryzacji pod względem usłonecznienia, bo te na zachodzie kraju osiąga wartości blisko maxa dla tej pory roku, a na wschodzie – blisko minimum. Moje Katowice są po stronie “stratusowej” z 23h, podobnie jak Łódź i inne miasta pasa środkowego.

    Zobaczymy jak te mrozy będa wyglądać, czy będą to mrozy przy stratusie (wtedy będą niższe Tmax) czy będzie to pogodny wyż ruski (wtedy w nocy -20 stopni ale za dnia już sporo lepiej)

    Co do trwałości zimna hmm, mnie tam zimowy marzec nie przeszkadza bo traktuję marzec jako miesiąc przejściowy, on jest termicznym analogiem listopada więc trudno wymagać od niego, by była to super wiosna, zwłaszcza w I połowie. W sumie najgorsze co mnie może w marcu spotkac (subiektywnie) to ciągnąca się szaruga przy lekko dodatniej temperaturze, jak w roku 2009 czy 2016. A wersje marca z roku 2013 oraz 2014 przyjmę bez problemu, choć wolę tę cieplejszą.

    1. -20? No bez przesady. Ale jeśli bedzie pogodne niebo na co prognozy dają juz coraz większe nadzieje to jest duża szansa na -10 w nocy. A wiec dla Warszawy po raz pierwszy i oczywiście zarazem ostatni w tym sezonie dwucyfrowy mróz.
      -10 w nocy, -2 za dnia przy bezchmurnym niebie i mocno juz świecącym słońcu. Na pewno mogło byc gorzej.

      1. @kmroz
        Przy takim spływie z NE, jeżeli będzie w wersji pogodniejszej, to w chłodniejszych regionach nie można wykluczyć Tmin nawet jeszcze poniżej -20*C i to poza mrozowiskami (z tym, że Warszawa i okolice z reguły są cieplejsze od reszty Mazowsza i E Polski).
        I wg ostatnich prognoz jest to coraz bardziej prawdopodobne (począwszy od przyszłego weekendu), ale jeszcze nie przesądzone.

        1. @lucas dobrze to ująłeś z ta Warszawa. Pod względem minimow to jesteśmy prawie jak Szczecin.
          Na Podlasiu czy we wspomnianym niżej Zamościu moze byc te -20, chociaż bardzo i tak w to watpię. Ale -15 spokojnie jest szansa.
          Obecne GFS i ECMWF pojechały po całości juz co tu duzo mowić, mysle ze aż tak zimno nie bedzie, No ale zobaczymy. Tak czy inaczej wiosny w koncu lutego tym razem niestety nie bedzie. Chociaż we Wrocalwiu zapowiadane +4 Max i -7 min jest juz całkiem przyjemne.

          1. Siedlce, Kozienice, Ostrołęka, Mława (itp.) – tu o potencjalne spadki Tmin poniżej -20*C przy wyraźnej cyrkulacji z NE (jak w obecnych prognozach na III dekadę lutego) i przy pogodniejszym niebie, nawet jeszcze końcówce meteorologicznej zimy, nie jest/będzie szczególnie trudno (a w Warszawie poniżej -15*C). Ale powtórzmy: w tak “sprzyjających” okolicznościach.

          2. @Lucas Wawa
            Jeszcze duże spadki tmin podczas dużych mrozów są możliwe w Kielcach czy Katowicach

      2. U mnie w Zamościu poniżej -20 nocą jest jak najbardziej prawdopodobne. Już w poniedziałek i wtorek rano ma być -12, a to dopiero początek.

  82. Ja zdecydowanie najbardziej nie lubie fal zimna w lutym (końcówce zwlaszca) i marcu. O wiele bardziej je toleruje w drugiej połowie kwietnia i maju jak rok temu. Prawdę mowiac, gdyby nie ciagle chmury i częste deszcze w tym okresie to jakos bardzo bym sie tym nie przejął.
    Taka druga połowa kwietnia jak w 2016,czy wiele lat wczesniej w 2005 była całkiem przyjemna.
    Dla odmiany przedłużająca sie zima w marcu 2013 była skrajnie nieznośna, ale przynajmniej dla pocieszenia przyniosła duzo słońca.
    Dla mnie wymarzony początek marca to +10 w dzień, -5 w nocy i oczywiście brak chmur i wiatru.

  83. Witajcie, czy to prawda że przyjdzie aż takie ochłodzenie na koniec Lutego? GFS z 00h wygląda dość nieciekawie…. Zamiast robić sie coraz cieplej będziemy mieli Syberie?

    1. Dzisiaj ECMWF i GFS poleciały po skrajnościach i wątpliwe by aż tak zimno było- ale spokojnie ponizej -10 w nocy moze byc niestety w wielu regionach przez kilka dni. A w ciagu dnia, to zależy od obecnosci największego zła, czyli stratusow.

  84. Zabawnie wygląda to ocieplenie ze wschodu w prognozie TP, na wschodzie miałoby być nawet 12 stopni, a na zachodzie -4 :P Jednak będzie to już marzec, więc jak najbardziej może do czegoś takiego dojść.

    1. tamta prognoza się codziennie zmienia o 180 stopni. Wczoraj było tam -13 w dzień dla Suwałk na początku marca (i całe 2 tygodnie mróz), dziś pojawia się tam wiosna, +12 stopni w połowie kraju.

      A co będzie to zobaczymy, coraz więcej realizacji modeli jest za opcją “zimną”.

      Fajnie by było jakby powtórzyła się sytuacja z roku 2011, czyli bardzo dużo słońca i bardzo sucho – w lutym bylo to przy dość sporym mrozie (średnie dobowe poniżej -10 stopni) a w I dekadzie marca przy wyższych temperaturach, u mnie między 3 a 9*C i wciąż bezchmurnym niebie.

    2. “na wschodzie miałoby być nawet 12 stopni, a na zachodzie -4”

      -> I to zróżnicowanie bardzo dobrze pokazuje jak w tym “fusie” prognostycznym duża jest składowa stochastyczna (losowa).
      Na razie przez cały przyszły tydzień (zwłaszcza od ok. 21.02) zarysowuje się wyraźny trend ochłodzenia – średnio o 2-3 st. na dobę (przy coraz bardziej skupionych wiązkach) i tak prawdopodobnie do weekendu 24-25.02, jeżeli nie ciut dłużej. A potem – zobaczymy? Nie mniej nie wygląda na to, aby cyrkulacja “atlantycka” miała szybko powrócić…

  85. Jeśli prognozy co do ostatniego tygodnia lutego się sprawdzą to po dużo cieplejszych 12.2017, 01.2018 luty 2018 będzie miał trochę niższą temp od normy 61-90, a początek marca będzie dość mroźny. Wg mnie zarysuje się pewne podobieństwo do zimy 2004/05.

    1. Dlaczego wciąż przywołuje się normę 1961-1990 jakby była ona jakąś wyrocznią normalności? Dlaczego nie aktualizuje się okresu referencyjnego co 10 lat i nie odnosi się teraz do lat 1981-2010?

      1. “Where climatological normals are used as a reference, there are no clear advantages in
        updating the normals frequently. Frequent updating carries the disadvantage that it requires
        recalculation of many data sets, not only the normals themselves but numerous data sets that
        use the normals as a reference. (As an example, global temperature data sets are currently
        calculated as anomalies from a reference period (usually 1961-1990)). Using a more recent
        averaging period, such as 1971-2000, results in a slight improvement in predictive accuracy (as
        described in section 6.5.1(c)) for parameters which show a secular trend, and 1971-2000
        normals would be viewed by many users as more ‘current’ than 1961-1990, but the
        disadvantages of frequent updating could be considered to offset this advantage when the
        normals are being used for reference purposes. “

        1. Dziękuję. Chociaż to dla mnie trochę szokujące, że nie ma obecnie takiego modelu przeliczeń, który by nie powodował takich problemów.

      1. też mi ta zima przypomina tamten sezon, wtedy pamiętam ze cały grudzień i dużą część stycznia aura w ogóle zimy nie przypominała, zima “obudziła” się dopiero na koniec stycznia ale za to potrzymała potem do połowy marca.

        wtedy były takie 3 lata pod rząd z zimą przez duża część marca – III 2004, 2005 i 2006 (ten ostatni to w sumie w większości zimowy, najzimniejszy marzec od 1987)

  86. W związku z postem Podlasianina sprawdziłem kiedy w Białymstoku było tak mało słońca od września do marca. IMGW niedawno udostępniło dane w dość surowej formie i dla Białegostoku dane co do liczby godzin ze słońcem są od 1966 roku.
    Okazało się, że tylko raz miała miejsce podobna sytuacja: był to przełom lat 84/85:
    wrzesień 84′: 52.6h!! październik: 53.5h listopad: 49,4h grudzień: 1,9h!! styczeń 85′: 19,7 h luty: 46,6h

    1. Dodam jeszcze, że marzec 85′ to było 38 h ze słońcem!!
      Dla porównania przełom 2017/18: wrzesień: 117,7h październik: 47,5h listopad: 28,1h grudzień: 18,7h styczeń: 16,8h luty: 12,6 h

    2. W 1984 w Bydgoszczy wrzesień był bardzo deszczowy i pochmurny ale listopad miał zachmurzenie poniżej 4,5 w skali 8 i był jeszcze słoneczniejszy niż w 2011 r.

  87. No i proszę… Strefa pogodnego nieba, która wczoraj przyniosła aurę przedwiosenną w “ładnym” wydaniu w W Polsce, dzisiaj kurczy się już w pasie S kraju. Mazowsze musnęła głównie w nocy. A dzisiaj – wraz z niżem odcinania zmierzającym nad Litwę i Białoruś – od N nasuwa się kolejna strefa pochmurna. E część Polski nadal nie ma szczęścia do ładnej pogody (zwłaszcza za dnia) i to bez względu na to, czy się ociepla, czy ochładza…
    W zaistniałych okolicznościach, przy prognozowanej fali umiarkowanego/silnego mrozu, wolałbym już niższe Tmin i przyjemniejszą pogodę za dnia, niż słabsze nocne wychłodzenie, ale przy dominacji ponurej pogody i niższych Tmax (choć oczywiście wpływu na to nie mamy…).

    1. To wspaniale! Będziesz musiał dokupić węgla, zapłacić więcej za ogrzewanie. I jeszcze wzrosną emisje gazów do atmosfery. No i pogorszy się jakość powietrza. Świetnie! :)
      Pozdrawiam gorąco (ekhm… przepraszam, ozięble) :)

        1. Myślę, że musicie po prostu przeczekać tę zimę, bo luty jest już i tak dla Was stracony. W najbliższych dniach nie ma co liczyć na słońce na NE. Nawet jeśli zapowiadany wyż nadejdzie to stratusa przyciągnie jak wilka do lasu, bo macie tam mnóstwo wilgoci.

          1. No zobaczymy jak to będzie, nie jest powiedziane, że coś się zmieni na wiosnę, różnie to może być. Tak w ogóle to wszystko zaczęło się od stycznia 2016, odkąd nie było w półroczu chłodnym ani jednego słonecznego miesiąca na moich terenach.

      1. Nic nie będę musiał, bo nie mieszkam w lepiance. Podkręci się trochę ogrzewanie, albo i nie, bo często mam otwarte okno zimą, a kaloryfer max w 1/3 skali. Kwestia parunastu, może parudziesięciu złotych więcej jak grubiej przymrozi. Pozdrawiam serdecznie :)

    2. Dzięki temu ochłodzeniu wyemitujemy więcej CO2 jeszcze bardziej ocieplając klimat. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

      1. najwięcej CO2 idzie w atmosferę przy letnich upałach – to nowość Europejska
        mimo działania na max solarów

  88. W odsłonie GFS z 18 UTC zauważyłem pewien paradoks. Otóż tak odsłona GFS pokazowała minus 10-15°C przy całkowitym zachnurzeniu na wschodzie Polski a na zachodzie Polski minus 5-10°C przy bezchmurnym niebie. Oczywiście to nie w pełni dnia tylko wczesnym rankiem. Według mnie taka sytuacja jest niemożliwa i powinno być na odwrót tzn. Im bardziej pogodniejsze niebo w nocy tym większe spadki temperatury.

    1. A ta odsłona nie uwzględniała przesunięcia się zachmurzenia z zachodu na wschód podczas nocy? Jeśli tak to jest jak najbardziej możliwe. Wychłodzony wschód znalazłby się rano pod chmurami, a niezbyt wyziębiony zachód miałby jeszcze lekki spadek np. nad samym ranem.

      1. doskonale wiemy, że GFS marnie sobie radzi z takimi sytuacjami i oszacowaniem temperatury nad naszym krajem przy spływie zimnego kontynentalnego powietrza. Z kolei dobrze prognozuje temp. na poziomie 850hPa, przy -20 na tej wysokości przy ziemi przy bezchmurnym niebie, nawet w końcówce lutego możemy mieć poniżej -20 stopni. Dodatkowo we wschodniej i południowej części kraju mamy pokrywę śnieżną, która też będzie sprzyjać dużym spadkom temperatury. No ale póki co jest to termin jeszcze dość odległy.

  89. No ale na 95% można stwierdzić że zima 2017/2018 nie będzie rekordową ciepłą jak to zapowiadały modele sezonowe a także portal twojapogoda.pl szczególnie to luty według niej miał być powtórką z 1990r a kto wie może i cieplejszy.

    1. Dodam jeszcze , że admin tego portalu też prognozował ciepły luty , kierując się jedynym wskaźnikiem: dodatnim NAO . Cóż wyszło mu w grudniu i w styczniu , a tu zonk w lutym.

      1. Przecież jest oczywiste że to tylko prognoza. Nikt nie jest w stanie na 100% przewidzieć prognozy pogody na kolejny miesiąc. Może byc co najwyżej tendencja lub wskazanie dające ok 60% prawdopobieństwo. Wpadki miał każdy TP i drugi portal KB ( ten drugi w zeszłym roku np. prognozwał zimny marzec w 2016 i ciepły październik), ale wygląda na to że z prognozą będzie najbliżej rzeczywistości. Już sporo się pisze o chłodnym marcu lub co najwyżej w normie ( wiele wiązek różnych modeli na zresztą na to wskazuję), co nie oznacza że marzec taki będzie

    1. Też mam dość węgla a także stratusów. Najlepiej jakby przyszło plus 10-15 stopni i pełna “lampa”.

      1. Wystarczy nawet 0-5 i pełna lampa do szczęścia. Na co jest szansa juz u mnie we wtorek. I prawdopodobnie przyszły weekend 🌞

        1. “ruski” wiatr będzie trochę obniżał odczucie komfortu? :-)
          tu dodam że najmniej emitujemy C02 (chodzi o ogrzewanie, schładzanie pomieszczeń) gdy mamy na zewnątrz 13-15C

          1. Zgadza sie idealne temperatury.
            Dlatego preferuje wysokie anomalie w marcu ale w kwietniu i maju do szczęścia mi wystarczy norma. Oczywiście w nieco innej formie niż rok temu (czyli przynajmniej w miarę słonecznej i suchej)

  90. GFS z 12UTC nic nie zmienia, dla Warszawy pierwsze trzy dni przyszłego tygodnia wciąż z lekkim plusem za dnia, wyraźnym mrozem (ale wciąż nie za silnym w nocy)bez kropli deszczu/płatka śniegu i w koncu pogodnym niebem- ale w to ostatnie uwierzę dopiero gdy zobaczę.

      1. Przecież to całe ochłodzenie ktore z każda kolejna aktualizacja sie skraca ma dotyczyć co najwyżej początku marca.
        Szansa na ciepła wiosnę zawsze jest a z racji GO jest ogółem większa niż 50%. Aczkolwiek osobiście sadze ze nie bedzie to tak ciepła wiosna jak w ostatnich latach, z drugiej strony pewnie ładniejsza i pogodniejsza.

        1. Wiesz ja nie liczę na to aby było po +15stopni w Marcu przy wietrze lodowatym… chciałbym tak do +10 przy łagodnym wietrze i oczywiście słońcu którego tak u Nas na Lubelszczyźnie brakuje tej zimy.

          1. Przez kilka dni +15 na pewno bedzie ale to nie znaczy ze cały czas jak mam wrażenie niektórzy juz by liczyli…
            No ja mam tylko nadzieje ze marzec przyniesie podobna anomalie opadów i skrajnie przeciwna anomalie usłonecznienia jak luty. Coraz wiecej prognoz daje na to szanse, wiec jest dobrze ! Narazie widze w koncu mnóstwo słońca na przyszły tydzien, ale uwierzę dopiero gdy model UM to potwierdzi, narazie na jutro potwierdza.

  91. Przepraszam mam takie pytanie, ja już jego blogu nie czytam bo tam panuje klimat jak w szpitalu psychiatrycznym ale.. jest w internecie pewien blog.. bardziej wtajemniczeni wiedzą.. “Mateuszek”.. Ten człowiek jest jakiś chory psychicznie czy co? Piszę takie komentarze że.. szok! Widać że bardzo lubi przepowiadać ZIMNO! Ciepła to prawie wcale nie przepowiada… Ale cóż.. po co mu ciepło jeśli może siedzi w szpitalu psychiatrycznym na oddziele zamkniętym..

    1. Robaczewski? Ten świr który wszędzie widzi zimno? Zupełnie jak Wiktorek (o nim to chyba każdy słyszał)
      Mam wrażenie ze niektórzy czerpią energię z narzekania, dlatego wmawiają sobie jak to jest zimno i brzydko cały czas. Nawet (przede wszystkim) jak tak nie jest.

      1. Właśnie o nim mówię.. Ten człowiek ma rozdwojenie jaźni czy co? Pamiętam jak pisał w komentarzach że on lubi ciepło.. za jakieś 2 tygodnie piszę że ma być zimno! Bo on kocha zimno!… Nieporozumienie… Wszędzie widzi zimno.. Może ten człowiek powinien przenieść się na Syberię? Pisze poważnie.. Jak tak kocha te mrozy i śnieg… ciekawe ile by wytrzymał na Syberii przy -40 a często i więcej..

  92. A pamiętacie jak na jesieni zeszłego roku sezonówka dla Europy – bodajże accuweather choc tu mogę się mylić – dawała w naszej części “późne ataki mrozu” i patrzcie jeszcze się to sprawdzi.

    1. Mocny akcent za zakończenie meteorologicznej zimy. ECMWF na 25.02 prognozuje T850 nawet -22/-24°C nad E Polską. Choć w części kraju możemy mieć spory mróz, ale bez śniegu lub ze śladową pokrywą.
      Spadek NAO/AO też jawi się – przynajmniej jak na tą zimę – na dość spektakularny.
      Ciekawe na jak długo taki stan przeciągnie się na marzec i wiosnę?

      1. A te temperatury na 850 hPa to jak sie w praktyce maja do tych “na ziemi” ?
        No, ciekawe czy juz w pierwszej dekadzie marca ociepli sie do tych 15 stopni czy jednak troche na to poczekamy. Ale tego raczej sie niestety nie da stwierdzic.
        Swoja droga GFS dość zabawny bo zapowiada pogodne niebo i niemal stała temperaturę na np 23 lutego. Mało prawdopodobne, o tej porze roku bezchmurne niebo to wahania dobowe co najmniej 10 stopni.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com