Jutrzejsze burze

Jutrzejsze burze

Burze przyniosły dziś lokalnie wysokie sumy opadów, głównie w północnej części województwa mazowieckiego. Miejscami (np. w okolicy Radomia) notowano opady gradu o średnicy 3-4 cm. Jutro burz należy się spodziewać w południowej części kraju. Niektóre modele dają bardzo wysokie sumy opadów.

Dzisiejsze gradobicie w Radomiu. Źródło: @C_ezaryK/Twitter

 

Wg modelu ICON w dniu jutrzejszym temperatura wzrośnie w Polsce maksymalnie do 26°C, przy czym najwyższa temperatura ma panować na południowym wschodzie kraju i na Ziemi Lubuskiej.

Niższe temperatury (poza obszarami położonymi nad samym morzem) panować by miały na Dolnym Śląsku – tu już od godzin około południowych miałyby się pojawić przelotne opady deszczu i burze.

Zjawiska konwekcyjne ograniczyć się mają do południowej części Polski i tutaj powinniśmy wg modelu ICON odnotować do czwartkowego ranka najwyższe sumy opadów – lokalnie ponad 20 mm:

Nieco inaczej widzi to model WRF inicjowany warunkami brzegowymi z modelu GFS z 06UTC. Wg tego modelu burze pojawią się głównie na Opolszczyźnie, Śląsku, Małopolsce i w województwie świętokrzyskim. Tradycyjnie model ten pokazuje też znacznie wyższe (najpewniej przeszacowane) sumy opadów pochodzące z konwekcji.

Ostatecznie punktowe sumy opadów do czwartkowego ranka miałyby osiągnąć nawet 150 mm, co jest rzecz  jasna sporą przesadą (ale to efekt bardzo charakterystyczny dla tego modelu, w tym przypadku sugeruje on niemal stacjonarne komórki burzowe w województwie świętokrzyskim w czwartek nad ranem).

W perspektywie mamy dalsze ocieplenie. Wg modelu ICON już w piątek temperatura osiągnie ponad 28°C. Od kilku odsłon zarówno model GFS, jak i ECMWF prognozują przekroczenia 30°C w przyszłym tygodniu, głównie w zachodniej części Polski.

Źródło: WetterZentrale

 

Aktualna anomalia temperatury maja

Aktualna anomalia temperatury maja

Anomalia temperatury maja do dnia 20. włącznie wyniosła +2.63°C jak na razie plasując ten miesiąc wysoko w hierarchii najcieplejszych majów w historii pomiarów. Rekordowo ciepły maj wystąpił w roku 1889, kiedy jego anomalia miesięczna osiągnęła +3.19°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010. Najzimniejszy maj wystąpił w 1864 (-5.81°C).

Powyżej: rozkład anomalii temperatury maja 2018 do 20. maja.

Anomalia roczna do 20. maja wynosi +0.94°C, przy czym nad samym morzem jest to zaledwie +0.3°C, a na południu kraju do +1.3°C.

Powyżej: rozkład anomalii temperatury rocznej do 20. maja.

Mimo, że prognozuje się raczej wysokie anomalie temperatury do końca maja, nie ma większych szans na to, by okazał się on rekordowo ciepły. Aby do tego doszło pozostałe 11 dni musiałoby się odznaczać anomalią temperatury równą +4.21°C. Wg najnowszej odsłony modelu GFS będzie to jednak raczej około +3°C, co powinno skutkować anomalią maja równą około +2.7 – +2.8°C. Byłby więc to najcieplejszy maj od 2002 roku.

Powyżej: prognozowana anomalia temperatury w ciągu najbliższych 10 dni.

 

 

Skutki przymrozków

Skutki przymrozków

Smutne skutki dzisiejszych przymrozków na plantacji orzechów włoskich w Redle (Pomorze Środkowe). Nadesłał Andrzej. Wg słów autora o godzinie 5:30 nad ranem temperatura spadła do ok. -2°C.

Cieplej

Cieplej

Niedzielne przedpołudnie jest na przeważającym obszarze kraju bardzo pogodne i przyjemne. Mimo wszystko dzisiaj nie należy oczekiwać jakichś skrajnie wysokich temperatury – te osiągną co najwyżej 20-22°C, a najcieplej będzie w zachodniej części kraju. Na znacznym obszarze Polski temperatury nie przekroczą jednak 20°C.

Zdjęcie satelitarne Polski z 8:55UTC (sat24.com).

Prognozowana temperatura na dziś, model ICON-EU.

Jutro temperatury będą o 1-2°C wyższe, ale jedynie w północnej i północno-zachodniej części Polski. Po za tym przeważnie nadal poniżej 20°C.

Znacznie cieplej, i to w całym kraju, zrobi się za to we wtorek. Temperatury na Ziemi Lubuskiej wzrosnąć mogą ponad 25°C. Jednocześnie jednak niewykluczone są przelotne opady deszczu i burze.

Wg. prognoz modelu GFS ciepła będzie również środa (do 26-27°C głównie w południowo-wschodniej części kraju), w czwartek zaś chłodniej zrobi się na północy.

W chwili obecnej prognozy na przyszły weekend nie są niestety najlepsze, szczególnie dla Polski północnej i północno-zachodniej. Na południowym wschodzie za to miałoby być bardzo ciepło. Niedziela gorąca już niemal w całym kraju. Niestety to jeszcze bardzo odległa, zatem mocno niepewna prognoza. Odmiennego zdania jest zresztą model ECMWF, który prognozuje, że w przyszły weekend temperatury będą wysokie, szczególnie na Ziemi Lubuskiej, gdzie ma osiągać niemal 30°C.

Bardzo ciepły maj?

Bardzo ciepły maj?

Wszystko wskazuje na to, że mimo ochłodzenia i zejścia temperatur w pobliże normy dla tej pory roku, maj zamknie się i tak średnią anomalią temperatury przekraczającą 1.5°C. Do dnia wczorajszego anomalia maja wynosiła +2.93°C i była niewiele niższa od rekordowej. Wszystko wskazuje na to, że co prawda rekord nie padnie, ale mimo wszystko będzie to maj bardzo ciepły.

Powyżej: rozkład anomalii temperatury maja (okres referencyjny 1981-2010) do wczoraj.

W ciągu najbliższych dni anomalie dobowe będą “w kratkę”. Będzie przeważnie powyżej normy, jednakże wg modelu GFS czekają nas także bardzo chłodne dni, szczególnie 26 maja. To co prawda za daleko na realną prognozę, ale takiego rozwoju sytuacji nie można wykluczyć.

Poniżej: prognozowane anomalie temperatury dobowej do 28 maja.

Jeśli anomalia temperatury maja osiągnie 2°C, lub więcej, będzie to pierwszy przypadek, kiedy zarówno kwiecień jak i maj mają tak wysoką anomalię (>=2°C).

Czeka nas gorące i burzowe lato?

Czeka nas gorące i burzowe lato?

Tak ma być, przynajmniej wg serwisu AccuWeather, który po raz kolejny opublikował prognozę sezonową dla Europy. Prognoza na wiosnę częściowo się sprawdziła, chociaż trzeba mieć bardzo dużo dobrej woli, żeby uznać ją za sprawdzoną na całym kontynencie:

Prognoza na lato wygląda zaś następująco:

Prognoza jest interesująca, bowiem sugeruje że wszędzie, poza krańcami południowymi naszego kontynentu będzie to lato ciepła, a we Francji, Niemczech, Norwegii i północnych Włoszech należy się liczyć z ryzykiem fal upałów. W Polsce miałoby to być lato przynajmniej ciepłe, ale z ryzykiem groźnych burz. Fale upałów mogłyby dotknąć zachodnich i południowo-zachodnich granic naszego kraju. W regionach dotkniętych falami upałów należy spodziewać się, że temperatura w okresie od czerwca do sierpnia nader często przekraczać będzie 32°C, osiągając maksymalnie 38°C w południowej Francji i północnych Włoszech. Wg serwisu AccuWeather ryzykiem najgroźniejszych burz dotknięte będą m.in. Wrocław i Warszawa.

Groźby upałów i niszczących zjawisk atmosferycznych nie widać za to w modelu sezonowym CFS, który na czerwiec prognozuje w Polsce temperatury lekko powyżej normy z lat 1981-2010.

Wg. miesięcznej prognozy ECMWF początek czerwca miałby być ciepły, ale bez znacznych przekroczeń norm.

Źródło: http://www.met.hu/.

Bardzo wysokie ryzyko temperatur przekraczających normę wieloletnią w czasie trwania sezonu letniego prognozuje brytyjski MetOffice. Wg ich prognoz szansa na to, że lato będzie w Polsce powyżej normy sięga miejscami ponad 80%. Szanse na temperatury znacznie powyżej normy wynoszą nawet ponad 60%.

Wiele wskazuje więc na to, że czeka nas lato przynajmniej ciepłe. Należy jednak pamiętać, że prognozy sezonowe są zawsze bardzo niepewne i cechują się raczej niską sprawdzalnością, szczególnie w okresie letnim. Na weryfikację przyjdzie czas już w II połowie sierpnia.

 

Nadchodzą duże opady

Nadchodzą duże opady

Ostatnie 40 dni niemal w całym kraju były suche lub bardzo suche. W najbliższych godzinach ma się to zmienić za sprawą ośrodka niżowego, który obecnie znajduje się na pograniczu Rumunii i Ukrainy. Dzięki niemu na znacznym obszarze naszego kraju sumy opadów w ciągu najbliższych 24 godzin przekroczą 20 mm, miejscami osiągając, a nawet przekraczając 70 mm. Tak duże sumy opadów następujące po bardzo suchym okresie mogą doprowadzić do lokalnych podtopień.

Powyżej: rozkład ciśnienia nad Europą dziś o godzinie 6UTC. Źródło: http://meteocentre.com.

Wg wyliczeń modelu GFS z 00UTC pokazują, że najwyższa 24-godzina suma opadu do jutra, 06UTC wystąpi lokalnie w województwie świętokrzyskim i wyniesie około 60 mm. Suma opadów od dziś 18UTC do jutra 18UTC miałaby osiągnąć ponad 80 mm.

Najnowszy model ICON (start 03UTC, maksymalna długość prognozy 30 godzin) wskazuje, że najsilniejsza strefa opadów nie dotrze do Wrocławia. W odróżnieniu od modelu GFS, model ICON wskazuje na najwyższe sumy opadów w rejonie Podkarpacia, gdzie przekroczyć one mają 70 mm.

Wyniki modelu ECMWF są początkowo w zasadzie zbieżne z wynikami modelu GFS. Najwyższa suma opadu do jutra 06UTC, sięgająca 70 mm powinna wystąpić na granicy województw świętokrzyskiego i podkarpackiego.

Generalnie modele globalne są ze sobą w większości zgodne zarówno co do miejsca i wielkości opadów. Nieco inną koncepcję potrafią przedstawić modele WRF. Jak wynika na przykład z mapy poniższej (źródło: meteoprognoza.pl) największych sum opadu należałoby się spodziewać w województwie śląskim. W okolicach Beskidu Żywieckiego miałyby one znacznie przekroczyć 100 mm.

Jak zwykle weryfikacji powyższych prognoz dokona rzeczywistość.

Poltemp 1.0H4

Poltemp 1.0H4

Od dziś na stronie udostępnione są wyniki serii Poltemp w wersji 1.0H4. Zmiany w stosunku do wersji poprzedniej są niewielkie – przeważnie nie przekraczają 0.02°C w skali miesiąca. Największe z miesięcznych różnic osiągają 0.03°C. Większość miesięcy przed 1996 uległo ociepleniu, po 2013 generalnie wartości anomalii zostały nieznacznie obniżone.

Powyżej: różnice w średniej rocznej anomalii temperatury między serią Poltemp w wersji 1.0H4 i 1.0H3.

Jak widać różnice są naprawdę niewielkie. Wyniki nowej wersji można obejrzeć tutaj. Wersja starsza znajduje się pod tym adresem.

 

 

Będzie chłodniej

Będzie chłodniej

Już wczoraj w południowo-wschodniej części kraju dobowe anomalie temperatury powietrza przyjęły wartości ujemne, a dodatnią anomalię krajową zawdzięczamy ciepłej (tym razem) części północnej. W następnych dniach należy oczekiwać dalszego ochłodzenia, szczególnie od 17 maja.

Dzisiaj wg modelu ICON na przeważającym obszarze naszego kraju temperatury sięgać mają około 20°C. Niskie temperatury panować będą na krańcach południowych – tam model widzi nawet poniżej 15°C.

Jutro ciepło w centralnej i zachodniej Polsce, gdzie temperatura wzrośnie do 20-22°C. Chłodno zrobi się ponownie na południowym wschodzie kraju, gdzie spodziewać się należy około 12-14°C.

Niemal w całym kraju chłodniej się zrobi w czwartek, kiedy na znacznym obszarze kraju temperatura spadnie poniżej 15°C.

Nieco bardziej łaskawy jest poranny GFS, który przynajmniej dla zachodniej części Polski codziennie daje temperatury nieco powyżej normy, a 22 maja miałoby się zrobić cieplej niemal w całym kraju. Rewelacji tych jednak nie potwierdzał wczorajszy model ECMWF.

Postępy globalnego ocieplenia

Postępy globalnego ocieplenia

Za każdym razem gdy w Polsce zrobi się zimno możemy obserwować wysyp wszelkiej maści ekspertów, którzy na podstawie tego co widzimy aktualnie za oknem lekką ręką ekstrapolują sobie to na cały świat. Jeśli w Polsce jest zimno, to jakim cudem możemy mówić o Globalnym Ociepleniu (tym bardziej – o zgrozo – o Antropogenicznym Globalnym Ociepleniu)? Przecież skoro się ociepla, to powinno być cieplej, a jest zimno. Ba, nawet tutaj w komentarzach znalazł się ktoś, kto twierdzi, że w zasadzie w stosunku do lat 50. XX w. klimat w centralnej części Polski nie uległ zmianie.

Oczywiście takie podejście nie ma większego sensu. Terminem Globalne Ocieplenie określamy wzrost średniej temperatury naszej planety, a jej wzrost nie wyklucza tego, że na niektórych jej obszarach będziemy mieli do czynienia z okresami (czasem nawet dłuższymi) temperatury niższej od normy. W lutym i marcu (przede wszystkim ten marzec wielu zabolał, bo choć jego anomalia była zbliżona do lutowej, to w marcu ma być ciepło i już) chłodniej niż przeciętnie było w Polsce, co zaczęło stanowić podstawę twierdzenia, że:

  • Globalne ocieplenie nie istnieje
  • Klimat od października 2015 ewidentnie się ochładza
  • Będzie coraz zimniej

Oczywiście wraz z rekordowo ciepłym kwietniem głosy te wstydliwie ucichły (zapewne najpóźniej do najbliższego większego ochłodzenia), jednakże warto może przyjrzeć się danym globalnym z ostatnich lat (a nie tylko temu, czy krzaki za oknem w marcu pokryły się śniegiem). A wyglądają one tak:

Powyższy wykres przedstawia przebieg miesięcznych anomalii temperatury globalnej od 1981 r. wraz z 13. i 37. miesięczną średnią ruchomą. Od roku 2015 temperatury globalne przyjęły wartości rekordowo wysokie, czemu poza Globalnym Ociepleniem pomogła dodatnia faza ENSO: El Niño. Od tego czasu temperatury globalne spadły (co związane jest z nieco rachityczną ujemną fazą ENSO – La Niña). Pomimo wszystko, mimo braku El Niño, mimo obecności słabej La Niña, temperatury globalne spadły jedynie do poziomu najwyższych wartości, jakie występowały przed 2015. To oznacza, że obecny globalny “chłód” odznacza się takimi samymi wartościami temperatury (globalnej), jak “wyjątkowe ciepło” przed 2015. Znacznie silniejsza La Niña najprawdopodobniej sprowadziłaby te anomalie do niższego poziomu, jednakże nadal znacznie wyższego, niż w czasie silnych La Niña przed 2015.

Ciekawą prezentację danych mamy poniżej:

Na powyższym wykresie (źródło: http://www.columbia.edu/~mhs119/Temperature/T_moreFigs/ za NASA/GISS) mocno rzucają się w oczy pierwsze w historii pomiarów instrumentalnych przekroczenia wartości globalnej temperatury rzędu 1.0, a nawet 1.2°C powyżej normy z lat 1951-1980. Od 2001 r. wartości, które w latach przed 1995 określilibyśmy jako “bardzo wysokie”, stały się nagle wartościami niskimi. Warto również rozważyć liczbę miesięcy z anomalią wyższą od 0.8°C przed i po roku 2015.

 

Powyższe mapy (źródło jak wyżej) przedstawiają rozkład anomalii temperatury w kolejnych dekadach. Wyjątkowość lat po 2001 rzuca się tu w oczy aż nadto.

Niestety – Globalne Ocieplenie postępuje. Każda kolejna dekada jest cieplejsza od poprzedniej i nie wygląda na to, żeby proces ten miał ulec szybkiemu zahamowaniu. Chciejstwo niektórych, poparte obserwacjami krzaka za oknem, na niewiele się tu zda, bowiem zmienność pogody na małym wycinku planety jakim jest Polska, jest na tyle duża, że w krótszych (dekadowych) skalach czasowych potrafi doskonale przykryć efekt ocieplenia, który mimo że w sensie klimatycznym jest duży i wynosi ostatnio ok. 0.2°C/dekadę, to jest jednocześnie na tyle mały, żeby przeciętny człowiek nie zajmujący się klimatem nie potrafił go uchwycić. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego – większość  nas ma blade pojęcie na temat tego, jaka zima była w Polsce trzy lata temu, trudno więc oczekiwać że będą potrafili dokonać obiektywnej oceny zmian klimatu w naszym kraju.

Są też tacy, którzy te braki w ludzkiej pamięci doskonale wykorzystują, co widać doskonale w różnorakich komentarzach, chociażby w serwisie Twoja Pogoda. To tam właśnie lansowano hipotezę o postępującym ochłodzeniu klimatu Polski, jaki miał się rozpocząć w październiku 2015. Zapominano przy tym dodać, że wielokrotnie wcześniej z takimi ochłodzeniami mieliśmy do czynienia, mimo iż od lat 70. XX w. klimat w Polsce ulega gwałtownemu ociepleniu (ocieplał się i wcześniej, ale zdecydowanie wolniej).

Doskonale sytuację tę prezentuje powyższy wykres, przedstawiający średnie roczne anomalie temperatury w Polsce (odniesione do okresu referencyjnego 1981-2010). Widać na nim, że o ile zmienność międzyroczna jest duża i na przestrzeni kilku lat anomalie roczne mogą się różnić nawet o 3°C. Proszę to teraz odnieść do Globalnego Ocieplenia, które odznacza się tempem rzędu 0.2°C/dekadę. Staje się oczywiste, że międzyroczna temperatura w Polsce odznacza się dużo większą zmiennością, niż trend wynikający z globalnego ocieplenia. Często chłodniejszych od (bieżącej) normy może być nawet parę kolejnych lat. I to właśnie jest nagminnie wykorzystywane przez wspomnianych wyżej komentatorów, którzy słowem nie wspomną, że chłodny skądinąd rok 2010 w Polsce (patrz wykres) w połowie naszego wieku byłby uznany za normalny. Przede wszystkim jednak ekstrapolowanie danych z Polski na cały świat mija się z celem. Dla przykładu: wyjątkowo ciepłe w Polsce lato 1992 (w latach 1781-2017 był tylko jedno cieplejsze) przypadło na okres w którym temperatury globalne były wyjątkowo niskie w związku z mającym miejsce rok wcześniej wybuchem wulkanu Pinatubo. Tak na przykład wyglądało 22 sierpnia 1992 Great Falls w USA (Montana, nie tak dawno temu niektórzy dziwili się tam śniegowi w październiku). Tego dnia spadło tam ponad 21 cm śniegu, wcześniej w czasie 100 lat obserwacji nigdy nie zaobserwowano pokrywy śnieżnej w sierpniu. W Polsce zaś zmierzaliśmy w stronę skrajnie upalnej końcówki sierpnia – w ostatnich dniach tego miesiąca temperatura maksymalna wzrosła miejscami znacznie powyżej 35°C, najpóźniej w historii pomiarów (aż do 2015).

W rzeczywistości anomalia temperatury w środkowej Europie była w zasadzie jedyną anomalią dodatnią w zamieszkałej, kontynentalnej części świata (jeden punkt siatki wypada jeszcze nieźle w Australii):

Dla porównania rzekomo chłodne ostatnie lato w Polsce globalnie wyglądało tak.

A czy 0.2°C na dekadę to dużo? Gdyby w latach 50. XX w. zamiast się ocieplać, zaczęło się w tym tempie ochładzać, to obecnie byłoby znacznie zimniej, niż w najzimniejszym okresie Małej Epoki Lodowej, a w okolicy roku 2150 średnia temperatura globalna byłaby niższa od tej z połowy zeszłego wieku o 4°C. Mniej więcej tyle co w maksymalnej fazie ostatniego glacjału. Sami więc oceńcie, czy to dużo.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com