Dwadzieścia lat później

Dwadzieścia lat później

Dwadzieścia lat temu Polska dopiero co lizała rany po “powodzi tysiąclecia”, zaledwie rok wcześniej wynegocjowano Protokół z Kioto. Wspomagana “Super-Niño 1997/8” temperatura globalna poszybowała do góry.  Był to jednocześnie okres, w którym wielu z nas nie miało jeszcze dostępu do Internetu, albo było jeszcze zbyt młodych by z niego korzystać. Ba, części z tu komentujących mogło jeszcze nie być nawet na świecie. Z pewnością dostęp do danych klimatologicznych i meteorologicznych był wówczas (1998) delikatnie mówiąc utrudniony. Dane meteorologiczne z Polski były dostępne głównie w Rocznikach Statystycznych. Co by zobaczył ktoś, kto wówczas policzyłby coś na kształt aktualnego “Poltempa” (zakładając, że miałby dostęp do danych historycznych z końca XVIII i XIX w.)?

Po pierwsze oparłby się pewnie na stosowanym wówczas nagminnie okresie wieloletnim 1951-1980 (1961-1990 jakoś nie zyskał jeszcze na popularności). Dyskusję wywołałyby zapewne całkiem niedawne wyjątkowo ciepłe lata na przełomie dekad, szczególnie 1989 i 1990 (+1.70 i +1.58°C). Potencjalne dyskusje o ociepleniu naszego klimatu z pewnością byłyby bardzo szybko zdominowane przez przeciwników takiej tezy – wskazywaliby oni, że w roku 1934 anomalia temperatury rocznej w Polsce była niemal równie wysoka i wyniosła +1.66°C, poza tym okres ciepły trwał zaledwie kilka lat: ostatnim ciepłym rokiem był 1994, zaś od tego roku anomalie mocno spadły, szczególnie w 1996. Co prawda 11. letnia średnia ruchoma anomalia temperatury powietrza jest obecnie na najwyższym poziomie w historii pomiarów, ale niewiele wyższym, niż na przełomie lat 40. i 50. XX w. Ba, nawet szczyt temperatury z końca XVIII w. jest na poziomie normy z lat 1951-1980 i zaledwie o 0.5°C niżej, niż temperatury obecne.

Tak widzielibyśmy serię Poltemp w 1998 r.

Mielibyśmy również wiele “przesłanek” za tym, że ciepły okres dobiega już końca. Ekstremalnie wysoki indeks NAO z przełomu dekad należy już do przeszłości. Zima 1995/1996 była najdłuższą zimą XX w., lato 1996 zapisało się wyjątkowo zimnym i deszczowym lipcem (głównie w zachodniej części kraju). Cały rok 1996 obok 1987 i 1956 był jednym z najzimniejszych w czasach powojennych. W grudniu 1996 w Stuposianach padł rekord zimna: temperatura spadła do -37.1°C. Kolejny rok przyniósł chłodny styczeń, wyjątkowo zimny kwiecień, a latem “powódź tysiąclecia”. Ciekawe, o czym by pisano na blogach i forach związanych z meteorologią i klimatologią, gdyby takowe wówczas u nas istniały. Właściwie po tym, co mogliśmy czytać w latach 2016-2017, można się tego domyślać. Z pewnością wszelkie próby informowania o globalnym ociepleniu byłyby z góry skazane na niepowodzenie. Przysłowiowy nóż w plecy wbiłaby tu nam “Wiedza i Życie”, gdzie w maju 1998 r. pojawia się pełen niedomówień, półprawd i zwyczajnie nieprawdziwych informacji artykuł Z. Jaworowskiego pod wiele mówiącym tytułem “Czy człowiek zmienia klimat”. Proszę zwrócić uwagę, że statystyczny czytelnik w tamtych czasach nie miał najmniejszych możliwości zweryfikowania podawanych tam informacji. W artykule czytamy na przykład:

Po 1988 roku utrzymuje się stały spadek tempa przybywania atmosferycznego CO2, podczas gdy jego emisja ze spalania paliw kopalnych równomiernie wzrasta. Wreszcie w 1992 roku, okresie najwyższego wzrostu emisji “ludzkiego” CO2, wystąpił jeden z najgłębszych spadków przyrostu masy CO2 w atmosferze oraz ochłodzenie powietrza.

Dzisiaj oczywiście wiemy, że zarówno spadek przyrostu CO2, jak i spadek temperatury w roku 1992 był związany z erupcją wulkanu Pinatubo. Z pewnością wiedział to wówczas Jaworowski (szczególnie, jeśli chodzi o temperaturę), jednakże z jakichś przyczyn nie uznał za stosowne o tym wspomnieć.

Ciekawe jest, że nawet biorąc pod uwagę wszystkie pomiary z lat 1780-1989 z 9 stacji europejskich (łącznie z Warszawą) nie obserwuje się wzrostu temperatury, który można by przypisać podwyższaniu stężeń gazów cieplarniach w atmosferze. Z wyjątkiem wzrostu około 1940 roku, klimat Europy, w tej skali czasu, faktycznie ulegał ochłodzeniu.

Powyższy akapit jest zaś prawdziwy jedynie, jeśli pod uwagę weźmiemy surowe, niezweryfikowane dane i utniemy je przed ociepleniem z końca lat 80. XX w. (Z. Jaworowski pisał swe słowa aż 10 lat później). Przede wszystkim obecnie wiemy, że żadne dane europejskie nie wskazują na to, iż “klimat Europy, w tej skali czasu, faktycznie ulegał ochłodzeniu“. Jest to zwyczajnie nieprawda.  Problem polega na tym, że – ponownie – ówczesny czytelnik nie jest w stanie tego zweryfikować. Obecnie powstałaby na ten temat dyskusja. Wskazano by błędy, zażądano danych na podstawie których takie, a nie inne wnioski się pojawiły. O ile autor pewnie by się przekonać nie dał, o tyle być może część z tych, którzy tę dyskusję by obserwowali już tak.

Obecnie “ikoną” globalnego ocieplenia jest najszybciej ocieplająca się Arktyka. Jednak na końcu lat 90. XX w. i to nie było takie oczywiste, o czym wspomina również Z. Jaworowski w w/w artykule, zapewne śmiejąc się pod nosem z “alarmistycznych” prognoz ocieplenia (i znowu pisząc nieprawdę o trendzie spadkowym w ciągu ostatnich 120 lat). Tak czy siak, w 1998 r. wykres przebiegu temperatury w Arktyce może niepokoić, ale jeszcze szalonego wrażenia nie robi.

Przebieg anomalii temperatury w Arktyce (GISTEMP 64N+) w latach 1880-1997 – 11. letnia średnia ruchoma, okres referencyjny 1951-1980.

Należy mieć też na uwadze, że autorzy artykułów popularnonaukowych w tych czasach najpewniej opierali się na danych z innych artykułów, nierzadko poddających analizie krótsze szeregi czasowe (np. kończące się w 1990, czy 1995). Najprawdopodobniej większość autorów w 1998 r. było przekonanych, że Arktyka jeszcze nie doścignęła ocieplenia z lat 40. XX w. A nawet jeśli, to mogli to zwalać na “naturalną cykliczność”.

Z. Jaworowski przez cały artykuł stara się tu nie straszyć swoimi opiniami na temat dalszego przebiegu zmian klimatu, jednak na koniec nie wytrzymuje:

Nie wiemy, kiedy zawita z podobną nagłością nowy cykl lodowcowy – może za tysiąc, za pięćset, za sto, a może już za dwadzieścia lat? Znany klimatolog amerykański W.S. Broecker sądzi, że najprawdopodobniej czeka nas to za 50-150 lat.

Minęło dwadzieścia lat. Wiemy już, że jedna z tych liczb nie jest prawdziwa. Bez problemu możemy dokleić do wcześniejszego wykresu ostatnie 20 lat pomiarów, by zobaczyć jak wyglądał dalszy przebieg anomalii temperatury w Polsce.

Anomalie temperatury w Polsce (11. letnia średnia ruchoma, okres referencyjny 1951-1980.

Daje do myślenia? Mimo wszystko z pewnością nie wszystkim. Ci, którzy doskonale pamiętają tamte czasy i tak wówczas, jak i teraz interesowali się meteorologią, czy klimatologią z pewnością powiedzą, że obecny klimat naszego kraju różni się od tego sprzed zaledwie 20 lat. Nie jest to może różnica wybitna (klimat nie zrobił się nam śródziemnomorski), ale zauważalna. Dokładnie w tych latach piszący te słowa zastanawiał się, kiedy w Zielonej Górze średnia temperatura roczna osiągnie 10.0°C (dokładnie tyle wynosił rekord z 1934) i czy będzie miał okazję tego doczekać. I trzeba było czekać na to całe 2 lata – w roku 2000 średnia temperatura roczna wyniosła 10.1°C. O ile na “osiągnięcie 10°C” czekaliśmy 66 lat, o tyle na kolejne tego typu zdarzenie już tylko siedem lat (2007 = 10.0°C), a jeszcze siedem lat później takie średnie roczne zdarzyły się rok po roku (2014, 2015 = 10.4°C). Jeśli pozostałe miesiące w roku nie będą jakieś wybitnie chłodne, to i 2018 zapisze się średnią roczną osiągającą 10.0°C (w istocie wystarczy by miesiące październik-grudzień nie były chłodniejsze więcej, niż o 1°C w stosunku do lat 1951-1980).

Bardziej zauważalnie klimat zmienił się w Arktyce, gdzie wspominane przez Jaworowskiego ocieplenie lat 40. XX w. zaczyna obecnie przypominać delikatne wahnięcie klimatu.

Anomalie temperatury w Arktyce (11. letnia średnia ruchoma, okres referencyjny 1951-1980.

Tak, jak wielu sceptyków globalnego ocieplenia, tak i Zbigniew Jaworowski nigdy swego zdania nie zmienił. Do swojej śmierci w 2011 roku wyznawał dokładnie ten sam pogląd, jaki wyłania się z lektury artykułu w WiŻ z 1998. Niemal dokładnie 10 lat później powtarza go zresztą w “Polityce” (“Idzie zimno”). W dyskusjach na forach i w komentarzach pod artykułami widzimy bardzo podobne postawy. Kilka, czy nawet kilkanaście chłodniejszych miesięcy nie mogą nam nic powiedzieć o tendencjach naszego klimatu, jednakże wielokrotnie czytaliśmy (na przykład pod artykułami w serwisie “Twoja Pogoda”) o tym, jakoby od października 2016 klimat nam się ochłodził. Jak wielka jest to bzdura, widzimy chociażby po tym, co się dzieje w roku obecnym, jednakże mamy podejrzenie graniczące z pewnością, że sytuacja ta jeszcze niejednokrotnie się powtórzy. Mamy tu do czynienia z pewną formą “efektu potwierdzenia” i kilku innych błędów poznawczych. Ludzie mają zwykle silne tendencje ku temu, by dostrzegać w danych wzory zgodne z ich światopoglądem. Jeśli zaś wg nich globalne ocieplenie nie istnieje, lub nie będzie przebiegało tak, jak to się prognozuje, są skłonni w każdym okresie chłodniejszym doszukiwać się jego definitywnego końca. Część z tych mechanizmów omawianych jest w poniższym filmie.

Niewykluczone, że zimna będzie na przykład nadchodząca zima, a dyskusji o “końcu ocieplenia” doczekamy się już za parę miesięcy. I o ile jeszcze można by było zrozumieć taką dyskusję w Polsce w 1998 r., kiedy na temat samego globalnego ocieplenia informacji było niewiele, a ostatnie parę lat nie należało do szczególnie ciepłych. Proszę zwrócić uwagę, że mimo iż ostatnie półrocze (kwiecień-wrzesień 2018) było skrajnie anomalne, sami staramy się unikać bezpośredniego powiązania tego zdarzenia z globalnym ociepleniem, które zapewne miało spory wpływ na ostateczną wartość anomalii, ale nie możemy być pewni w jakim stopniu wpłynęło ono na sytuację baryczną, która panowała od kwietnia w Europie.

Anomalie temperatury półrocza ciepłego (kwiecień-wrzesień) w latach 1781-2018 w Polsce. Okres referencyjny 1981-2010.

Na podstawie powyższego wykresu można wskazać jeszcze jedną bardzo interesującą rzecz – otóż znany nam bardzo chłodny okres (IV-IX) panujący na przełomie lat 70. i 80. XX w. do lat 30. XX w. był stanem normalnym.

Co dalej

Naszym zdaniem, nawet jeśli bardzo szybko ograniczymy antropogeniczne emisje gazów cieplarnianych, tak jak to proponuje ostatnio IPCC, to świat i tak ociepli się o kolejne 0.5°C, jako że nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu równowagi dla obecnego stężenia GHG. Mówimy o temperaturze globalnej i jasne jest, że półkula północna ociepli się bardziej – być może nawet bliżej 1.0°C w porównaniu do stanu obecnego. W Polsce, niezależnie od podjętych działań, do roku 2050 klimat ociepli się co najmniej o kolejne 0.6°C, przy czym mówimy tu o bardzo optymistycznych prognozach. Oczywiście, niewykluczone są lata chłodniejsze (jak np. część roku 2017), jednak wbrew artykułom Zbigniewa Jaworowskiego, ochłodzenia klimatu nie widać.

 

 

 

 

W Arktyce nadal bardzo ciepło

W Arktyce nadal bardzo ciepło

Zgodnie z ostatnimi prognozami temperatury w Arktyce w ostatnich dniach znacznie wzrosły. Miejscami odnotowano rekordy ciepła października – tak było np. na Wyspie Kotielnyj, gdzie wczoraj temperatura wzrosła do +2.4°C, bijąc tym samym dotychczasowy rekord z 1 października 1947 (+1.8°C, wyrównany przedwczoraj). Jeszcze bardziej niezwykły rekord padł na Wyspie Wrangla, gdzie 2 października temperatura wzrosła do +9.3°C. Jak do tej pory bardzo rzadko zdarzało się, by temperatura maksymalna w październiku wzrastała tam powyżej +5°C, tymczasem średnia temperatura dobowa pierwszych trzech dni osiągnęła tam aż +6.5°C (9.5°C powyżej normy). Dziś na Wyspie Wrangla mieliśmy również ekstremalnie ciepły dzień: temperatura wzrosła tam do +8.8°C. Wszystko to spowodowało (zgodnie z przypuszczeniami) spadek tempa przyrostu pokrywy lodowej Arktyki.

Powyżej: stan zasięgu lodu dryfującego Arktyki z dnia 3 października (Źródło: Uniwersytet w Bremie).

Szczególnie ciekawie (i zarazem niepokojąco) rysują się zmiany zasięgu pokrywy lodowej w poszczególnych regionach Oceanu Arktycznego:

Autor: Wpineus

Całkiem znaczne wartości zasięgu lodu dryfującego Arktyki (przynajmniej na tle ostatnich lat) obserwujemy na przykład na Morzu Beauforta, gdy tym czasem nie jest wykluczone że centralna cześć Oceanu Arktycznego odnotuje wyjątkowo późne jego minimum. Od strony Morza Karskiego krawędź lodu dryfującego znajduje się aż na 84° szerokości geograficznej, co o tej porze roku nie jest częste.

Co gorsza, prognozy anomalii temperatury wcale się nie poprawiły i w dalszym ciągu miejscami przekraczać one będą 10-12°C. Poniższe mapy przedstawiają: prognozowaną anomalię temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010, normę dla tego okresu i prognozowaną temperaturę średnią w ciągu najbliższych 10 dni.

Ciepła Arktyka

Ciepła Arktyka

Nadchodzi zima i w rejonach arktycznych tradycyjnie już rosną anomalie temperatury. Miejscami najbliższe 10 dni ma się charakteryzować temperaturami aż o 10°C przekraczającymi normę!

Tak wygląda przeciętna temperatura w Arktyce w okresie od 28 września do 8 października:

Zwykle niemal w całym basenie Oceanu Arktycznego średnie temperatury spadają już znacznie poniżej -2°C (kolor zielony na powyższej mapie). Oznacza to, że wody uwolnione od lodu w czasie krótkiego arktycznego lata ulegają zwykle ponownemu zamarzaniu. Wyjątek o tej porze stanowi Cieśnina Beringa, a także część Morza Karskiego i Morza Barentsa.

Tymczasem w ciągu najbliższych 10 dni średnie temperatury prezentować się mają następująco:

Jak widać, prognozowany obszar temperatur niższych od -2°C jest znacznie mniejszy, niż miało to miejsce przeciętnie w okresie referencyjnym 1981-2010. Znaczna część Oceanu Arktycznego będzie wręcz miała dodatnie średnie dobowe temperatury powietrza, co z pewnością wpłynie na zahamowanie tempa zamarzania. Anomalie temperatury prezentują się następująco:

Odmienna sytuacja ma miejsce w Antarktyce, gdzie (przeważnie) panują temperatury znacznie niższe od normy.

Mimo to zasięg pokrywy lodowej Antarktyki jest wyjątkowo niski, a w połowie września był wręcz rekordowo niski. Potwierdza to, że panujące tam anomalie temperatury nie są jedynym czynnikiem decydującym o zasięgu pokrywy lodowej.

Rekordowo niski zasięg pokrywy lodowej w pobliżu Svalbardu

Rekordowo niski zasięg pokrywy lodowej w pobliżu Svalbardu

Zasięg lodu dryfującego w pobliżu Svalbrdu osiąga rekordowo niskie wartości:

Źródło: @Istjenesten (http://polarview.met.no/)

Po przejściowym wzroście zasięgu pod koniec kwietnia tego roku, na początku maja odnotowano jego znaczny spadek i w chwili obecnej przyjmuje on wartości najniższe co najmniej od 1967 r. Zasięg lodu dryfującego w regionie przedstawia poniższa mapa.

Coraz wyższe temperatury…

Coraz wyższe temperatury…

…prognozowane są przy Morzu Łaptiewów. Wg ostatnich odsłon modelu GFS anomalia temperatury w ciągu kolejnych 10 dni może tam sięgnąć… 20°C. Latem nie jest to raczej częste. Sytuacja robi się nie tylko interesująca, ale i dosyć niepokojąca. Poniżej od lewej: prognozowana anomalia temperatury, norma temperatur dla tego okresu i prognozowana temperatura średnia.

Źródło: http://www.karstenhaustein.com

Wyjątkowo wysokie temperatury w Arktyce

Wyjątkowo wysokie temperatury w Arktyce

Wyjątkowo wysokie temperatury panują (i będą panować) a Arktyce. Chodzi głównie o wybrzeża Morza Łaptiewów i obszar bezpośrednio na południe od nich. Prognozuje się, że anomalia temperatury powietrza w ciągu najbliższych 10 dni sięgnie tam 16°C, co w okresie letnim nie zdarza się często.

Taka sytuacja, a w szczególności wysokie anomalie nad samym Morzem Łaptiewów, z pewnością wpłyną na stan lodu dryfującego w tym regionie. Średnia temperatura powietrza nad samym morzem przekroczy 2°C, a bliżej brzegu nawet 4°C. Dodatkowo już w chwili obecnej stan lodu na Morzu Łaptiewów jest daleki od idealnego, co doskonale widać na poniższej mapie.

Źródło: https://seaice.uni-bremen.de

Wczoraj w omawianym regionie temperatury przekroczyły znacznie 30°C. 31.0°C było w miejscowości Suhana, dziś należy się spodziewać nawet wyższych temperatur:

Źródło: Ogimet.

Należy mieć na uwadze, że średnia temperatura czerwca w latach 1961-1990 wynosiła w tej miejscowości 10.7°C, a najcieplejszy czerwiec wystąpił w 1945 (15.3°C). Jeśli prognozy nie ulegną zmianie, istnieje wysoka szansa, że rekord ten zostanie pobity. Nawet na samym wybrzeżu temperatury wzrosły wczoraj do 7°C, a lokalnie przy południowym wietrze do 17°C. Po początkowym szybkim topnieniu, zasięg pokrywy lodowej na Morzu Łaptiewów nie ulegał w ostatnich dniach większym zmianom. Należy się jednak liczyć z tym, że w tej sytuacji ulegnie to zmianie.

Regionalne zmiany zasięgu pokrywy lodowej w Arktyce.

Interesujący wydaje się wysoki zasięg pokrywy lodowej na Morzu Karskim. Wydaje się jednak, że i tu nadchodzący tydzień przyniesie duże zmiany.

Absurdalnie ciepła zima w Barrow (Alaska)

Absurdalnie ciepła zima w Barrow (Alaska)

Na początku minionej zimy świat obiegła informacja o tym, że dane meteorologiczne ze stacji Barrow na Alasce zostały automatycznie odrzucone jako błędne. Okazuje się, że niezwykła sytuacja na Alasce panowała nie tylko na początku zimy, ale przez cały okres od listopada do marca.
Żeby poznać kontekst, należy sobie uświadomić, że w latach 1923-2010 najwyższą średnią temperaturę okresu listopad-marzec notowano w 1935 r. i wynosiła ona -21.2°C. W kolejnych 30. leciach wynosiła ona przeciętnie:

  • -24.2°C (ciepły okres w Arktyce 1923-1952)
  • -24.3°C w okresie 1931-1960
  • -24.4°C w okresie 1941-1970
  • -24.7°C w okresie 1951-1980
  • -24.3°C w okresie 1961-1990
  • -23.9°C w okresie 1971-2000
  • -23.1°C w okresie 1981-2010

Ostatnie lata charakteryzują się gwałtownym wzrostem temperatury miesięcy listopad-marzec w Barrow, co związane jest z coraz późniejszym zamarzaniem mórz Beauforta i Czukockiego. Średnia temperatura tych miesięcy w okresie 1991-2017 wzrosła  do -22.1°C, a  w latach 1991-2018 do -21.9°C. Właśnie szczególnie ostatnia zima jest pod tym względem niezwykła, ponieważ średnia temperatura w/w miesięcy wyniosła w Barrow -15.5°C, czyli aż o 5.7°C więcej, niż najwyższa zanotowana wartość w latach 1923-2010. Gwałtowny wzrost temperatury w miesiącach listopad-marzec obserwujemy w Barrow przede wszystkim od roku 2014. Niezwykłość owej sytuacji najlepiej pokazuje poniższy wykres.

Bazując na danych 1923-2017 anomalia temperatury powietrza wyniosła w tym roku dla tych 5 miesięcy średnio +8.3°C, co stanowi 4.2 odchylenia standardowego. Dla średnich z lat 1923-2000 wartości te wynoszą odpowiednio +8.8°C i 5.3σ.

Jak już wspomniano wcześniej, sytuacja ta najpewniej związana jest z późnym zamarzaniem mórz Beauforta i Czukockiego. Przy dodatkowo sprzyjającej cyrkulacji atmosferycznej powietrze do Barrow napływa znad otwartych, nie pokrytych jeszcze lodem mórz arktycznych, co skutkuje temperaturami znacznie wyższymi, niż normalnie.

Poniżej: zasięg pokrywy lodowej Arktyki 22 listopada 2005 i 2017.

 

 

Niski zasięg lodu w Arktyce

Niski zasięg lodu w Arktyce

Wg japońskiej agencji JAXA w chwili obecnej zasięg pokrywy lodu dryfującego Arktyki jest drugi najmniejszy w historii pomiarów satelitarnych. Mniejszy zasięg mieliśmy tylko w roku 2016, wtedy jednak niesprzyjające topnieniu warunki atmosferyczne spowodowały w czerwcu znaczne spowolnienie zmniejszania zasięgu pokrywy lodowej.

Poniżej: zasięg pokrywy lodowej 16 maja 2018 wg JAXA:

W tym roku wyjątkowo niski był zasięg lodu dryfującego na Morzu Beringa. Niski zasięg w okresie zimowym spowodował, że wczesną wiosną roztopił się on całkowicie wyjątkowo wcześnie, co dodatkowo spowodowało szybszy, niż zwykle spadek zasięgu pokrywy lodowej na Morzu Czukockim. Najprawdopodobniej konsekwencją takiej sytuacji będzie szybki spadek zasięgu lodu na Morzu Beauforta w najbliższych miesiącach.

Źródło: https://sites.google.com/site/arcticseaicegraphs/regional

Poniżej: porównanie zasięgu pokrywy lodowej na Morzu Beringa 25 marca w ostatnich latach (Źródło).

Wczesną wiosną mieliśmy wyższe, niż w ostatnich latach, zasięgi na morzach Barentsa i Karskim. W przypadku tego pierwszego morza zasięg pokrywy lodowej już szybko spada i istnieje ryzyko, że jego ostateczny zasięg spadnie do sera bardzo wcześnie.

Jak już wspomniano, całkowity zasięg pokrywy lodu dryfującego Arktyki jest obecnie drugi najmniejszy w historii pomiarów satelitarnych (a wg rekonstrukcji drugi najmniejszy co najmniej w ciągu ostatnich 120 lat). Sytuację tę doskonale obrazuje poniższy wykres (źródło: http://meereisportal.de/).

Do końca kwietnia zasięg pokrywy lodowej Arktyki był zbliżony do zeszłorocznego. W maju topnienie przebiegało jednak znacznie szybciej, niż w 2017. Warto zwrócić uwagę, że w chwili obecnej zasięg lodu jest znacznie mniejszy, niż w roku 2012, kiedy wystąpiło absolutne (rekordowe) minimum zasięgu późnym latem. Powtórzenie się tak sprzyjających topnieniu warunków w okresie letnim niechybnie spowodowałoby, że tegoroczny zasięg byłby prawdopodobnie jeszcze niższy, niż ten z 2012 (w 2012 wyższy ogólny zasięg pokrywy lodowej mieliśmy dzięki wysokiemu jej zasięgowi na obszarach, gdzie lód i tak ulega całkowitemu topnieniu w okresie letnim). Niestety nie da się przewidzieć pogody, jaka w regionie arktycznym będzie panować kilka miesięcy wprzód, możemy więc jedynie powiedzieć, że ryzyko wystąpienia skrajnie niskiego zasięgu pokrywy lodu dryfującego Arktyki późnym latem tego roku jest bardzo poważne. Nie chcielibyśmy się kategorycznie wypowiadać na temat tego, jakie są szanse na rekord, ale jeśli mamy już podać jakieś liczby, to jest to 15-30%.

 

GISTEMP: sierpień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

GISTEMP: sierpień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

Wg serii GISTEMP średnia anomalia temperatury globalnej odniesiona do wielolecia 1951-1980 osiągnęła w sierpniu +0.85K i była drugą najwyższą dla sierpnia w latach 1880-2017. Cieplej było jedynie w roku ubiegłym: +0.99K, co było związane z trwającym jeszcze wtedy podwyższeniem temperatur globalnych wywołanym przez El Niño 2015/16. Wszystko wskazuje na to, że również wrzesień będzie globalnie miesiącem bardzo ciepłym, choć z pewnością nie widać tego obecnie za oknem.  Wiele wskazuje na to, że tak wysokie anomalie temperatury stały się już sprawą codzienną (comiesięczną).

Ponownie nie udał się szumnie przez niektórych zapowiadany “Armagedon” – minimalny zasięg pokrywy lodu dryfującego Arktyki był nieco wyższy, niż przed rokiem. Stan lodu arktycznego jest zły, ale o żadnym armagedonie w żadnym razie być mowy póki co nie może. Postępujące Globalne Ocieplenie najprawdopodobniej doprowadzi w końcu do zaniku tego lodu, stanie się to jednak zapewne najprędzej w przyszłej dekadzie.

Wstępne analizy września wskazują, że jego anomalia może być nieco niższa od sierpniowej i wynieść około 0.8K. Bieżący rok ma zatem bardzo duże szanse na to, by być drugim najcieplejszym w historii pomiarów. Poniżej wykres anomalii temperatur globalnych oparty o analizę modelu GFS (Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php).

W ostatnich dniach września prognozowane jest największe tego roku ochłodzenia na półkuli południowej, gdzie anomalia temperatury spadnie do około -0.12K. Jednocześnie bardzo ciepła ma być półkula północna, gdzie ostatnie anomalie sięgają +1.0K. Za ochłodzenie na półkuli południowej odpowiadać będą bardzo niskie temperatury na kontynencie antarktycznym, gdzie anomalia temperatury września ma spaść do -2.6K, a w pojedynczych terminach nawet do -5.5K. Poniżej mapa przedstawiająca rozkład prognozowanej anomalii września na Antarktydzie (Źródło jak wyżej).

Co ciekawe, ponownie mocno spada zasięg pokrywy lodowej Antarktyki, który jest obecnie niemal najniższy w historii (dla 21-22 września). Najprawdopodobniej dowodzi to jedynie tego, że za zasięg ten odpowiada nie tylko anomalia temperatury, ale też inne czynniki, jak na przykład rozkład i siła wiatrów, czy anomalia temperatury wód Oceanu Południowego. Poniżej: zasięg lodu dryfującego Antarktyki w 2017 na tle innych lat w erze satelitarnej (JAXA).

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com