Orkan, którego nie będzie

Orkan, którego nie będzie

Ponowie media zalewają nas informacjami i ostrzeżeniami przed kolejnym już w tym sezonie “orkanem”, który miałby w najbliższy weekend przemieszczać się nad naszym krajem. Problem polega na tym, że niż o którym mowa nie będzie jakiś wybitnie głęboki i nie spodziewamy się skrajnie silnych porywów wiatru z nim związanych. Będzie on przede wszystkim znacznie słabszy od zjawisk z 5 i 29 października – w głębi kraju nie spodziewamy się nawet porywów przekraczających 80 km/h. Zjawisko to w żaden sposób nie wyczerpuje definicji “orkanu”.

Najbardziej kuriozalna sytuacja związana jest z serwisem “Twoja Pogoda”, który nie tylko straszy przed “orkanem” – jednocześnie wymyśla mu swoje własne imię: “Marcin”. Można marudzić na niemiecką manierę nazywania niżów imionami, jednak należy przyznać, że nazwy niemieckie są popularne niemalże w całej Europie i na znacznym jej obszarze rozpoznawalne. Jaki w tym kontekście ma cel próba wprowadzenia przez serwis “Twoja Pogoda” własnego nazewnictwa? Chyba tylko jakąś kulawą próbę promowania własnego serwisu, przy jednoczesnym wprowadzeniu zamieszania. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której głęboki niż przechodzący nad Wyspami Brytyjskimi jest w Wielkiej Brytanii nazwany “Harry” (Anglicy mają własne nazwy, ale tylko dla groźnych układów przechodzących nad UK), w Niemczech i przy tym niemal w całej Europie “Klaus”, a w Polsce “Stefan”. Oczywiście wymiana uwag na temat danego ośrodka niżowego z kolegami z Czech, czy Niemiec będzie w tym wypadku napotykać wiele trudności, bowiem o ile są oni zaznajomieni z imionami niemieckimi, o tyle polskie nazewnictwo będzie dla nich kompletnie nieznane, szczególnie że jest to wymysł jakiegoś portalu pogodowego, nie wspierany przez IMGW (nazwy niemieckie są używane przez DWD, a ich tradycja sięga 60 lat).

Poniżej: czy tak ma wyglądać mapa synoptyczna wg serwisu “Twoja Pogoda”?

Źródło: DWD, nazwy rzecz jasna zmyślone.

 

I tu dochodzimy do kolejnego problemu. Otóż niż o którym  mowa w żaden sposób nie wyczerpuje definicji orkanu. We wszystkich definicjach, jakie przyszło nam czytać, orkan definiuje się jako układ niżowy z wiatrem o sile huraganu, co oznacza średnie (minutowe!) prędkości wiatru przekraczające 119 km/h. O ile pewien problem stanowi fakt, że u nas mierzy się średnie 10-minutowe, o tyle można uznać, że taka 10-minutowa średnia prędkość wiatru przekraczająca 105 km/h daje duże szanse na to, że średnie minutowe przekraczały próg siły huraganu. Należy zwrócić uwagę, że w Europie jedynie w przypadku układu niżowego z 29 października średnie prędkości wiatru na wybrzeżu Morza Północnego przekroczyły takie wartości, w Polsce zaś były znacznie niższe. Aby nie wprowadzać dodatkowego zamieszania i nazywania danych układów niżowych “ex-orkanami”, można by przyjąć zasadę, żeby nazywać układ orkanem o ile:

  • W czasie przechodzenia nad Europą osiągnął on 1-minutowe średnie prędkości wiatru > 119 km/h
  • W czasie przechodzenia nad Polską średnie prędkości wiatru (lub porywy) przekraczają jakieś (jakie?) wartości progowe

Można też w ogóle zrezygnować z nazywania groźnych układów niżowych “orkanami”, chociaż nazwa ta jest w Europie dosyć powszechna. W przeciwieństwie do serwisu “Twoja Pogoda” uważamy, że w kwestii definicji powinno się tym zająć IMGW (o ile to w ogóle konieczne), a kwestię nazewnictwa powinno się pozostawić w formie, jaka obowiązuje ona na dzień dzisiejszy. Serwis “Twoja Pogoda” zwyczajnie nie jest kompetentny w kwestii tworzenia jakieś własnej nomenklatury meteo.

Wracając do nieszczęsnego niżu – nazywanie go orkanem jest zwyczajnie… głupie. Poniżej przedstawiamy mapy ECMWF przedstawiające maksymalne prędkości wiatru w porywie (źródło: kachelmannwetter.com).

Jak widzimy powyżej, prognozowane prędkości wiatru nawet w porywie nigdzie nie wyczerpują definicji orkanu. Mapy wręcz sugerują, że wbrew prognozom serwisu “Twoja Pogoda”, groźniej może być w górach, aniżeli na północy kraju. Maksymalne prognozowane na nizinach porywy to około 90 km/h (w porównaniu do okolic 120 km/h w poprzednich przypadkach).  Nie można się oprzeć wrażeniu, że nagminne w tym roku nazywanie każdego głębszego niżu “orkanem” ma jedynie na celu wygenerowanie większej liczby odsłon danego serwisu. Jest to działanie skrajnie nieodpowiedzialne i zdecydowanie naganne. Co, jeśli w styczniu nadejdzie niż głębszy i groźniejszy od słynnego “Cyryla” z 2007, przynoszący porywy sięgające, lub przekraczające 150 km/h? Czy serwis “Twoja Pogoda” również nazwie go “orkanem”, zrównując go definicyjnie z nieszczęsnym “Marcinem”? Czy trzeba przypominać, że w konsekwencji spowoduje to, że ludzie po pewnym czasie przestaną reagować na ostrzeżenia? A może serwis ów zacznie – co jeszcze bardziej absurdalne – nadawać orkanom kategorie? Jak to ładnie by brzmiało: “Orkan Stanisław osiągnął kategorię pierwszą”. Czyż to nie słodkie?

 

Print Friendly, PDF & Email

48 Replies to “Orkan, którego nie będzie”

  1. a cóż My możemy zrobić w tym temacie konstruktywnego ?
    może zwiększyć ilość odsłon https://meteomodel.pl/ [sic!]
    zasypać @ tematem tego wątku PAP TVN twojapogoda i kogoś tam jeszcze?
    ja liczę liczę na cierpliwość i mądrość ludzi (tak mocno niedocenianą).

  2. Podaję niniejszym listę orkanów [1] jakie nadejdą do Polski do końca roku:

    Sędzimir, Hermenegilda, Dobromir, Hiacynta, Rumburak i Wernyhora.

    Jeśli TP może nazywać niże to i ja mogę.

    [1] Orkanem jest oczywiście wszystko co zostanie tak nazwane w mediach.

    1. @Artcic Haze – propozycje godne rozpatrzenia przez Twoją Pogodę. ;-) Ja proponuję zaczerpnąć nazewnictwo ze świeżaków. I tak, następne “Orkany”, jakie przetoczą się nad RP będą się nazywały: Bakłażanek BŁAŻEJEK, Marcheweczka MARYSIA, Jabłuszko ANTOŚ, Czosneczek CZESIO, Brokułek BARTUŚ, Rzodkiewka ŻANETA, Borówka BASIA, Kalafior KRZYŚ. Już same nazwy paraliżują… ;-) ;-) ;-)

        1. @Arctic Haze -ups… ;-) Oczywiście rozważałem Świeżaki w kategoriach wyróżnienia, a nie obrażania. Mam nadzieję, że Ty i wnuczka mi wybaczycie drobną niefrasobliwość słowną. ;-)

    1. Nie obrażaj piesków.

      Po Prostu nadeszła moda na meteo. Teraz wszędzie będą widziane gwałtowne i niszczycielskie burze, mega orkany i takie tam…by klikało się więcej..wszystkim:)

  3. “o oznacza średnie (minutowe!) prędkości wiatru przekraczające 119 km/h.”

    Przepraszam za drugi post, ale czy u nas na nizinach wiał kiedyś wicher średni 119 km/h??:D Bo z porywami wiadoma sprawa:D

      1. A jak się nie powołuje to chyba ich pomysł bo chyba powinni sie powołać w innym razie ?
        Ps. Coś mi się wydaje że Twoja Pogoda nie jest tym pierwszym źródłem tego imienia ale kto je wymyślił -bedzie cieżko znaleść jak portale powołuja się na “synoptyków” – Szkoda że nie wiadomo o kim mowa
        ale kto by się podpisał jak jakość tych tekstów w wiekszości szkoda komentować

  4. Nad morzem możliwe, że tyle kiedyś było. Chociażby ostatni niż z końca października przyniósł średnie prędkości wiatru (10 minutowe) sięgające 20-23 m/s (w Ustce, Darłowie i w Gdańsku). Z ogimetu najwyższą średnią jaką znalazłem to z 14.10.2009: ht tp://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12140&decoded=yes&ndays=2&ano=2009&mes=10&day=15&hora=06

    Nie wiem za jaki okres podawana jest tam średnia prędkość wiatru. Ostro też wiało w grudniu 1999 roku.

      1. dzięki za informacje. Szkoda, ze nie wprowadzono do tej pory jednakowej nomenklatury w europie na silne wiatry..

  5. “Jaki w tym kontekście ma cel próba wprowadzenia przez serwis “Twoja Pogoda” własnego nazewnictwa?”

    Jest to oczywiście implementacja polityki “Polska wstaje z kolan” w dziedzinie meteorologii. Orkany patriotyczne!

  6. W przyszłym tygodniu w zapo pojawiają się opady śniegu. Przypomnę, że dzisiaj mija rok od pierwszego dłuższego ataku zimy, nie wiem jak w pozostałych częściach polski było (ale wydaje mi się że chyba tylko na NE był śnieg)

    1. Faktycznie w listopadzie ubiegłego roku na NE Polski dość długo trwał incydent zimowy, który zaczął się już w I dekadzie tego miesiąca.

  7. W porannych informacjach radiowych też ostrzegali przed weekendowym “orkanem” – kolejnym już tej jesieni. Dramaturgii dodała jeszcze ocena jednego z meteorologów (z jakiegoś instytutu morskiego ze Szczecina), że także zbliżająca się zima ma być wyjątkowa, ale nie przez spore śniegi i mrozy, a właśnie przez silne wichury (orkany), które mają nas regularnie “atakować” – a czego jedną z głównych przyczyn ma być bardzo ciepły ocean (Atlantyk) z temperaturą miejscami dochodzącą do… 30*C (!!!). Co ciekawe taką informację usłyszałem poprzednio 2 tygodnie temu, przed poprzednim “orkanem” – a pomiędzy było jakoś na ten temat cicho…

    Niestety przez takie naciąganie informacji (zima stulecia, ale tym razem z powodu mega-wichur) wszystkie te prognozy rodzą u mnie odruch “głupiego” uśmiechu…

    Swoją drogą ciekawe, czy ktoś z tych “specjalistów” zastanawiał się dlaczego ostatnie najsilniejsze wichury mieliśmy już prawie 10 lat temu, a ostatnio były one (znacznie)rzadsze i/lub słabsze – i to bez względu na to, czy zima była bardziej zimowa, czy też cieplejsza…???

    1. @Lucas wawa

      Szkoda, że nie zapamiętałeś kto mówił i z jakiej dokładnie był szczecińskiej instytucji. Bo pewnie znam 😉

      PS. Powiedz chociaż co to za stacja radiowa.

      1. Radio Pogoda (dawna Nostalgia), ale nie mam pewności na ile sygnał odbierany jest w całym kraju – jest to stacja warszawska.
        Wiadomości są przeważnie dość krótkie, w postaci “ekspresowej”, czasami usłyszę coś na zasadzie “wpadnięcia w ucho” – ale w tej wiadomości (ja słyszałem ją o godz. 7.) na pewno powoływali się na oceny kogoś (meteorologa?, oceanologa? lub z dziedzin pokrewnych) z Instytutu?/Urzędu? Morskiego w Szczecinie.

  8. Nie znalazłem informacji na stronach radiowych o tym kto ze Szczecina straszył orkanem. Za to znalazłem, tadam…. następny koniec świata!
    http://www.eska.pl/news/koniec_swiata_19_11_2017_-_nasa_wydaje_oficjalne_oswiadczenie/147028

    Dokładnie 22 września, dzień przed przepowiadanym końcem świata pisałem:

    Daj spokój z numerologami i planetą Nibiru, czy jak jej tam. Przypomnę tylko, że ta sama rzekoma planeta miała spowodować koniec świata w latach, o ile pamiętam, 2003 i 2012. I pewnie nie ostatni raz o niej słyszymy.

    I jak widać miałem rację, chociaż nie sądziłem, że aż tak szybko.

    Nawet to pasuje do wątku bo te nieistniejące orkany i nieistniejące końce świata służą w mediach do dokładnie tego samego. A ponieważ końce świata są równie częste jak orkany proponuję także nadawać im nazwy: za 10 dni ma być Koniec Świata Reksio.

    1. PS. Przeoczyliśmy dopiero co jeden koniec świata związany z Nibiru. Miał on nastąpić… wczoraj w wyniku zderzenia Nibiru z Jowiszem:
      http://www.express.co.uk/news/weird/876759/nibiru-latest-news-planet-x-hit-earth-jupiter-space-apocalypse-end-of-the-world

      To, że Nibiru nie istnieje jedynie pomaga w takich “wiadomościach”. Skoro nie wiadomo co to i gdzie to, to zawsze można wmawiać, ze jutro wyskoczy zza kosmicznego węgła.

  9. To co to będzie jak nie “orkan”? Kolejny niż wtórny, tak? Mam nadzieję, że podczas przechodzenia tego niżu będzie można liczyć na jakieś przejaśnienia i rozpogodzenia, bo dzisiaj będzie to 4 dzień z rzędu z całkowitym zachmurzeniem na większym obszarze Polski.

  10. Czy szykuje się nam wysyp w następnym roku artykułów o globalnym ochłodzeniu?
    -Pod wulkanami Islandii trzęsie się ziemia[1] [2] wiec jest jakaś szansa że któryś wybuchnie i trochę pyłu dorzuci do atmosfery
    -Prawdopodobnie budzi się również wulkan Agung[3] który jest w stanie wyrzucić tyle pyłu aby trochę obniżyć temperaturę globalna
    – Rośnie szansa na La Ninę (55-65%)[4] -wiec kolejny czynnik który wpłynął by na temperaturę globalną
    -Spada aktywność Słoneczna[5]
    [1] http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/rosnie-aktywnosc-sejsmiczna-najwyzszego-wulkanu-islandii
    [2] http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/silne-trzesienia-w-wulkanie-bardarbunga

    1. [3] https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1868492,Alarm-na-Bali-ponad-sto-tysiecy-ludzi-ewakuowanych-Wybuch-wulkanu-jest-nieuchronny
      [4] http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/analysis_monitoring/lanina/enso_evolution-status-fcsts-web.pdf
      [5] https://www.spaceweatherlive.com/pl/aktywnosc-sloneczna/cykl-sloneczny
      Jakby te wszystkie czynniki się skumulowały na pewno mielibyśmy w końcu 1-3 lata chłodniejsze niż 5 ostatnich i pewnie wysyp artykulików jak nauka się myli i grozi nam epoka lodowcowa

        1. Albo bedziemy mieli chłodniej albo nie ale ewentualny chłodniejszy rok to troszkę wieksza szansa na chłodny rok u nas – Erupcje wulkaniczne sa na tyle żadkie że watpie że można określić jaki mają wpływ na cyrkulację ( Ale napiszę standardowo że to tylko moje przypuszczenie)

          1. Oj, trochę ich było. Wiec coś wiemy. Paradoksalnie pierwsza zima po wulkanie tropikalnym jest zwykle u nas bardzo ciepła. I da się to wytłumaczyć. Pył w stratosferze absorbuje i grzeje, szczególnie tę tropikalną. Większa różnica temperatury między tropikami a resztą wzmacnia cyrkulację strefową, która schodzi w dół jako dodatnie AO/NAO.

            Natomiast co ciekawe, wydaje się że Europa Wschodnia potrafi być ciepła nawet latem po wulkanie tropikalnym. My jesteśmy w strefie przejściowej ale przynajmniej niektóre miesiące letnie po Krakatoa i Pinatubo były w Polsce bardzo ciepłe. Podobno nawet po największej eksplozji ostatnich stuleci, czyli Tamborze “rok bez lata” oznaczał u nas całkiem normalne lato:

          2. @Tytus
            Z portalem zmianynaziemi bym uważał -jak dla mnie jedno z najmniej wiarygodnych portali i to co piszą zawsze trzeba sprawdzać w innych źródłach
            Ps. I tu napewno moja opinia na temat tego portalu nie jest odosobniona

          3. niechcący może zwiększyłem im ilość wyświetleń
            Arctic jest winny – pisał o wulkanach tropikalnych
            ja jako nie ekspert wygooglowałem i to było wysoko..
            Zdziwiłem się, pierwszy raz zobaczyłem stronkę zmianynaziemi
            Dzięki za ostrzeżenie ale wydaje mi się że ja jako “ateista klimatyczny” jestem mało narażony ;-)

          4. Nie wytrzymałem:
            patrzymy co dzień na trajektorie i w fusy , staramy się wyciągać wnioski. Chłodne bystre spojrzenie jest wielkim atutem tego bloga. Zdecydowana większość bywalców tutaj pewnie jest przekonana że antropogeniczne ocieplenie klimatu postępuje i jest nieakceptowalne. Ale po przeczytaniu np takiego artykułu
            https://businessinsider.com.pl/finanse/redukcja-co2-porozumienie-ws-emisji/fg6g2r4
            ( z którym w zdecydowanej większości się zgadzam)
            i takim zdaniu – tu zacytuję “Z kolei z opublikowanego jesienią 2016 r. raportu “Europe’s Dark Cloud” wynika, że niemal 80 proc. emitowanych przez polskie elektrownie węglowe zanieczyszczeń ląduje za zachodnią granicą” dalej poniżej: “Raport został przygotowany przez międzynarodowe organizacje pozarządowe, takie jak: WWF, Climate Action Network Europe, Health and Environment Alliance i Sandbag.”
            ręce opadają – za idiotów Nas mają?

    2. @grzeg8

      Wulkany w Islandii rzadko mają wpływ na klimat bo zazwyczaj nie emitują pyłu do stratosfery (ale są wyjątki jak szczelina Laki, która psuła pogodę w Europie pod koniec XVIII wieku przy pomocy zadymienia troposfery). Wulkan Agung już prędzej ale zobaczymy jak duża to będzie eksplozja. Od Pinatubo niczego znaczącego nie było. Znam jednego profesora od aerozolu który mi przy każdym spotkaniu mówi jak bardzo marzy o dużej erupcji. Może wreszcie się doczeka…

      Natomiast indeks NINO3.4 za ostatni tydzień wynosił tylko -0.4 czyli raczej idziemy po płytszych z tych prognoz. Czy wystarczy na nawet najsłabszą La Ninę z definicji… zobaczymy. Przy czym przypominam, że moim zdaniem trzeba by przebazować ten indeks bo w cieplejszym świecie coraz trudniej zrobić La Ninę zgodną z nim, a tak naprawdę czy ona występuje poznajemy bardziej po zjawiskach dynamicznych niż po wartości temperatury (temperatura powierzchni morza to najłatwiejszy do pomiaru parametr oceaniczny i dlatego najprostsze indeksy są jedynie temperaturowe).

      1. “Wulkany Islandii rzadko mają wpływ na klimat” – tylko jakby się zastanowić czy ja piszę o klimacie ? – a na pogodę mogą mieć wpływ szczególnie w krótkim okresie w Europie (np latem)
        Nie piszę o jakimś dużym spadku temperatury bo chyba nawet wszystkie te czynniki nie były by wstanie obniżyć temperatury poniżej średniej wartości nawet z 1981-2010 ale kumulacja choćby 2 ( co jest już bardziej prawdopodobne) może wpłynać na chwilowy spadek temperatury globalnie lub tylko lokalnie w Europie i przez to możemy mieć ponowny “renesans epoki lodowcowej” w niektórych mediach

        1. Pisałeś o percepcji “globalnego ochłodzenia” czyli jednak nie o dniach czy tygodniach. Porządny wulkan ma wpływ na klimat jak go dziś rozumiemy, tzn. nie średnią parametrów meteorologicznych z 30 lat, a raczej procesach w systemie atmosfera-ocean-ląd i ich zmienności w skalach czasu dłuższych niż związane ze zmianami synoptycznymi. Cytuję za słowniczkiem AMS:

          climate

          The slowly varying aspects of the atmosphere–hydrosphere–land surface system.

          It is typically characterized in terms of suitable averages of the climate system over periods of a month or more, taking into consideration the variability in time of these averaged quantities. Climatic classifications include the spatial variation of these time-averaged variables. Beginning with the view of local climate as little more than the annual course of long-term averages of surface temperature and precipitation, the concept of climate has broadened and evolved in recent decades in response to the increased understanding of the underlying processes that determine climate and its variability.

          1. PS. Tu zwrócę uwagę, ze to co kiedyś nazywano klimatem (średnie wieloletnie, najczęściej z 30 lat), teraz pod wpływem terminologii angielskojęzycznej nazywamy klimatologią (org. climatology), dając nowe znaczenie słowu dotychczas oznaczającemu naukę o klimacie. To niejako zwolniło termin klimat dla opisu zespołu procesów fizyko-chemiczno-biologcznych w atmosferze, oceanie, kriosferze, a nawet biosferze.

      2. Wulkany na islandii mogą wpływać tym, że wyrzucają dużo dwutlenku siarki i fluoru. Są zasilane pióropuszem płaszcza i mogą emitować dwa-trzy razy więcej SO2 niż CO2.

        1. @zaciekawiony

          Nie ma to większego znaczenia jeśli erupcja nie jest na tyle wybuchowa aby zasilić tymi gazami stratosferę. W troposferze wymyje je pierwszy deszcz, czyli w ogóle dotrzeć do Europy mają szansę tylko w suchszej (cieplejszej) porze roku. I tak właśnie było latem 1983 gdy w Europie notowano tzw. “suchą mgłę” (aerozol siarkowy). Nawiasem mówiąc Beniamin Franklin, wówczas ambasador USA we Francji, pierwszy skojarzył ją z trwającymi erupcjami szczelin Laki na Islandii.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com