Lipiec 2017 – wstępnie

Lipiec 2017 – wstępnie

Wstępna anomalia temperatury lipca 2017, uśredniona do obszaru całego kraju wyniosła w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 -0.28K (+0.83K w stosunku do okresu referencyjnego 1961-1990). Był więc on nieco poniżej średniej z ostatnich trzydziestu lat, ale w granicach normy dla tego miesiąca. Cieplej, niż przeciętnie, było na krańcach południowych Polski (ok +0.5K w okolicy Bielska-Białej), chłodniej w północnej połowie kraju. Lipiec nie okazał się więc być tak chłodny, jak pierwotnie to zakładano, w skali całego kraju zapisał się jako najchłodniejszy od 2011 roku.

Print Friendly, PDF & Email

91 Replies to “Lipiec 2017 – wstępnie”

  1. Pewien użytkownik na TP napisał, że lipiec był ekstremalnie zimny i rekordowo mokry. Szkoda gadać.
    Co do temperatury to widać wyraźnie, że był on w granicach normy (u m nie na południu był nawet ciepły) a co do opadów to były bardziej mokre lipce, jak np. 2016, 2014 czy 2011.

    1. Z debilami na TP nie wygrasz to są zwyczajne dzieciaki które Trollują siedzą przed kompem i piszę farmazony a się na niczym nie znają

      Niech się cieszą że mają te zasrane upały ale jak widać dalej siedzą przed kompem (lub na smartfonie ) i piszą
      czemu się nie opalają czemu nie wyjdą dzisiaj na dwój co ???
      za gorące w główkę???
      cyrkory !!!!!!

      1. ”Czyli nie licząc trzech dni mamy rok bez lata bez wiosny i z dość ostrą zimą. Kiedyś zła passa musi się odwrócić, oby zima była ekstremalnie ciepła to może trochę nadrobi stracony 2017 rok.”

        Pani Kasia U ma z pewnością kilka kilkanaście lat nie NIE MA POJĘCIA jak wygląda ostra zima Bo w XXI wieku były tylko 2 takie zimy które porównując do lat 60 można nazwać co najwyżej umiarkowanymi

        1. Zima zapisała się w normie, a styczeń był bardzo mroźny, więc za łagodna także nie była, zwłaszcza w porównaniu z zimami z lat 2013-2016

        2. Fan zimna Patryk chciałby powtórki ze stycznia 1987, zimy 1978-1979 roku czy zimy 1962/1963 roku. :D
          Pewnie Patryk będzie wytykał kontrargumenty przeciwko upałom – jak np. utonięcia, ewentualne udary (których się w Polsce nie notuje) czy suszę i problemy z energią elektryczną.
          To działa również w drugą stronę. Kontrargumenty przeciwko siarczystym,dwucyfrowym mrozom w ciągu dnia to zamarznięcia, ofiary czadu, również susza i tzw. “black out” czyli przeciążenie sieci energetycznych podobnie jak latem.

          1. Nie ma sensu z tobą gadać i tak nie masz racji dalej nie wiem co takiego fajnego jest w poceniu się cały dzień w pracy i poza nią

            Ty nie masz pojęcia jak to jest rypać po 10 12 h w zakładach bo jeszcze nigdy nie pracowałeś

          2. @Norbi

            Podajesz fałszywą alternatywę. To nie jest tak, że albo mamy upały albo mróz. Naprawdę latem mamy albo upał albo jego brak, a zimą albo mróz albo jego brak.

            Oczywiście, ze globalne ocieplenie sprawi, ze upałów będzie więcej, a mrozów mniej. Ale to nie jest argument ani za mrozami ani upałami. Szczególnie, że nie ma prostego przeniesienia “w styczniu mieliśmy mróz / nie mieliśmy mrozu” to w lipcu “będziemy mieli upał / nie będziemy mieli upału” w żadnej kombinacji, bo temperatury zimy i lata w Polsce się nie korelują w istotny sposób.

            Dla pełnej jasności dodam, że ja wole umiarkowanie i zimą i latem. Inaczej mówiąc nie lubię ani upałów ani mrozów. Ale wiem, ze od mojej woli nie zależy czo one przyjdą. Dlatego nie ma się czym podniecać…

      2. Weź melisę chłopie narzekasz jak stara baba. Twój post nacechowany jest hipokryzją, arogancją, butą i impertynencją.
        Dlaczego wyzywasz tych co lubią ciepło a nawet gorąco od “debili”, “dzieciaków” i że rzekomo na niczym się nie znają i piszą farmazony – kolejny przykład arogancji i pogardy do potęgi n-tej.
        Widać frustrację i ból czterech liter w twoim poście.
        Rozumiem, że fani zimna z tego portalu na wszystkim się “znają” i nie “trollują”, tak? A takie prowokowanie – pisanie jak to się chodzi lekko ubranym przy siarczystych mrozach, narzekania na minus 5 stopni i słońcu – bo śnieg się topi, dogryzanie ciepłolubnym to nie jest trollowanie.
        Tak się składa, że byłem dzisiaj na dworze przez ponad 5 godzin biegając, jeżdząc na rowerze odpowiednio ubrany w jasne kolory i nakrycie głowy oraz miałem butelkę wody przy ponad 35 stopni, bezchmurnym niebie i nie było mi parno, duszno bo wilgotność względna była niska i wynosiła 30-40%, a miejscami nawet mniej tam gdzie było najgoręcej czyli na wschodzie, południu, SW, centrum i dzięki temu łatwiej można było znieść upały.
        Dla fanów zimna – upał to “zło wcielone”, nawet jak jest bezchmurne niebo, niska wilgotność powietrza i słońce i nie ma parnoty, duchoty. :D :D

    2. Po co przenosicie tu dyskusję z TP? Ja dostałem reprymendę od pani administratorki za przywołanie komentarza na TP i liczę że również wam zostanie zwrócona uwaga. Nie chce podejrzewać administracji o podwójne standardy.

  2. Zróbcie wyraźniejszy niebieski kolor anomalii, bo u mnie na monitorze komputera niemal zlewa się z białym kolorem anomalii zerowej. Na smartfonie nieco lepiej widać ten niebieski kolor.

  3. Czyli lipiec wyszedł w okolicach normy temperaturowej i zapisał się jako najchłodniejszy od 6 lat. Miejscami na północy Polski nawet najchłodniejszy od 13 lat.

  4. Rozkład anomalii lipca 2017 jest bardzo podobny do lipca 2015, wtedy też była chłodna północ i gorące południe

    1. Na NE lipiec 2015 byl cieplejszy od tegorocznego. Wtedy między 2 a 8 lipca była fala gorącego powietrza. Pojawił sie tez upał. W tym roku tego nie było w ogóle.

  5. Ze swojej strony zwrócę uwagę, że jak na okres letni ujemne anomalie termiczne w minionym miesiącu nie były aż takie słabe. Jednak na tak duże jak te dodatnie podczas fal upału (jak obecnie) o tej porze roku raczej nie ma szans.
    Pod tym względem sytuacja jawi się odmiennie, niż zimą.

  6. Tak więc, nie był to może za ciepły lipiec, jak na to, do czego nas ostatnie lata przyzwyczaić zdążyły, ale i tak na tyle ciepły, że każdy z Polaków powinien być zadowolony. Jedynym mankamentem (choć np. dla grzybiarzy atutem) były częste opady deszczu. U mnie lipiec może mniej mokry od ubiegłorocznego, ale powinien być mniej więcej w normie opadowej.
    Prawda jest taka, że od 2015 roku, jeśli chodzi o lipiec, mamy tendencję spadkową jeśli chodzi o temperaturę. I rzeczywiście, już zeszłoroczny subiektywnie do najcieplejszych nie należał, jedynie ciepłe noce i kilka pojedynczych dni zawyżyły anomalię temperatury, wszak my jako ludzie funkcjonujemy w dzień i bazujemy na odczuciach co do pogody w dzień.
    Sierpień może być na dość wyraźny plus. Z powodu, że prognozy dotyczące fali upałów wskazują na coraz to większe jej przedłużanie, z pewnymi epizodami ochłodzenia na pojedyncze dni, kto wie, czy podobnie jak dwa lata temu nie będzie fali upałów rozciągającej się aż do połowy sierpnia. To może nie będzie zatem tak ciepły sierpień, jak w pamiętnym 2015, bo i wtedy dni z silnym upałem, powyżej 35 kresek w cieniu było znacznie więcej, ale z pewnością może to być miesiąc o co najmniej stopień cieplejszy, niż w roku ubiegłym, który chwilami przynosił naprawdę chłodne powietrze, i żeby nie ocieplenie z końcówki sierpnia, to pewnie zakończyłby się ujemną anomalią (por. okres bazowy 1961-90)

  7. Pozwólcie, że i ja wtrącę swoje “trzy grosze”.
    Tegoroczny lipiec w Nowym Sączu był dla mnie nie tylko naprawdę udany, lecz również trochę lepszy od ubiegłorocznego, który w moim odczuciu i tak był ciepły. Skąd bierze się moja ocena?
    Po pierwsze, lipiec 2017 był bardzo miły termicznie. Było ciepło (tylko raz temperatura nie osiągnęła 20 stopni), a zarazem nie było zbyt upalnie. 30 stopni zostało przekroczone 3 razy (20,30 i 31 lipca), zaś najczęściej temperatura maksymalna mieściła się w przedziale od 24 do lipca. Na ogół nie było parno, dzięki czemu aura nie męczyła, lecz było przyjemnie ciepło, dzięki czemu liczne wyprawy piesze i rowerowe, jakie odbyłem, kojarzą się jedynie z relaksem. Nie było ani jednego naprawdę zimnego dnia. Jak wspomniałem, tylko raz próg 20 stopni nie został przekroczony. Dla porównania, w 2016 roku takich dni było 4, a 17 lipca maksymalnie było 15,6 stopnia (prawdziwy “incydent jesienny”), przy czym przez kilka takich dni padało od rana do wieczora, co poskutkowało lokalnymi podtopieniami w gminie Chełmiec koło Nowego Sącza i stanem ostrzegawczym na Dunajcu. W tym roku nie było ani jednego całkowicie niepogodnego dnia. Nawet, kiedy poranek i godziny południowe były deszczowe i pochmurne, pod wieczór wychodziło słońce (lub odwrotnie). Skoro jesteśmy przy słońcu, usłonecznienie było bardzo satysfakcjonujące (kontynuacja pięknego czerwca). Chyba tylko raz przez cały dzień nie zobaczyłem tarczy słonecznej.
    Jeszcze jedno:
    Tegoroczny lipiec często bywa porównywany z lipcem 2011. Dla mnie te dwa lipce to niebo a ziemia. Sześć lat temu przez wiele dni padało praktycznie bez przerwy, a do tego było bardzo zimno. 1 LIPCA 2011 O GODZINIE 18:00 BYŁO 9,6 STOPNIA, o godzinie 15 – 11, a w południe – 13. TMax wynosząca 18,4 stopnia pochodzi z godziny 6 rano, więc w sumie tak, jakby jej wcale nie było. Aż 13 razy temperatura nie przekroczyła 20 stopni (o 2 więcej niż w lipcu 2000!), a dni bez deszczu można było policzyć na palcach. Było albo zimno i pochmurno, albo nieznośnie upalnie, parno i burzowo naraz. Normy normami, ale ten lipiec i tak na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako bardzo zimny.
    Lipiec 2017 uważam za udany! To jest lato, jakie lubię najbardziej :)

    1. @PiotrNS
      Bardzo miło, że oceniasz subiektywnie lipiec 2017 u Ciebie w Nowym Sączu, że był “wspaniały” – ogólnie ciepły, słoneczny i suchy. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Tegoroczny lipiec był bardzo zróżnicowany podobnie jak lipiec 2015 (ale cieplejszy od lipca 2017) i w skali kraju wyszedł jako najchłodniejszy lipiec od 2011 roku.
      Po tym mieszkańcy Polski – mają swój punkt widzenia i pewnie napiszą, że lipiec był chłodny, pochmurny i bardzo mokry – mają słuszność
      Właśnie ta różnica polega na tym, że na południu Polski lipiec był lekko ciepły, dość suchy (ale nie wszędzie) – bo np. we Wrocławiu, Opolu był mokry i bardzo mokry, ogólnie był dość słoneczny. A na północy Polski był poniżej normy, pochmurny i bardzo mokry – np. na Pomorzu Zachodnim, Pomorzu Gdańskim, Podlasiu, itd.

    2. Dla mnie ten lipiec był średni. Padało bardzo często a niemal wszędzie na Pomorzu suma opadu przekroczyła 100mm, lokalnie 200mm. W Trójmieście spadło ok 150mm deszczu – zdecydowanie za dużo. Słońca było niewiele, a temperatury niskie. Tylko jeden dzień z tmax >25*C. Najzimniejszy dzień z tmax 15,9*C. Noc też mało lipcowe, większość poniżej 15 stopni. Oby sierpień był lepszy, dzisiaj za nami piękny dzień z tmax 27,0*C i z sporą ilością słońca.

      1. @Morze
        Pisałem przecież, że mieszkańcy północy Polski będą mieć diametralnie inny punkt widzenia w ocenie tegorocznego lipca.

    3. Nawet z samych zaprezentowanych tu mapek anomalii (nie wspominając o temperaturach bezwzględnych) wynika, że im bardziej na południe, tym lipiec wypadł jako miesiąc termicznie bardziej letni. A i częściej/mocniej padało na północy i zachodzie, niż południu Polski.

      Na Mazowszu lipiec okazał się zarówno pod względem temperatury, jak i opadów i zachmurzenia/usłonecznienia umiarkowany – a jego reputację jako miesiąca letniego zdecydowanie poprawiła przede wszystkim sama jego końcówka.

  8. W centrum lipiec był kiepski, do 30 lipca na stacji w Łodzi nie zanotowano żadnego dnia upalnego i to w skali całego roku. Do tego padało b. Często, choć zazwyczaj w niewielkich ilościach. Ostatecznie pieczę słabego miesiąca zapewniły mu chłodne, a często wręcz zimne noce.
    Pamiętajmy, że różnice między północą i południem kraju to nie tylko wysokość anomalii, ale również spore różnice w normach. Lipiec normalny w Nowym Sączu byłby odebrany jako b. ciepły na Wybrzeżu.

  9. W stosunku do okresu referencyjnego 1961-1990 lipiec wyszedł powyżej normy. No właśnie. Była całkiem fajny. Tak normalny człowiek w Polsce to odczuwał. Nawet ktoś z północy Polski nie ma co narzekać…no taki mamy klimat i na dodatek zmienia się na niekorzyść strasznie, ale kiedyś taki “chłód” był normalką. Nie rozumiem narzekania i komu zimno przy 18 stopniach. Istnieją jeszcze swetry, nie? Lato jest, to ludzie by chcieli ciepła, ale rany…no bez przesady, żeby mówić, że ktoś marznie, bo jest 18 stopni czy nawet 15. Niektórym to i 27 mało. Musiałbym się położyć na zewnątrz w krótkim rękawie i zasnąć, żebym zmarzł albo się rozchorował. 18 stopni to ja mam w zimie w pokoju. Za dzieciaka to bywało i 13 nad ranem jak mieliśmy piec w mieszkaniu i nikt nie chorował, nikt nie zamarzł.
    Lato w lipcu było całkiem fajne. Oby sierpień też był podobny.

    1. @Thorgier
      18°C w ciągu dnia w lipcu jest chłodno. To jest temperatura dla początku maja a nie dla lipca. Normą w lecie są temperatury 20-26°C. 18°C na kilka godzin ,a czy zdajesz sobie sprawę jaka temperatura będzie w nocy? Okres referencyjny 1961-1990 to jest już dość stay. Po za tym tmax 15-18 °C, które chwalisz to temperatury wiosenne na a nie letnie i grubo poniżej normy.
      “Nawet ktoś z północy Polski nie ma co narzekać”
      Mów za siebie. Nie wiem czym mają się ekscytować mieszkańcy północy Polski jak ty. To że było chłodno, pochmurno i bardzo mokro.
      Sweter w lipcu? Serio? To nie październik czy listopad. Lipiec o najgorętszy miesiąc w roku, ale widzę że o tym zapomniałeś. Twój komentarz to robienie dobrej miny do złej gry i naginanie rzeczywistości.

      1. O i już przylazł…
        Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem. Szkoda aż komentować.
        Okres referencyjny może jest dość stary, ale ja także :) Robię dobrą minę do złej gry? Człowieku, gdzie Ty tu jakieś gry widzisz? Ty jakieś gierki prowadzisz? Zawsze zjawiasz się jak ktoś coś dobrego napisze o chłodnej pogodzie. Robię dobrą minę, bo tak, dla mnie pogoda w lipcu była dobra. 18 stopni to jest chłodno?…może, ale ja pisałem, że nie ma co dramatyzować, bo jest to temperatura całkiem przyjemna i nie wiem jaki trzeba mieć organizm, aby narzekać, że jest zimno, że się marznie i ktoś się od tego rozchoruje. No proszę cię. Jesteś z północy? Ludzie prawdziwie z północy jak np. Szwedzi tak nie narzekają. Północna Polska bardzo przypomina południową Szwecję klimatycznie, a u nas robi się z naszego klimatu jakieś Włochy. Oczekiwane są temperatury w lecie ponad 30 stopni. Sweter w listopadzie? :) W listopadzie to już raczej kurtki w naszym klimacie. Ty mylisz naprawdę nasz kraj z Włochami. Weź przeczytaj co napisałem i pomyśl dlaczego. Ty cały czas marudzisz i zawsze piszesz do wszystkich lubiących niższe temperatury w lecie niż 27-30 stopni. Przylazłeś z tymi swoimi wywodami i pretensjami z innego serwisu pogodowego i zaczynasz. Jak tak lubisz upały to fajnie, ciesz się. Ja nie lubię i wiele osób też nie. Pozwolisz łaskawie? :)
        Z tego co zaobserwowałem ludzie w moim mieście wczoraj, po jednym dniu, już mają dość lata…narzekają, że mogłoby się już skończyć. Mój komentarz to nie jest robienie dobrej miny do złej gry, tylko komentarz, że dobrze by było, żeby ten skwar się skończył. Pisałem również, że lato z temperaturami 25-27 czyli normalne lato, byłoby ok. Gdy będzie 18 też jest gitara, bo to są temperatury dla człowieka bardziej znośne i zdrowsze nawet w lipcu niż 30 stopniowe upały. Czytaj proszę ze zrozumieniem, a nie podchodzisz do kwestii temperatury jakoś dziwnie ideologicznie. To jak jakaś twoja religia widzę. Wyluzuj i pozwól ludziom lubić co chcą.

        1. Spokojnie nie spinaj się tak. Ale wypociny napisałeś. Widzę że bardzo jesteś uprzedzony do mnie. 18°C to jest temperatura bardzo przeciętna dla lipca.To że lipiec był dla ciebie dobry to tylko twoja subiektywna ocena.
          “Ty cały czas marudzisz i zawsze piszesz do wszystkich lubiących niższe temperatury w lecie niż 27-30 stopni”
          Kłamiesz i insynuujesz mi jakieś niestworzone rzeczy.
          “Zawsze zjawiasz się jak ktoś coś dobrego napisze o chłodnej pogodzie”
          Kolejne kłamstwo.
          Rozumiesz co to znaczy powiedzenie robić dobrą minę do złej gry, bo chyba nie?
          Polecam zajrzeć do słownika.
          https://pl.m.wiktionary.org/wiki/robić_dobrą_minę_do_złej_gry
          “Przylazłeś z tymi swoimi wywodami i pretensjami z innego serwisu pogodowego i zaczynasz”
          Kolejne kłamstwo i do tego hipokryzja.
          “Pisałem również, że lato z temperaturami 25-27 czyli normalne lato, byłoby ok”
          Nie napisałeś wcale o tym więc nie kłam.
          Pisałem że lubię temperatury maksymalne 25-30°C -a to nie są upały tylko dni zdefiniowane jako gorące.
          Polska ma klimat umiarkowany ciepły przejściowy i dni gorące i upalne w określonej unormowanej liczbie mają się pojawiać od kwietnia do października.
          W lipcu 2017 nie było wcale tyle upałów aby nie narzekać i stękać.
          “Czytaj proszę ze zrozumieniem, a nie podchodzisz do kwestii temperatury jakoś dziwnie ideologicznie. To jak jakaś twoja religia widzę”
          No proszę jaki dziwny wywód i teoria spiskowa. Latem ogólnie lubię tmax z przedziału 20-30°C
          Tylko nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się za tych co mieszkają na północy Polski i ich pouczasz.
          “Nawet ktoś z północy Polski nie ma co narzekać…no taki mamy klimat i na dodatek zmienia się na niekorzyść strasznie, ale kiedyś taki “chłód” był normalką”

          1. Rozumiem co to znaczy robić dobrą minę do złej gry, ale nie wiem po kiego grzyba ty tego użyłeś, bo ja nie widzę tutaj złej gry, a w ogóle nie widzę żadnej gry, prócz twojej dziecinnej zabawy z nudów.
            Kogo ja pouczam?
            Nie wypowiadam się za nich, tylko uważam, że nie mają co narzekać (moim skromnym zdaniem), bo to nie jest temperatura, przez którą coś im się stanie. Bo taki jest fakt.
            Na tę chwilę to ty się spinasz i tak…traktujesz to ideologicznie. Zjawiasz się tam, gdzie ktoś napisze dobrze o pogodzie czy temperaturze, której ty nie lubisz i prawisz jakieś farmazony.
            Nie, nie kłamię…można to sprawdzić. Ilość twoich wpisów i kiedy się zjawiasz, gdy ktoś pisze o tym, że lubi czy toleruje zimno, zimniej niż norma. Wystarczy wejść na pewien serwis pogodowy, ale i tutaj nie możesz się powstrzymać. Mam porobić screeny? Wystarczy, że komentujesz mój komentarz (to ty przylazłeś ze swoimi wywodami i narzekaniami, tłumaczeniami pod mój komentarz, w rzekomej obronie urażonych ludzi z północy Polski, a nie ja pod twój) i wybiórczo się odnosisz bez sensu do wybranych kwestii.
            Zarzucasz mi hipokryzję?
            Gdzie ja cię pouczam w kwestii twoich preferencji pogodowych? Pisałem ci: jak lubisz upał to git, ale pozwól innym lubić co chcą.
            “W lipcu 2017 nie było wcale tyle upałów aby nie narzekać i stękać.”
            Gdzie ja napisałem, że w lipcu były upały i było ich wiele?
            (W jednym masz rację…nie zauważyłem, że znikło mi jakoś zdanie o tym, że 25-27 w lipcu jest normalne lato. Więc tak i zapamiętaj: 25-27 to normalne lato w Polsce, chociaż do pracy wolę te 25)
            Dla ciebie jak pisałem może jest ok, bo nie wiem czy pracujesz czy się bawisz na podwórku biegając w majtasach, ale ja przy 30 stopniach, a nawet 27 mam w pracy koszmar. Nie jest mi do niczego potrzebne nawet 27 stopni w lecie. Ale nie narzekam tak jak ty na 18 stopni. Ale ty sobie lub i mam pełną świadomość, że pogoda, to nie jest koncert życzeń. Piszę jedynie i o to mi głównie chodzi, że nic ci się złego nie stanie jak będziesz miał nawet cały lipiec 18 stopni. W nocy mniej? A co ty leżysz w nocy pod gołym niebem w majtkach cały miesiąc? Lubisz 20 stopni w lecie? Nagle 18 to już dla ciebie tak źle? 2 stopnie różnicy w dzień odczuwasz okrutnie?
            Powiedz mi, ile osób zmarło kiedykolwiek od temperatury 18 stopni w lipcu, a ile od gorąca…powiedzmy nawet tych 28-30 stopni. Powiem ci, że dla wielu (nie dla mnie) już taka temperatura jest szkodliwa w przeciwieństwie do 18 stopni.
            Jeszcze raz, abyś zrozumiał: 18 stopni to jest niska temperatura jak na lato, lipiec, ale nikt od tego nie umrze. To był mój komentarz. (Do tego się odnoś jedynie, jeśli już). Co najwyżej ktoś nie pójdzie nad wodę się kąpać. Nie ma dramatu, aby tak narzekać. Kiedyś jak pisałem chłód był normalką. Coś złego napisałem? Co cię w tym razi? W ogóle skoro jesteś taki otwarty, ja mam paranoję, to dlaczego w ogóle przylazłeś i piszesz coś do mnie? Ty jesteś z północy i ty możesz się wypowiadać w ich imieniu? Ja nie mogę stwierdzić, że nie mają co narzekać, a ty możesz, że mają prawo?
            Ehh…szkoda klawiatury, bo i tak zaraz będziesz pisał swoje, że ja cię obrażam, albo ludzi z Gdańska, bo nie powinno się narzekać na 18 stopni…bo przecież ludzie na północy polski umierają z tego powodu.
            No i trzeba się w końcu zabrać do pracy, bo nie mam tak jak niektórzy całego dnia wolnego od pracy :)
            Jeszcze raz: wyluzuj i pozwól mi lubić i uważać co uważam.

  10. P.S. Jak w lecie jest 18 stopni to mogę normalnie pracować w biurze. Dzisiaj pomimo ochłodzenia lekkiego, mam taki upał niemiłosierny u siebie w miejscu pracy, że aż robię przerwę, bo nie jestem w stanie się skupić na pracy. 28 stopni to nie jest komfort do pracy, więc nie wypowiadaj się w pewnych kwestiach i pozwól mi lubić co chcę. Nie wiem czy pracujesz czy bawisz się na podwórku, ale ja mam przez te twoje piękne lato skwar taki, że pracuję po nocach.

    1. To dobrze to pracuj sobie w biurze. Każdy musi przetrwać i znieść pracę podczas upałów. Nie jesteś jedyny. Kodeks pracy reguluje przepisy -czy postępowania podczas temperatur przekraczających 25°C -jak ma się zachować pracodawca i dbać o swoich pracowników.
      “28 stopni to nie jest komfort do pracy, więc nie wypowiadaj się w pewnych kwestiach i pozwól mi lubić co chcę” -człowieku czy ja coś mówię czegoś ci zabraniam? Nie.
      W listopadzie już tylko chodzenie w kurtkach?. To zależy. Cały czas w listopadzie nie będzie 0-10°C czy mrozu w ciągu dnia. Pojawiają się również cieplejsze epizody. Szkoda że o tym zapomniałeś.

      1. I jeszcze teraz bezczelne stwierdzenie: “to dobrze, to sobie opracuj w swoim biurze…przepisy kodeksu…każdy musi pracować”…
        ty najwyraźniej nie musisz i nie wiesz jak to jest
        Człowieku…
        pracuję na samozatrudnieniu…co mi dadzą kodeksy?
        No cóż…najwyżej przerwę pracę, nie zarobię i ty mi dasz na chleb…no nie?
        Co za bezczelny typ.

        1. Tu się podpinam w pełni. Co ja mam zrobić Adam? Zamknąć stronę bo jest taki upał i nie powinnam pracować?

        2. @Adam und @Thorgeir
          Potępiam takie kłócenie się, jak chcecie to fru stąd. Nie zarządzam stroną, ale chyba trzeba być poważnymi ludźmi będąc dorosłym, no sorry.

          1. Prostuję. Kłótnia była wczoraj, a zatem sytuacja została opanowana, co nie znaczy, że przestaję potępiać.

  11. @Adam

    Przestań się ośmieszać. Wielu ludzi ma taka pracę, że musi ją wykonać czy w pracy ma +30 C czy +10 C. A emerytowi co pomogą przepisy kodeksu pracy jeśli ma w domu za gorąco aby egzystować? Albo osobie, która zemdleje z powodu upału na ulicy?

    Temperatury powyżej +30 C to w naszym klimacie pogoda ekstremalna i nie ma co odwracać kota ogonem.

    PS. Sądząc z poniższego tekstu Kodeks Pracy nie precyzuje maksymalnych temperatur w miejscu pracy (z wyjątkiem młodocianych, do których pewnie należy Adam):
    http://www.infor.pl/prawo/praca/bezpieczenstwo-pracy/325085,Temperatura-w-miejscu-pracy.html

    1. Każdemu zdarzyło się chyba pracować w ekstremalnych warunkach czyli mrozach -poniżej minus 15°C jak i przy upałach powyżej 30°C.
      Jeśli chodzi ludzi starszych na emeryturze trzeba dbać o nich w czasie upałów -robiąc im zakupy (w tym dużo wody) , kupując leki i pomagając, namawiać aby nie wychodzili z domu.
      “Albo osobie, która zemdleje z powodu upału na ulicy?” -owszem zdarzają się takie przypadki. Smutne. Jednak są szczegółowe rozpisane instrukcje jak zachować się podczas upałów i to każdy powinien przeczytać. ;)

      1. Nie tyle się zdarzają co są nagminne. Nie tylko pieszych ale także (może nawet przede wszystkim) pasażerów nieklimatyzowanych tramwajów i autobusów. I przestań chrzanić jak pokręcony, że jakaś instrukcja to rozwiąże.

      2. @ Adam
        Ja w młodości zasuwałem na budowie, w zasadzie to pierwszy raz w czasie lata 2006. Teraz zniósłbym taki upał robiąc coś, tylko każdego chcącego upałów wziąłabym przeczołgał przez 10 godzin. Bez robienia przerwy co pól godziny i jeszcze w pełnym słońcu pod ścianą.:)

      3. Czytałem wczoraj że dużo wezwań do omdleń dotyczyło emerytów na ogródkach działkowych. Wychodzili rano na działkę z myślą, że tam będzie łatwiej przetrwać upał niż w bloku, a gdy temperatury dochodziły do 35 stopni mdleli między grządkami.

    2. Pamiętam jak krótko pracowałem w pewnej fabryczce chemicznej, gdzie w jednej z hal należało pilnować bardzo grzejącej się aparatury (w jednej części aparaty nagrzane do 200 stopni w drugiej flary ze spalanymi gazami wylotowymi), niestety hala miała duże okna wychodzące na zachód. W upalny dzień po południu temperatura na hali dochodziła do 50 stopni, a pracę trzeba było odbywać w ciężkim stroju ochronnym (dodawanie reagentów do aparatury dodatkowo w masce przeciwgazowej). Wtedy bez wątpienia było ciężko. Zmienialiśmy się co pół godziny aby ten drugi mógł wyjść na zewnątrz i ochłodzić się, bo w cieniu było tylko 30 stopni.

      1. @zaciekawiony
        Ja pamiętam wojsko. W zimie, gdy musieliśmy na mrozie zakładać OP1, to myślałem, że zwariuję. Nie dawało się tego szybko zrobić przy 10 stopniach, a co dopiero na mrozie. Kto zakładał ten wie. Staliśmy czasem godzinami na mrozie, to ręka przymarzała do kałacha w rękawiczkach. Staliśmy koło siebie czasem jak pingwiny, aby dzielić się ciepłem ;) Myślałem, że nie ma nic gorszego. Aż przyszło lato i trzeba było stać w pełnym słońcu w blaszanych hełmach :) Po zimie nie miałem nawet przeziębienia. Po lecie dostałem udaru. Co kto lubi ;)
        A teraz po latach w biurze mam znowu takie niekomfortowe warunki.
        Patrząc na to co się dzieje z klimatem, ostatnie lata, zaczynam myśleć, że bez klimatyzacji się nie obędzie, ale jest sporo komplikacji i nie wiem czy się to uda, raczej mało możliwe, więc trzeba się męczyć. To ochłodzenie i fakt, że jednak takiej fali upału nie będzie, jest dla mnie zbawieniem. Dzisiaj w pracy znowu 29 stopni, pomimo ochłodzenia. Słońce robi swoje. Człowiek dostaje do głowy. Wiatrak nie możliwy, bo mi zwiewa papiery.

    3. Ja np. mam pracę czysto terenową. Przez ostatni tydzień, w temperaturach czasem grubo ponad 30*C (południe Polski) łaziłem po 7-10 godzin dziennie ubrany w długie spodnie, długi rękaw, grube buty trekingowe, ze sprzętem na plecach ważącym kilkanaście kilko. Lubię tę robotę, ale w takich temperaturach po prostu się nie da, leje się z człowieka tak, że pot oczy przysłania. I co mam zrobić? To akord – nie zrobię, nie zarobię, kodeks pracy kodeksem pracy…

      1. @aldeb

        Czyli jesteś czymś w rodzaju ghost buster!

        A kodeks pracy niestety ustala normy temperatury tylko w dół. Relikt czasów gdy nikt nie wyobrażał sobie w Polsce prawdziwej fali upałów?

        PS. A tak poważnie, to jakieś pomiary geofizyczne?

  12. Skończy się na tym, że zablokuje możliwość dodawania komentarzy.
    1. Nawet w biurze w taki upał czasem nie da się wytrzymać.
    2. Tak- współczuje tym co pracują na zewnątrz.
    3. Nie życze sobie tu komentarzy i przenoszenia dyskusji z portali typu TP.

    A TERAZ WSZEM I WOBEC OGŁASZAM, ŻE GDYBYM MOGLA TO WYJĘŁABYM CZARODZIEJSKĄ RÓŻDŻKĘ I NIE DOPUŚCILA NAWET, DO TYCH TEMPERATUR, KTÓRE TERAZ MAMY.
    Dlaczego?
    1. Bo mam dzieci i wiem jak się to na nich odbija.
    2. Bo mam dziadków i wiem jak się to na nich odbija.
    3. Bo będąc w domu i aktualnie to komentując mam ochotę wszystkim rzucić, położyć się w wannie z letnią wodą i poczekać do jesieni/zimy. Tak… Zaskoczenie? Siedzę w domu i mam dość tego upału.

    Ktoś chce podyskutować na temat tego jak te temperatury są cudowne?
    Adam byłeś na żniwach w takie ciepło? Pracowałeś od rana do wieczora w takim słońcu, przy takiej temperaturze w polu na przykład?

    Powiem tak. Uwielbiam ciepło, bo w zimie najchętniej zaszyłabym się w łóżku, ale to jest PRZESADA. To nie są temperatury do których jesteśmy przyzwyczajeni. Najzwyczajniej nasze organizmy wtedy nie pracują tak jak powinny.
    I cholera jasna. Rozumiem ktoś jest ciepłolubem, ktoś jest zimnolubem- ale na mojej stronie nie będzie o to kłótni i co gorsza braku kultury w stosunku do drugiej osoby.
    Uspokójcie się i zacznijcie rozmawiać, a nie wykłócać się.
    Dyskusja z kłótnią ma mało wspólnego.

  13. Przepraszam, że się wtrącę, ale dokończę. Pracodawcy w większości maja gdzieś pracownika
    liczy się zysk. Guzik ich obchodzi czy nam jest za gorąco, czy zimno. Jak terminy gonią to nikogo nie obchodzi czynnik ludzki, liczy się kasa.

    1. @realista
      Nie jest lepiej, gdy ktoś ma jednoosobową działalność, pracuje na samozatrudnieniu, bo co ma zrobić? No mogę przestać pracować, ale nikt mi nie da na chleb.

  14. @Thorgeir

    Wrzuciłem Twój ostatni komentarz do czyścca. Jeśli Pani Kaludia zechce to go wyciągnie.

    A wrzuciłem nie dlatego, żebyś nie miał racji (bo masz i chyba prawie wszyscy się zgadzamy) ale dlatego aby skończyć ten okropny off-topic.

    1. @Arctic Haze
      Ok, fajnie. Sprawa zamknięta i dobrze, bo się szambo robiło.
      Ja już chciałem to zakończyć i już siedziałem cicho, aż ten Pan zaatakował z oskarżeniami. Dobrze by było jeśli już, aby jego komentarz też usunąć, bo on mnie tam oskarża, a do tych oskarżeń się odnosiłem.

  15. Adam faktycznie przesadził. Poza tym wytykał innemu użytkownikowi na TP, że pisze pod różnymi nickami. A sam to on tego nie robił? Przecież Adam też pisał jako “mikos” lub jako “ciepło”. W dodatku miał czelność zwrócić się do mnie po imieniu i nazwisku na TP, czyli na portalu publicznym. Nie wiem, skąd on znał moje imię i nazwisko (zapewne z Facebooka) ale nie życzę sobie, żeby ktoś umieszczał moje imię i nazwisko na publicznym portalu.

    Od razu sorry za off topic, ale chciałem wtrącić swoje trzy grosze do tej sprawy.

    1. Adam wytykał komuś, że pisze z różnych nicków? Ciekawa sytuacja. Pamiętam nie dawno, że ktoś tutaj właśnie prosił o usunięcie komentarza, bo pomylił chyba konto…
      Panie Adamie uprzejmie prosimy o przemyślenie 10 razy zanim Pan zacznie się wykłócać, osądzać i oskarżać innych,

  16. Z tego co widzę gorąco zrobiło się nie tylko fizycznie za oknami i w nieklimatyzowanych pomieszczeniach… Ale przecież można różnić się “pięknie”, nieprawdaż?:-)

    I jeszcze jedno… Czy aura w Polsce nie jest w ogólności dość sprawiedliwa – zarówno dla tych co zimą lubią śnieg/mróz lub też nie, jak i latem gorąco-upalne klimaty lub też nie?:-)
    Mamy przy tym regiony z klimatem wykazującym więcej cech morskich, jak i więcej cech kontynentalnych. No i w obecnych czasach już nie jest tak dużym problemem przeprowadzka jak kiedyś… Choć może – przynajmniej z powodów pogodowo-kimatycznych – tak naprawdę niepotrzebna…?:-)

  17. Od niedzieli z dnia na dzień gorzej funkcjonuję ,zarówno w domu ,jak w robocie (dorabiam w ochronie ,służby po 16godz.) Dzisiaj w Ruda Śląska wprawdzie było tylko 29 st. maksymalnie ,ale duchota jest nie do wytrzymania ,a dla astmatyka takie gorąco (w mieszkaniu mam w nocy 26 w dzień 30st. C) to gorsze od silnych mrozów , za którymi też nie przepadam. Jak bym miał wybrać lato z temperaturami maksymalnymi 14-20 st C lub 28-35st C to bez zastanowienia wybrałbym pierwszy wariant. Najlepsze lato ,jak dla mnie to temperatury maksymalne 20-26 st.C z częstymi umiarkowanymi opadami i dosyć ciepłymi nocami z temperaturami minimalnymi 12-15 st.C. Jutro niestety ma być w regionie Katowic cieplej niż dzisiaj bo maksymalnie 31-33 st. C

      1. Bliżej mi do gór, szczególnie zimą (narciarstwo). Wczasy zdrowotne nad samym morzem bardzo wskazane ,ale wtedy wyjazd w Alpy stanął by pod znakiem zapytania. Narciarstwo to bardzo kosztowne hobby. Lato ciepłe z częstymi deszczami już lepiej znoszę np. lipiec 2016. W tym roku od maja słabo pada na Górnym śląsku i od alergenów w powietrzu aż się roi.

  18. Anomalia tylko -0,28K? Niedziela i poniedziałek nieźle podwyższyła ocenę całego miesiąca. Moim zdaniem lipiec na NE był bardzo słaby. Nie wiem czy nie gorszy od tego z 2011 roku. Początek lipca to masakra, żeby w ciągu dnia temp. spadała do 12 stopni i padał deszcz to jest lekka przesada – a tak było 4 i 5 lipca. Jeśli chodzi o najprzyjemniejszą pogodę to panowała ona dopiero w trzeciej dekadzie lipca – może nie było gorąca/upałów (przynajmniej przez większość czasu), ale już przynajmniej nie było takich patologii jak na początku miesiąca i można było w ciągu dnia chodzić w krótkich spodenkach i krótkim rękawku. No i zimne poranki, wieczory i noce to na pewno charakteryzowało lipiec 2017. Mam nadzieję, że sierpień trochę będzie lepszy od lipca, bo inaczej lato nawet pomimo obecnej fali upałów zaliczę do słabych.

        1. Aż sobie tam weszłam i poczytałam… No to teraz juz jest pewne- nie znajac sytuacji z panem Adamem, jakoś od początku coś mi mówiło- pilnuj go. Widzę, że moje przeczucia się sprawdziły. Mam nadzieję, że inni którzy chcieli by zaczynać jakieś kłótnie tutaj wiedzą już, że to nie popłaca :)

  19. Wracając do meritum, przypomnę dlaczego nie biorę anomalii miesiąca zbyt poważnie.

    a) po pierwsze w ocieplającym się klimacie wszystko zależy od tego jak dawny okres referencyjny się wybierze. Powinno wybierać się taki, jaki odpowiada skali czasu jaka nas interesuje: porównanie z okresem przedprzemysłowym, z okresem dość powolnych zmian przy połowie XX wieku, z możliwie najnowszymi danymi (wtedy powinien być zasadniczo krótszy niż 30 lat) . Sensowne jest też porównanie aktualnej wartości z trendem.

    b) po drugie anomalia miesiąca zależy, co mało kto zauważa, od arbitralności doboru początku i końca miesiąca (o czym niedawno wspominałem). Wińcie papieża Grzegorza, który przesunął miesiące o kilka dni aby przywrócić ich dopasowania do roku astronomicznego, a wcześniej Rzymian którzy wymyślili takie a nie inne miesiące (szczególnie Juliusza Cezara, który ten kalendarz zatwierdził).

    Skutek tego w sumie przypadkowego doboru jest taki, że wszyscy podniecają się średnią okresu między 182-in, a 212-ym dniem roku, jaki nazywamy lipcem (co gorsza w latach przestępnych są to 183 i 213 dni roku!), a nie patrzą jak zachowuje się średnia krocząca o długości 30 czy 31 dni, która tylko co średnio 30.5 dnia staje się gloryfikowaną “średnią miesiąca”.

    Oto średnia krocząca 31-dniowa z danych Piotra i Klaudii za ostatni miesiąc z hakiem (pierwsza wartość byłaby średnią czerwca gdyby miał 31 dni, trzecia od końca to średnia lipca, a ostatnia to 31 dni kończące się wczoraj:

    Widać, ze było tylko siedem dni, z anomalia za 31 dni poniżej zera. Średnia lipca to trzecia od końca z nich. Gdyby Grzegorz nie zreformował kalendarza to jaka jest średnia lipca dowiedzielibyśmy się dopiero za jedenaście dni (dziś dopiero jest 21 lipca w kalendarzu juliańskim).

  20. Drodzy,

    pozwolę sobie wtrącić trzy grosze do dyskusji. W opinii zarówno mojej, jak i wielu moich znajomych, tegoroczny lipiec był miesiącem niezłym, aczkolwiek pożegnaliśmy go z pewnym niedosytem. Dlaczego? O ile miesiąc ten na pograniczu Dolnego Śląska i Wielkopolski pozwalał na delektowanie się przez większość dni komfortowymi temperaturami z przedziału 20-25 (za wyjątkiem niektórych nocy), to rozkład zachmurzenia (dominujące za dnia i zanikające nocami) i związanych z nim nad wyraz częstych opadów okazał się być czynnikiem obniżającym jego subiektywną ocenę. Dość powiedzieć, że najdłuższa seria dni bezdeszczowych wynosiła TRZY pod rząd, zaś ilość dni z zachmurzeniem wynoszącym 3 oktany i mniej nie przekroczyła 10.
    Dużym plusem jest ominięcie Twardogóry, Milicza i okolic przez niebezpieczne układy burzowe (choć zarówno 7-ego, jak i 23-ego było blisko…).
    Dużym minusem był ośrodek niżowy z 13-ego, a szczególnie incydent wiatrowy, który bardziej pasowałby do miesięcy listopad – marzec. Jeden dzień, a trochę krwi napsuł.

    Ergo: było dobrze, choć mogłoby być lepiej.

    Pozdrawiam,
    L.

    1. Powiedziałbym, że oczekiwanie lipca bez opadów musi być dość ryzykowne, zważywszy że jest to miesiąc z największymi w roku opadami w Polsce. Nie mówię, ze to niemożliwe, ale podejrzewam, że okresy letnie z lipcem bez opadów są długo pamiętane jako “rok suszy” i “plaga nieurodzaju”.

      1. Wystarczy, że spadnie 80 mm na nizinach w pierwszy dzień lipca i już mamy norme zrobioną. Przy braku opadów przez reszte dni miesiąca, to jednak mamy solidną suszę. W zeszłym roku w Wielkopolsce w wielu miejscach tylko jeden dzień był z opadem.

          1. Pełna zgoda, choć akurat w moim regionie powtarza się kolejny suchy rok. Nie oznacza to oczywiście jakiejś biblijnej klęski, ale jest naprawdę kiepsko. Tutaj link na którym widać ostry deficyt opadów w widłach Wisły i Sanu http://www.susza.iung.pulawy.pl/KBW/.
            To tylko dowodzi, że mówienie o “klimacie Polski ” jest pozbawione sensu. Na pewno inne odczuci mają mieszkańcy Pomorza Gdańskiego.

          2. @Darek B

            Gdy pisałem dokładnie to samo, to na mnie tu naskoczyli. Tzn. że średnia z obszaru wyznaczonego granicami politycznymi nie ma sensu naukowego. Sens ma średnia dla większego obszaru o w miarę podobnym klimacie (np. rejon Bałtyku południowego) albo dane lokalne.

      2. Pełna zgoda, niemniej – jak sam zwróciłeś uwagę – z wyrobieniem normy podczas kilku ulew konwekcyjnych oraz dwóch, trzech dni opadu wielkoskalowego nie powinno być problemu. Tymczasem – mieliśmy, co mieliśmy. Dni z wystąpieniem opadu było odczuwalnie za dużo. To i tak nic przy częstotliwości lania z nieba u Ciebie na Pomorzu, niemniej – przynajmniej w kilku przypadkach – dość mocno pokrzyżowały one plany dnia (a co tam, popatrzę przez pryzmat własnego chciejstwa). I nie dotyczyły on bezideowego wylegiwania się na patelni z brzuchem na wierzchu, oj nie:)

        Pewnie Piotr – za moją uprzejmą prośbą – podrzuci za chwilę dane dotyczące średniej liczby dni z opadami w lipcu, albo przynajmniej pokieruje, gdzie mogę je sobie sam znaleźć w czeluściach archiwum (szukałem – nie widzę).

        PS. Wrócę jeszcze na moment do ocen miesiąca. Signum temporis jest biadolenie dziatwy z metryką przypadającą na lata 90-te. Mam taki przypadek pewnej młódki (ur. 1995) oceniającej 2017 jako rok bez lata:D

        Z ukłonami,
        L.

    1. Jamci pamiętam:)
      Nie widzę w tego typu apokaliptycznych wizjach niczego nowego, ani nadzwyczajnego.
      Ekstrapolacja tego typu prognoz na ludzkie emocje powoduje, że ludzie stają się nerwowi, ubliżają pogodzie i sobie nawzajem, czego zalążki widać niekiedy i w komentarzach na meteomodel. Zapamiętują z tego okresu istny kataklizm – nieświadomie sami go współtworząc. Tak, to prawda – kwiecień 2017 wydaje się być, póki co, najgorszym miesiącem br., tak, to prawda – w niektórych rejonach i dziś pogoda pozostawia wiele do życzenia. Niemniej, czy na prawdę warto tracić czas na uprawianie czarnowidztwa i nakręcanie się na gniew. Wyjdźmy z domu, spójrzmy na świat, cieszmy się z każdego spaceru, podziwiajmy dzieła stwórcze, miejmy więcej dystansu do siebie. Za chwilę jesień, zima – okres wyczerpywania akumulatora, który ładujemy w półroczu ciepłym. Ale nikt za nas tego nie zrobi, jeśli sami ograniczymy się do ciągłego biadolenia i kłótni.

      1. Podpisuję się obiema rękoma;). Właśnie ruszam nad Wisłę i jak zwykle postaram się nie robić krzywdy rybom. Bez telewizji, telefonu i ludzi. Polecam każdemu raz na jakiś czas.

      2. @Arctic Haze
        Że niby zimny kwiecień miał spowodować klęskę…bo pomidory nie urosną, wyginą drzewa owocowe, zdechną wszystkie pszczoły, itp? :)
        No to pięknie.
        Słyszałem już głosy, że przecież rośliny potrzebują do wzrostu 28 stopni co najmniej, bo przecież w dżungli rośnie ich dużo, a jest upał to jasnym jest, ze musimy też mieć u nas upał ;)
        Tak jakby w Europie, gdy klimat był chłodniejszy kompletnie nic nie rosło. Wiadomo, zdarzało się kiepsko, ale bez przesady.
        Za dzieciaka wiosna była nie raz chłodna, a mieliśmy nowalijki bardzo szybko. Drzewa owocowały normalnie, a warzyw na targu, w ogródku, aż nie miał ich kto zjadać. Teraz nagle wszyscy potrzebują 30 stopni w kwietniu, bo inaczej będzie źle.
        @LeszekM
        Ja ładuję akumulatory w półroczu zimnym. Lato upalne wyczerpuje u mnie siły i nie mam chęci na nic. Człowiek żyje, wiadomo, ale po prostu jest straszny brak komfortu. Praca gorąco, mieszkanie gorąco, na zewnątrz gorąco…epizod wyciągnięty z życiorysu. Ciężko się cieszyć i widzieć pozytywy, ładować akumulatory w upał, gdy coś ci przeszkadza. Jak już było tutaj wspominane: jak nie mają narzekać ci, którzy mają ciężkie warunki pracy? Biadolenie? Jak to mówią: syty głodnego nie zrozumie. Ja jestem pozytywnie nastawiony i nie “biadolę”…gdy nie ma upałów i nic mi nie przeszkadza. Pozytyw był…w lipcu. Wtedy jestem najszczęśliwszy, gdy jest ok. Uwielbiam mróz, śnieg, ale wiem, że za duży też nie pomaga wielu i nikomu tego nie życzę i nie mówię robotnikom pracującym na mrozie i bezdomnym: przestańcie biadolić…dostrzegaj pozytywy.
        Zauważ, że normalni ludzie tylko “biadolą”, gdy teraz był upał. Tak to nic nie marudzą. Mam na myśli tych normalnych, a nie tych jątrzących. Zauwazyłem nie raz, że marudzi za to więcej osób, gdy nagle temp. spadnie w pobliże normy. Zaczynają widzieć katastrofy jak w przytoczonym kwietniu. Ludzie ubliżają sobie nawzajem, bo mają tendencję do walki o “moje na wierzchu”. Niektórzy mają ideologiczne podejście do preferencji pogodowych i widoczne jest to też każdym aspekcie życia. Dziwi to w stosunku do pogody, ale czy nie jest tak samo dziwne jak bycie złym na kogoś, nienawiść do kogoś, bo ten ktoś jest inny. Jak można w ogóle wykłócać się o preferencje? Ale tutaj i na innych serwisach pogodowych niektórzy nawet gdy się nie wykłócają, to zaczynają “argumentować” na korzyść swoich preferencji. Takie udowadnianie wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocą :) Albo pretensje do kogoś, nie wiadomo do kogo nawet, że “co to ma być za patola”, bo jest 25, a nie 27 stopni. Smutne takie, że kiedyś, dawniej, ludzie tak o lekko gadali o pogodzie. Obecnie jest to jak walka polityczna.

        1. Wiesz, o głębi człowieczego bytu możnaby dyskutować w nieskończoność, opierając się na argumentach i kontrargumentach. Lubię takie dyskusje, ale to nie jest na nie miejsce… a szkoda:)
          “Ładuję akumulatory w półroczu zimnym” – pod warunkiem, że zima jest zimą, jesień jesienią, a wiosna (w zakresie marca) – wiosną. Gdy na dworze dominuje aura określana przez niektórych jako “atlantycka”, której składowymi są skoki ciśnienia, wściekłe wiatry, nienormalnie wysokie temperatury o “zdradliwym” dla zdrowia charakterze – wtedy naprawdę ciężko takiej aurze o bycie “prostownikiem” dla naszego akumulatora.
          Zresztą, preferencje bardzo trudno zmienić i ja staram się zrozumieć wszystkich: i tych wolących pogodowy listopad od X do IV, i tych optujących za termicznym lipcem w maju i we wrześniu, a także mnóstwo osób preferujących warianty pośrednie. Natomiast – jeszcze raz podkreślam – aura przeciwstawna naszemu wzorcowi nie będzie stymulatorem postaw patologicznych, o silnej ekspresji wad, podówczas górujących nad zaletami.
          Thorgeir, o ile się nie mylę, jesteś z Wrocławia. Nigdy nie zazdrościłem Wrocławianom wielkomiejskiego życia. W żadnym aspekcie. Tu, na prowincji, zajmując się m. in. obsługą kwalifikowanego ruchu turystycznego, zauważam, jakim szczęściem jest – dla osób umiejących docenić otoczenie poza własnym “ja” – kontakt z naturą (w każdym okresie fenologicznym i przy niemal każdym typie aury). Nie rozumiem ludzi, którzy odskoczni od trudów życia szukają w czynnościach uniemożliwiających wyciszenie, rozmyślanie, aktywność fizyczną (wg swoich możliwości). Takich również często spotykam i widzę pustkę – straszną prostotę. Ich nic nigdy nie ucieszy, bo ucieszyć nie może – ani słońce, ani chmury (pominę Cb, bo ich obecność – choć napawa podziwem – również mnie nie cieszy), ani komfortowe temperatury. Niemniej nie odbierajmy takim malkontentom możliwości wyrażenia swojej opinii, gdyż tylko znając ich zdanie, będziemy mogli – taktownie i z empatią – pomóc im zrozumieć, że świat nie kończy się na ich odczuciach.

          Pozdrawiam serdecznie z przyjemnie ciepłego, blokowego mieszkania!

          1. Trochę nie kumam twojego wywodu.
            Nie, nie jestem z Wrocławia. Jestem z miejscowości niedaleko…Oleśnicy.
            Nie mieszkam w blokowisku, ale w normalnym bloku mieszkalnym. Jest sporo drzew w mieście. Mamy parę parków, a jeden jest dość spory. Niedaleko lasy.
            Ładuję akumulatory w półroczu zimnym, nie jedynie gdy zima jest mroźna, jest zimą, ale po prostu lubię niskie temperatury, no na pewno niższe niż 25 stopni. Uwielbiam jesień, wiosnę. Jestem naładowany przez większą część roku. Taki już jestem. Lubię też krótkie dni. Czuję się wtedy lepiej. Zauważ, że ja piszę właśnie o tym, że ja przez większą część roku znajduję same pozytywy. Np. wczoraj było super. Dziś pewnie też. Ja piszę tylko o tym, że podczas upałów jest źle. Nie piszę źle o lecie, tylko o dniach upalnych. Nie wiem jak się ma do tego twój komentarz o biadoleniu. Pisałem też o tym, że tu nie chodzi o narzekanie per se, tylko o fakt, że niekiedy nie ma jak czerpać radości z pewnych sytuacji. Sytuacji codziennych złych dla wielu w porównaniu do tego, że ludzie narzekają, bo nie mają wakacji. Chyba, że jest się masochistą. Ja korzystam ile mogę z obcowania z naturą. Jeśli nie mam czasu to idę po prostu do parku. Często jestem poza miastem. Chodzi o takie sytuacje, w których mam w pracy 28 stopni, wracam do domu, a tam 30 stopni, idę spać w takiej saunie, wstaję rano spocony, w mieszkaniu “jedynie” 27 stopni i trzeba znowu do pracy, a ktoś mi powie, ze narzekam. Jasne…świat nie kończy się na moich odczuciach, ale jak mam w takim momencie myśleć o czyichś odczuciach i o tym, że lato jest piękne? Ty piszesz o tym, że akurat tacy ludzie “ciągle biadolą”. To jest codzienność, a Ty stawiasz ich obok ludzi, którzy mają “wakacje” zepsute, bo jest 25 stopni. To ci ludzie ciągle biadolą. Z tego co widzę na różnych serwisach pogodowych. Mamy klimat coraz cieplejszy, a to ludziom o upalnych preferencjach pogodowych ciągle mało. Stawiasz ich na równi z taką codziennością, którą opisuję. Ja nasz klimat przez jego różnorodność uwielbiam. Nie marudzę na co dzień. Teraz już pod koniec sierpnia nawet jak w dzień jest 30 stopni to w noc mieszkanie też potrafi się wychłodzić i jest znośnie. Aha…jedynie jeszcze narzekam na ocieplający się klimat…ale to chyba normalna troska o planetę.

            Pozdrawiam z w końcu przyjemnie wychłodzonego po chłodnej nocy mieszkania.

          2. @Thorgeir:
            Jako zdeklarowany humanista przyznaję, że zbyt łatwo przychodzi mi pasanie komentarzy w oparciu o zdania wielokrotnie złożone. Wybacz, ale nie umiem inaczej:)
            Co do meritum: w pewnym zakresie nasze poglądy różnią się (jakżeby inaczej!). Jednakowoż podpisuję się “obami ręcoma” pod tym Twoim stwierdzeniem: “Ja nasz klimat przez jego różnorodność uwielbiam. Nie marudzę na co dzień. Teraz już pod koniec sierpnia nawet jak w dzień jest 30 stopni to w noc mieszkanie też potrafi się wychłodzić i jest znośnie.” Thorgeir, myślę, że tyczy się nas rzeczone: “Różnimy się pięknie”:)
            Serdecznie pozdrawiam.
            PS. Oby nam dziś w nocy, jutro oraz pojutrze nie nawaliły te paskudne burzyska, które wleką się do nas od S/SW.

    1. Dlatego w trakcie upału skracam sobie autodrzemkę do niezbędnego minimum – 10 minut. I nigdy nie zasypiam w samochodzie wystawionym lub mogącym być wystawionym po przejściu cienia na działanie promieni słonecznych – zawsze w cieniu.

  21. Czy jest jakaś szansa, że w niedługim czasie pojawi się najnowsza odsłona tabelki z kolorami, w odniesieniu do klasyfikacji termicznej?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com