Kolejne przymrozki

Kolejne przymrozki

Dzisiejsze temperatury minimalne ponownie zbliżyły się miejscami do okolicy 0°C. Tak było m.in. w Krzyżu, gdzie notowano minimalnie zaledwie +0.1°C, w Wierzchowie było nieco cieplej: +0.7°C, a w Miastku notowano +0.2°C. Zimniej było na nieco wyżej położonych terenach: w Jeleniej Górze temperatura spadła do -1.2°C.

Powyżej: dzisiejszy poranek w Górach Izerskich był wyjątkowo urokliwy.

Dzisiaj temperatura maksymalna ledwo co (i nie wszędzie) przekroczy 15°C. Wg modeli ICON-EU i GFS o 12UTC taką temperaturę będziemy notować tylko lokalnie. Bardziej łaskawe są modele ALARO i AROME, model ECMWF sugeruje jednak że o 12UTC będziemy notować raczej poniżej 15°C.

Kolejna noc może być nieco chłodniejsza od minionej i spodziewamy się, że w nizinnych regionach, których orografia sprzyja silnemu nocnemu radiacyjnemu wychładzaniu temperatury spadną nawet do -1°C na wysokości 2m.

Za to w dzień będzie jutro nieco cieplej, niż dziś i niewykluczone, że lokalnie temperatura wzrośnie do 18°C. Tak wysokie temperatury panować będą jednak głównie w zachodniej i południowo-zachodniej części kraju.

Print Friendly, PDF & Email

365 Replies to “Kolejne przymrozki”

  1. Bez najmniejszych wątpliwości można stwierdzić, że od 22.09 mamy już typowo jesienne przedziały termiczne i wahania temperatury. I jak widać, o tej porze roku, nawet przy dominacji cyrkulacji strefowej (W) możemy mieć już spore spadki temperatury, w tym miejscowe przymrozki. Wystarczy, że przejściowo w chłodniejszej masie powietrza rozbuduje się nad nami wyż (nawet wędrowny). Rekompensatą w takich przypadkach jest jednak pogodniejsza aura i jeszcze niezbyt duży ziąb za dnia (gdy nie wieje, a świeci Słońce).

    Póki co, na przymrozki na większą skalę na razie (na szczęście) jeszcze się nie zanosi. Czeka nas po prostu typowo jesienny “przekładaniec” – w którym to nie zabraknie także dni pogodniejszych (jak w ten weekend), jak i okresowo cieplejszych (a na co są cały czas zwiększone szanse bliżej 05-07.10).

    1. i podoba mi się taka jesień, mimo że czasami bywa chłodno to nadal codziennie można liczyć na jakieś przejaśnienia, albo nawet zupełnie pogodne dni jak wczoraj czy dzisiaj. Obecnie jest u mnie 8 stopni i prawie bezchmurne niebo.

      Ostatnie dwie jesienie to był jakiś dramat. Z aury letniej przechodziło się wprost w brzydką wersję jesieni, gdzie słońce łaskawie się pokazywało raz na tydzień. Październik 2017 mimo że trochę lepszy od 2016 to wcale nie był dobry – tylko na początku i w połowie ładna pogoda, reszta miesiąca jak listopad, łącznie z orkanami z porywistym wiatrem.

      Jakby taka pogoda była do połowy listopada (oczywiście wtedy już nie 20 st w dzień) to nie mam nic przeciwko. Byle jak najmniej takich ciągów pochmurnego dziadostwa przy stałej temperaturze w dzień i w nocy.

      1. Mi także obecna jesień, począwszy od wtorku, się bardzo podoba, chociaż do szczęścia wciąż brakuje w pełni bezchmurnego dnia-liczę na takowy jutro.
        Co do prognoz na pierwszą połowę października… nie są złe. Słońca nie zabraknie, opady nas nie będą nękać jak rok czy dwa lata temu. Niektóre odsłony widzą szanse na silniejsze ciepło powyżej 20, inne raczej więcej umiarkowanych temperatur. Pełnią szczęścia była by pierwsza połowa jak w 2005, nie dość, że niemal całkowicie pogodna, to jeszcze przyjemnie ciepła. W 2010 było również całkowicie bezchmurnie przez wiele dni ale jednak zimno, z licznymi przymrozkami. W tym roku tak cudnie nie będzie, ale w porównaniu do ostatnich dwóch lat to jak raj – przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze 7-10 dni, bo dalej to wiadomo, że trudno przewidzieć. Nie mniej rok temu było trudno o dłuższy niż 7 dni okres z przewagą ładnej pogody (najdłuższy był właśnie pod koniec września), teraz już widać, że obecny potrwa prawie dwa tygodnie, jeśli nie o wiele dłużej.

        1. Pogodnego nieba w tym roku było co niemiara. Przyrodzie jednak bardziej potrzebny jest deszcz. Początek mijającego tygodnia przyniósł większe opady, łącznie w niedzielę i poniedziałek spadło w Poznaniu około 25 litrów wody (na każdy metr kw.) a w całym wrześniu 40 litrów.

  2. Tak w Jeleniej Górze dzisiaj był drugi w tym miesiącu przymrozek na wys
    2 m.
    Dzisiaj oczywiście standard podczas spływu chłodniejszego powietrza -poranek bezchmurny i już przex południem rusza konwencja (rozwój zachmurzenia kłębiastego cumulus) i wrozst zachmurzenia do umiarkowanego lub dużego a im bliżej zachodu słońca tym chmur ubywa rozpogadza sie do bezchmurnego nieba i temperatura leci na łeb na szyję.

  3. Wreszcie ładna pogoda (świeci słońce i nie ma wiatru), ale do pełni szczęścia brakuje jeszcze wyższych temperatur. Tak ze 20 stopni w dzień by się przydało, a nie 13. Przecież to dopiero wrzesień. A te przymrozki to jakieś nieporozumienie. Nie czas jeszcze na nie.

    1. Co z tego, że jest słonecznie jak dzisiaj mamy temperatury maksymalne charakterystyczne dla okolic połowy października.

    2. Tak zauważyłem na sat 2014 ze w północnej części Łódzkiego, zachodniej Mazowieckiego i częściowo w Kujawsko-Pomorskiem jest całkowicie bezchmurne niebo. Gdybym sie wybrał 30 km na zachód, to tez miałbym pełną lampe dzisiaj.

      1. @kmroz
        Teraz z każdą godziną chmur będzie ubywać co zaowucuje dość znacznym spadkiem temperatury w nocy.

        1. u mnie najwięcej chmur było koło południa, teraz coraz mniej i już czuć że się ochładza. Będzie przymrozek w nocy.

        2. Tak chodzi mi jednak o to ze były regiony gdzie przez cały dzień nie było ani jednej chmurki. Ciekawe dlaczego Cu i Sc oszczędziły czesc regionów Polski dzisiaj.

    3. Nie da się ukryć że dzisiaj jest zimno, nawet bardzo zimno to jednak dużo lepsze jest ta pogoda od tego czegoś co było rok temu całą jesień.

      1. Bardzo zimno to w nocy i rano. Bo w dzień nie aż tak znowu zimno, 12-14 stopni przy słonecznej pogodzie to nie dramat. Dramat to 7 stopni i ponuro cały miesiac jak 2 lata temu prawie cały październik.

        Chłodny i pogodny październik 2010 wyglądał dość podobnie do tego, co jest teraz. Dni pogodne były względnie ciepłe (12-16 st) z przymrozkiem w nocy, a te pochmurne naprawdę zimne z temperaturą zaledwie 4-7 stopni w dzień (i taką samą w nocy). W październiku to słońce jeszcze jakieś ciepło daje, nie jest tylko dekoracją jak w zimie.

        Przedział 0-10 to chyba najbardziej nielubiany przeze mnie przedział temperatur. Taka zimna nijakość, ani to zima ani to wiosna/lato/ładna jesień. W tym roku póki co dominował on jedynie w styczniu w tej ponuro-depresyjnej formie, w II połowie marca już było przy takich temperaturach pogodnie.

  4. Dzisiaj mieliśmy adwekcję masy znad Islandii:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018092906_Warschau__.gif
    … czyli chłodnej i “morskiej”, ale w akompaniamencie układu wyżowego. Mieliśmy więc ograniczenie zachmurzenia inwersją wyżową, ale i nie zupełnie bezchmurnie. Napływ ponownie chłodniejszego powietrza nad cieplejsze podłoże sprzyjał za dnia formowaniu się zachmurzenie typu cumulus. Nocą proces parowania będzie zanikał – tak, że docelowo zrobi się (niemalże) bezchmurnie. Dodatkowo obecność układu wyżowego i słaby wiatr przyspieszą radiację – niewykluczone, że może być podobnie zimno (miejscami z przymrozkami) jak nocą 25/26.09.

    Natomiast… jutro czeka nas zmiana kierunku wiatru na S. Przypuszczalnie będzie za dnia pogodniej – gdyż zamiast zachmurzenia kłębiastego pojawią się głównie niewielkie ławice zachmurzenia piętra wyższego. Tak jest zazwyczaj już po przejściu centrum wyżu na NE/E/SE i przy cieplejszej masie powietrza napływającej także górą.

    Tak więc, pomimo ogólnie pogodnej aury przez cały weekend (a nawet jeszcze częściowo w poniedziałek 01.10), pewne różnice między sobotą a niedzielą mieć będziemy.

    Prognozy na pierwsze dni października termicznie cały czas umiarkowane (jak na obecny okres roku). A przy tym, czeka nas nadal aura zmienna typowa dla W cyrkulacji strefowej. Zobaczymy jak potrwa ona długo (?), bo niektóre prognozy wskazują na jej osłabienie od ok. 05.10 i wyraźniejszą składową S lub dla odmiany N, a może i E (w zależności od “kształtu” ewentualnej blokady).

  5. temp. szybko spada na stacji jelenia góra między 18 a 19 ponad 5 stopni teraz o 20 jest juz około 4 stopni u mnie około 6, więc prawie tyle co o poranku, a niebo czyściutkie i bezwietrznie

  6. Prognozy nadal dają nadzieję na ocieplenie z Tmax około i nieco powyżej 20°C pod koniec nowego tygodnia – zwłaszcza na sobotę 06.10 i może jeszcze niedzielę 07.10.
    Optymistyczny jest zwłaszcza wieczorny ECMWF, który podtrzymuje zapowiedzi sprzyjające adwekcji ciepła z S/SE także w terminie po 07.10, w akompaniamencie przeważnie “wyżowej” aury (choć inne modele są za wejściem niżu od W i kolejną zmianą…).
    Prognozy na kolejny weekend niebawem wchodzą w realny zakres prognostyczny (skill) – pewności co to tego ocieplenia jeszcze nie mamy, ale szansa nań rośnie.

    1. Fajnie by było, jakbyśmy za ankiecie jeszcze seryjki kilku dni z temperaturami do, a nawet przekraczającymi 20 st.

    2. Rzeczywiście, prognozy po 2 dniowej przerwie, zaczynają iść w tę stronę. Czyli w praktyce tylko 2-3.10 paskudne, a od czwartku wraca słońce i to tym razem w cieplejszym wydaniu :D
      niby nic niezwykłego, że na przełomie września i października taka przewaga słońca, czy kilka dni około 20 w pierwszej dekadzie padziernika. Ale w porównaniu do 2016 i 2017 jest to jednak coś niezwykłego…

      1. Ale to tylko 1-2 dni, wcześniej w październiku było niemal co rok kilka dni 20-23 stopnie u mnie, a teraz to coraz większa rzadkość

        1. no teraz to przesadzasz, nie wiem jak dokładnie u ciebie (z tego co wiem mieszkasz nieco bardziej na południe), ale w B-stoku
          2004 1 dzien powyzej 20
          2005 0 dni
          2006 1 dzien
          2007 1 dzien
          2008 0 dni
          2009 1 dzien
          2010 0 dni
          2011 3 dni
          2012 0 dni
          2013 0 dni
          2014 4 dni
          2015 2 dni
          2016 1 dzien
          2017 0 dni

          Czyli to raczej w ostatnich latach jest tych dni więcej, a przed 2011 był to zwykle 1 dzien, lub takich dni brak.
          Nietrudno zauwazyc, ze liczba dni powyzej 20 absolutnie sie nie koreluje ze średnią temperaturą października. 2011 i 2014 miały ich w B-stoku najwięcej, a nie były jakieś bardzo ciepłe. 2015 wgl chłodny.

          1. No właśnie 5 październików z rzędu 2012-2016 spędziłem w Białymstoku i zauważyłem, że trochę lepiej sie tam ubierałem, a noce to już w ogóle hardkorowe tam były :D Rok temu jak wróciłem do siebie miałem w połowie października nawet jeden dzień z temp. ponad 20 stopni czego wcześniej nie doświadczyłem

          2. Ta statystyka ładnie obrazuje, jakim żałosnym październik jest w Polsce miesiącem, jest termicznym odpowiednikiem kwietnia a dni powyżej >20 st. ma śr. 1-2 na cały miesiąc. Co gorsza, nic się w tym względzie nie poprawia, niedługo listopad go wyścignie ze śr. t.maks. :D

          3. Śr. t. maks. października w lezącym w klimacie umiarkowanym przejściowym Płocku to 12,5 st. (1991-2017), tyle samo co Sztokholm. Budapeszt leżący w klimacie umiarkowanym ciepłym ma 16,7 st. za 1981-2010.

          4. W takim roku 2010 to w ogóle mieliśmy dziwadło, gdy październik okazał się chłodniejszy od listopada…

          5. @fkp
            to dane dla polskiego bieguna zimna, Białegostoku.
            np w wawie jest lepiej
            2004 – 4, 2005 – 2, 2006 -2, 2007 -1, 2008 -1, 2009 – 2, 2010 – 0, 2011 – 4, 2012 – 2, 2013 – 2, 2014 – 5, 2015 – 1, 2016 -1, 2017 – 2

        2. Październik dopiero się zacznie. Nie przekreślałbym szans na cieplejsze i pogodniejsze jego oblicze przez dłużej niż 2-3 dni jeszcze przed jego rozpoczęciem. Ostatnie 2-3 roczniki niczego w tym względzie nie przesądzają.

  7. Ojej, ależ temperatura leci na łeb na szyję, w Bondarach obecnie już tylko +1,0 st, czyli rano pewnie spadnie na 2 metrach do -2/-3 a może i -4, ale do rekord jednak trochę zabraknie.

    1. W Baranowie Sandomierskim już tylko 2,4 C na 2 metrach. Będzie mróz nad ranem, bo chmur na satelitach nie widać.

    2. Czyli będziemy mieli drugą we wrześniu naprawdę zimną noc – w C/S/E Polsce z Tmin nieco poniżej/powyżej 0°C. Oczywiście w takich okolicznościach jak obecnie Tmin będzie przeważnie 2-3 st. niższa niż przewiduje większość modeli.

      1. gfs dla warszawy przewidywał minimalną 7 stopni na tę noc :D
        to tak jak tamte noce latem co przewidywał minimalne 23-24 stopnie przez kilka dni z rzędu.

  8. Dzisiejsza pogoda – czyli pogodne niebo i słońce mi nie przeszkadzał,ale było trochę za chłodno. Było u mnie 13 stopni. Jakby było było 5-7 stopni to byłoby “ok”. Słońce i tak niewiele pomaga i dlatego założyłem lekką jesienną kurtkę.
    Takie temperatury jak dzisiaj 10-15 stopni przy pogodnym niebie (zachmurzeniu małym, umiarkowanym i dużym) i słońcu mogą występować epizodyczne przez 9 miesięcy (od września do maja). Przy temperaturach 10-15 stopni i pogodnym niebie oraz słońcu przez większość dnia na 99% są możliwe spadki poniżej 0 stopni (na wys. 2 m) zwłaszcza w miesiącach wiosenno-jesiennych.
    Czasem w grudniu czy lutym mogą wystąpić wyższe temperatury maksymalne niż dzisiaj (przykład grudzień 2006 czy luty 2008).

      1. Tak zapomniałem o słowie 5-7 stopni cieplej to byłoby jeszcze lepiej, bo teraz preferuję temperatury bardziej ok 20 stopni.

  9. Niesamowite, znowu będą przymrozki, kolejną (już de facto 3-cią) noc we wrześniu… lekka przesada. Pogoda jest typowa dla 2. dekady października, dzisiaj jestem w stolicy i nawet tutaj powietrze było bardzo chłodne w ciągu dnia, teraz już jest zaledwie 4 st.

  10. Widzę, że lotnisku w Pyrzowicach to aktualnie biegun zimna – 0 stopni, w Katowicach 2 stopni. 1 stopień na plusie aktualnie m.in. w Białymstoku, Kielcach i Rzeszowie.

  11. Duża wpadka wielu modeli z prognozami Tmin. Większość dawała dla Warszawy wartości ok. +5°C, ECMWF/GFS nawet +6/+7°C i to jeszcze we wczorajszych prognozach:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw
    … gdy tymczasem i tu temperatura w środku nocy spadła do ok. 0°C (!), czyli jeszcze niższej wartości niż nad ranem 26.09.
    W ogóle miejsc z przymrozkiem w C/S/E części kraju (i to na wys. 2m) będzie całkiem sporo – znacznie więcej niż wynikałoby to z prognoz, nawet wczorajszych…

  12. Raczej nie będzie “babio-letnich fanfar” w dzisiejszych 2-tygodniowych zapowiedziach w mas-mediach i pop-serwisach. Wg niedzielnej porannej prognozy GFS moglibyśmy okresowo liczyć na adwekcję cieplejszych mas, ale raczej na krótko i głównie nad SW Polskę. Poza tym, ok. 07.10 dość szybko miałby z W na E wkroczyć układ niżowy, a następnie rozpocząć się coraz wyraźniejsza adwekcja chłodu z NE. A skoro nawet GFS dla E Polski zapowiada Tmin poniżej 0°C, to wiadomo co mogłoby to oznaczać…

    Jedyne pocieszenie jest takie, że tak jak wczoraj wieczorem ECMWF (prawdopodobnie) przesadził w ciepłą stronę, tak dzisiaj GFS przesadził w tą zimną. Choć w naszym przejściowym klimacie nie można wykluczyć i tego, że październik nam mocno poprzeplata i w kolejnym miesiącu doświadczymy zarówno akcentów/epizodów (późno)letnich, jak i już (przed)zimowych… Zobaczymy (?).

  13. W Zamościu -2,5 stopnia o 6.00 rano. Wprawdzie do rekordu z 28. 09. 1977 roku (-6 stopni) trochę brak ale już do tego z 1986 roku (-2,9 stopnia) sporo bliżej.
    Dziwny zresztą ten rok, zarówno w marcu, jak i teraz jeśli nie przekraczamy to choćby zbliżamy się do rekordów sprzed ponad 30 lat (jeśli chodzi o temperatury minimalne).

  14. Stacja SYNOP w Łodzi na Lublinku nie notowała we wrześniu przymrozku na 2 metrach od 1977 roku. W tym roku (bardzo bliskim rekordowi Tśr września) zanotowała 2 (i to całkiem okazałe, bo w okolicach -1C). Ale tylko ona. Bo już METAR z lotniska notował godzinowo najniższą wartość 0C dzisiaj i to tylko w jednym terminie o godz 5UTC, co jest w sumie zgodne z notowaniami mojej stacji, która dziś w nocy zanotowała Tmin 0,4C. Patrząc po innych stacjach amatorskich w rejonie na żadnej innej nie widzę przymrozku tej nocy.

  15. Przez te przymrozki straciliśmy rekord września. Jest zdecydowanie za zimno jak na wrzesień, a i w dzień jest zimno jak diabli. Oczywiście w słońcu i przy braku wiatru jest ok, ale 13 Tmax to jest jakieś totalne nieporozumienie o tej porze roku. Powinno być spokojnie 20 stopni.

  16. Patrząc na prognozy spodziewam się znów raczej słabszego niż lepszego października pogodowo. Trafić na jednocześnie bardzo ciepły i słoneczny październik jest bardzo ciężko.
    Porównałem sobie jesień z wiosną, oraz poszczególne miesiące analogiczne do siebie ze średnimi termicznymi ( wrzesień-maj, październik-kwiecień i listopad-marzec) w ostatnich czyli od roku 2010. Stwierdzam że jesień nie wytrzymuje tego porównania z wiosną ani anomaliami usłonecznienia ani anomaliami termicznymi wysokimi, ale dramatycznie to wygląda jednak przy anomaliach usłonecznienia. W porównaniu do zeszłych dekad pogoda wiosną się poprawia jeśli chodzi o usłonecznienie i wiosna szybciej się ociepla. Jesień zaczyna odstawać.
    Porównując poszczególne miesiące wygląda to tak: wrzesień jeszcze dorównuje kroku majowi. Po 2010 mieliśmy dwa rewelacyjne maje w 2016 roku i w tym roku 2018 (właściwie żaden wrzesień nie może się równać przynajmniej narazie ani pod względem anomalii termicznej ani anomalii usłonecznienia z majem 2018), maj 2011 był przeciętny ale słoneczny zaś maj 2012 był i ciepły i całkiem słoneczny. Bardzo udane pogodowo i bardzo ciepłe wrześnie to ten teraz co mamy oraz wrzesień 2016. ładne i ciepłe wrześnie wystąpiły też w roku 2011, 2012 i 2014, ale jak napisałem maj 2018 bije wszystkie do tej pory wrześnie i nie chodzi tylko anomalie termiczne ale połączenie anomalii termicznych z anomaliami usłonecznienia ( wiadomo że normy usłonecznienia maj ma większe niż wrzesień).
    Między kwietniem a październikiem jest po prostu przepaść. Jeszcze w latach 50-ych, 60-ych, 70-ych czy nawet 80-ych to październik były generalnie lepsze a teraz kwiecień po prostu zdystansował październik. Z kwietniem 2018 nie może się równać oczywiście żaden październik licząc od 1951. Nie chcę porównywać kwietni do październików od roku 2000 bo tu przepaść byłaby jeszcze większa. Niemniej licząc tylko od 2010 roku mamy kwiecień 2011, kwiecień 2014 oraz niezły kwiecień 2012. Od roku 2010 nie było ani jednego bardzo ciepłego i jednocześnie bardzo słonecznego października ( ostatni taki się zdarzył chyba w 2001). Najlepsze październiki 2013 i 2014 ( bo były dość ciepłe i w miarę słoneczne) nie wyróżniły się jednak specjalnie ani anomaliami termicznymi na plus ani anomalią usłonecznienia.
    Również listopad nie wytrzymuje porównania z marcem. Co z tego że od 2010 roku nie było ani jednego zimnego listopada a w tym czasie były dwa zimne i bardzo zimne marce (2013 i 2018) jeśli żaden nie był ani słoneczny ani ciepły jednocześnie. Był potencjał ku temu w listopadzie 2014 ale druga połowa miesiąca całkowicie to zepsuła. Z tego względu jako najlepszy jawi mi się przeciętny listopad 2011 który nie był ciepły ale w normie ale nie przyniósł też żadnych specjalnie dużych ataków zimy tylko właściwie symboliczne w przeciwieństwie np. do bardzo ciepłych listopadów 2010 czy 2014. W swoim życiu w ogóle sobie nie przypominam jednocześnie bardzo ciepłego i słonecznego listopada ( Ten z 2000 też chyba był dość pochmurny). Natomiast mieliśmy bardzo ładny i ciepły marzec 2014, marzec 2012. Niezły marzec 2015 i przeciętny ale słoneczny marzec 2011.

  17. W Białymstoku nie było jednak mrozu, tylko dzięki temu że w dość wcześnie w nocy zaczął tam wiać wiatr. Bo już w Supraślu, który jest niedaleko nie wiało dłużej i skończyło się na -1 . Ogólnie im bliżej wschodniej granicy, tym było chłodniej bo wiatr wzmógł tam się później.

  18. u mnie rano niemal dokładnie 0 stopni a szronu chyba więcej niż w środę kiedy było około -0,5 stopnia dzięki temu że było bezwietrznie, bo już na stacji pszenno wiał trochę wiatr i min. godzinowa to 2,1 stopnia ale to często się zdarza w takich sytuacjach że u mnie na wsi jest chłodniej i spokojniej niż w kierunku świdnicy gdzie potrafi kilka godzin wcześniej wiać wiatr od strony gór przy takim układzie barycznym.
    Dlatego jadąc ze wsi do miasta można przeżyć nie mały szok termiczny rano, czasami bywa o 7-8 stopni cieplej w mieście.

  19. widzę że anomalia za ostatnią dobę to prawie -3,5 a na dolnym śląsku miejscami koło -6
    ostatnia doba zmiotła rekord września.

  20. Prognozy na I połowę października coraz chłodniejsze widać już opady deszczu ze śniegiem w moim regionie, od 8 października miałoby się zrobić wręcz przedzimowo-czyżby powtórka z października 2010? Może i na to za wcześnie ale pewnie niewykluczone.

        1. Czy ja wiem czy bardzo zimny. Na razie temp max. poniżej 10st są bardzo limitowane poza górami. W porównaniu z tym ciepłem które było, chociażby plus 7 stopni anomalie jeszcze niedawno to wręcz symboliczne. Średnie tych prognoz są ciepłe.

          1. 10-15 to też chłodno (poniżej normy), zwłaszcza jeśli jest pogodne niebo, bo wtedy niemal pewne przymrozki w nocy.

  21. Twoja Pogoda jak zwykle mistrzowska. 16 dniówkę komentuje w stylu “słoneczne i ciepłe babie lato pełna gębą”. Na termometrach na mapkach 9-17 stopni, a ich komentarz to “na południu prawie 20 stopni” .
    O tym, ze przy takiej aurze (bezchmurnie i zimno) bedzie mnóstwo przymrozków, to nawet nie raczą wspomnieć.
    Oczywiście ta prognoza nie musi sie sprawdzic, ale jak już taką dają to niech nauczą się odpowiednio ją komentować.
    PS w październiku jest dla mnie najważniejsze słońce, temperatury nie aż tak, aczkolwiek tak zimno jak prognozie TP to nawet ja bym nie chciał. A oni to komentują jako babie lato. Ręce opadają.

    1. Ja myślę że to jest coś w tym stylu: 22 wrzesnia i 25 stopni-zimno, 23 września i 15 stopni-gorąc jak nie upał

    2. Pisałem kiedyś, że nie każda sucha i słoneczna pogoda w październiku i listopadzie jest babim latem. Tutaj właśnie miałem na myśli Twoją Pogodę, która tak często zaklina rzeczywistość.
      Najbardziej rozśmieszyło mnie to stwierdzenie “Możemy liczyć na wiele ciepłych i słonecznych dni, dzięki panowaniu potężnych wyżów”
      Z tych wielu dni znalazłem raptem może 3-5 dni ciepłych na 16 dni w prognozie i to w nie w całej Polsce. Reszta to październikowa norma tmax czyli temperatury 10-15 stopni albo temperatury poniżej normy czyli już poniżej 10 stopni.

      1. TP zaklinała też rzeczywistość np. pisząc kiedyś o “wiośnie w grudniu” – a co w tym miesiącu nie jest możliwe, nawet przy temperaturach 5-10 st. powyżej ‘normy’. Oczywiście się myliła po “wiośnie” nadeszła później… jednak zima…

    3. No tak, byleby jakoś zadowolić “pospolitego Nowaka” (mówiąc w przenośni)…
      A jak będzie kiedyś inaczej – a co wynika z prognoz (!) – to od razu straszne załamanie pogody, niezwykły ziąb/chłód, itp…
      Dla mnie takie prognozy 2-tygodniowe w ogóle nie powinny mieć racji bytu – chyba, że podparte są jakimś rzetelnym i bezstronnym (!) komentarzem.
      Poza tym, ostatnia noc pokazała, że bezwzględnie powinno się zwracać uwagę także na Tmin’y (a nie tylko Tmax’y). Tu jednak też potrzebny jest pewien sensowny komentarz, skoro taki GFS na ostatnią noc prognozował dla Warszawy Tmin rzędu +7°C, podczas gdy w realu było 0°C (!)…

    4. mnie też porządnie zaskoczył ten ich tekst “babie lato pełną gębą”… Rozumiem gdyby prognozy wskazywały ponad 20 stopni – wtedy taki komentarz byłby na miejscu, ale około 15, w dodatku – jak wspomniałeś – z bardzo niskimi Tmin???
      Zabawne :D

      1. i te około 15 to też w najcieplejszym regionach…
        oczywiście mowa o prognozie TP z porannej odsłony gfs, bo ta popołudniowa już dużo cieplejsza, z temperaturami w drugim tygodniu piździernika na poziomie 15-20 stopni i oczywiście też pełnym słońcu (też wyż, ale w innym, korzystniejszym ustawieniu). Ale nawet przy takich temperaturach i pełnej lampie jest spora szansa na lokalne przymrozki.
        Mimo wszystko to co widzi najnowszy gfs z 12Z już podchodzi pod babie lato (odpowiednie ustawienie wyżu i niżu, dużo słońca, w miarę ciepło – chociaż bez szału.)

    5. Nie do końca zrozumieliście autora tego artykułu. Jak zauważyłem redaktorzy z TP mieszkają we Wrocławiu, więc u nich babie lato będzie. A skoro u nich będzie to znaczy, że w całej Polsce też hihihi. To już nie pierwszy raz, gdy redaktorzy z TP swoje prywatne poglądy na pogodę wkładają w usta całego społeczeństwa i się tym podpierają. To ich “wszyscy lubimy gdy coś…., wszyscy czekamy na coś….” jest strasznie irytujące – ja takiego uciekania od odpowiedzialności za to co się pisze, bardzo nie lubię.

  22. widzę że anomalia za ostatnią dobę to prawie -3,5 a na dolnym śląsku miejscami około -6
    ostatnia doba chyba zmiotła rekord września

    1. Na jakiej anomalii września przebiega granica między ekstremalnie a anomalnie ciepłym? Za mną najzimniejsza wrześniowa noc od 1995 roku, gdy było zaledwie o 0,1 stopnia chłodniej, tyle samo co dziś notowano w 1986, a znacząco chłodniej było dopiero w roku 1977.

      1. Granicę między ekstremalnie ciepłym, a anomalnie ciepłym wrześniem stanowi mniej więcej anomalia +2,25. Wygląda na to, że ostatni tydzień ubiegłego miesiąca spowodował, że wrzesień 2018 nie będzie nie tylko rekordowy, ale nawet ekstremalnie ciepły.

        1. Końcowa anomalia września 2018 to + 2,19 czyli nie wobec tego co piszesz wrzesień nie będzie ekstremalnie tylko anomalnie ciepły. :)

  23. Wczorajszy dzień (29 września) był kolejnym dniem obok 24-26 września z anomalią poniżej minus 3 K i obszarową tvag poniżej 10 stopni. Średnie temperatury obszarowe dla dni 24-26 oraz 29 września były charakterystyczne dla II połowy września. Anomalia września z wczorajszych 2,57 K spadła do 2,37 K. Już na 99% można stwierdzić, że wrzesień 2018 będzie chłodniejszy od września 2016, bowiem dzisiejszy dzień też będzie poniżej normy ze średnią obszarową poniżej 10*C ze względu bardzo chłodną noc z przymrozkami na wys. 2 m.

    1. Errata
      “Średnie temperatury obszarowe dla dni 24-26 oraz 29 września były charakterystyczne dla II połowy października”.

    2. No widzisz, a kiedy pisałem ze bedzie taki sam jak 2016, to mówiłeś ty i wiele osob, ze bedzie zdecydowanie cieplejszy.
      Wkraczamy w okres w roku, gdzie paradoksalnie łatwiej bedzie o tak ujemne anomalie przy pogodnym niebie niż przy całodobowej plusze jak w 10.2016. Aby taka anomalia była przy plusze i szarudze, to musiałby byc dzień podobny do 5.10.2016.

      1. @kmroz
        No niestety ja i inni, którzy tak twierdzili pomylili się. Każdy popełnia jakieś błędy. Ty też nie zawsze masz rację jeśli chodzi o niektóre zjawiska, sytuacje pogodowe, itd.
        To, że rekord września szlag trafił to oczywiście zasługa chłodnej i wyżowej pogody, która sprzyja dużym spadkom temperatury w nocy do okolic 0 stopni i przymrozkom przygruntowym i tym na wys. 2 m., a w dzień temperatura sięgała 10-16 stopni. Gdyby w te chłodniejsze dni jak 24-26 września czy teraz 29-30 września była pogoda pochmurna i deszczowa (co by złagodziło przynajmniej w jakimś stopniu suszę) to nie mieliśmy tak dużych spadków temperatury w nocy (przymrozków) i dzięki chmurom i opadom w nocy mogłoby być ok 10 stopni (podobnie jak we wrześniu 2017).
        Także gdyby była pochmurna i deszczowa pogoda przy takich temperaturach 10-16 stopni to anomalia września spadałaby znacznie wolniej i wrzesień 2018 mógłby być wtedy cieplejszy niż wrzesień 2016. Ale niestety rzeczywistość pokazała co innego.

        1. No nie wiem czy tak “niestety”. Gdybym zamiast dzisiejszego pięknego słońca i 16 stopni miał miec ponizej 15 (albo nawet te 16) i chmury z ulewami, to bym tak dobrze tego dnia naprawde nie wykorzystał. A tak to od wtorku nie było u mnie jednego dnia, który w jakis sposob utrudniał funkcjonowanie.

          1. @kmroz
            Ja nie chciałbym jakiś ulew tylko chodzi mi o to, że “kołderka” z chmur uchroniła by nas przed znacznymi spadkami temperatury jak w dniach 24-26 września oraz 29-30 września Nie twierdzę, że ma lać, ale deszcz by się przydał od czasu do czasu, bo jak przez następne dwa tygodnie będzie pogoda podobna do tej wczorajszej, dzisiejszej czy z 24-26 września z chłodnymi i bezwietrznymi nocami to będzie to sprzyjać nasilaniu się smogu.
            Na razie jak sprawdzałem powietrze jest dobrej jakości, ale kto wie czy wkrótce się to nie zmieni.

          2. Najbliższe dwa tygodnie to oczywiście raczej przewaga słońca (prognozy kłócą sie czy bedzie wyż nieco na północ czy na południe, to istotne dla tempwratur, ale sama obecność wyżu jest niemal w każdej odsłonie), ale widać dwa epizody z solidniejszym deszczem a także silnym wiatrem (2-3.10,7-8.10). Takowe epizody powinny zapewnić dwa w jednym- nawodnienie oraz wymianę powietrza, czyli przewietrzenie syfu.
            Ogółem dalej będziemy pod wpływem solidnej cyrkulacji atlantyckiej, wyż który do nas zawita bedzie tylko jej niewielkim zatrzymaniem, a nie żadna blokada. Północ i zachód Europy ( a zwłaszcza N Atlantyk) pełne głębokich układów niskiego ciśnienia. Taka cyrkulacja nie sprzyja smogowi czy inwersji.

        2. Mi się na świat nie zawalił (jak co niektórym), że nie mieliśmy trzeciego rekordowo ciepłego miesiąca w tym roku. Jak na wrzesień oczywiście temperatury z ostatniego tygodnia są niskie, ale też nie jakoś mocno zaskakujące, biorąc pod uwagę co się działo przez pierwsze dwie dekady miesiąca. Można się było takiego odreagowania spodziewać. Zresztą mają się dalej utrzymywać na podobnym poziomie co oznacza, że dla października już tak zaskakujące nie są i raczej zbliżone do normy dla tego miesiąca (wynoszącej ok. 8-9 stopni) a nie jakoś mocno poniżej niej.

  24. dzisiejsza noc też może być bardzo zimna prawie wszędzie bezchmurne niebo a i wiatr w wielu miejscach może ucichnąc. u mnie na razie niewiele cieplej na termometrze o tej godzinie niż wczoraj o jakieś 2 stopnie.

  25. z jednej strony może cieszyc ta słoneczna i sucha pogoda, ale z drugiej robi się niebezpiecznie, bo rolnicy mają miejscami problem z zasiewami po wielu suchych miesiącach. u mnie wrzesień zaskoczył dużymi opadami dzięki temu np. rzepaki ładnie powschodziły a pszenice i inne sieją przeważnie bez większych problemów, ale są rejony gdzie tak fajnie nie jest. Dobry by był kompromis między tymi co czekają na deszcz a tymi co wolą taka pogodę to częstsze opady nocami jak ostatnio u mnie prawie wszystko od 21.09 padało późnym wieczorem i w nocy.

    1. Na razie chwilowo wilgotnościowo nie jest źle po opadach z zeszłej niedzieli, ale wystarczy suchy tydzień i nawet przy teraz niższym parowaniu będzie słabo.

  26. Niestety zrobiło sie już bardzo zimno ludzie zaczęli palic w piecu i mam aktualnie taki smog w mieście że aż szaro po prostu i niemal nie da sie oddychać, zaczyna się…

    1. @podlasianin
      No i właśnie taka pogoda jaką dzisiaj mamy czyli pogodne niebo przy temperaturach 10-15 stopni co się wiążę z silną radiacją (spadkiem temperatury w nocy aż do okolic 0 stopni) i nawet przymrozków na wys. 2 m, która ma przeważać w ciągu najbliższych 10-14 dni sprawi, że niestety sezon smogowy rozpoczniemy “z przytupem”.

      1. No to akurat prawda i też jestem tym zasmucony. Też to u mnie zauważyłem. Ale tu bym nie winił tylko podody tylko piece i ludzi co do nich wrzucają

        1. Nawet jeśli palą wyłącznie węglem, ale metodą dolnego palenia (wciąż najpopularniejszą w Polsce) to gęsty dym będzie się z komina ulatniał i przy inwersji generował smog. Nie potrzeba do tego palenia śmieci.

      2. Zbigniew vel. Ciepłoman (wcześniej Mikos i Adam) smog to skutek palenia niewłaściwym opałem i materiałami a nie spadku temperatury. Ludzie tacy jak ty ciągle o tym zapominają i wszystko zwalają na pogodę. Ogarnij się nie siej niechęci do zimnej pory roku.

          1. Nic mi się nie pomyliło panie Ciepłomanie. Wiadomo, że się nie przyznasz. Tutaj ludzi nie oszukasz. Dawałeś “popis” swoich komentarzy na wielu portalach. Tutaj trzymany w ryzach starasz się zachowywać kulturalnie. Tak trzymaj.

          2. Panie Michałek vel “Mikos-Sikos” vel “Zbysiu Adam” to już wygląda na obsesję i manię. A taką jest latanie po po portalach pogodowych i bawienie się w “szeryfa-moralistę”. Nie prowokuj koleżko.

        1. Jeśli już, to wgl palenia. Nawet palenie suchym drewnem zabija i to bardziej niż doustne/bierne palenie tytoniu. Jedyne rozwiązanie to piece gazowe oraz… atlantycka, ciepła, słoneczna i wietrzna zima. Gdyby cała zima wyglądała tak jak rok temu 25.12-9.01 to przeżyło by o wiele więcej ludzi. Mniej palenia, lepszy przewiew, brak inwersji, więcej słońca, czyli mniej depresji i oczywiście mniej wirusów/bakterii. Śnieg jest piękny tylko dla oka, podobnie mróz.

          1. Niestety wowczas nie obylo sie w Krakowie Bez inwersji I smogu (26 I 27 grudnia). Niemniej w tym okresie ja na zine bylo calkiem niezle

        2. dobrze Michałek napisałeś bo niektórzy palą nawet latem żeby mieć ciepłą wode do kąpieli na wieczór. Teraz też się pali mimo że do mrozów jeszcze troche pozostało

          1. mieszkam na wsi to wiem że piece mają takie funkcje że spokojnie można wyłączyć kaloryfery i palić tylko na ciepłą wodę, a i dym i tak leci, nawet niektórzy palą podczas upałów żeby mieć gorącą wodę.
            A piece gazowe to raczej jak ktoś ma gruby portfel.
            ciepła zima i tak nie pomoże za krótkie dni, nie ma co ogrzać domu, oczywiście wtedy mniej się pali, ale od palenia i tak nie uciekniemy.

          2. zresztą jeśli się spojrzeć na ten problem smogu od strony sumienia to jeśli paląc w piecu dobrym drzewem i węglem przyczyniał się za swojego życia do śmierci wielu osób to bym chyba nawet nie tknął tego pieca bo bym chyba zwariował.
            dlatego nakręcanie ludzi że każde palenie jest złe albo że krowy puszczając bąki wydzielają strasznie dużo dwutlenku węgla no to? po co trzymać krowy.

          3. Krowy (a ogólnie mówiąc roślinożerne zwierzęta hodowlane) nie wydalają jakoś specjalnie dużo CO2. Za to wydalają względnie dużo metanu – gazu 25-krotnie silniejszego pod względem cieplarnianym niż CO2. Wg. szacunków hodowla zwierząt na mięso odpowiada za ok. 18% obserwowanego ocieplenia, z czego emisja samego metanu to jedynie część tej sumy:
            http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-krowy-emituja-wiecej-gazow-cieplarnianych-niz-transport-117
            Wg. raportów WHO (światowej organizacji zdrowia) spożywanie czerwonego mięsa powinno się ograniczyć do 200g tygodniowo, ze względu na jego karcenogenne działanie.

  27. Po raz kolejny w prognozach widać wcześniejsze uderzenie sporego chłodu na północy ale i tym razem na wschodzie kontynentu niż zazwyczaj. Na północy Skandynawii już od paru dni temperatury maksymalne nie przekraczają 5 stopni. Od 2 października jednak na w Oslo, Sztokholmie i Helsinkach temperatury w dzień mają wynosić ok 10 stopni. Później w Oslo czy Helsinkach ma być niewiele powyżej 5 stopni, zaś ok 4 października chłód dotrze ma dotrzeć do Moskwy gdzie również ma być poniżej 10 stopni a później w okolicach 5 stopni ( a być może jeszcze mniej). Istnieje dość spore prawdopodobieństwo że będzie miało to duży wpływ na pogodę w Polsce. Jeszcze wczoraj portal min TP utrzymywał że do Polski ok 7.10 i później będzie napływać ciepłe powietrze z południa i temperatury powyżej 20 stopni. Teraz po tej dacie widzi temperatury na północy jednocyfrowe zaś na południu Polski jeszcze powyżej 15 stopni. Tylko drugi portal KB widzi wszędzie w Polsce babie lato. Sytuacja nie jest jeszcze przesądzona ( zresztą tak na marginesie pisałem o tym wcześnie że mniej więcej w okolicach 7.10 października zdecyduje się w którą stronę podążą temperatury) ale rośnie ryzyko że jednak że będziemy mieli zimno bo za takie należy uznać temperatury w okolicach 10 stopni w I dekadzie października.

  28. U mnie wrzesień bardzo ciepły i wybitnie słoneczny, aczkolwiek końcówka przyniosła kilka dni z naprawdę niskimi temperaturami. Zwłaszcza nocnymi, dzisiaj rano było -0,5*C co się we wrześniu nieczęsto zdarza w moim mieście. Po 2000 roku tylko dwa wrześnie miały Absa poniżej zera, a najzimniej było w 1970 (-3,4*C)

    W prognozie na wundergroundzie nadal nie widzę dominacji któregoś z typów pogody – ma być przekładaniec między pogodą bezchmurną z bardzo zimnymi nocami a nieco bardziej pochmurną z cieplejszymi nocami. Najbrzydsza ma być środa, a najładniejszy piątek, ponownie z temperaturą ok. 20 stopni w dzień.

  29. ” Obszar Morza Śródziemnego to są pożary, pustynnienie, a z drugiej strony coraz więcej zjawisk gwałtownych, bo jeżeli tam utworzy się bardzo ciepły niż, to on też przynosi katastroficzne opady. Co ciekawe: te niże tworzące się w rejonie Morza Śródziemnego bardzo często napływają na teren Polski.” (fizyk atmosfery Joanna Remiszewska-Michalak.) Moim zdaniem niże srodziemnomorskie akurat do Polski bardzo często nie napływają. Chyba jej się pomyliło. RACZEJ dotyczy to W Europy.

  30. Cisza na forum w związku z dzisiejszym finałem chyba…
    ECMWF wciąż za cieplutkim weekendem i do tego bardzo słonecznym. Ciekawe czy w końcu średnie wiązki tego modelu potwierdzą powtarzającą się od czterech odsłon operacyjną… W końcu to już prawie strefa skilla.
    Natomiast po weekendzie… najpierw przejdzie niż, po nim rozbudowa kolejnego wyżu, który powędruje w naszym kierunku i coraz większa szansa, że zapewni piękną pogodę na dłużej. Z drugiej strony tak silny wyż, w dodatku niemal nad naszym krajem, raczej nie zapewni jakiegoś silnego ciepła, prędzej temperatury w okolicy normy (na zasadzie powyżej normy za dnia 15-20 stopni i poniżej normy w nocy 0-5 stopni)

  31. teraz widać jak radiacja o tej porze roku już mocno działa mimo wczorajszego cieplejszego dnia noc zrobiła swoje i anomalia dobowa tylko nieznacznie wyższa od poprzedniej

  32. ECMWF cały czas podtrzymuje od piątku do konca swojej prognozy – do przyszłej środy ocieplenie i temperatury do a nawet powyżej 20 stopni. Ciekawe ciekawe.

    1. Bardzo przyjemnie patrzy się ostatnio na prognozy ECMWF. Ten model już stabilnie od wielu dni pokazuje spore ocieplenie począwszy od 5 października.
      Taka mapka jak z końcówki dzisiejszej porannej prognozy to aż trudne do uwierzenia. Praktycznie cała Europa w ciepłej (jak na październik nawet b. ciepłej) masie powietrza, od Adriatyku po wybrzeże Oceanu Arktycznego:
      http://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2018100100/ECM0-240.GIF?01-12
      Średnia z wiązki ensembles również nadzwyczaj ciepła:
      http://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2018100100/EDM0-240.GIF?01-12

      1. Ja tam widzę u siebie na weekend 16-17 st. co przy lodowatych nocach uplasuje te dni co najwyżej w normie.

        1. Lodowate noce? Nie jak na październik. Wg. yr.no (czyli ECMWF) w Płocku w sobotę 7/17, a w niedzielę 11/20. To temperatury powyżej normy. I to dopiero pierwsze dni ocieplenia, bo prognozy wskazują na więcej niż 2-3 ciepłe dni.

          1. A powiedz mi jakim cudem mają być takie t. min.? Zachmurzenie, wiatr?, bo jeśli będzie w nocy bezchmurnie i bezwietrznie to t. min. i tak spadnie do 0-5 st.. Analogicznie jeśli w dzień będzie przy tym spore zachmurzenie (a konfiguracja bezchmurna noc-zachmurzony dzień lubi się imać tego regionu) to t. maks. nie przekroczy 15-17 st. To jest piździernik, trzeba zejść na ziemię, zresztą skala samego ocieplenia jest jak dla mnie żałosna i co gorsza wciąż niepewne jest czy ono nastąpi.

          2. @FKP
            Sam napływ ciepłej masy sporo daje. Pamiętam nawet takie listopadowe noce z roku 2009 czy 2010, było bezchmurnie, ze słabym wiatrem, a Tmin i tak sięgała niemal dwucyfrowych wartości. To oczywiście skrajne przypadki. Ale zwykle przy napływie ciepłej masy modele jakoś specjalnie mocno temp. nocnych nie zawyżają.

    2. Miejmy nadzieję, że GFS, którego odsłony są nadal chłodne pójdzie śladem ciepelszego ECMWF. GFS widzi tylko chwilowe spore ocieplenie 5-6 października i później znowu chłodno.

  33. Przebieg anomalii we wrześniu przypomniał mi nieco o ostatniej zimie. Wówczas też długo się wydawało, że będzie ona jedną z cieplejszych, aż luty zmienił dość mocno jej oblicze, zwłaszcza w końcówce. Stało się to dość niespodziewanie. Gdyby zimę przesunąć o 2-4 tygodnie do przodu to jej Tavg wypadłaby już wręcz poniżej ‘normy’ (przynajmniej za 3-4 ostatnie dekady).

    Także i we wrześniu mieliśmy nie tylko imponująco wysoką anomalię do dnia 21.09, ale i jej dość szybki spadek w ostatnim okresie (z wyjątkiem 27-28.09), który ciężko było wcześniej przewidzieć.

    I takie wyraźniejsze i okresowo trwalsze (zwłaszcza w porze chłodnej) ochłodzenia będą przerywały wyraźnie długie ciepłe „maratony” coraz bardziej spontanicznie, a coraz rzadziej w rytm takich, czy innych cykli naturalnych. Trudno będzie przy tym z ich predykcją na więcej niż miesiąc naprzód.

    %%%

    A co do prognoz na pierwsze dni października…
    Przed nami 3-4 dni z wyraźną cyrkulacją strefową/atlantycką i typem aury z nią skojarzoną – zwłaszcza od jutra do czwartku (02.-04.10). Będzie to jesień w wydaniu typowo atlantyckim, z okresowymi opadami, a w środę także silniejszym dmuchaniem.

    Natomiast w końcówce tygodnia (zasadniczo od piątku 05.10) zanosi się na zmianę prowadzącą do adwekcji masy bardziej ciepłej i suchej z SW/S/SE – znamiennej dla babiego lata lub dającej chociaż jego namiastkę. Możemy wówczas liczyć na Tmax nawet powyżej 20°C w cieplejszych regionach (a w chłodniejszych tylko nieco niższe).

    Niewiadomą na dzisiaj jest to, czy niż jaki ma napierać od niedzieli 07.10 (z W) popsuje nam później (na dłużej?) pogodę, czy też jednak utrzyma się przewaga cieplejszej i bardziej suchej wersji jesieni także w kolejnym tygodniu, tzn. od 08.10 naprzód (?). Szansę na takową daje ostatnio cały czas zwłaszcza model ECMWF. „Odpowiedzialny” byłby za to spory układ wyżowy z głównym centrum lokującym się nad Ukrainą i/lub SW Rosją.

    Pomimo prognoz T850 powyżej 10°C, trzeba byłoby wziąć poprawkę na dwie kwestie:
    1) o tej porze roku, nawet przy takim układzie/napływie chłodniejsze mogą być już noce,
    2) będzie pogodnie i za dnia przyjemnie ciepło o ile nie pojawi się silniejsza inwersja, a wraz z nią zachmurzenie piętra niskiego (stratusy).

    Tak, czy inaczej szansa na cieplejsze i pogodniejsze oblicze października na dzisiaj raczej rośnie, niż maleje:-)

  34. Z pewnością nikt nic wielkiego od wp.pl nie oczekuje (szczególnie w temacie pogody), ale pisanie takich artykułów bez odpowiedniego kontekstu to robienie sieczki w głowach czytelników:
    https://wiadomosci.wp.pl/padl-rekord-zimna-w-polsce-meteorolog-normalnie-szok-6300903344457345a
    Z pewnością niejeden z czytelników wp pewnie pomyślał, że pobiliśmy rekord nie lokalnej górskiej stacji (w szczególności najbardziej znanego polskiego mrozowiska), a ogólnopolski historyczny rekord mrozu. W rzeczywistości ostatnie przymrozki do rekordów wrześniowego mrozu w skali kraju nawet się nie zbliżyły.

    1. to samo było w styczniu 2017
      Minimum na rzeczywistych stacjach -29, 13 stopni cieplej od rekordu.
      Minimum u Arnolda -42. Ok, z tymze w 1941 i 1929 pewnie musiało być u niego z -60

      1. Nie przesadzajmy. Zazwyczaj różnica między najchłodniejszymi podgórskimi stacjami, a mrozowiskiem na torfowisku u Ardo nie przekracza 9 stopni, więc Tmin podczas najmroźniejszych dni XX wieku pewnie zakręciło się tam w okolicach -50 stopni. -60C jest najpewniej niemożliwe nigdzie w Polsce, nawet w najbardziej niedostępnych mrozowiskach wysoko w górach.

        1. Przykład z 7.01.2015 w Bieszczadach pokazuje jednak ze sa mozliwe niezle odskoki. Przecież wtedy w 90% Polski nie spadło ponizej -15, a w Stuposianach -30.

          1. Ardo pisał kiedyś, że różnica między stacjami podhalańskimi jak Czarny Dunajec czy leżące niedaleko Rabka, Nowy Targ oraz Jabłonka, a mrozowiskiem na Torfowisku nie przekracza 9 stopni. Z potwierdzonych danych mamy rekord -40,6C z Żywca. Nieoficjalnie mówi się, że -45C zanotowano w lutym 1929 w Rabce. Jeśli to prawda i jeśli wystąpiła wówczas duża różnica (co jednak trudno przypuszczać) między miejscowościami, a mrozowiskiem to można założyć, że temperatura na torfowisku spadła poniżej -50C, potencjalnie być może nawet do -52. Ale -60 jest zupełnie poza zasięgiem.

  35. No, anomalia września bez szału. +2.19K. Nawet ja nie sądziłem, że tak nisko spadnie. Chyba za mało osób wzięło poprawkę na to, że o tej porze roku noce mają dużo większe znaczenie niż latem. Chłodna noc z 12/13 sierpnia czy z 21/22 i 22/23 sierpnia nie spowodowały zbytniego obniżenia anomalii.

    1. 1 Października ładnie wygląda, dzisiaj u mnie miałoby być 16 stopni, jest bezchmurnie i tak powinien wyglądać początek października. Podobna pogoda była 1.10…3 lata temu.

    2. Raczej większość zdaje sobie z tego sprawę jak istotne są noce o tej porze roku. Problemem był fakt jak bardzo modele pomyliły się, jeśli chodzi o skalę chłodu, szczególnie w nocy z piątku na sobotę. Tu skala zawyżenia Tmin przez modele sięgała lokalnie 5-7 stopni, znacznie więcej niż typowe 2-3 stopnie.

      1. Modele zawsze zawyżają nocne temperatury od początku sierpnia w tym roku jest to dość drastycznie widoczne. Na 3 dni wczesniej na te najzimniejsze noce było zapowiadane 4-7 stopni.

        1. Teraz to i tak jest z tym nie tak duży problem jak latem, kiedy GFS widział noce tropikalne albo okołotropikalne a w rzeczywistości temperatura spadała do 15-16 stopni. Dziwi mnie to że nie poprawia się takich prognoz bo one kompromitują model, do tego mocno irytują ludzi. Właśnie na bazie takich prognoz ostro się nakręcała koleżanka Dorota. W ogóle to co się z nią dzieje ostatnimi czasy? Nadrabia lato w plenerze hihihi?

          1. Dorota udzielała się tutaj niestety tylko po to żeby ponarzekać. Teraz problem gorąca się skończył i możliwe że zobaczymy ją dopiero w maju (no chyba że lato zacznie się w marcu tak jak mówiła).

          2. Teraz jest taki sam problem, tylko w druga stronę. No jasna cholera, GFS dla wawy na noc 29/30.09 widział minimalna +7 xD

          3. Znaczy nie w druga, w te sama, tylko teraz barfziej sie należy obawiać juz przymrozków niż tropików w nocy

    3. To się niektórym jeszcze bardziej świat zawali jak przeczytają o takim spadku anomalii. Powrót do rzeczywistości z poziomu chmur bywa czasem bolesny.

  36. Czy prawdziwe i możliwe jest twierdzenie niektórych portali i innych blogów pogodowych, że po wtargnięciu zimnych mas powietrza z północy do Europy na ten “rozgrzany ląd” po lecie i po wiośnie są w późniejszym okresie jesieni i zimie możliwe ulewy i śnieżyce ze względu na wyjątkowo ciepłe Morze Śródziemne gdzie mogą się tworzyć niże bogate w wilgoć oraz wyjątkowo ciepłe Morze Bałtyckie, które będzie sprzyjać “efektowi Jeziora” czyli generować śnieżyce, które dadzą się we znaki mieszkańcom północnej Polski?

  37. ciekawe jak wyglądało lato i jesień 2004 bo zima 2005 szczególnie luty,marzec jak pamietam przyniosły ogromne śnieżyce od strony południowej, a potem było zagrożenie powodziowe z roztopów takie były śniegi, więc jest chyba możliwe wtargnięcie niżów z południa, bo bardzo śnieżnego niżu z południa nad Polską nie było już chyba od 2013 roku.

    1. Zima 2004/05 była bardzo podobna do minionej. Wyjątkowy ciepły, bardzo suchy ale stratusowo-pochmurny grudzień, styczen nadal ciepły i dość suchy, do tego ze słonecznym okresem, potem w drugiej połowie stycznia pierwszy atak zimy podobnie jak w tym roku a luty i marzec juz bardzo zimne, z opóźnieniem nadejścia wiosny.
      Co do lata to dość specyficzne bo w maju, czerwcu i pierwszej połowie lipca było moze z kilka dni powyżej 25 stopni, a od połowy lipca do 20.08 był bardzo długi ciąg gorąca, chociaż mniej dokuczliwy niż w tym roku bo niemal zupełnie bez upałów (25-30 stabilnie). Lato było tez raczej suche (chociaż to zależy od regionu) i wbrew obiegowej opini dość słoneczne, zwłaszcza w czerwcu i lipcu.
      Wrzesień do 20go ciepły (ale bez szału) i ładny, końcówka troche jak w tym roku żal to. Październik na początku niemal gorący, potem silne wyzowe ochłodzenie a w ostatniej dekadzie powrot silnego ciepła. LIStopad ciepły w pierwszej połowie, zimowy za to w drugiej i w całości paskudny, na Mazowszu najbardziej pochmurny listopad w tym wieku.

      1. u mnie zima 2004/5 była podobna do 2017/8 ale tylko jeżeli chodzi o grudzień i część stycznia. Bo reszta zimy była dużo bardziej śnieżna. Od 20 stycznia do 15 marca leżało bez przerwy naprawdę dużo śniegu, pokrywa regularnie osiągała 20 cm czasami dochodząc nawet do 30 cm. Podobnie jak w tym roku, na przełomie lutego i marca odnotowano silne mrozy, do nawet -16 rano 28 lutego.

        Suma cm śniegu za okres 20.01 – 15.03 na oko wynosiła 1000 (co daje średnio ok. 20 cm śniegu), podczas gdy suma pokryw śniegu za CAŁĄ PORĘ CHŁODNĄ 2017/2018 wyniosła 163 cm, z czego połowa w okresie 30 XI – 6 XII. Średnia za cały styczeń luty i marzec to poniżej 1 cm.

        Tegoroczna zima to był jakiś ku*wa dramat jeśli chodzi o ilość śniegu. Dlatego ją tak negatywnie odbierałem. Nie dość że było pochmurno to śniegu brak. Szarość po horyzont przez kilka miesięcy. A w tej zimie 2004/5 ten śnieg nie szarzał bo co trochę przychodziła odwilż po której dopadywało świeżego. Pamietam tamtą zimę i śnieg był biały nawet w mieście (poza samym centrum rzecz jasna)

        1. A po kij tyle śniegu w miastach? Poza tym jak brak, cały luty coś tam leżało na G. Śląsku, podczas tych mrozów na przełomie lutego i marca leżało kilka cm, przynajmniej u mnie kilkanaście km na południe od centrum Katowic, w mieście może to było mniej.

      2. to ja pamiętam że lipiec kaprysił bo nad morzem byłem, trudno było 2 godziny być na dworze i nie wyłapać prysznica. Zimnego prysznica, bo 20 stopni było tam przekraczane od święta. W Katowicach w tym czasie było po 25-28 stopni i słońce. W Wielkopolsce tradycyjnie była susza o której mówili w TV, wszak najsuchsze miejsce w PL zobowiązuje.

        A reszta tego roku? Ostra zima do połowy marca, może bez takich mrozów jak w 2006 czy 2010 ale za to dużo opadów śniegu (1 marca leżało 36 cm!), 6 marca mróz -17,4*C, większy marcowy był dopiero w tym roku. Od połowy marca odwilż i to z przytupem bo 18 marca było 20,6*C, jeszcze 3 dni wcześniej dotapiały się resztki śniegu. Pod koniec marca podrygi zimy jeszcze ale raczej nędzne. Przedwiośnia ciągnącego się 2 miesiące jak w sezonie 2015/6 tu zdecydowanie nie było. Kwiecień bardzo słoneczny i suchy z umiarkowaną temperaturą, maj chłodny i dość pochmurny (ale nie tak jak ten z 2010, po prostu nie było dni z pełnym usłonecznieniem), czerwiec normalny bez upałów ale też bez jesieni latem (max abs tylko 26 stopni ale dni poniżej 20 praktycznie żadnych). Lipiec średni na jeża z upalnym epizodem w połowie, a sierpień – najlepszy miesiąc tamtego lata. Trochę podobny do tegorocznego ale nie aż taki gorący. Wrzesień normalny, październik też, nawet babie lato w III dekadzie się trafiło, było grubo ponad 20 i pogodnie. Listopad tylko na początku jako-taki, większość miesiąca kostnica zero słońca i nawet podrygi zimy. Grudzień też kostnica, tylko 4 pogodne dni na cały miesiąc, termicznie takie przedzimie ale śniegu mało.

        To tyle w sumie. Rok jak rok, dzisiaj wydaje się bardzo zimny. Ale nie był taki brzydki, najgorsze miesiące tego roku to maj, listopad i grudzień. Od tych dwóch ostatnich i tak nie ma co oczekiwać niczego dobrego a ten maj nie był aż taki zły. Maj nienadający się do życia to 2010, takie coś się zdarzy raz na 50 lat. Zwykły brzydki maj i tak będzie lepszy niż najładniejszy grudzień.

        1. Ciekawostka: rok 2004 przynosił bardzo brzydkie weekendy. Tak sie złożyło, ze ostatnio akurat porządnie przeanalizowałem ten rok.
          Kwiecień? Piękny miesiąc, od 12go codziennie słonecznie i powyżej 10. Codziennie? No prawie, bo poza 17-18 i 24-25 kwietnia. Oczywiście były to soboty i niedziele.
          Maj? Od 7 do 27 maja praktycznie cały czas dość chłodno, przeważnie pochmurno. Ale jak Alewis mówi, do życia, nie było dramatu. Czy na pewno? Oj, czasami był… kiedy? Oczywiście ze w weekendy.
          Czerwiec? To samo. Miesiąc naprawde fajny jako letni, 20-25 stopni przeważnie. Niestety po dwoch w koncu ładnych weekendach kiedy przyszedł ten długi (Boże Ciało) to w dniach 10-13 czerwca panowała paskuda. Niewiele lepiej kolejny weekend, zwłaszcza niedziela 20.06 całkowicie pochmurna. Plus taki ze były one pochmurne w czerwcu, ale chociaż nie jakos deszczowe, jak padało to kilka godzin a nie cały dzień.
          Lipiec był wyjątkiem. Jedyny naprawde paskudny jego okres to 12-16 lipca, akurat dni powszednie. Pochmurno, niemal zero słońca i oczywiście chłodno. Reszta lipca ładna, w wersji chłodnej do 11go i wersji cieplej od 19go.
          Sierpień? Wróciły standardy. Największe załamania to 13-14, 21-22, 28. Czyli trzy soboty z rzędu, plus jeden piątek i jedna niedziela praktycznie bez grama słońca.
          Z punktu widzenia przecietnego Kowalskiego ten rok mogl byc naprawde paskudny. Bo… weekendy deszczowe i pochmurne w przewadze.

          1. Najnormalniejszy termicznie i pogodowo to był chyba rok 2005 rok. Pamiętam że byłem wtedy nad morzem w Świnoujściu w I dekadzie lipca i była naprawdę super pogoda, tylko jeden raz padał deszcz (a byłem nad morzem dwa tygodnie). Pamiętam, że wtedy na Górnym Śląsku był intensywny deszcz i 13 stopni, a nad morzem Słońce i 20-25 stopnie (był to chyba 6.07.2005)
            Zima też była wtedy w miarę normalna – odeszła w połowie marca, a przyszła w połowie listopada.

          2. w 2005 to chyba najgorszy sierpień był. Średnia 16,8 może i była normalna ale to było w latach 1951-1980. Obecnie ten miesiąc ma u mnie średnią 18,5 zatem 08.2005 jest co najmniej bardzo chłodny. W wieloleciu 1991-2018 jest to najzimniejszy sierpień! I nie bez powodu, bo dzisiaj próżno szukać sierpnia, który by przyniósł taką jesień i to w pierwszej połowie.

            Ale masz rację, 2005 rok nie przynosił jakichś ekstremalnych miesięcy.

            Tamten czas kojarzy mi się z długimi zimami bo marce 2004, 2005 i 2006 były nie za ciepłe i było w nich bardzo dużo śniegu, oczywiście w pierwszych połowach. 2006 to prawie cały miesiąc. Teraz ciężko o tyle śniegu w środku zimy co wtedy w marcu było.

          3. @lukasz
            “Zima odeszła w połowie marca, a przyszła w połowie listopada”
            Na szczescie to juz dawno przestało byc normalne. Listopad to miesiąc jesienny, a marzec wiosenny i bardzo zle znoszę w nich dłuższe epizody zimowe z t Max ponizej 5 stopni. Troche jak z gorącem w maju i wrześniu.
            Sezony 2004 i 2005 nie były za to najgorsze jeśli chodzi o pory ciepłe. Całkiem przyjemne wiosny (jak juz łaskawie zdołały przyjść…), lata nie za gorące, ale w miarę ciepłe i słoneczne, jesienie tez niczego sobie (w obu przypadkach do 10.11, potem juz tylko płakać).

        2. Jeszcze słówko o 2004 roku. W porze cieplej mogły irytować dwie rzeczy- zalamania pogody na weekendy oraz podział na “wszystko albo nic”- do połowy lipca i od 20.08 gorąca w zasadzie zero, null, a od 17.07 do 20.08 ciurkiem (jak było przerywane to tylko na 2-3 dniowe załamania). To gorąco oczywiście całkiem przyjemne bo zwykle 25-28 z normalnymi nocami ponizej 15 często, ale ciągnęło sie tak długo, ze mogło męczyć.
          Natomiast pora chłodna ( z obu stron)… No Sory, dla mnie koszmar. Styczen mroźny i brzydki z krótka ponurą i paskudną odwilżą. Luty fajnie ciepły na początku, potem od 10go zimny, żadnych porywów wiosny. Pierwsza połowa marca dalej zimowa, chociaż słoneczna. A gdy w połowie marca w koncu łaskawie zaczęła pojawiać sie pierwsza wiosenna pogoda, to zrobiło sie brzydko i pochmurno. Serio, niezwykle paskudnie. Dopiero od kwieynia, tak naprawde po Wielkanocy (11.04) zrobiło sie na dobre przyjemnie- co ważne wiosennie, a nie od razu (przed)letnio.
          Wrzesień i październik spoko, ale potem ten listopad. Pochmurny, ponury i deszczowy, ale co gorsza troche ciepła było tylko na początku. Potem… zimowo (raz mroźno, raz odwilozwo) i pochmurno bez słońca. To juz grudzień był lepszy, bo często powyżej 5 i bez opadow. Grudzień bardzo suchy i nie jakis dramatycznie pochmurny. Duzo lepszy niż jego następnik, grudzień 2005.

  38. odtworzyłem sobie archiwum z sytuacji barycznej z lutego 2005 roku to dokładnie z 15 na 16 z południa i południowego-wschodu przyszły niemałe śnieżyce wtedy przez noc i przedpołudnie napadało u mnie około 30-40 cm. a potem co jakiś czas kolejne śnieżyce
    i około 10 marca zwartego śniegu była ogromna ilość. Pamietam tą zimę, dokładnie niemal na sam początek ferii sypnęło.

  39. W Katowicach wczorajsza średnia dobowa byla nawet niższa niż w najzimniejszych dniach na początku tygodnia (25 i 26 września). Średnia zaledwie 6,6*C, najniższa w całym miesiącu i to w bezchmurny dzień o usłonecznieniu aż 11 godzin.

    To głównie z powodu zimnej nocy z jednej i z drugiej strony. Obie noce w okolicy 0*C Tmin. Tmax nadal dość przyzwoity, około 15*C. Takie dni wciąż są przyjemne, w dzień jest względnie ciepło, jest słonecznie i jasno.

    Dla porównania identyczną średnią dobową odznacza się np. 12 X 2016 – dzień w którym prawie cały czas coś mżyło z nieba, nie było ani grama słońca, a temp max w dzień wynosiła tylko 7,5 stopnia. Najniższa w nocy 5,9 stopnia. Dwa skrajnie różne dni, jeden ładny i przyjemny drugi typowo “barowo-domowy”. A średnia dobowa taka sama, anomalia też podobna bo dzieli je tylko 12 dni.

  40. Jeśli chodzi o 2004 rok, to dla mnie razem z 2010 był pogodowo najgorszy w dekadzie 2001-2010 (wahałem się jeszcze z 2001, z tym że w 2001 były bardzo ładne maj, sierpień i październik, zaś w 2004 nie było niczego co mogłoby mnie “porwać”). Ostatni rok w Nowym Sączu z usłonecznieniem na poziomie 1500h.
    We wspomnianej dekadzie najlepiej odbieram, czyli 2008 i 2009. Przez te dwa lata nie podobały mi się tylko: marzec, maj i wrzesień 2008 oraz luty, marzec, październik i grudzień 2009. W międzyczasie kilka absolutnie genialnych miesięcy, jak czerwiec i sierpień 2008, kwiecień, lipiec, sierpień i wrzesień 2009. Do tego wszystko w zdrowych dawkach (nie to co w tym roku) i to jest dla mnie przepis na fajny rocznik.

    1. dla mnie najgorszy 2001. Paskudny kwiecień (podobne przedwiośnie co w 2017), wyjątkowo zimny czerwiec, straszne powodzie w lipcu tam gdzie akurat na wakacjach byłem (w Bielsku 360 mm opadów) i jeden z najgorszych wrześniów. Wrzesień-koszmar gorszy od 2017, ciągła słota za oknem. Miesiąc miał niewiele większe usłonecznienie od 10.2016. Wtedy była jakaś moda na totalnie ciemne wrześnie bo takie wystąpiły w 1978, 1984, 1988, 1990, 1996 i właśnie 2001. Wszystkie koło 80h słońca, połowa najnowszej normy. Od tamtego czasu żaden się nawet nie zbliżył, paskudny z 2017 miał 115h. W 2001 to mi się najbardziej grudzień podobał – cały biały, zimny ale nie lodowaty, bez ciepłych pasterzy!!! Ostatnie magiczne święta tak naprawdę, w 2002 był sam silny mróz, śniegu mało co. W 2001 dużo śniegu i -5 w dzień.

      Najlepsze roczniki w tej dekadzie to 2003 i 2006. Przynajmniej dla mnie.

      1. Z września 2001 pamiętam tylko 11 dzień i rzeczywiście było wtedy pochmurno i siąpił deszcz. Patrząc na stare dane to jednak faktycznie masakra. Powódź w lipcu dała się też w moim mieście we znaki, wciąż pamiętam strach przed ciągłymi burzami, wodę na ulicach i radiowozy jeżdżące na sygnale z komunikatami o zagrożeniu powodziowym. Jak sobie teraz to wszystko przypominam, to rzeczywiście był fatalny rocznik, ale było więcej fajnych okresów niż w 2004; 2010 oceniam jako gorszy od 2001 przede wszystkim za sprawą wielkiej powodzi. Odnośnie 2003 roku, to też bardzo mi się podobał, ale chciałem ograniczyć swój wybór do dwóch roczników (ten byłby trzeci).

        1. 2006 to cudowny lipiec, wrzesień i październik, ale drugiej połowy tego roku nie uwielbiałem z tego samego powodu, dla którego nie zachwyciła mnie pora ciepła 2018 – zbyt ekstremalnie. Poza tym wiosna 2006 nie podobała mi się, była taka “niewyraźna”, no i przełom maja i czerwca był tragiczny.

        2. Dla mnie zdecydowanie najlepszy był 2014 i chyba żaden rok nie moze z nim konkurować.
          2002 – zbyt gorące lato, potem od razu tragiczna jesień….
          2003 – do połowy kwietnia to nieporozumienie jedno wielkie i potem najzimniejszy październik od 1946 roku
          2005 – długa zima, kiepskie maj i czerwiec (w pierwszych połowach zbyt brzydkie i deszczowe, w drugich za duzo gorąca), tragicznie od 10.11
          2006- tutaj to sie same przekleństwa cisną na usta jeśli chodzi o okres 01-08, od września cudnie
          2007- brzydki luty, gorący maj i najzimniejszy listopad w XXI wieku
          2008 – kiepskie marzec, kwiecień i wrzesień, na kolana powalił tylko styczen, troche luty, częściowo maj, fajny październik i super grudzień.
          2009- kwiecień, sierpień i wrzesień super. I… tyle. Reszta taka sobie, albo wstrętna. Luty, marzec, październik, listopad do połowy, grudzień- brzydkie słowa sie cisną
          2011- jedyny realny konkurent, ale zbyt zimowy luty i marzec, kwiecien kiepsko, lipiec deszczowy. Nawet ten listopad zbyt zimny by cieszyć brakiem opadów i rekordem usłonecznienia.
          2012- fala mrozow, zbyt zimowy marzec do połowy, kwiecień nieprzyjemny, lato spoko (dynamizm) ale od listopada kostnica.
          2013- druga połowa roku rewelacja (wrzesień taka miła wstawka dla odmiany, dodam ze z grzybami, ostatnie udane grzybobranie przed 2017), ale styczen-czerwiec sie cisną brzydkie słowa.
          2015- No tragedii nie było, fala upałów uciazliwa, ale ograniczona, ale takie naprawde fajne to tylko luty, kwiecień, czerwiec i przede wszystkim grudzień.
          2016- tragiczna pierwsza połowa marca, gorąco w maju, lipiec parno-pochmurny i od października rozpacz, chłód i słota.
          2001,2004,2010,2017, 2018 to nawet nie bede tłumaczył.
          Znowu sie rozpisałem…

          1. Poprawka – w 2006 od 01-08 w miarę spoko kwiecień i maj. Reszta zdecydowanie przekleństwa.

          2. Kmroz, jeśli chodzi o bieżącą dekadę (2011-2020), to na razie nie potrafię rozgryźć ani najlepszego ani najgorszego rocznika. 2015 był super, praktycznie każdy miesiąc był ładny, ale lato przegięło po całości (nadal lepiej niż w 2018, bo ekstremalnie było tylko w lipcu i sierpniu, a nie przez 5 miesięcy z małą przerwą na przełomie czerwca i lipca). 2016 to najpiękniejsza pora ciepła, niestety poza nią tylko grudzień naprawdę mi się podobał. 2014 specjalnie mnie nie zachwycił. Praktycznie zero zimy, pochmurny kwiecień i mokry maj oraz kiepskie sierpień i grudzień. Jesień jedynie była naprawdę piękna.
            Najgorszy w tej dekadzie był chyba 2013. Lipiec, sierpień i grudzień były świetne, ale te fale upału w lecie były stanowczo za silne. Poza tym wszystko bez szału, a luty, marzec, pół kwietnia wrzesień i listopad to w ogóle dramat.

          3. W dekadzie 1991-2000 z kolei najlepsze były moim zdaniem roczniki 1995, 1999 i 2000, zaś najgorsze 1991 i 1997. 1996 trzeci od końca, ale wtedy tylko marzec i wrzesień były w stanie mnie przerazić.

          4. Rok 2014 w Małopolsce a Mazowszu to mocno inna bajka :)
            U was od kwietnia do września cały czas cholernie mokro i dość pochmurno (No poza czerwcem).
            A co do 2013… zainteresowałeś mnie listopadem. Co w nim dramatycznego?
            Co do fali upałów, cofnij sie w czasie i ucieknij ze mna z Polski na 26.07-11.08 i będziesz miał lato bez upałów za to z duża ilością słońca i bardzo korzystnymi temperaturami. Naprawde miałem olbrzymie szczescie co do terminu wakacji – ucieczki z Polski. Szkoda ze w 2015 trafiłem o dwa tygodnie za wczesnie, jakbym trafil dobrze wtedy tez miałbym lato spokojne bez jakichś dłuższych fal gorąco-upalnych. Tak czy inaczej w 2013 i 2015 te nieprzyjemności zamknęły sie, przynajmniej u mnie, w dwoch tygodniach.

          5. czyli ty ani zimy ani lata nie lubisz za bardzo.
            Mi tam zima nie przeszkadza o ile ogranicza się do miesięcy DJF. No, ewentualnie II połowa listopada i I połowa marca z jakimiś podrygami zimy (nie regularną zimą z -13 średniej dobowej jak w tym roku). W zasadzie to bym wolał mieć regularną zimę w listopadzie niż w marcu. Listopad jest drugim najgorszym miesiącem roku – usłonecznienie nie istnieje, dzień skrajnie krótki, liści na drzewie często już nie ma. A marzec ma już ponad 100h słońca i 12h dnia. Śnieg i mróz w marcu już wyglądają dziwnie.

            A lato mi pasuje o ile nie jest parno. Lipiec 2016 mnie zmęczył bardzo mimo że jakoś bardzo gorący nie był. A lipiec 2006 czy nawet sierpień 2018 szło znieść bez większego problemu.

    2. Dla mnie osobiście nie ma najlepszego i najgorszego rocznika – bo zmienność pogodowa w skali całych poszczególnych lat jest na tyle duża, że trudno o jednoznaczność ocen.
      W ostatnim czasie na pewno dla mnie lepszy jest rok 2018 niż 2017 – głównie z uwagi na usłonecznienie.

      1. na 2017 nie narzekałem do września. Ten kwiecień i początek maja nie były za fajne ale dało się to znieść w momencie gdy większość pozostałych miesięcy była powyżej normy, chwilami bardzo (styczeń i czerwiec). Od września przyszła masakra niestety, zaczął się 7-miesięczny ciąg ponizej średniej z lat 1991-2018 jeśli o słońce chodzi. A w porze chłodnej ta średnia i tak jest śmiesznie niska, żeby mówić o obiektywnie pogodnym miesiacu to trzeba podwójną normę zrobić (typu grudzień 2013). A że dodatkowo śniegu w zimie nie było prawie w ogóle to całość sprawiła wrażenie niekończącej się pory nie tyle zimnej co ciemnej. Ciemno już we wrześniu, ciemno w październiku listopadzie grudniu styczniu lutym… Dopiero w marcu dłuższe pogodne epizody, mimo że zimno to szło wybaczyć.

        Tak samo jak teraz po ciągu wyjątkowo ciepłych i pogodnych miesiecy nie narzekałbym na jeden czy dwa brzydkie. Byle nie znowu 7 brzydkich, bo za dużo to nawet świnia nie przeżre.

  41. A tymczasem coraz więcej prognoz potwierdza w większości pogodny i ciepły najbliższy weekend (06-07.10), z Tmax w części kraju powyżej 20°C. Zobaczymy tylko, czy tego dnia zdoła od W wkroczyć strefa opadowa, czy jeszcze nie (?).
    W każdym razie zanosi się na to, że będą to najcieplejsze dni po 21.09 i co ważne tym razem trafią się w weekend.

    1. Najcieplejsze pod względem średniej dobowej to juz niekoniecznie…. jeśli chodzi o maksymalną to w niektórych regionach jest taka szansa, ale pogodne niebo da w nocy 5 stopni zamiast 13 jak to było 27-28 wrzesni.

      1. Jak za dnia Tmax będzie w większej części kraju powyżej 20°C, to Tavg może być jeszcze wyższa niż w dniach 27-28.09.

  42. Żywotność burzy tropikalnej nazwanej przez NHS Leslie jest dość niezwykła, zważywszy, że znajduje się ona niemal wciąż w jednym i tym samym rejonie. Cyklon ten narodził się 22 września na SW od Azorów. I wg. prognoz większości modeli ma sobie spokojnie bytować meandrując na wodach Atlantyku między Azorami, a Bermudami przez co najmniej kolejne 10 dni.

  43. No to role sie odwróciły i teraz to ECMWF jest duzo bardziej “nieciekawy” niz GFS :/
    One często lubią sie tak zamieniać i niestety często to pierwotnie GFS ma racje, a po zamianie ECMWF. No, ale moze tym razem bedzie inaczej. Swoją droga GFS za naprawde udanym najbliższym weekendem- nic, tylko życzyć by się sprawdziło.

      1. Oby tak było- tym razem naprawde chciałbym sie mylić. Ale przeczucie i obserwacja mówią mi niestety co innego. Jedno co pewne to przepiękne i raczej dosc ciepłe piątek i sobota. NAtomiast potem duże prawdopodobieństwo powtórki z najbliższych dwoch dni.
        A potem? Raczej mocno wyzowo (to juz jednomyślnie), ale watpię jakos w moc grzewczą wyżów od tej porze roku. Takie przeciętne 15-18 w dzień, do tego zimne noce ponizej 5. Tak to zreszta widzi większośc modeli. Mysle ze najwyższe anomalie dodatnie nastaną dopiero w drugiej połowie miesiąca.

  44. właśnie też zaciekawiła mnie sytuacja z nocy 31.08 2002 na 01.09 2002.
    to chyba była jedna z największych dobowych ulew na dużym obszarze na terenie Polski
    przynajmniej w ostatnich kilkudziesięciu latach, dotyczyło to głównie dolnego śląska
    i to nie za całą dobę ale za kilka godzin. Odtworzyłem sytuacje baryczną i widać tam wchodzący płytki niż znad czech, ale to co się stało tej nocy to było coś niesamowitego i przerażającego jeśli dobrze pamiętam mapę z ilością opadów to może szokować
    epicentrum opadów znajdowało się w świebodzicach na cierniach moze pamietacie tą powódź, to było chyba 179 litrów zresztą w wielu miejscach opady przekroczyły 100 litrów. Ale ten sierpień przyniósł na dolnym śląsku wielkie ilości deszczu bo najbliżej było tego niżu który przyniósł m.in w niemczech i czechach ogromną powódź.

  45. WOW, jakieś normalne ocieplenie jest zapowiadane od piątku, u mnie nawet 19 stopni miałoby być w niedzielę przy bezchmurnym niebie! Dzisiejszy dzień był piękny, 16 stopni i w końcu było w miarę ciepło! Tak jak jeszcze powinno być o tej porze roku przy bezchmurnym niebie! Na początku przyszłego tygodnia również całkiem przyjemnie ma być, najważniejsze że dużo słońca. Może szansa na normalny październik jeszcze jest…bo ja nie pamiętam kiedy ostatnio był słoneczny i w miarę ciepły październik.

  46. Dzisiaj było nawet całkiem spoko – bezchmurnie przez większą część, dopiero w okolicach zachodu słońca więcej chmur kłębiastych i kłębiasto-warstwowych. Teraz te chmury robią “swoje” czyli hamują spadek temperatury i dzięki temu teraz w niektórych miejscach jest jeszcze ok 10 stopni, a nie tak jak wczoraj temperatura w okolicach 0 stopni. U mnie to z 4 z rzędu pogodny ze słońcem, suchy oraz ciepły 1 października.

  47. prognoza bez szału, do czwartku pogoda typowa raczej dla II połowy października niż pierwszej – temp 11-14 stopni w dzień, nocami 5-8, dość pochmurno i coś może popadać. Piątek i sobota z akcentem późno-letnim, temp max 20-23 stopnie, przy halniaku może nawet więcej będzie. Najgoręcej zwykle jest przed frontem, tutaj będą warunki żeby było bardzo ciepło w sobotę. A potem powrót umiarkowanej jesieni.

    Na razie się nie zanosi ani na dłuższy epizod powyżej 20C ani też na spadek temperatur poniżej 10.

    1. Najcieplejsza będzie chyba jednak niedziela 07.10 – z Tmax w sporej części Polski 20/25°C. A i noce będą cieplejsze niż ostatnio.
      Później raczej będzie dominowało polecie w wersji suchej i (oby) pogodniejszej, niż chłodniejsza i/lub ponura wersja jesieni.

  48. Dzisiejsze prognozy GFS jak i ECMWF pokrywają się ze sobą. Weekend sympatyczny, potem 1-2 dni chlodniejsze i dalej niby znów cieplej do i powyżej 20 st.

  49. A ja się zastanawiam jak to jest z opadaniem liści.
    Byłem pewny, że skoro wiosna przyszła tak wcześnie i generalnie wszystkie owoce też były wcześniej, to drzewa “poczują” się zmęczone i zaczną je wcześniej zrzucać.
    A przynajmniej na południu tak na prawdę jesieni nie widać jeszcze. Byłem w weekend w górach i są tylko pojedyncze akcenty zółto – czerwone. Porównałem sobie zdjęcie z tego samego miejsca sprzed 2 lat i wtesy to była pełna jesień, a 25% drzew nie miała już liści.

      1. Rzeczywiscie ciągle jest intensywnie zielono za wyjątkiem pojedynczych jesionów, które zaczęły żółknąć już w połowie sierpnia.

    1. Ja byłem w lesie w ostatni dzień ciepłego okresu, czyli 21 września i las (byłem w liściastej jego części) wówczas wyglądał jak w środku lipca. Wszystko zielone, praktycznie żadnych oznak jesieni. Skoro w znacznej części września przeważało Słońce i wysoka temperatura to podejrzewam, że drzewa dalej produkują chlorofil, a tym samym cukry. Dlaczego miałyby zmieniać barwnik, skoro pogoda im sprzyja? Gdyby wyłącznie decydowała wysokość Słońca to jesień fenologiczna na każdym równoleżniku zaczynałaby się o podobnej porze, co jak wiemy oczywiście nie jest prawdą. Podobnie, gdyby decydowała długość okresu wegetacji to te same gatunki drzew na północy Europy wchodziłyby w jesień fenologiczną później niż na południu kontynentu, co jak wiemy również nie jest prawdą.

      1. We wrześniu wszystkie drzewa poza nielicznymi wyjątkami są w pełni ulistnione, jeśli się przebarwiają i tracą liście przed jego końcem to jest to sytuacja patologiczna wywołana chorobą lub niekorzystnymi warunkami środowiskowymi w jakich rośnie drzewo. Analogicznie jest z majem, prawie wszystkie drzewa mają już od samego początku pełne ulistnienie.

      2. No i jeszcze udział w tych procesach fizjologicznych (przebarwienie, kwitnienie) mają geny np. zimowity i krokusy jesienne “wiedzą” kiedy mają kwitnąć, ponieważ wraz z czasem od poprzedniego kwitnienia zmienia się ekspresja genów i roślina wydziela hormony, które mają rozpocząć/wstrzymać/zakończyć daną czynność fizjologiczną. W efekcie czego niezależnie gdzie na półkuli północnej posadzi się te rośliny kwitnąć zawsze będą na jesieni w mniej więcej tym samym czasie, a przecież będąc pod ziemią nie rejestrują zmian dł. dnia ani wys. Słońca.

      1. Wiosna fenologiczna owszem, bardzo wcześnie. Niektórzy sąsiedzi pierwsze koszenie traw robili jeszcze przed 20 kwietnia. U mnie to było 26 kwietnia. Każde koszenie trawników w centralnej Polsce przed 1 maja oznacza wczesną wiosnę fenologiczną. Jeszcze 10-15 lat temu zdarzało się to b. rzadko (jak np. wiosną 2000), ale ostatnimi laty coraz częściej.

        1. Ej, ale sama trawa nie jest wyznacznikiem zaawansowania wiosny fenologicznej, trawnik może się już nadawać do skoszenia kiedy drzewa są jeszcze gołe. Są to rośliny głęboko korzeniące się i znacznie wolniej reagują na wzrost temp. od trawy. U mnie w tym roku była taka sytuacja, że rośliny wskazujące na wczesną wiosnę (przedwiośnie), pełnię wiosny i późną wiosnę kwitły w tym samym momencie.

      2. Wiosna fenologiczna była przede wszystkim ekspresowa – nieco później niż ‘normalnie’ się zaczęła, ale i gwałtownie potem przyspieszyła (tempo 2-3 razy szybsze niż normalnie w kwietniu/maju). I stąd te różnice ocen.

        1. no to się szybciej skończyła, a nie szybciej zaczęła. Tak samo w fenologii, jak i termicznie.
          Była nawet więcej niż 2-3 razy krótsza niż zwykle.

  50. Dziś w prognozach gfs widać przełom bo od kilku dni model ten prognozował ochłodzenie po 7 października a teraz widać ocieplenie. Narazie mamy pogodę typową dla października

        1. no dobrze, noc była faktycznie ciepła, to sumarycznie wyjdzie pazdziernik, ale bardziej norma dla połowy a nie początku.

        2. bardziej mi chodziło o to, że dla dnia 2 pazdziernika na pewno jest to dalekie od typowego. Kompromisowo możemy uznac że obaj z anonimem przesadziliśmy – jeśli chodzi o temperature maksymalną to jest typowa dla mniej więcej ostatniej dekady października, średnia dla połowy października.

          1. Obecne anomalie są nieco ujemne, a co oznacza temperatury z grubsza zbliżone dla środka października.

            Natomiast weekend 06-07.10 przyniesie temperatury typowo wrześniowe, a nawet na krótko ocierające się o próg termicznego lata.

          2. Obecne dni i prognozy do ok 5 października nie wskazują ani bardzo duże ciepło ani na duże zimno jak na ten miesiąc dlatego napisałem że jest typowa dla tego miesiąca. Jak na listopad nawet na jego początek to byłoby już bardzo ciepło. A dzisiejszy dzień z temperaturami 10-15 stopni nie oszukujmy się jak na listopad też byłby stosunkowo ciepły bo w tym miesiącu występuje już jednak średnio przewaga dni z temperaturami poniżej 10 stopni.

  51. jedno niestety dla niektórych musi się zmieni to zwiększona ilość opadów.
    Przepatrzyłem mapy to zima w większości sucha, wiosna prawie wszędzie sucha, lato też w większości suche, wrzesień też miejscami suchy a nawet bardzo suchy, 1 połowa października może to dołożyć nie mówiąc już o dużym nasłonecznieniu i wysokich dobowych temp.
    I nie tylko zachodnia Polska ma z tym problem mogłoby się wydawać że południowy-wschód otrzymywał więcej opadów, ale patrząc na statystyki to np w rzeszowie i okolicach ostatni miesiąc z opadami powyżej normy to marzec, wcześniej luty w okolicach normy a tak wszystkie suche łącznie z wrześniem.
    w sumie zaskoczyło mnie to bo u mnie jednak styczeń, czerwiec i wrzesień na plus zwłaszcza wrzesień.
    lepiej niech pada przynajmniej od listopada jak to zapowiadają niektóre prognozy sezonowe i niektórzy na swoich blogach pogodowych o rychłej zmianie pogody na bardziej wilgotną bo będziemy mieli step na wiosnę.

    1. Też przeglądałem sumy opadów od początku roku w różnych częściach Polski i podobne spostrzeżenia. U mnie (Ruda śląska) po bardzo suchym sierpniu (30 mm opadu) we wrześniu , w dużej mierze dzięki 33 mm w pierwszych dwóch dniach za cały miesiąc 81mm (średnia września 60mm). W połowie sierpnia oznaki posuchy ,czyli pożółkła trawa, sporo żółtych liści na drzewach, a miesiąc później zdecydowanie bardziej zielono. Od maja duże różnice w sumach opadów pomiędzy pobliskimi miastami np. w maju Katowice 103mm opadu a Ruda śląska 70mm, odwrotnie we wrześniu Ruda śląska 81mm ,Katowice około 50mm. Od początku roku do końca września w regionie suma opadów tylko 350-400mm. Do średniej sumy rocznej opadów regionu kat.650-750mm bardzo daleko. Bardzo suche :styczeń, luty, marzec, kwiecień, sierpień, suchy czerwiec. Dzięki wrześniowym deszczom nazbierałem w miarę grzybów , czyli jakieś 50 procent ,zeszłorocznych ,rekordowych zbiorów. Dzisiaj trochę popadło (2,5mm) to trzeba będzie ,,odwiedzić” za kilka dni pobliskie lasy

      1. Ostatni raport IUNG w pulawach wiec sobie pozwolilem na male possumowanie. Pro za okres od 1 kwietnia do 30 wrzesnia lacznie KBW dla Zielonej gory to -527 mm

          1. U mnie popadało w dobrym czasie (maj, lipiec, wrzesień) .Jak dla mnie bo większość młodych deszczu w maju i lipcu w ogóle nie chce oglądać.

          2. Te wskaźniki brzmią nieco absurdalnie. -603mm dla Poznania? W 6 miesięcy? Średnia roczna opadów dla tego miasta to 522mm! A z pewnością coś tam w poznaniu od kwietnia padało. Jeśli w taki sposób będzie to liczone to mam wrażenie, że już co rok będziemy obserwowali ujemne KBW w wielu miastach Polski.

  52. Jeśli chodzi o opady, rozumiem że wszyscy cha złotej polskiej jesieni ze słońcem(na TP dzisiaj to eksplopzja radości HURRRA ;) ale na większości kraju najpotrzebniejszą rzeczą w tej chwili jest właśnie deszcz. I jego brak powinien martwic a nie cieszyć…

    1. Dzisiaj i jutro wystarczająca popada na cała pierwsza polowe pazdzia. Parowanie teraz jest o kilka skal mniejsze niż latem czy wiosną. I tak jak latem czy wiosna kibicuje opadom by nie przechodziły bokiem, tak teraz wolałbym ich za wiele nie widzieć. Poprzednie dwa październiki mocno tym wykończyły.

      1. Tu trzeba nadrobić niemal rok, a nie połowę pazdziernika. oczywiście nie w miesiąc, ale jeżeli prognozy się sprawdza to żadnego przełomu w sprawie suszy nie będzie.

        1. teraz najgorszy okres na ten przełom. Nie chce rozwiązan sprzed roku, gdzie do sierpnia sucho a od września no wiadomo jak było. Klimat monsunowy niech zostanie w Azji. A susze o wiele łatwiej nadrobić niż się wydaje (i odwrotnie)

          1. Po normalny Polskim lecie zgodziłbym się z Toba w 100%, niestety w tym roku priorytety są inne, są miejsca z Polsce i to nie małe w których przyroda dosłownie zdycha. Wiosną i latem coraz ciężej takie niedobory nadrobić, dlatego trzymam kciuki za mokre(niestety) jesień i zimę…

          2. A z opadamai wydaje mi się że się przeliczysz, szczególnie tam gdzie sa najbardziej potrzebne (oby nie!)

        2. Jaki rok? O czym Ty chłopie piszesz??! U mnie dopiero w maju wyschły ogromne rozlewiska, które utworzyły się w zeszłym roku w październiku i trwały tak na polach przeszło pół roku! Tak mokro jak tu było zeszłej zimy to ja w życiu nie widziałem. A to centralna Polska. Na północy było ponoć jeszcze gorzej.

      2. @kmroz – “Dzisiaj i jutro wystarczająca popada na cała pierwsza polowe pazdzia” – na zachodzie kraju ile spadnie? 5 mm? 8mm? Niedobory wynoszą -500/-600mm. A według Ciebie te kilka mm spokojnie wystarczy na połowę października… Chyba nie za bardzo wiesz, z czym mamy do czynienia w zachodniej Polsce… Pogoda i słoneczko ponad wszystko, niczym “lojalność” w gangu ponad wszystko…

        1. kolejny opad widoczny już w poniedziałek. Także nie na połowe października, a na 5 dni. Tak jak od marca (nawet lutego, jeśli jest ciepły) do września jestem całym sercem za większymi opadami (oczywiście nie codziennymi!), tak w październiku sprawa ma się już troche inaczej. A mocniejszy opad co 5 dni (tak, 8mm w pazdzierniku to już mocny opad przy takim parowaniu) to wciąż za mało?
          Mat napisał, że niech pada jesienią i zimą, czyli chce klimatu monsunowego. Ja podziękuje za taki klimat, żeby nie padało, gdy potrzeba i padało, gdy nie potrzeba. Tyle.
          Najlepsza byłaby opcja z jesieni 2014, czyli intensywne opady na południu i zachodzie i bardzo sucho m.in. na Mazowszu teraz, zadowoliła by obie strony “konfliktu”. Ale wciąż wydaje mi się, że opady okresowe w porze chłodnej to nie jest rozwiązanie.

          1. @kmroz – ja nie widzę tu znamion “konfliktu” a luźne rozważania. ;) Oczywistym jest, że parowanie w październiku z uwagi na niższe temperatury i coraz mniejszą operację słoneczną jest mniejsze. Ale czasami też potrafi przygrzać i mocniej parować. Z prognoz pogody wynika, że będziemy mieć niedługo taki dzień/dni.

            Ja jestem za dużymi opadami teraz, bo sytuacja jest naprawdę zła. Poza tym lepszy pochmurny i deszczowy październik a bardziej suchy i słoneczny listopad, kiedy dni są już bardzo krótkie. Wiadomo, pogoda zrobi po swojemu.

            Dzisiaj “polało” u mnie. Ponownie kapu, kapu, czyli kpina nie deszcz.

            Co do “monsunu” – ja wierzę w równowagę, chociażby człowiek nie wiem, jak destrukcyjnie ją zaburzał. Co to znaczy? To, że tak wielki deficyt opadów, może (i musi) zostać “wyrównany” za jakichś czas. Najmniej korzystna opcja to “wyrównanie” w bardzo krótkim czasie, czyli przejście z suszy do powodzi.

            Dlatego wolałbym, żeby opady były teraz, rozłożone równomiernie na kilka tygodni i następnie na wiosnę, a nie “kumulacja” np. z niżu genueńskiego.

            Co do zeszłego roku i największych opadów w statystycznie bardziej suchych miesiącach. To rzeczywiście było niezwykłe.

            Natomiast reasumując – podzielam zdanie @Mat – opady potrzebne od zaraz i pilnie, żeby nawodnić ziemię, zanim skuje ją kmroz, przepraszam – mróz. ;)

        2. zresztą @grzybiarz w ostatnich latach mosnun jesienno-zimowy nie zawodzi, skutki ocieplenia klimatu. Wcale się nie zdziwie jak nadejdą opady i to bardzo intensywne. Zwłaszcza przy aktywnym Atlantyku.
          Sumy jakie pojawiają się zimą w naszym kraju w ostatnich kraju pokazują, że nasz klimat stanął na głowie, w 2016 najbardziej mokre miesiące u mnie (pod względem sumy opadów!!) to luty, październik i grudzień. W 2017 roku wrzesień i październik. Natomiast np w grudniu 2014 mieliśmy słynny świąteczny potop na Mazowszu. 60mm w 4 dni przy zerowym parowaniu.

          1. Chyba źle mnie zrozumiałeś. Monsuny nie są mi do niczego potrzebne. Natomiast jeżeli okres wiosenno letni jest taki a nie inny to kibicuje opadów nawet jesienią i zimą. Lato jakie było wszyscy widzieli dlatego woda potrzebna od zaraz przyrodzie

    2. Dodałbym, że ostatnio na Mazowszu co 1-2 tygodnie mieliśmy strefy z opadami rzędu 10-50 mm (ostatnio ok. 25 mm). Pod tym względem nie jest tu tak źle. A ponieważ mamy już postępującą coraz wyraźniej jesień i ZNACZNIE słabsze parowanie uważam podobnie jak @kmroz.

      1. Ale pamietaj ze jest dlugotrwaly niedobor opadow zwlaszcza na zachodzie I ja bym SE zyczyl pazdziernika 2016 lub listopadzie 2010.

        1. ja jesli ma byc juz bardzo mokry pazdziernik to typu 2012. Przynajmniej był ładny i słoneczny, chociaż regularnie i mocno padało.

          1. U mnie pazdziernik 2012 byl suchy wiec odpada. Zeszlotygodniowych nie byl zly. Byl deszcz ale I epizod babiego lata

          2. U mnie był niestety fatalny, pamiętam bo I miesiąc studiów i od razu przygnębiająca pogoda. No ale nawet jak u mnie jest bardzo mokro i pochmurno to na zachodzie PL jest ekstremalnie sucho i słonecznie. Odległość między Białym i Zieloną wygląda na ok. 3 tys. km a może i więcej.

        2. u mnie we wrześniu napadało około 80-90 litrów, sierpień mimo że mapa pokazuje w moim rejonie około 20l. przyniósł dzięki burzy z 9.08 około 50-60l. to jednak niespodziewanie szybko robi się sucho jednak wody gruntowe mają tu decydujący wpływ.
          i tak może być w wielu rejonach Polski zwłaszcza że silny wiatr robi swoje i w porze chłodnej potrafi suszyć ziemię jeśli nie ma dużych i częstych opadów.

    3. Jutro ma w Warszawie spaść poniżej 5 mm, więc to stanowczo za mało jak na pierwszą połowę października. Niestety mimo ochłodzenia dalej mamy wyżową pogodę, której w tym roku jest stanowczo za dużo. Nie mówię już o tym, że mamy jesień, która raczej powszechnie kojarzy się z pogodą pochmurną i deszczową a nie z lampą świecącą przez cały dzień – to bardziej charakterystyczne jest dla wiosny.

      1. “mamy jesień, która raczej powszechnie kojarzy się z pogodą pochmurną i deszczową ”
        lata 2016 i 2017 to definicja naszego klimatu?

      2. Skoro nawet same 2 ostatnie jesienie przyniosły sporo okresów ze znacznie słabszym usłonecznieniem i znacznie większymi sumami opadowymi niż ‘normalnie’ dlaczego teraz nie mogłoby być odchylenia w drugą stronę? Przynajmniej na obszarach, gdzie jednak co pewien czas przechodzą strefy z sumami rzędu 10-50 mm jak na Mazowszu…
        Jesień to nie tylko scenariusze z silnym “strumieniem” lub “zgniłą” aurą nad naszymi głowami…

      3. Mało wam słońca w tym roku? Widzę, że lampy na niebie Polakowi nigdy nie będzie dość, nawet gdy normy będą ostro przekroczone.

        1. U mnie ten rok wynagradza niejako nieustanną ciemnicę od września do lutego, wtedy to dopiero była masakra… w ogóle nie chciało wychodzić się z domu. Teraz jest zupełnie inaczej :)

          1. Mam nadzieję że tegoroczna jesień będzie słoneczna na N i E Polski. Niech sobie pada na zachodzie i tam gdzie jest susza. Wrzesień już był bez porównania z ubiegłorocznym, teraz jeszcze słoneczny październik potrzebny.

        2. Póki co naprzemienność jaką mamy ostatnio (przynajmniej na Mazowszu) z grubsza mi odpowiada – przy założeniu, że:
          1) październik okaże się nareszcie miesiącem o wyższej anomalii niż listopad i grudzień,
          2) także jesienią i zimą doświadczać będziemy usłonecznienia chociażby 130-150% względem bardzo “ponurych” norm.

          1. To ja wciąż wole mniejsza anomalie w październiku niż w grudniu i listopadzie (zwłaszcza listopadzie). Ten miesiąc potrafi byc jeszcze przyjemny gdy mamy “normę”. Przykład? Wczorajszy dzień. Anomalia około -1.5K, norma dla około wlasnie połowy października. Październik w normie moze byc spoko jeśli mamy wysokie usłonecznienie. 2005,2008,2011,2014. Odchylenia w nich były bardzo niewielkie.
            A listopad? Tutaj musza byc juz naprawde duze odchylenia by miec przyjemne temperatury. Zwłaszcza w drugiej połowie. Sytuacja z 2003,2006,2009, troche 2011 czy 2015 kiedy to 10 listopada nie oznaczał definitywnego końca dwucyfrowek bardzo mi odpowiada.

          2. @kmroz
            Chyba chodziło Ci o październik 2015. Październik 2014 miał co prawda wysokie usłonecznienie, ale miał też duże odchylenie na plus, w odróżnieniu od października 2015.

          3. @kmroz
            Moje rozumowanie sprowadza się do tego, aby nie mieć ok. 6-miesięcznej przewagi aury (późno)jesiennej w ponurym i wilgotnym wydaniu. Z listopadem sytuacja jest “na dwoje babka wróżyła”, ale jak mam mieć np.:
            1) październik z anomalią 0/+3K i grudzień z anomalią -3/0K,
            2) październik z anomalią -3/0K i grudzień z anomalią 0/+3K,
            … to zdecydowanie optuję za opcją 1. Opcja ciepłego grudnia też mi odpowiada (bardziej niż chłodnego października) – ale przy założeniu, że przeważa aura pogodniejsza (jak często w grudniu’2015).
            Oczywiście są to moje osobiste preferencje, nie narzucam ich innym. A przy tym wiem, że pogoda i tak “zrobi swoje”…

          4. Warszawa jest już poza fenem i w okresie listopad-luty trudno tam o temperatury powyżej 15 stopni. Nawet powyżej 10 nie za często się trafiają. A na południu Polski wcale nie tak rzadko widuje się 15 stopni w listopadzie, 10 w grudniu styczniu i lutym i 15 w marcu. Ten 1 listopada 2003 to ciekawa sprawa, ponad 18 stopni w dzień, a to był dzień nastający po wyjątkowo zimnym październiku.

          5. Lucas.
            Bardziej chodzi mi o to ze ani chłodny październik, ani ciepły grudzień (a tym bardziej listopad!) nie przyniesie typowo jesiennej sloty- a przynajmniej nie jest to pewna opcja. Dlatego dziwi mnie argumentacja, ze ktoś z tego powodu nie chce ciepła w zimie. Rozumiem, ze ktoś wgl moze robić śnieg i mróz- Ok, preferencja, szanuje to.
            ALE jak ktoś argumentuje ze nie chce ciepła zimą bo to “syf” czy “słota”, to jestem gotów podjąć dyskusje na argumenty i przykłady. Osobiście najbardziej slotne grudnie jakie pamietam to te w normie lub lekko ciepłe. Głownie mam tu na mysli np grudzień 2005. Najwstrętniejszy grudzień.
            A te najcieplejsze? NIemal zawsze suche i słoneczne. Oczywiście to słoneczne oznacza i tak polowe dni pochmurnych, ale na pewno nie “słotnych”- bo przykładowo taki grudzień 2017 chociaż akurat pochmurny, był zdecydowanie raczej suchym miesiącem.
            Co do listopadow, to nawet nie ma o czym dyskutować. Zimny listopad to zwykle okolozerowa plucha, bądź zima. Ciepły to wciąż w miarę przyjemne temperatury. I do tego zwykle sporo słońca (wiecej niż przy zimnym) Ktoś zaraz moze “uderzyć” tutaj listopadem 2011 i 2016, ze niby słoneczne a niezbyt ciepłe. Przypominam w takim razie w jakie głownie dni było wyrabiane to wysokie usłonecznienie. W dni- a jakże- z temperaturą powyżej/ nieco poniżej 10 stopni.
            Zimne listopady? 2007,2001 albo tez 1998 i 1993. Słońca bardzo mało. MIeszanka “słoty” z “mrozem”.

          6. @alewis
            Wspomniany przez ciebie listopad 2003 to był jeden z najfajniejszych listopadow dla mnie, mimo epizodu zimowego (był on suchy i troche nawet słoneczny, wiec do przeżycia). Za to początek? Powyżej 10 stopni i słońce. No i cudna druga połowa, prawie codziennie powyżej 10 stopni i tez sporo słońca.
            I wlasnie te dwa parametry (>10 w dzień i słońce) definiują to czego jak najwiecej oczekuje po listopadzie. Jak juz bedzie z 15 takich dni, to rewelacja dla mnie.

          7. @kmroz
            Oczywiście nie każde ciepło zimą oznacza “badziewie”.
            Kiedyś ciepłe zimy kojarzyły mi się głównie z atlantycką zawieruchą. Z biegiem czasu coraz więcej mieliśmy przypadków okresów zimowych ciepłych i zarazem spokojnych + pogodniejszych. Nie bez kozery tak często wspominam tu grudzień 2015 r. (luty 2014 r. też był OK).

        3. Od października do marca słońca u nas zawsze za mało- nawet jeśli jest ekstremalnie wysokie usłonecznienie wobec norm. Polska to bardzo pochmurny i nomen omen suchy kraj.

          1. Ja tego nie zauważam przynajmniej w ostatnich latach. Owszem zdarzały się roczniki gdzie nieprzyjemnych stratusów i ciemnicy zima było sporo ale od jakiś kilku lat omijają one Mazowsze i nie mam wrażenia że jest za mało słońca albo ciemności mnie męczą. A biorąc pod uwagę że w porze ciepłej (poza zeszłym rokiem) jest grubo za dużo za słońca mam raczej wrażenie przesytu pogody słonecznej niż jego niedosytu. Oczywiście zdaje sobie sprawę że może być ponuro ale w ostatnich latach to raczej jest mit niż rzeczywistość przynajmniej z perspektywy warszawskiej. Stąd chmury mi zupełnie nie przeszkadzają.

          2. Przecież w ostatnim sezonie to wlasnie na Mazowszu i Podlasiu były najbardziej uporczywe ciemnosci.
            Usloneczenie w zeszłym roku latem było na Mazowszu podobne jak tym roku akurat.

          3. Ja na brak słońca narzekam głownie w porze chłodnej. Wiosną i latem wystarczy mi średnia z lat 1991-2018 która w Katowicach jest całkiem niezła (lipiec prawie 250 godzin, sierpień 240). Nawet czerwiec 2018 który miał 50 godzin mniej niż ta średnia nadal był miesiącem do życia, 180h słońca miał więc średnio 6 na dzień.

            Masakra to głównie listopad grudzień i styczeń, te 3 miesiące maja najgorsze normy wynoszące około lub poniżej 50h na miesiąc. Żeby taki miesiąc był obiektywnie pogodny to ta norma musi być 2x przekroczona. Grudzień 2013, styczeń 2017 itp. Pochmurny miesiąc jeszcze idzie przeżyć jak jest śnieg. Taki styczeń 2013 słońca prawie nic ale cały ze śniegiem, nie pamiętam żebym narzekał na ciemności. A takiego grudnia 2017 to długo nie zapomnę, miesiąc gdzie nie odroznialem dnia od nocy poza samym końcem jak było pogodnie.

            Teraz ta pogoda jest w sam raz, raz jest pogodnie raz bardziej pochmurno, co jakiś czas pada. I w prognozie dalej raczej dynamicznie, nie zanosi się ani na długi okres sloty ani na październikowe lato.

          4. Jak jest śnieg i pochmurno (szaro) to tez cieżko odróżnić dzień od nocy, jedyne co, ze śnieg rozjaśnia także w czasie nocy.

          5. @kmroz – “Polska to bardzo pochmurny i nomen omen suchy kraj” – celna uwaga i paradoks. Dużo chmur, ale takich “psich”. Słońce zasłonią a deszczu nie dadzą. Cóż, tu żyjemy i trzeba brać na klatę (nieważnie czy gołą czy owłosioną) ofertę pani pogody. ;)

        4. Dokładnie. Już denerwuje to permanentne narzekanie na rzekomy brak słońca w Polsce. Bardziej od braku słońca, męczy narzekanie na jego brak przez tutejszych fanatyków słońca. Dużo ważniejszy i potrzebny w Polsce od słońca jest deszcz, bo słońca jest w nadmiarze. Słońce często też wkurza bo razi w oczy, albo gdy wpada do domu to trzeba od razu rolety zasłaniać bo nie da się TV normalnie oglądać. To tak nawiasem, jak już miałbym się wbijać w żenującą dyskusje na poważnym portalu o klimacie i pogodzie o preferencjach.

          1. “Dużo ważniejszy i potrzebny w Polsce od słońca jest deszcz, bo słońca jest w nadmiarze”
            “To tak nawiasem, jak już miałbym się wbijać w żenującą dyskusje na poważnym portalu o klimacie i pogodzie o preferencjach.”

            ->>> Żenują Cię te dyskusje o preferencjach, ale… jak ktoś pisze o tym, że przepada za aurą pogodniejszą. Bo jak za bardziej “atlantycką” i wilgotną już chyba nie…(???).
            Ze swojej strony jeszcze raz nadmienię, że m.in. na Mazowszu nie mamy takiego “dramatu” bezopadowego jak na W kraju i nie było go także podczas lata (z niezbyt długimi wyjątkami).

            Za to po takich miesiącach jak wrzesień i październik 2017 r., czy październik 2016 r. (z krótkimi przerwami) mam raczej deficyt niż przesyt podziwiania jesiennych barw w blasku promieni słonecznych. A opady? Nie będę narzekał na częstotliwość z ostatnich tygodni (przy sumach 10-20 mm na tydzień).

        5. Polska w sakli roku ma bardzo mało Słońca patrząc po tym co jest w innych krajach, co już tu wielokrotnie alewis przytaczał. Więc tak – tutaj Słońca nigdy za wiele.

          1. Ale to jest Twoje odczucie i alexisa. Fakty są takie że słońca ostatnio jest za dużo a deszczu za mało, więc po co ci słońce, dla własnego widzimisię? Bo naturze potrzebny jest deszcz. Nie dość że wy maniacy słońca chcecie go caly czas to jeszcze zmuszacie innych do tego samego, żeby też chcieli…. Ja nie chcę o preferencjach gadać ale niestety zostaję zmuszony a przecież nie pisałem że po tym połrocznym lecie to na myśl o słońcu nie dobrze mi się robi, a tym bardziej nie przekonuje nikogo by ktoś myślał tak jak ja.

          2. @fku
            To wytłumacz mi proszę dlaczego w porze chłodnej mamy tak duże niedobory witaminy D3?
            Czy poprawa usłonecznienia średnio z 1-1,5h na dobę (w miesiącach: listopad, grudzień, styczeń) do chociażby 2h to aż takie “maniactwo Słońca”…?

          3. To prawda. Najsłoneczniejsze roczniki w Toruniu (powyżej 1900 h słońca) to: 2005, 2011, 2014, 2015 i 2018
            Z kolei przed 2005 była straszna bieda. Wiele roczników nie osiągało nawet tych 1600 godzin! Więc słońca nigdy za wiele!

  53. Tymczasem mieszkańcy Pomorza w ramach pilotażowego systemu ostrzegania dostają na telefon ostrzeżenia sms o silnym wietrze: “Uwaga! W powiatach nadmorskich wichury do rana 3.10. Zostań w domu jeśli możesz. Na Zat. Gdańskiej i Żuławach lokalne przekroczenia stanów alarmowych”. W strefie brzegowej ma wiać w porywach do 100 km/h.

  54. Porównywanie usłonecznienia między kwietniem a pazdziernikiem, a także listopada z marcem mija się z celem bo zwykle w marcu i kwietniu jest wyższe usłonecznienie. Inaczej jest ze średnimi temperaturami bo listopad jest średnio cieplejszy od marca o ok 1 st a pażdziernik zbliżony do kwietnia. W latach 1951-1995 w Warszawie to pażdziernik bł cieplejszy o 0,2-0,3 st od kwietnia

    1. Różnica między marcem a listopadem wynosi między 0.5 a 1.0 stopień .Jest zróżnicowana w zależności od regionu, ale rzeczywiście średnia listopada jest chyba wszędzie wyższa od średniej marca. Inaczej jest z kwietniem tutaj w związku z ociepleniem tego miesiąca kwiecień w wielu miejscach ma już wyższą średnią niż październik. Również maj w niektórych miejscowościach ma wyższą a a innych niższą niż wrzesień ( głównie nad morzem). Ogólnie termicznie jest trend to coraz cieplejszych wiosen względem jesieni. Średnie z poprzednich dekad pokazują że wyższą średnią wykazywał się nie tylko listopad nad marcem ale również października nad kwietniem oraz wrześniem nad majem-obecnie kwiecień i maj już właściwie prześcignął październik i wrzesień a marzec zmniejsza dystans do listopada

      1. Dla porównania wysokość kątowa słońca w kwietniu jest taka sama jak między 13 sierpnia a 12 września a marca, 13 września a 12 pażdziernika.

      2. Z tymże np u mnie na G. Śląsku w ostatnich 10 latach aż 7 wrześniów przyniosło t.av >15*C. A maje tylko 2. Listopady też nadal zdecydowanie dominują nad marcem, tylko październik coraz więcej traci do kwietnia.

      3. W Katowicach w latach 1951-1980 marzec był dużo zimniejszy od listopada (2,1 vs 3,6) teraz jest tylko lekko zimniejszy (3,5 vs 4,1).

        Jeśli chodzi o październik-kwiecień to tu jest jeszcze większa zmiana bo w 1951-1980 było to 7,5 do 8,4 (na korzyść października) a w 1991-2018 jest to…9,3 do 8,7. Kwiecień ocieplił się prawie o 2 K, październik praktycznie stoi w miejscu. Przed 2018 rokiem październik miał wyższy rekord niż kwiecień, to się też zmieniło, IV 2018 wyprzedził najcieplejszy październik o ponad 1 K.

        Jesienne miesiące się najmniej zmieniają. Skala zmian (51-80 vs 91-17):
        IX: +0,5
        X: +0,3
        XI: +0,5
        XII: +0,2

        Ocieplenia są ale bardzo małe. Blado wypadają w porównaniu ze styczniem, lutym, marcem, kwietniem, lipcem i sierpniem które się poocieplały o 1,4-1,8K.

        Z wrześniem ten mikry wzrost jest o tyle dziwny, że usłonecznienie się zwiększyło bardzo mocno, o 20%. Ciemnicowe wrześnie z słońcem poniżej 100h się od 2001 nie zdarzają, wcześniej było ich niemało.

  55. Tak gdzieś od 2 kwietnia tego roku “usłonecznienia” miałem po pachy w moim Baranowie Sandomierskim. Nieustające wakacje po prostu i nie ma co narzekać. Jesień pojawiła się jak lato – gwałtownie, z dnia na dzień i jest teraz mało komfortowo. Ale prognozy na koniec tygodnia są całkiem przyjemne. Jeśli się sprawdzą , to będzie “babie lato” pod Sandomierzem. Myślę, że nie tylko.

    1. “Nieustające wakacje po prostu i nie ma co narzekać”

      ->>> Z tego co widzę to mało kto narzeka na deficyt okresów pogodnych i ciepłych z miesiący IV-IX. Różnica polega głównie na tym, że dla niektórych ważniejsze są opady już teraz w porze chłodnej (nawet za cenę niskiego usłonecznienia). Dla innych natomiast ważne jest, aby w kolejnych miesiącach było pogodniej niż wynika to z nędznych dla kolejnych miesięcy “norm”. A padać może przecież okresowo i stopniowo coraz bardziej tak, aby np. do przyszłego lata sumy opadowe się zrównoważyły.

      Ciekawe swoją drogą, czy osoby z bardzo suchej zwłaszcza W Polski pamiętają może jeszcze dramatycznie mokre tam lato’2017? Dla odmiany częściowo w C/S/E Polsce bardzo mokra była poprzednia jesień, zwłaszcza jej dwa cieplejsze miesiące (nie wspominając października’2016).
      Tak więc, nie jest tak, że w naszym klimacie “zacięcia” pogody są tylko/głównie w kierunku ciepłym i pogodnym/suchym…

      1. Ale siac trzeba teraz wiec wole wyrownanie juz wczesniej Choc nie ukrywam ze wole nieco mnie mokra zime a mokra wiosne 2019 niz powtorka suszy z tego Roku przy bardZo mokrej Imie. Niemniej susza w 2019 wiosna po suhei zimie I jesieni to bylsby najgorsze katastrofa

      2. Dlatego taki wrzesień w tym roku był idealny – ciepły i słoneczny, ale przyszły 3 większe nocne opady (+raz nieco za dnia) i ostatecznie wyszło z tego przeszło 170% miesięcznej normy opadów. Więc było jednocześnie ciepło, słonecznie i mokro.

      3. Tylko nie, ale głównie jak najbardziej. Jeżeli opady maja się zrównowazyc to jakis miesiąc czy miesiące będą musiały być wyjątkowo mokry więc i tak będzie płacz jaki to straszny miesiąc obojętnie kiedy się trafi :)

        1. Przynajmniej na niektórych obszarach Polski E/C/S – m.in. na sporym obszarze Mazowsza – opady za ostatnie miesiące są nieco poniżej/powyżej ‘normy’. Do tego wystarczyły 2-4 strefy na miesiąc po 10-50 mm + kilka słabszych.

          1. @Lucas Trzeba by uwzględnić sumę za wszystkie 9 miesięcy roku 2018 w odniesieniu do średniej sumy za ten okres np. dla Warszawy, a nie brać pod uwagę tylko kilku miesięcy. Jest to ważne dla stanu wód w rzekach, jeziorach, zbiornikach ,poziomu wód gruntowych . Hydrologia mało kogo w Polsce interesuje. Najważniejsza jest bieżąca pogoda i prognozy.

          2. @oliver57
            Ale po roku 2017 mieliśmy nadmiar wody niż jej deficyt.
            Główny problem opadowy polega wyrabianiu określonych sum w coraz krótszych interwałach (a nie w samych sumach). Jednak zbyt częste opady mogą prowadzić dla odmiany do okresowych podtopień i powodzi. Zarówno w I kwartale roku 2017, jak i 2018 Narew i Bug na Mazowszu wylewały…

          3. W Warszawie takim przykładem może być 2011, który na papierze ma sumę opadów blisko normy, a w praktyce połowę tej normy wyrobił tam sam lipiec. Większość miesięcy w 2011 była sucha, szczególnie jesień kiedy to nie padało prawie w ogóle przez 3 miesiące.

  56. Porównując wszystkie dotychczasowe miesiące bieżącego roku z ich odpowiednikami z 2017 stwierdzam, że w moim odczuciu na razie są na równi:
    Styczeń lepszy w 2017
    Luty lepszy w 2017
    Marzec na równi, oba roczniki dostają po punkcie
    Kwiecień lepszy w 2018
    Maj lepszy w 2018
    Czerwiec lepszy w 2017
    Lipiec lepszy w 2017
    Sierpień lepszy w 2018
    Wrzesień lepszy w 2018

    1. Generalnie zgoda, ale czemu marce remis? 2017 był duzo lepszy. Usłonecznienie podobne a duzo, duzo cieplejszy i bardziej wiosenny

      1. Marzec 2018 nie był dla mnie taki zły, bo trochę ciepłych i słonecznych dni się znalazło, a zima również mi nie przeszkadzała, bo było dużo słońca rzadko widzianego w lutym, a przejścia do aury wiosennej były ekspresowe, bez przedłużających się roztopów.
        Marzec 2017 miał bardzo ładny początek i koniec, za to cała reszta była taka… niewyraźna. Niby ciepło, a jednak nie do końca, bo zawyżały TMin i było dużo chmur. Naprawdę trudno mi ocenić, który był lepszy.

      2. @kmroz
        Zima 2017/18 nie była długa. Stąd też, podobnie jak i @PiotrNS, ja przedkładałem pogodność nad temperaturę – czyli w tym miesiącu nie miało dla mnie aż takiego znaczenia to, czy było jeszcze zimowo, czy już (przed)wiosennie. Z tego punktu widzenia w tym pogodowym “plebiscycie” między oboma marcami też postawiłbym znak równości.
        Ale przecież to kwestia dotycząca gustów, którymi można się różnić:-)

        1. No nie wiem, rozumiałbym znak równości miedzy marcem 2016 a marcem 2018. Wszak ten z 2016 był upierdliwie pochmurny a w wawie pierwszy raz powyżej 10 było 16.03.
          Ale 2017… No błagam. To był prawdziwie wiosenny marzec, ponad połowa dni powyżej 10 stopni! To nie było żadne przedwiosenne “badziewie”, tylko istna wiosna! Minimalne owszem zawyżały (one to były wgl rekordowe), ale to nie zmienia faktu ze maksymalne tez były powyżej 10 średnio.
          Niektórzy mówią o listopadzie i marcu ze jeśli nie jest zimowy to bedzie “paskudna pora przejściowa”. To jest stawianie fałszywej alternatywy.
          Co innego jak ktoś lubi przedłużająca sie zimę… do zrozumienia, ale szczerze, mnie troche dziwi radość z dłuższego ciepłego ubioru i palenia syfem dookoła.

          1. Na południu i zachodzie Polski marzec 2017 był powyżej normy uslonecznienia (na zachodzie ekstremalnie), za to 2018 na odwrót – poniżej. U mnie zdecydowanie wygra 2017.

            W marcu 2018 przez cały miesiąc tylko 6 dni powyżej 10C, za to całodobowego mrozu 7 czy 8 dni. Tego 31 marca to nawet nie wiadomo czy liczyć bo niby ciepło ale pochmurno i mokro cały dzień. W 2017 roku 16 dni powyżej 10C, wiele z nich powyżej 15. Całodobowego mrozu nic a nic, to się skończyło w połowie lutego. Najzimniejszy dzień (9.03) miał 5,4*C czyli Tmax nie spadły nawet poniżej 5C!

            Za to trudno postawić znak równości między 2016 a 2018. Ten z 2016 dla mnie znacznie gorszy. Od marca oczekuję dynamicznej aury, roztopów, pochodu wiosny a nie listopadowej słoty i ciągłego stratusa. Tam tylko połowa i końcówka miesiąca były ładne, reszta to padaka, coś ala marzec 2009. Dni powyzej 10C mniej niż w…lutym tego samego roku. Który też byl wyjątkowo słotno-jesienny.

          2. Może też dlatego, że w marcu’2018 miałem kilka dni z aurą lekko-śnieżną i pogodną jakich deficyt był zwłaszcza w grudniu i styczniu.
            Marzec’2017 poza 2-4 dniami na początku i na końcu to wiosna wydaniu niestety ponurym… Wrzesień’2017 zimny nie był, a też go dobrze nie wspominam…

          3. @lucas
            no nawet nie porownuj 09.2017 do 03.2017…..
            w tamtym marcu ładnie było też w okresie 14-17.03 i od 20.03 prawie cały czas.
            Ponury był jeden okres 6-13.03, dlatego nie stawiam na piedestałach tego marca, ale podkreślam, że był on o wiele klas lepszy dla mnie od 2017 roku.
            Chęć zimy w marcu za grudzien? no okej… Rozumiem, że ktoś może po prostu lubić zimę od listopada do marca, @podlasianin tak lubi, może Ty też… Ale no nie dam sobie wmówić że to brzydki, ponury, słotny czy przedwiosenny marzec, bo takiej pogody to był może tydzień. (wspomniany 6-13 marca)

          4. Troche błędów logicznych w moim poście z rozpędu, napisałem 2017 zamiast 2018 i oczywiście w jednym miejscu mówie o marcu 2018 a w drugim o 2017, ale mam nadzieje ze zrozumiały jest w miare po tym wyjaśnieniu.

          5. @kmroz
            Ja marzec’2017 też nie najlepiej wspominam z powodu wylewania rzek nad które często jeżdżę… Poza paroma dniami, było wilgotno i przeważnie pochmurnie. Poza tym, ten dziwny przebieg wiosny w roku 2017… To już wolę opcję z roku obecnego – bo nie było takiego mieszania pór roku, choć przeskok termiczny zbyt duży.

          6. tu sie zgodze, że był to dziwny przebieg, aczkolwiek w tej dziwności było dużo pozytywów, jak na przykład szybkie nadejście i umocnienie. Równie dobrze mogły by dodatnie anomalie się utrzymać na kwiecień, ale niestety tak nie było, a wręcz przeciwnie. Jednak, jak już kiedyś pisałem, to już wolę taką opcje niż to z 2018 roku, gdzie wiosny nie było w ogóle.
            Co do oceny wilgotny/pochmurny. Ja tak tego nie odczuwałem wtedy, owszem nie było szału ze słońcem, ale też poza wspomianym 8 dniowym okresem (który nawiasem mówiąc był pochmurny, ale suchy) nie pamiętam za bardzo dni bez słońca. O ile więc pierwsza połowa po 5 marca przypominała koszmary sprzed roku, o tyle w drugiej było już wg mnie super. Różne osoby mogą jednak co innego pamiętać, dlatego nie ma co się kłócić i możemy się zgodzić, że w tej kwestii się nie zgadzamy (bo nie trzeba we wszystkim) :)

          7. @kmroz
            Wiosną nie ma nic gorszego jak po szybkim i wyraźnym jej starcie (zwłaszcza z akcentami/epizodami wczesnoletnimi) potem mocniej się ochładza i pojawiają się jeszcze akcenty późnozimowe. Tak było właśnie w roku 2017. W tym roku zima była późna, ale potem nie było już takich zimnych “niespodzianek” i dlatego bezsprzecznie lepiej oceniam ten rok, także w okresie luty-maj.

  57. Wygląda na to, że jesień nie będzie w tym roku postępowała tak ekspresowo jak wiosna. Prognozy w coraz większym stopniu jawią się jakby po obecnym “październiku” miał nastąpić (powrócić jeszcze)… “wrzesień” i to w suchym wydaniu:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html?eps=warsaw

    A najbliższy weekend, zwłaszcza niedziela 07.10, może wręcz przynieść jeszcze późnoletni epizod. Tak jak myślałem, trwalszą porę chłodną powitamy dopiero przy następnym “stepie” w dół (w II połowie października lub w listopadzie).

    1. 15-18 w dzień i 0-3 w nocy (bo tyle bedzie w praktyce, przekonaliśmy sie juz w końcówce września jak to działa) to jak dla mnie typowo październikowa aura. Zakładając spełnienie takiego scenariusza (pojawienie sie blokady), to nie bedzie sie to nawet umywać do tego ocieplenia z zeszłego roku.
      Mylny przesad mówi ze październik to juz chmury, ciągły deszcz i moze jeszcze cały czas ponizej 10 stopni (a juz na pewno ponizej 15). Powstało słynne określenie na ten miesiąc różniące sie o jedną literkę. Ale czy słusznie? W ostatnich kilkunastu latach nie brakowało w padziernikach porządnego ciepła. Epizod lekkoletni jest prawie co roku, a temperatury około 15-20 stopni przy przewadze ładnej pogody to był psi obowiązek przez przynajmniej 10-14 dni w październiku.
      Strasznie mnie irytowało jak ktoś w 10.2016 mowil ze “przecież to normalna jesienna słota”. Nie, w październiku cos takiego nie jest normalne, ani takie temperaury ani tym bardziej takie zachmurzenie i tak częste opady. W październiku normalne sa okresowe wyze, przynoszące wlasnie te 15-18 w dzien i przy tym chłodne noce, na przemian z bardziej dynamiczna/niżowa aura.
      Kolejny mit to gnicie wyżów w październiku. Normalnie czegoś takiego nie było. Owszem nie każdy wyż to od razu lampa 24/7. Ale typowe gnicie wyżów powszechne stacje sie dopiero w listopadzie.
      Miesiąc ten (październik) został okryty “hańbą” w 2016 roku, ludzie myślą ze tamten październik był bardziej typowy niż… normalny październik. Dobrze, ze w tym roku ma (przynajmniej do połowy) byc inaczej.

      1. Tylko w końcówce września mieliśmy T850 około lub nieco poniżej 0°C, a na dni za ok. tydzień prognozowana jest ok. 10°C.
        Poza tym, ma być gradient ciśnienia i wiatr gł. z SE, a nie niemalże bezruch jak w najchłodniejsze ostatnie noce.
        Nie twierdzę, że noce będą bardzo ciepłe, ale i też w uśrednieniu będzie cieplej niż w ostatnich dniach (Tavg jak sądzę ok. 10/13°C).

        Poza tym, przede wszystkim dużo cieplejszy ma być najbliższy weekend – z Tavg prawdopodobnie rzędu 13/16°C.

        1. tak zgadza się najbliższy weekend będzie bardzo ciepły, z temperaturami w ciągu dnia na poziomie 18-25 stopni w skali kraju i nocami pewnie 5-10 stopni. Warto jednak zwrócić uwagę, że to trochę inna sytuacja baryczna.
          Natomiast prognozowana po weekendzie i przejściowym froncie z lokalnymi opadami sytuacja baryczna do złudzenia przypomina mi październik 2010 w pierwszej połowie, ewentualnie koniec wrzesnia 2017. Dlatego ciężko mi uwierzyć w jakieś wielkie ciepło. Rozumiem, że pewne czynniki mogą być inne, przez co faktycznie zobaczymy powyżej 15 stopni ale nocami raczej poniżej 5 stopni. BARDZO się zdziwie, jeśli przy takim układzie temperatury nocami nie będą spadać poniżej 5 stopni. Nawet gdyby za dnia było 20.
          Ale cóż, czas pokaże. Na razie skupmy się na tym co bliskie i pewne czy kolejny piękny i tym razem bardzo ciepły weekend.

  58. ciekawią mnie te olbrzymie niże na atlantyku które na razie widzą niektóre modele zwłaszcza po 10.10. co one zrobią w dalszej perspektywie czy rzeczywiście będą zapowiedzią wilgotniejszej pogody po 15 lub od poczatku listopada?

    1. N Atlantyk jest po prostu dość aktywny, a nawet bardzo aktywny.
      Tyle tylko, że obecnie nie stoi mu na przeszkodzie żaden wyż kontynentalny. Począwszy od 05.10 zacznie się to jednak zmieniać, bo zanosi się na formowanie się sporego wału wyżowego z głównymi centrami na E od Polski. Czyli będziemy mieli na oceanie aktywne niże, a nad kontynentem rozległy wyż (z ewentualnymi przejściowymi płytkimi niżami) i adwekcją zmieniającą się z obecnej W na coraz bardziej S/E.

  59. Opady na stacji Łódz-Lublinek od roku 1950:
    https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=351190465&par=prcp&max_empty=2
    2017 – rekordowo mokry
    2016 – 4 najbardziej mokry
    2015 – 2 najsuchszy
    2011-2014 – w okolicach normy (40-60 percentyl)
    2010 – 3 najbardziej mokry
    Generalnie ta dekada najbardziej mokra ze wszystkich, czyli zgodnie z przypuszczeniami odnośnie ocieplającego się klimatu. Jak pisałem wcześniej, po zeszłorocznej mokrej jesieni woda na polach i łąkach stała miejscami do maja. Do lasu na niektóre ścieżki nie mogliśmy wrócić do lipca, bo tak długo były pozalewane. Dlatego nie ma się co dziwić, że tutaj mało kto narzekał na tegoroczną posuchę. A patrząc po własnym sadzie i ogrodzie tegoroczne zbiory były lepsze niż ubiegłoroczne.

    1. u mnie z mapek wynika że 2010 bardzo mokry, 2015 bardzo suchy, 2013 dość wilgotny a pozostałe licząc od 2010 do 2017 w okolicach normy.
      u mnie w ostatnich 27 latach z tego co pamiętam bo mapek nie mam to chyba na pewno
      sporo opadów musiał przynieść 1997,2001,2002 możliwe że 2005 z powodu dużych śniegów, niewykluczone że 2006 chociaż było tam kilka bardzo suchych miesięcy to sierpień przyniósł chyba nawet powyżej 300 litrów, 2009 chyba też wyszedł mokro. Z tym że 1997, 2001, 2002 przyniosły latem potężne opady w tych latach zagrożenie powodziowe lub wylewy rzek na pola i łąki zdarzyły się dość często.
      ciekawe ile w sierpniu 2002 u mnie napadało bo zarówno opady gwałtowne ciągłe jak i potężne burze z ulewami, około połowy miesiąca przeszła chyba największa ulewa nie tylko w moim życiu ale o wiele dłużej to było oberwanie chmury wręcz niesamowite i to o poranku.
      właśnie 1997,2002,2010 pokazują jag groźne mogą być niże z południa i prędzej czy później taki nas czeka. A im cieplej tym mogą pobierać więcej energii z ciepłego morza śródziemnego czy czarnego

        1. dzięki wielkie kmroz za te mapki, wreszcie mogę dokładnie się przyjrzeć ilościa opadów w moim rejonie, blisko mi do dzierżoniowa tym bardziej że u mnie jest około 60-100mm więcej opadów średnio niż okolice wrocławia.
          i rzeczywiście 1997,2001,2002,2010 to były ostatnio szczególnie mokre roki, 2005,2006 też wilgotne ale bez szału.
          teraz widać jak duzo deszczu spadło w lipcu 1997 ponad 400 litrów
          sierpnie 2002 i 2006 też bardzo dużo.
          zaciekawiła mnie sytuacja między 1982 a 1994 ależ wtedy było suchych lat nic dziwnego że ludzie na początku lat 90-tych zaczeli rezygnować ze studni i przechodzić na wodociągi.
          A licząc od 1995 do 2017 tylko 6 lat poniżej normy tak znacząco tylko 2

          1. zgadza się od 1982 do 1993 roku była spora susza.
            Szczególnie pamiętny był tu rok 1982, potem te zimne, pochmurne, ale SUCHE miesiące letnie w 1984-1985, czy sierpień 1987 oraz te ciepłe i bardzo suche zimy w przełomu lat 80/90. Na koniec silna susza w 1992 i jeszcze do tego zimne, pochmurne, ale znowu SUCHE lato w 1993 roku. Przełom nastąpił tutaj wiosną 1994, kiedy przez trzy miechy było bardzo wilgotno. Później już “z górki” -grudzień 1994, wrzesień 1995, lipiec 1996 i w końcu lipiec 1997. I później jeden z najbardziej mokrych roczników w wawie, 1998.

          2. jeszcze zerknąłem na kamienice koło kłodzka bo tam w lipcu 1997 spadło szczególnie dużo deszczu i rzeczywiście pokazuje ponad 700 litrów nic dziwnego ze taka powódź była

          3. @daniel – 10 zł dla @kmroza się należy. ;-) Także cenię sobie te mapki. Wspaniała robota. ;)

          4. plus jeszcze 1000 zł od Editora, który zakładał się, że wrzesień będzie rekordowo ciepły a potem zniknął i zabrał postawione pieniądze za zakład który przegrał… :D

          5. @kmroz – 1000 zł to już większa kasiora. Hm… Zwiał powiadasz. Na razie naliczaj mu odsetki ustawowe. ;-0)

          6. @Kmroz – w tym roku pora chłodna też była w większej części sucha. Grudzień, styczeń, luty, marzec – wszystko suche. Pochmurne, szaro-bure, bezśnieżne ale i bezdeszczowe. Pamietam że było ponad 3 miesiące przerwy między opadami >10 mm, od 30 listopada do II połowy marca.

      1. Opady śniegu przynoszą generalnie mało wody. Często 1cm śniegu nie przekłada się nawet na 1mm opadu. Z punktu widzenia rolnika długo utrzymująca się wysoka pokrywa śnieżna jest pewnie dobra, bo nagle na wiosnę przy roztopach ziemia dostaje kilkanaście, a czasem i ponad 20mm wody, która długo utrzymuje się w płytkich warstwach gleby, bo przy ostrzejszych zimach pomimo śniegu ziemia poniżej i tak jest zmrożona. Ale dla wszystkich innych niż rolników to tragedia – ciężkie błoto i zwały zmarzniętego przy drogach śniegu oraz śniegobłota potrafią się wówczas utrzymywać nawet 2-3 tygodnie.

  60. Mając na względzie ostatnich 10+ dni, jak i prognozy na kolejne, rodzi mi się skojarzenie obecnego ochłodzenia do tego z III dekady czerwca – tyle tylko, że oczywiście przy uśrednionym poziomie temperatury o ok. 5-7 st. niższym. Jednak czas trwania, jak i poziom ujemnych anomalii będą z grubsza podobne.

    Ostatnie prognozy nie pozostawiają cienia wątpliwości, że nie będzie to jeszcze trwała pora chłodna. Osobiście cieszy mnie głównie fakt, że poprzedni weekend był owszem chłodny, ale i dość pogodny. Teraz z kolei, pierwszy październikowy weekend ma przynieść ocieplenie i w większości być nadal pogodny (przynajmniej tam, gdzie w niedzielę nie da znać o sobie niż napierający od W). Sytuacja pogodowo-baryczna będzie znamienna dla typowego babiego lata.

    Kolejny tydzień – po przejściowym niewielkim ochłodzeniu i pogorszeniu pogody – to wyraźna dominacja wyżu z głównym ośrodkiem najczęściej nad W Rosją. Czy będzie jednak aż tak chłodno nocami jak pisze @kmroz (0/+5°C) będzie zależało od skali inwersji. Tak, czy inaczej za dnia powinno być przeważnie 15/20°C, a w cieplejszych regionach nieco powyżej 20°C. Dominacja dodatnich anomalii nie powinna ograniczyć się tylko do dni 05-07.10.

    Na razie jednak musimy “przeżyć” najbardziej wietrzny dzień w tym tygodniu. Jak dla mnie lepiej by było, gdyby zamiast silniejszego wiatru nieco więcej popadało (tak z 10-25 mm) przed kolejnymi przeważnie suchymi dniami. Najważniejsze jednak, że aż tak bardzo wietrznie ma być tylko dzisiaj. Natomiast perspektywa spokojnego, ciepłego i pogodnego weekendu także dla mnie jest optymistyczna:-)

    1. Prognozy rozbudowy wyżu nad W Rosją w przyszłym tygodniu są już bardzo powtarzalne. Zobaczymy jak się to ułoży w szczegółach, ale w ogóle ten kierunek ewolucji układów barycznych nie jest na dzisiaj już całkowitym “fusem”.

  61. Widzę, że ocieplenie jeszcze bardziej się osłabiło, właściwie to t. min. mają być takie same jak obecnie tylko t. maks. wyższa o 3-5 st..

    1. Czyli wg Ciebie Tavg miałaby być tylko ok. 2 st. wyższa niż obecnie. Moim zdaniem przynajmniej w dniach 06-07.10 będzie średnio (za całą dobę) cieplej o rząd 5 st., jeżeli nie jeszcze nieco więcej.
      Co do przyszłego tygodnia – wygląda on w zapowiedziach na razie na umiarkowanie ciepły (podczas gdy ostatnie dni są umiarkowanie chłodne).

      1. Ale o jakim okresie mówimy? O weekendzie, czy kolejnym tygodniu?
        Bez względu na takie, czy inne różnice i tak w uśrednieniu będzie cieplej niż obecnie i to o więcej niż 2 st. (mowa o Tavg).

        1. W weekend tak, dziś w nocy 8 a maksymalnie 10-11, w weekend w nocy 3-7 a w dzień 18-21.
          Noce chłodniejsze, ale avg duzo wyższe

          1. Jak weźmiemy jednak cały okres 29.09-04.10 oraz dni od 05.10 naprzód (myślę, że dłużej niż do 07.10) to będzie średnio o rząd 5 st. cieplej. Zauważmy, że ostatnie dni przyniosły jednak nie tylko takie przypadki jak dzisiaj, ale i też takie, że Tmin była nieco poniżej/powyżej 0°C a Tmax nieco poniżej/powyżej 15°C.
            Od 05.10 naprzód skala spadków Tmin poniżej 5°C będzie jednak zauważalnie mniejsza, natomiast wzrostów Tmax powyżej 15°C (okresowo powyżej 20°C) zauważalnie większa.
            Ocena powinna być ogólna, a nie tylko przez pryzmat wybranego Tmin w ostatnim czasie.

          2. Mysle ze tu należy podzielić raczej na trzy okresy
            29.09-1.10
            2-4.10
            5-7.10
            Ten pierwszy i trzeci pogodowo i amplitudowo podobne, z tym ze roznice sie o średnio 2-4 stopnie.
            Ten drugi z duzo cieplejszymi nocami i zimniejszymi dniami od pozostałych.
            @fkp ma racje ze noce bedą zimniejsze niż teraz (dzisiaj i wczoraj), dla niektórych t min ma znaczenie teraz (w przeciwieństwie do okresu kwiecień-sierpień, kiedy dotyczy moze 2-3h na dobę). Teraz wystarczy wyjsc z domu nawet o 7:00 i juz czuc temperaturę minimalna.
            Przymrozki, czy tez zimne noce w październiku (człowiekowi, bo naturze odwrotnie) dokuczają duzo bardziej w październiku niż kwietniu. Oczywiście za dnia bedzie pięknie, słoneczne i przyjemnie cieplutko, idealnie na spacer czy rower, ale jednak w godzinach ograniczonych (10:00-16:00)
            a co dalej? Wszystko zależy jak sie kolejny wyż ułoży.

          3. @kmroz
            Wniosek ogólny jest taki, że – bez względu na takie, czy inne szczegóły – średnio ma być o rząd 5 st. cieplej niż ostatnio (w weekend nieco bardziej, później trochę mniej).
            W szczegółach wiadomo, że oceny wypadną różnie – chociażby nawet dlatego, że teraz mamy do czynienia z niżem, a za ok. tydzień (najprawdopodobniej) z wyżem.

          4. od dawna o tym mowilem, latem nawet jak tmin wynosi 10C to wychodzac z domu o 7.00 w pogodny dzien juz jest co najmniej 5 stopni cieplej. Nie mowiac nawet o 8 czy 9 rano, wtedy to juz goraco bywa. A teraz o 7 jest minimalna temperatura.

            A jeszcze gorzej w listopadzie. Np początek XI 2015 u mnie – w dzień po 15 stopni, a już o 19:00 zaledwie 5 stopni. O 21:00 – początek mrozu który trwał potem do 7-8 rano.

          5. @alewis
            Ale to na południu w strefie działania halniaka/fenu, u mnie na niżu w listku nie ma już takich amplitud z racji tego, że Słońce już nie działa i władzę nad pogodą przejmuje Atlantyk. Jeśli poza początkiem miesiąca zdarzy się t. maks. 15 st. to t. min. wynosi np. 13 st. tak było ok. 10 XI 2015.

  62. Widzę, że GFS w weekend prognozuje nawet 25 stopni na południu Polski. Przy bezchmurnym niebie i słońcu oraz jeżeli uaktywni się wiatr halny są możliwe lokalne przekroczenia 25 stopni.

    1. @Zbigniew – taki bezchmurny dzień by się przydał po połowie października, kiedy liście na drzewach robią “jesień show”. W zeszłym roku było kilka takich pogodnych dni w połowie października. Zdjęć narobiłem mnóstwo. Bez względu na to, co będzie, w najbliższy weekend czas w las. ;)

      1. ,, czas w las. ;)”. Tak jest. Ja już od piątku po kilka godzin w lesie. Z tego niżu dużo wiatru ( za dużo i do 60km/h) i mało deszczu bo od wczoraj 00:00 raptem 4,2 mm.

  63. Co za dynamiczna (zmienna) pogoda podczas przechodzenia tego niżu “Jessica” nad Polską – doskonale widać to po zachmurzeniu na sat24.pl. Raz rozpogadza się niemal do bezchmurnego nieba, a raz nadchodzą granatowe wypiętrzone chmury Cb, z których pada przelotny, ale intensywny deszcz i do tego silnie wieje. Ma to też przełożenie na temperaturę, bo jak nadejdą chmury Cb z deszczem i wiatrem temperatura lekko się obniża, a jak się rozpogadza to znowu lekko rośnie.

    1. @Zbigniew – generalnie dzisiaj mamy bigos w pogodzie, chociaż deszczu u mnie z tego niżu to pada mało. Jutro zacznie się stabilizacja a piątek i sobota mają być – jak to mówi młodzież cool lub git.

  64. Dzisiejszy wpis o suszy obala wszystkie mity które cześć osób tutaj próbuje bronić. Susza się pogłębia mimo mniejszego parowania i dotyka nawet miejsc w których przed wrześniem nie wystepowala. Nie dotyczy jak niektórzy pisali 3 województw tylko znacznej części kraju (w niektórych miejscach na zachodzie to jest klęska). Nie wystarczy parę mm deszczu co parę dni żeby wszystko wyrównać, i nie wystarcza miesiące w normie teraz żeby do wiosny wszystko się wyrównało. To co ostatnio pisałem jest prawda i podtrzymuje że obecnie należy kibicować opadów, bo to jest w tej chwili najbardziej potrzebne, mimo osobistych związanych z tym niedogodności. Ale to co się chce a co się wydarzy to dwie różne sprawy

    1. Zrozum jednak, ze nie wszędzie jest susza. U mnie takowej nie ma, co widać chociażby po stanie rzeki Bzury, który jest normalny. Ponadto po indeksie KBW, widoku za oknem i koszykowi pełnego grzybów.
      Dlatego mimo wszystko zamierzam sie cieszyć piękna pogoda, pamiętając by sie ubierać przy niej na cebulkę, bo rano czy wieczorem moze byc o ponad 10 stopni chłodniej niż w pełni dnia, w dodatku bez ogrzewania słoneczkiem.
      Mieszkańcom Śląska i Ziemi Lubuskiej życzę mocnych opadów, mając zarazem nadzieje ze do mnie nie dotrą.

        1. No Ok jeszcze Wielkopolska. To im tez “życzę” opadów. Tylko czy moje życzenie cos zmieni?
          U mnie teraz nie potrzeba nie wiadomo ile opadów, wiec nie zamierzam udawać smutku z powodu słonecznej i suchej pogody 😡

        2. jednak patrząc się na statystyki to jednak rejon podkarpacia szczególnie rejon rzeszowa przeżywa jednak szczególnie suchy okres.
          licząc od 2011 łącznie najprawdopodobniej z tym 2018 to będzie 7 rok poniżej normy dla rzeszowa-jasionki a na 4 ostatnie 3 bardzo suche.
          chyba że będzie ekstremalnie mokro pod koniec roku.
          dlatego jak widać nie wszędzie było mokro w zeszłym roku,
          a nie tylko zachodnia polska ma z tym problem w tym roku.

  65. Zresztą wiadomo każdy się cieszy z pogody która mu odpowiada. Pokazuje tylko że argumenty w odpowiedzi na moje poprzednie wpisy to bzdury

    1. No to życzę wam zachodowi 5 genuenów pod rząd w ciągu miesiąca, ale u mnie nie chcę żadnych intensywnych opadów bo tu jest normalnie…Nie chcę znowu takiej patologii jesienią jak rok czy dwa lata temu pfff…

  66. U mnie dzisiaj dynamiczna pogoda, raz słońce raz pada. A przy tym chłodno, obecnie tylko 8 stopni. W mieszkaniu mam już tylko 20 w dzień, bo rano to z 18-19. CO niby jest ale grzejnik ledwo ciepły, prawie że nie czuć. Sterowanie CO w tym bloku jest komputerowe na podstawie temp na zewnątrz, nawet jak se odkręcisz na 5 to nic to nie da. I co z tego że 10C przy wietrze i zachmurzeniu to nie to samo co 10C przy słońcu bez wiatru.

    Wolałem mieć latem 26 st w pokoju i se siedzieć rozebrany do majtek jak mi było za ciepło. Teraz mi pizga nawet w bluzie, jak się siedzi to jest najzimniej. W ruchu to i przy 10C idzie nosić krótkie spodenki, ale nie ruszając się jest zimno.

  67. Może nowy wątek dotyczący pięknej pogody począwszy od piątku, która nie skończy się na 1-2 dniach bo w prognozach przyszły tydzień jawi sie również wybornie.

    1. No to ja już naprawdę nie wiem czego chcecie i w ogóle…skoro od dawna tak masz to wyjedz w bardziej mokre miejsce, bo będziesz czekać czekac i sie nie doczekasz.

      1. niestety dla mnie jasne co oni chcą… chcą ciągłej pluchy, października w stylu 2009 lub 2017 (bo takiej patologi jak w 2016 to jednak nie wyobrażam sobie nawet). Cóż, zapominają o tym, że od listopada niestety bardzo łatwo jest o pluchę. I pluchy się każdy doczeka. To jest jedyna rzecz o jaką można być pewnym w naszym klimacie i o to, że nigdy jej nie zabraknie.

          1. nie każdy mokry miesiąc to plucha, nawet w porze chłodnej. Przykład to październik 2012 albo styczeń 2008.
            Z tymże odniosłem wrażenie, że wy byście chcieli pluchy. Jeśli się mylę, to przepraszam.

    1. Wczoraj Ci pisałem że po normalnej zimie wiosnie i lecie cieszylbym się razem z wami. Po takim gownianym pogodowe roku (sucha zima, lato wiosna, o lecie w ogóle szkoda gadać) dla mnie priorytety są inne. Fakty o stanie suszy są takie a nie inne i z nimi nie ma co dyskutowac, a z pogody każdy będzie się cieszył z takiej jakiej mu odpowiada. Jeszcze tylko dopisze że przez ostatnie miesiące cześć osób śmiała się z paniki i leków przed upalem i wysyłała ja do psychologa. Teraz u niektórych użytkowników widzę identyczne reakcje na hasła jesień chłód chmury czy deszcz. Również pojawia się gadka o depresji… Więc chyba sami dobrze wiecie gdzie się udać po pomoc :)

        1. “Fakty o stanie suszy są takie a nie inne i z nimi nie ma co dyskutowac”
          Fakty o stanie suszy są takie:
          http://www.susza.iung.pulawy.pl/KBW/
          http://www.susza.iung.pulawy.pl/mapy/14/Bur_cu/

          U mnie suszy nie ma i nikt mi nie wmówi, że jest. Była w tym roku na wiosnę, nasiliła się w czerwcu, apogeum osiągnęła w jego połowie. Później liczne deszcze sprawiły, że jak rzadko kiedy w końcówce lata było dużo mniej sucho niż na jego początku.

          1. Ze swojej strony dodam, że przez większą część lata miałem piękny zielony trawnik – przy domu, jak i na działce. Nie musiałem bardzo często podlewać, a kosiłem częściej niż co2 tygodnie. Owoców całe mnóstwo. Grzyby także się pojawiły. A teraz wiele drzew i krzewów ma bardziej zielone liście niż w rocznikach 2015-2017 (wówczas częściowo przez faktyczną posuchę, a częściowo przez przewagę ponurej aury).

          2. W Borach dolnośląskich rośliny wyglądają teraz fantastycznie. Wciąż niewiele jesiennych akcentów, jedynie kasztany pospadały od tego wiatru. Tylko wiosną i w sierpniu było widać negatywne skutki największej w Polsce suszy (sianowata i zżółknięta trawa, niedobre ogórki). No i nie było grzybów co najmniej do połowy września. Było za to mnóstwo orzechów czy ostrych papryczek, mnóstwo pysznych owoców. Prawdziwe obrodzenie (tylko marże pośredników na lokalnym rynku wywindowane jak nigdy dotąd!). Teraz jest naprawdę intensywnie zielono i o suszy już zapomnieliśmy, bo pada niemal co drugi dzień.

          3. rzeczywiście ostatnia mapka wygląda znacznie lepiej niz poprzednia
            sporo spadł u mnie niedobór z prawie -190 na około -105 nie wiem jak oni to liczą bo zdziwił mnie raport 12 bo 1 dekada września to chyba najbardziej mokra dekada tego roku a jeszcze wtedy wzrosło, 3 dekada września też wilgotna ale nie aż tak.

      1. Jesienią i zimą wystarczyłyby opady średnio w normie. Dopiero wiosną i latem coraz wyraźniejsze, ale takowe głównie na W kraju. Droga z suszy/posuchy do powodzi/podtopień potrafi być znacznie krótsza niż odwrotnie…

        1. @lucas
          tu niestety masz racje połowicznie, droga z suszy do podtopień jest dużo krótsza niż się wydaje, ale i to drugie do najdłuższych nie należy…

        2. Nie ma co sie przekrzykiwać bo nie ma to żadnego wpływu na to co będzie., tak czy inaczej tak jak napisał Kmróz plucha nadejdzie “bo to najpewniejsze w naszym klimacie:”. Wtedy Panowie pamiętajcie o psychologu bo widzę może się przydać ;)

          1. mozesz sie smiac ile wlezie, co nie zmienia faktu, że przeciętny człowiek bardzo źle coś takiego znosi. Podobnie jak upały, dla mnie obie rzeczy to przekleństwo naszego klimatu, natomiast taka pogoda jak w ten weekend (czy też poprzedni) mogłaby być przez dużą część roku i ludzie by byli szczęśliwi, tylko psychologowie i ratownicy by się nudzili.

          2. ja na szczęście zmieniam podejście i cieszę się oraz korzystam z każdego pogodnego dnia, mimo że jest ich niewiele…

          3. Nie rozpędzaj się, bo przesadziłeś takim tekstem. Akurat ani Kmroz, ani Lucas Wawa tutaj nie narzekają non stop jak to jest źle, stwierdzenie, że plucha nadejdzie jest bezsprzecznym faktem i nie wiem po co taka aluzja. Natomiast z Twojej strony ciągle płyną jakieś narzekania na ciepło sprzed pół roku i przeinaczanie faktów dot. suszy.

          4. Ja wbrew pozorom bardzo wiele w naszym klimacie akceptuję. Takie, a nie inne moje ostatnie wpisy to wynik tego, że od 2014 r. nie mieliśmy w przewadze pogodniejszego i cieplejszego października – miesiąca, w którym oblicze jesieni jest zwykle najpiękniejsze…

        3. Trzymajmy się faktów klimatycznych np. dla Warszawy. Średnia suma za pierwsze 9 miesięcy roku to w Warszawie 424mm. W roku 2018 za pierwsze 9 miesięcy spadło tylko 330mm. Ostatnie trzy miesiące to w Warszawie opady w normie dlatego jest tak pięknie zielono i trochę grzybów w lesie (u mnie już się kończą bo robi się za sucho- tylko kanie ,,rosną”).Jak się sprawdzą prognozy to po 15 października będzie bardzo sucho.,, No, ale kto czeka na deszcz w październiku oprócz rolników i grzybiarzów”. Nie mam nic przeciwko ciepłemu październikowi (bez przymrozków) ,ale 50-60mm wody dla mnie wskazane.

          1. Oliver, ale w zeszłym roku było 705 mm przy normie rocznej 535mm, czyli 180 ponad normę. Podsumowując wchodząc w rok stolica miała duży zapas. Podobnie zresztą jak większość Polski.

          2. @oliver57 – ja “zawojowałem” w lasach przez dwa dni. Powłóczyłem się po Grzbiecie Twardogórskim. W sobotę północne rejony, w niedzielę południowe. Wszędzie panuje straszliwe bezgrzybie. Tylko incydentalnie znalazłem trochę młodych kani i maślaków zwyczajnych oraz 1 prawdziwka. 99,9% lasów jest bez czegokolwiek – muchomora, olszówki, tęgoskórów, gołąbków, mleczajów i wszelkich innych grzybów, których o tej porze roku powinno być zatrzęsienie. Nawet “pniakowe” olszówki nawaliły. Nadal jest przeraźliwie sucho, trawa = siano. Żeby nie było, że jestem nadwrażliwy i przesadzam – rozmawiałem zarówno z rolnikami na tych terenach, jak i leśnikami. Wszyscy zgodnie twierdzą, że naprawdę jest źle, a zapowiadany, dłuższy okres pogodnej i suchej pogody na najbliższy czas nie jest żadnym powodem do skakania z radości. Przynajmniej na tych terenach. Nasz kraj jest stosunkowo mały, ale skrajności pogodowe mamy w nim ogromne. W górach już też właściwie po grzybach. Bory Dolnośląskie raczej także bidnie. Ale już chyba gorzej być nie może, to przyszły rok powinien być znacznie lepszy. Tego się trzymajmy. ;)

          3. @chochlik Ten zapas już się skończył co widać w moich ,,okolicznych lasach” i o czym pisze @grzybiarz. To co jest tragiczne w zmianach klimatycznych to nieregularność opadów. Te zapasy wody ,,sprzed” kilku miesięcy! To tak nie działa bo sporo wody spływa (przewaga deszczy konwekcyjnych ,. Zasoby wody w Polsce są małe, jedne z mniejszych w Europie i jeden mokry rok 2017 ( i to nie w całej Polsce tego nie zmieni) Ogólnie nie masz w tej sprawie (hydrologii ogólnie mówiąc ) racji i powinien mój komentarz skomentować raczej @ Lucas.

          4. Zgodzę się, że sytuacja hydrologiczna w kontekście ogólno-klimatycznym (bez względu na takie czy inne poszczególne okresy/sezony) się pogarsza. Wyrabianie określonych sum w coraz krótszych interwałach sprawia, że:
            1) zmniejsza się dystans dla warunków optymalnych/bezpiecznych między stanami posuchy/suszy a podtopień/powodzi,
            2) zwiększają się dysproporcje (bez)opadowe – zarówno w sensie czasowym, jak i przestrzennym.

            Dany okres, np. wybrany miesiąc, paradoksalnie może zostać uznany zarówno za suchy, jak i za mokry – gdy np. ponad 90% sumy opadowej (powyżej normy) zostało wyrobione np. w 2 dni. I to jeszcze na ograniczonym obszarze – podczas, gdy kilkadziesiąt km dalej wyglądało to inaczej…

          5. patrząc się na stacje zielona góra to w zeszłym roku chyba rekord około 806 mm, ale ten rok przyniósł tam potężną suszę mimo że spadło chyba niecałe 300 czyli nie aż tak mniej do tej pory jak w warszawie.
            pogoda potrafi popadać w skrajności z roku na rok a nawet z miesiąca na miesiąc przykład u mnie w 2006 roku potężna susza w lipcu po zagrożenie powodziowe miejscami w sierpniu.

  68. Najnowsza prognoza z GFS-u jest niesamowita, widać w niej codziennie ponad 20 stopni oraz ZERO deszczu przez dwa tygodnie.

    1. Jorguś, nigdzie nie napisałem że to do Kmroz czy Lucas Wawa. tak jak pisałem wyżej kieruję to do osób które latem wysyłały Dorke do psychologa, a teraz zachowuje sie w identyczny sposób. Kto naśmiewał się w Dorki to wie…

      1. Ja bym powiedział nawet że gorzej to znoszą niż Dorka. Co innego znosić gorąco po kilku miesiącach jego trwania praktyce non stop a co innego pisać że świat się komuś wywrócił do góry nogami 2 dni po ochłodzeniu, które do tego jak się okazuje potrwa niecałe 2 tygodnie i znowu ma wrócić pogoda podobna do tej panującej od kwietnia, choć na szczęście nie tak anormalnie ciepła jak to było przez 5,5 miesiąca.

    2. @Lukasz160391 – uważam, że na 99% sprawdzi się ta prognoza, bo ten rok ma już taką tendencję od wielu miesiącach. Prognozy suche na zachodzie kraju bardzo się sprawdzają. Prognozy większych opadów biorą w łeb. Oczywiście cały czas mówię o zachodzie kraju. Ciekawe, czy suma rocznych opadów będzie u nas mniejsza niż w 2015 roku?

  69. WRF-NMM prognozuje na niedzielę 24-25 st dla centrum i nawet częściowo dla północno-wschodniej PL, oprócz Suwalszczyzny. W moim regionie byłoby to blisko rekordu dla pierwszej dekady października. (25.4 st – 5.10.1966 w Białymstoku)

  70. Czyli przewaga ujemnych anomalii utrzyma się niespełna 2 tygodnie. Czas już nie na letni gorąc, lecz ciepłe i pogodne oblicze jesieni – a co w ostatnich rocznikach było mocno limitowane.

    1. Dokładnie, tylko trochę szkoda, że wiele miejsc przez pierwszą połowę października nie ujrzy śladu deszczu, taki mankament towarzyszący jednak od pół roku.

  71. Szykuje się mega ocieplenie. Ciekawe, czy październik dołączy w najbliższej przyszłości do ocieplających się miesięcy

  72. Dawno nie mieliśmy takiej powtarzalności prognoz w terminie 5+ dni naprzód jak obecnie – z rozbudową rozległego układu wyżowego nad umiarkowanymi szerokościami Europy i Azji.

    Bez względu na porę roku taki układ oznacza jednoznacznie suchą aurę. W okresie letnim gorącą lub lekko-upalną, ale raczej bez bardzo “tropikalnych” nocy. W okresie zimowym mroźną, może nawet z całodobowym mrozem, ale niezbyt silnym (wszak nie będzie to wyż N-rosyjski/arktyczny). Natomiast w okresie jesiennym możemy mieć niejednoznaczność, zależną zwłaszcza od ułożenia centrum i osi układu oraz od skali inwersji. Bowiem wyże znad W Rosji w październiku potrafią przynosić zarówno ponad 20°C za dnia, jak i nocno-poranne przymrozki. Możemy mieć bardzo pogodne niebo i dużą amplitudę dobową temperatury, ale i także stratusy dołem i pogodne niebo górą, z wyższą temperaturą w… górach.

    Na razie, w dniach 05-07.10 jednoznacznie ciepło i niemalże na pewno bez stratusów, przy układzie znamiennym jeszcze dla “strefówki”, ale z coraz wyraźniejszą składową S (zamiast W). Myślę, że śmiało będzie można mówić o babim lecie.
    Natomiast prognozy na przyszły tydzień najczęściej dają T850 nieco poniżej/powyżej 10°C przy cyrkulacji przeważnie z ESE. Zobaczymy:
    1) gdzie ulokuje się centrum wyżu (?) – im dalej na E tym u nas będzie cieplej,
    2) jaka będzie skala inwersji (?) – im słabsza tym wyższe temperatury dołem, także nocą.

    Przy okazji warto zwrócić uwagę, że ciśnienie w wyżu może wzrosnąć do poziomu powyżej 1040hPa, co latem właściwie się nie zdarza. Ciekaw jestem jak długo taki układ się utrzyma i jak docelowo będzie ewoluował (?).

    1. W okresie letnim taki układ baryczny z pewnością oznaczałby falę upałów. Może niezbyt silnych ale jednak – od 30 do 33-34 stopni.
      Co do wystąpienia stratusów – szanse są wg. mnie minimalne (poza poniedziałkiem, kiedy wilgoć podsyłał będzie niż z N). Centrum wyżu na szczęście będzie na E, a nie NE wschód od nas, bo w tym drugim przypadku rzeczywiście mogłoby dojść do obfitego wystąpienia stratusów. Dodatkowym argumentem przeciwko stratusom będzie niż górny usadowiony nad SW Europą. To dodatkowa “pompa” do podsyłania na N suchego powietrza z S.

  73. Już po samym układzie chmur widać, ze jesteśmy (północna Polska) pod prądem strumieniowym. Mam na myśli długie pasma chmur wzdłuż kierunku wiatru.

    Jadę akurat pociągiem z Gdańska do Warszawy i poprzez Żuławy widzę na wschodzie jedno z takich pasm. Wygląda to dość niesamowicie: długi i wąski wałek chmur konwekcyjnych wzdłuż ponad 120 stopni horyzontu przy reszcie nieba praktycznie pustej.

    1. Wczoraj imponujące były te wąskie pasemka chmur (z przelotnymi opadami), a między nimi przestrzeniami miejscami wręcz bezchmurnymi. Doskonale było widać – zarówno organoleptycznie na niebie, jak i na podglądach radarowych – jak te pasma szybko przemieszczały się wzdłuż swojej osi i zarazem zgodnie z kierunkiem wiatru przy Ziemi, czyli w ogólności z W na E. Sytuacja znamienna dla typowej cyrkulacji strefowej (z W/WSW/WNW), choć nie dla stref związanych z frontem atmosferycznym.

  74. Dzisiaj najprawdopodobniej czeka nas ostatni dzień z wyraźną cyrkulacją W i zarazem przewagą ujemnych anomalii – ale już z aurą pogodniejszą i mniej wietrzną niż wczoraj.
    A prognozy na kolejne dni bez większych zmian, tzn. czeka nas:
    1) osłabienie W cyrkulacji strefowej nad kontynentem europejskim, a wraz z nią adwekcja coraz bardziej z kierunków S/E,
    2) powrót przewagi dodatnich anomalii – myślę, że przeważnie +2/+5K (z niewielkimi odstępstwami zarówno w dół, jak i w górę),
    3) aura zdecydowanie sucha – z ewentualnymi niewielkimi/przejściowymi opadami (gł. z niedzieli na poniedziałek).

    Wilgotność w warstwie granicznej powinna być niewielka, a zatem – bez względu na skalę inwersji – zachmurzenie przeważnie małe (pomijając okres z przejściem słabnącego frontu 07/08.10).

    Co najmniej 4 lata nie mieliśmy tak długiego ciepłego, suchego i zarazem (prawdopodobnie) pogodnego oblicza jesieni w październiku – na jaki zanosi się niebawem.

  75. Porównując pierwsze 3 dni tegorocznego października i pierwsze 3 dni października 2017, widać, że pierwsze dni 3 października 2018 są chłodniejsze niż pierwsze 3 dni października 2018, jeśli chodzi o tavg obszarową. Po 3 dniach października 2017 anomalia wynosiła minus 0,60 K, a po 3 dniach października 2018 anomalia wynosi minus 2,06 K. Nie musi to oznaczać, że październik zapisze się jako chłodny (z temperaturą poniżej normy), bo już były takie miesiące co zaczynały się ujemną anomalią, a ostatecznie (końcowo) zapisywały się powyżej normy.

  76. Prognozy od jutra rewelacyjne – jeśli to się sprawdzi to od czeka nas najcieplejszy i najładniejszy październik od 4 lat…

    1. “Najładniejszy od 4 lat”.
      To jest technicznie niemożliwe, bo 2015 był ładniejszy niż 2014.
      “Najcieplejszy od 4 lat”
      To tez jest technicznie niemożliwe, bo 2017 był cieplejszy niż 2014.

      1. @kmroz
        Z tego co sprawdzałem różnica w anomalii temperatury między październikiem 2017, a październikiem 2014 wynosi 0,02 K na korzyść października 2017. Na anomalię października 2017, która wyniosła 1,37 K “zapracowały” też ciepłe i pochmurne noce, które zawyżały średnią temperaturę dobową. Gdyby wtedy były słoneczne dni w październiku przy temperaturach maksymalnych bez zmian (np. w I i III dekadzie) to noce zapisały by się chłodniejsze (nawet z przymrozkami) i październik 2017 by wyszedł chłodniejszy niż październik 2014.
        Co do usłonecznienia to masz rację, że chłodny październik 2015 był bardziej pogodniejszy niż październik 2014.

        1. Październik 2014 mógł być cieplejszy – dwie dekady tego października były bardzo ciepłe, ale III dekada tego miesiąca obniżyła dość znacznie anomalię, ponieważ pojawiły się temperatury poniżej 10 stopni, incydenty ze zgniłym wyżem dzięki czemu temperatura maksymalna w pewnych regionach wynosiła tylko 0-5 stopni, a ostatni tydzień października 2014 przyniósł przymrozki (nawet takie poniżej minus 5 stopni we wschodnich regionach kraju), a w dzień było 10-15 stopni dzięki bodajże wyżowi rosyjskiemu.

          1. A Październik 2013 był podobny do października 2014, tylko że w tym pierwszym najchłodniejsza była akurat I dekada miesiąca

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com