Rekordowe opady na północy kraju

Rekordowe opady na północy kraju

Post ten stanowi niejako rozwinięcie naszego komentarza odnośnie sytuacji opadowej na północy kraju. W tym roku widać wyraźną dysproporcję w sumach opadów pomiędzy północną a południową częścią kraju, szczególnie w ostatnich miesiącach. Dla porównanie – w okresie lipiec-listopad w Lęborku spadło 729.9 mm opadu, podczas gdy we Wrocławiu było to 365.2 mm. Jeszcze większą dysproporcję uzyskamy, jeśli uzmysłowimy sobie, że lwią część opadu we Wrocławiu stanowił opad lipcowy. Od sierpnia spadło tu zaledwie 196,6 mm opadu, w Lęborku zaś było to 570.4 mm.

Nic dziwnego, że niektórzy mieszkańcy Wrocławia są zdziwieni relacjami z północnej części kraju. W Lęborku suma roczna opadu osiągnęła już 1023.2 mm, o 44 mm przekraczając dotychczasowy rekord (1998). Aż 1089 mm opadu spadło na stacji Elbląg-Milejewo, na stacji meteorologicznej w Olsztynie było to 891.9 mm. Nieco mniejsze sumy opadów notowano nad samym morzem: w Łebie 729.9 mm, w Ustce 730.4 mm, na Helu było to 760.7 mm. Jasne jest więc, że przynajmniej w części województw północnych sumy opadów były skrajnie wysokie, a miejscami rekordowo wysokie. Dotyczy to szczególnie drugiej połowy bieżącego roku – od lipca włącznie.

Poniżej rozkład sum opadów od lipca do października (źródło: IMGW-PIB, http://klimat.pogodynka.pl/):

Poniżej: sumy opadów w procentach normy od lipca do października (źródło: IMGW-PIB, http://klimat.pogodynka.pl/):

Poniżej: odchylenie usłonecznienia miesięcznego od normy w godzinach od lipca do października (źródło: IMGW-PIB, http://klimat.pogodynka.pl/):

Jak widać na znacznym obszarze kraju miesiące od lipca do października (a wiemy już, że dotyczy to również listopada) charakteryzowały się opadami przekraczającymi normę wieloletnią, miejscami znacznie. Łatwo też zauważyć, że zarówno Dolny Śląsk, jak i Podkarpacie były przez te opady w znacznej mierze oszczędzone. Suma roczna opadu w Rzeszowie to zaledwie 429 mm, jasne jest więc, że mieszkańcy tych regionów o żadnym nadmiarze opadów mówić nie mogą. Ba, są to wręcz sumy niskie. W północnej części kraju problem nadmiaru opadów jak najbardziej istnieje.

Niższe, niż w ostatnich latach było również usłonecznienie. W północnej części kraju znacznie wyższe od normy było ono jedynie w sierpniu. Dodatkowo znaczna część tych wysokich sum opadu spadła w okresie od września do listopada, a więc wtedy, gdy temperatury są już niższe, a okres wegetacyjny powoli dobiega końca. To zaś powoduje, że w stosunku do okresu letniego znacznie zmniejszone jest parowanie – co innego 198.3 mm opadu spadające w lipcu, a co innego w październiku (przykład z Lęborka). Nic więc dziwnego, że w wielu miejscach na polach utrzymuje się woda – o tej porze roku nie jest już ona w stanie szybko wyparować, a wysokie sumy opadów w poprzednich miesiącach spowodowały, że ziemia jest nią już nasiąknięta. Od września w zasadzie każdego tygodnia któraś z rzek północnej Polski przekraczała stany ostrzegawcze lub alarmowe, tak jest również w chwili obecnej.

Powyżej: stany ostrzegawcze i alarmowe w rzekach w kolejnych tygodniach. Źródło: IMGW-PIB, Tygodniowy Biuletyn Hydrologiczny.

Wysokie stany wód gruntowych i zalegająca na polach woda sprawia rolnikom wiele problemów. 22 listopada w “Gazecie Pomorskiej” mogliśmy przeczytać, iż:

Rolnicy mają problemy z dotrzymaniem terminów agrotechnicznych z powodu nadmiaru deszczu i wody stojącej na polach. Niektórzy nie mogą zakończyć zbiorów (…) We wrześniu trudno było zebrać im kukurydzę na kiszonkę, która porastała 80 ha. W połowie września zebrali ok. 80 proc., rośliny na plantacjach położonych niżej stały w wodzie, ciężki sprzęt nie był w stanie tam wjechać.

Wysokie sumy opadów przełożyły się również na wzrost poziomu wody w jeziorach. Poniżej jeden z przykładów – zdjęcie jeziora Łąkie (Wielkopolska) wykonane w czasie niżówki w 2015 i obecnie (źródło: Meteoprognoza.pl).

W sumie nie jesteśmy zaskoczeni tym, że nadszedł rok wilgotniejszy i z mniejszym usłonecznieniem. Właściwie zaskakująca jest jedynie skala tego zjawiska w północnej części kraju, gdzie piąty (a miejscami szósty) miesiąc z rzędu przynosi sumy opadów przekraczające 100 mm. Interesujące jest również, że rok ten przynosi tam temperatury przekraczające średnią z lat 1981-2010. Przeważnie najbardziej wydajne opadowo lata przynoszą temperatury znacznie od tej średniej niższe.

Powyżej: anomalia temperatury w Polsce (okres referencyjny 1981-2010) w 2017 do 27 listopada.

 

Print Friendly, PDF & Email

55 Replies to “Rekordowe opady na północy kraju”

  1. Pojezierze Mazurskie (część wschodnia) – bardzo miło obserwować wzrost poziomu jezior i rzek po systematycznym obniżaniu przez ostatnich kilka lat. Mokre lato i jesień mnie akurat bardzo ucieszyły.

  2. Jak by nie pisać woda daje życie a konkretnie czyściejsze powietrze i większe zasoby czystych wód powierzchniowych co ma niebagatelne znaczenie w przypadku nadejścia kolejnego El Nino.

  3. Od tygodnia piszę (w Wordzie)obszerniejszy komentarz na temat anomalii opadowych w tym roku. Dokładnie to dużych dodatnich anomalii w północnej połowie kraju i na tym tle małych opadów w regionie poł.-wschodnim , szczególnie w okolicach Rzeszowa . W tym mieście suma opadów od poczatku roku do końca października jest zdecydowanie poniżej średniej za lata 1981-2010 Po obszernym i profesjonalnym poście Szanownej P ani Administrator wyrzuciłem moje wypociny do wirtualnego kosza. SZACUNEK.

  4. Musiał przyjść taki mokry rok skoro ostatnie lata były suche. Równowaga w przyrodzie musi być. Moim zdaniem mokro jest od lipca 2016, ale ten rok przeszedł sam siebie…co za dużo to nie zdrowo. Liczę, że w 2018 dojdziemy do normalności.

    1. Nie od lipca 2016, tylko od jesieni 2015 dokładnie :). Tez mam nadzieję, że w 2018 wróci normalność w pogodzie

      1. No raczej nie od jesieni 2015 a zwłaszcza na północy kraju. Na Kujawach na jesieni 2015 tylko listopad był mokry. W 1 półroczu 2016 mieliście tylko jeden mokry miesiąc – luty. Na wiosnę u was było bardzo sucho i jak dobrze kojarzę to nawet ty (albo osoba posługująca sie tym samym nikiem) narzekała na susze. Na Kujawach i Kaszubach mokro zrobiło sie dopiero w lipcu, kiedy w jeden dzień spadło ponad 100mm deszczu. Pózniej jeszcze bardzo suchy wrzesień i od października 2016 prawie cały czas (z przerwa na styczeń i maj) ekstremalnie wręcz mokro.

        1. U mnie każdy miesiąc na jesieni 2015 był lekko mokry ale odchylenie wyszło raptem 20 mm za cała jesień. Wiosna i lato w 2016 były tez suche (chociaż ponizej normy było tylko w maju i czerwcu, reszta miesięcy w normie lub nawet lekko powyżej). Od października 2016 ciagle mokro, z przerwa na styczeń i czesc lutego, potem na druga polowe marca, maj i większośc czerwca No i sierpień. Jesień niestety ekstremalnie pochmurna i jeszcze bardziej ekstremalnie mokra.

    2. “Musiał przyjść taki mokry rok skoro ostatnie lata były suche. Równowaga w przyrodzie musi być.”

      >>> Gorzej, jeżeli choć względna równowaga będzie osiągana przy coraz częstszych i/lub większych skrajnościach (bez)opadowych – a czemu może sprzyjać coraz to wyższy ogólny poziom temperatury.

    3. Na poł.-wsch. Polski jest sporo miejsc gdzie suma opadów od początku roku jest zdecydowanie poniżej normy np. w Rzeszowie suma opadów w tym roku to 460mm przy średniej sumie za 11 miesięcy 615mm !Uważam ,że w przyszłym roku sytuacja może być odwrotna tzn. bardzo duże opady w poł.wsch .Polsce a zdecydowanie bardziej sucho w północnej części kraju. normalnych czyli przeciętnych opadów rozłożonych na dwanaście miesięcy ,z których każdy będzie miał opady w normie już bym nie oczekiwał.

  5. Dziękuje bardzo że wreszcie (bez urazy) oprócz temperatury zajęliście się równie ważną tematyką opadów w Polsce. Uważam że podczas miesięcznych podsumowań powinny one się znaleźć oprócz temperatury w statystykach.

  6. Wielkie dzięki za pokazanie faktycznej sytuacji opadowej w Polsce. Dodam tylko, że morko było również w 2016, gdzie mieliśmy prawie 250 dni z opadem, a w tym roku będzie ich chyba ponad 300!!!. To jakiś horror. Mam nadzieję, że nie zmierzamy w kierunku klimatu wilgotnego, a ostatnie dwa lata to wypadek przy pracy i w 2018 nastanie wreszcie normalność w pogodzie.

  7. Zeszły rok również był mokry (choć wtedy roczną sumę zrobił 14 lipiec), to jednak 2017 jest bardziej mokry o średnio 100-150 mm. W zasadzie wszystko się zaczęło w lipcu, bo do tego miesiąca roczne sumy były poniżej normy, a w maju potrafiło nie padać przez 20 dni. Przyszedł lipiec i zaczęły się deszcze, które trwają praktycznie do dzisiaj. Został grudzień, a on też potrafi być mokry ( w grudniu 2014 w Lęborku spadło 170,8 mm deszczu). Znając życie następny suchy okres przypadnie na nadchodzącą wiosnę.

    1. Niestety ale z modeli wynika, że północna Europa ma mieć coraz więcej opadów (a południowa coraz mniej). Każdy model daje gdzie indziej granicę tych dwóch stref, ale z obserwacji wynika, że w ostatnich latach przechodzi ona gdzieś przez Polskę.

      Czyli w Gdańsku czy Białym stoku lepiej się już przyzwyczajać do bardziej mokrych lat.

      1. Przy czym tych opadów może być więcej głównie w chłodnych miesiącach.

        Zmiany klimatyczne mimo że idą w kierunku wyższych opadów, to jednak ogólny stan pogody nam się poprawia – wzrasta liczba dni ciepłych, wzrosło też usłonecznienie. Lipiec czy sierpień potrafiły kaprysić w tym roku ale jednak były to miesiące ciepłe i pogodniejsze od norm. Już bardzo dawno nie było naprawdę paskudnego miesiąca letniego. Ostatni taki to chyba lipiec 2011, ale naprawdę paskudny to lipiec 2000 (usłonecznienie 133,9 gdz, drugi najgorszy w okresie ostatnich 50 lat – najgorszy był ten z 1980 roku)

        Ostatnim wydajnym opadowo rocznikiem był rok 2010 (w wielu miejscach pobite rekordy) i był to też ostatni rok chłodniejszy od normy wieloletniej. Przede wszystkim za sprawą wyjątkowo zimnego grudnia i stycznia, bo jakby nie te miesiące (anomalia łączna rzędu -11*C) to też by nie było szału z tym chłodem.

        1. Oto mapy trendów opadów a) całorocznych i b) letnich w okresie 1965-2015:

          https://www.eea.europa.eu/data-and-maps/figures/observed-changes-in-annual-precipitation-1961-6/trends-in-annual-precipitation-across-europe/50521_Map2.8%20Observed%20trends%20in%20annual%20and%20summer%20precipitation_v3_cs4.eps.75dpi.png

          Kolory dobrali wyjątkowo trudne do odróżnienia ale widać, że w różnych częściach Polski latem albo jest nieco więcej albo nieco mniej. Jedyne miejsce w Polsce gdzie jest istotny statystycznie trend (kropka) spadku opadów latem to Małopolska.

  8. @Podlasianin już od dawna pisał, że w tym roku opadów jest zdecydowanie za dużo, a usłonecznienie zbyt niskie. Miało to nie tylko negatywny wpływ na meteopatów, ale miało to wymierne skutki dla rolników.

  9. Zaraz zaczną nam rosnąć lasy deszczowe strefy umiarkowanej. Tylko że temperatury zimą chyba trochę za niskie..

  10. Jak dla mnie, 2017 rok po prostu przypomina w jakim klimacie żyjemy :)
    PS. Nie jestem zimnolubem, ale zdaję sobie sprawę z tego, że pogodowe atrakcje jakie otrzymywaliśmy w latach 2014-16, to nie norma dla polskiej pogody.

    1. Bez przesady. Chyba chodzi ci raczej o średnią temperaturę (anomalię), bo z bardzo dużą ilością opadów i małą ilością słońca (poniżej normy) to jest przegięcie i nie jest normalne.
      Równie dobrze można też napisać, że atrakcje pogodowe w 2010 roku to również nie jest “norma” dla polskiej pogody. :)

  11. Bardzo niebezpiecznie wygląda najblizszy niż genuanski. Mam nadzieję, że spodziewamy opady będą mniejsze, bo jakby do tego deszczu doszły snieżyce, to byłby już powoli duży dramat. Opady nie oszczędzają nas w tym roku, oby nie było powtórki z 2010.

    1. Nie wiem gdzie Ty mieszkasz, ale u mnie z tego “niebezpiecznego” genuenczyka ma napadać … kilka mm. 😉

    2. Aj tam rok temu była podobna śnieżyca (20 mm wody w postaci śniegu) i nic sie nie stało. Śnieg roztopił sie w niecały tydzien mimo dość niskich temperatur oscylujących koło zera.

  12. Czyli jak rozumiem 2017 rok będzie najwilgotniejszy od 7 lat czy raczej przebił ten rok pod względem opadów w północnej Polsce? Faktycznie 5-6 miesięcy z rzędu z sumą opadów powyżej 100 mm w północnej Polsce to już poważna sprawa. Nie wiem czy ktoś zauważył, ale zaskakujące jest to, że miesiące jesienne (wrzesień i październik) przyniosły większe ilości opadów niż średnia suma opadów dla lipca i sierpnia, a także były takie miejsca gdzie pomimo tego iż w lipcu, sierpniu było mokro to we wrześniu i październiku było jeszcze bardziej wilgotniej. Usłonecznienie na północy Polski jest bardzo niskie – dominują chmury. Ogólnie mamy dominację niżowej pogody z chmurami i intensywnymi opadami.
    Dla mnie ta jesień jest zaskakująca – oczywiście zapisze się jako ciepła (z temperaturami powyżej normy), ale będzie skrajnie wilgotna i bardzo pochmurna (i wyższe usłonecznienie niż wskazuje norma w listopadzie tego nie zmieni) – kiedy ostatnio była ta ponura, paskudna i dziwna jesień? Na pewno ta jesień będzie najbardziej mokra od kilkunastu lat (także od tej jesieni z 2010).
    “Interesujące jest również, że rok ten przynosi tam temperatury przekraczające średnią z lat 1981-2010. Przeważnie najbardziej wydajne opadowo lata przynoszą temperatury znacznie od tej średniej niższe”.
    Ja też się zastanawiam dlaczego tak jest. Wiem, że w zimie dość często zdarzają się miesiące ciepłe, pochmurne i bardzo mokre, ale żeby w innych porach roku to już mniej prawdopodobne, ale nie niemożliwe.

    1. Wszystko przez cieple noce, bo przymrozków przez chmury nie było dosyć długo, a do sumy zalicza się również temperatura minimalna, a te były dosyć wysokie. Ale fakt, w subiektywnym odczuciu ten rok jest chłodny (zwłaszcza na północy), podobnie jak 2016, ale tylko subiektywnie, bo statystyki m. in poprzez swoją ułomność wspomnianą wyżej mówią co innego.

      1. Do tego dochodzi jeszcze narzucony z góry sposób podziału doby, na mocy którego temperatura maksymalna dnia x często równa się temperaturze dnia x-1, która potrafiła być znacznie wyższa. Przynajmniej trzy razy w sierpniu zdarzyły się u mnie zimne i deszczowe dni, których temperatura maksymalna wyniosła 25-28 stopni. No i te ciepłe noce, które podnoszą średnią, choć przechodzą bez uwagi.

    2. A skąd Ci się wziął 2010? W północnej Polsce wcale nie był to jakiś skrajnie wilgotny rok. We wspomnianym Lęborku suma roczna to 736 mm, niemalże w normie. W tym roku już ponad 1000.

      1. 2010 najbardziej mokry był na S kraju, w Bielsku było wtedy koło 1500 mm deszczu, z czego 500 w samym maju (400 mm w 3 dni, ulewa godna tych największych w Europie)

        2017 to taki odpowiednik 2010 ale dla północnej części Polski.

        W ogóle ten rok naprawdę dziwny nie tylko na północy i nie tylko z opadami. Już od samego początku rozkłady anomalii były nietypowe – w styczniu najzimniej i najpogodniej było na południu kraju. Latem najwięcej upałów też było na południu kraju, Wrocław nie miał startu do Katowic czy Krakowa pod tym względem. Po raz pierwszy w życiu zetknąłem się z pogodą upalną i pochmurną – w sierpniu były dni z temp po 33 stopni przy dużym a nawet momentami całkowitym zachmurzeniu.

        Widać że się nam klimat zmienia. Kiedyś taki miesiąc z opadami dużo ponad normę i słońcem poniżej normy miał w temperaturze odchylenie ujemne i to niemałe. A dzisiaj co? Takie miesiące i tak wychodzą lekko ciepłe, normalne albo w skrajnym przypadku lekko chłodne. Mamy w kraju dorosłe osoby, które w ogóle nie pamiętają jak wygląda chłodne lato (bo ostatnie takie było w 1998 a naprawdę zimne w 1993).

          1. natomiast w Warszawie bylo lato bardzo cieple, o ponad 2 stopni cieplejsze od normy. Cieplejsze sezony letnie byly tutaj w obecnym wieku tylko w 2015,2010,2006 i 2002 roku.
            odczuwalnie sie tego nie czulo, bo tak wysoka srednia zrobily nie jakies silne upaly, tylko po prostu brak prawdziwych ochlodzen. ponizej 19-20 stopni w dzien bylo tylko przez kilka dni w drugiej polowie sierpnia.
            mimo, ze cale lato bylo znacznie cieplejsze od norm, to szczerze mowiac bylo dla mnie idealne z punktu widzenia termicznego. troche za duzo chmur i za silne opady w lipcu, natomiast czerwiec i sierpien pod kazdym wzgledem oceniam pogodowo na mocny plus.

        1. Generalnie to w całości rok 2017 taki jest – bardzo ciepły, niezwykle pochmurny i bardzo mokry. Zimny, suchy i słoneczny był tylko styczeń. Ale mimo iż ten rok jest bardzo ciepły to gdzie mu do trzech poprzednich. Co do sum opadów to najwyższa na pewno od 7 lat, chociaż zobaczymy jeszcze co grudzień pokaże. Co do zachmurzenia to u mnie na Mazowszu jest dramat bo na zachodzie i południu nie jest na pewno zle – bardzo pochmurne tam były tylko kwiecień i wrzesień jak narazie.

          1. Aż do czerwca-lipca miejscami panowała głęboka susza, gdyby opady w drugim półroczu układały się zgodnie z normą, miejscami na południowym-wschodzie byłby to rekordowo suchy rok.
            Tak więc raczej bym nie powiedział, że cały 2017 był mokry i pochmurny.

          2. na poludniowowschodnim krancu to zgoda, bo tam to nawet kwiecien nie byl mokry. generalnie norma opadow byla przekroczona jak dotad w tym roku u was tylko w marcu, wrzesniu i pazdzierniku. w warszawie tymczasem – uwaga: w lutym, marcu, kwietniu, czerwcu, lipcu, wrzesniu (znacznie), pazdzierniku (znacznie). a i tak Warszawa jest pewnie jednym z suchszych miast w Polsce w tym roku jak patrzec co sie dzieje na polnocy.

          3. zbigniew, to troche nietrudno by byl chlodniejszy niz 2016. zreszta sam napisalem: “gdzie mu tam do trzech poprzednich”. lata 2014-16 byly najcieplejsze w historii, kazdy z nich cieplejszy od wszystkich poprzednich. co nie zmienia faktu ze odchylenie 0.6-0.8 stopni na poziomie calego roku jest wyrazne. zreszta najlepszy dowod ze mielismy tylko dwa chlodne miesiace i 9 cieplych jak narazie. grudzien raczej tez cieply o ile cos sie baaardzo nie zmieni. oczywiscie wzgledem ostatniego ekstremalnie cieplego dziesieciolecia 2007-2016 bedzie w normie, lub nawet ponizej. ale przed 2007 rzadko sie trafial tak cieply rok.

      2. @admin
        Generalnie chodziło mi o najbardziej mokry rok w skali kraju (niezależnie jaki region) od 2010 roku. :)

  13. A tymczasem w części kraju w dniach 29.11-01.12 możemy mieć opady rzędu 20-40 mm – docelowo/głównie w postaci mokrego śniegu.

    1. U mnie na szczęście w tym czasie tylko 5-7 mm, i raczej głównie mokry śnieg, który szybko zniknie z uwagi na dodatnie temperatury. Jeśli się sprawdzą prognozy do 10 grudnia, to w Polsce, zwłaszcza N, ma często padać ze względu na blokadę wyżową nad Atlantykiem.

    2. U mnie już dziś zima w pełni, napadało sporo mokrego śniegu. A od jutra ma być mróz przez całą dobę.

      Jeden śnieg ostrej zimy nie czyni, ale z tego co kojarzę to ta zima miała być ultra ciepła, hiper mało śnieżna i w ogóle bijąca wszystkie rekordy. Tak przynajmniej twierdzą te durne modele, które rok w rok prognozują ciepłe zimy i niespecjalnie ciepłe lata (żeby nie powiedzieć chłodne). A rzeczywistość taka, że zimy są u nas różne, a zimne lato u nas już od 20 lat nie występuje w ogóle.

      1. Bo jak modele sezonowe widzą cały czas niże islandzkie, wkraczające nad Bałtyk najczęściej latem – to jak mają być one inne?

  14. A wiec jutro dzień kataklizmu.
    W skrócie mowiac moze padać u mnie nawet po 2mm/h. W sumie pewnie ponad 20mm.Jak sie przełoży na śnieg to nie wiem i nie chce wiedzieć, dobrze ze ma byc dodatnia temperatura, ale i tak pewno śniegu niemało spadnie.
    Przypomnę ze w koncówce listopada 2010 kiedy mieliśmy tez niemały kataklizm spadło ledwie koło 10mm wody w postaci śniegu…
    Oby cos takiego – ani w formie śniegu ani w formie deszczu nie powtórzyło sie w grudniu. Na 1 dekadę grudnia prognozy zapowiadają mało, wręcz brak opadów i to bardzo cieszy. Ale cos czuje ze nie bedzie tak kolorowo.

    1. Czasem mam wrażenie, że jestem naprawdę antyczny. Dla mnie 2 cm śniegu to jeszcze nie “kataklizm”. Pamiętam prawdziwe kataklizmy jak kilkadziesiąt cm śniegu przy huraganowym wietrze w “zimę stulecia” co spowodowało między innymi zasypanie “do równego” wszystkich wykopów z torami kolejowymi i drogami. To był naprawdę kataklizm, ale Wy młodzieńcy czegoś takiego nie widzieliście i w Polsce być może już nie zobaczycie.

      1. W zimę 2010 czy 11 momentami było podobnie. Pamiętam jak przebijaliśmy się przez zamieć do gospodarstwa koło Białowieży, gdzie mieliśmy spędzić Sylwestra, wiejskie drogi w większości zasypane na równo z poziomem pól.

  15. Ciekawą rzecz można zobaczyć dla opadów w sierpniu. Ten pas większych opadów jest spowodowany przede wszystkim niszczycielskim bow echo z 11 sierpnia.

  16. Dum spiro spero – wrócę jeszcze do dyskusji, której jestem – być może – jednym z inicjatorów. Znajdę czas w przyszłym tygodniu – teraz jestem tu tylko przez chwilę, Póki co – wpis bardzo dobry, jednak brakuje mi spojrzenia szerszego, przyrodniczego, poza li tylko statystycznym i nawiązującym do problemów, nazwijmy to gospodarczych (rolniczych). Niemniej dzięki i za to:)
    PS.
    Mam nadzieję, że kolejny “kataklizm” w postaci dwucentymetrowej pokrywy śniegu nie uszczupli grona obserwatorów i komentatorów bloga. A zdanie z wpisu Arctic Haze (cytuję: “Czasem mam wrażenie, że jestem naprawdę antyczny”) – mówiąc młodzieżowym slangiem – zrobiło mi dzień, choć właściwie jego schyłek. Pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com