Niż “Michael” przynosi silniejszy wiatr

Niż “Michael” przynosi silniejszy wiatr

Doskonale sprawdzają się jak na razie nasze przypuszczenia odnośnie porywów wiatru związanych z przemieszczającym się nad Skandynawią niżem “Michael”, który w niektórych mediach zupełnie bezpodstawnie został nazwany “orkanem”, a jego nazwa z nieznanych nam do końca przyczyn została zmieniona na “Marcin”. W chwili obecnej najsilniejsze porywy wiatru notowane są nad samym morzem i osiągają przeważnie 20-25 m/s (72-90 km/h). Nieco silniejsze porywy notowane są bardzo lokalnie – w Darłowie było to maksymalnie 25.8 m/s (93 km/h).

Poza pasem wybrzeża porywy są słabe, lub nie notuje się ich wcale. Przeważnie jest to 9-13 m/s (32 – 47 km/h). Tak oto wygląda ów groźny”orkan Marcin”, przed którym ostrzegały nas różnorakie media z “Twoją Pogodą” na czele. We Wrocławiu “orkan” ma na tyle siły, żeby poruszać liśćmi. Imponujące.

Powyżej: porywy wiatru notowane o 6:00 czasu lokalnego.

 

Powyżej: mapa synoptyczna. Widzicie tu jakiegoś “Marcina”? Bo my nie. Źródło: DWD/wetterpate.de.

Zgodnie z prognozami UMPL na Wybrzeżu notowano pojedyncze wyładowania atmosferyczne, m.in. w okolicach Trójmiasta, czy Ustki. W czasie burz porywy wiatru osiągały 20-22 m/s (72-79 km/h). Wyjątek stanowi tu wspomniane wcześniej Darłowo.

Wg naszych prognoz silniejszy wiatr utrzyma się w północnej części kraju do godzin popołudniowych, kiedy zacznie słabnąć. Silniej wiać będzie również w górach. Z pewnością mamy do czynienia z najbardziej nieudanym orkanem w historii prognoz…

Print Friendly, PDF & Email

158 Replies to “Niż “Michael” przynosi silniejszy wiatr”

  1. Michael zmieniono na Marcin? Gimbaza…. to chyba tak samo jak ostatnio, też się dałam nabrać na orkany z mediów, które okazały się niżem (ale tu przynajmniej trzeba przyznać, że wiało solidnie). To słowo chyba przyciąga klikania w reklamy. ;)

  2. Na Twojej Pogodzie właśnie napisali:

    “Mamy sporo szczęścia, ponieważ w połowie tygodnia prognozy były niepokojące, wskazując na niebezpieczne wichury. Jednak niż Marcin, który miał je przynieść zamiast musnąć polskie wybrzeże, przewędrował blisko 500 kilometrów dalej na północ, nad południową Skandynawią.
    Dzięki temu ciśnienie nie jest aż tak bardzo zróżnicowane, a co za tym idzie, wiatr nie jest skrajnie niebezpieczny, choć oczywiście z wyjątkami. Rzadko się zdarza, że nietrafne prognozy nas cieszą, bo przecież równie dobrze wiatr mógł się okazać jeszcze silniejszy od przewidywań, a tego byśmy nie chcieli.”

    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-11-11/marcin-szaleje-na-baltyku-sztorm-a-w-gorach-zawieje-sniezne/

    1. Niepotrzebne wyskakiwali z tym orkanem (zmieniając jeszcze jego nazwę – z powodów patriotycznych???). Gdyby napisali tylko o silniejszym wietrze w weekend nie musieliby teraz niczego prostować.

        1. Nie zgodzę się z nim, ze “nie istnieje definicja orkanu”. Jeśli używa się terminu niemieckiego to trzeba sobie zdawać sprawę, ze on tam ma precyzyjną definicję (12 w skali Beauforta), jak wszystko w Niemczech.

          To tak jakby pisać o tajfunie czy tornadzie i twierdzić, ze nie ma to definicji bo pożółkłym zeszycie ze studiów takowej delikwent nie znalazł. Oj, żenada.

  3. Wiatr na Pomorzu powiedziałbym średni, nie jest źle jak dwa tygodnie temu. W ogóle powiem, że obecny listopad bardzo mi się podoba. Rzadko chwalę ten miesiąc, ale w tym roku po dwóch brzydkich listopadach z rzędu na Północy (2015,2016) oraz ekstremalnie deszczowych wrześniu i październiku wreszcie przynajmniej mamy w miarę suchy miesiąc, a cały następny tydzień z wyjątkiem wspomnianego obecnie mini-orkanu zapowiada się w miarę suchy. Już pal licho temperaturę, ale najważniejsze, że przestało lać. Jak widać w Polsce najważniejsza nie jest tylko temperatura, ale przede wszystkim nadmiar opadów, który utrudnia normalnie funkcjonowanie.

    1. A przy tym w przyszłym tygodniu wiatr ma ponownie być słaby, choć temperatura coraz bardziej przedzimowa.

      A dzisiaj w Warszawie “zaliczone” opady krupy śnieżnej – to symptom adwekcji w coraz większym stopniu z obszarów (sub)arktycznych.

    2. Faktycznie nie jest najgorzej, nawet wyszło słońce i wreszcie przestało padać, wiatr niezbyt silny, ale ta temperatura… Pozostawia wiele do życzenia.

    3. Nie jest najgorszy jak na standardy listopada i w porównaniu do października czy września. Pomijając temperaturę trochę opadów jednak było a słonecznych dni za wiele też nie było. Zgniłe wyże w listopadzie to jednak standard i raczej można było się spodziewać że będzie góra 2 dni słoneczne. Nie ma co się rozpisywać o ty orkanie bo wiadomo co z tego wyszło. II dekada listopada zapowiada się bardzo przeciętnie. Poza możliwymi akcentami zimowymi lokalnie większej zimy nie widać, choć temperatura ma być nieco niższa więc średnia nieco spadnie. Ale na wiele słonecznych dni już bym nie liczył

    4. Uściślijmy jeszcze, że wyż z jakim będziemy mieli do czynienia w nowym tygodniu nie będzie wcale pochodzenia azorskiego (jak sugeruje TP) – bo będzie zbudowany raczej w chłodniejszej, niż cieplejszej masie powietrza. Do wyżu azorskiego upodobni się jedynie kierunkiem przemieszczania się jego ośrodka (z W na E, wzdłuż ok. 50 równoleżnika).

    5. Dla mnie ten listopad jest kiepski. Od 3 tygodni (czyli od końcówki października) do wczoraj we Wrocławiu mieliśmy całe 28 słonecznych godzin. Ta jesień u nas pod względem usłonecznienia będzie grubo poniżej normy – od 1 września dzień w dzień całkowite zachmurzenie tylko z jednym kilkudniowym słonecznym “epizodem” w październiku. Dobrze że w końcu przyszedł ciut głębszy niż i przedmuchał te paskudne stratusy, mgły i mżawki… Byle do marca.

  4. A w Gdańsku właśnie pana pierwszy w tym sezonie śnieg. Z deszczem oczywiście, i zaraz topnieje, ale płatki jak ta lala.

    1. Na wyżej położonych terenach śnieg się utrzymywał i zrobiło się biało. Tak było między innymi na lotnisku w Rębiechowie. :)

  5. Wygląda na to, że za niedługo blokada cyrkulacji mocno namiesza w prognozie. Widzieliście najnowszego GFS-a? 17.11 +10 stopni i słonecznie, później 20.11. i 21.11 +2 stopnie i śnieg a już dwa dni później deszcz i +11 stopni

    1. GFS i inne darmowe modele niezle se radza przy dodatnim NAO. Przy ujemnym sa juz z prognoza na wiecej niz 2-3 dni jest problem.

    2. Nie zapominajmy, że blokady cyrkulacji W (strefowej) częściej oznaczają aurę chłodniejszą/mroźniejszą – nawet, jeżeli przejściowo się ociepla. W porze chłodnej nie ma lepszego gwaranta trwalszej przewagi ciepła jak wyraźna strefówka.

  6. Taka ciekawostka. Z tego co widzę to w Gdańsku tak się ochłodziło, że pada tam śnieg przy temperaturze ok 0 stopni.

  7. Dzisiaj w większości kraju bardzo dynamiczna pogoda czyli raz opady konwekcyjne z chmur cumulonimbus, a raz dłuższe przejaśnienia i rozpogodzenia przy tmax 5-8 stopni. Dzisiaj u mnie było więcej przejaśnień i rozpogodzeń pomimo opadów niż przez wtorek, środę, czwartek i piątek (co nie było w ogóle słońca).

  8. Tak żartuję, że mamy białe Święta – u mnie padał intensywny drobny grad przez pięć minut i potem kolejne pięć śnieg z deszczem. Oczywiście i tak już stopniał, padało około piętnastej.

  9. W centrum zimnica, znów pada i to deszcz ze śniegiem i nieźle pizga wiatr. Wymarzłem jak diabli mimo czapki. Najśmieszniejsze jest to, że listopad będzie kolejnym miesiącem z niby dodatnią anomalią temperatury (aktualnie +2K), tylko co z tego, skoro w odczuciu i tak jest zimno jak w kostnicy. Te liczby są może dobre dla statystyków i pasjonatów meteorologii. A prawda jest taka, że zwykłego Kowalskiego tylko denerwują, bo i tak nikt nie odczuje 2 stopni różnicy, a poza tym liczy się temp. odczuwalna. A ta, obawiam się, że może wychodzić nawet na minus jeśli chodzi o anomalie (przez duże i ciągłe zachmurzenie, opady i niskie Tmax). Każdy już narzeka że zimno jak diabli, w piecu trzeba palić, kurtkę i czapkę zakładać, a przecież to dopiero początek i jeszcze nawet się zima nie zaczęła! Strach pomyśleć jakie atrakcje nas czekają dalej. A przecież pamiętam jak drzewiej bywało w połowie listopadzie nawet +15, jabłka w sadzie się zbierało i nawet muchy latały. Ta jesień to prawdziwa tragedia. Oby chociaż zima nas oszczędziła.

    1. Nawet bardzo ciepłe zimy w Polsce są… zimne. Jak ktoś ma oczekiwania na miarę “Kanarów” (lub coś podobnego) to… chyba naprawdę źle się urodził i powinien pomyśleć na poważnie o przeprowadzce.

      Pomimo, że dla mnie najlepszą porą roku jest umiarkowane lato – ja takiego problemu nie mam. Teraz wręcz tak aklimatyzuję się stopniowo do chłodu (a z czasem do zimy), że ponad +10°C odczuwam już jako bardzo duże ciepło.

      1. “ponad +10°C odczuwam już jako bardzo duże ciepło.”
        A 20 st. w domu odczuwasz jako ukrop? :D

        1. FKP
          Ale Ty jesteś upierdliwy… Ja mam tak samo jak Lucas. A w domu się chodzi w ubraniu domowym. Naprawdę weź się w końcu ogarnij i nie mąć

        2. Chyba jest rzeczą oczywistą, że na zewnątrz chodzę w innym ubraniu i robię inne rzeczy, niż w domu – tego się nie da porównać.

          1. Co nie zmienia faktu, że nie da się 10 st. odczuwać jako bardzo duże ciepło, tym bardziej w połowie listopada kiedy jest to temp. tylko o 2-4 st. wyższa od normy.

          2. @FKP
            Np. w miniony weekend ubrałem się do pracy koło domu typowo jesiennie – i się zgrzałem…

    2. Cz można przeczytać lepszy komentarz typowo rozbestwionego ciepełkiem młodego człowieka ? Wielkie zaskoczenie że trzeba palić w Piecu w połowie Listopada
      15 stopni byś chciał ? a może jeszcze w Grudniu czy Styczniu ?

        1. Czyli i tak prawie 10K ponad ‘normę’…
          Ze swojej strony przypomnę, że najcieplejsze zimy za DJF przynoszą Tśr przeważnie rzędu +2/+3°C, a nie +5/+10°C…

    3. Drzewiej +15 C bywało w połowie listopada? Kiedy ostatnio? I kiedy było -10 C? Bo to też bywało.

      A co poradzić na to, że komuś termometr nie zgadza się z odczuciami? To musi być mocno niepokojące więc proponuję Tabletki Uspokajające:

      1. A -10*C ostatnio na koniec listopada 2010, przynajmniej u mnie. W tym samym listopadzie w połowie było po 16-17*C, średnie dobowe powyżej 11.

        1. Pod koniec listopada 2014 roku gdyby były większe rozpogodzenia w nocy to mielibyśmy na większym obszarze kraju temperatury minimalne ponad minus 10 stopni lub jeszcze niższe. Wtedy sytuację uratowały stratusy, ale i tak na Pomorzu, Warmii i Mazurach, Podlasiu, północno-wschodnim Mazowszu i północnej Lubelszczyźnie było w nocy minus 10-15 stopni. Wtedy w ciągu dnia 30 listopada 2014 na całej wschodniej ścianie Polski była tmax ok minus 5 stopni i mniej przy wiszących stratusach, bo to był zgniły wyż, który nam niósł chłodne powietrze z północy. Atak zimy pod względem mrozów w listopadzie 2014 był wtedy najsilniejszy od 4 lat. Bo rzadko się zdarza się w listopadzie aby na jakimś obszarze Polski panował 5-stopniowy mróz w najcieplejszym momencie dnia – bo to są przecież temperatury charakterystyczne dla stycznia czy lutego.

          1. Rzadko się zdarza ale jednak w roku 2010 ten atak zimy był o dwie klasy większy, jak 1.12.2010 w wielu miejscach w kraju było -10/-14 w środku dnia przy opadach śniegu i silnym wietrze. U mnie w 2014 było -3*C i stratusy cały dzień, śniegu – zero. Żaden atak zimy, był sam mróz w dodatku niezbyt duży.

          2. @alewis27
            Nawet 5-7 stopniowy mróz na NE Polski w dniach jaki panował 29-30 listopada 2014 (a przede wszystkim) to nie jest dla Ciebie “atak zimy”? Tutaj mam link http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&state=Pola&osum=no&fmt=html&ord=REV&ano=2014&mes=11&day=30&hora=23&ndays=1&Send=send Tak u Ciebie w Katowicach było wtedy tylko minus 3 stopnie, a np. w Suwałkach, Białymstoku, Kętrzynie, Mławie, Mikołajkach, Mińsku Mazowieckim, Lublinie, Radomie temperatura maksymalna wyniosła tylko minus 5-7 stopni. Dodatkowo w Białymstoku było w nocy z 29 na 30 listopada 15-stopni mrozu, a w ciągu dnia minus 6 stopni i do tego 4 cm pokrywy śnieżnej. Znajdź mi w ogimecie taki okres w listopadzie kiedy temperatura maksymalna na nizinach wynosiła minus 5 stopni i mniej w ciągu dnia (z wyjątkiem 2010 roku). Ja nie znalazłem. U mnie 30 listopada było minus 5 stopni w ciągu dnia, stratus i opady śniegu ziarnistego. Gdyby nie stratus w nocy to temperatura spadłaby wtedy poniżej minus 10 stopni.

          3. Chodziło mi dokładnie o 30 listopada 2014 roku. Dla mnie jest jasną sprawą, że jak temperatura nie przekracza minus 5 stopni w ciągu dnia w miesiącach zimowych, a w nocy spada poniżej minus 10 stopni przy co najmniej kilkucentymetrowy pokrywie śnieżnej to już atak zimy – a już przede wszystkim w listopadzie. Właśnie 30 listopada 2014 w niektórych regionach na wschodzie Polski była także kilkucentrymetrowa pokrywa śnieżna.

      2. Jest +6 ,dobrze się czuję ,świeci słoneczka trzeba pojeździć z godzinkę na rowerze. To co mnie nie pasuje w wzmacniającym się klimacie to zbyt szybkie ocieplenie (AGW) , wzrost liczby dni upalnych i wzrastająca nieregularność opadów. Oczywiście toleruję te zmiany bo emigrować ze Ślaska nie mam zamiaru. W roku 2017 przebieg pogody odpowiadał mi w około 70 procentach . Dodam ,że mam alergię , astmę o umiarkowanym przebiegu oraz 60 lat na karku. W listopadzie zaczynam przygotowania do kolejnego sezonu narciarskiego. Na uspokojenie polecam positivum lub persen i sam je stosuję.

      3. @Artic Haze
        Co roku w listopadzie (może nie w połowie), ale jednak pojawiają się temperatury ok 15 stopni (może kilkunastu stopni na plusie), a minus 10 stopni nie zdarza się co roku w listopadzie. Na większym obszarze północy Polski (temperatury ponad minus 10 stopni) były pod koniec listopada 2014.

        1. Oczywiście z tmin ponad minus 10 stopni w listopadzie miałem na myśli obszary poza górami – bo w górach np. na Kasprowym Wierchu, Śnieżce co roku (często) temperatury spadają poniżej minus 10 stopni.

    4. Przecież w ubiegłorocznym listopadzie w III dekadzie miesiąca było +19 stopni przy bezchmurnym niebie. W listopadzie 2015 było pełno dni z temperaturą przekraczającą 15 stopni. A w listopadzie 2014 było nawet 20 stopni. Czyli nie trzeba daleko szukać!

    5. Nie wiem czy wiesz, ale norma wieloletnia listopada to średnie temperatury nie większe niż +5. W związku z czym anomalia rzędu +2 to i tak nie za ciepło. Ale to jeszcze nic, w styczniu przy dodatnich anomaliach może panować mróz.

      Ta jesień to taka “tragedia” że w ogrodzie jeszcze kwitną kwiaty a pod koniec października trzeba było trawę kosić.

      Co do wspomnień z dawnych lat – są wybiórcze. Już tu kiedyś pojawił się wątek jak to ktoś wspominał jakie to cieple były kwietnie w latach 60. Z przejrzenia archiwów wyszło na to, że wspominał jedyny w dekadzie przypadek rekordowo wysokich temperatur, a pozostałe lata w normie i poniżej pominął.

          1. @Paweł

            Gdańsk i Szczecin mogą mieć w styczniu średnio powyżej zera (przynajmniej Tmax). Z tym, że w Gdańsku oficjalna stacja IMGW na lotnisku niekoniecznie bo to chyba 140 metrów n.p.m.

      1. Tak ja czyiś dziadek, który w październiku przed wojną sypiał pod gołym niebem. Zdaje się, ze był taki jeden epizod, zapamiętany na początek jako wyjątek, a po 70 latach już jako norma.

  10. A tymczasem – poza krótkotrwałymi nieco silniejszymi podmuchami i opadami deszczu i/lub krupy śnieżnej – aura w sobotę była dość spokojna. A przy tym pojawiały się nawet rozpogodzenia.
    W niedzielę 12.11 zamiast rzekomego dokuczliwego orkanu możemy również liczyć na okresowe rozpogodzenia:-) Może “Michael” nie nadszedł jak zobaczył, że zmieniono mu nazwę…?:-)))

  11. Wbrew prognozom modelu UM części Płd-zach oraz centralnej Polski poranek dziś dość pogodny. Pytanie tylko jak długo, bo wciąż jesteśmy w chwiejnej masie i pewnie wkrótce ujawnią się procesy konwekcyjne.

  12. Media ucichły od cielenia Larsena C -nie ma przyciągającego uwagę newsa i cisza a szkoda bo ze zdjęć widać że kolejne bardzo małe góry lodowe(w porwaniu do A-68) oddzielają się od tej bariery[1]
    Znalazłem też dziwne zdjęcie bariery lodowej Rossa- wygląda że właśnie rozpoczyna potężne cielenie(południk -164 W) ( Ale nigdzie nie znalazłem o tym informacji wiec może źle odczytuje zdjęcie)
    [1] http://www.polarview.aq/images/105_S1jpgfull/S1A_EW_GRDM_1SSH_20171107T001502_D6E4_S_1.final.jpg
    [2] http://www.polarview.aq/images/105_S1jpgfull/S1B_EW_GRDM_1SDH_20171109T103521_B03C_S_1.final.jpg
    ps. Sezon roztopów na Antarktydzie może być podobny do poprzedniego – Ostatnio index AAO przeszedł na plus i zasięg już jest tylko zajmuje 3 najmniejszy w historii pomiarów satelitarnych
    https://ads.nipr.ac.jp/vishop/#/extent

      1. Jeśli się uwzględni tylko tą bariere to masz rację ale patrzac całościowo to mieliśmy w tym roku już cielenie laren C, Pine island Glacier i to było by 3 znaczące cielenie w krótkim czasie -Zbieg okoliczności ?

        1. To że jest tam coraz cieplej i lądolód Zachodniej Antarktydy zaczyna się sypać to niestety prawda. Jednak nie każdy epizod cielenie jest “bezprecedensowy” bo nie wszystkie bariery lodowe już się cofają. Bariera Rossa cofała się przez duża część holocenu, a nawet niedawno (w sensie geologicznym) miała duże załamanie [1], ale ostatnio jej pozycja była w miarę stabilna, mimo, ze robi się cieńsza [2].

          [1] Yokoyama et al, 2016, Widespread collapse of the Ross Ice Shelf during the late Holocene, PNAS, https://doi.org/10.1073/pnas.1516908113

          [2] Marsh et al., 2016, High basal melting forming a channel at the grounding line of Ross Ice Shelf, Antarctica, Geophys. Res. Lett, https://doi.org/10.1002/2015GL066612.

  13. Wczoraj między 23 a 1 w nocy w centrum przeszła strefa silnych opadów – przeważnie deszczu, choć momentami również deszczu ze śniegiem. Tak silny opad to zjawisko rzadko widywane w tak późnym okresie roku. Parę minut po północy moja stacja notowała niemal 7 mm opadu za poprzednie 60 minut. W sumie przez 2 godziny spadło 12mm, czyli ok. 27% listopadowej normy.

  14. Jutro u mnie od rana ma padać śnieg, jestem ciekaw ile go napada, bo prognozy zapowiadają głównie śnieg niż śnieg z deszczem…

  15. Prognozy chyba jednak częściej (poza górami) za opadami mieszanymi i deszczu (niż śniegu) i to nawet na NE kraju. Myślę jednak, że potencjał na opady także śniegu jest większy (względem zapowiedzi), gdyż w strefach opadowych modele zazwyczaj nieco zawyżają wartości temperatury.

    Jednak opady stałe, które przyniosą już więcej, niż krótkotrwałą pokrywę śnieżną (poza górami), pojawią się pewnie w III dekadzie listopada lub w grudniu.

    Oczywiście wcześniej częściej temperatury “muszą” zacząć przechodzić na wartości ujemne, bo na razie nie mieliśmy nawet jednej doby nawet z Tmin choć nieznacznie poniżej zera na większym obszarze Polski – a co w II połowie listopada zapewne się już zmieni (jak dla mnie to dobrze, że tak późno, niewiele przed początkiem meteorologicznej zimy).

  16. Połowa listopad to jak myślę czas kiedy już można obstawiać prognozę na cały miesiąc. Jak widać z prognoz przynajmniej do 20 ( czyli po II dekadach) listopad niczym szczególnym się nie wyróżni. Temperatury od początku miesiąca do 20 będą się wahać od powyżej normy, ale bez jakichś ekstremów do lekko poniżej. W najbliższym czasie temperatura na coraz większym obszarze może spadać ciągu dnia poniżej 5 stopni a w nocy poniżej 0. Prawdziwej zimy nie widać ale śnieg i śnieg z deszczem na pewno będzie padał przynajmniej lokalnie. Po II dekadach listopad będzie więc jak przypuszczam jeszcze powyżej normy i chyba ze średnią sumą opadów. Zagadką jest jeszcze III dekada. Z najnowszych prognoz wynika że czeka nas dalszy spadek temperatury w okolice 0 lub miejscami nawet lekki całodobowy mróz co nie jest niczym szczególnym w tym okresie. Wg mnie w listopadzie 2017 nie uświadczymy żadnych nadzwyczajnych zjawisk atmosferycznych ani nie czekają nas już ani rekordowo/ekstremalnie wysokie temperatury na 90% ani rekordowo/ekstremalnie niskie na 70%, raczej nie spodziewam się porywistego wiatru o niebywałej prędkości, ani dużych ani bardzo małych sum opadów. Reasumując listopad 2017 wyjdzie w okolicach normy wg mnie ale ze wskazaniem na lekki minus ( zakładając III dekadę chłodną), ze średnią sumą opadów i średnią liczbą dni słonecznych. W tym roku jak narazie zabrakło dużej liczby mgieł tak charakterystycznych dla listopada. Listopad 2017 więc może szybko pójść w zapomnienie za swoją przeciętność, ale to tylko moja prognoza może się jeszcze wiele zdarzyć

    1. Powiem szczerze póki co to ciężko wypatrzeć jakiś kandydatów na te dni poniżej normy. Ewentualnie wtorek albo nawet dziś taki będzie, ale jeśli tak, to nie więcej jak 0,2-0,3C poniżej normy. Po 2 dekadach anomalia miesięczna prawdopodobnie ulokuje się gdzieś w pobliżu +1,5C. Żeby to wyrównać trzecia dekada musiałaby wypaść ze 3 stopnie poniżej normy, co oznaczałoby regularną zimę w tym czasie.

      1. Pisałem łącznie z III dekadą którą obstawiam jako chłodną, natomiast II już właściwie na pewno okaże się chłodniejsza od I, mamy więc trend spadkowy zgodnie z kalendarzem i statystyką. III dekada to oczywiście jeszcze zagadka niemniej można się już opierać na wstępnej prognozie

        1. Oczywiście, że mamy trend spadkowy, ale pamiętaj, że nasz automat anomalii liczy aktualną anomalię w trybie dobowym, a nie tę w stosunku do całego miesiąca. Więc spadkowi temperatur będzie też towarzyszył spadek dobowych norm. Gdybyśmy aktualną średnią temperaturę porównywali do średniej dla całego listopada to u mnie anomalia na ten moment wynosiłaby +4,0C (średnia 7,2C wobec normy 3,2C).

  17. Niewiadomą jest jeszcze skala ochłodzenia w III dekadzie miesiąca, w tym czy przyniesie już przewagę aury zimowej, czy jeszcze nie (?). Ale do tego czasu c.d. względnego (późno)jesiennego spokoju, z niewielkimi akcentami zimowymi (tylko w górach tradycyjnie wyraźniejszymi).

        1. O tych blokadach przynoszących mróź i śnieg to ja słyszę regularnie już od ok. 25 października.

    1. śnieg i śnieg z deszczem może lokalnie padać tradycyjnie na wschodzie jeszcze przed 20 listopada, ale szanse na dłuższe zabielenie się krajobrazów są niemal żadne bo w dzień nadal powyżej 0 na nizinach. Opady będą zresztą raczej niewielkie

      1. A może w III dekadzie listopada przyjdzie jeszcze jakieś ocieplenie do tmax 10-15 stopni z suchą i słoneczną pogodą? Nie rozważaliście takiej opcji? To jest jak najbardziej możliwe. Nawet w chłodnym listopadzie 2007 III dekada przyniosła kilkudniowe ocieplenie do 10-15 stopni w ciągu dnia.

        1. Jest możliwe, ale przy prognozowanej “blokadzie” trudniej w porze chłodnej o trwalsze ciepło, jak przy typowej strefówce z WSW z “Azorem” rozbudowującym się nad Europę C/S.

        2. Oczywiście że jest możliwe. Takie temperatury a nawet przebijające 15 stopni w Polsce są możliwe nawet w styczniu, ale to jest tylko założenie, prywatna prognoza, poza tym najnowsze prognozy wskazują że po 20 ma się ochłodzić bardziej

  18. U mnie wczoraj i dzisiaj są chwile ze słońcem, czego brakowało przez 4 dni przed weekendem. Temperatury szału nie robią, ani nie jest szczególnie ciepło ani też wyjątkowo zimno. Do 7 listopada dominowały temperatury powyżej 10* za dnia, od 8 – jednocyfrowe przez całą dobę. Jedna rzecz zasługuje na uwagę, w tym miesiącu jeszcze ani raz nie było poniżej zera, nawet w nocy. Choć czy jest to naprawdę coś niezwykłego? W listopadzie 2014 też nie było ani jednej nocy z mrozem w okresie od 2 do 23 listopada. W 2013 tylko jedna noc aż do połowy miesiąca, w 2012 – tak samo. Ostatni listopad z naprawdę dużą ilością nocy z ujemnymi temperaturami to ten z roku 2011. Tam większość nocy miała mały mróz a cztery – poniżej -5 stopni.

    Ot mamy typową późną jesień. Brzydka barowa pogoda z niską temperaturą i słońcem w minimalnych ilościach (poniżej 25h przez te 12 dni, latem w 12 dni jest często ponad 100h) Według norm jest niby ciepło (anomalia miesiąca to obecnie +1,99 i nie było jeszcze ani jednego dnia poniżej normy) ale odczuwalnie i tak jest zimno.

    1. Jest jedna sprawa, która się wyróżnia – wszędzie jest cholernie wilgotno. Zrobiłem dziś objazd okolic rowerem i nie wygląda to dobrze – po nocnej ulewie na wielu polach czy obniżeniach w lasach stoi woda. Mała rzeka, która przepływa przez moje okolice sięga już praktycznie poziomu gruntu. Co gorsza ów woda już praktycznie nie ma gdzie wsiąkać, a niskie listopadowe Słońce sprzed kilku dni niewiele tu zmieniło. Naprawdę nie wiem jaki scenariusz byłby gorszy na tegoroczną zimę – sucho, chłodno i stratusowo jak w roku ubiegłym, czy umiarkowanie ciepło i deszczowo. Chyba najlepsza byłaby powtórka z 2013-14 – zima ciepła, sucha i dość słoneczna.

      1. @chochlik
        Co się kolego dziwisz? Przecież mamy ekstremalnie mokrą jesień (mówię tutaj o skrajnie wilgotnym wrześniu i październiku). Suchy listopad już nie zmieni tego, że ta jesień będzie jedną z najbardziej mokrych w ciągu ostatnich kilkunastu lat – oczywiście w podsumowaniu klimatycznym (meteorologicznym) jak i subiektywnym. Ogólnie ta jesień będzie dziwna, bo ciepła, ale bardzo pochmurna i skrajnie wilgotna – nie pamiętam kiedy ostatnio tak było.

          1. Na razie IMGW ma mapę anomalii opadów za wrzesień (pierwszy miesiąc meteorologicznej kesieni) i ogólnie w skali Polski na rekord to nie wygląda:

            Co prawda był pas Polski z olbrzymimi opadami ale duże obszary miały tylko nieco ponad normę (u mnie jakieś 25%0), a Szczecin nawet poniżej.

          2. Widać że na ponad połowie obszaru kraju opadu były powyżej normy. Jedynie krańce zachodnie suchsze. A październik był również mokry.

          3. Ja nie mówię, że nie był ponad normę. To widać baz żadnej wątpliwości.

            Jednak moje wątpliwości wzbudziła ta “rekordowość” opadów. Na pewno nie w skali Polski.

            A mapkę anomalii za październik chętnie bym zobaczył.

          4. @Artic Haze
            Nie pisałem, że ta jesień jest rekordowo wilgotna tylko ekstremalnie wilgotna (właściwie powinienem ując skrajnie wilgotna). Sprawdziłem w słowniku i słowa ekstremalny i rekordowo nie są synonimami. Wrzesień nie był rekordowo wilgotny w skali kraju tylko skrajnie wilgotny. Z tego co wiem to jednak rekordy sum opadów w skali lokalnej zostały pobite np. w Olsztynie i Łodzi.
            Pragnę zaznaczyć, że w październiku 2017 były takie miejsca gdzie spadło znacznie więcej deszczu niż we wrześniu np.
            Cewice – suma opadów wyniosła aż 209, 2 mm (a we wrześniu spadło 111,4 mm). Prawie 2 razy więcej
            Lębork – suma opadów wyniosła aż 198, 3 mm (a we wrześniu 105, 8 mm)
            Kętrzyn – suma opadów za październik wyniosła aż 179, 8 mm (a we wrześniu spadło 123, 4 mm deszczu)
            W Koszalinie suma opadów wyniosła aż 152, 5 mm (a we wrześniu spadło 74,5 mm deszczu). Ponad 2 razy więcej
            W Suwałkach suma opadów wyniosła 124, 5 mm (a we wrześniu spadło 87, 8 mm deszczu)
            W Kołobrzegu suma opadów wyniosła 120 mm (a we wrześniu 85, 1 mm)
            W Chojnicach suma opadów wyniosła 114, 8 mm (a we wrześniu spadło 79, 3 mm)
            W Resku suma opadów 107, 5 mm (a we wrześniu spadło 37,2 mm). Prawie 3 razy więcej
            W Świnoujściu suma opadów wyniosła 107, 3 mm (a we wrześniu 37, 7 ). Prawie 3 razy więcej
            Także jak widać w północnej połowie październik był znacznie bardziej wilgotniejszy niż we wrzesień.
            Ta jesień jest na dobrej aby zapisać się jako najbardziej mokra od 7 lat. http://old.imgw.pl/klimat/mapy/%5BMapy_2010%5D/Precipitation_2010/2010_Autumn_Precipit_Anomaly.jpg

          5. Racja, nie pisałeś o rekordowej. Zmyliła mnie pamięć (i to ta krótkotrwała).

            Jednak i z ekstremalnością bym nie przesadzał. Tzn. na pewno nie wszędzie. U mnie raczej ekstremalnie nie było: powyzej przeciętnej ale bez przesady. Ale to wynik na oko. Dlatego czekam na oficjalne dane za październik.

          6. @Artic Haze
            Na pewno jesień zapisze się jako bardzo mokra, ale będzie też sporo takich miejsc gdzie będzie skrajnie (inaczej ekstremalnie). Ja również czekam na oficjalne podsumowanie października pod względem średniej temperatury, sumy opadów i usłonecznienia przez IMGW, które powinno się pojawić już w nadchodzącym tygodniu. :)

          7. Z braku oficjalnych wyników zrobiłem przy pomocy Climate Explorera mapę anomalii opadów za październik 2017 z reanalizy NCEP/NCAR względem okresu 1981-2010:

            Wartość 1.0 to 100% normy. Widać, ze zachód Europy maił opady poniżej normy, a powyżej miała tylko Polska, a i to zapewne nie cała (siatka jest bardzo zgrubna więc trudno dokładnie powiedzieć jakie są granice tej anomalii).

            Ogólnie wygląda to tak, ze od razu przypomniała mi się piosenka “Czarne słońce nad Warszawą” 😁

      2. No właśnie najlepiej sucha i niezbyt śnieżna. Śnieg to też woda ,a ta jest już niepotrzebna. Inaczej może być powódź na wiosnę.

        1. Ale mróz bez śniegu też nie byłby dobry – a przecież nawet zimy ciepłe przynoszą okres z mrozem (nawet dwucyfrowym, przynajmniej nocą), nie wspominając o zimach umiarkowanych lub “ostrzejszych”.

        2. Jako przyrodnik, muszę wnieść wobec tego twierdzenia stanowcze wotum separatum. Aby jednak forum nie pełniło funkcji łatwego źródła informacji, proszę Biankę, chochlika i innych utożsamiających się z ich poglądami o obronę swojego zdania:)

          1. W czym jest problem? W tym że lepsza byłaby sucha zima zamiast kolejnych skrajnie wilgotnych miesięcy? Nie napisałam nigdzie że dobry byłby mróz bez pokrywy śnieżnej. Wyobraźmy sobie nadzwyczaj śnieżną zimę. Nie było takiej od kilku lat….czy to nie groziłoby powodziami tam gdzie obecnie jest najbardziej mokro?

      3. Na Mazowszu są wysokie i bardzo wysokie stany wód a na łąkach i niektórych polach na prowincji utrzymuje się woda i błoto doskonale więc widać to czego nie widać dobrze w mieście jak Warszawa. Mam okazję obserwować ten obrazek od początku września właściwie już. Jeszcze w sierpniu było nie najgorzej. Pomimo braku większych opadów w listopadzie wody na polach ubywa wyjątkowo wolno, prawie niezauważalnie.

    2. Dobrze chociaż, że przez większość dni nowego tygodnia ponownie ma być przeważnie sucho.
      Jednak później zanosi się na “blokadę” i ciekawe jak ułożą się niże (?) – oby tylko nie zostały przyblokowane nad Europą środkową…

      1. Dodajmy, że niedzielne wieczorne odsłony – zarówno GFS, jak i ECMWF – prognozują tuż po 20.11 blokadę z kolejnym ochłodzeniem i niżami oddziaływującymi m.in. nad Polską. A to oznaczałoby już opady głównie/docelowo śniegu…

        1. Kto wie czy nie skończy się to czymś w rodzaju listopada/grudnia/zimy 1989. Tak wyglądają prognozy (zarówno te bliskie jak i sezonowe) oraz jak póki co przebieg pogody:
          – ciepły październik, pozbawiony przymrozków i z babim latem w III dekadzie (która była najcieplejszą dekadą):
          http://ogimet.com/cgi-bin/gsodres?lang=en&mode=0&state=Pola&ind=12465&ord=REV&ano=1989&mes=11&day=20&ndays=50
          – ciepły początek listopada, potem sukcesywny spadek temperatur w II dekadzie i atak zimy w III dekadzie, spowodowany, a jakże!, blokadą w okolicach Grenladii i Islandii:
          http://www1.wetter3.de/Archiv/GFS/1989112412_1.gif
          -zima potrwała w sumie 3 tygodnie (momentami wyjątkowo ostra – w centrum 20 cm śniegu i -17 w nocy), po czym powrócił Atlantyk, ale już dużo silniejszy niż wcześniej:
          http://ogimet.com/cgi-bin/gsodres?lang=en&mode=0&state=Pola&ind=12465&ord=REV&ano=1989&mes=12&day=20&ndays=50
          Jak potoczyła się dalsza historia tej zimy chyba większość z zaglądających tutaj dobrze wie.
          Czy tak będzie w tym roku? Czas pokaże.

          1. Ja patrzę głównie na cykliczności (na tle trendu klimatycznego), bo z nich jednak “jakaś tam” naprzemienność i powtarzalność (chociaż ogólna) wynika. Bo odnoszenie się do pojedynczych przypadków to już czysta loteria.

          2. Swoją drogą małe prawdopodobieństwo, aby np. styczeń potrafił wykazywać jakąś naprzemienność Tśr wokół ‘normy’ (nawet tej stopniowo rosnącej), a już grudzień, czy luty po 2012 r. nie…

          3. I jeszcze jedno – ja na razie nie widzę w prognozach jakiegoś “ostrego” wejścia zimy, a raczej sukcesywne ochłodzenia zmierzające w jej kierunku.
            Tym samym nie widzę podstaw – przynajmniej pod tym względem – do snucia analogii porównawczych z rokiem 1989, czy 2007 (w tym drugim przypadku ze względu na chłodniejszy listopad).

  19. A w Białymstoku chwycił w końcu pierwszy mróz w tym sezonie jesienno-zimowym.
    To i tak imponujący wynik, od 1973 roku zawsze był chociaż jeden dzień z tmin<0 w październiku w tym mieście. Ale i tak dziś musiały wystąpić korzystne warunki: po pochmurnym dniu, całkowicie wyczyściło się niebo.

    1. dokładnie, właśnie miałem to napisać ;) bardzo zaskoczyło mnie, bo chyba na dzisiaj prognozy nie zapowiadały mrozu – tylko dopiero na noc z poniedziałku na wtorek…
      co ciekawe mróz chwycił wieczorem, a nie nad ranem…ale w nocy zmiana pogody, najpierw deszcz, a potem śnieg, więc ciekawe jak to wszystko się potoczy, bo może od razu śnieg zacznie padać….

      1. Nie zdziwię się jak temp podskoczy tylko do okolic 0 i będzie sypać śnieg. Nie takie niespodzianki się już zdarzały. Zwłaszcza, że mimo całkowitego zachmurzenia, temp rośnie, ale wciąż jest -1.1. Zresztą model WRF widzi opad śniegu. (2-3 cm).

  20. Zastanawia mnie skąd taka pewność u niektórych, że w III dekadzie listopada będzie jakaś “blokada” i czeka nas jakaś większa adwekcja chłodu z przewagą opadów pochodzenia zimowego? Czy III dekada listopada zawsze musi przynosić epizody zimowe? Nie ma żadnej reguły, że tak musi być , ale często tak się zdarza. Sprawdziłem w ogimecie i nie wszystkie III dekady listopadów przynosiły akcenty zimowe. Po za tym ja jestem sceptyczny i nie ekscytuje się prognozami powyżej 5 dni, a do trzeciej dekady listopada zostało jeszcze 8 dni – także wszystko się jeszcze może zmienić.

    1. Ja wczoraj po południu pisałem tak:
      “Niewiadomą jest jeszcze skala ochłodzenia w III dekadzie miesiąca, w tym czy przyniesie już przewagę aury zimowej, czy jeszcze nie (?)”

      Przynajmniej ja o niczym nie przesądzam, a patrzę jedynie na trendy prognostyczne, np. takie:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.sprd2.gif

      Jak widać za tydzień będzie kolejny jakiś “krok” ku zimie (a przy tym osłabienie/zanik strefówki), ale na ocenę jego skali i trwałości jeszcze za wcześnie. Tym bardziej za przedwczesne (a wręcz bezzasadne) uważam poszukiwanie jakiś analogii do roku 1989, czy 2007.

  21. Czy w najbliższych dniach – jak zacznie rozwijać się nad nami wyż – będzie dużo stratusów? Z jednej strony, już niemalże odruchowo (nawet nie patrząc na szczegółowe prognozy) odpowiedziałbym, że tak – bo, przecież stratusy to taka nasza “normalka” w porze chłodnej za panowania wyżu. Ale patrzę na tereny położone bardziej na W/N od Polski (m.in. na kraje wokół Morza Północnego, jak i Skandynawię) i widzę, że oni jednak mają więcej rozpogodzeń, a wręcz bardzo pogodnego nieba i to przy adwekcjach mas chłodnych. Zastanawiam się skąd się ta dysproporcja bierze? Teraz nad Polską od S/SE oddziałuje niż, więc OK. Ale przecież jak ten klin wyżowy z W (powstały w masie chłodnej, a nie od typowego wyżu azorskiego!) zacznie przemieszczać się bardziej na E to i my powinniśmy mieć więcej pogodnego nieba (?). Chyba, że “problem” tkwi w coraz słabszym przepływie (ruchu mas powietrza) wraz z przemieszczaniem się ośrodków wyżowych na E (???).

  22. U mnie w tej chwili deszcz i temp. 2*C, jest ona niższa niż nad ranem. W nocy spadło 8 mm. Niskie chmury po horyzont. Rozpogodzenia mają być jutro zwłaszcza w godzinach nocnych, przez co mróz raczej mnie nie ominie. Teraz jest taki w sumie najgorszy okres w roku, kiedy jesień się w zasadzie skończyła a zima jeszcze nie przyszła.

    1. Zgadza się, też nie znoszę tego okresu – tak od początku listopada do połowy grudnia chociaż bardzo często na nizinach DŚ prawie cała zima tak wygląda jak dzisiejszy dzień (szkoda że nie mamy klimatu bardziej kontynentalnego…) – oby trafiła się taka zima jak ubiegła tylko z mniejszym mrozem + więcej śniegu.

  23. Tak się zastanawiam dlaczego(wezmę dla przykładu stacje Białystok z nocy 12/13 listopada 17r.) gdy 1 część nocy niebo było prawie bezchmurne i temperatura spadła do około -2C to w 2 część niebo pokryły chmury i temperatura wzrosła nieznacznie. Mam pytanie do Was z czego to wynika?

    1. Widocznie spora komponenta związana z adwekcją, a nie samą radiacją. Poza tym, jak doszły opady to część ciepła zaczęła być przez nie pobierana.

    2. Grunt jest nagrzany, więc oddaje ciepło, które zatrzymywane jest przez warstwę chmur. Dlatego w drugiej części nocy spadek temperatury zastopował, a nawet został odwrócony.

      1. Ale w pytaniu @Daniel – jeżeli dobrze zrozumiałem – chodziło o to dlaczego po wzroście zachmurzenia w nocy temperatura wzrosła tylko NIEZNACZNIE ? (a nie np. o 3-5 st.).

        1. Możliwe, że wiatr, który był całkiem istotny nie pozwolił temperaturze się podnieść. Przy braku wiatru powietrze jest niemieszane i może się ogrzewać lub swobodnie ochładzać.

    3. @Daniel

      Moi zdaniem adwekcja. Chmury nie pojawiają się zwykle w nocy lokalnie, a raczej skądś przychodzą. Pod nimi idzie cieplejsze powietrze (kierunek wiatru zazwyczaj jest podobny) które przebywając pod chmurami nie wypromieniowało ciepła w kosmos, jak to pod czystym niebem. Zatem nadejście chmur nocą praktycznie musie wiązać się z wzrostem temperatury bo zmienia Ci się nie tylko zachmurzenia ale i powietrze pod chmurami.

  24. Dzięki rozumiem, że gdy niebo się zachmurzy to temperatura nie spada na skutek braku możliwości ucieczki nagrzanego powietrza w dalszą część atmosfery ale nie rozumiem dla czego temperatura wzrosla, zakładając że nie był to czynnik adwekcyjny.

    1. Moim zdaniem, wszystko się zgadza. Po godz. 21-22. temperatura w Białymstoku zaczęła rosnąć (z niewielkimi wahaniami) – tak, że nad ranem była już lekko dodatnia:
      http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/353230295
      A to, że ogólnie jest ok. 2-3 st. chłodniej, niż dzień wcześniej i ok. 5 st. chłodniej, niż dwie doby wstecz to już głównie kwestia adwekcji.

    2. Jeśli temperatura gruntu/wody jest cieplejsza niż powietrze to zgodnie z prawami fizyki ciepło zacznie oddawać energie ośrodkowi chłodniejszemu – zatem powietrze zacznie się ogrzewać. Dlatego temperatura wzrosła, bo grunt nadal jest cieplejszy niż 0 czy nawet 1 albo 2 stopnie.

      1. Wedlug mnie wszystko się zgadza ale w tym przypadku grunt był chłodniejszy o 2, 3 stopnie od t2 wiec wzrost temperatury nie mógł być wywołany oddawaniem ciepła z gruntu ani przez adwekcje bo t850 była<-3stopnie. Wydaje Mi się ze tym czynnikiem był wiatr która zaczął wiać z terenów leśnych gdzie radiacja była słabsza niż na otwartym terenie toteż temperatura się minimalnie podniosla. Dopiero się uczę wiec jeśli się mylę to poprawcie :p

    1. Pomieszkuję w Białymstoku, więc tą stację na Krywlanach obserwuję od dawna. Jest położona w miejscu okrytym ze wszystkich stron lasem, ma specyficzny mikroklimat, nie jest reprezentatywna dla regionu.
      Z położenia wynika to, że wiatr jest tam bardzo słaby, stąd duża radiacja i temp spada na łeb na szyje przy bezchmurnym niebie. Bardzo duży wpływ na temp nocną na tej stacji ma nie tylko zachmurzenie, ale też i wiatr. Jak widać na wykresie wiatr wzmógł się zaledwie o 1m/s i ma to już przełożenie w temperaturze. Jest to częsta sytuacja na tej stacji, nie było dzisiaj aż takich spadków ani w pobliskim Supraślu, ani w Jabłonowie.

  25. Dzisiejszy poranny GFS w zamian zupełnie inny od wczorajszej wieczornej odsłony, dzis daje w fusach nawet spore ciepło bo temperatury przekraczające 10 st. pod koniec listopada to imponujący wynik – tak jakby Atlantyk ma zacząć hulać.

    Moze ta zimowa prognoza to był jakiś jednorazowy wybryk?

    1. Sytuacja baryczna nie pasująca zbytnio ani do typowej strefówki, ani do jej wyraźnego osłabienia (blokady). Dopóki nie będzie w tym względzie spójności z prognozami chociażby NAO/AO, to trudno o jednoznaczność ocen dot. nawet samego ogólnego trendu prognostycznego (tym razem po 23.11).
      Owszem ocieplenia możliwe są także przy “blokadach” i osłabieniu/braku strefówki (lawirowaniu Jet-streamu), ale jednak w porze chłodnej nie są one aż takie trwałe jak przy wyraźniej dodatnim NAO.

  26. “Moze ta zimowa prognoza to był jakiś jednorazowy wybryk?”

    >>> Problem w tym, że GFS ostatnio w terminie 7+ (a zwłaszcza 10+) dni naprzemiennie wyrzuca opcje albo z wyraźniejszą zimą (ta wczorajsza z 12’UTC nie była taka jedyna…), jak i z kontynuacją przewagi aury nadal jesiennej. A prawda jest taka, że w tak dalekim terminie i jednego i drugiego nie można wykluczyć, jak i przeplatanki również.
    Jednakże kluczową sprawą jest kwestia co będzie z jet-stream (w tym czy będzie blokada, jak silna i trwała?), a dopiero potem jest sens oceniać dalsze “szczegóły” prognostyczne.

  27. na teraz wygląda to tak że fala bardziej “grubszego chłodu” otrze się o nasze pn granice.
    Jądro jet stream w naszym rejonie jednak mocno przesunięte na pd , więc możliwe są niespodzianki w każą stronę ( mowa o początku III dekady listopada).

  28. U mnie (i pewnie nie tylko) od wczoraj już temperatury typowo przedzimowe i (ciepło)zimowe – tmax poniżej 5*C, średnia dobowa rzędu 2-3*C. Mrozów nocą jeszcze nie było, dzisiaj będzie na to szansa bo ma się rozpogodzić akurat na wieczór.

    Nie chciałbym, by taka pogoda się miała teraz ciągnąć przez 3-4 miesiące. Jest bardzo smutno i nieprzyjemnie, taka wilgoć w powietrzu przy 2*C jest gorzej odczuwalna niż (niezbyt duży) mróz. A niestety w ciepłych zimach tak to już jest, nawet najcieplejsze miesiące zimowe mają średnie miesięczne nie wyższe niż 2/4*C. Zdarzają się wyjątki w postaci np. lutego 2014 ale w postaci “ciepłej” dominują paskudne i wilgotne miesiące typu XII 2014, I 2015, II 2016 itp.

  29. GFS i inne darmowe modele są dobre przy dodatni NAO. Przy ujemnym wariuje i pogode potrafi przewidzieć na górę max 2-3 dni.

  30. Doczekaliśmy się pierwszego listopadowego dnia poniżej normy 1980/10- wczoraj anomalia dobowa osiągnęła -0,3C. Kolejne ujemne możliwe chyba dopiero po weekendzie.

    1. Tak dlatego bo temperatury minimalne były w normie, a temperatury maksymalne w kilku regionach lekko poniżej normy. W kolejnych dniach przez wysokie tmin w nocy i tmax w normie średnie dobowe temperatury mogą być dodatnie.

  31. Jest już dostępny bilans października 2017 na stronie IMIGW. O tym, że październik 2017 był bardzo ciepły to wszyscy wiemy – i taki właśnie był według IMGW https://s33.postimg.org/ulkmiwgy7/Anomalia_temperatury_pa_dziernik_2017.jpg
    Październik 2017 był drugim bardzo (skrajnie) wilgotnym miesiącem z rzędu w Polsce Miejscami na północy spadło 300-350% – i tam październik był właśnie skrajnie wilgotny. Pod tym względem jest bardzo podobny do swojego poprzednika z 2016 roku.
    https://s33.postimg.org/pzoianqb3/Anomalia_opad_w_pa_dziernik_2017.jpg
    Przeczytałem i wiem już, że określenie skrajnie wilgotny skrajnie wilgotny stosuje się wtedy gdy nadmiar opadu przekracza 50% średniej sumy wieloletniej, czyli suma opadu przewyższa 150% normy, a określenie bardzo wilgotny gdy nadmiar opadu wynosi 26–50% średniej sumy wieloletniej, czyli suma opadu stanowi 126–150% normy;
    https://s33.postimg.org/bj18w1qj3/anomalia_us_onecznienie_pa_dziernik_2017.jpg
    Jeśli chodzi o usłonecznienie to można napisać, że październik był pochmurnym miesiącem, ponieważ na wschodzie i częściowo było 10-40 godzin mniej ze słońcem. Na Pomorzu Zachodnim, częściowo na Pomorzu, w Wielkopolsce, Ziemi Lubuskiej, Dolnym Śląsku, Śląsku, Małopolsce, częściowo na Ziemi Łódzkiej i Podkarpaciu był z usłonecznieniem w normie. Jednak biorąc pod uwagę to, że nigdzie w kraju nie było pasu z usłonecznieniem powyżej normy tak ok 10-50 h dla równowagi (z wyjątkiem jednego malutkiego skrawka na Śląsku i Opolszczyźnie gdzie było raptem 10 h więcej ze słońcem) to na 100% można stwierdzić, że był to miesiąc dość pochmurny.
    Ogólnie reasumując mamy II z rzędu ciepły miesiąc (tym razem z wyższą anomalią niż we wrześniu), bardzo(skrajnie)wilgotny i do tego pochmurny co dowodzi tego, że ta jesień jest kiepska, bardzo ponura, mimo tego, że jest ciepła według klasyfikacji.

  32. Teraz GFS (ten z 12z, czyli wieczorny) prognozuje ciepły okres po 23 listopada. Czyli miesiąc ten może być jeszcze ciepły.

    1. Przynajmniej z obecnej perspektywy XI’2017 na pewno ma większe szanse okazać się miesiącem cieplejszym, niż chłodniejszym, a nawet termicznie normalnym – zwłaszcza, że trend prognostyczny na III dekadę miesiąca jest mocno niepewny (jesień?/przedzimie?/zima?).

        1. e tam do szczegółów się doczepiasz,
          inaczej się ułożyły trochę fale główne (w prognozach na 3 dekadę)
          strefówki i tak nie widzi GFS ni ECMWF a o tym głównie pisaliśmy już z tydzień temu
          Że zamiast zimy ciepło będzie ? Tylko się cieszyć że nie będzie szaro i przeciętnie. Zgrubne prognozy długoterminowe dobrze siadły, szczegóły dla mniej znających temat już mniej – ale tu na cuda chyba nikt nie liczy.

        2. W dniach 20-22.11 będzie chłodniej (miejscami może i lekko-zimowo) – a co do całej III dekady nic nie rozstrzygałem.

  33. Dzisiaj po raz pierwszy w tym miesiącu miałem u siebie mróz w nocy, było lekko poniżej -2*C. Taka temperatura panowała przez większość nocy, już o 18:00 było na minusie tylko potem już nie spadało mocniej. Było skrobanie. W dzień się ociepliło do +6.

    1. Ja tam zimy nie widzę tylko jakiś pseudo incydencik. U mnie dalej bez mrozu na 2m tej jesieni i niech tak trzyma!

      1. U mnie już poprzedniej nocy był mróz, pierwszy w tym sezonie. Co do prognoz to nie widać tam tylko incydencika, GFS prognozuje na 29 listopada na południu Polski śnieżyce związane z niżem genueńskim a potem na początku grudnia rozbudowę wyżu, dzięki czemu będzie jeszcze mroźniej, zwłaszcza nocami. Oby się to nie sprawdziło. Zresztą, lepiej patrzeć na wiązki – a te wahają się od -15 do +12 stopni. Rozrzut konkretny.

        1. Na zimę czas przyjdzie w grudniu. Teraz w listopadzie chciałbym, żeby przyszło ocieplenie w III dekadzie miesiąca, które przecież było jeszcze prognozowane rano!

          1. “Na zimę czas przyjdzie w grudniu.”

            >>> Być może, ale przecież tak jak podczas zimy mamy odwilże, tak i pod koniec meteorologicznej jesieni ma prawo być już zimowo (przynajmniej z epizodem zimowym).

        2. 29 listopada to będzie za dwa tygodnie!! Pewnie jeszcze nie raz wywali ciepełko na przemian z chłodem.

      2. “Ja tam zimy nie widzę tylko jakiś pseudo incydencik.”

        >>> No to widzę inne podejście osoby bardzo ciepłolubnej, skoro ochłodzenie silniejsze niż ostatnie, podczas którego w wielu miejscach kraju może zrobić się lekko-zimowo – na razie w dniach 20-23.11, później stawiamy znak ‘?’ – nazywa “pseudo incydencikiem”. Bo z tego co pamiętam niektórzy zimą nazywali nawet aurę stricte jesienną (jak np. w październiku 2016 r.).

  34. GFS bardzie zimowy, ECMWF tego nie potwierdza, pewno to, że w dniach 20-23 listopada będzie zimniej, potem ???

    Może wpadnie ciepło z temperaturami do i powyżej 10 st. (jak widzi ECMWF) lub utrwali się zima wg GFSa.

    Roztrzal temperatur ogromny z tym, że GFS jedzie po zimniejszych wiązkach a ECMWF po cieplejszych, więc może prawda będzie po środku.

    1. Epizod lekko-zimowy (lub na granicy zimy) w 1. połowie przyszłego tygodnia już bardzo prawdopodobny – tu już raczej niewiadome tyczą się szczegółów. Jednak będzie o tyle jakiś przełom, że po raz pierwszy podczas tej pory chłodnej opady stałe mogą przeważać nad ciekłymi, a poza tym przynajmniej Tmin (a może i Tśr również?) spadnie poniżej zera – na razie niewiele, ale jednak…

      Pytanie co dalej? Tu niewiadoma tyczy się już samego trendu, bo może być bardzo różnie (od “październikowej” jesieni do “styczniowej” zimy…). Ostatnio prognozy nieco częściej wykręcały w ponownie cieplejszym kierunku (co widać po wiązkach), ale w sumie nadal są mocno rozstrzelone – co widać w różnicach różnych rozdań modeli deterministycznych, zarówno GFS, jak i ECMWF. Zwiększoną niepewność rodzi fakt, że NAO/AO w najbliższych 7-10 dniach (na razie) mają przejść na minusy, a przy tym jeszcze trudniej przesądzać choć o ogólnym kształcie fal planetarnych w terminie 7+ dni naprzód.

      W największym stopniu będzie to zależało od ewentualnego rozwoju wyżu nad Skandynawią i/lub W Rosją, jak i zachowania się niżów znad N Atlantyku – tworzących się na (nieco) niższych szerokościach, niż przy dodatnim NAO – innymi słowy, czy będzie “blokada” skandynawsko-rosyjska (jak silna?), czy też nie (?).

      %%%

      Jak dla mnie największym mankamentem obecnej aury m.in. na Mazowszu jest nadal bardzo duże zachmurzenie, dzisiaj nad ranem nawet z siąpiącą mżawką. Więcej pogodnego nieba mieli ostatnio zarówno w krajach na W/N od Polski, jak i teraz na S od nas. Co prawda pojawiły się tam przymrozki, ale w sumie w połowie listopada to nie jest już żadna “tragedia”, zwłaszcza że popołudniami Tmax potrafi jeszcze wzrosnąć i tam powyżej +5°C. Najważniejsze, że pojawiają się tam częściej wyże przy pogodniejszym niebie, jakich ostatnio m.in. na Mazowszu bardzo brakuje…

        1. Przecież choć lekkie przymrozki w przyszłym tygodniu są nieuniknione – bez względu na to jaka będzie potem zima. Dla mnie akurat to już nie jest jakaś spora różnica – ostatnio brakuje mi przede wszystkim pogodniejszego nieba (bez względu na temperaturę).

          1. W wielu miastach (m.in. u mnie) przymrozku tej jesieni nadal nie było. Choć UMPL pokazuje szanse na taki scenariusz jutro rano.
            Ciekawe czy w wielu miejscach nie zostanie (został) pobity jakiś rekord najdłuższego okresu bezprzymrozkowego.

  35. Ani tej nocy ani poprzedniej nie było u mnie przymrozka, pojawił się trzy dni temu, ale tylko na chwilkę (wedle najbliższej stacji w Terespolu, ok. 19 wieczorem spadło do -0,1 C a potem temperatura wzrosła). W efekcie kwiaty nadal kwitną, pozdychały tylko żółtlice na grządkach, ale ten chwast już tak ma że jest wyjątkowo wrażliwy. W tym sezonie miałem już raz przymrozek we wrześniu, ale tamten też nie przyniósł szkód, jeszcze w październiku zbierałem ostatnie pomidory.

    Przez chmury przebija się słońce i jest całkiem ładnie, nie czuć w powietrzu dymu bo wieje od strony lasu.

  36. U mnie dziś druga z rzędu noc z mrozem, było -3,3*C. Wczorajsza średnia dobowa 1,4*C, coraz bardziej zbliżamy się do warunków zimowych. Listopad już taki jest, a zwłaszcza jego II połowa, w której już bardzo rzadko występują temperatury znamienne dla półrocza ciepłego (czyli powyżej +15 stopni). W ubiegłym roku 21 listopada było u mnie nawet +18,9 ale to nie jest żadna reguła. W II połowie listopada o wiele częściej można spotkać warunki zimowe (i to już takie fest zimowe, opady śniegu i całodobowy mróz) niż “ciepłe” jesienne.

    Tak więc pierwsze uszczypki zimy po 20 listopada to w zasadzie norma i nikogo nie powinny dziwić. Dobrze, że te przymrozki i opady śniegu się w tym roku pojawiają tak późno, choć jeden plus tej bardzo mokrej i pochmurnej jesieni.

    A w grudniu może być naprawdę różnie, od miesięcy niemal bez mrozu i śniegu jak w 2015, po miesiące gdzie od 1 do 31 leży gruba warstwa śniegu i trzyma tęgi mróz, ostatnio tak było w 2010.

    1. O ile orkan jako nazwa bardzo silnego wiatru ujdzie (szczególnie, że słowo huragan teraz używamy raczej na określenie cyklonów tropikalnych) to cyklon jako nazwa niżu umiarkowanych szerokości to jedynie szerzenie ludziom mętliku w głowach. We współczesnej polskiej terminologii cyklon (bez przymiotnika) to huragan tropikalny z rejonu Oceanu Indyjskiego (żeby było bardziej skomplikowanie “cyklony tropikalne” to synonim huraganów tropikalnych ale “cyklony” to ich podzbiór z jednego rejonu świata).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com