Październik NIE będzie rekordowo ciepły

Październik NIE będzie rekordowo ciepły

W ostatnim czasie na Interii pojawił się artykuł, który stara się nam sugerować kilka rzeczy, z których żadna nie jest nawet zbliżona do rzeczywistości. Źródłem artykułu jest strona “Zmiany na Ziemi”, ale o tym później. Tytuł artykułu krzyczy do nas tymi słowami:

Rekordowo ciepły październik. To powód do zmartwień?

I naprawdę ciężko nam wypowiadać się merytorycznie na temat artykułu, który błędny jest już w tytule. Październik w Polsce nie będzie bowiem rekordowo ciepły, w chwili obecnej niema na to większych szans. Winą za taki stan rzeczy należy obarczyć chłodniejszą pierwszą dekadę miesiąca oraz prognozowane już ochłodzenie. Do dnia wczorajszego obszarowa anomalia temperatury powietrza wynosiła w Polsce ok. 1.3°C:

Ponieważ najcieplejszym październikiem w historii pomiarów instrumentalnych był ten z roku 1907, mogący pochwalić się imponującą anomalią równą +3.98°C, szybkie obliczenia wskazują, że aby tegoroczny mu dorównał, to anomalia temperatury drugiej połowy miesiąca musiałaby osiągnąć imponującą wartość ok. +6.7°C. Samo w sobie nie jest to jeszcze niemożliwe, jednakże prognozy mówią, że sytuacja będzie zupełnie inne: babie lato powoli dobiega końca i o ile będziemy się jeszcze cieszyć słońcem, o tyle temperatury będą z dnia na dzień niższe. Tyczy się to głównie okresu po 20 października, kiedy to pojawić się mają anomalie ujemne. Jednak nawet jeśli do nich nie dojdzie, to kolejne anomalie dobowe będą zdecydowanie za niskie, by w ostateczności doprowadzić do tego, by tegoroczny październik przebił ten z 1907 r.

Tytuł jest więc nieprawdziwy: po pierwsze październik się jeszcze nie skończył, nie można więc powiedzieć, że był rekordowy. Po drugie: prognozy na najbliższe dni i chłodniejsza pierwsza dekada miesiąca wykluczają, że tak się stanie. Kolejną kwestią jest wskazanie w artykule metanu (a nie CO2) jako “tego winnego” takiego, a nie innego stanu rzeczy:

Zwolennicy teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia uważają, że aktualna aura to dowód na to, że ich twierdzenia są prawdziwe. Niektórzy twierdzą jednak, że obecnego ocieplenia najprawdopodobniej nie wywołuje dwutlenek węgla, lecz metan uwalniany w Arktyce.

Metan: w domyśle nie CO2, w Arktyce: w domyśle “nie mający pochodzenia przemysłowego/antropogenicznego”. Co więcej – autor artykułu sugeruje, że emisji tych nie możemy oszacować. I rzeczywiście, emisje CH4 z “wiecznej” zmarzliny są może i trudne do oszacowania, ale możemy bardzo dokładnie oszacować wzrost stężenia CH4:

Nie cały widoczny na wykresie wzrost ma pochodzenie stricte antropogeniczne, część jest pochodzenia “naturalnego”, np. właśnie z topnienia wiecznej zmarzliny. Problem jednak polega na tym, że żeby do tego topnienia doszło, to klimat musi się ocieplić najpierw. To ocieplenie jest już pochodzenia antropogenicznego, wynikającego z antropogenicznych emisji GHG (nie tylko CO2).

Artykuł stara się również przemycić tezę, że rola CH4 jest mocno umniejszana, a dyskutuje się głównie o CO2. Gdyby autor artykułu wczytał się nieco w temat, to wiedziałby, że owszem – CH4 jest o wiele silniejszym gazem cieplarnianym, niż CO2, jednakże jego stężenie w atmosferze jest znacznie mniejsze. I jak najbardziej bierze się go pod uwagę, tak pod względem emisji, jak i problemów, jakie mogą powodować dodatkowe emisje wywołane już postępującym ociepleniem (wspomniane już emisje z topniejącej zmarzliny, ale i stabilność klatratów metanu). Udział metanu znajdziemy również w każdym oszacowaniu wymuszeń radiacyjnych, np. w polskiej Wikipedii (wykres pochodzi z IV raportu IPCC).

Prawdziwym więc powodem dla którego mówi się głównie o CO2 jest fakt, że to głównie jego emisja wpływa na rosnące temperatury, dodatkowo przyczyniając się do dodatkowej emisji CH4 ze źródeł, nazwijmy to, naturalnych.

Wróćmy jednak do źródła, czyli serwisu “Zmiany na Ziemi”. Prawdopodobnie tzw. “źródłem właściwym” jest poniższy film:


Oczywiście jest to słowo w słowo to samo, co w artykule, więc dodatkowa polemika z tymi tezami nie jest konieczna.

 

Najwyższy Czas na Katlę

Najwyższy Czas na Katlę

W ostatnich dniach pojawił się na Geophysical Research Letters artykuł (Ilyinskaya et al. 2018) o emisjach CO2 z wulkanu Katla. Autorzy artykułu oszacowali dobową emisję CO2 na 12-24 kt/dobę, co wg nich stanowiło w tym czasie około 4% całkowitej emisji z źródeł wulkanicznych (nie pochodzących z erupcji). Wyniki te podchwycił trzy dni temu brytyjski brukowiec Daily Mail, gdzie również czytamy:

(…) we show that Katla, a highly hazardous subglacial volcano which last erupted 100 years ago, is one of the largest volcanic sources of CO2 on Earth, releasing up to 5% of total global volcanic emissions

A także w The Sun:

In the journal, the team wrote: “Through high-precision airborne measurements and atmospheric dispersion modelling, we show that Katla, a highly hazardous subglacial volcano which last erupted 100 years ago, is one of the largest volcanic sources of CO2 on Earth, releasing up to five per cent of total global volcanic emissions.”

Obie gazety jednoznacznie określiły emisje CO2 z wulkanu Katla jako “olbrzymie”, jednakże w odniesieniu do całkowitej sumy emisji pochodzenia wulkanicznego. Nie wiadomo więc za bardzo z jakiego powodu informacja ta znikła z artykułu, który na ten temat opublikował “Najwyższy Czas”. Czytamy tam m.in.:

Obecnie Katla emituje nawet 24 kilotony dwutlenku węgla dziennie i jest pod tym względem trzecim wulkanem na świecie. Odpowiada za 5 procent światowej emisji dwutlenku węgla, co opisano na łamach „Geophysical Research Letters”.

Trudno się nie oprzeć wrażeniu, że z powyższego zdania wynika iż Katla odpowiada za 5% całkowitej emisji CO2, zarówno tej pochodzenia wulkanicznego, jak i antropogenicznego.  Oczywiście jeśli ktoś choć przez chwilę się nad tym zastanowi, uzna że to całkowita bzdura. I rzeczywiście – ostatnie dane dotyczące tylko i wyłącznie elektrowni Bełchatów mówią o tym, że w skali roku wyemitowała ona 37 milionów ton CO2, ok 100 kt CO2/dobę. Nawet zakładając górną granicę emisji oszacowanej przez Ilyinskaya et al. (24 kt/dobę) oznacza to, że wulkan ten emituje 25% tego, co dziennie wypluwa z siebie tylko i wyłącznie Bełchatów.

Rzecz jasna nie wszyscy podchodzą na trzeźwo do tego tematu, swoje zdanie zdążył już wygłosić Naczelny Klimatolog Kraju, Janusz Korwin-Mikke, a zanim część osób sceptycznie (delikatnie rzecz ujmując) podchodzących do globalnego ocieplenia.

Pozostaje pytanie, czy redakcja “Najwyższego Czasu” pominęła tak istotną informację przypadkiem, czy był w tym jakiś cel. Światowe antropogeniczne emisje CO2 sięgają 35 miliardów ton rocznie, co daje w przybliżeniu 100 milionów ton dziennie. W tym kontekście owe olbrzymie emisje z wulkanu Katla stanowią co najwyżej 0.024% emisji antropogenicznej. W geologów z USGS i British Geological Survey całkowita emisja CO2 pochodzenia wulkanicznego stanowi zaledwie około 1% emisji antropogenicznej.

Mimo problemów z rzetelnością redaktorów artykułu opublikowanego w “Najwyższym Czasie”, Katla jest potencjalnie bardzo groźnym wulkanem i należy go monitorować. Jego erupcja mogłaby doprowadzić do nieporównanie większych problemów, niż miało to miejsce w przypadku wulkanu Eyjafjallajökull z 2010 r.

Oni wiedzieli…

Oni wiedzieli…

…już dawniej, jaki wpływ ma rosnące stężenie CO2 w powietrzu. Poniżej wycinek z “The Rodney and Otamatea Times” z 14 sierpnia 1912 roku.

W chwili, gdy wiadomość ta dotarła do czytelników stężenie CO2 nie osiągnęło jeszcze 300 ppm. W chwili obecnej sięga ono 405 ppm, a temperatura średnia globu w stosunku do okolic roku 1912 podniosła się o około 1°C.

Wątek ten można potraktować jako wątek otwarty.

W pięć lat…

W pięć lat…

…stężenie CO2 w atmosferze (dane globalne) wzrosło o 13.4 ppm. To około 10% tego o ile maksymalnie wahało się stężenie CO2 w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat.

  • Grudzień 2011: 391.34 ppm
  • Grudzień 2016: 404.70 ppm

Źródło

Źródło: Skeptical Science

W tym tempie, pod koniec roku 2021 globalne stężenie CO2 osiągnie ponad 418 ppm, a 10 lat później zaczniemy mówić o kolejnej granicy – tym razem 450 ppm.

Chyba jednak…

Chyba jednak…

…miesięczny poziom CO2 na Muna Loa nie spadnie już w tym roku poniżej 400 ppm.

fireshot-screen-capture-042-esrl-global-monitoring-division-global-greenhouse-gas-reference-network-www_esrl_noaa_gov_gmd_ccgg_trends_monthly_htmlHistoryczne różnice w stężeniu CO2 pomiędzy październikiem a wrześniem sugerują, że październik nie da już rady “spaść” poniżej 400 ppm. Najprawdopodobniej za naszego życia nie ujrzymy tu już wartości niższych od 400 ppm.

400 ppm

400 ppm

Taką wartość osiągnęło 23 maja stężenie CO2 mierzone na biegunie południowym, najprawdopodobniej po raz pierwszy od 4 milionów lat.

6_15_16_Brian_CO2400ppmAntarcticaEdition_720_557_s_c1_c_cJednocześnie średnie majowe stężenie CO2 na Mauna Loa osiągnęło 407.7 ppm, a globalnie w kwietniu było to 404.1 ppm. Jak informuje NOAA, biegun południowy był ostatnim “bastionem”, który opierał się symbolicznemu progowi 400 ppm.

Źródło: NOAA.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com