Suma opadu w roku 2017

Suma opadu w roku 2017

Rok 2017 zapamiętamy jako wyjątkowo wilgotny, szczególnie w północnej Polsce, gdzie suma roczna opadów w wielu miejscach przekroczyła 1000 mm, dochodząc lokalnie aż do 1300 mm. Obszar z sumą opadu niższą od 700 mm był stosunkowo niewielki i objął głównie Dolny Śląsk, Wielkopolskę, południową część województwa kujawsko-pomorskiego, Lubelszczyznę i część województw podkarpackiego i świętokrzyskiego. Najwyższe sumy na nizinach notowano w Polanowie (1343 mm) i Łobzowie (1322 mm).

W Polanowie wszystkie sumy miesięczne od czerwca włącznie przekraczały 100 mm. Rok 2017 nie był tu jedynym z sumą roczną przekraczającą 1000 mm, ale mimo to był zdecydowanie najwilgotniejszy. Do tej pory rekord należał do roku 1981 (1151 mm), został on w 2017 pobity o niemal 200 mm. Co ciekawe, o ile liczba dni z opadem >= 0.1 mm i >= 1.0 mm nie była rekordowa, o tyle padł rekord liczby dni z wyższą sumą: >= 5 mm (82), >= 10 mm (46), >= 20 mm (15), >= 30 mm (7, tyle samo co w 2000).

Na północy Polski obserwujemy w ostatnich dziesięcioleciach wzrost rocznej sumy opadów. We wspomnianym Polanowie w latach 1951-1980 i 1961-1990 notowano zwykle ok. 780 – 800 mm opadu w ciągu roku. W latach 1991-2017 suma ta wzrosła do ok. 860-880 mm. W Polsce południowej zaś sumy opadów w wielu miejscach maleją.

Print Friendly, PDF & Email

413 Replies to “Suma opadu w roku 2017”

  1. Jak na razie w tym sezonie mamy zupełnie inną sytuację baryczną Tym razem północ Polski jaki i cała Skandynawia jest pod panowaniem potężnych wyżów Tamten rok był rzeczywiście kiepski niż za niżem co jak co ale opady powyżej 1000 mmm rocznie to bardzo dużo jak na tamte tereny tyle to spada zwykle na Zakopane

    I Co jest najdziwniejsze w tym wszystkim możemy wpaść ze skrajności w skrajność bo już panuje tam niedobór opadów a prognozy sezonowe nie napawają optymizmem

    1. Rok temu też było sucho do połowy czerwca, miejscami nie padało przez ponad 20 dni, a jak zaczęło potem lać to dopiero na luty zrobiło się sucho.

  2. Kiedy będzie uruchomiony POLOPAD?
    Bo na razie jest tylko POLTEMP.
    To znaczy mamy kastrata a nie bloga. Wszyscy nawijają wciąż z uporem maniaka o temperaturze i każdy oczywiście ma prywatną szklaną kule albo fusy w kawie.
    Ja tylko mówię że w dobie globalnego ocieplenia to opady będą parametrem krytycznym dla naszego kraju a nie temperatura.
    Czy jest jakiś problem żeby potraktować problem opadów poważnie a nie w okazjonalnych wpisach?
    Może zorganizować zbiórkę funduszy.

      1. Dziękuję za link, chyba się starzeje, bo za cholere nie mogę dostać się do strony którą podałeś z głównej strony portalu.

  3. Widze niescialosci. Np. Zielona Gora miala powyzej 800mm (806m). Krakow observatorium ponizej 800 (797) a Balice deszczem mnie (cos kolo 750mm) jak pamietam. A co do trendow. Mam wazenie ze II pillows maja I I polowa czerwca z result jest Na N, W I w centrum sucha I susza w tym okresie jest bardzo powszechna ostatnio. Na poludniu z result wowczas jest bardziej burzowo

  4. Hmm a jak dokladne obserwacje sa tutaj ? Z posterunkow ze stacja klimatologicznych czy tylko meteoorologiczna plus interpolacja? PS. Mam wazenie z u mnie Maj I I polowa czerwca ciesza czesciej sa suche. Dopiero Ii polowa czerwca a czasem kupic troche ratuja sytuacje. Tak bylo nawet w zeszlym roku. Tez 2016. Troche Ii polowa czerwca uratowala 2015. Natomiast teraz to dramat. Wczoraj znow. Padalo w zaganiu a u mnie pustynia.

  5. Aż mi się nie chce wierzyć w tą mapę, przecież Wielkopolska toneła w deszczu a na mapie bardziej sucho niż na południu kraju który umierał z pragnienia….

    1. Z mojego punktu… zamieszkania ta mapka idealnie oddaje sytuację. Jasno zielona plamka w rejonie Sandomierza – Tarnobrzega jest akurat. Nie wiem jak to było interpolowane {pomiędzy Sandomierzem a Chorzelowem ?) ale do połowy września było u mnie sucho jak diabli.

      1. Przydałby się artykuł o potężnej suszy w tym roku. Tak potężnej, że IUNG w Puławach boi się podać komunikatu (są tylko tabele od wczoraj): http://www.susza.iung.pulawy.pl/tabele/2211/

        Na ten moment to największa susza chyba przynajmniej od 2003 r. biorąc pod uwagę, że jest dopiero połowa czerwca. Natomiast zastanawia mnie też na ile ufać metodologii IUNG. Przykładowo w Zielonej Górze średnia temperatura za okres 11kwietnia – 10 czerwca to 17.4C, suma opadów 43mm, usłonecznienie 604 godziny.

        W sandomierzu temperatura podobna (17.5C) opady trochę wyższe (47mm) a usłonecznienie 651 h.

        Z tym, że w Sandomierzu suchy to był przede wszystkim okres od 11 kwietnia do połowy maja, w Zielonej Górze odwrotnie.

        I mimo to w Zielonej Górze IUNG szacuje na wyraźnie wyższy niż w Sandomierzu (Zielona Góra – 195.9 mm, Sandomierz – 221.3 mm

        Pytanie, czy to usłonecznienie wyższe o 50h robi taką robotę (mniejszy KBW o 25 mm) czy też inne czynniki mogą grać rolę ?

    2. Tonęła, ale tylko relatywnie, w stosunku do normy. Norma opadu w Wielkopolsce jest najniższa w kraju (ze stacji synoptycznych najmniejsza jest w Kaliszu). Oczywiście opady w Sudetach i Karpatach są zawsze najwyższe.

  6. Licząc w stosunku do średniej sumy opadu z okresu 1981-2010, najwięcej spadło w (Elblągu – ale tam zmieniło się położenie stacji), Lęborku, Białymstoku, Gorzowie – ponad 160%. Poniżej normy było na południu kraju – tylko 73% w Rzeszowie (?), 91% w Krośnie, 92% w Nowym Sączu.

      1. CZyli u mnie opady były w normie w zeszłym roku.
        Ciekawe jak będzie w tym roku, prawdopodobnie na Górny Śląsk spadnie więcej deszczu niż rok temu.

  7. W Łodzi trawa miejscami jest już żółta i skrzypi jak się po niej chodzi. Czas w koncu na jakieś deszczowe fronty z południa..

    1. U mnie w maju jedynie 10 mm, a w czerwcu nic. Nawet teraz zanosiło się i burza przechodzi bokiem. Czy też nie ma skutecznych metod wywołania deszczu ? Nie ma nic bardziej frustrującego niż tworząca się konwekcja podczas suszy która ostatecznie nie przynosi ani krzty opadu :(

        1. Mógłbyś mi trochę odesłać chmur z opadami .
          Wy na Śląsku prawdziwą suszę to chyba macie bardzo rzadko, z tego co obserwuje – może 2015, 1992 ?

          1. U nas też ich mało i nawiedzają po klika razy te same okolice a w innych tylko pokropi ,albo w ogóle nic. U mnie Ruda śląska od 01.czerwca raptem 11 mm opadu a w niezbyt odległej Pszczynie ponad 70mm w tym samym czasie. Dzisiaj z rana 0,3 mm a później rozpogodziło i gorąc do 29,5 st. C. Teraz znowu się zachmurzyło ,ale czy popada cokolwiek ? Zdarzają się okresy posuch np. rok 2015 z suma 490mm (średnia 722mm). W zeszłym roku 717mm ,ale normę tą wyrobiły głównie dwa miesiące :kwiecień i wrzesień 2017. Od maja do sierpnia było wręcz sucho. Występowanie opadów mocno się rozregulowało.

          2. Chyba o sobie mowisz
            Popatrz sobie na ostatnie lata miesiące albo bardzo suche albo bardzo mokre w Katowicach

          3. @kmroz
            Taak, to wina AGW bo kiedyś tak nie było i opady były równomierne :-)

  8. U mnie w 2017 spadło 852 mm.Jak na Beskid Niski to były opady w okolicach normy bo mierząc opady od 2009 roku normę mam 820 mm.Gorzej jak na razie sytuacja przedstawia się w tym roku bo już prawie półrocze za nami ,a ja mam na liczniku zaledwie 218 mm,a w tym miesiącu (czerwcu) spadło tylko 3,2mm.Wszystkie burze mnie omijają nawet teraz kiedy to piszę grzmi dookoła i błyska się ale nic nie pada.Zapowiedzi modelu UM nie raz zapowiadał burze i nic z tego nie wyszło .na dziś jutro i we wtorek codziennie prognozuje burze ,ale powoli już mu nie wierzę.Opady są ,tak lokalne że czasami pada obficie na obszarze czasami 1-2 km po czym jak nożem uciął droga robi się sucha.Susza u nas postępuje,ale nadzieję na zmiany prognozy jakieś dają,niepozostaje nic innego jak czekać.

    1. Do końca maja 2018 w Katowicach spadło 180mm wody z tego 103 mm w maju. W czerwcu do 09.06.18 raptem 11mm. średnia roczna to 722mm (norma 650-790mm). Rekordowo niskie opady były w 2015 roku (490mm za cały rok w Katowicach). Ciekawe ile jeszcze wody spadnie w regionie katowickim skoro do dzisiaj od 01.01.18zaledwie 191mm? Nawet do bardzo suchego roku (2015) brakuje 299mm. Tylko mało prawdopodobne ,że po trzech latach znowu będzie tak suchy rok. Z ”moich wróżb i kilkudziesięcioletnich obserwacji i zapisków” wychodzi ,że sierpień 18 może nas ochłodzić i podlać na zapas. Tymi wróżbami proszę się nie przejmować.

  9. Myślałem, że ten rok będzie chłodniejszy od minionych (zwłaszcza 2014-2016), ale już niekoniecznie aż tak pochmurny i mokry jak poprzedni.
    Jednak wraz z nadejściem pory ciepłej szybko się połapałem jak przy sporym usłonecznieniu i małych sumach opadów (w Warszawie poza 4-5 strefami z opadami rzędu 5 mm i więcej) trudno o przypadki z częściej/trwalej ujemnymi anomaliami, nawet nieznacznie, nawet względem ref. po 1990 r.

    Nie wiem co nas czeka bliżej końca czerwca, w lipcu i sierpniu (?) – jednak, jeżeli nie zawładną nami niże z sektora N/E, to trudno oczekiwać w porze ciepłej dłuższych okresów z temperaturą około ‘normy’ lub tym bardziej poniżej niej.
    Wniosek? Zasadnicza zmiana albo wraz z wyraźnie częstszymi opadami i większym zachmurzeniem, albo dopiero w porze chłodnej, kiedy te czynniki nie mają już takiego znaczenia.

    PS.
    Tak jak przypuszczałem, dzisiaj w Warszawie nieco ponad 30°C (30,5°C?, 31°C?), a chmur stosunkowo niewiele. Wczorajsze prognozy UM o burzach okazały się na wyrost…

    1. No coz, i wszyscy moga mnie zakrzyczeć ze pisze bzdury, jednak niestety wariant ze do jesieni bedzie tylko gorecej j3st najbardziej prawdopodobny.
      Teraz w wawie 31 st, zero wiatru, koszmar.

    2. Oczywiście pisząc o temperaturze mam(y) na myśli tylko i wyłącznie tą w “głębokim cieniu” – bo nagrzane obiekty i ich sąsiedztwo to duże wyższe wartości…

      1. Owszem, ja niestety po kilku minutach miałam dosyć, w mieszkaniu mam nie lepiej………..po prostu nie wiem już jak żyć.

    3. “Zasadnicza zmiana albo wraz z wyraźnie częstszymi opadami i większym zachmurzeniem”
      czyli co, już w przyszłym tygodniu? bo tak się on właśnie zapowiada, codziennie gdzieś w PL opad i dużo więcej chmur niż dotychczas.
      Cóż, nie pragnę jakoś szczególnie pochmurnej pogody, ale po pierwsze mamy suszę, a po drugie jak sam słusznie mówisz to jedyna szansa na trwalszy spadek anomalii, więc narzekać nie będę.

      1. “czyli co, już w przyszłym tygodniu?”

        -> Wiem, że ironizujesz, bo w nowym tygodniu tylko na krótko trochę się ochłodzi, a potem kolejne dni gorące/upalne. Tym bardziej, że wiązki opadowe przez większą część dni płaskie. Nie zapominajmy też, że to nie okres roku sprzyjający trwalszym stratusom. Jak tylko nie pada dość często zachmurzenie jest umiarkowane lub małe.

        1. może troche ironizuje, ale zmiana jest możliwa w każdym momencie, fusy fusami, a pogoda zrobi co chce.
          A każdy bardziej “deszczowy” i “niżowy” okres zwiększa szanse na tę zmianę.
          zresztą słowo “zmiana” jest tu niewłaściwe, bo pogoda ostatnia akurat jest bardzo zmienna i niestabilna, raczej chodzi o ogólne zmniejszenie średnich 10-dniowych

  10. W Łodzi od początku roku spadło ok 143mm deszczu. Generalnie jest już naprawdę sucho – wysokie temperatury robią swoje. Zarówno w kwietniu i maju spadło po ok. 50mm ale były to opady bardzo nieregularne, skupione w krótkim czasie lub pochodzenia konwekcyjnego. Powoduje to, że mimo, że kwiecień normę przekroczył, a maj był blisko to wszystko wygląda tak jakby był środek letniej posuchy…

    Mam wrażenie, że na blogu w ostatnim czasie zdecydowanie zbyt często koncentrujemy się na temperaturze, która nie ma w obecnej sytuacji pogodowej tak dużego znaczenia jak właśnie opady.

  11. Wygląda na to, że w środę będzie zimno i dużo deszczu (17 stopni w najcieplejszym momencie dnia). Ale przyda się chwila wytchnienia przed kolejną jeszcze większą falą upałów.

    1. jak na razie, to żadna kolejna fala upałów się nie zapowiada, tylko co najwyżej parówa typu lipca 2016 – przy niemal codziennych opadach po 25-26 stopni. (po oczywiście kilku najbliższych dniach z wyraźnie niższymi temperaturami – chociaż przez ciepłe noce niekoniecznie poniżej normy)
      Co będzie, rzecz jasna, dla wielu z nas niestety jeszcze gorsze.
      Generalnie, jeśli wierzyć odsłonom, na pewien czas żegnamy się z suchą i słoneczną pogodą. Pytanie tylko, na jak długo. Ale dobre nawet na chwile, deszcz jest bardzo potrzebny bo jest po prostu niezwykle sucho.

        1. Będą ok. 2-3 dni z temperaturą umiarkowaną (tzn. anomalią bliżej zera, ale i tak raczej dodatnią), a w 2. połowie tygodnia kolejne ocieplenie. Na to wskazuje zdecydowana część realizacji różnych modeli (nie sugerować się tylko pojedynczymi odsłonami, które mogą wyrzucić Tmax zarówno poniżej 15°C i ulewy, jak i powyżej 35°C i “lampę”…).

          1. jak już mówimy o średnich wiązkach, to one widzą też “średnio” temperature maksymalną koło 25 stopni – na całym terminie 16 dniowym, tylko pojedyncze wyskoki w górę jak np 17.06
            Więc mówienie o fali upałów, gdy średnie wiązki są tak niskie (owszem powyżej normy, ale gdzie im do upałów), jest lekką przesadą…
            Co do opadów, to tutaj masz rację, że dziwnie płaska jest ta średnia (mimo, że jej suma i tak bardzo wysoka bo koło 25mm), podczas gdy co odsłone praktycznie widze codzienne opady…
            http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

          2. natomiast, widać w tych wiązkach niezwykle ciepłe noce (przez które anomalia mogła by się utrzymać na bardzo wysokim poziomie)… ale to chyba tylko dla Warszawy. Bo w innych miastach/regionach widać jednak regularne spadki nocami poniżej 15 stopni

          3. @lucas
            chyba, że jest jakiś inny aspekt na który mam patrzeć i który sugeruję istotną szansę na fale upału (lub chociaz ze 3-4 dni z upałem)

          1. to podaj mi chociaż jedną odsłonę, czy średnie wiązki jakiegokolwiek modelu (lepsze to drugie zdecydowanie) sugerujące falę upałów lub chociaż 2-3 dni z temperaturą powyżej +30 stopni

          2. chociaż z drugiej strony, jeśli tkwienie w takiej ułudzie i czarnej wizji przekona cie do kupna klimatyzacji, która w mieście jest, moim zdaniem, niezbędna – to tym lepiej. Lepiej będziesz wtedy znosic krótkie, kilkudniowe fale upałów – które i tak na 99% pojawią się z 3-4 razy w ciągu tego lata

          3. Ja ci wysłałem kiedyś linka z klimką, wcale dużo nie kosztuje. 1600 zł za urządzenie i 0,70 zł za godzinę pracy urządzenia (pobór mocy 1,05 kWh). W Warszawie co drugi biega z ajfonem za 3000 którego zmienia co rok. To taki wydatek nie powinien być kłopotem jak aż tak te temperatury przeszkadzają.

  12. No i najnowszy GFS wycofał się z upałów. Nie widać w długoterminowej prognozie ani jednego upalnego dnia, przynajmniej u mnie na Górnym Śląsku. Ale temperatury i tam mają być powyżej normy, nie licząc “rodzynków” jak 13.06. czy 18.06.

    1. Jednak wiązki ensembles nadal są wysokie, więc fala upałów nie została całkowicie odwołana. Nadal jest na nią szansa.

    2. bo to dopiero czerwiec, ktoś tu pisał już wcześniej, że normy w tym miesiącu są jeszcze bardzo niskie – ale patrząc po ostatnich latach, o czym piszę do znudzenia, jest duża szansa, że i w tym miesiącu normy mocno wzrosną, nadrabiając stratę do lipca i czerwca, którą zaczęły wyrabiać od około 1990 roku…. :/

  13. Zauważmy jeszcze jedną kwestię: wszystkie modele prognozujące w jakiś dzień “wielki” chłód (przeważnie rzędu 15/18°C za dnia) równocześnie wskazują na spore opady, które ZDECYDOWANIE przebijają prognozy opadowe większości realizacji. A te nadal są w większości za małymi sumami opadowymi (poza miejscowymi/krótkotrwałymi burzowo-zlewnymi).

  14. U mnie zanosileo sie I raptem pokropilo pewnie nawet mnie niz na oficjalny stacja (0.9mm). Ehh a prognozy u mnie suche. A jak mi sie marzy potent mcs jak bodajze 14 lipcu 2016. Take cos uratowalo by plony. I zazdroszze SE prognoz. U was nawet jak jest “sucho” to jest calkiem przyzwoicie

    1. Gdyby tak pojawiło się 20-30 mm rozłożone na kilka godzin, to już by zasiliło glebę a nie pozalewało. Coś takiego jak w długi weekend w Białej Podlaskiej – pozostałość po MCS przyniosła 10 mm rozłożone na trzy godziny, dzięki czemu opad ładnie się wchłonął.

      1. W pełni się zgadzam. A propos, teraz ponownie trochę pada, ale z tego co widzę na radarach, to jak ze 2mm. się nazbiera to max. Ledwie zwilżenie gleby. Najgorzej, że w prognozach dalej krucho z opadami. Ci z S i SE to chyba do końca nas nie rozumieją pisząc o suszy w 2017 na południu, bo jak patrzę, to nawet wyjątkowo suche lata u nich nie wyglądały tak źle dla wegetacji. Przykładowo ani Kraków ani Katowice nie doświadczyły ciągów miesięcy kwiecień-maj bądź maj-czerwiec pod rząd z łączna suma opadów poniżej 50 mm, co miało miejsce w tym roku, a także np. w 2015, 2011, 2008, czy w wyjątkowo suchym 2003.

        1. No i po deszczu – łącznie dzisiaj ok. 3 mm spadło u mnie dzisiaj (posiłkuje się stacją w Zielonej Górze oddalonej ode mnie około z 7 km w linii prostej , radarami i widokiem zza okna). cóż lepsze te niż nic kurz trochę opadł :D – ale aby to miało porządnie pomóc przy prognozach niewielkich opadów – to nie.

          Musiało by minimum ze 30mm deszczu spaść – czy spokojniej tym lepiej by odratować plony.

        2. Ledwie godzinę po napisaniu tego posta zostałem złapany w plenerze przez burzę. Wyszedłem poza teren zabudowany aby porobić zdjęcia i z pozoru nieznacząca komórka opadowa rozbudowała się nagle nad Poznaniem, dając nawalny opad. Łącznie spadło 6-7 mm. Nie za wiele, ale zawsze coś, ponieważ to wieczór, to większość opadu wsiąknie zamiast parować (aczkolwiek zrobiło się bardzo duszno, nawet nieco mgliście). Plusem jest też ochłodzenie, na dzisiejszą noc prognozy dawały nawet minimalną rzędu 20 stopni.
          Mam nadzieje, że jutro swoją dawkę opadu dostanie wschód.

      1. k. Zielonej Góry – dokładnej nazwy miejscowości nie chcę ujawniać ale jestem bardzo blisko nowych granic administracyjnych miasta

  15. @kmroz
    Ostatnie ocieplenia są takie, że jak już nadchodzą to sprawdzają się właśnie scenariusze z najcieplejszych realizacji – ostatnio z Tmax już coraz częściej ok. i nieco powyżej 30°C.
    Natomiast jak prognozowane są ochłodzenia to kończy się na wartościach nieco poniżej/powyżej ‘normy’ i to zazwyczaj w raptem 2-3 dniach. Takie są fakty.

    Ja już nie patrzę na jakieś ekstremalne wyskoki (w obu kierunkach), a po prostu na trendy, w powiązaniu z powyższymi spostrzeżeniami, znamiennymi dla właściwie całej (jak na razie) obecnej pory ciepłej.
    Wiem, że może to ulec zmianie – chociażby do wartości dłużej wokół ‘normy’ jak w lipcu ub.r. Musiałoby to być jednak poparte prognozami wyraźniejszych sum opadów – a czego na razie w prognozach nie ma (poza jakimiś sporadycznymi “wyskokami” ponad najbardziej skrajne opadowo realizacje).

    Tak jak napisałem wcześniej: przed nami 3-4 dni ze słabszymi dodatnimi anomaliami (lub ok. zera), zmiennym zachmurzeniem i możliwymi, ale niezbyt dużymi/częstymi opadami. Natomiast od ok. 15.06 będzie cieplej, choć na ocenę skali ocieplenia jeszcze poczekajmy – ok. połowę rozdań wskazuje na Tmax docelowo 25/30°C, a z połowa na jakieś kolejne przekroczenia 30°C około przyszłego weekendu.

    1. no własnie zastanawia mnie skąd ta twoja opinia, że aż 50% szans na upał, skoro średnie wiązki widzą +25 (tylko przez jeden dzień do +28)
      a co do opadów to może popadać całkiem mocno, tylko rzeczywiście nie codziennie pewnie (chociaż sądze, że na S i SE większość dni w tym tygodniu przyniesie opady)

        1. no ok, takie średnie są widoczne przez jeden dzień (17 czerwca) to może rzeczywiście “pyknie trzydziestka” w tym dniu.
          Aczkolwiek, według MOJEJ OPINII na razie szansa na to jest mniejsza niż większa. (<50%)
          Z bliższego terminu natomiast – ciekawe jak będzie to jutro wyglądać, kluczowe jest o której zanikną opady, jeśli o 12:00 to może zrobić się jeszcze całkiem gorąco, natomiast jeśli później to chyba rezczywiscie temperatura nie przekroczy 25 stopni. Tak czy inaczej dobrze, że ma popadać, może spadnie z 10 mm bo deszcz bardzo potrzebny :)

      1. Dodam jeszcze, że dzisiaj (10.06) w Warszawie Tmax wzrosła do 31°C. Piszę o tym, aby zwrócić Tobie uwagę, że na tyle wskazywały właśnie jedne z najcieplejszych realizacji kilka dni temu – podczas, gdy średnie były przeważnie na poziomie nieco poniżej 30°C. Sam zresztą sugerowałeś, że będzie maksymalnie do ok. 28°C…
        Ja z kolei mam na względzie co niesie ze sobą “czerwcowe Słońce”, suchy grunt i mała wilgotność powietrza podczas ociepleń…

        1. no ok, dlatego przyznałem racje, że jest szansa w niedziele na przekroczenie 30-ki. Zresztą, to jest na tyle daleko, że nie należy nic wykluczać – ani 20 ani nawet 35 w pełni dnia.

        2. 31 przekroczyło też na automatycznym posterunku w Ciciborze k. Białej Podlaskiej. W Terespolu było tylko 30. O ile nie wynika to z adwekcji ze wschodu, Cicibór ma zwykle maksima o stopień wyższe niż Terespol, z powodu bardziej płaskiego i suchego terenu.

  16. Prognoza na 15-18 czerwca wygląda fatalnie, ale naprawdę przeraża ta na 21-26 czerwca. Czytam o temperaturach 35 stopni. Przecież to czerwiec… Jakie są szanse, że to się nie sprawdzi? Bo obawiam się że zaczynające się jutro ochłodzenie (czyli powrót do temp. w pobliżu normy) jest już ostatnim w tym miesiącu.

    1. “Jakie są szanse, że to się nie sprawdzi?”
      98% – nie wiem naprawde gdzie przeczytałes takie prognozy…
      “obawiam się że zaczynające się jutro ochłodzenie (czyli powrót do temp. w pobliżu normy) jest już ostatnim w tym miesiącu.”
      Na to również bardzo małe szanse.

      1. TwojaPogoda zawsze bredziła, ale teraz przeczytałem to na DobraPogoda24.pl, ten serwis zawsze miał bardzo dużą sprawdzalność. Oni raczej nie opierali dotąd prognoz na jakimś tam jednym sobotnim rozdaniu GFS.

        1. @editor
          w kwesti 16 dniowej duża sprawdzalność po prostu nie istnieje
          A im bardziej “absurdalna” prognoza, tym bardziej należy ją olać.
          Nie ma co się przejmować jakimś dalekim fusem, natomiast w przyszły weekend może być gorąco, ecmwf widzi w Rzeszowie 27 stopni – ale może być jeszcze cieplej o czym wspomniał Lucas

        2. @Editor, jesli chcesz zyc iluzja, slychaj Kmroza .Może lepiej wierzyc, tak jak przed tym weekendem ze bedzie max 28st. A ze bylo sporo gorzej……trudno. Jesli chcesz realnie wiedzieć co nas czeka polecam czytac uwaznie Lucasa. Co prawda niejest. to dla nas optymistyczne, ale przekonalam sie dzis po raz kolejny,ze tylko pelna lampa codziennie plus najlepiej pow 30 st zasługuje na miano dobrej pogody. Dla warszawiakow.

          1. Jutro i w środę zdecydowanie chłodniej i może następne kilka dni też .W środę około 18 stopni C. To dla Katowic. Ma tez konkretnie popadać bo 10-20mm. Ochłodzimy się trochę , bo gorące dni jeszcze wrócą ,ale rekordowego czerwca ,lipca i tym bardziej sierpnia ja nie wróżę. Prawdopodobieństwo trzech rekordowo ciepłych letnich miesięcy 2018 oceniam na 5 procent.
            ,,Niestety skokowej amplitudy 3-4K nie będzie. Dalej pozostaniemy w mrocznej i zimnej piwnicy Europy”

          2. Nie żebym krytykował Lucasa bo duzo mądrych rzeczy mówi i zazwyczaj ma racje, ale on wspominał o temperaturach rzędu 30 stopni od 8 do 12 czerwca (zreszta go nie winie bo większośc odsłon tak mówiła) a ja mówiłem ze mogą pojawić sie opady ktore skończą gorąco i prosze bardzo :)

          3. @kmroz
            I przynajmniej w Warszawie skończy się na śladowych sumach opadowych. Czyli w tym aspekcie prognozy też do końca się nie sprawdzą (sprawdziły)…

          4. Z opadami niestety miałeś racje, sa regiony gdzie opady były bardzo słabe, a sa np okolice Otwocka gdzie mocno polało.
            Ale mi chodziło o to, ze ochłodzenie nadeszło szybciej niż pierwotnie myśleliśmy.

          5. @ oliwer57, czy Ty na prawdę nie obawiasz się bardzo gorącej końcówki czerwca i upalnego lipca?\bo ja wcale, niestety nie czuję się uspokojona……

          6. @dorka
            Na razie nie ma co “martwić na zapas” tylko – przynajmniej jak w Twoim wypadku (itp.) – cieszyć z najbliższych bardziej umiarkowanie letnich dni:-)

            @kmroz
            Ja się nie obawiam fal upału w jakimś konkretnym terminie (jak nie wiem czy one wtedy nastąpią), ale kiedykolwiek bez jego podania już tak. Owszem, w pewnych granicach mi nie przeszkadza – gorzej jak kiedyś pogoda się nam w takiej sytuacji “zatnie”…

          7. No dobrze, nie ma się co martwić na zapas. Wystarczająco już się “wymartwiłam” w weekend :(
            I owszem, bardzo mnie cieszy pogoda dziś i oby tak było chociaż przez kilka dni!

          8. @dorka
            W sumie ostatnie gorąco-upalne dni się nie przedłużyły aż tak bardzo jak te przed ochłodzeniem 06.06 (wyraźnie ciepło było tylko 3 dni). Czyli prawdziwe lato przeplata się z bardziej umiarkowanym, więc “tragedii” nie ma – szkoda tylko, że w Warszawie nie popadało chociażby z ok. 5 mm…
            A kolejnym wyraźniejszym ociepleniem będziemy się martwili (lub cieszyli – w zależności od preferencji) jak już zacznie się uskuteczniać…

    2. @Editor
      Nie pocieszę Cie, bo 35 stopni jest możliwe w czerwcu, ale zdarza się bardzo rzadko. Ostatnio 35 stopni (miejscami nawet 36stopni) mieliśmy w III dekadzie czerwca 2016 – tak się paradoksalnie złożyło, że były to najgorętsze dni lata 2016, bo w lipcu i sierpniu 2016 mimo, że były upały to były one słabsze.
      PS. Oczywiście nie chcę takich upałów 35-stopniowych.

  17. Czy można zaryzykować i stwierdzić, że ostatnio w półroczu ciepłym (a w szczególności w miesiącach letnich) obserwujemy niedobór opadów (dużo okresów suchych, opady jeżeli już to bardziej punktowe -konwekcyjne), a w półroczu chłodnym wzrost sumy opadów -przede wszystkim pochodzenia wieloskalowego?

    1. w przypadku południowej połowy kraju na pewno coraz poważniejszy jest niedobór opadów latem, na północy nieco mniej
      co do półrocza chłodnego, to wg mnie wzrost ten silny był po 2000 roku, ale od paru lat się wręcz zaczyna to odwracać :)

    2. Na podstawie danych opadowych w Katowicach to możne stwierdzić ,że średnie sumy za kolejne trzydziestolecia się nie zmieniły ,ale w ostatnich 10 latach duże różnice w opadach między poszczególnymi miesiącami i całymi latami. W ostatnich 10 latach zanotowane dwa rekordy najniższych miesięcznych opadów tzn .: kwietnia i listopada . Również dwa rekordy najwyższych miesięcznych opadów maja w 2010 i września 2017. Jest tez rekord najniższych rocznych opadów w 2015 i bardzo mokry rok 2010 (to bez rekordu ,ale ekstremalnie wysokie. Coraz większe skrajności w sumach opadów pomiędzy poszczególnymi miesiącami. Przykład to zeszły rok gdzie po 4 suchych miesiącach wrzesień odrobił zaległości. Okresy posuchy nie tylko latem ,ale również jesienią . Patrz rok 2011(listopad 0 opadów) . Link do danych opadowych Katowic: https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350190560&par=prcp&max_empty=0

    3. @Zbigniew

      Pierwsze jest zapewne częścią trendu związanego z globalnym ociepleniem, a drugie skutkiem dodatniego NAO (czyli cyrkulacji atlantyckiej) w czasie kilku ostatnich zim. A jak zimowe NAO będzie się zmieniało w przyszłości to pytanie za milion dolarów.

  18. Ciekawie zapowiada się Komórka która w nocy i nad ranem we wtorek wkroczy nad Województwo Opolskie i Śląskie i pójdzie dalej na wschód. W zeszłą niedzielę tj. 3.06 w Cieszynie z podobnej “plamy” opadowej spadło ponad 70mm w 3h! Teraz pewnie aż takich opadów nie będzie bo opad raczej wkroczy nieco bardziej na N od Śląska Cieszyńskiego ale i tak może znów mocno popadać. Cieszyn w czerwcu zanotował już ponad 140mm opadu.

    1. a w tym samym czasie Katowice odległe o 1:10h jazdy samochodem mają sumę opadów kilka razy mniejszą, na razie napadało ok. 10 mm. Na burze się zbierało już mnóstwo razy, jednak nigdy nic się z tego nie rodziło. Dla porównania w maju napadało ponad 103 mm, z czego większość z burz.

      1. No tak widziałem gdzieś mapkę i Mniej więcej na granicy Beskidu Śląskiego i Żywieckiego jest nadmiar opadów a na N od tego miejsca marne 10/20mm jak wspomniałeś np. w Katowicach.

  19. Tym razem zacznę głównie od opadów…
    Mamy kolejny przykład frontu, który MÓGŁBY przynieść choć nieco więcej bardziej równomiernych opadów (w skali kraju) – jako, że przechodzi przez całą Polskę i jest związana z nim dość zwarta strefa zachmurzenia – inaczej niż przy komórkach burzowych i opadach konwekcyjnych, którym nie towarzyszy front.

    A tymczasem co mamy (mieliśmy)? Ponownie miejscami ulewy i podtopienia, a miejscami zero opadów lub – jak w Warszawie – sumy śladowe… Jednak zdecydowana część Polski nadal z deficytem opadów, miejscami znacznym. Niestety tendencja w kierunku coraz to częstszego “obijania się” o skrajności (bez)opadowe w kolejnych dekadach może się pogłębiać – a o czym mogą świadczyć przykłady podane wczoraj wieczorem przez @oliver57.

    A co do dalszej perspektywy pogodowej…
    W skali nowego tygodnia w większej części Polski opadów nadal mało i to pomimo tego, że przejściowo pogodę w kraju będą kształtowały płytkie niże. Te owszem mogą się pojawiać (i przejściowo być nawet silne/ulewne), ale w ograniczonych ramach czasowo-przestrzennych.

    Po przejściowych 2-3 dniach z temperaturą bardziej umiarkowaną (ale nie niską!), kolejne dni gorące i zarazem “wyżowe” zdają się być tylko kwestią czasu. Sprawa, czy zrodzi się z tego fala upału (po połowie czerwca), czy też nie pozostaje na dzisiaj otwarta. Nie mniej taka a nie inna ewolucja układów wyżowych (w prognozach), wespół z kwestią nadal małego zapasu wilgoci w sporej części Polski, raczej zwiększa (niż zmniejsza) potencjał na kolejne większe ocieplenia.

    1. Jeśli o Katowice (i inne regiony południowej Polski) chodzi to normy sumy opadów w miesiącach wiosenno-letnich mają tendencję do obniżania się (miesiące IV – VIII włącznie zmiana przeważnie o -10%), zaś miesiące od IX do III włącznie mają tendencję do wzrostu wilgotności, średnio o +10% (porównanie okresu 1991-2017 do 1951-1980 oraz 1961-1990). Wrzesień mnie zaskoczył, wszak jest to miesiąc należący do ciepłych, a jego suma opadów zwiększyła się o prawie 20%. Suma roczna pozostaje z grubsza bez zmian, tutaj różnice między okresami są poniżej 1%.

      1. Tylko, że jedna kwestia to sumy opadowe (miesięczne, roczne, itd.), a druga to struktura, tzn. w jaki sposób są osiągane. Nie sposób nie dostrzec, że ‘normy’ wyrabiane są przez opady coraz bardziej nierównomierne, nieregularne i intensywniejsze, ale w krótszych interwałach czasowych. Przykładem takiej sytuacji może być chociażby czerwiec ub.r. np. w Warszawie (sporo dni bez opadów lub z niewielkimi sumami, a dnia 28.06 – 44 mm wody).

        1. ale półrocze ciepłe zawsze tak wyglądało. Zimą normy opadowe są stosunkowo nieduże, ale za oknem często widzimy ciągłe chmury i niekończące się siąpienie, z którego niewiele wynika (pod względem sumy opadów). Może sobie tak siąpić pół miesiąca bez przerwy, a napada raptem 20-40 mm. Jeszcze mocniej to widać w mroźnych miesiącach gdzie pada głównie śnieg. Współczynnik godzin z opadami bardzo wysoki a suma opadu nie za duża.

          Latem bardzo rzadko “siąpi”, jak już to leje albo wielkoskalowo albo zlewnie w czasie burzy. I nie ma sytuacji, w której z 50h opadów mamy 3 mm. Prędzej na odwrót, 50 mm z 3h ulewy.

          1. Tak, tylko Ty piszesz ogólnie o specyfice opadowej. Ja natomiast zwracam uwagę na jeszcze wyraźniejszą “koncentrację” opadów wokół stanów oznaczających skrajności (ekstrema, rekordy).

  20. W Katowicach w 2017 suma opadów wyszła bardzo blisko normy wieloletniej – 716mm przy normie 725 mm (jak założymy CAŁY okres 1951-2017 to norma to 716 mm właśnie). Przy czym rozkład tej sumy oczywiście jakiś szczególnie równomierny to nie był. Były dwa miesiące wyjątkowo mokre (kwiecień drugi najwilgotniejszy w serii, wrzesień rekordowy), dla przeciwwagi były 4 miesiące bardzo suche (styczeń, maj, czerwiec, lipiec).

    Oczywiście to się odnosi tylko do norm, bo niedobór 20 mm opadu w styczniu który miał średnią -5*C nijak się ma do niedoboru 25 mm w sierpniu który miał średnią 20*C i pełno dni upalnych. Największy deficyt opadów w 2017 występował w najcieplejszych miesiącach. Reszta miesięcy z grubsza w normie, co najwyżej jakieś lekkie odchylenia.

  21. Super, u mnie nic do tej pory nie popadało, a miało lać od rana…. i pewnie nic nie popada albo tyle, że chodniki tylko zmoczy jak 2.06.

  22. Mam wrażenie, że ludzie wpadają w jakąś paranoję jak jakaś odsłona ,,wypluwa” 30-tki. Mamy przecież lato, nie mieszkamy w Murmańsku, żeby takie wartości były czymś patologicznym. Czerwiec jest póki co bardzo ciepły, ale znośny, a przekroczenia ,,30″są niewielkie i mają charakter lokalny. Niektórzy chyba nakręcili się rekordowymi kwietniem i majem i oczekują jakiegoś odbicia w drugą stronę jak najszybciej.. Nie ma się o co martwić, jakieś odreagowanie na pewno z czasem i pewnie jeszcze wszyscy go będziemy mieli dość.

    1. A to takie nienormalne są tego typu oczekiwania, biorąc pod uwagę polskie normy klimatyczne, że ludzie tego oczekują? Rozumiem że prawidłową postawą powinno być kibicowanie kolejnemu rekordowo ciepłemu i suchemu miesiącowi i następnym, w których może przekroczymy wreszcie 40 stopni i osiągniemy nowy rekord temperatury?

      1. Nigdzie nie napisałem, że oczekuje ciąglego ciepła i 40-tek, co więcej- dalem wyraznie do zrozumienia,że trzeba liczyć się z tym, ze ,,odreagowanie” ma prawo nastąpić w najmniej oczekiwanym momencie. Jednak swoim wpisem chcialem przypomniec ze zyjemy w klimacie umiarkowanym CIEPŁYM PRZEJSCIOWYM i to że moga trafic sie temperatury >30 °C nie powinno nikogo szokowac. I preferencje nie mają tu nic do powiedzenia, i tak pogoda bedzie robić po swojemu.

    2. jestem tego samego zdania… dzisiaj 23 st. i większą część dnia było pochmurno…i w najbliższym czasie u mnie na NE nie widać 30tek, być może w weekend się pojawiają…

  23. W sumie, jak napisał wcześniej @kmroz, ważna jest nie tylko skala ociepleń, lecz także ich trwałość – zwłaszcza tych z Tmax od ok. 30°C wzwyż. Poza tym, jak słusznie podkreśla @alewis, bardzo istotna jest też wilgotność jaka temu towarzyszy.

    Ja po części rozumiem @dorka, choć nieco na wyrost “panikuje”. Ale i rozumiem też tych, którzy z prawdziwie letniej aury potrafią się cieszyć (przynajmniej przy poziomie temp. jak do tej pory). Kwestia predyspozycji, warunków bytowych, trybu życia, preferencji, itd.

    A obecnie… Kolejne umiarkowanie letnie dni stają się faktem – choć w wielu miejscach opadów mamy nadal deficyt. Natomiast w najbliższym czasie będzie wyjaśniała się kwestia skali i trwałości ocieplenia od połowy czerwca – w tym, czy będzie wyraźniejsze od ostatnich, czy też (jeszcze) nie…?

    1. A jest ktoś Lucas kogo ty nie rozumiesz czy zawsze będziesz pisal swoje komentarze na zasadzie Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek, co by jak największa liczba czytelników mogła Cię tu uznać za krynicę mądrości? Z takim oportunistycznym podejściem do wszystkiego, powinieneś studia prawnicze skończyć – na pewno byś zrobił karierę w zawodzie. Zresztą może i skończyłeś, nie zdziwiłbym się.

      1. Po prostu jestem (a w każdym razie staram się być) tolerancyjny. Choć to nie znaczy jeszcze, że wszystkich w takim samym stopniu rozumiem…

        1. Nie rozumiem np. osób lubiących przesadnie/bezwzględnie jakieś skrajności/ekstrema pogodowe (fanatyków) – zwłaszcza latem i zimą, czy patrzących zbyt krótkowzrocznie (egoistycznie) na AGW.

  24. U mnie dzisiaj kolejny parny dzień, średnia dobowa nie różni się zbytnio od ostatnich dni i wynosi ok. 21*C, wyrabia ją głównie ciepła noc z temperaturą powyżej 15*C. Obecnie temperatura dobija do 25 stopni, zachmurzenie duże przez prawie cały czas, parno i duszno. Aura chyba najmniej przyjemna latem (no może obok jakichś bardzo głębokich ochłodzeń poniżej 15*C w dzień, które teraz rzadko występują)

    W prognozie UM jutro jeszcze około 22*C w dzień ale w środę dużo chłodniej, Tmax w granicach 17-18*C. Anomalie od średniej dobowej nie będą duże (jeśli w ogóle będą ujemne!!!) bo w nocy ma być ciepło, rzędu 15*C. Noc z poniedziałku na wtorek to ma wręcz ocierać się o próg nocy tropikalnej. Cały czas będzie parno z Td powyżej 15*C z chwilowymi wzrostami nawet do 20*C, dopiero w środę trochę mniej.

    Ktoś tu wspominał o polaryzacji podobnej do 2010 czy 2014 roku, wtedy rzeczywiście na południu kraju pogoda nie była tak dobra jak na północy, bo właśnie było parno, burzowo i nieprzyjemnie, zaś na północy bezchmurne niebo i upały. W tych latach jednak nawet na południu było bardzo ciepło, lipce 2010 i 2014 w Katowicach to wciąż wyjątkowo ciepłe lipce ustępujące jedynie tym z 1994 i 2006. Natomiast w roku 2017 i po części 2016 polaryzacja północ-południe z korzyścią dla południa wyglądała tak, że u mnie było ciepło i w miarę pogodnie, zaś na północy mieli niemalże “jesienne” lato.

    “Jesienne” lato na południu Polski może już w ogóle nie być możliwe. W ostatnich kilkunastu latach nie było nawet takiego pojedynczego miesiąca. Czerwiec 2009, lipiec 2011 i sierpień 2006 to najgorsze co było, a i tak daleko im do naprawdę najgorszych miesięcy z lat 70 i 80.

    1. Niezgodzę się, bo w porównanie z sezonami z lat 70-80 to również na północy, nie mówię o centrum (jak u mnie) sezony wyjątkowo ciepłe na południu (np. całe lato 2017) nie były termicznie takie złe. Natomiast faktem jest większe odchylenie sezonów letnich na południu i północy.

    2. W Warszawie trochę “postraszyło” opadem, wyjrzało Słońce, a temperatura wzrosła już powyżej 26°C (o godz. 15.). Czyli docelowo może być ok. 27°C lub 28°C. Ale za to jest duszno – o wiele bardziej niż w weekend.
      I to jest właśnie to o czym czasami polemizuję z @kmroz, że może zrobić się trochę chłodniej (nie-upalnie), ze zmiennym zachmurzeniem, ewentualnymi przelotnymi opadami, ale odczuwalnie wcale nie musi być dużo lepiej (a wręcz często jest gorzej, zwłaszcza nocą). Taka właśnie aura znamienna jest dla masy PPms lub PPmc (odnosząc się do obowiązującej nomenklatury IMGW).

      Jak już kiedyś pisałem nieszczególnie przepadam za takim “urozmaiceniem” – choć dla przyrody jest ono dobre. Przy aurze wilgotnej wolę opcje jeszcze chłodniejsze (mniej parne), a gdy się robi gorąco/upalnie jak jest bardziej sucho [oczywiście mając świadomość tego, że preferencjami pogody i tak nie zmienię…].

      1. Ja dzisiejszy dzień oceniam pozytywnie, pomimo parności, o której pisze Lucas- było o niebo lepiej niż wczoraj! Zauważyłam, że dla mnie najważniejsza jest temp. bezwględna, gdzieś tak od ok.28-29st, przy pełnym słoncu zaczyna się dla mnie “piekiełko”. Jest mi za gorąco, słońce parzy, nawet w cieniu jest co najmniej niekomfortowo, a o cień w mieście trudno…….wyższe temp, zwłaszcza przy pełnym słońcu sprawiają, ze zwyczajnie odechciewa mi się żyć, skupiam się na tym,zeby przetrwać.

        Dlatego nie jestem w stanie pojąć tego jak funkcjonuje organizm ludzi, którzy twierdzą, że chcą latem temp zaczynających się od 28st.
        Przecież nawet 25st, w słoneczny dzień,oznacza ciepło, bardzo ciepło, w którym jednak można normalnie funkcjonować, a nie paraliżujący gorąc.
        Na, ale to zdaje się jak rozmawianie ze ślepym o kolorach.

        Poza upałem akceptuję każdą, absolutnie każdą pogodę.

        1. W weekend dla mnie było jednoznacznie bardzo ciepło i zarazem sucho. Natomiast dzisiaj odczuwalnie było różnie – tam gdzie trochę popadało (niewiele, ale jednak) to zanim wyszło Słońce było dość orzeźwiająco (przyjemnie), zwłaszcza bliżej terenów parkowo-leśnych. Natomiast na obszarach betonowo-asfaltowych jak wyszło Słońce ja czułem większą duchotę. Dużo więc zależało od miejsca i okoliczności.

  25. Ciekawe czy w tym roku mamy szansę pobić rekord w występowaniu dni gorących z tmax powyżej 25°C (nie wiem czyl liczyc też upały z tmax powyżej 30°C?)
    Od I dekady kwietnia aż do teraz mamy sporo dni gorących a przecież przed nami jeszcze II połowa czerwca cały lipiec i sierpień i wrzesień też przynosi bardzo często dni gorące.

    1. Na gorące szansa jest, na upalne – to zależy przede wszystkim od lipca i sierpnia. Rok 2015 dość wysoko zawiesił poprzeczkę, bo na południu Polski liczba ta przekraczała 30. Opole miało 37 dni upalnych na przykład, to około 3x więcej niż wynosi średnia nawet według najnowszych norm.

      Dla Katowic widzę dużą szansę na rekord jeśli chodzi o liczbę dni powyżej Tmax 20*C. Kwiecień i maj ustanowiły nowe rekordy – 20 dni w kwietniu i 26 dni w maju. To już wystarczy, by wyraźnie pobić rekord całoroczny nawet jeśli przyjmiemy każdy następny miesiąc (VI, VII, VIII, IX oraz X) przynoszący normalną liczbę takich dni. Normalne wartości Tmax >20*C dla Katowic wynoszą około:

      -4 dni w kwietniu
      -13-14 dni w maju
      -20 dni w czerwcu
      -26 dni w lipcu oraz w sierpniu
      -12-13 dni we wrześniu
      -3-4 dni w październiku

      Kwiecień przyniósł ten parametr na poziomie typowego czerwca, zaś maj – typowej pełni lata (lip-sie). Czerwiec też zapowiada się ponad normę, na razie nie było nawet jednego dnia poniżej 20*C, pierwszy może być w tą środę.

      Rekord uznaję więc za niemal pewny, bo w ostatnich latach bardzo rzadko zdarzają się miesiące wiosenno-letnio-wczesnojesienne które przynoszą ten parametr jakoś wyraźnie poniżej normy. Do takich należą np. lipiec 2011, sierpień 2014, wrześnie 2010, 2013 i 2017. Dużo częściej ten parametr jest powyżej normy, momentami osiągając wartość 31 dni.

      Dla dni gorących suma kwiecień+maj wynosi 13, też jest to wysoka wartość, wyższe były tylko w 2000 (15 dni) oraz w 2012 (14 dni)

  26. Egg najnnowsze odslony GFS znowu wakazuja na najwiekszy deszcz nie tam gdzie go najbardziej potrzeba. More to byc ciekawy tenant Jakie SA wyniki eksperymentow z wywolywaniem deszcz pamietam ze w kaliforni cos probowali

  27. No i ICM już spłyca ochłodzenie w środę, jeszcze rano pokazywał Tmaxa około 17*C a dziś już podaje 20*C. GFS daje aż 25*C, ECMWF 21*C. Od czwartku znowu gorąco, im bliżej końca tygodnia tym coraz goręcej. W niedzielę aż 32 stopnie w dzień i 20 stopni w nocy. Masakra, takie temperatury są zazwyczaj notowane jako ABS za całe lato, a lato jeszcze nawet się na dobre nie rozkręciło, wszak maksimum temperaturowe wystąpi dopiero za ok. 6 tygodni.

    1. Faktycznie UM za ponownym wzrostem Tmax do 25/26°C (czyli w praktyce może być 26/28°C) także dla Warszawy już w czwartek 14.06. Czyli na kolejne gorące dni, po umiarkowanym ochłodzeniu, długo czekać nie będziemy…

    1. tylko ta niedziela… ale cóż i tak dla mnie dzień z pewnych przyczyn do przesiedzenia w czterech ścianach, więc osobiście płakać nie będę. Szkoda mi tylko tych, którzy planowali w tym dniu iść na spacer, już druga niedziela z rzędu dla nich zmarnowana…

        1. cóż podpowiem tylko, że wycieczka na 20 minutowy spacer z psem w zeszłą niedziele nie była dla mnie zbyt przyjemna – a że byłem na polu a nie w lesie, to naprawde się bałem o swoje i pieska zdrowie (była w bardzo kiepskim stanie gdy dochodziliśmy z powrotem do domu, a to młodziutki i zdrowy pies)… i tak naprawdę niedziela 10.06 to jedyny nieznośny dzień w czerwcu, do tego może troche 4.06 i 1.06. To jednak były naprawde ekstremalnie ciepłe dni, bo w czerwcu generalnie bardzo rzadko zdarzają się “nieznośne” dla mnie dni.
          A i dopowiem, jestem młodym, zdrowym człowiekiem, jedyne co ze z lekką nadwagą, ale bez przesady BMI na granicy normy. Więc naprawdę współczuje tym starszym ludziom a także z chorobami serca itp.
          W takie dni przebywać na dworze oczywiście można bez problemu, ale w cieniu (np spacer do lasu)

          1. No cóż, w niedzielę faktycznie w miejscach nasłonecznionych było już ciut za gorąco jak na rower. Przejechałem 80 km (mam niestety aż 40 km do najbliższego jeziora). Miałem nakrycie głowy, wziąłem ze sobą 2l wody, a mimo to okazało się za mało i ostatnie kilometry jechałem już na rezerwie. Na plaży dzikie tłumy jak w wakacje, bo to iście wakacyjna pogoda i nie ma się co dziwić. Dziwi tylko czemu tych wakacji jeszcze nie ma. Dobrze chociaż, że wilgotność powietrza była niska i nie było zagrożenia burzami, choć wieczorem zaczęło się już robić parno. Było czuć, że to prawdziwe lato, a nie popłuczyny, choć przy temperaturze o kilka stopni niższej i przy słońcu od czasu do czasu chociaż chowającym się za chmurki na pewno byłoby bardziej komfortowo.

        2. Nie. 31-32 st w cieniu, jakie były wczoraj w w-wie, to był koszmarek. Wyszłam na rower- gorąco, usiadłam w parku – pot się leje. Dziękuję bardzo za takie “odpoczynek”!!!

          1. Ja może nie jestem bardzo młoda, ale jestem aktywną, systematycznie uprawiającą sport osobą. I sorry, ale upał znoszę bardzo źle. A jak widziałam wczorak facetó BIEGAJĄCYCH w tym upale- to naprawdę zastanawiałam się, czy im życie niemiłe. Jeśli młody facet, to może jakoś jeszcze (aczkolwiek bez sensu i ze szkodą dla zdrowia), ale jak 40+ to prosi się o baardzo poważne problemy.

          2. Ależ Ty masz dobrze, bo możesz już w godzinę na rowerze łatwo uciec z tej zabetonowanej Warszawy. Masz przecież nieopodal Puszczę Kampinoską, Jeziorko Czerniakowskie, Mazowiecki Park Krajobrazowy, a nawet w samej Warszawie jest się gdzie schować przed upałem (Las Kabacki, Łazienki, Park Skaryszewski). No i oczywiście plaża nad Wisłą:-) A co ja mam powiedzieć jak w promieniu 30 km żadnych większych lasów, górek i jezior? Krajobraz nudny jak flaki z olejem.

          3. Po prostu źle znosisz upał i tyle, nie każdy tak ma. Mi on nie wadzi dopóki nie idzie w parze z jakąś wysoką wilgotnością powietrza (a tak się niestety często w Polsce dzieje, ostatnio coraz częściej)

            Nawet 35*C jest lepsze do uprawiania sportu niż -10 w zimie. To drugie to się nadaje tylko do spaceru, bo cokolwiek bardziej wymagającego szczególnie zdrowe nie będzie. Zwłaszcza z takim poziomem smogu jaki notuje się w czasie mrozów w Polsce.

      1. Bez przesady, masa Polaków jeździ na last minity do krajów gdzie panują jeszcze wyższe temperatury (koleżanka w maju była na Rodos i tam już teraz było ok. 35 stopni, a co dopiero latem) i jakoś im ten upał nie przeszkadza. Jak byłem w Tunezji to też mi nie przeszkadzał dopóki nie pojechaliśmy w głąb kraju na pustynię, gdzie było ponad 40 w cieniu + słońce świecące pod kątem prawie 90 stopni w południe (wycieczka na koniec czerwca). To już było za gorąco dla mnie do robienia czegokolwiek innego niż siedzenie w basenie hotelowym.

        Ja sam wolę w upał być na dworze niż w tej nagrzanej klicie w bloku. Jeździłem na rowerze 1 sierpnia 2017 jak było prawie 35 stopni w dzień, pamiętam że tego dnia odczucia termiczne wieczorem bardzo mocno zależały gdzie akurat jechałem – na wzniesieniach i blisko betonów nieznośnie gorąco, blisko lasów to wręcz chłodno. I można było jeździć do północy bez obaw o zmarznięcie, bo tego dnia o północy ciągle było 27 stopni.

        A dla starszych i chorych ludzi jakiekolwiek ekstrema będą niekorzystne, czy to zimą czy też latem. Trudno, taki mamy klimat jak to mówią. Pogoda w Polsce i tak jest dość łaskawa, bo nie doświadczamy jakichś bardzo niszczących i śmiertelnych zjawisk często, najgorsze są powodzie które się zdarzają co kilka (naście?) lat. Żadna fala mrozów czy upałów nawet się nie zbliża pod względem strat do skutków zanieczyszczenia powietrza, które mamy najgorsze w Europie. Zimą smog, latem palone śmieci. W tym roku już było około 80 pożarów wysypisk i składowisk odpadów. Codziennie jakieś śmieci się jarają, wielu mówi nawet że jest to celowe działanie osób które te składowiska prowadzą.

        1. 1. Jak się jest na urlopie, zwykle nad morzem to się inaczej to odczuwa
          2. Tam są po prostu inne warunki (wilgtonosc powietrza itp.)

          głównym plusem takiego północnego Egiptu czy klimatów podzwrotnikowych jest brak zimna, które nas dotyka przez 6-7 miesięcy w roku. Ale… latem jest tam gorzej niż w PL i to dużo.

    2. Ja bym powiedział, że Tmax przeważnie ok. 24/27°C, a Tmin przeważnie 16/18°C (Tavg 20/22°C).
      Ale powtórzmy: mówimy o średniej z realizacji, a przy ociepleniach zazwyczaj jest cieplej.

        1. Wystarczy, że będzie okresowo pojawiało się Słońce, a średnie Tmax z pewnością BĘDĄ WYŻSZE od tych wynikających z wykresów.
          Podstawą jest nie tylko układanka baryczna sprzyjająca rzadszej adwekcji z kierunków “ciepłych”, co przede wszystkim większe zachmurzenie (zwłaszcza za dnia) i więcej opadów – a te, jak wynika z wiązek, nadal nie mają być jakieś szczególnie duże.

  28. No i cudownie wygląda wiązka operacyjna ECMWF z 12Z, jeden jedyny dzień powyżej 25 stopni (w Warszawie) przez najbliższe 10 dni to niedziela 17.06 (29-30 stopni!), no może jeszcze jakieś widać rzędu 25 stopni jak 16.06 czy nawet jutro (12.06). Co ciekawe, jeśli chodzi o temperatury maksymalne, pokrywa się ze średnimi wiązkami modelu ECMWF z 0Z (średnie wiązki z 12Z dostaniemy po północy), tylko minimalne na średnich wiązkach dużo wyższe.
    Przewaga dni 22-25 stopni to jest to co ja (i myślę że 90% Polaków) lubi najbardziej. Żeby do tego trochę popadało, to byłoby super.
    Od razu mówię, że pozwoliłem sobie na ten komentarz z powodu tego, iż aktualizacja 12Z pokrywa się w miarę ze ŚREDNIMI wiązkami z 0Z (no, może ciut chłodniejsza, nocami przede wszystkim). Fusami nie ma się co podniecać, ale zgodnie z zaleceniem Pani Admin i Lucasa patrze od paru dni również na ensemble i co tu dużo mówić – akutalizacja z 12Z poszła jeśli chodzi o t max niemal idealnie po średnich wiązkach.

    jeszcze dodam – tak, jestem świadomy, iż tego typu temperatury i tak są powyżej normy dla czerwca (a szczególnie okresu w który wkraczamy, gdzie normy to zaledwie 15 stopni avg). I to tylko dowodzi, że czerwiec to miesiąc, które może być bardzo ciepły, będąc jednocześnie jeszcze przyjemnym miesiącem. W lipcu i sierpniu już trudno o to, anomalia powyżej +2K (w skali powiedzmy 10 dniowej) jednoznacznie zaczyna mi się źle kojarzyć.

    Oczywiście “przyjemność” jedno, a AGW drugie. Dlatego, jak chyba każdy dobrze wie, mam szczerze nadzieje, iż nadejdzie jakiś miesiąc chłodniejszy od norm (nawet tych 1961-1990 bo czemu właściwie nie :D). A ponieważ od września takie anomalie zbyt dobrze przyjmowane nie będą, to najlepszy do tej roli byłby lipiec albo sierpień (dla mnie przynajmniej).
    Ale… w kwesti AGW to bardziej mi zależy nawet nie tyle na ujemnych anomaliach w Polsce, co raczej na przystopowaniu topienia się Arktyki, o czym ostatnio był tutaj artykuł… Niestety, na to chyba nie ma co liczyć…

    1. Lipiec poniżej średniej za ten archaiczny okres? I to jeszcze po tak długim okresie z dominacją ciepłej pogody? Mnie te ciepłe anomalie już tak przyzwyczaiły, że nie wyobrażam sobie teraz powrotu do tych polskich norm, a co dopiero poniżej. A kiedyś to nieuniknione niestety i będzie wielki ból.

      1. @Marcin
        pisałem to przede wszystkimz punktu widzenia nie własnych “widzimisie” tylko z zachowania względnej równowagi klimatu. Jak mam wybierać to wole chłodny miesiąc latem, aniżeli inną porą roku.
        Jak miałbym się nie przejmować AGW to bym preferował norme w miesiącach letni 1981-2010 a od wrzesnia do kwietnia/maja anomalie dodatnie (a szczególnie październik-listopad oraz luty-marzec -> w tych czterech miesiącach też ważna jest wysoka anomalia usłonecznienia na plus dla mnie)

        1. @kmroz, myślę dokładnie tak samo jak Ty,
          jeśli piszę, że wolę chłodne lato, to tylko dlatego, że obawiam się jakiś ekstremów ciepła, mam wrażenie, że my już nie mamy “do wyboru” normalnego lata, w którym jest zwyczajnie ciepło…….

          1. @dorka oczywiście że mamy, ostatnie sezony letnie (poza może sierpien 2015, lipcem 2014 i dwutygodniowym okresem w 2013 roku) właśnie takie były.
            To właśnie o “chłodne” lato jest bardzo trudno. Ale sądze, że kiedyś nadejdzie.

    2. Może “wreszcie” te umiarkowanie letnie (nie od razu zimne!) opcje pogodowe częściej będą się sprawdzały…??? Choć wolę jeszcze “wstrzymać oddech”, bo tego typu nadziei od połowy kwietnia mieliśmy dość sporo (od 17.04, od 24.04, od 04.05, od 14.05, od 25.05, od 05.06), a zawsze kończyło się na umiarkowanym i/lub krótkim ochłodzeniu, po czym nadchodziło ocieplenie wyraźniejsze (czasami dużo wyraźniejsze), niż wynikało to ze średnich realizacji…

      PS.
      Dla mnie wystarczyłoby lato z Tavg w miesiącach JJA rzędu 18/21°C (dla Warszawy), czyli można rzez ‘norma’ z ostatnich kilkunastu lat. Zbyt ekstremalne lato to równie duże problemów co zbyt “ostra” zima (oczywiście innego typu).

      1. Ehh, dla mnie też by wystarczyło, niestety ale 100razy wolę lato 2016 od obecnego, bo wtedy wogóle nie bałam się, że będą fale upałów.

        A duże mrozy- to prawda, że przynosza dużo szkód, ale tak naprawdę, to u nas już się nie zdarzają.

          1. @kmroz,
            ale ja tak tego nie pamiętam ;-) może dlatego, że wiosna była długo deszczowa i dość chłodna.

          2. wiosna 2016 nie była chłodna, a tym bardziej nie deszczowa, chyba mówisz o 2017 roku
            nie sądziłem, że będę musiał cie kiedykolwiek przekonywać, że było kiedyś ciepło :o

          3. nie dopisałem – chyba mówisz o 2017 roku, ale wtedy już od połowy maja było i tak bardzo ciepło.

          4. w Katowicach zaskoczenie, upałów było bardzo mało (4 dni przez cały rok) i skończyły się już 11 lipca. Co jest dość ciekawe, bo lato 2016 nie było zimne. A już całkowity ewenement był w 2008 roku który upału nie przyniósł wcale, mimo że wszystkie miesiące letnie były ciepłe. W ostatniej dekadzie sierpnia “straszyło” upałami i to nawet takimi około 35*C, ale prognozy były grubo przeszacowane, temperatura nie osiągała nawet 28*C.

            A co do wiosny 2016, to marzec był paskudny (za oknem to bardziej późna jesień była niż wiosna, temperatury <10*C prawie cały czas i do tego bardzo dużo chmur), ale kwiecień i maj ciepłe i raczej pogodne. Początek kwietnia przyniósł wyższego maxa niż 2017, prawie 26 stopni.

        1. Duże mrozy zdarzają się, tylko że są (przeważnie) już słabsze i krótsze – jak ostatnio na przełomie lutego i marca. A na pewno będą jeszcze zimy bardziej zimowe niż ta 2017/18…

        2. @Dorka
          Lato 2016 jeszcze się dobrze nie zaczęło a ty już je oceniasz? Czy bierzesz za lato miesiące wiosenne czyli kwiecień i maj?

      2. Tavg rzędu 20 stopni dla lata jest w sam raz. Ale tyle co ma krajowa norma czerwca za okres 1981-2010, tj. bodaj 15,93 stopnia to stanowczo za mało, więc “nie ma co płakać”, że anomalia względem tej normy wynosi obecnie +3,5K.

        1. Tylko, że latem problemem są nie te nieco dodatnie uśrednione anomalie, tylko te wyraźnie dodatnie, zbliżające się do +10K (a w skrajnym przypadku mogące tą granicę przekroczyć).
          Wyraźnie ujemne to też nic przyjemnego – tyle tylko, że zwłaszcza w okresie letnim są już sprawą dość marginalną. Często większe ochłodzenia o tej porze roku oznaczają np. ‘normę’ 1961-1990 z pojedynczymi dniami z anomalią bliżej -5K. Dla odmiany fale upału z anomaliami przeważnie +5/+10K zdarzają się obecnie częściej, a nawet dużo częściej. Można rzec, że w porównaniu z sytuacją sprzed 30+ lat proporcje się odwróciły – wespół ze zdecydowanie wyraźniejszym usłonecznieniem i opadami typu konwekcyjnego (zamiast wielkoskalowego).

          1. Ja bym powiedział, że naprawdę problematyczne w naszym klimacie mogą być dopiero dni z Tavg powyżej 25 stopni, a takich ze świecą szukać.

          2. w Warszawie (nie na żadnych betonach, tylko na wiejskim Okęcie) w niedziele było +24.6 więc niewiele brakło

          3. Polska nie ma jednak klimatu pustynnego i wcześniej, czy później dociera do nas wilgoć, która sprawi, że parność, czy konwekcja może być dokuczliwa już przy Tavg np. 22°C. I z drugiej strony, jeżeli jest zbyt sucho, to przy dużym usłonecznieniu krajobrazy szybko stepowieją, a budownictwo się nagrzewa – niekoniecznie dopiero podczas dni upalnych (często już gorących, a nawet i nieco chłodniejszych, ale bardzo słonecznych).

            Na takich “Kanarach” nie mają przeważnie jakiś nadzwyczaj dokuczliwych temperatur (jak np. w Indiach), a przecież trudno sobie wyobrazić, aby nasza przyroda i gospodarka funkcjonowała na podobnych zasadach co tamta…

            Reasumując, nie można patrzeć na aspekt samej temperatury bez aspektu nasłonecznienia, usłonecznienia, wilgotności i opadów (w tym ich postaci).

  29. Cieszę się, że niektórzy zaczęli bardziej zwracać uwagę na różne realizacje i wynikające z nich średnie (a nie tylko pojedyncze odsłony). Zwrócę jednak uwagę na pewien istotny czynnik, a mianowicie usłonecznienie i opady. Jeżeli to pierwsze nie będzie wyraźnie słabsze, a te drugie wyraźnie częstsze – to zwłaszcza Tmax’y na pewno będą wyższe (średnio 1-3 st.), niż wynikałoby to z tych wykresów…

    1. Może i faktycznie te wykresy niedoszacowują trochę skali ociepleń, a w dużych miastach swoje dokłada jeszcze zabetonowanie. Trzeba jednak przyznać, że mimo imponującej anomalii dodatniej cały czas udaje się nam uniknąć ekstremalnych/rekordowych/morderczych/zabójczych upałów. Te są jak na razie w wersji bardzo limitowanej i umiarkowane, przekroczenia 30-tki bardzo nieznaczne i w dodatku przeważnie przy niskiej wilgotności, więc łatwe do przeżycia, a z prognoz nie wynika aby miało być cieplej. Właściwie to bym się nawet nie domyślił, że jest aż ponad +3,5K anomalii za pierwsze 10 dni czerwca. Może ciepłe noce podkręcają ten wynik?

      1. ja też w ostatnich czerwcach często miałem problem z uświadomieniem sobie jak wysoka jest anomalia. Ten miesiąć w okresie 1981-2010 różni się od lipca jednak o jakieś 3 stopnie ;)

      2. To dość nietypowe ochłodzenie w połowie miesiąca, tzn. spadek Tavg do raptem 14,5°C robi swoje… Na próżno drugiego tak sporego “dziwoląga” w rozkładzie statystycznej Tavg w skali roku szukać. Myślę, że to sprawa przejściowa i ta dekada już ten “dołek” spłyci, a kolejne jeszcze bardziej (nawet względem I i III dekady miesiąca + przy ogólnie wyższym poziomie Tavg).

        I jak się wydaje na podobnego “dziwoląga” wyrastają teraz także ocieplenia w czasie Bożego Narodzenia (względem tego co przed nimi i po nich) i w skali kolejnych kilkunastu lat również to okaże się efektem przejściowym.

        1. takie dziwolągi się zdarzają, ale zauważamy (przeciętni ludzie) tylko te w szczególnych datach
          lata 2003-2015 -> szczególne ciepłe końcówki kwietnia
          lata 2009-? -> szczególnie ciepłe święta BN

        2. z tymi ciepłymi świętami to dziwna sprawa jest, bo widać to tylko na jakichś bardzo krótkich okresach czasu typu 10 lat. Sam grudzień ma bardzo powolny trend ociepleniowy, o ile się w ogóle ociepla. U mnie najcieplejsze były grudnie w wieloleciu 1971-2000. Okresy 1981-2010 a nawet 1991-2017 były chłodniejsze. Mimo, że zimnego grudnia ostatnio ze świecą szukać, był w 2012 a od tamtego czasu same ciepłe, w tym jeden z rekordem.

          Skoro miesiąc nie wykazuje trendu ocieplenia, a jednocześnie w Święta się ociepla, to gdzieś indziej musi się ochładzać. Na przykład w okolicy Sylwestra, gdzie bardzo trudno o noworoczną noc z dodatnią temperaturą. Często panują mrozy i to czasami siarczyste. Nawet w rekordowo ciepłym grudniu 2015 noworoczną noc witało się przy temperaturach rzędu -10 stopni.

          1. Arctic, nie podważam Twojego autorytetu, ale moim zdaniem o przypadku można mówić, gdyby to się stało 4-5 razy, a nie 9 pod rząd, w tym w podobno ekstremalnie chłodnym grudniu 2010 i bardzo chłodnym w 2012. Niektórzy nadal wierzą w “zimnych ogrodników”, tymczasem ten trend termiczny jest ostatnio zdecydowanie bardziej wyraźny.

          2. @PiotrNS

            Ale ja to nawet sprawdzałem budując model statystyczny. Kiedyś to opisałem. Prawdopodobieństw przypadkowego zajścia tylu zimnych zdarzeń obejmujących trzy dni Bożego narodzenia, była znacznie powyzej tych 5%, które uważa się zwykle za istotność statystyczną. Nie chce mi się tego szukać bo mam kupę roboty, ale jest to gdzieś na blogu.

  30. Z innej beczki. Ktoś rozumie co to leci przez Polskę? Mam na myśli ten układ mezoskalowy z opadami. Na radarze wygląda nieco jak bow echo ale na zdjęciu satelitarnym widać że kręci się antycyklonalnie (wygląda nieco jak huragan tropikalny w lustrze). Na mapie synoptycznej jest to rzeczywiście zatoka wyżu azorskiego (tak, wyżu, nie niżu!).

    W sumie jeszcze czegoś takiego świadomie nie widziałem.

    Pan Ostrowski (mój ulubiony synoptyk) pisze o tym ciekawie:

    Zgodnie z wczorajszymi prognozami od II połowy nocy weszła na teren Dolnego Śląska fala na froncie, w jej obszarze widać w polu ciśnienia nieznaczny ośrodek niżowy idący na wschód z niewielkim odchyleniem ku północy. Poza pokaźnym obszarem chmur warstwowych obejmujących całe południe kraju aż do centrum nad Dolnym, Opolskim i Górnym Śląskiem występowały i dalej będą występować burze, wędrujące nad Małopolskę, Beskidy zachodnie i Tatry.

    Fala powstaje na froncie, utrzymywał się on w poprzednich dniach na południe od kraju, w miarę ruchu wirowego ośrodka niżowego część ciepłego powietrza napływa nad chłodniejsze masy powietrza, leżące bliżej podłoża. Ruchy wstępujące z tym związane powodują tworzenie się chmur warstwowych, na zdjęciu satelitarnym w paśmie widzialnym widać ich obszar obejmujący część Polski od Wrocławia po Rzeszów i od środkowej Słowacji po Łódź i Warszawę https://pl.sat24.com/pl/pl/visual jeszcze dalej na północ wystają rozwiane cirrusy. Dociekliwy obserwator zauważy, że w obszarze centralnym tego systemu chmurowego widać na tle zachmurzenia warstwowego strukturę „kipiącego kisielu”, to wbijające się w tropopauzę wierzchołki aktywnych Cb wbudowanych w system chmur fali frontowej. Można też korzystać ze zobrazowania KM https://pl.sat24.com/pl/pl/km gdzie kolorem podawana jest wysokość górnej granicy zachmurzenia, w znacznej części przekracza 12 km czyli dochodzi do tropopauzy. Jeszcze lepsze jakościowo zdjęcia satelitarne z satelitów orbitujących NOAA można uzyskać ze strony czeskiej służby meteorologicznej portal.chmi.cz/files/portal/docs…

    Układ przemieszcza się stosunkowo szybko, przed południem wchodzić będzie nad Małopolskę i potem nad Podkarpacie, wieczorem wyjdzie nad zachodnią Ukrainę i Słowację. W obszarze, gdzie przejdzie centrum fali intensywny deszcz połączony z burzami. Meteorogramy między Krakowem, Sandomierzem a Kielcami dają 12 mm opadu średniego na godzinę, maksima przebijają sufit czyli 30 mm/h. Na północ od Lublina czy na południe od Łodzi deszcz będzie już wyraźnie słabszy.

    Mam z tym ten problem, że ta “fala na froncie” kręci się wyżowo (antycyclonalna), przynajmniej jej północna część. W sumie ciekawe.

    1. Z tego co pamiętam podobnie było chyba w połowie kwietnia (16-17.04) kiedy w bruździe obniżonego ciśnienia chmury od niżu znad Italii i Alp “kręciły” jak w wyżu (zgodnie ze wskazówkami zegara). Mówiąc obrazowo wyglądało to tak jakby niże były “połykane” przez wyże – jeden słabnący i odchodzący na E, a drugi nabierający na sile rozwijający się od W.
      Zapewne musi to mieć jakieś fizyczne uzasadnienie – bo wygląda to tak jak stadium zaniku niżu w obecności umacniającego się “świeżego” wyżu.

      1. Tylko, że wyż jest daleko, a ta rzekoma zatoka niżowa jest miejscowym maksimum ciśnienia. Dlatego kręci się antycyklonalnie co widać po układzie chmur.

        W sumie skomplikowany przypadek, nie dający się dobrze sklasyfikować. “Fala na froncie” to równie dobra nazwa jak każda pod warunkiem, że się to dobrze zdefiniuje 😏

        1. Jeśli prędkość przepływu w troposferze rosłaby coraz bardziej na północ, to wtedy ten antycykloniczny ruch wirowy byłby w istocie przekręcaniem linii frontu na bok, może dokłada tu się oddziaływanie z górami. W każdym razie na radarach wygląda to fajnie, jest nawet jakby oko cyklonu. Układy MCS w formie bow echo potrafią czasem tworzyć mini-niże, może to przykład odwrotnej sytuacji, wtedy lokalne zawirowanie powstaje z uwodnionego i pochmurnego kawałka frontu.
          Nawiasem mówiąc pamiętam jak jakoś rok temu dyskutowaliśmy o przypadku “niżu” o bardzo wysokim ciśnieniu, wtedy cykloniczny ruch wirowy wymuszały inne układy dookoła.

          1. @zaciekawiony

            Ale to powoduje problemy interpretacyjne. Po polsku mówimy “niż” i “wyż” czyli kryterium powinno być ciśnienie. Po angielsku, szczególnie w języku naukowym to są “cyclone” oraz “anticyclone”, czyli liczy się kierunek obrotu. W teorii jedno wynika z drugiego i 99,9% czasu tak rzeczywiście jest. A tu nagle, co parę miesięcy zdarza się taki raróg 😁

          2. Pamiętam też dość nietypowy przypadek silnego wiatru i sztormu na Bałtyku spowodowany dość silnym… układem wyżowym (a nie niżowym).nad Skandynawią i Bałtykiem – chyba na początku października 2016 r..

          3. @Lucas wawa

            O tym “sztormie wyżowym” też tu dyskutowaliśmy. Napisałem nawet do autora artykułu, który opisywał podobne zdarzenie “gwałtownej wyżogenezy” z przeszłości, czyli Stephana Colucciego. Odpisał, że jest bardzo prawdopodobne. Zacytuję najważniejszą część jego odpowiedzi:

            The 1991 paper described rapid anticyclogenesis as a 500-mb anticyclone that intensified by at least 50 meters in 24 hours. The wind event that you describe was preceded by a rapidly intensifying 500-mb anticyclone from 0600 UTC October 4 to 0600 UTC October 5. See the attached maps of geopotential height on the 500-mb pressure surface, showing an anticyclone that intensified from about 5820 m to 5880 m over 24 hours near 60N/5E, so it met the criterion for a rapidly intensifying 500-mb anticyclone.

            At the surface, there was a very strong anticyclone, as you noted, around October 6 – 7; see the attached map of sea level pressure at 0000 UTC October 6, showing a 1044-mb anticyclone near 65N/10E. Notice the very strong pressure gradient between this system and a relatively modest (1012 mb) cyclone to the southwest. So, the strong winds over the Baltic Sea were likely due to the strong pressure gradient between the very strong surface anticyclone and a relatively weak cyclone; the surface anticyclone was beneath a strong anticyclone on the 500-mb pressure level that earlier had experienced rapid intensification.

          4. @zaciekawiony

            Czasami takie różnice między kierunkiem obrotu, a ciśnieniem wynikają z tego, że np. w przypadku mezoskalowego “niżyku” między wyżami on może mieć ciśnienie kojarzone zwykle z wyżem ale mieć nieco niższe ciśnienie (to samo dotyczy “wyżyku” wśród niżów). Liczą się lokalne gradienty, a nie absolutne wartości, bo to napędza wiatry.

        2. Jako laik nie wypowiadam się co do fizyki tego dzisiejszego układu mezoskalowego. Ale da pewnie ok 5 do 7 mm opadu do południa w Baranowie Sand., za co wielkie dzięki. Prognozy nadal mam kiepskie opadowo.

    2. Może chodzi o to że to niż przy podłożu wyżej są Proszę zauważyć że chmury niżej wypiętrzone wirują jak wokół typowego niżu a chmury wysokie które je zakrywają spychane są strumieniem sterującym na wyższych wysokościach co daje taki efekt.

  31. Na kolejne gorące/upalne dni chyba długo nie poczekamy…

    Przepraszam zwłaszcza @kmroz, że ponownie “zasieję niepokój”…
    Otóż wczoraj wieczorem ja też byłem skłonny przyznać rację, że umiarkowane ochłodzenia zaczną teraz przeważać nad większymi ociepleniami. Dzisiaj patrząc na prognozy należy poddać to ponownie pod wątpliwość.

    Przykładowo, realizacje GFS wskazują, że te umiarkowane termicznie scenariusze są nadal jednymi z chłodniejszych, a po 15.06 średnie Tmax ponownie wokół poziomu 30°C – np. dla C Mazowsza (ale i nie tylko tu):
    https://meteomodel.pl/gens/plot/index.php?pozycja=2152

    Także wtorkowy ranny ECMWF zdaje się potwierdzać opcję z kolejnymi gorąco-upalnymi dniami – przykładowo w terminie 5-6 dni:
    http://www.wetterzentrale.de/de/topkarten.php?map=1&model=ecm&var=2&run=0&time=144&lid=OP&h=0&mv=0&tr=24#mapref

    Następuje co prawa pewna zmiana, bo teraz z SW (od Azorów) mają rozwijać się głównie wyże, a nie jak do tej pory niże. Te częściej będą stacjonowały w rejonie Islandii oraz (słabsze) w kierunku Azji Mniejszej. Kluczowa jednak zdaje się kwestia europejskiego “bastionu” wyżowego wzdłuż linii Azory – W Rosja. A on może nie być tak łatwy do trwalszego “pokonania” (gdy ustąpi obecny stan przejściowy).
    A przy tym, obserwując rozwój układów wyżowych – teraz częściej z SW na E/NE – nie sposób nie dostrzec, z jaką łatwością będzie ogrzewało się w nich powietrze, w sytuacji braku wyraźniejszego i trwalszego oddziaływania niżów z N i/lub E.

    Czyżby tradycji ostatnich tygodni (po Wielkanocy) i tym razem miała stać się zadość? Tym bardziej, że – wiązki opadowe – z biegiem czasu ponownie za dość/bardzo niskimi sumami…

    1. Dla Lęborka już 5/6 realizacja z rzędu nie pokazuje dni goraco-upalnych za wyjątkiem soboty, kolejna realizacja gfs wycofała upały z Lęborka, więc czy ma być polaryzacja termiczna północ – południe i czego ona ewentualnie wynika?

      1. Problem bierze się stąd, że część modeli nie wyklucza jakieś bruzdy niskiego ciśnienia między kolejnymi ośrodkami wyżowymi – znad europejskiej Rosji oraz rozwijających się znad Azorów i Europy W. Lekka modyfikacja torów/osi niżów/wyżów może wprowadzać różnice.

        Być może są to prognozy jeszcze głównie z wczorajszego popołudnia. Być może będziemy mieli kontrasty nad Polską lub przeplatankę dni umiarkowanie ciepłych z gorącymi/upalnymi. Zobaczymy (?).

        Nie mniej z prognoz wynika, że wyże jakby “nie chciały” dopuścić układów niżowych, aby te na dłużej mogły stacjonować/przechodzić nad Bałtykiem i krajami na NE/E od Polski – a to jest dość istotny warunek, aby mieć dłuższą absencję dni gorących/upalnych.

        1. Pytanie czy jest jakakolwiek nadzieja na porządne deszcze na W i N Polski w przeciągu najbliższych 2 tygodni. Kluczowe pytanie z punktu widzenia rolnictwa. W lipcu deszcze wiele nie pomogą co najwyżej suszę w lasach zlikwidują

      1. Inwestuj w klimę, w przeciwnym przypadku będziesz wciąż narzekać. Nawet jeśli wkrótce weszłyby jakieś b. surowe przepisy dotyczące redukcji emisji CO2 to i tak co najwyżej spowodują one ustabilizowanie się emisji na obecnym poziomie. Dalsze ocieplanie się klimatu jest praktycznie pewne do minimum 2050 roku. Prędzej czy później trafi nam się powtórka latem z cyrkulacji z lata 1992 lub 1994 i wówczas 35-stopniowe upały mogą trwać nawet 10-12 dni.

      2. Mylę, że powinniśmy się nastawić, że obecnie średnimi standardami w sezonie letnim są wartości:
        – Tmax 25/30°C rząd 40-50 dni,
        – Tmax 30/35°C rząd 15-20 dni,
        – Tmax 35/40°C rząd 2-5 dni.
        Przy czym w chłodniejszych sezonach letnich, jak i regionach (poza górami)może być ich średnio z 1,5-2 razy mniej (powyżej 35°C zero dni), za to w cieplejszych sezonach letnich, jak i regionach (poza górami) nawet z 1,5-2 razy więcej (nie można wykluczyć kiedyś “przebicia” 40°C).
        I dodajmy jeszcze, że latem Warszawa i okolice są jednym z najcieplejszych obszarów Polski.

          1. Ostatnimi laty dużo mieliśmy przypadków z Tmax w widełkach 29/30°C (a upalnych najczęściej już powyżej 10), więc o przebijanie progu 30°C będzie coraz łatwiej.

  32. Bardzo dziwne prognozy, u mnie telefon pokazuje na Białystok 24 stopnie dzisiaj i niżej niż 24 w najbliższych dniach nie będzie, a wszystkie TVNy, Polsaty zapowiadają po 20 st…. 20 stopni to już teraz u mnie jest.

  33. Egg szkoda ze ten MCS nie jest Jackie’s 200km na NW. U mnie Jackie’s nurse jedynie na weekend zapowiadaja ale now wierze prognozom tym. Dzien prizes opady sa odwolywane. Modle sie by Jake cyrkulacja zachosnia nie moE ruszyc to by chocolate nastapila blokada prYnoszaca ulewy na W I Need Polski

    1. kolejne aktualizacje zarowno ecmwf oraz gfs nie dopuszczaja ciepla na polnoc polski, jedynie 17-go moze 18-tego >25 st, wiec cos jest na rzeczy z nizami napierajacymi od polnocy, pomiedzy wyzami?, o ktorych pisales..takze perspektywa dluzszej przyjemnej pogody jest, szkoda tylko ze dla ograniczonego obszaru polski..

      1. Jednak zwłaszcza w przypadku GFS nie należy patrzeć tylko na realizację główną, bo ona dość często odbiega wyraźnie od pozostałych i kontrolnej (w tym wypadku ku niższym temperaturom).
        Choć faktycznie im bardziej na E/SE tym większe prawdopodobieństwo dłuższego okresu gorąco-upalnego.

  34. Ale ECMWF otworzył prawdziwe wrota piekieł. Oby to była jednorazowa fantazja bo na sama myśl mam ochotę kupić bilet do Reykjaviku.
    A dzisiejszy dzień mimo pochmurnego poranka znowu… ciepły. Przeciętny letni dzień typowy dla lipca. Ale wieje wiaterek i jest bardzo przyjemnie, oby zgodnie ze średnimi realizacjami modelu ECMWF tak zostało. Chociaż przypadałoby by sie tez kilka zimniejszych nocy ale to w nizu jest niemożliwe :(

    1. Nie wiem czy zauważyłeś, że ta ranna gorąco-upalna prognoza ECMWF jest bliska średniej i kontrolnej z GFS.
      Z tym, że na razie wartości Tmax nieco poniżej/powyżej 30°C bardzo prawdopodobne są w niedzielę 17.06 i (nieco mniej) w poniedziałek 18.06 – a dni w ogóle gorące w sporej części Polski już od 14.06 lub 15.06.
      W terminie od ok. 19.06 dopiero się okaże, czy scenariusz gorąco-upalny nadal przeważy, czy też choć “trochę” się ochłodzi…(?)

      1. Tak zauważyłem – chociaz jednak wyższa. Średnia GFS jest bliska operacyjnej ECMWF a średnia ECMWF bliska operacyjnej GFS. Jednym słowem… nic nie wiadomo. Szczerze o ile bedzie to dwudniowy epizod do nawet 33-35 stopni to okej, gorzej jeśli takie 29-30 bedzie sie ciągnąć…

        1. Ja już sobie nie robię nadziei. 1-2 dni spokoju i powtórka z rozrywki…….z tym,że być może przy coraz wyższych temp. i dłuższych falach upału. I jak tu nie myśleć, że to lato będzie koszmarne?

          1. A moze spójrz na to w ten sposob ze to te gorąca fale trwają po 2-3 dni po czym sie kończą i jest kilka dni spokoju? ;)

          2. W Rzeszowie chyba to ocieplenie nie będzie takie duże? BTW u nas wczoraj i dzisiaj dopiero druga i trzecia prawdziwa burza w tym roku.

  35. Dzisiaj temperatura może nie przekroczyć 20°C zwłaszcza na Śląsku w woj. Świetokrzyskim miejscami w Małopolsce na Lubelszczyźnie Ziemi Łódzkiej gdzie od rana są chmury i opady no chyba że się rozpogodzi.
    Co prawda na północy Polski też jest poniżej 20°C ale to mnie nie dziwi.

    1. W zdecydowanej części Polski będzie jednak 20/25°C – w pogodniejszej popołudniu Warszawie blisko 25°C. Czyli ochłodzenie jest umiarkowane i zarazem oznacza aurę umiarkowanie letnią.
      Jednak dzisiejsza lub jutrzejsza doba (12/13.06) będą najchłodniejszymi podczas tego ochłodzenia – choć przypuszczalnie i tak z nieco dodatnimi anomaliami (przynajmniej względem okresu 1981-2010).

      1. Natomiast anomalie 17 i 18 mogą rzeczywisice byc wysokie biorąc pod uwagę ze wg norm to najzimniejszy okres czerwca

  36. U mnie dzisiaj fajna, umiarkowana pogoda. 23 stopni, słońce, delikatny wiaterek ;-) typowa pogoda dla czerwca :) Gorąc dopiero od soboty ma wrócić, jakieś tam opady też widać na czwartek i piątek w prognozach. Ogółem nie rozumiem niektórych – pisków, wrzasków jakby to miał być rekordowy czerwiec. Jak na razie jest bardzo ciepły, ale nie anomalny. Na pewno dobre jest w tym wszystkim że mamy wyrównaną temp. od 22 do 28-29 stopni w prognozach, a nie skok z 30paru do np. 18stu.

        1. Proponuję policzyć ile dni (z okresu na razie do 11.06) będzie miało Tavg wyższą, a ile niższą od tej z dzisiejszej…:-)

      1. 2.06, 5.06, 7.06, 11.06 i 12.06 – w tych dniach było mniej więcej 20-23 stopnie u mnie do tej pory w tym miesiącu…
        1.06, 3.06, 4.06, 8.06, 9.06, 10.06 – dni gorąco-upalne
        Czyli mniej więcej jest po równo. Bo np. 6.06. było zaledwie 17 stopni.

      1. trawa jak w sierpniu… po długotrwałych falach upałów… ale w większości Polskich miast na wschodzie, centrum i pólnocy tak jest…

        1. tak apropo suszy to u mnie na podlaskiem kończy się sezon na truskawki, a dopiero 12.06…. trwał zaledwie 2 tygodnie, a to wszystko przez suszę…

  37. W Rzeszowie od wczoraj cały czas pochmurno i pada. Jest cudownie, chociaż nadal ciepło – po niemal całym dniu zachmurzonego nieba i opadów jest 22 stopnie. Ale przynajmniej to przeklęte słońce nie daje w okna 16 godzin na dobę.

  38. Dzisiejsza wieczorna prognoza GFS z 12z przypomina mi taką pogodę, jaka panowała w sierpniu 2009 – czyli po przejściu frontu, błyskawiczne polepszenie pogody, potem dwa dni gorące (a nawet jeden upalny), następnie chłodny front, ochłodzenie i pogorszenie pogody na jeden, dwa dni a potem znowu coraz lepsza pogoda i coraz goręcej. Typowa aura dla dodatniego NAO. Zresztą wrzesień 2009 był podobny co sierpień 2009 – jestem ciekaw, czy w tych dwóch miesiącach też było dodatnie NAO co w obecnym miesiącu?

      1. We wrześniu 2009 było pełno ciepłych dni, były nawet gorące dni (u mnie maks. wyniósł 27 stopni 3.09). Ochłodzenie znaczne nastąpiło dopiero pod koniec miesiąca (maks. 13 stopni 30.09). Może pomylił Ci się ten wrzesień z wrześniem 2010?

    1. mi też się bardzo podoba prognoza GFS z 12Z. Troche dni lekko gorących widać, ale to w końcu lato. Szkoda, że tak przyjemne odsłony są przeplatane z tymi bliskimi 30 stopni, a nawet “wrotami piekła” z porannego ECMWF….
      niestety, dopóki są rozbieżności, nie można “odetchnąć z ulgą”

      1. Dopiero pod koniec prognozy widać zbliżające się piekielne upały (W Szwajcarii 37 stopni!) ale to fusy.

        1. jednak coś w tym jest, że zeszły rok był “inny”, bo w zeszłym roku to się prawie, że cieszyłem na nadchodzące w końcówce czerwca piekielne upały (których naturlanie nie było) i potem na te w sierpniu, a teraz na samą myśl o nich mam ochotę uciec na Lofoty

          1. Owszem, bo w zeszłym roku wiosna była deszczowa i dość chłodna, w zw. z tym raczej wogóle nie myślałam o tym, że mogą nas zacząć nękać długie upały.
            A w tym roku od 2 kwietnia non stop jest tylko cieplej, codziennie pełna lampa od świtu do nocy, cały czas bardzo duże dodatnie anomalie. I chociaż ciepłolubni twierdzą, ze przecież mamy “normalne lato- to oczywista nieprawda! Mają bardzo krótką pamięć, nie żyjemy w Hiszpanii i cały czas mamy b. duże dodatnie anomalie temp. W związku z tym, niepokój, moim zdaniem, jest uzasadniony. Oczywiście dla kogoś, kto nie marzy o tym, żeby tu był Egipt.

          2. “Owszem, bo w zeszłym roku wiosna była deszczowa i dość chłodna, w zw. z tym raczej wogóle nie myślałam o tym, że mogą nas zacząć nękać długie upały.”
            akurat o tym próbujemy ci dać do zrozumienia, że to całkowicie błędny sposób myślenia – najlepszy dowód, że w Polsce jak dotąd największe fale letnich upałów mieliśmy po raczej przeciętnych wiosnach.
            Na przykład ten żar w 2015 o którym tak lubisz mówić, nadszedł po trzymiesięcznym okresie w okolicach normy kwiecien-czerwiec (czyli chłodnym, jak na dzisiejsze czasy)
            W 2010 wiosna też przeciętna, maj ponadto bardzo mokry.
            W 2006 wiosna nadeszła późno, ale i gdy nadeszła nie była jakaś szczególnie ciepła, przełom koło 10 czerwca nastąpił wtedy nagle.
            W 1992 i 1994 wiosny chyba też nie były zbyt ciepłe.
            Oczywiście były też sytuacje, że po bardzo ciepłych wiosnach mieliśmy silniejsze fale upałów – np 2012 czy 2002, w 2014 również w wielu regionach było koło 5 bardzo gorących/upalnych tygodni. Ale przeważnie po tych najcieplejszych wiosnach jak np 2000, 2007 czy wiele lat temu 1990 i 1989 nadchodziło lato dość przeciętne. Ciekawe, jak będzie w tym roku :)

          3. I tak zaraz przyjdzie Lucas i stwierdzi, że te powtarzające się od kilku dni prognozy i tak są nic nie warte, bo są jakieś wiązki kontrolne, szumy w eterze tudzież inne mądre terminy, których znajomością można się popisać przed ogółem i to na nie się powinno patrzeć. Swoją droga nie wiem co się z kolegą zrobiło. Zawsze był umiarkowanym komentatorem a od jakiegoś czasu jest czołowym upałowym panikarzem na tym blogu.

          4. @RadomirW
            No właśnie, zawsze Lucas kibicował chłodniejszym prognozom, nawet jeśli we wiązkach ensembles te były poniżej średniej wiązki.

  39. mapa wydaje mi się jedynie pewnym przybliżeniem, dobrym przykładem jest Wrocław, gdzie w połowie miasta okres maj-czerwiec był skrajnie suchy, a w połowie bardzo mokry. Podobnie na mapach IMGW dla sierpnia na północ od Wrocławia nie uwidoczniono potężnych ulew (tylko jedna na posterunku w Obornikach Śl przyniosła 100l/m) Mam nadzieję, że miesięcy nie pomieszałem, bo rok prawie minął;)

  40. A ja wiem, że pogoda niestety nie ma pamięci oraz to, że klimat nam się bardzo zmienił i zmienia.
    Poza tym, albo przede wszystkim, ja nigdy nie życzyłam sobie tego, zeby u nas było tak ciepło jak w Hiszpanii czy Włoszech(w przeciwieństwie do wielu rodaków). Dlatego obecne zmiany przyjmuje co najmniej z niechęcią.

    1. Kup już ten klimatyzator jak Ci za ciepło i przestań wreszcie narzekać, bo nie da się już czytać po raz n-ty tego samego. Przy okazji zrobisz dobrą robotę, bo zużywając prąd na klimę dołożysz swoją cegiełkę do globalnego ocieplenia:-) Będziesz miała swój wkład w AGW.
      Ja prędzej zmarznę nad Bałtykiem niż się doczekam tych wielkich/rekordowych upałów. Pogoda nie ma pamięci i nie czyta statystyk, ale żadna cyrkulacja nie trwa wiecznie. Tylko patrzeć jak się pogoda zepsuje, bo to Polska a nie Kanary.

      1. Wszyscy powinnismy kbicowac opadom na polnocy I zachodzie Polski Bo ta susza to katastrofa dla rolnictwa I przyrody. Wrecz powiem wiecej; jak juz take rozregulowalismy klimat to powinnismy zmusic rzad do zasiewania chmur na polnocy I zachodzie Polski

      2. @dorka – dokładnie. Nie wiem skąd te Twoje narzekanie, ale pogoda do piątku u nas w kraju powinna Cię satysfakcjonować. Bo to typowy polski czerwiec. Słońce, temp. komfortowe (22-25 st.), co jakiś czas może przelotnie popadać (zależy gdzie). Upały weekendowe też już nie są takie jak zapowiadali jeszcze wczoraj. Dopiero gorąco-upalnie może być po weekendzie, ale to jeszcze daleko…
        Moim zdaniem tak też będzie wyglądało w tym roku lato – parę dni upałów, parę dni przyjemnej, komfortowej pogody jak teraz – i tak na zmianę. Przynajmniej wszystko jak na razie na to wskazuje. I chyba takie lato właśnie dla większości powinno się podobać – dla każdego coś dobrego.

          1. u mnie na pustkowiu też już dość chłodno, pierwsza realnie zimna noc od kilku dni.
            Na Okęciu mocno spadło też +15.6 ale u mnie termometr pokazuje koło +12
            fajnie by było jakby każda noc taka była latem, ale cóż, pomarzyć można…

          2. @kmroz
            Do ciepła potrafimy się dość szybko przyzwyczaić. Przykład – dni mojego miasta, które odbyły się w poprzedni weekend. Byłem z grupką znajomych. Mimo, że temperatura przed północą wciąż wynosiła przeszło 23 stopnie to część znajomych urwała się do domu, bo … było już za chłodno. Wystarczyło, że ruszył niezbyt silny wiatr wraz ze zbliżającym się frontem. Noce kiedy już wieczorem jest poniżej 16 stopni, a rano 11-12 niezbyt nadają się na spędzanie wolnych chwil na świeżym powietrzu.

          3. @chochlik
            Ludzkość wynalazła ubrania, ktore to umożliwiają. Za to przy temperaturze przeszło 25 stopni jest o to coraz trudniej i nie ma tutaj żadnej rady- oprócz przebywania w cieniu.

  41. Tak jak pisał kiedyś Artic Haze, szanse na silniejszy upał w tym roku są większe, a to z powodu suszy i dużego nagrzania gruntu. Ale do tego musi być też odpowiednia sytuacja baryczna. Gdy będzie wiało z północy lub zachodu nie ma nawet szans na 25 stopni. Najbliższą dużą falę upałów widać dopiero w końcówce prognozy na koniec czerwca, ale to jednak fus.

    1. Wystarczy tylko kilka dni chmur i opadów i te całe nagrzane grunty, które rzekomo mają pomóc w upałach diabli wezmą.

      1. Czy wobec dość dużych opadów od wczoraj w Rzeszowie i zapowiadanych kolejnych na czwartek maleje ryzyko upału? Skoro czytam tu, że im bardziej jest sucho, tym większa możliwość pojawienia się upału. Bo aż mnie dziwi że za tydzień np. w Toruniu ma być 30 a tu 25. Można na to liczyć?

        1. biorąc pod uwagę sytuacje baryczną jak najbardziej, was przynajmniej do weekendu będą zahaczać płytkie niże i możecie liczyć na niemal codzienne opady.
          Z drugiej strony fusy mówią o największym gorącu na wschodzie a na zachodzie praktycznie 1-2 dni gorące i koniec. Więc nie wiem czy należy traktować to tak bezpośrednio

  42. @RadomirW
    Po prostu GFS ostatnio znacznie częściej prognozował silniejsze ochłodzenia, które okazywały się słabsze. Inaczej z ociepleniami, których skala okazuje się być niedoszacowana. Gdyby było inaczej to w okresie po Wielkanocy mielibyśmy średnią anomalię powiedzmy do +1K (ref. 1981-2010), a nie blisko +4K (średnio za cały ten okres). W poprzednich sezonach dość często było odmiennie. A to jest model, na którym wzoruje się większość innych prognoz różnych serwisach, czy mediach. I dlatego tak tą kwestię artykułuję. Poza tym nie mam innego powodu, aby tak dużo akurat na tą kwestię zwracać uwagę.

    1. Podam kolejny przykład. Ostatnia gorąco-upalna fala skończyła się może i nieco wcześniej (choć 11.06 w niemałej części Polski był jeszcze dniem gorącym). Za to…
      GFS, a niekiedy i ECMWF w swoich prognozach zapowiadały obecnie 2-3 dni z Tmax poniżej 20°C w sporej części Polski, miejscami nawet poniżej 15°C. Także w Warszawie miało przejściowo mocniej padać (wg niektórych prognoz nawet 20-40 mm), przy Tmax rzędu 15/18°C. Patrząc na wszystkie realizacje od razu dało się zauważyć jak przesadne były to sumy opadowe oraz niska temperatura. I taka też okazuje się rzeczywistość, przynajmniej tu na C Mazowszu. Opadów nadal mało, zachmurzenie też mniejsze niż prognozuje większość modeli. A przy tym, w najchłodniejszych dniach Tmax nieco poniżej 25°C (Tmin pewnie nieco poniżej 15°C). A w 2. połowie tygodnia ponowne ocieplenie. Choć, wbrew temu co sugeruje @RadomirW, wcale nigdzie nie “panikuję” jakoby nie wiem jaka miała to być fala upału – na razie pewne są 2-3 dni z Tmax ok. 27/32°C, a potem być może kolejne umiarkowane ochłodzenie i c.d. podobnej przeplatanki.

      1. Póki co to Lucas pisze tu najsensowniej ze wszystkich. Bo po prostu pisze realnie do zaistniałej sytuacji. A nie jak inni lamentują i szukają na siłę ochłodzenia w prognozach.
        Prawda jest taka że nie ma co liczyć na razie na dłuższe i silniejsze ochłodzenie dopóki nie pojawi się ono w całym profilu troposfery. O ile na poziomie 850 hpa wiązki modeli są mocno rozbieżne to te na poziomie 500 hpa są zadziwiająco stabilne i na wysokim poziomie.

        1. Bo te rzekomo spore (dłuższe/silniejsze) ochłodzenia jakie prognozują modele to głównie “zasługa” przejściowo silniejszych opadów i dużego zachmurzenia. Natomiast widać wyraźnie, że jak tylko opady ustaną i zaczyna się wypogadzać dość szybko za dnia potrafi ocieplać się do ok. 23/25°C, a następnie robi się gorąco i docelowo lekko-upalnie.

          Faktycznie silniejsze ochłodzenie mogliśmy mieć ostatnio ok. 05-06.06, ale zatoka niżowa – w całym przekroju troposfery – dość szybko (ponownie) odsunęła się dalej w kierunku Uralu. I póki co, jakieś wyraźniejszej zatoki/doliny (w całym przekroju troposfery) w prognozach na kolejne dni nie widać. A to oznacza zwiększone prawdopodobieństwo – jeżeli nie trwalszej gorąco-upalnej fali – to właśnie takiej przeplatanki dni z temperaturą umiarkowaną oraz gorąco-upalnych. A przy tym także na niezbyt częste opady (nawet jak przejściowo/miejscami są silniejsze).

          Jednak to wszystko wymaga bardziej merytorycznych, niż nacechowanych emocjonalnie ocen (a które to niektórzy mnie posądzają).

          1. @Lucas
            a jutro wszystkie odsłony prognozują około 21-22 stopni w najcieplejszym momencie dnia, sądzisz że to możliwe, czy jednak będzie cieplej?
            Pamiętajmy, że to chłodniejsze powietrze płynie do nas od paru dni, poza tym noc dzisiaj będzie dużo chłodniejsza niż poprzednie. Więc nie wykluczałbym opcji, że się trafi i w Warszawie dzień poniżej normy (znowu w środę)

          2. mysle, ze przede wszystkim to pogoda nie jest zerojedynkowa.
            Stwierdzenie o tzw. przełomie (używanym także przeze mnie) było oczywiście błędem – bo o jakim przełomie tu mówić, pogoda może po prostu być w opcji pośredniej/dynamicznej. Tylko w momencie gdy pojawiają się, jak ja to nazywam, “kontynentalizmy” to mamy długo panujący ten sam typ pogody. Tak naprawdę tej wiosny (lata, jak kto woli) mieliśmy bardzo różne typy pogody. Liczy się bardziej który przeważa, lub jaka jest skala ociepleń/ochłodzeń.
            Jeden przełom jednak z pewnością po ponad 4 tygodniach nastąpił – w kwesti barycznej. Niże których nad UK i Skandynawią nie było teraz zaczynają się tam pojawiać. Tylko, w praktyce nie musi to mieć większego znaczenia. Tak naprawdę liczy się głównie długi i płytki wał wyżowy (obszar o stałym ciśnieniu i dużej połaci pogodnego nieba) – gdy taki mamy, to ciężko by latem nie było bardzo ciepło. Na razie więc cieszy każda deszczowa/pochmurna chwila nad Polską – nawet jeśli nie konkretnie u mnie jest pochmurno, to jednak gdzieś jest, co zmniejszy to nagrzewanie się powietrza.
            Najlepsza opcja to jak ten obszar pochmurnego nieba jest blisko nas, ale jednak nas nie sięga. To zapobiega większym upałom, a jednoczesnie zapewnia przyzwoitą pogody i mimo wszystko w miarę regularne opady (chociaż z tym drugim , to jednak nie zawsze)

        2. @Leksa
          nie wiem czy o mnie mówisz, ale ja niczego nie szukam na siłę, przedstawiam co widzę w odsłonach.
          Właśnie istotnym faktem jest to, że “piekielne temperatury” miałby być 5 dni, a były tylko 3 dni. Później przyszły chmury i się ochłodziło. Teraz do piątku raczej poniżej 25 stopni.

  43. A GFS z 18Z po raz kolejny daje nadzieje na szybki powrót normalności po koszmarnym weekendzie… dla mnie paradoksalnie wolne zacznie się tuż po jego zakończeniu, więc bardzo mnie to cieszy, bo będę mógł skorzystać z wolnego czasu na świeżym powietrzu bez obawy o swoje zdrowie a przede wszystkim mając z tego przyjemność.
    Wrota piekielne w niektórych odsłonach się rozsuwają, ale na razie są bardzo wąsko otwarte i mam nadzieje, że kolejne odsłony je zasuną na dobre. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że latem nie zabraknie okresów około/powyżej 30 stopni, ale szansa na to, że będą się pojawiać na dłużej niż 3-4 dni jest, całe szczęście, niewielka.
    Oby takich dni jak dzisiejszy, no może jedynie z chłodniejszą nocą, było jak najwięcej! Dokładnie to dzisiaj przyjemnie było od około 14:00, wilgotność spadła, punkt rosy poniżej 10 stopni a teraz dzięki niemal czystemu niebu wreszcie normalny, rześki wieczór. Mowa o Warszawie i okolicach.

    1. W terminie już od 17.06 ponad 10-stopniowy rozjazd realizacji GFS (z godz. 18’UTC dnia 12.06):
      https://meteomodel.pl/gens/plot/index.php?pozycja=2152
      Oczywiście ta główna (operacyjna) jest jedną z najchłodniejszych.

      A tu dobrze też widać jak ECMWF przy ochłodzeniu “pojechał” przesadnie z opadami, co też należy poddać pod wątpliwość:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

      Nie upieram się wcale przy jakieś mega-ciepłej opcji. Tylko pokazuję, że w ogólności (średnio) będzie zapewne cieplej, niż wynikałoby to z tych prognoz, które tak szybko bierzesz za “pewnik”.

    2. A jaką masz pewność że w lipiec 2018 nie będzie podobny do tego z 2006 czy nawet 2014 roku? 2-3 tygodnie temperatur 30-37 stopni a w nocy 16-23.

      1. Lipiec 2014 był w Gdańsku kapitalny, bo upałów w dzień prawie nie było, ale noce ciepłe! Dało się normalnie siedzieć na zewnątrz bez bluzy czy kurtki. Co jest ewenementem. No ale reszcie Polski tego oczywiście nie życzę.

        1. Dla mnie nie musi być w wakacje codziennie po 32-33 stopnie, oczywiście fajnie jakby się zdarzyły(a nawet wyższe), najlepszy dla mnie przedział 27-28 bo gorąco jest i fajnie, a najlepsze w wakacje to chyba ciepłe noce moim zdaniem ;-) Takie 17-18 stopni w nocy to coś fajnego!

          1. Takie parametry jakie opisujesz ma (przeciętnie) rumuńskie wybrzeże Morza Czarnego: w dzień jest gorąco, ale bez upałów, a w nocy na tyle ciepło, że nie ma obawy o przeziębienie.

    3. kmroz, a jaką masz pewność że w lipiec 2018 nie będzie podobny do tego z 2006 czy nawet 2014 roku? 2-3 tygodnie temperatur 30-37 stopni a w nocy 16-23.

      1. tam jest “trochę” inny klimat, swoją drogą tam najgoręcej w całym roku jest w kwietniu i maju, ewentualnie w czerwcu (Tmax okazjonalnie ponad 50 stopni), potem jest trochę chłodniej ale za to dużo parniej, można zobaczyć jak wzrasta im wilgotność i średnie wartości Td (które też są znacznie wyższe niż w Polsce)

        U nas takie warunki były by zgubne bo nie jesteśmy do takich w ogóle przygotowani. Za to u nich zgubny byłby nasz polski mróz z zimy, nawet takie -10 przez tydzień, nie mówiąc nawet o jakimś ekstremalnym typu -20 w nocy przez miesiąc. My się przede wszystkim musimy dogrzewać, nadmiar ciepła występuje tylko krótki okres w roku, zaś u nich odwrotnie, nadmiar jest przez większość dni w roku.

        1. Wiadomo, że to inny klimat, inne środowisko, inne przyzwyczajenia, ale to nadal ludzie i, jak to napisał w innym temacie kolega Tadeusz T, obowiązują ich te same zasady fizjologii co nas. Większość ludzi z którymi rozmawiałem, a którzy latem jeździli do b. gorących rejonów – jak płd. Europy, Egipt, Tunezja, M. Martwe czy Dubaj, wspominali, że poza początkowym szokiem potrafili się zaaklimatyzować do lokalnych warunków w 2-3 dni.
          Wiadomo, że tam jest też niższa wilgotność niż u nas (a tym samym inna temp. wilg. term.), ale za to Słońce świeci niemal w zenicie. Warunki, które mogą być realnie niebezpieczne dla naszego zdrowia w naszym klimacie zaczynają się gdzieś od 38-40C, dla osób schorowanych być może z 3-4 stopnie niżej. Poniżej tych wartości jedynie wtedy kiedy mamy nienaturalnie wysoką wilgotność (brak wiatru, temp powyżej 28C, zaraz po krótkiej ulewie w godzinach około południa), ale przypominam sobie jedynie 2 takie sytuacje w moim życiu.

          1. Przystosować się, a funkcjonować normalnie i komfrotowo – to wg mnie 2 różne sprawy. W to, ze ludzie “przystosowują” się do wysokicj temp. w czasie urlopu, w komfortowym hotelu, leżąc nad morzem- nie mam wątpliwości. Jednak, czy te same osoby tak dobrze funcjonowałyby u nas w temp. powyżej 30st.zwłaszcza w dużym mieście, pracując, podróżując komunikacja itp., itp – mam wątpliwości.

          2. @dorka
            W miejscach które wspominałem maksymalne dobowe temperatury latem oscylują zazwyczaj przy wartościach ok. 40C niż 30. W poszukiwaniu częstych “30” wystarczy udać się do Węgier, Rumunii czy Francji – klimatyzacja w tych rejonach to wciąż rzadkość.
            Wiadomo, że Tmax w zakresie 30-34C nieco bardziej męczy niż ok. 25C, ale nazywanie tego “wrotami piekieł” to zdecydowane przeszacowanie.

  44. Termiczna “przeplatanka”, a przy tym nadal częściej ciepło i sucho…(?)

    Wygląda na to, że chłodniejsze dni (okresy) nadal będą przynosiły temperatury blisko ‘normy’. Natomiast cieplejsze dni (okresy) będą przynosiły anomalie przejściowo powyżej +5K. A zmiana sytuacji barycznej na znamienną dla dodatniego NAO raczej taki stan utrwali – choć to, czy częściej będzie około ‘normy’, czy kilka st. powyżej niej będzie zależało głównie od tego, czy częściej będziemy pod wpływem wyżów, czy niżów.

    Największe “szanse” na faktycznie wyraźniejsze ochłodzenia (co najmniej kilka dni z dominacją więcej niż symbolicznie ujemnych anomalii) mamy raczej przy wyżu, a nie niżu z rejonu Islandii.
    Poza tym, w okresie letnim ogólnie niższym temperaturom sprzyjają częstsze opady, a te (wg większości realizacji) nadal mają być niezbyt duże – pomimo okresowych “wyskoków” prognostycznych typu 30-50 mm w niektóre dni jak np. we wczorajszej wieczornej odsłonie ECMWF m.in. dla Warszawy (na 18.06).

    Tak więc zmiany w kierunku sytuacji znamiennej bardziej dla dodatniego NAO następują. Myślę jednak, że de facto aura będzie często oscylowała wokół scenariuszy pośrednich, niż wynika to z polemik między @dorka (przesadne obawy o większą falę upału) @kmroz (sugerowanie się często najchłodniejszymi opcjami).

    PS.
    Nadmienię jeszcze, że o NAO nie wspomniałem w kontekście oceny jego korelacji z Tavg – bo wiem, że latem jest ona neutralna. Choć coraz częściej zarówno dodatnie, jak i ujemne NAO idą w parze z częściej ciepłymi scenariuszami – a czego dobrym przykładem może być chociażby tegoroczny czerwiec.

    1. Nadmienię jeszcze, że sytuacja znamienna dla dodatniego NAO sprzyja sytuacjom z częściej gorszą i chłodniejszą aurą bliżej morza oraz częściej ładną i ciepłą (gorącą/upalną) w kierunku S/E.
      Wczoraj pisał w tej kwestii pewien forumowicz z Pomorza (@juhas?) i dlatego o tym wspominam, że faktycznie teraz coraz częściej taka właśnie polaryzacja może mieć miejsce.

      1. Przyszły tydzień może być podobny do tego obecnego – bo z tego co widzę to już temperatury przystopowały z całym upalnym tygodniem. Moim zdaniem czerwiec skończy się anomalią +2-2,5K

      2. Taka polaryzacja by nam się przydała. Najbardziej sucho jest na północy i zachodzie . Oby tylko mnie sięgneły większe opady. Jednocześnie wówczas i na południu jakieś opady by były (i to więcej niż teraz jest na północy – vide zeszłoroczne lato do 20 sierpnia)

  45. Wczoraj na Katowice spadło prawie 20 mm deszczu, z czego 13 w czasie wczesnorannej burzy a 6 z opadów nie-burzowych. Deszcz na pewno się przydał, bo ostatni większy był w połowie maja, a tak to przez prawie miesiąc nie padało praktycznie w ogóle.

    W prognozie pogody tylko dziś i jutro chłodniej, od piątku gorąco ale też parno i burzowo. Aura jak na koniec lipca 2016, jak w szklarni. Upałów na razie nie widać, pod tym względem pogoda nas jeszcze oszczędza, bo mamy połowę czerwca a przekroczenia 30*C na razie były jedynie miejscowe i nieznaczne. Myślę, ze jeśli silny upał w tym roku się pojawi, to wystąpi w II połowie lipca albo w I połowie sierpnia. I wtedy może dać nam popalić temperaturą 35/40 stopni w dzień i 20/25 w nocy. To się niektórzy zdziwią jak gorąco może być w Polsce.

    1. Na jakiej podstawie prognozujesz ? A jesli masz jakies sprawdzone zrodlo, to prosze podaj swoje przewisywania odnosnie opadow

  46. I znowu niby pochmurno ale poza imitacja mzawki zadnego opady. I pptem znowu suche dnie. Kiddy nastapila zmiana tej chorej sytuacji synoptycznej ?

      1. Z tego co widze to u Ciebie tez susza. Generalniie potrzeba wielkoskalowki w kraju sczegolnie na polnocy zachodzie I w centrum. Nawet jakby spadlo 100 mm w 2 3 dnie to by bylo bardzo dobrze I nie za duzo. Nieatety jedynie solidniejsze desCze aiegaja poludnie kraju gdzie najmniemniejsA susza

  47. Wczoraj wreszcie więcej popadało we Wrocławiu i okolicach, ale w skali kraju nie jest tak różowo. Opady nie dotarły m.in. do Wielkopolski, gdzie byłem w niedzielę i zastałam łąki i pola bardziej przypominające kolorami sierpień niż początek czerwca. Opadów jest tam jak na lekarstwo i są wyłącznie punktowe. Jechałem przez miejscowości, gdzie było rześkie, świeże powietrze po ulewie, jak i po miejscach, gdzie tumany kurzu, pył i suchota dominują.
    Dzisiaj we Wrocławiu bardzo przyjemny dzień – spore zachmurzenie i chłód, który przynosi ulgę po wielu ciepłych, miejscami gorących dniach. I może wreszcie w podwrocławskich lasach niedługo jakieś kureczki albo kozaczki wyskoczą bo koledzy grzybiarze z Małopolski i Podkarpacia ciągle mnie wkurzają i przesyłają zdjęcia pięknych grzybów. ;-)

    1. A u mnie dramat poza niedzielna burza zero mierzalnego opadu. A prognozy dalej wkurzaja. Kiedy karta sie odwroci I na zachodzie poleje porzadnie ?

  48. Co to za chorą sytuację baryczną widzi na początek przyszłego tygodnia GFS? zgodnie z nią we Wrocławiu miałoby być 19 stopni a w Warszawie 26. Przecież zwykle jest odwrotnie i południowy zachód to najcieplejszy rejon Polski. Możliwe w ogóle są takie różnice temperatur trwające do tego po kilka dni?

  49. Dziś było zaledwie 19 stopni, do tego było pochmurno a czasem nawet padał deszcz, a większość ludzi była w krótkim rękawku. Ja też byłem w samym t-shircie, jednak muszę przyznać, że było mi trochę chłodno. Gdyby taka temperatura wystąpiłaby w marcu/kwietniu lub w październiku/listopadzie, to większość osób pomykałaby w kurtkach :)

    1. u mnie dzisiaj 22 stopni, przez większą część pochmurno, taka dziwna pogoda… jutro podobnie i bez deszczu dalej…

  50. Ogólnie patrząc na 16dniówki – nie widzę upalnego czerwca. Ma być typowa czerwcowa pogoda… może skończą się wieczne stękania niektórych użytkowników, że mamy anomalie, bo w czerwcu się pojawił upał :D

    1. ecmwf widzi tak z dupy jeden wyskok upalny 21.06 a tak od poniedziałku cały czas poniżej +23 :)
      ale z drugiej strony raz jedno, raz drugie, więc… no nie wiadomo jeszcze nic. Ja myślę, że będzie chłodniej niż cieplej, ale tylko myślę, nie chcę nic sugerować

  51. Jakoś tak nietypowo dziś, po 2 miesiącach lampy na niebie zrobiło się pochmurno i chłodniej. “Powiało” polskimi normami. Dziwne uczucie. Czyżby to już koniec “kanaryjskiej” pogody w Polsce?

    1. ja tam mam taką pogodę 3 raz w tym miesiącu, nie wiem czy to coś nadzwyczajnego ;) fajna ulga od tego słońca, ale potrzebny jest deszcz…a za każdym razem nie pada

  52. No i jakoś nie widać tych fal morderczych upałów, już niemal do końca czerwca, a to już będzie 1/3 lata z głowy. Właściwie to w ogóle nie widać upałów, a już tym bardziej morderczych/katastrofalnych/rekordowych/zabójczych…
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
    Możliwe, że do końca czerwca temperatura nie przekroczy nawet 30 stopni… Nie martwi mnie to, tylko po co było straszyć morderczym latem?

    1. Zabójczy upał jeśli przychodzi w te części świata to raczej nie w czerwcu.
      Zresztą zobacz sobie jaki był czerwiec 2015. W drugiej połowie fatalny, od 14 do 30 czerwca była przerwa od temperatur powyżej 25 stopni. W tych dniach notowano mało słońca i niskie temperatury w dzień, aż 9 dni poniżej 20 stopni w tymże okresie.

      Upał wrócił dopiero na początku lipca a największy atak przypuścił w sierpniu.

      1. Proszę mi nie przypominać lata 2015, bo od razu mnie ciarki przechodzą……gorąca :( Ledwo przeżyłam to lato.

        1. @lulek123 taki hejt to sobie daruj. Na TwojejPogodzie jest na to miejsce, nie tutaj ;)
          ale po raz kolejny przypomne ci @dorka że poza 1 połową sierpnią 2015 lato wtedy było naprawde przeciętne. Dziwne że tak polaryzujesz te sezony letnie, 2015 jako skrajnie ciepły a 2016 i 2017 już nazywasz “chłodnymi”

    2. Pytanie czy widać deszcz, bo szczerze ja to widzę kontynuację suszy niestety z jakimś marnym i niepewnymi opadami, szczególnie na północy i zachodzie. Jeśli miałaby być powtórka temperatur z 2015 latem (u mnie lipiec też był bardzo ciepły, a sierpień – to najcieplejszy w historii pomiarów) to przedtem potrzeba solidnych opadów 100-150mm lekko licząc, by zażegnać suszę (choć i tak dużej części plonów zbóż nie da się odratować)

      1. Niestety, dla rolnictwa ta susza jest zabójcza….Bardzo współczuję wszystkim, którzy poniosą z tego tytułu straty. Oby jeszcze nie było za późno na deszcze.

    3. W Rzeszowie kolejny chłodny dzień, chyba nie przekroczyło 20 stopni i cały dzień pochmurno. W prognozach wygląda to dobrze, 22-26 stopni i sporo zachmurzenia i opadów. AccuWeather kompletnie ośmieszył się prognozami, jeszcze wczoraj przewidywał 25 stopni dzisiaj w Rzeszowie i słońce. Oby już tak zostało. Ale z tego co widzę to w centralnej Polsce nie jest tak kolorowo, bo nie ma tyle zachmurzenia.

      1. “AccuWeather kompletnie ośmieszył się prognozami, jeszcze wczoraj przewidywał 25 stopni dzisiaj w Rzeszowie i słońce. ”
        ciesze się, że to przyznajesz. Dzisiaj w centralnej Polsce zero słońca, ale zachmurzenie nadeszło po 10:00 przez co temperatury mocniej urosła i w stolicy max +21.8
        czyli… maksymalna temperatura wyszła poniżej normy o -0.3K dla tej stacji.

  53. Pytanie do Pana profesora. Jak zimne i jak ciepłe zimy są możliwe w obecnym klimacie? Przykładowo okres referencyjny 1960-1990. Dziękuje.

  54. Nie ukrywam, że takie przedziały i proporcje termiczne jak w ostatnich i najbliższych dniach (jeżeli sprawdzą się prognozy na razie do ok. 20.06) to by mi latem odpowiadały. Mieliśmy i nadal będziemy mieć bowiem przeplatankę dni z aurą prawdziwie letnią, jak i bardziej umiarkowaną – bez dłuższego okresu wyraźnie chłodnego i/lub mokrego, jak i wyraźniejszej fali upału. Można zarówno wziąć “oddech”, jak i poczuć, że to faktyczne lato (a nie jedynie jego popłuczyny). Dobrze jeszcze, aby przy tym skrajności (bez)opadowe choć trochę się zredukowały, a do czego potrzebne są fronty/strefy opadowe z w miarę równomiernymi umiarkowanymi opadami (najlepiej rzędu +/- 10 mm) dość “gładko” przechodzącymi przez kraj, po których powietrze się orzeźwia, a następnie robi pogodnie i ciepło (niekoniecznie upalnie, przede wszystkim jednak bez parności). Są szanse, że wraz ze zmianą cyrkulacji na W/SW częściej tak właśnie będzie, o ile… no właśnie, ponownie coś w pogodzie na dłużej się nie “zatnie” (w takim, czy innym kierunku).

    1. Na razie jestem zawiedzony dzisiejszym frontem z zachodu jak i frontem z niedzieli. Więc wolę już zacięcie ale deszczowe tak jak w zeszłym roku od II połowy czerwca i w lipcu byle tylko było na N i W Polski a nie na SE

      1. @lucas
        tak swoją drogą jest jedna rzecz którą muszę odwołać. Ostatnio mówiłem, że niedługo nastąpi przełom i 10 dniowe avg zejdą w okolice norm (+- 1 stopień).
        A tymczasem, sobie dzisiaj spojrzałem z ciekawości i wychodzi że taki przełom mieliśmy już w drugiej połowie maja.
        https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/plot.avg10fc.png
        więc tak naprawdę to czy jest co “przełamywać”. Obiektywnie patrząc, to od połowy maja poza tą falą gorąco-upalną na Boże Ciało nie ma jakichś wielkich anomalii na plus utrzymujących się dłużej niż 2-3 dni. Tamta fala była oczywiście niezwykle silna i wyciągnęła 10 dniówke znowu na kilka dni do wartosci rekordowych.
        Tego, czego wciąż brakuje, to dłuższych okresów PONIŻEJ normy, ale z drugiej strony o takie coś latem dość ciężko. Nawet lipiec 2017 to była przeplatnka.

        1. Dużo mówią te wykresy z uśrednianiem 10-dniowym:
          https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/plot.avg10.png
          Nie brakuje dni z wartościami blisko rekordów ciepła, a nawet i powyżej nich. Natomiast żaden okres w tej porze ciepłej nie przyniósł choć pojedynczego zejścia choć lekko poniżej ‘normy’ (myślę, że nawet licząc za okres po 1990 r.), choć faktycznie przejściowo w II poł. maja było blisko tego (ochłodzenie w połowie maja było jednak za krótkie).

          1. w przypadku Warszawy mieliśmy mniej więcej 9 dni (14-22 maja) takie unormowania się anomalii. Ale już od 24 maja bardzo ciepło, a 27 maja- 4 czerwca niemal rekordowo.

          2. @kmroz
            Pomimo, że o dłuższe/wyraźniejsze ujemne anomalie w okresie letnim dość trudno, to jednak jest możliwe są opcje z dłużej oscylującą anomalią wokół zera lub średnio nieco ujemną (nawet za okres 1981-2010, a może i wcześniejsze również).
            I to nie musimy mieć zdecydowanej przewagi adwekcji znad Arktyki. Wystarczy cyrkulacja W z częstszą składową N (niż S), albo niże zza E granicy (także te rozwijające się tam np. z SE Europy) + częściej pochmurne niebo i częstsze opady.

            Myślę jednak, że na razie przerwana zostanie “passa” średnich anomalii rzędu +4K (jaką mamy od Wielkanocy), ale i tak będzie ona dodatnia i to raczej więcej niż symbolicznie…

  55. Na Warszawę deszczu w ogóle nie widać do przyszłego weekendu. Ma-sa-kra. Mają przeważać temp. od 26 do 28 stopni w dzień. Czyli gorąco, ale bez upałów. U mnie w Białymstoku podobnie – od 25 do 27 st. i jakieś tam opady słabe widać jutro i w sobotę. Ogółem, weekend zapowiada się przyjemnie, a nie upalnie. To chyba tyle ze zmian pogodowych. Chociaż ja trochę sądzę, że przyszły tydzień wcale taki gorący nie będzie (bo ten też taki się zapowiadał, a wyszło inaczej).

    1. Co jest dziwnego w tym nagłówku? Od piątku na codziennie padać, w dodatku mogą być burze w większości kraju. Spokojna pogoda to choćby 20 stopni ale słonecznie i bez deszczu.

      1. Pewnie tylko miejscami/przejściowo zjawiska mogą być gwałtowniejsze. Przez sporo dni aura ma być spokojna, (dość) pogodna i z małą ilością opadów. A temperatura jak dla mnie w sam raz, tzn. okresowo umiarkowanie ciepło(20/25°C), okresowo gorąco (25/30°C)- przeważnie.

        1. brak opadów niepokoi. Dla rolnictwa już lepsze by było albo 30-32C z codziennymi ale obfitymi burzami albo 15C i 3 dni ciągłego obfitego deszczu

  56. Pogodę dnia wczorajszego (dane warszawskie) warto polecić uwadze wszystkich tych komentatorów, co są zbyt młodzi, aby pamiętać choćby końcówkę XX wieku z własnego życia.
    Podstawowe dane dla dnia 13/06/2018 (Okęcie):
    Tmax 22°C. Tmin 12°C. Wilgotność względna (śr) 64%. Zachmurzenie rano małe, potem umiarkowane do dużego. Usłonecznienie 5h. Wiatr słaby i umiarkowany, przeważnie NNW (napływ powietrza atlantyckiego).
    Dlaczego warto, aby ci młodzi pasjonaci klimatologii zanotowali sobie ten dzień? Ponieważ we wszystkich parametrach był on idealnie przeciętny dla “dawnego” (XX-wiecznego) czerwca. Doskonale typowy, absolutnie normalny. Wszystko, co odeń w “dawnym” czerwcu odbiegało, oznaczało odchylenie od normy, w górę lub w dół. W typowym sezonie letnim, nie tylko w czerwcu, takich lub bardzo podobnych dni bywało mnóstwo.
    Obecnie, taka pogoda jak wczorajsza, jest przez niektórych (zwłaszcza ciepłolubnych) obserwatorów odbierana w czerwcu jako zbyt chłodna, rozczarowująca itd.
    Tak oto, zrazu niepostrzeżenie, zmieniają się kryteria oceny klimatycznej w ludzkich odczuciach. Rosną u nas “cieplne wymagania” wobec miesięcy letnich, a zapomina się o tym, co było kiedyś.

    1. Cieszę się, że nie tylko ja na to zwracam uwagę. Te wszystkie “większe” (przynajmniej dla niektórych) ochłodzenia w praktyce oznaczają zazwyczaj wartości blisko ‘normy’ i to nawet tej z końca XX wieku i przełomu XX/XXI wieku (a niekoniecznie od razu sprzed 40+ lat wstecz).

      I myślę, że wówczas wcale nie odbierane to było przez wielu jako duże zimno, skoro od rodziców (a wcześniej dziadków) słyszałem opowieści, jak np. przy 26/27°C za dnia i pogodnej aurze było już zdecydowanie za ciepło, aby np. wybrać się na zakupy – woleli poczekać na… no właśnie, ochłodzenie i bardziej pochmurne niebo…

      1. Moja mama wspomina jako gorący sierpień 1984. Była wtedy na pieszej pielgrzymce na Jasną Górę i opowiada o tym, że przez większość dni panował upał. Dziś taki miesiąc w odczuciach niektórych mógłby nie być w pełni satysfakcjonujący.
        Tak więc nie myślmy sobie, że dawniej chłodniejsze okresy letnie były dla ludzi takim koszmarem, jakim wydają się dziś dla części nas.
        Zresztą – szczerze mówiąc to w klimacie Polski lat 70/80 bardziej niż chłodne lata przerażają mnie te zimne kwietnie.

    2. Przy napływie p. Atlantyckiego obecnie również mielibyśmy umiarkowane lato. Problem w tym że dominują inne układy baryczne . Trudno żeby było chłodno lub umiarkowanie przy długotrwałym panowaniu wyżu bo nasłonecznienia robi swoje.

    3. Albert, już zbyt mocno zanurzyłeś się w statystykach stacji na Okęciu. To, że statystycznie tmax i tmin wynosi tyle i tyle dla tego dnia, nie oznacza że tylko taka temperatura i pogoda jest typowa dla czerwca w Polsce. Bo zarówno tmax >30 jak i w okolicach 15, a nawet poniżej, zdarzały się i zdarzają regularnie, tyle że obecnie częściej widzimy te wyższe temperatury, a rzadziej niższe.
      Nie rozumiem w sumie jaki jest sens tego posta, żeby udowodnić wyższość tego typu pogody nad resztą? Każdy ma swoje preferencje. Poza tym skąd wiesz że rosną w Polsce “cieplne wymagania” wobec letnich miesięcy?

  57. I chyba te “nie upalne” zapowiedzi się sprawdzą, widać jeszcze większe ochłodzenie pod koniec przyszłego tygodnia. Czego to było stękać?

    1. Ale może być i tak, że z tych dwóch skrajnych opcji (upalna vs. mokra/chłodna)zrodzi się pośrednia z przewagą dni z Tmax 24/28°C (tylko bliżej morza ciut chłodniej) i bezopadowych lub z małymi sumami. I tak co najmniej 20-21.06, jeżeli nie dłużej…

  58. Ja przstane and marudzic jak popada porzadnie tak by zlikwidowc Sussex. Obliczam ze potrzeba ponad 100mm nazachodzie polnocy I centrum

    1. Mi wyświetla się mapa KBW i komentarz:
      “IUNG-PIB zgodnie z wymogami Obwieszczenia opracował wartości klimatycznego bilansu wodnego dla wszystkich gmin Polski (2478 gmin) oraz w oparciu o kategorie gleb określił w tych gminach aktualny stan zagrożenia suszą rolniczą dla następujących upraw: zbóż ozimych i jarych, rzepaku i rzepiku, buraka cukrowego, krzewów i drzew owocowych oraz truskawek.

      W drugim okresie raportowania tj. od 1 kwietnia do 31 maja 2018 roku, stwierdzamy wystąpienie suszy rolniczej na obszarze Polski.

      Średnia wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) dla kraju, na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą była ujemna, wynosiła -90 mm. Względem poprzedniego okresu raportowania obecna średnia wartość KBW uległa obniżeniu o 21 mm.

      Najniższe wartości KBW w tym okresie sześciodekadowym wystąpiły w Poznaniu i na terenach przyległych do tego miasta, osiągając od -200 do –209 mm. Duży deficyt wody wynoszący od –170 do -199 mm odnotowano na terenie Nizin: Wielkopolskiej, Szczecińskiej, Mazowieckiej, Pojezierza Wielkopolskiego, na Ziemi Lubuskiej oraz w Kotlinie Sandomierskiej. Duże niedobory wody wynoszące ponad 150 mm notowano na bardzo dużych obszarach Polski.

  59. Mam pytanie do @chochlika oraz do innych osób mających stacje pogody na Wunderground.
    Czy też masz/macie problemy z przesyłaniem danych na portal? Aktualne dane ze stacji (czyli jak stacja jest online) normalnie się przesyłają. Ale jak chcę przesłać dane z poprzednich godzin lub dni (czyli w momencie, gdy stacja była offline) to już się nie da. Może trzeba coś na nowo ustawić w opcjach na Wunderground lub w ustawieniach na Cumulusie? Czy to wina Wunderground i może nadal mają awarię serwerów?

    1. Mam tak samo. I również nie wiem czego jest to przyczyna, ale wygląda na to, że Wunderground coś musiał pozmienaić. Przynajmniej nie jest ona z naszej strony.

  60. Nie wiem czemu wszyscy tak stękają że upały, anomalie itd. Czerwiec przecież już jest zgoła innym miesiącem niż niezwykły kwiecień oraz trochę mniej niezwykły ale i tak bardzo ciepły maj. O ile w pierwszych dwóch była żarówa na niebie przez niemal cały miesiąc i bardzo duże przerwy w opadach, tak w czerwcu jest znacznie bardziej pochmurno, parno, opady raz po raz jakieś są (na razie 6 z 14 dni z mierzalną sumą opadów + 3 z sumą śladową). Usłonecznienie za pierwsze 13 dni czerwca to 103 godziny, rozszerzając to na cały miesiąc wyszło by ok. 237h czyli tylko lekko ponad normę. Kwiecień i maj miały prawie wszystkie parametry (średnia temperatura, średnia Tmax, średnia Tmin, usłonecznienie, ilość dni ciepłych i gorących) na poziomie ekstremalnym albo wręcz rekordowym. Czerwiec – nie zanosi się, by tak miało być. Prognozy spłyciły te upały w weekend, zamiast nich będzie po prostu gorąco, przeważnie 25-28 stopni czyli normalna temperatura w trakcie ocieplenia. W późniejszym terminie rysują się kolejne chłodniejsze dni, choć na razie to fus. Możliwe, że w tym miesiącu temperatura już nigdzie nie osiągnie 30 stopni w cieniu.

    A ze nie ma dni z tmaxami poniżej 20 stopni? Super. Dzieki wysokim anomaliom wiosną udało nam się uniknąć nawrotów aury przedwiosennej z temperaturami około i poniżej 10 stopni w dzień, a teraz jak wchodzimy w lato – anomalie zaczynają słabnąć i mamy aurę z temperaturą tylko nieznacznie powyżej normy, w efekcie dość podobną do tej z kwietnia oraz maja. U mnie ten rok będzie rekordowy jeśli chodzi o liczbę dni z tmaxem powyżej 20*C.

    1. Myślę, że powody tego są (zasadniczo) trzy:
      – gorąco-upalny był sam początek czerwca oraz przełom 1. i 2. dekady – rekordowo ciepły okres 10-dniowy (!),
      – przez pewien czas część prognoz wskazywało na sporo gorąco-upalnych dni także po 15.06 i pomimo złagodzenia skali tego ocieplenia, to modele wycofują się także z prognoz wyraźniejszego ochłodzenia i częstszego “lania” – na razie w terminie do ok. 20/21.06, o ile nie dłużej – czyli de facto nadal częściej ma być dość/bardzo ciepło i przeważnie sucho,
      – S Polski ostatnio miało chyba najwięcej opadów i pochmurnego nieba, więc inny odbiór aury może być tam oraz bardziej na W/N/E Polski.

    2. @alewis27
      Ja też dziwie się skąd te narzekania na anomalię, upały, itd itd. Przecież od 3 kwietnia dominującą anomalią był przedział 5-10 K na plus (z przerwami), nie było anomalii przekraczających 10 K. Nie słyszałem żeby co niektórzy tutaj narzekali na anomalię spadającej poniżej minus 10 K jak na przełomie lutego i marca tego roku. A dni gorące z tmax 25-30 stopni na które niektórzy narzekają to żadna anomalia – mają prawo się pojawiać i może być ich kilkadziesiąt w zależności od regionu w okresie kwiecień-wrzesień. Nie mieliśmy jakiś specjalnie “piekielnych” upałów do tej pory – najgoręcej to 32 stopnie.
      Ja też się cieszę, że od 3 kwietnia do końca maja nie pojawiały się temperatury przedwiosenne czyli tmax poniżej 10 stopni.
      Ja też obstawiam, że czerwiec będzie już zgoła innym miesiącem niż kwiecień i maj – na pewno przyniesie mniejszą anomalię. Jest spore prawdopodobieństwo, że będzie miał mniejsze usłonecznienie od kwietnia i maja, a także że spadnie więcej deszczu niż w tamtych miesiącach.

      1. Ja myślę, że anomalia czerwca będzie tylko nieznacznie niższa, a może i nawet bliska tej z maja. Opadów w wielu rejonach kraju nadal mało.

        1. Anomalia anomalią, wysoka anomalia wcale nie oznacza, że jest to jakiś strasznie upalny miesiąc. Sierpień 2002 miał bardzo dużą anomalię a w wielu miastach nie przyniósł nawet jednego dnia z temperaturą powyżej 30 stopni. I podobnie może wyglądać tegoroczny czerwiec. Bardziej by wymęczył czerwiec pokroju takiego z 2000r gdzie masz albo bardzo gorąco (upał) albo zaraz zimno. W tym czerwcu nie masz ani upałów ani chłodu, temperatura cały czas jest na poziomie 20 kilku stopni (z ciepłymi nocami, cały czas powyżej normy).

  61. Skończyła się sielanka pogodowa i m.in. u mnie od wczoraj po raz pierwszy od dokładnie miesiąca nad słońcem dominują chmury, z których pada od czasu do czasu. Temperatura waha się w okolicach 20 stopni.
    Z tego co widzę to dzisiaj może być więcej miejsc z temperaturą maksymalną 15-20 stopni z uwagi na dominację zachmurzenia i opadów jak np. na SE Polski i w innych miejscach w Polsce.
    PS. Warszawa obecnie najcieplejszym miastem w Polsce z temperaturą 23 stopnie.

    1. Dla mnie własnie obecnie trwa sielanka pogodowa. To jest idealna pogoda, ciepło ale nie gorąco, słońce na zmianę z chmurami. Ideał. Gdyby tak wyglądała większość dnia lata to byłoby cudownie………..ale cóż, pogoda ma swoje własne plany i tak było w naszej zamierzchłej przeszłości i ludzie nie wiedzieli co to upały. Szczęściarze ;-)

      1. @Dorka
        Warszawa z której jesteś była dzisiaj jednym z najcieplejszych miast w Polsce z tmax 23,8*C i były na zmianę chmury z przejaśnieniami. Też by mi się podobało takie ochłodzenie.
        Natomiast miejscami na południu Polski jak np. w Lesku, Przemyślu i Bielsku-Białej nie było tak “pięknie” bo tylko 14-17*C, zachmurzenie całkowite z opadami deszczu – z całą pewnością nie jest to letnia pogoda tylko raczej jesienna. :)

      2. Nie sądzę, aby większość ludzi chciała powrotu do przeszłości, do srogich zim po -30 stopni i ze śniegiem po pas oraz pochmurnych, beznadziejnych sezonów letnich. Ci co żyli dawniej to z obecnej perspektywy raczej pechowcy, a nie szczęściarze, bo nie wiedzą co stracili. No chyba że ktoś jest desperatem i lubi takie syberyjskie klimaty.

        1. Przesadzasz z tymi zimami po -30 stopni i ze śniegiem po pas”. Tak było tylko podczas ekstremów. Średnio zimy były 1-2 st. chłodniejsze od obecnych.
          Równie dobrze można zapytać ile ludzi tęskni za okresami letnimi z +35/40 stopniami i non-stop pogodnym niebem…?

        2. Zima jako jedyna pora roku wciąż zachowała zmienność i skłonność do przejawiana wysokich anomalii w obydwu kierunkach. Mamy naprzemiennie miesiące bardzo ciepłe jak i wciąż bardzo zimne.

          Latem natomiast jest wiecznie ciepło. Mamy całe pokolenie osób, które za swojego życia w ogóle nie widziało jak wygląda chłodne lato. Takie chociaż 0,5K poniżej średniej z lat 1961-1990. Ostatni taki sezon był w 1993 roku, dość chłodno też w 1998. Cała reszta powyżej tej normy, a od 2004 każde lato jest też powyżej normy 1981-2010. Najmocniej się ociepliły najcieplejsze miesiące.

          Lata w PRL rzeczywiście wyglądają okropnie. Nawet nie sama temperatura, bo w gruncie rzeczy i tak było ciepło, przecież nie jest możliwe, by w lipcu była zima czy przedwiośnie. Najzimniejsze lipce miały u mnie średnią Tmax około 20-21 stopni. Najgorsze było to zachmurzenie które się tam potrafiło ciągnąć miesiącami bez końca. Najgorsze roczniki pod tym względem to 1972, 1978, 1980, 1985 i 1987. Ten ostatni był ostatnim wyjątkowo pochmurnym rokiem.

          Swoją drogą na tych danych usłonecznienia następuje nagły “skok” około roku 1990. Przed 1990 mamy bardzo małe sumy roczne i masę fioletów i ciemnoniebieskich miesięcy, zaś od 1990 się to zmienia na same kolory powyżej normy. Tak jakby nagle zaczęło być 400-500h więcej słońca na rok. Nie wiem ile w tym prawdy, może być to jakiś błąd albo inna metoda pomiaru.

      1. Ostatnio nawet FKP trochę marudził, że się sucho zaczyna robić. O taplaniu się w błocie po szyje pisał w kwietniu.

        1. Plock I tak ma wyzszy KBW niz Torun czy Warszawa. Zreszta oni biora calypso okres 2 miesiecy I u mnie opady z 2 dekady kwietnia poprawiaja bilans a np. W Sandomierzu bylo wtedy sucho

    1. KBW mi niepotrzebne. Po ostatniej lekkiej burzy zostają wspomnienia w Baranowie Sand. Jedynie rejony od Rzeszowa na południe dostały w miarę przyzwoite opady. Niby klęski jeszcze nie ma, zwłaszcza na cięższych gruntach, ale wszystko to jest niepokojące w obliczu prognoz na następne dni.

  62. Na SE na szczęście susza zażegnana przynajmniej na jakiś czas.Jeszcze niedawno narzekałem na brak opadów ale w ostatnim czasie pada z przerwami prawie non stop.Sumy za ostatnie dni u mnie to 10go 4,6 mm,11 go 19,7 mm,12 go 8,5 mm,wczoraj 4,8 a dzisiaj około 20mm.Wisłoka nawet się podniosła i płynie w kolorze bardziej brązowym niż ostatnio.Ogólnie dla przyrody bardzo dobrze wszystko szybciej zaczyna dojrzewać.Oby w innych rejonach trochę popadało,tego życze z podkarpacia.

  63. Obstawiam, że czerwiec zakończy się anomalia 3 stopnie powyżej normy, a lipiec ok 2 stopnie cieplejszy. Myślę, z sierpień będzie chłodny z anomalią 1 stopień poniżej normy.

  64. Nie wierze… wczorajszy dzień wciąż w skali kraju wyszedł… powyżej normy. Przyznam, że dość ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, że w dość dużej części kraju t max nie przekorczyła 20 stopni, bądz nieznacznie. W najcieplejszym regionach, czyli na wschodzie było 21-23. Trzeba przyznac, że to normy w czerwcu są jednak niskie, dopiero potem w lipcu skaczą…

    1. Chłopy – wiara i życzenia nic do rzeczy nie mają. Komuś tam popadało za oknem itd. Do tej pory, od początku kwietnia na większości terytorium Polski jest nadzwyczajnie ciepło i “sucho”.
      Rządowe raportowanie o suszy rolniczej to jak zawsze ostateczność. Wiadomo o co chodzi.

    2. No widzisz, a tak nie chciałeś anomalii dodatnich w okresie letnim, a tłumaczyłem Ci, że to nic strasznego, bo te normy są po prostu koszmarnie niskie, zwłaszcza w czerwcu.

      1. @marcin
        To chyba nie mi a Dorce ;)
        Ja poza pojedynczymi przypadkami (koszmarna niedziela 10.06) nie narzekam w czerwcu na pogode.

        1. Dla mnie niedziela 10.06 nie była tragiczna, bo co prawda było lekko-upalnie, ale bez męczącej parności i skłonności do burz.

    3. A mnie to wcale nie dziwiło – ja zimna nie czuję, a po prostu z grubsza ‘normalne’ wczesnoletnie temperatury. Zimą ‘norma’ to też termiczna lekka zima (Tavg nieco poniżej zera), a nie prawdziwa zima.

  65. A jednak dzisiejszy dzień nie był u mnie wcale taki zły. Przed południem było ledwo 17 stopni i całkowite zachmurzenie, ale nie padało. Później się rozpogodziło i dzięki słońcu temperatura wzrosła do 23 stopni. Sparafrazuję tu pewne powiedzenie – “Nie oceniaj dnia przed zachodem słońcem” (zwłaszcza w tak długie dni).

  66. Na stronie pogodynka klimat pojawiło się już podsumowanie maja 2018 według okresu bazowego 1971-2000. W tych podsumowaniach IMGW po raz pierwszy maj ma odchylenie sięgające w niektórych regionach 3, a nawet 4 stopnie powyżej normy.
    W większości kraju maj oczywiście był suchy.
    A jeśli chodzi o usłonecznienie to wygląda ciekawie – w całej Polsce maj był bardzo słoneczny – na północy Polski miejscami nawet 140 h więcej ze słońcem (rekordy usłonecznienia). Uważam, że maj będzie miesiącem z największą ilością godzin ze słońcem i nie pobiją go miesiące letnie (czerwiec, lipiec i sierpień).

  67. Dzisiejszy dzień uznaję za bardzo przyjemny. 22 stopnie, słonecznie, a miało być tak beznadziejnie – tak mówiły wczorajsze prognozy. I wieczór ciepły. Idealna pogoda do spędzania czasu na świeżym powietrzu – bo nie było duszo i gorąco.

    1. Duszny i gorący wieczór to w Polsce duża rzadkość. Do tego potrzebne jest powietrze PPms, pełne zachmurzenie, brak wiatru i ew. wcześniejsza burza gdzieś w okolicy (ale bez zmiany masy powietrza) – tak by temp. punktu rosy przekraczała 20C. Do czegoś takiego dochodzi nie częściej niż 1-2 razy na rok. Często nie zdarza się w ogóle w danym roku.

    2. po bardzo upalnych dniach wieczory też nie są za przyjemne. Jak jest 35 w dzień, to w mieście strasznie wolno to stygnie i dochodzi do sytuacji, w której o godz 22:00 masz wciąż prawie 30 stopni i do tego zerowy wiatr oraz wyższą wilgotność niż w dzień. To jest dopiero masakra.

      Takie wieczory się też nieczęsto trafiają. Też nie każdy upalny dzień taki wieczór przyniesie. Najgorsze jakie pamiętam były na koniec lipca 2013. Tydzień później było jeszcze cieplej w dzień, ale w nocy już chłodniej.

      1. Nie mieszkam w centrum dużego miasta. Oficjalnych stacji w takich miejscach też próżno szukać. Trzeba by poszukać jakiś w miarę wiarygodnych na wunderground. W 2 ostatnich latach upałów było mało, najlepiej znaleźć jakieś z I połowy sierpnia 2015 i zobaczyć jakie punkty rosy są notowane wówczas ok. godz 21-22.

  68. Dla tych co im było tragicznie gorąco w zeszły weekend ;-)
    statystyki wieloletnie dla miasta Mekka z Arabii Saudyjskiej:
    średnia roczna: 31,2°C
    średnia dzienna: 38,7°C
    średnia nocna: 25,4°C
    średnio najwyższa temperatura roczna: 48,6°C
    średnio najniższa temperatura roczna: 14,5°C
    średnio najcieplejsza noc w roku: 34,2°C
    średnio najzimniejszy dzień w roku: 24,7°C

    średnia najcieplejszego miesiąca: 36,3°C
    średnia najzimniejszego miesiąca: 24,2°C
    najwyższa miesięczna średnia dzienna: 44,1°C
    najniższa miesięczna średnia dzienna: 31°C
    najwyższa miesięczna średnia nocna: 30,4°C
    najniższa miesięczna średnia nocna: 19,2°C

    średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 30°C: 348
    średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 35°C: 272
    średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 40°C: 180
    średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 45°C: 32
    średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 50°C: 0,2
    średnia liczba nocy z temperaturą co najmniej 20°C: 323
    średnia liczba nocy z temperaturą co najmniej 25°C: 207
    średnia liczba nocy z temperaturą co najmniej 30°C: 75
    średnia liczba nocy z temperaturą co najmniej 35°C: 0,3

    średni roczny punkt rosy: 16,1°C
    średni punkt rosy najwilgotniejszego miesiąca: 18,8°C
    średni punkt rosy najsuchszego miesiąca: 14,2°C
    średnio najwyższy dobowy punkt rosy w roku: 25,1°C
    średnio najniższy dobowy punkt rosy w roku: 4,2°C

    1. Dla porównania jeszcze Warszawa w tym samym okresie:

      statystyki:
      średnia roczna: 8,9°C
      średnia dzienna: 13,3°C
      średnia nocna: 4,3°C
      średnio najwyższa temperatura w roku: 33,2°C
      średnio najniższa temperatura w roku: -19,6°C
      średnio najcieplejsza noc w roku: 19,5°C
      średnio najzimniejszy dzień w roku: -10,8°C

      średnia najcieplejszego miesiąca: 20,1°C
      średnia najzimniejszego miesiąca: -2,3°C
      najwyższa miesięczna średnia dzienna: 25,7°C
      najniższa miesięczna średnia dzienna: 0,5°C
      najwyższa miesięczna średnia nocna: 14,6°C
      najniższa miesięczna średnia nocna: -5,4°C

      średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 30°C: 11
      średnia liczba dni z temperaturą co najmniej 35°C: 0,5
      średnia liczba nocy z temperaturą co najmniej 20°C: 0,9

      średni roczny punkt rosy: 4,6°C
      średni punkt rosy najwilgotniejszego miesiąca: 13,7°C
      średni punkt rosy najsuchszego miesiąca: -4,2°C
      średnio najwyższy dobowy punkt rosy w roku: 18,9°C
      średnio najniższy dobowy punkt rosy w roku: -18,6°C

      Widać różnicę, nie? ;-D

      źródło: opracowanie Krzysztofa Ostrowskiego z forum LowcyBurz.pl :
      http://forum.lowcyburz.pl/viewtopic.php?t=7489&p=95737

  69. Przed nami dni dość ciepłe (choć nie upalne) i suche…

    Z obu skrajnych opcji pogodowych, tzn. fali upału vs. większego ochłodzenia (częściej poniżej 20°C za dnia) zrodziła się opcja pośrednia. Przed nami co najmniej 6-7 dni z temperaturą dość wyrównaną – na C Mazowszu (ale i nie tylko tu) z Tmax przeważnie 24/28°C oraz Tmin przeważnie 14/17°C – czyli będzie to dość ciepła (dla mnie przyjemnie ciepła) wersja lata.

    I co warte podkreślenia (a co wcześniej przypuszczałem) czeka nas ponownie wyraźna dominacja układów wysokiego ciśnienia nad Europą C, dużo pogodnych okresów i mało opadów. Tam gdzie ostatnio rzadko/mało padało będzie pogłębiała się posucha. Dla samej Warszawy zdecydowana większość realizacji w terminie do 10-14 dni za sumami poniżej 10 mm, a w terminie do 7 dni poniżej 5 mm (część nawet za sumą zerową lub symboliczną).

    I jeszcze coś o bieżącej anomalii termicznej, która to na krótko (13.06) raptem “obiła się” o okolice ‘normy’, a od wczoraj ponownie rośnie. Póki co, licząc od początku miesiąca jest nadal powyżej +3K (ef. 1981-2010) i coś się wydaje, że w widełkach +3/+4K pozostanie co najmniej do końca II dekady czerwca.

    1. Choć napisałem, że przeważać mają Tmax’y rzędu 24/28°C, to przy tak dużym nasłonecznieniu, usłonecznieniu i suchej aurze (małych zapasach wilgoci)możliwe, że w niektóre dni (zwłaszcza 17.06 i być może ok. 20.06) w cieplejszych regionach Tmax wzrośnie do ok. i nieco powyżej 30°C – na to wskazuje część realizacji m.in. GFS.

  70. Jeżeli chodzi o suszę to stan zaczyna się robić w wielu miejscach poważny… Sądze, że nawet ostatnie opady na południu nie poprawią sytuacji w sposób znaczący na Podkarpaciu czy w Świętokrzyskim.
    Warszawa, warunki suche:
    Wieluń, warunku suche/bardzo suche:
    Rzeszów: warunku bardzo suche:
    Lublin, warunki suche/bardzo suche:
    Białystok, warunki normalne/suche:
    Legnica, warunki bardzo suche:
    Koszalin, warunki suche/bardzo suche:

    Wybralem specjalnie dość losowo miasta. Stany normalne mamy głównie na Śląsku. Stan mokry mamy w Chojnicach, oraz w niektórych miastach gdzie przeszły punktowe ulewy. Jechałem ostatnio z Poznania do Łodzi – prawie całą trasę widać wyschniętą trawę. Wydaje mi się, że to czy będzie 23 czy 27 stopni nie ma juz takiego wielkiego znaczenia jak fakt, że w prognozach w ogóle nie widać deszczu, który objąłby wiekszość kraju… Jeżeli przedłuzy się to do końca czerwca/początek lipca to będziemy mieć suszę jak w sierpniu 2015.

  71. ECMWF na następny tydzień do końca prognozy cieply / gorący lub upalny.

    GFS po 20 czerwca daje chłody z temperaturą poniżej 20 st. – chyba trochę odleciał po dołach.

  72. Najgorsza w tym roku jest ta koszmarna nuda pogodowa jaką fundują nam ciągle oddziałujące na Centralną Europę układy wyżowe. Wychodzi na to że dalej będzie tak samo choć już na szczęście z cyrkulacją zachodnią a więc zdecydowanie chłodniejszą niż gdyby dalej mialo wiać ze wschodu. Ja jednak ciągle czekam na konkretniejsze ochłodzenie na dłużej z temperaturami poniżej lub w okolicach 20 stopni, częstszymi opadami i dośc pochmurnym niebem. Jak nie w tym miesiącu, to w lipcu pewnie się doczekam bo to co niektórzy tu prognozują a więc 5-6 miesięcy pogody skrajnie suchej i upalnej na szczęście nie wydaje się w Polsce realne. Zresztą już czerwiec przynosi wyraźną zmianę pogody i cyrkulacji. Sądzę, że jest kwestią czasu, kiedy wyże ustąpią z naszej części Europy.

    1. Na razie się ociepla, czyli obawiam się, ze po kilku normalnych dniach, powrót do najbardziej znienawidzonej przeze mnie aury: coraz cieplej i pełna lampa przez 16h na dobę :(

      1. to wyprowadź się tam gdzie zimno, @dorka wybacz, ale to się robi wkurzające… jest lato, więc musi być gorąco i słonecznie… taka pora roku

        1. A dla mnie wkurzaj ace są komenatrze skrajnych ciepłolubów. Nie mieszkamy w Egipcie i turcji i wcale NIE MUSI być u nas non stop gorąco i słonecznie od początku kwietnia do października.
          A przynajmniej do nie dawna nie było.
          I w tym jest problem, że nie każdy lubi i akceptuje gorąco i upały w naszym kraju. Nie tylko ja.

          Mnie te z wkurzają komentarze ciepłolubów – tylko, ze ja im tego nie wytykam.

    2. W okresie coraz częstszego rozregulowania pogodowo-klimatycznego (mam na myśli różne cykliczności, ich powtarzalność, zmienność, amplitudę, itd.) powinniśmy być nastawieni na coraz więcej “niespodzianek” – de facto coraz częstsze opcje znane nam głównie (ostatnio) z roczników np. 2015, czy 2010 – choć oczywiście z niewiadomą, kiedy i co nastąpi…?

    3. Choć blokady wyżowe jak w kwietniu i maju tego roku na dłuższą mete nie są pożądane, to odbieram je pozytywne, bo lepiej jak jest słonecznie i gorąco (w porze cieplej) niż chłodno, pochmurno i deszczowo. Wiatry ze wschodu mogą być do końca sierpnia (potem już przynoszą chłód). Mam nadzieję że lipiec będzie dla odmiany bardziej słoneczny i cieplejszy niż w ostatnich 2 latach.
      Obecna pogoda mi nie przeszkadza, jest pochmurno ale ciepło (23 stopnie) i co najważniejsze bez parówy która jest charakterystyczna dla takiej pogody.
      Taką cyrkulację atlantycką jestem w stanie zaakceptować w czerwcu, nawodnienie roślin się przyda ale w lipcu niech już będzie więcej letniej aury jak w maju tego roku.

      1. “Wiatry ze wschodu mogą być do końca sierpnia (potem już przynoszą chłód). “- Zmieniasz login od końca sierpnia ?

        1. @admin:
          Kocham taką pogodę i uważam że powinna dominować, co nie znaczy że wiatr z nad atlantyku nie powinien czasem wpaść w odwiedziny, aby nie było zbyt sucho. Być może trochę źle wybrałem nick ale z dwojga złego na naszym obszarze bardziej przyjemną pogodę przynosi dominacja kontynentu.
          @grzeg8
          A klimat kontynentalny lubie taki jak jest na Węgrzech, w Rumunii czy południowej Ukrainie (ze względu na ciepłe wiosny i jesienie z częstymi przekroczeniami 20+ stopni, latem tam jest jednak trochę za gorąco).
          Klimat większego obszaru Rosji ma tylko udane lata i zimy (ze śniegiem zamiast szaroburych krajobrazów).

  73. Znowu sucho, front bezopadowy przeszedł przez moje tereny i prognozy też dramatycznie suche – może coś popada w niedziele i przyszłym tygodniu, ale ilości dramatycznie niskie. Proponuję rozpocząć w całej Polsce, zwłaszcza na W i E obywatelską akcje zasiewania chmur – bo trzeba wziąć sprawy w swoje ręce – a w ogóle to powinien finansować rząd !!!

    1. Jednym z symptomów postępujących zmian klimatycznych jest coraz mniej frontów z umiarkowanymi opadami -zwłaszcza w porze ciepłej, kiedy są one bardziej potrzebne (nie mylić od razu z trwale “brzydką” pogodą). Te najczęściej niosą ze sobą fronty zmierzające z SW/W/NW na NE/E/SE. Tymczasem coraz częściej się one albo rozmywają, albo gdzieś zafalują – prowadząc do skrajności (bez)opadowych.

      1. To co mamy robić w tej sytuacji ? Jak żyć ? Ja i moi koledzy rolnicy jesteśmy wręcz zdeteminowani by walczyć z matką naturą !

    2. Co ty z tym zasiewaniem chmur. To astronomicznie drogie. W takich krajach jsk Pakistan bez systemu nawadniania ludzie poumierali by z głodu. Systemy nawadniające oraz mała i duża retencja i jak najwięcej terenów zadrzewionych . To trzeba robić ,ale w tym zakresie prawie nic się nie robi. Popada chyba dopiero w lipcu a może dopiero w sierpniu. U mnie w czerwcu ,,już” 20mm opadu (Ruda śląska) a w Katowicach około 30mm. Norma za czerwiec to w Katowicach 65-105 mm (średnia za 1981-2010 to 85mm)

      1. A propos nawadniania – z chęcią bym zainstalował, ale pamiętam, jak w 2015 r. ze zwykłym podlaniem ogródka w sierpniu miałem problem, więc nie wiem jaki byłby wpływ takiej instalacji na poziom wód gruntowych.

        1. Mały zbiornik retencyjny wśród pól? Stacje narciarskie pobudowały spore zbiorniki by zaśnieżać stoki (w własnych komercyjnym interesie) to Pastwo powinno uruchomić program małych zbiorników retencyjnych służącym rolnikom i zapobiegającym suszy i powodzi. Nasz rząd myśli tylko o gigantycznych inwestycjach ( centralny port lotniczy)). Trzeba wybrać ….Dobra . Koniec polityki.

      2. Zasiewanie chmur ma sens gdy:
        a) w atmosferze jest wystarczająco dużo pary wodnej (żadne zasiewanie jej nie stworzy)
        b) brakuje jąder kondensacji i krople deszczu nie mają się na czym tworzyć.

        Warunek a) nie jest spełniony prawie nigdy podczas suszy (wyżu), a warunek b) bardzo rzadko w Europie.

        Czyli raczej są to absolutne mrzonki.

    1. No dokładnie bo trzeba sporo przewijać w wersji mobilnej. Mógłby sie tez pojawić jakiś odnośnik żeby po kliknięciu zjechać na dol strony do pola gdzie wpisujemy komentarz, kiedys napisałem maila w tej sprawie ale nie wiem czy gdzieś przepadl czy co ;)

  74. Pomimo że w czerwcu pogoda jest już nieco gorsza niż w maju i w kwietniu bo więcej jest pochmurnych dni to opadów nadal jest niedostatek. Jest już bardzo prawdopodobne że czerwiec nie będzie 3 rekordowo ciepłym miesiącem, ale jeszcze wszystko jest możliwe. Po bardzo ciepłym początku miesiąca temperatury oscylują raczej w pobliżu normy/ czasem lekko poniżej. W kontekście samych upalnych dni i ich skali to tu się nie dzieje nic nadzwyczajnego ani maj nie przyniósł jakichś ekstremalnie wysokich wartości ani czerwiec póki co. U mnie mieszkanie jest nagrzane dzięki bardzo dużemu usłonecznieniu w kwietniu i maju oraz oczywiście temperaturze, ale odpowiada za to oczywiście głównie słońce. Równie wysokie temperatury przy dużo niższym usłonecznieniu nie sprawiłyby że mam w mieszkaniu bardzo ciepło. Temperatury między 20-25 stopni między majem a wrześniem wystarczą żeby mocno nagrzać mieszkanie przy dużym usłonecznieniu jeśli nie ma się jakiś kotar czy zasłon. Tak więc dla osób które narzekają że mają za gorąco w mieszkaniu jeśli nie będzie niższych temperatur z pochmurnymi dniami to mieszkanie będzie ciężko schłodzić bez klimatyzacji.

    1. W nocy się da jak jest chłodniej. 20-25 stopni w dzień przy słońcu to 10-15 stopni w nocy, raczej nie więcej.

      Najgorsze co może być to długotrwały upał ponad 30 z ciepłymi nocami. W 2015 roku był okres kiedy nawet o 4:00 rano w mieszkaniu nie chciało spaść poniżej 28 stopni. To jest już nie do życia.

      1. Ja tak miałam w 2015, temp nocą nie spadała poniżej 30st, przez bardzo wiele dni. Owszem, to nie są warunki do życia. Z tego powodu lato staje się najbardziej znienawidzona przeze mnie porą roku. Klimatyzacja rozwiąze problem temp w mieszkaniu, nie rozwiąże problemu temp na zewnątrz i tego, ze przebywanie na palącym słońcu jest ostatnia rzecza na jaką mam ochotę. Poza tym koszty klimy – to też ostatnia rzecz jaką sobie życzyłam……..

        1. No cóż, ja to chyba mieszkam w innej strefie klimatycznej…. mimo, że zaledwie 150 km na wschód od Warszawy.

    2. Póki noce przynoszą Tmin bliżej 15°C (niż 20°C i więcej), to nawet przy Tmax bliższej 30°C i silnym nasłonecznieniu, można się jeszcze “ratować” bez klimatyzacji. Dużo pomagają mocno nie przepuszczające światła jasne (białe)rolety odpowiednio nisko spuszczane (jak się wychodzi nawet całkiem), a od godzin wieczornych otwieranie okien i porządniejsze wietrzenie (oczywiście przez całą noc). Natomiast za dnia ważne jest bezwzględne zamykanie okien, a nie jak robi spory odsetek, że przy dużym cieple za dnia wietrzy mieszkanie/dom. Pomaga także dobre docieplenie budynku (!), bo taki również wolniej się nagrzewa w warunkach prawdziwie letnich.
      Najgorzej, gdy także noce stają się bardzo ciepłe, a tym bardziej “tropikalne” – wówczas ratunkiem pozostaje już tylko klimatyzacja.

  75. Nie zgłębiłem wszystkiego szczegółowo, ale tu przynajmniej mają o tyle rację (na TP), że nie naciągają faktów pod jakąś wyraźną opcję dotyczącą Prądu Zatokowego, NAO, jak i w ogóle przyszłości zim m.in. w Polsce. A trzeba dodać, że na tle globalnego wzrostu Tavg i wpływu szeregu różnych czynników, to właśnie ten związany z oscylacją północnoatlantycką w największym stopniu determinuje stopień “zimowości” zim także w Europie C…
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-06-14/prad-zatokowy-slabnie-czy-europe-czeka-nowa-epoka-lodowcowa-a-moze-to-kompletna-bzdura/

    Osobiście przypuszczam, że zmienia się głównie to, że na podstawie oceny dotychczasowej zmienności, coraz trudniej będzie przewidywać (choć z grubsza) co może być za rok, dwa lata, 5 lat, czy w kolejnej dekadzie i dalszych? Zim aż tak ekstremalnych jak tych “ostrzejszych” +/-50 lat wstecz pewnie już nie będzie (przynajmniej w dobie AGW). Jednak między opcjami jak z sezonów 2005/6, 2009/10 (itp.) a 2006/7, 2015/6 (itp.) nadal możemy mieć dużą “huśtawkę”.

    1. Może tym razem sprawdzi się z “większą mocą”, a może i ponownie tylko po części – jak zazwyczaj od kwietnia do tej pory…

    2. Ale już od 29 czerwca widać kolejna falę upałów. Ale to fusy, podobnie jak zapowiadane te “wielkie” chłody po 21 czerwca. Na razie cieszmy się bardzo ciepłymi, a nawet gorącymi dniami od jutra aż do 21 czerwca.

      1. Na szczescie jakies szczególnie gorące nie bedą tylko bliżej 25 stopni wiec przyjemnie. Dobrze ze z niedzielnych upałów nie zostało juz nic.

        1. wydaje mi się, że pojedyncze dni będą chłodniejsze tak jak to było w tym tygodniu… taki pośredni wariant się sprawdzi

      1. Moim zdaniem niepotrzebnie “nakręcasz się” na te duże ochłodzenia, jak @dorka na większe fale upałów…
        Będą dominowały scenariusze umiarkowanie ciepłe (czasami gorące, czasami termicznie ‘normalne’) – jednak przy małych sumach opadowych…

      2. Ja w zeszłym roku bardzo długo wróżyłem zmianę cyrkulacji, właśnie z powodu tego jak długo trwał napływ chłodnych mas powietrza znad Atlantyku w półroczu ciepłym nad Skandynawię (mocna przewaga była już w roku 2016, ale 2017 to było niemal non stop), a u nas gigantyczną przewagę w zeszłym roku miały wiatry z kierunków W oraz NW (a przy tym b. wysoka śr. prędkość wiatru). Dlatego pisałem, że w końcu musi nastąpić zmiana na cyrkulację wschodnią. Obstawiałem, że stanie się to już w połowie czerwca, a najpóźniej na początku sierpnia. Ostatecznie takiej zmiany nie było w ogóle.! Nie powstał żaden trwalszy wyż ze wschodu. Cyrkulacja W/NW przeciągnęła się na pół jesieni, a potem zmieniła na dominującą SW. Ale taka sytuacja nie mogła trwać bez końca. I w końcu stało się to, ale dopiero w III dekadzie lutego tego roku! Dlatego byłbym oszczędny co do tego, że napływ ze wschodu skończył się już w maju. Co ciekawe – w obecnym czerwcu dominującym kierunkiem jest do tej pory NW.

          1. Nie wiadomo jeszcze czy to tylko fluktuacja czy już zapowiedź trwalszej zmiany cyrkulacji.

          2. @chochlik
            W przeciągu najbliższych 2 tygodni nie widać żadnego nizu na południu/wyżu na północy. Nawet w czasie panowania gorąca i potencjału na fale upałów, bedzie to związane z wyżem nad Niemcami/Francja.
            A to ze wieje z W lub NWgdy niże sa na północy a wyze na zachodzie/południu to chyba każdy wie. Oczywiście to nie znaczy ze bedzie od razu “chłodno”, bo jak słusznie mówiłeś rok temu mieliśmy w czerwcu głownie cyrkulację zachodnia a zapisał sie on jako jeden z cieplejszych w historii. Taka cyrkulacja zapobiega u nas jakimś patologicznym falom upałów, ale nie wyklucza przewagi gorąca i bardzo wysokich temperatur. Jeśli latem długo nie pada i jest słonecznie to niestety cieżko o brak gorących temperatur powyżej 25 stopni. Dlatego z dwojga złego wole jednak Zachmurzenie umiarkowane/duże latem

      1. Ja bym się jednak powoli zaczął nastawiać na konkretniejsze ochłodzenie. Polska to nie jest Hiszpania czy Grecja i dotychczas nie było żadnego, powtarzam żadnego okresu letniego w którym od początku kwietnia do października nie było w ogóle dłuższego, kilkutygodniowego okresu z temperaturą w normie lub poniżej i dominacją pogody pochmurnej, deszczowej. Nie ma żadnych przesłanek do tego by twierdzić że w tym roku będzie inaczej i pół roku non stop będziemy mieć lampę na niebie, wyże, gorąco i suszę. Ci co to wypisują powinni udać się do psychiatry, bo mają coś nie tak z głową.

        1. A jak ktoś chce tą deszczową i pochmurną pogodę z temperaturami poniżej normy przez dłuższy czas to musi jeszcze zaczekać co najmniej do września.

          1. @zbigniew? A co jeżeli lipiec i sierpień bedą chłodne (przynajmniej względem obecnego wieku) a od września bedą nieprzerwanie dodatnie anomalie? :)

          2. @kmroz
            Wątpie. Ja wiem że ty byś chciał aby w lecie nie było jakiś dużych anomalii ale przeważnie w najcieplejsze dni letnie mamy anomalię 5-10 K co jeszcze nie oznacza jakiś rekordowo wysokich temperatur.

  76. Pomimo, że nie ma upałów ani też nie jest specjalnie bardzo gorąco to i tak mamy bardzo ciepłe wieczory. Dzisiaj w Białymstoku było 25 stopni maksymalnie, a wieczór jest ciepły jakby dzisiaj był upał.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com