Prognoza miesięczna: ciepło do 23 września?

Prognoza miesięczna: ciepło do 23 września?

Wg najnowszych odsłon długoterminowych prognoz ECMWF wysokie anomalie dodatnie miałyby panować w Polsce do okolic 23 września. Od 24 września do 7 października temperatury miałyby się wahać w granicach normy wieloletniej.

Źródło: https://www.met.hu/

Inne źródło sugeruje, że również ostatnia dekada września będzie ciepła, jednakże pierwszy tydzień października miejscami miałby się zapisać temperaturami poniżej normy. Realizacja tych prognoz oznaczałaby rekordowo ciepły wrzesień.

Źródło: http://effis.jrc.ec.europa.eu

Print Friendly, PDF & Email

158 Replies to “Prognoza miesięczna: ciepło do 23 września?”

  1. – A czy w tych prognozowanych okresach widać szanse na większe opady? Nie mam nic przeciw, aby ciepła pogoda się utrzymała, tylko niech chociaż raz porządnie popada na zachodzie kraju (50-60mm).

    – Pomijając już moje marudzenie na suszę, jest takie stare, chińskie porzekadło: “Obyś żył w ciekawych czasach”. Żyjemy. I nie tylko pod względem gospodarczym lub politycznym. Klimatycznym i pogodowym też. ;)

        1. Grzybiarz, mi takie temperatury i słońce nie przeszkadzają, nie jest źle. Jednak naprawdę mogłoby być więcej opadów. Ze 2 razy w tygodniu po 2-3h solidnego deszczu wieczorami lub w nocy. W każdym regionie.

          1. @Paweł – toć Panie mi ino też pasi, że jest ciepło. ;) Tylko deszczu chcę. Dokładnie takiego, jak napisałeś. Gdyby opady przebiegały co najmniej w normie to ten rok zapisałby się w glorii. A tak będę psioczyć na niego.

            – Do zimy jakoś też mi nie spieszno pomimo ponad 5-ciu miesięcy lata. Jak już przyjdzie to ok. Ale w grudniu. Tylko nie w suchej i mroźnej odmianie bo przy tej suszy to najgorszy scenariusz.

          2. Niestety ekstremalne i rekordowe odchylenia na plus od normy w porze letniej idą w parze opadami grubo poniżej normy. Dlatego właśnie jestem ich przeciwnikiem. Lekkie odchylenie na plus (do 2 stopni) to zwykle też opady w normie albo i powyżej, natomiast większe to susza. Nie kojarzę żadnego bardzo ciepłego miesiąca letniego, który miałby wysokie opady.

          3. sierpień 2002 miał wysokie opady, ale tylko sumarycznie (w drugiej połowie sierpnia nie spadła ani kropla)
            podobnie lipiec 2010, sumke wyrobiła w wawie jedna burza w połowie miesiąca i potężne ulewy w już chłodnym ostatnim tygodniu.
            No i jeszcze czerwiec 2007 czy czerwiec 2013, lipiec 2001 czy sierpień 2010. Ale to już takie mniej ekstremalne miesiące, po prostu bardzo ciepłe.

          4. Dramat to będzie jak po takim lecie przyjdzie taka jesień jak w 2011 roku. W Warszawie wtedy przez 3 miesiące praktycznie żadnych opadów nie było.

          5. @kmroz
            A lipiec 2013?
            Był to miesiąc bardzo słoneczny, ale wystarczyła jedna burza, by opady osiągnęły niemalże normę. 6 lipca 2013 została podtopiona Ruda Śląska.

    1. Nie wiadomo, czy na wyraźniejsze opady nie poczekamy na częściej ujemne NAO lub na strefówkę, ale z prądem strumieniowym częściej “wymierzonym” w C pas Europy (a nie N).

    2. o czym wy mówicie? przecież na jutro zapowiadane są całkiem konkretne opady w większej części kraju.
      oczywiście na zachodzie to już niczego nie uratuje – nie ma co się łudzić.

      1. @kmroz – nawet, jakby spadło 20-30mm opadów to przy tej suszy nie zgodzę się na stwierdzenie, że są konkretne (konkret to 60-70mm w ciągu 20-30 godzin). Jednak, tak jak pisze @Marian – pewnie skończy się raczej na znacznie niższych sumach. Jak zwykle zresztą…

        1. Dlatego dopisałem druga czesc wypowiedzi. No takich opadów to nie bedzie, i całe szczescie, bo nadrabianie niedoborów z kilku miesięcy w tydzien to tez “przekleństwo” skażonego klimatu AGW.
          Liczę na ciepła i mokra wiosnę w przyszłym roku. Z dużymi sumami opadów od marca, ale tez nie w takiej formie jak np 2017.
          Wszystko zacznie sie nadrabiać od przyszłego roku- ten i tak jest na zachodzie stracony.

        2. Grzybiarz i Marian, niestety krążymy wokół ekstremów, jeśli chodzi o opady. Albo miesiące skrajnie deszczowe, szczególnie w porze ciepłej jak wrzesień 2017 czy maj 2010 albo miesiące bardzo suche. Albo przez 2 tygodnie potrafi nie spaść ani kropla deszczu albo 23 na 30 dni w miesiącu jest bardzo deszczowych jak wrzesień 2017 w Katowicach…

  2. Osobom sugerującym, że może nie będzie już “aż tak gorąco” (zwłaszcza przez więcej niż 2-5 dni), zwrócę uwagę, że w II połowie września już nawet wartości Tmax 20/25°C oraz Tmin 10/15°C są wysokimi (co najmniej 2-4 st. powyżej normy).
    W tym kontekście nawet taka prognoza jak ta GFS z 6’UCT (chłodniejsza od poprzednich, jak i ostatnich ECMWF) wskazuje na sporą nadwyżkę ciepła w dniach 14-20.09, nie zmieniającą znacząco bieżącej anomalii za wrzesień do końca II dekady miesiąca (która obecnie wynosi niemalże +3,5K, ref. 1981-2010). Natomiast bardziej “gorąca” opcja ECMWF, czy wcześniejsze GFS mogą jeszcze ją zwiększyć do ponad +4K.

    Moim zdaniem, ta kwestia jest mniej istotna od bardziej zasadniczej – tzn. czy od weekendu 22-23.09 aura poczyni już wyraźniejszy krok ku jesiennej, czy też stanie się to jeszcze później…?

    1. dla mnie to jednak bardzo istotna kwestia, czy jeszcze grożą nam takie dni jak wczorajszy (nawet jeden) czy jednak już będzie spokój od takich temperatur do maja/czerwca. W kwesti czysto odczuwalnej, a nie klimatycznej.
      Natomiast jeśli chodzi o kwestie klimatyczną…
      Anomalia przez weekend spadnie prawdopodobnie w okolice +3-+3.1K i do 20-21 września już nie spadnie więcej, a może nawet wzrośnie (jeśli tamte groźne zapowiedzi z poprzednich niektórych odsłon nie daj Boże by się sprawdziły ). Dlatego tylko już bardziej “normalna” (bądź wyraźnie chłodna) ostatnia dekada września zapobiegnie rekordowi.

      1. Wg obecnych prognoz anomalia spadnie do ok 3.1-3.2 16. września, następnie wzrośnie do 3.8. Wówczas nawet anomalia = 0 pozostałych dni września da rekord. W tych założeniach koniec najcieplejszego okresu przypada na 21 września (piki dobowych anomalii po +7), 22-23 września to okres przejściowy (+2 – +3K), od 24 do 30 września anomalia = 0.0K. W tej sytuacji wrzesień kończy się na +2.85.

        1. czyli jak mówie – aby nie padł rekord, musiałby nastąpić już istotniejszy przełom na minus (chociaż lekki) w ostatniej dekadzie września.
          Np taki jak w 3 dekadzie czerwca.
          Swoją drogą poprzedni rekordowy wrzesień (1999) oceniam jako przyjemny (wg danych z Okęcia, bo byłem wtedy jeszcze za mały by osobiscie pamiętać).
          Pamiętam za to drugi ekstremalnie ciepły wrzesien z 2006 i zdecydowanie był to bardzo miły miesiąc.
          Te rekordy września są po prostu dość niskie – i tak ze 2 stopnie chłodniejsze od przeciętnego lipca. Z tego co widzę, to właśnie maj i wrzesień mają największe “problemy” z wysokimi rekordami – latem takiego “problemu” nie ma, o porze chłodnej nawet nie wspomne.
          (używam cudzysłowu, by podkreślić, że to żadne problem – wręcz przeciwnie :-) )

          1. Myślę, że te stosunkowo mało wyśrubowane rekordy ciepła dla maja oraz września są związane ze specyfiką tych miesięcy:
            1) mają wahania znamienne dla pory ciepłej (czyli słabsze od tych w porze chłodnej),
            2) po raz ostatni lub pierwszy mogą przynieść faktycznie chłodne/zimne “tchnienie” Arktyki.
            Jednak w dobie AGW, przy deficycie adwekcji zza koła polarnego, o rekordy ciepła w takich właśnie miesiącach jest/będzie najłatwiej.

          2. Cos w tym jest. Wrzesień 1999 przyniósł chyba w połowie miesiąca silne ochłodzenie do tempwratur w okolicy zera nocami. Wrzesień 2005 i 2016 tez miały spore ochłodzenia w drugiej połowie. Najciekawszy był tu wrzesień 2006, w którym próżno szukać jakiegoś ochłodzenia- wtedy po prostu pietwsza dekada września była przeciętna, ale cieżko ja nazwać nawet epizodem jesiennym, bardziej poznoletnia aura, typowa dla początku września.

          3. Wrzesień 2006 barzdo wyrównany miesiąc. Około 20 z 30 dni w zakresie 22-24 stopnie. Nie było ani upałów ani straszenia jesienią.

            Zresztą październik 2006 był niewiele chłodniejszy. Zobacz na ogimet ile dni około i powyżej 20*C tam było. Czasami trudno o tyle we wrześniu (w 2017 tylko 4 dni przez cały wrzesień i 4 przez cały październik). Przez cały X 2006 było tylko 6 dni poniżej 15*C za dnia i do tego prawie codziennie było jakieś słońce, często było ono przez cały dzień. W Katowicach to był najlepszy październik jaki pamiętam. Późne lato / wczesna jesień w październiku cały miesiąc. Niezła przeciwność fatalnych październików z 2016 i 2017.

            Maj czy wrzesień nawet w wersji rekordowo ciepłej nie będą nigdy nieprzyjemnymi miesiącami. Temperatura średnia wystarczająca do pobicia rekordu w tych miesiącach to 17-18 stopni, a średni Tmax: 22 – 23 stopni. To są paramentry znamienne dla lipca w refie 1971-2000 albo nawet 1961-1990. Taki miesiąc na pewno nie będzie przynosił przedłużających się fal upałów ani długich ciągów nieznośnie ciepłych nocy. Jeśli jakieś gorąco / upał już się tam pojawi, to jest to epizodyczne. Przykład z tej środy, w dzień niby 28 stopni ale już o 21:00 było 18 stopni. To przecież co innego niż gorąc z 2 sierpnia kiedy w dzień jest 30 a w nocy 22 i to wszystko przy punkcie rosy prawie jak w Indiach.

            Chyba jedyna realna fala upałów we wrześniu to ta na zachodzie Polski w 1947. Ponoć notowano wtedy nawet kilkanaście dni upalnych w miesiącu a maxy przekraczały 34*C. Zresztą widać ten upał na mapce z anomalią
            https://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2012/10/194709.png

        2. Myślę, że @kmroz nie uwzględnił faktu, że w II połowie września statystyczna Tavg waha się już wokół 12°C (a nie jak ostatnio wokół 14°C).
          Poza tym, że do rekordu wrześniowego nie potrzeba jakieś nadzwyczajnej anomalii – bo nawet ta poniżej +3K go przyniesie.

      2. @kmroz
        Przecież i tak wiadomo, że dni gorących w tym roku nie będzie już dużo – a te obecne to już “mały pikuś” w porównaniu ze środkiem lata (w tym roku głównie okresem 18.07-10.08).

        1. Cóż mogę powiedzieć – wczorajszy dzień był dla mnie niestety koszmarny, szkoda, że takie dni muszą się zdarzać we wrześniu… a zarazem już miesiąc później grożą dni ze stratusem i poniżej 5 stopni w pełni dnia jak 15.10.2016.

          1. @editor
            Rozumiem ze takie ochłodzenie jak od dzisiaj/jutra do niedzieli to cie nie interesuje i go nie uznajesz? ;) jak cie znam.

          2. @kmroz:
            A to ciekawe, że dla Ciebie wczorajszy dzień był aż koszmarny, bo dla mnie ani trochę z tej prostej przyczyny, że 29 stopni we obecnie to zupełnie nie to samo, co w lipcu czy sierpniu – słońce świeci już zdecydowanie łagodniej. Nawet mi się mieszkanie nie zdążyło podgrzać. ;)

          3. @anna
            Dla mnie w mieszkaniu (domu) tez było przyjemnie- zreszta szczerze to mam taka ekspozycje, ze nawet na początku sierpnia było spoko. Problem był, kiedy sie chciało wyjsc na zewnątrz.
            Jak juz tłumaczyłem, mi słońce nie przeszkadza. A wręcz przeciwnie :) 🌞

          4. @kmroz:
            Nawiązałam do słońca, bo – jak mniemam – przeszkadzało Ci wczorajsze gorąco. A słońce jest istotne o tyle, że jeszcze podnosi temperaturę, z tym że 27 stopni i pełne słońce w lipcu czy sierpniu powoduje większe odczucie gorąca niż 29 ze słońcem we wrześniu. A pisałeś swojego czasu, że Tmax=27 i słońce w sierpniu Ci nie przeszkadza. Dlatego dziwię się, że wczorajszy dzień nazywasz koszmarem. Byłam na zewnątrz i odczułam zdecydowaną różnicę względem tego, co odczuwałam jeszcze choćby 17-18.08. Kto by pomyślał, że będę przekonywać kmroza, że wcale nie było tak gorąco i że nie powinien narzekać. Świat się kończy! ;)

          5. @anna
            po pierwsze było 29 a nie 27
            po drugie nikt nie mówił, że 27 jest dla mnie przyjemne, mnie po 10 sierpnia też uwierały te cieplejsze dni, ale zauważałem też te chłodniejsze (normalniejsze) i cieszyłem się głównie z nich.
            po trzecie, cóż jest coś takiego jak przyzwyczajenie. Nie boli mnie tak 27 latem bo wiem, że to prawie norma. We wrześniu wręcz przeciwnie.
            To tak jak z temperaturami około/ poniżej 5 stopni w październiku/kwietniu (czego nie znoszę zbyt dobrze) czy od listopada do marca (zło konieczne, które trzeba akceptować)

          6. Anna – zgadzam się z Tobą jak nigdy. Dla mnie te 27,5 stopnia, które były u mnie na południu Mazowsza były dużo bardziej przyjemniejsze niż podobne Tmaxy w czerwcu, lipcu czy nawet sierpniu. Słońce jest dużo słabsze, 12 września mamy podobny kąt padania promieni słonecznych co 31 marca. I ze względu na długość dnia, taka temperatura panuje przez chwilę. Owszem, było bardzo ciepło, ale nie ekstremalnie. Do tego nie mieliśmy wysokiej wilgotności powietrza, czyli człowiek wtedy nie męczy się tak bardzo. Do tego takie temperatury nie są częste we wrześniu. Rozumiem jeszcze, gdyby 15 dni z rzędu panowała taka temperatura. Ale to tylko był epizod. Dodam, że tego typu temperatury występują średnio co 2 lata we wrześniu i często są jeszcze wyższe. Przykłady wrześni: 2016, 2015, 2012, 2011, 2009, 2008, 2005, 2003. To co mamy powiedzieć gdy tego typu podobne temperatury występują w kwietniu czy nawet na początku października? Kwiecień 2012, 2013, 2016, 2017. Październik 2015, 2016. Miejscami w III dekadzie października 2013 mieliśmy Tmaxy powyżej 25 stopni. Poza tym Kmroz kiedyś powiedział, że nie przeszkadzają mu pojedyncze incydenty z wysokimi temperaturami. Nie jestem zatem w stanie zrozumieć Twojej logiki. I. jeszcze na koniec – osobiście wolę 28 stopni i lampę we wrześniu niż w czerwcu i lipcu, gdyż jestem świadomy tego co będzie potem, czyli ciemnica w półroczu chłodnym, szczególnie w okresie 1.11-31.01. I do tego niezbyt przyjemne temperatury. Bo latem i tak głównie występuje tego typu pogoda jak 12 września. Czyli człowiek bardziej to odczuwa. A we wrześniu to tylko pojedyncze incydenty.

  3. Czy istnieją jakieś przesłanki, albo co musi zaistnieć, co sprzyja temu że jesień będzie wietrzna, wichurami, orkanami? Przepraszam że tak dziwnie pytam, ale spotkałem się z takimi spostrzeżeniami że wyjątkowo mocno nagrzany Bałtyk jak i inne morza (Północne też dość mocno się nagrzało) będzie napędzało niże które będą się pogłębiać i przynosić te tzw. Orkany

    1. Niże średnich szerokości powstają w większości w inny sposób (na zawirowaniach prądu strumieniowego). Teoretycznie mogą powstawać nad miejscami ciepłymi ale to raczej wyjątek niż reguła. Zresztą latem cieplejsze są lądy, nie morza.

      Natomiast nad ciepłymi oceanami (SST > 27 C) powstają cyklony tropikalne (huragany). Zbliżyliśmy się do tej granicy. Wydaje się jednak że Bałtyk jest na to za mały. Jednak pewności nie ma chyba nikt. Morze Śródziemne, wprawdzie nieco większe, ma przecież swoje “medikany” (ang. “medicanes”). Ale nie sądzę, aby nawet teoretycznie takie warunki były częste nad Bałtykiem przed połową tego stulecia.

      1. Bardziej chodziło mi o działaniu podtrzymującym takie niże przez Bałtyk, a nie tworzeniu. Z reguły po wejściu cyklonu w głąb lądu słabnie on, wypełnia się. Podobnie jest po wejściu nad Bałtyk. W tym roku jest on bardzo ciepły, to czy w takim wypadku może on działać podtrzymująco dla niżów?

    1. Niestety. Aż trudno uwierzyć że kiedyś były takie zimne roczniki jak 2016 czy 2017, kiedy wszystko było dużo bardziej normalne. Gdybym wierzył w teorie spiskowe, myślałbym że ktoś testuje na nas broń klimatyczną.
      Żeby chociaż wrzesień nie był rekordowo ciepły, albo lato spadło poniżej lata 1811…

      1. Gdybym wierzył w teorie spiskowe, myślałbym że ktoś testuje na nas broń klimatyczną.

        I właściwie miałbyś rację. Ten ktoś to nasz gatunek. Na razie zwiększył stężenie atmosferyczne CO2 o 40%, a metanu o prawie 100%. Jeśli to nie jest bomba klimatyczna to co innego miało by nią być?

        1. Co gorsza, wiele osób pisze że człowiek nie ma wpływu na ocieplenie klimatu i że klimat ociepla się w sposób naturalny (albo nawet że w ogóle nie istnieje coś takiego jak ocieplenie klimatu). A potem Ci ludzie dostaną się do rządu i będą pompować w nieskończoność CO2 do atmosfery, no bo w końcu trzeba rozwijać gospodarkę.

          1. @Luksz160391
            Przecież już trump pompuje CO2 do atmosfery, bo twierdzi, że globalne ocieplenie nie istnieje. Kto wybrał go na prezydenta jednego z kluczowych państw? Przecież on myśli, że globalne ocieplenie to wymysł Chin, żeby osłabić gospodarkę usa.

        2. @Arctic Haze – następne pokolenia będą nas nazywać homo sapiens destructor. ;( Chyba, że sami się nie opamiętają i będą kontynuować ten niszczycielski pochód…

    2. @editor
      Dorka mówiła troche co innego. I ty zreszta tez. Gdyby pisała, ze bedzie “cały czas powyżej normy”, to bym absolutnie tak tego nie krytykował.
      A “cały czas powyżej normy” to moze i byc, no z krótkimi przerwami moze, do przyszłego roku… rok temu cały czas powyżej normy było od 10.10 do 10.01. Tylko czy komuś to przeszkadzało? Jakos nie widziałem ludzi, którzy by panikowali wtedy, ze oznacza to przejście do innej strefy klimatycznej.

      1. Ja pisałem o temp. ciągle powyżej normy i powyżej 20. Na razie jest połowa września i nadal mamy temp. blisko 30 stopni. Jeżeli tak wielkie znaczenia ma dla Ciebie to, że na 1-2 dni się ochładza, to równie wielkie może mieć to, że się ociepla.

        A to że jak niektorzy pisali ze nie wiadomo jaki będzie wrzesień i druga dekada może być chłodna, a ja się z tego śmiałem i mówiłem że cały wrzesień będzie ciepły to nie ma znaczenia? Bo nie patrzyłem na to co modele mówią?

        1. @Editor
          Nie chcę byc złośliwy, ale strzelanie na oślep bez żadnej rzeczowej analizy to żadna sztuka. Tobie i Dorce “strzał” się udał ( choć jak wniknąć w szczegóły to nie do końca, mniejsza o to nie bedę się czepiał) i można pogratulować, ale zaznaczanie na każdym kroku że wam się udało i że wy mieliście racje ( w sensie a nie mówiliśmy) staje się już trochę śmieszne. Prawda jest taka że II połowa września mogałby być chłodna jak i ciepła ( prognozy wskazują na ciepłą więc macie dużą szansę) i nawet profesjonalne modele nie są w stanie tego przewidzieć z dużą pewnością na początku miesiąca.
          Ale może Wy przeprowadzaliście jakąś analizę tylko nikt o tym nie wie. Proponuje więc autorską prognozę długoterminowę i może każdy bedzie zaglądał na waszą zamiast np. na cfs. Dorka już wspominała chyba coś o kolejnych gorących 6-miesiącach.
          Nie byłoby tego komentarza gdybym nie przeczytał mniej więcej czegoś takiego: że nikt nie wiedział ze do końca września będzie ciepło tylkoTy i Dorka wiedzieliście już na początku września na 100% że tak będzie i powtarzanie tego na kżdym kroku ( ja np. jak obstawiałem jakieś anomalie miesięczne to czasem trafiałem, czasem nie, ale nigdy nie twierdziłem że wiem że tak będzie na pewno). Z waszych wypowiedzi wynika że anomalne ciepło zaniknie w październiku. Skoro jesteście tak dobrzy to przedstawcie swoją prognozę na październik, listopad i grudzień

          1. @Anonim ja nigdy (albo jeśli, to bardzo rzadko) powołuje sie na to, że coś tam “udało” mi się przewidzieć. Przeciwnie, zawsze podkreślam, że to nie ma niwiele wspólnego z prognozowaniem, raczej przeczucie, plus obserwacja, plus trochę pesymizmu……….i bynajmniej nie jestem z tego dumna, bo 1000 razy wolałabym żeby było całkowicie odwrotnie niż to, co pisałam na początku naszej niby wiosny……….:( Ja nie zajmuję się prognozowaniem pogody.

        2. Mówiliście “gorąco do października”. Jak na razie gorąco sie zdarza maks 2 razy na tydzien, a w wawie wczorajszy dzień był jedynym gorącym w tym tygodniu.
          Wiec jak sie czepiać, to nic sie wam nie sprawdziło.
          Ale jak mówi anonim, jak jesteście tacy mądrzy, to sporządzcie nam sezonowke. Tylko prosze o jakiekolwiek jej uzasadnienie, a nie “bedzie tak, bo bedzie tak”. To nie prognoza, to bezmyślny strzał.

          1. Ja po prostu widzę, przynajmniej na poziomie lokalnym tendencję do wydłużania się i szybkiego powtarzania się zjawisk o charakterze ekstremalnym. Przykładowo – fala śnieżyc w marcu 2009 (nie wiem czy to nie był jakiś historyczny rekord) a później śnieg już w październiku 2009 (chyba pierwszy raz od 1995, przy czym wtedy to był ostatni dzień października). Ekstremalny deszcz w kwietniu i maju 2010, a potem od nowa we wrześniu 2010. Silny mróz w styczniu 2010, a potem już w grudniu 2010. Upał w lipcu i sierpniu 2015 a potem już w czerwcu 2016. Bardzo zimny październik 2016 a potem bardzo zimny kwiecień i połowa maja 2017. Nie wiem jak to tłumaczyć, ale m.in. na tej podstawie przewiduję że przyszłoroczny marzec będzie ekstremalnie ciepły, przy czym dalsze miesiące może będą normalniejsze.

          2. @admin
            Być może, bo na pewno nie Warszawa lub Rzeszów.
            @editor
            Już wole takie argumenty, niż mówienie, że tak będzie bo tak będzie. Co nie zmienia faktu, że akurat tutaj nie masz racji (przynajmnuiej nie całkowicie) – zwłaszcza jeśli chodzi o zjawiska, które dzieli kilka/kilkanaście miesięcy. Masz rację za to, co do tego, że ekstrema trwają długo (zwłaszcza gdy się pojawi blokada). Stąd tak długo było paskudnie w październiku 2016, a także stąd mieliśmy tak długo zimno w drugiej polowie wiosny 2017.
            Właśnie tego typu “blokady” są jedynym już co jest w stanie czynić dlugie, silne zimno. Latem natomiast blokady niemal zawsze niosą ciepło, więc z tej racji o chłodny miesiąc jest bardzo trudno – przy odpowiedniej cyrkulacji znad Atlantyku może przynieść cały miesiąc do około -1K. W tym roku od 20.06 do 20.07 też były świetne warunki baryczne na chłodny miesiąc ruchomy, ale wszystko “zepsuła” wyschnięta gleba, i miesiąc zapisał się z anomalią +0.09K

          3. @kmroz
            Tylko, że ten miesiąc z anomalią bliską zera – jako ok. 30-dniowa średnia ruchoma – obejmował raptem kilka dni (chyba nie więcej niż 3-5), podczas gdy pora ciepła trwa już ponad 160 dni…

          4. no własnie. A warunki baryczne były spokojnie na powtórke z lipca 2000. Przez 4 tygodnie notoryczne spływy z NW. Właśnie wtedy pierwszy raz zrozumiałem, że spełnia się to co Arctic Haze mówił. Potem było już tylko gorzej.

          5. @Editor
            Trzeba być jednak ostrożnym w wypowiadaniu się. Przewidywanie to jedno a bycie pewnym to drugie. Nikt nie jest w stanie stwierdzić na 100% jaka będzie na następny dzień bo może się nagle zachmurzyć wbrew prognozom, temperatura może niższa albo wyższa a co dopiero na miesiąc czy kilka wprzód. Powrócę jeszcze do II połowy września jest spore prwadopobieństwo że będzie ciepła ale nie jest to pewne. Pewne w poogdzie staje się dopiero po fakcie albo w trakcie realizacji prognozy. Natomiast jeśli chodzi o pewne nazwijmy to prawidłowości to ja kiedyś zauważyłe dość silną korelację między styczniem a marcem tzn bardzo często po zimnym styczniu następował zimny marzec a analogicznie po ciepłym styczniu ciepły marzec ( między żadnymi innymi miesiącami nie zauwyżłem tak silnej korelacji). Na podstawie stycznia przewidywałem marzec, ale 2 ostatnie sprawiły że przestałem się w to bawić. Jak pamietamy w 2017 roku po zimnym styczniu przyszedł bardzo ciepły marzec a w 2018 po ciepłym styczniu zimny marzec. Odstępstwo od tej reguły wystąpiło 2 razy pod rząd. Zresztą i w 2016 było tak że po chłodnym styczniu nadszedł lekko ciepły marzec. Natomiast po tym co już zobaczyłem w 2018 roku uznałem że nie ma sensu bawienie się w obstawianie anomalii termicznych miesięcy. Zdaję się już tylko na fakty czyli to co było i jest w pogodzie i tylko najbliższe prognozy, zaś te ponad tygodniowe traktuję tylko jak ciekawostkę

      2. mi przeszkadzały ciemności w tym okresie, bo przytoczony trzymiesięczny okres miał dwa słoneczne epizody: ok. 20 października (prawie lato) i koniec grudnia (prawie wiosna). Reszta to była brzydka wersja jesieni mieszana z przedzimiem i lekką zimą. Paskudna pora chłodna to była. I już małe znaczenie ma ile było stopni. Zimą nawet przy anomalii +12 nie ma ciepło na krótki rękawek.

        1. No wlasnie. Każdy myślał o ciemnościach, i najwyżej sie cieszył , ze jest troche mniej zimno niż zazwyczaj. Nikt sie nawet nie zająknął, ze go to jakos niepokoi.
          Jeszcze lepiej: w styczniu 2018 minęło prawie 5 lat od wyraźnie zimnego miesiąca i tez nie słyszałem nikogo kto by na to tak uwagę zdradził. Jak pojawił sie tu jeden denialista, i mowil, ze od wielu miesięcy jest co najwyżej przecietnie, albo ze od pazdziernika 2015 mamy ochłodzenie klimatu, to jakos nie widziałem np. Editora czy Dorki, którzy by na to reagowali.

          Założę sie, ze jakby podobnie anomalnie ciepłe okazało sie półrocze październik-marzec (tak jak w tym roku kwiecień-wrzesień) to tez mało kto (poza analitykami) by o tym jakos wspominał.

          1. Bo silnie dodatnie anomalie (lub zdecydowana przewaga umiarkowanie wysokich anomalii + duchota) dokuczają największemu odsetkowi rodaków właśnie latem – a czemu to nie ma się co dziwić.
            Deficyt anomalnie/ekstremalnie chłodnych okresów to akurat znacznie mniejsze zmartwienie. Albo wysokie dodatnie anomalie o innych porach roku niż lato (zwłaszcza w porze chłodnej).

            Poza tym, jedni piszą głównie dlatego bo się tym interesują, a inni głównie z powodów emocjonalnych (częściej gdy są niezadowoleni).

          2. Styczeń 2017 był naprawdę zimny na południu kraju. Anomalia -4,1K od refa 1991-2018 w Katowicach. Obiektywnie najzimniejszy miesiąc od lutego 2012, pod względem wartości anomalii identyczny z marcem 2013. Na Podkarpaciu ten styczeń był jeszcze zimniejszy z anomaliami około i poniżej -5K od najnowszych refów. Wynikało to z umiejscowienia mroźnych wyżów, które były na południowym wschodzie kontynentu zamiast na północnym wschodzie. Takie umiejscowienie wyżu latem dało by nam upały. Ale w styczniu przyniosło siarczysty mróz, zwłaszcza nocami, bo tego stycznia niewiele było nocy z jednocyfrowym mrozem. A z dodatnią temperaturą to chyba ani jednej.

            Ostatni miesiąc ekstremalnie zimny według klasyfikacji to grudzień 2010 więc jeszcze dłużej tutaj trwa ciąg.

            Inna sprawa, że ekstremalnie zimny kiedyś a dzisiaj to nie to samo.

            Lipiec 1979 względem 1961-1990: -1,9K
            Lipiec 2011 względem 1991-2018: -1,9K
            Oba lipce umiejscowione mniej więcej tak samo w właściwym dla siebie refie. Te lipce z okresu komuny to już raczej nigdy nie wrócą. Teraz odpowiednikiem takiego złego lipca jest ten z 2011. I też może się zdarzyć ciąg kilku takich lipców jak wtedy.

  4. 3 rekordowo ciepły miesiąc w rekordowo ciepłym okresie pory ciepłej -zobaczymy czy tak się stanie. Owszem może rekordowo ciepły wrzesień z 1999 nie miał niezywkle wysokiej anomalii dodatniej, ale sam fakt że może być pobity w roku kiedy już 2 miesiące pobiły swoje rekordy to jest już niesamowicie niezwykłe.
    Dodam też inny temat który już tu poruszyłem. Otóż nie ma już szans na zaprzestanie zmiany czasu w tym roku. UE rekomenduje to najwcześniej dopiero w przyszłym roku. Biurkoraci chyba uznali że sam proces zaprzestania tej absurdalnej i irytujacej czynności ( przynajmniej dla znacznej części osob w tym dla mnie) wymaga co najmniej kilka miesięcy, albo moze uznali że ludzie jeszcze w 2018 w październiku nie są na to psychicznie przygotowani. No cóż osobiście jestem ogromnie rozczarowany bo można by spokojnie pozostać juz w tym roku przy czasie letnim, a już wiadomo że będziemy co najmniej jeszcze dwukrtonie przestawiali zegarki bo UE stwierdziła że oprócz października jeszcze w marcu trzeba będzie zmieniać czas a później kazdy kraj może sam decydować. W przyszłym roku znając zaś życie jeszcze UE może się zmienić koncepcja, do tego dochodzi jeszcze wielka niewiadoma co z tym zrobi polski rząd i inne rządy i ewnetulanie jaki czas wybiorą.

    1. Przy obecnej przewadze populistów i socjalistów, klimat ma niewielkie znaczenie. Liczy się tu i teraz, nikogo nie interesuje co będzie za 10-20 lat

      1. “socjalistów”?? Przecież kto jak nie socjaliści dążą w Europie do redukcji CO2 i ochrony środowiska? Prawa strona sceny zupełnie marginalizuje problem lub wręcz uważa, że to jakiś rodzaj oszustwa naukowego (patrz Korwin).

    2. Anonim, zmiany czasu na poziomie UE reguluje odpowiednia dyrektywa przedłużana raz na 5 lat. Ważność obecnej dyrektywy upływa z rokiem 2021. Nie jestem prawnikiem, więc trudno mi określić czy wprowadzoną w życie i działającą dyrektywę da się znieść przed czasem jej wygaśnięcia. Jeśli nie ma takiej prawnej możliwości to z anulowaniem zmian czasu poczekamy do jesieni 2021 roku.

    3. Widzę, że każdy powód jest dobry, żeby popsioczyć na UE. To, że sam temat został przez UE podniesiony i zmiana jest możliwa dzięki szeroko zakrojonym społecznym konsultacjom – to zupełnie nieważne.

  5. Na szczesliwie troche popadalo w Zielonej Gorze przez jakies 1.5 h spadlo kolo 3 mm. Moze jeszcze cos slabego popada I to chyba na Tyle na kolejny tydzien niestety

  6. Patrząc na kolejne gorące prognozy powiem tyle. Choćby miała być wyjątkowo ciężka zima, fale mrozów i śnieżyc, nie będę na to narzekał (aby nie dłużej niż do lutego). Jeśli lato przyszłego roku będzie zimne (o ile to jeszcze możliwe), nie będę narzekał. Przeciwnie, będę się tym delektował, szczęśliwy że to kuriozum z pory ciepłej już odeszło. Mam serdeczne dość tych rekordów, tego gonienia za wielkimi anomaliami i półrocznego lata. Mam dość 2018 roku.

    1. ja na fale mrozów będę narzekał, bo to od skrajności w skrajność, jeszcze gorzej….
      a z zimnego lata BARDZO się uciesze- o ile będzie do tego w miarę słoneczne i nie przyniesie codziennych opadów.
      Lipiec jak w 1978? spoko. Lipiec 1980? W życiu.
      Ale takiego lata to wiadomo, że nie będzie. W najlepszym wypadku będzie takie jak w 2005 albo 2009. I w sumie oba te sezony letnie uważam za dość cudowne.

      1. co do lata 2005, ostatniego w normie, które dzis wydaje się być odległym marzeniem, to powiem też ciekawostke. Otóż, pamiętam jak po zakończeniu tamtego lata wszyscy mówili jakie to było ono gorące i słoneczne. Z dzisiejszego punktu widzenia, to ono było tak zimne, że by obudziło wszystkich denialistów i chyba wprowadzono by stan wyjątkowy w mediach….

        1. Lato 2005 przeciągnęło się na gorący początek września, to pewnie dlatego. Ja nie pamiętam zbytnio reakcji na lato 2005, pamiętam za to doskonałe niekończące się narzekanie na lato 2004. W sumie trochę racji w tym było, bo lato było dosyć chłodne i mokre, a dodatkowo nadeszło po bardzo chłodnym maju.

          1. lato 2004 mokre? no błagam. Tylko czerwiec był deszczowy, ale bez przesady, padało najwyżej co drugi dzień. Lipiec był bardzo ładny (jakaś dziwna legenda, że niby brzydki) a sierpień to w ogóle cudny, suchy i słoneczny.

        2. Kmroz, na podstawie archiwalnych danych też uważam że większość tych dawnych chłodnych lat z PRL-u wcale nie była taka zła. Fatalne były czerwce 1962, 1974, 1984, 1985 i 1989, lipce 1974, 1977, 1979, 1980 i 1984 i sierpnie 1978, 1979, 1980 i 1987. Jeśli mam być szczery, to w klimacie PRL-u dużo bardziej od lat przerażają mnie zimne kwietnie, które w tym okresie bezspornie dominowały, zaś kwiecień jest moim zdaniem najgorszym miesiącem na ujemne anomalie (na drugim miejscu maj).

        3. za to z czasów PRL bardzo fajne wydają się miesiące letnie (po 1970 roku):
          czerwce 1976,1977,1978,1982,1983
          lipce 1975,1976,1982,1983
          sierpnie 1973,1975,1976, 1982,1983,1984
          W sumie sezony letnie 1976,1982,1983 były naprawde przyjemne.

        4. Byłem nad morzem pierwszy raz w życiu w lipcu 2005 w dniach 9-16 lipca i pogoda była wtedy bardzo przyzwoita. Ale wtedy ponoć to południe Polski obrywało deszczami i burzami. Sytuacja baryczna pewnie podobna jak z lipca 2014 lub maja 2006.

      2. @kmroz
        Z tym, że wiesz, że o fale silnego mrozu (choć mniej ekstremalnego niż dawniej) będzie cały czas łatwiej, niż o fale dużego chłodu latem.
        Po prostu fizycznie cały czas łatwiej będzie o źródła ponadnormatywnego chłodu (wychłodzony ląd Eurazji).

      3. “a z zimnego lata BARDZO się uciesze- o ile będzie do tego w miarę słoneczne i nie przyniesie codziennych opadów”
        A tak z ciekawości jakie to jest chłodne lato według Ciebie? -tak pytam.
        “Lipiec jak w 1978? spoko. Lipiec 1980? W życiu.
        Ale takiego lata to wiadomo, że nie będzie”
        Zakładam ze korzystasz że z historycznych źródeł meteorologicznych? bo w 1978 i 1980 większości piszących tutaj (w tym Ciebie) nie było jeszcze na świecie albo byli dziećmi

    2. 2018 rok dał w kość ludziom pracy, rolnikom i zasmucił wszystkich przejętych zmianami klimatu. Oby scenariusz który proponujesz miał szansę się spełnić. Wtedy odetchnąłbym z ulgą i nie myślał dzień w dzień o ucieczce za koło podbiegunowe

      1. Mnie zasmucił bardzo. Dlugo z tym walczyłem, ale niedawno coś we mnie pękło i autentycznie sposępniałem przez tą pogodę. Ostatnio aż boję się sprawdzać prognoz, choć już pogodziłem się z tym że wrzesień ustanowi kolejny rekord, a klasyfikacja termiczna będzie czerwona jak pasek w TVP Info. Nigdy takiego szaleństwa nie było. I pozostaje mieć nadzieję że przez chociaż 30 lat nie będzie.

    3. @PiotrNS
      O widzę że tak cię tak pogoda od kwietnia zniechęciła że z tego co piszesz to wynika że zmieniłeś się za przeproszeniem w “zimnoluba”. Bez urazy oczywiście.

      1. Człowieku, zastanów się przez chwilę… Ciepłolubem nazywasz człowieka przejętego niebezpieczeństwem? Kogoś, kto widzi więcej niż czubek własnego opalonego noska? Dramat…

        1. A to do mnie było? Przecież użyłem słów za przeproszeniem i bez urazy. To słowo na z które najbardziej dotyka opatrzyłem w cudzysłów.
          Później jeszcze dopisałem że “co za dużo to nie zdrowo”. Wszystko musi mieć umiar także skrajne zjawiska powodowe -dni upalne ale także te z siarczystym mrozem.
          Jeżeli PiotrNS poczuł si÷ urażony tym słowem w cudzysłowiu to przepraszam.

    4. Dla mnie najważniejsze, aby mieć mniej przesłanek, że klimat jeszcze szybciej się rozregulowuje (poza wzrostem Tavg). Mam tu na myśli coraz częstsze skrajności i dynamiczne przeskoki z jednej w inną.

    1. To koniec tego serwisu. Nie będą przecież mogli linkować do źródeł no chyba że zapłacą. Wychodzić na ulicę jak najszybciej. Listę polskich zdrajców którzy głosowali za można znaleźć w necie.
      Tak to się to robi: wycina się małych a zostawia się duże korporacje informacyjne do prania mózgów. Najlepsze jest to że ci durnie z PO na konferencji prasowej motywowali to walką z dużymi korporacjami z ameryki. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. No ale w dużej mierze to ideowe dzieci ludzi z PZPR a oni wiadomo walczyli z imperialistyczną stonką.

      1. Czy na pewno wiesz na czym polegają przegłosowane artykuły? Organizatorzy protestów skutecznie wmówili ludziom, że to ACTA2, i nie mieli interesu w tym, aby wyjaśniać o co chodzi, w efekcie większość protestujących nie wiedziała przeciwko czemu protestują.
        Jeden z artykułów, nazwany błędnie “podatkiem od linków” to w rzeczywistości mikrotantiemy od zaciągania fragmentów tekstu na serwisy. Wiele serwisów agregujących wiadomości nie tylko linkuje do artykułów na stronach gazet, ale też zaciąga fragment tekstu, czasem dość długi. W efekcie część dzieła staje się dostępna bez odwiedzania oryginalnej strony, a serwisy agregujące zarabiają na tym że udostępniają te fragmenty. Przegłosowany artykuł stanowi, że właściciele komercyjnych serwisów informacyjnych, takich które zarabiają na swej działalności, będą musieli uiszczać pewną opłatę za zaciąganie fragmentów tekstu w wysokości odpowiedniej do wielkości fragmentu. Niczego w ogóle nie będą musieli płacić użytkownicy, osoby prowadzące prywatne serwisy, ponadto przepis nie obejmuje samego tylko czystego wstawiania linków w test. Może opublikować artykuł z 50 linkami i nic, żadnej opłaty.

        1. Przyjmuje do wiadomości. Ale wiedz o tym że to dopiero początek majstrowania. Według mnie nie powinno być żadnych uregulowań sieci oprócz tych oczywistych związanych z nawoływaniem do przemocy czy nienawiści a i to należy stosować z umiarem.

          1. Sieć bez regulacji niestety będzie w ciągu kilku lat bagnem – Można nawet to zauważyć jak kilka godzin admina nie ma jaki “syf” tu się robi. Na popularnych serwisach informacyjnych oprócz trolli chyba zostały tylko boty . Zresztą wiele serwisów rozprzestrzenia głupotę tylko przez tzw” clickbaity” które marnują czas użytkowników a czasem niektóre sieją celowo kłamstwa
            ps. Też mam obawy o te uregulowania bo unia to jednak “biurokratyczny potwór ” i z dobrych zamiarów może nieźle namieszać bo jak są przepisy to można je różnie interpretować w zależności czy nam się treści danego serwisu podobają czy nie.
            ps2. Zresztą przez to wyleciałem z facebooka (i już nie zamierzam do tego portalu wracać ) bo linkowałem dużo a cześć moich postów się nie podobała niektórym użytkownikom wiec zgłaszali i algorytm mi zawisł konto i bez podania nr tel poszło na śmietnik

  7. Mogę tylko powtórzyć, że takie ochłodzenia jak w dniach 14-16.09 nie robią na mnie “wrażenia” dopóki będą regularnie przeplatane z jeszcze dłuższymi okresami wyraźnie ciepłymi. Przyszły tydzień – wg wszystkich modeli – prawdziwie letni, być może w jeszcze większym stopniu niż 2-3 ostatnie tygodnie…

    1. Gdyby się sprawdzily całkowicie te gorące prognozy w przyszlym tygodniu ty byłby to bodajże najcieplejszy okres na przełomie II i III dekady września właśnie od 15 lat.
      Ale w fusach widać też jakiś chyba jakieś większe ochłodzenie od początku kalendarzowej jesieni?

      1. Co do tej ostatniej kwestii – tak ono się pojawia, choć np. nie w ostatnich prognozach ECMWF. Pytanie tylko, czy ponownie nie będzie przesunięte i czy sprawdzi się (kiedy?) z większą mocą, niż ochłodzenia jak np. 25.08, czy 11.08?

        Natomiast co do fali gorąca – pytanie już raczej dotyczy jego trwałości (dłużej niż do 20-21.09?), bo to że 12.09 nie był ostatnim prawdziwie letnim dniem w tym sezonie/roku jest już właściwie (niemalże) przesądzone.

  8. Wobec kilku moich wcześniejszych komentarzy narosło trochę zdziwienia, więc już wszystko wyjaśniam :)
    Zasadniczo jestem ciepłolubny, przynajmniej w porze ciepłej, bo zimą lubię poczuć prawdziwą zimę (jak anomalie na plus, to niech będą od razu ekstremalne), a nie niewyraźne i pochmurne scenariusze.
    Do dziś podobają mi się miesiące takie jak lipiec 2006, kwiecień 2009 albo czerwiec i wrzesień 2016. Pierwszy z tych miesięcy przyszedł po niespecjalnej wiośnie i ekstremalnie zimnym i mokrym początku czerwca (od 24 maja do 10 czerwca w Nowym Sączu nie było ani jednego (!) dnia z temperaturą maksymalną przekraczającą 20 stopni, a 4 razy na początku czerwca nie było nawet +15. Był alarm przeciwpowodziowy. Gorący i suchy, a zarazem niemęczący lipiec był fajnym odreagowaniem, tak jak kwiecień 2009 po paskudnych lutym i marcu albo czerwiec 2016 po przedwiośniu-tasiemcu (maj, który był w międzyczasie był naturalny, niewiele powyżej normy i z największym ciepłem wtedy, gdy jest ono najbardziej wskazane czyli pod koniec maja). Pamiętacie silny upał w okolicy 10 czerwca 2010? Delektowałem się nim i spędziłem całą upalną sobotę na dworze, ciesząc się że paskudny, najgorszy od ’91 (a może ’62) maj i początek lata minęły. We wrześniu dwa lata temu miałem poczucie, że za nami jest umiarkowane jak na obecne czasy lato i taki “wystrzał” nie zaszkodzi, poza tym w prognozach od początku było widać kres gorąca. Nie martwiłem się.
    ***
    5 kwietnia 2018 wieczorem pojawiła się pierwsza sensacyjna prognoza, która mnie ucieszyła. Myślałem o tym że wreszcie przyszła wiosna i przez kilka dni celebrowałem każdą odsłonę prognoz, mając przekonanie, że na pewno jutro albo pojutrze wjedzie odsłona mówiąca o ochłodzeniu. Troszkę speszyłem się 9 kwietnia, kiedy zamiast oczekiwanych 24 temperatura w Krakowie strzeliła do 27 stopni, ale prawdziwy niepokój poczułem 11 IV, kiedy GFS z 00z zapowiedział temperatury sięgające lokalnie 28-29 stopni za kilka dni. Kiedy mijały kolejne doby i wciąż nie było mowy o ochłodzeniu, zacząłem przejmować się tym, że “tracimy kontrolę”. Pamiętam kwiecień 2000 i niewiarygodnym wydawało mi się, że ten miesiąc może być wkrótce znokautowany. Kiedy w trzeciej dekadzie liczbą najczęściej pojawiającą się na tym blogu stało się “1800”, a przyroda dookoła wyglądała jakby był maj, lekko się podenerwowałem. Ale cóż. Przynajmniej odświeżyliśmy rekord. Maj też będzie bardzo ciepły, ale już nie tak… Około 20-go wierzyłem jeszcze w to, że będzie chłodniejszy niż w 2002, im dalej, tym bardziej pewne było jednak to, że punkt kulminacyjny jest przed nami. Do końca miałem nadzieję, że rekord z okresu niemowlęctwa późniejszego dyktatora III Rzeszy nie padnie, że w Boże Ciało konwekcja ruszy z kopyta i maj 2018 wskoczy na drugie miejsce. Tak się nie stało i fakt dwóch miesięcy rekordowych pod rząd oraz widok wykresu anomalii okresów kwiecień-maj stał się dla mnie zatrważający. Pocieszałem się jednak tym, że lato już nie może takie być, bo przeczą temu wszelkie statystyki, słowa Arctic Haze o możliwej fali upału mogą być na wyrost i pokłóciłem się z Adminem (miałeś rację, proszę o rozgrzeszenie ;) ). Jak w połowie lipca pogoda się załamała i anomalie były niewielkie, zmartwienia odeszły. Nie uwierzyłbym już w lato takie, jakim było naprawdę. Sierpień wszystko jednak zweryfikował i wszystkie kalkulacje legły w gruzach. Lato nie mogło być normalne. Nie mogło być ciepłe. Nie mogło być ekstremalnie ciepłe. Nie mogło być najcieplejsze od 1811…
    Teraz mamy wrzesień. Gdyby nie ta chora sytuacja od kwietnia, cieszyłbym się z rekordu. Ale teraz wywołuje u mnie strach przed prognozami, niechęć do sprawdzania ile wyniosła wczorajsza anomalia, współczucie dla mieszkańców Ciudad de Wroclaw lub Varsavii i obrzydzenie do tego roku (pod względem pogody). Jeszcze jest chyba nadzieja, że to nie będzie trzeci rekordowy miesiąc, ale po ostatniej odsłonie prognoz, owa nadzieja gaśnie. 2018 przebił szklany sufit absurdu już w maju, ale teraz jest już jak rakieta. Chcę odpocząć od takich pór ciepłych przynajmniej 20-30 lat i jeszcze bardziej chcę kilku chłodniejszych roczników, przynajmniej do 2022-23 roku. Nie potrafię nie przejmować się tymi szaleństwami, ot i cała moja “zimnolubność”.

    1. Ja już odpuściłem z denerwowaniem się w kontekście zmian klimatycznych. Wiem, że to wszystko nie ma prostego związku przyczynowo-skutkowego. Nie mniej uspokaja mnie choć po części to, że globalnie jest wyraźnie “lepiej” niż w 2015-2016 r., pomimo “rozgrzanej do czerwoności” zdecydowanej części Europy (w tym Polski). Myślę, że nie jest to tylko kwestia El-Nino. Ba, bardzo zimno jest nie tylko w Antarktyce, ale i np. w sporej części Kanady – czyli na półkuli N też nie jest to niemożliwe – zwłaszcza, że tak, czy inaczej zbliża się pora chłodna, a wówczas na obszarach lądowych łatwiej będzie o ujemne anomalie.

      Jeszcze raz nadmienię, że piszę to w kontekście zmian klimatycznych. Bo abstrahując od tego, akurat takie ciepło jak mamy teraz we wrześniu mi odpowiada. Opadów mogłoby być ciut więcej (mowa o Mazowszu), choć cieszę się – że pomimo niemałej ilości okresów/dni pogodnych – akurat tu nie mamy dużej posuchy, jak chociażby w roku 2015.

      Reasumując, też jestem zaniepokojony zmianami klimatycznymi. Jednak martwienie/denerwowanie się tu mi nic nie da. Skoro obecna pogoda (z grubsza) mi odpowiada, to staram się to wykorzystywać i mimo wszystko z tego bardziej się cieszyć. Zwłaszcza, że pora chłodna może przynieść wiele różnych scenariuszy i to nie wiadomo jakich…???

    2. W sączu w tym roku i tak mieliście dobrze z opadami. Z tego co patrzyłem, to jakaś susza pod koniec maja na początku czerwca), ale potem zaczęło padać od czasu do czasu i chyba nawet w lipcu mocno i często.

      U mnie – rekordowo sucho tego lata było a pod względem KBW to na pewno rekordowy okres wegetacyjny (najbawiększy deficyt wody). O ile sam rekord – ani mnie grzeje ani ziębi i akurat w Zielonej Górze dość wysoką poprzeczkę ustawił wrzesień 2016. O tyle potrzeba obfitego deszczu to co było dzisiaj to kropla w morzu potrzeb, choć lepiej niż się spodziewałem.

    3. Z naszego punktu widzenia to, czy wrzesień będzie rekordowy, czy zabraknie mu do tego paru dziesiątych stopnia, niewiele zmienia z punktu widzenia szarego Kowalskiego. Dla nas byłaby to wręcz sytuacja dość komfortowa (mowa o prognozach), bo ich sprawdzenie się pozwoliłoby na rozbicie tej wyjątkowo ciasnej czołówki, jaką charakteryzuje się ten miesiąc, a my moglibyśmy w końcu wskazać: o to ten wrzesień był najcieplejszy. Obecnie, w sytuacji gdzie pierwsze kilka wrześni zawiera się w zakresie 0.08 stopnia, nie możemy to zrobić i jest to dość frustrujące.

      1. podoba mi się “koszerność” meteomodel choć daleko mi do ortodoksji ;-)
        Ciężko w dzisiejszych czasach o brak przerostu (czarnego)pijaru nad faktami.
        Trochę niepewności o te dziesiąte części stopnia zniknie za parę dni? a potem pojawi się znów do końca września.
        Dla szarego kowalskiego odwleczenie sezonu grzewczego oznacza mniej smogu a druga połowa września staje się już okresem inwersyjnym.

      2. Z kolei w październiku i listopadzie rekordy są dość wyraźne, ale znowu stare (przed 1951). Gdyby zostały ustanowione nowe, to już nikt by ich nie kwestionował i nie miał wątpliwości, czy były dobrze zmierzone.

    4. – @PiotrNS – przede wszystkim jesteś i bądź sobą. ;) Nie wiem, co za wariat wymyślił podział na ciepło i zimnolubów? Co to w ogóle jest? Kto daje prawo tak absurdalnie dzielić ludzi? To, że ktoś bez piątej klepki tak “podzielił” komentatorów nie oznacza, że mamy się temu podporządkować.

      – Są ludzie preferujący bardziej ciepłą pogodą i tacy, którzy wolą zimniejszą i to wystarczy. Różnimy się preferencjami i tyle. Po co stosować takie pokraczne nazewnictwo “ciepło/zimno luby”?

      – Miałem o tym nie pisać, ale ciągle wiedzę, że gdzieś w komentarzach pojawia się stosowanie tego absurdalnego podziału.

      – Dzisiaj we Wrocławiu nareszcie zaczęło mocniej padać. I to jest najlepsza dla mnie i roślin, pogodowa wiadomość dnia!

      1. Termin ciepło- i zimno- luby (itp.) przede wszystkim został stworzony z pobudek negatywnych, przez sfrustrowanych forumowiczów. Z tego typu “osobnikami” najlepiej nie wdawać się w żadne dyskusje.

        1. Racja, ale jak ktoś jest nerwowy ,jak ja to nie może się powstrzymać aby nazwać takiego komentatora ,,po imieniu”.

      2. Ciepłoluby zimoluby? To tylko stan umysłu. Chciałbym zobaczyć zimoluba ile wytrzyma lekko ubrany np w -10c,-20, -30 itd. Ciekawe czy takim zimolubom nie odpadają później sine palce i inne części ciała w wyniku odmrożeń. Człowiek z natury jest ciepłolubny. Dlatego wymyślił sobie ubranie na zimę.

    5. Piotr NS, dla Ciebie to co mamy od kwietnia to szaleństwo? Facet, gdybyśmy mieli anomalie od czerwca do sierpnia rzędu +4/+6 to wtedy można można użyć słowo “szaleństwo”. Ale anomalia kilku miesięcy powyżej +2K czy +3K to jest szaleństwo? Dla mnie to przypadkowy ciąg bardzo ciepłych miesięcy. Nie widzę w tym nic dziwnego. Myślę, że dla 80% społeczeństwa takie temperatury to pozytywne anomalie. A na pewno u zdecydowanej większości moich znajomych z roczników urodzonych w latach 90. i 80. Widzę po ich reakcjach na fb czy instagramie, że są zafascynowani taką pogodą, jaką mamy od 3 kwietnia. Z rozmów z członkami mojej rodziny czy ze znajomymi wynika, że chcą, żeby jak najdłużej trwała taka pogoda. Bo prędko nie chcą ciemnicy, ponurych, chłodnych, depresyjnych dni. Myślę, że dla 80% społeczeństwa szaleństwem była II dekada października 2015, kwiecień 2017, I dekada maja 2017, wrzesień 2017 czy początek maja 2011. A jeśli chodzi o moją osobę, to dla mnie duża ilość słońca i temperatury nie są problemem. Wręcz przeciwnie. Problemem jest dla mnie deficyt opadów, szczególnie w zachodniej połowie Polski. Ja jako mieszkaniec południowego Mazowsza nie mam aż tak trudnej sytuacji, jak Grzybiarz czy Marian. U mnie gleba jest lekko sucha. Są grzyby, ale jest ich mało w porównaniu do poprzednich lat. Ale współczuję rolnikom, grzybiarzom i innym mieszkańcom zachodnich dzielnic. Nawet współczuję im widoków wysuszonych drzew i trawy, niemal jak na stepach. U mnie podobna sytuacja jak u Was była w 2015 roku. Wtedy południowe Mazowsze i Lubelszczyzna najbardziej były dotknięte suszą. Liście na drzewach na początku III dekady sierpnia wyglądały jakby był październik. O łąkach i lasach już nie wspomnę.

    1. @Marian

      Właśnie czytam artykuł z zeszłotygodniowego Science, który jest źródłem informacji prasowych na ten temat:

      Li i inni, 2018, Climate model shows large-scale wind and solar farms in the Sahara increase rain and vegetation, Science, https://doi.org/10.1126/science.aar5629

      Co do efektu farm wiatrowych i słonecznych na Saharę to nie mam jeszcze zdania bo nie przeczytałem dość daleko. Rozumiem że zmiany albedo (panele słoneczne są ciemne) i szorstkości powierzchni (wiatraki osłabiają wiatr i zwiększają mieszanie), wg. modelu stosowanego przez autorów spowodowałyby większe opady w rejonie Sahary, a głównie na południe od niej (w tzw. Sahelu).

      Jednak do Polski nie przeniesiemy tego bo już w abstrakcie piszą oni, ze ten efekt dotyczy jedynie Sahary, a nie innych pustyń (nie wspominając już on strefie umiarkowanej)

      This local enhancement is scale dependent and is particular to the Sahara, with small impacts in other deserts.

      Nie rozumiem jeszcze szczegółów ich postulowanego mechanizmu zwiększenia opadów, ale z ich własnego artykułu wynika, ze temperatura powierzchniowa u nich rośnie To znany efekt farm wiatrowych (patrz niżej). Natomiast nie wiem skąd bierze się dodatkowa para wodna? Ze zwiększonego parowanie? I to zmniejsza suszę? Na razie jestem nieco sceptyczny.

      Efekt farm wiatrowych w rejonach bliższych nam klimatycznie (np. USA) badano już wcześniej. Np. w tej pracy:

      Zhou i inni, 2012, Impacts of wind farms on land surface temperature, Nature Climate Change, https://doi.org/10.1038/nclimate1505

      Pokazują oni, że efektem osłabiania wiatru przy jednoczesnym większym mieszaniu jest ogrzanie powierzchni, największe nocą (co jest logiczne bo mieszanie uniemożliwia powstanie inwersji). Nie piszą nic o efekcie na opady.

      Może dlatego, ze tym zajmowała się jeszcze wcześniejsza praca:

      Fiedler i Bukovsky, 2011, The effect of a giant wind farm on precipitation in a regional climate model, Environmental Research Letters, https://doi.org/10.1088/1748-9326/6/4/045101

      której wyniki dla wschodniej części USA (klimat podobny do naszego) pokazują, ze farmy wiatrowe mogą znacznie wpływać na pogodę, ale średnio (w sensie klimatycznym), opady wzrastają tylko o 1% (przynajmniej w ich modelu).

      Czyli lekarstwem na susze farmy wiatrowe u nas raczej nie będą.

      1. Nie wynika to stąd że powietrze opada nad Saharą i wieją pasaty a połączenie farm wiatrowych osłabi te wiatry wiec zostanie więcej wilgoci a bardziej rozgrzana powierzchnia uruchomi konwekcje?

        1. @grzeg8

          Powietrze opadające ze szczytu troposfery to najgorszy możliwy kandydat na przynoszenie wilgoci. Ono na dole jest suche jak pieprz. A czemu wg. Ciebie wszystkie pustynie są właśnie tam gdzie cyrkulacja Hadleya skierowana jest w dół?

          1. W artykule tak tłumaczą ten efekt wiatraków na Saharze:

            This is because the increased surface friction reduces wind velocity and the associated Coriolis force, which leads to a more dominant pressure gradient force toward the Saharan heat low that is enhanced by the warming induced by wind farms. This produces surface convergence and upward motion as well as moisture convergence and higher humidity.

            Czyli podwyższenie temperatury powoduje intensywniejszy niż, który wciąga więcej wilgoci z zewnątrz (i czego nie napisano, utrudnia opadanie powietrza w ramach cyrkulacji Hadleya). W sumie może to rozszerzyć cyrkulację Hadleya. Myślę, że może tu być jeszcze jeden efekt. Każde ocieplenie jednej półkuli względem drugiej przesuwa strefy klimatyczne w stronę tej ocieplonej. Czyli deszcz tropikalne mogą częściej docierać do Sahelu przy cieplejszej Saharze.

            A jeśli tak to tłumaczy czemu Sahara jest wyjątkiem pod tym względem. Jest bardzo duża (aby wywrzeć wpływ na cyrkulację globalną) i na tyle blisko tropików, ze niewielkie różnice temperatur półkuli północnej i południowej wpływają mocno na ilość deszczu na Sahelu. Efekt zmienności temperatur Atlantyku (AMO) na wilgotność Sahelu jest dobrze znany i wynika z tego, że zmiany AMO to zmiany transportu ciepła z półkuli południowej do północnej. Wpływa to atm bezpośrednio na różnicę temperatur między nimi.

            PS. Zastanawiam się tylko czy oni mają dobrze sparametryzowane parowanie. Podwyższenie temperatury dziennej o prawie 2 K moim zdaniem może mieć większy wpływ na parowanie niż opady. A przynajmniej podobny.

          2. Miałem na myśli to co napisałeś- Hamowanie opadania powietrza w komórce Hadleya . Nawet w dzisiejszych czasach na Saharze czasami pada bo komórka Hadlaya jest tylko wzorem cyrkulacji – Niższe ciśnienie nad pustynią to wolniejsze pasaty i więcej wilgoci zostaje nad tym obszarem

          3. Warto tez spojrzeć w materiały dodatkowe do tego artykułu:
            http://science.sciencemag.org/content/sci/suppl/2018/09/05/361.6406.1019.DC1/aar5629_Li_SM.pdf

            Po pierwsze widać o ile im się zwiększyło parowanie (Rys. S3 C): o jakieś 1-2 mm/dzień. Dziwnie mało ale może to dlatego, ze tam jest i tak sucho. Natomiast opady zwiększają się im o 24 mm/dzień, jak wynika z tekstu.

            Po drugie, wydaje mi się, ze mam rację, że ich model pokazuje po prostu przesunięcie strefy konwergencji tropikalnej spowodowane dodatkowym ogrzaniem Sahary. Zamiany konwergencji wilgotności (czyli pary wodnej) na Rys. S4 I pokazują pas zwiększonej, a na północ i południe zmniejszonej. Szkoda, ze nie pokazali wartości klimatyczne (średnią historyczną), a jedynie anomalie. Jednak mam wrażenie, że jest to po prostu przesuniecie brzegu cyrkulacji Hadleya na północ.

          4. Korekta: źle zapamiętałem. Opady u nich rosną o 0,24 mm/dzień. A przecież parowanie rośnie o ponad 1 mm/dzień. Coś z tym zazielenieniem Sahary jest jednak nie tak 😟

          5. @Arctic Haze
            To niskie parowanie nie wynika przypadkiem z rodzaju gruntu ?- Na pustyni nie ma gleb wiec woda wnika głęboko w piasek i szczeliny skalne co utrudnia parowanie – Tam gdzie są gleby które magazynują wodę więcej jej jest przy powierzchni co ułatwia parowanie

          6. Zauważ że już się poprawiłem. To zwiększenie parowania jest i tak znacznie większe niż zwiększenie opadów. Czyli raczej oznacza to jeszcze suchszą (i gorętszą!) Saharę. Co innego Sahel, gdzie rzeczywiście będzie wilgotniej ale to, jak już pisałem, jest dobrze znanym skutkiem ocieplenia północnej półkuli względem południowej, tu spowodowanym ogrzaniem Sahary o dodatkowy stopień czy dwa.

            Ten artykuł jest w ogóle słabo recenzowany. Recenzenci przepuścili tam jeszcze lepszy kwiatek. Autorzy piszą, że efekt zmniejszenia albedo, konieczny dla zwiększenia opadów w ich modelu spowodowany jest małą efektywnością dzisiejszych ogniw słonecznych. Oddam zresztą im głos:

            The direction of precipitation change is largely determined by the sign of the albedo change before and after a solar farm is installed. More specifically, it depends on the conversion efficiency of the solar panel and the background environment albedo. The precipitation increase in our solar farm experiments is due to the relatively low conversion efficiency of the panels (15%, typical current conversion efficiency for photovoltaic panels), which results in albedo decrease (30). However, if solar panel efficiency and the associated effective albedo are high enough to lead to an albedo increase relative to the background environment (as, for example, a 45% efficiency would), the climate impact would be surface cooling with precipitation suppression

            Przecież to jest fundamentalna bzdura. Im lepsza efektywność energetyczna ogniwa słonecznego, tym ciemniejsze ono będzie (mniejsze albedo). Ogniwo o wydajności 100% byłoby czarne jak czarna dziura (oczywiście drugie prawo termodynamiki sprawia, ze takowe nigdy nie powstanie ale nie w tym rzecz).

            PS. Jeśli ktoś potrzebuje artykuł naukowy o limicie termodynamicznym wydajności ogniw słonecznych, nie mma problemu:
            https://doi.org/10.1016/0927-0248(95)00125-5

          7. Jest też taka teoria (prywatna) że pod panelami jest zwiększone stężenie CO2 a niższa temperatura (zacienienie) i rośliny pionierskie mogą ten teren zasiedlać. Jak są rośliny – sukulenty, to pochłaniają wilgoć i wiążą ją w biomasie. Po pionierach pustynię kolonizują kolejne rośliny. Tak życie zaczyna wdzierać się na pustynię.

  9. Ten wrzesień (jak i całe lato) są w mojej opinii fantastyczne. Wszyscy od początku sierpnia przepowiadali, że grzybów w tym roku nie będzie – efekt? Wysyp w centralnej Polsce niegorszy niż rok temu. Owoce i warzywa bardzo dorodne, za wyjątkiem cebuli. Od początku września naprawdę fajna pogoda. Pamiętam niedzielę 26 sierpnia – cały dzień sączyła mżawka, było przy tym zimno (w środku dnia 13 stopni!), w sumie padało przez cały dzień, a spadło z tego zaledwie 4,8mm. We wrześniu praktycznie codziennie ciepło (nie było jeszcze dnia z Tmax<21C). A opady? Właśnie pada po raz drugi, znów wieczorem i znów niespełna godzinę, ale za to odpowiednio intensywnie. I te 2 deszcze wyrabiają już 3/4 miesięcznej normy – poprzednio 12mm, a dziś 19mm (i wciąż obficie leje). Bez nieprzyjemnego całodobowego siąpienia – raz a dobrze. Przeczuwam, że wysyp grzybów szybko się nie skończy. Zwłaszcza, że temperatury mają sprzyjać. Teraz po tym intensywnym deszczu +15 stopni, więc jak na wrześniowy późny wieczór nie ma co narzekać. W zeszłym roku średnia Tmax września była niewiele wyższa.

    1. u mnie jutro może być powtórka z 26.08… ale mamy już połowę września, więc jest to normalne…w tamtym roku tak dzień w dzień było…

      1. Na stacji meteo w Łodzi suma opadów od wczoraj do dzisiaj rano 13mm. Duża różnica, to rozumiem opady konwekcyjne w regionie łódzkim http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/351190465 U mnie nic wczoraj ,ani dzisiaj do teraz (08:35) nie padało ,ale 01,02 .09 przeszły burze z ulewami i w dwa dni 33mm spadło w Rudzie śląskiej. W tym czasie w Katowicach tylko 12mm.

        1. Coraz większe rozbieżności w sumach opadów na coraz mniejszych obszarach to immanentna właściwość obecnych zmian klimatycznych.

        2. Tak, obszar mocniejszych opadów zaczynał się akurat nad moją miejscowością, a 10 km obok na Lublinku już był mniejszy. Niemniej patrząc po prywatnych stacjach kilka kilometrów ode mnie były stacje, które notowały nawet po 45mm opadu wczoraj.

  10. Prognozy modeli na przyszły tydzień kosmiczne. Co dzień, to cieplej. GFS już całkowicie odleciał – widzi od środy codziennie 30 stopni na zachodzie Polski.

  11. Nie dziwię się że ludzie wierzą w sprawach GO naukowcom- Jak przeczytają takie coś[1] to można zwątpić czy pisało to osoba rozumna .”Naukowcy przeprowadzili symulację zakładającą budowę farm wiatrowych i paneli słonecznych na obszarze przekraczającym 9 mln km kwadratowych”.”Naukowcy odkryli, że instalacja przyczyniła się do podwojenia opadów atmosferycznych, do średniego poziomu 0,25 ml dziennie.”- Czyli zabudować Saharę w całości i spadnie 1/10 szklanki wody dziennie na gorące panele.- Nie udało mi się znaleźć oryginalnego źródła ale porównując już z angielskim przedrukiem już jest różnica bo tam piszą o 0,25mm opadu czyli szklance wody dziennie[2] .
    [1] https://wiadomosci.onet.pl/nauka/naukowcy-pracuja-nad-sprowadzeniem-deszczu-nad-sahare/89n91et
    [2] https://www.cnet.com/news/soon-we-may-be-able-to-make-it-rain-in-the-sahara-desert/#

  12. To że klimat nam się ocieplił najlepiej to widać po owocach. Np. śliwki węgierki jak pamiętam lata 60 i 70 XX wieku to najlepsze były we wrześniu. Były twarde i soczyste. A w tym roku po prostu się ugotowały. Są miękkie i już się skończyły. Taki sam problem może dotyczyć naszego sztandarowego owocu czyli jabłek. Jabłka lubią więcej wilgoci i chłodniejszych nocy. Pewnie przejdziemy na winogrona i inne ciepłolubne kultury.

    1. Ja słyszałem że jabłka, oprócz chłodnych nocy, lubią też słoneczne dni. A na razie w tym miesiącu mamy zarówno dużo Słońca, jak i dużo chłodnych nocy.

  13. Dość rzadka sytuacja, choć właściwie z roku na rok (dekady na dekadę) coraz częstsza, aby z tak dużym prawdopodobieństwem mówić o ekstremalnie, a nawet rekordowo ciepłym miesiącu jeszcze przed jego połową. Celowo nie piszę o “pewności”, bo jednak ponad 80%, a nawet ponad 90% to jeszcze nie pewność.
    Przy takich, a nie innych prognozach na przyszły tydzień, ok. 22-23.09 bieżąca anomalia września będzie pewnie nieco poniżej/powyżej +4K (ref. 1981-2010). I tylko naprawdę SILNE ochłodzenie w ostatnim tygodniu mogłoby jeszcze odebrać “szanse” na rekord ciepła (a na miesiąc anomalnie/ekstremalnie ciepły już chyba MEGA-SILNE z częstszymi przymrozkami…). A te owszem w prognozach się pojawiają – co po gorących kilku dniach w II połowie września jest raczej czymś oczywistym – ale nadal często są odsuwane i/lub spłycane. Zobaczymy co czeka nas po weekendzie 22-23.09? W każdym razie ochłodzenia takiej skali jak obecne (czyli umiarkowane i niezbyt długie) raczej nie odbiorą już “szans” na rekord ciepła tegorocznemu wrześniowi.

    1. O ile się nie mylę to tegoroczny czerwiec też byłby najcieplejszy gdyby nie dość silne ochłodzenie od 22 czerwca. W moim subiektywnym odczuciu było to jak dotąd JEDYNE porządne ochłodzenie od początku kwietnia, reszta to jakieś 1-4 dniowe epizody (połowa kwietnia, połowa maja, koniec sierpnia).

      1. “było to jak dotąd JEDYNE porządne ochłodzenie od początku kwietnia”

        ->>> Też się w pełni zgadzam. A to co regularnie przypomina tu @kmroz, czyli zejście anomalii bliżej zera (dla ok. 30-dniowej średniej ruchomej) trwało mniej niż 5 dni (czyli wcale nie miesiąc!), podczas gdy pora ciepła trwa już ponad 160 dni… De facto oznacza to raptem do 5 przypadków na już blisko 150 (!) [zakładając uśrednianie za ostatnich 30-31 dni]. A tych z choć lekko chłodnym miesiącem ruchomym nie mielibyśmy ŻADNEGO.

      2. Czerwiec jeszcze do 21. dnia przynosił anomalię +3,55K i miał fajny potencjał na rekord, wyprzedzał go tylko czerwiec 1811 z anomalią +4,07K.
        https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2018/06/amon.txt
        Wszystko “popsuła” jednak ta fala chłodu od 22 czerwca. Gdyby zamiast niej na ostatnie 9 dni przyszła porządna fala upałów z anomaliami powyżej +5,3K (czyli de facto jak 10 czerwca), to rekord by padł.

  14. U mnie rano było pogodnie i ciepło (tmin na moim czujniku to 16,2*C), obecnie się zrobiło ciemno i konkretnie pada. Tak naprawdę konkretnie, ciekawe czy to krótki deszcz będzie czy poleje tak cały dzień i noc. Na ICM jest prognoza że najmocniej ma padać w nocy, a weekend jako cały będzie “w kratkę” z umiarkowaną temperaturą ok. 20 stopni za dnia i 10-15 w nocy.

    A prognozy na następny tydzień to coś niesamowitego, cały czas gorąco i pogodnie. 25-29 stopni w dzień, 10-15 w nocy, niektóre dni kompletnie bezchmurne. Pogoda jak w środku gorącego lata, a to już przecież II połowa września i nieubłaganie zbliżająca się pora chłodna.

    Polecie / wczesna jesień może w Polsce trwać nawet przez cały październik, tak było w X 2006 roku, kiedy tylko 6 dni odznaczało się Tmaxem poniżej 15*C. Ciekawe jak będzie w tym roku, czy przyjdzie znowu zimny prysznic (w październiku to może być już regularna późna jesień z jednocyfrową temp za dnia, przykład 2016) czy będzie się ochładzać stopniowo, nadal idąc w przewadze po dodatnich anomaliach temperatur.

  15. Dzisiaj owszem chłodniej, ale i tak trudno mówić o faktycznym zimnie jak na realia termiczne w połowie września. Ciekaw jestem, czy choć jeden dzień podczas obecnego ochłodzenia przyniesie choć lekko ujemną anomalię? Jeżeli już to nieznaczną, choć moim zdaniem bardziej prawdopodobny jest przedział 0/+2K (Tavg ok. 13/15°C) – bowiem albo noce nie będą szczególnie chłodne/zimne (przy pochmurniejszym niebie), albo za dnia będzie ok. 20°C (przy pogodniejszym niebie).

    Generalnie mamy krótkotrwałe przypomnienie z września sprzed roku, choć i tak aż tak “ołowianie” ciemnego dnia w skali całego kraju (jakie wówczas przeważały) na razie przez pierwsze 3 tygodnie września mieć nie będziemy. Wprost przeciwnie, co czeka nas w kolejnym tygodniu wszyscy już dobrze wiemy…

  16. Ochłodzenie trochę mniejsze niż wszyscy się spodziewali. U mnie padało jedynie nad ranem, od rana praktycznie nie pada, co więcej co jakiś czas świeci słońce i jest pogodnie, ale nie jest zimno. Termometry pokazują 18-19 stopni, więc na połowę września, źle nie jest. Ja spodziewałem się powtórki z 26.08, ale jednak nie tym razem. Co do prognoz to od środy do soboty ma być najgoręcej… u mnie nawet 25 st. miałoby się pojawić co po 20.09 jest raczej rzadkością…

    1. “Ochłodzenie trochę mniejsze niż wszyscy się spodziewali”

      ->>> Przynajmniej ja sądziłem, że nie będzie to duże ochłodzenie, a umiarkowane. Do dużego potrzeba wyraźniejszej składowej N, a obecnie mamy zasadniczo W, a na wyższym poziomie nawet SW: http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018091412_Warschau__.gif
      I tylko przejściowo znaleźliśmy się po N stronie prądu strumieniowego, który nieco zafalował.

      Co do ocieplenia – wygląda na to, że najgorętsze dni przypadną na finiszu meteorologicznego lata (19-21.09), choć w sumie cały nowy tydzień ma być bardzo ciepły i suchy (niewiadoma zaczyna się od kolejnego weekendu, choć raczej silnego ochłodzenia nadal nie będzie).

  17. Czyżby od października zaczęło się schładzać?
    Co może oznaczać tak ogromna anomalia zimna na oceanie, wydaje mi się, że obniżoną aktywność Atlantyku, ale nie mam żadnych oficjalnych potwierdzeń.

    1. Raczej podwyższoną aktywność. Takie zimne plamy podejrzewane są o sprzyjanie dodatniemu NAO, ale korelacja z całą pewnością nie jest zero-jedynkowa.

  18. W Poznaniu dzień bardziej jesienny, temperatura maksymalna nie przekroczyła 16 stopni. Trochę popadało (5 mm) ale to suszy nie zakończy a wedle prognoz przez kolejny tydzień nie ma co liczyć na więcej.

    1. Tavg za całą dobę (14.09) wypadła jednak w skali kraju nadal nieco powyżej 15°C – czyli jak na blisko połowę września mimo wszystko nadal jest dość ciepło.
      Podobnie może być dzisiaj i jutro, kiedy Tavg będzie nadal rzędu 15°C – na ponad 95% nie spadnie poniżej ‘normy’ wynoszącej nieco ponad 13°C.
      Co do typu aury – od W będzie się robiło jednak coraz pogodniej. Apogeum obecnego pogorszenia pogody mamy za sobą.

        1. Co najmniej do 21-22.09 tak pewnie będzie. Później ma być chłodniej, ale faktycznie spore ochłodzenie coraz rzadziej pojawia się w prognozach – bo nawet te średnie zapowiedzi wokół Tavg +13/+15°C w końcówce września oznaczają dodatnie anomalie.
          Póki co bardziej prawdopodobne są anomalie powyżej +5K w nowym tygodniu, niż ujemne w pozostałych dniach do końca września (chyba, że w ostatnim tygodniu września sprawdzą się najchłodniejsze na dzisiaj realizacje GFS).

  19. Jaką anomalię musiałby mieć wrzesień aby termicznie odpowiadał czerwcowi? Czy obecnie ze średnią obszarową 17,73°C zapisuje się cieplej niż przeciętny czerwiec czy nie?

    1. Pewnie za 2-3 miesiące jak a-68 trafi na cieplejsze wody zacznie się rozpadać.
      ps. Nowo powstająca góra lodowa z bariery “Ronne-Fischera” będzie chyba większa – Na rysunku zaznaczyłem wartością 40 km nowo powstałe pękniecie które połączyło dwa wcześniejsze w ciągu ostatniego pół roku
      https://s8.postimg.cc/yp5rqveyt/crack.jpg

  20. To mas-media będą miały ponownie powód do wiązania pogody z porami kalendarzowymi – gdy z aury prawdziwie letniej jaką będziemy mieli do 21.09 przejdziemy do już bardziej jesiennej od weekendu 22-23.09. Ciekawe ilu z redaktorów/prezenterów ma świadomość tego, że to zwykły zbieg okoliczności, a przy tym akurat pory kalendarzowe w najmniejszym stopniu związane są z pogodą…???

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com