Polski pilot o chemtrails

Polski pilot o chemtrails


Nagły atak chemtraili

Nagły atak chemtraili

Na szczęście nie chodzi o żadne “pryskanie” nas z samolotów bliżej niezidentyfikowanymi substancjami (co jest oczywiście bzdurą), a o dyskusję jaka powstała na prywatnym facebookowym profilu prof. Szymona Malinowskiego (Instytut Geofizyki UW).  Na ten temat z prof. Malinowskim rozmawiał Tomasz Ulanowski, a rezultatem jest artykuł w Gazecie Wyborczej. Dla nieklikających i nie chcących szczególnie przekopywać obcych profili na Facebooku wyjaśnienie sytuacji.

Jeden (a właściwie dwóch) wyznawców chemtraili weszło w żywiołową dyskusję z prof. Malinowskim (i nie tylko). Jednocześnie przedstawili oni wyniki analizy próbek, jakie zebrali 20 marca (woda z roztopionej świeżo spadłej pokrywy śnieżnej). I tu dyskusja zaczęła być i trochę śmieszna i trochę straszna. Otóż próbki były dwie, w każdej z nich oznaczono stężenia tych samych metali/związków chemicznych/pierwiastków. Jedna z próbek została pobrana w mieście (Września), druga kilkanaście kilometrów poza miastem. W pierwszej oznaczone stężenie glinu wyniosło 0.35 mg/l, w drugiej 0.037 mg/l. Śmieszne jest to, że wyższe stężenie glinu w próbce “miejskiej” (choć tak naprawdę to, że to próbka miejska jedynie zgadujemy, bo nie zostało to w jednoznaczny sposób potwierdzone) zostało uznane za niepodważalny dowód, że “coś jest na rzeczy” – czyli, że długotrwałe smugi kondensacyjne nie mogą powstawać w sposób naturalny i są jednoznacznym dowodem na to, ze jakiś bliżej nie sprecyzowany “rząd światowy” rozmyślnie truje nas substancjami rozpylanymi z samolotów.
Przejdźmy do samego aluminium. Jego stężenie w jednej z próbek przekracza dopuszczalne stężenia dla wody pitnej. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego – generalnie roztopionego śniegu raczej rzadko używa się jako źródła pitnej wody. Ba, znacznie więcej aluminium zawierać może pospolita herbata, jako że roślina ta jest jego całkiem niezłym źródłem. W artykule “Glin w otoczeniu i jego wpływ na organizmy żywe “ panie Justyna Zuziak i Małgorzata Jakubowska wskazują, że ta właśnie pospolita herbata może zawierać od 2 do 6 mg/l glinu, a więc przeciętnie około 10 razy więcej, niż w wskazanych wyżej próbkach. Z tego samego artykułu wyczytamy, iż:

Według WHO dopuszczalna dawka glinu wynosi 7 mg/kg masy ciała/tydzień, co w przeliczeniu na dzień daje 1mg glinu na 1 kg masy ciała dziennie. Człowiek o średniej masie 70 kg mógłby zatem bez szkodliwego wpływu na zdrowie człowieka przyjąć ok. 70 mg glinu.

Oznacza to, że aby przekroczyć tę normę dziennej dawki glinu, dorosły człowiek musiałby wypić około 200 litrów wody, w której wystąpiło stężenie oznaczone w “próbce miejskiej”.

Wskazanie tego faktu jakoś nie przemówiło do rozsądku wyznawcom chemtraili, zaczęli się oni raczej nabijać  z “aluminiowej herbaty”. Najwyraźniej wydaje im się, że w swej naturalnej postaci świat jest w ogóle pozbawiony metali, nawet jeśli wskaże się, że glin stanowi 8% składu skorupy ziemskiej.

W dyskusji pojawia się również kilka pytań, m.in.:

jak bardzo zmieniły się warunki w atmosferze ziemskiej przez 15 lat. 15 lat temu homomutatusy nie powstawaly (przynajmniej w Polsce). Zaczęly się stopniowo (oswajano ludzi z tym zjawiskiem) pojawiać około 12 lat temu a ostatnie 2-3 lata i ubiegła zima to już jest apogeum.

Trzeba przyznać, że ciężko odpowiedzieć na pytanie, które już w swoim założeniu jest błędne. Otóż bowiem owe homomutatusy jak najbardziej pojawiały się i 30 lat temu. “Instrukcja dla stacji meteorologicznych” z 1988 roku wskazuje na to jednoznacznie:

Cytat:

“Do zachmurzenia ogólnego wliczamy również utrzymujące się smugi kondensacyjne wywołane przez samoloty i ławice chmur, które wyraźnie utworzyły się z tych smug”.

Jasne jest więc, że trwałe smugi kondensacyjne pojawiały się nad Polską nawet 30 lat temu (a także i dawniej). Co ciekawe, właściwie teza o ich nie występowaniu jest główną podstawą tej teorii spiskowej – otóż mamy w tej chwili obserwować coś, co dawniej obserwowane nie było, co jest nowe i do tej pory niespotykane, a więc podejrzane. Jak widać na wyżej załączonym obrazku, nie jest to prawda i tym samym cała teoria powinna legnąć w gruzach. Oczywiście nie stało się tak z prostej przyczyny – znaczna część wyznawców tej teorii za nic sobie ma jakiekolwiek dowody. Wszelkie dowody przeczące tej teorii są wg nich sfałszowane, niezależnie skąd by pochodziły. Zaś każdy, kto choćby odrobinę ją podważa z pewnością współpracuje z spiskującymi.

Można się zapytać, czy rzeczywiście nie ma czegoś na rzeczy, jako że “nie pamiętam takich smug z dzieciństwa”. Nic dziwnego – po pierwsze dzieci (a także młodzież) mają z reguły na głowie inne rzeczy, niż obserwowanie nieba w poszukiwaniu smug kondensacyjnych, a po drugie oddajmy głos prof. Malinowskiemu:

Wszyscy widzimy, ile smug kondensacyjnych jest na niebie.
– No widzimy, bo mocno wzrósł ruch lotniczy. Sam pamiętam jeszcze czasy, kiedy w całej Polsce było ok. trzech milionów pasażerów samolotów rocznie. Dzisiaj każdego roku samo Okęcie obsługuje ich blisko 15 mln, a ich całkowita liczba w Polsce dochodzi do 40 mln.

Istotnie, w ostatnich 20-30 latach natężeniu ruchu lotniczego wzrosło drastycznie. Oczywistym jest, że jeśli mamy 10 razy więcej lotów, smugi mogą się pojawiać nawet 10 razy częściej, niż dawniej. Są one dzięki temu zdecydowanie częstsze i bardziej zwracają uwagę, niż dawniej. Ot i cała tajemnica.

W dalszej części artykułu wspomina się również o zamknięciu się zwolenników chemtrails na argumenty naukowe oraz o braku zaufania do samej nauki. Patrząc na jednego z wyznawców tej teorii, który dyskutował pod postem prof. Malinowskiego trudno się z tym nie zgodzić. Nie wierzycie? Oto jedna ze stron (publiczna), które osoba ta prowadzi: klik. I niestety to raczej nie trolling.

PILNE! Pi(no)kio.pl znowu straszy przed huraganem, którego nie będzie

PILNE! Pi(no)kio.pl znowu straszy przed huraganem, którego nie będzie

Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że poziom “dziennikarstwa” w pseudo portalach informacyjnych sięgnął już dna i raczej z tego dna się już nie podniesie. Po raz kolejny próbuje nam to udowodnić serwis “pikio.pl”, który ponownie podaje do wiadomości wyssaną z palca (lub z rosnącego niczym u Pinokia nosa) informację na temat huraganu mającego uderzyć w Polskę. Podkreślmy: huraganu, którego nadejścia nad Polskę nikt nie prognozuje. Chociaż tym razem huragan ten istnieje naprawdę, a nie tylko w umysłach redaktorów pikio.pl – tak jak to miało miejsce w przypadku nieistniejącego huraganu “Reinhold”.

Read More Read More

Koniec świata: jak go spędziliście?

Koniec świata: jak go spędziliście?

Sobota, 23 września. Dzień, w którym świat miał się (znowu) skończyć, przynajmniej wg Davida Meade, numerologa, który pilnie studiując Biblię stwierdził, że świat ma się rychło ku końcowi. Co więcej, koniec ten przewidział właśnie na sobotę, 23 września. Meade całą rzecz raczył wyjaśnić oczywiście w swojej książce (którą możecie kupić za jedyne $4.91 na Amazonie). Otóż pierwszym znakiem zwiastującym nadchodzący koniec miało być całkowite zaćmienie słońca z 21 sierpnia (być może koniec świata miał dotyczyć USA, bowiem głównie tam było ono widoczne, dlaczego my, Polacy, mamy cierpieć za to, co widzieli Amerykanie, hmmm?).

Resztę Meade “wyczytał w biblijnym kodzie i księgach Nowego Testamentu” (to samo źródło mówi co prawda, że nikt nie zna dnia ni godziny, nawet sam Chrystus, ale któż by się tym przejmował). 23 września na niebie miał się pojawić znak: jak czytamy na wielu portalach, ma to być “Wizja Niewiasty obleczonej w Słońce, mającej Księżyc pod stopami, a na głowie wieniec z dwunastu gwiazd”. Niewiasta owa miała ukazać się podobno przed powtórnym nadejściem Mesjasza. W sobotę na tle Gwiazdozbioru Panny mieliśmy Słońce (nie tylko zresztą w sobotę, ale to nic), “u stóp” gwiazdozbioru mieliśmy sierp Księżyca, zaś wieniec ów stanowić miały widoczne na co dzień gwiazdy wespół z planetami.

Zdjęcie ilustracyjne wg. Wprost.

Już w ostatnich dniach Meade zaczął się ze swej apokaliptycznej wizji wycofywać. W chwili obecnej twierdzi on, że o żadnym końcu nie było mowy (choć mowa była, za jedyne $4.91 możecie się o tym przekonać). W ostatnich dniach mówił, że “Nibiru będzie jedynie widoczna”, a teraz że “To nie koniec świata, tylko koniec świata jaki znamy” oraz że “znaczna część świata nie będzie już taka sama na początku października”. Zamiast końca świata mamy mieć szereg nieszczęść, które ów świat zmienią. Jest to niemal identyczne odwracanie kota ogonem, jaki uskuteczniali maniacy końca sprzed 5 lat. Najwyraźniej 5 lat to za mało, by niektórzy przyjęli do wiadomości, że Nibiru zwyczajnie nie istnieje (w sensie zagrażającej Ziemi planecie o takiej orbicie, nie jest wykluczone, że gdzieś za orbitą Plutona znajduje się duża planeta, której jeszcze nie znamy). Jest również pewne, że to nie ostatni Koniec Świata związany z Nibiru, o jakim przyszło nam słyszeć. Tego typu (dość przecież istotne z naszego punktu widzenia) wydarzenie jest prognozowane w zasadzie niemal co roku. Dodatkowo mamy też folklor lokalny w postaci szeregu przepowiedni zwiastujących tragiczne wydarzenia – do tej pory mieszkańcy Kłodzka wspominają przepowiednię niejakiego Filipka dotyczącą kłodzkiego lwa. Co prawda nikt nie ma pojęcia co ma oznaczać “spotkanie trzech dziewiątek”, ale bez obaw, z pewnością w przypadku kolejnej wielkiej powodzi coś się da pod to podpiąć. Niemal zawsze tego typu sprawy są chętnie podchwytywane przez media, które doskonale zdają sobie sprawę, że są one bardzo “klikalne”.

W związku z powyższym mamy pytanie – jak spędziliście Koniec Świata? Był udany? Byliście na grzybach? Odpowiedzcie w komentarzach. U nas padało, nie taki Koniec Świata sobie wymarzyliśmy :(

Czy uważasz koniec świata za udany?

View Results

Loading ... Loading ...

P.S.

Jeśli ten tekst się nie pojawi w niedzielę, być może to oznacza, że koniec jednak nastąpił, a my zrobiliśmy z siebie idiotów. Ale na szczęście nikt się już o tym nie dowie :D

Czy leci z nami pilot?

Czy leci z nami pilot?

Model NAVGEM prognozuje temperaturę rzędu 45-46°C. Abstrahując już od dosyć dalekiego terminu tej prognozy, takie wartości temperatury maksymalnej na terenie naszego kraju są zwyczajnie niemożliwe. Rozwiązania są w zasadzie dwa. Albo model NAVGEM jest całkowicie do bani, albo parametr T2M przekazywany przez model oznacza coś innego, np. temperaturę powierzchni. W takiej chwili cieszymy się, że zrezygnowaliśmy z udostępniania wyników tego modelu. Warto nadmienić, że model ten sugeruje temperaturę na wysokości 850hPa na poziomie 24°C, co powinno przełożyć się na Tmax = 38-40°C.

Read More Read More

Z cyklu “prognozy trafione inaczej” – Archibald 2006

Z cyklu “prognozy trafione inaczej” – Archibald 2006

Cytat:

Based on solar maxima of approximately 50 for solar cycles 24 and 25, a global temperature decline of 1.5°C is predicted to 2020, equating to the experience of the Dalton Minimum.

Źródło.

Od tezy zawartej w artykule w E&E upływa właśnie 10 lat. Jej weryfikacja wygląda następująco (wykres przedstawia 5-letnie średnie ruchome wartości globalnej anomalii temperatury powietrza w serii GISTEMP):

2009Wg prognozy Davida C. Archibalda, w chwili obecnej powinno być najchłodniej od lat 70. XX w. Zamiast tego jest rekordowo ciepło.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com