Historycznie #5: “zima stulecia” 1978/79

Historycznie #5: “zima stulecia” 1978/79

Mija dokładnie 40 lat od jednego z najbardziej znanych i najczęściej wspominanych zdarzeń pogodowych w powojennej historii naszego kraju. Warto się zatem przyjrzeć jak przebiegała pogoda w naszym kraju między 24 grudnia 1978 a 2 stycznia 1979. Niektóre fragmenty pochodzą z tekstu mojego autorstwa opublikowanego w portalu “Nauka o Klimacie”.

Wigilia, 24 grudnia 1978

Wigilia 1978 roku termicznie nie charakteryzowała się niczym szczególnym. W ciągu dnia w południowej części Polski było raczej odwilżowo, mróz panował w północnej części kraju. Temperatura o 12UTC wahała się od -4.5°C w Suwałkach, do +6.5°C w Nowym Sączu.

Mapa synoptyczna, 24 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 24 grudnia 1978 12UTC.

Powyżej: Ciśnienie na poziomie morza i temperatura na wysokości 850hPa. Źródło: Reanaliza NOAA/WetterZentrale.

Jak widać na powyższych mapach rozkładu ciśnienia, w Wigilię 1978 Polska dostawała się właśnie pod wpływ rozległego ośrodka niżowego z centrum na zachód od Irlandii. Widzimy również układ wyżowy z centrum w okolicy Zatoki Botnickiej oraz front atmosferyczny rozdzielający te dwie masy powietrza. Nad ranem wysokość pokrywy śnieżnej była stosunkowo niewielka, lokalnie do 10 cm.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 24 grudnia 1978.

Bliskość ciepłych frontów atmosferycznych związanych z wspomnianym niżem atlantyckim spowodowała, że w wigilijny wieczór temperatury spadały niezbyt entuzjastycznie. Wyjątek stanowiła tu Małopolska. W Bochni temperatura do 18UTC spadła do -6.4°C, najcieplej było Żarnowej i Lesku – około +3°C.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 24 grudnia 1978 18UTC.

 

25 grudnia 1978

Niż atlantycki zdołał zepchnąć układ wysokiego ciśnienia na wschód. Do Polski napłynęło zdecydowanie cieplejsze powietrze, temperatura o 12UTC wahała się od -1.9°C w Krakowie, do +7.4°C w Otmuchowie. Niemal na całym obszarze kraju panowały już temperatury dodatnie, a wysokość pokrywy śnieżnej była wyraźnie mniejsza, niż dzień wcześniej. Na większości stacji i posterunków meteorologicznych w Polsce notowano opady, przy czym był to już przeważnie deszcz i deszcz ze śniegiem.

Mapa synoptyczna, 25 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 25 grudnia 1978 12UTC.

W kolejnych godzinach mieliśmy dalszą adwekcję ciepła. Przeciętna temperatura w kraju była o 18UTC nieco wyższa, niż o 12UTC, przy czym jej wzrost zaznaczył się głównie na zachodzie kraju, gdzie notowano przeważnie od +4 do +5°C. Najcieplej było w Słubicach: +6.1°C, najzimniej w Krakowie: -3.1°C. Tutaj temperatury wzrosły powyżej 0°C już 6 godzin później.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 25 grudnia 1978.

 

26 grudnia 1978

Drugi dzień świąt był dniem najcieplejszym (jeżeli chodzi o średnią temperaturę obszarową). Nawet nad ranem wszędzie na nizinach notowano temperatury dodatnie: od +0.8°C w Gołdapi, do +5.5°C w Legnicy. O 12UTC najwyższą temperaturę notowano w Otmuchowie: +8.2°C, najzimniej było zaś w Suwałkach: +0.5°C. Tego dnia na mapach synoptycznych widać już nadciągające kłopoty w postaci silnej adwekcji powietrza arktycznego związanej z wzajemnym położeniem wyżu z centrum w okolicy bieguna północnego i niżu z centrum w Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Nad ranem w Polsce niewielka pokrywa śnieżna utrzymuje się w zasadzie tylko na północnym wschodzie i miejscami w Małopolsce.

Mapa synoptyczna, 26 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

 

W kolejnych godzinach układ niżowy widoczny między Portugalią a Azorami przemieszcza się w kierunki Irlandii, a sytuacja się komplikuje – o 6UTC następnego dnia Brytyjczycy rysują na swych mapach w naszym pobliżu aż cztery fronty atmosferyczne, ułożone równoleżnikowo.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 26 grudnia 1978 12UTC.

Powyżej: Ciśnienie na poziomie morza i temperatura na wysokości 850hPa (26.12.1978, 12UTC). Źródło: Reanaliza NOAA/WetterZentrale.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 26 grudnia 1978.

 

27 grudnia 1978

Jest to pierwszy dzień wyraźnej adwekcji chłodu. Jeszcze o 6UTC rano temperatury wszędzie na nizinach są dodatnie: od +0.5°C w Gołdapi do +7.8°C w Legnicy. O 12UTC temperatura na północnym wschodzie kraju zamiast rosnąć, spada. O 12UTC mamy od -3.7°C w Suwałkach do +7.9°C w Otmuchowie. Na tę chwilę różnica temperatur na terenie kraju nie jest jeszcze nadzwyczajna. Wieczorem temperatura w północnej części kraju nadal spada – o 18UTC notujemy od -6.5°C w Suwałkach do +5.3°C w Świdnicy. Nad ranem, jeszcze przed adwekcją chłodu niewielka pokrywa śnieżna utrzymuje się jedynie na północnym wschodzie kraju.

 

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 27 grudnia 1978 o 06,12 i 18UTC.

 

Mapa synoptyczna z 12UTC zdradza, że nad północną częścią kraju przeszedł chłodny front atmosferyczny związany z płytkim układem niżowym znad dzisiejszej Białorusi. Sytuacja stała się dość skomplikowana, gdyż w ślad za nim podąża kolejny front chłodny związany (wg Brytyjczyków) z innym płytkim niżem położonym na północ od Moskwy. Jednocześnie od południowego zachodu podsuwa się front ciepły.

Mapa synoptyczna, 27 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 27 grudnia 1978.

 

28 grudnia 1978

Z uwagi na postępującą wraz za chłodnym frontem adwekcję chłodu i jednoczesną adwekcję ciepłego powietrza w Polsce południowej, związaną ze wspomnianym wcześniej frontem ciepłym, rośnie gradient temperatury nad naszym krajem. O 6UTC notujemy od -14.0°C w Suwałkach, do +5.9°C w Zgorzelcu. Różnica temperatur osiąga więc już 19.9°C. W ciągu dnia znacznie ociepla się w południowo-zachodniej części kraju, zaś w północnej temperatura pozostaje bez większych zmian: o 12UTC mamy od -13.2°C w Suwałkach do +10.3°C w Legnicy. O 18UTC gradient temperatury zaczyna się mocno zagęszczać – na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów różnica temperatur sięga 10°C. Do 00UTC różnice takie obserwujemy już na przestrzeni 20-30 kilometrów. Na mapie synoptycznej widać, że Polska znajduje się pod wpływem wyjątkowo wydłużonej zatoki niskiego ciśnienia, a przez obszar naszego kraju przechodzą dwa fronty atmosferyczne.  Siłowanie się dwóch mas powietrza będziemy obserwować przez niemal trzy kolejne doby. Nad ranem 28 grudnia pokrywa śnieżna nadal mizerna.

 

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 28 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

Mapa synoptyczna, 28 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

 

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 28 grudnia 1978.

29 grudnia 1978

Ten dzień zapisał się na znacznym obszarze kraju jako decydujący w bitwie pomiędzy dwiema masami powietrza. Jeszcze o 00UTC przyziemna linia frontu znajdowała się mniej więcej na odcinku Gorzów-Poznań-Warszawa-Terespol, a 6 godzin później przesunęła się ok. 50-80 kilometrów na południe. Cały czas rośnie gradient temperatury. O 00UTC najcieplej jest w Wieliczce (+8.4°C), najzimniej zaś w Suwałkach (-14.7°C). O 6UTC notujemy od -16.9°C w Olecku do +9.3°C w Grodkowie. O 12UTC temperatura w północno-wschodniej części kraju zamiast rosnąć, spada – mamy od -18.0°C w Suwałkach do +11.9°C w Grodkowie – różnica temperatur na terenie Polski sięga 29.9°C. Jeszcze wyższa jest o 18UTC: od -21.7°C w Lidzbarku Warmińskim do +10.5°C w Grodkowie (różnica równa 32.2°C). Jednocześnie wraz z przesuwającym się powoli frontem chłodnym ciepłe powietrze było spychane coraz bardziej na południe. O 18UTC front znajduje się niemal nad Wrocławiem.

Front chłodny wcina się klinem pod ciepłe powietrze, wypychając je do góry. Ponieważ przemieszcza się on bardzo powoli, przez dłuższy czas mamy sytuację, w której wyżej znajdowała się warstwa ciepłego powietrza, co potwierdza sondaż z Wrocławia z 00UTC, 30 grudnia. Możemy z niego odczytać, że o ile na wysokości 653 m. temperatura wynosiła -11.1°C, o tyle zaledwie 250 m. wyżej było już +0.6°C.

-----------------------------------------------------------------------------
   PRES   HGHT   TEMP   DWPT   RELH   MIXR   DRCT   SKNT   THTA   THTE   THTV
    hPa     m      C      C      %    g/kg    deg   knot     K      K      K 
-----------------------------------------------------------------------------
 1000.0    -33                                                               
  981.0    122   -5.9   -6.9     93   2.33     40      2  268.7  275.2  269.1
  916.0    653  -11.1  -12.0     93   1.67      4     12  268.7  273.4  269.0
  887.0    906    0.6    0.6    100   4.53    347     16  283.3  296.2  284.1
  850.0   1247   -0.5   -0.5    100   4.36    325     22  285.6  298.2  286.4
  766.0   2079   -3.3   -3.3    100   3.93    304     22  291.2  302.9  291.9
  700.0   2789   -7.5   -7.8     98   3.05    285     22  294.1  303.4  294.7
  600.0   3974  -14.5  -15.6     91   1.90    278     36  299.3  305.4  299.6
  500.0   5330  -23.9  -25.1     90   1.00    270     52  303.8  307.2  304.0
  400.0   6930  -34.7  -36.5     84   0.42    265     70  309.8  311.3  309.9
  392.0   7071  -35.5  -37.3     83   0.40                310.6  312.0  310.6
  329.0   8270  -45.5                                     312.8         312.8
  300.0   8880  -50.9                                     313.5         313.5
  250.0  10040  -60.7                                     315.7         315.7
  200.0  11450  -55.9                                     344.1         344.1
  187.0  11878  -54.5                                     353.0         353.0
  150.0  13290  -53.7                                     377.3         377.3

To zaś doprowadza do tego, że w chwili przejścia frontu w wielu miejscach notowane są opady deszczu przechodzące w deszcz marznący powodujący gołoledź. We Wrocławiu dodatkowo występuje opad ziaren lodowych.

Powyżej: przebieg zjawisk atmosferycznych we Wrocławiu w dniu 29 grudnia 1978.

Nad ranem 29 grudnia w północnej części kraju mieliśmy już pokrywę śnieżną, której wysokość przekraczała miejscami 15 cm.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 29 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 29 grudnia 1978.

30 grudnia 1978

Nad ranem pokrywa śnieżna w północnej Polsce przekracza miejscami 20 cm (Prabuty 25 cm), co w połączeniu z bardzo wysoką średnią prędkością wiatru (miejscami ponad 10 m/s np. w Gdyni, Gdańsku, Łebie czy Świnoujściu) z pewnością doprowadziło do powstania znacznych zasp i związanych z nimi utrudnień komunikacyjnych. Potwierdzają to dane terminowe ze stacji Gdańsk-Rębiechowo, gdzie notowano silną zamieć śnieżną niską.

Przebieg zjawisk atmosferycznych w 30 grudnia 1978 na stacji Gdańsk-Rębiechowo.

Tego dnia front chłodny obejmuje niemal cały kraj. Niemal, bo dodatnie temperatury panują jeszcze na wyżej położonych stacjach na południowych krańcach Polski.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 30 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

 

Nie był to jednak jeszcze koniec zabawy – po pierwsze nadal występowały opady śniegu połączone z silnym, porywistym wiatrem. Po drugie 31 grudnia front cofnął się nieco na północ dostarczając dodatkowych atrakcji mieszkańcom Polski południowej.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 30 grudnia 1978.

31 grudnia 1978

W Sylwestra następuje dalszy przyrost pokrywy śnieżnej, głównie w północnej połowie Polski. Do 40 cm wzrasta pokrywa śnieżna w Sobieszynie, 35 cm notujemy na stacji Gdańsk Rębiechowo. Przy wciąż występujących zamieciach i zawiejach śnieżnych miejscami tworzą się zaspy znacznie przekraczające 100 cm. W nocy zaczyna ponownie rosnąć temperatura na południu kraju. O 06UTC mamy już +6.2°C w Zawoi, o 12UTC od Kotliny Kłodzkiej aż po Bieszczady pojawia się fen – w Międzybrodziu Bialskim temperatura wzrasta do +8.7°C (w tym samym czasie w Białej Podlaskiej jest -20.8°C). W rejonie Bielska Białej dochodzi do niezwykłej sytuacji: po ochłodzeniu w nocy 30 grudnia pojawiają się chwilowe podmuchy fenu. O 3UTC 31 grudnia prędkość wiatru wzrasta do 7 m/s, wiatr zmienia kierunek na południowo zachodni, a temperatura nagle wzrasta do +4.4°C. Po czym nad ranem wiatr się uspokaja, zmienia kierunek na północny i w okolicach południa temperatura wynosi -4.1°C. W godzinach popołudniowych wiatr nagle ponownie zmienia kierunek na południowy, a jego średnia prędkość osiąga 14 m/s. W ciągu paru godzin temperatura rośnie aż o 12°C i nieco po 18UTC notowane jest +8.5°C. W momencie gdy wiatr ponownie cichnie i zmienia kierunek na północny, temperatura gwałtownie spada. Przed 18UTC 1 stycznia 1979 spada ona aż do -19.5°C, co oznacza że 24. godzinny spadek temperatury w Bielsku Białej wyniósł aż 28.0°C. Pomiary ciśnienia wskazują, że mieliśmy tu do czynienia z stosunkowo głębokim układem niskiego ciśnienia, a południowe krańce Polski znalazły się przejściowo w jego ciepłym sektorze.

Dane terminowe z Bielska Białej od 30 grudnia 1978 do 1 stycznia 1979.

 

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 31 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

 

Powyżej: Ciśnienie na poziomie morza i temperatura na wysokości 850hPa (31.12.1978, 18UTC). Źródło: Reanaliza NOAA/WetterZentrale.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 31 grudnia 1978.

 

1 stycznia 1979

Nowy rok przywitał nas temperaturami dodatnimi już tylko nad ranem na krańcach południowo-wschodnich i na Podhalu: w Stuposianach o 6UTC notowano +5.1°C. Obserwowano dalszy przyrost pokrywy śnieżnej: w Gdańsku-Rębiechowie było to już 50 cm, w Sobieszynie 45 cm, 40 cm notowano w Pile. Zróżnicowana wysokość pokrywy śnieżnej obserwowana była w Warszawie: na stacji Warszawa-Obserwatorium było to 35 cm, na stacji Warszawa-Bielany 23 cm, a na Okęciu tylko 20 cm. Tak różne wysokości pokrywy śnieżnej na małym obszarze można tłumaczyć nie tylko różnymi wysokościami opadu, ale i silnym wiatrem, który powodował wywiewanie śniegu z jednych miejsc i gromadzenie w innych.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 1 stycznia 1979 o 00,06,12 i 18UTC.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 1 stycznia 1979.

 

Warto ponownie zwrócić uwagę, że podane wartości pokrywy śnieżnej mogą być nieco mylące. Zasadniczą cechą pomiaru jej wysokości jest to, że nie mierzy się wartości maksymalnej, ale średnią na specjalnie wyznaczonym poletku. Ponieważ w czasie tego niezwykle silnego ataku zimy występował bardzo silny wiatr (szczególnie w Polsce północnej) i związane z nim zawieje i zamiecie śnieżne, w wielu miejscach wysokość pokrywy mogła być znacznie, nawet kilkukrotnie wyższa, niż zmierzona na stacjach synoptycznych i klimatologicznych.

 

2 stycznia 1979 i dalsze dni

Tego dnia miały miejsce kolejne opady i związane z nimi przyrosty pokrywy śnieżnej, jednocześnie wzrosła nieco temperatura. Tym razem opady były bardzo obfite – suma opadu na stacji Gdańsk-Rębiechowo wyniosła aż 11.7 mm, nad ranem zmierzono tam 60 cm pokrywy śnieżnej, podczas gdy 3 stycznia było to już 80 cm. Wiatr nie osiągał już tak znacznych prędkości, mimo to nadal powodował zawieje i zamiecie śnieżne. Trudno oszacować ile mogła mierzyć pokrywa śnieżna w najgłębszych zaspach. Silne opady ustały w Gdańsku 4 stycznia nad ranem – wówczas grubość pokrywy śnieżnej osiągała już 90 cm. Od tej pory przyrosty pokrywy śnieżnej były już niewielkie, przynajmniej na Wybrzeżu.

Przebieg pogody w dniach 2-4 stycznia 1979 na stacji Gdańsk-Rębiechowo

Taka sytuacja była bardzo lokalna. Znacznie mniejszą wysokość pokrywy śnieżnej notowano w Gdyni (55 cm), co oznacza że być może odpowiadały za to opady związane z bałtycką analogią “efektu jeziora”.

Powyżej: Dziennik Bałtycki z 4 stycznia 1979. Źródło: Bałtycka Biblioteka Cyfrowa.

Zima stulecia w Starych Babicach i okolicy. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

6 stycznia 1979 grubość pokrywy śnieżnej na stacji Gdańsk-Rębiechowo osiągnęła 92 cm. Od tej pory z każdym dniem malała, jednak aż do 25 stycznia 1979 przekraczała 50 cm. W tym czasie gruba pokrywa śnieżna występowała również we wschodniej części kraju: w Terespolu było to 64 cm. W ostatnim dniu stycznia w Warszawie było 70 cm śniegu, a w Legionowie nawet 72 cm.W Szczuczynie (woj. podlaskie) było to zaś aż 93 cm. W pierwszych dniach lutego 1979 sytuacja nie uległa większym zmianom. 6 lutego grubość pokrywy śnieżnej wynosiła 90 cm w Olecku i 100 cm w Szczuczynie. W tym samym czasie w Przemyślu zmierzono zaledwie 7 cm. W połowie miesiąca w Suwałkach było 84 cm, w Olecku 96 cm, w Szczuczynie 114 cm (18 lutego 118 cm). Metrowa, lub niemal metrowa pokrywa śnieżna występowała tam aż do początku marca, kiedy zima zaczęła w końcu powoli odpuszczać. Na szczęście ocieplenie nie pojawiło się z dnia na dzień i w wielu wypadkach proces topnienia pokrywy śnieżnej trwał parę tygodni, jednakże nie pozwoliło to uniknąć powodzi roztopowej – było to wręcz nieuniknione przy tak dużych jej wysokościach.

Oczywiście tak intensywny atak zimy miał swoje konsekwencje. To, co się nasuwa od razu, to utrudnienia komunikacyjne – w związku z obfitymi opadami śniegu wojewoda gdański wprowadził z dniem 1 stycznia 1979 stan klęski żywiołowej. Sztab kryzysowy zebrał się nawet we Wrocławiu, jego obrady były jednak znacznie utrudnione, gdyż znaczna część miasta pozbawiona została dostaw energii elektrycznej. Prawdopodobnie związane to było nie tylko z opadami śniegu, ale i z wspomnianym wcześniej pojawieniem się licznych marznących opadów, które doprowadziły do zerwania linii wysokiego napięcia. W wielu miejscach pracę przerwały fabryki – nie tylko z uwagi na braki w dostawach prądu, ale i z przyczyny… braków kadrowych. Najzwyczajniej w świecie wiele osób nie było w ogóle w stanie dotrzeć do pracy. Zaczęły pojawiać się problemy z zaopatrzeniem, co było szczególnie dotkliwe w przypadku produktów spożywczych. 2 stycznia 1979 Trybuna Ludu donosiła, że zaspy w północnej części kraju dochodzą do 3.5 m (co jest całkiem prawdopodobne, jeśli pokrywa śnieżna zmierzona na stacji meteorologicznej w Rębiechowie wyniosła 92 cm). W wielu miastach nie funkcjonowała komunikacja miejska, odwołano również ok. 800 pociągów. Świadkowie tych wydarzeń wspominają, że niektóre wsie znajdujące się w obniżeniach terenu zostały zasypane po dachy – było to skutkiem nawet nie tyle obfitych opadów, ale przede wszystkim towarzyszącego im bardzo silnego wiatru.

Rozładunek ciężarówki z termosami obiadowymi na ul. Malczewskiego 30 stycznia 1979. W wyniku tych opadów wysokość pokrywy śnieżnej w Warszawie wzrosła do 70 cm. Źródło: NAC.

 

Zima 1978/79 w Gołdapi (źródło: goldap.org.pl)

Warto zwrócić uwagę, że były regiony, w których pokrywa śnieżna nie osiągała tak znacznych wysokości. Najmniej śniegu leżało tam, gdzie ochłodzenie dotarło najpóźniej – czyli na Podkarpaciu, Podhalu i ogólnie w południowo-wschodniej części kraju. 5 stycznia pokrywę śnieżną o grubości zaledwie 4 cm zmierzono w Jabłonce, 1 cm w Krasnystawie. Nie jest więc prawdziwa panująca powszechnie opinia, że śnieg sparaliżował cały kraj – były miejsca od tego paraliżu przynajmniej częściowo wolne, chociaż było ich naprawdę niewiele. Mylne okazuje się też częste przekonanie, że główne ochłodzenie przypadło na Sylwestra. Taka sytuacja miała miejsce jedynie na południowych krańcach Polski – na przeważającym obszarze doszło do tego 29 i 30 grudnia 1978.

Najniższe temperatury notowano w pierwszych dniach stycznia 1979: 4 stycznia temperatura minimalna w Kmiecinie spadła do -33.6°C, przy gruncie notowano oczywiście temperatury znacznie niższe: w Lidzbarku Warmińskim nawet -39.4°C. “Dziennik Bałtycki” z 5 stycznia 1979 donosi:

“Wczoraj woj. elbląskie nawiedziła fala ostrego mrozu. Rano termometry w Braniewie wskazywały minus 33, w Elblągu – minus 28. Rekord padł po południu w Bardynach (gmina Wilczęta) – minus 37.”

Do informacji o rekordowej temperaturze z Bardyn ciężko się odnieść z uwagi na to, że brak jest jakichkolwiek oficjalnych danych. Biorąc pod uwagę fakt, że w Kmiecinie temperatura spadła niemal do -34°C, nie jest wykluczone, że w naturalnych nieckach (tzw. “mrozowiskach”) temperatury mogły być jeszcze niższe, istotnie zbliżając się do wartości -37°C.

Temperatura minimalna 4 stycznia 1979

Wątpliwości jednak budzi fakt, że wg autora tekstu miało się to dziać “po południu”. Mimo wszystko daleko tym mrozom do najniższych temperatur notowanych w Polsce w XX w, szczególnie tych z roku 1929, kiedy oficjalne dane z Żywca mówią o -40.6°C, zaś nieoficjalnie notowano temperatury spadające nawet do -42.0°C i niżej.

Jak więc widać nie była to może zima najmroźniejsza, za to odznaczała się bardzo grubą i długo utrzymującą się pokrywą śnieżną, szczególnie w północnej i północno-wschodniej części Polski, gdzie osiągała (a miejscami z pewnością przekraczała) 120 cm – najwięcej w latach 1951-2018. W żadnym wypadku o zimie stulecia nie mogą mówić mieszkańcy Małopolski i Podkarpacia, gdzie pokrywa śnieżna była przeważnie niewielka (w okolicy Krakowa niewiele ponad 30 cm, w Przemyślu było to maksymalnie 24 cm). W skali całego kraju była to zima mniej śnieżna od tej z 1969/70, a także zauważalnie od niej cieplejsza. Nie ma sobie jednak równych skala i gwałtowność ochłodzenia, jakie dotknęło nasz kraj na przełomie grudnia i stycznia 1978/79.

Wysokość pokrywy śnieżnej 18 lutego 1979

 

 

Ocieplenie

W wielu miejscach wyższe temperatury, a co za tym idzie powolny zanik pokrywy śnieżnej, pojawiły się dopiero w marcu 1979. W dalszym ciągu północna część kraju charakteryzowała się przeważnie niższymi temperaturami. Średnia temperatura marca 1979 wyniosła +3.9°C we Wrocławiu, +1.7°C w Warszawie, +0.1°C na stacji Gdańsk-Rębiechowo, -0.1°C w Suwałkach. Najwyższe dodatnie anomalie temperatury panowały w południowo-wschodniej części Polski – tam marzec miejscami był nawet o 1.5°C cieplejszy, niż wynosi norma z lat 1981-2010. Największe ocieplenie pojawiło się na przełomie II i III dekady marca. Jeszcze 19 marca nad ranem w Suwałkach temperatura spadła do -18.5°C, -19.0°C notowano w Gołdapi. W Suwałkach wysokość pokrywy śnieżnej wynosiła wówczas 49 cm, a najwięcej śniegu było w Biebrzy: 52 cm. Z kolei na południu kraju dało się już poczuć pierwsze powiewy wiosny: w Nowym Sączu temperatura maksymalna wzrosła aż do +14.0°C, nie obserwowano już tam pokrywy śnieżnej. W kolejnych dniach mieliśmy do czynienia z postępującą adwekcją ciepła i 21 marca już tylko na północy kraju temperatury w ciągu dnia były ujemne. Ponad 50 cm pokrywy śnieżnej zmierzono jeszcze w Biebrzy. Pojawienie się dodatnich temperatur powietrza, nie przekraczających jednak 10°C spowodowało, że pokrywa śnieżna zanikała tu dość powoli – w Suwałkach notowano ją jeszcze 3 kwietnia 1979.

Powyżej: temperatury notowane w Polsce o 12UTC między 19 a 22 marca 1979.

Z uwagi na znaczną wysokość pokrywy śnieżnej, szczególnie w centralnej, północnej i północno-wschodniej części Polski, topnienie jej doprowadziło do powodzi roztopowej, która objęła swym zasięgiem zlewnie Narwi i Dolnej Wisły. Zalaniu uległo 20 tys. km² terenu.

Powyżej: miesięczne anomalie temperatury powietrza od grudnia 1978 do marca 1979. Widać, że zima najostrzejsza była w centralnej, północnej i północno-wschodniej Polsce.

Niemcy

Wbrew przekonaniu niektórych osób atak zimy 1978/79 dotknął nie tylko Polskę, ale i m.in. Niemcy Zachodnie. Tutaj na zdarzenie to mówi się krótko: “schneekatastrophe”, a zdjęcia i materiały filmowe pokazują, że skala zjawiska mogła być tylko nieznacznie mniejsza, niż u nas. Najbardziej dotkniętym katastrofą regionem Niemiec był Szlezwik-Holsztyn.


Zdjęcia: Kai Greiser / spiegel.de.

 

Na koniec

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy wpis jest wyjątkowo długi, chyba jeden z najdłuższych na tym blogu. Wytrzymacie chyba jednak jeszcze parę ostatnich zdań. Otóż w dobie globalnego ocieplenia mogłoby się wydawać, że tak gwałtowne ochłodzenia, jak to z przełomu lat 1978 i 1979 nie mogą już mieć miejsca. Prawda jest niestety taka, że jak najbardziej mogą. I to nie za 30 lat, ale za rok, dwa, czy nawet za miesiąc. Zima 1978/79 nie należała do skrajnie mroźnych i jak najbardziej może się powtórzyć. Również obfite opady śniegu nie są wykluczone, a z uwagi na wzrost zawartości pary wodnej w atmosferze (związany z wzrostem temperatury globalnej) nawet dość prawdopodobne. Powtórzenie się sytuacji synoptycznej z końca grudnia 1978 skutkowałoby obecnie bardzo podobnymi wydarzeniami, a ponieważ nasze uzależnienie od działania infrastruktury jest chyba znacznie większe, aniżeli 40 lat temu, skutki takiego ataku zimy mogłyby być bardzo dotkliwe.

Print Friendly, PDF & Email

63 Replies to “Historycznie #5: “zima stulecia” 1978/79”

  1. Trendy zmian są dość oczywiste. Ja jednak uwypuklałbym tu także jeszcze jeden inny, tzn. coraz więcej trudnych do przewidzenia “niespodzianek”. A zimą będą nimi właśnie te związane z silniejszym mrozem i większymi opadami śniegu (nawet jak ich skala będzie mniejsza niż ongiś) na tle ogólnie coraz “łagodniejszej” aury o tej porze roku.

  2. Nawet podczas zimy stulecia Święta Bożego Narodzenia były stosunkowo ciepłe. W ogóle do 29 grudnia zima musiała być chyba nieszczególna, skoro przemilczana. Trochę “słabo” jak na zimę stulecia. Ta zima stulecia zaatakowała stosunkowo późno. Mógł przecież taki atak nastąpić już miesiąc wcześniej. Nie trwała też wybitnie długo, bo mogła aż do kwietnia. Mrozy też nie rekordowe. Cała jej siła polegała na wyjątkowo obfitych opadach śniegu w krótkim czasie w połączeniu z silnym wiatrem. Gdyby takie opady były bardziej rozłożone na całą zimę, czyli mniej intensywne, to by nie było aż takiej katastrofy. Zresztą w ogóle jakby wyjąć z tej zimy tydzień z przełomu grudnia i stycznia i śnieg, który wtedy spadł, to ta zima straciłaby pewnie miano zimy stulecia. Według mnie silniejsza była zima 1962/63. Dłuższa, mrozy większe, a i śniegu nie brakowało.

  3. Bardzo wyczerpujący i profesjonalny opis. Dla porównania . W Katowicach średnia stycznia 1979 to -4,7 C, a średnia stycznia 2017 to -5,4C. Na południu Polski do zim stulecia zimy 1978/79 bym nie zaliczył, ale gwałtowność ochłodzenia, śnieg, marznący deszcz i silny wiatr sprawiły i w rejonie Katowic sporo kłopotu. Osobiście w tym czasie byłem w wojsku i odśnieżałam zasypane tory w Ostrołęce wiodące do elektrowni . W tym rejonie i całej północnej części kraju rzeczywiście zima 1978/79 zasługiwała na mino zimy stulecia, a zaspy osiągały 3m głębokości.

    1. Jestemoj z Ostrołęki i moi dziadkowie zawsze opowiadają o tej zimie. A jaka potem powódz nawiedziła Ostrołęka w kwietniu tez stulecia chyba

  4. De facto rozwój sytuacji w tamtym czasie przypominał po trosze ten z marca i początku kwietnia 2013 r. Podobny rozwój sytuacji barycznej. A kwestia opadów to głównie kwestia frontów oddzielających różne masy powietrza, zwłaszcza jak sytuacja ewoluuje ku formowaniu się “genueńczyka” zmierzającego w kierunku Ukrainy.

    Gdyby sytuacja z marca 2013 zdarzyła się w środku zimy też byłoby niewiele “lepiej” niż na przełomie lat 1978/79 (przy założeniu, że najbardziej śnieżne fronty zmierzałyby nad Polską).

  5. Jak patrzyłem na dane dla mojego regionu to faktycznie ta zima stulecia taka niezbyt ostra, bywały już ostrzejsze zimy po 2000 roku. Ale na północy to co innego, tyle śniegu i minus 20 w dzień to nie byle co w naszym klimacie. 30 grudnia 1978 w Suwałkach było -25 stopni o 12 UTC, podejrzewam że tego dnia temperatura niewiele się zmieniała w ciągu dnia. Wrażenie robi też -21 w dzień w Gdańsku 4 stycznia, dopiero wieczorem się ocieplało.

  6. Zgadza się to z tym co wspominają rodzice, że praktycznie aż do wieczora Sylwestrowego w Białej Podlaskiej nie było śniegu. Mama opisuje, że między blokami utworzyła się taka zaspa, że nie odśnieżano ulicy a tylko takie przejście na szerokość jednego samochodu. To chyba z tamtych lat pochodzą wspomnienia wielu osób, że kiedyś zimy były takie, że się w tunelu przez śnieg szło.

    Taki kontrast temperatury w obrębie naszego kraju, to chyba rzadkość?

  7. Wojewoda Gdański może i wprowadził stan klęski żywiołowej, ale komuś tam się musiał narazić, bo go odwołano pod pretekstem, że sobie z zimą nie radził.

    1. Może właśnie za to podpadł? Ogłoszenie stanu klęski jest traktowane u nas jak przyznanie się do klęski osobistej, stanu bezradności. Od kiedy w 1997 roku ustawa wprowadziła nowe przepisy odnośnie klęsk, ani razu nie ogłoszono takiego stanu. Albo klęska wypadała tuż przed wyborami, albo nikt nie chciał przyznać, że nie radzi sobie w normalnym trybie.

      1. Wkraczamy w politykę… Mój pierwszy i ostatni taki krok.

        Po trzykroć nie. Raz, że władze unikają wprowadzania stanu klęski żywiołowej nie z powodu przyznania się do stanu bezradności, tylko ze względu na odszkodowania, których nie mają ochoty płacić. O miliardy idzie, a nie o reputację. Po drugie, w czasie tamtej zimy w innych miejscach też ogłaszano stan klęski żywiołowej (np. w poznańskim, w bydgoskim). I nic. Jeszcze w tym kraju, bez względu na ustrój, niekompetencja nigdy nie była powodem politycznej dymisji. Po trzecie w PRL-u władze lubiły mówić, że z plan jest znakomity, tylko, sami widzicie, co się dzieje w pogodzie (czterech wrogów socjalizmu – wiosna, lato, jesień, zima).

        Przepraszam za wjazd polityczny i obiecuję poprawę.

  8. Piękny artykuł skalający legendę i fakty, zgodny z zapiskami półwiecznych ludków ;-)
    Dla mnie najsubtelniejszy to sylwestrowy fragment pola walki z okolic Bielska Białej.

  9. Jeszcze ciekawe może być to, że ta zima przyszła po dłuższym okresie nędznych zim, gdyż w latach 70 dominowało dodatnie NAO w okresie zimowym. Między styczniem 1970 a grudniem 1978 jedyny naprawdę zimny miesiąc zimowy to styczeń 1972 o średniej -5,2C. W latach 80 było za to kilka ciężkich zim: 81/82; 84/85 i 86/87. Bardzo zimny był też luty 1986, ta zima była podobna do zimy 2011/12 gdzie też był zimny luty i ciepłe pozostałe miesiące. No a później to wiadomo, lata 90 ponownie wiecznie ciepłe zimy z jednym rodzynkiem w postaci zimy 1995/6 (dość chłodna też 96/97)

  10. A 40 lat po pamiętnym “ataku” zimy aura nadal w przewadze późnojesienna w wersji pochmurno-mokrej, chociaż:
    – sporo śniegu mamy w średnich i wyższych górach i cały czas będzie tam go przybywało (stopniowo na coraz niższych wysokościach),
    – przełom ku powrotowi/nadejściu aury bardziej zimowej, także na wyżynach i nizinach, nastąpi dzień po Nowym Roku, czyli 02.01 – choć i tym razem zmianę tą trudno będzie określić mianem “ataku” zimy.

    Jak na początek stycznia nic nadzwyczajnego, choć odmiana wobec tego co mamy obecnie niewątpliwie będzie. Zobaczymy, czy w okresach bezopadowych dominować będzie nadal tak duże zachmurzenie jak ostatnio, czy też będziemy mogli liczyć na więcej rozpogodzeń (?).

    Obecnie klarują się prognozy na weekend związany ze Świętem Trzech Króli i zarazem prawosławnym BN (05-06.01), tzn. czy czekać nas będą temperatury “przez zero”, czy utrzyma się choć niewielki, ale całodobowy mróz – a przy tym kolejne opady będą miały postać tylko śniegu i na jakim obszarze (?).

    Prognozy po tym terminie to na razie czysty “fus”, choć już można stwierdzić, że 1. dekada stycznia przyniesie nam temperaturę (i związany z nią dominujący typ aury) znacznie bliższy standardom pogodowym o tej porze roku, niż ma (miało) to miejsce w 3. dekadzie grudnia.

    %%%

    Obecna cyrkulacja jest jak najbardziej TYPOWO “atlantycka”:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018123006_Warschau__.gif
    … tyle tylko, że umiarkowana i okresowo z niewielką składową N. Tak, czy inaczej powietrze napływa dość krótką drogą znad E wybrzeży Ameryki przez umiarkowane szerokości N Atlantyku (w końcówce Morza Północnego i S części Norweskiego). A brak mroźnego wyżu nad Europą N/C/E sprawia, że póki co ma się ona całkiem “dobrze” i to pomimo niezbyt silnego prądu strumieniowego.

    Z drugiej strony nie mamy aż tak bardzo ciepło i bez efektu fenowego na S kraju jak podczas najcieplejszych grudniów/styczniów – a co sprawia, że odwilż w górach była mocno ograniczona, przed kolejnym umacnianiem się zimy jakie przed nami.

  11. Nie jest tak źle jeszcze z moją pamięcią. 2 stycznia 1979 roku w Baranowie Sandomierskim było coś ok -12 C, prawie bez śniegu i słoneczko. Ot taki spokojny polski styczeń. Poszedłem rankiem do szkoły i okazało się, że odwołano zajęcia. W całej Polsce obligatoryjnie. Radocha – wiadomo. Rodzina w Szczecinie przeżywała trudne chwile – to fakt. Były braki w zaopatrzeniu.

  12. Zima 1978/1979 zapisała się w pamięci szczególnie jeśli chodzi rekordowe ilości śniegu, ale nie zabrakło też ekstremalnie niskich temperatur. Szczególnie jeszcze w grudniu 30 i 31 notowano lokalne rekordy najniższych temperatur maksymalnych. Takie ilości śniegu mogą zaś spaść przy dużo wyższych temperaturach niż wtedy.

  13. Chciałbym poruszyć też inny wątek. Bowiem po raz kolejny usłyszałem/przeczytałem (tym razem artykuł na TP) że grudzień idzie śladem kwietnia co oznacza że ociepla się być może nawet szybciej już niż np. listopad i lipiec które to obok kwietnia były uważane do tej pory za najszybciej ocieplające się. Byłby to jakichś przełom bo zimowe miesiące były do tej pory uważane za najbardziej oporne na ocieplanie się ( bardziej niż jesień). Pytanie czy w 2013 rozpoczęła się seria taka jak w kwietniu 1998 ( Wg norm na które się powołuje IMGW ostatni naprawdę zimny kwiecień miał miejsce w 1997 roku). Oprócz tego mamy to o czym pisze TP to fakt że najcieplejsze grudnie zdarzyły się w ostatnich latach 2015, 2011 i 2006 niemniej wg mnie jest jednak wciąż jeszcze za wcześnie żeby przesądzać że grudzień będzie przypomniał listopad bo na to potrzeba ze 2-óch dekad albo przynajmniej serię 10 ciepłych/przęciętnych grudni pod rząd z ewntaulną krótką przerwą a później powrót do terndu. Nie można zapominać że w przeciwieństwie do kwietnia ( ostatni naprawdę zimny miał miejsce w 1997), listopada ( ostatni zimny w 2007 a najzimniejszy 1998) i lipca ( ostatni naprawdę zimny w 2000) to ostatni zimny grudzień wystąpił w 2012 roku, wcześniej bardzo zimny grudzień był w 2010 roku a grudzień 2009 nie należał do ciepłych. Póki co wygląda że grudzień wyłamuje się z miesięcy najbardziej opornych ociepleniu ( pozostał właściwie jeszcze październik, styczeń i luty) przynajmniej od początu XXI wieku ale zobaczymy co dalej.

    1. Jak dla mnie w tych ocenach jest kilka błędów metodycznych…

      1) Jeżeli już to grudniowi cały czas będzie bliżej późnej jesieni (przedzimiu), niż przedwiośniu jak sugerują na TP. Przecież późną jesienią też przyroda może wykazywać się aktywnością. Natomiast nasłonecznienie zawsze będzie najsłabsze w skali roku, a ewentualne fale większego mrozu zapewne znacznie częstsze będą po, niż przed tym miesiącem (o ile nie będzie ich w tym miesiącu).

      2) Na oceny bardziej dalekosiężne i tak potrzeba porównywania okresów ok. 30-letnich, np. z dekady na dekadę. Bo zwłaszcza zimą możemy mieć okresowe (co kilka dekad) wahnięcia Tavg względem faktycznie dalekosiężnego trendu ociepleniowego. Nie ma wcale pewności, że nie zdarzy się jakaś dekada (jakieś dekady) później, która przyniesie (które przyniosą) w większym stopniu zimowe grudnie niż obecna.

      3) Uważam, że przypisywanie całemu miesiącu jakieś jednej nazwy pory roku ma sens tylko w takim kontekście jak czynimy to w nawiązaniu do pór meteorologicznych (z grubsza: miesiące zimowe to te najchłodniejsze w skali roku). Bo przecież sam miesiąc może przynosić bardzo duży wachlarz temperatur, jak i może się różnić w poszczególnych sezonach/rocznikach. Poza tym, terminy wiosna/lato/jesień/zima dotyczą wielu stref klimatycznych, a nie tylko naszej.
      Jaki ma sens przypisywanie – w tym kontekście – jednej “etykietki” miesiącu, który nawet tylko u nas nadal może przynosić nam rozpiętość termiczną Tavg powyżej 20 st…?

    2. w Katowicach grudzień jest jednym z najmniej ocieplających się miesięcy.
      1951-1980: -0,5
      1961-1990: -0,7
      1971-2000: -0,2
      1981-2010: -0,5
      1991-2017: -0,3

      Nawet bieżący (niepełny jeszcze) okres referencyjny nie jest najcieplejszy, to miano przypada okresowi 1971-2000. Tegoroczny grudzień będzie ciepły (ale nie bardzo ciepły), poza tym brakuje grudni 2019 i 2020 zeby to był pełny ref. Może on albo zrównać okres 1971-2000 albo go wyprzedzić o 0,1 ale to tylko w wyjątkowym przypadku, musiały by nam się trafić dwa BARDZO ciepłe grudnie z rzędu w najbliższych dwóch latach.

      Dla porównania kwiecień:
      1951-1980: 7,5
      1961-1990: 7,9
      1971-2000: 8,0
      1981-2010: 8,7
      1991-2018: 9,3

      Potężne ocieplenie w tym miesiącu, aczkolwiek okres 1951-1980 na pewno będzie zaniżony przez 3 niezwykle zimne kwietnie w latach ’50. Tak zimne, że żaden po 1958 się nawet nie zbliżył do tamtych trzech. Za ‘normę’ kwietnia bym brał około 8 stopni, natomiast za nową ‘normę’ około 8,7 – 8,8 czyli coś ala 1981-2010. Okres ref 1991-2018 jest z kolei nieco przekłamany skrajnie ciepłymi kwietniami. Lucas kiedyś to porównywał do tego, jakiej klasy samochody zobaczysz. Kwietnie 1951-1980 to jakaś menelska dzielnica typu Praga Północ. Kwietnie 1991-2018 to Wilanów. Obie te dzielnice średnio celnie oddają to, co PRZECIĘTNIE po Warszawie jeździ. Żeby ocenić czy kwiecień naprawdę się tak mocno ociepla to by trzeba poczekać na ref 2000-2030. A takiego to co najmniej do 2026 nie będzie można poważnie brać pod uwagę.

      1. @alewis
        jeśli porównamy średnie z obecnego wieku (2001-2017/18) do obowiązującej obecnie normy (1981-2010) to właśnie grudzień notuje prawie największy skok do góry (większy chyba tylko kwiecień). Jeśli weźmiemy od 2003 to już w ogóle (ale to sobie daruje, bo to już czyste “cherry picking”). Od 2006 spory skok zalicza też czerwiec – miesiąc, który do okolic 2005 roku też zupełnie nie było widać, żeby się ocieplał.

        1. Dołączają kolejne miesiące bo również wrzesień wzbudzał wątpliwości do pewnego momentu ale od roku 2014 widać zdecydowanie już przewagę ciepłych. Po bardzo ciepłym początku XXI wieku przez pewien czas również z majem bywało różnie, ale jednak te cieplejsze przeważają. Ponadto w porównaniu do poprzednich dekad ocieplenie w maju widać już wyraźniej. Niektórzy twierdzą że następuje przesunięcie zimy i wczesna wiosna będzie chłodna czyli marzec ale nie ma to powtierdzenia w faktach bo przeważają ciepłe marce już nie porównując obecnych marców do tych z lat 60-ych (tak zimny marzec jak w 2013 wydaję się już chyba wyjątkiem, zresztą i tak były zimniejsze choćby w 1952 czy w 1987). Czerwiec od pewnego czasu też wykazuje ocieplenie, zaś kwiecień, lipiec, sierpień i listopad już od dłuższego czasu nie pozostawiają wątpliwości. Tak jak napisałem pozostaje jeszcze styczeń, luty ( tu w stosunku do lat 90-cy nastąpiło nawet ochłodzenie) i październik ( najwolniej ocieplający się miesiąc który jak chyba jako jedyny nie ocieplił się prawie w ogóle w stossunku do poprzednich dekad nawet tych z lat 50-ych albo 60-ych gdzie wystąpiło kilka bardzo cieplych październików- wg danych IMGW. Jednak biorąc pod uwagę trend ocieplenia klimatu to raczej należy oczekiwać aż styczeń, luty i październik dolączą do reszty. Jeszcze co do kwietnia to mam wrażenie że ten miesiąc wyznaczył nowe normy i już nie będzie się tak szybko ocieplał (co byłoby logiczne bo gdyby wciąż się ocieplał najszybciej to za jakichś czas dogoniłby bo normy maja w tym samy czasie a to już nie byłoby zbyt logiczne na naszej szerokości) za to pałęczkę przejmie jakichś inny miesiąc może grudzień… zobaczymy bo na to jeszcze za wcześnie. Po tak długim ciepłym okresie i dość suchym liczyłem że przyjdzie mokry ale zimny grudzień ze śniegiem a nie deszczem czy opadami mieszanymi. Nic nie jest pewne 100% ale tracę złudzenia co do zim które może i będą się zdarzały z prawdziwego zdarzenia ale raczej coraz rzadziej

        2. @kmroz
          Tylko, że ref’y poniżej 20 lat to zdecydowanie za mało na określania ‘norm’ – zwłaszcza jeżeli chodzi o miesiące zimowe. Skąd wiemy, że np. po ociepleniu się grudnia średnio o 2 st. przy porównywaniu dekady np. 1991-2000 i obecnej, w któreś kolejnej grudnie nie będą średnio o 1-1,5 st. chłodniejsze? Zwłaszcza zimą takie wahania nie są niemożliwe (oczywiście na tle długoczasowego trendu ocieplenia klimatycznego).

          1. idąc tym tokiem rozumowania (co więcej, wg mnie jak najbardziej SŁUSZNYM) – to również ocieplenia w 30-letnich okresach są bez znaczenia. Pogoda nie zna kalendarza. I to, że np jesienią dawała większe anomalie cieplne we wrześniu i listopadzie niż październiku, to nie znaczy, że to się zaraz nie odwróci.
            Dlatego mówienie o ocieplaniu się miesiąca jest dyskusją czysto statystyczną, nie ma znaczenia fizycznego. Równie dobrze może okazać się, że te miesiące które się najbardziej się ociepliło się lekko ochłodzą, a te które najsłabiej skoczą mocno do góry.

          2. @kmroz
            Oczywiście, że i 30 lat jest sztuczną granicą. Jednak jak się wydaje minimalną na określanie tzw. ‘norm’. Natomiast faktyczne trendy wyłaniają się dopiero jak zestawiamy sobie (np. w histogramie) słupki z wartościami od co najmniej połowy XX wieku, a najlepiej jeszcze od początku XIX wieku. Wówczas znacznie lepiej oceniać trendy zmian. Trzeba mieć jednak na względzie, że najlepszym miernikiem skali zmian związanych z AGW jest trend globalny. W skali lokalnej w jeszcze większym stopniu mogą oddziaływać różne czynniki, które okresowo mogą go wzmacniać, jak i osłabiać również.

      2. z czerwcem jest o tyle ciekawa sytuacja, że na północy kraju nie ociepla się on zbytnio (w Skandynawii to nawet się ochładza), ale już u mnie na południu ociepla się wyraźnie. Skok jest o ponad 1K między refem 61-90 a 91-18. To już dość wyraźne ocieplenie, większe niż jakikolwiek miesiąc jesienny. Coraz więcej czerwców notuje średnie powyżej 18 stopni (wcześniej bardzo rzadkie, teraz mieliśmy 3 pod rząd), nie ma już żadnych czerwców poniżej 15 stopni (ostatni w 2001 roku i na dodatek jedyny taki w wieloleciu 1991-2018, a wcześniej było ich trochę)

        Kiedyś lato miało u mnie średnie 16.0 17.3 16.9
        Teraz ma 17.2 19.1 18.5
        Czerwiec stał się lipcem a lipiec i sierpień są cieplejsze niż cokolwiek w starych refach.

  14. Ponad 20 stopni mrozu w dzień, silny wiatr i intensywne opady śniegu. To dopiero zimno niewyobrażalne. Dobrze by było zamieścić jeszcze mapki z temp. odczuwalną. Ciekawe jak natura radziła sobie z tą zimnicą. Pewnie dużo padło zwierząt. Drzew też nie mało zostało poszkodowanych, zwłaszcza w sadach. Ja zauważyłem, że nasza przyroda jest gorzej przystosowana do takich warunków niż do wysokich temperatur latem. Te straszne zimy z 2 poł. XX w to według mnie ostatnie podrygiwania małej opoki lodowcowej. Jak dla mnie mogą odejść w zapomnienie.
    W zeszłym roku w okolicach mojego domu zimowały żurawie. Pierwszy raz w życiu się z tym spotkałem. Coś wspaniałego, środek zimy, śnieg leży i wspaniały krzyk żurawi roznosi się po polach. Ale w tym roku ich nie widzę i nie słyszę. Czy ktoś je może jednak obserwował? Może przewidują jeszcze srogą zimę, skoro jednak odleciały?

    1. Żurawie i inne zwierzęta nic nie “przewidują”. One reagują na to, co się dzieje. Dzień się skraca, robi się chłodniej, to wtedy odlatują czy zimują.

      Żadne ze zwierząt nie jest w stanie przewidzieć, że tej czy tamtej zimy będzie trzymał wyjątkowo silny Wyż Rosyjski, albo że utworzy się blokada cyrkulacji zachodniej. To sympatyczne wietrzenia naszych babć i dziadków, ale niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Podobnie z szyszkami i innymi “predyktorami” zimy w dawnych czasach.

      1. Zgadza się. Zwierzęta nie przewidują pogody, bo są na to po prostu za głupie! One tylko reagują na zmieniające się warunki. Pogodę przewidują zaś modele komputerowe stworzone przez człowieka rozumnego – najmądrzejszą istotę na tej planecie i naczelnego wśród ssaków.

        1. Wiem, wiem, że więcej w tym przewidywaniu przez przyrodę fantazji niż dowodów naukowych. Ale rok temu żurawie zostały i słusznie, bo zima była łagodna. Gdyby np. spotkało je coś tak gwałtownego jak w 78/79, chyba wszystkie, co zostałyby w kraju, zamarzły. Na ucieczkę od tej fali śniegu i mrozu nie byłoby czasu.

          1. To w zeszłym roku raczej też było im dość ciężko na przełomie lutego i marca. Zwłaszcza w twoim rejonie (jak wnioskuję po nicku, jesteś z województwa Warmińsko-Mazurskiego) mocno dowaliło mrozem (słynna Godłap).

          2. Rok temu żurawie zostały, bo było im ciepło. A potem marzły jak głupie na przełomie lutego i marca…

          3. Żurawie nie odlatują daleko, często zimują tuż za Odrą a jak się ociepli to zaraz wracają, ubiegłej zimy miały znakomite źródło schronienia i pokarmu w postaci nieskoszonej kukurydzy, której nie dało się skosić w moim regionie przez ekstremalnie wilgotną jesień. A co do przewidywania oczywiście żadne zwierzątko czy roślinka nie wiedzą czy będzie -30,-29 czy +8*C.

          4. Tym, którzy wierzą, że zwierzęta potrafią przewidzieć pogodę na miesiąc czy więcej naprzód już kiedyś tu uświadamialiśmy, ze sama przyroda nie zna jeszcze swojego stanu za miesiąc. Tzn. jest to stan chaotyczny, gdzie minimalne poprawki (zakłócenia) potrafią zmienić przebieg realizacji modeli, a zapewne i samej pogody. W systemie nie ma po prostu informacji pozwalającej nawet w teorii przewidzieć pogodę za miesiąc czy więcej.

            Tu jednak muszę dodać, że zimową pogodę jednak się przewiduje z większym wyprzedzeniem. To rzeczywiście wyjątek. Jednak przewiduje się ją (a dokładniej indeksy NAO/AO) na podstawie wolno zmiennych parametrów oceanicznych i stratosferycznych. mających nią wpływ. A żurawie raczej nie mają dostępu do danych o NINO3.4, AMO czy cyrkulacji stratosferycznej. No chyba, ze mają 😬

          5. @kmroz i Fan klimatów…. Zgadza się, 1 marca temp. max nie wiem, czy do ponad -13 dobiła (rekord?, ocieplenie globalne?). Gdzieś na tydzień może więcej żurawie zamilkły. Nie wiem, czy odleciały, czy z zimna dziobów nie chciały po prostu otwierać. Jednak, gdy tylko temperatura przestała spadać pon. -10, wznowiły swoje okrzyki. Tak, kukurydzy nawet nawet na moich polach zostało mnóstwo. Sieczkarnia zapadała się w błocie, jak na wciągających bagnach. Ale żurawie jej nie ruszały. Wolały raczej po łąkach i pastwiskach chodzić.

          6. Kto wie, czy przyroda coraz częściej będzie doświadczała pogodowych zmyłek – zwłaszcza zimą i wczesną wiosną. Bo trend wydłużania się “łagodnego” oblicza zim nadal będzie okresowo przerywany silniejszymi mrozami i/lub większymi śniegami (w różnych sezonach w różnym stopniu). A takie “niespodzianki” też nie są dobre, jeżeli jeszcze nie gorsze, niż gdy mróz i śnieg trwalej towarzyszą w okresie zimowym.

          7. “(rekord?, ocieplenie globalne?)”
            @Z Mazur
            a co ma znaczyć ten fragment wypowiedzi w nawiasie? Czy jednak wychodzi na to, że się myliłem i tegoroczny kwiecień z majem nie wybiły resztek plagi denializmu do końca?
            Jeśli źle to zrozumiałem, to przepraszam.

          8. @kmroz i Lukas Już raz pisałem, że nasze obecne szybkie ocieplenie nie jest wolne od zimowych i zimnicowych żartów. Nie brakowało ich nawet w tym niezwykłym 2018 r. U mnie w marcu rekord temp. max. najniższej. Taki rekord padł też ponoć na początku lipca (trzeba było kurtkę przejściową zakładać i rękawiczki!), kwiecień 2017 – najwyższa w historii pokrywa śnieżna na Południu kraju (ponoć Częstochowa), 10 V 2017 – jedne z najpóźniejszych w historii opady śniegu na nizinach i rekordy temp. najn. maks. na Północy. Pamiętam-na zielone pola i drzewa spadł śnieg, rano zielono, po południu biało jak w środku zimy-koszmar w biały dzień.

          9. A jeśli tak to jak najbardziej zgoda. Ten rok mimo ze ostatecznie rekordowo ciepły, pare razy zaskoczył zimnem.

          10. @PawelNE. Wschodnia część. Okolice Ełku i sam Ełk.
            Sprostowanie wpisu z 12.01. Mowa o pokrywie śnieżnej dla kwietnia.

          11. ok, to jesteśmy z tych samych terenów. Chciałem się odnieść do info o żurawiach, a mianowicie odleciały i przyleciały jak zasze – pod koniec lutego.

  15. Jutro będzie się wiele działo. Chodzi o pogodę u mnie. Teraz mam lekki mróz, jutro do rana lekki plus, potem chwilowe jeszcze większe ocieplenie, po czym duży spadek… oby ku trwalszej zimie. To wszystko przy opadach, najpierw deszczu, a potem śniegu. W ogóle rozpoczyna się tydzień dynamicznej pogody. Jedno tylko pozostaje bez zmian. Ochłodzenia do okolic normy (w skali kraju), a ocieplenia ok. 5 powyżej:( Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Pozostaje mieć nadzieję na bardziej normalny 2019 rok.
    Życzę Wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  16. Rekordowy pod wieloma względami, zachwycający, zadziwiający i szokujący wielokrotnie 2018 rok przejdzie wkrótce do historii. Przed nami 12 białych kart, które przybiorą różne kolory. Kolejna zima, wiosna, lato i jesień. Nikt nie wie co nas wtedy czeka, ale chyba to jest w dzisiejszej nocy najbardziej niezwykłe. Ze swojej strony życzę, aby był to rok bardziej umiarkowany, pozbawiony takich ekstremów jak ten mijający. Szczególnie niech chłodniejsze będzie lato. Może ziści się jakiś chłodny letni miesiąc, np. sierpień który ostatnio tak podkręcił tempa ocieplania się. Życzę też większych sum opadowych wiosną, by nie groziła nam susza.
    Pogoda to jednak nie wszystko. Dziękuję Wam wszystkim za wszystkie wspólne ożywione dyskusje, wymiany argumentów i wiedzy i życzę wiele powodzenia, szczęścia i zdrowia w 2019 roku. Oby był to dla Was wszystkich dobry rok :)

  17. Mój ostatni (prawdopodobnie) post w tym roku będzie na temat mijającego grudnia (podsumowaniem całego roku zajmę się jutro, chętnie bym również wrzucił tutaj PDF).
    Otóż grudzień 2018 przyniosł u mnie dość szokującą pogodową sytuację- przyniosl wiele dni z krótkimi przejaśnieniami i rozpogodzeniami, ale od 6.12 słońce miało problem by zagościć na większą część dnia. U mnie tylko dni 1,2,5 były naprawdę piękne i pogodne. Więcej słońca, ale jednak przy przewadze chmur, przyniosły także 8,12,17,23 i 31 grudnia. Pozostałe dni przynosiły dość limitowane przejaśnienia, ale zupełnie bez nich było jednak nie tak dużo dni, o dziwo mniej więcej tyle, co w niemal rekordowo pogodnym listopadzie (!!). Były to dni: 4,6,7,13,14,16,19,20,25,26,27,29 grudnia.
    Niestety grudzień to smętny miesiąc i bardzo ciężko o wiele pogodnych dni. Nawet piękny 2015 tutaj nie zachwycił (patrząc obiektywnie, a nie względem norm).
    Na koniec pragnę życzyć wszystkim użytkownikom oraz administracji tego forum wspaniałego 2019 roku. Preferencje ma tu każdy różne, ale chyba jest jedna rzecz, przeciwko której nic nie ma- aby reszta pory chłodnej (do marca) była jak najmniej ciemna i przyniosła jak najwięcej Słońca. I tego Wam, moi drodzy, życzę! Ale także tego, żeby nawet gdy tego Słońca będzie brakować, pogoda ducha była zawsze z wami!

    1. O kurcze, witacie nowy rok na meteomodel:) Myślałem że nikt tu nie zajrzy o tej porze:) Również wszystkiego dobrego wszystkim!

  18. Witajcie w Nowym Roku. Nowy Sącz pobił rekord w obfitości strzelania :) A teraz na zdrowie, za Was wszystkich i dobrą pogodę :)

  19. W nowym 2019 roku życzę Wam wszystkim, abyśmy jak najczęściej i najdłużej zachowywali pogodę ducha. Abyśmy umieli cieszyć się tym co dobre, trudnościom nadawać szczególny sens i nie przejmować się tak bardzo tym na co wpływu nie mamy – także w pogodzie. Tym bardziej, że sprzyja to naszemu zdrowiu i poczuciu szczęścia:-)

    A jeżeli chodzi o pogodę i klimat… Jak nam sprzyja korzystajmy na ile możemy. A jak nie – zajmijmy się tak różnymi sprawami, aby jak najmniej musieć na nią narzekać. Warto doceniać przy tym to, że ta – pomimo oczywistych niedogodności – w skali całego roku jest na tyle ciekawa i urozmaicona, że każdy okresowo znajdzie coś w niej dla siebie:-) [a przecież nie ma takiej możliwości, aby wszyscy równocześnie byli w pełni zeń zadowoleni].

    Oby dyskusje na tematy pogodowo-klimatyczne były głównie merytoryczne, a przy ocenach bardziej emocjonalnych/subiektywnych nie zapominać o tym, że można różnić się “pięknie”:-)

    Szczęśliwego Nowego 2019 Roku dla wszystkich użytkowników (w tym administratorów-moderatorów) tego bloga/serwisu.

    1. O grudzień się nie boimy za bardzo, był bardzo pochmurny, powinien mieć niewielką amplitudę dobową, a co za tym idzie brak istotnego wpływu stacji klimatologicznych na jego oszacowanie. Więc sama zmiana oszacowania będzie pewnie wynikać z homogenizacji (głównie Wrocław, Warszawa, Elbląg, Białystok), ale nie powinna to być korekta duża.

  20. Wstępne podsumowanie grudnia 2018 i opadów rocznych 2018r. dla Katowic na podstawie danych meteo z depesz SYNOP. Średnia temperatura grudnia 2018 wyniosła w Katowicach 1,4st. C ,przy średniej (1981-2010) -0,5st.C. Suma opadów grudnia 2018r. w K-cach osiągnęła 73mm ,przy średniej (1981-2010) 50,4 mm. Suma opadów rocznych 2018 wyniosła w Katowicach 541mm przy średniej sumie rocznej (1981-2010) 722,3 mm. W nazewnictwie IMGW-PIB to anomalnie niska suma opadów rocznych w Katowicach. O tak niskich opadach zadecydowały miesiące: styczeń,luty, marzec, kwiecień i czerwiec z opadami niskimi, bardzo niskimi i anomalnie niskimi ,ale przede wszystkim sierpień i listopad 2018 z ekstremalnie niskimi opadami. Mokry grudzień nie nadrobił braków ,za to przyniósł bardzo niskie nasłonecznienie. Nawet za niskie jak na moje wymagania.
    Dane ostateczne (zweryfikowane ) IMGW-PIB ukażą się za parę dni w tabelkach.
    W nowym roku 2019 życzę Wszystkim szczęścia ,zdrowia ,dużo siły i przyhamowania AGW ,w tym roku 2019 chłodniejszego o około stopień od 2018r. na terenie Polski.

  21. DROGI PIOTRZE – nie idź owczym pędem i nie powielaj błędów wybitnych “znafców” klimatu pracujących w różnych mediach, na siłę szukających sensacji doborem nazw czy tytułów. Ta zima absolutnie nie była “zimą stulecia”, podobnie jak temperatury +33 st. C to nie “afrykańskie upały”, a -15 st. C to nie “syberyjskie mrozy”, co słyszymy/czytamy przy każdej okazji. Sam zauważasz, że były zimy bardziej śnieżne i bardziej mroźne, a ja przypomnę, że poprzednie stulecie nie zaczęło się w 1951 r – wcześniej było wiele śnieżnych i mroźnych zim, jak chociażby te 1928/29 i 1939/40. Prawdopodobnie zima stulecia jest ta pierwsza – z rekordowymi mrozami i pokrywą śnieżną, która na kilka tygodni odcięła Wołyń od reszty kraju, a Lubelszczyznę i Małopolskę całkowicie sparaliżowała na całe tygodnie.

  22. Bardzo ciekawy artykuł. Wygląda na to, że święta w 1978 na zachodzie Polski były całkiem przyzwoite pod względem pogodowym (ciepło), a nawet w Lublinie były znośne. Jednak średnia temperatura grudnia 1978 r. dla Lublina (a dokładniej wsi Radawiec) wyniosła -4,6, więc to musiała być krótkotrwała świąteczna odwilż. Ciekawe kontrasty termiczne panowały 28 i 29 grudnia. Nie przypuszczałem, że w obrębie Polski mogą one wynosić ponad 30 stopni. Określenie “zima stulecia” tutaj moim zdaniem jest na wyrost. Takich zim w stuleciu było co najmniej kilka.

    Oczywiste jest, że zima, której towarzyszy mróz i śnieg jest jak uciążliwa, przewlekła choroba, która odbiera smak życia. Można jedynie dyskutować, nad dotkliwością jej objawów, a zimą 1978/1979 były one bardzo dotkliwe ze względu na dużą ilość śniegu i silne spadki temperatury. W komunistycznym grajdole już bez tego mało co dobrze funkcjonowało, a załamanie pogody musiało oznaczać katastrofę. Moim zdaniem znacznie gorsza i traumatyczna była zima 2012/2013, gdzie patologiczne pogodowe ścierwo z białym nalotem pojawiło się na kilka dni już w październiku 2012 roku, a na stałe towarzyszyło niemal bez przerwy do 11 kwietnia 2013 r. Równie koszmarna była zima 1995/1996. Pod względem temperatury wyjątkowo paskudne też były zimy 1962/1963, 1984/1985 i 1986/1987. W mojej ocenie opisywana “zima stulecia” pozostaje poza pierwszą piątką najgorszych (najzimniejszych i najbardziej śnieżnych) zim w okresie powojennym. Oceniam jednak z perspektywy Lublina i na Pomorzu oraz Mazurach była znacznie cięższa.

    Podobają mi się artykuły dotyczące pogody w przeszłości. Chętnie bym się czegoś więcej dowiedział o zimie 1928/1929 i 1939/1940, również nazywane “zimami stulecia”.

    1. U mnie zima 2012/13 rozpoczęła się 1 grudnia i trwała do 12 kwietnia, rekordowo późno się skończyła chociaż bywały już dłuższe zimy.

      1. Ciekawi mnie, jak późno stopniał śnieg w 1958 i w 1929 roku, bo zdaje się, że utrzymywał się jeszcze dłużej niż w 2013 roku, tylko nie mam żadnych danych pomiarowych. Może ktoś coś wie na ten temat?

        1. Odnośnie 1958 roku, to miesiąc ten nie był wcale specjalnie śnieżny. W Warszawie pokrywa była tylko na samym początku miesiąca, lokalnie jeszcze około 7-11 kwietnia. Przede wszystkim kwiecień ten przyniósł dużo “zgniłej” pogody jak październik 2016. Bardzo niskie były wtedy temperatury maksymalne, zamykające się w większości regionów na 16-18 stopniach, podczas gdy zazwyczaj było w granicach 10. Nigdzie ani razu nie odnotowano 20 stopni, dopiero 1 maja.
          W 1929 rzeczywiście tak jak pisze Admin, ślady pokrywy lodowej przetrwał do maja, ale trzeba pamiętać że na Pomorzu kwiecień 1929 roku zakrawał o najprawdziwszą zimę – w Gdyni jego średnia temperatura to było kilka dziesiątych stopnia powyżej zera.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com