NASA GISTEMP: Globalna anomalia temperatury października druga najwyższa w historii pomiarów

NASA GISTEMP: Globalna anomalia temperatury października druga najwyższa w historii pomiarów

Zgodnie serią pomiarową NASA GISTEMP globalna anomalia temperatury października 2017 osiągnęła +0.90K w stosunku do okresu referencyjnego 1951-1980 i tym samym była druga najwyższa w historii pomiarów (w tej serii). Należy jednak zauważyć, że różnica pomiędzy październikiem 2016 i 2017 leży w granicach błędu oszacowania i wynosi zaledwie 0.01K. Jest bardzo znaczące, że tak wysokie anomalie występują w roku, który odznacza się neutralnymi warunkami ENSO, szczególnie że pod koniec roku ubiegłego panowała La Niña. Takie warunki powinny skutkować anomaliami nieco niższymi.

Poniżej mapy rozkładu anomalii temperatury globalnej. Obie mapy pochodzą z NASA GISS, przy czym mapa druga została zaprezentowana na Twitterze.

Jak widzimy, stosunkowo mało było regionów, w których średnia temperatura października była poniżej normy z lat 1951-1980. W obszarach zamieszkałych było tak w zasadzie jedynie w zachodniej części kontynentu północnoamerykańskiego i w RPA, a także miejscami we wschodniej części Azji.

Warto zwrócić uwagę, że w analizie NOAA bieżący październik znajduje się dopiero na miejscu czwartym. Rzut oka na poniższą mapę (źródło: NOAA) pozwala dostrzec, dlaczego tak jest:

Po pierwsze zwraca uwagę fakt, że anomalie prezentowane na powyższej mapie są znacznie niższe, niż na tej od NASA. Jest to wynikiem użycia innego okresu referencyjnego służącego do wyciągania anomalii: o ile GISTEMP używa 1951-1980, o tyle dla NOAA jest to (w tym przypadku) 1981-2010. Jednak sam fakt zmiany okresu referencyjnego nie powinien powodować takich różnic. Główną przyczyną tego, że w serii NOAA (NCEI) październik 2017 wylądował dopiero na miejscu czwartym jest fakt, że obszary polarne nie są w niej analizowane (z uwagi na małą ilość danych), a ponieważ były one (zarówno Arktyka, jak i Antarktyka) w październiku wyjątkowo ciepłe, stąd usunięcie ich z analizy obniża oszacowanie anomalii globalnej.

Październik 2017 był wyjątkowo ciepły również w seriach satelitarnych, poniżej analiza UAH (źródło):

Pomimo faktu, iż duet Spencer & Christy robią wiele, żeby mierzone wartości obniżyć, to i tak tegoroczny październik jest w ich serii dosyć wyjątkowy. Właściwie jest to jeden z najcieplejszych miesięcy w całej serii z anomalią charakterystyczną raczej dla pełni El Niño, niż dla warunków neutralnych połączonych z rozpoczynającą się (być może) anomalią La Niña. Wystarczy zresztą spojrzeć na wykres, żeby zwrócić uwagę, że miesiąc ten jest cieplejszy, niż dowolny miesiąc, jaki wystąpił w czasie El Niño 2010, a prezentowana 13. miesięczna średnia ruchoma nadal jest wyższa od maksymalnej jej wartości z tamtego czasu. Podobnie jest w satelitarnej serii RSS TLT 4.0, przy czym tutaj październik jest nieco chłodniejszy od września.

Oszacowanie pochodzące ze strony http://www.karstenhaustein.com/climate.php pozwoliło nam już wcześniej przypuszczać, że październikowa anomalia temperatury będzie wysoka. Jednocześnie ta sama analiza wskazuje, że najprawdopodobniej anomalia listopadowa będzie nieco niższa (uwaga, poniższy wykres oparty jest o okres referencyjny 1981-2010, stąd wartości średnie są inne, niż wg NASA GISS):

W powyższej serii zwraca uwagę fakt, że od początku maja obserwujemy stopniowy wzrost anomalii temperatury półkuli północnej aż do wartości zbliżonych do tych z początku roku. Podobnie ma się rzecz z temperaturami globalnymi, a to za sprawą tego, że anomalie na półkuli południowej nie wskazują na żaden istotny trend. Pamiętajmy jednak, że seria ta nie jest homogeniczna z uwagi na zmiany, jakie przechodzi model GFS (update modelu miał miejsce w lipcu).

Trudno powiedzieć, jaki ostatecznie będzie wynik dla roku 2017. Nie jest wykluczone, że w grudniu będziemy mieli do czynienia z dużym ochłodzeniem na półkuli północnej (jak to miało miejsce np. w styczniu), póki co rok ten “walczy” o drugie miejsce na liście lat najcieplejszych w historii pomiarów instrumentalnych.

 

 

Print Friendly, PDF & Email

36 Replies to “NASA GISTEMP: Globalna anomalia temperatury października druga najwyższa w historii pomiarów”

      1. Jednak to zjawisko może być fizyczne. Wiadomo, że zmniejszenie stężenia ozonu nad Antarktydą (“dziura ozonowa”) i spowosowane tym ochłodzenie stratosfery spowodowało intensyfikację cyrkulacji strefowej wokół niej (indeks SAM czy jak go tak kto nazywa). A to jest równoznaczne ze stapdkiem ciśnienia nad Antarktydą.

        Krótko mówiąc ten spadek ciśnienia to druga strona monety, jaką jest wzmocnienie cyrkulacji strefowej (wzrost SAM). Tu macie SAM właśnie oparty na stacjach pomiarowych:

        Reanalizy nie mają innego wyjścia jeśli stacje pokazują coś takiego (tzn. ciśnienia na tych stacjach też muszą być niskie) ?

    1. “Ciekawe jak spada ciśnienie na Antarktydzie”
      rzeczywiście ciekawe, tak na szybko zastanawiam się ile w tym tego spadku wynikającego z redukcji do poziomu morza (powietrza mniej gęstego z uwagi choćby na temperaturę) a ile ze zmian w grubszej cyrkulacji.

  1. Adminie, nie rąbnąłeś się przypadkiem? Mi wychodzi, ze ten październik jest trzeci:

    (Oczywiście rąbnąłem się ja patrząc na poniższe dane i to nie wiem zupełnie dlaczego! Ale dzięki temu wrzuciłem wykresy czyli wyszło na dobre)

    2015 1.08
    2017 0.90
    2016 0.89
    2014 0.81

    Natomiast co nieco przerażające, cztery najcieplejsze październiki to cztery ostatnie lata! Na wykresie wygląda to tak:

    Natomiast anomalia za pierwsze 10 miesięcy każdego roku (I-X) jst rzeczywiście druga największa:

    2016 1.019
    2017 0.911
    2015 0.830
    2014 0.734

    ale pierwsza czwórka identyczna. Tak to wygląda na wykresie:

    1. “Natomiast co nieco przerażające, cztery najcieplejsze październiki to cztery ostatnie lata!” – Wydaje mi się że to przez ocieplające się oceany- Prędzej przy sprzyjającej cyrkulacji obniżały temperaturę – teraz nie pozwalają spaść.-Niestety oceany “zauważyły” pewnie jakieś 370ppm ekwiwalentu CO2* (wartość nie ma sensu tylko podałem dla przykładu) przez dużą bezwładność termiczną nawet jak emisja spadła by do 0 ocieplały by planetę.
      *Inne gazy cieplarniane można przeliczyć na ekwiwalent CO2 w atmosferze- Czyli efekt związany z tymi gazami przelicza się na taki jaki dała by emisja CO2 o takich samych skutkach dla klimatu (Mam nadzieję że dość zrozumiale napisałem-Staram się żeby komentarze był czytelne dla wszystkich)

  2. @ Artic_Haze, zauważyłem że częściej tutaj się wypowiadasz niż na swoim blogu, więc pozwolę sobie na zadanie pytania: Dużo pisałeś o Azotowaniu i CO2, a także o ociepleniu. Czy nie uważasz, że największym gazem cieplarnianym jest PARA WODNA? Cały ten hałas wokół stężenia CO2 jest sztucznie pompowany przez biznes do produkcji aut z wyższymi normami spalin.
    Poza tym, może otarło Ci się o uszy, że mówimy cały czas o idiotoekologii, a tak naprawdę większość z ludzi nie wie, że na potęgę jest mnóstwo na całym świecie wybuchów jądrowych?

    P.S. czemu blog milczał w czasie obecności radioaktywnych chmur jodu (ładunek taktyczny)? (miało to miejsce w czasie kampanii antysmogowej w Polsce)

    1. @Nowosolanin

      Trochę pokory wobec nauki i naukowców. Doskonale to wiemy i doskonale rozumiemy dlaczego to niczego nie zmienia.

      Gazy cieplarniane ocieplają ziemię o ponad 30 C (chyba dokładnie 34 C). Gdyby nie one chyba tylko rejony równikowe nadawały się do zamieszkania (jeśli w ogóle byłyby takie miejsca). I większość ich efektu cieplarnianego zapewnia para wodna.

      Z tym, ze jest jedno ważne “ale”. Para wodna, w przeciwieństwie do innych gazów cieplarnianych skrapla się w w temperaturach panujących w atmosferze. Skutkiem tego jej stężenie jest ograniczone i zależne od… temperatury. Czyli im cieplej tym więcej pary wodnej. W praktyce działa to tak, ze każdy czynnik ocieplający (wymuszenie dodatnie) będzie wzmocniony przez wzrost stężenia pary wodnej, a każdy oziębiający (wymuszenie ujemne) również wzmocniony przez spadek zawartości pary wodnej. Nazywamy coś takiego sprzężeniem zwrotnym dodatnim.

      I właśnie to sprzężenie oznacza, że około połowa ocieplenia wywołanego zwiększeniem stężenia CO2, metanu itp. pochodzi od spowodowanego tym wzrostu zawartości pary wodnej w atmosferze. Analogicznie działa to przy ujemnych wymuszeniach, np. zapyleniu atmosfery po wybuchu wulkanu, które będzie silniejsze przez zmniejszenie zawartości pary wodnej w atmosferze.

      Tak więc gdy mówimy, że podwojenie stężenia CoO2 spowoduje wzrost temperatury o ok. 3 stopnie, zdajemy sobie sprawę z tego, ze polowa tego to skutek zwiększenia ilości pary wodnej w atmosferze. Jest to dobrze znane i dla tych, którzy się tym zawodowo zajmują trywialne. Dlatego może nie wspominamy o tym za każdym razem ale tez tego w żaden sposób nie ukrywamy.

    2. @Nowosolanin

      Blog milczał pewnie dlatego, że nie notowano żadnych radioaktywnych chmur jodu, tylko Rutenu-106 i nie miało to nic wspólnego z żadnymi ładunkami taktycznymi.

      1. Żeby nie milczeć trzeba najpierw o czymś wiedzieć. Ja o tym rutenie-106 nie słyszałem.

        Teraz sprawdziłem:
        http://www.irsn.fr/EN/newsroom/News/Pages/20171109_Detection-of-Ruthenium-106-in-France-and-in-Europe-Results-of-IRSN-investigations.aspx

        Wykrywały go w minimalnych ilościach dwie stacje pomiarowe we Francji (oraz na skraju progu detekcji kilka innych stacji w zachodniej Europie) w okresie 27 września – 13 października (ale ogłoszono to dopiero w listopadzie). Ponieważ ruten-106 jest produktem rozszczepiania uranu, a Francja produkuje elektryczność głownie w elektrowniach atomowych to sądzę, że tam należy szukać źródła. Chodzi tu o małe ilości i trudno to nazwać awarią elektrowni jądrowej. Moim zdaniem mógł być to nawet efekt normalnej eksploatacji; trochę chemicznie obojętnych gazów (szczególnie szlachetnych) produkowanych w procesie rozszczepiania uranu trzeba od czasu do czasu wypuścić bo nie ma co innego z nimi zrobić. Może nie były wystarczająco dobrze oczyszczone.

          1. Tzn. kto podejrzewa? Bo wg. The Telegraph (link dawałem w poprzednim komentarzu) francuskie władze atomowe pokazuja palcem na Rosjan i sieja panikę:

            IRSN, the technical arm of the French nuclear regulator, said in a statement it could not pinpoint the location of the release of radioactive material but that based on weather patterns, the most plausible zone lay south of the Ural mountains, between the Urals and the Volga river. This could indicate Russia or possibly Kazakhstan, it said.

            At the source of the leak, the quantity of ruthenium 106 released was “major”, between 100 and 300 teraBecquerels, it said, adding that if an accident of this magnitude had happened in France it would have required the evacuation or sheltering of people in a radius of “a few kilometres around the accident site”.

            Co to tych “weather patterns” to jest to absolutna nieprawda. Zresztą gdyby to pochodziło z Rosji to jeszcze parę krajów po drodze by to wykryło.A może nawet i USA lub Kanada bo w takim wypadku musiałaby to rzeczywiście być duża emisja.

          2. I jeszcze ciekawostka. Mapa francuska pokazująca rzekomo prawdopodobieństwo miejsca awarii:

            To już zupełny odjazd bo na biało są zaznaczone wszystkie kraje, w których wykryto ślady rutenu. Jeśliby to brać poważnie to ruten pochodził z Rosji i przybył do Francji przez Skandynawię i być może Wielką Brytanię. Abstrahując nawet od prawdziwego kierunku wiatru w tym okresie, dlaczego żaden z “żółtych” krajów nie wykrył nawet śladu rutenu? Są to akurat kraje z dobrą tradycja wykrywania tego typu zanieczyszczeń.

          3. Ja naprawdę nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych ale jeśli oficjalne ciała produkują takie mapy, absolutnie niezgodne z prawdziwą cyrkulacją w tym okresie, to naprawdę zaczynam wietrzyć złą wolę.

            Największe stężenia rutenu-106 zmierzono w Nicei 2 i 3 października. Oto trajektorie wsteczne dla Nicei z 3 października:

            Dalibóg, wszystkie możliwe źródła emisji znajdują się we Francji. Jako ekspert of fizyki atmosfery oraz aerozolu tak dokładnie bym zeznawał przed jakąkolwiek komisją.

          4. Adminie, dyskutujesz z fizykiem. Ja wiem, ze to nie był żaden wybuch czy coś w tym stylu. Jednak chodzi o ilości znacznie większe niż mogą pochodzić z odpadów medycznych (nawet jeśli źródło było lokalne, we Francji). Te agencje nie potrafiące dobrze ustawić strzałki czasu w trajektoriach sugerują zakład przerobu paliw nuklearnych lub produkujący ruten-106. Moje pierwsze wrażenie było takie, że mogły to być źle oczyszczone z rutenu emisje nadmiaru gazów z reaktora. I jak na razie nie widzę czemu tak nie mogło być. W każdym razie Francja ma różnego typu zakłady zajmujące się materiałami nuklearnymi (chyba więcej niż ktokolwiek w Europie oprócz Rosji). I brzytwa Ockhama pokazuje raczej w ich stronę. Rosja, mająca długą historię kłamstw w kwestii awarii jądrowych stanowi bardzo wygodnego “usual suspect” ale to jeszcze nie znaczy, że jest w stanie emitować pod wiatr.

          5. Tak, właśnie go czytałem. Bardzo użyteczne są daty i miejsca pomiarów największych stężeń bo zaprzeczają wersji francuskiej.

            Polecam też mapkę na Fig. 1. Nie ma tam danych z Francji (dlaczego?) ale są za to z innych krajów i wszystkie dokładnie na trasie jaka wiał wiatr właśnie z Francji. Wiem bo to też sprawdziłem (chociaż na wyrywki).

            Ja bym się pod tym raportem nie podpisał.

            Przepraszam. Pomyliłem raporty. Ja czytałem ten francuski:
            http://www.irsn.fr/EN/newsroom/News/Documents/IRSN_Information-Report_Ruthenium-106-in-europe_20171109.pdf

            I to pod nim bym się nie podpisał. Ten międzynarodowy powstrzymuje się od mało wiarygodnych oskarżeń.

        1. Aby uprawdopodobnić tezę A.H. to dodam, że Francuzi mieli już przypadki grubszych awarii, które świetnie tuszowali.

          1. @MichalN

            Ja nie mam nic przeciw Francuzom. Jednak za długo pracowałem z trajektoriami wstecznymi, aerozolem itp. aby uwierzyć że ruten przenosi się pod wiatr. Zacząłem sprawdzać te trajektorie bo nie bardzo wiedziałem jak te zanieczyszczenia miały dotrzeć do Francji z pominięciem np. Skandynawii. Czyli zacząłem jako umiarkowany sceptyk (jak przystało na naukowca) ale to co zobaczyłem przekonało mnie, że Francuzi mijają się z prawdą (mówiąc łagodnie). To nie był duży wyciek (być może 100 razy mniejszy niż w przypadku gdyby pochodził z Uralu) ale jestem przekonany, że był on u nich, nie gdzie indziej.

            I myślę, że Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, w swoim raporcie starała się być uprzejma nie wspominając nic o możliwym źródle rutenu.

          2. @PPB

            Nie chciałem już ciągnąć tego wątku spiskowego ppoza stwierdzeniem, że wersja francuska jest sprzeczna z wiedzą meteorologiczną.

            Jednak na to powiem po prostu: Bingo! Ta elektrownia jest położona dokładnie w właściwym miejscu przy wiatrach z NW jakie wtedy wiały aby ruten wykryły tylko trzy stacje fraccuskie (Nicea, La Seyne sur Mer w Prowansji oraz Ajaccio na Sardynii). Te wykryły, a żadne inne nie zmierzyły ilości powyzej granicy swojej czułości i teraz wiem dlaczego. Mógłbym zrobić mapkę ale nie chce z tego robić za dużej afery bo wyciek był naprawdę minimalny. Szkoda tylko, ze Francja sama z niego zrobiła aferę międzynarodową.

            Mam podejrzenie, że wypuszczenie gazów z kopuł reaktora mogło być częścią procedury wyłączania reaktora. Miałoby sens aby wymagało to wyrównania ciśnień z kopułą reaktora (containmnent building). Być może jakiś filtr zawiódł (np. jod strąca się wodorotlenkiem potasu lub sodu) i wydostało się nieco rutenu. Nie byłoby w tym wielkiej afery gdyby… nie zrobiły jej sam francuskie władze atomowe.

      2. W styczniu była taka sytuacja z zanotowaniem zwiększonego stężenia radioaktywnego jodu nad Europą, o czym zresztą media dowiedziały się w lutym i dopiero wtedy zaczęły straszyć ludzi promieniowaniem. Przy czym jodu radioaktywnego było wtedy tak mało, że nie przynosiło to żadnego zagrożenia. O ile dobrze pamiętam przypuszczano, że to wynik sprawdzania szczelności gazociągów lub upustu gazów z którejś z jądrowych łodzi podwodnych.

        Zastanówmy się, czemu blog meteorologiczny nie pisze o radionuklidach? No co takiego może być przyczyną… może to nie ma żadnego związku z pogodą?

        1. Z meteorologią ma to tyle wspólnego, że da się ustalić źródło emisji przy pomocy trajektorii wstecznych. Francuzi usiłują zwalić to na Rosję lub Kazachstan.
          http://www.telegraph.co.uk/news/2017/11/10/harmless-radioactive-cloud-europe-may-have-come-nuclear-accident/

          Ja do Rosjan nie mam za grosz zaufania ale w tym wypadku to nie oni (mimo, ze nazwa ruten pochodzi od łacińskiej nazwy Rusi). Policzyłem trajektorię kończące się w północnej Francji dla pierwszego i ostatniego dna wykrywania we Francji rutenu (bo nie wiem czy pomiędzy nie było przerw). I w obu wypadkach była to czysta “strefówka” z okolic prądu strumieniowego. Czyli już prędzej podejrzewałbym USA niż Rosję (chociaż nawet do USA te trajektorie nie pasują), ale najbardziej samą Francję. Zasadniczo jeśli to nie był kręt podwodny na Atlantyku, to musi być Francja.

          Oto przykładowe trajektorie z dnia gdy Francuzi wykryli Ruten (pod koniec byly jeszcze bardziej strefowe):

  3. Dlaczego ja czytam w Internecie o Jodzie 131, a nie o Rutenie?

    “13 Lutego 2017r Francuski instytut ochrony radiologicznej wydał oficjalny komunikat prasowy informujący o obecności w Europie Jodu 131w atmosferze przyziemnej w śladowych ilościach. Skażenie Polskiej atmosfery było rzeczywiście niskie wynosiło kilka mikro bekereli, jednak to mniejsze dawki tego radionukluidu są najbardziej niebezpieczne dla organizmów żywych. Jodu 131 uzywa się jako znacznika szczelności w przemyśle naftowo gazowym do lokalizacji przecieków i testów szczelności w rurociągach”

    A teraz uwaga!

    “Ministerstwo Zdrowia Federacji Rosyjskiej a właściwie na podstawie umowy pomiędzy Norwegią a Federacją Rosyjską o wypadkach jądrowych norweska firma Statoil poinformowała Rosyjskie Ministerstwo Obrony o planowanych testach szczelności norweskich rurociągów przy pomocy jodu 131 w miejscowości Sogn of Fjordane (u wybrzeży Norwegii) o tym jak 9 Października 2016 roku miało tam miejsce trzęsienie ziemi o sile 4,7Richtera. 18 Stycznia 2017 miały miejsca aż 4 poważne trzęsienia ziemi we Włoszech – wtedy dostawy gazu z Rosji do Europy osiągnęły swój szczyt (…) eksperci od promieniowania z Ministerstwa Obrony FR wszczęli alarm dotyczący pojawienia się jodu131 na całym kontynencie Europejskim. Największe stężenie odkryto w okolicach Periadriatic Seam – jest to uskok geologiczny w południowej Europie w kształcie litery S o długości tysiąca kilometrów ciągnący się od Morza Tyreńskiego aż po Alpy i Węgry.”

    I tu jeszcze większa uwaga, bo “ANALIZA WIATRÓW z tego czasu pokazuje ruchy zarówno z Morza Norweskiego jak i z południowej Europy w kierunku Polski co mogłoby wyjaśnić bardzo wysokie stężenie w kraju.”

    Czy można prosić Pana o analizę tych wiatrów i ustalenia prawdziwego źródła, wg moich amatorskich analiz nie jest to Francja i proszę o ponowne RZETELNE sprawdzenie.

    1. @Humus

      To jak to było?

      Skażenie Polskiej atmosfery było rzeczywiście niskie wynosiło kilka mikro bekereli, jednak to mniejsze dawki tego radionukluidu są najbardziej niebezpieczne dla organizmów żywych

      Czy

      “ANALIZA WIATRÓW z tego czasu pokazuje ruchy zarówno z Morza Norweskiego jak i z południowej Europy w kierunku Polski co mogłoby wyjaśnić bardzo wysokie stężenie w kraju.”

      Musicie się zdecydować.

      1. Już wyjaśniam. Skróciłem zasadniczo kontekst. Chodziło o to, że te kilka bekereli to w skali innych państw najwięcej (Niemcy, Francja, Norwegia – tam występowało mniej niż w Polsce).

        1. Sprawdziłem. Niestety dane są z dokładnością co do tygodnia, bo filtry na których się mierzy te izotopy wymieniane są co tydzień.

          Dane nie są sprzeczne z rosyjską wersją, ze jod radioaktywny pochodził z testów rurociągów w Norwegii. Pierwsza wykryła to stacja na północy Finlandii, a największe stężenie wykryto w Polsce. oto mapa tych pomiarów (z datami):

          W północnej Finlandii rzeczywiście wiało wtedy od Norwegii. W Polsce wiatr był w tym tygodniu (9-16 stycznia 2017) kolejno z północy, południa, zachodu i północnego zachodu. Z okolic Morza Norweskiego gdzie przeprowadzano te testy wiało w Warszawie 9, 15 i 16 stycznia. Z tym, że ta karuzela wiatrów nie pozwala wykluczyć prawie żadnego innego kierunku w Europie, z wyjątkiem (co jest ironiczne) Rosji, bo stamtąd nie wiało ani razu.

          Będę już wyglądał prawie na rosyjskiego agenta bo wychodzi mi, że ani w styczniu ani we wrześniu Rosja nie była źródłem. Z tym, że nie jest to dziwne bo cyrkulacja wschodnia jest wyjątkiem w tych szerokościach. Mieliśmy nieszczęście nadziać się na taki wyjątek podczas eksplozji w Czarnobylu.

          Czyli w skrócie: wsteczne trajektorie nie zaprzeczają hipotezie o pochodzeniu gazu z testów rurociągów na Morzu Norweskim. Jednak nie zaprzeczają tez wielu innym możliwym.

          Natomiast wszystko to nie ma niczego wspólnego z trzęsieniem ziemi we Włoszech, które zdarzyło się dwa dni po zmianie filtrów z największymi stężeniami jodu 131 na nowe. A o takim związku też Rosjanie coś bredzili (ale ta część nie ma dla mnie żadnego sensu).

          Jeśli kogoś interesuje komplet trajektorii z tego tygodnia dla Warszawy (liczone zawsze dla 9:00 bo na więcej niż jeden dziennie nie miałem już siły) to mogę wysłać mailem.

  4. @ PPB: to dobre pytanie , podstawowe , w stylu czy nie mamy rozdwojenia jaźni.
    Sam nie wiem jak to ocenić, co się (po)działo, zdrowi póki co jesteśmy a temat na czasie. Zbierzmy fakty? czas : koniec września, miejsce nieokreślone, znacznik
    ruten106, wskazane potencjalne miejsce jak w nagłówku (mapa) http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22673337,radioaktywny-oblok-przywedrowal-z-rosji-w-wiosce-za-uralem.html
    czas wykrycia detekcji zacytuję : “Faktem jest, że izotop ten był wykrywalny na urządzeniach pomiarowych przez ok. 2 tygodnie. Po tym okresie jego stężenie spadło i obecnie nie jest wykrywany”.
    A.H. (sorry że być może nadużywam Jego inicijałów) powiedział IMHO mądrze że zanieczyszczamy Niemców ale tylko CO2.
    Konkluzja: popatrzmy my malutcy na cyrkulację powietrza w tym okresie , tu przydatna będzie stronka np http://old.wetterzentrale.de/topkarten/fsreaeur.html
    czy do 2 tyg od wycieku była fizyczna dźwignia umożliwiająca podniesienie francuskiego larum ze spychologią na Ruskich? Nie doceniają Nas znów ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com