Na horyzoncie znaczne ochłodzenie

Na horyzoncie znaczne ochłodzenie

Dzisiejszy dzień będzie najprawdopodobniej w wielu miejscach ostatnim dniem, w którym temperatura maksymalna przekroczy 20°C. Od jutra zdecydowanie chłodniej, a co jakiś czas pojawia się koncepcja, że pod koniec miesiąca przyjdzie nam się zmierzyć z opadami o innym niż do tej pory stanie skupienia.

Poniżej prognoza temperatury na dziś, 14:00 czasu lokalnego.

Zdecydowanie ciepło, jak na tę porę roku. Jednak już jutro na przeważającym obszarze kraju poniżej 20°C, takie temperatury są możliwe już tylko lokalnie, a w kolejnych dniach ochłodzenie będzie się tylko pogłębiało.

W sobotę już chłodno, szczególnie w północnej części kraju, gdzie temperatura ledwo przekroczy 10°C.

Jednocześnie zrobi się zdecydowanie mniej słonecznie i pojawią się tak przez wielu wyczekiwane opady. Te jednak póki co nie będą jakoś szczególnie wysokie, dodatkowo ich największe sumy nie wystąpią tam, gdzie panuje ich największy niedobór.

Większe ochłodzenie możliwe jest po 23 października, kiedy w wielu miejscach, szczególnie zaś w Polsce północnej, temperatury w ciągu dnia spaść mają grubo poniżej 10°C. Przy końcu prognozy 10. dniowej model GFS sugeruje nawet takie atrakcje, jak opady śniegu i deszczu ze śniegiem, przy temperaturze w ciągu dnia oscylującej w okolicach 5°C.

 

Wszystko więc wskazuje na to, że babie lato ma się definitywnie ku końcowi. Nie znaczy to oczywiście, że w tym roku nie ujrzymy już temperatur sięgających 20°C – te zdarzają się nawet w listopadzie, a parę razy zdarzyły się nawet w grudniu.

Print Friendly, PDF & Email

553 Replies to “Na horyzoncie znaczne ochłodzenie”

  1. Miejmy nadzieję, ze 1 listopada będzie w miarę znośnie, czyli jak dla mnie może być 5-10 st. i bez dokuczliwego wiatru.

  2. Przepraszam, że nie w temacie, ale myślę, że to ważne dla nas wszystkich.
    Mapa jakości powietrza w Polsce to jest teraz obraz nędzy i rozpaczy. Tragedia po prostu, jestem w szoku, normy przekroczone miejscami o 500%! A to dopiero październik i to ciepły październik. Aż boję się pomyśleć, co będzie się działo podczas wyczekiwanej tak przez niektórych “ukochanej” zimce, kiedy do pieca dokłada się jeszcze więcej. Jak przyjdzie ruski wyż i -20 stopni na miesiąc, to dopiero poczujemy w naszych płucach zapach “prawdziwej zimy”. Letnie upały to przy tym pikuś. Nie zbierają tak śmiertelnego żniwa jak smog. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w 99% smog to wina człowieka, a ja mam przy tym okazję, aby kolejny raz “dokopać” zimie, ale też nie rozumiem jak można się cieszyć z nadchodzącej pory roku tylko dlatego, że nie będzie tych “męczących” upałów mając jednocześnie z tyłu głowy świadomość innych, o wiele poważniejszych zagrożeń. Z zimy mogą się cieszyć tak naprawdę tylko właściciele wysokogórskich ośrodków narciarskich.
    Nam na nizinach pozostaje jednak tylko modlić się o ciepłe i wietrzne, czyli atlantyckie zimy, bo tylko takie mogą nas przed smogiem (w miarę) obronić, dopóki sami sobie nie poradzimy z tym problemem. A niestety pewnie nieprędko, więc póki co trzeba trzymać kciuki za Atlantyk, choćby w trosce o własne zdrowie, a nawet życie.

    1. Nieważne czy ciepły czy zimny październik, ważne ze z inwersją wyżową.
      Co oczywisice nie zmienia faktu ze wlasnie ciepła, wietrzna i niżowa zima bedzie najlepsza dla naszego zdrowia i życia.

      1. Jest jeszcze jeden aspekt. Ciepła, wietrzna, ale i słoneczna (z okresowymi opadami) zima zmniejsza zapotrzebowanie na ogrzewanie (czyli także emisję CO2) zwiększając jednocześnie rentowność inwestycji w bardziej ekologiczne panele słoneczne i farmy wiatrowe. Może niewiele, ale zawsze. Ciepła zima jest dla nas po prostu zdrowsza i tańsza.
        Dla mnie jest paradoksem martwić się AGW i jednocześnie oczekiwać mroźnej i śnieżnej zimy generującej większe zużycie energii. To trochę tak jakby oczekiwać białych świąt BN i jednocześnie żadnych problemów komunikacyjnych związanych z dojazdem (niekiedy setki km) do rodziny na święta.

        1. Oczekiwanie białych świąt przez wielu ludzi, to- bez urazy- ale oznaka lekkomyślności ludzkiej.
          Najlepsze ze wszystkich świat były wg mnie w 2017 roku – troche chłodniej niż w 2013 i 2015, ale za to bez silnego wiatru, bez potopów jak w 2014 i 2016, bez gwaltownej odwilży jak w 2009,2010 i 2012 i bez takiej ciemnicy jak w 2011. No i oczywiście ekstremalnie ciepłe, jak w 2011-2016 było zawsze, ale po prostu spokojnie i ładnie ,chociaż idealnie by było jakby sie przesunęło o jeden dzień- tak, by w wigilie juz nie padało a oba dni świąt przyniosły lampe. Ale, parafrazując Szpakowskiego, nie mówmy o tym co było zle, bo prawie wszystko było imponująco i cudownie.

        2. “Dla mnie jest paradoksem martwić się AGW i jednocześnie oczekiwać mroźnej i śnieżnej zimy generującej większe zużycie energii.”

          ->>> Przypomnę, że cieplejsze zimy przynoszą nam Tavg (za DJF) w widełkach 0/+3°C, a te ‘normalne’ lub chłodniejsze przeważnie -5/0°C – średnio w skali kraju, najczęściej. Na szczęście zmienność pogodowa sprawia, że mamy przeważnie więcej niż symboliczne odchylenia od ‘normy’ w obu kierunkach. Gdyby ciepło zimą oznaczało Tavg przeważnie powyżej +5°C (a zwłaszcza bliżej +10°C) to myślę, że zwolenników zimowej zimy byłoby znacznie mniej. Niestety zima tak, czy inaczej jest (bardzo) zimną porą roku i ja osobiście się nie dziwię, że niektórzy zamiast przewagi zimnej nijakości z Tavg 0/+5°C przez 4-5 miesięcy wolą jak przez 2-3 miesiące mamy aurę bardziej zimową (co nie musi oznaczać od razu silnego mrozu i sporych zasp).

          1. @lucas
            Ja zimą po prostu oczekuje 3 rzeczy:
            1. jak najwięcej dni bez typowej pluchy (czyli długotrwałych, całodziennych opadóa)
            2. jak najwięcej dni z jakimś sensownym usłonecznieniem (przynajmniej 1-2h)
            3. jak najwięcej dni z t max powyżej +5
            i w sumie:
            4. jak najwięcej dni spełniających wszystkie te trzy warunki

            Dodam, że nie jestem fanem “lekkoplusowego badziewia” (czyli dni pluchowate, pochmurne i z temperaturą przez większość doby około 0-5 stopni), ale dziwnym trafem ostatnie ciepłe zimy miały go bardzo mało.
            Przy ciepłej zimie i aktywnym Atlantyku statystycznie jest dużo większa szansa na te przyjemne dni o których mówie.

        3. Stale cieplejsza zima ,czyli wzrastająca średnia temperatur grudnia ,stycznia i lutego przez np. kolejnych 10 lat świadczy o postępie AGW a twoje poglądu od początku Tutaj prezentowane świadczą ,że jesteś zwolennikiem szybkiego ocieplenia klimatu Polski ,czyli po cichu negujesz AGW bo uważasz ,że dzieje się to bez jego udziału. Robisz to w sprytny, przewrotny i manipulujący fakty sposób. Nie oczekuje odpowiedzi od takiego m….a jak Ty.

          1. Nie wiem czy to do mnie czy do Marcina, ale ja po prostu uważam ze skoro przez AGW (poniekąd) sie męczyłem latem, to chciałbym sie dzięki niemu mniej męczyć w innych porach roku. Uważam, ze to sprawiedliwa opcja. Na razie wychodzi to niezle, nawet to silne ochłodzenie na dwa tygodnie nie było takie dokuczliwe. Ale prognozy przerażają. Oby na początku listopada sie jeszcze zrobiło przyjemnie ciepło do 15-18 stopni- po zimnej końcówce tego miesiaca z 2003,2005,2014 czy 2015 nadeszły jeszcze przyjemne dni w pierwszej dekadzie listopada.
            Gdyby miało byc tak ze i lato, i zima byłby nieznośne, to najgorsza dla mnie opcja. Dlatego skoro lato było nieprzyjemne, oczekuje przyjemnej zimy i najlepiej przyjemnego lata w przyszłym roku.

    2. Z powodu zimnej końcówki września sezon palenia zaczął się właśnie wtedy a ponieważ od dłuższego czasu jest bezwietrzna i bezdeszczowa pogoda to jest smog. Ja ogrzewania póki co nie włączam choć wieczorami jest dość chłodno to jednak poczekam. Natomiast co do zimy- ja już się co do niej wypowiadam bo taka ja będzie nie zależy od tego jaką sobie życzymy albo za jaką trzymamy kciuki. Dyskusje o wyższości zimy kontynentalnej nad atlantycką i na odwrót pozostawmy bo już wystarczająco ich dużo było a poza tym to nie ma sensu bo jak napisałem to nie zależy od naszych gustów. W naszym klimacie człowiek powinien zrobić coś ze smogiem, przygotować się na najgorsze a nie liczyć tylko na atlantyckie zimy z wiatrem i deszczem bo wiadomo że nie zawsze takie będą. Poza tym problem ze smogiem zimą mają nawet w Londynie a tam Atlantyk już zdecydowanie przeważa. Nie miejmy pretensji do aury tj do trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów itd bo to żywioł tylko zróbmy my coś z tym. Emocjonalność tego komentarza jest w stylu panikarskim Dorki “A niestety pewnie nieprędko, więc póki co trzeba trzymać kciuki za Atlantyk, choćby w trosce o własne zdrowie, a nawet życie”

      1. anonim
        Mądrego to i przyjemnie czytać, bo czytając ten bełkot powyżej można pomyśleć że zima to na prawdę jakieś wielkie zło. Walka ze smogiem! Na to mamy wpływ! Tu społeczeństwo musi cisnąć polityków i wybierać tych którzy będą coś z tym robić. A te powyższe wpisy lepiej pomijać milczeniem bo te osoby zawsze będą szukać powodu by ponarzekac na zimę. Ciekawe czy ten strach przed śniegiem i mrozem można leczyć? Ja nie lubię upałów, lubię klimat umiarkowany czyli taki w jakim jest Polska, ale nigdy by mi nie przyszło do głowy płakanie na forum na nie latem…Lubię też cztery pory roku. Każda jest piękna. Chyba zależy to od człowieka, bo zdrowy fizycznie i umysłowo człowiek bez problemu znosi upały pow. 30st C jak i mrozy pon. – 20st C. Ja biegam w mrozie poniżej – 10st zamiast na niego płakać. A także latem rano w trakcie upałów, więc ciężko mi zrozumieć ludzi “płaczących”. Zima będzie jak będzie, a my promujmy walkę ze smogiem. Ja “walczę” z niektórymi sąsiadami i próbuje namawiać do zmiany pieców i co niektórym z tego forum polecam to samo zamiast szukania powodów by ponarzekac na zimę.

        1. @fan klimatów umiarkowanych – ściskam Ci rękę za te słowa. Ja już przestałem zwracać uwagę na kilku gigantów intelektualnych i tuzów meteorologii. Niech sobie piszą. Mają swój punkt widzenia i bomba. Kto się z nimi nie zgadza ten trąba. ;) Cokolwiek nie napiszesz w ich toku myślenia, jesteś ten zły, który – niczym przywiązany do łańcucha azorek na wiejskim podwórzu, czyha tylko – komu zanurzyć zębiska w tyłku. ;) Ja także uwielbiam wszystkie, cztery pory roku. Jednak jak ktoś jest nastawiony fanatycznie negatywnie to nie ma sensu dyskutować, bo szkoda czasu i energii.

          1. @grzybiarz
            ja też jestem nastawiony pozytywnie do każdej pory roku, ale pod warunkiem iż przeważa w niej cyrkulacja atlantycka (najlepiej ze składową S, ale to już drugorzena sprawa) – typowa rzecz dla naszego klimatu, dzięki której w Europie zbudowaliśmy tak zaawansowaną cywilizację. Można by rzecz – podstawowa, najbardziej oczywista rzecz naszego klimatu.

          2. Kmroz to jak z tymi mercedesami, które oczywiście mogą być w każdym kolorze ale pod warunkiem że jest to kolor czarny.

          3. @radomir
            bardziej z mercedesami, które mają to co czyni je mercedesami (na samochodach się kompletnie nie znam, stąd nie powiem co to jest)

          4. Ale co jest niesprawnego w zimie opartej na silnym wyżu brytyjskim poprzedzonym przejściem śnieżnego frontu? Wtedy najczęściej panują temperatury lekko poniżej zera, jest niezbyt duża pokrywa śnieżna i pogoda jest dość spokojna. Fakt że sporo jest stratusów, ale zimą to nic dziwnego a jak leży śnieg to nie są zbyt uciążliwe. I jest to najlepszy typ pogody zimą, dużo lepszy od atlantyckiej mokrej piździawy, kiedy najczęściej nie da się wyjść nigdzie z domu.

          5. brytyjski wyż to o każdej porze roku najgorsze co może być.
            Wytłumacz mi, czemu niby w czasie dominacji Atlantyku jest “piździawa” i nie można niby wyjść z domu? Jak tak mówisz, to chyba nie rozumiesz czym jest dominacja Atlantyku…

          6. W ostatnich latach dość często doświadczyłem “piękna” Atlantyku w kilka weekendów, kiedy akurat w okolicach Wwy przechodziły strefy opadowe z ciągłym deszczem dokładnie między 10 a 16 (a wiemy jaka zimą jest długość dnia) zarówno w sobotę jak i niedzielę, co zmusiło mnie do przesiadywania całe dnie w domu mimo dość sensownych temperatur. Bardzo dziękuję za takie “atrakcje”, mam nadzieję że w tym roku się nie powtórzą.

          7. @radomir
            z tego co zauważyłem to wręcz chciałbyś deszczu i narzekasz na jego niedobory… czasami musi padać. Atlantyk zapewnią zimą równowagę między deszczem a słońcem. O innych porach roku zresztą też

          8. @kmroz
            Czy dzięki cyrkulacji atlantyckiej rozwinęły się cywilizacje starożytnej Grecji oraz Rzymu?
            @Radomir
            To co piszesz jest w miarę sympatyczne zimą. Powietrze arktyczne na słońcu nie jest takie dokuczliwe, jest przyjemnie świeże, a w akompaniamencie śniegu jest jeszcze lepiej. Lekki mróz, ale bez przesady. PA zimą przynosi pogodę śnieżną na zmianę ze słońcem. Czyli zachmurzenie zmienne jak przy cyrkulacji atlantyckiej ale przy niższych temperaturach. Pamiętam że w Gdańsku zimą można było liczyć na słońce, jeżeli pojawiały się śnieżyce.

          9. @FKK
            Oczywiście, że tak, gdyby nie Atlantyk panowałby tam klimat taki sam jak u nas. Zimą PA przynosi temp. nie do życia i stratusa, zresztą Słońce świecące pod kątem maks. 12* nie jest mi do niczego potrzebne, wolę światło od przecierającego się nieba, co zimą zapewnia stała cyrkulacja strefowa.

          10. @FKP
            Sądziłem że gorące i suche lato w basenie Morza Śródziemnego to sprawka wyżów zwrotnikowych, a nie cyrkulacji atlantyckiej. Ciepła jesień to z kolei rezultat nagrzanych wód morskich. Prędzej mogę się zgodzić co do okresu zimowego co do wpływu atlantyku.

      2. grzybiarz
        Dzięki za te słowa. Ja też staram się nie reagować na te ciągłe jęczęnie ale dzisiaj już mnie to wkurzyło. I jest dokładnie tak jak piszesz. Na siłę próbują wymusić by inni też tak myśleli. To jest po prostu na maxa denerwujące. Ta strona o pogodzie jest po prostu najlepsza w polskim internecie i dlatego tak bardzo denerwują te komentarze życzeniowe w szczególności tych zimofobów, bo oni jeszcze do tego nie mogą zrozumieć że są ludzie którzy uwielbiają polski klimat w całej okazałości.

    3. Z tym, że – przynajmniej odnośnie skali smogu – problem ze strony pogody tkwi głównie w inwersji, a dopiero w dalszym rzędzie w samej temperaturze. A ta oczywiście ma miejsce przy aurze wyżowej, choć nie każdy wyż ją niesie.
      Podczas fali silniejszego mrozu na przełomie lutego i marca problem ze smogiem był mniejszy niż chociażby obecnie.

      Oczywiście zima tak czy inaczej niesie ze sobą uciążliwości – warto jednak przy tym zwracać uwagę na główne źródła określonych problemów. Oczywiście zanieczyszczenie wywołuje sam człowiek i trzeba szukać rozwiązań bez oglądania się na pogodę, która raz będzie łaskawsza, a innym razem już nie – w tym wypadku w kwestii smogu.

      1. Dokładnie abstrahując już od gustów zamiast trzymać kciuki za aurę na którą nie mamy wpływu sami powinniśmy rozwiązać (szukać) problem który sami stworzyliśmy. Na bezludnych terenach Syberii gdzie jest -50 zimą problemu smogu nie ma (przykład na wszelki wypadek gdyby ktoś chciał łączyć sam mróz ze smogiem a nie człowieka). W Polsce na wsiach przy mroźnej wyżowej pogodzie problem też jest znacznie mniejszy i to też zależy czym ludzie palą.

    4. Z drugiej strony nie ma co ukrywać, że to jest jakiś nowy problem. Po prostu w ostatnich latach powstała sieć czujników jakości powietrza. Pewnie aż trudno sobie wybrazić jakiej jakości było ono w styczniach 2006 albo 1987 albo ogólnie 15, 40, 70 czy 100 lat temu, kiedy nie było ostrych przepisów dla przemysłu, a każdy kopcił węglem piecami najstarszej technologii. Nie ma też tutaj prostego rozwiązania – jeśli wszyscy zaczną przechodzić na gaz to jego zasoby kurczyć się będą dramatycznie szybko, a cena adekwatnie wzrośnie. Pompy ciepła same nie działają – potrzebują dużej ilości energii elektrycznej, a ta u nas i tak pochodzi z węgla. I tak jest ze wszystkim. Trzeba stopniowo wdrażać programy termomodernizacji budynków oraz wymiany pieców na nowoczesne. W miastach redukcja ruchu samochodowego, który w Polsce w ciągu 15 lat urósł do jednego z 3 największych w Europie.

      1. @chochlik. Tym razem zgadzam się prawie całkowicie bo lata 70-te i 80-te to byłyby rekordowe pod względem emisji zanieczyszczeń typu pył węglowy ,związki siarki i azotu ,jak również emisja CO2 (elektrownie,huty, koksownie …). Prawie nikt tego nie mierzył i NIKT się tym nie przejmował a pobliska mi Kłodnica była zdecydowanie bardziej ściekiem niż jest teraz (teraz na powrót przypomina rzekę). Z jednym się nie zgodzę ,że trzeba stopniowo wdrażać programy termo………………,a miastach redukcja ruchu samochodowego. Trzeba te działania przeprowadzić w ciągu 2-10 lat w 100 procentach bo inaczej Ludzkość będzie istnieć najwyżej 150 lat. Dalej czekam na zimę poniżej średniej ze sporym mrozem i okresowym silniejszym wiatrem.

    5. @Marcin
      Ten przykład doskonale pokazuje, że nawet jeżeli węgiel zostanie wyeliminowany z gospodarki to problem smogu nie zniknie całkowicie. We Włoszech nad Niziną Padańska często mają jeszcze większe problemy. Może tam powinna przenieść się”histeria smogowa”. A przecież nie sądzę aby dymiły tam kominy od centralnego ogrzewania tak jak w Polsce.
      Czyli jeżeli teraz mamy ponad 500% przed sezonem grzewczym a zimą mamy 1000% (i to nie zawsze) to widać, że dymiące kominy nie są jedynym problemem. A taki właśnie jest przekaz.

      Jak tak dalej pójdzie to niedługo nie będzie można spalać ani węgla ani drewna. Zostanie drogi gaz a jakość powietrza w Polsce i tak będzie kiepska. Ciekawe co wtedy zrobi alarm smogowy? Ruch samochodowy do likwidacji?
      W tym sezonie ogrzewam gazem, ale mam awaryjnie drugi piec gdyby gazu nagle zabrakło :).

    6. Jedynym ratunkiem od smogu jest na ten moment ciepła zima atlantycka, że stałym średnim wiatrem, częstym deszczem, niwelującym posuchę, oraz regularnie pojawiającym się Słońcem, gdyż jego brak po tak słonecznym okresie możemy silniej odczuwać.

      1. Po takim fantastycznym okresie który trwał do dziś od 4 kwietnia to jakoś tą atlantycką zimę da się przeboleć nawet jak będzie mało słońca. Pod warunkiem oczywiście, że w marcu przyjdzie wiosna a co ważniejsze trwalsze wyże.

    7. Przy niżach na południu Europy i zablokowanym Atlantyku będzie chłodno, wietrznie i śnieżnie. Nie ma mowy wtedy o smogu takim jak np. obecnie (paradoksalnie fani ciepła są w ekstazie w ostatnich smogowych dniach). No ale łatwiej jest uprościć, że zima to smog i najlepiej jak się ciągnie jesień przez 6 miesięcy, albo jeszcze lepiej – niech lato trwa od kwietnia do kwietnia

    8. Po prostu ludzie byli przyzwyczajeni do ciepła, a przy ochłodzeniu i odzwyczajeniu od ciepła zaczynają palić w piecach. Potem się przyzwyczają i nie będzie aż tak źle. (przynajmniej mam taką nadzieję)

  3. Mam pytanie do @Arctic Haze ( i nie tylko)
    Chodzi mi o to zdjęcie:
    https://i.imgur.com/zEprNBO.jpg?1

    Zrobione w tą niedzielę (14.10) z Kralovej Holy w Niżnych Tatrach na Słowacji.
    Mam na myśli – z prawej strony zdjęcia to widoczne odcięcie czystego nieba od tej czapy, z takim białym “przejściem”. Na oko ta linia (porównując do Tatr) znajduje się poniżej 2000 m.
    Bo trwa dyskusja czy to smog czy nie. Na mój gust to nie może być smog, bo skąd by się tam wziął? Czy taka “linia odcięcia” nie jest przypadkiem związana jakoś z inwersją?

  4. GFS straszy możliwością utworzenia się pokrywy śnieżnej miejscami na nizinach w sobotę 27 października.
    Dokładnie w sobotę 27 października 2012 właśnie zaczął padać śnieg i rozpoczął się incydent zimowy który trwał 4 dni do 30 października (włącznie). Przypadek?

    1. Chyba nie ma narazie co przesądzać co do śniegu na nizinach bo np. model emcwf widzi temperatury 5-10 stopni i opady deszczu tego dnia. Niemal pewny jest za to śnieg w miejscowościach położonych wyżej w Karpatach i Sudetach. Poza tym gdyby miał spaść nawet śnieg to nie sądzę żeby się utrzymał więcej niż kilka godzin bo temperatury maksymalne w dzień mają być w okolicach 5 stopni ( w górach zimniej). Faktycznie większe ochłodzenie może przyjść w tych samych dniach co w 2012 ale wtedy temperatury maksymalne wahały się w okolicach 0 a lokalnie na nizinach był nawet całodobowy mróz ( co w październiku na nizinach zdarza się bardzo rzadko zresztą). W tym roku w prognozach aż tak niskich temperatur nie widać. Wiele zależy od intensywności opadów, ale wątpię żeby śnieg przeleżał więcej niż dobę-nie przy tych prognozowanych temperaturach w dzień.

    2. Nie sądzę! :)
      W 2012 r. rzeczywiście było zimowo. Zobaczymy czy acuweather się sprawdzi, choć nie zapowiadają śnieżyc.

  5. Czasem i przy lekko dodatnich temperaturach w ciągu dnia może się lekko zabielić jeżeli mokry śnieg pada dość intensywnie.
    Z tego co patrzyłem co chyba były dwa przypadki całodobowego mrozu w październiku w XXI wieku – w 2003 i 2012. W połowie października 2009 roku było blisko. Te przypadki z X 2003 i 2012 były jedne z najsilniejszych wówczas epizodów zimowych bo oprócz miejscami lekkiego mrozu w dzień jeszcze było sporo śniegu.
    Oczywiście całodobowy mróz w październiku może tylko wystąpić przy całkowicie zachmurzonym niebie.

    1. Też chyba są wyjątki od reguły. Lubię ciekawostki więc przejrzałem sobie dane nt temat. Ostatniego dnia października 1956 roku w Suwałkach w dzień było blisko -2 stopni a w nocy poniżej -14 stopni, tak duża amplituda może wynikać z tego że w dzień jak i w nocy było bezchmurnie, ale pewności nie mam.

      1. @anonim
        Trudno mi sobie wyobrazić, by bezchmurny dzień mógł dać w październiku ujemny Tmax. Powyższa sytuacja wygląda na typowy niż schodzący ścieżką NE Europy – w dzień zachmurzenie konwekcyjne+wiatr, a wieczorem ustąpienie wiatru i rozchmurzenie nieba.

        1. Być może, jak napisałem nie jestem pewien, ale z drugiej strony trzeba pamiętać że to była ostatnia doba tego miesiąca ( klimat wtedy był chłodniejszy niż teraz i częściej występowały ekstrema). Być może przy skrajnie zimnym powietrzu było to możliwe, ale nie będę się upierał. Niemal na pewno bezchmurna była zaś noc poprzedzająca ten dzień bo minimum wystąpiło nad ranem a nie wieczorem. Teraz spojrzałem na tmin 1.11. 1956 w Suwałkach i wyniosła on -2.2. Natomiast dobę wcześniej 30.10. 1956 temperatura maksymalna w Suwałkach wyniosła -3.5 stopni. Na dwie ostatnie doby października musiało przyjść skrajnie zimne powietrze gdzie swoje apogeum osiągnęło nad ranem 31.10. Tmin z 1 listopada 1956 wskazuje że w ciągu dnia 31 musiało się już ocieplać-być może zachmurzenie w ciągu dnia wtedy rosło. Podsumowując pochmurno musiałoby być zarówno w dzień 30 jak i 31 października a rozchmurzyło się tylko na wieczór/noc z 30 na 31 października. Tak czy inaczej zanotowano wtedy zarówno najniższą temperaturę maksymalną dla października (-3.5 stopni) na nizinach jaki i najniższą minimalną (-14.2 stopni)

    2. A we wcześniejszych latach zimowy epizod był w październiku 1997 r. W pewien niedzielny dzień pojechałem wtedy z rodzicami w góry i nie zapamiętałem tego dnia zbyt dobrze… prawie byśmy spadli w przepaść, z powodu gołoledzi i leżącego śniegu. Samochód zatrzymał się na mokrych liściach. Oczywiście, wtedy wyjechaliśmy w góry na letnich oponach. Bo kto by się spodziewał opadów śniegu, skoro w ten dzień w Gliwicach było słonecznie i niemal 20 stopni na plusie?

      1. Ciekawe, który to mógłby być dokładnie dzień – patrząc na archiwum na Ogimecie, w październiku 1997 opady śniegu były 16.10 ale też od 25 do 28.10.

        1. Jestem tylko jednego pewien – że to musiała być sobota lub niedziela (raczej skłaniałbym się ku niedzieli)

        1. Niekoniecznie :) Tak się składa, że 25.10.1997 był ślub moich rodziców i widzę po zdjęciach, że w Katowicach też padało, a nawet się zabieliło ;)

  6. Wczorajszy i dzisiejszy dzień były wyjątkowo przyjemne, jak na możliwości października rzecz jasna. Ten słaby wiatr, choć wiadomo w miastach szkodzi, bo zwiększa smog, to jednak za miastem gdzie mieszkam był (w połączeniu ze Słońcem) wręcz zaproszeniem do wzięcia dnia wolnego i wyruszenia gdzieś poza dom. Ja, podobnie jak mnóstwo innych ludzi, wybrałem las i grzybobranie. Wysyp ich trwa w najlepsze, szczególnie podgrzybki rosną wszędzie i masowo, ale i prawdziwków jest sporo. Brak opadów w ciągu ostatnich 2 tygodni zupełnie im nie szkodzi.
    Taki wyż bardzo chętnie widziałbym również latem (o co ostatnio trudno), szczególnie z uwagi na słaby wiatr i dużo Słońca, co sprzyja aktywnościom nad wodą.

  7. Dzisiaj temperatura w Warszawie nieco “zaskoczyła” – bo ostatnimi czasy była to jedna z chłodniejszych lokalizacji, z Tmax ok. 20°C (choć większość prognoz dawała 21/22°C). Dzisiaj dla odmiany było cieplej niż w prognozach bo właśnie 21/22°C (podobnie jak w dotąd najcieplejszych dniach października), choć większość prognoz dawała 19/20°C. Czyli mamy dość przyjemny “akcent” na zakończenie okresu babiego lata – które przyniosło tu aż 9 dni (10-18.10) w zdecydowanej przewadze pogodnych.

    Przed nami ochłodzenie, ale z początku raczej umiarkowane i przy nadal dość spokojnej i suchej wersji jesieni (choć już nie aż tak pogodnej jak ostatnio). Na większe zmiany zanosi się od 23-24.10 – kiedy to jesień ma przypominać już w coraz większym stopniu opcję atlantycko-listopadową, z potencjalnymi pierwszymi akcentami zimowymi. I to już jest pewne, choć skala ochłodzenia, zwłaszcza bliżej przełomu października i listopada pozostaje jeszcze niewiadoma(?).

    %%%

    I jeszcze dwie kwestie…

    1) Dzisiaj na TVN pan T.W. sugerował jakoby odchodzący nad Rosję wyż zaciągał do nas bardzo ciepłe masy znad Afryki i Morza Śródziemnego. Oczywiście jest to nieprawda, bo masa napływała znad SW Rosji i Ukrainy. Zresztą cała pora ciepła 2018 r. obfitowała w szereg przykładów na to, że bardzo ciepło może być u nas bez wspomagania adwekcją z dalszego S, a tym bardziej Afryki.

    Z kolei ostatnie dni na NE/E kraju dawały już znać, że im bliżej zimy tym tego typu wyże kontynentalne coraz częściej przynoszą chłodniejsze masy, z początku głównie nocą, później przez całą dobę.

    Prezenter wspomniał też o dużym zimnie jakie już od jutra sprowadzi nam niż znad Bałtyku i kolejny wyż rozbudowujący się znad Europy W. To oczywiście też przesada, bo o tej porze roku cyrkulacja z przewagą składowej W przynosi nam temperatury przeważnie umiarkowane, a nie faktycznie duże zimno, które zacznie napierać wraz z pojawieniem się wyraźniejszej składowej NW/N.

    2) Miałem okazję być dzisiaj w jednym z warszawskich szpitali publicznych. Kaloryfery cieplejsze niż mam u siebie w domu zimą przy temperaturze -10/-5°C i oczywiście pootwierane okna. No bo przecież mamy październik to trzeba grzać – a co! A z drugiej strony “gdybania” nad problemami smogu, czy zmian klimatycznych z energetyką na czele…

    1. Ad. 1. TVN to w końcu telewizja opiniotwórcza. Jeśli opinia jest żadna lub neutralna to trzeba coś z tym zrobić ;)
      Ad. 2. W komunikacji publicznej jest podobnie z grzaniem. Rano grzeją tak jak podczas prawdziwej zimy z mrozem w dzień, a w dzień gdy się ociepli już do 15-20*C to grzejniki zostają, dochodzi jednak klimatyzacja… Oczywiście wszystkie okna zablokowane, żeby nie można było oddychać świeżym powietrzem, a tylko tym zagrzybionym i zanieczyszczonym z klimy. To straszne, że nic tego nie reguluje zwłaszcza, że mamy poważne braki w energetyce.

    1. Na tej stronie nie piszę się o zadowoleniu tylko o pogodzie i klimacie. Jesteś zadowolony to podziel się z tym z żoną, kolegą czy mamą

    1. To źle że jesień zacznie wreszcie przypominać jesień a nie lato, którego w tym roku było aż nadto? Dajcie szanse też innym porom roku. W tym roku jest ich bardzo mało szczególnie wiosny i jesieni.

      1. ten weekend będzie jeszcze jak najbardziej spoko, ale potem to ja bardziej widzę zimę (oficjalnie:przedzimie) a nie jesień ( w wersji light oczywiście, takiej jaką bym chętnie przyjął w grudniu). Mam nadzieję, że wróci jesień na początku listopada, skoro już mówimy o tym, że jej brakuje.

        1. A czym się rożni przedzimie/przedwiośnie od ciepłej, atlantyckiej zimy?
          Odpowiedź: niczym :)

      2. Na horyzoncie to widać już przedzimie. Jesień oprócz krańców zachodnich mamy nieprzerwanie od 22 wrzesnia.

          1. A to ciekawe? W Warszawie macie od 10 dni temp. średnia powyżej 15 stopni? Czyli jednak Okęcie zaniża temp. o 5 stopni? Cóż, zwracam honor w takim razie…

          2. Średnie temperatury mnie mało interesują. Liczy się jeszcze typ pogody, bym mógł mówić o jesieni. Ten co był ostatnio niewiele miał z nią wspólnego.

          3. No wlasnie to miał wspólnego z jesienią sporo, a dzieisjezy bardziej z zima, gdyby nie temperatura to moglibyśmy powiedziec ze dzisiaj typowo zimowy dzień.

          4. No to idąc tym tropem marzec 2017 nie miał nic wspólnego z wiosną, zresztą w ogóle tym tropem wiosna to wtedy przyszła dopiero w II dekadzie maja, bo jeszcze 9 maja była zima.

          5. Bezchmurna pogoda ma z jesienią sporo wspólnego właśnie. Bardziej pasuje do jesieni niż do lata. Latem jest konwekcja i taka pogoda jest naprawdę rzadko, a jesienią właśnie konwekcji nie ma i jak wyż nam nie zgnije (stratusy) to jest właśnie taka pogoda.

            Dwa ostatnie październiki były patologicznie brzydkie, to nie była normalna sytuacja dla tego miesiąca (bardziej dla listopada).

      3. Pełnia jesieni to właśnie była w ostatnich 10 dniach, wczesna zaś we wrześniu, za tydzień będzie zimowa, szarobura kupa, czyli typ pogody charakterystyczny dla pory chłodnej u nas.

    2. niestety, nie będzie już w ogóle czym oddychać… wszyscy tak narzekają na lato a to jedyny trwały okres, kiedy nie musimy wąchać tej wszechobecnej trucizny…

  8. nieco off topic – chciałem zapytać, czy są już prognozy zimy w Europie, ale jakichś poważnych modeli czyli nie bacy z Poronina.
    I jeśli tak to poproszę o linki.

          1. Ale CFS zawsze prognozuje też ciepła zimę i nie zawsze mu się to sprawdza. Wystarczy że nadejdzie mroźny wyż ze wschodu i dupa. Choć z drugiej strony prognozy NAO oraz AO wskazują, że ma być on zazwyczaj dodatni, poza tym prognozy NAO i AO sprawdzają się bardzo dobrze, przynajmniej tak pisał Arctic Haze.

      1. Każdy model, który nie potrafi choć z grubsza dobrze przewidzieć okresów chłodniejszych jest kiepski. Tworzyć non-stop ciepłe prognozy to może każdy, bez żadnych złożonych modeli i obliczeń.

          1. Przewidział chłodniejszy marzec, bo… luty był chłodny.
            Ale chłodniejszego lutego 0,5+ miesiąca wcześniej nie przewidział…

          1. ja w prognozie accuweather widzę w miarę ciepły początek listopada, niestety bardzo chłodna druga jego połowa, ciepły grudzień i lekko ciepła pierwsza połowa stycznia.

        1. @kmroz
          A wiesz co oznacza średnia anomalia +1/+2K zimą? Ano nie żadne +5/+10°C (jak myślą zapewne niektórzy) tylko Tavg ok. 0°C…

          1. dokładnie oznacza większą szanse na dni z t avg 5/10 C, niż przy zimie chłodnej- a jak już wyżej pisałem zależy mi jak największej liczbie takich dni (a niekoniecznie od razu takiej średniej)

          2. niestety masz racje, dobrych modeli sezonowych nie ma – dlatego jedynie mówię, że “oby się sprawdziło”

      1. ciekawe jakie prognozy były pod koniec września na październik jeśli chodzi o temp. i opady dla Europy środkowej a jakie kilka dni później?

        1. KMroz dzięki za linki i wszystkim za komentarze.
          A propos pytania : “A wiesz co oznacza średnia anomalia +1/+2K zimą?”
          a) Czy moglibyście opisać jak wyglądała by nadchodząca zima gdyby miała anomalię taką jak kwiecień 2018?
          b) Dlaczego taka anomalia zimą jest niemożliwa? (bo nie widziałem by ktoś nawet na ten temat fantazjował)

          1. ad a – wyglądałaby pewnie jak te najcieplejsze w historii – 1989/90 czy też 2006/07, czyli sporo Słońca i dwucyfrowych temperatur + ciepłe noce. Możliwe skoki Tmax na południu kraju do okolic +20C.
            ad b – jak najbardziej jest możliwa, choć dość trudna do osiągnięcia, bo to 3 miesiące, a nie jeden – okres listopad 2006 – styczeń 2007 miał niewiele niższą od kwietnia 2018, podobnie jak styczeń-marzec 1990.

          2. Anomalia całej zimy na poziomie tej z kwietnia 2018 nie jest możliwa. Natomiast anomalia jednego miesiąca zimowego spokojnie mogłaby byc o 1-2K wyższa

          3. akurat styczeń 2007 to wyjątkowo paskudny miesiąc. Tyle porywistego wiatru co w nim to chyba nigdzie indziej nie widziałem. 10 dni z porywami co najmniej 60 km/h. Suma opadów prawie 100 mm i zaledwie 3 dni bez opadów przez cały miesiąc to też niespecjalnie przyjemne warunki.

  9. Ciekawe czy pierwsze opady śniegu w tym roku (poza górami) pojawią się wcześniej niż przed rokiem, czy też później? Nie mniej prognozy spadku NAO/AO utwierdzają mnie w moich przypuszczeniach, że w tym roku w IV kwartale będziemy mieli więcej przedzimia i zimy niż przed rokiem. Przymrozki już wcześniej zaczęły się pojawiać, od końcówki października będą wyraźnie częstsze.
    W ogóle krócej będą trwały pory przejściowe – nie tylko wiosna, ale i jesień również.

    1. skąd takie tezy? Ostatnie roczniki właśnie strasznie rozwlekały pory przejściowe. Nie tyle te główne, co te realnie przejściowe typu przedzimie, przedwiośnie. W sezonach 2016 i 2017 mieliśmy tyle przedwiośnia że już na wymioty od niego się zbierało. Dopiero 2018 poszedł w drugą stronę, gdzie go było 2 tygodnie w marcu, a potem zaraz lato. Ostatnia bardzo długa jesień to…2017 i styczeń 2018. A bardzo długa wiosna była w 2014, od lutego do czerwca.

  10. No i nastał czas zgniłego wyżu. W Łodzi po 10-dniowym (!!!) maratonie z niemal codziennie bezchmurnym niebem i max. 20-22 stopniami, dzisiaj niskie chmury i temp. zatrzymała się na 9 st. C. Całkiem możliwe, że dzisiaj ta temp. nie przekroczy 10…

    1. Na wschodzie ostały się resztki ciepła-rano było co prawda 5 stopni, ale teraz juz 14 i dość pogodnie. Może i dojdzie jeszcze do tych prognozowanych 17-18.

  11. W Katowicach gęsta mgła która wisi do teraz. Pierwszy raz w tym sezonie taka mgła jest. Temperatura nadal dość wysoka, w nocy nie spadła poniżej ok. 10 stopni, choć przez tą mgłę nie chce rosnąć i nadal tyle wynosi. Wskaźniki zanieczyszczenia powietrza już szaleją i osiągają wartości powyżej 500% dla pyłów zawieszonych, jak co roku w porze chłodnej przy wyżowej aurze.

    A ludzie palą w piecach czasami bez sensu. Tydzień temu w sobotę idę sobie spacerem po osiedlu domów jednorodzinnych, jest 20 stopni można iść w krótkim rękawie…a tu z większości kominów dym leci…z jednych jasny z drugich żółty a z jeszcze innych czarny…

    W prognozie widzę typową listopadową jesień, nie wiem gdzie ma być przedzimie ale na pewno nie na południu kraju. Temperatura 7-10 stopni za dnia to nie jest przedzimie jeszcze. Za takie bym uznał temperaturę 2-5 stopni w dzień i opady mieszane. Ot zwykła późna jesień która wreszcie przychodzi o czasie, a nie kuźwa we wrześniu czy początkiem października.

    1. Do 26.10 maja byc zdecydowanie jesienne temperaturyna poziomie 10-14 w dzień. Juz trzecia osłona z rzędu pogrzebała szanse na temperatury maksymalne rzędu 5-7 stopni w połowie przyszłego tygodnia :) (a tak to jeszcze wczoraj wyglądało). W takich Kozienicach to np w srode 24go średnia dobowa ma szanse sie okazać wyższa niż w tym tygodniu 15-17.10.
      Niepokojąco wyglada epizod 27-31.10 (chociaż ECMWF go widzi dopiero od 29go)- ale wciąż jest szansa, ze tez zostanie pogrzebany.

    2. Przedzimie, jeżeli w ogóle, to może nadejść dopiero za niżem prognozowanym bliżej weekendu 27-28.10. Bo niż jaki ma przechodzić ok. 24.10 przyniesie raczej jeszcze temperatury około ‘normy’ – tylko przy aurze wilgotniejszej i bardziej wietrznej.

  12. Dawno nie było tak ciepłego października. Po kilku patologicznych po prostu musiał taki nadejść , ale nasz smutny umiarkowanie zimny klimat ma to do siebie, że szybko sprowadza na ziemię i przed nami teraz ok. 6-7 mies. zimna. Chciałbym mieszkać chociażby w Rzymie czy Madrycie, bo takie klimaty są już w miarę znośne do życia.

    1. Zeszłoroczny prawie na 100% okaże się o wiele cieplejszy od tegorocznego. Mieliśmy słoneczny październik o wysokich Tmax, lecz bardzo możliwe, że skończy się poniżej normy.

      1. Nie. Ten październik na prawie 100% będzie powyżej normy. Żeby był poniżej musiałaby przyjść anomalia na poziomie -5K

      2. Doprawdy nie rozumiem jak ochłodzenie z ostatnich dni mogłoby “zbić” anomalię do poniżej zera, jeżeli do ok. 25-26.10 będzie ona wynosiła ok. +1,5K (ref. 1981-2010), a może i nieco więcej.

  13. Jeszcze nikt nie napisał o dzisiejszym komentarzu Ryszarda Klejnowskiego, synoptyka z ICM-u? Chodzi mi zwłaszcza o jego końcówkę. Chyba że z uwagi na zwykłą ostrożność, ja w sumie jako człowiek zapobiegliwy też lepiej daruję sobie wygłaszanie opinii.
    Niemniej jednak pamiętam, że dyskutowano tu kiedyś o poglądach synoptyków ICM-u i jak widać – mijają lata, a te nie ulegają większym zmianom.

    1. Oni wychodzą z założenia, że to pogoda kształtuje klimat (a nie odwrotnie). A skoro pogody nie da się dobrze przewidzieć na 10+ dni, to jak przewidzieć klimat (?).
      Tyle tylko, że nie biorą pod uwagę, że przy tak dobrze określonym wymuszeniu (opisywanym stężeniami i emisją gazów cieplarnianych) znacznie łatwiej przewidywać stosunkowo wolnozmienny trend na tle znacznie bardziej stochastycznego szumu.
      Dużo większą niewiadomą na dzisiaj jest np. to jak będzie kształtowała się zmienność NAO/AO (w tym jak bardzo będzie odbiegała od cykli z ostatnich np. 200 lat), niż sam trend wzrostu Tavg w skali np. 3-5 kolejnych dekad.

      1. Otóż to. O zdanie typu “skoro nie wiemy, czy w Polsce za 10 dni będzie ciepło czy chłodno, to skąd wiemy, że klimat za 100 lat będzie cieplejszy?” podejrzewałbym w ostatniej kolejności klimatologów, a w przedostatniej synoptyków. No ale bywa, człowiek ciągle się czymś zaskakuje, niekoniecznie pozytywnie. Taka już kolej rzeczy. ;)

  14. Czy te mgły które zalegają od rana i przez to temperatura nie chce rosnąć to są mgły adwekcyjne czy radiacyjne. Cóż za przypadek że dokładnie rok temu 19 października zakończyło się babie lato i rozpocząło się pogorszenie pogody przez mg£y adwekcyjne zgniły wyż i spłynięcie chłodnego powietrza.

  15. “a co jakiś czas pojawia się koncepcja, że pod koniec miesiąca przyjdzie nam się zmierzyć z opadami o innym niż do tej pory stanie skupienia.”
    Jaki inny stan skupienia opadów, jak ich nie było?

    Tak, to był żart.

  16. dzisiaj 1 dzień z jesienna pogodą od dłuższego czasu, a prognozy coraz bardziej za wietrzną, mokrą i dość chłodną pogodą, z możliwym śniegiem pod koniec przyszłego tygodnia.
    Niewykluczone że październik miejscami może wyjść mokro chociaż wydawało się że będzie bardzo suchy, pierwsze spore opady mogą nadejść w okolicach wtorku, środy,
    chociaż wcześniej też juz może popadać, a jeśli za tydzień pojawiłby się niż z południa opady mogą być jeszcze większe takie fusy też są w modelach.

  17. Październik 2018 ma ciągle jeszcze szanse w moim mniemaniu być najlepszym październikiem od nawet 2001 roku ze względu na usłonecznienie. Ponieważ oceniam miesiąc przez przekrój wszystkich okresów to jednak ta szansa jest coraz mniejsza. Październikowe ataki zimy są u mnie na bardzo duży in minus nawet jak się pojawiają w końcówce miesiąca im większy atak zimy tym gorzej dla mojej subiektywnej oceny tego miesiąca a wygląda na to że zimowego ataku nie unikniemy. Prognozwany atak zimy jest wciąż słabszy niż w roku 2012 ale gdzieniegdzie w prognozach widać temperatury na nizinach na poziomie 1-2 stopni co oznacza że jeśli w nocy będą intensywne opady śniegu to w dzień może być jeszcze biało. Ten scenariusz sprawi że u mnie ten październik mocno spadnie w mojej hierarchi październików nawet jak wyjdzie z anomalią dodatnią. Ciągle się łudzę że uda się tego uniknąć ale coraz mniej. Ostatnie pochmurne dni, chłodne dni z atakiem zimy sprawiłyby że oceniłbym go prawdopodbnie jak październik 2010 który był dużo chłodniejszy , zapewne nawet mniej słoneczny, ale przynajmniej nie było wtedy śniegu i nie było tak zimnych dni jak tu prognozowane w końcówce miesiąca no ale zobaczymy może coś się zmieni plus.

    1. W mojej ocenie te 2-4 bardzo chłodne dni z końcówki miesiąca nie zdeprecjonują aż w takim stopniu pozytywnej oceny października 2018 r. – tak, abym oceniał go gorzej niż np. zimny październik 2010 r., czy w przewadze pochmurne 2016-2017, itp.

    1. Niewątpliwie takie prognozy NAO (i AO również) zwiększają znaki ‘???’ dotyczące szans na ziszczanie się permanentnie ciepłych (przynajmniej z początku) prognoz na kolejne miesiące pory chłodnej.

  18. wyż grenlandzki wraz z wyżem atlantyckim mogą stworzyć niezłą siłę za kilka dni.
    wyż grenlandzki za tydzień może mieć 1060 hpa. a atlantycki za kilka dni 1045 hpa.

    1. To oznacza otwarte wrota dla spływu chłodnego powietrza z regionów Arktyki i koniec smogu ponieważ ruszy wiatr i skończy się ta beznadziejna wyżowa nuda

      1. “skończy się ta beznadziejna wyżowa nuda”

        ->>> Widać, że niektórym mało jesieni jak podczas dwóch ostatnich październików… Ja tam na taką nudę jak ostatnio nie narzekałem:-) A na opady i chłody jak widać długo już nie poczekamy…

        1. Ta nuda trwa z krótkimi przerwami od kwietnia. Katastrofa suszy jest jej implikacją. Gdyby klimat był w tym roku bardziej przejściowy i zmienny w naszej części świata to oczywiście delektowałbym się babim latem i nadchodzące chłody przyjmowałbym z bardziej umiarkowanym optymizmem

          1. Może ja dlatego aż tak nie narzekam na rok 2018, bo – przynajmniej na Mazowszu – poprzedni był pod wieloma względami odmienny.
            Z drugiej strony AGW samo w sobie mnie nie “cieszy”, bez względu na taką, czy inną sytuację pogodową w danym okresie.

          2. Ale jakby trzymał silny wyż rosyjsko-skandynawski który by nam pompował arktyczny chłód i takie mrozy jak np. w lutym 2012 przy słonecznej i suchej pogodzie, a przedtem by były opady śniegu to pan Ślązak jako ewidentny fan zimna by też narzekał na “beznadziejną wyżową nudę”?

  19. W dalekich fusach 29 i 30 października wyglądają bardzo podobnie do tych z 2012. Widać ok 0°C w dzień i opady mieszane a także sam śnieg. A średnia dobowa temperatura byłaby ujemna.

    1. rok temu pod koniec października/na początku listopada też straszyli śniegiem- jak dla mnie to bez sensu- lepsze w takiej sytuacji (z 2 złego oczywiście) byłyby całodniowe ulewy niż śnieg (przynajmniej w dużych miastach i ogólnie na nizinach, wyżynach- w górach wysoko może sobie być) on tylko robi zamieszanie swoją obecnością (nawet jeśli jest to kwestia tylko kilku cm pokrywy), a nie rozwiąże problemu suszy- deszcz byłby tutaj jak lekarstwo na chorobę potrzebny) :'(

    2. WG najnowszego gfsa w dniach 28-31.10 miałoby byc sucho (bez opadów). Opady powróciły by dopiero na początku listopada, przy juz znacznie wyzszych temperaturach (8-10 stopni)
      Natomiast zgadza sie w dniach 23-24.10 moze mocno popadać, a noc 23/24.10 bedzie najprawdopodobniej najcieplejsza w październiku (przynajmniej na Mazowszu)- szkoda ze najwyższe t850 widać wlasnie w środku nocy, a nie za dnia.

        1. Zależy – gdyby to było przy spływie z NW lub W i silnym wietrze to niekoniecznie. Rok temu 30 i 31.10 były dość pogodne i zimne, a noc w wielu miejscach nie przyniosła w ogóle temperatury poniżej zera.

          1. @kmroz
            Akurat rok temu 30 i 31 października to aura była dynamiczna (ze zmiennym zachmurzeniem, opadami deszczu ze śniegiem, mokrego śniegu i dość silnym wiatrem, ale było także słońce). Określenie pogodnie nie oznacza, że jest bezchmurnie i słonecznie. Także w dniach 30 i 31 października 2017 r. było tmax 5-10 stopni były chmury (zachmurzenie umiarkowane czy duże).

          2. noc z 30/31.10 była w znacznej cześci kraju właśnie bezchmurna (przy tego typu napływach pojawiają się konwekcyjne chmury głównie w dzień)

          3. @kmroz
            “(przy tego typu napływach pojawiają się konwekcyjne chmury głównie w dzień)”
            Wiem to. Ale w nocy też się mogą jakieś chmury nasunąć (wrócić jak bumerang).
            Jasna sprawa, że przy takiej dynamicznej pogodzie w dzień nie będzie dużych spadków temperatury w nocy. Co innego jakby była spokojna chłodna, wyżowa, bezwietrzna i słoneczna pogoda przy tmax ok 10 stopni.

  20. A w prognozach coraz śmielej “wkrada się” nad Europę (z NW) obszar z ujemnymi anomaliami prognozowanymi na najbliższych 10 dni:
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_eu.png
    Z czasem kolor niebieski zacznie przybierać na intensywności. Będzie to drugi najsilniejszy zagon chłodu na półkuli N, obok E regionów USA/Kanady i Grenlandii.

    Jednak spora część globu ciepła, zwłaszcza półkula N – zwłaszcza Arktyka, gdzie anomalia coraz częściej i bardziej (oczywiście miejscami) przekracza +10K.
    Nie sposób też nie zauważyć, że jak ustąpiły wyraźne chłody (jak na tamten obszar) na Antarktydzie, to anomalia globalna dość szybko wzrosła z poz. rzędu +0,3/+0,4K do ok. 0,5 st. wyższego, czyli już coraz częściej powyżej +0,75K (ref. 1981-2010). A to – wbrew opiniom niektórych bagatelizujących problem AGW – bardzo dużo.

    1. Czy taki rozkład anomalii temperaturowych jak na podanym zdjęciu jest charakterystyczny dla mniej, czy bardziej aktywnego Altantyku (ciepłe południe i wschód, zimna północ i zachód, w tym Polska).

      1. Raczej dla mniej aktywnego.
        Przy aktywnym Atlantyku o tej porze to bardziej Skandynawia a nawet Rosja mają najwyższe anomalie.

      2. @FKK
        Rzecz w tym, że Atlantyk właśnie przestaje być aktywny! NAO wkrótce spadnie poniżej 0, a niże na Atlantyku zastąpi rozległy wyż.

  21. Ochłodzenie jest przez ECMWF ciągle osłabiane i odkładane w czasie. Widać jak nawet przy ujemnych indeksach nao i ao ciepło łatwo pokonuje chłód

    1. Ale np. z prognozami ochłodzenia 22.09 z 5+ dniowym wyprzedzeniem najgorzej sprawdził się… ECMWF, który najdłużej prolongował spore ciepło. A stało się inaczej…
      Jedno co można powiedzieć: spadek NAO/AO ponownie zwiększa niepewność prognostyczną i zarazem zwiększa “szanse” na adwekcje chłodu, ale… no właśnie, niekoniecznie przez cały czas.

      1. Tak pamiętam. Teraz też GFS od wielu aktualek nieustannie pokazuje wejście większego chłodu od 26/ 27, a ECMWF od 2/3 dni się systematycznie z tego okresu wycofuje przesuwając go, obecnie na 29. Też się zastanawiam która opcja tym razem zwycięży, a podaję Norwegów bo chyba są najlepsi dla Europy.

        1. ECMWF nie jest norweski! yr.no ma po prostu umowę na ich upublicznianie na swojej stronie.
          Członkami ECMWF są następujące kraje europejskie: Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Irlandia, Islandia, Włochy, Luksemburg, Holandia, Norwegia, Portugalia, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Turcja, Wielka Brytania, Słowenia, Serbia oraz Chorwacja (wciąż nie ma wśród nich Polski! – nawet jako kraju stowarzyszonego). Siedziba oraz serwery znajdują się w Wlk. Brytanii, ale planowana jest migracja do Bolonii we Włoszech.

    2. I bardzo dobrze że odkładane, -10 stopni w nocy to ja poproszę w grudniu a nie w październiku. Za dużo ostatnimi laty było październików z takimi silnymi mrozami.

    3. Po prostu z oceną skali i trwałości ochłodzenia w ostatnich dniach października trzeba jeszcze poczekać. Nie mniej, jak przy ujemnych NAO/AO, na pewno nie mamy aż tak dużej “gwarancji” ciepła jak przy dodatnich.

  22. Ponieważ ostatnio pisałem mało pozytywnie, to teraz pochwalę pogodę. Dzisiaj w okolicach Warszawy mamy to co nazywam klasyczną, polską, nieskażoną elementami letnimi czy zimowymi jesienią. Kilkanaście stopni ciepła, brak wiatru, lekka mgła i spore zachmurzenie ale bez przegięcia (światła palić nie trzeba), drobne opady od czasu do czasu przy których można normalnie funkcjonować (nie ma to nic wspólnego z szalejącym zimą Atlantykiem). W połączeniu z kolorowymi liśćmi na drzewach jest to coś cudownego. Dawno nie było tak uspokajającej i odprężającej pogody. Jutro też taka powinna się utrzymać, potem niestety będzie gorzej, ale w tygodniu da się przeżyć to deszczowe załamanie. Pozatym po tej suszy deszcz jest potrzebny.

    1. Pogoda, która nastała jest tragiczna, ok. dziesięciostopniowe badziewie i zachmurzenie całkowite w dzień i brak zachmurzenia w nocy, co jeszcze bardziej pogarsza obraz tych dni. Pomyśleć, że w normalnych klimatach z takim guanem zmagać będą się dopiero w styczniu.

    2. Jest bardziej pochmurno-wilgotno-jesiennie. Osobiście wolałbym taką pogodę w środku tygodnia, niż w weekend – chociażby z uwagi na możliwość uskuteczniania prac działkowo-ogrodowych.

    3. Zgodziłbym się z tobą ale jest trochę za dużo chmur i trochę za chłodno. Piątek był całkiem OK. Stratus wisiał sobie do południa ale potem wyszło słońce i temperatura wzrosła do 17 stopni. I tak mogłoby być do końca października.

  23. Za nami, w związku z wielkim ochłodzeniem, bardzo ciepła noc w wielu regionach.
    Na południu miniona noc miejscami okazała się najcieplejsza jak dotąd w październiku, (z miast wojewódzkich było tak we Wrocławiu, w Krakowie, w Kielcach oraz w Rzeszowie). Przeważnie było tam około 9-11 stopni. Dużo zimniejsza noc była na północy kraju, widać też sporą róznice między Suwałkami a Białymstokiem, czy między Ostrołęka a Siedlcami…
    https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynext?lang=en&state=Pola&rank=100&ano=2018&mes=10&day=20&hora=18&Send=send

  24. Masz rację. Ale te ciepłe noce jak na końcówkę II dekady października były spowodowane tym, że w nocy było pochmurno (chmury zadziałały jako “kołderka”). Bardziej na mnie wrażenie robią noce z tmin ok 10 lub ponad 10 stopni przy bezchmurnym niebie w październiku, które są jeszcze możliwe (ale nie wszędzie w Polsce) przy adwekcji bardzo ciepłego powietrza.

    1. jeśli faktycznie się rozpogodzi, to jest taka możliwość, w przeciwnym razie pozostanie na stałym poziomie około 10 stopni temperatura.

    2. Jeszcze większe przymrozki czekają nas zapewne w któryś z dni po kolejnym weekendzie (27-28.10) – bo wygląda na to, że choć przejściowo rozbuduje się nad nami klin wyżu w chłodniejszej masie powierza. A teraz o spadki Tmin poniżej 0°C będzie dużo łatwiej niż na przełomie września i października.

  25. U mnie dzisiaj też stypa za oknem – ciemno, buro i pada deszcz, do tego czasem mocniej zawieje. Temperatura już ma tu niewielkie znaczenie, jest 9-10 stopni czyli zimno. Obiektywnie zimno, nie względem norm.

    Powiem nawet, że późną jesienią nawet mi się taka pogoda podoba. Zwłaszcza po rocznikach takich jak ten, kiedy słońca było powyżej normy w każdym miesiącu oprócz czerwca. Najważniejsza rzecz dla mnie, to by się taka pogoda nie przedłużała na miesiące zimowe. Jej miejsce to listopad, nie później. 3-4 takie listopady w roku to stanowczo za dużo. Dlatego chcę, by zimą było jak najmniej miesięcy o anomaliach między +1 a +3K. Albo niech będzie to anomalia rzędu +5K, albo niech to będzie miesiąc typowo zimowy z anomalią między -4 a -1K.

    1. To ja przeciwnie. Nie lubie tego typu pogody, gdy sie przeciąga na jesien czy wiosnę. W gruncie rzeczy od marca do października.W listopadzie całkiem spoko o ile jest tyle co dzisiaj, a nie jakies 2-5 stopni. Natomiast zimą? Taka temperatura (średnia dobowa na poziomie około +10!) to dla mnie marzenie i chyba tylko jakaś silna ulewa i/lub silna wichura sprawiłaby żebym negatywnie oceniał taką temperaturę. Oczywiście chciałbym troche dni ze słońcem, lub chociaż nieco wyższa partia chmur/ mniejsza liczbą oktanów chmur, ale na pewno na okres takiej pogody jak dziś bym nie narzekał.
      PS taka pogoda zimą to wlasnie bardzo (skrajnie) wysoka anomalia, a nie +3K. Ja jak juz wspomniałem nie chce miesiąca oceniac po anomalii samej w sobie, lecz jego dokładniejszym przekroju termiczno-pogodowym.

    2. Różnica jest taka, że zimą przy podobnej do obecnej anomalii będziemy mieli temperatury wokół zera lub na lekki plusie. Dodając jeszcze do tego obecną ponurość i mżawkę (przynajmniej na C Mazowszu) + brak kolorowych liści… hmm… nic tylko udać się np. na groby…

      1. to się chyba źle zrozumieliśmy…. miałem na myśli oczywiście podobną temperaturę a nie anomlię…
        Tak swoją drogą, to przy podobnej anomalii do dzisiejszej to zimą spokojnie mogłoby być biało- średnia dobowa byłaby nieco poniżej zera.

        1. Ja pisałem o podobnej sytuacji, ale w nawiązaniu do ANOMALII temperatury (jak dzisiaj). Tam gdzie jest mokro/wilgotno (jak dzisiaj na C Mazowszu) mielibyśmy mokry/topiący się (przynajmniej za dnia) śnieg i/lub gołoledź.
          Oby pogody niezdecydowanej zimą było jak najmniej (na rzecz umiarkowanej jesienio-wiosny lub umiarkowanej zimy).

          1. Zimą przy takim zachmurzeniu i braku wiatru, to najczęściej jest właśnie kilka stopni na plusie, czyli niezbyt fajnie. Natomiast przy takich temperaturach w styczniu najczęściej nie jest spokojnie tylko wali deszczem i silnie wieje – oczywiście dla mnie taki typ pogody jest nie do zaakceptowania.

      2. to udawanie się na groby to jest chyba gwóźdź do trumny tego okresu. Oba listopadowe święta są do bani, smętne i stypowe. Dobrze że teraz to halloween nabiera rozpędu, przez co dzieci ten okres mogą spędzić w lepszy sposób niż łażąc 2h po grobach osób których nawet nie znają. Nienawidziłem 1 listopada za dziecka i nie lubię go teraz, na cmentarz można się udawać przez cały rok.

        Grudzień to pogodowo jeszcze gorszy miesiąc, najniższe usłonecznienie i najniższa długość dnia. A jednak świąteczne dekoracje, atmosfera itd. powodują że jest go znacznie przyjemniej przeżyć niż listopad. My sobie sami robimy tą grobową atmosferę w listopadzie.

        1. Przesadzasz. W ostatnich latach na Święto Zmarłych często bywała lepsza pogoda niż na 1 maja – taki to się porąbany klimat zrobił. W tym roku tak zapewne nie będzie ale to raczej wyjątek niż reguła.

        2. @alewis
          na szczescie na mainstreamie i centrach handlowych ciężko się zawieść i ostatnio już zwykle i w listopadzie są wszędzie świąteczne dekoracje
          @radomir
          ja już nie wiem do końca co znaczy dla ciebie “lepsza pogoda”, więc ciężko się do tego ustosunkować. Na pewno w ostatnich latach na 1 maja było zwykle bardziej pogodnie niż na 1 listopada, co zresztą nikogo nie powinno dziwić. W ostatnich dziesięciu latach 1 maja przyniósł słoneczną pogodę w 2018,2017,2016,2014,2012,2011,2009 a 1 listopada w 2015,2013,2010 i 2009.

        3. W grudniu jest też świadomość że dzień wkrótce przestanie się skracać. Z kolei w styczniu zaczyna się robić przyjemniej w okolicach dnia babci/dziadka – wtedy zazwyczaj miejsce ma atak porządniejszej zimy, ze śniegiem, co przerywa panującą szarugę no i dzień jest już ciut dłuższy.
          W lutym z kolei dzień się wyraźnie wydłuża, rośnie też usłonecznienie, i pogoda jest mniej nijaka – albo jest mroźna, słoneczna zima bez śniegu, albo mamy przedwiośnie w wersji słonecznej z temperaturami max. 5-10 stopni, tak jak w 2014 roku.

          1. albo bździnowate lekko-plusowe dziadostwo jak w lutym 2016. Albo mroźne stratusy jak w 2018 (to na wschodzie, zachód miał dużo słońca) Luty to wciąż zima i kolorowo nie ma. Dopiero marzec jest dużym krokiem naprzód.

            Największego dołka idzie złapać w miesiącach wrzesień, październik jak się wcześnie robi brzydko. Rok temu już od 2.09 dominowała pogoda bardzo mocno jesienna, temperatury powyżej 20 stopni po tej dacie widzieliśmy zaledwie 2-3 razy w krótkich epizodach po parę dni. Wtedy jest ta myśl że przed tobą pół roku zimnego paskudztwa i że kurtki schowasz do szafy najwcześniej w marcu, co jest wtedy bardzo odległą przyszłością.

            Listopad jest do dupy ale szybko mija, grudzień są święta, styczeń jest najgorszy w roku (ten miesiąc raczej nie istnieje w ciepłej i pogodnej wersji), luty już lepszy bo widać koniec zimy na horyzoncie i dzień dłuższy. Marzec jest już różny, potrafi tam być prawie -20, jak i +20. Jest już nadzieja na normalną pogodę.

          2. luty 2016 “lekkoplusowy”?
            Gdzie?
            Bo raczej nie w Katowicach…
            https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12560&ndays=51&ano=2016&mes=02&day=31&hora=23&ord=REV&Send=Send
            Do 23 lutego raptem 4 dni z t max poniżej 5 stopni… dopiero końcówka zimna, ale za to z opadem śniegu na przemian ze słońcem…
            Dla mnie niestety było wiele dołujących lutych. Fajne dla mnie były w tym wieku kolejno 2001,2002,2003 troche (było jednak nieco dni na plusie i sporo słońca), 2008,2010 w drugeij połowie, 2014,2015,2016,2017 druga połowa
            Reszta lutych niestety kiepska z mojego punktu widzenia. Po lutym mam już pewne oczekiwania (temp 5+ w drugiej połowie i sporo słońca). Grudzień i styczeń traktuje bardziej po macoszemu i coś takiego jak dzisiaj (10 i lekka mżawka), albo z drugiej strony słoneczko nawet przy mrozie są w stanie mnie ucieszyć.

          3. odwołuje to co mówiłem o lutym 2003 – ten miesiąc był w większości mroźny i pochmurny, podobnie jak w styczniu 2017 dopiero ostatnia dekada okazała się słoneczna i przyniosła lekkie plusy za dnia… Sugerowałem się wysokim jego usłonecznieniem, a zapomniałem, że najistotniejszy jest jego rozkład a nie suma…

  26. dzisiaj jest dobre 10-15 stopni chłodniej niż w zeszły weekend plus dość silny wiatr a jutro dodatkowo zwłaszcza na południu polski ma wiać z północy i północnego-wschodu a nocą ma się wyciszyć wiatr wystarczą rozpogodzenia a będzie zimna noc zwłaszcza w rejonach podgórskich tam gdzie się rozpogodzi może być kilka stopni na minusie.

    1. na niektórych mazowieckich stacjach, położonych poza miejską wyspą ciepła, dzisiaj średnia dobowa to ma być szansę wyższa niż w zeszłą sobotę… a przeważnie o 1-3 stopnie niższa, więc niewiele. Większa różnica może być na zachodzie, ale to nie cała Polska :)

      1. raczej chodziło mi o dzień nie o całą dobę, a u mnie już jest o około 2 stopnie chłodniej niż było rano i pojawiają się na razie większe przejaśnienia co może wieczorem obniżyć temp.

        1. @daniel
          tylko o tej porze roku to temperatura maksymalna niewiele znaczy. Latem czy późną wiosną co innego, bo przy pogodnym niebie temperatura w okolice maksymalnej potrafi się utrzymywać 6-8 godzin.

          1. znaczy sporo. Wciąż lepiej mieć tmax 18 przy Tmin 2 niż te 10 stopni przez całą dobę przy takiej mglisto-ciemnej aurze jak teraz. Pogoda która panowała przez ostatnie 1,5 tygodnia to wręcz jeszcze cieplejsza była, z tmax grubo ponad 20C. Dopóki tmin jest dodatnia to nie ma żadnych wad. Rozumiem preferować pochmurną pogodę bez mrozu w nocy nad pogodą np. z II połowy marca 2018, kiedy w dzień było +5*C a w nocy -4/-8. I ten mróz tam był przez więcej niż 12 godzin, ciepło zasadniczo tylko w okolicach południa i tuż po nim.

          2. @alewis
            co nie zmienia faktu, że ta temperatura maksymalna była przez bardzo małą część doby, o godzinie 11:00 czy 17:00 było już wyraźnie zimniej. Ja dużej różnicy z pewnością nie odczułem jeśli chodzi o temperaturę. Oczywiście zachmurzenie i opady swoją drogą, ale nie mieszajmy tego do obiektywnej oceny termicznej danego dnia.

          3. @kmroz
            No jednak za panowania tego wyżu Tavg w większej części kraju była rzędu 12/15°C (na krańcach W/SW nieco wyższa, a na krańcach E/NE nieco niższa). Od dzisiaj jest/będzie już przeważnie poniżej 10°C.

          4. @lucas
            dlatego napisałem TO:
            “na niektórych mazowieckich stacjach, położonych poza miejską wyspą ciepła, dzisiaj średnia dobowa to ma być szansę wyższa niż w zeszłą sobotę… a przeważnie o 1-3 stopnie niższa, więc niewiele. Większa różnica może być na zachodzie, ale to nie cała Polska :)”
            właśnie na zachodzie różnica bardzo duża, a na wschodzie niewielka.

  27. Nadal nie wiadomo jak duża będzie skala ochłodzenia w przyszłym tygodniu. Prognozy zmieniają się z dnia na dzień. Dziś w prognozach widać ochłodzenie w III dekadzie ale nie takie silne jak było to jeszcze wczoraj prognozach. Widać po drzewach jednak że wkraczamy w bardzo zaawansowaną fenologiczne jesień. Byłem w lesie na Mazowszu i bardzo dużo drzew liściastych jest już gołych. Wg mnie opadanie liści następuje wcześniej niż w zeszłych latach i zostały już resztki złotej jesieni. Już niedługo wkroczymy w niemal całkiem szare krajobrazy jeśli dodatkowo będzie pochmurno.

    1. Na TP jest porównanie stanu drzew w jesieniach od 2005 roku. Jak wczoraj oglądałem te zdjęcia, to zacząłem się nad jednym zastanawiać – jak wyglądała fenologiczna jesień w 1996 roku, po “wrześniu 1912 na miarę tamtych czasów”. Czy ktoś pamięta? Ja niestety zawsze bardziej zwracałem uwagę na kwestie fenologiczne wiosną i nie pamiętam tej jesieni.

      1. we wrześniu 1996 to miałem chrzest (w wieku 6 lat) i coś tam pamiętam ale głównie jest to zimno i szaro-burą pogodę. Nietypowe zimno jak na wrzesień, każdy z rodziny mówił że takiego zimnego września to już dawno nie było. Choć w tamtych czasach było dużo więcej wrześniów w których słońce się pokazuje bardzo rzadko. Ostatni wrzesień z tragicznym usłonecznieniem rzędu 80h wystąpił w 2001 roku, przed tą datą się takie zdarzały o wiele częściej, raz na kilka lat.

        Ludzie nie mają aż takiej pamięci do pogody bo w kwietniu 2017 babcia mówiła że takiego zimnego kwietnia nie pamięta. A w Polsce mieszka od 1956 roku więc miała okazję przeżyć dużo przeraźliwie zimnych kwietniów, np. taki z 1958 roku który w Katowicach miał srednią 4,7*C (o 3*C niższą niż kwiecień 2017). W 58 miała już 20 lat więc raczej by to pamiętała.

        1. Mój tata urodził się w kwietniu 1958 :)
          Wiosna 2017 rzeczywiście była odbierana jako bardzo chłodna. Do tego nadeszła po mroźnej zimie (w moim regionie sporo poniżej normy) i w kwietniu/maju często słyszałem, że od października ubiegłego roku jest cały czas zimno. Jak powiedziałem rodzicom (a mają dobre pojęcie o pogodzie), że marzec był w skali kraju jednym z najcieplejszych w ostatnich latach, byli bardzo zdziwieni. Nikt nie dziwił się jednak tegorocznej wiośnie. Wszyscy byli zdania, że nie pamiętają tak obłędnie gorącego kwietnia. I to jest zgodne z prawdą :)

          1. wlasnie tez dla mnie było smieszne, ze ludzie na poczatku maja 2017 zachowywali się jakby nie pamietali okresu od połowy lutego do połowy kwietnia, zupełnie jakby go wyrzucili z pamięci. Bo w gruncie rzeczy wczsniej od poczatku pazdziernika do połowy lutego faktycznie było cały czas zimno.
            U mnie w rodzinie na szczescie duzo ludzi zajmuje sie ogrodnictwem, więc zdawali sobie dobrze sprawę jak bardzo wegetacja była przyśpieszona. Podobnie w 2016 roku, dla nich marzec z 2016 roku był dużo bardziej wiosenny niż ten z 2014 roku, bo faktycznie przyroda na to wskazywała – co by nie mówić. W marcu 2014 to do połowy miesiąca były niemal codziennie przymrozki i wegetacja jakoś mocno nie odbiegała od norm.

          2. U mnie późną zimą-wczesną wiosną 2014 wegetacja była dużo bardziej przyspieszona niż 2016 i 2017 ze względu na fantastyczne usłonecznienie tego pierwszego.

          3. Ale jesteś zabawny, żeby rośliny mogły rosnąć potrzebne jest usłonecznienie i ciepło razem! :-)

          4. przeciez w 2014 luty nie był jakiś szczególnie ciepły, o czym sam parokrotnie pisałeś….
            Owszem mial wysokie maksy, ale przy pogodnym niebie i słabym wietrze się one długo nie utrzymywały a niemal każda noc była mroźna…

          5. No i co z tego, kilka h każdego dnia wystawienia na działanie Słońca wiosennym geofitom wystarczyło by zakwitły już pod koniec lutego. W marcach 2016 i 2017 albo były w fazie listków/pączków albo w ogóle jeszcze nie wyszły! Wegetacja innych roślin również bardziej zaawansowana w 2014, pod koniec marca kwitły już ałycze i brzoskwinie a brzozy zaczynały listnieć. W latach 2016/17 działo się to dopiero w pierwszych dniach kwietnia.

          6. nie będę się kłócić co do roku 2014, bo za dobrze go nie pamiętam pod tym względem, ale jedno jest pewne – w 2016 i 2017 wszystko miało miejsce zdecydowanie dużo wcześniej niż zwykle. W 2014 tego nie zaobserwowałem.

          7. 2016 był bardzo wilgotny (koniec zimy już ok. 23 stycznia, potem całe 2 miesiące pochmurnego przedwiośnia). Wilgoć dla roślin jest ważna ale nasłonecznienie też.

            Pamiętam co się działo w 2009. Najgorszy marzec w całym XXI wieku (55h usłonecznienia!), zero postępów wiosny. Nic, null, wszystko łyse. Zaczął się kwiecień 2009, ciepły i wyjątkowo pogodny, jeszcze lepszy od tegorocznego jeśli o ilość słońca chodzi. I wszystko od razu ruszyło z kopyta.

            W tym roku w marcu słońce było ale było za zimno. Nawet pomijając mrozy z początki miesiąca, w połowie przyszły drugie mrozy i zimno było aż do wielkanocy, nocami do -8.

      2. Przebarwianie się drzew zależy od tak wielu czynników, że trudno byłoby powiedzieć. W tym roku w I dekadzie października przebarwianie było bardzo opóźnione, jednak ciepła i słoneczna II dekada dużo nadrobiła i teraz przebarwienie jest bardziej zaawansowane aniżeli 20 października w poprzednich latach.

        1. Ciepła i słoneczna pogoda opóźniają przebarwianie. Wg. mnie winne były przymrozki z końcówki września i początku października. Tyle, że one rozpoczęły przebarwianie, a zanim weszło ono w mocno widoczną dla nas fazę to minęło jeszcze kilkanaście dni.

          1. U organizmów zmiennocieplnych procesy życiowe szybciej zachodzą w wysokiej temperaturze, to są podstawy biologii…

          2. projekt twojej pogody wskazuje jednak że słońce i ciepło w przypadku wystarczającej sumy opadów spowalniały postępy jesieni. W 2011,2012,2015 czy własnie 2018 we Wrocławiu też był piękny i letni wrzesień, ale… było bardzo sucho, dlatego tak się “kolorowo” zrobiło szybko. W 2006,2009,2014 czy 2016 tego niedoboru nie było i dlatego było dalej zielono w tamtym regionie.
            Oczywiście Wrocław to specyficzne miejsce w skali kraju, u mnie to chyba nie pamietam sytuacji by 18.10 było tak zielono. Różnica dużo była zwłaszcza w 2014 roku, gdzie u mnie była silna susza jesienią, a we Wrocławiu takowej nie było. I w 2010, gdzie wrzesień był dużo mniej pogodny niż na Dolnym Śląsku.

          3. @kmroz
            W tym roku drzewa zaczęły się gwałtownie przebarwiać kiedy zrobiło się ciepło i słonecznie.

    2. To u mnie obecnie masowo lecą liście z tych drzew, zwłaszcza jak mocniej zawieje. Jak się jeszcze ochłodzi do tego to za tydzień już wszystko będzie gołe.

      Duże znaczenie w tym pewnie ma niedostatek opadów. W 2006 w połowie października jeszcze były zielone drzewa, wtedy było nie tylko ciepło ale i w miarę dobrze pod względem opadów. Bardzo suchy okres w tamtym sezonie to w sumie tylko II połowa czerwca oraz cały lipiec, ten niedostatek został nadrobiony w całości przez sierpień i to nie burzami tylko długotrwałymi opadami ciągłymi. Przyroda wymęczona tym upałem w lipcu potem jeszcze odżyła.

      W tym roku lato było gorące i suche, jesień też ciepła i sucha. Sucho jest w zasadzie od zimy już, tyle że w zimie niska suma opadów nie ma znacznia bo i tak nasłonecznienie nie istnieje a parowanie w temp średniej rzędu 2*C jest bardzo wolne.

  28. no i widać, wystarczy trochę rozpogodzeń i temp. leci mocno w dół w jelenie górze o 20:00 już tylko 2,8 stopnia to potwierdza ze noc następna może być lodowata jak na październik, zwłaszcza w rejonach podgórskich tam gdzie się rozpogodzi.

  29. Wygląda jednak na to, że żadnej blokady nie będzie, a wyż po chwilowym przesunięciu za bardzo na północ (26-28.10), szybko powróci na swoje prawowite miejsce – czyli na Azory. Co lepsze, na nas też jakoś bardzo nie wpłynie to chwilowe “zagubienie”, bo znajdzie się na północny zachód od nas niż – modele dają bardzo duże szanse (wszystkie), że akurat te dni przyniosą u nas temperatury powyżej 10 stopni. Najgorzej szykują się dni 23-25.10, chociaż silny wiatr i bliskość niżu przynajmniej utrudnią spadek nocnym temperaturom, ba jest szansa że w tym okresie przez całą dobę będzie te 7-10 stopni :)
    A potem? Na razie ciężko coś jednoznacznie stwierdzić, ale wygląda na to, że wszystko się przesunęło nieco na północ i zachód i z potencjalnego ataku zimy “nici” :) . Modele widzą wręcz szanse że od wschodu i południu będzie nacierać do nas ciepło, związane z płytkim niżem znad środkowej Europy…

    1. Trzeba jednak rozróżniać, czy wyż azorski rozbudowuje się na N/NE, czy też mamy jakieś pochodne wyżów z obszarów (sub)arktycznych rozbudowujące się na S/SE. Właśnie przy ujemnym NAO częściej mamy do czynienia z opcją drugą i tak ma być po 25.10 na N Atlantyku (wówczas nad Europą tworzy się tzn. dolina, a nie grzbiet geopotencjału). Ciekawe jak faktycznie ułoży się “wianuszek” niżów po jego E stronie? Nie można też wykluczyć “genua” jak chociażby na finiszu prognozy ECMWF:
      http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_240_1.png

      1. gfs widzi podobnego “genuena”, z tymże za bardzo miałby nie przynieść nam chłodu, a wręcz przeciwnie – 30.10 na SE Polski do +15 stopni. Oczywiście przy tego typu sytuacji największe ciepło będzie na wschodzie naszego kraju, a przede wszystkim na wschód od Polski. Ukraina to będzie miała szanse nawet na “babie lato”

        1. To są właśnie te przypadki, kiedy większa komponenta południkowa może prowadzić na pewnych obszarach do adwekcji chłodu, a na innych ciepła. Jednak statystycznie w porze chłodnej (zwłaszcza zimą) ujemne NAO/AO i osłabienie cyrkulacji strefowej (atlantyckiej) częściej prowadzi u nas do ochłodzeń niż ociepleń (zimą w ok. 65-70%).

          1. no własnie wygląda na to, że to chwilowe załamanie strefówki (bo na początku listopada widać w fusach zdecydowany powrót takowej) miałoby dzięki “dobremu ustawieniu” i tak oszczędzić nam większych chłodów, a nawet dać szanse na niektóre całkiem ciepłe dni.

  30. i właśnie o to chodzi najważniejsze będą teraz opady i to najlepiej deszczu bo sucho bardzo, a taka sytuacja jak widzą modele wieczorem może utworzyć niże na południe od Polski i przynieść spore opady a zwłaszcza w górach także śniegu, ale to jeszcze dobre parę dni.

    1. Można by o tym cały artykuł napisać, ale powszechnie wiadomo, że to kiedy, jak szybko i w jaki sposób rośliny będą się wybarwiać zależy od następujących czynników.
      1. Czynniki genetyczne (w obrębie gatunków jak i poszczególnych osobników)
      2. Czynniki środowiskowe (temperatura, nasłonecznienie, wilgotność gleby i jej temperatura oraz rodzaj, czas, zmienność w danym czasie tych wartości).

    1. A mnie taka zmienność i różnice prognostyczne przy ujemnym NAO/AO nie dziwią. Przy braku cyrkulacji strefowej (z W) coraz częściej będziemy mieli chłodniej, ale i takie układy sprzyjające adwekcji większego ciepła z S mogą mieć miejsce – wystarczy, że jakiś niż zostanie “przyblokowany” nad krajami Europy W/SW jak w tej prognozie.
      Z prognoz innych modeli też wynika, że blisko nas będzie się zmagał chłód arktyczny z ciepłem (pod)zwrotnikowym. Może być ciekawie.

      PS.
      Osobiście dopóki chłód oznacza zimną nijakość (a nie pełną zimę), to bezwzględnie wolę ciepło. Później wszystkie opcje skracające przedzimie/przedwiośnie z akcentami zimowymi (ale nie aurą w pełni zimową) i w wilgotno-pochmurnym wydaniu przyjmuję z zadowoleniem.

      1. Przypomniało mi się jak już tydzień temu w niedzielnej lub poniedziałkowej prognozie GFS “wywalił” podobną adwekcję ciepła z Tmax ok./powyżej 20°C w końcówce października (jak dzisiaj ECMWF). Wówczas wydawało się to bardzo mało prawdopodobne. A tu proszę, kolejny model i tego nie wyklucza. Z tego co widzę to w krajach takich jak Węgry, Rumunia, spora część Ukrainy mogą być już coraz pewniejsi kolejnego większego ocieplenia przed Wszystkimi Świętymi. Polska na razie na linii zmagać chłodu z ciepłem, ale co do końca przeważy i w jakim stopniu jest sprawą otwartą. Może zamiast przedzimia lub jesieni w mokrym wydaniu dostaniemy jeszcze od Natury “prezent” w postaci babiego lata – bis….?:-)

      1. Słuszna uwaga. Niemal każdy model widzi to samo w skali Europy, tylko +/- 1000km różnicy w dokładnym ułożeniu. Ja juz od dawna ograniczam sie do patrzenia na mapki na wetterzentrale- zwłaszcza na sytuacje baryczną, geopotencjal oraz temperatury na 850hPa

  31. Atak zimy chyba odwołany, w prognozie chłód tylko w tym tygodniu i to taki rzędu 7 stopni w dzień. Przyszły weekend ciepły z temp powyżej 10.

    To dobrze, zimę to ja chce w grudniu zobaczyć a nie na wszystkich świętych.

    1. Początek listopad też całkiem ciepły, ale ostrożność każe poczekać bo prognozy znów mogą się zmienić na niekorzystne

      1. przy ujemnym NAO i AO pogoda jest dużo bardziej poj*bana niż przy typowej strefówce. Prognozy z trudem sobie radzą z 3-4 dniami naprzód, a w obszarze 7-9 dni potrafią się zmieniać o 180* z dnia na dzień. Czego nie doświadczamy podczas strefówki.

        Większa też jest skłonność do skrajnych warunków atmosferycznych, nie tylko termicznie ale i opadowo.

        Na zimę chyba najlepiej jak te wskaźniki są neutralne. Mocno dodatnie NAO to nudna późna jesień przez 3 miesiące, mocno ujemne – zima aż za ostra, zwłaszcza pod względem opadów śniegu.

  32. No i tak jak można się było spodziewać. Zima odwołana, a w następnych aktualkach odwołane zostaną opady.

  33. Przecież te zróżnicowane prognozy mamy już od dobrych kilku dni. Wczoraj GFS w południowej prognozie dawał +22 stopnie w centrum kraju na 1 listopada – na południu Polski (przy fenie) pewnie byłoby jeszcze więcej, czyli powyżej rekordu Polski. ECMWF w ostatnich 4 na 5 prognozach rzucał szanse na spore ciepło w końcówce października – dziś dał chyba najwyższe temperatury. Sytuacja baryczna zmieni się na parę dni na południkową – będziemy więc mieć albo duży chłód (najpewniej ze śniegiem i ogólnie znacznymi sumami opadów) albo duże (potencjalnie rekordowe) ciepło, zależnie od tego jak bardzo na zachód będzie przesunięta ścieżka niżu. Jeśli szczyt ciepła trafi się akurat na 1 lub 2 listopada to będzie atak na nowy rekord Tmax. Ale wystarczy, że niż utworzy się 500 km bardziej na wschód to zamiast Słońca i ciepła a’la T-shirt będziemy mieć śnieg i mróz na 1 XI.

    1. “Sytuacja baryczna zmieni się na parę dni na południkową – będziemy więc mieć albo duży chłód (najpewniej ze śniegiem i ogólnie znacznymi sumami opadów) albo duże (potencjalnie rekordowe) ciepło, zależnie od tego jak bardzo na zachód będzie przesunięta ścieżka niżu”
      Rozumiem, że taka niepewna sytuacja jest związana z ujemnym NAO – czyli możemy spodziewać się większego ciepłego z południa albo chłodów z północy i opadów śniegu, tak?

      1. Dokładnie tak – zablokowany Atlantyk, ujemne NAO, a przez to niże atakujące Europę, ale z różnych stron, czasami od północy, czasami od południa. Raz na 3-4 takie przypadki kończy się to u nas ciepłą aurą, ale zazwyczaj oznacza to znaczny chłód.

  34. Tylko dwa dni tak naprawdę będą zimne – środa i czwartek. Weekend jak na koniec października wygląda nieźle.

    1. Czwartek to tylko w twoim regionie zimny, w większej części Polski już powyżej 10 stopni, na zachodzie blisko 15. Od piątku już w miarę ciepło, tylko raczej nie zabraknie chmur i deszczu. A od niedzieli wędrówka genueńczyka i póki nie stanie się jej trasa w miarę klarowna, to lepiej sobie odpuścić spekulacje, bo może być dosłownie wszystko – od lokalnych rekordów zimna dla temperatur maksymalnych pazdziernika, po ogolnokrajowy rekord ciepła abs listopada.

      1. deszcz się przyda, bo o ile sobie pamiętam to u mnie padało ostatnio… 3.10… czyli blisko 3 tygodnie bez deszczu

  35. Widzę, że w prognozach modeli skala ochłodzenia w ostatnim tygodniu października się zmniejsza. Już nie widać epizodu z przedzimiem (tmax 1-5 stopni) w większości kraju z chmurami, opadami mieszanymi (deszcz ze śniegiem), mokrego śniegu.
    Widać nawet jeszcze ciepło z temperaturami powyżej 15 stopni w niektóre dni, które ma zahaczyć o niektóre regiony Polski. Jak nie będzie większego ochłodzenia z silnymi przymrozkami w ostatnim tygodniu października to październik 2018 na 99,9% zapisze się powyżej normy.

  36. Tak z ciekawości zapytam czy były jakieś październiki, które w ogóle nie przyniosły temperatur maksymalnych poniżej 10 stopni?

    1. w 2000 roku w zdecydowanej części kraju temperatury maksymalne nie spadły poniżej 10 stopni, ale czy w całym kraju to nie wiem

          1. @kmroz
            Tak po prostu przyjęło się liczyć dobę meteorologiczną – od 18UTC do 18UTC. A w przypadku usłonecznienia i opadów od 6UTC do 6UTC.

          2. mimo wszystko były dwa dni poniżej 10 stopni w Krakowie… myślę, że mało którego mieszkańca Krakowa 30.10 obchodziło że dzień wcześniej o 19:00 było powyżej 10 stopni…

      1. W Katowicach jakieś tam były ale niewiele. W 2000 nie było wcale.

        2006 rok troszeczkę postraszył zimą w postaci kilkudniowego epizodu na początku listopada ale to był strach na wyrost, bo potem się jeszcze pojawiały maxy powyżej 15 i to nawet w II połowie (ba, jeszcze w grudniu takie były)

      2. Sprawdziłem sobie i spadły choćby w Suwałkach symbolicznie, ale jednak 9.9 stopnia ( nietrudno było wybrać miejscowość żeby to sprawdzić swoją drogą, bez urazy dla Suwałk oczwyiście)

  37. Jakby nie było jakiegoś większego ochłodzenia w III dekadzie i powiało jeszcze ciepłem w dzień (z pochmurnymi i ciepłymi nocami) w ostatnim tygodniu października to tegoroczny październik miałby szansę zapisać się jako najcieplejszy od 2006 roku, a może i nawet od 2001 roku.

    1. Moim zdaniem główne na dzisiaj pytanie dotyczące końcowej anomalii października’2018 brzmi: czy będzie ona bliżej +2K (powiedzmy powyżej +1,5K), czy bliżej +1K (nieco poniżej/powyżej tej wartości)…?
      Bo, aby finalnie anomalia spadła do okolic zera (a tym bardziej przeszła na choć lekki minus) po 25.10 musielibyśmy mieć już konkretny epizod zimowy – przynajmniej skali jak w 2012 r., albo jeszcze wyraźniejszy. A tymczasem nawet najchłodniejsze obecnie opcje prognostyczne aż takiej skali ochłodzenia nie widzą – o ile w ogóle końcówka miesiąca nie będzie jeszcze (ponownie) cieplejsza.

  38. A czy wiecie dlaczego – pomimo częściej południkowej wymiany mas powietrza – w porze chłodnej (zwłaszcza zimą) mamy mimo wszystko większe statystycznie “szanse” na chłód niż ciepło? Jedno i drugie jest możliwe, ale proporcjonalnie częściej robi się u nas chłodno (zimowo), niż ciepło – mniej więcej w proporcjach 2:1.

    Analogicznie, przy cyrkulacji strefowej (którą opisuje NAO, ale na Atlantyku) w chłodniej porze roku (zwłaszcza zimą) częściej jest u nas cieplej, choć nie zawsze. Proporcje tu są z grubsza podobne, czyli ok. 2:1, ale na poczet mas cieplejszych.

    1. Te spływy chłodu przy ujemnym NAO nie dotyczą tylko pory chłodnej, choć wtedy są najbardziej odczuwalne. To że częściej płynie z pólnocy niż z południu głównie jest związane z geografią Europy i tym że na północy kontynentu jest dużo mniej gór niż na południu a jeśli są to dużo niższe więc zimne powietrze może spływać swobodniej do Polski niż w przypadku cyrkulacji z południa.

    2. Bo przy osłabianiu cyrkulacji W (atlantyckiej) w porze chłodnej (zwłaszcza zimą) adwekcja chłodu nie ogranicza się tylko do składowej N, ale i w dużej mierze także E + chłodniej mamy także przy słabogradientowym obszarze wyżowym.
      Natomiast ciepło ogranicza się głównie do adwekcji z S i to zwłaszcza ze składową W. Po prostu niższym temperaturom sprzyja także chłodniejszy ląd (a nie tylko sam kierunek adwekcji).

      Natomiast strefówka z W (zwłaszcza WSW) przynosi niemalże zawsze ciepło o ile niże zmierzają stabilnie typowym torem nad Skandynawią i Bałtykiem. Ale jak rozbuduje się jakiś wyż kontynentalny – z centrum nad Europą C i dalej na E, a tym bardziej w kierunku Skandynawii – to może zacząć robić się chłodniej, nawet w okolicznościach z dodatnim NAO i przy niżach zmierzających przez Morze Norweskie na NE.

  39. To teraz na najlepszą w miarę pogodę będą mogli liczyć mieszkańcy Podkarpacia. Z kolei centralna Polska oberwie niezłym chłodem. W sumie należy się im ta sprawiedliwość za trochę nieudane lato, niech się cieszą ciepełkiem. W sumie to ciekawe doświadczenie, mieć prawie 20 stopni przy pochmurnym niebie na przełomie października/listopada.

    1. Na w miarę pewną prognozę na koniec października musimy poczekać jeszcze ze 3-4 dni, bowiem nawet niewielkie zmiany trajektorii niżu będą miały b. duże znaczenie w kontekście temperatury w danej części centralnej Europy.

  40. pewnie to się mocno zmienia, inaczej już widzi model gem ciepło ogranicza bardziej do południowo-wschodniej polski i to krótko.

  41. To u mnie chyba najgorsza możliwa opcja czyli cały dzień szaro-smętny, a teraz jest bezchmurne niebo i temperatura szybko spada.

    1. A u mnie o dziwo jest odwrotnie. Swoją drogą ciekawe co z tych fusów na przełom października i listopada wyniknie.

    2. to bezchmurne/lub mało zachmurzone niebo utrzyma się jeszcze przez kilkanaście godzin, jutro przynajmniej do wieczora (do ok. godz. 18) ma być słonecznie na południu kraju (na pewno w okolicach Katowic i Krakowa) :

      1. no i dupa a nie słońce. Gęsta mgła, nie widać nic w odległości ponad 100 metrów. Wisi od rana i nie zanosi się by ustąpiła.

        1. Po 12:00 ta mgła powinna ustąpić. Ale z tych zapowiadanych przez niektóre serwisy 15 stopni chyba nic nie pozostanie.

          1. Jednak około 12:30 się rozpogodziło do bezchmurnego nieba, ale temp. wzrosła najwyżej do 12 stopni.

  42. No, No. Znakomicie wygladaja te fusy na przyszły (29.10-4.11) tydzien. Najpierw po cieplejszej (wschodniej) stronie genuena (do 15 stopni na 850hPa!!!) , a potem “fuzja” genuna z atlantyckim i piękny spływ z SW przy słonecznej pogodzie i temperaturach 10-17 stopni. :D

      1. Jeżeli się nocami rozpogodzi po przejściu niżu to przymrozki możemy mieć miejscami jeszcze w dniach 24-26.10. Potem jednak, coraz więcej wskazuje, że znajdziemy się po ciepłej “stronie mocy” – gdyż przy prognozowanej blokadzie niże częściej mają kręcić na W od Polski.

  43. No i wszystko wskazuje na to, że niedługo powrót babiego lata i kolejnych rekordów ciepła i usłonecznienia. Na żadne większe ochłodzenie i opady się nie zanosi. W tak dziwnym roku jakim jest 2018 nie zdziwię się jak i listopad i grudzień będą powyżej normy.

  44. co najważniejsze będzie mocno padać na to liczyłem najbardziej, śnieg jeszcze sypnie w swoim czasie nawet lepiej jakby w grudniu przyszła jakaś większa blokada.
    Już ten niż wtórny może przynieść 15-30 litrów deszczu a niże od południa z frontami też mogą dołożyć swoje.

  45. Dawno nie mieliśmy sytuacji z takim kontrastem termicznym nad Europą na jaki zanosi się w końcówce października:
    http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU00_168_2.png
    Chłód pochodzenia arktycznego “spenetruje” głównie Skandynawię i Europę W. Natomiast ciepło pochodzenia (pod)zwrotnikowego Europę E. Polska miałaby znaleźć się w strefie granicznej, choć większość ostatnich prognoz skłania się raczej ku przewadze adwekcji ciepła także do naszego kraju – tym razem w największym stopniu do regionów E/SE.

    Zobaczymy jak ułożą się przy tym strefy opadowe(?) – bo prognozowane jest utworzenie się długiej zatoki niżowej znad obszarów W części Morza Śródziemnego po rejon Morza Białego i NW Rosję. Na W od niej ma być bardzo chłodno, miejscami z aurą zimową. Dla odmiany na E/SE ma być bardzo ciepło z aurą późnoletnią.

    Ciekawe, czy ów kontrast będzie zapowiedzią większej dynamiki pogodowej, w której już w listopadzie coraz częściej będziemy mieli akcenty/epizody zimowe (?). A może jednak po krótkiej przerwie powróci dominacja cyrkulacji strefowej (atlantyckiej), która to teraz staje się największym “gwarantem” trwalszego ciepła w kolejnych tygodniach i miesiącach (?).

      1. I dlatego właśnie lubię klimat Rumunii i ogółem Bałkanów. Że na sam koniec października może być prawie 30 stopni. U nas to jest już nierealne, tym bardziej przy aktywnym Atlantyku. Ale i tak ten październik był wspaniały w porównaniu do dwóch poprzednich. Tak wysokie wartości temperatur na 850 HPa wyjaśnia też, czemu ma być ciepło w płd-wschodniej Polsce, w północnej Ukrainie, na Węgrzech pomimo dużego zachmurzenia. Natomiast na pogodniejszych obszarach (Rumunia, płd-zach Ukraina) będzie jeszcze cieplej.

        1. To właśnie Atlantyk niweluje różnice termiczne w Europie Środkowej i zapewnia stałą pogodę. Gdyby nie on to termicznie bylibyśmy w Skandynawii a Węgry cieszyły by się bałkańskim ciepłem.

          1. To kwestia nie samego Atlantyku co prądu strumieniowego. Bo jak jesteśmy wzdłuż jego osi lub po N stronie to i tak u nas będzie niezbyt ciepło (latem wręcz chłodno), a okresowo także wietrznie i dynamicznie (ze skokami ciśnienia).

    1. A jak pisałem, że spokojnie będzie ciepło 15-20 stopni do końca listopada, to nikt nie wierzył.

      A tymczasem prognozy na to wskazują. Jak tak dalej pójdzie, to spokojnie w grudniu doczekamy się jakiegoś rekordu ciepła.

      1. Mamy dopiero październik, a już widać, że – po finiszu babiego lata dnia 18.10 – będą dni z przewagą/wahaniami temperatury w przedziale 0/+10°C…

        1. Non stop nie, ale epizodycznie taka temp. na SW/S naszego kraju może wstępować przez cały okres DJF a nie tylko listopad.

          1. Ale od grudnia to 2-3 dni zwykle trwa, a nie tygodniami. A w listopadzie niewiele dłużej. Wyjątek to listopad 2010, ale tylko do połowy w dodatku po mega zimnym październiku.

  46. 24.10 najprawdopodobniej wystąpią opady w obszarach podgórskich opady śniegu min w Zakopane. Na nizinach wedle prognoz można być spokojnym co najmniej do końca miesiąca. Prognozy zmieniły się niemal o 180 stopni i pokazuje to jednocześnie jak ostrożnie trzeba podchodzić do tematu. Jeszcze do niedawna w prognozach na przełom października i listopada ( a nawet wcześniej) były temperatury w okolicach 0 i opady śniegu a dziś na początek listopada prognozowane jest blisko 20 stopni. Ponieważ występuje tak duża niestabilność prognoz to ja wolę poczekać przynajmniej do końca przyszłego weekendu bo do weekendu atak zimy na nizinach nam raczej nie grozi, ale pewności też nie ma. Na pewno zaś przy realizacji tych prognoz październik 2018 wyjdzie powyżej normy i to może nawet nieco powyżej 2k. Nawet w najbliższe nadchodzące (wedle prognoz np. gfs do końca miesiąca) dni tj środa-czwartek temperatury jeśli będą poniżej normy to niewiele. Pamiętajmy jednak że nadal są to tylko prognozy

  47. Prognozy coraz częściej pokazują bardzo niecodzienną sytuację baryczną, z serią niżów tworzących się na południu, ale nie idących standardowymi w takich sytuacjach ścieżkami (typu Vb lub Vc), ale zmierzających od Morza Śródziemnego na północ przez Francję lub Niemcy. Oś niżu będąca na zachód od Polski (z tworzącą się po wschodniej stronie strefą podwyższonego ciśnienia) sprowadzałaby do Europy centralnej oraz wschodniej nadzwyczaj ciepłe powietrze. W Europie południowo-zachodniej byłoby zimno i co najgorsze z b. wysokimi sumami opadów, miejscami wręcz powodziowymi. Tyle, że to wciąż dość odległy termin, a im bardziej niecodzienna sytuacja tym większa szansa, że modele będą się niej wycofywać, “wygładzając” niecodzienność prognoz.

  48. Dzisiejszy dzień na Mazowszu przypomina typowy wyżowy dzień w porze chłodnej. Zimno, silna mgła, niskie chmury, bardzo wysoka wilgotność i zupełny brak wiatru.
    Jedyny plus to ze nie pada, oraz ze chmury ograniczyły spadek temperatury w nocy- ale co z tego skoro teraz uniemożliwiają wzrost jej w dzień.

  49. jak widać modele skaczą na przyszły weekend, jeśli front przyspieszy to zachód i północ mogą być po chłodnej stronie frontu, jedno jest chyba pewne nad europą będzie się dziać w najbliższym czasie.
    a tej nocy po przejściu frontu temp. może spać zwłaszcza dolny śląsk choć już chyba nie tak bardzo jak tej nocy.

  50. U mnie rano było bezchmurnie i był przymrozek minus 1*C. Ale co ciekawe jak jechałem do pracy to od północy było bezchmurne niebo, a od południa była mgła i się nasunęła na dalszy obszar zakrywając na chwilę słońce i niebo? To była mgła adwekcyjna czy radiacyjna?

    1. Jak górą napływa cieplejsze powietrze niż dołem to mamy mgłę adwekcyjną (powietrze ochładza się od po podłoża, osiąga punkt rosy i następuje skraplanie). Natomiast mgły radiacyjne tworzą się zazwyczaj gdy napływa chłodniejsza masa w całym przekroju – głównie nocą (efekt wypromieniowania ciepła w kosmos i przejściowego zwiększenia wilgotności względnej).

      Przed przechodzącym obecnie frontem chłodnym z NW na SE mieliśmy dzisiaj przejściową słabą adwekcję masy cieplejszej, a grunt był chłodny po ostatniej nocy – więc moim zdaniem bardziej pasowałoby mi to na mgłę adwekcyjną.

      1. A mi na radiacyjną. Te mgły utworzyły się dlatego, że w nocy spadła temperatura po wilgotnym i w wielu miejscach pochmurnym dniu, a nie w wyniku napływu ciepłego i wilgotnego powietrza nad mocno wychłodzone podłoże.

        Mgły adwekcyjne występują raczej przy pochmurnej pogodzie w strefie frontów atmosferycznych. A dzisiaj, poza obszarami tych mgieł, było na ogół bezchmurnie, więc mówiąc kolokwialnie, za Chiny to nie były mgły adwekcyjne, tylko radiacyjne właśnie.

        1. Dopisując jeszcze – ciąg zdarzeń ubiegłej nocy i rano był taki: było wczoraj wilgotno, W NOCY SIĘ ROZPOGODZIŁO i w wyniku tego temperatura poleciała mocno w dół. I to dlatego że temperatura spadła, powstały te mgły. Był to typowo radiacyjny spadek temperatury, więc i mgły mają takową genezę.

          Mgły adwekcyjne kojarzą się zazwyczaj z pochmurną pogodą na większym obszarze.

          Potwierdzi to co piszę jakiś autorytet? Może @admin?

  51. A na południe od Karpat dalej ciepło, a w przyszłym tygodniu w Budapeszcie ponad 20 st. i mogą się trafić “gorące” noce. Niby tuż za miedzą a dwa inne światy.

  52. choć to jeszcze parę dni to jednak modele widzą w okolicach piątku niż nad bałtykiem on może zadecydować że jednak weekend nie będzie taki ciepły zwłaszcza na zachodzie
    za to może mocno padać a na zachód spłynąć chłód, ale jeszcze trochę czasu.

  53. No i doczekaliśmy się (nareszcie?) “normalnej polskiej” jesieni… Stratusy, zamglenia/mgły i/lub silniejsze dmuchanie + coraz częstsze opady. Nie miałem ani przez chwilę wątpliwości, że od pewnego czasu taka pogoda zacznie u nas dominować, z czasem przy coraz to uboższym “kobiercu” kolorowych liści na drzewach i krzewach… I to był główny powód, dla którego +/- tydzień temu wolałem cieszyć się pięknym babim latem, niż narzekać na nadmiar pogodnego nieba…

    A tytuł wątku – aby był lepiej dopasowany do obecnej rzeczywistości – należałoby zmodyfikować na przykładowo taki: “Na horyzoncie znaczne kontrasty termiczne nad Europą”…
    Wygląda na to, że około weekendu 27-28.10 pozostaniemy w strefie przejściowej między chłodnymi a ciepłymi masami powietrza. Te zdecydowanie chłodniejsze będą penetrowały głównie W Europę, podczas gdy te wyraźnie ciepłe będą napierały od Bałkanów po E Europę. Między tymi skrajnymi masami powietrza nie powinno zabraknąć kolejnych stref opadowych, zwłaszcza, że niże mają napierać głównie z SW Europy (na NE).

    Jeszcze ciekawiej może się zrobić tuż przed samymi Wszystkimi Świętymi, kiedy to nad Skandynawią rozbuduje się w chłodnej masie powietrza wyż, a który to wg pierwotnych prognoz miał przynieś nam chłód. Ale i z SW będzie napierał kolejny niż (nie związany z cyrkulacją strefową!) zaciągający po swojej E stronie spore ciepło. I to one, wg ostatnich prognoz, ma na przełomie października i listopada u nas przeważyć. Jednakże, wobec “delikatności” sytuacji baryczno-termicznej nad Europą z ostatecznymi ocenami, które masy przeważą w okolicach Wszystkich Świętych (i zarazem na przedłużony weekend) i czy przy bardziej suchej, czy wilgotnej aurze – musimy jeszcze poczekać. Nie mniej opcja babiego lata – bis pojawia się w prognozach i może akurat to ona się sprawdzi…?:-)

    1. Wystarczy tylko spojrzeć na ostatnią prognozę gfs na dzień 29.10-szczerze to jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Gdyby doszło do realizacji tego scenariusza to przeżyłbym pierwszy raz coś takiego przynajmniej jesienią. Na zachodzie i północy Polski 0-5 stopni a na południu i na wschodzie 15-20 (różnica między najzimniejszym a najcieplejszym miejscem Polski 20 stopni). Sama prognoza jest ciekawa ale wątpię w zrealizowanie się tego scenariusza ale pokazuje ona jak duża niepewność w pogodzie jest na okres tak naprawdę od weekendu.

    2. Szkoda że to ocieplenie nie mogłoby być teraz a obecna szaruga z kolei w listopadzie. Moc Atlantyku z pełną siłą zaatakowała Polskę. Ale to jest jesień więc co się dziwić. Dobrze że przynajmniej z tych chmur pada co złagodzi suszę.

      1. Z drugiej strony może i lepiej, jeżeli właśnie w okolicach dni 01-04.11 pogoda będzie spokojniejsze, bez opadów, silnego wiatru i dość ciepła + pogodna. Nie dość, że w tym okresie roku jest ona bardzo ważna, to jeszcze niektórzy z nas mają szanse na więcej dni “wolnego”.

        A co do Atlantyku… Zwrócę uwagę, że niebawem typowa klasyczna “strefówka” ma zanikać lub przynajmniej być mocno osłabiona. Aktywność niżowa oceanu to jedno, ale rozkład niżów jest tu równie ważny, jeżeli nie jeszcze ważniejszy. Zmiana jaka nastąpi właściwie już niebawem zwiększa prawdopodobieństwo “konfrontacji” nadal bardzo ciepłych mas powietrza z coraz częściej chłodniejszymi (dającymi namiastkę przedzimia i zimy).

        1. widzę że nie tylko twoje wpisy są bogate w treści meteorologiczne, ale wpisy są też bardzo obiektywne co mnie bardzo cieszy, dobrze się czyta twoje komentarze, gratuluje znajomości meteorologii.

    3. Ja bym powiedział że w najbliższych dniach będzie klasyczna atlantycka zima, za jaką wielu tu bardzo gorąco optuje w grudniu czy styczniu. Czemu więc obecnie się z tej pogody nie cieszą? Dobrze ze coś takiego wypadnie w środku tygodnia a nie w weekend.

      1. Pewnie dlatego, że teraz w całym kraju jest możliwe jeszcze >20 st. i Słońce, a w grudniu i styczniu już nie.

      2. Z radości nie skaczę, ale też mnie nie irytuje, tym bardziej, że nieco dalsze prognozy wyglądają dobrze. Człowiek o tej porze roku jest już psychicznie przygotowany na taką aurę.

        1. III dekada października to jeszcze za wcześnie na taką piździawę, krokusy się nie otwierają i pszczoły nie mogą zebrać ostatniego pożytku, taka aura zdatna jest dopiero w miesiącach DJF, kiedy nic nie kwitnie a owady śpią.

          1. Mi tez przeszkadza nie tylko aura jaka jest, co jej połączenie z niskimi, zimowymi (przedziałowym) temperaturami. Szkoda, ze okres pomiędzy frontem ciepłym a chłodnym potrwa tylko 5-6 godzin i przypadnie dopiero na wieczór… juz po północy powróci grudniowe zimno i potrwa jutro cały dzień… oby przynajmniej to słońce jutro było, wtedy troche inaczej sie bedzie to odbierać. Od czwartku wraca jesień.

          2. Tyle, że to Słońce bez silnego wspomagania ciepłą adwekcją niewiele już pomaga…

      3. @Radomir
        Poza tym tak jak napisał kmroz – głębokie niże i silny wiatr jest tak samo klasycznym przykładem atlantyckiej pogody jak to co mieliśmy między 25 grudnia, a 6 stycznia zeszłego roku, czyli dużo Słońca, niezbyt silny wiatr i stosunkowo wysokie temperatury.

        1. Nawet styczen 2007, uważany za jakże paskudny, deszczowy i wietrzny miał tego typu aurę głownie do 7.01. Potem było mniej ponuro i często… cieplej.

  54. no właśnie sytuacja niepewna zwłaszcza że 1.11 za ponad tydzień, a jak np. wyż rozbuduje się w innym miejscu?
    najważniejsze że na zachodzie będzie padać.

    1. Wy bez końca o tych opadach.. Raz, że sezon wegetacyjny 2018 już się niemal w pełni zakończył. Dwa – jak pokazuje mapa występowania grzybów (oraz ogólnie klęska urodzaju niektórych sektorów rolnictwa i sadownictwa) – znaczenie posuchy dla przyrody i gospodarki jest słabsze niż niektórym się tutaj wydaje:
      https://www.grzyby.pl/wystepowanie.htm
      Sporo ludzi tutaj straszyło wysokimi cenami warzyw i owoców jesienią – niczego takiego na targowiskach nie zauważyłem.
      Często ukrytym problemem dla opadów powyżej normy w rolnictwie są grzyby i choroby, które ujawniają się dopiero po sezonie w trakcie przechowywania, znacznie skracając żywotność warzyw i owoców. Tak było u mnie w zeszłym roku z marchwią i pietruszką. Było ich więcej niż zwykle, ale już w listopadzie zaczęły gnić (mimo, że były przechowywanie w dobrych warunkach), tak, że w połowie stycznia do niczego się już nie nadawały. W tym roku zbiór tych warzyw był w normie, za to problemów z przechowywaniem być nie powinno.

      1. widziałeś ostatni raport imgw za sezon wegetacyjny?
        a grzyby najważniejsza jest grzybnia a ona rozwija się dużo dużo wcześniej a na wierzchu to już owoc więc co to ma do rzeczy, teraz wystarczy trochę wilgoci i już są tam gdzie rozwinęła się grzybnia.
        jednak wiele osób czeka na deszcz.
        w nidziele pokazywali w programie tydzień z nadleśnictwa świdnica jak mocno usychają świerki w górach sowich osłabione przez suszę i zaatakowane przez korniki ale co tam są grzyby to najwazniejsze

        1. Owszem, widziałem raport, ale z pewnością nie ma co popadać w panikę. W Polsce nie notuje się suszy wieloletnich – opady tak się już w Polsce układają, że jednego roku pada mocniej, a kolejnego słabiej. Zawsze będzie jakiś problem. W zeszłym roku był to nadmiar opadów, w wielu regionach (także w centrum kraju) sprawiający całą masę problemów, a nie było z tego powodu takiego narzekania, jakie obserwujemy w tym roku.

        2. Przy ocieplającym się klimacie a jeszcze do tego jak będzie sucho to świerk nie ma szans przetrwać na nizinach. Pozostanie jedynie w górach. Poza górami jedynie w NE części kraju świerk występuje w większej ilości a w innych częściach kraju są to pojedyncze drzewa. Z drugiej strony pamiętajmy że świerk nie jest naturalnym drzewem nizin Polski to człowiek spowodował że tu występuje, więc też nie ma się co dziwić. Sam widziałem w lasach liściastych i mieszanych jak pojedyncze świerki wymierają (usychają)

        1. Ogólnie wszystko nieco drożeje z uwagi na rozwój gospodarki (a ten zawsze związany jest z inflacją) oraz z faktem, że dzięki decyzjom Trumpa odnośnie Iranu podrożała w tym roku mocno ropa, a razem z nią paliwa. Ceny pszenicy konsumpcyjnej reguluje rynek globalny, a nie lokalny.

          1. Truskawki i czereśnie na Śląsku Te droższe niż rok temu. Czeresni byli dużo ale fatalnej jakości.

      2. Ja mysle ze Tu masz perspektywe skrzywiona doswiadczeniem Twojego regionu relatywnie mniej dotknal susza. Na zachodzie opady Iod kwietnia do teraz byly jakies 2 razy mniejsze biz u Ciebie a parowanie wySze. Wieku rolnikow bankrutuje a mnie ratuje glownie dzialnosc poArolnicza. Bez doplat to by byla katastrofa. Dlatego niesmiernie mnie cieszyc dzisiejszy deszcz I dobre profnozy

      3. W zeszłym roku była tragedia jeśli chodzi o choroby – parchy, pleśnie, grzyby, zarazy były niedoopanowana. W tym roku przez suszę był pod tym względem spokój.

  55. na zachodzie już wczoraj trochę popadało najbliższe 3 dni powinny przynieść sporo opadów a pod koniec tygodnia strefa z silnymi opadami od południa może wejść taki scenariusz jeśli się sprawdzi, to potem może przyjść nawet babie lato i 20 stopni to i może będzie jeszcze wysyp grzybów i chyba wszyscy byliby zadowoleni i ci co czekają na deszcz i ci co chcą jeszcze trochę ciepłych i słonecznych dni.

  56. zresztą niedaleko mojej wsi rolnik zasiał podobno około 1000 hektarów słonecznika niesamowicie mu popaliło normalnie czarne jak smoła, to katastrofa dla takiego rolnika.

    1. Rolnik mający 1000 hektarów ma przeszło milion złotych nieopodatkowanego dochodu z samych dopłat bezpośrednich. Znam kilku rolników mieszkających nieopodal mnie. Mimo, że mają poniżej 100 hektarów żyje im się co najmniej dobrze, każdy z nich buduje lub niedawno budował nowy dom, mają wyglądające na nowe ciągniki o wartości kilkuset tysięcy każdy. Z głodu nie umrą. Rolnicy na wejściu do UE skorzystali jak żadna inna grupa społeczna.

      1. Dlaczego kłamiesz? Żaden Rolnik posiadający ponad 300 ha nie otrzymuje z UE dopłat bezpośrednich przysługujących do posiadanego areału.

  57. Fatalna pogoda dzisiaj, 4 stopnie, silny wiatr, leje jak z cebra… ale i tak późno się pojawia taka aura, 2 lata temu dostaliśmy ją jakieś 2-3 tyg. wcześniej…

  58. Obecnie mamy dobry przykład typowej cyrkulacji strefowej (atlantyckiej), z prądem strumieniowym nad Polską lub w pobliżu. Co warte zaznaczenia, taka cyrkulacja może przynieść nam w przewadze podobną pogodę właściwie przez całą porę chłodną. Zwróćmy uwagę nie tylko na wiatr i opady, ale także ma mocno zmieniające się ciśnienie. Niebawem w cyrkulacji pojawi się co prawda składowa N, jednak do soboty 27.10 i tak będziemy na granicy mas cieplejszych i chłodniejszych.
    Jak więc widać okoliczności z dodatnim NAO to nie tylko spokojna i pogodna “sielanka”, lecz także takie przypadki jak obecnie.

    Natomiast od weekendu 27-28.10 czeka nas sytuacja znamienna dla zaniku “strefówki”, która to może jednak oznaczać nie tylko ochłodzenia, ale i także ocieplenia – niekiedy większe niż podczas cyrkulacji “czysto” z W. Trudniej przewiduje się pogodę, mamy zazwyczaj większe kontrasty termiczne i (bez)opadowe. Jednak nie zawsze jest “o wiele gorzej” niż przy klasycznej cyrkulacji atlantyckiej. Zobaczymy:
    1) jak długo niż z sektora SW będzie “podrzucał” nam ciepło…?,
    2) czy w sposób trwalszy bez opadów, czy też z przerywnikami opadowymi i przejściowymi ochłodzeniami…?,
    3) czy i kiedy “szala zwycięstwa” przechyli się ku adwekcji chłodu związanego z wyżami na NW/N/NE od Polski (o ile się prolongują na kolejne dni listopada)…?

  59. Dziś w Warszawie mamy najbrzydszą pogodę od początku października tzn mamy całkowite zachmurzenie, opady, wiatr i dziś będziemy mieli najniższą jak do tej pory temperaturę maksymalną od początku miesiąca (temperatura przekracza niewiele 5 stopni). Na NE Polski jest jeszcze zimniej np. i być może w Suwałkach po raz pierwszy od początku kwietnia temperatura nie przekroczy 5 stopni. Plusem są opady i zapewne oczyszczenie powietrza. Prognozy sugerują że w miarę słoneczne dni w tym miesiącu jeszcze nadejdą. Zobaczymy co się będzie w samej końcówce rozbieżności są ogromne od blisko zimowych lub zimowych warunków po blisko letnie na SE

    1. temperatura maksymalna dzisiaj w Warszawie osiągnie 9-11 stopni, z tymże zostanie zanotowana o dość nietypowej porze.
      Słonecznie ma być najprawdopodobniej jutro i w piątek, poza tym ten tydzień nie przyniesie już za wiele słońca, chociaż jedynym naprawdę ponurym dniem ma być dzisiejszy, potem dopiero (ewentualnie) niedziela

  60. No to nadeszła stypa typowa dla naszego klimatu w porze chłodniej. Dobrze ze u progu listopada a nie na początku września jak rok temu.

    A prognozie nie ma co ufać bo się zmienia co chwilę. Wczoraj widziałem 15-18 stopni w weekend, teraz widzę 6 i ulewny deszcz. Nie wiadomo co będzie bo znajdujemy się na rozdrożu pomiędzy warunkami prawie zimowymi a późno letnimi. Taki urok ujemnego NAO I AO oraz zamiany cyrkulacji na południkowa.

    1. Nic sie nie zmienia, po prostu rożne odsłony przesuwają o 500-1000km układy baryczne. Jednak w każdej odsłonie wyglada to podobnie jak sie spojrzy szerzej, na mapki Europy.
      Tyle… ze ta różnica tych 1000 km w przypadku Polski moze miec oczywiście olbrzymie znaczenie

      1. Wydaje mi się, że jak zwykle w takiej sytuacji S/SE będzie się cieszyć ciepłem i Słońcem a reszta kraju dupa i kamieni kupa.

  61. A wiecie, że podobną sytuację mieliśmy w 2008 roku? Wtedy też nie wiedzieliśmy, jak niż z południa Europy się ułoży i jak wpłynie na pogodę w naszym kraju. Początkowe prognozy dawały wtedy ok. 5 stopni i deszcz ze śniegiem na przełomie października i listopada. A jak było, wszyscy wiemy – od 15 do 20 stopni. Przypominam, że piszę tutaj o październiku i listopadzie z 2008 roku.

  62. I znów w końcówce października w prognozach i na początku listopada wygrywa zima, przynajmniej w części Polski z nawet całodobowym mrozem na NE, ciekawe czy będziemy trzymani niepewności do samego końca czy w końcu prognozy się wyklarują. Mi szczerze już by wystarczyło nawet 5-10 stopni tylko bez śniegu

  63. Ależ prognozy trzymają w niepewności po której stronie “mocy” częściej będziemy, tzn. czy tej ciepłej, czy chłodnej, czy może na granicy:
    https://meteomodel.pl/klimat/gfsanom_eu.png
    W sumie to taką “przepychankę” między masami ciepłymi a chłodnymi (mroźnymi) mieliśmy dość często w I kwartale b.r. Wygląda na to, że wraz z nadejściem pory chłodnej ponownie ona powraca…

    1. Uzupełnijmy, że ECMWF i GEM cały czas za opcją ciepłą (a wręcz bardzo ciepłą) około Wszystkich Świętych i to w całym kraju – ale nie przy cyrkulacji strefowej (atlantyckiej). Trzeba być dobrej myśli, a jeżeli będzie inaczej “Świat się nie zawali”…

  64. na razie chyba wszystkie modele które przeglądałem za chłodnym weekendem, oczywiście to jeszcze kilka dni i wiele zdarzyć sie może, ale tak jak pisałem wczoraj już chyba w piątek o tym zadecyduje niż przemieszczający się bałtykiem. Im niżej tym bardziej zepchnie front na południe.

    1. Weekend to już praktycznie na pewno będzie dość zimny. Zmiany związane z napływem PZ mają zacząć postępować dopiero od niedzieli od SE, ale większość Polski i tak pozostanie w zasięgu zimnej masy powietrza do końca tego dnia. Taki
      przebieg sytuacji krystalizuje się w ostatnich odsłonach ECMWF.

  65. a tymczasem nad Białystok nasuwa się komórka burzowa… przed chwilą rzeczywiście parę błysków widziałem ;) a przypomnę dzisiaj temp. wskazywała 4-5 st.

  66. Noo to teraz zimno czy ciepło wygra? Sytuacja podobna do tegorocznych świat były prognozy dochodzące do 26 a wiadomo jak się to skończyło. Nie wiem czemu ale mam nie odparte wrażenie, że ta zima zapisze się z anomalią ujemną i normalnie w świecie będzie zimowa, dziwnie to brzmi bo prawdziwej zimy nie mieliśmy od dawna wiec nastał czas pewnie na teraz :P

    1. tylko, że w święta to zimno było 2 dni a potem zrobiło się ciepło, ekstremalnie wręcz jak na kwiecień….
      Na południu ostatnie trzy dni marca też były jak najbardziej ciepłe.
      I teraz właśnie coś takiego widzi ecmwf, dwa dni (tak się składa, że też niedziela i poneizdiałek) zimne (ale nie jakoś, bardzo 4-6 przez całą dobe, to nic skrajnego), a potem od wtorku mocny “skok”.

  67. O ja Cię pierniczę, ale GFS wywala kontrasty termiczne w ostatnim tygodniu października i na początku listopada. Czyżby pod koniec października wygrało jednak przedzimie – z temperaturami poniżej 5 stopni w większości Polski? Znowu są wróżone opady śniegu i pokrywa śnieżna pod koniec października. W obecnej odsłonie GFS fus na 31 października to odlot – na SE Polski miałoby 15-17 stopni w ciągu dnia, a na NE Polski temperatury ok 0 stopni i nawet całodobowy mróz. To chyba w związku z ujemnym NAO takie szalone prognozy z kontrastami.

    1. odsłona gfs z 12Z bym się nie sugerował, bo poleciała po najniższych wiązkach, ale duże różnice niedziela-środa mogą być – na północy i zachodzie miejscami 5 stopni, na południu nawet powyżej 15, albo i bliżej 20.

  68. Czy tego typu sytuacja jaka się szykuje obecnie, ale z niżami bardziej za zachód nie wystąpiła w kwietniu br? Pamiętam że w połowie kwietnia to Warszawa była najcieplejszą stolicą Europy w czasie gdy niż sobie krążył nad Alpami, a na NE od Polski był wyż – wtedy dostawaliśmy bardzo ciepłe powietrze. Czy w takim razie każdy niż genueński może przynosić przewagę słoty i chłodu w Polsce?

    1. niż genuenski ma to do siebie że przynosi duże kontrasty pomiędzy swoimi stronami. W porze ciepłej bardziej NE vs SW, w porze chłodnej NW vs SE. Również potrafi się z dnia na dzień w danym miejscu zmienić o 180 stopni sytuacja jak ten niż się przesunie o jakieś 500 km. Dlatego nie wykluczam, że np w wawie w dniach 27-31.10 trafi się zarówno dzień z t max około 5 stopni i opadem mieszanym, a potem dzień z temperaturą nawet powyżej 20 stopni i być może jakąś burzą…

      1. Niskie temperatury 27 oraz 28 września nie będą związane z niżem genueńskim, lecz adwekcją zimnego powietrza po zachodniej stronie niżu przechodzącego wcześniej nad Bałtykiem oraz budującego się za nim mobilnego wyżu skandynawskiego.

        1. A wręcz niż genueński przyniesie później ocieplenie, bo ma skręcić w stronę Niemiec i Danii a nie podążać nad Białoruś i W Rosję (gdzie będzie przemieszczał się mobilny wyż skandynawski).
          Jednak prognozy dalej nie są klarowne co do tego w jakim stopniu będą wkraczały do nas fronty z SW i czy częściej będzie sucho, czy też nadal co jakiś czas padało, przy temperaturze powiedzmy umiarkowanej (podobnie jak obecnie).

          Natomiast chłodniejszy weekend (27-28.10) to faktycznie zasługa niżu jaki zakończy swój żywot w sobotę nad Bałtykiem i rozbudowującego się za nim wyżu skandynawskiego.

  69. Najnowszy GFS w moim regionie odwołuje silny chłód. Od soboty do poniedziałku tak 8-10 w dzień czyli duzo lepiej niż dzisiaj. We wtorek prawie 16, na początek listopada nieco chłodniej (ponizej 15) ale sporo słońca.
    Do tego niezle ulewy, w dniach 29-31.10 w sumie… 60mm deszczu.
    Jakby to sie sprawdziło to ciepłe noce (każda powyżej 5 stopni) i wilgoc mogły by dać cudny wysyp grzybów na długi weekend.

  70. Globalne ocieplenie (chyba, bo co innego? ) sprawia że w związku z ujemnym NAO/AO, które miało rzekomo atakować zimnem, skończy się że zaatakuje ale ciepłem:) Skąd my to znamy ;) Oczywiscie, wyprzedzając wiem że przy cyrkulacji południkowej możliwe są scenariusze albo ciepła albo chłodu, tylko że jeszcze ok. 8,9 lat temu przy ujemnym NAO/AO w porze chłodnej wygrywał prawie zawsze chłód, a ciepło ograniczało się na chwilę do SE, a po niecałych 10 latach przy podobnych warunkach skończy się tak że w całej Polsce będzie lato w listopadzie:) Globalne ocieplenie jest nie do powstrzymania i to dla Europy okaże się większą tragedią niż islamizacja, której swoją drogą Polacy i Polki jednak chcą wybierając na prezydentow wszystkich tych którzy wcześniej zadeklarowali (szukaj Google deklaracja 12 prezydentów) że wbrew rządowi będą przyjmować inżynierów…

    1. To będzie zwykłe szczęście i nic więcej. Niż zamiast obrać trasę Vb pójdzie niestandardowo na północ na Niemcy i kraje Beneluksu. Zachód Europy chłodem i tak dostanie, ale nie aż takim jakby to było kiedy niż poszedłby standardową ścieżką i chłód arktyczny zaciągnięty pierwotnie przez wyż rozlałby się z pomocą niżu po całej Europie centralnej i zachodniej. W ok 70-80% niże takie przynoszą u nas ochłodzenie, jednak od czasu do czasu zdarza się wyjątek.

    2. Jeszcze nie wiadomo czy zaatakuje ciepłem i to jest akurat kwestia przypadku. Nie mogę się zgodzić że globalne ocieplenie spowoduje w Europie w tym Polsce większą tragedię niż islamizacja. Skupmy się konkretnie na Polsce. Bardzo daleko nam do bardzo suchych podzwrotnikowych i zwrotnikowych klimatów. Ocieplenie klimatu może wyrządzać szkody, ale człowiek będzie miał czas na przygotowanie się do tego (głównie tu chodzi o rolnictwo). Przyroda też może trochę ucierpieć bo dla niektórych gatunków zwierząt i roślin w Polsce może być już za ciepło np. na NE kraju występuje zając bielak, dalsze ocieplenie klimatu spowoduje jego zanik. Świerk drzewo które w niewielkiej liczbie występuje na nizinach będzie tylko w górach. Myślę że przy naszym stosunkowo chłodnym klimacie z dwojga złego byłoby gorsze ochłodzenie. Natomiast gdyby doszło do islamizacji Polski to wystarczy popatrzeć co jest w Arabii Saudyjskiej, Pakistanie, Egipcie, Afganistanie i innych podobnych krajach żeby sobie wyobrazić co byłoby w Polsce. To dopiero byłaby katastrofa. Mnie w Polsce już by nie było. A jak już poruszamy tematy polityczne to na marginesie dodam że Polska powinna być krajem laickim wg mnie bo religia to sprawa indywidualna każdego człowieka i nie powinna być podnoszona do rangi państwowej, sfery publicznej jak zwał tak zwał. Myślę i wierzę że jednak do islamizacji Polski nigdy nie dojdzie. I to by było na tyle jeśli chodzi sprawy ideologiczne po to portal o klimacie i pogodzie.

      1. krajem laickim, odejdzie chrześcijaństwo przyjdzie islam, zobacz co się dzieje na zachód od Polski, radykalni islamiści wprost wyznają że nienawidzą ateizmu bo zaprzeczają istnieniu Boga, nic dziwnego że jest taki najazd.
        Zapoznałem się z zapiskami św. Małgorzaty Marii Alacoque i wiem ze islam mógł zapanować w Europie już w 17 wieku na 500 lat, dzięki dwóm osobom Bóg odstąpił od tego zamiaru jej samej i króla Jana 3 Sobieskiego czy ktoś w to wierzy czy nie tak właśnie się stało.
        Ona sama tym faktem była bardzo przerażona.

        1. Narracja że albo chrześcijaństwo albo islam do mnie trafia. Wystarczy nie dopuścić do powstania dużych ( a chyba najlepiej żadnych) skupisk muzułmańskich. Poza tym ja nic nie mam przeciwko chrześcijaństwu, tylko żeby kościół mi nie mówił jak mam żyć. Sprawy takie jak in vitro czy eutanazja i być może aborcja np. to powinna sprawa indywidualna. Każdy powinien mieć prawo wierzyć w co chce, albo nie wierzyć i nie narzucać się z tym innym i nie szkodzić. To nie jest nauka jak np. nauka o klimacie gdzie są badania, fakty potwierdzone naukowe tylko ideologia. A kościół który narzuca swoje ideologie powinien głosić to w kościołach a nie forum publicznym a wiadomo jak jest. Poza tym prawdziwa Polska i prawdziwy Polak to nie jest tylko Polska katolicka i Polak chodzący do kościoła ( taka narracja panuje teraz) tylko każdy kto chce mi nim być i ma w sobie swój własny patriotyzm który oznacza że cieszy żyje w Polsce, chce tu mieszkać, utożsamia się z tym krajem i życzy mu szczęścia ogólnie to opisując. Każdy powinien tolerancyjny wobec siebie i nie narzucać się ze swoimi poglądami. Ale to chyba nie jest blog przeznaczony do takich dyskusji

          1. Krótko mówiąc chodzi o to, aby nie iść w kierunku państwa wyznaniowego – co wcale nie przeczy kultywowaniu tradycji chrześcijańskiej w Polsce.

          2. każdy ma własną wolę i swoje własne sumienie tak zechciał Bóg.
            A wracając jeszcze do bitwy pod Wiedniem to nawet na wikipedii można wyczytać spójność międzi tymi zapiskami a listami króla Jana po zwycięstwie, to sam papież błagał króla Polski o ratunek dla europy, a król po zwyciestwie tak napisał z namiotu Kary Mustafy do papieża : Venimus vidimus et Deus vicit to znaczy Przybyliśmy, zobaczyliśmy a Bóg zwyciężył. To zapowiedział Bóg wiele lat wcześniej Św. Marii
            To tak z historii.
            Nikomu nie narzucam na siłe wiary to są fakty historyczne jeśli Bóg zechce sam dokona tego co zechce.

          3. a masz rację po części anonim bo wielu ateistów się zbawia dzięki prawemu sumieniu a wielu chrześcijan potępia w tym księży i zakonników i zakonnic żyjąc wbrew prawemu sumieniu.

    3. Po pierwsze NAO w listopadzie nie ma korelacji z temperaturą.
      Po drugie polecam spojrzeć na sytuacje baryczna z okresu 30.10-10.11.2008, czyli czasów gdy padł ogólnopolski rekord listopada.
      Po trzecie wiązanie lokalnego silnego ciepła, związanego stricte z perfekcyjną cyrkulacja z gwałtownym nasileniem globalnego ocieplenia, jest równie śmieszne jak tłumaczenie kwietnia 2017 czy marca 2018 globalnym ochłodzeniem….
      bardziej mnie niepokoi to ze lipiec 2018, z sytuacja baryczną na lipiec najchłodniejszy od co najmniej 2000 roku, okazał sie… ciepły. I to bardzo. Ale tutaj tez winna w dużej mierze wyschnięta gleba- nie tylko w Polsce, a w dużej części Europy.

    4. Czyli w Polsce będziemy mieli globalne ocieplenie, ale w W Europie już nie?
      Przypomnę tylko, że w najchłonniejszych dniach lutego i marca b.r. przy ujemnym NAO/AO mieliśmy anomalie poniżej -12K….

  71. Powoli klarują się prognozy na przełom października i listopada, w tym także na ważny z także pogodowego punktu widzenia okres Wszystkich Świętych. Coraz więcej realizacji wycofuje potencjalne “zagrożenie” bardzo niskiej temperatury (z termiczną zimą w części kraju) związanej z wyżem skandynawskim. W sukurs miałby przyjść niż znad Europy W/SW, który to z reguły przynosi nam największe ciepło w porze chłodnej, przy zaniku/osłabieniu cyrkulacji strefowej.

    Tu jednak rodzi się pytanie: w jakim stopniu związane z nim fronty będą sprowadzały nam opady, przy bardziej umiarkowanej temperaturze…? Czy jednak te będą głównie w krajach na W/SW/NW od Polski, a u nas częściej będzie (bardzo) ciepło i pogodniej…? I jak się wydaje teraz rozstrzygać się będzie głównie ta kwestia, bo na chłód związany z wyżem N/NE-europejskim z dzisiejszych rannych prognoz wskazuje tylko ICON (gł. w N/C/E Polsce).

    Najbliższe dni z temperaturą umiarkowaną, dzisiaj z silniejszym dmuchaniem, jutro z kolejnymi opadami, ale i okresowych rozpogodzeń też nie powinno zabraknąć. I tak prawdopodobnie do weekendu 27-28.10. Czyli przed nami typowa jesień w wydaniu bardziej “atlantyckim”. Jednak, no właśnie, dość istotne jest to, czy później poczynimy krok ku aurze bardziej zimowej, czy też jeszcze powróci opcja cieplejszej jesieni, a wręcz ‘babiego lata bis’…? I na dzisiaj ponownie wzrasta prawdopodobieństwo tej drugiej opcji – tym razem z największą szansą na dłuższy ciepły okres na SE kraju. Choć, przy sprzyjającym ułożeniu niżów W-europejskich i wyżu docelowo rosyjskiego (rosyjsko-kazachskiego) niewykluczone, że bardzo ciepło zrobi się na dłużej niż 1-2 dni i to w całym kraju – w sam raz na potencjalnie długi weekend:-)

  72. Kto wie czy nie będziemy mieć nawet jakiegoś ataku na Tmax listopada. ECMWF już któryś raz z rzędu daje ku temu niezwykle sprzyjającą sytuację. Napływ powietrza PZ daleko z południa, fen wiejący w górach i pogodny ciepły niż po wschodniej stronie. Nawet sam 1 listopada może być najcieplejszym w historii. Ten dzień podobnie jak święta BN ma jakieś spore szczęście do bycia ciepłym w ostatnich kilkunastu latach.

  73. Ostatniej doby odnotowano najniższą temperaturą maksymalną w Warszawie od początku października i od kwietnia 2018. Pierwszy raz od początku kwietnia temperatura w Warszawie nie przekroczyła 10 stopni. Nietypowe było to że została ona osiągnięta wieczorem. Najnowsze prognozy i wygląda na to że coraz bardziej pewne pokazują że w tym miesiącu najniższe maksymalne temperatury w w Warszawie jak i w całej wschodniej i południowej części Polski zostaną osiągnięte 28.10, zaś w Polsce północnej i zachodniej 29.10. Na samym południu czyli na południe od równoleżnika 50 najniższe temperatury mają być właśnie teraz. Wygląda więc na to też przynajmniej w części Polski nie da się uniknąć mieszanych ( a kto wie czy nie będą też stałe) pomiędzy dobami 28 a 29 października. Zobaczymy czy coś się jeszcze zmieni

  74. W Łodzi spadło wczoraj 29mm wody, czyli przeszło 90% miesięcznej normy opadu. Razem w poprzednimi opadami w tym miesiącu jest już blisko 40mm. A kolejne 20-30mm szykuje się w weekend. Razem październik może dać przeszło 200% miesięcznej normy. To byłby 3 październik z rzędu z opadami przeszło 200%.

    1. Czyli jak widać nie wszędzie jest sucho. A po ostatnich opadach z tym większym zadowoleniem przyjąłbym opcję “babiego lata – bis” w okolicach Wszystkich Świętych.
      Tym bardziej, że chłody na przełomie października i listopada przynoszą zazwyczaj to… za czym nie przepadam zimą, czyli zimną nijakością.

      1. Gdybysmy mieli susze (rozumiem ze nie mamy) to miesięczne sumy opadow w jedna dobe nie sa dobre i nieczgo nie zmieniają. W związku z tym kolejne babie lato byłoby niemile widziane

          1. Zimą jest jak najbardziej mile widziana i normalna. W październiku i listopadzie jest tak samo patologiczna jak to co było i co się zapowiada. Tu się zgadzam z Toba.

          2. W Polsce mroźna i śnieżna zima jest anormalna, normalne jest przeplatanie pomiędzy okresami mroźnymi i ciepłymi, tak było np. w 2016/17. Mróz zmniejsza różnorodność biologiczną, dlatego na Syberii w podobnych szerokościach geograficznych flora i fauna jest o wiele uboższa niż w Polsce.

          3. Z tego punku widzenia to jak bardzo anormalne była tegoroczna wiosna od kwietnia, całe lato i jesien do polowy października?

          4. Ale mamy je tuż za miedzą i gatunki występują u nas w większości takie same.

        1. @FKP
          Nawet 3 bardzo mroźne zimy pod rząd jak na warunki nie zmniejszyłyby różnorodności przyrodniczej Polski, ale co prawda to prawda ogólnie im zimniej tym mniejsza różnorodność, ale ogólnie bo jak za gorąco i zbyt sucho jak w klimacie zwrotnikowym to różnorodność jest tam mniejsza niż w tajdze a miejscami nawet niż tundrze. Widzę że wyszukałeś kolejny argument przeciw mroźnej zimy;)

          1. Niby tuż za międza, ale klimat jednak już troszkę inny. Równie blisko mamy do krajów skandynawskich, to nie znaczy że mamy mieć taki klimat oni te kraje.

        2. @Mat
          Na obszarach Polski C/E/S zdecydowanie wystarczą teraz opady blisko ‘normy’ – a takie za ostatnie miesiące będą (gdzieniegdzie nieco większe, gdzieniegdzie nieco mniejsze). Nie musi to od razu oznaczać absencji okresów cieplejszych i pogodniejszych.
          Dobrze by było, aby większa była ich regularność – zwłaszcza w porze ciepłej (tym razem już w 2019 r.).
          Natomiast co do zimy – ona jest “wpisana” w nasz klimat i zarazem zmienność przyrodniczą (pory fenologiczne). Choć normą jest przeważnie (w uśrednieniu) lekka zima, z Tavg nieco poniżej zera na większym obszarze kraju.

    2. U mnie suma opadów za październik wynosi juz 26.3mm.
      Juz niemal pewne (patrząc po prognozach), ze październik bedzie u mnie czwartym z rzędu “niesuchym” miesiącem.

      1. u mnie na razie opady takie sobie to głównie wpływ suchego fenu chociaż zawsze coś. Za to na przełomie tygodni może wiatr sie odwrócić i wzmocnić opady.

  75. No i po wichurze z dnia na dzień większość drzew stała się łysa jak kolano. Suma opadów 16 mm, temperatura 6-8 stopni. W prognozach nadal duże skrajności, w Katowicach zapowiada się wyjątkowo brzydki weekend z temp 5 stopni i deszczem cały dzień.

        1. Susza w zimie? No chyba nie bardzo, a już szczególnie nie przy dodatnim NAO I AO a takie jest prognozowane na okres zimowy.

          Ja rozumiem że sierpień był suchy ale rozrozniajcie miesiąc który ma 300h słońca i średniego tmax 28C a przy tym 15 mm opadów od miesiąca jesiennego albo zimowego!

          1. ostatnio jest na tym forum moda na stricte-apokaliptyczne przewidywanie. Zaczęło się od denialistów, potem pojawił się duet dorka&editor, a teraz bawi się w najlepsze pan Wombel.
            Chociaż jego “apokalipse” – czyli listopad suchy, słoneczny i z temperaturami 15-20 stopni brałbym w ciemno, pod warunkiem, że tylko do tego by się ograniczyła. Na szczęście/niestety taka “apokalipsa” bez jakichś czynników nietypowych (jakieś przeciwieństwo wybuchu wulkanu) nie jest za bardzo możliwa.

  76. Relacja prawie na żywo.
    W Nowym Sączu BURZA, piorun uderzył 3 sekundy odr mnie. Niezły szok, pamiętam burzę w listopadzie 2006 (?), grudniu 2013 i 2016, styczniu 2007, ale w październiku zdarza mi się to pierwszy raz. Wow.

    1. Na SE Polski to już nawet od niedzieli, wg prognoz ECMWF do których od kilku dni stopniowo dołączają kolejne modele. W Bieszczadach i części Małopolski zapowiadane jest 17-20 stopni, kiedy w reszcie Polski ma lać przy temperaturach 3-5C.

      1. Zazdroszczę. Uwielbiam ciepłą, suchą i słoneczną pogodę, no ależ ile można ? Teraz przydałby się miesiąc solidnie mokry. Jak tak dalej pójdzie, to w grudniu będą 20 stukać jak szalone.

  77. Według obecnej prognozy na Wszystkich Świętych ma być sucho i 16 stopni. Szczęście w nieszczęściu – szczęście, bo będzie ładnie i ciepło akurat gdy pójdziemy na groby. Nieszczęście, bo 2 i 3 listopada ma być jeszcze ŁADNIEJ i CIEPLEJ, bo nawet 20-22 stopnie. Gdyby to ciepło nadeszło 1-2 dni wcześniej to mielibyśmy najcieplejsze Święto Wszystkich Świętych w historii.

    1. Na szczęście 03-04.11 to dni weekendowe, a i 02.11 też łatwiej o dzień “wolny” (niż w typowy piątek) – więc pogoda w dłuższy zaduszkowy weekend powinna być sprzyjająca (o ile tylko prognozy jeszcze wyraźniej się nie zmienią).
      Natomiast to, czy będzie bliżej 15*C, czy bliżej 20*C to raczej kwestia drugorzędna. Najważniejsze, aby nie było jakiś silnych opadów, silnego dmuchania, czy dużego zimna i/lub śniegu.

    2. Wieczorny GFS nawet na Wszystkich Świętych prognozuje 20 stopni!
      Więc jeszcze trzeba poczekać parę dni na dokładniejsze prognozy

      1. Nie nakręcajcie się tak, jeszcze tydzień czasu, a w tej sytuacji barycznej ciężko trafić z prognozą nawet <3 dni ;)

    1. niestety jak na razie to widzę odwrotną sytuację, bo jeszcze 3 dni temu w ten weekend miało być 15-18 stopni, a będzie w sobotę o ponad 5 stopni, a w niedzielę o ponad 10 stopni mniej.

      1. a jeszcze 3 dni wcześniej miała być chyba pokrywa snieżna ;) chyba ze zle pamiętam. Ale ogolnie miałem na myśli prognozy na pocztątek listopada. Z drugiej strony jeszcze sporo czasu wiec niewiadomo co będzie.

        1. no w takie absurdalne fusy to chyba mało by kto wierzył – należy odróżniać jednak prognozy od fusowych fantazji. Natomiast realna prognoza zapowiadająca 15-20 stopni na ostatni weekend października niestety legła w gruzach.

        2. Oczywiście że nie wiadomo, końcówka października i początek listopada to wciąż niewiadoma. Tym którzy myślą że będzie na pewno ciepło radziłbym się wstrzymać z ekscytacją bo zauważyłem że są tu takie same wahania nastrojów jak wahania modeli. Im ktoś bardziej będzie się nastawiał na bardzo ciepły początek listopada tym bardziej może się rozczarować.

      2. no właśnie do 1.11 jeszcze daleko np. model gem około 2.11 w porannych prognozach widział kolejny mokry niż z południa nad polską po obrzeżach głębokiego niżu atlantyckiego więc jeszcze nie jest nic przesądzone z bardzo ciepłym początkiem listopada.

        1. no coś takiego co mówisz, to właśnie dałoby rekord ciepła prawdopodobnie (w końcu +23.1 nie jest takie trudne do przebicia)

    2. Zwrócę uwagę, że od 22.09 mamy jednak pewien przełom – choć jeszcze co prawda przy przewadze dodatnich anomalii, ale jednak coraz częściej następują adwekcje chłodu. Cały czas nie wiadomo, kiedy i w jakim stopniu okresy chłodniejsze zaczną przeważać nad cieplejszymi (?) – ale jednak potencjał ku temu rośnie. Więc nie wysuwałbym dalekosiężnych wniosków na kolejne miesiące, nawet jeżeli przełom października i listopada byłby ponownie (bardzo) ciepły.

      Z drugiej strony ocieplenie klimatyczne jest faktem i wiadomo (choć ogólnie) jakie na dłuższą metę anomalie będą przeważały.

  78. Obserwując postęp jesieni fenologicznej na Mazowszu zauważyłem że stopnień jej zaawansowania jest już taki jak czasem zdarza się na samym początku listopada. Po wietrznych dniach do 1 listopada liści na drzewach w tym roku zostanie zapewne już bardzo mało a czasem 1 listopad jest jest sporo przebarwionych liści. Myślę że wynika z to przede wszystkim z tego że została zachwiana równowaga w opadach. Wg mnie zarówno dłuższy okres bezopadowy jak dłuższy z opadami sprzyja przyspieszeniu jesieni fenologicznej. Chyba początek wegetacji nie ma wpływu na to co będzie jesienią. Warto przypomnieć że w tym roku wegetacja zaczęła się późno z powodu zimnego marca, ale była błyskawiczna dzięki rekordowo ciepłemu kwietniu. Myślę więc że jeśli chodzi o jesień to wpływ na przebarwianie ma nie tylko temperatury ale i opady. Nawet rekordowo ciepły październik ale suchy nie zahamowałby zbytnio postępów jesieni wg mnie. Oczywiście to tylko moje przypuszczenia

    1. no co by nie mówić równowaga w opadach jest tragiczna. W wawie październik na 90% będzie czwartym normalnym lub mokrym miesiącem z rzędu, a powiedzmy sobie szczerze, z tych czterech miesięcy to chyba tylko lipiec przyniósł więcej niż 4-5 dni z opadem powyżej 1mm.
      W sierpniu tylko 5.08,11.08,26.08 (plus 3.08 na Pradze), we wrześniu w sumie tylko 14.09 i 24.09 (plus lokalnie chyba 5 i 8.09 pod Warszawą, ale nie na Okęciu), w październiku jak na razie 20.10,23.10 i być może 25.10, 28-29.10.
      Zresztą w lipcu też dość nienormlanie było, bo 11-19 lipca spadło w wawie około 70mm, a przez cały miesiąc około 85mm.

      1. Równowaga w temp. też jest o tej porze roku tragiczna, Płock ma rekord ciepła listopada 19, 5 st. …

          1. lepszych warunków nie będzie wiele lat – perfekcyjny spływ ciepła i to niemalże idealnie na początku listopada. Przynajmniej tak to na razie wygląda, wiadomo, że może się pogorszyć.

          2. Na razie wciąż jest jeszcze daleko, trzeba poczekać co najmniej 5-6 dni na w miarę pewną prognozę.

      2. Ale pogoda dopisywała. Najładniejsze miesiące to kwiecień i maj. Zarówno czerwiec jak i lipiec choć ciepłe to nie były zbyt słoneczne. Słoneczny był za to sierpień, niezły wrzesień, zaś października póki się nie skończy nie chce jeszcze oceniać. Nie najgorszy był nawet marzec, który był zimny, ale całkiem suchy. Najlepsza jest równowaga ale z dwojga złego wolę niedobór wody i ładną pogodę niż powodzie czy w ogóle nadmiar wody. Przy wszystkich minusach sucha pogoda ma jeden olbrzymi plus w postaci bardzo dobrych warunków do spędzania czasu na świeżym powietrzu i uciążliwych komarów oraz kleszczy jest mniej, a mokra nie ma u mnie żadnych plusów. Nie zmienia to jednak faktu niedoboru opadów szczególnie w Wielkopolsce

        1. @anonim
          tylko właśnie nie było niedoboru wody, tylko suma była osiągana w rzadkich, ale nadzwyczaj intensywnych opadach.

          1. No właśnie chodzi o sumę a jedyny dłuższy wilgotny okres jaki zapadł mi w pamięć to połowa lipca. Teraz natomiast nie przesadzałbym z tą suszą nawet gdyby w październiku brakło opadów-ona oczywiście nigdy nie jest korzystna, ale największe szkody wyrządza w sezonie wegetcayjnym

          2. I to jest właśnie dość symptomatyczne w obecnych zmianach klimatycznych. Ogólny poziom wód gruntowych może spadać nawet przy sumach powyżej ‘normy’.
            Jednak okresów dość/bardzo mokrych też nam nie brakuje. Ba, szybciej o zagrożenie podtopieniami/powodziami gdy pada zbyt dużo/mocno, niż o posuchy/susze gdy pada zbyt mało/słabo.

  79. W którym regionie wg Was można najczęściej spotkać pogodę w wariancie ciepłym/gorącym oraz słonecznym?
    Typuję 3 duże regiony:
    1 to Dolny Śląsk
    2 to Wschodnia Wielkopolska, Południowe Kujawy i ziemia Łódzka
    3. to Małopolska Wschodnia i Podkarpacie?

      1. zgadzam się, wydaje mi się normalnie to nawet bardziej 2, chociaż w tym roku wiadomo że dominowało 1 – zachód, zwłaszcza południowy-zachód zmasakrował wręcz pod tym względem wschodnie województwa.

          1. zarówno rok 2017 i 2018 były bardzo nietypowe pogodowo i nie należy ich z pewnością brać jako odniesienie do naszego klimatu. Jakby ktoś się przeprowadził do Polski z innej części świata w październiku 2016 to by pewnie myślał, że żyjemy w najbardziej powalonym miejscu pogodowo na świecie…

  80. na tp wyczytałem że najbardziej słoneczna jest południowo-wschodnia Polska zwłaszcza tarnów, ale niech się wypowiedzą bardziej zaznajomieni

    1. Jest najbardziej nasłoneczniona, a usłonecznienie najwyższe w skali roku jest nad morzem.

      1. To by się zgadzało, ale przy takich samych standardach pogodowo-klimatycznych. Te jednak chyba częściej “faworyzują” S/SE jako bardziej pogodne.

    1. Jeszcze lepiej poczekać z tak pewnymi prognozami. Druga wpadka w tak krótkim czasie byłaby już niezbyt ciekawa.

  81. Przynajmniej na finiszu października i w pierwszych dniach listopada będziemy mieli przykład na adwekcję ciepła do Europy C/E przy okolicznościach z ujemnym NAO/AO. I nie jest to nic nietypowego, jak i wynikającego (głównie) ze zmian klimatycznych. Tak mogło być także 100, czy 200 lat temu. Po prostu blokady lub osłabienia cyrkulacji strefowej mogą oznaczać okresowo także adwekcję z S i tak będzie właśnie w przyszłym tygodniu.

    Nie zmienia to jednak faktu, że w szerszych ramach czasowych przy ujemnych NAO/AO mamy więcej opcji chłodniejszych, niż cieplejszych (w miesiącach XII-I-II-III nawet w proporcjach ok. 70:30).

        1. @lucas
          ja miałem na myśli nie najbliższe dwa tygodnie, tylko bardziej dalekosiężnie patrzyłem…
          Niestety NAO ma być faktycznie chwilowo ujemne, ale wygląda na to, że natura się zlituje nad nami i oszczędzi nam w tym okresie tragicznych tego skutków, a wręcz miło może zaszkodzić.

          1. Sam fakt, że będziemy mieli największy spadek NAO/AO od 7 miesięcy już o czymś świadczy.
            Ja za takie spontaniczne zmiany (w różnych kierunkach) “obarczam” ciepłą Arktykę – bo problem jest nie tyle w samej wartości, co w zaburzaniu cykli naturalnych.

  82. no właśnie na razie prognozy Nao głównie ujemne jeśli będzie się to utrzymywać dłużej to prędzej czy później chłód z północnego-wschodu może spłynąć

  83. Jeśli prognozy na początek listopada się sprawdzą to będziemy mieć pierwszy od 4 lat epizod z tmax powyżej 15 stopni od 4 lat w większości kraju (ogólnokrajowy). W listopadach 2015, 2016 i 2017 przekroczenia 15 stopni miejscami lub w pojedynczych regionach, na pewno nie w całym kraju.

    1. Jeżeli listopad i grudzień nie przyniosą Tavg w uśrednieniu około ‘normy’ (anomalia rzędu -0,5/+0,5K, ref. 1981-2010) lub niższej to rok 2018 zapisze się u nas jako jeszcze cieplejszy od 2015 – czyli w praktyce jako rekordowo ciepły.
      Początek listopada raczej będzie “pracował” na ten rekord – zobaczymy, jakie będą ostatnie ok. 55 dni roku (?).

      1. Choćby grudzień miał być bardzo zimny i rok 2018 nie okazał się rekordowo ciepły, to dla mnie i tak będzie najbardziej wyjątkowy i niesamowity w historii. Takie szaleństwo w porze ciepłej… nie wiedziałem że jest możliwe. Jak przeglądam sobie zapisy z Ciudad de Wroclaw albo Posnanii, to mam wrażenie że to naprawdę Hiszpania albo Włochy. Zachwycające i przerażające. Obyśmy musieli długo czekać na powtórkę.

        1. zgadza się. Chociaż na tym forum to najwięcej o nieznośnym gorącu pisały osoby ze wschodu (dorka, radomir, editor, nawet troche ja), to na zachodzie było dużo, dużo gorzej. U mnie, jak już wielokrotnie pisałem, najbardziej męczący pod względem gorąca był okres 18/20.07-10.08, czyli 1/4 sezonu letniego. W lipcu były męczące też deszcze i ciągłe chmurzyska na niebie.
          A Ciudad de Wroclaw…. jak patrze co tam się działo, nie tylko latem, nawet w takim październiku, to aż brakuje słów…

          1. ten 20.07 – 10.08 był nieprzyjemny głównie przez wyjątkowo wysoką wilgotność powietrza, bo w tym okresie chmur nie brakowało. To nie była typowa lampa cały dzień tylko parówa, sauna, 28 stopni przy punkcie rosy 22.

            Na zachodzie Polski paradoksalnie było przyjemniej niż na wschodzie, mimo że parę razy było 34-36 stopni, głównie w I dekadzie sierpnia. Temperatura nieco wyższa ale wilgotność dużo niższa.

          2. Zachód jest po prostu bardziej przyzwyczajony do ciepła, ale za to gdy przychodzi chłód to zaczyna się tragedia.

          3. @alewis
            @alewis
            Byłem na zachodzie niespełna 10 dni na przełomie lipca i sierpnia i rzeczywiście – było dobrze. Jak na warunki wypoczynkowo-rekreacyjne nawet bardzo dobrze.

  84. Październik oprócz tego że zdecydowanie nie będzie rekordowo ciepły to trudno będzie mu sięgnąć po rekord usłonecznienia. Od 17 do 23 października (7 dni) odnotowano u mnie tylko 12h słońca. To dość mało, standardy raczej grudniowe.

    Całkowite usłonecznienie do 23 IX wynosi 127h a rekord to 170h z 2006 roku. Czy w 8 dni może być 43h słońca? Może. Czy będzie? Niemal na pewno NIE. Będzie dobrze jak do końca miesiąca będzie 10-15 godzin, pogodne dni widać dopiero 30-31 X.

    Co nie zmienia faktu, że 10.2018 wreszcie ma ten parametr powyżej normy. Usłonecznienie 135-145h da podobny wynik co październiki 2010, 2012, 2013, 2014 i 2015.

    1. W Kozienicach, jednej ze stacji reprezentujących warszawskie usłonecznienie, jest już 156h słońca. Można już z całą pewnością powiedzieć, że będzie to drugi najbardziej słoneczny październik w tym wieku po 2010 i 2005 i zarazem szósty w historii pomiaru tego parametru (po 1979,1990,2000,20052010). Jednak, do rekordu z 2010 roku brakuje zaledwie 28h słońca… może jeszcze zdoła powalczyć, chociaż też już marne szanse widzę. Jednak drugi najbardziej słoneczny (1990, 174h) ma jak najbardziej szanse pokonać. Przebicie tego z 2005 (168h) to myśle formalność.

  85. Prognozy na przełom października i listopada wyglądają jakby babie lato 2, wiadomo, że to już nie to samo ale jakaś tam namiastka coraz bardziej jest widoczna, no bo temperatury 15-20 st. lub nawet więcej to jest bardzo imponujący wynik w pierwszych dniach listopada.

    1. Pogoda zdaje się być ostatnio coraz bardziej kompromisowa – zarówno dla tych, którzy bardzo wyczekiwali częstszych opadów, jak i dla tych, którzy nie chcieliby już dominacji temperatur późnojesiennych + liczą jeszcze na jakąś ciepło-pogodną wersję jesieni. Bo aury bardziej zimowej już na przełomie października i listopada chyba mało kto by chciał. Dobrze przy tym, że w kolejnych dniach nie będzie już tak wiało jak przez ostatnie 2 doby.

      1. W lipcu 2017 czy 2011 był jednak problem z takimi temperaturami, a tym bardziej z większą ilością słońca.

    1. I to ciepło miało napierać także do Polski już od weekendu. Jednak zatoka niżowa ustawi się początkowo bardziej na E, a co sprawi, że przełom w kierunku bardzo ciepłym nastąpi u nas stopniowo dopiero w poniedziałek 29.10 (najwcześniej na SE, najpóźniej na NW). Może o tyle lepiej, że popada i zadowolenie z późniejszego ocieplenia + poprawy pogody będzie pełniejsze.

      PS.
      Dla odmiany w Niemczech, Francji, czy Wlk. Brytanii będzie chłodniej niż u nas.

    1. rok temu 24.10 też był bardzo zimnym dniem. Pierwszy raz wtedy założyłem puchową kurtkę (w tym roku miałem ją na sobie już kilka razy, wtedy po prostu noce były ciepłe i nie było to konieczne). Na szczęście długo to nieporozumienie nie potrwało i dwa dni później było już 13 stopni, dość powiedzieć, że tę “trzynastkę” zanotowano… w nocy z 25/26.10

    2. No cóż, dzisiaj odczuwalna temperatura to była tak czy siak poniżej zera, więc ubrałem się w zimową czapkę i grubą kurtkę… Więc w sumie wtedy dużo chłodniej w odczuciu raczej nie było.

    3. Jutro o poranku znowu możemy mieć przymrozki – tam, gdzie będzie pogodnie i wiatr się już wyciszy.
      Dla odmiany, niektóre noce w przyszłym tygodniu mogą przynieść jeszcze Tmin ok. i nieco powyżej 10°C.

  86. No to już z 99-cio procentową pewnością można stwierdzić że to prognozowane “znaczne ochłodzenie” przyniesie za chwilę temperatury ocierajace się o rekord ciepła dla listopada;), a wraz z nim kolejne “babie lato”. Można zaklinać rzeczywistość że to normalne ale prawda jest taka, że w obecnych czasach coraz trudniej o warunki do spływu chłodu za to wystarczy lekka zmiana prognoz np. ustawienia niżu i już ocieramy się o rekordy ciepła. Do czego to zmierza? Strach nawet pomyśleć:(

    1. Nie da się ukryć, że do znacznego ochłodzenia doszło – z temperatur znacznie powyżej normy zeszliśmy do anomalii ujemnych i takowe mamy już 3 dni z rzędu. A to nie wszystko, gdyż największy chłód dopiero przed nami – w niedzielę i w północnej połowie kraju – w poniedziałek.

      1. chochlik, Haha, ten malutki niebieski placek to ma być poniżej normy? Dobry żart, no rzeczywiście znaczne ochłodzenie hehe, to można było napisać o powrocie temp do normy, a nie o znacznym ochlodzeniu i to do tej z ostatnich lat bo te 50-80 to byłoby z temp i tak powyżej normy:) Możesz zaklinać rzeczywistość, że to normalka i cieszyć się swoim ciepelkiem czyli 20stopniami w listopadzie sic! Tak, zaraz usłyszę że 20 stopni to norma w listopadzie i występuje co roku…Tylko że te 20stopni przyniosło docelowo “znaczne ochłodzenie” hehe

        1. W takim razie aż strach pomysleć co by było gdybyśmy mieli takie ochłodzenie jakiego ty chcesz…
          PS norma 1981-2010 nie jest współczesna tylko archaiczna i nie ma juz nic wspólnego z dzisiejszym klimatem.

          1. Bo klimat sie nienaturalnie ocieplił, więc obecna norma jest nienormalna.

          2. Tu się Kmroz z Tobą nie zgadzam. Norma 1981-2010 jest najbardziej uniwersalna, mieści w sobie miesiące chłodne i ciepłe w całkiem równych proporcjach. Jak będziemy używać normy 1991-2020, to przecież całe lata 70 i 80 będą “ciemnoniebieskie”, będzie się wydawało że kiedyś była “zima” okrągły rok. Nie bronię archaicznych okresów referencyjnych, bo np. 1971-2000 kompletnie nie nadaje się do obiektywnego oceniania kwietni (ten z 2017 był wg. niego normalny), jednak ten 1981-2010 można na razie uznać za uniwersalny.

          3. @fku
            To nie jest “obecna” norma, tylko jak Piotr nizej napisał norma obejmująca zarówno lata przed ociepleniem, jak i po nim.
            @piotrns
            No wlasnie. Norma ta obejmuje lata 80te, ktore z dzisiejszym klimatem klimatem nie maja wiele wspólnego.

          4. Czyli norma 1961-90 też jest nienormalna wobec norm z XIX w. bo klimat się znacznie i nienaturalnie ocieplił.

          5. Kmroz, z tym że w tej normie jest zachowany pewnego rodzaju “pluralizm”, którego już zaczyna brakować w normie 91-20. Na przykładzie kwietnia, lipca i sierpnia: w okresie 81-10 mamy zarówno anomalnie/ekstremalnie ciepłe kwietnie 1983,1998,2000,2009, jak i wyjątkowo zimne z lat 80-tych i 1997. Lipce bardzo zimne z 1984, 1996, 2000,jak i te z 1994,2006 i 2010, sierpnie 1992, 2002,2003 i zimne z 1987,1993 i 1998. W międzyczasie cała masa miesięcy w pobliżu normy. Tymczasem biorąc pod uwagę lata od 1991, zaczyna brakować tych miesięcy w wersji chłodnej przy mocnym wzroście wyjątkowo ciepłych (w samym okresie 2011-2018 mieliśmy trzy ekstremalnie ciepłe kwietnie, w tym rekordowy). Dlatego uważam ten okres referencyjny za mało wyrachowany i niezbyt obiektywny, myślę że jeszcze przez jakiś czas norma 1980-2010 będzie dobra. Oczywiście nie można wykluczyć że np. w 2019 będzie bardzo zimny lipiec, a w 2020 kwiecień, ale sam wiesz jak to jest prawdopodobne.

      1. Tragedia :( A w pierwszej połowie roku była nadzieja ze globalnie ten rok będzie ok. 0, 5K powyżej normy…

        1. Ano właśnie. Co innego ocena pogody tylko z perspektywy warunków lokalnych, a co innego tych globalnych z nienaturalnymi zmianami klimatycznymi w tle. Osobiście często mam “rozdwojenie jaźni” i moje oceny będą różne w zależności od tego jak punkt widzenia przyjmę -nawet przy najbardziej sprzyjającej (“ładnej”) pogodzie u nas, proces AGW i jego skutki uboczne oceniam negatywnie.

    2. Prognozowane w tym artykule ochłodzenie następuje właśnie teraz. Chyba nie jesteś jak Dorka i nie zaczniesz dowodzić, że to nie ochłodzenie bo temperatura spadła za mało?

      1. Teraz oczywiście jest ochłodzenie, jednak nie zmienie zdania że latem prognozowane przez niektórych co chwile ochłodzenia, ochłodzeniami nie byly

    3. Rekordowo zimną III dekadę lutego i bardzo zimny marzec 2018 przypomnieć sobie proszę.

  87. im mniej lodu na morzu arktycznym tym szybciej będzie się ocieplać, lód i woda w morzu to ogromna różnica w temperaturze, reakcja łańcuchowa może być jak już w historii ziemi już nie raz bywało.

    1. Trudno stwierdzić jak będzie w pasie umiarkowanych szerokości w momencie kiedy przez dłuższy czas nie będzie on pokryty lodem. W Europie w chłodniejszej połowie roku może to skutkować nawet ochłodzeniem, z uwagi na fakt mniejszej różnicy temperatur między strefą arktyczną a podzwrotnikową, a tym samym mniejsze paliwo dla rozwoju niżów strefy umiarkowanej, która przynoszą ciepło nad kontynent.

  88. Niestety nie zmierza to wszystko w dobry kierunku. Osoby ciepłolubne trochę rozumiem ze się cieszą, ale myśle że zbiegiem czasu/lat tez przejrzą na oczy. To wszystko co się dzieje wyraźnie wskazuje ze AGW postępuje coraz szybciej.

    1. Mnie w tym roku ciepło już przestaje cieszyć. AGW mnie martwi i żeby choć trochę oderwać się od ekstremów 2018 roku chciałbym zimnego grudnia z białymi Świętami.

      1. Taaa, u nas miałby być zimny grudzień i byłbyś uspokojony, że globcio zwalnia a gdzieś w Australii w tym czasie mogłyby anomalie 5-10 st., cóż za krótkowzroczność…

  89. Śmieszą mnie teksty że norma 1980-2010 jest archaiczna. Czyli według tego rozumowania jak za 30 lat ociepli się o kolejny stopień to obecne normy też będą archaiczne i wszystko jest ok, bo mamy załóżmy tylko anomalie +1,2 stopnie powyżej tej nowej normy? hehe, w ten sposób to nigdy nie będzie nienormalne choćby klimat i o 10stopni się ocieplił, bo będa nowe normy… Te normy 30-letnie to pic na wodę zaciemniajace tylko skale ocieplenia. Ciepłoluby czy jak ich tam zwał pewnie chcieliby już korzystać z normy 1990-2020 i cieszyć się ciepełkiem (albo o zgrozo narzekać że za mało) 1 albo 2 stopnie powyżej normy. No bo przecież to tylko 1 stopień powyżej normy, a ta stara norma jest przecież archaiczna. Brawo Wy egoiści …

    1. Czyli egoistami byli również ci, którzy wiedli życie w latach 1961-90 i cieszyli się z każdego ocieplenia bo to +1 st. pow. normy np. 1851-80.

      1. Każdy kto cieszy się z ocieplenia lub ochłodzenia klimatu, gdy to ocieplenie lub ochłodzenie przebiega nienaturalnie i w zastraszająco szybkim tempie jest egoistą . Jeżeli ten egoizm wynika z niewiedzy, bo nie wszyscy się interesują klimatem i skutkami to można zrozumieć ale na tej stronie chyba takich osób nie ma, więc ten egoizm jest podwójnie smutny.

        1. Samo życie jest przykładem egoizmu, żebyśmy mogli tu egzystować musieliśmy wyrznąć niemal wszystkie żyzne lasy a powstałe w ten sposób otwarte przestrzeżenie zagospodarować na uprawę/hodowlę pokarm dla siebie :)

    2. JEstem osoba ktora jest ekologiczna i dba o środowisko, wiec pudło kolego.
      Martwieniem sie i marudzeniem ze jest za malo silnych anomalii na minus niczwgo nie zmienie. A nawet gdyby sie one pojawiły, to w innej części globu byłyby skrajne anomalie na plus.

      1. Jak na cos warto czekac, to na miesiąc GLOBALNIE ponizej normy. W przypadku Polski to co najwyżej letni miesiąc bym taki chciał.

        1. Z ciepłego listopada na pewno zamierzam sie cieszyć. Lepsze to, niż zeby u nas miało byc zimno a na całej reszcie globu mocno powyżej normy jak w tym roku w lutym i marcu.
          Poziomu ocieplenia klimatu i jego zagrożenia nie można oceniac po tym co sie dzieje w jednym małym kraju!!!

          1. Oczywiście że nie ale jeżeli w tym małym kraju co kilka ustalane są nowe “normy” to znaczy że coś jest nie tak bo nie bierze się to z nikąd.
            PS. To się ciesz, dla mnie jesteś egoistą co już pokazałeś latem jak stękałeś na upał. A przecież każdy zdrowy fizycznie i umysłowo człowiek bardzo dobrze znosi zarówno +30 jak i – 20, zarowno deszcz, śnieg jak i słońce. Narzekają na pogodę tylko ludzie malostkowi. Wyjątkiem może tylko są sytuacje jak z #Dorka, gdzie ona miała problem z nagrzewajacym się nienormalnie mieszkaniem. Ja jak jest minus 10 i w dni upalne biegam, i to zarówno przy deszczu, wiaterku czy proszacym śniegu. I do głowy mi nie przyjdzie narzekanie. A przerażają mnie tylko te nowe “normy” co chwilę rosnące, zarówno w Polsce i na świecie.

          2. Człowiekowi zdrowemu na umyśle świat się nie wali bo cały czas jest przewaga dodatnich anomalii.

          3. FKP to prawda jednemu nie ale milionom już tak, ale tragedia milionów to tylko statystyka jak mawiał klasyk;)

          4. Nikt nie znosi dobrze temperatur 30+, tak samo mało kto znosi dobrze mrozy, wiec nie gadaj bzdur.
            Egoistami to są ci którzy chcieli upałów za wszelką cenę, nie myśląc ile negatywnych skutków może to powodować. Zupełnie czym innym są wysokie, nawet bardzo, anomalie na plus o tej porze roku, a czym innym latem. W tym pierwszym przypadku mało komu moze cos takiego przeszkadzać (a wiązanie tego bezpośrednio z AGW jest jednak śmieszne), a w tym drugim to nawet norma jest powyżej komfortu, o wysokich, zwlaszca trwałych odchyleniach na plus nie mówiąc.
            PS.
            powiedział ten co nie stękał…

          5. Nie no 35-40 stopni to lekka przesada.
            Ale 30-32 stopnie da się bez problemu wytrzymać przy niskiej wilgotności

    3. Moim zdaniem najlepsze podejście jest następujące:
      – bieżącą zmienność pogodową oceniamy względem ostatnich dekad, obejmujących okres od 30-40 lat wstecz,
      – niezależnie oceniamy współczynniki przyrostu w poszczególnych dekadach – albo łącznie za wszystkie miesiące, albo za dane miesiące, czy pory roku.

      Docelowo i tak najbardziej do wyobraźni przemawiają wykresy słupkowe zmienności termicznej, z różnymi aproksymacjami/uśrednieniami za dane okresy.

      Mnie w AGW niepokoi głównie to, że od ok. pół wieku (po wyraźnym zmniejszeniu stężenia aerozoli) trend znacząco przyspieszył i póki co choć trochę nie chce zwolnić. Owszem mieliśmy nazwijmy to “przestoje”, ale trwające maks. 10-20 lat, a między nimi kolejne “stopnie”, które to sprawiły, że ZMIANY ‘norm’ – przy uśrednianiu za 30 lat – no właśnie z dekady na dekadę ROSNĄ. Czyli AGW PRZYSPIESZA!!!:-((( W skali bardziej lokalnej ostatnio wynosiły one już ponad +0,4st./dec. i pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze spadną do poziomu choć bliżej +0,3st./dec. (zamiast rosnąć do ok. już +0,5st/dec.). Bo jako realista za mojego życia na więcej za bardzo nie liczę – przynajmniej przy obecnym podejściu wielu decydentów do kwestii “walki” ze zmianami klimatycznymi. No chyba, że stanie się jakiś “cud”…

      Dodam jeszcze, że oceniając pogodę u nas zawsze zwracam uwagę na anomalię globalną, w tym w samej Arktyce.

  90. Patrząc w prognozy na ostatnie 3 dni października nie mogę się nadziwić, że znowu będzie tak ciepło. 29-31 października są najchłodniejszymi dniami października jeśli chodzi o średnią temperaturę dobową która wynosi odpowiednio 6,33*C; 5,73*C; 5,84*C. A średnia temperatura dobowa będzie przekraczać 10 stopni zwłaszcza najbardziej na SE Polski, a we 30 i 31 października w większej części kraju. Będzie aż 10-15 stopni. Czyli anomalia października jeszcze wzrośnie na plus. Jeśli chodzi o początek listopada – dzień Wszystkich Świętych to będzie najcieplejszy od 3 lat, a ten epizod z tmax powyżej 15 stopni jak wczoraj napisałem będzie najsilniejszy od 4 lat.

    1. Choć większość dni w przyszłym tygodniu przyniesie Tmax 15/20*C, to te najcieplejsze w cieplejszych regionach jeszcze powyżej 20*C – tak może być m.in. we wtorek 30.10 na Mazowszu. A i noce mają być ciepłe. Poza tym, ma ponownie częściej pojawiać się Słońce. Czy się tym martwić, czy cieszyć? Moja odpowiedź będzie różna – w zależności od punku patrzenia…

  91. Polska mimo wszystko nie jest w jakimś złym położeniu geograficznym o wiele trudniej bedzie w krajach narażonych na upały sięgające 50 stopni przez wiele dni a i wysokiej wilgotności powietrza to może dopuścić do potężnych migracji co już obserwujemy.
    Indie bardzo gęsto zaludnione już maja z tym poważny problem.

    1. Dla Polski gorsze będą aspekty związane ze skrajnościami (bez)opadowymi niż sama temperatura – ta głównie podczas fal upału latem.
      Ale i nieciekawą sprawą zimą są/będą okresowe fale większego mrozu, ale coraz częściej ze skąpą pokrywą śnieżną…

  92. A tymczasem na NE Polski (np. w Suwałkach, Białymstoku) temperatura osiąga ledwo 4-5 stopni w ciągu dnia przy całkowitym zachmurzeniu i opadach deszczu. Czyli już można nazwać to epizodem przedzimowym.

    1. najwyraźniej jest to region, do którego nie dotarł jeszcze front ciepły. W większej części Polski temperatura jednak wzrosła dzisiaj powyżej 10 stopni, na zachodzie dość wczesnym rankiem.
      Co do oceny pogody w moim regionie… miłą niespodzianką były po południowe przejaśnienia i rozpogodzenia, które nastąpiły tuż po naprawdę konkretnej ulewie. Ta jesień ma to do siebie, że w moim regionie nawet te pochmurne dni przynoszą zwykle chociaż trochę słońca. W zeszłym roku w 3 dekadzie października 7 na 11 dni nie przyniosło żadnego przejaśnienia.
      Co ważne, mimo późnej pory, nadal niemal w całej Polsce jest 9-11 stopni. Sądzę, że dzisiaj powróci zdecydowanie dodatnia anomalia. Nawet NE już ma 8 stopni i cały czas się powoli ociepla.

      1. Tak samo jak opisujesz było w Gdańsku. Co jakiś czas ulewa, później wychodziło Słońce zza chmur, no i się ociepliło.

  93. Od wtorku ocieplenie – i bardzo dobrze. 3 dni pada, pełno chmur, a temp. zatrzymuje się na 5 stopniach, czyli typowy listopad… czas na temp. z przedziału 10-15 st.

    1. może jeszcze w listopadzie będzie fajnie. Bywają listopady w których przyjemna temperatura (>12 i słońce) nie kończy się na 10 XI.

      Dla mnie najlepszą opcją było by wysokie ciepło do końca listopada, a w grudniu umiarkowany chłód (anomalie od -2 do -6K). Najgorszą opcją na miesiące DJF są krążenia temperatur wokół normy, w przedziale od -1 do +3K. Przy dolnej granicy jest to przedzimie, marznący deszcz, chlapa i oblodzenie rano, przy górnej – smutna późna jesień ciągnąca się parę miesięcy. Miesiące bardzo ciepłe (ponad +3K) zazwyczaj są też słoneczne. Z takich miesięcy źle wspominam tylko styczeń 2007 i luty 2016, pozostałe ciepłe miesiące zimowe były w topce usłonecznienia.

      1. jeszcze styczeń 2015 miał też niskie usłonecznienie, a styczeń 2018 i grudzień 2017 w normie – czyli z tego co wiem, to dla Ciebie też tragicznie niskie ;)
        jeśli uzupełnimy nasz “ranking” o poprzedni wiek to należy dodać przede wszystkim dwa nadzwyczaj ciepłe stycznie 1983 i 1994, które usłonecznieniem przypominały ten z 2013 roku, fatalne usłonecznieniowo grudnie z 1971 i 1974 roku, co do lutego to faktycznie nie trafił się żaden tak bardzo ciepły (>+3K) i jakiś bardzo pochmurny – poza 2016 każdy co najmniej w normie “solarnej”, a często mocno powyżej, jak w 1974,1989,1990,2002 czy 2014.

  94. Ciekawe prognozy są na początek przyszłego tygodnia. W niedzielę ma być 9 stopni, a w poniedziałek nagle wystrzeli 21 stopni. Zazwyczaj taka różnica jest przy spadkach temperatur z dnia na dzień, a nie przy wzrostach,

    1. Ponieważ zwykle potężny uklad z zachodu wysyła do nas front chłodny z opadami deszczu.
      Przy genuenach bywa odwrotnie. Front ma cechy ciepłego i przemieszcza sie na północ, ściągając za sobą zwrotnikowe powietrze

    2. Sytuacja będzie niczym lustrzane odbicie wobec przypadku z niżem “nurkującym” zza koła polarnego nad W Rosję, przy wyżu na jego E obrzeżach. Tym razem niż będzie nasuwał się znad W części Morza Śródziemnego nad kraje na W/NW od Polski, przy wyżu przesuwającym się w głąb Rosji. Będę to najlepsze z możliwych warunki do dużego ocieplenia w tak krótkim czasie.

  95. “zza koła polarnego nad W Rosję, przy wyżu na jego E obrzeżach. ”
    tutaj chyba miałeś na myśli wyż znajdujący się na W a nie E od niżu (?)

  96. W niedzielę 28.10 nad Europą “zetrze się” aura zimowa (od strony Skandynawii) z aurą letnią (od strony Bałkanów):
    – godz. dzienne:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=16&date=2018102512
    – godz. nocne:
    http://www.meteo.pl/um/php/pict_show.php?cat=1&time=20&date=2018102512

    Wystarczyłoby, że wyż skandynawski nie były mobilny, a niż genueński podążał typowym torem nad Białoruś i W Rosję – a także i u nas powiałoby zimą. Przez mobilność wyżu stanie się jednak inaczej i w przyszłym tygodniu powróci coś na miarę późnego babiego lata.

    Może poza wtorkiem 30.10 (być może z termicznym latem!) będzie przeważnie o ok. 5 st. chłodniej niż w II dekadzie października, jednak przy cieplejszych nocach na E kraju. Takie ciepło o tej porze roku niesie dużo więcej pożytku niż problemów. Tym bardziej, że w dniach 20-29.10 dość sporo popada(ło), a z czasem gradient baryczny i kontrast termiczny nad naszą częścią Europy ma zanikać. Tym samym ma się zrobić przyjemnie ciepło, spokojnie i ponownie pogodniej – co u progu listopada, w okresie zaduszkowym jest na “wagę złota”.

  97. Przez ostatnie 3 dni spadło u mnie blisko 30 mm deszczu czyli większa część miesięcznej normy która wynosi bodajże 44 mm. Mocno ma lać też w niedzielę, więc kto wie czy ta norma nie będzie dobita albo i przebita. Miesiąc w subiektywnym odczuciu i tak jest suchy bo bardzo długo nie padało w ogóle albo prawie w ogóle.

    Imponująco wygląda też okres niedziela-poniedziałek, kiedy to poniedziałkowa noc ma przynieść letnia Tmin (13-14 stopni), podczas gdy niedziela będzie z tmaxem poniżej 10.

    1. Warszawa juz 33.8mm. Czyli nawet gdyby juz nie spadło nic do końca miesiąca, to miesiąc ten suchym sie nie okaże. Ostatnim suchym miesiącem był tutaj czerwiec, a niektórzy wciąż w tym rejonie mówią o jakiejś silnej suszy i niedoborach opadów…
      o wiele gorzej wyglada to np w Kielcach. Tam wrzesień przyniósł bardzo niskie sumy opadów i pazdziernik do 20go oczywiście tez.
      W ostatnich dniach powróciły zbiorowiska wilgoci (liczne kałuże, “minijeziorka” na polach).

      1. @kmroz
        W regionie warszawskim niekorzystny bilans wilgoci w środowisku jest już bardzo długotrwały, stopniowo pogłębia się, nabiera wręcz cech strukturalnych. Nie odwrócą tej tendencji jedna, dwie czy trzy ulewy.

  98. “(…) Wszystko więc wskazuje na to, że babie lato ma się definitywnie ku końcowi. Nie znaczy to oczywiście, że w tym roku nie ujrzymy już temperatur sięgających 20°C – te zdarzają się nawet w listopadzie, a parę razy zdarzyły się nawet w grudniu.”

    ->>> Końcówkę tego postu można byłoby napisać już obecnie w trybie twierdzącym. Co prawda Tmax ok. i powyżej 20°C będzie już tylko w najcieplejsze dni i w cieplejszych regionach, ale ok. i powyżej 15°C możliwe, że w I dekadzie listopada będą wręcz przeważały. Od 30.10 zapomnimy przy tym także o wietrznych i mokrych niżach oraz dużych skokach ciśnienia na rzecz aury spokojniejszej i częściej pogodniejszej.
    Aż się “prosi” o nowy wątek z tym związany…:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com