Powrót El Niño?

Powrót El Niño?

Od zakończenia ostatniego El Niño mijają właśnie dwa lata. W tym czasie przeważała mizerna La Niña, co miało wpływ na nieznaczne obniżenie się globalnych temperatur. Mimo dominacji ujemnej fazy ENSO temperatury nie obniżyły się jednak znacznie – obecne “niskie” temperatury globalne przed rokiem 2014 byłyby traktowane jako “bardzo wysokie”. Wg prognoz sezonowych dominacja słabej La Niñi dobiegła już końca. W chwili obecnej panują warunki “neutralne”, a w kolejnych miesiącach możemy oczekiwać ich kontynuacji, ale tym razem po “ciepłej stronie”.  Poniżej prognoza sezonowa CFSv2 dla regionu Niño 3.4:

Być może czeka nas nawet powrót El Niño, przy czym byłoby to El Niño równie mizerne, jak miniona La Niña. Podobne do prognoz amerykańskiego CFSv2 są prognozy brytyjskie, wg których być może pojawi się nawet dość umiarkowane El Niño:

Źródło: MetOffice.

Podobnie ma się rzecz z prognozami ECMWF, chociaż te wydają się być bardziej zbliżone do wyników modelu CFSv2. Wygląda więc na to, że istnieją spore szanse na to, że pod koniec roku El Niño do nas wróci, choć najprawdopodobniej słabe. Niestety nadal najprawdopodobniej nie minęliśmy “wiosennej bariery”, za którą prognozy rozwoju ENSO na dalsze miesiące roku są cokolwiek problematyczne i często zwyczajnie się nie sprawdzają. W ubiegłym roku ECMWF bardzo kiepsko radził sobie z tymi prognozami, czego dowodzą ich poniższe wyniki od maja do września:

Również prognozy brytyjskiego MetOffice początkowo były złe, wydają się jednak nieco lepsze od prognoz ECMWF.

Podobnie mylił się CFSv2, który w maju nie widział ujemnej anomalii temperatury wód w regionie 3.4, a taką możliwość głębiej zasygnalizował dopiero w sierpniu.

Zdecydowanie więc nie są to prognozy pewne – równie dobrze może nas zaskoczyć nieco silniejsze El Niño, ale i powrotu mizernej La Niñi wykluczyć całkowicie nie można. Miejcie to na uwadze czytając “niusy” na temat powrotu El Niño, które tu i ówdzie zaczynają się już pojawiać. Powrót umiarkowanego El Niño najprawdopodobniej spowodowałby wzrost temperatur globalnych – co prawda nie do poziomu z lat 2015-2016, ale powyżej tych, które notowaliśmy przed rokiem 2015.

 

Aktualna anomalia temperatury maja

Aktualna anomalia temperatury maja

Anomalia temperatury maja do dnia 20. włącznie wyniosła +2.63°C jak na razie plasując ten miesiąc wysoko w hierarchii najcieplejszych majów w historii pomiarów. Rekordowo ciepły maj wystąpił w roku 1889, kiedy jego anomalia miesięczna osiągnęła +3.19°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010. Najzimniejszy maj wystąpił w 1864 (-5.81°C).

Powyżej: rozkład anomalii temperatury maja 2018 do 20. maja.

Anomalia roczna do 20. maja wynosi +0.94°C, przy czym nad samym morzem jest to zaledwie +0.3°C, a na południu kraju do +1.3°C.

Powyżej: rozkład anomalii temperatury rocznej do 20. maja.

Mimo, że prognozuje się raczej wysokie anomalie temperatury do końca maja, nie ma większych szans na to, by okazał się on rekordowo ciepły. Aby do tego doszło pozostałe 11 dni musiałoby się odznaczać anomalią temperatury równą +4.21°C. Wg najnowszej odsłony modelu GFS będzie to jednak raczej około +3°C, co powinno skutkować anomalią maja równą około +2.7 – +2.8°C. Byłby więc to najcieplejszy maj od 2002 roku.

Powyżej: prognozowana anomalia temperatury w ciągu najbliższych 10 dni.

 

 

Niski zasięg lodu w Arktyce

Niski zasięg lodu w Arktyce

Wg japońskiej agencji JAXA w chwili obecnej zasięg pokrywy lodu dryfującego Arktyki jest drugi najmniejszy w historii pomiarów satelitarnych. Mniejszy zasięg mieliśmy tylko w roku 2016, wtedy jednak niesprzyjające topnieniu warunki atmosferyczne spowodowały w czerwcu znaczne spowolnienie zmniejszania zasięgu pokrywy lodowej.

Poniżej: zasięg pokrywy lodowej 16 maja 2018 wg JAXA:

W tym roku wyjątkowo niski był zasięg lodu dryfującego na Morzu Beringa. Niski zasięg w okresie zimowym spowodował, że wczesną wiosną roztopił się on całkowicie wyjątkowo wcześnie, co dodatkowo spowodowało szybszy, niż zwykle spadek zasięgu pokrywy lodowej na Morzu Czukockim. Najprawdopodobniej konsekwencją takiej sytuacji będzie szybki spadek zasięgu lodu na Morzu Beauforta w najbliższych miesiącach.

Źródło: https://sites.google.com/site/arcticseaicegraphs/regional

Poniżej: porównanie zasięgu pokrywy lodowej na Morzu Beringa 25 marca w ostatnich latach (Źródło).

Wczesną wiosną mieliśmy wyższe, niż w ostatnich latach, zasięgi na morzach Barentsa i Karskim. W przypadku tego pierwszego morza zasięg pokrywy lodowej już szybko spada i istnieje ryzyko, że jego ostateczny zasięg spadnie do sera bardzo wcześnie.

Jak już wspomniano, całkowity zasięg pokrywy lodu dryfującego Arktyki jest obecnie drugi najmniejszy w historii pomiarów satelitarnych (a wg rekonstrukcji drugi najmniejszy co najmniej w ciągu ostatnich 120 lat). Sytuację tę doskonale obrazuje poniższy wykres (źródło: http://meereisportal.de/).

Do końca kwietnia zasięg pokrywy lodowej Arktyki był zbliżony do zeszłorocznego. W maju topnienie przebiegało jednak znacznie szybciej, niż w 2017. Warto zwrócić uwagę, że w chwili obecnej zasięg lodu jest znacznie mniejszy, niż w roku 2012, kiedy wystąpiło absolutne (rekordowe) minimum zasięgu późnym latem. Powtórzenie się tak sprzyjających topnieniu warunków w okresie letnim niechybnie spowodowałoby, że tegoroczny zasięg byłby prawdopodobnie jeszcze niższy, niż ten z 2012 (w 2012 wyższy ogólny zasięg pokrywy lodowej mieliśmy dzięki wysokiemu jej zasięgowi na obszarach, gdzie lód i tak ulega całkowitemu topnieniu w okresie letnim). Niestety nie da się przewidzieć pogody, jaka w regionie arktycznym będzie panować kilka miesięcy wprzód, możemy więc jedynie powiedzieć, że ryzyko wystąpienia skrajnie niskiego zasięgu pokrywy lodu dryfującego Arktyki późnym latem tego roku jest bardzo poważne. Nie chcielibyśmy się kategorycznie wypowiadać na temat tego, jakie są szanse na rekord, ale jeśli mamy już podać jakieś liczby, to jest to 15-30%.

 

Kwiecień 2018 na świecie (NOAA/NCEI)

Kwiecień 2018 na świecie (NOAA/NCEI)

Nie tylko w Polsce kwiecień 2018 okazał się być rekordowo ciepły, co doskonale widać na mapie przygotowanej przez NOAA/NCEI. Najciemniejsze kolory reprezentują punkty siatki (a raczej gridboxy) w których kwiecień był najcieplejszy od co najmniej 1880.

Rekordowo ciepło było – jak już wiemy – w środkowej i częściowo w południowej części Europy. Po za tym rekordowo wysokie temperatury notowano nad oceanami, lokalnie w Australii, południowej Afryce i Indonezji, a także w środkowej części Ameryki Południowej. Niektórzy fanatyczni entuzjaści hipotezy o postępującym właśnie ochłodzeniu klimatu ochoczo rzucili się na doniesienia o rekordowo zimnym kwietniu w Ameryce Północnej. Jak widać był to jedyny region na świecie (nie uwzględniono tu jednakże obszarów polarnych), w którym temperatury były rekordowo niskie. W związku z postępującym Globalnym Ociepleniem prawdopodobieństwo występowania rekordów zimna znacznie (ale nie całkowicie) zmalało. Dzięki temu obszary dotknięte wartościami rekordowo wysokimi mają globalnie nawet kilkadziesiąt razy większą powierzchnię, niż obszary dotknięte wartościami rekordowo niskimi.

GISTEMP: kwiecień 2018 globalnie trzeci najcieplejszy w historii obserwacji

GISTEMP: kwiecień 2018 globalnie trzeci najcieplejszy w historii obserwacji

Pomimo tego, że El Niño zakończyło się już dwa lata temu, anomalie temperatury globalnej nadal przyjmują bardzo wysokie wartości. Wg pomiarów NASA/GISS kwiecień był trzecim najcieplejszym kwietniem w historii pomiarów  obserwacyjnych, a jego anomalia temperatury odniesiona do okresu referencyjnego 1951-1980 wyniosła +0.86K.

Powyżej: rozkład anomalii globalnych w kwietniu 2018 wg NASA/GISS.

Powyżej: przebieg anomalii temperatury globalnej (okres referencyjny 1981-2010).

Powyżej: przebieg anomalii temperatury globalnej (tylko lądy, okres referencyjny 1981-2010).

W przebiegach anomalii temperatury globalnej na powyższych wykresach rzuca się w oczy głównie to, że mimo iż faktycznie temperatury spadły w stosunku do tego, co obserwowaliśmy w czasie trwania El Niño, to nadal są one bliskie wartościom rekordowym sprzed roku 2015. Wartość anomalii kwietnia 2018 jest zbliżona do rekordowych anomalii obserwowanych w 1998. Z tym że wtedy mieliśmy wyjątkowo silne El Niño. Obecnie, po słabo wyrażonej La Niña temperatury globalne powinny być znacznie niższe. Jednak od 1998 r. klimat ocieplił się na tyle mocno, że w chwili obecnej “chłodne” miesiące są na poziomie rekordowo ciepłych z końca lat 90. XX w.

Poltemp 1.0H4

Poltemp 1.0H4

Od dziś na stronie udostępnione są wyniki serii Poltemp w wersji 1.0H4. Zmiany w stosunku do wersji poprzedniej są niewielkie – przeważnie nie przekraczają 0.02°C w skali miesiąca. Największe z miesięcznych różnic osiągają 0.03°C. Większość miesięcy przed 1996 uległo ociepleniu, po 2013 generalnie wartości anomalii zostały nieznacznie obniżone.

Powyżej: różnice w średniej rocznej anomalii temperatury między serią Poltemp w wersji 1.0H4 i 1.0H3.

Jak widać różnice są naprawdę niewielkie. Wyniki nowej wersji można obejrzeć tutaj. Wersja starsza znajduje się pod tym adresem.

 

 

Zmiany wilgotności

Zmiany wilgotności

Globalne ocieplenie to nie tylko zmiany temperatury. Zmienia się również zawartość pary wodnej w atmosferze. Oczywiście jest to zrozumiałe – im cieplej, tym więcej pary wodnej udaje się “zmieścić” w atmosferze – więcej na temat pary wodnej w kontekście Globalnego Ocieplenia możecie przeczytać w serwisie “Nauka o Klimacie”.

Poniżej wyniki obserwacji zgromadzonych w serii HadISDH 4.0.0.2017f (Źródło: http://hadisdh.blogspot.co.uk/“).

Trendy:

Wilgotność właściwa (specific humidity):

Wilgotność względna (relative humidity):

Prężność (ciśnienie) pary wodnej (water vapour pressure):

Temperatura termometru zwilżonego (wet bulb temperature):

Szczególnie ostatnia mapa, przedstawiająca trendy temperatury termometru zwilżonego (mokrego) powinna niepokoić. O tym dlaczego powinna niepokoić miał już swój wpis Arctic Haze tutaj. Dla nas obecnie nie jest to problem, ale kraje Bliskiego Wschodu, a także na przykład Indie i Pakistan, gdzie i tak wartości temperatury termometru zwilżonego potrafią być bardzo wysokie, niedługo mogą mieć problem. Zresztą – już w 2015 r. ekstremalna fala upałów połączonych z wysoką wilgotnością powietrza doprowadziła do śmierci co najmniej 700 osób.

Jeśli temperatura termometru zwilżonego (Twb) wzrośnie tam jeszcze bardziej, takie zdarzenia jak powyższe będą zdarzać się znacznie częściej. Poniżej przedstawiono globalne trendy Twb (w porównaniu do poprzedniej wersji HadISDH).

Na półkuli północnej Twb wzrosła od początku lat 70. XX w. o około 1°C. To, że w tropikach wzrost Twb był tylko nieznacznie niższy jest nader niepokojący.

 

Postępy globalnego ocieplenia

Postępy globalnego ocieplenia

Za każdym razem gdy w Polsce zrobi się zimno możemy obserwować wysyp wszelkiej maści ekspertów, którzy na podstawie tego co widzimy aktualnie za oknem lekką ręką ekstrapolują sobie to na cały świat. Jeśli w Polsce jest zimno, to jakim cudem możemy mówić o Globalnym Ociepleniu (tym bardziej – o zgrozo – o Antropogenicznym Globalnym Ociepleniu)? Przecież skoro się ociepla, to powinno być cieplej, a jest zimno. Ba, nawet tutaj w komentarzach znalazł się ktoś, kto twierdzi, że w zasadzie w stosunku do lat 50. XX w. klimat w centralnej części Polski nie uległ zmianie.

Oczywiście takie podejście nie ma większego sensu. Terminem Globalne Ocieplenie określamy wzrost średniej temperatury naszej planety, a jej wzrost nie wyklucza tego, że na niektórych jej obszarach będziemy mieli do czynienia z okresami (czasem nawet dłuższymi) temperatury niższej od normy. W lutym i marcu (przede wszystkim ten marzec wielu zabolał, bo choć jego anomalia była zbliżona do lutowej, to w marcu ma być ciepło i już) chłodniej niż przeciętnie było w Polsce, co zaczęło stanowić podstawę twierdzenia, że:

  • Globalne ocieplenie nie istnieje
  • Klimat od października 2015 ewidentnie się ochładza
  • Będzie coraz zimniej

Oczywiście wraz z rekordowo ciepłym kwietniem głosy te wstydliwie ucichły (zapewne najpóźniej do najbliższego większego ochłodzenia), jednakże warto może przyjrzeć się danym globalnym z ostatnich lat (a nie tylko temu, czy krzaki za oknem w marcu pokryły się śniegiem). A wyglądają one tak:

Powyższy wykres przedstawia przebieg miesięcznych anomalii temperatury globalnej od 1981 r. wraz z 13. i 37. miesięczną średnią ruchomą. Od roku 2015 temperatury globalne przyjęły wartości rekordowo wysokie, czemu poza Globalnym Ociepleniem pomogła dodatnia faza ENSO: El Niño. Od tego czasu temperatury globalne spadły (co związane jest z nieco rachityczną ujemną fazą ENSO – La Niña). Pomimo wszystko, mimo braku El Niño, mimo obecności słabej La Niña, temperatury globalne spadły jedynie do poziomu najwyższych wartości, jakie występowały przed 2015. To oznacza, że obecny globalny “chłód” odznacza się takimi samymi wartościami temperatury (globalnej), jak “wyjątkowe ciepło” przed 2015. Znacznie silniejsza La Niña najprawdopodobniej sprowadziłaby te anomalie do niższego poziomu, jednakże nadal znacznie wyższego, niż w czasie silnych La Niña przed 2015.

Ciekawą prezentację danych mamy poniżej:

Na powyższym wykresie (źródło: http://www.columbia.edu/~mhs119/Temperature/T_moreFigs/ za NASA/GISS) mocno rzucają się w oczy pierwsze w historii pomiarów instrumentalnych przekroczenia wartości globalnej temperatury rzędu 1.0, a nawet 1.2°C powyżej normy z lat 1951-1980. Od 2001 r. wartości, które w latach przed 1995 określilibyśmy jako “bardzo wysokie”, stały się nagle wartościami niskimi. Warto również rozważyć liczbę miesięcy z anomalią wyższą od 0.8°C przed i po roku 2015.

 

Powyższe mapy (źródło jak wyżej) przedstawiają rozkład anomalii temperatury w kolejnych dekadach. Wyjątkowość lat po 2001 rzuca się tu w oczy aż nadto.

Niestety – Globalne Ocieplenie postępuje. Każda kolejna dekada jest cieplejsza od poprzedniej i nie wygląda na to, żeby proces ten miał ulec szybkiemu zahamowaniu. Chciejstwo niektórych, poparte obserwacjami krzaka za oknem, na niewiele się tu zda, bowiem zmienność pogody na małym wycinku planety jakim jest Polska, jest na tyle duża, że w krótszych (dekadowych) skalach czasowych potrafi doskonale przykryć efekt ocieplenia, który mimo że w sensie klimatycznym jest duży i wynosi ostatnio ok. 0.2°C/dekadę, to jest jednocześnie na tyle mały, żeby przeciętny człowiek nie zajmujący się klimatem nie potrafił go uchwycić. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego – większość  nas ma blade pojęcie na temat tego, jaka zima była w Polsce trzy lata temu, trudno więc oczekiwać że będą potrafili dokonać obiektywnej oceny zmian klimatu w naszym kraju.

Są też tacy, którzy te braki w ludzkiej pamięci doskonale wykorzystują, co widać doskonale w różnorakich komentarzach, chociażby w serwisie Twoja Pogoda. To tam właśnie lansowano hipotezę o postępującym ochłodzeniu klimatu Polski, jaki miał się rozpocząć w październiku 2015. Zapominano przy tym dodać, że wielokrotnie wcześniej z takimi ochłodzeniami mieliśmy do czynienia, mimo iż od lat 70. XX w. klimat w Polsce ulega gwałtownemu ociepleniu (ocieplał się i wcześniej, ale zdecydowanie wolniej).

Doskonale sytuację tę prezentuje powyższy wykres, przedstawiający średnie roczne anomalie temperatury w Polsce (odniesione do okresu referencyjnego 1981-2010). Widać na nim, że o ile zmienność międzyroczna jest duża i na przestrzeni kilku lat anomalie roczne mogą się różnić nawet o 3°C. Proszę to teraz odnieść do Globalnego Ocieplenia, które odznacza się tempem rzędu 0.2°C/dekadę. Staje się oczywiste, że międzyroczna temperatura w Polsce odznacza się dużo większą zmiennością, niż trend wynikający z globalnego ocieplenia. Często chłodniejszych od (bieżącej) normy może być nawet parę kolejnych lat. I to właśnie jest nagminnie wykorzystywane przez wspomnianych wyżej komentatorów, którzy słowem nie wspomną, że chłodny skądinąd rok 2010 w Polsce (patrz wykres) w połowie naszego wieku byłby uznany za normalny. Przede wszystkim jednak ekstrapolowanie danych z Polski na cały świat mija się z celem. Dla przykładu: wyjątkowo ciepłe w Polsce lato 1992 (w latach 1781-2017 był tylko jedno cieplejsze) przypadło na okres w którym temperatury globalne były wyjątkowo niskie w związku z mającym miejsce rok wcześniej wybuchem wulkanu Pinatubo. Tak na przykład wyglądało 22 sierpnia 1992 Great Falls w USA (Montana, nie tak dawno temu niektórzy dziwili się tam śniegowi w październiku). Tego dnia spadło tam ponad 21 cm śniegu, wcześniej w czasie 100 lat obserwacji nigdy nie zaobserwowano pokrywy śnieżnej w sierpniu. W Polsce zaś zmierzaliśmy w stronę skrajnie upalnej końcówki sierpnia – w ostatnich dniach tego miesiąca temperatura maksymalna wzrosła miejscami znacznie powyżej 35°C, najpóźniej w historii pomiarów (aż do 2015).

W rzeczywistości anomalia temperatury w środkowej Europie była w zasadzie jedyną anomalią dodatnią w zamieszkałej, kontynentalnej części świata (jeden punkt siatki wypada jeszcze nieźle w Australii):

Dla porównania rzekomo chłodne ostatnie lato w Polsce globalnie wyglądało tak.

A czy 0.2°C na dekadę to dużo? Gdyby w latach 50. XX w. zamiast się ocieplać, zaczęło się w tym tempie ochładzać, to obecnie byłoby znacznie zimniej, niż w najzimniejszym okresie Małej Epoki Lodowej, a w okolicy roku 2150 średnia temperatura globalna byłaby niższa od tej z połowy zeszłego wieku o 4°C. Mniej więcej tyle co w maksymalnej fazie ostatniego glacjału. Sami więc oceńcie, czy to dużo.

E-OBS 17.0 vs. POLTEMP

E-OBS 17.0 vs. POLTEMP

Przynajmniej część z was zastanawia się na pewno, na ile nasza seria pomiarowa (Poltemp v1.0H4) jest zgodna z rzeczywistością. Można bez żadnego problemu sprawdzić to samemu, chociażby porównując naszą serię z serią E-OBS stworzoną przez European Climate Assessement & Dataset (ECA&D). Zrobiliśmy takie porównanie na podstawie dostępnych na stronie projektu plików netCDF. W celu dokonania rzetelnego porównania, wycięliśmy z danych tylko te należące do obszaru Polski. Ponieważ dane dostępne są w rozdzielczości dobowej, zagregowano je do średnich miesięcznych, policzono normy wieloletnie (1981-2010) dla poszczególnych miesięcy i wyciągnięto anomalie miesięczne. Porównanie 11. letniej (a dokładniej 132. miesięcznej) średniej ruchomej anomalii wygląda następująco.


Zgodność jest niemal stu procentowa. Różnice z reguły nie przekraczają 0.02°C (w 11-letnich średnich ruchomych), co oznacza, że nasza seria doskonale odzwierciedla rzeczywiste zmiany naszego klimatu (pod względem temperatury). Ciekawiej wygląda przebieg różnic między serią Poltemp a E-OBS 17.0, bo przyjmuje zastanawiający przebieg.

Przyczyna takiego, a nie innego przebiegu różnic w 11. letniej średniej ruchomej anomalii temperatury jest dla nas póki co niejasna. Gwałtowny spadek wartości przy końcu wykresu jest wynikiem chłodniejszego roku 2017 w serii Poltemp.

Nieco gorzej wychodzi porównanie poszczególnych anomalii miesięcznych, które w niektórych przypadkach różniły się o 0.2 i więcej stopnia. Do grudnia 2016 najwyższą różnicę pomiędzy Poltemp-em a E-OBS 17.0 notowaliśmy w grudniu 1950 r.: -0.37°C.

Sytuacja zmienia się diametralnie w 2017, kiedy wartości z serii Poltemp są sporo niższe od wartości z serii E-OBS 17.0. Gdybyśmy mieli zgadywać, to ponieważ w naszej serii nic się względem lat wcześniejszych nie zmieniło, problem leży najprawdopodobniej po stronie serii E-OBS, która może dysponować niepełnymi danymi.

W latach 1950-2016 jednakże mediana różnicy pomiędzy tymi seriami wynosiła zaledwie 0.04°C, a 99 percentyl zaledwie 0.17°C. Poniżej histogram różnic pomiędzy seriami (do 2016).

Jak więc widać na powyższych wykresach, nie ulega wątpliwości, że nasza seria jest poprawna. Większe rozbieżności, które pojawiają się w 2017 r. są naszym zdaniem wynikiem niepełnych danych w serii E-OBS 17.0.Przede wszystkim jednak wyniki te dowodzą, że nasze podejście co do zebrania, homogenizacji i metod interpolacji okazało się poprawne. Należy pamiętać również, że najpewniej znacznie gorszej jakości są dane sprzed roku 1950. Po pierwsze część danych pomimo prób ich homogenizacji nadal wydają się niejednorodne. Po drugie we wcześniejszych latach liczba stacji pomiarowych jest zdecydowanie za mała.

Zgodność tych serii powoduje, że przynajmniej do 2016 roku włącznie można stworzyć serie dodatkowe: Tmax, Tmin, Tamp, oparte już tylko i wyłącznie o E-OBS (pewne wątpliwości istnieją co do Tmin, która może być przestrzennie mocno zróżnicowana).

Wyliczone wartości średnich miesięcznych anomalii temperatury w serii E-OBS 17.0 pobrać można tutaj.

 

“We acknowledge the E-OBS dataset from the EU-FP6 project ENSEMBLES (http://ensembles-eu.metoffice.com) and the data providers in the ECA&D project (http://www.ecad.eu)”
“Haylock, M.R., N. Hofstra, A.M.G. Klein Tank, E.J. Klok, P.D. Jones, M. New. 2008: A European daily high-resolution gridded dataset of surface temperature and precipitation. J. Geophys. Res (Atmospheres), 113, D20119, doi:10.1029/2008JD10201″ Download as PDF

Rozkład anomalii temperatury kwietnia w Polsce – drugie oszacowanie

Rozkład anomalii temperatury kwietnia w Polsce – drugie oszacowanie

Pierwsze oszacowanie oparte o zbierane z serwisu ogimet.com codziennie średnie dobowe temperatury powietrza wskazywało na wartość anomalii temperatury kwietni (okres referencyjny 1981-2010) równą +4.70°C. Kolejne oszacowanie, tym razem uwzględniające oficjalne średnie miesięczne temperatury powietrza wskazuje na to, że anomalia ta była nieco niższa i wyniosła +4.66°C. Jedną z przyczyn niższego oszacowania jest z pewnością to, że w tym przypadku część stacji zostało poddanych procesowi homogenizacji, co w ogólnym rozrachunku potrafi nieco obniżyć ich średnie miesięczne w stosunku do wartości surowych (na przykład we Wrocławiu). Różnice w oszacowaniu pojawiają się też zależnie od rodzaju użytej interpolacji. Oficjalną wartością z serii Poltemp jest zawsze ta wyliczona z użyciem krigingu.

Kwiecień 2018 – kriging

Kwiecień 2018 – IDW

 

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com