Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze

Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze

Porównanie 11. letnich średnich ruchomych anomalii temperatury powietrza wg reanlizy ERA (najpewniej Interim) i naszego oszacowania (POLTEMP-RAW i POLTEMP 1.0H5).

I jak w temacie: chyba robimy to dobrze :)

P.S.

Tak mogła wyglądać seria Poltemp w pierwszej odsłonie z kwietnia 2013:

Tak zaś wyglądał pierwszy opublikowany wykres, jeszcze względem normy 1961-1990:

Wątek otwarty #48: Budapeszt we Wrocławiu

Wątek otwarty #48: Budapeszt we Wrocławiu

W latach 1951-1980 średnia roczna temperatura powietrza w Budapeszcie wynosiła 10.24°C. W ostatnich latach coraz częściej obserwujemy przekroczenie tej wartości w Polsce, szczególnie w jej południowo-zachodniej części. We Wrocławiu rok 2018 odznaczał się średnią temperaturą roczną wyższą o 1.0°C od wspomnianej wyżej średniej temperaturze dla Budapesztu. Można spokojnie powiedzieć, że ostatnie 11 lat miało w tym mieście normę roczną taką samą, jak Budapeszt w latach 1951-1980 (a dokładniej zaledwie o 0.2°C niższą).


Swego rodzaju “przewagę” nad klimatem Budapesztu z lat 1951-1980 Wrocław osiągnął w miesiącach zimowych. Już pierwotnie średnia temperatura stycznia we Wrocławiu była niewiele niższa od tej w Budapeszcie: w latach 1951-1980 średnia temperatura stycznia w Budapeszcie wynosiła -1.7°C, zaś we Wrocławiu -1.9°C. W wyniku ocieplenia klimatu obecnie Wrocław charakteryzuje się już średnią stycznia o 1.6°C wyższą, niż przeciętna dla Budapesztu w latach 1951-1980. Daleko nam jeszcze do osiągnięcia “budapesztańskiej” średniej w sezonie ciepłym. W latach 1951-1980 średnia temperatura w okresie IV-IX wynosiła w Budapeszcie 17.0°C, w tym samym czasie we Wrocławiu było to 14.3°C. Sezon ten bardzo silnie się ocieplił, jednakże w latach 2008-2018 średnia ta we Wrocławiu wynosi 16.4°C, a więc nadal o 0.6°C mniej, niż w latach 1951-1980 w Budapeszcie. Warto zwrócić jednak uwagę, że w roku 2018 średnia ta wynosiła aż 18.5°C, co oznacza że okres IV-IX 2018 byłby we Wrocławiu wyjątkowo ciepły nawet, jeśli odnieść go do norm budapesztańskich.

Postępujące ocieplenie nieubłaganie zbliża nas do klimatu, jaki jeszcze w połowie zeszłego wieku był charakterystyczny dla nizin węgierskich. I o ile może nie wydawać się to problemem (a dla wielu taki stan rzeczy może się nawet wydawać korzystny), to należy sobie zdać sprawę z faktu, że w tym samym czasie klimat nizin węgierskich również się zmienia i zbliża do tego z jeszcze bardziej położonych na południe regionów Europy. W tychże regionach klimat również się zmienia i… O ile w pewnych miejscach przesuwanie się stref klimatycznych może (przejściowo) wydawać się korzystne, to patrząc globalnie widać zbliżające się szybkimi krokami kłopoty.

Średnia temperatura roczna w Polsce w 2018. Średnia wieloletnia temperatura dla Budapesztu w latach 1951-1980 to 10.2°C. Autor: Jarek Lewandowski, źródło: meteoprognoza.pl.

Rekordowo ciepły rok

Rekordowo ciepły rok

Rok 2018 jest już za nami, można się więc pokusić o pierwsze, wstępne podsumowania. Wg najnowszego oszacowania średnia anomalia temperatury rocznej w Polsce (okres referencyjny 1981-2010) osiągnęła +1.58°C i była nieco wyższa od dotychczas rekordowej (2015 +1.53°C). Najprawdopodobniej po uzupełnieniu wszystkich danych wartość anomalii za 2018 nieco się obniży, ale nie powinna ona spaść więcej, niż o 0.02 – 0.03°C. Warto też przypomnieć, że z uwagi na dość niezwykły przebieg temperatury, dane ze stacji klimatologicznych są w tym roku nieco zaniżone.

Rekord roczny padł na wielu stacjach synoptycznych. W Zielonej Górze średnia temperatura roczna osiągnęła aż 10.7°C – poprzedni rekord (10.4°C 2014,2015) został pobity tu o 0.3°C. 10.9°C notowano w Legnicy, poprzedni rekord padł w latach 2014 i 2015 (10.7°C). Jeszcze wyższa temperatura roczna została odnotowana we Wrocławiu (11.2°C) i Opolu (11.0°C) – tu również pobite zostały rekordy, choć nie znacznie, o 0.1°C. O tyle samo swój dotychczasowy rekord pobiła Warszawa, gdzie średnia temperatura roczna w 2018 wyniosła 10.4°C i Słubice (10.8°C). Rekord nie padł za to m.in. w Szczecinie (10.3°C, 2014 = 10.6°C) i Suwałkach (8.2°C, 2015 = 8.3°C).

Powyżej: miesięczne anomalie temperatury w Polsce do listopada włącznie.

Właściwie jedyne bardzo chłodne epizody notowano w lutym i marcu, zaś od początku kwietnia do końca roku było ich wyraźnie mniej, dodatkowo były one stosunkowo nieznaczące na tle okresów ciepłych. Dokładne wyliczenia dotyczące 2018 poznamy dopiero na początku lutego, kiedy pojawią się dane ze stacji klimatologicznych.

Poltemp – kolejne informacje

Poltemp – kolejne informacje

Jakiś czas temu wspominaliśmy o planach zmian, jakie miałyby się pojawić w kolejnej wersji serii Poltemp, tj. 1.0H6. Wśród niektórych kontrowersje wzbudził fakt, że w planach była zmiana sposobu liczenia średnich dobowych temperatur na stacjach klimatologicznych z obecnie obowiązującego (czyli (T06+T18+TX+TN)/4) na (TX+TN)/2. W rzeczywistości zmiana ta nie powoduje dużych różnic w średnich anomaliach temperatury w dłuższych przedziałach czasowych, co więcej średnie temperatury roczne wyciągane w ten sposób są bliższe średniej rzeczywistej, niż wyciągane wg obowiązującej średniej klimatologicznej:

Źródło: Urban 2010

Różnice w serii anomalii temperatury obliczanej wg średniej z ośmiu terminów (czyli wg metody stosowanej na stacjach synoptycznych) i wg (TX+TN)/2 możemy zobaczyć na poniższych przykładach.

Jak widać, z punktu widzenia analizy zmian klimatycznych są one w zasadzie nieznaczące. Dużo większe różnice mogą się pojawić w poszczególnych miesiącach, szczególnie tych charakteryzujących się bardzo wysoką i bardzo niską amplitudą dobową temperatury powietrza. W Opolu zakres różnic anomalii miesięcznych wyliczanych wg średniej rzeczywistej i (TX+TN)/2 w latach 1966-2017 waha się od -0.61°C (średnia (TX+TN)/2 niższa od rzeczywistej) w lipcu 1994 do +0.59°C w maju 2010. Nie jest przypadkiem, że maj 2010 charakteryzował się rekordowo niską (dla maja) amplitudą temperatur dobowych, a w lipcu 1994 amplituda średnia temperatur dobowych była rekordowo wysoka. Taka zależność jest charakterystyczna dla miesięcy ciepłego półrocza (za wyjątkiem września).

Poniżej: zależność różnicy między anomalią temperatury miesięcznej wyliczaną wg średniej (TX+TN)/2 i wg średniej synoptycznej (8 terminów) w latach 1966-2017 w Opolu w poszczególnych miesiącach.

Na stacjach synoptycznych nie ma oczywiście konieczności stosowania wzoru (TX+TN)/2 do wyliczania średnich dobowych temperatur powietrza, jako że dysponujemy pomiarami z 8 terminów na dobę, które są wystarczające do wyciągnięcia średniej niemalże zgodnej z rzeczywistą (Urban 2010). Problem pojawia się na stacjach klimatologicznych – tutaj stosowany jest wzór (T06+T18+TX+TN)/4. Stosowanie takiego wzoru ma swoje wady – w okresie wczesnowiosennym i późnojesiennym aż dwa z czterech składników wzoru stanowią wartości równe (TN) lub zbliżone (T06) do wartości minimum dobowego. Również termin wieczorny (T18) o tej porze roku charakteryzuje się najczęściej wartościami w pobliżu średniej temperatury dobowej. To oznacza, że w pogodne dni, charakteryzujące się wysoką temperaturą maksymalną, ale i wysoką amplitudą dobową temperatury, średnie dobowe wyliczane w ten sposób są zaniżone względem średnich rzeczywistych. Co więcej, zaniżone są również anomalie dobowe temperatury, gdyż przebieg temperatury w ciągu doby jest różny od przeciętnego.

Szczególnie widoczne to było w dniach 11-18 października 2018 w Biebrzy. Dni te charakteryzowały się bardzo wysoką amplitudą temperatury powietrza, temperatury maksymalne były znacznie wyższe od normy, zaś minimalne były od tej normy niższe. Poniższy wykres przedstawia średni przebieg temperatury w tych dniach (źródło: https://dane.imgw.pl/datastore).

Pozioma linia oznacza średnią temperaturę dobową ze wszystkich pomiarów (9.26°C). Średnia synoptyczna z 8 terminów nie różni się od niej znacząco i wynosi +9.18°C. Niestety znacząco różna jest średnia klimatologiczna – wynosi ona bowiem zaledwie +7.61°C. Pod tym względem znacznie lepiej prezentuje się średnia wyciągnięta na podstawie (TX+TN)/2: wynosi ona +9.76°C. Ostatecznie więc mamy:

  • Średnia synoptyczna (8 terminów) błąd: 0.08°C
  • Średnia klimatologiczna (T06+T18+TX+TN)/4 błąd: 1,65°C
  • Średnia (TX+TN)/2 błąd: 0,50°C

Należy zwrócić uwagę, że błędy te dotyczą średnich rzeczywistych, nie anomalii.

Fakt istnienia takich różnic powoduje, że w miesiącach w których dominują tego typu dni dodawanie do serii pomiarowej stacji klimatologicznych powoduje zaniżenie wyliczonej anomalii miesięcznej. Z drugiej jednak strony w szerszej perspektywie stacje te są doskonałym źródłem informacji – samych stacji synoptycznych jest zwyczajnie za mało. Nie jest przy tym możliwe przeliczenie serii ze stacji klimatologicznych na średnie rzeczywiste – tak dokładne dane mamy dopiero od okolic 2009-2011 r.

Nie jest więc tak, że proponowane zmiany mają na celu “kombinowanie” przy serii tak, aby “wyszło ocieplenie” (jak niektórzy zdawali się sugerować), a jedynie minimalizację błędów związanych z niedoskonałą metodą wyciągania średnich temperatur dobowych na stacjach klimatologicznych. Niestety wygląda na to, że do tego szybko jednak nie dojdzie.

 

[1] Urban G. 2010: Ocena wybranych metod obliczania średniej dobowej, miesięcznej i rocznej wartości temperatury powietrza (na  przykładzie Sudetów Zachodnich i  ich przedpola). Opera Corcontica 47/2010 Suppl. 1: 23–34

POLTEMP 1.0H6

POLTEMP 1.0H6

Najprawdopodobniej na początku przyszłego roku pojawi się nowa wersja serii anomalii miesięcznych temperatury na obszarze Polski. Główne zmiany:

  • Sposób liczenia średniej temperatury dobowej na stacjach klimatologicznych.
    • Do tej pory średnie temperatury dobowe są wyliczane od 1971 r. wg schematu obowiązującego obecnie na stacjach klimatologicznych należących do sieci IMGW, tj. (T06+T18+TX+TN)/4. Niestety metoda ta w okresie wiosennym i jesiennym powoduje znaczne zaniżenie anomalii dobowych w miejscach, których orografia sprzyja silnym wychładzaniom radiacyjnym. Dodatkowo dane sprzed 1971 muszą być korygowane na podstawie pewnego stałego offsetu. Od wersji 1.0H6 testowo przełączymy się (w przypadku stacji klimatologicznych) na metodę (TX+TN)/2, stosowaną obecnie w krajach anglosaskich, co powinno zminimalizować problemy i wyeliminować konieczność korygowania danych sprzed 1971 r.
  • Planowane (nie ma pewności na ile się to uda zrealizować) uzupełniane braki dla pewnych stacji na podstawie danych ze stacji okolicznych. Przy czym mówimy tu raczej o brakach nie dłuższych niż 1-3 miesięczne.

Testowe uruchomienie serii na danych ze stacji klimatologicznych wskazuje na duże różnice w anomaliach w miesiącach pogodnych, charakteryzujących się dużymi amplitudami dobowymi. Wg serii Poltemp 1.0H5 średnia anomalia temperatury października wynosiła +1.58°C, podczas gdy zmiana sposobu wyliczania średniej dobowej temperatury powietrza powoduje podniesienie tej średniej do ponad +1.8°C. Nie oznacza to jednak, że wszystkie miesiące charakteryzują się tak dużymi różnicami – w przypadku lipca anomalia uległa obniżeniu z +1.65°C do +1.62°C. Ponieważ testy były przeprowadzane na seriach niehomogenicznych, wyniki te mogą jeszcze ulec zmianie.

Oczywiście, jak zwykle w takich przypadkach, wszelkie różnice będą tu pokazane i omówione.

Ocieplenie klimatu w Polsce

Ocieplenie klimatu w Polsce

Przedstawione w nieco odmienny sposób, niż do tej pory.

Wykres przedstawia anomalie temperatury powietrza w kolejnych przedziałach o różnej długości. Długość tych przedziałów przedstawiona jest na osi X. najniżej położony jest przedział 13 miesięczny (średnia anomalia za 13 miesięcy, centrowana, tj. dla danego miesiąca ± 6 miesięcy). Wyżej znajduje się przedział 15. miesięczny, a na samym szczycie 35. miesięczny.

Widać, że w ostatnich latach dominują “ciepłe” barwy, co ma związek z coraz wyższymi temperaturami notowanymi w naszym kraju. Pierwsze czerwone odcienie (reprezentujące anomalie od +0.5°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010) pojawiają się w roku 1961, trwają jednak krótko, co najwyżej 15 miesięcy. Jeszcze krótszy pik mamy w 1967. Większa anomalia dodatnia pojawia się w 1975, a o naprawdę długiej i wyraźnej anomalii dodatniej możemy mówić dopiero w 1983. Na okres co najmniej trzyletni rozciąga się ona po raz pierwszy na przełomie lat 80. i 90. XX w, jeszcze większa jest ona po roku 2000. O najintensywniejszej anomalii 1-2 letniej możemy mówić w okolicach lat 2006-2007. Aktualnie trwający okres ciepły w krótszych przedziałach jest chłodniejszy od lat 2006-2007, jednakże anomalia dodatnia trwa obecnie o wiele, wiele dłużej. W przypadku przedziałów 35. miesięcznych od niemal 5 lat. Nie jest również powiedziane, że nie zostanie pobity rekord z lat 2006/7 w krótszych przedziałach czasowych, wszystko zależy od nadchodzących miesięcy zimowych.

Inny los czekał za to okresy wyraźnie chłodne. Najintensywniejszy z nich pojawił się w okolicy roku 1963 (obejmował zimny rok 1962 i wyjątkowo mroźną zimę 1962/3). Do 1987 r. włącznie długie, chłodne okresy pojawiały się dosyć często, po tym roku tylko okolice roku 1996 były wyraźnie zimne. Ostatnie, bardzo niemrawe przypadki ochłodzeń, to lata 2005/6 i 2010. W tym kontekście, to bardzo zabawne, że w pewnych kręgach okresy te były w trakcie ich trwania postrzegane jako “bezpośredni dowód na ochłodzenie klimatu”. Widać to jeszcze wyraźniej, gdy zamiast normy z lat 1981-2010 użyjemy normy z lat 1951-1980, tak jakbyśmy próbowali sobie odpowiedzieć na pytanie, jak ten wykres mógłby wyglądać dla ludzi 30 lat temu. A wyglądałby tak (uwaga, poniższe wykresy są sporządzone właśnie w oparciu o okres referencyjny 1951-1980!):

Oczywiście, jak ktoś mógłby słusznie zauważyć, w roku 1988 nie mielibyśmy danych za lata po 1988. Gdyby ten post był pisany w listopadzie 1988, ten wykres mógłby więc wyglądać tak.

Gdyby wówczas istniało coś takiego, jak Internet, to zapewne za sprawą Hansen et al. 1988 rozgorzałaby właśnie dyskusja na temat prognozowanego ocieplenia klimatu (tyle, że w odróżnieniu do czasów obecnych liczba dowodów naukowych potwierdzających ocieplenie związane z antropogeniczną emisją gazów cieplarnianych byłaby znacznie mniejsza). Trzeba przyznać, że ktoś próbujący pokazać, że i w Polsce klimat się ociepla, miałby w 1988 niełatwe zadanie. Oto jesteśmy jeszcze przed większością wyjątkowo ciepłych zim z przełomu lat 80. i 90., zaledwie rok wcześniej mieliśmy skrajnie mroźny styczeń, szczególnie w Polsce północno-wschodniej, za nami jest raczej chłodny październik i doświadczamy wyjątkowo chłodnego listopada. Mamy 21 listopada 1988, temperatura maksymalna miejscami wyniesie dziś -5°C, a na znacznym obszarze kraju zalega pokrywa śnieżna. Jutro jeszcze chłodniej, a we Wrocławiu pokrywa śnieżna osiągnie 12 cm. I o to jakiś bloger rzuca czytelnikom w twarz artykuł Hansena o rychłym ociepleniu klimatu. Z pewnością zostałby wyśmiany, a podzielających jego zdanie komentatorów można by policzyć na palcach jednej ręki. Na powyższym wykresie widać cykliczność anomalii temperatury w Polsce i z pewnością cykliczność ta będzie przywoływana w kontekście nadchodzącej ciepłej zimy 1988/89. Mamy rok 1988 i większość danych historycznych nie jest jeszcze poddana procesowi homogenizacji. Opieramy się więc na danych IMGW od 1951 r. 11. letnia średnia ruchoma temperatura również nie pozwala nam stwierdzić ocieplenia w naszym kraju. Ba, pokazuje, że ostatnie 11 lat w Polsce było raczej chłodne.

Nie będzie też żadnej pomocy ze strony polskich badaczy klimatu – jedyna praca mająca na celu prognozowanie dalszych zmian temperatury w Polsce (Boryczka 1984) wskazuje raczej na to, że za zmiany klimatu odpowiadają raczej czynniki naturalne. W jego dalszych pracach średnia roczna temperatura powietrza w Warszawie osiąga maksimum na przełomie lat 80. i 90., a następnie spada, co ostatecznie nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zdecydowanie więc ktoś, kto miał ambicję dzielenia się najnowszymi doniesieniami naukowymi zza oceanu, miałby dość karkołomne zadanie. Zapewne nikt by nie uwierzył, że kontynuacja wstawionego nieco wyżej wykresu będzie wyglądać tak:

Tymczasem w ostatnich dziesięcioleciach mieliśmy w Polsce dwie dość nagłe zmiany, nazwijmy to, reżimu klimatycznego. Pierwsza rozpoczęła się na przełomie lat 1987/88 – wówczas pojawiły się wyraźnie cieplejsze sezony zimowe (z najcieplejszą do tej pory zimą 1989/90). Było to wynikiem nie tylko bezpośredniego ocieplenia klimatu (choć dołożyło ono zapewne sporą cegiełkę), ale również skrajnie wysokim indeksem NAO w tych latach. Warto jednak zwrócić uwagę, że wraz z sezonami zimowymi ocieplił się również np. sezon wiosenny, a w 1992 mieliśmy jedno z najcieplejszych lat w historii pomiarów instrumentalnych na ziemiach polskich (najcieplejsze od 1811).  Jeszcze w połowie lat 90. XX w. można było mieć wątpliwości, czy jest to zmiana trwała, szczególnie w roku 1996, który na wykresie jest ostatnim wyraźnym okresem chłodnym. Nie trudno sobie wyobrazić, że wielu badaczy polskiego klimatu (tak i zawodowych, jak i amatorskich) mogło mieć wówczas wątpliwości, czy oto ciepły okres nie dobiegł właśnie końca i nie mamy do czynienia z kolejnym cyklem, tak wyraźnie widocznym w poprzednich dekadach. Ja sam miałem wówczas spore wątpliwości, chociaż główną ich przyczyną był brak dostępu do zagranicznych prac związanych ze zmianami klimatu. Ostatecznie rzeczywiście można powiedzieć, że ów cykl się pojawił. Był jednak znacznie krótszy i słabszy od poprzednich minimów. Kolejne minimum przypadło na okolice roku 2003-2005 (wraz z zima 2005/6) i tym razem próżno już szukać tu niebieskich kolorów. Oznacza to, że w dłuższych skalach czasowych (od 13 miesięcy) anomalie temperatury cały czas oscylowały w pobliżu normy z lat 1951-1980. Jeszcze mizerniej wygląda to w ostatnim minimum z lat 2010-2013, tutaj nawet okres “normalny” robi się krótki, a przeważają anomalie o co najmniej 0.5°C przekraczające średnią z okresu referencyjnego 1951-2010.

Ostatni okres ciepły jest na tle pomiarów z lat 1951-2010 nienormalnie długi. Jeśli to, co widać na wykresie w okolicy roku 2017 to kolejne minimum, to jesteśmy w poważnych tarapatach. Właściwie obecnie również wiele komentujących osób mocno sceptycznie będzie podchodzić do takiej tezy. Wydaje się nie do pomyślenia, że klimat naszego kraju może się zmienić tak szybko, że to, czego doświadczyliśmy w 2017 r. okaże się “okresem chłodnym” i w najbliższych latach będzie już tylko cieplej. Podobnie, jak w 1988 wydawałoby się niemożliwe, żeby zaprezentowany wykres anomalii po 1988 wyglądał tak, jak wygląda. Osobiście więc pozostanę ostrożny w swoich tezach, choć osobiście mam jednak nadzieję, że ten właściwy okres chłodny jest jeszcze przed nami, co by oznaczało, że klimat nie ociepla nam się szybciej, niż te 0.3°C na dekadę.

Dziwi mnie jednocześnie sugestia pojawiająca się w komentarzach, że jeśli nadchodzące miesiące będą wyraźnie chłodniejsze, to “zahamują nieco ocieplenie klimatu”. Jest to oczywiście kompletna bzdura, bo to jaki będzie pojedynczy miesiąc zależy głównie od aktualnej cyrkulacji atmosferycznej, a ocieplenie klimatu napędzane jest przez emisję gazów cieplarnianych. W Polsce sytuacja synoptyczna sprzyjająca chłodnej zimie będzie jednocześnie sprzyjała bardzo ciepłej zimie w innej części naszej planety. Skutkiem ocieplenia jest to, że w uśrednieniu, globalnie, temperatury są coraz wyższe – ujemna anomalia w Europie Środkowej nie będzie niwelować dodatniej anomalii pojawiającej się po drugiej stronie układu, który ją spowodował. Co prawda zdarzają się przypadki takie, jak w lutym 2012:

Autor: Karsten Haustein, Źródło.

 

Trzeba jednak sobie wyraźnie powiedzieć, że konsekwencją takiej sytuacji była wyjątkowo ciepła Arktyka, a kilka mroźnych tygodni w lutym 2012 w żaden sposób nie wyhamowało globalnego ocieplenia.

Ostatnie wykresy przedstawiają mocno skategoryzowane wartości anomalii.

Wg normy 1981-2010:

I wg normy 1951-1980.

Wnioski można wyciągnąć samemu.

 

Aktualizacja POLTEMP

Aktualizacja POLTEMP

Dane zostały zaktualizowane do października 2018 (dane nieostateczne). Wartości anomalii za miesiące wrzesień i październik mogą jeszcze ulec zmianom (w przypadku września niewielkim).

Zgodnie z przewidywaniami, wszystkie średnie anomalie miesięczne (sierpień-październik) uległy obniżeniu w stosunku do oszacowań wstępnych.

Powyżej: anomalie temperatury w okresie kwiecień-październik w latach 1781-2018.

Powyżej: anomalie temperatury w okresie styczeń-październik w latach 1781-2018.

W dalszym ciągu bardzo ciepło

W dalszym ciągu bardzo ciepło

Pierwsze 5 dni listopada zapisało się bardzo wysoką anomalią temperatury listopada – do wczoraj wynosi ona ok. 5.4°C względem okresu referencyjnego 1981-2010. Wartość anomalii jest przy tym bardzo różna w zależności od położenia – na krańcach północno-zachodnich Polski jest to zaledwie około +2°C, na krańcach południowo-wschodnich aż +8°C.

Na znacznym obszarze kraju średnie temperatury dobowe przekroczyły 10°C, na południu miejscami osiągając wartości charakterystyczne raczej dla połowy września, niż początku listopada. Zaskakująco ciepło było na przykład w Krośnie, gdzie średnia temperatura pierwszych 5 dni listopada wyniosła aż 14.5°C.

Prognozy modelu GFS są w dalszym ciągu skrajnie ciepłe. Wg nich podobne anomalie (a w uśrednieniu nawet wyższe) będą panowały co najmniej do połowy listopada. Średnia anomalia krajowa wg tej prognozy miałaby wynieść w dniach 6-16 listopada aż +6.15°C.

 

Dzisiaj kolejny wyjątkowo ciepły dzień. W Stuposianach temperatura maksymalna wzrosła już do 21.0°C – tym samym stacja ta już trzeci dzień ma temperaturę wyższą, niż dotychczasowe maksimum listopada dla lat 1978-2017. Wczorajsze maksimum absolutne (24.5°C) było niewiele niższe od rekordu… października (25.2°C). Dzisiejsze temperatury będą niższe od wczorajszych i nie spodziewamy się już pobicia rekordu.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com