Rekordowo zimny dzień na północnym wschodzie Polski

Rekordowo zimny dzień na północnym wschodzie Polski

W dniu dzisiejszym we wschodniej Polsce, a szczególnie na Podlasiu będą panować wyjątkowo niskie temperatury maksymalne. Spodziewamy się, że miejscami nie przekroczą one 12°C. W latach 1951-2017 najniższa temperatura maksymalna lipca w Białymstoku wystąpiła w 1993 i wyniosła 13.5°C – jak do tej pory dzisiejsza doba ma maksymalnie 12.3°C. W Różanymstoku rekord ten to 11.5°C (1977), tutaj rekord nie padnie, jako że wczoraj o 18UTC notowano 11.9°C. Bardzo duże szanse na rekord ma za to Białowieża, gdzie wczoraj o 18UTC notowano zaledwie 10.0°C, a rekord wynosi 13.1°C (1977, 1993). Tak niskie temperatury związane są nie tylko z trwającą od paru dni adwekcją chłodu, ale przede wszystkim całkowitym zachmurzeniem i opadami związanymi z niżem z nad Białorusi.

Wg prognoz temperatura maksymalna do 18UTC w wielu miejscach nie przekroczy 11-12°C, będąc (jak wykazano wyżej) rekordową, lub bliską rekordowej w całym okresie pomiarowym od 1951 r. Dużo cieplej będzie w zachodniej części kraju, gdzie temperatury wzrosną nawet to 22-23°C.

Miejscami suma opadu za ostatnie 6 godzin przekroczyła już na Podlasiu 10 mm (Białowieża 11 mm). Opady o zmiennej intensywności powinny się tu utrzymać do wieczora.

Wg modelu UMPL 4km o 12UTC najzimniej ma być w rejonie Gołdapi – nawet poniżej 11°C. Model ten wskazuje, że temperatury maksymalne na Mazurach i Podlasiu nie przekroczą 12°C.

Źródło: model UMPL 4km (ICM, mapy.meteo.pl).

Print Friendly, PDF & Email

42 Replies to “Rekordowo zimny dzień na północnym wschodzie Polski”

  1. No proszę nie spodziewałem się, że rekordy zimna są aż tak słabe, że dzisiejszy dzień naprawdopodobniej je pobije. A właśnie też przypomniałem sobie, jak to niektóre osoby wieściły ciagłe upały przez całe lato :D

  2. Dodatkowo rano wyjątkowo chłodno było miejscami na zachodzie. Tmin w Resku oraz Jeleniej Górze spadła poniżej 4C. Na posterunku w Wierzchowie z danych godzinowych notowano jedynie 2,5C, więc Tmin mogła spaść nawet poniżej 2 stopni! Potencjał na b. niską Tmin (nawet w okolicach 0C) był również w Cewicach, ale tam w nocy pojawiło się zachmurzenie związane z frontem i przerwało spadek

  3. Arktyczne powietrze, szczelnie przykryte niebo grubymi chmurami i do tego opady to przepis na temperatury maksymalne 10-15 stopni w lipcu i sierpniu a na początku czerwca nawet poniżej 10 stopni. Gdyby dzień był słoneczny w tych miejscach to temperatura podniosłaby się nawet do poziomu nawet ok 20 stopni za to w nocy byłoby ok 5 stopni a może nawet trochę mniej. Także pomimo wyjątkowo niskich na NE temperatur maksymalnych rekordów absolutnych zimna nie będzie. Jeśli chodzi o skalę całego kraju a nie poszczególnych miejscowości to rekordu na pewno nie będzie. Najniższe maksymalne po 1951 roku temperatury maksymalne w lipcu na nizinach wystąpiły w 1962 gdzie w Zielonej Górze i Kórniku notowano 9.9 stopni, zaś najniższą dla wszystkich miejscowości w 1984 r gdzie w Zakopane było 7.6 stopnia

    1. Jakby to “oko” niżowe znalazło się ciut bliżej NE Polski (zamiast Białorusi) to mogłoby być jeszcze zimniej. Czynnikiem bardzo sprzyjającym jest tu nie tylko pełne/szczelne zachmurzenie (głównie na średnim i niższym poziomie), co także opady, które zawsze pochłaniają część ciepła.
      Z tym, że rekordy zimna, jeżeli już, to przeważnie będą już tylko w skali lokalnej, dobowe i za okres po 1950 r. (oczywiście z uwagi na AGW).

      1. nie jestem pewien potencjalnych rekordow w przyszlosci bowiem w USA mielismy gdzieniegdzie jeden z najchlodniejszych kwietni w historii, a zimy potrafia tez tam byc extremalnie chlodne, dlatego nawet majac na uwadze AGW, wydaje mi sie ze potencjal na tekordy zimna wciaz jest spory

        1. Mi chociażby przełom lutego i marca też coś uświadomił. Dlatego bezwzględnie też nie przekreślam szans na rekordy zimna – z zastrzeżeniem, że będą one dotyczyły głównie coraz mniejszych obszarów i węższych ram czasowych.

  4. Wiecie co, jak tak czytam i czytam te posty o zimnych nocach i się zastanawiam… czy to jest normalne? Bo o ile takie zimne noce okazjonalnie występują w maju czy już w drugiej połowie sierpnia to chyba na początku lipca praktycznie w ogóle się to nie zdarza.
    Dzisiaj u mnie leje i to całkiem nieźle od 10 godzin (to jest jedyny plus tego ochłodzenia) – jest 11 stopni i z tego co widzę to na razie końca opadów nie widać.

    1. To gdzie Ty mieszkasz skoro u Cb od kilkunastu godzin leje? W centralnej Polsce nie ma ani kropli od soboty godzing 13:00.

      1. Z tego co wiem @adek jest z Białegostoku lub okolic.
        NE Polska faktycznie doświadcza aury typowo jesiennej w mokrym wydaniu – niż nad Białorusią to latem najlepszy na to “przepis”. Mazowsze też zdecydowanie chłodne i ponure, choć tu zasadnicza strefa opadowa nie dotrze – skończy się na niewielkich opadach (siąpieniu) i obniżającym temperaturę umiarkowanym wietrze.
        Jednakże aż tak “jesiennie” ma być (na szczęście) jeszcze tylko dzisiaj…

    2. Z zapisków Zygmunta Glogera, zebranych w dziele: “Dolinami rzek. Opisy podróży wzdłuż Niemna, Wisły, Bugu i Biebrzy” wynika, jakobyś miał rację. Pisze Gloger o dniu 8 czerwca 1872 roku tak: “Usiłowaliśmy tedy zasnąć w czajce na falach Niemna, ale i to okazało się niemożliwem – z przyczyn chłodu nocy wiosennej nad wodą. Wszyscy dzwoniliśmy zębami, otulając uszy przed śpiewem natrętnych słowików w przyległych zaroślach. Wiktor pocieszał, że gdy jęczmień zacznie kłosy <> (mniej-więcej za dwa tygodnie), to słowiki zamilkną i noce chłodne miną niezawodnie”.

      1. Natomiast niżej podpisany, jak i każdy inny czytelnik bloga, którego aktywność dobowa współgra z kurami (chodząc z nimi wstać by wstać razem), zgodzi się z tezą, że takie nocki nie są niczym niespotykanym nawet i w najcieplejszym miesiącu, w toku trwania którego jesteśmy od wczoraj.

  5. Dla mnie obecne prognozy są podwójnie optymistyczne:
    1) o drugim wyraźniejszym nie-letnim (jesiennym) epizodzie już jutro będziemy mogli mówić w czasie przeszłym,
    2) pożegnanie z jesiennym epizodem nie będzie oznaczało rychłej i zarazem wyraźnej fali upału.

    Szkoda tylko, że te strefy opadowe z SE, a teraz także NE Polski, nie mogą przebić się bardziej w głąb kraju. Podczas poprzedniego nie-letniego epizodu na C Mazowszu spadło w sumie tylko kilkanaście mm wody, natomiast teraz będzie z tym jeszcze gorzej (a nawet dużo gorzej), bo w wielu miejscach regionu może nie spaść nawet 2-5 mm wody…

    Niestety jesteśmy świadkami coraz to rzadszych przypadków, podczas których strefy opadowe dość gładko przechodzą przez cały kraj. Przeważnie, albo gdzieś się “zawieszają”, a na innych obszarach rozmywają, albo mamy opady zlewne, a poza tym dłuższe okresy suche.

    Natomiast pod względem termicznym, jak i związanym w ogóle z poprawą pogody, obecne prognozy na kolejne dni lipca są dla mnie optymistyczne. Dodajmy, że umiarkowane ciepło (okresami dni gorące) i poprawa pogody związana będzie z rozbudowującym się od W klinem wyżu azorsko-brytyjsko-skandynawskiego.

    I jeszcze ciekawostka…
    Zagon chłodu nad Europą C w coraz większym stopniu będzie izolowany, właściwie z wszystkich kierunków. Natomiast znad Europy SW zacznie napierać fala sporego upału. A jak daleko rozwinie się na N/E na razie nie wiadomo (być może do nas dotrze po 10.07, a być może nie).

    1. Niestety dla mnie nie jest to optymistyczna wizja, ale rozumiem, że lato jest i musi być gorąco, a nawet upalnie…………..:(

      1. Dorka, ale tutaj chodzi właśnie o to, że już nie będzie tak zimno, a zarazem nie będzie zbyt gorąco, a na pewno nie upalnie! Temperatury pojawiające się w prognozach jedynie na czwartek przewidują gorętszy dzień (ale raczej poniżej 30 stopni), a poza tym temperatury w normie!

        1. Mam nadzieje ze będziemy mieli przeciętne przyjemne lato z duża ilością słońca i temperaturami 22-27 w dzień i 10-15 w nocy.
          Oby sucha gleba nie sprawiła, ze powietrze sie szybko nagrzeje.

        2. @Piotrze, środa 27st, czw 30 (na pewno będzie więcej), to ozn , że mieszkanie nagrzeje mi się już na maksa, a potem do końca prognoz 27,28 (dosłownie w 1 dniu widzę 25st), to ozn, że w mieszkaniu mam piekło i jestem wyłączona z normalnego życia (nie gotuję, prasuję, piorę, nie mogę normalnie spać). Ktoś tu napisał, ze żyjemy w takim dobrobycie, ze każdego stać na klimatyzację. Najtańsza jaką mi zapropnonowano to 3.400 zł, przy czym agregat za mały, więc bedzie ciągnęła dużo prądu. No cóż, ja nie żyje w takim dobrobycie , zebym mogła sobie na to pozwolić. I bynajmniej nie z lenistwa. Jeśli ktoś mi powie, że z uczciwej pracy, ale bez super zawodu, można u nas zarobić na życie, spłatę kredytu i jeszcze na jakieś “luksusy”, to chyba nie wie o czym mówi. Albo ja jestem tak mało zaradna, a wszyscy żyją w tym dobrobycie. Być może. Klimatyzacji stacjonarnej nie można u mnie postawić (nie mam jak wyprowadzić rury).

          1. A w takim razie, jeżeli mogę zapytać, to czy Pani starcza na ogrzewanie? Bo jednak w naszym klimacie mimo wszystko (znacznie) częściej mamy potrzebę dogrzewania, niż chłodzenia naszych mieszkań/domów…

          2. Ogrzewanie to jest standard w mieszkaniu w bloku, więc płacę tylko za zużycie. A z racji tego, że mieszkanie jest b. ciepłe, to używam wyłacznie 1 grzejnika w całym mieszkaniu, tylko okresowo, koszty są niskie….

          3. U nas się też budownictwo projektuje pod zimny klimat, gdzie sezon grzewczy trwa nieprzerwanie przez co najmniej 5 miesięcy w roku (często jest to więcej, z tym że w X i IV nie trzeba grzać we wszystkie dni). Bloki były budowane tak, by zatrzymywały jak najwięcej ciepła, wszak w naszym klimacie upalne dni to rzadkość, w okresie 1971-2000 występujące nie więcej niż 10 dni w roku jeśli mamy się trzymać tej granicy 30 stopni.

            Zależy jeszcze jaki to jest blok. Na szczęście azbest wychodzi z mody i teraz te bloki są dużo lepiej docieplone, większość starych budynków zmodernizowano, przez co zimą koszty ogrzewania są niższe, a latem nie nagrzewają się aż tak mocno. W moim bloku jeszcze z 8 lat temu (docieplony był w 2012) było gorzej latem. Temperatura w pokoju bez problemu dobijała do 31 stopni po zaledwie kilku gorąco/upalnych dniach (ekspozycja na zachód + grzanie od dachu). Teraz nawet w największe skwary nie przekracza 30*C. W 08.2015 raz mi doszła do 31*C w dzień ale to był skrajny przypadek.

          4. Dorka, ja ogrzewanie co sezon wydaję przeszło 4 tys, nie licząc okazjonalnych zmian, np. zakup nowego kotła. Skoro oszczędzasz na ogrzewaniu to chyba możesz sobie pozwolić na jednorazowy wydatek na klimę. Szczególnie, że mieszkasz w najbogatszym mieście w Polsce.

          5. @Chochlik, niestety nie mogę – z różnych powodów życiowych, o których nie chce tu pisać, bo już i tak za dużo napisałam. Byłam już prawie zdecydowana/umówiona na montaż/jednak moja sytuacja zawodowa/życiowa pogorszyła się ostatnio tak bardzo, że po prostu NIE mogĘ. Gdybym mogła, to już bym ją miała – ponieważ to, w jakim ciągłym stresie przed gorącem żyję w tym roku jest nie do zniesienia.

          6. @ Dorka
            To może chociaż jakaś zewnętrzna osłona na okno? Gdy ja mieszkałem w akademiku na ostatnim piętrze od strony południowo-zachodniej, to trochę pomogło zawieszenie materiałowej rolety na zewnętrznej stronie drzwi balkonowych, takiej zaczepianej do ramy okiennej. Wtedy roleta zasłania okno od bezpośredniego słońca, a gdy się sama nagrzeje to nie emituje tego ciepła do środka. Ewentualnie wstawianie w okno w ciągu dnia takiej maty z jedną stroną wyłożoną folią.

  6. U mnie dzisiaj nie ma na co narzekać, bo jest od rana słonecznie, na niebie jakieś tam niegroźne obłoczki, a temperatura zdołała wzrosnąć do 19 stopni. Wczorajszy Tmax też wyniósł 18*C tyle że było dużo brzydziej i coś tam popadywało. Strefa największego zimna nie sięgnęła tak daleko na południe kraju. W Słubicach to się zaczyna robić powoli gorąco, bo teraz tam jest 23,7*C. Prognozy mówiły najwyżej o 20.

    Współczuć można mieszkańcom NE częsci kraju, bo tam dzisiaj aura jakby była późna jesień. 10-11 stopni, całkowite zachmurzenie i opady deszczu. Tragedia, taka pogoda nie powinna w lipcu mieć w ogóle miejsca. Padać powinno ale nie przy takich temperaturach! Niedawno u mnie przechodziły deszcze i jakoś potrafiło być 18-19 stopni, przez co (przy wilgotności) nie czuło się żadnego chłodu.

    1. @alewis27
      Na NE Polski mamy pogodę typową dla początku listopada czyli 10-11 stopni, całkowite zachmurzenie i opady deszczu. Masakra.

  7. Prognoza GFS na dalsze dni lipca przypomina mi lato 2003… czyli piekielne upały na zachodzie Europy, a w Polsce upał wystąpi tylko lokalnie.

    1. We Francji temperatura ma dochodzić do 40 stopni, a w Hiszpanii ta wartość ma być z łatwością przekroczona…. nie są to bezpieczne warunki.

    2. Ale to wszystko pokazuje potencjał. Przesunięcie fal planetarnych 1000-2000 km na E i u nas też mamy wyraźniejszą falę upału. Nie twierdzę, że to na pewno nastąpi wtedy, czy wtedy – ale skoro miejscami w Skandynawii może się ocieplić do ponad 30°C, to daje do myślenia…
      Takie ochłodzenia jak obecne nie przekreślają fal upału i odwrotnie.

      1. Ja jestem dziwnie spokojny na to lato, odwrotnie niż rok temu, kiedy to niże nacierały raz za razem. ZA kilka dni powinna być aktualizacja prognoz sezonowych ECMWF, w tym też na lipiec. Zobaczymy co ona pokaże. Na pewno b. ciepły zachód Europy, bo to wydaje się już b. prawdopodobne.

        1. Sprawdza się słynna prognoza AccuWeather.
          Natomiast dziwię się spokojowi Twojemu – bo susza jest zapowiadana, zwłaszcza na zachodzie – i tak naprawdę błogosławieństwem byłoby kopiuj-wklej lata 2017 od teraz – wraz z rozkładem przestrzennym opadów.

      2. Przyznam się, że nie rozumiem tej pogody w tym roku, paradoksalnie najbardziej zrozumiały dla mnie był przebieg sytuacji synoptycznej w kwietniu. O ile pamiętam cyrkulacja SW, wyjątkowo ciepło w szerokim pasie od Europy Środkowej i Południowej, fronty jednak od zachodu. No i u mnie jednak trochę padało. Niemniej od 1 dekady maja to dla mnie zagadka – dodatnie NAO, a gorąco i sucho jak na lekarstwo, i przy tym najbardziej sucho na zachodzie.

  8. cyrkulacja rodem z lipca 2013….
    i to w sumie daje nadzieje, oczywiście nie w kwesti zgłagodzenia suszy (tutaj to wręcz przeciwnie :( ). ale w kwesti tego że piekła będzie bardzo niewiele. Lipiec 2013 to miesiąc ze znaczną przewagą temperatur maksymalnych 21-27 stopni i rzeskich nocy w okolice 10-14 stopni. Dopiero gdy cyrkulacja się zaburzyła to przyszły porządne upały…
    Z tymże w tym roku coś jest po prostu inaczej, podobne warunki jak wtedy a w fusach jednak o 3-4 stopnie wyższe wartości… Widocznie kwestia suchej gleby po wyjątkowo ciepłej i bardzo suchej zimie i już ekstremalnej pod każdym względzie wiośnie…
    podczas gdy w 2013 była sytuacja po wyjątkowo długiej i śnieżnej zimie i bardzo wilgotnej wiośnie i początku lata.

    1. lipiec 2013 był bardzo suchy na południu i zachodzie przynajmniej – niemniej nie było to takie szkodliwe ze względu na dość wilgotne maj-czerwiec. Teraz to raczej by się przydał lipiec 2017, 2011, lub 2000.

    2. Na pewno “szanse” na wyższe Tmax’y podczas takich fal upału jak w 2013 r. w tym roku byłyby większe. Ale zaznaczmy, że mowa o analogicznej sytuacji jak w końcówce lipca, czy ok. 8. sierpnia 5 lat temu. A czy w tym roku takowej doświadczymy? Nie wiadomo, choć (na szczęście) na aż tak duże ciepło przynajmniej na razie się nie zanosi.

      1. wtedy to była w sumie jedna fala upałów trwająca od końca lipca do 8 sierpnia, przerwana na krótko dosłownie 1-2 chłodniejsze dni między kolejnymi seriami bardzo upalnych. Jak już Katowice doznają przekroczeń 35 stopni to się muszą cuda w pogodzie dziać, bo w tym mieście ten pułap temperatury jest prawie nieosiągalny. Nawet w takich falach gorąca jak 08.2015, 07.2006 czy 07.1994 nie było tutaj 35 stopni. W 1992 dwa razy się udało tę granicę przekroczyć i te 36,0 stało jako rekord przez 21 lat. Pobity dopiero 8.08.2013 na 37,2.

        Ciekawe ile ten nowy rekord pobędzie. Moim zdaniem nieprędko będzie pobity. 8.08.2013 nałożyło się wiele korzystnych czynników, czyli adwekcja wyjątkowo ciepłej masy powietrza (T850 miejscami 22-23*C), zupełnie bezchmurne niebo od rana do nocy, wiatr fenowy z południa i bardzo niska wilgotność powietrza. Taka kombinacja w jakimś mieście typu Wrocław czy Słubice dała by wyniki rzędu +40. Jak nawet w 08.2015 tam było ponad 38C, a u mnie nędzne 34 i rozwój chmur za dnia…

  9. tak tylko przynajmniej był chłodny. Ale zgadza się, ze teraz też potrzeba deszczu, no to się możemy nie doczekać…

  10. No i mamy najzimniejszy dzień lipca od kilku/kilkunastu lat? Maksymalnie 12 st. w ciągu dnia w Białymstoku – cały dzień deszcz. W nocy i jutro podobnie, tyle że już nie 12, a 16-17 st. A od środy powrót lata.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com