W dalszym ciągu bardzo ciepło

W dalszym ciągu bardzo ciepło

Pierwsze 5 dni listopada zapisało się bardzo wysoką anomalią temperatury listopada – do wczoraj wynosi ona ok. 5.4°C względem okresu referencyjnego 1981-2010. Wartość anomalii jest przy tym bardzo różna w zależności od położenia – na krańcach północno-zachodnich Polski jest to zaledwie około +2°C, na krańcach południowo-wschodnich aż +8°C.

Na znacznym obszarze kraju średnie temperatury dobowe przekroczyły 10°C, na południu miejscami osiągając wartości charakterystyczne raczej dla połowy września, niż początku listopada. Zaskakująco ciepło było na przykład w Krośnie, gdzie średnia temperatura pierwszych 5 dni listopada wyniosła aż 14.5°C.

Prognozy modelu GFS są w dalszym ciągu skrajnie ciepłe. Wg nich podobne anomalie (a w uśrednieniu nawet wyższe) będą panowały co najmniej do połowy listopada. Średnia anomalia krajowa wg tej prognozy miałaby wynieść w dniach 6-16 listopada aż +6.15°C.

 

Dzisiaj kolejny wyjątkowo ciepły dzień. W Stuposianach temperatura maksymalna wzrosła już do 21.0°C – tym samym stacja ta już trzeci dzień ma temperaturę wyższą, niż dotychczasowe maksimum listopada dla lat 1978-2017. Wczorajsze maksimum absolutne (24.5°C) było niewiele niższe od rekordu… października (25.2°C). Dzisiejsze temperatury będą niższe od wczorajszych i nie spodziewamy się już pobicia rekordu.

Print Friendly, PDF & Email

525 Replies to “W dalszym ciągu bardzo ciepło”

  1. Wysokie temperatury w ciągu cieszą mnie, ale wysokie w nocy ( t min 6-7 stopni we Wrocławiu) jako ogrodnika – już nie. Prawdopodobnie do końca tygodnia ma tak być, a potem już noc chlodniejsze. To dobrze, bo inaczej to mogłaby wegetacja ruszyć.

    1. A gdyby tak wszystkie noce w roku były ciepłe i bez mrozu to wegetacja mogłaby trwać non stop bez żadnych zakłóceń…

      1. No ale zimą wegetowałaby co najwyżej trawa i rośliny zimozielone, zimą, szczególnie w grudniu i styczniu nie ma Słońca dostatecznie mocnego i długo świecącego i nie otrzymują one substratów do zrobienia sobie “papu”. ;)

    2. @wrocław
      A to okres wegatycyjny się już u Ciebie we Wrocławiu zakończył? Uważam że ciągle trwa bo sprzyja temu bardziej temperatura niż opady których tam jest tyle co kot napłakał.

      1. choc Wrocław ma dość duży niedobór w tym roku choć i tak już blisko opadów z 2015 roku to jednak zaskakuje ilość opadów w Tarnowie w Małopolsce nawet w wyschniętej Zielonej Górze do końca września więcej opadów było niż Tarnowie. A i łącznie z październikiem jest malutko bo norma dal tego miasta to około 713 mm a do końca września to 258,8 z październikiem może przekroczyć 300 czyli jeszcze trochę do 50%.
        Tylko chyba 3 miesiące z opadami powyżej 50 litrów i to mnie zaskoczyło.

        1. W Tarnowie zapowiada się najsuchszy rok od co najmniej 1951 r. W Warszawie też sucho – jak tak dalej pójdzie, to roczna suma opadów może być mniejsza niż w 2015 r.

    3. @Wrocław – pozdrawiam ogrodnika :) Właśnie skosiłem trawnik, bo wegetacja trwa oczywiście w tych warunkach. Ale rozumiem co masz na myśli. “Trawa jest wieczna” – jak to Piwnica krakowska śpiewała, ale niektóre drzewa owocowe i ozdobne fatalnie zareagują na ewentualne silne mrozy na początku grudnia. Oby to wszystko poszło łagodnie do wiosny. W Baranowie Sandomierskim musnęło 20 C.

    4. W Gdańsku trawniki usiane świeżymi stokrotkami, dobrze, że one takie odporne. Ale widziałam też powtórnie kwitnącego kasztana.

  2. Coś okropnego… Dorka miała rację. A na pewno więcej niż ja i ci wszyscy, którzy najpierw po niezwykłej wiośnie przewidywali chłodniejsze lato, a potem we wrześniu że to już koniec takich ekstremów i rekordów. G prawda, jest listopad i dalej ciągniemy ten sam scenariusz od kwietnia – tylko ekstremalnie/rekordowo ciepło, a ochłodzenia przekładamy w nieskończoność. Bijemy rekord z roku urodzin mojego śp. Dziadka. (1926). Mam dosyć tego chorego roku.

      1. Zawsze mnie cieszyła, ale nie cieszy mnie to chore szaleństwo pogodowe 2018 roku, które dalej trwa i nie wiadomo kiedy się skończy. Nie wierzę że jako mieszkaniec Wrocławia, który w tym roku był miastem tropikalnym, jesteś spokojny jak słyszysz o kolejnych niesamowitych rekordach. Mam nadzieję że zgodnie z jednym z czytanych kiedyś artykułów czeka nas teraz parę normalniejszych roczników, bo 2018 już się popisał. ..

        1. No dobrze, rok 2018 się w Twoim mniemaniu zhańbił, ale 2019 ma przecież wolną kartę i… :D

          1. I oby był w miarę normalny :) Niech będzie ciepło, ale nie tak skrajnie przez cały czas jak w 2018. Na przykład wiosna 2015, lato 2016, jesień 2014. To tak źle?

          2. Źle, globcio dalej będzie postępować a u nas byłby słaby rok… :(

        2. Przed tym 2018 mieliśmy dwa niezbyt udane roczniki, zwłaszcza jesienie były paskudne zarówno w 2016 jak i w 2017. 2017 przynosił rekordowe opady w większej części północnej Polski. Lata były brzydkie na północy w obu rocznikach. Do tego w 2017 ten kwiecień i część maja.

          Narzekanie na ładna pogodę w listopadzie to jest jakaś pomyłka. Rekordy nie rekordy, ważne że ładnie i w miarę ciepło. Co byście chcieli, stratusa i plus 5 stopni cała dobę? Taka jest norma w listopadzie. I nie jest mi do niej spieszno ani trochę.

          Jeśli wysokie anomalie i rekordy w ogóle maja być to właśnie najlepiej teraz.

          1. @alewis
            Zgadzam się z tobą, ale częściowo.
            Osobiście mam mieszane uczucia co do obecnej pogody. Jest bardzo ciepło i dużo słońca i to jest duży plus. Na połowie drzew są jeszcze liście, w tym takie gdzie nie zaczęły się one przebarwiać! Z drugiej strony jednak się martwię tym, żebyśmy za ten ciepły listopad nie oberwali w kolejnym roku jakimś paskudnym miesiącem typu kwiecień 2017 czy lipiec 2011. Jeżeli ma być paskudnie i pochmurno, to lepiej w listopadzie niż w lipcu.

    1. Zima to akurat okres w roku kiedy rekordowo ciepłe i słoneczne miesiące przydadzą się najbardziej. To co się dzieje od kwietnia w Polsce, na obszarze tak małego kraju nic przecież nie znaczy dla globalnego ocieplenia, bo liczy się globalna anomalia, a ta dopiero ostatnio jest wyższa. Nie powinniśmy się zatem bać naszych lokalnych rekordów ciepła, zwłaszcza w porze chłodnej, tylko patrzeć na cały świat.

      1. To co piszesz mogłoby mnie przekonać w pierwszej połowie roku, obecnie anomalia globalna jest już wysoka, więc mijasz się z prawdą. To co obecnie dzieje się w Polsce dzieje się również na Świecie . Pory roku powinny zostać niezachwiane, zmienność- to jest najpiękniejsze w naszym klimacie.

    2. Jakby było zimno to posyłalibyśmy mnóstwo CO2 do atmosfery spalając radośnie węgielek i nasze lasy ;d

    3. Zgadza się, Dorka miała rację, cieszę się że ktoś to jeszcze zauważył oprócz mnie. Ja pamiętam wpisy o tym że ciepło będzie do czerwca a później będzie już chłodno bo tak było w 2000. Tymczasem dopiero w listopadzie rozkręciło się największe szaleństwo.

    4. Jakiego chorego roku masz dość? Jakie kolejne rekordy ciepła? Zamienimy się? Mieszkam na zaawansowanym Północnym-Wschodzie. Kwiecień wcale nie taki fantastyczny. Lato przeciętne, jesień także bez szału. Mało tego, w marcu zanotowano tutaj najniższą w historii temperaturę maksymalną, podobnie w lipcu! Chyba, że się mylę, niech mnie ktoś poprawi, jak tak. Ale mnie ten rok także już się pogodowo sprzykrzył. Pogłębia tą niekorzystną tendencję globalnego ocieplenia. Najmocniej ociepla się tam, gdzie i tak jest najcieplej. Najsłabiej tam, gdzie i tak jest najzimniej.

      1. oj szał to był w całej Polsce, tylko miejscami dużo większy.
        https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=354210185&par=tm&max_empty=2
        Epizody chłodu bywało mocne w tym roku – temu nie zaprzeczę. Ale, począwszy od kwietnia były po prostu krótkie i na tle tego anomalnego ciepła wyglądają śmiesznie. Mimo, że w każdym miesiącu letnim (sierpniu także!) trafiły się bardzo zimne dni. No i we wrześniu bardzo wczesne przymrozki. Ale to wszystko było tak krótkie i epizodyczne, że – z tego co tutaj widzę – niektórzy wręcz tego nie zarejestrowali.

      2. Na NE od kwietnia jest pod względem termicznym mniej więcej tak jak przeciętnie w zakarpackich regionach południowej Słowacji, najcieplejsze regiony kraju osiągają poziom środkowych Węgier.

  3. W centrum piękny ciepły dzień, ale rekordu Tmax dla Łodzi nie będzie. Wysokie temperatury są blisko, np. w położonym również w woj. łódzkim Wieluniu o godz 13 notujemy niemal 20C, a w Lodzi “zaledwie” 17,3C

  4. Listopad okaże się zapewne miesiącem z najwyższą anomalią w tym roku po I dekadzie (to już pewne), a coraz bardziej prawdopodobne, że nawet po I połowie miesiąca.

    Układ w którym wyż kontynentalny blokuje ruch niżów atlantyckich na E Europy (jak obecnie), ale nie oddziałuje bezpośrednio/wyraźniej na pogodę w Polsce jest chyba jednym z dwóch opcji jakie w porze chłodnej mogą przynieść nam największe dodatnie anomalie. Drugą jest trwalsza cyrkulacja atlantycka, ale z wyraźniejszą składową S.

    Część osób zadowolona jest z obecnej przedłużającej się ciepłej wersji jesieni, zwłaszcza gdy robi się pogodniej. Część jednak nie, głównie w kontekście zmian klimatycznych. Ja też to mam na względzie – choć trudno mi akurat z tego powodu nie cieszyć się z pogody, która w większym stopniu zachęca do aktywności na zewnątrz i zarazem oznacza mniej uciążliwości w obecnym okresie roku. Przede wszystkim już teraz na początku skraca nam czas trwania opcji za jaką w porze chłodnej stosunkowo mało przepadam, czyli pseudo-zimy (przedzimia) w wilgotnym/mrocznym wydaniu. No, ale wiadomo, że wszędzie tam, gdzie mowa o ocenach subiektywnych możemy się różnić, a pogoda i tak będzie “robiła swoje”…

    Z globalnego punktu widzenia, pewnym pocieszeniem – wobec tak dużego ciepła (okresowo także pogodnego nieba) w Polsce – może być fakt, że anomalia globalna nie wzrośnie już powyżej +1K (ref. 1981-2010). A wręcz nieco ma spaść – na razie do ok. +0,7K (prognozy GFS na najbliższych ok. 10 dni):
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_glb.png
    …a co zapewne ma związek z powiększającym się obszarem z ujemnymi anomaliami głównie w Ameryce N, ale i także w środkowej części Rosji i Kazachstanie.

    Tak więc ciesząc się z obecnego sporego ciepła – prolongującego anomalie powyżej +5K na kolejne dni – mam na względzie, że każde odstępstwo od obu opcji o jakich wspomniałem na początku będzie nas przybliżało do pogodowego przedzimia lub wręcz już zimy. A ponieważ w którymś z kolejnych tygodni/miesięcy może stać się to nawet w dość krótkim czasie, to na razie wolę doceniać korzyści jakie niesie obecna aura, niż na to narzekać…:-)

    1. Listopad dodatkowo oprócz pewnie skrajnego ciepła, przyniesie też rekord usłonecznienia, jako miesiąc, który z reguły jest bardzo pochmurny w tym roku możemy mieć rekord na lata. I wydaje mi się, że już pierwsze 6 dni tegorocznego listopada mają więcej usłonecznienia niż niektóre najbardziej pochmurne listopady po 30 dniach :)

      1. w moim regionie dużo pogodniejsze początki listopada były w 2015,2014,2011,2009,2005,2003. W tym jakże paskudnie 2017 roku, było podobnie na początku listopada jeśli chodzi o usłonecznienie.

  5. Dla skrajnych zimnolubów 15 stopni (bo takie temp. będą występować od następnego tygodnia) to upał i “hurr durr dorka miała rację”

      1. Prawda zabolała ? Skrajne zimnolubstwo jest dużo gorsze od skrajnego ciepłolubstwa.

        Żebyście się tylko nie usmażyli od tego 15- stopniowego “upału”

        1. Ty chyba nie rozumiesz o co mi chodzi. Taka pogoda normalnie by mnie cieszyła, ale mając świadomość że ten ekstremalny stan trwa z niewielkimi przerwami od 8 kwietnia i “grozi” nam trzeci rekord w jednym roku, nie bawi mnie to.

          1. A jeszcze gorsze od zimnolubstwa jest lekceważenie zmian klimatu. Prześledź sobie pogodę we Wrocławiu w tym roku. Jeśli to ma być normalne ciepło, a nie skrajna paranoja, to ja nie wiem.

          2. Przez dłuższy czas owszem.
            Jeśli nie liczysz tego epizodu w Bieszczadach, to w tym roku problemem nie są rekordowe temperatury, a bardzo silne ciepło utrzymujące sie przez długi czas. Rekordów dobowych, jak na taki rok, było, mimo wszystko, niewiele. No moze jeszcze kwiecień można zaliczyć do licznych rekordów dobowych w skali kraju.

          3. Ciudad de Wrocław to akurat betony, u mnie przy południowej ścianie domu tez mam taką paranoję, że można cały rok rozmaryn w gruncie uprawiać.

  6. Ciekawe co nasi rodacy by powiedzieli na taką perspektywę pogodową jak w C/E części Kanady i USA:
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_us.png
    …?

    Ale i w Azji poszerza się obszar z warunkami zimowymi – z sukcesywną ewolucją także w kierunku Europy E. Przykładowa prognoza temperatury ICON na 12.11 w godzinach dziennych (!):
    http://www.wetterzentrale.de/maps/ICOOPEU12_168_5.png
    Jak widać o mróz coraz łatwiej także za dnia i to nie tak daleko od Polski.

    Im więcej widzę takich obszarów na mapie… tym bardziej nie narzekam na obecną aurę:-) To tylko pokazuje, że nawet w “dobie” AGW jak tylko zmieni się nam cyrkulacja to o mroźne (mroźno-śnieżne) opcje nie będzie wcale tak trudno.

    1. Czyli podobnie jak ja i większa cześć komentujących nie wierzysz w skokowe ocieplenie klimatu Polski o 1-2 stopnie w ciągu obecnego roku 2018? Uważam ,że AGW również w Polsce przyniesie zdecydowanie więcej negatywnych skutków.Wiara w takie przyśpieszenie ocieplenia akurat klimatu na terenie Polski jest absurdalna ,ale ulegają jej również poważni ludzie ,udzielający się na blogach (np. blog A.Z.K.i Ś.N.) Ja czekam na lekko mroźny i śnieżny grudzień 18 po bardzo długim anomalnie ciepłym okresie (kwiecień -listopad 2018r).

      1. Uważam, że zadanie takiego pytania Lucasowi to wręcz faux pas. :) Jest to jeden z użytkowników, którego komentarze czyta się naprawdę bardzo przyjemnie, bo wiadomo, że post będzie merytoryczny, z trafnymi obserwacjami.
        Kiedyś ta nadzwyczaj ciepła passa się skończy. Z każdym dniem więc coraz bliżej.

      2. Odnośnie AGW bardziej adekwatne jest pytanie, czy np. w uśrednieniu za 30 lat klimat będzie się nam ocieplał nadal średnio o 0,3-0,4°C/dekadę, czy też jeszcze szybciej (?), a może jednak z czasem spadnie jeszcze poniżej 0,3°C/dekadę i to powiedzmy w zakresie pół wieku?
        Pytanie o skokowość zmian jest o tyle “ryzykowne”, że za tą oceną kryją się w dużym stopniu czynniki bardziej lokalne, które raz wzmacniają efekt cieplarniany (związany z AGW), a raz go osłabiają. Niewątpliwie w rocznikach (zwłaszcza) 2015 i 2018 mamy zdecydowaną przewagę czynników wzmacniających trend związany z AGW.

        Dla mnie najbardziej niezwykłe w roku 2018 jest to, że będzie on rekordowo ciepły lub niewiele poniżej rekordu z roku 2015 przy stosunkowo długim (jak na tego typu roczniki) okresie z termiczną zimą.

      3. Oczywiście, że skokowa zamiana średniej temperatury o 1-2 stopnie jest lokalnie możliwa. Lokalnie! – a terytorium Polski na tle globu to lokalność.

        Wynika to z tego, że ciągły, stopniowy i minimalny wzrost średniej globalnej może radykalnie zmieniać wzorce klimatyczne na lokalnym obszarze. Powstawanie stałych fluktuacji progowych w zjawiskach termodynamicznych jest znane.

        Ale na pytanie czy coś takiego może mieć miejsce w Polsce bedzie można odpowiedzieć po co najmniej kilku-kilkunastu latach obserwacji. I wtedy można pokusić sie o realistyczny model.

        Na razie to zgadywanka i życzenia.

  7. Ja tam nie czuję rekordowego listopada na NE. Owszem dzisiaj słonecznie, nawet przyjemna temp. bo 12 stopni, ale jak tak czytam że gdzieś w górach jest 20-22 st. to aż mi się nie chce wierzyć ;-) w większości kraju raczej też wielkich rekordów nie ma, może tam przez halny… jest już listopad i to czuć, u mnie dopiero w okolicach 10-11 robi się pogodnie, a z rana jest szaro, mglisto i ponuro :(

    1. Ruda śląska wczoraj min.7 st. maksymalna 18; dzisiaj 06.11.18 minimalna 5 st. maksymalna 19st. C. Trochę mglisto z rana ,od 9-tej słonecznie, bardzo ciepło jak na listopad.

    2. Wszędzie gdzie notujemy Tavg nieco poniżej/powyżej 10°C to już i tak oznacza spore ciepło jak na obecny okres roku. To, że gdzieś nie jest ekstremalnie ciepło nie oznacza od razu, że w ogóle nie jest ciepło. Podobnie jak z zimnem i zimą – przykładowo, brak “syberyjskich” mrozów i ponad metrowych zwałów śniegu nie oznacza od razu, że aura musi być w ogóle nie-zimowa.

  8. U mnie ładna pogoda i ok 18 19 stopni. W nocy niecałe 3 było, przestał halniak wiać to się skończyło eldorado z prawie letnim nocami. Nic tylko się cieszyć że w prognozie nadal nie widać spadków poniżej 10 stopni za dnia. Nawet poniżej 15 nie będzie tych dni za wiele, choć na pewno nie będzie codziennie pogodnie. Jakby tak wytrzymało do końca miesiąca, a potem by przyszła jakaś lekka zima to by fajnie było. W listopadzie nawet 10 stopni w dzień bez deszczu to już w miarę fajna pogoda, teraz te 17-20 to bajka.

  9. Kolejne rekordy lokalne dziś padły. W Częstochowie było 20,1C (poprzedni rekord 19,9C z roku 1963), w Kaliszu notowano 19,3C (poprzedni rekord 19,2C z roku 1968). Blisko rekordu było w Wieluniu – 19,8C (obecny rekord 19,9C z roku 1968), natomiast drugie wyniki w powojennej historii notowano m.in. na stacjach w Poznaniu, Opolu, Toruniu oraz Wrocławiu.

  10. Na razie patrzyłem fusy na 2 tygodnie i nie widać w nich żadnych incydentów zimowych do co najmniej 21-22 listopada, ale temperatura będzie się stopniowo obniżać. Sprawdziłem ten indeks NAO i większość wiązek jest za dodatnią fazą indeksu NAO czyli zima nam nie grozi. Sprawdzałem taki trochę inną prognozę dot. wskaźnika NAO ze strony Łowcy NAO i dopiero jego przejście na fazę ujemną widać po 25 listopada.

    1. Począwszy od II połowy listopada każda opcja z częściej ujemnymi anomaliami będzie oznaczała już co najmniej akcenty zimowe, a z czasem aurę w pełni zimową (przynajmniej w sensie mrozu). Pytanie tylko czy passa tak wyraźnej przewagi dodatnich anomalii zostanie przerwana, czy też nadal nie (?).
      Tak więc będziemy mieli tylko dwie opcje:
      1) kontynuacja serii wyraźnie ciepłych miesięcy,
      2) początek trwalszej zimy.

      Przy opcji 1) rok 2018 zapisze się jako rekordowo ciepły. Przy opcji 2) rok 2018 zapisze się bliżej tych 2014/2016 (pod względem Tavg), ale przy znacznie dłuższym okresie zimowym niż wówczas.

      Obecne prognozy NAO, jak i kierunek ewolucji układów barycznych nad Europą na razie prolonguje nam opcję ciepłą, a wręcz bardzo ciepłą. Z tym, że z grubsza pewność co do tego na razie możemy mieć nie dalej niż do połowy miesiąca (w “porywach” do ok. 20.11).

  11. W Rzeszowie od dzisiaj nieco bardziej znośnie, temperatura odczuwalna po 15 szybko spada, nie jest tak duszno w mieszkaniu po południu. Noce też chłodniejsze. Odczuwa się też skracanie się dnia i to słońce nie jest tak uciążliwe. Minusem jest tylko to, że takie duże wahania temperatury w ciągu dnia zwiększają ryzyko przeziębienia.

    1. W mieszkaniu dzisiaj temperatura nie przekroczyła mi 23,5 stopnia, dla mnie to duża różnica bo kilka dni wcześniej dobijała do 25.

    2. Ta różnica to i faktycznie u mnie dała sie odczuć- po kilku pochmurnych dniach, dzisiaj i u mnie sie rozpogodziło i od razu o poranku było ponad 10 stopni chłodniej niż w ciagu dnia (mowa o mojej lokalizacji, , gdzie o 7 rano były 4 stopnie).
      U mnie jednak od czwartku, a u Ciebie pewnie od piątku wracają ciagle chmurzyska a wraz z nimi amplitudy nieprzekraczające 5 stopni.

  12. Około połowy listopada większe ochłodzenie?
    Duże ciepło pozostanie z nami jeszcze na pewno przez 6-7 dni (do 13.11). Do niedawna modele widziały później ewolucję układów w kierunku “strefówki” z dominacją składowej S, a co prolongowałoby nam okres bardzo ciepły także w zakresie 7+ dni. Dzisiaj jednak prognostyczne “wahadło” zaczęło odchylać się kierunku “zimnym”. Przedkłada się to także w spadku średnich realizacji do typowego listopadowego termicznego przedzimia:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw
    Z tym, że z biegiem czasu trend ten może zostać wzmocniony lub osłabiony. Wbrew temu co piszą tu niektórzy, AGW o tym nie “rozstrzygnie” (czytaj: zawsze musi zwyciężać ciepło).

    Kluczowa wydaje się kwestia, czy między niżami napierającymi znad Atlantyku rozwinie się jakiś wyż w chłodnej masie (zasilonej chłodem arktycznym) na N/NE od Polski – jak prognozują to modele w terminie za 8-10 dni? Termin jeszcze dość odległy, ale warto śledzić rozwój sytuacji, bo – tak jak pisałem wcześniej – przerwanie dominacji wyraźnie ciepłych anomalii może być dość niespodziewane. W tym względzie na nic nie zdadzą się sezonówki, czy komentarze w mediach co czeka nas za miesiąc, czy dwa…

    Na razie jednak głównie pytanie na najbliższe godziny i dni brzmi: na ile nasze niebo spowiją stratusy (których to ponownie coraz więcej w prognozach UM), a na ile będziemy mogli cieszyć się jeszcze nie tylko ciepłym, ale i pogodniejszym obliczem jesieni? Stosunkowo mała przestrzeń “zastratusionych” obszarów na SE/S/SW od Polski (skąd mamy adwekcję) daje nadzieję, że w realu będzie częściej/dłużej pogodnie, niż przewiduje model UM:-)

    1. Rozstrzygnie, rozstrzygnie. Zazwyczaj ciepło wygrywa i to przez AGW. Teraz na 90% znowu wygra ciepło bo 9 na 10 przypadków wygrywa. To nie przypadek AGW “macza w tym swoje brudne łapska”

      1. @fku
        A pomińmy stosunkowo wolnozmienny trend klimatyczny – czy bardziej stochastyczny szum pogodowy zawsze jest jednokierunkowy?
        Jeżeli jesteś osobą choć trochę czującą różnice między tymi składowymi to powinieneś zrozumieć, że postawiona tu teza jest mocno przesadzona.

        1. Ocieplenie o 0,3-0,4 st. C na dekadę nie jest wolnozmiennym trendem klimatycznym, porównując to ze zmianami klimatu w dziejach Ziemi i na pewno ma duży wpływ na bieżącą pogodę. Oczywiście nie jest możliwe przyspieszenie ocieplenia na terenie Polski do 5 i więcej stopni w ciągu 10 lat. Na szczęście czekają nas jeszcze mroźne zimy, chłodne i deszczowe lata oraz niestety późnowiosenne i wczesnojesienne przymrozki. Czekam na mroźny i śnieżny grudzień 2018!

          1. Ja tak samo, po tym roku wręcz marzę o takim grudniu. To jest miesiąc w którym najchętniej przyjmuję ujemne anomalie (przeciwieństwem jest tu kwiecień). Plusem grudnia jest to, że nawet duże ujemne anomalie nie muszą koniecznie przynosić strasznych mrozów (ekstremalnie chłodny, w moim regionir najzimniejszy w XXI wieku grudzień 2001 był o średnio 0,6 stopnia cieplejszy od chociażby stycznia 2017, który nie był uciążliwy, poza tymi kilkoma bardzo zimnymi dniami w okolicy Trzech Króli.

          2. Czyli czekasz na znaczne zwiększenie emisji gazów cieplarnianych na najgęściej zaludnionym kontynencie?

          3. STOSUNKOWO wolnozmienny trend klimatyczny

            ->>> Z kontekstu mojej wypowiedzi można chyba wywnioskować, że porównywałem tu obecny trend klimatyczny ze zmiennością bieżących warunków pogodowych (skalą anomalii w obu kierunkach) – a nie obecny trend klimatyczny z tymi sprzed rewolucji przemysłowej.

          4. @PiotrNS
            Ja pamiętam grudzień 2002, w którym było sporo zimniej niż w styczniu 2017. Mimo dodatkowo dawało wycisk, bo wychowałem się w Gdańsku, gdzie zimy są łagodne, a wtedy właśnie wyjechałem na studia do Torunia. Nie pamiętam, by jakaś zima dała mi taki wycisk jak 2002/03, choć pamiętam kilka mroźniejszych styczni.

    1. podobnie było i jest w Krakowie- z jednej strony się martwię, bo w Polsce to miasto może obecnie zaniżać średnią (w porównaniu do września i października, gdzie tam było dość ciepło na tle kraju) :( a z drugiej odczuwam pewną satysfakcję, bo przynajmniej u mnie jest dość “normalnie” w tym cieple- temperatury maksymalne od soboty po dziś dzień wynoszą ok. 15 C, a nie 20 C (akurat, chciałbym żeby w listopadzie była przerwa od ciepła, by wróciło na miesiące zimowe i trzymało się od początku grudnia do końca marca) :(

    2. daj se spokój z tymi gazami cieplarnymi z powodu zimy w New Delhi nie ma takowej zimy a smog przekracza chyba wszelkie granice.
      przekonaliśmy się w październiku cieplutko, słonecznie a smogu co nie miara

      1. taki smog jak był w październiku, to może i niefajny w październiku. Zimą to marzenie, takie “małe” stężenie.
        I cieplutkość tego października należy podstawić w wątpliwość – noce były poniżej 5 stopni, więc ludzie i tak musieli grzać. Ale dużo mniej niż w czasie jakiejkolwiek zimy, zwłaszcza takiej mroźnej.
        Akurat gazy cieplarniane idą w atmosferę przecież niezależnie od tego czy jest inwersja czy nie. Więc nawet jak nie ma smogu, a się grzeje (np przy orkanach lub zawiejach śnieżnych), to efekt cieplarniany się wzmacnia.

    1. Ja nie upieram się przy tym kiedy ono przyjdzie, tylko przy tym, że może stać się to dość raptownie (niespodziewanie), pomimo że ktoś twierdzi, że znowu “wygra” ciepło.
      Na razie duże (jak na listopad) ciepło mamy gwarantowane do ok. 13.11

      1. Lucas. Przyjdzie niespodziewanie na tydzień (pewnie niewiele poniżej normy) , a potem znowu 2 miesiące rekordowego ciepła. Chyba że tak..
        2 Pytania do Ciebie jeśli można. 1. Czy uważasz że grudzień 2010 lub marzec może się powtórzyć? 2. Czy możliwa jest jeszcze zima z wszystkimi miesiącami poniżej normy 1980-2010, co najmniej – 0,5st każdy? Bo lato to wiadomo że nie. Moim zdaniem na oba pytania odpowiedź brzmi nie. A jakie jest Twoje zdanie?

        1. wiem, że nie do mnie pytanie. Ale mam nadzieję, że mogę odpowiedzieć (jeśli nie to proszę usunąć mój komentarz)
          1. Skoro luty i marzec w tym roku przyniosły silną anomalię na minus, mimo dodatniego NAO całą zimę, to tak, jest to możliwe. Niekoniecznie grudzień, może styczeń albo (oby nie) luty. Anomalia grudnia 2010 była dość skrajna, ale grudzień 2001 (dość podobny miesiąc, tylko w mniejszej skali) na spokojnie.
          2. Tu już potrzeba ujemnego NAO, by zimno trzymało dłużej. Więc… odpada w tym roku, ale w 2019/2020 kto wie.

          1. Faktycznie przez większą część lutego NAO było w fazie dodatniej. Do wartości ujemnych spadło dopiero po 25 lutego kiedy była kulminacja największej fali mrozów. Z tego co patrzyłem to od 26 lutego do 18 marca było ujemne NAO.

          2. 12.2001 to jest mój ulubiony grudzień. Cały miesiąc leżało u mnie sporo śniegu i trzymał mróz. Nie był on zwykle wielki choć średnie dobowe miały spadki w pobliże -12. Jedyny wyjątkowo zimny dzień to 13 grudnia kiedy Tmax wyniosła -13,7*C (oficjalny jest z 18:00 poprzedniego dnia).

            Potem ta zima potrzymała jeszcze trochę w styczniu ale nie cały styczeń. Od III dekady wjechała odwilż na bogato z temperaturami znacznie powyżej +10*C. 3 lutego 2002 było u mnie +15,7*C i w styczniu była by to wartość rekordowa o prawie 1 stopień.

            Taką zimę to bym co roku chciał, żeby wjeżdżała w III dekadzie listopada, zdecydowanie trzymała przez 2 miechy bez durnych odwilży, ale jak już odwilż wjedzie to na całego i bez późniejszych powrotów. Pierwsza połowa zimy to zwykle najbardziej smętny okres w roku – największe zachmurzenie, najkrótszy dzień. Wtedy śnieg, mróz i słońce rozjaśnia i się przydaje. W lutym jest lepiej jak już pojawia się przedwiośnie.

        2. Z pewnością w ciągu niespełna 10 lat nie ociepliło się na tyle, abyśmy nie mogli mieć już opcji termicznych bliższych tym z roku 2010, niż z roku 2015 (i większej części 2018). Nie wiem, czy któryś grudzień może przynieść jeszcze anomalię poniżej -5K – ale potencjalnie w ogóle tego nie można wykluczyć. Z drugiej strony jak będziemy mieli anomalię -4/-3K to czy to będzie adekwatne do tez, że AGW będzie “faworyzowało” (niemalże) cały czas ciepło?

          Odnośnie całych zim – tu zgoda, że NAO/AO musiałoby być zdecydowanie częściej na minusie, aby mieć “szanse” na wszystkie miesiące poniżej normy (chociaż -0,5K, ref. 1981-2010). Główny problem polega na tym, że AGW może rozregulowywać rozmaite cykle naturalne (w tym także NAO/AO), ale najprawdopodobniej w taki sposób, że te będą zmieniały się bardziej spontanicznie – w tym dość szybko i nieoczekiwanie mogą przechodzić z fazy dodatniej w ujemną (i odwrotnie).

          W porze ciepłej (zwłaszcza latem) nie dość, że mamy mniejszą wariancję temperatury, to jeszcze spory wzrost usłonecznienia sprawia, że znacznie łatwiej o dodatnie (niż ujemne) anomalie. W porze chłodnej (zwłaszcza zimą) takiej jednoznaczności już nie mamy, a anomalie ujemne mogą być potencjalnie jeszcze niższe niż dodatnie – co dodatkowo zwiększa niepewność przewidywań o tej porze roku.

          1. Grudzień historycznie potrafił przynieść anomalię rzędu -13K więc poniżej -5 jest wciąż możliwe. Poniżej -8 może być już problematyczne, choć i tego wykluczyć nie można (mrozy z przełomu stycznia i lutego 2012 na przykład)

            Już chyba trudnej o zimny rok, bo ten by musiał mieć zimne obydwa “końce”. Jedno zjawisko synoptyczne może spowodować zimne 2 miesiące obok siebie tak jak luty i marzec 2018. Styczeń i grudzień w jednym roczniku nie mają ze sobą żadnej korelacji. W 2010 akurat się tak złożyło że oba były wyjątkowo zimne z anomaliami rzędu -5K, do tego był nieco mniej zimny luty, maj i październik. Podobny był 1996, też lodówa na początku i na końcu, przy czym tam mieliśmy dodatkowo jeszcze niesłychanie zimny lipiec i wrzesień (wrzesień rekordowy po 1951, lipiec najzimniejszy w wieloleciu 1991-2018)

            Obecna zimna ekstrema przy faworyzujących czynnikach (głęboko ujemne NAO i AO) to coś pomiędzy 1996 a 2010. Zdarzy się to raz na 30 lat, a po 2040 może już w ogóle nie uświadczymy roczników chłodniejszych od 2010.

        1. Alternatywą jest Internet. Fakt w nim też znajduje się dużo plugastwa, ale oferuje dużo szerszy wybór. I TVP, jak i TVN manipulują na swój sposób.

  13. żeby nikt nie wypominał błędu modelowi UM na jutro – UM już w najnowszej odsłonie ograniczył zasięg stratusów i to znacznie, zresztą już w porannej odsłonie wyglądało to lepiej. Podobnie było zresztą z 2.11 (wtedy już chyba poranna odsłona z 1.11 odsłoniła od stratusów większą część Polski).
    Czyżbyśmy mieli więc jeszcze jeden w miarę pogodny dzień? Wszystko na to wskazuje. Od piątku już cała Polska szczelnie przykryta chmurami. I to akurat związane już nie z “bardzo niskimi” stratusami”, a prawdopodobnie chmurami związanymi z niżem.

    1. W sobotę niewykluczony jest silniejszy południowy wiatr i znowu powinno się bardziej rozpogodzić. Większe ocieplenie jest prognozowane także na najbliższy poniedziałek.
      Natomiast od kolejnej środy niewykluczone ochłodzenie.

      1. Cieżko tu mowić o jakimś ociepleniu/ochłodzeniu, bo do wtorku ma byc cały czas bardzo ciepło i cały czas podobnie 12-15 w dzień. Mi chodziło nie o spadek temperatury, tylko o powrot przewagi chmur, jaki był wczesniej w dniach 3-5 listopada.

    2. Nawet mimo tego ograniczenia i tak UM zalicza wtopę, bo chmur niskich jest jeszcze mniej niż prognozował w swoich i tak mocno okrojonych już wersjach. Przesadził znacznie ze stratusem nadchodzącym od strony Niemiec.

  14. Chyba po raz pierwszy w prognozach pojawiła się lekko zimowa prognoza, ale ponieważ dotyczy ona końcówki prognozy gfs po 20 listopada to jeszcze wiele może się zmienić.

    1. Te zimowe fusy ok i po 20 listopada są pewnie powiązane ze spadkiem NAO na wartości ujemne i za którym jest większość wiązek.

      1. Nie przejmowałbym się prognozowanym spadkiem wartości NAO. Większość takich spadków trwa do dwóch tygodni. Oczywiście gdyby było inaczej to możemy mieć zimną zimę, ale jak może pamiętacie prognozowałem dodatnie NAO tej zimy.

    2. Czyżby “stery” miały stopniowo przejmować jednak wyże kontynentalne, ew. skandynawskie? Taki jest przynajmniej obecny główny trend prognostyczny na dni po 13.11.

      1. oczywiste było, ze ten, nomen omen, chory układ nie bedzie trwać wiecznie i ciepło sie po pewnym czasie skończy.

        1. @kmroz
          O to już nie jesteś za wysokimi anomaliami w miesiącach półrocza chłodnego jak kiedyś pisałeś? Znudziły Ci się?

          1. I po co te złośliwości?
            Fakt jest faktem, to co sie dzieje od 30.10 to przegięcie. Gdyby cos takiego było pierwszy, moze drugi raz w tym roku to spoko, ale tego już za dużo. Co za dużo to niezdrowo.

          2. @kmroz
            Nie uważam to za złośliwości. To rozumiem, że teraz jesteś za “normą” i temperaturami poniżej normy, bo ma dość “ekstremów”, tak?

          3. Naprawdę już nie mam ochoty mówić o swoich preferencjach. Uważam, że dobrze jakby przyszedł przynajmniej jeden ruchomy miesiąc z temperaturą w pobliżu normy. Ostatni taki mieliśmy przecież dość dawno (22.06-21.07). I tyle.
            Za temperaturami poniżej normy w przewadze na pewno nie jestem- przynajmniej przed majem/czerwcem.

          4. Należy się cieszyć że to co jest od 30.09 dzieje się o tej porze roku, a nie w lipcu czy sierpniu… chcociaz prędzej czy później i latem tak się stanie.

          5. Chyba od 30.10
            Latem przy takiej ilości chmur nie byłoby bardzo zle. Konwekcja by ruszyła i by ograniczyła.

          6. Oczywiście 30.10. Myslę że na południowym wschodzie byłaby 40, u mnie dzisiaj pierwszy dzień z większą ilością mgieł, od poniedziałku do wczoraj całe dnie słonecznie

          7. @mat
            Latem przy takim napływie wcale nie SE Polski byłby najcieplejszy, lecz niziny. Nie byłoby w ogóle stratusów, rozkład temperatur byłby nieco innym. Wg. mnie najbardziej predysponowany do 40C byłby Tarnów.

  15. Z tym ochłodzeniem od połowy przyszłego tygodnia jeszcze bym poczekał. Mimo że wiele na to wskazuje to jeszcze nic pewnego. Przypomnę że jeszcze dwa dni temu w tym czasie prognozowano kolejną falę bardzo dużego ciepła.

    1. “Z tym ochłodzeniem od połowy przyszłego tygodnia jeszcze bym poczekał”
      z ogłoszeniem tego ja bym nie czekał. Od 13,14 listopada przedzimie;
      a od 22, 23 XI spore prawdopodobieństwo zakosztowania zimy.

    2. Wygląda na to, że duże ciepło utrzyma się z nami do 13.11, a później jakaś zmiana ku bardziej zaawansowanej (późnej) jesieni, a może i nawet (lekkiej) zimie nastąpi. Niewiadomą jest natomiast jak szybko będzie to postępowało i czy już w miarę monotonicznie, czy też jeszcze z jakimiś cieplejszymi przerywnikami. Ale zmianę ku więcej niż symbolicznemu ochłodzeniu po 13.11 już widać.

      1. Będzie pewnie tak jak pisałem poniżej. Nim ono się rozpocznie modele będą widziały jego koniec.

        1. No tak. I każdy już miesiąc będzie kończył się anomalią co najmniej +1,5/+5K (ref. 1981-2010)…
          Tyle tylko, że jak ktoś w coś takiego “wierzy” to tak jakby wierzył np. w to, że życie ludzkie da się tak nagle wydłużyć do Tavg ponad 100 lat…

          1. Musi przyjść konkretne ochłodzenie i jakiś miesiąc z ujemną (nawet niewielką) anomalią bo nie tylko Tutaj ludzie obawiają się ,że co roku na terenie Polski ocieplać się będą wszystkie miesiące ,a każdy kolejny rok będzie około stopnia cieplejszy od poprzedniego?! Są obawy , że to początek katastrofy klimatycznej akurat na terenie środkowej Europy (uruchomiły się tajemne sprzężenia zwrotne?) !? Próby zdemontowania tego są mało wiarygodne na razie bo bardzo ciepło jak na listopad jest dalej ,chociaż dzisiaj rano w Rudzie śląskiej było tylko + 3 stopnie ,po południu 14,5 stopnia C. Ulegają tej panice nawet ludzie zajmujący się na co dzień ekologią i przeciwdziałaniem AGW.

          2. @oliver57 ja czekam na miesiac z konkretnie wilgitniejszy I to nie jeden. Tak by z 200 300 procent normy u mnie spadlo. Inaczej bedzie nieweseolo na wiosne 2019

    3. no modele coraz bardziej skłonne ku dużemu ochłodzeniu, ale zobaczymy co z tego wyniknie tymczasem u mnie znacznie chłodniej o poranku niż prognozowały to modele i nie tylko u mnie.

      1. @daniel
        Nic nowego. Jeśli są warunki do spadku, to zawsze tak jest. Na 20 stacjach SYNOP (a w sumie jest ich 70-80) zanotowano 1-2 stopni.

      2. Ha,ha ochłodzenie do okolic normy 1950-1980, pewnie i tak się z tego wycofają. Nawet na nie nie patrzę, bo nie ma sensu. Może dopiero jak przez tydzień będą tak pokazywać i zawsze do końca prognozy. A będzie pewnie tak że już za chwilę oglosza koniec ochłodzenia i potem znowu ekstremalne ciepło. Ochłodzenie zamknie się w 3-5 dniach i średnio w normie i spadnie troszkę deszczu. Potem znowu 5-10 stopni plusowej anomalii…

        1. jak sam widzisz w pogodzie dużo można się spodziewać zwłaszcza w tym roku, natura ma za nic superkomputery i wielką naukę i burzy prognozy wielu, tym ciekawsza jest prognoza która w końcu może być skłonna do większych anomalii ujemnych, czemu nie?

        2. a co do deszczu to jestem bardzo zadowolony z ilości i długości opadów na przełomie miesięcy u mnie, a w końcu wyżowa pogoda może puścić
          i być bardziej wilgotna.

        3. weź już przestań…. ja w styczniu myślałem, że moim regionie rozpoczyna się epoka ciemnicy go każdy kolejny miesiąc był coraz bardziej pochmurny aż do całkowitego braku słońca, tu nagle od marca przyszedł szok i teraz nawet listopad wbrew prognozom jest bardzo słoneczny, wiec i ochłodzenie czy też zmiana trendu przyjdzie pewnie bardzo gwałtownie.

          1. @kmroz Może i była ciepła ale nie dało się tego w ogóle odczuć. W tym roku jest zupełnie inaczej.

          2. Heh? Już gorzej jak rok temu do 20 lutego to nie będzie bo się nie da najzwyczajniej w świecie :D

  16. Niektórym chyba panika już wchodzi za mocno. To ciepło które obecnie mamy nie jest przecież niczym szczególnie rzadko spotykanym (poza tymi rekordami gdzieś na zadupiu gdzie prawie nikt nie mieszka, a gdzie akurat powstały idealne warunki do rekordu). Nie wiem czy takiego rekordu wspomaganego fenem nie powinniśmy traktować podobnie, co rekordów mrozu w mrozowiskach. Na nizinach przecież 25 stopni w listopadzie to coś co jest po prostu niemożliwe. Podobnie jak -40 w zimie.

    W roku 2014 i 2015 miałem podobne początki listopada co obecnie, temperatury stale kręciły się w przedziale 12-19 stopni w dzień i było sporo pogodnego nieba. Ładna i ciepła pogoda była do połowy miesiąca. W 2015 roku dopiero 21 listopada trwale spadło do jednocyfrowych wartości za dnia. W 2014 stało się to ok. 14 listopada.

    Czasami czytając te posty mam wrażenie, żebyście chcieli to, co było w 2016 co roku. Czyli dominacja <10 za dnia już od 5 października i słońce raz w tygodniu. Na szczęście to był wybryk natury raz na kilka(naście?) lat, normalnie tak na pewno nie jest. W tym roku trwały spadek do wartości poniżej 10C w dzień też nastąpi około połowy listopada, czyli podobnie co 2014 i 2015.

    1. Ja też nie rozumiem tych zachwytów. W łódzkiem takie początki listopada też się trafiały. Np. w 2010, a co się działo pod koniec miesiąca to lepiej nie mówić…

  17. Już któryś raz w tym sezonie synoptyk ICM w dzisiejszym komentarzu powtarza swój ulubiony przymiotnik w przypadkach pogody takiej jak dzisiejsza, cytuję:
    “Jeszcze dzisiaj po zaniku mgieł darowany, późnojesienny ciepły i słoneczny dzień”.
    Ciekawe, ile jeszcze takich “darów” otrzymamy tej jesieni, bo jak do tej pory jest ich całkiem sporo, nawet jakby więcej, niż “niedarów”.

        1. Mnie zupełnie nie dziwi zadowolenie ze słonecznego listopada. To przecież “oczywista oczywistość” w naszych warunkach. Poza tym komentarze synoptyków ICM (zwłaszcza pana Ostrowskiego) pisane są na ile to możliwe, “lekkim piórem” do przeciętnego odbiorcy.

          1. Powtarzając określenie “darowane” jako ocenę pogodnych, ciepłych dni tegorocznej jesieni, Synoptyk wyraża – w sensie klimatycznym – lekceważenie samego faktu, że te dni występują (a przynajmniej sprawia takie wrażenie). Sugerując, że jest to jakiś spadły z niebios “prezent”, nie mający związku z ewolucją klimatu, ani w ogóle z niczym istotnym. Nie zgadzam się z takim podejściem, bo uważam że jest to znamienny fakt, wskazujący na kontynuację, a nawet intensyfikację trwającej tendencji ocieplenia naszego klimatu.

    1. Jak sądzę nie chodziło tu już o sam fakt “luźniejszego pióra” – a co urozmaica raczej wpis – a raczej o to jak długi mamy już ten “darowany” okres cieplejszej, pogodniejszej i spokojniejszej wersji jesieni (co mnie akurat nie martwi).

  18. Wczoraj miał byc u mnie stratus-a on ustąpił wcześnie rano i niemal cały dzień było słońce, dzisiaj jest podobnie i cieplutko 12 stopni.

    1. W Warszawie – wbrew prognozom UM (zwłaszcza sprzed 24+h) – dzisiaj pogodny spokojny i ciepły listopadowy dzień (z Tmax ok. 15°C). Zwłaszcza jak na ten okres roku na pogodę trudno narzekać:-)

    2. I już niestety nic nie wskazuje, by kolejny dzień szybko tam nastąpił. W stolicy już nachodzą chmury i następna szansa na słońce w niedziele. A na Podlasiu i ogółem północy już z tego co widze totalna ciemnica, nawet ten zapowiadany zimny wyż po 14 tym nie jest jakis wybitnie słoneczny.

      1. 2 lata temu rozpoczynał się zimowy epizod. Więc, czy obecne wartości to jak na listopad aż takie chłody…?

  19. Mam pytanie na temat usłonecznienia na niektórych stacjach: w Tarnowie,Nowym Sączu, Lesku, Krośnie i Sulejowie – zwłaszcza z lat 2016-2017. Czy jego pomiar na tych stacjach jest wiarygodny? Widzę spore odstawanie od reszty kraju. Duże różnice zwłaszcza między pobliskimi Łodzią a Sulejowem trochę spokoju mi nie dają. Problem w tym, że wszystkie stacje pokazujące usłonecznienie w Polsce SE mocno odstają, więc ciężko mi to, nie mając dostępu do szczegółowych danych jakoś sensownie zweryfikować- być może tam faktycznie te dwa roczniki były wyraźnie pogodniejsze niż w reszcie kraju. Natomiast ten Sulejów to mnie już bardzo dziwi – zwłaszcza, że w 2018 roku i przed 2016 tak absolutnie nie odstawał.
    Z tego co zauważyłem, to tamte stacje w tamtych latach nie posiadały obserwatora (brak ikonek na ogimecie), a od tego roku powrócił – może to z tym ma związek?

    1. @kmroz

      Generalnie usłonecznienie to przestarzały parametr, mierzony za pomocą dwóch (co najmniej) rodzajów przyrządów mierzących zupełnie o innego (inny próg dolny “obecności słońca”). Szczerze radzę omijać to wielkim kołem.

      PS. Tu o tym więcej pisałem:
      https://meteomodel.pl/BLOG/polska-terminologia-meteorologiczna-dotyczaca-promieniowania-slonecznego-bagno-absolutne/

      Ogólnie “sunshine duration” (tak to się nazywa po angielsku) to nie jest parametr jaki często spotyka się w artykułach naukowych z lepszych czasopism. Raczej bardzo rzadko (jeśli nie liczyć Chin – nie wiem czemu).

      1. zdaje sobie sprawę, że nie jest to łatwy pomiar i obserwując go w skali przynajmniej naszego kraju, dostrzegam sporo w nim sporo różnych tzw. błędów grubych. Normalnie dość łatwo je wychwycić (Warszawa, Olsztyn, Rzeszów np), ale tutaj duże odstawanie widać w skali całej SE części kraju od Sandomierza i Tarnowa po stacje pogórza karpackiego. Więc po prostu zastanawiam się, czy to odstawanie wynikające z innego PROGU, czy jednak po prostu tam faktycznie było DUŻO ładniej.
        To co przeczytałem w Twoim artykule – niestety. Dobrowolność tego pomiaru (przede wszystkim próg heliograficzny dowolny, odbijanie się od chmur światła, ogółem mnóstwo niezdefiniowanych jednoznacznie wytycznych) – DRAMAT. Dla mnie parametr ten jest szalenie ważny (nie ukrywam) i obserwuje go już od wielu miesięcy, jednak im dalej się w to zagłębiam, tym więcej widzę tego typu “błędów grubych” – to co opisałem w moim wpisie to tylko jeden z wielu zauważonych przykładów. Jednak w większości przypadków nie widać jakichś dużych nieścisłości i mam wrażenie, że większość stacji (jednak nie przez cały okres!) stosuje podobne progi i podobne wytyczne. W wychwytaniu tego typu błędów bardzo pomocne są Wasze tabelki średnich i sum miesięcznych, bo w skali jednego, czy kilku dni ciężko wychwycić błędy, a w skali miesiąca czy roku już dużo łatwiej. Niestety, faktem jest, że ten pomiar naukowo nie ma dużego znaczenia ze względu na NIEZDEFINIOWANIE. Jeszcze gorszy jest chyba pomiar średniego zachmurzenia – on, to z jakiegoś powodu na każdej stacji wygląda inaczej, w dodatku ewidentnie zmienia się z biegiem lat. Pomijam już fakt, że niegroźnego cirrusa czy cirrostratusa traktuje nomen omen tak samo jak chmury piętra niskiego (połać nieba pokryta chmurami, to pokryta – nieważne jakimi).
        Podsumowując: Zgadzam się. Bagno. To pytanie, które tutaj zadałem jest jednym z setek, które powstały podczas mojego amatorskiego badania tego parametru na różnych stacjach kraju.

        1. Zachmurzenie ze stacji to jeszcze gorzej bo to właściwie pomiar subiektywny. Obcerwator patrzy na niebo i zapisuje np. 5/8. Tak, na oko.

          Nie dziwią mnie wcale sztuczne trendy zachmurzenia bo obserwatorzy sprzed 30 lat nie szkolą obserwatorów obecnych.

          1. Wiem, to jest istna żenada – wystarczy spojrzeć na tabelki z tego portalu, a jeszcze lepiej porównać różne stacje ze sobą ;)
            Aż mi wstyd, że kiedyś użyłem tego pomiaru jako argument w dyskusji z @Ben W-wa

      2. Dodam jeszcze, że usłonecznienie jest pogrobowcem czasów gdy meteorologia była nauką opisową. Teraz meteorologia jest właściwe częścią fizyki atmosfery, czyli nauką oparta o obliczenia. Nasłonecznienie jest cenną daną bo to cześć bilansu energetycznego. Usłonecznienie natomiast ma jakąkolwiek wartość dopiero gdy zamienimy je na nasłonecznienie przy pomocy przybliżonego wzoru. Czyli niewielką.

        W dodatku zmieniające się metody pomiaru usłonecznienia i subiektywność pomiarów zachmurzenia sprawia, że nie używa się się ich prawie w pracach próbujących badać trendy klimatyczne. Jedyne w miarę wiarygodne dane o zachmurzeniu to dane satelitarne, a i one mają problemy (np. zmiany orbit satelitów powodują pozorne zmiany w zachmurzeniu przez inny kąt zenitalny obserwacji). Dlatego nawet prace oparte o dane satelitarne dają dla Europe sprzeczne (tzn.odwrotne) trendy zachmurzenia! [1]

        [1] Pokazuje to ślicznie Rys. 1 w pracy Norris i inni, 2016, Evidence for climate change in the satellite cloud record, Nature, https://doi.org/10.1038/nature18273

  20. W III dekadzie dekadzie już widać zimową pogodę z całodobowym mrozem. Prognozy stają się coraz zimniejsze. W miarę stabilne są prognozy do ok 20 listopada i tu zimowych klimatów jeszcze nie widać. III dekada może zniweczyć szanse na rekord listopada a nawet na bardzo ciepły listopad. Wszystko zależy od tego jak silne będzie ochłodzenie a także czy w ogóle te prognozy się sprawdzą. Zresztą tak naprawdę narazie w górę ten listopad ciągnie S, SE Polski bo na N a szczególnie na NE anomalie dodatnie nie są już tak duże. Różnie jeszcze może być a modele mogą się jeszcze wycofać z tego silnego ochłodzenia. Narazie właściwie nigdzie nie ma natwet ujemnych temperatury w nocy.

    1. jeśli prognozy modeli się sprawdzą, to o rekordzie listopada można bardzo, naprawdę bardzo, zapomnieć. Ba, spory problem będzie by zapisał się w “wyższej” połowie obecnego wieku, wszak od 2001 roku mieliśmy aż za dużo bardzo ciepłych listopadów. Niemniej, tak odległe prognozy to nadal fusy – na razie jedno pewne to spora zmiana cyrkulacji od 14.11, która jednak nie zapewni nam od razu silnego ochłodzenia, a raczej temperatury w okolicach norm.

      1. “wszak od 2001 roku mieliśmy aż za dużo bardzo ciepłych listopadów.”

        Raczej od 2008 roku (z ciepłym “rodzynkiem” w 2006)

        1. Te listopady z lat 2002, 2003 oraz 2004 to chyba miały takie anomalie jak te z lat 2016 i 2017 – a te dwa poprzednie listopady były przez wielu z nas uznawane za przeciętne.
          Nie wiem, może się mylę, bo piszę teraz z pamięci – muszę sprawdzić klasyfikację termiczną

          1. listopad 2002 +0.98K
            listopad 2003 +1.97K (czołówka!)
            listopad 2004 +0.44K
            Z tej grupy tylko listopad 2004 można uznać za “niewyraźnie” ciepłego

            zestawianie listopadów 2016 i 2017 ze sobą to jednak błąd: listopad 2016 miał -0.12K i był piątym najbardziej zimnym w tym wieku. Listopad 2017 miał za to, aż +1.40K, więc to była naprawdę wyraźna anomalia. Zeszłoroczny listopad charakteryzował się brakiem silnych ociepleń (na południu około 15 stopni było tylko przez 1-2 dni na początku miesiąca, w innych regionach w ogole), ale tak naprawde przez 80% miesiaca było powyżej normy, co przyczyniło się do tak wyraźnej anomalii. Zabrakło tutaj jakichkolwiek wyraźnie mroźno-zimowych epizodów, które występują niemal co roku w listopadzie – ostatnim listopadem pozbawionym tego był 2012, który podobnie jak ten z 2017 odczuwalnie mógł się wydać chłodny, a był naprawdę bardzo ciepły

          2. @kmroz czyli po prostu jednostajna późnojesienna aura, wysokie temperatury w nocy wyrabiają anomalię dodatnią. W listopadzie noc stanowi jakieś 60% doby, a słońca w dzień jest tyle co nic, więc ciepłe noce są w tym miesiącu ważniejsze niż tmax w dzień.

    2. Jak na razie w realnym terminie jakiegoś wielkiego ochłodzenia nie widać, także póki co można spać spokojnie. Martwi jedynie prognozowane zachmurzenie, najbliższe 3 dni z pełnym zachmurzeniem w rejonie Gdańska.

    3. Już 13.11, gdy w Polsce będziemy notowali za dnia jeszcze nieco poniżej/powyżej 15°C, to w rejonie Moskwy będzie panował już całodobowy mróz.
      A z dalszych prognoz wynika, że kolejny wyż W-europejski (jaki utworzy się 14.11) może być zalążkiem do przesuwania się mroźnej strefy coraz bardziej na W. Zobaczymy co z tego wyniknie (?). Coś przeczuwam, że trend termiczny w listopadzie w tym roku będzie odwrotny do tego z roku 2016 – czyli II połowa miesiąca przyniesie dużo niższe anomalie (a tym bardziej temperaturę bezwzględną) niż I połowa.

      1. Tak, tak takie gadanie co roku od 2014, a za chwilę się okaże że ochlodzi się na chwilę i wróci duże ciepło

        1. @fku
          Podaj mi jeden rzeczowy powód, dla którego należałoby przyjąć, że pory chłodne (sezony zimowe) nie mogą być już chłodniejsze niż w rocznikach 2014-2018?

          1. w 2013/14 zimą chłód był (20.01-2.02, bardzo silny)
            w 2014/15 również się pojawił (20.11-10.12)
            w 2015/16 tuż po skrajnie ciepłych świętach (29.12-23.01)
            w 2016/17 6 tygodni z przewagą zimna (1.01-14.02), poza tym bardzo zimne pierwsze połowy października i lisotpada
            w 2017/18 także nie zabrakło – dość zimno było już w połowie stycznia, a potem od początku lutego do końća marca przeważały mocno ujemne anomalie

            Daj jeden powód, dla którego coś takiego nie miałoby się pojawić w tym roku – skoro nawet w tych najcieplejszych zimach się pojawiało.

          2. Mogą być chłodniejsze ale bardzo niewiele. Jest to jednak coraz mniej prawdopodobne patrząc jak klimat w Polsce wariuje.

          3. Jeśli chodzi o zimę 2014/2015 to zapomniałeś o epizodzie zimowym 26-31 grudnia 2014 r. O ile się nie myle to był najsilniejszy epizod zimowy w całej zimie 2014/2015 bo w styczniu i w lutym 2015 nie było sroższego epizodu zimowego.

          4. @fku
            Widzę, że masz duży problem z:
            1) rozróżnieniem znacznie bardziej stochastycznego “szumu” pogodowego od klimatycznego trendu zmian temperatury,
            2) zrozumieniem, że w porze chłodnej zakres zmian w kierunku ujemnych anomalii wyraźnie rośnie w porównaniu z porą ciepłą.

            Średnia anomalia za miesiące od kwietnia do ok. połowy listopada wyniesie +2,5/+3K (!), ref. 1981-2010. Tych 7-8 miesięcy, a nawet i ostatnich ok. 5 lat stanowi zdecydowanie za krótki okres do wysuwania (tylko na ich podstawie) wniosków nt. szybkości zmian oraz nowych standardów klimatycznych.

          5. @zbigniew – mi chodziło o dłuższe niż kilkudniowe okresy silnego zimna – trwające przynajmniej z połowe miesiąca.

          6. Nawet w zimach 2006/7 i 2007/8 były epizody z mrozem i śniegiem. Zima w całości jesienno-przedwiosenna u nas jest w zasadzie niemożliwa. 4-5 miesięcy potencjału to za dużo.

            Jakby rekordowa pora ciepła w tym roku była porą chłodną, to fale mrozów mielibyśmy pod koniec czerwca i na początku lipca, słabszą w sierpniu i dość silną pod koniec września. Opady śniegu w większej skali notowano by w połowie maja i w połowie lipca. To były jednostajne ulewy przez cały dzień, coś czego np. w ogóle nie było latem 2017 u mnie.

            Podczas bardzo ciepłych zim całodobowych mrozów nie ma wiele, ale jednak jakieś tam są.

          7. Przede wszystkim taki rozkład baryczny jak często miał miejsce latem, zimą oznaczałby co najmniej w połowie ujemne anomalie, okresowo rzędu -10K.

        2. Zresztą na razie koncentrujemy się tylko na trendzie zmian w II dekadzie listopada, a nie od razu na całym sezonie zimowym.

    4. To jak spadnie anomalia listopada to zależy od intensywności tego incydentu zimowego który pojawia się już od kilku odsłon w fusach na III dekadę listopadę.
      Jakoś w 2014 czy w 2010 był dość mocny incydent zimowy w III dekadzie listopada a mimo to listopad zapisał się jako bardzo ciepły.

      1. Wtedy te incydenty pojawiły się po 25 listopada i były za krótkie żeby zmienić oblicze listopada 2010 i 2014, ale gdyby nie one to zarówno listopad 2010 jak i listopad 2014 mogłyby być blisko lub rekordowo ciepłe. W tym roku lekko zimowo ma się już robić od 21 listopada wg prognoz tzn w części Polski ma być lekka zima a w cześci przedzimie. Czy się w tym temacie czy nie zobaczymy bo rzeczywistość już wiele razy zaskakiwała.

  21. Prognozy coraz częściej za wyraźniejszym ochłodzeniem około połowy miesiąca – z ewolucją ku przedzimiu i zimie. Związane byłoby to z rozwojem chłodnych (a wręcz już mroźnych) wyżów w Europie N/C/E i ewentualnie niżem “nurkującym” na SE.
    Wiem, wiem – to nie jest jeszcze pewne. Ale jednak trend prognostyczny jest już dość wyraźny.

  22. Z tą zimką w III dekadzie listopada radziłbym się wstrzymać, nie ma nawet jeszcze drugiej dekady.

  23. Na razie nie ma co jakiejś zimy w listopadzie wypatrywać. Niech se przyjdzie w grudniu, od 6 lat nie było porządniejszej zimy w grudniu oprócz jakichś krótkich podryg w 2014 i 2016. Na wundndergroundzie mam prognozę że do 13.11 ciepło (do 17 stopni) i przeważnie bezopadowo, potem chłodniej i nadal bezopadowo. Temp w dzień rzędu 10C, w nocy przymrozki. Czyli do zimy daleko, bardziej będzie to stratusowa późna jesień.

      1. O tak, jest listopad więc Atlantyk mógłby się przebudzić. Słońca w tym roku i tak było naprawdę dużo, przynajmniej w Polsce zachodniej.
        Choć obecna pogoda mi nie przeszkadza, mimo całkowitego zachmurzenia jest dosyć ciepło. W 2015 roku taka ponura jesień zaatakowała już w 2 tygodniu października.

        1. w 2015 to akurat była w miarę dobra pogoda do połowy listopada, pomijając epizod przedzimowy w połowie października. To w 2016 brzydota wjechała na całego już ok. 5 października, a rekordzistą tutaj będzie 2017 – od 2 września zaawansowana jesień. A zimą dalej jesień. Pora chłodna 2017/8 to najgorsza, najbardziej przeciągająca się pora chłodna jaką pamiętam.

          1. W 2015 to jedynie na okres 12-21 października na jesieni można było narzekać :)
            Listopad i grudzień oczywiście “piękne” nie były, ale duzo ładniejsze niż zwykle. A nawet jak bylo brzydko, to przynajmniej w miarę/ bardzo ciepło.

    1. Ale według najnowszych prognoz po 20 listopada może przyjść zima. Ale jak na razie, to tylko fusy – jednak wiązki ensembles też lecą na łeb i szyję

  24. Gdzie wy tą zimę widziecie ? Ja widzę temperatury 13-15 stopni i słonecznie w końcówce prognozy GFS….. I tak dalej podtrzymuje to, że wszelkie ochłodzenie w najbliższych aktualkach zostaną wycofane.

    1. Po 22 listopada widać było zimę, choć akurat prognoza z odsłony 06z jest już cieplejsza – zamiast zimy widać w niej przedzimie

    2. Ja to już wiem z autopsji, że jak będę się nastawiał na zimę (uściślając zimową zimę) to ona będzie się ociągała z nadejściem. Ale jak zacznę myśleć jak Ty (w tym wpisie) to ona zaskoczy…

      PS.
      Dzisiaj na C Mazowszu spora mgła + stratus. A temperatura za dnia średnio 5-6 st. niższa niż wynikało to z prognoz modeli innych niż UM….

      1. Mysle, ze na razie nie warto nastawiać sie na termiczna zimę (chociaż szanse jej epizodu po 20.11 juz jest spora), ani także na to co fantazjuje @wombel, tylko na przewage takiej pogody jak dzisiaj w Warszawie- czyli z duża wilgotnością powietrza, ale bez większych opadów , zgniłej, ponurej , smogowej z temperaturami 5-10 stopni. Nic nowego, “ulubiony” typ pogody listopada.

        1. Od tego nie niestety nigdy “uciekniemy” (i to w niemałych ilościach) – bez względu na to w jakim stopniu zimowa będzie zima…

  25. Mnie niepokoi chyba bardziej niż odwlekające się ochłodzenie, dalszy niedobór opadów. Oczywiście teraz nie są one tak konieczne, ale jeśli miesiące zimowe nie odrobią niedoboru wody w glebie i rzekach, to na wiosnę 2019 będzie bardzo kiepsko. Ta nieregularność opadów jest bardzo niepokojąca i utrzymuje się w zasadzie od początku roku.

  26. Nie wiem czy pamiętacie, ale dokładnie na NE 9 listopada pojawił się pierwszy – i to dość poważny – atak zimy ;-) i tak było przez tydzień – biało, temp. w okolicach zera ;) 11.11 przypominał 11.01

  27. W okolicach Tarnobrzega wszelkie prognozy “poległy” jeśli chodzi o temperaturę. W sumie nic dziwnego, bo prognozowanie mgły jest pewnie trudne dla modeli numerycznych. W tej chwili widzialność u mnie poniżej 100 metrów. Nie zazdroszczę kierowcom.

      1. W listopadzie to już swojego rodzaju tradycja. 3-4 dni słoneczne dni pod rząd to coś niespotykanego przynajmniej tu na Mazowszu. Mgły i stratusy występują co roku w listopadzie, dlatego też trudno liczyć na bardzo dobrą pogodę nawet jak mamy wyż. Już chyba nawet grudniu nie ma średnio tyle mglistych dni co w listopadzie, dlatego ten miesiąc uważam pogodowo z najgorszy. Trudno mi sobie przypomnieć listopad który miałby wiele dni słonecznych. A to że jakość powietrza pogarsza się znacząco podczas takiej pogody to już “zasługa” ludzi.

        1. @anonim – dlatego bardzo mnie cieszył pierwszy tydzień listopada w moich stronach. Słoneczna, piękna po prostu pogoda. Trochę tych polskich listopadów pamiętam. Na temat zanieczyszczeń nie chcę pisać – chyba najgorsze są małe miasteczka. Tutaj ciągle ludzie palą czym popadnie.

    1. Jeżeli mówiąc o ochłodzeniu ktoś ma na myśli od razu co najmniej ok. -10°C to zgadzam się, że na razie jego nie widać:-)

  28. Przydałby się taki układ jak 30.10 na dłuższy czas, byłoby cieplej, więcej Słońca i bez smogu.

    1. Nie jest możliwe, aby same czynniki lokalne (w tym cyrkulacja) na trwale utrzymywały nam anomalie jakie mamy średnio od kwietnia b.r. (a tym bardziej wyższe) bez jeszcze bardziej drastycznego wzrostu anomalii globalnej.
      Wiadomo, że na tle stochastyczności zmian pogodowych, takie sytuacje jak 30.10 będą tylko przejściowe – zwłaszcza, że były one ekstremalnie ciepłe (jak ten okres roku).

  29. Przydałoby się aby ruszył Atlantyk z cyrkulacją strefową zmienną pogodą (jeśli chodzi o zachmurzenie) z niezbyt silnym wiatrem aby przewiał smog i żeby nie tworzyły się gęste mgłu radiacyjne jak dzisiaj czy wczoraj.
    No niestety mgły to jedne z “uroków” wyżowej bezwietrznej pogody w listopadzie.

  30. UM po raz kolejny tej jesieni przesadził z prognozą stratusów. Najpierw stratusowy miał być już czwartek i to niemal w całej Polsce, ale kilkanaście godzin wcześniej się z tego wycofał, choć nawet w tych ostatnich środowych odsłonach przesadził z zasięgiem. W piątek cały kraj miał być pod stratusami – w rzeczywistości było to ok. 60-65% powierzchni. Stratusowa miała być także sobota, a już od rana widać, że w znacznej części kraju stratus albo już ustąpił, albo stanie się to przed południem. W kontekście zachmurzenia, w tym stratusów, lepiej tej jesieni sprawuje się ECMWF.

    1. Tendencja do zaniku stratusów powinna być stopniowa w kilku kolejnych dniach – do ok. 13.11, kiedy ma być najcieplej w II dekadzie listopada. Z tym, że – nawet w bardziej optymistycznym scenariuszu – przeważać będzie zachmurzenie zmienne.

      Potem jednak zanosi się na rozwój w przewadze już raczej “zgniłego” wyżu jaki uformuje się na W od Polski ze skłonnością do łączenia się z wyżem kontynentalnym. Po trosze przerabialiśmy to już w weekend 03-04.11. Tyle tylko, że teraz może potrwać to dłużej, bo nie widać szans jak pojawienie się gradientu ciśnienia z adwekcją z SE/S (jak wówczas). Wprost przeciwnie, modele podtrzymują dalsze ochłodzenie po weekendzie 17-18.11, pewnie już z trwalszym przedzimiem, a może i pierwszą odsłoną zimy…(?)

      Na razie jednak – mając na względzie, że UM nie zawsze jest “jedyną słuszną wyrocznią” – czekamy na jakieś miłe pogodniejsze niespodzianki, których w listopadzie nigdy za dużo:-)

      1. Mi, po tym chorym roku to już rzygać się chce na samo słowo słońce ale co tam… Ale z tymi niespodziankami to przesadziłeś. Niespodzianka to by była jakby nie było pogodnie…

        1. Dla mnie każde słońce od listopada do stycznia, niezależnie od “chorości” roku jest bardzo miłą niespodzianką. Niestety dzisiaj chyba się na nią u mnie nie zanosi.

          1. @kmroz
            Nie zanosi się? To, że UM widzi cały dzień chmury dziś w Warszawie to niewiele jeszcze znaczy – na sat24 już widać, że strefa rozpogodzeń jest już tuż tuż od stolicy. Jeszcze przed południem powinno być pogodnie u was.

          2. Tylko jakbys nie zauważył, to oprócz strefy chmur niskich, ktore faktycznie sie dość szybko odsuwają na wschód, to pod nimi znajduje sie strefa jeszcze niższych chmur – obejmująca duża czesc Polski zachodniej, północnej, a także- jak widać- wschodniej (w tym Mazowsze)- a ta strefa jest niemal zupełnie nieruchoma.
            Dopóki panowały te wyszsze chmury, to cieżko było to dostrzec.

        2. Osobiście wolałbym mniej Słońca już w porze ciepłej w przyszłym roku (ale nie dużo mniej…), niż w miesiącach, w których normą jest średnia 1-2h na dobę. To przecież niemalże nic – zważywszy na +/-16h w skali doby zupełnej ciemnicy!

          1. A dla mnie fajnie jest sobie właśnie pochodzić/pobiegać po lesie (a robię to codziennie) i nie widzieć tego słońca.

          2. No i nawet w takim grudniu 2015 połowa dni taka jest (bez słońca, lub z ilością śladowa) . Wiec nie wiem w czym masz problem. Można narzekać na nadmir słońca w porze cieplej, ale chlodnej??? Na tak mikre ilości słońca, ktore w dodatku jest jak to FKP mówi “słaba lampką” to chyba tylko osoby z alergia na światło mogą narzekać.

          3. @fku
            Przecież masz średnio 6-7h za dnia z okresami bez Słońca. Nie wspominając o totalnej nocnej ciemnicy przez 15-16h na dobę. Czasu do biegania przy pochmurnym niebie i/lub zupełnie po ciemku zanadto!
            Problemem jest coraz większa nierównomierność opadów, czy potencjalnie większe/dłuższe fale upału/tropiku latem, ale “zbyt duża” ilość Słońca w porze chłodnej, zwłaszcza w miesiącach XI-XII-I (przy naszych ponurych normach) tego nie jestem w stanie zupełnie pojąć…???

          4. Nie wiem czy to alergia ale w tym roku promienie słoneczne działają mi na nerwy

          5. Życzę Ci takiego usłonecznienia jak na Podlasiu porą chłodną 2017.2018. Może by Ci pasowało :) Grudzień 1969 też był pod tym względem super.

          6. Albo takiego jak w Suwałkach za pierwsza dekadę tegorocznego listopada:1.4h
            Albo w Wilnie :0.1h za ostatnie 9 dni.

          7. MI się to co obecnie mamy w listopadzie na Mazowszu bardzo podoba i jest to pierwszy wyż od początku kwietnia tego roku na który nie narzekam. Są dni słonecznie i są dni pochmurne czy mgliste, jest zróżnicowanie a przy okazji dość ciepło. Bardzo bym chciał by takie zróżnicowanie zachmurzeniowe w obrębie całych dni miało miejsce wiosną, latem czy wczesną jesienią, bo wtedy to i owszem chmury się pojawiają ale najczęściej nie na cały dzień, więc od tego “cudownego” słońca nie można się uwolnić. Przynajmniej tak jest w ostatnich latach bo wcześniej bywało bardziej różnorodnie.

          8. @RadomirW
            Proporcje nawet 60-70% pochmurności vs. 30-40% pogodności (zwłaszcza za dnia) w porze chłodnej jak dla mnie byłyby już całkiem, całkiem. Problem w tym, że nasze normy to 80-90% pochmurności vs. 10-20% pogodności – przynajmniej w miesiącach XI-XII-I.

    2. Jak na razie UM zarówno wczorajszy z 12UTC, 18UTC jak i najświeższy sie dobrze sprawdzają. Ostatnia odsłona UM która nie widziała tej strefy przejaśnień nad Śląskiem i częściowo centrum była w czwartek w południe (i ona tez polegała na piątek, bo widziała chmury faktycznie 100% kraju). Od czwartku 18UTC odsłony UM są już znowu w miarę poprawne

  31. U mnie codziennie (od poniedziałku) pojawiają się słońce i rozpogodzenia do niemal bezchmurnego po porannych i przedpołudniowych gęstych mgłach radiacyjnych, z których wygenerowały się stratusy. Fajnie się obserwuje słoneczny wieniec, który przebija się przez chmury stratus nebulosus. Jedynym dniem kiedy całkowicie było bezchmurnie od rana do wieczora był wtorek.

  32. A mam takie pytanie. Po czym rozróżnić niskie chmury (stratus czy stratocumulus) od mgieł na mapie satelitarnej? Czy po tym, że strefa mgieł jest nieruchoma, a niskie chmury się trochę poruszają?

    1. @Zbigniew

      Od góry raczej nie rozróżnisz. Różnica w definicji jest taka, ze mgła dochodzi do ziemi, a chmura nie. Fizycznie to często bez różnicy (mgła może być np. stratusem ale dotykającym powierzchni ziemi, a wtedy dla meteorologa to jest mgła i kropka).

      Jedyne co możesz odróżnić to bardzo płytkie, przyziemne, mgły (zwykle radiacyjne) bo one rzeczywiście zwykle się nie poruszają. Jednak to nie są wszystkie możliwe rodzaje mgły. Np.”mgła adwekcyjna” niczym się nie będzie różniła od góry od stratusa czy stratocumulusa.

      1. Panie Profesorze.W oderwaniu od bieżącej pogody ,która od kwietna zdaniem większości Polaków jest znakomita np. dzisiaj w Rudzie śląskiej mgła tylko do 8-mej a teraz +15 C i słoneczko wywiad z prof. Sz.Malinowskim i pytanie czy jest aż tak źle z klimatem Ziemi ,,czy to jak mawiają negacyjności ,,straszenie na zamówienie wrogich sił ludzkości”.Osobiście jestem przerażony.

        1. Nie widziałem jeszcze tego wywiadu ale sam teraz też zaczynam przerażać dziennikarzy, którym mówię o przyszłości planety. Recenzowałem jeden z rozdziałów raportu IPCC o możliwościach utrzymania się poniżej 1,5 C ocieplenia od czasów przed-przemysłowych i wiem, że to zasadniczo niemożliwe jeśli nie zaprzestaniemy prawie natychmiast emitować gazów cieplarnianych. A nie zaprzestaniemy. Jak na razie zwiększamy emisje.

          Wiem też, że już obecne stężenie CO2 w atmosferze powinno wystarczyć do powiększenia poziomu morza o szereg metrów. Trzeba tylko poczekać. Długo ale to nieuchronne.

          Niestety zgadzam się też z Jimem Hansenem, że przyszłe pokolenia będą pluły na nasze groby. Jesteśmy kolektywnie egoistyczną bandą szabrowników naszej planety. Nie da się tego inaczej wyrazić.

          PS. Przeczytałem ile się dało za darmo i skomentuję, że ja bym tak precyzyjnie nie wymieniał daty 2050 jako ogólnej katastrofy. To może zacząć się później i trwać dłużej niż jedno pokolenie. Jednak tez mam wrażenie, że najwyższy poziom naszej cywilizacji to mniej więcej teraz a dalej zacznie się zjazd w dół.

          1. “Jednak tez mam wrażenie, że najwyższy poziom naszej cywilizacji to mnie więcej teraz a dalej zacznie się zjazd w dół.” smutne i straszne słowa ale jak bardzo mogą okazać się prawdziwe…

          2. Wielkie dzięki za odpowiedz ,która mi humoru nie poprawiła. W celu wyciszenia pesymistycznych myśli, wykorzystując piękną pogodę udaje się na przejażdżkę rowerowa w pobliski las. Przy okazji ,jak to przeważnie robię wywiozę trochę śmieci co czynię już od paru lat z marnym skutkiem bo więcej ,,ludzi” śmieci a mniej po nich sprząta.

          3. No cóż , może coś się uda zrobić:

            https://www.bbc.com/news/science-environment-44396781
            https://www.independent.co.uk/environment/cows-seaweed-methane-burps-cut-greenhouse-gas-emissions-climate-change-research-a8368911.html

            Jak nie w ten, to może w inny sposób.
            Ważne żeby nie poddac się fatalizmowi, i przede wszystkim, powszechnej głupocie. Tak czy siak, prędzej czy później gospodarkę na bezemisyjną trzeba bedzie przestawić. I to chyba w rytmie gospodarki wojennej. Bo inaczej -regularne przerwy w dostawach prądu, kartki na benzynę i na mięso. Jak za komuny.

            Może wtedy do ludzi dotrze.

            Na razie mały kroczek naprzod -zainstalowaliśmy na dachu domu panele słoneczne. Choć raczej z motywacji by pozbyć się rachunków za prąd.

          4. @Oskar

            Gratuluję starań. Jednak jestem realistą i wiem jaką część konsumpcji energii elektrycznej odpowiadają gospodarstwa domowe. Około 30% i to nawet malejącą (z 33,1% w 2010 do 30,3% w 2015), czyli żarówki energooszczędne na razie przebijają wzrost liczby klimatyzatorów. Chociaż może już przeważają bo w 2016 roku zużycie energii elektrycznej na gospodarstwo domowe wzrosło o 0,6%.

            Jednak część energii elektrycznej zużywanej przez przemysł rośnie cały czas. I jak sądzicie, który trend wygrywa? Niestety ten przemysłowy:

            https://www.pse.pl/documents/20182/22918139/2016_KSE-Rys-3.6.png

          5. Nie tylko kolektywnie. Latasz sobie samolotem, jeździsz samochodem, korzystasz z elektryczności, ciepłej wody, pakowanego jedzenia. A przecież to Ty, ze względu na swoją wiedzę i przekonania powinieneś być najbardziej zmotywowany do porzucenia tego egoistycznego, złodziejskiego wobec przyszłych pokoleń trybu życia. A to wszystko właśnie dzięki temu kolektywnemu egoizmowi, który wyciągnął nas z epoki, w której każdy dzień to była walka o przetrwanie. Coś za coś.
            Przyszłe pokolenia nie będą pluły na nasze groby, bo trzeba być niespełna rozumu, aby znając ludzką naturę oczekiwać od ludzi, że w imię jakichś enigmatycznych zysków w przyszłości zaczniemy żyć tak jak ludzie we wioskach w Pakistanie (bo do takiego poziomu pewnie trzeba by było zejść).

          6. “@Oskar

            Gratuluję starań”

            A samemu coś się zrobiło?

            W pojedynkę się niewiele zrobi. Ale zawsze kamyczek warto dorzucić.

  33. Patrząc się na satelitę chętnie przeniósłbym się dzisiaj np. na Ziemię Łódzką. Dla odmiany @fku (o ile jest z terenów bardziej na W/S) zaprosiłbym na C Mazowsze, gdzie chmurzyska i mgły nie dają za wygraną…

    Rozumiem chęci, aby przeszła jakaś przejściowa strefa opadowa jak przy cyrkulacji strefowej (ale niezbyt silna i długa i bez wichur), po przejściu której zachmurzenie robi się chociażby zmienne, a powietrze jest “świeże”. Nie potrafię jednak – nawet po takiej jak w tym roku porze ciepłej – radować się permanentnym zachmurzeniem, nie przynoszącym ani “grama” przejaśnień, ani też opadów innych niż (ewentualnie) mżawka, a które to ma związek z tym samym zjawiskiem, który potęguje (ze strony Sił Natury) smog….

      1. … i choć o 1h średnio więcej Słońca też – wszak to również pora ciemna.
        Trend wzrostu usłonecznienia w porze chłodnej (zwłaszcza listopadzie, grudniu i styczniu) byłby zapewne jednym z tych niosących najmniej negatywnych skutków związanych ze zmianami klimatycznyni.

        1. Jak pojawi się trend malejący usłonecznienia w porze ciepłej, to może sobie rosnąć w porze chłodnej. Dopóki mamy to co w ostatnich latach, nie mam zamiaru narzekać jesienią czy zimą na chmury. Przynajmniej jest kilka miesięcy spokoju od tej lampy na niebie, ja nie mam fetyszu na punkcie usłonecznienia.

          1. A czy nie zwróciłeś czasami uwagi na to, że za obecnym zachmurzeniem np. na C Mazowszu stoi to samo zjawisko pogodowe co sprzyjające wzrostowi stężenia zanieczyszczeń przy powierzchni Ziemi?

            Nie piszę, że smog nie może pojawiać się przy pogodnym niebie – bo też może. Jednak dzieje się to rzadziej i w mniejszym stopniu, bo proces inwersji już ze swojej istoty sprzyja obu czynnikom (tzn. zachmurzeniu piętra niskiego i smogowi) naraz.

  34. Jeśli popatrzeć na mapę globalnych anomalii, to interesująco wygląda wysoka dodatnia w obszarze Sahary. Tam przecież normalnie jest i tak gorąco, a teraz jest o kilka stopni więcej.

  35. Witam. Mam pytanie. Czemu tu na blogu kiedy biorę zakładkę “modele” i wybieram ECMWF to wyświetla się z 26 lutego ? Reszta modeli jest aktualna

  36. Mimo że z reguły bardzo nie lubię wietrznej pogody to jednak fajnie by było aby chociaż na kilka dni uaktywnił się Atlantyk i trochę odświeżył nam powietrze. A dalej z racji zbliżających się skoków i innych sportów zimowych kibicuję już zdecydowanie aurze zimowej, przynajmniej w górach ;)

    1. Za tydzień na pewno nie będzie halnego (fenu) w górach, ani też nie będzie padał deszcz – bo mamy być w obszarze słabogradientowym wyżowym. Ba, może zacząć się już druga, głębsza faza ochłodzenia – a co powinno sprzyjać zarówno warunkom śniegowym (po sztucznym dośnieżeniu), jak i “wietrznym” podczas skoków.

  37. Dzisiaj pogoda pozytywnie mnie zaskoczyła, było słońce, bezwietrznie i 8 stopni ;-) a nastawiałem się na szarugę… jutro chyba też jest szansa na trochę chwil ze słońcem… ogółem patrząc na prognozy termiczna zima u mnie ma szanse się pojawić od przyszłego weekendu…

  38. Spore wyżowe potwory mają nas otaczać w najbliższym czasie. Pytanie tylko czy będziemy bardziej po stronie słonecznej czy zgniłej bo smogowej to na pewno.

    1. Obecny weekend pokazuje, że ze stratusami nie ma reguł. Ta sama masa nad Polską, a kontrast w zachmurzeniu może wynosić 100% i utrzymywać się niekiedy przez całą dobę.

      To już kolejny z rzędu weekend z pełnym zachmurzeniem na C Mazowszu – dla mnie niestety, bo Słońca i pogodnego nieba w listopadzie (i kolejnych miesiącach) na pewno nie czuję nadmiar…

  39. Wygląda na to, że do przyszłego weekendu (17-18.11) miesięczna anomalia listopada utrzyma się tak czy inaczej na wysokim poziomie rzędu +4/+4,5K – bo ochłodzenie 14.11 mocno jej nie obniży.

    Później pewnie będzie się obniżała, ale czy przez III dekadę listopada zdoła spaść chociażby poniżej +2K – tu mam wątpliwości (?). Aby tak się stało – wobec obniżenia się statystycznej Tavg do poziomu już w widełkach 0/+2,5°C – musiałaby nadejść już trwalsza termiczna zima (sam zimowy epizod nie wystarczy).

    Tak więc, pomimo czekającego nas “kroku ku zimie”, na ponad 90% będziemy mieli już 8. z rzędu wyraźnie cieplejszy miesiąc w tym roku. Zobaczymy, czy ochłodzenie za tydzień będzie “przedsmakiem” dla chłodniejszego grudnia, czy jednak nadal nie (?) – a co będzie rzutowało na kwestię rekordowości ciepła roku 2018.

    1. Najprawdopodobniej te ochłodzenie zakończy się 2,3 dniowym epizodem (jak zwykle) z apogeum w dniach 19-22. 11, a potem wróci “normalność”, a że końcówka listopada to średnia około 1st to anomalia dla listopada pewnie przekroczy 3stopnie

      1. Tak może być. Choć niespodzianek – tym razem już wyraźniej zimowych (przynajmniej mroźnych) – też wykluczyć nie można…

  40. Czy anomalia El Nino wpływa w jakiś sposób na pogodę podczas zim w Polsce? Bo Twoja Pogoda pisze, że np. wtedy kiedy było El Nino mieliśmy bardzo chłodną zimę 2009/2010 i bardzo ciepłą zimę 2015/2016. Z tego co czytam jest dużo ryzyko, że El Nino się wkrótce powstanie.

  41. u mnie dzisiaj wystarczyła pogodna noc i niemal bezwietrzna i było blisko zera stopni i szron na łąkach, a na stacji w pszennie było około 9 stopni czyli różnica ogromna.

  42. W prognozach na 20 listopada całodobowy mróz lub 0 stopni, jakieś tam lokalne symboliczne opady śniegu, ciekawe czy się w ogóle ta prognoza sprawdzi. Ja tam chciałbym zobaczyć jakiś mocniejszy akcent zimowy w listopadzie, ale pogodą nie steruje;)

    1. Powtarzalność prognoz związanych z tym ochłodzeniem jest już bardzo duża – co najmniej do poziomu kilkudniowego epizodu z temperaturami “przez zero”, jeżeli nie czegoś więcej…

    2. Nie będzie żadnego ochłodzenia, zobaczycie. Najwyżej dwa dni w normie, a potem od nowa pełna lampa z temperaturami 15-20 stopni. Listopad skończy się z anomalią ok. +5K.
      Źródło: Model FKU/EDI1 (nowy, bardzo obiecujący model pogodowy tworzony przez naukowców z Rzeszowa).

      1. W grudniu też ma być wg sprawdzonego modelu cały czas 15-20 stopni, okresowo do 25 i usłonecznienie 200 godzin (pełna lampa od świtu do zmierzchu). Tak przynajmniej pisał portal bieszczadzki womb.pl

      2. W ogóle ja słyszałem, że ocieplenie klimatyczne już tak przyspieszyło, że nawet w grudniu upały staną się normalnością…
        Ochłodzenia symboliczne, opady niemalże żadne, tylko samo to znienawidzone Słońce, Słońce i jeszcze raz Słońce…

  43. U mnie dzisiaj po raz pierwszy temp. maksymalna nie przekroczyła 4 stopni w tym roku… cały dzień pochmurno, wietrznie i ogólem bardzo listopadowo…

  44. Te fusy są przerażające, najbardziej nienawidzę właśnie takich wczesnych ataków zimy bo taka sama, szarobiało-ciemna monotonia może się ciągnąć nawet 5 miesięcy. Śnieg, mróz, brak Słońca występujące cyklicznie lub jednym ciągiem 4-5 miesięcy to jest prawdziwy problem naszego klimatu a nie rocznik ze śr. jak przeciętnie w północnych Węgrzech.

      1. Ty nie bądź taki pewien, że to ochłodzenie do nas dotrze, może tak jak to często bywało w poprzednich zimach PA spłynie na wschód od nas?

          1. Napisałem, że nie lubię wczesnych ataków zimy a takowy w fusach się przebąkuje. Ty mi odpisałeś, że to ochłodzenie dotrze nie tylko do nas ale i na Węgry. Wypomniałem Ci więc, że ochłodzenie jak i jego skala/zasięg nie jest jeszcze znane, a Ty wciskasz mi to czego nie powiedziałem.

          2. @FKP
            Tyle, że to ochłodzenie to już nie fusy.
            Niewiadomą jest trwałość, w tym czy będzie to już trwalsza zima (przynajmniej w sensie ujemnej Tavg). Jednak w ogóle tego typu wyż jak w tych prognozach (już nie fusach!) o tej porze roku dość łatwo przyniesie nam przynajmniej temperatury wokół zera.

  45. A to będzie jakiś nadzwyczajny incydent zimowy podobny do tych z 2007, 2010 czy 2014? Nawet w ciepłych listopadach zdarzają się incydenty zimowe. Najczęściej są to temperatury maksymalne ok 0*C (lekko na plusie albo lekko na minusie) z przewagą pochmurnego nieba z opadami mieszanymi (deszcz ze śniegiem), opadami mokrego śniegu, a przy rozpogodzeniach w nocy zdarzają się większe mrozy do ok. minus 10 stopni lub jeszcze niżej. Bardziej by mnie zaskoczyło jakby ten listopadowy atak zimy to był mróz w okolicach minus 5 stopni w ciągu dnia i dużą ilością śniegu.

  46. Ja w drugiej połowie listopada nie mam już wiele przeciwko zimie. To już jest czas pogodowej zgnilizny i ciemności przez długie dni, więc wolę już trochę rozjaśnić otoczenie. Przyrodzie nie dzieje się krzywda, nic złego takie przyjście zimy nie zrobi (no chyba że to będzie “wejście smoka” jak w 2010). W ostatnich latach ataki zimy jesienią ustąpiły miejsca tym dużo gorszym – wiosennym. Tymczasem znacznie wolałbym powtórkę listopada 1998 od powtórki np. kwietnia 2017, który zrujnował wiele plantacji i upraw i wymroził pszczoły, które wcześnie obudziły się do życia.

    1. “To już jest czas pogodowej zgnilizny i ciemności przez długie dni, więc wolę już trochę rozjaśnić otoczenie”
      Rozumiem, że chodzi o to, że ma spaść śnieg i ma być wszędzie biało?
      PS. Chciałbym pogratulować, bo twoje miasto (Nowy Sącz) ma 66 godzin ze słońcem do tej pory w listopadzie. Z tego co patrzyłem tylko w Zakopanem jest większe usłonecznienie, ale nie dużo, bo 70,5 h.

      1. Nie miałem na myśli konkretnie obecnej sytuacji, bardziej odnosiłem się do tych zwyczajnych, szarych listopadów i położyłem przecież szczególny nacisk na drugą połowę, a wtedy przecież jest już naprawdę głęboka jesień, z dniem tak długim jak w połowie stycznia.

      2. @PiotrNS, @Lucas Wawa
        To chcecie aby pokrywa śnieżna “rozjaśniała” krajobrazy podczas tych długich listopadowych nocy dla “poprawienia nastroju”? Ale wtedy ewentualny stratus przez cały dzień wam nie przeszkadza, tak? Ale jak przy odwilżach będzie pogodnie i słonecznie to nie macie nic przeciwko temu?

        1. Rzecz w czymś innym, tzn. w jakich okolicznościach – w tym w jakim okresie roku – najbardziej przepadam za śniegiem. Tu chciałem zaznaczyć, że wolę jak zima nawet nadejdzie nieco wcześniej, niż jak się przedłuża później w marcu/kwietniu.

          Zresztą wiele wskazuje na to, że te pierwsze lekko-zimowe dni będą (przynajmniej na razie) bez pokrywy śnieżnej.

    2. Mam podobne zdanie. Bo od II połowy listopada alternatywą dla aury zimowej jest właściwie już przeważnie późnojesienna. Co innego od marca, kiedy orientujemy się już ku wiośnie i chyba mało kto przepada za jej opóźnianiem się lub kapryszeniem. Poza tym śnieg najbardziej lubię jak leży w okresie z największą ciemnicą, jak już opadnie zdecydowana część “złotych” liści.

  47. blokada atlantyku coraz bardziej prawdopodobna modele niesamowicie są zgodne co do rozwoju wyżu skandynawskiego, potem możliwe przesunięcie na zachód co może otworzyć wrota z północy.

      1. To kliknij wyłącznik w swoim pokoju i lampa przestanie świecić, ja nie wiem co za problem, no ludzie no….

      2. Zresztą widać konkretny atak zimy, a ty ciągle gadasz o ociepleniu… Tobie pewnie nawet temperatury w Ojmjakonie byłyby za wysokie. No takiego trolla na tym portalu to jeszcze nie było.

          1. całodobowy mróz…. no ale wy widzicie tylko to co chcecie widziec, nic do was nie dociera, jak grochem o scianę, paranoja!

          2. W Suwałkach faktycznie od poniedziałku do czwartku ma mrozić 24/7. U mnie bardzo lekki plus za dnia, ale możliwe, że jak przyjdą stratusy też temperatura nie wzrośnie powyżej zera (w ostatnie trzy dni przez stratusy zamiast zapowiadanych 10-12 stopni miałem zaledwie 6-8)

          3. @wombel
            a ja się pytam gdzie w takim razie to twoje 15+ stopni przez cały czas do grudnia. Jak już mamy się czepiać. 5 stopni w dzień jest dużo bliżej “mrozu”, niż tego, co ty “z pełnym przekonaniem” nam tu głosiłeś.

  48. Bieżąca anomalia listopada jeszcze na zdecydowanym plusie, nawet powyżej +4,5K (ref. 1981-2010. Jednak jeszcze tylko dwie najbliższe doby (12-13.11) znacząco jej nie obniżą. Od środy 14.11 można rzec, że czeka nas “jazda w dół”, z ochłodzeniami w dwóch etapach – najpierw ku przedzimiu, a w tygodniu po 18.11 już ku lekkiej zimie (przynajmniej w sensie termicznym). Prognozy różnych modeli i różnych realizacji co do tego ochłodzenia są już bardzo zgodne. Otwarta pozostaje natomiast kwestia jego trwałości, w tym czy będzie oznaczała bardziej zimowy grudzień, czy też nie (?). Tak, czy inaczej w tygodniu po 18.11 ujemne anomalie zaczną przeważać, choć przynajmniej z początku niezbyt duże (przeważnie -5/0K).

    Rozległy wał wyżowy reaktywujący się najpierw od W, później od E, a finalnie głównie od N/NW – przyniesie docelowo ciśnienie znamienne już dla zimowych wyżów, bo rzędu 1040/1050 hPa (obecny wokół Uralu nawet ponad 1050 hPa). Oznacza on jednak wkraczanie w zimę w wersji suchej – choć w III dekadzie miesiąca może się to zmienić. Ciekawi mnie też kwestia, czy przyniesie aż tak dużo ponurych stratusów jak np. pod koniec listopada 2014 r. (czy w ostatnie 2 weekendy w Warszawie), czy też jednak możemy liczyć również okresy pogodniejsze (?), choć nocami wówczas jeszcze mroźniejsze.

    Dzisiaj i jutro jednak pogodniejsze oblicze jesieni będzie oznaczało jeszcze przede wszystkim wyższe temperatury za dnia i mniej smogu. Weekend w tym względzie przyniósł nam duże dysproporcje – dzisiaj powinno być pod tym względem choć nieco lepiej m.in. na C Mazowszu.

    Przed nami więc zmiany prowadzące ku zimie – zobaczymy jakiej w tym sezonie (?).

    1. To “ochłodzenie” 19-22 zakończy się temp w normie (ECMWF). Potężne ochłodzenie :)))) Nie żebym się dziwił ;) Ps. Oczywiście w wersji suchej(smogowej)

      1. No proszę, klimat nam aż tak się ocieplił, że całodobowy mróz w listopadzie uważany jest za temperature w normie xDDD

        1. W Suwałkach na 21. 11 ECMWF pokazuje 7stopni, no chyba że zapomniał dać znać – przed cyferką. A to przepraszam.

          1. No tak jak myślałem, nie widzisz żadnych ochłodzeń bo po prostu nie chcesz, jesteś wybiórczy. Jak będzie 364 dni w roku poniżej normy to ty będziesz widział tylko ten dzień powyzej normy. W dodatku zapatrzony tylko w jeden model, oczywiscie ten najcieplejszy.

          2. I najlepszy… Poza tym zobacz Rzeszów, Kraków, Szczecin, Wrocław i Warszawe to zobaczysz ile tam tego “całodobowego mrozu” w prognozach jest:)

          3. No to nie moja wina, że u was klimat tak się ocieplił, że z tego powodu zrzędzicie na całoroczny upał, z 10 piętra widać lasy równikowe, a śnieg podziwiacie tylko na fotografiach :D

          4. Cóż za wybiórczość…
            Faktycznie model ECMWF widzi szybko napływające OCIEPLENIE od północnego zachodu, dzięki czemu w środe 21.11 już miało by się zrobić cieplej na północy kraju, do 8 stopni. Ale zupełnie przy tym nie widzisz, że w większej części kraju w tym dniu miałoby być blisko zera w pełni dnia. Co więcej, dzień wcześniej na wschodzie i południu widzi ten całodobowy mróz, a w większej części Polski już temperatury na poziomie 0-3 stopni także 19.11
            Mówienie więc o ochłodzenie do 7 stopni, jest takim krętactem, jak mówienie, że w tym roku się po 10.08 ochłodziło do 28 stopni, bo faktycznie w najcieplejsze dni się takie wartości potem jeszcze zdarzały ;)

          5. podlasianin
            Jestem z wyżynnych terenów Dolnego Śląska, więc klimat mamy podobny, ale ja w przeciwieństwie do Ciebie patrzę trochę szerzej niż na czubek własnego nosa.
            kmroz
            Ja tam widzę w wielu miejscach w nocy blisko zera, a w dzien kilka stopni na plusie, czyli “norma”. Tak jak ty mówisz jest tylko miejscami i 1,2 dni… Ps. Model widzi już ocieplenie(21.11) nim ochłodzenie się zaczęło? Skąd my to znamy? ;))))

          6. Nie mamy podobnego klimatu, co potwierdza m. in. tegoroczny październik i listopad a także poprzednie okresy jesienne.

      2. Wybrałeś akurat jakąś realizację (wybranego modelu) najcieplejszą na dany dzień (okres) i na tej podstawie wnioskujesz co do ogólnego trendu prognostycznego. Gratuluję podejścia! Szkoda, że nie zauważyłeś, że są też realizacje o blisko 10 st. chłodniejsze (na 22-23.11), a ogólnie wygląda to tak:
        http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw

        Zresztą w granicach wiarygodnych i zgodnych prognoz na pewno będziemy mieli już dni z termiczną lekką zimą.

        1. @ Lucas zaczynasz mi imponować swoją cierpliwością :-)
          Trochę wyżej ( wcześniej) napisałeś
          “jednak jeszcze tylko dwie najbliższe doby (12-13.11) znacząco jej nie obniżą. Od środy 14.11 można rzec, że czeka nas “jazda w dół”, z ochłodzeniami w dwóch etapach – najpierw ku przedzimiu, a w tygodniu po 18.11 już ku lekkiej zimie (przynajmniej w sensie termicznym). Prognozy różnych modeli i różnych realizacji co do tego ochłodzenia są już bardzo zgodne. Otwarta pozostaje natomiast kwestia jego trwałości, w tym czy będzie oznaczała bardziej zimowy grudzień, czy też nie (?)”
          Odpowiem że co do grudnia to zbyt trudne pytanie natomiast końcówkę listopada że będzie zimowa obstawił bym na 70 proc

          1. Temperatury może i się obniżą ale ja bym nie mieszał do tego NAO, jak niektórzy prorocy mrozów. Po pierwsze w listopadzie korelacja temperatur polskich i NAO to ledwie 0.045. Po drugie NAO naprawdę ujemne (jeśli wierzyć jego prognozom) ma być dopiero pod sam koniec miesiąca, a żaden model nie przewiduje temperatury sensownie na dwa tygodnie naprzód.

          2. @Tytus

            Co do NAO za 2 tygodnie to codziennie to inaczej wygląda co wprost dowodzi, że to fusy.

            A że w listopadzie ma się ochłodzić to raczej nie jest dziwne. Dziwniejsze (ale nie niemożliwe) będzie jak się w grudniu ociepli 😀

      3. Dodajmy jeszcze, że przy prognozowanej sytuacji w realu będzie zapewne chłodniej niż przewidują to modele.

          1. Bo przy tego typu ochłodzeniach modele z reguły niedoszacowują ich skali – przy stratusach głównie Tmax’y, a przy pogodniejszym niebie głównie Tmin’y.

  49. Łodź-Lublinek za I dekadę listopada ma 47,5h ze Słońcem, czyli norma za lata 80-10 jest już praktycznie wyrobiona. Potrzeba drugie tyle przez pozostałe 20 dni, by pobić rekord usłonecznienia z 2011 roku. Ale drugi wynik w tabeli wydaje się bardzo prawdopodobny, bo to ledwie 77h. Dziś Łódź będzie miała kolejne 6-7h Słońca.

        1. No ale w moim regionie czuć zbliżającą się rychło zimę, wieje bardzo zimny wiatr i temp. właściwie nie przekracza 5-6 stopni w ciagu dnia, zas odczuwalna temperatura od kilka dni wynosi ok. 0. Co prawda przejściowo ma być cieplej na kilka dni, ale potem już przyjdzie zima.

          1. W Twoim regionie to są w zasadzie tylko dwie pory roku – zima i wiosnojesieniolato z okresowym stratusem ;P

        1. Witam serdecznie rownież @antyupał. Jak rozumiem, oprócz bycia antyupalem absolutnie nie jestes (w przeciwieństwie do mnie) anty-mrozem? ;)

  50. Ciekawe czy duże ochłodzenie (incydent zimowy) zdominuje całą III dekadę listopada czy pod koniec listopada przyjdzie jakieś ocieplenie? Obecnie indeksy NAO i AO poszły mocno w dół jak zwracał na to uwagę @Daniel.

    1. Wg mnie przyjdzie. I znowu troche posiedzi.
      Co absolutnie nie znaczy, ze mozemy lekceważyć nadchodzący epizod zimowy i traktować go jako “dwudniowe zejście do normy”, bo niewykluczone, ze czeka nas najwcześniejszy konkretny atak zimy od 11 lat. (Te z 2012 i 2016 to były mimo wszystko króciutkie epizody, w znacznej części kraju bez całodobowego mrozu nawet)

      1. Owszem jest spore prawdopodobieństwo że pojawią się temperatury poniżej normy -a tymi są tmax ok 0 stopni i mróz przez większą część dnia albo całodowy mróz. To nie jest “norma” listopadowa.
        To w listopadzie 2012 roku był jakiś incydent zimowy? Ja pamiętam że wtedy w wielu miejscach nie padał śnieg i nie utworzyła się pokrywa śnieżna.
        Pod koniec listopada 2016 owszem był incydent zimowy z tmax ok 0 stopni i miejscami na wschodzie z całodobowym mrozem oraz ze śnieżycami

        1. był w październiku 2012, ale krótki bardzo i szybko się potem ociepliło (zimowo było 3-4 dni)
          w 2016 pojawił się incydent zimowy w dniach 10-13 listopada i to jego miałem na myśli.
          Natomiast żaden z nich nie był jakiś poważny. Teraz może być inaczej, być może “zimowo” zrobi się na dłużej. Ostatni raz tak wcześnie dłuższy okres pogody zimowej, z avg<0 mieliśmy właśnie w 2007, czyli 11 lat temu

          1. “był w październiku 2012, ale krótki bardzo i szybko się potem ociepliło (zimowo było 3-4 dni)”
            Pamiętam, ale było pisane o incydentach zimowych w listopadzie, a nie o październiku. Faktem jest, że listopad 2012 nie przyniósł incydentów zimowych i to nastąpiło po epizodzie zimowym z końcówki października, który był najsilniejszy od 9 lat.
            W listopadzie 2016 (który z tego co pamiętam trochę chwaliłeś) pojawiły się w gwoli ściłości nie jeden, a dwa incydenty zimowe (pierwszy między właśnie 10-13 listopada, a drugi 28-30 listopada). No nie były poważne te incydenty zimowe.
            Tak faktycznie w listopadzie 2007 był dłuższy epizod zimowy. Jednakże nie wiadomo czy cała III dekada listopada 2018 będzie zimowa. Nie jest pewne np. co będzie po 25 listopada.

          2. “było pisane o incydentach zimowych w listopadzie, a nie o październiku. ”
            ja napisałem, że czeka nas najwcześniejszy poważny epizod zimowy od 2007 roku. Ogółem, a nie konkretnie w listopadzie.
            “W listopadzie 2016 (który z tego co pamiętam trochę chwaliłeś) ”
            ????????
            “dwa incydenty zimowe (pierwszy między właśnie 10-13 listopada, a drugi 28-30 listopada). No nie były poważne te incydenty zimowe.”
            No owszem były dwa. Pierwszy słaby i krótki, drugi natomiast już jak najbardziej poważny bo trwał w sumie około 10 dni (do 7.12) i przyniósł nieco całodobowego mrozu i przewage t avg poniżej zera.
            “Tak faktycznie w listopadzie 2007 był dłuższy epizod zimowy. Jednakże nie wiadomo czy cała III dekada listopada 2018 będzie zimowa. Nie jest pewne np. co będzie po 25 listopada.”

            Owszem, ale nawet tygodniowy okres prawdziwie zimowej pogody, to coś czego nie obserwowaliśmy przed 25 listopada od właśnie 11 lat. I to było “meritum” mojej wypowiedzi.

      2. To “dwudniowe zejście do normy” traktuję jako prowokację ze strony tych, którzy (rzekomo? czy jednak naprawdę?) chcieliby większej tzw. normalności…

    2. Dawno nie mieliśmy chłodniejszej II połowy listopada i/lub grudnia. Może właśnie w tym roku czeka nas odmiana? Zobaczymy…

        1. I wiele wskazuje na to, że tegoroczny listopad będzie bardzo podobny do listopada 2014, bardzo ciepla I dekada w całej polsce, II dekada bardzo ciepła na zachodzie i poludniu i normalna na wschodzie, oraz normalna III dekada na zachodzie i bardzo zimna na wschodzie. Jak dotąd w tym roku jest podobnie

          1. Choć faktycznie z wszystkich ostatnich lat tegoroczny listopad najbardziej będzie przypominał ten z roku 2014.

        2. Ale w szerszej skali to był jednak tylko zimowy epizod. Ja mam tu na myśli już trwalsze wkraczanie w aurę zimową, tzn. aby ujemne anomalie przeważały tak, aby np. średnia ruchoma miesięczna (30-31 dni) przyniosła nam anomalie poniżej zera, co z czasem będzie równoznaczne z termiczną zimą.

          1. w 2014 prawdziwiezimowa pogoda panowała non stop od około 24 listopada do 10 grudnia, więc ciężko to nazwać epizodem. To, czego zabrakło jej do pełni “zimowości” to śniegu, którego w większości kraju nie było. Ale z punktu widzenia termicznego i klimatycznego, był to jak najbardziej bardzo zimowy okres, najdłuższy tamtej zimy (potem wyraźnie zimowo -mroźno zrobiło się na tydzień pod koniec grudnia i na przełomie stycznia i lutego na jakieś dwa tygodnie)

          2. @kmroz
            W sumie tak. Może dlatego tak odebrałem tamto ochłodzenie, że potem zima była raczej cieplejsza.

          3. W ogóle zima 14/15 to najdziwniejsza zima jaką pamiętam, bo największy jej atak miał miejsce ok 20 listopada-śnieg leżał do ok 10 grudnia, potem był lżejszy epizod na przełomie roku, a po 10 stycznia jak śnieg padał to od razu się topił.

          4. jeszcze ciekawiej było w 1989/1990. Chłodny listopad z iście zimową końcówką, a potem od grudnia to już prawie wiosna.

          5. przecież napisałem, że “prawie wiosna”, a nie że “wiosna”.
            Tak to wyglądało z punktu widzenia termicznego przynajmniej. No bo epizodów zimowych to wtedy za wiele nie było.

          6. Co za różnica. Dla mnie z punktu widzenia termicznego (a takim głównie się posługuje) to jesień i wiosna to synonimy.

          7. Ok, jednak patrząc szerzej wiosna jest okresem z rosnącym trendem temp. nadchodzącym po najchłodniejszej części roku a jesień po najcieplejszej z trendem spadkowym.

          8. no to tym bardziej właśnie określenie “wiosna” tu lepiej pasuje – bo od grudnia było już wtedy tylko cieplej

        3. @podlasianin
          Właściwie to okres 24-30 listopada był bardzo zimny w wojewódzwie podlaskim. To już by u was termiczna zima z całodobowym mrozem. A 29 i 30 listopada zdarzyła mróz poniżej minus 5°C w ciągu dnia co jest bardzo rzadkim zjawiskiem w listopadzie (taki mróz był w w listopadzie 2010 i bodajże listopadzie 1998). Faktycznie pod koniec listopada najwięcej śniegu leżało w Białymstoku i Suwałkach ale ten incydent zimowy (związany z mroźnym zgniłym wyżem) obył się bez śniegu w większości kraju.

          1. Najwięcej śniegu było w Terespolu, w Suwałkach było go malutko, dlatego napisałem na wschodzie a nie na NE.

    1. Nie wspominając już o tych, którzy twierdzą, że przed nami niekończące się ciepło, “upały”, “lampa”, itp.

      1. Lampy to akurat sporo (jak na listopad to powiedziałbym BARDZO sporo) w tej odsłonie widać. Ale pewnie wyże i tak zgniją, więc wiadomo, że trzeba podchodzić do tego z dystansem.

        1. A jeżeli już będzie ta lampa przy +2 stopniach w dzień to zapewne w mieszkaniach będzie gorąco nie do zniesienia.

        2. Własnie, żarówkę widać tylko w prognozach a w rzeczywistości na niebie będzie widnieć stratus. Czyli jeśli te prognozy się sprawdzą czeka nas stratusowo-smogowe, bezopadowe g*wno.

          1. Od piątku mam zero słońca, niebo szczelnie zakryte ołowianymi chmurami, niby jest 5-6 stopni, ale wieje zimny wiatr, przez co czuć jakby był środek zimy… nie polecam nikomu czegoś takiego…. ni to zima, ni to jesień ni to przedzimie….

          2. heh, być może, po prostu w czwartek był ostatni bezchmurny dzień, a w piatek i sobotę pracowałem, więc nie zauważyłem w sumie kiedy to się zaczeło.

    2. Norma z tych normalnych lat. W dzień koło 3-7 stopni w nocy leciutki przymrozki. Ot całe ochłodzenie, czyli temp w normie przy suchej nijakiej pogodzie. Listopad 3 stopnie powyżej normy, czyli praktycznie w nowej normie.

      1. “W dzień koło 3-7 stopni w nocy leciutki przymrozki”

        ->>> Jeżeli prognozy ograniczymy do maks. 17.11 to się zgadzam:-)

      2. Poza tym, cały czas nie wykazujesz w tych wpisach postawy jakobyś rozumiał różnicę między zmianami klimatycznymi, a zmianami w bieżących warunkach pogodowych. Czyli np. około roku 2010 w sezonach zimowych z czym mieliśmy do czynienia? Twoim zdaniem coś takiego byłoby niemożliwe…

        1. Ja mówię o prognozach 18-22.11. No myślę że takie uderzenie prawdziwego chłodu i to w akompaniamencie śniegu jakie przyszło w końcówce listopada 2010 jest już w obecnych czasach niemożliwe. Chłód ma coraz większe problemy wedrzec sie nad kontynent nawet przy teoretycznie dobrych warunkach, a ciepło przy lekkiej zmianie czy przesunięciu się układu barycznego wchodzi jak nóż w masło zostawiłone na blacie w porze letniej.

          1. Jest jak najbardziej możliwe – z tą małą różnicą, że przy średnio 0,1-0,5 st. wyższej temperaturze. Jednak przy głębszych ochłodzeniach nie jest ona specjalnie istotna. Zresztą szybkość ocieplania się zim jest najbardziej dyskusyjna ze wszystkich pór roku.

  51. Zauważyliście, że od kwietnia praktycznie nie mamy typowego przenosu strefowego? Nie wróży to dobrze na nadchodząca zimę.

    1. W sierpniu był typowy przenos strefowy.
      Fronty mało wydajne opadowo często, bo przechodziły nad wyschniętą zachodnią Europą (ktoś tu chyba tłumaczył to). Ale być – były. Chyba z 10 typowych frontów chłodnych z W przez miesiąc.

      1. Masz racje, sierpień był typowo atlantycki tylko bez opadów, ale w pozostałych miesiącach tego roku wyże skutecznie blokowały strefówke.

      2. I jeszcze po trosze na przełomie września i października, choć wówczas w tej cyrkulacji atlantyckiej przeważała składowa N (a nie S).

        1. @lucas
          sytuację z końcówki czerwca czy października też można chyba podpiąć pod strefówkę ze składową N
          W 1 dekadzie sierpnia też już pojawiły się znamiona strefówki. Przeszły trzy fronte chłodne z zachodu na wschód. Ale zgadza się, że na dobre się rozgościła po 10 sierpnia, kończąc jedną z “najsurowszych” fal upałów w historii

  52. Wszedłem w dane aktualne dane pomiarowe sprawdzając usłonecznienie w listopadzie dla każdej miejscowości. Najpogodniejszymi miastami w Polsce w listopadzie (z usłonecznieniem powyżej 70 h) są odpowiednio Zakopane, Nowy Sącz i Lesko. Natomiast “stolicą ciemności” do tej pory z usłonecznieniem zaledwie 1,4 h są Suwałki. Niebywały kontrast usłonecznienia między północą, a południem.

        1. Aby poprawić obecny bilans usłonecznienia na N/NE/E kraju wystarczy, że wyże będą przynosiły choć nieco pogodniejszego nieba (a nie od razu przeważnie “lampę”).

    1. Korelacja usłonecznienia z temperaturą robi się nam stopniowo coraz bardziej znamienna dla zimy, tzn. przy ociepleniach częściej pogodniej jest na S, a przy ochłodzeniach na N Polski. Choć i od tego mamy odstępstwa jak np. w styczniu 2017 r., kiedy jednocześnie najpogodniej i najmroźniej było właśnie na S kraju (jednak częściej jest tak jak napisałem w pierwszym zdaniu).

    2. W Suwałkach słoneczny listopad zdarza się jakoś raz na 20 lat, a zazwyczaj nie ma tam słońca prawie w ogóle. Zachęcam osoby, które mają alergię na słońce do zapoznania sie z tym miastem.

  53. Patrząc na prognozy na najbliższe 10-14 dni ostatecznie można zakończyć dyskusję nad potencjalnym rekordem listopada, a rozpocząć nad tym, czy listopad w ogóle będzie powyżej normy.

    1. No teraz to żeś popłynął. Aby listopad wyszedł poniżej normy to w ostatni tydzień musiałoby być uderzenie chłodu jak w 2010roku.

    2. @kmroz
      Uważasz, że ten incydent zimowy w III dekadzie będzie aż tak silny aby zbić nadwyżkę ciepła z I połowy listopada? Pamiętaj, że tavg obszarowa (plik anom.txt) regularnie obniża w III dekadzie listopada.

      1. Byc moze troche przesadziłem- na chwile obecna obie rzeczy wydają sie mało prawdopodobne, z lekkim wskazaniem jednak na listopad chłodny niż rekordowo ciepły.

      2. W każdym razie odchyłka może być niewiele różna od zera – na dzisiaj z lekkim wskazaniem na plus, choć – patrząc na rozwój sytuacji barycznej – i lekko ujemnej wartości zupełnie nie można wykluczyć.

        Przykładowo, wyraźnie mroźna noc może być już ta 16/17.11, a nie dopiero w przyszłym tygodniu. A po 18.11 jestem niemalże pewny, że w uśrednieniu będzie chłodniej niż wynika to z prognoz modeli. Te przy tego typu wyżach w porze chłodnej i dominacji adwekcji z N/E niemalże zawsze niedoszacowują skali spadków temperatur (głównie Tmin – przy pogodniejszym niebie, głównie Tmax – przy zachmurzeniu).

        1. No zobaczymy czy tak będzie z tym niedoszacowaniem spadków temperatury przez modele. Typujesz listopad powyzej czy poniżej 2st?

          1. Na ok. 80% z anomalią 0/+2K (ref. 1981-2010). A te ok. 20% to na opcje nieco cieplejsze lub nieco chłodniejsze.

        2. u mnie ostatnio reguralnie są znacznie chłodniejsze noce niż są prognozy wystarczy cisza i pogodne niebo i nawet 5-7 stopni chłodniej.

  54. W końcu GFS (ktoremu zbytnio nie ufam) pokazuje jakieś fronty, a to z północy, a to z południa. Nie mogło by tak zawsze być :) Temp. poza obszarami wyżej położonymi kilka stopni na plusie w ciągu dnia. Żadnych całodobowych mrozów jak niektórzy próbują sugerować. W końcu jednak coś się dzieje, bo na słowo wyż, do tego zgniły robiło mi się niedobrze. Zobaczymy co pokaże model europejski.

    1. “Żadnych całodobowych mrozów jak niektórzy próbują sugerować”

      -> Ale przynajmniej termiczna zima spokojnie będzie. Zresztą proponuję przeanalizować sytuację z roku 2014, kiedy w końcówce listopada było w realu o kilka st. chłodniej, niż wcześniej wynikało to z modeli (z wyprzedzeniem 5+ dni).

      1. Najważniejsze że będą opady a nie kurz w powietrzu. Lepiej mi się biega przy pogodzie dżdżystej (czy jak to tam się pisze) niż jak się kurzy. Co do końcówki listopada to może być jeszcze różnie. Co prawda będzie ujemne NAO i AO ale przecież sam nie raz mówiłeś że przy tej opcji fale ciepła są też możliwe, a że ciepło wchodzi zawsze do Polski z ogromną łatwością to ja stawiam listopad zdecydowanie bardziej bliżej 2 stopni niz 0, jeżeli bym się sugerował Twoim przedziałem ale tak naprawdę stawiam powyżej 2st. Zobaczymy jednak co wydarzy się po 22 listopada.

        1. @fku
          Tym razem mamy jednak znacznie więcej przesłanek ku częściej ujemnym anomaliom (jak docelowo silnym zobaczymy?) niż dodatnim w okolicznościach z przechodzeniem NAO/AO na wartości ujemne.
          Błędem jest przy tym ocenianie prognoz przez jakąś jedną wybraną realizację. Trzeba patrzeć szerzej, wieloaspektowo i z uwzględnieniem własnych wniosków obserwacyjnych (dot. np. tego, że w tego typu okolicznościach zwłaszcza GFS zawyża zapowiedzi temperatur).

        2. Wyjaśnię jeszcze co to są za przesłanki.
          Otóż sprawa podstawowa, czyli kierunek ewolucji wyżów, który ma się docelowo zmieniać na ten z głębi lądu w stronę oceanu (a nie odwrotnie). Mają to być przy tym wyże zbudowane w chłodnej masie, która w zaistniałych okolicznościach będzie coraz bardziej mroźna.
          Sprawa druga – niże znacznie częściej “nurkujące” (nawet już ten za 1-2 dni, nie wspominając o kolejnych), niż prowadzone z niższych stref ku wyższym. Wreszcie sprawa niżów formujących się na S Europy, które to przejściowo mogą “podrzucić” ciepło, ale czy aż do nas (niekoniecznie), a jeżeli już nawet to na pewno nie na tak długo i takiej skali jak na początku listopada. Sytuacja będzie więc zgoła odmienna niż wówczas kiedy wyż skandynawski migrował na E Europy, zwalniając “przestrzeń” na W Europy dla niżów.

  55. Listopad, noc już niewiele dłuższa od tych najkrótszych w roku. Niebo od zmierzchu do świtu bezchmurne, wiatr słaby 1-2 m/s , a mimo to temperatura przez te blisko 15h nocy godzin nocy spadła z 11 do 7 stopni. Jeśli mamy napływ rzeczywiście b. ciepłych mas powietrza to nawet radiacja nie jest w stanie spowodować jakiegoś większego spadku temperatury.

        1. Kiedy jest najdłuższa noc to mniej więcej wszyscy wiedzą (początek kalendarzowej zimy), ale przypomnę mniej znany fakt, że w naszych szerokościach najwcześniejszy zachód słońca wypada 13 grudnia, czyli już za miesiąc.

          1. Gdzieś na przełomie roku ale gdzie to bez znaczenia bo od Bożego Narodzenia do Nowego Roku ubywa rankiem mniej niż jedna minuta (praktycznie czas wschodu stoi w miejscu).

          2. Chyba nawet jakos na początku stycznia.
            Latem co ciekawe jest odwrotnie. Najwcześniejszy wschód jest koło 15.06, najpóźniejszy zachód na przełomie czerwca i lipca. W Warszawie sie to krzyżuje w dniach 16.04 i 31.08 (jedyne dni ktore wschód i zachód maja dokładnie o tych samych godzinach, bodajże 5:39 i 19:33 )

          3. To musi być latem i zimą na odwrót bo wynika to z większej niż przeciętna (zimą) i mniejszej niż przeciętna (latem) prędkości kątowej ruchu Ziemi wokół Słońca.

          4. W zasadzie zachód słońca jest praktycznie o tej samej porze przez większość grudnia, a wschód od połowy grudnia do połowy stycznia. Dłużej widno zacznie się popołudniami robić dopiero od początku nowego roku.

          5. To dlatego pod względem ciemności wieczorami II połowa listopada właściwie już niewiele odbiega już od grudnia.
            Natomiast z rana ciemności dłużej przeciągają się na styczeń.

            PS.
            Ja już mam przygotowane iluminacje zewnętrzne – chętnie już bym je załączył, ale poczekam do początku grudnia i zarazem początku adwentu:-)
            Na razie włączam tylko standardowe oświetlenie.

          6. To dlatego pod względem ciemności wieczorami II połowa listopada właściwie już niewiele odbiega już od grudnia.”

            No jeszcze trochę mamy do stracenia. Sprawdziłem dla Gdańska. Jeszcze dzień wieczorem się skróci prawie pół godziny (wczoraj zachód słońca o 15:52, a 13 grudnia o 15:24 – tak!).

          7. Trochę z innej beczki, ale też kwestia astronomiczna.
            Południe słoneczne w Gdańsku 13 grudnia przypada na 11;39. Czym dalej na wschód tym południe słoneczne jest bliżej 11:00 niż 12:00. Więc argument, że czas zimowy jest “bardziej naturalny” nie działa w całej Polsce. 1 listopada w Białymstoku południe słoneczne wypada na godzinę 11:10.

          8. @Marcin D

            Zdaje się że UE da swobodę krajom członkowskim co do zostania na czasie zimowym lub letnim. Obawiam się chaosu z granicami stref czasu w Europie jak ze złego snu (tzn. szachownica zamiast równych pasów).

            A na jakim czasie my mamy zostać? Z przyczyn czysto astronomicznych to chyba jednak na letnim czyli takim jak pewnie wybiorą Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia (Warszawa też jest na wschodzie Polski). Jednak z przyczyn polityczno-praktycznych wolałbym zimowy jeśli większość Europy na zachód od nas taki wybierze.

  56. Czyli dzisiaj ostatni raz w tym roku zobaczę 15 stopni na termometrze. Jutro już tylko 9 a im dalej tym zimniej, docelowo ok. 18.11 ochłodzenie do norm styczniowych (średnia dobowa od -3 do 0). No cóż, trudno. Lepsza taka stratusowa lekka zima od mokrej bździny z ciut (ale niewiele) wyższą temperaturą.

    I tak te 13 dni listopada były imponująco pogodne i ciepłe. Poniżej 15*C tylko 3, 4 i 9 listopada, bez słońca tylko 3 i 4, w pozostałych dniach było co najmnije 50%. Obecnie 65h usłonecznienia czyli już dość sporo. Nawet jak reszta miesiąca będzie przynosić stratusiska ze słoncem raz na tydzień to i tak listopad będzie w pierwszej piątce najładniejszych.

    Fajnie że pierwszy trwały spadek poniżej 10 w dzień jest dopiero teraz a nie juz w październiku (i to na początku jak np w 2016)

    1. Dla mnie najbardziej pozytywne jest to, że to pierwsze potencjalnie większe ochłodzenie (poza przejściowymi głównie z przełomów VI-VII oraz IX-X) nadejdzie w II połowie listopada, kiedy jesień wkracza już tak, czy inaczej w zaawansowane stadium. Teraz i tak przyrodniczo zmierzamy ku zimie, którą ja mimo wszystko w pewnych okolicznościach też lubię. Gorzej jak takie większe ochłodzenia nękają nas od marca/kwietnia (albo spore ochłodzenia i spore ocieplenia naprzemiennie).

  57. Patrząc po prognozach można spokojnie stwierdzić, że na 90% nie będzie to już najcieplejsza jesień w historii polskich pomiarów. Niemniej z pewnością zostanie zapamiętana jako jedna z najładniejszych i najspokojniejszych. Darowana pora roku. W takim wydaniu da się ją nawet polubić :)

    1. @chochlik – zgadzam się i dodam, że nie pamiętam takiego listopada jaki jest do tej pory. Gdzieś tak od Olimpiady w Montrealu. Może się mylę, ale w prognozach widać co najwyżej typową listopadową szarugę. Mogło być gorzej.

  58. Ochłodzenie chyba będzie przyspieszone, bo najnowsze prognozy mówią, ze już w piątek czeka nas pierwsza noc ze sporym mrozem, a nie w poniedziałek tak jak jeszcze wczoraj mówiły prognozy. Ogółem to dobrze że idzie zmiana w pogodzie, bo od kilku dni na NE jest mało słońca (ostatnio pojawiło się na 2-3h w sobotę, dzień jest mega krótki).

    1. Większość informacji w różnych serwisach/portalach pogodowych odnosi się do prognoz GFS. Jednak z tego wykresu:
      http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-warsaw.gif
      … dość wyraźnie wynika, że podczas większych ochłodzeń model ten dość często jest zgodny z (naj)cieplejszymi realizacjami. Natomiast ECMWF mniej więcej z tymi średnimi. Tak jest również w zakresie dość wiarygodnych prognoz dotyczących kierunku rozwoju sytuacji barycznej – na dzisiaj na razie do ok. 20-21.11.

      Weźmy dla przykładu już noc 16/17.11. Przy takim układzie barycznym:
      http://www.wetterzentrale.de/maps/ICOOPEU12_84_1.png
      … zrozumiałe, że przymrozki nocne mogą być wyraźniejsze niż ok. zera (jak prognozuje m.in. GFS dla Warszawy). A jeżeli będzie pochmurnie, to nocno-poranne spadki temperatury może nie będą znacząco poniżej 0°C, ale i za dnia będzie niewiele cieplej.

      Tak jak latem przy układach wyżowych nad Europą często mieliśmy cieplej niż wynika to z prognoz, tak teraz zazwyczaj jest odwrotnie – zwłaszcza, że te mają mieć swoje centra w naszych szerokościach geogr. lub wyższych.

  59. Ten sam układ co latem i w maju dał nam ciepło/gorąc i lampę teraz zafunduje nam temp. przez zero i stratusa.

  60. Wczorajsza (13.11) anomalia była jeszcze bardzo wysoka, bo wyniosła ponad +5,8K (ref. 1981-2010). Natomiast ta miesięczna wynosi nadal blisko +4,7K , a roczna +1,76K. To bardzo dużo. Jednak przed nami zmiana i to dość wyraźna. Po dwóch dniach przejściowych (14-15.11) wkraczamy bowiem już w trwalsze przedzimie i/lub zimę. Zobaczymy jak szybki będzie spadek anomalii (oceniając go na bieżąco warto kierować się bardziej zapowiedziami ECMWF, niż GFS) w II połowie listopada i czy może być wstępem do chłodniejszego w tym roku grudnia, czy też nie (?). A kwestia ta zadecyduje m.in. o ewentualnym rekordzie ciepła w skali roku 2018. Jednak, wbrew temu co piszą tu niektórzy, ta kwestia nie jest rozstrzygnięta. O nadal dużej zmienności pogodowej (w tym termicznej) mogliśmy bowiem przekonać się chociażby w I kwartale b.r.

    PS.
    Jak sądzę o rozpoczynającym się ochłodzeniu – w tym wyraźniejszym “kroku” ku zimie – będziemy mogli już więcej pisać w nowym wątku…:-)

  61. Ten listopad chyba będzie podobny do tego z 2011 roku. Czyli do połowy słonecznie i bardzo ciepło, po połowie zimno i stratusowo ale nadal w przewadze bezopadowo. Nie będzie to aż taka ekstrema opadowa (XI 2011 to w wielu miastach miesiąc kompletnie bezopadowy), ale te sumy opadów też wysokie nie będą. Katowice mają obecnie 5 mm względem normy wynoszącej około 45 mm. Musiały by jakieś bardzo wysokie opady przyjść w III dekadzie żeby tą normę dopełnić, co tak późną jesienią nie zdarza się już często. Tym bardziej że to stratusowe suche przedzimie może się tu na dłużej zadomowić.

    W 2011 i 2014 po takim listopadzie przychodziły niespecjalnie udane grudnie. Do bólu pochmurne, jesienne, prawie bezśnieżne. Ciekawe jaki ten będzie. Porządnych opadów śniegu nie było u mnie od początku stycznia 2017, a wcześniej też nędza – trzeba sie cofać aż do marca 2013.

    1. Przy prognozowanym rozwoju sytuacji barycznej nie byłbym pewny, że do końca listopada będzie głównie “stratusowe suche przedzimie”

  62. gfs pojechał nieźle w najnowszej łatce oczywiście to tylko fus ale -18 stopni mrozu za dwa tygodnie to byłoby już sporo, ale wcześniej już może mrozić.

  63. zresztą prognozy modeli podtrzymują przesunięcie wyżu na zachód w kierunku islandii co może to spowodować zobaczymy dalszy rozwój sytuacji.

  64. Te fusy z mrozami minus 15-20°C i dużą ilością śniegu co jej “wywalił” GFS z 6 UTC to niemalże z przełomu listopada i grudnia 2010 czyli byłby to najsilniejszy epizod zimowy od 8 lat.

    1. Bywały też ciepłe odchyły termiczne tego modelu z przejściowymi wartościami blisko +10*C – ale wszystko to również w sytuacji blokady cyrkulacji W. Póki co, przy ocenach w terminie 7+ dni średnie realizacje dają nam lekką zimę – choć tak naprawdę przy ujemnych NAO/AO nie można wykluczyć i skrajności jakie wyrzuca ostatnio GFS, w zaistniałych okolicznościach jednak z coraz większym potencjałem na przewagę aury zimowej.

      1. Ale to fusy w prognozach z wartościami blisko 10 stopni to również skutek tego, że NAO i AO mają ujemne fazy?

        1. W tym wypadku też, bo związane były one z niżami śródziemnomorskimi. Pamiętać jednak należy, że im bliżej zimy tym przy ujemnych NAO/AO mniejsze “szanse” na dłuższe okresy ciepłe, a większe na dłuższe okresy chłodne (mroźne). Tak jest statystycznie, a co można wytłumaczyć większym “wachlarzem” opcji chłodnych/mroźnych (niż ciepłych) wraz z ograniczaniem adwekcji wprost znad N Atlantyku.

      1. Ciekawe czy to uderzenie zimy wystarczy, byśmy się doczekali miesiąca RUCHOMEGO z ujemną anomalią. Jak na razie najbliżej tego był miesiąc “raka” (+0.09K), miesiąc “wagi” pod tym względem dużo dalej (około +0.7K w najzimniejszej opcji, którą to był chyba 25.09-24.10).
        W ogóle używanie tych znaków zodiaku w tym roku ma sens – w wielu miesiącach w okolicy 20-25go mieliśmy poważny przełom w pogodzie. Zabrakło go tylko w miesiącach wiosennych, chociaż poniekąd i w maju można powiedzieć, że wtedy rozpoczął się okres skrajnego ciepła (27.05). Najwyraźniejsze przełomy na 20-25go były oczywiście w lutym, czerwcu, lipcu, wrześniu oraz październiku. W listopadzie będzie chyba trochę wcześniej.

  65. oscylacja arktyczna w nowych prognozach nieźle w dół niektóre wiązki prawie -6 chyba szykuje się nie mała blokada

  66. Jeszcze dojdzie do tego, że listopad zapisze się zaledwie w normie termicznej. Jeśli się sprawdzi prognoza z GFS 06z….

    1. Nawet jak będzie około 0,5 stopnia poniżej średniej (ref.1981-2010) to mnie to nie zasmuci. Martwi mnie to ,ze co niektórzy w mojej okolicy w nocy palą czym popadnie i smog jest spory. Problem smogu powinien być pierwszoplanowym problemem władzy powinien być rozwiązany w ciągu 2-4 lat.

      1. Jeśli już, to listopad powinien się zapisać 0,5 stopnia POWYŻEJ średniej. Ale jeśli będzie większe uderzenie zimy, jak w odsłonie 06z, to średnia może być faktycznie bliższa 0,0.

        1. Przyjmij Łukasz do wiadomości, że “polskie normy” to w większości + 30% (poprawcie, jeśli się mylę, źródłem jest Dolnośląski Alarm Smogowy) normy francuskiej, niemieckiej, czy brytyjskiej. Ergo: gdy na placu Pigalle, Trafalgar Square, czy pod Dworcem ZOO zakłada się maski, u nas raporty mówią o niskim stężeniu… mówimy tu o równoważnych wartościach dla BaP czy pyłów PM 10 i 2,5.

      2. “Problem smogu powinien być pierwszoplanowym problemem władzy powinien być rozwiązany w ciągu 2-4 lat.”
        Będzie dobrze jeśli problem smogu będzie ograniczony w przeciągu 20-30 lat. Mówimy tutaj o dramatycznym ograniczeniu opalania domowych kotłów węglem kamiennym, o wymianie kilku milionów kotłów najpierw na nowsze węglowe a docelowo na gazowe. o ociepleniu kilku milionów budynków. To są koszta liczone co najmniej w setkach MILIARDÓW złotych., do czego dochodzą masowe strajki i demonstracje górników z upadających kopalń – a mówimy tutaj o przynajmniej milionie ludzi, bo tyle osób jest u nas powiązanych z przemysłem górniczym. Mówmy o realnych ramach czasowych, a nie opartych o jakieś cuda.

  67. Fajne by było jakby okres z ujemnym NAO i ostrą zima w końcu pojawił się w grudniu a nie w II połowie zimy albo nawet wczesną wiosną jak w 2011 i 2018. Zimowego grudnia 6 lat nie było, jedyny w miarę bliski zimie to 2016.

      1. Smog w tym kurwidolku jest nawet przy +25 w dzień co mieliśmy choćby w połowie października. Najbardziej smogo genna pogoda to wyż i zero wiatru z inwersja osiadania. Przy uderzeniu zimy takim jak w listopadzie 2010 tego nie będzie.

    1. Drugi po grudniu 2016 był grudzień 2014 który przyniósł 2 epizody zimowe w I i III dekadzie (po Bozym Narodzeniu). Z całej zimy 2014/2015 to grudzień przyniósł najsilniejszy epizod zimowy czyli ten z okresu 26-31 dnia tego miesiąca.

  68. Patrzę na te fusy w III dekadzie listopada i widzę takie pomieszanie długości incydentu zimowego z listopada 2007 i intensywności incydentu zimowego z końcówki listopada 2010 i 2014.

    1. czyli niewykluczone, że się myliłem i ten epizod nawet przerośnie ten z 2007 roku…..
      Czyli co, najbardziej zimowy listopad od 20 lat? :)

      1. Nawet się ochłodzenie nie rozpoczęło a wy już piszecie o fusach -15 pod koniec listopada, wiem ciekawie się to rozwija, ale nie podniecajmy się hehehe.

        1. Jedyne co w tych fusach dalekich cieszy, to koło 330-360 godziny regularny powrót normalnej cyrkulacji. Z tymże, po co się czymś takim sugerować. Do 330 godziny nie widać żadnej nadziei na jakąkolwiek odwilż, o realnym cieple nie wspominając :(

        2. @Lulek
          Nie pisałem że się sprawdzi tylko pisałen co mi przypominają fusy w III dekadzie listopada. Stopniowe ochłodzenie (do normy listopadowej) już się zaczęło od dzisiaj.

      2. kmroz
        Jeżeli te prognozy się sprawdza to nie będzie to epizod zimowy tylko konkretne uderzenie. Ale czy się sprawdzą to nadal nie wiadomo.

    2. Co do intensywności pod względem temperatury to może i tak, ale niekoniecznie pod względem opadów. Przecież w 2010 oprócz dużego mrozu były śnieżyce. W 2014 też chyba miejscami było sporo śniegu.

        1. To możliwe. Tego nie pamiętam do końca. Więc jeśli te prognozy by się miały sprawdzić to bliżej do tego z 2014 niż 2010.

        2. U mnie w listopadzie 2014 było zero śniegu. Tamtejszy atak zimy był tylko w postaci całodobowego mrozu i to tylko w ostatnich trzech dniach miesiąca.

  69. u mnie spadek temp już jest gwałtowny o 18:00 tylko 3 stopnie i leci w dół wystarczy pogodnie i bezwietrznie.

  70. Oj fusicie, fusicie… Przypominam, że rozdania modeli z 06Z mają dużo gorszy skill niż prognozy pozostałe, to po pierwsze. Po drugie, realny skill, to 5- góra 7 dni, więc według mnie stawianie takich śmiałych tez, że czeka nas prawdziwy atak zimy, ktory to będzie miał znaczący wpływ na całą średnią, jest zdecydowanie w tym momencie jedynie wróżbiarstwem… ;) Faktycznie, jeszcze dobrze nie zdążyło się ochłodzić, a Wy już podsumowujecie cały miesiąc i co najlepsze – zaczynacie spekulować na temat grudnia… Reasumując, zbliża się spore ochłodzenie, ale tak naprawdę to czas pokaże, jak będzie ono realnie przebiegało i czy faktycznie sprowadzi nam prawdziwą zimę ;)

      1. Nie o to chodzi, nadejście ochłodzenia jest już przesądzone i faktycznie naturalne jest, że będziemy o nim pisać, pewnie niedługo w zupełnie innym wątku ;) Pisząc jednak o oziębieniu, kierujmy się realnymi przesłankami, bo na podsumowanie całego miesiąca przyjdzie jeszcze czas… :) Rozumiem też jednak, że te dywagacje dla wielu są atrakcyjne, ale radziłbym zachować pewnego rodzaju ostrożność w stawianiu śmiałych tez ;) I tak jak już tutaj wspomniał @Arctic Haze, trzeba brać pod uwagę różnego rodzaju scenariusze, bo zauważyłem, że miłośnicy zimy mają tu bardzo często klapki na oczach ;)

        1. “miłośnicy zimy mają tu bardzo często klapki na oczach”

          ->>> Akurat tu komentujący są rzekłbym dość sporymi racjonalistami (w większości).
          W mojej ocenie pewnych jest na razie kilka dni lekkiej zimy, przeważnie w wersji suchej lub z niewielkimi opadami. A jaka będzie końcówka listopada, grudzień i cała zima – zobaczymy (?). Myślę jednak, że “coś drgnie” w kwestii odmiany wobec tak zdecydowanej przewagi ciepła jaką mieliśmy przez ostatnich 7-7,5 miesięcy.

          1. Lekka zima to pojęcie względne… I którą część Polski masz na myśli, a może cały kraj? Bo jeśli chodzi o Warszawę, to ja tu widzę od poniedziałku głównie temperatury przez zero (fakt, będzie to zależało też pewnie od zachmurzenia) i miejscami słabe – drobne opady mżawki, deszczu ze śniegiem bądź drobnego śniegu… A co będzie dalej? Czas pokaże :)

          2. @Krystian
            Czyli jak np. nie wiadomo, czy u mnie ruszy konwekcja, albo czy obejmie mnie obszar stratusowy, czy pogodny mam o tym w ogóle nie pisać? Nie mogę tego oceniać i analizować? Racjonalizm nie polega na stawianiu żelaznych zasad, tylko na dążeniu do możliwie najbardziej adekwatnych ocen (na ile jest to możliwe).

          3. Ty mnie dalej nie rozumiesz i tak właściwie, to czemu napisane przeze mnie słowa odbierasz osobiście? Myślisz, że faktycznie Ciebie miałem na myśli? Dobrze wiesz, że nie chodzi mi o tego typu ocenianie. Pisałem o wróżbiarstwie i o wyciąganiu wniosków na podstawie fusów… To gdybanie tutaj czasem przekracza właśnie te wspomniane przeze mnie “racjonalne” granice… I tyle. Akurat z Twoimi komentarzami bardzo często się zgadzam, dlatego tym bardziej dziwię się, że to, co napisałem, wziąłeś tak bardzo do siebie.. :)

  71. już w weekend w rejonach podgórskich może być 7-9 stopni mrozu jeśli trafią się rozpogodzenia przykład Jelenia Góra o 20:00 -0,3 stopnia czyli spadek o około 10 stopni w 6 godzin choć to jeszcze nie powietrze z północnego-wschodu, z pewnością wielu się zastanawia czy zmieniać opony na zimowe, więc wspomnienia na tak poważnych portalach pogodowych o możliwym przyjściu zimy jest ważne.

  72. na jednym z portali pogodowych już od października ludzie wprost pytali gospodarza blogu czy zmieniać opony na zimowe, a jeśli nie to prosili aby napisał kiedy można
    tym bardziej że ze 2 tygodnie mieliśmy wiosenno-letnio-jesienną pogodę.
    A sama mgła z mrozem może być niebezpieczna, a jeszcze możliwe opady śniegu od poniedziałku zwłaszcza w rejonach podgórskich gdzie wiatr przeciwny do fenu może wzmacniać opady.

      1. mało ważne który blog, ważne żeby napisać że ochłodzenie może być solidniejsze z atakiem zimy włącznie, tym bardziej że media internetowe zaraz mogą to podchwycić i dużo osób może się dowiedziec, ale to już nie moja w tym głowa, modele są zgodne i to bardzo co tu dużo mówić, po 20-stym może być róznie, ale teraz to już niemal pewne.

  73. dobry przykład prognozy ecmwf na poniedziałek jelenia góra około 15 mm opadu w postaci śniegu, to na razie tylko prognozy, ale możliwe ze się sprawdzą.

  74. Nie rozumiem tutejszych reguł zakładania wątku.
    Czasami z powodu jakiejś pierdoły powstają 3 wątki dziennie,
    a innym razem – tak jak teraz – kiedy od tygodnia pogoda sie zmieniła i idą dalsze zmiany, cała dyskusja trwa pod kompletnie zdezaktualizowanym topikiem.

    1. Nie dość, że tematyka już nieaktualna, to i jeszcze zbliża się “500+”.
      Przynajmniej ja w tym wątku już “pauzuję” (z wyjątkiem ewentualnych ripost), czekając na bardziej aktualny.

      1. Gdyby dało się tworzyć wątki w rodzaju:
        – ostatnie dni
        – dzień dzisiejszy, pomiary, rekordy, informacje
        – pogoda za tydzień: prognozy, dyskusja, omówienia
        – reanalizy
        itp ide, albo czy coś w tym stylu.
        Nie wiem czy ten (obecny) engine daje takie możliwości grupowania postów. Ale na pewno byloby wygodniej. A na blogu byloby tez mniej napięć, bo zamiast uwag, próśb czy banów, sama struktura tworzyłaby porządek.

  75. Poprosimy o nowy wąteczek :) Zmiany są nieubłagalne – kontynuacja trendów z tegorocznego lata dobiegła końca i wchodzimy w “fazę zimową”. Bardzo ciekawy rozwój sytuacji barycznej się klaruje, który będzie wspomagał napływ chłodniejszego powietrza z NE (chodzi głównie o 850). Chciałoby się rzec: “już czas”, bo wciąż kosić trawy nie wypada. :) Pozdrawiam wszystkich lubujących się w tej niezwykłej zmienności, którą serwuje nam pogoda i nie pozwala przez to się nudzić. :)

    1. kontynuacja trendów z lata “kończyła się” już wiele razy – począwszy od połowy maja, przez końcówkę czerwca, połowę lipca, końcówkę sierpnia, oczywiście końcówkę września i końcówkę października. Za każdym razem tak się wydawało, że to już koniec, a tymczasem poprzestawało na albo kilku, albo – w lepszym wypadku – kilkunastu chłodniejszych dniach i wracały wysokie anomalie na plus…. Równie dobrze teraz może skończyć, się na 10-14 dniach poniżej normy.

      1. Taaaak – ta zmienność, to praktycznie rzecz ujmując: loteria. I pewnie dlatego jest tak ciekawa i zajmująca. Równie dobrze blokada za sprawą tego potężnego wyżu, który niebawem ustawi się nad Skandynawią, może trwać i cały miesiąc.

  76. To tylko jedna z wielu odsłon, w dodatku z gorszym skillem, tak jak te z 06, naprawdę nie przywiązywałbym się do tego….

      1. Te wiązki ensembles to są luja warte. Przekonałem sie chociażby o tym w tegorocznym wrześniu i to dwa razy (najpierw na ich podstawie wydawało sie, ze ta fala niezwykłego gorąca to fantazja, potem to samo z silnym ochłodzeniem)

        1. Te wiązki właśnie dokładnie obrazują to, nad czym tak zawzięcie dyskutujecie, analizując wybiorczo poszczegolne odsłony prognoz

  77. no i prognozy opadów śniegu i deszczu ze śniegiem coraz pewniejsze i jakieś ataki niżów z południa w prognozach, no zobaczymy. A u mnie już dzisiaj rano leciutki minusik na termometrze i biało na łąkach od szronu.

    1. A nie deszczu i deszczu ze śniegiem raczej? Bo obecnie to chyba prognozy na przyszły tydzień nieco się ociepliły.

      1. na SE to nawet widać w fusach 10 na plusie ;) biorąc pod uwagę, że jeszcze wczoraj była tendencja do coraz zimniejszych odsłon to jest to miła odmiana :) może południe uniknie śniegu w listopadzie :)

        1. Po prostu jest to realizacja jakich przynajmniej na razie mamy najmniej, tzn. że przejściowo niż śródziemnomorski zaciągnąłby do nas ciepło, ale później i tak miałoby się coraz mocniej ochładzać.

          Jednak zdecydowana większość innych opcji za stopniowym przechodzeniem z przedzimia w termiczną zimę w kolejnym tygodniu bez takich dużych “wybojów” jak ma ostatnio często GFS.

  78. Wygląda na to, że abstrahując od wielkości ochłodzenia najchłodniejszym (lub jednym z najchlodniejszych) regionem Polski w najbliższym czasie będzie mój Dolny Śląsk, co mnie wcale nie dziwi przy tej sytuacji synoptycznej(ujemne NAO, AO). Tak już bardzo często się zdarzało w poprzednim cyklu z ujemnymi fazami obu oscylacji, czyli bodajże w latach 2009-2013. Aktualny GFS daje ciepło przejściowo na SE Polski, a potem już zima w całej Polsce. Zobaczymy czy tak będzie. Nie zdziwi mnie wcale jeżeli modele pójdą jeszcze całkowicie w ciepło i te dobre warunki do wejścia ziemi sprawią…że będziemy mieli rekordy ciepła na początku grudnia:) Już tak bywało.

    1. “Nie zdziwi mnie wcale jeżeli modele pójdą jeszcze całkowicie w ciepło”

      ->>> To może pójść dalej… Nie zdziwi mnie jak już wszystkie kolejne miesiące będą przynosiły anomalie +1,5/+5K, a za roku już np. +3/+8K, a za dwa już +5/+10K, itd… W końcu nie może być inaczej skoro… mamy ocieplenie klimatyczne…

      1. Ale jesteś zgryźliwy. No aż tak to nie ale jak byś rok zamienił na dekady to kto wie;) Ps. Co nie zmienia faktu że może być tak że w grudniu na jego początku może być tak jak mówiłem. W dobie tak szybkiego ocieplenia klimatycznego ciepełko wchodzi do nas jak w masełko.

        1. “W dobie tak szybkiego ocieplenia klimatycznego ciepełko wchodzi do nas jak w masełko”

          ->>> Jeżeli to ma być główny argument w dyskusji nad bieżącą sytuacją pogodową (w tym baryczną) na dość ograniczonym obszarze globu – to nie widzę sensu rozwijania tej dyskusji. To swojego rodzaju odwrotna skrajność wobec postawy jakoby na przykładzie chociażby lutego i marca b.r. domniemywać, że nie mamy (globalnego) ocieplenia klimatycznego. Kiedy wreszcie zaczniesz rozróżniać pogodę od klimatu??? Twoimi komentarzami jak tutaj tylko potwierdzasz, że nadal tego niestety nie rozumiesz…:-(

          1. Może i nie rozumiem. Ja raczej obserwuje pogodę i na tej podstawie wyciągam wnioski.

          2. @fku
            To ja Ci tylko jeszcze raz nadmienię, że na 100% będą okresy/miesiące z niższymi anomaliami niż średnio w ostatnich 7-7,5 miesiącach – w porze chłodnej okresowo nawet dużo niższymi. Na ponad 95% będziemy mieli też nadal roczniki chłodniejsze niż 2014-2016, a nawet 2017 – zwłaszcza przy chłodniejszych zimach.

            Zmiany klimatyczne wymagają znacznie dłuższego okresu ocen niż 5 ostatnich lat, a tym bardziej tylko tego co ma miejsce od kwietnia b.r.

          3. Lucas
            Nie wątpię że przyjdą. Tylko ile ich kleszcze przyjdzie 1 taki rok 2? No jeszcze poczekamy do następnego roku, ma się rozpocząć nowy cykl ten 11 letni czy 7 letni. Zobaczymy czy wtedy zaczną być lata chłodniejsze np. choćby od 2010roku. Jeżeli w tym cyklu raptem 1 czy 2 lata okażą się trochę chłodniejsze od 2014,2015 czy obecnego to znaczy że jest gorzej niż Ty myślisz.

          4. @fku
            W latach 90-tych XX wieku niektórzy (nawet meteorolodzy!) wnioskowali, że bardziej zimowych zim już (niemalże) nie będzie. Przeciętny “zjadacz chleba” mógł już pomyśleć, że nie będzie miejsca na takie przypadki jak ostatnio w lutym/marcu b.r., styczniu’2017 (itp.), nie wspominając o rocznikach 2009-2013. Chciałbym sądzić, że – wchodząc tu regularnie – nie jesteś (już) jednym z nich…
            A i z okresami letnimi sprawa też nie jest do końca przesądzona, bo w kolejnych rocznikach skala ich ocieplania się może być słabsza niż w ostatnich 20-40 latach (niewiadoma związana z wpływem cykli AMO…?).

          5. @FKU
            A jak na przełomie listopada i grudnia będzie podobnie jak na przełomie lutego i marca tego roku to co wtedy napiszesz? Tegoroczny przełom lutego i marca był ekstremalnie zimny (najzimniejszy od kilkudziesięciu lat).

  79. GFS gubi się już w terminie ok. 21-22.11. Podczas gdy wszystkie inne modele za kontynuacją temperatur “przez zero” lub już z termiczną (lekką) zimą, on za ciepłem przejściowym rzędu +5/+10°C. Jednak po 24-25.11 nadal podtrzymuje pogłębianie się zimy, docelowo z dwucyfrowym mrozem i okresowymi opadami śniegu.

    Zauważyłem, że model ten nawet w terminie 5-7 dni ma ostatnio najmniej stabilne prognozy. Może dlatego, że pojawiają się aż 4 odsłony na dobę? Chyba jednak nie tylko dlatego. Bo czym np. wytłumaczyć fakt, że już nawet w terminie ok. 21.11 jego realizacja główna po raz kolejny jest PONAD WSZYSTKIMI innymi (nawet tymi cieplejszymi) i zarazem średnio o 5-10 st. cieplejsza od innych modeli?

    Wczoraj widziałem w TV zapowiedzi prognozy na kolejne dni, z których wynikało, że w najbliższych dniach mamy notować w Warszawie: +9°C (15.11), +8°C (16.11), +7°C (17.11), +6°C (18.11), +5°C (19.11) – czyli mniej więcej każdego dnia o jeden stopień mniej. A tymczasem w rzeczywistości już w sobotę możemy notować temperatury “przez zero” – a co dla mnie osoby mającej gospodarstwo z kurkami na zewnątrz jest bardzo ważne. Tak to już jest jak ogranicza się zapowiedzi do jednego “słusznego” modelu i zarazem tylko do Tmax. Na szczęście mamy Internet, dostęp do WIELU prognoz z RÓŻNYMI parametrami, z których wynikają m.in. takie zestawienia:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw
    No i jeszcze własny rozum, dzięki któremu możemy brać różne “poprawki” na typowe obciążenia danych modeli.

    1. Realizacja główna ponad wszystkimi innymi była tez w zapowiedziach na dni 18-21.09…. i w koncu te wszystkie inne się zgodziły z tą główną :-)

      1. To proponuję ocenić chociażby już tylko to co wynika z GFS na sobotę. Wnioski nie budzą wątpliwości, że albo noce będą chłodniejsze, albo za dna będzie chłodniej (myślę, że z 1-5 st.).

      2. kmroz
        No właśnie.
        Ps. Dlaczego komentarz “No właśnie” jest za krótki? Muszę no właśnie to napisać bo nie przejdzie, hehe

      3. Zresztą jest to też pouczający przykład, bo może i w tych dniach “wygrało” ciepło, ale już od 22.09 nadszedł chłód.
        Teraz jednak osłabienie cyrkulacji W ma być znacznie wyraźniejsze, a przy tym im bliżej zimy tym łatwiej o niższe ujemne anomalie. Każdy regularniej oceniający pogodę wie, że okoliczności z ujemnym NAO/AO nie wykluczają ociepleń, których to jednak – im bliżej zimy – trwałość jest (statystycznie)coraz to krótsza niż ochłodzeń.
        Chyba, że NAO przeszłoby na plus – ale na razie na to się nie zanosi, przynajmniej w zakresie rozpatrywanych prognoz.

  80. ECMWF już całkowicie zmienił prognozy i pokazuje typowa walkę ciepła z zimnem: NE kontra SW. Co w 9 na 10 przypadków w takiej sytuacji wygrywa chyba nie muszę nikomu przypominać. Sytuacja robi się ciekawa:)

      1. No dokładnie. Po 20-tym temp. 4, 5 stopni na plusie i to przez całą dobę. Kompletnie bez mrozu. Czyli wielkie ochłodzenie na 2,3 dni, a potem temp w normie:))) I to tej zaklamanej normie (przez tak szybkie ocieplanie się) , bo prawdziwa się skończyła na 30-leciu 1950-1980.

        1. Oglądamy więc zupełne inne prognozy!
          Ja w ostatniej aktualce ECMWF widzę (dla Warszawy) wahania -7/+2°C.

  81. Twoja Pogoda to już straszy nawet 20-stopniowym mrozem pod koniec listopada – pewnie opierając pewnie na skrajnych odsłonach GFS, które trzeba przyznać ostatnio są dość stabilne. Ale to jeszcze 2 tygodnie do tego okresu. Przy takich fusach GFS w dniach 29-30 listopada miało by być tmax minus 5-10 stopni nie wykluczony jest na wschodniej ścianie Polski dwucyfrowy mróz w ciągu dnia (tmax poniżej minus 10 stopni) i przy rozpogodzeniach spadki do ok. minus 20 stopni. To są fusy, ale sytuacja ta nie jest niemożliwa co pokazały III dekady listopadów 1998 i 2010.

  82. Zima 1989/90 która była najcieplejszą zimą też przyniosła atak mrozu w listopadzie. 29.XI.1989 nadal ma rekord zimna dla Katowic jeśli o listopad chodzi (-16,2). W grudniu 1989 też było dość dużo zimy, w zasadzie do 11 XII cały czas zima, potem po świętach też zima. W tym grudniu najcieplej było 19 XII kiedy u mnie było ponad 18 stopni. Wiele miast odnotowało wtedy swoje rekordy ciepła. W styczniu 1990 też zimy nie zabrakło w pierwszej połowie. Dopiero od II połowy stycznia przyszło wyjątkowe ciepło które trwało cały luty (największa dodatnia anomalia w historii klimatu Polski) i się przeciągnęło też na marzec choć już nie aż tak rekordowe.

    Jak tak patrzę na zimę 1989/90 u siebie to tam było więcej zimowej aury niż w zimie 2017/8 czy nawet 2014/5. Rekordowa anomalia “wyszła” z tego, że jak już się robiło ciepło to to ciepło było ekstremalne, powyżej 15 stopni w środku zimy. Bo ochłodzenia już były do poziomu lekko-średniej zimy, bez wielkich mrozów ale jednak zimy. A nie takie homo niewiadomo +5 w dzień, przy ochłodzeniu +1.

  83. ja na razie widzę u siebie w prognozach z niedzieli na poniedziałek i poniedziałek dość solidne opady śniegu a jak to bywa u mnie przy przeciwnym wietrze do fenu opady mogą być silniejsze niż w prognozach, no ciekawie się robi

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com