Najcieplejszy sierpień w Europie

Najcieplejszy sierpień w Europie

Jak donosi serwis copernicus.eu, sierpień 2018 był w Europie najcieplejszym sierpniem w historii obserwacji (w skali całego kontynentu). Anomalia temperatury wyniosła +1.6°C (okres referencyjny 1981-2010) – dotychczas rekordowy sierpień 2010 pobity został o 0.2°C. Wyniki te oparte są o reanalizę ERA Interim.

Powyżej: rozkład anomalii temperatury w sierpniu 2018 w Europie i na świecie. Źródło: Copernicus/ECMWF.

Tegoroczny sierpień przyniósł dodatnie anomalie temperatury niemal na całym kontynencie. Wyjątkiem były tu południowe Włochy, północna część Wysp Brytyjskich, Islandia i część Norwegii.

Powyżej: 12. miesięczne średnie ruchome anomalie temperatury powietrza w Europie i na świecie. Źródło: Copernicus/ECMWF.

Globalny przebieg 12. miesięcznej anomalii temperatury powietrza wskazuje na dalszy jej spadek po szczycie wyjątkowo silnego El Niño z lat 2015/2016. Ponieważ w najbliższym czasie spodziewany jest jego powrót (tym razem jako raczej umiarkowanego), trend ten powinien w ciągu najbliższych 12 miesięcy ulec najpierw wyhamowaniu, a później odwróceniu. W Europie po nieznacznym ochłodzeniu, temperatury ponownie wzrosły i ostatnie 12 miesięcy charakteryzuje się anomalią o 1.07°C wyższą od średniej z lat 1981-2010. Rekordowo ciepłe 12 miesięcy w Europie wystąpiło pomiędzy lipcem 2006 a czerwcem 2007, kiedy anomalia ta osiągnęła +1.47°C. Nieco niższa (+1.38°C) była między sierpniem 2015 a lipcem 2016, jednak w tych latach okres wysokich anomalii utrzymywał się dłużej, co widać wyraźnie gdy użyjemy dłuższego okresu dla wyciągnięcia średniej ruchomej anomalii temperatury:

Powyżej: 36. miesięczne średnie ruchome anomalie temperatury powietrza w Europie. Źródło: Copernicus/ECMWF.

Poza ewidentną przewagą ostatniego okresu wysokich temperatur z lat 2015/6 uwagę zwraca jej ewidentna cykliczność, na którą kilkukrotnie zwracaliśmy już uwagę. Wg tego wykresu powinniśmy właśnie wchodzić w okres niższych temperatur, jednak jakoś tego nie widać. Czy obecne minimum będzie tak samo nieudane, jak niedoszłe maksimum z połowy lat 90. XX w.? Czas pokaże. Na powyższym wykresie wyraźnie rysuje się cykl 6-7 letni z maksimami w 1983-1984, 1989-1990, 1995 (nieudane), 2002, 2008-2009, 2015-2016. Jeśli chodzi o minima, to ostatnie wystąpiło w latach 2011-2013, zaś poprzednie w latach 2004-2006. Wynika z tego, że obecnie powinniśmy odczuwać znacznie niższe temperatury, niż ma to miejsce w rzeczywistości, a kolejne maksimum powinno się rozpocząć około roku 2020-2021. Być może jednak czeka nas jakaś niespodzianka.

Powyżej: 36. miesięczne średnie ruchome anomalie temperatury powietrza w Europie z usuniętym trendem liniowym. Źródło: Copernicus/ECMWF.

 

Print Friendly, PDF & Email

542 Replies to “Najcieplejszy sierpień w Europie”

  1. Z niecierpliwością czekam na podsumowanie tegorocznego sierpnia w Polsce, zarówno temperaturowo, jak i pod kątem opadów.

    1. Opady jak zwykle nierównomierne- mizerne na zachodzie, na wschodzie zwykle w normie lub powyżej.
      Co do temperatur to jest mapka na poltemp. Wschód 1.5-2 stopnia powyżej normy, większa czesc Polski 2-3 stopnie, zachód ponad 3 stopnie powyżej.
      Na południowym wschodzie z tego co wiem sierpień był dość podobny termicznie do ubiegłorocznego, do tego nieco bardziej wilgotny. Na zachodzie północy i przewaznie w centrum dla odmiany o wiele cieplejszy i przeważnie duzo bardziej suchy niż ten z zeszłego roku.
      Jednak mysle (chociaż nie sprawdziłem tego, wiec nie powiem na 100%), ze w niewielu miejscach pobił ten z 2015 zarówno opadowo (pod względem niskiej sumy) jak i temperaturowo. To pierwsze mogło byc w okolicy Leszna, to drugie moze miejscami na północy. Co do usłonecznienia, to miejscami mogl byc pogodniejszy, a na pewno porównywalny.

      1. @kmroz Myślę, że powinieneś najpierw sprawdzić te liczne wątpliwości, wtedy wartość Twojego podsumowania byłaby o wiele większa. I tak na mapkach i wykresach widać jednak wszystko najlepiej. Ciekawi mnie jak będzie się to prezentowało w stosowanej tutaj nomenklaturze.
        Mam nadzieję, że oszczędzimy sobie kilkuset komentarzy dalszego przeżywania jak to było strasznie i gorąco oraz prześledzimy pobijanie krajowego mięsięcznego rekordu września.

          1. Wygląda na to, że tegoroczny wrzesień może dość łatwo pobić dotychczasowy rekord (+2,88°C). Pierwsza połowa miesiąca zakończy się pewnie odchyleniem >+3,5°C. W drugiej połowie zanosi się na niezbyt duże ochłodzenie, więc może być >+3°C.

        1. A i przepraszam za brak szczegółowych danych- ale moim celem był jedynie orientacyjny pogląd na to, czego mozemy sie mniej wiecej spodziewać w podsumowaniach, a nie zrobienie szczegółowego podsumowania.

          1. Ja nie widze nigdzie rekordowo cieplego czy suchego sierpnia choc mogl sie gdzies zdazyc. W Zielonej Gorze suchsY i cieplejszy byl ten z 2015 r. W swinoujsciu cieplejszy byl sierpien 1997. W lesznie bardziej sucho bylo w 1971 bodajze. Wszystkim do sprawdzia. Natomiast Sami lato I polrocze cieple to ewenement

    1. Chyba trzeba szukac jakies planett dziewiczej ale nieskolonizowanej I zaplanowac wielkie przenosiny z Ziemii wiekszosci z nas. To masz gatunek umie I ma w naturE – ekspansja. Ograniczenie sie Bez katastrofy nam nie wyjdzie

      1. @Krakus

        A ile man zajmie zniszczenie tej dziewiczej planety?

        A tak poważnie to małe są szanse na znalezienie planety z tlenem (czyli życiem) ale z biosferą nie zagrażającą nam. Bo to, ze my jej będziemy zagrażali, nie ulega wątpliwości.

        1. Nie mówiąc o tym, że raczej braknie czasu Ziemianom na opracowanie sytemu transportu z szybkością “nadświetlną”. Nowe Atlantydy są daleko, o ile istnieją w ogóle. Lepiej skupić się na tym jak opóźnić katastrofę tu i teraz.

  2. Już nie mam czasu szukać w tym wątku co ma 750 komentarzy, ale ktoś mi napisał że jak można nie lubić 25 stopni. Otóż można. Co więcej ja nie potrzebuję sprawdzać pogody by wiedzieć że jest 25 stopni. 20-22 i czuję się idealnie, 23-24 nadal dobrze ale już nie idealnie, bo czuję że jest mi za ciepło, ale mogę to znieść, 25 to jest dla mnie bariera dyskomfortu. I nie robi mi już tak dużej różnicy czy jest 25 czy 30, obie temperatury są dla mnie złe. I doskonale wyczuwam te właśnie 25 stopni. W mieszkaniu rano miałem 20 po nocnym wietrzeniu i co z tego skoro teraz mam 25 mimo otwatych okien. Nadal jest za gorąco i tak będzie do października. Moje mieszkanie podobnie jak Dorki jest powalone, nagrzewa się błyskawicznie a wychładza się długo i wystarczy zamknąć okno by temperatura zaczęła rosnąć nawet gdy na zewnątrz jest chłodno. Widocznie źle wybudowany blok (ma tylko 10 lat ale mimo wszystko).

    1. Dodam jeszcze że tu nie chodzi nawet o wpływ słońca. To samo mam w klimatyzowanym pomieszczeniu. Jak jestem w hotelu ustawiam sobie 22 albo 24. I jest bardzo dobrze. A jak pójdę do fryzjera gdzie jest klimatyzacja ale ustawiona na 25 stopni to już źle się czuję. I wiem że to dziwne, ale gdyby u fryzjera obniżyli klimę do 24 to już byłoby OK. Mnie ten jeden stopień naprawdę robi różnicę i nic na to nie poradzę. Natomiast lepiej niż inni znoszę zimno, nie muszę w zimie nosić czapki, szalika itd. i czuję się w porządku. Nie wiem czemu tak mam, bo nawet zrobiłem sobie różne badania i wszystko wyszło mi OK.

    2. No, ale nie przesadzajmy, że różnica między 23-24°C (za dnia) a 25°C jest aż tak odczuwalna (na niekorzyść). Natomiast między 25°C a 30°C nie robi większego znaczenia.

      Poza tym, nie zapominajmy o amplitudach dobowych (w tym Tmax-Tmin) oraz innych czynnikach z wilgotnością, zachmurzeniem/usłonecznieniem i wiatrem na czele.
      Myślę, że Tmax ok. 25°C, Tmin ok. lub nieco poniżej 15°C – czyli jak ‘norma’ w szczycie lata, ale przy wrześniowych realiach nasłonecznienia, długości nocy i niezbyt dużej wilgotności (przy której Td jest bliżej 10°C) nie czułbyś jednak aż tak dużego dyskomfortu (o ile nie jesteś faktycznie skrajnym zimnolubem).

      1. Nadmienię, że ja pisałem o temperaturach na zewnątrz – bo jednak co się tyczy tych wewnętrznych próg czułości mamy większy (pot. jesteśmy bardziej wrażliwi na ich zmiany).

      2. 25 we wrześniu tylko tym się różni, że jest krócej. W lecie te 25 stopni jest kilka godzin, a we wrześniu już bywa czasem jedynie moment. Ale jak pisał Editor dziwnym sposobem mieszkanie się nagrzewa szybko. U mnie jest tak samo. Szybciej się jednak wychładza. Na pewno różnica jest. Chociaż wystarczy w dzień 25 stopni i u mnie w mieszkaniu jest 26. No, ale zaraz na zewnątrz robi się 22 stopni, otwieram okno i jest gites. Ja nie lubię wrześniowego gorąca głównie przez świadomość ocieplającego się klimatu, że nie jest to normalne, dobre i w ogóle. Wytrzymuję, ale nie będę temu kibicował, bo nie jest to dobre.
        Ja mam podobnie jak Editor. Też jakoś tę temp. 25 stopni odczuwam nagle jako taką temp. graniczną. Z tym, że…różnice są w zależności od zachmurzenia i oczywiście wilgotności. Chociaż upału czy jest wilgotno czy nie…nie lubię w ogóle. Jednak gdy jest słonecznie, to nawet może mnie męczyć już te 23 stopnie. Gdy wokoło nie ma cienia to wówczas de facto jest więcej niż te zmierzone 23 stopnie, bo jestem pod działaniem promieni i z 23 robi się 45. Gdy jest zachmurzenie całkowite to 25 zniosę lepiej niż te 23 w słoneczny dzień. Słoneczne dni dlatego wolę chłodniejsze. Niektórzy mówią o złotej jesieni i od razu łączą ją z wysokimi temperaturami i słońcem. Ja łączę ją tylko ze Słońcem, bo przecież można podziwiać uroki złotej jesieni w piękny słoneczny dzień, gdy na termometrach jest 10 stopni. Ba…nawet gdyby był mróz w październiku to też byłby git i piękna złota jesień.
        Jeszcze tak sobie pomyślałem…wszyscy mówią o tym jak lato było piękne, gorące, można było robić tyle rzeczy, których nie można rzekomo robić gdy jest chłodno, ale wszyscy całymi dniami siedzieli i patrzyli na pogodę i pisali tutaj na blogu :) Dlaczego nie siedzieli non stop na zewnątrz? Ja teraz gdy jest chłodniej już, coraz częściej siedzę na zewnątrz :)
        W ogóle to takie non stop patrzenie jaka będzie pogoda jest jakąś taką formą sztuki dla samej sztuki. Większość nie zajmuje się tym z pobudek naukowych, badania pogody i klimatu tylko siedzą i patrzą na prognozy i kibicują, żeby było ponad normę.

  3. W 2018 roku najbardziej rzucająca się w oczy jest cała pora ciepła, począwszy od kwietnia. Latem nie mieliśmy ani skrajnie wysokich anomalii ani skrajnie wysokich temperatur maksymalnych. Zachód i Pomorze coś tam miało na przełomie lipca i sierpnia (temp. 35-37 stopni), ale większa część Polski nie doświadczyła tego lata upałów większych od 32-33 stopni. Imponująco gorące lato wynika z długotrwałości tych lekko-dodanich anomalii temperatur i braku równoważących je anomalii ujemnych. W okresie 20.07 – 10.08 ochłodzenie oznaczało jednodniowy spadek do 23-25 stopni, po którym od razu wracało gorąco / lekki upał.

    A wrzesień? Na razie ciepły, z pogodą w kratkę, trochę popadało. Jest 22:00 i na zewnątrz jest 17 stopni, na blokowisku. A jeszcze niedawno o tej porze bywało 25-27. W nocy z 23 na 24 sierpnia na moim czujniku nie spadło poniżej 22 stopni (na lotnisku było 17). Teraz takie temperatury to panują w dzień a nie nad ranem. Jest milion razy przyjemniej. Powrót tak opresyjnej pogody jak w sierpniu (upały, punkt rosy 20C, noce z temp niespadajaca poniżej 20C) nam nie grozi przez najbliższe 9 miesięcy. Za to coraz bliżej inny rodzaj opresyjnej pogody, czyli jesienna szara słota a potem zima.

    1. Zgadza się, w Rzeszowie o ile pamiętam najwyższa temp. w tym roku to +31,5, dla porównania rok temu +35,9 (blisko rekordu dla tego miasta). To najniższa Tmax w skali roku w Rzeszowie od wielu lat. Nawet w 2014 (ostatnie w miarę normalne lato) był większy wyskok.

  4. Tak w ogóle to… Zima z tego co widzę zawitała na syberii, atlantyk chłodny emm…. 15 września(fusy, ale warto spojrzeć na to) już nie daleko Moskwy ujemne temp. Na ventusky ładnie to widać. Przyroda też inaczej się zachowuje, no ciekawe ciekawe czy model cfsv2 sprawdzi się czy da plamy jak w tegorocznym lutym i kwietniu.

      1. Chłodny Atlantyk nie wróży zimnej zimy, ciepły też, w normie też…to co ją wróży? To mi przypomina prognozy na Twojapogoda, bo tam ciągle nic im zimnej zimy nie zapowiada ;)
        Ale tak poważnie pytając…dlaczego zimny Atlantyk nie wróży zimnej zimy i jaki więc ją wróży? Czy w ogóle nic nie wróży nigdy niczego? No i dlaczego wręcz przeciwnie?

        1. Przecież m.in. AH wielokrotnie wspominał, że chłodny północny Atlantyk to raczej prognostyk dodatniego NAO w okresie zimowym. Pewnie ma to związek z cyklogenezą w tym regionie, zapewne AH podrzuci odpowiedni artykuł.

          1. Wrzucić można cała literaturę, głównie autorstwa badaczy z brytyjskiego Metoffice, ale nie tylko, od Rodwell i inni, 1999 [1], aż po Scaife i inni 2014 [2] oraz Dunstone i inni, 2016 [3], żeby tylko wymienić najważniejsze.

            [1] Rodwell, M. J., D. P. Rowell, and C. K. Folland (1999), Oceanic forcing of the wintertime North Atlantic Oscillation and European climate, Nature, 398, 320–333.

            [2] Scaife, A. A., et al. (2014), Skillful longrange prediction of European and North American winters, Geophys. Res. Lett., 41, 2514–2519, doi:10.1002/2014GL059637.

            [3] Dunstone et. al., 2016, Skilful predictions of the winter North Atlantic Oscillation one year ahead, Nature, https://doi.org/10.1038/ngeo2824

            PS. Artykuł Dunstone i inni 2016 cytowałem tu już chyba 8 razu, ostatni raz 20 sierpnia. Pozostałe też kilkakrotnie Wiem bo cytowania kopiują z innych wątków tego blogu. Stąd wrażenie gadania do obrazu mam bardzo silne.

          2. @admin, Arctic Haze
            Pytałem poważnie, aby się dowiedzieć. Nie zaglądam tak tutaj często i nie wiedziałem, że ktoś wspominał. Akurat było teraz wspomniane i tak mi się przypomniało, aby zapytać, bo jakoś nigdy nie wiedziałem. Dzięki na wszelkie info, linki etc.

          3. @Thorgeir

            Jeśli uraziłem to przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że tu zawsze są nowi czytelnicy i pewne wiadomości trzeba powtarzać.

            Jednocześnie wiem, ze są tu tacy, którym można coś mówić tysiąc razy, a i tak po nich spłynie.

            Najwyraźniej pomyliłem te dwie sytuacje 😀

          4. Thorgeir nowy nie jest, ale my, jako mieszkańcy powiatu oleśnickiego – rzadko tu zaglądamy, bo z wrześniowego słońca w pełni korzystamy:D

          5. @LeszekM
            Nowy taki nie jestem, ale jak kolega zaznaczył…korzystam z dnia i mało mnie tu :) (Wpadam poczytać coś fachowego, ale często trafiam na marudzenie jak to patologicznie w Polsce ;) ) Aż tak za bardzo korzystać ze Słońca nie mogę z uwagi na jasną karnację i bielactwo…ale korzystam z dobrej pogody, że w końcu nie ma upałów :) Choć przyznam, że brakuje deszczu, bo w mieście susza jak diabli. Drzewa schną na potęgę.

  5. Zastanawiam się nad przebiegiem sytuacji w roku 2018 w Polsce i w ogóle w Europie….
    Wiadomo, że mamy rozmaite cykle naturalne. Wiadomo też, że mamy dodatkowe (sztuczne) zaburzenie jakie wprowadza AGW.
    Ostatnie cykliczności były z grubsza dość dobrze zaznaczone – w sezonach letnich zaznaczały się głównie te 60-70 letnie, a w zimowych głównie te ok. 8 letnie (jakby 8 razy rzadsze). Cykle zmian temperatury z grubsza odzwierciedlały zmienność opisywaną wskaźnikami NAO/AO, czy AMO.

    I jak słusznie zauważono, teraz “powinniśmy” wejść w okres z nieco niższymi temperaturami średnimi (i zarazem anomaliami), przynajmniej niż w rocznikach 2014-16. Jednak rok 2018, a właściwie obecna pora ciepła, ten porządek nijako wywraca. Z drugiej strony wiadomo, że w Świecie mamy rozmaite odstępstwa, wyjątki, itd.

    Tak właściwie to widzę 3 główne opcje dla obecnej sytuacji:
    1) Przejściowe odstępstwo od ostatnio zaznaczających się cykli głównych, a co oznaczałoby tak czy inaczej wejście w zbliżającej się porze chłodnej, a najpóźniej przyszłej ciepłej 2019 r., w kolejny okres z miesiącami bardziej “przeplatanymi” (częściej także neutralnymi lub chłodniejszymi). A kolejne rekordowo ciepłe roczniki powinny pojawić się już po 2022 r.
    2) Ogólnie większy chaos i zaburzenia dotychczasowych rytmów, ale przy średnim tempie ocieplenia klimatycznego na dotychczasowym poziomie 0,3-0,4/dekadę (najczęściej, w uśrednieniu).
    3) Kolejny i zarazem przedwczesny wyraźny “step” w górę, oznaczający jeszcze szybsze ocieplenie klimatyczne – z nowymi standardami ustalonymi po 2013 r. (skoro chłodniej już by nie było).

    Dużo w tym względzie wyjaśniać będzie to jak kształtować się będzie anomalia globalna (w tym także tylko ta na półkuli N) w kolejnych miesiącach i czy sytuacja w Europie ma w niej przełożenie? Bo jednak – jak się wydaje – obecnie nie mamy aż tak dużej zgodności jak przed 2-3 laty.
    Dużo wyjaśni też pora chłodna, w której potencjał dla ujemnych anomalii jest istotnie większy niż w porze ciepłej – mowa o kontynentach na półkuli N (w tym w Europie), bo w samej Arktyce jest odwrotnie.

    Na razie sam wrzesień nie przynosi nam wyraźniejszej zmiany sytuacji wobec 5 poprzednich miesięcy. Jest to jednak jeszcze miesiąc pory ciepłej. Po przejściowej obecnej blokadzie, po 10.09 zanosi się na “strefówkę”, ale ponownie z dominacją składowej S. Przełoży się to zapewne na kontynuację przewagi anomalii dodatnich w Europie (na większym +2/+6K). Póki co nadal tylko wyraźniejsza komponenta z N mogłaby zmienić nam sytuację. Z czasem jednak będzie to także składowa E lub słaby przepływ (odcięcie od wpływu Atlantyku). Czy jednak nastąpi w tym względzie jakiś przełom oczywiście jeszcze nie wiadomo (?). Na pewno nie przy dominacji takich sytuacji jak prognozowanych na dni 10-15.09, znamiennych dla wyraźnie dodatniego NAO:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_168_2.png
    http://www.wetterzentrale.de/maps/ICOOPEU12_168_2.png

    1. To co piszesz to jest dokładnie to co czytałem w artykule po angielsku kilka lat temu (nie mogę znaleźć linka) i zdaje się PiotrNS też wspominał, że go czytał, ale podobnie jak ja nie mógł teraz znaleźć linka. Tam zapowiadano bardzo ciepłe lato 2015 w PL, nieco normalniejsze 2016, cieplejsze 2017 i rekordowe, przebijające wszystko lato 2018. A później 2019-2022 miało być dużo chłodniej. Jak dotąd wszystko się sprawdziło, przynajmniej w Rzeszowie gdzie ubiegłoroczne lato, ze szczególnym uwzględnieniem sierpnia było bardzo ciepłe (przy czym gdy w Rzeszowie było 33-36 stopni to na zachodzie ok. 10 stopni mniej, więc było to zjawisko o charakterze lokalnym).

      1. Jeśli lato 2019 będzie chłodne to będę bardzo zainteresowany tym artykułem. A w ogóle ukazał się on w jakimś czasopiśmie albo na jakiejś stronie? Może pamiętacie autorów?

  6. Wygląda na to, że w II dekadzie września zmieni się sytuacja baryczna i ogólna cyrkulacja nad Europą. Ale jeszcze nie… ogólny poziom temperatury i częstość opadów.

    Zdecydowana większość prognoz na przyszły tydzień nadal za przeplatanką dni umiarkowanie ciepłych i gorących (w najcieplejszych dniach/regionach cały czas nie można jeszcze wykluczyć lekkiego upału) i przeważnie suchych – a czemu to miałaby sprzyjać dominacja cyrkulacji SW oraz bliskość wyżów w układzie znamiennym dla dodatniego NAO (czyli od Azorów nad Europę C/S).

    1. ECMWF i ICON coraz bliższe gorąco-upalnej fali za około tydzień:
      http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_168_2.png
      http://www.wetterzentrale.de/maps/ICOOPEU00_180_2.png
      Prognozy te wchodzą na razie w zakres bardziej wiarygodnego skillu – choć coraz częściej się powtarzają, więc… niewykluczone, że najcieplejsze dni września dopiero przed nami… zobaczymy (?).

      W ogóle trzeba mieć na względzie, że jeżeli sytuacja będzie nadal w przewadze znamienna dla dodatniego NAO (także bliżej zimy) to będziemy na dobrej drodze do najcieplejszego w historii roku 2018. Chyba, że w IV kwartale coś się w tym względzie zacznie zmieniać (NAO częściej ujemne i/lub częstsze blokady skandynawskie/kontynentalne)…?

      1. W sumie twoj post (i nie tylko twoj) dał mi kolejne refleksje do przemyśleń w sprawie tego forum…
        1. Dlaczego pisze sie tu o jakichś absurdalnych odchyleniach za tydzien na plus, a o tym ze GFS na przyszły czwartek widzi miejscami 12 stopni sie nie pisze?
        2. Zauważyłem, ze przez większośc ludzi sa cytowane akurat te modele ktore widza największe ciepło (kiedy ECMWF był najchłodniejszy, co zreszta sie w dużej mierze np wczoraj sprawdziło, to wszyscy nagle zapomnieli o jego istnieniu)
        3. Zarówno 12 jak i 28 na przyszły czwartek są bardzo mało prawdopodobne, fakt jest taki ze średnie wiązki do poniedziałku trzymają na poziomie około 25 stopni, a potem spadają do 20 stopni. A ciagle pamietam uwagę z czerwca pana Admina/pani Admin, zeby na dalej niż 5 dni patrzeć na średnie wiązki.
        Oczywiście jeśli pojawi sie znowu Atlantyk, to wcale nie wykluczone, ze zarówno 28 i 12 sie sprawdzi i to nawet w odstępie jednego dnia ;) a nawet tego samego, tylko w rożnych częściach Polski.

        1. Skill ECMWF-u to 6 dni, dla GFS-u (i innych modeli) to 5 dni. Nawiasem mówiąc niema nic nadzwyczajnego w temperaturach rzędu 30 stopni w połowie września, skoro rekordowe wartości sięgają tu 35 stopni.

        2. @kmroz
          Po pierwsze, mówimy już o prognozach na granicach skill’u, a nie dalekich fusach.
          Po drugie, przynajmniej ja wyraźnie piszę o tym co DOMINUJE w prognozach i jaki jest TREND zapowiedzi. A z niego wyłania się obraz, że także po 10.09 znacznie więcej opcji z Tmax 20/30°C (niż 10/20°C) i suchych (a nie mokrych). Prognozy też są jednoznaczne co do tego, że w strefówce znacznie wyraźniejsza będzie składowa S, niż N.
          Po trzecie, gdyby te istotne ochłodzenia (jak je traktujesz) aż z taką mocą się sprawdzały to nie mielibyśmy (także w ostatnich tygodniach) przewagi anomalii od +2K wzwyż, tylko około i poniżej zera. Te ostatnie nadal są bardziej epizodyczne, niż trwalsze.

          1. To ciekawe, bo ja w 90% odsłon widziałem spadki t 850 ponizej 5 stopni w drugiej połowie przyszłego tygodnia.
            Skoro to jest granica skillu, to GFS zapowiada 12 stopni w pełni dnia na granicy skillu. Te 12 to takie samo odchylenie od średnich wiązek jak 28. I zarazem takie samo odchylenie od normy.

          2. Te 12 stopni jest zdecydowanie poza granicą skillu, bo w okolicach T+180h. Dodatkowo jest związane z wąską strefą opadów, co powoduje że wartość tej prognozy jest w sumie żadna. Dodatkowo 12 stopni w okolicy 13 września nie stanowi takiego samego odchylenia od normy, jak 28.

          3. @kmroz
            Zdecydowanie mniej zapowiedzi i to jeszcze w dalszym terminie widzi spadek T850 poniżej 5°C, niż wzrost powyżej 10°C.

            PS.
            Ciekawe może, czy zapamiętałeś jak niedawno temu pisałem o coraz większym potencjale na przymrozki? Brak obiektywizmu?
            Nie, po prostu na razie mamy w prognozach ZADECYDOWNĄ przewagę opcji ciepłych (okresowo jeszcze gorących lub nawet lekko-upalnych) nad faktycznie chłodnymi/zimnymi.

        1. Dorka, już wiadomo że nie będzie powtórki z 1947, 1975 albo 2015 roku (fala upału około połowy miesiąca). A skoro to już wiemy, to nie ma czego się obawiać. W Nowym Sączu rekordowo późny upał zdarzył się 23 września, ale w Warszawie o takiej porze nie ma już raczej ryzyka. Ta fala upału z 2003 roku, to nawiasem mówiąc temperatury minimalne na poziomie 8-9 stopni, upalny 23 IX, a już 24 opady przez cały dzień i 15 stopni. To już jesień Dorka, ciesz się tym że okropne lato (tym razem nie ma tu cienia ironii) minęło i teraz jesteśmy już na równi pochyłej. Miłego dnia!

      2. Krzysztof, przypomina mi się czerwiec i ochłodzenie w trzeciej dekadzie miesiąca. Kiedy to ochłodzenie pojawiło się w prognozach ECMWF, chyba nikt nie zwrócił na to uwagi, bo model był “skompromitowany” po wiośnie. Później był pierwszy zimny fus GFS, dopiero wtedy niektórzy zwrócili na to uwagę, ale nie na długo, bo już następna prognoza odwoływała chłód. Kiedy takie rzeczy pojawiały się częściej, nadal dominowały opinie że to fusy po najniższych wiązkach i prędzej czeka nas fala gorąca. Później – no dobrze, jakieś ochłodzenie będzie, ale tylko do poziomu normy i na krótko. Jak było, wszyscy wiemy.

        1. Odpowiem w postaci pytań…
          1) ile mieliśmy – licząc od już nieco ponad 5 miesięcy – tych naprawdę chłodnych okresów, tzn. trwających dłużej niż 1-3 dni i przynoszących więcej niż ułamkowe ujemne anomalie?
          2) Czego możemy spodziewać się po dominacji cyrkulacji z SW jaka dość stabilnie prognozowana jest na dni od 10.09?

          1. Dość stabilne jest tez prognozowane silne ochłodzenie po 10 września.

            W którym modelu, bo ECMWF zapowiada w tym czasie silne ocieplenie.

          2. @kmroz, nikt chyba poza Tobą nie wierzy w to ochłodzenie. Jeśli będzie, to jakieś symboliczne 1-2 dniowe, jak to już u nas zwykle.
            Myślę, ze @Lucas ma rację, szykuje nam się ekstremalnie ciepły, kolejny m-c i suchy. Pytanie tylko jak bardzo, na ile “stać” już u nas wrzesień……………

          3. Poza tym, “ochłodzenie” miało być dzisiaj, a jest pełna lampa w w-wie i zaczynam się zastanawiać do ilu st. temp dobije? Tak, że właśnie na takie “ochłodzenia” możemy liczyć.

          4. Dziś w Warszawie temperatura wzrośnie najpewniej do przyjemnych 23-24 stopni. Obecnie jest 20.3. Jeżeli to jest dla Ciebie problem, warto rozważyć emigrację.

          5. @kmroz
            Ponawiam więc zapytanie… Dominację jakiej cyrkulacji prognozują modele po 10.09? I czy przy niej bardziej prawdopodobne są większe/trwalsze ocieplenia, czy ochłodzenia?

          6. @admin, nie napisałam, że dzisiejsza temp. jest dla mnie za wysoka. To jest przyjemna temp, co nie zmienia faktu, że dziś miał być teoretycznie chłodniejszy dzień – wg prognoz- i tylko w tym kontekście to napisałam.
            Za “radę” dziękuję uprzejmie.

          7. No wlasnie dzisiaj wg prognoz pare dni temu miało byc do 28 stopni, a bedzie te 23-24 xD
            A co do pytania jakie modele. Na chwile obecna np GFS, wczoraj większośc modeli.
            Naprawde nie czaję, czemu piszecie o wyskoku ECMWF a o wyskoku GFS nikt nie pisze. Zwłaszcza ze pare dni temu jak ECMWF zapowiadał 22-25 stopni a GFS 25-28 stopni to wtedy każdy mowil tylko o gfsie.

          8. Bo ten wyskok jest głównie związany z prognozowaną strefą opadów. W przypadku opadów prognozy są zawsze skrajnie niepewne.

          9. @lucas
            Z tego co widze jest duża szansa na spływy zimnego powietrza z NW dzięki potężnemu niżowi nad Skandynawia.

          10. @admin
            Dlaczego nie piszesz do ludzi marudzących na 5 stopni w listopadzie, że warto rozważyć emigrację. Z tego co tutaj czytam to ludzie częściej, bo niemal cały rok narzekają na polską patolę. Dla wielu problemem jest 18 w lipcu i sierpniu. Im też wypadałoby polecić emigrację. Tak tylko w kwestii obiektywizmu.

          11. W kwestii obiektywizmu, to jeśli ktoś ma problem z temperaturami rzędu 24 stopni, a tyle było dziś w Warszawie, to najwyraźniej nie pasuje mu klimat w którym mieszka. Zamiast po raz kolejny tworzyć idiotyczne wątki o temperaturach rzędu 30 stopni panujących najpewniej przez cały październik, może jednak warto się przeprowadzić.

          12. @admin
            Nie no fakt, ale trzeba by było też ganić trochę tych co narzekają, że mają patologię przez większośc roku i oczekują 20 stopni w listopadzie, z uwielbieniem wyczekują rekordów na plus, bo 5 stopni w listopadzie to przecież “patola” i żyć się nie da. A jest tego tutaj multum.

          13. O ile stosunkowo łatwo mi zrozumieć narzekających na +5, bo to nie dość że z dala od komfortu termicznego, to jeszcze za dużo na zimowe szaleństwa, o tyle narzekania na +24 nie rozumiem kompletnie.

          14. A ja nie potrafię zrozumieć narzekania na 5 stopni, zwłaszcza że w listopadzie to nic nadzwyczajnego. Poza tym korzystamy z “wielkiego wynalazku ludzkości”, jakim jest ubranie. Nikt przecież nikomu nie każe siedzieć w tych 5 stopniach na golasa.

          15. Choćby dlatego, że temperatury bliskie “0” to już te, które sprzyjają bakteriom i wirusom. Przy +15 czy +20 ryzyko zachorowania na grypę czy choćby przeziębienia jest znacznie niższe niż przy 0 czy +5. To już kwestia elementarnej ludzkiej fizjonomii. Zima oraz przedzimie to jest czas kiedy przyroda próbuje przetrwać, by rozwinąć się później na wiosnę. Z homo sapiens, który wywodzi się z najcieplejszych rejonów Afryki (Etiopia jest kolebką ludzkości) i przez niemal połowę swojej egzystencji żył wyłącznie w Afryce, nie jest specjalnie inaczej.

  7. Widzę, że wielu komentujących przeniosło się tutaj z serwisu Twojaogoda.pl :) Nie dziwi mnie to, a wręcz bardzo cieszy, bo zmiany w wyglądzie na tamtym portali, dokonane roku temu to jakiś totalny rak. Brak możliwości komentowania artykułów w przeglądarce Mozilla Firefox, można to robić wyłącznie przez Explorera (lol), do tego jakieś samoistnie włączające się debilne filmiki (jak będę chciał zobaczyć prognozę pogody, to ją sobie sam włączę! Dlaczego do niektórych to nie dociera?!). Do wyglądu strony już się zdążyłem przyzwyczaić, ale wygląda gorzej niż przed zmianami, a do tego wszystko wolniej działa (m.in. przez te filmiki). Musiałem to napisać, bo pomimo zgłaszanych przeze mnie uwag, redakcja tamtego serwisu nic nie zrobiła, aby poprawić działanie portalu.

    Ale nie chcę tu tylko wylewać żali. Co do tegorocznego okresu ciepłego, do żadnego z miesięcy począwszy od kwietnia nie mam zastrzeżeń! :) Bardzo rzadko zdarzało mi się być zadowolonym z pogody w Polsce. Kwiecień miał 5 stopniowe odchylenie od normy wieloletniej, natomiast znacznie mniejsze ono było w lipcu i sierpniu (ok. 2 stopnie). Nie można powiedzieć, żeby lato w Lublinie było jakieś specjalnie gorące. Najwyższa temperatura zanotowana w Radawcu to 31,9 stopnia. To było stabilne, bardzo ciepłe względem norm (zapewne klimatolodzy określą, że ekstremalne), bez pogodowych ekstremów. W każdym razie zmiana klimatu jest zauważalna gołym okiem. Nie wyobrażam sobie w czasach PRL-u 5 miesięcy pod rząd ze zdecydowanym odchyleniem średniej temperatury na plus.

    1. Do postu dodam, że o ile pogoda w Polsce mnie bardzo cieszy, oczywiście zdaję sobie sprawę, że w skali globalnej zmiany klimatu są poważnym zagrożeniem. Na Węgrzech, gdzie byłem w tym roku, pogoda co najmniej od dwóch miesięcy przypomina warunki zbliżone do Rzymu.

      1. O tak, podpisuję się pod twoimi słowami.
        O tym jak w tym roku było ciepło świadczy fakt, że na działce u kolegi na Kaszubach, gdzie byłem w te wakacje po raz pierwszy w życiu orzech włoski wydał owoce. Na dodatek winogrona (w tym na Kaszubach) były bardzo dorodne, prawie takie jak te z południa Europy.

  8. Czyżby najwyższe temperatury maksymalnie września dopiero przed nami pomimo że już np. W Kaliszu czy Słubicach było przekroczenie 28°C Tak bynajmniej sugerują fusy w odsłonach niektórych modeli. To jest potencjalne możliwe. Czyżby II dekada dekada wrzesnia miała być dynamiczna bo w tych fusach widać też nie tylko tmax ok 30°C ale także temperatury 10-15°C chmury i deszcz.
    Oczywiście są jeszcze możliwe temperatury lekko ponad 30°C -przypomnę że w 2016 2012 i 2011 najwyższe temperatury właśnie trzydziestki zostały zanotowane w II dekadzie września.
    Trzeba też przypomnieć wrzesień 2003 kiedy na przełomie II i III dekady tego miesiąca temperatura przekroczyła 30°C.
    Niczego nie należy definitywnie wykluczać jak to robią co niektórzy.

    1. @Zbigniew, problemem nie jest możliwość pojawienia się upału we wrześniu, w naszym kraju- bo zgoda, takie zjawiska się zdarzały.
      Problemem jest to, że mamy od kwietnia ekstremalnie ciepły okres – którego końca nie widać ! Wg mnie to jest problem i jest się nad czym zastanawiać/obawiać a nie cieszyć się – bo jest to co najmniej krótkowzroczne.
      Zresztą ja powód do radości, żadnych z tego powodu nie widzę, ani krótko- ani długookresowo.

      1. Tu się zgadzam, to jest problem i nawet jeśli maj albo sierpień mi się podobały, to przez to nie potrafiłem się tym cieszyć. Latem 2015 roku, kiedy zarówno sierpień jak i lipiec były u mnie ekstremalnie gorące, uważałem to za dużą przesadę, ale jakoś się tym nie martwiłem. Dlaczego? Bo niewiedza bywa błogosławieństwem. Wtedy jeszcze nie znałem starych danych meteo ani klasyfikacji termicznych. Interesowałem się pogodą (od dziecka fascynowały mnie burze i tak to się zaczęło), ale nie wiedziałem o takich wynalazkach. Wydawało mi się, że czerwiec 2015 i sierpień 2014 były chłodne (co ciekawe nie miałem takich odczuć odnośnie czerwca 2014!), a lipiec 2011 i sierpień 2006 bardzo zimne. Trochę byłem w szoku jak zobaczyłem kolorową tabelkę, od razu zacząłem myśleć “skoro lipiec 2011 był normalny, to jaki musiał być lipiec 1984, pewnie cały miesiąc było poniżej 20 stopni…” Teraz już wiem co wpłynęło na “normalność” lipca sprzed 7 lat i mam inne odczucie pogody, wiem że większość dawnych chłodnych lipców nie była taka zła (z paroma wyjątkami jak 1977-1980, 1984, 1997 i 2000), ale niepokój związany z ociepleniem klimatu pozostał. I dlatego jeszcze 30-go mają trzymałem kciuki za konwekcję, która powstrzyma pobicie rekordu z 1889, martwiły mnie gorące ciągi w kwietniu, wypatrywałem ochłodzeń w lecie, a teraz mam nadzieję na kilka chłodniejszych roczników tak do 2022-23.

        1. A ja się właśnie “martwię”, że już nie będzie “normalnie” w dawnym sensie i lata z temp. umiarkowanymi, to zamierzchła przeszłość, o której można spokojnie zapomnieć.
          Być może prawda leży gdzieś po środku, od ocieplenia klimatu nie ma odwrotu, ale nie będzie tak, że już od tego roku, tylko takie jak obecnie lub cieplejsze lata (co notabene ozn. dla mnie życie w piekle).
          Zobaczymy.
          Miłego dnia!

          1. A mnie właśnie tegoroczne lato cieszy. Najwyższa temperatura w tym roku u mnie nie przekroczyła 32 stopni, co w moim odczuciu oznacza, że panował zwykły gorąc, do upału jeszcze brakowało. Za to kwiecień miał ekstremalne odchylenie od normy (prawdopodobnie największe od XVIII wieku) i przez to wydawał się bardzo przyjemnym miesiącem. Cieszy mnie właśnie brak temperaturowych ekstremów, które latem byłyby bardzo nieprzyjemne i szkodliwe dla zdrowia (na zachodzie Polski jednak bywały dni z temp. powyżej 35 stopni). Ostatnie 5 miesięcy oceniam zdecydowanie na plus, a to dlatego też, że tradycyjnie Polska ma nędzny klimat, jeden z zimniejszych w Europie. Jednak i ja mam obawy, że w skali globalnej postępujący wzrost temperatur, jeżeli nie zostanie zahamowany, będzie miał poważne konsekwencje.

            Gdyby to ode miało zależeć, to dla mnie lata mogłyby się już nie ocieplać, za to znacznie mogłyby się ocieplić zimy.

          2. Co do ekstremalnego upału, to w zeszłym roku najgoręcej było na wschodzie i południowym wschodzie właśnie. Tam było ponad 35, lokalnie do 37. Zachód i północ rok temu miała raczej kiepskie lato. W tym roku rozkład temperatur był bardziej…hmm…normalny.

            Mi się też wszystko podobało oprócz może przełomu lipca i sierpnia. Temperatura jeszcze pół biedy, ale ta sauna była trudna do wytrzymania. Jak ma być 30 stopni to niech to będzie przy jakimś w miarę suchym powietrzu, a nie przy punkcie rosy 21 stopni jak wtedy. Tutaj to właśnie zachód Polski wygrał, bo tam wprawdzie było ok. 35*C ale przy suchym powietrzu, a na wschodzie mniej ale za to szklarnia.

        2. @PiotrNS Bardzo odpowiedzialny komentarz. Niezbyt częsty tutaj. Też liczę na kilka chłodniejszych roczników już od przyszłego roku, czyli 2019-2023 ze średnimi rocznymi tem. dla Katowic 8,2-8,8st.C

          1. @pyton1990. Mnie lata 70-te i 80-te XX wieku pod względem klimatu w Polsce odpowiadały i nie uważam ,że był wtedy u Nas ,,nędzny klimat”. Od 10 lat klimat, jak dla mnie staje się mówiąc dosadnie ,,coraz nędzniejszy”. Polska znajduje się na Ziemi i nie jest możliwe ocieplenie klimatu w Polsce bez ocieplenia globalnego. Ociepla się ,,dzięki” AGW, które obejmuje całą Ziemię łącznie z Polską.

          2. Był nędzny pod względem usłonecznienia. Jesienie i zimy tak samo ciemne jak teraz, wiosny i lata DUŻO bardziej pochmurne od obecnych.

            Mi nie jest potrzebne 30 stopni, wystarczy mi taka temperatura jak dzisiaj. Koło 23*C w dzień, nocą to wręcz chłodno było. Ale jest pogodnie, a nie taka patola jak w sezonach letnich 1975-1981, które momentami miały o połowę mniejsze usłonecznienie od przeciętego lata po 2005 roku.

        3. PiotrNS, aż tak przejmujesz się globalnym ociepleniem? Serio?? Może wyjątkowo ciepły 2018 rok nie jest stricte związany z globalnym ociepleniem? Może to tylko taki wyjątkowy rok?

      2. @dorka – dla mnie jedyny problem to ta upierdliwa susza. Krzyżuje mi cały wrzesień. Mam zaplanowanych 6 wycieczek na grzyby, w tym 2 jako przewodnik. Terminy zabukowane, urlopy wśród znajomych pobrane, a tu nawet łysiczki lancetowatej brak, żeby się rozweselić. ;) Jeżeli do połowy września solidnie nie popada (co ziści się na 99%) to miesiąc ten – z grzybowego punktu widzenia już jest stracony. Całą nadzieja w październiku, chociaż nawet ja pomału tracę nadzieję na 2-3 tygodnie w tym roku pogody dobrej dla grzybiarzy. Prędzej się ochłodzi i przyjdą przymrozki niż solidne opady. Jedyny “wysypek” grzybów, jaki miał miejsce w tym roku to pod koniec lipca (mówię o terenach centralnych Dolnego Śląska). Mógł się on rozkręcić w coś poważniejszego, ale kochane ciepełko w ciągu kilku dni wszystko storpedowało. Cóż. Lipa już dawno przekwitła, ale ta grzybowa kwitnie w najlepsze. Już trochę z przekąsem i ironią – pozdrawiam “cieplutko”. ;-))

        1. Hm, Grzybiarz, mnie osobiście susza mniej “boli”, bardziej temp. mnie martwią, ale przecież w gruncie rzeczy oba zjawiska są ze sobą powiązane.
          Przykro mi z powodu Twojej pasji. We wrześniu raczej bym nie liczyła na deszcze. A w październiku- teoretycznie wszystko możliwe. Ale osobiście dużych pieniędzy bym na to nie postawiła. Pewnie cd. września……………..:(
          Pozdrawiam

        2. @grzybiarz. Jutro kolejna próba. Wiem ,ze coś się powinno po dosyć obfitych deszczach (Ruda śląska) w pierwszych dniach września pokazać. W zeszłym roku 12 razy we wrześniu byłem na grzybach z dobrym i bardzo dobrym efektem. OPady w zeszłym roku w regionie Katowice -Gliwice to 130-190mm! Pozdrawiam i może coś jeszcze w końcu września u Ciebie się ,,ruszy” w temacie grzybobrania.

          1. @oliver57 – dziękuję za podtrzymywanie na duchu. ;) W rejonach, o których piszesz, istnieje większa szansa na grzybobranie, ale uważam, że nie wcześniej jak w połowie września. Od opadów musi upłynąć 2-3 tygodnie, żeby coś się wykluło. Niemniej własne oględziny w terenie to podstawa oceny sytuacji. ;)

            – U mnie na razie bieda w parze z grzybową nędzą panoszą się po lasach i ani gajowy ani myśliwy nic nie mogą wskórać. ;)

          2. @Grzybiarz. Przy tak wysokich temperaturach owocniki koźlarzy i czubajek kań ,,wychodzą ”6-7 dni po deszczu. Z 50 -letniego doświadczenia grzybowego. Zrobię zdjęcia i spróbuję wstawić na google.

        3. Gdyby nie susza, to sezon byłby dla rolników idealny, gdy skończyły się zimowe warunki to praktycznie przez cały czas nie było przymrozków, ciepła wiosna przyspieszyła wegetację. Potem niestety wszystko zaczęło schnąć. Mam pewne porównanie z ogrodem warzywnym mamy, który był regularnie podlewany, takich wysokich, rozgałęzionych słoneczników nie było od dawna.

        4. Ja też się co nieco interesuję grzybami, mam kilka atlasów grzybów, ale jeszcze nigdy nie miałem okazji wyjechać na grzyby do jakiegoś lasu

      1. Wg dotychczasowych norm, ale bierz pod uwagę, że te normy się zmieniają. Skoro 70 lat temu 30,8C notowaliśmy we Wrocławiu 27 września to w obecnych czasach tyle samo może być nawet ok 5-8 października.

      2. Kompletna bzdura. 20 Września nigdy nie notowano na nizinach mniej niż 7.8 stopnia (Tmax), a najwyższe temperatury przekraczały 30 stopni.
        https://meteomodel.pl/dane/?mo=9&da=20
        W Warszawie temperatury maksymalne spadają pon 8 stopni dopiero po 25 września (1996, 2001, 2010). W skali całego kraju temperatury >= 30 stopni w okolicy 20 września są znacznie bardziej prawdopodobne, niż 5 stopni.

        1. Rzeczywiście temperatury rzędu 5 stopni to jest w ogóle skrajna rzadkość nawet w końcówce września i to w całym kraju. Na zachodzie Polski zaś wyjątkowo rzadko zdarzaja się spadki nawet poniżej 10 stopni jeśli chodzi o temperaturę maksymalną. W Słubicach np. najniższa temperatura maksymalna jaką znalazłem w danych za cał wrzesień to 10.0 stopnia, niewiele mniej bo 9.8 było w Szczecinie. Na NE wschodzie ( na nizinach, ale również w miejscowosciach podgórskich w pozostałej części kraju) Polski są już jednak możliwe spadki nawet lekko poniżej 5 stopni i opady deszczu ze śniegiem lub mokrego śniegu w skrajnych okolicznościach ale to końcowce miesiąca.

          1. @anonim
            “Rzeczywiście temperatury rzędu 5 stopni to jest w ogóle skrajna rzadkość nawet w końcówce września i to w całym kraju. Na zachodzie Polski zaś wyjątkowo rzadko zdarzaja się spadki nawet poniżej 10 stopni jeśli chodzi o temperaturę maksymalną”.
            Owszem zgadzam się.
            “Na NE wschodzie ( na nizinach, ale również w miejscowosciach podgórskich w pozostałej części kraju) Polski są już jednak możliwe spadki nawet lekko poniżej 5 stopni i opady deszczu ze śniegiem lub mokrego śniegu w skrajnych okolicznościach ale to końcówce miesiąca’
            A w jakich latach zdarzyły się opady deszczu ze śniegiem lub mokrego śniegu pod koniec września?
            Obserwując pogodę w ostatnich latach to odpowiednik temperaturowy września czyli maj przynosi częściej opady deszczu ze śniegiem czy mokrego śniegu pomimo, że ma znacznie dłuższe dni i słońce świeci znacznie wyżej niż we wrześniu.
            Twoja Pogoda lubi często “postraszyć” opadami śniegu we wrześniu na podstawie jednorazowego przypadku z 1906 roku (nie wie czy opady śniegu we wrześniu z tamtego roku są gdzieś pokazane w danych meteorologicznych).
            Ja generalnie zaliczam wrzesień to 4 miesięcy bezpiecznych od opadów śniegu obok czerwca, lipca i sierpnia, ale nie można stwierdzić, że jest całkowicie zerowe prawdopodobieństwo opadów śniegu.
            Ogólnie w pozostałych miesiącach wiosennych jak kwiecień i maj oraz miesiącach jesiennych jak październik jest większe prawdopodobieństwo opadów śniegu niż we wrześniu.

          2. Mnie zastanawia jedno. Zachodnia Polska jest w skali roku o ok. 1 stopień cieplejsza niż wschodnia. Skoro zima co roku jest wyraźnie cieplejsza na zachodzie (to fakt), to jakim cudem przez resztę roku różnica spada do tego 1 stopnia? Bo czytam że na wiosnę na zachodzie jest cieplej, na jesieni też, tegoroczne lato “jak zwykle najcieplejsze na zachodzie” (polecam sprawdzić jak to wyglądało w sierpniu 2017 albo czerwcu 2016). Coś mi tu nie gra. W tym roku owszem, ale chyba większe ciepło na zachodzie od maja do października nie jest standardem.

        2. Prawie wszystkie rekordy z 2008. Tak też myslałem, wtedy strasznie piździało na południu kraju we wrześniu. Katowice IX 2008:

          16.09 8,8
          17.09 8,5
          20.09 9,0
          21.09 8,6

          To była skrajna sytuacja tamto zimno. W październiku 2008 było mniej tmaxów <10*C niż w tamtym wrześniu. Poniżej 15*C w trakcie ochłodzeń jest często ale poniżej 10*C? Naprawdę rzadko.

      3. kmroz Nie chcę się czepiać ale Ty ochłodzenia widzisz co chwile już od czerwca. Jak pare tygodni temu pisałem że jeszcze długo nic się nie zmieni i będzie dalej będą tygodnie ciepłe/ gorące to mi odpisałeś że 25 stopni we wrześniu to chyba na Bałkanach. Jak widać mamy już te Bałkany. Ciepło do października jak zawsze pisze Dorka? na razie wszystko na to wskazuje

          1. Co na o wskazuje? bo np na południu to właśnie widze pojedyncze dni poniżej 25. No nic czekamy do końca wrzzesnia i zobaczymy jak będzie

          2. Raczej do połowy września. Pózniej przekroczenia 25 stopni to juz ekstremalne sytuacje. Do tego czasu jak najbardziej są lokalnie mozliwe przy odpowiedniej adwekcji-co nie znaczy, ze bedą przeważały.

          3. 20 września (+- 2 dni) w południowo-zachodniej Polsce wartość tmax = 25 stopni to okolice 90. percentyla. Nie jest to więc tutaj “ekstremalna sytuacja”, powinna się zdarzać co najmniej raz na 10 lat. Ekstremalna sytuacja to jest 30 stopni po 20 września, a i to się zdarzało (np. 21.09.2003). 27 września 1947 tmax we Wrocławiu osiągnęła 30.8 stopnia.

          4. Oj, chyba jednak będą. I to na przeważającej części kraju.
            A lokalne przekroczenia 25 stopni mogą być nawet pod koniec października. Pamiętasz październik 2001 oraz 2013? W tym pierwszym 25 stopni było 31 października, w nocy przeszedł front i na Wszystkich Świętych było już poniżej 10 stopni…

          5. październik 2001 ma rekord ciepła dla Katowic, ale nie z końca tylko z początku. 3.10 było 26,6 i od tamtego czasu temperatura nie była nawet blisko tego pułapu. Tamten październik miał dużo dni ok. 20 stopni, cała pierwsza połowa to bylo takie późne lato, ew. wczesna jesień. Dopiero w II połowie zimniej i brzydziej.

        1. Zgadza się Mat, przy czym w czerwcu prognoza ochłodzenia kmrozowi się sprawdziła. Natomiast wieszczone przez Dorkę ciepło/gorąco do października jest już coraz bliżej sprawdzenia się :)

    2. Pod Twoim postem pojawiły się wpisy ponownie w dużym stopniu nacechowane emocjonalnie.
      Ja powiem więc coś merytorycznie… Wkraczamy już zdecydowanie w okres, w którym zdecydowanie najcieplejszą cyrkulacją jest jednoznacznie ta z SW (tzn. strefówka z W ze składową S, albo blokada z adwekcją z S ze składową W).
      A taka właśnie prognozowana jest na większość dni w przyszłym tygodniu. I to już dość stabilnie przez różne prognozy/modele. I to jeszcze częściej mamy być pod władaniem wyżów (z wałami/klinami na S), niż niżów (z ośrodkami zmierzającymi torem N).
      Nadmienię jeszcze, że dominacja takiej właśnie cyrkulacji przyniosła nam rekordowo ciepły i zarazem pogodny/suchy grudzień’2015.

  9. Wczoraj stratus trzymał znacznie dłużej niż w prognozie (do ok godz 13:30, a w prognozie UM był do godz 11), dziś za to odwrotnie – w prognozie do wczesnych godzin popołudniowych, a już od 10 jest słonecznie i przy słabym wietrze temperatura szybko nadrabia poranne “straty”. Wczoraj Tmax ledwo przekroczyła 22C, dziś wydaje się, że powinno być nieco więcej (choć UM daje jedynie 20).

    1. Jak na to wyolbrzymiane przez niektórych ochłodzenie (bo w końcu wieje z N i mamy układ niżowy od E…) to te 20/26°C za dnia w zdecydowanej części Polski to obiektywnie niemało. Także w Warszawie było wczoraj 23,5°C (Tmax), choć rano niektórzy sugerowali wyraźnie chłodniejszy dzień… A dodajmy, że te 23/24°C (bo dzisiaj będzie pewnie podobnie) to będą najniższe Tmax’y, m.in. w Warszawie, w całej 1. dekadzie września.
      Faktycznie nie było aż tak gorąco jak wskazywały wcześniejsze prognozy, ale jednak i tak co najmniej ze 3 st. powyżej normy (zarówno nocami, jak i za dnia).

      PS.
      Polemiki niektórych przypominają mi przeciąganie liny w jednym z dwóch skrajnych przypadków, podczas gdy rzeczywistość (nadal w zdecydowanej przewadze ciepła i sucha) leży gdzieś pośrodku.

      1. @Lucas wawa
        Zaraz zaraz. Przecież cały tydzień miało być stałe 27-29c w Warszawie.
        Tak. Niektórzy sugerowali wyraźne chłodniejszy dzień i taki też był wczoraj. Popatrz na wykres temperatury i powiedz ile trwało wczoraj te 23c w Warszawie? Godzinę czy dwie? Średnia dobowa wyniosła wczoraj 18.0c czyli 2.5c mniej od dnia 4 września. W Warszawie zimniej było tylko w okresie od 26 do 29 sierpnia oraz 15 lipca (60 dni wstecz).

        1. @Marcin D
          Odpowiedzią na naciąganie ocen w jednym z kierunków przez jednych nie powinno być naciąganie ocen w drugim kierunku przez innych.
          Ja już z 4-6 dni temu (a nawet i wcześniej) pisałem, że wyjdzie na to, że w 1. dekadzie września będziemy mieli dominacje Tmax 25/28°C w dni cieplejsze oraz 22/25°C w dni chłodniejsze (w większej części kraju). I raczej się nie myliłem…

      2. Obecna sytuacja jest bardzo podobna do tej jak na przełomie lipca i sierpnia, tylko słońce już nieco słabiej grzeje i na NE Europy (tam skąd wieje) jest już dużo chłodniej.

  10. A dziś w Gliwicach typowa późnoletnia/wczesnojesienna pogoda. W nocy było 10 stopni, a na popołudnie są zapowiadane 24 stopnie. Przez cały dzień ma być pogodnie, chwilami bezchmurnie.

    1. I dodajmy jeszcze, że jesteśmy w apogeum ochłodzenia w tym tygodniu. Kolejne dni ponownie cieplejsze, niektóre w części Polski gorące.

      1. No właśnie o to mi chodziło, że dziś jest to “ochłodzenie”…………………Ciekawi mnie zatem jak będzie wyglądało ocieplenie.
        Jeżeli wrzesień będzie 6 ekstremalnie ciepłym miesiącem ciepłym, to już pół roku………

        1. @dorka
          A ja wciąż podtrzymuje swoja opinie ze takie temperatury jak dzisiejsze bedą za dwa tygodnie juz tylko mglistym wspomnieniem, a w wyjątkowym przypadku pojawiać sie mogą epizodycznie.

          1. @kmroz, za 2 tygodnie, czyli po 20.09? Być może, nie można tego przecież wykluczyć. Ale póki co, jeszcze długo będzie ciepło i bardzo ciepło…………a potem zobaczymy ;-)

          2. W październiku 2013 temperatura na poziomie 25 stopni pojawiła się w III dekadzie października. Co prawda tylko lokalnie, ale jednak

        2. @dorka
          Przecież jeszcze kilka dni temu martwiłaś się, że będzie cały tydzień 27-29c a teraz masz problem bo będzie 23-24c zamiast zapowiadanych dzień wcześniej 22c? Wczoraj w Słubicach było prawie 26c. W Warszawie 23.5c, ale trwało to bardzo krótko. Wyskok na godzinę lub dwie.

  11. Zawsze mnie dziwiło dlaczego admin chce tak szybko zmienić okres odniesienia – Po tegorocznej porze ciepłej gdzie mamy prawie ciągle dodatnią anomalię to mnie nie dziwi

    1. A ja jestem przeciwny. Po zmianie takiego okresu odniesienia praktycznie całe lata 70 i 80 będą niebieskie, a taki 1977, 1978 albo 1980, to w ogóle ekstremalnie chłodny każdy miesiąc, jak w najzimniejszych rocznikach XIX wieku. Jak dla mnie 1981-2010 jest najbardziej uniwersalny, bo łączy w sobie zarówno lata chłodne, normalne jak i ciepłe/bardzo ciepłe w dobrych proporcjach.

      1. Osobiście wolałbym 1951-1980 bo duża cześć danych w sieci jest z tego okresu odniesienia i był to okres z małym trendem zmiany temperatur oraz jest to okres już szeroko dostępnymi danymi w porównaniu do starszych dat . .Ale wtedy wszystkie aktualne dane mielibyśmy już prawie zawsze czerwone poza zimą .
        Nie wiem których danych ma dotyczyć aktualizacja

    2. Ja już od dawna używam 1991-2020 jako realną ocenę danego miesiąca, pasującą do obecnych czasów. Taki lipiec 2011 miał odchylenie prawie -2K od średniej za ten okres (a od średniej lipców po 2005r. zapewne jeszcze większe).

      Używanie normy 1961-1990 wobec lipca 2011, który wykracza o 21 lat poza ramy tej normy to jest jakieś nieporozumienie przy tak ocieplającym się klimacie. To zdecydowanie nie był “normalny” lipiec, mimo że względem takiej normy może taki wyjść.

      1. Alewis, pod względem temperatur maksymalnych (a to jest latem ważniejszy parametr lipiec 2011 był chłodny niemal wszędzie, i to nawet względem normy 1961-1990. W Nowym Sączu normalny i naturalny lipiec 2011 miał wyższą TMax od strasznego, lodowatego lipca 1996 (który pod niemal każdym względem był tu lepszy); w Katowicach była o 0,1 stopnia wyższa. Nawet w Białymstoku, tam gdzie lipiec ’11 pokazał się z najcieplejszej strony, TMax była poniżej normy.

  12. Niektórzy tu już pisali o rekordowo ciepłym wrześniu 2018 z przekonaniem (na co oczywiście jest zdecydownie za wczesnie bo wrzesień może się znaleść się jeszcze pod kreską i to sporo). No to przyjrzyjmy się temperaturom aktualnym i najbliższym prognozom. Przebieg temperatur i najbliższe prognozy mają i mają mieć podobny przebieg w najbliższych dniach jak w najcieplejszych wrześniach 1999 i 2006. Na I połowę września prognozwane są temperatury maksymalne rzędu 20-30 stopni ze stosunkowo dużą liczbą dni z temperaturami nieco powyżej 25 stopni. Do tego dochodzą stosunkowo ciepłe noce. Więc póki co zmniejsza się ryzyko/szansa chłodnego września powoli każdego dnia i rośnie ciepłego, ale żeby twierdzić że będzie rekord jak tu niektórzy piszą ( Editor i coś też chyba pisała Dorka) to już zdecydowana przesada po tak krótkim terminie. Tak czy inaczej porównując do tych najcieplejszy wrześni 1999 i 2016 zauważalny jest brak bardzo wysokich temperatur i ekstremalnych (przynajmniej narazie). O tej porze roku możliwe byłby jeszcze dni z temperaturami 30-35 stopni a lokalnie przez 1-2 dni w apogeum nawet więcej ( np. rekord września z 2015 ale to już skrajność). W najbliższych prognozach przekroczenia 30 narazie nie widać ale temperatury 25-30 też są oczywiście wysokie jak na wrzesień. Wrześnie 1999 i 2006 przyniosły letnią pogodę ale wydaniu bardzo lekkim. Temperatury które teraz mamy też są letnie, ale też w wersji lekko letniej ( gdyby to był okres czerwiec-sierpień to byśmy mówili już raczej o przeciętnych temperaturach). Jest to kolejny dowód że tylko najcieplejsze wrześnie w sensie termicznych można uznać za letnie zaś przeciętny wrzesień jako całośc to już zdecydowanie miesiąc jesienny a konkrtenie wczesnojesienny co zdecydowanie zgadza się z definicją o meteorologicznych porach roku a już na pewno w moim subiektywnym odczuciu. Piszę o tym bo już po wrześniu 2016 słyszałem/czytałem opinie że wrzesień to jeszcze nie jesień, że jednak bliżej lata i poiwnien być letni (czerwiec jest cieplejszy przypominam), niektórzy patrzą na kalendarzowe pory roku, że to polecie. Mam wrażenie że wielu Polakom jednak szkoda żegnać się z latem i witać z chłodniejszymi i krószymi dniami i trudniej im przyjąć do wiadomości że wrzesień to jesień. Pamietajmy też że teraz mamy temperatury mamy powyżej normy a przecież bardzo gorąco nie jest i mamy początek września. Warto też przypomnieć przy tej okazji zeszłoroczny wrzesień który okazał się lekko ciepły a pamietam jak ludzie narzekali na chłód ( bo dominowały temperatury maksymalne poniżej 20 stopni) i pochmurne niebo.

    1. Pory termiczne i tak należy wiązać jedynie dynamicznie z bieżącą sytuacją w poszczególnych okresach/dniach – nie zaś z założenia (arbitralnie) z poszczególnymi miesiącami, a co ma sens w odniesieniu do pór meteorologicznych.
      Pisanie, że niebawem np. maj może stać się miesiącem letnim, a grudzień zimowym jest bezsensem, bo w jednym roku możemy mieś Tavg 16°C (-3°C) a w innym 13°C (+2°C). Możemy mieć też np. pół na pół aurę zdecydowanie bardziej letnią/zimową lub dla odmiany jeszcze/już jesienną.

      1. Errata:
        W 2. akapicie miałem oczywiście napisać, iż:
        “Pisanie, że niebawem np. maj może stać się miesiącem letnim, a grudzień JESIENNYM jest bezsensem (…)”.

          1. na zachodnim krańcu Polski mamy już takie absurdy jak początek przedwiośnia w dniu…15 stycznia. Czyli de facto w samym środku zimy, na początku statystycznie najchłodniejszego okresu w roku.

            Ale jak się popatrzy na sam trend temperatury (z pominięciem jakichś arbitralnych progów) to zima w Polsce trwa niemalże dokładnie od 1 XII do 28 II. W tym okresie temperatura nie wykazuje wyraźnych trendów w żadną stronę. Zmienność tej temperatury jest znacznie mniejsza niż w okresie letnim 1 VI – 31 VIII, bo lato nam startuje z niezbyt letnimi średnimi 14-15*C, szczytuje przy niemal 20*C i na koniec sierpnia znów spada do ok. 15*C. A zima? W okresie 1.12 – 28.02 zakres zmienności tavg to od -2,5 do 0*C. Większość zimy – od -2,5 do -1*C. Jakby miała ona być odwrotnością lata, to w okresie 20.01 – 10.02 powinniśmy mieć ok. -4, -5*C.

          2. @alewis

            Największy absurd widziałem w jakimś artykule o fenologicznych “porach roku” dla Poznania. Były tam lata gdy “przedzimie” spotykało się z “przedwiośniem” i nie było w ogóle “zimy”. Ja rozumiem, ze nie było mrozów ale to po prostu oznacza ciepłą zimę (taką bez cudzysłowia).

            Jednak szczytem komedii było jak autorzy rozdzielili w takim wypadku czasowo “przedzimie” od “przedwiośnia”. Problem w tym, że definicję termiczną mają one identyczną, więc jeśli graniczą ze sobą to są nieodróżnialne. Mogli wybrać np. 1 stycznia. Wybrali 21 grudnia, czyli początek kalendarzowej zimy. I napisali w tekście, że w Poznaniu najwcześniejszy początek przedwiośnia to właśnie ten dzień. Dla mnie Boże Narodzenie w czasie przedwiośnia to, jak mówią Amerykanie comedy gold. Bo oczywiście ze bywa często ciepło w Boże Narodzenie, ale w praktyce oznacza to kontynuację serii niżów Atlantyckich, czyli bliżej temu do jesieni niż do wiosny.

          3. PS. Rozpoczynanie przedwiośnia 21 grudnia nie dość, ze powoduje, ze mogą być dwa w ciągu roku kalendarzowego (pomyślcie!), to jeszcze jest możliwe tylko w ramach analizy danych historycznych. Bo jak w Boże Narodzenie być pewnym, że mrozy już nie przyjdą?

            Zresztą dotyczy to wszystkich tych “pór roku”. Właśnie dlatego aby nie mieć “przedwiośnia” po “wiośnie” itp., nie można stosować tych nazw do opisywania aktualnej pogody.

          4. Wnioskowanie o porach termicznych na podstawie średnich jest absurdalne. Wyobraźmy sobie nieco naciągany przypadek (ale przemawiający do wyobraźni): ponad 10 dni aury letniej, kilka dni jesiennych i ponad 10 dni zimowych. I co mamy powiedzieć, że w uśrednieniu był to miesiąc jesienny?

          5. @Lucas wawa

            Tak zwane “fenologiczne pory roku” (ja bym raczej powiedział “okresy”) dotyczą wyłącznie średniej. Już tu pokazywałem na konkretnym przykładzie do czego prowadziłoby stosowanie ich do aktualnej temperatury. Szczególnie zabawne jest gdy “pory roku” następują po sobie co kilka dni i to w połowie przypadków w złej kolejności. To bardziej kabaret niż meteorologia.

  13. W Poznaniu dziś ranek pochmurny, chłodny i bardzo mglisty. Widoczność spadła do 100 m. Wyglądało to bardzo jesiennie. Na szczęście przed południem się rozpogodziło.

  14. GFS z 12:00 na przyszły tydzień daje sporo gorących klimatów – cos podobnego do prognoz ECMWF i ICON z dziś rana.

    Czyżby z wróżonego wcześniej ochłodzenia im bliżej danego terminu zostało niewiele lub nic? Czy jeszcze w tym sezonie ujrzymy 30-stki? Oto są pytania :)

  15. W tym roku dużo wskazuje na to że zima będzie wczesna chłodna i śnieżna . Spojrzenie na przepowiednie jackowskiego moim zdaniem pogoda dosyć dobrze mu się sprawdza przewidział tegoroczne gorące suche lato a teraz pisze o wczesnej i śnieżnej zimie https://www.se.pl/wiadomosci/polska/jasnowidz-jackowski-o-zimie-2018-wiemy-jak-bedzie-wygladac-nie-publikowac-aa-VdMC-1QVz-tf5V.html?question=show_result#quiz- a przypomnę o nadchodzącym na okres jesienno zimowy słabe bądź umiarkowane el nino a wtedy mamy w Polsce ostre zimy.

    1. Jackowski zwyczajnie skopiował prognozę AccuWeather z kwietnia. No i podobnie, jak AccuWeather nie sprawdziły mu się gwałtowne zjawiska atmosferyczne. Jeszcze większego babola strzelił zeszłej zimy:
      https://www.se.pl/wiadomosci/polska/jasnowidz-jackowski-zdradza-jaka-bedzie-zima-takiej-pogody-nie-bylo-od-lat-aa-AVdc-pTwZ-BEBP.html
      W 2017 można rzec, że trafił deszczowe lato, ale “szybka wiosna” zdecydowanie mu nie wyszła.
      https://www.rmf.fm/magazyn/news,7459,co-czeka-nas-w-2017-roku-jasnowidz-przepowiada.html
      Czytając jego przepowiednie trudno się oprzeć wrażeniu, że sprawdza się mniej niż 25% z nich, jak zwykle zresztą.

      1. W 2017? Jedna z najszybszych wiosen jaką pamietam. A lato deszczowe tez nie wszędzie (północ i zachód to nie cała Polska).

        1. Nie mniej trzeba takich prognostyków krytycznie weryfikować i pokazywać, że nie mają szklanej kuli ,a się mylę, ergo albo skądś zżynają marne prognozy, alebo wymyślają sami jakiś losowy scenariusz, byleby miał w sobie coś nadzwyczajnego.

        2. Tak, szczególnie w połowie kwietnia. Można tak powiedzieć w kontekście klimatologicznym, jednak w potocznym odczuciu wiosna się zaczyna wtedy, gdy kończą się akcenty zimowe. Stąd pojawiały się głosy, że “zima trwała do maja”.

          1. Mysle ze 6 tygodni bez akcentów zimowych z temperaturami dobowymi średnio grubo powyżej 5 stopni to wystarczający powód by nazwać ten okres wiosną. (Mam oczywiście na mysli okres od koncówki lutego do polowy kwietnia)
            W kwietniu ile było niby dni z temperatura średnia “niewiosenna”? Kilka.
            Wiosna to ekstremalnie późno nadeszła w tym roku, w 2013, dość późno w 2010.

          2. No to jeśli się już czepiamy, to niby w jakim sensie wiosna nadeszła w tym roku ekstremalnie późno? Spóźnienie o ~10 dni to “ekstremalnie późno”?

          3. @admin

            Tak jest zawsze. Nawet na tym blogu epizody mroźne i śnieżne w marcu czy jeszcze lepiej w kwietniu powodują pamiętanie danej zimy jako długiej. Nikt nie patrzy na to kiedy się zaczęła.

          4. Cóz, taka prawdziwa wiosna jak rok temu po 20.02 zaczęła sie w tym roku na dobre 3.04. W tym wieku pózniej zdarzyło sie to tylko w 2013 roku, na upartego można powiedziec ze tez w 2003 (bo wtedy jednak w kwietniu tez była przez pewien czas prawdziwie zimowa pogoda a i marzec był najwyżej przedwiosenny)
            . Oczywiście marzec miał liczne epizody wiosenne, ale po nich wracała zimowa pogoda (prawdziwie zimowa, a nie takie cos jak w kwietniu 2017 czy maju 2017 gdzie przy +9 w dzień mówiono ze zima. )
            A, ze wiosna od razu przeszła w lato, lub przedlecie, to tez oczywiste.

          5. Wiosna przeciętnie przychodzi w III dekadzie marca. W tym roku na stałe zawitała 3 kwietnia (i w zasadzie szybko przeszła w termiczne lato). To nie w tym roku wiosna przyszła ekstremalnie późno, tylko w ostatnich kilkunastu latach (poza paroma przypadkami) przychodziła ekstremalnie wcześnie.

          6. Bardzo długie zimy to 2005/6 i 2012/3. Pierwsze akcenty już w październiku i listopadzie, od grudnia regularna zima. I w obu przypadkach przeciągająca się na marzec.

            Zima 2017/8? No proszę was. Grudzień jesienny, styczeń typowe przedzimie, dopiero luty bardziej zimowy. A marzec pół zimowy pół przedwiosenny. Przecież tej zimy było chyba najmniej kumulatywnych cm śniegu po 2010 roku. Nawet podczas mrozów w lutym i na początku marca tego śniegu prawie w ogóle nie było.

            Takie zimy jeszcze będą, bo nasz klimat nie ociepla się o 3 stopnie w 10 lat. Coraz więcej będzie produktów zimopodobnych, jednak ostrych zim się prędko nie pozbędziemy.

  16. Na razie to wyglada na to, ze prognoza gorącego weekendu jak zwykle sie nie sprawdzi. Temperatury na sobote i niedziele na 850hPa juz prawie w całej Polsce ponizej 10 stopni, miejscami na zachodzie 5-6 stopni. O tej porze roku raczej widze małe szanse na przekroczenia 25 stopni w takiej sytuacji.
    To kolejny z powodow dla których proponuje traktować wstrzemięźliwie potencjalne prognozy gorąca na przyszły tydzien. Bo juz drugi raz prognozy z zakresu 120-180h zaliczyły wpadkę- najpierw gorąco miało byc w srode i czwartek (dziwnym trafem akurat te dni nastąpiły juz trzy dni po niespodziewanej fali gorąca), a potem w weekend, co tez widać, ze juz nie bedzie miało miejsca.
    A prognozy na kolejny tydzien? Nadzwyczaj dynamiczne. Jednego dnia wzrost na 850hpa powyżej 10 stopni w większej cześci kraju, drugiego spadek ponizej 5 w calej północnej połowie Polski. Najbardziej obawiać gorąca sie musi południe, najmniej wybrzeże czy Mazury. Jedno jest pewne, Atlantyk znowu sie budzi- wiec takich stagnacji pogodowych jak 20.07-5.08 raczej nie bedzie, i bardzo dobrze :)
    Ciekawe czy czeka nas powtórka z niezwykle ciekawego i dynamicznego września 2012. W wawie miał wtedy miejsce najpóźniejszy upał (11.09) i najpóźniejszy gorac (27.09) jeśli chodzi o te stulecie, ale tez temepratura poza tymi dwoma dniami nie przekraczała 25 stopni, a trafiały sie tez bardzo zimne epizody rzędu 12-14 stopni w dzień. Zreszta cała pora ciepła 2012 była pełna skrajności i szybkiej zmienności temperatur- co ciekawe mimo to było bardzo sucho.

      1. @dorka
        Ładnych pogodowo weekendów w tym roku to mieliśmy dość sporo ale dostrzegam że dla Ciebie “ładna pogoda” to pojęcie względne które jest związane z twoimi antypatiami i preferencjami pogodowymi,prawda?

        1. Nie wiem czy sie moge z tym zgodzić.
          26-27 maja burzowa sobota
          2-3 czerwca oba burzowe dni
          23-24 czerwca plucha
          30.06-1.07 plucha
          14-15.07 ulewy
          28-29.07 liczne burze
          11-12.08 ulewna sobota
          25-26.08 zimno i pluchowato
          Pozostałe w przewadze słoneczne, ale tez od razu przy tym gorące…. najlepszy weekend w sezonie letnim to…… No wlasnie. Nie było żadnego optymalnego. Chyba 12-13 maja. Potem naprawde cieżko mi znaleźć dobry weekend do spędzania czasu na świeżym powietrzu.

          1. To smutne, że przyszło nam odczuć tsk paskudne lato. Przez wzgląd na Ciebie mamy nadzieję, że kolejne będzie bardziej suche i znacznie cieplejsze.

          2. admin to była ironia, jeżeli chodzi o moje preferencje to akurat chciałbym żeby za mojego życia takie suche i gorące lato już się więcej nie powtorzyło, Do końca roku mogłoby już nie być więcej niż 15 stopni, a słońca tez już mam dość.

          3. Fajnie, ze czytacie ze zrozumieniem moj komentarz…
            Ja mam nadzieje ze następne lato bedzie duzo pogodniejsze i chłodniejsze.

    1. “A prognozy na kolejny tydzien? Nadzwyczaj dynamiczne. Jednego dnia wzrost na 850hpa powyżej 10 stopni w większej cześci kraju, drugiego spadek ponizej 5 w calej północnej połowie Polski.”

      ->>> Naprawdę nie dostrzegasz, że zapowiedzi T850 powyżej 10°C jest znacznie więcej niż poniżej 5°C ???

      A co do zbliżającego się weekendu… Jedni owszem wieścili cały czas Tmax 27/29°C, ale za to inni (bez pokazywania palcem kto…) coraz wyraźniejsze zejście do poz. bliżej 20°C. Sam mnie poprawiałeś, że obiektywnie będzie napisać, że Tmax w 1. dekadzie września będzie na poziomie 20/27°C (w W-wie), podczas gdy będzie to 23/28°C. Proszę Cię i @dorka – nie nakręcajcie się tak wzajemnie w obu kierunkach, naciągając przy tym zapowiedzi w jedną lub drugą stronę.

      1. Z tego co widze to na sobote-ponieziAlek widać 22-23 stopnie wg wszystkich modeli (niesamowita zgodność swoją drogą)
        Co do 850hPa, to nie, nie dostrzegam- jeśli weźmiemy pod uwagę cała Polskę, bo widać sporo takich dni ze na południu 12 a na północnym zachodzie ponizej 5. Dodajmy jednak ze w “strefie skilla”, do wtorku, widać stabilnie 5-10 w skali kraju.

        1. 22/23°C miało też być w dniach 05-06.09.
          A pomimo tego “pogorszenia”, niżu na E i wiatru z N zanotowaliśmy w W-wie Tmax 23,5°C oraz 24,4°C. Jak na taki układ baryczny to sporo.

        2. Co do prognoz T850 ja widzę głównie w niej przeplatankę 5/10°C oraz 10/15°C. A spadki poniżej 5°C są w niej tak rzadkie jak i wzrosty powyżej 15°C (które też się pojawiają). Mowa o terminie mniej więcej do połowy września.

    2. @kmroz
      A nie dostrzegasz tego że konwenkcja w następstwie której tworzą burze z silnym deszczem ograniczają wzrost temperatury.
      Gdyby było słonecznie z jakimiś chmurami cirrus itd bez skłonności do burz to temperatura przekroczyłaby 25°C na SE Polski jak to było np. w weekend.

      1. @zbigniew
        To prawdopodobnie jeden z powodow dla których prognozy gorąca poniosły fiasko. Ale i tak bardzo ciepło jak na wrzesień, na szczescie w formie jak najbardziej przyjemnej- No, przynajmniej od środy, bo wczesniej tamte noce to było jakies nieporozumienie.

  17. Czy może mi to ktoś wytłumaczyć? Mieszkałem parę lat w mieszkaniu 40 m kw. w bloku z 2008 roku od południa. Teraz mieszkam w 80 m kw. od południa i zachodu, również w bloku z 2008.

    W poprzednim mieszkaniu mogłem zamknąć okno wieczorem przy temp +18 na zewnątrz i +22 w mieszkaniu. Po zamknięciu okna temperatura stabilnie trzymała się na 22. Natomiast w tym mieszkaniu w takiej sytuacji potrafi po 2h wzrosnąć do 24. Z czego to wynika? Czemu mieszkanie mi się nagrzewa gdy na zewnątrz jest zimniej? Bo podobnie jak Dorka mam swojego mieszkania dość i myślę czy się stąd nie wynieść. I nie chcę drugi raz popełnić takiego błędu.

    Zasypianie tu jest koszmarem. Jest północ i stwierdzam, że wystarczająco się wychłodziło i zamykam okno. O 2 w nocy budzę się bo jest za gorąco. W poprzednim mniejszym mieszkaniu nie miałem takich problemów. Każdy kto do nas przychodzi narzeka że u nas jest gorąco.

    1. Widocznie było gorzej izolowane, a obecne jest lepiej.
      Ja w swoim domu muszę grzać dopiero jak temperatury nocą spadają poniżej zera, a za dnia poniżej ok. 10°C (i to wcale niespecjalnie mocno). Natomiast powyżej 25°C (odczuwalny dyskomfort) mam w środku dopiero, gdy za oknem dłużej utrzymuje się poziom Tmax ok. i powyżej 30°C oraz Tmin ok. 20°C.

      1. Lucas to jednak coś jest nie tak z tą izolacją, bo u mnie temperatura w mieszkaniu rosła do 28,4 gdy na zewnątrz było 29-30. A 25 stopni to ja miałem o 7-8 rano po całonocnym otwarciu okien. Natomiast w sezonie zimowym w poprzednim mieszkaniu mieliśmy niedopłatę za ogrzewanie, a w tym nadpłatę. W tym roku kaloryfer chodził chyba tylko w lutym. W ogóle okna od zachodu to dramat. Od południa grzeje do 17, a potem zaczyna grzać od zachodu. U mnie to chyba godz. 17-19 jest najgorszym okresem dnia w mieszkaniu w lecie.

      2. Widocznie było gorzej izolowane, a obecne jest lepiej

        Podejrzewam, ze jest dokładnie na odwrót. Lepiej izolowane (od zewnątrz!) mury trzymają dłużej ciepło po okresie upałów. I w dodatku oddadzą prawie całe to ciepło do środka.

        1. Dobrze izolować i dobrze wentylować ! Bez klimy nie mam w domu dyskomfortu przez cały rok. Max temp rocznej wewnątrz w salonie 26,Dobrze izolować i dobrze wentylować ! Bez klimy nie mam w domu dyskomfortu przez cały rok. Max temp rocznej wewnątrz w salonie 26,6C min roczne 16,6C ( padło w lipcu tego roku). 4,5 tony węgla na rok. 240m2 użytkowej parter, 1 piętro i wentylowane (strychowe) poddasze. Sterowanie drzwiami, oknami (w tym dachowymi) i włazem ręczne.2C min roczne 18,2C ( padło w lipcu tego roku). 4,5 tony węgla na rok. 240m2 użytkowej parter, 1 piętro i wentylowane (strychowe) poddasze. Sterowanie drzwiami, oknami (w tym dachowymi) i włazem ręczne.

          1. @Tytus

            Ja też mam izolację, która pomogła mi przetrwać to lato z temperaturami w środku nie więcej niż +25 C (co jak dla mnie i tak dużo).

            Jednak wiem, że to broń obosieczna. Po zakończeniu fali upałów będzie w środku dłużej ciepło. To, że izolacja jest na zewnątrz powoduje, ze nadmiar ciepła musi ogrzać wnętrze.

            A tak w ogóle ludzie przeceniają okna w kwestii utrzymania temperatury. Oczywiście, ze trzeba je zamykać gdy na zewnątrz jest o kilka stopni więcej niż w domu i otwierać gdy jest mniej. Jednak temperatura ścian jest znacznie ważniejsza. Właśnie dlatego izolacja jest tak istotna.

          2. @ Arctic Haze : zgadza się ściany izolowane z zewnątrz to pojemność cieplna. Ja mam to szczęście (nieszczęście smogowe) że mieszkam w kotlinie rzeki (Mlecznej) – w sezonie letnim wszelkie ślady nocnego chłodu są wyłapywane wentylacyjnie i przekazywane ścianom potem się tamy zamykają Jest spory ciąg powietrza delta h to około 12 m. Może prościej dla innych – mimo działalności bytowo-kuchennej ( 1 człowiek to ok 200W a jest nas 6 osób) przy średniej m-ca 22C we wnętrzu budynku bez klimy da się osiągnąć 21,9.

      3. Ja mieszkam na pierwszym piętrze 1-piętrowej kamienicy. Nad moim mieszkaniem nie ma strychu . Sufit mojego mieszkania stanowi dość cienka warstwa betonu pokryta papą. Izolacji zero. Jakiejkolwiek. Podczas długotrwałych upałów temperatura w pokoju wynosi 34-35 st. (w sierpniu 2015 przez 2 tygodnie miałam 35), nad ranem spada do 28-30. W porze chłodnej, kiedy nocą nie palimy w piecu centralnym, bardzo szybko spada do 15-12 st. A w zimowe noce w czasie porządnych mrozów jest kilka stopni powyżej zera, od 4 do 8. JESZCZE plus. Mieszkanie dostosowane więc typowo do morskiego klimatu Europy Zachodniej, bez upałów i mroźnych zim.
        Kiedy mieszkałam w dużym domu na wsi, nad stawami, wśród zieleni upały odczuwałam zupełnie inaczej. Na dworze mogło sobie być 35 st., bo kiedy wchodziłam do domu na korytarzu od razu witał mnie przyjemny chłodek. Piece kaflowe, którymi dom był ogrzewany też zimą dłużej trzymały ciepło. Rano kafle nie były jeszcze zupełnie zimne.
        To takie porównanie.

        1. 35 stopni w pokoju? O kurka, nie wiedziałem, że można mieszkać w aż tak skrajnie nieprzyjemnych warunkach. To nawet w lipcu 2010 i sierpniu 2015 tak nie miałem, mimo że mieszkałem jeszcze wtedy w bloku z oknami na południe, a zapamiętałem tamte miesiące jako koszmarne. Aż trudno sobie wyobrazić, jakie katusze musiała znosić.

          1. Ja najwięcej miałem w tym roku 32,4C w pokoju. Da się mieszkać przy temp. 30-32, choć nocami człowiek się poci. Przy 35 rzeczywiście mogłoby być już ciężko, choć zapewne są tacy co żyją i mieszkają przy jeszcze wyższych temperaturach w domu, gdzieś na południu Europy.

          2. W moim mieszkaniu tylko raz miałem najwyżej 30 stopni, tak było w sierpniu 2015. Poza tym, nawet zimą temperatura u mnie raczej nie spada poniżej 20 stopni i to przy WYŁĄCZONYM ogrzewaniu. Tylko, że ja mieszkam w ocieplonym, 4 kondygnacyjnym bloku (na 2 piętrze mniej więcej pośrodku) ale nie wiem czy to ma jakieś znaczenie

          3. Jak byłem latem na działce w drewnianym domku letniskowym, to tu było gorzej, bo w środku temperatura potrafiła się wahać o kilkanaście stopni w ciągu jednego dnia! (np. od 18 do 32 stopni). A w mieszkaniu w bloku takie wahania są niemożliwe nawet w okresie rocznym!

    2. to ja w porze ciepłej w ogóle nie moge spać bez okna otwartego, w upały to oba na oścież (ok. 2 metry kw. powierzchni). Wtedy warunki w środku są jako-tako, w sierpniu 2015 nawet przy tak otwartym oknie nie spadało poniżej 26 stopni. I to nad ranem bo o północy było 28.

      Zależy też gdzie kto mieszka, ja mam fajnie bo blok nie stoi przy żadnej głównej drodze, nie ma żadnego durnego sklepu typu biedronka, nie jeżdżą żadne autobusy ani tiry. Jak byłem w Koninie u rodziny to tam mieli dramat, okna na główną drogę, hałas od 6.00 rano. I to nie byle jaki hałas, na tej drodze od 7 były korki, ruch jak na warszawskim mordorze a Konin to przecież pipidówka 80 tys mieszkańców.

  18. Ale mamy lato we wrześniu… Kiedyś takie spokojne, umiarkowane lato to było, ale … w lipcu. Albo nawet i nie, bo Tavg września osiąga póki co prawie 19 stopni, a poza tym częściej i regularnie padało, a teraz prawie wcale. Rekordowy wrzesień może być na poziomie lipców z lat 70-tych. To trochę takie inne spojrzenie na globalne ocieplenie. Wrzesień staje się lipcem sprzed 40 lat. Niebywałe…

    1. Różnica pomiędzy normą dla lipca i września to niecałe 5K. Najzimniejsze lipce mają anomalie ponad -2K, więc każdy wrzesień z anomalią powyżej +2K będzie porównywalny do tych lipców, a od kilku z nich już nawet cieplejszy. Na przykład ostatnio wrzesień 2016 był cieplejszy od lipca 1979 czy 1984. Obecny wrzesień to trochę takie lato z lat 70-tych. Tylko do czego porównać obecne lipce czy sierpnie?

      1. No właśnie dopiero co o tym pisałem. Tylko najcieplejsze wrześnie osiągają średnią dla termicznego lata i dla bardzo zimnych lipców, sierpni i zimnych czerwców. Ale inaczej jest z majem, chociaż w ekstremalnej formie maj jest już bliżej przeciętnego lata w tym dość ciepłego czerwca (maj 2018). To pokazuje że dystans maja i września do miesięcy letnich jest jednak daleki. W poście którym pisałem wyżej pisałem o tym że wrzesień w normie ( i maj też) nijak ma się do lata ( porównuje tu średnie z wielolecia dla tych miesięcy a nie ekstremalnie ciepłe). Lipiec i sierpień zresztą muszą być ekstremalnie lub rekordowo zimne żeby termicznie nie być uznane za letnie i to też chyba tylko lokalnie. Nie można więc uznawać przeciętnego września ( a bierzemy tu średnie a nie najwyższe jeszcze raz przypominam) za miesiąc jeszcze letni, niejesienny jak niektórzy by chcieli tylko i wyłącznie jesienny: meteorologiczne, termicznie i większości subiektywnie (wrzesień 2017 np.) a te najcieplejsze ekstremalnie ciepłe raz na jakichś czas można uznać za letnie w sensie termicznym. Przeciętny wrzesień i przeciętny lipiec to po prostu przepaść.

        1. Wrzesień jest też “dalszy” (niż maj) względem miesięcy letnich pod względem fenologicznym i astronomicznym. Koloryt drzew/krzewów staje się powoli, ale jednak coraz częściej jesienny, nasłonecznienie jest odczuwalnie mniejsze (i zauważalnie się obniża), a i poranki są coraz chłodniejsze, nawet przy ciepłych/gorących popołudniach.

          Nie wiedzieć dlaczego w masmediach panuje tak duże przywiązanie do pór kalendarzowych/astronomicznych w kontekście pogody. Czyli co… wrzesień “miałby prawo” być bardziej letni od czerwca??? Bzdura! Niedawno temu słyszałem, że pogoda nadal dość letnia/wakacyjna, no ale przecież to nic dziwnego/niezwykłego/nietypowego skoro w kalendarzu nadal mamy lato…

          1. W masmediach nie mają bladego pojęcia o średnich wieloletnich maja ,czerwca czy września. Wielu redaktorów ,jest zapewne przekonanych ,że średnia temperatura września jest wyższa od średniej czerwca bo przecież kalendarzowe lato dłużej jest obecne we wrześniu niż w czerwcu . Jest odwrotnie bo czerwiec średnio jest aż o 3 stopnie cieplejszy od września.

          2. Jak na razie w Borach Dolnośląskich dopiero pojawiły się pierwsze żółte liście na brzozach. Rok temu już dawno było żółto.

  19. Osobiście zacznę bardziej artykułować tu kwestię wyraźniejszych ochłodzeń dopiero jak będą przeważały temperatury bliżej normy, a zwłaszcza w przewadze choć nieco chłodniejsze. Trzymanie się kurczowo standardów z najcieplejszego okresu letniego uważam za bezsensowne, bo inaczej w ponad 90% przypadków do maja/czerwca 2019 r. musielibyśmy pisać o chłodach.

    Fakt, że w ostatnich i kolejnych kilku najbliższych dniach nie będzie aż tak gorąco jak wskazywały wcześniejsze prognozy nie powinien przysłaniać nam obrazu, że i tak jest średnio 3-4 st. powyżej normy. A mamy coraz więcej przesłanek, że w przyszłym tygodniu w niektóre dni anomalia przekroczy +5K. I co z tego, że nie będzie już aż tak ciepło jak na przełomie lipca i sierpnia? Mamy wrzesień i związany z tym coraz wyraźniejszy trend jesienny. On będzie zawsze – bez względu na wahania pogodowe i standardy klimatyczne. Wiadomo, że gorąco/upalnie nie będzie do grudnia (jak pewna osoba tu zasugerowała), a nawet i do października. Ale i też niebawem słabszą anomalią będzie T850 poniżej 5°C, niż powyżej 10°C – o ile właściwie już tak nie jest – T2Mmax poniżej 20°C jest słabszą anomalią, niż powyżej 25°C. A niektórzy zdają się sugerować, że było chłodno, bo zanotowaliśmy “tylko” 23/25°C, pomimo wcześniejszych gorących prognoz. A przecież to adekwatność 28/30°C w lipcu, czyli tak czy inaczej bardzo ciepło.

    W bardziej emocjonalnych postach wiadomo, że oceny będą niemiarodajne, bardzo subiektywne i rozbieżne. Jednak przy ocenach obiektywnych, nie widzę lepszej opcji dla oceny SKALI ociepleń/ochłodzeń jak względem NORM dla danego okresu roku. I to norm z ostatnich 3, maks. 4 dekad (chyba, że chcemy oceniać trendy klimatyczne to wówczas oczywiście także do wcześniejszych).

    W kontekście tego najbliższe dni mają być nadal dość/bardzo ciepłe (niektóre nadal gorące) i przeważnie suche.

    1. Na razie widać wyraźnie w prognozach stabilizację na kolejne dni w Warszawie na poziomie 23-24 stopni. Nawet GFS przystopował ze swoimi gorącymi prognozami. Dywagowanie co będzie w przyszłą środę czy w kolejny weekend jest dla mnie przedwczesne, bo to jeszcze zbyt duży czas by pisać coś pewnego. No chyba że przyjmujemy że dla ochłodzeń ten tu tak lubiany przez niektórych “skill’ (piękne słowo – takie “amerykanskie”) jest krótszy (proponuję 3-dniowy) a dla ociepleń dłuższy (proponuję najlepiej 10-14 dniowy). Odnoszę też wrażenie, że niektórym zapowiadanie ociepleń i gorąca i straszenie nimi sprawia jakąś dużą przyjemność – wręcz można w tym odnaleźć lekko sadystyczne ciągoty. Niezbyt to zdrowe.

      1. @Radomir
        Prawda.
        Dzisiaj model ECMWF oczywiście odwołał absurdy i widzi w drugiej połowie tygodnie liczne spadki na 850hPa, ale o tym juz widze nikt nie napisał, a wczoraj jeszcze ten model był tematem numer jeden ;)

        1. Znaczy ma być dyskusja tylko wtedy, gdy ECMWF wskazuje “liczne spadki na 850hPa”? Dzisiaj to już nie jest poza skillem? Bo ja większe spadki na T850 widzę dopiero po T+144h. Widać ewidentnie, że reagujesz skrajnie nerwowo na jakiekolwiek “ciepłe” prognozy.

          1. @admin
            Skoro wczorajsze skrajne gorąco będące poza skillem miało znaczenie, to dzisiejsze ochłodzenie tez powinno miec.
            Szczerze to nie reaguje nerwowo na absurdalne, skrajne prognozy po najwyzszych wiązkach, ale jak widze, ze ktoś o tym pisze.

      2. @RadomirW
        Tylko wytłumacz mi, kto w takim razie ma większą rację przy takich a nie innych w tym półroczu ciepłym anomaliach.
        Poza tym, czy naprawdę o pogodzie nie można pisać już mniej emocjonalnie? Zupełnie nie rozumiem Twoich docinek na końcu wpisu.

  20. Mi tam prognoza Twoja-Pogoda wypluła 35 (!!!) stopni dla Torunia 22 września.. Oznaczałoby to że początek jesieni byłby momentem zanotowania absolutnej temperatury maksymalnej w tym roku. Oczywiście w takie prognozy nie wierzę. O ile 30 stopni uznałbym za wiarygodne to 35 stopni to jakiś błąd czy fusy. Tyle to nie ma nawet na południu Europy o tej porze roku!

    1. Twoja Pogoda kopiuje model GFS, a ten prognozuje na 22 września ponizej 5 stopni na 850hPa… dziwne. Pewnie spojrzałes jeszcze na wczorajsza ich aktualizacje.

    2. Ach te “wypociny” Twojej Pogody. Mam wrażenie, że oni tam nie potrafią pogodzić się z tym, że lato się już kończy. U mnie jak na razie to od 25 sierpnia temperatura ani razu nie przekroczyła 25 stopni, co oczywiście nie oznacza wcale, że było chłodno. Może jakieś pojedyncze przekroczenia się trafią, ale w te skrajne “wypociny” nie ma co wierzyć.

  21. Dane ze średnimi temperaturami od 1951 roku . Dla mnie ostatnie 4 lata przerażające ze względu na tempo ocieplenia miesięcy letnich. Od 2015 roku w Katowicach trzy ekstremalnie ciepłe sierpnie ! Liczę na zastopowanie ocieplania miesięcy letnich bo średnie tych miesięcy są już na poziomie ,,gwarantującym ” co roku fale upałów (30st. C i powyżej) i gorąca (max. 25 st.C i powyżej). Coraz trudniej taki stan pogody jest zaakceptować , co u niektórych wzbudza wręcz lament . (bez obrazy). Mnie to tylko przeraża. O sumach opadów w 2018 w odniesieniu do później. To mamy dopiero ,,niewesoło” https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=350190560&par=tm&max_empty=0

    1. Warszawa wychodzi podobnie a w tym roku jeszcze “lepiej” niż Katowice, gdzie lipiec przyniósł więcej normalności w pogodzie. W stolicy pięć ekstremalnie i anormalnie ciepłych miesięcy pod rząd poczynając od kwietnia. Zapowiada się, że szósty też taki będzie. Rozumiem, że jeśli mi się ten fakt nie podoba i nie uważam go za normalny, to jak doradził szanowny Admin powinienem pomyśleć o emigracji w inne rejony świata?

      1. @RadomirW

        Z tego co pamiętam to Admin doradził tak Dorce po tym jak jej przeszkadzało 20-23c. Więc nie bądź złośliwy i nie manipuluj.
        Anomalia kwietniowa czy nawet majowa była imponująca, ale w żadnym stopniu uciążliwa dla życia i zdrowia. Problem będzie gdy w lipcu będzie średnia za cały miesiąc powyżej 25 – 26c tak jak w Moskwie 2010.

        1. Prawdziwym problemem w tym roku był okres 20 lipca-10 sierpnia. Była to wg mnie najbardziej uciążliwa i najbardziej znacząca fala upałów w historii naszego kraju.
          Okres ten stanowił około 1/4 lata, wiec nie był bez znaczenia. Przed 20 lipca uważałem to lato za dość przeciętne, Chcoiaz z wielu powodow bardzo nieprzyjemne.
          Ciepłe noce, duzo wilgoci, brak optymalnych tempwratur. Ale po 20 lipca jednak nadszedł zdecydowanie najgorszy okres tego lata. Przerażajace jest to, ze gorąco moze sie utrzymywać nieprzerwanie przez ponad trzy tygodnie, a gorące noce przez ponad miesiąc.

          1. Ciekawe że nikt oprócz Ciebie nie pisze o okresie 20 lipca-10 sierpnia tylko jak już to 20 lipca-20 sierpnia.

          2. @Editor
            Taka mniej więcej padana przez Ciebie długość ciągu z dniami gorąco-upalnymi była we Wrocławiu i Legnicy, a nie u Ciebie w Rzeszowie gdzie było trochę chłodniej.

          3. W wawie gorąco-upalnie było 18 lipca-10 sierpnia.
            11-25 sierpnia było umiarkowanie-gorąco.
            Można oczywiście mowić ze i ten drugi okres był mocno powyżej normy (bo był), można na niego narzekać (chociaż był to i tak najprzyjemniejszy okres tego lata), ale współczuje tym co nie widza ŻADNEJ różnicy…

      2. RadomirW, przypominam ci, że w okresie wrzesień 2006-styczeń 2007 było 5 miesięcy ekstremalnie/anomalnie ciepłych w tym 2 rekordowo ciepłe. Jakby jeszcze dodać okres lipiec 2006-czerwiec 2007 to wychodzi nam 8 miesięcy ekstremalnie/anomalnie ciepłych, w tym 3 rekordowo ciepłe. W 2002 roku było trochę podobnie. A to, że ci przeszkadzają Tmaxy 20-25 stopni w wrześniu, kwietniu czy maju to już twój problem. Ja osobiście wolę to co mamy teraz niż I dekadę maja 2017 czy wrzesień 2017. Oczywiście dla kogoś, kto lubi przesiedzieć życie w domu, taka pogoda co teraz jest nie do zniesienia. A wymarzonymi miesiącami są maj 2010, kwiecień 2017 czy wrzesień 2008 i 2017. Co do lipca i sierpnia możemy się w sumie zgodzić, ale kwiecień, maj i wrzesień nie do wytrzymania? To my mamy się dostosować do pogody, a nie pogoda do nas. Radzę sobie kupić rolety i wiatraki, ewentualnie zamontować klimę. Poza tym kiedyś przyjdzie w końcu chłodny miesiąc, tak jak to było z lutym i marcem 2018. Popieram jak najbardziej Admina. Niektórzy z was posiadają taki stan umysłu, że wierzą, że taka pogoda będzie trwać do grudnia…

        1. My jesteśmy dostosowani do pogody, takiej, która jest naszą normą. Natomiast ocieplenie klimatu absolutnie mnie nie cieszy, jest czymś przeze mnie nie pożądanym i nie mam zamiaru się do tego dostosowywać.

          A dla Ciebie rozumiem, że będzie nie do wytrzymania 5 stopni w listopadzie albo -1 w grudniu.

          1. Nie masz zamiaru się dostosować do zmiany klimatu? To bardzo niedobrze. Musisz się dostosować, bo inaczej będziesz ciągle narzekał na globalne ocieplenie.

      3. @RadomirW

        Jeśli z jakichś przyczyn czujesz się wybitnie źle w temperaturze rzędu 24 stopni, to jak najbardziej tak. Należałoby również zrobić sobie komplet badań, bo tak złe znoszenie temperatury bliskiej komfortowi termicznemu może sugerować problem medyczny.

        1. Albo masz mieszkanie jakos podatne na nagrzewanie sie. Ja nie lubie upalow , Kline w audience ustawiam mocno ale od przeprowadzki z mieszkanie z kspoYcja SW na dwustronne I w dodatku z Klima 23 25 c ze slonce znosze bardZo dobrze Bez wlaczania klimy a poprEdnio nie takie temp. te narzekalem.

        2. Źle się czuję przede wszystkim w smrodzie warszawskiego powietrza gdzie od prawie równych 2 tygodni już nie padało i to wyraźnie czuć dosłownie i w przenośni. Sama temperatura mi nie wadzi, natomiast fakt że w zasadzie od 8 kwietnia przez 8O procent dni tych 5 miesięcy mamy przedział maksów 20-30 stopni i zupełnie bądź mocno bezchmurne niebo już jak najbardziej. Wydawało mi się zawsze, że Polska leży w klimacie przejściowym, zmiennym a nie w kontynentalnym, monotonnym. Do takiej skrajnej nudy i monotonii w pogodzie nie jestem przyzwyczajony, męczą mnie one i czekam na powrót polskiej normalności czyli zmienności i nieprzewidywalności pogody w dłuższej perspektywie. To tak wiele?

          1. Masz prawo mieć takie a nie inne oczekiwania. Dobrze jakbyś przy tym nie odreagowywał stresu, gdy jest inaczej, na osobach od których pogoda nie zależy, a które to dążą do obiektywnych ocen danych statystycznych (empirycznych), jak i prognostycznych.

            Dodam jeszcze, że mój ranny post (i niektóre wcześniejsze również) był efektem głównie ciągłego naciągania ocen przez @kmroz – w odpowiedzi na permanentną przesadę @dorka w drugą stronę. A tymczasem prawda leży “gdzieś pośrodku” i dobrze byłoby pisać jak jest faktycznie, a gdy trzeba to się korygować (co ja też jak trzeba robię).

          2. @RadomirW

            Zapewniam Cię, że Polska nadal leży w klimacie umiarkowanym przejściowym. Przejściowym pomiędzy morskim a kontynentalnym. Bywają lata kiedy mamy więcej wpływów morskich ale są również lata gdzie mamy więcej wpływów kontynentalnych. Na tym polega klimat przejściowy a nie na tym, że pogoda musi się często zmieniać.

          3. Lucas moje uwagi dotyczące elementów straszenia dotyczyły bardzo konkretnej kwestii. Ostatnio mamy w Warszawie dni z temperaturami ok. 25 stopni raz trochę ciepłej raz trochę chłodniej. Ty zaś z uporem godnym lepszej sprawy piszesz w swoich analizach, że będą dominować temperatury z przedziału 25/30. No ok 25,8, 26,4 to faktycznie ten przedział tylko po co wymieniać te 30 i straszyć i irytować ludzi wzmiankami o upale, jak wiadomo, że nawet do 28-29 temperatura maksymalna się nie zbliży. Nie lepiej napisać, że będą temperatury maksymalne z okolic 25 stopni albo przedziału 24-27 stopni – zupełnie inaczej to brzmi, do tego jest bliższe rzeczywistości.

          4. @RadomirW
            Przecież ostatnio najczęściej piszę o Tmax 25/28°C w dni cieplejsze oraz 22/25°C w dni chłodniejsze. Nie wiem, gdzie widzisz naciąganie i straszenie…?

    2. Dla mnie osobiście okres od kwietnia do teraz był dla mnie niemal wymarzony pogodowo, biorąc pod uwage polskie możliwości: ekstremalnie ciepły kwiecień i maj, letnie miesiące bliżej normy, ale nadal znacznie powyżej niej. U mnie lato miało sporo gorących dni, ale ani razu temperatura nie przekroczyła 32 stopni + ciepłe noce. Dla mnie optymalne warunki. Gdy widzę statystyki dla Lublina z czasów PRL-u, to widać że lata bywały marne ze średnim przedziałem 16-18 stopni, nasłonecznienie było co najmniej o 100 godzin mniejsze w skali roku, częściej zdarzały się zimne, a wręcz lodowate noce. Nie tylko pod względem ustroju, ale i pogodowym zdecydowanie nie chciałbym żyć w tamtych czasach i znosić tamtego nędznego klimatu (porównanie: średnia roczna temperatura za PRL-u Lublinie-Radawcu wynosiła 7,3 stopnia, obecnie zdarzają się roczniki z temp. 9 stopni i powyżej, a w samym Lublinie jest jeszcze cieplej).

  22. Zaczął się kolejny przepiękny, słoneczny, ciepły i suchy dzień we Wrocławiu. Tylko niebo trochę mętne, ale mam nadzieję, że szybko zbłękitnieje. Zaplanowane wycieczki na grzyby odwołane z powodu braku grzybów. Trzeba szukać pozytywów. Brak grzybów to brak noszenia obładowanych koszy, brak roboty przy ich przerobie i “zmarnowania” przy tym czasu. No i brak zatruć przez nieroztropnych zbieraczy.

    – Myślałem, że nic gorszego mnie nie spotka niż to, co było w 2003 lub 2015 roku. A tu masz dziadu placek. Prosto w zagrzybiały łeb. ;)

    – @oliver57 – trzymam kciuki, żeby coś u Ciebie się pokazało, bo u mnie nawet “papierzaki” po “kulturalnych” turystach wyschły. ;)

    – Jest jeszcze jeden pozytyw – wyniosłem z lasu 60-litrowy wór puszek i butelek po… (tutaj dowolny bluzg dozwolony).

    – Pozdrowienia dla Wszystkich i życzę dobrego, SŁONECZNEGO, KONIECZNIE SUCHEGO I CIEPŁEGO (A NAJLEPIEJ GORĄCEGO) WEEKENDU. ;)

    1. Nie ma oczywiście reguł ale zeszła cała jesień obfitowała w grzyby ( w listopadzie są przecież jeszcze często gąski) szczególnie wrzesień to w tym roku może być ubogo. Ja grzybów co prawda nie zbieram ( zbierałem jak byłem dzieckiem), ale po lesie chodzę co jakichś czas w ramach spacerów i mogę stwierdzić że na Mazowszu okolice Warszawy można znaleźć jakieś grzyby jadalne, ale wysyp to na pewno nie jest. Ale chyba nie jest jeszcze za późno, może nadejdzie korzystna pogoda dla rozwoju grzybów.

    2. W Borach Dolnośląskich zbliża się coroczne Święto Grzybów, ale w tym roku wielu powróci raczej z pustymi koszykami, bo ich w ogóle nie ma.

      1. To efekt suszy. A I tak u Ciebie bylo wiecej deszczu biz w okolicach Zielonej Gory. Jest tak sucho ze zagrozone SA siewy ozimy. Oby jak najszybcirj zaczelo padac . Ale dzisiaj u mnie sucho

        1. Jeszcze winobranie suche prEtrwam (jak juz jest tak sucho to niech chociaz miasto ma z tego korzyscia) ale pozniej to modle sie o ulewy

    3. @Grzybiarz. Dzisiaj pełnia szczęścia. Wprawdzie tylko dwa gatunki grzybów ,ale około 30 koźlarzy babka plus 6 kani (czubajka kania).Wagowo ,,na oko” 60-70dkg .Wszystkie kozaki w jednym miejscu , prostokąt 400 na 300m. Miejsce wilgotne ,nisko położone plus konkretne opady 01.02 i 04.09 i dało się coś uzbierać ,a jeszcze w poniedziałek zero (byłem w innym miejscu). Kanie w suchszym ,wyżej położonym fragmencie lasu (na obrzeżu dokładnie) .W prognozach jutro jakiś nikły deszcz może się pojawić ,albo wcale i dalej raczej sucho i ciepło. Innych gatunków jadalnych nie było , a niejadalnych też niewiele. We wtorek znowu Beskidy . Tam dużo bardziej padało.(40-100mm) .Wolę oczywiście podgrzybki , borowiki i nawet maślaki ,ale zbieram wszystko co nadaje się do skonsumowania.

  23. Witajcie po krótkiej nieobecności… z tego co widzę to żadnego, ale to żadnego ochłodzenia do przyszłego weekendu nie będzie…jestem zaszokowany, ale pozytywnie. Byłem nad naszym morzem kilka dni i pogoda jest lepsza niż czasami w sezonie, 22 stopnie, słoneczko, delikatny wiaterek, mało ludzi, a woda w Bałtyku wciąż powyżej 20 stopni…
    Dzisiaj już jestem w domu to jest pochmurno, ale ciepło, 19 stopni. Chyba wrzesień również będzie rekordowy, wszystko zależy od drugiej połowy. Chociaż 2 lata temu o tej porze było bardziej ciepło… 27-28 stopni u mnie w cieniu było.

    1. Osobiście sądzę chyba że jednak za wcześnie na stwierdzenie nawet że wrzesień chyba będzie również rekordowy. Nie wiadomo czy będzie ekstremalnie ciepły a nawet czy w ogóle będzie ciepły a co dopiero rekordowy. Obecne temperatury sprzyjają wrześniowi z dużą anomalią dodatnią i najbliższe prognozy też, ale za tydzień może być równie dobrze 30 stopni i jak i 15 stopni i tak stan może się utrzymać na dłużej.

      1. W oparciu o dotychczasowe dane i prognozy oceniamy, że szanse na ciepły wrzesień wynoszą ponad 90%, na bardzo ciepły ponad 60%, zaś na rekordowo ciepły ok. 10-20%. Jak zwykle zdecyduje III dekada miesiąca.

        1. W Zielonej Gorze powojenny rekordow wrzesnia byl 2 lata temu. I coz odnosnie prognozy to rozdarcie czujesz. Z jednej strony bardO dobra pogoda na winobranie sie zapowieda z drugie coz susza straszna I jesli kialhym zyczenie to oby silidnie popadalo dzis I pi winobraniu

        2. Adminie, moim zdaniem jest ogromna szansa na rekordowy wrzesień. Dotychczas rekordowy wrzesień to ten z 1999 roku z anomalią +2,56K. Przecież to jest nic. Jedyny miesiąc, który nie może przebić anomalii +3K to wrzesień. Jeśli w tym roku nie będzie rekordowy wrzesień, to czuję, że prędko rekordu nie będzie. Nieczęsto Tmaxy w I połowie września wynoszą cały czas 21-27 stopni przy tak dużej ilości słońca (mówię tu o południu Mazowsza). Chociaż jakby było kilka dni z Tmax 30 stopni i powyżej to dużo większe byłyby szanse na rekord września.

  24. Admin, widzę, że zostały naniesione pewne korekty anomalii miesięcznych od 1951 roku (nie wiem czy wcześniejszych też). Widzę w niektórych miesiącach spore różnice. Wrzesień 2006 już nie ma anomalii +2,52, tylko +2,48. Kwiecień 2018 miał wstępną anomalię +4,70 a teraz już jest +4,62, natomiast maj 2018 +3,26 a było +3,32. Za to np. grudzień z +2,75 na +2,77. Czemu są takie zmiany? I czy to są ostateczne wersje anomalii miesięcznych?

    1. Doszło kilka stacji klimatologicznych w ramach nowej wersji (POLTEMP 1.0H5). Spowodowało to pewne zmiany. Największe są w roku bieżącym, w miesiącach dla których dodatkowe dane dopiero dojdą (ze stacji klimatologicznych dopiero w przyszłym tygodniu pojawią się dane za lipiec).

      1. Admin, czyli w najbliższym czasie możemy spodziewać się też zmiany anomalii kwietnia, maja czy czerwca 2018?

        1. Jeśli już, to nieznacznych, w granicach 0.03 stopnia. Większe mogą się pojawić w przypadku dodawania nowych stacji, a tego na razie nie planujemy.

  25. Czy ktoś wie, kiedy przewiduje się ochłodzenie (i czy będzie trwałe) w naszej części regionu? Planuję jeszcze w II połowie września zwiedzić trochę przez kilka dni Europę Środkowo-Wschodnią (głównie o Wyszehrad mi chodzi i Austrię) i nie chcę natrafić na fatalną pogodę.

    1. Póki co większość modeli oraz ich średnie z prognoz cyrkulacji wskazują na kontynuację w miarę ciepłej strefówki po 15 września. Z tym, że każdy kolejny tydzień takiej cyrkulacji to coraz mniejsze prawdopodobieństwo dni z Tmax>25C. Dziś pogoda niemal wymarzona jak na wrzesień, dużo Słońca, fajna temperatura i praktycznie brak wiatru. Szkoda, że akurat jutro na weekend ma się zachmurzyć i mocniej wiać, przynajmniej jeśli chodzi o centralną Polskę.

      1. Jutro chyba nie powinno bardziej wiać (co najwyżej krótko), bo mamy dostawać się w obszar słabogradientowy i/lub siodłowy.

        1. Jeszcze wczoraj wieczorem i dziś rano UM wyliczał u mnie na jutrzejsze wczesne popołudnie wiatr śr. 8 m/s i do 18 m/s w porywie. Na szczęście dwie ostatnie aktualizacje są już z łagodniejszym wiatrem.

  26. W dzisiejsze ciepłe/gorące popołudnie m.in. w Warszawie uwagę na pewną kwestię, nadal znamienną dla pory ciepłej. A mianowicie jak nadal może się wyraźnie ocieplać za dnia, nawet przy braku wyraźnej adwekcji z kierunków wyraźnie “ciepłych” – gdy tylko jest pogodniej. W pogodniejszej części Polski (z wyjątkiem krańców W i E, gdzie jest pochmurniej) zanotujemy dzisiaj Tmax przeważnie 23/27°C. Co prawda noce i poranki są już chłodniejsze (ale jeszcze nie zimne), jednak w skali całej doby mamy nadal ogólną zależność, że jak jest pogodniej to w uśrednieniu też cieplej (oczywiście przy braku dysproporcji w zachmurzeniu za dnia i nocą).

    Za przesadzone można uznać przy tym nie tylko prognozy sprzed 5+ dni o Tmax przeważnie 27/29°C, co i także te (w drugą stronę) co później prognozowały m.in. dla Warszawy zaledwie do 22/24°C w dniach 05-07.09. W całej 1. dekadzie września przeważać będą wartości z grubsza pośrednie (dzisiaj Tmax ok. 26°C, Tmin ok.12°C).

    Co do prognoz na 2. dekadę września… Po 15.09 być może się bardziej ochłodzi, a może nadal nie (?). Natomiast w przyszłym tygodniu zdecydowanie ma dominować aura umiarkowanie ciepła lub gorąca, a przy tym w przewadze sucha [bez względu na nasze oceny subiektywne i zapatrywania].

  27. Na wschodzie kraju to już chyba jest zbyt wilgotno, bo dzisiaj cały dzień wiszą chmury i chyba podobnie będzie co najmniej do niedzieli i raczej t maks. ok 18-20 stopni.

    1. @Podlasianin
      Ale wczoraj np. Białystok i Suwałki były jednymi z najcieplejszych miast Polski gdzie zanotowano odpowiednio 26 i 25 stopni.

  28. U mnie dzisiaj 23 stopnie i duże zachmurzenie -cumonimbusy, które przynoszą przelotne, ale intensywne opady deszczu. Gdyby było więcej pogodnego niebo i słońca to temperatura może przekroczyłaby 25 stopni jak w Warszawie i jak na zachodzie Polski.
    Ogólnie u mnie to 4 dzień z rzędu ze skłonnością do konwekcji-występowania przelotnych intensywnych opadów i burz jak wczoraj rano kiedy intensywnie lało i 3 razy mocno walnęło. A pierwsze 3 dni września były u mnie bardzo ciepłe z tmax 25-26 stopni, suche i słoneczne.

  29. Apropo sugerowanych przeprowadzek. Przejrzałem sobie statystyki klimatyczne z tej strony dla różnych miast i choć o stałej przeprowadzce nie mam zamiaru na razie myśleć to o kup[nie działki i budowie domu na Mazurach już jak najbardziej. W takich Suwałkach nawet w najbardziej ekstremalnie ciepłych miesiącach jest co najmniej 1-2 stopnie chłodniej niż w Warszawie a bywa że ta różnica sięga nawet 3 stopni. Przecież to zupełnie inna strefa klimatyczna do tego coraz bliższa, tej w której się wychowałem i dorastałem i do której jestem przyzwyczajony. Idealne miejsce by s……lać przed tym co mamy w tym roku w pogodzie i co pewnie niestety będzie się powtarzać co jakiś czas. Do tego jeziora a więc stale nawodnione powietrze a nie smogowy syf zależny od częstotliwości opadów czy wiatrów jak w stolicy. Do tego mają w większości normalną zimę a nie jakieś popłuczyny jak w ostatnich latach na Mazowszu.

    1. W skali całego roku Mazowsze mimo wszystko jest gdzieś pośrodku polskich standardów klimatycznych. Z tym, że w porze chłodniej bardziej w kierunku “ciepłym”, a w porze chłodnej bardziej w kierunku “chłodnym”. Jednak, aby lepiej to odczuć wystarczy wyjechać chociaż z 25+ km od Warszawy (zwłaszcza w NW/N/NE/E/SE).
      Taka ciekawostka, dzisiaj w pogodniejszym Olsztynie było blisko 25°C, czyli tylko trochę chłodniej niż w Warszawie. Natomiast bliżej 20°C było tam, gdzie było pochmurniej.

      1. ERRATA – w drugim zdaniu miało oczywiście być…
        “(…) Z tym, że w porze CIEPŁEJ bardziej w kierunku “ciepłym”, a w porze chłodnej bardziej w kierunku “chłodnym” (…)”

      2. No nie wiem czy tak pośrodku. W najbardziej skrajnie gorące miesiące nie ma zbyt wielu różnic w temperaturze między Warszawą a choćby Wrocławiem czy Rzeszowem (kilka dziesiątych stopnia to dla mnie nie jest warta zauważenia różnica), natomiast między Suwałkami a Warszawą jest zdecydowanie. Porównaj sobie sierpień 2015 albo lipiec 2006 albo obecny rok. A mi głównie o takie miesiące chodzi by uciekać ze stolicy a nie o takie gdy temperatury są zbliżone do normy bądź lekko ją przekraczają, bo wtedy nie mam problemów z egzystencją w Wwie.

        1. Pośrodku, ale w skali całego roku. Bo np. zimą Mazowsze dla odmiany jest średnio 2-2,5 st. chłodniejsze niż W Polska i tereny blisko morza.
          Ale nadmieńmy jeszcze, że ja bardziej mówię o Mazowszu (w tym nawet otulinie Warszawy), niż o samym wielkomiejskim obszarze W-wy.

    2. Gdyby miał się kierować tylko klimatem, to już dawno bym zwiał z Lublina, chociaż w tym roku na okres od kwietnia nie mogę narzekać. Tym bardziej nie wyobrażałbym sobie mieszkania na Mazurach czy Podlasiu. Akurat w tym roku lato na wschodzie Polski miało tą zaletę, że nie było temperaturowych ekstremów, a nie licząc tragicznego początku lipca (13 stopni w środku dnia), było dla mnie udane.

    3. Weź pod uwagę dłuższy niż na południu dzień latem. Sam się nad tym zastanawiam (myślałem o Olsztynie) ale nie wiem, przez ostatnie lata mam wrażenie że to w Rzeszowie i Tarnowie było najgorzej (najdłuższe fale gorąca i upałów), w tym roku za to było najlepiej (kwiecień był co prawda najcieplejszy w Polsce, ale od połowy maja to chyba do teraz cały czas u nas było najchłodniej).

  30. 7 wrzesień, a temp wody w Bałtyku wciąż wysoka. W Gdyni o 20 wynosiła ona 21,6 *C. Dzięki temu ostatnie noce są bardzo ciepłe i temperatura przeważnie nie spada poniżej 16 stopni.

    1. We wrześniu zazwyczaj jest najcieplejsza woda w Bałtyku. Analogicznie w marcu jest za to najchłodniejsza. Bo woda ma większą pojemność cieplną niż powietrze, które jest statystycznie najcieplejsze w lipcu, a najchłodniejsze w styczniu

  31. Co o tym sądzicie?:
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-09-04/gdyby-nagle-zniknely-karpaty-i-sudety-to-klimat-poludniowej-polski-zmienilby-sie-diametralnie/
    Wg mnie taki wariant spowodowałby pewne ocieplenie klimatu w Polsce (zwłaszcza w południowej) poprzez łatwiejsze przenikanie zwrotnikowych mas powietrza z południa, z kolei na obszarze Wielkiej Niziny Węgierskiej nastąpiłoby ochłodzenie (poprzez łatwiejszy spływ powietrza z północy, jak i częstsze wchodzenie frontów z nad Atlantyku).

  32. Wieczorny ECMWF wywróżył na II połowę swojej prognozy huragan kierujący się przez Azory w kierunku W Europy ;-) Z powodu faktu, że to termin 7d+ trzeba to póki co traktować jako ciekawostkę.

  33. W prognozach na przyszły tydzień widać typową strefówkę z WSW, czyli wyraźny przepływ z W z przewagą składowej S nad N. Dni umiarkowanie ciepłe (Tmax 20/25°C) powinny chyba mieć jednak przewagę nad gorącymi. Z drugiej strony w dalszym ciągu – przynajmniej do ok. 15.09 – nie zanosi się jeszcze na ochłodzenie, które przyniosłoby nam temperatury choć nieco częściej wokół ‘normy’, a tym bardziej częściej z ujemnymi anomaliami – czyli de facto aurę już zauważalnie bardziej jesienną.
    Opady nadal dość rzadkie, choć z pomykających okresowo frontów może coś tam popadać (raczej niezbyt dużo, o ile w ogóle…).

    A w najbliższej perspektywie ciekaw jestem jutrzejszych popołudniowych opadów i burz jakie m.in. dla Mazowsza “wyliczył” model UM. Strefy burzowo-opadowe mają być jednak na tyle wąskie, że będzie to pewnie loteria…

    1. Cały czas nie widać dla Warszawy wiązek ze średnią dobową poniżej 15 stopni, czyli dni stricte jesiennych. Ten wrzesień może mieć letnią średnią, podobnie jak maj.

        1. Lucas, popatrzmy też na Tmin. One są prawie takie jak nasze normy, ale dobowe! Czyli normy wyrabiamy już nocami, a to co w dzień to taka nadwyżka ciepła, która daje anomalie. I tak jest z grubsza od prawie pół roku.

  34. Wrzesień na razie idzie na rekord, ale z naciskiem na słowo ‘na razie’, bo za nami dopiero 6 dni, a nie że przed nami jeszcze tylko 6 dni. Mamy już rekord kwietnia, maja. Łupem padło też lato. Zastanawiam się więc czy pogoda pójdzie za ciosem i pobijemy też rekord września? A może by tak jeszcze październik i listopad dało radę, bo są już stare? A przy okazji byłby rekord jesieni i roku. W sumie czemu by nie? Tylko niektórych pewnie mogłaby już głowa zaboleć od tych rekordów. Mnie tam te jesienne rekordy już by w niczym nie przeszkadzały, bo nie są wcale szkodliwe – nie ma przecież upałów.

    1. Upałów wielkich nie będzie już, ale kurcze na zachodzie susza straszna i się pogłębia.
      Więc jeżeli miałyby być bite rekordy października -i listopada – czemu nie, ale kurcze niech pada, a nawet leje na zachodzie.

    1. Pokuszę się tu o moje oceny subiektywne (gusta), ale bez mieszania tego z prognozami…

      Gdyby nie aspekt globalny, jak i kwestia dalekosiężności procesu (zwłaszcza jak skuteczniej i wyraźniej nie ograniczy się emisji) to ja z obecnego trendu zmian temperatury byłbym bardzo zadowolony – zwłaszcza wiosną i jesienią. Absolutnie nie przeszkadzałoby mi wydłużenie się okresu letniego do około pół roku, a nawet i dłużej. Jednak same miesiące letnie (zwłaszcza lipiec i sierpień) dobrze, aby się już nie ocieplały, a przynajmniej nie w takim tempie jak w ostatnich 30 latach. “Afrykański żar”, czy “indonezyjski tropik” to już zdecydowanie więcej uciążliwości, niż radości/korzyści…

      Z kolei zimy, jak dla mnie mogłyby się lekko ochłodzić (musielibyśmy mieć częstsze odcięcia od Atlantyku, ale nie od razu z adwekcją znad “syberyjskiej zamrażalki”…), albo znacząco ocieplić – aby normą stało się co najmniej to co mają np. w Anglii/Irlandii, a jeszcze lepiej na wybrzeżach S Europy (u nas najlepiej z ostatnich miesięcy wspominam grudzień’2015). Tu mam podobne preferencje co np. @alewis, czyli przede wszystkim nie przepadam za lekko-plusowymi (tak czy inaczej zimnymi, ale nie całkiem zimowymi) klimatami w mrocznym i wilgotnym wydaniu. Jak dla mnie wystarczy, że tak jest sumarycznie 1-2 miesiące w porze chłodnej, ale nie przez 4-5 miesięcy. Zdecydowanie bardziej lubię aurę umiarkowanie jesienną/wiosenną, albo od razu umiarkowanie zimową.

      Niezmiennie natomiast najbardziej w skali roku przepadam za taką temperaturą jaką niesie obecny wrzesień (jak do tej pory) oraz typem aury jaka dominowała w II i III dekadzie sierpnia.

      1. Miejmy jednak na uwadze, że za tym ciepłym półroczem w Europie nie szedł jakiś specjalny peak ciepła globalnie. Co więcej – w ostatnich tygodniach obserwowaliśmy b. niskie (jak na standardy z ostatnich lat) anomalie temperatury w ujęciu globalnym. W Europie klimatyzatorów najwięcej ponoć spotkać można w Hiszpanii, czyli tam, gdzie tegoroczne lato było relatywnie najchłodniejsze (w odniesieniu do normy). W Niemczech, Francji, Wlk. Brytanii, czy Skandynawii upały nie powodują jakiegoś specjalnego wzrostu emisji CO2, gdyż : mało tam klimatyzatorów, dużą część energii produkuje się w tych krajach z OZE (lub szerzej: ze źródeł innych niż kopalne). Wiadomo – mieliśmy też pożary lasów, ale raz – one w kolejnych latach zostaną z pewnością posadzone ponownie, a dwa – nie wiemy czy w skali Europy było ich w tym roku rzeczywiście więcej niż zwykle.

  35. Ok, skoro staje się już niemal pewne, że zgodnie z wizjami Dorki, do których potem dołączyłem ciepło będzie aż do października, powoli się żegnam z forum, prawdopodobnie do marca przyszłego roku (mam dziwne przeczucie, że przyszłoroczny marzec będzie rekordowy). Ewentualnie wpadnę podczas jakiejś męczącej fali mrozów w zimie (której też się spodziewam), w ogóle strasznie mnie ciekawi czy @kmroz w zimie też będziesz ciągle widział ochłodzenia czy ocieplenia :) Mam nadzieję że chociaż parę osób przyzna kto miał rację, gdy temp. spadnie do ok. 18-20 stopni na początku października. Fakt, że powoli można wracać do normalnego życia, bo to wrześniowe gorąco nie jest już tak ciężkie do zniesienia, szczególnie że w przeciwieństwie do kwietnia nie przebiega z niemal non-stop bezchmurnym niebem.

    1. “Fakt, że powoli można wracać do normalnego życia, bo to wrześniowe gorąco nie jest już tak ciężkie do zniesienia, szczególnie że w przeciwieństwie do kwietnia nie przebiega z niemal non-stop bezchmurnym niebem”
      Te 20-25 stopni, które jest u Ciebie w Rzeszowie od wtorku to jest dla Ciebie “gorąco” we wrześniu? Bez przesady. 20-25 stopni i słońce w kwietniu to nie są “upały”. Ty chyba jesteś trochę gorzej narzekający od Dorki, bo Dorka pisała kiedyś, że 20-25 stopni jej nie przeszkadza (nawet we wrześniu).

      1. @Zbigniew
        Zabronisz mu? ma mu nie przeszkadzać, bo Ty tak sobie życzysz? Przeszkadza mu i tyle…jego sprawa. jest Eskimosem, Inuitą…co Ciebie to boli. Zajmij się sobą i swoimi preferencjami.

        1. @Thorgier
          Ja mu niczego nie bronię. Uważam po prostu że narzekanie na 20-25°C jest przesadą -tym bardziej że dzień jest znacznie krótszy niż w lecie i słońce świeci mniej więcej tak samo jak w kwietniu. Już we wrześniu w II połowie pewnie nadejdzie większe ochłodzenie z prawdziwą jesienną pogodą a potem Editor będzie cieszył się chłodem aż do kwietnia/maja 2019. We wrześniu definitywnie pożegnamy temperatury powyżej 25°C.

    2. @editor
      Pewnie w październiku na tydzien sie ociepli do tych 18-20 stopni. Ale mam wrazenie ze wy z Dorka mówiliście co innego troche ;)
      Wiec nie, nie przyznamy wam racji jeśli bedzie 20 stopni na początku października.

      1. @kmroz no to szkoda. Chyba nikt nie spodziewał się 30 stopni w październiku. Ja mając na myśli ochłodzenie miałem na myśli temperaturę ok. 20 stopni (już w którymś poście tłumaczyłem jak rozumiem dominację Tmax ok. 20 stopni, nie chcę się powtarzać). Póki co we wrześniu 23-27 stopni to nie jest norma, która teraz wynosi ok. 19-20. W dodatku to dopiero przyszły tydzień ma być najcieplejszy. Jak na razie w prognozach widzę dużą dodatnią anomalię przez kolejne 10 dni (1 września zapowiadano ochłodzenie 11 września, 5 września ochłodzenie 15 września, wczoraj 17 września, dzisiaj 18 września). W każdym razie Ty już miesiąc temu pisałeś, że nie spodziewasz się utrzymywania się dodatniej anomalii bo “chłód ma już skąd do nas przyjść”, coś się delikatnie mówiąc nie sprawdziło. Mamy 6 z rzędu anomalnie ciepły miesiąc, który w dodatku ma niemałą szansę na rekord. W dodatku jak widzę gdy codziennie zapowiadane ochłodzenie przesuwa się o jeden dzień to zaczynam się jednak powoli martwić czy temp. w okolicach 18-20 doczekam się już na początku października.

  36. Trochę odejdę od temat. Chciałbym poruszyć kwestię występowania danego przedziału temperatury w poszczególnych miesiącach w zależności od tego czy jest bezchmurnie czy pochmurno na podstawie moich obserwacji. I tak
    Całodobowy mróz (tmax poniżej 0*C) przy bezchmurnym lub zachmurzonym niebie (listopad-marzec), kwiecień i październik tylko przy zachmurzonym niebie – np. przypadki z kwietnia 2013, października 2012, października 2003)
    Tmax 0-10 stopni przy bezchmurnym (pogodnym) lub zachmurzonym niebie (październik-kwiecień), maj i wrzesień tylko przy zachmurzonym niebie.
    Tmax 10-15 stopni przy bezchmurnym (pogodnym) lub zachmurzonym niebie (wrzesień-maj), wyjątek: czerwiec-sierpień tylko przy zachmurzonym całkowicie niebie
    Tmax 15-20 stopni przy bezchmurnym (pogodnym) lub zachmurzonym niebie (marzec-listopad), grudzień, styczeń, luty tylko przy bezchmurnym (pogodnym niebie)
    Tmax 20-25 stopni przy bezchmurnym (pogodnym) lub zachmurzonym niebie (marzec-październik), luty i listopad tylko przy bezchmurnym niebie.
    Tmax 25-30 stopni przy bezchmurnym (pogodnym) lub zachmurzonym niebie (kwiecień-wrzesień), październik tylko przy bezchmurnym (pogodnym) niebie.
    Tmax 30-35 stopni przy bezchmurnym (pogodnym) lub zachmurzonym niebie (maj-wrzesień), kwiecień tylko przy bezchmurnym (pogodnym) niebie.
    Tmax powyżej 35 stopni tylko bezchmurnym (pogodnym) niebie (?) w okresie maj-wrzesień.
    Jeżeli coś się pomyliłem lub czegoś nie dopisałem to niech mnie ktoś ewentualnie poprawi.

  37. Czy dla was jedynym parametrem meteo jest temperatura?
    Mamy problem w Polsce większy z opadami. Na Opolszczyźnie wysychają już małe cieki wodne. Czy zastanawialiście się co będzie gdy następny rok będzie taki sam? W kraju pojawiają się już rzeki okresowe a ci dalej milion postów o temp.
    To ilość opadów sprawi że kilkanaście lat możemy być żebrakami. Informuję że mamy poważny problem. Rośliny od których zależymy poradzą sobie z upałem ale z małą ilością wody już nie.

    1. “Czy dla was jedynym parametrem meteo jest temperatura?”

      ->>> Wiele parametrów meteorologicznych jest ze sobą powiązanych. Opady z temperaturą również – chociażby widać jak inna przeważa struktura opadów w porze ciepłej, a inna w porze chłodnej. W mojej ocenie u nas zmiany klimatyczne będą przynosiły głównie problemy “wodne”, tzn. zbyt szybko będzie robiło się sucho, a z drugiej strony przybywać będzie podtopień i powodzi błyskawicznych. Coś co już chociażby na S Europy jest dość częste. Z tym, że tam są do tego lepiej dostosowani (przyzwyczajeni). Roślinność jest też inna, oczywiście tam gdzie nie ma stepu… Nasza coraz gorzej sobie z tym radzi, a czego dowodem są coraz częściej żółknące liście w miesiącach już letnich (a nie dopiero jesiennych). Teraz widać to dobrze zwłaszcza po lipach (ale nie tylko).
      I nie ma co straszyć, tylko trzeba pisać prawdę: rośnie potencjał na to, że w ciągu kilku (maks. kilkunastu lat) dostąpimy fali upału jeszcze większej niż w sierpniu’2015 i zarazem połączonej z tak suchą zimą i wiosną jak w tym roku. A wtedy będzie jeszcze gorzej niż obecnie na W Polski…
      Potrzeba lepszej gospodarki wodnej (tamy i zbiorniki na rzekach + systemy melioracyjne) staje się coraz bardziej niezbędna.

      1. Uzupełnię jeszcze, że problemem stają się też fale mrozu zimą (+ ew. jeszcze w marcu) – może słabsze niż kiedyś, ale za to coraz częściej ze skąpą pokrywą śnieżną. Bowiem coraz częściej jest tak, że przed większym ochłodzeniem nie pada śnieg lub trwa to zbyt krótko (albo pada wcześniej deszcz, z którego woda później zamarza). Także to nie wpływa to dobrze na rośliny/uprawy.

    2. Napisałem komentarz o opadach oparty na faktycznych danych (nie subiektywnych odczuciach i ,,suchych preferencjach”, których Tu nie brakuje). Twoje spostrzeżenia są jak najbardziej trafne.

  38. Bieżąca anomalia września stabilizuje się na poziomie +3/+4K (ref. 1981-2010) i wiele wskazuje na to, że co najmniej do ok. 15.09 (na razie) istotnie się nie zmieni. Czekają nas co prawda pewne wahania temperatury, ale nadal oznaczające w przewadze dni termicznie umiarkowane/umiarkowanie ciepłe (częściej na N) lub dni gorące (częściej na S).

    Główne pytanie dotyczące września brzmi już raczej jak duża będzie dodatnia anomalia na finiszu (w tym, czy będzie 6. z rzędu miesiącem z anomalią w widełkach +1,5/+5K), niż czy w ogóle będzie cieplejszy. Bowiem o średnie anomalie poniżej -3K za pół miesiąca w porze ciepłej (którą nadal mamy) jest obecnie bardzo trudno.

    A co z opadami? Te nadal mają pojawiać się rzadko. Ba, z czasem będzie coraz mniej także tych konwekcyjnych, które w ostatnich dniach przynosiły większe sumy, ale na stosunkowo małym obszarze (a co może mieć miejsce jeszcze dzisiaj).

    1. Ciekawe czy odchylenie wyniesie ostatecznie >3K, bo najbliższe parę tygodni zapowiada się bez większych zmian. W okolicy wtorku i środy może być i 28-30*C, jeśli nie pojawi się za duże zachmurzenie. Dodatkowo noce są i nadal mogą być stosunkowo ciepłe. Ostatni tydzień września musiałby być bardzo chłodny, żeby nie było rekordu, a na razie takich fusów nie widzę.

      1. @Finrod
        ICON konsekwentnie prognozuje dość wysokie temperatury na dni 12-15 września, być może gdzieś lokalnie 30C stuknie, największe szanse na to mają Lubuskie oraz Dolny Śląsk.
        Niemniej póki co gorącej pogody możemy być pewni tylko co do 12 września, w kolejnych dniach bliskość chłodu znad Bałtyku daje różne możliwe scenariusze. Niemniej nawet jak się ochłodzi to co najwyżej do okolic normy i jedynie przejściowo.
        Rozkład temperatury o 12UTC wg. francuskiego ARPEGE na środę:
        http://modeles7.meteociel.fr/modeles/arpege/run/2018090812/arpegeeur-9-96.png?12

  39. Nie wiem czy się ze mną zgadzacie obecna sytuacja pogodowa w niektórych regionach na wschodzie Polski przypomina tą z II dekady lipca (rzecz jasna teraz są chłodniejsze noce) też jest 20-25°C z dynamiczną pogodą raz słońce raz opady konwekcyjne z Cb albo z burz. Przy tych intensywnych opadach tmax spada do 16-18°C. Z tego co widzę to skłonnośc do konwekcji z burzami i opadami powoduje linia zbieżności.

    1. Ja tych obu sytuacji bym absolutnie nie porównywał z kilku powodow:
      1. W okresie 11-19 lipca na wschodzie było w zasadzie zero słońca. Teraz jednak troche było
      2. Jeśli chodzi o maksy to było podobnie, ale na początku września duzo niższe normy, wiec sytuacja zupełnie inna
      3. Opady sa duzo bardziej lokalne teraz, wtedy lało ostro w całej wschodniej połowie Polski

      Teraz przeszedł front na wschód i ta sytuacja sie skończyła. A jutro po przejsciu frontu na zachodzie przejściowe (z naciskiem na to słowo) ochłodzenie ponizej 5 stopni 850hPa na północnym zachodzie. W praktyce mozliwe maxy ponizej 20, nawet przy pogodnym niebie (czego, co naprawde poraża, w tegorocznym wrześniu chyba jeszcze nie było, jedynie przy sporym zachmurzeniu)
      Prognozy straszą kolejnymi wzrostami w przyszłym tygodniu powyżej 10 stopni w południowej połowie kraju, czyli miejscami znowu miałyby pojawić sie przekroczenia 25 stopni. Oby tylko przejściowo i tuż przed przejściem frontu, po którym sie ochłodzi. Tak jak we wrześniu 2012 było pare razy.
      Co do rekordu września o którym niektórzy piszą, to takie rzeczy można bedzie omawiacdopiero w połowie miesiąca. Na razie, gdy wszelkie fusy sięgają ledwie 23.09, oraz skill kończy sie przed połowa września, to zbyt abstrakcyjne. Oczywiście większośc fusów jest dosc chłodna, ale na tak długi okres to najwyżej ciekawostka.

      1. 25C to w środę najpewniej będzie przekroczone na zdecydowanej większości obszaru Polski.
        Co do T850>12C to ECMWF prognozuje taką wartość dla południa Polski od 12 września do końca prognozy, czyli do 18 września.
        Wciąż niepewnie mogą czuć się mieszkańcy Azorów. Rano ECMWF oddalił huragan od tych wysp, ale wieczorna prognoza znów go zbliżyła. Choć prognoza i tak jest lepsza niż wczoraj, kiedy huragan przechodził bezpośrednio nad tymi wyspami. Inne modele póki co tego huraganu w tym obszarze nie widzą, ale to, że pojawił się on 3-krotnie pod rząd w ECMWF oznacza, że coś jest jednak na rzeczy.

        1. Na polduniu owszem. Za to w wawie tylko środa gorąca, od czwartku wg ECMWF ciagle 18-23. GFS podobnie, gorzej z modelem ICON który na Mazowszu widzi trzy dni gorące z rzędu (co ciekawe nie 12.09, tylko 13-15.09)
          Tak czy inaczej wychodzi na to ze na południu bedzie raczej ciepło (gorąco), a na północy komfortowo- około i ponizej 20 stopni. Nietrudno dostrzec s prognozach spore roznice nad krajem :)

          1. Jeszcze raz nadmienię, że we wrześniu T850 poniżej 5°C (przeważnie poniżej 20°C za dnia) jest słabszą anomalią, niż T850 powyżej 10°C (przeważnie powyżej 25°C za dnia).
            A zauważmy, że na S kraju w niektóre dni modele nie wykluczają T850 nawet ok. 15°C – a to już zdecydowanie wyraźniejsza anomalia dodatnia, niż przywoływana przez Ciebie tak często T850 ok. 5°C. Ba, te ok. 5°C staje się już we wrześniu normą…

          2. @lucas
            I to kolejny powód by sadzić, ze te “przywoływane przeze mnie” 850 ponizej 5 stopni bedzie sie coraz cześciej sprawdzać :-)

          3. @kmroz
            Z czasem tak. Jednak na razie nadal mamy znacznie częstsze wahania T850 wokół 10°C, niż wokół 5°C. Nie inaczej będzie (w skali całego kraju) także w nowym tygodniu.

      2. Na pewno zdecydowanie za wcześnie, aby dywagować co do eweantualnego rekordu ciepła za wrzesień. Nie mniej to, że w ogóle będzie to kolejny (bardzo/anomalnie/ekstremalnie) ciepły jest już dość spore, a co najmniej lekko ciepły bardzo prawdopodobne.

      3. “Oczywiście większośc fusów jest dosc chłodna”

        ->>> Ja widzę zarówno chłodne, jak i ciepłe. Natomiast do połowy miesiąca zdecydowana przewaga dodatnich anomalii – średnio ok. +3/+5K (z pewnymi wahaniami).

        1. @lucas
          Widze ze znowu zawyzasz troche swoje przewidywalne anomalie. Tak samo było z pietwsza połowa sierpnia (miało byc na 100% powyżej +4K), z siła ochłodzeń (najpierw 11 sierpnia miał byc jak 6 sierpnia, potem 26-27 sierpnia jak 11-12 sierpnia)
          OStatnio mówiłeś, ze należy wziąć to co mówi Dorka i ja i uśrednić. Ja mam inne wrażenie- warto wziąć to co mowie ja oraz Ty – i uśrednić.
          Bo porównanie mnie do absurdów Dorki, w dodatku mocno emocjonalnych, było dla mnie troche przykre, wręcz z lekka oburzające :)
          Chociaż sobie zdaje sprawy jak ta pora ciepła zaskakiwała i jak często ja, posługujący sie modelami, znajomoscia klimatu i logicznym myśleniem ponosiłem z tej racji fiasko.
          Jednak chłodniejszy (normalny termiczny) latem miesiąc ruchomy był- czyli nie było cały czas gorąco, jak to kochała zapowiadać Dorka w maju i te jej twierdzenia rozpoczęły nasze nieporozumienia.
          A skoro nawet rekordowe lato dalekie było od “gorąca bez przerwy”, to naprawde nasz klimat musi przejść długa drogę, zeby bardziej sie przejmować latem niż zimą. (Która potrafi nierzadko przez bite 3 miesiące przynosić stale zimno)

          1. Czyli mam rozumieć, że w sumie nie jest tak ciepło, bo zamiast anomalii np. rzędu +5K mamy “zaledwie” ok. +3,5K.
            Sierpień też nie był w sumie aż taki ciepły, bo skończył się anomalią “zaledwie” +2,6K. Może za niedługo dojdziemy do wniosku, że te wyraźne ochłodzenia niosą średnią anomalię (np. w skali tygodnia) rzędu +1/+2K…???

          2. to naprawde nasz klimat musi przejść długa drogę, zeby bardziej sie przejmować latem niż zimą

            Aż nie mogę wyjść z podziwu, że napisałeś to Ty. Może to nie taki szok jakby napisała to Dorka lub Editor, ale jednak.

          3. @kmroz z całym szacunkiem, ale to oburzenie porównaniem do Dorki jest nieuzasadnione. Ty od miesiąca widzisz ciągle ochłodzenia które nie nadchodzą, Dorka pisze o gorącu do października, wiadomo już że ciepło/gorąco będzie do połowy września (co najmniej) więc to Dorce się sprawdza dużo lepiej niż Tobie. I wybacz ale jak piszesz w stylu że teraz jest tylko 25, a było aż 30 więc się przecież ochłodziło, to manipulujesz. Pisać o ochłodzeniu w sytuacji gdy poniżej normy od magicznego dla Ciebie 10 sierpnia były 3 (słownie trzy) dni czyli 11,26 i 27 sierpnia a kolejnym takim przewidywanym dniem jest 6 października jest kompletnym nieporozumieniem.

            Jeżeli ktoś przez ponad miesiąc pisze o nadchodzącym ochłodzeniu, a druga osoba pisze o utrzymującym się anomalnym cieple/gorącu i w tym czasie 3 (TRZY) dni są poniżej normy, to raczej Dorka powinna być urażona zestawieniem z Tobą, bo jej się to dużo lepiej sprawdziło. A to że ona może mniej od Ciebie patrzy na modele, no cóż, przypomnę Ci może jak modele widziały koniec fali gorąca 2 sierpnia.

          4. @lucas
            Nie, masz rozumieć, ze wyolbrzymiasz prognozę anomalii- niemal zawsze. JAkbys napisał przedział miedzy 3 a 4 zamiast miedzy 3 a 5 to juz byłoby pewnie Ok. A przez te zawyżanie do naprawde nienaturalnych wręcz wartosci zdarzyły ci sie juz wpadki.
            @editor
            Powiedziec “gorąco do października” każdy moze- ale to jest strzał, a nie prognoza. W dodatku strzał absurdalny. Tak, modele czasem maja wpadki (aco za tym idzie ja także), ale w większości przypadków przewiduja dobrze. Sytuacja z 2.08 i 1.06 to oczywiście najbardziej pamiętne wpadki, ale szczerze mowiac to za wielu innych nie pamietam….
            Tego, ze najbliższy dzień ponizej normy to 6.10 to nawet nie skomentuje….. jeszcze dokładna datę podałeś ;)
            Jak juz mówimy o temperaturach w skali kraju to tez to “gorąco do października” jest cos nietrafione, bo wszystkie dni we wrześniu przyniosły jak na razie średnia temperaturę krajowa ponizej 20 stopni.
            Spadek z 30 do 25 stopni to jak najbardziej “ochłodzenie”- sprawdź definicje tego słowa….

          5. Kmroz pisałeś że pamiętasz dwie duże pomyłki modeli 1 czerwca i 2 sierpnia. Ja mogę napisać o pomyłkach AccuWeather, który też się chyba opiera na GFS. Podczas weekendu 7-8 kwietnia patrząc na pogodę stwierdziłem że długo poczekam na kolejne takie dni. Pod koniec kwietnia ochłodzenie miało przyjść z początkiem maja. W trzeciej dekadzie maja nie było nic o potężnym ociepleniu pod koniec miesiąca. Później od 1 czerwca miało być chłodno. Potem wspomniany tu drugi sierpnia. 10 sierpnia miał być ostatnim dniem dużej dodatniej anomalii, szybko okazało się że to się w ogóle nie sprawdziło. 28 sierpnia temperatura 21-22 stopnie była zapowiadana do 10 września, a dalej miało być jeszcze chłodniej. Co z tego wyszło wiadomo. AccuWeather od kwietnia myli się dziwnym trafem tylko w jednym kierunku. Dlatego jak teraz widzę 23-26 stopni na kolejne 10 dni to martwię się, żeby skończyło się tylko na tym bo zapowiadanego na 10 dni do przodu (codziennie od ubiegłej soboty przesuwanego o jeden dzień) ochłodzenia nie traktuję już poważnie.

    2. @kmroz
      Ja jednak widzę pewne podobieństwa. Nie twierdzę że całkowicie pogoda w I dekadzie września przypomina tą z II dekady lipca.
      Te “dużo niższe” normy we wrześniu to 18-21°C w zależności od regionu. Nie jest więc aż tak znacznie powyżej normy.
      W II dekadzie lipca na wschodzie dominowały tmax 20-25°C przy bardzo ciepłych nocach tmin 15-20°C które zawyżały średnią dobową temperaturę.

  40. Na podstawie dostępnych na Blogu danych IMGW-PIB o sumach i średnich sumach opadów kilka zdań o sumach opadów w odniesieniu do średnich (ref.1981-2010) w zakończonych ośmiu miesiącach 2018 roku. Cztery miasta z różnych części kraju.
    W Katowicach za osiem miesięcy roku suma opadów osiągnęła 352,7mm przy średniej sumie za ten okres 510,3mm , czyli spadło 157,6 mm poniżej średniej sumy za pierwsze 8 miesięcy roku !Średnia suma rocznych opadów to w K-cach 722,3mm. Do osiągnięcia tej sumy w r.2018 brakowało w dniu 31.08.18 aż 369,6mm ! Od stycznia do kwietnia w K-cach spadło tylko 77,2mm (śr. 172,3), od maja do końca sierpnia spadło 275,5mm (śr. 338mm). Od 2011 do 2018 roku w K-cach były trzy ekstremalnie suche sierpnie : w latach 2013,2015 i 2018!
    W Zielonej Górze za osiem miesięcy roku suma opadów osiągnęła 237mm przy średniej sumie za ten okres 416,5mm , czyli spadło 179,5 mm poniżej średniej sumy za pierwsze 8 miesięcy roku !!Średnia suma opadów rocznych w Z.G. to 584,2mm. Do osiągnięcia tej sumy w r.2018 brakowało w dniu 31.08.18 aż 347,2mm ! Od stycznia do kwietnia18 w Z.G spadło 148,9mm (śr. 156 mm), od maja do końca sierpnia spadło tylko 88,1mm (śr. 260mm) ! !
    W Warszawie za osiem miesięcy roku suma opadów osiągnęła 274,7 mm przy średniej sumie za ten okres 376,9 mm , czyli spadło 102,2 mm poniżej średniej sumy za pierwsze 8 miesięcy roku. Średnia suma opadów rocznych w W-wie to 531,5 mm. Do osiągnięcia tej sumy w r.2018 brakowało w dniu 31.08.18r. 256,8 mm . Od stycznia do kwietnia18 w W-ie spadło 69,3 mm (śr.116,7 mm), od maja do końca sierpnia spadło 205,4 mm (śr. 261mm).
    W Rzeszowie za osiem miesięcy roku suma opadów osiągnęła 318,8 mm przy średniej sumie za ten okres 466 mm , czyli spadło 147,2mm poniżej średniej sumy za pierwsze 8 miesięcy roku. Średnia suma opadów rocznych w Rz-wie to 653 mm. Do osiągnięcia tej sumy w r.2018 brakowało w dniu 31.08.18r. aż 334,2 mm . Od stycznia do kwietnia18 w Rz-wie spadło 97,9 mm (śr.142,9 mm), od maja do końca sierpnia spadło 221 mm (śr.323mm).
    Do końca roku prawie cztery miesiące to sumy opadów mogą być bardzo duże lub dalej na dużym terenie kraju będziemy mieć mniejszy lub większy niedobór opadów.

    1. @oliver57 – dzięki za komentarz, pokazałeś jak strasznie sucho jest w moim mieście. Roczne statystyki “poprawia” jedynie mokry styczeń.

      Natomiast na razie dalej posucha, we wrześniu jak dotąd 9 mm.
      I widać, że nawet ekstremalnie mokre miesiące to wręcz potrzebne by były.

      1. Szczególnie listopad 2011, gdy nie zanotowano opadu w ogóle. I co ciekawe w miesiącu, który zwykłym słońco-ciepłolubnym ignorantom kojarzy się tylko ze słotą i szarugą

        1. W listopadzie 2011 ładna i ciepła była tylko I dekada. Później było chłodno i pochmurno. Poza tym, były dni z opadami mżawki, ale to jednak za mało, żeby opad został odnotowany

          1. Stacje amatorskie notują nawet opad z osiadania mgły. Wyjątkowo słabe musiały być te opady mżawki. Mnie tu interesuje coś więcej – czy ktoś by pomyślał, że jedyny do tej pory miesiąc bez zanotowanego opadu to właśnie listopad? I co z modnym określenie “brzydkiego” lipca mianem “lipcopad”?

  41. Coś mało się dzisiaj udzielacie, więc muszę Was rozruszać :) Wraz z nieuchronnym końcem pory ciepłej kończy się sezon burzowy. I tu pytanie, jak go oceniacie? Z mojej perspektywy, jako obserwatora burz, był w tym roku dosyć słaby. Załamania pogody były zazwyczaj łagodne, nawet 21 czerwca gwałtowna zmiana pogody objawiła się w Nowym Sączu jedynie silnym porywem wiatru i szybkim spadkiem temperatury (co po upalnym dniu było nad wyraz dobrze odczuwalne). Pierwsza wiosenna (choć biorąc pod uwagę tegoroczne standardy to letnia) burza zdarzyła się 23 kwietnia, a na razie ostatnia – 3 września. Była to zarazem jedna z najładniejszych burz, bo nocą można było podziwiać wyładowania w całej okazałości – podobnie było tylko 8 maja. Najostrzejszy przebieg miała krótka burza z 2 czerwca, której towarzyszył drobny grad i silny wiatr (akurat wtedy jechałem samochodem, ale udało mi się schować), a najbardziej burzowym dniem był 14 sierpnia, kiedy obserwowałem trzy burze, dwie miałem po obu stronach około południa, a trzecia była około 18.
    Największa burzowa posucha była w całym lipcu (tylko jedna burza).
    Zdecydowanie lepszym (a zarazem jednym z fajniejszych sezonów) był ten ubiegły. Obfitował on w lubiane przeze mnie wieczorne i nocne burze, sposród których wyróżnia się wręcz artystycznie piękna, a zarazem niegwałtowna burza z wieczora 10 lipca 2017. Świetnie oceniam także 2014, 2012, 2011 i 2009 (w 2009 przeżyłem najbardziej niesamowitą, przerażającą i piękną burzę swojego życia). Według danych bardzo burzowy były lata 2000-2002, szczególnie trzecia dekada lipca 2001, kiedy było jednak niewesoło. Wciąż pamiętam powódź w swoim mieście, osuwiska i powtarzane przez megafony ostrzeżenia przed zalaniami. Wszyscy bali się ciągłych burz, w końcu cały czas mieliśmy w głowach obrazy sprzed czterech lat.
    Sezon 2016 uważam za przeciętny, jednak lepszy od tegorocznego, zaś szczególnie słaby był 2015, kiedy naliczyłem tylko 9 burz.
    A jakie są Wasze spostrzeżenia?

    1. Dzisiaj na ten przykład miałem burzę w Baranowie Sandomierskim. Mało aktywna, ale parę wyładowań było. Nie znoszę burz. Parę razy byłem metry od uderzającego pioruna w pracy i wędkując nad rzeką. Na domiar złego znałem ofiarę porażenia piorunem. To musi jakoś skrzywić psychikę . Ale rozumiem fascynację potęgą atmosfery, dobrze to się ogląda.
      Co do “sezonu burzowego” to w moim regionie był mało intensywny. Lato było gorące i suche po prostu.

    2. U mnie sezon burzowy nieco ponad przeciętność z ostatnich lat, na szczęście o wiele słabszy niż ten mega silny z roku 2009. Ja nie jestem fanem silnych burz i cieszy mnie fakt, że w tym roku nie było ich w Polsce za wiele, bo przynoszą one przede wszystkim ludzkie tragedie oraz zniszczenie. W pamięci pozostanie jedna b. silna burza w kwietniu oraz jedna z lipca. Na szczęście ich siła objawiła się w głównej mierze b. silnym opadem, a nie niszczącym wiatrem lub gradem. Dziś znów ostro przylało.

      1. JA osobiście tez nie jestem fanem burz (chociaż paradoksalnie złożyło sie ze współpracuje z łowcami burz), ale tegorocznym latem bardzo mnie denerwowało jak burze mijały bokiem. Jak juz grzmi w okolicy, to wole jak u mnie popada, niż sie skończy tylko na chmurach i duchocie.

        1. Za to każdy deszcz jaki był w mojej okolicy szedł na mnie w tym roku :D przez to nie ma mowy o żadnym niedoborze opadów.

          1. @podlasanin

            Bo strefa suszy w ciągu lata przesuwała się na zachód i pod koniec tylko najbardziej zachodnie tereny Polski nadal pozostawały w jej zasięgu. Ciesz się, bo następnym razem możemy nie mieć tyle szczęścia.

    3. Z jednej strony trochę gorąco/upalno-parnej aury tego lata mieliśmy. Myślę jednak, że aby konwekcja była jeszcze częstsza i/lub silniejsza potrzeba równocześnie także dużego zapasu wilgoci magazynowanej w glebie i przez rośliny. Tymczasem dość suche miesiące w okresie wiosennego rozbudzania się przyrody sprawiły, że tej (pomimo przejściowych pogorszeń pogody) nadal jest dość mało. Co prawda na Mazowszu nie mamy w tym sezonie (na szczęście) jakieś wyraźniejszej posuchy – jednak zjawiska konwekcyjne nawet jak się pojawiały z reguły były co najwyżej umiarkowane i w sumie (poza częścią lipca) były rzadkie.

    4. W Borach Dolnośląskich było zaledwie parę wyraźniejszych burz, ale też mniej niż przeciętnych. Bardziej zaznaczyła się intensywność opadów w dwóch z nich. Dni “burzowych” było kilka i niemal zawsze składało się na nie zaledwie kilka wyładowań. Większość burz przechodziła albo wschodem albo zachodem, skutecznie omijając ten obszar. Sezon nie różnił się pod tym względem od paru poprzednich lat, czyli był bardzo słaby. Ostatni istotny burzowy sezon był tu bodajże w 2015 roku, kiedy w porze ciepłej niemal każdego dnia grzmiało. Były to jednak bardzo słabe burze, wręcz nieustanne poburkiwania, które przechodziły nawet 6-8 i więcej razy w ciągu doby.

    5. W tym roku sezon burz w Warszawie i w okolicy tam gdzie dość często jeżdżę jest bardzo słaby z czego się bardzo cieszę. Dla mnie żadna burza nie jest na tyle piękna żebym chciał ją oglądać kosztem uszkodzeń, korzystania z czasu na powietrzu. Im mniej tym lepiej. Mam nadzieje że we wrześniu i w ogóle w tym roku nie ujrzę już żadnych burz, ale ponieważ zapowiadają temperatury 25-30 więc wciąż mogą występować i to nawet porządne.

      1. Tego lata cała Polska była mniej więcej równo gorąca, czyi gradienty poziome temperatury były zwykle niewielkie. Inny sposób powiedzenie tego samego to to, ze rzadko mieliśmy w Polce fronty atmosferyczne. A i te które wystąpiły, rzadko były intensywne. W ogóle przeważały wyże i w wyniku tego pary wodnej nie było w atmosferze aż tak dużo mimo wysokich temperatur. To wszystko skutkowało mniejsza ilością ekstremalnych zjawisk konwekcyjnych.

        1. Oprócz krótkiego okresu w mniej więcej w od połowy lipca na wschodzie Polski. Wtedy zaczął oddziaływać niż że wschodu. Bywało że po kilka razy na dobę przechodziły burze i ulewy. Ulewy nie były takie słabe, burze były takie sobie , jednak dość aktywne elektrycznie i pioruny strzelaly czasem bez ostrzeżenia.

    6. W Rzeszowie sezon burzowy bardzo słaby, jak każdy od 2015 roku. Jak sobie przypomnę sezony burzowe w 2008,2009,2013,2014 to aż trudno uwierzyć że nadal mieszkam w tym samym mieście. Jedyna porządna burza była w tym roku w II połowie lipca (dokładnej daty nie pamiętam), zresztą tak samo jak w zeszłym roku (21 lipca), poza tym to “burze” polegające na pojedynczych wyładowaniach i szybko zanikające. Do tego od kwietnia w Rzeszowie praktycznie w ogóle nie ma wiatru, co jest szokujące gdy się to porówna do ubiegłego roku (cały okres marzec-maj i wrzesień-grudzień to jedna wielka wichura). Jedynym naprawdę wietrznym dniem jaki przypominam sobie od kwietnia był 1 maja. Przez większość czasu wiatru w ogóle przez większość dnia nie odczuwam (może jakiś tam jest ale niewyczuwalny). To oczywiście dodatkowo potęguje odczucie ciepła, nie ma jak nawet zrobić przeciągu w mieszkaniu.

    7. U mnie najwięcej burz było w … kwietniu i maju. Tegoroczny kwiecień w drugiej połowie był niemal letni ze względu na panujące temperatury i pierwsze burze, w porównaniu do poprzedniego który przynosił wręcz zimowe epizody. Jedna czy dwie burze były w lipcu podczas panowania tego ciepłego i wilgotnego niżu, ale po za tym nie pamiętam o tym aby były jakieś burze.

    8. @PiotrNS – dobrze, że poruszyłeś ten wątek na rozruszanie towarzystwa. ;) Jako mieszkaniec Wrocławia od urodzenia, stwierdzam, że mieliśmy bardzo słaby sezon burzowy. Pojedyncze “pierdy” w kwietniu, dwie liczące się burze maju, coś tam w czerwcu i w lipcu. Można powiedzieć, że tak naprawdę mieliśmy 2-3 burze, które nie były parodią burz…

      – Ale np. rok 2003 był jeszcze bardziej kulawy. Właściwie wtedy przez cały okres kwiecień-sierpień przeszła może jedna komórka burzowa, którą można nazwać znaczącą. Reszta to chudzinki jak myszy kościelne. ;)

      – Niemniej zawsze staram się uchwycić efektowniejsze i piętrzące się “kalafiory” na niebie. Tym samym mam trochę fotek z tego sezony burzowego. Tutaj link do nich: https://drive.google.com/drive/folders/1DQYnhakzHTJ2umP-4DL-Y1QMf1fdSnxj
      – Duża ciekawostką jest pożar łąk na wrocławskich Żernikach, który z daleka wyglądał dosyć dramatycznie.

      – Jeszcze zdanie do kolegi @oliviera57 – dziękuję za informacje opadowo-grzybowe. ;) Cieszę się, że chociaż u Ciebie coś się pokazało. Tak, jak napisałeś w jednym komentarzu – koźlarze/maślaki/kanie reagują stosunkowo szybciej od pozostałych grzybów (prawdziwków, podgrzybków, itp.). Mam nadzieję, że coś Ci się uda ususzyć i zamarynować. ;) U mnie nadal grzybów brak, ale w tygodniu na pewno zajrzę do lasu. W sobotę planuję wycieczkę w Bory Dolnośląskie na północ od Legnicy (Wierzbowa Śląska i okolice). Dam znać o rezultatach wyprawy (lub i braku). Bardzo dużo grzybów jest teraz na wschodzie, ale wiadomo – tam znacznie więcej padało. Znajomi grzybiarze przysyłają mi fotki pełnych koszy, nie bacząc, że moje serce przez to krwawi. ;))

      – Któryś z Panów napisał, że jeszcze grzyby mogą być. Oczywiście. Dopóki mrozy i chłody nie zapanują, wszystko jest możliwe. Doskonałym przykładem jest październik 2016 roku, kiedy po ciepłym i suchym wrześniu, przyszedł chłodny i mokry październik. Grzybów było mnóstwo. Pozostaje mi łudzić się, że taki scenariusz, chociaż częściowo powtórzy w tym roku, jednak uważam, że prawdopodobieństwo jego jest stosunkowo małe. Ten rok w zachodniej Polsce to jakichś “wyżowy trans” i niże przy nim wymiękają. Tak, jak gdzieś pisałem – bardziej wierzę w ochłodzenie niż porządne opady. Pewnie doleje w listopadzie, kiedy będzie już po ptokach.

  42. Prognoza AccuWeather (jeśli coś można zarzucić ich prognozom długoterminowym to tylko to, że zaniżają temperatury) jest porażająca. Cały wrzesień i październik powyżej normy z wyjątkiem 23 września (w normie) i 7-10 października (poniżej normy). Spadek Tmax poniżej 15 w Rzeszowie widzi dopiero po 22 października. Powiem szczerze, że jeszcze niedawno bym w to nie uwierzył, mimo wszystko.

    1. “Cały wrzesień i październik powyżej normy z wyjątkiem 23 września (w normie) i 7-10 października (poniżej normy). Spadek Tmax poniżej 15 w Rzeszowie widzi dopiero po 22 października.”
      Editor nie za wcześnie na takie podsumowania? A jak już w III dekadzie września pojawią się tmax 10-15 a w październiku jednocyfrowe temperatury maksymalne? Może tak być. Accuweather to nie wyrocznia.

      1. Ciekawe, ze on patrzy tylko na te cieplejsze odsłony accuweather, a jak pokazywałem mu tę z temperaturami na stałe ponizej 20 stopni, to dziwnym trafem zignorował moją wypowiedz ;)
        Zreszta jak bym teraz sprawdził accuweather pewnie tez by sie okazało ze kłamie, bo juz dwa razy go tak złapałem.

        1. Za kilka dni na południowej Syberii prawdopodobnie spadnie deszcz ze śniegiem a może i śnieg co na dzień 11-12 września jest bardzo ekstremalne, w Kanadzie też już przedzimowo np w Yellowknife, na Antarktydzie anomalie na “-” są wręcz kosmiczne… No ale co tam-skoro u nas od pól roku są anomalie na plus to tak już zostanie na zawsze! ;)

          1. Podlasianin ja te wasze wizje ochłodzeń traktuję już jako taki forumowy folklor i wątpię by w ogóle ktokolwiek jeszcze traktował to poważnie. Miesiąc temu kmroz pisał dokładnie to samo o wychładzającej się Skandynawii, o tym że chłód ma skąd do nas przyjść itd. Minął miesiąc i mieliśmy 3 dni z lekką anomalią ujemną, całą resztę z dodatnią. Teraz prognozy pokazują do 10 października 1 dzień w normie, 4 dni z ujemną i 27 z dodatnią anomalią a wy nadal powtarzacie mantrę o ochłodzeniu. Za miesiąc też będziesz tu pisać ironiczne posty z emotkami? Dla mnie pytanie jest już tylko czy temp. 20 stopni lub mniej pojawi się na początku października czy jednak później, bo coraz więcej wskazuje na ten drugi scenariusz.

          2. @Editor
            Aha, czyli już nigdy nie będzie ani jednego dnia poniżej normy? Ok, trzymam Cię za słowo!

          3. Podlasianin ja chyba wystarczająco szczegółowo napisałem co będzie do października i wystarczająco jasno. Poniżej normy to może będzie listopad albo grudzień lub jakieś miesiące w przyszłych sezonach, ale na pewno nie wrzesień i październik.

        2. kmroz od 1 września AccuWeather nie ma żadnych cieplejszych i chłodniejszych odsłon dla Rzeszowa. Regularnie pokazuje dużą dodatnią anomalię przez 10 dni a potem lekkie ochłodzenie. 1 września pokazywał to ochłodzenie 11 września, 5 września od 15 września, przedwczoraj 17 września, dzisiaj 19 września.

      2. Zbigniew oczywiście że może tak być. Tak samo jak w I dekadzie sierpnia parę osób na czele z kmrozem pisało że sierpień nadal może wyjść w normie, bo II połowa jest niewiadomą. Jakoś nie wyszedł. Proponuję poczekać te 21 dni i zobaczymy kto miał rację. Ja jestem bardzo spokojny o to, że temperatura w przedziale 18-20 stopni pojawi się dopiero pod sam koniec września lub na początku października. Natomiast coraz bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że będzie to jeszcze później w październiku.

        1. @Editor
          Bez urazy ale widzę, że jesteś uparty i tkwisz w jakimś ciepłofobicznym obłędzie.
          Nie jest możliwe utrzymywanie się temperatur powyżej 15 stopni non stop w październiku przy słonecznej i suchej pogodzie.
          Zapomniałeś, że od mniej więcej II połowy września zaczyna się w Polsce sezon na zgniłe wyże czyli zamiast słońca i bezchmurnego nieba są stratusy i gęste mgły co ma przełożenie na niską temperaturę.
          Jak ty będziesz jątrzył, że w prognozach w październiku będzie np. temperatury ok 20 stopni i bezchmurnego niebo i słońce, to któregoś dnia może się zdarzyć, że gęsta mgła powstała o poranku nie ustąpi, w następstwie czego wygenerują się niskie chmury typu St, Sc, które skutecznie zatrzymają wzrost temperatury i zamiast tmax ok 20 stopni będą temperatury np. 5-10 stopni. To może się zdarzyć.
          W zeszłym roku miałem sytuację, że pod koniec II dekady października nastąpiło gwałtowne przejście z temperatur ok 20 stopni i bezchmurnego do temperatur ok 10 stopni, stratusów. A stało się to przez mgłę adwekcyjną, która nadeszła nagle od zachodu 19 października 2017 niebo zrobiło się białe, spadła widoczność powietrza i zerwał się wiatr a temperatura spadła. Następnego dnia miałem już tmax 10 stopni, chmury stratus i mgłę utrzymującą się przez cały dzień.
          Editor przestrzegam Cię przed zbytnią pewnością siebie i wróżbiarstwem.

        2. to zależy chyba gdzie kto mieszka, bo zgniły wyż we wrześniu na południu kraju raczej nie występuje. Najwcześniej w II połowie października takowe się pojawiają a i to dość rzadkie. Często jeszcze I połowa listopada bywa pogodna i ciepła, ze słońcem i temperaturą w dzień 13-18 stopni (bo nocami na początku listopada bywa na minusie, zwłaszcza w takie pogodne dni). Realny sezon na wyżową pogodę w pochmurnym wydaniu to II połowa listopada, grudzień, styczeń i po części luty.

          1. @Alewis27
            Ale w pierwszej połowie października przecież nie wykluczone są już temperatury 0-10 stopni przy bezchmurnej lub pochmurnej pogodzie przy opadach deszczu, deszczu ze śniegiem i samego śniegu. Nie musi być wcale zgniłych wyży.
            Ostatnio zgniły wyż był w III dekadzie października 2017 roku.

          2. III dekada X 2017 faktycznie do dupy, ciągłe zachmurzenie przez kilkanaście dni pod rząd.

            A incydenty z niską temperaturą a nawet ze śniegiem w październiku też są. W 2009 i 2015 śnieg widziałem w pierwszej połowie miesiąca. A w październiku 2003 pojawiały się minusowe temperatury dobowe przy pogodnym niebie (Tmaxy były rzędu +2-5 stopni)

            Październik to taki drugi kwiecień, tyle że z odwrotnym trendem temperatury. Tzn do niedawna taki był, bo kwiecień się bardzo szybko ociepla a październik coś nie bardzo (refy 1961-1990 i 1991-2017 się praktycznie w ogóle nie różnią, a dla kwietnia różnią się o 1,8K). A co za tym idzie, w tym miesiącu moze być zarówno zimowo jak i letnio (do pewnego stopnia). W zeszłym roku październik był smętno-jesienny z późnoletnim akcentem w połowie miesiąca (na zachodzie Polski temp. przekroczyła 25*C). Epizodów zimowych nie odnotowano. Podobnie z 2016, ten był cały smętno-jesienny. Za to 2015 miksował akcenty późnoletnie z zimowymi, jako cały był dość chłodny ale dużo pogodniejszy od 2016 i 17.

          1. kmroz chyba mamy do czynienia z tendencją, że ciepłe miesiące coraz rzadziej są poniżej normy, a zimne mogą takie być jak najbardziej (jak np. luty tego roku).

    2. A ja jestem ciekaw w sumie co jest porażające w fakcie, że nie trzeba ubierać się w kurtkę i palić w piecu?

      1. Nic, może tylko to że po rekordowym kwietniu i maju oraz rekordowym sezonie czerwiec-sierpień kolejny miesiąc ma szansę na rekord a na pewno będzie jednym z najcieplejszych w historii pomiarów.

        1. Ale przecież nie ma już upałów! Dodatnie anomalie u progu pory chłodnej nie są już złe – oznaczają komfort termiczny.

        2. Taki już urok zmian klimatu, których głównym objawem jest wzrost temperatur. Ten proces trwa już na tyle długo, że większość starych rekordów została pobita i kwestią czasu jest pobicie tych co się jeszcze ostały. Kwiecień może być długo niepobity, ale taki maj ledwo rekord drasnął, mimo że Tavg maja wzrosła o ok. 1*C w ostatnie 30 lat. Duża szansa, że będziemy mieli następny równie ciepły maj w ciągu kolejnych 15-20 lat. Albo i jeszcze cieplejszy. I jednocześnie zmiany w cyrkulacji powodują, że praktycznie niemożliwe staje się występowanie miesięcy o skrajnie niskich anomaliach, szczególnie w półroczu ciepłym. Miesiące wybitnie BRZYDKIE są, ale wcale nie są one najzimniejsze. Dużo zimnych miesięcy PRL wcale nie miało tragicznych usłonecznień, taki maj 1980 to miał je bardzo wysokie. A jakoś trudno jest sobie wyobrazić taki “kwietniowy” maj który jest jednocześnie pogodny i suchy. Na myśl o zimnym maju przychodzi maj 2010 czyli ciągłe chmury i ulewy. Zanim tego bloga odkryłem to myślałem że 05.2010 był ekstremalnie zimny, może nawet rekordowo. A tu się okazuje że on miał nędzne -1,5K.

          1. A co sądzisz o maju 2008?
            Był on lekko poniżej normy termicznej z zakresu ref. 1980-2010, a mimo to był słoneczny i suchy.

          2. @lukasz
            pod tym wzgledem jeszcze lepsze były maj 2001 i przede wszystkim maj 1999
            oba bliskie rekordowego/rekordowo słoneczne, a poniżej normy, ten drugi to dość wyraźnie.

          3. do mojej listy dorzuce jeszcze maje z lat 1989 i 1990, oba bardzo słoneczne w skali kraju (270-290h) i lekko chłodne

  43. Ten zadawałoby się niepozorny dzisiejszy (08.09) front nad Polską był jednak pod pewnym względem dość istotny, a mianowicie zapoczątkował on – po ok. tygodniu przerwy – powrót W cyrkulacji strefowej. Jeszcze wczoraj (a nawet dzisiaj rano na E kraju) mieliśmy adwekcję głównie ze składową E:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018090806_Warschau__.gif
    Za dnia (08.09) zaczęło się to zmieniać, najwcześniej na wyższym poziomie troposfery:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018090812_Warschau__.gif

    Obecnie przywracana jest stopniowo cyrkulacja strefowa (z W) już w całym przekroju troposfery, także przy powierzchni Ziemi, gdzie wiatr zmienił dzisiaj kierunek na W/NW (choć przy nadal słabym gradiencie zmiana ta nie jest na razie specjalnie odczuwalna).

    Na podglądzie satelitarnym widać już także znamienne dla “strefówki” pasma chmur i oczka niżowe przemieszczające się znad N Atlantyku w kierunku Europy:
    https://pl.sat24.com/pl/

    Czy jednak obecna zmiana przyniesie nam jakąś wyraźniejszą zmianę w pogodzie? Przez sporą część pory chłodnej oznaczałoby to odczuwalne ocieplenie (zwłaszcza zimą). A że mamy wrzesień to temperatura istotnie się nie zmieni, czyli nadal będzie średnio ponad +3K (ref. 1981-2010) powyżej normy – w chłodniejszych dniach/regionach może być poniżej tej wartości, za to w cieplejszych (w realu jeszcze gorących) powyżej niej, a nawet przejściowo powyżej +5K. Będziemy przy tym częściej po S stronie frontu polarnego (bo po N stronie temperatury częściej będą zbliżone do ‘normy’ jak bardziej na N Europy).

    Zresztą w ogóle układ będzie bardziej znamienny dla ciepłej cyrkulacji WSW (niż chłodniejszej WNW) – przynajmniej do końca kolejnego tygodnia. I jako, że będziemy znacznie bliżej ośrodków/wałów wyżowych zmierzających znad Azorów nad Europą C/S w kierunku SW Rosji (niż ośrodków niżowych daleko na NW/N) to opady nadal będą dość limitowane. Zjawisk konwekcyjnych powinno być jeszcze mniej niż ostatnio, a wiatr będzie przeważnie słaby (przez większość dni średnio poniżej 4-5 m/s).

  44. Dziś u mnie w centrum pierwsza w tym miesiącu noc z Tmin<10C. Na Lublinku wprawdzie już takie były, ale kwestię nadzwyczaj niskich Tmin na tej stacji już nieraz przytaczałem. Oczywiście dziś Lublinek znów należał do najchłodniejszych stacji w Polsce :D

    1. Co ciekawe w pochmurnej Warszawie Tmax tej nocy nie spadła poniżej 15°C. Na dość krótkim dystansie mieliśmy więc spory kontrast termiczny – w dużym stopniu związany z zachmurzeniem.

      1. To juz 4 noc gorąca w wawie w tym miesiącu. Jeśli bedą jeszcze trzy, to padnie rekord pod względem ich ilości we wrześniu.

        1. Ciekaw jestem, czy możliwa będzie jeszcze taka, ale z powodu wyraźnie ciepłej adwekcji, a nie zachmurzenia? Mam tu na myśli głównie takie przypadki na jakie zapowiada się np. 12/13.09? (T850 blisko 15°C).

          PS.
          To sytuacja niczym w lustrzanym odbiciu wobec tych z marca, kiedy podczas adwekcji większego chłodu (gdy ma miejsce) zastanawiamy się, czy podczas pogodnego dnia Tmax wzrośnie powyżej zera, czy jednak nie (?).

    2. Ostatni raz tmin poniżej 10 stopni miałem 22 czerwca (9,5*C). Patrząc na prognozy to taka noc prędko u mnie nie nadejdzie.

  45. U mnie wczoraj większość dnia pochmurno, w okolicy Gliwic i Zabrza padał ulewny deszcz (taki że z trudem się dało autem jechać), w samych Katowicach suma opadów tylko 0,4 mm. W nocy temp spadła do 8*C, dzisiejszego dnia wzrośnie do ok. 23-25 przy dominacji pogodnego nieba.

    Już prawie że dekada września za nami, a najchłodniejszy dzień póki co miał tmax 21,5 stopni. Najcieplejszy nieco ponad 25, są bardzo małe rozbieżności między dniami. Mimo dużych anomalii dodatnich wyraźnie wyczuwa się idącą jesień. Coraz częstsze chłodne noce, mniejsza wilgotność powietrza, jak się gorąco pojawia to trwa 1-2 godziny w czasie występowania tmaxów. To już nie jest ten lipcowo-sierpniowy gorąc, kiedy człowiek się poci już o 9:00 rano. Teraz jest pogoda na którą chyba nikt narzekać nie powinien, jest słonecznie, pogodnie, temperatury nie przekraczają komfortowych progów. Przez krótszy dzień chłodno jest już wieczorami. Wczoraj o 22:00 było tylko 14 stopni.

    1. We wrześniu wyraźnie więcej opadów na zachód od Katowic. Tydzień temu miałem dwie ulewy . W sobotę (01.09) bardzo silna burza rano z nawalnym deszczem (18,4mmw pół. godz.). W niedzielę (02.09) godzinna ulewa po południu plus 3 godziny słabszego deszczu(dobowo 14,8mm), wczoraj umiarkowany deszcz i 3,6mm tyle samo co we wtorek 04.09.Razem mam już (Ruda śląska) ponad 40mm we wrześniu. Lasy i cała roślinność odżyła ,pokazały się grzybki. Jestem bardzo zadowolony z takiej pogody , bo za gorąco tez nie jest ,chociaż powyżej średniej. Dla odmiany w maju w Rudzie śląskiej tylko 70mm wody spadło a w Katowicach 103mm, podobnie więcej opadów było w czerwcu w Katowicach bo 57,5 mm ,u mnie tylko 39mm. Sierpień bardzo suchy w obu miastach :Katowice 30mm ,Ruda śląska 32mm.

  46. Dzisiaj w masmediach będą mogli obwieścić, że lato jeszcze się z nami nie rozstaje – pomimo przejściowych pogorszeń pogody i ochłodzeń (de facto niezbyt silnych). Tym razem gorące dni “wróżone” są przez GFS także po weekendzie 15-16.09.

    My wszyscy tu dobrze wiemy, że nie musi się wcale to sprawdzić. Bo były też prognozy już typowo “jesiennych” ochłodzeń. Jednak w uśrednieniu cały czas widzę przewagę Tmax powyżej 20°C, chociażby tutaj:
    https://www.weatheronline.pl/weather/maps?LANG=pl&CONT=plpl&LAND=PL&WMO=12375&LEVEL=51&R=0&NOREGION=1
    A tutaj więcej niż symboliczne anomalie dodatnie i to we wszystkich realizacjach głównych:
    https://meteomodel.pl/gfs-anomalie-temperatury/
    ECMWF w samej końcówce prognozy na razie za sytuacją “na dwoje babka wróżyła” (czy pójdzie tropem “gorącego” GFS, czy nie?). Za to w najbliższym tygodniu też prognozuje sporo przekroczeń T850 10°C:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_96_2.png

    Wniosek:
    Nadal w prognozach mamy więcej opcji (późno-/umiarkowanie-/prawdziwie)-letnich, niż (wczesno-/umiarkowanie-)jesiennych.

    1. A dzisiaj będziemy mieli typowy umiarkowanie ciepły dzień, z Tmax przeważnie 20/25°C i urozmaiconym zachmurzeniem, choć przeważnie bez opadów (w każdym razie będzie ich mniej niż wczoraj).

      1. Czy wszystko musi dotyczyć Polski.?Czasami wrzucam takie ciekawostki ze świata kiedyś były od tego “wątki otwarte”. Myślę że cześć osób interesuje się klimatem i pogodą na obszarze większym niż Polska i mogą być dla kogoś interesujące.
        ps. A dla Polski jakie znaczenie ma uderzenie gdzieś daleko huraganu w Azji ?- Widać to np w handlu lub przemyśle jeśli zostaną uszkodzone fabryki to ceny rosną. Swojego czasu była powódź w Tajlandii[1] i ceny dysków twardych poszły aż o 40 % w górę wiec widać jak takie zdarzenia odbijają się na całym świecie
        [1] https://www.chip.pl/2011/10/powodz-w-tajlandii-przyczyna-chorych-cen-dyskow-twardych/

  47. Jak kogoś tak bardzo boli, że w Polsce trzeci już miesiąc w tym roku idzie na rekord termiczny, a tym samym wciąż nie może założyć kurtki i zacząć palić w piecu, a na domiar złego na niebie wciąż nie ma “wymarzonych” stratusów, to niech spojrzy na to, co dzieje się ostatnio na Antarktydzie i jak niska jest globalna anomalia. Wszak “na globalne ocieplenie należy patrzeć całościowo” – było to już powtarzane tu setki razy. Jak spojrzymy całościowo, to okazuje się, że nic takiego strasznego od kwietnia się nie dzieje!
    Poza tym weszliśmy już w taki okres roku, że dodatnie anomalie nie zrobią nam już “krzywdy”, a wręcz będą bliższe temperaturom komfortowym niż te “normalne”. Nic złego by się nie stało jak byśmy pobili w tym roku ten rekord września, a potem nawet i października oraz listopada – zwłaszcza, że są już stare. Nie można przecież wyciągać wniosków globalnych na podstawie warunków lokalnych.
    Globalne ocieplenie nie przyspieszyło od kwietnia, tylko dlatego, że w Polsce akurat jest ciepło.

    1. Nie rozumiem po co ta ironia ?
      fakt starczy już w tym roku ciepła już każdego wygrzało aż nad to Mamy tak zimny klimat że prze 7 miesięcy występuje temp max powyżej 25 stopni a prawdziwej zimy nie było od 5 -7 lat Bo zamiast zimy jest niekończąca się jesień

      1. Zimy były, tyle że na szczęście dla naszych płuc dość ciepłe i wietrzne, dzięki temu choć trochę mniej podtruliśmy się pyłami zawieszonymi niż gdyby było -20 i stacjonarny wyż.

      2. no to skoro jeśli nie ma zimy tylko ciągła jesień to po cholerę ta jesień już we wrześniu??? Zwłaszcza w tej brzydkiej odmianie (a to głównie taka jesień dominuje w trakcie ciepłej zimy). Porę chłodną 2017/8 właśnie za to tak hejtuję. Paskudztwo rozpoczynające się już we wrześniu i trwające potem całą jesień i znaczną część zimy.

        Tylko co jest tą prawdziwą zimą? Zima bez silnych mrozów ale za to trwająca do 10 kwietnia jak w 2013? Czy może zima ograniczająca się do okresu grudzień-luty, ale za to bardzo ostra jak w sezonie 2009/10? Zależy też dla kogo. Dla jednego jest to -2 i 10 cm śniegu, dla innego -15 i pół metra śniegu.

        1. Zimy 2009-11 były w sam raz bo i były prawdziwe i często przechodziły fronty atmosferyczne czy to z południa czy to z zachodu Nad Europą był ”ruch” ciągła wymiana mas A nie to co teraz jak przyjdzie jakiś mróz to nie dość że jest bez śniegu to jeszcze syfiasty wyż i smog

    2. Czyli jak rozumiem mamy kibicować tego typu odchyłkom i typowi pogody jak panują od kwietnia. Sorry ale nie zmusisz mnie do tego. Lubię ciepłą i słoneczną pogodę ale nie przez 80-90% czasu pory ciepłej. Od przesytu nawet świnia by się porzygała.

    3. @Marcin
      “Jak kogoś tak bardzo boli, że w Polsce trzeci już miesiąc w tym roku idzie na rekord termiczny”
      Ciekaw jestem, jak bardzo Ciebie bolał okres marzec-kwiecień 2013.

      “Poza tym weszliśmy już w taki okres roku, że dodatnie anomalie nie zrobią nam już “krzywdy””
      Owszem, z tym można się zgodzić. I odwrotnie: w lipcu-sierpniu ujemne anomalie też nikomu nie zrobiłyby krzywdy.

      “Nic złego by się nie stało jak byśmy pobili w tym roku ten rekord września, a potem nawet i października oraz listopada – zwłaszcza, że są już stare.”
      Każde ekstrema są złe. Co z tego, że 20-25 stopni w listopadzie byłoby w granicach komfortu termicznego? Od takich temperatur jest lato a nie jesień. Niech lato pozostanie latem, a jesień jesienią. Nie potrafię zrozumieć ludzi, których rajcuje bicie rekordów. Czy naprawdę tak bardzo ich potrzebujesz do szczęścia? Mam wrażenie, że ciężko byłoby Ci wytrzymać przy dłuższym utrzymywaniu się temperatur w pobliżu normy wieloletniej i że rok bez pobicia rekordu byłby dla Ciebie rokiem straconym. A gdyby został pobity rekord z Prószkowa, byłbyś wręcz wniebowzięty.

      1. FKS, bardzo fajnie opisałeś to, co siedzi mi w głowie. Dlatego nie lubię tego roku, tej ciągłej gonitwy za ekstremalnym ciepłem i rekordami. Kwiecień wystarczył, no dobra, maj jeszcze nie był taki zły. Ale to rekordowe lub najcieplejsze od 1811 roku lato oceniam jako całkowicie zbędne w takiej postaci. Nie mogło być normalne, chociaż trochę na to liczyłem. Nie mogło być bardzo ciepłe. Nie mogło być ekstremalnie ciepłe. Musiało zahaczyć o rekord… A teraz jeszcze ten nieszczęsny wrzesień. Nie chcę rekordu, bo wtedy to już będzie kuriozum.

        1. ja tak samo – cieszyłem się z rekordu kwietnia (bardzo skutecznie uciszył denialistów), nie miałem nic przeciwko rekordowi maja, ale od czerwca zaczeła się budzić nowa odmiana “denialistów”, którzy wróżyli nam przejście do innej strefy klimatycznej… dobrze, że pojawiło się uspokojenie na kilka tygodni w czerwcu i lipcu przynajmniej.

          1. z punktu widzenia własnego odczucia przeszkadzał mi (jako zbyt gorący) okres 18.07-5(10).08
            Ale jak widać SPADEK TEMPERATUR (słowa ochłodzenie jak się okazuje nie wolno mi używać) po 10.08 okazał się dla niektórych niewystarczający, by się uspokoili. I teraz jeszcze ten ciepły wrzesień… jutro stuknie miesiąc okresu, który rzeczywiście przedstawia się jako ciepły, bez ekstremów, ale też bez chłodnych okresów. Bo wcześniej to właśnie było pełno skrajności (a nie cały czas umiarkowane ciepło jak to niektórzy mówią)
            a anomalia miesieczna ruchoma za ostatnie 31 dni nadal bardzo wysoka… +2.34K

      2. A mi pogoda od kwietnia bardzo odpowiada :) Byłoby dobrze, gdyby ocieplenie klimatu ograniczyło się tylko do tej części Europy. W skali globalnej jest to powód do niepokoju, w skali lokalnej bardzo mnie cieszy.

    4. Polać ci, kolego! Jak w Polsce jest poniżej normy, to fani GO (nie będę pisał AGW, bo to bzdura) już krzyczą, że trzeba patrzyć na całość, a nie na samą Polskę. Jak jest za ciepło, to hurr durr jakie ten klimat piekielnie się zmienia. I to jeszcze wysnuwają wnioski na podstawie paru miesięcy. A jak wiadomo z lekcji geografii, pół roku, czy nawet 5 lat to nic dla klimatu.

      1. @mich16
        dla osób negujących AGW nie ma tu miejsca. Mam nadzieję, że administracja szybko zrobi z tym porządek.
        Ja powiem szczerze, że miałem taką samą świadomość AGW przed tymi 5 miesiącami jak i teraz po nich. Klimat się ociepla coraz szybciej, ale nie oznacza to zmiany strefy klimatycznej z roku na rok. Te 5 miesięcy ani trochę nie wpłynęło na moją ocenę, natomiast o wiele bardziej ostatnie 5 lat, które w naszym kraju były po prostu przez 90% czasu naprawdę ekstremalnie ciepłe. Oczywiście silne anomalie globalne na plus to osobna sprawa- w poprzednich rocznikach co chwila były bite rekordy, teraz się to troche uspokoiło, ale oczywiste jest, że to tylko chwilowa przerwa…. cóż, niektórzy zdadzą sobie sprawę z istnienia AGW dopiero kiedy zaleje nas fala “uchodźców klimatycznych” z Afryki, lub zostaną zatopione lądy poniżej 100 m.n.p.m.

        1. Ja uważam, że nie należy ograniczać wypowiedzi osób negujących AGW tylko śledzić ich obserwacje i przytoczone dane. Wtedy możemy się dowiedzieć czegoś więcej tylko, że argumenty powinny się pojawić, bo intuicja czy proste wnioski to za mało.

      2. (nie będę pisał AGW, bo to bzdura)

        Ale masz na poparcie swych słów jakieś konkretne dowody?

        A jak wiadomo z lekcji geografii,

        Geografia nie zajmuje się zmianami klimatu.

        trzeba patrzyć na całość, a nie na samą Polskę

        Jakoś dziwnie zawsze było tak, że jak jest zimno za oknem, to denialiści krzyczą “hurr durr gdzie to globalne ocieplenie”. Przyjrzyjmy się Twojemu komentarzowi, np:

        Obecny rok można też interpretować w ten sposób: minęły 2 wieki i wreszcie pobiliśmy rekord lata. Czyli… 200 lat temu, mimo dużo niższego CO2 było równie ciepło, co w obecnym roku. Jak to możliwe. Hmmm….

        No popatrz, a w zeszłym roku na początku maja było zimniej, niż w pierwszej dekadzie kwietnia. Jak to możliwe, przecież zbliżało się lato :D Dodatkowo oczywiście obowiązkowa ekstrapolacja tego co mieliśmy za oknem 200 lat temu na cały świat.

      3. @mich16

        Dla mnie, jak dla naukowca zajmującego się zawodowo klimatem, jesteś mniej więcej tak samo śmieszny jak ci dziwacy “ozdabiający” Youtube swoimi filmikami, o tym, że Ziemia jest płaska, nie ma grawitacji, nie wspominając już o kosmosie. Ale co ciekawe, nawet niektórzy z nich nie są tacy głupi aby zaprzeczać faktom w sprawie globalnego ocieplenia:
        https://www.vice.com/en_us/article/8xbzn4/even-flat-earthers-believe-in-climate-change

        A tak poważnie zarówno denialiści klimatyczni jak i wyznawcy płaskiej ziemi to symptomy czegoś bardzo niepokojącego w dzisiejszym świecie: odrzucania wszelkich autorytetów połączonego z absolutnym nieuctwem.

        1. @Arctic Haze – ja bym do tego wszystkiego dodał jeszcze “Zespół deficytu przyrody”. Niektórzy ludzie nazywają pogodę listopadową (i generalnie zimową) “syfem, patolą, zgnilizną” i innymi inwektywami. To oznacza jak bardzo odeszli od natury i jej nierozerwalnych elementów, na które składają się w naszej strefie klimatycznej, m.in. zmiany pór roku, zmiany długości dnia i nocy oraz spore, roczne amplitudy temperatur, zachmurzenia, itp. Ludzie odeszli od przyrody niebezpiecznie daleko. Wyrzucają dziesiątki argumentów za i przeciw, widząc wyłącznie swój pępek (mi ma być dobrze, pogoda ma być taka, jaką ja chcę, inni mają bezwzględnie to akceptować i popierać, bo inaczej nadają się do utylizacji…). Ciągle musi się coś dziać, żeby “doładować” ich żądne przygód duszyczki. Chociażby kibicowanie pogodowym rekordom. Dla mnie to (przepraszam za wyrażenie) “psychiczna masturbacja pogodowa”. Ja kibicuję jak największej ilości miesięcy w normie. Nie chcę ani za dużo ani za mało. Normalny przebieg temperatur, normalny przebieg zachmurzenia i opadów. Normalność – temu kibicuję. Tylko, jak w obecnych czasach jest odbierana normalność? Jako coś nienormalnego. Ludzie potrzebują “energetyków” pogodowych w postaci coraz większych odskoczni od norm.

          – Tak samo kryzys w odrzucaniu autorytetów. Nieważne, że sędziwy naukowiec, który 50 lat swojej pracy poświęcił badaniu danego zagadnienia/zjawiska i dzięki temu jest autorytetem i ekspertem w swojej dziedzinie. Ważne co powie na ten temat “wujek” Google i inni eksperci od wszystkiego…

          – Zgodnie z teorią ewolucji, wszystko ewoluuje. Głupota również. Z tym, że głupota robi to obecnie w coraz większych podskokach…

  48. Nienaturalnie ciepłe (wg niektórych) scenariusze prognozują modele i to już na dni w rozpoczynającym się tygodniu – mowa na razie o dość wiarygodnym terminie bo w dniach 12-13.09, a może i jeszcze 14.09.
    Niektórzy uważają, że naciągam oceny, bo podaję średnie anomalie +3/+5, zamiast +3/+4K… No cóż, może to i zakłamywanie (???). Z drugiej strony, co w takim razie powiedzieć na sugestie, że już w najbliższych dniach zdecydowanie częściej będziemy mieli wahania wokół T850 rzędu 5°C (Tmax ok. 20°C), skoro wszystkie prognozy na najbliższe ok. 5 dni (na razie) wskazują na zdecydowaną przewagę Tmax rzędu 20/30°C w skali całego kraju – czyli, że będzie przeważnie nadal umiarkowanie ciepło lub gorąco…(???)

    Nie będę się spierał z nikim co do tego, czy w połowie września bieżąca anomalia miesiąca będzie rzędu +3K (ref. 1981-2010), czy też podskoczy jeszcze powyżej +4K (jeżeli część dni przyniosłaby jej wzrosty powyżej +5K, a zwłaszcza powyżej +6K), czy utrzyma się pośrodku, tzn. ok. +3,5K. Bez względu na to, obecny miesiąc kontynuuje trendy termiczne jakie dominują w obecnej porze ciepłej. I na razie, przynajmniej w zakresie bardziej wiarygodnych zapowiedzi, zmian nie widać.

    1. Dla mnie porąbanym rokiem był 2010, kiedy przez większą część czasu była blokada cyrkulacji, opady doprowadzały do powodzi, a temperatura skakała jak szalona.

    2. Bardzo ciepły i to co imponujące po I kwartale z anomalią -0,7 K. Ale, przynajmniej w skali naszego kraju zdecydowanie nie mamy co szukać dziury w całym. Okej, susza w zachodniej Polsce, ale nie oszukujmy się, nie zagrażało to jakoś naszemu życiu, a i (wyprowadźcie mnie z błędu jak coś przeoczyłem) nie spowodowało to jakiś strat w postaci chociażby pożarów lasów. To rekordowo ciepłe lato po prostu musiało kiedyś nadejść, dziwi mnie zaskoczenie i “oburzenie” jakby wydarzyło się coś nieoczekiwanego- przecież od 13 lat te lata dużo temu nie ustępują, co roku występują jakieś fale upałów, nie mówiąc o dniach gorących. To “wygrało” głównie dzięki temu, że każdy miesiąc przynosił solidnie, wysoką anomalię. Okres 20 lipca-10 sierpnia był faktycznie niezwykły (albo np 20 lipca- 24 sierpnia we Wrocławiu), choć myślę, że dla wielu ( w tym np dla mnie) “niekomfortowe wartości” ograniczyły się do okresu 28 lipca- 4 sierpnia. Przed tym i po było w moim odczuciu po prostu gorąco, ale wiele razy było tu już to wałkowane, kwestia gustu- dla jednego 25-30*C latem to strefa komfortu, dla kogoś innego już jednak duże ciepło i nic się w tej kwestii nie zrobi. Podsumowując jednak: wydaje mi się, że tego lata mogło być jednak znacznie gorzej, zresztą pisał to tutaj nie raz AH. Myślę, że powinniśmy cieszyć się, że wyszło to tak a nie inaczej. No bo do wiosny to nie wiem jakie można mieć zastrzeżenia poza tym że za mało padało

  49. Ciekawe kiedy w końcu nadejdzie zima z prawdziwego zdarzenia (bo na taką w obecnym sezonie 18/19 raczej nie ma co liczyć).
    Jeszcze całkiem niedawno, bo w zimie 09/10, padł rekord ilości dni z pokrywą śnieżną oraz z jej wysokością, przynajmniej na Górnym Śląsku. Luty 2010 przypominał niemal zimę stulecia. Dopiero w jego III dekadzie przyszła odwilż, i to dość silna, jednak jedna jaskółka wiosny nie uczyniła – od początku marca powróciła zima aż do 16 dnia miesiąca.

    1. A dlaczego nie ma co liczyć, może tym razem jakieś “zacięcie się pogody” nadejdzie akurat podczas trwania ujemnych anomalii? Bo chyba nie dlatego, że “od pół roku jest non stop ciepło”?

      1. Akurat zimę da sie przewidzieć w przeciwieństwie do innych miesięcy, ze względu na dość ścisła korelacje temperatury z NAO (a wskaźnik ten jest w miarę przewidywalny). Z tego co pisał tutaj AH to w tym roku bez niespodzianek i tradycyjnie zapowiada sie silnie dodatnie NAO.
        W praktyce niemal całkowicie wyklucza to blokady typu grudnia 2010, marca 2013 itp. i daje jakies szanse, ale bardzo minimalne, na takie dłuższe epizody zimowe jak w lutym 2012, styczniu 2017 czy nawet w tegorocznym lutym/marcu – czyli wyzowo i ponizej normy przez dłuższy czas, ale bez śnieżyc z prawdziwego zdarzenia.

        1. Jeżeli NAO będzie nadal wyraźnie częściej dodatnie to rośnie prawdopodobieństwo ciepłego także finiszu roku, a co za tym idzie rekordowo ciepłego 2018 roku.
          No chyba, że pogoda pokaże swoje jeszcze bardziej nieprzewidywalne oblicze (jak po trosze w lutym i marcu b.r….).

          1. W tamtym roku mieliśmy intensywny sezon huraganów na Atlantyku i w tym roku również jest chyba podobny -Może NAO będzie podobne
            ps. Chyba El Nino w tym roku nie będzie jeśli aktywny Atlantyk oznacza zimy Pacyfik wiec anomalia światowa raczej będzie nisza w tym roku niż się zapowiadało

          2. Wystarczy bardzo mroźny grudzień (anomalia -5K) i rekordowo ciepłego roku nie będzie, nawet po bardzo ciepłej jesieni.

          3. Wątpię żeby obecny rok pobił lata 2014 i 2015. Poza tym, według CFS październik ma być nie za ciepły

        2. Prognozowanie dodatniego NAO do końca roku na bazie pokazanych tu wykresów od 1950 r. jest moim zdaniem bardzo odważne, bo istnieje 80-90% szans że późną jesienią ten wskaźnik będzie ujemny i to mocno. No ale zobaczymy.

          1. Albo w przewadze ujemne NAO, albo dodatnie (i to lepiej niezbyt silnie) i blokady skandynawsko-rosyjskie. To “przepis” na częściej ujemne anomalie w IV kwartale roku.
            W przeciwnym razie przeczuwam, że także w porze chłodnej przeważać będą anomalie od +1,5K wzwyż (ref. 1981-2010, średnio w skali poszczególnych miesięcy).

          2. @RadomirW

            Skąd te 80-90%?

            Zresztą NAO jesienne i zimowe słabo się koreluja. Tzn. samo NAO nie jest najlepszym swoim predyktorem. Dla zimowego istnieją znacznie lepsze.

            Dokładnie rzecz mówiąc lipcowe NAO słabo (nieistotnie statystycznie) antykoreluje z zimowymi, a korelacja wszystkich późniejszych, aż do listopada, z zimowymi to praktycznie zero.

            PS. Liczyłem na tej serii http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/norm.nao.monthly.b5001.current.ascii.table od roku 1950. Co ciekawe to nie jest NAO liczone z pola ciśnień przy powierzchni ale w środkowej troposferze. Mam wrażenie, ze jako indeks cyrkulacji strefowej sprawuje się ono lepiej.

          3. Był tu podany link do i indeksu NAO ze strony bodajże Łowców Śnieżyć. Od 1950 r. nie było roku w którym by NAO utrzymywało się tak długo na dodatnim poziomie jak w obecnym do tego z tak duża nadwyżką na plus. Zawsze po 3-4 miesiącach następowała dłuższa korekta w dół. Stąd te 80-90%. Oczywiście pozostawiam 10-20% że jednak indeks może zaskoczyć tak jak w 2010 r. zaskoczył prawie cały rok ujemną wartością. Ale to jest zgodnie z zasadą prawdopodobieństwa dużo mniej realne.

          4. @RadomirW

            Jeszcze raz. Jeśli dany parametr (tu NAO) nie ma istotnej korelacji między okresem A, a okresem B, to wnioskowanie o B z A jest zwyczajnym błędem.

            A w dodatku może być bardzo prosta przyczyna czemu NAO jest tak długo dodatnie. Mówiąc krótko, to NAO które ja używam (nie wiem o której wersji indeksu Ty piszesz), ma wyraźna korelację dodatnią z temperaturą globalną. Czyli należy się spodziewać coraz częstszych i dłuższych okresów dodatnich.

          5. PS. Łowcy burz na pewno nieliczą sami NAO. Uzywaja albo tego co ja
            http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/norm.nao.monthly.b5001.current.ascii.table

            albo tego
            https://crudata.uea.ac.uk/cru/data/nao/nao_3dp.dat

            bo chyba żaden inny nie jest uzupełniany w miarę na bieżąco.

            Pierwszy to wartość własna empiryczne funkcji ortogonalnej pola ciśnień w środkowej atmosferze nad sektorem atlantyckim (chyba pierwszej), a drugi pochodzi z danych stacyjnych na Gibraltarze i gdzieś koło Islandii.

    2. Sytuacja z 2010 roku w wawie dość komiczna.
      W połowie lutego gdy zaczynała sie dwutygodniowa odwilz, a nawet fałszywa wiosna (było słonecznie i cieplutko) leżało ponad pol metra śniegu. Topnienie zajęło mu dokładnie te dwa tygodnie, w międzyczasie było raczej sucho, co pare dni troche pokropił deszcz.
      I gdy śnieg całkowicie zniknął, na początku marca powróciła termiczna zima- ale wyżowa, słoneczna i sucha. Wskutek tego pierwsza polowa marca, mimo ujemnych temperatur dobowych, była bezśnieżna i jak znam niektórych, to była dla nich mniej zimowa niż druga połowa lutego z tego powodu.
      Zeby dodać jeszcze wiecej sensacji, to na zakończenie zimowej pogody 14-15 marca sypnęło 20 cm śniegu i pózniej przez tydzien trzymał śnieg, mimo juz prawdziwie wiosennej pogody. W weekend 20-21 marca było słonecznie, ponad 15 stopni a w lesie leżało jeszcze pełno śniegu…. (przy moim domu stopił sie juz 19 marca)

      1. 2010 rok był jednym z najciekawszych jakie przeżyłem w sensie zróżnicowania pogody. Było wtedy i ekstremalnie zimno (styczeń, grudzień, październik) i ekstremalnie ciepło (lipiec, listopad). od bardzo mokrych i ekstremalnie mokrych: maj, wrzesień, listopad i po bardzo suche: lipiec, październik. “Pikanterii” dodaje jeszcze fakt że ekstremalnie zimny październik był jednocześnie suchy i słoneczny a listopad pomimo iż ekstremalnie ciepły w samej końcówce dowaliło ładną zimą. Ogólnie teraz niemal każdy rok przynosi ciekawy czas w pogodzie, podczas gdy kiedyś wiało nudą. W tym roku mamy niezwykle ciepłą ciepłą porę roku w tym w kwietniu i maju zostały zanotowane rekordy ciepła średnia. Wygląda narazie że niezwykle ciepła ciepła pora roku obejmie cały ten okres bo wrzesień kontynuuje to niesamowite zjawisko pogodowe. Na początku lipca zaś zanotowano rekordowo niskie temperatury maksymalne na wschodzie kraju, podobnie było w marcu ale tu też padły lokalne rekordy maksymalnej min Świnoujście. W 2017 zaś np. wyjątkowo niskie temperatury zanotowane w maju np. Elbląg

        1. Dla mnie najbardziej ekstremalne ostatnio roczniki to 2010, 2015 i niewykluczone, że także 2018 – zwłaszcza, jeżeli do końca roku przeważałyby anomalie średnio w widełkach +1,5/+5K lub, dla odmiany, mielibyśmy w IV kwartale jakieś bardzo chłodne (zimne/mroźne) dłuższe okresy.

      2. U mnie zima 2009/10 też była bardzo zimowa. Już grudzień był z uderzeniami zimy z prawdziwego zdarzenia, waliło śniegiem i trzymał dwucyfrowy mróz za dnia (to w grudniu padła najniższa tmax tamtej zimy). Po ostatnich 5 jesienno-przedzimowych grudniach takie mrozy w tym miesiącu wydają się jakąś abstrakcją… Jednak nawet taka zima jak 2009/10 czy 2010/11 przynosiła CIEPŁYCH PASTERZY. W grudniu 2009 się ociepliło z -13 w dzień do… +14 rano 25 grudnia w ciągu paru dni. W grudniu 2010 dzień przed wigilią było prawie +10, mimo że miesiąc miał średnią -6 i był najzimniejszy od 1969.

        Potem styczeń to w większości pochmurne dni z lekkim mrozem i coraz większa warstwa śniegu. W styczniu 2010 pojawiła się bardzo silna gołoledź, cała ta warstwa śniegu była pokryta lodem. A potem na ten lód napadało więcej śniegu. Na koniec miesiąca był większy mróz i słońce. Najwięcej śniegu leżało w lutym 2010, po prawie 2 miesiącach niemal ciągłych mrozów i częstych opadów śniegu. Pod blokiem miałem takie koleiny ze jak się w to wpadło to już się z tego nie wyjechało, trzeba było jechać do końca.

        Zima 2010/11 przynosiła bardzo dużo śniegu w grudniu. Bo potem to już była bida z nędzą – po 11 stycznia max pokrywa śnieżna wzrosła do 2 cm. Luty 2011 to typowy zimny miesiąc w obecnych czasach – sam mróz, zero śniegu.

    3. “Ciekawe kiedy w końcu nadejdzie zima z prawdziwego zdarzenia” – oby nieprędko. Mam nadzieję, że koszmar z roku 2009-2010 albo 2012-2013 na zawsze przejdą do historii.

      1. Święte słowa!
        Tyle śniegu ile było zeszłej zimy powinno wystarczyć- było kilka naprawde konkretnych śnieżyc w grudniu i styczniu. Śnieg po nich szybko topniał zamiast zlodowaciec i trzymać tygodniami :)

        1. Dokładnie, zeszłoroczna zima powinna była zadowolić zarówno zwolenników jej ciepłej jak i zimnej formy, mimo, że przedłużyła się deko na marzec. Jedynie ten zimny epizod na Wielkanoc był zupełnie zbędny.

    4. Miło by było, gdyby przyszła w tym roku zima z dużą ilością śniegu, idealne dopełnienie tego udanego (jak na razie) pogodowo roku, gdyby wreszcie Święta Bożego Narodzenia były prawdziwie zimowe. Wtedy rok by idealnie pasował do klimatu kontynentalnego.

  50. Niektórzy piszą, jak to mieliśmy słaby sezon burzowy. Ja tymczasem kojarzyłem dość często burze w okolicy, chociaż rzadko kiedy nad moją głową bezpośrednio.
    No i wychodzi na to, że moje wrażenie nie było mylne- w Warszawie najwięcej dni z burzą od 2009 roku ;)
    W dodatku sezon się nie skonczył, do rekordowej ilości dni z burzą z 1968 roku brakuje 10 dni, a wrzesień ma być raczej ciepły, więc kto wie czy nie padnie rekord…. szansa bardzo mała, ale sądze, że liczba (28 od kwietnia do sierpnia) się zwiększy
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352200375&par=tsdays&max_empty=2

    1. U mnie najwięcej dni z burzą było w 2014 roku. A obecny sezon burzowy jest dość słaby, więcej groźnych burz było rok temu.

      1. Burza w nocy z 13 na 14 sierpnia 2014, to jedna z najbardziej niezwykłych, jakie przeżyłem. W ogóle się jej nie spodziewałem, nigdzie nie zapowiadano, najwyżej możliwe lokalne i słabe burze. Wieczorem 13 sierpnia wiał ciepły, jakby fenowy wiatr i było bardzo ciepło. Około 21:30 wróciłem z roweru i nadal było około 24 stopni. Niczego nie przeczuwając położyłem się spać. Około 0:20 obudził mnie istny stroboskop, w środku miałem jasno jak w dzień. Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem, że nawet mój pies, który ma wywalone na burze, fajerwerki itp. i niemal zawsze je przesypia, nerwowo kręci się po ogrodzie i wpuściłem go do domu. Chwilę później w okno niemal pionowo uderzył nawalny deszcz i zerwała się ulewa. Takiej aktywności elektrycznej chyba nie widziałem, piorunów było dosłownie kilka na sekundę, coś a’la 21 sierpnia 2007 roku w Warszawie. Do tego wichura i potężne fale wody. Przyjaciółka opowiadała mi potem, że wiatr zadzwonił jej dzwonkiem do drzwi.
        Jeszcze 3 godziny później, kiedy już jaśniało, widziałem jak NE horyzont był rozświetlany. To jedna z najsilniejszych i najbardziej majestatycznych burz, jakich doświadczyłem.

  51. Bardzo spodobał mi się dzisiejszy komentarz synoptyka Pana Ryszarda Klejnowskiego na http://www.meteo.pl. Pozwolę sobie zacytować fragment:
    “Musimy też mieć świadomość, że deszcz i burze stanowiły zawsze i stanowią nadal nieodłączny atrybut lata, niestety przez popularne media naznaczone piętnem brzydkiej pogody, tak jak gdyby natura miała służyć li tylko plażowiczom i innym urlopowiczom.”
    Nic dodać, nic ująć.

    1. Deszcz szanuję, o ile to nie jest lekki badziewny deszczyk przy pełnym zachmurzeniu, przeciągający się przez kilka dni. Taka pogoda może być dobra tylko od grudnia do lutego. Wtedy wszystko jest lepsze od śniegu. Bardziej i tak zwracam uwagę na warunki termiczne.

      1. A czemu tak się boisz śniegu? Jakieś źle doświadczenia miałeś? W zaspie się zgubiłeś gdy byłeś mały?

        1. Ja na przykład nie przepadam za śniegiem w mieście, bo zwykle daleki jest on od bożonarodzeniowych pocztówek. Raczej więcej z nim problemów, niż korzyści.

          1. Ja nie przepadam za temperaturami 30+ ale nigdy bym nie napisał że wszystko jest lepsze od tego…

          2. @admin – Wrocław jest tego świetnym przykładem. Żeby u nas śnieg miał “sens”, musi być co najmniej około -10 stopni C w dzień. W przeciwnym razie, szybko robi się chlapa, ciapa i błoto. Jednak w ostatnich sezonach zimowych, śnieg częściej mamy w lodówkach i chłodniach w marketach… ;)

        2. A to takie fajne chodzić po chlapie i błocie pełnym piachu oraz soli, brudząc i niszcząc ubrania, obuwie? Fajnie jest codziennie sprzątać po tym piachu? Fajnie jest brodzić w zaspach w drodze do pracy i szkoły? Fajnie jest czekać na opóźnione i sparaliżowane pociągi, autobusy? Fajne jest codzienne odśnieżanie? Fajnie nie mieć czasem prądu? Fajna jest szklanka i lód kiedy to się topi i zamarza? Nie wspomnę o wypadkach na drogach, chodnikach czy na schodach. Już w ogóle nie wspominam o chorych i starych ludziach. Odrobina egoizmu jest potrzebna, ale to zaszło za daleko.

          1. Święta racja. Dlatego cenie sobie bardzo ciepłe zimy i żałuję, że u mnie ostatnia nie była tak przyjemna jak u ciebie we Wrocławiu. Dla mnie zimą najbardziej “cenne” są dni z temperaturą powyżej 5 stopni i przynajmniej połowicznym usłonecznieniem. Oczywiście jeśli świeci słońce i nie ma dużo śniegu, nie płaczę też przy niższych temperaturach (nawet lekkim mrozie) – końcówkę stycznia 2017 wspominam bardzo dobrze, poza jedną przykrą kwestią smogu.

  52. Od dawna miałem to napisać i ciągle zapominam. Każdy kto mnie zna wie że jestem zimnolubem. I pytanie jest takie czy Rzeszów to dobre miejsce do życia dla mnie w porównaniu do innych polskich miast?

    Pytam bo moja żona jest z lubuskiego i mówi mi, że lata w Rzeszowie są dużo bardziej uciążliwe niż w lubuskim (ciągle słonecznie i gorąco). Jak jeździliśmy przez lata na urlop do lubuskiego, to czy to był czerwiec czy sierpień niemal zawsze było pochmurno i jak na lato dość chłodno. Jak oni nas odwiedzali w maju/czerwcu to często przyjeżdżali w kurtkach które od razu zdejmowali po wyjściu z dworca.

    Wiem że ten rok jest inny, ale lipiec 2015 w Rzeszowie to była masakra, byłem naprawdę zadowolony ze spędzam go w lubuskim. Potem czerwiec 2016 – nadal uważam że to najgorsze co przeżyłem po sierpniu 2015 – ponad 2 tygodnie lampa non-stop i temp. dobijające do 30, jedyna różnica od sierpnia 2015 to że było o kilka stopni chłodniej. Potem sierpień 2017, w Rzeszowie kompletna makabra, dużo gorzej niż na zachodzie (według AccuWeather 14 dni powyżej 30 stopni w porównaniu do 3 w Poznaniu). W tym roku to samo zjawisko było w kwietniu (najcieplejszy był w Przemyślu, Rzeszowie i Tarnowie) i dopiero w połowie maja się to odwróciło.

    W pobliskim Tarnowie dla ludzi z którymi rozmawiałem stwierdzenie że to oni mają najcieplejsze lato jest oczywistością taką samą jak to że Tarnów leży na południu.

    Więc jak to jest? Często jest tak że na zachodzie jest 32 a tu 28, ale jak tam spadnie do 22 to tu nadal trzyma się te 28. Gorąco nawet jeśli nie największe ma tendencję do długiego utrzymywania się. I zaznaczam że nie mówię o roku 2018. Pytam bo czasami tak mnie to męczy że myślę o wyprowadzeniu się.

    1. Pod względem średnich temperatur lato w Tarnowie jest jednym z najcieplejszych, ale nie najcieplejsze. Można by jeszcze popatrzeć na na liczbę dni w których temperatura przekraczała dane wartości progowe.

    2. Editor, patrząc po Twoich upodobaniach klimatycznych, to przy ew. przeprowadzce nie myślałbym o Polsce, a o Laponii bądź też Spitzbergenie. Bo patrząc po tegorocznym lecie nawet w środkowej Skandynawii będzie Ci okresowo za gorąco. A na norweskim Spitzbergenie ponoć zarobki bardzo dobre.

      1. Patrząc na Twoje upodobania klimatyczne pomyślałbym na Twoim miejscu o wyprowadzce do Arabii Saudyjskiej, jeśli się dobrze ustawisz można tam żyć nawet na bardzo dobrym poziomie.

        1. Tyle, że ja pisałem zupełnie serio i bez przekąsu. Editor bardzo narzekał na to lato, a takich w przyszłości należy się spodziewać coraz więcej. Więc kierunek daleko na północ to dla niego b. dobra opcja. Mnie tegoroczna pogoda nie przeszkadza. Może być tak co rok i narzekać nie będę.

    3. Bo ten rok to jeden wielki zastój atmosferyczny. Przyczyna może leżeć w osłabionym prądzie strumieniowym, który do niedawna jeszcze pchał chłodne fronty przez Polskę z zachodu na wschód, aż na Podkarpacie i dalej. Lato mieliśmy bardziej charakterystyczne dla stepów Azji niż klimatu umiarkowanego przejściowego. Nie jest to normalne, ale temat nie jest podejmowany bo przecież było ciepło, słonecznie i sucho – wymarzona pogoda wakacyjna…

    4. @Editor
      Liczby nie potwierdzają Twojego opisu. To tylko pokazuje jak zniekształcony jest przekaz, jeżeli nie posługujemy się liczbami.
      Bywają lata chłodniejsze na zachodzie niż na wschodzie i odwrotnie, ale w uśrednieniu 30 letnim na jedno wychodzi.

      Średnia roczna w Rzeszowie 1981-2010 wynosi 8.3c a w Słubicach 9.1c.
      Średnia lipca jest o 0.1 wyższa w Słubicach niż w Rzeszowie.
      Liczba dni z tmax >25 jest praktycznie taka sama w obu miejscowościach. Około 47 dni ( nawet z niewielką przewagą dla Słubic).
      Więc tak naprawdę w Rzeszowie jest zimniej zimą, a latem jest podobnie. Jeżeli zimolubem to zostań tam gdzie jesteś. Lepiej będzie Ci tylko na Podlasiu i Suwalszczyźnie. Ewentualnie Podhale, Bieszczady.

      1. @Editor
        A jeszcze bardziej zabawne jest porównanie liczby dni z temperaturą równą i powyżej 35c. Od 1951 roku w Słubicach takich dni było 44 a w Rzeszowie… zaledwie 10.
        Odnośnie ochłodzeń to w Słubicach ciąg dni z tmax>20c wynosi w tym roku już 78 dni. W tym samym okresie w Rzeszowie było 3 razy poniżej 20c. 1 lipca średnia dobowa w Rzeszowie wyniosła 12.5c. Nigdzie na zachodzie kraju nie była tak niska. Świnoujście 16.5c, Gorzów 15.0c.

  53. Dzisiaj rano też 8 stopni. Jak się jechało rowerem na 6.00 to już było naprawdę zimno. Może i anomalia września jest spora ale zdecydowanie nie mamy już lata. Przynajmniej nie takiego jak w lipcu i sierpniu. Jeszcze niedawno o godzinie 20-21 wciąż bywało po 25 stopni, obecnie o tej porze jest 15. A za dnia ok 23-25 i to przez krótki czas. Mamy w miarę ciepłe polecie z coraz większymi chlodami nocą.

    Wy to pewnie byście chcieli od razu 15 w dzień i -2 w nocy ale na szczęście takiej patolni nie będzie. Przynajmniej nie w wiarygodnym skillu prognozy.

    Prognoza na najbliższe dni to ciepło łamane na lekko gorąco ale noce chłodne. Dnia teraz bardzo szybko ubywa i ma on długosc jak na początku kwietnia. Wtedy też było tak że w dzień może i ciepło ale nocami po 5 stopni. Tego nie przeskoczysz, zaczyna nam się okres kiedy ciepłe noce będą głównie podczas złej pogody a nie dobrej.

    1. W wawie podczas pochmurnej nocy 8/9 września temperatura nie spadła ponizej 15 stopni… dzisiaj dopiero po północy sie przejaśniło i spadło do 13. U mnie pod miastem nieco chłodniej.
      Jednak przy całkowicie bezchmurnym niebie i braku wiatru spadki do około/ponizej 10 stopni (a na pewno wyraźnie ponizej 15) są juz nawet na Okęciu niemal pewne.

    2. To że spada nocami temperatura poniżej 10 stopni nie znaczy że lato się skończyło. Takie spadki są możliwe i w lipcu i w sierpniu. Dla mnie lato się skończy jak maksy w dzień będą poniżej 20 stopni przed dłuższy czas a nie na dzień dwa. Albo gdy temperatury nad ranem zaczną być w okolicach 5 stopni i poniżej. Na razie nie widać by to miało prędko nastąpić.

    3. Tyle, że w prognozach (gł. GFS i ECMWF) widać też nadal kolejne dni gorące…
      Fakt, że symptomów jesieni coraz więcej. Nie mniej aura cały czas jest bardziej letnia, niż jesienna (jak we wrześniu ub.r.).

    4. Zauważ jeszcze, że ostatnio mieliśmy stan przejściowy, w którym znajdowaliśmy się w obszarze słabogradientowym. Jak ruszy wyraźniejsza cyrkulacja z SW to Tmin’y będą wyższe (mowa o tej części Polski, gdzie spadały one ostatnio poniżej 10°C).
      Owszem, ok. 15-16.09 mamy znajdować się pod kolejnym wyżem, w którym noce mogą być chłodniejsze, jednak przed tym i (coraz częściej także) po tym terminie prognozowane są fale gorąca, kiedy będzie znacznie cieplej.

    5. mi bardziej chodzi o relatywne warunki. Lato w tym roku było bardzo gorące, zwłaszcza jego szczytowy okres. Obecnie wciąż mamy dość spore anomalie zwłaszcza na Tmaxach (w przeciwieństwie do września roku ubiegłego, gdzie to na Tminach było +2K a na Tmaxach -2K). Jednak relatywnie odczuwa się to jako polecie. To już nie taki duszny upał/gorąc jak miesiąc temu czy nawet 2 tygodnie temu.

      W Polsce za lato uznaje się cokolwiek powyżej tavg 15 stopni. A to dość szeroka definicja, bo u nas Tavg może w najcieplejsze dni podchodzić pod 30 stopni. Jaka to wtedy pora roku? Nadal lato, tak samo jak teraz? Podobnie z zimą, tavg -20 i -1 to to samo. Niektórzy to wręcz mówią że nawet tavg na plusie to zima bo zima to najchłodniejszy okres roku, nawet w klimacie zwrotnikowym.

    6. Chłodne noce – masz na myśli subiektywne odczucie. Brakuje sporo do przymrozku, który ewentualnie można na tym etapie września nazywać “chłodnymi” (w odniesieniu do norm)

      1. Przymrozek to nie chłód tylko ekstremalne zimno, przynajmniej jeśli o Katowice chodzi. Wartość z 2013 (-0,8*C) jest uznawana za anomalnie niską a -1,0*C z 1956 – za ekstremalnie niską. Rekord zimna we wrześniu to -3,4 i dość mocno odstaje od czegokolwiek innego.

        Ujemna temperatura minimalna w PIERWSZEJ połowie września to by mnie naprawdę mocno zaskoczyła. Nawet na samym ogonie miesiąca jest to bardzo rzadkie zjawisko, a co dopiero 10 dnia miesiąca. Ten fatalny wrzesień 2017 przyniósł najzimniejszą noc na poziomie 4,6*C!

        Tobie się chyba z październikiem pomyliło, bo tam przymrozek nocny to faktycznie “chłodna” noc, zwłaszcza na koniec miesiąca.

        1. Niewiele by brakowało, a przymrozek by się pojawił w pierwszych dniach września z 2010 roku – 4 lub 6 dnia miesiąca widać było szron na dachach.

        2. Doprecyzuję – miałem na myśli przymrozek przygruntowy. Takowe zdarzały się w Polsce (oczywiście również poza górami) przez cały rok. We wrześniu to nie jest coś nadzwyczajnego. Nienormalne (odchylone od normy) jest obecne ciepło, również o poranku

  54. Admin, dlaczego jeszcze nie jest podana anomalia wczorajszego dnia? Zawsze najpóźniej o 7:45 już była podawana. A mamy już 2. dzień z rzędu opóźnienia.

  55. Który wrzesień był najcieplejszy w historii pomiarów na terenie naszego kraju oraz jaką miał anomalię?
    Bo na Górnym Śląsku rekordowy był chyba wrzesień 1999, ale w tym przypadku też nie wiem, jaką miał anomalię

    1. Ok, już wiem – wrzesień 1999 miał +2.56, i wygląda na to, że jednak wrzesień sprzed 19 lat był rekordowy. Poza tym, jego anomalia jest dość łatwa do pobicia.

      1. Obecny wrzesień ma jak na razie anomalię +3,20 i wygląda na to że zmierza po rekord – nawet jak nadejdzie jakieś ochłodzenie, to wątpię, żeby zbiło anomalię poniżej +2,56 – według najnowszych prognoz widać jedynie niewielkie, krótkotrwałe ochłodzenia. No chyba że się bardzo mocno ochłodzi w okresie poza prognozą, czyli po 25 września.

        1. Lukasz, ja w końcu liczę na to, że rekord września 1999 roku zostanie pobity. Powiedzmy sobie szczerze, to była gówniana anomalia. Uważam, że wrzesień 2018 ma potencjał, żeby pobić ten rekord. Skoro kwiecień 2018 miał tak sporą anomalię/rekord i udało się też pobić rekord maja, to dlaczego ma być problem w pobicie mizernego rekordu września? O ile nie nadejdzie ochłodzenie w III dekadzie w stylu 2014 roku, to uważam że są ogromne szanse pobicie tego rekordu.

          1. @Mat, wszystkim kibicującym, żeby kolejny ciepły miesiąc pobił rekord, “da” to nadzieję, że jednak znajdujemy się w innej strefie klimatycznej i od tej pory będzie u nas prawie wyłacznie gorąco-upalnie.
            Mnie bicie kolejnych rekordów wyłącznie martwi i niczego nie zmienia fakt, że we wrześniu gorąco nie jest dokuczliwe.

          2. Wszystko tylko nie trzeci rekord… 2010 rok w porównaniu z tym walniętym 2018 był umiarkowany.

          3. ja chętnie przyjmę trzeci rekord w listopadzie albo grudniu, pod warunkiem ze wrzesień i październik nie przyniosą jakiejś dużej anomalii.

          4. Tylko po co. Trzy rekordowe miesiące w roku? Mamy się cieszyć? Dla mnie to smutne fakty i dowód ,że AGW przyśpieszyło. Może się mylę i tak jak uważają moi znajomi ,negujący AGW ,, trzeba się cieszyć ,że jest coraz cieplej bo za rok, 5 lub 50 zacznie się mocno ochładzać.

          5. Po co? Dlatego ze zimny marzec i lato od kwietnia zabrało przedział 10-20 stopni którego było w tym roku po raz juz trzeci z rzędu bardzo mało. We wrześniu tez przynajmniej do 20go nie bedzie takich dni za wiele- niech wiec bedą chociaż w przewadze w październiku i listopadzie.
            Przypomnę, ze rocznik 07.2006-06.2007 miał anomalie ponad +2K (znacznie wyższa niż jakikolwiek rok kalendarzowy) a mało kto narzekał na tamte 12 miesięcy (jeśli juz to na ten jeden chłodny sierpień, albo na to ze styczen pochmurny i deszczowy) A dodam iż wtedy takie odchylenie przecież było jeszcze bardziej nietypowe niż teraz.
            Wtedy po prosu jeszcze nie mówiło sie tak duzo o AGW. A teraz każdy rekord w Polsce jest przez niektórych traktowany jako od razu nasilenie sie AGW- zapominając o tym, ze przecież chłód u nas, wcale nie oznacza osłabienia GLOBALNEGO ocieplenia.

          6. “Dla mnie to smutne fakty i dowód ,że AGW przyśpieszyło.”

            W skali globalnej nic nie przyspieszyło. Globalna temperatura minionych miesięcy była nawet niższa niż w latach 2014-2016. Może to się jednak zmienić, gdy powróci El-Nino.

          7. @Lukasz160391

            Mówienie o przyspieszeniu “AGW” w kontekście cyklu ENSO to zwyczajny błąd.

            ENSO (El Nino i La Nina) nie ma nic wspólnego z “A” w “AGW”.

            W dodatku jeśli mówimy o Polsce to i “G” traci na znaczeniu. Czyli w ostatnich latach “W” znacznie przyspieszyło, ale ja wolę pisać “ocieplenie”.

          8. Z tą analizą trzeba uważać. GFS z pewnością zawyża anomalie na Saharze, prawdopodobnie nieco zaniża na Antarktydzie. Zdecydowanie lepiej będzie oglądać mapy anomalii z reanalizy ERA5.

          9. Mat, wiesz co mi da pobicie rekordu września 2018? Twój ból nie powiem już jakiej części ciała. I satysfakcję z niego. Widzę, że nie rozumiesz pewnych rzeczy. Interesuję się meteorologią i tego typu rzeczy jak rekordy historyczne, podbijanie ich itp. interesują mnie. Jak dla ciebie taka pogoda jaką mamy we wrześniu jest koszmarem, to wprowadź się na Antarktydę. Albo chociaż na Islandię. I nie pisz nic na blogu. Mój dzień wtedy będzie jeszcze piękniejszy. Pozdro gościu.

          10. Poza tym blogiem gdzie jest kilkanaście osób które się dużo udzielają, to w społeczeństwie mało kto zwraca uwagę na ocieplenie klimatu. Jak cały kwiecień były letnie temperatury to nikt nie marudził ani nawet tego nie wspominał, ale jak rok temu w kwietniu było 2 tygodnie przedwiosenno-zimowego przekładańca, albo w tym roku w połowie marca -6 w dzień z przeraźliwie zimnym wiatrem to były komentarze w stylu hyhyhy to ma być to globalne ocieplenie? no na bank! Zeszłoroczna jesienna depresja od września też była zauważalna.

            Jak ten wrzesień będzie miał takie późnoletnie dni, które i tak na rekord wystarczą to nikt się nawet nie kapnie że jakiś rekord padł o ile mu się tego nie powie. Ot ładny wrzesień i tyle. Na zwykłych ludzi bardziej działa niepogoda. Z ‘ciepłych’ niepogód to chyba tylko męczący upał 35+ (albo 30+ z wysoką wilgotnością) w pełni lata do jakiejś reflesji skłoni.

        2. @oliver57 – tak, jak napisałem wyżej. Kibicowanie parametrom wokół normy jest nienormalne. Niektórzy potrzebują “psychicznej masturbacji pogodowej” aby się ożywić, pocieszyć, westchnąć itp. Takim kibicom nie warto odpisywać bo szkoda czasu. ;)

          1. @grzybiarz
            Ja po prostu kibicuje przyjemnej pogodzie w listopadzie z temperaturami 10-15 stopni i sporą ilością słońca. Zauważ, że przy takim listopadzie – bez przymrozków i ze znacznie mniejszą suszą (gleba o tej porze roku jest zawsze już w miarę wilgotna), byłoby m.in. również więcej grzybów. Pomijając ten fakt, to po prostu taka pogoda pozwoliła by uniknąć późnojesiennej depresji. Po co komu smog i chodzenie w puchowych kurtkach? To dopiero jest niezdrowe dla organizmu.
            Dla mnie najgorsze co by się mogło stać teraz, to gwałtowne przejście z lata do przedzimia. Pamiętam jak jeszcze w czerwcu pisałem, że mam jakieś dziwne obawy co do tego w tym roku…. Oby tak nie było i normalna jesień potrwała chociaż ze 2 miesiące.

      2. najcieplejsze wrzesnie w skali kraju to 1999 i 2006.
        A w wawie co ciekawe pierwsze trzy wrzesnie po 1950 roku to 1967,2016,1975 (w takiej kolejnosci).

  56. Witam, jaj nieco z innej beczki,ma ktoś może wiedzę, jaka jest najniższa średnia temp oraz mediana w skali roku w mojej okolicy (tj stacje Piła oraz Gorzów). Byłbym bardzo wdzięczny za informacje :)

  57. Juz chyba z 95% pewnością można powiedziec, iż gorący epizod w większej części kraju ograniczy sie do środy. Na północy wgl go nie bedzie, na południu moze potrwać jeszcze w czwartek.
    Jednak, krótkość gorącego epizodu wcale nie oznacza definitywnego końca lata. Od piatku do niedzieli widać spadek temperatur do okolic norm, ale na początek przyszłego tygodnia jest kolejna szansa na większe ocieplenie, chociaż moze nie tak silne, jak to pojutrze. Dopóki wiązki ensemble nie skoczyły i były na poziomie 20 stopni traktowałem to jako ciekawostkę, ale teraz na 17-18.09 skoczyły do 23 stopni, wiec moze byc jeszcze “ciekawie”.
    No nic, najważniejsze ze mamy początek cyrkulacji atlantyckiej, która zapewnia regularne przechodzenie frontów i wymiany powietrza. Przy takiej cyrkulacji nawet 30 mnie nie przerazi, bo wiem, ze juz kolejnego dnia moze byc ponizej 20. Wprawdzie “ideały pogodowe” pojawiały sie przy blokadach, ale jednak najgorsze “patole” rowniez. A zachodnie napływy zapewniają u nas dynamizm i regularne opady/wymiany powietrza.
    Na koniec dodam ze dzisiaj m.in. w RZezzowie mija 7 dzień bez gorąca- wiec gdzie to zapowiadane ciągle gorąco do października? Teraz tez bedą najwyżej 3 dni, wiec w sumie Rzeszów za pierwsza polowe w najlepszym wypadku bedzie miał 5-6 dni z temperatura powyżej 25. Bardzo duzo? – owszem. Nieprzerwane gorąco?- nie za bardzo.

    1. Ten gorący epizod na południu Polski zacznie się właśnie w środę i potrwa do czwartku, gdyż wtorek (czyli jutro) ma być pochmurny i chłodniejszy.

  58. Dobiegajacy dzisiaj końca miesiąc ruchomy (11.08-10.09) byłby chyba dla mnie ideałem miesiąca letniego (jego średnia temperatura była mniej wiecej typowa dla lekko ciepłego lipca).
    Dwa dni upałów, nawet krótkie dwa jesienne epizody dla urozmaicenia, dni gorących w sumie 13 na 31 (nie za duzo). No i nie zabrakło rześkich jak na lato nocy.
    Oczywiście o bardzo wysokim usloencznieniu i przewadze zachodnich wiatrów juz nawet nie wspominam- to było naprawde przyjemne :)
    Niestety, taki miesiąc nie przypadł na lipiec, tylko juz na okres roku który powinien byc przełomem lata i polecia- stad miał dość wysoka anomalie na plus. Szkoda ze wczesniej musieliśmy sie zmagać z okresem brzydkim i deszczowym, a następnie upalnym i dusznym.

  59. https://portal.abczdrowie.pl/uwazaj-na-kleszcze-we-wrzesniu-sa-bardzo-aktywne
    Mimo że niektórzy narzekają tutaj na gorącą i suchę pogodą to miała jakieś swoje “pozytywne” skutki czyli zdecydowany spadek aktywności kleszczy i namnażanie się komarów meszek i innych uciążliwych insektów.
    Pogoda umiarkowanie ciepła (gorąca) i bardzo wilgotna sprzyja rozmażaniu i aktywności komarów a aktywności kleszczy sprzyja także nawet taka chłodna z 7-10°C i dużą ilością opadów.

      1. Tak pozytywne ale ta miesięczna suma opadów przekroczona kilkukrotnie szczególnie w najbardziej deszczowych miesiącach (letnich) roku to raczej nie jest coś pocieszającego.

        1. @Zbigniew – trochę sadzisz kartofle teraz. Co ma piernik do wiatraka? Czy ja gdzieś napisałem, że pocieszająca jest “miesięczna suma opadów przekroczona kilkukrotnie szczególnie w najbardziej deszczowych miesiącach (letnich) roku”? Nie jestem za przekraczaniem norm ani w jedną ani w drugą stronę. Nie za bardzo rozumiem o co Ci chodzi?

          1. Dobrze. Spokojnie nie denerwuj się tak. Jestem trochę zirytowany tym że tam gdzie jest najbardziej wilgotno czyli na wschodzie Polski spada najwięcej deszczu a tam gdzie powinno padać czyli na zachodzie Polski (m.in na Dolnym Śląsku u Ciebie). Chętnie jakbym “panował na pogodą” posłałbym opady deszczu na Dolny Śląsk Wielkopolskę Ziemię Lubuską ponieważ u mnie jest bardzo wilgotno.
            O to mi chodziło.

          2. @Zbigniew – dzięki za wyjaśnienie. Teraz wszystko jasne. Do stanu zdenerwowania naprawdę mam daleko, chociaż gdzieś w głębi mam trochę “żal” do Matki Natury, że tak skąpa jest w tym roku jeśli chodzi o opady na zachodniej ścianie. Niemniej z pokorą trzeba to przyjąć i uświadomić sobie, jak wciąż mali jesteśmy do niej jesteśmy (i dobrze). Z przyjemnością zrobiłbym deal opadowy z Twoimi regionami (chociaż nie wiem, którymi dokładnie, domniemuję, że gdzieś na wschodzie). Możemy sobie tylko pomarzyć. Cóż, niesprawiedliwości pogodowej końca nie widać i tyle.

        2. @zbigniew
          miesiące letnie w ostatnich latach przeważnie były dość suche. Przekraczanie kilkukrotne norm miesięcznych było raczej w miesiącach jesiennych i czasem wiosennych.

        3. Gdzie tak było w 2018 nie licząc Karpat ,szczególnie Tatr, szczególnie w Lipcu ? Bo nie w Rzeszowie. Chodzi mi o przekroczenie średniej o co najmniej 200 procent np. zamiast średniej 80mm co najmniej 161mm . Wszystkiego nie sprawdziłem. Może w lipcu w Białymstoku, może w Olsztynie albo w Kielcach? W Katowicach w lipcu opady 85mm (śr 95mm), w sierpniu 30mm (śr. 79mm) Zielona góra za czerwiec ,lipiec i sierpień 78mm zamiast 207mm! Chyba lepiej jak byłoby tam nawet 300mm przez 3 miesiące, w postaci częstych niezbyt gwałtownych opadów biorąc pod uwagę temperatury jakie w Z.G. panowały. Mnie komary i meszki nie przeszkadzają .

      2. @Grzybiarz To ,że zboża w dużej części Polski wyschły, w lasach słabsze i młodsze drzewa mocno ucierpiały z powodu suszy, rząd musi wypłacić ,,sporo kasy” poszkodowanym rolnikom to mała szkoda. Najważniejsze ,że jest mało komarów i kleszczy. Opinie kilku młodych ,,bogów” w bliższej i dalszej rodzinie na temat lamentujących i wiecznie niezadowolonych, wykorzystujących susze do ,, wyciagnięcia kasy” rolników nie do przytoczenia . ,,Od kwietnia do teraz pogoda była spoko tylko kilka razy za mocno padało”. Klimat stepowy mile ,u niektórych widziany. Nie wszyscy tak rozumują ,ale akurat takich dwóch będę miał w rodzinie. Wczoraj trochę podgrzybków złotawych , 2 maślaki 5 kurek i jeden borowik w pobliskim lesie. Jak sprawdza się prognozy to za tydzień będzie znowu u mnie za sucho na większy ,,pojaw grzybowy”. Pozdrawiam

        1. @oliver57 – masz rację. Ja mam sąsiadów, której córka (20 lat) jest zachwycona pogodą panującą w tym roku we Wrocławiu. Jest tak opalona, jakby na miesiąc zatrzasnęła się w solarium. Oczywiście eksponuje z niekłamaną radością coraz to większe ilości tatuaży… (rzeczywiście to miara wartości człowieka). Na temat obecnego deficytu wody, ma swoje zdanie, zacytuję: “Skoro jest woda w kranie przez całą dobę to nie jest tak źle”… Niektórym ludziom nie przemówi się, że sytuacja jest bardzo zła.

          – ,,Od kwietnia do teraz pogoda była spoko tylko kilka razy za mocno padało” – we Wrocławiu trafił się taki okres w lipcu, kiedy porządnie popadało. To był “dramat”. Wszystko ożyło i zazieleniło się. Na szczęście sierpień dał rady to wysuszyć a wrzesień kontynuuje marsz suchoty. ;)

          – O grzybach mogę pomarzyć, ale wycieczka do lasu obowiązkowa. Jeżdżę tam cały rok i odnajduję w nim piękno w każdych warunkach. Kiedyś zamieszczę fotki z każdej, nawet najbardziej “tragicznej” pogody z terenu. Wielu to i tak nie przekona, ale mam to w trąbce Eustachiusza. ;)

        2. Grzybiarz bo w Polsce panuje jakiś fetysz ciepła i gorąca. Większość Polaków zachwyca się Europą południową “bo tam słonecznie i ciepło”. Ja w ramach pracy często jeżdżę po Europie i jak tylko ktoś mnie pozna to od razu słyszę “ojejku, to Ty sobie jeździsz do Włoch, do Hiszpanii, do Grecji, och, ach, ale cudownie” a jak pytam czemu cudownie to mówią “och bo tam jest tak fajnie i ciepło”. W wyjeździe do Irlandii czy Finlandii (najlepsze kraje dla mnie) nie widzą już nic fajnego. Porąbana mentalność. Dopóki nie poznałem wielu ludzi z innych krajów to nie wiedziałem że tak duży odsetek ludzi nie lubi gorąca. Dla Irlandczyków już 24 stopnie to dużo. A tu ciągle słyszę te debilne frazesy typu “och chciałabym mieszkać w Hiszpanii bo tam jest słońce, ciepło i ludzie się uśmiechają”. Nigdy tego nie zrozumiem. Takiej paranoi nie ma żaden inny znany mi naród.

          1. Dodam jeszcze że ja wyjazdów na południe Europy unikam, nawet nie chodzi o klimat, ale strasznie mnie to nudzi, każde miasto wygląda tak samo, wszędzie jakoś tak ciasno i nudno.

          2. @Editor – celne i słuszne spostrzeżenia. Generalnie wypowiedzi komentatorów to dla mnie w pewnym sensie instytut socjologiczno-psychologiczny. Jeszcze większy ma miejsce na portalach społecznościowych. Jak to mówił mój Mistrz: “Uważnie patrz i obserwuj. Słuchaj, ucz się pilnie i nie popełniaj ich błędów”. ;)

    1. problem w tym, że w tym roku było znacznie więcej komarów niż w poprzednich latach – w wawie było najwięcej od 6 lat. Dopiero w sierpniu się sytuacja trochę uspokoiła, a teraz pod tym względem już jest spokój

      1. @kmroz – we Wrocławiu i podwrocławskich lasach nie było w tym roku dużej ilości komarów, chociaż i tak mnie nie oszczędziły pomimo wieloletniego, honorowego oddawania krwi. I gdzie ta sprawiedliwość? ;)

      2. Od centrum w kierunku na zachód mniejsza ilość insektów jest niepodważalna. Na zachodzie można by rzec, że komarów nie było w tym roku niemal wcale. Osobiście nie wiem jak jest w Warszawie i dalej za Wisłą, bo tam od wiosny nie gościłem. Ale po suchej wiośnie trudno uwierzyć, by komarów było więcej niż zwykle. Dla nich małe zbiorniki wodne oraz idąca za tym wilgotność gleby to najbardziej znaczące parametry do rozmnażania.

        1. Na krańcach NE w tym roku najwięcej komarów było…W kwietniu i na początku maja. Im dalej , tym mniej komarów. Dwumiesieczna susza spowodowała drastyczny spadek ich ilości. I nadal się to utrzymuje. Tutaj na pojezierzach naprawdę nie potrzeba zbyt dużo wilgoci. Ubiegły rok był na tyle wilgotny że tak wczesnego występu komarów jak w tegorocznym kwietniu to nie pamiętam.

  60. ja mieszkam na dolnym śląsku w okolicach gór sowich na przedgórzu sudeckim i u mnie tak sucho nie jest, w sierpniu przeszła wydajnie opadowo burza w okolicach 40-50 litrów i trochę w pozostałe dni dopadało a teraz za 1 dekadę września około 55 litrów więc jest zielono jak na wiosnę.

  61. Wygląda na to, że na wyraźniejsze niże islandzkie nie będziemy czekać do późnej jesieni i zimy. Możliwe, że z czasem dołączać będą do niego także niże będące pozostałością cyklonów tropikalnych – pierwszy z nich prognozowany będzie za niespełna tydzień u W wybrzeży Europy.
    Tandem tych niżów z wyżami zmierzającymi znad Azorów przez Europę S/C nad SW Rosję i Ukrainę zapewni wyraźny przepływ z SW w II dekadzie września – oznaczający właściwie przez cały rok wahania temperatury między wartościami umiarkowanymi a bardzo wysokimi.
    W pamiętnym roku 2015 dominacja takiej cyrkulacji przez zdecydowaną część miesiąca przyniosła nam rekordowo ciepły grudzień. Zobaczymy jak długo potrwa ona obecnie, w tym czy przedłuży się na III dekadę września (?). Bo przy takich, a nie innych prognozach bieżąca anomalia września za ok. 7-10 dni będzie pewnie nadal powyżej +3K (a czy nieco ponad tą wartość, czy też bliżej +4K będzie zależało od skali kolejnego ocieplenia po 16.09).

  62. Sierpień w Katowicach średnia aż 20,7*C, czyli +2,3K nawet względem najnowszego refa (1991-2018). Średni Tmax prawie 27*C, suma opadu tylko 27 mm, usłonecznienie 274 godziny. Różnica od sierpia 2015 naprawdę niewielka. Względem jakiegoś starego okresu typu 1961-1990 jego anomalia to prawie +4K.

    Kolejny sezon szczyt lata wypadł na sierpień, i to jeszcze gorętszy sierpień niż rok temu (a już ten był bardzo ciepły). Ostatnie 4 sierpnie to 3 bardzo ciepłe i jeden lekko chłodny.

  63. U mnie dziś za sprawą zimnej nocy temp o 5,30 spadła do 6,4 st.(kotlina karpacka) będzie to pierwszy dzień od początku września z ujemną anomalią.9 dni z dodatnią.A średnia u mnie w I dekadzie września wynosi 14,9 st.Jak na razie będzie w tym roku pobita o około 2 st. Co dalej zobaczymy ale jest potencjał na najcieplejszy wrzesień co by wskazywało na termicznie letni miesiąc.

  64. Interesująca (ale zarazem dla niektórych regionów groźna) wieczorna prognoza ECMWF. Model ten ponownie skierował huragan centralnie na Azory. A co ciekawe po przejściu przez te wyspy huragan wciąż nabierając mocy miałby się kierować w kierunku zach. Europy – potencjalnie zagrożone mogłyby się czuć Francja, Irlandia, Wlk. Brytania oraz Portugalia. Niemniej w tym przypadku horyzont prognozy huraganu wciąż zbyt daleki, by mówić o jakimś większym zagrożeniu.
    Dla kontrastu nad większą częścią Europy zapanowałby ponownie pogodny wyż ściągając coraz cieplejsze powietrze z południa. U nas znów zrobiłoby się gorąco, a miejscami być może nawet upalnie (T850>16C). Szanse na rekordowy wrzesień rosną.

  65. Prognozy w tv to jakiś kabaret, wyglądają jak reklamy wymarzonego produktu. Pogodynki wręcz pieją z zachwytu nad obecną pogodą. Pani Słupkowska uradowana, że od kilku miesięcy mamy pogodę jak nad Morzem Śródziemnym i nie musimy już tam jeździć na wakacje.😀 Ale to był dopiero wstęp. Najwięcej uwagi poświęciła środzie i temperaturom na południu Polski. O tych 28 stopni mówiła z takim przejęciem jakby reklamowała najnowszy model smartfona. 😁 Widownia zachwycona, bije brawo. 🤗 Eh, tylko ta nieszczęsna, chłodniejsza północ kraju z 18 stopniami i chmurkami trochę psuła obraz tej idyllicznej wręcz prognozy marzeń na wrześniowy tydzień. Pani najchętniej by wyciełą ją z mapy, zasłoniła plecami albo wymazała gumką wszelkie chmurki i opady.😂 Eh, a na domiar złego w weekend chłodniej, tylko 22 stopnie! Straszne! 😬 Ale prezenterka (mimo że to już było poza prognozą i nie miała na to map) szybko dodała na pocieszenie dla przerażonych weekendową prognozą widzów, że od poniedziałku będzie znowu cieplej i wrócą gorące klimaty. Uff, całe szczęście, bo niektórzy by mogli dostać zawału z rozpaczy. A tak jest happy end! Widownia znów zachwycona, jest super!🤗

    1. Prawdziwe perełki, aż sobie spisałem.😂
      Zaczęło się fantastycznie: “Nie trzeba daleko wyjeżdżać, ponosić kosztów, a pogoda od niemal kilku miesięcy przenosi nas nad Morze Śródziemne. Co więcej wrzesień ma dla nas w zanadrzu wiele takich dni!”😁
      A dalej było tylko lepiej: “W środę RAJ dla działkowców, rowerzystów, spacerowiczów i wszystkich kochających zapachy rozświetlonego słońcem września.”😂
      Nie wiem kto im układa te teksty, ale padam ze śmiechu.😂 Czy ktoś wie jak pachnie rozświetlony słońcem wrzesień? Może chodzi o pożary wyschniętych łąk i lasów?
      I jeszcze to: “na północy chłodniej, ale POZA TYM aż przyjemnie popatrzeć: w centrum i na południowym wschodzie 26 stopni, a na Dolnym Śląsku 28!”🤗

      1. Ciekawie jest też jak się komuś kto się zupełnie nie interesuje pogodą pokazuje meteogram UM – najczęstsza reakcja jest w stylu : “co to k*rwa jest??!!” “jak to się do cholery czyta!?” “to jest niby ta prognoza? a gdzie słoneczko albo chmurka?”

    2. Kontekst tych prognoz wynika poniekąd z oczekiwań odbiorców. Tak jak pisali powyżej alewis czy oliver – dla większości ludzi kwestia pogody czy (tym bardziej) klimatu nie wykracza dalej niż prosta obserwacja stanu pogody i jej wpływu na plany danej osoby. Wiadomo, że pogoda ciepła i słoneczna pozwala na więcej, więc i przez większość jest oczekiwana. Mają w nosie średnie temperatury, ilości deszczu liczone w mm albo czy miesiąc zostanie sklasyfikowany jako lekko czy anomalnie ciepły. Pogodą interesują się tylko wtedy kiedy daje im po dupie lub kiedy zdarzy się jakaś katastrofa na większą skalę i mówią o niej w mediach. No i do przyjemnej pogody szybko się przyzwyczajamy, więc w kolejnych latach ludzie będą prawdopodobnie oczekiwali takiego lata jak w tym roku. Media po prostu wychodzą takim oczekiwaniom na przeciw,

      1. Watpię zeby ludzie oczekiwali lata w którym przez 3 tygodnie sie praktycznie normalnie funkcjonować nie dało a wczesniej przez ponad tydzien codziennie lało.

        1. Wypowiadaj się za siebie nie za innych ! ja na ten przykład nie miałem problemu z funkcjonowaniem w ani jeden dzień tego lata a że czasem było za gorąco … bywa ale nazywanie tego brakiem możliwości normalnego funkcionowania dla mnie jest tylko zbędnym zrzędzeniem

          1. Mowiac funkcjonowanie mam na mysli możliwość:
            -uprawiania sportu
            -pracy na świeżym powietrzu (czy to ogrodowej czy zawodowej)
            -ubioru np w garnitur w ramach konieczności

          2. zakładanie garnituru to nie jest żadne normalne funkcjonowanie, więc nie uogólniaj. mnie się świetnie funkcjonowało od kwietnia, dużo przyjemniej niż zimą. co nie zmienia faktu, że prędkość zmian klimatu jest przerażająca.

          3. @ash
            Dla niektórych garnitur to codzienność.
            Dla mnie na szczescie jeszcze nie, ale kto wie co bedzie za pare lat.
            Dla mnie zakładanie garnituru było problemem nawet przy 22 stopniach w czasie moich matur (zostawiałem go w sekretariacie szkoły codziennie)
            Natomiast prace ogrodowe i sport to juz moja codzienność. I były bardzo utrudnione, chociaż nie niemożliwe. W czasie tej fali upałów zrobiłem w sumie prawie 300km rowerem (głownie w czasie deszczu 29.07 oraz w czasie jedynego znośnego dnia -6.08)
            Na działce zaś po 10.08 trzeba było nadrabiać sporo. dalej było bardzo ciepło, ale na tyle przyjemnie ze spokojnie praca mogła “wreć”
            Niestety od 22.06 do 10.08 było prawie zero optymalnych dni do przebywania aktywnego na świeżym powietrzu.

  66. No i jednak od czwartku ochłodzenie… szkoda, bo mam pierwszy weekend od 3 tygodni wolny i akurat ma być chłodniej…

  67. Skąd się bierze tu takie przekonanie, że wrzesień też pobije rekord, bo “dotychczasowa wartość rekordowa mizerna” ja póki co u siebie, na G. Śląsku widzę gorącą środę (przewidywane 27) i może czwartek (25, więc na granicy). Jutro ma być niby 22*C i pochmurno, ale niewykluczone, że po rześkim i pogodnym poranku zachmurzy się i temp zamiast do 22 urośnie np do 19-20. A od piątku widać temperatury na ogół w pobliżu “20”, w przyszły poniedziałek miało by znowu się ocieplać, ale to już daleki termin. Niemniej jednak, po pierwszej połowie anomalia września wyniesie jednak około +3K. Rozumiem, że wszystkie prognozy dość jednoznacznie widzą u nas ciepły wrzesień, ale o ten rekord wcale nie musi być tak łatwo jak co poniektórym się wydaje. Wystarczy, że np po 20.09 zrobi się bliżej normy. Osobiście liczę jednak, że do końca września aura nie zafunduje nam ekstremów tylko spokojny, systematyczny spadek z aktualnie występujących ( w przewadze) wartości późnoletnich do tych wczesnojesiennych. A potem tylko ładny październik i rok 2018 mogę uznać za najlepszy w moim dotychczasowym życiu (listopad i grudzień mi powiewają obok nosa, chyba, że przyszła by jakaś potężna powódź albo fala syberyjskich mrozów po -30 w dzień)

    1. A ktoś tu pisze z przekonaniem o tym? Póki co tylko zmierzamy w tym kierunku bazując na dotychczasowych pomiarach oraz prognozach długoterminowych, + wskazywała na to poniekąd prognoza miesięczna CFS. Dziś będzie również aktualizacja prognoz sezonowych ECMWF, także to też będzie jakaś wskazówka.

      1. Powiem szczerze, ze nawet prognozy w skali miesiąca zaliczyły tak spektakularne wpadki w tym roku, ze dla mnie sa warte niewiele wiecej niż prognozy kóharza.
        Jedyne, ktore maja dla mnie jakaś wartość, to powiązane z NAO w okresie zimowym (ale przypomnę, ze ta tez trafiła w lutym nienajlepiej)

  68. Najnowsze poranne odsłony (na razie tylko icon i GFS weszły) niespodziewanie zapowiadają dzisiaj ponizej 20 stopni na dużym obszarze kraju. Do tego opady deszczu. Ostatecznie tez potwierdaja, ze od czwartku w dużej części PL ponizej 20 stopni (zachód, północ, częściowo centrum) i w całej ponizej 25. Osłabiły tez ocieplenie po 16 września, ale to akurat wciąż fusy.
    Takie ocieplenia jak jutro to ja rozumiem we wrześniu- szybkie, mocne, jednodniowe. Zupełnie jak 6 lat temu. Można przez jeden dzień sie porządnie wygrzać, ale z pewnością to mało kogo zmęczy (a temperatura chociaż niezwykle wysoka jak na wrzesień, to jednak sama w sobie groźna dla człowieka jednak nie bedzie)

    1. Hmm, szczególnie GFS osłabił prognozy ocieplenia dając codziennie między 19 a 22 września przekroczenia 30C.

      1. Jak ja uwielbiam, gdy ktoś sie skupia na najmniej znaczącym fragmencie wypowiedzi xD
        Widocznie gdy patrzyłem jeszcze sie nie zaktualizowała prognoza GFS na dalsze dni po 16.09 na kachelmannwetter (aktualizacja wchodzi stopniowo) Specjalnie dopisałem ze “fusy”, bo naprawde nie o tym chciałem dyskutować.
        Ale jak juz wspomniałeś o najnowszej odsłonie GFS, to mozemy jedno na jej temat powiedziec- jest absurdalna i się nie sprawdzi. Co nie znaczy, ze jakies większe ocieplenie w granicach rozsądku (czyli do około/nieco ponad 25 stopni na 1-2 dni) sie nie pojawi w przyszłym tygodniu.

        1. Ale jak juz wspomniałeś o najnowszej odsłonie GFS, to mozemy jedno na jej temat powiedziec- jest absurdalna i się nie sprawdzi.

          Jedyne, co można powiedzieć o niektórych: nigdy nie uczą się na błędach. Jedyne, co możemy powiedzieć o tej odsłonie, to że szanse jej sprawdzenia są niewielkie. Pisanie o tym, że nie sprawdzi się “na pewno” jest zwyczajnie idiotyczne.

          1. Gdzie tu widać słowo “na pewno”?
            Plus, wystarczy ją zobaczyć by to stwierdzic ze na 99% to jest niemożliwe. 25-32 w skali kraju przez jeden dzień? Mało prawdopdobne, ale wiarygodne. Przez 5 dni? Raczej nie. (Oczywisice jeśli chodzi o drugą polowe września)

          2. COz, jest chodzi o GFS z 0Z to moge postawić wszystkie pieniądze, ze gada głupoty. Na 2 dni z taka temperaturą (25-32) tez uważam ze sa bardzo małe szanse- ale to juz wg mnie jest mozliwe.

    2. Tylko co ponownie mają znaczyć te duże ochłodzenia, skoro we wszystkich zapowiedziach widać wahania temperatury między umiarkowanymi a bardzo wysokimi? (okresowo nadal dni gorące, a i lekkiego upału też cały czas jeszcze nie można wykluczyć).
      W grudniu 2015 r. też były ochłodzenia – tyle tylko, że nie zmieniły one znacząco obrazu miesiąca jako całości…

      1. W zapowiedziach od czwartku do niedzieli nie widać na pewno żadnych “bardzo wysokich” temperatur. Wbrew temu co jeszcze owszem było widać w niektórych kilka dni temu :)
        To jest wlasnie “piękno Atlantyku”. Zrobi sie anomalnie gorąco na jeden dzień, a pózniej przechodzi front i sie robi przyjemnie. Czasem to niestety jest wiecej niż jeden dzień (np 17-20.08), ale nie ciągnie sie to w nieskończoność.

        1. Szkoda, że nie dostrzegasz, że – w zależności od ułożenia geopotencjału – niże atlantyckie (wespół z wyżami po ich S/SE obrzeżach) mogą przynosić temperatury zarówno bliższe ‘normie’, jak i z anomaliami nawet rzędu +7/+10K (i pośrednie oczywiście również) i to w skali całego roku…

  69. Zamiast opowiadać o cieple za kilaka dni powiedzcie mi jaka będzie pogoda jutro np. w Zamościu. Prognozy są tak różne że nie wiem co robić.

    1. Jutro akurat raczej gorąco i słonecznie. Wątpliwy jest czwartek- ale wyglada na to, ze po południu juz dotrą opady. Temperatura moze dojść do 25, ale tez tylko do 20 (zależy kiedy opady sie pojawia) W piątek raczej deszczowo i chłodno, 16-18 stopni. Weekend spokojniejszy z umiarkowana temperaturą najprawdopodobniej. Dalej koniec skilla wiec sie nie wypowiadam.

  70. @kmroz
    Widzę, że w dalszym ciągu temperatury średnio 1,5-5 st. powyżej ‘normy’ zdajesz się traktować w swoich wpisach jako “nic nadzwyczajnego”, z nadal dużą mocą artykułując ochłodzenia, które… no właśnie cały czas nie mogą przynieść nam (ponownie, po 27.08) ujemnych anomalii. A jeżeli kiedyś przynoszą to od kwietnia cały czas na nie dłużej niż 1-5 dni.
    Póki co najniższa wrześniowa anomalia to nieco ponad +2K (ref. 1981-2010). Zobaczymy jaka będzie najniższa przed kolejnym większym (?) ociepleniem za niespełna tydzień…

    1. Przez 4 dni będziemy mieli raczej niższe anomalie kazdego dnia niż +2K. Dzisiejszy dzień byc moze rowniez.
      Nigdzie nie pisze, ze to nie jest “niezwykle”, ze mamy lato we wrześniu. Pisze jedynie co widza prognozy na najbliższe 5-6 dni (czyli w strefie skilla). A widza jutro jeden dzień gorący i 4 dni umiarkowane, czasem tez chłodne (np miejscami piątek)
      Nocne zapowiedzi nie obchodzą mnie ani troche dzisiaj na Mazowszu miało byc w nocy średnio 12-15, a nawet na ciepłym Okęciu było 11, a w Kozienicach 7-8. I tak jest przez większośc dni co najmniej od początku sierpnia. GEM jedynie przewiduje noce w miarę dobrze, ale czasem tez zawyża.

      1. To jest właśnie to co pisałem kilka dni temu, że – aby obiektywnie oceniać bieżące warunki pogodowe – to nie można cały czas za punkt odniesienia brać lipcowo-sierpniowych standardów termicznych, a tym bardziej najwyraźniejszej gorąco-upalnej fali (w tym roku w dniach 18.07-04.08, a nawet 18.07-10.08). Gdyby tak miało być musielibyśmy pisać np. o zimnym grudniu’2015, czy zimnym styczniu’2007. Bez sensu.

        Jeżeli chcesz pisać bardziej merytorycznie (a rozumiem, że masz taki zamiar) to wiadomo, że nie ma sensu za główną motywację brać mocno nacechowane emocjonalnie oceny pewnej osoby, której zdało się kiedyś nawet “strzelić” o gorącu/upale do grudnia, czy aurze letniej przez cały rok. To nawet nie wnikające w analizy dziecko będzie wiedziało, że tak w realu nie będzie (chyba, że za gorąc/upał brać 95-percentyl przez cały rok – choć możemy przecież mówić/pisać po prostu o bardzo dużym cieple i tyle).

        A o chłodach zaczniemy mówić/pisać częściej jeżeli Tmax już w ZDECYDOWANEJ PRZEWADZE będzie poniżej 20°C, a Tmin poniżej 10°C. Choć prawdę powiedziawszy w II połowie września podane wartości należałoby już obniżyć do progów, odpowiednio, rzędu 17/18°C i 7/8°C (z pewnym zróżnicowaniem w poszczególnych regionach).

        W kontekście tego co napisałem ja w prognozach (tym razem już na II dekadę września) cały czas widzę co najwyżej umiarkowane ochłodzenia i to trwające nie dłużej niż 1-4 dni – na tle nadal wyraźnej przewagi więcej niż symbolicznie dodatnich anomalii.

        1. @lucas
          No wlasnie poruszyles istotny wątek. W ostatnim czasie to forum zostało mocno skażone opiniami sugerującymi samo ciepło, gorąco i nic innego. Problem w tym, ze nie tylko osoby takie jak @dorka, @editor w to sie bawią, ale wiele osob, ktore kojarzyło sie wczesniej tutaj naprawde dobrze. Juz sam fakt, ze omawiane sa tutaj często najcieplejsze wiązki a o tych chłodniejszych scenariuszach mało kto sie zająknie, sprawia ze zaczyna byc to niepokojące.
          Dlatego ja staram sie, dla równowagi przypominać rowniez o tych chłodniejszych (normalniejszych) okresach i brać pod uwagę tez te przeciętne prognozy. Tego, ze mamy wyjątkowo ciepły wrzesień i ze lato było rekordowe naprawde nie musze mowić- o tym wspomina juz każdy inny.
          PROsze o wybaczenie wiec, ze wspominam głownie o tych bardziej umiarkowanych scenariuszach. Robię to, bo nikt inny tego nie robi. Niektórzy widza tylko ciepło, gorąco, ciepło, gorąco…. zupełnie jakby nic innego juz nie miało prawa istnieć.

          1. Ja przecież też piszę o ochłodzeniach – tyle, że jak bilans termiczny (od niemalże początku kwietnia po dziś dzień) jest jaki jest, to wiadomo co będzie bardziej artykułowane…

  71. Wątpię żeby przed tym kolejnym ociepleniem był chociaż jeden dzień z anomalią ujemną. Sprawdza się dokładnie to co pisałem i nie tylko ja jeszcze w sierpniu, chciaż nawet nie spodziewałem że będzie aż tak ciepło.

    1. Nie wiem jak ty, ale niektórzy pisali o jakimś “goracu do października”. Wiec chyba spodziewali, sie ze bedzie duzo cieplej. Jak na razie to tego gorąco np w wawie 4 dni a w skali kraju- jeśli chodzi o średnia dobowa- zero dni we wrześniu (z avg powyżej 20). Nie wiem gdzie sprawdzic średnia krajowa maksymalna, ale chyba jednak dobowa lepiej oddaje sytuacje (zwłaszcza we wrześniu gdy noc równa sie juz z dniem)
      Jest owszem powyżej normy, ale daleko od jakiegoś nieskończonego gorąca, a tym bardziej upałów.
      A jeśli mimo to padnie rekord września (co akurat jest całkiem mozliwe) , to tylko potwierdzi to co mówiłem ja i pare innych osob, ze we wrześniu nawet rekordowym bedą mocno przeważać temepratury 20-25 i noce w okolicy 10 stopni.

      1. Piszesz o “absurdanie ciepłych” odsłonach GFS, czy ECMWF – które to ostatnio na dni 17-20.09 (na razie) są coraz to bardziej zgodne co do adwekcji dużego ciepła.

        OK. Może i prognozy zbyt wyśrubowane… Zapytam jednak, czy naprawdę Twoim zdaniem mamy (dużo) większe “szanse” na choć lekko ujemne anomalie w dniach 14-16.09, a np. powyżej +5K w terminie po 16-17.09 już nie? [ de facto anomalię powyżej +5K powinna przynieść już jutrzejsza środa, podczas gdy choć lekko ujemnych we wrześniu nie będzie co najmniej do 13.09]. Bo moim zdaniem sytuacja jest rozwojowa i nie można tu niczego wykluczyć.

        1. @lucas
          Jutro jak najbardziej moze byc powyżej +5K.
          17-18 września juz watpię. Np ICON i ECMWF (a także wczorajszy GFS z 18Z) jak na razie to widza do wtorku w wawie ponizej 20 stopni. Średnie wiązki za 20-23 stopni w tych dwoch dniach.

          1. Weź jeszcze pod uwagę, że statystyczna Tavg w II połowie września spada już poniżej 13°C… Przykładowo, Tmax 26/27°C (jak i w ogóle jakakolwiek temperatura) w dniach 17-20.09 (na razie) oznacza już 1,5K niższą anomalię co ta sama dnia 12.09.

            Moim zdaniem, okres z najwyższymi anomaliami we wrześniu na 80-90% mamy dopiero przed sobą (choć daleki jestem od dywagowania już teraz co do jego ekstremalności/rekordowości).

          2. ERRATA
            Miałem oczywiście napisać, iż…
            Tmax 26/27°C (jak i w ogóle jakakolwiek temperatura) w dniach 17-20.09 (na razie) oznacza już 1,5K WYŻSZĄ anomalię co ta sama dnia 12.09.

    2. Ciężko będzie o ujemną anomalie nawet w pojedynczych regionach. Ciekawe rzeczy mogą być po 17.09 ale to jeszcze niepewny termin na ten moment.
      btw. co z tego, że dzisiaj nie będzie 20, jeśli tmin wynosi 15 *C, dzień i tak będzie kilka stopni powyżej normy.

      1. Ostaniej nocy to powyżej 15 stopni było tylko na 4 nadmorskich stacjach i wZielonej Gorze.
        A na ponad 20 stacjach było ponizej 10.
        Noce od piatku do niedzieli tez przyniosą prawdopdobnie sporo spadków ponizej 10.
        Rozgrzane morze to wpływa moze na 5% obszaru naszego kraju.

        1. Nie zapomniaj, że dzisiaj w na wschodzie i zachodzie tmax przekroczą 20*C. Chłodniej będzie tylko w centrum. Poza tym 10 stopni nocą we wrześniu to jest norma.

  72. Ja pisałem że te krótkie ochłodzenie w 3 dekadzie sierpnia nic nie zmienia i dalej będzie bardzo ciepło, oczywiście nie miałem na mysłi gorąca jak w lipcu czy sierpniu bo to oczywiście niemożliwe.

    1. To sie ciesze, ze chociaż z tego sobie zdajesz sprawę.
      Ale nie ignoruj nadchodzącego ochłodzenia- jego stopień moze niektórych zaszokować. OSobiscie sadze ze trafi sie 1-2 dni ponizej normy, ale absolutnie nie jestem co do tego przekonany.

      1. Czy to naprawdę będzie aż takie istotne, czy w któryś dzień w okresie 14-16.09 zanotujemy anomalię +0,5K, czy -0,5K – skoro (jak w grudniu’2015) cały czas nie zmienia to zasadniczo obrazu tegorocznego września jako bardzo ciepłego? (na razie na taką jawi się w dalszym ciągu II dekada miesiąca).

        1. Czy nie zmieni, to ocenimy pod koniec miesiąca, a do grudnia 2015 to bym jednak nie porównywał. Jak juz to do września 2016/2006/1999

          1. No tak, wszystkie ochłodzenia w sumie zmieniają istotnie obraz sytuacji, bo w miesiącach IV-IX zamiast średnio powyżej +5K względem ‘normy’ mamy “zaledwie” +1,5/+5K względem niej…

  73. Dziś w Gliwicach jest pochmurno i pada deszcz. Prognozowana temperatura na dziś to 23 stopnie. A jeszcze kilka dni temu modele prognozowały na dzisiaj słoneczną pogodę i 27 stopni. Co ciekawe, przy TAKIEJ samej sytuacji barycznej.
    Jakim cudem modele nie widziały wcześniej opadów i chmur które są teraz nad Polską, a nagle od wczoraj zaczęły je widzieć w prognozach?

    1. Tyle, że za tą smugą opadową ponownie napłynie wyraźnie ciepłe (gorące) powietrze.
      Umiarkowane ochłodzenie prognozowane jest ze środy na czwartek (na S Polski może nieco później).

          1. Obecne warunki pogodowe są raczej typowe dla frontu ciepłego, czyli długotrwałe słabe opady deszczu lub mżawki. Groźniejsze zjawiska pogodowe, takie jak np. ulewy lub burze są zazwyczaj przy frontach chłodnych.

          2. Wlasnie tez tak uważam, u mnie pochmurno ale temperatura dość szybko rośnie. Niemniej mapa synoptyczna pokazuje front chłodny….

          3. Przynajmniej na Pogodynce nie ma jeszcze dzisiejszych (nawet z 0’UTC) mapek, więc trudno powiedzieć jaki to wg nich byłby front.
            Cyrkulacja WSW jest jednak na tyle wyraźna, że może to być ten ciepły, ale związany już z kolejnym (względem wczorajszego dnia) niże zmierzającym torem N.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com