GISTEMP: maj 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

GISTEMP: maj 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

Anomalia temperatury globalnej maja odniesiona do wielolecia 1951-1980 osiągnęła wg serii pomiarowej GISTEMP +0.88K (dokładnie tyle, co w kwietniu). Był to drugi najcieplejszy maj w tej serii, zaraz po maju roku ubiegłego (+0.93K). Wartość anomalii tegorocznego maja bije wszystkie maje występujące w czasie silniejszego/umiarkowanego El Niño za wyjątkiem 2015/16 (2010 = +0.74K, 1998 = +0.70K), mimo że na przełomie 2016 i 2017 El Niño nie występowało. Zbliżony pod względem anomalii był rok 2014 (+0.87K).

Źródło: NASA GISS

Czerwiec zapowiada się póki co jako miesiąc w skali globalnej chłodniejszy, mniej więcej o 0.15 stopnia.

Print Friendly, PDF & Email

21 Replies to “GISTEMP: maj 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów”

  1. Witam,
    Off-Topic – może pomożecie w sporze z kolegą na temat globalnego Ocieplenia i sfalsyfikowaniu jego tez? I też prośba o info na temat wykresu który umieścił (można go znaleźć tu:
    http://www.jednaziemia.pl/component/content/article.html?id=3847:holocen-ostatnie-11700-lat)

    Poniżej wywód mojego interlokutora:

    Wcale nie twierdzę, że następny epizod glacjalny nadejdzie za dziesiątki tysięcy lat. Z analogii do poprzednich interglacjałów wynikałoby, że jesteśmy pod jego koniec i przyjdzie raczej wcześniej niż później. Po drugie, twierdzisz, że ogrzewamy świat w niesamowitym tempie. Poniżej masz wykresy pokazujące, że znacznie szybciej ogrzewał się świat ok. 8 tys. lat BP, a Rzymianie i Minojczycy żyli w znacznie cieplejszym klimacie niż my. Nasze straszne ocieplenie to ten mały czerwony dynks, który przebija (wg mnie na szczęście) linię trendu, ale wciąż plasuje nas wyraźnie poniżej klimatu z czasów Bolesława Chrobrego. Nie mówiąc już o tym, że wcześenijsze interglacjały były jeszcze cieplejsze i w Polsce żyły nosorożce i hipopotamy (i żaden silnik diesla bez filtra DPF się do tego nie przyczynił). Obecnie po prostu wychodzimy z “małej epoki lodowcowej” – i to jest zjawisko, którego jakoś ekolodzy i politycy nie biorą pod uwagę. Mówiłeś, że naturalne zmiany klimatu są na tyle powolne, że ekosystem się do nich dostosuje, nie zgadzam się z tym. Powiedz to populacji homo sapiens na Grenlandii, która wymarła pod koniec średniowiecza. Emisja gazów cieplarnianych przez człowieka na pewno ma jakiś wpływ, ale twierdzę, że nikt naprawdę nie wie, jak istotny. Trudno znaleźć rzetelne źródła, bo jest ogromna polaryzacja światopoglądowa. Moje spojrzenie na zagadnienie globalnego ocieplenia jest takie, że przypomina to naukowe prognozy sprzed lat dotyczące przeludnienia czy wyczerpania zasobów Ziemi. Czytam właśnie Odyseję kosmiczną 2001 i uśmiecham się w duchu, jak to na Ziemi zamieszkanej przez 6 mld ludzi panuje powszechny głód. Jest nas ponad 7 mld i granica wciąż się przesuwa (bo np. Zielona rewolucja). Tak samo z zasobami ropy naftowej, mój tata jako 5-latek czytał, że ropa skończy się za 50 lat, ja jako pięciolatek czytałem to samo (odkrywane są nowe złoża, nowe technologie wydobycia – złoża łupkowe, piaski bitumiczne). A pamiętasz, jak naukowiec w XIX w. wyliczył, że za kilkadziesiąt lat Paryż zostanie zapchany przez dorożki wywożące końskie odchody? Wracając do klimatu, zauważ, że stosunkowo niedawno politycy zmienili narrację z “globalnego ocieplenia” na “globalne zmiany klimatu”, bo im się modele przestały spinać. Okazało się np., że oceany pochłaniają znacznie więcej CO2 niż sobie założyli. Wiesz ile jeszcze Ziemia ma takich bezpieczników? Bo ja nie wiem. Ale politycy są przekonani, że wiedzą wszystko i tak np. boom na biopaliwa (takie ekologiczne, bo nie uwalniamy do atmosfery CO2 z paliw kopalnych) sprawia, że w Brazylii karczuje się Selvę pod uprawę soi i trzciny cukrowej. Dla mnie to jest prawdziwa zbrodnia przeciw planecie. Centralne sterowanie światem, zawsze rodzi niebezpieczeństwa wynikające z ludzkiej pychy. Skupianie się na redukcji CO2 może doprowadzić do wylania dziecka z kąpielą, w dziedzinach, których teraz nie jesteśmy w stanie zobaczyć. Stąd płynie mój sceptycyzm wobec noblistów ratujących planetę. A żeby optymistycznie zakończyć, to jak wkrótce pierdyknie kaldera w Yellowstone albo w Campi Flegrei to cała nasza zabawa w cywilizację się skończy :)

    1. Wpadam na chwile na blog i nie wierzę – XXI wiek i Marksa czytują :)
      Był kiedyś taki użytkownik na forum co na wszelki sposób próbował profesora zagiąć -myślę że na tak darmowe podniesienie ego długo nie będzie miał szansy wiec zostawię na razie a może nagle się znajdzie. Nie wiem jak ktoś mógł się nazwiskiem podpisać bo mi wstyd za takie opracowanie było by pod pseudonimem

    2. Wykres opiera się o rekonstrukcje klimatyczne, kończące się w 1950 roku, w dodatku nie globalne tylko dotyczące temperatur w pewnych punktach – jeden punktu na szczycie lodowca w Grenlandii a drugi temperatur na lodowcu Antarktydy. Błędny jest podpis że chodzi o lata “przed r. 2000”. Zresztą nawet wtedy wykres pomijałby ostatnich 16 lat.

    3. W czerwcu globalną anomalię obniży pewnie głównie Antarktyda (Antarktyka). Analogicznie jak pod koniec jesieni i na początku zimy była to Syberia, a wiosną Kanada.

    4. I jeszcze tylko mały komentarz. Porównywanie poprzednich interglacjałów gdy stężenie CO2 w atmosferze wynosiło 260-280 ppm, z obecnym gdy dzięki naszym działaniom przekroczyliśmy 400 ppm w ogóle nie ma sensu.

    5. Nie rozumiem na jakiej podstawie podważa się obecnie coś (czyli wpływ emisji gazów cieplarnianych przez człowieka na efekt GW) szukając wytłumaczenia… w czymś czegoś kiedyś nie było?
      To tak jakby poddawać pod wątpliwość istnienie obecnie jakiegoś wirusa, dlatego bo… kiedyś ludzie też chorowali (komputery “odmawiały posłuszeństwa”), bez jego obecności…
      Zupełny bezsens!

      1. Najśmieszniejszy argument różnej maści denialistów to “klimat zawsze się zmieniał”, co ma w jakiś sposób dowieść, że pod wpływem ludzkich emisji gazów cieplarnianych nie może się zmienić.

        Wynika to z niezrozumienia tego, ze każda zmiana klimatu spowodowana była zmianą jakiegoś wymuszenia (zmiany jasności słonecznej, zmiany orbity Ziemi, zmiany składu atmosfery, zmiany wulkanizmu). A my właśnie dość intensywnie zwiększamy wymuszenie gazów radiacyjnych. Właściwie lepiej byłoby dowodzić odwrotnie “klimat nigdy się nie zmieniał więc i teraz się nie zmieni”. Tu nie ma błędu logicznego, z tym, że pierwsza część tego stwierdzenie jest absolutnie nieprawdziwa.

  2. A czy “Pan profesor Marks” nie zauważył, że między rokiem 2003 a 2006r to się ociepliło, a nie ochłodziło?…- chyba, że dane NOAA są z sufitu…
    W “optimum średniowiecznym” brakuje mi wulkanu Tambora – nie wybuchł?..
    -Pozdrowienia
    M

  3. Przyczyną nieurodzaju, klęsk żywiołowych, a może nawet rewolucji francuskiej mógł być właśnie wulkan Tambora –
    “rok bez lata” =panował nawet w USA.
    M

      1. Ojejej – pomyliłem wulkany.. :lol:-dziękuję za zwrócenie uwagi,mea culpa.
        Ale idyllę ze ślizgawką na łyżwach sam bym namalował,gdyby mi wystarczyło talentu.
        Tylko rok mi się coś nie zgadza.
        Pozdrowienia
        M

    1. Zobaczymy jak to będzie w realu, bo jednak niże zmierzające na N od Polski ostatnio rzadko psują pogodę na dłużej.
      Tak, czy inaczej to pogorszenie i ochłodzenie ma być przejściowe, więc jakoś “przeżyjemy”:-)))

      1. Dokladnie tylko, żeby nie doszlo do niesprawiedliwości pogodowej bo gdy na północy wróży poniżej 20 st., na poludniu miałoby być bliżej 30.

  4. 2017 r ma szansę być najchłodniejszym od 2010r albo i dłużej jeśli prognozy sezonowe do listopada się sprawdza. Na razie czerwiec się prawie w 100% sprawdził.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *