NAO a temperatura w Polsce w listopadzie i grudniu

NAO a temperatura w Polsce w listopadzie i grudniu

Wspomnę to o czymś co trapi mnie od pewnego czasu. Mianowicie o zaskakująco dużej różnicy między korelacjami NAO i temperaturami w Polsce (POLTEMP) dla listopada i grudnia.

Te różnicę widać świetnie tu, na wykresie kwadratu korelacji dla każdego miesiąca:

Kwadrat dlatego, że oznacza to maksymalny możliwy procent zmienności (ang. variability) jednej zmiennej pd wpływem drugiej. Oczywiście sama statystyka nie mów nam w którą stronę płynie informacja (co wpływa na co) ale prosta analiza fizyczna powie nam, że to nie temperatura Polski wpływa na NAO.

Otóż fascynuje mnie, że w listopadzie praktycznie NAO nie wpływa w ogóle na temperaturę Polski, a w grudniu staje się czynnikiem dominującym (R^2 ponad 0.4, czyli R około 0.65 to w meteorologii niezwykle silny wpływ). Te korelacje liczone są w skali całego miesiąca i wygląda na to jakby koło (arbitralnie kiedyś wyznaczonej) granicy listopada i grudnia coś się fundamentalnie zmieniało. Co, to jest dość oczywiste. Niże przestają być podobne termicznie do wyżów pod wpływem coraz mniejszego nasłonecznienia. Jednak dlaczego tak gwałtownie?

Myślę, że byłoby ciekawe spróbować policzyć to dla “miesięcy” przesuniętych o n dni, dla n ∈ [-10, 10] (chyba tyle starczy). Pokazałoby to kiedy dokładnie występuje ta granica między NAO bez znaczenia dla temperatur w Polsce, a NAO sterującą naszymi temperaturami i jak jest ostra. Potrzebowałbym dzienne dane o NAO (wiem gdzie są) i dzienne wartości anomalii POLTEMP (też mam dzięki naszym Adminom). Czyli co mnie powstrzymuje? Oczywiście brak czasu. Zatem jeśli ktoś jest ciekawy takiego wyniku to piszcie pod spodem aby dać mi motywację.

Print Friendly, PDF & Email

63 Replies to “NAO a temperatura w Polsce w listopadzie i grudniu”

  1. Przyznam, że w momencie gdy przeczytałem o dużej różnicy korelacji NAO-Poltemp między listopadem a grudniem, to sam chciałem sprawdzić, w którym właściwie momencie ta korelacja się pojawia. Chociaż jeśli bym się za to zabrał, to też nie wiem kiedy.

    1. @Admin

      Podejrzewam, ze jeśli istnieje w miarę ostra granica to jest po stronie grudnia (czyli pierwsze jego dni są jeszcze “listopadowe”). Gdyby granica było po stronie listopada, to nie miałby on tak niskiej korelacji. Innymi słowy grudzień przesunięty “w przyszłość” o parę dni może mieć jeszcze większą korelację z NAO niż ten ustalony przez papieża Grzegorza.

      PS. Planuję “przesuwać” miesiące, a nie je skracać bo porównywanie korelacji dla fragmentów serii danych o różnej długości to błąd w sztuce.

      1. Ja póki co na szybko zestawiłem dobowe dane NAO i anomalii w Polsce. Policzyłem średnie 31. dniowe. I sprawdzam korelacje 1951-2017 dla takich 31. dniowych miesięcy kończących się dla danego dnia. Dla 10 grudnia wyszło mi jeszcze R^2 zaledwie 0.02. Zobaczymy co nam wyjdzie ;)

          1. Wygląda na to, że wg tego wykresu jesienny jest jeszcze mniej więcej pierwszy tydzień grudnia. Co jeszcze lepiej pokazuje jak dobrze do naszego klimatu dostosowany jest okres DJF.

          2. @Admin

            Dokładnie o to mi chodziło. Można by jeszcze sprawdzić gdzie jest ten ostry skok między marcem a kwietniem (zapewne po stronie marca, a tych samych względów).

            Nawiasem mówiąc ja ten wykres wrzucałem tu już co najmniej dwa razy i nikt oprócz Ciebie i mnie nie zauważył tych skoków i ich znaczenia. Jakoś wcale mnie to nie dziwi…

          3. @mozgow

            Punkt dla Ciebie. Ale o tym już pisałem. W miesiącach gdy kontynenty są cieplejsze od mórz (a wyże od niżów) kierunek napływu mas powietrza ma znaczenie termiczne. Wrzesień należy do takich miesięcy. Jednak efekt jest znacznie słabszy niż zimą bo powietrze atlantyckie znacznie łatwiej ogrzać nad kontynentem w porze ciepłej (konwekcja!) niż ochłodzić zimą, szczególe, że strumień radiacyjny jakie daje nam słońce latem jest większy niż wypromieniowywany przez ziemię zimą (jedno i drugie w warunkach bezchmurnych czyli wyżowych). Dlatego zimą kierunek adwekcji (napływu) jest tak ważny dla temperatury, a latem tylko trochę.

  2. To samo jest dla marca i kwietnia. Może po prostu proces radiacyjny jest bardzo wydajny i gdy skończą się zasoby ciepła w atmosferze na jego skutek (jesienią) to wyże bardzo szybko zaczynają się schładzać?

    1. A kto powiedział, ze ujemne NAO to wyż i dodatnie to niż?? W tym roku przecież mieliśmy niemal cały czas dodatnie NAO a mimo to niże nie przeważały.

      1. No i dlatego korelacja była praktycznie zerowa. Dopiero w grudniu (pod jego koniec) się to zmienia. Wtedy dodatnie NAO oznacza napływ ciepłych mas atlantyckich jak @ArcticHAzze.

  3. No jest to bardzo ciekawe. Wiedziałem, że NAO nie ma żadnego wpływu na anomalie temp w Polsce latem, a ma zimą. Myślałem jednak że ten proces zmienia się łagodnie powiedzmy już od początku listopada, a jak widzimy jest to wyraźna zmiana skokowa i tak jak to napisał AH musi mieć ona miejsce gdzieś na początku grudnia, bo w listopadzie jest wskaźnik za bardzo neutralny. Chętnie bym się dowiedział w którym to dokładnie okresie grudnia (może nawet dniu) zaznacza się ta wyraźna granica. Sam niestety nie potrafię tego wyliczyć więc włączam się do prośby do autora by jednak znalazł trochę czasu i to nam wyliczył i pokazał :)

  4. Może przebiega to nieco łagodniej, a stanem pośrednim jest II połowa listopada i I połowa grudnia. To mogą być kluczowe interwały.
    Z początkiem listopada może być jeszcze tak, że niże atlantyckie częściej przynoszą jeszcze ochłodzenia (a nie tylko ocieplenia), za to wyże w niektórych przypadkach mogą przyczyniać się jeszcze do utrzymywania dodatnich anomalii (w skali całej doby). Natomiast między połową listopada i grudnia te zależności już zdecydowanie idą w kierunku: ciepłe wycinki niżów – najcieplej, wyże coraz chłodniejsze/mroźniejsze (nawet jak ulokowały się docelowo nad Ukrainą).
    Tak mi się przynajmniej wydaje “na pierwszy rzut oka” – choć gwałtowność zmiany korelacji też mnie zaskoczyła.

    1. Co do mechanizmu to zgadzamy się chyba w 100%. NAO zaczyna mieć znaczenie gdy niże zaczynają być cieplejsze niż wyże. Wtedy adwekcja staje się dominującym procesem determinującym temperaturę u nas (i w ogóle w Europie). Gdy ich temperatury są podobne, jesienią i wiosną, kierunek cyrkulacji nic nie zmienia termicznie i korelacja NAO z temperaturą staje się praktycznie zerowa. A latem gdy jest odwrotnie (wyż cieplejszy niż niż), procesy radiacyjne tak bardzo przeważają nad adwekcją, ze nie ma ona większego znaczenia – ale troszkę ma co widać ładnie na moim wykresie z tego wpisu!

  5. Nie bardzo się chce wierzyć w taki skok kwadratu korelacji między listopadem a grudniem. Rzekłbym nawet – niemożliwe. Szok.
    Dla ilu lat to zrobiłeś? Może za mała próbka?

    1. @MP

      Od 1950 roku. Czyli odkąd mamy w miarę wiarygodne NAO.

      Dla krótkiego okresu ten skok nie jest tak wyraźny. Tu masz dla okresu 2000-2016 (zaledwie 17 lat, stanowczo za krótki dla wniosków klimatologicznych):

      1. Oczywiście krótki okres, ale faktycznie można dojść do ciekawych wniosków.
        Czemu marzec tak wysoko? A temu, że w ostatnich kilkunastu latach nierzadko mieliśmy marcowe zimy, spowodowane brakiem przepływu, który umożliwił by nagrzanie kontynentu. Paradoksalnie, skrajnie zimne masy jakie mogą do nas spłynąć w marcu są niewiele cieplejsze od tych z lutego. Różnica jest taka, że w lutym (np 2012,2018) może zrobić się mocno mroźno, nawet przy teoretycznie aktywnym Atlantyku (to znaczy, obecności niż w okolicy Islandii).
        Druga sprawa: Zaobserwowałem, że wiosną także morza są źródłem zimna (w końcu są wychłodzone po zimie). A brak rozgrzanego Atlantyku, powoduje, że masy płynące stamtąd są także zimne.
        Ogólny wniosek – tylko przy dodatnim NAO kontynent się może nagrzać szybko i przynieść rychłą wiosnę.
        Proszę mnie poprawić, jeśli mówię głupoty.

        1. znalazłem też dość ciekawą sytuację jednak z 2003 roku, kiedy to NAO było w pierwszym kwartale głównie lekko dodatnie a wiosna na dobre przyszła dopiero w połowie kwietnia.

      2. Prawie 70 lat. Naprawdę ciekawe.
        Myślę, że muszą być jakieś bardziej podstawowe (co najmniej dwie) wielkości pomiarowe, ktorych złożenie w jednym modelu wyjaśni ten skok.
        Słówko “wyjaśni” jest tu istotne, bo obawiam się, że może być tak, że ten kwadrat korelacji stanowi swoistą kumulację, która tak “wyostrza” łagodne (dla tych wielkości) funkcje zmiany.

  6. Też mnie zdziwiła ta korelacja w listopadzie a raczej jej brak.

    Może chodzi o ujemne NAO które przynosi też ocieplenia spowodowane naplywem mas z południa? Wtedy mamy korelacje odwrotną.

    W grudniu i styczniu to się raczej nie słyszy o PZ. jak już się robi ciepło to jest to z powodu ciepłej strefowki SW.

    1. Przecież już to dwa razy tłumaczyłem. Jest tak w okresie gdy kierunek adwekcji nie ma znaczenia bo Atlantyk ma temperatury jak Eurazja (a niże jak wyże), czyli kierunek cyrkulacji niczego nie zmienia. To tłumaczy zerowe korelacje wiosna i jesienią.

  7. Mi się wydaje, że duży wpływ ma na to w tym okresie największa zmienność przestrzenna ciśnienia atmosferycznego. Kolejnym czynnikiem w aspekcie dużej zmienności może też być temperatura , ale też i opady – chociaż one tak naprawdę mają w omawianym kontekście najmniejsze znaczenie.

  8. Wiem że mój post nie dotyczy bezpośrednio tematu, ale czy to nie jest tak, że długi suchy, ciepły i w miarę słoneczny okres od kwietnia do końca października jest skutkiem zimnego lutego oraz marca?
    Wtedy zimne masy powietrza z Syberii docierały aż nad Atlantyk, co spowodowało jego mocne wychłodzenie. Skutkiem tego jest mniejsze parowanie, a niże powstają w wyniku intensywnego parowania nad oceanami. Stąd bierze się moje przekonanie, że po mroźnej zimie przychodzi gorące lato.

    1. I jeszcze dowód przestrzenny. Na początek skorelujemy JJA z JJA, żeby pokazać, że jest OK.

      Lato w Polsce idealnie koreluje z latem w Polsce. Zadziwiające. No dobrze, a jak to wygląda dla zimy i lata?

      Ano nijak.

      1. A jeżeli kogoś interesuje czerwona kropka w Afryce:

        Jednak raczej wstrzymałbym się od ogłoszenia odkrycia, że temperatura lata w Polsce zależy od temperatury zimą na północnym skraju Jeziora Wiktorii ;)

        1. Rozumiem, widzę naukowe podejście do zagadnienia. Ale chyba nie mylę się twierdząc, że wychłodzony po zimie Atlantyk ma mniejsze parowanie, a co za tym idzie niże nie powstają tak intensywnie?

        2. A jak jeszcze kogoś interesuje wgląd w porównanie serii DJF dla tej części Ugandy z JJA tego samego roku w Polsce, to:

          Wysoki współczynnik determinacji:

          Ta sama seria z usuniętym trendem liniowym:

          Znacznie mniejszy R^2:

          Z tego typu korelacjami trzeba baardzo uważać (o czym nie wiedział ktoś, kto podpisywał się jako Demon ;) )

    2. Już pomińmy fakt tego, czy jest korelacja, czy nie ma (wg mnie nie ma, 1992,1994,2015 miały ciepłe zimy, 2006, 2010 zimne). Ale przecież w tym sezonie nad Atlantykiem powstało pełno niżów, przy bardzo wysokim NAO. Inna sprawa, że nie docierały do Europy najpierw z powodu blokady nad Europą Zachodnią, a później jak od sierpnia się “odblokowało”, to były mniej obfite w wode, z powodu przejścia nad wyschniętymi regionami zanim dotarły do Polski.
      Tegoroczne gorąco wynikało przede wszystkim, co tłukł nie raz Arctic, głównie z powodu skrajnie suchej wiosny i generalnie bardzo niskiego SPEI za pierwsze półrocze 2018. Tak wyschniętej gleby w czerwcu nie mieliśmy ponoć nigdy wcześniej w tym miesiącu. Do dziś pamiętam komentarz Arctica z końca czerwca, wraz z wstawieniem mapki SPEI “Niech Bóg się nad nami zmiłuje” (w sensie, że SPEI niższe niż kiedykolwiek w czerwcu, co groziło powtórką z Rosji z 2010 lub Francji z 2003). I jakby nie patrzeć, zmiłował się, bo zamiast zagrażającej nam fali mega-upałów, mieliśmy najpierw chroniące nas niże czarnomorskie przez cały lipiec (wilgoć i konwekcja zapobiegały skrajnie wysokim maksom) a potem regularną cyrkulacje atlantycką w sierpniu. Ale i tak było dużo cieplej, niż powinno przy panujących warunkach – z tego co zrozumiałem, to właśnie dzięki skrajnie niskim półrocznym SPEI. Strach więc pomyśleć, co to by było jakbyśmy nie mieli niżów czarnomorskich i byłaby np sytuacja baryczna z 2006 lub 2015……… Albo, jeszcze lepiej, z 1994 roku :) Przypomina mi się, moje “myślenie” z Lipca, z jednej strony wkurzały mnie niemal codzienne opady, parność, olbrzymia wilgoć i nomen omen gorące noce przez to spowodowane, ale wiedziałem, że alternatywą mogła być powtórka z 2003 z zachodniej Europy… Od razu lepiej się znosiło bębniący w szyby deszcz, wilgoć jak w warunkach tropikalnych i codzienną niepewność, czy nagle nie zjawi się burza. (radary niewiele pomagały, bo burze rozbudowywały się nagle i równie nagle zanikały)

      1. @kmroz

        Fala upałów na całe szczęście trafiła nie nas, a Skandynawię. Oczywiście upałów w sensie odstępstwa od średniej (upałów percentylowych). Znowu mieliśmy szczęście, bo u nas upału percentylowe oznaczałyby i całkiem rzeczywiste. W 2003 padło na zachód od nas, w 2010 na wschód, w 2015 na południe (ta nawet zahaczyła o południe Polski [1]), a w 2018 na północ. Kiedyś trafi centralnie i w nas.

        [1] https://journals.ametsoc.org/doi/pdf/10.1175/BAMS-D-16-0140.1

        1. A propos przyczyn fal upałów, o których rzeczywiście pisałem tu wielokrotnie, zacytuję tu przeglądowy artykuł na ten temat [1]:

          While blocking/persistent high pressure systems are a necessary synoptic ingredient for heatwaves, coupling with the land surface is arguably more important. When the land surface has plenty of moisture, latent heat is the dominant flux ove sensible heat, however this reverses when the soil is dry (Alexander, 2010; see Fig. 5), inducing a positive feedback between atmospheric heating and further drying of the soil. Studies examining coupling between the land surface and extreme temperature have shown that soil moisture/temperature interactions increase summer temperature variability, resulting in extreme temperatures when soil moisture is low (Seneviratne et al., 2006; Lorenz et al., 2010). Similar findings have been reported over other global regions (Mueller and Seneviratne, 2012), where the relationship is stronger where rainfall (and therefore soil moisture) is consistent and plentiful. When soil moisture decreases in these regions, extreme temperatures are more likely. In order for extreme summertime temperatures to occur over Europe, the preceding winter and spring must be dry(Durre et al., 2000; Quesada et al., 2012). This causes antecedent dry soil moisture conditions, and, when combined blocking highs, the positive feedback amplitudes. Few hot days will occur if antecedent soil moisture is present but there is a lack of blocking highs, yet no hot days will occur if soil moisture is high, despite what weather systems occur (see Fig. 6).

          Te dwa cytowane rysunki to:


          Rys. 5 Różnica znaczenia wilgoci gleby na temperaturę dla wilgotnej (a) i suchej (b).


          Rys. 6. Schemat wyjaśniający związek między opadami w miesiącach przed latem, a sprzężeniami zwrotnymi z letnimi układami synoptycznymi

          I jako bonus:


          Rys. 7 Ilustracja dodatniego sprzężenia zwrotnego między zmniejszającą się wilgotnością gleby, co powoduje większe strumienie wyczuwalnego ciepła podwyższając warstwę graniczną (ABL) i rzez to zawartość cieplną dolnej atmosfery. To z kolei przyczynia się do dalszego wysuszania gleby.

          [1] Perkins S.E., 2015, A review on the scientific understanding of heatwaves—Their measurement, driving mechanisms, and changes at the global scale, Atmospheric research, https://doi.org/10.1016/j.atmosres.2015.05.014

  9. Ale się te prognozy zmieniają z odsłonę na odsłonę modelu. Raz widać po 25 listopada powrót lekkiej lub bardzo umiarkowanej zimy albo umiarkowane temperatury 2-10 stopni. Ocieplenie w weekend 23-25 listopada jest już na 99% pewne, później prawdopodobnie powrót lekkiej zimy. A na początku grudnia też ocieplenie z temperaturami ok 5-10 stopni przeplatane czasem ochłodzeniami z tmax ok 0 stopni. Widać wzrost indeksu NAO – już kilka wiązek pokazuje, że indeks NAO ma przejść na fazę dodatnią na początku grudnia.
    A tymczasem TVN Meteo podchwycił prognozę sezonową CFS v.2 na grudzień, z której wynika, że grudzień ma być lekko poniżej normy. Ale nie wiedzą, że to “schłodzenie grudnia w prognozach” jest to spowodowane tym, że do końca listopada widać przewagę ujemnych anomalii dobowych tavg.

  10. W Suwałkach od początku miesiąca 2.6h słońca… Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Rekordowo niskie usłonecznienie wciąż w zasięgu. Dramat.
    I to podczas listopada, którym w niejednym regionie Polski może być konkurencją dla listopada 2011.

    1. Ja zwracałem kiedyś uwagę na usłonecznienie Suwałk. To miasto po takim niskim usłonecznieniu można nazwać “stolicą ponurości, ciemności” – bez urazy dla kogoś kto tam mieszka. Zobaczymy czy ostatnie dni listopada trochę podniosą usłonecznienie dla Suwałk.

        1. Współczucie dla Suwałk,u mnie na podkarpaciu dziś był jeden z bardzo nie wielu całkowicie pochmurnych dni.A do tej pory listopad nazbierał u mnie 91 h słońca.Ten parametr który notuję zaledwie od 3 lat na razie najwyższy (listopad 16 miał 82h,a 2017 uzbierał zaledwie 57 h).Gdyby było tylko około 3 h.przeżywałbym chyba straszną deprechę.

          1. @nice man
            1. Mógłbyś podać swoją lokalizacje (bez adresu oczywiście) – o ile dobrze pamiętam, to Jasło?
            2. Jeśli możesz, to byś wstawił swoje pomiary usłonecznienia? Bardzo ich brakuje na podkarpackich stacjach, a jak już są to podlegają wiarygodności IMO (Krosno).

        2. @kmroz
          Nie doceniasz wybrzeża jeżeli chodzi o słońce w półroczu ciepłym.
          Za niepełny okres 1991-2020 średnia suma kwiecień – wrzesień wynosi w Suwałkach 1320 natomiast na Helu prawie 1500. Podobny wynik ma Łeba. Więcej nie szukałem choć pewno znalazłoby się jeszcze trochę więcej stacji z lepszym usłonecznieniem od Suwałk.

      1. “To miasto po takim niskim usłonecznieniu można nazwać “stolicą ponurości, ciemności”
        Oczywiście chodziło mi o te 21 dni listopada (czyli do tej pory). Wiem, że Suwałki w okresie kwiecień-wrzesień były jednym z najpogodniejszych miejsc w Polsce.

        1. Ja miałem bardziej na mysli, ze generalnie: w półroczu chłodnym jest to stolica pochmurnosci, a w ciepłym stolica słońca. Wg norm.

          1. Mam Ci podać współrzędne?
            Powiat Jasło,dobrze pamiętasz.Co do nasłonecznienia,mierzę stacją amatorską,ustawioną na dachu swojego domu.Dane mam bodajże od marca 2016.Jak chcesz to Ci napiszę każdy miesiąc w innym komentarzu.

          2. nie, chodziło mi o powiat, po prostu nie byłem pewien czy dobrze pamiętam :)
            Jakbyś mógł, to byłbym bardzo wdzięczny, albo tutaj w komentarzu, albo na mojego maila kmroz97(małpka)gmail.com

          3. Ok.Zaznaczę jednak że moje dane mogą się trochę różnić od takiego Jasła czy Krosna ponieważ mieszkam w kotlinie i słońce u mnie wschodzi nieco późnie i wcześniej zachodzi,choć góry nie są wysokie wszak to beskid niski.
            Mc 2016 2017 2018
            Styczeń 70 67
            Luty 85 38
            marzec 93 h 103 100
            Kwiecień 166h 131 228
            Maj 204 192 282
            Czerwiec 254 265 197
            Lipiec 253 221 210
            Sierpień 266 272 275
            Wrzesień 206 147 231
            Paździer 70 110 162
            Listopad 82 57 do dziś 91h
            Grudzień 36 22
            Suma 1630* 1675 do dziś 1881h
            *bez st i lu.
            Sierpień 2017 dane mogą nieco odbiegać bo byłem pod koniec m-ca na wakacjach,i nie wszystkie dane mi się zczytały,uzupełniałem zdjęciami z sat24,ale jeśli jest błąd to niewielki.

          4. W ostatnich latach tak to wygląda. Listopad-luty A czasem nawet marzec to przeważnie non stop chmury. W niektórych latach już październik jest pochmurny. Suwałki mają pod tym względem podobnie jak Skandynawia. W Finlandii już zgłoszono zaginięcie słońca, jeszcze trochę i w Suwałkach będzie to samo.

          5. @niceman
            Dzięki za dane.
            Stacja w Krośnie od dawna się wydawała podejrzana począwszy od 2015 roku (wcześniej dużo lepiej) w tym temacie, miałem wrażenie mocnego zawyżania pomiaru usłonecznienia. Dokładnie, to problem widać, że zaczął się jesienią 2014. Różnice twojej stacji i krośnieńskiej to 200h rocznie, więc naprawdę sporo. Niewykluczone, że wpłynęły więc tu oba czynniki – popsucie stacji w Krośnie (obniżenie progu heliograficznego), ale także fakt położenia twojej stacji w kotlinie. Wgl jesienią 2014 doszło na wielu stacjach do zmian progów heliograficznych (najsłynniejsza to w Warszawie hehe), w dodatku zima 2014/15 ma wiele braków w pomiarach usłonecznienia IMGW.
            PS
            Twoja stacja jednak potwierdza jedno – tegoroczne lato na SE Polski było dużo pochmurniejsze od dwóch poprzednich (i 2015 raczej też). Szkoda, że i tak słyszę jaka to “pełna lampa” w nim panowało od także mieszkańców twojego województwa. A w czerwcu i lipcu około 200 godzin (co mnie najbardziej zaskakuje, akurat te miesiące w twojej stacji od Krosna zbytnio nie odstają) to naprawdę słaby jak na lato wynik, przy dniu trwającym około 15 godzin oznacza to niecałe 7 godzin średnio na dzień Słońca. Już nawet uwzględniając twoją “kotlinkę” to pewnie i tak nieco mniej niż połowa możliwego. To grudzień 2015 czy styczeń 2017 na wielu stacjach zdołały przynieść prawie połowę możliwego usłonecznienia.

    2. Suwałki w ubiegłym roku miały też absurdalnie niskie usłonecznienie w październiku, które tam wyniosło bodajże 43 godziny. I to był ewenement, bo październik 2017 mimo że pochmurny to nigdzie indziej nie przynosił tak ekstremalnych wartości. W Katowicach było tylko 15% poniżej normy a nie ponad 50%.

  11. zapowiada się dziś wręcz rekordowy dzień jeżeli chodzi o amplitudę dobową.Otworzyłem program który czyta dane ze stacji pogodowej i widzę że temp.min.o godz 7,43 wynosiła 0,2 st.a max.o godz.0.00 0,9 st.Obecnie pochmurno i 0,4 st.Więc amplituda na razie sięga 0,7 st.Chyba rekord.Ale jest jeszcze sporo czasu do północy.

  12. @By Arctic Haze ☀️ | 2018/11/21 11:11
    Otóż fascynuje mnie, że w listopadzie praktycznie NAO nie wpływa w ogóle na temperaturę Polski, a w grudniu staje się czynnikiem dominującym (R^2 ponad 0.4, czyli R około 0.65 to w meteorologii niezwykle silny wpływ).

    Ale co pokazałeś to nie tylko listopad ale również kwiecień ..październik ma niską korelację. O tym, że NAO wpływa na pogodę głównie w okresie grudzień.. marzec już wiadomo od dawna.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Oscylacja_P%C3%B3%C5%82nocnoatlantycka
    Może chodzi Ci bardziej o nagły skok listopad/grudzień i marzec/kwiecień.Jak pokazał tu już wcześniej admin, powodem tego jest, że obliczona korelacja jest dla całego miesiąca a wpływ NAO na pogodę zmienia się stopniowo w czasie

    1. @Sowa

      Jeśli popatrzeć na to jak liniowo wzrasta korelacja NAO i temperatury przy przesuwaniu miesiąca o kolejne dni, to jest oczywiste, ze ta korelacja włącza się bardzo nagle. Taka liniowość dla średniej kroczącej (bo z tym mamy do czynienia) jest absolutnie zgodna z korelacją skokowo rosnącej koło 10 grudnia od praktycznie zera do wartości ok. 0.7 (wtedy jej kwadrat wynosi ok. 0.5)

  13. Co do usłonecznienia Suwałk, to dane pomiarowe nie odbiegają jakoś mocno od tego co notuję u siebie. Rekordy podobne, wyniki rokrocznie też podobne.

    Wyjątkowy przypadek to rok 2017 który okazał się tam…ekstremalnie pochmurny. Gorszy był tylko 1980. To jest ewenement, bo u mnie tak brzydkie roczniki zakończyły się w latach 80. Po 2000 to praktycznie cały czas powyżej normy usłonecznienia jest.

    W 2018 nie mają na co marudzić bo listopad jest tam pierwszym pochmurnym miesiącem od stycznia. A norma listopada w Suwałkach to 25-30h w miesiącu, czyli tyle co nic. Ciągła ciemnica jest tam normą i rekordowo niskie usłonecznienie wcale nie będzie jakoś dużo gorsze od normalnego.

  14. Wydaje mi się, że dopiero w okolicznościach z wyraźnie dodatnim NAO (mniej więcej powyżej +1) i to jeszcze wespół z dodatnim AO stwarzają jednoznacznie dobre warunki do zimowych ociepleń nad Europą C, a tym bardziej jeszcze dalej na E.
    Do tego potrzeba bowiem nie tylko wyraźnego tandemu niż islandzki – wyż azorski, ale i także braku “zimowych” wyżów nad europejską Rosją i Skandynawią. Potrzebny jest SILNY przepływ W (i to z dominującą składową S) wypierający mroźne masy z sektora E/N i formujące się w nich wyże.

    Żebym jednak nie był posądzany o stronniczość jeszcze raz nadmienię, że także przy ujemnych NAO/AO możemy mieć adwekcję ciepła z S, gdy SW/W Europy “penetrują” niże.

    Nie zmienia to faktu, o którym mowa w wątku, że zimą i w marcu nie ma lepszego deskryptora jak NAO, który – na tle szeregu wpływów i zmienności – i tak w możliwie największym stopniu określa “szanse” na bardziej jesienno-wiosenne lub bardziej zimowe “klimaty” w tym okresie roku.

    1. ja. słowo honoru, że z telefonu nie było takiej opcji. no ale ważne, że wątek pociągnięty i przeczytany. teraz tylko trzymać kciuki za dodatnie NAO w grudniu. jestem jedną z chyba nielicznych tu osób, które lubią mocno atlantycką pogodę.

      1. Nie sądzę aby grono lubiące zimą pogodę “atlantycką” było aż tak mocno ograniczone. Przypuszczam, że mamy w tym względzie większą równowagę.
        Ja, wbrew pozorom, nie podchodzę do tej sprawy zero-jedynkowo, tzn. mam opcje za którymi bardziej przepadam zarówno podczas zimy w wydaniu mroźno-śnieżnym, jak i łagodniejszym (atlantyckim) również.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com