Do 115 km/h

Do 115 km/h

Zgodnie z przypuszczeniami najsilniejsze porywy występują w strefach silnych opadów. Taka strefa przesuwała się nad lotniskiem Wrocław-Strachowice, gdzie odnotowano poryw rzędu 32 m/s (115 km/h). W monitorze pogodynki jest on niezaokrąglony do 31.7 m/s (114 km/h).

Źródło: IMGW, Monitor Pogodynki.

Print Friendly, PDF & Email

210 Replies to “Do 115 km/h”

  1. Czyli niewiele mniej, niż 05.10. Przypuszczam jednak, że to i tak jeszcze nie najwyższa dzisiaj – w skali kraju – wartość…

      1. No tak, we Wrocławiu będzie to wartość większa.
        A na NE/E Polski (także Mazowszu) w ogóle będzie znacznie mocniej wiało niż wówczas (od popołudnia). Z tym, że bardziej uciążliwa może okazać się trwałość wichury (1,5-2 doby z Tśr rzędu 10 m/s), niż same porywy, które nie powinny przekroczyć 25/28 m/s (miejmy nadzieje…).

  2. Niestety pogodynka.pl padła kiedy jes najbardziej potrzebna. To może nie być przypadek, a jedynie brak testów zachowania się strony pod zwieszonym obciążeniem (przy jakiej pogodzie ludzie odwiedzają najczęściej tę stronę?).

    Wydaje się też, ze w weekend IMGW nie ma obsługi strony WWW. A jeśli to prawda to jest to absolutny skandal.

    1. Ale bywało, że po utworzeniu się wyżu na N Atlantyku prąd strumieniowy szedł w miarę sprawnie południem (tam gdzie normalnie mamy wyż azorski) i uderzał w Europę od strony Hiszpanii. Czy wówczas też mówilibyśmy o cyrkulacji strefowej? Czy przerwanie cyrkulacji strefowej to nie jest właśnie falowanie jetu? Przecież powyżej jet zmeandrował – wyż atlantycki mocno wypchnął go na północ i jet zamiast równoleżnikowo w Europę uderza ustawiony niemal południkowo, zaciągając do nas powietrze z północy.

      1. Synoptyk ICM uznał to za wymianę (bardziej) południkową, a więc z natury rzeczy nie (głównie) strefową.
        Wnioski sprzed 2 dni były takie, aby odróżniać sam prąd strumieniowy (silny/umiarkowany/słaby) od jego mniejszego lub większego meandrowania – a indeks NAO lepiej opisuje właśnie stopień meandrowania (w obszarze N Atlantyku i częściowo Europy), niż samą jego siłę.

  3. Mam takie pytanie, trochę nie na temat:
    Jeśli w przyszłym roku wprowadzą całoroczny czas letni, to co ze wszelakimi amatorskimi stacjami pogodowymi, które są dostępne na polskim rynku? Przecież te stacje są oparte na sygnał czasu z Frankfurta. Jeśli wprowadzą czas letni przez cały rok to obecne stacje pogodowe będą się nadawać tylko do kosza.

    1. Nie będzie czasu letniego przynajmniej do 2021 roku – w tym momencie dyrektywa unijna jest jasna i nie do ruszenia przez pojedyncze samowole państw.

      1. Jeśli tak, to dobrze. Nie chciałbym czasu letniego w okresie zimowym. Jeśli by mieli wprowadzić całoroczny czas, to najlepiej zimowy.
        Ale w takim wypadku musieliby dostosować ten automatyczny zegar stosowany w stacjach pogody, nie?

        1. Ze stacjami jest akurat mały problem, bo przynajmniej część z nich (np. wh2080) ma możliwość ustawiania strefy czasowej – przy całorocznym czasie letnim wystarczy że zimą zmieniłbyś strefę na +1h, zamiast standardowej 0, a na początku czasu letniego taką zmianę należałoby usunąć.

      2. Czasu letniego nie zniesiesz ale można zmienić strefę czasową. Czyli zimą mieć czas letni a latem ten z zachodniej Rosji.

    1. To kamera czy przeróbka? – Jakoś nie chce mi się wierzyć że Ci ludzie chodzą po plaży( Jedna większa fala i do wtorku nikt by ich nie znalazł)

      1. Prawdziwa kamera i prawdziwi ludzie. To zresztą nie jest jeszcze takie niebezpieczne bo fala przy końcu plaży traci już energię. Wychowałem się nad morzem to wiem kiedy tam naprawdę nie wchodzić. Zresztą największe fale przy których chodziłem po plaży były na południowym wybrzeżu Australii (Great Ocean Road). Ale jeśli się zachowało odpowiedni dystans to było bezpiecznie.

        Natomiast nie radziłbym się bawić jak ta młodzież z Hawajów:

          1. W wypadku turystów możesz mieć rację. Na tym filmie z Hawajów osoba, którą ratują skuterem wodnym też podobno była turystą. Próbował robić to co miejscowe nastolatki, tylko nieco za bardzo na lewo, gdzie istnieje prąd zwrotny (w stronę morza). Miejscowi takie rzeczy wiedzą. Ja wiem kiedy uciekać będąc tyłem do morza – i to wcale nie przy najgłośniej załamujących się falach (te są akurat niegroźne).

      1. To kitesurfing i jest tam ich przynajmniej kilku. Dla nich to idealne warunki. Byli nawet tacy co w czasie Irmy kite uprawiali na plażach Florydy, przy wietrze ponad 100 km/h.

  4. Listopadowe babie lato? Hmm…

    Na portalu TP dzisiejszą 16-dniówkę rozpoczynają komentarzem:

    „Dobra wiadomość jest taka, że w pierwszej połowie listopada zimy nie widać. Prognozy wskazują na utrzymywanie się podwyższonych temperatur, które w najcieplejszych i najpogodniejszych dniach będą dochodzić do niemal 15 stopni. Możemy więc liczyć na BABIE LATO w wydaniu listopadowym.”
    http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-10-29/prognoza-16-dniowa-jaka-bedzie-pierwsza-polowa-listopada/

    >>> OK, ostatnie prognozy na początek listopada są względnie optymistyczne – zwłaszcza w zestawieniu z sytuacją obecną. Nie zanosi się bowiem na kolejne głębokie niże, gwałtowne zmiany ciśnienia, wichury, silne opady, czy wejście konkretniejszej zimy. Ale jednak termin „babie lato”, nawet z dopiskiem „listopadowe” uważam za bezpodstawne.

    Po pierwsze…
    Ma dominować W cyrkulacja strefowa, a ta nie jest znamienna dla babiego lata, nawet w październiku, a co dopiero w listopadzie.

    Po drugie…
    Nadal ma przeważać większe zachmurzenie z okresowymi opadami – może nie każdego dnia, ale jednak co pewien czas (średnio co ok. 2-3 dni) prognozowane jest przechodzenie z W na E kolejnych frontów niżowych.

    Po trzecie…
    Nawet podczas rozwoju klinów/ośrodków wyżowych, możemy mieć zachmurzenie piętra niskiego i temperaturę za dnia o dobrych kilka stopni niższą – a jak dobrze wiemy, modele globalne średnioterminowe (z GFS na czele) wykazują nadgorliwość w prognozowaniu „słoneczek”…

    Po czwarte…
    Owszem, mogą zdarzać się nadal jakieś dni z Tmax nieco powyżej 10°C, ale to jak na początek listopada nie jakieś nadzwyczajne ciepło. Równie dobrze, obok 10/15°C w najcieplejsze dni, mogą przytrafiać się też dni z przymrozkami (podczas ochłodzeń, przy nocnych rozpogodzeniach).

    A przy tym, do połowy listopada pozostało jeszcze ok. 17-18 dni, podczas gdy w miarę dobre (wiarygodne) prognozy mamy nie więcej, niż przez 5-7 dni.

    Puenta z dzisiejszej 16-dniówki jest optymistyczna i po części uzasadniona. Tylko po co takie naciąganie ocen?

      1. Dokładnie! Ta moda zaczęła się gdy tak długie prognozy z GFS stały się dostępne. TVN rysował wtedy naprawdę wykresy na 16 dni i oczywiście nic się nigdy nie sprawdzało. Trochę już poszli po rozum do głowy bo piszą o 16 dniach a pokazują tyle ile jeszcze ma jakiś sens:

  5. A ja mam takie pytanie związku z tematem i obecną pogodą. Czy jest szansa, że wreszcie przestanie padać na chociaż tydzień-dwa? Sytuacja na polach, w ogrodach i łąkach jest katastroficzna, woda przynajmniej u mnie na Kujawach stoi na polach i nie ma gdzie już zejść, bo ziemia nie przyjmuje wody i też nikt o tym nie pisze.

      1. Czemu marudzisz? Przecież to dzięki twojej ukochanej strefówce. To chyba powinieneś się cieszyć? Sam pisałeś, że chciałbyś, żeby ona była na stałe.

        1. Niby tak, ale na północy Polski leje praktycznie od lipca z małymi przerwami w sierpniu i to niezależnie od tego czy strefówka działała czy nie. Jestem ciekawy jaka pogoda będzie za tydzien, gdy wskaźnik NAO pójdzie do góry po raz pierwszy od wielu tygodni.

        2. A w czasie blokad to pewnie niebiosa zakręcają kurki z wodą.
          Nie ma reguły i tyle. W czasie blokad występowały prawie wszystkie powodzie i takie są cudowne.

          1. @ ArkticHaze, ja wymiękłem, wychodzę z dyskusji o cyrkulacji, bo do niczego nie doprowadzi.Wyjdzie znów, że ogon myrda psem.

          1. A co Twoim zdaniem, przy jecie sunącym na obszarze 5-6 tys km z prędkością od 200 do ponad 300km na godzinę i ciągnącego się nie przerwanie od Kanady aż po Ural??????????
            @ ArcticHaze wklejał juz mape jeta i trajektorii wstecznych, czego nie możecie zrozumieć. Już około poniedziałku mówiłem kilku osobom, ze będzie ostro, bo pojawia się w prognozach silny jet nad Kanadą.

          2. Cyrkulacja południowa pojawia się wtedy, gdy znajdziemy się na dłużej po jednej ze stron frontu polarnego – gdy po północnej to mamy “spływ arktycznego powietrza” a gdy po południowej w czasie układu omega to mamy “napływ powietrza zwrotnikowego”.

            Teraz znaleźliśmy się dokładnie na linii frontu i napływa do nas wilgotne powietrze znad atlantyku, a mijające nas niże nie są zatrzymane żadną blokadą tylko uparcie wędrują na wschód. jeśli to nie cyrkulacja zachodnia, to co nią jest?

          3. @zaciekawiony

            O, z taką definicją bym się zgodził. Z tym, ze element przerwania prądu strumieniowego (dawniej się mówiło “frontu polarnego”) też ma znaczenie bo w takich wypadkach powietrze “polarne” (to z tego samego starego nazewnictwa co front polarny) może spływać daleko na południe, a “zwrotnikowe” na północ.

          4. Tak przykładowo wygląda cyrkulacja strefowa:
            http://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2017102900/EDM1-144.GIF?29-12
            A taką sytuację mamy obecnie:
            http://www.meteociel.fr/modeles/ecmwf/runs/2017102900/EDM1-0.GIF?29-12
            I jeszcze dzisiejszy komentarz redaktora Henryka Piwkowskiego z ICM:

            Dzisiejsza mapa pola ciśnienia pokazuje Wyż Azorski przesunięty pod Biskaje i Irlandię z klinem sięgającym w rejon Islandii, nad Bałtykiem mamy dwa ośrodki niżowe z trzecim na dalekiej północy. Dopiero obraz satelitarny (https://pl.sat24.com/pl/eu/km) stawia przysłowiową kropkę nad i: tak wygląda południkowa wymiana mas powietrza.

          5. To zależy czy mówimy o fizyce czy o czymś innym. W sensie fizycznym to przechodzi nad nami silna cyrkulacja strefowa, w istocie rdzeń tej cyrkulacji.

            A jak zaczynamy definiować cyrkulację jako kierunek napływu (tak bardziej geograficznie) to zaraz zaczyna się dyskusja w jakiej skali przestrzennej, a co jak kierunek jest NE czy NW itd. itp. Tzn. można tak do końca świata, a i tak absolutnie nic z tego nie wyniknie.

    1. @Ert
      Ja również przyłączam się do tego pytania – kiedy w końcu przestanie padać na okres co najmniej 1 tygodnia? Tak ekstremalnie wilgotnej jesieni to chyba nie było od dawna – nie dość, że wrzesień wyrobił miejscami normę opadów za całą meteorologiczną jesień, to jeszcze październik kontynuuje niechlubny trend wrzesień w nadmiarze i intensywności opadów oraz przewadze całkowitego i dużego zachmurzenia. Tegoroczny października w północnej Polsce jest skrajnie wilgotny. W Lęborku (Pomorskie) od początku października spadło 188, 3 mm deszczu -więcej niż wrześniu (105, 8 mm). W Elblągu do tej pory w październiku spadło 148, 7 mm deszczu (!), w Koszalinie 139, 5 mm deszczu (!) w Olsztynie spadło 130, 5 mm deszczu (!) W Kołobrzegu spadło 116 mm (1). Z całą pewnością można stwierdzić, że październik kontynuuje pogodę z września czyli nadmiarne opady (miejscami sumy opadów są wyższe niż te we wrześniu). Tegoroczny październik po względem opadów dorównuje swojemu poprzednikowi z 2016 – Wtedy to w Bielsku-Białe spadło 189, 7 mm deszczu, w Siedlcach 161,2 mm deszczu, w Kętrzynie 150,6 mm deszczu, w Łodzi 144, 2 mm deszczu.

      1. Kolejne miasta z przekroczeniem 100 mm deszczu w październiku to Suwałki (116, 9 mm), Darłówek (108, 5 mm) Białystok (102, 4 mm), Toruń (106, 4mm )

        1. U mnie (Ruda śląska)100 mm opadu w październiku nie będzie bo do dzisiaj godz. 16:00 jest równe 70mm (średnia dla października w Katowicach to 46mm) Dzisiaj od godz. 00:00 do 16:00 spadło16mm wody. Wrzesień17 to w Katowicach 189mm a Ruda Śląska 141mm ( mój amatorski deszczomierz). Średnia września w Katowicach to 64mm . Trzeba jednak przypomnieć ,że w Katowicach i sąsiednich miastach od maja do sierpnia 2017 opady były zdecydowanie poniżej średniej .Katowice :maj 32mm (śr 78) ; czerwiec 33 (śr.85): lipiec 46 (śr.98); sierpień 53mm (śr.78). W regionie Katowic suma za 10 miesięcy będzie w normie ,ale są opady skrajnie nieregularne. W północnej połowie kraju rok zapowiada się na bardzo mokry bo w wielu miejscach suma opadów za 10 miesięcy znacznie przekroczy średnią sumę opadów za cały rok np. w Szczecinie. Dzisiaj wiatr w Rudzie śląskiej w porywach 65-67 km/h ,czyli porywy słabsze niż 05.października17.

      2. Cewice 201,5 mm

        po za tym
        Miastko 159,6 mm,
        Niezabyszewo 148,4 mm,
        Kościerzyna 148,2 mm,
        Wejherowo 121,2 mm,
        Łeba 120,3 mm

        dane bez dnia dzisiejszego, a dopadało około 5 mm.

        1. U mnie stacja Davis pokazuje za październik 206 mm(!). Rzeka Drawa wylewa, ale opady były punktowe, więc poziom zacznie niedługo opadać. Sąsiedzi pompują wodę z piwnic. Na radarze wczoraj było widać jak opady szły pasami oczywiście głównie nad moją miejscowością. Suma roczna to 918mm.

  6. To zadam pytanie ( może ktos studiował geografie albo wie ) co sprawia że wykształca się plaża? – Czy przy gwałtownym wzroście poziomu mórz plaże mogą przetrwać(może nie w tym samym miejscu) ?

    1. Nie studiowałem geografii ale coś niecoś o tym słuchałem i czytałem. Wiem, że piasek na plażach pochodzi z materiału skalnego rozdrobnionego przez rzeki i strumienie i niesionego wzdłuż brzegu przez prądy. To jest prawdą na każdym brzegu ale w Polsce jest inaczej (wreszcie w czymś się naprawdę różnimy!)

      W Polsce mamy o tyle łatwiej z piaskiem, ze wielokrotne epoki lodowe naniosły grubą jego warstwę ze Skandynawii na całe Pomorze. Dlatego dodatkowym źródłem jest erozja brzegu, szczególnie klifów na zachodnim wybrzeżu, a prąd roznosi piasek wzdłuż brzegu na wschód, aż do Półwyspu Helskiego. Sztormy rozmywają plaże ale też dodają piasku do tego ruchu rumowiska wzdłuż brzegu, który stopniowo osadza dużą jego część gdzie indziej. Dlatego plaże nie zanikną u nas nigdy, chyba, ze zabetonujemy cały brzeg i zmniejszy się w ten sposób dostawa piasku z lądu do morza (zostaną strumienie ale to u nas nie jest najważniejsze źródło piasku).

      1. Lądolód z ostatniego glacjału sprawił, że na jego południowej granicy są ogromne i liczne złoża piasku. Ostatnio czytałem, że piasku zaczyna nam na Ziemi brakować, więc kto wie jak to będzie za kilkadziesiąt lat.

  7. To na zachodzie bardzo mocno powiało – nawet silniej niż 5 października podczas przejściu niżu wtórnego “Xawier”. Mam pytanie – kiedy apogeum silnego wiatru na wschodzie (jeżeli w ogóle) i jakiego rodzaju opadów można się spodziewać podczas podczas przechodzenia kolejnego w tym październiku niżu wtórnego “Grzegorz” – konwekcyjnego czy wieloskalowego (czy jednego i drugiego)? Z góry dziękuje.

  8. Ja mam swoją propozycję. W zakładce poltemp mamy wyliczaną miesięczną anomalię temperatury do danego dnia, czy można do tego dodać anomalię opadów?
    Pytam bo uważam że opady traktowane są po macoszemu, jaki jest tego powód?
    Czy wynika to z większej trudności przedstawienia anomalii opadu dzień po dniu?

  9. Wiało naprawdę mocno – Xawier w lubuskim (południowa-zachodnia części) był wg mnie znacznie słabszy. Z dachu w nowym domu – robionego naprawdę solidnie zerwało mi kilka dachówek. Beczkę pełną wody porwało jak piórko, wspomnę o architekturze ogrodowej (m.in solidny stół połamany), byłem naprawdę w szoku jak to zobaczyłem. Fakt, że mieszkam od samego pola, jednak takiego ekstremalnego zjawiska jednak nie widziałem.

    1. Nie wiem czy porównanie za pomoca strat aż tak pokrywa się z siłą wiatru – dużo zależy też od lokalnego kierunku, czy porywy są w regularnych odstepach czasu oraz co porwie wiatr po drodze

    1. @realista

      Ojej. Trudny przypadek. Wszystko zależy od definicji. Nad Morzem Śródziemnym mieli strefową cyrkulację, że ho, ho. Ale czy my mieliśmy?

      Tytus by powiedział, że to jednak strefówka bo prąd strumieniowy jest w jednym kawałku.

      Ja nie jestem aż tak radykalny i bym powiedział, że ze względu oddalenie od prądu strumieniowego i kierunek napływu (nie ten końcowy ze wschodu ale kilkudniowa trajektoria wsteczna) jest to jednak w tym rejonie Europy bardziej południkowa niż strefowa cyrkulacja. Ale na pograniczu obu, bo prawdziwa południkowa przyjeżdża do nas z “góry” wokół wyżu nad Skandynawią i północną Rosją, nie niżu atlantyckiego. [EDIT. Chociaż to chyba było wokół wyżu sądząc z rotacji trajektorii, czyli bliżej “południkówki” niż “strefówki”]

      Może w sumie jest to przypadek z kategorii “inne” 😁

  10. A może należałoby powiedzieć, że w szerszym ujęciu mamy teraz silną cyrkulację okołobiegunową (silny jet-stream), ale w naszym obszarze synoptycznym aktualnie ze sporą składową N (wyraźny meander)…?

    Na pewno sytuacja nie jest tak jednoznaczna do oceny jak przy permanentnie i wyraźnie dodatnim NAO/AO lub, dla odmiany, przy permanentnie i wyraźnie ujemnym NAO/AO.

    1. Dodajmy, że synoptycy IMGW uznali docelową masę za ostatnim frontem chłodnym jako arktyczną (PA) – choć zapewne mieli na myśli arktyczną morską (PAm).

  11. Temperatura w Warszawie już blisko 4°C i cały czas spada. Odczuwalnie jednak, z uwagi na silny wiatr (przeciętnie ok. 10 m/s), jest pewnie z 10-15 st. chłodniej…

    Większość modeli rokuje najniższe Tmin w W-wie, podczas tego ochłodzenia, ok. +1°C. Jeżeli jednak w nocy – zwłaszcza tej kolejnej, tzn. 30/31.10 – się rozpogodzi, to pierwszy tej jesieni przymrozek jest tu bardzo prawdopodobny (podobnie jak w sporej części kraju).

    1. Nie przesadzaj, odczuwalna nie wynosi -10*C. Przy dodatniej temperaturze wind chill nie jest aż tak dramatyczny. Przy 4*C i 10 m/s odczuwalna będzie w granicach 0*C, może minimalnie poniżej.

  12. Chyba mi się upiekło. “Cyklon” w okolicach Tarnobrzega okazał się raczej zwykłą jesienną szarugą, z silnym chwilami wiatrem. Na pobliskiej stacji w Chorzelowie porywy wiatru nie przekroczyły 20m/s.

    1. I w tym przypadku widać jak nieznaczacy jest wzrost poziomu światowych oceanów – każdy kolejny wzrost to zalane kolejne obszary – A co jeśli prognozy się sprawsza i do końca wieku poziom mórz podniesie sie od 1 do 3 m? – przeniesiemy miasta nadmorskie?( w niektórych prognozach nawet 4-6m)

        1. Bo ktoś to tak wymyślił i tak to już jest :) A na serio – Grzegorz był wcześniej. Na mapach nie było niżu Herwart, bo się jeszcze nie utworzył. Stąd niektórzy mniej bystrzy synoptycy, chcący koniecznie używać nazw dla niżów, uznali że to Grzegorz. A tymczasem wichurę przyniósł nam niż, który utworzył się nad Skandynawią jako niż wtórny niż Grzegorz zaledwie kilkanaście godzin przed przejściem nad Polską. Wszyscy zresztą wiemy, która stacja telewizyjna przoduje w tego typu “trafnych” analizach.

  13. Jestem ciekaw czy listopad będzie kolejnym bardzo mokrym miesiącem z rzędu…wszystko na to wskazuje że tak. Zapewne w tym miesiącu będziemy mieli też trwalszy incydent zimowy, w tamtym roku wszystko zaczęło się 9 listopada, w tym roku chyba później, wszystko zależy od zmienności prognoz.

  14. 3 rzeczy warte podkreślenia:
    1)Dzisiaj mój ciśnieniomierz wskazał około 972 hPa, nie wiem czy to nie jest najniższe ciśnienie w historii pomiaròw w moim regionie, do ogòlnopolskiego rekordu dużo nie brakowało.
    2)Suma roczna opadòw dla Białegostoku to już około 771l\m2, mało brakuje do rekordu z 2010 – 851 l\m2.
    3)Mało też brakuje, żeby pierwszy raz od 1973 roku w Białymstoku tmin nie spadła poniżej 0 przez cały październik. Kluczowa będzie następna noc.

    1. To co napisałeś w punkcie 3. to w dużym stopniu też przez duże zachmurzenie i przeważnie “niżową” aurę.

    2. Rok 2010 pomimo nadmiaru opadów był jednak bardziej słoneczny . Anomalia na plus była niemal w całej Polsce. W tym roku może jedynie południe będzie miało nadmiar słońca a północ pew ie na minusie.

      1. Rok 2010 pokazuje, że nie ma reguł, czy częściej pogodnie jest przy silniejszej strefówce, czy słabszej (w tym blokadach).

      1. Wczoraj o 12UTC w Białymstoku było 971.7hPa, mieszkam w pobliżu tego miasta.
        Suma roczna opadów dla tego samego miasta to jednak jeszcze więcej – 830.5 l\m2, na ogimecie brakowało niektórych danych. Czyli do roku 2010 mało brakuje.

  15. A było kilka dni ładnej pogody w październiku (powyżej 20 stopni C), ale niektórzy tutaj mówili, że źle im by było gdyby taka pogoda utrzymywała się cały rok (a teraz niestety same straty; pieniędzy, energii, zdrowia …. , taka niżowa jesień i zima to beznadziejny i bezużyteczny twór natury)

    1. Przez cały rok pogoda z temperaturami maksymalnymi powyżej 20 stopni ,słonecznie i bez opadów panuje na Saharze oraz innych pustyniach. Woda jest do życia niezbędna. Straty powodują głównie bardzo silne wiatry w czasie przechodzenia głębokich niżów (orkanów) Długo obserwuję pogodę i po bardzo mokrym roku ,jaki obecnie mamy w dużej części Polski (głównie jej północna część), czekają nas wkrótce bardzo suche , dłuższe okresy w pogodzie. Trzeba brać pod uwagę średnie sumy opadów z co najmniej kolejnych 15 lat bo jeden mokry rok o niczym nie świadczy ,a oczekiwanie stałej suchej i słonecznej pogody jest dosyć nieodpowiedzialne. Mamy do czynienia z coraz większą nieregularnością opadów ,ale lepsze to niż ich całkowity zanik.

    2. Jak mam być szczery nie chciałbym żeby cały rok było 20 stopni czy żeby cały rok było lato Taka pogoda jest nudna lepiej jest teraz pory roku się zmieniają najmniej jest oczywiście prawdziwej zimy przez co bardzo ubolewam Każda pora roku ma swój urok

      Niestety zmiany klimatu prowadzą to tego że mamy tylko 2 pory roku lato i jesień

      1. Przy czym jesień robi się najdłuższą porą roku – niestety w większym stopniu już ta bezbarwna i/lub ponura jesień…

  16. W dyskusji o cyrkulacji strefowej/południkowej zapomnieiśmy zadać najważniejszego pytania: do czego ona ma w ogóle służyć.

    Bo jeśli do stwierdzenia z której strony wieje, to są lepsze wskaźniki, jak na przykład… kierunek wiatru w stopniach.

    Moim zdaniem (i chyba większości ludzi którzy używają tych określeń w artykułach naukowych) to tak naprawdę opis stanu ogólnej cyrkulacji poza-tropikalnej półkuli północnej, a przynajmniej jej sektora “atlantycko–europejskiego”. I absolutnie nie należy tego używać lokalnie, w co dałem się niestety wciągnąć.

    Dlatego obecnej sytuacji (spływu wprost z Arktyki) nie będę w ogóle w ten sposób nazywał. Po prostu jest to spływ z Arktyki i już:


    Dodanie mu określenia “cyrkulacja południkowa” fałszywie sprawia wrażenie, że na podstawie tego skąd wieje w Polsce wiemy jaka jest ogólna cyrkulacja tej części planety. A to nieprawda.

    1. Już o tym pisałem, prawie wszyscy na tym blogu patrzą na swoje podwórko, a Bardzo często zmiany w Ameryce dają zimę w Polsce. Gdy tam osłabnie przepływ lub zostanie przerwany, wtedy nad Europą ma szanse rozbudować się wyż w zimnym powietrzu, które napłynie za ostatnim niżem.

      1. W momencie kiedy na mapie synoptycznej do mniej więcej 1/3 powierzchni Europy widać napływ PA trudno mówić tylko o “własnym podwórku”.

        1. Tak, ale problem w tym, że coraz bardziej widzę, że cyrkulacje “strefowa” i “południkowa” to nie są dobrze zdefiniowane terminy (każdy rozumie przez nie co innego), dlatego lepiej ich nie używać.

          Bo czy ona jest w ogóle potrzebna aby powiedzieć, że do sporej części Europy napływa powietrze z Arktyki? Moim zdaniem nie.

          Jeszcze jeden problem z “cyrkulacją południkową” jest taki, że to zasadniczo jedynie osłabienie strefowej, tzn. wrzuca się tu w jeden worek napływy powietrza bardzo zimnego i bardzo ciepłego. A przecież to sytuacje wręcz dosłownie odwrotne. Więc po co w ogóle taka kategoria?

          1. Poszukałem trochę jak się używa tych terminów w literaturze naukowej. Wniosek: rzadko i w różnym sensie (jak podejrzewałem).

            Przykład z naszych okolic. Autorzy tego artykułu o klimacie Skandynawii w holocenie
            https://www.clim-past.net/6/49/2010/cp-6-49-2010.pdf
            ewidentnie używają strefową i południkowa cyrkulację jako synonim… niżowej i wyżowej. Wynika to z tego, że badają proxy opadów letnich ale wnioski ubierają (niepotrzebnie) w terminologię tych cyrkulacji. Czyli (jeśli ich dobrze rozumiem) jeśli jest niż atlantycki to cyrkulacja jest strefowa nawet gdy wieje z północy (jak dziś), a jeśli jest wyż to cyrkulacja jest południowa nawet jeśli… wieje ze wschodu. To ostatnie to już niezły odjazd (chociaż zgodny z ideą, że chodzi tu jedynie o to czy mamy prąd strumieniowy w okolicy czy nie)) i dlatego naprawdę proponuję nie używać tak niejednoznacznych określeń.

    2. Taki spływ (całe szczęście, że nie długotrwały) daje szanse poodychać dziś b. świeżym powietrzem. Jest to też dobra okazja, by przewietrzyć domy.

    3. Na obraz całości w ogólności składają się dwa główne czynniki, tzn. siła jet-stream oraz stopień jego meandrowania. Z pewnością mamy teraz do czynienia (jeszcze przez ok. 24-48h) z silnym przepływem, ale przy sporej składowej N (czyli zapewne nie z typową “strefówką).

  17. Z innej beczki. W obecnym “tragicznym” październiku mieliśmy w Polsce 19 dni z rzędu, wśród których tylko jeden (24.10) był poniżej średniej 1981-2010. A to się nie zdarza często.

    1. Chyba jednak większość docelowo gorzej oceni październik’2016. Co innego z wrześniem, który był DUŻO lepszy w roku ubiegłym – i to wcale nie tylko (głównie) w kontekście samej temperatury. Dlatego też ta jesień jak do tej pory jest niezbyt dobrze odbierana. Nie trzeba być jakimś szczególnie wnikliwym obserwatorem, ażeby zauważyć, że główne źródło gorszych nastrojów pogodowych (mowa teraz o jesieni) nie tkwi w temperaturze, lecz w zdecydowanej przewadze “niżowej” aury.

    2. Tylko co to jest “miesiąc tragiczny”? Dla mnie to taki w którym liczba dni z opadami jest powyżej normy, często wieje umiarkowany lub silny wiatr i jest spore zachmurzenie (większe niż to wynosi ze średnich z ostatnich kilkunastu lat).

      Może jestem wyjątkiem ale dla mnie temperatura ma niewielkie znaczenie (póki nie ma mniej niż -20 albo więcej niż +35) bo wystarczy że się odpowiednio ubiorę i czuję się komfortowo.

      Oprócz tego przy dużym zachmurzeniu często w dzień jest chłodno, w nocy ciepło i mimo niezbyt wysokich Tmax mamy ciepły miesiąc. Inna sytuacja – jeden dzień z anomalią +10, cztery dni z anomalią -2 i mamy średnią +2.

      Dlatego moim zdaniem ocena miesiąca na podstawie jednego parametru jest bardzo niedokładna.

      1. @Lisi

        Ja ironizuję bo zdaję sobie sprawę z tego, ze u nas każdy miesiąc będzie tragiczny, przynajmniej dla części wypowiadających się. Mamy narodową tendencję do narzekania i nic na to nie poradzimy.

        Dla mnie pogoda (a nawet bardziej klimat) to temat do badań, a nie do ocen estetycznych czy moralnych.

      2. @Lisi
        Tegoroczny październik jest już miejscami ekstremalnie wilgotny m.in. na Pomorzu gdzie spadło 150-200 mm deszczu przy normie 70 mm. Przyniósł sporo dni pochmurnych i deszczowych w I i III dekadzie tylko w II dekadzie było więcej. Również tegoroczny październik jest bardzo wietrzny. Wszystko to ma wpływ na odczucie temperatury.

    3. @Artic Haze, @realista
      A czemu panowie pomijają kwestię niskiego usłonecznienia i sporej ilości opadów w tegorocznym październiku (co ma wpływ na odczucie temperatury) a tylko skupiają się na średniej temperaturze?

      1. @Zbigniew

        W moim wypadku przyczyna jest bardzo prosta. Ja zawodowo nie pracuję na aktualnych danych meteorologicznych z Polski więc po prostu nie mam ich pod ręką.

        Druga, może nawet ważniejsza przyczyna jest taka, ze ja w dane usłonecznienia z Polskich stacji nie bardzo wierzę. Już na pewno nie w homogeniczność serii historycznych (przyrządy się zmieniały, a nikt nie zadbał o inter-kalibrację). Dlatego lepiej nie liczyć z tego trendów ani nie robić porównań z innymi dekadami.

        Z danymi o opadach jest lepiej ale i tak gorzej niż z temperaturami. Jak się słucha meteorologów z IMGW opowiadających np. o wpływie liści i gniazd owadów w deszczomierzach na uzyskane wyniki to też jednak wolę pozostać przy temperaturze.

  18. Jeszcze coś o cyrkulacji…

    “Jak różne są masy powietrza w obu układach barycznych możemy stwierdzić na podstawie pionowych sondaży atmosfery (diagramów aerologicznych). I tak np. sondaż z Castor Bay (Północna Irlandia), w centrum wyżu weather.uwyo.edu/cgi-bin/sounding… pokazuje, że tropopauza zalega na wysokości ok. 13 km, co jest charakterystyczne dla ciepłej masy powietrza pochodzenia zwrotnikowego morskiego, natomiast sondaż w rejonie Warszawy weather.uwyo.edu/cgi-bin/sounding… wykazuje tropopauzę na wysokości ok. 7 km, charakterystyczną dla mas powietrza pochodzenia arktycznego morskiego.”

    >>> Irlandia i Polska położone są mniej więcej na podobnej szerokości geograficznej. Tak duża różnica pokazuje, że ruch strefowy jest ewidentnie mocno zaburzony – pomimo dość szybkiego przepływu (jet-stream).
    Dopiero od jutra, a zasadniczo od środy (czyli Wszystkich Świętych) nastąpi stopniowa zmiana na klasyczną cyrkulację strefową (z W), co przejawi się także wzrostem NAO. Wiatr niebawem się na szczęście uspokoi, ale – wbrew regule jaką pewna osoba tu forsuje – pogoda wcale nie zrobi się “ładna”…

    1. Lucas, masz pewnie mnie na myśli. Fakt, środa i czwartek będą jeszcze brzydkie, ale potem chyba czeka nas powrót złotej jesieni i to w wersji suchej. I co Ty na to? :P

    2. ” Irlandia i Polska położone są mniej więcej na podobnej szerokości geograficznej. Tak duża różnica pokazuje, że ruch strefowy jest ewidentnie mocno zaburzony – pomimo dość szybkiego przepływu (jet-stream)”
      Dla mnie “na oko” to odwracanie kota ogonem
      Bo jak popatrzymy na “falowanie” górnej powierzchni troposfery jak to wyżej
      opisałeś to sam już nie wiem czy Jet przypadkiem nie jest surferem na stoku fal…
      Ale co powoduje to falowanie – oto jest pytanie :-)

      1. Czy Ktoś widział GFS-a od kuchni tzn. matematykę jego odwzorowania ?
        Dobrze liczy fale planetarne , jakie dane czy składniki mają na to największy wpływ?

      2. @Ert
        Pożyjemy, zobaczymy. Na razie, w zakresie wiarygodnych prognoz, co najmniej 3 pierwsze listopadowe dni będą pochmurne i mokre (przy już dodatnim NAO).

        @Tytus
        No chyba jednak “odwracają kota ogonem” głównie Ci, którzy twierdzą jakoby sytuacja była teraz (mowa o dniach 28-31.10) znamienna dla cyrkulacji typowo W.

    3. @Lucas wawa

      To wszystko oznacza po prostu że Polska i Irlandia są po przeciwnych stronach prądu strumieniowego, i że kontrast termiczny powietrza po obu jego stronach jest obecnie bardzo duży.

      Całym sensem “norweskiej” klasyfikacji mas powietrza wprowadzonej przez Bergerona było rozróżnienie mas po obu stronach “frontu polarnego” (czyli zasadniczo prądu strumieniowego). A, ze Bergeron, skądinąd słusznie, proponował jeszcze istnienie frontu arktycznego to dodał jeszcze masy arktyczne. Istnieje on ale we fragmentach co powoduje w praktyce trudność rozdzielenia co jest “polarne” a co “arktyczne”. Podobnie masy “równikowe” zostały wprowadzone przez istnienie sub-tropikalnego prądu strumieniowego, ale on występuje głównie w górnej troposferze czyli nie bardzo rozdziela masy powietrza na dole. Stąd bierze się mała popularność tych klasyfikacji wśród współczesnych badaczy. Właściwie rozróżnienie mas po obu stronach “właściwego” (sub-polarnego) prądu strumieniowego to jedyna naprawdę sensowna część tych klasyfikacji. A Polska i Irlandia są obecnie po przeciwnych jego stronach.

  19. U mnie wczoraj i dzisiaj pizga już konkretnie (temperatury około i poniżej 5*C) przy silnym wietrze wiejącym z prędkościami 8 – 12 m/s (w porywach do 20 m/s). Do niedawna październik był miesiącem w normie opadowej, jednak przez ostatnie 3 dni spadło ponad 30 mm deszczu, ostatecznie miesiąc będzie 60-70% powyżej normy opadowej.

    Jest brzydko i zimno ale na szczęście nie widać jeszcze perspektyw na pojawienie się warunków zimowych (poza niedużymi przymrozkami w nocy). Ba, w prognozach na dalszy okres jest duże ocieplenie i poprawa pogody. W I połowie listopada temperatury z zakresu 10-18 za dnia przy pogodnym niebie nie są aż takie rzadkie.

    Obstawiam, że pierwsze opady śniegu poza górami w tym roku pojawią się najwcześniej w II połowie listopada, a kto wie czy nie w grudniu.

      1. To BYŁ śnieg, za jakiś czas dojdzie do Was, hen tam, w stolicy Śląska, kolejna porcja białego. Temperatura na szczęście nie pozwala na powstanie pokrywy.

        1. Dojdzie oczywiście z północnych rubieży Nieder Schlesien, a konkretnie von Militsch Kreis:) Obie komórki niosą także porywy ok. 60-70 km/h. Pierwsza z nich (parę minut po dwunastej) dała opad krupy.

        2. Tak, padał raz śnieg, raz deszcz. Stacja meteo na lotnisku (oddalona w linii prostej ode mnie o 9km) zanotowała tylko deszcz czyli oficjalnie “śnieg nie padał” :)

          Póki co pogoda marcowa.

          1. A jednak niespodzianka – nie pada nic, ino wiuwa (niech se wiuwa). Fani konwekcji mają dziś ładne widoczki – mówiąc w młodzieżowym slangu – te chmurki mają parcie na szkło, prosząc się o słitfocie.
            @AH – przeżylimy Cyryla, przeżylimy Ksawerów dwóch, przeżylimy Griszkę – przeżyjemy wiosnę w listopadzie (azali to marcopad?)
            Pamiętamy przeca takie listopady, o jakich nawet dzisiejszym podkloszowym członkom pokolenia “najntins” nawet się nie śniły. Ostatni zimowy 1 listopada pamiętam u siebie bodajże 1995 (albo 1998)? – Krawężniki trzeba było pokonywać skokiem wzwyż, niczym Artur Partyka – takie zaspy pługi usypały. Te obecne “ataki” zimy to ledwie żłobek, najwyżej przedszkole.

  20. A dzisiaj i jutro na Kujawach według pogodynek miało juz nie padać, ale bez chwilowego deszczu ze śniegiem! się niestety jednak nie obeszło. Przy ujemnym NAO większośc prognoz można sobie schować do szafy. Chyba nie doczekam sie dnia bez opadów.

  21. Teee no faktycznie, śnieg! O 13:00 padał taki bardziej grad, były na parapecie lodowe grudki, ale teraz pada ewidentny śnieg z deszczem. Temperatura 4*C więc oczywiście nic się nie utrzyma. Ogimet uznał opad z 13:00 jako grad.

    Dla mnie to wciąż nie są warunki zimowe, bo nic się nie utrzyma. 12 X 2015 śnieg padał przy 0C i się trzymał, to było co innego. Czyli co, w tym roku przerwa od opadów stałych była od 9 V do 30 X, ledwo ponad 5.5 miesiąca… w normalnych warunkach ostatni śnieg zwykle pada do połowy marca a pierwszy – w połowie listopada. Czyli przerwy jest 8 miesięcy…

    1. A co sie dziwisz? Ten rok wyjdzie tyko nieco ponad normę, czyli delikatnie mówiąc będzie po prostu zimny, stąd tylko 5,5 miesiące przerwy między opadami śniegu.

        1. Ten rok będzie podobny do lat 2007, 2008, 2011, 2012. Czyli będzie po prostu średnio ciepły. Zimny on na pewno nie będzie, Ert kłamie.

          1. Ostatnia moja reakcja na takie posty jak Ert. Łukaszu jest tutaj kilka osób dla których średnia temperatura lekko powyżej normy ,ale z np. pochmurną i deszczową pogodą to ,,zimna piwnica” czy jakoś tak . Nawet jak uczeni ludzie : fizycy atmosfery, synoptycy, meteorolodzy… wyliczą… przedstawią wykresy, tabelki, porównania , z których jasno wynika ,ze jest na Ziemi (również w Polsce)coraz cieplej ,chociaż pogoda obfituje w ekstrema to skwitują to zdaniem ,,jest bardzo zimno a klimat ociepla się stanowczo za wolno”. Takich ludzi wśród moich znajomych tez nie brakuje i np. kila rzeczywiscie zimnych dni w maju mimo bardzo ciepłej trzeciej dekady to dla nich bardzo zimny maj i koniec kropka. ,,Jakieś średnie miesięczne.,, Co ty gadasz J. za głupoty ,,Maj ma być ciepły, czyli 31 dni z temperatura 15-25 w dzień i to jest normalny maj . Tak jest z każdym miesiącem i każdą porą roku. ,,Wyciągane są” jako dowód ,że wcale nie jest cieplej poszczególne dni a średnie dłuższych okresów to nie jest żaden argument dla moich znajomych ,z których akurat ja mam najniższe wykształcenie bo tylko Pomaturalne Studium.Tak już jest w Polsce w przeciwieństwie do innych krajów Europy … Chyba nie da się wiele z tym zrobić.

          2. @olivier57
            A jak inaczej nazwać tą patologicznie pochmurną i ekstremalnie deszczową pogodę, z którą mamy do czynienia od 2 miesięcy?

          3. Normalną Polską Jesienią, kwintesencją polskiego klimatu normalnie :>

          4. Maj z temp. 15-25 to nie jest maj ciepły tylko normalny. Ty i parę innych piszących tutaj osób chcielibyście, żeby w Polsce panował klimat jak z Skandynawii, ale nic z tego. Żeby w Polsce w porze chłodnej dodatnia anomalia była uznawana przez nasze organizmy za ciepło to musiałby wynosić co najmniej 8-10 st. ponad normę. Mieszkamy w bardzo chłodnym klimacie i 1 st. ponad normę nic nie zmienia.

          5. @FKP
            Tylko, czy oceniamy temperaturę w kontekście naszego komfortu, czy warunków klimatycznych znamiennych dla naszej planety, w tym naszej strefy klimatycznej?
            Z bardziej dalekosiężnego i zarazem obiektywnego punktu widzenia prawidłowa ocena jest oczywiście ta druga.

    2. Może się teraz trafić taka sytuacja jaka była w 2012 roku, kiedy pod koniec października był już śnieg, ale listopad był ciepły i bez grama śniegu.

      1. Łukasz – nie przekręcaj moich słow, gdzie ja napisałem ze bedzie zimny? Napisałem, ze wyjdzie według statystyk jako nieco tylko ponad normę, ale w polskim klimacie jako lekko ciepły oznaczy po prostu dla większosci zimny. A jeszcze uwaga do Olivera. Ty jesteś astmatykiem, ja meteopatą i nie ukrywam tego, że liczę przede wszystkim na stabilną, bezdeszczową aurę, która w tak zimnym i deszczowym kraju jak Polska jest po prostu na wagę złota. A, że krytykuję naszą aurę to się nie dziw, bo nasz kraj ma jeden z najpaskudniejszych klimatów na ziemi.

        1. Najpaskudniejszych tak ? ale i najbardziej bezpiecznych pod względem kataklizmów
          Widzę że dalej kolega tego nie docenia no cóż każdy człowiek jest inny

          Faktycznie np na cieplutkich Karaibach jest cudnie Wrzesień to pokazał ja jest cudnie
          W Europie południowej Lato 2014 też pokazało że to istny raj na ziemi
          Wyspy Pacyfiku ślicznie prócz jakiegoś tam Tajfunu Hajan też by uszły

          Byle by były cieplutkie noce powyżej 25 stopni reszta jakoś się naprawi słoma na dach trochę folii i jest git :)

          1. Patryk, wcale nie bezpieczny co pokazały lata 1997 i 2010. Zresztą i tak planuję od jakiegoś czasu przeprowadzkę do Hiszpanii. Ludzie mieszkający na południu Europy jakoś nie narzekają na klimat :).

          2. Powodzie zdarzające się raz na kilkanaście lat różnią się od np sezonu cyklonów tropikalnych które są co roku Tak naprawdę nie ma miejsce na świecie gdzie jest bardzo bezpiecznie ale klimat umiarkowany jaki my mamy jest spokojny w porównaniu z innymi dodałbym jeszcze że klimat okołobiegunowy też jest spokojny

            Z tą przeprowadzką myślę że to dobry pomysł :)

          3. Z uporem maniaka będę przypominał, że adres, pod który weszliście nie zaczyna się na litery T… i P…, tylko na literę M…
            Uszanujcie wartość tego bloga i nie przekomarzajcie się, niczym dzieci w piaskownicy.

        2. @Ert
          A słyszałeś o niedawnych ulewach i powodziach np. w Bułgarii. W wielu rejonach tak zachwalanej już chociażby Europy S (z niby stabilniejszym klimatem???), takie kataklizmy zdarzają się regularnie, bo co roku – czasami nawet kilka razy w roku. I są o wiele bardziej ekspresowe, niż powodzie z jakimi mamy najczęściej do czynienia w Polsce. A i latem pożary zdarzają się tam znacznie częściej. Nie patrzymy na nasz klimat tak wybiórczo i krótkowzrocznie!:-)

          1. Lucas – słyszałem, ale u nas trż było groźne. Na przykład wichury w sierpniu, na początku pażdziernika czy teraz i to bardzo niszczące. A jeśli mam wybierać to samo pomiędzy klimatem zimnym i ciepłym to wolę ciepły.

          2. @Ert
            Tylko, że bardziej na S ulewy, nawałnice i powodzie błyskawiczne są jeszcze silniejsze i częstsze, niż w klimacie bardziej umiarkowanym jak w Polsce.

  22. W Warszawie pierwsze tej jesieni opady zimowe “zaliczone”. Oczywiście o pokrywie śnieżnej nie ma mowy (na szczęście), ale jakiś symptom zbliżającej się zimy pojawił się. Co ciekawe stało się to wcześniej, niż przymrozek – który być może pojawi się jutrzejszego poranka, o ile oczywiście w nocy i o poranku będzie pogodniej.

    Natomiast w pierwszych dniach listopada czeka nas aura typowo jesienna – z początku nadal częściej pochmurna i mokra, a od weekendu oby częściej sucha i bez silnego wiatru, a najlepiej jeszcze częściej pogodniejsza (choć co do tego pewności jeszcze nie mamy).

  23. U mnie cały dzisiejszy dzień było słonecznie dzięki czemu opady białego ukropu mnie ominęły. Przymrozek też niemal na 100% mnie ominie.

    1. Ale im pogodniejsza noc, tym większe prawdopodobieństwo przymrozku – choć na razie krótkotrwałego, niewielkiego i w najbliższym czasie na razie tylko jutro, więc nawet, jeżeli by się pojawił, to nie ma co dramatyzować – zwłaszcza, że to już końcówka października.

      1. W sobotę zakończyłem bardzo udany sezon grzybowy. Grzyby pojawiły sie po 10 dniowej przerwie to trzeba było sprawdzić ,,miejscówki”. Nie zawiodłem się bo grzybów 13 sztuk tylko ,ale w tym 6 dorodnych ,,świeżych” borowików ceglastoporych. Dzięki obfitym deszczom we wrześniu i umiarkowanym w Październiku , oraz nocom bez przymrozków grzybki nieźle sypnęły . Mam spory zapas i rodzina obdzielona suszem i mączką grzybową. Jak dla mnie wrzesień poza kilkoma zbyt ponurymi dniami oraz październik za wyjątkiem 3-4 dni ze zdecydowanie za silnymi wiatrami były udane. Więcej słońca oczekuje zimą na przemian z opadami śniegu co 4-5 dni.Temperatury maksymalne najlepiej około zera a minimalne -4 do-10 stopni C. Oczywiście smog trzeba zwalczać. Listopad to przygotowanie do sezonu narciarskiego ,a po 20.11 oczekiwanie na konkretna zimową pogodę ze średnimi dobowymi 0 do -1 stopnia C.Dzięki pogodzie jaka panuje od dwóch miesięcy czuje się zdecydowanie lepiej i dwa tygodnie temu mogłem odstawić część lekarstw (mam astmę). Osobiście wcale nie tęsknie za gorącym latem bo to dla mnie najbardziej meczący typ pogody Teraz czuje się rewelacyjnie i korzystam z życia: grzybobranie, rower, basen.

        1. Ceglastopore powiadasz? Masz wyrozumiałą kobietę w domu. Ja bym wyleciał razem z nimi, albo i wcześniej. Podobnie rzecz się ma ze zbiorem maślaka sitarza.
          Co do września nie podzielam Twojego zdania, z opinią o październiku zgadzam się co do joty.

          1. Mój dziadek kiedyś, dawno temu, zbierał krowiaki podwinięte, mimo iż obecnie te grzyby są uważane za śmiertelnie trujące.

          2. Piszę z głowy, ale wydaje mi się, że olszówka (krowiak) zawiera te same związki toksyczne (na bazie amanityn lub fallotoksyn), które są charakterystyczne dla znanego wszystkim muchomora sromotnikowego. Jeśli pamięć mnie myli, proszę o poprawę.

          3. @Leszek
            Chyba jednak nie. Poza tym, krowiak w latach 80 był uznawany za warunkowo jadalny, a muchomor zielonawy (sromotnikowy) cały czas był uznawany za trujący.

          4. Krowiak podwinięty jest grzybem trującym,ale działa trochę inaczej niż trojące muchomory bo z dużym opóźnieniem i każdy reaguje na jego spożycie inaczej. Niektórym nie szkodzi! U nmnie cała rodzina od przynajmniej 20m lat zbiera borowiki ceglastopore a maślaka sitarza nikt bo jest kiepski w smaku. Z innych ,,egzotycznych gatunków grzybów” ,które w rodzinie bliższej i dalszej a wszyscy to grzybiarze (większość też narciarzy) zbieram tylko ja a je tylko moja najbliższa rodzina ,czyli 4 osoby to :muchomor czerwonawy, gąsówka fioletowawa (naga), gołąbek wyborny, gołąbek kunowy i gołąbek winny (śledziowy). Nie zbieram opieniek bo nikomu u mnie nie smakują oraz pieczarek bo akurat na nich się nie znam. W dalszej rodzinie zbierane są tradycyjne gatunki:podgrzybki brunatne,, maślaki, koźlarze, czubajki kanie, rydze, borowiki szlachetne i ceglastopore. W lasach okolicznych (Górny Śląsk) nie występuje gąska zielonka i płachetka kołpakowata a gatunki te są powszechne w lasach północnej połowy kraju. Jeździłem kiedyś na zloty grzybiarzy to też je zbierałem. Zdarzało mi się w pierwszej połowie listopada zbierać nieliczne rydze, maślaki i podgrzybki brunatne ,ale jutro rano szykuje się solidny przymrozek to chyba koniec grzybów w tym roku.

          5. ja jeszcze w listopadzie liczę na obfitość lejkowca dętego, który jest gęsty w naszych pomorskich lasach bukowych :)

          6. Czego można się na blogu dowiedzieć – muchomor i to jadalny – Niesamowite( nigdy bym nawet sie nie zastanowił że może być któryś z tej rodziny jadalny)

          7. @grzeg8
            No nie mów? Jest wiele jadalnych muchomorów, najbardziej popularnym z nich jest muchomor rdzawobrązowy, czyli popularna świeczka lub panienka. Muchomor czerwonawy bardzo smaczny, ale radzi się je zbierać jedynie doświadczonym zbieraczom, bo tu możliwość pomyłki jest spora.
            Niektórzy rządni hardcorowych wrażeń (którym to popularne łysiczki nie wystarczają) zbierają też chyba najbardziej znanego muchomora czerwonego, ktory ma ponoć b. silne działanie halucynogenne, ale z tego co słyszałem trzeba umieć go dawkować – poza tym każde jego spożycie to jest szkodliwe dla wątroby i może się nawet skończyć jej ostrą niewydolnością. Niemniej przypadków by ktoś umarł od spożycia muchora czerwonego praktycznie się nie notuje.

          8. Muchomor mglejarka i muchomor cytrynowy też są jadalne. A najbardziej ceniony jest muchomor cesarski, ale chyba nikt go nie spotkał jeszcze w Polsce? Występuje on na ciepłym południu Europy.

        2. W mojej okolicy rosną głównie podgrzybki (gołąbki śledziowe chyba też ale tych nie jadam), ale niedawno znalazłem miejsce z rydzami. Rosły przemieszane z mleczajem wełnianką. Próbowałem też zbierać mleczaja kamforowego, ale po wysuszeniu nie miał takiego ładnego zapachu jak to się opisuje.

  24. A według najnowszych prognoz GFS, listopad może być jednym z najcieplejszych w historii. Pod warunkiem, jeśli nie przyjdzie duże ochłodzenie w jego III dekadzie w postaci mrozu i śniegu.

    1. W moim regionie będzie też zapewne jednym z najbardziej deszczowych w historii, gdyż końca opadów nie widać :( Na polach coraz większe bajora, jeżeli nie przestanie padać to zacznie się przelewać przez jezdnie. Czyżby w innych regionach w kraju ten rok nie był deszczowy? Jak jest na Śląsku po tym względem? To, czy listopad będzie powyżej czy poniżej normy ma u mnie marginalne znaczenie-teraz wybawieniem byłby kilkutygodniowy okres bezopadowy najlepiej z bezchmurnym niebem.

    2. Nie zapominajmy, że wszystko co dotyczy terminu od ok. 06.11 naprzód to na razie wróżenie z fusów. Czyżbyśmy nie pamiętali np. ostatniej wiosny? Może być jak piszesz, ale i niekoniecznie. Znając życie, to przez jakiś czas będzie ciepło, a może i przejściowo ponownie bardzo ciepło – po czym kiedyś nastąpi “zwrot akcji” w kierunku bardziej zimowym. Nie mam pojęcia kiedy i na jak długo, ale wielce prawdopodobne, że w którymś tygodniu listopada lub grudnia tak się stanie.

    3. @Łukasz160391
      Jeden z najcieplejszych listopadów w historii? Ja rzuciłem okiem i widzę temperatury 5-15 stopni, a nawet przymrozki w nocy.

        1. Rekordy to kolejna rzecz, z która zawsze jestem ostrożny. Zmiany typów termometrów i klatek meteorologicznych (bezpośrednie promieniowanie słoneczne, łatwość wymiany powietrza itp.) mniej wpływają na średnią niż na temperatury ekstremalne. Są one po prostu przy brzegu zakresu stosowalności przyrządu, a w dodatku rekord jest z definicji pojedynczym pomiarem, a nie średnią (która redukuje błędy pojedynczych pomiarów do poziomu poniżej szumu statystycznego).

          1. Dlatego wątpię, żeby sierpień 1807 był rekordowo ciepły. Dla mnie rekordowym sierpniem jest ten z 2015 roku.

  25. Podajcie linka do Poltempa dla lat 2018-2099. Miałem gdzieś zapisany link, ale niestety już nie działa. Oczywiście wiem, że to nie prognoza, tylko fusy ;)

    1. @Piotr Djakow
      Jest dostępny link do danych z Poltempu dla lat 2018-2099, czy po modernizacji bloga został on usunięty?
      Tak poza tym, jak nazywać te “przyszłościowe” dane? Reanalizą, rekonstrukcją?

          1. Tak przy okazji – te anomalie przekraczające 10 stopni pod koniec wieku naprawdę robią wrażenie. Gdyby taka anomalia trafiłaby się w styczniu, to zamiast stycznia mielibyśmy… termiczny kwiecień. Ciekawe, czy takie warunki byłyby wystarczające do kwietniowej wegetacji, czy po prostu byłoby zbyt mało światła słonecznego? No bo styczeń to jednak styczeń…

          2. Chodzi mi oto, która projekcja jest najbliżej prawdy. Bo we wszystkich tych projekcjach są różne wiązki, tak? To może trzeba wybrać uśrednioną? Tylko którą…

          3. W styczniu nigdy nie będzie takiej wegetacji jak w kwietniu, nawet jak będzie 10 stopni ponad normę. Za mało słońca. Liści na drzewach nigdy nie będzie, co najwyżej trawa się może zazielenić.

          4. @Marcin
            Trudno jednoznacznie powiedzieć – w grudniu 2015, gdzie w UK mieliśmy temperatury charakterystyczne dla ciepłego kwietnia (średnia miesięczna ponad 9C!) sprawy toczyły się niemal jak wczesną wiosną:
            cdn.images.express.co.uk/img/dynamic/1/590x/secondary/weather-424351.jpg
            ichef-1.bbci.co.uk/news/624/cpsprodpb/1823B/production/_87257889_030597877-1.jpg
            cdn.images.express.co.uk/img/dynamic/1/590x/weather-630063.jpg
            ichef.bbci.co.uk/news/624/cpsprodpb/830C/production/_87484533_weather_daffs_pa.jpg
            http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2015/12/23/15/2F95DE2E00000578-3371632-image-m-24_1450884722371.jpg
            Nie udało mi się znaleźć czy na drzewach owocowych po kwiatach pojawiły się pierwsze liście.

          5. W styczniu jest za małe usłonecznienie i nasłonecznienie żeby jakakolwiek większa wegetacja była u nas możliwa. Może trawa się zazieleni, może stokrotki zakwitną ale na listnienie drzew i krzewów nie liczcie, do tego potrzeba znacznie więcej energii ze Słońca.

          6. @Chochlik
            To nie za sprawą pogody, tylko narcyzy jakieś porąbane były :)

  26. Już widać, że tej nocy (30/31.10) będzie chłodniej, niż wynika to z tych średnich prognoz dla Warszawy:
    http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

    Jak widać zbieżność właściwie wszystkich wiązek jest na poziomie Tmin ok. +2°C, podczas gdy tyle mieliśmy już o godz. 22., a do najchłodniejszego momentu wtorkowego poranka pozostało jeszcze ponad 8h.

    To klasyczny błąd modeli, które przy adwekcji wyraźnie chłodnych mas (zwłaszcza znad Arktyki – jak obecnie), pogodniejszym niebie w porze nocnej i dodatkowo jeszcze słabnącym wietrze, nie doszacowują spadków Tmin – średnio o ok. 2-3 st. [niczym w lustrzanym odbiciu mamy niedoszacowania Tmax przy adwekcjach większego ciepła i silniejszym nasłonecznieniu + usłonecznieniu za dnia].

    Dodam, że niedawno temu byłem na zewnątrz. Owszem jest zimno, ale wiatr już słabnie, a przy tym czuć, że powietrze jest czyste (bez smogu i pyłów) i bardzo przejrzyste – co dobrze widać po kolorycie nieba i “ostrości” gwiazd, w tym samego Księżyca.

  27. Dzisiaj u mnie był dzień z bardzo dynamiczną, ale chłodną pogodą. Było ok 5 stopni,silnie wiało raz rozpogodzenia i były dłuższe chwile ze słońcem, a raz naszły chmur cumulonimbus z opadami konwekcyjnymi (krupy śnieżnej) Jutro pierwszy dzień z przymrozkami w tegorocznym października na większym obszarze Polski? Na to wygląda. Już na większym jest na większym obszarze kraju 0-3 stopni przy pogodnym niebie. 0 stopni jest np. w Kielcach, Krakowie. Ten październik będzie wyjątkowy bo przyniesie tylko jeden dzień z przymrozkami (a miejscami w ogóle ich będzie) – nawet w bardzo ciepłych październikach 2014, 2013 czy 2006 był kilkudniowy okres z przymrozkami na większym obszarze Polski (zdarzały się spadki nawet poniżej minus 5 stopni jak w 2013 i 2014 roku) – to oczywiście zasługa zachmurzenia w nocy. Październik 2017 oczywiście będzie znacznie cieplejszy od tego z 2016, ale jest bardzo pochmurny pod względem ilości dni pochmurnych i ekstremalnych sum opadów, a także pod względem ilości dni bez przymrozków.

    1. Pora na jakąś odmianę – tak, aby pieczę najchłodniejszego miesiąca w IV kwartale roku (w sensie anomalii rzecz jasna) nie przyniósł październik, lecz listopad lub grudzień…

    2. Trawa dalej niezwykle zielona i długo taka jeszcze będzie :-) u mnie min dziś +1,1C
      Jakbym był adminem blogu napisałbym coś budującego:
      że szykuje się nam bardzo ładny weekend 4 i 5 listopad
      PS Pierwszy śnieg u mnie zaliczony leciało parę płatków przed świtem :-)

  28. Co do Października , to anomalia nie jest wybitnie wysoko , co do temperatury , zapisze się zapewne jako ciepły z odchyleniem 1-1,5 st powyżej normy , czyli bardzo daleko mu do tych najbardziej ciepłych.

  29. Dzisiaj na Podlasiu zgodnie z prognozami pojawiły pierwsze opady śniegu, parę razy podczas poranku przechodziły komórki konwekcyjne.
    W Białymstoku kluczowa noc bez mrozu (0,9st), dzisiaj żaden model już nie pokazuje takiego ryzyka, więc będzie to pierwszy październik przynajmniej od 1973 bez mrozu w tym mieście, bo w mojej miejscowości niedaleko stolicy podlaskiego, na początku miesiąca był niewielki mróz.

    1. doskonale wiemy że to wszystko przez ciągłe opady deszczu ;) blisko było w tamtym tygodniu, ale zawsze pojawiały się chmury i mgły….
      dzisiaj po raz pierwszy pada słabiutki deszcz ze śniegiem w tym sezonie…

  30. No to będzie ewenement: data wystąpienia pierwszego przymrozku (na 2m) , na sporym obszarze RP, cieszmy się choćby niezwykle soczystą zielenią jak na listopad.

    1. Nic nadzwyczajnego. Ja w styczniu 2007 widziałem dmuchawce na dość mocno zielonej trawie (a dmuchawce to jak wiemy pozostałości po mniszkach lekarskich.

  31. swoja droga ta wichura w jeden dzień zmieniła krajobraz ze złotej jesieni na w dużej przewadze późną jesień. Większość drzew jest już łysa jak kolano, a na trawnikach ścieli się morze zbutwiałych, brązowych liści.

    Wczorajszy dzień przynosił pogodę bardziej marcową niż jesienną. Pędzące chmury, zmiana aury dosłownie co 15 minut, raz słońce raz opady różnego rodzaju (deszcz, mix, krupa, grad), do tego mocny wiatr i temperatura w dzień niedużo ponad zero. Typowe przedwiośnie.

    Niestety przed nami nie wiosna, tylko późna jesień i zima. Ciągnie się to jak guma, dopiero 2 miesiące gnojówki pogodowej za oknem a już zapominam jak wygląda słońce i normalna do życia temperatura. Jeszcze zimowa zima mnie cieszy ale takie szare paskudztwo bez słońca, z łysymi drzewami i temperaturą ledwo ponad zero przez najbliższe 4 miechy… bleh.

    1. Całe szczęście, że listopad i marzec (według prognoz) mają być ciepłe i dość słoneczne, dzięki czemu szaruga zostanie skrócona do 3 miesięcy (pod warunkiem, jeśli sprawdzą się prognozy zimy atlantyckiej).

      1. Podczas atlantyckiej zimy na wsi są chociaż jakieś kolory a nie ciągnąca się tygodniami bielizna ze stalowym niebem.

      2. Jeszcze jest szansa że pojawi się miesiąc typu luty 2002 / 2014 (2015 też zły nie był) albo grudzień 2006 / 2015. Na ładny styczeń w wersji ciepłej nie ma co liczyć, ale przedwiosenne lute ze słońcem się zdarzają dość często. Nawet tegoroczny luty taki był w II połowie – do połowy zima z mrozem a od połowy słoneczne przedwiośnie z temp nawet 15*C!

        1. Jednak ociepleniu jakie pojawiło się od połowy lutego b.r., przynajmniej w Warszawie, w większości dni towarzyszyła aura mokra i pochmurna. Naprawdę ładne i ciepłe były tylko 2 ostatnie dni lutego.

          W ogóle podstawą, aby częściej było ładnie (także w porze chłodnej) podczas ociepleń jest przewaga składowych S nad W – może dlatego aż tak nie przepadam za typową “strefówką”…

          1. Dodajmy jeszcze, że im bardziej na N/NE, tym faktycznie coraz to łatwiej o poprawę pogody przy adwekcjach chłodu, niż ciepła – zwłaszcza zimą.

  32. Kończy się październik, który u mnie był kolejnym pochmurnym miesiącem z usłonecznieniem poniżej 90 godzin. Nie było aż tak źle jak w roku ubiegłym (68h) ale marne to pocieszenie.

    Dni bez słońca (<0.5 godz słońca) było w tym miesiącu aż 15. Poza tym było 6 dni w wiekszości pochmurnych (do 3h słońca), 3 dni pół-pogodne (3-7h) oraz 6 dni pogodnych (ponad 7h). Czyli zdecydowana przewaga chmur nad pogodnym niebiem, zwłaszcza ostatnia dekada miesiąca która słonca jest niemal pozbawiona.

    W ekstremalnie brzydkim X 2016 było 16 dni bez słońca (tylko o 1 więcej), 6 w większości pochmurnych (tyle samo), 4 pół-pogodne (1 więcej) oraz 4 pogodne (2 mniej).

    Plusem tego miesiąca są dużo wyższe temperatury w dzień, bo w roku ubiegłym połowa miesiąca była poniżej 10*C za dnia, a w tym roku takie temperatury pojawiły się dopiero na sam koniec. Było niewiele ładniej niż rok temu, ale jednak sporo cieplej.

  33. Tyle opału co w te wiatry przy dodatniej temperaturze, to idzie zwykle w tęgie mrozy. Żeby zima taka nie była. Ideał to kilka stopni na minusie aby nie było błota i umiarkowany wiatr i trochę chmur trochę słońca.

    1. Ja tej jesieni jak na razie przepalałem w kominku – nie włączając jeszcze “centralnego” ani razu (!) – głównie, aby pozbyć się uczucia zbyt dużej wilgotności (a nie zbyt niskiej temperatury).

  34. W prognozach na szczęście coraz więcej ośrodków wyżowych, obejmujących także środkową Europę. Z początku ma być cieplej, choć z biegiem czasu niewykluczone, że coraz bardziej jak w ‘normalnym’ listopadzie. Nie wiadomo także jeszcze, czy częściej będzie pogodnie, czy nadal dość często pochmurnie (?) – choć po takim październiku, a zwłaszcza wrześniu, listopadowi nie potrzeba wiele, aby otrzymać miano lepszego miesiąca… Najważniejsze jednak, że od 04.11 zarówno opadów, jak i silniejszego wiatru ma być zdecydowanie mniej:-)

  35. Październik skończył się anomalią +1,35C w stosunku do normy 80/10 (+1,49C do 60/90). Odpowiada to 84 percentylowi w klasyfikacji poltemp 1950/2010 i oznacza oczywiście, że był to miesiąc b. ciepły.

  36. @Lukasz160391
    Spokojnie, “wyluzujmy”, globalne ocieplenie postępuje, ale nie aż w tak zastraszającym – z pogodowego i lokalnego punktu widzenia – tempie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com