Mroźno

Mroźno

Dzisiaj mamy zdecydowanie najsilniejszą falę mrozów od 2012 roku. Na stacjach synoptycznych temperatura spadła poniżej -25°C (Suwałki, Katowice). Szczególnie zimno było właśnie na Śląsku – temperatura rzędu -25°C, jaka jest obecnie notowana w Katowicach to wynik jak na ten region dość znaczący. Zimniej było tradycyjnie na mrozowiskach. Na Puściźnie Rękowiańskiej temperatura spadła do -36.9°C. W Radziechowym notowano -28.1°C, w Jabłonce jak do tej pory -33.4°C. Wartości te mogą jeszcze ulec zmianie. Czekamy również na doniesienia naszego kolegi z Wojkowic k. Katowic, gdzie już wczoraj na istniejącym tam mrozowisku notowano -31.3°C.

Zapraszam do dyskusji i prezentowania swoich wyników.

Print Friendly, PDF & Email

99 Replies to “Mroźno”

  1. W Warszawie skończyło się na -18.9, przy czy wygląda na to, że w nocy się zachmurzyło, bo przez kilka godzin temperatura prawie w ogóle nie spadała, a nawet nieznacznie wzrosła.

    1. Przypuszczalnie trochę się zachmurzyło, ale i tak -19°C to najniższa tu temperatura od lutego 2012 r. W wielu miejscach także na Mazowszu notowano poniżej -20°C.

  2. Sprawdzają się więc najmroźniejsze (jak na obecną sytuację) opcje pogodowe, tzn. – poza mrozowiskami – w wielu miejscach E/C/S Polski Tmin spadła poniżej -20°C, a miejscami nawet poniżej -25°C. Na samych zaś mrozowiskach nawet poniżej -30/-35 st.

    Tak jak myślałem, w sporej części Polski możemy notować najniższe temperatury w okresie od lutego’2012.
    Średnia anomalia (poza W/NW kraju) spadła przy tym poniżej -15 st.

    W Warszawie “tylko” -19°C, choć na wielu okolicznych stacjach (położonych w różnych kierunkach wobec stolicy) poniżej -20°C – co jednak, jak na specyfikę aglomeracji warszawskiej, nie zaskakuje. Tu “uśmiecham” się do @Albert (teraz udzielającego się już gł. na TP), który na podstawie danych warszawskich wysuwa wiele dalekosiężnych wniosków ogólnych.

    I jeszcze inne spostrzeżenie…
    Zgodnie z dotychczasowymi obserwacjami – przy większych ochłodzeniach (w tym falach silnego mrozu) z predykcją zwłaszcza spadków Tmin znacznie lepiej radzi sobie model ECMWF, niż GFS.
    Ale i także… z rodzimych modeli krótkoterminowych wyjątkowo lepszy jest w takich sytuacjach COAMPS, niż UM (w co nie wierzył nawet @Damian z Górnego Śląska) – to właśnie COAMPS prognozował na dzisiejszy poranek w wielu miejscach w Polsce E/C/S spadki Tmin poniżej -20/-25°C, podczas gdy UM co najwyżej nieco poniżej -15°C.

    %%%

    Mamy apogeum fali mrozu, ale w ogóle mroźny okres (w tej edycji) potrwa do środy 11.01, czyli równy tydzień. Po pewnym ociepleniu (i aurze na granicy zimy i późnej jesieni) ok. 12-13.01, są szanse na kolejne ochłodzenie, choć raczej nie tak “ekspresowe” jak obecne.

  3. Pod Tarnobrzegiem -21 o 7 rano. Podobnie jak w .. Stuposianach. Podhale dzisiaj znacznie chłodniejsze od Bieszczad.

  4. Na Górnym Śląsku jest to najniższa temperatura od 11 lat, jeśli pod uwagę się weźmie stację z Pyrzowic.

    1. nie tylko na Górnym Śląsku, w Zachodniej Małopolsce (okolice Krakowa) też zimniej było w I 2006 (Balice -26.7). Dziś o 7.00 UTC w Balicach było -23.4.

  5. Mam pytanie:
    Dlaczego akurat na Górnym Śląsku doszło do tak dużych spadków temperatury? Przecież w innych regionach kraju warunki były podobne, a temperatura była wyższa.

    1. @Hubert

      Widocznie jednak nie były podobne. Jeśli wierzy się w realność praw fizyki to zasadniczo tak musiało byś.

      Moje dwa główne typy to: różnice zachmurzenia i wilgotności powietrza (krótko mówiąc grubość optyczna w zakresie długofalowym) i efekty związane z ukształtowaniem terenu. Ale który z nich bardziej, tego nie wiem.

    2. Z reguły zawsze mamy gdzieś jakąś “kroplę” największego chłodu (i ciepła w adekwatnych sytuacjach również).

      Tym razem, poza najmroźniejszą Suwalszczyzną i górami, pojawiła się ona akurat nad Górnym Śląskiem. Mogło przyczynić się do tego kilka czynników, w tym położenie w “cieniu” Jury (co mogło dać efekt, o którym wspomina @ArcticHaze). Być może także to, że apogeum najsilniejszych spadków przytrafiło się tam nad ranem (najniższe temperatury także na wyższych poziomach akurat nad ranem). A być może także najmniejszy gradient ciśnienia jaki panował nad ranem akurat na S kraju.

  6. Jestem zdziwiony rożnicą temperaturową pomiędzy Białymstokiem, a Suwałkami. W Białymstoku -23, a w Suwałkach aż -27,5 stopnia. :O A to nie są jakieś olbrzymie odległości, bardzo często tak jest, że w okolicach Białegostoku podczas mrozów jest zimniej niż w okolicach Suwałk.

  7. Wie ktoś jaka temperatura na poziomie 850hPa mogła panować na obszarze teraźniejszej Polski podczas ekstremalnych mrozów w roku 1929 ? Zwłaszcza w rejonie Zakopanego itp że zaistniała możliwość na spadki temperatur w okolice -45″C na terytorium kotliny Orawsko-Nowotarskiej.

  8. Mam nadzieję że reszta miesiąca nie będzie zbyt ciepła i zobaczymy na tabeli klasyfikacji termicznej ciemnoniebieski kolor (po raz pierwszy od 4 lat).

      1. @Arctic Haze
        Niektórzy mieli 11 stopni w domu i się cieszyli,że zima jest, więc wiesz :P.
        Opału idzie razy 2 obecnie,a jakby potrzymało dłużej to razy 3.

        1. U mnie już idzie minimum x3. Przez ten tydzień mrozów prawdopodobnie spalę więcej niż przez cały grudzień.

    1. Wypluj to słowo kolego. Nie potrzeba tak zimnego miesiąca. Już mieliśmy 5 czy 6 takich miesięcy z kolorem ciemnoniebieskim w klasyfikacji termicznej w ciągu ostatnich 7 lat i basta. :)

    2. Fakt że, zima generuje problemy. Ale i z drugiej strony jeszcze szybsze ocieplenie klimatyczne nie jest nam potrzebne.
      Tak, czy inaczej obecne zimy w Polsce – w większej części kraju – to (jeszcze) lekkie zimy, więc nie ma co “panikować”:-)
      Raz będą bardziej przedzimowo-przedwiosenne, a raz bardziej prawdziwie zimowe – czyli dla każdego coś dobrego:-)

      1. O to właśnie mi chodziło. Też lubię wysokie temperatury i nie lubię ogrzewania domu, ale trochę martwi mnie globalne ocieplenie i zanikanie chłodnych miesięcy. Jeszcze w latach 90-tych mieliśmy kilka mroźnych zim i chłodnych lat, a teraz? Ciągle jest przyjemnie ciepło, ale to nie jest normalne dla naszego klimatu.

          1. Chochlik, chodziło mi ogólnie o miesiące, nie tylko o zimy. Teraz koloru niebieskiego jest dużo mniej, co z jednej strony cieszy, a z drugiej niepokoi.

          2. Cały rok 1996 okazał się dużo chłodniejszy niż normalnie – najdłuższa zima stulecia /od 11.95 do03.96 wszystkie 5mcy z mrozami i śnieżycami/ , 09.96 2-gi najzimniejszy w XXw., 12.96 5-ty najzimń. no i jeszcze niezbyt sympatyczne lato.Jedynie 11.96 wyraźnie cieplejszy. A to było tak niedawno…

  9. Dziś co prawda w kuj-pom było “tylko” od -15 do -18, ale przypomnę 23.01.2006 – Bydgoszcz równe -30, Toruń -32 /w tym czasie “lepsze” były tylko Stuposiany i Sulejów/. A tak na marginesie w dolinie Wisły na odc. Toruń-Bydgoszcz i w okolicach Piły rejestrujemy jeden z najkrótszych okresów bezprzymrozk /nie licząc oczywiście gór i pobliskich kotlin/.

    1. @Przemek, nie tylko. W styczniu 2006 więcej stacji miało spadki temperatury poniżej -35°C. Jeszcze nie sprawdzałem ile dokładnie, ale może tego trochę być. Przykłady:

      -35,1°C Stuposiany (24.01.2006)
      -34,3°C Jastrzębia (24.01.2006)
      -33,8°C Jabłonka (24.01.2006)
      -33,5°C Łopuszna (24.01.2006)
      -33,0°C Komańcza (24.01.2006)
      -33,0°C Skierniewice (23.01.2006)
      -32,2°C Poronin (23.01.2006)

      1. Podgórskie miejscowości nie dziwią, ale Skierniewice?! Okazuje się, że w tym okresie nie Toruń ani Sulejów, ale właśnie posterunek w Skierniewicach zszedł najniżej jeśli chodzi o niziny. Chociaż mam lekkie podejrzenie, że w Silniczce mogłoby być jeszcze mniej. Sprawdzałeś ten posterunek?

        @Przemek
        W Łodzi na Lublinku też było poniżej -30C (dokładnie -30,2).

      2. Wziąłem pod uwagę głównie miejsca na nizinach – ale o -33 w Skierniewicach i tak nie wiedziałem. Dzięki za info – P.

  10. Wczorajsza anomalia dobowa w skali kraju -10,33. Ciekawe kiedy ostatnio była anomalia na minus ponad 10 stopni. Doba 7.01 powinna zakończyć się jeszcze większą anomalią.

    1. Nie tylko w Kielcach pojawiły się niskie chmury (stratus i stratocumulus) przy dużym mrozie z tego co widzę. Czy one się zza zachodu nasunęły?

    2. Sytuacja synoptyczna jest dość skomplikowana. Wg.synoptyka z ICM:

      Ciśnienie w obszarze tego wału dość szybko spada z dwóch stron, zarówno od północnego zachodu, jak też i od południowego wschodu i wschodu, pod naporem niżu atlantyckiego oraz tego śródziemnomorskiego, który już wchodzi nad Krym i wschodnią Ukrainę. Na obrazach satelitarnych (http://pl.sat24.com/pl/eu?type=infrapolair ) widać zwężający się przesmyk bezchmurnego nieba pomiędzy strukturami zachmurzenia obu wspomnianych niżów. Do nas od północnego zachodu wchodzą chmury okludującego się frontu, rozciągającego się od Półwyspu Kolskiego poprzez Finlandię, Bałtyk aż po Jutlandię.

      Ja na zdjęciach satelitarnych widzę nasuwające się od północy chmury kręcące się antycyklonalnie (czyli wyżowo). Ale wierzę na słowo 😏

      PS. Odświeżyłem i teraz widzę (prawie) to co synoptyk. Czyli jednak jest możliwy “zgniły niż” nawet w tej temperaturze (obszar między tymi niżami). Z tym, że ten “niż” nachodzący od północy jednak jest wyżem! – jeśli popatrzeć jak się kręci.

      1. Patrząc na te zdjęcia satelitarne też mi coś nie pasowało, ale nie potrafiłem powiedzieć co :razz:
        Teraz już wiem. Ten “niż” kręci się w złą stronę :mrgreen:

      2. To chyba taki malutki niżyk “wciśnięty” w wał wysokiego ciśnienia między Azorami a W Rosją.

        Dodam, że w Warszawie pojawiło się rano słabe zamglenie i/lub zachmurzenie piętna niskiego, nad którym niebo było pogodne. Przez pewien czas delikatnie prószył śnieg przy świecącym Słońcu i braku zachmurzenia (ponad tą warstwą). Nie ukrywam, że wyglądało to uroczo:-)

        1. Jak to, że u Ciebie prószył delikatnie śnieżek przy świecącym słońcu? To w końcu ze stratusów czy bezchmurnego nieba? Bo dzisiaj w wielu miejscach tam gdzie niebo było pogodne i temperatura w ciągu dnia wynosiła ok minus 15 stopni w dzień można było zobaczyć zjawisko pyłu diamentowego.

          1. O, to ja też to widziałem :-)
            Myślałem, że to śnieg, bo było niewielkie zachmurzenie, przez które przebijało się słońce. A to coś innego :-)

  11. Tymczasem w Antarktydzie …
    … od lodowca szeflowego Larsen C odrywa się góra lodowa o powierzchni bagatelka 5 tys. km2.
    Utrzymuje ona jeszcze 20 km “most” z trzonem lodowca. Zwykle 20 km pękało w ponad rok, lecz w tej fazie cielenia jest niemal pewne, że iceberg odjedzie w ciągu 2 miesiecy. Potem już dość szybko, wzorem Larsen B, kolosalna kra podzieli los kostek lodu w szklance whiskey.

    http://www.bbc.com/news/science-environment-38522954

          1. @Artic

            >>I “cofki” w Polsce staną się o 10 centymetrów wyższe

            O 10 cm to wzrośnie poziom morza, a cofka wtedy może podnieść się o 1,5 a nawet 2 metry

            @Zaciekawiony

            Twoje pytanie o poziom morza sugeruje, że porównujesz rolę lodowca szeflowego do lodu morskiego (topnienie obu nie podnosi poziomu morza). Ale lodowiec szeflowy to nie jest lód morski, to KOREK od beczki lądolodu. On powinien cielić się raz na kilkadziesiąt lat kiedy ciśnienie z beczki wypchnie go już naprawdę daleko na otwarte morze.
            A tutaj wygląda, że ten korek się rozpada. Teraz odrywa sie ok 12% Larsen C. Potem idzie już coraz szybciej, bo korek jest mniejszy i łatwiej go wypchnąć. I zaczyna działać arytmetyka zdanie “trzymajmy się w kupie, bo w kupie cieplej” doskonale ma się też do lodowca “im większy tym zimniej, jeśli nie trzyma się w kupie tym szybciej sie rozpada”

            http://earthobservatory.nasa.gov/IOTD/view.php?id=89257

          2. @ AX3
            Wiem jaka jest rola lodowca szelfowego, dziwiło mnie natomiast stwierdzenie że poziom morza wzrośnie po jego stopnieniu. Ale ponieważ potem zerknąłem na artykuły zagraniczne o tym lodowcu i tam pojawiała się ta sama informacja, postanowiłem zapytać.

      1. @zaciekawiony

        Lód szelfowy jest jak korek, który zatyka butelkę lądolodu.
        Czytałem artykuł o którym wspominasz, z tymi 10 cm chodziło – tak jak wspomniał Arctic – o przyśpieszenie topnienia lądolodu w tym rejonie.

        Ale w tym artykule jest inna ciekawostka: otóż naukowcy twierdzą że nie widzą związku obecnego cielenia się na Larsen C z globalnym ociepleniem, twierdzą dalej że może to być standardowy “geographical event”.

        I to mnie dziwi, bo rozpadzie Larsen A i B, uznawać takie szybkie cielenie za naturalne.
        Owszem lodowce szelfowe się cielą, ale chyba nie w takim tempie.
        Samo przesuwanie tej gigantycznej kry to praca na lata, a tutaj szczelina rośnie jak na lewarze w ASO. Co wykonuje taką pracę jak nie GW(?)

        1. Z tym, że oni twierdzą iż nie widzą związku z obecnym ociepleniem wiąże się debata na ile cofanie się barier lodowych jest efektem obecnego ocieplenia, a na ile opóźnionym tamtego z końca epoki lodowej (na Antarktydzie jakieś 15 tys. lat temu).

          Bo wiemy już, że niektóre (te największe) bariery cofały się stale lub epizodycznie przez cały holocen.

          Podejrzewam, ze ostrożność autorów bierze się z tego, ze nie chcą wpaść w jądro tej debaty. Po prostu opisują co obserwują.

          Natomiast nie przypadkiem użyłem słowa “epizodycznie”. Bo to może oznaczać tyle co “podczas ciepłych epizodów”. Po prostu najgorszy dla nas wariant to taki, że wielkość tych barier rzeczywiście była w nierównowadze z klimatem przez cały holocen ale różnica była za mała aby je zniszczyć. Od taki talerz wiszący nad brzegiem stołu. A my teraz dostarczamy ostatecznego pchnięcia…

          1. Tu macie artykuł Kulasaa i inni 2014 (dostępny za darmo)
            http://www.nature.com/articles/ncomms4707
            na temat stabilności bariery Larsen-C. Porównują ją z rozpadem bariery Larsen-B.

            Rzecz w tym, ze obie były w szerokich zatokach, gdzie siły ściskające w poprzek trzymały je w kupie. Gdy Larsen-B stracił w 1997 roku kawał lodu w centrum, rozpadł się bardzo szybko (tzn. po pięciu latach, w 2002 r.) bo siły ściskające zniknęły. Widać, że barierze Larsen-C grozi dokładnie to samo.

            PS. Co ciekawe, mam artykuł Doake i inni 1998, który pokazywał to samo dla bariery Larsen-B, trafnie przewidując jej szybki rozpad:
            http://www.nature.com/nature/journal/v391/n6669/abs/391778a0.html

          2. Cytat z artykułu Kulessa i inni 2014, mówiący wszystko:

            With the removal of the stabilizing frontal portion, the largest tensile stress would be oriented perpendicular to the calving front and to the surface and basal crevasses that are numerous in this area, thus destabilizing them. Larsen C’s frontal portion therefore provides essential restraint for the shelf’s central portion that may otherwise be unstable.

            To się właśnie dzieje.

            A co do przyczyn to ci autorzy nie maja wątpliwości (to jest już z abstrakcie):

            The collapses of the Larsen A and B ice shelves on the Antarctic Peninsula in 1995 and 2002 confirm the impact of southward-propagating climate warming in this region. Recent mass and dynamic changes of Larsen B’s southern neighbour Larsen C, the fourth largest ice shelf in Antarctica, may herald a similar instability.

            I jeszcze osobista uwaga. Ja o tym uczyłem studentów już od 10 lat (stąd znam literaturę). Ale nie sądziłem, ze dożyję rozpadu bariery Larsen-C. Teraz zmieniłem zdanie.

          3. @Arctic
            >>I jeszcze osobista uwaga. Ja o tym uczyłem studentów już od 10 lat (stąd znam literaturę). Ale nie sądziłem, ze dożyję rozpadu bariery Larsen-C. Teraz zmieniłem zdanie.

            Bo chyba okoliczności takiego rozpadu bariery są nieco inne niż pękanie lodu wiosną na jeziorze.

            Fizyka w obu przypadkach jest taka sama: pękniecie pojawia się wtedy kiedy napreżenia przekraczają wytrzymałość.

            Z tym, że na jeziorze wiosną to wytrzymałość spada na skutek topnienia i pokrywa się kruszy, zaś naprężenia( wzrost ruchu wody zwiazany z przeplywem i konwekcją) nie zmieniają się istotnie.

            Odwortnie jest chyba w lodowców szeflowym, jego wytrzymałość oczywiscie słabnie, bo topnieje od spodu i jest wyciskany na głębie przez lądolód, ale pęka bo rosną naprężenia, np spowodowane podnoszeniem poziomu oceanu i zwiększonym tarciem prądów.

            Innymi słowy w jeziorze topnienie poprzedza pękanie, a na lodowcu szeflowym pękanie poprzedza topnienie.

            Ciekawiło mnie jeszcze na ile lodowiec szeflowy może wystawać poza szefl kontynentalny? (bo te dwa terminy są przypadkiem ze sobą zwiazane, chociaż półka lodu występuje zazwyczaj w zatokach gdzie miescie się półka kontynentu, ale to chyba nie jest warunek konieczny patrząc na Antarktydę?)

          4. @Ax3

            Termin lodowiec szelfowy, przyjęty w polskiej literaturze, uważam za dość nieszczęśliwy. Dlatego używam starszego terminu “bariera lodowa”. Dla mnie lodowiec to coś co leży na podłożu, a nie pływa w morzu.

            W dodatku widzę, ze ta nazwa wzięła się ze słabej znajomości angielskiego przez jakiegoś naszego glacjologa (jakiego to wolę nie wiedzieć bo paru znam). Angielskie “ice shelf” to półka lodowa, a nie lodowiec szelfowy (po angielsku przymiotnik jest z przodu). Gdyby przetłumaczyć dosłownie na angielski “lodowiec szelfowy” to brzmiało by to “shelf glacier” i oznaczało lodowiec spoczywający na skałach na szelfie kontynentalnym (a więc nie unoszący się na powierzchni jak bariera lodowa). Przez to ta polska nazwa bariery lodowej wydaje mi się wysoce nieudana.

            Po angielsku jest to nazwane znacznie logiczniej. Lądolód to “ice sheet” (płachta lodowa), wypływający z niego lodowiec to “ice stream” (strumień lodowy), a od miejsca gdzie on się odkleja od dna to “ice shelf” (półka lodowa). Może i dobrze, ze dwóch pierwszych nie przetłumaczono jako “lodowiec płytowy” i “lodowiec strumieniowy” 😀 Natomiast po angielsku słowo “glacier” (lodowiec) zarezerwowane jest tylko dla lodowców górskich

            Zatem będę się trzymał “swojej” terminologii (robię to o tyle śmiało, że już chyba dwa moje polskie tłumaczenia terminów angielskich wyparły poprzednie, mniej udane).

            A wracając do pytania. Bariery lodowe (czyli te nieszczęsne “lodowce szelfowe”) są zawsze otoczone lądem z trzech stron. To siła ściskająca pomiędzy lądem “po lewej” i “po prawej” sprawie, że prądy morskie, pływy i fale nie rozrywają takiej bariery. Pamiętajmy, że ona unosi się na powierzchni. A że lód nie jest zbyt odporny na rozciąganie to pływający język lodu, jeśli wystaje i jest otoczony wodą z obu boków, nie wytrzyma np. naporu prądu płynącego wzdłuż brzegu. Nawet te największe jak Bariera Rossa położone są w olbrzymich zatokach.

          5. Pisałem dawno temu, ze nazwa “lodowiec szelfowy” na to co unosi się na wodzie jest nieudana i może być myląca. Od tego czasu miałem okazję przekonać się, ze tak dokładnie jest. Doktorant geolog w swojej prezentacji używał nazwy “lodowiec szelfowy” na tą część języka lądolodu, spływającego do morza, która jeszcze opiera się o dno. “No przecież stoi na szelfie”. No niestety to absolutnie błędne i nie zdarzyło by się gdyby ktoś nieszczęśliwie nie przetłumaczył “ice shelf” (półka lodowa) jako “lodowiec szelfowy”. Ja pozostanę jednak przy nazwie “bariera lodowa”.

          6. Wczorajszy kanal T Washington Post: “The Crack In This Antarctic Ice Shelf Just Grew By 11 Miles. A Break Could Be Imminent.”

            To będzie chyba największa góra od czasu gdy z Lodowca Szelfowego Rossa/Bariery Lodowej Rossa wycieliła się B15 – 11 tys km2

    1. Ciekawa jest też ta “czkawka” na przyrostach lodu morskiego w Arktyce:

      http://nsidc.org/arcticseaicenews/charctic-interactive-sea-ice-graph/

      dotychczas na wzroscie od września do marca, w jego najbardziej dynamicznej cześci czyli listopad-luty bardzo rzadko pojawiały się epizody spadkowe. W tym sezonie zdarzyły się już one bodaj trzykrotnie, jest to z pewnością i wyjątkowe i rekordowe.
      Znaczy to, że lód jest cienki a dynamika przyrostu chwiejna.

      Kiedy w zeszlym roku przyrost zastopował koło 20 lutego byl to rekord ktory wydawał się ewenementem na wiele sezonów (bylo to o 4 tygodnie wczesniej niż zwykle).

      Obawiam się, że w tym roku może zdarzyć się maksimum na przełomie stycznie i lutego. Co to oznacza dla topnienia lodu morskiego latem … nie trudno się domyśleć.

  12. Te wspomniane wyżej, dziwnie wirujące niże, nadal wtłaczają nad Równinę Tarnobrzeską zimne powietrze. Już -19 za oknem i mój termometr raczej niespecjalnie kłamie. Dane z pobliskiej stacji w Chorzelowie są podobne. Bywało gorzej, ale marna to pociecha.

  13. Noc 07/08.01 na E/S kraju niewiele cieplejsza

    W samej Warszawie o godz. 19. notowaliśmy ok. -15°C, a bardziej na E/S miejscami już teraz ok. -20°C i to poza mrozowiskami.
    Choć apogeum fali mrozu za nami najbliższa noc we E/S części Polski nadal będzie z silnym mrozem.

    W ogóle Tśr za sobotę 07.01 w mroźniejszej części kraju wyniesie poniżej -15°C (a miejscami poniżej -20°C), co będzie oznaczało średnią anomalię rzędu -15 st.

    NW/W cieplejszy, ale i tu całodobowy mróz potrzyma chyba do środy 11.02. W sumie w tej “edycji” będziemy mieli pełny tydzień z całodobowym mrozem w (niemalże) całej Polsce.

      1. Wygląda na to, że dzisiejsza noc w Warszawie będzie mroźniejsza niż poprzednia. Już teraz jest -17.2, a wczoraj taka temeratura była dopiero między 2 a 3 rano.

    1. Jabłonka szokująco nisko.
      U mnie na szczęście temp. spada już powoli. Od dobowego Tmax ok. godz 14 spadła raptem o 2,5 stopnia i wynosi -14C.

      1. W Warszawie o godz. 20. temp. wynosiła -16,2°C, czyli mniej niż wczoraj o tej porze dnia.
        Z tym, że tym razem nocą możemy mieć wolniejszy spadek, albo i nawet wzrost… Chyba, że…(???).

  14. W Beskidzie Niskim TP prognozuje na tą noc -17C i zachmurzenie 90-100%. Teraz jest już -25C i 0% chmur. Boję się co będzie w nocy.
    Jak można się aż tak pomylić w prognozach?
    Co jest przyczyną takiej rozbieżności?

    Czy ktoś, kto się zna może mi powiedzieć ile będzie tmin w nocy? Moje współrzędne to 49,5N i 21,5E

    1. Wystarczy, że cały układ synoptyczny mówiąc obrazowo “przesunie się” nieco na W i na E/SE/S Polski mamy znacznie silniejsze mrozy, niż w prognozach. Na razie wszystko zmierza w tym kierunku (w Warszawie o godz. 20 notowano -16,2°C, czyli mniej niż wczoraj o tej porze). Zobaczymy co przyniesie noc (?).

  15. O kurcze czyżby dzisiaj Kielce miałyby biegunem zimna wśród miast wojewódzkich? Minus 23, 2 st. C stan na godz. 21 Inne miasta SE Polski również bardzo zimne z temperaturą ponad minus 20 stopni.
    W Suwałkach i Białymstoku z tego co widzę nasunęły się chmury piętra niskiego stratocumulus i temperatura oscyluje wokół minus 14 stopni.
    https://s24.postimg.org/qnlh45zsl/temperatura.png

    1. potwierdzam :) sam jestem mocno zdziwiony, bo liczyłem na pobicie rekordu tegorocznego z poprzedniej nocy, a tutaj jest cieplej niż w dzień dzisiaj…ale jeszcze nie wszystko stracone, po północy może się rozpogodzić i wtedy temp. szybko spadnie :P

  16. Warszawa, ok. 22:30, ok. -17°C

    W Warszawie ok. godz. 22:30 notujemy ok. -17°C, czyli nieco mniej, niż wczoraj o tej porze. Czyżby niedzielny poranek miał okazać się tu mroźniejszy, niż sobotni (?), kiedy to zanotowano Tmin „zaledwie” -19,3°C.

    Potencjał na to jest o tyle większy, że niemalże całkowicie osłabł wiatr, który w piątek przed północą wiał jeszcze średnio ok. 5 m/s. Kolejną może być wyraźniejsza inwersja wyżowa.
    Dalszy spadek temperatury będzie jednak zależał od tego na ile utrzyma się małe zachmurzenie lub wręcz bezchmurna aura – a czego do końca jeszcze nie wiemy (?). Nadmienię, że poprzedniej nocy nad Warszawą przejściowo się zachmurzyło.

    Dodajmy jeszcze, że bardziej na E/S od Warszawy już teraz (22:30) w wielu miejscach notujemy poniżej -20°C i to poza mrozowiskami, np. w Kielcach ok. -24°C.

    Czyżby modele zaliczyły jeszcze większe błędy – a konkretnie niedoszacowania spadków Tmin – prognozując na noc 07/08.01 dla Polski E/S już „tylko” ok. -15/-20°C…?

    1. O 23:48 w Warszawie cały czas bezchmurna aura. Jestem niemal pewien, że o ile się nie zachmurzy, to temperatura rano będzie niższa niż dzisiaj.

      1. To u was w Warszawie temperatura wolno spada. W Kielcach też bezchmurne niebo, ale pewnie ze względu na ukształtowanie terenu – położenie w Górach Świętokrzyskich taki szybki spadek temperatury.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *