Listopad 2017

Listopad 2017

Pogoda polska odważnie wkroczyła w nowy miesiąc. Jaki będzie? Wie to zapewne jedynie Wernyhora. Dlatego ilustracją do dyskusji o pogodzie w tym miesiącu niech będą “Chochoły” Wyspiańskiego.

 

Wyspiański “Chochoły”
Print Friendly, PDF & Email

348 Replies to “Listopad 2017”

        1. oddolnie patrząc ja bym to inaczej określił:
          są w źródłowo zimnym powietrzu, są w klinie wyżowym, są w rozpogodzeniach. Ile w tym efekcie jest odgórnego zarządzania a ile wyniku oddolnego pozostawiam Waszej ocenie. Tak czy inaczej ewidentnie naczynia połączone :-)

          1. Ja wiem? To mi się wydaje bardzo przekonywujące:

            Rozpogodzenia mają bo to powietrze ma niewiele pary wodnej. A klin wyżowy też chyba jest nieuniknionym skutkiem napływu zimnego (czyli gęstszego) powietrza w górnej troposferze. Nieprawdaż?

          2. no w prawdzie prawdaż z całym szacunkiem @ Arctic
            Juliusz by mógł wyliczyć co by “pomogło” w przyziemiu by w Beneluksie nie pomarzły “kwiatki”
            Chodzi mi o częsty błąd że góra nie docenia dołu…
            Faktem jest że góra może więcej, to działa też w meteorologii?

          3. @ Arctic : zatopiony znaczy kto? ten MOSTowski wielomasztowiec? Płynie dalej.. ;-) dobrze że wstawiłeś trajektorię – to tylko wzmacnia Twoją teorię na temat niedoceniania radiacji.

          4. @Tytus

            Radiacja jest niedoceniana ale nie w tym wypadku. Za krótka skala czasu. Naprawdę nie widzisz, że powietrze przypowierzchniowe nad Paryżem dwa dni wcześniej było nad Grenlandią? To, że nie jest jeszcze zimniejsze to tylko efekt ogrzewania adiabatycznego bo pochodzi ono wręcz ze stratosfery.

            A pogląd o niedocenianiu radiacji we współczesnej synoptyce (przynajmniej w latach 1980-ch i 1990-ch) nie jest mój ale pochodzi od Judith Curry i Kerry Emanuela. Z tym, ze te procesy jednak wymagają kilku dni. Czterdzieści osiem godzin to jednak skala czasu procesów bardziej adiabatycznych niż radiacyjnych.

          5. @ Arctic : “Naprawdę nie widzisz, że powietrze przypowierzchniowe nad Paryżem dwa dni wcześniej było nad Grenlandią?”
            Nie dowidzę ? ja tam widzę kolor zielony który wcześniej nie był nad Grenlandią – z góry przepraszam za mój nie ostry wzrok.

          6. @ Acitic : hah do czego tu dochodzi: skąd wzięła się cząsteczka powietrza na 2 m przy wieży Eiffla, czemu taka zimna i kto ją zanieczyścił. Do tego wspólnie zmierzamy. Pytanie jak to zrobić, którą ścieżką podążać by się jak najmniej wysilić. To słuszna droga , naturalna.
            Odnośnie rozpoznawania kolorów: tak ja to widzę i pewnie też inni : https://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2017/11/HYSPLIT-backtrajectories-Paris-20171107-09.gif
            czerwony gdzieś znika , przebija sufit, jakaś nieciągłość ? staje się niezrozumiałym dla większości…

          7. @Tytus

            Z całym szacunkiem (a mam dla Ciebie duży) ale upierasz się niepotrzebnie. Czerwony nie znika, a się pojawia. Pojawia się na szczycie troposfery bo chociaż GFS (którego wyniki są podstawą tych trajektorii) ma tam jeszcze kilka poziomów to HYSPLIT nie używa tych stratosferycznych.

          8. Chyba się przestaliśmy rozumieć. Do czego potrzebujesz linku? Wszystko jest widoczne na mapce i wykresie z HYSPLITu.

            Przypomnę tylko, że dyskutujemy o moim stwierdzeniu

            Bo jest przerwa w prądzie strumieniowym i przez nią wali do nich “polarne” powietrze wprost na południe.

            I jeśli ktoś tego nie widzi w trajektoriach to naprawdę ma problem z wzrokiem.

          9. Przepraszam że Wam się wmieszam do dyskusj – zwróce tylko uwage na kierunek osi czasu traektorii wstecznych- jest odwtotny niż zwykle wiec może stąd to nieporozumienie?

          10. “Chyba się przestaliśmy rozumieć. Do czego potrzebujesz linku? Wszystko jest widoczne na mapce i wykresie z HYSPLITu.”
            Nie przestaliśmy się rozumieć problem jest chyba na łączach.
            Więc zapytam jak dziecko – w co kliknąć by mieć upragnioną i widoczną mapkę HYSPLITu ( dzięki za pomoc Innym – ale to nie sprawa osi czasu). To sprawa wzajemnego zrozumienia i postrzegania.

          11. ok zwracam honor , każdy może mieć słabszy dzień
            jednak odwrócona oś czasu, dzięki @ grzeg8 za pomoc
            a @ Arctic za cierpliwość i.. dalekowzroczności życzę ;-)

    1. i stało się: Bieruń (Wyżyna Śląska/Kotlina Oświęcimska) -2C
      Pierwszy przymrozek tego sezonu
      Chyba rekord, tak późno, w połowie listopada -mieszkam w swojego rodzaju mrozowisku.

      1. przymroziło ostro ten pierwszy raz w rowie podkarpackim
        ostatecznie u mnie Bieruń -5,1C. Ciekawe ile będzie u Ardo

  1. Póki co chyba można założyć że I dekada będzie ciepła, niezbyt mokra oraz że będzie kilka dni słonecznych. Przynajmniej takie są od kilku dni prognozy. Pewności oczywiście nie ma ale jest bardzo duże prawdopodobieństwo że tak będzie do 10 listopada

  2. Informacje o przyszłej pogodzie czerpię prawie wyłącznie z tej strony. Dlatego mogę powiedzieć – jest dobrze. Meteogram dla Sandomierza wygląda ( jak na początek listopada) wręcz rewelacyjnie. Już bez opadów, temperatura w południe przeważnie powyżej 10 C. Wszelkie zachcianki spełnione;)

  3. Słuchajcie cwaniaki ,niech mi ktos powie szczerze ,kiedy bedzie chociaż kilka dni ze słońcem no może nawet tydzień lub dwa .A i jeszcze jedno ,czy 3 miech deszczu to tak ok.Dzieki za odp.

  4. A ja mam nadzieję, że tegoroczny listopad będzie na północy Polski pierwszym suchym miesiącem od…czerwca (sic!). Dziś byłem w ogrodzie to ziemia nasiąknięta na maksa, potrzeba tygodni suchej aury, by wszystko wróciło do normalnego stanu. Na szczęście pierwsza połowa listopada tak się zapowiada. Jeszcze doszedł by w miarę średni wiatr to by by się wszystko wysuszyło i przegoniło smog i mgły.

    1. Ja dziś jechałem pociągiem do Łodzi i widać było miejscami jak duże połacie łąk są pozalewane. Miejscami zwykłe łąki i pastwiska przypominają obecnie obszary bagienne. Po zimie stan wód był b. wysoki, wiosną i latem opady były ponad normę (+spore zachmurzenie), a to co się tutaj dzieje jesienią to chyba każdy wie także po swojej okolicy – ponad 400% normy opadów we wrześniu i prawie 300% normy w październiku. Skutek tego nie może być inny. W przyszłym roku spodziewam się suchego odreagowania.

    2. No widzicie panowie. Przeliśmy z jednej skrajności w drugą tzn. suszy z okresu późnowiosennego, letniego (na E, NE) do ekstremalnie wilgotnego we wrześniu, październiku. Jeszcze na początku września niektóre osoby narzekały na suszę, a tu proszę ich błagania się spełniły – spadł deszcz z bardzo dużą nawiązką. Takiej ponurej jesieni z dominacją niżów niosących ekstremalne opady i przewagę pochmurnej pogody jak we wrześniu i październiku to bardzo dawno nie było. Na polach, łąkach są spore rozlewiska wody – nie ma szans aby takie duże ilości wody wyparowały, bo mamy krótkie dni, długie noce i słońce świeci bardzo niskie. Nie narzekajmy teraz na co najmniej 1-2 tygodniowy okres bez opadów, bo to będzie ulga. Wszyscy chyba mamy już dosyć deszczu po skrajnie wilgotnym wrześniu i październiku?

          1. Co ciekawe, granica między obszarami zbyt mokrymi i zbyt suchymi była dość wyraźna w lecie-przebiegała ona gdzieś między Białowieżą i Terespolem, znacznie suchszą glebę dało już się zauważyć bliżej przejścia granicznego w Połowcach.

      1. Tylko ,ze u mnie (region katowicki) tej wody na łąkach i polach az tyle nie ma. We wrześniu owszem spadło 140-190 mm ,czyli 200-300 procent normy ,ale w październiku 70-80mm deszczu przy średniej dla regionu katowickiego45-50mm . Od maja do sierpnia opady były zdecydowanie poniżej normy a od poczatku roku do końca października spadło w Katowicach 625mm czyli w normie bo średnia suma za 10 miesięcy to w Katowicach 620mm wody. Norma przez IMGW jest określana jako +- 10 procent od średniej wieloletniej , czyli dla Katowic wynosi 558-682mm za pierwsze 10 miesięcy roku. Opady skrajnie nieregularne np. w czerwcu 33mm (śr.85mm) a we wrześniu 189,5mm (średnia 64,5). Tydzień suchy i w miare słoneczny i na śląskich polach i łąkach będzie w miarę sucho.

        1. Katowice sięga wiatr halny, który raz że ociepla to przynosi też więcej Słońca. Centrum i północ Polski tak dobrze nie mają.

        2. @oliver57
          Tylko różnica między północną Polski, a południem (gdzie mieszkasz ty) jest taka, że na północy Polski październik był 5 miesiącem bardzo mokrym miesiącem z rzędu kiedy suma opadów w niektórych miejscach przekraczała 100 mm i do tego było bardzo mało słońca.
          Także na polach, łąkach, w glebie na północy Polski jest nadmiar wody.
          Przeczytaj fragment komunikatu IUNG w Puławach
          “Opady atmosferyczne w ostatnich monitorowanych dekadach w dalszym ciągu na dużej powierzchni kraju były bardzo duże (oprócz północno-zachodnich terenów Polski), powodując w wielu rejonach kraju wystąpienie nadmiaru wody, który utrudnia przeprowadzenie terminowych prac polowych. Ostatnio prowadzone zbiory ziemniaka wykazują słabą jakość surowca co również związane jest z wystąpieniem m.in. wysokich opadów atmosferycznych czego efektem jest gnicie bulw wskutek wystąpienia zarazy ziemniaczanej.
          Występujące w ostatnich dekadach warunki pogodowe sprawiły, że susza rolnicza na terenie Polski nie jest notowana”.
          “Tydzień suchy i w miare słoneczny i na śląskich polach i łąkach będzie w miarę sucho”
          Pewnie na śląsku, południu Polski tak, ale w centrum i na północy to musiałoby nie padać co najmniej miesiąc aby było sucho.
          To jest fragment za wrzesień 1 VIII-30 XI, a przecież w październiku również bardzo dużo padało – miejscami spadło więcej niż w bardzo mokrym wrześniu.

  5. Wieczorne odsłony GFS i ECMWF (niestety) za kolejnymi niżami zmierzającymi znad N Atlantyku nad Bałtyk od ok. 10.11. Czyżby poprawa pogody i tym razem miała być krótkotrwała (maks. 5-7 dni)…?

    1. A GFS na 12-13 listopada z prognozą mega wichury, na szczęście to jedyna i może ostatnia taka wizja pogody w przyszłości.

    2. Ale ostatnie pogorszenie też nie trwało dłużej, więc to się rozkłada po połowie. Nie ma co dramatyzować. Tak naprawdę każda pogoda jest dobra, oprócz smogowej;)

      1. “Tak naprawdę każda pogoda jest dobra, oprócz smogowej;)”

        >>> Chyba jednak nie doceniasz zbytnio Sił Natury…

  6. Taka ciekawostka – pojawiają się prognozy, które jutro zamiast tmax ponad 10 stopni i słońca widzą ledwo 3-5 stopni, niskie chmury i mgły. To dotyczy przede wszystkim NE, E, SE Polski. Mam nadzieję, że się nie sprawdzą.

    1. Wątpliwe, aby ta poprawa i uspokojenie przyniosły więcej pogodnego nieba, niż na przełomie września i października oraz po 15 października. A i Tmax będą o rząd 10 st. niższe – po części z uwagi na coraz słabsze nasłonecznienie, ale po części także z uwagi na słabszą adwekcję ciepła (zwłaszcza w porównaniu do dni po 15.10). Co do samej soboty, poprawa będzie postępowała z SW na NE, więc w regionach NE/E niewykluczone, że nieco pogodniejsza będzie tylko niedziela.
      A z niedzieli na poniedziałek na W przejściowe opady z bruzdy niskiego ciśnienia między kolejnymi wyżami. Obawiam się, że ten kolejny nie będzie zbyt pogodny, chciałbym się jednak mylić…

  7. Listopad to taka zakała pogodowa w roku, nawet biorąc pod uwagę polski niezbyt przyjemny klimat. Ten miesiąc bardzo rzadko jest ładny, zaś bardzo często jest brzydki, z długimi ciągami pochmurnych słotnych dni.

    Wobec tego mam od tego miesiąca zgoła inne oczekiwania. O ile paskudny kwiecień, wrzesień czy październik z tego roku wywołują u mnie mocno negatywne emocje (bo wiem że te miesiące mogą być piękne), tak brzydki listopad nie wywoła żadnego marudzenia, bo ten miesiąc z natury jest brzydki. W ubiegłym roku na przykład listopad pogodowo niewiele różnił się od października – też był zimny i pochmurny, ciepłe dni były raptem 3-4 i to tylko na południu Polski. Ale na listopad mało kto narzekał, najwięcej komentarzy szło na wyjątkowo paskudny październik.

    Jeśli mowa o oczekiwaniach i nadziejach to moimi głównymi w listopadzie są brak silnych wichur i brak pogody “przez 0 stopni” powodującej niebezpieczne oblodzenie i marznące opady. Jak ma być ciepło to całą dobę, jak ma być zima to też całą dobę <0*C.

    1. Przynajmniej I połowa listopada, gdy dmuchnie z S i się rozpogodzi też potrafi przynosić jeszcze dość ładne oblicze jesieni.
      Ale generalnie listopad to miesiąc kojarzony z przemijaniem – jego nastrój z pewnością najlepiej oddaje aura właśnie o tej porze roku…

      1. Listopad to najgorszy miesiąc w roku. Do wiosny i nawet świąt daleko, jeszcze przed zimą , ciemno, szarówko zimno i przede wszystkim mokro. Najlepiej, gdyby październik i listopad usunąć z kalendarza.

        1. @Ert

          Zmiana kalendarza nie zmieni pogody. Natomiast są rzeczy, które mogą poprawić samopoczucie. Lubimy najciemniejszy fragment roku bo jest tam Boże Narodzenie. Amerykanie dość sensownie dodali sobie jeszcze Haloweeen i Thanksgiving w tej porze roku i od razu im lepiej. A my się przed pierwszym bronimy, a o drugim nie słyszeliśmy.

          1. Thanksgiving czyli Święto Dziękczynienia w Polsce ma zupełnie inne podłoże, jest to okres podziękowań Bogu za plony-w kościołach protestanckich jest to Dziękczynne Święto Żniw w okresie wrzesień-październik.

          2. @podlasianin

            Ja zdaje sobie sprawę, że to były pierwotnie ich dożynki, które w wyniki nieco innej szerokości geograficznej w części USA wypadały w listopadzie.

            Jednak teraz są świętem obchodzonym tego samego dnia od Florydy po Alaskę, nie tylko przez rolników, czyli z dożynkami ma niewiele wspólnego. Dziś to święto rodzinne, a nie rolnicze, w sumie chyba najważniejsze dla Amerykanów w całym roku. A wybór daty (czwarty czwartek listopada) genialnie dopełnia kalendarz świąt w najbardziej ponurej części roku.

          3. U nas w listopadzie są dwa święta i obydwa są obchodzone w smętny, martyrologiczny sposób. Dzień Wszystkich Świętych jeszcze jestem w stanie zrozumieć, wszak trudno szukać zabawy na grobach bliskich. Ale 11 listopada (Święto Niepodległości) kojarzy się nam dzisiaj przede wszystkim z paleniem zniczy, płakaniem jacy to my pokrzywdzeni przez los i łysą patologią robiącą zadymę na marszu narodowców.

            Polska jest pięknym krajem o wielkiej historii. Obywatele jakichś młodych 200-letnich państw typu USA są zachwyceni jak tu przyjeżdżają i na każdym kroku spotykają zamki, twierdze, kościoły stojące tutaj po 500-1000 lat, kiedy cywilizowany świat nawet nie wiedział że Ameryka Północna w ogóle istnieje. Dla nich jest to jakaś abstrakcja.

            A co do komentarza @FKP że styczeń najgorszy, to się z tym nie zgadzam. Jest najzimniejszy i raczej nie ma szans na jego ładne oblicze w “ciepłej” wersji (w przeciwieństwie do grudnia czy lutego) ale w styczniu dzień już się wydłuża i do wiosny jest coraz bliżej. Teraz (początek listopada) jest przytłaczająca świadomość, że ciepło będzie dopiero za 4-5 miesięcy albo nawet więcej. Poza tym ty mieszkasz na zachodzie kraju, tam w zimie nie ma aż tak zimno. W 2017 roku tam było max -15 w nocy, na wschodzie i południu tyle było w środku słonecznego dnia.

          4. @alewis27

            Ja mieszkałem i tu i tam. Wiem jak płytkie są stereotypy. Jednak pewne rzeczy są prawdziwe. Amerykanie potrafią się lepiej bawić. Zrobili sobie fajne święto z tradycyjnego (w wielu kulturach) jesiennego święta zmarłych. Zrobili z dożynek święto służące spotykaniu się rodzin (jak u nas Boze Narodzenie), a przeciez Boże Narodzenie tez obchodzą.

            A to, że robi na nich wrażenie jeśli powiem im, ze mój kościół parafialny ma 800 lat (a ma) to oczywiście tez prawda. Z tym, że nie do końca widzę tu powód do wynoszenia się. Nie Ty budowałeś te “zamki, twierdze, kościoły” więc to, że mieszkasz w pobliżu nich o niczym nie świadczy. Możliwe, ze budowli je przodkowie wielu współczesnych Amerykanów, polskiego czy niemieckiego pochodzenia.

          5. Ja bardziej się meczę u progu wiosny, na początku listopada mam jeszcze pełno energii po lecie.

          1. Dla mnie najgorszym miesiącem w roku jest luty, bo mam wtedy juz dość zimy, a jest świadomość że do ciepłej aury pozostają jeszcze dwa miesiące. Poza tym luty jest często miesiącem pochmurnym i mokrym, jak np. w 2013 i 2016 roku, a tego bardzo nie lubię.

          2. Dla mnie nie ma jednego wybranego najgorszego miesiąca roku, podobnie jak i najlepszego. To jak oceniam dany miesiąc zależy m.in. od pogody jaka w jego czasie panuje.

          3. Ja najgorzej znoszę z reguły marzec-kwiecień, bo wtedy przeważnie nic mi się nie chce. :D Najlepszą formę mam w sierpniu i wrześniu (w tym roku akurat wrzesień trochę mi podpadł, jak każdemu)

    2. Ta cudowna, wisielcza pogoda w listopadzie, gołe drzewa, wiszący status, wieczne ciemności, zgniłe powietrze o zapachu palonego przez sąsiada plastiku, mgły, mieszane opady, szarugi, wichury, skoki ciśnienia, rozprzestrzeniający się wirus grypy. Ach, czego Wy w ogóle chcecie od listopada? Przecież to taki piękny miesiąc!

    3. bo rok temu listopad był dużo ładniejszy od października. w niektórych regionach był to najładniejszy listopad od 5 lat

  8. W niedzielę 13 stopni i słoneczko widzi w centralnej Polsce UM. W listopadzie już lepszej pogody być nie może.

    1. 5 listopada 2014 w centrum było bezchmurnie i 18 stopni. 16 listopada 2010 w Przemyślu było 20,6 st.

      1. 5 listopada 2008 było słonecznie i 20 stopni. A w listopadzie 2011 od 1 aż do 9 dnia miesiąca było codziennie 16 – 18 stopni też przy pogodnej aurze. Czyli może być zdecydowanie lepsza pogoda.

  9. Pewna persona wieści koniec tego świata. A w nadchodzącym sezonie jesienno- zimowym, czeka nas 7 krwawych orkanów, 2 już były, czyli zostało jeszcze 5 . :D
    Masakra do potęgi . :)

    1. To co czasami wypisuje Hubert woła o pomstę do nieba. Nie twierdzimy bynajmniej, że sytuacja w Arktyce jest dobra, bo nie jest. W tych warunkach prędzej, czy później zasięg pokrywy lodowej skurczy się tam któregoś późnego lata do zera (albo poniżej magicznej granicy 1mln km^2, kiedy Arktykę uznaje się za “ice-free”). Nie znaczy to jednak, że za każdy kataklizm pogodowy możemy winić zmieniający się klimat. Owszem, przy AGW możemy oczekiwać, że klimat nam się “rozchwieje”, a groźne zjawiska będą pojawiać się częściej, jednak nie jesteśmy w stanie z pewnością powiedzieć, że to dane zjawisko (patrz ostatnie wichury) jest związane z AGW. Co więcej, takie twierdzenia, jakie ostatnio wygłasza Hubert szkodzą nauce, bo ludziom uznającym AGW przyklejają łatkę “szaleńców” i “alarmistów”. Po obu stronach sporu są ludzie, którzy w swym zaangażowaniu przekraczają pewne granice rzetelności i obiektywizmu. Owszem, po stronie denialistycznej jest ich więcej i są bardziej krzykliwi, ale jak widać po drugiej stronie również się zdarzają. Hubert wpadł już jakiś czas temu w skrajny alarmizm. Wieszczenie “7 orkanów, jak biblijne 7 trąb”, czy coś w tym rodzaju, może budzić jedynie zażenowanie.

      1. Bo on nie rozumie meteorologii, jak sam stwierdził, jest humanistą. Gdyby coś rozumiał, wiedziałby, że takie niże wtórne zawsze się zdarzały.

        1. Ożesz w mordę jeża tudzież w pytkę pytona,
          jako zdeklarowany humanista w czwartym pokoleniu, posiadający zarazem tytuł zawodowy inżyniera stanowczo wypraszam sobie zaniechanie czynności poznawczych wobec problematyki nauk ścisłych przez, tych do których “czucie i wiara mówi silniej, niż oko mędrca”
          :D

    2. Po prostu wynik nie konsultowania się z innymi swojego zdania- Można mieć różne poglądy na dany temat ale jak się nie bierze pod uwagę innych opinii(z różnych kręgów ) to można niestety za bardzo odejść od tematu i realności problemu

  10. Sobotni ranny GFS także za skróceniem okresu z przewagą wyżów (choć i tak nie cały czas w pogodniejszym wydaniu) mniej więcej do czwartku 09.11. A potem kolejne niże, skoki ciśnienia, opady, wietrzenie, a kto wie czy nie także zimowy epizod….

  11. Dzisiaj południe i zachód mają słońce, a wschód i północny wschód chmury-czyli dysonanse z usłonecznieniem w kraju trwają w najlepsze…

  12. Porannymi wynikami modelu ECM wyraźnie powinni być zmartwieni mieszkańcy Włoch. Kilkudniowe utrzymywanie się nad nimi niżu to spore ryzyko powodzi.

    1. To się bardzo rzadko zdarza w Polsce, na ogół jest na odwrót, czyli w nocy bezchmurne niebo a w dzień nachodzą chmury.

  13. Mamy dodatnie NAO i od razu znaczna poprawa pogody. U mnie ponad 10 stopni, słoneczko i lekki wiaterek, idealna pogoda. Niech mi ktoś jeszcze powie, ze dodatnie NAO nie wpływa korzystnie na nasz klimat :-). Szkoda tylko, że Atlantyk obudził się znowu tylko na chwilę, jak to bywa w ostatnich dwóch latach i prawdopodobnie po 11-12 listopada czekają nas znowu różne, wątpliwe atrakcje pogodowe.

    1. Jeszcze bym dodał do powyższego postu, że obecna pora chłodna o wiele cieplejsza od tej z 2016. Wtedy poniżej 10 stopni było już od października, teraz późnojesienne badziewie przyszło już we wrześniu, ale na szczęście temperatura w dzień rzadko spada poniżej 10-11 stopni, co nalezy uznać za plus.

    2. Kiedy wreszcie skojarzysz poprawę pogody z układem wyżowym, a nie (głównie) z NAO? Podałem niejeden już przykład dodatniego NAO i “niżowej” aury – przykładowo tak było m.in. podczas przechodzenia niżu wtórnego i wichury dnia 05.10 b.r.

      1. Myślenie zero jedynkowe ile razy można to powtarzać ?

        pojawił się wyż nad nami to znaczy że mamy dodatnie NAO i tak zawsze jest
        jak to w ogóle brzmi ???

      2. Lucas – akurat 5.10 NAO było na poziomie stanów na zero, więc nie mogło być mowy o jakimś wyjątkowo dodatniej strefówce. Na plus poszła na chwilę dopiero po 10 października, co jest do sprawdzenia.

          1. Na powyższym wykresie widać, że NAO zaczęło isć wyraźnie w górę dopiero przed 10 października, a więc już po przejściu niżu, a potem mieliśmy tydzień ładnej złotej polskiej jesieni. W okolicach 5.10 NAO dopiero zaczynało marsz w górę, a więc już po pojawieniu się niżu. Ja nigdy nie mówiłem, że NAO przynosi tylko ładną pogodę. Jednak już wolę wichury przy dodatnim NAO niż inne atrakcje pogodowe, na przykład ze wschodu.

          2. To inny przykład. Podczas najcieplejszego okresu lata 29.07-02.08 (a przy tym pogodnego) NAO było ujemne. A wcześniej, lipiec przyniósł aurę dość zmienną, a NAO było częściej na plusach. W tym względzie nie ma po prostu reguły.

            A to, że lubisz już bardziej wichury przy dodatnim NAO, niż “atrakcje” ze wschodu – to nie jest do końca całkowicie spójne z twierdzeniem, że aura poprawia się przy dodatnim NAO.

  14. Po 10 uderzenie lekkiej zimy?. Takie są najnowsze prognozy. Niestety mogą to być temperatury przez 0 jak pokazuje gfs a to może oznaczać śnieg, i śnieg z deszczem, rano może zamarzać, a w dzień przy lekkim plusie chlapa. Nawet jeśli to się nie sprawdzi to wcześniej czy później taki typ pogody nadejdzie

    1. W prognozie z 12z nie widać żadnej zimy. Tylko przez jeden dzień (12.11) ma być temperatura jednocyfrowa. A 13 listopada według obecnego GFS-a ma być nawet 13 stopni.

    2. To akurat jeszcze nie jest pewne – co nie zmienia faktu, że z każdym kolejnym tygodniem potencjał na pojawienie się aury już bardziej zimowej (przy ochłodzeniach) rośnie – i to bez względu na to jaka ogólnie będzie cała zima.

    3. Gdzie Ty widzisz po 10.11 temperatury przez zero bo ja nic takiego nie widzę, owszem widzę temperatury przez zero ale jeszcze z jedynką z przodu :)

      1. Wieczorna odsłona GFS na II dekadę listopada za typową strefówką. Z drugiej strony NOAA za trendem spadkowym NAO/AO, a ECMWF za kolejnym przerwaniem łańcuszka niżów atlantyckich przez kolejny wał wyżowy. Sytuacja jest więc rozwojowa.

          1. Tak normalnie. Preferencje są różne. Ja jako mieszkaniec Karkonoszy wolę listopad w normie lub poniżej, bo wtedy mam zimę. Lato zaś wolę w normie lub lekko powyżej.

  15. Widze dalej spory o NAO srao.
    A nikt nie raczy patrzeć w mapy, tylko ciągle tym sztywnym indeksem się posługuje, żenada. Liczy się kierunek przepływu w wyższej troposferze, jet, ułożenie geopotencjału. Jesteście tyle lat tutaj i dalej nic się nie nauczyliście, bo dalej wykonujecie tańce deszczu wokół ogniska NAO.

    1. @Ert napisał:
      “Mamy dodatnie NAO i od razu znaczna poprawa pogody.”

      A potem pisze:
      “Ja nigdy nie mówiłem, że NAO przynosi tylko ładną pogodę. Jednak już wolę wichury przy dodatnim NAO niż inne atrakcje pogodowe, na przykład ze wschodu.”

      >>> Uważam, że @Ert po prostu patrzy na ten indeks zbyt zero-jedynkowo i zarazem nadużywa go do oceny stopnia “stabilności”, czy też “pogodności” aury. Dziwne, że nie potrafi dostrzec, że za poprawę pogody odpowiedzialne są przede wszystkim układy wyżowe (zwłaszcza, jeżeli nie mamy stratusów), a nie takie, czy inne NAO.

        1. Dodatkowo wyż związany z cyrkulacja strefową zazwyczaj przynosi ładna pogodę, tym się rożni od wyżu, który powstaje poza za strefą niżów, ze nie ma zbyt wielu inwersji, z uwagi na ruch powietrza, czyli wiatr.

        2. Nieprawda – proszę nie wprowadzać innych w błąd:-)
          Ja NAO/AO traktuję jako indeksy opisujące “siłę” cyrkulacji strefowej (lub jej zaburzenie, osłabienie), a nie jako indeksy warunkujące lepszą lub gorszą pogodę – a to chyba jest jednak zasadnicza różnica. Dlatego tak polemizuję w tej kwestii z @Ert.

          1. Siła cyrkulacji strefowej??
            Chyba coś Ci się pomyliło. Siła to prędkość przepływu, a NAO tyczy się trasy i położenia układów cisnienia. Indeks jest wyznaczony dla 2 punktów. Więc różnice, mogą dawać złudzenie, co było dobitnie widać w ubiegły weekend, kiedy prędkość przepływu wynosiła ponad 300 km/h nad dystansie kilku tysięcy km, a NAo było ujemne.

          2. Lukas napisał siłę w cudzysłowiu. Proponuję wrócić do książek j.polskiego z podstawówki….

          3. W sumie to tylko 5 osób tutaj rozumie o co chodzi w cyrkulacji strefowej i na tym kończę. :)

          4. @realista
            W ten oto sposób schodzimy na polemiki sprzed tygodnia, oboczne wobec kwestii, przy okazji której dzisiaj pojawił się wątek związany z NAO.

  16. @realista
    A czy w ogóle zauważyłeś skąd wzięła się ta dyskusja nt. NAO?
    @Ert – który głównie z NAO wiąże poprawę pogody – może zostać nią wręcz wzmocniony…

    1. Już pisałem, że wyże związane z cyrkulacja strefową często sa pogodne z uwagi na większy ruch powietrza, w przeciwieństwie do tych, które powstają w przestojach lub przy blokadach, bo natychmiast powstają inwersje, a więc mgły i stratusy.

      1. Czyli rozumiem, że zgadzasz się z @Ert, że za obecną poprawę odpowiada głównie dodatnie NAO, a nie głównie wyż…???

          1. Dodam tylko, że prawdopodobnie koło środy ma się rozbudować wyż i raczej nie przyniesie nam ładnej pogody, a czemu, bo bedzie wiać od wschodu czyli będzie mocno inwersyjnie.

          2. Ja z kolei uważam, że NAO nie jest indeksem, który nam powie, czy pogoda będzie lepsza, czy gorsza. I przynajmniej nawiązując do wypowiedzi @Ert tylko o to mi chodziło.

          3. NAO to tylko wskaźnik, który nic nam nie mówi. Tak na marginesie @ Lukas co jest potrzebne by u nas była zima?

          4. @realista
            “NAO to tylko wskaźnik, który nic nam nie mówi.”

            >>> A czy zauważyłeś jak komentuje pogodę @Ert, raz po raz przywołując ten indeks i tłumacząc głównie nim lepszą/gorszą pogodę?

            Jeżeli tego nie jesteś w stanie zrozumieć dlaczego ja z nim polemizuję to trudno – w tym kontekście nie widzę już sensu przedłużać tej polemiki, bo efekt będzie odwrotny (do zamierzonego zarówno przez Ciebie, jak i przeze mnie).

          5. @ Lukas
            Zauważyłeś co napisałem na początku. odniosłem się do wszystkich, że bazujecie tylko na NAO.
            “Widze dalej spory o NAO srao.
            A nikt nie raczy patrzeć w mapy, tylko ciągle tym sztywnym indeksem się posługuje, żenada. Liczy się kierunek przepływu w wyższej troposferze, jet, ułożenie geopotencjału. Jesteście tyle lat tutaj i dalej nic się nie nauczyliście, bo dalej wykonujecie tańce deszczu wokół ogniska NAO.”

          6. @realista
            Tyle, że Twoje podejście do tematu też powoduje skrajności najlepiej zaprezentowane kilka dni temu, kiedy dla was (wraz z AH) wciąż była cyrkulacja strefowa, a przeszło 1/3 Europy zajęło powietrze arktyczne spływające niemalże znad bieguna (sięgające na południe aż po Grecję), wał wyżowy na Atlantyku sięgał od Hiszpanii po Grenlandię, a nawet redaktorzy ICM pisali o wymianie południkowej nad Europą (krótkiej bo krótkiej, ale jednak). Nie ma złotego środka i jednego “jedynie słusznego” podejścia do tematu.

          7. No właśnie. Wyż o którym piszesz jest na południe od prądu strumieniowego więc nie ma w ogóle co mówić o adwekcji z Arktyki. To akurat masa powietrza, którą Bergeron nazwałby “tropikalną” (i jest to kolejny powód dlaczego jestem przeciw używaniu tej terminologii). A zimna będzie nie w wyniku adwekcji a jedynie wychłodzenia radiacyjnego. I to zimno powierzchniowe będzie powodowało osiadanie powietrza i zwiększenie ciśnienia.

          8. A tak jest 2 dni później:
            Jet leci od Labradoru, przez śr Grenlandię, mija Islandię od N (a więc jest non stop w zasięgu koła podbiegunowego) i nagle pikuje parę tysięcy km na południe (układając się niemalże południkowo) przez Czechy po Grecję. Taki z tego przepływ zachodni, że przeszło połowa Europy jest w zasięgu zimnych mas powietrza z północy:
            http://www1.wetter3.de/Archiv/GFS/2017103000_5.gif
            To jest wypisz-wymaluj zgodne z podręcznikową sytuacją meandrującego jetu, czyli zastąpienie strefówki cyrkulacją południkową:
            https://www.almanac.com/sites/default/files/d6/images/NAO_Schematic.png
            Pomysł, że jeśli tylko jet jest szybki i nieprzerwany nad Atlantykiem (bez względu na jego trajektorię) to mamy strefówkę mógłby prowadzić do kuriozalnych sytuacji, gdzie w całej Europie mielibyśmy surowe mrozy, a teoretycznie bylibyśmy pod władaniem cyrkulacji strefowej.

          9. @ chochilk
            Idąc tym tokiem, to w latach 2014 -2015 w USA mieli dość srogie zimy, a u nas było wybitnie ciepło co zawdzięczaliśmy strefówce, ta sama sytuacja dała im niemal rekordową zimę. Ich zima była motorem napędowym niemal wiosennej aury u nas. http://modeles.meteociel.fr/modeles/reana/2014/archivesnh-2014-1-1-0-0.png
            http://www1.wetter3.de/Archiv/GFS_Global/2014010200_5_na.gif

            A u nas trochę wcześniej, http://www1.wetter3.de/Archiv/GFS/2013122606_5.gif
            W tym samym czasie w Ameryce.http://www1.wetter3.de/Archiv/GFS_Global/2013122606_5_na.gif
            Kwestią jest ułożenie geopotencjału.
            Ja nie patrze tylko na Europę, bo cyrkulacja nie dotyczy tylko naszego kontynentu.

          10. @realista
            W Kandzie owszem, były to zimy mroźne, ale w USA? Bez przesady. Ta z roku 2014 była faktycznie poniżej normy, bo wypadła jako 33 najchłodniejsza, ale ta z 2015 była dopiero 101 najchłodniejszą. Dodajmy do tego, że raporty NOAA zaczynają się na roku 1895, a więc dość niedawno, w porównaniu do choćby naszego poltempa.

    2. @realista
      To wypadkowa wielu kwestii, ale z osłabnięciem lub zmianom trajektorii prądu strumieniowego, sprzyjającego częstszym adwekcjom z składowymi N/E do Europy środkowej na czele.

  17. U mnie noc niemal bezchmurna, liczę, że tak zostanie i jutro otrzymamy słońce. Dzisiaj pochmurno, ale bezwietrznie i ciepło jak na listopad było – 11 st.

  18. Wygląda na to, że dość pogodnie w większej części kraju będzie jeszcze tylko dzisiaj. Choć w kilku kolejnych dniach opadów nadal ma być mało (jedynie w nocy i jutro przechodzić będzie z W na E smuga z zanikającymi opadami), to jednak prawdopodobnie stratusów nie zabraknie. I nie będzie to wcale jakiś wyż rosyjski, lecz pochodna wyżu azorskiego zmierzającego na E.

    A od ok. 10-11.11 czekają nas najprawdopodobniej kolejne zmiany. Niedzielny ranny GFS widzi około tygodnia z niżami atlantyckimi napierającymi nad Skandynawię i Bałtyk. ECMWF dość szybko przerywa ich ruch kolejnym układem wyżowym (z niżem odcinania na S/SE Europy), co oznaczałoby szybszą ewentualność akcentów wczesnozimowych. Zobaczymy który scenariusz okaże się bliższy rzeczywistości (?).

    1. Ten wyż rozbuduje się nad Skandynawią i zachodnią Rosją w wyniku napłynięcia tam zimnego powietrza z północy, które będzie mocno osiadać.

      1. @realista

        Nie reformuj za mocno nauki. Zimne powietrze nad kontynentem o tej porze roku jest po prostu efektem radiacyjnym (oświetlenie słoneczne nie jest już w stanie wyrównać promieniowania termicznego gruntu). Tzn. jest to zjawisko radiacyjne i nie potrzebuje żadnej adwekcji. Kiedy Eurazja się ochładza to nad jej centrum powstaje stały wyż. I już.

        A nazywamy takie zjawisko wyżem termicznym.
        http://glossary.ametsoc.org/wiki/Thermal_high

        thermal high
        An area of high atmospheric pressure near the surface resulting from the cooling of air by a cold underlying surface, and remaining relatively stationary over the cold surface.

        1. Tak, ale tutaj będzie adwekcja za niżem znad Rosji, więc to będzie dodatkowy zastrzyk chłodu i tylko będzie sprzyjać osiadaniu i tworzeniu się wyżu.

          1. Trzeba odróżniać wyż termiczne od dynamicznych. W tych pierwszym wymuszenie jest od powierzchni. Zresztą zimą trudno sobie wyobrazić adwekcję zimnego powietrza w stronę np. Wyżu Syberyjskiego bo… jest on najzimniejszym obszarem półkuli północnej (może z wyjątkiem Grenlandii ale jeśli uwzględnić efekt wysokości nad poziom morza to jednak chyba nie). I część wschodniej Syberii już jest najzimniejszą częścią naszej półkuli.

            A swoją drogą to jak się zastanowiłem to w ogóle przestałem rozumieć o jakim ty wyżu piszesz: “wyż rozbuduje się nad Skandynawią i zachodnią Rosją”. Bo ja nic takiego nie widzę ani w tej chwili ani w najbliższych dniach. Nad Skandynawią nie ma i nie będzie wyżu a nad Rosją Europejską jest co najwyżej “przedmieście” Wyżu Syberyjskiego (tego stacjonarnego, termicznego) i to przedmieście będzie powoli spychane na wschód. A w dodatku, w wyniku kierunku obrotu wyżu, adwekcja w tej jego części będzie raczej z południa.

        2. Jeśli efekt radiacyjny się zmniejszy (przez efekt wzrostu gazów cieplarnianych) to wyż będzie miał niższe ciśnienie?

          1. Jeśli przyjrzeć się temu jak on się ma zachowywać dzień po dniu (nie tylko ciśnieniom ale też np. temperaturach w środkowej troposferze) to widać, że jego pogłębianie jest wyłącznie radiacyjne bo adwekcja zimnego powietrza z NE nie sięgnie do jego centrum. Mam wrażenie, ze jesteś kolejną ofiarą nauczania meteorologii pozbawionej w ogóle procesów radiacyjnych.

            A co do Syberii to rejon Jakucji, gdzie jest już ponad -30 C ma 1016 hPa ciśnienie przeliczonego na poziom morza. Nie jest to wielki wyż, ale niżem tez bym tego nie nazwał.

          2. Może nawet ważniejszy jest wcześniejszy artykuł Judith Curry (1983) o powstawaniu kontynentalnego powietrza polarnego (jeszcze wtedy, 34 lat temu, używano tych nazw nie tylko w Polsce):

            https://doi.org/10.1175/1520-0469(1983)040%3C2278:OTFOCP%3E2.0.CO;2

            Być może jej to jej najważniejszy artykuł. Pokazała w nim, że powietrze w odizolowanej objętości (np. wyżu) w wysokich szerokościach ochładza się szybciej niż wynikałoby dla obliczeń dla czystego powietrza. Oczywiście w wyżu nie ma prawie chmur co pomaga wychładzaniu, ale jest para wodna i kondensujące się z niej kryształki lodu, a w cieplejszych temperaturach drobne kropelki wody (raczej mgiełka niż chmura). Curry pokazała, że te trzy postacie wody zwiększają prędkość chłodzenia radiacyjnego powietrza nawet o 50%. Czyli praktycznie nie trzeba żadnej adwekcji aby wytłumaczyć jak nad Alaską powietrze może się oziębić o 30 C w dwa tygodnie, nawet kilometr nad powierzchnią ziemi (Rys. 2 w jej artykule).

            Dynamiczne wyże związane z prądem strumieniowym (a dokładniej falami planetarnymi) napedzane są opadaniem zimnego powietrza z tegoż prądu po wschodniej stronie wyżu. Tłumaczy to kilka ciekawych rzeczy naraz: dlaczego inwersje i chmury warstwowe występują głównie po wschodniej stronie wyżów,dlaczego wyże przy prądzie strumieniowym poruszają się szybko na wschód, a odcięte nie. Jednak mimo to, do ich pełnego wytłumaczenie też potrzebne jest ochłodzenie radiacyjne. Natomiast w wyżach termicznych nie potrzeba niczego oprócz chłodzenia radiacyjnego niższej troposfery i wymuszonej tym cyrkulacji antycyklonicznej.

  19. Po 16 dniach pochmurnych w końcu dzisiaj wyjrzało słońce. W tej ekstremalnie pochmurnej jesieni dzisiejszy dzień jest na wagę złota :) Kto wie, może na kolejny tak piękny dzień znowu trzeba będzie czekać kilka tygodni…

  20. Dzisiaj kolejny dzień kiedy jest ciepło i w miarę pogodnie. Na większym obszarze kraju temperatura przekracza 10 stopni. Na niebie chmury altocumulus i cirrostratus – ewidentny zwiastun jakieś pogorszenia pogody. Na pewno jest lepiej niż w I dekadzie ubiegłorocznego listopada, która była chłodna (z jednocyfrowymi temperaturami), pochmurna i dość mokra (nawet z opadami śniegu, śniegu z deszczem), a na taki ciepły i dość pogodny dzień z tmax ponad 10-15 stopni na większym obszarze Polski musieliśmy czekać aż do przełomu II i III dekady listopada (!).

    1. Rok temu początek listopada był zasadniczo kontynuacją aury z październikia czyli ciągłe chmury i niska temperatura. 10 listopada temperatura spadła naprawdę mocno, u mnie zrobiła się termiczna zima i pojawiały się opady śniegu. Za to w II połowie miesiąca przyszły bardzo ciepłe masy powietrza z temp. nawet prawie 20 stopni i dużą ilością słońca. 21 listopada Tmax wyniosła 18,9*C i nie wiem, czy nie była to najwyższa temperatura o tej porze roku. Na pewno jedna z najwyższych. Ostatnia dekada listopada to już prawie zima i temperatury powyżej 15*C są tam niezmiernie rzadkie.

      A u mnie wczoraj i dzisiaj pogodnie i ciepło. Nareszcie, po dwóch tygodniach niemal ciągłych chmur na niebie. Poprawa pogody nie na długo, bo ładnie jeszcze jutro a od wtorku ponownie szaruga cały dzień przy temperaturze maksymalnej z biedą przekraczającej 5*C. Co ciekawe będzie to wyż z wiatrem od wschodu. UM często widzi te stratusy w wyżu a nie zawsze się to sprawdza. Może się nie sprawdzi?

    2. Ja mam nadzieję, że GO wreszcie mocniej da o sobie znać i przyniesie nam najcieplejszą zimę w historii. Bardzo dziwne, że mimo globalnego wzrostu temperatur wciąż nie możemy pobić rekordu sprzed prawie 30 lat.

      1. Przypuszczam, że jesteś jeszcze dość młody i/lub za mało uwrażliwiony na negatywne skutki związane z GO. Zanim Tśr na Ziemi podniesie się o powiedzmy kolejny 1 st., także i nas czeka jeszcze wiele turbulencji pogodowych, związanych chociażby ze zwiększoną niestabilnością prądu strumieniowego.

      2. Zima 2006/7 była prawie tak samo ciepła jak 89/90. Te kilka setnych części stopnia to naprawdę żadna różnica.

        Z tego co widziałem na poltempie to w zimie 89/90 był zimny listopad, dość ciepły grudzień, bardzo ciepły styczeń, rekordowo ciepły luty i ekstremalnie ciepły marzec.

        W zimie 2006/7 był bardzo ciepły listopad, ekstremalnie ciepły grudzień, ekstremalnie (rekordowo?) ciepły styczeń, bardzo ciepły luty i bardzo ciepły marzec.

        Jeśli chodzi o porównanie całej pory chłodnej to 89/90 ma jej +13,96*C (średnio +2,79 na miesiąc), a sezon 2006/7: aż +19,29*C (średnio +3,86 na miesiąc). Dotyczy to woj. śląskiego, to ważne bo np. II 2007 u mnie miał prawie +3*C ale na Podlasiu -0,36*C (lekko poniżej normy, różnica w realnej średniej miesięcznej rzędu 5*C)

        Sezon chłodny 2006/7 u mnie był o ponad 1*C (średnio) cieplejszy niż 89/90.

  21. W roku ubiegłym I połowa listopada była swojego rodzaju kontynuacją przeważnie chłodniejszej i wilgotniejszej aury z października – ok. 10.11 przyniosła nawet epizod zimowy. Później jednak się ociepliło, a przy tym przejściowo zrobiło się pogodnie i ogólnie (jak na listopad) przyjemnie.
    W tym roku niewykluczone, że będzie odwrotnie – zwłaszcza, że na II dekadę miesiąca modele wieszczą jakieś kolejne “przetasowania” układów barycznych nad Europą.

    1. II dekada listopada może być wg GFS ciężka: częste niże, wielogodzinne opady, nawet śniegu na nizinach. Wolałbym, aby listopad odpuścił w opadach – w.gruntowe są, jak na ten miesiąc, ponad normę we Wrocławiu w wielu miejscach. U mnie rów melioracyjny wokół działek ogrodniczych na Strachowicach zapełniony wodą, w w.gruntową mam ok 1 m od poziomu gruntu.

      1. Niewykluczone, że aktywne i mokre niże przybyłe znad N Atlantyku “przyblokowane” zostaną nad Europą C (w ogólności między Bałtykiem a Morzami Śródziemnym i Czarnym). Z jednej strony ograniczane będą klinami wyżów od Azorów i Grenlandii, a z drugiej klinami nabierającego na sile zimowego wyżu syberyjsko-arktycznego (zza Uralu). Takie są obecne prognozy – zobaczymy jak z czasem będą one ewoluowały (?).

        1. Dziękuję za informację – zapowiada się dynamiczny, wilgotny listopad: oby nie z podtopieniami np. zalane piwnice z powodu wysokiego poziomu w.gruntowych czy lokalne wylewy rzek np. w dolinie Baryczy, gdzie od pewnego czasu są tam przekraczane stany ostrzegawcze lub alarmowe.

          1. Bez przesady, parę minut temu wróciłem z wizji Baryczy. Takie wezbrania to absolutnie nic szkodliwego, a podtopienia – no cóż, jeśli zabiera się rzece jej naturalne koryto, próbując na gospodarczo-rozwojową modłę uproduktywniać jej sąsiedztwo…
            Dla rzeki podtopienia to nic nadzwyczajnego – wręcz są zgodne z jej naturalnym reżimem hydrologicznym.

          2. Suma opadów do dzisiaj 13.11.17 w listopadzie w regionie katowickim to raptem 17-20 mm i w prognozie do 28.11 zaledwie 3-10 mm . Wygląda na to ,ze listopad 17 w regionie katowickim będzie miał sumę opadów około 30-40mm przy średniej dla Katowic 51, czyli dolna granica normy lub poniżej.Rekordowo mokry był u mnie wrzesień (189mm w Katowicach,śr 64) ,mokry październik 75mm,śr 46). Za 10 miesięcy w regionie katowickim spadło 580-640mm ,czyli norma. Imponujące sumy opadów ,przekraczające średnie sumy roczne już po 10 miesiącach notowane są w północnej Polsce np. w Szczecinie, Bydgoszczy ,Elblągu czy Białymstoku. Listopad jest przeciętny u mnie (Ruda śląska) ,ale od wczoraj wieczora mało przyjemny bo mokro i zimnawo ,czyli obowiązuje ubiór zimowy.Taka pogoda o tej porze roku mnie nie zaskakuje.

    1. Dość poetycko, obrazowo i łatwo wytłumaczone … Szkoda że autor poza tym wpisem zajmuje sie przez inne post polityka… A przez to mam wrażenie cześć ludzi sympatyzujacych z innymi partiami nie zastanowi sie nad tym tekstem. – Sorry ale uważam wiazanie GO z polityka za szkodliwe – Im wieksze odpolitycznienie tego tym wiecej ludzi wezmie problem na poważnie a która partia nagle zauważy że ochrona klimatu staje sie coraz ważniejsza i zajmie sie tą sprawa to drugorzędna rzecz

      1. GO nie zwracają uwagi o syf na swoim podwórku tylko o to, co “być może” się wydarzy w postaci jednej więcej burzy czy tygodnia bez śniegu za 2 lata. Ja widzę powiększającą się w zastraszającym tempie degradację przyrody. Niech palą tym syfem w wielkich piecach z użytkiem i niech idzie CO2 do atmosfery lepiej, niż mam oglądać i zbierać te całe “hałdy” plastiku wyrzucane w moich pięknych okolicznych lasach!

    2. Bardzo ciekawy artykuł. Globalne ocieplenie, mierzone w skali światowej, obecnie postępuje. To fakt. Wiarygodne pomiary w różnych częściach Świata są prowadzone od 50-200 lat wstecz. A co z cyklicznością klimatu? Jeśli lata 60-90 w Polsce były chłodniejsze, a 90-20 będą cieplejsze to oznaczać to musi trend? Pomiary temperatury pochodzą głównie ze stacji meteo, gdzie miasta je zarosły (wyspy ciepła). Czy cieplejsza Arktyka nie wpłynie na “wyrównawcze” chłodniejsze zimy nad kontynentalną półkulą północną? W Arktyce dodatnie wysokie anomalie występują jednak tylko w porze chłodnej. O spalaniu węgla i CO2 emitowanego do atmosfery.. Rośliny są w stanie to przerobić poprzez silniejszy przyrost. Albo będzie więcej drewna albo w postaci organicznej i tak powróci ono powoli w glebę, i pod ziemię z powrotem. Reasumując: Czynnik zaburzający jest w naturze dosyć szybko niwelowany. Przyroda, poza super-erupcjami wulkanów, które zmieniały klimat na kilka lat, zawsze sobie radziła. A to, że 3 lata w Polsce suche a 3 wilgotne, czy, w Indiach, Etiopii susza rekordowa, czy w Bergen padnie nowy rekord opadów to niewiele znaczy. Zbyt krótki okres pomiarowy i zawsze będą padać rekordy w różnych zakątkach świata co roku. Nie odwzorujemy dokładnie 30-leci z X czy XIII wieku, a pewnie takie fluktuacje się zdarzały nie raz. W dostępie do coraz dokładniejszych danych wciągnęliśmy się w jeden, ich dosyć krótki odcinek. Mówię tu o dostępnie do wiarygodnych pomiarów satelitarnych temperatury, o dostępie informacji o niszczycielskich “nawałnicach”, “orkanach”,i o pogodynkach, co każde przekroczenie 20 st w październiku uważają za upał, a w styczniu spadek za dnia poniżej -5C za siarczysty mróz. Świat oszalał :)

      1. Jak wyjaśnisz rozpad lodowców które istniały przez tysiace lat a się rozpadają ?- One nie wiedzą że to fluktuacja która potrwa kilkadziesiat lat ?

      2. @mxn

        Zapominasz, ze istnieją jeszcze “paleodane”, czyli informacje o dawnym klimacie z najróżniejszych geologicznych, (rdzenie lodowe i osadów morskich, stalagmity, temperatury z odwiertów, czy dawnych poziomów morza), biologicznych (przyrosty roczne drzew i organizmów morskich) oraz historycznych (zasięgi lodowców górskich, lodu morskiego czy daty zamarzania i topnienia rzek czy jezior) danych. Mamy też dane o dawnych wartosciach wymuszeń klimatycznych (czyli czynnikach wpływających na klimat) takich jak stężenia CO2 czy metanu, tufu wulkanicznego w rdzeniach lodowych czy izotopów na które wpływa aktywność Słońca.

        Można śmiało powiedzieć, ze tak ciepłego okresu na półkuli północnej nie mieliśmy od dwóch tysięcy lat, a prawdopodobnie od jakichś pięciu (optimum klimatyczne holocenu, związane z lepszym nasłonecznieniem tej półkoli w wyniku zmian precesyjnych orbity Ziemi). Na południowej zapewne jeszcze dłużej (we wczesnym holocenie była ona gorzej nasłoneczniona niż obecnie).

        Tu mi można zarzucić, że odchodzę od paleodanych a zaczynam używać fizyki. Ale to nie żaden zarzut. Same statystyki z danych historycznych czy paleodanych nie wszystko. Trzeba jeszcze rozumieć co jest wymuszeniem klimatu, co sprzężeniem zwrotnym i jaka jest czułość klimatu na te wymuszenia. A tę wiedzę można wbudować w modele i sprawdzać czy wymuszenia zgadzają się z tym co wiemy o klimacie danego okresu. I zapewniam Cię, ze zgadzają się coraz lepiej. A najepiej przy czułości na podwojenie CO2 rzędu 3 K. I to jest dodatkowym potwierdzeniem, ze to co liczymy wprost modelami radiacyjnymi zgadza się z tym co działo się na Ziemi w całej jej historii. A w ostatnich latach mamy ponad 40% więcej CO2 niż kiedykolwiek w ostatnich 800 tys. lat z których mamy rdzenie lodowe, a prawdopodobnie (tu już używany pośrednich metod określania dawnego stężenia CO2) przez jakieś 4 miliony lat.

        I tu można przystąpić do konkluzji. Informacji o dawnym klimacie i jego zmienności mamy bardzo dużo i wszystko to się zgadza pod warunkiem, ze gazy cieplarniane są głównym wymuszeniem klimatu. Bez tego elementu natomiast nie zgadzało by się praktycznie nic.

        1. Ja nie zaprzeczam ociepleniu klimatu, tylko czy związane z nim zaburzenia cyrkulacji same się po czasie nie wyregulują? CO2 można uznać jako początkowy czynnik ocieplający ale według mnie jest on zbyt niestabilny w obiegu, czy inaczej mówiąc krótkożyciowy. Emisja emisją, którą łatwo obliczyć ale czy czy równie dobrze obliczono asymilacje przez rośliny i oceany? Może się okazać, że asymilacja przewyższy niebawem “podaż” i powoli wszystko wróci do normy. Większym problemem jest chyba przekroczenie pewnej granicy temperaturowej i uwolnienie metanu. W tym przypadku skutki mogą być już bardziej nieodwracalne.

          1. Co masz na myśli mówiąc “krótkożyciowy” ? -Czas życia człowieka,tysiąclecie czy epokę geologiczną?

          2. rośliny nie są w stanie pochłonąć CO2 poprzez zwiększenie przyrostu. Fakt, obecne stężenie cO2 w atmosferze jest dużo poniżej optymalnego dla roślin, ale trzeba pamiętać o prawie tzw. minimum Liebiga. W skrócie chodzi o to, że rośliny nie są w stanie wykorzystać większego stężenia CO2, bo zwiększony przyrost rodzi jednocześnie większe zapotrzebowanie na inne składniki pokarmowe, wodę itp. Wystarczy więc, że jednego z tych składników brakuje, a roślina nie będzie mogła szybciej przyrastać, nawet pomimo większego stężenia CO2. A z reguły jest niestety tak, że brakuje.

          3. I pewnie dlatego lasy zarówno liściaste jak i iglaste w naszych szerokościach reagują bardziej na zwiększone nawożenie azotem (w sumie inna forma zanieczyszczeń antropogenicznych) niż na wzrost stężenia CO2 [1].

            Pewnie azot jest w ich ekosystemie czynnikiem limitującym, a CO2 nie.

            [1] Magnani F, Mencuccini M, Borghetti M, Berbigier P, Berninger F, Delzon S, Grelle A, Hari P, Jarvis PG, Kolari P, Kowalski AS, Lankreijer H, Law BE, Lindroth A, Loustau D, Manca G, Moncrieff JB, Rayment M, Tedeschi V, Valentini R, & Grace J (2007). The human footprint in the carbon cycle of temperate and boreal forests. Nature, 447 (7146), 849-851, https://doi.org/10.1038/nature05847

      3. SE kraju dzisiaj jeszcze z całkiem przyjemną pogodą – będącą tak właściwie (jak to mawiają niektórzy synoptycy) kompleksem aury jaka panowała w czasie weekendu. Rozpogodzenia, lekki wiatr z SE/S (tylko bliżej gór być może nieco silniejszy) i Tmax powyżej 10°C – czyli jak na listopad nie ma co narzekać:-)

        A postępy jesieni fenologicznej jakby nieco przystopowały. Część drzew i krzewów straciło już zupełnie liście. Jednak na części z nich – zwłaszcza na obszarach mniej zindustrializowanych – nadal jeszcze całkiem dobrze się trzymają. Ba, nie “zdechły” nawet jeszcze do końca kwiaty. Na ile tylko czas pozwala warto kontemplować uroki coraz bardziej zaawansowanej jesieni, przed nieuchronnie zbliżającą późnojesienną słotą i/lub aurą zimową.

        1. @ Lucas powiedz wprost: że zimno niebawem będzie, modele są zgodne , szarugi i pierwsze śniegi . Kwiaty wczoraj były niesamowite – łąki jak w kwietniu, maju (no prawie) zdjęcia mam może kiedyś się podzielę.

          1. Tytus, poruszyłeś kwestię mogącą urozmaicić i ubarwić dyskusję, choć chyba jej adresatami są Klaudia Kinga, Arctic i Piotr – czy w postach da się wrzucać zdjęcia w sposób inny, niż korzystanie z portali typu wstaw, tnij, etc?

          2. no właśnie brakuje tu oficjalnej strony koncertu życzeń, książki skarg i zażaleń (oczywiście ostro cenzurowanej przez Autorów bloga) która by była podpowiedzią jak udoskonalić stronę/blog
            patrząc przez pryzmat użytkowników.
            Np dla mnie bardzo przydatne jest umieszczenie najnowszych komentarzy ( ja widzę niestety tylko ok 20 ostatnich) ale już segregacja komentarzy w/g autora i czasu leży.

          3. Takiej władzy to ja tu nie mam. Zresztą nawet gdybym miał to bym Pani Klaudii nie przerabiał infrastruktury bloga.

            Jednak zwiększenie liczby widocznych komentarzy popieram. Piotr już kiedyś ją zwiększył na moją prośbę.

    3. dobry tekst, sporo uświadamia i do końca trzyma w napięciu jak thriller.
      Poczytałem również
      https://www.tvn24.pl/protest-ekologow-przeciwko-wydobycia-wegla-brunatnego,787577,s.html
      Zastanowiłem się nad pojęciami altruizm, egoizm, patriotyzm, kim mogą być te osoby które protestowały – mam mętlik w głowie.
      Spojrzałem na stronkę https://meteomodel.pl/AKT/TEMP/99
      trochę się zdziwiłem że tak zimna Wielka Brytania.
      Z mojego egoistycznego? punktu widzenia spojrzałem co się stało wczoraj ok godz 13 (jazda na rowerze) że tak nagle się ochłodziło , poszukałem indeksów na mojej stacji i najlepszym okazał się http://webpages.charter.net/rdgweather/THSW.htm – spadł w ciągu kwadransa z 20 do 14 i tak też to odczuło moje ciało.

      1. Trochę nieładu wprowadzę z powodu mojego lenistwa?
        (trudno mi odnaleźć komentarz do wątku) w którym
        parę dni temu Admin wyraził swoje zdanie na temat
        http://arcticicesea.blogspot.com/ autorstwa Huberta,
        w pełni się z tym zgadzam tzn dużo wnosi treści merytorycznej w postaci
        wykresów, danych itp natomiast komentarz do niej ze względu na nadużywanie słowa “katastrofa” budzi pewien niesmak.

  22. @Arctic Haze
    Obiecałeś kiedyś przy okazji krytyki teorii norweskiej że napiszesz o tworzeniu się niżów według teorii wirowości. Jest na to szansa?

  23. Niesamowite, dzisiaj miałem 2 dzień z rzędu bardzo ładną pogodę :) Od jutra niestety powrót depresyjnej pogody.

  24. A prognozy GFS są coraz chłodniejsze. Niewykluczone są opady śniegu w drugiej połowie listopada. Jeszcze dojdzie do tego, że obecna wysoka anomalia się “wyzeruje” a listopad wyjdzie w normie.

    1. Dobrze chociaż, że ochładzać się ma stopniowo – a przy tym przechodzenie z warunków typowo jesiennych przez przedzimowe do zimowych powinno być rozłożone w czasie (inaczej niż np. w roku 2010). Prognozy coraz zgodniej za tym stopniowym ochłodzeniem, jak i w ogóle za wyraźną ekspansją zimy w Eurazji w kolejnych II tygodniach listopada. Choć co do całości jej przebiegu całej stawiamy oczywiście na razie znaki ‘?’.

      1. Może będzie taka sytuacja jak w sezonie 2007/2008, kiedy po chłodnym listopadzie była ciepła zima. Teraz według prognoz CFS, zima też ma być ciepła, a nawet rekordowo ciepła.

        1. Jak na razie to listopad jest ciepły. Ja przypuszczam, że będzie właśnie odwrotnie – na razie przynajmniej w II połowie listopada i grudniu.
          A co do sezonówek – one przecież niemalże zawsze wieszczą ciepłe zimy, bez względu na to jakie są w rzeczywistości…

        2. Listopad może być chłodny, przeżyjemy jakoś te dwa tygodnie zimna, byle tylko zima była ekstremalnie ciepła i najlepiej bez żadnych akcentów zimowych.

          1. Myślisz, że Matka Natura “widzi” kiedy kończy się listopad, a zaczyna grudzień, w tym meteorologiczna zima?
            Nie sądzę, aby zmienność z jaką mamy do czynienia od ok. 1,5 roku nagle (już niebawem) przeszła w jeszcze większe dodatnie (sumarycznie) anomalie od tych z jakimi mieliśmy do czynienia w 2015 r.

          2. “Myślisz, że Matka Natura “widzi” kiedy kończy się listopad, a zaczyna grudzień, w tym meteorologiczna zima?”

            Tak, widziała to na przełomie sierpnia i września. 31 sierpnia Słońce i upał a już 1 września deszcz i chłód ;]

            Tak, wiem, że naprawdę to był tylko przypadek…

          3. @Lukasz160391
            To, jeżeli już, od grudnia “powinno” zrobić się jeszcze bardziej zimowo – a nie jesiennie/wiosennie:-)

          4. Dokładnie, najważniejsze to żeby ustanowić nowy rekord ciepła zimy, ten stary ma już prawie 30 lat!

          5. Mogę zadać Tobie to pytanie, jak zima będzie taka jak 1989/90 albo jeszcze cieplejsza to co wtedy poczniesz?

          1. Prognozy CFS są na podstawie wyliczeń matematycznych. To już lepiej w takie prognozy wierzyć, niż słuchać górali albo osób, które prognozują zimę na podstawie zachowań zwierzaków…

          2. @Lukasz160391
            Tylko jak przewidzieć dobrze POGODĘ (nie klimat!) na tyle miesięcy naprzód, skoro zazwyczaj w danym okresie rozstrzygają się dopiero prognozy w terminie 5-10 dni naprzód?

        3. Wystarczy, że pojawi się SSW i wszystkie prognozy CFS, za przeproszeniem, szlag trafi. Poza tym, nie pamiętam kiedy ostatnio CFS prognozował zimę zbliżoną do normy, nie mówiąc już o chłodnej.

          1. I co ciekawe, znacznie częściej prognozuje mroźną zimę w USA, niż w Europie, czy nawet sporej części Azji.
            Prognozy te są już tak (dla nas) permanentnie ciepłe, że można strzelać w ciemno, że takie będą też za rok, dwa, trzy, itd. Chyba, że tuż przed trafi się jakiś chłodniejszy miesiąc, to będą one modyfikowane i na raz się okaże, że oprócz serii wietrznych niżów islandzkich możliwe są także inne opcje pogodowe…

  25. Zaczyna się kabaret, fani zimy vs fani ciepła., A że fusy zasypują południe, więc emocje sięgną zenitu :D.

    1. Bzdury piszesz. Zauważ że tak zwani fani zimy piszą merytorycznie a tak zwani fani ciepła robią gnój a powiedziawszy poprawnie politycznie sieją zamęt

    2. To raczej “sprowadzanie na Ziemię” tych, którzy myślą, że każda kolejna zima (i nie tylko zima) będzie już rekordowo ciepła.

      1. … albo traktują CFS jak wyrocznię – podczas, gdy jego prognozy właściwie nie radzą sobie w dużej mierze z predykcją sytuacji, gdy trendy pogodowe odbiegają od trendów klimatycznych za dobrych kilka dekad.

        1. Już wielokrotnie mogłem się przekonać jak zwodnicze są modele które prognozują pogodę na tydzień-2 tygodnie przed początkiem meteorologicznej zimy i często nie mogą trafić w 1 miesiąc zaczynającej się zimy. Rzeczywiście już od dobrych kilku lat wieszczy się całą ciepłą i bardzo ciepłą zimę, w tym styczeń który od kilku lat ma być ciepły albo rekordowo ciepły, tymczasem miesiąc ten jest albo chłodny, albo w pobliżu normy, albo lekko ciepły. Prognozy to można być w miarę pewnym ale w okresie maks 7 dni. Dziś gfs widzi w połowie listopada atak zimy, ale znając życie wcale nie ma pewności że to się ziści a co dopiero grudzień, styczeń albo luty

          1. Zauważ, że nawet grudzień 2015 r. nie wpisywał się w trafną ciepło-zimową przepowiednię, bo – wg sezonówek – z reguły ciepłu mają towarzyszyć wietrzne i mokre niże atlantyckie (islandzkie), a wówczas dominowały przede wszystkim wyże zmierzające znad Azorów w kierunku E/NE.
            A co dopiero przewidywanie jakiś okresów/miesięcy chłodniejszych – zimą mroźniejszych i/lub bardziej śnieżnych – z ponad miesięcznym wyprzedzeniem…

            Co ciekawe, ostatnio CFS’owi zdarzają się nawet częściej przepowiednie (nieco) chłodniejszego lata, niż zimy – a co jak wiadomo, jest trudniejsze do ziszczenia się.

          2. Dlatego najlepiej skupić się jeszcze na bieżącym miesiącu, którego mamy jeszcze początek ( I dekada). Jestem ciekawy czy sprawdzi się prognoza na przyszły tydzień gdzie widać nawet miejscami całodobowy mróz przy opadach śniegu oznaczałoby to pierwszą stałą pokrywę śnieżną. Nie byłoby w tym nic niezwykłego oczywiście. Ciekawy jestem też jaki wyjdzie tegoroczny listopad jako całość, zeszłoroczny przerwał passę 4 listopadów ( od 2012-2015) powyżej normy, zaś ostatni chłodny był w roku 2007. Wracając jeszcze na koniec do prognoz na zimę nie były one zawsze trafne w stosunku do grudnia i lutego, ale styczeń to już kompletna porażka prognoz-ostatni naprawdę ciepły styczeń zdarzył się w 2008 roku i od kilku lat co roku słyszę że styczeń będzie ciepły, bardzo ciepły albo rekordowo ciepły

          3. w 2015 też był bardzo ciepły styczeń. Daleko mu było do rekordów temperatury ale zimy było w nim naprawdę mało. Tylko na początku mały mrozik, a tak to cały miesiąc na lekkim plusie i ciągłe chmury na niebie. W 2012 było podobnie, tylko ok. 25 I nadszedł wielki mróz, przez co anomalia miesiąca nie była aż tak wysoka.

          4. Ale styczeń 2013, 2016 i 2017 były zapowiadane jako bardzo ciepłe, zaś 2016 i 2017 zapowiadano nawet jako możliwe rekordowo ciepłe. Wiadomo że jak co roku zapowiada się ciepły styczeń to w końcu się najprawdopodobniej się trafi. Nie jest sztuką prognozować sztuką jest trafiać regularnie z prognozą albo prawie regularnie. Ostatnio prognozy długoterminowe ( kilka lat) pokazują że wszystkie miesiące będą ciepłe ( powyżej normy), wyjątkiem może jest tu ostatnio lato gdzie prognozowane było jako w normie lub chłodne, a i tak wyszło ciepłe, oraz maj gdzie prognozuje się go zmiennie raz jako ciepły raz chłodny a tak od kilku lat wszystkie miesiąca prognozowane są regularnie jako powyżej normy łącznie z październikiem. Październik obok stycznia to największa wpadka prognostyczna. W 2015 i 2016 miał być ciepły. Niestety w dzisiejszych czasach nadal trudno opierać się na długoterminowych prognozach. Są pewne przesłanki jak np. aktywność niżów atlantyckich, ale to jest nadal za mało żeby być czegoś pewnym

        2. CFS nie bo to wstrętny ciepłolubny model jest. Wyrocznią są ostatnio GFS i ECMWF, które wyrzucają na za dwa tygodnie blokadę i atak zimy :P

          1. Przecież nikt rozsądny nie podchodzi bezkrytycznie do jakiejkolwiek prognozy na 5+ dni naprzód. Z tym, że o ile sprawa skali i trwałości (w tym stopnia “zimowości”) ochłodzenia w II dekadzie listopada jest sprawą otwartą, o tyle to, że w ogóle w uśrednieniu się ochłodzi względem ostatnich ciepłych dni listopada jest już właściwie (niemalże) pewne. A do pojawienia się zimowych elementów pogodowych w II połowie listopada nie potrzeba już wcale jakieś silnej adwekcji dużego chłodu (jak w październiku, czy kwietniu). Po pierwsze, mamy statystyczny jesienny trend spadku Tśr. Po drugie, anomalia nie będzie cały czas do końca miesiąca na średnim poziomie ok. +2/+4K jak ostatnio.

          2. Myślę że ociupinkę się mylisz @ Lucas : są takie przypadki że rozsądni ludzie mają coś mądrego do powiedzenia w prognozach w termiach nawet powyżej +5 dób.

          3. @Tytus
            Nie napisałem przecież, że nie ma się prawa mieć czegoś “mądrego” do powiedzenia odnośnie prognoz także na 5+ dni naprzód – tylko, że nie należy podchodzić doń bezkrytycznie (nawet odnośnie kierunku ewolucji sytuacji pogodowej).

      2. Nie liczę na kolejne z rzędu rekordowo ciepłe zimy, ale chyba mam prawo oczekiwać, że po 30 latach wreszcie takowa się pojawi. Zwłaszcza że wszędzie się trąbi o globalnym ociepleniu.

        1. Co to znaczy ”wreszcie takowa się trafi ” może kolega napisać ?
          po jakich 30 latach rekordowa ciepła zima przecież się trafiła już zimą 2006/07 pamiętasz czy cię jeszcze na świecie nie było

          Tu masz wykaz anomalii najcieplejszych zim w Polsce

          1989/90: +4.37°C
          2006/07: +4.29°C
          1988/89: +3.88°C
          1974/75: +3.42°C
          2007/08: +3.42°C
          1997/98: +3.38°C
          1924/25: +2.93°C
          2013/14: +2.89°C
          2014/15: +2.83°C
          1994/95: +2.83°C

          Ja nie wiem czasami mam wrażenie że na tym forum piszą osoby które specjalnie podjudzają

          1. Jakie miesiące bierzesz pod uwagę? DJF?

            I jeszcze uwaga: czy zima 2006/7 może być rekordowa jeśli 1989/90 była cieplejsza?

            Co nie zmienia faktu, że rekordy z zaledwie 312 tys. km^2 nic nie dowodzą w kwestii globalnego ocieplenia.

          2. Zimę 2006/07 pamiętam, ale ona przecież nie jest rekordowa, bo ta sprzed 30 lat była najcieplejsza. Minimalnie, ale jednak. Do 20 stycznia było super, zero zimy, ale potem orkan Cyryl przywiał zimę i niestety wszystko się popsuło.

          3. @Marcin
            Ale już na przełomie stycznia i lutego przyszła odwilż i potem nie było prawdziwej zimy. Luty 2007 był ciepły, co prawda już nie bardzo ciepły, jak wcześniejsze miesiące, ale nie można o nim mówić, że był zimowy (chłodniej było tylko na północny wschód od Warszawy). A od początku marca 2007 była już prawdziwa eksplozja wiosny.

          4. Kilkanaście postów temu pisałem o swoim regionie, gdzie zima 2006/7 jednak była cieplejsza niż 1989/90. A cała pora chłodna (czyli razem z listopadem i marcem) była DUŻO cieplejsza niż 89/90. Listopad 1989 był zimny, prawie 2*C poniżej normy, w 2006 ciepły. Grudzień ciepły ale nie jakoś bardzo, 2*C powyżej normy (w 2006 skrajnie ciepły prawie 5* nad normę) Styczeń 2007 tez sporo cieplejszy od 1990. Zima 1990 wygrywa tylko lutym który był miesiącem o najwyższej anomalii dodatniej w historii polskiego klimatu. No i marzec 1990 był trochę cieplejszy od 2007 (przy czym cała wiosna 2007 i tak o niebo lepsza od 1990)

            Takiego roku (nie rocznika) jak okres 1.07.2006 – 30.06.2007 może jeszcze długo nie być. Ekstremalnie ciepłe: 07.2006, 09.2006, 12.2006, 01.2007; bardzo ciepłe: 10.2006, 11.2006, 02.2007, 03.2007, 04.2007, 05.2007 06.2007; normalny jedynie 08.2006.

          5. @alewis
            A w późniejszym czasie lipiec 2007 i sierpień 2007 też były ciepłe, dopiero wrzesień, październik i listopad były poniżej normy. Ale od stycznia 2008 znowu się to odwróciło.

        2. Sama zima 2006/7 była ciut chłodniejsza od tej 1989/90 (mowa o DJF), ale już cały sezon zimowy był cieplejszy.
          Zima bez najmniejszych akcentów zimowych jeszcze dobrych kilka, a może i nawet kilkanaście dekad nam się nie przytrafi (zakładając GO jak z grubsza w ostatnich dekadach). Natomiast takie, w których powiedzmy ani jeden tydzień nie będzie miał Tśr ujemnej myślę, że 1-2 razy na dobrych kilkadziesiąt (50-70?) lat – tu istotną rolę odgrywają m.in. cykle AMO, czy NAO.

          Na razie, uwzględniając cykliczności co ok. 8 letnie, jak i te co ok. 60-70 letnie teraz powinniśmy mieć więcej zim z większą komponentą mroźno-śnieżną, niż odwilżową (ciepłą) – choć oczywiście prawdopodobieństwo tak ekstremalnie zimowych jak najchłodniejszych pół wieku temu jest już bardzo małe (wręcz bliskie zeru).

  26. A dzisiaj nad podglądach satelitarnych dobrze widać jak zachmurzenie piętra niskiego przeważa po N/E stronie łańcucha Karpat – a od strony Niziny Węgierskiej jest pogodnie. Wystarczyło, że zmienił się kierunek wiatru na NE/E i sytuacja z zachmurzeniem z grubsza odwróciła się (w weekend stratusy zalegały głównie u naszych S sąsiadów).

  27. Pogodnie zresztą także w N/W Polsce, gdzie mamy kolejny wyż zbudowany w chłodniejszej masie powietrza – który to miejscami na Pomorzu przyniósł niewielkie przymrozki. Niestety te rozpogodzenia na całą Polskę już się nie rozszerzą, bo ruch wyżu w kierunku europejskiej Rosji sprawi, że do nas (nad większą część kraju) na ok. dwie doby zacznie napierać coraz to wilgotniejsze powietrze z ESE.

    1. “Niestety te rozpogodzenia na całą Polskę już się nie rozszerzą” stety ;-) kwiaty dalej będą kwitnąć

      1. Tak, czy inaczej w II połowie listopada pojawią się już zapewne przymrozki – skoro już teraz wcale nie było o nie aż tak trudno na W Europy.
        Ale faktycznie, choć z 1-2 tygodnie dłużej kwiaty pokwitną i z tego i ja się cieszę (należę do osób nie przepadających za zbyt długim okresem z aurą ni to jeszcze ciepłą, ni to już zimową).

  28. U mnie już dzisiaj pochmurno ale jeszcze nie zimno, obecnie ok. 8*C. Dzisiaj najzimniej było w pierwszej części nocy, temp spadła poniżej 2*C. Potem się zachmurzyło i temp wzrosła. Mrozów jeszcze u mnie nie było, najniższa temperatura nocna 0,6*C a najniższa temp. max 7,7*C (1 listopada). W październiku była 1 noc z ujemną temp (-1*C), na razie to tyle.

    W prognozie stratusy i temperatury typowo późnojesienne, między 0 a 10*C. Nie wiem ile jest prawdy w tym ataku zimy za jakiś czas. W atak zimy to raczej wątpię (dla mnie atak zimy to pogoda panująca np. na przełomie listopada i grudnia 2010) ale jakieś elementy zimowe mogą się pojawiać. Wszak listopad jest miesiącem przejściowym, podobnie jak marzec. Opady śniegu w tym miesiącu nikogo dziwić nie powinny.

    Mimo niedawnych wichur sporo drzew ma jeszcze dużo liści i widać złotą jesień na drzewach przy drogach wojewódzkich i krajowych. Warto czasem wyrwać się z śmierdzących i zakorkowanych miast i pojechać trasą gdzieś dalej.

    1. U mnie klony za oknem są już gołe, ale trochę dalej znajduje się drzewo, które ma jeszcze wszystkie liście – w dodatku wszystkie są żółte. A najdłużej liście to chyba trzymają wierzby płaczące, teraz większość liści na nich jest zielona, a pamiętam, jak w grudniu 2013 na początku miesiąca były jeszcze ostatnie liście na wierzbach.

      1. A nad morzem jeszcze niektóre drzewa są zielone, choć do większości należą już żółte albo wręcz takie czerwonawe. Tydzień, dwa i po liściach będzie.

        1. Jak byłem dzieckiem, to zawsze dziwiłem się dlaczego w październiku i na początku listopada, kiedy jest już zimno i brzydko, na drzewach są liście jak w lecie, a w kwietniu, kiedy słoneczko już miło przygrzewa, tak długo są łyse ;)
          Blisko mojego rodzinnego domu rośnie bowiem niewielki lasek dębowy, który na chwilę obecną jest pomarańczowy (podczas gdy inne drzewa są łyse), ale jeszcze około 25 października był całkiem zielony. Wiosną zazieleni się za to najpóźniej ze wszystkich okolicznych drzew :)

          1. @PiotrNS

            A teraz się nie dziwisz? Znasz odpowiedź czy straciłeś ciekawość świata? 😁

            Gdybym ja miał zaryzykować odpowiedź to powiedziałbym, ze to dlatego, ze wiosną drzewa mniej ryzykują spotkanie z przymrozkom (czy mrozem) bo mają więcej do stracenia (część sezonu wegetacyjnego). Natomiast na końcu tego sezonu ryzyko jest minimalne. Przemarznie to przemarznie. Na wiosnę zrobi się nowe.

          2. @Arctic Haze
            Trafiłeś w sedno, najpóźniej na wiosnę liście puszczają drzewa najmniej odporne na przymrozki, czyli dęby, buki, orzechy włoskie.

      2. U mnie większość drzew jest już goła, ale niektóre klony rosnące w większym zacienieniu i osłonięte przez inne drzewa jeszcze trzymają żółte liście. Żółte i pomarańczowe liście trzyma też dużo brzóz i leszczyny, zwłaszcza też te młode. Trzmieliny w większości pogubiły czerwone liście, ale niektóre w bardziej nasłonecznionych miejscach mają jeszcze zielone, nawet soczyście co kontrastuje z owocami; nie widziałem specjalnej korelacji w tym czy krzew jest młody czy stary ani w tym czy ma gałęzie oskrzydlone czy nie.

    2. To prawda, że “jakieś tam” zimowe elementy pogodowe w II połowie listopada to żaden “atak” zimy – wręcz przeciwnie, pojawiają się już nawet przy anomaliach do ok. -3K, a np. na NE kraju i na obszarach od ok. 500 m. n.p.m. na S kraju już wręcz przy temperaturze bliskiej ‘normie’.
      Chyba, że zrobiłoby się jak np. w końcówce listopada 2010 r.

      1. @Lucas Wawa
        Termiczną i prawie prawdziwą zimą (bez śniegu) przyniosły również ostatnie dwa dni listopada 2014 . Wtedy we wschodniej Polsce było ponad minus 5 stopni w ciągu dnia, a na Podlasiu i Warmii, Mazurach było wtedy minus 6-7 stopni w ciągu dnia. To był wtedy najchłodniejszy koniec listopada od 4 lat.

        1. A dodam, że w listopadzie 2014 na Podlasiu była kilkucentymetrowa pokrywa śnieżna, a w nocy prawie minus 15 stopni . Podsumowując to co napisałem w komentarzu z 22:11 i w tym można to nazwać prawdziwą zimą.

      2. @Lucas Wawa
        Te najczęstsze zimowe elementy zimowe to temperatura maksymalna balansująca w okolicach 0 st. C lub lekki mróz minus 1-4 stopnie z kilkucentymetrową pokrywą śnieżną i tmin w nocy minus 5-10 stopni.

    3. Część drzew i krzewów reaguje zapewne w pierwszym rzędzie na nasłonecznienie/usłonecznienie, a część na temperaturę. Ta jesień choć jest dość pochmurna, to jednak jak dotąd przymrozków niemalże nie przyniosła (lub były słabe i krótkotrwałe). Myślę, że stąd też w tym roku mamy bardziej rozciągnięty w czasie proces przebarwiania liści – w ogólności, w odniesieniu do wszystkich drzew/krzewów liściastych (i zarazem nie zimozielonych).

      1. W kontekście tematu fenologii dębu szypułkowego dość dobrze opracowane jest zróżnicowanie postępów w wiosennym rozwoju dwóch bardziej znanych odmian.

        https://www.hindawi.com/journals/jb/2016/7910451/

        Co ciekawe, w Polsce prowadzone były zbliżone metodycznie badania na powierzchniach referencyjnych, m.in. przez pracowników Zakładu Hodowli Lasu AR w Poznaniu. Nie pamiętam nazwiska kierownika projektu. Mogę poszukać w archiwach, ale to już nie dziś.

  29. Skoro tyle piszemy o liściach, zadam pewne nurtujące mnie, choć pasujące bardziej do wiosny niż do jesieni pytanie:
    Kiedy drzewa zazieleniły się w 1980, a kiedy w 1990 roku?

    1. W 1980 pewnie podobnie jak w 2013, a w 1990 podobnie jak w 2014. Takie jest moje zdanie :)
      W 2014 roku wegetacja była o około miesiąc przyspieszona w porównaniu z rokiem 2013. W 2014 roku już pod koniec marca pojawiły się małe liście na klonach widocznych z mojego okna.

      1. U mnie zapewne w 1990 wegetacja była bardziej zaawansowana niż w 2014 roku, a w 1980 na pewno rozpoczęła się dużo później niż w 2013, przypominam, że druga połowa kwietnia 2013 było dość ciepła dzięki czemu wegetacja trochę nadrobiła zaległości. Dodam, że jeśli chodzi o późną wiosnę to najbardziej wegetacja była zaawansowana w 2007 i 2012, w 2014 późna wiosna była już niestety chłodna i wegetacja przystosowała.

        1. Ja pamiętam że na przełomie kwietnia i maja 2000 roślinność była już rozwinięta jak w lecie. W 2003 roku pod koniec zimnego kwietnia było jeszcze słabo z liśćmi, ale kiedy podczas majówki temperatura skoczyła prawie do progu upału, nastąpiła wręcz eksplozja zieleni, podobnie jak w 2012 roku.
          Nie pamiętam wiosen 1980 i 1990 roku, pytam się o nie, bo są niezwykłe, jedna w negatywnym, a druga w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

          1. 2000r nie mam ale mam moje dane z 1999r agrest 5 kwiecień , 10 kwiecień zazieleniły sie brzozy!, 13 kwietnia czereśnia, wiśnia śliwa, 15 jabłoń i grusza, 28 kwietnia zakwitły kasztany !

          2. @Tytus
            To nic niezwykłego, u mnie agrest w 2014 zazielenił się pod koniec marca, brzozy na początku kwietnia.

    2. zerkłem do swojego dzienniczka 1980r (wtedy chodziłem do podstawówki) i sam się zdziwiłem niesamowicie opóźnioną wegetacją:
      1 maj zakwitł agrest , 6 maj porzeczka, 8 maj czereśnia, 11 maj wiśnia, 13 grusza i śliwa a jabłoń dopiero 16 maja ! ( jabłoń to czas zielenienia się większości drzew)
      Niestety za 1990 takich danych nie mam – studia przerwały homogeniczność moich obserwacji. Jest to pd Polski 50N 19S

        1. 240 mnpm. Odpowiem Ci też tu na że w latach 80-dziesiątych brzozy zieleniły się ok.10 maja, teraz połowa kwietnia to nic nazwyczajnego. Gdybym miał oszacować to obecna srednia wiosenna wegetacja przyspieszyła z 3 tyg .

          1. U mnie brzozy najpóźniej zielenią się pod koniec kwietnia a najwcześniej na początku kwietnia.

  30. Tak przeczuwałem, że poprawa pogody w listopadzie nie potrwa długo. Wątpiłem w te 7-10 dni ze słoneczną i suchą pogodą co się pojawiały w odsłonach GFS , na podstawie których portal Twoja Pogoda zrobił prognozę 16-dniową. W listopadzie nie ma co liczyć na długotrwałą wyżową pogodę ze słońcem – początkowo przez kilka dni wyż jest pogodny, ale później jest duże prawdopodobieństwo, że zgnije. Tak się stało tym razem – dzisiaj mamy do czynienia ze zgniłym wyżem – mamy wyż nad Polską na mapach synoptycznych, wysokie ciśnienie ponad 1025 hPa i dużo stratusów i stratocumulusów ma mapie satelitarnej.

    1. My mieliśmy więcej pogodnego nieba z poprzedniego wyżu, gł. w czasie weekendu. Z obecnego wyżu lepszą aurę mieli częściowo w Europie W i N (a także na krótko na naszych NE rubieżach), gdy miała jeszcze miejsce adwekcja “świeżej” masy z NW/N. Niestety teraz już wyż ustawił się tak, że zaciąga do nas powietrze znad Ukrainy i S Rosji, wilgotne w dość “grubej” warstwie podinwersyjnej, co sprzyja niskiemu zachmurzeniu stratus – i taki stan utrzyma się jeszcze do czwartku.

    2. Ja też przypuszczałem, że tych “słoneczek” w realu będzie znacznie mniej, niż wynikało to z prognoz TP, na podstawie niedzielnego rannego rozdania GFS. I oczywiście, choć w weekend było pogodniej, określenie “listopadowego babiego lata” było przesadzone (oni na TP lubują się w takim przesadnym koloryzowaniu rzeczywistości pogodowej).

  31. W przyszłym tygodniu wkroczymy już w okres z temperaturami znamiennymi dla przedzimia, a przy tym pojawią się przymrozki w postaci więcej, niż symbolicznej. Wejście w ostatnie stadium jesieni fenologicznej nieuniknione. Trzeba jednak przyznać szczerze, że pogoda w ostatnich tygodniach – oprócz wichury i lekkich akcentów zimowych ok. 29-30.10 – była dość łaskawa, zwłaszcza pod względem termicznym. Anomalia za 1. dekadę listopada będzie w widełkach +2/+3K, co wpisuje się raczej nadal w październikowe tryby pogodowe (termiczne). Jeżeli II połowa listopada nie przyniesie choć z 5-7 dni z termiczną zimą (a co na razie jest czystym “gdybaniem”), to obecny miesiąc niemalże na pewno zakończy się dodatnią anomalią, nawet względem okresu po 1980 r.

    1. Ciepłe listopady to w ostatnich latach standard. Ostatni zimny był aż 10 lat temu, a przez te 10 lat zdarzyły się tylko dwa normalne: 2011 oraz 2016. Reszta była ciepła, zwykle bardzo (anom. +2K lub większa). W roku 2010 doszło do dość absurdalnej sytuacji, gdzie listopad był cieplejszy od października. W 2003 było chyba podobnie.

      A o anomalii jeszcze nie ma co gdybać, bo w 2011 cała I dekada listopada była wczesnojesienna z temperaturą powyżej 15*C za dnia i mnóstwem słońca. Zimno zrobiło się od 10 XI, nawet do -4*C średniej dobowej. Przy czym listopad 2011 to jeden z najdziwniejszych miesięcy w historii polskiej meteorologii – nie padało wtedy w ogóle, 30 dni ani kropli / ani płatka. W pierwszej dekadzie pełne słońce, potem niestety stratusy ale i tak usłonecznienie tego listopada mocno odstaje od jakiegokolwiek innego.

      Zobaczymy jak to będzie, ja bym chciał, by pierwszy raz od dawna był zimny grudzień, przynajmniej w II połowie miesiąca. Ostatni zimny grudzień był 5 lat temu, w roku 2012. A z tego, co kojarzę to okres świąteczny też był tam odwilżowy.

      1. Ostatnimi czasy najchłodniejsze (w sensie anomalii) w IV kwartale mieliśmy najczęściej październiki. Natomiast grudnie były cieplejsze, niekiedy dużo cieplejsze – a listopady to już w ogóle, bo tak było także nierzadko do roku 2012. To sprawiało, że okres z temperaturami 0/10*C się nam przedłużał – dla mnie niestety. Może w tym roku będzie inaczej?

    2. A czy w związku z tymi przymrozkami pojawią się rozpogodzenia? Najgorszy scenariusz byłby chmury + mróz rano.

      1. To jeszcze trudno powiedzieć. Obstawiam częściej zachmurzone niebo, ale nie cały czas – rozpogodzenia (obniżające Tmin) też pewnie okresowo będą się pojawiały.

  32. Dziś jest kolejny dzień w którym ewidentnie nie ma “jednolitych mas powietrza” rzekomo potrzebnych do klasyfikowania ich (rzadko się takowe zdarzają co absolutnie nie przeszkadza synoptykom je klasyfikować [1]):

    Np. w Gdańsku na każdej wysokości jaką sprawdziłem powietrze pochodzi skądinąd. Pewnie gdyby mi się chciało sprawdzić więcej wysokości to znalazł bym i Arktykę. Najbardziej podoba mi się powietrze z wysokości 500 m, które wyjechało z Gdańska zrobiło kółko (a dokładniej dość udany równoległobok) i wróciło do Gdańska. Czy to “powietrze środkowoeuropejskie”?

    Także konia z rzedem temu kto na podstawie jedynie wiatrów w Polsce określi czy cyrkulacja jest “strefowa” czy południkowa”. Tak naprawdę prąd strumieniowy jest nadal przerwany a NAO dodatnie czyli według dwóch innych poglądów mamy odpowiednio “południkówkę” i “strefówkę”. A tak naprawdę to lepiej w ogóle nie używać tych nazw bo dla każdego znaczą coś innego [2].

    [1] Wczoraj synoptyk IMGW się tak zapętlił, ze narysował to samo PPm po obu stronach frontu ciepłego w pobliżu Wysp Brytyjskich (co łamie wszelkie reguły). Naprawdę przed nim było raczej coś w rodzaju PA niesione prze przerwany prąd strumieniowy z północy. Piszę “coś w rodzaju” bo naprawdę w tej dynamicznej sytuacji nie ma jednolitych mas powietrza.

    [2] Tu dochodzi jeszcze jeden problem, o którym już wspominałem: co robić z wiatrem wschodnim. W sensie geograficznego rozumienia słowa “strefowy” jest to jak najbardziej cyrkulacja strefowa. Jednak w coraz częściej używanym sensie dynamicznym, gdzie “strefowy” oznacza “związany z cyrkulacją zachodnią, której rdzeniem jest prąd strumieniowy”, wiatr wschodni jest to właściwie “antystrefówką”. To jeszcze jeden powód dla którego lepiej powiedzieć, że cyrkulacja jest np. “atlantycka”, czy “zachodnia” zamiast “strefowa”.

    1. Ja nie widzę lepszej opcji w sytuacjach niejednoznacznych (jak np. dzisiaj) jak opcja ‘PPms’ – oczywiście, jeżeli stosować tą rodzącą kontrowersje nomenklaturę.

      Co do wiatrów wschodnich – kiedyś któryś z synoptyków ICM określił ją jako cyrkulację strefową ze wschodu (o ile dobrze pamiętam). Choć w sumie można byłoby określać ją mianem np. kontynentalnej (ze E).

  33. Dodam jeszcze, że obecna sytuacja synoptyczna w Europie jest trudna do klasyfikacji (szczególnie takiej tradycyjnej jedynie z danych powierzchniowych). Pisałem wyżej o ciepłym froncie nad Anglią, a synoptycy (zarówno z UK, Niemiec i Polski) rysowali temu niżowi jedynie zimny front, na północy przechodzący w okludowany. Jest to sprzeczne zarówno z modelem norweskim jak i jakimkolwiek innym. Gdzieś ten front musiał być, gdyż przed tym niżem było zdecydowanie zimniej niż w nim. Widocznie był słabo zarysowany, a w szczególności nie wiązał się z opadami.

    Dzisiaj z kolei w Europie Środkowej jest coś w rodzaju frontu położonego równoleżnikowo. Synoptycy brytyjscy i niemiecki stają na głowie aby podłączyć ten front do odległych niżów (albo wymyślają nieistniejący wątpliwy niż z centrum 1015 hPa w przypadku MetOffice), a na mapie IMGW po kozacku narysowano go tak jakby to był ciepły i zimny front wyżu. Można tylko powiedzieć “Hmmm”.

    Strony z mapami z których korzystałem w powyższej analizie to:

    http://pogodynka.pl/polska/mapa_synoptyczna
    https://www.metoffice.gov.uk/public/weather/surface-pressure/
    http://www1.wetter3.de/Archiv/archiv_dwd.html

    1. Ten front ciepły wyżu na mapie IMGW (pogodynki) to dla mnie jakieś nieporozumienie. Poza tym – jeżeli już odnosić się do póki co cały czas obowiązującej nomenklatury – to zamiast ‘PPmc’ zdecydowanie bardziej uzasadnione byłoby ‘PPms’.

    1. Skąd oni biorą te nazwy? Ta nie jest z listy niemieckiej:
      http://www.met.fu-berlin.de/wetterpate/tief/#aktuell
      Teraz jest Karl, a następne to Lemmy i Michael.

      Zresztą “Grzegorz” też nie był. W Niemczech to był Herwart, a nawet jeśli ktoś się pomylił o jeden to powinien być Grisza.

      PS. Oczywiście może to być od dnia św. Marcina, czyli 11 listopada. Ale nadal nie wiem, kto to wymyśla.

      PPS. Już chyba wiem. Może media niemieckie pisały o “St. Martin Orkan”, albo nawet “Martin Orkan”, w sensie wichury na popularne w Niemczech święto, a ktoś nie zrozumiał, że Marcin to dzień, a nie niż.

        1. No nie całkiem. Po niemiecku Grzegorz to Gregor. W Niemczech jest pewna moda na imiona o brzemieniu rosyjskim. Jednak jeśli ktoś płaci za to aby niż nazywał się Grischa to znaczy, ze ma w rodzinie Grischę, a nie Gregora. To ostatnie przetłumaczyłbym jako Grzegorz ale Griszy nie. Grisza ma brzmieć po rosyjsku w języku niemieckim, więc powinno i po polsku zachować tę “egzotyczność”.

          To taak jakby coś w Polsce nazwać Kola. Kola to po rosyjsku Mikołaj, ale skoro w kraju nie używającym rosyjskiego użyto nazwy Kola to widocznie miał być Kola.

  34. Dzisiaj na NE PL w końcu poszczęściło się pod względem usłonecznienia, bo wbrew prognozom modelu UM przez prawie cały dzień było słonecznie. Na noc zapowiada się, że się znowu zachmurzy, więc przymrozka i tym razem nie będzie.

    1. Przymrozki zasadniczo od przyszłego tygodnia. Generalnie będzie to pierwszy tydzień z dominacją aury znamiennej dla przedzimia.

      A co do rozpogodzeń – UM jakby był zbyt mało czuły na nie, w odróżnieniu od zapowiedzi (dużego lub wzrostu) zachmurzenia. Dobrze, że tym razem “dziura w chmurach” objęła także NE Polski, bo często ten obszar pod tym względem bywał najbardziej “poszkodowany”…:-)

    1. Ale za to czerwiec 1979 był bardzo upalny i piękny. Dziś ciężko o taki, bo w tym miesiącu często pada i pogoda jest niestabilna.

      1. W moim regionie czerwce z lat 2003, 2007, 2008, 2011, 2016, 2017 były gorętsze. Czerwiec 1979 niczym specjalnie się nie wyróżnił.

    2. Bardziej rozbawił mnie tytuł przytoczonego artykułu i treści w nim przedstawione :D
      GO było by dobre gdyby ociepliła się tylko strefa umiarkowana, do pewnego stopnia oczywiście.

    3. Byłoby to śmieszne ,ale w Polsce tak ocenia panujący u nas klimat i jego zmiany duża część społeczeństwa.Tak jakbym szwagra W. słuchał przy dyskusji o GO . W sumie to fajny facet, narciarz, mgr.inż. i buduje oczyszczalnie ścieków.
      Zacytuję sztahetera bo można się trochę rozweselić ,,Jakie ocieplenie??!! Jakie Ocieplenie??!! Jak chodziłem do szkoły, to na Dzień Dziecka wszystkie odkryte baseny były otwarte i woda zdążyła się od słońca nagrzać. Cały czerwiec po szkole od razu biegliśmy na basen. A teraz?? Dwa tygodnie w sierpniu temperatura nadaje się do wyjazdu z wnukami nad jezioro. Dawać mi tu tych eko-fanatyków! popływamy razem w jeziorku od połowy czerwca do połowy września po godzince co dzień, aż im skorupki z jajek poodpadają” Takie lata ,,pamięta” sporo ludzi w wieku 50+ .Ja do nich nie należę ,ale ja jestem ,,eko-fanatykiem” z czym jest mi dobrze.

      1. Ale mniej świadomość, że ludzie tytułujący się ekologami często nic z tą nauką nie mają wspólnego lub rozumieją ją tylko przez pryzmat swoich przekonań, przekładem niech będą aktywiści w Puszczy Białowieskiej i na Hubertusie w Węgrowie.

        1. Ekolog znaczy wiele rzeczy. W biologii to dział zajmujący się całym środowiskom (ekosystemem).

          Natomiast w popularnym rozumieniu to raz obrońcy przyrody, innym razem specjaliści od zanieczyszczeń.

          Kiedyś miałem coś mówić o klimacie do kamery TV. Kamerzysta (nie dziennikarz) z przekąsem stwierdził coś w stylu “przemówi do nas ekolog”. Odpowiedziałem spokojnie “Myli się Pan bo fizyk. Ekologia to inna dziedzina nauki”. Myślę że nie zrozumiał ;)

  35. Znowu orkan w weekend. Najśmieszniejsze jest to, że w tytule przeżywają, że ma przyjść, po czym w pierwszym zdaniu, że wcale taki mocny jak dwa poprzednie nie będzie. Śmiać się czy płakać?

    1. Na południu Polski, jeśli już, to będzie nieco silniejszy wiatr, w porywach wichura, ale do silnego orkanu to będzie daleko.

      1. Całe szczęście że dmuchnie ciut mocniej (i nie bardzo mocno) bo przynajmniej przewieje te paskudne stratusy. W sobotę po kilkudniowym “zaciemnieniu” będzie szansa na zobaczenie słońca w wielu regionach tego pochmurnego kraju…

    2. Aktywny niż wtórny + silniejszy wiatr, a na wybrzeżu sztorm.
      Jednak do orkanu to mu jednak będzie (na szczęście) “trochę” brakowało – miejmy nadzieję…

      A po nim ochłodzenie, ale też nie jakieś silne – będzie to tak naprawdę wejście w typową dla listopada aurę przedzimową. Ciekawe przy tym, czy będzie to faktycznie początek stopniowego osłabienia cyrkulacji strefowej (i zarazem jet-streamu) z W? Przykładowo, wieczorny ECMWF prognozuje już dość wyraźną “blokadę” pod koniec II dekady listopada.

        1. Zobaczcie jaki bajzel panuje w “modelarstwie” w perspektywie 240h
          gdy nie ma na horyzoncie silnego przewodnika ( na myśli mam – jak tam sobie nazwiemy jet streamy, wiry polarne itp).
          Nieprzypadkowo wstawiłem te dwa obrazki , zdając sobie sprawę że z automatu się zmieniają co 6 i 12 godzin.

          1. @Tytus

            Kiedyś tu więcej o tym pisaliśmy. Kslawin nawet wstawił wpis o tym.

            Dla 10 dni (240 h), aktualny skill GFS w przewidywaniu cyrkulacji na 850 hPa dla 240 h to ok. 0.26.

            Skill to korelacja r między przewidywanymi, a zmierzonymi wartościami. Czyli współczynnik determinacji r2 ro około 0.07. Inaczej mówiąc dało się przewidzieć zmienność tej cyrkulacji w 7%.

            http://www.naukowiec.org/wiedza/statystyka/wspolczynnik-determinacji_736.html

          2. @ Arctic z punktu widzenia matematyki fizyki jak się nie zgodzić ?
            Tyle że ja bym dodał do tych 7 proc warunkowo:
            – w określonych sytuacjach;
            – z racji doświadczenia;
            – ( nie chce prowokować bo to najciężej będzie zbadać!) intuicji;
            Net mam od 1999r , wcześniej było pl.misc.meteorologia, od 2010 (powodzi) jestem na tej stronie. Znam te tematy.

          3. @Tytus

            Zgadzam się co do doświadczenia i intuicji. Intuicja fizyczna istnieje naprawdę i jest przyczyną dlaczego jedni rozumieją procesy np. synoptyczne lepiej niż inni. Wiem bo wygrywałem zakłady o prognozę z zawodowym meteorologiem z IMGW jeszcze kiedy byłem magistrem młodym praktycznie bez doświadczenia 😁

            I absolutnie nie neguję Twojego doświadczenia. Jestem w końcu profesorem a to także doświadczenie w ocenianiu ludzi. Doskonale wiem kto tu na tym blogu na czym się zna i wiem, ze jesteś w absolutnej czołówce.

            Z tym, że pisałem o umiejętnościach nie Twoich, a GFS. W zasięgu 10 dni on jest w stanie coś przepowiedzieć w zakresie cyrkulacji jedynie przez przypadek. Tzn. może cyrkulacja w największej skali, fal planetarnych jeszcze jako tako mu wychodzi (wiem z analiz robionych przez innych) ale lokalnie używanie prognoz GFS na 240 h to jak pytanie przygłuchej wróżki.

          4. Ja przykładowo dostrzegam, że w terminie prognostycznym 5+ dni (a zwłaszcza 7+ dni) najpierw musi rozstrzygnąć się kwestia ogólnego zachowania “przewodnika” (czyli Jet-streamu), a dopiero potem jest sens coraz bardziej uściślać co kiedy i gdzie nastąpi – nawet w kontekście samego ogólnego ułożenia fal planetarnych (geopotencjału, ogólnej cyrkulacji), co dopiero potem warunkuje pogodę w skali lokalnej.

            Teraz przykładowo, w “modelarstwie” zaczyna robić się spory “bajzel” (jak to słusznie ujął @Tytus), bo – pomimo prognoz osłabienia Jet’a – część modeli (gł. GFS) widzi nadal sporą cyklogenezę nad wodami między N Atlantykiem a Oceanem Arktycznym (+ najprawdopodobniej także nad Morzem Śródziemnym/Czarnym), a z drugiej strony część rozdań prorokuje “świeżo” tworzące się ośrodki/kliny wyżowe łączące się z zimowymi już wyżami z sektora N/E. W zaistniałej sytuacji “prorokowanie” jakie ośrodki będą dominowały nad Bałtykiem i Polską za np. 7-10 dni (nie wspominając od dalszych terminach) jest tym bardziej obarczone dużą niepewnością.

            Jedyne czego w miarę możemy być już pewni to tego, że po przejściu niżu wtórnego w najbliższy weekend nad S Bałtykiem, aura w coraz to większym stopniu będzie znamienna dla typowego listopadowego przedzimia (na razie w przyszłym tygodniu).

          5. @ Arctic: “Z tym, że pisałem o umiejętnościach nie Twoich, a GFS. W zasięgu 10 dni on jest w stanie coś przepowiedzieć w zakresie cyrkulacji jedynie przez przypadek.”
            Całkowicie się z Tobą zgadzam:
            nie żyjemy z prognozowaniem parę dób do przodu bez modeli…
            “modelowanie” stało się naszym cennym dzieckiem ale ciągle jeszcze na tyle niesamodzielnym że potrzebuje naszego wsparcia :-)

    1. Osobiście bardzo się cieszę, że przymrozki w tym roku (poza nielicznymi wyjątkami) pojawią się tak późno. Jak dla mnie to największa chyba rekompensata podczas tej jesieni zwłaszcza za ponury i mokry wrzesień (drugą z nich były bardziej udane grzybobrania).

      Akceptuję to, że w naszym klimacie może wyglądać to różnie – nie mniej nie przepadam zbytnio za przypadkami, gdy już np. na początku października mamy adwekcję większego chłodu z obszarów (sub)arktycznych z przymrozkami, a potem – bliżej zimy – na wiele tygodni się ociepla (ponad normę) i to jeszcze w wilgotno-wietrznym wydaniu, co najpierw przyspiesza nam postępy fenologicznej jesieni, a potem wydłuża nam okres późnojesiennej słoty (wolę przypadki, gdy np. październik przynosi częściej dodatnie anomalie, niż grudzień – a co w ostatnimi laty rzadko miało miejsce).

      Ale jeszcze raz powtórzę, że to tylko takie moje pogodowe “widzimisie” – mam świadomość tego, że żyjemy w klimacie przejściowym z małą stabilnością parametrów pogodowych – które to z czasem mogą się jeszcze bardziej rozregulowywać przez efekt AGW (przykładowo zimy, z wyjątkiem tych najbardziej “ostrych” sprzed pół wieku, mogą być bardzo różne i to różnice możemy mieć z sezonu na sezon, jak i np. takie jak w sezonie 2011/12).

  36. A dla fanów nazywania mas powietrza (do których jak wiadomo nie należę) mam informację, że dziś w poprzek całej Polski wieje powietrze znad Afryki:

    Czyli jeśli ktoś chce być konsekwentny w tym absurdzie powinien przyznać, ze jest to “powietrze zwrotnikowe” jak się patrzy.

    Nawiasem mówiąc na mapie synoptycznej IMGW, pomimo istnienia kilku frontów wszędzie w Europie zaznaczone jest PPm. Czyli jak nie patrzeć, z punktu widzenia kierunku adwekcji oraz rozróżnienia mas powietrza, jest to zawsze absurd.

    1. Tylko 4-9 stopni, niskie chmury z mżawką i mgłami i to rzekomo powietrze z Afryki? Nie wierzę. Powietrze z Afryki to byłoby jakby było powyżej 15 stopni i słońce. Od wtorku Polska jest wpływem wyżu, który zgnił i zamiast słońca przynosi nam stratusy z opadami mżawki oraz dość stałą temperaturę ponad 5 stopni.

      1. A co tu jest do wierzenia? Można się dziwić – to rozumiałbym. Jednak jest to ten sam model w który wszyscy patrzą jak w obrazek, z tym, że asymilujący aktualne dane (czyli zasadniczo będący prognozą na 0 godzin). Możliwość błędu jest tu niewielka. W dodatku wystarczy popatrzeć na wczorajsza mapę synoptyczną aby zobaczyć, że co do kierunku napływu to musiała być prawda.

        A czemu zimne? Bo na przykład w tej chwili (rano) prawie nigdzie na jego trasie (łącznie z Tunezją) nie ma nawet 10 stopni. Na Bałkanach (to są góry!) jest równie chłodno jak w Polsce. Nie ma zatem w tej niskiej temperaturze nic dziwnego.

        Ale jednak musiało się ono nieco po drodze ochłodzić, stąd ta wysoka wilgotność względna i chmury warstwowe. Ot, prosta fizyka.

  37. Incydent zimowy odsuwany w czasie? Tak wynika z prognoz z GFS i ECMWF, które widzą klasyczne przedzimie z tmax lekko powyżej 0 stopni lub ponad 5 stopni z przymrozkami w nocy. Widziałem takie odsłony tych modeli co pokazywały adwekcję chłodnego powietrza z północy – miejscami tmax ok 0 stopni lub lekkim mrozem w dzień, niże z południa, które miałyby przynieść nawet kilkanaście centymetrów, ale to były fusy. Widzę, że przyszłym tygodniu ma się rozbudować wyż (pytanie tylko czy znowu nie będzie zgniły), który sprowadzi do nas chłodniejsze powietrze – w związku z tym czeka nas pierwsza ogólnokrajowa fala przymrozków tej jesieni, bo w październiku nie było kilkudniowej ogólnokrajowej fali przymrozków z powodu zachmurzenia i częstych opadów w nocy. Chociaż przymrozki w listopadzie są także możliwe przy dużym lub całkowitym zachmurzeniu. Mam nadzieję, że jeszcze będzie jakiś ciepły epizod w tym listopadzie – jak na razie tylko w Krakowie tmax przekroczyła 15 stopni osiągając 16 stopni. Nawet te chłodniejsze listopady 2011 i 2016 przyniosły kilkudniowe epizody z tmax 15-20 stopni i słońce w niektórych regionach w Polsce.

      1. To zapewne splot dwóch podstawowych czynników – a właściwie ich braku, tzn. adwekcji wyraźniejszego chłodu przy częściej pogodnym niebie, zwłaszcza nocą.

        W sumie to dobrze, bo dzięki temu jesień fenologiczna się nam wydłuża, a i po prostu rano mniej marzniemy.

        W przyszłym tygodniu jednak (jak na połowę listopada “przystało”) przymrozki w wielu regionach kraju będą już odnotowane – choć na razie słabe i głównie we E regionach.

      2. @admin
        No właśnie. Brak przymrozków do tej pory w wielu miejscach Polski to właśnie jeden z “fenomenów” tej jesieni. :)

  38. Wczoraj mieliśmy Afrykę, a dziś z kolei sytuacja wróciła do “normy”, przynajmniej na północy Polski: niejednolita masa powietrza będąca zmieszaniem powietrza z prądu strumieniowego i (na samym dole) dość lokalnego powietrza, które zwiedzało przez tydzień Europę (od Rumunii po Holandię i następnie przez Niemcy do Polski):

    Czyli znów nie ma co w ogóle mówić o tym czy jest to PPm bo pochodzenie tego powietrza jest mieszane (z różnych rejonów). Co na to poradzić, ze w te rzadkie dni gdy masa powietrza jest w miarę jednolita i można by jej nadać nazwę (jak wczoraj), trajektorie wsteczne pokazują, ze ta nazwa nie będzie tym co spodziewają się synoptycy?

    1. Policzyłem jeszcze dla południa Polski (mniej więcej Krakowa) i tam jest całkowita masakra jeśli chodzi o pochodzenie powietrza:

      To “przyziemne” też jest dość lokalne, a reszta jednak nadal z okolic Morza Śródziemnego. Co jednak o tej porze roku wcale nie gwarantuje ciepła (szczególnie po kilku dniach wędrówki przez Europę).

      Na południe Polski nie sięga jak widać wpływ prądu strumieniowego. Twórcy szkoły norweskiej nazwali by zatem to powietrze zwrotnikowym (jak każde na południe of “frontu polarnego”) i trajektorie wsteczne to potwierdzają. Natomiast IMGW nadal wali PP z różnymi dodatkowymi literkami po całej Europie czyli ewidentnie jako kryterium używa temperatury powietrza (zresztą to “m” też jest w tym wypadku bez sensu ale to już drobiazg). Jest to dość poważne skundlenie idei Bjerknesa i Bergerona ale co poradzić.

      1. Widać wyraźnie, że geografia bez fizyki atmosfery nie może być wystarczającą (a wręcz nawet główną) podstawą jakiegokolwiek nazewnictwa dotyczącego mas powietrza. Po pierwsze, możemy mieć niejednoznaczności na różnych poziomach. Po drugie, możemy mieć wyraźniejszą transformację, bez względu na kierunek adwekcji. Po trzecie, możemy mieć dość zawiłe trajektoria.

        Dla mnie – jeżeli stosować już to nadal obowiązujące nazewnictwo – do wczoraj mieliśmy przewagę przetransformowanego mocno (tzw. “starego”)PPms, które teraz stopniowo od W/N wymieniane jest na “świeższe” PPm znad N Atlantyku.

      2. Możliwe, że przyczyna tego zamieszania (chłodnego powietrza znad Afryki i powietrza “polarnego” nad całą Europą) leży w czym prostym. Mianowicie prąd strumieniowy się nam rozszczepił:

        Zatem która odnoga jest “frontem polarnym”? (Twórcy szkoły norweskiej tak nazywali “cień” prądy strumieniowego w dolnej atmosferze bo mieli tylko dane powierzchniowe). Jeśli uznamy, że “front polarny” jest teraz nad Afryką to rzeczywiście wszędzie w Europie mamy powietrze “polarne”. Z tym, ze wtedy ta odnoga nad Bałtykiem byłaby frontem arktycznym? Hę? Też niedobrze. Czyli mamy dwa fronty polarne? Jeszcze gorzej!

        To jest po prostu sytuacja, która Brerknesowi nawet się nie śniła bo miał za mało danych aby znaleźć taki przypadek. Na szczęście nie wiedział o tym i Bergeron bo by nam nawymyślał jeszcze więcej nazw mas powietrza.

          1. ale w np w czterech frontach już tak – z prostego powodu stają się mało czytelne i zbyt mało wnoszące.
            Moim zdaniem Actic ma rację -jestem za powolną eutanazją w tym temacie (nazewnictwa mas rysowanie podrzędnych? [ha]frontów .) Ileż zamętu to może powodować pokazują nam np trajektorie oraz sondaże http://www.weather.uwyo.edu/upperair/sounding.html. Popatrzcie Łeba i Poprad wczoraj i dziś.
            Potem zdziwienie że powietrze z południa na wysokości 700 m jest na minusie.
            Mam inne pytania do obrazka https://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2017/11/Jetstream_20171110_09.png :
            Czy on się rozczepił ( i dlaczego) a może jeszcze nie dotarł ?
            I te dziwadła z masami powietrza to skutek jego braku? a może te dziwadła są sutkiem jego braku ? :-)

            Odpowiadając

          2. Pytasz “Czy on się rozszczepił czy jeszcze nie dotarł?”

            Jedno i drugie jest prawdziwe. Tzn. na pewno jest on rozszczepiony, a sam nierozszczepiony “pień” też do nas dotrze. Ale potem będzie znowu wesoło (meandry od Arktyki do Afryki):
            https://www.netweather.tv/charts-and-data/jetstream

            Swoją drogą ostatnie dni pokazują czemu zawirowany prąd strumieniowy (czyli cyrkulacja południkowa) nie jest sprzeczny z dodatnim NAO, przynajmniej w skali czasowej dni. Wystarczy, że w wyniku jego zawirowania, w okolicy Azorów pojawi się głęboki wyż (wcale nie stacjonarny jak ten letni) i NAO z definicji musi wskoczyć na plus. Z tym, że to wcale nie musi oznaczać, ze cyrkulacja strefowa jest silna, bo ten wyż nie jest jej wymuszeniem, a raczej skutkiem jej słabości!

          3. To, że front polarny miał niby rozdzielać powietrze “polarne” od “tropikalnego”. Te nazwy mas powietrza wymyślono właśnie dla odróżnienie co jest po której stronie frontu polarnego. Jeśli mamy dwa to jakie powietrze jest pomiędzy nimi?

            Podsumowując, nie ma nic strasznego w dwóch odnogach prądu strumieniowego, natomiast “front polarny” z definicji musi być jeden. Na szczęście “front polarny” to nazwa już w sumie historyczna w fizyce atmosfery (chociaż pokutująca w synoptyce), tak więc nie przejmował bym się tym, że świat okazał się zbyt skomplikowane jak na teorie (w owym czasie bardzo postępowe) stworzone na podstawie praktycznie wyłącznie powierzchniowych danych.

          1. Bjerknes (ja też mam literówkę w jego nazwisku). Zresztą było ich dwóch, ojciec i syn (Vilhelm i Jacob).

            I byli to ludzie genialni. Model norweski jest naprawdę dobrym przybliżeniem przynajmniej w dolnej troposferze (a innych danych oni nie mieli) i do dziś ma wartość pedagogiczną (ostatni model niżu jaki da się uczyć bez wzorów!). Jednak tak naprawdę niż jest zjawiskiem trójwymiarowym, a fronty są raczej skutkiem niż przyczyną (dynamiki w modelu norweskim nie ma żadnej).

            Zresztą Jakob Bjerknes pod koniec kariery (1935, 1937) prowadził badania nad pionową i poziomą strukturą frontów, które były jednym z pierwszych gwoździ do trumny jego własnego dzieła (modelu norweskiego). Ostatnie wbili Charney (1947) oraz Eady (1949), którzy stworzyli alternatywny model (trójwymiarowy!) niestabilności baroklinowej – proszę zwrócić uwagę jak dawno!

          2. Gdyby chodziło tylko o poziom skomplikowania wzorów w modelu, to w dobie komputeryzacji nie powinno być dużego problemu. Na chemii miałem modelowanie funkcji falowych gdzie dla układów wieloatomowych-wieloelektronowych funkcje są o niebo bardziej skomplikowane, ale do wszystkiego były programy modelujące, nie robiło się tego ręcznie.

          3. Tu nie chodzi o liczenie, ale wytłumaczenie tego na poziomie mało matematycznym. Co gorsza obiecałem to zrobić na tym blogu. I wykonam kiedy będę miał parę wolnych godzin, ale będzie to duże uproszczenie.

          4. “To trójwymiarowa dynamika w obracających się współrzędnych.”
            nie zjadłem snickersa więc pogwiazdorze trochę:
            ciekawe ile proc populacji poczuło sens całki podwójnej, potrójnej.. Satysfakcja , iluminacja – uczucie niesamowite.
            Podobała mi się też geometria wykreślna oraz ostatnia tomografia – która też mi się kojarzy z wirującą… przestrzenią.
            Dalej po 20 listopada blokada, nie widać strefówki – ale to wniosek tylko z cięcia paru warstw przestrzeni dwuwymiarowej.

          5. chyba źle mnie zrozumiałeś:
            te proste szybkie cięcia w dwupłaszczyźnie i analiza
            jest możliwa tylko dzięki szpecom od spraw jelit
            (naprawdę bez podtekstów)
            a riposta z Wandą i rybką superowa :-)

  39. Z tym, że to że powietrze z S nie zawsze przynosi ocieplenia też ma jakąś wymowę – mamy w końcu porę chłodną. Przykładowo przedniej zimy – zwłaszcza w grudniu i styczniu – S/SE kraju nierzadko było chłodniejsze/mroźniejsze od N/NE (gdzie częściej panowała cyrkulacja strefowa z W). Doszło nawet do tego, że w grudniu ub.r. Budapeszt notował niższą Tśr (nie tylko anomalię, ale i Tśr również!), niż Warszawa.

  40. Do tej pory pogoda nie była u mnie zła. Fakt, od 4 dni jest smętnie i szaro ale nie pada ani nie wieje. Nie ma też ujemnych temperatur w nocy. Dzisiaj Tmin wyniosła 6,0*C czyli jak na listopad naprawdę nieźle. Najgorsza pogoda w porze chłodnej to niżowa zgnilizna z deszczem i wiatrem. Bez tych dwóch nawet szarówka jest w miarę fajna na spacer.

      1. Teraz właśnie wysokie temperatury minimalne zawyżają średnie dobowe temperatury przy temperaturach maksymalnych w normie.

  41. Przejrzałem prognozy na ostatnie dni w dyskusji jeszcze na wątku październikowym.

    Lucas Wawa przepowiadał nadejście wyżu azorskiego, a Realista pogłębiający się wyż nas Skandynawią i północną Rosją (za co zresztą ode mnie nieco oberwał).

    Jakiś płytkowy wyż mieliśmy ale ani azorski ani skandynawski (jeśli już to raczej efekt spływu zimnego powietrza z Arktyki przez przerwę w prądzie strumieniowym na zachód od nas). Nad Skandynawią cały czas były niże. Jedno co się zgodziło to stratusy zapowiadane przez Lucasa wawa.

    1. Także w kolejnych dniach nowego tygodnia zanosi się na utworzenie układu wysokiego ciśnienia wzdłuż naszych szerokości geograficznych. I wygląda na to, że nie będzie on znamienny ani dla układu znad Azorów (za chłodny), ani znad Skandynawii/Rosji (za ciepły) – choć z czasem, wraz z powolnym dryfowaniem na E/NE powietrze będzie się w nim powoli ochładzało (wiadomo, że kontynent już coraz bardziej “chłodzi”…).

      Poza tym, prognozy za dalszym lawirowaniem prądu strumieniowego – co zwiększa potencjał na sukcesywny “pochód” zimy z N/E na S/W. Jednak na ocenę jego szybkości i trwałości jeszcze zdecydowanie za wcześnie.

  42. Co się znowu dzieje, że GFS tak zamula. Już od około 40min powinien być cały zaktualizowany, a tu raptem dopiero 99h zaktualizowane.

      1. W tym pierwszym linku kliknijcie na przycisk >240, to zobaczycie prognozę… na przełom lipca i sierpnia.

  43. Dziś patriotyczniej sprawdzam trajektorie wsteczne od samego rana. Na mapie prądu strumieniowego widać, ze przechodzi on właśnie przez naszą umiłowaną ojczyznę, ale północy koniec Polski wystaje spod niego. To już sugeruje skąd tam będzie powietrze i tak jest rzeczywiście:

    U Bergerona byłoby to powietrze polarne (bo na północ od frontu polarnego) ale dla “strzałkologów” to powinno być wręcz arktyczne (szczególnie, iż nie dość że pochodzi z Arktyki to jest wyjątkowo jednolite). IMGW postępuje kompromisowo i połowę niżu z centrum nad Morzem Norweskim oznacza PA ale część bliższa Polski PPm. Można jedynie wzruszyć ramionami bo wiem już że nazywanie as powietrza jest bardziej działalnością artystyczną niż naukową i logiki nie ma co w to mieszać.

    Na południu Polski z samej pozycji prądu strumieniowego też można by zasadniczo zgadnąć trajektorie wsteczne. Kontynent Północnoamerykański pozdrawia Kraków!

  44. Jak jest rekord maksymalnego ciśnienia w skali całego świata? Bo jak patrzę na najnowsze prognozy GFS, to około 21 listopada nad Grenlandią ciśnienie może przekroczyć 1070 HPa – a to już chyba blisko do rekordu?

  45. Wieczorny GFS prognozuje spory atak zimy po 25 listopada. Później się rozpogodzi i nadejdą spore mrozy – ciekawe, czy przy takiej sytuacji barycznej, jaka jest prognozowana, może się zdarzyć dwucyfrowy mróz nocami.

    1. Natomiast CFS nadal prognozuje bardzo ciepły grudzień oraz dalszą część zimy…
      Oczywiście, nie jest to wykluczone, bo może się zdarzyć nagłe ocieplenie na początku grudnia.

      1. Bo CFS “zareaguje” (ewentualnie) w chłodniejszą stronę, jeżeli w II połowie listopada faktycznie zaczną pojawiać się częściej ujemne anomalie – oczywiście na razie mowa o (ewentualnych) zmianach prognoz na grudzień.

  46. Gdyby aktualna odsłona GFS się sprawdziła to listopad zapisałby się jako najchłodniejszy od 10 lat. Oczywiście przez brak wyraźniejszej adwekcji ciepła oraz prognozowaną chłodną III dekadę, w której początkowo przeważały by tmax 0-5°C, ale tylko na kilka godzin, a przez większość dnia panowałby mróz czyli średnia dobowa temperatura byłaby ujemna, od 25 listopada widać kilkudniową falę całodobowych mrozów co jeszcze bardziej obniży średnią temperaturę. A dlaczego mam na myśli że pierwsza I połowa listopada (czy I dekada listopada) były przeciętne? Bo były tylko 3 ciepłe dni (4-6 listopada) w zależności od regionu z tmax 10-15°C. A większość dni od wtorku 7 listopada przynosi nam średnie dobowe powyżej normy tylko dlatego że były wysokie temperatury minimalne przy temperaturach maksymalnych w okolicach normy lub lekko poniżej normy (podobnie jak w III dekadzie października czy we we wrześniu). Jeżeli się sprawdzi ta prognoza to również listopad będzie kolejnym pochmurnym i mokrym miesiącem z rzędu.

    1. Uzupełnienie
      Oczywiście miałem na myśli “przez brak wyraźniejszej adwekcji ciepła w I dekadzie listopada (nawet I połowie listopada)”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com