Zimna Zośka?

Zimna Zośka?

Na wieść o nadchodzącym ochłodzeniu w wielu miejscach mogliśmy przeczytać komentarze o nadchodzących właśnie “zimnych ogrodnikach”, a przede wszystkim o “zimnej Zośce”. Tylko czy takie zjawisko w ogóle istnieje? Ochłodzenia zdarzają się w każdym miesiącu w roku i maj nie jest tu wyjątkiem. Okazuje się jednak, że pod względem częstości występowania minimalnej temperatury < 0°C okres od 12 do 15 maja nie odznacza się niczym szczególnym. Ba, w okresie tym temperatury ujemne są niemal trzykrotnie rzadsze, niż w czasie majówki:

Co więcej, średnia temperatura w Polsce w ciągu maja bez przerwy rośnie, co oznacza że w sensie klimatycznym żadne ochłodzenie w dniach 12-15 maja miejsca nie ma.

Skąd więc biorą się tak zakorzenieni w naszej tradycji “zimni ogrodnicy”? Wiele wyjaśnia wpis na ten temat w Wikipedii:

Analiza danych z lat 1881–1980, przeprowadzona przez Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego, pokazała, że w 95 spośród tych lat zaobserwowano istotne ochłodzenia w okresie 1–25 maja, przy czym aż w dziewięciu latach spadek temperatury z dnia na dzień przekraczał dziesięć stopni Celsjusza.

Istotnie, to możliwe. Tyle, że nie jest to charakterystyczne jedynie dla maja. Wskazany okres 25 dni jest tak długi, że byłoby wręcz dziwne, gdyby jakieś głębsze ochłodzenie w tym czasie nie nastąpiło. I każde takie ochłodzenie będzie podpinane pod “zimnych ogrodników”, zarówno to które pojawi się 1 maja (“ależ ci ogrodnicy w tym roku szybko przyszli”), jak i 25 maja (“ależ ci ogrodnicy się w tym roku spóźnili”).

Dalej jednakże czytamy:

Na podstawie tych danych ustalono, że najwyższe prawdopodobieństwo ochłodzenia występuje między 10 a 17 maja i wynosi aż 34%.

Tutaj powstaje pytanie, jak bardzo to prawdopodobieństwo jest wyższe, niż w innych przedziałach? I jak to jest obecnie, bowiem klimat od końca XIX w. zdecydowanie uległ zmianie.

Sam fakt istnienia takiego ochłodzenia w rozpatrywanym przedziale czasu nie jest więc niczym nadzwyczajnym. Przyczyna dla której “ogrodnicy” są pamiętani jest zgoła inna. Otóż jest to okres, w którym (przeważnie) mamy do czynienia z eksplozją wegetacji, a jednocześnie średnie temperatury nie są jeszcze najwyższe (pomijając ten rok, w którym początek maja w Warszawie ma średnie bardziej charakterystyczne dla początku lipca z lat 1981-2010¹). To oznacza, że każde większe ochłodzenie w tym okresie stwarza ryzyko wystąpienia przymrozków, a co za tym idzie uszkodzeń roślin/upraw.

Podsumowując: okres 12-15 maja nie jest (historycznie rzecz biorąc) okresem w którym w maju przymrozki są najczęstsze. Prawdą jest natomiast, że ryzyko wystąpienia w maju ochłodzenia prowadzącego do wystąpienia tych przymrozków jest znaczne.

¹ Średnia temperatura 1-13 maja w Warszawie osiągnęła 18.5°C, 1-10 lipca w latach 1981-2010 charakteryzował się średnią równą 18.7°C.

E-OBS 17.0 vs. POLTEMP

E-OBS 17.0 vs. POLTEMP

Przynajmniej część z was zastanawia się na pewno, na ile nasza seria pomiarowa (Poltemp v1.0H4) jest zgodna z rzeczywistością. Można bez żadnego problemu sprawdzić to samemu, chociażby porównując naszą serię z serią E-OBS stworzoną przez European Climate Assessement & Dataset (ECA&D). Zrobiliśmy takie porównanie na podstawie dostępnych na stronie projektu plików netCDF. W celu dokonania rzetelnego porównania, wycięliśmy z danych tylko te należące do obszaru Polski. Ponieważ dane dostępne są w rozdzielczości dobowej, zagregowano je do średnich miesięcznych, policzono normy wieloletnie (1981-2010) dla poszczególnych miesięcy i wyciągnięto anomalie miesięczne. Porównanie 11. letniej (a dokładniej 132. miesięcznej) średniej ruchomej anomalii wygląda następująco.


Zgodność jest niemal stu procentowa. Różnice z reguły nie przekraczają 0.02°C (w 11-letnich średnich ruchomych), co oznacza, że nasza seria doskonale odzwierciedla rzeczywiste zmiany naszego klimatu (pod względem temperatury). Ciekawiej wygląda przebieg różnic między serią Poltemp a E-OBS 17.0, bo przyjmuje zastanawiający przebieg.

Przyczyna takiego, a nie innego przebiegu różnic w 11. letniej średniej ruchomej anomalii temperatury jest dla nas póki co niejasna. Gwałtowny spadek wartości przy końcu wykresu jest wynikiem chłodniejszego roku 2017 w serii Poltemp.

Nieco gorzej wychodzi porównanie poszczególnych anomalii miesięcznych, które w niektórych przypadkach różniły się o 0.2 i więcej stopnia. Do grudnia 2016 najwyższą różnicę pomiędzy Poltemp-em a E-OBS 17.0 notowaliśmy w grudniu 1950 r.: -0.37°C.

Sytuacja zmienia się diametralnie w 2017, kiedy wartości z serii Poltemp są sporo niższe od wartości z serii E-OBS 17.0. Gdybyśmy mieli zgadywać, to ponieważ w naszej serii nic się względem lat wcześniejszych nie zmieniło, problem leży najprawdopodobniej po stronie serii E-OBS, która może dysponować niepełnymi danymi.

W latach 1950-2016 jednakże mediana różnicy pomiędzy tymi seriami wynosiła zaledwie 0.04°C, a 99 percentyl zaledwie 0.17°C. Poniżej histogram różnic pomiędzy seriami (do 2016).

Jak więc widać na powyższych wykresach, nie ulega wątpliwości, że nasza seria jest poprawna. Większe rozbieżności, które pojawiają się w 2017 r. są naszym zdaniem wynikiem niepełnych danych w serii E-OBS 17.0.Przede wszystkim jednak wyniki te dowodzą, że nasze podejście co do zebrania, homogenizacji i metod interpolacji okazało się poprawne. Należy pamiętać również, że najpewniej znacznie gorszej jakości są dane sprzed roku 1950. Po pierwsze część danych pomimo prób ich homogenizacji nadal wydają się niejednorodne. Po drugie we wcześniejszych latach liczba stacji pomiarowych jest zdecydowanie za mała.

Zgodność tych serii powoduje, że przynajmniej do 2016 roku włącznie można stworzyć serie dodatkowe: Tmax, Tmin, Tamp, oparte już tylko i wyłącznie o E-OBS (pewne wątpliwości istnieją co do Tmin, która może być przestrzennie mocno zróżnicowana).

Wyliczone wartości średnich miesięcznych anomalii temperatury w serii E-OBS 17.0 pobrać można tutaj.

 

“We acknowledge the E-OBS dataset from the EU-FP6 project ENSEMBLES (http://ensembles-eu.metoffice.com) and the data providers in the ECA&D project (http://www.ecad.eu)”
“Haylock, M.R., N. Hofstra, A.M.G. Klein Tank, E.J. Klok, P.D. Jones, M. New. 2008: A European daily high-resolution gridded dataset of surface temperature and precipitation. J. Geophys. Res (Atmospheres), 113, D20119, doi:10.1029/2008JD10201″ Download as PDF

Rekordowo ciepły kwiecień w Polsce

Rekordowo ciepły kwiecień w Polsce

Anomalia temperatury kwietnia 2018 (średnia obszarowa) osiągnęła +4.70°C (okres referencyjny 1981-2010) i była wyższa od rekordowej wartości z roku 1800 aż o 0.62°C. Tym samym padł 218. letni rekord, który wydawał się jak do tej pory niemal nie do pobicia. W tym miejscu należy jednak zauważyć, że średnia anomalia kwietnia 1800 była najprawdopodobniej nieco przeszacowana. Problem nie polega na niejednorodności pomiarów, ale na zbyt małej ich liczbie. W roku 1800 najwyższe wartości anomalii temperatury padły w południowej części kraju: we Wrocławiu średnia temperatura kwietnia wyniosła wówczas 15.0°C, w Krakowie 14.9°C (należy przy tym zaznaczyć, że są to średnie odniesione do historycznego położenia tych stacji). Im dalej na północ, tym anomalie były niższe i już w Warszawie średnia temperatura miesięczna wynosiła tylko 12.3°C i nie była nawet rekordowo wysoka dla tej serii pomiarowej. W Suwałkach średnia temperatura powietrza osiągnęła zaledwie okolice 9.0°C, podobnie było w Gdańsku. To właśnie taki rozkład anomalii spowodował, że o ile w roku 1800 nieco cieplej (ale niewiele) było w południowej części kraju, o tyle w północnej części Polski znacznie cieplejszy był kwiecień tegoroczny. To zaś przeważyło na tym, że obszarowo obecny kwiecień okazał się być rekordowo ciepły.

Najwyższą średnią temperaturę miesięczną w kwietniu 2018 (obliczoną wg średniej synoptycznej) odnotowano w Libertowie: 15.0°C. W Przemyślu było to 14.8°C, a w Tarnowie 14.7°C. Na pojedynczych posterunkach pomiarowych wartość średniej temperatury kwietnia nawet w południowej Polsce dorównała więc rekordom z 1800. Poniżej lista średnich temperatur miesięcznych w latach 1800, 1918, 2000, 2009 i 2018 (dane nieostateczne).

1800 1918 2000 2009 2018
Warszawa-Okęcie 12,4 11,3 13,7
Warszawa-Obs 12,3 13,2 12,8 14,1*
Warszawa-Obs II 10,9
Wrocław-Obs 15,0 12,7 12,4 12,5 14,3
Wrocław 12,1 12,2 14,0
Opole 12,3 12,1 14,3
Poznań 12,9** 12,1 12,1 13,4
Tarnów 12,3 12,1 14,7
Przemyśl 11,7 11,4 14,8
Suwałki 9,2* 10,0* 11,1 8,4 10,6
Hel 8,9 8,0 8,7
Łeba 9,9 8,5 9,5
Szczecin 11,3 11,0 11,9 12,3
Zielona Góra 11,9 11,9 12,7 13,6
Gorzów Wlkp 11,5 11,7 12,4 13,2
Gdańsk 9,4 9,7 10,0*
Kraków-Balice 12,2 11,4 13,8
Kraków-Obs (UJ) 14,9 12,9 13,1
Kraków-Obs (IMGW) 12,2 12,1
Zakopane 9,4 8,3 8,8 11,5
Łódź 12,2 12,5 11,5 13,0
Śnieżka 2,7 2,8 4,0 4,6
Wilno 9,0 10,3 11,3 8,7 10,3
Berlin 13,9 11,8 12,3 13,7 13,9
Praga-Klementinum 16,2 11,4 13,5 15,1
Budapeszt 17,1 12,9 14,6 15,5 16,4
Praga 14,6 10,0 11,0 13,0 13,1
Kopenhaga 8,9 7,4 9,5 10,5 8,6
Ryga 7,6 8,9 10,7 8,4 8,3*
Trondheim-Vaernes 5,3 5,3 6,7 6,9 5,6
Uppsala-Univ 4,9 3,2 6,0 7,7 6,5
Sztokholm-Bromma 5,2 3,7 6,0 7,9 6,3

*Dane oszacowane

**Wartość z serii historycznej (Smosarski, 1925)

Poniżej: wstępne oszacowanie rozkładu anomalii temperatury w roku 1800 (z roku 2012).

W powyższym oszacowaniu (uwaga, okres referencyjny 1961-1990!), z uwagi na brak danych z Wielkopolski i Pomorza, izoanomala 6°C położona jest zbyt daleko na północ. Najprawdopodobniej również dane z Wrocławia są nieco zawyżone, a izoanomala ta powinna przechodzić przez Dolny Śląsk, Małopolskę i (być może) Podkarpacie. To samo dotyczy izoanomali 5°C, która powinna przechodzić przez Wielkopolskę. Taki układ izoanomali, jak powyżej, jest artefaktem związanym z brakiem danych. Centrum najwyższych anomalii w Europie znajdowało się wówczas w południowej części Niemiec, Czechach, Austri i na Węgrzech. W porównaniu do 1800, w minionym kwietniu w centrum anomalii panowały temperatury nieco niższe, była ona jednak bardziej rozległa (przynajmniej w kierunku północnym).

Miniony kwiecień był zdecydowanie najbardziej niezwykłym miesiącem ostatnich lat. Średnia temperatura maksymalna w Tarnowie osiągnęła aż 21.9°C, a w Przemyślu 22.1°C. Są to wartości charakterystyczne raczej dla bardzo chłodnego lipca (w Tarnowie w Lipcu 2000 średnia temperatura maksymalna wynosiła 22.1°C, w lipcu 1984 było to zaledwie 20,8°C, a w 1979 20.7°C). Kwiecień ten był w tym regionie zbliżony wręcz do przeciętnego czerwca (1951-1980 = 22.1°C, 1981-2010 = 22.6°C) i około o 2°C cieplejszy, niż przeciętny maj. Na uwagę zasługuje fakt, że wysokie temperatury panowały niemal od początku miesiąca. Zwykle ciepłe kwietnie (2000) charakteryzowały się nieco chłodniejszą pierwszą połową miesiąca i silnym uderzeniem ciepła w jego trzeciej dekadzie. W tym roku wartości temperatury maksymalnej nie osiągnęły, ale wyjątkowo ciepło zrobiło się już 3 kwietnia. Dzięki temu kwiecień ten “wypracował” wyjątkowo dużą liczbę dni z temperaturą maksymalną >= 20.0°C. Przeciętnie w latach 1951-2017 takich dni mieliśmy 4.2 we Wrocławiu (42 przypadki na dekadę) i 4.8 w Tarnowie. Najwięcej dni z Tmax >= 20.0°C w Tarnowie wystąpiło w roku 2000 (15), zaś we Wrocławiu w 2000 i 2009 (12). Zdarzały się też nierzadko lata w których w kwietniu temperatura w ogóle nie osiągała 20°C. W Tarnowie było tak aż przez trzy lata z rzędu między 1978 a 1980, ogólnie zaś takich lat w okresie 1951-2018 notowano 7. We Wrocławiu było ich znacznie więcej, bo 12 (18%). W 1954 roku najwyższa temperatura maksymalna odnotowana w kwietniu we Wrocławiu wyniosła jedynie 16.8°C, w 1958 w Suwałkach było to zaledwie 13.8°C. Jeszcze niższe absolutne Tmax kwietnia notowano w 1965 na Rozewiu, gdzie przez cały miesiąc temperatura nie wzrosła wyżej, niż do 10.8°C. W latach 1958 i 1965 temperatury wyższej od 20°C nie notowano w kwietniu nigdzie w Polsce. W 1958 pierwsze przekroczenie tego progu w Polsce miało miejsce 1 maja, a w 1965 dopiero 15 maja (Zgorzelec 20.7°C). Jeszcze później pierwsze przekroczenia progu 20°C miały miejsce w 1965 na Wybrzeżu: w Łebie 8 czerwca, na Rozewiu i Helu 16 czerwca 1965.

W tym roku padł rzecz jasna kwietniowy absolutny rekord liczby dni z Tmax >=20.0°C: w Tarnowie notowano 23 takie dni, we Wrocławiu było ich 20.

 

Wyniki GFS z 2018-04-26, 00UTC

Wyniki GFS z 2018-04-26, 00UTC

Wczorajsza średnia anomalia dobowa wyniosła +3.66°C i była nieco niższa, niż prognozowana (+3.8°C). Poniżej najnowsza prognoza GFS na pozostałe dni kwietnia.

25.04.2018 00:00 25.04.2018 12:00 25.04.2018 18:00 26.04.2018 00:00 Wynik
25.04.2018 3,8 . . . 3,66
26.04.2018 0 -0,1 0 0,2
27.04.2018 -0,4 -0,4 -0,2 -0,2
28.04.2018 2,8 3,4 3,6 3,9
29.04.2018 3 4,3 4,5 5,2
30.04.2018 6,1 7,5 6,3 6,1

Wg prognozy z 00UTC ostateczna anomalia kwietnia miałaby osiągnąć wartość +4.66°C.

Kwietniowa anomalia – update

Kwietniowa anomalia – update

Kilka dodatkowych danych odnośnie kwietniowej anomalii – w poprzednim poście informowaliśmy, że wg modelu GFS anomalia temperatury kwietnia osiągnąć ma 4.54°C. Wyniki z 12UTC poniżej (założono dzisiejszą anomalię równą 3.8°C za prognozą z 00UTC).

Prognoza:

2018-04-25 00:00 2018-04-25 12:00
2018-04-25 3,8 .
2018-04-26 0,0 -0,1
2018-04-27 -0,4 -0,4
2018-04-28 2,8 3,4
2018-04-29 3,0 4,3
2018-04-30 6,1 7,5

Prognozowana anomalia miesięczna wzrosła do +4.65°C, jednakże nadal jesteśmy zdania, że prognozy na dni 26-27 kwietnia mogą być sporo zawyżone. Pamiętajmy również, że prognoza na 30 kwietnia jest na granicy sprawdzalności (T+120h).

Dwa dni ochłodzenia – jaka będzie anomalia kwietnia?

Dwa dni ochłodzenia – jaka będzie anomalia kwietnia?

Dzisiaj mamy ostatni (póki co) dzień z temperaturami znacznie przekraczającymi w południowej Polsce 20°C. Wg modelu ICON-EU temperatura osiągnie dziś lokalnie nawet 25°C, jednakże w północnej części kraju już znacznie chłodniej, szczególnie na krańcach północno-wschodnich, gdzie ma być zaledwie około 10°C. Mimo ochłodzenia obszarowa anomalia temperatury dla Polski będzie jeszcze dodatnia, przekraczająca miejscami +5°C, a w skali całego kraju dochodząca do ok. 3 – 3.5°C. Dopiero od jutra anomalie dobowe spadną poniżej 0°C, ale na krótko.

Jutrzejszej nocy temperatury minimalne będą wynosić od poniżej 5°C na północy (tam miejscami zapewne będzie jeszcze chłodniej) do około 12°C w południowo-wschodniej części Polski. Tam dobowa anomalia temperatury powinna być jutro dodatnia, właśnie z uwagi na ciepłą noc. W dzień temperatury wahać się będą od około 10°C na północy i północnym zachodzie Polski do około 18°C miejscami na południu. Wartość anomalii dobowej jest dosyć trudna do oszacowania. W tym celu posłużyliśmy się prognozą modelu GFS z dziś, z 00UTC:

Wg powyższej prognozy w zasadzie tylko pojutrze anomalia obszarowa miałaby być ujemna i wynieść ok. -0.4°C. Jednak naszym zdaniem w tych dniach (a konkretnie między 26 a 28 kwietnia) model GFS zawyża temperatury minimalne, stąd rzeczywiste wartości anomalii dobowych mogą być niższe i wg nas wyniosą (szacunkowo):

  • 25 kwietnia: +3.5°C
  • 26 kwietnia: -0.7°C
  • 27 kwietnia: -1.2°C
  • 28 kwietnia: +2.0°C
  • 29 kwietnia: +2.8°C
  • 30 kwietnia: + 6.1°C

W takiej sytuacji suma anomalii dobowych do końca miesiąca osiągnęłaby 133.42°, co przekłada się na średnią anomalię miesięczną równą +4.45°C. Tym samym kwiecień 2018 okazałby się najcieplejszym kwietniem w całym okresie pomiarów instrumentalnych, czyli co najmniej od 1779 r (odkąd prowadzone są pomiary w Warszawie), detronizując po 218 latach kwiecień 1800 (+4.08°C). Inne dane wskazują, że byłby to również najcieplejszy kwiecień w Polsce (w jej obecnych granicach) przynajmniej od roku 1701, czyli od 317 lat. Jeśli model GFS prognozowanych anomalii nie zaniża, średnia anomalia kwietnia zamknie się wartością +4.54°C, a w chwili obecnej dość bezpiecznym wydaje się założenie że będzie się ona zawierać między +4.3 a +4.6°C. Oczywiście największą niewiadomą jest obecnie anomalia dobowa panująca 29-30 kwietnia, czyli w czasie prognozowanej największej adwekcji ciepła. W tych dniach model GFS sugeruje temperatury maksymalne sięgające 28°C, ale model ECMWF daje nawet ponad 29°C i nie jest wykluczone, że gdzieś w województwach mazowieckim lub łódzkim pierwszy raz tego roku padnie bariera 30°C (Silniczka?). Warto zwrócić uwagę, że ECMWF daje nieco wyższe anomalie temperatury (w skali kraju) w dniach 29-30 kwietnia.

Wszystko wskazuje więc na to, że rekordowo ciepły kwiecień jest już niemal pewny. W chwili obecnej tylko jakieś niebywały błąd wszystkich prognoz, będący wręcz ewenementem w skali ostatnich 10 lat, mógłby spowodować, że do owego rekordu nie dojdzie. Oczywiście pozostaje jeszcze jedna niewiadoma: poprawność oszacowania anomalii dobowych. Niewykluczone, że po obliczeniu średnich temperatur miesięcznych wartość anomalii zostanie znacznie obniżona. Takie zdarzenie nie miało jednak jeszcze miejsca od czerwca 2016 – najbardziej przeszacowaną anomalią miesięczną była w tym czasie ta z stycznia 2017: błąd wyniósł wówczas 0.07°C.

Do 24 kwietnia średnie temperatury miesięczne wyniosły: 13.6°C we Wrocławiu, 13.1°C w Legnicy, 13.8°C w Opolu, ok. 14.3°C w Przemyślu, 14.1°C w Tarnowie, 13.3°C w Warszawie. Na rekordowy kwiecień nosem kręcić mogą mieszkańcy Suwałk (10.3°C), czy Łeby (9.0°C). W południowej części kraju miejscami średnie temperatury miesięczne mogą się zbliżać do 15°C (ciepły maj!). W Łebie w latach 1951-2017 cieplejszy (niż do 24-go) kwiecień wystąpił tylko w 2000, kiedy jego średnia wyniosła 9.9°C. W 1800 już w Warszawie średnia temperatura miesięczna była niższa niż obecnie (wyniosła wówczas 12.3°C), a w Suwałkach wynosiła nieco powyżej 9°C (Wilno 9.0°C). Ekstremalne wartości kwietnia 1800 ograniczyły się więc stricte do południowej części Polski, a w Polsce północnej i północno-wschodniej były niższe niż obecnie. Nawet miejscami na południe od nas tegoroczny kwiecień nie odbiega zbytnio od tego z 1800: w Ratyzbonie do pobicia wartości z 1800 brakuje zaledwie 0.5°C. Znacznie większa różnica pojawia się w Wiedniu, gdzie kwiecień 1800 miał (ponoć) średnią równą 16.8°C i w Pradze, gdzie było to 14.6°C. We Wrocławiu średnia temperatura kwietnia 1800 wyniosła rzekomo 15.0°C, a w Budapeszcie 17.1°C (do 24 kwietnia 2018 15.9°C). Jednak wartości te są bardzo niepewne z uwagi na sposób dokonywania pomiarów – bez stosowania klatek meteo, przyrządami najczęściej umieszczonymi na ścianach budynków.

Rok 1800 zwraca jeszcze uwagę jedną rzeczą: skrajnym przejściem z zimy w w zasadzie lato. Wspomniany Budapeszt miał średnią temperaturę kwietnia równą 17.1°C, ale marzec był wyjątkowo zimny, ze średnią równą -0.4°C. Oznacza to, że średnia temperatura w ciągu miesiąca wzrosła aż o 17.5°C, co na przełomie marca i kwietnia się jeszcze nie zdarzyło. Ostatni marzec z ujemną średnią temperaturą wystąpił w Budapeszcie w 1875 r. Taka sama sytuacja miała miejsce na terenie naszego kraju. W Warszawie średnia temperatura marca 1800 wynosiła -3.6°C (2013 = -1.8°C). Niższa temperatura marca wystąpiła ponoć we Wrocławiu: -4.2°C (co samo w sobie powoduje wątpliwości w jakość tak wczesnych pomiarów, szczególnie we Wrocławiu).

 

Nadal wyjątkowo ciepło

Nadal wyjątkowo ciepło

Wczoraj temperatury maksymalne w Polsce zbliżyły się do 28°C – 27.6°C notowano Cieszynie i Tarnowie, nieco cieplej (27.8°C) było w Krakowie-Woli Justowskiej. Były to temperatury wysokie, jak na kwiecień. W okresie 1951-2017 wyższe temperatury maksymalne w kwietniu notowano w 20 latach (30%), przy czym najcieplej było oczywiście w 2012, kiedy w Słupcy notowano 32.5°C.

Wysoka była również wczorajsza dobowa anomalia temperatury: osiągnęła ona +7.25°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010.

Prawdopodobnie była to ostatnia tak wysoka anomalia dobowa w tym miesiącu, ponieważ od dziś mamy do czynienia z ochłodzeniem (które do około 25 kwietnia nie powinno być jakieś znaczące), a dodatkowo wchodzimy w okres, w  którym przeciętne temperatury dobowe mocno rosną, stąd trudniej będzie o wysokie anomalie.

Do dnia wczorajszego włącznie anomalia temperatury kwietnia wynosiła +5.22°C i była wyższa od rekordowej wartości z roku 1800 o 1.14°C. Pozostaje pytanie, czy jest to wystarczający zapas, aby nadchodzące ochłodzenie nie obniżyło tej anomalii poniżej wartości rekordowej. Tu sprawa nadal jest otwarta, szczególnie że model ECMWF sugeruje mniejsze ochłodzenie, niż prognozowano to dotychczas, dodatkowo od ostatnich paru odsłon sugeruje kolejną adwekcję ciepła od 28-29 kwietnia.

A te ostatnie dni kwietnia mogą być decydujące. Panująca w nich dodatnia zamiast ujemnej anomalia temperatury może zaważyć nad tym, czy obecny kwiecień rekord pobije, czy nie. Widać na tym przykładzie również, jak niepewna jest sytuacja – jeszcze przedwczoraj wydawało się, że nie ma na to większych szans, dzisiaj takiej pewności już nie ma. Aby kwiecień był rekordowy, anomalia pozostałych 9 dni (z dniem dzisiejszym włącznie) musiałaby osiągnąć już zaledwie +1.44°C. Jeszcze przedwczoraj wymagana wartość wynosiła +2.44°C. Najbliższe dni (najprawdopodobniej do środy włącznie) jeszcze tę wartość obniżą, najpewniej poniżej 1.0°C.̣

Należy jednak nadal pamiętać, że dane wyliczane na bieżącą są danymi szacowanymi. Podstawą dla serii Poltemp jest anomalia wyliczona na podstawie średnich miesięcznych temperatur, a wyniki takie mogą się różnić od wcześniejszych oszacowań zarówno na plus, jak i na minus. Przeważnie jednak różnice te nie przekraczają 0.1°C (zwykle są na poziomie do 0.05°C). Wartością kwietniowej anomalii “bezpieczną” dla uznania rekordu mogłoby tu być więc około 4.2°C. Aby tak się stało, pozostałe dni musiałyby się odznaczać anomalią na poziomie 1.82°C.

Imponujące są wykresy temperatury kwietnia na tle wartości wieloletnich:

Jak widać 11 dni z rzędu biło wartości rekordowe dla 10. dniowej średniej ruchomej temperatury powietrza. Oznacza to, że wszystkie 10-dniowe przedziały od 2-12 kwietnia do 12-21 kwietnia były rekordowo ciepła dla okresu 1951-2018. Na początku marca były bite rekordy zimna 10. dniowych średnich ruchomych anomalii temperatury, jednakże były to tylko dwa przypadki. Sytuacja z kwietnia przypomina zaś tą z sierpnia 2015, kiedy takich przypadków było również ponad 10.

O ile nie mamy jeszcze pewności, co do tego czy kwiecień będzie rekordowo ciepły, o tyle już teraz możemy powiedzieć, że niemal na pewno będzie on najcieplejszy od co najmniej 218 lat. Dalsze w kolejce są kwietnie 1918 (+3.49°C) i 2000 (+3.47°C). Wymagana anomalia pozostałych dni dla osiągnięcia anomalii miesięcznej równej 3.5°C wynosi -0.51°C i jest niemal wykluczone, żeby w rzeczywistości okazała się niższa (choć jak wiadomo w pogodzie zdarzają się niespodzianki).

Wysokie jest również usłonecznienie, które na przykład we Wrocławiu wynosi już 192.9h. Dla porównania na 67 kwietni z lat 1951-2017 wyższe sumy miesięczne wystąpiły zaledwie w 16 latach (24%). A miesiąc się jeszcze nie skończył – dziś suma miesięczna z pewnością przekroczy tu 200h. Najwyższe kwietniowe usłonecznienie odnotowano we Wrocławiu w roku 2007: 301.3h.

 

Czy leci z nami botanik?

Czy leci z nami botanik?

Nie tak dawno temu na portalu racjonalista.pl pojawił się artykuł wskazujący na cieplejszy niż obecnie klimat w Polsce w czasach średniowiecznych, a konkretnie między VI a IX i w XVIII wieku. Z tezami red. Agnusiewicza rozprawiono się już między innymi na blogu Doskonale Szare – okazuje się, że sprawa taka znów oczywista nie jest. Nas natomiast (dzięki dyskusji z użytkownikiem podpisującym się jako Luke Summers na portalu Twoja Pogoda) interesuje kwestia osoki aloesowatej (Stratiotes aloides L.).

Read More Read More

Nowa wersja “Kartki z Kalendarza”

Nowa wersja “Kartki z Kalendarza”

Od dziś dostępna jest nowa wersja “Kartki z Kalendarza”. Poza mapami, jakie były dostępne do tej pory, dodane zostały tabele z danymi temperatur ekstremalnych: 10 najwyższych pomiarów temperatury maksymalnej dla danego dnia, 10 najniższych pomiarów temperatury minimalnej dla danego dnia (z i bez uwzględniania stacji położonych powyżej 300 m. n.p.m.), 10 najniższych pomiarów temperatury maksymalnej (stacje nizinne), 10 najwyższych pomiarów temperatury minimalnej. Dodatkowo dodano wykres prezentujący histogram pomiarów tmax i tmin dla wybranego dnia. W chwili obecnej możliwe jest już przekazania dnia i miesiąca jako parametru: https://meteomodel.pl/dane/?mo=12&da=24

Historycznie #2: Wielkanoc

Historycznie #2: Wielkanoc

Minione święta Wielkanocy z pewnością rozczarowały wielu czytelników naszego bloga. Nie były one bowiem zbyt ciepłe: średnia temperatura powietrza od soboty do poniedziałku osiągnęła w Warszawie 4.9°C, we Wrocławiu zaś było to 5.8°C. Mimo wszystko z historycznego punktu widzenia temperatury te były niewiele niższe od tych, jakie przeciętnie mieliśmy w czasie świąt wielkanocnych w latach 1951-2017. W poniższych rozważaniach za święta uznajemy okres od soboty do poniedziałku, czyli przedłużony weekend świąteczny.

Read More Read More

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com