GISTEMP: kwiecień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

GISTEMP: kwiecień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów

Wg serii pomiarowej NASA-GISS anomalia temperatury globalnej osiągnęła w kwietniu 2017 wartość +0.88°C w stosunku do normy z lat 1951-1980. Był to drugi najcieplejszy kwiecień globalnie.

Rekordowy kwiecień wystąpił oczywiście w roku ubiegłym (+1.06°C). Tegoroczny kwiecień przekroczył o 0.01°C wartość z 2010, co jest o tyle znaczące, że wówczas byliśmy w maksimum temperatury globalnej związanym z umiarkowanym El Niño 2009/2010.  Oznacza to, że temperatura, która w kwietniu była jeszcze 7 lat temu możliwa tylko w trakcie umiarkowanego El Niño, obecnie występuje po słabej La Niñi. Wszystko to stoi w oczywistej sprzeczności z dawnymi zapowiedziami denialistów, którzy jeszcze przed 2010 rokiem sugerowali, że klimat zaczął się nam już ochładzać (lub zacznie ochładzać w ciągu najbliższych paru lat, tj. od okolic 2012) – Z. Jaworowski (“Idzie Zimno”, w “Polityce” z stycznia 2008), D. Easterbrook wielokrotnie przed 2010, czy w końcu D. Archibald, również wielokrotnie przed 2010.

W roku 2012 Solheim et al. sugerowali, że do roku 2017 średnia anomalia temperatury powietrza na półkuli północnej obniży się do poziomu niższego, niż w latach 1960-1970.

Prognoza Solheim et al. 2012, czerwonym rombem zaznaczono najbardziej prawdopodobną wartość dla roku 2017 (HadCRUT4, NH). 

Jak czytamy w samej pracy (wytłuszczenie moje):

Our forecast indicates an annual average temperature drop of 0.9°C in the Northern Hemisphere during solar cycle 24. For the measuring stations south of 75N, the temperature decline is of the order 1.0–1.8 °C and may already have already started. For Svalbard a temperature decline of 3.5 °C is forecasted in solar cycle 24 for the yearly average temperature.

W rzeczywistości temperatura na naszej półkuli zamiast spaść aż o 0.9°C, wzrosła o 0.4°C. Rok 2016 był na Svalbardzie rekordowo ciepły. A tymczasem 24. cykl słoneczny powoli dobiega końca.

Błędne były również prognozy wcześniejsze, tego samego (m.in.) autora (Humlum et al. 2011), dotyczące Svalbardu. Tam z kolei czytamy:

This forecast suggests future MAAT in Svalbard to decline until around 2015–2017, to be followed by a new warming period, peaking around 2026. Following this future temperature peak MAAT again is forecasted to decline. The forecast shown in Fig. 5 is influenced by a perhaps unrealistic high linear trend 1912–2010. Should the real trend beyond 2010 be lower, this would change our forecast towards lower temperatures. Our forecast suggests that the observed late 20th century warming in Svalbard is not going to continue for the next 20–25 years.

Ponownie pogrubiłem interesujący fragment, z którego wynika, że autorzy spodziewają się na Svalbardzie jeszcze niższych temperatur, niż prognozuje ich “model”.

Poniżej zaś ryc. 5 z tegoż artykułu, do której (jak poprzednio) pozwoliłem sobie dorysować rzeczywiste dane. Zielona linia to prognoza, czerwone punkty połączone liniami to stan rzeczywisty do 2016.

Źródło: Humlum et al. 2011

Abstrahując już nawet od wartości rocznej temperatury powietrza na Svalbardzie w 2016, która była absolutnie wyjątkowa na tle pomiarów historycznych, wyraźnie widać, że postawiona prognoza nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Po raz kolejny więc mamy tu do czynienia z dopasowywaniem prostego modelu statystycznego do danych obserwacyjnych, co w przypadku pomijania istotnych elementów wpływających na rzeczywistą ewolucję klimatu (jak na przykład emisje gazów cieplarnianych) mści się jak widać już po paru latach.

Wisienką na torcie niech będzie fakt, że ten sam Solheim mniej więcej w tym samym czasie (2012) sugerował, jakoby prognozy J. Hansena z 1988 były całkowicie błędne. Okazało się to być nieprawdą, a jak widać wyżej, Solheim jest chyba jedną z ostatnich osób, które powinny oceniać jakość czyichś prognoz.

Mimo, że stało się już oczywiste, że żadna z prognoz sugerujących gwałtowne globalne ochłodzenie, opartych o spodziewane minimum aktywności słonecznej (które w istocie od jakiegoś czasu już niemal mamy) nie działa, nie przeszkadza to jednak denialistom nadal ich rozpowszechniać. Idea jest bardzo prosta – w okolicy roku 2011 bardzo wygodnie było pokazywać wykresy temperatur z niektórych miejsc półkuli północnej, gdzie temperatura roczna za 2010 była na tle ostatnich lat wyjątkowo niska. Tak było m.in. w Polsce i jak wiemy nie oznaczało to postępującego ochłodzenia – zarówno 2014, jak i 2015 były tutaj rekordowo ciepłe. Podawanie takich wyjętych z kontekstu wykresów służy tylko i wyłącznie wywołaniu mylnego wrażenia, jakoby klimat się ochładzał.  Warto zwrócić uwagę, że informacja o “spodziewanym globalnym ochłodzeniu związanym ze spadkiem aktywności słonecznej” będzie zupełnie inaczej odbierana zależenie od regionu i czasu w którym się pojawi. Polakom obecnie łatwo będzie w taką informację uwierzyć dzięki temu, że od połowy kwietnia do końca pierwszej dekady maja było w Polsce bardzo zimno. Gdyby akurat panowała pogoda wyjątkowo ciepła (co jest sprawa w zasadzie czysto losową, mówimy tu wszak o pogodzie, a nie klimacie), uwierzyć w taką informację byłoby znacznie trudniej.

Czasem rzetelna praca naukowa może być również wykorzystana w nierzetelny sposób. Prognoza nowego “minimum aktywności słonecznej” może być w istocie prawidłowa, oparta o rzetelne badania. Nie oznacza ona jednak, że klimat globalnie się nagle ochłodzi. Denialiści często pomijają ten fakt i zarzucają nas mnóstwem niusów o prognozie aktywności słonecznej, dodając – często już od siebie – informacje na temat Małej Epoki Lodowej powiązanej (chociaż i to może nie być do końca jasne) z poprzednimi minimami tejże aktywności. Ma to na celu nakierowanie czytelnika na prosty związek przyczynowo-skutkowy: minimum aktywności słonecznej prowadzi do globalnego ochłodzenia, a skoro takie minimum jest prognozowane, takiego ochłodzenia należy się spodziewać. I być może istotnie tak by było, gdyby klimatem rządziła jedynie aktywność słoneczna, wiemy jednak że tak nie jest.

Taka porażka powinna ostudzić (a może rozgrzać?) entuzjazm denialistów, stało się jednak rzecz jasna zupełnie inaczej. W styczniu tego roku (kiedy było już jasne, że prognoza Solheim et al. z 2012 nadaje się tylko i wyłącznie do kosza), ten sam autor jest wspominany na pseudonaukowym portalu należącym do organizacji “Principia Scientific International” (więcej na temat tej organizacji można przeczytać tutaj). Wstawiony tam wykres, mający potwierdzać że aktywność słoneczna zaczęła właśnie spadać i globalne ochłodzenie mamy tuż tuż, jest wielce wymowny i stanowi wręcz arcydzieło denializmu:

Jedyną pozytywną rzeczą, jaka jest z tym wykresem związana, jest fakt iż jest on dobrze opisany (co akurat jest zasługą tego, że jest opisywany automatycznie na stronie WoodForTrees), dzięki czemu wiemy, w jaki sposób został stworzony. Otóż zielony wykres mający przedstawiać aktywność słoneczną… właściwie nie przedstawia aktywności słonecznej. Jest to nic innego, jak narastająca suma 50-miesięcznej średniej ruchomej liczby plam słonecznych, pomniejszonych o 40, następnie dodatkowo znormalizowana. Każdy może sobie taki wykres stworzyć sam:

http://woodfortrees.org/plot/sidc-ssn/from:1850/mean:50/offset:-40/integral/normalise

Jeżeli usuniemy z wykresu normalizację, otrzymamy wartości rzeczywiste wyliczonej tu narastającej sumy:

Co w dalszej kolejności prowadzi do wniosku, że wg autorów obecna wartość aktywności słonecznej jest ściśle zależna… od aktywności słonecznej w połowie XIX w., jest ona bowiem składnikiem tej sumy. Biorąc pod uwagę notorycznie niesprawdzające się prognozy ochłodzenia związane z niską aktywnością słoneczną, można dojść do konkluzji, że jedynym powodem dla którego wykres ten stworzono, jest uzyskanie wrażenia iż aktywność słoneczna nadal jest wysoka. A skoro jest wysoka, to i temperatury globalne są wysokie, ale uwaga, uwaga – właśnie spada, więc i należy oczekiwać ochłodzenia. I tak się to kręci. Co najzabawniejsze taki wykres stoi w jawnej sprzeczności z prognozą Solheim et al. z 2012 roku – żeby była ona realna, a wykres SSN ją odzwierciedlał, miesięczne wartości liczby plam słonecznych musiały by być ujemne.

Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden zabawny zabieg – wg wykresu przedstawionego na stronie PSI obecnie aktywność słoneczna jest wyjątkowo wysoka, podczas gdy na początku XX wieku była wyjątkowo niska. W rzeczywistości, jeśli zwyczajnie wyświetlimy miesięczną liczbę plam słonecznych, okaże się, że obecny cykl słoneczny w zasadzie niewiele się różni od tych z początku XX w.

Oczywiście z wykresu zamieszczonego na PSI się tego nie dowiemy, podobnie jak nie dowiemy się tego, że liczba plam słonecznych osiągnęła swoje maksimum… 60 lat temu, jest to bowiem ukryte przez stosowanie narastającej sumy plam słonecznych.

Żeby jeszcze podkreślić absurd towarzyszący temu wykresowi, można powiedzieć, że wartość miesięcznego offsetu ustawiona na -40 powoduje, że aby zejść do poziomu z stycznia 1910 (narastająca suma równa ok 1800, rzeczywisty cykl słoneczny wartościami liczby plam słonecznych zbliżony do obecnego), nie możemy mieć ani jednej plamy słonecznej przez kolejne 55 lat. Nie jest również jasne, dlaczego sumujemy od 1850 (chociaż można się domyśleć, że dlatego iż w tym roku pojawiają się dane HadCRUT), dlaczego liczymy akurat 50-miesięczną średnią próbki i dlaczego wybrany offset wynosi akurat -40. Modyfikując te wartości możemy dobrać kształt wykresu, jaki nam akurat pasuje do stawianej tezy. Absurdalny jest również fakt, że na oryginalnym wykresie wzrost temperatury poprzedza wzrost aktywności słonecznej. Ktoś dowcipny mógłby stwierdzić, że związek przyczynowo-skutkowy jest pewnie dokładnie odwrotny, niż się tu sugeruje.

Chcecie, żeby było jeszcze śmieszniej? Otóż sam wykres z PSI jest jedynie kopią z denialistycznego bloga “No Tricks Zone“. W tym kontekście jego nazwa jest wielce wymowna – to niemal tak, jakby ktoś otworzył dom publiczny o nazwie “Klasztor”. We wspomnianej tam nowszej pracy Solheim pisze już jedynie o “spodziewanym nowym minimum typu Daltona między 2025 a 2050”, nie podając tym razem konkretnych prognoz dotyczących spodziewanego spadku temperatury globalnej (choć artykuł silnie takie zdarzenie sugeruje).

Wbrew pseudonaukowym prognozom rozdmuchiwanym przez denialistyczną blogosferę, klimat raczej słucha naukowców i w dalszym ciągu nam się ociepla.

12-miesięczna ruchoma strefowa anomalia temperatury (NASA-GISS)

Na powyższym wykresie widać, iż po roku 1995, a w szczególności od 2002 bardzo silne anomalie dodatnie temperatury powietrza zaczęły pojawiać się w regionie arktycznym, zaś od ostatniego roku wydają się one schodzić powoli w dół, w niższe szerokości geograficzne. Ostatni chłodny okres 12-miesięczny w Arktyce miał miejsce przed rokiem 1993.

Kwiecień 2017 był jednocześnie chłodniejszy od dwóch poprzednich miesięcy. Widać to również na poniższym wykresie prezentującym przebieg anomalii dobowych oszacowanych w oparciu o analizę modelu GFS:

Źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php

Dokładnie ta sama analiza zdaje się sugerować, że maj będzie globalnie nieco od kwietnia cieplejszy. Klimat zdecydowanie nie chce się słuchać denialistów:

Print Friendly, PDF & Email

30 Replies to “GISTEMP: kwiecień 2017 globalnie drugi najcieplejszy w historii pomiarów”

  1. Co tu dużo mówić zmiany zachodzą i zachodzić będą BK człowiek nie ogranicza emisji a juz dochodzimy do punktu gdzie nie będzie odwrotu. Po stopieniu Arktyki i uwolnieniu się ogromnej ilości metanu nawet ograniczenie do zera juz nic nie da choć wiemy ze takiego ograniczenia nie będzie.

    1. Ale dla wielu “znawców” z obszaru meteorologii i klimatologii – szydzących z rozmaitych danych klimatycznych, jak i nawiązywania do nich – mieliśmy patologicznie zimny kwiecień. I gdzie to “wasze” globalne ocieplenie…???

      A przy tym myślenie w stylu – co tam cała planeta za ‘X’ lat… Mnie interesuje tylko to co “tu i teraz”…
      Ciekawe jaki byłby stosunek takich właśnie osób do sytuacji, gdyby np. 100-200 lat wstecz o ewentualnym globalnym ochłodzeniu myśleli tak np. hindusi, jako o swoim wybawieniu od morderczych upałów w okresie letnim…???

        1. Jest jednak pośród nas grupa nieuświadomionych i zarazem mało wtajemniczonych w te zagadnienia –
          czytających wpisy i komentarze, choć niekoniecznie na nie odpowiadających – do której (po wielu powtórkach) są w stanie trafić takie proste “łopatologiczne” wyjaśnienia:-)

          Ale na pewno nie są to zatwardziali denialiści z zasady kwestionujący AGW.

  2. @Lucas jakby tak temperatura spadała jak rośnie to pod koniec wieku byśmy uciekali przed lądolodem z Polski. Dobra wiadomość jest taka ze lądolód nam nie grozi przez wiele tysięcy lat ale marne to pocieszenie jak nasza roslinność nie wytrzyma tych zmian i za 200 lat nie będzie rosło nic a cyeilizacja ludzka zniknie za gora 300 lat.

    1. @ Sylwester. Tylko ,że myślący rozsądnie i martwiący sie przyszłością Ziemi nazywani są dziwakami i są wyszydzani przy każdej okazji. Piszę o sobie po dyskusji na temat AGW podczas uroczystości rodzinnej. Młodzi i wykształceni ludzie są odporni na fakty (których jako technik elektronik nie potrafię , niestety przedstawić) i w globalnym ociepleniu widzą same plusy. Zresztą gdzie jest to ocieplenie skoro od października do 10 maja cały czas przedzimie ,zima inajwyżej przedwiośnie?Gdybym pokazał im Twój post zostałbyś nazwany ekoszołomem szerzącym defetyzm.

  3. @oliver57 zobaczymy jak na starość beda umierać z pragnienia i dostępu do czystej wody i jak nie będzie na polach nic rosło z powodu innej strefy klimatycsnej . Mnie nazwą oszolomem ekoterrorystow a siebie jak nazwą? Może debilami kto wie.

  4. Ciekawie wygląda ten wykres strefowych anomalii – brak wyraźnego ochłodzenia na niższych szerokościach po erupcji Krakatau, coś pojawia się powyżej 60 st. N. Czy nie powinny się pojawić anomalie też w strefie zwrotnikowej? Wulkan leży prawie na równiku.

    1. @zaciekawiony

      To efekt tzw. “arktycznej amplifikacji”, przewidzianej jeszcze przez Arrheniusa w XIX wieku. W wyniku zmian albedo (mniej lub więcej śniegu i lodu) obszary arktyczne podlegają zmianom temperatury około 3 razy bardziej niż tropiki. I co ważne, działa to w obie strony, czyli także gdy się oziębia.

      A chmura aerozoli stratosferycznych po Krakatoa objęła cały świat. Wiemy to bo jego popiół znajdujemy i na Grenlandii i na Antarktydzie.

  5. Piękny wpis. Nie znałem cześć tych “prognoz”. I pomysleć, że to przeszło w czasopismach spod znaku Elsevier. Często recenzuję dla tego wydawnictwa, i ja bym żadnego z tych artykułów nie rekomendował do publikacji.

    PS. Zanim ktoś zakrzyknie oburzony ‘Jakim prawem?” wytłumaczę, ze przyczyna jest ich absurdalna metodologia. Każdą funkcję można w matematyce zamienić na sumę cykli przy pomocy analizy fourierowskiej. Jednak stosowanie jej w praktyce ma sens jedynie dla zjawisk naprawdę cyklicznych. Największe wymuszenie radiacyjne ostatnich stuleci, wzrost koncentracji gazów cieplarnianych wywołanych naszymi emisjami, na pewno nie jest cykliczny bo epokę przemysłową mamy dopiero pierwszy raz.

    Tego rodzaju dopasowanie jest zatem matematycznie możliwe, ale jako prognoza wyłoży się to na pysk zaraz po skończeniu okresu dla jakiego tworzyliśmy to dopasowanie. Mówiąc w skrócie każda funkcja rosnącą tak potraktowana, zaraz po zakończeniu danych, z których ją stworzono będzie pośpiesznie zmierzała w dół. Dlaczego? Bo przecież jest to z konieczności funkcja cykliczna i musi wrócić do niskich wartości, jakie miała na początku wykresu!

  6. Panie Piotrze, mój syn mocno się starał, jest zdolny, ma dyplom z wyróżnieniem. Jak Pan dostał stanowisko?

    1. @Sylwester

      Czy ja jestem jakąś wróżką? Dużo zależy od warunków meteorologicznych latem, a tych nie przewidzisz dzisiaj. Tzn. warunki wstępne na rekord są ale to jeszcze nie wszystko.

      Jednak prywatnie dodam, że są na to duże szanse.

  7. @Arctic Haze wróżką nie ale chciałem znać zdanie kogoś kto się zna :-) Jeśli padnie rekord to ocieplenie przyspieszy pewnie jeszcze bardziej.

    1. Nie od rekordów (ciepła, min. pokrywy lodowej, itd.), tylko od średnich trendów zmian zależy skala dalszego ocieplenia klimatycznego.

      1. @Lucas wiem ze nie od rekordów ciepła lub zimna ale przykładowo w tym roku został mały kawałek lodu przy Kanadzie to temperatura by poszła w górę jeszcze bardziej ze wzgledu na brak lodu który odbija światło słoneczne i dzięki temu nie przekroczylismy jeszcze magicznych 2 st takie moje zdanie.

  8. @Paweł pomóc? W jakim sensie? Jak zostanie mały kawałek lodu przy Kanadzie lub stopień się cały to anomalie pogodowe i klimatyczne dopiero się zaczną a globalnie temperatura szybko wzrośnie przez metan który się uwolni i nasze co2 czy będziemy emitować czy nie juz nic nie da bo uruchomi się proces nie do zatrzymania.

    1. Gdzie takich herezji się naczytałeś? :)-Arktyka bez lodu to na pewno nic dobrego dla klimatu ale bez przesady planeta się tak szybko nie zniszczy sama co najwyżej jako cywilizacja bedziemy mieli wiecej kłopotow

  9. @grzeg a jakie konsekwencje wedłóg Ciebie będzie miało stopienie Arktyki? Moim zdaniem katastrofalne. Nie tylko dla Arktyki.

    1. Zwykły wzrost tempa GO – wzrost temperatur, zjawisk ekstremalnych w pogodzie przyspieszenie wzrostu poziomu morza -bedzie nieprzyjemnie ale bez przesady ogólnoświatowej katastrofy od razu nie spowoduje(Ale nasilanie lokalnych problemów to już tak)- co innego jak byśmy takie zdarzenie zignorowali bo to pewna droga do katastrofy

    1. Zauważ że narazie wiekszość wojen jest o paliwa kopalne albo przez spowodowane przez osoby czerpiace zyski z nich -Wolna od lodu Arktyka może obudzić świat i łatwiejsze bedzie odejscie od spalania paliw kopalnych

      1. Tylko ,ze Rosja już się szykuje do eksploatacji paliw kopalnych ,gdy tylko Arktyka będzie wolna od lodu.Jestem pesymistą, jeżeli chodzi o przyszłość gatunku ludzkiego .Może to z racji wieku, tak przynajmniej sądzi mój siostrzeniec, geolog wierzący w rozkwit Ziemi korzystającej z GO,bez A bo twierdzi ,że to proces naturalny, cykliczny i trzeba się się z tego fakty cieszyć.

        1. Co z tego bez popytu na paliwa kopalne nigdzie tego nie sprzeda wiec upadnie bo w duzej czesci opiera na tym budzet zreszta wiekszosc panstw ktore sa nakierunkowane na wojne musi opierac budzet o zyski z paliw. A w obliczu zmiejszenia sie swiatowego zapotrzebiwania w wyniku rozwoju alternatywnych źrodeł energii a przed wszystkim efektywnosci energetycznej doprowadzi do wyeliminowania coraz droższych paliw paliw kopalnych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *