Prognozy na święta

Prognozy na święta

Ostatnie prognozy obejmujące swym zasięgiem okres świąteczny były delikatnie mówiąc niezdecydowane. Operacyjne prognozy, szczególnie modelu ECMWF, zmieniały się od temperatur sięgających w Wigilię nawet -10°C w ciągu dnia we wschodniej części kraju (odsłona z 16.12.2018 00UTC) po temperatury sięgające ponad 12°C w zachodniej części kraju (odsłona z 17.12.2018 12UTC i kolejna). Zasadniczo cechą tych prognoz było początkowe mocne niezdecydowanie co do typu panującej pogody (mroźna/ciepła), widać jednak ich dryf w kierunku raczej ciepłej Wigilii, szczególnie w zachodniej części kraju.

W chwili obecnej model ECMWF prognozuje temperatury ujemne tylko na krańcach wschodnich naszego kraju. Już w centrum miałoby być od +8°C do +9°C, a na południowym zachodzie nawet +12°C. Znacznie chłodniej miałoby być w pierwszy i drugi dzień świąt, jednakże nadal przeważać mają dodatnie maksymalne temperatury powietrza. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że nadal są to prognozy odległe, poza skillem modeli, wiele więc może tu jeszcze ulec zmianie, nawet w kolejnych odsłonach.

Model GFS-Ensembles (GENS) widzi szanse na Wigilię w mroźnych klimatach jedynie na północnym wschodzie Polski:

Również pierwszy dzień świąt miałby być raczej ciepły.

Drugiego dnia świąt chłodniej, jednakże nadal temperatury dodatnie.

Należy jednak pamiętać, że uwaga o odległych prognozach ma i tutaj swoje zastosowanie. Warto zwrócić uwagę na chłód znajdujący się tuż za naszą wschodnią granicą. Prognozy są tak odległe, że równie dobrze ów chłód może objąć zasięgiem obszary położone znacznie bardziej na zachód. Najmniejsze szanse na mroźne i białe święta mają oczywiście mieszkańcy Polski zachodniej. Różnice w poszczególnych realizacjach wiązki ensemble modelu GFS doskonale obrazuje prognozowane pole ciśnienia na 24 grudnia, 12UTC:

Sytuacja powinna być znacznie bardziej klarowna jutro w odsłonach popołudniowych, kiedy do Wigilii pozostanie 120 godzin. Jednakże do ogłoszenia mroźnej/ciepłej Wigilii wstrzymalibyśmy się do czwartkowego poranka.

Print Friendly, PDF & Email

484 Replies to “Prognozy na święta”

  1. Czyli na południu Polski następna jesienna wigilia będzie. Chyba 10ta pod rząd i to mimo że nie każdy grudzień przez te 10 lat był ciepły.

    U mnie dzisiaj nadal zero słońca, już 9 dzień pod rząd. Leży 5-6 cm śniegu i tak sobie panuje taka lekka zima od zeszłego tygodnia. Ten grudzień przeminie jako taki nijaki miesiąc. Nijaka temperatura (bez dużych mrozów, bez dużego ciepła), bardzo mało słońca, pogoda na zasadzie albo lekki plus i deszcz albo lekki minus i śnieg. Skojarzenia są z lutym 2013 głównie.

    1. czyli normalny grudzień na Śląska z temperatura w normie. Kluczowe będą ostatnie kilka dni roku. Zimę to my tu mamy z przerwami na Śląsku od połowy listopada z lekkimi przerwami.
      Już chcę ciepła – ze zbawieniem spoglądam na prognozy Świąteczne – choć muszę przyznać ze póki co aż tak zima obecnie nie jest dokuczliwa. Nawet brak słońca mi nie przeszkadza. Byle nie pada śnieg i nie ma wielkich mrozów – czytaj -10 i więcej.

  2. Już dzisiaj lekka odwilż na W i S kraju, a częściowo nawet w centrum. Czyli śnieg będzie się podtapiał, jeżeli w ogóle będzie miało się co topić…
    W centrum nie było porządnej zimy na Święta już od 2002 roku, czyli 16 lat.
    Co do Wigilii to kwestią otwartą pozostaje jeszcze skala tego ocieplenia (czy będzie +10 podczas pasterki jak widzi to teraz GFS i ECMWF czy może “tylko” +5?). W każdym razie deszczu i wiatru nie powinno nam wtedy zabraknąć…
    “Wjazd ciepła” do Polski widać zresztą już od soboty, a to mieści się już w tzw. ‘skillu’.

    1. Właśnie miałem pisać o tym. Kmroz niedawno się obruszył, że podajemy prognozy z kosmosu razem z @ArcticHaze a okazuje się, że już dziś o 11:00 Słubice mają +4c. Dodatnia temperatura jest już nawet na Podhalu. Jeszcze trochę i Warszawa wejdzie na plus. Tyle z tej zimy zostało.

      1. @kmroz trochę przesadnie oceniał „solidność” zimy w obecnych dniach. Z drugiej strony za naciągane należy też sugerowanie jakoby odwilż już teraz miała zdominować całą Polskę. Przynajmniej we E części kraju zacznie się to dziać dopiero w piątek 21.12. Generalnie w dniach 16-20.12 aura jest tu jak najbardziej zimowa.

      2. @marcin&marcin
        Tamta wiązka pokazywała przez 3 dni z rzędu dwucyfrowe temperatury w zachodnich regionach. Bedzie daleko do jej sprawdzenia sie, chyba o ponad 5 stopni. Jedynie trend sie sprawdził (jest mowa o ociepleniu juz w trakcie tego tygodnia, a nie dopiero w swieta)
        @lucas
        Jak juz pisałem ze dwa razy popełniłem typowy błąd- spojrzałem “na cała Polskę poprzez warszafkę”. Tutaj solidna zima bedzie do czwartku-piatku. Na zachodzie juz nie. Aczkolwiek Polska to niejedna wies i cieżko określić cos, co bedzie zgodne dla całego kraju.

        1. @kmroz
          Taki tekst napisałem w sobotę 15 grudnia.
          “Słubice
          Tmax na kolejne dni. ECMWF
          0, 3, 5, 2, 4, 7, 10, 10, 11”
          Dzisiejsze +5 całkiem ładnie trafione.Przypominam, że na południowym zachodzie było +6c a pół Polski tmax miało na plusie w co również wątpiłeś. +10c nie było zapowiadane na środek tygodnia tylko od soboty. Jeżeli od piątku do wtorku lub środy trafią się trzy dni z Tmax ponad 8c to co wtedy napiszesz na temat “odjechanej prognozy”? Jak słusznie napisał @chochlik piszesz o odjechanych prognozach już setny raz w tym roku.

          Dzisiejszy ECMWF z 00UTC i 12UTC nadal podtrzymuje od 9 do 11c w okresie 21-24 grudnia. Uważam, podobnie jak @chochlik. Prędzej będzie 10c jak 5c, ale zobaczymy.

          1. I to ze 5 jest ładnie trafione, to znaczy ze reszta bedzie?
            Ale dobra. Załóżmy nawet ze to sie sprawdzi (chociaż jak na razie widze po modelach raczej bedzie 6-8 stopni najwyżej). Wciąż w momencie gdy to wyciagaliscie, to było to odjechaną wiązką. Powyżej najwyzszych.
            O odjechanych wiązkach tego modelu (ECMWF) pisałem jeszcze we wrześniu, kiedy dnia 6.09 odsłona 0Z pokazała 5 dni 12-16.09 z temperaturami 25-30 stopni. Sprawdził sie tylko jeden z tych 5 dni, 12.09 (co i tak było oczywiście niesamowite). W kolejnych było juz duzo normalniej jak na wrzesień, około 20 stopni.
            Oczywiście takich przypadków (w obie strony) było duzo wiecej z pewnością. Modele czasem odlatują i nie ma w tym nic niezwykłego. Teraz tez tamten ECMWF wtedy odleciał i juz widać, ze absolutnie nie bedzie tak ciepło, co nie znaczy ze bedzie zimno, bo 5-8 stopni (tyle widać dla Lubuskiego na 22-24.12) to wciąż ciepło jak na grudzień. Dlatego mowię, ze trend sie sprawdzi tej wiązki, ale w duzo mniejszym stopniu.
            Wyciąganie ewidentnie najwyzszych, odjechanych wiązek i tak intensywne faworyzowanie ciepła (czy zimna, na jedno wychodzi) jest po prostu nie na miejscu. To tak jakby ktoś wspomniał o wczorajszej porannej odsłonie ECMWF widzącej -20 stopni 27.12 nad ranem (która trafiła do kosza, chociaż prognozowany trend ochłodzenia od 25.12 sie utrzymuje)
            Ja oczywiście popełniłem błąd nie patrząc na cała Polskę i komentując sytuacje dla mojego regionu (która sprawdza sie nawiasem mowiac bardzo dobrze), nie dodając przy tym ze chodzi o moj region. Przepraszam za to, ale ze stwierdzenia ze ta wiązka była odjechana (a w momencie w którym wystąpiła tym bardziej, bo teraz sie ogółem nieco ociepliły wiązki na 22-23.12) sie nie wycofam. I nawet jeśli sie jakimś cudem sprawdzi, to nie zmieni to faktu, ze w momencie jej POJAWIENIA SIĘ była bardzo wysoko względem większości.

          2. @kmroz
            To, że wiązka odbiega od średniego przebiegu i jest osamotniona nie oznacza, że jest nierealna. Trzeba umieć rozróżnić “odejechane” wiązki od tych, które też idą po skrajności, ale mają szanse na sprawdzenie się. Ten scenariusz akurat miał duże szanse na sprawdzenie się. Jak na razie tmax dla Słubic wyglądają następująco:
            2018-12-20 prognoza dawała 4c i pewno będzie w pobliżu.
            2018-12-19 23 (8) 2.4 prognoza dawała 2c
            2018-12-18 24 (8) 4.7 prognoza dawała 5c
            2018-12-17 24 (8) 1.1 prognoza dawała 3c
            2018-12-16 24 (8) 0.0 prognoza dawała 0c

            Ocieplenie jest już w zasięgu ICM’ u.

      1. Wygląda na to, że oczywiscie za dzień-dwa ta gwiazdkowa zbieżność zniknie, ale utrzymuje sie już prawie tydzień.
        Lubię taką stochastykę :) Dzięki za zwrocenie uwagi.

    1. I ja z obecnej zimy – mowa o dniach 16-20.12 w Warszawie i okolicach – jestem z grubsza zadowolony. Choć wolałbym, aby takie opady śniegu jak 15/16.12 (po 2-5 cm) zdarzały się ze 2 razy z tygodniu, a w międzyczasie nieco częściej się rozpogadzało (choć mieliśmy takowe wczoraj popołudniu/wieczorem i dzisiaj na krótko przed południem).

  3. Fajne są te ostatnie dni, spadło trochę sniegu, mróz niewielki w nocy -2 w dzień -1. Dzisiaj nawet słońce wyszło. Mogłoby tak w święta być, jednak zamiast tego zapowiadają się ulewy…

    1. W okresie około-bożonarodzeniowym zapowiada się niezłe grzanie, lanie, wietrzenie i duże skoki ciśnienia. Wygląda na to, że Matka Natura nie poskąpi nam w tym roku atrakcji pogodowych… Nudno nie będzie…

      1. Też liczyłem że po tylu rekordach ciepła i ekstremalnych anomaliach, rok zamknie się chłodnym akcentem z zimą i śniegiem na Święta, tym bardziej że statystycznie z roku na rok szansa na to rosła. Niestety okazuje się że “ciepli pasterze” to jakieś fatum. Aż dziwię się że Boże Narodzenie nadal kojarzy się ludziom z zimą i śniegiem podczas gdy regularnej zimy nie było już od dobrych 10 lat (lokalnie od 6). Obecne fusy są po prostu fatalne.
        PS. Ale może natura nam wynagrodzi i w zamian podaruje nam tak bardzo lubianą przez wszystkich zimę w marcu albo kwietniu? :)

        1. W sumie najbardziej zimowe święta ostatnich lat to…. Wielkanoc 2013…. W ogóle marzec 2013 deklasuje na łopatki wszystkie ostatnie grudniowe pseudoataki zimy, zarówno ilością śniegu, mrozami jak i długością jego trwania.

          1. @adek
            Nie, bo akurat Wielkanoc 2016 była wyjątkiem w tej niechlubnej regule Wielkanocy z incydentem zimowym. W 2016 Wielkanoc była 27-28 marca i była bardzo ciepła z temperaturami 10-18 stopni.

        2. tym bardziej że statystycznie z roku na rok szansa na to rosła

          Znaczy w jakim sensie? Pan Pogoda spojrzał w dane meteo i powiedział: “Aha, ileś zeszłych świąt było ciepłych, więc te muszą być zimne”?
          Przecież to nonsens. Pogoda nie ma pamięci, na początku (na przykład) grudnia szanse na mroźne święta byłyby dokładnie takie same gdyby mroźne były również w 5 ostatnich latach.

          1. Wszystko zależy od tego jak taką sytuację się rozpatruje. Jeśli przed każdym kolejnymi Świętami mówimy o szansie tylko na ten rok to faktycznie zawsze są to zdarzenia niezależne. Natomiast jeśli rozpatrujemy to z punktu powiedzmy zimy 2007 i zakładając, że szanse na Święta ciepłe są powiedzmy 70% to szansa na 10 kolejnych ciepłych Świąt to zaledwie 2,8%. W związku z tym można oczekiwać, że kiedyś ta seria musi się zakończyć, jeśli rzeczywiście są to zdarzenia niezależne. I powinno to nastąpić raczej wcześniej niż później.

          2. Jeśli popatrzeć na pogodę przez pryzmat ostatnich 10 lat, to seria 10 z rzędu ciepłych (niekiedy nawet ekstremalnie) Świąt Bożego Narodzenia rzeczywiście robi wrażenie, bo statystycznie taka seria jest mało prawdopodobna (nie powinna się często zdarzać). Nawet jeżeli prawdopodobieństwo pojedynczych ciepłych świąt wynosiłoby 80%, to serii 10 z rzędu ciepłych Świąt już tylko niecałe 11%. Zresztą tak samo z jakimkolwiek innym okresem w roku. Problem tylko w tym, że drugiego takiego okresu z tak regularnymi ociepleniami próżno raczej szukać…
            Niezwykłość tych ociepleń polega więc też na tym, że trudno znaleść w ciągu roku drugi taki 2-3 dniowy okres z wyraźnie dodatnimi anomaliami temperatury na przestrzeni ostatnich 10 lat, mimo iż takich okresów można by stworzyć w ciągu roku aż kilkaset…

          3. Mnóstwo ludzi straciło fortuny w kasynach na takich strategiach (“dziewięć razy z rzędy wypadło czarne, to teraz musi być czerwone”). Nie, szansa jest taka sama jak przy każdym rzucie, chyba, że kolo ruletki jest zwichrowane.

          4. >Mnóstwo ludzi straciło fortuny w kasynach na takich >strategiach (“dziewięć razy z rzędy wypadło czarne, to teraz >musi być czerwone”). Nie, szansa jest taka sama jak przy >każdym rzucie, chyba, że kolo ruletki jest zwichrowane.

            No właśnie, kiedy uznajemy że koło ruletki jest zwichrowane?
            Tzn. że coś z tymi zimowymi Świętami w Polsce nie tak?

          5. @Oskar

            Ile razy trzeba powtarzać, że nie ma żadnego istotnego statystycznie “cudu świątecznego”. Już raczej to, ze NAO zaczyna mieć znaczenie po 10 grudnia i jeśli się robi dodatnie to jest ocieplenie. A zwykle jest dodatnie przynajmniej przez część drugiej i trzeciej dekady grudnia.

          6. To zamiast na temperaturę, zobacz sobie na pokrywę śnieżną:

            http://zoz.cbk.waw.pl/snieg/index.html -mamy średni procent powierzchni Polski pokryty śniegiem w dany dzień w latach 2004-2016 (nie tak dawno we wrześniu, pisałem do nich, żeby wstawili dane za ostatnie zimy 2016/17 i 2017/18 -obiecali zrobić to w listopadzie, mamy grudzień, dalej tego nie zrozbili).

            Widzimy tam wyraźnie, że w okolicach Bożego Narodzenia mamy gwałtowny spadek w dół. O ile z trendu by wynikało że prawdopodobieństwo śniegu na Boże Narodzenie wynosi 40-50 %, to dane wskazują wyraźny spadek do ~30 %

            Na ile to jest istotne, tego nie wiem -prosiłem o dane, ale dali mi tylko za ostatni sezon.

          7. @ArcticHaze
            Właśnie w sporej ilości kasyn strategia ta (zwana progresją) jest zabroniona pod groźbą natychmiastowego odejścia od stołu lub nawet wyrzucenia z kasyna, oczywiście bez wpłaconej sumy pieniędzy.

          8. @chochlik
            “Właśnie w sporej ilości kasyn strategia ta (zwana progresją) jest zabroniona ”

            chyba żartujesz :)
            każda strategia obstawiania zdarzeń niezależnych losowo jest tak samo prawdopodobna. Komletnie nie jest istotne czy obstawiasz caly czas czerwone, czy czarne, czy na zmianę, czy numery inkrementują o jeden czy dwa ….. to wszystko ma takie samo prawdopodobieństwo. Kasyno zaś zarbia na “zerze”.
            Nigdy nie słyszałem o tym co napisałeś.
            Skąd to wziąłeś?

          9. @Adam.ca, @chochlik

            Myślę, że to nieporozumienie. Po pierwsze ja nie pisałem o progresji (podwajaniu stawki za każdym razem), a o stawianiu na dany kolor (albo np. na parzyste) gdy dawno nie wypadł.

            Progresja w teorii musi przynieść sukces (chociaż znacznie mniejszy niż by się wydawało – patrz niżej) jeśli masz nieskończenie wiele pieniędzy bo kiedyś Twój kolor wypadnie. W praktyce jednak może to być więcej pieniędzy niż ma kasyno. Czyli sama progresja jako taka nie jest nigdzie zakazana, ale we współczesnych kasynach jest trudna do użycia, chyba że zaczynamy od naprawdę małych stawek. Po prostu kasyna mają limit ile pieniędzy można postawić za jednym razem. Wynika to z czystej ostrożności: nie pozwalają na zbankrutowanie kasyna w wypadku zbyt dużej wygranej. Czyli możesz zacząć od $1 (czy jaka tam jest minimalna stawka) i podwajać. Jeśli Twój kolor wypadnie za dziewiątym razem to wygrywasz $256 ale postawiłeś 1+2+4+8+16+32+64+128 = $255 czyli na czysto masz jednego dolara. Tak, tylko jednego. Natomiast jeśli skończą Ci się pieniądze albo osiągniesz limit stawek to przegrasz wszystko. Dlatego ta metoda jest bardzo niebezpieczna i wielu się na tym przejechało. Da się obliczyć, że przy każdej skończonej sumie jaka dysponuje gracz na dłuższą metę musi on przegrać wszystko.

            A jeszcze nie wzięliśmy pod uwagę istnienia na kole zera, a na amerykańskich ruletkach nawet dwóch (ba, czasem i trzech!). One zmniejszają prawdopodobieństwo wszystkich wygranych i rzeczywiście to na nich kasyna zarabiają.

            O metodzie podwajania stawki i dlaczego jej wartość oczekiwana jest ujemna można poczytać tutaj:
            https://en.wikipedia.org/wiki/Martingale_(betting_system)

            A skąd ja to wiem? W młodości przeczytałem jakąś amerykańską książkę o hazardzie, która miała rozdział i o ruletkach (w tym systemach jakie gracze próbowali w historii). Skutecznie mnie to ostrzegło przed próbami zarobienia pieniędzy w kasynach.

          10. Zaś strategia “potęgowa” zwana progresją jest rzeczywiście zawsze teoretycznie wygrywająca. Problem w tym, że wcześniej czy później prowadzi do bankructwa.
            PS.
            Co do ciepłych świąt to podjerzewam, że nasz kraj znajduje się w węźle jakiejś jeszcze nie odkrytej oscylacji, ktorej efekt w XXI wieku widać od około 20 grudnia do 30 grudnia.

        3. @PiortNS
          Na tym właśnie polega z grubsza stochastyczność zmienności pogodowej, że aby właściwie oceniać trendy na tle szumu (zmienności pogodowej) potrzeba minimum ok. 30-letniego “okna” czasowego. A w pewnych aspektach jeszcze większego, np. aby oceniać zmienność wynikającą ze zmian NAO/AO, AMO, ENSO, cykli słonecznych, sejsmiki, itd. i trendu związanego z AGW.

          Na pewno 10-15 ostatnich lat to jeszcze o co najmniej raz tyle za mało, aby efekt “ciepłych pasterzy” potraktować jako trend dalekosiężny.

          1. Myślę że z “Ciepłymi Pasterzami” jeszcze wiele razy będziemy mieli doczynienia ale myślę że do 2030 roku trafią się przynajmniej jedne chłodniejsze święta (nie mówię o wielkich mrozach ale ok. 2-3 st. Mrozu za dnia i kilku centymetrowej pokrywie śnieżnej). Podobnie było z Kwietniem przez kilkanaście lat utrzymywał się trend ciepłych kwietniów, aż w końcu (albo i niestety) trafił się dość chłodny kwiecień 2017, ciepłe lata też długo się utrzymują ale myślę że w ciągu najbliższych kilkunastu lat trafi się lato poniżej normy wieloletniej (chociaż ta norma cały czas rośnie i niedługo 3/4 miesięcy w ostatnim 30-leciu wyjdzie na minus ;)

        4. Natura jest bierna, także mentalnie szykuj się na taki sam lub cieplejszy kwiecień, maj, lato, jesień jak w 2018 oraz 5000 lat ciepłych BN z rzędu.

          1. Moze za 30 lat :)
            Chociaż oczywiście jedna z tych rzeczy moze wystąpić w którymś z następnych sezonów.

          2. To udowodnij, że rok 2019 nie będzie równie ciepły albo cieplejszy od 2018.

          3. Rok jako całość może i bedzie. Ale pora kwiecień-październik odstająca bardzo mocno od jakiejkolwiek innej? Bądźmy rozsądni. Nie “dorkuj” tutaj :-)

          4. @FKP
            Tylko czemu ma służyć prowokowanie do takich bezsensownych dyskusji tutaj? Rok 2019 może być zarówno jeszcze cieplejszy od 2018, jak i (nadal) chłodniejszy np. od 2010 również.

          5. ten scenariusz nie jest całkiem wykluczony, ale już chyba bardziej uwierzę w to, że nadchodząca zima będzie łagodna i w miarę ciepła (w co zaczynam coraz bardziej powątpiewać z dnia na dzień- wiem, jestem “paskudnym ciepłolubem”, bo nie lubię mrozów za dnia, ani dłuższego ciągu temp. ok. 0 C za dnia i w nocy- nieważne, czy na lekki “+”, czy na lekki “-” (mała amplituda dobowa tak niskich temp. i w tę porę roku mnie przygnębia), ani też większych ilości śniegu na ziemi niż 15 cm na terenie dużych miast Polski i ich okolic, a chyba wszystko wskazuje na to (czego się obawiam), że nadchodząca zima taka będzie) :'( niż w to, że zostaną pobite rekordy miesięcy wiosennych (kwiecień z dominacją temp. 20-25 C i czasami więcej za dnia, poza pojedynczymi przypadkami na początku miesiąca (np. Kraków, ale w wielu innych miastach sytuacja raczej wyglądała podobnie), czy maj z przewagą temp. ok. 25 C, lokalnymi pojedynczymi upałami i tylko 3/4-dniowym załamaniem pogody w środku miesiąca) czy letnich z tego roku (w tym 21 dni września- u mnie w Krakowie przez te 21 letnich dni temp. maks. ani razu nie była niższa niż 20 C, najczęściej było na poziomie 20-25 C- bliżej 25 C i przez kilka dni zdarzało się nawet niewiele więcej); jesień 2018 nie będzie już rekordowa (co potwierdza końcówka września, która przyniosła już dla odmiany dość niskie temperatury (były może jeszcze 2-3 dość ciepłe dni, a tak to chłód)+okres od połowy listopada do teraz i jeszcze przez 3/4 dni), choć okresami była bardzo ciepła (wysokie temp. w październiku- uzbierały się z 2 tygodnie na poziomie 20 C lub więcej za dnia i na początku listopada też “mocne 2-cyfrówki”=>10 C występowały na termometrach w całej Polsce); a ze świętami Bożego Narodzenia różnie bywa- owszem, temp. przeważnie w tym okresie są wysokie i rzadko można podziwiać w tym okresie białe krajobrazy (chyba, że wysoko w górach), ale ciąg 5000 lat ciepłych BN to przesada- co kilkanaście/kilkadziesiąt lat zdarzają się przynajmniej mroźne (jeśli nie śnieżne) święta :(

  4. Na TP już obijają się w prognozach od dwucyfrowych mrozów do dwucyfrowych plusów:
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-12-18/niebawem-kilkanascie-stopni-na-minusie-a-za-kilka-dni-tyle-samo-ale-juz-na-plusie/

    Tymczasem najwięcej realizacji prognostycznych za opcjami termicznymi -5/0°C w chłodniejszych dniach oraz 0/+5°C w cieplejszych dniach – i tylko sporadycznie poniżej lub powyżej tych wartości. Czyli tak naprawdę nic nadzwyczajnego. Nie inaczej może być w czasie Świąt BN.

  5. ja się jeszcze bardziej niż pogodą na święta (właśnie wtedy, kiedy nie ma się żadnych obowiązków- nie idzie się do szkoły/uczelni/pracy i można miło spędzić czas z Rodziną, ma być podobno odwilżowo i to raczej na krótką metę, bo potem pewnie będzie ochłodzenie- jak tu być szczęśliwym?) przejmuję tym, co będzie po nich na dalsze tygodnie zimy- nie wiem, czy naprawdę będzie blokada Atlantyku (tj. cyrkulacji strefowej) i ograniczenie napływu powietrza polarnego morskiego do minimum, czy to tylko mit lub wstępna zapowiedź mająca podnieść napięcie i zmusić do refleksji w związku z tym, jaka była zima 2005/2006, czy 2009/2010; w ogóle też mnie ciekawi, czy można zablokować napływ powietrza z innych stron- np. z północy (masy powietrza arktycznego), południa (masy powietrza zwrotnikowego) czy ze wschodu (masy powietrza kontynentalnego)? tak pytam, bo parę razy w moim życiu słyszałem o blokadzie Atlantyku, a o innych strefach nic (przynajmniej nie pamiętam); jeśli wyraziłem się nieprofesjonalnie lub zadałem pytania zbyt głupie na to forum, przepraszam :'(

    za powielenie wpisu przepraszam- dopiero teraz skapowałem się, że nowy wątek został rozpoczęty :(

    1. Przy rozhuśtanym atlantyku jest zablokowany przepływ powietrza z południa i wschodu. Przekłada się to na chłodniejsze oraz słotne lata, które bardziej przypominają jesień. Lipiec 2017 czy 2011 to najlepsze przykłady takiej ponurej, beznadziejnej atlantyckiej aury. Ktoś zaraz powie że w 2011 roku niże sadowiły się nad NE od Polski i to może jest prawda, ale ten niż musiał się wcześniej utworzyć na Atlantyku.

  6. Bo ogólnie wokół bieguna N dominuje przepływ z W na E, a jego głównym “motorem” jest prąd strumieniowy. Natomiast napływy (adwekcje) z innych kierunków oznaczają jego meandrowanie/osłabianie/blokowanie. Stąd też takie a nie inne nazewnictwo.

  7. Adminie, proszę reagować i zdyscyplinować użytkownika – fan klimatów podzwrotnikowych, a najlepiej usunąć, bo zdaje się być typowym trollem.

    1. Często nie zgadzam się z Fanem klimatów podzwrotnikowych, ale nie widzę powodów żeby go usuwać, tym bardziej że był już dwukrotnie dyscyplinowany, a drugi przypadek nie był chyba jakoś naglący.
      Można się z nim nie zgadzać, ale często pisze naprawdę z sensem i ma pojęcie o tym co w pogodzie piszczy. Był taki czas, kiedy pisał głupoty np. że lato 2013 było chłodne, ale po pierwszym zbanowaniu ogarnął się i nie widzę tu żadnego problemu. Są tacy którzy na pewno zasługiwaliby na dyscyplinę bardziej od niego (prawdopodobnie wrócą na tego bloga jak zza chmur wyjrzy palące parszywe słońce). FKP lubi czasami delikatnie prowokować ale dopóki nie jest to zbyt nachalne i nieuprzejme, problemu nie widzę. Wprowadza w nasze dyskusje trochę kolorytu :)

    2. @Łukasz

      Ja FKP nie zabanuję bo moim zdaniem wykracza tylko trochę poza średni bezsens dyskusji o przewadze Świat Bożego Narodzenia nad Wielkanocą (prawie dosłownie).

      Ale nie będę się wypowiadał za Najwyższą Administrację.

  8. Prognozy ostatni nie są bardzo precyzyjne bo jest minimalnie cieplej w rzeczywistości. Nawet na wschodzie gdzie panuje bardzo lekka zima widać różnice np. w Warszawie od kilku dni zapowaidana jest temperatura maksymalna na poziomie -1/-2 stopni tymczasem dobija ona do 0 tak jak dziś, również w Suwałkach gdzie było zapowiadane -2/-3 a nawet -4 stopni tymczasem temperatura waha sie między -1 a -2 stopni. W najzimniejszych regionach (poza górami i obszarami podgórskimi np. w Zakopane ok – 3, -4 stopni) kraju jest ok -2 stopni lub nieco poniżej. Nocami zaś wychodzi lepiej choć też nie zawsze np. w Warszawie na początku ochłodzenia zapowiadano -2, -3 stopnie a było -1 albo nawet bliżej 0. Prognozy wskazuja że najzimniejsze dni na wschodzie kraju przed nami zobaczymy czy znów będę one zaniżone. Nie będę dywagował nt prognoz dłużej wolę ocenić rzeczywstość a wygląda ona u mnie tak (Warszawa) że pomimo zanizania prognoz temperatur maksymalnych w stosunku do rzeczwystości (do tej pory) temperatura nie wzrasta powyżej 0 (poza 14 i 15 grudnia kiedy miało być zimniej a było ok 1 stopnia) i śnieg który spadł nie topnieje ale wystarczyłoby ledwie ok 0.5-1-stopień więcejniż jest co oznacza że nawet tu w Warszawie jest bardzo blisko granicy odwilży

    1. Jednak wystarczyło, że wczoraj wieczorem nad C Mazowszem było pogodniej, a temperatura w Warszawie (oficjalnie na Okęciu) spadła do -6,6°C.

    1. @Bianka

      Nie ma zimą żadnej istotnej korelacji AMO i temperatury w Polsce. Jest latem, ale to inna historia.

      PS. Chyba że miałaś na myśli NAO, bo z jego znakiem to praktycznie na pewno ma wiele wspólnego.

  9. Już kolejny rok przychodzą “Ciepło Pasterze” to naprawdę jakaś zmora. Gdy w niedzielę zobaczyłem za oknem białe krajobrazy miałem nadzieję że pokrywa utrzyma się przez chociaż 1,5 tygodnia. Niestety już dziś mało co z niej zostało a prognozy nie dają szansy na jej przywrócenie. Chociaż nic nie jest przesądzone… Ale lepiej się nie nastawiać na piękne białe święta jakie powinny być. To samo z majówką zauważyłem że podobny trend jednak tutaj na samą majówkę znacznie się ochładza wyjątkami są ten rok, 2012, a wcześniej dopiero 2005… Przez od 2006 do 2017 była tylko jedna pogodna majówka… Widać że pogoda nie jest łaskawa raz na kilka lat możemy ulepić bałwana w święta lub cieszyć się piękną pogodą na majówkowy grill. Ja jeszcze dodam że najbardziej w pamięć mi zapadła majówka 2014. 30 kwietnia doskonale pamiętam ten dzień,
    gdyż jechałem wtedy do Warszawy. Bezchmurne niebo, słońce tmax ok. 20 stopni (na plusie oczywiście), a 1 maja chłodny i ponury dzień i nawet z domu nie chciało się wyjść… Oby zanikły, albo występowały rzadziej zjawiska nieprzyjemnych trendów :)

    1. Mowiac “piękna” majówka rozumiem masz na mysli wysokie temperatury a nie “piękna pogode”. Bo słonecznych majówek, chociaż wiosennych a nie prawdziwie letnich (jak POWINNO byc na początku maja) było w ostatnich latach duzo wiecej – 2006,2007,2009,2015,2016,2017)
      Z trendem samego OCHŁADZANIA sie na majówkę (a nie POGARSZANIA) sie zgodzę, ale tylko połowicznie. Bardziej jest to subiektywne, ponieważ to koncówki kwietnia bywaly skrajnie ciepłe, a nie początki maja zimne. Zwłaszcza dni 26-28.04 sie rozszalały w latach 2006-2015. Średnia anomalia wyniosła około +3K za te dni! Prawie jak ciepli pasterze. Tym brutalniejsze było jak w kwietniach 2016 i 2017 koniec kwietnia okazał sie dla odmiany bardzo zimny. Ale wciąż zachowało sie wspomnienia tamtych 10 lat, w których prawie co roku pogoda w ostatni weekend kwietnia była na lekki podkoszulek i szorty. A w gruncie rzeczy czasem nawet na plażowy strój (2015,2014,2012,2011,2007 spokojnie, 2009,2010 i 2013 tez- ale wtedy akurat najcieplej było w tygodniu a nie weekend przedmajowkowy)
      Ale tak nie powinno byc, to nie jest norma :) jest czas na wiosnę i czas na lato.
      Za chwile policzę średnia anomalie majówki za lata 2006-2015 i 2006-2017 by pokazać kontrast.

      1. I tak najbardziej niezwykła była seria ekstremalnie ciepłych majówek w latach 2000-2005, szczególnie 2000-2002. Po tych latach już tylko majówki 2012 i 2018 mogły się z nimi równać a tu trzy wręcz upalne weekendy majowe pod rząd. Pamiętam szczególnie 2002 i to zdziwienie że tak wcześnie jest aż tak gorąco jak w środku lata (30 stopni 4 maja 2002 to był u mnie rekordowo wczesny upał aż do 2012) :)

        1. “PiotrNS” właśnie pisaliśmy o tym w tym samym czasie :) fajnie jakby powtórzyła się taka seria ciepłych majówek

        2. O i wlasnie to było niezwykle, a nie to ze od 2006 roku przeważają majówki z temperaturami okolic 15 stopni i słoneczkiem. Kto to widział, zeby była piękna wiosna na… wiosnę.
          Majówka w 2000 co ciekawe przyniosła tez epizod “wiosenny” pośród juz dość trwałej letniej pogody. Dni bodajże 2-3 maja przyniosły maxy koło 15 stopni a jedna noc nawet bliska zera. Majówki 2001-2005 oczywiście zgadza sie były prawdziwie letnie i gorące lub prawie gorace.

        3. tą majówke z 2002 roku też pamiętam, codziennie robiło się coraz cieplej około 2 maja było już jak latem a 4-5 maja prawie 30 stopni, to było coś niespotykanego do tej pory. Za to 2001 maj był miłym przerywnikiem po wyjątkowo wrednym kwietniu (bliźniaczo podobny do 2017) oraz przed bardzo zimnym czerwcem, najzimniejszym i najbardziej pochmurnym po 2000 roku. Żaden czerwiec po 2000 się nawet do niego nie zbliżył.

          Rok 2001 był dość podobny do 2017. Okropny kwiecień i wrzesień, mokry lipiec, ciepły i suchy sierpień, tylko grudnie były różne bo w 2001 bardzo zimowy a w 2017 bardzo jesienny i smutny.

      2. Mam na myśli subiektywne odczucie, chociaż końcówki kwietnia w latach 2015,2016,2017 były również niezbyt pogodne, (w moim odczuciu kwiecień 2015 był nawet chłodniejszy od zeszłorocznego). Ciekawy jest też fakt że mieliśmy sześć pięknych majówek z rzędu w latach 2000-2005, a jedynie kwiecień 2000 był skrajnie ciepły, a w 2003 mieliśmy bardzo ładną majówkę po chłodnym kwietniu. Dla odmiany w 2011 i 2014 po bardzo ciepłych kwietniach mieliśmy zimne majówki (w 2011 pogodą była bardziej typowa dla początku marca). Podaje te przykłady gdyż zimowe święta w ostatnich 25 latach (przynajmniej) nie pojawiły się NIGDY w CIEPŁYM grudniu. Chociażby w 2002, jeden z zimniejszych grudniów, 2001 też, a był nie wiele cieplejszy, albo wcześniej w 1996. Nie mówię że zawsze bo grudzień 2010 był najmroźniejszy od 1969 a przyszła odwilż przed samymi świętami. A 2012 do dziś pamiętam kilkustopniowy mróz w dzień (23 grudnia) i opady + pokrywa śnieżna, a tu nagle na samą Wigilię przychodzi silna odwilż…

      3. Jak mówiłem tak zrobiłem. Za 2006-2017 dni 1-3 maja -0.99K, za 2006-2015 -0.87K
        Czyli chłodno jednak, ale bez jakiegoś szału. Duzo większe odchylenie było za te dni 26-28.04 na plus.
        i o dziwo, mimo tego “lekkiego chłodu” sporo majówek w ostatnich latach było po prostu ładnych, ze słoneczkiem (rozweselającym i grzejacym) i umiarkowanymi wiosennymi temperaturami rzędu 13-18 stopni w dzień. Barziej nieprzyjemne (sporo chmur, deszczowo) to tylko 2014,2013,2011,2010 (ta ostatnia ponura, ale dość ciepła o dziwo) A ze niektórzy oczekują na majówkę lata? Przykro mi, aż tak klimat nam nie zwariował i wciąż cześciej niż raz na 6 lat nie bedzie letnich temperatur.

        1. Nie oczekuję :), tylko mówię że dziwi mnie fakt gdy po ciepłym kwietniu psuje się pogoda akurat na majówkę, a potem zazwyczaj znów się ociepla (to samo w Święta BN, tylko że na odwrót).

          1. “Psuje sie” to pojęcie względne. Dla większości słoneczna pogoda to nie jest jednak “psucie sie”…. a takie były majówki ostatnio poza 2010,2011,2013 i 2014.

          2. Zapomniałem jeszcze w 2007 w Święta BN było mroźno, ale śniegu nie było w ogóle. Grudzień był w normie

          3. No możliwe cóż nic nie zrobię :), swoją drogą lubię się dzielić swoimi odczuciami i porównaniami na temat pogody, ale dla wielu osób których to nieciekawi jest to denerwujące 😂

        2. Jeszcze odniosac się do majówek to w 2016 było słonecznie ale w zeszłym roku w ogóle sobie nie przypominam. W moim odczuciu cały 2017 był wyjątkowo deszczowy i mało słoneczny w 2015 też sobie słońca nie przypominam ale głowy sobie nie dam ściąć ;)

          1. Region Włocławski, jednak jeszcze raz podkreślam że to co pisałem to jedynie subiektywne odczucia ;)

          2. U mnie w 2017 1-2 maja piękne i w 2015 2-3 maja cudnie
            To juz 2016 gorzej bo sporo słońca ale konwekcje z opadami na majówkę.

          3. Subiektywnie- niesubiektywne- nie jest prawda ze we Wrocławiu wtedy nie było słońca 🤔🤔
            oczywiście rozumiem, ze dla ciebie (podobnie jak dla FKP) “ładność” i “pogodność” określa temperatura, a nie Słońce. Cóż tak też można, ale jeszcze raz mowię majówka to wiosenny a nie letni weekend i 15-20 ze słońcem to naprawde nie koniec świata ;)

          4. Wiem, wiem :) wychodząc z tematu, sprawdziłem u mnie pogodę w święta BN w 1999 i 2000 i jeśli chodzi o ten drugi rok to zwracam honor jak najbardziej było zimowo ;). Jednak w 1999 całodobowy mróz był jedynie w Wigilię i 1 cm pokrywy śnieżnej, a już w 1 dzień świąt temperatura na plusie i bez pokrywy.

          5. Jeśli chodzi o “ladnosc” to dla mnie ma znaczenia temperatura i słońce bo nie doczytałem ;)

          6. @jacob
            No jak mieszkasz na Dolnym Śląsku to sprawa wyglada troche inaczej ;) to wiele kilometrów ode mnie, także nic dziwnego, ze było inaczej niż u mnie (Mazowsze, okolice Warszawy).
            Tym bardziej ze Wrocław ogółem słynie z trudności w przynoszeniu prawdziwie zimowej aury.
            U mnie jeszcze swieta 2008 były zimowe (mrozne, ale bez śniegu) po bardzo ciepłym grudniu. Zapomniałem dodać.

          7. No i byłbym zapomniał! Jeszcze grudzień 2003! Ostatnie w pełni zimowe i przy tym śnieżne swieta u mnie ;)
            Ale moj region to praktycznie inna strefa klimatyczna zimą niż twoj, wiec mowię, cieżko porównywać.

          8. Czyli na Kujawach, co do Wrocławia to wiem że ciężko w tym regionie liczyć na jaką kolwiek zimę u nas wyjątkowo ostra zima to ta z przełomu 2005/06 w Toruniu zanotowano -32 stopnie, jeszcze pamiętam trzy ostre zimy w XXI wieku to te z 2002/03, 2009/10 i 2010/11, i jeszcze dość chłodna i szczególnie była zima 2012/13 ale zima samą w sobie nie była jakaś niesamowita ale przełom marca i kwietnia 2013, chyba najbardziej zimowy okres ostatnich pięciu lat… No może jeszcze stycznie 2016 i 2017 by trochet dorównywały ale wątpię… Pamiętam też mroźny luty 2012, ale wtedy styczeń i grudzień były ciepłe więc zimą też nie była jakaś niesamowita :)

          9. OK, czyli tak jak myślałem. To niestety jeden z wielu regionów Polski w którym brakuje stacji.

          10. No cóż trudno, pozostają mi subiektywne odczucia 😂, ogólnie lubię się nimi dzielić ale osoby które się tym nie interesują czasem to denerwuje ;)

          11. Czasem sie tu odbywają rozmowy o subiektywnych odczuciach. Zawsze można pogadać, zachęcam do wspoludzialu w nich jeśli sie kiedyś takie tu trafią. Tylko ważne by je rozgraniczać z dyskusjami o pogodowej statystyce czy zmianach klimatu.

  10. Widzę, że ocieplenie w Wigilię i Święta Bożego Narodzenia słabnie. Już nie widać temperatur powyżej 10 stopni na zachodzie Polski, a ni max powyżej 5 stopni na wschodzie tylko 0-5 stopni w większości kraju, a tylko miejscami na zachodzie powyżej 5 stopni. A po Świętach w fusach widać albo badziewie tmax 0-5 stopni albo nawet powrót lekkiej zimy.

    1. Dokładnie. Juz sie bałem to samemu pisać, ale tak wyglada sytuacja na chwile obecną. Ale z ostateczna wypowiedzią wstrzymam sie co najmniej do jutra, bo jeszcze przecież moze sie zmienić :)

    2. Ocieplenie jest też przyspieszane w czasie i już piątek ma być odwilżowy niemal w całym kraju. A więc jeszcze 2 dni i żegnamy ten zimowy epizodzik.🤗 W weekend wszystko popłynie i Atlantyk wprowadzi nas w miły, przedświąteczny nastrój.😜

      1. Przyspieszane, zamiast wystąpić jak “pan Bóg przykazał” w dniach 24-26.12 wystąpi w dniach 22-24.12 a w swieta widać juz niskie temperaury (a właściwie w wigilie też).

  11. U mnie ponownie rozpogodzenia w nocy, dzień był cały pochmurny. Jutro jest szansa że zobaczę słońce po raz pierwszy od 10! dni. To jest jakiś dramat w jakim my klimacie żyjemy, że coś takiego jak 10 dni bez ani jednego przejasnienia w dzień to coś normalnego i występującego co roku w zimie.

    O prognozach na święta nie ma co mówić, ohyda i tyle. Święta jak w 2016, poza śniegiem w wigilijny wieczór, teraz na to szans raczej nie ma jak już w sobote będzie 8 stopni. Trzeba jakoś przeżyć ta parszywa porę roku, po nowym roku już optymizm jest większy bo dnia przybywa i wiosna bliżej niż dalej. No chyba że nam ssw zrobi psikusa z zimnym marcem.

    Korelacja zachmurzenia z temperatura zachowana, 2 dni temu wystarczyła pogodna noc by średnia dobowa była ponad 2 stopnie niższa niż reszta tych dni. Dziś będzie tak samo.

    1. “U mnie ponownie rozpogodzenia w nocy, dzień był cały pochmurny”.
      No i takich sytuacji właśnie nie znoszę zimę. Co nam po rozpogodzeniach w nocy w okresie zimowym (?) tylko przynoszą większe spadki temperatury, a w tak krótkie dni jak teraz rozpogodzenia i słońca są mile widziane, a obecnie w dzień dominują niskie chmury.
      Niestety z tego co widzę obecnie Polska pod wpływem zgniłego wyżu i osobiście wątpię w jakieś większe przejaśnienia i rozpogodzenia.

      1. no cóż, jak noc to większa część doby to statystycznie większa jest szansa na rozpogodzenia w nocy.

        Latem gdyby nie konwekcja to mielibyśmy jeszcze wyższe usłonecznienia, na pewno przekraczające 300 godzin miesięcznie. Zauważyłeś że w typowy ciepły dzień rano jest bezchmurnie, potem na niebie coraz więcej kalafiorów, a wieczorem zanikają i się znowu wypogadza do bezchmurnego nieba? Przy tak martwym Atlantyku jak to ostatnio bywa latem to była by szansa na miesiące typu lipca 2006, jaskrawe słońce dzień w dzień.

  12. Ocieplenie słabnie, ciekawe czy wczorajsze zapowiedzi wrócą… w ogóle to jest szansa żeby grudzień zakończył się w normie temp.?

    1. W skali kraju jednak dość mała (ale jest). U ciebie to wręcz większa szansa na ujemna niż dodatnia anomalie.

      1. no właśnie widzę na prognozy i jeśli pod koniec miesiąca miałoby się pojawić ochłodzenie większe to raczej będzie na minusie… dla mnie tegoroczny grudzień termicznie odczuwalnie jest w normie, bo praktycznie cały czas jest lekka zima, wyjątkiem był weekend 8-9.12.

        1. Ten grudzień pomiędzy Podlasiem a Ziemią Lubuską to przepaść. Oprócz standardowych kilku stopni różnicy (wg norm) to jeszcze różnica anomalii jest o blisko 2 stopnie. W najbliższych dniach ta różnica bedzie sie pogłębiać.
          Troche podobnie było w styczniu w tym roku, z tym ze wtedy bardziej miedzy N i NE a S i SW.

  13. W Poznaniu przez dwa dni było całkiem fajnie – śniegu mniej niż centymetr, ale wystarczało aby się zabieliło co rozjaśniało dzień, mróz lekki, bez pluchy.

    1. Na tę chwilę wg. ECMWF to Wigilia mocno kontrastowa. Z jednej strony połowa kraju z temperaturami powyżej 8C, a z drugiej na Mazurach miałby być całodobowy mróz.

    2. Na całe szczęście słabną tez ilości opadów jakie miałyby spaść w trakcie tego ocieplenia oraz siła wiatru w tym czasie. I bardzo dobrze. Potwierdza to zresztą to co pisałem kilka miesięcy temu o atlantyckich zimach, a co mi próbował kmroz wykazać, że nie mam racji tudzież myślę stereotypowo. Albo jest wysoka temperatura, ale w połączeniu z obfitym deszczem i silnym wiatrem albo jest temperatura niższa ale w zamian spokojniej. Zmienność prognoz w ostatnich dniach idealnie potwierdza to o czym pisałem. Oczywiście druga opcja z niższą temperaturą jest dużo lepsza, bo co mi po temperaturach rzędu 10 stopni na plusie jak i tak nie da się nigdzie wyjść z domu, bo leje i wieje.

      1. Ależ wy lubicie mnie “wywoływać”.
        Tak bardzo grudzień 2017,2015 czy 2013 były “deszczowe” w trakcie silnych ocieplen. O lutych 2014,2015 nie wspomnę. Nawet w tym deszczowych lutym 2016, cz styczniu 2015 wlasnie najwiecej słońca i najmniej opadów było w trakcie tych dwucyfrowych ocieplen.
        Wez nie pisz takich bzdur, serio. Ostatnio mnie aż tak zdenerwowałeś tymi głupotami, ze sie nie pohamowałem i mi komentarz poleciał.
        Fakty są takie, ze zimą przy +10 wlasnie rzadko pada, a często przejasnia sie i rozpogadza. Ale ty i tak wiesz “swoje”, wiec chyba niestety wale w próżnię, bo jestes odporny na wiedze i fakty…

  14. Co niektórzy maja taką obsesję na punkcie śniegu w święta? Handlować nim będziecie? Marzę teraz o solidnym ociepleniu, które stopni ten cały biały nalot, bo to wszystko wygląda ohydnie. Iście wisielcza pogoda. Pogoda tej zimy wyjątkowo uwzięła się na wschodnią Polskę…

        1. Tak btw. Ciekawe jak czesto w New Yorku Maja biale swieta – chyba akurat tam to nie jest takie czeste – bardziej zdaza sie niz jest Norma ?

          1. Przy blokadzie kontynentalnej to w NY potrafi spaść z pół metra śniegu przy nie byle jakim mrozie. A jeszcze większa szansa na zimową aurę jest w Chicago

    1. Pyton
      A Ty wszystko przeliczasz na pieniądze? Jesteś wewnętrznie bardzo biednym człowiekiem, mimo nawet pokaźnego konta w banku. Szkoda mi Ciebie, naprawdę.

    2. @Arctic Haze
      Kiedyś czytałem, że skojarzenie Bożego Narodzenia stworzył angielski pisarz Charles Dickens, a miało to być efektem śnieżnych świąt w Anglii 1813-1819, co nawet w czasach małej epoki lodowcowej zdarzało się raczej rzadko. Potem komercja zrobiła już swoje. Na większości terenów zamieszkanych przez przedstawicieli cywilizacji zachodu, prawdopodobieństwo śnieżnych świąt waha się od 5% do 25%. Może to wiąże się też z tym, że tam śnieg występuje przelotnie i nie stanowi takiego utrapienia. Co innego oglądać go kilka, kilkanaście dni w roku, a co innego przez 2-3 miesiące albo dłużej.

      @ fan klimatów umiarkowanych

      O jakim przeliczaniu Ty mówisz? To był sarkazm w stronę miłośników śniegu. To, że śnieg i mróz generują straty w gospodarce, jest poza dyskusją, dlatego tego wątku nawet nie poruszam. Śnieg wizualnie wygląda ohydnie, tworzy wisielczy, depresyjny nastrój i naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć tej obsesji na punkcie białych świąt, co w ostatnich dniach jest szczególnie irytujące. W porównaniu z tym najgorszy deszcz i chlapa wydają mi się o wiele przyjemniejsze. Lubię święta, ale śnieg o tej porze, tak jak przez resztę zimy, jest tylko niepożądanym balastem, negatywnie wpływającym na estetykę otoczenia i komfort życia.

      1. @ pyton1990 – do niejakiego Testovirona jeszcze sporo brakuje. Więcej niż sporo. Ale kiedyś trzeba postawić pierwszy krok ;-)

      2. @pyton
        Przy śniegu i mrozie trudniej się żyje (tak jak i upale/parności latem również) – to jest bezdyskusyjne. Tylko zimowi fanatycy mogą twierdzić inaczej – przynajmniej odnośnie terenów zurbanizowanych.

        Natomiast co do kwestii estetycznych i preferencji – tu jednak zdania mogą być bardziej podzielone, a przy tym żadna ze stron nie musi być mniej lub bardziej (nie)normalna. Tak przez analogię… Uprawianie takiego, czy innego sportu stanowi wysiłek, pojechanie tu, czy tam to wydatek i/lub poświęcenie czasu (itp.). Zupełnie jednak do tego inaczej podejdziemy, jeżeli coś lubimy robić lub też (dla odmiany) jeżeli tego nie lubimy. A przecież pod tym względem czymś naturalnym jest różnorodność preferencji/ocen/podejść…?:-)

      3. Klimat w Polsce to jest dramat, szczególnie w miesiącach październik-kwiecień, od połowy listopada, kiedy to mróz skosił zieleń panuje taki sam nudy krajobraz, który będzie panował zapewne do końca marca, chyba, że doczekamy się okresu luty-marzec ala kwiecień-maj 2018.

        1. No, mogłaby być powtórka z 2014 roku, kiedy luty i marzec były ekstremalnie ciepłe. Ale od kwietnia 2014 dodatnie anomalie zaczęły spadać… i czerwiec i sierpień były zaledwie w normie :/

      4. pyton
        Jeżeli według ciebie śnieg wygląda ochydnie to współczuję Ci naprawdę. Dla mnie śnieg to nie problem, lubię odsniezac, jezdzenie po białej drodze to dla mnie frajda, śnieg na drzewach i w lesie jest po prostu piękny i w ogóle krajobraz. Pewnie nigdy w górach zimą nie byłeś albo jesteś biedny wewnętrznie. Dla mnie to żaden uszczerbek na komforcie, a wręcz mnie cieszy, szczególnie w czasie grudzień – luty. Ludzie tu w Sudetach śmieją się z takich jak ty. Brak słów na to co piszesz. Więcej nie będę reagował na twoje wpisy bo jak można reagować na tego typu bełkot :”Śnieg wizualnie wygląda ohydnie, tworzy wisielczy, depresyjny nastrój” i to “W porównaniu z tym najgorszy deszcz i chlapa wydają mi się o wiele przyjemniejsze” – tobie potrzebny jest jakiś lekarz.

        1. Wyraził swoją opinię a Ty go za to posyłasz do lekarza… Nie każdy ma obsesje o śnieg na BN, dla to właściwie nieistotne w tych dniach. Natomiast zgodzę się z nim, że pokrywa śnieżna tworzy wizualnie najgorszy, najbardziej monotonny krajobraz jaki może być do tego wlecze się to w naszym klimacie wiele tygodni na przemian ze szarzyzną co nie napawa do optymizmu.

          1. @FKP
            Tak, bo mnie trochę poniosło, bo jak można mówić z takim obrzydzeniem o śniegu jak w tych dwóch cytatach. Czy to jest normalne? Co do monotonnosci, to tak samo można powiedzieć że monotonny widok jest latem, jesienią itd. Zimą jest po prostu inny ale na pewno nie szary. Każdy ma swój gust ale jak można tak nienawidzić śniegu? A może to fobia? Dlatego napisałem, że to sie nadaje tylko do specjalisty…

          2. Śnieg jest ok do momentu gdy jest czysty i świeży. Zabezpiecza też glebę przed głębokim przemarzaniem. Więc jak ma być duży mróz to lepiej aby również był śnieg.

            Ludzie nie lubią śniegu bo zazwyczaj po kilku dniach robi się z niego lodowa skorupa na chodnikach. W górach ma swój urok bo często dosypywany jest świeży. Czy tak trudno to zrozumieć?

          3. No właśnie rzecz w tym, że latem czy jesienią krajobraz nie jest tak monotonny i zmienia się z dnia na dzień/tygodnia na tydzień. Jest kolorowo i różnorodnie a zimą masz tylko tą przytłaczającą biel i/lub szarość na przemian przez wiele tygodni a czasem i miesięcy.

        2. @DarekB – To dobrze znana mi postać, bo sam się zaliczam do jego fanów :)

          @ Lucas wawa – To akurat rozumiem, że ludzie mogą mieć różne preferencje. Tak samo jak z muzyką można się różnić gustem: jeden lubi reggae, inny black metal. Ja akurat nie jestem w ogóle w stanie dostrzec plusów takiej pogody.

          @fan klimatów umiarkowanych – Nie musisz mi współczuć, ja wam nie będę współczuł, gdy przyjdzie jakieś silne, długo utrzymujące się ocieplenie albo doczekamy się ocieplenia zim w Polsce :) Nie obchodzi mnie, co gadają (w Twoim mniemaniu) mieszkańcy Sudetów i z czego się śmieją. Ja to samo mógłbym powiedzieć o Twoich preferencjach, ale jednak nie sugeruję wizyty u lekarza. Co do zimy mamy skrajnie różne upodobania i tyle :)

          @Fan klimatów podzwrotnikowych – Jeszcze kilka dni w roku ze śniegiem można byłoby uznać za jakąś odmianę, względnie mało uciążliwą, ale w Lublinie ta “odmiana” występuje 70 dni w roku. Nawet najładniejsze miasto, zasypane śniegiem, wygląda paskudnie. Zima i tak jest porą monotonii i szarzyzny, ale dodatkowy śnieg, to gwóźdź do trumny.

        3. @pyton
          To tak jakby mieszkać wśród samych pól i mieć widok tylko na złote łany zbóż przez 70-100 dni w roku, też byś się znudził takim krajobrazem.

        4. paskudny jest okres, kiedy śnieg sypie intensywnie na “gołą glebę” (strasznie zimno mi wtedy, nawet jak mam zamknięte okna w domu- przez tą wysoką wilgotność powietrza), ale jak spadły biały puch leży sobie spokojnie kilka dni lub ewentualnie prószy na to, co wcześniej spadło i się nie roztopiło, można się przyzwyczaić (w końcu i tak jest już “biało”)- ważne, by tylko buty nie grzęzły w zaspach (dlatego “złotym środkiem” jest te kilka, ewentualnie maks. kilkanaście cm grubości pokrywy- jak się mieszka w mieście lub na wsi w pobliżu (tak, aby jeszcze pamiętano, że istnieje jakaś zima w Polsce poza górami, ale żeby nie był to Armagedon składający się z częstych, silnych śnieżyc)- w górach wiadomo, że trzeba dużo więcej białego puchu (na stokach narciarskich to z co najmniej 0.5 m) do uprawiania sportów zimowych); teraz u mnie jest ciekawa sytuacja (Kraków i okolice w promieniu 10 km od granic miasta)- więcej śniegu na dachach budynków czy samochodów niż na ziemi i chodnikach (trawa “wystaje” przez ten biały puch, więc musi być go mało (pokrywa o grubości 2-3 cm nieciągła- dlatego nieciągła, bo lokalnie “biel” nawet całkiem znikła przez wczorajszy względnie “ciepły” dzień- temp. lekko dodatnie (na poziomie +2 C) trochę pomogły stopić śnieg z weekendu, choć niedużo), a to co leży, zdążyło przemienić się w lód i obecnie nawierzchnia jest bardziej śliska niż puszysta- warunki do jazdy na takich sankach raczej nie należą do dobrych) :

      5. @pyton1990

        W Polsce jeszcze na pewno jest to efekt wspomnień zz dzieciństwa, wszystkich tych bałwanów, bitew na śnieżki itp., niekoniecznie w same Święta, ale podczas świątecznej przerwy szkolnej, kiedyś dłuższej niż obecne. Po latach wszystko to się skleja w pamięci z “magią Świąt”.

        A dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, mają nieco wolnego czasu w okolicy świątecznej, więc kiedy był śnieg korzystały z niego na całego. Pamięta się bardziej ciekawe dni, a nie te gdy nic się nie działo, więc w wybiórczej pamięci prawie wszystkie Boże Narodzenia są białe.

  15. Wczorajszy dzień był 7 z rzędu z anomalią ogólnokrajową nie odstającą od ‘normy’ o więcej niż +/- 0,5 st.:
    https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/anom_ts.png
    Bardzo rzadko się to zdarza, zwłaszcza zimą.

    I jak widać – w skali kraju – oznacza to już przeważnie lekką zimę (tylko na W i bliżej morza przedzimie) – a nie jesień, jak niektórzy zdają się sugerować (skoro nie mamy porządnej zimy, to znaczy, że mamy nadal jesień…).

    W Warszawie od 17.11 już nieco ponad połowa dni przyniosła nam termiczną zimę, a 7-8 dni całodobowy mróz. Fakt, że nie było czegoś na miarę “ataku” zimy, choć jak widać wcale nie musi być tak, że albo mamy przypadki jak rok temu, albo jak np. w roku 2010.

  16. Druga ciekawostka – poniekąd wiążąca się z tym co napisałem wcześniej – to częsta zmienność temperatury wokół zera. Wyraźnie dominują przy tym dni z Tavg 0/+5°, jak i -5/0°C, a poza tymi zakresami są mocno limitowane.

    I wiele wskazuje na to, że tak będzie w najbliższym czasie – możliwe, że także w okresie bożonarodzeniowym. Dawno nie mieliśmy tak niestabilnych prognoz w terminie od ok. 5 dni naprzód. A i te krótsze – w zaistniałych okolicznościach – obarczone są zwiększoną niepewnością.

    Głównym tego powodem są prognozowane trajektoria niżów znad N Atlantyku, które mają przebiegać blisko granic Polski lub wręcz nad naszym krajem. Nawet niewielkie ich przesunięcia mogą zadecydować, czy po 20.12 częściej będziemy pod władaniem mas cieplejszych, czy też mroźniejszych, ew. z temperaturami nijakimi (przez zero).

    Przy czym ostatnie prognozy wskazują na to, że najcieplej zrobi się około soboty 22.12, a nie na same Święta, kiedy niewykluczone jest kolejne ochłodzenie. Jednak, w zaistniałej sytuacji, z “przyklepywaniem” jakiś scenariuszy na dni 24-26.12 musimy jeszcze poczekać.

  17. I na koniec jeszcze inna ciekawostka, podsłuchana rano w radio. Otóż wspominano jak 19.12.1989 r. ok. +20°C notowano na S kraju. Były jednak i przypadki, kiedy w grudniu notowano ok. -35°C, także na obszarach (pod)górskich – ostatnio tej skali chyba w 1996 r. Jednak “najciekawiej” było pod tym względem w roku 1961, kiedy jeden i ten sam miesiąc (grudzień) przyniósł obie ww. skrajności termiczne. Jak na tamtą różnorodność, obecna wydaje się “śmiesznie” niska…

    1. Dane godzinowe z Tarnowa. Taki jednodniowy strzał. Nie wiem czy chciałbym no jutro taką pogodę. Wolałbym chociaż 2 tygodnie z z Tmax około 10c.
      1989-12-19 00:00:00 12.0
      1989-12-19 03:00:00 10.2
      1989-12-19 06:00:00 10.9
      1989-12-19 09:00:00 16.7
      1989-12-19 12:00:00 19.5
      1989-12-19 15:00:00 16.6
      1989-12-19 18:00:00 10.4
      1989-12-19 21:00:00 9.8

      Wcześniej kilka dni po około 15c. a 10 grudnia było jeszcze -20c przy gruncie. Kraków Balice średni wiatr 12m/s. Od końca listopada panował zima z mrozami ( -16c Kraków) i pokrywą śnieżną. Takie huśtawki to też nie jest najlepsze rozwiązanie. Ale jako wydarzenie pogodowe jak najbardziej ciekawe.

  18. Do dziś stacja w Łodzi notuje 20,9h usłonecznienia. Aż mi trudno uwierzyć, że aż tyle, bo powoli już zapominam jak Słońce wygląda. Co ciekawe dziś jest realna szansa na ujrzenie tego niecodziennego zimą zjawiska!

    1. Nieruchomy stratus nad wschodnia połowa Polski. Nie napawa to optymizmem, chociaż Łódź znajduje sie na granicy tego “monstrum” i jakaś nadzieja tam jest. A zachodnia połowa w całości piękna pogoda….
      U mnie na szczescie poniedziałek był bardzo ładnym dniem, niestety nie w całości. Była to stosunkowo lokalna strefa przejaśnień, zapowiadana przez UM i byc moze związana z lokalnym obniżeniem rh850.

      1. A pół roku temu mielibyśmy pełne Słońce i 27-29 st. przez wiele dni. Teraz ta lampka nie może się wznieść na wysokość powyżej 15* i tym samym cokolwiek zdziałać.

    2. @chochlik
      Teraz Polska (w szczególności wschodnia) jest pod wpływem zgniłego wyżu i mamy pełno niskich chmur. Jeżeli dzisiaj czy jutro nie będzie słońca to na słońce jeszcze poczekamy bo od piątku kiedy przyjdzie ocieplenie będą dominować chmury i opady.

  19. Na podglądzie satelitarnym widać jak dołem stratusy przemieszczają się ze E na W. Natomiast chmury piętra wysokiego odwrotnie – tzn. z W na E.
    Niestety inwersja (zwłaszcza na E/S Polski), wespół ze stratusami, sprzyjają złej jakości powietrza na terenach mocniej zurbanizowanych.

    I jeszcze ciekawostka… W Warszawie w godz. 6-10 temperatura spadła, po wzroście w II części nocy. Obecnie wynosi -3/-2°C. W ogóle doby 19-20.12 mogą być nieco chłodniejsze od minionych, a przejście na termiczne plusy w większej części kraju nastąpi w piątek 21.12. Jednak nie będzie to odwilż typu pogodnego i suchego…
    Natomiast z prognozami na Święta trzeba się nadal wstrzymać, aż bardziej wyklarują się mocno niestabilne ostatnio prognozy.

    1. “na dole” wieje lodowaty wschodni wiatr, średnio 20km/h. Ponuro, niebo przykryte grubym stratusem. Plusem jest ładny ośnieżony krajobraz, który się u mnie nie zmienił ani trochę od niedzieli. Oraz, jak już szukać na siłę, to brak opadów. Ale co, z tego, skoro przez ten zimny powiew i trujący smog i tak za dużo nie pobędziesz na dworze.
      A pomyśleć, że 1.5km ponad nami jest “pięknie” i wiatr wieje z zupełnie przeciwnej, dużo przyjemniejszej strony… Tak półżartem, ciekawą inwestycją byłyby 2km wieżowce, po to by można było w czasie zimowych zgniłych wyżów zaznać choć trochę słoneczka i paradoksalnie… ciepła.

      1. U mnie w Gliwicach jest dziś mroźno. Ale śniegu prawie w ogóle nie ma, w dodatku pada… marznąca mżawka.

  20. A prognozy NAO wokół zera, AO przeważnie ujemne.
    W prognozach wszędzie głosy o ciepłych Świętach, choć tak naprawdę sytuacja będzie o wiele bardziej niepewna/niejednoznaczna niż przy wyraźnej strefówce ze składową S (W/SW).

  21. Potwierdzam, jest -4 a pada deszcz. Góra idzie ciepło już. Patologiczna pogoda ale co zrobisz.

    Oczywiście z tych słoneczek na mapie nic nie zostało, słońca było może z 15 minut. To i tak sukces bo go 10 dni w ogóle nie widziałem. Dzień jest dużo zimniejszy od wczorajszego, wczoraj była już odwilż a dziś jest całodobowy mróz i to nie taki lekki.

    1. Zamiast tego pseudosłońca to przydało by się solidne, atlantyckie ocieplenie 10-12 st..

      1. 10-12 st. będziemy mieć często wiosną – pod warunkiem, że nie będzie przypominała tej z kończącego się roku…

          1. Ale silne ocieplenie w kwietniu też nam odebrało sporo typowo wiosennych opcji termicznych.

          2. Ale temp. 10-12 st. mieliśmy wtedy w godzinach porannych i nocnych ;-)

          3. @FKP
            Przedział 10-12°C jest bardziej typowy dla kwietnia i początku maja (w skali całej doby), niż dla marca. Jeżeli już mówić, że mieliśmy ich deficyt to w większym stopniu z uwagi na spore dodatnie anomalie w kwietniu/maju, niż spore ujemne w marcu.

          4. 100-150 lat temu typowe było zazielenienie się drzew na początku maja, także proszę, nie przypominaj mi co jest u nas typowe.

          5. Na poltempie rekord wiosny wynosi +2,05 i jest z 1920 roku ale kilka wiosen po 2000 już ten rekord smyrała po brzuchu. Wiosna to MAM więc ten rok odpadł z uwagi na mroźny marzec z anomalią -2,50 K. Do rekordu niewiele brakło POMIMO zimnego marca no ale jednak nie ma. Najzimniejsza wiosna po 2000 to ta z 2013 rzecz jasna, a sam trend wzrostowy na wiosnę jest bardzo równomierny od kilkudziesięciu lat. Wygląda to zupełnie inaczej niż lato, bo wiosna się ociepla już od 1950, a lato w okresie 1950-1970 to się ochładzało i to mocno, o 0,5K na dekadę. Dopiero od 1980 wystartował potężny wzrost

      2. Może kiedyś, ale jeszcze nie teraz i raczej już nie w grudniu.. chociaż.. zobaczymy.
        Tymczasem u Mnie -4,5 , na gminnej stacji także -4,5 a w niedalekim Cieszynie (10km ode mnie, bliżej gór) 0st, ciekawe.. Dziś miałem cały dzień mrozik a tam ( w Cieszynie ) +2 max.

      3. Ja jednak wolę słońce, nawet takie nie grzejące. Ten miesiąc to padaka, jak było ciepło to była taka ciemnia że bez światła w dzień w mieszkaniu się nie dało obejść. Teraz jest zimno i pochmurno ale przynajmniej trochę jaśniej.

        Zimy w Polsce nigdy nie będą takie jak we Włoszech, ze średnią miesięczna rzędu 8 stopni i 120h słońca. Jak byłem tam kiedyś na feriach w lutym to w górach zima na Maxa a w Bolzano 17 stopni i pogodne niebo. Latem to miasto ma normę tmax około 29 stopni czyli taka w sam raz. W Europie trudno znaleźć lepszy klimat niż tamten. W Grecji czy S Hiszpanii jest za gorąco, na północ od Włoch jest za zimno.

    2. @alewis27
      Ale jest u Ciebie w Katowicach jakaś kilkucentrymetrowa pokrywa śnieżna podczas opadów tego marznącego deszczu przy minus 4 stopniach czy ten marznący deszcz powodujący gołoledź pada na gołą ziemię?
      Ja pamiętam jak u mnie marznący deszcz padał przy temperaturze minus 8-9 stopni. To było w III dekadzie stycznia 2013 roku, ale wtedy była pokrywa śnieżna.

        1. A w Tarnowskich górach jeszcze więcej, tam jest kilkanaście centymetrów co najmniej. I w sobotę też tam mocno śnieg padał.

    3. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i suplementować się witaminą D lub naświetlać lampą antydepresyjną. To chyba lepsze niż ciągłe narzekanie i liczenie na łaskawość pogody, czyli w tym przypadku na to, że słońce może jakimś cudem wyjdzie na 5 minut dziennie. No niestety, nic innego nie poradzimy. Zima to ciężka pora roku, trzeba się na nią przygotować trochę jak na wojnę, by przetrwać. Na mróz walonki i kufajka, na śnieg opony zimowe i łopata, na brak światła lampa i witaminy, na smog maseczka, na grypę szczepionka… Uff, dużo tego wszystkiego.

      1. Zima to ta pora roku, podczas której najłatwiej się przekonać, że nie jesteśmy “pępkiem” tego Świata… Na szczęście.

        1. Na szczęście w zachodniej i południowej Europie nie trzeba się tak o tym boleśnie przekonywać, a i w Polsce nie każdego roku tak jest, a i jest szansa, że w następnych latach “prawdziwej zimy” będziemy doświadczać coraz rzadziej

          1. Trend ocieplenia się zim będzie najmniej monotoniczny z wszystkich pór roku. W niektórych dekadach może być nawet malejący względem poprzednich, a co będzie zależało w dużym stopniu od dominujących faz NAO/AO. W ogóle rozrzut termiczny o tej porze roku jest tak duży, że stanowi 10-20 krotność skali ocieplenia od połowy XX wieku.

          2. Obecna dekada ma bardzo mocno wzrostowy trend bo większość zim była ciepła. Ale dekada 2000-2010 to przewaga zim chłodnych. Jedyne bardzo ciepłe zimy to 06/07 oraz 07/08. Podejrzewam że w dekadzie 2020-2030 ponownie zobaczymy więcej chłodnych zim. Może nie aż tak zimnych jak te z lat 60 ale zima z anomalia -3K od średniej 1981-2010 nadal jest możliwa.

      2. Zima sama w sobie jest najtrudniejszą z pór roku do przeżycia.

        -krótki dzień
        -bardzo mało słońca
        -niska temperatura (nawet skrajnie ciepłe miesiące i tak mają tavg rzędu 1-4C czyli dużo poniżej komfortu)
        -zła jakość powietrza, spalanie węgla
        -długie opady, oblodzenie, ciężkie warunki drogowe

        Na tym forum strasznie narzekano na gorące lato, można tu było przeczytać ogromne ilości postów dorki, editora i paru innych pokrzywdzonych, którym było tak okropnie bo na dworze było 30 stopni. Przez parę godzin, bo średniej dobowej 30 stopni to raczej nie było.

        Biorę te 30 stopni w ciemno zamiast tego badziewia co jest obecnie. Latem słońce widzę regularnie a nie raz na 10 dni. Latem po deszczu droga obsycha w 1-3 godziny a nie jest “spocona” bez przerwy jak obecnie. Latem noszę jedną warstwę lekkiego ubrania a nie 3 kg ubrań, których nawet nie ma jak zdjąć i muszę się potem grzać w sklepie czy na poczcie. Latem mogę wyjść na dwór i powietrze nie śmierdzi zasiarczonym węglem.

        A zimową zimę lubię bo zimą wybór wygląda jak strzelenie se w łeb vs wyskok z okna na 20 piętrze. Nie ma tutaj obiektywnie korzystnej opcji. Wybieram taką, która dla mnie osobiście jest najmniej niekorzystna :) Czyli mróz i słońce + 20 cm śniegu.

        1. @alewis27
          Śnieg da się lubić, ale mroźnego wiatru i silnego mrozu nigdy nie polubię. Śnieg jest fajny przez chwilę. Późnej robi się skorupa lodowa i człowiek czeka na odwilż jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Jak już musi być biało to max kilka dni. A później niech wchodzi +10c. Chodzenie po czarnych chodnikach jest na prawdę o wiele wygodniejsze.

          1. To jeszcze zależy od trybu życia i tego gdzie się mieszka (głównie bliskość ruchliwych traktów komunikacyjnych, głównie bliskość przyrody). Ja mieszkam blisko lasu, mam też działkę, lubię wyjeżdżać poza miasto. Natomiast w mieście choć trochę nadrabiać drogi idąc lasem/parkiem, czy mniej ruchliwą ulicą. Uwielbiam kontakt z Naturą, a ruchliwą drogę traktuję jako zło konieczne. Każda opcja, o każdej porze roku, która zachęca mnie do zejścia poza ruchliwe ulice jest korzystniejsza. Zimą jest to niewątpliwie ta, która nie oznacza… błota, czy chlapy.

          2. @marcin D
            Tak masz racje. Ja tez bardzo lubie padający śnieg, ale utrzymujący sie dłużej już niekoniecznie.

          3. w Polsce ludzie mają jakąś obsesję do odśnieżania wszystkiego do czarnego. Nawet ogródki odśnieżają, nie wiadomo po jakiego grzyba.

            W krajach gdzie zima jest zawsze zimowa jak spadnie śnieg to…spadnie śnieg. I leży. Trochę podjazd odśnieżą, założą porządne zimówki, mają łańcuchy. Nie ma ton soli drogowej wszędzie.

            U nas jak jest mroźna zima to auta są po dach uwalone z soli drogowej bo sypiemy jej w chorych ilościach.

            Przecież po ubitym śniegu się nie chodzi źle. Gorzej już jest po takiej pływającej brei z solą właśnie.

  22. U mnie dzisiaj według niektórych prognoz miało być minus 1*C i pogodne niebo ze słońcem,a w rzeczywistości było minus 3-4*C w najcieplejszym momencie dnia przy niebie pokrytym szczelnie stratusami. Ani jednego przejaśniania. Teraz wieczorem wróciłem ze spaceru to jak na złość pojawił się wiatr, który obniża temperaturę odczuwalną przy tym 5-stopniowym mrozie i strasie, a na niebie zaczęły się pojawiać pojedyncze dziury w chmurach. Przeklęty zgniły wyż, który psuje pogodę we wschodniej Polsce.

    1. @Zbigniew

      Otóż to. Wczoraj w NW Polsce cały dzień 0c i silny wiatr z południowego wschodu.
      Oczywiście, że podczas ocieplenia nie będzie “różowo” jak to nazwał Lucas wawa, ale chyba lepszy wiatr przy +8c jak wiatr przy mrozie? Przynajmniej dla mnie.
      Lucas często w ten sposób dyskredytuje ocieplenie bo będzie padać, wiać, nie będzie słońca itp. Ale lepiej jest gdy wspomniane zjawiska występują w temp 5-10c aniżeli 0-2c. W dodatku ile macie tego słońca przy tych mrozach? A wiatr potrafi ziębić również w mocno ujemnych temperaturach. Nie zawsze jest -10c i totalna cisza ze słoneczkiem. A jak już tak jest to wtedy mamy smog. Czyli największe przekleństwo. Od braku słońca w +10c jeszcze nikt nie umarł.

      1. Wiele razy pisałem, że grudzień 2015 r. mi się w większości podobał. Jednak takie ocieplenia jak większość wówczas są dość rzadkie. Wystarczy spojrzeć w jakich okolicznościach mieliśmy ocieplenia w I dekadzie grudnia (przyjemne było tylko sobotnie popołudnie), czy będzie to najbliższe. Dla mnie lepsze jest mimo wszystko to co mamy przez ostatnie dni.
        Ale de facto jest to rzecz gustów, którymi możemy się różnić. Ja zresztą też mam opcje które bardziej preferuję zarówno podczas zimy zimowej, jak i nie-zimowej.

  23. Z dość niemrawej zimy na wschodzie ( temperatury co prawda są ujemne ale niewiele poniżej 0) zapowiada się dość niemrawe ocieplenie tutaj rzędu 1-3 stopni na plusie w najbliższych dnia, jedynie na krańcach NE może będzie delikatnie na minusie. Słońca już dawno tutaj nie było. Dobrze że chociaż trochę śniegu leży bo jest nieco jaśniej. Co do najbliższego ocieplenia to zdecydowanie bardziej podobała mi się wersja wcześniejsza czyli bardziej zdecydowane powyżej 0 a tak czeka nas dziadostwo na niwielkim plusie z opadami mieszanymi lub deszczu ( piszę cały czas o Mazowszu). Jak do tej pory grudzień niczym specjalnie mnie nie zaskoczył pomimo kilku cm śniegu to wg moich upodobań daleko temu grudniowi do tego z 2015 roku czy 2012. Nie ma ani zdecydowanej zimy ani jesiennego ciepła i do tego brak słonecznych dni-ogólnie jak dla mnie kolejny rozczarowujący grudzień.

    1. @anonim
      Z tym świątecznym ociepleniem niekoniecznie miało być tak “różowo”, bo miało mu towarzyszyć przechodzenie stref opadowych, z silniejszym wiatrem + “skaczącymi” temperaturą i ciśnieniem. A tak jest szansa, że najgorsza niepogoda ograniczy się do soboty 22.12. Natomiast w same Święta, temperatura ma co prawda być nieco poniżej/powyżej 0°C, ale za to może być spokojniej i częściej bez opadów.

      1. @Lucas wawa
        Wczoraj też nie było różowo jak wiało 8m/s i padało przy 0c. Więc jak ma padać i wiać to czekam na 7-8c.

        1. Ale np. opady śniegu w dniach 15/16.12 były przy braku odczuwalnego wiatru i przy lekkim mrozie. I to było jak najbardziej OK.

          1. @Lucas wawa
            Tylko, że ten śnieg i tak stopnieje i będziesz narzekał wtedy na błoto. Dlatego lepiej jak pada deszcz. Arctic Haze wytłumaczył Ci bardzo dobrze kiedyś, dlaczego w cieplejszych regionach kraju ludzie kierują się inną logiką jak w Warszawie. Ty wolisz aby ciągle był lekki mroz aby uniknąć błota, na zachodzie wolimy aby jak najdłużej było na plusie bo to mróz jest w mniejszości a nie odwrotnie.

          2. @Marcin D.
            Wiele zależy od dwóch kwestii: czy większą anomalią jest np. -1/-5°C, czy +1/+5°C – bo to determinuje kwestię czy częściej przy ociepleniach, czy ochłodzeniach mamy błoto/chlapę.
            Zależy to także od tego, czy woli się zdecydowaną przewagą aury (późno)jesiennej przez 3-6 miesięcy roku, czy jednak woli okresowo jakąś zimową odmianę.
            Ja w tym względzie rozumiem rozbieżności ocen u różnych osób.

            A co do wiatru, to ja najbardziej preferuję sytuacja, gdy wieje średnio 2-4 m/s. Zupełny bezruch też nie jest dobry.

      2. Dobrze napisane ” A tak jest szansa, że najgorsza niepogoda ograniczy się do soboty 22.12″ co nie nie znaczy że same święta zapowiada jakaś piękna zima, albo w ogóle jakaś piękna pogoda nawet ciepła. Ogólnie chyba oblicze grudnia już niewiele się zmieni- temperatury na wschodzie balansują między niewielkimi minusami a niewielkimi plusami, jedynie na zachodzie i na południu czasem (ale bardzo rzadko) jest cieplej nawet w pobliże 10 stopni i tak ma być w dalszym ciągu. Ogólnie również tegoroczny grudzień do “zbyt” słonecznych zaliczyć też nie można. Wiatr też czasem wieje ale zbyt silny nie jest. Reasumując pomimo tych kilku cm śniegu grudnia 2018 nie zaliczę do godnych mojego zapamiętania. Zawsze można się pocieszać bo mógł się trafić gorszy grudzień z temperaturami okołozerowymi, codziennie zachmurzonym niebem, częstymi opadami mieszanymi lub mżawki/deszczu oraz częstym silnym wiatrem, ale jak ktoś dobrze opisał grudzień 2018 przypomina trochę luty 2013 choć wg mnie jednak luty 2013 był pogodowo jeszcze gorszy niż tegoroczny grudzień. Jestem roczarowany bo po tylu kiepskich grudniach z rzędu trafił się kolejny kiepski. Fajny bo słoneczny był w końcu październik, nienajgorszy listopad bo też w miarę słoneczny a początek miesiąca bardzo ciepły. Natomiast grudzień obok stycznia będzie w tym roku wg moich upodobań najgorszym miesącem w roku z tymże styczeń ostatnimi laty przynosił trochę prawdziwej zdecydowanej zimy w przeciwieństwie do grudnia.

    2. @anonim
      To gdzie ty mieszkasz jak w Warszawie świeciło prawie cały dzień w poniedziałek. Myślałem ze tez tutaj w okolicy?

      1. Mieszkam w Warszawie ale często jeżdżę na wieś niedaleko Warszawy (zaledwie ok 50 km) i tam słońca w poniedziałek było bardzo niewiele ( właściwie tylko przejasnienia). W Warszawie zaś nie wiem jak było bo mnie nie było, ale jeśli świeciło tam prawie cały dzień słońce to jestem zaskoczony

        1. @anonim
          Rozumiem ze te 50 km jest na wschód albo północ? Teraz sprawdziłem- granica chmur przez niemal cały dzień była na Wisle. (Na SW od Wisły było pogodnie) Nie ma co byc zaskoczonym. Horyzont to zaledwie kilka kilometrów a strefy przejaśnień zimą potrafią byc równie lokalne jak burze latem. W przeciwieństwie do burz potrafią byc (tak jak w poniedizalek) dość nieruchome

    1. Piękne święta wtedy były. Najbardziej zimowe święta jakie pamiętam. W 2002 były silne mrozy ale u mnie śniegu ledwo pocukrzone było, taki coraz bardziej typowy przypadek suchego mrozu. A w 2001 śnieg leżał bez przerwy od końca listopada do połowy stycznia. W grudniu było sporo mroznych dni a w okolicy świat pogoda była naprawdę nieczęsto spotykana – mróz, słońce i silny wiatr.

      To była zima a nie takie popluczyny jak w ostatnich latach. Choć całościowo 2001 rok był bardzo nieprzyjemny. Okropny kwiecień, lodowaty czerwiec, duszny i powodziowy lipiec, paskudny wrzesień z listopadowym uslonecznieniem. Oraz rekord ciepła w październiku, do dziś nawet blisko nie było. 26,6 st!

  24. W Pile zaczęło w końcu ‘normalnie’ prószyć i wg prognoz do popołudnia może na jednodniową “chwilę” uświadczymy pokrywy śnieżnej 3-10 cm. Potem wszystko płynie… ;)

  25. Rekord roczny w dalszym ciągu stoi pod znakiem zapytania i niewykluczone, że będzie tak aż do ostatniego dnia roku (a biorąc pod uwagę zapowiadane zmiany w poltemp oraz oczekiwanie na dane ze stacji klimatologicznych to pewnie nawet do lutego). W tej chwili anomalia to +1,01C. Wymagana do rekordu anomalia to o ile pamiętam ok +1,2. Anomalia kolejnych 10 dni wg GFS ani niska ani wysoka, taka w granicach 1,5-2C:
    https://i.postimg.cc/bwD3CBYJ/gfsanom-eu-20-12-2018.png
    co powinno podnieść anomalię miesięczną w granicę +1,3. Dla obecnej wersji poltemp powinno to się przełożyć na rekord, ale prognozy nadal wachlują i w sumie nie wiadomo, czy prognozy anomalii sprawdzą się czy nie. Dla obecnej wersji poltemp szanse na rekord roczny oceniałbym w tej chwili na 60%.

    1. Suma miesięcznych anomalii w 2015 to +18,34. W tym roku za I-XI jest +17,03. Brakuje więc +1,31 za grudzień do wyrównania rekordu.

  26. Wygląda na to, że N/NE kraju nie doświadczy w ogóle wyraźniejszej odwilży co najmniej do Świąt Bożego Narodzenia (na razie). Natomiast im dalej na S/W tym będzie ona tradycyjnie silniejsza, choć wyraźnie cieplejsza ma być tylko mokro-wietrzna sobota 22.12. Później czeka nas powrót temperatur nieco powyżej/poniżej 0°C, ale i przy coraz spokojniejszej aurze. Rosną szanse, że w tym roku dni 24/25.12 -przynajmniej w chłodniejszych regionach kraju – przyniosą lekką zimę. Niewykluczone, że przejściowo jeszcze trochę poprószy, a przy tym na NE Polski nie stopi się obecny śnieg (+ ten co ma padać w dniach 21-22.12).

    A już na pewno przerwana zostanie passa największych ociepleń w sam raz na Święta. I bardzo dobrze, bo stawało się już to już wręcz nienormalne (niczym sztucznie sterowane), że w okolicach 24-25.12 potrafi być średnio o rząd 5 st. cieplej, niż kilka dni przed i po nich.
    Mamy więc kolejny nieszczególny grudzień. Jednak przynajmniej pod tym względem będzie wyraźnie inny niż zdecydowana większość poprzednich (pomijając większe ocieplenie zwłaszcza w sobotę, gł. w Polsce W/S).

    1. Tak naprawdę to w temperaturze poza sobotą niewiele ma się zmienić bo ma być niewiele cieplej, więc np. na NE zamiast np. -2 ma być ok 0 lub w Warszawie na Mazowszu zamiast- 1/ 0 stopni (temperatury maksymalne) ma być ok +1/+3 stopnie a na zachodzie ok 5 stopni, miejscami może lekko powyżej. Wyjątkiem ma być właśnie sobota tam temperatura w kraju może wzrosnąć do wspomnianych owych 10 stopni. Także na Suwalszczyźnie i w górach białe krajobrazy być może się utrzymają przynajmniej do końca miesiąca, ale już w Warszawie czeka nas błoto bo pokrywa śnieżna jest bardzo mała a temperatura ma przekraczać nieznacznie 0. Zresztą najprawdopbniej już w sobotę a najpóźniej w niedzielę ( o ile przed tym ociepleniem dosypie jeszcze śniegu) po śniegu już tu nie będzie śladu.

    2. Sama krzywa średnich temperatur w latach 1981-2010 wskazuje na “nietypowość” tego okresu. Silne ocieplenie na początku grudnia a następnie odbicie w drugą stronę przed swiętami. Ciekawi mnie wykres średniej temperatury dla grudnia z najnowższych danych za ostatnie 30 lat.
      Ubolewamy na brakiem śniegu na święt – może to nie jest “złośliwość” pogody a nowa norma…

    3. Taka pokrywa o wysokości 1-3cm jest idealna, bo w zupełności wystarczy by było jaśniej i inaczej niż w innych miesiącach, a jednocześnie warunki na drogach i chodnikach są jeszcze w miarę normalne. Po co komu więcej poza górami?

  27. ranny ECMWF daje szansę na “białe Święta” już wieczorem-nocą 24/25. W większej części kraju. No zobaczymy jak się to rozwinie do końca, E krańce Polski oraz tereny wyżej położone mogą liczyć na białe krajobrazy 25 grudnia, oczywiście bazuję tylko na obecnych prognozach gfs i ecmwf, wszak jeszcze 4 dni a sami wiemy jak prognozy wyglądały 3dni temu ( nawet ponad 10st na plusie i mocny wiatr ) Więc, Czekamy! :)
    PS. Nie ma co się sprzeczać czy śnieg jest dobry czy nie, czy zima jest okej czy wręcz przeciwnie, nie jest wgl potrzebna.. Mamy klimat jaki mamy i cieszmy się tym co mamy, bo zawsze mogło być gorzej. Miłego dnia.

    1. Wg. ECMWF przy wieczerzy wigilijnej miałoby być ponad 10 cm w Podlaskiem i w górach. Sporo śniegu również w Podkarpackiem, Mazurskiem, Pomorskiem, Śląskiem oraz w Małopolsce. Warszawa, Toruń, Lublin, Kraków ok 2-3 cm. Na zachód od tej linii pokrywa zerowa lub minimalna.

  28. W temacie pogoda Wigilia/Święta juzprawie wszystko jasne
    Najbajeczniej będzie w górach powyżej 500-600 mnpm tam jak na zamówienie w Wigilię silne opady śniegu. NE kraju też biały pewnik. Pasma wyżyn w tym moja Śląska może będzie niespodzianka w popudrowaniu białym “na mokro”

  29. Czyli odwilż od jutra do niedzieli, u mnie w wersji śnieżnej, a od poniedziałku do środy powrót całodobowego mrozu i po świętach znowu lekka odwilż… mówiłem, że żadnego super ciepła nie będzie. Dzisiaj -6 st. jest… chyba najchłodniejszy dzień do tej pory tej zimy.

  30. W Borach Dolnośląskich rano zerwał się wiatr, niedawno zagrzmiało i zaczął sypać śnieg. Całą dobę było powyżej zera, a niedługo przyjdzie ocieplenie.

    1. Również słyszałeś grzmoty? Ja dziś słyszałem trzykrotnie pomruki (pomiędzy 11 a 14-tą), ale detektory nic nie wskazały. Zresztą, mogły to być wyładowania chmurowe, ale w stratusie? Może to jakieś loty wojskowych ponaddźwiękowców nad Dolnym Śląskiem?

      1. Tak, to musiały być grzmoty, bo nasunęło się zachmurzenie i od razu buchnęło śniegiem. Były bardzo stłumione, więc chmurowe.

  31. Czyli co Wigilia i Święta Bożego Narodzenia jednak będą zimowe (z lekkim mrozem i opadami śniegu), ale we wschodniej części Polski, a na zachodzie kraju będzie dominować przedzimie z tmax 0-5 stopni (przez większość dnia na plusie)? Najcieplejsza ma być sobota 22 grudnia, a później znowu chłodniej.
    Dzisiaj kolejny z rzędu dzień z zachmurzeniem całkowitym (St, Sc) w znacznej większości kraju. Na NE Polski (w tym Suwałkach, Białymstoku) temperatura maksymalna prawdopodobnie nie przekroczy minus 5-7*C z powodu niskich chmur i adwekcji chłodnego powietrza. A tymczasem patrzyłem na prognozy dla mojego regionu, z której wynika, że słońca miałbym ujrzeć dopiero 27 grudnia, a słońca u mnie nie ma od 12 grudnia.
    Tymczasem GFS skłania się ku powrotowi lekkiej zimy (z lekkim mrozem w ciągu dnia) w ostatnim tygodniu starego roku (po Świętach), a z tego co widzę ECMFW jest za kontynuacją odwilży (z temperaturami na plusie).

    1. Termin od 26.12 naprzód jeszcze poza skill’em. Natomiast w dniach 23-25.12 powinien utrzymać się trend ochłodzenia, choć jeszcze do końca nie wiadomo jak będzie oscylowała izoterma 0°C. W nocy 23-24.12 i w samą Wigilię ma przechodzić kolejny front z dalszym nieznacznym ochłodzeniem, który sprawi, że w sam raz na ten dzień (wieczór) w chłodniejszych regionach kraju (nie tylko na NE i w górach) może zrobić się biało.

      1. U mnie na razie cały czas zapowiadają w Wigilię ciepło tylko rano, a dzisiaj to nawet tylko 23, a później ochłodzenie. Stabilizuje się jak piszesz ten trend ochłodzenia w same Święta. I dobrze…oby na stałe czyli całą zimę i oby tak mocno zimowo :)

  32. Dzisiaj w sklepie miałem okazję posłuchać zrzędzenia dwóch starszych osób: “Kurła, kiedyś to były zimy, teraz to nie ma zim”, “Kto to kiedyś pomyślał, aby kiedyś zimą padał deszcz, śnieg był po pas, zaspy o takie ooo wielkie były”, “Teraz to młodzi nie wiedzą co to śniegi i mróz, teraz angielskie zimy mają”. Słuchałem tych głupot i wyklinałem w duchu panującą na dworze pogodę, czekając na zbawienne ocieplenie, które zakończy tą depresyjną szaro-białą, parszywą pogodę. Uznałem jednak, że trzeba być wyrozumiałym ze względu na starszy wiek tych osób i związaną z tym ich wadliwą pamięć. Postanowiłem sięgnąć do statystyk i sprawdzić, jaka była prawda na temat dawnych “prawdziwych zim” w Lublinie:

    Maksymalna wysokość pokrywy śnieżnej:
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=351220495&par=sndpmax&max_empty=0&NVQLfyFwhsUz=nfSQqxMzls83&D-RiyvbWYxGKJ=VK5mfcA0u.ly8&SvbfpkdITyPlOrtJ=AhRPXrE0%5BiLtNJ6y&gaQFyBvwTfeUXIV=S8Uy_%5DC0iIxFE%5Bc&NVQLfyFwhsUz=nfSQqxMzls83&D-RiyvbWYxGKJ=VK5mfcA0u.ly8&SvbfpkdITyPlOrtJ=AhRPXrE0%5BiLtNJ6y&gaQFyBvwTfeUXIV=S8Uy_%5DC0iIxFE%5Bc

    Z danych wynika, że w latach 1951-1980 średnia maksymalna grubość białego nalotu w ciągu roku wynosiła 24,7 cm, w latach 1991-2017 wyniosła 25,4 cm. W ostatniej dekadzie grubość była nieco mniejsza, ale i tak przekraczała 20 cm

    Czas trwania opadów deszczu:
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=351220495&par=ra_time&max_empty=0&NVQLfyFwhsUz=nfSQqxMzls83&D-RiyvbWYxGKJ=VK5mfcA0u.ly8&SvbfpkdITyPlOrtJ=AhRPXrE0%5BiLtNJ6y&gaQFyBvwTfeUXIV=S8Uy_%5DC0iIxFE%5Bc&NVQLfyFwhsUz=nfSQqxMzls83&D-RiyvbWYxGKJ=VK5mfcA0u.ly8&SvbfpkdITyPlOrtJ=AhRPXrE0%5BiLtNJ6y&gaQFyBvwTfeUXIV=S8Uy_%5DC0iIxFE%5Bc

    Niestety nie ma danych sprzed 1966 roku. Za lata 1966-1975 średnia liczba godzin z opadem deszczu w okresach zimowych wynosiła 174 godziny (grudzień, styczeń, luty). W latach 2008-2017 wyniosłą 202 godziny. Widać tendencję wzrostową, jednak bzdurą jest twierdzenie, że kiedyś deszcz zimą był nie do pomyślenia

    Co do liczby dni z pokrywą z białym nalotem, w latach 1951-1980 średnio w ciągu roku było ok. 75 takich dni. Wyjątkowo długie okresy ze śniegiem zdarzały się w latach 60-tych, bo w tej pechowej dekadzie było ich średnio 93 każdej zimy. Po 2000 roku średnio zimą z pokrywą śnieżną jest ok. 65.

    Odnośnie średniej temperatury zimą:
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=351220495&par=tm&max_empty=0&NVQLfyFwhsUz=nfSQqxMzls83&D-RiyvbWYxGKJ=VK5mfcA0u.ly8&SvbfpkdITyPlOrtJ=AhRPXrE0%5BiLtNJ6y&gaQFyBvwTfeUXIV=S8Uy_%5DC0iIxFE%5Bc&NVQLfyFwhsUz=nfSQqxMzls83&D-RiyvbWYxGKJ=VK5mfcA0u.ly8&SvbfpkdITyPlOrtJ=AhRPXrE0%5BiLtNJ6y&gaQFyBvwTfeUXIV=S8Uy_%5DC0iIxFE%5Bc

    w latach 1951-1980 średnia temperatura okresów zimowych wynosiła -2,7 stopnia, z czego w styczniu to było -3,9. Za lata 1991-2017 średnia ta wynosi la zimy -1,8, w tym dla stycznia -2,6. Nastąpiło lekkie ocieplenie zim, ale nie na tyle, aby w jakikolwiek sposób można było mówić o “angielskich zimach”.

    To tyle w temacie tego, co ludzie gadają na temat “jakie to kiedyś zimy były”, a jakie “słabe” są obecnie. Zapamiętali sobie kilka wyjątkowo patologicznie mroźnych sezonów i wbiło im się do głowy, że teraz to tak bardzo łagodne zimy są, a kiedyś śniegu po pas było. Przy czym nie wszyscy starsi ludzie się z tą opinią zgadzają, np. moja babcia (po której chyba odziedziczyłem moje preferencje pogodowe) powtarza, że zimy były różne, raz bardziej łagodne, raz surowe i zdaje się niespecjalnie dostrzegać ich ocieplenie. Dla czytelników tego portalu to mogą być oczywiste rzeczy, ale na co dzień często spotykam się z opiniami podobnymi do tych, które dzisiaj miałem okazję usłyszeć.

    1. A u mnie nie słyszałem, by ktoś teraz narzekał na zbyt słabe zimy, wręcz przeciwnie- w 2013 roku pod koniec marca słyszałem w mieście opinie od starszych ludzi, że tak długich mrozów jak były wtedy to oni nie pamiętają….

    2. Wiele osób uważa, że w Polsce to powinna być mroźna i śnieżna zima a to nieprawda. Normą jest pół na pół plus i minus, na zachodzie bardziej i częściej plus na wschodzie minus. Rzadko trafia się zima idealnie w normie termicznej (taka była 2016/17), tak samo rzadko stricte atlantycka czy syberyjska.

  33. Ci starsi panowie mieli racje a ty wyciągasz z tych danych to co chcesz uzyskać.
    Przecież wystarczy porównać:
    styczeń (1951-1980) -3.9
    styczeń ( 1991-2017) -2,6
    To kolosalna różnica i potwierdza opinie starszych osób dokładnie.

    1. Poza tym, okres 1951-1980 obejmował przewagę ujemnego NAO/AO (zwłaszcza w latach 60’tych), a 1991-2017 okres wyraźnie dodatniego NAO/AO (zwłaszcza w latach 90’tych).
      Te okoliczności mogą się w różnych dekadach zmieniać i nie należy ich łączyć tylko i wyłącznie z samym trendem AGW.

      Zimą mamy dość jasną regułę:
      – cyrkulacja W, zwłaszcza z dominującą składową lub osłabienie jej z adwekcją z S/SW – zima “łagodna”,
      – inne przypadki: zima bardziej mrożno-śnieżna.
      Możemy mieć też przypadki graniczne lub przeplataniec – jak często ostatnio.

      Ta reguła – wespół z bardzo dużym rozrzutem anomalii, sięgającym (w sensie Tavg-dobowej krajowej) nawet 20-30 st. – cały czas w największym stopniu determinuje jaką zimę mamy. I to nawet przy założeniu braku ekstremalnie niskich anomalii rzędu ok. i poniżej -10K za jakiś miesiąc.

      1. Pytanie czy ocieplenie klimatu powinno.miec (srednio rzecz biorac) jakis wplyw na NAO czy tez niekonoecznie.

        Co do ociepla sie zim wydaje mi sie ze any zobaczyc trend trzeba sprobowac porownac zimy. Jeszcze odleglejsYch okresow nawet XIX w. chociazby. Wszak w czasach PRLu to juz mozemy mowic o globalnym ociepleniu zwlaszcza zima.

    2. @rafanox – Sam przytoczyłem ten argument, żeby wykazać, że nie mają racji, mimo że nastąpiło niewielkie ocieplenie, a Ty próbujesz tego argumentu używać przeciwko mnie xD To jest argument na to, że w ogóle nie mieli racji, że obecne zimy wciąż nie aja nic wspólnego z angielskimi.

    3. Jest cieplej, ale niektórzy starsi ludzie wspominają “czasy”, w których śniegu było po pas od grudnia do marca i non stop mrozy po -20 xD Tak, z takimi opiniami się spotkałem, choćby na takich tandetnych portalach jak TP. A założę się że gdyby tak wrócić się o 60 lat do tyłu i zaserwować tamtym samym ludziom taką zimę 2006/07 albo 2007/08 to jej odbiór nie byłby jakoś znacząco inny niż wtedy, ciepła, łagodna zima i tyle ;)

  34. Osobiście drażni mnie takie uogólnianie że teraz już nie ma zim, a kiedyś co jedna to była zimniejsza, no i te śniegi po pas.
    To prawda, zimy się ociepliły i nie mam zamiaru tego negować, bo byłoby to kłamstwem. Nie wiem jednak dlaczego nie możemy uznać zimy 2012/2013 prolongowanej na wyjątkowo zimowy marzec i początek kwietnia zimą “konkretną”. A przecież to nie było dawno temu, pamiętam jak wczoraj te sięgające niemal balkonu wielkie wydmy 15 marca 2013, kiedy nie było możliwości nawet wyjechać autem z garażu. A luty 2012? Przecież w moim regionie pierwsza połowa tego miesiąca to była Syberia rodem z 1956 roku. Dni z temperaturą minimalną – 20 było więcej niż w legendarnym styczniu 1987, i to nie były mrozy ledwo poniżej “dwudziestki”, tylko regularnie około i poniżej – 25. Potem atak śnieżyc i grubo ponad 30 centymetrów śniegu. Żałuję że rok 2012 był przestępny. Wiecie dlaczego? Bo gdyby “wyciąć” z niego bardzo ciepły 29 lutego, to luty ’12 byłby w Nowym Sączu najzimniejszy od 1963 roku, bardziej anomalny od 1985 i 1986.
    Zimę 2016/2017 też uznałbym u siebie za konkretną. Grudzień był w normie, a styczeń i połowa lutego w całości zimowe, ani jednej większej odwilży i noce chłodniejsze niż w styczniu 2010. Najcieplejszy dzień miał średnią +1,3.
    Zimy 2010 i 2011 były w niektórych regionach wręcz ekstremalne. A zima 2005/2006? To jeszcze wyższa półka. Wcale nie tak dawno temu doświadczyłem zimy z pokrywą śnieżną utrzymującą się bez przerwy od 17 grudnia do 23 marca, to jeszcze dłużej niż podczas słynnej zimy 95/96. W styczniu w wielu miejscach temperatura spadła poniżej -30 stopni, co w naszym klimacie jest czymś skrajnym. Chodziłem wtedy do szkoły i z powodu mrozów miałem odwołane zajęcia. Między 1963 a 2006 rokiem takich zim nie było wiele.
    Kiedyś owszem było dużo mroznych, a mniej ciepłych zim, ale takie też były i było ich dużo. Pierwszy przykład z brzegu to zima 1974/1975,ale było ich dużo więcej. Mitologizowanie zim z lat PRL-u jest trochę zabawne, a przy okazji to zawsze dziwię się temu, że “zima stulecia” to ta z 1979, a nie z 1963 czy nawet 1985.
    *
    Domyślam się jednak dlaczego tak jest. Wyobraźcie sobie że jest PRL, lata 80-te. Własny samochód jest obiektem marzeń, niedostępnym dla każdego. Zresztą nie potrzeba dużo śniegu i mrozu żeby takie autko nie dało sobie rady. Musząc przemieszczać się z punktu A do punktu B w takich okolicznościach, praktycznie każda ilość śniegu jest przeszkodą. Symbol PRL-u to kolejki do sklepów. Wyobrażacie sobie tak stać godzinami na mrozie? I niezależnie, czy mamy normę termiczną w postaci np. – 2 stopni i śniegu. Obiektywnie to są dla większości ludzi trudne i nieprzyjemne warunki. Dlatego nie dziwmy się starszym ludziom że tak tr zimy wyolbrzymiają. Mówimy tu o latach 70/80-tych. A co z 1963 rokiem, kiedy żyło się jeszcze ciężej, a zima była nieporównywalna z niczym co było później? Moi rodzice pamiętają tę zimę, byli dziećmi.
    Błędny sposób rozumowania to uogólnianie typu “skoro w ’87 była arktyczna zima, a w’ 94 upalne lato, to znaczy że wszystkie zimy i wszystkie lata takie wtedy były. A teraz to ani zimy ani porządnego lata ;)

    1. Na tym polega właśnie wybiórczość ocen. Z tamtego okresu wybieramy kilka najbardziej ekstremalnie zimowych zim, które zapadły komuś z tamtych lat. A z ostatniego okresu np. serie bardzo ciepłych Świąt BN – z podtekstem: gdzie ta zima się podziała…???
      Szkoda, że przy tym zapomina się o ogromnej różnorodności z sezonu na sezon lub nawet w czasie jednego sezonu – jak np. między zimami 2005/6 i 2006/7, czy w czasie sezonu 2011/12, czy nawet poprzedniego.

    2. W PRL-u podstawowym powodem odwoływania zajęć szkolnych nie był nie wiem jaki mróz, czy śnieg, tylko fakt, że jak było -8, to w salach lekcyjnych się robiło +13.

    3. Otóż to, super to ująłeś. Ludzie ogólnie dużo więcej czasu spędzali wtedy na dworze i nawet nie interesowali się ile jest stopni, mogło być i +2 ale przy nieprzyjemnym wietrze i dodatkowo leżał jakiś śnieg to ludziom automatycznie wydawało się ze musi być silny mróz, teraz siedzą w ciepłym domku z kawą i widzą te same +2 i to już jest “pseudozima”

  35. Kolejny dzień bez słońca, jeden z najciemniejszych w grudniu. I co się dzieje o 15.30? Stratus się przeciera, widać niebo. Niepierwszy raz w tym roku jest sytuacja z pochmurnym dniem i pogodna nocą. Słońca nie było już bardzo dawno, wczoraj się pokazało na jakieś 15 minut a tak to już prawie 2 tygodnie szaro.

    I nie zanosi się na poprawę. Od jutra pogoda jescze gorsza bo będzie to ciepła plucha. Ochlodzenie też będzie do temperatur na lekkim plusie i ciągle pochmurnym niebie. To może być podobna zima do tej z 2012/3 jak się tak nad tym zastanowić. Nie jest ciepło, jest ciągle pochmurno, SSW grozi nam późnymi mrozami. Jeszcze by był śnieg w styczniu potrzebny.

    1. @alewis27
      To prawda z tym najciemniejszym dniem. Są takie miejsca gdzie słońca nie ma już od co najmniej 7-10 dni, a przez następny tydzień go nie widać. Grudzień zaczął się słonecznie, ale to były “miłe, złego początki” jeśli chodzi o usłonecznienie.
      Ocieplenie niestety też w wersji pochmurnej i wilgotnej.
      Podczas dwucyfrowych mrozów w ciągu dnia nie zawsze można liczyć na bezchmurną i słoneczną pogodę (jak jest widno), bo może wystąpić sporo niskich chmur i nawet opady śniegu tak było na przełomie lutego i marca tego roku, kiedy właśnie przy dwucyfrowych mrozach w dzień nie do końca było słonecznie i pojawiały się niskie chmury typu stratus, stratocumulus, które przykrywały znaczną część nieba w niektórych regionach Polski, ale były też rozpogodzenia i słońce.

  36. w Krakowie sypało dziś (przed południem)- miasto zostało strasznie “zdemonizowane” przez członków Łowców Śnieżyc- uważali, że to były intensywne śnieżyce, a tymczasem do 18:00 zebrało się 0.3 mm opadów; dla przeciętnego fana mocniejszej zimy to jest po prostu żałosne, nawet dla mnie, jako zwolennika łagodnych i ciepłych zim krajobraz nie zmienił się za wiele; jeżeli jutro zobaczę na stacji meteo w Balicach 1-2 cm więcej (czyli zamiast 2-3, 4 cm), to będzie raczej wszystko :

  37. Czy tegoroczny grudzień idzie na jakiś “rekord” w niskim usłonecznieniu w pewnych regionach Polski? Który ostatnio grudzień był taki pochmurny. W niektórych regionach słońca nie ma od co najmniej 7-10 dni, a kolejne dni będą znowu pochmurne.
    Grudzień 2018 zaczął się słonecznie, ale będzie pochmurny. Jeżeli sprawdzą się te obecne prognozy i nie będzie jakiś kilku słonecznych dni to tegoroczny grudzień będzie najbardziej ponurym od 8 lat.

    1. Na rekord to raczej nie, bo przynajmniej te 3-4h słońca było w każdym zakątku. Rekord to zapewne coś koło “0”.

      1. @podlasianin
        Wiem, bo sprawdzałem, że każda stacja ma przynajmniej 3-4 h usłonecznienia. Zauważ, że słowo “rekord” dałem w cudzysłowie, a to zmienia znaczenie, prawda? Sprawdzałem jak tam sytuacja w województwie podlaskim – W Białymstoku słońca nie było od 11 dni, a w Suwałkach słońca nie było od 15 dni.

        1. Grudzień 2017 w Moskwie miał zero uslonecznienia z tego co pamiętam. Tegoroczny u nas jest bardzo ciemny ale i tak milej mi on mija niż 2017. Wtedy to była jakaś padaka, nie dość że ciemno to jeszcze ciepło i bez śniegu. Teraz to chociaż mróz jest i leży trochę białego.

      2. Grudzień 2005 miał w Lublinie usłonecznienie 1,3 godziny, a grudzień 1964 w Białymstoku miał 1,9. To są najniższe sumy jakie znalazłem.

    2. Teraz jeszcze ciemności rozjaśnia śnieg (mowa o C Mazowszu) – a dzisiaj wieczorem w Warszawie ponownie zaczęło trochę sypać. Jeszcze ciemniej będzie jak się on stopi, a przy tym pogodnego nieba nadal będzie “jak na lekarstwo”…

    3. We Wrocławiu też kiepsko ze słońcem ale sprawdziłem inne miasta do 19 grudnia i okazało się, że ta nasza paskudna grudniowa pogoda na tle innych miast wypada całkiem nieźle. Katowice z 7 godz. usłonecznienia z możliwymi ok. 152 godzinami (przy bezchmurnym niebie) to bardzo kiepski wynik.

      Hel 17,4h
      Jelenia Góra 22,7h
      Katowice 7,0h
      Kasprowy Wierch 49,5h
      Lublin 12,7h
      Łódź 20,9h
      Nowy Sącz 28h
      Suwałki 7,8h
      Szczecin 13,4h
      Śnieżka 13,7h
      Warszawa 13,2h
      Wrocław 21,8h
      Zielona Góra 13,5h

      Dla porównania z innych krajów – Londyn 30,6h; Smoleńsk 1,4h; Odessa 16,2h; Sofia 52,9h; Paryż 33,6h; Tallin 5,6h

      … wygląda to tak, że im cieplej – tym pogodniej (no chyba, że wysoko w górach, nad stratusem).

      1. Z drugiej strony najpogodniejszym dniem w grudniu – przynajmniej na E Polski – był jednocześnie najmroźniejszy pierwszy dzień miesiąca.

        Ale powtórzmy: zimą nie ma wyraźniejszej korelacji temperatury z usłonecznieniem, a z zachmurzeniem jest ujemna (średnio pogodniej = średnio chłodniej).

        1. @Lucas Wawa
          “Z drugiej strony najpogodniejszym dniem w grudniu – przynajmniej na E Polski – był jednocześnie najmroźniejszy pierwszy dzień miesiąca:
          Tak wiem, ale w kwestii usłonecznienia to były “miłe, złego początki” patrząc na usłonecznienie w dwóch dekadach grudnia.

      2. te 7h z Katowic jest zaniżone przez stację bo przed 8 grudnia pojawiały się w tym miesiącu dni które były co najmniej w 50% pogodne a stacja notowała śmiesznie niskie pomiary typu 1,4h 0,7h itd. Na pewno było sporo słońca 5,6 i 8 grudnia.

        Jedna rzecz się jednak zgadza, ostatni ładny dzień to 8 grudnia. Od tamtego czasu ciemności kompletne. 19 grudnia słońce się pokazało na jakieś 15 minut, stacja nawet tego nie wyłapała.

    4. Do rekordów minimalnego usłonecznienia nadal daleko. Dla stacji na Okęciu minimum wynosi 4,7h (!!) z 2005 roku. Dla Łodzi 10,8h z 1982. W tym roku jest to już przeszło 20h, choć połowę tej wartości wyrobiły pierwsze 3 dni. Historyczne minima z różnych miast przyprawiają jedynie o śmiech politowania nad naszym klimatem.

  38. ECMWF i GFS już dość zgodnie wyrzucają zimę z większej części Polski na przynajmniej tydzień począwszy od jutra. Paradoksalnie najchłodniej w dniach 24/25 grudnia, choć i wtedy zima miałaby się ograniczyć tylko do NE/E zakątka Polski i tam może będzie biało. Pozostali muszą się zadowolić jedynie przymrozkami w noc wigilijną (mróz w grudniu? niesamowite!). Warszawa też już raczej po tej cieplejszej stronie.

    1. Yyy prognozy na święta są i tak chłodniejsze o wiele niż jeszcze 2dni temu (kiedy to w wigilię miało być w większej cześci kraju ponad 10st) teraz w sporej cześci kraju jest mozliwa jakaś pokrywa śnieżna w dniach 24/25 ( głównie na S/E i częściowo C części Polski. Więc nie wiem jak kontrolujesz modele ale ja widzę chłodniejsze prognozy na święta niż te z np. 18.12.2018 ;)

      1. Zaraz pewnie jeszcze usłyszę ze ta absurdalna wiązka ECMWF sie przecież sprawdzi bo bedzie na plusie. Co z tego ze o prawie 10 stopni mniej? Plus to plus ;)

        U mnie pierwsza gwiazdka (i cały wieczór wigilijny) bedzie mroźna, a i pierwszy dzień świąt raczej z przewagą mrozu. Utrzymanie sie śniegu bedzie (byłoby) wiec jak najbardziej mozliwe, natomiast samo jego pojawienie sie bedzie zależne od tego, czy opady sie zakończą juz po rozpoczęciu tego ochłodzenia, czy jednak przed. Zakładam ze w sobote jednak to co jest teraz w większości zniknie.

        1. Nie sprawdziła się, choć nazywanie jej ekstremalną to delikatnie mówiąc gruba przesada – zdecydowały o tym drobne niuanse, a mianowicie fakt, że niż nie okazał się na tyle silny, by przebić się przez powstający wał wyżowy, choć było ku temu bardzo blisko. Ekstremalna prognoza na Święta w dzisiejszych czasach to taka, która daje co najmniej Tmax>15C.

          1. Troche mnie zle zrozumiałeś- nie chodzi mi o to ze ekstremalna, tylko ze niezwykle odstająca od większości pozostałych. Zdaje sobie sprawę ze 10 stopni w grudniu czy styczniu na zachodzie (nawet przez 3dni) to nie jest juz nic absurdalnego

    2. Mając na względzie np. ochłodzenia z 05-06.12 – także przy dominacji cyrkulacji W (ze składową N) – wcale się nie zdziwię jak w dniach 24-25.12 w większej części kraju (a przynamniej w ok. połowie) będzie lekka zima.

  39. GFS i ECWF z 12 UTC nie widzą białej Wigilii w Warszawie… W dodatku ten pierwszy widzi mróz (-1 stopień) tylko przez 9 godzin, a w Wigilię i pierwszy dzień Świąt Tmax= +2 stopnie.

    1. Spływ będzie z NW, z największym prawdopodobieństwem temperatur wokół zera. Ponownie może zaważyć inwersja, której skali modele niedoszacowują.

      1. Tak, ale cały czas mówimy o najzimniejszym okresie w ciągu najbliższych 5 a być może nawet 7 dni. Ta namiastka zimy potrwa bardzo krótko, bo zarówno przed Wigilią jak i po niej CIEPLEJ i przeważnie DODATNIO, tzn. śnieg zdąży się stopić, a już w trakcie 1 dnia Świąt miałoby się znowu ocieplać. Więc już lepiej żeby w Wigilię nic nie padało, skoro następnego dnia i tak musiałoby się już topić…

        1. Niestety w ostatnich latach notorycznie zdarzają się opady śniegu, który natychmiast się topi, a potem ta woda/ciapa zamarza… I tak w kółko aż do większego ocieplenia. Przez to zimą na SW miewam nawet po kilka dni z pokrywą śnieżną w porze chłodnej. Średnia wieloletnia wynosiła tu około 50 dni, ostatnie 30 lat już pewnie ze 30 dni albo i krócej. W ostatnim sezonie prawie jej nie było, zaledwie parę dni, w tym pierwszy dzień dopiero 19.12.2017.

          1. Daj spokój, niedługo zapomnę, jak to jest włączać rano w trasie “czwórkę”… Ale przez ostatnie 3 lata unikaliśmy tego syfu, począwszy od lutego 2016 do listopada 2018 nie było notorycznych incydentów z czarnym lodem, teraz sobie pogoda odbija na naszych umiejętnościach i zdolnościach psycho-motorycznych.
            Ani to ładne (szybko się topi), ani korzystne dla poprawy war. hydrologicznych (za mało), estetyka dla każdego wg powiedzenia “de gustibus…”), a problemów co niemiara.

          2. A przy takim kierunku adwekcji, o jakim pisze poniżej Łukasz – i takiej wilgotności, jaką prognozują modele – możesz zapomnieć o czymś bardziej klarownym dla zimy.
            Wczorajszy chłód był tak przenikliwy, jakbyśmy w kapsule czasoprzestrzeni przenieśli się do Magadanu, brrr… Dodatkowo od wody (a raczej jej fazy stałej) ciągnęło dodatkowo po nogach. Lubię pracę terenową, ale wczorajsze warunki zbliżały się do granic możliwości, jakie akceptuję. Mieszkańcy wielkich wysp ciepła, mający pod nosem kom. zbiorową, niepracujący w terenie, a jedynie “rekreujący” w nim swoje funkcje życiowe tego nie zrozumieją.
            Pozdrawiaj wilki z Borów i namów je na współpracę fotograficzną, byłbym ukontentowany niezmiernie.

        2. A dla mnie to też nie jest bez znaczenia, że właśnie w okresie 24-25.12 będziemy mieli chociaż namiastkę zimy – bo ostatnimi laty właśnie wówczas było często ok. +10°C.

          Poza tym, już do tej pory mieliśmy na E Polski +/- 10 dni z całodobowym mrozem oraz 15-20 dni z termiczną zimą (licząc także II poł. listopada) – co w porównaniu z ostatnimi rocznikami nie jest wartością małą. A zapewne najsilniejsze “uderzenie” aury zimowej w tym sezonie dopiero przed nami. Radziłbym poczekać do kwietnia’2019 z ocenami jaką to kiepską zimę mamy…

          1. oczywiście, że tak- zima astronkmiczna dopiero się zaczyna i ewenementem jest, by bardziej biało i śnieżnie robiło się przed nią (w listopadzie czy w I połowie grudnia) niż w jej trakcie (II połowa grudnia-II połowa marca), co jest dość naturalne- wyjątkiem może było lokalnie w 2007/2008 (w listopadzie 2007 w Krakowie było 15 cm śniegu, roztopił się i przez parę dni była “goła ziemia”, ale w połowie grudnia pojawiły się 2-3 cm, które leżały bez przerwy do pierwszych dni stycznia 2008, potem było już tylko parę incydentów 1-dniowych- to co spadło 1 dnia, roztapiało się bardzo szybko następnego- była to bardzo ciepła zima pomimo mroźnego grudnia) czy 2010/2011- “przedwczesna zima”- wielkie uderzenie na przełomie listopada/grudnia 2010, w Krk leżało przez parę dni 20-25 cm na początku grudnia (i tak dość mało na tle całej Polski), ale na Święta leżało już 10 cm, a na Nowy Rok- 5 cm i chociaż później było zimno, to incydenty zimowe były niegroźne co do śniegu (jak w wyżej wspomnianej zimie 2007/2008)- po 2-4 cm (tylko z oczywistych powodów dłużej biały puch wtedy (zima 2010/2011) leżał) :

          2. * naturalne jest to, że więcej śniegu leży podczas kalendarzowej zimy niż przed nią- to chciałem napisać; można się pocieszać (jak się jest “ciepłolubem”), że do wiosny zostało 90 dni :

  40. U mnie znowu dosypało śniegu, wciąż pada… moim zdaniem to nie stopnieje do świąt, było 10 cm do wczoraj, a padało wczoraj wieczorem, w nocy i dzisiaj rano.

  41. Niezwykłe rzeczy dziś się dzieją – godzinę temu ujrzałem kawałek błękitnego nieba, a teraz nawet widzę wpadające do mojego mieszkania promienie Słońca! Wprawdzie oba zjawiska nie trwały dłużej jak 5 minut, ale sam fakt ich pojawienia się budzi tutaj nie lada podziw :)

  42. Prognozy na Święta – można rzec “śmiech na sali” drwiąc sobie z “zimowego” ochłodzenia dnia 24.12…

    Dla mnie jednak – na tle zmienności w ostatnich +/- 10 rocznikach – pod względem pogodowym i tak będzie ono warte uwagi. Bowiem, bez względu na to jaka w całości okazała się zima, to na te Święta po 2008 roku ZAWSZE mieliśmy ocieplenie/odwilż. I to czasami z temperaturami nawet nieco poniżej/powyżej +10°C. Kilka dni wcześniej potrafiła być lekka/umiarkowana/prawdziwa zima. Podobnie jak i kilka dni później, w tym na Sylwestra. Natomiast dni 24-25.12 (zwłaszcza) okraszone były zawsze ociepleniami, nierzadko sporymi.

    Może właśnie ten rok zacznie choć sukcesywną zmianę w tym zakresie – tak, że za powiedzmy 5-10 lat to nietypowe “pikowanie” termiczne w górę akurat w tych dniach zostanie zniwelowane – zobaczymy (?).

    Przy okazji dobra informacja dla amatorów sportów zimowych – w górach wyraźne ocieplenie zaznaczy się tylko w sobotę 22.12. A to (na szczęście) za mało na znaczące pogorszenie się warunków do szusowania. Ba, od niedzieli 23.12 może ponownie dosypać trochę śniegu. Tym razem w sam raz na okres świąteczny.
    Białe Święta zapowiadają się także na NE kraju, a w samą Wigilię może “pobielić” w ogóle w różnych regionach całej E, a może i C Polski również (choć nie będą to jakieś duże sumy).

    Tak więc, choć III dekada grudnia przyniesie nam raczej dominację termicznego przedzimia (na razie na pewno do 26-27.12), to odmiana pogody na same Święta względem poprzednich lat będzie jednak miała miejsce (oceniając sytuację w skali całego kraju).

    1. trochę szkoda tylko, że ta pogoda nadal będzie tak pochmurna i brzydka. U mnie ostatni w miarę pogodny dzień był 8 grudnia, a w prognozach nie widzę większych szansa na pogodne dni do 27-28 grudnia.

      Rok temu też był fatalny grudzień ale tam to się chociaż zrobiło ładnie w święta. Było ciepło jak wiosną i słonecznie. A teraz będzie plucha z lekkim plusem i deszczem.

    2. Zobaczymy jakie anomalie przyniosą dni 24-25.12 i czy w ogóle ogólnokrajowa Tavg będzie wtedy zimowa (poniżej 0 stopni), jak miało to miejsce w okresie 13-20.12, bo na razie można mówić o ochłodzeniu tylko względem 21-23.12.

  43. No stał się cud. Po raz pierwszy od 9 dni w raz z przyjściem ocieplenia rozerwały się stratusy i pojawiły się u mnie rozpogodzenia i wyszło słońce. Ciekawe na jak długo?

  44. Dzisiejszy dzień w wielu regionach kraju wraz z postępującą odwilżą przynosi przejaśnienia i rozpogodzenia. U mnie aktualnie +2.5 i zaczyna nieśmiało wychodzić słońce. A na dworze po wieczornych i nocnych opadach nadal kupa śniegu i pod tym względem zupełnie nie widać odwilży. Jednak ja alergii na śnieg nie mam i bardziej się liczy dla mnie, że ją czuć. Szkoda, że znowu w okresie świątecznym (chociaż jak słusznie Lucas zauważył, tym razem nie na święta, tylko przed świętami), ale z drugiej strony ocieplenie zawsze cieszy.
    U mnie w ciągu tego bardziej “zimowego” okresu były tylko dwa w miarę ładne dni (ale bez szału, po prostu trochę stratusy odpuściły, ale chmur piętra średniego i wysokiego było sporo) – były to 12 i 17.12. Dzisiaj jednak niewykluczone, że będzie ładniej niż przez ten cały okres ochłodzenia, najwięcej rozpogodzeń od 8.12. Ale niektórzy i tak będą pisać, że ocieplenia przynoszą aurę ponurą i nienadającą się do przebywania na dworze. Ciekawe w czym jest przebywanie na dworze dzisiaj gorsze niż wczoraj ;)

    1. I tak tych rozpogodzeń w Warszawie będzie dzisiaj sumarycznie mniej niż np. w bardziej mroźny poniedziałek 17.12.
      Wg mnie to wszystko jest dziełem przypadku i o tej porze roku trudno się doszukiwać jakieś konkretniejszej zależności usłonecznienia z temperaturą (bo w ogóle pogodności z temperaturą jest i to ujemna).

  45. no prognozy nieźle się pozmieniały, jeszcze kilka dni temu w wigilię widziałem 10-12 stopni u siebie, a dzisiaj model icon podaje -1,0 stopni, chyba że jeszcze się coś zmieni.

  46. Jak do tej pory pogoda w grudniu nie powalała a dziś stała się jeszcze gorsza. Był brak słońca ale przynajmniej był śnieg to teraz będzie błoto i 0-5 stopni jutro ma być cieplej ale będzie padał deszcz. Zmieniam zdanie co do najgorszego pogodowo miesiąca bo póki co styczeń był jednak lepszy ze względu na stosunkowo sporo słonecznych dni w I połowie miesiąca. Nie zachwycały też miesiące letnie czerwiec i lipiec ale grudzień zdecydowanie jest w tym roku najgorszy i nie widać zmian na lepsze wręcz przeciwnie. Gdyby miał tworzyć swój osobisty ranking to wygrałby w tym roku maj, później kwiecień, ale fajne miesiące to też sierpień, wrzesień, październik, nienajgorszy listopad, luty ( dość sporo zimy), marzec też choć chłodny nie był taki zły bo nie zabrakło ciepłego okresu i był dość suchy, ale grudzień jest po prostu fatalny. 3-5 cm śniegu przy temperaturach -1 /0 w dzień znikają w Warszawie a wkrótce będzie tu dominował najgorszy przedział 0-5 stopni ze sporym zachmurzeniem i może opadami.

    1. maj 2018 byłby dla mnie nawet super, gdyby nie parno-duszno-gorący początek (pierwsze 3 dni) i prawdziwa smażalnia ryb… (tfu, ludzi) w końcówce (ostatnie 5 dni). Reszta miesiąca nawet spoko, chociaż podobno maj to miesiąc wiosenny, a nie letni. No, ale jak na lato to w sam raz taki miesiąc. Po 20 dniach porządnego lata w kwietniu już się człowiek zdążył do tej pory roku przyzwyczaić a widok ludzi w t-shircie i krótkich spodenkach był już codziennością. Ba, po takiej majówce, to to co przyszło od 4 maja sprawiało wrażenie bycia “chłodem”, tak samo końcówka drugiej dekady maja. Po prostu już się chyba przyzwyczaiłem wtedy do lata i te wiosenne epizody, zdawały się czymś nietypowym, bo przecież mieliśmy lipiec, a nie maj ;)
      Dla mnie ciężko znaleźć jakiś naprawdę pozytywny miesiąc w tym roku, każdy miał z mojego punktu widzenia jakiś defekt. W porze ciepłej chyba najbardziej do gustu przypadły mi maj i sierpień, ewentualnie wrzesień (miał powalone epizody w obie strony, upał i przymrozek na przestrzeni tygodnia to naprawdę ponury dowcip, ale poza tym miał sporo fajnych dni). No i chyba październik był całkiem spoko, wkurzały tylko te amplitudy dobowe (w październiku noc jest już długa i temperatura minimalna ma duże znaczenie,nie to co latem), i to, że najpierw słońca po prostu PEŁNO, a potem jak zniknęło, to zniknęło na dobre. Z pory chłodnej najlepszy styczeń. Luty tragedia (taka fuzja lutego 2013 ze słoneczną falą mrozów), grudzień na razie też taki sobie. No i zarówno marzec, jak i listopad przyniosły sporo zimy (ale nie zabrakło w obu też nadzwyczaj ciepłych epizodów). To chyba pierwszy rok od wielu lat, gdzie nie mogę się żadnym miesiącem naprawdę pozachwycać. W 2017 był przynajmniej super czerwiec i w sumie znakomity marzec , w poprzednich latach też by się coś znalazło.

      1. Maj 2018 był bardzo ciekawy, bo z jednej strony był u mnie drugim najcieplejszym i drugim najbardziej słonecznym majem w historii pomiarów, a jednak po tak fenomenalnym kwietniu nie robił już prawie na nikim wrażenia. Słyszałem tylko zachwyty jaki cudowny kwiecień, a o maju wszyscy już cicho sza, jakby tak musiało być. Wszyscy szybko przyzwyczaili się do letnich temperatur, inaczej było w 2002 roku kiedy ekstremalny maj przyszedł po nieszczególnym kwietniu – musiał zrobić większe “wow” niż maj 2018.

        1. Ja pamiętam jak paru moich znajomych mocno przemarzło 4 maja wieczorem, bo już przecież było lato i co to ma być, że wieczorem 10 stopni.

          1. Od 1951 były to marce 1953, 1968, 1973, 1977, 1990, 1999, 2007, 2010, 2014.
            :D :D :D

          2. Jeśli już to ty odwracasz. Napisałeś ze mało dni poniżej 15 stopni, po czym okazuje się ze tylko w 3 na 18 marców było więcej. I to tez np w przypadku twojej miejscowości która nie jest całą Polską. U mnie np w marcu 2014 było tych dni tyle samo, a nie więcej.
            Wiec twoja teza została obalona :D :D :D

          3. Oho, ktoś tu nie potrafi przegrywać. Napisałeś, żebym wskazał Ci marce z większą ilością dni z t. maks. pow. 15 st. od marca 2017. Od 1951 roku było 9 takich marców, w tym marzec 1973 z aż 8 takimi dniami, czyli o połowę więcej od tego fenomenalnego, pochmurnego marca 2017.

          4. Twoja teza była „mało dni powyżej 15 stopni w marcu 2017”. I sam sobie udowodniłeś ze to nieprawda. Gratuluje.
            Przecież wiem, ze zdarzały się marce w których tych dni było o 2 lub 3 więcej. Ale ty powiedziałeś to jakby to był standard. Wiec proponuje odwołać to twierdzenie.
            Ja nigdzie nie powiedziałem ze takich marcow nie było, tylko żebyś takie znalazł. I nawet cofając się 70 lat wstecz nie znalazłeś 10. Jeśli uważasz ze to większość…

          5. W Płocku średnio w marcu są 2 dni z t. maks. >15 st., 4 dni to rzeczywiście powód do szczęścia.

          6. To ja nie wiem co jest dla ciebie “powodem do szczęścia”. Skoro dwa razy więcej niż norma to dla ciebie mało. Oraz znalezienie się powyżej 80 percentyla, to rozumiem też za mało.
            Ale czego się spodziewać po osobie, która kwiecień 2009 i luty 2014 określa jako “niewystarczające”. Tylko tam to jeszcze mogę zrozumieć, bo rzeczywiście te noce były chłodne. Oczywiście w kwietniu noc jest krótka i nie ma to wielkiego znaczenia, ale fakt jest faktem. Ale marzec 2017? On miał zarówno noce i dni bardzo ciepłe.

    2. Poza krótkim epizodem dużego ciepła jutro, zanosi się (jak dla mnie również niestety) na dominację lekkich plusów i to w pochmurnym wydaniu. Pociesza może po trosze jedynie fakt, że tym razem lekko-zimowa może być Wigilia i częściowo 1. dzień Świąt – choć w sumie niedosyt mogą mieć obie grupy zimowej “barykady”.
      Po cichu pozostaje liczyć, że także po 25.12 będzie nieco chłodniej niż wg ostatnich prognoz (w końcu nie będzie to typowa “strefówka” W/SW) lub że nawet przy lekkich termicznych plusach będzie sucho i choć trochę więcej przejaśnień.

    3. To ja w takim razie też podejmę się takiej zabawy ;)
      1. Kwiecień- absolutnie niezwykły miesiąc, chyba najbardziej za mojego życia, średnia t.max u mnie 21*C, znamienna dla ciepłego maja albo lekko chłodnego czerwca. Do tego miesiąc po prostu z niemal ciągłą lampą, po przeciągającej się na marzec zimie traktowałem to jako na prawdę świetną niespodziankę.
      2. Maj- Jego wyjątkowości aż tak nie odczułem, większość dni z temp z przedziału 20-25, było trochę dni poniżej 20*C i ulewami w połowie miesiąca i >25*C tradycyjnie już pod koniec maja. Ale nie przyniósł też żadnych “atrakcji” typu przymrozki i podobnie jak kwiecień przyniósł bardzo dużo słońca.
      3. Sierpień: Bardzo ładny, letni i ciepły miesiąc. Nieprzyjemnie jak na moje preferencje były tylko 1-3 sierpnia i to w sumie jedyne dni tego lata w których odczuwałem że jest mi za ciepło. Bardzo gorąco/upalnie było w przewadze do 10.08, potem stopniowo coraz chłodniej, a upały pojawiały się głównie w formie suchej, także np takiego 19.08 mimo 31*C odczuwałem w zasadzie komfort termiczny.
      4. Listopad: Bardzo spolaryzowany miesiąc, ale szanuje w nim brak “typowego listopada”, którego nie znoszę- do 12.11 w zasadzie polecie/ wczesna jesień, potem trochę typowej jesieni przechodzącej w przedzimie 13-16.11 i już przewaga zimy, ale w wydaniu łagodnym, a nie taka patola jak choćby w listopadzie 1998 od 17.11
      5. Wrzesień: Gdyby skończył się 21.09 to byłby 4, a może i 3, ale ostatnia dekada niestety bardzo słaba to zepsuła. Wcześniej jednak bardzo mi się podobało, mieliśmy wciąż lato, choć już takie bardziej typowe dla naszego lipca/sierpnia, sporo dni gorących jak na wrzesień, ale kąt padania promieni słonecznych nie jest już aż tak wielki jak np w czerwcu i znosiłem to zdecydowanie przyjemnie.
      6. Październik: Dość wysoko przede wszystkim za to babie lato w II dekadzie, oddał nam to co zabrały te 3 ostatnie październiki. W I i III dekadzie było trochę dni brzydkich, deszczowych i zimnych, nawet względem norm, ale ciężko oczekiwać przecież pełnej lampy przez cały październik. No i 30-31.10 także były miłą niespodzianką, zwłaszcza że niewiele brakowało a było by 15-20*C mniej i opady śniegu.
      7. Styczeń: Jak dla mnie nie brakowało mu wiele, może przydałoby się ciut więcej słońca. Było w przewadze ciepło, a NAO mocno dodatnie, ale wbrew pozorom nie oznaczało to wcale jakiś ciągłych ulew, w takie dni całkiem sporo mieliśmy trochę przejaśnień. A i zimowo też było w przewadze niemal całą II dekadę. Do tego spory plus, że nie było wielkich mrozów, do -10 maksymalnie
      8. Czerwiec: O tym, że przegrał nawet z listopadem czy styczniem zadecydowały trzy czynniki: Nie najlepsze usłonecznienie, dużo duchoty i koszmarna, jesienna III dekada- na Górnym Śląsku po 21.06 tylko 29.06 było +20*C w dzień i dużo słońca.
      9. Marzec: Te mrozy z początku I i II połowy miesiąca to tragedia i w zasadzie mając to na względzie zaczynając pisać myślałem, że będzie zamiatał tyły. Ale nie można też zapominać tych dobrych rzeczy. Po pierwsze: Nawet podczas tych mrozów było dużo słońca. Po drugie: Piękny przełom I i II dekady, po trzecie: Opóźnione przedwiośnie w III dekadzie też smakowało całkiem dobrze.
      10. Lipiec: Albo było zimno i deszczowo, albo ciepło i parno. Najbardziej mi brakowało więcej takich dni jak mieliśmy 5-10 lipca- temperatury w okolicach 30*C+noce <=15*C to to co najbardziej podoba mi się w tym miesiącu. W III dekadzie tą parność w miarę znosiłem, lepsze to niż ciągły deszcz i całodobowe 18-20*C jak to było 16-19.07.
      11. Grudzień (do 21.12): W I dekadzie bardzo urozmaicony, mieliśmy i całodobowe mrozy ( w zasadzie to tylko 1.12) i spore ciepło (3,8.12), i duże amplitudy dobowe (5.12) i małe (10.12) II dekada bardzo monotonna, lekka zima, bez słońca. Nic ciekawego sobą ten miesiąc nie prezentuje, przynajmniej podobnie jak styczeń br nie przynosi dużych mrozów.
      12. Luty: Ten rok na tyle mi się podobał, że mam trochę wyrzut, że muszę jakiś miesiąc umieścić na ostatnim miejscu- w takim 2017 wyprzedziłby on u mnie na pewno kwiecień, wrzesień, może i październik i grudzień raczej też. Większą część mieliśmy lekką zimę, o tym że jest ostatni zadecydowały chyba te silne mrozy. Gdyby było chociaż w miarę słonecznie, to bym to przetrawił. A tak to mieliśmy niemal ciągły stratus przy temp -10, -12 *C. Nic przyjemnego.

      1. ok to też wstępnie poszereguje (ostateczną decyzję, wraz z ocenami w skali 1-6 lub 1-10 podejmę jednak już na początku stycznia):
        1. maj
        2. październik
        3. styczeń
        4. sierpień
        5. wrzesień
        6. kwiecień
        7. czerwiec
        8. marzec
        9. grudzień
        10. listopad
        11. lipiec
        12. luty
        Żeby nie było, żaden miesiąc nie zasługuje na zachwyty. To, że maj jest na pierwszym miejscu, nie oznacza, że jest nawet w gronie pięciu moich ulubionych. Za to ostatni luty jak najbardziej zasługuje na negatywne oceny. W mojej opinii za dużo różnych skrajności w ciągu roku, brak takiej typowej aury dla danej pory roku jak okresy z około 25 latem, okresy w granicy 15 wiosną i jesienią. Z rozsądnym do tego usłonecznieniem. Sam rok dla mnie słaby, chociaż lepszy niż 2017 (zabrakło takich super przyjemnych dłuższych okresów, ale też na szczęście nie było aż dużo takich bardzo niefajnych niespodzianek jak wiosną czy jesienią 2017.)

        1. Ja ma odwrotnie bo z aż 6 miesięcy jestem zadowolony: po kolei wg chronologii- luty, kwiecień, maj, sierpień, wrzesień, październik. kolejne miesiące neutralne tj marzec, listopada ( z listopada byłbym bardzo zadowolona gdyby nie zimna końcówka). Nie spełniły moich oczekiwań :czerwiec ( zw względu na pochmurne dni, ale przynajmniej padało za często bo gdyby padało to dołączyłby do grudnia), lipiec ( Połowa bardzo kiepska po bardzo deszczowa, ale II już nie najgorsza choć nie rewelacyjna), styczeń ( brak zimowej pogody takiej jaką lubię , ale wygrywa z grudniem ze względu na większą ilość słonecznych dni). Grudzień zdecydowanie przegrywa do tej pory zapamiętałem jeden niezły ale niezimowy dzień na początku grudnia. Było wtedy chyba ze 3 stopnie na plusie ale przez cały dzień świeciło słońce. Ostatnia lekko zimowa pogoda też nie w pełni mnie zadowalała tym bardziej że generalnie było pochmurno a śniegu spadło tyle co kot napłakał ale było i tak lepiej niż wcześniej i jak ma być w najbliższych dniach czyli kompletna porażka 0-5 stopni opady deszczu, mieszane i do tego wiatr. U mnie w rankingu największe znaczenie ma więc usłonecznienie jak widać, temperatura też jest bardzo istotna, ale już nieco mniej. Wygrały te miesiące z największym usłonecznieniem i z niewielką liczbą dni z opadami w połączeniu z takimi temperaturami jakie lubię o tej porze. I jeszcze jedna uwaga wiem że opady są potrzebne ale nie znaczy to że je lubię. Błoto i wilgoć obojętnie o jakiej porze roku jest przez mnie niemile widziane a do tego pochmurne niebo dlatego w moim rankingu najgorszych miesięcy z przeszłości jest chociażby taki lipiec 2011 miesiąc letni z długimi dniami ale wolę taki grudzień 2015 czy 2012 lub niż lipiec 2011 pomimo że tamto a to zima.

          1. sorry za błędy merytoryczne ( za szybko piszę i nie sprawdzam) i byłbym bardzo nie zadowolona tylko zadowolony;)

        2. to mi by było nawet trudno ułożyć taką listę bo w porze ciepłej mi się podobały wszystkie miesiące oprócz lipca (za często padało, za wysoka wilgotność powietrza). Z miesięcy chłodnych nie podoba mi się styczeń oraz grudzień. Pozostałe były OK. Listopad jeden z najlepszych, wprawdzie II połowa ciemno i zimno ale pierwsza idealna. Lepsza taka polaryzacja niż cały miesiąc gówniany jak w 2017.

  47. Ciekawostka…
    – 21.03.2018 – kres marcowej zimy i przechodzenie do przedwiośnia (niezbyt długiego, które jednak 1-2 tyg. przeważało),
    – 21.06.2018 – początek najwyraźniejszego nie-letniego epizodu w sezonie letnim,
    – 21.09.2018 – kres dominacji termicznego lata i początek wyraźniejszej jesieni,
    – 21.12.2018 – początek przed-bożonarodzeniowego ocieplenia.

    Każdego 21. dnia tych miesięcy (lub blisko nich) mieliśmy jakieś wyraźniejsze zmiany dominujących typów aury.

    1. może nie dokładnie 21go, ale w okolicy tego dnia praktycznie w każdym miesiącu mieliśmy jakiś wyraźniejszy przełom
      styczeń – 23go ostatni dzień fali mrozów, dzień później początek ocieplenia z nawet rekordem dobowym! (25.01)
      luty – od 23-24go początek ekstremalnej fali mrozów
      lipiec – 20go początek tej najdłuższej fali upału w historii
      sierpień – 25go zaczyna się największe ochłodzenie sierpnia trwające kilka dni
      październik- 19go rozpoczyna się okres pochmurnej pogody, a od 21go ochłodzenie
      listopad – tutaj jednak trochę wcześniej, bo 17go rozpoczyna się okres dominacji zimowej pogody

      Jak na siłę szukać to:
      kwiecień – 24go początek kilkudniowej przypominajki o panującej porze roku
      maj- również w okolicy 21go koniec tego lekkiego ochłodzenie i początek miesiąca ruchomego z anomalią bodajże w okolicy +4K.
      Wgl jakby brać miesiące ruchome po “astronomicznych”, “zodiakowych”, to miałyby często bardziej wyraziste anomalie, przynajmniej jeśli chodzi o okres pory ciepłej.

      1. Ciekawe spostrzeżenie, rzeczywiście w tym roku prawie co miesiąc na początku III dekady miesiąca mamy jakiś incydent, ja zapamiętałem głównie mrozy pod koniec lutego, gorący dzień 21.06 a w godzinach popołudniowych silna wichura+burza i mocne ochłodzenie, po 20 lipca fala wyjątkowo długich i silnych upałów (mam nadzieję że najdłuższa na najbliższe lata), potem ochłodzenie ok. 25 sierpnia, 22 września ekstremalne wręcz ochłodzenie z 30 stopni za dnia zrobiło się od. 10 to 15 stopni i przejście z ciepłego listopada do wczesnej zimy i mocnych przymrozków. No i sytuacja obecna po kilku zimowych dniach silna odwilż z pół godziny temu lało u mnie niesamowicie aż woda stała na drodze, wciąż pada ale już nie ma tak wielkiej ulewy.

  48. A tymczasem w niektórych regionach Polski (np. na Dolnym Śląsku) temperatura rośnie zamiast spadać. O 22 UTC w Legnicy jest 9,6*C, w Jeleniej Górze 8,4*C, we Wrocławiu 8,1*C. To jakiś ciepły wycinek niżu podnosi temperatury o tej godzinie?

    1. Na “fejsbukowym” profilu pisali, że właśnie na zachodzie w nocy wraz z frontem temperatury mogą sięgać nawet 10st i tak właśnie się dzieję.

    2. Zgadza się. To ciepły wycinek tego dynamicznego niżu. Gdyby niż zmierzał torem bliżej gór, to aż tak dużego ocieplenia nie mielibyśmy. Ale że zmierza nad naszymi N rubieżami to na 6-24h mocniej się ociepli – najdłużej i najsilniej na SW kraju, natomiast najkrócej i najsłabiej na NE.
      Z soboty na niedzielę (22/23.12) i w kolejnych dniach już przeważnie poniżej +5°C, a w chłodniejszych regionach/dniach nieco poniżej 0°C.

  49. Cóż jutro wyjeżdżam do rodzinki w góry na święta (rejony Żywca) śniegu trochę tam było, pewnie cały się stopi ale od jutra są szanse na nowe porcję, więc jest szansa na białe święta ( i to nie tylko w górach) ECMWF po świętach prognozuje znów stopniowe ochłodzenie w większej części kraju, ciekawe co z tego będzie?
    Generalnie chciałem Wam życzyć zdrowych i Wesołych Świąt, bez względu na pogodę (tak wiem, każdy ma swoją ulubioną, Ja tam lubię zimę :D ) Do zobaczenia po świętach!

  50. Dzisiaj chyba najciemniejszy dzień grudnia, śnieg się cały stopił a na niebie grube chmury niżowe, nie jest to stratus bo struktura tych chmur jest widoczna, nie jest to stalowy jednolity “sufit”. Temperatura 8 stopni, pada deszcz, wiatr dość silny bo średnia prędkość prawie 30 km/h porywy do 50. Bardzo nieprzyjemna pogoda, naprawdę nie lubię takich “ociepleń”.

    A w prognozie niezła niespodzianka na 24 grudnia bo według modelu UM tego dnia będzie…mróz w ciągu dnia. Około 10:00 ma przejść przez zero i się utrzymywać poniżej zera już później. Może nawet jakiś opad stały będzie! Jest to nizsza temperatura niż prognozuje GFS (ok. +3-4 w dzień)

    1. Dzisiejszy dzień jest ciut lepszy niż wczorajszy. Dzisiaj pojawiały się przejaśnienia, no i śnieg się całkowicie stopił. Wczoraj za to było okropnie bo na chodnikach była breja i szara, jednolita chmura cały dzień. Choć lubię śnieg, to tylko ten przy ujemnych temperaturach. Ten piękny, biały, nie jakąś breję.

      1. W Warszawie dla odmiany więcej przejaśnień mieliśmy wczoraj (21.12) oraz np. w mroźny poniedziałek (17.12). Dzisiaj całkowite zachmurzenie, umiarkowany wiatr i okresowe opady deszczu. Aura rodem z Wysp Owczych…
        Ciekaw jestem czy z niedzieli na poniedziałek 23-24.12 (czyli przed Wigilią) spadnie tu choć trochę śniegu, czy skończy się na deszczu, który potem będzie przymarzał…?

      2. Wczoraj była breja a dziś błoto jedno g…no. W tej chwili jestem w Warszawie i wyszedłem na spacer a jako że mieszkam na przedmieściach to są tu pola, łąki i lasy i nie da się chodzić albo chyba tylko w kaloszach. Właśnie dlatego tak nie znoszę takiej pogody. Najgorsze temperatury to przedział 0-5 stopni a do tego opady i wilgoć, brak słońca i wiatr. Dziś mamy nieco powyżej 5 stopni co nie znaczy że jakoś poważnie poprawia mi to samopoczucie względem dzisiejszej pogody. Kiedyś niejaka dorka bez przerwy od kwietnia do października narzekała na pogodę a w tym miesiącu mi się załączyło no cóż jak już napisałem wcześniej w porównaniu do poprzednich miesięcy tegoroczny grudzień jest fatalny po nieudanych ale już uważam ze lepszych grudniach od tego 2017, 2016 miałem nadzieje na jakichś fajniejszy grudzień. Dużo lepsze było to 0 w Warszawie w dzień, lekki mróz w nocy i 5 cm śniegu. Z tego co widziałem jest szansa znów na 0 w Warszawie jakieś opady śniegu a potem znów roztopy błoto i +3 przy pochmurnym niebie. Najlepsze jest że w prognozach widać przejaśnienia a polegają one do tej pory na tym najczęściej że słońce jeśli już to pojawia się na przysłowiowe “5 minut” co mnie nie dziwi bo to jest pora roku gdzie o dni słoneczne jest ciężko.

      3. Nie ma co się tu kłócić, czy wczoraj czy dzisiaj lepiej. Wszystko zależy od regionu. Dzisiaj w skali kraju pojawiło się jednak więcej przejaśnień i rozpogodzeń. Jednak, oprócz tego było więcej opadów. Mi osobiście bardziej do gustu przypadł jednak wczorajszy dzień, dzisiaj mój region miał dużego pecha z przejaśnieniami. Ale z drugiej strony fajnie, że chociaż na jeden dzień się tak ociepliło. Pokój przewietrzony.
        Za to południe Mazowieckiego (pewnie i u Zbigniewa (?) ) przyniosły dzisiaj z tego co słyszałem naprawdę przyzwoitą pogodę, pojawiło się sporo słońca.

    2. @alewis27
      Te dzisiejsze chmury na niebie to prawdopodobnie cumulonimbusy, którym gdzieniegdzie towarzyszą altostratusy, altocumulusy.
      I mam do Ciebie pytanie z ciekawości- Co byś wolał minus 5 stopni i stratusa czyli 5 stopni na plusie i stratusa? Zakładamy, że nie ma wiatru, żadnych opadów.

  51. Najwyższa pora napisać o “odjechanej” prognozie, która nie miała szansy na sprawdzenie się wg @kmroz.
    @kmroz
    Taki tekst napisałem w sobotę 15 grudnia.
    “Słubice
    Tmax na kolejne dni. ECMWF
    0, 3, 5, 2, 4, 7, 10, 10, 11”

    2018-12-22 15 (5)10.4 prognoza dawała 10c
    2018-12-21 24 (8) 6.0 prognoza dawała 7c
    2018-12-20 24 (8) 2.6 prognoza dawała 4c
    2018-12-19 23 (8) 2.4 prognoza dawała 2c
    2018-12-18 24 (8) 4.7 prognoza dawała 5c
    2018-12-17 24 (8) 1.1 prognoza dawała 3c
    2018-12-16 24 (8) 0.0 prognoza dawała 0c

    Jutro (23 grudnia) będzie poniżej 10c w Słubicach, ale i tak nieźle jak na 8 dzień prognozy! Na zachodzie nie widać zimy jak na razie…

    1. W takim razie gratuluje Wam, że udało Wam sie wyhaczyc, ze ta odsłona mocno powyżej najwyzszych wiązek (w momencie się jej pojawienia) się częściowo sprawdzi. Mimo wszystko był to szczęśliwy traf.
      Tak samo jakby ktoś 1.06 powiedział, ze padnie rekord lata w tym roku. Sprawdziłoby mu sie to, ale raczej byłoby to oparte na szczęściu.
      Zreszta przez 3 dni raczej tych 10 stopni tam nie będzie. A głownie do tego piłem. Juz nawet dzisiaj w ciagu dnia tyle nie było, tylko 6 stopni :)
      W wigilie zanosi się na pomyłkę o 10 stopni :p
      PS
      A gwoli ścisłości to w wigilie zimowa aura widoczna jest raczej dla całej Polski. Wiec nie mów, że zimy w Slubicach nie widać.

      1. Jutro ma być 7-8c. 24 grudnia zimniej, ale później znowu ma być ciepło. Prognoza na wigilie to był 9 dzień prognozy, więc nic dziwnego, że się nie sprawdziła.Nie chodzi mi o to co będzie na święta tylko fakt ocieplenia które wystąpiło. Kwestionowałeś całe to ocieplenie i nie odwracaj kota ogonem, że miałeś na myśli 3 dni z rzędu z 10c akurat w wigilie jakby to było najważniejsze. Kwestionowałeś również ocieplenie w środku tygodnia. Wcześniej pisałeś, że skoro się sprawdziło 5c w środku tygodnia to nie oznacza, że później będzie 10c. A tak naprawdę było w Polsce jeszcze cieplej. Chyba około 12c. Poprawcie jak źle napisałem.

        Ale ogólnie chodzi mi o coś innego. Sugerujesz się samymi wiązkami czy są zgodne ze sobą i ignorujesz ekstremalne. Dla Ciebie każda ekstremalna wiązka jest taka sama. Niestety tak to nie działa. W swoim, życiu ( a żyje jakieś 10 lat dłużej od Ciebie, ponieważ po stylu Twoich wypowiedzi zakładam, że nie nie masz więcej jak 25 lat) widziałem zbyt dużo ekstremalnych wiązek, które się zrealizowały aby bagatelizować takie przypadki. Zwłaszcza u ECMWF który jest naprawdę dobrym produktem.

        W Polsce jest często tak, że walka rozgrywa się pomiędzy powietrzem morskim albo kontynentalnym. Czasem możemy mieć albo skrajne ciepło, albo skrajne zimno w zależności od sytuacji synoptycznej (nic pośrodku, patrzenie na średnią z realizacji nic nie daje w takich przypadkach). Ale dla Ciebie będą to tylko skrajne wiązki, które trzeba z góry odrzucić. Tak się nie prognozuje pogody. Trzeba wiedzieć kiedy taka wiązka jest faktycznie śmieciem a kiedy ma szanse na realizacje. W tym przypadku byłem na 90% pewny, że ciepło przyjdzie. Podobnie zresztą jak synoptycy ICM.

        1. Być pewnym na 90% ekstremalnej wiązki to duże przegięcie. Zgoda jest cieplej na zachodzie niż przewidywało większość realizacji.
          Za to w dużej części Polski ocieplenie ogranicza się do… jednego dnia. Jutro już znowu nieco powyżej zera przez większość doby. Więc ciepło wcale nie weszło jak w masełko, wbrew twierdzeniu niektórych. Ciężko powiedzieć tu o prawdziwym zwycięstwie Atlantyku, gdyby tak było to by nie czekała nas pierwsza prawdziwie zimowa wigilia od 10 lat. I tutaj z tego co widzę, to nawet na zachodzie może tak być.

          A ja wciąż jednak tutaj obstanę przy swoim. W momencie POJAWIENIA się tej wiązki była to PIERWSZA taka realizacja. Absolutnie więc nie należało się do tego odwoływać. Ja też widziałem sporo takich ekstremalnych wiązek i, co tu dużo mówić, większość z nich (nie wszystkie) się NIE SPRAWDZA.

          Proponuje skończyć ten wątek i obserwować dalszy rozwój sytuacji. Gratuluje zwycięstwa w kwestii Słubic, w przeciwieństwie do 90% użytkowników tego forum jestem w stanie przyznać się do błędu i pogratulować racji :) Jeśli ta racja była faktycznie oparta, na jakichś własnych obserwacjach i doświadczeniu, a nie zwyczajnym faworyzowaniu ciepła, jakie do bólu często tutaj widzę, to tym bardziej należą się gratulacje.

          1. @kmroz
            Arctic Haze też raczej był pewny tego ciepła. Inaczej nie pododawałby prognozy w którą nie wierzy. Uwierz mi gdyby sytuacja dotyczyła zimna to tak samo poprowadziłbym tą dyskusję. Zresztą pamiętam doskonale marzec 2013. A Ty?

          2. Akurat u niego w Gdańsku ciepło to słabiutkie to “ciepło” – lekki plus tylko w środę i w piątek, no i dzisiaj przez większość doby już około +2. Przynajmniej tak pokazuje ta stacja
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12146&ndays=51&ano=2019&mes=01&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send
            Wiem, że w Gdańsku są dwa światy pogodowe, więc nie wiem do którego z nich ta stacja należy.

            Tak oczywiście pamiętam marzec 2013, chociaż wolałbym zapomnieć.

            Rok temu właśnie luty zaskoczył wiele osób piszących na tym forum swoim zimnem. Mało kto “przepowiadał” tak zimny luty na jego początku. Nie pamiętam akurat czy Ty należałeś do osób, które przepowiadały mroźny luty,czy też tak jak większość za “standardowym” ciepłem… (ja ze wstydem się przyznam, że należałem do tych drugich)

          3. Prawdziwe stacje dla Gdańska to Armaag, bo IMGW nasze miasto zasadniczo ignoruje:
            https://armaag.gda.pl/wykresy_meteo.htm

            I widać, że mamy wyraźnie powyżej zera. Zresztą ja nie pisałem wyłącznie o Gdańsku, ale także o całej zachodniej części Polski. I uważam, że raczej się spełniło co pisałem. Tzn. na pewno cała Polska nie miała “tygodnia prawdziwych mrozów”.

          4. Dziękuję za odpowiedź
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12142&ndays=51&ano=2019&mes=01&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send
            Udało mi się taką stację znaleźć, położona z tego co przeczytałem blisko morza w Gdynii.
            http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12155&ndays=51&ano=2019&mes=01&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send
            A to, w końcu nadmorska dzielnica Gdańska, ale mocno wybrakowane dane niestety.
            Znalazłem też na ogimecie stacja Gdańsk-Port Pn. i Gdańsk Rebiechowo, ale niestety tam wgl brak danych.

          5. @kmroz
            Ta stacja oznaczona w ogimecie jako “Gdanski” to w rzeczywistości Pruszcz Gdański – stacja lotniskowa.

    2. Za to Wigilia w większej części kraju ma przynieść Tavg nieco ujemną, a w chłodniejszych regionach nawet całodobowy mróz (nieznaczny, ale jednak).
      Oczywiście, że nie jest to nic nadzwyczajnego (mniej więcej ‘norma’) – choć z drugiej strony kilka dni temu nie brakowało prognoz ok. +10°C ponownie na te dni.

      1. Tak . Prognoza ECMWF poległa bo w 9 dniu prognozy nie będzie +10c. Nie było też wcześniej żadnego ocieplenia … Jest zima z metrem śniegu i całodobowym mrozem. Widać też zimę w Słubicach bo na jeden dzień ochłodzi się do +1c. Litości!

        1. Cóż, Słubice to nie cała Polska, a Lucas raczej nie pisał tylko o Słubicach.
          Z punktu widzenia środkowej/wschodniej Polski jak najbardziej mamy przewagę zimowej pogody. Od 11 grudnia jedyne głębsze ocieplenie to dzisiejszy dzień. Kilka dni z całodobowym mrozem było i wigilia najprawdopodobniej taka będzie. Metr śniegu? Jeśli to wyznacznik zimy…..

        2. Nadmienię raz jeszcze, że przynajmniej w chłodniejszej części kraju okres od połowy listopada do teraz przyniósł już +/-10 dni z całodobowym mrozem oraz +/-20 dni z termiczną zimą. W porównaniu z poprzednimi rocznikami to dość dużo.

      2. Owszem. Na to też warto zwrócić uwagę. Ciepło się sprawdziło, ale okres jego trwania mocno się skrócił względem niektórych odsłon kilka dni temu. W dużej części kraju prawdopodobnie czeka nas lekki mróz i padający śnieg w wigilijny wieczór. Po tylu latach. To dobrze, bo rzeczywiście już niektórzy się niepokoili tymi ciepłymi pasterzami.

        1. Na szczęście u mnie w centrum ICM UM nie widzi w Wigilię opadów śniegu. I bardzo dobrze, bo następnego dnia musiałby się już topić, a to jest zupełnie bez sensu.

          1. Z tego co widze to jednakmodele w większości widza w większej części kraju opady śniegu, chociaż bardzo słabe (<1mm).
            Najwiecej na wschodzie i południu najmniej na północy.
            To chyba dobrze ze miałby stopnieć. Śnieg jest fajny tylko jaka pada, a na dłuższa mete to uciążliwość.

          2. Na Wigilię i częściowo 1. dzień Świąt wystarczy jak będzie lekko przybielone – to i tak będzie duża odmiana względem poprzednich roczników.
            Natomiast największe “uderzenie” zimy nastąpi zapewne i tak w styczniu i/lub lutym.

          3. To bardzo ciekawa teoria. Zastanawiam się czy dla kierowców też najfajniejszy jest śnieg jak pada zwłaszcza w większej ilości, czy jednak jak już leży, nie pada a drogi są odśnieżone.

          4. @Radomir
            Dobrze wiesz, że nie jestem fanem śniegu, więc te przytyki naprawdę są co najmniej zbędne.
            Padający śnieg ma przynajmniej w sobie jakiś urok i tak po kilkunastu latach przerwy byłoby miło go ujrzeć w wigilijny wieczór. Nie znaczy to, że sobie tego życzę, ale wybacz, nie będę płakał z tego powodu.
            W leżącym śniegu natomiast już za wiele plusów nie widzę. Główny minus jest taki, że do jego długiego utrzymania, potrzeba długich ciągów bez żadnego ocieplenia, za którymi nie przepadam. Oczywiście tak przez 1-2 tygodnie też niech sobie leży (jak teraz), nie przeszkadza mi to. Bardziej chodzi mi o to, by to nie były niekończące się ciągi jak zimą 2016/17, o sytuacjach z 2012/13 czy 2009/10 nie wspominając. I nie chodzi już nawet o samą obecność śniegu, tylko jak wyżej napisałem, o warunki jakie musiałyby do tego panować.
            Na pewno nie zamierzam też “płakać”, że spadły śnieg szybko stopnieje, dzięki przyjściu przyjemniejszych temperatur.

            A jak już wyciągnąłeś argument kierowców, to w wigilijny wieczór ludzie siedzą w domach z rodziną i zwykle mało podróżują właśnie. Więc jak wtedy spadnie, a w kolejnych dniach zniknie, to ułatwi to powrót ludziom do domów, a zarazem doda “magii Świąt”. Oczywiście to nie koncert życzeń,ale jak widzę taką opcję, to zdecydowanie mi się ona podoba.

  52. Zimy nie widać do końca miesiąca. Grudzień kolejny miesiąc jesieni. Dobrze że chociaż sporo pada.

    1. Zimy mieliśmy już średnio pół miesiąca – od 5-10 dni w najcieplejszych regionach do ponad 20 w najchłodniejszych (i to poza górami). Przy czym główne kryterium to temperatura, a śnieg jest drugorzędny.

      1. Po ostatnich kilku tygodniach jednak utwierdzam się w przekonaniu że podstawowym kryterium zimowości jest dla mnie leżący czy padający śnieg a nie średnia dobowa temperatury, która właśnie ma drugorzędne znaczenie.

        1. Podstawowym kryterium stosowanych u nas pór roku jest temperatura. Zapytam: jaką będziemy mieli porę roku przy -20°C i braku pokrywy śnieżnej?

          1. Jak byłoby bezchmurnie to nieznośną lampę i palące słońce. Nie dałoby się wysiedzieć w mieszkaniu od strony południowej.

          2. Dla mnie chlapa to nie zima. Wiem że – 2,5 w nocy, a +2 w dzień to niby zima, ale nikt zdrowo myślący tak tego nie nazwie. Zimy w grudniu trochę było(jest) na północnym wschodzie, Kaszubach i w górach powyżej 500mnp. (w sumie koło 8-10 dni, wyżej oczywiście więcej) Najważniejsze że dużo pada, a może kilka tygodni zimy przyjdzie w styczniu i lutym. U mnie temp. 2 stopnie i pada, wczoraj było 6 stopni jutro też 2, w wigilię będzie koło 0, potem znowu 2, potem znowu koło 0 i potem znowu około +2. Ja tego zimą nie nazywam…

          3. Przede wszystkim nie rozumiem tego uogólniania z przypisywaniem całemu miesiącowi jednej pory roku – w tym wypadku jesieni. Czyli to, że mieliśmy w listopadzie i grudniu do tej pory przeważnie 10-20 dni bardziej zimowych (miejscami nawet więcej) to tak jakby ich w ogóle nie było…??? Chyba jednak jest to różnica?

            Chyba, że mamy na względzie pory meteorologiczne oznaczające de facto, że zima to najchłodniejsza pora roku, bez względu na to, czy jest to zima “syberyjska”, czy “atlantycka” (czy jeszcze inna).

    2. @FKU
      Rozumiem że piszesz z punktu widzenia swojego miejsca zamieszkania czyli Dolnegocl Śląska tak?
      Twierdzenie że np. Tegoroczny grudzień czy ten z 2016 czy 2014 był “jesienny” bez zimy w całym kraju to duże przegięcie bowiem te 3 grudnie przyniosły sporo akcentów zimowych i były “bardziej zimowe” niż te z 2017 2015 czy 2013 roku.
      Wszystko zależy z punktu widzenia jakiego regionu się patrzy.

  53. U mnie jeszcze wczoraj pokrywa wynosiła jakieś 10-12 cm a teraz już jest przerywana i wynosi ok 0-2 cm, nie spodziewałem się, że tak szybko stopi się śnieg. Jednak ten deszcz zrobił swoje.

    1. a u mnie dalej mnóstwo śniegu i mnóstwo wody na ulicach… wczoraj w nocy spadło 7 cm śniegu, a przed opadami było już 10 cm… do świąt nie ma szans to stopnieć, bo dzisiaj był jedyny tak ciepły dzień do końca roku (było +4 i padał deszcz), a jutro wracamy do 0 za dnia i raczej opadów śniegu niż deszczu, nocami oczywiście mróz. Teraz już się ochładza, jest +1 i pada śnieg.

      1. Z tego co widzę w Zambrowie już nie ma pokrywy, więc granica śniegu jest blisko, a dzisiaj kolejny dzień z odwilżą, tym razem blisko +2 stopniową i śnieg znika w oczach.

  54. Tak btw, to dzisiaj był dopiero 3 tak ciepły dzień w tym miesiącu (a było +4)… więc grudzień wcale taki mega ciepły nie jest na moich terenach… jakoś od 17 listopada jak ktoś słusznie zauważył odczuwa się termiczną zimę :)

  55. ECMWF prognozuje zimową końcówkę roku 2018 i początek 2019. Jeśli te prognozy zostaną podtrzymane i taka zima się ziści, rekordu nie będzie. Nie zmieni to jednak faktu, że 2018 zawsze pozostanie w mojej pamięci jako najbardziej niesamowity rok, przy którym 2014 i 2015 bledną.

    1. w 2014 średnia anomalia 5 miesięcy pory chłodnej (01-03, 11-12) wyniosła prawie +2K, w 2015 tych samych 5 miesięcy chyba około +2.5K. Stąd te rekordowe wartości.
      Ekstremalnie ciepłej pory chłodnej aż tak nie odczuwasz.
      W tym roku miesiące pory chłodnej wyjdą średnio w okolicy normy, a za ekstremalną wartość średniej rocznej odpowiada dość nietypowo pora ciepła. W ostatnich 20 latach pora ciepła tak wpływała na wysoką anomalię chyba tylko w 2002 roku. No i w 2006, ale wtedy pierwsze trzy miesiące były tak bardzo zimne, że rok nie przyniósł jakiejś bardzo wysokiej anomalii.
      W pozostałych przypadkach najcieplejsze roczniki to jednak zasługa pory chłodnej. I dlatego gdy dobiegały końca, to mało kto odczuwał ich “niezwykłość”

    2. Niesamowite okazały się 2 miesiące i to pod rząd kwiecień i maj i jeśli padnie rekord to temperatura w tych miesiącach przede wszystkim na to zapracuje. Lato też okazało się najcieplejsze ale umówmy się poważnie że jeśli wejdziemy w szczegóły to ani czerwiec ani lipiec nie wykazały się jakimiś nadzwyczajnymi anomaliami dodatnimi, sierpień już bardziej i chociaż miał nawet sporą szansę do pewnego momentu zbliżyć się do rekordowych wartości lub je przekroczyć to ostatecznie znalazł się wśród najcieplejszych. Średnie temperatury były wysokie, ale np. maksymalne “nie powalały” Myślę że lato jako całość ma szansę w przyszłości znacznie pobić ten rekord z 2018 roku w momencie np. kiedy czerwiec i sierpień będą ekstremalnie ciepłe a lipiec choćby ciepły lub kiedy 2 miesiące pod rząd będę ekstremalnie ciepłe co może nie jest bardzo prawdopodobne ale realne co pokazuje rok 2018. Dlatego też samo lato pomimo rekordu nie było dla mnie jakoś bardzo niesamowite. W Innych miesiącach w średnich temperaturach też już nic specjalnego się nie wydarzyło i w grudniu już na 99% też się nie wydarzy ani w średnich ani w maksymalnych czy minimalnych dobowych. Także oprócz średnich za cały miesiąc: kwiecień, maj można dodać bardzo niskie temperatury maksymalne w marcu i lipcu w obu miesiącach padły nawet lokalne rekordy najniższych maksymalnych w marcu w Świnoujściu w lipcu w w Białymstoku. No i oczywiście nowy rekord ogólnokrajowy najwyższej temperatury listopada jak również nowe lokalne w tym miesiącu. Podsumowując bo jak napisałem nie zakładam już niczego nadzwyczajnego w grudniu ( całkowicie nie wykluczam , ale jak napisałem wedle prognoz nic się zdarzy a już na 99.9% nie padnie żaden rekord średniej miesięcznej grudnia ani najwyższej ani najniższej) to pomimo że rok 2018 znajdzie się wśród najcieplejszych albo będzie najcieplejszy w Polsce nie zabrakło ekstremalnie zimnych akcentów

      1. Zgadzam się, że kwiecień i maj to absolutny top of the top. Pogoda wyśmienita po mroźnym marcu i poczatku kwietnia. Szczerze mówiąc to sam bylem sceptyczny wiosny ale szybko zmieniłem zdanie. Jeżeli chodzi o lato, to dla mnie jako osoby z południa kraju przyzwyczajonej do ciepla szczegolnie milo rozczarowalem się pogodą nad Baltykiem gdzie uczciwie muszę przyznać w lipcu bylo wybornie i bardzo cieplo.

      2. A ja jeszcze tylko dodam że oprócz temperatur inne parametry też mają znaczenie i tu pozytywnie zapisuje się usłonecznienie w maju, w kwietniu, październiku na tyle że warto o tym napisać ( listopad też mógłby dołączyć do tych miesięcy ale II połowa to zepsuła i w efekcie listopad był z niezłym usłonecznieniem ale niezwykłym, nieźle było też w sierpniu i we wrześniu). Żaden miesiąc zaś nie raził jakimś ekstremalnie niskim usłonecznieniem ale blado tu wypadają szczególnie 2 miesiące tj czerwiec i grudzień choć akurat pod tym względem grudzień ma szansę się jeszcze poprawić. Na koniec zaś nawiązują do rankingu najlepszych miesięcy w roku maj wygrał z kwietniem tym że w maju nie było de facto ani jednego zimnego dnia i nawet jak był z 1 albo 2 całkowicie pochmurne dni to były to dni ciepłe lub przeciętne, zaś kwiecień miał fatalny start-zimne 2 dni a jeden z nich opadami i wiatrem (pomimo wyższej anomalii dodatniej w tym miesiącu)

    1. W wersji poltemp aktualnej na dzień dzisiejszy (tzn. z listopadem policzonym z synop’ów) progiem grudniowej anomalii wymaganym do wyrównania rekordu jest +1,31C. Dla bezpieczeństwa (aktualizacja listopadowa poltemp) należy przyjąć, że rekord będzie w miarę bezpieczny przy anomalii +1,40C.

  56. Jeżeli sprawdzą się ostatnie prognozy to kolejne lekko-zimowe dni nadejdą w samej końcówce roku, na Sylwestra. A to oznaczałoby, że najchłodniejszymi dniami w grudniu będą Wigilia (+ noc 24/25.12) oraz właśnie Sylwester (+ ew. noc noworoczna).
    Poza tym, ma dominować typowe “listopadowe” przedzimie, przeważnie w wilgotnym wydaniu – czyli nadrabiamy zaległości z poprzedniego miesiąca.

    Warto jednak zaznaczyć, że na tle zmienności termicznej i jej anomalii “doczekaliśmy się” ostatnio pierwszego od kwietnia ruchomego miesiąca (31-dni) z lekko ujemną anomalią. Oby w przyszłym roku takich było (nieco) więcej – bo okresów ze sporą nadwyżką ciepła zapewne nadal nie będzie brakowało.

    1. SPROSTOWANIE – w 2. zdaniu miałem napisać, iż…
      A to oznaczałoby, że najchłodniejszymi dniami w 3. DEKADZIE GRUDNIA będą Wigilia (+ noc 24/25.12) oraz właśnie Sylwester (+ ew. noc noworoczna).

    2. “Jeżeli sprawdzą się ostatnie prognozy to kolejne lekko-zimowe dni nadejdą w samej końcówce roku, na Sylwestra.”
      Tyle, że te “prognozy” na Sylwestra to jeszcze zwykłe fusy i są dużo poza skillem… Ale że widzą akurat ochłodzenie, to już o nich wspominasz… Przypomina to wyszukiwanie zimy “na siłę” pod własne preferencje pogodowe.
      Dla odmiany 2 dni temu jak te same fusy ECMWF dawały kontynuację ciepła po Świętach, to zdawałeś się je ignorować ograniczając się do stwierdzenia, że pogodowe przedzimie potrwa “na razie na pewno do 26-27.12” lub “Po cichu pozostaje liczyć, że także po 25.12 będzie nieco chłodniej niż wg ostatnich prognoz”.
      W czym obecne fusy są lepsze od poprzednich, że poświęcasz im więcej uwagi?

      1. Wiele osób tutaj mocno faworyzuje ciepło, niektórzy dla odmiany zimno. (Aczkolwiek Lucas dość długo należał do tych pierwszych, od listopada to uległo zmianie).
        Ja już nie patrze na fusy, ktore są zreszta przeciętne i nudne do bólu jak flaki z olejem- codziennie grube chmury, lekki plus i mżawka…
        pociesza mnie ze teraz tez miało byc tak ponuro i nudno a jednak trzeci dzień z rzędu pojawiają sie u mnie przejaśnienia i rozpogodzenia.

        1. U mnie jak na razie w grudniu słońce świeciło tylko przez dwa dni, ale mało mnie to obchodzi z tego względu, że w okresie listopad-styczeń nie będę się już nigdy nastawiał na dobrą pogodę, bo praktycznie nigdy jej wtedy nie ma, a dopiero od II połowy lutego zwykle pojawia się słońce.

        2. u mnie w piątek się pokazało na bardzo krótko ale tylko przez stratusy które po prostu się zrobiły trochę cieńsze. Niebieskiego nieba nie było żadnego. Wczoraj też nic, paskudny jesienno-słotny dzień. Dzisiaj też bez słońca ale chmury cieńsze, było jaśniej niż wczoraj.

          A prognozy są okropne. Cały czas badziewiaste przedzimie z temperaturą 1-4 stopni w dzień. Takie krążenie wokół normy wieloletniej lub niewiele powyżej niej. Do tego bardzo dużo chmur, bez szans na choćby pół-pogodny dzień, który ostatni raz wystąpił 8 grudnia.

          W tym roku mamy ostrą granicę, do 13 listopada była pogoda typowa jeszcze dla pory ciepłej, nawet przy ochłodzeniach można było liczyć na częste przejaśnienia. Od 14 XI jest prawie non stop pochmurno, słoneczne dni są pojedyncze i to najczęściej przy ochłodzeniach. Obecny pochmurny ciąg to już 14 dni z rzędu i nie widać poprawy. Najdłuższy pogodny “ciąg” miał 4 dni od 28 XI do 1 XII. Tutaj też tylko 29 i 30 XI były całe pogodne, bo 28 XI i 1 XII już w mniej niż połowie.

          Oby reszta zimy była lepsza. Jak już ma być aż tak pochmurno to niech leży z 15-20 cm śniegu bo bez niego to jest cholerna noc polarna. Tydzień temu w TG było naprawdę fajnie jak było coś koło 10 cm, do tego padał śnieg przy tych dekoracjach na święta. Teraz jest paskudztwo, dekoracji równie dobrze mogło by nie być.

          1. Średnia prognozowana anomalia wg GFS na najbliższych 10 dni to ok. +3K, co daje Tavg w większej części kraju 0/+3°C. Przy czym jutro i częściowo w we wtorek (24-25.12) w większej części kraju ma być lekki mróz. Natomiast w niektóre dni po Świętach nieco poniżej/powyżej +5°C za dnia. I co najgorsze ma dominować aura pochmurna i okresowo mokra. Szkoda, że nie da się maksymalnie skrócić okresu między ‘złotą’ jesienią, ‘białą’ zimą oraz ‘rozkwitającą’ trwalszą wiosną (wszystkie opcje o wiele lepsze o późnojesiennej “grobowej” aury).

          2. To co jest dziś w Toruniu to jest “pogoda” najgorsza dla każdej pory roku. Niebo szczelnie zachmurzone, 2 stopnie powyżej zera i intensywny deszcz, przez chwilę padał z domieszką śniegu. To jest jeszcze gorsze niż atlantycki podmuch, bo w tym drugim przypadku można liczyć na odczuwalnie cieplejszą noc. Oby taka pogoda jak najrzadziej pojawiała się przez resztę zimy.

          3. na początku 2018 akurat się ten okres badziewiastej aury skrócił, bo marzec przynosił jeszcze dosyć sporo aury zimowej, w II połowie typowe przedwiośnie z temp. 5-10 w dzień oraz ujemną w nocy. Teraz też jest lepiej bo bździna za oknem zasadniczo od 14 XI i to nie cały czas, jak nie raz zaznaczałeś było już dość sporo lekkiej zimy. Bez jakichś wielkich mrozów czy śnieżyc ale jednak zimy. W 2017 roku brzydka pogoda była już od 2 września, ciągła się ta pieprzona jesień przez 5 miesięcy, do początku lutego 2018.

            Dla mnie zimą przy mrozie i śniegu może być pochmurno, ale jak już się robi powyżej zera i śniegu nie ma to lepiej żeby było słonecznie. Tak się da, przynajmniej w grudniach (2006, 2013, 2015) oraz w lutych (2002, 2008, 2014). Stycznia to akurat nie znam ani jednego ciepłego i słonecznego.

      2. Przecież napisałem o dominacji termicznego przedzimia w III dekadzie grudnia. Czepiasz się “na siłę”:-(

  57. Ja dołączam do tych zadowolonych bo jak widzę same narzekania tutaj. Jeśli ma być pochmurno jak do tej pory to niech będzie pochmurno przy plusowych temperaturach które są przyjaźniejsze do życia niż mróz, o białych depresyjnych krajobrazach nie wspominając. Pozdrawiam z Podkarpacia.

    1. To ja też coś pozytywnego…
      Cieszę się, że tegoroczna Wigilia i (częściowo) 1. dzień Świąt Bożego Narodzenia, co najmniej w połowie kraju, przyniosą nareszcie aurę dopasowaną bardziej do kalendarza. Może będzie trochę biało, może trochę “pocukrzy”, a i są szanse na rozpogodzenia, dające możliwość zobaczenia “gwiazdki”. I w takich okolicznościach będą szanse, aby pójść na pasterkę (a nie w takich, które bardziej pasują do zaduszek).

      Tak więc jak widać – pogoda potrafi być u nas na tyle urozmaicona – że każdy może znaleźć w niej “coś dla siebie”:-)

    2. @Areqqq
      Pisałem już to pytanie do @alewisa27 Ja się zastanawiam co by wybrali niektórzy (zwłaszcza teraz Ci co są za zimą). Czy np. minus 5 stopni i całkowite zachmurzenie typu stratus czy minus 5 stopni i stratus? Zakładamy, że nie ma wiatru i żadnych opadów. :)

      1. Jak z leżącym śniegiem to wybieram -5 (czyli pełnowymiarową zimę), jak bez pokrywy śnieżnej wybieram +5 (czyli standardową późną jesień). Po prostu lubię wyraziste i tradycyjne pory roku a nie ich “alternatywne” wersje.

  58. Zainspirowany fotorelacjami, jakie czasem przysyła nam Grzybiarz, w ten niezbyt pogodny zimowy wieczór postanowiłem przenieść Was do innej pory roku. Przypomnijcie sobie jak wygląda miesiąc z anomalią +5K i zobaczcie jak wyglądał kwiecień z mojej perspektywy. Czytajcie opisy pod zdjęciami :)
    Cz.1 – https://www.fotosik.pl/u/PiotrNS/album/2512271
    Miłego oglądania :)

    1. Dzięki za piękne fotki. Coś przepięknego:-) Jak dobrze, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna:-)
      PS. Oby tylko te wszystkie “ciepełka” i “słoneczka” zaczęły iść wreszcie w parze ze słabnącym tempem ocieplenia klimatycznego (AGW)…

  59. Dzisiaj bardzo nietypowy dzień jeśli chodzi o temperatury, bo są takie regiony gdzie najwyższe tmax zostaną zanotowane późnym wieczorem. W Wigilię również trend temperatury będzie inne bowiem najwyższe tmax zostaną zanotowane wczesnym porankiem (przed świtem), a później z upływem godzin (przed południem i po południu) przejdzie front chłodny temperatura zacznie spadać i opady deszczu będą przechodzić w deszcz ze śniegiem i sam śnieg.

  60. Dzisiaj u mnie w powiecie pruszkowskim w końcu pogoda się poprawiła trochę i przez godzinę mogliśmy się cieszyć bladym, grudniowym słoneczkiem. Lepsze to niż nic, w poprzednich dniach słonko jak wychodziło to maks na kilka/kilkanaście minut. Niestety było zimniej niż wczoraj, a wiatr nawet silniejszy. Po zachodzie słońca chmury naszły i zaczął sypać śnieg, który szybko przeszedł w deszcz. Noc teraz przynosi drugie apogeum ocieplenia, nieco słabsze, z temperaturą do 5 stopni. Temperatura jednak zaczyna lecieć w dół i jutro raczej będzie koło zera a po południu już na minusie. Do tego w ciągu dnia znowu maja się pojawiać rozpogodzenia, a na wieczór wigilijny akurat zacznie sypać śnieg :)

    1. Grudzień dla mnie nieszczególny. Mało ociepleń z poprawą pogody, mało aury umiarkowanie zimowej. Przewaga termicznego przedzimia i w sumie 7-10 dni lekkiej zimy – przeważnie w pochmurnym wydaniu (inny w tym względzie był tylko 1. dzień miesiąca).

      Dobrze chociaż, że trend termiczny w III dekadzie grudnia uległ zmianie wobec wielu minionych roczników – bo stawało się to już nienaturalne z tymi (niemalże) permanentnie najwyższymi zwyżkowaniami termicznymi akurat ok. 24.12 i/lub 25.12. A przy tym, pomimo dość limitowanej aury zimowej w grudniu, będziemy mieli jednak choć trochę zimowych akcentów pogodowych na Boże Narodzenie – bo to też było dziwne, że ostatnimi czasy częściej je miała Wielkanoc… Może w najbliższych latach jeszcze bardziej to znormalnieje (?). Oby:-)

      1. Ten grudzień jest powyżej średniej. Do 23 anomalia +1.30. Nic nie jest normalne i za naszego życia już nie będzie. Powoli zaczną zmieniać się cykle AMO, ENSO, ocean wciąż gromadzi energię. System klimatyczny jest w nierównowadze.

        1. Ja tu nawiązuję do konkretnej kwestii, tzn. że ostatnimi laty Tavg na Święta BN była średnio 5 st. wyższa niż kilka dni przed/po. Oraz to, że więcej zimowych akcentów mieliśmy na Wielkanoc niż Boże Narodzenie. A te dysproporcje nie były kwestią zmian klimatycznych tylko zmienności pogodowej.

      2. To, że nie jest cieplej na Wigilię zdecydowało się rzutem na taśmę ok 3-4 dni wcześniej i tylko dlatego, że niż który tutaj zmierzał zamknięty został wałem wyżowym i pozostał nad Atlantykiem. Tak czy siak ruch w kierunku ocieplenia w III dekadzie był wyraźny.

  61. To ja się pochwalę. Po raz pierwszy (od dobrych 8 lat chyba) na święta mam dużo świeżego śniegu i mróz. A nie odwilż z resztkami śniegu i deszczem, a tak chyba i 6 lat temu i 8 lat temu było. W nocy napadało tyle śniegu, że na moje oko jest dobre 12-14 cm i już nie widać nic po sobotniej odwilży. Drzewa pięknie są przyprószone :) Wesołych świąt wszystkim!

  62. W Nowym Sączu pogoda rano przypominała tegoroczną Niedzielę Wielkanocną. Padał intensywny deszcz, przechodzący z biegiem czasu w deszcz ze śniegiem. Teraz na chwilę przestało padać, ale wieje wiatr i może coś się jeszcze przytrafić. Liczę na śnieg :)
    PS. Mam dla Was ciekawostkę. 30 lat temu, w Wigilię 1988 roku również było ciepło, choć nie była to główna atrakcja. W wigilijny wieczór przez Polskę przeszły… burze. Zagrzmiało między innymi we Wrocławiu, Kielcach, Tarnowie, Rzeszowie, Nowym Sączu, Krakowie i Świnoujściu. To musiała być ciekawa Gwiazdka :)

    1. Dni okraszone tradycyjnym – jak na owe czasy – blekautem. Było ich sporo, ale niektóre dni bez prądu przeciągały się do 2-3 dób na głębokiej, dolnośląskiej prowincji. Nie pamiętam akurat, ile trwało wyłączenie we wspomnianym przez Ciebie dniu. W każdym razie – nic niezwykłego.

  63. No dosypało śniegu na NE Polski, że hej. Wigilia i Boże Narodzenie będą tam iście zimowe.
    Jeśli chodzi o grubość pokrywy śnieżnej poza górami to wygląda to następującą:
    Suwałki – 18 cm
    Elbląg -16 cm
    Kętrzyn – 15 cm
    Białystok i Mikołajki – 10 cm
    Olsztyn – 5 cm
    Tak szybko śnieg tam nie zniknie.

  64. W trójmieście biała wigilia, pierwsza od 6 lat( w 2012 odwilż akurat pojawiła się na święta). Natomiast prawdziwa świateczna zima wystapiła w 2010. Śniegu wówczas było bardzo dużo. Od jutra powrót ciepła.

  65. Miło że chociaż we wschodniej części kraju jest dziś prawdziwa zima nie tylko pod względem temperatur ale także śniegu. Odmiana od tej wiecznej jesieni za oknem w ostatnich latach.

    Bo u mnie jest PATOLOGIA. Nie wiem która to już z rzędu szaro bura wigilia ale ta pogoda to coś okropnego. Ciemno jak o 7 rano przez cały dzień! Do tego wszędzie kałuże gdyż ostatnio sporo padało. Zdarza się jakiś tam przelotny opad śniegu ale topnieje on od razu, nie trzyma się. Rano nawet deszcz padał.

    I jeszcze te prognozy. Ciągła grobowa pogoda z lekkoplusowym dziadostwem i codziennym opadem deszczu. Temperatury 1-4 stopni w dzień, w nocy podobne, szczelne chmury, wilgoć. I tak do końca prognozy, nie widać odmiany nawet w okolicach nowego roku. To przecież będzie najgorszy miesiąc pory chłodnej od lutego 2013! Nawet biorąc pod uwagę zaniżanie pomiarów usłonecznienia przez katowicką stację tegoroczny grudzień będzie smyrał antyrekord usłonecznienia. Przy jednoczesnej lekko dodatniej anomalii i raczej niewielkich ilościach śniegu. Normalnie miesiąc o stylistyce rodem z gry Silent Hill.

    Zachód i południe kraju tym razem wylosowały krótką zapałkę od pogody. Wcześniej w tych “ciepłych” wigiliach często było dużo słońca – na przykład 2013, 2014 i 2015 to trzy wiosenne wigilie pod rząd. Nie tylko temperaturowo, zachmurzeniowo też. W każdej z nich było co najmniej 60% usłonecznienia. W 2017 sama wigilia padaka ale już święta – ciepło i pogodnie. W tym roku nic z tych rzeczy nie uświadczymy niestety.

    1. Aaa i co do pytania, czy wolę stratusa przy +5 stopniach albo przy -5 stopniach odpowiadam. Przy -5, przynajmniej w ramach miesięcy zimowych DJF.

      A czemu tak? Bo przynajmniej nie ma błota i kałuż, wszystko ładnie pozamarzane. Jak się długo takie -5 utrzymuje to nawet idzie pojeździć na łyżwach na otwartych akwenach, brak opadów temu sprzyja. Ostatni raz dobre warunki do takiego czegoś były w lutym 2018, wcześniej podczas fali mrozów w styczniu 2016.

      W innych miesiącach (marzec, listopad; a nie daj boże kwiecień i październik) to wiadomo że +5 lepsze od jakichkolwiek mrozów.

      1. Dla mnie zawsze +5c jest lepsze od -5c niezależnie od pory roku. Nie muszę czekać na mróz aby zamarzło błoto, ponieważ poruszam się chodnikami lub drogami asfaltowymi :).

        1. Czasami jest też tak jak u mnie w drugiej połowie listopada. Około 20 listopada skuło ziemię, ale w sumie nie było żadnego błota, które by miało zamarzać. Ziemia tak samo sucha podczas odwilży i mrozu. Dopiero na początku grudnia mocniej popadało, to uległo to zmianie.

    2. U mnie pogoda dzisiaj trochę rodem z 9.05.2017 (z tym, ze oczywiście dużo zimniej). Pojawiały się niewielkie rozpogodzenia na przemian z opadami śniegu i krupy śnieżnej. Trochę tego śniegu się utrzymało, ale to jest ślad.
      A na koniec dnia miła niespodzianka bo dotarła strefa bezchmurnego nieba. 20 minut temu wyszło w końcu słoneczko (niestety strefa pogodnego nieba szła z przeciwnej strony, duża połać pogodnego nieba była już około 14:00).
      I to niego faktycznie jest takie czyste, bezchmurne, błękitne. Jak przy PA, chociaż mamy PPm.
      A wieczorem zapowiada się na dużo wyraźniejsze sypniecie śniegiem, przy ujmnej temperaturze.
      PS ja wole +5 vs -5. To duża różnica. Ale przy +2 vs -2 to już się bym zastanowił. Wszak zawsze przyjemniej jak ta ziemia jest zamarznięta.

    3. Temp. rzędu +5°C mamy sporo w skali całej pory chłodnej. Dlatego okresowo wolę odmianę (-5°C zimą jest całkiem OK) – oczywiście jak wiąże się ona z pokrywą śnieżną, a nie z jej brakiem, a zamiast tego np. z zimnym wiatrem, albo samym stratusem.

      W porze ciepłej jakbyśmy mieli cały czas przeważnie +15/+20°C też by mi się znudziło.

      A tymczasem w wigilijny wieczór łapie lekki mróz. Zobaczymy, czy na Mazowszu choć trochę poprószy – jak wynika to z prognoz UM (?). Choć na trochę zrobiłoby się bardziej nastrojowo (jak na tę okoliczność, a nie np. zaduszki). Bo z dwóch poprzednich niżów padał tu głównie deszcz (ciepłe wycinki niżów nas nie ominęły, podobnie jak i terenów bardziej na S).

      Bez względu na pogodę na zewnątrz, wszystkim życzę pogody ducha na te Święta – bo ona jest najważniejsza:-)

    4. No jak widać nie jestem odosobniony. Po tej marnej zimie na wschodzie która trwała do niedawna mogło przyjść większe ochłodzenie albo dużo większe ocieplenie z temperaturami ok 10 stopni więcej w bezopadowej formie a tymczasem przyszło najgorsze ocieplenie z możliwych z opadami i generalnie sporym zachmurzenie co pogrąża w moich oczach tegoroczny grudzień jako miesiąc z najgorszą pogodą w roku oraz jako jeden z najgorszych grudniu

  66. Niezależnie od strefy klimatycznej jaką preferujecie życzę Wam wszystkim zdrowych, wesołych i rodzinnych Świąt, aby pierwsza gwiazdka rozpaliła w Was wiele radości i zapewniła pogodę ducha, której nigdy za wiele :) Bądźcie zdrowi i szczęśliwi i cieszcie się tym wyjątkowym czasem :)
    PS. Nowy Sącz notuje pierwszą od 8 lat białą Wigilię

  67. U mnie wigilijny wieczór śnieżnie, pada śnieg o 17-tej, momentami dość intensywnie, drogi i chodniki białe, sceneria jak z jakiegoś filmu ;) naprawdę 2018 jest niesamowity pogodowo… wiem, że od środy odwilż na moich terenach, ale chyba nie na długo, bo modele ochłodzenie pokazują w sylwestrową noc… weekend ma być bardzo ciepły i deszczowy i po weekendzie zmiana.

  68. Na Mazowszu pogoda się choć nieco “zreflektowała” i wczoraj wieczorem nieco poprószyło – a że temperatura przeszła na lekkie minusy to lekkie zabielenie utrzyma się częściowo także przez dzisiejszy dzień Bożego Narodzenia.

    Poza tym, przed i po aura przeważnie (późno)jesienna, która ponownie zdominuje III dekadę grudnia. A “szansa” na kolejne zimowe akcenty/epizody (trwalszą zimę?)… no cóż, wygląda na to, że jak dzieci ponownie ruszą z tornistrami do szkół, a i ogół dorosłych będzie miał mniej “wolnego”. Przynajmniej tak to wygląda w świetle obecnych prognoz.

    Bez względu pogodę, w dalszym ciągu radosnego świętowania i szukania tego co łączy a nie dzieli:-)

  69. Ponieważ anomalia dodatnia temperatury w Polsce była mniejsza w Wigilię niż poprzedniego dnia, zwolennicy teorii magicznego ochłodzenia w Święta mogliby mówić, że to 10–ty raz z rzędu.

    Oczywiście byłaby to bzdura, bo w ten sposób można dowieść wszystkiego. Nie można stosować innych kryteriów ochłodzenie dla poszczególnych lat. Szczerze mówiąc już ta seria 8 czy 9 “ochłodzeń” była skażona tym samym “chciejstwem”: ochłodzenia w tej serii następowały w różnych latach różnie, od 12 do 25 grudnia. Czyli prawie każdy grudzień powinien spełnić tak naciągniętą definicję “ochłodzenia świątecznego”. Zapewne obecny także.

    PS. I oczywiście zdrowych i radosnych Świąt!

    1. Wigilia była bardziej zimowa niż dni 21-23 grudnia, ale za to mniej zimowa niż cały poprzedzający ją tydzień (13-20 grudnia), czyli każdy znajdzie coś na potwierdzenie swojej teorii.
      Ale ogólnie (uśredniając w skali kraju) trudno tu mówić o jakiejś zimie w Święta (jedynie pogoda w Wigilię “otarła się” o lekką zimę). Anomalie i tak są cały czas dodatnie, a do Polski właśnie “wjeżdża” kolejna porcja cieplejszego powietrza z zachodu. Szczecin, Świnoujście, Kołobrzeg, Ustka, Łeba notują już +5 stopni.

      1. @Marcin

        Dlatego rok temu prosiłem zwolenników tej hipotezy aby ją precyzyjnie sformułowali (tylko dobrze zdefiniowaną da się testować statystycznie). I nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Bo nie da się stworzyć jednej definicji, która obejmie wszystkie sytuacje z tych 10 lat, chyba że tak trywialna jak “w jeden z dni świątecznych było chłodniej niż w jeden z poprzednich dni”. W “jeden” bo teraz przypominam sobie, że zdaje się w jednym z tych lat ochłodzenie przyszło dopiero w Drugie Święto.

      1. @Ash

        Masz absolutną rację 😀

        Już mi się zakręciło od bezsensu tej hipotezy. Tzn. uważałem, że dałoby się ją próbować “udowodnić” w każdą stronę. I chyba niechcący to mi się udało. LOL

        1. To jeszcze dodam co pisałem o tych “ciepłych pasterzach” rok temu”

          Kiedy przyjrzałem się dokładniej (to jest w tym wątku), to okazało się, że jedyne co łączy te 8 lat to to, że przynajmniej część okresu 24-26 grudnia jest powyżej zera. W trzech przypadkach ocieplenie wystąpiło znacznie wcześniej, nawet 12 grudnia, a jedynie trwało do Świąt. Pokazałem w sposób fachowy (całkiem dosłownie), że szansa tego dla serii mających autokorelację taką jak prawdziwe dane grudniowe to 75% dla jednego roku, a 10% dla ośmiu lat z rzędu. Pokazałem jak częste są takie ciągi co najmniej 8 lat w serii 1000 lat. Otóż są częste. Na tyle częste, ze każde pokolenie powinno co najmniej taki przeżyć (zakładając dla dobra dyskusji, że klimat się już nie zmieni).

    2. Wszystko sprowadza się do kwestii na ile statystycznie nadal będzie tak, że Tavg za dni 24-26.12 będzie aż tak dużo ponad ogólny poziom temperatury dla II połowy grudnia.
      Ten rok przynosi pewną odmianę względem 10 ostatnich, choć de facto nadal nie przynosi jakiś wyraźnie zimowej aury na Święta w większej części kraju.

  70. Gdy tak patrzę na prognozę ECMWF wiosenną do końca oraz na GFS z 00h, z powrotem zimy dopiero na głęboko fusiastych Trzech Króli, to ma wrażenie, że ten sławetny rekord jest bardzo prawdopodobny.

    Tylko czy jest się z czego cieszyć?

    1. Gdy tak patrzę na prognozę ECMWF wiosenną do końca oraz na GFS z 00h, z powrotem zimy dopiero na głęboko fusiastych Trzech Króli, to ma wrażenie, że ten sławetny rekord jest bardzo prawdopodobny.

      Tylko czy jest się z czego cieszyć?

      Mam wrażenie, że nikt nie doczytał, co oznaczają moje informacje na temat tego, że stacje klimatologiczne mocno obniżają średnie anomalie miesięczne w tym roku ;) Rekord wcale nie jest pewny.

        1. W tym roku jest to dość wyraźna korekta w dół, przynajmniej do października włącznie. Czyli wtedy, kiedy było naprawdę dużo słońca. W uśrednieniu rocznym pewnie z 0.06, to się okaże w lutym.

          1. @admin

            Ktoś pisał, że rekord wymaga anomalii +1,4 K w grudniu “dla bezpieczeństwa”. I ja tę poprawkę brałem pod uwagę.

            Po prostu nie wydaje mi się aby przy obecnych prognozach do końca roku, anomalia nie podwyższyła się o tę 1/10 stopnia. To wymaga średniej anomalii rzędu 1,7 K w tych 7 dniach jakie zostały do końca roku. Zgadza się?

          2. Właściwie, to z pamięci:
            2018 2.68 -2.43 -2.50 4.62 3.26 2.15 1.64 2.54 2.12 1.58 1.17

            Listopad może się jeszcze obniżyć, brak danych z większości stacji klimatologicznych. Obecnie wychodzi 1.59 dla grudnia minimalnie, ale 1.7 byłoby wartością “bezpieczną”.

          3. Nawet jeżeli przyjąć +1,7K jako “bezpieczny próg”, to za ostatnie 7 dni roku potrzeba anomalii +3K. To jest nadal spokojnie do osiągnięcia przy obecnych prognozach.

        2. Po prostu to ocieplenie w trzeciej dekadzie grudnia będzie bardzo silne (głównie, dzięki chmurom i nocnym temperaturom, ale noce trwają ponad 16 godzin, więc to chyba istotne) i faktycznie grudzień ma już spore szanse zapisać się powyżej +1.5K. Ta korekta by musiała być bardzo duża.

  71. W sumie to czy rok wypadnie nieco poniżej, czy powyżej rekordu z 2015 r. ma znaczenie głównie psychologiczne (w tym medialne). Bo tak, czy inaczej będzie to wybitnie ciepły rok w Polsce (naszej części Europy/Świata) i to pomimo tego, że nie zabrakło w nim ekstremalnie zimnego okresu (epizodu). Średnia roczna anomalia w widełkach +1,5/+1,7K (ref. 1981-2010) to i tak ekstremalna wartość.

    Teraz pozostaje liczyć na to, że wyjątkiem (względem ostatnich zmienności) okaże się właśnie rok 2018, a nie 2017…

        1. Swoje komentarze puentujesz właśnie takim fanatyzmem i pomyśleć, że latem przestałeś się tym przejmować.

          1. Przyznaję się, że robiłem latem błąd. No chyba, że w kolejnych rocznikach będziemy mieli więcej podstaw do tego, że skala anomalii w 2018 r. w większym stopniu nie ma związku z AGW…

  72. Piękny dzień znowu u mnie, świeci słońce, śniegu sporo, delikatny mróz ;) coś wspaniałego… pogoda jak na zamówienie w święta ;) tak trochę dziwnie będzie jeśli grudzień znowu się zapisze anomalią +1,5K bo ja na NE przez większą część miesiąca czuję normalną, regularną zimę…może nie jest jakaś silna, ale jest ;)

    1. W Nowym Sączu Wigilia była wyjątkowo udana. Choć od rana padał deszcz, na krótko po 12-tej zaczęły się opady śniegu i krupy śnieżnej. W połączeniu z wiatrem dawały czasem wrażenie intensywnej zawiei, a ziemia robiła się biała. Śnieg padał też podczas pasterki. Teraz już nic nie leci z nieba, ale niebo jest nadal pochmurne i wieje wiatr. Choć cieszę się z białej Wigilii, to miło wspominam 25 i 26 grudnia ubiegłego roku, kiedy pogoda była wręcz przepiękna, było ponad 10 stopni, a na niebie ani jednej chmurki, normalnie grudniowe “babie lato” :)

    2. @adek
      No właśnie dziwne odczucie. Mimo, że grudzień 2018 w skali kraju będzie na 99,9% powyżej normy to na wschodzie Polski przyniósł on najwięcej zimy od 6 lat czyli od 2012 roku. A i właśnie na NE Polski grudzień obecnie jest w okolicach normy.

  73. Ciekawe czy do końca roku chwyci w ogóle jeszcze jakikolwiek przymrozek w centrum kraju i czy ten śnieg w Suwałkach zdąży się stopić przed Sylwestrem, bo odwilż nawet i tam dotrze.
    Zimowo za to niezmiennie ma być w górach i tam może dosypywać (GFS widzi nawet metr śniegu w Zakopanem w przyszłym tygodniu!).
    Pewne wydaje się za to zachmurzenie – tego nam raczej nie zabraknie w te najkrótsze dni roku, co w połączeniu z wilgocią i dość częstymi opadami stworzy bardzo nieciekawy, ponury klimat. Do końca roku będzie przeważać taka “grobowa” pogoda.

    1. @Marcin
      Według prognoz to od jutra przynajmniej do końca roku zimy (jeśli chodzi o połączenie mrozu i śniegu) nie będzie.

    2. u mnie taka pogoda jest od 9 grudnia. 8.12 jeszcze było dużo słońca w ciągu dnia, 9.12 od rana była koszmarna bździna. Potem od 12.12 do 20.12 była lekka zima ale niebo szczelnie zachmurzone. 21-23 grudnia odwilż, 24-25 lekka zima, 26-?? ocieplenie. I cały czas szczelnie pochmurne niebo!

      No nic, nawet mimo tak złego grudnia 2018 i tak był bardzo dobrym rokiem. Jakiś miesiąc musi być najgorszy, mi się jeszcze styczeń nie podobał (też za dużo jesieni) a tak to nie było raczej na co narzekać. Każdy narzeka na co innego. Dorka marudzi na gorąco i upał, Editor nawet na 20 stopni w listopadzie, pyton1990 nienawidzi mrozu i śniegu, FKP podobnie (ci dwaj nie lubią niebieskich kolorów na mapce chyba w żadnym miesiącu w roku), a ja nie znoszę takiej szarej smęcizny jaka wisi nade mną od ponad 2 tygodni. Wszystkim się nie da dogodzić.

      1. Zgadza się. niebieskie kolory na mapce lubiłby, gdybym mieszkał w Grecji albo na południu Włoch. Wtedy chętnie na jakiś czas odpocząłbym od letniego upału. W Polsce ciepła nigdy za wiele, a obecne ocieplenie bardzo mnie cieszy, pomimo tego, że obiektywnie ta pogoda jest wciąż brzydka.

  74. U mnie na wschodzie dziś pięknie. Lekki mróz, puszysty, suchy śnieg (od wigilii spadło około 10 cm) i pełne słońce aż do godzin bliskich zachodowi. Pospacerowałem i porobiłem nieco zdjęć. Szkoda, że to się dłużej nie utrzyma. Miałem też nadzieję na pogodną noc, żeby spróbować zobaczyć kometę.

    1. to u mnie jest padaka, ta pogoda to jest jakaś pomyłka. Jeszcze do 10-11 było na minusie i padał śnieg, było spoko. Od południa temperatura rośnie i obecnie wynosi około +2 stopnie, do tego mocno pada deszcz. Jest roztopiona breja, wilgoć i zgnilizna. Wszystkie drogi zalane, na autostradzie zero widoczności, cała zalana.

      Od 22 grudnia spadło już ponad 20 mm pod róznymi postaciami, zimą to jednak dość dużo (połowa normy), a wcześniej ten miesiąc też suchy nie był.

      To jest jeszcze gorszy grudzień od 2005 w moich oczach. 2005 też miał brak słońca praktycznie cały miesiąc (od 30 XI do 26 XII ani jednego dnia choćby w 1/4 pogodnego!) ale było tam sporo więcej zimy i opadów śniegu, a nie takiej trupio-ponurej bździny jak teraz.

      1. @alewis27
        Jak dostałem odpowiedź na moje pytanie kiedy ostatnio był tak ponury grudzień od @PiotraNS – chodziło o grudzień 2005 to przejrzałem każdą stacją i faktycznie było bardzo kiepsko z usłonecznieniem. Na pewno będzie gorzej z usłonecznieniem niż w grudniu 2014, 2010.
        Można stwierdzić, że tegoroczny grudzień “nadrabia” niedoborem usłonecznienia i nadmiarem opadów za suchy i słoneczny ciąg miesięcy kwiecień-listopad (może z wyjątkiem lipca).

        1. w 2005 czy 2010 mi ta pochmurna pogoda tak nie przeszkadzała bo było sporo śniegu. Tak obiektywnie to każdy miesiąc pory chłodnej jest miesiącem pochmurnym. Nawet grudzień 2015, obiektywnie to ledwo 35% możliwego kontra naprawdę słoneczne miesiące pokroju IV 2009 czy VII 2006 które miały coś koło 80%.

          Bardziej mnie boli to, że przez następne 7-8 dni w prognozie jest ciągłe lekkoplusowe gówno! Cały czas ma być przedział 0-5 stopni, masa chmur i codzienne opady… Nie jest to ani zima, ani jakieś wyraźne ocieplenie (bo przy takich rozpogodzenia się często pojawiają). Razem się z tego zrobi ponad 20-dniowy ciąg bez słońca przy jednoczesnej przewadze aury późnojesiennej i wilgotnej, bez śniegu…

  75. Swoją drogą to Polacy maja coraz większą obsesję na punkcie odśnieżania wszystkiego ‘do czarnego’ i sypania potężnych ilości soli drogowej.

    W miarę dobrze pamiętam zimę 2009/10 ile śniegu wtedy leżało. I cała droga pod blokiem była zaśnieżona, podobnie jak chodnik. Odśnieżone tylko na tyle, żeby nie była to warstwa na 20 cm, ale wszystko było BIAŁE. Chodziło się po ubitym śniegu posypanym piaskiem! I nie było tragedii żadnej, nie pamiętam żeby się ludzie na tym wywracali.

    A teraz sypią wszędzie tej soli, auta są zimą uwalone w niej po dach, chodniki pływają w takiej roztopionej brei o obniżonej temperaturze topnienia. Do tego wygląda to ohydnie, taki mokry czarny chodnik jakby była wieczna odwilż. Jak jest wyżowa aura i -10 stopni to się ta sól robi biała, widać ile tego sypią. To jest jakiś dramat.

    Nie wiem po co to robią. Bo się po śniegu nie da chodzić w szpileczkach?

    1. @alewis27

      Nie w Gdańsku. Tu już zapomniano co to piasek i sól do odśnieżania, a i sam odśnieżanie chodnika to coś co natura zrobi za nas pewnie jutro, a nawet dziś po południu. Więc po co cokolwiek robić?

    2. Jak będziesz właścicielem posesji i będziesz odpowiadał za stan chodnika przed nią, a ktoś się tam poślizgnie i nogę złamie, to zrozumiesz czemu lepiej, żeby było odśnieżone :-(

      Na szczęście u mnie (centrum Gdańska) częściej wybiera się piasek od soli.

    3. W ogóle śnieg w mieście + ruchliwe ciągi komunikacyjne to bardzo kiepskie połączenie, dlatego uważam, że miejsce zimy jest w górach. A kto pragnie śniegu w mieście, sam prosi się o kłopoty. To źle że tak dużo sypią soli. Ale przecież gdyby padał deszcz zamiast śniegu, to by nie musieli sypać wcale! Przy atlantyckiej zimie na ulicy i chodnikach nie ma tyle piachu i soli. Jest po prostu czyściej i schludniej i nie trzeba się ślizgać.

  76. Wreszcie odwilż opanowała już całą Polskę i wszędzie poza górami jest na plusie. Od 0 stopni w Lesku do 6 w Świnoujściu (22UTC). Na NE i E kraju jest sporo śniegu do stopienia. 19 cm w Suwałkach i Elblągu, 16 cm w Kętrzynie, 14 cm w Białymstoku, 12 cm w Mikołajkach, 11 cm w Lidzbarku i po 9 cm w Terespolu i Włodawie. Do piątku/soboty powinno wszystko spłynąć…
    ECMWF coś tam majaczy o ochłodzeniu po nowym roku, ale to na razie za daleko, aby się tym przejmować.

    1. i co po takiej paskudnej odwilży, w której znowu trzeba będzie wypatrywać “cudu”, który i tak się pojawi tylko na chwilę, jeśli w ogóle…
      Rok temu o tej porze zaczynał się jeden z najcudowniejszych dwutygodniowych okresów, jaki mogę sobie wyobrazić o tej porze roku. Szkoda, że nie będzie powtórki, po tak wisielczym grudniu jak ten, to by się o wiele bardziej coś takiego przydało.
      Rok temu brak słońca na serio mi zaczął doskwierać w lutym, w tym roku ma to miejsce już teraz. Od połowy listopada nie było żadnego bardziej pogodnego okresu, który byłby połączony z w miarę przyjemnymi temperatur. Najwyżej takie żebractwo pojedynczych dni jak 8 lub 23 grudnia (ten drugi to i tak nie był jakiś zbyt ciepły)

      1. Spokojnie. Kiedyś doczekasz się swojego ukochanego słoneczka. Tego w naszym ponoć skrajnie ponurym klimacie można być pewnym.

      2. Już brak słońca doskwiera? Przecież rok temu ciemnica i monsun zacząły się już 2 września, a w tym roku ciemnica zaczęła sie dopiero w II dekadzie listopada a monsun dopiero niedawno w grudniu…. W 2017 roku słońce świeciło tak naprawdę jedynie 3,5 miesiąca resztę czasu to tylko na moment wychodziło zza chmur, a w tym roku pora słoneczna trwała niemal 9 miesięcy :P

    2. Spływa aż miło. Dziś rano Suwałki 11 cm, Kętrzyn i Białystok po 8 cm, Mikołajki 7 cm, Terespol 6 cm, a Elbląg i Włodawa po 4 cm.

  77. Przejściowo napłynęła chłodniejsza masa znad Morza Norweskiego (częściowo nad S Skandynawią):
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018122512_Warschau__.gif

    Teraz jednak będziemy mieli przykład dość “czystej” cyrkulacji W, bez wyraźniejszej domieszki ani z N, ani z S. Nie będzie to też jakaś silna cyrkulacja strefowa znamienna dla wyraźnie dodatniego NAO (pozostaje ono dość neutralne), wespół z silnym jet’em (czyli prądem strumieniowym).

    Można rzec, spokojna cyrkulacja W, świeża masa atlantycka, bez gwałtownych zjawisk pogodowych znamiennych dla głębokich i aktywnych niżów atlantyckich, jak i utrudnień jakie niesie aura zimowa. Tyle tylko, że nadal nie przynosząca wyraźniejszej (o ile w ogóle jakiejkolwiek) poprawy pogody – bo (niemalże) cały czas ma być pochmurnie/mglisto/mokro/dżdżysto. Czyli obie opcje pogodowe za jakimi zimą najbardziej przepadam (jedna mroźno-śnieźna, druga ciepła) nadal w defensywie…

  78. Kiedy wy wreszcie zrozumiecie że podział na cztery pory roku to już coraz bardziej przeszłość.
    Teraz mamy porę mokrą i suchą.
    Latem klimat suchy z gwałtownym punktowym opadami a zimą deszcz też niezbyt duży ale męczący z reguły w formie mżawki.
    Na wschodzie polski pozostają oczywiście jeszcze namiastki dawnego klimatu.
    Ogólnie dla kraju rysuje się w przyszłości poważny problem z niedoborem wody.

    1. Polska od zawsze miała problemy z niedoborem wody bo leży w cieniu opadowym i ma bardzo przepuszczalne gleby w przewadze. W Europie Środkowej od zawsze mieliśmy cztery pory roku i nic się w tym zakresie zmienić nie może, no chyba, że charakter i dł. poszczególnych – ciepłe i długie lato, czy krótka i w przewadze bezśnieżna i bezmroźna zima.

          1. @Fkp

            Więc te wzniesienia powinny przyjmować na siebie deszcz. Tu się zgadzamy. Z tym, że gdzie spływa woda z tych wzniesień. I czy nie wchodzą one do średniej krajowej opadów?

            Kiedyś już o tym dyskutowaliśmy. jedyne co naprawdę daje w Polsce cień opadowy to Karpaty i Sudety, ale przy cyrkulacji głównie zachodniej (takie WSW jeśli ktoś był lub jest żeglarzem), dotyczy to jedynie południowej części kraju, a i to nie za bardzo.

            Róża wiatrów, tak dla przypomnienia kierunek wiatru mówi skąd wije wiatr (inaczej niż w wypadku wektora fizycznego):

            PS. Nie daję róży wiatrów z pomiarów bo co stacja w Polsce to inaczej. Myślę, ze to efekty lokalnej topografii. Znacznie bardziej wierzę w róże wiatrów zrobione z reanaliz.

    2. Najbardziej chłodne ostatnio dwa miesiące, tzn. luty i marzec były bardzo suche (przynajmniej na Mazowszu). Moim zdaniem główny podział to pora ciepła i chłodna, ew. jasna i ciemna – a nie sucha i mokra.

    3. @Rafanox – Jaka pora sucha i mokra? Prawie wszędzie na północ od zwrotnika raka występuje podział na 4 pory roku, tylko wbrew powszechnemu przekonaniu w Polsce, zima nie zawsze musi oznaczać śnieg i mróz. Chyba nikt nie powie, że w Niemczech albo na Węgrzech mamy jakąś porę sucha i mokrą jak w tropikach?

  79. Swoją drogą co tu mówić o odśnieżaniu gdy w Gdańsku mamy dziś +5 C i słońce. Piękna wiosna!

    A co do NAO to prognozy pokazują, że ma ono pójść w dół, a potem mocno skoczyć w górę. To typowa sytuacja gdy każdy wyciągnie z prognozy to co mu (lub jej) pasuje.

    Pochwały sezonu! [1]

    [1] Właśnie dostałem tak zatytułowany spam i ta forma życzeń świątecznych bardzo mi się spodobała 😂

    1. No to pozazdrościć bo w Warszawie +4 pochmurno z przelotnymi opadami. Słonecznych dni tutaj w tym miesiącu było mniej i niemal na pewno już będzie niż palców u jednej ręki. Ze słonecznymi dniami przy takich temperaturach nastrój jest znacznie lepszy.

      1. a u mnie słońca już 18 dzień nie widać i się na poprawę nie zanosi. Ostatni w miarę pogodny dzień to 8 grudnia. Od tamtego czasu 19 grudnia wyszło na chwilę (nie wiem, może z 15 minut), 22 grudnia się przebiło przez stratusa, ale też nie “wyszło” w pełni bo cały czas było za chmurą. I też na chwilę, max 30 minut to trwało. Reszta dni totalnie szara, grube chmury albo stratusowe albo niżowe.

        Prognoza na najbliższe 8 dni wygląda tak: 3/2; 5/2; 6/4; 4/3; 4/3; 5/-1; 4/3; 3/-2

        Przy amplitudzie dobowej 1-2 stopni to przecież oczywiste że będzie pełne zachmurzenie przez całą dobę.

        Dla porównania grudzień 2013: 12 pogodnych dni + 6 w miarę pogodnych (2-3h słońca). Takich totalnie ciemnych 10. W tym miesiącu jeden pogodny, trzy pół pogodne i ze 25 ciemnych.

    2. Znając życie, zima zacznie dawać znać o sobie, jak ponad 90% ogółu będzie twierdziło, że mróz i śnieg zimą to już przeszłość…

  80. W mojej ocenie zmiany klimatyczne pogłębiają kontrasty między porą “jasną” a “ciemną”. I to się nawet bardziej uwidacznia, niż kwestie termiczne, czy opadowe.

    Co do opadów – sumy nadal o każdej porze roku potrafią być bardzo rozbieżne. Opady są coraz bardziej nierównomierne i nieregularne. I to będzie coraz większym problemem, zwłaszcza w porze ciepłej – m.in. z uwagi na rozwój wegetacji, ale i więcej niebezpiecznych susz lub opadów zlewnych. Temperatura – ostatnie roczniki są wyraźnie cieplejsze, ale wcale nie jest powiedziane, że przed nami jakiś okres z bardziej zimowymi zimami (niż po 2013 r.), albo dla odmiany, że pojawią się jakieś chłodniejsze okresy letnie.

    Natomiast z kwestią pogodności zauważyłem, że w porze ciepłej robi się coraz częściej tzw. lampa/żarówa, a w porze chłodnej nie dość, że zachmurzenie nadal mizerne (progresu nie mamy), to jeszcze rzadziej towarzyszy mu pokrywa śnieżna nadająca jasność głównie po zmroku (niech mi ktoś tylko nie wmawia, że jest inaczej, bo chodzę koło lasów/parków i zwłaszcza po ciemku widać jak dużo jasności daje śnieg).

    1. Jest jaśniej nawet w dzień jeśli jest śnieg niż go nie ma choć większy efekt jest w nocy. Jeśli jest dzień słoneczny to stosunkowo spory jest poziom satysfakcji nawet przy temperaturach okołozerowych. Jeśli chodzi o temperatury to zimą poziom satysfakcji jest u mnie zadowalający albo od -1 w dół albo od +10 w górę. Mam wrażanie że nie jestem wyjątkiem bo z badań wynika że tzw depresja sezonowa występuje najczęściej między listopadem a marcem a wtedy właśnie dominują temperatury 0-10 stopni w dodatku jest najbardziej pochmurna część roku i jeszcze z krótkim dniem. Ja na przykład miałem już naprawdę lepsze samopoczucie przy tej lekkiej zimie niewielką pokrywą śnieżną przed świętami mimo że było pochmurno niż teraz.

      1. Mam podobnie. Zimą przy ociepleniach mój poziom (nazwijmy to) “satysfakcji” osiągany jest przy wyższych anomaliach dodatnich temperatury oraz wyższym usłonecznieniu. Przy ochłodzeniach wystarczą już anomalie takie, aby za dnia śnieg się nie topił. A sama jasność jaką on daje, rekompensuje po części niedostatek światła o tej porze roku – więc i wymagania odnośnie usłonecznienia są mniejsze.

    2. To jest ta pseudojasność generowana przez śnieg, która tylko pogłębia przygnębiający efekt, gdzie wszystko zlewa się w biel i szarość, ohydny i dołujący efekt, a nocami pojawia się upiorne niebo o fioletowym albo brązowym kolorze, bo w taką pogodę oczywiście dominuje całkowite zachmurzenie. Nic nie zastąpi światłą słonecznego, a efekt powodowany przez śnieg jest lekarstwem gorszym od samej choroby. Cieszę się, że u mnie śnieg wreszcie stopniał.

      A co do zimy 2013? Mało prawdopodobne, że takie kataklizm się powtórzy w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, w każdym razie nie na taką skalę. Nawet w 1996 roku śnieg nie leżał tak długo. Sądzę, że dłużej leżał tylko w 1958 roku i w 1929, gdzie miejscami śnieg na nizinach potrafił zalegać do trzeciej dekady kwietnia, ale klimat był wtedy nieco chłodniejszy.

        1. No w takiej “wiejskiej” scenerii to wygląda nawet ładnie, ale to w idealizowany obrazek, znaczna cześć tej pory roku wygląda ohydnie, albo permanentna zgnilizna albo permanentna zgnilizna ze śniegiem. No i ten brak Słońca i to nie tyle w sensie braku pogodnych dni tylko w sensie jego słabego działania.

          1. Problemem jest to, że takich sytuacji mamy mało. Jednak jak mają już zimą miejsce to potrafię się i tą porą roku zauroczyć nie oddalając się daleko od miejsca zamieszkania (nie mieszkam na szczęście w centrum W-wy). A i na wieś w wolne dni mamy gdzie pojechać.
            Liczę na chociaż kilka dni niosących taką aurę do końca tej zimy:-)

      1. Lokalnie jeszcze dłużej niż w 1996 i 2013 śnieg leżał zimą 2005/2006. U mnie pokrywa śnieżna utrzymała się BEZ PRZERWY od 17 grudnia do 23 marca, przy czym przez połowę dni było to ponad 20 cm, w szczytowym momencie niemal 40. To była u mnie prawdziwie sroga zima, która nawet w latach 50/60-tych byłaby odebrana jako ostra.
        @pyton1990 Kwiecień 1958 był nie tyle śnieżny, co mocno “zgniły”. Przymrozków nie było znacząco więcej co np. w kwietniu 2013, to że ten kwiecień był najzimniejszy od 1929 roku, to głównie sprawka bardzo niskich TMax, absolutne maksima w większości Polski zamknęły się na 16-18 stopniach. Nigdzie ani razu nie padła “20”, dopiero 1 maja.
        Przez większość kwietnia 1958 pogoda przypominała październik 2016.

        1. w tamtych latach było kilka skrajnie zimnych kwietniów. Tak zimnych, że podobne nie wystąpiły już nigdy więcej.

          1954: 4,4C – najzimniejszy
          1955: 4,5C
          1958: 4,7C

          Żaden kwiecień występujący później nie spadł poniżej 5,1*C (rok 1997)

          To byly naprawdę paskudne kwietnie, ale wciąż daleko im było do chociażby normalnego marca nawet w latach 1991-2018 nie mówiąc o wcześniejszych.

          Dla roczników sprzed 1966 niestety nie ma pomiarów usłonecznienia. Najzimniejszy kwiecień z tego co jest dostępne (1997) miał 144h czyli ówczesną normę. Obecnie wynosi ona 177h więc byłby odebrany za pochmurny ale daleko by mu było do najgorszych które miały poniżej setki. Po 2000r najgorsze kwietnie 2001 i 2017 miały 120 godzin.

    1. Bardzo niewielka strefa rozpogodzeń w skali kraju. W dodatku dość nieruchoma. Moja lokalizacja miała takie szczęście w poniedziałek, 17.12. Ale niestety przy dużo mniej przyjemnej temperaturze.

      1. @kmroz
        Nie przesadzajmy, że lekki mróz zimą miałby być jakąś “traumą”. Nie jesteśmy krajem 3. świata. Rozumiem umiarkowany/silny mróz, zwłaszcza przy zimnym przenikliwym wietrze. Jednak dnia 17.12 w Warszawie jak się popołudniu rozpogadzało to mróz był lekki i zarazem tylko lekko wiało.
        Przynajmniej ja mam na względzie to, że znacznie mniejszą anomalią (odchyleniem) zimą są właśnie takie dni jak 17.12 b.r., niż takie jak np. w dniach 26.12, 01.01, czy 06.01 poprzedniej zimy (które faktycznie były przyjemne). Dla mnie – oceniającego pogodę także w kontekście naszych norm klimatycznych – to też jest ważne.

    2. W okolicach Zalewu Szczecińskiego bylo wczoraj podobnie. +7c , zero wiatru i pogodnie. Spędziliśmy drugi dzień świąt przy ognisku na zielonym trawniku. Nikt nie narzekał na brak sniegu i mrozu.

  81. Nie wiem, czy zauważyliście, że w tym wyżu nad W Europą jest (w uśrednieniu) chłodniej niż u nas, gdzie oddziałują ciepłe wycinki niżów.

    To dobry przykład na to jak zimą w wyżu (nad lądem) powietrze samo w sobie się ochładza, nawet jak nie towarzyszy mu jakaś szczególnie zimna/mroźna adwekcja (choć oczywiście tego typu wyże nie będą tak mroźne jak te rozwijające się bardziej na N/E).

    To także dobry przykład na to co jest zimą główną przyczyną “grzania”, a mianowicie ciepły ocean, zwłaszcza jak adwekcja z W/SW jest szybka i powietrze nie ma czasu na schłodzenie się nad lądem (jak teraz w tym wyżu nad Niemcami/Francją).

    1. Dokladnie. Na stronie meteociel.fr można ładnie zobaczyć jak „ciepło” okrąża ten zimny wyż. Coraz bardziej mi to wszystko zaczyna przypominać drugą połowę grudnia 2006.

  82. Grudzień 2018 bardzo ostro pracuje żeby być pogodowo najgorszym miesiącem nie tylko w 2018 roku ( bo to już jest pewne na 100%) ale jednym z najgorszych grudniów pogodowo w ogóle. Niech tak jak jeszcze popada deszcz lub deszcz ze śniegiem przy temperaturach 0-5 stopni i powieje a być może nawet znajdzie się nawet na szczycie. 1 dzień całkowicie słoneczny jaki pamiętam w moim regionie i ze 2 z przejaśnieniami to nie lada wyczyn nawet jak na grudzień i do tego temperatury 0-5 stopni

    1. dla mnie mimo wszystko luty dużo gorszy. W lutym to dopiero było ponuro, a oczywiście w lutym są znacznie większe oczekiwania.

      1. Oba miesiące (zarówno grudzień, jak i luty) pokazują niestety “smutną” prawdę o naszym klimacie. To nad czym najbardziej ubolewam to fakt, że usłonecznienie znacząco poprawia się nam w porze ciepłej, a w porze chłodnej już nie. A przy tym co stanowi o naszych dotychczasowych ‘normach’, zdecydowanie lepiej byłoby odwrotnie.

        Z perspektywy całego roku ja jednak gorzej będę oceniał grudzień b.r., bo nie dość, że równie często (jeżeli nie częściej) jest ponuro, to jeszcze częściej mamy opady (przeważnie ciekłe) nie zachęcające do eskapad – poza te, które wynikają z codziennych obowiązków.

    2. a ja myślałem że smęciznę 12.2017 będzie trudno pobić. Jak widać ponownie się przeliczyłem, ciąg ponad 20 dni bez słońca już praktycznie pewny (dzisiaj jest 19 dzień, nie liczę tych kilkunastominutowych okresów 19 i 22 grudnia kiedy coś tam się przez te stratusy przebiło)

      Pochmurno to tam pal sześć, najgorsze jest to że jest to kolejny ciepły grudzień w którym zimowe elementy są dość mocno limitowane. Zimą zawsze jest dość pochmurno ale jak lezy 20 cm śniegu który się nie topi to jest dobrze. A w tym roku śnieg jak był to było go niewiele, leżał płatami nadtopiony za dnia, dużo dni było BARDZO słotnych z opadami deszczu i zachodnim wiatrem. U siebie mam już prawie dwie miesięczne normy opadów zrobione i jakieś 80-90% z tych opadów to deszcz.

      Listopad nam oszczędził tej bździny za oknem, u mnie to był drugi najsuchszy listopad w historii pomiarów (suma 8,2 mm), grudzień niestety nadrabia z nawiązką.

  83. Ciekawostka: dzisiaj w wielu regionach na W Europy (w pobliżu wyżowego plateau) także za dnia mają chłodniej niż u nas. Reguły znane nam z pory ciepłej: “cieplej = ładniej/bardziej sucho” dość często nie obowiązują.

    Na taką pułapkę w sposobie myślenia często wpadają na TP – zupełnie tego nie prostując (!) – jakoby za ocieplenia miało odpowiadać głównie odsuwanie się mokrych (okresowo także wietrznych) układów niżowych. A nierzadko jest właśnie odwrotnie.

  84. Żubracze/Bieszczady mają aż 45 cm śniegu. W Sudetach na podobnej wysokości zaledwie kilka cm, a biorąc pod uwagę ocieplenie to do końca tygodnia zniknie. Nie zawodzą Jakuszyce( 48cm ) i Zieleniec (28cm). O nizinach szkoda gadać. Może styczeń będzie bardziej śnieżny?

  85. Najbardziej zimowa aura w grudniu, na C Mazowszu, skończyła się tuż przed przerwą świąteczno-noworoczną (bo ochłodzenie w Wigilię stanowiło tu jedynie jej niemrawy podryg). A teraz wiele wskazuje na to, że zacznie powracać tuż po Nowym Roku, jak dzieciaki zaczną powracać do szkół (choć jeszcze nie wiadomo, czy będzie to jedynie epizod, czy nieco trwalsza zimowa aura).
    Jak dla mnie kolejny “złośliwy” zbieg okoliczności…

    1. Pewnie epizod, bo prognozy co rusz dają powrót dobrze nam znanych klimatów, a patrząc na fusy to ciśnie się wyrażenie wielki atlantycki wiatrak.

      1. Na razie prognozy głównie GFS. Z ostatecznymi ocenami w tej kwestii trzeba jeszcze poczekać co najmniej 2-3 dni.

    2. No to akurat chyba dobrze, że łatwiej wykorzystać przerwę świątecznej na przebywanie na świeżym powietrzu. Bo przed świętami to bywało z tym ciężko.

      1. Świeże powietrze możemy mieć też przy opadach śniegu, przy niewielkim mrozie i lekkim wietrze. Przynajmniej z dziećmi w “wolne” dni o wiele lepiej można to wykorzystać, niż gdy aura w takowe dni jest podobna do obecnej, a w dni robocze (w tym szkolne) jest bardziej zimowa.

  86. Ludzie sie tu zastanawiali, rozpisywali czy będzie anomalnia 1,3 czy może 1,6 a to spokojnie będzie >2.0. Produkujecie się tu, czas tracicie i nic z tego nie ma. 0 pożytku.

  87. Mnie co innego zdenerwowało tutaj. Próbowano bowiem udowodnić że w tym roku nie było dodatniej anomalii świątecznej a to już wyczyn.
    A ja cały czas twierdzę że trwa przynajmniej w centralnej i zachodniej Polsce okres bezprecedensowego ocieplenia świątecznego rozciągnietego na tyle lat że nigdy w okresie takiego nie było.
    Wyzywam naszych statystyków na pojedynek, udowodnijcie mi że się mylę a złożę samokrytykę za nieprawomyślne odchylenie.

    1. “Próbowano bowiem udowodnić że w tym roku nie było dodatniej anomalii świątecznej a to już wyczyn.”

      ->>> Widać, że nadal nie rozumiesz co przynajmniej ja miałem na myśli (chyba, że nie o to Tobie chodzi?). Otóż w tym roku anomalia w czasie Świąt BN nie była znacząco wyższa niż w pozostałych dniach 3. dekady grudnia. Ta po prostu w całości była ciepła. Nie było jednak tak, że akurat na te dni wyraźnie się ociepliło, a poza tym w tym okresie mieliśmy także dni znacznie bliższe termicznej normie, a tym bardziej chłodniejsze. No chyba, że porównamy Święta do dni do 20.12…

        1. Tu pełna zgoda.
          Zresztą ja sam kiedyś tu napisałem – tylko raz, bez zbędnych dywagacji, o które jestem posądzany przez niektórych (!) – że tegoroczne Święta BN wprowadzają tylko nieznaczną korektę wobec tego co miało miejsce w poprzednich latach. Natomiast na pełniejszą ocenę tego ewentualnego fenomenu (?) potrzeba okresu analiz co najmniej za 30 lat – czyli de facto co najmniej 15-20 kolejnych lat.

          1. @Lucas wawa

            Tylko czy w roku 2038 będzie to kogokolwiek interesowało?

            Przypomina mi to pewnego naszego geografa (nazwisko przemilczę z litości), który proponował aby poczekać jeszcze 30 lat ze stwierdzeniem czy mamy globalne ocieplenie.

          2. @A.H.
            Tu chodzi o pełniejszą ocenę, na ile to pogodowy “artefakt”, a na ile jakiś trwalsza tendencja – względem pozostałych dni grudnia i początku stycznia.
            Jeżeli w większym stopniu to pierwsze (jak mimo wszystko przypuszczam) to będzie to wyglądało jak piszesz (np. w 2038 r.). Jednak w przeciwnym razie zwracać będziemy na to nadal uwagę, jak w coraz większym stopniu na globalne ocieplenie.

  88. Brawo Mateusz. Mam to samo spostrzeżenie. Szkoda wiedzy Lucasa na dywagacje czy anomalia wyniesie 1,3 a może 1,5. Poziom dyskusji jest żenująco niski. Widać że większość piszących to ofiary reformy oświatowej Handkego (gimby). Brak mi tutaj ludzi umiejących pisać z humanistycznym zacięciem. Ale to se ne wrati. Może za kolejne 50 lat.

    1. “Szkoda wiedzy Lucasa na dywagacje czy anomalia wyniesie 1,3 a może 1,5.”

      ->>> Ile razy ja na ten temat dywagowałem i w którym miejscu? Proszę o konkrety. Bez takowych te polemiki dopiero są żałosne (inni nic innego nie potrafią…).

      1. Ja chciałem tylko podkreślić Lucas, że Twoja wiedza jest niewykorzystana i niepotrzebnie dajesz się wciągnąć w nieistotne polemiki. Ja zawsze czekam na Twoje wpisy dotyczące istotnych zagadnień dotyczących pogody. Staraj się pisać o pogodzie bo robisz to naprawdę dobrze. Ot i tyle. Jeżeli zostałem źle zrozumiany to przepraszam.

        1. Jakby nie patrzeć, grudzień w ostatniej dekadzie zaliczył podobnie ładny skok jak lipiec. I to mimo najbardziej zimowej od 10 lat wigilii ;)

          1. Zgadza się, trzecia dekada grudnia w tym roku to trochę odwrotność sytuacji z 2010, kiedy zaliczyliśmy chwilowy skok do góry w wigilie pośród bardzo zimnego okresu. W tym roku w wigilię był dla odmiany spadek, chociaż i tak wyszła ona powyżej normy, ale była najzimniejszym dniem trzeciej dekady grudnia.

  89. Jak dodać plik PDF na tego bloga? Napisałem dość obszerne podsumowanie mijającego roku z mojej perspektywy i chciałbym Wam je zaprezentować.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com