GISTEMP: sierpień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

GISTEMP: sierpień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

Wg serii GISTEMP średnia anomalia temperatury globalnej odniesiona do wielolecia 1951-1980 osiągnęła w sierpniu +0.85K i była drugą najwyższą dla sierpnia w latach 1880-2017. Cieplej było jedynie w roku ubiegłym: +0.99K, co było związane z trwającym jeszcze wtedy podwyższeniem temperatur globalnych wywołanym przez El Niño 2015/16. Wszystko wskazuje na to, że również wrzesień będzie globalnie miesiącem bardzo ciepłym, choć z pewnością nie widać tego obecnie za oknem.  Wiele wskazuje na to, że tak wysokie anomalie temperatury stały się już sprawą codzienną (comiesięczną).

Ponownie nie udał się szumnie przez niektórych zapowiadany “Armagedon” – minimalny zasięg pokrywy lodu dryfującego Arktyki był nieco wyższy, niż przed rokiem. Stan lodu arktycznego jest zły, ale o żadnym armagedonie w żadnym razie być mowy póki co nie może. Postępujące Globalne Ocieplenie najprawdopodobniej doprowadzi w końcu do zaniku tego lodu, stanie się to jednak zapewne najprędzej w przyszłej dekadzie.

Wstępne analizy września wskazują, że jego anomalia może być nieco niższa od sierpniowej i wynieść około 0.8K. Bieżący rok ma zatem bardzo duże szanse na to, by być drugim najcieplejszym w historii pomiarów. Poniżej wykres anomalii temperatur globalnych oparty o analizę modelu GFS (Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php).

W ostatnich dniach września prognozowane jest największe tego roku ochłodzenia na półkuli południowej, gdzie anomalia temperatury spadnie do około -0.12K. Jednocześnie bardzo ciepła ma być półkula północna, gdzie ostatnie anomalie sięgają +1.0K. Za ochłodzenie na półkuli południowej odpowiadać będą bardzo niskie temperatury na kontynencie antarktycznym, gdzie anomalia temperatury września ma spaść do -2.6K, a w pojedynczych terminach nawet do -5.5K. Poniżej mapa przedstawiająca rozkład prognozowanej anomalii września na Antarktydzie (Źródło jak wyżej).

Co ciekawe, ponownie mocno spada zasięg pokrywy lodowej Antarktyki, który jest obecnie niemal najniższy w historii (dla 21-22 września). Najprawdopodobniej dowodzi to jedynie tego, że za zasięg ten odpowiada nie tylko anomalia temperatury, ale też inne czynniki, jak na przykład rozkład i siła wiatrów, czy anomalia temperatury wód Oceanu Południowego. Poniżej: zasięg lodu dryfującego Antarktyki w 2017 na tle innych lat w erze satelitarnej (JAXA).

Print Friendly, PDF & Email

26 Replies to “GISTEMP: sierpień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów”

    1. Nie wierz w to. Dlaczego poprzednie El Nino nie miały podobnego działania? Na przykład także dwuletnie to z okolic 1998 roku.

      Ale artykuł (ten naukowy) na pewno przeczytam. Jeśli zmienię wtedy zdanie to napiszę.

      1. @grzeg8

        Przeczytałem już połowę i wiedze że to straszne “machanie rękami”. Zasięg lodu morskiego wokół Antarktydy zależy od indeksu zachodniej cyrkulacji SAM (tamtejszego odpowiednika AO). To prawda. SAM zależy od ENSO. OK. Ale teraz zaczynają się schody.

        Mianowicie SAM zareagowało zupełnie inaczej po ostatnim El Nino niż po wcześniejszym (o czym pisałem w poprzednim komentarzu). No więc autorzy zaczynają traktować je jako niezależne (OK, ale już sobie zaprzeczają). No więc czemu SAM był ujemny? Ano “naturalna zmienność”. To jest właśnie machanie rękami.

        Drugi problem to nieuwzględnienie AMO (czyli Atlantyku, a nie Pacyfiku). Po częsci spowodowane jest to tym, ze autorzy są ze stanu Waszyngton. Tak, podobnie jak w Kalifornii, zwykle zapomina się, że istnieje jakiś Atlantyk (trochę przesadzam ale nie do końca). Moim zdaniem to co dzieje się zlodem wokół Antarktydy nie sposób zrozumieć bez uwzględniania zmian cyrkulacji termohalinowej, a AMIO jest jej najlepszym “powierzchniowym” objawem.

        Trzeci problem (nie mogli o tym wiedzieć pisząc ale natura pokazała im środkowy palec) to fakt, że w tym roku SAM nie jest wcale ujemny, a lodu jest równie mało jak w zeszłym. To by potwierdzało, że przyczyny mają inną skalę czasu niż ENSO. Pozostaje zatem: globalne ocieplenie oraz zmiana AMO na ujemne. Tu nawet nie gra roli powolne odbudowywanie się ozonu nad Antarktydą (mocno wpływające na SAM), jeśli lodu ubywa i przy dodatnim i przy ujemnym indeksie SAM. Zresztą to samo było w Arktyce: najpierw tłumaczono ubytek lodu przez wzrost NAO/AO, ale kiedy zaczęły iść w stronę minusów po latach 1990-ch, szybko oo tym pomyśle zapomniano (z wyjątkiem polskich doktoratów, gdzie pokutowało to jeszcze przez jakieś 10 lat).

        1. Doczytałem ten artykuł o przyczynach spadku zasięgu lodu wokół Antarktydy do końca. I niestety jest to niewypał. Już choćby z powodu tego kawałka konkluzji:

          Future occurrences of similar extreme events should be rare given the required combination of mechanisms; however, they cannot be ruled out given the existence of pronounced internal climate variability in both the tropics and high latitudes. Thus, we expect Antarctic sea ice to regress to the long-term trend in the near future.

          Czyli spadek zasięgu spowodowany był rzadkim zbiegiem okoliczności, a zasięg lodu powróci do trendu długoletniego (który, jak przypomnę był lekko rosnący!).

          A figę! Zasięg jest nadal niski mimo, ze te wyjątkowe okoliczności dawno się skończyły. Moim zdaniem przyczyny tego spadku są zupełnie inne: globalne ocieplenie, które spowodowało że wody Oceanu Południowego są coraz cieplejsze poniżej warstwy powierzchniowej odizolowanej przez mniejsze zasolenie i dodatkowy spadek intensywności cyrkulacji termohalinowej (mniejsza wartość AMO), która jeszcze przyśpieszyła ten trend gdyż mniej ciepła odpływa Atlantykiem w stronę półkuli północnej. To musiało dojść prędzej czy później do powierzchni i najwyraźniej doszło. Teraz jeszcze uruchomią się mechanizmy “amplifikacji” związane ze zmianą albedo i to ocieplenie powierzchniowe i zmniejszony zasięg lodu pewnie będzie już stałą cechą tych akwenów.

          1. Dlatego napisałem podobno bo wydawały mi się wnioski mało wiarygodne nawet porównujac zachowanie lodu i anomalie nino3.4
            -Ale że przeszło recenzje …
            Ps.Nie wiem czy do przyczyn ostatnich spadków zasiegu lodu nie należy dodać jeszcze wiatru -przynajmniej z tych reanaliz które sprawdzałem predkość wiatru się zwieksza dodatkowo czytałem o zmianie kogoś kierunków wiatru (jak sobie przypomne kto pisał o tym to wrzuce )a razem może to wpływać na upweeling

          2. Przeszło recenzje bo recenzenci nie dopatrzyli się błędów. I formalnie mieli rację bo jeśli przyjmiemy wszystko założenia autorów to ich rozumowanie jest logiczne. Ale błędem są już założenia. Autorzy są chyba atmosferykami bo konsekwentnie ignorują to co się dzieje pod poziomem morza (rosnącą temperaturę warstw podpowierzchniowych) oraz procesy morskie (zmiany prądów). Pewnie recenzenci byli z tego samego środowiska i tak to przeszło.

  1. Ostatni stosunkowo chłodny miesiąc w skali globalnej zdarzył się w 2014 roku; był to luty. Co ciekawe, w Polsce luty 2014 był ekstremalnie ciepły.

    W lutym 2014 była jakaś La Nina, że globalna temperatura była dość niska?

    1. To była taka mini La Nina z indeksem NINO3.4 rzędu -0,5. Nic specjalnego.

      Myślę, ze jednak źle na to patrzysz. To był po prostu jeden z ostatnich miesięcy przed tym dwuletnim El Nino, które sprawiło, że “zapadka” temperatury globalnej przeskoczyła o jeden ząbek i już nie wróci. Tak to opisał Kevin Trenberth jeszcze podczas tego El Nino, przewidując dokładnie taki efekt. Podobnie było po dwuletnim El Nino z maksimum w 1998 roku i Trenberth spodziewał się powtórki. Widać już, że chyba miał rację.

      1. A dokładnie Trenberth mówił tak:

        One of the real prospects to look out for is whether we go back into a different phase of this Pacific Decadal Oscillation. And one of the potential prospects we can watch out for is whether the next whole decade will be distinctly warmer…uh, uh…and so, in terms of the global mean temperature, instead of having a gradual trend going up, maybe the way to think of it is we have a series of steps, like a staircase. And, and, it’s possible, that we’re approaching one of those steps. And we will go up, you know, two- or three-tenths of a degree Celsius to a next level, and maybe we won’t come down again. I think that’s one of the things we could possibly look out for.

  2. W ubiegłym roku było tak, że wraz z rozpoczęciem października i pory chłodnej najsilniejsze ujemne anomalie (rzędu -15K, a lokalnie nawet -20K) przeszły z Antarktydy na Syberię, ale przy b.ciepłej Arktyce (miejscami ok. +20K). Prognozy na początek października sugerowałyby, że w tym roku tak się nie stanie. Z drugiej strony o silniejsze ujemne anomalie raczej łatwiej na tej półkuli, gdzie jest pora chłodna (niż ciepła) – ale nie w Arktyce, tylko nad obszarami lądowymi Eurazji i/lub N Ametyki i/lub Grenlandii. Zobaczymy jak to się ułoży w kolejnych 6 miesiącach?

    Nie zmienia to jednak wszystko faktu, że anomalia globalna rzędu +0,5/+1K (ref. 1981-2010) stała się najprawdopodobniej od 2015/6 r. nową “normą” – pewnie do czasu jakiegoś kolejnego wyraźniejszego zwyżkowania (myślę, że w kolejnej dekadzie lub najpóźniej za ok. 15 lat).

  3. Tegoroczne minimum w Arktyce może zawieść tych co nie mogą doczekać się kolejnego w tym względzie rekordu:
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/117412,do-rekordu-bardzo-daleko-tak-duzo-lodu-w-arktyce-nie-bylo-od-3-lat
    Myślę, że trzeba jednak to uznać za coś dobrego (a nie złego), tym bardziej, że pewnie i tak ziści się tu porzekadło “co się odwlecze, to nie uciesze” – w tym wypadku myślę, że mowa jeszcze o I połowie obecnego wieku.

    1. @Lukas wawa

      Pewnie nawet szybciej. Lód jest nadal cienki. Przyjdzie lato z korzystnymi dla niszczenia lodu warunkami (sztorm, który go pokruszy i duże nasłonecznienie) i będzie kolejny rekord. A potem wszystkie kolejne lata znów będą miały latem mniej lodu niż wszystkie sprzed tego rekordu. To tak działa. Z tym, że limitem dolnym jest zero więc to nie może trwać w nieskończoność. Z ekstrapolacji trendu wynika data w okolicach 2030 roku.

        1. Już poprawione. Ten błąd przypomina mi gdy w jakimś zapyziałym “boksie” w raporcie IPCC przemyciło się 2035 zamiast 2350 jako data stopienia lodowców w Himalajach i jaki krzyk z tego powstał. U mnie błąd był w przeciwną stronę 🙄

          1. Pytam bo widziałem różne dziwne “stwory”.
            Jeśli ekstrapolacja była by liniowa to można chyba było by powiedzieć że ignorujemy zmianę zwiększenie prędkości topienia przez zmianę albedo wiec w praktyce wolna od lodu Arktyka powinna być prędzej. Wybierając inną funkcję która lepiej dopasowuje się do punktów może być różnica w drugą stronę jeśli za większy wkład w topienie ma ocean(w przypadku spadku dostaw ciepłej wody) niż pogoda
            ps. Może określenie Arktyki wolnej od lodu było by lepsze na podstawie trendu średnich temperatur niż samego lodu?- Tak się tylko zastanawiam bo to ciekawy temat jak znaleźć odpowiednią funkcje przy zmianach albedo,stężenia CO2 i dostaw ciepła przez ocean i atmosferę ale o tym pewnie są mocne dyskusje.- Tym bardziej że przewidywania wolnej od lodu Arktyki urosły do symbolu globalnego ocieplenia a duży błąd w tych szacunkach wywołałby lawinę komentarzy.

          2. Trendu temperatur bym nie używał bo one zależą od zasięgu lodu, czyli są wtórne.

            Artykuły na ten temat stosują różne ekstrapolacje, ale najczęściej liniowe (zaznaczając przy tym, że może istnieć przyspieszenie ubytku lodu teraz i spowolnienie pod koniec). Przykład takiej liniowej to znany artykuł Overland i Wang (2013) podający jako datę zaniku lodu 2030 ± 10 lat [znowu błąd już poprawiony; co ja mam że gdy próbuję napisać 2030 to wychodzi mi 2013].

            Overland, J. E., and M. Wang (2013), When will the summer Arctic be nearly sea ice free?, Geophys. Res. Lett., 40, 2097–2101, https://doi.org/10.1002/grl.50316.

            Problemem jest też co to znaczy “zero” lodu. Niektórzy (np. Masłowski) argumentują, że ponieważ część lodu jest przyklejona do lądu w Archipelagu Kanadyjskim to nie należy liczyć go do tego zera (jego stopienie zajmie jeszcze parę dodatkowych lat). Zdaje się, ze proponują aby jako “zero” używać wartości 1,5 mln km^2.

  4. Piotr, dzięki że napisałeś o tym od czego zależy zasięg lodu morskiego wokół Antarktydy: nie tylko od temperatury powietrza, a nawet bardziej od wiatrów i stratyfikacji wód oceanu (czyli w sumie zasolenia). Pisałem o tym u siebie dawno temu gdy trzeba było tłumaczyć dlaczego ten zasięg nie ma trendu spadającego:
    http://anomaliaklimatyczna.com/2010/08/28/czy-antarktyda-zaprzecza-globalnemu-ociepleniu/

    Teraz jednak już ma i dla mnie nie jest to zaskoczeniem. Już wtedy uważałem, że to tylko kwestia czasu. Widać to wyraźnie z tego co napisałem. Wtedy duży nacisk kładłem na zmiany AAS (południowego odpowiednika AO), jako przyczyny zmian zasięgu lodu. Na jego wysokie wartości miała wpływ dziura ozonowa, która obecnie zaczyna “zarastać”. To by tłumaczyło czemu lodu ubywa. Od tego czasu zauważono też inne zjawiska jak np. wpływ indeksu AMO na rozłożenie lodu wokół Antarktydy i skutki spadku AMO też chyba tam obserwujemy. To ma zresztą głęboki sens fizyczny bo mniejsze AMO to mniejszy transport ciepła z południowej do północnej półkuli, czyli cieplejsze wody wokół Antarktydy.

    1. Łącząc tematy Twoich ostatnich dwóch komentarzy (z różnych wątków), stwierdzę, ze wojna jądrowa, nawet regionalna, miałaby większy efekt oziębiający niż wulkan Agung, a nawet Pinatubo (największy wybuch ostatnich 100 lat). Robock pisał o tym w 2011 roku w Nature [1]. Oto rysunek z tego artykułu pokazujący efekt odpalenia 100 głowic nuklearnych palących miasta:

      [1] Robock A., 2011, Nuclear winter is a real and present danger, Nature, https://doi.org/10.1038/473275a

        1. Albo ma tajną umowe z europejskimi gazetami i stąd te artykuły o zimie stulecia-Może zdradził im tajne plany :)
          Ps.Nie rozwijajmy tego tematu bo jeszcze ktoś naprawdę uwierzy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com