Duże opady?

Duże opady?

Najbliższe doby charakteryzować się mają dużymi sumami opadów, które miejscami osiągnąć mogą niemal 100 mm (za trzy doby). Wg modelu ECMWF największe sumy opadów mają wystąpić w Wielkopolsce, wschodniej części województwa zachodniopomorskiego, w północnej części województwa dolnośląskiego oraz w południowej Małopolsce. Poniżej prognoza narastającej sumy opadów dla trzech miast (operacyjna, średnia z całej wiązki i ekstrema) wg ECMWF EPS (Ensemble Prediction System).

Zobaczymy tu przy okazji, jak się te prognozy sprawdzą.

Najnowsze wyniki modelu ICON-EU podają może nieco niższe sumy opadu, ale ich rozkład jest dość podobny do tego, co prezentuje ECMWF.

Opady w tym modelu są nieco przesunięte na zachód w stosunku do prognozy ECMWF. ICON sugeruje, że nawet w Słubicach spadnie dość sporo deszczu, operacyjna prognoza ECMWF daje tu jedynie parę milimetrów opadu.

W zachodniej połowie kraju pogoda poprawić się ma dopiero w piątek. Warto zwrócić uwagę, że mimo niemal pełnego zachmurzenia i opadów temperatury będą tu dość wysokie (jak na taką sytuację) i będą się wahać między 16 a 21°C. Ciepłe noce (temperatura w wielu miejscach ma nie spadać poniżej 15°C) skutecznie zniwelują ujemną anomalię temperatury dobowej, która w takich sytuacjach potrafiła często spadać poniżej -5°C.

Print Friendly, PDF & Email

65 Replies to “Duże opady?”

  1. Hmm wygląda to obiecująco, mam nadzieję, że wreszcie to tegoroczne fatum omijania moich okolic przez fronty i chmury burzowe Zieloneg Góry, zwłaszcza NW okolic się odwróci.

  2. W ogóle zanosi się na dość oryginalny rozkład opadów i zarazem termiczny wokół tego niżu. Z biegiem czasu strefy opadowe jakby były coraz mocniej “wyrzucane” siłą odśrodkową na zewnątrz centrum układu, u nas w kierunku W – a co może mieć związek z przejściowym pogłębianiem (i zarazem nabieraniem na sile) niżu, który de facto cały czas ma pozostawać za naszymi E granicami. A jeszcze 2 dni temu wydawało się, że na W Polski z tego niżu już w ogóle nie popada, podczas gdy na E/SE spadnie docelowo (łącznie) 100-200 mm…

    Natomiast od NE, gdzie opady mają stopniowo ustawać, zacznie się adwekcja gorącego powietrza z N/NE (!). Helsinki, czy Sztokholm mają za dnia notować temperatury ok. 10 st. wyższe, niż bardziej deszczowe obszary Polski – tzn. ok. i powyżej 30°C.
    [I jako ciekawostka… Zimą oczywiście zależność byłaby odwrotna, przy czym na sporym obszarze Europy byłoby mroźnie, miejscami bardzo mroźnie, a w strefie opadowej spadłoby sporo śniegu.]

    I taka sytuacja ma się utrzymać mniej więcej do piątku. Potem niż ma stopniowo zacząć się wypełniać – a wraz z tym, opadów ma być wszędzie coraz mniej, przy temperaturze dość wysokiej, ale przynajmniej na razie bez wyraźniejszego upału.

    1. Szczerze ? Pożyjemy zobaczymy, już nieraz w tym roku były u mnie zapowiadane sensowne opady, Choćby w ostatnim tygodniu a ostatecznie były dużo słabsze :/

  3. We Wrocławiu przechodzą intensywne opady i tak ma być do końca dnia z przerwami. W ciągu 72 h może u mnie napadać 60-70 mm wg GFS http://old.wetterzentrale.de/pics/Rmgfs72sum.gif Z jednej strony dobrze, bo to byłby koniec suszy, ale obawiam się lokalnych podtopień. Nabyłem działkę ogrodniczą, gdzie aktualnie poziom wody gruntowej wynosi ok 135 cm. Chyba na tym terenie nie ma co się decydować na drzewa owocowe, poza śliwkami.

  4. Masakra. Jak po złości. Dziś wyjeżdżam na kurs skałkowy, 4 dni na Jurze południowej, dzień restu i 4 dni w Sokolikach. Na środę GFS dla Jerzmanowic przewiduje 36,4 mm. Jeden dzień na kursie poświęca się na zajęcia techniczne – autoratownictwo, nauka zjazdów. Można to robić w czasie deszczu. Oczywiście wiszenie cały dzień na linie w strugach deszczu to nic przyjemnego, można by jednak rzecz – przyroda. Gorzej, że ma padać również we wtorek, czwartek, trochę piątek. Skała będzie mokra a jurajski wapień jeszcze bardziej śliski niż jest.
    Zagrożeniem będą też wyładowania atmosferyczne. Wszelkie formacje wklęsłe w rzeźbie skały, wypełnione wodą będą działały jako naturalne uziemienie. Po cichu liczyłem, że jeśli będą już opady to w postaci gwałtownych lecz krótkotrwałych burz. Po czym wysokie temperatury i słońce osuszy skałę. Ale nie, musi lać. Trochę na pocieszenie – ci w Tatrach będą mieli gorzej – tam ma niby spaść do 112 mm.
    Jak planować wyjazdy? Kiedyś w Tatrach w miarę pewny był koniec sierpnia, wrzesień, początek października. W trakcie kilku ostatnich wyjazdów w tym okresie trafiała mi się fatalna pogoda. Łącznie z dosyć obfitymi opadami śniegu. Natomiast w czerwcu paradoksalnie na odwrót – lampa. I jak tu żyć (wspinać się)? :)

  5. IMGW co dziwne, nie przewiduje intensywnych opadów we Wrocławiu, jak i na całym D.Śląsku w aktualizacji z 2018-07-17 06:44:48 UTC. Dotychczas napadało u mnie 5 mm ( w ciągu godziny) i kolejne fala opadów już zagościła.

  6. Nie wiem jaki teraz idzie opad u mnie (miejsce Oława), ale uszczelki w oknach połaciowych (dachowych) nie wytrzymują naporu wody i lekko popuszczają, cholera! latam ze szmatą a zaraz muszę iść do pracy!

  7. A mi się podoba to, że przy opadach jest ciepło. Zawsze mnie wkurza że jak pada to od razu mamy do czynienia z jesiennymi temperaturami, nawet w środku lata. Na przykład w końcówce czerwca w trakcie opadów temperatura potrafiła spadać do 12 stopni, w pełni dnia. A teraz jest 20 i do tego wilgotno, przez co odczucie ciepła to co najmniej 23. Rzadko się taka pogoda trafia, a szkoda. Bez przesady w drugą stronę, 30 stopni z wilgocią było by nie do wytrzymania, ale temperatury 10-15 w dzień są dla mnie nieakceptowalne w miesiącach letnich.

    1. U mnie na termometrze 17 stopni a odczucie ciepła przy opadach jest niższe… wiec nie jest to zjawisko na całą Polskę

    2. @alewis27
      Ale przy opadach jest cieło ale w nocy i rano. Bo w ciągu dnia nie ma jakiś bardzo wysokich temperatur. Są miejsca gdzie temperatura maksymalna jest ledwo wyższa niż temperatura minimalna.

        1. @Marian
          I tak to temperatura poniżej normy dla lipca ale tak lepiej jezt przy 20°C i deszczu można chodzić w bluzie a nie jesiennej kurtce jak przy 13°C.

    3. Bardzo dobrze, że jest ciepło. Raz, że zwiększa to intensywność konwekcji oraz samych opadów, co mam nadzieję spowoduje, że przez 2-3 dni spadnie miesięczna norma i skończy się biadolenie na suszę. A dwa – po prostu łatwiej takie dni się znosi kiedy człowiek nie marznie, jak to choćby było na początku lipca.

      1. Na suszę to już nie ma co narzekać na SE Polski -szczególnie w województwie małopolskim większości województwa podkarpackiego i wschodniej połowie województwa śląskiego bo tam według najnowszych map KBW Instytutu w Puławach dominują niebieskie kolory czyli susza została praktycznie zniwelowana.

  8. U mnie wczoraj podczas przechodzenia jednej ze stref opadów blisko było wyjątkowo rzadkiego zjawiska kiedy minimalną temperaturę dobową notuje się w najcieplejszym okresie dnia, co latem oznacza godziny 12-15. W nocy Tmin wyniosła 15,6C, potem za dnia wzrosła do niespełna 21C, a o godz 12:30 spadła do 16,6C, po czym znów rosła i do końca dnia nie spadła już poniżej 17,5C. Zabrakło 0,8.
    Dziś jest na to ponownie pewna szansa, lecz niewielka – Tmin do tej pory to 17,9C, ale z powodu wysokiej wilgotności (99%) trudno podejrzewać, by jakakolwiek strefa opadów mogła spowodować spadek temperatury w środku dnia.

  9. “Warto zwrócić uwagę, że mimo niemal pełnego zachmurzenia i opadów temperatury będą tu dość wysokie (jak na taką sytuację) i będą się wahać między 16 a 21°C. Ciepłe noce (temperatura w wielu miejscach ma nie spadać poniżej 15°C) skutecznie zniwelują ujemną anomalię temperatury dobowej, która w takich sytuacjach potrafiła często spadać poniżej -5°C”
    Właśnie kiedyś zwracałem na to uwagę. Wysoka temperatura minimalna 15-20°C dzięki zachmurzeniu i opadom zawyża średnią temperaturę dobowę dzięki czemu w niektórych miejsca tavg jest tylko lekko poniżej normy lub w okolicach normy.
    Spoglądałem na mapę synoptyczną IMGW i według niej nad Polską mamy PPm (niezbyt ciepłe). Zwróciłem też uwagę że od 10 lipca aż do teraz nad Polską pojawią się fronty okluzji (pewnie okluzja ciepła). Ostatni miesiąc w którym często pojawiały się fronty okluzji (tyle że to była okluzja chłodna) to paskudny październik 2016.

  10. Niby mamy nad Polską niezbyt ciepłe PPm a dzięki większym rozpogodzeniom i dość dużemu nasłonecznieniu temperatura potrafi wzrosnąć do 26-30°C jak np. Wczoraj. Na wschodzie Polski gdzie jest znacznie więcej chmur temperatura wzrosła “tylko” do 19-25°C.

  11. Ciekawostka…
    Na różnych poziomach troposfery mamy adwekcję znad… Syberii (!):
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018071700_Warschau__.gif
    Adwekcja typowo kontynentalna, przy zupełnym odcięciu od wpływu Atlantyku. Paradoksalnie, oddziaływanie oceaniczne jest obecnie jeszcze słabsze, niż podczas pogodniejszych i bardziej suchych tygodni/miesięcy w okresie od kwietnia do początku III dekady czerwca. Tą zdawałoby się dziwną sytuację wyjaśniają krzywizny – obecnie cyklonalne (pomimo adwekcji w 100% z głębi lądu), w odróżnieniu od często antycyklonalnych jakie mieliśmy podczas oddziaływania wyżów skandynawsko-rosyjskich 4+ tygodni wstecz (cyrkulacja dookólna od N Atlantyku przez N i E Europę łukiem przez Ukrainę w stronę Polski).

    Zimą obecny układ wiadomo co by oznaczał… przeważnie dwucyfrowy mróz i raz po raz opady śniegu… Tyle, że mamy lato, a wręcz wkroczyliśmy w najcieplejszy statystycznie okres roku (ok. 15.07-10.08). Kontynent jest mocno wygrzany, a tam gdzie jest “wyżowo” (pogodniej i sucho) granica 30°C osiągana jest dość łatwo – nawet w Skandynawii, bez żadnego “wspomagania” gorącym/upalnym afrykańskim powietrzem (a w czym lubują się media…). Pokazują to dość dobrze zapowiedzi np. dla Sztokholmu:
    http://www.mojapogoda.com/meteo/eps/ensemble-tt6-stockholm.gif
    … gdzie dzięki wyżowej i suchej pogodzie w najbliższych dniach ma być średnio o 5 st. cieplej, niż w wielu regionach Polski (!).

    Ale i dla nas płynie stąd jakiś wniosek… Tzn., choć w prognozach (na szczęście, przynajmniej na razie) nie widać jakieś realnej fali mega-upału, to z drugiej strony trudno oczekiwać też chłodniejszych (w sensie Tavg) dni niż ostatnio. Dominować będą albo temperatury umiarkowanie letnie przy małej amplitudzie dobowej (w przypadku dominacji pochmurnego nieba i opadów), albo dni gorące z wahaniami temperatury w skali całej doby w widełkach 15/30°C, a i lekko upalnych też wykluczyć nie można. Natomiast wraz ze zbliżaniem się III dekady lipca opadów powinno być ponownie coraz mniej i to w całej Polsce.

    Wygląda więc na to, że do końca lipca powinni aura choć po części spełni nadzieję tych, którzy oczekiwali opadów przy temperaturze umiarkowanej, jak i tych, którzy czują niedosyt prawdziwie letniej aury (choć niekoniecznie w zbyt ekstremalnym wydaniu).

    1. Jak ta strefa opadow ze wschodu dotrze do mnie I sie nie oslabi a najlepiej wzmocni I poleje porzadnie e nocy i jutro to Bede usatysfakcjonowany. Bo na razie to kolejny slabowaty opad abteraz jak na zlosc nie pada

    2. A, dzięki za zauważenie. Już kiedy @Zbigniew napisał “Niby mamy nad Polską niezbyt ciepłe PPm” to miałem sprawdzić (bo jak ktoś coś takiego pisze to prawie zawsze nieprawda). I rzeczywiście, jest to wszystko ale nie PPm (bo “m” oznacza “morskie”):

      To jednak wina nie Zbigniewa, a IMGW, które na swojej mapie synoptycznej całą Europę upstrzyło różnymi rodzajami PPm. Pomiędzy nimi są fronty, a masy powietrza wprowadzono aby odróżniać powietrze po dwóch stronach frontu. W dodatku to ponoć (wg. materiałów samego IMGW) klasyfikacja pochodzenia geograficznego, a nie właściwości termodynamicznych mas powietrza, więc drugie pudło.

      Czy wszyscy, którzy mają tam jakieś pojęcie są teraz na urlopie?

      1. Obecna sytuacja to dobry przykład na niekompatybilność kryterium geograficznego i fizycznego odnośnie nazewnictwa mas powietrza – które tylko czasami wykazują ze sobą zgodność.
        Jak pogodzić adwekcję wprost znad Syberii, w 100% nad lądem, z “morskością” powietrza? Ciekawe jak z tego wybrnęliby twórcy i piewcy obecnej nomenklatury?

        Osobiście uważam, że jak są ku temu UZASADNIONE powody, to można wspomnieć o kierunku adwekcji (z…, znad… i tu kierunek lub nazwa geograficzna). Jednak, jak wnioskuję, sens wprowadzania samego nazewnictwa opisuje głównie atrybuty odnoszące się do WŁAŚCIWOŚCI masy powietrza NAD DANYM obszarem…

        1. @Lukasz wawa

          “Twórcy obecnej nomenklatury” to chyba synoptycy słabo pamiętający kursy na których się uczyli meteorologii. W tym sensie, że używają nazw pochodzących od Bergerona jako klasyfikacji termodynamicznej podczas gdy żaden znany mi podręcznik ani manuał IMGW ich do tego nie upoważnia. Podręcznik Wosia (biblia naszych meteorologów) używa tych nazw wyłącznie geograficznie, podobnie wszystkie znane mi wersje “słowników tematycznych” IMGW, mające ujednolicić terminologię w prognozach.

          Mam więc wrażenie, że wynika to jedynie z ustnego przekazywania sobie wiedzy przez synoptyków. Jest to zatem rodzaj synoptycznego folkloru (wiedzy ludowej).

        1. @Krakus

          Pewnie głównie z parowania nad kontynentem. Jednak. Jeśli po drodze było cieplej niż w Polsce to nawet niezbyt wysoka wilgotność względna może zamienić się w 100% po ochłodzeniu.

          Ostatnio wyczytałem bardzo ciekawy fragment w jednym z artykułów Trenbertha (i innych) [1].. Pisali o suszy (czytam teraz o suszach dużo, z oczywistych powodów.

          Otóż susze:

          They occur in anticyclonic (high pressure) conditions where gentle subsiding air suppresses clouds and rainstorms and the sunshine dries out the soils and vegetation, ultimately increasing the risk of heat waves and wild fires. With anticyclonic conditions in the drought area, the nature of the atmospheric circulation means that cyclonic conditions prevail elsewhere. Hence somewhere else in the world low-pressure cyclonic regimes must exist as part of an atmospheric wave or monsoonal overturning atmospheric flow, and the air generally rises and provides unsettled cloudy and rainy weather. Evaporated moisture moves from the anticyclonic to the cyclonic regions, which tends to make dry areas drier and wet areas wetter.

          O tym jakoś nigdy przed przeczytaniem tego nie pomyślałem (ale od razu mi się to przypomniało gdy zobaczyłem Twoje pytanie). Ponieważ powietrze w wyżu opada, więc wilgoć z parowania musi zostać wypchnięta do sąsiednich niżów. Ponieważ są one latem chłodniejsze, spowoduje to znaczny wzrost względnej wilgotności i w końcu opady. Chyba właśnie efekty tego zjawiska widzimy obecnie nad Polską.

          [1] Trenberth i inni, 2014, Global warming and changes in drought, Nature Climate Change, https://doi.org/10.1038/NCLIMATE2067

          1. Dla mnie jest niepokojace dlacEgo wieksza strefa opadowych get przechodI Nas moim obszarem slabnie. Dzisiaj to Sami I sukces jak w ogole jeszcze deszcz spadnie. A zachodnia Malopolska czy Polska centralna tona w deszczu

      2. @Artic Haze
        To w takim razie jest to dziwna sytuacja z tą adwekcją mas powietrza. Ale sytuacja baryczna czyli ten niż na wschodzie Europy z frontami okluzji jest prawdziwa, tak?

        1. @Zbigniew

          Ja zwykle w przypadku zjawisk mezoskalowych (bo to ma taka skalę), gdzie definicje nie są tak ugruntowane jak przy zjawiskach synoptycznych (pełnowymiarowych wyżów i niżów), zależy to od tego kogo zapytasz.

          Porównuję trzy mapy synoptyczne: polskiej, brytyjskiej i niemieckiej służby meteorologicznej. Na dwóch pierwszych zaznaczono to coś jako front okludowany, a na trzeciej jako linię zbieżności [1]. Argument za pierwszą interpretacja to pewnie podobne temperatury po obu stronach tego zjawiska liniowego. Jednak linia zbieżności ma tę samą cechę. Ogólnie na pewno nie jest to front okludowany w sensie jego opisu w szkole norweskiej (skutek dogonienia frontu zimnego przez ciepły). A skala raczej pasuje do linii zbieżności (każdy front jest taką linią ale tylko mezoskalowe tak wprost nazywamy). Dlatego chyba wolę nazywać to linią zbieżności. Ale to trochę jednak kwestia gustu.

          [1] Właściwie to brytyjski MetoFFice zabezpieczył się na wszystkie strony zaznaczając strefę konwergencji owiniętą frontem okludowanym. Ale to chyba przesada. Ponieważ to zjawisko mezoskalowe (“niżyk”) ma chyba dość ciepły rdzeń to w takim wypadku nie powinien mieć w ogóle frontów. Już prędzej “rain bands” (pasma deszczu). Jednak chyba za daleko brnę w meteorologię mezoskalową, dziedzinę którą u nas mało kto się zajmuje.

        2. Do pełniejszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji potrzeba prześledzenia kompleksowego rozwoju mezoskalowego ośrodka niżowego jaki najpierw jako niepozorny układ “zanurkował” znad Morza Norweskiego na SE w kierunku Europy C i Ukrainy, a teraz się reaktywował korzystając z zasobów wilgoci nad Morzem Czarnym.
          Zauważmy, że po S/SE obrzeżach wyżu znad N Europy (z ciepłym i suchym powietrzem) do głosu dochodzą jednak niże, a czego skutkiem była m.in. ulewa w Moskwie po meczu finałowym. Czyli choć mamy adwekcję obecnie wprost z Syberii, to nie oznacza ona zupełnie suchej masy powietrza – a co miałoby miejsce przy wyżu skandynawsko-rosyjskim rozbudowanym bardziej w kierunku S, tzn. w kierunku Kazachstanu, Kaukazu i Morza Czarnego.

  12. Jedno stało się już faktem za okres suchej i słonecznej pogody szczególnie w kwietniu i w maju ( bo czerwiec był już stosunkowo dużo pochmurniejszy i choć też suchy to bardziej wilgotny) płacimy właśnie teraz w lipcu-wiadomo że sumy opadów w lipcu przekroczą normę w lipcu i to może w niektórych miejscach znacznie. Od dluższego czasu nie widać też w prognozach ekstremalnych upałów w lipcu więc szanse na to z dnia na dzień maleją, ale jeszcze poczekajmy ( czyli temperatury powyżej 35 stopni a nie powyżej 30 a poniżej 35 oczywiście bo takie w prognozach się pojawiają). Jeśli chodzi o opady to podejrzewałem że latem nadejdzie taki miesiąc gdzie będą przekroczone normy opadów i to znacznie.
    Sądziłem też że 1 miesiąc znajdzie się ponizej normy temperatur średnich, ale póki ci wygląda że lipiec będzie nad kreską pomimo braku spektakularnie wysokich temperatur. Temperatury maksymalne rzadko osiagają nawet 30 stopni, ale dzięki dość ciepłemu powietrzu pomimo zachmurzenia występują wysokie temperatury nocą. Pytanie wię kiedy temperatury spadną poniżej normy-stawiam że padnie na kolejny miesiąc czyli sierpień.

    1. hmm, czyli czekasz na temp. pow 35st w lipcu??? Ja czekam na wyłącznie poniżej 30, i w sierpniu tak samo…………

      1. Każdy ma swoje upodobania i ja się już w ogóle nie “wtrącam” do innych. O swoich parę razy pisałem. Temperatury powyżej 35 stopni mi nie przeszkadzają o ile są w bardzo ograniczonym zakresie. 1-2 dni powyżej 35 stopni aż tak bardzo nie zaszkodzą jak ciągnace się tygodniami temperatury ok 30-32 stopnie.
        Tak więc jeśli chodzi o mnie jeśli jest 35-40 stopni limitowane do maks 5 dni to jeszcze nie narzekam, później jest już za długo i dla mnie. Oczywiście też pod warunkiem że po tych ekstremalnych upałach ochłodzi się do ok 25 stopni a nawet w pobliże 20 nie do 30. Napiszę ostatni raz lubię upały latem bo dla mnie to kwintesencja polskiego lata ale w ograniczonej liczbie dni w granicach rozsądku. sierpień 2015 np był już przesadą dla mnie.
        Jeśli chodzi o to co napisałem to opierałem się na faktach i na prognozach. Może w tym roku w ogóle unikniemy temperatur 35+ kto wie

        1. Ze stwierdzeniem, że “upały to kwintesencja polskiego lata” nie jestem w stanie się zgodzić. Być może tak będzie, jednak upały, przynajmniej do tej pory nie były ani kwintesencją, ani tym bardziej dominującą aurą dla polskiego lata. Na szczęście.

          1. Ale prawie zawsze bywało kilka dni upalnych i oto mi chodziło, nie chodziło mi tylko o ciągnące się tygodniami temperatury powyż. 30 stopni tylko w ogóle o okres z upalnymi dniami np. krótkie fale upałów w czerwcu, lipcu czy sierpniu. Wiadomo że upały nie dominują w polskim klimacie. Natomiast co gustów rozumiem że są ludzie dla których najlepiej byłoby gdyby w Polsce upałów nie było, ale fakty są takie że temperatury 30 stopni+ występujące przynajmniej 1-10 dni są standardem

        2. Jak dla mnie w tym roku na 99,9% będzie Tmax 35+. Rzadko kiedy zobaczymy nawet Tmax 32-34 stopnie. Raczej przewiduję umiarkowaną wersję lata z cieplejszymi okresami.

  13. W wątku opadów chciałem poruszyć kolejny temat otóż rolnicy po raz drugi przeżywają dramat. Przebywam na wsi i wdzię co się dzieje. Żniwa w tym roku rolnicy zaczęli o uwaga 2 do nawet 3 tygodni wcześniej niż zwykle ( średnio dzieje się to w III dekadzie lipca lub I dekadzie sierpnia) przynajmniej tu na Mazowszu. Zboża dojrzały wcześniej ( wiadomo dlaczego). Zaczęli to robić to przed tymi opadami i musieli przerwać pracę bo mokrego zboża nie da się kosić i to zboże od nadmiaru wody zaczyna gnić. Tak duże opady trafiły się dla nich w najgorszym mozliwym czasie. Lepiej dla nich gdy to stało się w III dekadzie lub najlepiej jeszcze później. Także najpierw część plnów została przez suszę a teraz część przez wodę. Plus wychodzi dla przyrody ale to też ma swoje minusy dla człowiek. Liście na drzewach już tak nie usychają, trawa się pięknie znów zieleni, zwierzęta mają więcej pokarmu, ale rośnie też całe zielsko, chwasty, zwiększa się liczba i intensywność żerowania komarów i kleszczy i to jest minus. W lasach zaś zapewne będą grzyby wkrótce. Także jak widać tak samo jak przy suchej pogodzie tak i teraz bilans nie jest jednoznaczny są plusy i minus. Najlepsza byłaby równowaga ale ta została zachwiana. Opadów już jest w tej chwili za dużo.

    1. Owszem, niestety równowaga została zachwiana przez nienormalnie ciepłą wiosnę-lato, do tego bez opadów! Ani trochę nie cieszyła mnie taka nienormalna wiosna, jednak większość rodaków była zachwycona. A rolnicy i przyroda, najczęściej ich kompletnie nie interesują. Pełna lampa przez cały rok i 30 st, oto marzenia przeciętnego Polaka. Na dodatek kompletnie dla mnie nie zrozumiałe.

      1. @Dorka
        Oczywiście, że większość osób była zachwycona, bo nie cierpi na światłowstręt i nie tak nie marudzi. Dobrze, że wiosna przyszła bardzo szybko na początku kwietnia i później zamieniła w epizod letni z temperaturami 20-25 stopni w kwietniu. Czy naprawdę wolałabyś opady śniegu i silne przymrozki jak rok temu w kwietniu i w maju?
        Przyroda sobie poradzi, odrobi straty i jest możliwe, że z suszy możemy przejść do bardzo wilgotnego okresu.
        “Pełna lampa przez cały rok i 30 st, oto marzenia przeciętnego Polaka”
        Nikt tu nie chce 30 stopni przez cały rok. Z tego co czytałem najlepszy przedział temperatury, w którym człowiek się dobrze czuje to 18-30 stopni.
        Narzekałaś wielokrotnie na dużo słońca i temperatury (20-30 stopni), które właśnie w okresie kwiecień-czerwiec przy niskiej wilgotności powietrza, a będzie gorzej bo nadejdą teraz nadejdą dni gorące -może i okresowe upalne z parno-duszną i burzową pogodą przy wysokiej wilgotności, a temperatura w nocy nie będzie spadać w nocy poniżej 15-20 stopni ze względu chmury i deszczu – chociaż do Polski nie będzie napływać jakaś wyjątkowo gorąca masa powietrza.

        1. Przyroda sobie poradzi? Bardzo ciekawe stwierdzenie. Nie wiem jaki człowiek czuje się najlepiej w przedziale 18-30st, może Afrykańczycy i Turcy? Bo w Polsce, sądzę że raczej jest to 18-25st.

          1. @Dorka
            Każdy ma swój ulubiony przedział. 18-30 stopni w Polsce to jest “pikuś” w porównaniu do tego co jest w Turcji, Afryce. :D

          2. Bardzo ciekawe stwierdzenie i do tego prawdziwe . z tego co widzę to tylko Ty sobie nie radzisz:-)

      2. W lampie przez cały rok nie widzę nic złego, pod warunkiem odpowiedniej ilości opadów. W Polsce słońca zazwyczaj brakuje, szczególnie zimą. Co do temperatur – nie znam upodobań “przeciętnego Polaka”, bo każdy jest inny, ale gdybym świadomie przeżył takie roczniki-koszmary jak 1965, 1977 1978, (brr!) 1980, 1984, 1985 albo 1987, to wolałbym upały od tego co wtedy się działo w pogodzie.

        1. Lata od 1977 +… przeżyłem świadomie. Koszmarami bym tych lat nie nazwał. Jak to każdy młody człowiek cieszący się życiem. Raz upał, raz mróz i tyle. Koszmarem jest krzywa wzrostowa temperatury z którą mamy do czynienia od wielu lat. Nieświadomość jest błogosławieństwem. Jak wiara w …cuda.

        2. Słońca brakuje głównie zimą. I późną jesienią także, w październiku następuje jakiś przełom i przejście na “porę ciemną”. Listopad jest miesiącem nadal jesiennym, a jego usłonecznienie jest prawie tak samo złe jak grudnia i stycznia. Luty z kolei jest miesiącem zimowym o wyraźnie większej ilości słońca (u mnie około 2x więcej niż w grudniu jeśli chodzi o normę wieloletnią)

          Latem nawet miesiące kapryśne (takie jak czerwiec 2018 na przykład, usłonecznienie aż 50 godzin poniżej średniej z lat 1991-2018) są i tak przyzwoite, nie można narzekać na ciemności bo tego słońca i tak było 180 godzin przy długich dniach i wysokiej temperaturze. Zimą z kolei przyjdzie ci taki grudzień 2017, który za pierwsze 25 dni miał całe…16 godzin słońca. I jednocześnie był to miesiąc ciepły, prawie że pozbawiony śniegu, który jednak dużo pomaga w rozjaśnianiu krajobrazu. Efektem był jeden z najsmutniejszych i najbardziej szaro-burych miesięcy jakie pamiętam.

          1. Pamiętnego paskudnego pogodowo października 2016 r. jasność “ratowały” jeszcze złote kolory liści. Jak taka aura trafi się w listopadzie, a zwłaszcza w grudniu to mamy już w pełni “grobową” atmosferę. To chyba główny powód dla którego w zimą znacznie bardziej wolę aurę zimową, niż przedzimową/przedwiosenną w ponurym wydaniu (choć grudniami jak w 2015 r. też nie pogardzę).

          2. Podobnie paskudny był październik z 2009, chyba jeszcze gorszy od tego z 2016 bo oprócz wyjątkowo niskiego usłonecznienia miał on epizod zimowy w połowie miesiąca. Ale to prawda, najgorzej wspominam ciepłe i pochmurne miesiące zimy. Styczeń 2013 to miesiąc prawie całkiem ciemny (rekordowe zachmurzenie po 1951) ale za to śnieżny i nie pamiętam żebym wtedy narzekał na ciemności. Za to w takim lutym 2016 narzekałem bardzo. Na ciemności i na codzienne niemal opady deszczu. Ten grudzień 2017 to chociaż ma plusa za to, że nie padało w nim za często.

    2. Gdzie za duzo to duzo. Ja I wieksza rolnikow u mnie po zniwach a deszczu bylo Malo. Nawet dzisiaj ta strefa opadowaa oslabia sie

      1. To chyba zależy gdzie. Z tego co widziałem to chyba najsłabiej z opadami jest na Opolszczyźnie. Natomiast tu na części Mazowsza przynajmniej rolnicy zaczęli żniwa ale już musieli przerwać.

        1. Sam to potwierdzam, po ostatnich eskapadach poza Warszawą (przeważnie na Mazowszu). Może po tych deszczach bardziej łaskawa będzie III dekada lipca?:-)

          1. Moze I u was deszcz intensywny ale u mnie popoludniu spadlo ale tylko 1 mm. No jakies datum w tym Roku jakby ktos manipulowac pogoda.

          2. @Marian, nie wiem gdzie mieszkasz, ale faktycznie jakiś pech z tym niedoborem deszczu masz. W w-wie w ostanich dniach spadło naprawdę dużo deszczu. Nie wiem czy problem suszy jest zażegnany, ale opady były istotne i nie jednodniowe.

          3. @dorka, mieszkam w NW części “wielkiej” Zielonej Góry, gdzie opady były jak analizuje poszczególne dni jeszcze słabsze niż na stacji w Zielonej Górze (E część miasta na wzgórzu)
            https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-07-17&rodzaj=da&wmoid=12400&dni=17&ord=asc

            łącznie od początku maja spadło więc u mnie 50 mm.

            w Warszawie widzę, że lipiec nadrobił: https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-07-17&rodzaj=da&wmoid=12375&dni=17&ord=asc

            Zupełnie inna sytuacja niż u mnie.
            Zresztą jak na ironię więcej padało również w dalszej okolicy, np. Słubice, Gorzów, Leszno ,nie mówiąc już o Szczecinie czy Poznaniu.

          4. @Marian trzymam kciuki, żeby teraz wreszcie spadło u Ciebie tyle deszczu, żebyś nie musiał się już martwić! Jeszcze przez kilka dni ma być deszczowo, więc chyba szansa jeszcze jest.

      2. Po żniwach??! Zrobiłem 80 km rowerem w niedzielę po okolicznych wioskach i bezdrożach. Nie wiedziałem nawet jednego pola ze skoszonym zbożem.

        1. U mnie susza przyspieszyła żniwa (kłosy dojrzałe) no i chyba zwykle wcześniej są żniwa niż w łódzkm – jednak wcześniejszy start okresu wegetacyjnego robi swoje

  14. Z checia podesle deszcz na zachod I pomorze dzisiaj I w ostatnia tydzien mam serdecznie dosc. Suszy zadnej u mnie nie ma skonczyc sie istatecznie 22czerwca

  15. @Arctic Haze – widzę, że ładnie popadało na Pomorzu Gdańskim, Gdynia w godzinach 22-0 UTC 35.6 mm. – pewnie susza rolnicza w Twoim obszarze zażegnana ?

    U mnie póki ostatnią godzinę solidniej popadało – na stacji 5mm i jest jeszcze szansa na deszcz – mam nadzieję, że wreszcie nie skonczy się tak jak ostatnimi czasy, gdy na godzinnej umiarkowanej ulewie się kończyło.

    1. @Marian

      Dla rolników to wcale nie musi być dobrze jeśli słabo wyrośnięte zboże będzie jeszcze mokre podczas żniw. Na szczęście to jeszcze trochę czasu (na Pomorzu żniwa to sierpień) ale też nawet kilka dni deszczu nie wyrówna braków kilkumiesięcznych. Nie przypadkiem indeksy suszy takie jak SPEI używane są w wersji 6-miesięcznej średniej.

      Natomiast mam nadzieję, że zmniejsza to szanse na rekordową falę upałów w tym roku. I całe szczęście.

        1. Jednak w pierwszej dekadzie lipca anomalia wilgotności gleby wygląda tak:

          Czyli u nas na północy Polski deficyt jest naprawdę duży. A ogólnie strefa sucha przesuwa się na zachód (kraje bałtyckie wyglądają już lepiej, a za to UK gorzej). Zgadzało by się to z tym co mówiłem o tym, ze obszar ciepły wytwarza wyż nieco na zachód od siebie (fale Rossby’ego).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com