Rekordowo niska dobowa amplituda temperatury powietrza we Wrocławiu

Rekordowo niska dobowa amplituda temperatury powietrza we Wrocławiu

Dzisiejszego dnia padła rekordowo niska amplituda temperatury dobowej we Wrocławiu w okresie letnim. Maksymalna temperatura wyniosła 19.7°C, zaś minimalna 18.5°C, a więc amplituda dobowa to zaledwie 1.2°C. Do tej pory najniższe amplitudy latem we Wrocławiu notowano:

  • 1.9°C w czerwcu (15  czerwca 1956, Tmax=11.9°C, Tmin=10.0°C)
  • 1.6°C w lipcu (20 lipca 1981, Tmax=13.1°C, Tmin=11.5°C)
  • 1.5°C w sierpniu (6 sierpnia 2006, Tmax=17.3°C, Tmin=15.8°C)

Warto zwrócić uwagę, że tak niska amplituda wystąpiła w połączeniu z stosunkowo wysokimi temperaturami. Jeszcze bardziej niezwykłe jest, że w ciągu ostatnich dwóch dób (tj. od 17 lipca od 18UTC) amplituda temperatury wyniosła zaledwie 1.9°C. Takiego przypadku nie notowano co najmniej od 1951 r.

Poniżej: przebieg temperatury i innych parametrów meteorologicznych we Wrocławiu między 17 lipca 18UTC a dziś 18UTC.

Źródło: https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-07-19&rodzaj=st&wmoid=12424&dni=03&ord=desc&s=

Niższe amplitudy dobowe dzisiejszego dnia notowano tylko w Zakopanem (1.0°C) i na Kasprowym Wierchu (1.1°C).

Print Friendly, PDF & Email

111 Replies to “Rekordowo niska dobowa amplituda temperatury powietrza we Wrocławiu”

  1. Dzień dobry Państwu, czy owe niskie amplitudy oraz wysokie temperatury w Skandynawii mogą mieć większy niż 50% związek z globalnym ociepleniem? Rozumiem, że bezpośredni związek z globalnym ociepleniem to wyższa średnia temperatura globalna, ale czy pośrednio w taki sposób będzie się na Ziemi skutek globalnego ocieplenia odzwierciedlał?

  2. U mnie w Beskidzie niskim dziś temperatura waha się o 19 -21 st,tylko między tymi wartościami porusza się termometr,obecnie 19,1,i to jest pierwszy dzień w lipcu z całkowitym zachmurzeniem czasami występuje mżawka.Coś jakby listopad (w sensie ciemności )w lipcu.Dziwny dzień i jeszcze te upały nad morzem Barensa,przecież tam morze ma kilka stopni ciepła .

  3. Chciałbym jeszcze móc Państwa poprosić o wyjaśnienie dot. sprzężenia zwrotnego globalnego ocieplenia. Na chłopki rozum, przy zwiększeniu koncentracji CO2 a w szczególności ilość pary wodnej powinno być więcej chmur, które sprzęgłyby zwrotnie promieniowanie ze Słońca i w efekcie spowolniłoby wzrost temperatury. Nigdzie nie jestem w stanie znaleźć dokładnej informacji dlaczego to CO2 (emisja poprzez hodowlę bydła, przemysł mięsny, mleczny po transport ) przyczynia się do wzrostu temperatury?

    1. @PPW

      Długo sądzono tak jak Ty, że wzrost stężenia pary wodnej powinien kasować przynajmniej część efektu CO2 (sprzężenie zwrotne ujemne). Byli i tacy jak Lindzen którzy mieli nadzieję, że to wyrówna prawie cały efekt cieplarniany.

      Oczywiście wiemy, ze tak nie jest bo wtedy okresy geologiczne z większymi ilościami CO2 nie byłyby cieplejsze, a z mniejszymi zimniejsze (a dość konsekwentnie tak zawsze było co wiemy z różnych “paleodanych”).

      Jednak mimo wszystko zaskoczeniem było gdy się okazało, ze chmury są dodatnim sprzężeniem zwrotnym i to nie tylko nad kontynentami (gdzie przyczyną jest bardziej suchy klimat gdy jest cieplej), ale nawet nad oceanami. Wiemy o tym od 9 lat [1], jest to zjawisko bardziej obserwowane niż zrozumiane teoretycznie (mimo, że część modeli też tak ma), ale jest. Tak przy okazji w tytule artykułu [1] są niskie chmury, ale to nie znaczy że dla wysokich jest odwrotnie. W przypadku wysokich rozumiemy, czemu ogrzewają powierzchnię. Blokują one strumień energii długofalowej (promieniowanie termiczne) z powierzchni, a same są o wiele zimniejsze czyli emitują w górę mniej niż powierzchnia. Słowem działają jak efekt cieplarniany.

      PS. W każdym razie gdy ocean jest cieplejszy to jest nad nim mniej niskich chmur, czyli jest jeszcze cieplej. Niedawno potwierdzono to na podstawie zdjęć satelitarnych [2].

      [1] Clemment i inni, 2009, Observational and Model Evidence for Positive Low-Level Cloud Feedback, Science, https://doi.org/10.1126/science.1171255

      [2] Brient i Schneider, 2016, Constraints on climate sensitivity from space-based measurements of low-cloud reflection, Journal of Climate, https://doi.org/10.1175/JCLI-D-15-0897.1

  4. No cóż, mamy upierdliwy niż ze wschodu który nęka nas od III dekady czerwca (nie ten sam oczywiście, ale ich położenie i wpływ na pogodę jest podobny). Objawia się to jesienną aurą w postaci całkowitego zachmurzenia, opadów i temperatury poniżej 20 stopni w dzień. Choć na tą temperaturę nie ma co narzekać, bo faktycznie, przy takiej pogodzie jaka panuje za oknem to można by się spodziewać czegoś pokroju lipca 2011 – temperatury ledwo przekraczającej 10 stopni za dnia.

    Wtedy trzeba było wyjąć jesienną kurtkę, teraz nadal można chodzić w krótkim rękawku, tylko trzeba pamiętać o parasolu.

    1. Widać już rychłą zmianę cyrkulacji. Warunek podstawowy, czyli osłabnięcie wyżu azorskiego jest już właściwie pewny. A i drugi, czyli wzrost wysokości pola geopotencjału nad kontynentem też coraz wyraźniej widoczny w prognozach. Osłabienie wyżu azorskiego powoduje, że niże mogą zająć jego miejsce nad oeanem, tym samym na swoim czele zaciągając powietrze z południa. Najczęściej wówczas dochodzi o wytworzenia się nad Europą rozległych obszarów wyżowych. Okres z niżami wschodnioeuropejskimi był wyjątkowo długi, zobaczymy na jak długo nastąpi teraz przewaga wysokiego geopotencjału nad Europą. Dziś zaczynamy statystycznie najcieplejsze 20 dni w roku.

      1. Może nie tyle osłabienie wyżu azorskiego, co jego odsunięcie bardziej na SW, przy tworzeniu się nowych ośrodków nawiązujących “współpracę” z nadal silnym i zarazem ciepłym wyżem skandynawsko-rosyjskim. I tym razem jest spora szansa, że te wyże rozrosną się bardziej na SE, w naszą stronę.

        Można powiedzieć, że od dzisiaj (20.07) mamy przełom w pogodzie prowadzący do znacznie bardziej pogodnej i suchej, a z czasem także coraz gorętszej (później pewnie upalnej) III dekady lipca.
        Tak jak napisałem wcześniej można się było spodziewać, że skoro tak dużo obszarów wokół nas doświadcza lepszej pogody i wyższych temperatur, te strefy z czasem dotrą i do nas.

          1. Konwekcja to w jednym miejscu 50mm w godzinę a w oddalonym o kilka km 0mm. Trzydniówka w sierpniu pojawi się na 80 procent (niż z południa Europy). Tym raz więcej wody dostanie poł.zach. Polski. Lubuskie tez ,,namoknie”. Przed tym fala gorąca i upałów około 12-16 dni co mnie nie cieszy ,ale akceptuję ,jak każdy inny typ pogody z powodziami , gradobiciem i huraganowym wiatrem włącznie. Do każdej pogody trzeba się odpowiednio ubrać lub na nią się ,, nie wystawiać” i przeczekać w domu. Takie moje. ,,wróżby i ględy””

          2. Coz chcialbym by Twoja wrozba sie sprawdzila. Natomiast Stoke na stanowisku ze lepsza konwekcja niz zupelna posucha

          3. @oliwer obawiam się, ze nawet na 16 dniach upałów się nie skończy………..zobaczymy, na razie w żadnym modelu ani prognozie nie widać końca gorąca.

          4. @Marian
            Konwekcja to także większa parność, a takie opady i tak sytuacji nie rozwiązują (podobnie jak i ostatnie podtopienia w części Polski).

          5. Naszym głównym problemem klimatycznym staje się to, że pada coraz częściej mocniej, ale w krótszych interwałach czasowych (czyli okresy bez opadów wydłużają się), a przy tym opady stają się coraz bardziej nierównomierne.

          6. Jaka 16-dni upałów? Gdzie wy to widzicie? Bez urazy ale obawiam się że niektórzy popadli w paranoję.

          7. @zbigniew
            Zakładając, ze wróci trend z 4-10 lipca (temperatury maksymalne wyższe o okolo 4-5 stopni niż w prognozach) to faktycznie byłoby z 10 dni fali upałów

          8. @Zbigniew Chyba na tym blogu zaczęto stosować jakąś zasadę, że upał zaczyna się od >25*C, albo powyżej jakiś swoich preferencji ;) Dobrze ktoś tu już napisał, że sytuacja trochę jak z tą zimą stulecia. Tyle, że ta przyniosła jednak silną falę mrozów pod koniec, a jak będzie z upałami to dopiero zobaczymy :)

  5. Od wczoraj nad północno-zachodnim wybrzeżem znowu jest słonecznie. W nocy z czwartku na piątek pogodne niebo ogarniało także większą część województwa zachodniopomorskiego co położyło kres niskim amplitudom, ale nie wszędzie . Dziś o 5:00 naszego czasu Trzcińsko Zdrój zaledwie 9.1c. Kołobrzeg w tym samym czasie 19.1c (wczorajszy max z godzinowych ok 21c). Wysokie temperatury panują w Gdyni. Warto zajrzeć na wykresy. W nocy tmin ok 20c w dzień 24-26c.
    https://meteomodel.pl/dane/wykres/?stacja=254180060

  6. Podobnie (z tą niską amplitudą) na Półwyspie Helskim. Tutaj cały czas super pogoda, padało tylko przedwczoraj, ale szybko się wypogadza, słońce pali. Już tej ciągłej pogody nawet mam trochę dość. :-) Tym bardziej, że u nas na zachodzie szykuje się piekarnia akurat na końcówkę przyszłego tygodnia, czyli na czas powrotu z urlopu. :-(

  7. Oliver57, lubuskie “namoknie” powiadasz? :-) Bardzo, bardzo jest to potrzebne. Mnie, jak Dorkę [że pozwolę sobie na taką poufałość;-)] upał przeraża. Zawsze tak było, a im jestem starsza, tym gorzej. Dlatego obecne prognozy… w których końca upału jakoś nie widać… hmmmm. Cały czas mam nadzieję, że to nie potrwa długo, licząc na to, co było, czyli wieszczenie już na początku lipca upałów, a jednak ich nie było. Chociaż w lubuskiem jest wciąż lampa właściwie.

    1. Przeróżne są definicje temperatury odczuwalnej. Tokio notuje ostatnio bardzo wyrównaną pogodę. Przez ostatni tydzień Tmax waha się w granicach od 34,2 do 35,3, natomiast Tmin od 26,2 do 27,0. Temperatura punktu rosy praktycznie non stop powyżej 24C, ale nic nie pada (ostatni opad notowano 10 dni temu). To są niemal tropikalne warunki w wydaniu wilgotnym. Wg prognoz w poniedziałek Tmax ma wynieść 37, a Tmin 28. Doliczając parę stopni za warunki miejskie to pewnie w sercu miasta bedzie ok 40C w dzień i 30C w nocy.

    2. Warto dodać, że temperatura wilgotnego termometru w ostatnich dniach waha się tam od 24 do 28C, praktycznie przez całą dobę.

    3. Takie temperatury to nic, w Waszyngtonie odczuwalna wynieść 70 stopni, a w Islamabadzie tuż przed nadejściem monsunu nawet 100 stopni (przy 45-50 stopniach) i wilgotności ok. 40 %

  8. Pierwszy zbiór śliwek u mnie w sadzie i jestem zachwycony. Owoce są dorodne, słodkie i praktycznie bez robaków w środku, co przy zerowym udziale chemii jest dość rzadkim przypadkiem. Podejrzewam, że odpowiada za to sucha wiosna. Ogólnie uważam, że uciążliwych insektów jest w tym roku mniej niż w latach ubiegłych. Choć nie wiadomo czy ten stan rzeczy przypadkiem się nie pogorszy w wyniku ostatnich nawalnych opadów.

  9. Moja prywatna stacja pogody zarejestrowała w Rybniku rekordowo niską dobową amplitudę temperatury, która za dzień 18.07.2018 wyniosła 0,6 C. Wszystko to przy całkowitym zachmurzeniu, umiarkowanym wietrze i okresowych opadach deszczu.

    1. Ekstremum – wydawało mi się, że amplitudy dobowe poniżej 1C są praktycznie zarezerwowane dla zimy, przy szczelnym okryciu stratusem, ale w naszym klimacie jak widać różne cuda są możliwe.

      1. Ale to też pokazuje jak hermetyczne działanie (względem promieniowania świetlnego) ma szczelna i odpowiednio gruba powłoka chmur niskich, wespół ze średnimi.
        Dzisiaj sytuacja diametralnie się zmieniła i od razu różnica Tmax-Tmin sięgnęła nawet ok. 15 st.

        1. @Lucas wawa

          Czyli prawa fizyki działają. Szczerze mówiąc dla fizyka atmosfery zajmującego się procesami radiacyjnymi, jest to tak oczywiste, ze dziwiłem się gdy musiałem pokazywać korelacje zachmurzenia z temperaturą. Chmury zawsze izolują termicznie, dlatego pod chmurą jest cieplej zimą, a zimniej latem (w stosunku do czystego nieba). A dla niektórych to jakaś nowość i zaskoczenie.

    1. @Konrad

      Tak się trochę dziwiłem gdy niektórzy w połowie lipca głosili, że wiedzą co będzie do końca lata. Ja nadal się nieco boję że to może wyrwać się spod kontroli (coraz bardziej sucho -> coraz goręcej -> wyż stacjonarny -> coraz bardziej sucho –> itp).

      1. Chyba jest już na to za późno. Dzień się skraca, słońce coraz niżej, więc szanse na lato stulecia maleją bardzo szybko. Zresztą co to za lato, jak miejscami jeszcze temperatura nie przekroczyła nawet 30 stopni, czyli oficjalnie nie było upału? Żeby było lato stulecia, to by musiało grzać non stop przez 3 miesiące, a tak nie jest.

        1. Jeśli za “lato stulecia” uznamy lato z najwyższą średnią temperaturą miesięcy czerwiec-sierpień uśrednioną do obszaru całego kraju, to szanse na to jak najbardziej są. Poprzeczka nie leży jakość szczególnie wysoko, deal with it.

          asd

          1. Czyli do pobicia jest archaiczne +2,11 za JJA. Czerwiec z odchyleniem +2,15 zrobił co do niego należało, ale lipiec zawalił sprawę z tymi chłodami na początku i teraz musi nieźle przypiekać do końca wakacji, aby to nadrobić. Szczerze wątpię.

        2. Czysto teoretycznie szansa na pobicie lata 1811 wciąż istnieje. Wtedy był ekstremalny czerwiec, ale lipiec nie był jakis szczególnie ciepły jak na DZISIEJSZE czasy. Sierpień był typowym przecietniakiem XXI wieku.
          W tym roku czerwiec miał większa anomalie niz lipiec 1811, lipiec raczej przewyższy sierpień 1811 wiec aby pobić tamto lato wystarczyłby sierpień o około 1K chłodniejszy niż czerwiec 1811… czyli około +3K wyższy od normy.
          Oczywiście szansa na to jak na moje oko wynosi maks 5%. Ale obecnie zapowiadana fala gorąca zmienia tutaj postać rzeczy i sprawia ze nawet taki scenariusz dalej jest możliwy. I to nawet bez jakiegoś prawdziwego koszmaru pogodowego w sierpniu.

          1. Moje najgorsze obawy właśnie zaczynają się realizować. Ja jestem kompletnie załamana i dziękuję za uwagi, że panikuję itp, ale niestety rzeczywistość pokazuje coś innego.

        3. @Marcin

          Rzeczywiście jest nieco późno. Ale nie totalnie za późno. Porównajmy z wielką rosyjską falą upałów z 2010 roku:

          Trwała jak widać do połowy sierpnia. Oczywiście trwała też już 22 lipca (a u ns w tym roku nie), więc nie będziemy na pewno mieli równie długiej. Jednak coś tam nieprzyjemnego jeszcze by się zmieściło.

    2. Niektórzy sugerowali, że lipiec może wypaść nawet w termicznej ‘normie’, a nawet nieco chłodniejszy. A pisali to podczas gdy u nas owszem często było pochmurnie i lało, ale – zważywszy na dość ciepłe noce – w skali całej doby i tak nie było zimno. Przede wszystkim jednak nie brali pod uwagę, że wyraźnie cieplej od nas było właściwie we wszystkich kierunkach świata – a w kierunku N przy dużej dodatniej anomalii. I nie inaczej będzie co najmniej do końca III dekady lipca, jeżeli nie dłużej.

      Owszem, nie widać perspektywy mega-upału z napływem z dalszego S. Ale przejście z Tmax 25/30°C do przewagi 30/35°C jest już bardzo prawdopodobne – przy dominacji adwekcji ze E stymulowanej ciepłym wyżem skandynawsko-rosyjskim.
      Na S obrzeżach wyżu nie można wykluczyć od czasu do czasu jakiś przelotnych opadów i konwekcji. Jednak tego typu pogorszenia będą znamienne dla typowo gorąco-upalnej (a nie chłodnej) wersji lata. O ile w ogóle to nastąpi, bo równie dobrze możemy mieć wyraźną przewagę dni suchych.

  10. W sąsiednich Niemczech już się wyrwało. W Essen mieszka moja rodzina i tam sucho od początku maja ,tzn. opady zdecydowanie poniżej normy ,szczególnie w lipcu i coraz cieplej. Essen ma średnią opadów rocznych około 900mm , a w lecie sumy średnie sumy opadów podobne jak w Katowicach (80-90mm miesięcznie). Pogłębia się nieregularność opadów i to nie tylko w Polsce. Prognoza dla Essen https://www.wetteronline.de/wetter/essen

  11. Tomasz Wasilewski z tvnmeteo pisze dzisiaj, że czeka nas długa fala upałów. Ciekawe się sprawdzi. Mam nadzieję, że nie będą to upały z wysoką wilgotnością powietrza.

    1. Ja myślę, że ma dużą szansę się to sprawdzić – zważywszy na to co ma (miało) miejsce w różnych kierunkach wokół nas, z gorąco-upalną N Europą na czele.
      Przy prognozowanej dominacji cyrkulacji docelowo ze E, jedynie niż “nurkujący” po E obrzeżach wyżu mógłby przynieść nam ochłodzenie. Tym razem jednak nad europejską Rosją mają rozwijać się wyraźniej wyże, więc taka opcja jest mało prawdopodobna.

      Jak napisałem wcześniej, nie widać mega-upału, ale przejście z dominacji Tmax 25/30°C do 30/35°C zapewne nastąpi. Niewiadomą jest jeszcze to, czy będzie nieco cieplej (upalniej), ale i sucho, czy ciut chłodniej (ale i tak bardzo ciepło, zwłaszcza nocami), ale i ze skłonnością do konwekcji. To się dopiero okaże, choć jeżeli będziemy w objęciach ciepłego wyżu skandynawsko-rosyjskiego to opcja upalna i sucha zapewne przeważy.

  12. GFS wyrzucił stabilna, ciepla ok. 25 st dla wąskiego pasa północy polski do końca prognozy, czy to efekt prognozowanie bryzy? Bo przy tej sytuacji barycznej tam też powinna być 30-stka

  13. Jestem od 14 dni w Belgii i od tamtego czasu tylko wtorek 10 lipca był bardziej deszczowym i chłodniejszym dniem (17 stopni). No i też w ubiegły piątek lekko pokropiło. Poza tymi sytuacjami ani kropli deszczu. Prawie w ogóle nie ma zielonej trawy, tylko żółte siano. Czegoś takiego dawno nie widziałem. Wielu z Was narzekało, że wiosna w Polsce była sucha. Ale w Polsce nie było tak długiej posuchy co tutaj.

    1. No nie całkiem. Sprawdziłem na Ogimecie i do maja opady w Brukseli były w normie ,czyli dosyć mokro. Przestało padać od początku czerwca i do tego gorąc. W lipcu tylko kilka mm opadu. W dwa miesiące gorącej i suchej pogody roślinność (szczególnie trawa) wyschnie na maksa. W dużej części Polski (Wielkopolska, Kujawy , Pomorze ) bardzo suche były maj i czerwiec . Za to w lipcu mocno polało (za wyjątkiem części lubuskiego). W lipcu na zachodzie Europy bardzo małe opady , za wyjątkiem lokalnych burz. Podobnie sucho (wypalona trawa, drzewa tracące liście ) po dwóch miesiącach posuchy jest w okolicach Essen, które normalnie nie narzeka na brak opadów. (wieści od rodzinki tam mieszkającej).

    2. Paweł, była i jest posucha. Lubuskie dostaje w d… bardzo. Trawa i drzewa w stanie opłakanym i tak już jest od hoho… Jak się zaczęła lampa w kwietniu, tak jest. Jak ktoś ze wschodniej Polski cieszy się na powrót dobrej pogody, to dla mnie coś w ogóle niezrozumiałego ;-). Ja cieszyłabym się, gdyby u mnie pogoda wreszcie “się zepsuła”.

      1. @Z zachodu – dokładnie, jeszcze po kwietniu było w miarę przyzwoicie (dzięki marcowym opadom i kilku burzom w kwietniu), ale od 3 maja do 23-24 czerwca symboliczne opady (totalne 0 deszczu od 18 maja do 10 czerwca) 23-26 czerwca -kilkanaście mm deszczu, na krótko trawa się zazieleniła i potem sucho do 10 lipca. A i opad w 2 dekadzie lipca, ok. 38 mm nie powala.

  14. Wiązka T850 dla centralnej Polski z porannej odsłony ECMWF. W życiu nie widziałem na terenie Polski tak zgodnych prognoz – pamiętajmy, że ECMWF liczy aż 50 przebiegów w wiązce.
    https://s22.postimg.cc/6xj9dh1ox/graphe_ens3_ECMWF_21_07_2018.png
    Szansa więc na jakieś mocniejsze upały dla Polski jest niewielka (o poziomie T2M zdecyduje w takim razie wilgotność i ew. zachmurzenie), ale również b. nikłe szanse na jakiekolwiek ochłodzenie. Przynajmniej do końca lipca.

    1. No właśnie ta wiązka pokazuje że może być upalnie. Przecież temp na 850 hpa pomiędzy 15 a 20 stopniami oznacza zwykle upał na 2 metrach, choć oczywiście tutaj głównym czynnikiem będzie zachmurzenie. Czy wystąpi konwekcja z burzami od następnego czwartku.
      Moim zdaniem będzie bardzo ograniczona. Wszak ustąpiły już te bieda niże wschodnioeuropejskie. Teraz w prognozach widać wyż w tych rejonach.

      1. Czyli te deszcze w niczym nie pomogły. Zaczynają się niekończące się upały i tak może być spokojnie prawie do końca sierpnia. Czyli może być dużo gorzej niż w sierpniu 2015, bo tam upały zaczęły się dopiero na początku sierpnia.
        W każdym razie dla mnie wniosek jest jeden. W Polsce coraz rzadziej, jeśli w ogóle jeszcze, można liczyć na normalną, umiarkowaną letnią pogodę, bez żaru, upału itd. Jeśli ktoś ma takie warunki bytowe jak ja, to może zapomnieć o normalnym życiu latem.

        1. @Dorka
          Przestań bredzić, że może być gorzej niż w sierpniu 2015. Jeszcze się sierpień nawet nie zaczął a ty znowu panikujesz i histeryzujesz bo patrzysz na jakieś fusy. Dla przypomnienia upał zaczyna się od 30 stopni, a nie od 25 stopni.

          1. @zbigniew
            to ja jestem ciekaw jak @dorka znosiła rok temu o tej porze fusy mówiące o 40-42 stopni skoro teraz już na widok 30-32 w fusach tak panikuje ;)
            To co mnie na serio dołuje, to te nieznośnie ciepłe noce. Jak “dobrze” pójdzie to może okazać się, że Warszawę może czekać podobnie długi okres bez spadku poniżej 15 stopni jak w 2014 roku… (wtedy było to bodajże 28 dni). Teraz zaczęło się to teoretycznie 11 lipca, ale 10 lipca było +14.9 minimum a wczesniej ponizej 15 było 4 lipca. już niemal pewne że ten okres wyniesie blisko 20 dni.
            Tak, gdybym miał gwarancje chłodnej przyjaznej nocy poniżej 10 stopni to i upał w najcieplejszym momencie dnia by mi mocno nie wadził…

          2. Dla mnie ubiegła noc była właśnie za chłodna, bo t. min. spadła do 13,4 st..

          3. Dzisiaj np. jest fantastyczny wieczór, o 22:00 22 stopnie, oby to trwało jak najdłużej najlepiej do końca sierpnia. Nieznośne ciepłe noce to by było 25-30 stopni, 18-22 to super. 10 stopni to zimna noc bo trzeba siedzieć w kurtce a przecież już nawet w nocy poniżej 15 stopni nie da się spać przy otwartym oknie…

          4. @podlasianin
            Dokładnie, t. min. <10 st. mile widziane dopiero od października.

      2. @Leksa
        Upały z pewnością będą. Mi chodziło o mocne upały, powyżej 35C – do nich potrzeba przynajmniej z 18C na T850.

  15. Ciekawostka. Warszawa jest obecnie najcieplejszym miastem w Polsce z tvg +20,2*C (dane ze stacji Okęcie do 22 lipca), a jednocześnie jest jednym z miast, które mają najniższe usłonecznienie 101,4 h (mniej jest tylko w Kole i Zakopanem). Coś tu nie gra, bowiem w półroczu ciepłym wysoka temperatura powinna powinna iść zawsze z wysokim usłonecznieniem.

    1. @zbigniew
      stacja warszawska nie podaje przecież usłonecznienia tylko jakiś znany tylko sobie (i pewnemu innemu obserwatorowi z Warszawy) parametr jedynie nazywając go “usłonecznieniem” hahaha.
      Z tego co wiem stacja w Kole to podobni “geniusze” w tym temacie ;)
      Temat wałkowany ze 100 razy na tym forum.

      1. @kmroz
        Rozumiem. No bo przecież nie możliwe żeby usłonecznienie w lipcu w Warszawie, Kole było aż takie niskie.

        1. Obciążenie pomiaru.
          BTw. Podobne (chyba) miała stacja w Balicach w roku 1980 . Bo sorry, w 817 h. usłonecznienia w tym roku nie wierzę.

          1. W Krakowie i Olsztynie pomiary usłonecznienia tez były niewiarygodne i w koncu ogimet przestał je podawać by nie zmylać ludzi. mam nadzieje ze z Warszawa zrobią podobnie niedługo.
            Ja jeszcze jakies 9 miesięcy temu wierzyłem w wiarygodność tamtych danych i dałem sobie wmówić jaki mamy ciemny rok. A przecież pomimo iż pora ciemna trwała do kwietnia i zaczęła sie we wrześniu, to od maja do sierpnia było niezwykle słonecznie na Mazowszu. Mimo iż OKecie podawało troszkę co innego…

  16. Gdyby lipiec się teraz skończył to zapisałby jako pochmurny (z bardzo niskim usłonecznieniem na większości stacji). Jego obecne usłonecznienie w większości kraju jest podobne do tego jakie mogą osiągać bardzo słoneczne marca – jak te z 2012, 2013 i 2014. Tylko w Świnoujściu liczba godzin ze słońcem przekracza 200. Także jest na pewno mniej słoneczny niż czerwiec, maj do tego samego okresu miesiąca.
    Na 100% w większości Polski zapisze się jako miesiąc bardzo wilgotny. W Darłówku do 22 lipca spadło aż 204,4 mm deszczu!

  17. Już praktycznie jest jasne że lipiec 2018 zapisze się wilgotny i z anomalią dodatnią-pozostały już takie szczegóły jak suma opadów i jak wysoka będzie anomalia jeśli chodzi o średnie. Jest już w 90% pewne że odnotujemy jeszcze upały w lipcu ( już teraz temperatury gdzieniegdzie są blisko poziomu 30 stopni), nie wiadomo czy zostanie przekroczony próg 35 stopni ale jeśli chodzi o lipiec to jest to póki mniej niż bardziej prawdopodobne. Ciekawe że pomimo dwóch ciepłych miesięcy meteorologicznego lata czyli czerwca i trwającego właśnie lipca ani razu do Polski nie napłynęło powietrze zwrotnikowe i najprawdopodobniej do końca lipca to powietrze nie dotrze. Wiadomo że powietrze zwrotnikowe o tej porze roku oznacza już temperatury 35+ na nizinach Polski. Ja obstawiam chłodny i wilgotny sierpień, ale kto wie może sierpień 2018 będzie kolejnym ciepłym miesiącem i może będzie suchy a najwyższe temperatury w ciągu roku znów odnotujemy w tym miesiącu i pierwszy napływ zwrotnikowego powietrza

    1. Szykuje się raczej ostry przełom lipca i sierpnia z temperaturami powyżej 30 C i punktem rosy ponad 20 C. Ktoś tu będzie bardzo narzekał ale sam z takich prognoz też nie jestem zadowolony. Z małymi wyjątkami, za kilka dni w prognozach widać upały już od kilku realizacji – polecałbym stworzyć, za dzień , za dwa…. o tym nowy, dyskusyjny wątek ;)

    2. Wg. synoptyków z ICM powietrze zwrotnikowe wilgotne mieliśmy w I połowie ubiegłego tygodnia, w szczególności we wschodniej połowie kraju.

      1. @chochlik

        Wg. synoptyków z ICM powietrze zwrotnikowe wilgotne mieliśmy w I połowie ubiegłego tygodnia, w szczególności we wschodniej połowie kraju.

        Zastanówmy się co to jest pierwsza polowa tygodnia. Poniedziałek-środa? Policzmy zatem trajektorie dla wtorku 17 lipca i czegoś na wschodzie, np. Chełmu bo trudno już znaleźć coś bardziej na wschód 😉

        Oto gdzie są te “zwrotniki”:

        Zwrotniki są… w Rosji. Mnie to nie zaskoczyło ani trochę w związku z tym co pisałem kilkakrotnie w ostatnich dniach.

        I cieszę się, ze ulubione narzędzie aerozolowców (trajektorie wsteczne) tak pięknie pomaga w przekłuwaniu balonów mitów synoptycznych.

        1. Było jednak deko później – red. Ryszard Olędzki o powietrzu powchodzenia zwrotnikowego (zmodyfikowanego) nad Polską pisał w komentarzach ICM od środy do piątku. Przykładowo fragment komentarza z czwartku:

          I właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia od wczorajszego dnia, kiedy to za frontem ciepłym od północnego wschodu, znad krajów bałtyckich i przylegających do nich obszarów Rosji i Białorusi napłynęło do nas powietrze pochodzenia zwrotnikowego zaciągniętego aż znad Bliskiego Wschodu (Iran, Irak)) drogą okrężną przez południową i środkową Rosję. Pozostając stale w orbicie rozległego obszaru niżowego ulegało ono modyfikacji przez podłoże nad którym odbyło kilkudniową wędrówkę. […]
          Do nas napłynęło powietrze pochodzenia zwrotnikowego o dużym potencjale wilgoci i chwiejności będące w orbicie niżu, natomiast nad wewnętrzną Skandynawię napłynęło to samo powietrze, ale suche będące w robicie wyżu znad wschodnich akwenów Morza Barentsa. Przy bezchmurnym niebie i trwającym dniu polarnym poza kołem podbiegunowym temperatura w tej części kontynentu osiągnęła takie same wartości co na południu kontynentu, w basenie Morza Śródziemnego.

          1. Lubię go ale tutaj się myli. Irak to nie jest miejsce z którego latem napływa jakiekolwiek wilgotne powietrze. Tą wilgoć nabrało ono później, na granicy w wyżem z północnej Rosji. Zresztą atmosfera nie ma pamięci ciepła długości tydzień czy dłużej, więc także temperaturę nie może odpowiadać to gdzie było ono ponad tydzień temu (dlatego też zawsze liczę 6-dniowe trajektorie wsteczne – więcej nie ma sensu). A 6-dniowe trajektorie wsteczne dla Chełma i 19 lipca wszystkie zaczynają się w Rosji, właśnie na granicy wyżu (N) i niżu (S), co właśnie pchało to powietrze na zachód.

          2. PS. A jeśli przedłużyć te trajektorie wsteczne (Chełm, czwartek 19 lipca) do 10 dni (co nie ma za bardzo sensu bo atmosfera absolutnie nie pamięta temperatury na więcej niż kilka dni), to pochodzą one nie znad Zatoki Perskiej, a… z okolic Nowej Ziemi w Arktyce.

          3. PPS. Sprawdziłem w podręczniku Liou “Introduction to Atmospheric Rariation”, że latem w umiarkowanych szerokościach troposfera bez chmur chłodzi się radiacyjnie o ok. 2 K na dobę. Tzn. tak jest gdy nie ma równowagi między temperaturą jaka ma powietrze, a procesami radiacyjnymi. Czyli nawet gdyby to było powietrze znad Iraku to nad Rosją powinno przez 10 dni ochłodzić się nawet o 20 K (a w praktyce do nowej temperatury miejscowej równowagi radiacyjno-konwekcyjnej). To właśnie dlatego nie ma sensu rysować zbyt długich trajektorii wstecznych, szczególnie latem (konwekcja może zresztą rozgrzać zimną troposferę jeszcze szybciej).

    3. Nie wszędzie będzie wilgotny. W Zielonej Górze jak na razie przez cały lipiec spadło około 35 mm, co biorąc pod uwagę, że w czerwcu spadło tylko 19 mm nie jest za wysoką wartością.

  18. U mnie całkiem przyjemny weekend, wczoraj 27.5 stopni dzisiaj 28 stopni, obecnie jakieś tam chmury na niebie (w Bielsku jest burza i tylko 20 stopni). Prognoza na najbliższy tydzień wyjątkowo stabilna, prawie jak w sierpniu 2015 tylko nie będzie aż takiego skwaru. Zamiast 32-35 stopni będzie 27-30, codziennie sporo słońca i raczej sucho.

    Często się tu dywaguje, czy był upał czy nie było upału, bo np. było tylko 29,8*C w dzień. Dla mnie subiektywnie dzień upalny wyznacza wysoka temperatura DOBOWA, a nie tylko maksymalna. Powiedzmy, że dyskomfort z powodu upału zaczynam czuć przy średniej dobowej powyżej 25*C. Dzień z temp maks. na poziomie 30/32*C jeszcze nie będzie upalny, jeżeli noc jest rześka i ma Tmina 12/16*C. Ale już taka sama maksymalna + duszna ciepła noc to dużo bardziej męczące warunki, przede wszystkim dużo ciężej jest obniżyć temperatury wewnęntrzne w mieszkaniu. IMGW róznicuje I i II stopień ostrzeżeń przed upałem właśnie po temperaturze minimalnej – jeżeli jest ona poniżej 18*C to obowiązuje I stopień, a jeżeli powyżej – II stopień. Najwyższy stopień ostrzeżenia już nie ma takiego rygoru, bo tu jest określony tylko max (>35*C) Zresztą tak wysoki max to niemal bankowo tropikalna noc, a co za tym idzie bardzo duża średnia dobowa.

  19. Pozostaje mieć nadzieje że nadchodzące gorący czas faktycznie będzie w wersji suchej. Ostatnio GFS podtrzymuje zapowiedzi jakoby więcej wilgoci od środy i jakiś burzowy epizod. Nie muszę chyba dodawać że to byłby najgorszy scenariusz. Gorąco parno z burzami miało by być do niedzieli. Z resztą jest jeszcze kilka dni. Może GFS przeszacowuje te wartości. Będziemy z resztą bardziej po wyżowej stronie więc może te burzliwe zapowiedzi okażą się nietrafne.

  20. Przed chwilą w pogodzie tvn. Za kilka dni naplynie powietrze a jakże z Afryki przynoszące nam upały pod koniec lipca i sierpnia.

    Dobrze wiemy, że to nie będzie napływ z Afryki ale skoro temperatura przekracza 30-stke no to musi byc Afryka, nie ma bata wg redaktorków hehehe.

  21. Z okolic Morza Czarnego wyż rosyjski będzie do nas zasysał gorące i wilgotne powietrze. Modele są zgodne od dłuższego czasu, widzę że model icm już od jutra widzi w moim regionie wilgotność względną w dzień na poziomie 60-70%.

    1. Tylko co im to daje ciągłe gadanie o upale znad Afryki, jak to jest g**** prawda.

      W poprzednim poście miało być oczywiście. . . “i na początku sierpnia” ;)

    2. Raczej nie sądzę by to wyż miał do nas zasysać wilgotne powietrze z nad morza czarnego. Zwłaszcza jak mowa o wyżu rosyjskim. Ale z drugiej strony w tym roku nic już mnie nie zdziwi.

      1. Polska będzie na samym krańcu tego wyżu i bardziej pod wpływem płytkich niżów. Te ośrodki razem będą do nas sprowadzały to powietrze z okolic Morza Czarnego, dobrze to widać na mapach.

  22. Ktoś kto jutro zacznie urlop na jakieś 2 tygodnie i spędza go w Polsce – chyba nie powinien narzekać. Jestem ciekaw jak to z opadami będzie od środy do niedzieli (bo wtedy niemal codziennie mają się pojawić burze), ale cały czas gorąco 27-28 stopni. A co do Warszawy, to rzeczywiście tam prognozy cały czas albo na skraju upału albo z upałem. Kończący się weekend – pogodowo bardzo udany. To dopiero 2 na 5 tak przyjemny weekend w te wakacje, które są już miesiąc.

  23. Zwrócę uwagę, że najsilniejsze fale upału (z rekordami ciepła lub wartościami im bliskimi) trwają zazwyczaj krócej, niż te podczas których nie mamy wyraźniejszej adwekcji z S, tzn. mamy w ogóle bardzo słabą cyrkulację, albo przewagę składowej E.
    Wystarczy porównać fale upału z roku np. 2013 (krótsze, ale intensywniejsze) od tych np. z roku 2014, czy 2006 (dłuższe, choć słabsze). Owszem możemy mieć odstępstwa, ale tak jest zazwyczaj. Główną tego przyczyną jest fakt, że w tym drugim przypadku układy wyżowe są zazwyczaj trwalsze.

    Patrząc na prognozy, wydaje się że fala upału w ostatnich dniach lipca nie będzie raczej ekstremalna, ale dość prawdopodobne, że dni upalnych w większej części kraju będzie więcej niż 3-4. Dominować będzie przedział Tmax 30/35°C, choć w najcieplejsze dni możemy zanotować gdzieś Tmax nieco ponad 35°C.
    Główna niewiadoma dotyczy tego, czy przeważać będzie aura sucha, czy też wilgotno-parna i ze skłonnością do konwekcji (?). Tak, czy inaczej – tak jak przypuszczałem nawet podczas pochmurnych i mokrych dni w II dekadzie lipca – przy obecnej w lipcu sytuacji nad Europą jest mało prawdopodobne, abyśmy tego lata najcieplejsze dni mieli już za sobą…

    1. Być może dla ludzi uwielbiających upały, temp. 30-35 nie są ekstremalne, ja to odczuwam oczywiście inaczej, tym bardziej, że spokojnie może się to ciągnąc jeszcze przez miesiąc jeśli nie dłużej. Biorąc pod uwagę, że od rekordowo morderczego lata 2015 dzielą nas raptem 2 normalne lata, ja mam już b. powazne wątpliwości w jakim klimacie żyjemy. I nie mam już żadnych złudzeń, że nie da się żyć w naszym kraju bez odpowiedniego zabezpieczenia przed upałami.

      1. Jeśli lato 2015 było “rekordowo mordercze” to ja już naprawdę nie wiem co o tym wszystkim sądzić…

        1. Musiałoby to chyba oznaczać, że tego lata umarło najwięcej ludzi – w domyśle zostało “zamordowanych” przez upał. Nie wiem czy to prawda, bo nie dysponuje danymi, ale z tego co mi wiadomo najwięcej ludzi umiera zimą i to mimo mniejszej liczby ofiar wypadków komunikacyjnych w tym czasie. Stąd wniosek, że mróz zabija bardziej niż upał.

          1. Jakby tak na to spojrzeć, to pogodne i słoneczne dni z temperaturą 18-24 stopnie też są niebezpieczne, bo przy takiej pogodzie wielu kierowcom “odbija” i jest dużo wypadków.

      2. “Być może dla ludzi uwielbiających upały, temp. 30-35 nie są ekstremalne, ja to odczuwam oczywiście inaczej…”

        ->>> Rzecz w tym, aby nie nawiązywać cały czas do odczuć, preferencji, emocji, itp. U nas – w odniesieniu do danych klimatycznych – ekstremalnym upałem są wartości raczej bliżej 40°C, niż nieco ponad 30°C.
        Choć oczywiście w ogóle upał jakkolwiek by go definiować i wyznaczać jego granice, już sam w sobie oznacza duże ciepło.

        1. Dokładnie-fakty są takie upały ekstremalne to temperatury 35+. W innym przypadku są to subiektywne odczucia tj. ktoś mówi że 25 stopni to już upał bo już takie opinie też słyszałem. Do tej pory narazie nigdzie nie było powyżej 35 stopni a trzeba zaznaczyć że ostatnimi latami przynajmniej raz w roku i przynajmniej lokalnie takie temperatury były odnotowywane. Do końca lipca szana na takie upały jest już mała co wynika z prognoz, ale pozostaje jeszcze sierpień z porównywalnie wielkim potencjałem na ekstremalny upał jak lipiec i wrzesień ale tu szanse są już bardzo małe.

          1. @anonim

            To nie są żadne fakty, a już na pewno nie “dokładne”. To arbitralna granica używana przez niektórych. W dodatku nawet nie specjalnie sensowna bo sama temperatura maksymalna to nie najważniejszy parametr fali upałów. Ważne są tez temperatury minimalne, a przede wszystkim wilgotność.

            Pisałem to już parę razy ale powtórzę jeszcze raz. Wiem z własnego doświadczenia, że +40 C w dzień w Południowej Kalifornii jest znacznie przyjemniejsze niż +30 C w Miami. Różnica polega właśnie na wilgotności i na tym, że gdy morze wokół ciebie ma +28 C to nawet w nocy chłodniej nie będziesz mieć.

          2. @Arctic Haze
            Opierałem się właśnie na arbitralnej granicy, ale wiadomo że wilgotność w połączeniu z wysoką temperaturą jest gorzej odbierana niż suchy upał. 25 stopni połączona z wilgotnością powietrza powyżej 90% jest chyba nawet gorzej odczuwana niż temperatura 35 stopni przy wilgotności poniżej 10%. Temperatura minimalna i jeszcze długość trwania wysokich temperatur ma znaczenie na pewno też. Lepsze dla większości jest przez 1 dzień 35 stopni i później spadek poniżej 30 niż 30 stopni przez 5 dni już nie mówiąc o wilgotności powietrza bo tu wiadomo. Przy dużej wilgotności latem u nas wystarczy temperatura 20 stopni w dzień ( oczywiście wysoka temperatura minimalna lekko poniżej 20 stopni) by zacząć odczuwać parność, przy 25 stopniach robi się już bardzo gorąco i bardzo parno w odczuciu a przy 30 już ciężko funkcjonować.

  24. I ponownie widać jak obszar ze sprzyjającą konwekcją będzie napierał ze E nad Polskę. Z tym, że teraz – poza przejściowymi krótkotrwałymi ochłodzeniami związanymi z opadami i burzami – cały czas ma być gorąco, a później upalnie.
    Tak więc trochę “tropików” doświadczymy – choć cały czas mam nadzieję, że okres z inwersją wyżową (poprawiającą pogodę “od góry”) podczas tych gorąco-upalnych dni przeważy.

    1. mnie również deko niepokoi ta konwekcja pojawiająca się w prognozach. W ogóle te niże na SE skrawku Europy stacjonują już tak długo i jednostajnie, że odnoszę wrażenie jakby sięgała tej części Europy strefa niżów monsunowych z południowej Azji.

      1. NJgorzej ze to powoduje skrajnosci nawet w obrebie kraju. U mnie Nadal susza a na podhalu gleby nie jest w stanie wody przyjmiwac

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com