Szybkie zmiany pogody

Szybkie zmiany pogody

Jeszcze wczoraj zaskakująco ciepło było na Podkarpaciu: na stacji Sanok-Trepcza temperatura wzrosła aż do +17.7°C, bijąc tym samym rekord ciepła z 1966 r. dla tej stacji (+17.5°C). W tym samym czasie w południowo-zachodniej części kraju mieliśmy już opady śniegu, miejscami intensywne. Nad ranem w Sanoku było już tylko +2°C, a wysokość pokrywy śnieżnej w Opolu osiągnęła 16 cm (co jest w zasadzie wbrew wcześniejszym prognozom, które najwyższe przyrosty pokrywy śnieżnej na nizinach widziały raczej na Dolnym Śląsku, niż na Opolszczyźnie).

Ochłodzenie nie będzie (przynajmniej na razie) jakieś wybitne. W wielu miejscach co prawda w nocy chwyci mróz, ale w dzień temperatura będzie dodatnia, tak model ALARO widzi to we Wrocławiu:

Wg modelu GFS w drugiej połowie tygodnia czeka nas ocieplenie, jednak dalecy bylibyśmy od ogłaszania wiosny, mimo że i model ECMWF stara się obiecywać bardzo wysokie temperatury. A świszczom i świstakom radzimy zajęcie się sprawami świszowo-świstakowymi, a nie obserwowanie własnego cienia (co właściwie nie świadczy za dobrze o rozumku tego zwierzątka, skoro wystarczyłoby wysunąć pyszczek z norki i spojrzeć, czy mamy słoneczny dzień :) ).

Nikt nam wszak nie zagwarantuje, że na przełomie lutego i marca nie będzie nas czekać niespodzianka podobna do zeszłorocznej:

 

Print Friendly, PDF & Email

188 Replies to “Szybkie zmiany pogody”

  1. Ładnie nasypało w Katowicach nocą. Szkoda, że ZNOWU tak wydajne opady śniegu nadchodzą tuż przed odwilżą, tym razem głęboką i długą. Nie mogło to spaść 19 stycznia??

    1. szkoda? śnieg leży w Katowicach w małymi przerwami… juz 2 miesiące, wystarczająco za długo w porównaniu do najbliższych okolic, o zachodzie Polski już nawet nie wspominam. Lepiej niech już się zielono robi, bo to zbyt monotonne zaczyna się robić.

      1. U mnie w Gliwicach z pewnością śnieg nie leży 2 miesiące. Dużej pokrywy śnieżnej było może z kilkanaście dni. Gdy według Ogimetu pokrywa śnieżna wyniosła ok. 5 cm to u mnie śniegu było zero. Wniosek jest jeden – nie należy ufać takim statystykom, trzeba gołym okiem zobaczyć sytuację.

        1. W ogóle ciekawym tematem są różnice w klimacie Katowic i Gliwic. Mieszkam w Katowicach i zarówno w grudniu jak i w styczniu jechałem do brata do Gliwic, to jeszcze w okolicach Rudy Chebzia było 10-15 cm śniegu, nawet w Zabrzu 5-10 a w samych Gliwicach nie było nic, więc widać sporą różnice pomimo niewielkiej odległości

      2. 2 miesiące to się nawet łącznie nie uzbiera, zliczając wszystkie dni od połowy listopada. Styczeń fakt leżał ten śnieg od 2.01 do końca mc-a bez przerwy. Ale grudzień? Przecież tam była jeszcze większa bida z nędzą niż w 12.2017. Max 5 cm leżało, przeważnie 1-3. Jak padało to w większości przypadków deszcz.

        Teraz jest super. To nadal jest najzimniejszy okres w roku. Nawet 18 luty ma średnią obszarową poniżej -2*C (1981-2010) więc nie wypatruj przedwiośna albo i wiosny w lutym.

        Zresztą popatrz sobie na wykresy norm, masz je u góry. We Wrocławiu przedwiośnia realnie można wypatrywać od trzeciej dekady lutego, zaś wiosny – od połowy marca. Wrocław należy do najcieplejszych miejsc w Polsce z najmniej mroźną zimą i jedną z szybszych wiosen. Początek lutego to nadal DALEKO przed choćby przedwiośniem. Co do Suwałk to nawet nie ma o czym rozmawiać, tam pierwsza połowa marca to regularna zima (średnio zimniejsza niż jakikolwiek okres we Wrocławiu!), dopiero w połowie marca norma przekracza zero. Wiosny można wypatrywać ok. 1 kwietnia, wzrost temperatur średnich jest tu o wiele bardziej dynamiczny niż we Wrocławiu. Termiczne przedwiośnie (przedział 0-5) we Wrocławiu trwa ok. 25 dni, zaś w Suwałkach tylko 15 dni.

        1. Przecież w grudniu w Katowicach było 12 dni z pokrywą śnieżną, plus cały styczeń plus już 5 dni śniegu w lutym to masz już prawie 2 miesiące, a do końca lutego daleko. Do jutra na pewno się on nie stopi więc dojdzie kolejny dzień. Porównaj te dane sobie z Krakowem, Częstochowa czy nawet pobliskim Racibórzem czy Bielskiem Białą. O Opolu Wrocławiu Łodzi czy Warszawie nie wspominam nawet.

  2. Mała ciekawostka. Na stacji w Pszennie k. Świdnicy w ciągu 22 godzin temperatura stała w miejscu, a dokładnie w zakresie od -0.1 do +0.1°C, co pewnie jest w okolicach błędu pomiarowego. Dopiero dzisiaj o 3 rano przebiła ten zakres w dół. Nie pamiętam czegoś podobnego.

  3. Przydałoby się dziś trochę Słońca i przejaśnień, gdyż śniegu jest zdecydowanie za dużo. Szczególnie na ulicach – jeśli to w nocy chwyci mrozem to zrobi się bardzo ślisko. Niestety aktualnie temperatura stoi w miejscu, na lekkim minusie.

  4. To co mamy obecnie, przynajmniej na C Mazowszu, jest właściwie kontynuacją przewagi trendów z obecnej zimy. Cóż mógłbym o niej powiedzieć? Wiem, że ostatnimi czasy mam większą skłonność do narzekania. Ale to wszystko dlatego, że ZDECYDOWANIE za mało mamy dwóch opcji za jakimi zimą najbardziej przepadam:
    1) umiarkowany śnieg + lekki/umiarkowany mróz (także za dnia) + rozpogodzenia (te chociaż okresowe),
    2) ocieplenia/odwilże + bardziej pogodnie i sucho.

    Chodzi mi o proporcje, aby takich opcji było przynajmniej z 20-30%, a jest ich może maks. 10%. Ocieplenia w zdecydowanej większości przynoszą mało przejaśnień, a często aurę typowo późnojesienną w ponurym wydaniu, nierzadko nawet z okresowymi opadami szybko topiącego się śniegu.

    Sumarycznie opcji 1) i 2) w poprzednich chyba wszystkich sezonach było więcej i to bez względu na to jak zima wypadła względem termicznej ‘normy’ [zimą 2012/13 przejaśnień było mało, ale przynajmniej dłużej leżał nie topniejący śnieg]. Mowa przynajmniej o C Mazowszu.

    Patrząc na prognozy na razie opcję 1) można sobie “wybić z głowy”. Zobaczymy, czy z większą mocą zacznie się sprawdzać opcja 2)…? Oby – bo zwłaszcza w lutym przy tego typu ociepleniach mogłoby być już dużo przyjemniej – jeszcze bardziej, niż np. przez większą część grudnia’2015.

    Słusznie jednak Autor (Autorzy) radzą na razie wstrzymać się z ogłaszaniem już teraz trwalszego pochodu przedwiośnia i wiosny (od ok. 08-10.02). Szanse na trwalszą zimę z każdym dniem/tygodniem maleją. Jednak doświadczenie nawet samych ostatnich roczników uczy, że równie dobrze możemy mieć opcje jak np. w roku 2014 z typową wczesną wiosną, jak i np. w rocznikach 2017-2018 – różnych, ale które łączyło to, że przed trwalszą porą ciepłą doświadczyliśmy jeszcze silniejszych “pikowań” temperatury w dół (i to na dłużej niż 2-5 dni).

    Jak będzie w tym roku – oczywiście na razie nie wiadomo i to pomimo, że prognozy na 7-10 najbliższych dni jawią się ma typowo “marcowe”.

    1. @lucas – z większością Twojej wypowiedzi się zgodzę (chociaż ja osobiście jestem zainteresowany głównie opcją 2), ale jedna rzecz mnie tutaj zadziwia, którą już któryś raz piszesz.
      Otóż, totalnie zadziwiające jest Twoje porównywanie 2017 do 2018 roku, w kwestii pierwszego półrocza. W 2018 było oczywiście tego, czego (przynajmniej ja) się najbardziej obawiam. Czyli po cieplej, małozimowej zimie, przyszedł zimny luty (ale co ważne, luty już był zimny!), który po 20.02 kompletnie odjechał i przyniósł dobrze wiemy co. W marcu dalej było zimno, polowe dni można uznać za po prostu zimową, ocieplenie było silne, lecz krótkie.
      A 2017? Tutaj wręcz przeciwnie, po dość surowej zimie, zwłaszcza w styczniu i lutym, dość nagle się ociepliło przed 20.02 i przyszła już dość trwała wiosna. Zdarzały się oczywiście ochłodzenia i/lub załamania (np około 10.03 takie największe), ale ogółem było cały czas ciepło. Marzec, jak dobrze wiemy, zapisał się w czołówce historycznej, w przeciwieństwie do podobnych sobie termicznie, nie był jednak jakiś szczególnie ładny. Oczywiście niektóre okresy były szczególne, jak przełom lutego i marca, trzecia dekada marca i pierwsza dekada kwietnia. Jak się domyślam, masz tu na myśli chłodniejsza drugą polowe kwietnia, nie miała jednak ona już nic wspólnego z zimą i była element trwałej wiosny. Jeśli to co było wczensiej, nie nazwiemy już pełną wiosna, dlatego ze 2 miesiące później się ochłodziło, doprowadzi do naprawdę absurdalnych wniosków, typu, że np w 2004 też nie było trwałej wiosny bo przez 3 tygodnie maja było bardzo zimno i pochmurno.

      To co łączyło oba przypadki, to ze w 2018 (już) i w 2017 (jeszcze) była zimna pierwsza połowa lutego :)
      I to w zasadzie wszystko, cała reszta to naprawdę piękne odwrócenie. Nawet załamanie koło 10.03.2017, a rok później o tej porze chwilowe ocieplenie. Czy dni 1-2.04. Czy nawet chwilowa zmiana trendu w okolicy 25.04 (ochłodzenie w 2018, ocieplenie w 2017), czy podobnie na dni 5-6.05. Dopiero w połowie maja trend “odwrócenia” się na dobre skończył.

      1. Faktycznie, na początku 2018-tego przychodziło ochlodzienie +/- w tym samym momencie co w 2017 ocieplenie, ale później też widzę sporo odwrotnosci, w 2017 Czerwiec był porostu bardzo ciepły, ale nie gorący, bardzo ciepło i pogodnie było przez dużą część III dekady czerwca, a w 2018 mieliśmy spore ochlodzienie, nawet w 2017 na koniec paskudne go września trafiło się kilka bardzo pogodnych dni, a w 2018 mieliśmy coś w stylu większej części września 2017-tego, i jeszcze Listopad na II jego połowę w 2017 była wręcz poprawa pogody, a 2018 każdy pamięta. Jedynym bardzo podobnym miesiącem obu lat był grudzień (mam na myśli okres ochlodzienia/ocieplenia). Jak naradzie 2019 nie przypomina mi żadnego z nich i mam nadzieję że tak zostanie i nie pójdzie tą samą drogą co któryś z nich, bo nie są to moje ulubione lata…

      2. @kmroz
        Nie zrozumiałeś mnie do końca. Sam wielokrotnie pisałem, że roczniki 2017 i 2018 pod wieloma względami się różniły, a okresowo były wręcz swoją odwrotnością.
        Jednak, odnośnie poruszanej tu kwestii, łączyło je to, że przed TRWAŁĄ porą ciepłą mieliśmy okresy z dominacją wyraźniej ujemnych anomalii termicznych.
        A tu nie chodziło mi o dokładne sugerowanie kiedy co w tym roku mogłoby nastąpić, tylko aby uzmysłowić, że nawet cieplejsza zima lub szybszy start wiosny takich więcej niż symbolicznych (w sensie długości i/lub skali)ochłodzeń nie wykluczają.

        1. @Lucas Wawa
          ale coś takiego się zdarza praktycznie w każdym roku, mimo silnego AGW. Szansa, że przez okres styczeń-kwiecień nie trafi się trwalszy okres z ujemną anomalią termiczną, jest bardzo niewielka.

          Dodam, że…
          Określenie pora ciepła jest w tej sytuacji też troszkę mylące. Twierdzisz, że takowa rozpoczęła się dopiero 10 maja, ponieważ w międzyczasie były chłody? Czyli to oznacza, że okres na przełomie marca i kwietnia jest nieistotny? To ja mogę tak samo powiedzieć, że wyraźne ciepło było już od marca z przerwą w postaci ochłodzenia w drugiej połowie kwietnia. Określenie “pora ciepła” jest bardzo subiektywne i coraz bardziej sądzę, że używanie go w kontekście początku i końca takowej, jest po prostu niewłaściwe. Niektórzy np powiedzą, że wrzesień 2017 nie był porą ciepłą, mimo, że był dużo cieplejszy od każdego października (a także od przeciętnego września, ale to swoją drogą!), przyniósł większość nocy “letnich” (min powyżej 10 stopni) i maxy przeważnie 15-20 stopni.

          1. Czasami mamy wyraźne przejście z pory chłodnej do ciepłej (i odwrotnie). Takim wyraźnym przejściem w roku 2018 był właśnie początek kwietnia.
            Ale w niektórych rocznikach możemy mieć okres przejściowy (niejednoznaczny). I tak było właśnie w roku 2017. Tak, TRWALSZA pora ciepła zaczęła się wówczas dopiero po 10.05. A w okresie od ok. 15.02 do 10.05 był okres przejściowy (niejednoznaczny).

          2. No i ten okres niejednoznaczny ma nawet nazwę- “wiosna”
            Żarty żartami, ale takie przejście, o jakim mówisz, jest naprawdę nietypowe. Bo jakby nie patrzeć, w jakim innym roku się zdarzyło aż tak gwałtowne?
            Wg wyobrażeń niektórych, wiosna to ma być (i koniec, tak ma być!) okres trwałego ciepła, najlepiej 15+ w dzień (a może i 20+, po co się ogrzaniczać) i oczywiście bez ani jednego przymrozku. Sorry, ale taka “wiosna” to nawet nie jest pewna od połowy maja. Natura naszego klimatu to zmienność, także często z dnia na dzień, z tygodnia na dzień.
            I to, ze spadnie raz czy dwa śnieg w kwietniu, nie zabiera Kwietniowi miana wiosny… szkoda, ze niektórzy tego nie rozumieją.

            W sytuacji z 2017 dość nienaturalny był podział 7 tygodni trwałego ciepła (względem norm) vs 4 tygodnie trwałego zimna, zazwyczaj jest to bardziej dynamiczne. Ale sam fakt, tej zmieności, właśnie czyni to wiosną.

          3. @kmroz
            Mi już nie chodzi o nazewnictwo pór. Tylko właśnie o fakt, że w obu rocznikach, tzn. 2017 i 2018 mieliśmy wyraźniejsze i dłuższe zimne okresy – choć ich przebieg był zupełnie inny. Ale takowe – trwające ok. 4-5 tygodni – miały miejsce. Albo też, mówiąc inaczej, mieliśmy okresy z miesiącami (zwłaszcza ruchomymi) poniżej normy – w roku 2018 nawet wyraźniej. A nie było tak jak np. w roku 2014, że jak się zaczęło już znacznie szybciej przedwiośnie, a potem wiosna, to – poza krótkimi niezbyt silnymi zimnymi epizodami – wszystko już dość jednoznacznie zmierzało ku zaawansowanej wiośnie i lecie (w roku 2014 trend wyhamował dopiero czerwiec).

  5. W końcu Zachód choć trochę doświadczył zimy, chociaż to i tak mało z tym co było na Wschodzie! Niech sypie mocniej i z -10 by się tam przydało..!

    1. Pisz za siebie Panie Damianie , poza tym z wolna idziemy już we Wrocławiu ku przedwiośniu , więc te marzenia odłóż sobie na przyszły rok .

  6. Nadal w progn widac zdecydow przewage wiosny – pewnie nie bedzie tak cieplo jak w 1990r ale obstawiam podobienstwo do lutego 2016 czy 2002.

    1. @Przemek

      ECMWF zasadniczo zapowiada w Gdańsku wiosnę. GFS ma nieco niższe prognozy termiczne ale Tmax ma dodatnie w całej Polsce daleko poza wiarygodną prognozę. Czyli wcale bym się nie zdziwił gdyby to był jeden z cieplejszych lutych.

      1. Jeśli niże zdobędą Skandynawię, ale także NW Rosję, to faktycznie nic już nas w lutym i marcu pewnie nie zdoła zaskoczyć.
        Rok temu tego zabrakło… chyba tylko tego… :(

    2. Czyli jak w prognozach na dalsze dni widać przewagę cyrkulacji SW to już raczej nic nas nie zaskoczy – czytaj: wszystko zostało już “zaplanowane” na wiele wiele tygodni…

  7. Dziś na Kujawach piękny, pogodny i zimowy dzień że śniegiem, dokładnie taki jakich mi brakuje w tej zimie (i w znacznej części ostatnich kilku zim). To już 3 z 4 dni lutego który uważam za (pogodowo) udany. Przyznam że trochę obawiałem się obecnego miesiąca, bo ta zima przypomina mi (do tej pory) bardzo ponura i znacznie gorsza zimę 2012/13, a wtedy po ekstremalnie pochmurny styczniu trafił się jeszcze gorszy luty. Już w pierwszej 4 dni lutego przyniosły więcej pogodnych dni niż cały grudzień, który nie wątpliwe zostanie dla mnie najgorszym miesiącem tej zimy, ulubionym będzie raczej luty (do czwartku ma się utrzymać piękna pogoda) chyba że nagle nadeszło by załamanie pogody i do końca miesiąca nie zobaczyłbym słońca, ale mam nadzieję że tak nie będzie :). Obstawiam, że luty raczej będzie ciepły (choć raczej nie liczyłbym na rekord), co daje duże szanse na pogodny marzec i dalszą część wiosny. W sumie w zeszłym roku kwiecień z majem były tak pogodne, że nawet jeśli u słonecznie nie wyjdzie w normie/lekko na plus to i tak sporo osób będzie narzekać…

    1. Co zapamiętałem z zimy 2012/3:

      -dużo prawdziwej zimy w pierwszych dwóch dekadach grudnia. Było kilka nocy z -15/-17C
      -paskudną odwilż na święta – topiący się śnieg, opady deszczu, null słońca. Okropność.
      -Piękny okres noworoczny, od 28 XII do 1 I bezchmurnie i powyżej zera
      -dużo stabilnej i prawdziwej zimy w styczniu. Pochmurnej zimy, bez dużych mrozów. Najzimniejszy dzień miał jakoś -8 stopni tmax, pokrywa śniegu około 15-20 cm. Raczej się nie topiła. Dopiero na koniec miesiąca odwilż w wersji paskudno-deszczowej.
      -Luty 2013 był koszmarny. Cały miesiąc gówniane zero. Brak słońca, temperatura przez 0 i niemało opadów różnych postaci. Wiało ch***em w tym miesiącu jak na szkolnej dyskotece. 1/10.
      -Pierwszy powiew ciepła i w końcu jakieś słońce (po dwumiesięcznej przerwie) w I dekadzie marca. Było do 14 stopni.
      -Do połowy marca powrót nijakiej zimy, null słońca, słaby mróz i brak pokrywy śnieżnej. Katowice były jednym z niewielu miast, gdzie w 03.2013 było bardzo mało śniegu.
      -W drugiej połowie marca dużo więcej słońca ale nadal mrozy, największe ok 23-24 gdzie nocami było najzimniej od połowy grudnia.
      -Wielki atak śniegu ostatniego marca, 1 kwietnia pokrywa 30 cm najwyższa w całej zimie. Podobało mi się to mimo że kwiecień. Pozjeżdżałem na dupolocie, polepiłem bałwany, udane święta były.

      Czy taka zła to zima? Pochmurna. Ale naprawdę źle się czułem tej zimy tylko w lutym i w pierwszej połowie marca (jak był pochmurny lekki mróz).

      Dużo bardziej mi dała popalić cała pora IX 2017 – II 2018. W tym roku masakra w grudniu.

      1. To była najbardziej traumatyczna zima, jaką pamiętam w swoim życiu (te z połowy lat 90-tych za słabo pamiętam). Oby nigdy więcej takiej patologii…

        1. Dla mnie zima 2005/6 to najlepsza zima po 2000, obok zimy 2002/3 :) No ale ja mam upodobania zimowe chyba wprost przeciwne do Pytonowych. Jednak całorocznie to mi dużo bliżej do Pytona i FKP niż do takiego Kmroza bo od połowy marca do początku grudnia lubię jak jest bardzo/extremalnie ciepło i pogodnie.

          1. @alewis27 Dla mnie te zimy były zupełnie inne pierwsza była dla mnie cudowną, jedynym nieciekawym okresem była II połowa stycznia, za to druga przyniosła grudzień duuużo gorszy niż w 2018, I połowa stycznia też tyłka nie urywa i dosyć brzydki luty, tylko na początku miesiąca było parę dni naprawdę chłodnych reszta bliżej 0. U mnie w XXI w. było dokładnie 5 zim z dłuższymi i bardzo konkretnymi mrozami oraz słoneczną pogoda :). Zimą 2002/03 mieliśmy dosyć krótkie okresy ale mieliśmy ich najwięcej (7-10 XII, 22-26 XII (akurat całe Święta :), 31 XII-1 I i od 4 do 11 I). Potem oczywiście w 2006 od 22 do 28 I, i w 2010 od 22 do 26 I, w 2011 od 20 do 26 II i ostatni najdłuższy okres od 27 I do 12 II (luty trochę stracił na swojej anomalii przez ciepłą końcówkę ale gdyby zaczął się 5/6 dni wcześniej i załóżmy że jeszcze nie byłby przestepny… Poważną konkurencją mógłby być dopiero 1956). Przełom lutego i marca 2018 też przyniósł podobną pogodę, jednak w porównaniu do reszty lat wygląda dość mizernie. W marcu 2013 też mieliśmy dwa dość krótkie takie okresy, bodajże w okolicach 14 marca i 23-24 marca, owszem lubię taką pogodę, ale zimą, a nie kur, w marcu (tamten miesiąc był podobny do lutego z roku wcześniej, jednak ten miał dosyć ciepły początek i anomalii ujemna byłaby jeszcze większą gdyby dotyczyła pierwszych dni kwietnia, zamiast marca :).

  8. Z wiekiem coraz bardziej lubię nasz przejściowy klimat umiarkowany. “Polska leży w strefie klimatu umiarkowanego o nieumiarkowanych zmianach pogody…” prof. Teodor Kopcewicz. I miał całkowitą rację. W sobotę grabiłem ogród z jesiennych liści w samej koszuli a dziś rano odmiatałem śnieg :) Nie sposób się tym (klimatem) znużyć i popaść w rutynę ;)

    1. Hah, mamy jeden z najspokojniekszych (na szczęście) klimatów. Weźmy Chicago jeszcze w czwartek wystąpiła tam tmax – 26!, a w nocy tmin dochodziła do – 50, a dziś? 10 stopni na plusie. To jakby u nas w Polsce wystąpiły kolejno ekstremalnie zimny i ekstremalnie ciepły miesiąc. Jednak z dwójką złego, chyba wolę 0 badziewie niż takie szalone skoki (różnica ok. 40 stopni patrząc na tmax) :).

      1. gdzie -50? przecież rekord zimna w Chicago to -33 i nie został teraz pobity. -50 to pewnie jakiś wind chill, w USA podają to w prognozach zawsze i jest to podchwytywane przez media.

          1. jeszcze pewnie w *F podane, jak to w USA.

            -40 – oba tak samo
            -50C = -58F
            -60C = -76F
            -70C = -94F
            -80C = -112F

            Najniższe temperatury na Antarktydzie w lipcu i sierpniu mają trzycyfrową wartość w *F. -80 to się tam w sumie co roku pojawia, przynajmniej w bazie Wostok. To jest temperatura w której CO2 przechodzi w stan stały pod ziemskim ciśnieniem. Ciekawe co tam wtedy pada. 400 ppm stężenia to nie znowu tak mało.

          2. 400 ppm to nadal za mało. Ciśnienie pary dwutlenku węgla jest zbyt niskie aby powstał suchy lód. Gdybyś postawił np w temp -80 C bryłę suchego lodu to ona i tak będzie parować (mimo iż temperatura krzepnięcia wynosi ok. -78,5), ponieważ powietrze nie jest wysycone dwutlenkiem węgla.

      1. Tak jest jak się przepisuje bez sprawdzenia , i to na stronie uniwersyteckiej, nieważne. Mogilany i faktycznie widzę z okna Babią Górę ;)

  9. Nie wiem, czy zauważyliście, że w najbliższym czasie mocno ma wzrosnąć AO – może i do najwyższego poziomu tej zimy (po niedawnym zniżkowaniu związanym z SSW – wcale ani nie długim, ani niespecjalnie silnym).

    Zauważyłem, że najlepsze warunki do trwalszej cyrkulacji WSW mamy właśnie przy jednocześnie wyraźnie dodatnich indeksach NAO i AO. Niże mają wówczas dobre warunki aby znad N Atlantyku wędrować nad Morza Barentsa, Karskie i ewentualnie jeszcze dalej na E wzdłuż rosyjskiej Arktyki. Natomiast wyże opanowują sporą część strefy (pod)zwrotnikowej.

    A taki układ może nie zapewnia nam aż tak ekspresowego ciepła jak cyrkulacja wprost z S, jednak z reguły trwa dłużej, a nawet dużo dłużej. W efekcie średnie anomalie wokół +3/+6K mogą się wydłużyć (z ew. krótkimi niezbyt silnymi ochłodzeniami).

    Ciekaw jestem na ile obecne prognozy mogą być zwiastunem naprawdę bardzo/anomalnie/ekstremalnie ciepłego lutego? Tak naprawdę to w ostatnich 2 latach sumarycznie był to najchłodniejszy miesiąc zimowy, może więc tym razem przebije nawet grudzień, oczywiście w kierunku “ciepłym”…?
    Wiem, że to jeszcze nic pewnego – jednak w świetle ostatnich prognoz prawdopodobieństwo tego bardziej rośnie, niż maleje.

  10. A tymczasem w Jeleniej Górze 14 stopni mrozu. Generalnie im dalej na wschód tym ciepłej. Myślę, że to ostatnie powiewy zimy. Chociaż wciąż mam w pamięci z zeszłoroczny przełom lutego i marca, to myślę,że w tym sezonie zima dobiega końca.

    1. @Gripen
      Był większy mróz w nocy i nad ranem – nawet minus 16 stopni w Jeleniej Górze i kotlinie kłodzkiej.

      1. @Zbigniew
        Jednocześnie w Borach Dolnośląskich było całą noc na plusie, a dalej na E już w Legnicy -12*C. Modele się totalnie położyły.

          1. @admin
            Przedgórze Sudeckie i Izery mu wybitnie nie wyszły (20*C błędu!), ale reszta rzeczywiście nawet całkiem całkiem.

          2. Nie wyszły, bo ma niewłaściwą rzeźbę terenu zapewne (rozdzielczość). Przy tej sytuacji można było strzelać, że np. Kotlina Jeleniogórska będzie miała pon. -15, mimo że sam model tego nie widział (bo zapewne wg niego w ogóle ta kotlina nie istnieje).

  11. Mi generalnie, jeśli chodzi o tegoroczną zimę w Warszawie zabrakło słonecznych, umiarkowanie mroźnych i śnieżnych dni.Nawet dziś kiedy jest lekki mróz i trochę śniegu do pełni szczęścia zabrakło słońca

  12. Dzisiaj rano mglisto, teraz słonecznie i bardzo biało. Na drzewach wciąż dużo śniegu, wygląda to super. Bardzo brakowało takich dni tej zimy, szczególnie w grudniu który przynosił niekończącą się smęciznę.

    1. W Warszawie i okolicach niestety kolejny akt pseudo-zimowy w około-zerowym i ponurym wydaniu. Jest trochę śniegu. ale ponownie towarzyszą temu “atrakcje” związane z roztapianiem i przymarzaniem (przy pochmurnej aurze).

  13. Cudowny dzień w Nowym Sączu. Kiedy ustąpiły poranne mgły, odsłoniło się bezchmurne niebo, jest 5 stopni i w końcu czuć że słońce nie jest już tylko “żarówką”,lecz zaczyna grzać :) Dziś wracam do domu na nogach!

  14. w Krakowie i okolicach jest bardzo przyjemnie (nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, bo to na razie początek lutego, ale dostrzegam teraz piękną rekompensatę za okres od 8 do 16 stycznia, podczas którego u mnie leżało przez 2-3 dni nawet 15 cm białego puchu maks. i dni były przeważnie pochmurne+nie z taką wysoką temp. jak dziś)- temperatura wynosi obecnie +3/+4 C, niebo jest niemal w 100% błękitne i widać słońce, śniegu u mnie na przedmieściach (granica miasto Kraków-wieś Zielonki- kilka km na północ od centrum miasta) brak (był u mnie dosłownie kilka godzin w nocy z niedzieli na poniedziałek, bo po opadach temp. cały czas była na lekkim “+”)- nie wiem, jak sytuacja wygląda w Balicach, ale chyba ten 1 cm pokrywy ulegnie dziś stopieniu, jeśli nie całkowitemu, to chociaż częściowemu :

  15. Wg ostatnich prognoz średnia anomalia krajowa ok. 10-11.02 może wynieść +7/+10K (!) – być może nawet najwięcej (jak na razie) tej zimy. Może nie będzie aż tak spektakularnych wzrostów temperatury jak w dniach 02-03.02 na S/SE – za to obszar z adwekcją wyraźnego ciepła obejmie cały kraj.
    Z tym, że – jak zwykle przy cyrkulacji WSW – największe szanse na częściej pogodniejsze niebo będą w pasie S, a im dalej na N tym będą one mniejsze.

    Zapewne wielu z nas rozmarzy się o trwalszej wiośnie… Ja też zrobię co możliwe, aby choć okresowo nie myśleć o problemie AGW w “tle”….

  16. Narazie jeszcze za wcześnie oceniać jaki będzie luty, ale niewątpliwie szanse na to że ta zima będzie chłodna są już bliskie 0 patrząc na najbliższe prognozy. Więc niemal na pewno kolejna ciepła zima. Pewien portal wróży powrót zimowej pogody w III dekadzie lutego, ale wiadomo że to czas jeszcze bardzo odległy. Natomiast jest bardzo duże prawdopodobieństwo że jeszcze jakichś zimniejszy okres nadejdzie (krótszy lub dłuższy) z temperaturami ok 0 lub mniej i ze śniegiem bo potencjał takiej pogody ciągnie się aż prawie do końca kwietnia. W III dekadzie lutego dla mnie zima może już nie wracać. No ale zobaczymy co się wydarzy jeszcze w II deakdzie tego miesiąca.

    1. Luty pewnie będzie ciepły ale nie liczę na żadne ekstrema. 2002, 2016 raczej nieosiągalny, nie mówiąc nawet o 1990. Odwilż w prognozie z nijaka temperatura, ciepłej tylko w weekend potem nędza pt 3 stopnie za dnia. W lutym 1990 było jak w ciepłym marcu, większość dni 10c lub więcej.

        1. Luty 2014 był owszem “piękny” (cudowne usłonecznienie), ale temperaturowo nie ma nawet startu do tych wymienionych przez @alewisa.

          1. O takim dniu jak miniona sobota i prawdopodobnie najbliższa niedziela na środkowym Mazowszu to wtedy można było pomarzyć… :-)
            Nawet jak już się trafiło to 10 w dzień to wyraźny mróz w nocy. A noc w lutym dluuuga jeszcze.
            Mimo wszystko moj ulubiony luty (za mojego życia) ze względu na wspaniałe usłonecznienie i stosunkowo wysokie temperatury. Pisze “za mojego życia”, bo w 1990 nie żyłem… chociaż luty 1990 miał spore załamanie na tydzień, a w lutym 2014 jak się załamanie trafiło to tylko na 2-3 dni… Wiec tu tez bym nie był taki pewien.

      1. Pokuszę się o pewną ciekawostkę. Mam zaszczyt, a przynajmniej wyróżnienie mieszkać w mieście, gdzie nie tylko sierpień i grudzień 2015 ani maj 2018 nie są rekordowo ciepłe. Niektórych może bardzo zaskoczyć fakt, że skądinąd rewelacyjnie ciepły luty 1990 także nie dzierży tu rekordu. Otóż najcieplejszy luty w Nowym Sączu to luty 2016 z temperaturą 4,9 stopnia. Nie pamiętam jak było w 1990 roku, ale luty sprzed 3 lat niczym mnie nie zachwycił poza kilkoma wybitnie ciepłymi dniami na przełomie II i III dekady. Dominowała raczej pochmurna i słotna pogoda, lecz dzięki temperaturom nie uważam tego miesiąca za zły. Rekord można uznać jednak za dość “kontrowersyjny”, bo wyrobiły go przede wszystkim wysokie TMiny i małe amplitudy, natomiast pod względem temperatur maksymalnych, czyli tego co na przedwiośniu budzi największe zainteresowanie, luty 2016 przegrał nie tylko z odpowiednikiem z roku 1990, lecz również z 1998,2002 i 2014.
        Mieszkam w bardzo ciekawym miejscu :D

          1. Rzeczywiście, zapomniałem o nich wspomnieć, też były niezwykłe, ale ten pierwszy okres nie zapisał mi się najlepiej w pamięci bo wiał wtedy huraganowy wiatr. 9 lutego zaobserwowałem nawet wyładowanie atmosferyczne, dzięki temu nie ma w roku miesiąca w którym nie widziałem błyskawicy :)

        1. to u mnie luty 2016 ma ocenę 2/10, głównie za niewiele słońca i prawie 100 mm deszczu. Nie znoszę takich miesięcy :D Za to 2014 by miał 8-9 pkt. Przebiłby go 2003, może jeszcze 2005 i 6.

          1. A luty 2002? W Katowicach drugi najcieplejszy w historii, a usłonecznienie niemal identyczne jak w 2014.

          2. Luty 2005 i 2006 to już istne dno pogodowe, luty 2005 miał jeden ładny, ale niestety bardzo zimny okres, w lutym 2006 tylko dni 18 i 20.02 uważam za fajne. No i koniec dość ładny ale bardzo zimny. Do 17 lutego praktycznie zero słońca i w przewadze mrozy albo leciutkie plusy.
            Luty 2003 do 20go okropny, ale końcówka wspaniała.
            Dla mnie w tym wieku najlepsze lute to oczywiście 2002 i 2014, potem 2008 i 2015, na końcu może 2001,2016, opcjonalnie 2010 za super drugą polowe. Za resztę podziękuje, miały co najwyżej krótkie fajne okresy.

          3. Ze swojej strony przypomnę tylko o lutowej ‘normie’, która w zdecydowanej części kraju wynosi ok. 0°C lub jest nieco ujemna.
            Oceniając poszczególne lute warto o tym pamiętać.

  17. należy zwrócić uwagę, że noc jest dłuższa od dnia i jeszcze tak będzie do 21 marca, więc dzień i noc z pogodnym niebem=duża dobowa amplituda temperatur- dzień z temp. ok. +5 C (więcej lub mniej) i noc z temp. ok. -5 C (więcej lub mniej) nadal przynosi ujemną średnią dobową temp. :

    1. Zgadzam się. Tą dużą amplitudę dobową temperatur widać dzisiaj np. w Jeleniej Górze, gdzie w nocy i nad ranem było minus 16 stopni, a teraz jest 1 stopień na plusie. Pamiętam, że pod np. pod koniec stycznia 2017 roku też były takie duże amplitudy dobowe temperatur – w dzień lekko na plusie tzn. 0-5*C, a w nocy temperatura spadała do minus 10-15 stopni. Podobnie też było na początku lutego 2014 roku.

    2. 19 marca 1990 roku dobowa amplituda w Nowym Sączu wyniosła 25,6 stopnia. Temperatura minimalna wyniosła tego dnia -1,2 stopnia, natomiast maksymalna 24,4.

    1. Myślałem, że do całkowitej odwilży już w ogóle nie pobieli, a tu proszę…
      Jutro przed południem nadrobię nieco drogi przez las/park zainspirowany jeszcze zaśnieżonymi krajobrazami, a w czwartek już (przed)wiosennym Słońcem:-)

  18. Zobaczymy, czy od 11-12.02 powróci jeszcze okres co najmniej z temperaturami “przez zero” (po tradycyjnym weekendowym ociepleniu)…?
    Modele nie wykluczają utworzenia się wówczas “doliny” nad Europą z kompensującym wyżem od W.
    Może jednak, przynajmniej w górach (gdzie się wybieram), zima nie będzie jeszcze w definitywnym odwrocie?

    1. Dzisiaj w górach było świetnie bo słonecznie z lekkim mrozem ,a śniegu jeszcze sporo. W weekend może sporo z niego spłynąć bo prognozy bardzo ciepłe. Córka zimą oprócz wyjazdów narciarskich wędruje pieszo po górach ( ostatnie trzy dni po Beskidzie żywieckim).Ja zimą tylko ograniczam się do wyjazdów narciarskich. Teraz dłuższa przerwa zdrowotna. Liczę na ostatni zimowy tydzień lutego19 a przedwiosennej i wiosennej pogody oczekuję w marcu.

  19. Dziś u mnie piękny pogodny dzień choć zerowy, z dość sporą cały czas utrzymująca się pokrywa śnieżną. W grudniu i przez sporą część stycznia, pogoda się na nas uwziela i wydawało się że nastała skrajnie pochmurna zima, jednak od III dekady stycznia wystąpiło naprawdę dużo dni pogodnych z lekkim mrozem czy też bardzo ciepła i pogodna minioną sobota… Ostatnie 2 dni minęły przy pięknej zimowej aurze że śniegiem (czego absolutnie mi wcześniej brakowało!!!). Mogłoby tak być jeszcze przez kilka dni, ale cóż idzie ocieplenie i mam nadzieję że nie wkroczymy ponownie w chociażby piękną zimę, tylko że będziemy isc ku wiosnie w towarzystwie słońca. Jakby nie było, to minioną zima na pewno nie pozostanie w mojej pamięci jako jedna z ulubionych. Większość pory roku ponure i zerowe badziewie, ostatnio mieliśmy kilka pięknych dni, ale w moich oczach grudzień już ściągnął zimę na samo dno i teraz może się tylko lekko odbić, ale na pewno nie na powierzchnię :). Fajnie jakbyśmy w przyszłym roku mieli chociaż lekko chłodną zimę z bardzo chlodnymi grudniem i styczniem z przewaga pogodnych dni z całodobowym mrozem, Luty jest już dla mnie miesiącem który mógłby przynieść wiosenną pogodę, zwłaszcza pod koniec, ale mogę sobie pomarzyć :)

    1. Fajnie, ze u ciebie sporo słońca. U mnie niestety już 3 dzień z rzędu bardzo ponury, dobrze ze chociaż w miarę sucho, to można jakoś to wykorzystać. Dzisiaj pojawiały się bardzo niewielkie przejaśnienia, ale nie przebiło się za wiele słońca, ogółem pogoda rodem z grudnia 2018, gdzie takich dni było wiele (ponurych z bardzo niewielkimi przejaśnieniami)

      1. Współczuję, u mnie dziś kolejny piękny dzień, może u mnie przynajmniej luty nadrobi uslonecznienie tej zimy :)

  20. Ciekaw jestem jak silne i trwałe będzie to ochłodzenie jakie rozpocznie się 11/12.02 (?). A przede wszystkim na ile przyniesie pogodniejsze oblicze zimy (?). Wiele będzie zależało od tego gdzie “umocuje” się wyż i jak będzie silny/rozległy – mowa o wyżu rozbudowującym się od W, po przejściu zatoki niżowej ok. 11.02. Przed nią będzie jednak bardzo ciepło, ze średnimi anomaliami rzędu +6/+8K (jak przypuszczam).

    Widać jednak wyraźnie, że na razie możemy mówić nadal o ociepleniach/ochłodzeniach, a z ocenami, że jest to już dość jednoznaczny “marsz ku wiośnie” (tej pogodowej nie politycznej!) trzeba się jeszcze wstrzymać.

  21. Wczoraj w Waszyngtonie DC były 23°C. Tak jest, 23 na PLUSIE. Ciekawe jak to skomentuje lokator Białego Domu, który kpił z globalnego ocieplenia, gdy był tam mróz kilka dni temu.

      1. Ciekawy temat pracy magisterskiej dla studenta psychologii. “Funkcjonowanie mózgu i sposób rozumowania denialisty” :)

    1. W tamtym roku to się stało w ciągu dwóch tygodni :D Pod koniec marca GFS wypuścił zimne fusy z opadami śniegu po krótkotrwałym ociepleniu po Wielkanocy, a odsłona z 11 kwietnia z 00z (pamiętam jakby to było wczoraj) mówiła o temperaturach sięgających 28-29 stopni na Mazowszu i nie mniej niż 25 w całej Polsce :D
      Najbardziej odjechana prognoza w 2018 roku, nawet te wrześniowe fale upałów tak mnie nie szokowały.

      1. i w sumie się ta odsłona z 11.04 nie pomyliła za mocno.

        12.04 25,1
        15.04 23,7
        19.04 23,6
        20.04 23,0
        21.04 27,0!
        23.04 23,8
        25.04 24,2
        28.04 24,9
        29.04 27,6!
        30.04 27,1!

        To był miesiąc. Jakby każda pora ciepła tak wyglądała to by nasz klimat był zupełnie przyzwoity. Niestety to był rodzynek, rekord rekordem to się głownie do statystyki liczy, ale kwiecień takiej klasy (ciepły i tak pogodny) to jest raz na 3-4 lata obecnie. Przeciętny kwiecień to np 2016, który miesza ciepłe dni z wciąż bardzo zimnymi, z jednocyfrowym tmaxem.

      2. @PiotrNS

        Tak, pamiętam. Też wtedy oto samo zapytałem (z tym, ze w marcu) i Tytus odpowiedział, ze pewnie jeszcze ze dwa miesiące, a dyskusja o upale zaczęła się po jakimś tygodniu. Dlatego jestem ciekaw czy teraz też tak będzie.

    2. Nie potrzeba upału. Wystarczy, że temperatura przekroczy 20 stopni i znów wypełzną narzekacze na “upały”. W naszym klimacie takim pierwszym momentem, w którym można się realnie spocić i naprawdę zacząć narzekać na to “że za ciepło” jest moim zdaniem gdzieś dopiero III dekada kwietnia. I to oczywiście bardzo rzadko, bo potrzeba do tego bardzo dużych anomalii, np. 2012. Wcześniej to raczej niemożliwe, nie tylko ze względu na temperatury, ale i zbyt nisko świecące słońce. No chyba, że ktoś się zamknie w wystawionym na słońce aucie albo będzie za grubo ubrany.

      1. Mi pierwszy raz bylo gorąco 21 kwietnia. Pełna lampa przy 27 st to już letnie warunki. Nie jest to oczywiście powód do narzekania ale jest to gorąco. Narzekam dopiero jak temp punktu rosy zaczyna znacząco przekraczać 15 stopni przy temp pow 25.

      2. Pamiętam że w 2010 roku było mi gorąco 25 lub 26 marca przy temperaturze około 20 stopni ;) Poszedłem wtedy grać w piłkę z kolegami i po rozgrzaniu czułem się naprawdę jak w lecie. Myślę że jest to kwestia tego, że przez długą zimę 2010 przyzwyczaiłem się do chłodu i takie duże ocieplenie zrobiło mój organizm w konia ;) Kmroz wspominał kiedyś, że podobne odczucia miał 9 kwietnia 2018, kiedy w Warszawie był pierwszy dzień gorący, a odzwyczajenie od ciepła i widok grubo ubranych ludzi w nieprzygotowanym do “lata” mieście sprawiał że można było poczuć się jak w prawdziwie upalnym dniu.
        Dlatego w marcu do pełnego szczęścia wystarczy mi 15-18 stopni, na więcej poczekam tak do drugiej dekady kwietnia :)

        1. Naprawdę byli grubo ubrani ludzie w kwietniu jak było 25 stopni? Ja zawsze zauważałem, że to właśnie w marcu/kwietniu są najlżej ubrani względem temperatury. Zdarzają się osoby z krótkim rękawem przy 10-15 stopniach za dnia w marcu. A zbyt gruby ubiór to domena jesieni, np. połowa października temp 22 stopnie, byłem jednym z niewielu ubranych na letniaka. 1 listopada prawie 20 stopni, też na letniaka byłem a jak, a 90% osób w jakichś kurtkach albo przynajmniej ciepłych bluzach.

          A 9 IV 2018 pojechałem na 3 stawy rowerem i się opalałem, pierwszy raz w sezonie. W 2017r. też ale już 1 kwietnia.

          1. Tak, wcale się temu nie dziwię. Moje obserwacje są trochę inne, bo uważam że to właśnie wiosna jest ulubionym przez cześć społeczeństwa czasem na “przegrzewanie się”. Podczas październikowego “babiego lata” ludzie ubierali się raczej lekko, bez kurtek i tym podobnych, a w kwietniu przy ponad 25 stopniach widziałem wyzapinanych pod szyję ludzi. Bo zdradliwe ciepło. 3 kwietnia widziałem dzieci na spacerze z opiekunką ubrane w zimowe czapki i kurtki z kapturami.Jak bodajże 12 kwietnia po południu wyszedłem na rower w krótkim rękawku (przy temperaturze ponad 20), sam słyszałem żebym się nie przeziębił bo zdradliwa pogoda. No ludzie kochani :) Zdradliwe ciepło było dwa dni temu, kiedy TMax wyniosła 5 stopni, a w pełnym słońcu czułem się jakby było 9-10. Albo w marcu temperatura skoczy do +15 i już człowieka korci żeby się rozebrać. Ale ponad 20-22? To już osiąganie idealnego komfortu termicznego i przekraczanie go w drugą stronę, warunki późnowiosenne/wczesnoletnie. Zastanawiam się jak ubierali się ludzie w kwietniu 2000, 3 lata po ekstremalnie zimnym 1997,kiedy kwiecień kojarzył się jeszcze z chłodem i końcem zimy, a nie początkiem lata. Ja nie zwracałem wtedy na to uwagi, pamiętam tylko że nie chciałem chodzić do szkoły bo taka piękna pogoda. A musiały to być ciekawe obserwacje.

  22. Czy Polska jest pod wpływem zgniłego wyżu? Bo patrzę, że mamy wysokie ciśnienie – w większości kraju 1025-1032 hPa i dużo niskich chmur nad Polską.
    U mnie wczoraj wieczorem rozpogodziło do bezchmurnego nieba, ale szybko wróciły niskie chmury i zakryły całe niebo.

  23. Wyobraźmy sobie taką oto przeplatankę w lutym:
    A) +/- tydzień z anomaliami wokół zera (w niektóre dni lekko ujemnymi), a przy tym okresowe opady (głównie) śniegu,
    B) +/- tydzień z ociepleniami niosącymi docelowo anomalie ok. +5K i wyższe.
    Pomiędzy A) i B) krótkie okresy przejściowe.

    Miesiąc okaże się bardzo ciepły, z anomalią średnią powiedzmy +2/+5K, a mimo wszystko z połowę dni lub nawet nieco więcej może przynieść aurę bardziej zimową lub przynajmniej z akcentami zimowymi (przymrozki, topiący się/przymarzający śnieg, itd.).
    Jeżeli przy tym jest jeszcze częściej pogodnie – to nasz odbiór takiej pseudo-zimy może być nie najgorszy. Jeżeli jednak będzie tak często ponuro jak w grudniu’2018…???

    Piszę o tym dlatego, aby uzmysłowić tu piszącym jak wysoko musimy postawić poprzeczkę (w sensie oczekiwań), aby już w lutym cieszyć się na dłużej kojarzonymi jednoznacznie z wiosną atrybutami. Owszem okresowo mogą się pojawić. Jednak przewaga takiej aury w skali całego lutego jest BARDZO DUŻĄ anomalią.

    Można powiedzieć, że mamy jeszcze przedwiośnie. I ono faktycznie może już dominować podczas cieplejszych lutych. Są tylko dwa “ale”:
    1) musiałoby być stopniowe, dość powolne, bez wyraźniejszych wahań termicznych w dół i w górę – bo w przeciwnym razie będziemy okresowe nawroty aury zimowej (lub około-zerowej) jak napisałem wyżej,
    2) musiałoby być wyraźniej pogodne, bo w przeciwnym razie będziemy mieli coś na miarę grudnia’2018 (dłuższy dzień przy takiej aurze niewiele poprawia sytuację).

    Reasumując, do kojarzonych tu z “wiosennymi” klimatami już w lutym (poza krótkimi epizodami) potrzeba coś znacznie więcej niż tego, aby miesiąc wypadł z wyraźniejszą anomalią dodatnią (np. +2/+4K) i to nawet w “erze” AGW. Jest to zresztą główny powód tego, dlaczego przynajmniej ja w lutym nadal lekko/umiarkowanie zimową aurą nie pogardzę (a nawet w pewnych okolicznościach ją lubię), a trwalszego pochodu wiosny (z przejściowym przedwiośniem) oczekuję dopiero od marca, gdy statystyczna Tavg coraz wyraźniej zaczyna odbijać się od izotermy 0*C w górę.

  24. Piękne popołudnie. 4 stopnie na termometrze i słonecznie, od godziny niemal bezchmurnie. Taką wersje zimy to ja lubię! Cieszę się ze i do mnie dotarło co było w zeszłym tygodniu przez większość dni na S i W. U mnie niestety tylko 28.01 i 2.02 takie fajne były.

    1. Przy takiej pogodniejszej aurze jak dla mnie może być nawet i 0/+5*C, nawet przy topiącym się śniegu. Na C Mazowszu nie mamy (mieliśmy) go zresztą dużo, więc większość chodników i dróg jest dość lub wręcz całkiem sucha. Gorzej jest na terenach “zielonych”, choć i tu jakby częściej było pogodnie, to wraz ze wzrostem temperatury szybciej pozbylibyśmy się błota.
      Generalnie mamy przyjemną środę, jutro może być jeszcze lepiej:-)

    2. Kmroz, u mnie właśnie robi się podobnie :) Rano ziemia była pocukrzona drobnym śniegiem i do południa było permanentnie pochmurno. Wczesnym popołudniem niebo zaczęło się przecierać, a około 30 minut temu wyjrzało słońce i robi się niemal tak pięknie jak wczoraj :)

  25. Zazdroszczę Wam słońca, u mnie cały dzień szaro jak w grudniu i 2 stopnie… niestety chyba już wolę mróz lub śnieg niż to co jest teraz…a tak ma być cały czas.

  26. Część osób pisze, że zimą nawet dobrze jak mamy zachmurzenie, bo nocami jest cieplej…
    Niedawno temu wracałem do domu. Powiem szczerze, że ja mam odwrotnie – wolę już nocami temperaturę kilka stopni poniżej zera, a za dnia kilka stopni na plusie, niż niemalże non-stop ok. 0/+1 przy aurze “zgniłej”, w tym także padającym mokrym i/lub topniejącym śniegu.
    Bez względu na obecność śniegu oraz nocnego mrozu, te chociaż 2-5h (jeżeli nie więcej) Słońca za dnia dużo mi daje:-)

    1. O, już nawet nasza narodowa telewizja rządowa to zauważyła?

      I jest to prawda. Lądolód Grenlandii topi się coraz szybciej “od góry”. Ale naprawdę da nam popalić Zachodnia Antarktyda, gdzie lądolód spoczywający na powierzchni wciśniętej jego masą kilka kilometrów poniżej poziomu morza zaczyna topić się od dołu przez podmywającą go wodę oceaniczną.

  27. Biorąc pod uwagę poglądy na zmiany klimatu, wielkich tego świata ( to nie tylko Pan Donald, ale i władze Brazylii, czy też Rosji), nie robią zbyt wiele by zatrzymać AGW. W Brazylii planują karczowanie lasów deszczowych na niespotykaną skalę, o panu Trumpie to już chyba nic dodawać nie trzeba, a Rosja, cóż żyją z ropy i gazu, więc topnienie Arktyki to dla nich dostęp do ogromnych zasobów. Stąd wynika mój mały optymizm co do realnego powstrzymania zmian klimatu

  28. Z perspektywy Pana Pana Trumpa,to jak płoną lasy Kalifornii, to wina władz lokalnych, bo nie przecież zmian klimatu.Mnie zastanawia fakt co musiało by się wydarzyć by Jego mentalność uległa zmianie. Przecież coraz cieplejsze oceany, to coraz więcej energii, które muszą one oddać chociażby w postaci huraganu. A tych jest więcej i to właśnie między innymi Amerykanie są ich “beneficjentami”. Może, choć wątpię ten fakt komuś po drugiej stronie globu otworzy oczy.

  29. Mam świadomość, że to nie miejsce na politykę, ale to od ich decyzji niestety zależy czy systemo, my jako ludzkość zaczniemy dbać o klimat,czy nie. Co do dużych graczy tego świata, to wierzę i z tego co czytam to Chiny, jako pierwsze zmieniają, chociażby przez dochodzenie od węgla, swoją mentalność. Robią przy tym całkiem niezły biznes rozwijając i sprzedając technologię OZE

  30. Ciekaw jestem ile śniegu może spaść podczas ochłodzenia jakie rozpocznie się 11.02, kiedy będę w górach?
    Ciekaw też jestem, czy maksymalna pokrywa śnieżna 8 cm oraz Tmin -11,8°C to już największe “ekstrema” w Warszawie na jakie stać będzie obecną zimę?
    Zmiana cyrkulacji na SW zdawała się już niemalże potwierdzać te przypuszczenia, choć…

    1. @ Lucas Wawa
      daj spokój- moim zdaniem, w moim regionie (północno-zachodnia Małopolska- wieś kilka km na północ od Krakowa) to ta zima jest już całkiem spisana na straty- myślałem, że luty przyniesie choć trochę słońca, a wygląda na to, że “piękne dni” z jego udziałem są policzone- za tą ciemnicę pod koniec listopada, w grudniu i w styczniu, to powinno teraz kilka razy więcej słońca wrócić niż wynosi norma (to powinno być niemal codziennie), a opadów powinno być znacznie mniej niż średnio (wystarczy ile spadło deszczu i śniegu w grudniu 2018 czy styczniu 2019); ja już nie wierzę w ciepłego lutego jako Krakus- myślę, że ostatni weekend i obecny, jaki będzie to wypadek przy pracy tej paskudnej zimy (było wiele ładnych, ciepłych dni co do południa- w tym dzisiaj i wczoraj, ale przez niskie temp. nocą wychodzą jako przeciętne co do temp.), a potem wróci “norma”, czyli śnieżyce, temp. za dnia poniżej 0 C i taka pewnie będzie rutyna do końca marca- pewnie Kraków nie zostanie delikatnie obsypany (kilka cm), tylko pewnie po tych nawałnicach będzie zasypany- od razu conajmniej na 20-30 cm białego puchu, jeśli nawet nie 0.5 m, które bywało często dla moich okolic prognozowane rok temu- na szczęście w rzeczywistości 10% z tego to był maks.; temperaturę da się przeżyć- mrozy prawie jak na razie nijakie, chociaż widząc zagrożenia powrotu zimy byłbym za całkowitą redukcją dni w styczniu czy lutym z temp. maks. na poziomie >+10 C- człowiek całkiem zapomina o Bożym świecie i myśli błędnie, że jesień trwa/wiosna nadchodzi :'(

  31. Wygląda na to że prawdziwa zima ze śniegiem i dużym mrozem również w ciągu dnia ( mam na myśli temperatury co najmniej -5/-10 w dzień i -20 w nocy) skapitulowała. Mamy już 7 lutego a prognozy najbardziej wiarygodne czyli tygodniowe nie zapowiadają niczego takiego. Później w miarę upływu czasu prawdopodobieństwo takiego ataku zimy będzie malało z każdym tygodniem. Przypuszczalnie czekają nas lekkie ataki zimy z temperaturami w dzień w okolice 0 i lekko poniżej ze śniegiem.

    1. W centrum również. Tyle, że śniegu leży tu nadal multum (jak na nasze standardy), jakieś 8-9 cm. Dlatego dzień zapowiada się tutaj znacznie bardziej zimowy niż przedwiosenny.
      Do tego jeszcze się strefówka na dobre nie zaczęła, a już widać jej kres za parę dni i kolejne porcje opadów. Słabo.

  32. Prognozy się wyraźnie schłodziły, po weekendowym ociepleniu poniedziałek ma być dużo chłodniejszy z temperaturą wokół zera, nawet nieco poniżej. Wygląda na to, że nie będzie jeszcze żadnego przedwiośnia w lutym, ani tym bardziej wiosny. -20 też nie będzie ale by była zima nie musi być aż tyle. Wystarczy lekki mróz i pokrywa śniegu.

    Początek lutego to było nie było pełnia zimy. Nie potrzeba wiele, by zagościły u nas zimowe warunki pogodowe. To nie jest końcowy marzec czy kwiecień, by być bezpiecznym od zimy z większości kierunków adwekcji.

  33. W Warszawie śniegu praktycznie już nie ma. Tylko w zacienionych miejscach jest trochę śnieżnych resztek. Dziś naprawdę, dzięki słońcu czuć powiew przedwiosnia. Weekend już tak przyjemnie się niestety nie zapowiada.

  34. bardzo mnie cieszy to schłodzenie prognoz, bo w sobotę wyjeżdżam w góry i miałam nadzieję trochę poszusować. może jednak nie będzie odwilży stulecia, co jeszcze kilka dni temu sugerowały modele ;)

  35. Atlantyk się spalił jeszcze przed startem, w weekend bardzo słaba strefówka SW a później powrót do standardów tego sezonu zimowego. Ogólnie Atlantyk w ostatnich 12 miesiącach ma słaby wpływ na kształtowanie cyrkulacji w naszej części Europy, więc pewnie czeka nas luty 0*C, marzec 0*C, kwiecień 20*C :D

    1. Sierpień i wrzesień przecież były do bólu strefowkowe. Tylko była to ta fajna strefowka SW, a nie ta NW z nizami hasającymi nad Białoruś Bałtykiem, tak ochoczo wypatrywana tutaj przez niektóre osoby.

      15 stopni i chmury latem to na Islandii niech se będzie, nie tu.

    2. Dokładnie, to był rok z niemal rekordowo dodatnim NAO. Atlantyk mocno zblokowany tak naprawdę tylko w marcu, i to tez nie cały miesiąc (pod koniec się obudził). W miesiącach jak maj czy lipiec mieliśmy blokadę kontynentalna, a sierpień i wrzesień jak mówił @alewis- zasuwające regularnie fronty z zachodu. Zwłaszcza sierpień.

  36. Mógłbym długo rozpisywać się o dzisiejszej pogodzie, ale streszczę to w jednym zdaniu – jest cudownie :)

  37. Dzisiaj piękna pogoda nad większością Polski czyli dodatnie temperatury, pogodne niebo i słońce. Temperatura przekracza 5 stopni na plusie miejscami osiągając nawet 8 stopni. Wreszcie został przełamana zła passa z grudnia, że odwilż “przynosi tylko chmury i opady”. Zresztą to nie pierwszy dzień w lutym kiedy podczas panowania temperatur na plusie jest słonecznie.
    U mnie aktualnie 6 stopni, pogodnie niebo z niegroźnymi ławicami chmur cirrus i słoneczko. Piękna pogoda.

  38. Ciekawie wygląda dzisiaj temperatura na SW, bo lokalnie jest nawet 7*C, a już niedaleko ledwo koło 0-1*C.
    Ostatnio w Borach Dolnośląskich pogoda w kratkę. Te 5 cm śniegu po ostatnich opadach jeszcze się nie stopiło, ale temperatura nawet nocami jest nieustannie dodatnia, a w dzień dzisiaj już 6*C przy silnym fenie. Już niedługo zrobi się z tej pluchy jedna wielka woda na ulicach.

  39. Witam wszystkich, bo chyba pierwszy mój wpis tutaj. Rzeczywiście z temperaturą dzisiaj na Dolnym Śląsku dziwnie. u mnie około plus 6. Tyle było też rano, ale na minusie przy prawie bezchmurnym niebie.

  40. Dziś w Warszawie niezimowy dzień, ale dzięki słońcu całkiem fajnie. Temperatura przekroczyła 7 stopni. Typowa pogoda dla początku marca bardziej, ale i w lutym przecież też nic nadzwyczajnego.

      1. Temperatura może jeszcze nie oszałamia (choć to już więcej niż +5), ale trzeba przyznać że słońce robi swoje. Gdyby takich dni było jeszcze sporo więcej w tym miesiącu to na brak zimy bym już nie narzekał

    1. Mnie w dzisiejszym dniu zaskoczyło jedno: myślałem, że śnieg zniknie błyskawicznie. A tymczasem… owszem na C Mazowszu mamy go mało i leży przeważnie w płatach, ale jednak – pomimo Tmax powyżej +7°C – są jeszcze miejsca, gdzie te płaty tylko nieznacznie się skurczyły (także koło mojego domu). Normalnie w takich okolicznościach średnio 3 cm pokrywy topi się błyskawicznie, natomiast obecnie jest inaczej
      Za główny tego powód uznałbym (mimo wszystko) dość zmrożony grunt, jak i sam śnieg, bo padał dość mokry, a potem trochę go zmroziło nocą. A przy tym nie mieliśmy podczas tej odwilży deszczu, a który to najszybciej topi śnieg.

      1. Na razie nie zacznie, bo od poniedziałku spodziewane jest kolejne ochłodzenie – co najmniej do poz. lekkiej zimy (jeżeli nie czegoś więcej).

  41. A tymczasem sprawdzając fusy z modelu CFS- EU (9 m), CFS-EU (1,5 m) ze strony Łowcy Śnieżyc pod koniec lutego i na początku marca widać sytuację prawie podobną do tej sprzed roku czyli tej “Bestii ze wschodu”.

    1. Równie dobrze może pokazywać +20, będzie to tak samo realne na tę chwilę ;)

      P.S.
      CFS ma gorszy skill niż GFS. W jego przypadku sens ma tylko sumowanie wyników z wielu realizacji.

  42. Dziś kolejny piękny dzień, ale chyba póki co najpiękniejszy tej zimy, bo nie pamiętam ani jednego z pięknym lazurowym niebem, tmax +4 st. I pokrywa śnieżna która ma się tak samo dobrze jak na minusie… Jutro ma być podobnie, niestety na weekend ocieplenie,opady + pochmurno. Dalszymi prognozami, nikogo nie doluje, ale widzę stopniowe ochlodzenie i początek marca że sporą ilością słońca, z tmax ok. 0… Czyżby prognozy nieśmiało sugerowały nam powtórkę z rozrywki z zeszłego roku? Oczywiście jeszcze ponad 3 tygodnie do marca, ale szczerze przyznam że zadziwia mnie tak “chłodna prognoza” na pierwsze dni marca i coś musi być na rzeczy :). Mam nadzieję że ten rok nie pójdzie ścieżką “wydeptana” przez 2018, I że trafi nam się przyzwoita pora roku (ech, nawet nie marzę o pięknym, suchym, słonecznym i chłodnym miesiącu letnim).

    1. “zadziwia mnie tak “chłodna prognoza” na pierwsze dni marca”

      -> A o jakich prognozach mowa? Początek marca dopiero za 3+ tygodnia.

      1. Wiem, przecież o tym wspomniałem, tylko mówię że jeśli już teraz prognozowane są tak niskie temperatury, to bardzo prawdopodobne, że czeka nas kolejny zimny początek Marca. Ale żeby nie było, że ja tu mówię że nas na 100% czeka to co w zeszłym roku, tylko że to bardzo możliwe, równie dobrze może nas czekać majowa pogoda… :)

  43. Prognozy na najbliższych 7-10 dni wskazują na dwie zasadnicze kwestie:
    1) obecne ocieplenie nie będzie jeszcze początkiem trwalszego “pochodu” wiosny, a nawet przedwiośnia,
    2) kolejne ochłodzenie (po 11.02) nie wygląda na konkretniejszy “atak” zimy względem tych, z którymi mieliśmy do czynienia do tej pory – skończy się pewnie na lekkiej (maks. umiarkowanej) zimie, o ile II połowa lutego faktycznie nie zaskoczy…

  44. Przepraszam ale musze coś dodać.. pewien użytkownik już nie pamietam jaki, pisał że model ECMWF jest dużo lepszy od GFS i że to GFS “ściaga” od ECMWF… Z moich obserwacji przez kilka dni.. wynika właśnie że to ECMWF “ściaga” od GFS-a pogodę.. Dobrze to było widać np. TERAZ… gdy GFS nie prognozował cały czas opadów śniegu dla Polski Wschodniej a ECMWF widział z 10 cm śniegu.. teraz ECMWF prognozuje pogodę suchą bez śniegu tak jak GFS…

    Co do ochłodzenia to fajnie by było tak jak teraz prognozuje to ECMWF.. +2 za dnia i bezchmurnie..! A nie jak to prognozował np. wczoraj.. -5 za dnia… Mowa o pogodzie dla Lubelszczyzny. Trzymam kciuki za to żeby nie było kolejnych opadów śniegu! Bo Polska Wschodnia ma już śniegu w tym roku wystarczająco…

    1. Sęk w tym, że to ostatnie w przewadze ciepłe zimy (+ trend AGW w tle) odzwyczaiły nas od normalniejszych, nie mówiąc już o chłodniejszych i/lub bardziej śnieżnych zim. Tej zimy nie mieliśmy jeszcze ani naprawdę silniejszych fal mrozu, ani naprawdę wyraźniejszych opadów śniegu (w sensie sum i trwałości, poza górami) – w skali całego kraju.

  45. Efekt schodzącej strefówki (to co było widać na wykresach z tym SSW – pojawiająca się w górnej atm. dodatnia prędkość) będzie gdzieś dopiero w marcu widoczny. To się pojawiło na 1 hPa końcem stycznia dopiero, nie ma szans, by to już teraz odczuć przy ziemi. Luty może dać popalić zimą jeszcze ale marzec może być ciepły ze stabilną strefą.

  46. Zastanawia mnie jedno… dlaczego tak powoli topi się śnieg u mnie? Wciąż jest 11 cm, a niemal od tygodnia temperatura jest przez zero albo jest ciutkę cieplej… pokrywa śnieżna bez przerwy od 2 stycznia się utrzymuje, raczej w weekend znowu nie stopnieje, bo od poniedziałku ma być “przez zero” cały przyszły tydzień… moim zdaniem jeszcze dostaniemy jak w tamtym roku – w trzeciej dekadzie lutego – porządną zimę z mrozem, może ze śniegiem trochę mniej, ale z mrozem mam wrażenie, że jak najbardziej.

    1. @adek
      U mnie spadło 5 cm i od tego czasu (już od kilku dni) temperatura nawet nie spada poniżej zera w nocy, w dzień sięga około 4-6*C. Do tego 3 dni bezchmurnego nieba, a i tak dalej jest sporo tego śniegu, a na drogach jakieś solidnie przymarznięte płaty ciapy i pluchy. Pewnie grunt był mocno wychłodzony przed opadami, a u mnie mimo dodatnich temperatur nocą panował przygruntowy przymrozek i regularnie “przymrażał” to co się roztapiało w dzień. W ciągu kilku następnych dni pewnie się to wszystko w końcu stopi (przynajmniej na SW).

      1. u mnie nawet 13*C + słońce w zeszły weekend nie dało rady stopić tego lodu, dużo zostało na drogach i trawnikach. W nocy z nd na pon oczywiście dużo nasypało, pokrywa śniegowa urosła do jakichś 15 cm, lokalnie więcej.

        Śnieg się najszybciej topi jak deszcz pada. Wtedy wystarczy że jest +1 / +3 stopnie i z 30 cm śniegu po dwóch dniach zostaje 5 cm. Przez taką bieda-odwilż z deszczem mieliśmy prawie zerową pokrywę śnieżną w trakcie fali mrozów w 2012 roku.

        1. @alewis27
          U mnie wczoraj cały wieczór padał deszcz i też nie dał sobie rady z tym lodem, zrobiła się tylko totalna szklanka, a dzisiaj jedno wielkie rozlewisko. Na szczęście pełne słońce przez cały dzień trochę to podsuszyło i nie było podtopienia jak miesiąc temu.

    2. A w Suwałkach też śniegu nie ubywa mimo, że od początku lutego tmax jest tam na plusie (z wyjątkiem 2 dni 4 i 5 lutego). Nadal leży tam 20 cm śniegu i tak prędko tam nie stopnieje, jeżeli nie będzie opadów deszczu przy dodatniej temperaturze.

    3. Powoli topnieje, aczkolwiek w takim Bielsku oprócz odgarniętego śniegu w mieście w centrum praktycznie nie ma, jedynie na posesjach leży te 2-4 cm nieciągłej pokrywy, więc nie ma lodu i problemu z poruszaniem się czy parkowaniem.

    1. Nazywanie lekkododatniej temperatury jesienią czy wiosną jest nierozsądne. Ja rozumiem jakby było chociaż te 10 stopni, na dłużej niż 2-3 dni. Ale max na poziomie 7 stopni i noc z mrozem? Nie przesadzajmy.

    2. Typowe PRZEDWIOŚNIE – tym bardziej, że leżą jeszcze płaty/pryzmy śniegu (niedużego, ale jednak). Właśnie większe usłonecznienie i zarazem nasłonecznienie rodzi konotacje już z przedwiośniem, a nie nadal z przedzimiem (lub inaczej: aurą późnojesienną lub zimą w wersji ponuro-ciepłej).
      Kolejnym elementem będą pierwsze oznaki fenologiczne jak przebiśniegi, czy bazie, choć one dopiero się pojawią – jak szybko będzie zależało od skali ochłodzenia po 11.02.

  47. ECMWF z 0 UTC dość optymistyczny. Łagodzi i skraca skalę ochłodzenia od 12.02. Generalnie zapowiada się kontynuacja klasycznego przedwiośnia w przyszłym tygodniu (ale jeszcze nie wiosny), bo temperatury codziennie dodatnie, a i nocami mrozy już słabe i nie zawsze.

  48. Taka pogoda jak dzisiaj mi się właśnie z przedwiośniem kojarzy, czyli kilka st na plusie i dużo słońca. Typowy marzec. Wersja ponuro-wilgotna (ala luty-marzec 2016) to bardziej przedzimie i/lub ciepła zima. Temp śr mają podobne ale procentową wartość usłonecznienia zgoła inną. II poł listopada to chyba najsmętniejszy okres roku. Marzec już zdecydowanie się wyłamuje ponad ciemne miesiące NDJ (po części też F)

    Ciekawe co będzie przy ochłodzeniu. Do niedawna ładniejsza pogoda była raczej przy ochłodzeniach, a ocieplenia były tylko w wersji paskudno wilgotnej. Od końca stycznia się to zmieniło, ciekawe czy przy tym ochłodzeniu będzie jakieś słońce czy trzeba będzie czekać na nie do następnej odwilży.

    Dziś rano jeszcze leżało 6 cm śniegu, topi się to dość wolno. Może w dzień jest ciepło, ale w nocy z środy na czwartek było -8. To ciepło jest krótko, tylko w godzinach południowych. Przy odwilży typu brzydkiego ciepło jest 24h i do tego pada deszcz, wtedy śnieg znika naprawdę szybko.

    1. A mnie się nie kojarzy, jakby temp. wyraźnie pow. >10 st. wpadły to już tak. Dzisiaj u mnie również klika stopni tyle, że stale od utrzymuje się kilkucentymetrowa pokrywa śnieżna, Słońce już trochę grzeję ale dzisiaj górowało u mnie jak na takiej wysokości jak 30 stycznia u Ciebie.

    2. @alewis27
      Ze wszystkim się generalnie zgadzam, ale…
      “Ciekawe co będzie przy ochłodzeniu. Do niedawna ładniejsza pogoda była raczej przy ochłodzeniach, a ocieplenia były tylko w wersji paskudno wilgotnej. Od końca stycznia się to zmieniło, ciekawe czy przy tym ochłodzeniu będzie jakieś słońce czy trzeba będzie czekać na nie do następnej odwilży”
      Które okresy podczas ochłodzeń przynosiły ładną pogodę? Piszesz w tym kontekście o Katowicach czy o całej Polsce?

  49. “Taka pogoda jak dzisiaj mi się właśnie z przedwiośniem kojarzy, czyli kilka st na plusie i dużo słońca.”

    -> To jest przykład pogody podczas której przedział Tavg 0/+5°C zupełnie mi nie przeszkadza. Takie przedwiośnie zimą może sobie trwać nawet dłużej:-)

    1. Piątkowa wieczorna odsłona ECMWF jest ponownie chłodniejsza, ale:
      1) I tak nie wygląda to na przypadek, aby ochłodzenia niosły silniejsze ujemne anomalie niż ocieplenia dodatnie anomalie (czytaj: ciepło wzg. norm cały czas w przewadze).
      2) Nawet w chłodniejszych rozdaniach nie widać niczego bardziej zimowego (tak w aspekcie śniegu, jak i mrozu) niż mieliśmy do tej pory tej zimy.
      Poza tym, wiadomo jak należy podchodzić do prognoz powyżej 5-7 dni…

      Dla mnie najważniejsze, że luty zaczyna przynosić większe usłonecznienie m.in. na Mazowszu także podczas ociepleń.

          1. Ja też tam sprawdzałem. Czyli albo miałeś maszynę czasu, albo Warszawa odświeża się szybciej niż Gdańsk.

            Chyba jednak to pierwsze bo pisałaś o nowych danych o 20:02, a datowane są (nawet w wypadku Warszawy) na “19:34UTC”, czyli 20:34 naszego czasu.

          2. Sprawdzacie różne miasta. Dane z yr mają to do siebie, że aktualizują się w jakiejś kolejności, tj. np. Warszawa może być już zaktualizowana, a Trójmiasto nie.

          3. @admin

            Pewnie tak było bo lekkie ochłodzenie ostatniej odsłony jest prawdą, a ja już po komentarzu Lucasa wawa widziałem dla Gdańska jeszcze prognozę poranną. Zresztą proponowałem taką możliwość jako alternatywę dla maszyny czasu 🤔

          4. Jeśli Lucas takową posiada, to z chęcią mu postawię piwo. Szczególnie, że to potrafi w przyszłość. Mam parę liczb do zanotowania, wystarczą z 3 godziny ;)

          5. @admin

            Podobno gaz łupkowy. Całkiem poważnie. Gaz ziemny to przecież metan, a wycieki z eksploatacji są większe niż raportowane przez firmy wydobywcze, co w USA sprawdzili naukowcy przynajmniej w niektórych rejonach wydobycia, które sprawdzili.

          6. To jest ten artykuł o większych o 60% emisjach metanu z pół gazowych w USA niż oficjalnie raportowane:

            Alvarez i inni, 2018, Assessment of methane emissions from the U.S. oil and gas supply chain, Science, https://doi.org/10.1126/science.aar7204

            Wydobycie gazu ziemnego (metanu) ostatnio znacznie wzrosło w USA. Natomiast pomiary stężenia metanu na różnych szerokościach geograficznych wskazywały na źródło wzrostu właśnie w umiarkowanych szerokościach półkuli północnej. To by się zgadzało z wynikami powyższych badań.

          7. PS. Nawiasem, mówiąc ta nowa odsłona ECMWF też za chłodna nie jest. Tmax dla Gdańska w kolejnych dniach od jutra (9.02) to:
            +5, +6, +6, +3, +3, +5, +3, +1, +3, +6.

            Biorąc pod uwagę, że nad morzem regularnie jest o dwa stopnie cieplej od wszystkich prognoz robionych pod Rębiechowo, to prognoza nadal praktycznie wiosenna.

          8. @admin

            Ten najbliższy punkt gridu musi wypadać na wysoczyźnie bo, jak wspominałem, zimą daje prawie zawsze wypadku Gdańska o dwa stopnie za mało dla dolnego tarasu. A ta rozbieżność wynika mniej więcej po połowie z różnicy wysokości (140 m w wypadku Rębiechowa) i efektu grzania przez morze.

          9. Na oko, co do tego metanu:

            Mamy silny wzrost do 1992, potem nagłe wyhamowanie i wręcz plateau między 1999 a 2007. Od 2007 znowu wzrost do circa 2014, od 2014 wzrost o jeszcze większym trendzie liniowym. Co prawda nie takim, jak przed 1992, ale powoli mu mało brakuje. Więc pytanie: co jest przyczyną.

          10. @admin

            No więc podałem jedną możliwą przyczyną przyspieszenie wzrostu w ostatnich latach (wzrost produkcji gazu ziemnego i związanych z tym jego wycieków). Co do spowolnienia do 2007 roku i szczególnie późniejszego przyspieszenia to, o dziwo, mogła to być nie kwestia źródeł ale tempa usuwania metanu z atmosfery (głównie stratosfery) przez rodniki OH-. Są prace [1,2] twierdzące, że efektywność tego procesu spadła po 2007 roku przez… nasze emisje związków chloru reagujących z tym rodnikiem. Tak, to znowu my.

            [1] Rigby i inni, 2017, Role of atmospheric oxidation in recent methane growth, PNAS, https://doi.org/10.1073/pnas.1616426114

            [2] Turner i inni, 2017, Ambiguity in the causes for decadal trends in atmospheric methane and hydroxyl, PNAS, https://doi.org/10.1073/pnas.1616020114

          11. Pamiętacie niedawną dyskusję o przyczynach wzrostu stężenie metanu po 2007 roku? Podałem dwie możliwe przyczyny (większe straty w zwiększonej ostatnio produkcji gazu ziemnego i szybsze utlenianie metanu poprzez zmniejszenie ilości rodników OH przez nasze emisje związków chloru.

            A tu ww dzisiejszym Nature podają nową: emisje na mokradłach w tropikach:
            https://www.nature.com/articles/d41586-019-00457-7

            Jest to na razie bardziej hipoteza niż stwierdzony fakt, ale zawsze. A artykuł jest w kategorii “wiadomości”. I w dodatku autorem jest Euan Nisbet, którego poznałem osobiście [1] (duże nazwisko w brytyjskiej geochemii). Szczerze mówiąc nie wiem czemu by się emisje w tropikach miały zwiększyć od 2007 roku… ale może jak Euan napisze o tym artykuł naukowy to się dowiem.

            [1] Jeśli kogoś dziwi ilu znam naukowców z różnych gałęzi nauk o Ziemi to powiem, ze ja tez się dziwię. Może to kwestia liczby lat, które “robię w nauce”.

          12. @A.H.
            Nad morzem (tradycyjnie zimą) ma być stosunkowo cieplej, niż bardziej w głębi Polski. Zwłaszcza, że wyż ma być gdzieś nad środkową częścią Europy z możliwą tendencją do przesuwania się na S/SE.
            Poza tym, chłodniej ma być głównie w kontekście chłodniejszych nocy – jednak jak na luty Tmin wokół -5°C to też nie jest jakiś duży “wyczyn”.
            W sumie się zgadzam, że na razie balansujemy między lekkimi ujemnymi anomaliami podczas ochłodzeń, a tymi wokół +5K podczas ociepleń i przynajmniej w zakresie prognoz do ok. 7 dni nie widać zmian.

            PS. Moje pierwotne oceny i tak robię poprzez ocenę geopotencjału 500hPa oraz 850hPa, zanim “zejdę na Ziemię”… Dość strategiczne dla nas miejsce to Skandynawia i Bałtyk – w tym trasa niżów oraz jak względem nich ułożone są wyże.

          13. @Lucas wawa

            To, ze zimą nad morzem jest cieplej to oczywista oczywistość. Natomiast zastanawiamy się, czemu modele tego nie widzą i czy tak jest tylko w wypadku Gdańska. Bo ja sądzę, że w większości prognoz używany jest najbliższy punkt gridu nie od centrum miasta, ale od “oficjalnej” stacji na lotnisku, co ma pewien sens (przynajmniej dla modelarzy) bo jak inaczej weryfikować prognozy?.

      1. Cóż, można się było tego spodziewać, bo ta poranna odsłona ECMWF była zbyt optymistyczna, sporo powyżej średniej z wiązek. Tak czy inaczej do wiosny już bliżej niż dalej.

  50. Dziś kolejny piękny dzień, tym razem z zerowym zachmurzeniem i cały dzień można było podziwiać całe, dawno nie widziane błękitne niebo… Takiej pogody nigdy dość, lecz niestety (dosłownie) wracając na ziemię, a raczej na drogi to trzeba naprawdę na siebie uważać, w nocy trochę deszczu popadalo + mróz = okropna slizgawica. Od jutra ocieplenie + opady deszczu co oczywiście ułatwi nam życie, niestety żeby nie było za dobrze, ma być u mnie pochmurno aż do środy, potem ochlodzenie. A właśnie teraz mógłby przyjść pogodny okres z tmax ok. +10 st.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com