Wątek otwarty #37

Wątek otwarty #37

Nie dam żadnej wiadomości meteorologicznej na początek.

Podzielę się jedynie tym na czym polega trudny dzień naukowca w którym:

a) muszę przekonywać mailem redaktora czasopisma naukowego, że nasz manuskrypt nadaje się do czegoś innego niż do wyrzucenia, tylko dlatego, że jest minimalnie poza jego sferą kompetencji,

b) recenzuję artykuł autora, który z zapałem łamie wszystko łącznie z prawem zachowania energii, a co gorsza powołuje się na mnie jako na źródło podobnych wyników (wbrew temu, ze mój artykuł jest o czym innym) – pewnie dlatego dostałem to do recenzji.

I powiedzcie sami – czy życie jest uczciwe?

 

Trochę śniegu z Alaski dla pocieszenia zmartwionych brakiem zimy:

 

Śnieg w Anchorage

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

578 Replies to “Wątek otwarty #37”

      1. Skorzystam z wątku otwartego i mam nadzieję z prof. wiedzy.
        Przed chwilą poczytałem http://wiadomosci.onet.pl/swiat/globalny-zaduch-w-morzach-i-oceanach-powiekszaja-sie-pustynie-tlenowe/w7pcy0v
        I zrodziło mi się pytanie czy jest oszacowany bilans wzrostu ppm CO2 w atmosferze – ile my produkujemy a ile pochłaniają (a może wydzielają już?)
        oceany. Piszą tam że tśr oceanów wzrosła o 0,7C , z tym wiążą się mniejsze ilości rozpuszczonych w wodzie gazów ale zarówno CO2 jak i 02. Konkludując: 50 proc tlenu do atm. podobno dostarczają ale jak to się ma do C02 na teraz?

        1. @Tytus

          Ten tlen to wczorajszy artykuł z Science. Jest o tym jak użyźnianie (eutrofizacja) mórz przybrzeżnych przy pomocy azotu i fosforu oraz zwiększona stratyfikacja (bardzie stabilny słup wody) w wyniku ocieplania klimatu, dwa czynniki antropogeniczne, zwiększają obszary oceanu gdzie w pobliżu powierzchni jest mało tlenu. I może Was zainteresuje, że wśród współautorów jest Polak z IOPAN w Sopocie, Maciej Telszewski.
          http://science.sciencemag.org/content/359/6371/eaam7240

          Natomiast z CO2 w oceanie jak na razie nie jest tak źle. Nadal ocean jest w stanie pochłaniać ok. 25% naszych emisji, pomimo ocieplenia wierzchnich warstw oceanu. Głównie dlatego, że duża część jego idzie od razu do głębokiego oceanu w rejonach gdzie występuje głębokie mieszanie (konwekcja), czyli na Północnym Atlantyku i wokół Antarktydy. Na tej mapie są to obszary niebieskie i fioletowe:

          Nie wszędzie na oceanie strumień netto jest w dół ale jednak nadal “sink” wygrywa z “source”.

          Mógłbym tu przytoczyć wiele prac, ale jak już jesteśmy przy polskich to może np. artykuł Iwony Wróbel (też z IOPAN) o strumieniach CO2 przez powierzchnię oceanu w Arktyce:
          http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S007832341730060X

          Czyli Polacy trzymają rękę na pulsie.

          1. Muszę powiedzieć że troszkę mnie zdziwił ten obraz oceanu gdzie jest pochłaniany CO2 w strefie “ryczących czterdziestek” i “wyjących pięćdziesiątek” – Ciekawe co za to odpowiada ?(niby najziniejszy region wód oceanicznych a jednak pochłania mniej Co2 niż północny Atlantyk)- Stratyfikacja chyba odpada – zbyt wzburzone wody aby warstwy się nie mieszały;chyba jedynie za tak słabą absorpcję CO2 odpowiada zbyt silne wzburzenie wód i upweeling

          2. @grzeg8

            To dobre pytanie – co oznacza, ze nie miałem gotowej odpowiedzi (ale nie oznacza, że nie dojdę do tego). Bo to rzeczywiście ciekawe.

            Widać wyraźnie, że najbardziej fioletowe są rejony gdzie woda tonie, a najbardziej czerwone gdzie są upwellingi (wybijanie głębokiej wody na powierzchnię). Wydaje to się bez sensu: jeśli mieszanie wody powierzchniowej i głębokiej wciąga do oceanu CO2 to znaczy, ze na dole jest go mniej niż na powierzchni i ma to sens w świecie ze zwiększająca się koncentracja atmosferyczną CO2. Tylko czemu w takim razie woda z upwellingu w tropikach odgazowuje się z CO2?

            Przyczyny są dwie: ta woda jest bardzo zimna w porównaniu z tropikalnymi wodami powierzchniowymi, a im cieplejsza tym mniej gazu trzyma (otwórzcie ciepłą Cola-Colę to zobaczycie ile gazu od razu ucieknie). A druga jest taka, że bardzo stare wody (w sensie czasu od ostatniego kontaktu z powierzchnią) przy dnie oceanu są bardzo bogate w węgiel bo wszystko co tam spada (martwe organizmy, ich kupy [“palety fekalne” w żargonie biologów] itp.) zjadane jest tam i w procesie oddychania “mineralizowane” (w żargonie geochemików) czyli zamieniane na CO2.

            Natomiast nie dotyczy to znacznie młodszych wód pośrednich (to co spada nie zatrzymuje się tam) i dlatego tam gdzie wybijają wody pośrednie, strumień CO2 jest z atmosfery (obecnie 400 ppm CO2) do wody (gdy tonęła było 280 ppm). W dodatku nie ma tam wyraźniej różnicy w temperaturze wód wybijających i atmosfery nad nimi. Tak, ryczące 40-ki i wyjące 50-ki to obszary gdzie transport Ekmana (w lewo od wiatru na południowej półkuli) odpycha wodę od Antarktydy i zastępuje ją upwellingiem wód pośrednich.

            Czyli wszystko się zgadza, ale potrzebowałem jakiejś minuty na to aby to zrozumieć. Z tym, ze ja mam z górki: ja o tym wykładam.

          3. wiem że te pytania już nie na ten blog ale mam 2 jeszcze :-)
            – gdyby dziś podgrzać 200 m słupa wody we wszystkich oceanach to do ilu ppm by nam wzrosło stężenie CO2 w atmosferze?
            – a może jakiś środek chemiczny by z wód oceanów zrobić wodę sodową ( taką by rybki przeżyły ) by odwlec GO ?

          4. Czemu nie na ten blog? W tytule ma i pogodę i klimat! A cykl węgla jest nierozerwalnie związany z klimatem. Dlatego i ja (fizyk) musiałem się tego nauczyć.

            Ad 1. Liczbowo Ci nie odpowiem bo to wymaga modelu. To nie jest jedynie kwestia zmiany ilości węgla nieorganicznego (tak się nazywa fachowo to co popularnie zwane jest “CO2 w wodzie”). To by się dało wyliczyć bo ciśnienie parcjalne gazu w cieczy zmienia się z temperaturą jak ext(-1/T), gdzie T jest temperaturą absolutna (w kelwinach). Jednak tu jeszcze dochodzą zmiany dynamiczne. Podgrzanie 200 m z wierzchu oznacza bardzo silną stratyfikację (odpowiednik stabilnej atmosfery) czyli brak mieszania. Czyli w świecie z nieustannie spalanymi paliwami kopalnymi nie tyle stężenie CO2 wzrosłoby bardziej bo ocean odgazowałby się, ale także dlatego, ze przyjmowałby mniej z atmosfery w wyniku odizolowania wierzchnich warstw oceanu od reszty.

            Ad.2 Woda sodowa to właśnie rozpuszczone CO2 i my to powoli robimy.

          5. @Tytus

            Bardziej poważna odpowiedź na pytanie 2 jest taka, że trzeba by do morza wrzucić miliony taon wapna palonego (tego czegoś do czego wrzuca się zwłoki aby nie pozostał po nich ślad). W reakcji z CO2 stworzy się skała wapienna (CaO + CO2 → CaCO3).

            Natomiast nikt normalny nie zaproponuje wrzucania tego świństwa do morza bo byłaby to katastrofa ekologiczna bez precedensu. Już prędzej robiono by to na powierzchni ziemi i chyba nawet były takie propozycje. Tylko skąd wziąć wapno palone, bez produkowania przy okazji CO2 (CaCO3 → CaO + CO2) tego ich autorzy chyba nie wymyślili ?

          6. :-) no właśnie o to mi chodziło
            homo sapiens, lisek chytrusek, zwłoki i zatarcie śladów z deszczu pod rynnę, z bagna w większe bagno..
            Rozumny jest jednak w definicji i wierzę że nauka coś jednak wykombinuje

          7. @ AH
            Były takie pomysły jak użyźnianie żelazem oceanów w miejscach, gdzie tworzą się zimne prądy, żeby wraz z wodą w głębiny chował się węgiel z glonów.

            Teoretycznie możnaby wyłapywać atmosferyczny CO2 rozpylając wodę wapienną otrzymywaną z elektrolizy przeponowej soli wapnia, używając energii z odnawialnych źródeł, ale zgrubnie sobie przeliczyłem, że i tak lepszym rozwiązaniem jest dawać prąd z OZE do sieci i nie spalać węgla. No chyba że gdzieś istnieją źródła naturalnej wody wapiennej.

          8. @zaciekawiony
            “wyłapywać atmosferyczny CO2 rozpylając wodę wapienną”
            Dobre!!! ;-) Kto to wymyślił???
            Ta niewinna nazwa “woda wapienna” to po prostu roztwór wodorotlenku wapnia, czyli zasady wapniowej. Jak każda zasada jest silnie żrąca. Rozpylona w powietrzu działała by parząco nie tylko na skórę, ale przede wszystkim na układ oddechowy. Taki trochę słabszy niż iperyt bojowy środek trujący…
            Doskonały pomysł, godny zaiste Nobla!
            Pozdrawiam.
            Tadek

          9. Dokładnie tak. Poza tym nawet aby pochłaniać tylko to co aktualnie emitujemy potrzebowalibyśmy rozpylać rocznie miliardy ton tego związku, wytwarzając przy okazji nowe Pieniny w różnych częstościach świata (też wapienne!).

            Odnoszę takie dziwne wrażenie, że jednak prościej byłoby odejść od spalania paliw kopalnych.

          10. wracając do ciekawego wątku – czy globalny bilans CO2 jest obecnie naukowo “zamknięty” czy nadal naukowcy sperają się co dzieje się z częścią CO2 emitowaną do atmosfery….

    1. styczniową saunę parową na południu mamy :
      na 7 CET z mojej stacji t=7,6C wilgotność 97% punkt rosy 7,2C (lato by się nie powstydziło)
      Na najbliższe 2 doby (nie)ciekawa będzie temperatura odczuwalna np u mnie spadnie z obecnych 7C do -10C.

  1. A zostanie ta recenzja gdzieś na blogu (tutaj, anomalia klimatyczna lub gdzieś indziej) opisana? Wydaje się to dosyć ciekawe.

    1. Jemu chodzi o wewnętrzną recenzję dla czasopisma naukowego. Gdy wyślesz artykuł do dobrego czasopisma, np. Science, to zostanie przesłany do oceny specjalistom z tej dziedziny. Wykonają oni anonimowe recenzje oceniające, czy publikacja nadaje się do druku i co jest w niej do poprawienia, autorzy muszą się potem wytłumaczyć z zarzutów recenzentów. Proces wydawniczy przypomina trochę obronę pracy magisterskiej.

    2. @Kloszard

      Jedno i drugie to recenzje artykułów naukowych. A chodzi mi o tę niesprawiedliwość, że mi edytor (redaktor) nawet nie chce przyjąć do recenzji bo nie może zrozumieć o co chodzi (problem bardziej w różnicy naszych specjalności niż w merytoryce), a inny edytor, innego czasopisma wysyła do recenzji coś co powinien odrzucić od razu, a ja muszę to czytać. Zgodziłem się to recenzować , bo z tytułu i abstraktu wyglądało, że to coś podobnego do jednego z moich wcześniejszych artykułów, ale niestety w środku okazało się, że autor nie ma pojęcia o fizyce.

      PS. Więcej nie mogę powiedzieć bo recenzja artykułu jest zawsze poufna bo to materiał niepublikowany (z wyjątkiem czasopism EGU bo tam eksperymentalnie robią wszystko online).

  2. Na Florydzie spadł śnieg, dotyczyło to oczywiście najbardziej północnych skrawków stanu, aż po Gainesville, niemniej to ciekawy przypadek. U wschodnich wybrzeży USA szaleje sztorm Grayson. Przez zachodnią Europę przeszedł natomiast sztorm Eleonore.

    1. Tu jest trochę o tych opadach w Georgii i na Florydzie:
      http://www.mypanhandle.com/news/winter-storm-forecast-to-dump-snow-from-florida-to-carolinas/898666832

      Nazwa strony, “rączka od patelni” to popularna nazwa tej części Florydy, która nie jest półwyspem. To tam ma padać.

      A w tekście najbardziej mi się spodobało, że w Savannah (Georgia) sypią piasek na ulice bo ma padać śnieg. Gentlemani z Południa, to tak nie działa!

    2. A Polacy mogą się cieszyć, że ostatnio pogoda oszczędza nam żywiołów. Od 24.12 nie mamy wichur (jak ostatnio na W Europy), za to lekki/umiarkowany wiatr i okresowe przelotne opady sprzyjają lepszej jakości powietrza. A przy tym, w ostatnich ok. 10 dniach częściej pojawiają się rozpogodzenia, a nawet i “ładniejsze” dni. Nie mamy też chlapy od topiącego się śniegu.
      Natomiast prognozowane od niedzieli ochłodzenie nie przyniesie dokuczliwego silniejszego mrozu (a na W/S Polski możliwe, że w ogóle będzie słabe) – w zamian za to są szanse na więcej rozpogodzeń, zwłaszcza na N/NE Polski, gdzie w ostatnich tygodniach najwięcej padało i/lub najczęściej było pochmurnie.
      Można oczywiście mieć taki, czy inny niedosyt – “grzechem” byłoby jednak zbytnio narzekać:-)

  3. A przed chwilą w TV usłyszałem, że na skutek zmian klimatycznych populacja ryb, ptaków i ssaków (w skali globalnej) zmniejszyła się w ciągu 40 ostatnich lat o… 60% (!). Natomiast, jeżeli zmiany klimatyczne będą nadal postępowały poważnie zagrożone są uprawy kakaowców i kawy w strefie równikowej…

    Rodacy, nie patrzmy na sprawy klimatyczne i ekologiczne zbyt egoistycznie!:-)

    1. Trochę się tym tematem interesuję i mam dużo wątpliwości co do tych informacji. Po pierwsze obliczenie o ile się zwiększyła albo zmniejszyła populacja wszystkich kręgowców ( w tym gady i płazy) jest niezwykle trudne by nie rzecz niemal niemożliwe. Monitorowanie populacji gatunków wszystkich ryb których poznano kilkadziesiąt tysięcy ( odkrywane są nowe a prawdopodobnie wiele jest jeszcze niepoznanych) jest prawie niemożliwe nawet dziś. Poza tym globalnie populacja znacznej części zagrożonych gatunków dzięki ochronie rośnie a nie spada dzięki ochronie nawet w krajach 3-ciego świata ( dodam że populacja np. w Polsce ma się dziś świetnie jak nigdy np. populacja bobrów, wilków osiąga rekordowe albo nienotowanie od X lat liczby, ale to tylko 2 przykłady. Populacja bociana białego spada, ale to nie skutek zmiany klimatu. W większości przypadków jednak populacja zwierząt w Polsce rośnie albo jest stabilna). Obecna zmiana klimatu na pewno ma wpływ na pewne bardzo wrażliwe gatunki ale nie sądzę że na tyle żeby populacja światowa spadła aż o 60%. Niektóre gatunki np. płazów mogą wyginąć ale są to pojedyncze gatunki, ekosystem raf koralowych umiera w miejscach gdzie rośnie rośnie temperatura wody, ale zaczyna się rozwijać na wyższych szerokościach geograficznych np. u wybrzeży Japonii o czym się już nie mówi, większość gatunków przystosowuję się do zmian klimatycznych. To pierwsze 60% jest dla mnie podejrzaną liczbą. Czyli za powiedzmy 30 -40 lat nie będzie w ogóle zwierząt bo populacja spadnie o kolejne 40% w stosunku do punktu wyjściowego. Po drugie wg mnie to zmiany klimatyczne są głównym czynnikiem powodującym spadek populacji wśród wybranych gatunków tylko człowiek ( polowania w tym kłusownictwo, karczowanie lasów inaczej zagospodarowanie terenu, zanieczyszczanie środowiska itp), następnie inne przyczyny np. choroby wywołane niekoniecznie zmianą klimatu. Uprawy kakaowców można np. rozszerzyć na wyższe szerokości geograficzne jeśli klimat będzie się ocieplał lub stworzyć nowe odmiany. Winorośl np. chyba mało kto wie uprawia się na bardzo małą skalę nawet Skandynawii np. w Finlandii i nie jest to tylko zmiana klimatu ale stworzenie nowej odmiany. Wierzę więc że klimat się zmienia, ale nie wierzę w degradację populacji zwierząt na świecie w ogóle jak i na fakt że zmieniający się klimat ma aż tak ogromny wpływ na zwierzęta-dla mnie to bzdura. Dużo na ten temat czytałem i widzę sprzeczności. Populacja tygrysów, wilków (np. Yellowstone), wielorybów, rekinów itd rośnie a tu słyszę o spadku 60%

      1. W mojej ocenie, dla nas i tak najważniejsze będzie jaki wpływ będzie miało ocieplanie się atmosfery i zmiany zwłaszcza w Arktyce na cyrkulację okołobiegunową, w tym fale planetarne – będące źródłem takich, czy innych skrajności pogodowych i/lub dynamiki pogodowej.

    1. No i teraz w koncu widać to ciepło :)
      Chyba po prostu prognozy dla poszczególnych miast aktualizują sie pózniej niż mapa 850 hPa ;)

    2. A wiec w skrócie, najbliższe dwa dni ciepłe (blisko 10 stopni) i w wielu miejscach słoneczne. Pózniej potężny wyż sie zbliży i na 2-3 dni sie mocno ochłodzi.
      A w srode znowu blisko 10 stopni.

      1. Bardziej mi chodziło o wysokość ciśnienia, mowiac “potężny”..
        A także o amplitudę.
        Najpierw wzrośnie w 3 dni o prawie 40hPa a potem w niecałe 2 dni spadnie o 20

    3. Nie wiadomo jednak cały czas jeszcze, czy to przejściowy “wybój”, czy anulowanie na dobre ochłodzenia (zwłaszcza na S/W Polski) – bo wyż na N/NE od nas tak, czy inaczej powstanie. Zresztą ten sam ECMWF widzi jego reaktywację 2 dni później, a są i rozdania/modele, które nie wskazują jakoby ok. 10.01 miało ponownie się tak ocieplić (pod naporem niżów z S/SW) – zwłaszcza w Polsce N/E/C. Sytuacja rozwojowa.

  4. ECMWF u mnie widzi wiosnę, 10 stycznia prawie +10 stopni przy słońcu i bez mrozu nawet nocami. Normalnie kwiecień. Jakiś tam słaby mróz widać dopiero przy fusie 14.01 ale co to jest -1 stopień w dzień. W 2017 roku taka temperatura była 27 kwietnia (za dnia!). Przy opadach ogromnych płatków śniegu.

    To może być jedna z najcieplszych zim w historii pomiarów, nawet jeśli żaden miesiąc nie będzie ekstremalnie ciepły. Albo będzie podobna do zimy 2011/12 czyli prawie całą zimę ciepło, ale przez 2-3 tygodnie będzie -20 bez śniegu. Też do kitu taka zima.

    Niech się ta podróba zimy kończy i niech wchodzi wczesna wiosna. Bo na to akurat jest duża szansa przy ciepłej zimie i dodatnim NAO.

    1. Gorzej jak taka zimna nijakość przedłuży się do kwietnia, a jej epizody nawet do początku maja…

      %%%

      Sytuacja prognostyczna na przyszły tydzień bardzo “delikatna”. Główne układy baryczne są już z grubsza określone, ale… 100-500 km przesunięcia w którąś stronę i możemy mieć zamiast ok. +5*C (i więcej) np. -5*C (i mniej) lub odwrotnie. Nie można też wykluczyć stanu (przejściowego lub dłuższego), że Polska termiczne będzie podzielona – im bardziej na NE tym mroźniej, a im bardziej na SW tym cieplej.

      Tak, czy inaczej – przynajmniej na 5-7 dni (na razie) – nad Europą nastąpi zmiana ogólnej cyrkulacji, a zima rozszerzy “obszar posiadania”.

      1. @Lucas wawa

        Według najnowszego ECMWF, dla mnie ta Twoja “dobra zmiana” oznacza TMAX 2 do 4 C, zamiast 6 do 8 C jak w ostatnich dniach, przy podobnym zachmurzeniu. No może trochę mniej deszczu ale ostatnie dni ogólnie nie były pod tym względem najgorsze (z jednym wyjątkiem).

        1. Dla odmiany prognozy na przyszły tydzień dla Warszawy za zdecydowanie pogodniejszym niebem. Zobaczymy jednak, czy:
          – wyż faktycznie przyniesie więcej pogodnego nieba (a są ku temu szanse, skoro już z niedzieli na poniedziałek takowe prognozuje UM),
          – wyż zdominuje aurę, nie dopuszczając bruzdy niskiego cieśnienia znad Czech.

          Jednakże do pełni zimowej aury prawdopodobnie zabraknie… śniegu. Wolałbym niewielką/umiarkowaną pokrywę śnieżną, ale jest w tym także pewien plus: nie będzie już tak ważne, czy w ciągu dnia zanotujemy np. -1/-2*C, czy +1/+2*C (a mróz tylko nocą). Poza tym, po tym po bardziej wilgotnych minionych miesiącach będzie to dla mnie i tak miła odmiana (ale pod warunkiem, że będziemy pod wpływem wyżu i fatycznie przyniesie on nam więcej pogodnego nieba).

          1. Jak nawet UM prognozuje pogodne niebo, to juz byłoby bardzo dziwne jakby bylo pochmurno ;)
            A prognozy na przyszły tydzien sa tak rożne i dynamiczne ze dalej niż do poniedziałku nawet nie ma co patrzeć. Do poniedziałku jest w miarę stabilnie i zgodnie

  5. Spektakularne zwycięstwo, czy sromotna porażka…???
    Patrząc na ostatnie rozdania ECMWF dochodzę do wniosku, że względem tego modelu możliwe są teraz tylko takie dwie opcje. Bowiem tylko ten model zmienia tak diametralnie w ostatnim czasie obraz rozwoju sytuacji barycznej w terminie już ok. 120h naprzód. I co najciekawsze po 2 dniach “wycofuje” oddziaływanie wyżu skandynawskiego (skandynawsko-rosyjskiego) w sytuacji kiedy GFS zwiększa skalę jego oddziaływania (!), a GEM i ICON pozostają zasadniczo bez większych zmian. Dawno nie mieliśmy aż takich rozbieżności w tak krótkim horyzoncie synoptycznym…

    1. ja wysnuję taki wniosek – pojawiła się spora szansa na łyżwy w połowie stycznia (na bardzo płytkiej) wodzie .

    2. Sprawa tego prognostycznego “zamieszania” staje się w sumie bardziej oczywista jeżeli uświadomimy sobie, że w kolejnych dniach prąd strumieniowy ma ulec dość wyraźnemu osłabieniu nad europejskim obszarem synoptycznym, choć pełnej blokady i tak nie będzie – niżom będzie więc brakowało trochę “paliwa”, ale nie zupełnie. Z kolei wyż będzie powiedzmy umiarkowanej skali – do typowego silnego “ruska” trochę mu zabraknie, choć z drugiej strony będzie to i tak najsilniejszy (jak na razie) wyż nad Europą N/E tej zimy.

      Jak sięgam pamięcią wstecz, to przypominam sobie z przeszłości takie przypadki, podczas których prognozy dot. nawet ogólnego rozwoju sytuacji rozstrzygały się nawet w skali do 3-4 dni. Przy braku zasilania wirowością prądu strumieniowego najistotniejsze teraz będzie, na ile niże będą miały sprzyjające warunki do rozwoju na N/E od Cieśnin Duńskich, pogranicza polsko-niemieckiego i naszych gór, a co w terminie po 09.01 dopiero się rozstrzyga (?).

      1. “do typowego silnego “ruska” trochę mu zabraknie, choć z drugiej strony będzie to i tak najsilniejszy (jak na razie) wyż nad Europą N/E tej zimy.”
        “Jak sięgam pamięcią wstecz, to przypominam sobie z przeszłości takie przypadki… ”
        Na większe ataki zimy przy tak niskim ( ja nie pamiętam takiej syt) zaśnieżeniu Europy wschodniej http://www.wetterzentrale.de/maps/GFSOPEU00_144_47.png nie ma co liczyć. I mimo Lucas naszej pamięci synoptycznej i wynikającej z niej na oko syt np T2m tym razem w przyziemiu znów będzie cieplej.

        1. Podczas zimy 2006/7, czy 2011/12 do połowy stycznia mogło być jeszcze gorzej (lub podobnie) – pokrywa śnieżna jakąś tam rolę odgrywa, ale kluczową kwestią pozostaje jednak sprawa prądu strumieniowego. Zauważmy przy tym, że pytamy w ogóle o jakiekolwiek zbliżenie ku aurze bardziej zimowej, a nie czy będzie to ok. -5*C i 10 cm śniegu, czy -20/-30*C i pół metra śniegu…

          1. Było i to w okresie 2010-2012.
            Poza tym, jak wyraźnie nie zaznaczam, że chodzi o Warszawę (i okolice), zazwyczaj odnoszę się do całej Polski.

      2. pofusze tez sobie nieco a co :-)
        Spoglądając na termin 10 dni to po tym całym zamieszaniu robi się pewna zgodność
        http://old.wetterzentrale.de/pics/Rtavn2402.gif
        http://old.wetterzentrale.de/pics/Recm2402.gif
        http://old.wetterzentrale.de/pics/Rgem2402.gif
        – głęboko wcięta w rej Zatoki Biskajskiej zatoka niżowa
        Suma RP termin do 5 dni jeszcze spora odchyłka na plus
        od 11 do 16 stycznia słaba wyżowa zima (smog)
        a po 16 możliwe 2 opcje – w kierunku halnych lub pseudogenuanów ze “zdrowszą” zimą u nas

  6. Faktycznie teraz ECMWF na przyszły tydzień zelżał i nie pokazuje zbytnio mrozów, za GFS poszedł bardziej w stronę lekkich mrozików.

    Co ważne do polowy stycznia w prognozach niewiele lub zero jakichkolwiek opadów.

  7. Co powiecie na wybranie wydarzenia roku 2017 w Polsce. Oto moje kandydatury:
    1. styczniowa fala mrozów ze spadkami temperatury poniżej -20 stopni Celsjusza w znacznej części Polski i poniżej -30 w mrozowiskach
    2. Wyjątkowo długi okres trwania dodatnich anomalii od połowy lutego do pierwszej dekady kwietnia (z wyjątkiem jednego chłodnego dnia w marcu)
    3. Wyjątkowo wczesne wystąpienie pierwszego dnia gorącego (2 kwietnia 2017)
    4. Potężna jak na obecne warunki klimatyczne fala chłodu trwająca od drugiej dekady kwietnia do drugiej dekady maja
    5. Historyczna ulewa w Białymstoku 7 maja 2017
    6. Opady śniegu 9 i 10 maja 2017 oraz skrajnie niska temperatura dobowa na stacji Elbląg Milejewo
    7. Deszczowe i odczuwalnie chłodne jak na obecne warunki lato w północnej Polsce
    8. Fala upałów z przełomu lipca i sierpnia
    9. Nawałnice nad Polską 11/12 sierpnia 2017
    10. Ekstremalnie wilgotny i pochmurny (a jednak ciepły) wrzesień
    11. Bardzo późne wystąpienie ostatniego dnia gorącego (17 października 2017)
    12. Ekstremalnie mało słoneczna jesień w dużej części kraju

    1. Ja bym w końcówce dodał jeszcze bardzo późne (miejscami rekordowo późne) pierwsze przymrozki.
      Bo bardzo ciepłe Boże Narodzenie to obecnie już standard pogodowy…

    2. Przy punkcie 7 dodałbym ze dla odmiany na S i E było lato gorące i słoneczne. Największym fenomenem była jak dla mnie ta różnica pomiędzy regionami Polski.

      1. Podobne różnice mieliśmy także minionej zimy, kiedy (zwłaszcza w grudniu i styczniu) znacznie częściej nie tylko pogodnie, ale i mroźno-śnieżnie było na S/SE, niż N/NW. Zresztą np. Górny Śląsk miał porządniejszą zimę nawet, niż Podlasie i Suwalszczyzna – co owszem może mieć miejsce, ale nie jest standardem klimatycznym (w sensie średniej) .

    3. Mi najbardziej w pamięć zapadły wydarzenia pod numerami 6, 7, 9 czyli niestety nic pozytywnego. Choć ocieplenie pod numerem 3 miło wspominam. :)

    4. Mysle ze dobrze byłoby dodać ogółem brak większych ochłodzeń jesieni, długi brak przymrozków, i de facto trwająca z pojedynczymi dniami przerwy dodatnia anomalie od 10.10

  8. Ta zima jest podobna do zimy 1974/75, wtedy też nocami największe temp. nie spadały poniżej zera, a w dzień było 6-9 st. przy pogodnej aurze.

    1. Piękna rzecz. A wtedy to trzeba pamietać ze był rodzynek na tle duzo zimniejszych zim. Teraz, przez ostatnie 5 lat to juz stało sie normą :)
      Cieszy to pogodne niebo, dziś juz piąty dzień z rzędu z przejaśnieniami w Warszawie. Jak dobrze pójdzie to przez cała pierwsza dekadę nie bedzie tutaj dnia bez słońca. Co biorąc pod uwagę niskie ciśnienie i dynamiczna pogode jest naprawde osiągnięciem.

      1. “Teraz, przez ostatnie 5 lat to juz stało sie normą :)”

        >>> W ostatnich 5 latach faktycznie (z grubsza, bo rok temu było jednak bardziej zimowo). Natomiast nie jest to jeszcze na pewno nasza nowa norma klimatyczna w szerszej skali czasowej.

        1. Lucas, nie rób nadziei, że jeszcze będą w PL zimne zimy. Ja czuję, że te ciepłe zimy już są nową normą, ponieważ globalne ocieplenie przyspiesza.

      2. Poza tym, nie wiem czy zauważyłeś, że – pomimo faktycznie częstszych rozpogodzeń – właściwie niemalże każdego dnia (z drobnymi wyjątkami)mimo wszystko pada i ogólnie jest dość mokro.
        Mimo wszystko mi taka aura też znacznie bardziej odpowiada, niż permanentny status (nierzadko bez opadów) lub opady mokrego topiącego się śniegu i breja.

        Na zdecydowaną poprawę pogody możemy liczyć dopiero po niedzieli, o ile… nie sprawdzą się ostatnie rozdania zwłaszcza ECMWF.

        1. Faktycznie pada od początku stycznia prawie kazdego dnia, ale ma to miejsce na szczescie wieczorem lub w nocy.
          A ecmwf zaszalalo, w poniedzialek w pełni dnia -3 :o

    2. W latach 70 zimy były raczej ciepłe. Zimne były w latach 60. Dość dobrze koreluje to z NAO zimowym w tych dekadach.

      Zreszta zima z temperaturą minimalną powyżej -10 zdarzyła się u mnie właśnie w latach 70.

  9. Liczę na to, że ten wyż skandynawski w końcu da trochę słońca na NE, bo np. Dzisiaj jest tak ciemno, że trzeba cały dzień palić światło…

    1. W Warszawie w miarę pogodnie czwarty dzień z rzędu. Jednak tak ładnie jak przez trzy poprzednie dni, kiedy to do 12 potrafiło byc bez przerwy pogodnie, nie jest.
      Tak czy inaczej po raz kolejny zostało wykazane, ze bajczeki ze łagodna zima jest szara,monotonna i paskudna można włożyć do kosza na śmieci.

  10. Dziś rano w radiu dr Joanna Remiszewska-Michalak, fizyk atmosfery, omawiała wpływ meandrowania prądu strumieniowego na obecną falę mrozów w USA. Lubię słuchać jej wywodów, bo są przystępne, ona – na ile to możliwe – unika używania hermetycznego języka fizyków.

  11. @ Arctic Haze
    Jeśli mógłbym prosić to spójrz na to zjecie satelitarne(region Pine island glacier ) -Szczególnie na region w okolicy (75st S, 108st W ) – To setki gór lodowych czy zwykły lód morski ? ( Na lód morski mi nie wygląda a w setki gór lodowych ciężko uwierzyć bo oznaczało by bardzo gwałtowny rozpad kolejnego lodowca a nie wydziałem nigdzie informacji o tym )
    http://www.polarview.aq/images/105_S1jpgfull/S1A_EW_GRDM_1SDH_20180105T042752_3B13_S_1.final.jpg (trochę się czasu ładuje bo specjalnie wysoką rozdzielczość wziełem)

      1. To chyba nie jest to – Tamto cielenie miało miejsc na 102 st W a teraz odrywają się góry lodowe od st.104W-st110 W (prawie na odległości 700 km- to więcej niż rozciągłość południkowa Polski-Dlatego pytałem bo aż trudno w takie wielkie cielenie uwierzyć )

  12. Na TP napisali w artykule, że to Rosjanie stoją za obecną zimą w USA. CIA ma zrobić badania –
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-01-05/trwa-wojna-pogodowa-to-rosja-zeslala-nad-usa-sroga-zime/

    A ktoś w komentarzu pod tym artykułem napisał, że to pierwsze oznaki apokalipsy, co można przeczytać w Ewangelii.

    A moim zdaniem to są brednie. Twoja Pogoda już całkiem upadła, zarówno z artykułami, jaki i przepuszczanymi debilnymi komentarzami.

    1. Dlatego staram się już tam nie wchodzić, a co do tamtejszego komentowania to już całkiem z niego zrezygnowałem.

      1. Sami do tego doprowadzili zmieniając formule komentowania. Aczkolwiek i artykuły sa coraz marniej pisane, a te ktore ma sens czytać sa i tak kopia z zeszłych lat

      2. ja tam w ogóle nie wchodzę od czasu gdy wymusili nowy styl. Jest brzydki, artykuły na poziomie coraz bliższym Pikio.pl; a komentarze to jakiś dramat.

        Szkoda bo lubiłem tam komentować.

    2. No bo pomyślcie, gdyby Rosja chciała zesłać zimę na Stany, to zrobiłaby to na całym ich terytorium, włącznie z zachodnim wybrzeżem oraz Alaską. A jak na razie tylko wschód USA jest znacznie poniżej normy.

    3. Bzdura. Nawet nie rozumiemy jak to zrobić w teorii, a co dopiero wykonać w praktyce. Przez “my” rozumiem naukę światową.

      A rosyjska fizyka atmosfery od dawna przestała być przodująca (kiedyś miała swoje osiągnięcia).

      1. Zresztą wychodziłoby na to że glównie wywołali globalne ocieplenie jako skutek uboczny (średnia prognoz na następne 5 dni):

        Pewnie wielu ludzi prędzej uwierzy, że za globalne ocieplenie odpowiadają rosyjscy hackerzy niż dziesiątki miliardów ton CO2 emitowanych corocznie.

        1. Dlatego taki mój dystans do wszelakiego zachwalanego tak często na wyrost “ciepełka”. Gdyby nie AGW “ton” mój komentarzy też byłby inny…

  13. Naprawdę zima 2011/12 była ciepła? Z tego co pamiętam to tylko grudzień, bo w styczniu się trochę pozmieniało….

    1. Ciepła była przez cały grudzień, trzy tygodnie stycznia i druga polowe lutego. Faktycznej zimy były ledwie 3 tygodnie, ale za to jakiej zimy….

      1. No mróz duży, ale śniegu tyle co nic. Zima na pół gwizdka. A przez 80% jej czasu z zimą miała niewiele wspólnego, było prawie cały czas na plusie i śniegu niet. Trochę śniegu było w połowie stycznia i przez chwilę dużo śniegu w połowie lutego, akurat jak siarczysty mróz się kończył.

        Ciekawe, jakie wtedy były parametry jakości powietrza. W 2017 przy dużo krótszych mrozach była tragedia, to co dopiero tam, jak 3 tygodnie było -15*C średniej dobowej przy wyżu bez wiatru.

    1. W Polsce też coraz częściej instalowane są rekuperatory i pompy ciepła – jednak w tej sprawie jesteśmy dopiero na początku drogi (podobnie jak z pojazdami hybrydowymi i elektrycznymi).

      Warto jednak zwrócić uwagę, że silny mróz (jak w części USA i Kanady) nie musi iść w parze ze smogiem. Oby i w tej kwestii w Polsce nastąpił jakiś choć stopniowy progres – tym bardziej, że problem pojawia się nie tylko podczas mrozu.

    2. @Ben wawa

      Nigdy nie mieszkałem w zimnych stanach. Ale fakt, kaloryferów nie pamiętam. Jedynie piece z nadmuchem do wszystkich pokojów (mogące służyć też jako klimatyzacja), podgrzewane podłogi i kominki gazowe/elektryczne.

    3. Mam wrażenie, że autor artykułu nie bardzo rozumie o czym pisze.
      Problem medium rozprowadzającego ciepło, czyli woda u nas powietrze w NA to moim zdaniem problem drugorzędny, jeżeli nie trzeciorzędny.
      Diabeł tkwi w sposobie podgrzania tego medium.
      1.
      Jeśli to będzie pompa ciepła, to proces będzie bez emisyjny (cząstki stałe) czy będziemy grzali wodę czy powietrze.
      2.
      Jak będziemy używali wysokiej jakości piece na gaz lub olej to emisja będzie minimalna bez względu czy będziemy ogrzewali powietrze czy wodę.
      3.
      Jak stosujemy przestarzałe piece spalające najgorsze odpady węglowe, to emisja pyłów jest koszmarnie duża. I się nie zmniejszy od zmiany medium z wody na powietrze.

      Autor artykułu dał zresztą prawidłową odpowiedź gdzie tkwi różnica pomiędzy Polską i NA, ale jej nie zauważył… ;-)
      ” powietrze w tym systemie grzewczym trafia z zewnątrz do pieca nadmuchowego (gazowego, olejowego, elektrycznego lub pompy ciepła powietrze-powietrze)”
      Pozdrawiam.
      Tadek
      PS. Nie twierdzę, że co jest lepsze rekuperacji… Tylko nie rekuperacja powoduje różnicę jakości powietrza w NA i Polsce.

      1. “co” w PS poprzedniego wpisu to oczywiście wodne centralne ogrzewanie, a nie słowo jak w zdaniu “Co słychać?” :-) ;-)
        Tadek

        1. Dobrze rozumiem o czym napisałem, bo rekuperację stosuje w Polsce w praktyce ;) W artykule wspomniałem o technologii systemu grzewczego, bo m.in. ona jest odpowiedzialna za różnicę w jakości powietrza. Należy wiedzieć, że rekuperacja w nowoczesnym budownictwie nigdy nie działa z piecem węglowym. Najczęściej stosuje się gaz lub energię elektryczną do działania całego systemu grzewczego.

          1. Skoro rozumiesz to świadomie wprowadzasz w błąd???
            Więc jeszcze raz:
            1.
            Gdyby w NA nie było rekuperacji, a stosowano do grzania wody w c.o. takich samych technologii czyli prądu, pomp ciepła, gazu albo oleju, to powietrze by było równie czyste.
            2.
            Gdyby w Polsce zamienić wszystkie stare piece węglowe na: pompy ciepła, ogrzewanie elektryczne, nowoczesne piece gazowe albo olejowe bez wprowadzania rekuperacji, to powietrze by było równie czyste jak w NA.

            Czyli jeszcze raz: Problem tkwi w technologii grzania, a nie w tym czy grzejemy powietrze czy wodę.

            Znam zalety rekuperacji. Przy budowie nowych doskonale ocieplonych budynków na pewno jest to najlepszy wybór. Ale w Polsce są tysiące domów gdzie wystarczy wymienić piec.

            To że sprzedajesz rekuperację, nie jest wystarczającym powodem do robienia ludziom ogrzewanej :-) wody z mózgu.

            Pozdrawiam
            Tadek

      2. Ja dziś widziałam tę różnicę na własne oczy. Jeden komin walił na całą okolicę. Jeden śmierdzący komin czarny od sadzy i śmierdzący starą gumą. Nawet nie dzwoniłam do władz, oni nigdy nie reagują.

      3. Oczywiste jest, ze zanieczyszczenie nie zależy od tego czy piec grzeje wodę czy powietrze.

        Natomiast zależy od tego czym się pali. Trzeba mnie było od razu o to zapytać. Otóż zasadniczo nie pamiętam abym widział w USA jakikolwiek system grzewczy na coś innego niż prąd albo gaz.

        Poszukałem zatem statystyk i znalazłem:

        Czyli drewno to 2% domów, a węgiel jeśli w ogóle musi mieścić się w jednym procencie “innych”. Ja tam nawet nie widziałem węgla i właśnie przypomniałem sobie jak jakiś amerykański “stand-up commedian” mówił niedawno: “Trump chce bronić węgla? Ja nawet w życie nie widziałem bryły węgla!”. I całkowicie mu wierzę.

  14. Wygląda na to, że do połowy stycznia w wielu rejonach kraju (zasadniczo poza górami) nie pojawi się pokrywa śnieżna lub będzie bardzo mizerna. Bo, albo zrobi się mroźnie, ale bez śniegu, albo pojawią się opady, ale tylko/przeważnie w postaci deszczu (ewentualnie deszczu ze śniegiem lub topiącego się śniegu). Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby jakiś ośrodek niżowy przewędrował znad Europy W/SW nad Ukrainę lub W Rosję, ale obecnie na taki scenariusz modele raczej nie wskazują.

    W ogóle jeżeli 2. część zimy nie przyniesie jakieś wyraźniejszej odmiany w kierunku śnieżno-mroźnym (a poza epizodami jest to dość prawdopodobne) – zanosi się na jedną z najbardziej nie-zimowych zim. A i rekordów z tym związanych cały czas nie można wykluczyć, choć na pewno już nie jednego – związanego z małą pokrywą śnieżną w górach. W sumie to zamiast narzekania na taki stan rzeczy, w coraz większym stopniu doceniam korzyści z tym związane.

      1. Właśnie – i to jest taki paradoks na tle obecnej sytuacji.
        Ale da się go w pewien sposób wytłumaczyć – otóż mamy sporo opadów, jak i adwekcji ciepła ze składową W (a nie gł. S). A, że o spadki temperatury poniżej +10*C (a nawet poniżej +5*C) poza górami znacznie łatwiej, niż o spadki poniżej 0*C – to w średnich i wyższych górach od ponad 2 miesięcy mamy dość dobre warunki do występowania opadów stałych.

      2. Co mnie obchodzi Kasprowy Wierch? Jutro dalej ciepło i pewnie zniknie, nawet ten symboliczny , śnieg w Sudetach do ok 700 m npm. Nie jest to oczywiście coś wyjątkowego( rekordowego)choć sytuacja jest b.rzadka, aby w 1 dekadzie stycznia, a prawdopodobnie i na początku 2, nie było śniegu na tej wysokości. W Beskidach podobnie, bo dzisiaj śnieg mieli na ok 700 m npm o grubości ok 10 cm. Reszta gór podobnie.
        W latach ( średnia) 2004-2017 w 1 dekadzie stycznia pokrycie osiągało ok 50% powierzchni kraju. Aktualnie to może jest ok 5%? Najwyższą w danym zakresie czasowym osiągało w Polsce 2/3 dekada stycznia ok 80% powierzchni.
        http://zoz.cbk.waw.pl/images/stories/snow/wykres_pl-pl.pdf

        1. Mnie też ponad 2m śniegu na Kasprowym mało interesuje bo mam wykupione 4 razy po 4 godziny na ,,wiślańskim skipassie” a na wiślańskich stokach ,,bida z nędzą”. Czekam na mroźniejszą aurę .W lutym 5 dni szusowania w Alpach,ale 5-10 razy na polskich stokach mam w moich planach narciarskich.

      1. Kiedyś zacząłem sobie sprawdzać, co to ciekawego się działo w Krakowie podczas ataku zimy stulecia(czyli przełom 1978/1979). Z danych ze strony dane.imgw.pl wyciągnąłem temperatury z odstępstwie trzech godzin oraz zjawiska pogodowe jakie wtedy panowały. Teraz chciałem sobie uzupełnić dane o kategorie “pogoda ubiegłą”, wiatr i sumę opadów – niestety, te informacje na razie znikły bo modernizują stronę :(

  15. Mnie mocno martwi jak taka ciepła zima wpłynie na rośliność, plonowanie. U mnie w ogrodzie jest dalej bardzo zielono, trawnik wygląda lepiej niż po umiarkowanej zimie w maju, niektóre rośliny jednoroczne chyba staną się bylinami. Po zeszłorocznej ciepłej zimie (ale nie aż tak jak ta) nie zakwitła mi grusza i jabłonki, a wiśnia miała plon mniejszy o ponad połowę (i to nie z powodu późnych przymrozków). Nie mam jakiegoś sadu tylko pare drzew do własnego użytku za domem, ale nie chciałbym żeby drugi rok robiły tylko za parasol.

  16. a tymczasem… GFS na przyszły tydzień już wypluwa jako taką prawdziwą zimę. Oczywiście bez opadów śniegu, ale widać kilka dni z możliwym całodobowym mrozem. Pod sporym znakiem zapytania stoi czy ze słońcem, czy ze stratusami, ale wyż będzie i to całkiem silny – we wtorek ciśnienie może zbliżyć się nawet do 1040 hPa.
    Natomiast większych szans na zimny styczeń narazie nie widzę, bo nawet podczas tej “zimy” anomalia ma być w normie lub najwyżej lekko ujemna. No chyba, że ta zima się utrzyma na dłużej, w co jednak trochę wątpie. Niemniej już po czterech dniach mamy ultrawysoką anomalię, a po siedmiu pewnie jeszcze urośnie nieco i tak łatwo jej zbić nie będzie. Jak się prognozy sprawdzą, to za 1-6 stycznia anomalia ogólnokrajowa może wrosnąć do +7 (i to wzgledem 1981-2010) !!!
    i pomyśleć, że rok temu o tej porze mierzyliśmy się z początkiem niezwykle silnej fali mrozów a miejscami także śnieżycami, a teraz jest tak ciepło, że spokojnie można w ciągu dnia chodzić bez kurtki, zwłaszcza gdy świeci słońce (które wg danych ze stacji, jedynie Mazowsze i ewentualnie częściowo Ziemię Łódzką i Świętokrzyską w ostatnich 4 dniach tak wypieściło). Nasz klimat jest jednak naprawdę interesujący ;)

    1. W przyszłym tygodniu zima powinna nieco odpuścić w Ameryce N i zarazem nieco się wzmocnić w Europie i Azji. Jednak na jakieś spore ochłodzenie w Europie to nie wygląda. Przez Polskę będzie prawdopodobnie dość często przebiegała izoterma 0*C – raz przemieszczając się bardziej na SW, a raz cofając na NE (na dzisiaj jak się wydaje przy co najmniej dwóch zafalowaniach). Warszawa będzie po stronie nieco chłodniejszej. Jednak zakładając, że normą o tej porze roku jest Tśr rzędu 0/-3*C to takie ochłodzenie nie robi jakiegoś szczególnego wrażenia – tym bardziej, że w zdecydowanej części kraju nastąpi (prawdopodobnie) przy braku pokrywy śnieżnej.

      Dla mnie pocieszające jest to, że ma mało padać. A przy tym – przynajmniej w niektóre dni, jeżeli będziemy pod wpływem wyżu – powinno być pogodniej (a ewentualny smog niech dalej motywuje do przeciwdziałania mu).

          1. Kamil by odpalił, Adam lekko przedawniony ;-)
            do czego z tą pogodą dochodzi – kiedyś tylko w kwietniu miałem w garażu narty, rower, deskę winsurf.
            Teraz styczeń a plan na jutro z 50 km na rowerku przy +10C słoneczku i prawie bezwietrzu..

  17. ECMWF jakby się stopniowo ocieplał na przyszły tydzień poza poniedziałkiem, czyli rozbieżności między ECMWF a GFS ciąg dalszy.

  18. Negatywnych rekordów zimowych u mnie Lucas nie będzie. Max pokrywę tego sezonu miałem 15cm, czyli najniższej pokrywy już nie będzie na pewno. Dni z pokrywą śnieżną też już wynoszą kilkanaście dni, czyli więcej niż rekord. Ale ogólnie masz rację…ta zima jest jedną z najbardziej niezimowych, praktycznie non stop jest szaro, buro i jesiennie i w realnym terminie nie widać zmian. Obawiam się, że ocieplenie klimatu zrobi z zimy jesień i zamiast ciepła to będziemy mieć 6 miesięcy jesieni. Dramat.

    1. Ta zima Danielu jeszcze ma sporo czasu ( ok 1,5 miesiąca), aby się zrehabilitować – dać śnieg i całodobowy mróz, również na nizinach. I tak będzie, tylko nie wiadomo kiedy i jak długo potrwa normalna zima. Cierpliwości – przyjdzie upragniony śnieg, choć u mnie to pewnie max 10 cm i tylko ze 2 tygodnie, ale dobre i to.

    2. widząc zewsząd napływające narzekania na pogodę, uświadamiam sobie jakie Warszawa miała szczęście do słońca w ostatnim tygodniu. Wystarczy popatrzeć na dane usłonecznienia z ogimetu
      http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&state=Pola&osum=no&fmt=html&ord=REV&ano=2018&mes=01&day=05&hora=18&ndays=1&Send=send
      http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&osum=no&state=Pola&fmt=html&ano=2018&mes=01&day=04&hora=18&ord=REV
      http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&osum=no&state=Pola&fmt=html&ano=2018&mes=01&day=03&hora=18&ord=REV
      Zachodnia połowa Polski, która przez cały ostatni kwartał 2017 roku miała szczescie do usłonecznienia, tym razem słońca praktycznie wogóle nie dostał. No, przynajmniej jakaś sprawiedliwość ;)
      Jakby nie patrzeć, od wtorku należymy do najsłoneczniejszego regionu w Polsce. Taka pogoda na Mazowszu w zasadzie trwa od świąt, mogłaby dla mnie trwać nawet do końca marca. Później jednak już pora na więcej słońca i trwalsze, większe ciepełko,

      1. Mimo wszystko za mało mamy dni bez opadów. Skoro nie można doczekać się “klimatu” jaki daje zimowa sceneria poza ruchliwymi traktami komunikacyjnymi, przydałby się chociaż mniej błota i mokradeł na obszarach “zielonych”, w tym w lesie. Może od nowego tygodnia będzie pod tym względem chociaż trochę lepiej?:-)

        1. @lucas
          To jest skutek wybryków pogodowych na jesieni. Ostatnio nie pada wcale często, w dodatku od początku stycznia nawet jeśli pada to bardzo słabo ;)
          Juz wczesniej pisałem ze cieżko by to wszystko w pełni wyschło przed marcem. Dlatego jakimś rozwiązaniem faktycznie by mogla byc prawdziwa zima, podczas ktorej całe te błoto i woda by zamarzły. Ale komentując obecna pogode jaka panuje od 25.12 chciałem pochwalić pogode- a ta jest IMO bliska ideału.

    3. Wraz z zimą inne pory roku też się ocieplają na szczęście. Jakby ocieplała się tylko zima to faktycznie był by dramat i zrobiła by się półroczna jesień, ale tak to nie będzie tak źle.

      Lata są obecnie dużo cieplejsze niż jeszcze z 30 lat temu. Obecni młodzi dorośli tak naprawdę nie znają czegoś takiego jak zimne lato, bo ostatnie chłodne było 20 lat temu, a naprawdę zimne – 25 lat temu.

      Wiosny i jesienie coraz częściej przynoszą nam masę pogodnego nieba i letnie temperatury, nie tylko we wrześniu i maju ale też w październiku i kwietniu. Nawet listopad i marzec przynosi czasem temperatury na lekki sweter albo nawet krótki rękaw. Jesień w 2017 akurat była cała brzydka, ale rok temu wrzesień to był w zasadzie letni miesiąc, połowę jego dni było po 27 stopni, a w 2015 roku pół listopada było grubo ponad +10 i słońce. Już nie mówię o jesieni 2014, ona prawie cała była piękna i ciepła, dopiero w II poł. listopada nadeszło pogodowe szambo.

      Docelowo to lato będzie trwało od maja do września włącznie (lato wg naszej definicji miesiąca z Tm >15*C), wiosna i jesień się przesuną na luty i grudzień, a zima będzie skrócona i będzie wciaż się pojawiała ale raczej epizodycznie. Wiadomo, że czasem przyjdzie mróz -20 w dzień jak rok temu, ale to są epizody. Nie będzie już raczej takich zim jak w 1940 czy 1963 gdzie sybir trwa kilka miesięcy, a drzewa są gołe do połowy maja.

  19. A sporo ludzi uwierzyło w te głupoty o zimie stulecia, które krązyły po necie od jesieni.

    Taka zima, że na Boże Narodzenie było prawie +10 i dzieci na hulajnogach jeździły po trakcie rekreacyjnym. Dwa tygodnie później wciąż jest +10 i zimy ani widu ani słychu. Jedyne co to z 3 razy szyby rano drapałem. Coś co zdarza się regularnie w październiku.

    W sumie to taka zima też może być zimą stulecia. Sto lat tak ciepłej nie było. Albo i więcej jak sto.

    1. zawsze jak ktoś wspominał ten bełkot z ExactaWeather, to mowilem ze bedzie zima stulecia, ale pod względem ciepła a nie zimna ;) i cóż, racja po mojej stronie :)
      aczkolwiek nadchodzący epizod zimowy może nieco zmienić perspektywę, a kto wie, czy nie przerodzi się w trwalszą zimę chociaż na 2 tygodnie…
      no i najważniejsze pytanie, to czy wiosna przyjdzie po ludzku w sposób przyjemny, czy znowu aż do połowy maja nie doczekamy się trwalszego okresu z przyjemną pogodą… gdyby ta pseudozima przerodziła się w prawdziwą wiosnę w lutym to byłby ideał

  20. Na wschodnim wybrzeżu USA podczas trwającego tam sztormu w kilku miejscach odnotowano rekordowo wysokie wezbranie sztormowe. Wynika to po części z nałożenia się sztormu na najwyższy w roku przypływ – 1 stycznia księżyc był w perygeum, 3 stycznia mieliśmy pełnię a 4 stycznia ziemia była najbliżej słońca.

    Jet stream podzielił się na dwie części i nie może się zdecydować na ostateczną trasę:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ca/Bundesarchiv_B_145_Bild-F051673-0059%2C_Adolf_Hitler_und_Eva_Braun_auf_dem_Berghof.jpg

  21. Idzie sobie ochłodzenie, ale… w wielu miejscach bez śniegu, raczej bez dwucyfrowego mrozu (nawet nocą na NE/E Polski) i jeszcze trudno powiedzieć, czy trwalsze – obecnie wyjaśnia się kwestia, czy po 10.01 będziemy mieli jego kontynuację (?).

    TP obwieszcza już rychłe przejście z pseudo-zimy do wiosny, której oznak coraz więcej:
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-01-06/zurawie-wracaja-juz-do-polski-czy-to-zwiastun-wczesnej-wiosny/
    A przy tym tryumfuje, że ciepłe prognozy sezonowe sprawdzają się co do joty. Nie inaczej ma być ponoć przez całą 1. połowę roku. Ciekawe, czy faktycznie obejdzie się już bez niespodzianek (?).

    1. A tymczasem podczas dzisiejszego świątecznego dnia świeci słońce, jest czyste powietrze i +10°C. Ach, ten niedobry Atlantyk! Jaką zatem “dobrą zmianę” szykuje nam wyż skandydawski w stosunku do dnia dzisiejszego? W kwestii jakości powietrza i usłonecznienia żadną, a w kwestii temperatury odczuwalnej tylko pogorszenie…?

      1. W kwestii jakości powietrza z pewnością dużą – ma osłabnąć wiatr, obniżyć się temperatura (ludzie zaczną mocniej palić w kotłach) oraz utworzyć inwersja. To idealny przepis na intensyfikację smogu.
        A styczeń jak do tej pory fantastyczny – u mnie codziennie do południa Słońce, stosunkowo wysoka temperatura, mało opadów (4,5 mm jak do tej pory) i niezbyt silny wiatr – jednak wiejący na tyle by rozwiewać (choćby częściowo) zanieczyszczenia.

        1. @chochlik – to u mnie jeszcze mniej opadów bo 2.4 mm. Mierzalny opad wystąpił tylko od środy 12 UTC-00UTC
          Oraz od piatku od 00UTC do 12 UTC
          Usłonecznienie wg ogimetu 9.5h/ 5 dni wiec i tak niezle, aczkolwiek wiadomo ze jakby był ruski wyż to mogłoby i byc 30h :)

      2. Wy miejcie sobie wasz atlantyk, przy którym na wschodzie usłonecznienie wynosi ok. 20% normy, dlatego ja chcę wyż skandynawski.

          1. Już mnie drażni to nieustanne scedowywanie winy za złą jakość powietrza na pogodę. Pielęgnując takie postawy myślowe nigdy byśmy nie doprowadzili do poprawy w tym obszarze.

          2. Przy wyżu też może nieźle wiać, jeśli znajdziemy się na jego obrzeżu a nie w centrum. W zeszłym roku taki “dynamiczny wyż” przyniósł kilka dni z mocnym wiatrem.

      3. Nie jest najgorzej, ale mi np. brakuje dni bez opadów, z jeszcze bardziej pogodnym niebem (np. 26.12 i 30.12 były OK) i tego, aby… dało się wreszcie zejść z betonowo-asfaltowych traktów na bardziej naturalne ścieżki, bo póki co w wielu miejscach jest bardzo błotniście. Poza tym, ja akurat lubię zimowej pejzaże (zwłaszcza, gdy niemalże wszystek liści opadnie) – tyle, że tych akurat tym razem i tak zabraknie, z uwagi na bezśnieżność ochłodzenia.

        A co ze smogiem? Jak pokazała sytuacja w USA winni są ludzie, a nie pogoda! Zatem trzeba temu coraz skuteczniej przeciwdziałać. Palenie czym popadnie, w tym węglem (zwłaszcza złej jakości), kopciuchy, itd. robią swoje. Jeden “sąsiad” może pogarszać bardziej jakość powietrza, niż 100 innych. Poza kwestią palenia w budynkach pozostaje jeszcze problem motoryzacji, w tym starych diesli, których nadal mamy sporo (nie wiem, czy nie najwięcej na mieszkańca w UE).

      4. Smogiem to nie ma co tłumaczyć, gdyż to jest wina ludzi a nie pogody. Jednak faktem jest ze teraz mamy w wielu miejscach piękna pogode a wraz z wyżem mogą przyjść równie dobrze stratusy…

      5. A czy to aby na pewno Atlantyk odpowiada za te rozpogodzenia i przejaśnienia przy tmax powyżej 5 st. C ? Czy to może po części zasługa cyrkulacji południowej?

  22. Na koniec 2017 roku mieliśmy w atmosferze już prawie 407 ppm CO2:

    https://www.esrl.noaa.gov/gmd/webdata/ccgg/trends/co2_trend_mlo.png

    Właśnie zdałem sobie sprawę, że mówię od kilku lat, że zwiększyliśmy stężenie CO2 od czasów przedprzemysłowych (280 ppm) o 40%, a przecież jesteśmy już o 45% ponad tą wartością (1,45 * 280 = 406). Natomiast zwiększenie ilości CO2 o okrągłe 50% (420 ppm) to w tym tempie tylko 4-5 lat.

    1. Zastanawia mnie o ile (jeszcze) wzrosłaby temperatura globalna, gdyby stężenie zatrzymało się na obecnym poziomie? Albo inaczej. Jakiemu poziomowi CO2 odpowiadają obecne temperatury? Temperatury w pewnym sensie “nie nadążają” już za wzrostem stężenia, tylko jak bardzo?

      1. Zwykle zakłada się, ze stosunek “przejściowej” do “równowagowej” czułości klimatu na klimat to 2/3. W pewnym skrócie pierwsze to co już obserwujemy, a drugie to ocieplenie docelowe. czyli jeśli się już ociepliło o 1 K, to jeszcze 0,5 K nasz czeka.

        Różnica wynika oczywiście z tego, ze oceany się jeszcze nie dostosowały do wymuszenia. Gdyby nie oceany, Ziemia ogrzewała by się szybciej (zresztą kontynenty tak robią) i nie byłoby tej nierównowagi radiacyjnej rzędu 0.5-09 W/m2 jaką obserwujemy (Ziemia wypromieniowywała by tyle ile dostaje łącznie krótkofalowo od Słońca i długofalowo od atmosfery), właśnie dlatego, że Ziemia byłaby cieplejsza i mogła więcej wypromieniować. Kręci się w głowie? To dobrze, bo jest to skomplikowane, ale możliwe do zrozumienia.

        1. Tylko że niestety nawet nauce nie jest wszystko w pełni jest zrozumiałe- Więc jeśli teraz w miarę dokładnie nauka przewidziała wzrost temperatur może być później ciężej jeśli nie były by prowadzone były by dalsze badania.
          http://doskonaleszare.github.io/articles/17/ile-wynosi-czulosc-klimatu/
          (niestety nie znalazłem dlaczego autor porzucił dalszy ciąg serii „nierozwiązane problemy klimatologii” a szkoda bo bardzo ciekawie ,zapowiadały się tematy zwłaszcza 3,7,9)

    2. Patrząc na tą kwestię bardziej dalekosiężnie, dla mnie – inaczej pewnie, niż dla @Marcin, czy @FKP – to powód do niepokoju, niż do satysfakcji. Mam nadzieję, że doczekam się za mojego życia przynajmniej sytuacji, że to tempo zmian zacznie choć nieco spowalniać (bo na więcej na razie nie liczę).

      1. Globalne ocieplenie to kwestia zbyt poważna aby robić sobie z niej żarty pogodowe. Już są obszary na tyle dotknięte zmianą klimatu, że rolnictwo tam obrywa na tyle iż powoduje to wojny domowe i migracje (jest na to literatura). Poziom morza będzie rósł jeszcze przez setki lat, nawet jeśli przestaniemy zwiększać stężenie gazów cieplarnianych (ocean ogrzewa się wolno, a lądolody wolno topnieją).

      2. Mnie bardziej niepokoją przyziemne i namacalne zagrożenia jak zanieczyszczenie powietrza i wód, chemia w jedzeniu, palenie przez ludzi śmieciami w piecach itd. A nie jakieś temperatury mokrego termometru za x lat czy wzrost poziomu wód o kilka cm przez 100 lat, których i tak nie dożyję. To są też jakieś zagrożenia, ale mocno odłożone w czasie. CO2 sam w sobie nie jest trujący, a związki siarki i te różne rakotwórcze pyły już tak i to jest główny powód dla którego powinniśmy zrezygnować ze spalania paliw kopalnych, zwłaszcza węgla. Tylko jak to zrobić?

  23. Lucas ja też mam nadzieje, że ocieplenie klimatu nie tyle co wyhamuje co całkowicie się odwróci i zacznie się ochładzać. To co się zaczyna dziać z pogodą jest chore i jeśli tempo zmian nie zwolni to starości nie dożyją już nawet nasze dzieci. Nie wiem jakim wymazanym z uczuć egoistą trzeba być, żeby cieszyć się z globalnego ocieplenia, bo w styczniu zamiast -2 i śniegu ma się za oknem +5 i deszcz.

    Najgorsze jest to, że chyba jedynym sposobem aby ten chory ocieplający się trend odwrócić jest nic innego jak naturalna katastrofa, typu np wybuch wulkanu. I tak źle i tak nie dobrze…ale jeśli miałoby to uratować człowieka…?

    1. Z drugiej strony gdybyśmy nie podgrzewali planety gazami cieplarnianymi, to przy 280 ppm zmierzalibyśmy prostą drogą do kolejnego zlodowacenia, czyli do tego co jest teraz w Ameryce.

      1. Czyli według ciebie w Ameryce zaczyna się kolejne zlodowacenie ,jak rozumiem zaczęło się ono trzy tygodnie temu razem z mrozami,które trwają do dzisiaj.Oprzytomnij chłopie.

    2. Ja widze tylko jedną wadę tej cudownej pogody jaka panuje przez ostatni tydzien u mnie, a w gruncie rzeczy to dwa tygodnie.
      Mianowicie: zaraz sie skończy i trzeba bedzie sie przedstawić na szara normę- czyli lekka zimę/okozerowa pluche i ciagle chmury :(
      Taka sama była “wada” cudownej pogody jaka panowała w zeszłym roku przez 1-2 tygodnie na przełomie marca i kwietnia. Anomalie przestawiają mózg człowieka i cieżko sie mu potem pogodzić z szarą normą.

    3. To w ogóle nie miałeś żadnych rozpogodzeń i przejaśnień w styczniu przy dodatnich temperaturach? Z jakiego jesteś regionu?

  24. Można narzekać, że w tym roku na razie nie ma zimy, można narzekać na brak śniegu, mrozu, i na to że “kiedyś to było”.
    Ale z drugiej strony?
    Jak tu nie kochać takiej pogody jak teraz? Jest chyba 10 stopni, świeci słońce, latają owady, i można spacerować w samym sweterku :)
    Klimat podzwrotnikowy da się lubić;)

  25. Muszę przyznać, że pogoda poczyniła postępy. Począwszy od 26 grudnia ubiegłego roku (z wyjątkiem 29 grudnia) aż do teraz codziennie u mnie pojawiają się rozpogodzenia i przejaśnienia ze słońcem przy dodatnich temperaturach. Jak na razie najgorszy dzień w tym roku u mnie to 2 stycznia kiedy było mglisto do południa, na chwilę się przejaśniło i słońce się przebijało, a później znowu niestety mgła i stratus. Co ciekawe pojawiały się opady deszczu, ale wieczorem i w nocy. No i dobrze. W dzień pogoda mi się podoba, bo jest słońce przy temperaturze co najmniej 5 stopni, a wieczorem i w nocy pogoda zmienna, bo raz się mocniej zachmurzy i pada deszcz, a raz się rozpogodzi i przejaśni, że widać księżyc i gwiazdy.
    Ciekawe co na to Ci, którzy twierdzili, że przy dodatnich temperaturach w styczniu trudno o jakieś dłuższe chwile ze słońcem? :D

    1. Mam wrażenie ze niektórym tego niestety nie przetłumaczysz. Aczkolwiek trzeba tez pamietać ze w większości Polski zdecydowanie nie jest aż tak pięknie- regiony zachodnie i północne właściwie od wtorku nie miały prawie żadnego słońca.
      A u mnie pogodna cudowna, środek meteorologicznej zimy i nie trzeba nosić kurtki. Słońce swieci, ptaszki śpiewają, brakuje tylko pąków kwitnących na drzewach. Pogoda na pewno bardziej wiosenna niż w kwietniu 2017.
      Szkoda, ze od jutra juz koniec, aczkowiek dobrze ze wraz z ochłodzeniem prawdopodobnie utrzyma sie słoneczna pogoda (poniedziałek i wtorek to juz raczej na 100%)

      1. @kmroz
        Rozumiem, że nie wszędzie mogą być rozpogodzenia i przejaśnienia.
        “A u mnie pogodna cudowna, środek meteorologicznej zimy i nie trzeba nosić kurtki”
        Wow! Ja aż tak jak ty to nie ryzykuje. Mnie styczniowe słońce nie aż tak nie “rozpala” aby chodzić bez kurtki nawet przy tmax 5-15 st.C. Jednak nie oznacza to, że chodzę w czapce i zimowej kurtce i zimowych butach. Chodzę w jesienno-wiosennej kurtce, kaszkiecie i półbutach. :D

    2. @zbigniew- najbliższa stacja do ciebie to Sandomierz, prawda?
      Z tego co sprawdzałem to obok Kłodzka i Raciborza był najbardziej suchy region w grudniu.

  26. Taka ciekawostka. Dzisiaj mamy pierwsze Święto Trzech Król od 4 lat (od 2014 roku) od bez ataku zimy. Bo w poprzednich 3 latach (2015-2017) 6 stycznia był zimowy.

    1. A wiec tak jak zjawisko “ciepłych pasterzy” wciąż aktualne, tak zjawisko “zimnych Króli” po 3 latach straciło racje bytu. Trzech Króli w tym roku cieplejsze od Bożego Narodzenia. Ostatni raz takie cos sie zdarzyło chyba 11 lat temu, chcoiaz 4 lata temu miejscami tez mogło tak byc.

  27. Wygląda na to, że północ pomimo lekkiej zimy wreszcie po raz pierwszy od czerwca 2017 roku do czeka się pierwszego dłuższego suchego okresu. A dzisiaj będąc w ogrodzie widziałem….klucz dzikich gęsi, aż mi się nie chce wierzyć, że to zapowiedź szybkiej wiosny. A co do istnienia GO, to mieszkańcy USA mają na ten temat w ostatnich latach chyba trochę inne zdanie.

    1. I wlasnie przez to Donald Trump doszedł do władzy.
      A tak na poważnie. GO to fakt naukowy. Można dyskutować nad jego skutkami, wpływie na pogode, korzyściach/wadach, ale podważanie to juz lekka przesada.

      1. Ja w w GO nie wierzę, zwłaszcza patrząc na to, co dzieje się w ostatnich latach z zimami w USA. To, że u nas nie ma zim, nie znaczy, że wszędzie jest ciepło. A we wcześniejszych okresach też były na przemian u nas chłodne i ciepłe zimy. A poza tym ostatnie dwa lata na północy Polski były bardzo słabe pogodowo, ale wiem, ze na pogodę trzeba patrzeć globalne, a nie lokalnie. A nawet jeśli GO istnieje, to naszego klimatu dotyczy w bardzo małym stopniu. Największy wpływ ma ewentualnie na Arktykę i tereny równikowe. U nas cały czas rządzi cyrkulacja.

        1. “Nawet jeśli”.
          Nie nawet jeśli, bo istnieje. To jest juz dawno udowdnione przez naukowców. O czym można dyskutować, to o skutkach oraz ewentualnie jego stopniu (faktycznie moze byc niewielki).
          Zgadza sie ze największy wpływ ma na Arktykę i Afryke, ale to akurat najgorsze co moze byc.
          Roztopienie ladolow doprowadzi do zatopienia niemałej części świata (w tym regionów gdzie ty mieszkasz) a większe ocieplanie Afryki to juz nawet nie trzeba mowić do czego doprowadzi.
          Natomiast w samej Europie ocieplenie klimatu przynosi raczej same pozytywne skutki. Dlatego gdyby faktycznie tylko w Polsce było tak ciepło a w reszcie globu normalnie, to ja bym sie tylko cieszył i mysle ze większośc ludzi tez.

          1. Gdzies juz wczesniej pisałem ze jedyne miesiące których ocieplenie w Polsce moze byc negatywne to lipce i sierpnie. Ktore zreszta juz sie przez 30 lat ociepliły o ponad 2 stopnie.
            Ale tez chyba nie pragnąłbym powrotu do tego co było 30 lat temu. Tak jak jest teraz (ostatnie 10 lat) jest okej latem. Natomiast fale upałów jak w sierpniu 2015 sa rzecz jasna niemile widziane.
            To tyle jeśli chodzi o Polskę. W skali globalnej wyglada to duzo gorzej, i temu nie chce zaprzeczać- niestety, moze sie to kiedyś zle skończyć. Narazie mam cudowny sezon zimowy jednak i warto sie tym mimo wszystko cieszyć. Ciesząc sie dobra, ciepła pogoda nie zwiększymy globalnego ocieplenia. Zwiększymy je dalej niszcząc środowisko…

        2. @ert

          Pozwól że powiem Ci jako fachowiec: bredzisz bez sensu. Której części słowa “globalne” nie rozumiesz?

          Globalne to globalne. Inaczej mówiąc uśrednione po całej powierzchni planety Ziemia.

          I nie bardzo rozumiem w co tu wierzyć albo nie wierzyć?

        3. Jesteś mocno odporny na wiedzę. Uważać, że GO nie istnieje w czasie, gdy kolejne lata biją rekordy ciepła, lub się o nie ocierają, to trzeba być jednak nie małym ignorantem.

    2. Napisałeś to co od kilku dni udowadniają mi znajomi narciarze. W Europie bardzo ciepła zima ,ale w USA i w Kanadzie rekordowo zimna ,czyli bilans jest ujemny i żadnego globalnego ocieplenie nie ma, a w lutym w Polsce możemy mieć -20 C i niżej Tylko ,że oni biorą pod uwagę tylko niewielką część globu ,a jak to wyglądało w grudniu globalnie i jak będzie wyglądało w styczniu , w to już nikt nie wnika.Sam muszę sprawdzić anomalię globalną w grudniu 2017.

      1. Eurazja jest większa od Ameryki. Licząc obszarowo nadal na północnej półkuli anomalia temperatury jest dodatnia. Obecna sytuacja w USA to jak przeciąganie chusteczki po stole – gdzieś się ochłodziło a gdzie indziej ociepliło.

          1. Toż to ,,dane sfałszowane przez przez lewackich ekoterrorystów” Zażartowałem profesorze,ale część Rodaków tak zareaguje skoro media trąbią o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na wschodnim wybrzeżu USA z powodu rekordowych mrozów i śnieżyc. W sumie to rekordowe mrozy nie notowane od bardzo dawna trochę nie pasują do AGW ,które rzeczywiście ma miejsce.Klimat chyba już się rozregulował w stopniu większym niż to przewidzieli naukowcy.Nie zdziwię jeżeli w Polsce będzie kilka lub kilkanaście dni bardzo mroźnych jeszcze tej zimy a cała zima okaże się powyżej normy. W USA jeszcze do końca trwającej zimy może być bardzo ciepło np.w regionie Nowego Yorku ponad 20 C przez kilka dni.

          2. @oliver57

            Może rzeczywiście rozregulowaliśmy cyrkulację ogrzewając Arktykę, jak sądzą niektórzy. A może mamy po prostu zbyt krótką serię danych meteorologicznych aby być pewnym, że “mróz tysiąclecia” się już w niej zdarzył. W takim przypadku możliwe są rekordy zimna nawet przy globalnym ociepleniu. W końcu ociepliło się dotychczas na tych szerokościach gdzie to się dzieje średnio o niewiele ponad stopień, a anomalia ma minus kilkanaście stopni. Może zawsze była ona możliwa ale z prawdopodobieństwem raz na kilkaset lat?

      1. Dzięki za wyjaśnienie – zbyt optymistycznie ją potraktowałem. Tym niemniej wierzę, że będziemy mieli jeszcze w styczniu większość kraju w śniegu, choć u mnie pewnie symbolicznie, i może tylko kilka dni.

    1. Jak model GFS widzi pokrywę rzędu 1-4 cm w odległej prognozie, to można spokojnie założyć, że żadnej pokrywy nie będzie. On jest słynny z generowania fejk-pokrywy przy +2, nawet jak nie widzi opadów stałych.

  28. Właśnie wróciłem ze spaceru i powiem szczerze, że dzisiejszy – kolejny świąteczny – dzień pogodowo zaliczę do udanych. Zresztą w ogóle po 24.12 aura ogólnie się poprawiła:-)

    1. A ja wykręciłem dziś rowerkiem ok. 20 km.? Niestety to już koniec tego dobrego. Od poniedziałku wraca zima. I co mi po tym słońcu, jak rano ma być nawet -6°C? A przy takiej temperaturze rowerem nie da się jeździć.

  29. Ciekawe jak dalej będzie wyglądała ta “zima”. Nie ukrywam że osobiście najbardziej lubię zimę śnieżną mroźną i sloneczną czyli wyżem rosysjkim poprzedzonym opadami śniegu. Ale pogoda od początku stycznia nie jest najgorsza bo jest całkiem sporo slońca. Taki wariant odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż pochmurna zima z temperaturami blisko 0, nawet chyba bardziej niż mroźną, śnieżną ale pochmurną. Słońce zdecydowanie zmienia postrzeganie krajobrazów. Jestme też bardzo ciekawy kiedy przyjdzie większe ochłodzenie z większymi mrozami z temperaturami <-10 w nocy i <-5 w dzień w większości kraju bo nawet najcieplejsze zimy takie okresy wystepowały ( krótsze lub dłuższe). Tymczasem w grudniu takich temperatur nie było a w styczniu do tej pory tylko lokalnie nocami na południu. Dla tych którzy oczekują choć trochę zimy: prawdopodbieństwo wystąpienia choćby krótkiego uderzenia prawdziwie zimowej pogdy jest bardzo duże. Oby tylko zima o sobie nie przypomniała w marcu

    1. I nawet największe zibol zaczynaja doceniać juz pogode panująca w ostatnim tygodniu – przynajmniej w rejonie Mazowsza, Ziemi Łódzkiej i Ziemi Świętokrzyskiej.
      Dzisiaj zreszta ładnie było rowniez tam gdzie było przez ostatni dni pochmurno- czyli zachód kraju a tAkze Kujawy czy Wielkopolska. Pochmurno było w zasadzie tylko tam, gdzie wg prognoz miał byc jedyny słoneczny region, czyli S Polski ;)

        1. Tak jak pisałem słońce na 1-szym miejscu później dopiero temperatury niskie zimą a wysokie wiosną, latem i jesienią

    2. W zimie 1974/75 temp. -5 st. w dzień i -10 st. w nocy w Warszawie były łącznie przez 4 dni :)

      1. Przepraszam, takich dni nie było tam wtedy wcale. Najchłodniejszy dzień zimy 1974/75 w Warszawie to 16 luty (t. maks. -2, t. min. -8). W grudniu 1974 i styczniu 1975 dominowały dni z temp. 6/8 st. przy pogodnej aurze, w nocy temp. była dodatnia a największe mrozy wyniosły -2/-4 st. :) To była naprawdę ciepła zima a nie te pokraki 2013-16.

  30. 6.01.2018. Łódź. Sporo słońca, niemal brak wiatru. Temperatura o 14:00 dobija do 9 stopni. Masa spacerowiczów na Piotrkowskiej.
    Zima stulecia :)

  31. Ta podróbka zimy robi się już nudna. Co prawda słońce się pojawia, ale jest go jak na lekarstwo, do tego często pada. Czas na prawdziwą zimę ze śniegiem, słońcem i mrozem! Czas białego zimna!

    1. No u ciebie rzeczywiście jak na lekarstwo. U nas w centrum od wtorku codziennie jest go pełno :D ☀️
      Wraz z ochłodzeniem na szczescie ma nie zniknąć- wręcz przeciwnie zrobi sie totalnie bezchmurnie. Tylko te jutrzejsza pluche wytrzymać.

    2. Przynajmniej N/E/C Polski doświadczy niebawem trochę “kontynentu” – co prawda bez śniegu i większego mrozu, ale przynajmniej będzie bardziej sucho i pogodnie – na razie na pewno w dniach 08-09.01, a później zobaczymy (?).

      Natomiast ja osobiście dni w okresie 25.12-06.01 – przynajmniej w Warszawie – i tak oceniam jako pogodowo o wiele lepsze od mokrego topiącego się śniegu, czy permanentnego stratusa (bez względu na temperaturę).

          1. @Artic Haze
            A pan czasem nie jest z Trójmiasta? Bo Trójmiasto tak nie oberwało tak znacznie przekroczoną sumą opadów od czerwca ubiegłego roku jak np. Elbląg, Chojnice, Lębork, Cewice, itd.

  32. Na stronie internetowej CT.24 podano, że w sobotę w Karvinie – kilka km od Cieszyna – zanotowano 13.2 stopnia. Była to najwyższa temp. w Czechach 6 stycznia. Rzeczywiście pogoda na śląsku cieszyńskim po obydwu stronach granicy oraz podbeskidziu była co najmniej wczesnowiosenna. Przy umiarkowanym zachmurzeniu w okolicach Bielska – B wynosiła ok. 12 st.

  33. Ostatnia nadzieja w lutym i częściowo w marcu na prawdziwy powiew zimy. Styczeń to już raczej skreślony. W prognozach do 20go stycznia to nawet nie ma gdzie tej zimy szukać, a co dopiero o niej poważnie myśleć, straszne co się dzieje z klimatem. Coraz bardziej powiedzenie “kiedyś to były zimy” zaczyna nabierać sensu, bo jeszcze kilka takich lat jak ostatnie i sam tak będę mógł mówić.

    1. Spokojnie poczekajmy. W 2017 mieliśmy trochę zimy w styczniu i lutym, w 2016 mieliśmy trochę zimy w styczniu tak samo w 2014 a w 2013 pamiętamy. W 2015 obyło się właściwie bez zimy

      1. Np 85, 87, 79, 94, 06…czyli takie zimy o jakich mogę jedynie pomarzyć, bo nie wiem czy w ogóle fizycznie jest realne, aby wystąpiły.

        1. A ja się zastanawiam czy mogę w tym roku liczyć na zimę bez żadnej większej fali mrozu (poniżej -10 st. nocami), czyli taką jak zima 1974/75.

        2. Bez przesady. Ostatnio całkiem porządne zimy wystąpiły w 2009/10 i 2010/11. To nie tak znów dawno. Takie zimy są wciąż możliwe. Były one nie tylko mroźne ale też bardzo śnieżne. Z tego co pamiętam nie tylko na NE.

    2. Oby jeszcze nie doszło do tego, że np. nasi skoczkowie nie będą mieli już w ogóle warunków do trenowania w Polsce – bo będą musieli jechać bezwzględnie co najmniej w Alpy, jeżeli nie jeszcze wyższe góry…:-)

      A tak bardziej na serio… Obecna wysoka anomalia to i tak głównie kwestia cyrkulacji, a nie uśrednionego trendu klimatycznego – ten w ostatnich dniach “wnosił” może ok. 20-25% anomalii względem tego z czym mieliśmy do czynienia ok. 50 lat temu. Mnie akurat cieszy to, że większe ocieplenia będą przynosiły u nas zimą temperatury wyższe, a większe ochłodzenia mróz słabszy. Najgorsze będą sytuacje z temperaturą w ‘normie’ lub nieznacznie dodatnią – zwłaszcza przy opadach. Natomiast większe ocieplenia staną się bardziej dokuczliwe przede wszystkim latem.

      Zresztą ostatnie roczniki pokazują, że coraz więcej zagrożeń pogodowych mamy w porze ciepłej, a nie chłodnej, w której to głównym i dość częstym wrogiem staje się smog. A ten nasila się nawet, gdy nie mamy mrozu. Ba, niedawno temu – między informacjami o sukcesie K.Stocha – usłyszałem new’sa o już teraz pogarszającej się jakości powietrza – np. na Górnym Śląsku, gdzie jest średnia, czy w Pabianicach, gdzie jest już zła. A Kraków już jutro z tego powodu wprowadza darmową komunikację miejską. I to wszystko niewiele po opadach i ustaniu silniejszego wiatru, jeszcze przy temperaturze dodatniej (!).

      A powracając do kwestii zimy. Owszem, klimat się ociepla, ale jednak zimowy “wachlarz termiczny” jest na tyle duży, że przy odpowiedniej cyrkulacji te jeszcze przez dobrych kilka (jeżeli nie kilkanaście) dekad będą ukazywały nam bardziej zimowe oblicze. A, że potencjał na to – nawet w obecnej sytuacji – jest spory może świadczyć chociażby ostatnia odsłona ECMWF. Oczywiście nie jest powiedziane, że w terminie 5+ dni tak duże ochłodzenie (z niżami “spychanymi” na S) się sprawdzi, ale nie jest ono też nierealne (skoro “wypluł” je model).

      1. Ja mówię to samo – ocieplenie głownie jest zauważalne jedynie w Arktyce, Afryce itd. U nas przede wszystkim rządzi cyrkulacji. Wystarczy, że teraz zawieje ze wschodniej Syberii i mamy -10 w dzień murowane.A na moim osiedlu po jednym dniu od ucichnięcia wiatru wprowadzony jest alarm smogowy.

        1. 38 centów za km alponartostrady (liczone z wyciągami) karnet 240 euro na 6 dni endomondo 630 km. W RP nie zrobicie tego taniej.
          PS ECMWF dalej straszy kontynentalnym podmuchem od 12 do 15 stycznia , liczę tym razem na łyżwiarstwo :-)

  34. ECMWF ale dmuchnął mrozem w prognozie z 12:00, jeszcze daleki termin takze jeszcze nic pewnego. Równie dobrze może byc tak, ze teraz mrozi mrozi a potem z czasem będzie folgował.

    1. Ostatnimi czasy odnoszę wrażenie, że ECMWF jest jeszcze bardziej niestabilny (zmienny), niż GFS. Ale takie odsłony pokazują, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na obwieszczanie – z takim przekonaniem – rychłej wiosny jak uczynili to na TP…

  35. Nadal widzę, ze niektórzy już nie pamiętają zimy rok temu. Bo biadolą, że dawniej były zimy, a rok temu była solidna zima.

    1. te parę dni mrozu to jeszcze nie solidna zima. Grudzień bezpłciowy na granicy 0*C, styczeń mroźny ale suchy, luty do połowy mroźny potem bardzo ciepły i też suchy.

      Na pewno 100x bardziej zimowa niż te podróby zimy z sezonów 2013-6 ale daleko jej do najlepszych zim nawet po roku 2000.

      1. Średnie po minus 5-6 to mało w styczniu?
        Ile wy chcecie -20?
        Półtorej miesiąca zimy ciągiem, to dość sporo na nasze warunki.

        1. Realista – pewnie im chodzi o to, że było mało śniegu. To fakt, było 6-7 tygodni solidnej zimy, ale bez śniegu. Więc niektórzy uważają ją za straconą.

          1. @fan
            Aby troche nie presadzasz?
            U nas na Mazowszu (z tego co wiem tez tutaj mieszkasz) było owszem 6-7 tygodni, ale z termiczna zima (avg ponizej zera) natomiast za dnia było zwykle 0-3 stopni.

          2. W styczniu 13 dni z całodobowym mrozem, w lutym 12. Razem nieco ponad trzy tygodnie… a nie 6-7…

    2. Zima, a epizod zimowy to różnica. Zimę to miałeś w 94/95, albo w 05/06. Wtedy zimy trwały od listopada do kwietnia z cieplejszymi okresami. Rok temu miałeś odwrotnie, ciepłą zimę z chłodniejszym okresem.

      1. “Zimę to miałeś w 94/95, albo w 05/06. Wtedy zimy trwały od listopada do kwietnia z cieplejszymi okresami”
        Wow! To wygląda na to, że ostatnio zimę mieliśmy 12 lat. :D :D Ciekawe czy jakie były zimy 2009/2010 i zimy 2010/2011 (czy w ogóle to były zimy) według takich osób skrajnie zimnolubnych jak Daniel?

          1. Ciekawe czy jak 3/4 lata mielibyście deszcz i raptem +20/+22, a upał przez tydzień to czy byście powiedzieli, że mieliście lato ciepłoluby :) bo coś czuje, że hipokryzja wyszłaby na wierzch :)))

          2. Ale na lato 20-22 st. to za mało, chyba, że masz na myśli średnią dobową.

          3. Na lato idealne są takie warunki: Tmax 30 stopni, Tmin 15 stopni, a więc Tśrednia wyniesie z tych liczb 22,5 stopnia. Oczywiście wszystko przy słonecznej pogodzie.

          4. Taka pogoda była u mnie np. 23 czerwca 2016 jeśli dobrze pamiętam. 19 lipca 2014 było bardzo podobnie.

    3. Ja akurat też się tu przyłączę do tego przesłania…
      Otóż pisząc o dawnych “srogich” zimach mamy na względzie przeważnie te najbardziej ekstremalne. Spójrzmy jednak jak wyraźnie ujemne NAO wówczas dominowało. “Globcio” ociepliło nam zimy, ale średnio o 1-2*C, podczas gdy różnica między anomaliami miesięcznymi zimą potrafi przekraczać 10*C. To, że teraz mamy częściej dodatnie NAO nie znaczy, że takie dekady będą zawsze. A jak pojawi się cyrkulacja sprzyjająca bardziej zimowej zimie, czy to naprawdę taki “problem”, że zamiast Tśr -6*C i 50-80 cm śniegu będziemy mieli Tśr -4*C i 30-60 cm śniegu? Natomiast tam, gdzie zima jest najsłabsza tak było też i pół wieku temu – bo wystarczy, że na trochę “powieje” znad oceanu (lub fen w górach) i o odwilż nietrudno – tak teraz, jak i wcześniej.

      Tak więc, ja akurat uważam, że wpływ zmian klimatu akurat zimą jest u nas najmniejszym problemem. Bo przy cyrkulacjach z kierunków “chłodnych” tak, czy inaczej będziemy mieli nadal zimowo, a przy cyrkulacjach z kierunków “ciepłych” także pół wieku temu byłyby warunki sprzyjające dodatnim temperaturom – a akurat słabszy mróz przy ochłodzeniach, jak i częściej dwucyfrowe ciepło przy ociepleniach to chyba nie powinno być powodem do niepokoju (?). Bardziej powinno nas niepokoić potencjalne silniejsze fale upału latem.

      1. @Lucas – “słabszy mróz przy ochłodzeniach, jak i częściej dwucyfrowe ciepło przy ociepleniach to chyba nie powinno być powodem do niepokoju (?).”

        Moim zdaniem, powinno.

        1. Globalne ocieplenie klimatyczne (AGW) faktycznie powinno niepokoić – choć w pewnych aspektach (dla pewnych obszarów i w niezbyt dużych ramach czasowych) można doszukać się w nim i pozytywów. Z tym, że takie oceny są krótkowzroczne.

    4. Podam jeszcze jeden przykład przemawiający do wyobraźni. Otóż spójrzmy jak szybko potrafi zimą temperatura spadać do zera, gdy choć na 1-2 dni przerwany zostaje strumień cyrkulacji W/SW. Tak było np. 30.12 kiedy Tśr dość szybko spadła do ok. zera – pomimo, że trwało to krótko, wyże szły torem S i nie mieliśmy bezpośredniej adwekcji z N/E. Zimy tak naprawdę byłyby (będą) bardziej “zagrożone” jeżeli w uśrednieniu, przy braku jakiejkolwiek cyrkulacji, mielibyśmy temperatury dodatnie. A póki co – pomimo GW – nadal są one rzędu -5/-10*C (jak przypuszczam na podstawie ochłodzeń z wyżami rozwijającymi się w centralnym pasie Europy) – a w każdym razie na pewno kilka “kresek” poniżej zera. Zimą “grzeje nas” przede wszystkim Atlantyk, a nie ocieplenie klimatyczne.

      1. @Lucas – “Zimą “grzeje nas” przede wszystkim Atlantyk, a nie ocieplenie klimatyczne.”

        Atlantyk jest cieplejszy niż kiedyś. Są to więc sprawy powiązane -jedno jest przyczyną, drugie skutkiem.

        1. Wszystko zależy od tego czy mówimy o średniej czy o zmianach (anomaliach). Bo tak w ogóle to grzeje nas Słońce. Natomiast za wzrost temperatury odpowiadają gazy cieplarniane.

          PS. Natomiast prawdą jest, że zimą w Polsce więcej energii daje nam adwekcja niż bezpośrednie oświetlenie słoneczne. Dlatego zachodnia cyrkulacja od niezamarzającego oceanu jest tak ważna.

          I zwróćcie uwagę jak w zdaniu powyżej unikałem słowa ciepło, bo jako fizyk wiem, że ma ono w fizyce bardzo ograniczone znaczenie. Adwekcja jest ciepłem, natomiast nasłonecznienie zasadniczo nie. Zacytuję: “Ciepło jest to ta część energii wewnętrznej przekazywana od ciała cieplejszego do ciała chłodniejszego”. A nawet to nie jest precyzyjne bo w fizyce atmosfery strumienie radiacyjne nie uważane są za ciepło (w przeciwieństwie do ciepła wyczuwalnego i utajonego). Tzn. formalnie w termodynamice transfer radiacyjny jest formą ciepła (przekazywania energii w inny sposób niż praca), ale w praktyce nigdy się tak jego nie nazywa.

        2. Różnica jaką możemy mieć w związku z różną cyrkulacją to nawet rząd 30 st. – a w szczególnych przypadkach nawet i większa (por. Trzech Króli obecnie i przed rokiem), podczas gdy ocieplenie klimatyczne to zmiana 1-2 st. od połowy XX wieku. Proporcje mówią same za siebie.

  36. Rok temu i dwa lata temu o tej porze mieliśmy największe mrozy. Tymczasem dzisiaj w Białymstoku nawet 7 stopni było i trochę słonka nawet wyszło ;) U mnie w ogródku krokusy wzeszły – nigdy to się chyba nie zdarzyło na początku stycznia, najwcześniej w połowie lutego ;) A pogoda od jutra (o ile ten wyż nie zgnije – taką mam nadzieję!) będzie przypominał pogodę w marcu – mnóstwo słońca, temp. na lekkim plusie w dzień i lekki mrozik nocą i brak śniegu :) Jestem ciekaw czy 3 dekada stycznia jakąś zimę przyniesie, bo luty krótki i dzień dłuższy i bliżej do wiosny :)

  37. Jeśli prognozy sie sprawdza to pogoda w przyszłym tygodniu bedzie kopia z tego co było przez ostatni tydzien stycznia 2017.
    Wtedy myślałem ze to najlepsza pogoda możliwa zima. Jednak teraz zmieniłem zdanie i uważam ze to co mieliśmy w dniach 2-6 stycznia i właściwie przez większośc czasu od 25 grudnia było jeszcze lepsze. Słońca było i tak sporo, a przy tym łagodniejsze powietrze i duzo wyższe temepratury.
    Mimo to, jeśli utrzyma sie słoneczna pogoda to nie bedzie powodow do narzekania. A średnia dobowa prawdopodobnie i tak bedzie powyżej normy.

    1. Ja mam swój najlepszy (z grubsza) typ pogody na zimę śnieżno-mroźną i na zimę “łagodną” – są one na tyle różne, że trudno mi je ze sobą porównywać.

  38. Coś przeczuwam, że wkraczamy w okres z ponownie coraz częstszym przechodzeniem (falowaniem) izotermy zero przez nasz kraj. Okresowo będziemy mieli napór chłodu z N/E, a okresowo napór ciepła z S. To co się zmieni, to zauważane odcięcie od strumienia dominującej cyrkulacji W, przy jednoczesnym częstszym rozbudowywaniu się ośrodków wyżowych na N/E od Polski i spychaniu zatok niżowych za nasze góry.
    Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie (?).

    Tak, czy inaczej zimowe elementy pogodowe częściej zaczną dawać o sobie (im bardziej na N/E tym w większym stopniu), a przy tym zwłaszcza N kraju bardziej oswobodzi się z opadów. Jednak za wcześnie jeszcze na pisanie o powrocie wyraźniejszej zimy, jak i o nadal jej trwalszej absencji i rychłej wiośnie (jak często czynią na TP).

    1. czyli ostrzymy łyżwy na połowę stycznia ( szukając bajorek o głębokości do metra) – szansa na świeży lód 5cm, bo dalej syt. synop. przechyla się pomału jednak (może chwilowo) w kierunku halnych.
      Z innej beczki tak czytam sobie teraz https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/los-baltyku-przesadzony-na-kilkadziesiat-lat-widmo-przeszlosci,250079,1,0.html ; często zaglądam na stronę http://model.ocean.univ.gda.pl/php/frame.php?area=Baltyk
      zmieniam parametr np na produkcja pierwotna i…
      dochodzę do wniosku że to niestety może być niewygodną ale jednak prawdą.

    2. Oczywiście że zdecydowanie za wcześnie na pisanie o rychłej wiośnie. Ogólnie za zaletę naszego klimatu uznałbym bym zmienność przez co często coś się dzieje, chociaż jesienią tego roku poza krótkimi okresami i systematycznym naturalnym spadkiem temperatur z miesiąca na miesiąc mieliśmy ten sam typ pogody. Niestety dużym minusem tejże zmienności są też epizody zimowe jesienią i wiosną i chyba zwłaszcza wiosną dla zdecydowanej większości są on irytujące kiedy oczekiwania ciepłych dni przy długim już dniu są bardzo duże. Myślę że dla większości owe incydenty w marcu są jeszcze akceptowalne (o ile nie jest to zima w pełnym wydaniu jak w marcu 2013) to już w kwietniu ludzi to mocno denerwuje już nie pisząc o maju. Jeśli po ewentualnej ciepłej zimie 2017/2018( co staję się z każdym dniem coraz bardziej prawdopodobne, ale jeszcze oczywiście nie pewne) nadejdą chłody na wiosnę z częstymi opadami śniegu, śniegu z deszczem ludzie będą sobie to poczytywać za złośliwość natury. Sam osobiście też uważam że akcenty zimowe już w kwietniu są całkowicie zbędne i irytujące. Niewiele narazie wskazuje na to żeby w Polsce (poza górami) zagościła dłużej zima, ale trzeba pamiętać że nawet zakładając ciepły styczeń i luty to potencjalnie zimowy może być jeszcze marzec dlatego mówienie o jakiejś wiosny nie powinno się odbywać wcześniej niż w marcu. Faktem jest że po ciepłej zimie nadchodzi najczęściej ciepła wiosna, ale reguł tutaj nie ma. Osobiście mam nadzieje że jeśli ta zima ma być ciepła to żeby przynajmniej była sucha z większa ilością słońca (ostatnie dni np. były przyjemne), a marzec czy kwiecień nie będą nadrabiały śniegiem i mrozem

      1. “a marzec czy kwiecień nie będą nadrabiały śniegiem”
        pobożne życzenie ha
        Regułą się już stało że najbardziej intensywne śnieżyce ( choć chwilowe) na pd RP mają miejsce właśnie na wiosnę. Wychłodzony Atlantyk robi pośrednio w pionie gradient a moc słoneczka konwekcję.
        By nie mnożyć postów wytłumaczę się tu z tych łyżew:
        od ponad 40 lat obserwuję swoje pobliskie jeziorko ( piaskownia z której wybudowano Tychy) bez danych z termometru , precyzyjnych danych klimatycznych – ta zima będzie znów rekordowa ( abstrahując już od późnych przymrozków i wysypu stokrotek) pod względem zalodzenia akwenów.
        W Nowy Rok już kiedyś Łysina falowała ale by 10 stycznia ? !
        Może ta zima z 1975 była bardziej rekordowa? wtedy za mały byłem ;-)

        1. Nic nie doprowadza mnie bardziej do szewskiej pasji jak ataki zimy lub chłodów w zgoła nieprzyzwoitych porach roku jak późna wiosna czy wczesna jesień. Tego ostatnio było zdecydowanie za nadto, żeby przypomieć tylko kwietnie 2016/2017, maj 2017 (zgroza) czy październik i marzec 2016.

          1. Najgorsza wiosna wg mnie była jednak w 2013 kiedy to śnieg leżał miesiąc czasu od ok 10 marca do 10 kwietnia a i później w rowach był widoczny. Na NE w zacienionych miejscach trochę można było widzieć jeszcze w samej końcówce kwietnia jak opowiadał mi znajomy. Co z tego że w kwietniu ok połowy się ociepliło znacznie jak 3/4 marca było zimowe a krajobrazy w I dekadzie kwietnia przypominały prawdziwą zimę a później przyszedł maj który był ciepły ale wilgotny. I na mnie szczerze pisząc większe wrażenie w negatywnym sensie zrobiły wtedy ilości śniegu które leżały przez ponad tydzień w kwietniu niż późne marcowe mrozy również całodobowe jak śnieg. W życiu nie wdziałem takiej ilości śniegu w kwietniu nawet na początku tego miesiąca. Jak spadł śnieg w tym miesiącu to najzimniejszych dniach przeleżał góra 2 doby i nie było go tyle co w 2013 ( piszę o Warszawie)

          2. Anonim – owszem, początek wiosny 2013 był fatalny, ale 2017 jej druga część również brzydka. Naprawdę ciepło zrobiło się dopiero po 10 maja, a w 2016 mieliśmy na północy brzydki marzec i kwiecień. Nie chciałbym takich niespodzianek w 2018, ostatnio było tego stanowczo za dużo.

          3. @fkp w październiku 2016 tym bardziej (w marcu 2016 to akurat były ze 2-3 dni z pokrywa śnieżna )

          4. Kmroz – jeśli chodzi o kwiecień 2016, to jego końcówka mi się nie podobała, bo początek był łądny, zupełnie jak w 2017. Ale ogólnie ostatnio u nas kwietnie rozczarowują.

          5. Tobie się człowieku nic nie podoba, ewidentnie masz ze sobą jakiś problem. Nie spotkałem jeszcze w życiu takiego marudy.

    3. Tak jak myślałem. TP ponownie “wlepiła” prognozę 16-dniową z jedną z najcieplejszych realizacji. Owszem, dotychczas ciepłe scenariusze zdecydowanie “zwyciężały”. Jednak teraz niepewność rośnie, bo zmienia się sytuacja na N/E od Polski (dawno nieobecny tego typu wyż). Wg tych prognoz (na TP) ma być cały czas ciepło i tylko ciepło. Tyle tylko, że już podczas dwóch najbliższych nocy i poranków w niektórych regionach Polski Tmin może spaść do poziomu -5/-10*C, a i w 2. połowie nowego tygodnia dość prawdopodobne jest kolejne ochłodzenie (które to, podobnie jak i najbliższe “spłyca” GFS). Oczywiście, w porównaniu z falą silnego mrozu sprzed roku (na E/S Polski Tmin -20/-30C) można rzec, że to nas czekające nas niebawem nie będzie zbyt imponujące, ale jednak o cieple też trudno będzie mówić. Natomiast w terminie po 15.01 to już czyste “fusy”, a co za tym idzie prognozy jeszcze dość mocno się zmieniają.

      Ciekawe ile osób uwierzyło już w permanentną wiosnę (którą wg nich mamy już teraz…) i w ogóle 6 bardzo ciepłych kolejnych miesięcy, podobnie jak wcześniej w zimę stulecia?

  39. U mnie w tym roku jeszcze nie było ani jednego dnia z Tmax poniżej 5*C – najchłodniej 2 i 3 stycznia (5,4*C). Najcieplej było wczoraj, aż 10,2*C. Średnie dobowe są wręcz wiosenne, jak na przełomie marca i kwietnia bo osiągają 6-7*C. Słońca wg ogimetu mało bo tylko 7 godzin ale wydaje mi się, że było go więcej. Dużo gorsza szaruga panowała w grudniu do Świąt, tam to naprawdę można było 12 dni pod rząd nie zobaczyć go ani na minutę, a teraz jednak często są rozpogodzenia.

    A prognozy stabilne jak w lutym 2016, nie widzą żadnych szans na wejście do mnie ostrzejszej zimy. Żeby w II części prognozy 16-dniowej najchłodniejsze wiązki osiągały -5*C to się naprawdę rzadko zdarza. Zima wypędzona bardzo daleko na wschód i północny wschód. Jakby ktoś chciał teraz -20*C to bliżej to znajdzie na Grenlandii niż gdziekolwiek indziej.

    Ostatnio to zimniej niż u nas jest nawet w Algierii i Maroku. Przynajmniej w nocy.

    W sumie to już dawno nie było bardzo ciepłego stycznia. Ten z 2015 był ciepły ale nie jakoś wybitnie, tak to stycznie były raczej chłodne. Ostatni b. ciepły styczeń był aż 10 lat temu.

    1. Owszem dużego mrozu i śniegu nie widać (przynajmniej na razie), ale na ponad 90% w uśrednieniu będzie chłodniej, niż prognozuje to ostatnio GFS – choć tym razem najchłodniej będzie na N/E kraju (bardziej, niż na S).

  40. Bardzo fajnie wyglądają prognozy dla północnej Polski na najbliższe dni. Cieszę się jak głupi, że będzie cała paleta dni z temperaturami lekko zimowymi, ale przede wszystkim nie będzie prawie padać. Wiem, że dla mieszkańców południowej Polski to dziwne, że ktoś się cieszy, że nie pada, ale po siedmiu miesiącach z deszczem każdy by się radował na widok suchego okresu. My teraz potrzebujemy przynajmniej 2-3 miesięcy, aby sytuacja hydrologiczna, w szczególności na polach i łąkach wróciła do normy.

    1. Nie ma nic dziwnego nawet dla mieszkańców S Polski by sie cieszyć ze nie pada. Zimą żaden opad nie jest do niczego potrzebny. Opady bedą potrzebne dopiero na wiosnę.

  41. U mnie dzisiaj 2 stopnie na plusie, ale słońca niewiele, przebija się coś przez chmury. Prognozy się trochę zmieniają, chyba ten wyż zgnije….

    1. Wystarczy spojrzeć na sat.24 jak od N rozszerza się obszar pogodnego nieba. Poniedziałek i wtorek w N/E/C Polsce ma być przeważnie pogodny, okresowo może i bezchmurny. Dopiero z wtorku na środę prawdopodobnie nastąpi zmiana, ale to z powodu napierającej przejściowo z SW zatoki niżowej (a nie “gnicia” wyżu). Kolejny wyż i kilkustopniowe ochłodzenie po 11-12.01, ale tu na bardziej szczegółowe oceny (w tym także dot. zachmurzenia) musimy jeszcze poczekać.

  42. Nareszcie pogoda jaką lubię zimą: lekki plus, coraz bardziej pogodne niebo, suche i orzeźwiające arktyczne powietrze – miła odmiana dla atlantyckiej zgnilizny.

      1. To całkiem nieźle jak na styczeń. We Wrocławiu od 14 grudnia mieliśmy tylko 23 godziny ze słońcem, w samym styczniu “aż” 6.3 z czego 4 dni na 7 bez słońca.

  43. Do realisty – 5 lat temu zima była w sam raz a potem przyszedł lodowaty marzec 2013 /w Lubuskiem ostatni zimniejszy był w 1917r./ – mimo że analizy średnich m-cznych temp to moje hobby wtedy przez moment zwątpiłem w globalne ocieplenie.

    1. A jak 9 maja jest chłodniejszy od 9 kwietnia, to wątpisz w nadejście lata? Czy to jedynie działa w szerszym zakresie? Bo mniej więcej taki jest sens jęków @Ert-a.

      “Jest chłodniej, nadchodzi epoka lodowa” ma dokładnie tyle sensu, co “9 maja było zimniej, niż 9 marca, a więc w lipcu wróci zima”. Czyli sensu brak zupełnie. No i fakt faktem, jęki Erta, nie dość że pozbawione jakiegokolwiek sensu, to robią się już tak nużące, że szkoda gadać.

      1. Nie wiem przy tym, czy @Ert zauważył, że spadek NAO do poz. neutralnego (z ok. +1) przyniósł… poprawę pogody na N Polski.
        No, ale przecież tylko wyraźnie dodatnie NAO miało być gwarantem “ładnej” pogody…

        1. NAO nie ma korelacji z ładną pogodą, tylko decyduje o jej zmienności
          NAO na + – tego samego dnia może być ciepło/zimno i słonecznie lub pochmurno, lub co drugi dzień.
          NAO ujemne – tydzień pogody gorącej i słonecznej, drugi tydzień pogody chłodnej i deszczowej.
          Tak naprawdę to ta sama para wyżów i niżów może przynieść zarówno pogodę słoneczną, gorącą i suchą, jak i deszczową, chłodną i pochmurną, w zależności od położenia względem Polski.

    2. @ Przemek
      Mnie nie musisz tłumaczyć, bo zeszłoroczna zima była konkretna, tak samo jak ta o której wspominasz. :)

      1. Myślę, że na Podlasiu może być jeszcze ciut chłodniej niż -5*C, ale zobaczymy (?).
        Ja nie ukrywam, że cieszę się z tego mrozu – choć dobrze, że nie silnego. Naprawdę, im bardziej te anomalie rzędu +5/+10K by się przeciągały, tym gorzej byłoby później nawet przy jakieś 2-4 dniowym zimowym epizodzie…

          1. Chodzi mi o to, aby nie stało się tak, że przyroda zbyt bardzo się wybudzi, a potem będzie cierpiała (oczywiście mowa o mniej odpornych gatunkach roślin i zwierząt).

  44. A niektórzy sugerowali, że wyż będzie “zgniły”… Jak widać nie jest to prawda.
    Znacznie bardziej pochmurnie jest jeszcze na S kraju, gdzie nadal mamy pozostałości po niżach atlantyckich…

    1. No tak tylko za chwilę będzie problem ze smogiem. Żeby w Warszawie przy wyżowej pogodzie w zimie nie było smogu to temperatura musiałaby osiągać chyba 10-15 w dzień a nocy nie spadać poniżej 5. Cieszyć się ładną wyżową i nie wdychać trucizn można w taką pogodę w zimie tylko na wsi i nie wiem czy nie wyjadę tam na dłużej z dala od zabudowań

      1. “No tak tylko za chwilę będzie problem ze smogiem.”

        >>> Tak, będzie – ale pod pewnym względem to dobrze. Bo w przeciwnym razie byłoby jak ze ściekami, które i tak woda do kanału i rzeki spłucze. Wiadomo, że nie wszystko da się zmienić od razu, ale podstawą jest tu SKUTECZNOŚĆ podejmowania stopniowych działań w tym zakresie.

        1. @ lukas
          Zostało przespane 20 lat, a w kilka lat to jest nie do ogarnięcia. Wiele domostw jest nieocieplonych i to nie z tego , że ludzie nie chcą, tylko wielu polaków na to nie stać. A dotacji na wymianę kotła nie dostaną jesli maja dom nie ocieplony. Więc wymiana kotła wraz z ociepleniem, to nawet kolo 100 tys. Sama wymiana kotła to około 10 tys nie licząc kosztów pobocznych. Zmiana na gaz, to niekiedy nawet 25-30 tys, jeśli trzeba wymienić starą instalacje.

          1. Jak to mawiają lepszy rydz, niż nic. Trzeba szukać różnych sposobów na poprawę sytuacji w tym zakresie – jak chociażby nawet te 10gr-1zł za foliówki w sklepach – o ile pójdzie to na właściwy cel. A może coś w rodzaju składki anty-smogowej (jak z tą zdrowotną).

          2. Trochę pomaga przestawienie się na rozpalanie od góry. Znajomy w tym sezonie zaczął tak palić i cieszy go, że piec dłużej trzyma, może mniej palić. Tylko kto o tym wie?

      2. Zresztą smog ma jeszcze lepsze warunki do intensyfikacji blisko powierzchni ziemi przy aurze pochmurnej (zwłaszcza przy niskich chmurach warstwowych), niż przy aurze pogodnej.

          1. I właśnie chmury stratus tworzą się zazwyczaj przy inwersji. Jedno ma związek z drugim.

        1. Jestem jak najbardziej za pogodną a najlepiej jeszcze mroźną zimą, ale to chyba nie ma wielkiego znaczenia czy jest aura pochmurna czy pogodna. Wystarczy że temperatura spada w okolice 0 w nocy a za dnia jest powiedzmy 10 stopni, już naprawdę bardzo źle jest jak w dzień spada w okolice 5 stopni a nocy poniżej 0. Jak się robi jeszcze zimniej jest naprawdę fatalnie. Wystarczy że nie ma wiatru ani opadów. Obawiam się że ten rząd ani kolejne zbyt dużego sukcesu nie osiągną przynajmniej za 1 pokolenie. Z smogiem mają również problem kraje bogatej Europy Zachodniej. Mam nadzieje jednak że się mylę. Przypomnę jednak że w zeszłym roku w ramach “walki ze smogiem” w miastach ( ale nie tylko) powycinano ogromne ilości drzew które absorbują smog w czasach najgorszego ministra środowiska i najgorszego w ogóle ministra jakiego Polska kiedykolwiek w historii posiadała

        1. To mniej więcej tak jakby latem jakiś model nie przewidział “pasa” z 35-37*C, tylko wszędzie prognozował ok. 30-32*C.
          Zresztą ten pas wcale nie oznaczał tylko lokalnych spadków temperatury poniżej -5*C.

        2. W sumie to wiem, że to modele globalne i mogą takich “szczegółów” nie uwzględniać. Praktyczna wskazówka jest jednak taka: jak prognozowane jest ochłodzenie (zwłaszcza zimą) przy pogodnym niebie to sugerujmy się zdecydowanie prognozami ECMWF, niż GFS. Przykładowo, ten europejski model znacznie lepiej poradził sobie z predykcją skali ochłodzenia podczas fal silniejszego mrozu na początku stycznia w 2016 i 2017 r.

      1. Przemek, a widzisz jak pięknie mgła połączyła się ze smogiem? Nic tylko głęboko wdychać powietrze w naszym mieście.

        1. Do Kamila – starsza Córka wgrała mi model zanieczyszczeń dla kilkunastu miast Polski i świata no i teraz Bydgoszcz ma większy syf niż Łódź, Kraków i Katowice a na świecie gorzej jest tylko w Delhi i Ułan Bator. W Polsce teraz najmniej smogowo jest w Koszalinie (jak zwykle). Co do regionu Toruń praktycznie zawsze ma nieco czystsze powietrze niż Bydgoszcz.

    1. Najciekawsza jest czerwona mimo że na 3 króli tak podgrzana to zstępująca na dziś, zimna i osuszona.
      Dalej mam jakieś średnie zaufanie do trajektorii, czemu? – za dużo tu części teoretycznej ( wyliczonej) za mało zmierzonej. Za to edukacyjnie – niesamowita.
      PS Pada mi deszcz teraz przy +1,4C – a RP taka mała :-)

  45. Dzisiejsze poranny ECMWF cieplejszy bez mrozów jak wczoraj z 12:00 – można powiedzieć, że poszedł podobną drogą, którą idzie GFS nadal.

    1. “bez mrozów jak wczoraj z 12:00”

      >>> To jeszcze zależy o jakich dniach mówimy i na jakim obszarze. Ale faktycznie, zwłaszcza w końcówce “złagodniał”, choć kluczową kwestią jest to, czy po 15.01 powróci “strefówka”, czy nie (?).

      1. “choć kluczową kwestią jest to, czy po 15.01 powróci “strefówka”, czy nie (?)”
        obstawiam że nie – punktujcie ;-)

  46. Wygląda na to, że w rozpoczynającym się tygodniu – a może i kolejnym również (?) – będziemy mieli do czynienia z miksowaniem się chłodniejszej i bardziej suchej masy ze E/NE oraz cieplejszej i wilgotniejszej z S/SE. A w takiej sytuacji nie można wykluczyć różnic termicznych, różnic w zachmurzeniu (jak dzisiaj) i różnych rodzajów opadów, w tym marznącego deszczu (choć mam nadzieję, że ten jednak nas oszczędzi).

    A dzisiejszego poranka w pasie z układem wyżowym i bez zachmurzenia (od W Pomorza po E kraju) Tmin spadła przeważnie do -5/-10°C, czyli była średnio o 3-5 st. niższa, niż prognozował GFS lub UM. O ile przy aurze bardziej “niżowej” prognozy różnych modeli mniej się ze sobą różnią, o tyle w takich okolicznościach z predykcją skali ochłodzeń – zwłaszcza zimą – znacznie lepiej sprawdza się ECMWF i to po prostu nim należy się najbardziej się sugerować.

  47. To fajnie tam macie, w Katowicach wczoraj i dziś bardzo pochmurno i bardzo ciemno. To są te dni, kiedy trzeba palić światło przez cały dzień. Nawet zimą nie są one częste. Jutro jakieś rozpogodzenia się u mnie pojawią, ale zimy niet, w środę znowu może być +8 stopni.

    1. te ciemności i wilgotności do nas z pn przyszły (choć tylko na 2 dni) byśmy lepiej zrozumieli lane już od dłuższego czasu na tym blogu lamenty.
      Te Katowickie ciemne chwile też już wczoraj zauważyłem ok godz 14 było ciemniej niż o godz 8 , a i przenikliwiej zimno.
      Może jakiś indeks światłości prócz t odczuwalnej zrobić?

  48. Widze ze nad N Polską juz sie pojawiają stratusy.
    U mnie lampa i piękny szron- taka zimę to moge miec :) ale wciąż wole 10 stopni i słońce jak w sobote

    1. Spokojnie, te ok. +10*C to możemy notować u nas (okresowo) właściwie przez całą porę chłodną:-)
      Teraz “cieszę się” choć nieco bardziej zimowymi akcentami, mając świadomość, że wiosennych temperatur do kwietnia z pewnością nie zabraknie:-)

  49. Witam
    Mam pytanie dotyczące liczenia średniej miesięcznej na stacjach synoptycznych przez IMGW. Średnia dobowa jest liczona z 8 terminów, natomiast średnia miesięczna jest liczona ze średnich dobowych czy z 8 terminów z całego miesiąca?

    1. Ale zauważmy, że za tym pasem zachmurzenia na N/NE kraju, potem ponownie widać obszar z pogodnym niebem:-)

  50. wszystko wskazuje na to, że od soboty czeka na kolejne kilkudniowe ochłodzenie – tym razem głębsze i ze sporą ilością słońca…

  51. Mrozik w nocy był niezły, oglądałem przez teleskop księżyc i mgławice i cały mi zaszroniał. Na najbliższej stacji było -7,6. Powietrze jednak niezłej jakości.

  52. Co z tego, że jest pogodnie jak Słońce nie grzeje i nocami są duże mrozy (dzisiaj u mnie -7 st.). Za taką aurę to ja podziękuje, niech jak najszybciej wraca Atlantyk a Słońcem będę się cieszyć od połowy lutego.

    1. Ja dzisiaj przemknąłem sobie przez ładnie oszronione obszary leśno-parkowo-ogródkowe – krótko, ale zawsze coś. W lesie brak błota! No i ta jasność tak bardzo poprawiająca nastrój podczas krótkiego styczniowego dnia. To jednak coś:-) Poza tym, powietrze suche i słaby wiatr sprawiają, że dużego chłodu się nie odczuwa. Ja po prostu zimą nie jestem nastawiony na ciepło, a na innego typu “doznania”:-)

  53. W końcu mamy pierwszy miesiąc od sierpnia 2017 kiedy jest dużo słońca. Styczeń chyba chce zrekompensować poprzednie ponure miesiące licząc od września. Nie ma podsumowania jeszcze za grudzień ale sądzę że w ostatnim miesiącu roku w większości Polski suma opadów była nadal powyżej normy a usłonecznienie poniżej, niemniej na pewno niezła końcówka grudnia poprawiła bilans “świetlny” tego miesiąca. Nie ma jednak porównania do stycznia. Mamy dopiero ósmy dzień tygodnia a podejrzewam że jest więcej dni słonecznych w Warszawie w całym grudniu do końca II ma szansę wyprzedzić grudzień i listopad łącznie. Jak tak dalej pójdzie to styczeń 2018 będzie miał naprawdę bardzo wysokie usłonecznienie. Prognozy są pod tym względem dalej optymistyczne i tu uwaga do Kmroz rzeczywiście były zimy ciepłe i pogodne ale tu przyznam rację LucaWawa nie ma silnej korelacji. Jak się ostatnio przekonujemy w porze ciepłej mogą być miesiące pochmurne i ciepłe ( np. wrzesień 2017 czy maj 2013), również latem mogą się zdarzyć tak samo zimą – zima może być sucha, mroźna i słoneczna jak i ciepła sucha i słoneczna. Ciekawym przypadkiem jest październik 2010 miesiąc ten zakończył się jako ekstremalnie zimy a miał bardzo usłonecznienie- tutaj nie ma co się odnosić. Koryguje swój pogląd ale zgadzam się z lucasem.

    1. Tu nawet nie chodzi o to, aby zgadzać się ze mną, co z danymi, które wskazują, że zimą:
      1) korelacja temperatury z usłonecznieniem jest przeważnie neutralna, a na N/NE nawet lekko ujemna (tzn. brak istotnych statystycznie różnic, ale im bardziej na N tym częściej chłodniej, gdy jest słonecznie – zrozumiałe, że dot. to tylko dnia),
      2) korelacja temperatury z usłonecznieniem jest dodatnia (statystycznie im cieplej tym częściej pochmurnie – w skali całej doby).

      1. No tak ale jak napisałeś to doby a wiadomo że to dla subiektywnego odczucia ma znaczenie bo żyjemy ogólnie za dnia i najbardziej interesują nas temperatury maksymalne, temperatury też owszem ale znacznie mniej. Piszemy tu oczywiście o całym roku a nie tylko o zimie. Wracając do korelacji i średnich temperatur to bywa różnie i dlatego napisałem nie jest tak silna. Weźmy taki . w styczeń będą dominować z kierunku N, NW a styczeń będzie chłodny i wilgotny, jeśli będą dominować niże W styczeń będzie wilgotny i ciepły, jeśli będą dominować wyże z kierunku E, NE styczeń będzie zimny i słoneczny, jeśli będą dominować wyże z kierunku SW, S styczeń będzie ciepły i dość słoneczny. Wszystko zależy od dominacji kierunku napływającego powietrza i czy jest to niż czy wyż. W porze chłodnej te wyże zwłaszcza z kierunku NW dodatkowo gniją i stąd zapewne usłonecznienie jest dodatkowo znacznie niższe. Większa korelacja występuje latem ale również i tu może być weźmy taki lipiec ( odwrotność stycznia). Mniej jest to prawdopodobne ale może się zdarzyć że do Polski w lipcu napływa dość suche powietrze z Kierunku NW co sprawia że jest jednocześnie dużo słońca, ale jednocześnie nocami są bardzo duże spadki temperatur i mimo że w dzień temperatura przekracza 20 stopni to średnia dobowa będzie niższa od średniej i w drugą stronę dominacja wilgotnego powietrza z kierunku SW i W sprawi że lipiec będzie pochmurny i ciepły. Trudno mi przywoływać przykłady zimnego i suchego słonecznego lipca bo takowego nie pamiętam, ale z drugiej w 2011 roku mieliśmy wyjątkowo wilgotny i mało słoneczny lipiec który wg klasyfikacji nie zakończył się poniżej ale był w normie

          1. Nie mogę zrozumieć jednego: Ty jako osoba ciepłolubna i lubiące jednocześnie słoneczne dni twierdzisz że w zimie słoneczne dni nie mają dla Ciebie żadnego znaczenia bo słońce świeci za krótko i za nisko. Naprawdę nie widzisz różnicy nawet w grudniowy dzień który jest najkrótszy między dniem słonecznym a dniem pochmurnym ( stratusowym i mglistym)? Rozumiem że nie lubisz niskich temperatur ale jak można nie zauważać różnicy między dniem przejrzystym i słonecznym a pochmurnym w zimie. Pytam tylko tak każdy jest inny, a Ty wiele razy się tu wypowiadałeś że nie ma dla Ciebie różnicy. To już naprawdę trzeba mieć specyficzne spojrzenie na pogodę. Dla mnie jest różnica kolosalna

          2. Dostrzegam różnice i cenie jasność jaką daje Słońce w ciepłe, zimowe dni. Jeśli jednak Słońce ma być okupione dużymi spadkami temperatury w nocy, to wolę pochmurną ale stabilną atlantycką pogodę.

          3. Czerwiec 1976 w Warszawie zapisał się poniżej normy dzięki niskim t. min., bo t. maks. była w zasadzie w normie.

          4. To już masochizm z tym brakiem słońca w zimie. :) Ja tam wole -żeby w nocy zleciało poniżej 0 niż było pochmurno tak jak dziś.

          5. @realista
            Jakby Słońce świeciło 20* wyżej i 4 h dłużej to też bym wolał.

          6. @FKP
            Wg moich danych 21,1°C, co w perspektywie historycznej wyraźnie sytuuje czerwiec 1976 roku w kategorii chłodnych, także w zakresie parametru średniej Tmax.
            O czym my właściwie teraz dyskutujemy, FKP? Co chcesz udowodnić, potwierdzając moje twierdzenia?

      1. Zdecydowanie nieprawda
        Sierpień 2016
        Czerwiec 2014
        Sierpień 2005
        Czerwiec 2004
        Miesiące te były lekko chłodne a jednak przyniosły usłonecznienie duzo powyżej normy.
        Szczególnie czerwiec 2014- jeden z najlandniejszycch czerwców jakie pamietam

          1. No dobra, sierpień 2016 w Warszawie akurat nie był chłodny, jeśli o to ci chodzi.
            Ale czerwiec 2014 był lekko chłodny nawet wg normy 1961-1990

          2. Osobiście nie znam przykładów bo nie sprawdzałem danych z poprzednich lat, ale myślę że wystarczy trochę przeanalizować żeby dojść do wniosku że jest możliwe. Powietrze z kierunku N ( w tym NW i NE) które nie jest przetransformowane niemal zawsze przynosi powietrze z temperaturami poniżej normy wyjątkiem jest okres zimowy i powietrze z NW od Polski( tu bywa różnie). Latem przy wyżowej pogodzie sprzyja to dużym spadkiem temperatur w nocy. Wystarczy kiedyś trafi się taki czerwiec/lipiec/sierpień gdzie będzie dominacja tego typu pogody a miesiąc znajdzie się poniżej normy pomimo wysokiego usłonecznienia. Każdy z nas zna dni w lecie z temperaturami w dzień 18-24 stopni przy słonecznej pogodzie i spadki w nocy w pobliże 5 stopni

          3. @kmroz: Czerwiec 2014 był relatywnie chłodny, ale jego usłonecznienie, choć nieco powyżej normy 1981-2010, to było poniżej normy 1991-2016 (niewiele, ale jednak), tak czy inaczej na pewno nie przyniósł usłonecznienia “dużo powyżej normy”.

          4. Stosując sie do normy 1991-2016 to wyjdzie nam wiele miesięcy chłodnych i ponizej normy usłonecznienia. Nawet taki lipiec 2015, czy kto wie czy nawet nie sierpień 2017.
            Natomiast moje przykłady dotyczyły odniesienia sie do oficjalnych norm ( w wypadku usłonecznienia jest to norma 1971-2000 bo tylko do takiej mam dostęp (na stronie imgw) )
            Co do wypowiedzi ze czerwiec 2014 był bardzo słoneczny to juz są moje własne wspomnienia. Trafiło sie mnóstwo pięknych pogodnych dni, zwłaszcza w drugiej połowie miesiąca.

          5. @kmroz – “jest to norma 1971-2000 bo tylko do takiej mam dostęp (na stronie imgw)”

            Możesz podać linka do tej informacji?

          6. Ben Wwa – co do roku 1976 – w Bydgoszczy najmniej zachmurzony był sierpień, który w skali kraju okazał się jednym z najzimniejszych w 20 wieku.

          7. @Przemek – w Warszawie podobnie. Przywołałem akurat przykład czerwca 1976, mógłbym poszukać ich więcej, ale nie widzę takiej potrzeby w tej chwili.

          8. Aby miesiąc letni wypadł jako pogodny i równocześnie chłodny (przynajmniej względem ref. po 1990 r.) to musiałby częściej powtarzać się takie przypadki jak na przełomie lipca i sierpnia 2015 r., przed pamiętną falą upału. Bowiem niewiele przed nią Tmin w Warszawie spadła do 7*C, a bardziej na N/NW od nawet do ok. 3*C. Najpierw przeszedł front chłodny, a potem w chłodnej masie powstał pogodny wyż. Faktycznie latem dość trudno o regularne takie przypadki (zwłaszcza w realiach klimatycznych XXI wieku), ale jednak takiego obrotu spraw, aby w jakimś miesiącu/sezonie częściej się one pojawiały zupełnie nie można wykluczyć.

          1. Czy są tam miesięczne, konkretne liczbowe dane o usłonecznieniu z dokładnością do 6 minut? Bo ich nie widzę.

          2. Nie, z dokładnością do 10 godzin. Różnica 10 godzin na miesiąc (zwłaszcza letni) to nie jest wiele. Czerwiec 2014 na obszarze około 70-80% przyniósł anomalie usłonecznienia powyżej 10 godzin :)
            Co pozwala mi określić to jako słoneczny.
            Biorąc pod uwagę ze dane z ogimetu i moje własne wspomnienia sie pokrywają, nie widze powodu by sie temu przeciwstawiać.
            Sam napisałeś ze nawet względem normy 1991-2016 byl tylko leciutko ponizej normy, a trzeba pamietać ze w latach 1991-2016 usłonecznienie zwłaszcza latem bardzo mocno skoczyło względem nawet 1981-2010, o 1971-2000 nie wspominając

      2. ciekawym przykładem może być też maj 1980 w Warszawie. Wprawdzie nie mam danych na temat usłonecznienia (dlatego też tak rozpaczliwie ich poszukuje), ale biorąc pod uwage jak rzadko padało, oraz częste nocne spadki temperatur to pozwala też przypuszczać, że było pogodnie, słonecznie. W skali ogólnopolskiej był to maj z dość przecietnym usłocznieniem, nawet jak na tamte czasy, ale dużo lepszy od tej tragedii z 2010 roku.
        W każdym razie pal licho usłonecznienie, był to maj bardzo suchy, z bardzo niewielką ilością dni z opadami – przynajmniej w Warszawie. Subiektywnie na jego temat się nie wypowiem z wiadomych powodów
        http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsodres?lang=en&ind=123750-99999&ord=DIR&ano=1980&mes=05&day=31&ndays=31
        i tak, wiem, że maj to nie lato, ale to jest też miesiąc ciepłego półrocza, czyli generalnie z okresu gdy korelacja usłonecznienia z temperaturą jest mocno dodatnia.

        1. Do kmroz – dot.05.1980 mam gdzieś nabazgrane dane na podst Miesięcznego Przeglądu Meteorol. Na wielu stacjach był to najzimniejszy maj 20w. (w Bydgoszczy podobnie chłodno było tylko w l.1902 1965 i 1991). Poza bodajże Lublinem i Zamościem opady okazały się znacznie niższe od normy. Biuletyn o którym piszę podawał też usłonecznienie – dokładnie nie pamiętam ale chyba tylko na krańcach NE było ciut niższe od normy, zaś na pozostałym obszarze wyższe, a na krańcach SW i W dużo wyższe od przeciętnego.

  54. Dla G. Śląska ochłodzenie coraz bardziej blednie wg ECMWF. Najgorsze będzie to, że jak przyjdzie już konkretne chłodzenie czy opady śniegu, taka typowa zima, to pewnie w marcu albo kwietniu gdzie człowiek myśli tylko o tym by zakończyć sezon grzewczy…

  55. Jeden z portali pogodowych napisał że styczeń może być jak kwiecień. Otóż nie może być. Najwyższe średnie styczniowe mogą osiągnąć średnie dla marca lub listopada. Natomiast średnia dobowa może osiągnąć osiągnąć średnią dobową kwietnia czy października tylko w pojedyncze wyjątkowo ekstremalne dni. Portal ów więc pisze bzdury.

      1. To prawda ale piszemy o średnim o kwietniu w normie żaden styczeń nie jest w stanie osiągnąć takiej średniej

  56. We Wrocławiu wspaniałe słońce przy ok 2 stopniach.
    Niektórzy znajomi pytają mnie, czy będzie we Wrocławiu śnieg. Mówię im: w ostatnich 20 latach nie było zimy totalnie bezśnieżnej tzn. bez dnia z pokrywą śnieżną, więc jest wysoce prawdopodobne, że w ta też będzie cuś miała. Do końca tygodnia tego nie widać, ale potem już moze być różnie.

  57. W Małopolsce masakra pogodowa, opady śniegu, deszczu lodowego i deszczu, w temperaturze około 0. Do tego przenikliwy zimny wiatr z NE przy dużej wilgotności.

    1. S kraju zdecydowanie nie ma powodu by cieszyć sie z ochłodzenia.
      u mnie bez różnicy, było słonecznie i jest słonecznie. Chociaż nie ukrywam ze w piątek i sobote to pogoda bylo w W-wie wręcz zachwycająca.z drugiej strony teraz sie pojawiło całkowicie czyste niebo przez cały dzień, czego w zeszłym tygodniu nie było ani razu.
      No tak czy inaczej pięknie, cudowny styczen i w dodatku niezwykle ciepły, nawet to ochłodzenie to nadal dość ciepło, bo za dnia powyżej zera.
      oby to był początek prawdziwego przełamania pogody, która od jesieni 2016 generalnie… nie zachwycała.

      1. “u mnie bez różnicy, było słonecznie i jest słonecznie.”

        >>> Chyba jednak różnica jest, bo dzisiaj w Warszawie i okolicach było MAKSYMALNIE (jak na 08.01) słonecznie, ale i zarazem chłodniej.

        1. @lucas dopisałem to niżej .. :)
          Jednak nie jest ani lepiej ani gorzej, po prostu tak samo swietnie, ale zaraz inaczej.
          Jak sie prognozy sprawdza to kto wie, czy nie bedzie słoneczniejszy styczen niż rok temu czy tez w 2008 roku ;)

  58. Pytanie ogólne. Jest ktoś w stanie mi podać linka gdzie moge znaleźć dane na temat usłonecznienia sprzed 1999 roku?

    1. @kmroz
      Już od jakiegoś czasu można zauważyć, że temat usłonecznienia szczególnie Ciebie interesuje. I słusznie, bo jest ważny i ciekawy, dlatego badam go nie od dziś.

      1. Kolejny temat który mnie bardzo zaczął interesować to liczba dni z opadami. Jeszcze ciekawszy, zwłaszcza do subiektywnej oceny miesiąca, byłby temat liczby dni z opadami miedzy 6 a 18 UTC.
        Natomiast suma opadów to bardzo słaby czynnik oceniający jakość miesiąca. Zwłaszcza w ostatnim czasie, gdy miesięczna norma potrafi padać przez kilka dni. Jest to natomiast dobry czynnik w ocenianiu stopnia suszy/ wilgoci

        1. Moja subiektywna ocena ostatnich lat (ogólna) jest taka, że jest u tu u mnie coraz cieplej, i że narasta zachwianie dotychczasowej równowagi klimatycznego bilansu wodnego. Powiedzieć, że dane które poznałem to wszystko potwierdzają, to za mało. One zaczynają wręcz zdumiewać.

  59. Ciekawe, że jak na S Polski np. na początku grudnia Tmin spadła do -7/-10*C, podczas gdy w Warszawie, czy Suwałkach była lekko dodatnia (z uwagi inny typ pogody, tzn. pochmurny i wilgotny) to meteorolog D.D. z Górnego Śląska zwrócił na to uwagę.

    Natomiast dzisiaj, gdy na W Pomorzu, Wielkopolsce, Kujawach, czy Mazowszu Tmin spadła do -5/-10*C, podczas gdy Górnym Śląsku była przeważnie lekko dodatnia – nic o tym nie napisał (wspomniał za to, że… za dnia jednym z najcieplejszych miejsc były Suwałki z Tmax +3*C).

    A mieliśmy dzisiaj ciekawą sytuację pogodową, kiedy to na S kraju aura była zupełnie inna (tzn. pochmurna i wilgotna) w porównaniu z bardzo słoneczną, a wręcz (niemalże) bezchmurną w pasie Polski od W Pomorza po E Mazowsze – czyli tam, gdzie zwłaszcza rano było najchłodniej.

    W ogólności, na tle mapy całej Polski pod względem stopnia “zimowości” Górny Śląsk jest gdzieś pośrodku. A więc jest to raczej “pół-klasyka”, że tam jest chłodniej i/lub bardziej śnieżnie, niż w innych częściach kraju. Przykładowo, podczas zim 2005/6, 2009/10, 2010/11, 2012/13, 2013/14 były okresy (i to nie takie krótkie), że więcej śniegu leżało np. w Warszawie, niż w Katowicach.

    I jeszcze jedno: w wielu miejscach czytam, że zimy nadal nie widać. Owszem w aspekcie śnieżnym – poza górami – faktycznie nie. Jednak w aspekcie termicznym jest inaczej, bo przynajmniej w Polsce E, częściowo N i C, obecny tydzień w większości przyniesie temperatury ujemne (a przy tym Tśr poniżej zera).

  60. Słyszeliscie że po raz pierwszy śnieg spadł na Saharze od 40lat -Ja już chyba 3 takie wydarzenie doczekałem – Ktoś zgodnie ile mam lat :) ?

    1. @grzeg8

      Nie musisz mieć wielu bo 3 pierwsze od lat śniegi na Saharze od niepamiętnych czasów to chyba trzy kolejne zimy.

      Dziwię się natomiast, że o śniegu na Hawajach (na szczycie Mauna Kea) był tylko raz tematem medialnym, mimo że leży tam stale ?

  61. wątek stoi 4 dni i już prawie 400 komentarzy nadźgane? Nieźle :D

    U mnie dzisiaj było bardzo pochmurno i ciemno, a obecnie aura zmieniła się na pogodną, mroźną i wietrzną. Przy -3*C i mocnym wietrze da się już zmarznąć bez czapki i rękawiczek, choć dla mnie to jeszcze nic strasznego.

    A prognoza? Chwilę nocnego mrozu a potem znowu jesień. I nie wiadomo, czy w tym miesiącu będzie jakaś realna zima. Cały styczeń bez mrozu za dnia? To w ogóle jest możliwe?

    1. Nie wiem jak na S kraju, ale bardziej na E/NE mróz także za dnia być może będzie w dniach 13-15.01 (na razie).

    2. Jak najbardziej mozliwe według mnie. Lute i grudnie bez mrozu zdarzają sie względnie często, wiec nie widze powodu by jakis styczen sie w koncu nie trafił w konkretnym miejscu- natomiast by w skali całego kraju nie było wogole całodobowego mrozu to juz duzo bardziej wątpliwe.

  62. Gdyby nie potężny smog wieczorami to ta dzisiejsza pogoda naprawdę by mi pasowała. Brak zwałów śniegu wokół drogi powoduje, że nie ma utrudnień w ruchu, a lekko mroźne powietrze (takie -4C rano jest doprawdy w sam raz jak na zimę) i słoneczna pogoda dobrze ze sobą współgrają.
    Niestety poziom powietrza wieczorem jest tragiczny. Legionowo oraz Radom mają w tej chwili indeks AQI przekraczający 300 punktów, co oznacza “zagrożenie dla życia”.
    http://aqicn.org/city/poland/mazowieckie/radom/tochtermana/pl/

  63. Tragiczny smog pod Warszawą.
    W Raszynie PM 10 osiągnęło 450 (900% normy) a PM 2.5 o zgrozo 300 (1200% normy!!!)
    Czy naprawde wystarczy jeden mroźny pogodny dzień i fałszywy komunikat ze strony tvn meteo o dwucyfrowych mrozach w nocy, aby zmienić ten region w jeden wielki piec?
    Straszne!
    Rok temu styczen przyniósł pełno takiej pogody jak dziś, ale czegoś takiego (aż tak) nie było… patologia, dramat, głupota ludzka nie zna granic!

    1. W zeszłym roku rząd zaczął “walkę” ze smogiem od pozwoleń na wycinkę drzew w miastach ( i na wsiach też). W tym roku mamy kolejny rok zapowiedzi walki ze smogiem a znając życie niewiele z tego wyniknie. Mamy w końcu słoneczne spokojne dni ( bez wiatru), ale jest i produkcja smogu. Teraz wyobraźmy sobie ekstremalnie zimy dzień w Warszawie -20 stopni ( co jest możliwe) i -30 w nocy co by się tu działo

  64. W moim mieście jest okropnie. Dotychczas siedziałem trochę u mamy na wsi, to się nie czuło, ale teraz… Połowa miasta nie ma podłączonego gazu ani centralnego ogrzewania; akurat tutaj rozciągają się osiedla domków jednorodzinnych. Wieczorową porą widoczność spada do 100 metrów. Działająca tu stacja pomiaru czystości powietrza od pewnego czasu nie mierzy stężenia pyłów, wcześniej wskazywała najgorsze powietrze w województwie.

  65. A w Australii mają takie upały, że pod Melbourne stopił się asfalt:
    http://www.independent.co.uk/news/world/australasia/australia-heatwave-weather-hot-road-melting-highway-emergency-services-warning-latest-a8145366.html

    I po polsku jeśli ktoś jest językowo upośledzony:
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rekordowa-fala-upalow-w-australii-jest-tak-cieplo-ze-topi-sie-asfalt

    Upały są tam nawet rzędu +48 C. Jest t o tyle znaczące, że Melbourne (i w ogóle stan Victoria) są częścią Australii najdalszą od równika (jeśli pominąć wyspę Tasmania).

        1. Ten kto ukończył przynajmniej podstawówkę powinien zrozumieć co najmniej podstawy języka angielskiego.

      1. W Sydney to o wiele bardziej normalne niż w położonym na samym południu Australii Melbourne (tak gdzie asfalt się topił).

        Przypomnę na wszelki wypadek, ze oni tropiki mają na północy.

        1. “Przypomnę na wszelki wypadek, ze oni tropiki mają na północy.” – to chyba każdy powinien wiedzieć…

          1. Ja bym tam niczego nie wykluczał, jeśli chodzi o ludzka niewiedzę. Z doświadczenia nauczycielskiego powiem, że nie ma takiej rzeczy której ktoś by nie wiedział.

            A uczę wyłącznie dorosłych!

    1. Ostatnio była informacja, że bodaj na Florydzie spadały zmarznięte iguany. Być może trzeba przewieźć iguany do Australii, a toperze na Florydę ;)

        1. Jako podpalacze nie są mi znane, natomiast nasz palearktyczny podgatunek nominatywny kani czarnej zawsze stawiam w pierwszym rzędzie “inteligencji łowieckiej”, obok krukowatych. Pomysłowość w wyborze dostępnych źródeł pokarmu, rozmaitość technik łowieckich, skłonność do zmian rewiru gniazdowego – to przesłanki do traktowania jej jako jednego z “inteligentniejszych” ptasich predatorów.

          1. Zaś jeśli chodzi o nietoperze, jakieś 3 godz. temu słyszałem piski zapewne mroczka późnego – Eptesicus serotinus. Przy słabym stopniu poznania jego hibernacji – czasu jej trwania i dużych zimowisk – takie informacje nie są czymś niezwykłym.

    2. Mnie tam jakoś wcale nie dziwią te upały. W końcu to nie Polska z nędznym 50°N tylko niespełna 38°S. Bliżej mają do równika niż bieguna.

      1. @Marcin

        Klimatolog nie porównuje temperatur do szerokości geograficznej, a do danych historycznych. Gdybyśmy normę klimatyczna liczyli z szerokości, Polska miałaby zawsze dodatnie anomalie. Porównaj co jest na naszej szerokości na Syberii i w Kanadzie.

      1. @zaciekawiony

        Ta zimna część to ta najniższa (czerwona) trajektoria, z okolic Islandii.

        Nawiasem mówiąc to jeszcze jeden przykład pokazujący, że samo 850 hPa (1500 m) to jeszcze nie wszystko.

        1. “Nawiasem mówiąc to jeszcze jeden przykład pokazujący, że samo 850 hPa (1500 m) to jeszcze nie wszystko”
          ale jeżeli 20 proc odbywa się na stoliku to to prawie wszystko :-)
          PS ciekawe kiedy w końcu trajektorie nie wykażą strefówki.

  66. Natomiast tym, którzy wierzą, że u nas anomalia musi być odwrotna niż w USA, polecam dzisiejsze temperatury:

    Po prostu w USA ujemna anomalia na wschodzie jest już przeszłością, a Europa nadal jest ciepła.

    1. Ale jednak średnio w Eurazji się ochłodzi i to na dłużej, niż 2-3 dni.
      Także u nas anomalie będą bliższe zera (w porównaniu zwłaszcza w okresem 22.12-07.01) – około kolejnego weekendu może i lekko ujemne. Poza tym, zmieniła się ogólna cyrkulacja nad kontynentem.
      Tak więc nie jest tak do końca, że tam się bardzo ociepliło, a u nas (jak i w ogóle w Eurazji) nadal bez większych zmian.

        1. Bo to jest dopiero początek zmian w Eurazji, jak i w samej Europie.
          Zauważmy, że do niedawna na E/NE kontynentu mieliśmy anomalie rzędu +10K.
          Oczywiście w szerszej skali czasowej i przestrzennej dodatnie anomalie (niemalże) zawsze będą dominowały, zwłaszcza w N hemisferze – wiadomo dlaczego…

          1. Ja nie oceniam tu szczegółowo prognoz na danym obszarze – a ogólnie w Eurazji i Europie.
            Przykładowo, jeżeli za 2 dni nad Finlandią i NW Rosją ma zacząć rozwijać się wyż (zamiast niżów zmierzających torem znad Morza Norweskiego i Północnego na E/NE) to wiadomo, że część Europy na E od Polski będzie chłodniejsza.

          2. Z tego, ze za dwa dni zacznie rozwijać się wyż jeszcze niewiele wynika dla temperatur za 7 czy 10 dni. Bo to zależy od tego czy ten niż będzie stacjonarny czy nie, a tego właśnie wiarygodnie nie da się przewidzieć, czasem nawet (jak ostatnio widzieliśmy) na mniej niż 5 dni.

          3. Ach rozumiem. Piszesz, ze jeśli będzie wyż to gdzieś będzie zimno.

            No to ja zapytam tak: Chłopie, a kiedy Ty nad Eurazją widziałeś same niże?

          4. @Arctic Haze
            Jeżeli Ty nie dostrzegasz jakieś zmiany ogólnej sytuacji barycznej i cyrkulacji nad Europą po 07.01 to ta polemika nie ma sensu. Przecież wiadomo, że anomalie nie muszą w ciągu 1-3 dni z dużych plusów przejść od razu na minusy.

            Ja na to zwracam uwagę dlatego, że nie jest do końca tak, że w Ameryce N sytuacja diametralnie się zmieni(ła), a u nas – jak i w ogóle w Europie, a nawet Eurazji – pozostanie jak do tej pory bez zauważanych zmian.

            Zauważmy przy tym, że przy tego rodzaju wyżach (jak obecnie nad Polską, czy za 2-3 dni na NE Europy) GFS z reguły zawyża wartości średnich temperatur i anomalii.

            Nie neguję natomiast tego co wynika z ogólnego trendu klimatycznego.

          5. @Lucas wawa

            Zwykle w takich wypadkach odpowiadam, że nie dyskutuję, a uczę. I jest to częściowo prawda i w tym wypadku, pomimo tego, ze synoptyka to nie moja główna dziedzina wiedzy. Jednak wiem, że i tu trzeba stosować pewien naukowy rygor myślenia.

            Fusy modelowe to żaden rygor, ale nawet w nich nie widzę potwierdzenia, tego co piszesz. Parę dni będzie nad Skandynawią wyż. To prawie pewne. Jednak fusy GFS (z 00h) pokazują, że będzie tam tylko kilka dni, a już za tydzień ma być kolejny niż atlantycki.

            A jak będzie, zobaczymy.

          6. Tak, pojawi się nowy niż atlantycki i to głęboki, ale jednak – wobec wyżu wschodnioeuropejskiego – niekoniecznie powędruje on nad Skandynawię i Morze Barentsa. Choć to faktycznie dopiero na dniach się wyjaśni (?). Zanim to jednak wszystko nastąpi po połowie bieżącego tygodnia czeka nas drugie z tej serii ochłodzenie, którego byśmy nie mieli (przynajmniej tej skali), gdyby wszystko “szło po staremu” (jak w okresie 22.12-06.01).

  67. A w kolejnych dniach sojusznikiem smogu będzie niemalże bezopadowa pogoda – miejscami zupełnie bez opadów, miejscami ze sporadycznymi opadami. Sytuacja może poprawić się może o tyle, że choć nieco ruszy wiatr z SE/E. Mróz przejściowo zelżeje/odpuści, by bliżej weekendu 13-14.01 ponownie się nieco nasilić (za sprawą kolejnego wyżu – tym razem z NE). Jednak gradient ciśnienia ma być nieco większy, a więc zupełnego bezruchu powietrza raczej mieć nie powinniśmy.

    Ciekawe na ile wobec tematu nr 1 (czyli tzw. rekonstrukcji – de facto: zmian kosmetycznych…) problem smogu i “walki” z nim zostanie w najbliższych dniach dostrzeżony i podjęty???

  68. @kmroz:
    “ciekawym przykładem może być też maj 1980 w Warszawie. Wprawdzie nie mam danych na temat usłonecznienia (dlatego też tak rozpaczliwie ich poszukuje), ale biorąc pod uwage jak rzadko padało, oraz częste nocne spadki temperatur to pozwala też przypuszczać, że było pogodnie, słonecznie. W skali ogólnopolskiej był to maj z dość przecietnym usłocznieniem, nawet jak na tamte czasy, ale dużo lepszy od tej tragedii z 2010 roku.”
    >> W Warszawie usłonecznienie maja 1980 też było zbliżone do normalnego, co faktycznie zwraca uwagę w sytuacji, gdy był to miesiąc skrajnie chłodny. Więcej o tym tutaj – http://dobrapogoda24.pl/artykul/mroz-styczen-2018

    “W każdym razie pal licho usłonecznienie, był to maj bardzo suchy, z bardzo niewielką ilością dni z opadami – przynajmniej w Warszawie. ”
    >> Pytanie, czy dalej zdarzać się będą w półroczu ciepłym takie miesiące suche i (relatywnie) słoneczne, a jednocześnie chłodne/zimne? Na pobieżny ogląd wydaje mi się, że ich prawdopodobieństwo z biegiem lat maleje, i to zdecydowanie.

    1. Maj czy sierpień maja wg mnie większa szanse by zapisać sie jedocześnie słonecznie i chłodno niż czerwiec i lipiec. Noce sa dłuższe, wiec pogodne niebo sprzyja większym spadkom temepratury.

      1. @kmroz
        Mylisz się.
        Średnia najniższa Tmin czerwca jest poniżej wartości sierpniowej. Przykładowo, dla okresu 2011-2016 wyniosła 7,3°C dla czerwca, podczas gdy dla sierpnia 7,8°C (Warszawa).
        A więc, noce czerwcowe są bardziej narażone na większe spadki temperatury niż sierpniowe, pomimo tego, że noce w sierpniu są dłuższe.

      1. @Lukas wawa

        Której części słowa “można” nie rozumiesz?

        Zresztą jako patriota powinieneś rozważać wyłącznie anomalie ogólnopolskie, a nie separatystyczne, regionalne! ?

        1. Rozumiem – chciałem tylko zwrócić uwagę na oryginalność wczorajszego rozkładu temperatury, jak i również anomalii, nad Polską:-)

          1. Nie, nie rozumiesz. Chciałem przypomnieć o tym, o czym ostrzegałem już wcześniej: niskie mrozy wcale nie gwarantują ujemnej anomalii temperatury w sytuacji gdy średnia klimatyczna jest jeszcze bardziej ujemna. Pisałem o tym bo miałem wrażenie, ze dla niektórych temperatura poniżej zera musi oznaczać niezwykle zimną zimę.

          2. “Pisałem o tym bo miałem wrażenie, ze dla niektórych temperatura poniżej zera musi oznaczać niezwykle zimną zimę.”

            >>> Na pewno nie dla mnie, skoro niejednokrotnie pisałem tu, że dla znacznej części Polski Tśr za miesiące zimowe wynosi -3/0*C.

  69. Na portalu Gazety Wyborczej napisali, że za dzisiejszy smog nad Warszawą “odpowiedzialny” jest wyż “Adam”.
    Nie, za ten smog odpowiedzialni są ludzie.

    1. To mniej więcej tak jakbym wylewał na ulice żrące substancje chemiczne i pisał, że mamy zanieczyszczenia, bo… ustały opady. Ciekawe jak długo “winą” za smog będzie obarczana (niesłusznie!) głównie pogoda…???

      1. @ Lukas
        No niestety pogoda sprzyja, nim sytuacja się poprawi, trochę minie.Do Ciebie jak i wielu innych nie dociera , że ta zmiana jest kosztowna, wiec potrzeba czasu.

        1. Dociera, że to wymaga czasu – nawet sporo czasu.
          Chodzi raczej o postawę myślową, jak i przekaz medialny jakoby “odpowiedzialna” była za to pogoda, a nie ludzie.

  70. Komentujący meteorolog w dzisiejszej prognozie ICM także zwraca uwagę na największą trafność modelu ECMWF w prognozowaniu temperatury w sytuacjach jaką mamy od wczoraj:

    “(…) Znów z prognozą nie nadążyły nasze modele, np. UM dla Warszawy niedoszacował temperatury o około 2 stopnie, a COAMPS przeszacował o 6 stopni. Także model GFS niedoszacował jej o 3 stopnie, a trafna, tak samo jak wczoraj, była prognoza modelu ECMWF.”
    http://www.meteo.pl/komentarze/index1.php

    >>> Jak zimą na mapach pogodowych widać wyż, a przy tym pojawiają się rozpogodzenia (a tym bardziej bezchmurne niebo) regułą jest, że z zapowiedziami temperatury najlepiej sprawdza się ECMWF. Oczywiście mowa o sytuacjach, w których prognozy ogólnej sytuacji barycznej (synoptycznej) są już “wykrystalizowane”.

  71. Obiecałem napisać o następnym końcu świata, kiedy już zostanie ogłoszony. Nawet wzorem TP nadałem mu już zawczasu nazwę, Pucek.

    Otóż Koniec Świata Pucek odbędzie się 24 czerwca b.r.:
    http://metro.co.uk/2018/01/03/world-going-end-2018-according-book-revelations-7200955/

    Z tym, że tym razem nie podano sposobu końca świata. Możliwe, ze ma być to “klasyczny” koniec, taki bez Nibiru, a za to za Archaniołami. Co ciekawe data 2018 ponoć wynika z dodania 666 + 42 czego nawet dziennik Metro (w tym wypadu zapewne słusznie) nie rozumie.

    Natomiast już pisząc to zauważyłem, ze Nibiru ma nas jednak znowu odwiedzić i to już 29 stycznia. Zatem pośpiesznie nadaję temu końcowi świata miano Rumburak:

    1. Śmiej się śmiej, jak uderzy nawet mała asteroida centralnie w ciebie z siłą paru kiloton to nawet nie zorientujesz się o końcu świata. Powiesz że to statystycznie niemożliwe, to powiedz to tym którzy co parę dni wygrywają w Lotto grube miliony, że wygrać jest prawie niemożliwością.
      I nie mów mi że świat będzie dalej istniał. Śmierć każdego człowieka jest jego końcem świata a czas i przestrzeń przestaje dla niego istnieć, podstawy logiki.

        1. Naprawdę uważasz że to bzdety.
          Pooglądaj sobie jak wyglądają powierzchnie planet w naszym układzie.
          Na większości nie ma gładkiej powierzchni tylko kratery uderzeniowe.
          Jeśli są jakieś gładkie to albo są młode geologicznie albo mają grubsze atmosfery. Następna pełnia to tak zwany super-księżyc, będzie duży bo pełnia wypada akurat w pobliżu jego peryhelium, będziesz lepiej widział, weź lunetę i zobacz jaki jest poharatany.

  72. No tak, jeden na w pół pogodny dzień i dzisiaj znowu u mnir chmury. To już jest nprawdę śmiesznr, że niektórzy tu pisali o słonecznym styczniu, a u mnie pewnie tradycyjnie będzie on ekstremalnie pochmurny…

    1. Czasem sobie wspominam “dawną” pogode… i była ona całkiem inna, bardziej stabilna, umiarkowana, zmienna ale wyrównana. Zimą bywało pochmurno, deszczowo, ale tak samo sucho i pogodnie. Trafiał się piękny wyżowy tydzień z bezchmurną pogodą, trafiały się opady śniegu, zabielone krajobrazy, mróz ale też ciepło, roztopy i plucha. Było wszystko, mniej i bardziej przyjemnie ale zima mijała szybciej i nie tak dotkliwie. A teraz? Po tych dwóch (nawet nie całych) dniach pięknego błękitu nieba znów powrót to “zgniłego” atlantyku z opadami deszczu, wiatrem, chmurami i bezpłciowego lekkiego plusa i bez żadnej perspektywy poprawy na dłużej – czyli witaj półroczna ponura jesień….

      1. @pogodo-pata

        Pamiętaj, że pamięć nie jest doskonała. Szczególnie wyciąganie średniej i odchylenia standardowego z pamięci nie jest łatwe. Pamiętamy raczej na wyrywki, częściej zresztą warunki ekstremalnie niż typowe.

        Pamiętam i zimy gdy było u mnie +10 C przy silnym zachodnim wietrze i gdy było -15 C (zarówno przy silnym wietrze jak i przy wyżowym słońcu). Tak więc ja nie byłbym pewny, ze zmienność się zwiększyła. Może tak, ale nie zakładałbym się.

      2. W weekend zapowiada się słonecznie. Tylko co z tego, jak będzie rześko i smogowo, a do tego dzień jeszcze krótki? Nawet na rowerze sobie nie pojeżdżę!

        1. To, że będzie “rześko” dla mnie nie jest akurat dużym problemem – będzie to bowiem mróz jednocyfrowy, a nie silny.
          Gorszy ten smog, choć – z uwagi, że centrum wyżu nie będzie nad samą Polską – powinno choć trochę dmuchać (ale i z drugiej strony też nie za mocno). Poza tym, w celach rekreacyjnych wyjadę chyba poza obszary zabudowane:-)

          1. Pomijając już kwestię smogu, mróz (nawet jednocyfrowy) to dla mnie za zimno na rower (choć zdjęcie w artykule temu przeczy) czy jakąś inną aktywność fizyczną. No może tylko spacer wchodzi w grę. Nałyka się człowiek tego ostrego powietrza i później jest “gotowy”. Latem jest lepiej, bo nawet jak jest upał, który też przeszkadza, to nie trwa on całą dobę.

      3. a u mnie styczen idzie na rekord usłonecznienia jak tak dalej pójdzie ;) juz po dzisiejszym dniu jest ponad 25 godzin, a do 16.01 jak sie prognozy sprawdza tych godzin moze byc blisko 50. A jeszcze cała druga połowa pózniej…
        Styczen jak narazie tez bardzo suchy, spadło zaledwie 2.4 mm opadu. Na druga dekadę opadów nie widać jak narazie żadnych… rekordowego stycznia 1997 raczej nie przebije ale i tak moze byc bardzo suchy, o wiele bardziej niż rok temu.
        Od 25 grudnia pogoda jest dość prosta w Warszawie: czy wyż, czy niż, czy cieplo, czy zimno, czy sucho czy mokro to słonecznie. I tak praktycznie kazdego dnia :)
        Aż smutno pomyśleć ze wcale nie tak daleko czyli Np na Podlasiu słońca prawie nie ma :/

          1. Anonim- z tym październikiem to oczywiście gruba przesada, natomiast z samego listopada i grudnia to jest całkiem spora szansa. A gdybyśmy słońce z ostatniego tygodnia grudnia przełożyli na poczet stycznia to juz wogole bez problemu :)
            Co do października, to pamietajmy ze to inna klasa usłonecznienia juz- aczkolwiek ten styczen sam październik 2017 ma szanse przebić, zwłaszcza z takim startem. To juz byłby drugi taki przypadek z rzędu ze styczen ma wyższe usłonecznienie niż październik (w Warszawie)
            Natomiast jedno jest pewne- jeśli druga połowa nie przywróci paskudnego trendu chmur, to raczej pewne ze styczen okaże sie w Wawie najslonecziejszym od przynajmniej w wielu lat. Najwyższy rekord jaki znam należał do stycznia 2008 – około 72 godzin. Biorąc pod uwagę prawdopodobnie 50 godzin za pierwsza polowe, przebicie wydaje sie dość prawdopodobne. O ile nie przyjdą stratusy czy przedzimowa plucha.

          2. @kmroz
            Doradzam Ci daleko posuniętą ostrożność w posługiwaniu się dostępnymi w necie historycznymi danymi o usłonecznieniu warszawskim. Taką mam radę, wynikającą z moich badań tego zagadnienia.

  73. Nie było jeszcze chyba dnia z ujemnym Tmax tu gdzie mieszkam (przynajmniej nad morzem). Chyba był dzień czy dwa z Tśr < 0 C. Gdyby nie było i gdybym wierzył w to, że termiczne pory roku wyznacza się na bieżąco z temperatur, twierdziłbym, że nadal panuje przedzimie, albo skoro jest już nowy rok [1], to panuje przedwiośnie.

    [1] Pisałem tu o artykule polskich autorów (chyba o Poznaniu), którzy w zimy gdy nie było ani dnia z Tśr < 0 C, kończyli przedzimie 31 grudnia, a zaczynali przedwiośnie 1 stycznia. Wydało mi się to tak arbitralne, że nawet nie śmieszne.

    1. Bo tak właściwie nie mieliśmy jeszcze podczas tej pory chłodnej tygodnia z przewagą Tśr choć nieco poniżej zera. Może ten będzie pierwszy, ale raczej tylko we E i częściowo N/C części kraju.

    2. Poza tym, to o czym Pan pisze doskonale pokazuje jak bezsensowne jest przypisywanie “na sztywno” pór termicznych (nie mylić z meteorologicznymi) poszczególnym dniom, jak i miesiącom również.

    1. @zaciekawiony

      Ostatnio co roku gdzieś na Saharze pada śnieg po raz pierwszy od niepamiętnych czasów.

      Zresztą nie tylko na Saharze. Jakieś dwa lata temu był gdzieś w naszych mediach artykuł o tym, że w Górach Skalistych pada śnieg, jako jakiejś sensacji. Był tam nawet cytat typu “Nigdy tu śniegu nie widziałem”. Sprawdziłem miejscowość i był to… resort narciarski.

      1. Niemal dokładnie rok temu nad Adriatykiem szalała bora, która zrobiła fantastyczne rzeźby lodowe. Aż dziw bierze, że nie zostało to nagłośnione jako coś szokującego.

        1. Oczywiście nie jest to coś niezwykłego, bo tak naprawdę może zdarzać się co rok i to nie jeden raz, ale chorwackie wybrzeże raczej nie kojarzy się ludziom z lodem ;)

    2. Szkoda że media nie podają konkretnie gdzie i kiedy(A przynajmniej ja nie widziałem) – Myślę że było by ciekawie zrobić trajektorii wsteczną dla tych opadów śniegu

      1. Trzeba poszukać lepszych mediów. Tu podają:
        http://www.dailymail.co.uk/news/article-5246347/Snow-Sahara-desert-time-40-years.html

        To okolice Ain Sefra w Algierii w niedzielę nad ranem. Padało tam po raz trzeci od 40 lat, ale sensacją jest raczej ilość śniegu niż samo jego pojawienie się. czego u nas się zwykle nie rozumie to klimat Sahary. Zwykle zimą w nocy jest tam poniżej zera, zatem sensacja nie jest tam ujemna temperatura ale duży opad (w warunkach zimowych bywa to śnieg – jeśli w ogóle coś spadnie tak daleko w głąb pustyni!).

        A oto trajektorie wsteczne dla Ain Sefra o 6 GMT, 7 stycznia 2018:

        Nic nadzwyczajnego, z wyjątkiem tego że prąd strumieniowy odgiął się bardzo na południe (stąd opady) i kilka dni wcześniej powietrze to było wewnątrz “wiru polarnego” (przez co nieco zimniejsze niż zwykle).

        1. Czy to nic specjalnego takie ugięcie prądu strumieniowego myślę że można dyskutować -Na saharze pada śnieg a cieśnina beringa dalej nie może zamarznąć [1](Chyba wszystko zawdzięcza prądowi strumieniowemu ).-Ogólny bilans energii chyba dzięki temu jest jeszcze bardziej dodani niż przez gazy cieplarniane – śnieg pojawia się tam gdzie szybko znika wiec nie odbija promieniowania słonecznego a znika tam gdzie długo (jeśli nie anomalia jet streamu) w normalnych warunkach by leżał wiec na wiosnę więcej energii dostanie się do systemu klimatycznego
          [1] https://seaice.uni-bremen.de/data/amsr2/today/Arctic_AMSR2_nic.png

  74. Po 20 stycznia miało by dojść do kolejnego sporego ochłodzenia – duży mróz i opady śniegu…ciekawe czy się sprawdzi…

    1. Na razie kluczowa “rozgrywka” odbędzie się ok. 15-16.01, przy poniższym układzie:
      cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.shtml
      Jeżeli wyż znad W Rosji będzie “spychał” niże znad Morza Północnego na SE, to po okresie “wahania” może nadejść bardziej śnieżna zima. Jeżeli jednak wyż odpuści, a niże ruszą nad Bałtyk i Morze Barentsa powraca aura jesienno-wiosenna jak przed 07.01.
      Póki co pewni możemy być tylko drugiego w tej serii ochłodzenia w końcówce tygodnia (także w wersji suchej, nieco wyraźniejszego od tego z dni 08-09.01).

      1. Jeśli popatrzeć na mapy synoptyczną z końca prognozy GFS (20-25.01) to widać kolejny niż spychający wyż wschodnioeuropejski. Biorąc pod uwagę jakie to fusy, granica między nimi może przebiegać gdziekolwiek, na wschód od Polski, na zachód, albo w poprzek. W takiej sytuacji prognoza na 5 dni nie jest pewna, a co dopiero na 11-16 dni naprzód.

        1. Ale tak czy inaczej szanse na bardzo ciepły styczeń maleją z dnia na dzień… raczej na pewno nie będzie powtórki z 2007 roku

          1. A kto powiedział, ze ja chcę bardzo ciepłego? Będę niepopularny (znowu) i napiszę, ze ekstrema pogodowe nigdy nie są dobre.

            Wystarczy mi lekko ciepły.

          2. To bardzo dobrze. Mnie wystarczy styczeń ze średnia z lat 1981-2010 ,czyli dla Katowic -1,7 C. Ani zimniej ani cieplej i żeby AGW nie obejmowało miesięcy zimowych oraz letnich bo upały mi szkodzą. Wiosna i jesień ,jak już mamy AGW nich się ocieplają, byleby jesienią w miarę obficie padało (podobnie jak w minioną na południu Polski).

  75. Pamiętacie może jak na początku stycznia prognozy różnych modeli “bujały się” z tym, czy ochłodzenie ok. 07.01 przyniesie cały (nieco) chłodniejszy tydzień, czy też ok. 10.01 nastąpi ocieplenie? Obecna sytuacja pokazuje, że było to niebezpodstawne. Mamy bowiem dość wyraźny kontrast termiczny między chłodniejszymi N/E a cieplejszym S/W regionami. Podczas, gdy w Białymstoku notujemy ok. -5*C, w Suwałkach -4*C, to np. w Opolu i Wrocławiu ok. +4*C, a w Jeleniej Górze aż ok. +9*C. Nawet w Zakopanem jest aktualnie ok. +7*C.

    Kontrast termiczny nad Polską utrzyma się właściwie co najmniej do początku przyszłego tygodnia (jeżeli nie dłużej) – choć około weekendu 13-14.01 w całej Polsce ochłodzi się średnio o ok. 5 st. względem stanu obecnego.

    1. Ja tam liczę po cichutku, że po 15.01 prognozy “bujną się” ostatecznie w kierunku większego i trwalszego ciepła. Zwłaszcza, że wiązki dość zgodnie idą w górę po mroźnym weekendzie a i NAO ma być dodatnie.

      1. A ja liczę na to, że także sytuacja lokalna (w Polsce) nie będzie nam dawała powodów do tego, że ocieplenie klimatyczne jeszcze bardziej przyspiesza:-) [czytaj: kolejne roczniki chociaż przejściowo nie będą cieplejsze od 4 minionych].

    2. A w Jeleniej Górze prawdopodobnie za sprawą halnego było dzisiaj 11 st.C. W tym samym czasie na Podlasiu panował całodobowy mróz rzędu minus 1-3 st.C przy mgle lodowej i niskich chmurach. Imponujący kontrast temperatury.

  76. U mnie 9.01 był dniem słonecznym i dość wietrznym. Temperatura wzrosła z -5 w nocy do +4 za dnia. Problemu ze smogiem u mnie póki co nie ma, bo cały czas dość mocno wieje, średnie prędkości wiatru wynoszą 3-5 m/s, choć momentami nawet 8.

    1. Ale to patrzysz na metar z Pyrzowic? Bo na synopie w Katowicach-Muchowcu Tmin nie spadła poniżej -3,5 stopnia.

  77. Dzisiejszy dzień był piękny – suchy, słoneczny z temperaturą lekko na plusie – ale trochę wiało co obniżało temperaturę odczuwalną. Niebo nie było bezchmurne – pojawiały się chmury Ac, Cs, Ci, a pod wieczór Sc. Dzisiaj przed 6 rano jak skrobałem szyby w aucie termometr pokazał mi minus 8 st.C – obecnie u mnie to “rekord” tej zimy Obecnie się zachmurzyło i powoli zacznie się ocieplać. :D

  78. Po dość monotematycznej 1. części zimy Atlantykowi przybywa “konkurencja” w postaci wyżów na E i N od naszych granic.
    Przyszłotygodniowy “pojedynek” jeszcze nie rozstrzygnięty – bo niż atlantycki (islandzki) wygląda na dość pokaźny, ale i wyż rosyjski (rosyjsko-skandynawski) ma tak łatwo nie ustąpić. Jeżeli sprawdziłyby się opcje pośrednie – jak prognozują to obecnie modele – to może czekać nas stopniowe wejście w bardziej śnieżną wersję zimy, choć przynajmniej z początku przy temperaturach około zera lub na lekkim minusie. Czy jednak tak się stanie okaże się dopiero na dniach (?).

    Na razie pewne mamy drugie z tej serii, nieco większe ochłodzenie, także w wersji suchej – z apogeum w dniach 13-15.01, kiedy Tśr już w niemalże całym kraju spadnie poniżej zera, a na E/NE w nocy i o poranku możliwy będzie dwucyfrowy mróz (o ile będzie pogodnie).

      1. Lucasa wawa ja często tu ochrzaniam jak nie przymierzając Jezus faryzeuszy. Dlatego dodam, ze dlatego Jezus znęcał się nad faryzeuszami, bo mieli jeszcze najsensowniejsze (z jego punktu widzenia) poglądy i byli potencjalnie wyuczali. I chyba rzeczywiście niektórzy (w tym św. Paweł) przeszli na jego stronę. Saduceuszy nawet nie próbował przekonać, nazywając ich jedynie “grobami pobielanymi” (bardzo mocne wyzwisko w tamtych czasach).

        Więc ja tak samo ochrzaniam Lucasa bo przynajmniej słucha. Są inni, na których szkoda czasu. Jednego po prostu kasuję jak widzę jego komentarze (mój odpowiednik “grobów pobielanych”).

        Jakby ktoś jeszcze nie rozumiał, to właśnie pochwaliłem Lucasa wawa.

    1. Choć zdaję sobie sprawę z “fusiarstwa” prognostycznego, nie omieszkam się (czasami) nawiązać do prognoz, które przede wszystkim:
      – oznaczają jakąś wyraźną zmianę i/lub
      – oznaczają jakąś wyraźniejszą skrajność (ekstremum) i/lub
      – oznaczają sytuację niczym “na ostrzu noża” (jak aktualnie od w terminie od ok. 16.01).

      Trochę jak w sporcie – kiedy coś jeszcze nie musi być do końca rozstrzygnięte (jest niepewne), ale i zarazem dość realne (nie zupełnie wyimaginowane) i/lub nie oznacza “chleba powszedniego”.

      Ale zaznaczam – odnośnie prognoz – to musi być już jakiś scenariusz w którym coś konkretnego się rozstrzyga (w terminie 5+ dni co do trendu), a nie w największym stopniu stochastyczny “szum” pogodowy.

  79. W radiu (nie powiem jakim bo znowu zakrzykną, ze nie tym co trzeba) słyszałem dziś, ze grozi nam opad pyłu znad Sahary. No więc zaraz po wyprodukowaniu abstraktu na konferencję EGU (dziś jest deadline), sprawdziłem Hysplitem:

    Rzeczywiście wieje znad Sahary. Ciekawe czemu media nie zapowiadają w związku z tym upałów!

    Natomiast co do pyłu to nie spodziewam się zbyt wiele. Zwróćcie uwagę na to, że to powietrze znad Afryki tam było w górnej połowie ( a przynajmniej w środkowej części) troposfery, więc raczej pyłu w nim nie ma za dużo. Nie sprawdziłem co mamy jeszcze wyżej (więc mogę się mylić) ale raczej takiej zamiany wysokości się nie spodziewam.

    PS. Jeśli ktoś jest ciekaw jak w IMGW nazywa się powietrze znad Sahary to niech zobaczy sobie “synoptyczna mapę Polski” na Pogodynce. Tak jak się spodziewałem jest to PPm. Gdzie ono polarne i gdzie morskie??? Ktoś to jeszcze uważa, że ta ich zabawa w nazywanie mas powietrza terminami geograficznego pochodzenia ma jakikolwiek sens, dziś powinien się mocno nad tym zastanowić…

    1. rację masz , ile osób jest kompetentnych by to tak interpretować ?
      Na mediach raczej pisano nie o zabrudzonych autach a o kolorowych zachodach więc nie jest tak źle..
      Z ciut innej beczki: zaczynamy niedługo ferie , sporo naszych ośrodeczków narciarskich ma kłopoty ze śniegiem i taka mapka im wystarczy:
      http://old.wetterzentrale.de/pics/Rtavn2042.gif
      Proszą tylko o prawdopodobieństwo – budujące to

    2. Skoro wieje znad Sahary to temperatury powinny osiągać kilkanaście stopni, a nie kilka. No chyba, że zimą cieplejsze powietrze jest to znad Atlantyku?

      1. Jak widać nie zawsze. Zresztą jeśli połączysz to z ze śniegiem na Saharze (pierwszym od roku) to zdasz sobie sprawę, że i tam bywają zimne epizody.

        To jeszcze jeden powód dla którego klasyfikacja mas powietrza, która ma w nazwie “pochodzenie geograficzne”, a jednocześnie próbuje być klasyfikacją termiczną nie ma absolutnie żadnego sensu.

      2. Zauważmy, że po W stronie tego niżu śródziemnomorskiego napłynęła chłodna masa powietrza – nawet nad N Afrykę. Do nas przejściowo zaciągana jest cieplejsza masa (zwłaszcza nad S/W Polskę), ale w szerszych ramach przestrzennych nie mamy nad Europą aż dominującej cyrkulacji z S/W jak miało to miejsce podczas najwyraźniejszych zimowych ociepleń.
        Zresztą taki stan długo się nie utrzyma, bo od jutra/piątku rozpocznie się adwekcja coraz chłodniejszej (mroźniejszej) masy ze E.
        Generalnie nad Europą miksują się obecnie różne termicznie i wilgotnościowo masy powietrza, bez jakieś jednej dominującej cyrkulacji.

    3. Ja nadal obstawiam za nazwą zimne powietrze zwrotnikowe. Tylko tym razem znad Afryki. :)

      A tak bardziej serio – biorąc pod uwagę definicję mas powietrza, te aktualne uformowały się wczoraj na terenie węgier i czech, bo od tego momentu nie zmienia się kolejność warstw cząstek powietrza, specjalnie nie zmienia wysokość i pewnie własności termodynamiczne podobnież, chyba że efekt fenowy trochę tą dolną przysuszył. Czyli raczej powietrze kontynentalne europejskie. Tylko w sumie po co określać pochodzenie “masy powietrza” gdy dotyczy to tak krótkiego odcinka.

      1. Tak formalnie, w sensie jak rozumieli to ci, którzy wprowadzili te nazwy to powietrze które do nas idzie jest zmieszane polarne i tropikalne (zwrotnikowe), zakładając, ze Afrykę trafiła główna odnoga prądu strumieniowego. Bo niestety w dodatku do wszystkiego rozszczepił się nam jetstream.

  80. U mnie póki co – jesień i to teraz w tej brzydszej, wilgotnej odmianie. Na słońce nie ma szans, prognozowane są zamglenia i chmury bardzo niskie. Styczeń póki co jest miesiącem wyjątkowo ciepłym z anomalią prawie +5*C i niewiele wskazuje na to, by ten stan rzeczy miał się prędko zmienić. Jakieś tam wyże na wschodzie powstają, ale co z tego wyjdzie – nikt dziś nie jest w stanie powiedzieć.

    Już mi to trochę obrzydło, jest to już piąty z rzędu miesiąc z aurą typowo jesienną. Ile można, a do wiosny wciąż jeszcze dość daleko.

    1. Dziś nie jest aż tak zimno, przestało wiać, a temperatura wzrosła do niemal +7 stopni. Niestety od czasu do czasu pada deszcz.

  81. @ ArkticHaze
    Pył z Sahary był nad nami, bo po nocnym deszczu samochód miałem biały, przez przednia szybę prawie nic nie było widać. Na myjniach kolejki.

    1. zapomnieliśmy że z kroplami deszczu może się ten pył dostać na niższe poziomy, cóż natura jak zwykle pięknie weryfikuje nasze mądrości ;-)

      1. To, ze pada samo w sobie jest wskazówką, że to zmieszane powietrze z obu stron prądu strumieniowego. Bo z tego saharyjskiego powietrza deszczu bym się nie spodziewał.

        Poprzednie trajektorie zrobiłem dla Gdańska, gdzie nie pada (ani deszcz ani pył). Podajcie nazwę miejscowości gdzie opadał ten pył i godzinę, a zrobię Wam takie “pyliste”.

        1. Podobno spadł w nocy z deszczem w Krakowie. Śmieszne ale nie jestem w stanie znaleźć godziny w nocy, w której wiało na Kraków z Sahary (próbowałem co 3 godziny). Powinno gdzieś tamtędy wiać na Gdańsk ale może ominęło Kraków.

          Biały osad po deszczu to też nie wygląda za bardzo na pył z Sahary. Może wymyło im tam ich własny smog (popiół)?

      1. U mnie w Łodzi na samochodzie był żółtawo-pomarańczowy pył w białym świetle na srebrnym lakierze. Faktycznie jednak od środka patrząc na szyby był on jasny, żeby nie powiedzieć biały. Ciężko stwierdzić o której godzinie spadł z opadem (od zeszłej nocy 09/10 mżyło), a stwierdziłem jego obecnosć dopiero parę godzin temu bo jeżdżę do pracy komunikacja miejską w myśl walki ze smogiem :)

      1. Chodziło mi oczywiście o przekroczenie 500 komentarzy, a na co chciałem zwrócić uwagę pisząc “pół żartem pół serio”:-)

  82. Podobno wskutek podnoszenia się poziomu oceanu dno oceanu się ugina i dzięki temu rzeczywisty wzrost poziomu morza jest o około 5 % większy niż mierzą to satelity [1][2]-Oczywiście efekt uginania dna morskiego był znany ale że to ma aż taki wpływ na pomiary mnie zdziwiło
    A jeśli dość luźno powiążemy że wraz ze wzrostem poziomu morza ziemia zwalnia a niektórzy fakt wolniejszych obrotów pozwiązują z aktywnością sejsmiczną[3] to globalne ocieplenie może w przyszłości znacznie zwiększyć aktywność sejsmiczna
    [1] http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/2017GL075419/full
    [2] Po polsku : https://www.crazynauka.pl/dno-oceanu-obniza-sie-pod-masa-wody-uwalnianej-z-lodowcow/
    [3] https://gsa.confex.com/gsa/2017AM/webprogram/Paper300667.html
    ps. Oczywiście mocno naginam fakty pod tezę – Wiec mocno z przymrużeniem oka traktujcie mój komentarz ale sam uważam szansa na takie powiązanie nie jest zerowa przy wyjątkowo szybko rosnącym poziomie oceanów

    1. Tak, słyszałem o tym artykule (nie czytałem).

      Trzęsienia ziemi? Nie ich ilość się nie zwiększy bo nie przybędzie im energii. Tamten artykuł o wpływie zmian prędkości obrotowej Ziemi na daty trzęsień mówił o ich wyzwalaniu (czyli przesuwaniu nieco roku trzęsienia), nie o częstotliwości.

      Zwiększone ciśnienie powinno natomiast zmniejszyć podwodną aktywność wulkaniczną. Podobno widać cykle Milankowicza w grubości skorupy ziemskiej po obu stronach grzbietów podmorskich. Postulowany mechanizm to właśnie zmiany ciśnienia pod wpływem zmian poziomu morza, ale jest to mocno kontrowersyjne (są artykuły za i przeciw).

      Natomiast ocieplenie klimatu powinno zwiększyć wulkanizm tam gdzie stopi się lądolód. Islandia we wczesnym holocenie miała aktywność wulkaniczną kilka razy większą niż współcześnie.

      To wszystko to nie moje poglądy, a streszczenie literatury. Jakby ktoś chciał to podam źródła.

        1. Już tu kiedyś podawałem. I to odpowiadając Tobie!

          Sprawdziłem i rzeczywiście tak tak piszą. Ale mnie to nie zaskakuję bo pamiętałem, ze widziałem kiedyś artykuł twierdzący, że deglacjacja Islandii przejściowo zwiększyła tam stukrotnie (!) aktywność wulkaniczną. Odnalazłem go teraz bez problemu, to Maclennan i inni, 2002 (dobry tytuł do szukania związku między deglacjacją i wulkanizmem!);
          http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2001GC000282/full

          Było to w tym wątku:
          https://meteomodel.pl/BLOG/skutki-wczorajszej-burzy-na-kaszubach-trafione-prognozy-icm/
          i jest tam o niedawnym artykule przepowiadającym to samo w Zachodniej Antarktydzie kiedy stopi się lądolód.

          A jeśli chcesz o wulkanizmie podwodnym i poziomie morza to też mogę podać parę źródeł, ale bez wołania nie chce mi się tego pisać na stoliku pociągowym (jestem w podróży).

          1. Ok :) – myślałem że może o jakimś innym autorze piszesz- w takim razie przyjemnej podróży a w sprawie arykułów odezwę się w lutym jeśli nie znajdę ( teraz mam mało czasu na czytanie a przy okazji poćwicze szukanie )

          2. O tym dnie morza mam tyle (jak widzisz jednak nie zostawiłem Cię na pastwę wyszukiwarek):

              Hand, 2015, Seafloor grooves record the beat of the ice ages, Science [artykul typu perspectives]
              Conrad, 2015, How climate influences sea-floor topography, Science, doi:10.1126/science.aaa6813
              Crowley i inni, 2015 – Glacial cycles drive variations in the production of oceanic crust, Science, doi:10.1126/science.1261508 [patrz tez komentarz Goff 2015 i odpowiedz autorów]
              Tolstoy 2015, Mid-ocean ridge eruptions as a climate valve, GRL, doi:10.1002/2014GL063015
              Olive i inni, 2015, Sensitivity of seafloor bathymetry to climate-driven fluctuations in mid-ocean ridge magma supply, Science, doi:10.1126/science.aad0715
  83. Zderzające się różne masy powietrza wywołują niezłe jak na tą porę burze, wcześniej we Francji, teraz bardziej Włochy. W Hiszpanii przeszła trąba powietrzna.

  84. U mnie chyba prędko nie pojawi się temperatura na plusie. Od poniedziałku mamy całodobowy mróz i to całkiem spory (jak na obecną zimę), bo najcieplej to -2 za dnia. Trochę modele poległy, bo miało być na plusie za dnia, a tutaj taka niespodzianka. I od początku nie ma dużej ilości słońca – występuje przeważnie zachmurzenie duże, a miało być niemal bezchmurnie. Na NE zima bez śniegu, a w reszcie kraju – wiosna. :) I tak zimowo u mnie chyba w najbliższym czasie pozostanie – przynajmniej do poniedziałku/wtorku.

    1. Od soboty do poniedziałku ma być u nas pogodnie, czyli szykuje się najdłuższy okres ładnej pogody od 100 dni!

    2. tak też było w dużej mierze rok temu- te wszystkie wyże przynosiły słońce w znacznej cześći Polski a na NE totalnie gniły.

  85. Po 10 dniach stycznia (praktycznie 1/3 miesiąca) mamy w Polsce anomalię dodatnią temperatury +4,67 K. Wszystkie dni dotychczas miały dodatnią.

    Pewnie teraz będzie parę dni z ujemną, ale musiałaby przyjść prawdziwa zima z przytupem aby zniwelować tę górkę.

    1. Pierwszy tydzień stycznia – podobnie jak i 3. dekada grudnia – to doskonały “przepis” na zimę a’la 2006/7, czy 1988-1990. Teraz się to trochę zmieni(ło), ale tylko trochę i do końca jeszcze nie wiadomo, czy na trwalej? Jakieś tam bardziej zimowe wyże arktyczno-kontynentalne wpływające na pogodę w Europie (a nie Ameryce N) zaczęły się formować, ale i Atlantyk nadal “spać nie zamierza”. Kluczową kwestią będzie jednak nie tylko cyklogeneza na oceanie, ale i także (głównie) ułożenie i siła jet’a. A prawda jest taka, że bez choć tygodniowej fali umiarkowanego/silniejszego mrozu (z poprzedzającymi go opadami śniegu lub nie) w II połowie stycznia – anomalia bieżącego miesiąca na pewno będzie dodatnia.

  86. Styczeń jest sporo powyżej normy, ale ciekawe jak się dalej rozwinie sytuacja. W temacie ocieplenia klimatu w tym zim zastnawiał potencjał esktremalnych temperatur właśnie zim. Czy w czasach powolnego wygaszania zim będzie również wygasał potencjał dla ekstrmalnie niskich temperatur. Przykład ostatnich zim w umiarkowanych szerkościach geograficznych w Ameryce Północnej, ale również okresowe spadki temperatur w Eurazji wskazują jednak że ten potencjał jeśli spada to wyjątkowo wolno, wolniej chyba niż wynikałoby to z tempa ocieplenia klimatu. Ciekawe że wyjątkowo duże spadki temperatur w tej cześci Ameryki Północnej w której występują teraz występują chyba 4 raz z rzędu. Rok albo 2 lata temu czytałem nawet o lokalnych rekordach zimna. Również na Syberii czytałem o spadkach poniżej -50 stopni. Mogę się mylić ale widać że obszary podbiegunowe w ostatnich latach były cieple ale w tym czasie na umiarkowanych szerkościach w niektórych miejscach notowano nawet lokalne rekordy zimna. Biorąc przykład z części USA i Kanady można więc wysnuć wniosek że również w Polsce są możliwe spadki do wartości przynajmniej blisko rekordowych. Nie wiem więc czy będzie jeszcze powtórka z zim takich jak styczeń 1987 czy 1963, luty 1956 czy 1985 lub grudzień 1969 ( niektóre portale pogodowe piszą że tak zimne miesiące to już przeszłość), ale jestem mocno przekonany że ekstremalnych spadków temperatur poniżej -30 stopni się nie pozbędziemy szybko

    1. W temacie mrozu – Jakby sprawdziła się dzisiejsza prognoza GFS z 00 mielibyśmy coś z powtórki z Ameryki za dwa tygodnie w Eurazjii za około tydzień – Nie jest to tak odległy termin żeby mówić że szanse są 0 % :) – Wiec model potwierdza to co mówisz że jeszcze sytuacje bicia rekordowych ujemnych anomalii możemy mieć kiedyś okazje doświadczyć – Ale czy tej zimy … na razie wątpię zobaczymy za tydzień

      1. @greg8

        Za tydzień? Oj chyba nie. Zarówno GFS z 00h jak i 06h w terminie 16-19.01 przewidują u nas niż. Nie mówię, że ciepły, ale do “ataku wiru polarnego” (silnego wyżu) to dość daleko. W sensie synoptycznym to właściwie odwrotna sytuacja.

        PS. To raczej teraz jest u nas odpowiednik tego amerykańskiego zagonu “wiru polarnego”: mocno wygięty na południe prąd strumieniowy i wewnątrz tego wygięcia (zasadniczo cyklonicznego) znajduje się wyż (nad Skandynawią). Tak właśnie wyglądają w praktyce tego typu incydenty.

          1. @ Arctic Haze
            Troszkę się nie zrozumieliśmy i nawet powiedziałbym że znacznie :)
            Po pierwsze nigdzie nie pisałem że za tydzień miałby być ten mróz jedynie napisałem że za tydzień zobaczymy czy w ogóle coś z tej prognozy przetrwa i wtedy można dyskutować (Moja wypowiedź miała to znaczyć ) – A wspomniałem jedynie o tym w kontekście wypowiedzi @Anonim chcą pokazać że pomimo ocieplenia nawet w tym roku jest jakaś szansa na duże mrozy być może w niektórych zakątkach Eurazji rekordowe
            A po drugie napisałem “Za dwa” a nie “za dwa dni” – Z całości można dojść że chodziło o dwa tygodnie (Przynajmniej tak chciałem żeby było zrozumiane)

          2. OK. Czytając w całości widać, że chodziło o dwa tygodnie. Ale ponieważ patrzyłem właśnie na geopotencjał za dwa dni to zrozumiałem “za dwa” opacznie. Moja wina.

            Ale mam nadzieję, że chociaż mapka cyrkulacji na 500 hPa ciekawa ?

          3. Muszę przyznać że ciekawa choć szczerze to nie mój poziom (w przenośni też – żeby zrozumieć o co mniej więcej chodzi musiałem przełączyć na 250 hPa)

          4. Jeśli chcesz zobaczyć prąd strumieniowy (szczyt troposfery) to patrzysz na cyrkulację na 250 hPa. Jeśli chcesz jeden poziom reprezentujący całą troposferę to patrzysz na 500 hPa, w praktyce gładsza wersję tego co na dole (nawet ma on nazwę “poziom sterujący”).

            Prognozowanie na podstawie cyrkulacji na 500 hPa ma długą tradycję, co najmniej od 1956 jak wynika z poniższego artykułu (Pike, 1985), czyli właściwie odkąd wiarygodne mapy geopotencjału na tym poziomie były dostępne:
            http://journals.ametsoc.org/doi/pdf/10.1175/1520-0493(1985)113%3C0931:GHATAP%3E2.0.CO%3B2

            A przyczyna jest pewnie taka, że przepływy geostroficzne wyliczone na tym poziomie są wiarygodniejsze niż na 250 czy 850 hPa, po prostu z braku tarcia w środku troposfery. Ale to teraz tylko ciekawostka historyczna.

    2. Zimowe ujemne anomalie potrafią być na tyle duże, że wzrost Tśr o 1-2 st. względem tego z czym mieliśmy do czynienia pół wieku temu w tym względzie aż tak dużo nie zmienia – silne zimowe ekstrema i tak będą silne, a i jakiś lokalnych/dobowych rekordów zimna nadal wykluczyć nie można, choć oczywiście potencjał nań spada.

      Natomiast ja cały czas uważam, że różnica między tamtymi zimami – jak tymi najbardziej ekstremalnymi 30-60 temu, a tymi ostatnimi, zwłaszcza po 2013, ale i w ogóle po 1988 r. – tkwi głównie w okolicznościach związanych z NAO/AO [AO moim zdaniem też jest ważne, bo ono jest lepszym predyktorem potencjalnych blokad skandynawsko-kontynentalnych].

      I tu podstawowa kwestia – za rozwikłanie której jak to sygnalizuje Profesor @Arctic Haze można byłoby otrzymać nawet Nobla w obszarze klimatologii – tzn. czy i jak zmiany klimatyczne będą wpływały na te rozmaite cykle, fazy, fale, itd. (mające przełożenie w NAO/AO). Ostatnimi czasy możemy mieć wrażenie, że NAO częściej będzie dodatnie, ale jednak zmiana jaka nastąpiła między dekadą 1991-2000 a 2001-2010 pokazuje, że wcale tak być nie musi. Tak, czy inaczej, niezależnie od GW, w tym względzie mieliśmy zawsze zmienność i ona zapewne nadal pozostanie. A może na tle bardziej regularnych cykli zacznie pojawiać się coraz większy chaos? A może będziemy mieli częstsze przypadki z (nieco) dodatnim NAO i (nieco) ujemnym AO? Zobaczymy…(?)

      Tak, czy inaczej zimą główny “dylemat” pogodowy rozgrywa się wokół izotermy zero, a nie na poziomie -15/-40*C, czy +10/+20*C. I to ta kwestia będzie w największym stopniu rzutowała na dużą rozmaitość pogody o tej porze roku – tak w poszczególnych sezonach, jak i między nimi.

  87. Wygląda na to, że po okresie (niemalże) suchym i nieco mroźniejszym – w dniach 13-15.01 może i pogodniejszym – ok. 16.01 nastąpi zmiana w kierunku wilgotnym, z temperaturami na niewielkim plusie lub niewielkim minusie i opadami prawdopodobnie różnej “maści”. W najbliższym czasie będzie się natomiast rozstrzygało, czy później się ochłodzi i zapanuje bardziej śnieżno-mroźna odsłona zimy (pierwsza wyraźniejsza w tym sezonie), czy też nadal jej nie uświadczymy…???

    1. Z tego co widze druga dekada ma byc juz całkiem zimowa (brak opadów = brak śniegu, ale niech nikt nie mówi ze brak śniegu to brak zimy, na początku stycznia 2016 tez śniegu wogole nie było, a było blisko -20 stopni)
      Także wyglada na to ze przez chwile pocieszymy ze zimą w suchej wersji i raz zgniłej jak dziś i wczoraj, a raz słonecznej jak w weekend. Po 16.01 ecmwf przewiduje duże ocieplenie wraz ze spadkiem ciśnienia, ale tez całkiem słoneczna pogoda, a GFS śnieżyce oraz temepratury ponizej zera.

      1. “Po 16.01 ecmwf przewiduje duże ocieplenie wraz ze spadkiem ciśnienia, ale tez całkiem słoneczna pogoda, a GFS śnieżyce oraz temepratury ponizej zera.”

        >>> Przypuszczam, że jak w tym tygodniu, także i za tydzień sprawdzi się coś pośredniego. Bo głęboki wir niżowy znad N Atlantyku ma napierać, ale – za sprawą dość sporego wyżu znad W Rosji – główna oś zatoki ustawi się w kierunku NW-SE, co zimą nie zapewnia tak dużego ciepła jak przy osi ustawionej w kierunku SW-NE. Może wyjść z tego opcja z temperaturami bliskimi zeru, ale i ponownymi opadami. Czy jednak docelowo będzie bardziej, czy mniej zimowo (w tym śnieżnie) dopiero się okaże.

        Na razie do 15-16.01 nadal sucho, z czasem coraz pogodniej i nieco mroźniej, niż do tej pory – w nocy i o poranku 14-15.01 na E/NE kraju przy rozpogodzeniach możliwy dwucyfrowy mróz.

  88. Tymczasem dobiegła końca pierwsza dekada stycznia, która bez wątpienia była w Warszawie dość niezwykła, wiec czas na jej krótkie podsumowanie.
    Średnia temperatura w stolicy wyniosła +3stopni, będąc tym samym o 4.64 stopni wyższa od normy wieloletniej. Calodobowy mróz sie nie pojawił, najniższa temperatura maksymalna wyniosła 8 stycznia +0.7 stopni. Najniższa minimalna pojawiła sie dzień pózniej , było -6.9 stopni. Najcieplejszy pozostał pierwszy dzień nowego roku z temp Max +9.6 i średnia dobowa +7.4 stopni.
    Suma opadów rowniez była bardzo niska, wynosząc ledwo 2.4 mm, wiec spadło narazie 10% styczniowej normy, w okresie w którym powinno średnio około 33%. Opady pojawiły sie tylko przez trzy dni (3-5.01), warto dodać ze głownie w nocy.
    Usłonecznienie rowniez było bardzo przyjemne, wg ogimetu wyniosło juz 24 godziny, czyli w rzeczywistości pewnie około 30. (Sprzeczność/różnica miesięcznych podsumowań imgw a danych z ogimetu jest coraz bardziej wyraźna w Warszawie) . Tylko przez 3 dni nie pojawiło sie słońce. W dodatku nie pod rząd. Co wiecej pochmurne dni, okazały sie suche, wiec tez nie były jakies nieprzyjemne.
    Co do niskiej sumy opadów i wysokiego usłonecznienia, to trend ma byc kontynuowany ze zdwojona siła w drugiej dekadzie, natomiast temperatury bedą duzo niższe- stawiam ze z końcem 2 dekady anomalia zarówno warszawska i ogólnopolska wyniesie juz “tylko” 2 stopnie na plus.

  89. U mnie wychodzi na to, że do 19.01 codziennie całodobowy mróz… czyli to nie będzie powtórka ze stycznia 2007 roku…

  90. Prognoza 16 dniowa na twoja pogoda jest obiecująca – nadejście prawdziwej zimy z lekkim mrozem, śniegiem i słońcem. I tak powinno być do końca lutego, max. do końca marca, a potem stabilizacja wiosny.

    1. Piszę tu do wszystkich….
      Nie zapominajmy, że nasze sugestie pogodowe i tak nie wpłyną na aurę. Będzie “co ma być”. Jednakże…

      Prawda obiektywna jest taka, że od sierpnia (a zwłaszcza października) mamy ZADYCOWANĄ przewagę dodatnich anomalii, nawet względem okresu po 1990 r. – ba, nawet wyraźnie większą, niż wynika to z trendu GW (proporcjonalną mieliśmy mniej więcej w okresie od stycznia do lipca ub.r.). A to oznacza tylko dwie zasadnicze możliwości:
      – albo mega-przyspieszenie ocieplenia klimatycznego,
      – albo ponownie jakieś miesiące/pory/roczniki z częściej ujemnymi anomaliami – może teraz właśnie taki okres zaczynamy, a może nastąpi on później (?).

      A czy zimy możemy mieć już za dużo? Oczywiście zapatrywania mogą być różne. Ja zwrócę tylko uwagę na fakt, że podczas tej pory chłodnej tak naprawdę nie mieliśmy jeszcze ani jednego tygodnia z dominacją Tśr poniżej zera w skali kraju (ten będzie pierwszy, ale tylko we E/N/C Polsce), a liczbę dni ze śniegiem i mrozem w zdecydowanej części kraju można policzyć na palcach jednej ręki…

  91. Masakra. Nie widać końca tej zimy. Niby niewielkiej, ale jednak dokuczliwej. Dzisiaj rano była gołoledź, a w prognozach na przyszły tydzień okołozerowe badziewie z chmurami i o zgrozo miałby dołączyć do tego jeszcze opad śniegu. Okres 22.12-07.01 (a zwłaszcza od 26.12) jawi się przy tym co jest teraz jako prawdziwa sielanka pogodowa. Ja już szczerze mam dosyć tej zimy, a tu czytam, że niektórym jeszcze mało i chcieliby zimy do końca marca…

    1. Ja wolę zimę do końca marca, a nawet do początku kwietnia, ale później już nienaruszoną wiosnę jak w 2013, niż takie coś jak w 2017 roku, kiedy po nienaturalnie szybkim początku wegetacji przyszły nawet nie przymrozki, lecz prawdziwe mrozy, zabójcze dla niektórych roślin i owoców.
      Zimna wiosna 2013 była jak dla mnie dużo cieplejsza od tej z 2017.

      1. @piotr a ja doszedłem do wniosku ze jednak wole szybka wiosnę ze zdarzającymi sie czasami epizodami zimowymi. Oczywiście to co było w ubiegłym roku to gruba przesada ale cos takiego jak w 2015 jak najbardziej mi odpowiada. Kwiecień był wtedy naprawde piękny i słoneczny i przyniósł niemało ciepłych dni ale trafiały sie tez takie z lekką zimą

        1. A ja widząc trend pogodowy w moim regionie już sobie wyobrażam tegoroczną wiosnę: temperatury od lutego do końca kwietnia rzedu 2-10 stopni i raz na 5 dni jeden dzień z godzinnym usłonecznieniem :D

          1. @kmroz
            Biorąc pod uwagę to co się dzieje od września to raczej wszystko jest możliwe. A marce z każdym rokiem są coraz bardziej pochmurne, podobnie kwietnie

          2. Od połowy września 2016 usłonecznienie jest u mnie na coraz niższym poziomie (tendencja spadkowa) i nie widać żadnych zmian.

    2. Już ponad 4 miesiące jest badziewna pogoda, więc mi już jest wszystko jedno, a żadnej poprawy nie widać niestety :/

    3. Nie dam się sprowokować , Napisze co i tak do Ciebie nie dotrze . Grudzień 2017 to średnia dla Katowic 1,8 stC (średnia -0,5st C), za pierwsze 10 dni stycznia średnia temperatura około 4-5 stopni powyżej średniej za pierwsza dekadę styczna dla Katowic. Po treści Twoich komentarzy wnioskuję ,że polski klimat wyraźnie ci nie odpowiada. Wyjedz jak najszybciej do cieplejszych rejonów Świata bo u nas się chłopie wykończysz.

      1. Ja w zaistniałej sytuacji – zważywszy na nasze standardy klimatyczne – też bardziej rozumiem osoby mające niedosyt zimowej aury, niż jej przesyt.

  92. Zima bez śniegu jest dziwna – ale może przyroda musi wyrównać niesamowite opady, które były przez cały 2017 rok? Na polach było jeszcze przed mrozami jakby to był marzec i roztopy…a zimy przecież w tym roku nie było :) dopiero teraz lekki mrozik przyszedł. Tylko że z tym niewielkim mrozikiem jak się mogło by się wydawać chyba idzie grubsza sprawa, bo ta lekka zima ma być chyba na dłużej niż kilka dni…

    1. Dlatego wolę jak większość opadów występuje w półroczu chłodnym – od listopada do marca, w tym z możliwością opadów śniegu – a od kwietnia do października przewaga suchej i słonecznej aury.
      @Do Marcin i kmroz: Jestem w stanie zaakceptować śnieg w listopadzie bądź w marcu, tak jak każdą inną aurę która może wystąpić w tych miesiącach, gdyż wiem, że te miesiące mogą przyniesć zarówno 20 stopni w cieniu, jak i całodobowy mróz, lub opcję pośrednią w postaci 10 stopni z deszczem.

  93. Zima cały czas trwa, wkrótce pojawi się pierwszy całodobowy mróz w Warszawie w tym roku i pierwszy o ile się nie mylę od lutego 2017. Liczę na to ze podczas tej zimy zobaczę 10-15 cm który poleży przynajmniej tydzień. Oby tylko już nie w marcu

    1. Muszę siebie sprostować ostatni calodobowy mróz w Warszawie wystąpił 24 grudnia był on marginalny bo licząc całą dobę temperatura maksymalna w okolicach północy osiągnęła-0.2 stopnia, ale jednak

  94. To lubię w pogodzie. Żadne modele nie prognozowały u mnie opadów, a tymczasem wali śnieg jak szalony. :) Oby jak najwięcej takich niespodzianek. I mam nadzieje, że prognozy się sprawdzą tym razem i w końcu przyjdzie ta zima chociaż na te 2 tygodnie.

    1. W Warszawie i okolicach też popaduje – robi się biało. I co ważne, przy trendzie spadku (a nie wzrostu) temperatury oraz przy już trochę zmrożonym gruncie. A więc przy prognozowanej wyżowej aurze nie będzie tu zupełnie bezśnieżnie:-)

  95. U mnie od 8 godzin wbrew wszelkim prognozom sypie nieprzerwanie śnieg. Zaskoczenie kompletne. Grunt po 4 dniach zimy dość mocno zmrożony wiec mysle ze faktycznie ten śnieg ma szanse sie utrzymać przez kilka dni.Ciekawe kiedy przestanie padać, bo jak narazie to sypie tylko coraz mocniej.

  96. Prognozy się nie sprawdziły, bo na ostatnie dni miała być u mnie wiosna (ew. jesień) z temperaturą znacznie powyżej +5 stopni za dnia, a było ledwo ponad 0, a teraz to nawet mróz jest. I ma ten mróz być przez najbliższe dni.

    I tak model UM podaje na niedzielę temperaturę -2 w dzień i -6 nocą, a model COAMPS…daje -9 w dzień i -16 nocą xD Nauczony doświadczeniem, najczęściej trzeba wziąć wartości mniej więcej pośrodku, więc obstawiam u siebie w niedzielę mróz rzędu -4…-6 za dnia i koło -10/-13 w nocy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com