Dni gorące

Dni gorące

Anomalnie ciepła pogoda, jaka panuje nam od kwietnia, przyniosła rekordową liczbę dni, w których temperatura przekroczyła 25°C. We Wrocławiu przeciętnie w latach 1951-1980 notowano 38 takich dni, w latach 1981-2010 było tych dni już 48. Rekord należał do roku 1992: 71 dni z Tmax >= 25.0°C. W tym roku do dnia dzisiejszego mamy już 96 dni z temperaturą >= 25.0°C. Nieco mniej tych dni notowaliśmy w Opolu: do dziś było ich 91 (rekord pochodzi z roku 2002, kiedy notowano 75 takich dni). W Tarnowie dni gorących było jak do tej pory 89 (rekord z 2002: 75 dni). Istnieje szansa, że we Wrocławiu ostatecznie liczba dni gorących osiągnie wartość 100, nie jest to jednak pewne.

Wyjątkowo wysoka jest również liczba dni ciepłych, z Tmax przekraczających wartość 60 percentyla dla danej daty. We Wrocławiu od początku roku do końca sierpnia było takich dni 146, do dzisiaj będzie to 158 dni. Roczny rekord liczby takich dni należy do roku 2014, kiedy było ich łącznie 215.  Od jutra czeka nas kilkudniowe ochłodzenie, a za 5 dni prognozowany jest ponowny napływ ciepłego powietrza. Model GFS w dalszym ciągu prognozuje, że temperatury maksymalne przekroczą wówczas 30°C, jednakże jest to bardzo niepewne. Nie jest również jasne, jak długo owa fala ciepła potrwa. Odsłona z 06UTC przeciąga ją aż do końca prognozy operacyjnej. Jest to dość mało prawdopodobne, jednak i takiej sytuacji wykluczyć nie można.

W południowej Polsce średnie temperatury dobowe przekraczające 15°C, charakterystyczne dla termicznego lata, zaczęły dominować pod koniec I dekady kwietnia i dominują nadal. Termiczne lato trwa tu już w zasadzie ponad 5 miesięcy.

Przed 12:30 czasu lokalnego temperatura we Wrocławiu sięgała niemal 29°C, a na stacji uniwersyteckiej notowano 29.3°C.

Print Friendly, PDF & Email

162 Replies to “Dni gorące”

    1. Na pewno należy wykluczyć globalne ocieplenie, bo od kwietnia ze średnią temperaturą na świecie nie dzieje się nic niepokojącego. Anomalie globalne są raczej słabe. To po prostu splot wyjątkowo szczęśliwych dla nas okoliczności (odpowiednie sytuacje baryczne), ale żadne szczęście nie trwa wiecznie i prędzej czy później się ochłodzi i wrócimy do polskich realiów, a tak ciepły i słoneczny okres wiosenno-letni szybko się nie powtórzy, gdyż bije wcześniejsze rekordy na głowę. Więc zamiast narzekać, cieszmy się najcieplejszą w naszym życiu porą ciepłą. Czerpmy z niej pełnymi garściami – zażywamy kąpieli słonecznych i tych wodnych, jeździjmy na rowerze, odpoczywajmy w plenerze. Póki jeszcze można.

      1. Jak jest w lecie 18-24 w dzień a wiosną i jesienią 12-17 st. C to nie jeździsz na rowerze ? Ja jak było powyżej 27 stopni ,a było tych dni sporo przeczekiwałem najgorętsze godziny w domu przy zasłoniętych zasłonach i załączonym wentylatorze. Odżywałem w czasie rzadkich chłodnych dni, a odżyję całkowicie dopiero podczas mroźnej i śnieżnej zimy na stoku narciarskim położonym powyżej zalegającego doliny smogu. Trochę odżyłem na grzybobraniach dzięki deszczom, które przeszły nad ,,moimi lasami” na początku września.

        1. Jeśli Tmax jesienią wynosi 12-17 to wieczorem po pracy (a wieczór jest wciąż dość szybko) mamy już tylko ok 10 stopni. Da się jeździć, ale już raczej na spokojnie, bez szaleństw, bo wówczas łatwo się obficie spocić, przemarznąć i złapać jakąś infekcję. Poza tym przy takich Tmax ludzie wieczorem palą już w CO i powietrze robi się mniej czyste.

        2. Ja na rowerze jeżdżę w temperaturach z przedziału 10-30 stopni. I gdy jest bliżej 30 stopni, to jazda jest bardziej wygodna niż przy 10 stopniach, bo wtedy zakłada się tylko samą koszulkę i krótkie spodnie. A przy 10 stopniach trzeba jeszcze zakładać kurtkę, bluzę, jakieś ciepłe długie spodnie…
          A gdy temperatura spada poniżej 10 stopni albo wzrasta znacznie ponad 30 to wtedy unikam jazdy na rowerze. Ale największą przeszkodzą podczas rowerowych przejażdżek jest jednak wiatr.

      2. Jak już wspominaliśmy, globalne ocieplenie jest tu mocno współwinne, bez niego, przy tej samej sytuacji barycznej, średnie temperatury tego całego okresu byłyby co najmniej o stopień niższe. Prawdopodobnie nie padłby też ani rekord kwietnia, ani maja, ani lata. Byłoby najzwyczajniej w świecie bardzo ciepło. I tyle.

        1. Kwiecień 2018 pobił rekord ze znacznym zapasem, więc sądzę, że nawet bez globalnego ocieplenia mógłby paść rekord.

      3. Lekkie ubranie i można jeździć na rowerze w temperaturze poniżej 20st. Moje optimum to 15st. Jest to też optymalna temperatura dla większego wysiłku – układ termoregulacji organizmu nie jest przeciążany jak przy > 25st I to nie są moje słowa tylko trenera personalnego. Co więcej, tegoroczne upały skutkowały udarami i utonięciami.

  1. A mam takie pytanie – czy będzie sporządzona tabelka z ilością dni gorących (z tmax powyżej 25 stopni) na poszczególnych stacji podobnie jak to było w 2015 (ale wtedy były to dni upalne z tmax powyżej 30 stopni) tak dla ciekawostki czy nie?

    1. Też bym z ciekawością zobaczył. Takie zestawienie mogłoby skłonić do refleksji nad zmianami klimatu i nad tym, co się wyprawia z tą pogodą w Polsce.

      1. No to chyba musiałby jakiś spory wulkan wybuchnąć (i to nie jeden), byśmy przez 15 lat mieli po 30 dni gorących. Za 10 lat średnia temp. prawdopodobnie znów będzie u nas wyższa o ok 0,5 stopnia.

  2. Już dzisiejszy dzień pokazuje duży potencjał do przewagi Tmax 25/30°C w większej części Polski, z lokalnymi przekroczeniami 30°C nawet bliżej połowy września – oczywiście w sprzyjających okolicznościach. A przecież nie mamy adwekcji z wyraźną składową S, kiedy to mogłoby być jeszcze nieco cieplej.

    Ciekaw jestem przyszłego tygodnia – tzn., czy bliżsi będziemy scenariuszom wyraźnie gorącym (miejscami lekko-upalnym) jakimi ostatnio często “karmi nas” GFS, czy też tym “zaledwie” umiarkowanie ciepłym (?). Bo na wyraźniejszy chłód, a nawet wahania temperatury wokół normy, co najmniej do końca II dekady września nadal się nie zanosi.

    1. U mnie na północy w zasadzie nie było przekroczeń 25 stopni od 25 sierpnia. Być może było lekkie przekroczenie w ostatni piątek (07.09.2018) i być może będzie dzisiaj (trudno mi to jednoznacznie określić, bo w mojej miejscowości nie ma stacji meteo i patrzę na dane z najbliższej okolicy). W każdym razie GFS w ostatnich odsłonach z uporem maniaka prognozuje wysokie temperatury około 20 września. Jak patrzę na te wykresy, to mam wrażenie, że mamy maj albo czerwiec. Za 3 tygodnie październik, a zamiast się ochładzać, to się ociepli (wcześniej ochłodzenie tylko na 4 dni od jutra do niedzieli). To, co się w tym roku wyprawia z tą pogodą, to jest wręcz kuriozalne.

  3. Wg. prognoz potencjał na 100 dni gorących dla Wrocławia jest b. duży. Dziś taki dzień już w zasadzie padł, jutro jest b. prawdopodobny. 2 kolejne w przyszłym tygodniu wydają się równie prawdopodobne jak ten jutrzejszy.

  4. Nawet w samej Warszawie Tmax przekroczyła dzisiaj już 28°C (o godz. 14’CEST), czyli jest cieplej (o ok. 2 st.) niż w zdecydowanej większości zapowiedzi wskazujących przeważnie na 26/27°C.
    A dni z Tmax >= 28°C (czyli bardzo gorących lub upalnych) w tym sezonie mamy tu już w sumie blisko 50 (!). I to jest właśnie znamienne dla tej pory ciepłej – nie same absolutne Tmax’y, co właśnie duża liczba takich dni (i w ogóle gorących/upalnych) + ponad 90% dni z dodatnimi anomaliami. A przyszły tydzień może jeszcze powiększyć to “konto”…

    Nadmienię jeszcze, że powietrze towarzyszące dzisiejszemu gorącemu dniu jest suche, a niebo bardzo przejrzyste (lazurowe) – a co nie miałoby miejsca przy adwekcji znad Afryki…

  5. Wrzesień dołącza dziś do maja oraz miesięcy letnich gdzie zostało przekroczone 30 stopni w Polsce. Natomiast u mnie w Warszawie jeszcze nie, ale szansa na to istnieje wedle prognoz jeśli nie w tym to w następnym tygodniu

  6. A ktoś tu niedawno zapewniał że 25 we wrześniu to rzadkość i zobaczymy najwyżej w pojedyncze dni i tylko niektórych regionach. Mnie powoli zaczyna zastanawiać czy w tym roku w październiku padnie 30

    1. No w październiku to już chyba nie, przynajmniej na północy. U mnie za mojego życia temperatura jeszcze NIGDY nie przekroczyła 25 stopni. Gdyby to miało się stać w tym roku, to pod względem pogodowej patologii przekroczyłoby to już wszelkie granice.

      1. Oczywiście że nie wszędzie. Mam na myśli w jakimś miejscu (jak już południowy zachód) i tylko przez krótki okres czasu. Oczywiście to bardzo mało prawdopodobne, ale na dzień dzisiejszy nie widzę powodów żeby to było niemozliwe

        1. 30 w październiku jest możliwa tylko na południu kraju przy ewentualnym wietrze fenowym w górach – a im bliżej końca października, tym zakres oddziałowywania wysokich temperatur coraz bardziej będzie się zawężać.

          1. Wg mnie temperatura w przedziale 30-31 stopni jest możliwa ale tylko na początku października. Natomiast takie temperatury mogą sięgnąć zachodnią część Polski i centrum a nie tylko południe kraju. W październiku blisko 29 stopni było na zachodzie kraju a na południu było chłodniej. Inaczej było w 2000 roku wtedy to na południu ( Nowy Sącz) temperatura przekroczyła 28 stopni i tak wysokie temperatury były mocno ograniczone, inaczej niż w 1966 roku. Wtedy temperatura rzędu 27-28 stopni lokalnie była nawet na wschodzie kraju (Włodawa). Jedynie w Suwałkach i lokalnie na morzem (Hel) nie było jeszcze przekroczenia 25 stopni ( nawet w Zakopane w 2000 było ponad 26 stopni). Na potencjał upału w październiku może wskazywać chociażby temperatura z 18 września 1975 gdzie w Pile było 35 stopni. Przypuszczalnie gdyby ta sama fala powietrza napłynęła w dniach 1-5 października byłyby delikatne przekroczenia 30 stopni

    2. Mat też to pamiętam :) Tylko nie pamiętam przy której konkretnie zapowiedzi ochłodzenia to było, już ich było tak wiele że się pogubiłem :)

      1. W sierpniu 2015 czytałem że to się nie powtórzy przez kilkadziesiąt lat. W Rzeszowie na powtórkę czekaliśmy 10 miesięcy. Czerwiec 2016 to było praktycznie to samo, tyle że zamiast 31-34 było 27-32. 16 dni pełnej lampy i wysokich temperatur, bez jednej chmury choćby przez godzinę. To że było te 3-4 stopnie chłodniej wielkiej różnicy nie robiło.

      2. Ja już dawno porzuciłem nadzieję. W ciągu kilku lat zostaną pobite kolejne rekordy, a średnia temperatura globu będzie wzrastać, czasem mniej, ale będzie. Konsekwencje już teraz oszałamiają naukowców. To się dzieje i skutki są bardziej niekorzystne niż sie spodziewano

      1. Niedługo pewnie będzie u nas cieplej jak do tej pory w , Grecji……………niestety!!!tak, że robi się u nas coraz “cudowniej”……Dzisiejszy dzień w w-wie, po b. ciepłej nocy, gorąco jak w środku lata. Nie cieszy mnie to ANI TROCHĘ.

          1. Nie potrzeba od razu bić wszelkich rekordów. Czapki zostają w szafie nawet przy normalnym wrześniu i lekko ciepłym październiku. Sezon grzewczy przepoczwarzył się w sezon klimatyzacji

        1. Lepiej mieszkać w górach Grecji niż na środkowym Mazowszu. W zimie zobaczy się śnieg, a w lipcu średnia temperatura jest zbliżona do tej, jaka panowała w Wawie

    1. Ja też go uważam za udany, ale opady deszczu mogłyby być trochę większe. Podoba mi się to, że nie było u mnie fal silnych upałów, którymi tak lubią straszyć media, za to pogoda była bardzo stabilna (jej drastyczna zmienność i nieprzewidywalność była kolejnym straszakiem mediów). Jedyne co mnie niepokoi, że proces ocieplenia klimatu nie jest pod kontrolą człowieka i w przyszłości może spowodować katastrofalne skutki uboczne, jeśli człowiek nie nauczy się ich kontrolować i nie podejmie środków, aby wyhamować ocieplenie. Nie jestem fanatykiem i wiem, że w skali globalnej jest to poważny problem.

  7. My tu bijemy rekordy a wy jojczycie. Za 40 lat będziecie wnukom opowiadać jaki ten rok 2018 był chłodny i poniżej normy.

    1. Nie zapominajcie wszyscy, że lata 70-80 zniekształciły obraz ocieplenia z punktu widzenia Polski, podczas gdy na świecie temperatura szła w górę to w Polsce się ochłodziło, zwłaszcza na wschodzie w półroczu ciepłym.

  8. Nazywanie gorącem temperatury 25 stopni wzbudza we mnie pusty śmiech. Przecież to optymalna temperatura do funkcjonowania :) Dla stacji Radawiec pod Lublinem liczba takich dni w tym roku wyniosła 76 (w samym mieście na pewno jeszcze więcej), jednocześnie najwyższa temperatura w tym roku wyniosła 31,9 stopnia. Takie warunki pogodowe dla mnie mogłyby występować każdego roku. Na pewno nie uznałbym takiego lata za uciążliwe, choć narzekań na nie słyszałem sporo.

    1. Mnie jeszcze bardziej śmieszy nazywanie -5*C siarczystym mrozem, a 5-centymetrową pokrywę śnieżną klęską żywiołową, w kraju, w którym takie warunki mieszczą się w granicach normy co najmniej od grudnia do lutego. Nie umiem sobie nawet wyobrazić, jak rozbawiłbyś Lapończyków, Islandczyków, Nieńców, Inuitów, Jakutów i innych narodów, które żyją w jeszcze zimniejszym klimacie niż my. Polska zimnym krajem? Śmiechu warte.

      1. Owszem, biorąc pod uwagę resztę globu jesteśmy zimnym krajem, jedynie ok. 15-20% państw jest chłodniejsza.

        1. Trzeba pamiętać że państwo państwu nie równe chyba że odnosimy się wyłącznie do średnich. Państwa takie jak np. USA, Kanada, Chiny, Rosja czy Argentyna, Chile na półkuli południowej mają na tyle zróżnicowane temperatury że mają po kilka stref klimatycznych. W takich wypadkach przynajmniej ja tak uważam lepiej porównywać samą jakąś miejscowość w Polsce z inną w innym państwie. Zresztą nawet w samej Polsce temperatury są już zróżnicowane między miejscowościami

          1. Trzeba też wziąć pod uwagę, że np w azjatyckiej części Rosji powyżej 56 równoleżnika oprócz kilku miast jak Surgut, Nojabrsk, Norylsk, czy Jakuck to prawie w ogóle nie ma ludzi, a w Kanadzie niemal niezamieszkałe jest jakieś 3/4 kraju…

        2. A ile procentowo powierzchni ziemi zajmują te państwa? Bo w tej grupie jest na pewno Rosja, Kanada a może i Chiny. Lol

          1. To jak się weźmie pod uwagę liczbę ludności to jeszcze mniejszy procent mieszka w chłodniejszym klimacie.

        3. @podlasianin
          Twoja odpowiedź wcale mnie nie dziwi. Ulubiony argument miłośników ciepła to to, że mało jest krajów zimniejszych od Polski. Tylko zauważ, że większość lądów z klimatem chłodniejszym jest zdominowana przez dwa największe kraje świata: Rosję i Kanadę. Z kolei na półkuli południowej mało jest lądów w strefie umiarkowanej. Większość zajmują oceany. Więc takie porównania są nie na miejscu.

          Weźmy na przykład największe państwo świata – Rosję. Kraj ten jest tak ogromny, że swą powierzchnią dorównuje powierzchni całej Ameryki Południowej. W dodatku na terenie Rosji znajduje się największa jednostka administracyjna na świecie – Jakucja. Nasze województwo mazowieckie w porównaniu z Jakucją jest maciupeńkie. Mało tego, gdyby Jakucja była niepodległym krajem, byłaby jednym z największych państw świata. Cała Rosja znajduje się na terenie trzech stref klimatycznych: okołobiegunowej, umiarkowanej i podzwrotnikowej. W jednych rejonach Rosji temperatury spadają do -70*C, a w innych przekraczają +40*C (tu patrz słynny upał podczas mundialowego meczu w Wołgogradzie, a przecież statystycznie Rosja jest zimnym krajem).

      2. Zaledwie kilka krajów jest zimniejszych od Polski.
        Jednak trzeba mieć na uwadze to, że takie kraje, jak Kanada i Rosja są ogromne – więc gdyby je podzielić na kilkanaście krajów, to od Polski byłoby zimniejszych ponad 30 państw.

        1. Kanada jest ogromna a ludność ma mniejszą od Polski. Jeśli chodzi o liczbę osób na kilometr kwadratowy to gorzej jest chyba tylko w Mongolii. Albo i lepiej, zależy dla kogo. Drugą skrajnością są suwerenne państwo-miasta takie jak Singapur, gdzie 6 milionów osób jest ściśniętych na 721 kilometrach kwadratowych. Prawie 8000 osób na kilometr kwadratowy. Warszawa ma 1,74 mln osób na 517 km kwadratowych, więc Singapur ma pi razy oko 2,5x większą gęstość zaludnienia.

          W Polsce jest jedna “zasadnicza” strefa klimatyczna, choć wiadomo że nad morzem albo na Podlasiu ten klimat wygląda inaczej niż we Wrocławiu czy Krakowie. Jeśli znaczny kontrast termiczny już występuje (powiedzmy ponad 10-stopniowy) to jest on przejściowym zjawiskiem, raczej związanym z sytuacją atmosferyczną. Jeden z bardziej ekstremalnych przykładów mieliśmy w maju na północy kraju, gdzie nad samym morzem było 12*C a 20 km dalej aż 31*C.

    2. Co najmniej 25 stopni to jest średnia t. maks. dla znacznej część lipca i całej I dekady sierpnia, wiec jest to temperatura jak najbardziej normalna w naszym klimacie.

  9. Można tylko zazdrościć mieszkańcom Suwalszczyzny. Upał już im nie zagraża w tym roku i tu jestem na 100% pewny

  10. Nawet by mnie to śmieszyło, gdyby nie to że jest to tragiczne, jak sobie przypomnę jak 10 dni temu pisałem że anomalnie ciepło będzie do października a niektórzy pisali “na razie wiadomo że w I dekadzie września będzie ciepło, a dalej to nie wiadomo”.

    BTW już 12 dzień z rzędu AccuWeather przesuwa dominację TMax ok. 20 stopni o 1 dzień. To już się staje śmieszne. Od 1 września widzi 10 dni 23-28 a za 10 dni 18-20, tylko że ten okres “za 10 dni” przesuwa się codziennie o jeden dzień. Dzisiaj również przesunięty z 21 na 22 września.

  11. Czy jest szansa, że taki klimat będzie normalnością w Polsce ? Po raz pierwszy nie można narzekać na okres kwiecień – wrzesień. Jest i było pięknie. Gdyby taki klimat zagościł u nas to możnaby żyć jakos pozytywnie.

    1. Jeśli klimat będzie się ocieplał w takim tempie, jak obecnie, to takie półrocze ciepłe będzie normalnością gdzieś w okolicy 2070 r, a zdarzać się częściej może już przed 2040.

      1. No niestety, sporo jest takich fanatyków, co najważniejsze żeby im pasowało, a reszta ich nie obchodzi.

    2. Gdyby taki klimat u nas zagościł na stałe to by było super.

      Tyle, że problem ze zmianami klimatu jest taki, że obecnie nie mamy nad nimi praktycznie żadnej kontroli. Klimat się ociepla w tempie rzędy wielkości większym od naturalnych jego zmian i jak na razie wszelkie działania mające na celu wstrzymanie lub nawet spowolnienie tego procesu spalają na panewce. Bo co z tego że zachodnia Europa nie truje, jak takie Indie z 1,5 mld luda będą truć 2x mocniej? GLOBALNE ocieplenie wymaga GLOBALNYCH rozwiązań.

      A co do narzekania, to ja akurat rzadko na półrocze ciepłe narzekam. Musi być naprawdę patologiczna ta pogoda żeby w miesiącach IV – IX było na co narzekać. Na myśl przychodzi IV 2017, V 2010, VI 2001, VII 2000, VIII 2006, IX 2017… Miesiące wyjątkowo pochmurne i wilgotne, występujące naprawdę rzadko (poza wrześniem, ten jest brzydki co 3-5 lat, pozostałe – co 10 lat albo nawet rzadziej)

      Narzekanie to mi się odpala w porze chłodnej. “Normy” usłonecznienia w miesiącach listopad-styczeń to zaledwie 35-50h przez cały miesiąc czyli mega żal (w tym okresie możliwe jest ok. 240 godzin w miesiącu jakby cały czas było bezchmurnie). Jak nie ma śniegu to jest tak ciemno, że się pali światło w środku dnia. A sam dzień trudno odróżnić od nocy. Miesiące październik, luty i marzec są już znośne i potrafią przynosić ładną pogodę na dłużej, ale listopad-styczeń to bym najchętniej wyciął z kalendarza albo przeprowadzał się na ten czas do Grecji.

      1. Dobrze chociaż, że zimą mamy większe wahania temperatury – w obu kierunkach, tzn. mroźnym, jak i ciepłym. Bo gdyby ta miała przewagę anomalii +1/+3K (co w porze ciepłej jest częstsze) to byłoby mocno nieciekawie, zwłaszcza przy aurze pochmurnej i mokrej

        1. Te wahania temperatury osłabiają naszą odporność i zwiększają zachorowalność na grypę, więc nie wiem czy tak dobrze…

          1. Osłabioną odporność to mają przeważnie ciepłe kluchy, które przegrzewają się, bo im wiecznie zimno, a potem wyjdą na dwór i wiatr ich przewieje. Ja potrafię przez całą zimę ani razu nie założyć kaleson i jakoś nie choruję. Za to zaziębiłem się w kwietniu czy maju (nie pamiętam dokładnie), bo wczesne nadejście lata zmusiło mnie do włączenia klimy w aucie.

          2. Jeśli mnie zdarzy się przeziębić, to zazwyczaj dzieje się to w lutym albo marcu, na szczęście mam dobrą odporność i takowe przeziębienie przejawia się tylko osłabieniem. W tym roku też właśnie pod koniec marca, w któryś weekend zaczęło mnie “brać”, ale wybroniłem się i nie musiałem zwalniać się z pracy. Ostatnia choroba z gorączką, która uziemiła mnie na dłużej niż dzień (konkretnie aż na tydzień), przytrafiła mi się w paskudnym lutym 2013 (może to też szarość i chroniczny brak słońca w tym miesiącu tak mnie osłabiły).
            PS. Kalesony ostatnio zakładałem chyba w 2006 roku, zresztą nawet wtedy nosiłem je bardzo niechętnie ;)

          3. Bo nie są dobre szybkie i duże przeskoki. Ale np. dominacja przez pewien czas lekkiego/umiarkowanego mrozu, a przez inny całodobowej odwilży (byleby tylko nie było częstych przejść przez zero, czy pseudo-zimy z Tavg rzędu +1°C i opadami topniejącego śniegu/mieszanymi) jest całkiem OK.

          4. Luty 2013 to akurat skrajny przypadek jest. Miesiąc w uśrednieniu normalny / lekko ciepły, a jednak było tam dość sporo całodobowego mrozu, a maksymalna temperatura ani razu nie przekroczyła bodajże +6 stopni, przynajmniej u mnie. W lutym to u mnie potrafi być 14-16 stopni przy porządnej odwilży, nawet brzydki luty 2016 miał chyba 8 dni z dwucyfrową dodatnią temperaturą. A ten z 2013 nic, albo lekki mróz albo lekki plus. Najgorsza pogoda w zimie to ten lekki plus właśnie. Zwłaszcza z minusem nocą.

  12. Wygląda na to, że gorąc jaki odpuściła nam częściowo I dekada września nadrobi II dekada miesiąca. Nie wiadomo, czy w przyszłym tygodniu zanotujemy jeszcze ciut wyższe temperatury niż dzisiaj – natomiast dni gorących (gorąco-upalnych) będzie w sumie jeszcze więcej.

    Po weekendzie (15-16.09) klasyczna “strefówka” w coraz większym stopniu ewoluowała będzie ku wymianie bardziej południkowej, w tym wypadku ku adwekcji z SW/S nad sporą częścią Europy – a czemu pomoże także niż u W wybrzeży kontynentu, będący pozostałością niżu tropikalnego.

    Teraz rozstrzyga się kwestia, czy po 20.09 definitywnie zablokowana zostanie cyrkulacja strefowa (z W) i czy później nadal będziemy znajdować się po stronie “gorącej”, czy jednak z czasem coraz bardziej/częściej po stronie “chłodnej”…?

  13. Warto wspomnieć ciekawostkę która łączy obecnie wrzesień i marzec. A mianowicie są taka sama lub prawie podobna długość dnia 12-13 h i taka sama wysokość na której świeci słońce.
    Niesamowite że przy mniej więcej takiej samej długości dnia i kącie pod którym świeci słońce w II połowie marca przy bezchmurnym niebie i słońcu może panować jeszcze całodobowy mróz i tmax minus 5-10°C jak pokazał 23 czy 24 marca 2013 a w połowie połowie września przy bezchmurnym niebie i mniej więcej podobnej długości dnia może być jeszcze 30-35°C. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę że w marcu ląd jest wychłodzony po zimie a we wrześniu jest jeszcze dostatecznie wygrzany po lecie.

    1. Obecnie czyli np. dzisiejsza doba miała mniej taką samą długość dnia jak jeszcze 2-3 kwietnia, ale wkrótce długość dnia będzie taka jak pod koniec marca. W połowie września więc dopiero długość dnia dorównuje długości dnia pod koniec marca. Uogólniając wrzesień jest średnio między marcem a kwietniem ( między połową marca a połową kwietnia), dni są więc dłuższe we wrześniu przynajmniej w I połowie niż w marcu albo zahaczają o końcówkę marca- nie zmienia to jednak faktu wrześniowi jest najbliżej do marca jeśli chodzi o długość dnia i nie jest bardzo duża a oba miesiące dzieli termiczna przepaść

      1. Ale np. w weekend 17-18.03.2018 w wielu miejscach mieliśmy całodobowy mróz i biało. Natomiast coraz więcej wskazuje, że za tydzień będzie nadal gorąco. A to już niewielka różnica w długości dnia i nasłonecznieniu.

        1. To prawda ale też nie ma co aż tak przesadzać- w marcu tego dnia mieliśmy dużą anomalię ujemną a teraz we wrześniu najprawdopodobniej będziemy mieli dużą anomalię dodatnią. Z drugiej strony równie dobrze mogło wtedy w marcu 20 stopni 17-18 września 10 stopni w dzień-dlatego najlepiej odwoływać się do średnich i potencjału a tu i tak jest przepaść. No ale te 2-a miesiące są w miarę porównywalne tylko w długości dnia jednocześnie kącie padania promieni słonecznych choć na korzyść września oczywiście. Natomiast wrzesień jest nawet dużo cieplejszy od kwietnia a dni generalnie są już krótsze.

          1. No faktycznie jest niewielka różnica w długości dnia korzyści września jeśli w tym aspekcie przywołujemy go do marca. W pamiętnym bardzo chłodnym 23 marca 2013 długość dnia np. w Warszawie wynosi 12 h i 16 min, a w pamiętnym 17 września 2015 długość dnia w Warszawie wynosi 12 h i 38 min.
            ” Z drugiej strony równie dobrze mogło wtedy w marcu 20 stopni 17-18 września 10 stopni w dzień-dlatego najlepiej odwoływać się do średnich i potencjału a tu i tak jest przepaść”
            Anonim zauważ, że w marcu możemy mieć dążą rozpiętość temperatur maksymalnych przy bezchmurnym niebie i słońcu – od całodobowych mrozów rzędu minus 5-10 stopni (jak pokazał marzec 2013) po 20-25 stopni jak pokazały to np. 2010, 2012, 2014, 2017. We wrześniu temperatury ok 10 stopni są możliwe przeważnie tylko przy całkowicie zachmurzonym niebie, ale może być pogodnie i słonecznie przy co najmniej 10-15 stopni.

          2. To też jest fakt większa rozpiętość temperatur marca od września wynika już marzec jest w porze chłodnej a wrzesień w ciepłej i tu już z zasady występują mniejsze różnice w temperaturach a to z kolei wynika oczywiście z mniejszej różnicy temperatur między wysokimi a niskimi szerokościami na świecie. Ten przykład który podałem to trochę druga skrajność ( w zaokrągleniu) która mogła wystąpić przy powyższym porównaniu. Ogólnie 17 marca łatwiej o 20 stopni choć to bardzo wysoka anomalia dodatni niż o 10 temperaturę maksymalną 10 stopni 17 września, ale sytuacja jak najbardziej realna. Pamiętajmy że w marcu 2018 mieliśmy wiele dni z bardzo niskimi anomaliami ujemnymi w stosunku do norm a teraz mamy bardzo wysokie anomalie dodatnie. Amplitudy w macu są większe niż we wrześniu więc i odchylenia na in + i – są wyższe w marcu

        2. U mnie tego 17-18 marca to było odczuwalnie najzimniej w całym roku. Może mróz nie był największy (do -10 w nocy, w dzień ok. -5) ale z wiatrem średnio kilkanaście m/s to było bardziej przenikliwe niż większe mrozy z przełomu lutego i marca. 27 lutego było -10 w ciągu dnia i chyba z -15 w nocy a wcale tak nie marzłem, dało się nawet bez czapki wytrzymać 45 minut. W ten weekend w połowie marca nie było szans, po 10 minutach szczypało jak cholera.

  14. U mnie dzisiaj max 28 stopni, dzień bezchmurny z dużą przejrzystością powietrza. Jest nie dość że suche to powietrze to widać, że płynie z obszarów nie objętych pożarami lasów. Obecnie 18 stopni, w pokoju 23. Taki “gorąc” nie stanowi już żadnej istotnej przeszkody w życiu. W tym roku najgorszy był początek sierpnia, średnie dobowe rzędu 25*C i wielka wilgotność (mimo Tmaxów wcale nie jakichś zaporowych, z trudem 30C było osiągane).

  15. 31 stopni we Wrocławiu? Szok… nawet Warszawa miała 29… u mnie było 26-27, ale też cieplej niż zapowiadali. Od jutra do poniedziałku ochłodzenie, ale nie wszędzie, ja na NE trochę je odczuje, bo mogą być dni z temp. poniżej 20 stopni… centrum i południe niemal bez zmian. Wydaje mi się, że opadów też dużo nie będzie.

  16. Wczorajszy dzień pokazał dobrze jak szybko schładza się wieczorem we wrześniu, o ile tylko przestaje wiać wiatr i nie ma chmur. W Łodzi jeszcze o godz 18 było 27.7C, a już 2 godz później zaledwie 18,5C, czyli niemal 10 stopni chłodniej. W środku lata o tyle przez całą noc potrafi nie spaść. Dlatego wczoraj średnia dobowa z trudem przekraczała 20C, a w Łodzi w ogóle do tych 20 C nie dobiła! Mimo Tmax na poziomie 29,5C. W Łodzi winne temu są nadzwyczaj niskie temperatury nocne mierzone na Lublinku. U mnie Tmin była niemal 3 stopnie wyższa, a w Łasku 2 stopnie.
    ps. Stacja w Legnicy w ogóle nie zaraportowała temperatur skrajnych w depeszy z 18UTC:
    ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12415&decoded=yes&ndays=2&ano=2018&mes=09&day=12&hora=21
    Depeszy z tej godziny w ogóle nie ma dla stacji w Słubicach.

    1. Pojawiły się dobre warunki dla szybszej radiacji, tzn. mała wilgotność jaka przysłużyła się do wyraźniejszych wzrostów Tmax, przysłużyła się także do szybszego spadku temperatury wieczorem. Poza tym, poza N Polską cały czas przeważnie było dość/bardzo pogodnie i wyciszył się wiatr. A przecież (jakby nie było) jesteśmy już blisko jesiennego zrównania długości dnia i nocy…

      Z drugiej strony, poziom Tmin nieco poniżej/powyżej 15°C jest zbliżony (a nawet nieco wyższy) do statystycznej Tavg-dobowej dla obecnego okresu roku. A w takich okolicznościach trudno mówić o faktycznym chłodzie. Po prostu to już nie środek lata, ale i tak (bardzo) duże ciepło.

  17. Po wczorajszym dniu z anomalią +6,47K anomalia września podskoczyła już do +3,48K, a największa jest znów w okolicach Warszawy (ok. +4K).

    1. Przy okazji warto nadmienić, że wczorajszy dzień przyniósł w skali całego kraju Tavg równą dokładnie 20,0°C (w zaokrągleniu do 0,1°C) i niewiele zabrakło do dobowego rekordu ciepła dla tego dnia. Gdybyśmy takie dni mieli co najmniej dwa pod rząd, to “szansa” na rekord byłaby większa, bo noc między nimi byłaby pewnie cieplejsza [nie piszę tego z pobudek emocjonalnych].

      1. ERRATA – miało być, iż…
        (…) wczorajszy dzień przyniósł w skali całego kraju Tavg równą dokładnie 20,00°C (w zaokrągleniu do 0,01°C).

  18. Widzę że GFS zaczyna przesuwać rozpoczęcie gorących dni w przyszłym tygodniu. Obecnie dla mojego Otwocka prognozuje 28 stopni w czwartek, wcześniejsze dni max 25. Czyli jak widzę są spore szanse, że tego gorąca albo nie będzie w ogóle albo skończy się jak w tym tygodniu na jednym dniu.

    1. Tmax 24°C to też jak na wrzesień duże ciepło. Poza tym, zdecydowana większość prognoz – nie tylko GFS – wskazuje cały czas na więcej dni z przekroczeniami Tmax 25°C (także w W-wie) niż w tym tygodniu.
      Dla mnie dość istotne jest to, że cyrkulacja W ma w coraz większym stopniu wykręcać na SW/S – zobaczymy na jak długo (?).

  19. Wobec obecnych prognoz prawdopodobieństwo nowego rekordu września mocno wzrasta, mimo, że nie osiągnęliśmy jeszcze nawet połowy miesiąca. ECMWF daje stabilne ciepło do końca swojej prognozy.

  20. Czy jest jakieś ryzyko huraganu nad Irlandią 1-4 października? Co roku w tym miesiącu mam loty do Irlandii i nie chciałbym powtórki sprzed roku. Lot gdy zaczynał się rok temu Brian był jakimś koszmarem.

    1. @Editor

      Za wcześnie na prognozy w skali synoptycznej (tzn.mówiące gdzie będzie konkretny niż =i jak będzie głęboki).

      Ale szansa jest niezerowa bo np. resztki huraganu Florence mogą się tam wtedy znajdować. Jednak Atlantyk jest duży i nie jest to bardzo prawdopodobne. Więc nie przejmuj się i leć.

      1. Chyba chodziło Ci o resztki huraganu Helene? Florance jest daleko pod drugim brzegiem Atlantyku. Do Europy przez Azory zmierza Helene.

  21. Modele niezmiennie za dużym ciepłem (dni gorące, miejscami lekko-upalne) w przyszłym tygodniu – po umiarkowanym ochłodzeniu w dniach 14-16.09.

    Główne pytanie dotyczy dzisiaj tego jak długo to kolejne duże ocieplenie potrwa (?). Bo może być tak, że od 21-22.09 poczujemy już pierwsze wyraźniej jesienne ochłodzenie, albo nastąpi to jeszcze później.

    Tak, czy inaczej w prognozach na 3+ dni widać trend ku ponownemu zaburzeniu cyrkulacji strefowej (z W) i zarazem formowaniu się coraz głębszych grzbietów/dolin geopotencjału. A w takich okolicznościach wzrasta szansa/ryzyko nie tylko przedłużania się bardzo ciepłych (gorących, gorąco-upalnych) dni, ale i gwałtowniejszego ochłodzenia w III dekadzie września również. Poza tym, strefy opadowe mogą nie przepływać “gładko” z SW/W/NW na NE/E/SE, tylko częściej być gdzieś blokowane. Jednak czy faktycznie do wyraźniejszej blokady dojdzie i co to dla nas będzie oznaczało (już po 20.09) dopiero się okaże.

    1. Abym nie był posądzony o tendencyjność nadmienię, że dni umiarkowanie/bardzo ciepłe, ale nie gorące, z Tmax 20/25°C w przyszłym tygodniu też będą – zwłaszcza na początku tygodnia i bardziej w regionach N/E.

  22. Niektórzy szanowni komentatorzy polecają, aby cieszyć się z 5,5 miesięcy lata, które mamy w tym roku. Mam nadzieję, że mówią to ludzie, którzy nie mieszkają w zachodniej części kraju… Zresztą niech 2 zdjęcia porównawcze same dadzą odpowiedź na pytanie – czy jest się z czego cieszyć? Ja – pomimo usilnych starań – nie potrafię. To, co wczoraj zobaczyłem w lasach środkowych regionów Dolnego Sląska, ostatecznie skłania mnie do wniosku i konkluzji, że lato w takim wydaniu, jak w tym roku niech zdechnie jak najszybciej i więcej się nie powtórzy.

    – Zdjęcie pierwsze zrobiłem 23. czerwca, drugie wczoraj – 12 września. To samo miejsce. Suche, piaszczyste bory sosnowe o wystawie południowej. Wiele hektarów jagodzin tak właśnie teraz wygląda… ;(
    https://drive.google.com/drive/folders/16S67J5J2wQMfDeiShd1XiEDbryEAsSQk

    1. @Grzybiarz. Szok!Na szczęście w Beskidach po obfitych deszczach z początku września jest wilgotno i ma miejsce mały wysyp koźlarzy (babka, czerwone, pomarańczowożółte), borowików (szlachetny, ceglastopory), pojawiają się podgrzybki brunatne , a złotawych jest sporo ,ale tych nie zbierałem bo przeważnie są ,,robaczywe”. We wtorek 11.09 mój zbiór to około 2kg grzybków (okolice Wisły).

      1. @oliver57 – gratuluję zbiorów. Mój zbiór to jeden prawdziwek i dwa maślaki zwyczajne. Pochodziłem wiele godzin po lasach (ponad 20 km). Odwiedziłem jedne z lepszych miejscówek, jakie znam. Widziałem tylko jedną olszówkę, jednego muchomora czerwonego, jednego krowiaka aksamitnego (obecnie nazywanego ponurnikiem), kilka tęgoskórów i wysuszonych kompletnie kań na łące. W lasach Grzbietu Twardogórskiego wrzesień jest już stracony z grzybowego punktu widzenia. Ogólnie czułem ten sam klimat “płaczu” lasu, co w sierpniu 2015 roku. Nawet miejsca, gdzie zawsze stoi woda, obecnie można przejść suchą stopą. Fatalnie to wszystko wygląda. Jedyne pocieszenie to takie, że nic nie trwa wiecznie i to lato też w końcu wybierze się na pogodowy cmentarz. ;)

        – W sobotę odwiedzę Bory Dolnośląskie i dam Ci znać, jak tam sytuacja. Znajomy w Węglińcu zaczął zbierać piękne prawdziwki. Nie w dużych ilościach, ale 2-3 kg na taką suszę to świetny wynik. Ja będę buszować w innym rejonie (Wierzbowa Śląska – Leszno Górne). Sam jestem ciekawy, czy tam coś znajdę. Niemniej uwielbiam Bory i bez względu na stan zagrzybienia lasów, jadę tam z wielką przyjemnością. ;)

    2. @ Grzybiarz : sam znalazłem się po stronie “zielonej części” tego lata (nieco SE od Katowic) wczoraj pół koszyka grzybków. Nie pozostało Ci nic tylko ruszać A-4 w rejony Bochni

      1. @Tytus – dzięki serdeczne. Zastanawiałem się nad tym, czy gdzieś nie “wyemigrować” za grzybem na wschód lub południe, ale jak przychodzi co do czego, to zawsze jadę tam, gdzie jeżdżę od lat… Czyżby dopadły mnie pierwsze oznaki wieku sędziwego? ;)

        1. W lasach centrum wysyp niegorszy niż zeszłoroczny. Przede wszystkim podgrzybek, ale inne również. Przedwczoraj mój znajomy skoczył na 2 h do lasu o 17 po pracy i wrócił z 2 pełnymi koszami prawdziwków. Ja sam bylem w weekend i chodząc właściwie po jednym miejscu nazbierałem kosz podgrzybków w 2,5h. Jak widać lipcowe ostre opady i wysokie obecne temperatury wystarczyły na mocny wrześniowy wysyp.

        2. Na Mazowsze tez zapraszam. Amatorski spacerek wsród drzew na terenie ogródków działkowych i kilkanaście podgrzybków + 2 koźlarze i jeden prawdziwek :)
          Ale, patrząc po prognozach, to na początku przyszłego tygodnia to dopiero nas czeka wysyp :D

          1. Ciekawe ile jutro spadnie na Mazowszu deszczu? Teraz po opadach nie robi się już aż tak szybko sucho jak latem, przy większym nasłonecznieniu. A samo kolejne ocieplenie (i to nie od razu przy dniach gorących) może poprawić zbiory grzybów – podobnie jak w ostatnich dniach sierpnia.

          2. @kmroz – dziękuję. Grzybów mam jeszcze sporo z zeszłego roku i nawet jak nic w tym roku nie nazbieram, to wystarczy dla najbliższych. Gdyby na Mazowsze było ciut bliżej, może bym się skusił. Pojechać to nie sztuka. Trzeba jeszcze trafić na grzybki i wrócić, co może się wiązać z dużym zmęczeniem, a nie chcę siebie (lub nie daj Boże kogoś) narazić na niebezpieczeństwo na drodze.

            – Poza tym ja mam jedną dużą “wadę”. Nigdy nie jadę na przysłowiowe 2-3 godziny do lasu. Nawet jak są grzyby to po nazbieraniu pełnych koszy, dużo spaceruję, oglądam przyrodę i robię zdjęcia. Gdybym pojechał w lasy, w których nie byłem to dopiero chciałbym połazić i obejrzeć jak najwięcej.

            – Mają świadomość swojej “pierdzielewatości”, wolę nie jechać, a poza tym, cały czas się łudzę, że w październiku i u nas lasy będą darzyć grzybami. ;)

  23. Panie Grzybiarzu nikt się z tego lata nie cieszy oprócz zidiociałej gimbazy wyhodowanej na bezstresowym wychowaniu.
    Do rolnictwa już pójdzie 1,5 mld dopłat, oczywiście z naszej kieszeni. Rząd jak wiadomo własnych pieniędzy nie posiada. Ale to są straty tylko oszacowane a jakie są realne koszty suszy?
    Susza jest o wiele gorsza niż powódź, bo dotyka całej gospodarki. Poziom wód gruntowych spada, jak następny rok będzie taki sam to będzie tragedia.

    1. @Rafanox – “nikt się z tego lata nie cieszy oprócz zidiociałej gimbazy wyhodowanej na bezstresowym wychowaniu” – zgadzam się. Jak ktoś ma wszystko na gotowe to nie ma pojęcia o czym rozmawiamy. Przykład takiego głupola jest nad Twoim komentarzem.

      – “Susza jest o wiele gorsza niż powódź, bo dotyka całej gospodarki. Poziom wód gruntowych spada, jak następny rok będzie taki sam to będzie tragedia” – także w pełni się zgadzam.

      – Proszę mi nie mówić na “Pan”. Era Panów już minęła. ;))

      1. – Proszę mi nie mówić na “Pan”. Era Panów już minęła. ;))

        No i pod tym w pełni się podpisuję. Netykieta wyraźnie mówi, że w internecie zwracamy się do siebie bezpośrednio. Zresztą na zachodzie Europy także w mowie codziennej już od dawna mówi się po imieniu, także w rozmowach biznesowych. Nawet pracownik najniższego szczebla zwraca się do szefa po imieniu i nikomu to nie przeszkadza.

        1. “Netykieta wyraźnie mówi, że w internecie zwracamy się do siebie bezpośrednio.”

          Racja.
          Ale spotykam wiele osób, co na Facebooku na fanpage Damiana D. dot. prognoz pogody zwracają się do niego jako “Panie Damianie”. Natomiast ja zwracam się do niego po imieniu. Więc już nie wiem, czy ja robię źle, czy pozostali robią źle.

          1. @Lukasz160391 – rób tak, jak Ci podpowiada serce i rozum. Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie pasować, że mówisz do niego tak a nie inaczej. Jeżeli zwróci się kulturalnie, żebyś mówił do niego inaczej to weź to klatę i się dostosuj. A jak ktoś ochrzani na wstępie to lepiej od razu uciąć dyskusję, bo po się kopać. Zostawmy to koniom. ;)

            – Mnie kiedyś “zjechał” jak szarą kobyłę jakichś doktor z uczelni, że śmiałem powiedzieć do niego po imieniu. Przeprosiłem go, a on nadal zaczął się wściekać, że cyt: “stale musi uczyć podstaw kultury i dobrego wychowania internetową hołotę”. Odpisałem mu, że “Pana poziom wykształcenia i inteligencji jest na zbyt wysokich dla mnie progach, dlatego kończę dyskusję, czując się niegodnym i niewykształconym rozmawiać z tak dostojnym rycerzem kultury”. ;)

            – Jak niedawno napisałem – Internet to instytut psychologiczno-socjologiczny. ;)

            – Ups. Grzybiarz-filozof za bardzo prawi nie na temat. Już siedzę cicho. ;)

          2. Ale np. w realu to już trochę tak niezręcznie zwracać się do kogoś na “ty”. Oczywiście jak ktoś starszy zaproponuje komuś młodszemu przejście na “ty” (mówienie po imieniu, ty) to już co innego. W pracy jest trochę inaczej bo np. szef, kierownik, który może być młodszy od pracownika, najczęściej zwraca się do niego na “ty”, a ten starszy pracownik do przełożonego szefie, kierowniku, dyrektorze, itd dopóki przełożony nie zaproponuje przejście na “ty”. Bynajmniej ja tak czytałem i zaobserwowałem.

          3. @Zbigniew – zgadzam się. Real ma swoje odmienne zasady savoir-vivre niż przestrzeń internetowa i należy je przestrzegać.

    2. Nie tylko ,,gimbaza” bo dwóch wykształconych trzydziestolatków pracujących w branży multimedialnej cieszy się tylko z lata gorącego i suchego lub bardzo suchego. Imprezy w plenerze, wycieczki ,grillowanie, opalanie , kąpiele… Słońce i gorąco mile widziane ,a deszcz kompletnie niepotrzebny. ,,Rolnicy zawsze marudzą i będą marudzić bez względu na pogodę” Stan lasów, poziom wód gruntowych ,AGW . Kogo to obchodzi? Takich będę miał zięciów ( ,,młodych bogów”). Dobrze ,że córki tego nie przeczytają. Odnośnie grzybobrania. W miejscach obecnego wysypu musiały być chociaż słabe deszcze bo po ulewach w lipcu pojawiły się trochę grzybów ,ale od 01.08 do 07.09 nie znalazłem ani jednego jadalnego grzyba, a w lesie jestem dwa razy w tygodniu, również raz w Beskidzkich lasach. Początek września to opady o zróżnicowanej sumie na większości obszaru woj.śląskiego i teraz mniejszy lub większy wysyp. Od 07 września trzy razy udane grzybobranie i w sumie 3,5-4 kg grzybów a drugie tyle ,,robaczywych ” zostawiłem w lesie. W sierpniu po deszczach również pojawia się wysyp . Tak było w drugiej połowie sierpnia 2016 roku. Jutro ma spaść 5-15mm w regionie (liczę na 10mm co najmniej). Grzybobranie zaplanowane na 17 i 19.09.Jak na mój gust to noce są zbyt chłodne a dni zbyt ciepłe. Optymalnie byłoby 13stopni w nocy i 20 w dzień z 5- 6 godzinami słonecznymi , nie więcej.

      1. – @oliver57 – ten jegomość “Walker” to typowa burza termiczna. Pogrzmi, pogrzmi, a w przypadku nie zwracania uwagi, rozejdzie się po kościach. Szkoda “klikliwości” klawiaturowej na tego typu zaczepki.

        – Co do grzybów – nieźle mnie nakręciłeś na las. W sobotę zanurzam się w Bory Dolnośląskie. ;)

  24. A tymczasrm chlodny front pewnie sie roPadnie zanim dojdzie do zielonej gory. Najgorsze ze wszystkie fronty w tym Roku z zachodu SA slave a jezeli sie uaktywniaja to tylko miejscach od Lata na omorzu a potem w Malopolsce :(

    1. Na ten moment najwięcej pada na północ od Zielonej Góry. Symulacje wskazują, że w najbliższych godzinach ma padać więcej i na większym obszarze zachodniej części kraju. Żeby chociaż popadało kilka godzin i zmyło tumany kurzu i pyłu. http://meteo.org.pl/radary

  25. Wszedłem z ciekawości na POltemp aby zobaczyć jakie anomalie miały rekordowo ciepłe wrześnie 1999 i 2006. Ten z 1999 był trochę cieplejszy i miał anomalię 2,56 K, a ten z 2006 roku miał anomalię 2,48 K. Jak anomalie temperatury wyglądały w poszczególnych regionach Polski – tzn. czy gdzieś w 2006 roku były jakieś regiony cieplejsze niż 1999 roku i na odwrót czy w 1999 roku były jakieś regiony cieplejsze niż w 2006 roku? I co by się stało jakby np. tegoroczny wrzesień zapisał się z anomalią wyższą niż ten z 2006 roku, ale niższą niż w 1999 roku – mielibyśmy 3 rekordowo ciepłe wrześnie czy nie?

    1. @Zbigniew – dobre pytania. Czekamy na odpowiedź Gospodarzy lub kogoś, kto będzie chciał to sprawdzić i policzyć. Mi się nie chce. ;)

    2. Wrzesień ma najbardziej dziwną czołówkę ze wszystkich miesięcy:

      1999 2.56
      1947 2.53
      1866 2.52
      1797 2.51
      2006 2.48
      1942 2.45
      1975 2.43

      Pierwsze 5 najcieplejszych wrześni zawiera się w zakresie 0.08 stopnia. Dla pełni szczęścia ten obecny powinien mieć gdzieś 2.55, a za rok 2.54. W tej sytuacji jest niepewne, czy cieplejszy od 1999 nie był 1947, a może nawet 1797 lub 1866.
      https://meteomodel.pl/BLOG/dlaczego-rekordowo-cieply-wrzesien-ma-tak-niska-anomalie-dodatnia/

      1. @admin
        To te wszystkie wrześnie (oprócz tych z 1999 i 2006) także z 1947, 1866, 1797, 1942, 1975 też są uznawane za rekordowo ciepłe czy nie?
        Faktycznie różnica między anomalią tych wrześni bardzo niewielka – od 0,01 do 0,03 K.

      2. – Dziękuję Gospodarzom za tak szybką odpowiedź. Rzeczywiście dziwnie to wygląda. Byłem przekonany, że gdzieś w tym słupku zobaczę wrzesień 2000 roku, a jednak nie ma. Pamiętam go jako mocno ciepły, chociaż chyba początek był jednak chłodny. W 2006 roku to przez prawie trzy tygodnie września było niemal bezchmurne niebo we Wrocławiu.

        – W ogóle wtedy pogoda “skakała” jak wesz na grzebieniu. Upalny i skrajnie suchy lipiec, sierpień deszczowy jak podczas monsunu a we wrześniu ponowna okupacja wyżów.

    3. @zbigniew
      kiedyś na Twojej Pogodzie czytałem ze wrzesien 1999 był szczególnie ciepły na wschodzie i południu, w pozostałych regionach ten z 2006 był cieplejszy niż 1999

  26. Typowe, agresywne zimnoluby, ehhh….

    “Zidiociała gimbaza” ? Powiedz to ludzion w parkach, nad wodą, po pracy odpoczywającym w słońcu. Bo jak były “te straszne upały” to właśnie wtedy było najwięcej ludzi na zewnątrz cieszących się z pięknej pogody. No ale jak ktoś siedzi tylko w domu i nigdzie nie wychodzi “bo go męczą upały” to ma inny obraz świata.

    Oliver, rafanox, grzybiarz – proponuję mniej agresji w stosunku do innych, dobrze ?

    Zdania o powodzi nawet nie skomentuje.

    1. Masz coś do ludzi lubiących zimę ,śnieg ,narty nie tylko w górach ,ale na pobliskiej górce? Ja znam setki takich osób, w różnym wieku. Zima jest taka samą porą roku i tak samo może cieszyć jak innych gorące i suche lato. Znam kilkadziesiąt osób ,którzy już z początkiem sierpnia mieli dosyć gorąca i czekali na ochłodzenie i jesień. Jesteś nietolerancyjnym du…. .

      1. Szkoda się wysilać… dopóki woda jest w kranie, kartofle i pieczywo w biedronce to taki ignorant nic nie zrozumie. Przypomina mi to suwerena kupionego własnymi pieniędzmi

  27. We wrześniu już nie jest tak, że po gorącym i słonecznym dniu z tmax ok 30 stopni temperatura wolno spada jak w miesiącach letnich – wręcz przeciwnie, dni są coraz krótsze, noce coraz dłuższe i przy bezchmurnych, bezwietrznych nocach temperatura szybko spada. Ciekawy przypadek to dzisiaj Kielce i Jelenia Góra. Wczoraj było tam 29 stopni w ciągu dnia, a dzisiaj rano temperatura minimalna wyniosła 9 stopni czyli temperatura spadła o 20 stopni (były to najchłodniejsze miejscowości w Polsce o poranku). Oczywiście na taki spadek temperatur w tych miejscowościach wpływa też ich położenie odpowiednio w Górach Świętokrzyskich i Kotlinie Jeleniogórskiej.

  28. Jestem głupi, bo nienawidzę zimy, która sprawia same problemy w normalnym funkcjonowaniu(smog, koszty opału, biały syf, ciemnica gdy wstaje się rano do pracy i ciemnica, gdy wraca się z pracy) i tylko cieszy dzieciaków ?

    1. Można nie lubić zimy – a nawet i lata. Ale czy to powód do obniżania poziomu dyskusji na tym forum…?:-)

    2. @walker
      zgadzam się co do tego, że zima przynosi niewiele korzyści i im cieplejsza tym lepsza (a przyjemna staje się dopiero gdy jest ekstremalnie ciepła i do tego ekstremalnie słoneczna)
      Ale nie zgodze, się że tegoroczne koszmarne upały na przełomie lipca i sierpnia dawały możliwości spędzania czasu na świeżym powietrzu… na pewno ludzie czekali aż się skończą i dopiero po 10.08 chętniej się spędzało czas na świeżym powietrzu, teraz we wrześniu też jest idealnie.
      PS nie zaczynaj nowych wątków, można klikać reply/odpowiedz
      PPS troche mniej agresji, tak jak ci inni mówią…

    3. @Walker
      Akurat @oliver57 jest w takim wieku, że powinieneś się do niego zwracać per “pan”. A ty chłystku wracaj do butelki, z której wypełzłeś. Piszę do ciebie z małej litery, bo nie mam dla ciebie szacunku. Nawet dla @FKP miałem większy szacunek niż dla ciebie.

      1. czemu Administracja pozwala na tak żałosne wycieczki personalne i wyzywanie interlokutorów od zidiociałej gimbazy? w tym kontekście późniejsze dywagacje na temat netykiety są po prostu śmieszne.

  29. A najnowszy GFS (z odsłony 06z) już ograniczył zasięg gorąca w przyszłym tygodniu w swojej prognozie.
    Naprawdę gorący ma być właściwie tylko czwartek, 20 września.

    1. Trzeba poczekać na potwierdzenie tej opcji przez inne modele, zwłaszcza ECMWF.
      Może sprawdzą się ponownie opcje pośrednie, dające w przyszłym tygodniu przewagę anomalii +2/+6K …?

      1. @lucas
        tez tak mysle – opcje “posrednie” to znaczy pomiędzy normalnością a totalnymi “absurdami/ekstremami” się sprawdzają najczęściej we wrześniu jak na razie.
        Obstawiam od poniedziałku powrót niemal wszędzie temperatur powyżej 20 (poza N i NE), ale przekroczenia 25 w skali kraju są mocno wątpliwe wg mnie. Wcale nie jest jeszcze pewne, że taki dzień w wawie się w ogóle pojawi (do wtorku takowego nie widać wcale, a jeszcze na poczatku tygodnia to dni 17-18 wrzesnia miały być najgorętsze). Niemal pewne jest za to na południu i zachodzie, ale też nie codziennie.
        Czyli po krótkiej, weekendowej “przypominajce” o tym, że mamy połowe września, ciąg dalszy umiarkowanego/późnego lata w wersji tym razem bardziej wyżowej/suchej (bo jak może ktoś zauważył to w tegorocznym wrześniu nie było prawdziwie wyżowego dnia, np takiego by w całej Polsce nie padało, czy powietrze było wyraźnie suche) i takie lato w wersji przyjemnej potrwa do jego “kalendarzowego” końca. Później coraz więcej wskazuje na uderzenie jesieni (i to w niektórych fusach takie naprawdę konkretne), ale do tego się lepiej ustosunkować będzie dopiero na początku przyszłego tygodnia.

  30. Niektórzy tutaj pytają, kiedy się takie lato powtórzy. Otóż podzielę się swoimi doświadczeniami życiowymi. Wiele lat temu jako młody, 24 letni człowiek przeżyłem bardzo podobne do tegorocznego lato w 2002 r. Też było kilkumiesięczne, nie za bardzo gorące, ale z długimi okresami pogody bardzo ciepłej, słonecznej i suchej z zaledwie okresowymi opadami. I ono mi się wtedy bardzo podobało, wielokrotnie rozmawialiśmy wtedy z kolegami, że fajnie byłoby gdyby tak było co roku. Na następcę tamtego lata trzeba było czekać 16 lat, żadnego z lat z 2006 r., 2010, 2015 nie można do tamtego lata porównać, bo to były zupełnie inne wzorce pogodowe, bardziej ekstremalne ale skupione w krótszym czasie. Zwracam też uwagę, że w 2002 r. bardzo ciepło było tylko od czerwca do września czyli przez cztery miesiące. Jeśli więc na ciąg czterech takich bardzo ciepłych miesięcy, umiejscowionych do tego w porze letniej trzeba było czekać aż 16 lat, to na podobny ciąg 6 miesięcy (zakładam że wrzesień też będzie bardzo ciepły), umiejscowiony od kwietnia do września trzeba będzie czekać dużo, dużo dłużej. Stąd za zasadne uważam me wątpliwości, czy w Polsce czegoś takiego jeszcze dożyję. Naprawdę ocenianie czegoś po jednorazowych doświadczeniach tego roku bez szerszego spojrzenia na perspektywę wieloletnią jest błędne. Przypominam że np. w 2008 r. wielu twierdziło, że zim w Polsce już w ogóle nie będzie a na początku 2013 r. można było też poczytać teorie, że będziemy mieć dwie długie pory roku surową zimę i gorące lato bez pór przejściowych. Teza, że teraz sezony letnie będą wyglądać tak jak obecny jest tyle samo warta, co tezy które wymieniłem.

    1. Po prostu zmian klimatu nie należy mylić ze zmiennością warunków pogodowych, choć jako całość te tworzą właśnie klimat.

      Moja teza jest taka, że oprócz oczywiście dalekosiężnego trendu wzrostu Tavg (który to jednak też nie wiadomo, czy regularnie będzie przyspieszał, czy jednak spowolni…?) będziemy mieli coraz więcej niespodziewanych wahań względem dotychczasowych rytmów bardziej naturalnych. Wzrośnie dynamika skutkująca jakby wyraźniejszymi składowymi szybkozmiennymi – mowa nie tylko o samych wartościach chwilowych, co także przy uśrednianiu za miesiące, pory roku, roczniki, czy dekady. Coraz to krócej “czekać” będziemy na takie, czy inne skrajności – ale nie zawsze oczywiście w kierunku jednoznacznie ciepłym i to jeszcze w jakimś ściśle określonym okresie roku.

      Uzmysławiają mi to chociażby takie kontrasty jak:
      – wyraźnie zimowa zima 2005/6, a po niej bardzo ciepła,
      – bardzo dynamiczny rok 2010,
      – wyraźnie spolaryzowana (w czasie sezonu) zima 2011/12,
      – bardzo mokre lato (zwłaszcza lipiec) w 2011, a po nim bardzo sucha jesień,
      – spory kontrast między marcem’2013 a marcem’2014,
      – spory kontrast między wrześniem’2016 a paździrnikiem’2017,
      – spore wahania termiczne wiosną 2017 r.,
      – duże kontrasty (bez)opadowe w rocznikach 2017 i 2018 w różnych regionach,
      – rekordowo ciepłe półrocze ciepłe w tym roku po jednym z najzimniejszych startów wiosny,
      Itd., itp.
      Tak więc nie będzie to dotyczyło tylko i wyłącznie przypadków skrajności w kierunku jednoznacznie i stabilnie ciepłym – jak w sierpniu, czy grudniu 2015 r., a zwłaszcza podczas tej pory ciepłej (a co jednak też częściej może mieć teraz miejsce).
      Zresztą nawet indeksy NAO/AO nigdy w historii obserwacji nie wykazywały się takimi wahaniami/skokami jak w ostatnich 10 latach.
      Śmiem twierdzić, że skutki AGW są w tym kierunku jeszcze poważniejsze, niż odnośnie samego trendu zmian Tavg.

      1. W jednym z przykładów miałem na myśli oczywiście..
        spory kontrast między wrześniem’2016 a paździrnikiem’2016 (a nie 2017).

    2. “w 2002 r. bardzo ciepło było tylko od czerwca do września”
      no chyba jednak maj też był bardzo ciepły – jeden z najbardziej rekordowych. Spora część tego miesiąca to były temperatury powyżej 25 stopni!
      Za to ciepło się definitywnie skończyło w połowie wrzesnia i to tak bardzo symbolicznie – po niemal równych 8 miesiącach z miażdzącą przewagą dodatnich anomalii rozpoczął się bardzo zimny okres który potrwał niemal nieprzerwanie aż do kwietnia. cieplej na dłużej (jeśli chodzi o odchylenia) było tylko chwile w połowie listopada, momentami chyba w styczniu, i przelom marca/kwietnia.
      Ciekawe czy wtedy koło 10 wrzesnia też takie “dorki” mówiły jak to będzie cały czas bardzo ciepło, cóż jeśli tak, to się srogo “zawiodły”. Między innymi dzięki tej megazimnej końcówce rok 2002 nie stoi nawet obok rekordowych, a zapowiadał się naprawdę “konkretnie” do około własnie 15 września.

  31. A mam pytanie dot. klasyfikacji, czy dzień upalny z Tmax >= 30 st. C jest jednocześnie dniem gorącym, czy dni upalne i gorące są zbiorami rozłącznymi?

    1. Kwestia umowna – pisząc to warto doprecyzować o co chodzi. Ja zwykłem też pisać gorąco-upalne na takie przypadki jak chociażby wczoraj w skali całego kraju.

  32. Jako laik zapytam, czy nie lepiej by było podawać rekordy w temperaturze średniej a nie w odchyleniach czyli anomaliach? Wolę wiedzieć że np. we IX 1797 było np. 17,0 st. C a nie +2,58. Nie wiem dlaczego wszyscy tak kurczowo trzymają się anomalii? Dla poznania istoty dobre by było podanie temperatury bezwzględnej a posiłkowo podałbym anomalię.

    1. Nie, bo średnią obszarową się bardzo kiepsko liczy. Właściwie prawidłowa średnia obszarowa jest niemal niemożliwa do policzenia z uwagi na to, że stacje pomiarowe mają różne ciągi obserwacyjne.
      Rozważmy taką sytuację: chcemy sprawdzić średnia obszarową Dolnego Śląska w czerwcu 2018. Mamy Legnicę, Jelenią Górę, Wrocław, Kłodzko i Śnieżkę. Uznajmy, że to wystarczy. W czerwcu 2018 mieliśmy:

      Legnica: 18.9
      Wrocław: 19.5
      J. Góra: 16.9
      Śnieżka: 8.5
      Kłodzko: 16.7

      Obszarowo widzimy nadreprezentację Karkonoszy w liczbie stacji w stosunku do powierzchni jaką zajmują (Śnieżka ma tu aż 20% w średniej, mimo że sam szczyt ma drobny ułamek powierzchni). Więc dla dobra sprawy ją wyrzućmy. Zostają nam 4 stacje z których średnia wynosi 18.0. Fajnie, mamy średnią obszarową: średnia temperatura czerwca 2018 to na Dolnym Śląsku 18.0. No jednak nie fajnie, bo przed 1951 nie mamy danych ani z Jeleniej Góry, ani z Kłodzka. A jeśli te stacje nam odpadną, to zostaje:

      Legnica: 18.9
      Wrocław: 19.5

      Co nam daje średnią obszarową 19.2. Zmiana o 1.2 stopnia, co jest niedopuszczalne. A co się stanie, jeśli zamiast średnich absolutnych użyjemy anomalii? Te wyniosły:

      Legnica: 2.3
      Wrocław: 2.2 //homogenizowane
      J. Góra: 1.8
      Śnieżka: 1.6
      Kłodzko: 1.5

      Jak widać o ile średnie bezwzględne mocno się w tym zestawieniu różniły, o tyle rozrzut anomalii jest niewielki. Nawet ujęcie Śnieżki niewiele zmienia. Dla wybranych wcześniej stacji średnia anomalia wynosi 2.0 stopnia. Jeśli usuniemy Kłodzko i Jelenią Górę rośnie nie o 1.2 stopnia jak w powyższym przykładzie, a zaledwie o 0.3 stopnia. Przy czym jest to akurat przykład z dużym rozrzutem anomalii na małym obszarze, zwykle różnice są jeszcze mniejsze.

      Co prowadzi nas do konkluzji, że używamy anomalii, bo potrzebne nam to do stworzenia długich ciągów obserwacyjnych. Brak danych ze stacji pomiarowych może mocno wpływać na wyliczoną obszarową średnią bezwzględną, ale nie wpływa za mocno na mierzone średnie anomalie obszarowe. Jedynym wyjściem z sytuacji byłoby wcześniejsze obliczenie wieloletniej średniej obszarowej dla danego okresu referencyjnego i dodawanie go do wartości anomalii. Będzie to zresztą w przyszłości zrobione.

  33. odsłona gfs z 6Z nieco odstająca od poprzednich, idzie niemal dokładnie po średnich wiązkach – dopiero po 21 wrzesnia spada.
    Zakładając sprawdzenie się takiego scenariusza (późnoletnia aura w trzecim tygodniu września) prawdopodobnie i tak zwiększy się szansa na pobicie tego rekordu września.
    Wg tej odsłony z 6Z anomalia za okres 14-23 wrzesnia mogłaby wyniesc wciąż około +3K….

      1. To pojawi się jeszcze bardziej oderwana od rzeczywistości wersja GFS od obecnej, z której korzysta ten portal? Będzie można się spodziewać w prognozach fali upałów w październiku lub w listopadzie? To rozumiem w ramach uświadamiania ludziom zagrożenia AGW.

  34. Z prognoz może wynikać że przebieg temperatur i anomalia we wrześniu tego roku będzie podobna do tej z 2016r.

    1. Lokalnie? Bo w skali kraju póki co zapowiada się na sporo wyższą niż w 2016. 2 lata temu wrzesień przyniósł gorącą 1 połowę września (u mnie w I połowie miesiąca było 11 dni z Tmax>25C), cieplejszą niż tegoroczna. Ale od 18 września mieliśmy przeciętny wrzesień, na dodatek z zimnymi nocami (6 nocy z Tmin<5C). Teraz nic nie zapowiada takich zmian, przynajmniej przez kolejny tydzień.

  35. Wszystko wskazuje, że we Wrocławiu spokojnie przebity zostanie poziom 100 dni gorących. Wg. aktualnych prognoz w tygodniu takich będzie 5, a więc razem 102. Później ma być chłodniej, choć październik może także kilka takich dni dorzucić. Niesamowity rekord.

    1. Faktycznie dużo. Może się gdzieś pomyliłem, ale to nie ma większego znaczenia. Zapewne niedługo zobaczymy profesjonalne podsumowanie. Ciekawy tylko byłem czy Warszawa i Rzeszów zbliżą się chociaż do Wrocławia.
      Wygląda to tak:
      Wrocław 96
      Słubice 88
      Warszawa 84
      Rzeszów 82

      Sprawdziłem tylko te 4 miasta więc nie jest to kolejność 1,2,3,4.

  36. In Czech and Slovakia – Day with Tmax +25.0 and more is called Summer day and days with Tmax +30.0 and more is called Tropical day.

    Record for Czech since 1961 is 49 Tropical days in Dobrichovice near Praga (the same place where record Tmax for Czech was – 20.08.2012 +40.4). However, Doksany near Labe already has 49 Tropical days in Year 2018. And from Amaters stations in south Moravia Kunovice 47 in 2003, 46 in 2012 in 2015. In South Slovakia – record is 61 or 62 Tropical days in Hurbanovo in year 2003. Prague Klementinum has record 34 Tropical days in year 2015.

    Summer days with Tmax 25.0 and more. It was already reached 100, by Tutiempo GSOD Kucharovice 100 Summer days in 2003, but I do not know more (Amater station Kunovice 99 in year 2003), Prague Klementinum since 1775 max. 91 in 1834 and 83 in 2003. But there are cold summers in Praga Klementinum. In year 1786 was only 5 Summer days and yearly Tmax 26.5 and year 1821 – only 6 Summer days and Tmax for whole year only +26.4.
    In Slovakia – record is Hurbanovo 2003 – 115 resp. 117 Summer days.

    Polish Sniezka – no Summer day was in recent decades (on the roof), but there was Summer day before 1900 – in August 1892. And Czech Snezka postovna has Summer day in 2013 (not so good situated station).

    Lysa hora, Praded, Snezka have had never day with Tmax +30.0 and more.

    Number of days with Tmax +25.0 and more has in most places new record in year 2018, and it is much more, over 100 in many places in Czech. And there is probability over 50 days with Tmax over +30.0 in Czech during 2018.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com