Dekadowa prognoza MetOffice

Dekadowa prognoza MetOffice

Rok 2017 globalnie zapisał się jako drugi/trzeci najcieplejszy w historii pomiarów obserwacyjnych. Niepewność co do jego miejsca wynika głównie z różnic w obliczaniu globalnej anomalii temperatury (brak pokrycia rejonów okołobiegunowych w niektórych seriach skutkuje zaniżeniem jej rzeczywistej wartości). W ostatnich dniach MetOffice wysunęło (jak co roku) prognozę zmian temperatury globalnej w ciągu najbliższej dekady (a dokładniej na nadchodzące pięć lat).

Na sam początek weryfikacja prognoz wcześniejszych:

Powyższe mapy przedstawiają prognozę na okres 2012-2017 (B) i stan faktyczny (A). Jak widzimy wartość prognozowanych anomalii była niedoszacowana, tj. w rzeczywistości było cieplej, niż prognozowano. Najprawdopodobniej wynika to z nie uwzględnienia silnego El Niño z lat 2015/16, interesująca jest również prognoza dla Oceanu Południowego, który w prognozie miał być wyjątkowo chłodny, w rzeczywistości jego temperatury oscylowały w pobliżu normy.

Poniżej prognoza anomalii (okres referencyjny 1981-2010) na kolejne pięć lat, do okolic roku 2022:

Obraz (A) przedstawia średnią z wiązki całej prognozy. Warto zwrócić ponownie uwagę na Ocean Południowy, który tym razem prognozowany jest jako wyjątkowo (na tle ostatnich lat) ciepły. Mapy (B) i (C) przedstawiają prognozę w ujęciu probabilistycznym. (B) przedstawia wartości anomalii temperatury takie, że istnieje jedynie 10% szansa, że w rzeczywistości będą one niższe. (C) przedstawia wartości anomalii temperatury takie, że istnieje jedynie 10% szansa, że w rzeczywistości będą one wyższe. Należy przy tym pamiętać, że owe wartości ekstremalne są liczone dla każdego puntu siatki (5 x 5°) osobno, stąd jest skrajnie mało prawdopodobne, żeby wystąpiły one we wszystkich punktach jednocześnie.  Interesujące jest również, że “średnia prognoza” wskazuje, że w latach w okresie od listopada 2017 do października 2022 nie będzie miejsc z temperaturą niższą od normy z lat 1981-2010. Pożyjemy, zobaczymy.

 

Powyższy wykres przedstawia zaś prognozowany przebieg anomalii globalnej w czasie, przedstawiono również pomiary dotychczasowe. Wg prognozy tej początkowe lata (2018-2019) będą się charakteryzowały temperaturami nieco niższymi, wzrost ma nastąpić od roku 2020. Przy czym patrząc na prognozy dotychczasowe (czerwony zakres), nie jest to takie oczywiste. Warto zwrócić uwagę, że szczyt temperatury na początku przyszłej dekady znacznie przebija rekordowe lata 2015-2016. W istocie nawet dolny zakres prognozy jest do tego szczytu zbliżony. Zapraszamy w listopadzie 2022 na sprawdzenie, czy owa prognoza się sprawdziła ;)

 

Print Friendly, PDF & Email

110 Replies to “Dekadowa prognoza MetOffice”

  1. Szalona prognoza prawie 0,4 K w ciągu 5 lat – Chyba zakłada się roztopienie lodu morskiego w Arktyce w okresie letnimi niestety nie wygląda to na niemożliwe jak się spojrzy na zasięg który jest bardzo mały[1] i choćby najbliższe prognozy temperatur w Arktyce które mogą już zatrzymać zamarzanie na sporej części tego obszaru(np GFS z 00 1.02.2018 w ciągu pieciu dni silna adwekcja ciepła nad biegun nie mówiąc już o fusach )
    [1] https://ads.nipr.ac.jp/vishop/#/extent

    1. Gdzie Ty widzisz 0,4 K w ciągu 5 lat? Masz na myśli ten niebieski pasek prognozy? On zaczyna się moim zdaniem za nisko. Trend z okresów w których można mówić o istotności statystycznej (czyli co najmniej ok. 10 lat) wygląda na nieco wyższy niż w danych historycznych ale nie większy niż 0,2 K dekadę.

  2. Za to w Polsce rok wyszedł najchłodniejszy od czterech lat. Jedna zimna jaskółka wiosny nie czyni, ale ciekawe jak GO wpłynie dalej na nasz klimat.

    1. @Ert

      Biorąc pod uwagę, że mówimy o jedynie trzech poprzednich latach, a jeden z nich był najcieplejszy w historii pomiarów w Polsce, to nie wydaje mi się to specjalnie “upokarzające” dla roku 2017.

      Tak nawiasem mówiąc przydałoby się jakieś podsumowanie dla roku w Polsce. Ja go nie zrobię bo nie mam danych.

    2. Trend klimatyczny – dość wyraźnie zaznaczony – powinien raczej niepokoić w kontekście zmian w skali np. 50, 100, 300, 1000, itd. lat – niż niepokoić w kontekście przejściowych wahnięć w dół, jak teraz po rekordowo ciepłych rocznikach, zarówno w Polsce, jak i na całej Ziemi.

    3. @Ert
      Tak to bywa, że w skali globalnej dany rok zapisuje się jako wyjątkowo ciepło, a w jakimś miejscu na świecie jest chłodny. Tak było np. w 2010 który wówczas na świecie zapisał się jako rekordowo ciepły, a w Polsce był chłodny.

    4. Nadchodzące dni najprawdopodobniej będą najzimniejsze (w skali kraju) od około roku. Niechybnie wskazuje to, że w lipcu nie wykopiemy się ze śniegu.

      1. Wydaje mi się, że można pisać coś pozytywnego o zimie, ale jednak ważąc słowa, tak aby nie jawiło się to na fanatyzm. Podobnie jak z zachwalaniem globalnego ocieplenia, czy nadmiernego ciepła i bezopadowej aury zwłaszcza latem. Ale i też wyzywanie od “syfów” na śnieg (jak i na cokolwiek związanego z pogodą) nie przystoi w dyskusji na poziomie. Myślę, że wówczas unikniemy takich sytuacji jak w dzisiejszym wątku otwartym:-)

        1. Mysle ze szczytem wszystkiego było mówienie ze jeszcze w marcu bedzie zima, co wiecej radość z tego. Bo w lutym, teoretycznie, ciagle jest czas na zimową pogode.

          1. Naprawdę można pisać zarówno coś pozytywnego o zimie bez takiego fanatyzowania jakoby super miałoby być, gdyby nie tylko luty, ale i marzec okazał się mega-zimowy (itp.), jak i narzekania na zimę bez nazywania śniegu syfem (itp.).

          2. Bez przesady. Nie można po prostu tak atakować innych za preferencje. Jedni lubią zimę, inni lato. A we wrześniu tak samo można lubić lato jak zimę w marcu. A na tym blogu widać wyraźnie nagonkę na wolących chłodną pogodę i zaprzeczanie zimnym prognozom.

          3. @robert
            1. Nagonka na zimę w marcu jest zrozumiała, bo to juz miesiąc w którym po prostu powinna byc wiosna i większośc ludzi jej chce. nie popieram oczywiście braku możliwości wygłaszania takich opinii, ale z drugiej strony popieram ich “gaszenie” poprzez odpowiednie komentowanie. Chęć zimy w marcu jest co najmniej… dziwna. A po łagodnej zimie tym bardziej osobiście odczuwam ciągoty do łagodnej wiosny.
            2. Zaprzeczanie zimnym prognozom w ostatnim czasiema sens z prostego powodu – po prostu sie nie sprawdzają. Obecny nadchodzący epizod zimowy słabnie w oczach, w Warszawie najnowszy GFS pokazuje juz 3 stopnie w kolejny poniedziałek. A jak niektórzy próbują mowić, ze przyjdzie potężna zima i potrzyma dłużej ;)
            Oczywiście lekkie zimno sie pojawi, ale nie dość ze lekkie to na krótko.
            Z mojej strony to tyle.

          4. Ludzie mogą sobie mówić, co chcą ale jakby przyszedł marzec jak w 2013 roku, to nic na to nie poradzą. A większość prognoz na luty, to fusy. Poza tym dużo ludzi chce globalnego ocieplenia, co nie znaczy, że mamy to popierać. A chęć ciągłego dużego anomalnego ciepła, to chęć by klimat ocieplał się jeszcze szybciej.

          5. @robert- a wiadomo ze, odpukać, moze kiedyś przyjść, ale to ze ktoś czegoś takiego pragnie, mnie troche przeraża. A co ludzie czuja? Nie wiem czy wiesz, ale nawet rekordowo ciepły marzec 2017 był uważany za “zimny” i niewiosenny. To oczywiście była gruba przesada z ich strony , ale pokazuje, ze w tym miesiącu jest poczucie niecierpliwości do pojawienia sie kochanej wiosny- najpiękniejszej pory roku.
            A co do kwesti globalnego ocieplenia, to ktoś juz dzisiaj pisał, ze w skali globalnej ono i tak jest i najbardziej jest silne tam gdzie jest najmniej wskazane. A w samej Polsce, nie oszukujmy sie, ma ono przede wszystkim plusy. Przynajmniej w okresie od września do czerwca. W dodatku ta osoba (chyba to był chochlik) zauważyła, ze w Polsce jest tendencja do ogrzewania w sposob nieekologiczny i im dłużej jest zimno tym wiecej idzie tych niezdrowych spalin w atmosferę, co niszczy środowisko i… paradoksalnie zwiększa efekt cieplarniany. Troche zagmatwane, ale tez cos w tym jest. Dodajmy, ze konieczność ogrzewania w Polsce generuje smog, bo z jakiegoś powodu jesteśmy jedynym chyba krajem w Europie, który po prostu nie umie jednocześnie ogrzewać domów i dbać o środowisko. To juz temat bardziej społeczny niż naukowy, wiec tez nie bede juz sie bawił w większa analizę tego tutaj, na tym forum.

          6. Jeżeli tak duże ciepło jak w rocznikach 2014-2016 było kwestią głównie cyrkulacji, to zrozumiałe, że siłą rzeczy powinny nadejść roczniki chłodniejsze i to czasami istotnie (a nie jedynie symbolicznie) chłodniejsze – tak, aby Tśr rosła nie szybciej niż ok. 0,3K na dekadę, co jest i tak już bardzo dużą wartością. Jeżeli jednak ja widzę, że mamy kolejną porę roku cieplejszą od ‘normy’ i to o więcej niż 1K względem ref. 1981-2010, to naprawdę bardziej niepokoję się skalą ocieplenia klimatycznego, niż np. obecnym ochłodzeniem, czy opadami ewentualnymi śniegu, którego tej zimy (poza najwyższymi górami) nie mieliśmy dużo. Tym bardziej, że ciepło nie zawsze idzie w parze z “ładną” pogodą – a co dobrze pokazał rok 2017.

          7. @lucas wiadomo, że ciepło nie zawsze przynosi ładną pogodę, ale jest zawsze jakimś pocieszeniem jak jest brzydka pogoda…
            ja najbardizej oczekuje anomalii cieplnych w takich miesiacach wlasnie jak marzec czy moze kwiecien (ale juz niekoniecznie) by przyspieszyc proces wiosny fenologicznej, a najmniej mi zalezy na nim w miesiacach letnich – co wiecej gdyby chłód latem nie był niemal scisle związany z gorszą pogodą, to bym optował za anomalią na minus w miesiącach letnich. jesienią i zimą (zwłaszcza w styczniu) też jakoś szczególnie mi na cieple nie zależy (chociaż je preferuje), w tych miesiącach ważne by było jak najmniej upierdliwej ciemności.
            Więc z mojej strony jak już musi być jakiś okres z anomalnym zimnem, to naprawdę, nie wczesną wiosną… aczkolwiek jak chochlik i ja napisalismy- AGW i tak jest, a Polska jest jednym malutkim punktem na jego tle… chłód w Polsce nie oznacza ze globalne ocieplenie przystopowuje (i odwrotnie)

  3. Kolejna bariera lodowa się rozpada tym razem Prince Herald( na Antarktydzie wschodniej (EAIS) – Trudno na szybko znaleźć informacje bariera to ok połowy Larsena B ok 20 tys km^2 [2]
    [1] http://www.polarview.aq/images/105_S1jpgfull/S1B_IW_GRDH_1SSH_20180202T011902_938A_S_1.final.jpghttp://www.polarview.aq/images/105_S1jpgfull/S1B_IW_GRDH_1SSH_20180202T011902_938A_S_1.final.jpg
    Dziwne że się nie można w mediach znaleźć o tym informacji
    [2] http://doskonaleszare.github.io/assets/img/755402main_earth20130613b-full.jpg

  4. Ocieplenie klimatu w Polsce to jest wiecej niż fakty. Patrząc po statystykach jest to wprost niesamowity postęp. Od niemal 5 lat nie było chłodnej pory roku a i miesięcy wiecej niż lekko chłodnych poza styczniem 2017 nie było.
    Rok 2017 wg niektórych był taki chłodny i wogóle, a faktem jest iż zapisał sie w pierwszej dziesiątce historycznych (dokładnie jako dziesiąty). A użytkownik z N Polski ciagle myli określenia i zwiększenie częstotliwości i intensywności opadów w jego regionach nazywa “ochłodzeniem”.
    Tak czy inaczej można powiedziec ze wraz z nadejściem obecnego wieku rozpoczął sie poważny przełom w kierunku ocieplenia naszego kraju a od 5 lat sytuacja stała sie juz wręcz kuriozalna.
    Niestety, wzrost temperatur sam w sobie nie spowoduje ze pogoda bedzie przyjemniejsza. Miniony rok pokazał ze moze byc ciepło a zarazem pochmurno. A to co sie działo na Pomorzu Gdańskim z opadami od czerwca to juz prawdziwy kosmos. Przecież w takich Cewicach czy Darłówku chyba przez te 7 miesięcy spadło jakies 800-1000mm deszczu.

    1. Moim zdaniem najczęstszym problemem pogodowym w skali roku nie będą u nas śnieżyce, czy fale silnego mrozu, czy nawet wichury, a raczej skrajności (bez)opadowe, a z czasem także letnie fale upału.

      1. A co do wichur – może nie będzie ich sporo, ale mogą być coraz bardziej niszczycielskie jak te np. z 05.10, 11.08, czy 29.06 ub.r.

      2. niestety- dlatego ogółem jestem przeciwnikiem Globalnego Ocieplenia- mimo iż dostrzegam jego plusy, jak ogółem przyjemniejsza pogoda (może nie ładniejsza, ale chociaż po prostu cieplejsza) – to jednak widze ze zawirowania mogą prowadzić do gwałtownych zjawisk, a także długotrwałych patologii pogodowych (jak w kwietniu 2017 czy pazdzierniku 2016). Sam fakt, że w Polsce jest “cieplej” jest oczywiście korzystny, ale już fakt iż “pogoda staje na głowie” wiadomo, iż nie jest tym czego oczekujemy wszyscy. Szkoda, że niektózy naprawdę chcą by arktyka się topiła szybciej a nasz klimat sie ocieplił o 3 stopnie (jedyny miesiąc który osobiscie chciałbym, żeby się ocieplił o 3 stopnie to marzec, ale taka pojedyncza mrzonka to marzenia).
        Natomiast jak już pisałem sam fakt że w Polsce jest ciepło nie budzi we mnie niepokoju. Ciepło w Polsce a także wariactwa pogodowe w Polsce są oba skutkiem AGW ale jedno jest korzystym skutkiem a drugie tragicznym.

        1. “niestety- dlatego ogółem jestem przeciwnikiem Globalnego Ocieplenia- mimo iż dostrzegam jego plusy”
          Jako stary zgred optuję za tym co było do tej pory. Status Quo. Pewnie to kwestia przyzwyczajenia ;)

        2. @kmroz
          Nie da się oddzielić dyskusji “o ile dobrze, aby ociepliło się w Polsce” od tego jaki mamy trend ocieplenia globalnego. To naczynia połączone.

        3. no właśnie próbuje wytłumaczyć, że się da. Takie anomalie zimna jak na wschodnim wybrzeżu USA też się zdarzają (tam ogółem od paru lat jest raczej zimno) ale AGW wciąż istnieje.
          Dlatego jestem zwolennikiem zwalczania AGW (niekiedy nawet w brutalny sposób) i jeśli jego skutkiem będzie powrót do temperatur w Polsce jak z lat 80ych to trudno, ale sam fakt, że trafi się jakiś kilkutygodniowy, czy nawet kilkumiesięczny okres tylko w Polsce zimny, wcale nie oznacza że AGW się kończy :( przeciwnie, Arktyka się będzie dalej topić, w lasach równikowych wciąż będą pożary, ogółęm będzie pełno gwałtownych zjawisk, a tylko nam w Polsce będzie zimno, będziemy się przy tym męczyć, więcej w piecach palić, większy smog itd. Dlatego jeśli mówimy o kwesti niepokojącego AGW, to bardziej mnie interesuje ogólnoświatowa a nie polska anomalia temperatury.
          A ta pierwsza jest wg mnie o wiele też bardziej widoczna niż ta druga…
          zebys mnie nie uważał za jakiegoś fanatyka, jak np FKP czy kogoś tam jeszcze podkresle ze 1. jestem swiadomy AGW i jego tragicznych skutków, 2. jestem jego przeciwnikiem, 3. jeśli faktycznie zacznie się kończyć (w co narazie wątpie) i skutkiem tego będzie również zastopowanie ocieplenia w Polsce, to nie będę narzekać. Ale jeśli jedynie ochłodzi się klimat Polski (albo co gorsza ochłodzi tylko na krótko, ale za to brutalnie)a anomalia ogólnoświatowa dalej będzie rosnąć, to tak, będę narzekać i to podwójnie ;)

          1. Narazie jednakowoz najbardziej niepokojące jest nawet nie AGW tylko brak wiary w niego i sianie propagandy, ze… “AGW to propaganda”
            To kolejny powód, dla którego nie chce by nadeszło zimno w Polsce- bo wtedy ludzie bedą jeszcze bardziej wypierać AGW. Zorientowaliśmy sie zreszta w zeszłym roku w styczniu a potem w kwietniu i maju jak ludzie wręcz drwili z tego ze mamy jakies ocieplenie klimatu.

          2. Oczywiście, że w pewnych aspektach AGW jest i nadal będzie dla nas korzystne. Przykładowo – stopniowo coraz łagodniejsze zimy, dłuższy okres wegetacyjny. Jednak mając na względzie także więcej innych problemów – jak większe zagrożenie upałem latem i skrajnościami (bez)opadowymi – w połączeniu z nienaturalnością i szybkim trendem jak na zmiany klimatyczne, uważam, że z każdą dekadą skutki negatywne będą coraz to bardziej dominowały, a pozytywne się kurczyły.

          3. przy okazji – orientacyjnie podliczyłem dane z Darłówka i Cewic, apropo tego co wcześniej mówiłem.W Darłówku przez siedem miesiecy od czerwca do grudnia spadło ponad 1000mm wody!!!
            w Cewicach około 900mm, ponadto w Lęborku ponad 900mm i w Elblągu blisko 1000. Z tego co kojarze, to te cztery oficjalne stacje przyniosły najwięcej opadów.
            co ciekawe, jak patrze na mapy imgw, to mam wrażenie że ten Darłówek został kompletnie pominięty…

  5. W roku 2017 na północy było w sumie normalnie (poza sumami opadów, bo te w II półroczu okazały się tam rekordowe). Na pewno nie było tam zimno, temperatury były albo w normie albo ponad nią (poza styczniem i kwietniem, lokalnie też lipcem ale chyba tylko względem normy 1981-2010)

    To co obserwowaliśmy (czyli duża różnica N-S zwłaszcza w lecie, które było upalne na południu i kapryśne na północy) to bardziej efekt ocieplenia klimatu, i “migracji” strefy klimatów podzwrotnikowych na północ.

    Z czasem taki kontrast może występować jeszcze częściej. W roku 2015 też zdecydowanie najwięcej upałów (ponad 30 dni) było w miastach Polski południowej. Na północy w lipcu piździało, a w sierpniu jeno trochę grzało.

    Klimat się nam zmienia, a jako że jesteśmy na wysokiej szerokości geograficznej, to ocieplenie postępuje na większą skalę, niż średnia globalna. +2K globalnie to co najmniej +3K w Polsce.

    1. @alewis – musze przyznac ze mnie zastanawia jak ktoś mówi że lato na północy nie było ciepłe. czyżby? wg mnie było i to bardzo. czerwiec tylko lekko chłodny, lipiec w normie 1981-2000 i wyraznie powyżej tych starszych, a sierpien naprawdę gorący, o 3 stopnie wyższy od normy 1981-2000 i tym samym o 4 od normy 1961-1990…
      oczywiście przykład jest dobry, bo różnica była duża między S a N, ale stwierdzenie ze w lipcu pizgało a w sierpniu tylko “troche grzało” to mysle ze lekka przesada

    2. @alewis27
      Rozumiem, że klimat zmienia się od 2015 roku? Lipiec 2010 i 2014 były cieplejsze w Szczecinie niż np. w Katowicach. Lipiec 2010 był cieplejszy w Szczecinie ( w porównaniu do Katowic) aż o 1.3c.
      Średnia lipca w okresie 2008-2017 w Szczecinie wyniosła 19.18c natomiast w Katowicach 19.36c. Także w średnich wielkich różnic nie widać a przecież Szczecin to podobno zimna północ Polski a Katowice to ciepłe południe.

    3. W 2016 roku, w lipcu byłem w jednym z nadmorskich kurortów zaraz koło Kołobrzegu. Nigdy w środku lata tak nie wymarzłem jak tam. Temperatura w nocy i o poranku spadała do 7°C, do tego wiał zimny wiatr który obniżał temperaturę odczuwalną jeszcze o kilka stopni. Do tego było bardzo mokro (nonstop padało). A jaki ten rok wyszedł w statystykach to chyba wszyscy wiemy..

      1. @pogoda-pata

        Rzadko chyba bywasz nad naszym morzem. Nawet latem okresy gdy wymarzniesz są częstsze od upałów. Zresztą upały wg. ogólnopolskiej definicji w ogóle są nieczęste nad morzem – kiedyś nawet wrzuciłem link do polskiego artykułu naukowego na ten temat.

        PS. Tak wygląda mapka anomalii temperatury dla tego lipca 2016:

        Nad morzem był po prostu przeciętny lipiec.

      2. Przepraszam, to był początek sierpnia (przegapiłem nie napisałem że chodziło mi o koniec lipca, ale ostatecznie jednak to były ostatnie dni lipca i początek sierpnia).

        Jakoś często nad morzem nie bywam, ale byłem kilkanaście razy i pierwszy raz trafiła mi się taka pogoda.

        1. W sierpniu 2016 to w ogóle wszędzie było podręcznikowo przeciętnie:

          Musiałeś przedtem mieć szczęście albo źle pamiętasz. Ja to piszę na podstawie nie kilkunastu wizyt, a ponad 50 lat życia nad morzem.

          1. @admin – z tego co widze to codziennie padało n początku sierpnia :(
            Latem przy pogodzie chłodnej i deszczowej często narzekają na “zimno”, ale tak naprawde chodzi im o chmury i opady. Z tego co widze w otoczeniu to nawet jak jest względnie ciepło ale pada to ludzie mówią ze jest “zimno”. Pewnie w dużej mierze stad taka radość u wielu ludzi z AGW…

    1. aporpo bieżacych warunków pogodowych, to z ciekawostek u mnie pojawił się właśnie pierwszy od tygodnie przymrozek.
      Tak rzadko przymrozki ostatnio występowały o tej porze dwa lata temu. Skończyło się to na tym, że 10 lutego, zaledwie dwa tygodnie po zakonczeniu mroźnej pogody, zaczęły w moim ogrodzie kwitnąc naróżniejsze kwiaty (bynajmniej nie tylko przebiśniegi i krokusy). Teraz raczej to nam nie grozi, w związku z zapowiadanym ochłodzeniem od poniedziałku, co więcej cieszmy się, że ono nadchodzi teraz a nie tydzień-dwa później, bo mogłaby być fenologiczna katastrofa… mimo wszystko jeszcze nie czas na prawdziwą wiosnę, z kwiatami można poczekać do marca (ale nie dłużej ;) )

    2. Dlaczego przerwa? Mogę opowiedzieć, ze dzisiaj miałem +3 C i piękne słońce. Niebieskie niebo jak w Kalifornii.

      A w dodatku cyrkulacja była jeszcze 100% atlantycka (co mogę łatwo udokumentować trajektoriami wstecznymi).

      1. @Arctic Haze
        Zmiana właśnie się dokonuje, wraz z przesuwaniem się niżu zza gór nad Ukrainę (nie torem N) i zarazem rozbudową wyżu nad Skandynawią. W sobotni poranek przynosi ujemne Tmin już na sporym obszarze Polski (w Warszawie ok. -3*C), choć jeszcze nie wszędzie. Kolejne dni przyniosą jednak dalsze ochłodzenie.

        Tyle, że w świeżo utworzonym wątku otwartym nie można już o tym pisać. Właściwie to pozostają dwa inne rozwiązania: 1) pisać jak tu w innych wątkach, 2) zupełnie przestać pisać. Ponieważ przykładów na “zadrażnianie atmosfery” mamy odgórnie wystarczająco dużo, bardziej rozsądną na chwilę obecną wydaje mi się opcja 2)…

        1. “pisać jak tu w innych wątkach, 2) zupełnie przestać pisać.”
          :-) jak dzieci
          a jak Ktoś ma parcie nie do wytrzymania? po prostu załatwi się gdzie indziej.. Wybór należy do administratora.
          By być dobrze zrozumiałym – jestem za utrzymaniem określonego poziomu poprzeczki , kultury.
          U mnie akt. błękit -3C choć przyziemnie smogowo.

          1. @Tytus
            Dokładnie jak piszesz.
            Jest kilka innych stron gdzie można pisać.
            Niektóre komentarze są ciekawe, ale giną przy tej liczbie wpisów.
            @Lucas wawa
            Nie widzę aby ktoś tutaj odgórnie zadrażniał atmosferę. Jedyne co zadrażnia atmosferę to 600 nikomu niepotrzebnych wpisów w ostatnim wątku otwartym.

          2. @MarcinD
            Co się tyczy “zadrażniania atmosfery” chodziło mi o sprawy polityczne (krajowe i międzynarodowe)…

          3. “600 nikomu niepotrzebnych wpisów w ostatnim wątku otwartym”

            -> Tylko zauważ, że te właśnie wątki są najczęściej aktywne (popularne) i to niekoniecznie od razu z udziałem trolli. Między nimi a naukowcami jest pewna przestrzeń dla zwykłych pogodowych amatorów.

          4. @Lucas wawa
            Nie trzeba być naukowcem aby napisać coś ciekawego.
            Ale jak czytam post Ert’a o tym , że:
            “Odnosze wrażenie, że ktoś tak zmienia prognozy by się najpierw nam podobały i nie mówią nam prawdy…”
            I dalej o “pluchomanach” to dziwię się ,że jego posty są puszczane przez administratorów. I te wszystkie zwroty typu: zimoluby, ciepłoluby, atlantycki syf, biały syf, pluchomani itp.
            Co to jest za język?

        2. Na razie wyż jest tylko na północy Skandynawii, a na południu Szwecji jest centrum małego niżu, którego front przyniósł dziś rano grube opady śniegu na Pomorze (tzn. grube są śnieżynki bo jest koło zera). Widać jego obecność nawet w trajektoriach wstecznych (kierunek rotacji):

          1. w cyrkulacji ładnie już widać już to coś “grubszego” zapowiadanego dobrze z tydz temu – co to takiego? kropla chłodu? niż górny? intuicyjnie czujemy że to jeden z głównych czynników sterujących.

          2. @Tytus

            Sam jestem ciekaw bo nie bardzo rozumiem cyrkulacji zapowiadanej na najbliższe dni. Nie będzie to dominacja wyżu rosyjskiego (marzenia o tym zabiły Wątek otwarty #40). Raczej jakiś dziwny taniec dość płytkich niżów i wyżów wokół Polski. Prąd strumieniowy ulegnie całkowitej dezintegracji na odcinku europejskim, przy bardzo silnym odcinku atlantyckim (stąd dodatnie NAO). Skutkiem tego (wg. GFS z 00h) ma być sytuacja gdy cała Polska ma mieć ujemny Tmax jedynie 6 lutego.

            Jeśli ta sytuacja, której nawet nie potrafię nazwać, rzeczywiście się sprawdzi to anomalia temperatur lutowych w Polsce może cały czas utrzymywać się koło zera, czekając na prawdopodobne odbudowanie cyrkulacji strefowej w drugiej połowie miesiąca (stąd ocieplenie pod koniec fusów zarówno GFS jak i ECMWF). Czyli mojej prognozy dodatniej anomalii dla całego lutego absolutnie nie zmieniam.

          3. Już wiem. Sytuacja, która nie jest ani niżem, ani wyżem, a izobary na Polsce są cały czas w okolicach 1020 hPa, to… bezkrólewie 😀

            Tak, czeka nas okres bezkrólewia, sytuacji w której ani cyrkulacja atlantycka ani wyż rosyjski nie będą dominowały w tej części Europy.

          4. daję prognozy, rzadko bo tylko jak są jakieś kamienie milowe, zwroty kopernikańskie
            IMHO zajmowanie się izobarą 1020 hpa i jej położeniem ( w Europie) jest dla mnie ślepą uliczką..
            Fakt zagadkowo piszę ale to po części specjalnie.
            Nic co cenne nie jest łatwe (i nie powinno) i dobrze o tym wiesz A.H. ” nie rzucajcie pereł przed wieprze”

          5. Dobrze rozumiem, ze wiesz ale nie powiesz, bo jesteśmy wieprze?

            Oczywiście, że prawie stałe ciśnienie jakie mamy mieć przez najbliższy tydzień to skutek, nie przyczyna. Przyczyną jest fragmentacja cyrkulacji strefowej przy szczycie troposfery (prądu strumieniowego), czyli oczywiscie fale planetarne itp. To na tyle oczywiste, że tego nie pisałem. Jednak przełożenie tego na prognozę tego co będzie w Polsce na samym dole troposfery (gdzie mieszkają czytelnicy tego blogu) niekoniecznie jest proste.

            I jeszcze jedno: ja uważam, ze popularyzacja wiedzy jest moim obowiązkiem. Tym różni się naukowiec od alchemika, trzymającego swą wiedzę jako swój największy skarb.

          6. Kontynuując, zacytuję blog Judy Cohena (wpis z 29 stycznia), który rozpatruje to właśnie z pozycji sprzężenia troposfery ze stratosferą i zafalowań prądu strumieniowego (czyli fal planetarnych, co on wie ale nie używa tej terminologii, woląc pisać o górnych wyżach i niżach):

            Two distinct areas of ridging/positive geopotential height anomalies just off the United States (US) and another centered in the Bering Sea are predicted to merge over the next two weeks stretching from Baja to Eastern Siberia. This will force troughing/negative geopotential height anomalies downstream across eastern North America. This pattern favors mostly cold temperatures in the east and warm temperatures in the in the west over the next two weeks.
            Currently Eurasia is dominated by ridging/positive geopotential height anomalies and warm temperatures across the western half of the continent and troughing/negative geopotential height anomalies and cold temperatures in the eastern half.
            However over the next two weeks ridging/positive geopotential height anomalies are predicted to spread across northern Eurasia forcing troughing/negative geopotential height anomalies further south and a suppressed Jet Stream. This favors widespread cold temperatures across much of the continent including Europe. A couple of exceptions could be along the North Slope of Eurasia and in central Asia where some ridging is predicted.

            Wszystko to prawda, ale z tego nijak nie wynika czy będziemy mieli w Polsce -10 C czy 0 C, a to jednak chyba jest pewna różnica.

          7. “bo jesteśmy wieprze?” prywatnie to mi się właśnie też to w mądrości pism nie podoba
            “Tym różni się naukowiec od alchemika, trzymającego swą wiedzę jako swój największy skarb” za to chyba najbardziej Cię cenię.
            Meritum:
            “Przyczyną jest fragmentacja cyrkulacji strefowej przy szczycie troposfery (prądu strumieniowego), czyli oczywiscie fale planetarne itp. To na tyle oczywiste, że tego nie pisałem. Jednak przełożenie tego na prognozę tego co będzie w Polsce na samym dole troposfery (gdzie mieszkają czytelnicy tego blogu) niekoniecznie jest proste.”
            To miałem na myśli pisząc o plemionach.
            Sam fakt przyznania niewiedzy (ba jej świadomość) w dzisiejszych czasach jest naprawdę czymś niezwykłym.
            Popatrzę ciut później na mapki synop. , spróbuję coś mądrzejszego dopowiedzieć.

          8. Słowo się rzekło, kobyła u płotu
            tydzień lekkiej zimy przed nami większość RP będzie biała (może Wrocław przebije 1 cm?)
            Małopolska, Podkarpacie nawet powyżej 20 cm ( w Bieszczadach już jest) sporo konwekcji niedz. poniedziałek a i od czwartku może być niespodzianka więcej opadów śniegu.
            Dalej ? próba wkroczenia strefówki od 12 lutego ale to nie jej czas wiec raczej dalej zimo-przedwiośnie.

  6. Odnośnie rekordowych opadów na północy. Mieszkam w północno zachodniej Polsce.
    Ta patologia jak to nazywają niektórzy widocznie była potrzebna po długim i suchym okresie. Jakiś czas temu (lato 2016 i poprzednie chyba) rzeka Drawa ledwo co płynęła a wodowskaz IMGW wskazywał poniżej 30cm. Teraz rzeki płyną tak jak powinny, łąki które zawsze były podmokłe znowu są podmokłe. Wszystko wróciło. Właśnie taki stan wód pamiętam z dawniejszych lat. Teraz już najwyższy czas na wilgotniejsze okresy na południu Polski.
    Byłbym też ostrożny z tym przesuwaniem się stref klimatycznych. Wyciąganie wniosków na podstawie tylko lipca 2015 i kilku innych pojedynczych przypadków to chyba nie jest najlepszy pomysł na obserwowanie zmian klimatu. Różnica musi być widoczna w średniej wieloletniej. Trafi się kilka chłodnych lat na południu z dużymi opadami i średnia wróci na właściwe tory. Dlatego używa się okresów conajmniej 30 letnich w klimatologii. Sam jestem ciekawy czy okres 1991-2020 będzie miał większą różnice temperatur pomiędzy południem a północą w lipcu od okresu 1981-2010. Czy naprawdę jest to możliwe że w przyszłości średnia lipca zatrzyma się w północnej Polsce np. na 18c a południe będzie miało średnio np 22? Czyli 4 c różnicy zamiast 2c różnicy
    z okresu 1971-2000. Mam na myśli średnia conajmniej 30 letnia jeżeli chodzi o przyszłość. Np okres 2021-2050.

    1. @Marcin- okolice Szczecina nawet w połowie nie dostało tak deszczem jak środkowa Północ. U was ekstremalnie mokre były tylko maj, lipiec i październik a sierpień i wrzesień nawet lekko suche.
      Ergo, u was tez był to niezwykle mokry rok ale o sytuacji katastrofalnej mowić nie można mimo wszystko. Duzo gorzej miały wymieniane przeze mnie wyżej regiony.

      1. @kmroz
        Zgoda, że Szczecin nie miał najwięcej opadów w 2017, ale też było mokro. Otwórz sobie mapę Imgw opadów za rok 2017 i popatrz. Szczecin to jakieś 850mm. Moja stacja davis pro 2 w Drawsku Pomorskim zmierzył ponad 1000 mm.

        1. @marcin w Szczecinie 850/rok, a w Elblagu 1000mm/7 miesięcy.
          Tak czy inczje zwłaszcza na północy potrzebny jest tera bardzo suchy rok

          1. Może po prostu normalny rok jest potrzebny. Naprawdę nie tęsknie za suszami i pożarami lasów. Przechodzenie z jednej skrajności w drugą to nic dobrego.

    2. Dodam tez ze u was rzeczywiście jako jedyny region w Polsce (oprócz zachodniego Mazowsza i wschodniej Wielkopolski- Płock i Koło) rok 2016 zapisał sie lekko sucho. Na wschodnim Pomorzu sucho było tylko do maja i potem we wrześniu, a tak to lato i druga czesc jesieni były wyjątkowo wilgotne. Zwłaszcza lipiec i październik.

    3. “.. Teraz rzeki płyną tak jak powinny, łąki które zawsze były podmokłe znowu są podmokłe. Wszystko wróciło. Właśnie taki stan wód pamiętam z dawniejszych lat. Teraz już najwyższy czas na wilgotniejsze okresy na południu Polski.”

      Dokładnie tak. Kotlina Sandomierska, przynajmniej w północnej części od dłuższego czasu miała niedostatek opadów. Pomijam incydenty powodziowe oczywiście. Ostatnia wilgotna jesień sporo poprawiła. Odtworzyły się mokradła, oczka wodne, wszystko to ma korzystny wpływ dla środowiska naturalnego.

  7. Przez pierwsze dwa dni lutego w Białymstoku spadło dużo deszczu, prawie połowa miesięcznej normy. U mnie znacznie mniej, ale i tak rzeki dość mocno porozlewały podtapiając lekko posesje.

    1. w czwartek nieźle lało, w nocy z czwartku na piątek najpierw lało, później sypnęło śniegiem tak że zrobiło się w ciągu kilkunastu minut biało, w piątek bez opadów i dzisiaj znowu w nocy analogiczna sytuacja do tej z czwartku na piątek… mogłby ten śnieg zostać

  8. Najnowsze prognozy osłabiły jeszcze bardziej zarówno nadchodzące mrozy ( u mnie największy calodobowy mróz w poniedzialek i wtorek jakies -1 czy -2 s pełni dnia) jak i rowniez osłabiły odwilż w kolejny weekend (do Max 1-2 stopni w dzień). Zwiększyła sie niestety ilośc chmur a w Warszawie mozliwe sa symboliczne opady śniegu w poniedziałek lub wtorek.
    Ocieplenie w kolejny weekend niewielkie ale jednak powyżej zera.

    1. Tak jak pisałem, poprawa pogody przyjdzie dopiero na wiosnę, czyli najprawdopodobniej w II połowie marca.

  9. @Arctic Haze napisał: “Tak, czeka nas okres bezkrólewia, sytuacji w której ani cyrkulacja atlantycka ani wyż rosyjski nie będą dominowały w tej części Europy.”

    -> I właśnie to pisałem już kilka dni temu, że nie jesteśmy skazani na zimę tylko wyraźnie “atlantycką” lub wyraźnie “syberyjską” – a o czym będziemy mogli przekonać się właśnie w nowym tygodniu. Jednak o tej porze roku takie sytuacje oznaczają zdecydowanie częściej mróz lub mróz+śnieg (jak przez większą część okresu 08-23.01 na N/E/C kraju), niż aurę (późno)jesienną, czy (wczesno)wiosenną.

    PS. Co do II dekady lutego – może ruszy “strefa”, ale na razie stawiamy znaki ‘?’.

  10. Na północy najbliższe dni miały być suche, a okazuje sie, że sobota i niedziela….nie będą. W nocy była sniezyca, a jutro ma tez coś padać. No ludzie, ile można? Wkurzenie ludzi na północy sięga już zenitu, a prognozy zmieniają się nawet z dnia na dzień. Odnosze wrażenie, że ktoś tak zmienia prognozy by się najpierw nam podobały i nie mówią nam prawdy. A jeszcze zaskoczyły mnie wpisy co niektórych, że takie opady były potrzebne. Ja wiem, że na blogach pogodowych jest dużo pluchomanów, ale to co się dzieje od kilku miesięcy z opadami nie jest normalne.

    1. Nie pisz proszę za wszystkich ludzi na północy. Ja nie jestem wkurzony. Kolejny emocjonalny wpis. Oczywiście, że opady były potrzebne bo rzeki prawie, że wysychały w moim regionie w poprzednich lata.

      1. @marcin juz ci tłumaczyłem i zrobię to jeszcze. Twoje okolice sa oddalone od erta o prawie 300 km, a w jego rejonie z pewnością suszy nie było- wraz końcem maja 2016 rozpoczął sie bardzo wilgotny okres

        1. To niech pisze o konkretnym miejscu i za siebie a nie za całą północ i za wszystkich Teraz rozumiesz?
          Ert skąd jest? Jeżeli Bydgoszcz i okolice to opady w 2017 były tam mniejsze niż u mnie.

          1. Te okolice. Ale teraz jest już niebezpiecznie na rzekach. Większość ma stany alarmowe, a ziemia jest nasiąknięta jak gąbka. Zobacz co się dzieje na łąkach, polach. To teraz tereny bagniste.

          2. “Teraz to tereny bagniste”
            A pierwotne obszary teras zalewowych z okresu przed regulacją były jakie?

    2. W sensie klimatycznym zwiększone sumy opadów były potrzebne i to także na N Polski, gdzie nie tylko rok 2015, ale i np. 2014 również przyniósł spory ich niedobór. Problem w tym, że na zbyt długo “przechyla się szala” między okresami z wyraźnie dużymi, jak i wyraźnie małymi sumami opadów.

      Natomiast, przynajmniej dla Warszawy, wiązki opadowe na dni do połowy lutego są bardzo płaskie:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
      Widać jak dzisiejsze ranne odsłony GFS i ECMWF “zaszalały” z przesadnie dużymi sumami opadowymi ok. 09-10.02 – na razie nie ma podstaw, aby zbytnio w to wierzyć.

  11. U mnie wczoraj na SE padał od rana deszcz,który potem przeszedł w śnieg.Do północy śniegu u mnie leżało 14 cm.A całodobowy opad wyniósł 23 mm.Dziś po przerwie w opadach od 12.30 znów pada mokry śnieg,a ta fala nma przynieść jeszcze większe opady więc norma na SE za luty zostanie przekroczona w 3 pierwsze dni.Zapowiada się jeden z najbardziej wilgotny luty od wielu lat.A przecierz to najbardziej suchy miesiąc w roku.

  12. Widzę, że GFS spuścił z tonu z tymi mrozami i już epizod zimowy nie będzie taki dotkliwy. Aktualnie GFS z 6 UTC widzi dwa dni ze słabym mrozem w ciągu dnia czyli poniedziałek i wtorek, a później od środy 7 lutego temperatury ok 0 st. C – nawet lekko na plusie czyli odwilż. Spadków poniżej minus 10 st.C w nocy nie widać w prognozie GFS. Czyli epizod zimowy być może będzie podobny do tego w styczniu. EMCWF też złagodził epizod zimowy. ale chłodniejszy niż GFS widzi lekkie mrozy w ciągu dnia i odwilż, ale nadal widzi spadki poniżej minus 15 st.C na krańcach SE Polski.
    Zobaczymy jak będzie dalej i czy sprawdzi się powiedzenie “Nie taki diabeł straszny jak go malują”.

    1. Od początku dziwiłem się, że niektórzy przyjęli jakoby z zimy typowo “atlantyckiej” (jak w dniach 24.01 od wczoraj) mielibyśmy przejść od razu do zimy “syberyjskiej”. Modele powoli zwiększały skalę ochłodzenia, ale (w uśrednieniu) nie zeszły do poziomu niższego, niż “przez -5*C” – tylko miejscami i nie na długo prognozując dwucyfrowy mróz. Podobnie z opadami śniegu, które (poza obecnymi na SE kraju) nie miałyby być jakieś specjalnie duże. Sporo osób zapomina przy tym, że zimowa aura nie musi oznaczać od razu poniżej -15*C i powyżej np. 30 cm śniegu.

      I jeszcze jedno, dla mnie temperatury np. Tmax +1/+2*C i Tmin rzędu -5/-7*C (jakich nie można przez pewien okres wykluczyć) to co najwyżej lekka odwilż za dnia, ale nie odwilż w dosłownym tego słowa znaczeniu – jak np. przed Bożym Narodzeniem, czy w ostatnich dniach stycznia.

    2. Przypomnijmy jeszcze o ogólnej zasadzie, że – przynajmniej w zakresie z grubsza wiarygodnych prognoz – przy ochłodzeniach lepszą predykcję ich skali ma ECMWF, niż GFS. Tak było chociażby podczas ochłodzeń w styczniu, jak i np. minionej nocy, na którą GFS dla Warszawy zapowiadał Tmin co najniżej 0*C, podczas gdy w realu było ok. -3*C. Te wykresy chyba najlepiej pokazują na ile w takich przypadkach ECMWF jest lepszy, niż GFS:
      http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html

      1. @Lucas Wawa
        Zobaczymy jak będzie tym razem. Im bliżej 5 lutego tym epizod zimowy w prognozach został złagodzony i skrócony przez obydwa modele (GFS i ECMWF).

        1. Ale jednak prognozy ECMWF są wyraźnie bliżej średniej realizacji, a GFS średnio 2-5 st. powyżej niej (zwłaszcza na porę nocną).
          Natomiast to ochłodzenie w skali kraju i tak może być określane jako najwyraźniejsze, bo rozszerzy się bardziej na S/W od tych jakie miały miejsce w styczniu.

    3. @zbigniew
      Pod względem temperatur minimalnym bedzie podobny do tego w styczniu, ale jeśli chodzi o maksymalne to raczej duzo słabszy. No, chyba ze znowu nastąpi jakis zwrot akcji ;)

      1. @kmroz
        Wnioskuję, że też jesteś z Warszawy i/lub okolic… Tak naprawdę w styczniu też nie notowaliśmy tu Tmax poniżej -5*C oraz Tmin poniżej -10*C.

    4. Zobaczcie tutaj:
      http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/352200375
      Dzisiejsza sobota przyniosła w Warszawie Tmin o poranku blisko -3*C, a Tmax popołudniu niewiele powyżej 0*C.
      A co zapowiadały modele? ECMWF Tmin ok. -2/-3*C, ale Tmax ok. +3/+4*C (!), natomiast GFS Tmax również +3/+4*C, a Tmin ze spadkiem ledwie do ok. 0*C. Już sobota jest więc tu ok. 3 st. chłodniejsza, niż prognozowały to modele i to nawet w ostatnich rozdaniach.

      1. Zależy gdzie. W Gdańsku było cieplej niż przewidywały modele (ale jak pisałem zimą to u nas normalne). Efekt tego taki, że śnieg, który spadł rano już praktycznie stopniał. Czyli pierwszy atak lutowej zimy odparty 😉

        1. Może poza SE kraju trudno to w ogóle określić mianem “ataku”.
          No właśnie, jak czytam o tym ochłodzeniu to najczęściej o powiewie, albo ataku – nawet na te opady na SE kraju. Mało określeń typu powraca/nadchodzi bardziej zimowa (mroźna/śnieżna) zima…

          1. @Arctic Haze
            Zauważyłem ironię. Sam zresztą wyraziłem zdziwienie jakoby wg środków masowego przekazu moglibyśmy mieć jedynie powiewy zimy lub ataki zimy.

      2. @Lucas Wawa
        Ale w wielu miejscach na wschodzie Polski tmax nie wzrozsła powyżej 0-1°C z uwagi na mgły w towarzystwie niskich chmur. Gdyby nie było mgieł byłoby cieplej.
        Pamiętam że rok temu na początku lutego było podobnie tzn. Przez mgły i niskie chmury panował całodobowy mróz pomimo że jeszcze 1-5 lutego 2017 to był jeszcze okres ocieplenia.

        1. W Warszawie – co ciekawe – Tmin spadła do blisko -3*C przy gęstej mgle radiacyjnej. Natomiast Tmax wzrosła tylko nieznacznie powyżej zera, pomimo, że około południa się rozpogodziło.

          A co do prognoz. Dopóki nie powróci wyraźnie cieplejsza cyrkulacja, sugeruję bardziej kierować się zapowiedziami termicznymi ECMWF, niż GFS (zwłaszcza na porę nocną).

          1. Co ciekawe, rozbieżność modeli dla Zamościa jest tym razem dość duża, a to przecież tylko 2-3 dni. GFS widzi na noc z poniedziałku na wtorek Tmin -7,5 stopnia, w tym samym czasie ECMWF widzi -15. Na noc z wtorku na środę jest jeszcze lepiej, bo GFS widzi -8, a ECMWF nawet -17. Zastanawia mnie, skąd tak duża rozbieżność?

          2. @Justyna
            W kwestii różnic między GFS a ECMWF te wykresy mówią same za siebie (niebieska linia GFS, czerwona ECMWF):
            http://www.mojapogoda.com/prognozy-ensemble.html
            Co prawda są to wykresy dla Warszawy, ale też dobrze pokazują różnice, w tym przede wszystkim to jak GFS często “wisi” ponad wyraźniejszymi spadkami podczas ochłodzeń, zwłaszcza w porze nocno-porannej, a tym bardziej jeszcze “wyżowej” aurze (kiepski skill związany z czynnikiem radiacyjnym i/lub inwersyjnym). Taka specyfika modelu.

            Spójrzmy na dzisiejszy niedzielny poranek. Jak można było przypuszczać znacznie lepiej sprawdziła się prognoza ECMWF, który dla Warszawy zapowiadał Tmin -2/-3°C, podczas gdy GFS raptem ok. 0°C.

      3. U mnie w centrum było dziś cieplej oraz pogodniej niż prognozowały to modele. Praktycznie przez cały dzień Słońce, b. słaby wiatr i odczuwalnie ciepło. Chyba najprzyjemniejszy dzień od początku listopada. Po południu temperatura przekroczyła 6 stopni. Absolutnie złego słowa nie można dziś powiedzieć jeśli chodzi o pogodę tutaj.

        1. Te różnice mogły wynikać z tego, że dzisiaj przejściowo niemalże zaniknęła cyrkulacja nad Polską (stopniowe przechodzenie z cyrkulacji W/S na bardziej E/N). A w takich przypadkach dość istotną rolę odgrywają czynniki lokalne.

  13. Ciekawe jak spuentują dzisiejszą 16-dniówkę na TP? W końcówce zapewne dostrzegą aurę typowo wiosenną (tradycyjnie zresztą podając tylko Tmax), choć w rannej odsłonie GFS widnieją temp. “przez zero”. Wcześniej jednak nie brakowałoby dni z całodobowym mrozem – choć tylko przejściowo umiarkowanym i bez opadów śniegu. Ani to “zrywające dachy” niże atlantyckie, ani “lutowy upał”, ani “mrożąca krew w żyłach” aura syberyjska… Powiew zimy? Hmm… Atak zimy? Hmm…

    A tak na poważniej. Wygląda na to, że czeka nas sporo dni z temperaturą w pobliżu ‘normy’ lub z ujemnymi anomaliami (ale de facto niezbyt silnymi) i aurą suchą lub co najwyżej z niewielkimi opadami stałymi. Zobaczymy na ile będziemy mogli też liczyć na pogodniejsze chwile? Dawno nie mieliśmy tak stabilnych termicznie i zarazem suchych zapowiedzi.

    1. Czeka nas lekka zima na początek a później znak zapytania, ale niewiele wskazuje narazie ani na jakichś specjalnie ciepły luty ani na bardzo zimny. Co gfs wiadomo dziś pokazuje przedłużającą się pogodę zimową a jutro może być zupełnie inaczej. Jak napisałem poczekajmy na to wchodzące do nas właśnie ochłodzenie-póki co widać że jego skala nie poraża i objawia się to w postaci śniegu i tylko na wschodzie kraju

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com