Rekordowy kwiecień i co dalej?

Rekordowy kwiecień i co dalej?

Tegoroczny kwiecień pobił wszelkie rekordy ciepła. Na historycznej stacji w Krakowie jego średnia temperatura osiągnęła 15.4°C i była o 0.5°C wyższa od rekordu z 1800. Wiele osób zdaje się sugerować, że za tak niezwykły kwiecień przyjdzie nam zapłacić chłodnym latem i tutaj przywołują przykład chociażby roku 2000, w którym po wyjątkowo ciepłym kwietniu pod koniec czerwca “lato się skończyło”. Lipiec 2000 był wyjątkowo chłodny (-2.19°C, 43. najzimniejszy lipiec w latach 1781-2018), sierpień niemal dokładnie w normie dla lat 1981-2010, a wrzesień ponownie zimny. Zdecydowanie od końca czerwca aura nas nie rozpieszczała (przynajmniej do jesieni, która okazała się wyjątkowo ciepła, co spowodowało, że rok 2000 okazał się być rekordowo ciepły, a pobił go dopiero rok 2014, a później również 2015). Taki przebieg temperatur w okresie wiosenno-letnim spowodował, że wśród wielu pokutuje teza, że tak ciepła wiosna oznacza, że niechybnie lato będzie kiepskie i tu przywołują różne lata z historii. Taką narrację prowadzi między innymi znany negacjonistyczny serwis “NoTricksZone“.

I tu pojawia się poważny problem natury statystycznej. Do końca XX w. bardzo ciepłe kwietnie były rzadkością. Zaledwie 22 kwietnie w latach 1781-2000 charakteryzowały się anomalią temperatury wyższą od +1°C (w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010). Natomiast kwietni bardzo ciepłych, których anomalia przekraczała +2°C było zaledwie 5, a lata 2001-2017 dodały kolejne dwa: 1800, 1918, 1920, 1934, 2000, 2009, 2011 (obecnie dochodzi właśnie trzeci). To zaś oznacza, że tak ciepłe kwietnie stanowią zaledwie 3% wszystkich kwietni z lat 1781-2017. W sposób oczywisty tak mała próbka danych nie da nam jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy po tak ciepłym kwietniu mamy zwiększone szanse na chłodne lato. Przed rokiem 2000 większość sezonów letnich charakteryzowała się anomalią ujemną: takich sezonów było aż 167, a więc 76%. To oznacza, że w tym okresie szansa, że okres czerwiec-sierpień będzie się charakteryzował ujemną anomalią w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 jest bardzo duża. W latach 1951-1999 aż 35 z 49 lat charakteryzowało się sezonem letnim poniżej średniej z lat 1981-2010, co oznacza że nawet w bliskiej nam przeszłości (którą może pamiętać jeszcze wiele osób) szanse na zimne lato były duże. Równie rzadkie były też bardzo ciepłe kwietnie, co oznacza, że pojawienie się pary ciepły kwiecień – ciepłe lato było wyjątkowo mało prawdopodobne. To zaś prowadzić może do wniosku, że jeśli już nawet pojawił się ciepły kwiecień, to z dużym prawdopodobieństwem lato i tak będzie chłodne, zwyczajnie z uwagi na panujący wówczas chłodny klimat.

Za tezą o wpływie ciepłego kwietnia na chłodne (lub “normalne”) lato przemawia jednak pewien fakt. Otóż od II połowy kwietnia do jesieni za silnie dodatnie anomalie temperatury powietrza odpowiada podobny rozkład układów barycznych nad Europą. O ile zimą wysokie temperatury są związane z adwekcją atlantyckich mas powietrza (dodatnie NAO), o tyle w okresie od kwietnia do października żadnego wpływu NAO pokazać się nie da. Jeśli dołożymy do tego wszystkiego fakt, że nad Europą dana sytuacja baryczna nie lubi pozostawać zbyt długo, można dojść do wniosku, że przewaga sytuacji dających wysokie anomalie temperatury w okresie wiosenno-letnim nie może trwać wiecznie. To zaś oznacza, że prędzej czy później dojdzie do trwalszej przebudowy pola ciśnienia nad Europą, co znacznie zredukuje anomalie temperatury, lub nawet spowoduje że przyjmą one wartości ujemne. Stąd, jeśli sytuacja taka panuje w kwietniu (i powiedzmy w maju), można oczekiwać, że w czerwcu ulegnie ona co najmniej osłabieniu.

W naszej opinii nie można powiedzieć jakie będzie nadchodzące lato opierając się na fakcie pojawienia się rekordowo ciepłego kwietnia. Istnieje szansa, że zmiana dominującej ostatnimi tygodniami sytuacji barycznej nastąpi na przełomie maja i czerwca, a od lipca temperatury ponownie wzrośnie. Może być również tak, że lato będzie w pobliżu normy. Czas pokaże.

Print Friendly, PDF & Email

454 Replies to “Rekordowy kwiecień i co dalej?”

  1. Ja w tym roku stawiam na bardzo (ekstremalnie ?) ciepły lipiec z racji że ostatnio co 4 lata nam się takie trafiają. Ostatnio taki mieliśmy w 2014. Ciekawe czy się sprawdzi.

  2. Warto też wziąć pod uwagę fakt, że przez swoje rekordowe ciepło kwiecień w wielu regionach osuszył glebę, co zwiększa ryzyko dużej fali upałów latem (wspominał o tym Arctic Haze, suche wiosny prowadzą do gorących lat).

    1. @Paweł – właśnie UM odwołał dla mojego regionu burzowe opady. Jeśli w Małopolsce maj będzie podobnie “suchy” jak kwiecień, to współczuję producentom warzyw gruntowych. Nie tylko warzyw zresztą.

  3. Analogia łącząca bardzo ciepłe kwietnie z chłodnym miesiącami letnimi jest bardzo wyraźna. Do tej pory po KAŻDYM ekstremalnie ciepłym i większości bardzo/anomalnie ciepłych kwietni, zdarzał się co najmniej jeden chłodny miesiąc letni. I tak:
    -1800 – lipiec
    -1918 – wszystkie miesiące letnie
    -1920 – czerwiec
    -1934 – wszystkie miesiące w pobliżu normy, czyli jak na obecne warunki chłodne
    -1948 – lipiec
    -1952 – czerwiec
    -1961 – lipiec i sierpień
    -1962 – wszystkie miesiące lata
    -1998- lipiec i sierpień
    -2000 – lipiec
    -2009 – czerwiec
    -2011 – lipiec
    -2014 – czerwiec
    Inną bardzo ciekawą sprawą jest teoria Arctic Haze nt. fali upałów. Jakieś upały na pewno się zdarzą, u mnie lata bez ani jednego przekroczenia 30 stopni nie było od 1980 roku (wtedy zabrakło 0,1 stopnia), pytanie tylko jak intensywne. Wiosna 2015 przed tropikalnym sierpniem nie była szczególnie sucha, podobnie wiosny 2006, 1994 i 1992. Sucho było we wspomnianym 2000 roku, kiedy praktycznie od połowy kwietnia do trzeciej dekady czerwca mieliśmy nieustające słońce. A mimo to lato było normalne termicznie/chłodne. W tym przypadku chyba trzeba zdać się na czas, który wszystko najlepiej pokaże, jednak ja uważam że w tym roku będziemy świadkami lata chłodniejszego od poprzednich, bardziej zbliżonego do lat 2005/2009.

        1. Lepszy chłodny czerwiec niż chłodny lipiec czy sierpień ;]
          Choć w 2009 roku pogoda w czerwcu była całkiem paskudna, to był najgorszy czerwiec od wielu lat

        2. Latem jestem. Bo temepratury 20-25 w dzień sa wtedy ponizej normy, a gdy jest zbyt długo i trwale powyżej 25 to sie zle czuje.

          1. No przez pol roku jest za zimny zdecydowanie- tu sie z toba zgadzam, ale na szczescie takie miesiące jak luty 2014, grudzień 2015 i luty 2016 coraz cześciej sie zdarzają

    1. Podpowiadamy:

      – W latach 1800-1998 (199 lat) było 187 sezonów letnich, w których przynajmniej jeden miesiąc był <= 0 (norma 1981-2010), czyli aż 94% - W latach 1999-2017 (19 lat) było 11 takich sezonów (58%) W takiej sytuacji szansa, że którykolwiek z miesięcy letnich będzie zimny w latach 1800-1998 była skrajnie wysoka, niezależnie od kwietnia. Nawet w ciepłym okresie 1999-2017 było to 58% przypadków - a w tym okresie prawie każdy kwiecień był powyżej normy.

      1. Zgoda, rozumiem to wszystko, ale analogia i tak jest wyraźna. Szczerze to sam się zastanawiałem, czy przytoczyć przykłady ekstremalnych kwietni z bardzo dawnych lat, ale pomyślałem że jak pisać o wszystkich, to o wszystkich.
        Jeszcze jedno, moim zdaniem punkt zwrotny jak chodzi o ciepłe sezony letnie, to nie 1999 tylko 2002.

        1. My nie widzimy żadnej sensownej analogii. Jeśli w latach 1800-1999 aż 94% wszystkich sezonów letnich miało któryś miesiąc ujemny, nie możesz tego brać do analizy, bo masz niemal 100% szans na to, że wynik będzie przypadkowy.

        2. jeśli 95% sezonów letnich było w tym czasie poniżej najnowszej normy, To można sobie udowadniać dowolną zależność, nawet ponadroczną (np. korelacja ciepłej jesieni z chłodnym latem w roku następnym). Tylko wtedy nie ma to za bardzo sensu.

    2. W 2015 roku parę dni z temp. powyżej 35 st było u nas również w lipcu a także kilka dni z temp powyżej 30 st we wrześniu.

  4. Wydaje mi się, że analizowanie historycznych danych, przy obecnych, tak dynamicznych zmianach klimatu- nie ma sensu. W Polsce mamy zupełnie inny klimat niż jeszcze 30-40 lat temu. Ocieplenie postępuje w zastraszającym tempie i ja raczej obawiam się niekończących się fal upałów do końca sierpnia, zwłaszcza, ze i w maju, na żadne ochłodzenie chyba się nie zanosi………

    1. Klimat jest ten sam cały czas, przestańcie pisać głupoty. Akurat 30-50 lat temu byliśmy w klimatycznym “dołku” charakteryzującym się niskim usłonecznieniem i skrajnie dużą liczbą miesięcy poniżej normy, w latach 50-tych było już podobnie jak teraz, przynajmniej w Polsce centralnej, bo Polska południowa to się ociepliła jak cholera…

      1. Szanowny Panie, jeśli uważa Pan, że w centralnej Polsce w latach 50. XX w. mieliśmy podobny klimat jak obecnie, to najprawdopodobniej minął się Pan z powołaniem i powinien Pan tworzyć paski dla TVP. Jeśli chodzi Panu o dane dla Płocka, to musimy ze smutkiem Pana poinformować, że przed latami 70. stacja w Płocku jest niehomogeniczna.

      2. A żeby jeszcze może pokazać, kto pisze głupoty, to może podpowiemy, że średnia temperatura wszystkich miesięcy w latach 50. XX w. w centralnej Polsce była o około 1.5 stopnia niższa, niż wszystkich miesięcy od 2011 do teraz. Podobnie zresztą, jak w uśrednieniu dla całego kraju.

    2. “Ocieplenie postępuje w zastraszającym tempie” – mnie ocieplenie cieszy, a nie smuci czy przeraża. Kwiecień był prawie +5K cieplejszy od normy i czy coś złego się stało? Wszyscy będą go miło wspominać.

      1. @Marcin

        Mi też było przyjemnie. Jednak mam wystarczającą wiedzę aby się obawiać, że jeszcze za ten kwiecień możemy zapłacić suszą hydrologiczną albo zabójczą falą upałów latem. Może tym razem się uda ale takie zjawiska będą niestety coraz częstsze. A sucha wiosna to warunek konieczny dla obu.

          1. I jeszcze odpowiedź bardziej poważna: do indeksu SPEI wchodzi temperatura, nie nasłonecznienie. Ale trudno uzyskać jedno bez drugiego, dlatego ciężko jedno od drugiego oddzielić.

          2. Słoneczny wyż? Ciśnienie w kwietniu zbyt wysokie to zwykle nie było…
            tak czy inaczej ja jestem jak dobrze wszyscy wiedza przeciwnikiem w wiary w tego typu stałe korelacje, stad moje pytanie. Naprawde nie wiem jak można te rzeczy równoważyć….

        1. “albo zabójczą falą upałów latem.”

          – prędzej bym się obawiał, że przez rekordowo ciepły kwiecień nadejdzie miesiąc letni pokroju lipca 2000…

      2. Nie wiem czy wszyscy – dla rolnictwa susza to nic dobrego, poza tym ja chciałabym żeby była normalna wiosna, a nie od razu lato. A wyobraźmy sobie, że każdy następny miesiąc będzie o kilka st. cieplejszy od normy- ja dziękuję bardzo, zwłaszcza w lipcu i sierpniu.

          1. Nie muszą, ale od kwietnia do września często idą. Żebyś mnie nie wziął za “zimnoluba”. Lubię ciepło, a nawet gorąc i upały, ale o rolnictwo w cieplejszym klimacie bardzo się boję.

  5. Będę nachalny, ale cóż…
    Frapuje mnie siła wiatru tegorocznej wiosny. Od przełomu marca i kwietnia, aż po dzień dzisiejszy dominują porywy w przedziałach kwalifikujących je jako silne/bardzo silne – i to niezależnie od wpływu układu barycznego! Również średnia prędkość wiatru w wielu spośród minionych 40 dni dochodzi najczęściej do 15-20 km/h. Dni bezwietrznych, lub z wiatrem określanym jako słaby/łagodny można policzyć na palcach rąk tokarza.
    Uprzejmie proszę o odniesienie się do tego wpisu.
    Z pozdrowieniami i życzeniami ciszy i spokoju,
    LM

    1. Wydaje mi się, że wyże i niże obecnie przemieszczające się nad Polską są dość głębokie, przez co z powodu dużego zagęszczenia izobarów powstaje silniejszy wiatr.
      Ja wiatr lubię tylko wtedy, gdy jest duży upał. Im niższa temperatury, tym mniej lubię gdy wieje. A gdy jest mróz to wolę, żeby było bezwietrznie. Zresztą, wiatr jest najbardziej przeszkadzającym czynnikiem meteorologicznym podczas jazdy na rowerze. Na drugim miejscu są opady, a dopiero na trzecim – temperatura. Zresztą, gdy zapowiadane są silne porywy wiatru, wtedy nie idę na rower.

      1. Dziękuję za odpowiedź.
        Czy ktoś biegły w arkanach wiedzy meteorologicznej może z pogodowych fusów wywróżyć, kiedy owe izobary raczą się rozrzedzić, aby móc usłyszeć coś więcej aniżeli jękliwy śpiew wiatru?

        1. Niestety raczej na dniach się znowu zagęszczą. Może w piątek cisza przed burzą będzie, zanim front nadejdzie ;)

      2. Od początku kwietnia jeżdżę już do pracy rowerem (5 km w jedną stronę) i właśnie wyjątkowo odczułem mocno spowalniający efekt dość silnych wiatrów z kierunków NE-E. Nie kojarzę nawet by tak często zachodnie wiatry jesienią w drodze pod wiatr bywały aż tak dokuczliwe.

          1. W północnej Polsce to jest dokładnie na odwrót. Zeszły rok był bardzo wietrzny. Kwiecień to był ekstremalnie wietrzny. W tym roku jak dotąd zdecydowanie spokojniej.

        1. Brak słów…
          Cóż, żyć trzeba. Jutrzejszy dzień, a także czwartek, zapowiadają się fatalnie.
          Mimo wszystko – dobrego wieczoru i spokojnego przejścia przez wiatry i burze życzę.

  6. Główne pytanie brzmi: czy w porze ciepłej “stać będzie” Matkę Naturę na jakieś takie dołki termiczne z przewagą ujemnych anomalii, trwające przeważnie 1-1,5 miesiąca, jak zdarza się to częściej lub rzadziej, ale niemalże zawsze jeden lub dwa razy w porze chłodnej? Wiadomo, że potencjał na ujemne anomalie w miesiącach pory ciepłej jest dużo mniejszy, ale mam tu na myśli chociaż takie, aby dany miesiąc wypadł ze średnią anomalią -2/-1K (ref. 1981-2010).

    Na razie maj zadaje się utrwalać trend z kwietnia ku szybszemu startowi aury letniej i to przeważnie w pogodniejszej wersji – z rzadka przetykanej opadami i burzami, jak i niezbyt silnymi i długimi ochłodzeniami.

    I to co wydaje się dość prawdopodobne, tzn. że przypuszczalnie mało będziemy mieli tygodni z temperaturą i opadami choć z grubsza w ‘normie’. Ale które opcje (skrajności) przeważą osobiście nie mam w tym względzie żadnego przeczucia…

    Lato w 2014 r. na SW Europy oraz w 2015 r. na N Europy pokazały, że nawet w obecnych czasach nie można wykluczyć chłodniejszego okresu letniego…

    1. A mnie zastanawia kiedy wreszcie pobijemy archaiczne rekordy temperatury dla maja, czerwca, sierpnia, października i listopada. Z kwietniem w końcu się udało, ale aż ponad 200 lat trzeba było na to czekać. Dla mnie to jakaś abstrakcja, że najcieplejszy maj to jakiś z roku 1889, a czerwiec z 1811. Jak widać globalne ocieplenie postępuje, ale wciąż jest jeszcze wiele rekordów do pobicia i lodów do stopienia też nie brakuje.

      1. A mnie zastanawia po co nam bicie tych rekordów ciepła? Być może nasz kliamt ewooluje w kierunku takiego, jak są w krajach typu Turcja. Ale czy to dobrze? Upalne lata powyżej 30 st., susze, po co to nam kiedy nie mamy ciepłego morza i nie będziemy zyć z turystyki? Czy stać nas oobecnie na to, żeby przystosować mieszkania i domy do życia w upałach (klimatyzacja), co z ludźmi pracującymi na zewntątrz? Właściwie widzę tylko minusy upałów. Oczywiście, jeśli ktoś nie pracuje, mieszka poza miastem i latem odpoczywa w cieniu, to może się cieszyć z takiej aury;-) Ale chyba więcej osób może mieć problemy z powodu ocieplenia naszego klimatu.

        1. Bicie rekordów ciepła dla 75% spośród wszystkich miesięcy w roku wiąże się w Polsce z bardzo przyjemną pogodą i nie oznacza upałów, czego doświadczamy obecnie. Tylko w okresie czerwiec-sierpień to faktycznie niewskazane i byłoby mało komfortowe. Co innego z rekordami ujemnymi. Te zawsze, o każdej porze roku będą źle odbierane.

        2. Przez 9 miesięcy w roku cieplej od normy oznacza POPRAWĘ naszego komfortu termicznego, a nie jego pogorszenie. Zimniej od normy zawsze oznacza pogorszenie.

          1. @marcin- masz oczywiście racje. Ja osobiście czekam na jeden rekord wyjątkowo niecierpliwie- rekord października. Od 2000 roku w zasadzie nie mieliśmy żadnego października z dużym odchyleniem. Jednak powiedzmy sobie szczerze, polowanie na rekordy termiczne dobre nie jest, lepszy jest klimat stabilny. A jak juz rekordowy miesiąc to w stylu września 2006, czyli stabilne silne ciepło ale bez pojedynczych odchylow w gore
            @fkp
            Na pewno jestes obeznany z określeniem “komfort termiczny”? ;)

      2. Niech rekord padnie, ale w październiku. Niech październik będzie rekordowy i przyniesie wiele dni powyżej 20 stopni. To ma dla mnie dużo większe znaczenie niż to, aby lato było upalne. Dla mnie ocieplenie klimatu to wydłużenie się okresu ciepłego, a nie nowe rekordy absolutne temperatury maksymalnej. Latem niech będzie sobie koło 30, od 32 stopni w górę robi się naprawdę nieprzyjemnie.

        1. Tylko żeby latem w Polsce było cały czas koło 30 st. to anomalia dodatnia musiałaby utrzymywać się na poziomie 5-7 st..

          1. W Polsce jeszcze nie mieliśmy prawdziwej fali upałów, takiej jak zachodnia Europa w 2003, a Rosja w 2010 roku. Ale kiedy przyjdzie to spodziewaj się co najmniej takich anomalii.

          2. ” a Rosja w 2010 roku.”

            W naszym klimacie taka fala upałów jest niemożliwa.
            W Rosji jest klimat kontynentalny. A u nas, jak już zaczyna się robić upalnie, to nadchodzi chłodny front znad Atlantyku z burzami i robi się chłodno.

          3. @Lukasz160391

            Śmieszna rzecz ale w Rosji tez twierdzili, że u nich zabójcza fala upałów jest niemożliwa.

            A jeśli jest możliwa w Rosji z klimatem kontynentalnym i we Francji z bardziej morskim niż w Polsce to czemu ma nie być możliwa u nas?

          4. Choć z drugiej strony, trochę dziwnie wygląda ta fala upałów z zachodniej Europy z lata 2003. Przecież tam jest klimat morski i co chwilę przechodzą fronty atmosferyczne.

          5. Te 2 fale upałów też były różnego rodzaju. W Rosji upał był wyjątkowo długotrwały bo trzymał się prawie 2 miesiące bez przerwy, w apogeum osiągając blisko 40 stopni. To były 3-4 takie I połowy sierpnia 2015 następujące jedna po drugiej, bez żadnej pauzy. Za to w 2003 roku ten upał był krótszy (najbardziej ekstremalna fala 2-13 sierpnia) ale za to bardziej intensywny, dużo większe anomalie i bite rekordy ciepła. Na przykład w Auxerre (Francja) było 8 dni z rzędu z Tmax ponad 40 stopni, gdzie norma Tmax w tym mieście wynosi 26 stopni (tyle samo co w wielu miastach w Polsce).

            Ciężko wskazać jednoznacznie powód i “winowajcę” tak dużej ilości ofiar upału (oprócz samego upału). Długo nad tym debatowali, i doszli że kilka czynników na pewno się przyczyniło:

            -nie mieli żadnego planu działania w razie wystąpienie ekstremalnie wysokiej temperatury – nie brali nawet pod uwagę możliwości takich upałów
            -przypadło to na szczyt sezonu urlopowego, nie było rąk do pracy przy poszkodowanych, głównie starszych osobach
            -budynki w większości przypadków nie były wyposażone w A/C bo nie było takiej potrzeby, lata we Francji nie należą do jakichś szczególnie upalnych

            Ciekawe ile ofiar przynoszą przedłużające się fale upałów w Polsce. Bo na pewno jakieś ofiary są, jak przez 2 tygodnie jest codziennie po 33-35 stopni i nie mniej niż 20 w nocy to muszą być. Tylko się nie prowadzi u nas takiej statystyki.

          6. U nas też nie ma żadnych planów na upał,oprócz “kurtyn wodnych”, a i z klimatyzacja kiepsko (szczególnie w domach starszych ludzi). Czyli nie byłbym optymista jeśli chodzi o skutki zdrowotne ewentualnej zabójczej fali upałów w Polsce.

          7. Tyle, że Francja leży na niższych szerokościach geograficznych a Rosja ma klimat kontynentalny. W Polsce na N od równoleżnika 52* praktycznie niemożliwa jest śmiercionośna fala upałów.

          8. Tyle, że Francja leży na niższych szerokościach geograficznych a Rosja ma klimat kontynentalny.

            A Polska ma klimat pomiędzy nimi (i w sensie kontynentalności i szerokości geograficznej). W obu miejscach zdarzyły się bezprecedensowe fale upałów. Na czym wiec opierasz przekonanie, że pomiędzy się nie da?

          9. Moim zdaniem winowajcą był podeszły wiek ofiar, im człowiek starszy tym gorzej znosi wszelkie odchyły od temp. komfortu termicznego (21*C).

          10. @Fkp

            To chyba normalne, że najstarsi są najbardziej narażeni przy ekstremalnej pogodzie. Twoje stwierdzenie jest zatem albo truizmem albo próbą obwinienia ofiar (“winni byli sami sobie bo byli starzy”).

          11. Na Wybrzeżu sukcesem jest, jeśli w ogóle pojawi się jakakolwiek fala upałów. Kto jeździ latem nad polskie morze, ten doskonale wie, bo pewnie nie raz zdążył porządnie zmarznąć. Kurtka to obowiązkowy bagaż:-). Zresztą i w górach można nieźle zmarznąć. Ostatnio wchodziłem na Śnieżkę na początku lipca. Było ledwo co na plusie, pochmurno i wiało jakby chciało głowę urwać. Bez czapki było mi bardzo zimno.
            Trudno mi przychodzi sobie wyobrazić, aby w Polsce wystąpiła kiedyś mordercza fala upałów. Brzmi to trochę jak film science-fiction.

        2. Ale u nas z racji wyższej szerokości geograficznej fala upałów byłaby słabsza niż we Francji i jednocześnie z racji bliskości oceanu krótsza niż w Rosji. Taka hybryda pomiędzy 2003 a 2010. Sierpień 2015 był taką namiastką tego, co może nas spotkać i pokazał gdzie znajduje się kres możliwości naszego klimatu. Okazuje się że “sufit” wcale nie jest tak wysoko i +45 stopni u nas nigdy nie będzie i 2-3 miesiące upałów ciurkiem też nie.

          1. Nie jest to takie oczywiste. Na przykład lipiec 2010 w Moskwie przekraczał o bodaj 3 stopnie dotychczasowy rekord (seria 200 letnia). Było więc to tam zdarzenie niezwykłe.

  7. Jeśli się okaże że nie przyjdzie większe ochłodzenie już w maju a wygląda narazie że nie to teoretycznie rośnie prawdopodbieństwo większego chłodu już w czerwcu. Może ma to mniejsze znaczenie ale jakieś ma- w zeszlym roku czerwiec był bardzo ciepłym miesiącem. Teoretycznie również prawdodpobieństwo wystąpienia w tym przypadku dwóch ciepłych czerwców z rzędu jest mniejsze ale oczywiście to tylko teoria bo w praktyce może być kilka ciepłych z rzędu-są to już jednak przypadki losowe. W naszym klimacie naturalna jest zmienność- a my od 3 kwietnia do dzisiaj mamy albo bardzo duże anomalie dodatnie albo co najwyżej delikatnie ujemne. Osobiście uważam ze dwa bardzo ciepłe miesiące kwiecień i byc może maj zwiększą prawdopdobieństwo przynajmniej 1 miesiąca letnie a kto wie może nawet 3 .Osobiście wolałbym żeby zimno jeśli już przypadło na sierpień w drugiej kolejności czerwiec ( w lipcu mam urlop). Jednak gdybym miał obstawiać to obstawiłbym wlaśnie czerwiec jako najbardziej predystynowany. Zaś ostatnie 3 lipce 2015-2017 chociaż nie zimne to nie były też specjalnie ciepłe, sierpnie były cieplejsze

    1. sierpien cieplejszy od lipca się jednak rzadko zdarza – 2017,2015,2011, 2007, 2004 i to chyba wszystko w tym wieku. W 2016 nie jestem pewien czy czerwiec nie był najcieplejszym miesiacem lata ale chyba jednak był nieco chłodniejszy od lipca.

      1. Dodatkowo, w 2013, 2015 i 2017 roku najwyższa absolutna temperatura z całego roku była właśnie w sierpniu.

        1. Bo generalnie przełom lipca i sierpnia to najcieplejszy okres w roku ale druga połowa sierpnia statystycznie przynosi duże ochłodzenie. Sierpień jest chłodniejszy jednak od lipca i z tego co obserwuje ociepla sie wolniej

          1. Pod względem anomalii czerwiec 2016 rzeczywiście przebił lipiec 2016, ale był chłodniejszy od tego lipca. Spojrzałem na biuletyn monitoringu klimatu Polski i czerwiec 2016 ma średnią temperaturę 18,1*C, a lipiec 2016 ma średnią temperaturę 18,9*C.
            Z tego co patrzyłem to przypadek kiedy czerwiec był cieplejszy niż lipiec był w 2011 roku.

          2. tak jeśli chodzi o anomalie to oczywiste ze przebił, czerwiec 2016 był w skali kraju drugim najcieplejszym w tym wieku czerwcem, a u mnie najcieplejszy (wg danych z ogimet) od 1979 roku….
            chodziło mi o bezwzględną temperaturę.

  8. Najcieplejszy okres wypada gdzieś w okolicach III dekady lipca i to wtedy jest największe prawdodobieństwo pobicia rekordu ciepła. Rekord ciepła został ustanowiony w roku 1994 pod koniec lipca w Slubicach, ale w 1998 roku temperatura loklanie również przekrozyła w III dekadzie lipca 38 stopni. Możliwe ze gdyby upał był na bardziej rozległym obszarze mielibiśmy rekord. Również w 1959 roku w drugiej dekadzie przyszła krótka fala upałów który podbiła temperatury do nieco powyżej 38 stopni. Możliwe że gdyby fala upałów potrwała dłuzej 40 gdzieś by padła. Od końćówki lipca albo od samego początku sierpnia potenjcał a rekordowe temepatury spada ale wyjątkowo wolno co pokazuje choćby rok 1992 kiedy to pod koniec miesiąca zanotowano ponad 37 stopni. Różnica w samym potencjale na abosolutny rekord temperatury jest na korzyść lipca ale bardzo niewiele, natomiast sama średnia jest na korzyść lipca już bardziej choć też nie tak dużo, zdarza się że sierpień jest cieplejszy, choć np. nad samym morzem cieplej jest w sierpniu. Czy lipiec szybciej się ociepla niz sierpień trudno swtierdzić- przypadki losowe-raczej lipiec pozostanie najcieplejszym miesiącem roku podobnie jak najzimniejszym styczeń

    1. Serio? U mnie ok. 80 km na północ od Ciebie normalnie odrasta trawa, mimo że ostatni większy deszcz padał 2 kwietnia.

  9. U nas na Dolnym Śląsku w okolicach Wrocławia rośliny rekordowo szybko przekwitały , ciepłolubny rzepak zaczął kwitnąć już po 20 kwietnia a teraz zaczyna się przysucha , najszybciej odczują to warzywa gruntowe oraz rośliny wrzosowate.

    1. Otóż to, moja Anielciu, otóż to!
      Dodam, że wiele gatunków roślin dzikich, nie będących przedmiotem zainteresowania producentów rolnych również optima kwitnienia mają od 2 do 3 tygodni przed terminem. Przykłady: obuwik, kukawka, głogi, jarzęby, robinia, róże, lilak, knieć błotna, bluszczyk kurdybanek, zawilec gajowy.

          1. Juras, wybacz, ale do Twojego wpisu odniosę się w innym terminie. Muszę wstać z kurami, tj. wczas rano, więc na dziś porzucam złodzieja czasu, jakim jest komputer. Cierpliwości.

  10. Drugiego takiego miejsca na świecie jak stacja na Krywlanach w Białymstoku to chyba nie ma-mianowicie po zachodzie słońca wiatr całkowicie zanikł (podobnie jak przez 95% wieczorów w okresie ciepłym) a temperatura w 2 godziny spadła o 10 stopni, coś niesamowitego. W Warszawie np. wiatr praktycznie w ogóle nie osłabł i nic dziwnego, że temperatura w ogóle tam prawie nie spada.

  11. U mnie dzisiaj kolejna dość wydajna opadowo burza, co najważniejsze nie leje 5 minut tylko już od 19:00 pada z przerwami, raz mocno raz słabo. O 18 UTC suma opadów wynosiła 8 mm. W kolejne dni na północy kraju na ogół bezchmurnie, a u nas prawdopodobieństwo opadów codziennie.

    1. Miejmy nadzieję, że latem sytuacja się odwróci ;]
      Nie chciałbym powtórki z lata 2014, kiedy północ Polski była bardziej uprzywilejowana pogodowo niż południe…

      1. lato 2014 u nas nie było aż takie złe (obiektywnie)
        za to lato 2017 na północy to jakiś dramat. Usłonecznienie mieli anomalnie niskie, temperatury też niespecjalne. Lato 2016 też tam pochmurne.

        1. Obiektywnie to tylko lipiec był wtedy u nas udany….
          Czerwiec przypominał raczej ciepły kwiecień, a po 10 sierpnia nadeszła jesień

      2. no ja mam nadzieję, że będzie sprawiedliwość w końcu, bo lato 2017 było beznadziejne na północy i u mnie na NE – suchy i cieply okres to jedynie 30.07-19.08 (z przerwami drobnymi oczywiście)….

  12. Patrząc na prognozy to zachód polski jakiś taki chłodniejszy, żeby nie powiedzieć że chłodny w okolicach piątku??? Wszędzie gorąco, a tam ok. 18 st. ? dziwne… :) u mnie non stop widać 22-26 st. do końca prognoz niemal i sucho i słonecznie

  13. Prognozy do 22 maja są dosyć stabilne – temperatura w większości kraju będzie oscylować wokół 20-30 stopni. Jeśli po 22 maja nie będzie jakiegoś większego ochłodzenia, tegoroczny maj będzie miał anomalię 2-3 stopnia powyżej normy. Bardziej stawiałbym koło 3 stopni. Czyli miałby szansę być najcieplejszym majem po 1889 roku.

  14. Osobom oczekującym kolejnych rekordów ciepła dla kolejnych miesięcy – z podtekstem “dla nas oznacza to zdecydowaną poprawę” – przypominam, że głównym tego stymulatorem jest ocieplenie GLOBALNE. Naprawdę trzeba mieć duże “klapki na oczach”, żeby na proces globalny patrzeć jak na coś co miałoby miejsce tylko i wyłącznie w skali lokalnej i to jeszcze było łatwo sterowalne.

    Patrząc kompleksowo ŻADNE nienaturalnie szybkie zmiany klimatyczne NIE SĄ DOBRE. Zanim klimat się nam w Polsce ociepli średnio o np. kolejny 1°C (1K) to odczujemy jeszcze wiele różnych zawirowań pogodowych (różnego typu, w różnych kierunkach), dodatkowo stymulowanych procesem, który najszybciej postępuje w Arktyce.

    1. To prawda ale na globalne ocieplenie mogą się nakładać dodatkowe regionalne zjawiska nim spowodowane. Na przykład fale upałów. Ze względu na silne sprzężenie zwrotnie dodatnie między wiosenną suszą, a letnimi falami upałów (znane od niedawna ale już dobrze zrozumiane), pewne regiony mogą mieć większe sezonowe trendy ocieplenia latem. Czy Polska też? To możliwe, chociaż jeszcze nie pewne.

  15. Miałem tę przyjemność spędzić parę dni majówki w Świeradowie Zdr. i Górach Izerskich i napisze tak, jest żle a nawet jeszcze gorzej pod względem hydrologicznym, mizerna zimowa pokrywa śnieżna nic nie dała wobec postępującej suszy, wyschło już ok. 80 proc. górskich strumieni , które np. w ubiegłym roku były przepełnione wodą. Przy takim spadku poziomu wód gruntowych należałoby chyba świerki wymienić na pinie czy cuś w tym rodzaju, chciałbym żeby to potwierdził LeszekM.

    1. Sądzę, że moje kompetencje nie są na tyle duże, aby móc ferować wyroki nt. problemów składu gatunkowego antropogenicznych typów drzewostanów w obliczu zmian klimatycznych. Minęło już parę lat, odkąd – poniekąd zawodowo, a poniekąd hobbystycznie – interesowały mnie kierunki zmian w polskim leśnictwie. Dziś spoglądam na te technokratyczne i obliczone na produkcję surowcową uwarunkowania gospodarki przy jednoczesnym odrzuceniu w kąt współpracy z kręgiem biologów (szerzej ekologów i przyrodników, mających inne niż PGL LP spojrzenie na las) z zażenowaniem.

      Sądzę, że sam świerk “pokaże, gdzie chce” rosnąć. Warto dodać, że panujące w Sudetach monokultury świerkowe powstały na bazie rozwiązań przyjętych przez niemiecki i austriacki model leśnictwa, oparty na krótkowzrocznym rachunku ekonomicznym. Ekotypy nie dostosowane do warunków klimatycznych w obliczu imisji przemysłowych oraz (prawdopodobnie) pod wpływem zmian klimatu ustąpiły najszybciej.

      Wspomniany wyżej model wysokotowarowego gospodarstwa leśnego całkowicie zmienił oblicze sudeckich lasów piętra regla dolnego, gdzie zanikły niemalże naturalne zespoły leśne: boru świerkowo-jodłowego, jaworzyny górskiej, zboczowego lasu klonowo-lipowego, ciepłolubnej buczyny storczykowej oraz żyznej buczyny sudeckiej. Przebudowa dotknęła także, choć w mniejszym stopniu, zespół górnoreglowej świerczyny sudeckiej, w której poczesne miejsce świerk będzie zajmował jeszcze długo. Gdybyś wczytał się w zasady klasyfikacji fitosocjologicznej, to dostrzeżesz różnorodność siedliskową powyższych zespołów, która została zastąpiona nasadzeniami Picea abies.
      Na pytanie: “co sadzić?” odpowiem również pytaniem, które rasowy leśnik – gospodarz odczyta jako bluźnierstwo (uprzedzam – nie dam się wciągnąć w potyczki słowne z fanami obecnego modelu leśnictwa), a mianowicie: “Czy sadzić?”

      :)

  16. Nie uważam aby po tym rekordowym ciepłym kwietniu lato było chłodne lub jakiś jego miesiąc . To, że tak było w przeszłości to nie oznacza, że tak może być. Podobnie według mnie nie korelacji między zimą a latem, że po bo bardzo mroźnej zimie przyjdzie gorące lato, a po bardzo ciepłej zimie będzie chłodne lato. Ciekawy jeśli chodzi o korelację termiczną był też w tym roku po bardzo ciepłej zimie pojawił się marzec z temperaturą poniżej normy, a nie marzec powyżej normy jak to było bardzo często w ubiegłych latach.

  17. Wygląda na to, że w przyszłym tygodniu będą przeważać temperatury poniżej 20 stopni, ale narazie poza skillem, więc wspominam jako ciekawostke. Anomalia obecnie wynosi +2.80 pewnie po najbliższych gorących dniach wzrośnie powyżej +3 i taka też będzie za pierwszą połowę maja. W drugiej połowie maja anomalia IMO spadnie ale o ile – to ciężko wogóle spekulować

    1. Dobrze że piszesz to jako ciekawostkę. Bo temperatury poniżej 20 stopni w przyszłym tygodniu są na razie mało prawdopodobne. Jeśli by wystąpiły to na ograniczonym obszarze i tylko przejściowo.

      1. No juz nie przesadzajmy wg mnie jest to całkiem mozliwe. Mamy maj a nie lato, wiec wystarczy ze sie wyż przesunie bardziej na S albo rozbudują niże nad SE Europa i juz nie bedzie silnego ciepła.

        1. Wystarczy, że niże zaczną wkraczać nad W Rosję (zwłaszcza od N, ale i z S również) i bez problemu mamy za dnia poniżej 20°C.

  18. Ponownie coraz wilgotniej…?

    Dzisiejszy (09.05) komentarz synoptyka ICM nie pozostawia złudzeń, że stopniowo wychodzimy spod pełnego władania pogodnego i suchego wyżu. W polu ciśnienia nie widać co prawa głębszych niżów nad Europą C. Jednak w porze ciepłej pogorszenia pogody nierzadko nie są związane z jakimiś aktywnymi i wyraźnymi niżami jak np. pod koniec czerwca ub.r., lecz dość często także z jakimiś płytkimi obszarami (bruzdami) obniżonego ciśnienia, a co będzie miało miejsce w najbliższym czasie.
    Warto też zwrócić uwagę, że w zaistniałych okolicznościach wraz ze zmianą adwekcji z N/NE na E/SE tym razem nie tylko zaczęło się robić ponownie coraz cieplej (goręcej), ale i również wilgotniej – gdyż obszar także na N obrzeżach Morza Czarnego od pewnego czasu pozostaje w wilgotniejszej masie powietrza.

    Choć pogodna i dość ciepła aura odbierana jest przez sporą część z nas pozytywnie, słuszna jest też puenta synoptyka, że w zaistniałych okolicznościach opady ponownie są coraz bardziej potrzebne. I nadchodząca zmiana byłaby w tym względzie pozytywna, gdyby nie fakt, że będą miały one charakter przeważnie konwekcyjny (z burzami), a więc i bardzo nierównomierny. A postępujące zmiany klimatyczne będą tego typu opady (niestety) eskalowany – a co za tym idzie coraz częściej będziemy doświadczali niedomiaru opadów, nadrabianych okresowymi zbyt nadmiarowymi opadami (nawałnicami/ulewami, zimą czasami także śnieżycami). Wcale się nie zdziwię jak wraz ze zbliżaniem się ku środku lata coraz częściej jedni będą narzekali na zdecydowany nadmiar opadów, podczas gdy inni na ich deficyt…

    PS.
    I jeszcze coś o „papce” medialnej…
    Dzisiaj w radio z ust redaktorki ponownie usłyszałem, że będzie bardzo ciepło, wręcz UPALNIE (!) – na zapowiedzi Tmax 25/28°C… A także, że niektóre prognozy już dzisiaj nie wykluczają, że w Warszawie może POKROPIĆ i ZAGRZMIEĆ… Chyba nie trzeba być jakimś bardzo wnikliwym obserwatorem, aby wiedzieć, że to właśnie burzom zazwyczaj towarzyszą NAJSILNIEJSZE opady (a nie kropienie)….

    1. Ja dziś słyszałem w telewizji, że obecna inwazja owadów i różnych insektów jest spowodowana ciepłą zimą i obecnymi upałami. I już można z tych zdań wyłowić dwa błędy:
      – po pierwsze – zima nie była ciepła, a luty i marzec były wręcz mroźne
      – po drugie – dwadzieścia kilka stopni to nie upał.

      1. A ja dziś słyszałem w tefałenie, że przyczyną “inwazji” kleszczy jest globalne ocieplenie :>

  19. A tymczasem u mnie suma opadów za 24h to 23,2mm. Razem z opadami z 3 maja to już 47,2mm deszczu przy średniej wieloletniej wynoszącej 77,6mm. 2/3 normy zrobione dwoma burzami w pierwszej dekadzie miesiąca…dekadzie EKSTREMALNIE słonecznej! Usłonecznienie średnie wynosi w tym maju ponad 10 godzin dziennie! Temperatura na szczęście już bliższa normom wieloletnim niż w kwietniu, bardzo gorąco było tylko 3 maja (29,4*C) a tak to ciepła wiosna rzędu 20-22 stopni.

    Jest więc (duża) szansa że maj nie będzie 6. suchym miesiącem z rzędu. Przynajmniej nie “na papierze”.

    1. U nas w lutym 1.7 mm w marcu i kwitniu po kilkanaście mm i suchy maj a więc w 4 miechy nie wypadało jednej porządnej burzy. Rosyjska ruletka trwa.

  20. Analizując miesięczne sumy opadów z różnych części kraju z ostatnich kilku miesięcy można dojść do wniosku, że jest naprawdę spory niedostatek opadów. I oby nie nadrabiały go punktowe opady, które generują spływy powierzchniowe i nie nawadniają gleby do odpowiedniego stanu. Przydałby się jakiś nimbostratusik :)

  21. Z ciekawości mam takie pytanie. Która z tych pór roku (zima wiosna,jesień) ma największą amplitudę temperatur? Wydaje mi się że wiosna. Tylko nie jestem pewien które rekordy ciepła i zimna dla poszczególnych pór roku są oficjalne.

    1. @Zbigniew

      Amplitudy dzień-noc czy międzyroczne?

      Jeśli to pierwsze to oczywiscie lato. Do amplitud dzień-noc potrzeba procesów radiacyjnych, a im wyżej nad horyzontem świeci słońce tym bardziej nagrzeje.

      Natomiast zmienność międzyroczna jest największa zimą bo wtedy “obszary źródłowe mas powietrza” (jakby to powiedzieli geografowie) mają największe różnice temperatur. Jest to spowodowane tak naprawdę tym że zimą różnica temperatur Atlantyk – wnętrze Eurazji jest największa, a adwekcja po zimnej powierzchni prawie nie zmienia temperatury powietrza (nie ma wtedy konwekcji) więc zimne powietrze może do nas dojść naprawdę z daleka.

      1. Chodziło o różnicę między najniższą i najwyższą temperaturę zanotowaną podczas meteorologicznych pór roku np. Wiem że najnizsza temperatura meteorologicznej wiosny i jesieni wystąpiły w marcu i listopadzie a najwyższe temperatury w maju i we wrześniu.

      2. Prawa geofizyki dobrze odzwierciedlają statystyki. Latem mamy największe różnice średnich Tmin i Tmax między nocą a dniem. Natomiast zimą mamy największe absolutne różnice Tmin i Tmax, czyli całkowity wachlarz zmienności.

        1. zimą w danym momencie jest większy potencjał w obie strony, ale jednak wydaje mi się że jak Zbigniew mówi w skali całej wiosny i całej jesieni różnice te mogą być większe…
          zimą było absolutnie rekordowo od -40 do +20, wiosną od poniżej -30 do +35 więc różnica jednak (nieznacznie) większa. Latem oczywiscie najmniejsza od chyba -5 do +40, jesienią pewnie podobnie jak wiosną ale nie pamiętam

          1. No tak, bo to zależy czy rozpatrujemy różnice (zmienności), ale z narzuconą datą, czy też w ogóle w całości za 3 miesiące. Zrozumiałe, że wiosną różnice mogą być bardzo duże (jesienią tylko ciut mniejsze) skoro np. 01.03 może mieć temp. niewiele wyższe niż w środku zimy, a 31.05 niewiele niższe niż w środku lata.

  22. Przez moment myślałem dzisiaj, że dzisiejsze popołudniowe przelotne opady i burze m.in. na C Mazowszu będą początkiem bardziej wilgotnej 2. połowy tygodnia, z weekendem 12-13.05 włącznie. A tymczasem modele ponownie za poprawą pogody już od jutra (przynajmniej na E Polski) wraz z ponownym przybliżeniem się wyżu znad europejskiej Rosji. Niże mają być ponownie nieco bardziej odsunięte na W i S.

    A dzisiaj miejscami trochę pogrzmiało i popadało, ale nie wszędzie – różnice były nawet na samym obszarze Warszawy, choć (chyba) nigdzie nie było prawdziwego “oberwania”. Natomiast były miejsca, gdzie nie spadała ani kropla. Poza tym, nadal przeważają okresy bardzo pogodne i (prawdziwie) letnie temperatury – w środę notowaliśmy ponownie aż do ok. 28°C…

    W przyszłym tygodniu chyba trochę się ochłodzi i częściej może padać, ale mimo wszystko nie wygląda to na jakąś diametralną zmianę w kierunku bardzo chłodnym i/lub bardzo pochmurnym i/lub bardzo mokrym.

    PS.
    A rok temu o tej porze mieliśmy jeszcze ostatnie akcenty zimowo-przedwiosenne, a miejscami na N Polski nawet niemalże zimowy epizod. Porównując z sytuacją obecną aż trudno uwierzyć, że to ten sam okres roku…

      1. ale jednak dni 5-6 maja były w tym roku wyraźnie chłodniejsze niż rok temu, hehe ;)
        tak dla zachowania jakiejkolwiek równowagi

        1. Średnio jednak I dekada maja rok temu była wyraźnie chłodniejsza, niż w tym roku.
          Może II dekada miesiąca (nieco) odmieni proporcje, a niewykluczone, że nawet polaryzację – bo rok temu po 11.05 wyraźnie się ociepliło, a tym roku w przyszłym tygodniu możliwe będzie umiarkowane ochłodzenie (i zarazem nieco więcej przelotnych opadów).

    1. A w tym roku doby 09-10.05 mogą przynieść Tavg rzędu 20°C – miejscami jak w Warszawie pewnie wyższe…

    2. Na południu kraju nie było aż tak zimno w I dekadzie maja (naprawdę zimno to w sumie tylko 9 i 10 maja ze średnią dobową około 5*C), a tak to były w sumie normalne wiosenne temperatury 15-19 stopni.

      Główną bolączką tamtego okresu było nieustanne niemal zachmurzenie. Tylko 1 maja było pogodnie, a tak to chmury chmury i chmury. Słońce się tam jakieś przebijało ale na krótko. Zachmurzenie tamtego okresu porównywalne z tym co zwykle jest w porze chłodnej.

  23. Kolejny bardzo “ładny” weekend…?

    Tak jak się wczoraj wieczorem zorientowałem, synoptyk w dzisiejszej prognozie ICM potwierdza ponowne stopniowe wycofywanie się strefy z przelotnymi opadami i burzami poza nasze S/W granice – a przy tym ponowną adwekcję coraz bardziej suchej (kontynentalnej) masy ze E. Antycyklonalna krzywizna izobar + ruchy zstępujące + kurczenie się stref zachmurzenia od E Ukrainy i SW Rosji są tego dowodem (a gdzie w dniach 07-09.05 wypiętrzały się chmury kłębiaste, w tym burzowe).

    Do nas dotrze jeszcze zatoka niżu z W, ale i ona będzie się wypełniała wraz z przemieszczaniem na E. Tym samym w sporej części Polski zapowiada się kolejny “ładny” i letni weekend:-)

    PS.
    Ciekawe, czy sprawdzą się obecne trendy prognostyczne, że za tydzień temperatura będzie już częściej późnowiosenna (w praktyce niższa o 5-10 st. niż obecnie) i zarazem przy aurze z częstszymi przelotnymi opadami…?

  24. Zaskakują mnie przemyślenia, że po ciepłym kwietniu będzie chłodniejszy np. lipiec. W pogodzie nie ma schematów.

    1. Zaskakują mnie przemyślenia, że po ciepłym kwietniu będzie chłodniejszy np. lipiec. W pogodzie nie ma schematów.

      Jeśli są to mówią co innego. Mam na myśli letnie fale upałów, których koniecznym warunkiem jest ciepła i sucha wiosna.

      1. Przecież w 2010 ani 2013 nie mieliśmy cieplej i suchej wiosny. W 2015 tez szału nie robiła. Chyba, ze masz na mysli mordercze fale upałów jak ta w Rosji w 2010.

  25. Już blisko północy a temperatura w wielu miejscach kraju jeszcze ok. 20°C. A w kalendarzu jeszcze nie minęła połowa maja…
    W ogóle w ostatnim czasie Polska nierzadko jest w czołówce najcieplejszych krajów Europy. W niejednym dniu kwietnia i maja notowaliśmy wyższe temperatury, niż w krajach Europy S, czy W. Nadrabiamy też sporo w usłonecznieniu i to nawet tam, gdzie okresowo jest burzowo. Możemy śmiało mówić o wczesnym lecie, które no właśnie… formalnie rozpocznie się dopiero za ok. 3 tygodnie…

    1. z tym to bywa różnie, rok 2011 w Warszawie był taki że suma opadów niby powyżej normy…ale połowę tej sumy wyrobił sam lipiec! A reszta miesięcy na ogół sucha, jesień 2011 to wręcz chyba najsuchsza w historii, praktycznie 0 opadów przez trzy miesiące.

  26. ICON do 18 maja prognozuje cały czas letnie temperatury. Inne modele w tym ECMWF skłaniają się ku ochłodzeniu. Ostatnio ICON też podtrzymywał letnie temp do 10 maja, gdy inne modele widziały w kolejnych odsłonach, już dużo niższe temperatury. Jestem ciekawy, czy znowu niemiecki model trafi z prognozą.
    ICON:
    https://meteologix.com/pl/model-charts/german/poland/max-temperature-6h/20180518-1200z.html
    ECMFW:
    https://meteologix.com/pl/model-charts/euro/poland/max-temperature-6h/20180518-1200z.html

  27. A GFS na kolejny weekend w fusach ale słaby ojojoj.

    Mam nadzieje, ze do tego czasu trochę się poprawi i zamiast 10-15 st. będzie z ok. 20 maksymalnie.

      1. Ale w uśrednieniu jakieś ochłodzenie i temperatury bliżej majowych norm są pewne. Z tymże ostatnia aktualka GFS jedzie po temperaturowych dołach. Jeśli by się to sprawdziło to w następny weekend mielibyśmy coś na kształt “Zimnych Ogrodników”

        1. Zimni ogrodnicy to jedna wielka bzdura jak dla mnie. Ochłodzenia w maju do przymrozków w nocy pojawiają sie w zasadzie zawsze (nawet w tym roku juz były!) w najróżniejszych terminach. A w ostatnich latach w dniach 12-15 maja przeważają raczej wysokie temperatury aniżeli odwrotnie.

          1. Tu chyba chodzi o zaakcentowanie ostatniego okresu w I półroczu, podczas którego możliwe są przymrozki w skali więcej niż symbolicznej/lokalnej (mogące czyniące straty), poza obszarami (pod)górskimi. A że to istotna kwestia z rolniczego/sadowniczego punktu widzenia, to z tego zrodziła się “tradycja” pogodowa…
            Ale oczywiście nierzadko nie znajduje to odzwierciedlenia w pogodzie – ostatnio znacznie częściej sprawdzają się “ciepli pasterze”. Choć po niedzieli chyba się lekko ochłodzi, ale i tak raczej co najniżej do poz. ‘normy’ + może trochę częściej zacząć padać, już w różnych regionach Polski.

          2. No wlasnie tez chciałem o tym Bożym Narodzeniu wspomnieć to jest realny trend. A co do przymrozków to nawet w ostatnich latach zdarzały sie jeszcze po 15 maja wiec okres ZO nie jest absolutnie zamykający.
            Rozumiem, ze to ludowy symbol, ale jednak dla pogody i klimatu nie ma żadnego znaczenia.

        2. Stosunkowo najcieplej na przyszły tydzień prezentuje się ICON i to w towarzystwie wyżowej pogody w przeciwieństwie do GFS. I ma chyba dużo lepszy “skill”. Choć przydało by się teraz więcej dni z równomiernymi opadami. Jest jednak już dość sucho. Trawniki po skoszeniu są szarozielone.

  28. Osobiście nie wierzę w żadne ochłodzenie, ani w najbliższym czasie, ani tym bardziej w perspektywie chłodnego lata. Obawiam się, że lato będzie morderczo upalne………niestety. W prognoznach z tygodnia na tydzień przesuwane jest “ochłodzenie” , już nawet nie chce na to patrzeć, bo nie jest to nawet zabawne. Mamy znacznie cieplejszą “wiosnę” niż w Hiszpanii, jak dojdzie do tego jeszcze lato, to ciepłolubni wreszcie odczują ten “raj” gorąca……….

    1. Teraz mniejsze lub większe ochłodzenie jest już wysoce prawdopodobne. Ale masz rację, 8 kwietnia pogoda się zacięła.

    2. W przyszłym tygodniu na pewno sie trafi kilka dni z maks ponizej 20. Pytanie tylko jak bardzo. Wg najzimniejszych scenariusze w niektóre dni bedzie w pełni dnia ledwie 10-12. Tak niskich temperatur maksymalnych w maju nawet taki zagorzały zimnolub jak ja by nie chciał. Przedział dla mnie przyjazny maksów w maju to 15-25 stopni- tak sie składa ze np cały maj 2015 sie zmieścił w tym przedziale.
      Najgorsze ze wraz z ochłodzeniem ma cześciej padać a nie odwrotnie. Niby deszcz jest potrzebny, ale lepiej jakby padało w te cieplejsze dni, No ale cóz pogody i tej korelacji nie zmienimy. I tak maja byc to głownie opady konwekcyjne, krótkotrwałe i bardzo słabe.
      To bedzie pietwsza sytuacja od 2015 kiedy po 15 maja (i przed końcem sierpnia) trafi sie wiecej niż pojedynczy dzień z maks ponizej 20.

    3. dorka, a kiedy u nas lato było morderczo upalne? Bo jakoś sobie nie przypominam ani jednego takiego lata w historii. To już bardziej prawdopodobne jest, że nawiedzi nas trzęsienie ziemi, bo takie się już zdarzały.
      Jeszcze zatęsknimy za upałem jak nam przyjdzie chodzić w kurtce nad morzem w lipcu. A to jest prawie pewne, bo tak jest co roku. Morderczego lata za to nie było nigdy. Więc po co tym straszyć?

      1. Niestety było – w 2015 r. Mieszkam w w-wie, i przez wiele tygodni w moim mieszkaniu w nocy temp nie spadała poniżej 29 st C. Wierz mi, że to był koszmar. W mieście nagrzewa się cały ten beton i oddaje ciepło nocą, ponieważ upały powyżej 30st utrzymywały się praktycznie przez cały lipiec i połowę sierpnia (jeśli nie dłużej), sytuacja była b. trudna do wytrzymania. W żaden sposób nie mogłam schłodzić mieszkania. Niestety, było to na tyle trudne dla mnie, że pamiętam to doskonale, aż za bardzo.

        1. Przesadzasz @dorka
          W lipcu 2015 nie było zbyt wiele upałów. Tylko pierwsza połowa sierpnia była nieznośnie gorąca. Ale dwa tygodnie to nie tragedia, a reszta tamtego lata była przyjemna. Gorzej jak mamy taki lipiec 2006 w połączeniu z druga połowa czerwca. 6 tygodni nieustannego gorąca. I zupełny brak chłodnych nocy. Do tego przy palącym słońcu. Wgl bardzo szkoda ze te najupalniejsze miesiąca letnie biją rekordy usłonecznienia. Wtedy slonce nie jest do niczego potrzebne, tylko przeszkadza.

        2. U mnie lipiec 2006 był super miesiącem. Średnia miesięczna 21.7, średni Tmax około 29 stopni, noce chłodne, zdecydowana większość poniżej 15 stopni. I wyrównana temperatura cały miesiąc, bez chorych upałów 35*C, tylko cały czas między 28 a 31.

          W Warszawie było goręcej z tego co widziałem, w pierwszej fali upałów temperatura sięgnęła tam 35*C a u mnie dopiero 20 lipca osiągnięto 32 stopnie, wcześniej było maks. 31,1. Warszawa ma też duży efekt MWC nocami, bo macie tam beton, beton i więcej betonu, a Śląsk jest jednak jednym z najbardziej zalesionych województw. I wystarczy jechać 10 minut rowerem z centrum Katowic by znaleść się w głębokim lesie.

          Podobny do lipca 2006 był też…wrzesień 2006. Chyba nawet jeszcze stabilniejszy temperaturowo, bo tam 17 z 30 dni było w przedziale 23-25*! Sierpień 2015 to już inny rodzaj anomalii, miesiąc wychodzi z podobną średnią miesięczną ale przez ten skwar 35*C z dusznymi nocami jest dużo bardziej męczący od lipca 2006.

      2. W Polsce może nie może być nigdy za ciepło, może tylko być (i zazwyczaj jest) za zimno.

        1. W tak zimnym klimacie jaki ma Polska narzekać na ciepło byłoby po prostu grzechem. Już każdy zapomniał, że przez 2 miesiące z rzędu mieliśmy ujemne anomalie? Teraz raptem 1 miesiąc ponad normę i już wielki lament.

          1. Skasowałem odpowiedź Patryka, za język jakiego tu nie popieramy.

            Jednak merytorycznie Patryk miał rację. Ale powiem to swoimi słowami. Oczekiwanie u nas klimatu subtropikalnego, bez oczywistego efektu ubocznego jakim byłaby zamiana Polski w pustynię, lub pół-pustynię jest nielogiczne.

          2. Nie pojmuję jak można mieć dość temperatur rzędu 20-25 stopni… Przecież to najbardziej komfortowe dla człowieka temperatury…

          3. Dla człowieka to nie będę się wypowiadał bo ludzie w różnych klimatach mają nieco różną tolerancję, ale dla mieszkańców Polski optimum to Tmax 20-21 C. Wynika to jednoznacznik z badań śmiertelności w Polsce w funkcji temperatury.

          4. @ArcticHaze
            Pisałeś kiedyś, że zbudowanie tamy w cieśninach duńskich, jako środka przeciwko podnoszeniu się wód Bałtyku to zły pomysł, gdyż doprowadziłoby to do jeszcze szybszego wzrostu poziomu wody w nim z powodu dodatniego bilansu opady-parowanie. Niemniej, nie uważasz, że w obliczu wysuszania się Polski i okolicznych krajów nie byłby to dobry pomysł? W końcu otrzymalibyśmy ogromne ilości słodkiej wody, która prawdopodobnie przekraczałaby potrzeby krajów sąsiadujących z Bałtykiem , można by wręcz eksportować wodę do sąsiednich krajów, dzięki czemu uniknęlibyśmy kryzysu rolnictwa z powodu susz i upałów, a jeżeli zużycie byłoby dość duże, to i Bałtyk zbytnio nas by nie zalał. Kwestia tylko podziału i egzekwowania kosztów budowy i konserwowania tamy przez wszystkie państwa nadbałtyckie i zgody Dani na ten dość mocno inwazyjny krok.

          5. To pomysł bardzo kontrowersyjny bo oznacza absolutną zmianę biologii Morza Bałtyckiego, poprzez zmienienie go w jezioro. Dla przykładu pożegnalibyśmy się z dorszami, szprotkami i fladrami.

            Poza tym, wymagałoby to pompowania olbrzymich ilości wody (chyba nawet kilku Amazonek) pod górę, co roku o kilka milimetrów bardziej pod górę, jeśli miałoby to nas ochronić przed jeszcze szybszym podnoszeniem się poziomu morza, a nawet przelaniem się wody przez tę tamę.

            Mówiąc krótko, nie sądzę aby Dania i Szwecja się na to zgodziły, a bez nich się tego nie zbuduje.

          6. @FKP
            Ja bardzo lubię ciepłe klimaty, nawet cieplejsze niż klimat Panonii, czyli chorwacki, ale tylko pod jednym warunkiem, że będę miał dostęp do ciepłego zbiornika wodnego. Na to się nie zanosi, bo Bałtyk był, jest i będzie zimny, a jeziora w cieplejszym świecie, albo wyschną, albo będą zielone od sinic. Smutna prawda.

          7. Mieli za mało danych (widać po zakresie niepewności) bo rzadko mamy prawdziwe mrozy. Ale gwarantuję Ci (na podstawie badań w innych krajach), że śmiertelność (umieralność) jest tym większa im większy mróz. I to nie tylko dlatego, że ludzie zamarzają.

          8. Prawdziwe upały to chyba też nie za często. W Warszawie nazbiera się może 10 dni powyżej 35 stopni od 2000 roku.

            W momencie gdy średni Tmax w III dekadzie lipca wynosi około 26 stopni (lokalnie zbliża się do 27) to te 30 to już wcale nie jakaś duża anomalia. Niewiele brakuje żeby się to mieściło w 1 sigmie o ile już tak nie jest.

            Ponad 35*C to rzeczywiście silny upał, który zdarza się nie za często, jest wysoką anomalią i stanowi zagrożenie nie tylko dla starszych osób.

    4. Ochłodzenie będzie, 20 st. to jest już za zimno jak na drugą połowę dla mnie. Latem natomiast liczę na temp. w przedziale 28-33 st..

      1. Trudno mi zrozumieć zamiłowanie do temp. powyżej 25 st, przy słonecznej pogodzi, to jest wg mnie absolutne max żeby czuć się w miare komfortowo, bo w słońcu i tak człowiek będzie się pocił…………zaiste różne są zamiłowania temp. jednak nie jestem przekonana że przeciętny człowiek dobrze się czuje w temp 30 st , pracując i wykonując codzienne czynności.

        1. Ja się dobrze czuje pracując w 30-35 st. w pełnym Słońcu, a temp. do 25 st. to dla mnie wiosna/jesień a nie lato.

          1. Mówiąc nieco żartobliwie trochę “źle się urodziłeś”:-)))
            Choć ostatnio możesz mówić o wyraźnie większym szczęściu do pogody. Jeżeli jednak jesteś rozsądnym człowiekiem, to powinien cieszyć Cię tylko aspekt związany z lokalnymi tymczasowymi zmianami pogodowymi, a nie ten związany z globalnymi zmianami klimatycznymi….

          2. To ja odnoszę wrażenie, że ostatnio sami Eskimosi i “Aryjczycy” u nas przesiadają, miesiąc normalnej, wiosennej pogody i już jęczą.

          3. @ Fan K P
            To pokazuje jaka jest potęga autosugestii. Możemy wmówić w siebie wszystko. Nawet to, że nie obowiązują nas prawa fizyki (i oparte na nich zasady fizjologii) :-) :-)
            Tadek

          4. Na 25 czy nawet 30 stopni to faktycznie nie ma co jęczeć bo to żaden upał. Na 35 już marudzę bo się w bloku za mocno nagrzewa przy takim upale. Na dworze te 35 stopni jest do zniesienia, można iść do cienia i jakiś ruch powietrza jest chociaż. Ale w mieszkaniu trudny do zniesienia zaduch jest już przy sporo niższych temperaturach, wystarczy 28 stopni w środku przy parnym stojącym lufcie i już normalnie się nie da myśleć ani spać.

            Jakby u nas była taka średnia tmax przez 3 miesiące lata to bym se klime założył i po kłopocie. Ale jak będzie mi ona potrzebna 3-5 dni na rok? Nieekonomiczne.

        2. Ja osobiście nie mam nic przeciwko kilku dniom lekkiego upału (30-32 stopnie) w roku, ale niech to będą dni w miarę odizolowane od siebie, a nie fale takie, jak np. w sierpniu ubiegłego roku albo 2015. Po paru dniach takiej pogody zaczynam mieć jej dość. Co do pracy w wysokich temperaturach, to trzeba wziąć pod uwagę że nie każdy może wtedy wylegiwać się nad wodą albo na działce. Z racji że udzielam się społecznie, 1 sierpnia ubiegłego roku brałem udział w miejskich obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Już po kilkunastu minutach w garniturze w pełnym słońcu było mi słabo. A pomyślcie o tych, którzy z racji swojego zawodu muszą wystawiać się na gorąco jeszcze bardziej, np. na budowach, w polu na żniwach. Temperatury 32 stopnie i wyżej, to w naszym klimacie ekstremum.

          1. 32-33 st. to w Płocku i Nowym Sączu NORMALNA maks. temp. absolutna w roku.

          2. Patryk, to prawda że w tym roku prawie nie było wiosny. Marzec był wręcz nieprzyzwoicie zimowy, a kwiecień dał tyle nieustannego gorąca, że przekroczone zostały granice dobrego smaku.
            Gdyby 21 marca 2018 roku, kiedy padał gęsty śnieg, zwiększający kilkunastocentymetrową pokrywę, a temperatura maksymalna wyniosła okrągłe 0, ktoś powiedział mi że za miesiąc o tej porze będziemy już po czterech dniach gorących, chyba bym go wyśmiał…

          3. W Polsce owszem jest zbyt duzo zimnych dni, ale ciepłych tez nie brakuje. Brakuje za to (zwłaszcza w tym roku) najbardziej temperatur komfortowych jakie sa domena wiosny i jesieni. W tym roku juz od 8.04 przeważają temperatury ciepłe (letnie) nad komfortowymi. dodajac do tego marzec który takich temperatur (komfortowych) przynosił tylko kilka w pierwszej połowie i moze z 2-3 w końcówce, mamy pierwsze półrocze niemal bez tego przedziału. A ja wlasnie przedział maksów 10-20 w skali roku lubie najbardziej. Mimo iż nie zaklinam rzeczywistości i na swój sposob lubie tez różnorodność czyli zimę i lato- ale wtedy kiedy jest na nie czas. Nie lubie tylko całodobowych mrozow i upałów- uważam ze sa jak niepotrzebne do szczęścia i przynoszą wiecej szkód niż pożytku. Ale tez zdaje sobie sprawę ze musi byc ich koło 10-15 dni w skali roku.

          4. Mi najbardziej brakuje słońca w półroczu chłodnym. Chyba zacznę jeździć na wczasy w tych miesiącach do ciepłych krajów, coby uciec choćby na 2 tygodnie od tej jesienno-zimowej ciemnicy. Od wiosny w Polsce jest naprawdę OK, zdarzają się czarne owce (w 2017 roku u mnie był to kwiecień oraz wrzesień) ale są to stosunkowo rzadkie przypadki. W półroczu chłodnym natomiast rzadkim przypadkiem jest miesiąc który ma chociaż 30% możliwego usłonecznienia!

          5. @alweis
            Ale zimą Słońce w zasadzie u nas nie istnieje, jest tylko słabiutka żaróweczka, no bo jak inaczej nazwać Słońce świecące pod kątem maks. 15* przez kilka godzin?

          6. Ty patrzysz na słońce pod katem ogrzewania. A inni patrzą tez pod katem samego świecenia co wiele osob wybawia od depresji jesienno-zimowej. Ja o wiele bardziej doceniam słońce w półroczu chłodnym.

          7. no i niech będzie choćby ta żaróweczka. Lepsza ona niż egipskie ciemności przez 4 miesiące bez przerwy. W zimie 2012/3 to był jakiś pochmurny koszmar, w lutym to już nawet obecność śniegu nie pomagała za wiele.

            Tym bardziej, że najcieplejsze miesiące zimowe ZAZWYCZAJ mają usłonecznienie powyżej normy. Przynajmniej na południu kraju. Grudzień 2013 i 2015 oba ekstremalnie słoneczne. Luty 2014 też wybitnie słoneczny. Ten z 2002 również (mimo gorszej aury w II połowie). Większość bardzo ciepłych miesięcy zimowych jest względnie pogodna. Z lekko ciepłymi już różnie bywa (styczeń 2015 był okropny na ten przykład), a z zimnymi jest chyba jeszcze gorzej, tam większość jest pochmurna. Czasami są wyjątki (styczeń 2006, styczeń 2017) ale to z reguły rzadkość. I wiąże się z silnymi mrozami.

    5. Przynajmniej w przyszłym tygodniu skończy się pewnie na umiarkowanym ochłodzeniu – jak dzisiaj na W Polski lub ciut większym. To będzie raczej przypominajka jak wygląda “normalniejszy” u nas maj. Powinno też nieco częściej padać, ale bez pokaźnych sum – raczej w mniejszych dawkach (bez takich skrajności jak podczas burz), ale i częściej i to już w skali całego kraju – na zmianę z okresami pogodniejszymi. Trudno jednak rokować, czy będzie to zmiana trwalsza – rzutująca na takie, czy inne lato (JJA)…

      A dzisiaj mamy przykład blokady kontynentalnej nad Polską, która po stronie E w porze ciepłej (zwłaszcza latem) niemalże zawsze przynosi nam ciepłą (gorącą/upalną) i pogodną aurę.

      1. Dzisiejszy dzień jest zaiste wspaniały! Jak najwięcej takich typowo majowych poproszę. Nic nie zrekompensuje 40-dniowego okresu wysokiej anomalii Tmax przy bardzo silnych porywach wiatru. Niemniej jednak temp. maks. i min., oscylujące wokół wartości dla dzisiejszej doby, mogłyby zapanować nad Polską jak najdłużej. Oczywiście przy nocnych opadach i nadal sporej ilości słonka za dnia.
        Przekornie wobec swoich antyburzowych upodobań powiem – te dwa układy training storms, jakie przeszły nad moimi okolicami w środę i w czwartek – “zgasiły” siłę wiatru. Oby tak dalej!

        1. @leszek
          Nie rozumiem czemu ten wiatr ci tak przeszkadza. IMO w porze cieplej ma on same plusy (póki nie jest groźny rzecz jasna)

          1. Doceniam pozytywne aspekty tegorocznej wiosny (a nawet, wyobraź sobie, skupiam swoją uwagę głównie na nich, korzystając z każdej okazji jej celebracji:)).

            Pozwolę sobie jednak odpowiedzieć Tobie (jak również wszystkim poddającym w wątpliwość negatywny wpływ silnego, acz nie wyrządzającego szkód wiatru) pytaniami zamieszczonymi poniżej.

            Pracujesz w terenie?
            Spędzasz czas aktywnie, np. jeżdżąc na rowerze?
            Po wysiłku dopada Cię wzmożona potliwość?
            Miałeś kiedykolwiek zapalenie ucha tudzież cierpisz na zespół jednostek chorobowych o podłożu zatokowo-oskrzelowym?
            Znasz osuszające znaczenie wiatru w gospodarce wodnej, rolnej, leśnej, zwłaszcza w kontekście pojawiającego się co rusz na horyzoncie widma suszy hydrologicznej?
            Znasz główne przyczyny rozprzestrzeniania się zarzewi ognia w pożarach lasów, terenów rolniczych i trzcinowisk?
            Miałeś możliwość wykonywania inwentaryzacji/monitoringu przyrodniczego w warunkach ograniczonej wiatrem słyszalności?
            Znasz miano prędkości wiatru, stanowiące nieprzekraczalną barierę dla owadów zapylających?

            Albo inaczej: jak odebrałbyś 40-dniowy, nieprzerwany okres dominacji (wstawić przykładowe spośród typów pogody): zachmurzenia piętra niskiego (Sc, Ns, St); duże anomalii ujemnej/dodatniej Tavg, Tmax, Tmin; ciągu dni z wystąpieniem mierzalnego opadu/braku mierzalnego opadu; ciągu dni z wystąpieniem zjawisk konwekcyjnych, burz?

            Piszesz: “IMO w porze ciepłej ma on same plusy”. Zaprawdę, powiadam Ci: osobiście wolę wiatr o zbliżonej sile w okresie nienastrajającym do aktywności terenowej, tj. listopad-marzec (choć nie w takim ciągu!), aniżeli tak długi okres w pozostałych miesiącach/porach roku.

            Ergo: w krótkim przedziale czasowym wszystko, co nie ekstrermalne jest dobre, ale w dłuższym przedziale czasowym nie wszystko jest korzystne.

          2. @leszek
            troche przemyślałem temat i postanowiłem odpowiedz na Twój komentarz.
            Piszesz, że dostrzegasz pozytywne aspekty tej “wiosny”, czyli po prostu lata wiosną. Ale nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, że w zasadzie od dwóch tygodni, z może dwudniową przerwą na 5-6 maja mamy gorące temperatury. I powiem szczerze. Gdyby nie ten wiatr, to momentami naprawdę byłoby ciężko wytrzymać. Temperatury 25+ są dobre nad wodę, jezioro, morze… wiadomo. A w mieście, gdy się ma prace/uczelnie/szkołę są niczym innym jak koszmarem.
            “Pracujesz w terenie?
            Spędzasz czas aktywnie, np. jeżdżąc na rowerze?
            Po wysiłku dopada Cię wzmożona potliwość?” – odpowiem na te trzy pytania – tak (chociaz nie zawodowo), tak, tak. I właśnie to kolejny powód, dla którego wolę mieć wyraźny wiatr.
            Co do kwesti zapalenia ucha, to jest ono mimo wszystko mniej szkodliwe od skwaru i duchoty, które (zwłaszcza u starszych ludzi) mogą powodować znacznie groźniejsze konsekwencje.
            “Znasz osuszające znaczenie wiatru w gospodarce wodnej, rolnej, leśnej, zwłaszcza w kontekście pojawiającego się co rusz na horyzoncie widma suszy hydrologicznej?” – nie zagłębiając się tak daleko, zacznijmy od tego, że wiatr osusza powietrze. Przy suchym powietrzu, połączonym z chłodnym wiaterkiem naprawdę takie gorąco dobrze się znosi.
            Pozostałe trzy pytania to dobre argumenty, aczkolwiek mimo wszystko nie przebijają podstawowego – skwar, duchotę i gorąco trudno znieść, wiatr temu zapobiega. A co do suszy, to pozostaje mieć nadzieje, że w końcu popada wieloskalowo. I to nie jednorazowo, ale w miarę regularnie. A najlepiej niech się ochłodzi do maksów poniżej 20 stopni, to też trochę spowolni rozwój suszy.
            “osobiście wolę wiatr o zbliżonej sile w okresie nienastrajającym do aktywności terenowej, tj. listopad-marzec (choć nie w takim ciągu!), aniżeli tak długi okres w pozostałych miesiącach/porach roku.” – powtórzę się jeszcze raz – brak wiatr powodujący przy temperaturach 20+ skwar i duchotę uniemożliwi nam czynności na powietrzu. Zimą przeciwnie, gdy wiatru nie ma to nawet przy ujemnej temperaturze potrafi być odczuwalnie znośna temperatura. Z drugiej strony, i wtedy wiatr jest pożądany z powodu smogu.
            Także twoja odpowiedź mnie do końca nie przekonała. Jedynie te trzy argumenty niebezpośrednie związane z pogodą do mnie jako tako są w stanie trafić (mimo, że te tematy nie do końca mnie dotyczą i nie znam się na tych sprawach) i oczywiście ten, że silny wiatr może wzmagać suszę. Na to drugie, to jednak nie ma innej rady niż normalne, regularne opady. Niech pada nawet ledwo 50% normy w miesiącu byle można było raz na 3-4 dni liczyć na przynajmniej 3 mm opadu, najlepiej wieloskalowego…. niestety znamy złośliwość naszego klimatu i jak ma padać raz na 3-4 dni, to będzie od razu padać codziennie ;)

          3. Dziękuję za odpowiedź.

            “Różnijmy się pięknie” – jest takie powiedzenie. Sądzę, że dobrze sprawdzi się w przypadku wymiany zdań między Tobą, a mną.

            Przyznaję rację w zakresie nieadekwatnych do czasu i pór ciągów temp. powyżej normy. Niemniej jednak wolałbym, aby ich negatywny wpływ minimalizowało okresowo większe zachmurzenie i częstsze opady o charakterze ciągłym, aniżeli podmuchy wiatru o sile >30 km/h.
            Abstrahując od siły argumentów, które przytoczyłem w mojej opinii, a co do których przyznajesz mi rację: najzupełniej w świecie nie potrafię zrozumieć, jak można uznać siłę porywu wspomnianą powyżej, jako element łagodzący odczuwanie panujących temperatur. Nie wystarczyłyby Tobie porywy w zakresie 15-25 km/h? Dotychczas, przez kilkadziesiąt lat życia, właśnie prędkości z powyższego zakresu odczuwam jako komfortowe w okresach gorących. A tymczasem w ciągu mijającej wiosny (tak, wiem – zdaję sobie sprawę z wysokości anomalii Tavg) prędkości wiatru w zakresie 15-25 potrafiły często być prędkościami średnimi (sic!).
            Jeszcze raz wrócę do tego akapitu mojej poprzedniej wypowiedzi: “Albo inaczej: jak odebrałbyś 40-dniowy, nieprzerwany okres dominacji (wstawić przykładowe spośród typów pogody): zachmurzenia piętra niskiego (Sc, Ns, St); duże anomalii ujemnej/dodatniej Tavg, Tmax, Tmin; ciągu dni z wystąpieniem mierzalnego opadu/braku mierzalnego opadu; ciągu dni z wystąpieniem zjawisk konwekcyjnych, burz?” Otóż wielokrotnie użytkownicy meteomodel.pl posługują się takimi określeniami, jak “badziew”, “patologia”, “smuty”, lejąc przy tym łzy jak grochy, gdy źle odbierana składowa pogody – np. niskie usłonecznienie – występuje dłużej, niż powiedzmy – tydzień (dekadę, pentadę – skolko ugodno). Tymczasem, nie wiem jak w Warszawie, ale na rubieżach Dolnego Śląska i Wielkopolski ciągłość wietrznej aury wynosi już ponad 40 dni! I to jest dla mnie szczególnie niepokojącym aspektem tegorocznej pory ciepłej (celowo unikam standardowego podziału pór roku). Wierz mi, gdyby taki okres pojawiał się co kilka dni – np. przy zmianie sytuacji barycznej (wypełnianiu niżu, etc.), przechodzeniu frontu – przyjąłbym go jako naturalny element wiosennej aury. Jednak wobec rzeczywistości, która nie odzwierciedla powyższych oczekiwań, wnoszę stanowcze votum separatum:)
            Jeszcze raz dzięki za nieunikanie polemiki. To się ceni.

          4. “Tymczasem, nie wiem jak w Warszawie, ale na rubieżach Dolnego Śląska i Wielkopolski ciągłość wietrznej aury wynosi już ponad 40 dni”
            mysle, ze to jest tez istotnym elementem naszej dyskusji, bo u mnie o tak silnym wietrze jak ty mówisz (15-25) jako średnia na dobe, była mowa przez mniej niz polowe dni.
            Co do subiektywnych odczuc, to ja po prostu silny wiatr w porze ciepłej lubie, zresztą zimą też mi nie przeszkadza, o ile nie przynosi zamieci czy nie wieje z mroźnych stron. Po prostu taką osobą jestem. Rozumiem jednak, że ktoś może nie lubić wiatru, a jeśli u ciebie rzeczywiście srednia z ostatnich 6 tygodni to 20/h to całkowicie rozumiem twoje niezadowolenie.

          5. Nie, nie – średnia prędkość wiatru z omawianego zakresu wystąpiła w raptem 10-15 dniach (co i tak uważam za wysoką liczbę). Bardziej chodzi mi o liczbę dni bez wystąpienia długotrwałych i powtarzających się i występujących przez cały dzień porywów 30-50 km/h, a tych nie uzbiera się (jak obrazowo w jednym z wcześniejszych wpisów posłużyłem się przykładem o dłoniach tokarza) nawet 10, z czego 3 przypadły na okres bodajże (piszę z głowy) 18-20 IV, zaś 2 na okres 11, 12 V.

      2. u mnie maj ma już 63 mm opadu przy średniej wieloletniej wynoszącej 77 mm. Zdecydowanie nie będzie to suchy miesiąc. Jednak opad ten jest pochodzenia przede wszystkim burzowego, a co za tym idzie wysoce lokalny i zmienny na danym obszarze. Bo maj oprócz tego że ma wyrobione 80% normy po pierwszej dekadzie, to ma też temperaturę znacznie powyżej normy oraz usłonecznienie na ekstremalnie wysokim poziomie.

        Latem te wysokie średnie wieloletnie biorą się właśnie z burz, to akurat normalne. Tyle że poza burzami tu praktycznie w ogóle nie pada od połowy marca. Dwa miesiące nie było ani jednej wydajnej strefy opadowej dającej 10-20 mm deszczu.

  29. Zakładając ze nadchodzące ochłodzenie przyjdzie i potrwa dłużej zachowa sie wciąż reguła odwrotności do poprzedniego roku.

      1. Oj, wiadomo o co mi chodzi ;)
        Trzeba przyznać ze tak idealnego “antyodwzorowania” dwoch roczników z rzędu nie było chyba nigdy. Ciekawe kiedy sie to skończy, podejrzewam ze jednak dość niedługo bo ciężko mi uwierzyć zeby przez najbliższe 6 tygodni miałoby byc cały czas zimno.

        1. “ciężko mi uwierzyć zeby przez najbliższe 6 tygodni miałoby byc cały czas zimno.”
          W Polsce jest to możliwe niestety.

          1. Norma t. maks. w II połowie maja wg moich standardów to 27-29 st. :D

          2. A mi chodzi o normy wg polskich standardów czyli maksy 20-22 stopnie. Ponizej twoich standardów to jest cały czas prawie. I całe szczescie, bo żyjemy w Polsce a nie w Grecji…

  30. Gdyby 31-dniowy miesiąc skończył się we wtorek (8.05), mielibyśmy krajową anomalię +5,04 K. I jest to lokalne maksimum. Miesiąc identycznej długości zakończony wczoraj miałby anomalię +4,90 K.

  31. Zdaje się, że wczorajszy 10 maja przyniósł kolejny w tym roku rekord dobowy średniej temperatury. Który to już rekord w tym roku?

    1. Rzeczywiście, niezwykle to wygląda i rzadko się zdarza w tej formie na obszarze Polski, a śledzę radary internetowe prawie od początku.

  32. Przepraszam że zbyt mocne słowa ale chciałem jakoś przywrócić normalne myślenie co poniektórym uświadomić niektórym że Polska wcale nie należy do zimnego klimatu a oczekiwanie Hiszpanii czy Karaibów cały rok jest po prostu śmieszne

    Powinny być wszystkie 4 pory roku tak jak było kiedyś :)

    1. O i brawa dla tego pana. We mnie tez czasami sie gotuje jak czytam skrajnie ciepłolubne komentarze,ale sie staram powstrzymywać. Na szczescie tutaj jest i tak duzo rozsądniej niż w innych miejscach na necie xD

      1. Prawdziwej zimy też nie ma.
        Zresztą, 25 lub 30 stopni to dla Ciebie nie jest lato? Bo tyle zawsze mamy latem.

        1. Latem przeważnie mamy przedział 21-27 st. między początkiem czerwca a przełomem lipca i sierpnia. Dla mnie lato zaczyna się od t. maks. 28 st..

          1. Dodam, że tyczy się to słonecznej pogody, przy deszczowej i pochmurnej za letnie uznaję t. maks. 22-24 st..

          2. Ja za lato uznaje okres w którym w znacznej przewadze występują dni avg powyżej 15. Dla mnie w Warszawie jest lato od 8 kwietnia, największe ochłodzenie zdarzyło sie 27.04 (avg 10.0) ale takie temperatury średnie co pare lat potrafią byc w czerwcu. Nad morzem oczywiście lata nie ma.

          3. Nie, lato to najcieplejszy okres w roku. Przecież mówimy o lecie nawet na Spitsbergenie – wiem bo sam o tym niedawno pisałem artykuł 😏

            Według Twojej definicji w Arktyce nie ma nigdy lata, a ww tropikach cały rok. To nie jest żadna definicja pory roku.

          4. “Ja za lato uznaje okres w którym w znacznej przewadze występują dni avg powyżej 15.”

            To jest moim zdaniem niemiarodajne.
            Bo wtedy temperatura maksymalna wynosząca zaledwie 17 stopni może być uznana za lato (kiedy w nocy byłoby 15 stopni) a 30 stopni byłoby uznane za wiosnę (kiedy w nocy byłoby 0 stopni)

          5. To pierwsze w porze cieplej jest bardzo rzadkie jak juz trwa 1-2 dni- mimo wszystko element polskiego lata chociaż wraz z ocieplaniem klimatu coraz rzadszy.
            To drugie… to sie nie zdarza ;)
            Ale jak chcemy byc szczegółowi to za lato uznać można okres z avg z przewaga powyżej +15 i maskami z przewaga powyżej +20. jesli sie ciągnie +17 w dzień i +13 w nocy jak we wrześniu 2017 to rzeczywiście to cieżko nazwać latem.

    2. Jedynie klimat umiarkowany chłodny i ciepły charakteryzuje się de facto 4-oma porami roku. Już w klimacie podzwrotnikowym praktycznie nie występują a zima jest tylko i wyłącznie z nazwy. Tylko w górach a na nizinach w wyjątkowo rzadkich ekstremalnych dniach występuje śnieg i mróz w ciągu dnia i tylko lokalnie. Dalej na południe poza wysokimi górami zimy nie występują nigdy tylko w suchym klimacie temperatura czasem spada w nocy lekko poniżej 0. Klimat równikowy to już wieczne lato. Zaś na północ od klimatu umiarkowanego czyli w klimacie okołobiegunowym praktycznie nie ma lata tylko z nazwy tam jest a temperatura przekracza 25 stopni tylko w pojedyncze ekstremalne dni. Także powinniśmy się cieszyć się że mamy tak urozmaicone 4 pory roku które są właściwie równe, bo już w klimacie umiarkowanym chłodnym najdłużej trwa zima a najkrócej wiosna i jesień

          1. no właśnie myślałem jakie tam inne mogą być. Takie Kuala Lumpur ma cały rok podobne temperatury, one się różnią o 1-2*C w poszczególnych miesiącach. Różnica tylko w sumie opadów, wilgotności powietrza i ilości dni pochmurnych.

          2. A pora mokra i sucha w tropikach nie wynika z lokalnych zmian położenia słońca (dzień ma zawsze tę samą długość a słońce w południe jest blisko zenitu) ale z różnic temperatur między półkulami. One decydują o tym skąd wieje (monsuny) i z której strony równika jest strefa konwergencji tropikalnej (ulewy tropikalne).

  33. Jeśli spojrzeć na prognozy to II dekada maja obniży średnią tego miesiąca co jest do przewidzenia po tak ciepłej I dekadzie, ale na duże zimno się mimo wszystko póki co nie zapowiada

  34. “Polska wcale nie należy do zimnego klimatu” – totalna bzdura. Polska jest w czołówce najzimniejszych krajów świata. Wyprzedzają nas tylko kraje skandynawskie, republiki nadbałtyckie, Islandia, Rosja i Kanada. No i Białoruś;-)

    1. Rosja i Kanada są olbrzymie.
      Gdyby je podzielić na kraje wielkości Polski, to okaże się, że Polska wcale nie należy do najzimniejszych krajów świata.

    2. Sprawa jest bardziej złożona bo zarówno w Rosji ( obszar nad morzem czarnym i jeziorem Kaspijskim) jak w Kanadzie ( okolice Vancouver) są również tereny cieplejsze. Oprócz znacznej części Rosji i Kanady nie można zapominać że zimniej jest w części USA (zwłaszcza Alaska, ale nie tylko) na półkuli południowej są to obszary południowej Argentyny, Chile. W Azji oprócz Rosji jest zimniej w części Chin, Kazachstanu, Mongolii a w Europie oprócz Finlandii, Norwegii, Szwecji, krajów nadbałtyckich i większej części Białorusi, częściowo na Ukrainie i w Danii ( praktycznie brak tam lata a i znaczna część wiosny i jesień są chłodniejsze niż w Polsce). Do tego dochodzi oczywiście Islandia. Dodałbym że może ogólnie zimniej nie jest ale chłodniejsze lato występuje np. północno zachodnich Niemczech, w Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Irlandii. Zapomniałbym jeszcze o północnej Japonii i południowych krańcach Nowej Zelandii gdzie podobnie jak w Europie zachodniej lato jest słabe. Nie ma wątpliwości że Polska należy do krajów chłodniejszych ale są państwa jak Islandia które są dużo bardziej zimne a gdyby Grenlandia była niepodległa to jako wiodła by prym jeśli chodzi o zimno

        1. To jest słabe tłumaczenie, mało tam ludzi mieszka, ale mieszkają. Nie piszę o bezludnych terenach jak Antarktyda ( choć nawet tam są całoroczne stacje)

  35. Po raz kolejny podczas tej pory ciepłej (licząc w tym roku od ok. 03.04, a zasadniczo od 07-08.04) opady w okolicach Łodzi będą znacznie wyraźniejsze, niż w okolicach Warszawy. Oby tylko ‘norma’ znowu nie była wyrobiona kiedyś w 1-3 dni…

  36. Dla mnie pogoda jest ostatnio prawie idealna. W dzień koło 25 stopni, noce także są dosyć ciepłe, dzięki czemu wychodząc rano do pracy nie trzeba się specjalnie grubo ubierać. Do tego przewaga słońca, choć przydałby się dzień z deszczem bo robi się sucho… Ciekaw jestem jak długo potrwa ta pogoda, która idealnie pasuje do mojego wymarzonego klimatu. Ciągnie się to od lutego. Oby w lipcu czy sierpniu atlantycka bestia nie zaczęła szaleć…. bo wtedy okaże się, że w północnej połowie Polski to maj będzie bardziej letnim miesiącem niż lipiec.

    1. @Ash

      Prawdą jest i nieco się boję, że znowu będą mnie ciągali po radiach abym mówił czy to się powtórzy.

      Podczas ostatniego zalania Gdańska (lipiec 2016), na szczęście byłem daleko od naszych granic i mogłem przez to wykręcić się brakiem znajomości aktualnej sytuacji.

      PS. A odpowiedź brzmi: Oj, powtórzy się, powtórzy!

      1. Następnym razem powiedz obrazowo:
        “Widział/a Pan/Pani osobnika po zażyciu sterydów? W ciągu godziny potrafi zupełnie bezinteresownie pomóc staruszce przy przejściu przez jezdnię, by za chwilę zza kierownicy swojego auta zwymyślać jadących swoim tempem kierowców, którzy nie raczyli ustąpić miejsca królowi.
        Jednego dnia swojej żonie kupuje precjoza wartości uposażenia miesięcznego niejednego z nas, by na drugi dzień sprać ją na kwaśne jabłko? Jako żyw owego ‘sterydziarza’ w dobie AGW zaczyna przypominać nasza aura” Myślę, że przykład “pogody na sterydach” trafi do niejednego spośród słuchaczy.

        1. W Gdańsku to chyba specyfika terenu temu sprzyja

          To zależy od kierunku wiatru. Jeśli wiatr wieje pod górę na stoku wzgórza czy góry to opad jest bardzo duży. W Gdańsku są nie tyle wzgórza co skraj polodowcowej wysoczyzny. Opady intensyfikują się na nim przy kierunkach wiatru bliskich wschodniemu. Tak było 14 lipca 2016, ale nie wczoraj. Wczoraj wiało z południa. Czyli topografii nie ma co winić jeśli chodzi o sumę opadu. Natomiast ma ona znaczenia dla spływu wody. Niestety wiele ulic Gdańska to dna dolin łączących wysoczyznę z “dolnym tarasem”. I tam zwykle następują wylania strumieni i duże spływy kanalizacją deszczową, a jak ona nie wystarczy, jezdniami. Wczoraj nastąpiło to na ciągu Kartuska / Nowe Ogrody, gdzie ludzie potem zbierali bruk który spłynął ulicą, w celu przywrócenia jej przejezdności (tak!)

          https://static1.s-trojmiasto.pl/zdj/c/n/9/2072/960×0/2072392-Przechodnie-sprzataja-bruk-zalegajacy-na-ul-Nowe-Ogrody-w-Gdansku.jpg

    2. A na stacjach należących do sieci IMGW spadło znacznie mniej deszczu – najwięcej w Porcie Płn ok 15 mm. To pokazuje jak lokalny był ten opad i jak silna ulewa przeszła przez centrum miasta, dane z Wrzeszcza:
      http://meteo.pg.gda.pl/
      Jak na maj opad bardzo duży, zapowiadał się suchy miesiąc, a tu prawie normę wyrobiono. Czyżby to początek kolejnej, bardzo mokrej ciepłej pory roku?

      1. Jednorazowy opad poprawia statystykę, ale nie koniecznie stosunki hydrologiczne (stosunek tego co spłynie i wyparuje do tego co wsiąknie w ziemię jest dość niekorzystny przy tak dużym opadzie w krótkim czasie).

  37. U mnie dzisiaj 4 dzień gorący z tmax powyżej 25 stopni. Dzisiaj były bardzo dobre warunki burzowe – ani się obejrzałem jak byłem w pracy a tu ok 12-13 się poważnie zachmurzyło – cumulonimbusy kalafiorowate i kopulaste, zagrzmiało i już ok 13 się zaczęło ulewny deszcz i grad o średnicy 1-3 cm przed ponad godzinę. Myślałem, że będzie kolejna burza, ale tylko postraszyły te cumulonimbusy.

  38. Wczoraj był najgorętszy jak dotąd dzień w tym roku ze średnią temperaturą dobową – 19,54*C czyli był cieplejszy o 0,22*C niż 30 kwietnia. Czyli można napisać, że to był prawdziwie letni dzień. A rok temu 10 maja tavg wyniosła zaledwie 4,54*C czyli było przedzimie.
    Patrząc w prognozy widać, że II dekada maja będzie chłodniejsza, ale będzie w okolicach normy. W II dekadzie maja widać częściej tmax 10-20 stopni, ale tmax powyżej 20 stopni też się pojawią. Z ciekawości przejrzałem I dekadą maja 2012, która również przyniosła dni gorące i upały i powiem, że teraz jest lepiej niż wtedy bo w I dekadzie maja 2012 przeszliśmy w ciągu zaledwie tygodnia z tmax ok 30 stopni do jednocyfrowych temperatur w ciągu dnia (!). Także nie można narzekać.
    Najbardziej jestem zaskoczony, że mamy tak długotrwały okres bez przymrozków na wys. 2 m – ostatni przymrozek był u mnie 3 kwietnia podobnie jak w większości Polski. Oczywiście mi to nie przeszkadza. Bardzo się z tego cieszę. Z tego co patrzyłem miejscami pojawiały się tylko przygruntowe przymrozki.

    1. Dopiero 11.05 (12.05) a m.in. w Warszawie mamy już tej (meteorologicznej) wiosny ok. 10 dni z Tmax powyżej 25°C, jeszcze więcej z Tavg powyżej 15°C, w tym chyba z 6 z Tavg powyżej 20°C – czyli spokojnie możemy mówić już o prawdziwie letniej aurze (nota bene wczoraj mieliśmy kolejny dobowy rekord ciepła w sensie Tavg w skali kraju, która wyniosła ok. 19,4°C). A przy tym skąpe sumy opadów i bardzo duże usłonecznienie. Przyspieszenie wegetacji już spokojnie o ok. pół miesiąca – u mnie w ogrodzie zacząłem już zrywać dojrzałe czereśnie, a niebawem będą też truskawki:-)
      I to wszystko po spóźnionej w tym roku aurze zimowej…

  39. I ponownie możemy mówić o ładnym pogodowo weekendzie. Co prawda w pasie Polski W/C mamy jeszcze pozostałości zachmurzenia po bruździe niskiego ciśnienia i wczorajszej strefie konwergencji, jednak będzie ono w zaniku. A od E rozszerzająca się strefa z poprawą pogody, przy temperaturze za dnia (dzisiaj i jutro) ok. 25°C. Czyli taka przyjemna wersja lata:-)

    PS.
    Przyszły tydzień nieco chłodniejszy już w całej Polsce i z nieco częstszymi opadami, ale na jakieś wyraźne trwałe “załamane” pogody na szczęście to nie wygląda.

      1. Tak. Wygląda na to, że ochłodzenie w granicach normy majowej do temperatur 20—23 stopnie(kto mi powie że to zimno) czyli komfort termiczny.

  40. jedna rzecz mnie zastanawia… podobno wczoraj był w Łodzi potop, co widziałem na filmie zresztą, a wg stacji spadły tylko 3mm deszczu… jest to kwestia odległego położenia stacji od miasta? czy jakiś bug się wdał? :/

    1. Opady konwekcyjne, punktowe. Tak też było wczoraj na Górnym śląsku. Katowice 13,2mm; Gliwice -Łabędy 1mm. Dane ze stacji telemetrii -IMGW Moja ,,stacja meteo” w Rudzie śląskiej 3,1mm

        1. No właśnie. Obserwowałem ten “punkt” nie tylko na monitorze, ale i przez okno. Lało równo przez jakieś 2 godziny. (ocena na wyczucie, nie patrzyłem na zegarek). Doskonale wiem, że jak leje 10 minut to opad jest punktowy. Ale jak leje 2 godziny?
          I jeszcze na radarze ma szerokość jakieś 50 km a długość ze 700 km? Mam zaufanie do pomiarów na stacjach meteo. Ale nie rozumiem tej rozbieżności.
          Dodam, że w prostej linii dzieli mnie od Lublinka około 8 km.
          Tadek

        2. Chodziło mi o duże różnice w sumach opadów na małym obszarze jak to ma miejsce w przypadku opadów konwekcyjnych dlatego podałem przykład Katowic i Sośnicy . Podobnie było w Łodzi i w Trójmieście. Tylko punktowo było bardzo dużo deszczu .

    2. też widziałem te informacje że w Łodzi jakaś wielka ulewa przeszła i drogi zatopione na wysokość 0,5 metra. W Katowicach też padało ale nie był to jakiś ekstremalnie silny opad, ot popadało z godzinę, dwie i się uzbierała suma 13 mm.

  41. Pamiętacie kiedy ostatnio poranek powitał was całkowitym lub dużym zachmurzeniem? U mnie zdecydowana większość poranków i przedpołudni od I dekady kwietnia jest bezchmurna lub pogodna.

  42. Ciekawe czy tegoroczny maj ma szansę zapisać się jako najcieplejszy od 16 czy 15 lat? I dekada maja była 3,70 K powyżej normy druga dekada maja będzie chłodniejsza ale nie przyniesie jakiś specjalnych chłodów a według fusów GFS w III dekadzie maja mają wrócić dni gorące i miejscami upał. Wiem,że najcieplejszym majem w XXI wieku jest ten z 2002. Na drugim miejscu jest maj 2003. Przykładowo maj 2016 był najcieplejszy od 9 lat.

  43. Tak jak do wiosny było na Podlasiu za mokro to teraz się zrobiło zdecydowanie za sucho.
    Te wahania są naprawdę uciążliwe. I nic nie daje to że jest ciepło, nie rozumiem tych którzy z utęsknieniem czekają na zmiany klimatyczne w Polsce…

  44. Tak patrząc na prognozy… to pogoda chyba nam powoli “normalnieje”. Przyszły tydzień w całości w okolicach 20 st. (miejscami poniżej) i z przelotnymi opadami deszczu….

    1. Tylko kilka dni z temp. poniżej 25 st i to wcale nie jestem tego pewna, ze tak bedzie, na następny weekend już prognozy w okolicy 29st……………zastanawiam się czy wszyscy bedą tak bardzo zadowoleni w czerwcu, gdy codziennie bedzie pow. 30 st, w lipcu pow. 35st……bo sądzę ze właśnie tak będzie wyglądało lato w Polsce, wczesną wiosną lato, latem tropiki……….mnie to przeraża i nie chcę lata :(

      1. “gdy codziennie bedzie pow. 30 st, w lipcu pow. 35st”
        Jest to nierealne.
        Nigdy w miesiącu letnim nie było u nas codziennie ponad 30 stopni, nawet w lipcu 2006 czy w sierpniu 2015.

  45. W następny tydzień znowu ma dmuchnąć z SW, ale to tak porządniej, ciekawe czy się sprawdzi, osobiście trzymam kciuki! :)

    1. Czyli już niemal na pewno maj będzie drugim z rzędu miesiącem powyżej normy…
      Ciekawe też, czy latem będą wszystkie miesiące powyżej normy. Ale chyba tak – większa szansa na minusowe anomalie jest w chłodnej porze roku, od listopada do marca.

      1. Zresztą, gdyby się sprawdziła prognoza GFS z godz 06z, to średnia maja 2018 byłaby podobna do średniej typowego lipca… co jest już trochę niepokojące.

        1. Poza tym, czy najcieplejszy maj w historii miał średnią temperaturę podobną do typowego lipca lub sierpnia?

          1. maj 1889 miał anomalie +3.19, a różnica między majem a lipcem jest jednak trochę większa (do sierpnia raczej też).

          1. Średnia lipca wynosi 18 stopni, więc dlaczego uważasz, że to niemożliwe?
            Już teraz taka średnia jest w Warszawie i Sandomierzu (chyba). A statystycznie najcieplejsze dni dopiero przed nami…

          2. Chyba na Górnym Ślunsku, w Warszawie śr. lipca to 20 st. a sierpnia 19 st..

          3. A i owszem a nawet wyższe ale odwołujemy sie do norm wieloletnich 1981-2010 a te mówią o lipcu 19 stopni i sierpniu 18 stopni.

          4. Dlaczego nie może? W 1889 średnia temperatura maja w wielu miejscach dochodziła a nawet przekraczała 18 stopni, tyle co średnia temperatura lipca 1971-2000 w wielu miejscach. Średnie temperatury lipca pod koniec XIX w. były jeszcze niższe. W chwili obecnej nigdzie średnia temperatura lipca za ostatnie 30 lat nie doszła do 20 stopni. We Wrocławiu średnia temperatura maja 1889 wyniosła 18.4 stopnia.

          5. @Łukasz
            Śr. lipca 18 st. to była za komuny, w dzisiejszych czasach mamy już bardziej cywilizowane normy :D

          6. Żaden maj nie osiągnął śr. typowego lipca z lat 1981-2010, nie mówiąc już o obecnym 30 leciu. Nigdzie więc bzdur nie napisałem, a używanie archaicznych norm w przypadku miesiąca, który najbardziej się ocieplił mija się z celem.

          7. Właśnie w tym momencie gadasz bzdury, bo owszem, osiągnął. Kompletnie irracjonalne jest podejście, w którym wyniki maja 1889 odnosisz do średniej wieloletniej lipca 1981-2010. Bo widzisz, maj od tamtej pory również się ocieplił. Żeby stwierdzić, czy maj może się zbliżyć do średniej lipca, musisz odnieść maj 1889 do średniej lipca z lat 1860-1889. To chyba jasne, prawda? I wtedy we Wrocławiu zabrakło 0.1 stopnia. Tym samym jasne jest, że jest możliwe, aby w danym okresie referencyjnym średnia temperatura maja osiągnęła przeciętną dla lipca z tego samego okresu referencyjnego (różnica 0.1 to nijaka różnica). Piszesz o używaniu archaicznych norm, a sam odnosisz zeszłe maje, które wystąpiły właśnie w czasie tych archaicznych norm, do czasów obecnych.

            Bzdura jak stąd do Kalifornii.

      1. Na to wygląda przynajmniej według “TP” -” “Była to część układu niżowego, który rozpadł się. Jego centralna część uformowała się na kształt miniaturowego cyklonu z charakterystycznym okiem ciszy.”[1]-Trochę to dziwnie według mnie opisali ale niestety w źródłach nie znalazłem nic bardziej dosłownego
        tu jest tylko ogólny opis wiec myślę że może mieli na myśli takie samo powstanie tego subtropikalnego cyklonu z ciepłym rdzeniem.[2]
        [1] http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-05-11/dzieje-sie-historia-narodzil-sie-cyklon-ktory-w-tej-czesci-swiata-nie-powinien-istniec/
        [2] https://weather.com/storms/hurricane/news/2018-05-08-subtropical-cyclone-chile

  46. Dzisiejszy dzień na C Mazowszu to dla mnie “wzorzec pogodowy” dla dni pogodnych i umiarkowanie ciepłych/letnich – a których to w skali roku moglibyśmy mieć (stosunkowo) najwięcej. Oczywiście wszystkich takich dni też bym nie chciał, bo okresowe opady są potrzebne, choć nie te zlewne i nierównomierne…

    Cieszę się, że także tym razem pogorszenie pogody nastąpi już po weekendzie i nie powinno być jakieś “drastyczne” – zarówno w sensie skali ochłodzenia, jak i sum opadów.

  47. Z ostateczną oceną jaki będzie maj należy się oczywiście wstrzymać. Niewiadomą jest 3 dekada. I jakiej skali będzie kolejne ocieplenie po nieco chłodniejszym przyszłym tygodniu. Ja obstawiam że będzie grubo powyżej bo trudno wyobrazić sobie że nagle przyjdzie jakieś wielkie załamanie pogody z dużym trwałym ochłodzeniem. Tego w prognozach zupełnie nie widać.

    1. @Leksa
      Masz rację ale i tak bardzo mało prawdopodbne że maj wyjdzie np. Poniżej normy. Prawdopodobieństwo wystąpienia dużych chłodów np. Temperatur maksymalnych poniżej 10°C czy przymrozków maleje z dnia na dzień ale nie jest niemożliwe. Incydentów w postaci opadów śniegu to już raczej na 100% nie będzie. Wydaje mi się że II dekada będzie najchłodniejsza z tmax w widełkach 10-25°C w zalezności od regionu a w III dekadzie maja wróci duże ciepło dominacja tmax powyżej 20°(w tym powyżej 25°C) i być może pojawi się upał jeśli chodzi o stacje meteorologiczne.

  48. Wygląda na to, że ochłodzenia nadal – jak od 6 tygodni – będą przynosiły wartości temperatury blisko ‘normy’, tym razem pojawi się też więcej okresowych opadów. Natomiast kolejne ocieplenia to będzie już aura prawdziwie letnia. Silnego ochłodzenia kojarzonego z tradycją “Zimnych Ogrodników” w tym roku (na szczęście) mieć nie będziemy:-)

    A dzisiaj również bardzo przyjemna pogodowo niedziela – przynajmniej do czasu nadejścia frontu znad Ukrainy.

    1. Ostatnie 6 tygodni to najpewniej najlepsza wiosna w moim życiu. Choć słabo już pamiętam wiosnę 2000 – tylko Wielkanoc z tamtego roku utkwiła mi mocniej w głowie. A potem dopiero czerwcowe upały.

      1. “Ostatnie 6 tygodni to najpewniej najlepsza wiosna w moim życiu. ” – chyba chciałes powiedziec najlepszy kwiecien i pierwsza połowa maja w twoim życiu…

        1. No marzec był w tym roku zimowy, ale co zrobisz ;-) Dobrze, że zima już nie wróciła po incydencie z 2.04…
          Teraz to już tylko lato, niemal pewne. Bo wątpię żeby w drugiej połowie maja zrobiło się mniej niż 15 stopni w ciągu dnia…

          1. “Dobrze, że zima już nie wróciła po incydencie z 2.04…” – no to juz by było troche średnio możliwe. Więc czy się z czego cieszyć jest… sukcesem był zeszły rok kiedy zima nie wróciła po 25 lutego ani razu

        2. nie no wiosna, w sensie kalendarzowym. Na naszej szerokości chyba trudno wyobrazić sobie jeszcze lepszą wiosnę jak to co pokazały właśnie te ostatnie tygodnie. Brak przymrozków, mnóstwo Słońca, okazjonalne opady oraz burze. Chyba każdy może czuć się usatysfakcjonowany. No może poza alergikami, ale akurat to co dla nich dobre wiosną, tak z 80% ludzi uważa za słabą opcję .

          1. @fkp
            Inaczej. Wiosna to pogoda typowa od marca do maja, lato typowa od czerwca do sierpnia, jesień typowa od września do listopada, zima typowa od grudnia do lutego. W twoim klimacie podwzrotnikowym moze i +25 Max to jeszcze wiosna, w naszym to typowy maks dla środka lata.

        3. Rok temu zima wróciła w nocy 18/19 kwietnia, kiedy w większości kraju, głównie w południowej i centralnej Polsce były obfite opady śniegu. 16 kwietnia (1. dzień Wielkanocy) śnieg na północy Polski. 10 maja 2017 roku śnieg na Pomorzu i Warmii. 3 maja 2011 roku śnieg w większości Polski. Także zdarzały się epizody zimowe w poprzednich latach po 15 kwietnia.

  49. Patrząc na prognozy na przyszły tydzień wygląda na to że po raz pierwszy od 6 kwietnia przyniesie tmax poniżej 15°C przy przewadze dużego lub całkowitego zachnurzenia z opadami deszczu (tak np
    Będzie 17-19 maja). Miejscami na Mazowszu Kujawach GFS straszy tmax ok 10°C przy chmurach i opadach. Ja w razie czego wyciągnę kurtkę wiosenną bo taka pogoda o jakiej wspomniałem w poprzednim zdaniu to już nie jest dobra na krótki rękawek czy nawet bluzę.

    1. Zbyszku,
      z całym szacunkiem, “ewropejski” GFS słabym wróżbitą jest. Poczekałbym na rozdania innych modeli – ECMWF, ICON, WRF, UM.
      Niezależnie od prognoz numerycznych, myślę, że okres z niższymi temperaturami i zwiększoną sumą opadów o charakterze ciągłym byłby teraz dobrą odskocznią od dotychczasowej aury. Zaś po kilku dniach z radością powitamy kolejne ocieplenie – miejmy nadzieje, że nie okraszone wyjącym wiatrem… (jak dziś, jutro i w kolejnych dniach).

  50. W przyszłym tygodniu już na pewno czeka nas ochłodzenie i większa ilość opadów w Polsce. Temperatury będą oscylować wokół normy, ale i będą dni z większymi anomaliami ujemnymi. Na pewno średnia maja się obniży do końca II dekady a nie da się nie zauważyć że I dekada maja była wyjątkowo ciepła. III dekada to wciąż zagadka. W naszym klimacie wszystko jest możliwe nawet jeszcze maj poniżej normy (Tak samo jak w kwietniu 2017 tak w maju 2018 III dekada miesiąca może się okazać najzimniejsza), chociaż szanse na to są małe. III dekada musiałaby być bardzo zimna. Z drugiej strony maj może być jeszcze rekordowo ciepły jeśli III dekada będzie bardzo ciepła. Najbardziej prawdopodobny jest maj między umiarkowanie ciepłym a bardzo ciepłym.

  51. Nie wydaje mi się żeby miało być mniej niż 15 stopni podczas przyszłotygodniowego ochłodzenia… u mnie na NE najchłodniej w ciągu dnia zapowiadają 18-19 st…. więc wątpię żeby gdzieś było 10 st.

    1. @adek
      To, że u Ciebie na Podlasiu będzie 18-19 stopni w ciągu dnia to nie oznacza wcale, że gdzieś nie będzie chłodniej. Akurat zdarza się, że Podlasie, albo szerzej cały NE Polski mogą być cieplejsze niż np. S i SE Polski. Tak się nie raz zdarzało. Niestety widać w prognozach tmax 10-15 stopni np. na SE Polski.

      1. no to chyba że ;-) ja już jestem przyzwyczajony do tego, że u mnie podczas ochłodzeń jest najchłodniej… no ale może nie tym razem ;-) co do pogody to słabo ma być czwartek/piątek – chociaż do tego czasu jeszcze wiele się może zmienić, tym bardziej, że widać ocieplenie i poprawę pogody od przyszłej soboty…

      2. przy zapowiadanej cyrkulacji jest to najbardziej możliwe właśnie… tego typu cyrkulacja często oznacza słynne “Suwałki najcieplejsze” – co pamiętamy chociażby z maja 2010 roku jak i wielu innych sytuacji

        1. W ostatnich latach takie sytuacje się zdarzały. Wyjątkiem był rok ubiegły, gdzie właściwie nie było wyżu nad Rosją lub Skandynawia. Dlatego cała północna Polska tonęła w chmurach i deszczu.

          1. @bianka
            taka sytuacja pojawia się nie wtedy gdy mamy wyż nad Rosją czy Skandynawią, tylko przede wszystkim wtedy gdy mamy niż nad Karpatami, bądź nawet nad Białorusią/Ukrainą… umiejscowienie wyżu jest tu drugorzędne, może wpłynąć co najwyżej na stacjonarność tego niżu.

          2. Tak wiem. Tak było w maju 2010. Tyle że ciepła i słoneczna pogoda w NE części Polski to zwykle zasługa stacjonarnych ośrodków wyżowych nad Rosją lub Skandynawia . Oczywiście w ciepłym półroczu.

          3. ale NE jest zwykle najcieplejszym regionym w PL kiedy nie jest słonecznie.
            Natomiast, żeby wysokie temperatury dotarły na NE wogóle, to rzeczywiście podstawowym warunkiem jest brak niżów nad Rosją (a więc w konsekwencji obecność wyżu rónież może w tym pomóc)
            Co do wyżu skandynawskiego to w większości wypadków przyniesie raczej zimno na NE. Przykładem jest tu oczywiście kwiecień i maj w 2017 roku ale też np początek czerwca w 2016.

      3. Przy tego typu silnych ochłodzeniach, związanych z niżami z południa, najcieplej bywa nietypowo na NE. Co ciekawe przez najbliższe 3-5 dni w Skandynawii ma panować letnia wyżowa pogoda podczas gdy my oberwiemy atlantykiem.

    2. wg GFS z 6Z (mało znacząco wyrocznia), przecudownie zapowiada się przyszła sobota – 18 stopni i pogodne niebo, do tego przyjemny wiaterek. No i ogółem kolejna aktualizacja potwierdzająca, że dzisiejszy dzień był ostatnim gorącym i od jutra przez przynajmniej tydzień odpoczniemy od wysokich temperatur – w najcieplejsze dni do 21-22 stopni. A więc typowe majowe przedlecie, smieszne będzie tylko to, że będzie to pewnie okres chłodniejszy od większości kwietnia.

      1. Było tak pięknie przez ten ostatni miesiąc ale już zaczyna się jak widać psuć, wracamy do Polskiej normy… :(

      2. Uzupełnię, że aura w rozpoczynającym się tygodniu przypomni nam nie tylko jaki miesiąc mamy w kalendarzu, ale i w jakiej strefie klimatycznej żyjemy…

        1. Dla odmiany przez tydzień może być sobie chłodniej i popadać – deszcz się przyda. Tylko żeby znowu nie było wybryków jak w kwietniu 2017 czy lipcu 2011, z dominacją atlantyckiej, wietrznej i pochmurnej pogody. Dzisiejszy dzień był świetny, przy czym chmury jeżeli były poruszały się nietypowo, ze wschodu na zachód.

      3. U mnie maj w sumie jest chłodniejszy od kwietnia jeśli chodzi o maxy. Najgoręcej było 3 maja (29,4*C), a poza tym to tylko 10 maja przekroczono 25*C, pozostałe dni to Tmax od 19,7 (5 maja) do 24,7 (9 maja).

        To, co ten maj wyróżnia to całkowity brak dni z tmaxem poniżej 20 stopni (no dobra, JEDEN dzień ma 19,7). To się rzadko zdarza nawet w miesiącach letnich. Taki był lipiec 2006 (najniżej 20,4*C), sierpień 2015 (najniżej 21,1*C) i jeszcze kilka takich przypadków pewnie by było. Ale niewiele.

        Wysoką anomalię maja wyrabiają znacznie cieplejsze niż w kwietniu noce. I to przy nadal bardzo wysokim usłonecznieniu. Ostatnie dni mają średnie dobowe około 18,5*C czyli wartości typowej dla lipca w latach 1981-2010. W kwietniu mimo wyższych maxów TAvg była niższa i przeważnie wynosiła 13-15*C, tylko na sam koniec miesiąca ponad 17.

        1. a u mnie w maju było już 7 dni na 13 z t max powyżej 25 stopni….
          gdyby nie wiatr i suche powietrze, byłoby niefajnie.

  52. Ale trochę nie rozumiem tego narzekania, ma być zaledwie chwilę chłodniej… coś co miało miejsce w ostatni tydzień kwietnia. Wiadomo, że nie będzie non stop 25 st. i słońca.

  53. W II dekadzie maja co prawda będzie chłodniej – temperatury zbliżone do normy lub nawet poniżej normy według kilku odsłon, a III dekada maja to jeszcze niewiadoma – widać w jednych odsłonach dni gorące z tmax powyżej 25 stopni, a w drugich umiarkowane tmax 15-20 stopni.
    Według mnie jest niemal pewne, że termiczne lato (tavg pow. 15 st. C itd) “ukradnie” większość wiosennych dni kwietniowi i majowe jeśli chodzi o dane z najcieplejszych stacji np. na SE i S Polski. Od początku kwietnia do teraz dni letnich (z tavg powyżej 15 stopni) w skali kraju mamy 14, a dni z termicznym przedleciem w skali kraju (do teraz) jest 21.

      1. Kto wie, bo mam serie ciepłych zim nieprzerwanie od 2013/2014 i musi to się skończyć jakąś mroźną zimą, kto wie może ten rok będzie mroźny? Na co bardzo czekam, dość gówna z atlantyku i badziewia plusowego do 5,6 stopni przy deszczu.

        1. Rok temu nie kwitły tak masowo i przyczyniła się do tego fala zeszłorocznych przymrozków. To w tym roku drzewa”odbiły sobie” niepowodzenia zeszłego roku i mamy w efekcie całe mnóstwo kwiecia akacjowego. A w dodatku aura sprawiła, że kwiaty długo się utrzymują (nie osypują się przez opady). Jest pięknie! :)

        2. Zimy jako jedyne wciąż wykazują znaczną zmienność temperaturową, bo reszta pór roku to jest prawie zawsze ciepła. Realnie zimnego lata w skali całej Polski nie było 20 lat. Zimne wiosny jeśli jakieś się zdarzały to tylko ze względu na mroźny marzec (2006, 2013) bo pozostałe miesiące wiosny też niemalże zawsze ciepłe. Nawet wyjątkowo paskudny kwiecień 2017 miał małą anomalię ujemną, rzędu -1*C. Zimnej jesieni też już długo nie było – są dziadowskie miesiące pokroju IX 2017, X 2016..ale też nie są szczególnie zimne. Wrzesień to w skali kraju był lekko ciepły!

          A co do ciepłych zim to ta z 2016/7 nie była ciepła, wyszła normalna w uśrednieniu dla całej Polski. Miała nietypowy rozkład anomalii, bo najcieplejsza była na północy kraju a najzimniejsza na południu. Klasyczny rozkład anomalii w zimie to np. styczeń 2018 – na NE wciąż był to miesiąc zimowy mimo anomalii, a na południu – jesienny przy największej anomalii w kraju.

    1. No nie za bardzo. Tylko luty był zimny, pozostałe 2 miesiące były (bardzo) ciepłe. Była to zima ciepła o anomalii +0,99K. Zimny marzec, choć był w istocie przedłużeniem zimy, to idzie już na konto wiosny. Gdyby tak dywagować po swojemu, to grudzień i styczeń były przedłużeniem aury jesiennej, dopiero luty to była zima. Ale tak nie jest, zima to zawsze 3 najzimniejsze miesiące jeśli chodzi o średnią wieloletnią czyli DJF.

  54. Jestem ciekaw czy potoczy się ochłodzenie, które startuje jutro. Według prognoz – ma trochę popadać no i temp. już będą bardziej majowe… zastanawia mnie jedno…ochłodzenie pojawiło się w prognozach dość późno i z każdą kolejną aktualizacją się zastanawiam czy taka pogoda wcale nie zakończy się w przyszły weekend i się przeciągnie na trochę dłużej… co o tym sądzicie? Tym bardziej, że GFS mam wrażenie, że z każdą aktualką jest coraz gorszy…

    1. Dwie kwestie są pewne:
      1) Przed nami tydzień z najniższą średnią anomalią po 03.04 b.r. – choć myślę, że ujemna będzie tylko co najwyżej w pojedyncze dni i co najwyżej lekko ujemna.
      2) Przed nami tydzień z bardziej rozczłonkowanymi i częstszymi opadami – tzn. padać będzie częściej, ale i bez tak silnych punktowych opadów jak czasami/miejscami w ostatnich tygodniach.

      Warto też zauważyć, że zmiana jaka przed nami nie będzie oznaczała powrotu W cyrkulacji strefowej. Ochłodzenie i pogorszenie pogody będzie miało związek z częstszymi niżami napierającymi z S/E, przy równoczesnym odcięciu się obszarów z rejonu czarnomorskiego od dotychczasowych bardzo ciepłych (gorąco-upalnych) mas powietrza. Czy jednak ta sytuacja przedłuży się także na III dekadę maja jeszcze nie wiadomo (?).

  55. W prognozach póki co fusowych widać, ze po chłodniejszym – bardziej umiarkowanym tygodniu miałoby nastąpić ponowne ocieplenie z kolejnymi letnimi klimatami po 20 maja.

    1. Po 20 maja to my już powoli wchodzimy w termiczne lato w Polsce, wtedy temperatura 25 stopni nie powinna nikogo dziwić. Nawet 30*C nie jest już niczym niezwykłym, choć w moim mieście w maju wciąż zdarza się nie za często (w ostatnich 70 latach rekord upału majowego to tylko 32,2*C z 2005r)

      Inaczej, niedługo taka pogoda jak od 10 kwietnia nie będzie już kilkustopniową anomalią tylko normą :)

  56. Oczywiście, nie widzę żadnego ochłodzenia, od rana niebo błękitne i bezchmurne, temp. iście letnie. Podtrzymuję opinię, że żadnego ochłodzenia nie będzie do co najmniej września……..dla mnie niestety. Oby tylko latem faktycznie nie było u nas dalej bardziej gorąco niż na zachodzie Europy, tak jak jest dotychczas. Ale pogoda jest niewrażliwa na żadne życzenia ani chęci ;-)

      1. Generalnie to pogoda trochę jest lepsza niż myślałem, świeci słońce od rana i jest już zapowiadane wcześniej 19 st.

    1. O głębszym ochłodzeniu będzie można mówić, gdy 10-dniowe średnie ruchome anomalie krajowe spadną poniżej 0.

      10dAnom

      I z pewnością do września zdarzy się tak nie raz.

      1. Tylko ze musimy pamietać ze w lipcu 2017 który był wręcz lekko chłodny w Warszawie wszystkie dni były “letnie”.
        A autorce posta chyba chodzi o ochłodzenia do avg ponizej 15 stopni. W tym tygodniu kilka takich dni bedzie ale pózniej do września to bedą prawdopodobnie co najwyżej pojedyncze dni- skoro nawet najchłodniejszy od 6 a miejscami 13 lat lipiec takich dni nie przyniósł…

  57. Od wschodu najeżdża na Polskę płytki niż. Najlepiej to widać na animacjach zdjęć satelitarnych. Kręci się jak niż, jest zachmurzony jak niż, ma fronty. Można odfajkować, że to niż bez patrzenia w mapy synoptyczne.

    No właśnie… zachmurzony. Przypomina mi się niedawna dyskusja z użytkownikiem @kmroz, który miał jakiś problem (do dziś nie wiem jaki) z przyznaniem albo, że niże są bardziej zachmurzone albo, że chmury chłodzą w ciepłej połowie roku. Obie te rzeczy należą do podstawowej wiedzy podręcznikowej, z tym ze ta pierwsza to wiedza czysto nmeteorologiczna, a druga to fizyka atmosfery (procesy radiacyjne to chyba moja główna specjalność).

    A skoro się na tym znam to wspomnę, że oprócz okresów gdy prawie nie ma słońca (u nas zima, a w Arktyce 3/4 roku), niskie chmury mają zawsze ujemne wymuszenie radiacyjne (chłodzą), a wysokie mają dodatnie tylko gdy są bardzo cieknie. Cienkie cirrusy są prawie przezroczyste dla promieniowania krótkofalowego (słonecznego), a mniej dla długofalowego (termicznego). Czyli cienki cirrus wzmacnia efekt cieplarniany, działając tak samo jak para wodna, dwutlenek węgla czy metan. Natomiast grubsze cirrusy, chłodzą netto (“na czysto” czyli jako różnica efektów dodatnich i ujemnych) podobnie jak wszystkie inne chmury w okresach innych niż zima (zimą chmury utrudniają wypromieniowanie ciepła czyli mają dodatnie wymuszenie radiacyjne).

    Mam nadzieję, ze przeżyliście ten poranny wykład.

    1. @Arctic Haze
      Bardzo dziekuje za wykład.
      Z racji ze mnie wywołałeś, czuje sie wywołany.
      Mi przede wszystkim chodziło o to, ze jeśli pojawia sie latem prawdziwy głęboki wyż (1030hPa) to przynosi bezchmurna, ale nie za ciepła pogode. Oczywiście bardzo mi ładnie wytłumaczyłeś ze jeśli taki wyż osiądzie to zaczyna słabnąć, tracić wręcz polaryzację, ale mimo wszystko to pozostałość wyżu. I wlasnie ta pozostałość gdy juz ciśnienie w jego “centrum” (a w zasadzie to na dużym obszarze, bo wlasnie to centrum praktycznie znika) spadnie do wartosci przeciętnych około 1015-1020 hPa potrafi zapewniać stabilna gorąca (upalna) aurę, z bardzo długim okresem bez opadów rowniez. Często pózniej jednak pojawia sie kolejny głęboki wyż gdzies na N Europy i z powrotem zaczyna zaciągać chłodniejsze powietrze.
      Druga rzecz to nierzadko w porze cieplej rowniez nize (dość głębokie bo ponizej 1000hPa) tez potrafią przynosić silne ciepło. Wtedy jest ono często naprawde mocne, tuż przed przyjściem epicentrum nizu jest pogodnie i gorąco, a potem niż przechodzi i za nim spływa juz chłodniejsze powietrze. pamiętamy nie jedna taka sytuacje chociażby z minionych 6 tygodni, a także z 2017 roku. Z tym ze w ostatnich tygodniach było raczej tak ze ten niż nie przechodził tylko sie wycofywał gdzies na S a jego miejsce zajmował wyż z W lub N Europy ściągający łagodniejsze (nie tak skrajnie gorące) powietrze.
      Na koniec dodam, ze w ostatnich tygodniach analizowałem zdjecia satelitarne i musze powiedziec jedno- stereotyp ze przychodzi silny ruski wyż ściągający upały jest oczywiście mylny. Wyż (a raczej jak ustaliliśmy jego pozostałość) ściągający długotrwałe upały zwykle znajduje sie w północnej lub środkowej Europie, jest szeroki i bardzo słaby (w zasadzie nad prawie cała Europa mamy w tej sytuacji ciśnienie w granicach 1015-1020 hPa)

      1. Zamiast głęboki wyż powinno być napisane silny wyż. Określenia płytki i głęboki są zarezerwowane dla niżów.

        1. @meteorolog amator

          Ma to jak najbardziej sens i tez się wystrzegałem takiego określenia ale… w końcu się poddałem i zacząłem pisać jak wszyscy. Może niepotrzebnie.

          Wiem, ze nie do mnie piszesz ale przyznaje się, że sam pierwszy kamienia nie mogę rzucić bo nie jestem bez grzechu 😀

    2. W skrócie, nie jest to tak w 100% proste. Gdyby tak było to by nie było naszej dyskusji. A zaczęła sie od tego, ze ktoś chyba powiedział ze “tylko silny wyż moze przynieść latem upały”

      1. A zaczęła sie od tego, ze ktoś chyba powiedział ze “tylko silny wyż moze przynieść latem upały”

        Ja zacząłem tę dyskusję, ale czegoś takiego raczej nie napisałem. Jeśli tak sądzisz to znajdź proszę ten cytat. Ja się z nim nie zgadzam, a staram się pisać bardzo precyzyjnie, więc nie wierzę w jego istnienie.

        1. nie pamietam akurat kto to był, ale jak to takie ważne to moge poszukać cytatu. Mogłem tez zle zrozumieć czyjś post. Znajde cytat i w ciagu godziny postaram sie odpisać.
          Jeśli zaś chodzi o nasz główny temat dyskusji to mam nadzieje ze wytłumaczyłem dokładnie o co mi chodzi i czemu tak a nie inaczej pisałem. Głownie chodzi mi o te silne (nie głębokie jak ktoś mnie poprawił, dziekuje bardzo @ma) wyze- ze w momencie gdy sa rzeczywiście silne, to jeszcze nie przynoszą silnego ciepła.

          1. OK
            Znalazłem taki post:

            “Arctic Haze ☀ says:
            2018/05/09 10:05 at 10:11
            @kmroz

            Pisałem o tym kilkakrotnie w ciągu ostatnich kilku dni. To skutek niskich opadów i wysokich temperatur. Wiosną i latem jedno i drugie wymaga wyżów, a właśnie mamy okres prawie wyłącznie wyżowy. Zabójcza fala upałów latem wymaga dodatkowo suchej gleby czyli właśnie wyżów wiosennych.”
            W tym poście nie zgodziłem sie ze stwierdzeniem ze ciepło wymaga wyżów, a tym bardziej ze mieliśmy wyżowy kwiecień. Jeśli cos zle zrozumiałem przepraszam, byc moze nadinterpretowalem stwierdzenie “wymaga wyżów” . Niestety jestem bardzo wrażliwy na tego typu stwierdzenia, gdyż na co dzień w tv, prasie albo od ludzi widze dosłownie UTOŻSAMIANIE słów: wyż, słonecznie, ładnie, ciepło. i chyba sie zgodzimy ze to utożsamianie jest z lekka irytujące…. :/

          2. Podejrzewam, ze należysz do gatunku, który nigdy nie przyzna, że coś źle napisał. Wolisz zatem zmieniać interpretacje tego co napisałeś na coraz węższy zakres, zamiast przyznać, że jednak miałem rację, iż bez długotrwałych wyżów nie da się zrobić fali upałów. Bo nie udowodniłeś choćby jednym kontrprzykładem, że się da. Czyli czepiałeś się zupełnie bezzasadnie.

            Ale powiedzmy, że się zgadzamy z tym, że fala upałów nie występuje podczas świeżo powstałego silnego wyżu. Dla mnie to truizm bo wyż musi się zdążyć nagrzać radiacyjnie aby wytworzyć upały, co go automatycznie osłabi. Ale nadal będzie to wyż i nadal będzie się wiązał z małym zachmurzeniem i silnym nasłonecznieniem.

            Więcej w tym temacie nie mam do powiedzenia.

          3. @arctic
            Ale o co Ci chodzi? Napisałem ponizej przykład ->28-29 czerwca 2017.

            Zeby nie rzucać słów na wiatr w ciagu godziny postaram sie znaleźć przynajmniej 5 takich przykładów z ostatnich 10 lat- jeśli nie znajde przyznam sie do błędu (bo rzeczywiście brak przynajmniej 5 takich przykładów bedzie świadczył o tym ze końcówka czerwca rok temu to przypadek dość osobliwy) . Mimo wszystko mysle ze wraz ze zmianami klimatu takie przypadki bedą znacznie częstsze. Im dalej na S tym ta korelacja robi sie bardziej ujemna. ALe to tylko moj wniosek i moge sie mylić- pożyjemy, zobaczymy.
            Dodam iz w tym roku juz przy obecnosci nizu otarliśmy sie o upał- poza stacjami synop sie nawet taki pojawił Np Bierun. No, ale tego nie liczę, bo miałem szukać w letnich miesiącach.

          4. @kmroz

            Bardo marny przykład bo to był już koniec fali upałów, z maksimum 20 czerwca:

            I oczywiście praktycznie cały czerwiec przed wymienionymi przez Ciebie datami był wyżowy w dużej części Europy, w tym w Polsce. A fala opałów związana z tymi wyżami nas ledwo musnęła, obejmowała natomiast dużą cześć Europy. oto anomalia temperatury dla całego czerwca, podczas gdy Ty skupiasz się jedynie na samym końcu tej fali upałów bo tak Ci pasuje (to się nazywa “cherry picking”):

            Takie bajania o niżowych falach upału wynikają właśnie z zbyt wąskiej geograficznie analizy danych.

            W dniu w którym mieliśmy w Polsce największą anomalię tak wyglądało pole ciśnień:

            a tak anomalia temperatury:

            Naprawdę trzeba mieć złą wolę aby nie widzieć związku fali upałów z wyżem.

            Natomiast pierwszego dnia z tych które wymieniłeś mamy sytuację przejściową między wyżem a nizem

            a fala upałów w Europie powoli się kończy

            Czyli trzeba jeszcze brać pod uwagę czynnik czasu. Sam przyznałeś, ze świeży wyż nie może od razu przynieść fali upałów, ale uważasz dodatnią anomalię tuż po zakończeniu wyżu za skutek niżu, a nie za pozostałość termiczną właśnie zakończonego wyżu. To w oczywisty sposób błędna analiza.

            Zmarnowałem godzinę na sprawdzanie tego przypadku i w niczym nie zmienił on mojego przekonania, ze bez wyżu nie da się zrobić fali upałów. Bo nic się nie zaczęło 27 czerwca, jeśli już to się powoli kończyło.

          5. @AH
            ale ty też wstawiłes mapke z 27 czerwca który w Polsce był jeszcze dość chłodny, a nie z dużo cieplejszych dni 28-29 czerwca. W skali kraju 20 czerwca był nieznacznie cieplejszy od 28-29 czerwca, ale jednak wyższe temperatury maksymalne w Polsce zanotowalismy w tym drugim okresie.
            Dodam też, że z tego co widze po mapkach od 22 czerwca wyże zaczęły znikać z Europy a niż Skandynawski coraz bardziej dominował… więc moim pytaniem skąd po kilkudniowej przerwie znów tak gorące powietrze wzięło się w Polsce przy obecności niżu? Pytam już z czystej ciekawości, a nie z przekory, a w głównym poście (który kilkanaście minut temu opublikowałem) rzecz jasna przyznałem się do błędu, i zgodziłem się,że ogólnie teoria, że wyże są bardzo ważnym czynnikiem by doprowadzić do fali upałów jest słuszna. Ale ten przykład z czerwca 2017 wciąż mi nie daje spokoju. Jak sam pokazałeś, dzień 27.06 za ciepły nie był a kolejne w Polsce się tak “z niczego” zrobiły tak bardzo ciepłe..

          6. Zrobiłem też mapki ciśnienia i temperatur dla trzech następnych dni (28-30.06.2017). Jak Ci bardzo zależy to wrzucę ale nie chce już zaśmiecać blogu. Żadnej fali upałów wtedy nie było. Niż wygenerował się nad środkową Europą ze strefy, która dopiero co miała anomalie rzędu +10 K i nie dziwota, ze jego fragmenty pozostałe cieple. Z tym, ze amonali były rzędu +4 K i tylko na wschodnich i zachodnich obrzeżach niżu. Centrum było blisko anomalii 0 K. Czyli powstanie niżu spowodowało oziębienie na dużym obszarze Europy o prawie 10 stopni, które Ty patrząc na jakieś dane lokalne interpretujesz jako falę opałów (myląc adwekcję z efektem niżu).

            Jak to mówią Amerykanie nie jest to nic o czym warto pisać do domu 😀

            Jeśli to jest twój najlepszy przykład to lepiej daj sobie spokój. Zresztą nie mam czasu aby każdy analizować tak dokładnie.

            I na koniec jeszcze jedno: chyba nie zauważyłeś, ze ja cały czas piszę o fali upału, albo nie zdajesz sobie sprawy co to znaczy. Już sam fakt ze podałeś okres dwudniowy świadczy, ze nie wiesz o czym rozmawiamy.

          7. I jeszcze na koniec napiszę to samo ale w krótkich żołnierskich słowach:

            Niż o którym piszesz skończył trwającą prawie miesiąc fale upałów, która utrzymywała się póki trwał wyż!

          8. @arctic
            jak już napisałem na dole w osobnym poście: przykładów takich jest wiele, żaden nie jest idealny , wszystkie są na temat fali upałów w skali kraju, a nie Europy. Nie ma potrzeby by je wszystkie analizować, bo pewnie, wbrew pozorom, wyjdą podobne wyniki dokładnej analiza jak ta Twoja. Rozumiem, że to nie jest ani trochę tak proste, jak mi się wydaje… ale właśnie… to od początku chcę podkreślić.
            Bardzo mnie natomiast zaciekawiłeś, by przestudiować również mapki dotyczące całej Europy, gdyż w momencie gdy patrzy się tylko na Polskę, to można rzeczywiście dojść do mylnych wniosków. Chociaż co ciekawe, z tego co pamiętam, to właśnie na S Europy wg Twojej mapki korelacja ciśnienia z temperaturą była ujemna w lipcu…
            Na zakończenie – Dziękuje bardzo za wspólne dywagacje a także anielską cierpliwość, ale mimo wszystko chyba lepsze takie dyskusje i nauka czegoś, niż marudzenie o pogodzie czy mówienie o globalnym ochłodzeniu jak na znanym nam innym forum
            Co do czerwca 2017 – W Polsce do połowy był on chłodniejszy i z wyzszym cisnieniem, a od 18.06 cieplejszy i z niszym cisnieniem… Ale w skali dużej części Europy (z tego co rozumiem) był on niemal w całości wyżowy i gorący….

          9. Nie analizuj fali upałów, która objęła pół europy jej ekektami na samum brzegu jej strefy i właściwie na samym jej końcu. To naprawdę nie ma sensu. Z tym, ze już widzę, że Ciebie się ie da do niczego przekonać. Po prostu wiez lepiej.

            Gdybyś jednak był ciekawy tej fali upałów z czerwca 2017, najwcześniejszej kalendarzowo wielkiej fali uałów w Europie jaką znamy z danych pomiarowych to polecam ten artykuł:

            Sánchez-Benítez, A., García-Herrera, R., Barriopedro, D., Sousa, P. M., & Trigo, R. M. (2018). June 2017: The earliest European summer mega-heatwave of reanalysis period. Geophysical Research Letters, 45, 1955–1962. https://doi.org/10.1002/2018GL077253

          10. To zdanie ze mnie sie nie da do niczego przekonac i ze “wiem lepiej” jest dość niesprawiedliwe, bo czy sobie z tego zdajesz sprawę czy nie- dzisiaj mnie do paru istotnych rzeczy przekonałeś. Nie tylko tej, ze wyż jest istotna przyczyna większych fal upałów, ale także patrzenia na klimat pod katem całego Kontynentu (i ogółem większego obszaru niż jeden kraj). To oczywiście jest ciąg przyczynowy-skutkowy i jak sam mówiłeś związany z czasem.

          11. Ok, dajmy temu zatem już spokój.

            Dla mnie taka z tego zaleta, że przypomniałem sobie, że zaczaiłem czytać ten artykuł a nie skończyłem. Nawet myślałem czy by nie zrobić jakiegoś wpisu o najwcześniejszej kalendarzowo mega-fali upałów w Europie.

      2. PS. A nie zgadzam się głównie z tym “silny” (czy jak niektórzy piszą “głębokim”). A to dlatego, że (jak już niedawno pisałem), upały osłabiają wyż.

        Jeśli jednak ktoś wierzy w falę upałów w naszych szerokościach wewnątrz wyraźnego niżu, to poproszę o podanie miejsca i daty [1] takiego zjawiska, bo chętnie sprawdzę.

        [1] Fala upałów to zjawisko kilkudniowe ale jakakolwiek data z jego okresu wystarczy.

        1. Pierwsze co mi przychodzi do głowy do 28-29.06.2017- w Katowicach było 33-34 stopni.
          Inne przypadki jakie kojarzę były raczej przy lekko obniżonym ciśnieniu ale nie w centrum nizu.
          Jednak… fali upałów w centrum wyżu (w Polsce przynajmniej) tez nie kojarzę. Widocznie upały rzeczywiście osłabiają polaryzację ciśnienia.

    3. A i jeszcze jedno- jak juz mamy dokonywać tłumaczeń “fizycznych” a nie meteorologicznych to wspomnę jeszcze o tym, ze przy pogodnym niebie jest większa tendencja do zimnych nocy. Dla np takich Kozienic, Kielc, Ostrołęki itp. tez ma to duże znaczenie bo nawet upalny dzień potrafi w tych miastach przynosić minima na poziomie ponizej 10 stopni.
      Ostatnio gdy przyszedł do nas silny, bezchmurny wyż jakies 10 dni temu mieliśmy fale chłodnych nocy, a miejscami przymrozków, na północy kraju a chwilami także w Centrum. To kolejna rzecz ze jeśli chodzi o avg dobowa to wcale piękna pogoda nie oznacza aż takiej wysokiej….
      Kończąc jeszcze z cisnieniem, to kojarzę takie dni jak przykładowo 9.06.2015 roku przy panowaniu silnego wyżu, a jak pogoda wygladała? Chmurzyska i 17 stopni w pełni dni u mnie… takie odstępstwa tez sie mogą zdarzać, samo bezwzględne ciśnienie nie warunkuje ani zachmurzenia ani temperatury, warunkuje je oczywiście układ baryczny nad Kontynentem. A opcji jest nieskończenie wiele.
      Słowem, nie zaprzeczam, ze GENERALNIE wyż wspiera ładna pogode, a ta z kolei oznacza w porze cieplej wyższe temperatury (przynajmniej te maksymalne), ale jest bardzo duzo rożnych opcji i dlatego komentuje jeśli ktoś to generalizuje, utożsamia albo wręcz nie rozróżnia tych parametrów…

      1. Chyba nie zrozumiałeś, pytam się dlaczego stacje na S Polski wykazują wyższy wzrost śr. temp. niż stacje w Polsce północnej i centralnej.

  58. Dzisiaj najchłodniejszym regionem jest SE Polski gdzie temperatura będzie wahać się w okolicy 15 stopni. I właśnie dzisiaj mamy przykład, że na Podlasiu (ogólnie całym NE Polski) jest cieplej na SE ) – jest tam obecnie 19-21 st. C.

    1. Ogólnie sytuacja się odwróciła jeśli chodzi o “bieguny ciepła i zimna” bo dzisiaj na wybrzeżu gdzie jest najpogodniej jest najcieplej w Polsce – nawet 23-24 stopnie.

      1. Zupełnie jak by ziemia zmieniła kierunek obrotu
        Klasycznie przy przechodzeniu frontu z zachodu na wschód najcieplej i najpogodniej jest na SE, a NW obrywa największym chłodem.
        Teraz jest zupełnie odwrotnie, pogorszenie pogody idzie do nas ze wschodu, wypychając ciepłe powietrze na zachód. Rzeczywiście, coś niezwykłego.

          1. Może jestem niedoinformowany, ale rzadko, naprawdę rzadko zdarza się, aby front sobie szedł ze wschodu na zachód. Jeżeli uważasz że to nic niezwykłego, to kiedy ostatnio była wspomniana przeze mnie sytuacja?

          2. @FKK
            też uważam, że to rzadkie i nietypowe zjawisko. W praktyce jednak będzie to przejście niżu znad Bałkanów przez wschodnią PL na litwę, a na zachód o PL będzie blokada wyżowa, więc nie tak do końca ze wschodu na zachód.
            Dodajmy że własciwa strefa opadowa nas czeka dopiero za 3-4 dni

          3. dodam, iż tym razem najchłodniejsze dni przypadną faktycznie na epicentrum niżu (tak jak w kwietniu dla odmiany najcieplejsze okresy też przypadały na epicentrum niżu). I to też może być kwestia, że ten niż jest “wschodni”. Logiczne, że po zachodniej stronie niżu spływa to chłodniejsze powietrze.

          4. Pamiętam z lat 90-tych oraz początku bieżącego stulecia, regularne obrywy burzami wewnątrzmasowymi o charakterze pulsacyjnym, wędrującymi przed frontami ze wschodu. Zazwyczaj burzom tym towarzyszyła duża aktywność elektryczna oraz opad gradu. Ale to były raczej miesiące letnie, zwłaszcza czerwiec i lipiec. W maju nie sięgam pamięcią do tego typu zdarzeń.

          5. @leszek – maj nam sie przez ten czas ocieplił, więc nic dziwnego, że występują w nim zjawiska typowe dla lata… zresztą takie zjawiska w tym roku (zaczynając od przede wszystkim temperatury) występowały już nierzadko w kwietniu.

        1. Może i jest to rzadko spotykana sytuacja, ale jednak się zdarza. A przy niżach górnych występuje nawet dość często.

          1. W nawiązaniu do wpisu kmroza z 21:09 – pełna zgoda.
            Nadmienię, że w dwóch lokalizacjach, w których przebywam (Twardogóra i Milicz), ilość burz za I- 1 dek. V 2018 przekroczyła każdą jedną roczną sumę z ostatnich czterech lat!

          2. Tak, zdarza się to czasem i zależy rzeczywiście od sytuacji w górnej troposferze. W umiarkowanych szerokościach niże posuwają się na wschód wraz z ogólną cyrkulacją i dodatkowo pchane są w stronę Arktyki (na północ) przez gradienty wirowości potencjalnej [1]. Jeśli się wie te dwie rzeczy to da się wydedukować, że przy gradiencie PV w górnej troposferze wschód-zachód (z największą wartością na zachód czy północny zachód od niżu), może on się cofać.

            To powiedziawszy teraz poszukam jakiejś mapy PV za wczoraj 😁

            [1] Jak ktoś się chce w to naprawdę wgryźć to polecam np. ten niedawny artykuł naukowy:
            Tamarin i Kaspi, 2015, The Poleward Motion of Extratropical Cyclones from a Potential Vorticity Tendency Analysis, JAS, https://journals.ametsoc.org/doi/full/10.1175/JAS-D-15-0168.1

      2. A propos Trójmiasta, wczoraj rano słyszałem w radiu prognozę, ze ma “padać przelotnie wyłącznie w Gdańsku” (czyli pewnie na Pomorzu). Naprawdę mieliśmy 100% niebieskie niebo, a deszcze przeszły przez Warszaw. Nie wiem czyja to prognoza ale pomylenie trasy wolno posuwającego się niżu o 300 km w prognozie na najbliższy dzień to swoisty sukces.

    2. to akurat prawda, bo dzisiaj u mnie praktycznie pogoda się nie zmieniła – świeci przez większą część dnia słońce, co jakiś czas pojawiają się niegroźne chmury, przed chwilą delikatnie popadało, ale pogoda jakaś taka inna nie jest, bo jest cieplej niż zapowiadali ;-)

  59. Niż jaki zapoczątkował to powiedzmy umiarkowane ochłodzenie to… jeden z niżów “nurkujących” i zarazem odcinania, ale nad obszary Europy E. Ponieważ miało to miejsce po E stronie wyżu skandynawsko-rosyjskiego stąd oznacza ochłodzenie. Faktycznie zmierza on z E na W – co nie jest częste, ale czasami się zdarza. Natomiast niebawem główne niże zaczną napierać znad obszarów wokół Morza Czarnego, a to zdarza się już częściej.

  60. Tymczasem na stronie klimat pogodynka pojawił się bilans rekordowo ciepłego kwietnia 2018 według okresu bazowego 1971-2000.
    Miejscami w Polsce kwiecień 2018 był 6 stopni powyżej normy – pierwszy raz odkąd przeglądam podsumowania klimatyczne według IMGW widzę tak wysokie odchylenie na plus. W tych podsumowaniach IMGW od 2010 jedynie ekstremalnie lub anomalnie ciepłe – sierpień i grudzień 2015, luty 2016 miały bardzo wysokie odchylenie na plus (5 stopni powyżej normy). A za to zdarzyły się miesiące, które miały 6-8 stopni poniżej normy w tym okresie bazowym jak styczeń i grudzień 2010, luty 2012.

    1. Zestawiłem tegoroczny rekordowo kwiecień z przeciętnym majem według okresu bazowego 1971-2000 i wychodzi na to, że miejscami kwiecień 2018 był cieplejszy od przeciętnego (normalnego) maja, a w większości południowej części kraju równy jeśli chodzi o średnią temperaturę miesięczną przeciętnemu majowi
      https://s31.postimg.cc/fm3siiz4r/temperatura_rednia_kwiecie_2018.png
      Jeśli chodzi o usłonecznienie to tegoroczny kwiecień przyniósł 60-130 h więcej ze słońcem i przebił z usłonecznieniem zwykły maj w normie. W tegorocznym kwietniu słońce świeciło przez 240-280 godzin, a norma usłonecznienia dla maja wynosi 180-220 godzin.
      https://s31.postimg.cc/3k8eoi7xn/us_onecznienie_kwiecie_2018.png

    2. Okęcie – 238.8 godzin
      realna wartość okolicy Warszawy na mapie – pomiędzy 260 a 280 godzin.

      Ogółem w skali kraju pewnie drugi kwiecien, zaraz po 2009, pod wzgledem usłonecznienia.

      a co do tych odchylen o 6 stopni to pozostaje miec nadzieje ze imgw tez w koncu zaktualizuje te archaiczne normy….

      1. No ale były miejsca z odchyleniem 5 stopni powyżej normy według okresu bazowego 1981-2010. A propos przestarzałości w twoim ostatnim czy okres referencyjny 1961-1990 nie jest też archaiczny?

        1. Oczywiście ze jest.
          Porównywanie względem tak dawnych norm jest bez sensu, te chłodne miesiące bedą na lekki plus, te ciepłe na olbrzymi plus.

  61. @Arctic Haze
    ok, analiza dokonana
    Szczerze mówiąc, niemalże wszystkie przykłady, które udało mi się znaleźć nie były doskonałe. Albo mieliśmy coś bardziej w stylu 1-2 dniowej fali upałów, w dodatku przy tym nie jakiejś skrajnie silnej i nie w całym kraju przy rzeczywiście panujących niżach, albo rzeczywiście bardzo silną falę upałów jak np po 10 czerwca w 2010 roku, koło 6 lipca 2012 roku,koło 6 sierpnia 2012 czy koło 21 czerwca 2013 roku, przy panującym rzecz jasna układzie niskiego ciśnienia nad Polską, ale poprzedzał je (nawet nie bezpośrednio, ale jednak) okres bardziej słoneczny i wyżowy (przy czym wyż potrafił być słaby oddalony od PL). Trzeci typ (jeśli chodzi o te dluzsze fale to najczestszy) to upały przy wyraźnej obecności słabych wyżów, zwykle na E albo SE od Polski.
    Tak czy inaczej przyznaje ci racje (a co za tym idzie również do swojego błędu i zbytniej pewności siebie) zwłaszcza co do ogólnego schematu (że fale upałów często POPRZEDZA wyżowy okres – lub przynajmniej słaby wyż znajduję się gdzieś w pobliżu PL, na samą jednak tę falę potrafi przyjść już płytki układ niskiego ciśnienia) jedynie z zachowaniem uwagi, że nie jest to 100% reguła (a jedynie po prostu najlepsze warunki), oraz że słaby i krótki upał w naszym kraju może pojawić się oczywiście przy niżu i to całkiem znaczącym. To drugie wynika też ze zmian klimatycznych, ze latem nawet upał do 32-33 stopniach nie jest jakąs niesamowitą anomalią, a pojawienie się takiego na 2-3 dni to wgl prawie że standard co 2 tygodnie latem.
    Tutaj moja dokładniejsza analiza sytuacji (przepraszam za brak polskich znaków)
    https://lookaside.fbsbx.com/file/ni%C5%BCowe_upa%C5%82y.txt?token=AWwR-BMrOBPcScCSrd54sS8CNHkzxp_kO9-DAJjB6dhiiA-4NpxZTkxR7qFqZp9lN9kNuoiORbPX5SB-O-wm3k0Jtw9eC6HmZD3CnxDbAAolv37jNS-UceDZ_rOYS52S7TQSch-as7xIC5naOX64qwZlKHNhboLhAl4O_1zuZakJwA

    1. @kmroz
      Nie obraź się, ale zapytam czemu studiujesz informatykę, a nie meteorologię (skoro z Ciebie taki “erudyta” w tej dziedzinie)?

      1. takie złośliwości to naprawdę nie są potrzebne :(
        To, że się tak dobrze nie znam na meteorologii jak niektórzy inni z tego forum (mam na mysli tutaj przede wszystkim administracje (Arctica i panią Admin), Lucasa, grzeg8 czy jeszcze kilku innych) , to jeszcze nie znaczy chyba ze nie moge tutaj pisać i dzielić się swoimi przemyśleniami- nawet jeśli, jak się okazuje są często mylne. Lubię obserwować dane pogodowe i je próbować analizować, a w ostatnich dniach dowiedziałem się dzięki Arcticowi (i generalnie temu forum) kolejnej ciekawej rzeczy, która mnie dość nurtowała. No bo rzeczywiście, dziwne się wydawało, że tak często apogeum upałów pokrywa się z obniżonym ciśnieniem…. A jednak takich obserwacji dokonałem, analizując klimat Polski z ostatnich kilkunastu lat…
        Na tym forum przynajmniej można normalnie i na poziomie porozmawiać, co więcej jeśli się gada głupoty (dość nieświadomie), to będzie się od razu poprawionym i przy okzaji dowie się czegoś ciekawego :)

        1. Ok. Ja nic nie pisałem, że nie możesz się dzielić swoimi przemyśleniami. Mamy wolność słowa i każdy może wyrażać swoje zdanie, opinie, przemyślenia na dany temat.
          Może złośliwie zapytałem, ale chodziło mi o zwykłą ciekawość.

          1. Nie ma problemu, urazy żadnej nie ma ;)
            po prostu wg mnie dyskusja o tym co studiuje i dlaczego to nie temat akurat na to forum a spamu dzisiaj i tak juz duzo narobiłem. W skrócie odpowiem wiec tylko ze mam wiele zainteresowań- jak chyba każdy ;)

    2. “fale upałów poprzedza wyżowy okres” – fale upałów tworzą się w czasie wyżowych okresów, i czasem potrafią tak nagrzać miejsce i powietrze, że ciepło trzyma nawet w pobliżu nadciągających niżów (zwłaszcza w ciepłym wycinku gdy niż zaciąga powietrze z południa). Ale po przejściu frontu chłodnego nie ma tak dobrze. Problemem jest też mówienie o fali upałów, gdy jako przykłady podajesz w zasadzie pojedyncze dni albo końcówki szerszych okresów upalnych powstałych w wyżowej pogodzie. Jeśli przez cztery dni było gorąco przy wyżu a kolejnego jeszcze było gorąco przy zbliżającym się niżu, to ten jeden dzień stanowi “niżową falę upałów”? A te cztery dni wcześniej to co takiego stanowiły? Wyżowy okres poprzedzający upały ale nie będący upałem?

      Generalnie twój wywód przypomina nieco próbę udowodnienia, że słońce nie stanowi przyczyny nagrzewania asfaltowej ulicy, bo przecież bywało. że jeszcze po zachodzie po gorącym dniu asfalt nadal był ciepły.

      1. No juz bez przesady, przykłady ktore podalem W SKALI KRAJU były dobre. W PL było w tych przypadkach niskie ciśnienie, panował niż. W czerwcu 2010 wyż nad PL panował gdy było jeszcze chłodno. Takie sa fakty.
        Jednak… dzisiejsza dywagacja z AH dała mi do zrozumienia ze patrzenie bezprosrednio na PL i szukanie korelacji w ten sposob jest nierozsądne. Dlatego o ile fakty sa takie sa gdy wyż nad Polska jest to upału nie ma, to z drugiej strony rozwój fali upałów ma związek z obecnością wyżu w innych regionach Europy, co zapewnia nagrzewanie sie powietrza na Kontynencie.
        Bardzo ciekawy temat do dyskusji i analizy- czym na pewno planuje zajmować sie w najbliższym czasie :)

        1. Jeśli fala upałów powstanie u nas dzięki odpowiednio suchym warunkom i odpowiednio rozległemu wyżowi to tak nie będzie.

          A cały czas próbuję wam uświadomić, ze w tym roku mamy wstępne uwarunkowanie korzystne dla takiego zjawiska jak chyba nigdy wcześniej w okresie dla którego mamy dobre dane.

          PS. Fala upałów w Rosji w 2010 roku była jeszcze mniej prawdopodobna niż w Polsce. Dlatego właśnie temperatury przekraczały tam średnie przez kilka tygodni o około 5 odchyleń standardowych. A z tego wynika, ze zakładanie, że u nas się to nie zdarzy w ocieplającym się coraz bardziej świecie to marzenia ściętej głowy. Prawda jest taka, że to tylko kwestia czasu.

          1. Ja się obawiam nie tam jakiejś zwykłej fali upałów (zwykle definiowanej jako co najmniej 3 kolejne dni z jakąś kombinacją przekroczonych progów dla Tmax i Tmin, w sensie wartości albo coraz częściej percentylu), ale o to co w zlinkownym wczoraj artykule nazywają mega-fala upału:

            Barriopedro et al. (2011) defined mega-heatwaves as regional mean (≥1,000,000 km2) temperature anomalies of extraordinary amplitude (≥3 standard deviations) at subseasonal scales (≥7 days).

            Nie mówię, ze będziemy ja mieli tego lata, ale ostrzegam, że wstępne warunki są już spełnione.

          2. @kmroz

            I jeszcze jestem Ci winny cytat z artykułu o fali upałów z czerwca 2017:

            The atmospheric circulation during heatwaves is typically characterized by anomalously high pressure systems, which enhance solar radiative heating, warm advection from lower latitudes, and subsidence (Sousa et al., 2017). Mega-heatwaves have often been related with atmospheric blocking (Dole et al., 2011; Trigo et al., 2005), which are high-latitude persistent slow-moving high pressure systems that interrupt the westerly jet stream (Barriopedro et al., 2006; Pfahl, 2014).

            Dalej jest o tym, że megafale upałów mogą być powodowane też przez górne zatoki wyżowe (autorzy sądzą, że tak było w 2017 roku). Jednak zawsze jest to wyż, wyż i wyż.

          3. Mam pytanie: czy będziesz w miarę regularnie wrzucać te mapy z bilansem wodnym? A może masz link do strony gdzie można to sprawdzić?

          4. Postaram się wrzucać ale też nie ukrywm skąd je biorę.

            Po pierwsze Europejskie Obserwatorium Suszy, które podaje wartości co 10 dni, ale z pewnym opóźnieniem (obecnie za trzecią dekadę kwietnia):
            http://edo.jrc.ec.europa.eu/edov2/php/index.php?id=1000

            Po drugie wartości indeksu SPEI liczone w Hiszpanii 9a ich to szczególnie dotyczy), liczone co miesiąc (aktualne dla kwietnia):
            http://spei.csic.es/map/maps.html#months=1#month=3#year=2018

            W tym drugim wypadku dla suszy istotne są raczej wartości z 3 czy 6 miesięcy niż z jednego (można to oglądać na te trzy sposoby).

          5. W Polsce na tle ostatnich lat porządne i długotrwałe upały mieliśmy w 2006,2010,2015. 2012 i 2013 bym nie zaliczał bo były to krótkie, Chcoiaz bardzo silne upały.
            Jak rozumiem, wg ciebie jest mozliwe cos znacznie gorszego niż w tamtych trzech przypadkach? :/ cieżko sobie wyobrazić większa potworność niż lipiec 2006 ale klimat sie niestety zmienia

          6. @kmroz
            Rok 1980 i lipiec 1979 były najgorsze. Lipiec 2006 to był miesiąc miód malina tylko noce mogłyby być odrobinę cieplejsze.

          7. We Wrocławiu śr. t. min. lipca 2006 to 15,5 st. a dla Płocka było to 14,9 st., no już nie przesadzajmy :D

      2. @zaciekawiony

        Dokładnie tak. Powstanie niżu kończy falę upałów na zachód od Polski ale niż przesuwa się na wschód powodując jeden czy dwa dni lokalnego ocieplenia przez adwekcję resztek prawdziwej fali upałów.

        Pokazuje to dobitnie, że fale upałów trzeba analizować w całej ich rozciągłości przestrzennej i czasowej. Analiza oparta o jedynie lokalne dane to, jak to mawiał o czym innym Napoleon, gorzej niż zbrodnia.

  62. To niesamowite u mnie na Podlasiu już kwitnie robinia akacjowa, a ona zwykle zaczyna kwitnąć na początku czerwca… Czyli fenologicznie mamy już wczesne lato, a jest połowa maja…

  63. Dla północy Polski jest od kilku dni najcieplej? Podczas gdy na południu jest od wczoraj 16-18 stopni? To bardzo rzadkie zjawisko w Polsce. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce 17-21 marca, gdy na południu było -5/0 i śnieżyce z zachmurzeniem a na północy 3-5 stopni i słonecznie.

  64. Arctic Haze,
    Trudno jest mi sobie wyobrazić jak przetrwam gorszą i dłuższą fale upałów niż w 2015r,
    a rozumiem, że czegoś takiego właśnie możemy się spodziewać?

    1. Chciałbym aby tak nie było i jeszcze za wcześnie aby powiedzieć, że tak będzie. Ja tylko ostrzegam, że w tym roku jest wyraźnie taka możliwość jeśli wiosenny brak opadów i duże nasłonecznienie będzie trwało przez najbliższe tygodnie. I nie mam na myśli całkowitego braku deszczu, ale zbyt małej ilości aby wyrównać zwiększone parowanie (ewapotranspirację bardziej fachowo ale mówię o tym samym).

      1. Niestety, nie będąc fachowcem, tylko obserwując co się dzieje od początku kwietnia, sama mam takie obawy. Najgorsze w tym jest to, że nawet jeśli w tym roku udałoby się tego uniknąć, to w przyszłości musimy się liczyć z coraz częstszymi i gorszymi falami upałów…….Osobiście źle to znoszę, a moje mieszkanie zmienia się w piec. Myślę, że wiele osób w naszym kraju źle będzie znosić takie zmiany klimatu, w najgorszej sytuacji będą mieszkańcy dużych miast, bez klimatyzacji ciężko to przeżyć. Także bardzo współczuję rolnikom i wszystkim osobom pracującym na zewnątrz.

        1. @dorka

          Pewnie nie poprawię Ci nastroju pokazując ten rysunek z przeglądowego artykułu o falach upałów (Perkins, 2015):

          Jest to rozkład prawdopodobieństwa letnich anomalii temperatur w Europie w kolejnych dekadach wg. współczesnych modeli klimatycznych dla ścieżki emisji RCP8.5 (chyba najbardziej prawdopodobnej wobec obecnego stanu świadomości klimatycznej przywódców wielu krajów na naszej planecie).

          I jeszcze najważniejsze: pionowa kreska to lato 2003, rekordowo gorące w Europie zachodniej.

          1. Niestety nie poprawiłeś mi humoru. Najgorsze dla mnie w tej sytuacji jest to, ze nie wiem jak się przygotować do tej sytuacji. Właściwie jedynym rozwiązaniem jest posiadanie klimatyzacji w mieszkaniu – niestety obecnie nie mam takich możliwości.
            Poza tym pozostaje jeszcze kwestia ogólnego funkcjonowania w trakcie upałów, gdzie jakakoliwek aktywność na zewnątrz to koszmar…….
            Ze smutkiem i strachem obserwuję zmiany klimatu. Przed zimnem można się dość łatwo ochronić, przed upałem – niestety nie.

          2. Nawet jeżeli nasi decydenci nie zamierzają ani ograniczyć emisji CO2, ani budować tamy na Bałtyku to chociaż mogliby się zainteresować zbiornikami retencyjnymi (nie tylko wielkoskalowymi, mógłby być obowiązek budowy przydomowych , małych zbiorników), zalegalizowaniem wykorzystania “szarej wody” i wieloma innymi aspektami, nad którymi trzeba się pochylić w obliczu takich upałów. Im szybciej tym lepiej.

          3. +na przykład podrożenie wody powyżej pewnego limitu zużycia mogłoby pomóc, w sumie to ty ArcticHaze widziałeś pewnie dużo różnych sposobów na susze żyjąc w Kalifornii.

          4. @Paweł
            Można jeszcze zwiększyć lesistość z tego co pamiętam duże kompleksy leśne kształtują pogodę w okolicy i zwiększają opady a także retencjonują

          5. @grzeg8

            Lasy zmniejszają spływ wody ale także bardziej parują (dokładniej ewapotranspirują) niż pola przez większą powierzchnię liści. A liść wypuszcza parę wodną tymi samymi otworami (jakkolwiek je nazywają biolodzy), którymi wpuszcza CO2. Tak więc parowanie w dni jest nie do uniknięcia – zresztą jest to też mechanizm chłodzący dla liści.

          6. @Arctic Haze
            Lasy więcej odparowują ale chyba nie masz na myśli że do tego stopnia że same się osuszają i powodują susze ? :)
            To co ja znalazłem i wydaje mi się przekonujące:
            “Poprzez zwiększoną wilgotność powietrza las wpływa na zmniejszenie dobowych, okresowych i rocznych amplitud temperatury powietrza atmosferycznego. Zwiększona wilgotność powietrza skutkuje też bardziej intensywną kondensacją pary wodnej i zwiększeniem sumy i częstotliwości opadów, zwłaszcza po zawietrznej stronie kompleksu leśnego”[1]
            oraz ” W porośniętym lasami Kongo, w głębi lądu spada rocznie 2000 mm deszczu – tyle samo co na wybrzeżu. To samo ma miejsce w Amazonii, Syberyjskiej Arktyce czy dorzeczu rzeki Mackenzie w Kanadzie.
            Jednak terytorium USA, jeszcze niedawno porośnięte lasami, w wyniku ich postępującej degradacji, zmierza w kierunku pustynnienia.”[2]
            [1] http://www.encyklopedialesna.pl/haslo/wplyw-lasu-na-klimat/
            [2] http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/202/lasy-deszczowe-w-glebi-kontynentow-zapewniaja-sobie-deszcz

          7. @grzeg8

            Masz rację, suszy to nie zwiększa, a raczej zmniejsza. Las zmniejsza ilość wody spływającej strumieniami i rzekami (=zwiększa retencję), a jeśli ta woda nie spłynie to musi wyparować (zakładając równowagę z wodami gruntowymi czyli korzenie wyciągną z gleby tyle ile do niej wsiąknie). Jednak jest to wolniejszy proces, czyli w sumie w lesie jest dłużej wilgotno (co chyba każdy sam obserwował).

        2. Jeśli lata rzeczywiście staną się gorące to potencjalnie więcej roślin będziemy mogli uprawiać.

          1. taak, zwłaszcza jak będzie do tego bardzo sucho, to rzeczywiście “więcej” roślin będziemy mogli uprawiać i polecam ci pracę przy tych uprawach, w temp 40st w cieniu!

          2. @dorka
            Pracowałem na uprawach w pełnym Słońcu przy 35-37 st. i mi to nie przeszkadzało, a 40 st. w cieniu w Polsce prawdopodobnie nigdy mieć nie będziemy.

    2. 2015 jest dopiero na trzecim miejscu, gorzej było w 2006 i 2010. W 2015 ograniczyło to sie tylko do dwoch koszmarnych tygodni a reszta lata co najwyżej lekko ciepła (w lipcu pojawiały sie kilka razy upały ale 1-2 dniowe)

      1. FKP, przy optymalnej sytuacji barycznej 40-41 może spokojnie paść. Nawet w Płocku oceniam potencjał na ok.39.

        1. W Płocku na 39 st. nie ma szans, na tę chwilę stawiam na 38 st. przy wyjątkowo korzystnej sytuacji barycznej.

  65. Upał upałowi nierówny, o ile takie długie fale gorąca jak w 2006 czy 2015 są zawsze męczące, to nie bez znaczenia jest tu również wilgotność i ciśnienie.
    W sierpniu 2015 byłem bardzo aktywny, dużo się najeździłem na rowerze w wymagającym terenie nawet w upale, biegałem, i co ciekawe całkiem dobrze to znosiłem; lipiec 2006 też nie sprawił mi wielu problemów. Natomiast wilgotne upały na początku sierpnia 2017 tak mnie zmęczyły, że trudno mi było się do czegokolwiek zmusić.

    1. Dla mnie sierpień 2015 czy lipiec 2006 nie były wcale meczące, męczy mnie wszechobecny w tym kraju chłód i chmury.

  66. No cóż, przeciętnemu człowiekowi praca przy 35st w pelnym słońcu przeszkadza o tyle, że jest mordecza i wyniszczajaca dla organizmu który jest przegrzany i się odwadnia. Ludzie starsi i z chorobami w ogóle nie powinni przebywać na zewnątrz nie wspominając o pracy. Masz organizm i zamiłowania do upałów charakterystyczne dla czarnej rasy. Człowiek o jasnej karnacji nie jest do tego przystosowany. A w PL mamy takich raczej większość. Zresztą nie zauważyłam żeby w trakcie fal upałów na zachodzie Europy tamtejsza ludność była jakoś specjalnie uszczęśliwiona, wręcz przeciwnie. A są do tego dużo bardziej przygotowani niż my.

    1. Gdyby rzeczywiście było tak jak piszesz to w takie dni jak 18 lipca 2015 czy 7 sierpnia 2015 roku ludzie spędzali w domach, a ja jeżdżąc na rowerze widziałem wielu ludzi, w tym bawiące się dzieci i nie byli to osoby rasy czarnej tylko Słowianie i być może “Aryjczycy”.

      1. Trochę racji w tym jest, upały w dużej ilości są szkodliwe, ale nie popadajmy w histerię. Kilka takich dni w roku nie zrobi krzywdy jeśli człowiek pije dużo wody, nosi nakrycie głowy i raczej się oszczędza. We wspomniane przez FKP dni też widziałem dużo takich ludzi i sam korzystałem z uroków aury. Oby tylko pogoda nie przesadzała.

        1. Upały nie są szkodliwe. Tylko potem w kościele muszę słyszeć litanię parafian zmarłych w ostatnim tygodniu. Podczas mrozów, zresztą także co jest ciekawe bo dotyczy starszych osób, które raczej w mrozy na zewnątrz nie wychodzą.

          1. Ten cały okropny Atlantyk którego tak tu wszyscy nienawidzą to najlepsze wybawienie od ekstremalnych temperatur. W porze cieplej ewentualnie rozwiązaniem jest tez cos takiego jak teraz czyli nize z SE i blokada wyżowa na NW.

  67. do Fana@
    No cóż brakuje ci podstawowej wiedzy o tym jak funkcjonuje system chłodzący człowieka. Sama temp. nie jest bezwzgl. wyznacznikiem, jednak jeśli jest duża wilgotność zaczyna być bardzo niebezpiecznie.
    Ktoś napisał, że upał nie szkodzi, gdy człowiek “raczej się oszczedza”, ale co mają zrobić ludzie którzy muszą pracować w takich warunkach?

      1. @Fkp

        Bzdura. Latem mamy duże parowanie, a jeśli atmosfera jest dość stabilna to para wodna i ciepło musi pozostać w niskiej w takiej sytuacji warstwie granicznej i masz duszny upał. W końcu robi się tak ciepło, że atmosfera się destabilizuje i robi się burza. Dlatego właśnie na parną atmosferę ludzie mówią “będzie burza” i często mają rację.

        A co do wybrzeża to jest o tyle na odwrót, że nad morzem upałów (w sensie definicji 30 C) jest w ogóle mało.

  68. Nie zapominajmy, ze oprócz upałów, zmiany klimatu przynoszą u nas coraz czestsze bardzo groźne i niszczycielskie zjawiska, jak wichury itp. Tu chyba nikt nie zobaczy niczego pozytywnego.
    Nie ukrywam, że osobiście nie znoszę upałów, źle się wtedy czuje itd. Samo pocenie się, przegrzanie jest bardzo męczące. Być może są ludzie, którzy się dobrze wtedy czują, jednak osobiście nie wiem jak można woleć pogodę typu upał 35st i słońce, od 25 st, gdzie można komfortowo funkcjonować i dobrze się czuć, zarówno wypoczywając jak i pracując. Nie mieści mi się to w głowie ;-)

      1. Co do porównani prędkości wiatru między dekadami to byłbym ostrożny bo zmienił się w międzyczasie sposób jego pomiaru, a okolice stacji mogą mieć więcej budynków co zmniejsza lokalnie wiatr (większa “szorstkość” powierzchni).

    1. @dorka

      Nie jest wcale pewne, że wiatry wielkoskalowe wzmocnią się przy globalnym ociepleniu. Moim zdaniem mogą nawet zmaleć bo maleje różnica temperatury między tropikami i Arktyką. Modele są co do tego podzielone, a obserwacje też nie pokazują istotnego statystycznie trendu.

      Natomiast wiatry w małej skali, związane z burzami itp. mają prawo rosnąć bo rośnie różnica temperatur między powierzchnią a tropopauzą. Jedno i drugie zmienia się pod wpływem wzrostu stężenia gazów cieplarnianych, z tym że w przeciwne strony (oziębienie stratosfery w wyniku ich wzrostu jest efektem znanym i oczekiwanym od lat 1960-ch gdy nauczyliśmy się to modelować).

  69. Wy tutaj o upałach, a prognozy przeciętne i głównie deszczowe. Ciekawe czy to nie jest zapowiedź mokrego i “w normie temp.” czerwca…

      1. zależy która aktualka, bo chyba to co od weekendu stoi pod dużym znakiem zapytania… raz deszcz / raz sucho / raz gorąco

  70. Jakiego typu powietrze panuje na północy PL, skoro jest tam tak ciepło i słonecznie? Na południu 15-16 stopni i deszczowo, a tam nadal 22-23 stopnie i słońce.

    1. wydaje mi się, że po prostu sam fakt, że jest słonecznie sprawiło, że temperatura tak wzrosła w ciągu dnia.
      ponadto jest to całe powietrze “stare” a właśnie to ono przy dłuższym panowaniu wyżu przynosi ciepło. Ale głównie IMO kwestia zachmurzenia. W Warszawie też o 10 rano było prawie 20 stopni a potem nadeszły chmury i zaczęła temperatura spadać
      http://www.pogodynka.pl/polska/mapa_synoptyczna

      1. W poniedziałek było słonecznie w Krakowie, a temperatura wyniosła 18 stopni (w niedzielę było 23 stopnie). Podczas gdy nad morzem było prawie 25 stopni.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com