Powrót El Niño?

Powrót El Niño?

Od zakończenia ostatniego El Niño mijają właśnie dwa lata. W tym czasie przeważała mizerna La Niña, co miało wpływ na nieznaczne obniżenie się globalnych temperatur. Mimo dominacji ujemnej fazy ENSO temperatury nie obniżyły się jednak znacznie – obecne “niskie” temperatury globalne przed rokiem 2014 byłyby traktowane jako “bardzo wysokie”. Wg prognoz sezonowych dominacja słabej La Niñi dobiegła już końca. W chwili obecnej panują warunki “neutralne”, a w kolejnych miesiącach możemy oczekiwać ich kontynuacji, ale tym razem po “ciepłej stronie”.  Poniżej prognoza sezonowa CFSv2 dla regionu Niño 3.4:

Być może czeka nas nawet powrót El Niño, przy czym byłoby to El Niño równie mizerne, jak miniona La Niña. Podobne do prognoz amerykańskiego CFSv2 są prognozy brytyjskie, wg których być może pojawi się nawet dość umiarkowane El Niño:

Źródło: MetOffice.

Podobnie ma się rzecz z prognozami ECMWF, chociaż te wydają się być bardziej zbliżone do wyników modelu CFSv2. Wygląda więc na to, że istnieją spore szanse na to, że pod koniec roku El Niño do nas wróci, choć najprawdopodobniej słabe. Niestety nadal najprawdopodobniej nie minęliśmy “wiosennej bariery”, za którą prognozy rozwoju ENSO na dalsze miesiące roku są cokolwiek problematyczne i często zwyczajnie się nie sprawdzają. W ubiegłym roku ECMWF bardzo kiepsko radził sobie z tymi prognozami, czego dowodzą ich poniższe wyniki od maja do września:

Również prognozy brytyjskiego MetOffice początkowo były złe, wydają się jednak nieco lepsze od prognoz ECMWF.

Podobnie mylił się CFSv2, który w maju nie widział ujemnej anomalii temperatury wód w regionie 3.4, a taką możliwość głębiej zasygnalizował dopiero w sierpniu.

Zdecydowanie więc nie są to prognozy pewne – równie dobrze może nas zaskoczyć nieco silniejsze El Niño, ale i powrotu mizernej La Niñi wykluczyć całkowicie nie można. Miejcie to na uwadze czytając “niusy” na temat powrotu El Niño, które tu i ówdzie zaczynają się już pojawiać. Powrót umiarkowanego El Niño najprawdopodobniej spowodowałby wzrost temperatur globalnych – co prawda nie do poziomu z lat 2015-2016, ale powyżej tych, które notowaliśmy przed rokiem 2015.

 

Postępy globalnego ocieplenia

Postępy globalnego ocieplenia

Za każdym razem gdy w Polsce zrobi się zimno możemy obserwować wysyp wszelkiej maści ekspertów, którzy na podstawie tego co widzimy aktualnie za oknem lekką ręką ekstrapolują sobie to na cały świat. Jeśli w Polsce jest zimno, to jakim cudem możemy mówić o Globalnym Ociepleniu (tym bardziej – o zgrozo – o Antropogenicznym Globalnym Ociepleniu)? Przecież skoro się ociepla, to powinno być cieplej, a jest zimno. Ba, nawet tutaj w komentarzach znalazł się ktoś, kto twierdzi, że w zasadzie w stosunku do lat 50. XX w. klimat w centralnej części Polski nie uległ zmianie.

Oczywiście takie podejście nie ma większego sensu. Terminem Globalne Ocieplenie określamy wzrost średniej temperatury naszej planety, a jej wzrost nie wyklucza tego, że na niektórych jej obszarach będziemy mieli do czynienia z okresami (czasem nawet dłuższymi) temperatury niższej od normy. W lutym i marcu (przede wszystkim ten marzec wielu zabolał, bo choć jego anomalia była zbliżona do lutowej, to w marcu ma być ciepło i już) chłodniej niż przeciętnie było w Polsce, co zaczęło stanowić podstawę twierdzenia, że:

  • Globalne ocieplenie nie istnieje
  • Klimat od października 2015 ewidentnie się ochładza
  • Będzie coraz zimniej

Oczywiście wraz z rekordowo ciepłym kwietniem głosy te wstydliwie ucichły (zapewne najpóźniej do najbliższego większego ochłodzenia), jednakże warto może przyjrzeć się danym globalnym z ostatnich lat (a nie tylko temu, czy krzaki za oknem w marcu pokryły się śniegiem). A wyglądają one tak:

Powyższy wykres przedstawia przebieg miesięcznych anomalii temperatury globalnej od 1981 r. wraz z 13. i 37. miesięczną średnią ruchomą. Od roku 2015 temperatury globalne przyjęły wartości rekordowo wysokie, czemu poza Globalnym Ociepleniem pomogła dodatnia faza ENSO: El Niño. Od tego czasu temperatury globalne spadły (co związane jest z nieco rachityczną ujemną fazą ENSO – La Niña). Pomimo wszystko, mimo braku El Niño, mimo obecności słabej La Niña, temperatury globalne spadły jedynie do poziomu najwyższych wartości, jakie występowały przed 2015. To oznacza, że obecny globalny “chłód” odznacza się takimi samymi wartościami temperatury (globalnej), jak “wyjątkowe ciepło” przed 2015. Znacznie silniejsza La Niña najprawdopodobniej sprowadziłaby te anomalie do niższego poziomu, jednakże nadal znacznie wyższego, niż w czasie silnych La Niña przed 2015.

Ciekawą prezentację danych mamy poniżej:

Na powyższym wykresie (źródło: http://www.columbia.edu/~mhs119/Temperature/T_moreFigs/ za NASA/GISS) mocno rzucają się w oczy pierwsze w historii pomiarów instrumentalnych przekroczenia wartości globalnej temperatury rzędu 1.0, a nawet 1.2°C powyżej normy z lat 1951-1980. Od 2001 r. wartości, które w latach przed 1995 określilibyśmy jako “bardzo wysokie”, stały się nagle wartościami niskimi. Warto również rozważyć liczbę miesięcy z anomalią wyższą od 0.8°C przed i po roku 2015.

 

Powyższe mapy (źródło jak wyżej) przedstawiają rozkład anomalii temperatury w kolejnych dekadach. Wyjątkowość lat po 2001 rzuca się tu w oczy aż nadto.

Niestety – Globalne Ocieplenie postępuje. Każda kolejna dekada jest cieplejsza od poprzedniej i nie wygląda na to, żeby proces ten miał ulec szybkiemu zahamowaniu. Chciejstwo niektórych, poparte obserwacjami krzaka za oknem, na niewiele się tu zda, bowiem zmienność pogody na małym wycinku planety jakim jest Polska, jest na tyle duża, że w krótszych (dekadowych) skalach czasowych potrafi doskonale przykryć efekt ocieplenia, który mimo że w sensie klimatycznym jest duży i wynosi ostatnio ok. 0.2°C/dekadę, to jest jednocześnie na tyle mały, żeby przeciętny człowiek nie zajmujący się klimatem nie potrafił go uchwycić. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego – większość  nas ma blade pojęcie na temat tego, jaka zima była w Polsce trzy lata temu, trudno więc oczekiwać że będą potrafili dokonać obiektywnej oceny zmian klimatu w naszym kraju.

Są też tacy, którzy te braki w ludzkiej pamięci doskonale wykorzystują, co widać doskonale w różnorakich komentarzach, chociażby w serwisie Twoja Pogoda. To tam właśnie lansowano hipotezę o postępującym ochłodzeniu klimatu Polski, jaki miał się rozpocząć w październiku 2015. Zapominano przy tym dodać, że wielokrotnie wcześniej z takimi ochłodzeniami mieliśmy do czynienia, mimo iż od lat 70. XX w. klimat w Polsce ulega gwałtownemu ociepleniu (ocieplał się i wcześniej, ale zdecydowanie wolniej).

Doskonale sytuację tę prezentuje powyższy wykres, przedstawiający średnie roczne anomalie temperatury w Polsce (odniesione do okresu referencyjnego 1981-2010). Widać na nim, że o ile zmienność międzyroczna jest duża i na przestrzeni kilku lat anomalie roczne mogą się różnić nawet o 3°C. Proszę to teraz odnieść do Globalnego Ocieplenia, które odznacza się tempem rzędu 0.2°C/dekadę. Staje się oczywiste, że międzyroczna temperatura w Polsce odznacza się dużo większą zmiennością, niż trend wynikający z globalnego ocieplenia. Często chłodniejszych od (bieżącej) normy może być nawet parę kolejnych lat. I to właśnie jest nagminnie wykorzystywane przez wspomnianych wyżej komentatorów, którzy słowem nie wspomną, że chłodny skądinąd rok 2010 w Polsce (patrz wykres) w połowie naszego wieku byłby uznany za normalny. Przede wszystkim jednak ekstrapolowanie danych z Polski na cały świat mija się z celem. Dla przykładu: wyjątkowo ciepłe w Polsce lato 1992 (w latach 1781-2017 był tylko jedno cieplejsze) przypadło na okres w którym temperatury globalne były wyjątkowo niskie w związku z mającym miejsce rok wcześniej wybuchem wulkanu Pinatubo. Tak na przykład wyglądało 22 sierpnia 1992 Great Falls w USA (Montana, nie tak dawno temu niektórzy dziwili się tam śniegowi w październiku). Tego dnia spadło tam ponad 21 cm śniegu, wcześniej w czasie 100 lat obserwacji nigdy nie zaobserwowano pokrywy śnieżnej w sierpniu. W Polsce zaś zmierzaliśmy w stronę skrajnie upalnej końcówki sierpnia – w ostatnich dniach tego miesiąca temperatura maksymalna wzrosła miejscami znacznie powyżej 35°C, najpóźniej w historii pomiarów (aż do 2015).

W rzeczywistości anomalia temperatury w środkowej Europie była w zasadzie jedyną anomalią dodatnią w zamieszkałej, kontynentalnej części świata (jeden punkt siatki wypada jeszcze nieźle w Australii):

Dla porównania rzekomo chłodne ostatnie lato w Polsce globalnie wyglądało tak.

A czy 0.2°C na dekadę to dużo? Gdyby w latach 50. XX w. zamiast się ocieplać, zaczęło się w tym tempie ochładzać, to obecnie byłoby znacznie zimniej, niż w najzimniejszym okresie Małej Epoki Lodowej, a w okolicy roku 2150 średnia temperatura globalna byłaby niższa od tej z połowy zeszłego wieku o 4°C. Mniej więcej tyle co w maksymalnej fazie ostatniego glacjału. Sami więc oceńcie, czy to dużo.

Wzrost globalnej anomalii temperatury

Wzrost globalnej anomalii temperatury

W najbliższych dniach czeka nas wzrost globalnej anomalii temperatury powietrza. Wg ostatnich prognoz najbliższy tydzień będzie się charakteryzował anomalią temperatury rzędu +0.7K w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010.

Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php

W dalszym ciągu zimne będą znaczne obszary USA, gdzie anomalia temperatury spadnie do -8K. Do +13 – +14K wzrośnie lokalnie anomalia temperatury na Antarktydzie.

Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php

Wg pomiarów NASA GISS tegoroczny marzec był globalnie bardzo ciepły i mimo panujących miejscami (m.in. w Polsce) chłodów uplasował się na 6 miejscu pod względem anomalii temperatury. Gdyby rok zakończył się anomalią taką, jaka miała miejsce w miesiącach od stycznia do marca, to byłby najcieplejszy w latach 1880-2014. Jest to sytuacja o tyle ciekawa, że ostatnie El Niño zakończyło się już 2 lata temu, a ubiegły rok upłynął pod znakiem niezbyt silnej anomalii La Niña.

Patrząc na historyczne wartości indeksu ONI, trudno się oprzeć wrażeniu, że powinniśmy mieć obecnie anomalie będące na poziomie tych z początków lat 2009, czy 2006. Te są jednak o około 0.2 – 0.3K wyższe. Być może nie ma już powrotu do wartości sprzed roku 2014, takie mogłaby nam jeszcze zafundować co najwyżej wyjątkowo silna La Niña, lub odpowiednio silne erupcja wulkaniczna.

Dekadowa prognoza MetOffice

Dekadowa prognoza MetOffice

Rok 2017 globalnie zapisał się jako drugi/trzeci najcieplejszy w historii pomiarów obserwacyjnych. Niepewność co do jego miejsca wynika głównie z różnic w obliczaniu globalnej anomalii temperatury (brak pokrycia rejonów okołobiegunowych w niektórych seriach skutkuje zaniżeniem jej rzeczywistej wartości). W ostatnich dniach MetOffice wysunęło (jak co roku) prognozę zmian temperatury globalnej w ciągu najbliższej dekady (a dokładniej na nadchodzące pięć lat).

Read More Read More

Czy globalnie grudzień okaże się bardzo ciepły?

Czy globalnie grudzień okaże się bardzo ciepły?

Początek miesiąca jest dosyć zaskakujący. Wartość globalnej anomalii temperatury oszacowana na podstawie analizy modelu GFS osiągnęła wartość najwyższą od kwietnia 2016, a więc od szczytu temperatur związanych z El Niño 2015/2016. W pojedynczych terminach anomalia temperatury na półkuli północnej sięgała +1.7K w stosunku do średniej z lat 1981-2010. Jest to zaskakujące z tego względu, że El Niño skończyło się już niemal półtora roku temu, a 2017 upływał raczej pod znakiem warunków neutralnych (ENSO). Czy to znak, że Globalne Ocieplenie wkroczyło w kolejną fazę?

Read More Read More

Zima stulecia jest jak zombie…

Zima stulecia jest jak zombie…

…nie chce umierać. Tym razem temat odkryła “Gazeta Wrocławska”, w której czytamy:

Jest jednak duża grupa synoptyków i osób badających klimat na Ziemi, która twierdzi, że powinniśmy się szykować na najostrzejszą zimę od lat.

Jesteśmy naprawdę ciekawi, jaka to duża grupa synoptyków tak twierdzi. Jakiś link? Nie? No cóż…

Dalej jest nawet śmiesznie:

Według ludzi pracujących w Accu Weather w centrum kraju pierwszy i obfity opad śniegu będzie miał miejsce na przełomie grudnia i stycznia. Może wtedy spaść ponad 5 cm śniegu. To może być najmroźniejsza i najbardziej śnieżna zima od lat.

A więc nie NASA, tylko AccuWeather. No, ale gdy ostatnio sprawdzaliśmy, AccuWeather żadnej zimy stulecia nie prognozowało. Zestawienie 5 cm śniegu na przełomie grudnia i stycznia z zimą stulecia brzmi co najmniej śmiesznie.

Zdaniem synoptyków aktywność Słońca jest teraz nieco mniejsza, nie ma też już El Nino, czyli zjawiska pogodowego, polegającego na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury. To tylko dwa zjawiska, które mogą sygnalizować, że czeka nas zima, jakiej dawno nie było. Teraz mamy do czynienia z La Niną, czyli okresem ochłodzenia. Specjaliści już od pewnego czasu informują, że nasza planeta nie będzie się zmagać z ociepleniem, a ochłodzeniem klimatu. Taki komunikat wydała m.in. NASA.

Powyższy fragment to już bzdura kompletna. Autorka artykułu zdecydowanie nie odrobiła zadania domowego. Faza ENSO nie wywiera bowiem żadnego wpływu na temperaturę sezonu zimowego w Polsce. Ostatnia naprawdę mroźna zima 2009/2010 miała miejsce właśnie podczas El Niño, a wyjątkowo ciepła zima 1988/1989 podczas La Niña. La Niña zdarza się zresztą co kilka lat, o czym autorka artykułu najwyraźniej nie wiedziała. Żadni specjaliści, a już z pewnością nie NASA, nie prognozują również ochłodzenia klimatu – może za wyjątkiem kilku sceptyków GO. No, ale oni ochłodzenie prognozują już od 20 lat.

Długoterminowe prognozy pogody mówią, że Europę czeka zima, jakiej dawno nie było. Ma się utrzymywać do kwietnia 2018 roku.

Zajmujemy się analizą prognoz sezonowych, jednakże nie widzieliśmy ani jednej takiej prognozy. Nie wiem, skąd autorka artykułu czerpie swoje rewelacje, jednakże na jej miejscu rozważalibyśmy jednak zmianę zawodu. Jedyną osobą wieszczącą zimę stulecia był James Madden z ExactaWeather. Ten sam Madden, który zimę stulecia prognozował w 2016. I w 2015… i w 2014… i w 2013…

Wstyd Gazeto Wrocławska, wielki wstyd.

Zdjęcie zombiaczka: Daily Mail.

Rekordowo niski zasięg pokrywy lodowej w Antarktyce

Rekordowo niski zasięg pokrywy lodowej w Antarktyce

W ostatnich dniach zasięg pokrywy lodowej Antarktyki przyjął rekordowo niskie wartości. Wg japońskiej agencji JAXA 25 września wynosił on zaledwie 17.58 mln km² i był niższy (dla tego dnia), niż w dotychczas rekordowym roku 2002 (17.7 mln km²). Gwałtowny spadek zasięgu pokrywy lodowej Antarktyki po raz pierwszy odnotowaliśmy w roku ubiegłym, kiedy na przełomie sierpnia i września, zamiast nieco wzrosnąć, spadł on o ponad 0.7 mln km². Podczas tegorocznego antarktycznego lata notowano również najniższy zasięg w czasie całych obserwacji satelitarnych, czyli od 1979.

Read More Read More

Kolejny ciepły miesiąc

Kolejny ciepły miesiąc

W skali globalnej marzec 2017 powinien zapisać się jako kolejny bardzo ciepły miesiąc, z anomalią (GISTEMP) wyższą niż +1.0K w odniesieniu do wielolecia 1951-1980. Przypomnijmy, że przed El Niño 2015/6 anomalie wyższe od +1.0K nie pojawiły się ani razu.

Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php

Wg analizy GFS anomalia globalna miałaby osiągnąć +0.56K w stosunku do wielolecia 1981-2010, nieco więcej aniżeli w lutym (który wg GISTEMP miał anomalię dla równą +1.10K w stosunku do 1951-1980 i był drugim najcieplejszym lutym w historii obserwacji, zaraz po lutym 2016).

W dalszym ciągu temperatury globalne są wysokie. Być może miniona La Niña była zbyt mizerna, by skutecznie je obniżyć, albo – podobnie, jak to miało miejsce po Niño 97/8 – czeka nas przeskok anomalii. W latach 1994-1996 średnia anomalia roczna w serii GISTEMP wynosiła +0.37K. W czasie El Niño 1997/8 poszybowała do 0.63K, a po La Niña z lat 1999-2000, w latach 2001-2003 wyniosła już +0.60K. Nie różniła się więc ona znacznie od wartości z rekordowo wówczas silnego El Niño. Być może podobnie będzie obecnie i średnia z kolejnych 3 lat (zakładając brak silnej La Niña) wyniesie w GISTEMP około +0.95K.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com