Ostatnie odkrycie na Antarktydzie NIE podważa teorii o globalnym ociepleniu

Ostatnie odkrycie na Antarktydzie NIE podważa teorii o globalnym ociepleniu

A dokładnie taką tezę starali się postawić autorzy artykułu opublikowanego na Geekweek.

Wersja skrócona: praca “Anomalously high geothermal flux near the South Pole”  opublikowana w Scientific Reports opisuje  odkrycie anomalnie wysokiego strumienia ciepła geotermalnego pod lodami Antarktydy. Przy czym anomalnie wysokie oznacza tutaj 0.12 ± 0.02 W/m². Geekweek stawia więc tezę, że “może podważać teorię o szybko postępującym globalnym ociepleniu:

Najbardziej widocznym i namacalnym efektem globalnego ocieplenia ma być szybsze topnienie lodu na obszarach Arktyki i Antarktydzie, tymczasem w obu przypadkach źródłem tego zjawiska wcale nie musi być działalność człowieka, tylko naturalne procesy determinowane przez samo wnętrze naszej planety, na co my nie mamy żadnego wpływu.

Nie wiadomo za bardzo w jaki sposób na podstawie pracy Jordan et al. 2018 autor artykułu na Geekweek wyciągnął wnioski dotyczące Arktyki. Arktyka jest środowiskiem skrajnie różnym od Antarktydy – po pierwsze nie mamy tam kontynentu, pod drugie nie mamy kilkukilometrowej czapy lodowej. Pod cienkim lodem dryfującym łatwo przepłynąć, stąd badanie strumieni ciepła geotermalnego jest tu z pewnością o wiele prostsze.

Co do wpływu na zmiany w samym lądolodzie Antarktydy główny autor pracy wypowiada się jednoznacznie w notce prasowej (podkreślenia moje):

The process of melting we observe has probably been going on for thousands or maybe even millions of years and isn’t directly contributing to ice sheet change. However, in the future the extra water at the ice sheet bed may make this region more sensitive to external factors such as climate change.

Nie bardzo więc wiadomo skąd autor artykułu na Geekweek wziął swoje rewelacje. Dalsza część artykułu również niema za wiele wspólnego z rzetelnością. Więcej na ten temat można przeczytać na blogu Doskonale Szare.

Print Friendly, PDF & Email

58 Replies to “Ostatnie odkrycie na Antarktydzie NIE podważa teorii o globalnym ociepleniu”

  1. Ostatnie odkrycie nie podważa teorii o globalnym ociepleniu, ale podważa o wpływie człowieka (antropogeniczny) na globalne ocieplenie klimatu. Właściwie niewielu jest naukowców ( nie piszę o zwykłych ludziach) podważających teorie o globalnym ociepleniu klimatu ale już znacznie więcej podważających znaczenie wpływu człowieka na klimat i tak jest w artykule

      1. To nie jest mój wniosek tylko wniosek autorów z artykułu który został zamieszczony na portalu TP-pierwsze zdanie cytuję “Najbardziej widocznym i namacalnym efektem globalnego ocieplenia ma być szybsze topnienie lodu na obszarach Arktyki i Antarktydzie, tymczasem w obu przypadkach źródłem tego zjawiska wcale nie musi być działalność człowieka, tylko naturalne procesy determinowane przez samo wnętrze naszej planety, na co my nie mamy żadnego wpływu”.

        1. Może zatem warto ufać bardziej opinii klimatologów w tej sprawie, a nie przekonaniu jakiegoś redaktora TP, o którym świat nauki nigdy nie słyszał i prawdopodobnie nie usłyszy?

          O ile oczywiście to w ogóle jakieś jego “przekonanie”, a nie po prostu przetłumaczony artykuł z jakiegoś zagranicznego portalu czy brukowca. Wiele artykułów tak powstaje, w szczególności na tego typu stronach. Niejaki James Madden, ten od corocznej “zimy stulecia”, dorobił się niemałej sławy dzięki temu zjawisku w dziennikarstwie.

        2. Topnienie lodowców obserwuje się na całym świecie, nie tylko na biegunach. Pod każdym lodowcem ma się znajdować tajemnicze źródło ciepła? I to jeszcze takie, które odpaliło grzanie akurat gdy zaczęliśmy rewolucję przemysłową.

        3. Serio? Autor artykułu na popularnym portalu tak napisał? I bez żadnej głębszej refleksji, że o zajrzeniu do źródeł nie wspomnę, uznajesz to za prawdę objawioną?

        4. Anonimie, nie manipuluj, cytując z gekweeka, a przeczytaj wpis ktory komentujesz gdzie wniosek z atykułu jest przytoczony WPROST. Gekweek celowo albo z głupoty PRZEKRĘCIŁ wniosek. Nie rozumiesz?

    1. @anonim ,,podważa o wpływie człowieka (antropogeniczny) na globalne ocieplenie klimatu. …”. Piszesz to na poważnie???

  2. Dezinformacja sięga zenitu, celem mediów nie jest przekazanie informacji tylko zdobycie jak największej liczby odsłon. Szkoda słów. Najgorsze jest to, że artykuły naukowe o zupełnie przeciwnych tezach są wykorzystywane jako uwiarygodnienie artykułów prasowych. Przecież nikt z czytelników nie sięgnie po oryginalny artykuł. Do tego nauka jest na takim poziomie, że większość społeczeństwa i tak nie zrozumie oryginalnego artykułu. W przyszłości jak klimat będzie się walił niezwykle łatwo będzie manipulować ludźmi wykorzystując świetnie sprawdzone w XX wieku metody. Zmiany są zbyt wolne aby ludzie sami wyciągali wnioski. Czarno to widzę.

  3. Co ciekawe lód w Arktyce przyrasta teraz (tej jesieni) jak szalony.
    To znaczy, że bardzo wielu czynników zmian jeszcze nie znamy i nie rozumiemy.

    1. I zarazem anomalia jak ten okres roku w Arktyce jest dość niska – bo ostatnio przeważnie w widełkach 0/+2K (ref. 1981-2010).
      Ciekawe jak długo taki stan się utrzyma…?

      1. Wygląda jakby sie rozkręcało. Tempo zamarzania jeszcze rośnie, chociaż nie jest to juz poziom jakiegoś minimum od którego szybkie odbicie jest zupelnie naturalne.
        Bardzo jestem ciekawy jakie czynniki odpowiadają za te przyrosty.
        Zdaje się, że mało jeszcze wiemy o dynamice ochładzania na Oceanie Arktycznym.
        Jak czytam blogi (nie tylko Huberta) to nikt się takiej jesieni tam nie spodziewał.

  4. Jest go o 1,5 mln km2 (półtora miliona) więcej niż w rekordowo słabym roku 2016.
    Nie są rozpoznane jednoznaczne czynniki odpowiadajace za taki wzrost, bo ani El Nino, ani ciepłe lato, ….

    1. Jest to możliwe. Opisane to jest nawet w książce “Nauka o klimacie”. Było to konsekwencją nasilenia się cyrkulacji termohalinowej (jednocześnie temperatura Antarktydy spadła) i korelowało dodatkowo ze wzrostem stężenia metanu jak podaje artykuł: “Timing of abrupt climate change at
      the end of the Younger Dryas interval from thermally fractionated gases in polar ice”

    2. Chyba na jego końcu, bo to był zimny okres. I tak było. Każdy zimny epizod (a późna epoka lodowa to był taniec zimnych i ciepłych okresów co 1-2 tys. lat) kończył się takim gwałtownym ociepleniem, spowodowanym włączeniem się cyrkulacji termohalinowej. Oczywiście nie był to skok globalny, ale lokalny wokół Północnego Atlantyku, bo cyrkulacja termohalinowa ogrzewa ten właśnie rejon (kosztem półkuli południowej). Z tego powodu każdy zimny epizod na Grenlandii był okresem wzrostu temperatury wokół i na Antarktydzie.

      1. A są jakiekolwiek badania pokazujące możliwość jakiegoś gwałtownego skoku temperatury, nawet lokalnie, w najbliższej przyszłości?

        1. @ru

          Teraz cyrkulacja termohalinowa jest włączona, więc może się co najwyżej wyłączyć. Na szczęście w tę stronę działa to wolniej co widać na tym wykresie (czas płynie z prawej w lewo!):

          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/41/Grip-ngrip-do18-closeup.png

          Tak naprawdę w wyniku dodawania słodkiej wody do Atlantyku (topnienie lądolodu grenlandzkiego), strumień ciepła związany z cyrkulacja termohalinową zapewne zmalje w obecnym stuleciu (według modeli nawet o 1/3 do roku 2100). Jak wspominałem, w tę stronę to powolniejszy proces 😏

  5. To są chyba badania i prace “naukowe” pisane na zamówienie koncernów i przez nie finansowane. Niedługo się dowiemy, że na skutek wzmożonej aktywności czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej wzrosła aktywność jądra Ziemi a co za tym idzie planeta podgrzewa się sama od środka.

  6. Myślę, że podane wartości wymuszenia radiacyjnego, odnoszą się do tego, że średnia temperatura na Ziemi, bez gazów cieplarnianych, wynosiłaby minus 19 stopni.
    Należałoby zatem podać jeszcze, przyrosty wymuszeń radiacyjnych, w ostatnich latach, i tu myślę wartości byłyby mniejsze. Proszę wziąść to pod uwagę, zamiast lekceważyć, małe wartości wymuszeń radiacyjnych 0.02÷0.12W/m2.
    Pozdrawiam gorąco.

    1. Wymuszenie radiacyjne związane ze wzrostem stężenia samego CO2 to ok. 1.6 W/m^2:
      https://www.ipcc.ch/pdf/assessment-report/ar5/wg1/WG1AR5_Chapter08_FINAL.pdf

      Proszę również zauważyć, że te 0.12 W/m^2 to wynik wyliczony. W rzeczywistości autorzy spodziewali się wyniku dwukrotnie mniejszego, a więc “nadmiarowe i nieoczekiwane” źródło to ok. 0.06 W/m^2 na bardzo niewielkim wycinku globu (sama Antarktyda to 2% powierzchni planety):

      “Ice sheet modelling shows that this englacial layer configuration requires basal melting of up to 6 ± 1 mm a−1 and a geothermal flux of 120 ± 20 mW m−2, more than double the values expected for this cratonic sector of East Antarctica.”

      https://www.nature.com/articles/s41598-018-35182-0

      1. Dziękuję bardzo za odpowiedź i bardzo proszę admina, by uprzejmie zwrócił uwagę Arctic Haze, że on też jest człowiekiem, niezależnie od tego, ile pracował na swoją wiedzę.
        Napisałem,, Mówił pan profesor do MP… “, a on mnie najwyraźniej zbanował, za to, choć nie chciałem go obrazić. Poprostu przeczytałem na portalu,, nauka o klimacie”, jak ktoś tak mówi do niego , i myślałem szczerze, że jest profesorem, odnosząc się do jego, rozmowy z MP.
        Tak myślę, bo nie mogłem później, włączyć się do dyskusji, nie było opcji reply,a on przyznał, że potrafi ludzi zabanować-pisząc,, Przejrzałem,, dorobek”MP i jestem przekonany, że to ktoś kogo już raz zabanowałem za chamstwo… ”
        Bardzo proszę, o pozytywne rozpatrzenie, mej prośby. Pozdrawiam serdecznie.

        1. Ja już wcześniej pisałem: albo trolle albo ja. Nie mam zamiaru być na jednym blogu z kimś kto mnie obraża. Jeśli Najwyższa Administracja powie mi, że mnie sobie nie życzy na blogu, odejdę natychmiast. Jednak jeśli zostanę, będę zwalczał nieuctwo tak jak dotychczas. To część mojej misji edukacyjnej. Jak już pisałem, tych którym się to nie podoba, zapraszam na olbrzymią ilość blogów, gdzie mnie nie ma. MP pierwszego bo nie będę tolerował jego obecności.

          1. Myślę, że ochrona środowiska nie byłaby tak kosztowna, gdyby mądrzejsi pokroju Arctic Haze, umieli znaleźć wspólny język ze zwykłymi ludźmi, zamiast wywyższać się ze swoją wiedzą, mówiąc, że nie będą kogoś tolerować, tylko dlatego, że nie umie tyle, co oni. Z powodu braku wspólnego języka, ze zwykłymi ludźmi, wiedza takich mądrych osób, jest częstokroć bezużyteczna, gdy nie mają oni tyle siły, by samemu wcielić ją w życie, bez pomocy masy zwykłych ludzi.
            Szkoda zatem, że admin nie odniósł się do, mej prośby. Mimo wszystko jednak pozdrawiam, i jeszcze raz dziękuję za odpowiedź, jakiej mi udzielił.

          2. Po pierwsze nie zajmuję się ochrona środowiska. Po drugie zastanów się nad sobą, po co mnie próbujesz obrazić, za to że próbuję z ludzkimi dzielić się wiedzą. I co w ogóle wiesz o historii tego blogu mając 7 komentarzy na karku (z czego trzy na mój temat)? Załóż własny to zobaczysz czym się kończy pobłażanie trollom.

            Dla mnie ten epizod jest skończony. Wracanie do tego będę uważał za trollowanie z wszystkimi konsekwencjami.

  7. Przede wszystkim Wschodnia Antarktyda gdzie jest ten anomalnie (jak na kontynent) wysoki strumień geotermiczny akurat nie należy do najszybciej ocieplających się rejonów świata. Trend ocieplenia jest tam słaby i tylko sezonowy (nie we wszystkie pory roku).

    Po drugie, strumień jest lokalny (w skali planety) i niewielki, biorąc pod uwagę, ze wymuszenie antropologiczne to około 2 W/m2 i dotyczy ono całego globu.

    Po trzecie i najważniejsze, trzeba być wybitnym nieukiem aby wiązać jakikolwiek trend klimatyczny ze zjawiskiem które jest stałe w skali klimatycznej (zmienia się co najwyżej w skali geologicznej czyli tysięcy i więcej lat). Ten strumień ciepła może wpływać na grubość lądolodu w tym rejonie, ale na pewno nie na jego zmiany w okresie gdy mamy jego pomiary (najwyżej parędziesiąt lat).

    1. PS. Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie to wyjaśnię to prostszymi słowami.

      Żadne zjawisko które trwa “od zawsze” (tzn. nie spodziewamy się aby było istotnie różne 100 czy 1000 lat temu), nie może wyjaśnić trendu jaki zaczął się 200 lat temu, a znacznie przyspieszył 40 lat temu. Czyli na przykład globalnego ocieplenia.

  8. Wszystko wskazuje raczej na to, że ciepło geotermalne nie jest decydujące w topnieniu Antarktyki. Aczkolwiek 1.6W/m2,to według mnie za wysokie wymuszenie radiacyjne, choć w artykule mowa w jednym miejscu o wymuszeniu, ze strony CO2,w przedziale 1.63-2.01 W/m2.W innym jednak mowa, o wymuszeniu ze strony wszystkich gazów cieplarnianych, w przedziale 1.1-3.3W/m2.
    Na portalu nauka o klimacie znalazłem zaś odnośnik, do strony:http://ipcc.ch/pdf/assesme
    Tam mowa o tym, że w latach 1971-2010 wymuszenie radiacyjne nad oceanami wyniosło 0.55W/m2,zaś w latach 1993-2010 0.74W/m2.
    Myślę, że jak to się pomnoży przez 3.6×10^14 (powierzchnia oceanów, w m2)i przez 3.15×10^7(liczba sekund w ciągu roku), lepiej będzie pasowało do tego, ile Juli zgromadziły oceany.
    Przy czym to są wartości średnie dla całej Ziemi, które w Antarktyce będą niższe:po pierwsze dlatego, że gazy podlegają rozszerzalności cieplnej, i przez to pokrywają mniejszy obszar przy tym samym stężeniu, po drugie gdy są skurczone, więcej pomieści ich ocean, co wpłynie na ich stężenia w atmosferze, po trzecie nie ma praktycznie przemysłu nad Antarktyką, więc jest chyba mniejsze stężenia gazów cieplarnianych z tego powodu, a po czwarte atmosfera nad biegunami jest cieńsza aniżeli nad równikiem, zatem będą chyba mniejsze ilości CO2,przy tym samym natężeniu.
    Proszę mnie poprawić, jeśli źle myślę. Starałem się tylko czegoś dowiedzieć, pokazując jak rozumiem, temat.
    Pozdrawiam gorąco.

    1. @Arek
      “razy … 3.15×10^7(liczba sekund w ciągu roku)”
      nie wiem jak z nocami?
      Czy to wymuszenie jest stałe przez całą dobę?
      Jak część tej moc jest w widmie podczerwonym, a jaka w widzialnym (dziennym)?
      No i mnożysz razy powierzchnię oceanów, które tez mają rózną temperaturę (czyli inną moc widma podczerwonego).
      Wydaje mi się że przedstawiasz taki model bardzo zgrubsza, dla dzieci w szkole podstawowej ok, ale do szacunków nieprzstajacy.
      Pozdrawiam

      1. @MP

        Wymuszenie gazów cieplarnianych działa tak samo w nocy jak w dzień [1]. I wszystko dzieje się w dalekiej podczerwieni, w tzw. “paśmie długofalowym”.

        [1] Precyzyjniej mówiąc w nocy jest nieco silniejsze niż w dzień, przez inny profil pionowy temperatur.

        1. @ArvticHaze

          Dobrze wiedzieć. Dzięki.
          PS.
          Ale dotyczy to chyba tylko oceanów i przy założeniu że temperatura powierzchniowa wody jest przez całą dobę stała, prawda?
          A nad lądami raczej zupełnie juz chyba nie można powiedziec że “Wymuszenie gazów cieplarnianych działa tak samo w nocy jak w dzień”.? Bo temperatura lądu w dzien i w nocy jest radykalnie różna, stąd kompletnie inny profil widma podczerwonego, wiec i inna moc wymuszenia. Dobrze myślę?

          1. @MP

            W nocy efekt gazów cieplarnianych jest silniejszy (w sensie silniejszego wpływu na temperaturę powierzchniową) przez to, że pionowy spadek temperatur jest wolniejszy i promieniowanie termiczne atmosfery (głównie gazów cieplarnianych) bardziej grzeje powierzchnię w podczerwieni. Ten efekt jest najsilniejszy przy inwersji. Z tego samego powodu efekt cieplarniany jest silniejszy zimą niż latem i silniejszy w Arktyce niż w tropikach. Widać to świetnie w trendach ocieplenia: większe nocą niż w dzień, większe zimą niż latem (jeśli odfiltrować niezależny efekt zmian wartości NAO/AO) i większy w Arktyce niż gdzie indziej.

            Dla efektu noc/dzień polecam artykuł Davy i inni 2017 (dla pełnej jawności dodam, że znam jednego z autorów, a jednego wykłady słuchałem kiedyś w Finlandii) [1], a dla “wzmocnienia polarnego” efektu cieplarnianego jest cała literatura, ale polecam najnowszy, Stuecker i inni , 2018 [2].

            [1] Davy R. i inni, 2017, Diurnal asymmetry to the observed global warming, Int. J. Climatol. 37: 79–93, https://doi.org/10.1002/joc.4688

            [2] Stuecker M. F. i inni, 2018, Polar amplification dominated by local forcing and feedbacks, Nature Climate Change, https://doi.org/10.1038/s41558-018-0339-y

          2. Tu: http://www.polandaod.pl/ (wybierz Warszawa i Radiation Flux) możesz sobie pooglądać i porównać codzienne efekty radiacyjne w Warszawie od gazów cieplarnianych i od Słońca. Nie należy tego mylić, z wymuszeniem radiacyjnym (zmiana strumieni) na górnej granicy atmosfery, ale można porównać do omawianych strumieni geotermalnych…

  9. Myślę, że największy błąd jaki robi większość osób polega, na tym że traktują Arktykę i Antarktykę, jak rejony samowystarczalne energetycznie. Tymczasem większość osób energii płynie tam, z niższych szerokości geograficznych. Tylko w pełni polarnego lata, jest tam dodatni bilans energetyczny. Zaś wczesną wiosną, późnym latem i przede wszystkim zimą jest ujemny.
    To, że najlepiej widać tam efekt cieplarniany(zwłaszcza w arktyce) nie znaczy jeszcze, że gromadzi się tam najwięcej energii. Najwięcej energii gromadzi się wokół równika, choć wymiana mas powietrza bardziej sprzyja ociepleniu małej arktyki, aniżeli dużym obszarom, wokół równika.
    Gdyby rejony polarne nie korzystały, na wymianie mas powietrza z niższymi szerokościami geograficznymi, nie mogłyby się nagrzewać, dzięki gazom cieplarnianym. Gazy te zatrzymują bowiem jedynie wąski zakres promieniowania cieplnego, i nie mogą przez to wywrócić bilansu energetycznego, do góry nogami, a jedynie mogą wzmocnić jego działanie-tak, by rejonie dodatnie energetycznie gromadziły, jeszcze więcej energii niż dotychczas-przesyłając więcej do rejonów polarnych, które w wąskim zakresie promieniowania będą wiecej energii gromadzić, a w pozostałym będą więcej tracić, więcej otrzymując z niższych szerokości geograficznych.
    Pozdrawiam gorąco.

    1. @Arek

      Dokładnie tak. W Arktyce (o której wiem nieco więcej) każdy metr powierzchni traci średniorocznie około 110 W//m2, czyli 110 J w każdej sekundzie. Z tego atmosferą dochodzi do Arktyki ok. 100 W/m2 jej powierzchni, a oceanem ok. 10 W/m2. Chodzi o różnicę promieniowania słonecznego (kiedy w ogóle jest) i wypromieniowywania w kosmos promieniowania termicznego lodu i atmosfery. Zimą to jest 200 W/m2, a latem przez dwa miesiące ten strumień jest lekko nad zerem (słońce netto leciutko grzeje).

      Chyba nawet wrzucałem tu kiedyś linki do wykresów tego gdy mieliśmy tu agregata, który próbował “dowieść”, że to rzeki grzeją Arktykę (a nie mógł zrozumieć czemu bilans energii liczy się na jednostkę powierzchni). Jakby co to o tym jest siódmy slajd tej prezentacji:
      https://vdocuments.us/some-aspects-on-the-arctic-energy-budget-and-climatology.html

      1. PS. Nie muszę chyba dodawać, że te 0,12 W/m2 pod częścią Antarktydy, podobnie jak ilość ciepła płynąca rzekami do Arktyki, są mniejsze niz niepewności pozostałych części bilansu, zatem nie ma nawet sensu próbować ich uwzględnić.

      2. Oceanem dochodzi do arktyki 10 W/m2,zaś atmosferą 100W/m2 jej powierzchni. Są to ogromne liczby, nieporównywalne większe, niż dodatkowa energia, jaką zapewnia CO2(1-2 W/m2,a może nawet mniej. Liczy się bowiem przede wszystkim to, ile więcej pochłaniają oceany, a nie atmosfera czy Ziemia, kiedy oceany to, aż 93% bufora energetycznego.).
        Czy po zniknięciu cyrkulacji termohalinowej, groziłoby nam więc ochłodzenie północnej Europy? O ile Wat/m2 mniej energii transportowałby ocean i atmosfera(ocean po części nagrzewa atmosferę(a po części Słońce) , więc chłodniejszy ocean, to także chłodniejsza atmosfera)? Czy rosnąca dzięki, gazom cieplarnianym energia, napewno zrównoważyłoby ubytek energii, spowodowany zniknięciem cyrkulacji termohalinowej, czy też byłyby u nas zimą rekordy mrozów, tak jak są w Ameryce Północnej, mimo globalnego ocieplenia?

        1. @Arek

          Wymuszenie gazów cieplarnianych to jakieś 2 W/m2. Oczywiście, ze to znacznie mniej niż adwekcja ale adwekcja nigdy nie zniknie, póki Słońce będzie świeciło.

          No ale może się nieco zmieniać. Na przykład przez zmniejszenie cyrkulacji termohalinowej w oceanie. Miało by to znaczenie głównie zimą, bo wtedy ocean oddaje najwięcej ciepła do atmosfery. Znacznie oziębiłoby w tym sezonie Północy Atlantyk (i oczywiscie Arktykę). Jednak wygląda na to, że przynajmniej w tym stuleciu nie dodamy dość wody (topnienie lądolodu Grenlandii) do oceanu aby ją zatrzymać. Modele przewidują osłabienie najwyżej o 1/3.

          Ale nawet gdyby całkiem zatrzymała się ona w przyszłości to będzie w znacznie cieplejszym świecie. Efekt ochłodzenia będzie raczej lokalny bo wszędzie oprócz samego Północnego Atlantyku i najbliższych okolic globalne ocieplenie przeważy nad tym ochłodzeniem. Nawet zimą. Pewni mielibyśmy dzięki temu nadal zimy ze śniegiem w cieplejszym świecie, ale nie gorsze niż dzisiaj. Widziałem gdzieś wyniki modelowania takiego zdarzenia dla roku 2050 i tak to właśnie wyglądało.

          PS. Te 100 i 10 W/m2 to wartości średnioroczne dla Arktyki, nie naszych szerokości. U nas będzie mniej (ciepło przechodzi na północ ale netto mniej jest tu tracona w kosmos bo mamy większe nasłonecznienie). A ogólnie spadek transportu ciepła oceanem będzie częściowo skompensowane wzrostem transportu atmosferycznego. To tzw. zasada kompensacji Bjerknesa (widoczna także w wynikach modelowania [1][2]). Po prostu większy gradient temperatur wymusi większy transport.

          [1] https://journals.ametsoc.org/doi/10.1175/JCLI3652.1

          [2] https://journals.ametsoc.org/doi/10.1175/JCLI-D-18-0058.1

          1. Mówił pan profesor MP, że efekt cieplarniany lepiej jest widoczny zimą, niż latem, a do tego w arktyce, niż gdziekolwiek indziej-co ja próbowałem wyjaśnić silniejszą adwekcją ciepła, z niższych szerokości geograficznych, która ma większe znaczenie zimą, niż latem, kiedy Słońce nie świeci, i więcej zależy od adwekcji, z niższych szerokości geograficznych.
            Trudno bowiem wierzyć w to, by gazy cieplarniane zatrzymywały więcej energii, kiedy jest chłodniej, i wypromieniowanie energii spada.
            Gazy cieplarniane powinny chyba więcej energii zatrzymać, kiedy wypromieniowanie energii jest większe, a jest większe wtedy, kiedy jest cieplej.
            Ciała cieplejsze więcej wypromieniowują,i dlatego na równiku wypromieniowanie energii jest o wiele większe, niż na biegunie, choć większe jest też jej pobieranie, i dzięki temu jest dodatni bilans energetyczny, mimo większego jej wypromieniowania.
            Pozdrawiam serdecznie.

          2. Zimą na biegunach wypromieniowywanie ciepła ma decydujące znaczenie dla bilansu energetycznego. Jeśli więc w atmosferze są gazy cieplarniane, to niezależnie od adwekcji to wypromieniowywanie jest mniej efektywne. Stąd efekt ocieplający. Liczy się nie całkowity strumień energii, oczywiście wyższy na równiku, tylko raczej jaki procentowo jest wkład efektu szklarniowego w bilans. Jeśli powiedzmy na równiku ziemia otrzymuje 1000 jednostek energii (jednostek umownych) a 200 jest zatrzymywanych to wpływ atmosfery to 20%. Jeśli podczas nocy polarnej na biegunach ziemia nie dostaje ciepła ze słońca, z morzem i atmosferą dopływa 200 jednostek, a atmosfera zatrzymuje 100 jednostek, to mimo niższej wartości całkowitej wpływ efektu szklarniowego jest o wiele większy. Dopływ nowych gazów cieplarnianych powoduje więc w stosunku do całkowitego bilansu energetycznego mniejszy procentowo wpływ na bilans na równiku niż na biegunach. I stąd zapewne bierze się to polarne wzmocnienie.

          3. @zaciekawiony

            Efektu cieplarnianego zazwyczaj nie liczy się w procentach a w watach na metr kwadrat. I do niedawna sądzono, że jest on silniejszy w tropikach niż w strefach polarnych. Uzasadniano to tym, że do efektu cieplarnianego rzekomo potrzeba pionowego gradientu (spadku) temperatur, a w rejonach polarnych jest on mniejszy, a zimą występują nawet inwersje. Moim zdaniem pomylono przyczynę ze skutkiem bo te gradienty są w dużym stopniu wyników procesów radiacyjnych, a nie tylko ich uwarunkowaniem. W każdym razie jak to porządnie policzono na modelach radiacyjnych to się okazało, ze inwersja powiększa efekt cieplarniany (w sensie efektu na temperaturę powierzchniową). Co jest logiczne bo cieplejsza (w stosunku do gruntu) atmosfera to większy długofalowy strumień zwrotny w porównaniu z tym wypromieniowanym przez powierzchnię – przy inwersji i chmurach atmosfera wręcz ogrzewa powierzchnię.

            Polecam tu dwa niedawne artykuły. Pierwszy o polarnym wzmocnieniu ocieplenia antropologicznego (autorzy pokazują dobitnie, ze jest to spowodowane lokalnym efektem cieplarnianym, a nie adwekcją [1], a drugi o bilansie energetycznym ziemi w kontekście transportu ciepła oceanem i atmosferę [2], gdzie Rys. 1 pięknie pokazuje gdzie Ziemia zyskuje energię, a gdzie ją traci.

            [1] Stuecker et al., 2018, Polar amplification dominated by local forcing and feedbacks, Nature Climate Change, s
            https://doi.org/10.1038/s41558-018-0339-y

            [2] Trenberth & Fasullo, 2017, Atlantic meridional heat transports computed from balancing Earth’s energy locally, GRL, https://doi.org/10.1002/2016GL072475

          4. @zaciekawiony
            trochę mieszasz z tym “zatrzymywaniem 20%”
            bilans to bilans i wynosi circa zero, jedynie punkt równowagi (na skutek zjawiska szklarniowego) przesuwa w kierunku wyższej średniej temperatury (i to jest jedyna zatrzymana enegria – w sensie sredniej rocznej, ew sezonowej) . Między absorbcją i wyprieniowaniem jest stan termodynamicznej równowagi ( ale punkt równowagi przesunął się globalnie o ok 1C , ponadto GO dalej pełznie)

          5. @MP

            No nie do końca. Dopóki planeta (głównie oceany) się nagrzewa, bilans nie może być zerowy. Nierównowaga jest globalnie rzędu 0,6-0,9 W/m2, ale lokalnie może być większa lub mniejsza. Jak to się zmienia z szerokością geograficzną, jest to na rysunku w jednym z prac jakie dziś cytowałem.

          6. @Arctic
            Właśnie dokładnie to napisałem, używajac słowa circa dla “0,6-0,9 W/m2” wobec niemal 1400 W/m2.
            PS. należy pamietać ze te “0,6-0,9 W/m2” nadwyżki nie idzie w całosci na ocieplenie (atmosfery i mórz)

          7. @MP

            Kolejny błąd. Nie możesz porównywać nierównowagi radiacyjnej ze stałą słoneczną, bo słońce nie świeci w zenicie na całym globie. Połowa Ziemi to obszar mający noc, a na reszcie średni cosinus kąta zenitalnego to 0.5 (oczywiście umiesz scałkować cosinus po półsferze? – bo to zasadniczo warunek wstępny dyskusji ze mną 🙃 ). W sumie daje to czynnik 1/4 = 0.25, czyli średni strumień energii na jednostkę powierzchni uśredniony dobowo to ok. 340 W/m2. Też pewnie powiesz, że wartość mniejsza niż 1 W/m2 to przy tym niedużo. Z tym, że nie wiem w ogóle po co to porównywać. Jedno to ilość energii dostarczanej o szczytu atmosfery przez słońce (na powierzchni będzie mniej ze względu na albedo Ziemi wynoszące ok. 0.3), a drugie to tempo ogrzewania się Ziemi. Czyli porównujesz jabłka i ananasy.

          8. czyli chciałem skorygować skalę, bo jak “zaciekawiony” mówił (nawet w przykładzie) o 20% to bylo kompletne fantazjowanie nie uwzdlędniajace rzedów wielkości.
            Realna skala (co warto popularyzować żeby potem nie bylo ignoranckiego denializmu) to 1370W absorbcji i tyleż wypromieniowania, z nadwyżką zostajacą na GO, topnienie etc rzedu mniej niż 0,5W

          9. @MP

            I jeszcze jedno. Widać jak ktoś jest nieobiektywny (czyli bardziej fanatyk niż naukowiec) gdy naciąga wartości przy porównaniu. Metoda naukowa to przyjąć najbardziej niekorzystne dla siebie wartości (jeśli jest jakiś przedział możliwych) aby dowieść swoje. Chodzi o to, ze jakiekolwiek te wartości by nie były to i tak nie zaprzecza to mojej tezie.

            Ty tymczasem stałej słonecznej nie dzielisz przez 4 (OK, to może być z niewiedzy) i podajesz jakieś fantazyjne jej wartości jak 1400 i 1370 W/m2 podczas gdy to jest 1361 W/m. To niewielka różnica i nic zasadniczo nie zmienia, ale pokazuje wiele co do intencji.

            Nawiasem mówiąc 30% z tej 1/4 stałej słonecznej ulega odbiciu czyli energia jaką średnio dostaje jednostka powierzchni Ziemi (nie szczytu atmosfery) wprost od Słońca (promieniowanie krótkofalowe) to 238 W/m2 (a nawet nieco mniej bo trochę absorbuje atmosfera). I aż kilka promili z tego zwiększa nasza temperaturę. Piszę “aż” bo to i tak olbrzymi strumień energii. Nawet jeśli jest to 0,6 W/m2 (prawdopodobnie więcej) to i tak całkowity strumień wynosi ok. 300.000.000.000.000 W czyli mówiąc bardzo naukowo 0.3 PW. To Twoim zdaniem niewiele? Wiesz chociaż jak to porównać z czymkolwiek co sobie potrafisz wyobrazić?

          10. PS. A mówiąc prostszym, chłopskim językiem, to co robisz to jakby powiedzieć, że mój piec gazowy nie daje żadnego ciepła bo ma tylko 34 KW. podczas gdy BMW 5 ma 620 koni mechanicznych czyli ponad 450 kW. Czyli porównujemy daną wartość z jakąkolwiek inną byle wiele większą i mówimy, ze jest ona nieznacząco mała. Widziałem ten typ “argumentu” u denialistów klimatycznych, zwolenników płaskiej ziemi i innych fanatyków. Nie spodziewałem się go na blogu popularyzujacym wyniki badań naukowych.

          11. @Arctic
            Nie będę z Tobą dyskutował ponieważ masz w sobie taką wredną cechę, i nie chodzi tu o mnie, ale o wszystkich rozmówców, że sie wymądrzasz i depczesz po ludziach. Robisz to permanentnie, a fakty naukowe są w tym względzie dla Ciebie czesto tylko naciąganym pretekstem.
            W świetle manipulacji jakie stosujesz i epitetów jakie rzucasz rozmowa z Tobą nie ma sensu.

          12. MP do Arctica:

            “Nie będę z Tobą dyskutował ponieważ masz w sobie taką wredną cechę, i nie chodzi tu o mnie, ale o wszystkich rozmówców, że sie wymądrzasz i depczesz po ludziach. Robisz to permanentnie, a fakty naukowe są w tym względzie dla Ciebie czesto tylko naciąganym pretekstem.”

            Z całym szacunkiem, Arcticu, ale moim zdaniem w tym co powiedział MP, jest troche racji. Może się ktoś nie zna na klimatologii i fizyce atmosfery, może ktoś nie ma racji może ktoś celowo trolluje, może coś do kogoś nie dociera. Czasem jest ciężko. Ale ciężko jest też innym ludziom gdy ktoś, nawet gdy ma rację, czasem wypowiada sie w takim tonie, że ma się wrażenie, że chce tylko potwierdzić swoje poczucie wyższości nad innymi.
            Wiem co mówię, bo mi tez niekiedy takie rzeczy zarzucano.

            Pozdrawiam

          13. Przejrzałem teraz “dorobek” MP i jestem przekonany, że to ktoś kogo już raz zabanowałem za chamstwo (tzn. konkretnie które konto). Czasem rzeczywiście naciskam nieco takich, którzy wydają mi się powracającymi trollami, bo to dość dobry test. Skrytykowany troll zawsze zwiększy poziom arogancji, w przeciwieństwie do normalnego użytkownika (szczególnie w kontakcie z adminem).

            Poświęcam Wam czas aby przekazać trochę wiedzy i oczekuję w odpowiedzi czegoś innego niż awanturowanie się. Jak się to komuś nie podoba, to jest wiele innych miejsc w Internecie.

          14. Problem, gdy duma zetknie się z dumą.

            Na trolli dobrą metoda jest uprzejme i umiejętne zadawanie pytań i proszenie o uzasadnianie własnego poglądu. Troll prędzej czy później się na tym wyłoży, gdy gotowce mu się skończą.

          15. Pracowałem ponad 30 lat na to aby uzyskać wiedzę jaką posiadam i jestem z tego dumny. Co w tym złego?

            Co do trolli to mam duże doświadczenie i wiem, ze proponowana metoda nie poskutkuje. Troll zmieni temat i dalej będzie obrażał.

    2. To tym większe ostrzeżenie dla osób twierdzących, że antropogeniczne ocieplenie klimatyczne to coś pozytywnego, bo rzekomo “skorzystają” na tym przede wszystkim najzimniejsze regiony Świata, gdyż najbardziej się one ocieplają. Jakby cała reszta, a zwłaszcza obszary wokół zwrotników i równika były już mniej istotne…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com