Czerwiec 2018 w Polsce – wstępnie

Czerwiec 2018 w Polsce – wstępnie

Wstępna wartość średniej anomalii temperatury czerwca 2018 (okres referencyjny 1981-2010) wyniosła +2.15°C, nie różniła się więc niemal od jej pierwszego oszacowania (+2.14°C). Był to zatem czerwiec bardzo ciepły, jeden z niewielu czerwców, jakie w ostatnich 30 latach miały okazję przekroczyć próg anomalii +2.0°C.

Ostateczna anomalia temperatury czerwca zapewne nie będzie się wiele różnić od wartości wstępnej. Czerwiec ten był pod względem anomalii bardzo podobny do czerwca 2016, ostatni cieplejszy czerwiec wystąpił w roku 2007 (+2.20°C). Na niektórych stacjach czerwiec 2018 był trzecim z rzędu miesiącem ekstremalnie ciepłym – taka sytuacja się nie zdarzyła od co najmniej 1951 r. We Wrocławiu był to trzeci z rzędu rekordowy miesiąc (licząc od 1951).

Print Friendly, PDF & Email

622 Replies to “Czerwiec 2018 w Polsce – wstępnie”

  1. Pierwsza połowa czerwca była typowo letnia i to właśnie dwie pierwsze dekady stanowią lwią część dodatniej anomalii. W III dekadzie już przeplatanka, 28-29 czerwca było w miarę ciepło.

    1. III dekada czerwca (od 22 czerwca) była najbardziej chłodna, deszczowa i pochmurna na południu Polski (Małopolska, Podkarpacie). Na północy była dużo lepsza pogoda. Generalnie przecież maj i czerwiec były cieplejsze i pogodniejsze na północy i zachodzie, za to kwiecień najcieplejszy na południu Polski. W tym roku widzę już któryś raz z rzędu sytuację, kiedy północ jest wyraźnie cieplejsza od południa (w dniach 17-20 marca, gdy na południu i w centrum śnieg, mróz i brak słońca a północ bezsnieżna, +5 stopni i bezchmurne niebo). Potem 14-16 maja, kiedy na południu było 15-18 stopni i deszcz a północ około 25 stopni i słonecznie. No i wreszcie teraz, czyli wspomniana przeze mnie III dekada czerwca.

  2. Jutro niespodzianka wg UM w zdecydowanej części Polski spora ilość… niskich chmur, tak tak niskich w dodatku bezproduktywnych bo nieprzynoszących żadnych opadów za to niższą temperaturę ok. 20 st.

    ECMWF nic takiego nie widzi i zarazem daje wyższe temperatury. Kto wygra, kto skapituluje???

    1. Zobaczymy. ICON widzi chmury, ale tylko w północnej części kraju (tak do wysokości mniej wiecej Bydgoszczy). Później chmury miałyby się rozpadać, a centrum i południe kraju pozostałyby w w miarę pogodnej masie powietrza. W sobotę od północy na południe miałaby podąrzać kolejna fala zachmurzenia.

  3. Co do czerwca, to u mnie w Gliwicach był on bardzo podobny do czerwca 2017 oraz 2016 pod względem średniej anomalii. Ale nadal najcieplejsze czerwce w XXI wieku (u mnie) to 2011 oraz (chyba) 2003.

  4. Tegoroczny czerwiec mógł wprowadzić pewne zakłopotanie – bo owszem był bardzo ciepły, jednak największe ochłodzenie i pogorszenie pogody przyniósł akurat na sam początek okresu wakacyjnego – tak jakby miał to być… przełom sierpnia i września.
    Natomiast gdyby anomalia z 3 pierwszych tygodni się utrzymała (nijako kontynuacja trendu z kwietnia i maja) byłby to bez wątpienia najcieplejszy czerwiec po 1811 r.

    A co do bieżącej sytuacji…
    Dzisiaj w sporej części Polski zanotujemy ok. i nieco powyżej 30°C, a czego (w tej skali) nie przewidział żaden model. Dla mnie najciekawsze jest jednak to, że trajektoria wsteczne wskazują na wyraźny udział składowej N (!):
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018070500_Warschau__.gif

    Przed nami, zasadniczo od jutra, więcej przeplatanki pogodowej, ale już bez silnych skrajności termicznych, z rysującą się szansą na okresowe opady, zwłaszcza jakby “zakręcić” się miał nad nami jakiś niżyk wtórny ok. 11.07. Natomiast nie ma cienia wątpliwości, że o kolejne prawdziwiej letnie dni (gorące i lekko-upalne) nie będzie specjalnie zbyt trudno jak tylko ponownie zacznie zbliżać się do nas układ wyżowy znad Europy W (nawet bez wspomagania adwekcją z S, przy której notowalibyśmy już wartości Tmax ok. 35°C i wyższe).

    1. Dlatego ja nie spoglądam na trajektorie, bo na ich podstawie za wiele nie idzie wywnioskować. Osobiście preferuję mapy theta850, choćby z modelu GFS.
      Warto też rzucić okiem na dzisiejsze mapy synoptyczne i ciekawy układ frontów jaki ciągnie się przez całą Europę z zachodu na wschód:
      http://www.pogodynka.pl/polska/mapa_synoptyczna
      4 fronty ciepłe oraz 4 chłodne, każdy stosunkowo niewielki.

  5. W Nowym Sączu czerwiec 2018 ze średnią temperaturą 18,1 stopnia był dziewiątym najcieplejszym od 1954 roku, a według klasyfikacji termicznej zapisał się jako “bardzo ciepły”. Cieplejsze czerwce zdarzyły się w latach: 1957, 1964, 1998, 2003, 2007, 2008, 2016 i 2017, a identyczną temperaturę miał czerwiec 1979. Usłonecznienie wyniosło 193,4 godziny, co stanowi wartość normalną. Suma opadu to 80mm – mniej niż w czterech poprzednich czerwcach, lecz mimo to mamy do czynienia z siódmym suchym miesiącem z rzędu. Jeśli chodzi o subiektywne odczucia, to… bywało lepiej. Pierwsze dwie dekady były bardzo ciepłe, lecz dzięki dużej wilgotności nie było to ciepło zbyt przyjemne. Usłonecznienie też może trochę mylić, bo wbrew temu co można sądzić na podstawie danych, lazurowe niebo nie było częstym widokiem, często było przymglone lub zaciągnięte chmurami. Najlepszy dzień to 6 czerwca, kiedy do Polski spłynęło powietrze arktyczne. Oprócz jaskrawego błękitu nieba, skrzącego się w nocy gwiazdami, był to jeden z niewielu dni z umiarkowaną temperaturą – 22,7 stopni. Skoro jesteśmy przy tym, to właśnie takiej pogody najbardziej mi brakowało. Przez cały miesiąc były tylko cztery dni z temperaturą 20-24 stopnie. Przeważnie było albo gorąco albo zimno. W czerwcu zanotowano 8 dni z temperaturą maksymalną nieprzekraczającą 20 stopni – 10 jeśli odliczymy dni “na dopingu” (z temperaturą maksymalną z godziny 18 poprzedniej doby). Szczególnie nieudana była ostatnia dekada, której usłonecznienia nie powstydziłby się czerwiec 1985 – 32,3 godziny. A to wtedy oczekujemy najlepszej pogody… Tak oto moim ulubionym czerwcem pozostaje ten ubiegłoroczny.

  6. To w Katowicach był to czerwiec ciepły, dość suchy i jednocześnie pochmurny. Usłonecznienie na równi z 2004, 2009 i 2013, które były znane z dość kapryśnej pogody. A nawet jak to słońce już było, to nie było to błękitne niebo, tylko niebo mleczne i przymglone. Ogólnie, bieda. W porównaniu do 06.2017 to straszna bieda, tego usłonecznienia była niewiele ponad połowa z czerwca ubiegłego roku. Nie ma więc co oceniać miesięcy po samej anomalii temperatury. ZWYKLE latem wysokie usłonecznienie to wysoka anomalia dodatnia, ale nie zawsze. W tym przypadku zdecydowały bardzo ciepłe noce, których było pełno. Termicznie wypadł on pomiędzy 2016 i 2017, gdzie 2017 to ten najcieplejszy. Wszystkie 3 czerwce (16, 17, 18) mają bardzo podobny parametr temperatury średniej, róznice są łącznie o 0,3K czyli raczej symboliczne. Ale już rozkłady tych temperatur są bardzo różne, bo VI 2017 praktycznie wcale nie przynosił chłodnych dni, za to VI 2018 przyniósł ich sporo, zwłaszcza w ostatniej dekadzie miesiąca.

    A obecnie jest u mnie upał. Tmax dzisiaj około 31*C (w Raciborzu o 16:00 aż 32,2), i to na większym obszarze kraju jest ponad 30. Jak na razie to będzie to ostatni upał na jakiś czas, ochłodzenie ma być już jutro ale bez opadów ani nawet większego zachmurzenia. Nadal problematyczny będzie zatem brak opadów, zwłaszcza w miejscach gdzie KBW przekracza już -250 mm. Co będzie dalej z upałami to nie wiadomo. W sezonie 2016 skończyły się one już 11 lipca, potem już ani razu nie dobiło do 30C. W sezonie 2008 to w ogóle nie było upałów przez cały rok, choć NIE było to brzydkie lato ani nawet zimne. Brak upałów jest więc nadal realną opcją pogodową, choć trzeba przyznać że coraz rzadziej się to zdarza. W tym roku jest to 4. dzień upalny w moim mieście.

    1. Zauważ tylko, że – wg prognoz – w większości cieplejszych regionów Polski Tmax miała wzrosnąć dzisiaj przeważnie do 27/30°C i tylko naprawdę lokalnie powyżej tej granicy. A tymczasem będzie to przeważnie 30/33°C…
      Jak patrzę na prognozy i widzę w nich kolejny jakiś układ wyżowy to z dużym prawdopodobieństwem “stawiam”, że będzie ze 2-3 st. cieplej (przynajmniej za dnia), niż wynika to z prognoz.

      W Warszawie czwartek 05.07 jest 6. dniem w tym sezonie z Tmax >= 30°C, co – pomimo jak na razie braku jakieś wyraźniejszej fali upału – mimo wszystko nie jest małą wartością (zważywszy, że statystycznie najcieplejsze tygodnie roku jeszcze przed nami). I podobnie jak 21.06, dzisiejsza Tmax na oficjalnej stacji Okęcie docelowo wyniesie blisko 32°C (jak na razie jeden z dwóch najcieplejszych dni tego lata i roku). Z tym, że – w odróżnieniu od 21.06 – ochłodzenie jakie teraz przed nami będzie wyraźnie słabsze.

      1. @Lucas, dzięki za tę inf. od liczby dni w w-wie pow 30st, bo dokładnie miałam wrażenie, że było ich już sporo, a i tak, prawdopodobnie znacznie więcej takich przed nami………niestety. O ile pojedyczne dni sa jeszcze do wytrzymania, to przy dłuższej fali, będzie to koszmar.
        Popatrzyłam na temp. na stacji Okęcie w lipcu 2017 i wiem już dlaczego lato zeszłego roku było w mojej ocenie super – temp. prawie nie zbliżała się do 30 st, często było poniżej lub ok 25 st. Więc takie temp i lato są jeszcze, przynajmniej teoretycznie możliwe, choć obawiam się, że będą coraz większą rzadkością.

          1. Tak dużych chłodów jak w dniach 22-26.06 oraz 30.06-02.07 na razie w najbliższych co najmniej 7-10 dniach nie widać (podobnie jak i wyraźniejszej fali upału).

          2. @kmroz, jak pewnie już niejednokrotnie zauważyłeś, to ja chłodem martwić się nie będę. Więc mam tylko nadzieję, że fali upału nie będzie.

          3. Dlatego użyłem cudzysłowiu, bo wiem, jakie sa twe preferencje.
            Co nie zmienia faktu, ze w przyszłym tygodniu raczej anomalie bedą na minus aniżeli na plus.

          4. @kmroz
            Czy ja wiem, czy w przyszłym tygodniu anomalie będą częściej na minus? W prognozach dużo zapowiedzi z Tmax nieco poniżej/powyżej 25°C oraz Tmin nieco poniżej/powyżej 15°C – a to są wartości raczej w normie i to dla najcieplejszych regionów oraz za ostatnich kilkanaście lat. W skali kraju, za dekady obejmujące również XX wiek, anomalie będą raczej częściej dodatnie, choć faktycznie nie jakoś szczególnie duże i w niektóre dni mogą być nieznacznie ujemne.

          5. Przecież co odsłonę prawie pojwiaja sie dni z temperatura ponizej 20 stopni a 25 stopni to w najcieplejszych regionach czasami widać…

        1. Dorka ja czytam ten blog i już od niemal miesiąca Lucas zapowiada powrót upałów a u mnie gorąco było tylko 21 czerwca i 5 lipca, w międzyczasie było sporo dni kiedy było wręcz chłodno. W prognozach żadnych upałów do końca lipca nie widać. Najpewniej jakieś upały jeszcze przyjdą (na południu kraju zapewne standardowo I dekada sierpnia upłynie z temp >30) ale jakiegoś dramatu nie ma.

          1. @Editor, u mnie jest chyba cieplej niż u Ciebie, pomimo tego, przyznaję, póki co, jest dużo lepiej niż w czerwcu (do 21.06), kiedy to były 3 po kolei weekendy trudne dla mnie do zniesienia………więc oby nie było gorzej (cieplej)

          2. @Editor
            Pokaż mi proszę jakiś mój wpis, w którym napisałem, że wtedy, czy wtedy będzie jakaś wyraźniejsza fala upału.
            Odnoszę wrażenie, że po prostu za bardzo reagujesz jak cokolwiek napiszę o upale, bez wnikania co konkretniej miałem na myśli.

    2. To dość dziwne, bo w dużej części kraju, szczegolnie na Dolnym Śląsku i Ziemi Lubuskiej upały były jeszcze po 25 sierpnia i 12 września Tmax wyniosła 33 stopnie przy granicy z Niemcami.

      1. @pawel
        To było cos bardziej a stylu 2008 roku, liczne zbliżenia do 30ki ale bez przekroczeń.
        U mnie w stolicy tez w zasadzie sie większe upały skończyły na 11.07. Minimalne przekroczenia 30-ki były jednak jeszcze 26.07 oraz 5.08.
        Zarówno w końcówce sierpnia jak i we wrześniu były jednak liczne dni z t Max poziomu 28-29 stopni.

        1. Na pewno na Dolnym Śląsku i Ziemi Lubuskiej 26.08-28.08 i w okresie 9.09-12.09 były temperatury rzędu 32-33 stopnie. Nawet u mnie w Radomiu było gdzieś 30-31 stopni. Pamiętam to, bo sam byłem zaskoczony, że końcówka sierpnia i pierwsza połowa września były jednymi z cieplejszych okresów w 2016 roku (oczywiście najcieplejszy okres to III dekada czerwca).

  7. Na dużych obszarach Polski N i W był to po prostu miesiąc skrajnie suchy, w wielu miejscach drugi pod rząd (u mnie np.) Lipiec też jakoś super się nie zapowiada – teraz ominęły mnie opady z komórki na południu lubuskiego i północy dolnośląskiego, a komórka z zachodu dość mocno osłabła i deszcz symboliczny – jeszcze pada – ale jak będzie więcej niż 1 m to będzie dobrze.

    A prognoza GFS nie powala – kilkanaście milimetrów opadu na najbliższe 10 dni :(

    1. No i było gorzej niż myślałem, na stacji 0.2 mm opadu i u mnie więcej nie było ostatecznie, zaraz po pisaniu wcześniejszego komentarza przestało padać. Natomiast co do statystyk – średnia temperatura u mnie 18.9 C – ostatnio cieplej było w 2003, a poza tym tylko w 1992 (najcieplejszy powojenny czerwiec) i 1964. Miesiąc też wyjątkowo suchy: 20.3 mm – bardziej sucho było jedynie w 2010, 1992 (najsuchszy -8.5 mm) oraz 1964.

      Z drugiej strony może nie powinienem oczekiwać rewelacji jak w wieloleciu 1991-2018 w czerwcu spadało zaledwie 52.5 mm.

      Generalnie widzę, że o ile w lipcu mam dość podobne (o dziwo) opady jak np. Kraków-Balice , czy inne miejscowości na południu, czerwiec jest przeciętnie dużo suchszy niż na południu.

  8. Co prawda czerwiec był bardzo ciepły, a w niektórych regionach np. w południowej części kraju był dość pochmurny, a miejscami był bardzo mokry. Na północy Polski był bardzo słoneczny.
    Nie zawsze anomalia powyżej normy idzie w parze z wysokim usłonecznieniem i bardzo niską sumą opadów. Tak może być nawet w miesiącach półrocza ciepłego. Ostatnio tak było we wrześniu 2017, maju 2013, a także w niektórych miejscach w Polsce w czerwcu 2013 i lipcu 2011

    1. Wrzesień 2017, maj 2013 oraz czerwiec i lipiec 2011 (miejscami) pokazują, że mogą być miesiące z temperaturą powyżej normy, ale z niskim usłonecznieniem i bardzo wysoką sumą opadów w półroczu ciepłym.

      1. czerwiec 2011 to akurat był pogodny i ciepły. Lipiec był mokry, pochmurny i zimny (jak na lipiec, u mnie jego anomalia względem 1991-2017 to prawie -2K)

        Najgorsze czerwce były w 2001, 2004, 2009 i 2013. Tj. najmniej słońca i stosunkowo największe opady. W czerwcu 2013 pamiętam gradobicie z ogromnym gradem w połowie miesiąca, po którym przyszła fala upałów. Maj najgorszy był w 2010 zdecydowanie, miał rekord niskiego usłonecznienia i rekord wysokiej sumy opadów. Lipiec w ostatnich latach jedyny brzydki to 2011. Ten z 2016 miał bardzo wysokie opady ale był dość słoneczny i w normie termicznej dla 1991-2017. Brzydkiego sierpnia jeszcze dłużej nie było, ostatni istotnie brzydki to ten z 2006. Sierpień 2014 niby był mało udany w II połowie według wielu osób, ale dla mnie nadal nie był to brzydki miesiąc. Nie było już gorących dni ale dalej było sucho i sporo słońca. W 2014 roku brzydka pogoda przyszła dopiero 15 listopada, ale za to jak już przyszła to te egipskie ciemności trwały 2,5 miecha ciągiem.

        Nawet w danych historycznych nie spotyka się sierpni pochmurniejszych niż tegoroczny czerwiec. Najniższa wilgotność gleby w roku robi swoje, słabsza konwekcja, mniejsze zachmurzenie itp. W maju przy 25*C rozwój chmur kłębiastych masz prawie gwarantowany, a w sierpniu albo wrześniu (następującym po suchym sierpniu) masz dużą szansę na granatowe niebo bez krzty konwekcji.

        1. Ta zależność między wilgotnością gleby a zachmurzeniem to mnie niepokoi. W zasadzie chyba obecna susza na N i W niweluje szanse na porządniejszy rozwój opadów konwekcyjnych i w zasadzie musimy chyba mieć jakiś napływ bardzo wilgotnego powietrza by w o ogóle sensowniej popadało :/

      2. Przepraszam. Oczywiście, że chodziło o czerwiec 2013. A z tym lipcem 2011 to wiem, że był w normie, ale na ścianie wschodniej był lekko powyżej (według okresu bazowego 1971-2000) i oczywiście był też tam bardzo pochmurny i bardzo mokry.

  9. Wieczorami w takie ciepłe dni widać jak Warszawa powoli staje się absurdalną wyspą ciepła w tych godzinach, i że życie w tym mieście zaczyna być latem coraz mniej przyjemne. Wszystko przez drapieżny rozrost miasta, które teraz jest wielkim betonowym koszmarem, a z czasem jest coraz gorzej.

    No bo czym innym wytłumaczyć, że o godzinie 21 UTC Warszawa-Okręcie jest najcieplejszą stacją w Polsce z temperaturą aż 24 stopni, a WSZYSTKIE inne stacje dookoła notują temperatury około 5 stopni niższe! W odległości ~70 km od Warszawy nigdzie nie widzę temperatur wyższych od 19*C. Co innego południe kraju, które obecnie trzyma 22-23*C z uwagi na zachmurzenie i tutaj tak jest w całym regionie. Nie ma wyspy ciepła, wszędzie jest tak samo ciepło. A dziś w całym kraju były podobne Tmaxy w granicach 30/32*C.

    Dużo osób co bywały w Warszawie mówiły, że tam wieczorami jest zawsze duszno w ciepłe dni. A u mnie pełno lasów dookoła, nawet w centrum Katowic las jest na wyciągnięcie ręki w odległości 5-10 minut jazdy rowerem. I nie ma problemu z tak gorącymi nocami jak tam. Zdarzają się tropikalne albo przypadki T >25*C o północy ale jest to sporadyczne zjawisko.

    1. to już u mnie, kilka kilometrów od Okęcia, blisko lasu, potrafi być spokojnie późnym wieczorem o jakieś 2-3 stopnie chłodniej niż na okęciu (o ile jest pogodnie)

    2. Pytanie, czy to nie jest też kwestia położenia geograficznego. Warszawa jest położona w dość szerokiej kotlinie. Kraków – w dużej mierze w wąskiej dolinie. Stąd wpływ miejskiej wyspy ciepła na stacja Kraków Obserwatorium jest najprawdopodobniej niwelowany poprzez położenie stacji – sprzyjające wyższym temperaturom max. i niższym min.

    3. Nawet na terenie samej Warszawy, a tym bardziej okolic, da się dostrzec różnicę między obszarami bardziej “zielonymi” (których wbrew pozorom jest dość sporo) a mocno zurbanizowanymi.

      Zresztą dzisiaj akurat po dniu z Tmax 31,6°C (na Okęciu) i przy suchym powietrzu, do północy temperatura obniżyła się o rząd 10 st. – nie ma duchoty, a przez to właściwie cały wieczór jest przyjemnie ciepły.

  10. Na podstawie wcześniejszych polemik trzeba sprostować pewne kwestie:
    1) W granicach wiarygodnych prognoz (a nawet i nieco dalszych, bo do 7-10 dni) na razie nie widać zagrożenia wyraźniejszą falą upału – co jednak, jak pokazują nawet same ostatnie dni, nie wyklucza dni gorących, a nawet lekko upalnych (przejściowo, podczas ociepleń),
    2) Brak wyraźniejszej fali upału nie musi oznaczać od razu wyraźniejszych chłodów i ujemnych anomalii. Ba, nawet jak za dnia będzie ok. 25°C to też będziemy mieli nieco dodatnie anomalie, bo wystarczy, że noce nie będą chłodne (np. z Tmin ok. 15°C, a tym bardziej nieco wyższą). Przypomnę, że dla większej części Polski ‘norma’ na I połowę lipca (i to za okres po 1990 r.) to Tmax 21/25°C oraz Tmin 12/15°C.

    W najbliższym czasie zanosi się na dużo umiarkowanie ciepłych dni – niektórych gorących, niektórych nieco chłodniejszych (ale nie zimnych). Przeważać będą nadal okresy (dni) bez opadów lub z nieznacznymi sumami – choć pewną “niespodziankę” może nam zrobić wtórny niżyk w połowie tygodnia “nurkujący” nawet dalej na W, niż się poprzednio wydawało, więc może i W Polski dostanie nieco opadów – zobaczymy (?).

    1. Co do opadów to bym nie lekceważył juz prognoz. Bo nawet średnie wiązki GFS dla Mazowsza widza na 11-12 lipca około 20mm deszczu. Pojedyncze odsłony straszą ciagle lokalnymi opadami poziomu 60-70mm/dobę.
      Co do temperatur w skali kraju bedzie przeważać 20-27 stopni do wtorku, potem chyba nieco chłodniej- ale najbliższe dni do wtorku mogą byc jeszcze powyżej normy

      1. Póki co, dziś będzie dużo bardziej gorąco w w-wie niż w zapowiedziach, jutro pewnie też………więc ciekawa jestem czy jakieś ochłodzenie w ogóle będzie.

      2. Jeżeli w któryś dzień za dnia będzie poniżej 20°C, to zapewne głównie z uwagi na opady – bo tak silnej adwekcji chłodu jak w okresie 22.06-02.07 nie będzie. Ale i wówczas noce nie będą chłodne. Z drugiej strony nie można wykluczyć też dni z Tmax ok. i powyżej 27°C w cieplejszych regionach i podczas ociepleń.

      3. A odnośnie opadów…
        Tu znowu może być loteria – przez jedne obszary mogą przejść strefy z opadami ponad 20 mm, w innych będzie ich nadal mało, albo wręcz zero. Tego typu strefy opadowe czasami trudno dobrze przewidzieć nawet 1-2 dni naprzód, a co dobrze pokazały dwa pierwsze dni na Mazowszu.

  11. Meteorogram ICM coraz bardziej traci wiarygodność. Wg tego co jeszcze w tej chwili jest na stronie, w Warszawie dzisiejsza Tmax nie przekroczy 22°C. A tymczasem na stołecznych stacjach już są 22-23°C (o godzinie 9:30 rano przy prawie bezchmurnym niebie, trudno zakładać, że temperatura jeszcze nie wzrośnie). Wczoraj, wg ICM Tmax w stolicy miała nie przekroczyć 28 stopni (były 32°C). Trudno już zliczyć, ile tego typu niedoszacowań Tmax ten meteorogram już miał w tym roku.

    1. Słuszne spostrzeżenie. Ja to mam na uwadze jak tylko się rozpogadza i stąd moja zasadnicza polemika gł. z @kmroz, który twierdzi, że w najbliższym czasie będzie przewaga temperatur poniżej “normy” (i aby nie było nieporozumień – ja też nie sugeruję jakoby niebawem miała nas czekać jakaś wyraźniejsza fala upału).

      1. Może upału nie będzie, ale owszem, też niestety uważam, ze bedze cieplej niż w prognozach, a jeśli są to różnice 3-4st często, to z ciepło – robi się gorąco, lub upalnie……..i tak to wygląda, zwłaszcza w w-wie

      2. a jak ja mam mówić co “uważam”, to sądzę, że będzie kilka deszczowych dni z temperaturą maksymalną około 20 stopni lub nawet poniżej.
        Ale nie ma co się o to sprzeczać, czas pokaże jak będzie. Na pewno jakieś ochłodzenie poniżej normy będzie, ale jak silne jeszcze nie wiadomo.

        1. No cóż ja mogę powiedzieć, widzę że na niedziele, kiedy to rzekomo w -wie miało być 23st, prognozy już pokazaują 26st, czyli realnie rzecz biorac- to weekend będzie upalny. Bardzo liczyłam na to, że chociaż w niedzielę będzie temp “do życia”, ale cóż………

          1. Dorka ty już panikujesz na wyrost. Tak gorąco jak wczoraj to może do miasta trochę za gorąco (32 stopnie) ale 26 to przecież średnia wieloletnia dla wielu dni lipca, zwłaszcza w Warszawie.

  12. Ochłodzenie odkładane w czasie? Miałoby dopiero w okolicach środy-czwartku się lekko ochłodzić, a do tego czasu wszędzie w okolicach 25 stopni…

  13. No I w najnowsze osalonie GFS susza u mnie a ulewy na pograniczy opolskiego lodzkiego I slaskiem. Mam nadzieje ze sie nie sprawdzi I opady beda bardziej sprawiedliwe

    1. Gdzie ty te ulewy widzisz? Dzisiaj w Rudzie śląskiej spadło 0,4mm wody i to nie w każdej dzielnicy . Od początku miesiąca mam,, aż” 0,9 mm opadu Ja w prognozach dla regionu katowickiego żadnych konkretnych ulew nie widzę co najwyżej do 13.07. 18 spadnie 20mm wody . Mimo ,że w za maju i czerwcu ,,w kupie” opady były u mnie w normie to były bardzo nieregularne z przerwami nawet trwającymi 14 i więcej dni. Czerwiec to tylko w końcówce trochę nadrobił a i tak w Rudzie sl suma w czerwcu to 40mm w Katowicach 57mm(średnia 80)Trawa sucha, drzewa podsuszone, a w lasach bardzo sucho bo do kwietnia to było u mnie mniej opadów niż w okolicach Zielonej góry gdzie styczeń był bardzo mokre a marzec też u Was popadało (ziemia lubuska). Musimy nauczyć się lepiej gospodarować zasobami wodnymi. Na Ziemi lubuskiej jest sporo jezior to trzeba pomyśleć jak je wykorzystać do nawadniania upraw. Narzekanie na pogodę niewiele daje. Pozdrawiam.

      1. Zobacz na nieatety odslone GFS I sume opadow na najblizsze 10 DNI. Ponad 100mm w okolicach czestochowy. U mnie ponizej 10mm

      2. Co do nawadniania najblizsze sensownie jezioro jest ponad 30 km ode mnie. A poziom wod gruntowych na fibre poprawil sie dopiero w zeszlym roku. Ale teraz znowu slabo

      3. “Musimy nauczyć się lepiej gospodarować zasobami wodnymi. Na Ziemi lubuskiej jest sporo jezior to trzeba pomyśleć jak je wykorzystać do nawadniania upraw.”
        Czy tylko ja widzę w tych tezach rażącą sprzeczność?

  14. Szału w prognozach brak, choć narzekać też nie ma co. Bieda-niże dalej mają pojawiać się w środkowej i wsch. Europie (pytanie czy tym razem zamiast zimna przyniosą opady?), a wyże (w szczególności rozbudowany wyż azorski) z dobrą pogodą na zachodzie kontynentu i nad oceanem.
    Prognozy dziś sprawdziły się dla modelu ICON, UM wieszczący wcześniej zachmurzenie nad znacznym obszarem kraju poległ. Wiatr jest dziś deko za silny, ale za to nie brak Słońca. Jak na lato w pracy może być.

      1. na S Europy upał jest że tak powiem normalny. Można powiedzieć, że wreszcie się pogoda opamiętała, bo w kwietniu i maju było u nas często cieplej niż w Hiszpanii. Która jednak ma znacznie cieplejszy klimat od Polski.

    1. Czyli szykuje się powtórka z 2017 roku. Lipiec z dominacją atlantyckiej pogody, 20-25 stopni to żadne lato, takie parametry powitałbym natomiast w październiku.

      1. Bardzo wątpię na powtórkę lata 2017 (choć bardzo bym sobie życzyła), dziś w w-wie kolejny bardzo gorący dzień i nic nie wskazuje na to,żeby w najbliższym czasie miało się ochłodzić. Wręcz przeciwnie, jutro ma być goręcej, coraz cieplejsze noce…………

        1. Z zapowiadanych na dziś 24st- będzie pewnie 29, więc jak tak ma wyglądać to “ochłodzenie”, to na prawdę super……….

        2. Latem 2017 o takich chlodach jak ostatnio przez 2 tygodnie to można było tylko pomarzyć ;)
          To lato wg mnie bedzie chłodniejsze od ubiegłego.

          1. OCzywiscie pamiętaj ze ubiegłe lato było naprawde bardzo ciepłe… wiec to nie oznacza od razu zimnego lata ;)

          2. @kmroz, ubiegłe lato było dość chłodne, teraz są cieplejsze dni! Więc gdyby było chociaż tak jak w zeszłym roku, to byloby super! W lipcu 2017 temp na stacji Okęcie nawet nie zbliżały się do 30st, a poniżej 25 było dość często. Nie było nawet 1 upalnego weekendu.To było idealne lato w mieście.

          3. nie wydaje mi się… w tamtym roku odczucie lata było gorsze, bo padał często deszcz (praktycznie codziennie)…a w tym roku jak na razie padało tylko podczas ochłodzeń ostatnich….

          4. @adek @dorka
            I co z tego skoro nie było dni ponizej 20 stopni? A często to moze padało na Podlasiu ale na Mazowszu na pewno nie.

          5. @dorka prosze zapoznaj sie z danymi za nim piszesz… w tym roku termiczne lato zaczęło sie duzo wczesniej ale same miesiące letnie sa podobne. Czerwiec 2017 tylko nieznacznie chłodniejszy od tego z 2018. Lipiec jak narazie tez podobny.

          6. Dni poniżej 20 stopni są latem potrzebne jak łyżwy beznogiemu. Dobrze, że z czasem jest ich coraz mniej w sezonach letnich. W lipcu norma wieloletnia (i to ta z całego okresu 1951-2017) mówi u mnie o 26-27 dniach powyżej 20*C, zatem te poniżej są raczej sporadyczne.

            20-25 stopni jest OK w czasie ochłodzenia, a 25-30 w czasie ocieplenia. Ponad 30 albo poniżej 20 to temperatury raczej niepożądane. Najgorsze co może być to taka piździca jak była w ostatniej dekadzie czerwca. Momentami to była jesienna temperatura. Padać musi ale czy od razu ma przy tym deszczu być 11-13 stopni? Nie wydaje mi się.

          7. I tu sie zgodzę za to ceniłem ubiegłoroczne lato, ze nie spadało ponizej 20 stopni ale co ważniejsze niewiele było upałów (czerwiec i lipiec bo w siwrpwiniu juz było ich troche)

          8. Na południu kraju było nawet-nawet. Trochę upałów było zwłaszcza w sierpniu, ale nie były to jakieś przedłużające się męczące fale. Te 33-35 stopni przez parę dni idzie przeżyć, a 15 dni upalnych było rozłożone na całe lato. No i było sucho, maj i czerwiec to wręcz wybitnie suche ale wcześniej wiosna była mokra więc nie było żadnej posuchy.

          9. @kmroz czytam dane ze stacji meteo, bo oczywiście moje odczucie, że jest gorąc-upał się nie liczy. Otóż nawet wg oficjalnych danych, to jest od początku czerwca, już 4 gorąco-upalny weekend! Żadnego ochłodzenia oczywiście w wa-wie nie będzie, zaczyna się to samo co w kwietniu-ochłodzenie odsuwane w czasie, przez prawie 3 miesiące. Tylko że teraz temp. oscylują już blisko 30, jeśli nie przekraczają i to już jest koszmar, w tej betnowej pustyni. Na wybrzeżu oczywiście mają normalne temp., gdzie akurat mogliby spokojnie mieć gorąco, bo mają morze.
            Tak, że o takim komfortowym lecie jak w 2017r, to mogę sobie co najwyżej pomarzyć. A pisanie, ze to lato będzie chłodniejsze, – gdy już mam kolejny koszmarny weekend, tylko mnie denerwuje. W zeszlym roku nie przeżywałam takiego koszmarku ani raz, przez cały czerwiec i lipiec.

          10. komfortowe lato 2017 xD hahaha. Naprawdę było Ci komfortowo przy punkcie rosy 15-20 przez przynajmniej 30 dni poprzedniego lata? Po prostu już nie wierzę w to co czytam…raz piszesz, że temp. ponad 25 stopni w Warszawie to upał, a potem że lato 2017 było tam komfortowe mimo, że wilgotność była znacznie wyższa niż w tym roku i zapewne temp. 22-23 stopnie, które były notowane na stacji mogły być już trudne do zniesienia w centrum… a dni upalnych rok temu było sporo…

          11. W srode i czwartek ma byc ponizej 20 stopni. Jeśli to nie jest dla ciebie ochłodzenie to juz nie wiem co. Powtarzam, ze w lipcu rok temu o takich ocjlodzeniach mogłaś sobie tylko pomarzyć

          12. @podlasianin – a co ma punkt rosy do tego, jeżeli temp. w lipcu 2017 ani razu nie osiągnęła 30st, a najczęściej była bardzo daleko od tego, często poniżej 25st. To wystarcza do tego, żeby w mieszkaniu była normalna temp. Teraz od srody, temp max nie spada poniżej 28st w cieniu, co ozn, u mnie od 4 rano max nagrzanie mieszkania, które się nie schłodzi nocą. A przebywanie na słońcu, w mieście, w temp. 28-32 st w cieniu, z całą pewnością do komfortowego nie należy.
            Jeśli ktoś mieszka w lesie czy na wsi- nie ma pojęcia o czym mówię i nie powinien tego w ogóle komentować złośliwe. Tym którym chłodno zapraszam do wawki, polecam przejażdki autobusem, tramwajem i “rozkoszowanie” się letnią aurą.

          13. Czyli warunki tropikalne były dla Ciebie idealne, bo tam nie ma praktycznie jakiś bardzo wysokich temperatur. Słońca też jest niewiele. Tak wnioskuję z twoich wypowiedzi, skoro duchota i parnota jest niby przyjemniejsza od suchego powietrza…

        3. “Temperatura maksymalna nie spada ponizej 28 stopni”
          Po co kłamiesz?
          PS.
          Jestem ciekaw jak zniosłas porządna fale gorąca/upału rok temu od 30.07 do 18.08
          Praktycznie codziennie powyżej 25 stopni, nierzadko powyżej 30 i pełno “lampy”

          1. @kmroz, ale jak z tobą można dyskutować? Lucas napisał , ze temp. wczoraj przekroczyła nieco 28st, ale ty oczywiście wiesz lepiej ze było mniej. Dziś od rana pełna lampa- i oczywiście “chłód” wg ciebie.
            A w zeszłym roku , na początku sierpnia faktycznie była JEDNA gorąca niedziela- wtedy był to na prawdę makabryczny dzień, dobrze go pamiętam. Poza tym absolutnie żadnej fali upału nie było i żyłam sobie spokojnie. W przeciwieństwie do tego co jest w tym roku – a co nazywasz chłodem……….

          2. @dorka
            W zeszłym roku sierpień przyniósł 10 dni z temperaturą przekraczającą 30 stopni, ale żadna niedziela nie była gorąca. Najcieplejszy był wtorek 1 sierpnia, było wtedy u mnie 35 stopni i ani jednej chmurki na niebie. Był to najgorętszy dzień 2017 roku i wątpię, żeby w obecnym orku było równie gorąco.

          3. Wykres temp z czerwca tego roku wygląda dużo gorzej niż z sierpnia ubiegłego roku. W lipcu teraz nie ma najmniejszej szansy, żeby były tak komfortowe temp. jak w ubiegłym. Temp. bedzie dalej oscylować wokół 30st – jeśli to są wg was komfortowe temp, to ok. Dla mnie absolutnie nie, tym bardziej , że w mieście coś takiego jak “cien” jest rzadko spotykanym luksusem.
            @kmroz mogę sie założyć, że ten lipiec będzie DUŻo bardziej gorący od lipca z poprzedniego roku. Czerwiec już taki był zdecydowanie. Więc nie wiem jakim cudem to lato może być “chłodniejsze”. Na pozytywny odbiór sierpnia zeszłego roku wpłynęło u mnie też to, ze faktycznie w weekendy nie było upałów (poza tym 1 przypadkiem), a ja jednak w tyg pracy dużo lepiej znosze upal, gdzie po prostu nie ma mnie w mieszkaniu przez cały dzień, niż w weekend gdy chciałabym odpocząć i w mieszkaniu i na świeżym powietrzu, a w upały, w mieście- dla mnie to jest nierealna mrzonka. W czerwcu tego roku były 2 normalne weekendy, i obawiam się , ze wiecej tego lata takich nie będzie.

          4. @dorka
            A jak można z toba dyskutować skoro nie rozumiesz ze te 28 stopni zostało zanotowane w czwartek o godzinie 20:00 a w ciagu dnia w piątek było 27 stopni maksymalnie.

          5. @dorka jeszcze dwie rzeczy
            1. Widze ze juz zapomniałaś o niemal skrajnie chłodnym okresie sprzed niemal tygodnia i wczesniej sprzed 2 tygodni. Mozesz zaklinać dalej rzeczywistosc, ale o tak chłodnych okresach w zeszłorocznym czerwcu/lipcu można było co najwyżej pomarzyć. A także o tak chłodnych WEEKENDACH.
            No i druga sprawa: apropos wlasnie weekendów. Poniekąd masz racje ze upały w większości rok temu omijały weekendy, za to w ciagu dni powszednich ich nie brakowało. A sam lipiec przyniósł wiele dni powyżej 25 stopni, czerwiec i sierpień rowniez wiele.
            No i trzecia: przestań gadać głupoty ze czekają nas dni około 30 stopni. Do wtorku bedzie to około 25 stopni a potem około lubnawet ponizej 20.

          6. @Lukasz160391
            Ja też wątpię czy w tym roku pojawiają się takie bardzo gorące dni jak 1 sierpnia 2017 czy 24-25 czerwca 2016, kiedy średnia temperatura dobowa w skali kraju przekroczyła 25 stopni.

  15. Z takich mniej znanych klimatów to jeden z najlepszych dla zwykłego człowieka to miałby Urugwaj. Leży w strefie umiarkowanej ciepłej, temperatury ma dość łagodne przez cały rok dzięki dużej ilości wody i bliskości oceanu (zima: średnia tmax 15-16*C, lato: 26-29). Słońca jest 2500h na rok, z czego w zimie 130-150h, latem około 300h. No i opady ma bardzo fajnie rozłożone na cały rok, bo pada tam 80-100 mm w każdym miesiącu, przy czym dni opadowych rzadko kiedy jest więcej niż 7 w miesiącu. Plusem jest też brak ujemnych temperatur, rekordy mrozów wynoszą tam około -5*C, zaś rekordy upałów trochę ponad 40*C. Czasem jest bardziej parno ale od czego jest klima. Nie musisz tyle wydawać na ogrzewanie co u nas bo nie ma mrozów, więc masz hajs na klimę. Która też Ci nie jest wiecznie potrzebna, bo lato nie jest aż tak upalne jak w strefie podzwrotnikowej czy zwrotnikowej.

    Taki klimacik to byłby ideał jakby się dało “zamawiać” klimaty. Aż dziwne że tam żyje tylko 3,4 mln ludzi, jak tam jest taki klimat + do tego jest to jeden z najbardziej liberalnych i spokojnych krajów świata.

    1. Akurat “Urusi” polegli w meczu z Francją, czego bardo żałuję.
      Co do pogody.
      Ktoś tutaj krytykował prognozy UMPL. Dla mojego miasteczka (Baranów Sandomierski) sprawdziły się idealnie. Od trzech dni prognozowane były silne opady konwekcyjne ok 17 i sprawdziło się. Potężne ulewy przez dobre 2 godziny. Nareszcie.

      1. Pewnie w sensie “tolerancyjny”.

        Ogólnie unikam słowa liberalny bez kontekstu bo w USA oznacza to “socjalistyczny”, u nas do niedawna na europejską modłę oznaczało to “arcy-kapitalistyczny”, a od niedawna występuje pomieszanie obu tych przeciwnych znaczeń, ale wiadomo, że to jakieś diabelstwo.

  16. W prognozach bez większych zmian. Wygląda na to, że kolejne dni lipca (na razie co najmniej do połowy miesiąca) oszczędzą nam zarówno kolejnej fali większego chłodu, jak i fali wyraźniejszego upału. Dominować mają dni z temperaturą umiarkowaną (zwłaszcza te z opadami) lub gorące (zwłaszcza te pogodniejsze). I co szczególnie cieszy to fakt, że tym razem dość pogodny i ogólnie przyjemny ma być obecny weekend – podobnie może być za tydzień. Natomiast największa szansa na opady (tym razem także na W Polski) będzie w połowie tygodnia (11-12.07) wraz z “nurkującym” niżem wtórnym.

    Barycznie cały czas będziemy znajdować się na skraju niżów znad Rosji oraz klinów wyżu znad Azorów i Europy W. Pomimo dominującej cyrkulacji W/NW, z uwagi na duże nasłonecznienie i dość mocno wygrzany kontynent (a w czym pomogły m.in. dość suche ostatnie miesiące), w dni pogodniejsze będzie raczej ciepło, a wręcz gorąco. Z kolei umiarkowane ochłodzenie (raczej przejściowe) zapewnią głównie opady ze wspomnianego niżyku w połowie tygodnia.

    Reasumując, przed nami dość przyjemna zapewne dla wielu z nas perspektywa z przeważnie umiarkowanie ciepłą wersją lata:-)

    PS.
    Zgodnie z przypuszczeniami, piątek (06.07) przyniósł w Warszawie Tmax o jakieś 2-3 st. wyższą względem większości zapowiedzi – ta wzrosła do nieco ponad 28°C. Podobna tendencja utrzyma się zapewne w kolejne pogodniejsze dni.

  17. Komfortowe lato bez upałów – http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12375&ndays=31&ano=2017&mes=08&day=31&hora=23&ord=DIR&Send=Send
    Mordercze lato uniemożliwiające normalne funkcjonowanie – http://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12375&ndays=36&ano=2018&mes=07&day=06&hora=23&ord=DIR&Send=Send
    Ja nie chcę być złośliwy, ale lato tego roku jest obiektywnie bardziej znośne. Żadnych nocy tropikalnych, temperatury w granicy rozsądku i niski punkt rosy, dzięki któremu odczucie temperatury jest inne. Na początku sierpnia ubiegłego roku miałem serdecznie dość upałów. Było non-stop parno, wilgotno, a nocami trudno było zasnąć. Przedwczoraj było u mnie 30 stopni i nawet tego nie poczułem, wydawało mi się że jest najwyżej 28. A był to dzień roboczy, dodatkowo pracowałem jeszcze w ogrodzie. I nie sprawiło mi to problemów. W tamtym roku podobne temperatury zniechęcały mnie do wszystkiego. Rozumiem Twoje nieciekawe warunki mieszkaniowe, ale nie widzę powodu dlaczego lato 2017 roku uważasz za bardziej znośne od tegorocznego…

    1. Jak dotąd to rzeczywiście bardzo przyzwoite lato w sensie braku ekstremów. Jednak porównujesz np. przełom lipca i sierpnia z zeszłego roku z początkiem lata tego (bo reszta jest jeszcze przyszłością). A to łamie podstawową zasadę porównań tego typu, a mianowicie to że porównywać należy tego samego typu dane. Np. średnie miesięczne wtedy i teraz, a nie (jak niektórzy lubią) średnie miesięczne z dawnych lat z dziennymi wartościami obecnie albo co gorsza subiektywnymi wrażeniami lokalnymi. Porównanie całego lata z fragmentem też się niestety mieści w tym mało naukowym podejściu.

      1. Inna sprawa ze lato 2017 bylo cieple w nowym saczu niz w Warszawa a obecne jak dotad jest cieplejsze w Warszawie. To pewnie ma wplyw na opinie PiotraNS

    2. @Piotr moje subiektywne odczucia odn lipca tego roku i lipca ubiegłego roku, są dokładnie odwrotne do Twoich. Ale wystarczy spojrzeć na temp z lipca 2017r, i widać że temp były po prostu NISKIE. I nie intersuje mnie, ze punkt rosy przy dniach z temp ok 30st może być niski- w dzień jest upał, a noce nie schłodzą mieszkania. Punkt rosy jest mi kompletnie obojętny, gdy temp max w dzień jest 25 i mniej- bo wtedy nie ma żadnej szansy żeby było gorąco, ani obiektywnie, ani subiektywnie. A przy 30st to sorry, komuś subiektywnie może nie być gorąco, ale jednak to jest już upał.

      1. @Dorka
        No przecież wiadomo, że dla Ciebie temperatury powyżej 25 stopni to “zło konieczne” i szkoda, że takie parametry jak niski punkt rosy, niska wilgotność względna powietrza, orzeźwiający wiaterek (które pomagają lepiej znieść takie temperatury) Cię “nie interesują”.

      2. @dorka @arctic haze
        To w takim razie prosze o porównanie okresów 22.06-6.07 z ubiegłego oraz obecnego roku (czyli ogólnie przełomu czerwca i lipca)

        1. A czemu ja mam Wam średnie liczyć jeśli w ogóle nie uczestniczę w dyskusji kiedy było zimniej, a kiedy cieplej?

          Sami sobie liczcie jeśli umiecie. A jak nie umiecie to się nauczcie, a potem dyskutujcie.

          1. @arctic haze
            Jakie średnie?
            Ja prosze tylko Dorke by sobie porównała te dwa analogiczne okresy. Odwołałem sie do Ciebie, ponieważ przypomniałeś, ze warto porównywać okresy analogiczne a nie czerwiec/lipiec z sierpniem

          2. @kmroz

            Zresztą policzyłem (bo ja umiem) ale przy okazji zauważyłem jak tendencyjnie wybrałeś początek okresu jaki porównujesz. To tez nie jest metoda naukowa. Jeśli umawiamy się, ze porównujemy miesiące to porównujmy miesiące. Przynajmniej nie są to okresy dobrane post-hoc (po fakcie) dla “udowodnienia” tezy. Gdybyś wybrał 16.06-6.07 to miałbyś prawie równo. To też okres arbitralnie wybrany ale przynajmniej nieco dłuższy.

          3. Nie prosiłem ani Ciebie, ani tym bardziej o “średnie”.
            Chodziło mi wyłącznie o to, ze rok temu na przełomie czerwca i lipca (ostatnia dekada czerwca i pierwsza połowa lipca) były znacznie cieplejsze niż w tym. Pod względem także subiektywnym a nie czysto matematycznym.
            Tyle. Widać to bez liczenia średnich, a porównując np na ogimecie.
            Średnie akurat liczyć umiem (i robiłem to juz wiele razy na tym blogu) , wiec czuje sie troszkę urażony ze twierdzisz inaczej ;)

          4. Chcesz trafić do kosza?

            Jeśli piszez:

            @dorka @arctic haze
            To w takim razie prosze o porównanie okresów 22.06-6.07 z ubiegłego oraz obecnego roku (czyli ogólnie przełomu czerwca i lipca)

            to chyba rozumiesz co piszesz? Chociaż mam wrażenie, że nie.

            Porównałem te arbitralne okresy. Zrozumiałem o co Ci chodzi przy wyborze daty początkowej. Dlatego wyniku nie podałem.

            Podam natomiast średnie anomalie za 31 dni do 6 lipca 2017 i 2018 (tu mamy przynajmniej standardowy okres używany w meteorologii). I nie muszę chyba dodawać, że różnica średnich anomalii równa się różnicy średnich wartości (OK, wiem że muszę)

            6.06-7.06.2017 +1.03
            6.06-7.06 2018 +1.30

          5. Ok w takim razie jak bede miał wiecej czasu- czyli wieczorem- to porównam okres 6.06-5.07 (średnie) do zeszłorocznego. A za kilka dni porównam okres 11.06-10.07. Sam czerwiec rok temu nieco chłodniejszy ale te okresy mysle mogą wyjsc podobnie ;)

          6. Po co tyle złości :(
            Przepraszam jeśli zdenerwowałem, ale przysięgam ze chodziło mi o co innego. SAm tez jestem juz troche nerwowy bo mam troche dosyć tego co pisze Dorka. Zreszta… nie tylko ja ;)
            W międzyczasie sam porównałem mi wyszło +1.05 za ubiegły i +1.43 za obecny (okres 6.06-5.07). Czyli różnica niewielka, z tymże wtedy była to w miarę równomierna anomalia (podkreślam- w miarę), a teraz pełno nie za ciekawych skoków w obie strony – z naciskiem w obie bo mam wrażenie ze @dorka zauważa tylko te w gore ;)

          7. Początek 22.06 owszem nie był bez powodu bo był to (bardzo symboliczny) koniec okresu anomalnie ciepłego. Do tego czasu rzeczywiście było miażdżąca przewaga dodatnich anomalii (przez 2.5 miesiąca), od tej pory sytuacja sie odwróciła, a dla @dorki dalej jest patologiczne ciepło…

          8. @arctic haze
            No bo chyba Ty prosiłeś o porównywanie okresów analogicznych wyżej- a nie tak jak Piotr sierpnia z lipcem/czerwcem :)
            Aczkolwiek moim głównym celem była polemika z Dorką, wiec… moj błąd :/

          9. Widocznie źle mnie zrozumiałeś. Ja chciałem jedynie pokazać czym się różni Wasza dość niepoważna polemika od dyskusji naukowej.

            A w dodatku dałeś mi jeszcze jeden dobry (kontr)przykład, bo porównywanie okresów rzędu tygodnia miedzy sąsiednimi latami według mnie nie może niczemu przydatnemu służyć. Oprócz stwierdzenia, że pogoda na tym polega, że czasem jest trochę zimniej, a czasem trochę cieplej.

          10. Jest niestety bezsensowna i daleko od nauki bo dotyczy subiektywnych odczuć. TEMperatury 25-27 stopni ktore w lipcu sa bliskie norm, odczuwalnie mogą byc nieznośne

  18. Myślę, że nie lubiący upałów będą zadowoleni z prognoz na najbliższy tydzień…. bo naprawdę ma być komfortowo i ma przelotnie padać (głównie w burzach). 22-24 stopnie i 26 co jakiś czas to naprawdę fajny lipiec. Jestem tylko ciekaw w którą stronę po 15 lipca to podąży – w kierunku większego ochłodzenia i większego upału.

  19. Temperatury w lipcu po bardzo zimnym początku się unormowały- ciekawe który najbliższy miesiąc będzie z anomalią ujemną. Jak narazie nie było ekstremalnych upałów 35+ i nie ma ich w prognozach. Temperatury niemniej są letnie bo granica 25 stopni ( czyli odczucia gorąca ) tu na Mazowszu jest najczęściej przekraczana.

    1. Model CFS dość nieoczekiwanie prognozuje bardzo chłodny październik. Więc, jeśli prognozy się sprawdzą, będzie to najbliższy miesiąc z anomalią ujemną.

      1. Czemu mnie to nie dziwi :D W ostatnich 10 latach październiki 2008, 2012,2013,2014 i 2017 były ciepłe. Niemniej żaden z nich nie przekroczył anomalię +2K. Ostatnim wyraźnie cieplejszym październikiem był ten w 2006 roku.

        1. @Paweł
          Październik 2012 nie był ciepły tylko w normie. Pod koniec tego miesiąca pojawił się incydent zimowy (największy od bodajże 9 lat) miejscami z lekkim całodobowym mrozem i śnieżycami.

          1. No tak, zapomniałem przecież :P Ale w mojej świadomości, jako mieszkańca Krakowa październik zapamiętał się jako dość ciepły do 22 dnia tego miesiąca, miesiąc dość słoneczny.

          2. @Paweł
            A tak w Krakowie i okolicach wyszedł nawet leciutko ciepły (do 22 dnia tego miesiąca przyniósł 17 dni z tmax powyżej 15 stopni) i z tego co widzę przyniósł ledwie 10 h więcej ze słońcem oraz dodatkowo był to miesiąc mokry.

    2. Tak średnia temperatura lipca już bliżej normy. Anomalia wynosi już tylko minus 0,27 K. Ale kto wie czy znowu nie będzie spadać, bo w następnych dniach raczej nadzwyczajnie gorąco nie będzie.

  20. Gdzie mogę sprawdzić historyczne temperatury miesięczne w wybranych latach? Np. jaki był rozkład temperatury dla lipca 2000 w Warszawie?

      1. @PiotrNS Tak nawiasem mówiąc – masakra jeśli największa Tmax dla lipca 2000 w Warszawie wyniosła 20,4 stopnia. Sam miesiąc miał w skali kraju anomalię – 2,18. Moim zdaniem gdyby również noce były równie zimne co dnie, ta anomalia byłaby około – 4K. Chyba nigdy w historii nie było takiej sytuacji, żeby Tmax w lipcu w Warszawie nie przekraczała 21 stopni

        1. Patrzyłeś na Tavg a nie Tmax. Lipiec 2000 był brzydki i zimny, ale nawet najzimniejszy lipiec w historii pomiarów nie miał tak niskiej Tmax za cały miesiąc. Najzimniejsze lipce po 1951r przynosiły ŚREDNIĄ tmax na poziomie 20*C. A z usłonecznieniem stacja z Okęcia cygani mocno, albo w jedną albo w drugą stronę. Lipiec 2000 był bardzo pochmurnym lipcem. Stąd wynikają jego niskie Tmaxy i stosunkowo wysokie Tminy.

  21. W historycznych danych pomiarowych pojawiły się już ostateczne anomalie kwietnia i maja. Anomalia kwietnia wyniosła +4,64 a maja +3,32.

  22. @dorka
    Ja tylko mam jedno pytanie
    Czy na każdy epizod z temperaturami powyzej 25 stopni w weekend będziesz w ten sposob co teraz reagować?
    Przypomnę ci ze zeszły rok, który tak chwalisz jako “chłodny” miał wiele takich epizodow (a często wiecej niz epizodow) w weekend: 20.05, 28.05,4.06,10.06,25.06,9.07,22-23.07,30.07,5-6.08,19.08,27.08
    Takie temperatury sa normalne (niewiele powyżej normy, zwłaszcza w lipcu i sierpniu) i trzeba sie z tym pogodzić :(

    1. @kmroz, być może te temp są normalne, ale ja je bardzo źle znoszę :( dziś jest już dla mnie najgorszy dzień z ostatnich, gorąc, duchota, po kilku krokach z człoweika się leje, o jeździe rowerem nie ma mowy, bo to męczarnia, w mieszkaniu gorąco- po prostu życie w mieście, w weekend, latem to jest jeden koszmar. Jednak w zeszłym roku dużo w weekendy jeździłam rowerem, nie było takiego gorąca. Po dzisiejszym dniu, wiem jedno- nienawidzę lata :(

      1. No Ok masz prawo nienawidzić , tez wole wiosnę i jesień.
        Tylko dziwią mnie te twoje podwójne standardy, ze rok temu te same temperatury były spoko a teraz sa takie zle

  23. W moim wcześniejszym wpisie nie porównywałem czerwca do sierpnia, lecz miałem na celu wykazanie Dorce że temperatury w ostatnich dniach wcale nie są wyższe niż te w ubiegłym roku, kiedy podobno nie trzeba było obawiać się upałów, jakie teraz ciągle nas nękają. Ja narzekałem na kwiecień i maj, ale nie z powodu samych temperatur, lecz niemal stałej skrajnej anomalii, która była dla mnie kuriozum – jak inaczej określić sytuację, kiedy kwiecień przynosi temperatury maksymalne wyższe niż niejeden czerwiec, bije uchodzący za niesamowicie wygórowany rekord z dużą nawiązką, a maj kontynuuje ten trend w podobny sposób bijąc rekord z miesiąca, w którym Bolesław Prus kończył pisać koszmar maturzystów – “Lalkę” :)
    Temperatury jak na razie są jednak w porządku i dotąd mi nie doskwierały. Życzyłbym sobie, aby lato 2018 było pierwszym od 2011, w którym nigdzie w Polsce nie padnie temperatura 35+.

    1. @Piotr,ja nie twierdzę, że teraz jest fala upału, ale jest gorąco, dodatkowo, ciągle najw. temp. utrzymuje sie w W-wie, co mnie dodatkowo dołuje. Uważam, że teraz jest bardziej gorąco niż rok temu, ale to będzie można porównać po całym lipcu, który niestety dopiero się zaczął. Na moje zmęczenie pogodą wpływa też na pewno to, ze ja już w czerwcu miałam dosyć lata, które było zamiast wiosny. Więc po prostu czekam na jesień i muszę jakoś przetrwać jeszcze te 2 miesiące. I niestety nie mam już żadnych wątpliwości, ze lato jest dla mnie najgorszą porą roku:(

        1. @Zbigniew, ale z tym, że w tym sezonie ciepłym- nader często właśnie w W-wie występują najw. temp- też się nie zgadzasz? Z moich obserwacji mapek pogodowych tak właśnie wynika, co mnie jednak dziwi, bo dotąd nie uważałam, że mazowsze jest najcieplejszym regionem w Polsce, jesli już to pd-wsch, lub zachód.

          1. @Dorka
            Oczywiście, że się zgadzam. Tak ja też zauważyłem, że w Warszawie ostatnio często występuje najwyższa temperatura maksymalna, a temperatura w ciągu dnia rośnie szybciej w porównaniu do innych miast. Piszę to na podstawie obserwacji stacji Warszawa-Okęcie w porównaniu z innym stacjami.

  24. W Polsce w wielu miejscach susza a w Japonii powódź. https://www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ord=REV&ndays=30&ano=2018&mes=07&day=07&hora=12&ind=47772 W Osace 248mm opadu w dwie doby. Takiego zwrotu akcji u nas nikt sobie nie życzy ,ale np. . w Katowicach od początku roku spadło 240mm ,czyli mniej iż w Osace przez dwie doby! Gdyby miał być rekordowo suchy rok jak w 2015 ,gdzie spadło w Katowicach 490mm w ciągu roku to do końca 2018 musi spaść jeszcze 250mm. No chyba ,że będzie nowy rekord suchego roku. Myślę ,że spadnie około 400mm do końca roku w Katowicach ,byle nie 200mm w ciągu 2-4 dni ,ale nie da się tego wykluczyć.

    1. Zadziwiające, że mimo tego deszczu temperatury niewiele ustępowały tym sprzed opadów. W nocy nadal mają tam Tmin>20C, a w dzień przeszło 25C.

  25. @oliver57, @Artic_Haze, pytanko mam do was metodologiczne.

    Pisząc o suszy, niedoborze opadów, na stosunkowo niewielkim obszarze, jakim jest Polska i jej skutkach tego zjawiska dla przyrody i gospodarki to powinniśmy się bardziej koncentrować na miarach standaryzowanych, czy absolutnych (jak np. KBW podawany przez IUNG w Puławach) ? Z jednej strony prawdą jest, że w Wielkopolsce, czy też u mnie, czy też na części wybrzeża (bodajże Gdańsk tu też się łapie – Artic_Haze może potwierdzać). przeciętne opady roczne są niższe niż na Śląsku czy w Małopolsce (nie mówiąc już o Pogórzu) – szczególnie w maju i czerwcu. O temperaturze nie wspominam, bo różnice nie są wielkie w poszczególnych miesiącach (poza zimą, gdzie Wielkopolska, i Ziemia Lubuska są cieplejsze), a co do nasłonecznienia – to wiosną i latem niższe mają Śląsk i Małopolska. Więc np. to co było obserwowane w zeszłym roku na Górnym Sląsku i w Małopolsce pod koniec czerwca, to mogło być tam klasyfikowane jako warunki suche, a u mnie przy identycznej syutacji byłyby to warunki normalne, bądź lekko suche.

    Z drugiej strony – roślinność jest podobna, podobne rzeczy się sadzi, a jeszcze gleby na moich obszarach są nieporówywalnie słabsze (IV, V klasa) niż np. na NE od Krakowa (I -II klasa) i mniej trzymają wodę. W związku z tym wręcz taki sam KBW oznacza również w praktyce gorszą sytuacje u mnie niż u rolników z Małopolski. Dla porównania, kolega z okolic Krakowa uważa, że teraz u niego warunki wilgotnościowe są idealne – nie za sucho, nie za mokro , martwił się w zasadzie w dwóch okresach – Przełom kwietnia i maja oraz maja i czerwca. Ale czerwiec skutecznie pomógł uzupełnić niedobory opadów.

    Z trzeciej – jeszcze mój kolega z gór (okolice Zawoi) wspominał mi, że na jego terenach jeszcze rolę odgrywa odpływ (więc jego zdaniem na wzgórzach, na zboczach gór szybciej się robi “sucho” przy podobnych opadach w dolinach)

    1. Mapa opadu rocznego za okres 1971-2000 ze stron IMGW:

      http://old.imgw.pl/klimat/mapy/%5BMapy_1971-2000%5D/Precipitation_1971-2000/1971-2000_Year_Precipit_Actual.jpg

      A co do spływu z obszarów górskich to jest to w dużym stopniu efekt małej miąższości gleb. Skała ma praktycznie zerową retencję wody.

      PS. A co do głównego pytania to moim zdaniem jednak anomalie mają większe znaczenie. Rolnictwo na danym terenie jest dostosowane do średniej, jakakolwiek on jest. Dlatego susza we wszystkich definicjach to anomalia (nietypowo małe opady, nietypowo niski stan wód gruntowych itp.).

      1. PPS. I jeszcze jedno. Ta susza nie dotyczy tylko Polski, a całej zlewni Bałtyku – co samo w sobie jest ciekawe bo w ostatnich parudziesięciu latach chyba bez precedensu.

        Mapa anomalii wilgotności gleby za 3 dekadę czerwca 2018:

  26. Jako amator mogę tylko przytoczyć definicje KBW. Nie ma tam mowy o średnich sumach opadów na danym terenie przy określaniu KBW. W tym roku susza w centrum i na zachodzie, północy… jest bez porównania większa i dłuższa niż posucha (nawet susza ) w kilku miejscach południowej Polski w zeszłym roku. Dłużej nie pada przy wysokiej temperaturze i nasłonecznieniu. Musi się wypowiedzieć profesjonalista a nie amator jak ja. Definicja KBW ze słownika meteorologicznego :,, Klimatyczny bilans wodny (KBW) jest wskaźnikiem umożliwiającym określenie stanu uwilgotnienia środowiska (oceny aktualnych zasobów wodnych) przy wykorzystaniu danych meteorologicznych. KBW jest określany jako różnica pomiędzy przychodami wody (w postaci opadów) a stratami w procesie parowania (ewapotranspiracja). Wartości KBW mogą posłużyć do szacowania potrzeb nawodnieniowych roślin”.

  27. Dobra, opuszczam ten blog, zrobiło się niezłe rakowisko przez @dorka w którym każdy post nie ma nawiązania do sytuacji barycznej w europie etc… Każdy post jest powtarzany wiele razy, że się poci, że nienawidzi lata i takie tam inne… Ten blog był naprawdę wspaniały, zero marudzenia, @fkp taki przez was “znienawidzony” nie był tak uporczywy i działający na nerwy jak @dorka która trzyma się tego samego i to samo pisze, Ok rozumiem 1,2 napisać o swoich preferencjach pogodowych, ale żeby cały czas to samo pisać to już chyba depresja, co? Szanuje i dziękuje większości osób tutaj za bardzo fajne i przydatne informacje o pogodzie i prognozach: @ kmroz, @PiotrNS, @elwis27, a najbardziej @Lucas wawa, @Arctic Haze i @admin za tematy, mapki i inne, jesteście mega inteligentnymi osobami, ;). Tak i mogę w sumie przeprosić @dorka za te teksty które nie były miłe, czyste konto, ja się zwijam powodzenia wszystkim w rozwoju blogu, i trzymajta się i czeeść ;-)

    1. @Lulek, dla mnie to śmieszne zachowanie. Ja nie piszę setek postów dziennie- wystarczy je po prostu omijać. Dalej na blogu zdecydowaną większość stanowią wypowiedzi które podobno tak cenisz. Poza tym zawsze mogłeś/możesz sam rozpocząć merytoryczną dyskusję.
      Rozumiem, ze mogą się komuś nie podobać/nie interesować moje wypowiedzi, natomiast nie rozumiem personalnego atakowania mnie, zwłaszcza, że ja tego nie robię wobec innych osób.
      Postaram się jednak max ograniczyć wypowiedzi nt moich preferencji /problemów pogodowych, skoro to tak bardzo denerwuje.

      1. @dorka Rozumiem Lulka123. Przecież to co wypisujesz jest już tak męczące i nie na temat. Kogo obchodzą Twoje problemy z temperaturą? Chyba pomyliłaś blogi… Może źródło Twoich problemów tkwi w Tobie? Gdzie jest w ogóle administrator tego blogu? Takie profile jak @dorka powinny być już dawno zablokowane.

        1. Ok, rozumiem. Tak jak napisałam, ograniczę swoje wypowiedzi.
          Jednak w dalszym ciągu uważam, że nikogo tu nie obrażałam/nękałam, wystarczyło omijać moje wypowiedzi/nie reagować, dyskutować merytorycznie jeśli to was interesuje. Nie sądziłam, że moje wypowiedzi mogły w tym komukolwiek przeszkodzić…..
          Nie pisałam tu po to, żeby kogokolwiek męczyć/denerwować :(

          1. @dorka, @Lulek 123 ma pełną rację, przepraszam, ale czasami twoje posty niemal podobnie bezsensowne, jak nijaki @Synoptyk na blogu Rabczewskiego, czy T. Leszczyńskiego w roku ubiegłym. Naprawdę opanuj się, a jak ci ciężko, to może dobry byłby dla ciebie kącik złamanych serc, albo poradnik antydepresyjny. Inne osoby, które są tu “chłodnolubami” tak nie buczą nie jęczą i nie panikują tak jak ty. Bez urazy, ale panikujesz gorzej, niż kobiety w zaawansowanym stadium ciąży. A tak poza tym, nam młodym powinno być wstyd, że buczymy czy narzekamy na taki “upał”, to babcie po 80′ marudzą mniej i lepiej nie kiedy znoszą taką pogodę jak “my”. Jak ci naprawdę jest tak tragicznie źle, to naprawdę wykop se w końcu ten bunkier pod ziemią i siedź tam aż do października i przestań w końcu biadolić, bo tych twoich subiektywnych odczuć nie da się dalej czytać, tylko zaśmiecasz skrzynkę. Mam nadzieję, że od jutra przestaniesz w końcu pisać za przeproszeniem pier..ły. Przepraszam, za może emocjonalny komentarz, ale kulturalne próby na mało się zdały. Proszę Przemyśl to i niech w końcu coś do ciebie dotrze, bo narazie to tak jak by do pustaka mówił.

          2. Widzę że i ja muszę zareagować. Ludzie dajcie tej dziewczynie spokój, przyczepiliście się do niej, bo pisze nie tak jak byście chcieli tylko ma inne od Was upodobania pogodowe. Chce narzekać że jej gorąco, ma do tego prawo. Wy nie musicie tego czytać. Szczerze mówiąc to wolę czytać jej narzekania niż wasze chciejstwo ubrane niby w profesjonalne prognozy jakie to nas gorące lato czeka w tym roku i jakie fale upałów przed nami. Mnie takie “prognozy” irytują i drażnią dużo bardziej niż narzekania Pani Doroty. Więc jeśli uważacie że ona powinna zamilknąć to także koledzy Lulek i Łukasz powinni, bo szczególnie ich gówniarskie przewidywania gorącego lata wielu irytują.

          3. @radomir
            Mnie przewiduje niczym nie poparte przewidywanie gorącego lata i upałów zarowno w formie “panikarskiej” (Dorka) jak i w formie “radosnej” (wspomnieni przez ciebie dwaj)
            Ponieważ w prognozach żadnych upałów nie ma tylko przeciętne 25 stopni i okoliczne wartosci

          4. dzięki @Radomir. No cóż, ja jestem pewna że Lulkowi , lukaszowi itp. , wcale nie chodzi o to, żeby więcej tu było “profesjonalnych” wypowiedzi, bo o pogodzie profesjonalnie to oni sami nie maja nic do powiedzenia ;-) tylko o to, że sami uwielbiają upały i wkurza ich to, ze ktoś może mieć całkowicie inne upodobania.

            Ale, że za dużo u mnie “panikowania” to niestety prawda :(

          5. @dorka
            Zeby to panikowania było jeszcze czymś poparte to pewnie sam bym dołączył, a na pewno przynajmniej rozumiał. Ale chyba widzisz prognozy na przyszły tydzien…

      2. Zamiast narzekać po dwadzieścia razy dziennie jak to ci będzie gorąco (bo teraz nie jest), zajęłabyś się np. szukaniem rolety zewnętrznej czy czegoś takiego, bo wierz mi, ale od afirmacji strachu przed gorącem wcale nie zrobi ci się chłodniej. Pamiętam podobną osobę która udzielała się na forum łowców burz i ona z kolei panicznie bała się piorunów, toteż wchodziła na strony meteorologiczne i zasypywała każdą kolejną osobę pytaniami o to czy dziś będzie burza. Po jakimś czasie sama przyznała, że od tego tylko bardziej się nakręca i emocjonuje, a to nie polepsza jej sytuacji.

  28. Patrząc na prognozy można rzec, że te od pewnego czasu są one właściwie bez większych zmian. Przed nami c.d. umiarkowanie ciepłego lata – okresowo z dniami gorącymi, okresowo nieco chłodniejszymi. W granicach co najmniej 7-10 najbliższych dni nie musimy obawiać się ani jakieś fali większego chłodu, ani wyraźniejszego upału. Do wtorku 10.07 przewaga okresów pogodnych, później przez 2-3 dni więcej opadów (średnio 10-30 mm) i nieco chłodniej, a później – bliżej weekendu 14-15.07 -ponownie większe prawdopodobieństwo aury pogodnej i gorącej.
    Myślę, że większości z nas taka wersja lata powinna odpowiadać:-)

    PS.
    Będę pisał teraz rzadziej, co nie znaczy całkowitej tu absencji – powód: większa aktywność na łonie Natury:-)

    1. Tak jest. Nuda zapanowała w prognozach. Na zachodzie i północy pogodne wyże, na wschodzie i Bałkanach jakieś bieda-niże i częściej pochmurno niż pogodnie. W Polsce bez rewelacji. Ma wprawdzie coś popadać w tym tygodniu, ale prognozy w tym aspekcie (z uwagi na b. słaby niż) są akurat mocno zmienne. Większych upałów póki co ani widu ani słychu. Póki wyż azorski nad oceanem nie osłabnie raczej w tej materii wiele się nie zmieni.
      https://s22.postimg.cc/impd4f6vl/image2.jpg

  29. O i gdyby ubiegłorocznego lato miało temp. maxymalne takie, jak prognozowane dla dni od wtorku do czwartku, to by było wspaniale, wtedy przynajmniej by nie czuł chłodu, jak w roku ubiegłym. Bo opady przy około 20 stopni, a opady prognozowane przy około 25 stopni, to zasadnicza różnica.
    P.S.
    Owszem są chłodnomani też, ale lamentowanie na temp. w przedziale 25-30 stopni, to co najmniej przesadne. Rozumiem jak byśmy mieli po 30-35 stopni, a nocami 20 stopni. To wtedy to już co innego.
    Naprawdę chłodnomani dla was już za 1,5 miesiąca nadejdą większe chłody, przynajmniej statystycznie. A teraz dajcie się nacieszyć latem ciepłolubnym. Tak samo zimą wkurza mnie lament ciepłolubnych, że chcieli by w styczniu, czy lutym temp. powyżej zera i pluchę, zimą należy się zima z całodobowym mrozem. I ciepłoluby niech też nie narzucają ciepłej zimy.
    Moje preferencje co do zimy są obojętne, może być całodobowy mróz, ale i zniosę temp. plusowe i pluchę, ale nie na długo.
    Nawet na kilka dni nie przeszkadza mi fala mrozów poniżej -20 stopni.
    Jestem za temperaturami jaki ma klimat kontynentalny, od mrozów po upały. Tylko opadów żeby nie zabrakło.

    1. @Lukasz jakim cudem “chłodnomani” jak ich nazywasz mogą cokolwiek narzucić pogodzie? Zabawne……to, że ktoś pisze o swoich życzeniach temp., ma się dokładnie nijak do tego jakie temp będą. No chciałabym mieć taką moc, doprawdy ;-)

      1. Nie narzucić, tylko przestać buczeć. Temperatury 25-30 stopni nie są ekstremalne w naszym klimacie, szczególnie jak bierzemy pod uwagę średnie po 1990.

        Naprawdę jeśli masz problem że jest “nie znośnie”, to czy dla ciebie nie byłoby odpowiednie spanie w namiocie??, Bo ja bym na twoim miejscu już dawno do namiotu się przeprowadził.

    2. Taka Dorka to akurat przykład ekstremalny, bo ona tutaj jęczy od kwietnia i przeszkadzają jej nawet w miarę umiarkowane temperatury rzędu 25 stopni. Bo mieszka w Warszawie i w bloku się nagrzewa. No cóż, większa część populacji Polski mieszka w blokach, przynajmniej w miastach (gdzie mieszka ok. 65% całej ludności Polski). Nie słyszę aż takiego narzekania na gorąco, no chyba że mamy sierpień 2015 i temperatury około/ponad 35 stopni za dnia i 20 w nocy przez dwa tygodnie bez przerwy. Takie coś to już nawet ciepłolubnym przeszkadzało. Tak samo jak równie długa fala mrozu w styczniu/lutym 2012. Zamiast niej wolałbym 3 pięciodniowe fale rozłożone na wszystkie miesiące zimy, a nie jak wtedy że 2 miesiące była jesienno-przedwiosenna plucha, a potem 3 tygodnie zimy jak na Syberii.

      Polski klimat dla mnie nie daje aż tak dużo powodów do narzekania. Najwięcej narzekam na ciemności w porze chłodnej, bo to się po prostu nakłada jedno na drugie – nie dość że dzień jest najkrótszy w roku, to przypada to w okresie największego w roku zachmurzenia. Gdybyśmy mieli mieć “letnie” usłonecznienie przez cały rok, to zimą było by ok. 120-130 godzin ze słońcem a nie…30/50, bo tyle wynoszą średnie dla miesięcy listopad grudzień i styczeń.

  30. Jeśli nic się nie zmieni w prognozach, to przez następne 2 tygodnie będziemy mieli Tmax rzędu 21-27 stopni, momentami okresy cieplejsze do 30 stopni, czyli lato podobne do tego z 2008 czy 2009 roku. Gdybym dzisiaj miał obstawiać, według mnie najbardziej prawdopodobna wersja to lipiec z anomalią +0,5-1,3K. Ciekawe też jaka będzie reszta lata i pierwszy miesiąc meteorologicznej jesieni.

    1. GFS z 6:00 wyczarował opady ok. 100 litrów . Nie wierzę póki co bo to jedyna odsłona, która wyleciała ponad szereg.

      1. W kolejnych odsłonach opady rzędu 70-100 mm są nieco przerzucane w różne miejsca ale generalnie już od paru aktualizacji gdzieś się w Polsce czają. Chyba że model przecenia siłę zapowiadanego niżu.

    1. W sumie jak zmieniło by się pole baryczne nad Europą, to mielibyśmy szansę poraz pierwszy zanotować oficjalnie temperaturę 40 stopni po nie mal 90 latach.
      I trzymam kciuki że się kiedyś tego doczekam doświadczyć upału 40 stopni na własnej skórze, bez wyjeżdżania na południe Europy.
      A może to będzie jeszcze w tym roku. Bo obecna sytuacja nad Europą temu sprzyja (nie chodzi mi o obecną cyrkulację) tylko zwracam uwagę na to, że kontynent jest bardziej rozgrzany, gleba jest pozbawiona wilgoci przez co szybciej się ogrzewa powietrze.
      Warto zwrócić uwagę, że mimo napływu powietrza że składową północną, przy pogodnym niebie a temperatury mimo to łatwo przekraczają 25 stopni, jeśli powietrze zalega to już nie problem o dni lekko upalne.
      W zeszłym roku takie coś było by nie możliwe czy parę lat temu. U nas od 3 dek. Czerwca tylko dlatego temperatury max. wychamowały, ponieważ mamy przeważnie napływ z kierunków północnych. Starczy aby niż Rosyjski zniknął a w jego miejsce powstał rozległy wyż, a nad Wlk. Brytanią niż, to temp. 40 stopni mamy w kieszeni.
      No właśnie sprzyja temu rozgrzaną do rekordowych wartości Afryka Północna, jak i południe Europy, gdzie już 40 stopni NOTUJĄ. Nawet około 2000 km na wschód już też panują temp. bliskie 40 stopni.

      Takie temperatury jakie mamy od kwietnia w tym roku mogłyby zostać u nas normą, tylko opadów brak. Przydały by się burze, ale bez nawałnic.
      Po prostu normalne Polskie burze.

      1. 40 stopni jest wg mnie najbardziej prawdopdobne w II lub III dekadzie lipca później bardzo powoli ten potencjał spada. Patrząc na prognozy dla naszego kraju na najbliższe dni jest to póki co skrajnie mało realne. Osobiście też chciałbym przeżyć 40 stopni ale uwaga (żebym nie został posądzony za jakiegoś dziwaka lub innego frustrata)- 40 stopni ale chciałbym przeżyć tak esktremalny upał tylko przez 1 dzień-dłużej byłoby to już zresztą bardzo szkodliwe, natomiast ekstremalne upały 35-40 stopni mi nie przeszkadzają o ile są mocno limitowane maks do 5 dni. Najbardziej zaś perferowane przeze mnie temperatury latem czyli takie które chciałbym żeby trwały najdłużej to 25-30 stopni czyli takie jakie mamy teraz na Mazowszu

        1. Oczywiście, że jest możliwe, najbardziej pomiędzy 20 lipca a 15 sierpnia (wystarczy zobaczyć kiedy notowano 40 stopni w Czechach parę lat temu). Mówienie, że w tym roku “z pewnością nie będzie 40” jest zwyczajnie głupie, podobnie jak mówienie, że “w III dekadzie lipca będzie upalnie”. Za daleko, równie dobrze może być w pobliżu 40, jak i 15.

          1. II połowa lipca to oczywiście zagadka może być 40 jak i 15 ale przynajmniej do połowy lipca na skrajne upały się nie zanosi. Ja osobiście ewnetualny rekord 40 stopni obstawiałbym do końca lipca ale mogę się mylić (choć rzeczywiście rekord Czech nastapił późno w sierpniu to mimo wszystko myślę że w sierpniu potencjał jest minimalnie niższy ok 0.1-0.5 stopnia). Wyjątkowo wysokie temperatury w pobliżu 40 stopni było notowane również w I połowie sierpnia w naszym kraju jak w 1992, 1994, 2013 czy 2015.

          2. 40c w Czechach jest nic nie warte. Przecież ich klatki mają otwarte dno (przynajmniej kiedyś miały, pisał o tym Ardo) przez co zawyżają wskazania o 1-2c w porównaniu do polskich.

      2. W sumie jak zmieniło by się pole baryczne nad Europą, to mielibyśmy szansę poraz pierwszy zanotować oficjalnie temperaturę 40 stopni po nie mal 90 latach.
        I trzymam kciuki że się kiedyś tego doczekam doświadczyć upału 40 stopni na własnej skórze, bez wyjeżdżania na południe Europy.

        Właściwie powinieneś za to wylecieć tak jak wyleciał ten zwolennik mrozów syberyjskich do maja. Życzenie sobie śmierci wielu tysięcy osób dla oszczędzenia na bilecie lotniczym wzbudza moją szczerą pogardę.

  31. U mnie lipiec jest póki co dużo przyjemniejszy od czerwca. Temperatury wynosiły od 18,0 stopnia w dniu 1 lipca do 30,9 stopni w dniu 5 lipca. Noce chłodne, tylko jedna była z Tmin 17*C a tak to między 7,0 a 12,7. Te 7 stopni to trochę za zimno jak na lipiec, ale takie 10-14 to optymalny przedział na Tmin która przypada o godzinie 4-5 rano. O 7/8 jest już znacznie cieplej, dlatego teraz jak ktoś idzie do pracy na 8 czy 9 to nie ma co się sugerować Tminem.

    Najważniejsze że już nie jest tak parno. Czerwiec miał masę parno-dusznych dni z ciepłymi nocami i dużym zachmurzeniem. W lipcu na szczęście już tego nie ma. I prognozy są bardzo przyzwoite – polskie lato bez chłodów i skwarów, sporo słońca i jakieś opady.

  32. Odslona GFS z 12.00 wyrabista. Oby sie sprawdzilo. Solidne opady u mnie a najwieksze ulewy na pomorza zachodnia. Wrezcie wyrownana zostalaby ta patologia bezopadowa

    1. No właśnie, tak czuję, że Pomorze środkowe znowu będzie poszkodowane.
      Opady idą przeważnie bokiem. Niemiecki portal również spłycił opady na Pomorzu środkowym podczas gdzie jeszcze kilkanaście godzin temu również środkowe miało by dostać sporo, a teraz przesunął bardziej na zachód.
      Ciekawe co jutro prognozy pokażą.

      1. Najważniejsze by na możliwie duży obszar N i W Polski popadało możliwie wielkoskalowo. Pierwszy raz w zasadzie od kwietnia jest na to realna szansa. Oby się sprawdziło !!! :)

    2. Rzeczywiście NW kraju może dostać solidny opad deszczu. Początkowo miało padać na wschodzie, jednak sytuacja ulega zmianie i opady są wyrzucane coraz bardziej na zachód. Niestety okolice Trójmiasta na większy opad nie mają co liczyć. A liście brzozy zaczęły już żółknąć..

  33. Cóż, jednak i tak nawet na Twoje obszary spodziewana suma opadów jest pokaźna. I widać, że jest to wreszcie realna szansa na porządne opady na N i W Polski i to wielkoskalowe. Oby tylko w ostatniej chwili się coś nie odwróciło.

    1. Hmm, zobaczymy co będzie. jeśli będą to opady wieloskalowe to może coś popada, nie mniej jednak będę śledził ile napada, o ile w ogóle do mnie dojdzie.
      Na opady konwekcyjne to może być kiepsko z sumą.

  34. Widze, ze nikt nie poruszył ciekawego tematu odnośnie temperatury z Okęcia. Otóż dzisiaj z godzinowych na tej stacji maks wyniósł 25.8 stopni a ostatecznie po 18 UTC okazało sie ze maks za 12 godzin to… 27.5….
    Zastanawiam sie, czy da sie to jakos wytłumaczyć, czy zwyczajny błąd pomiaru- jeśli tak to który (godzinowy czy maks 12 godzinny). Nietrudno zauważyć, ze ten 27.5 jako maks sie mocno wybija na tle innych stacji- inne na Mazowszu to legionowo +26.8, Siedlce +26.6 i Kozienice +26.1 (reszta jeszcze nizej)
    Sam niestety nie byłem dziś na Mazowszu by to subiektywnie ocenic (zreszta 26 czy 27.5 to prawie zerowa różnica odczuwalnie).

    1. To miało miejsce między 14 a 15UTC. Podobny nagły wzrost w tych godzinach notowano też na Filtrach, znacznie mniejszy tutaj: http://www.meteo.waw.pl/hist.pl?TA i na Bielanach.
      To wygląda na rzeczywiste wydarzenie, szybki wzrost temperatury (rozpogodzenie) do 14:30UTC, a potem nagły spadek (zachmurzenie?).

  35. Ciepło, cieplej, gorąco, upalnie…. Tak można w skrócie opisać to co wróżą prognozy na najbliższe dni i kolejne fusowe.

    W najbliższym czasie szansa, ze wiele miejsc uświadczy więcej deszczu konwekcyjnego, chociaż wielkoskalowe byłyby bardziej wskazane, zawsze cos, zwłaszcza, że są miejsca np. u mnie Wielkopolska gdzie w lipcu jeszcze nic nie padało.

    Lepiej niech popada bo bliżej weekendu i w fusach znów widać bardziej wyżowe, gorące i upalne klimaty.

        1. W drugiej połowie lipca z punktu widzenia synoptyki może się zdarzyć wszystko bo to poza horyzontem sensownych prognoz. Z punktu widzenia fizyki atmosfery możliwy jest bardzo gorący lipiec ze względu na panująca suszę. Trudno to ubrać w konkretne prawdopodobieństwo (za mało takich sytuacji mieliśmy) ale wszelkie warunki wstępne dla zabójczej fali upałów, letnich rekordów temperatury itd. są spełnione w okolicach Polski stopniu większym niż kiedykolwiek przynajmniej za mojego życia (i nie pisze o tym z własnego doświadczenia ale patrząc w indeks SPEI) dla Europy. Najbliższe pod względem suszy w 6-miesięcznym indeksie SPEI w czerwiec były 1959, 1963 i 2003 ale też anomalie lipca w tych trzech latach wyniosły +2.91, +2.00 oraz +2.05 K. Czy lipiec 2018 będzie podobny? Zobaczy, ale warunki ma na nawet gorszy.

          1. Mi sie wydaje ze doświadczamy skutków tego cały czas. U mnie od tygodnia niemal codziennie jest jakies 2-3 stopnie cieplej niż mówią prognozy i nietrudno to powiązać z warunkami “suchoglebowymi”.
            Jest jednak kilka ale:
            1) jak widać pomimo tych warunków dobiegło niedawno końca największe od kilku lat letnie ochłodzenie.
            2) półmetek lata za pasem i mimo wielu dni z przedziału 25-30 o przekroczenia 30 trudno (zdarzają sie rzadko) Sytuacja baryczna ma tutaj kluczowe znaczenia. JEst ona w podobnym stanie od paru ładnych tygodni (nize na wschodzie, wyze na zachodzie), i przyniosła juz chyba wszystkie mozliwe typy temperatur oprócz wyraźnej fali upałów. Mozemy dziękować Opatrzności, ze w takim roku chronią nas odpowiednio ustawione układy baryczne.
            3) nadchodzące ulewy z pewnością (niewiele bo niewiele) złagodzą tragiczną sytuacje glebową.
            Wnioski 1 i 2 pokazują jedno- sucha gleba, z tego co zauważyłem w obserwacjach, wspiera jedynie wzrost temperatur każdej doby , jednak nie jest czynnikiem formułującym sytuację temperaturową.

          2. PS. Jednak wytłumaczę co mnie najbardziej wkurzyło. To “największe od kilku lat letnie ochłodzenie”. Tylko denialista lub idiota nazywa to co dzieje się po osiągnięciu bardzo wysokiej wartości “wyjątkowo dużym spadkiem” (lub podobnie). A oni robią to seryjnie (po każdym rekordzie letnim minimalnego pokrycia lodem morskim w Arktyce pisali później o “rekordowym przyroście powierzchni lodu jesienią”). To tak jakby mieć ciężki wypadek, o mało nie umrzeć, a potem mówić o “bezprecedensowym polepszeniu zdrowia” bo już chodzisz o kulach. Nie dołączaj do tej bandy kretynów dobrowolnie. Prosi Cię o to profesor nauk o Ziemi.

          3. Obrażanie mnie niczego nikomu nie da. Jak naprawde uważasz ze napisałem cos głupiego, to wytłumacz dlaczego. Który punkt Cie tak bardzo rozśmieszył?

          4. Właściwie to napisałem. Dodam, że piszesz, ze jesteśmy “w połowie lata” jakbyś nie wiedział że prawdziwych fal upałów w czerwcu nie należy oczekiwać. Natomiast średnia anomalia od początku czerwca to jednak +1.72 K. Zaiste “największe od kilku lat letnie ochłodzenie”. Bo albo uznajesz czerwiec za część lata albo nie, a jeśli uznajesz to cała reszta Twojego wywodu nie ma sensu.

            Oczywiście ja nie wiem czy naprawdę będziemy mieli tego lata falę mega-upałów. Mam nadzieję, że nie. Jednak pokazałem chyba wyraźnie, ze warunki ku temu są spełnione. A mamy jeszcze półtora miesiąca lata. A fala upałów może trwać niewiele ponad tydzień aby przynieść rekordy ciepła i zapełnić kostnice.

            I powinno Cie zastanowić choćby lato 2015, uważane tu za bardzo ciepłe. W lipcu miało ono dwa epizody przeczące temu co napisałeś (o kilku latach):
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2015/plot.2015.avgfc.png

          5. @arctic haze
            No przepraszam bardzo.
            Jak ktoś mowil o najzimniejszym lutym i marcu od 5/6 lat to było okej. To ja mowię o największym letnim ochłodzeniu od 2014 roku. To są fakty.
            Ostatnia rzecz jakiej bym chciał, to dołączać do tej “bandy idiotów”.

          6. Cos jest na rzeczy. W 1959 notowano rekordowe upaly w PRL. Natomiast mam pytanie na Ile opady w tym tygodnie moga igraniczyc potencjal na takiego ekstrema. Na razie u mnie tylko mzawka ale niedaleko mnie w slubicach leje.

          7. Na północy Polski (gdzie jest najbardziej sucho) praktycznie nic nie spadło. Były tylko mżawki albo prawie punktowe deszcze konwekcyjne.

            Trawnik wokół mojego domu już nawet nie przypomina trawnika. A w weekend na Kaszubach widziałem po raz pierwszy w życiu jagody liofilizowane na krzakach.

          8. @arctic
            Chyba zrozumiałem.
            Jestes (słusznie) bardzo mocno wyczulony za najmniejsze przejawy jakiegokolwiek denializmu. Toz to wiadomo ze plaga, i cieszę sie ze kwiecień i maj te plagę tymczasowo usmażyły.
            Dlatego wyjaśnię co dokładnie mam na mysli mowiac “największe ochłodzenie od kilku lat”. Chociaż to chyba oczywiste. Mam na mysli okres 22.06-2.07 (z przerwa na 27-29.06, czyli tak naprawde dwa kilkudniowe ochłodzenia). I TYLKO ten okres. Bo na razie na powtórkę jego sie nie zanosi i nie zdziwie sie jeśli poczekamy na nią kilka lat.
            Tutaj dam tez odpowiedz na pytanie, czemu sobie robię tzw “cherry picking”. Ponieważ mi, pisząc te wszystkie rzeczy, nie chodzi o żadne klimatyczne wnioski, tylko o konkretnie to, jak wyglada obecne lato. Lato, ktore miało byc wg m.in. Dorki “latem stulecia”. dlatego tak bardzo chciałem omówic anomalie panująca od 22.06, ale jak juz mówiłem, zeby nie denerwować innych, wrócę do tego 22.07. Chociaż, z tego co wiem, to średnie 10-dniowe tez są tutaj “respektowane”.

          9. Naprawdę sprawdziłeś ze ie było okresu o podobnej długości i większej anomalii ujemnej? Bo tak “na oko” to Ci nie uwierzę. Zresztą nawet Twój opis tego “okresu” pokazuje, ze manipulujesz ile wlezie (okres z dziurą to żaden okres).

          10. Ehh, a już się ucieszyłam, że może w lipcu czeka nas w miarę normalna pogoda, jednak po przeczytaniu @Arcitic Haze, maam b. duże wątpliwości…………tym bardziej, że lipiec 2015r był chłodniejszy od obecnego, a potem były mordercze (dla mnie) upały. Jeśli w tym roku miałoby być jeszcze gorzej, to nawet nie chcę o tym myśleć. A podobno warunki wszelkie są spełnione :(

          11. @arctic haze
            23.06.2018 przyniosl srednią krajową +12.19
            tak niskiej sredniej krajowej nie było w sezonach letnich (1.06-31.08) w latach 2015-17
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2015/plot.2015.avgfc.png
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2016/12/plot.avgfc.png
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2017/12/plot.avgfc.png

            Mowa oczywiście o bezwzględnych temperaturach a nie anomaliach.
            Danych odnośnie 2014 nie ma na poltemp, więc powiniennem dopisać “co najmniej od 4 lat” (aczkolwiek wydaje mi się, że w czerwcu 2014 czy sierpniu 2014 mógł mieć miejsce chłodniejszy dzień ogólnokrajowo)

          12. @arctic
            Juz napisałem co jest “clue” mojego twierdzenia (najzimniejszy bezwzględnie letni dzień od 2014 roku.)
            Jednak jeśli mówimy o ocenie okresu… jedyny okres z lat 2015-2017 który moze rywalizować to ten 9-dniowy (10-18.08) z sierpnia 2016. Ale nie trafił sie tam dzień tak zimny jak 23 czerwca 2018 (12.19 C)

            Czyli:
            Jeśli chodzi o anomalie, to najzimniejszy od sierpnia 2016, jeśli jednak chodzi o bezwzględne temperatury w sezonie letnim to od czerwca 2014 (?)
            Mysle, ze temat można na tym skończyć, bardzo chłodne dni niemające nic wspólnego z latem były, teraz dla odmiany sa dni gorące ocierające sie miejscami o upał. Dopiero 22.07 bedzie można w obiektywny sposob ocenic, czy przez 30 dni przeważały te “zimniejsze” czy “cieplejsze” (czytaj anomalie 30 dniowego okresu)

        1. Wydaje się jednak dość prawdopodobne, że w końcu wyż azorski kiedyś osłabnie i nad środkową część Atlantyku zejdzie jakiś niż, po swojej wschodniej stronie pozwalając na utworzenie obszaru podwyższonego ciśnienia. Taka sytuacja latem miała miejsce w większości okresów letnich ostatnich 20 lat i jest też najczęstszym źródłem Tmax>35C na obszarze naszego kraju.

          1. Tak jak kiedyś napisałem – wystarczy, że klin (grzbiet) geopotencjału przesunie się 1000+ km bardziej na E i mamy to o czym wspominasz. Tzn. wyże bardziej rozbudowujące się w głąb Europy C/E/S, a niże częściej nad N/NE Atlantykiem.
            Nie ma jeszcze pewności kiedy by to nastąpiło, choć można przypuszczać, że kiedyś w II połowie lipca do tego dojdzie.

    1. Prognozy są już ogólnie dość stabilne w tym sensie, że obecny okres pogodniejszy i cieplejszy (przeważnie gorący) przerwany zostanie opadami i umiarkowanym ochłodzeniem. Z tym, że teraz prognozy jakby nieco przesuwają ten najbardziej mokry okres bliżej weekendu 14-15.07 – który to jeszcze do końca nie wiadomo, czy przyniesie już poprawę pogody i kolejne ocieplenie, czy też będzie jeszcze nadal mokry (?). Tak, czy inaczej później kolejne dni co najmniej gorące (jeżeli nie upalne) i ponownie częściej pogodne/suche są dość prawdopodobne.

      1. Hmm, tak więc teoria @kmroz o chłodnym, a przynajmniej chłodniejszym lipcu do lipca 2017, wydaje się mało prawdopodobna. Może być niestety tak, że fala upałów czeka nas już wkrótce, a to, ze przeważnie będzie gorąco- upalnie w najbliższym czasie jest już chyba prawie pewne?

        1. Jest prawdopobna bo temperatury kolo 25 stopni dzień to w zasadzie norma.
          Poza tym, po pierwszym tygodniu anomalia lipca wyniosła -0.17K.

          1. A do 8-go +0.17, o 0.46 stopnia więcej, niż w roku ubiegłym za cały miesiąc. Dlaczego ograniczasz się do pierwszego tygodnia, skoro mamy dostępne 8 dni?

          2. Lipiec 2018 może jeszcze przynieść anomalię podobną do lipca 2010, jeśli faktycznie cały czas będzie gorąco, a od przyszłego tygodnie upalnie.

          3. Poza tym, dziś u mnie miało być najwyżej 25 stopni, a jest 28 stopni, więc znowu prognozy są niedoszacowane. Podobnie z temperaturą było wczoraj i przedwczoraj, kiedy miało być poniżej 25 stopni, a było powyżej tej wartości.

          4. Problem w tym, że praktycznie codziennie jest już pow. 25st, zapowiadanego ochłodzenia żadnego oczywiście nie będzie, w przyszłym tyg. temp dużo wyższe, a obawiam się że już i w tym tyg………..Także zapowiada się “ciekawie” :( analogia do początku kwietnia może byc nie przypadkowa, tylko, że przy dużo wyższych temp.

          5. @dorka
            Codziennie powyżej 25 stopni? Nie rozśmieszaj mnie ;)
            @admin
            Stwierdziłem fakt.
            Zgadza sie ze za pierwsze 8 dni jest +0.17K a za 9 dni pewnie koło +0.3K bedzie. Nie ma jednak najmniejszych podstaw by przesadzac ze lipiec nie zapisze sie chłodny. Do 15 lipca watpię by anomalia ogólnokrajowa przekroczyła +1K.

          6. Ależ podstawy są w postaci prognoz. Obecnie obiektywnie rzecz biorąc szanse na lipiec chłodny są znacznie mniejsze, niż na lipiec ciepły.

          7. @dorka
            Rzeczywiście mamy analogie do początku kwietnia. Poniedziałek 9 kwietnia przyniósł w Warszawie +25.8. Poniedziałek 9 lipca podobna temperaturę (prawdopodobnie, z godzinowych +25.1 na razie)
            Tyle, ze chyba wiesz, ze 9 kwieynia ma znacznie nisze średnie wieloletnie niż 9 lipca.

          8. @admin
            Przecież prognozy na najbliższe 7 dni widza temperatury na pograniczy normy, a dalej to dobrze wiemy ze fusy

          9. Takie same jak za ciepłym.
            Wczesniej sadziłem ze po pierwszej połowie bedzie chłodny, ale wyglada na to, ze przyroda poszła po najwyższych wiązkach, wiec wychodzi “norma” lub niewielkie plus. Druga połowa niewiadoma.
            Najbardziej mnie dziwią natomiast stwierdzenia pani Doroty, która juz porównują obecna sytuacje do tej z kwietnia ;)

          10. Chyba nie rozumiesz na czym polega prognozowanie. Owszem, powyżej 7 dni to fusy, ale w kwestii prawdopodobieństwa nawet fusy powodują, że dana sytuacja jest bardziej prawdopodobna, niż inna. W tym wypadku bardziej prawdopodobny jest lipiec powyżej normy.

          11. Zdaje sobie owszem sprawę ze prawdopodobieństwo cieplejszego lipca jest większe, mamy ocieplenie klimatu a sam lipiec w latach 2001-2017 przyniósł średnio anomalie około +0.8K (0.84 jeśli pamietam?) . W ostatnich latach nastąpił trend spadkowy (lipce 2013,2015,2016,2017 były ponizej tej średniej), ale w skali szerszej nadal widać gigantyczny trend wzrostowy (oczywiście każdy-oprócz denialistow-wie, ze tak należy patrzeć)
            co do fusów- widze tam w średnich wiązkach maksy w granicach 24-27 stopni, nie jest to zbyt wyraźnie powyżej norm. Gdyby było widać temperatury powyżej 30 inaczej bym na to patrzył, ale na szczescie jest to mniej prawdopodobnym scenariuszem.
            Jednak kłótnie o fusy nie sa warte niczyjego czasu, a na razie jedno jest pewne ze daleko obecnemu lipcowi do anomalii godnych kwietnia, maja czy nawet 1-20.06 z obecnego roku :)

          12. Zdaje sobie owszem sprawę ze prawdopodobieństwo cieplejszego lipca jest większe, mamy ocieplenie klimatu a sam lipiec w latach 2001-2017 przyniósł średnio anomalie około +0.8K (0.84 jeśli pamietam?)

            Nie dlatego.

            Gdyby było widać temperatury powyżej 30 inaczej bym na to patrzył, ale na szczescie jest to mniej prawdopodobnym scenariuszem.

            A jeszcze przed chwilą wszystkie scenariusze w fusach były dla Ciebie równie prawdopodobne, bo to fusy. Średnia T850 w fusach jest parę stopni powyżej normy od okolic 16. lipca. Stąd biorąc pod uwagę obecne trendy w prognozach średnioterminowych, obecną anomalię lipca, bardziej prawdopodobny jest lipiec powyżej normy.

          13. @kmroz, przed obecnym weekendem przekonywałeś , że należy się martwić o “chłody” – wg Ciebie obecnie miały być chłodne dni, ok 20 st…………..i? Oczywiście pewnie usłysze, że jest chłodno.

          14. @dorka
            tak to jest z prognozami. Czasem się sprawdzają, czasem nie. Przykro mi, ale tak wyglądały odsłony kilka dni temu, dni 8, 10 i 11 lipca miały przynieść około 20 stopni.
            I nie wypominaj mi (a własciwie to odsłonom i średnim wiązkom modeli, bo tylko je tutaj przedstawiałem) niesprawdzalności, bo ciągle pamiętam jak najpierw po 8 czerwca a potem po 15 mowiłaś, że to ostatnie temperatury poniżej 25 stopni aż do września ;) tymczasem niewiele później przyszło długie ochłodzenie (własciwie to dwa przedzielone krótkim ociepleniem) o jakim od paru lat latem się nawet nie śniło ;)
            Wspominałaś też o niekończących się i morderczych upałach rzędu 35-40 stopni, a tymczasem zaraz półmetek lata a poza pojedynczymi dniami fal upałów ani widu, ani słychu :)
            Mnie teraz bardzo ciekawi, czy wraz ze strefą dość obfitych opadów w środę i czwartek przyjdzie jakieś konkretniejsze ochłodzenie, czy jednak okolice normy w stylu 23-25 stopni w dzień.
            Na koniec tylko dodam, że dzisiejszy dzień, który dla ciebie pewnie jest kolejnym dniem męczarni (?), w rzeczywistości przynosi parametry temperaturowe typowe dla przeciętnego lipca z ostatnich 15 lat.

          15. @kmroz, tylko, że ja bardziej mówiłam zawsze o swoich obawach, a nie o tym, że tak będzie. Jedyne na co się powoływałam to prognozy długoterm. amerykanów, brytyjczyków i francuzów które wszystkie były zgodne co do gorącego-b. gorącego lata w Europie Śr.
            A co do analogii do kwietnia – to była ona już tutaj przytaczana, zapewne przez “marzycieli” tęskniących do 40st, którzy już zacierają ręcę na kolejne ponad 2 mies. co najmniej pow. normy……….A na mnie to niestety działa tak, ze zaczynam się tego obawiać!

          16. @dorka
            ci marzyciele, to jak sama mówisz “marzyciele”. Na szczęście nic nie wskazuje na to, że doczekają się swoich marzeń w najbliższym czasie, nie ma też WIĘKSZYCH podstaw, by sądzić, że spełnią swoje marzenia w sierpniu.
            Dzisiejszy dzień bardzo mi przypomina 9 kwietnia (pod względem temperatury maksymalnej). Z tymże, wtedy była to już skrajna anomalia, dzisiaj to prawie norma. (jak na ostatnie 10-20 lat to po prostu przeciętny, letni dzień). Jeśli się męczysz dzisiaj, to się dziwie, ale też współczuje – a zarazem dziwie, że nie pamiętasz podobnych oraz znacznie cieplejszych dni z ubiegłorocznego lata

          17. @kmroz, co do dzisiejszego dnia, to nie było tak źle. Co prawda, kiedy wyszłam ok 16 i musiałam przebywać w pełnym słońcu w w-wie, to było mocno niefajnie…………ale potem wyszlam na rower i już było ok.

      2. Prognozy opadów od paru lat maja mniejsza sprawdzalność niż jeszcze 5 lat temu. Zarówno numeryczne jak i synoptyczne i to niezależnie kto je sporządza. Do dzisiaj w lipcu w regionie katowickim opady mizerne lub bez opadów a od początku roku to w niektórych miastach Aglomeracji śląskiej opady poniżej 200mm bo u Nas było sucho od stycznia do kwietnia i na szczęście mocniej popadało w maju , ale w tej chwili zrobiło się bardzo sucho bo od paru dni gorąco z jednym upalnym dniem. Jak spadnie w najbliższą środę w ciągu doby co najmniej 10 mm to uwierzę w jakiś mokry okres w lipcu. Teraz jest bardzo sucho i w dzień gorąco (dzisiaj 28stopni) ,ale znośnie bo chłodne noce i mała wilgotność. Można się porządnie wyspać.
        Tak to wyglądało do dzisiaj w lipcu https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-07-09&rodzaj=da&wmoid=12560&dni=09&ord=asc

  36. Ostatnie 3 dni to naprawdę bardzo fajna aura – temp. 23-24 stopnie, dużo słońca… może z wieczorami to różnie (bo wczoraj np. będąc poza miastem był chłodny wiatr), ale ogółem jeśli taka aura miałaby być przez dłuższy czas to lipiec ma szansę zostać bardzo dobrze zapamiętany… wydaje mi się, że upały liczniej będą się pojawiać w ostatniej dekadzie lipca, bo zazwyczaj dopiero wtedy po poszusze upałów statystycznie one się pojawiają…

  37. Prognozy na wczoraj i i dziś u mnie zupełnie nie trafione. Godzina 18:30 i Jeszce 28 stopni, a miało 25 nie przekroczyć…

  38. U mnie dzisiaj też cieplej niż w prognozach, bo temp. osiągnęła 28*C a miało być tylko 24/25. I żadnych opadów/burz nie było, większość dnia pogodna. Od 3 lipca panuje bardzo przyjemna letnia pogoda z średnimi dobowymi 20-22*C i niską wilgotnością powietrza. Te niedoszacowania Tmaxów wynikają zapewne z tego, że wciąż mamy wyjątkowo suche powietrze (temp. punktu rosy w dzień spada do 5-8*C) no i sucha gleba, która na lipcowym słońcu nagrzeje się bardzo mocno.

    W prognozach nie widzę ani głębokiego ochłodzenia (kalibru tego z 21.06 albo 28.06) ani też wyraźniejszych upałów. Upały tego lata nas oszczędzają, bo wciąż nie mieliśmy wyraźnej fali upałów, która by się rozlała na cały kraj i przyniosła co najmniej 3-5 dni z temperaturą powyżej 30 stopni. Takie dni się zdarzały ale tylko pojedyncze. Nie jest powiedziane, że taka fala upałów się w tym roku pojawi, jednak stawiłbym, że w końcu przyjdzie. Bardzo mało roczników nie miało żadnej fali upałów, przynajmniej tych po 2000r.

    1. Moim zdaniem upały jeszcze przyjdą, w ostatnich latach jakoś między 1-20.07 nie było wyraźniejszej i długotrwałej fali upałów.

      1. Mnie już teraz w dzień jest trochę za gorąco i dobrze ,że są chłodne noce. Osobiście mam nadzieje ,że dni upalnych będzie symbolicznie mało ,tak 1-3 do końca sierpnia. Ma popadać co powinno po takim niedoborze opadów i suszy w dużej części kraju ucieszyć ,ale już po prognozach opadów na następne dni w mediach lament ,że lato a ma padać. Jak najmniej deszczu ,gorąco i upalnie od początku czerwca do końca sierpnia to oczekiwanie dużej części Rodaków na lato.

    2. Widać za to odradzający się niż czarnomorski, który z czasem pompował będzie do nas coraz cieplejsze, a przy tym nadal wyraźnie wilgotne powietrze. Wg. obecnych prognoz T850 ma przekraczać 12C od 17 lipca, a sytuacja baryczna wskazuje na to, że będzie to trwalsza sytuacja. Opady i wilgotność powietrza zdecydują na ile przyjemna będzie to aura.

  39. W ciągu ostatnich lat częściej upały notujemy w sierpniu niż w lipcu. Tym bardziej, że sierpień szybciej się ociepla niż lipiec, a także wrzesień również przynosi częściej falę upałów, niż chociaż czerwiec.

      1. Wrzesień a fale upałów? Sprawdzę bo nie przypominam sobie . Pojedyncze dni tak ,ale czerwiec ma w Katowicach średnią 16,5 (w tym roku 18,4) a wrzesień 13,5 bodajże to i dni gorących ,ponad 25 stopni nie notuje się za dużo.

        1. Ostatnia (i chyba jedyna) fala upałów we wrześniu była w 2003 roku? Zresztą, we wrześniu 2016 też niewiele zabrakło do prawdziwej fali upałów – wystarczyło, żeby temperatury były o 1,5-2 stopnia wyższe.

          1. Częściej fale upałów można spotkać w maju, mimo że ten miesiąc jest termicznie podobny do września

          2. I połowa września 2016 była wprost genialna – dużo Słońca, słabiutki wiatr, przyjemna temperatura (Tmax 26-29C). Pogodowo jeden z najlepszych okresów w moim życiu.

          3. @lukasz
            ten 2003 roku to rzeczywiście u was na południu był “konkretniejszy”.
            czerwiec jeden z cieplejszych, sierpien tez widziałem wyjątkowo ciepły, teraz we wrzesniu słysze, że fala upałów….
            U mnie lato było bardzo ciepłe, ale bez jakichś szczególnych wydarzeń, sierpien już bliższy umiarkowanemu a wrzesien to chyba w normie (oczywiscie 1981-2010)

        2. Upał we wrześniu, nawet jeśli wystąpi – to zwyczajnie nie jest dokuczliwy, z uwagi na znacznie krótszy dzień, słońce operuje znacznie krócej i dla mnie przynajmniej, nie ma mowy o tym, żeby to było jakoś dokuczliwe.
          Co innego od maja do sierpnia…………….niestety

          1. @dorka
            tutaj masz całkowitą rację. Zresztą.. wrześniowe “upały” to w Warszawie prawdziwa rzadkość, w latach 1955-2014 najwyższa wrześniowa temperatura to było +30.4. Dopiero 1.09.2015 pokazał co potrafi- skrajne ekstremum, które przypadło jeszcze na pierwszy dzień miesiąca. W październiku podobne mogło by dać upał a w listopadzie 25 stopni
            dodam, że lata 1955-2007 w Warszawie we wrzesniu upału nie przyniosły, jednak od 2008 zdarza się on już raz na 3-4 lata (2008,2012,2015). I powiem szczerze, że tamtych z 2008 i 2012 też jakoś szczególnie nie pamiętam

          2. Tymczasem dziś naprawdę fatalny dzień w w-wie. Niby “tylko” 28st, ale odczucie jakby było dużo więcej, gorąco, ciężko, po prostu jest mi O WIELE za gorąco.

          3. a było fatalnie niestety, ale przyszły chmury i temperatura spadła. Przy dalej bardzo niskiej wilgotności. Teraz jest bardzo przyjemnie. Taką formę letnich ociepleń – sporo chmur, wiatr, niska wilgotność lubię najbardziej

    1. Nie jest prawda przy dokładniejszej analizie i szerszym zakresie lat widać że fakt kilku cieplejszych sierpni niz lipców jest przejściowy. W naszym klimacie i naszej szerkości geograficznej najparwdopodobniej zawsze najcieplejszy pozostanie lipiec tj styczeń najzimniejszy. Ewentualnie nad samym może być inaczej ale to względu na temperaturę Bałtyku i wpływ tego morza na nadmorskie miejscowości. Przed rokiem 2010 np. w latach 90-ych dominował zdecydowanie lipiec, po roku 2010 było różnie, wcale nie dominował sierpień. Rok 2010 cieplejszy lipiec, 2011 sierpień, 2012-niewiele ale jednak lipiec, 2013-znów lipiec, 2014 -lipiec zdecydowanie, 2015-sierpień, 2016-lipiec i 2017 -sierpień. 5 lipców i 3 sierpnie. Rzeczywiście w tym krótkim okresie przewaga lipców nad sierpeniem jest niewielka, ale okres jest zbyt krótki. Poza tym jeszcze jedna istotna sprawa to ekstrema ciepła. Te ostatnimi latami rzeczywiście częściej notuje się w sierpniu (najwyższe temperatury w roku) niż w lipcu i trochę zakłamuje to subiektywną odczucia. Porównywanie zaś września do czerwca jest już w ogóle bez sensu bo od roku 2010 mieliśmy tylko jeden bardzo ciepły wrzesień godzień uwagi w 2016 roku ( również wtedy notowano bardzo wysokie temperatury maksymalne). Godny uwagi jest też absolutny rekord ciepła z 2015 roku i to wszystko. Także rekord września z 2015 i bardzo ciepły wrzesień 2016 tj w przypadku sierpni moze zakłamywać subiektywne odczucia. W tym samy czasie mieliśmy bardzo ciepłe czerwce 2011, 2016, 2017 i jeszcze dodatkowo dochodzi czerwiec 2018. Różnica polega tylko na tym że zabrkało ekstremów wysokich. A fakt wystepowania najwyższych temperatur absolutnych w siepniu w ciągu moze mieć charakter przejściowy tj wyższych we wrześniu niż w czerwcu-zresztą zdarzyło się to ostatnio tylko w roku 2015 bo już w roku 2016 wyższe ekstrema notowano w czerwcu niż we wrześniu. Także nie ma co pisać że sierpień ociepla się szybciej niż lipiec a we wrześniu częściej notuje się upały niż w czerwcu bo dałem przykłady nawet z ostatnich lat że tak nie jest juz nie pisząc o przestrzeni kulku dekad. I zretszą pewnie tak nie będzie. W strefie zwrotnikowej jest tak że czasem najcieplejszy jest wrzesień albo sierpień, w Indiach zaś maj, czasem czerwiec, ale my naszej szerkości nie zmienimy, chyba że za miliony lat jak będzie widoczny efekt wędrówki kontynentów

  40. Prognozy na kolejne dni, właściwie już II dekady lipca, sprzyjające w coraz większym stopniu… naszej przyrodzie. Bowiem nie widać dużego ochłodzenia (a powiedzmy z typowymi umiarkowanie letnimi temperaturami), za to coraz częściej ma padać – najczęściej z przejściowych stref, z możliwymi zjawiskami konwekcyjnymi, między którymi (jak to w porze ciepłej często bywa) może się również przejściowo rozpogadzać. Wg wcześniejszych prognoz tak miało być głównie w dniach 11-13.07. Teraz wygląda na to, że taka aura może potrzymać co najmniej do połowy lipca, jeżeli nie dłużej.

    Natomiast odnośnie temperatury, jak już wspomniałem, nie zanosi się na razie ani na wyraźniejsze ochłodzenie (z przewagą ujemnych anomalii), ani też na konkretniejszą falę upału. W sumie to dobrze, choć trzeba mieć na względzie, że każda rozbudowa wyżów nad Europę C i dalej na E bez problemu do takowej może doprowadzić – choć na razie nie ma powodów, aby się tego obawiać. Większym zagrożeniem mogą być przejściowe/miejscowe silniejsze zjawiska konwekcyjne i zagrożenia z nimi związane.

    A dzisiaj jeszcze w sporej części Polski (zwłaszcza w całej E części) dość pogodny, gorący i spokojny wtorek – z aurą w wolnym czasie sprzyjającą aktywności na łonie Natury:-)

  41. Czyli wychodzi na to ze od 11do 16 lipca na 90% solidnie popada. W wielu regionach moze byc to wręcz norma miesięczna. Moze w koncu przyroda sie obudzi, zrobi sie bardziej zielono i pojawia sie wyczekiwane grzyby.
    Co do temperatur, to z 0Z wsYstkie modele oprócz upartego GFS widza od czwartku na Mazowszu temperatury około 20-23 stopni w dzień, z tymże noce dość ciepłe, wiec nie konieczne avg ponizej normy. Średnie wiązki tez juz widza kilka konkretniej chłodniejszych dni w zasięgu 7 dni.
    Po 17 lipca chyba powrot gorąca, ale nic na razie nie wskazuje by miało sie to przerodzić w fale upału.
    Jeśli obecne prognozy sie sprawdza, to po połowie lipca moze byc lekko ujemna anomalia miesiąca.
    Szkoda, ze wyraźniejsze ochłodzenia występują tylko tego lata przy pochmurnej i często deszczowej pogodzie. Wyjątkiem był tu 6.06 i 22.06.

    1. po pierwszej dekadzie (jutro) wiec chyba bedzie około +0.5K a pozniej juz raczej spadek do końca tygodnia , aniżeli wzrost (albo i stabilne trzymanie, jeśli ciepłe-pochmurne noce zawyżą)

  42. No to pokażmy 6-miesięczny indeks SPEI za czerwiec 2018, co pokaże dlaczego dziś czuję niepokój prawie jak @dorka.

    Otóż indeks SPEI, liczący kumulatywną różnicę opady minus parowanie dla pewnego okresu czasy używany jest jako indeks suszy najczęściej w wersji 6 miesięcznej.

    Oto sześciomiesięczny SPEI dla czerwca 2018:

    Dla porównania czerwcowe 6-miesięczne SPEI z 2010 r. przed letnią falą mega- upałów w Rosji:

    oraz czerwcowe 6-miesięczne SPEI przed fala mega-upałów z Europy zachodniej:

    Już wspominałem o tym, że takie czerwcowe 6-miesięcze SPEI u nas wyglądały najgorzej (chociaż nie tak źle) w latach 1959, 1963 i 2003 i za każdym razem skończyło się lipcem z co najmniej +2 K amonali w Polsce. Najbliższy pod względem 6-miesięcznej suszy w czerwcu, który nie skończył się fala upałów był 2011 (“tylko” +0.52 K w lipcu), czyli nie jest to nieuniknione ale dość prawdopodobne. Jednak ten 2011 jest też ciekawy bo fala upałów była ale na wschód od suchego obszaru (czyli także od nas).

    1. Wlasnie w 2011 e polowie lipca potezne ulewy zakonczyly posuche. Niemniej w 2011 u mnie bylo I tak duzo lepiej niz teraz Bo jednak cos padalo w maju I czerwcu I bylo chlodniej . W 2003 uratowaly Nas tez nieco wyzaze opady w lipcu Bo w polowie czerwca bylo.nieciekawie . Ale ten rok przebia wszystko

      1. w dużej części Polski już na początku lipca 2011
        Cóż, wszystko wygląda na to, że i w najbliższych dniach ulewy zaskoczą suszę, z tymże teraz zapotrzebowanie jest o wiele większe niż w 2003 lub 2011.

          1. Marian, u mnie pada, tak miarowo, od dwóch godzin. Natura odżywa, ale jest mocno chłodno!

          2. Yeah na radarach dziura wytworzyla sie wlasnie w poludniowej czesci wojewodztwa. Szczerze liczylem na jakies opad powazniejszy a Tu sie rozpogadA. Nastepujace nadzieja to dzisiejszy wieczor

          3. @marian
            no myśle, że tym razem już sprawiedliwie niemal każdy region coś dostanie… ciekawe czy przypadkiem niektóre nie dostaną zdecydowanie za dużo…

        1. Powiem tak. Uwierzę jak zobaczę. Póki co trudno uwierzyć w nagły zwrot sytuacji. Jeszcze wczoraj modele nie widziały tak dużych sum opadowych. Także z tym hurraoptymizmem bym się jeszcze wstrzymał.

          1. @kmroz rzeczy or ostatnia GFS pojechal sktajnosciami jesli chodzi o opady na pomorze. Jakby sie sprawdzilo to niemal powtorka 2016 r.
            Umnie kibicuje z by chociaz spadlo to co zapowiedzi czyli 30mm. Niewiele w stosunju do potrzeba ale dobrze I to

          2. @dorka
            Od jutra codzienne bardzo intensywne opady… wyglada to jednocześnie ciekawie i nieciekawie. Potrzebne bardzo ale lepiej by te 100mm spadło w miesiąc a nie tydzien :(

          3. Warunki to bedą niestety tak czy inaczej ;) tylko słabsze.
            Ja sie tylko obawiam, czy w tak krótkim czasie jest w stanie to nadrobić. TAk czy inaczej, mam nadzieje ze juz potem dłuższe okresy bez opadów sie nie bedą pojawiać.

          4. No cóż, to o czym dzisiaj pisał @Arctic bardzo mnie zmartwiło. Zresztą, o tym, że rozwijają się u nas warunki do silnej fali upału pisał już na wiosnę, ale rozumiem, że teraz sytuacja jest już w ogóle niespotykanie dramatyczna :( Ale cóż można na to poradzić, kiedy na pogodę nie ma wpływu żadnego………..

          1. “Problemem” było to, że po 4-5 bardzo zimnych dniach pojawił się wyskok ciepła (i to dosc silny w dniu 29 czerwca), po czym na 3 dni wróciło absurdalne zimno (mi tak jak wszyscy wiedzą bardzo nie przeszkadzało, ale fakt to fakt). Dlatego w 10 dniowych tego się nie zobaczy tak dobitnie, jednak zobaczy się, że był dzień (23.06) z tak niską avg dobową, jaka się po prostu także w tym czerwcu 2015 (ani sierpniu 2016) nie zdarzyła.
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/2018/06/amon.txt
            Natomiast 1.07.2018 (13.00C) to najzimniejszy LIPCOWY dzień od… 2011 roku? ;) – 10.07.2015 jednak nieznacznie cieplejszy…
            Tyle, dwie ciekawostki (najzimniejszy letni dzień od paru lat, najzimniejszy lipcowy dzień od paru lat). Nie mają żadnego znaczenia klimatycznego, mają natomiast przy bezpośredniej ocenie dotychczasowego tego lata w naszym kraju

          2. “Problemem” było to, że po 4-5 bardzo zimnych dniach pojawił się wyskok ciepła

            To nie problem, tylko fakt pomiarowy.

            Dlatego w 10 dniowych tego się nie zobaczy tak dobitnie

            Dlatego też mówienie o “najchłodniejszym okresie od kilku lat” to bzdura, bo pojedyncza doba to nie “okres”.

            mają natomiast przy bezpośredniej ocenie dotychczasowego tego lata w naszym kraju

            Najwyraźniej tylko w Twojej ocenie.
            No i należy dodać, że prognoza spadku anomalii miesięcznej poniżej 0 w najbliższych dniach jest dość wątpliwa.

          3. “Dlatego też mówienie o “najchłodniejszym okresie od kilku lat” to bzdura, bo pojedyncza doba to nie “okres”.”
            najchłodniejszy okres U MNIE na pewno był, 8 na 11 dni przyniosly maks poniżej 20 stopni, w sezonach letnich 2016 i 2017 to tyle maksów poniżej 20 było przez całe lato ;)
            inaczej było na zachodzie- tam nie było aż tak jesiennie i zimno.
            “Najwyraźniej tylko w Twojej ocenie.”
            na pewno nie tylko mojej. Większość osób, także na tym forum, będzie rozpamiętywać przez pewnie kilka lat “jesień w lecie”, a nie liczne przekroczenia 25 stopni (które w czerwcu były owszem bardzo nietypowe, ale dla wielu najwyraźniej typową przyjemną letnią pogodą…)
            “No i należy dodać, że prognoza spadku anomalii miesięcznej poniżej 0 w najbliższych dniach jest dość wątpliwa.”
            to już ciężko jednoznacznie ocenić, pewnie ciepłe noce zrobią swoje i nie spadnie.

  43. A u mnie w Gliwicach prawdopodobnie ostatnie godziny ze Słońcem. Od zachodu zbliża się nieubłaganie chłodny front z z zachmurzeniem i deszczem.

  44. @Arctic Haze
    Chodzi mi głownie o to, ze w okresie 22.06-2.07 w wieluregionach kraju były <=3 dni z temperatura Max ponizej 20 stopni. Do tego sporo regionów miało epizody z t max poniżej 15 stopni.
    MInimalnie glebsza anomalia zdarzyła sie bodajże 11.08.2016, ale wtedy silny chłód ograniczył sie do 3 dni.

  45. Czyli zmiana pogody stała się dziś faktem. W zachodniej części albo padało, albo pada, albo lada chwila znów będzie padało. Strefa zaś samego zachmurzenia dotarła nad Mazowsze-opadów narazie jednak nie ma. U mnie na działce od strony zachodniej ( za domem) trawa jest wyschnięta na wiór, od strony wschodniej jest w miarę zielono. Gdyby w takim momencie dotarło jeszcze zwrotnikowe suche powietrze krajobraz wyglądałby chyba jak w porze suchej na sawannie. Czerwiec był dość suchy, ale to niezwykle sloneczny i suchy kwiecień i maj w głównej mierze doprowadziły do tej sytuacji w połączeniu z wysokimi temperaturami. Dość dużo liści na drzewach jest wyżółkłych.

    1. ciepła i najbardziej sucha od 13 lat zima na Mazowszu też były nie bez związku. A od początku lutego opady były po prostu skąpe, nie ma co się oszukiwać.
      Mokra jesień też ma wpływ… taki, że jeszcze w ogóle dzięki tamtym zasobom rośliny rosną… strach pomyśleć, co by było gdyby do tego jesień była jak w 2014, 2011 czy 2006

  46. I po raz kolejny temperatury są zaniżane w prognozach. Dzisiaj w radiu słyszałem że będzie maksymalnie 26-27°C. Tymczasem w niektórych miejscach jest nawet 28-30°C. Najbardziej “odleciała” Warszawa gdzie nieoficjalnie na okęciu zanotowano 29-30°C.

    1. te odloty na Okęciu coraz bardziej zastanawiają.
      w niedziela różnica między godzinowymi a maksem 1.8K
      w poniedziałek 0.7K
      i dzisiaj z tego co mówisz znowu ponad 1K
      Tak czy inaczej 24 stopnie o 8 rano były niesamowite, dawały szanse spokojnie na upał, ale od 13-14 zaczeły pojawiać się chmury, a wraz z nimi spadek temperatury

        1. Mam nadzieję, że tego lata Pomorze, a przynajmniej ja doświdczę ogromnej fali upałów, chciał bym poczuć 40 stopni na własnej skórze.

          1. A ja mam nadzieję, że NIGDY w naszym kraju nie będzie 40 st! wystarczająco jest na świecie takich upiornych temperatur, u nas są co najmniej zbędne!

          2. A jak tak potrzebujesz tej ogromnej fali upału, to wstaw sobie piecyk do łazienki, albo jakiegoś małego pokoju, nagrzej do 40-50st i siedź w nim przez kilka dni. Powodzenia i miłych wrażeń!

          3. Ktoś, kto potrzebuje do szczęścia bicia rekordów ciepła, chyba nie jest normalny. Ja jestem zimnolubem i jakoś nie potrzebuję w zimie -40 stopni. Dla mnie wystarczy nawet jednocyfrowy mróz, bardziej mi zależy na tym, żeby zima była śnieżna. A jak potrzebujesz znosić 40-stopniowe upały, to jedź tam, gdzie one są normą, bo tu nikt takiej katorgi nie potrzebuje. Nikt normalny przy zdrowych zmysłach oczywiście.

    1. Nie. 40 stopni w lipcu to anomalia na poziomie 15*C. -30*C w styczniu to anomalia na poziomie -30*C. Nawet gdyby mówić o Tmin zimą, to wyszłoby ok -25*C.

    2. 40 stopni to katorga nie do zniesienia, natomiast przed temp. -30 można się ochronić w ogrzewanym budynku, a jak już trzeba wyjść, to grubo się ubrać na cebulkę. Przed upałem nie da się ochronić, a klimatyzacja w Polsce nie jest standardowym wyposażeniem.

  47. U was nie musi być nawet trzydziestki, ale ja chcę poczuć taką ekstremalną temperaturę w pełnym cieniu.

    Tak czy siak to tylko kwestia czasu, jak nie w tym roku, to może za kilka lat, ale zawiatuję się o 1000 zł, że jeszcze przed rokiem 2030 w końcu oficjalnie gdzieś +40 padnie. A pogody nikt nie przeskoczy, ani na nią nie wpłynie. Nikt z nas takiej mocy sprawczej nie ma.
    Fakt, że to gdybania i może dla niektórych strachy na Lachy, ale starczy w tym roku, że przed końcem lipca zmieni się pole baryczne, tak conajmniej 35 stopni w większości RP byśmy zanotowali. Gdy jednak takie pole zatnie się nad nami przez dłuższy czas, to 40 stopni na 100 % nie będzie.

    1. Jakoś nie widzę szansy, by u Ciebie było koło 40 C, no nawet 37C, a w większości Polski dużo chłodniej. Nawet w upałach, w których to północ w tym Kaszuby miały wyższą anomalie i wyższe temperatury niż wiele innych obszarów Polski, to mimo to w reszcie Polski było przeważnie ponad 30tki – zobacz choć początek sierpnia 2014. 3 sierpnia w najgorętszy dzień, kiedy to na Pomorzu notowano 35C, a lokalnie (np. Kmiecin) nawet 36C, u mnie też było gorąco – 31C.

      1. A co do 40tki w Polsce – cóż moim zdaniem jeżeli będzie przekroczenie to raczej niewiele ponad 40C, a jeżeli więcej – tj. np. 41-42C to będzie albo wyjątkowy zbieg okoliczności albo oznaka szybszych postępów ocieplenia klimatów niż myślimy. Zauważ, że rekordy (oficjalne) ciepła dla Słowacji, Niemiec, czy Austrii, gdzie jest większy potencjał na b.wysokie temperatury niż w Polsce i mamy “świeże” rekordy (z lat 2013 i 2015) nie przekraczają 41C. Szwajcaria ma wyższy rekord (Grono) – ale nie wiem czy tu nie ma jakieś kontrowersji (bo nigdzie indziej nie zanotowano ponad 40C).

        1. Wg mnie najwyższy potencjał dla poszcagólnych regionów kraju czyli okolic Słubic, Poznania, Wrocławia, Opola, Torunia to 40-41 stopni, 39-40 stopni Szczecin, Tarnów, miejscowości nadmorskie: Łeba, Ustka, Kołobrzeg ( gdy zawieje od lądu) 38-39 stopni Warszawa, Kielce, Nowy Sącz, Białystok, najniższy potencjał na nizinach 37-38 Suwałki, ale również np. Bielsko Biała. Tylko w Zakopane 34-35 poniżej 35 stopni Dodam że na Białorusi na szerkości geograficznej mniejj więcej Warszawy notowano 38.9 stopni. Miejmy że jeśli padnie 40 to będzie to miało charakter jednorazowy. Już utrzymujące się dłużej temperatury 30-35 stopni są szkodliwe

          1. Spiro zalezy od polozenia stacji. Stacja w Zielonej Górze w obecnej lokalizacji moim zdaniem nie ma szans na 40c. A jak by mialo byc 40c to w slubicach , legnicy czy wroclawiu musialaby byc 42c

          2. Krakus balice potencjal to 38 39 Krakow obserwatorium potencjal na 40c . Co do zestawienia nie wiem czemu tak wysokiej zaznaczyles Bialystok. No I co do rekordow to jeszcze ciekawy moze byc stacja ceber

          3. Białystok zaznaczyłem tak wysoko właśnie ze względu na przykład miasta Homel. Myślę że zwrotnikowe powietrze z kierunku SE może podnieść do takiego poziomu temperaturę w Białymstoku- na wschodnich krancach Polski klimat jest bardziej kontynentalny i choć rekordy nie oszałamiają nie znaczy że nie mają potencjału nie było ku temu sprzyjających okolicznośc bo zazwyczaj powietrze zwrotnikowe naciera z kierunku SW, S. Tak poza tym o kilku ważnych miastach tak więc gwoli uzupełnienia dodałbym Gdańsk z potencjałem 36-37 stopni jeszcze niższym niż Suwałki i Hel 35-36 tu widzę najniższy potencjał na nizinach. Dodałbym jeszcze Koszalin 37-38, Terespol, Rzeszów, Katowice 38-39, Legnica 40-41, Kalisz 39-40, Łódź 38-39, Kielce, Lublin 38-39, Jelenia Góra 36-37 i na niemal samy południu Lesko 35-36. Brałem pod uwagę również wysokość ponad poziom morza. Miejscowości położone powyżej 200 mnpm mają nieco mniejszy potencjał nawet jak są położone na południu ( jak np.Kielce, Lublin, Jelenia Góra, Kraków) a im wyżej tym potencjał oczywiście coraz nizszy

          4. A co do mojej oceny Krakowa sie zgadAsz? Btw. Watpie w potencjal dla Lublina polozenie stacji nie sprzyja wysokim tmax. Na zachodie relatywnie mniejszy potencjal pewnie max 39 ma wspomiana juz Tu gdIea Zielona Gora.

          5. Lublin trochę zawyżyłem tj Kielce tu dałbym 37/38. Przy Krakowie pozostałbym 38-39-miasto położone jest na róznych wysokościach na tych najnizej położonych blisko 40 ale bez przekroczenia. Zaś rekordowe wartości między 40-41 ( bez przekroczenia jednak 41 stopni) dla w/w miast- szczególnie Słubice, Poznań i Toruń mają do tego predyspozycje-nisko położone, ale nie wykluczyłbym też takich misat jak Legnica, Wrocław czy Opole

      2. A sierpień 1992 to co przyniósł?, nawet w miastach nadmorskich było po 37 a nawet i 38 stopni. ( Chyba to było 10 lub 11 sierpnia. Więc w przyszłości nawet i u mnie jest szansa na 40 °. I to nawet większa niż -30 ° zimą. Nie zależnie od naszych upodobań pogodowych w nie dalekiej przyszłości na 100 % padnie oficjalnie +40°, chciałbym aby to trafiło na moją lokalizację.
        Może wy lubicie lata z temp. +/- 20°, ale dla mnie takie lato jest do bani. Dla mnie takie temp. powinny panować w kwietniu, lub w październiku. Co mi po paru godzin z temp. 20 stopni, jak w reszcie dnia trzeba kurtkę/kamizelkę czy bluzę zakładać, w lipcu to maksy powinny być minimum 25 stopni w wzwyż, tak jak chociaż w tym roku. A najczęściej wartości 28/29 stopni i kilkoma falami upałów. A raz na 5-10 lat choć z 1 dzień z maksem w okolicy 40°. Gdyby nie ta przewaga obecna, że w większości roku mamy temperatury poniżej 20 stopni, a średnia roczna ledwo przekracza 10 stopni( wyłączając rok obecny), to bym o 40 stopniach nie marzył. Dla mnie lato z temp. +/-20 stopni i tylko czasami po 25 stopni, to zgniłe lato. W zeszłym roku, to bardzo wam z południa zazdrościem upałów po 35 stopni, podczas gdy u mnie czasami to ledwo 20° przekraczało, a rzadko dochodziło do 25°.

  48. hurra wreszcie u mnie popadało, co prawda niedawno przestało i w sumie tylko ok. 6mm, ale przynajmniej przywróciło nadzieję – bo jutro i pojutrze też będzie padac, kto wie czy i dzisiaj w nocy. A już byłem bliski by nie wierzyć tym prognozom opadowym.

    Co najważniejsze – deszcz o dobrej intensywności, wystarczająco mocny, by od razu nie wysychać, ale nie taki, co spływa

    1. A kto by pomyślał do 2011 roku, że po chłodniejszej 1 połowie kwietnia, w drugiej połowie będziemy mieć rekordową falę upałów. Fakt, że to inny miesiąc, ale chociaż.

  49. Na Japonię to jeszcze nie wygląda, ale prognozy sum opadów w najbliższych dniach są coraz bardziej niepokojące. Wieczorny ECMWF dla Łodzi czy Warszawy prognozował przeszło 100mm, miejscami nawet ponad 125 mm, a najwięcej w górach – do 180 mm. W miarę sensowne sumy miałyby być tylko na zachodzie – 20-50mm.

    1. Szczerze powiedziawszy to jakoś średnio mi się chce w to wierzyć. ICM dla Łodzi do piątku pokazuje tylko jakieś niewielkie opady w piatek. Obstawiam, że skończy się na jakimś niewielkim deszczu… Zresztą ICM trochę więcej deszczu w granicach 20-30mm z konwekcji pokazuje tylko dla Warszawy. Innymi słowy – nie ma co sobie tym głowy zawracać.

    2. Najgorsze byłoby zablokowanie na 5+ dni tego zdawałoby się niepozornego (w polu ciśnienia) niżyku wtórnego nad Polską lub u naszych E/NE sąsiadów – a czego to nie wykluczają modele. Ja mam nadzieję, że skończy się na kilku strefach z przejściowymi umiarkowanymi opadami (zapewne po części konwekcyjnymi), po czym powróci dominacja aury spokojniejszej, pogodniejszej i umiarkowanie ciepłej lub gorącej. Wiem, że niektórzy bardzo opadów oczekują (i one są potrzebne) – jednak sumy będące ‘normą’ za 1-2 miesiące letnie wyrobione w 2-5 dni to już spora skrajność.

      1. Na razie nigdzie jakoś wybitnie mocno nie popadało… Zresztą patrząc na jak wszystko pięknie rozrywa się przed Łodzią to jest gotów mały palec sobie uciąć, że żaden wielki deszcz w centrum nie spadnie w dniu dzisiejszym.

      2. Przy takiej suszy również u Ciebie w Warszawie to nie powinniśmy narzekać na takie opady -o jakich piszę, no może poza tymi z południa co już nie doświadczają suszy i u nich najłatwiej może wystąpić powódź i podtopienia.

        Dla mnie te opady są zdecydowanie za słabe u mnie.
        A już np. w Poznaniu fajnie napadało dziś. A najgorzej, że perspektywa jest dość średnia.

        1. Jeżeli dalsza część roku będzie podobna, albo trafi się chociażby jesień na 70% normy to wielu miejsach możemy mieć historyczne rekordy jeżeli chodzi o opady. Ciekawe czy na stacji w Okęciu opad od 1 stycznia do 31 sierpnia przekroczy 200mm. Na ten moment w Poznaniu od początku roku mamy 196,2 mm, w Łodzi 179mm, w Warszawie 138mm. Dodając do tego wysokie temperatury w kweitniu i maju to śmiało mogłoby w tych trzech miastach popadać do końca lipca po 100 mm i dopiero możnaby mówić o zażegnaniu posuchy.

    3. Tradycyjnie ze skrajności w skrajność – albo susza, ciepło i bezchmurne niebo przez pół roku, albo zimno, chmury i deszcz przez kolejne… :(

  50. Cos niezwyklego. U mnie wbrew prognozom od rana pada zamiast kolejnego dnia lampy. Deszcz niczego sobie trzeba przyznać, dawno tego dźwięku nie Slyszlaem. Wyglada na to, ze dzisiaj dla odmiany temperatura bedzie znacznie niższa od tej prognozowanej. Aczkolwiek nie można niczego wykluczyć bo upalne dni w 2017- 10.08 i 31.07 tez sie rozpoczynały ulewą.

    1. To pierwsza ze stref opadowych napierająca z S/W. Za nią pewnie jeszcze nadejdą rozpogodzenia. Zresztą 30+ km na N od Warszawy jest nadal pogodnie.
      W ogóle to nie zanosi się raczej na “lanie ciurkiem”, a raczej właśnie taką przeplatankę opadów (okresowo silnych + z możliwymi burzami) na zmianę z rozpogodzeniami – i to także w kolejnych dniach.

      A co do powiązania z temperaturą – tu wiele będzie zależało od ułożenia niżu i jego frontów względem wałów wyżowych na jego obrzeżach. Bo przy prognozowanej sytuacji barycznej – bez bezpośredniej adwekcji z obszarów arktycznych – ogólnie temperatury mają być umiarkowane, ale nie niskie (w skali całej doby).

        1. Ale też nie będzie gorący. Ja mam nadzieję, że spadnie na tyle dużo deszczu, żeby sytuacja pogodowa na tyle się zmieniła, że nie będą nam groziły już w tym roku upały………..

          1. Jeśli pojawi się sprzyjająca sytuacja baryczna większa wilgotność gleba nie spowoduje, że magicznie upały nie wystąpią, będą po prostu nieco niższe (średnio o 1-2 stopnie) od mogących wystąpić w sytuacji suchej gleby. Przed b. wysoką temperaturą ostry opad chroni na 1-2 dni – często obserwowaliśmy sytuację, że modele widziały np. blisko 40 stopni na dany dzień (kulminacja upałów), a konwekcja która wystąpiła dzień wcześniej (lub w nocy) pozostawiła po sobie nieco chmur i wilgotną glebę co powodowało, że szansa na rekordowy upał malała właściwie do zera. Ale takie opady nie spowodują, że np. tydzień później znów upał się nie pojawi.

  51. A jeśli od weekendu ponownie będzie po 25 stopni w wzwyż i pełnej lampie, to gleba za dużo czasu nie będzie potrzebowała, aby się ponownie przesuszyła, tym bardziej że te opady jedynie do pół metra nawilżą glebę, a w części Polski tylko powierzchownie.

  52. W SW Hiszpanii zapowiada się mocne odchylenie w dół na kolejne 10 dni:
    https://s8.postimg.cc/k4vujjldx/gfsanom_eu.png
    A jak to się przekłada na realne prognozy w tym regionie? Tu przykładowa dla Sewilli:
    https://s8.postimg.cc/kvokoznnp/Sevilla_below_norm_july_2018.png
    Jedynie dzisiaj było poniżej 30C, w kolejnych dniach lekki upał i pełna lampa. W niedalekiej Cordobie Tmax’y mają nie spadać poniżej 34C. W Polsce taka prognoza jak dla Sewilli oznaczałaby powtórkę z lipca 2006.
    Z drugiej strony mamy Oslo, gdzie prognozowana anomalia na kolejne 10 dni ma przekroczyć 6C. Jak to się przekłada na prognozowaną pogodę? :
    https://s8.postimg.cc/9kqiecygl/Oslo_6_C_above_norm_july_2018.png
    W dzień wyraźnie chłodniej niż w Sevilli, za to noce niewiele chłodniejsze.
    Taki rozkład anomalii służy zarówno tym na północy jak i tym na południu.

    1. Ciekawe, wszak Sewilla to centrum najbardziej piekielnych temp. w Hiszpanii, miałam kiedyś “przyjemność” doświadczyć uroków tej aury……….

    2. Cóż – nie do końca. U ile ujemne anomalie latem w Hiszpanii o ile nie są związane z jakimiś powodziami – to zgoda, o tyle takie dodatnie anomalie w Norwegii – to myślę, że mają negatywne skutki dla przyrody, rolnictwa, itp.

    1. No tak, to cudowna aura, jak jeszcze zacznie dobijać do 40st, to już w ogóle będzie idealnie………niech się schowają w tym roku hiszpanie i egipty
      Co prawda ja nie widzę jeszcze tego gorąca w prognozach, ale kto wie………..

  53. Tego lata (i zdecydowanie nie tylko tego) w Europie mamy jakiś klimat pseudo-kontynentalny. Zachodnia Europa (ta bliska Atlantyku) od wielu tygodnia skąpana jest w słonecznym wyżu. Wschodnia (znacznie bliżej serca kontynentu) od kilku tygodni to strefa oddziaływań niezbyt głębokich, ale jednak niżów. Trudno tutaj nawet o ciśnienie 1020 hPa. Minęła 1/3 miesiąca, a u mnie najwyższe ciśnienie to do tej pory 1018,6 hPa.

    1. Wiosną było na odwrót. Na zachodzie było chłodno i mokro a u nas gorąco (rekordowo nawet) i sucho. Cały czas były suche wyże, żaden typowy atlantycki niż do nas nie wszedł w kwietniu i większość maja.

      1. Z tym, że to na zdrowy rozsądek wydaje się sytuacja typowa – wyże przeważają od strony kontynentu, natomiast niże od oceanu. Tymczasem teraz mamy zgoła na odwrót. I sytuacja taka jest paradoksalnie częstsza niż właśnie z niżami na zachodzie, co widać choćby po różnicy w rozkładzie usłonecznienia wynikającego z norm wieloletnich.

  54. W Poznaniu podczas burzy porządnie popadało, 22 mm w ciągu półtora godziny. Tymczasem na wschodzie kraju nie dość że jeszcze sucho, to jeszcze jest szansa na noc tropikalną – w Terespolu temperatura spadła do 20,6 po czym zaczęła rosnąć.

    1. Wschód i centrum zagrożone są największymi opadami w kolejnych dniach., wg. prognoz 80mm ma być przekroczone na szerokim połaciu nizin, a miejscami 100, czy nawet 120 mm.

      1. Ja bym takie opady chętnie przytulił. Dzisiaj co prawda u mnie trochę popadało, zwłaszcza wieczorem – nawet teraz coś tam popaduje – ale słabo, stacja meteo pokazuje 0.4 mm i z pewnie też tyle było jak patrzę na radary. łącznie za mało by zażegnać suszę. Natomiast prognozy nie powalają. Wg. GFS poraz kolejny mój region ma być poszkodowany -czyli najbardziej sucho.

    2. Opady zawsze w tym roku miały problem z dostaniem sie na większośc Mazowsza (granica Łódzkiego czy Świętokrzyskiego z Mazowieckim były często granica) teraz na szczescie dotarły do granicy Wisły przynajmniej. U mnie w koncu leje jak ani razu w tym roku.

      1. Ja to mam wyjątkowego pecha w tym roku. Nie tylko w “szeroko” pojętym regionie mało padało, ale u mnie nawet mnie niż w okolicy powiedzmy 50 km.

        Bardzo często omijały mnie opady, niezależnie czy szły stroną wschodnią, czy zachodnią. Nawet teraz na wschód ode mnie jakieś 50 km mocna strefa opadowa a u mnie ledwo ledwo popadało. Wczoraj do południa z kolei wszytko szło na wschód lub zachód ode mnie. Jedynie wieczorna strefa od południa coś sensownego przyniosła. Więc ja czekam jeszcze z utęsknieniem na więcej deszczu

      2. Patrząc na obecne prognozy, to te opady mogą się jeszcze znudzić. Obecnie prognozy wskazują na niż za naszymi wschodnimi granicami. Normalnie spowodowałoby to stosunkowo niskie temperatury, ale tutaj mamy jeszcze dodatkowo wyż nad Skandynawią, gdzie ma być wyjątkowo ciepło. Ogólnie widać wysokie temperatury, szczególnie na zachodzie, wysokie punkty rosy i bardzo dużo przelotnych opadów i burz. Chyba dość nieczęsta sytuacja, w której niż po naszej wschodniej stronie zaciąga do nas ciepłe powietrze (przy udziale wyżu na północy). I chyba dość niebezpieczna, sumy opadów to ponad 133 mm. A ponieważ sporo z tego to konwekcja, miejscami mogłoby być i ponad 200.

          1. Szczecin i Poznań w zachodniej połowie kraju a w Szczecinie za dwie doby spadło około 60mm wody . W Poznaniu ponad 40mm.Tu masz https://www.wetteronline.de/aktuelles-wetter?
            gid=12205
            W Rudzie śląskiej suma opadów w lipcu 18 to do dzisiaj 5mm przy średniej za cały lipiec 90-100 mm w regionie katowickim. Czekam na solidniejsze deszcze.

          2. @ marian . To macie pecha w okolicach Zielonej góry ,ale nie chciej 200mm w krótkim czasie (2-4 dni) bo to nawet po wielkiej suszy spowoduje podtopienia i lokalne powodzie. 200mm w trzy tygodnie w 10- 15 porcjach to tak. Jeszcze Poznań .https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2018-07-12&rodzaj=da&wmoid=12330&dni=12&ord=asc Tam w ciągu doby spadło więcej niż za maj i czerwiec,, do kupy” i efekt to zalane drogi ,samochody i liczne podtopienia.

          1. @oliver57 w szczecinie I poznaniu duzo deszczu ale u mnie za 2 tylko 7 mm a prognozy GFS SA suchsze nz dla gornego slaska czy E Polski.

          2. W 2 4 DNI niekoniecznie ale wole nawet 200mm w 10 DNI niz kontynuacje suszy. Zreszta wiekszy problem jest jak spadnie powiedzmy 25 mm godzine niz powiedzmy 50mm spokojnie przez caly dzien. Wiem Bo w 2016 mialem taki opad 14 lipca I nie bylo specjalbych szkod.

        1. Obserwuję prognozy i też wydaje mi się, że dotyczyć to będzie prędzej wschodniej Polski/Białorusi. Już zaczynam tracić nadzieję, że cokolwiek więcej popada w centrum bo, na który model nie spojrzeć to opady z dnia na dzień są przesuwane na odleglejszy termin. Intuicja podpowiada, że standardowo w tym roku skończy się na kilku mam albo i nie. Zapewne na normalne opady deszczu 15-25mm przyjdzie poczekać do sierpnia albo jesieni.

          1. Przecież centrum (łódzkie) w tym roku najbardziej dostaje opadami. Wszystkie burze do was idą

  55. Dzisiaj znów mamy polaryzację ciepła (gorąca) północ kraju i chłodno-deszczowe południe. Podczas gdy na N od Warszawy było ponad 25 stopni, u mnie było tylko 17-18 i padał deszcz. Od maja jest dużo takiej polaryzacji (kwiecień najcieplejszy był na południu). Taka antypoda roku ubiegłego, który to przyniósł na północy bardzo nieprzyjemne lato. W tym czasie na południu było sucho i dużo gorąco-upalnych dni (ale nie za dużo, było ich w sam raz, tak z 15 dni 30+ w całe lato)

  56. Ja się przyznam, że mam już dość tych deszczy u mnie – przed chwilą zostałem zaskoczony potężną ulewą. Wiem, że normy opadowe są wyższe, niemniej taka kumulacja dni deszczowych mnie irytuje, zwłaszcza, że akurat od 21 czerwca lekka posucha się u mnie zakończyła. I szczerze miałem już nadzieję na odwrócenie się tej polaryzacji – tj, że na południu będzie bardziej sucho i cieplej a na N i W chłodniej i bardziej wilgotniej

    1. A w mojej okolicy (obecnie przebywam koło Nadarzyna) leje nieprzerwanie od 6 godzin. Ale patrząc po tym jak wyglądały pola w ostatnich dniach jestem wręcz zachwycony. Szkoda, ze tyle nie padało wczesniej. Ale dobrze, ze teraz zaczęło, a nie na jesieni, to byłby chyba najgorszy scenariusz.

    2. Nie na całym południu jest mokro . W Katowicach raptem spadło za 11 dni lipca ponad 9mm co przy średniej miesięcznej lipca 95mm jest mało . Czerwiec też dosyć suchy bo 58mm opadu (średnia 85mm). Posucha dalej trwa co szczególnie odczuwają okoliczne lasy. Od początku roku opady w regionie to 170-260mm a drzewa wymagają 400-700mm rocznego opadu. Do końca roku opady powinny być zdecydowanie wyższe w regionie.

        1. W Krakowie w muescie wiecej opadow biz w Balicqch. Wczoraj wola justowska 7mm a liberties ponad 13mm Balice tylko 4mm. W okolicach Ronda na grzegorzkach gdzie mieszkan subiektywnie spadlo blizej tych 13mm. W czerwcu I lipcu odwrocenie biz w maju mialem wrazenie ze wiecej padalo u mnie biz w Balicqch. Czekam na Dane z ogrodu botanicznego to pokazac Ile u mnie spadlo deszczu.

  57. W Grójcu (50 km na S od Warszawy) spadło 30mm/24h, a w Skierniewicach 25mm/24h. Same Okęcie biedne, ale i tak najwiecej od ponad miesiąca (8mm/24h). W Legionowie nie lepiej, 10mm. Z tymże, nie ma co płakać nad “niskimi” sumami, bo w przeciwieństwie do sytuacji z 16.05,26.05 czy 2.06 nie bedzie to raczej pojedynczy opad, tylko od teraz niemal codziennie mogą być podobne sumy. Oby tylko były, bo naprawdę nie jest wesoło.

    1. Tutaj niestety będzie musiało padać bardzo długo i sporo. Pamietam jak w połowie maja w Łodzi w 2 dni spadło ponad 40mm. Po tygodniu nie było już tego widać bo było już dość sucho wcześniej. Dlatego nawet spore opady dla Poznania rzędu 45mm/24h nie załatwiają tematu. Musiałoby padać regularnie i umiarkowanie do końca miesiąca. Dla przykładu KBW dla Poznania wynosił ostatnio -270mm… To dobrze mówi z jak olbrzymim nieodborem opadów mamy miejscami do czynienia.

    1. No Skandynawia znów odleci bo u nich goręcej i upalniej niż u nas. Choc u nas najgorzej nie będzie choc bardziej wilgotno co przy wysokiej temperaturze czuć ciężkie i parne powietrze.

      1. Obecnie jakby na złość prawie cała Europa ma dużo Słońca, a zachodnia Polska i okolice jest skąpana w chmurach. Nie zdziwie się jak maj okaże się cieplejszym miesiącem niż lipiec. Obecna aura to Japonia latem w wersji light: w ciągu dnia ciepło, czasami gorąco, duże zachmurzenie z przejaśnieniami co jakiś czas, wilgotno, od czasu do czasu solidny opad deszczu i burza, do tego ciepłe noce powyżej 15 stopni. Szkoda że tak nie mogłobyć w maju, z kolei teraz przydałoby się więcej Słońca.

      2. @Konrad

        Możliwe że fala upałów spowodowana suszą, jakiej się obawiam trafi nie nas, ale Skandynawię.

        Oznaczałoby to, że znów mieliśmy szczęście, ale też że trafienie w Polskę to tylko kwestia czasu. Na razie mieliśmy falę maga-upału (kilka odchyleń standardowych od historycznych wartości) w 2003 na zachód od nas, w 2010 na wschód od nas. Jeśli tera będzie na północ od nas to naprawdę trudno mówić, że u nas to niemożliwe.

          1. @dorka

            Biorąc pod uwagę normalne temperatury w Skandynawii, możliwe, że ona już trwa. Dlatego wyraźnie napisałem o kilku odchyleniach standardowych ponad średnią. Temperatury +30 C nie są żadną falą upałów latem w subtropikach, ale +25 C jest upałem w Skandynawii czy Szkocji. Niestety ale definicja upału stworzona dla Niemiec, jaką w Polsce używamy, jest bardzo mało uniwersalna.

        1. Z tego co widzę, to mają upały, ale chyba w 2014 r. było tam w lipcu goręcej. Problemem per se jest raczej susza spowodowana upałami i brakiem opadów niż nadzwyczajna fala upałów

  58. Zgodnie z prognozami w nocy i o poranku nad Mazowszem przeszła strefa z najkonkretniejszymi w najbliższym czasie opadami. Pomimo pogorszenia pogody za pozytywne uznaję to, że temperatura jest umiarkowana (ani nie zimno, ani nie “tropikalnie”), jak i to, że między strefami z opadami mają pojawiać się okresy z rozpogodzeniami, a nawet pogodniejsze. Czyli lato trochę “odpuściło”, ale nie zupełnie się wycofało.

    W ogóle w II dekadzie lipca mają przeważać dni z temperaturą umiarkowaną, a z czasem ponownie coraz częściej gorące – przy pogodzie dość urozmaiconej. Miejscami w cieplejszych regionach kraju nie można wykluczyć także dni lekko-upalnych, choć przynajmniej w skali najbliższych 7-10 dni (na razie) wyraźniejszej fali upału obawiać się nie musimy.

    1. Na horyzoncie nie widać silnej fali upałów 35+, trzeba pamiętać że te są możliwe aż do września ale wchodzimy już w najcieplejszy okres roku. Może jednak w tym roku uda się uniknąć tak wysokich temperatur, anomalia dodatnia od kwietnia z każdym miesiącem się zmniejsza. Trudno wyrokować jaki wyjdzie lipiec ale póki co zanosi się na mniejszą anomalię dodatnią niż w czerwcu-co oczywiście może się zmienić. Być może to sierpień więc sierpień w tym roku wypadnie mokro i chłodno, choć może już lipiec będzie miesiącem wilgotnym. Ciekawe co będzie się działo w pogodzie – co do temperatur okazuje się że trwający nieco dłużej okres z anomaliami ujemnymi pod koniec czerwca i na początku lipca nie miał wpływu na fakt że czerwiec 2018 i tak wypadł ciepły a lipiec już przeszedł lekko na anomalię dodatnią.

    2. Obyśmy do końca lata nie musieli się obawiać. Teraz jest wystarczająco ciepło, nie musi być cieplej.

      1. Wystarczająco ciepło? Dziś o 10 rano widziałem sporo osób w kurtkach i bluzach – było poniżej 20C o tej godzinie, mimo okresowego Słońca. Jak na lipiec to jest chłodno.

        1. Jak dla mnie zdecydowanie za ciepłe noce (każda noc powyżej 15 utrudnia normalne spanie). z jednej strony dobrze ze pada, ale z drugiej… gdyby było pogodniej to jednak noce byłyby znośniejsze.

  59. Z najnowszych prognoz wskazuje, że Pomorze i Kaszuby znów będą robiły się bardziej suche.
    Dzisiaj większość prognoz wskazywała na silne opady na północy nie mal do końca dnia!.
    Owszem w nocy między 3:00, a 6:00 przeszedł większy opad.

    Ale od 7:00 do teraz coraz bardziej się rozpogadza. Do południa były przejaśnienia, a popołudniu do teraz robi się coraz pogodniej i cieplej, teraz tu na Kaszubach 24 stopnie.
    Ja się pytam gdzie te prognozowane dzisiejsze opady??, Bo jak narazie się nie zanosi. Dodam, że z każdym kolejnym dniem szanse na opady maleją. Nawet dziś mogę stwierdzić, że od dziś kończą się u mnie opady. Od weekendu zrobić ma się ponownie pogodnie i coraz cieplej. O ile sobota może jakieś chmury przynieść, tak niedziela zapowiada się nie mal bezchmurna, a kolejne dni ponownie pogodne i takie sobie ciepłe( tzn temp. ok i powyżej 25 stopni). Podczas gdy Centrum i południe często ma padać i grzmieć. A więc wracamy do punktu wyjścia, czyli ponownie NW POLSKI będzie się przesuszał.
    Mimo, że na Kaszubach spadło +/- 30 mm deszczu, tak w połowie przyszłego tygodnia wrócimy do stanu z przed fali opadów.

  60. U mnie dzisiaj przeszły już dwie bardzo silne ulewy, a prognozy są niekorzystne. Może spaść tyle deszczu w 2 tygodnie, że będzie katastrofa…

      1. Na najbliższym posterunku 12,7 mm, ale u mnie na pewno więcej jakoś 15-20/22 mm, bo akurat nade mną nasilał się opad, a w Chrabołach już słabł.

        1. Ojojoj, i trzecia dzisiaj kosmiczna ulewa, jeszcze silniejsza niż poprzednie. Myślę, że mogło spaść z 30 mm w 10-12 minut. Chyba najsilniejszy deszcz w moim życiu! Co tu się dzieje??

  61. Wiosna w tym roku była wspaniała (marzec też, może nie za ciepły ale za to pogodny i praktycznie pozbawiony aury “pluchowatej”), ale lato? Jak na razie bez jakiegoś szału. Czerwiec kapryśny z najniższym od 2013 usłonecznieniem (wysoka anomalia dzięki wyjątkowo dużej liczbie ciepłych nocy), do tego parny i nie za przyjemny. Lipiec po pierwszych 12 dniach w miarę pogodny ale temperaturowo bez szału. 23-27 stopni w dzień to jest normalna tmax w tym miesiącu, tylko jeden dzień był wyraźnie cieplejszy (5 lipca 31 stopni). W odróżnieniu od czerwca, w lipcu noce są zimne, jak na razie była tylko jedna z Tmin 17*C, a większość pozostałych ma zaledwie 10*C lub nawet poniżej tego. Najzimniejsza noc 7*C póki co. Plusem jest mniejsza parność niz w czerwcu.

    Opadowo na papierze miesiąc ten jest suchy, ale w praktyce pada co chwilę w ostatnich dniach. Na drogach ciągle widzę kałuże, w lasach jest mokro, w zagłebieniach potworzyły się rozlewiska. Nie ma żadnej suszy ani nawet posuchy, nie wiem skąd wy to bierzecie jeśli chodzi o region śląski. Już w czerwcu KBW sześciodekadowe było tutaj na względnie wysokim poziomie, podobnie jak wilgotność wierzchniej warstwy gleby. Susza to w Wielkopolsce jest, tam ona jest można powiedzieć normą – średnia wieloletnia poniżej 500 mm, kiedy w Katowicach rekord z 2015r wynosi chyba 490…U nas to by musiała być jakaś susza pokroju tej sprzed 115/120 lat żeby było to widać…

    Ogółem to nie ma za bardzo na co narzekać, ale też nie ma się czym podniecać. Bywały dużo lepsze sezony letnie, jak i znacznie bardziej uporczywe. Nie co roku będzie tak dobre lato jak w 2017. Zobaczymy co dalej się będzie działo, na razie w prognozach kontynuacja “normy wieloletniej” jeśli chodzi o temperatury (23-25 stopni w dzień, 12-14 nocami), dość mało słońca i codziennie może coś tam popadać. Nie widać żadnych upałów ani dłuższego okresu z piękną pogodą, ale z drugiej strony nie będzie też pogodowej jesieni (brak słońca i maxy poniżej 20).

    Na upały z prawdziwego zdarzenia to się w tym roku mozemy nie doczekać. Choć kto wie co się będzie działo po 20 VII.

    1. Wszystko rozumiem.
      Ale to?
      “ale temperaturowo bez szału. 23-27 stopni w dzień to jest normalna tmax w tym miesiącu, tylko jeden dzień był wyraźnie cieplejszy”
      To zle, ze sa umiarkowane, letnie temperatury? Naprawde chciałbys upałów zamiast tego? :(
      Co do wiosny, to dla mnie była pomyłką a nie wiosną. Osobiście bardziej lubie pory przejściowe (wiosna, jesień) od lata- dlatego nie jestem zachwycony tym, ze lato zastąpiło duża czesc wiosny. Robiłem to juz setki razy, ale korzystając z okazji po raz 101 wyrażę swój żal ze rekordowe anomalie nie przypadły na luty i marzec – rodem z 1990 roku. – tylko na kwiecień i maj. Z drugiej strony… mam na uwadze, ze w niedalekiej przyszłości mogą przypaść na dwa, a moze nawet trzy z rzędu letnie miesiące… to dopiero przeraża, na samą myśl.

      1. A mi taki układ jak w tym roku się dużo bardziej podoba niż wysoka anomalie w zimie czy w marcu. Te miesiące co wymieniłes nawet przy wysokiej anomali są zimne tak czy owak. Dla mnie zima to może być i – 5 anomali i mi to nie przeszkadza, byle tylko był śnieg bo takie miesiące często są pochmurne.

        A upały też są spoko, w końcu lato jest i upały powinny być. Byle nie cały czas i nie takie powyżej 35 stopni

    2. Wlasnie na papierze niby sucho ale ja widE kaluE roLewiska I wilgoc. Muscle ze sucha role Krakowie by naprawde nie zaszkodzil

  62. To ja tez sie wypowiem… mi to lato sie średnio podoba bo brakuje dni z temperaturami optymalnymi (20-25 stopni), normalna wilgotnością powietrza i słoneczna pogoda. W lipcu u mnie de facto był taki tylko jeden dzień.
    Duzo ich bylo wtedy, gdy ich nie powinno byc- czyli w kwietniu i maju. A od początku czerwca to przeważnie albo cieplej, albo chłodniej, albo jak dziś- wysoka wilgotność i/lub chmury+opady
    – mimo optymalnej na lato temepratury maksymalnej, inne warunki nie sa zachwycaly.
    To co mi sie za to podoba, to niemalże brak upałów. No i, w obecnym tygodniu, rowniez to ze w koncu zaczęło porządnie lac.

    1. Taa, najlepiej, żeby cały czas było ledwo powyżej 20 stopni.
      To bezsensu, jak latem nie można się porządnie wygrzać, to takie lato jest do dupy. Takie coś to może być w październiku.

  63. Przyśniła mi się wczoraj prognoza na pierwsze dwa tygodnie sierpnia – stabilny wyż, z wyjątkiem pierwszych trzech dni bezchmurne dni i noce, temperatury do 30 stopni ale nie większe. Takie trochę pobożne życzenia bo jadę wtedy na urlop.

  64. Kiepsko w bieżącej aurze (w nocy dziś ledwo 12C), a bieda w prognozach aż straszy. Wyż azorski nie chce odpuścić, a nad wschodnią i centralną Europą cały czas kotłują się bieda-niże. DO mojego urlopu na szczęście wciąż daleko, ale póki co mizeria. Współczuję urlopującym, którzy na urlop wybrali II dekadę lipca. I to nie tylko w Polsce, bo nawet na zwykle upalnych i słonecznych o tej porze Bałkanach warunki dupy nie urywają. W Chorwacji temp. wczoraj miała problemy z osiągnięciem 30C – w Zagrzebie było zaledwie 25C.

          1. Wczoraj w sumie przez ok. godzinę miałem odbicowość 50-55 dbz… przez 3 tygodnie spadło ok. 100 mm czyli w sam raz. Po co kolejne 200 mm deszczu w tak krótkim czasie, które doprowadziłyby uprawy do istnej katastrofy?

    1. Nie wiedziałam, że @Chochlik jest fanatycznym ciepłolubem ;) mi nawet na urlopie, temp. pow 30 st, są absolutnie zbędne, a 25st jest idealne. Na plażę tak 25-30, do zwiedzania, to najchętniej mniej.

      1. Fanatyczny to taki co by chciał +45. Nigdy nie ukrywałem, że lubię jak jest ciepło, latem w szczególności. Dzisiejsza pogoda letnią trudno nazwać. Do obecnych wczoraj chmur i opadów doszedł dzisiaj wiatr i jeszcze niższa temperatura.

    2. 12c to faktycznie bieda. Dziś nad morzem w północno-zachodniej Polsce po dwudniowej przerwie znowu dużo słońca. Tmin 18c, tmax 23c. Czyli idealnie dla normalnych ludzi. W Międzyzdrojach trawa żółta, wypalona słońcem więc dobrze, że popadało.

      1. chociaz nie jestem fanem temperatur bliskich 30 stopni, to dużo bardziej lubię opcje 12 stopni w nocy, 28 w dzien niz wspomniane przez ciebie 18 w nocy i 23 w dzien. Noc powyzej 15 stopni to noc zmarnowana, zwłaszcza, że wieczorem często jest jeszcze blisko 20 stopni w takim przypadku.

        1. @kmroz
          Średnia tmin w lipcu w Dziwnowie to właśnie 15c. Noc z temperaturą 15-20c to bajka. Po takiej nocy w dzień wystarcza 22-23c. Rano jak się idzie do pracy (albo wraca z imprezy) przynajmniej nie skręca z zimna. 10c w nocy i 30c w dzień to dla mnie beznadziejna pogoda. Jestem fanem klimatów morskich. Gdyby było mnie stać kupiłbym sobie dom na wyspach kanaryjskich. Tam właśnie temperatura waha się między 18-23c (w zależności od wyspy). Niepotrzebne tam jest ani ogrzewanie ani klimatyzacja. Czyli idealnie. Gardzę klimatem kontynentalnym w każdej postaci w którym trzeba się sztucznie ogrzewać lub chłodzić.

          1. ja też jak dobrze wiesz, nie jestem fanem klimatów kontynentalnych, aczkolwiek noce znacznie powyżej 15 stopni mnie po prostu męczą. 14-15 w nocy i 20-25 w dzień jest już ok.

          2. To czy noc męczy czy nie męczy zależy przede wszystkim od temperatury w Twojej sypialni. U mnie w domu jest 23-24c i taką temperaturę uważam, za idealną podczas pory letniej (zimą może być 18-20c). Dziś w nocy na zimnych pojezierzach było aż 16c w nocy i nic mnie nie zmęczyło ponieważ za dnia było komfortowe 23-24c. Ciepła noc w klimacie kontynentalnym jest często ściśle związana z upałem w ciągu dnia. Więc rozumiem Twoje obawy. Na szczęście w klimatach morskich działa to nieco inaczej.

          3. @Marcin D

            Podobnie jest w południowej Kalifornii nad samym morzem (jeśli nie przychodzą wiatry Santa Ana). Nawet latem TMAX nie więcej niż jakieś +26 C, a zimą o 10 stopni mniej. Ocean jest świetnym termostatem.

            Źle jest tylko gdy ocean ma sam +30 C (Miami przez prawie cały rok) bo wtedy nawet w nocy nie może być chłodniej.

  65. Obserwując rozwój niżów “kręcących” nad nami i przyległymi obszarami (krajami) de facto najważniejsze jest nie tyle usytuowanie ich centrów, co położenie i trajektoria związanych z nimi frontów – zwłaszcza tych okluzji, z których najczęściej najmocniej pada. Bowiem, jak pokazują dobrze ostatnie dni, pomiędzy strefami pochmurnymi/mokrymi mamy też niemało “fragmentów” z rozpogodzeniami, a nawet wręcz pogodnych.

    Sam niż, z powolną ewolucją na E/N, chroni nas obecnie przed wyraźniejszą falą upału. Z drugiej strony także na N jego obrzeżach (a nie tylko od W) usytuował się wyż w ciepłej i suchej masie powietrza, tak więc spory (jak na lipiec) chłód nie ma do nas skąd napłynąć. Taki układ sprzyja umiarkowanej termicznie i urozmaiconej pogodzie – bez jakieś wyraźniejszej trwalszej polaryzacji, jak np. o tej porze przed rokiem.

    Jak dla mnie taki układ mógłbym przez całe lato przeważać, choć okresowo lubię poczuć nieco aury prawdziwie letniej i zupełnie bez opadów (ale w odpowiednich “dawkach”). Jak na razie tegoroczny lipiec na Mazowszu przypomina mi trochę te np. z roczników 2015-2016. I póki wyże nie ruszą z W/N obrzeży Europy bardziej na E/S, to taka aura będzie nadal dominowała.

    1. Dla mnie, najchętniej tak właśnie mogłoby być do końca lata, może z jakimś, niezbyt długim przerywnikiem z bardziej pogodną aurą, ale nie gorącą. Generalnie mogłoby tak zostać.

    2. Tak, tyle, że NW Polski ponownie będzie bardziej w zasięgu wyżu, niż niżu i temperaturami najczęściej powyżej 25 stopni, a jak dobrze to może i blisko 30.
      Jak dla mnie, tam na południu u was możecie so mieć choć poniżej 20 stopni jak wam się tak podoba, byle u mnie było gorąco. W końcu odreagowanie za przechlapany poprzedni sezon przyszło. Do tego gorąca przydały by się burze.
      To bym się czuł jak w tropiku.
      Mam nadzieję że trochę wilgoci coś nam podrzuci do gorącej aury.

      1. @Lukasz, mały problemik- nie mieszkasz sam na NW Polski, i pewnie jest wiele osób, które nie życzą sobie u nas tropików. Ale “marz” sobie dalej, na szczęście nie masz żadnego wpływu na pogodę.

        1. Ty także więc żadna panika nic ci nie pomoże, co będzie to będzie. Mam tylko nadzieję, że wygra opcja gorąca i wilgotna, przynajmniej u mnie. To było by wspaniałe.

        2. Problemik zasadniczo masz ty nie Lukasz , bo o ile pamiętam wysokie temperatury są twoją zmorą a faktem jest że tendencja wzrostowa temperatury istnieje. U Ciebie skutkuje to brakiem możliwości prania sprzątania pracowania gotowania ….. w ogóle życia, natomiast na narzekanie zawsze masz siły :-)
          piszesz że “pewnie jest wiele osób, które nie życzą sobie u nas tropików”… no pewnie że tak, ale też…. pewnie jest wiele osób, które życzą sobie u nas tropików i nic na to nie poradzimy.

    3. Tylko kurcze czemu u mnie ten uklad tak Malo deszczu przynioslo 7mm co to jest ? (Przez 3 DNI) a prognozy dalej suche

  66. Nie wiem jak Wy ale ja trochę dziwię się, że na na blogu znajduje się link sponsorowany z prognozą długoterminową :-) i nie chodzi mi o słowo “sponsorowany” a o słowo “prognoza” po pierwsze:
    1. czytając “prognozę” mam nieodparte wrażenie że pisze ją osoba której ewidentnie przeszkadzają wzrosty temperatury
    2.jaki sens ma pisanie o tym co się będzie działo za 3 tygodnie i dalej skoro modele aktualizują się co 6 godzin i prognoza pisana tego samego dnia tylko np 10 godzin później może być całkowicie odmienna. nie mówiąc już o tym że np: opalać się będę mógł dopiero w 1 dekadzie Sierpnia i muszę poczekać hehe:-)
    3. zamiast tego całego “eseju” o niczym wystarczyła by tabelka z trendem i krótki opis aktualizowany częściej niż raz na tydzień

    1. Tak czy siak wydaje mi się, że upał po 20 nadejdzie, ale zdaje się że szału nie będzie.
      Jak będzie do 33 stopni to będzie szczęście. A GFS, czy ECMWF za nim nadejdzie 20 lipca, to nie jednokrotnie zdążą się wywrucić na tych swoich wiązkach.

    2. Niektórzy, to jak widzą prognozy widzące wzrost temperatury, to odrazu dostają depresji. Panikują gorzej niż stare babcie po 80′, ja bym się publicznie ze wstydu spalił, abym w okolicy wieku trzydziestki być takim lalusiem, czy mięczakiem na punkcie nie zbyt wysokich temperatur. Na litość Boską 25-30 stopni to nie są temperatury groźne dla życia i funkcjonowania. To bardziej niektórych depresja skłania do narzekania, bo sobie kto w głowie zakodował, że temp. powyżej 25 stopni, to koniec świata. No bez przesady.

      1. @Lukasz, a możesz zająć się swoimi preferencjami temp., zamiast oceniać, czy ktoś inny ma prawo do odmiennych? Bo oczywiście ma prawo, takie samo jak ty do swoich. I nikt tu nie musi się “spalać ze wstydu”, nie wiadomo z jakiego niby powodu.

      2. @Lukasz
        Analogicznie w drugą stronę. Jakim trzeba być lalusiem, mięczakiem, aby było ci zimno przy 15 stopniach w lecie czy -20 w zimie? Nie rozumiesz, że ktoś może ma inne preferencje? Poza tym dla przykładu ja i chyba wszyscy moi znajomi i rodzina bardziej tolerujemy temperatury, które ty pewnie określasz jako poniżej normy niż te powyżej. Znam sporo starszych nawet osób, co również wolą, gdy jest zimno. Tak się wychowali i takie mają przyzwyczajenia, preferencje. Dodatkowo fakt, że lepiej i łatwiej jest się po prostu ubrać, zapalić w piecu czy włączyć kaloryfer niż klimatyzator, ano z prostego powodu, że nie jest to u nas standardem. Wszystko tez mówi, że plusem są w lecie temp. nawet 21-23 stopnie niż 30. Rośliny rosną, żyć się da, człowiek nie marznie, nie przegrzejesz, asfalt się nie topi, udaru nie dostaniesz, nie zamarzniesz, a przy 30 i ponad plusem co najwyżej jest możliwośc kąpieli w basenie. Tak trudno to zrozumieć? Zimno ci przy 18 stopniach? No bez przesady. Ja dopiero odżywam. Wytrzymam nawet i 40, ale po cóż? Zdrowiej jest gdy jest 18 niż 30. Ja Polak, a nie Syryjczyk czy Hiszpan.

        1. @Thorgeir, a ilu Polaków ma domy z basenem ? ;-) zawsze zadziwia mnie zamiłowanie wielu Polaków do upałów – bo w taką aurę, biały człowiek, jednak musi szukać gdzieś tej ochłody. A nie ma u nas znowu tak wielu opcji i możliwości.

        2. Dziwne tylko, że z jakichś powodów Polacy wolą spędzać letni urlop w cieplejszych krajach jak np. Chorwacja czy Grecja, gdzie t. maks. 28-31 st. są normą. Czyżby niebyli przystosowani do polskiego lata?

          1. Dokładnie @Fanie klimatów podzwrotnikowych. Znam sporo osób, którzy mimo ciepłego Polskiego Bałtyku wyjeżdżają do Chorwacji, Grecji, ogólnie do basenu Morza Śródziemnego, bo mówią że tam jest prawie zawsze gorąca pogoda i ciepłe wody morza, gdzie się przyjemnie kąpie, wolą tam jechać, a niżeli trząść się z zimna nad Bałtykiem przez napływające polarno-morskie badziewie. Wiele osób wyjeżdża na Majówkę, czy Karaiby.

          2. @FKP, temat wałkowany, “wolą” nad morzem/oceanem, plus klimatyzowany hotel, nijak się to ma do warunków codziennego życia i pracy w PL.

          3. @dorka
            Czytaj uważnie, napisałem, że Polacy do ciepłych krajów wyjeżdżają by wypocząć, pytanie dlaczego na urlop nie wybierają naszego morza czy Polskich jezior skoro mamy ponoć tak optymalną pogodę latem?
            @Thorgeir
            Skoro uważasz, że przy niższych temp. rośliny lepiej rosną to wskaż mi, których kraj reprezentuje florę roślin naczyniowych bujnej, Szwecja czy Chorwacja? Gorące lato jest potrzebne wielu gatunkom roślin, również tym występującym i powszechnie uprawianym u nas np. tulipanom.
            Jeszcze jedno, pisanie, że człowiek jest w stanie ochronić się przed każdym zimnem a nie jest kompletnie w stanie ochronić się przed upałem jest po prostu śmieszne, chociażby patrząc na naszą fizjologie, mamy największą ilość gruczołów potowych ze wszystkich ssaków natomiast przed zimnem nie mamy zupełnie żadnych naturalnych mechanizmów obronnych!

          4. @dorka
            Ilu Polaków ma udar, raka skóry i inne schorzenia. To uwielbienie do upałów ostatnio, wycinanie drzew, cotygodniowe obcinanie trawy, jakby mieli się w niej zagubić. Jakieś takie pustynne tendencje u nich. Może rację mają ci turbosłowianie, że Polacy to potomkowie Mojżesza czy jakoś :D Zaczynają się zachowywać jak pustynni nomadzi. Nienawiść do roślin, szwendanie się po świecie, wciskanie wszystkim swojej religii, etc :)
            @FKP
            No policz proszę ilu Polaków woli tak spędzać urlop. I nie napisałem, że przy niższych temperaturach rośliny rosną lepiej, ale, że niższe temperatury jak np. 25 stopni czy nawet 23 im nie szkodzą. Ba…rośliny rosną świetnie w naszych szerokościach geograficznych wczesną wiosną i wiosną, gdy temperatura wynosi 15 stopni. Dajesz za przykład tulipany. A Ty wiesz skąd pochodzą tulipany? Może daj jeszcze za przykład fakt, że globalne ocieplenie to zbawienie dla naszego rejonu Europy, bo będziemy może mogli mieć palmy czy pomarańcze? No proszę…I kolejna głupota to stwierdzenie, że skoro mamy więcej gruczołów potowych to znaczy, że jesteśmy przystosowani do ciepła. Kto ci tak powiedział? Skąd taki związek… badania robiłeś? Ja mam na ciele sierść jak wilkołak to co…jestem wręcz stworzony do zimnego lasu :) Tak poważnie to mam. Dobrze widzę w ciemnościach, a poza tym mam jasną karnację i bielactwo :) Lubisz sobie klimat zwrotnikowy to gicio…ale przestań już pisać kolejne dyrdymały. Polska ma klimat umiarkowany, do niedawna miała chłodniejszy niż obecnie i to sporo, i na razie ludzie i zwierzęta, rośliny byli i są bardziej przystosowani do tego klimatu. Jak pisałem, da się wytrzymać, ale nie piernicz, że to jest dobre, fajne dla wszystkich. Aha…powiedz mi dlaczego w krajach południowych, jak tam tak bardzo niby lubią ciepło robią wszystko, aby tego ciepła mieć jak najmniej czyli odpowiednie budownictwo, dieta, praca…nie wygrzewają się w słoneczku? Albo lepiej wiesz co nie odpowiadaj, bo znowu wyjedziesz z jakąś dziwną teorią.

          5. @FKP

            Oni tam spędzają urlopy w klimatyzowanych hotelach. Czyli ze spaniem w nocy tam nie będą mieli problemów, w przeciwieństwie do sytuacji z podobnymi temperaturami w Polsce.

            Właśnie wróciłem z kraju, gdzie po 30 minutowym spacerze po starym mieście mogłem koszule wyżymać. Dziękuję, postoję.

          6. @Thorgeir
            Po prostu nie jesteś przystosowany do naszego klimatu, powinieneś mieszkać w strefie borealnej albo w w jakichś lasach górnoreglowych. 15 st. to dobra temp. latem nad ranem.

        3. Akurat zimą, to może i so być ponad -20 stopni mrozu.
          A tak apropo Polskiego lata, to z dekady na dekadę lata nam się ocieplająca, więc nic na to nie poradzicie, że coraz częściej temperatury będą wzrastały powyżej 25 stopni. Tak gdzieś wyczytałem, że w połowie tego stulecia temperatura 30 stopni będzie u nas normą, a upały 40 stopni również mogą opanowywać coraz rozleglejszy obszar Europy. i co wtedy zrobią nasi chłodnoluby? :D Wykopiecie so bunkier?, Będziecie w piwnicy całe lato siedzieć?, A może wyjedziecie na Islandię??
          Nic nie poradzicie, poprostu trzeba zacząć się przyzwyczajać do coraz gorętszych sezonów letnich. Bo inaczej rzeczywiście depresja latem was dopadnie. Nawet nie w każdym sezonie zostaniecie ukojenia w Skandynawii, bo nawet teraz u nich jest miejscami goręcej niż u nas, a co tam w ogóle mają mówić, jak normalna temp. maksymalna starego okresu bazowego nawet nie dochodzi do 25 stopni. To mam rozumieć, że co najmniej 80%-90% Skandynawów siedzi w bunkrach????
          Nie macie innego wyjścia, jak przyzwyczajać się do gorąca, czy tego chcecie, czy też nie.

          1. Problem ze pogoda jaka chcesz latem u siebie to jest rownoznaczne z susza I u Ciebie I u mnie. Z dwojga zlego wole is czasu do czasu latem 15c I ciagly deszcz niz caly czas pelna lampe. A zeszlym Ron z ciepkyn I wilgorny latem u mnie Tu uwazasz za beznqdziejny

          2. @Marian, Nie koniecznie gorca/upalna pogoda wiąże się z suszą, starczy napływ powietrza z nad morza Czarnego, to mamy i gorąc/upały, jak i burze. Tak w Polsce nie raz było. Takie zacięcie powietrza z tych kierunków zdecydowanie najlepiej by odpowiadały, a i roślinność by bujnie rosła i zboża oraz inne uprawy, oraz zwiększyła by się nam wydajność.
            Nie koniecznie gorące powietrze przynosi zawsze suszę.
            Ten rok jest wyjątkowy, bo gorące powietrze napływa również z północy, ale jest to stabilne i suche powietrze. Wiele na to wskazuje, że obszar od Ziemi Lubuskiej po Pomorze środkowe właśnie tego doświadczy.
            Podczas gdy Pas od dolnego śląska Kujawy po Żuławy wiślane oraz inne regiony na południe i wschód od tego pasa dostąpią chwiejnej b. Wilgotnej masy powietrza gdzie będą burze z ulewami. O ile obszary NW Polski staną się ponownie pogodne i gorące, a lokalnie nawet otarcie pod próg upału, tak reszta RP będzie skąpana w chmurach i burzach( szczególnie dużo będzie od NE, E po SE Oraz częściowo w Centrum przy temperaturze poniżej moich oczekiwań, a więc w granicach 20°-25°. Coś czuję że po 20. Przyjdzie słaby upał. Ale zobaczymy co z tym upałem wyjdzie.
            Pewnie @dorka i inni się cieszą, że na razie będzie u nich raczej poniżej 25°.

            Zazdroszczę wam tylko burz, bo temperatury na pewno nie.

          3. Nie koniecznie gorca/upalna pogoda wiąże się z suszą, starczy napływ powietrza z nad morza Czarnego, to mamy i gorąc/upały, jak i burze.

            Ile razy można tłumaczyć, jak dzieciom, że burze niewiele robią dla zwiększenia wilgotności gleby.Dużo wody spłynie, a reszta wyparuje zanim zdąży wsiąknąć na dobre. To można przeczytać w każdym artykule przeglądowym o suszach.

            Zresztą jeszcze raz: susza to skutek długotrwałego ujemnego bilansu hydrologicznego czyli ujemnych wartości różnicy opady – parowanie. Dlatego podczas upałów nawet ponadprzeciętne opady mogą nie wystarczyć aby powstrzymać suszę hydrologiczną (patrz Małopolska latem 2012).

          4. @Lukasz nieatety naplyw powietrze z Nas Morza czarnego to nieatety nadmiar opadow w Polsce E I SE lub I brak opadow na zachodzie. To mnie najbardziej wkurza nawet jak nadzieja na deszcz to moje obszary omija

          5. Byłeś w Skandynawii i rozmawiałeś z nimi? Wiadomo, że żyją, ba nawet wyjeżdżają czasem do ciepłych krajów z tym, ze jest to mniejszy procent. Mają zimno czy chłodno to czasem upał ich aż tak nie boli, ale już zaczynają coraz częściej marudzić. Ogólnie Skandynawowie kochają wręcz zimę. Oni nawet mają zwyczaj kąpania się w śniegu…taka tradycyjna zabawa. Black metalowcy kochają wręcz zimę :) W lecie nikt nie płacze, bo jeszcze nie jest tak strasznie, a lato póki co jest u nich krótkie. Ale coraz więcej ludzi zaczyna narzekać. Jakiś procent odmieńców się znajdzie…tym bardziej, ze coraz więcej odmieńców w Skandynawii jest ;) Moi dziadkowie i babcie zawsze w lecie (prócz obowiązku pracy w polu) siedzieli w cieniu w lecie, robili zimne kompoty, zimna woda ze studni…bo było im gorąco. Nikt nie kochał lata dla samego lata. Było ciepło, odpowiednia pogoda to rosło. Nikt nie potrzebował ponad 30 stopni. Ba…nikt nie potrzebował 30 stopni, bo wszystko rosło świetnie w 26. W zimie babcia czy dziadek nie płakali, że im zimno, a w chałupie było nad ranem 12 stopni. U mnie za dzieciaka było zawsze w zimie nad ranem 15…nikt nie zamarzł. No to może ja jestem przystosowany, bo mam futro :) Może my to w ogóle rodzina wilkołaków jesteśmy :D

        4. “Jakim trzeba być lalusiem, mięczakiem, aby było ci zimno przy 15 stopniach w lecie czy -20 w zimie?”

          Ale ten mój imiennik ma rację. 15 stopni latem? Trzeba być niezłym masochistą żeby lubić takie temperatury w najgorętszym miesiącu w roku. Przecież nawet na Grenlandii teraz jest cieplej w najcieplejszych miejscowościach! 15 stopni jest Ok – ale tylko w takich miesiącach jak marzec, kwiecień, październik, listopad.

          1. I od razu mówię, że dużych upałów też nie lubię. Najbardziej wolę temperatury umiarkowanie wysokie, czyli 24-29 stopni na oficjalnej stacji (na mojej stacji pogody to będzie gdzieś 25-30 stopni).

          2. mimo wszystko 15 stopni nie jest temperaturą ani nieprzyjemną, ani tym bardziej groźną. Temperatury powyżej 30 stopni są z pewnością nieprzyjemne, a przy długim utrzymywaniu się także groźne.
            Mimo wszystko, ciągle niecierpliwie czekam na swój ulubiony typ pogody, z drugiej strony przy suszy jest on mało wskazany więc nie będę marudził na te deszcze

          3. @Lukasz160391
            Pisane było o tym, że ktoś jest niby lalusiem, bo nie wytrzymuje upałów czy gorąca. Analogicznie napisałem, że ja uważam, że trzeba być mięczakiem, aby nie wytrzymać temperatury 15 stopni latem. Co, zamarzniesz? Wystarczy porobić pajacyki i już będzie ci ciepełko. Rozumiesz…ja mogę tak samo napisać, że uważam za mięczaków ludzi marudzących przy 15 stopniach, bo faktycznie trzeba być miękkim, aby takiej temperatury nie potrafić wytrzymać. Nie masz kurtki? Rozumiem -30 (dla mnie i tak pikuś), ale kurcze…15 stopni? Nie chodziło mi o to ile jest na Grenlandii czy Nibylandii….chodzi o sam fakt, że mieszkańcy Islandii, Grenlandii nie narzekają gdy jest 15 stopni w lecie. Gdy jest 30 to zapytaj czy im fajnie.

          4. Dla mnie osobiście normalne lato to temp. z przedziału 23-26. W takiej temperaturze czuję się dobrze. Gdy jest 15 to gicio…może sobie być i 15 w lecie. Będzie 33…niefajnie. Wytrzymam, nie rozpłacze się jak tutaj zmarzluchy przy 15. Po prostu 33 to nie jest normalne. Przecież to mózg się gotuje i czuję się jakby miał zamiar wyparować. Niektórym jakby taka perspektywa nie przeszkadzała jak widzę.

          5. @Thorgeir
            cyt:
            “trzeba być mięczakiem, aby nie wytrzymać temperatury 15 stopni latem.”

            A niektórzy piszą, że dana osoba nie wytrzymuje temperatur 30-35 stopni tylko dlatego, że jest zbyt otyła i proponują jej schudnąć – pełno takich komentarzy można spotkać na portalu Twoja Pogoda.
            Ja na szczęście nie zgadzam się z tymi komentarzami – znam osoby szczupłe, które też nie lubią upałów.

          6. “Po prostu 33 to nie jest normalne. Przecież to mózg się gotuje i czuję się jakby miał zamiar wyparować.”
            No widzisz a ja w ogóle w takiej temp. nie odczuwam dyskomfortu. I kto tu jest mięczakiem? :D

          7. @fkp
            bez urazy, ale ty marudzisz ze za zimno przez 90% roku (a czasem przez 100% roku). Tacy jak my i Trogheir marudzimy tylko jak są upały, czyli 5-10% roku.

        5. Latem przy 18 stopniach rośliny wychamowują (już nie wpominam o chłodnych nocach które przy takich dniach występują). Dopiero kiedy temp wzrośnie powyżej 22-23 stopni widać że rosną. Im bliżej 30 stopni tym dla nich lepiej, ale to już górna granica.

          1. A na wiosnę to też hamują rośliny jak jest 18 stopni? Co ty bredzisz? Jak jest 15 u mnie to rośliny wystrzeliwują w górę. W lecie gdy po upałach przychodzi ochłodzenie to rośliny wręcz aż widać jak odżywają. Normalnie nie mogę. Tutaj to widzę jakieś tendencje jak to się mówi: syndrom Paulinga. Zna się na jednym np. na pogodzie to od razu botanik, chemik, biochemik, biolog molekularny etc. Szczególnie FKP…ten to ma wiedzę encyklopedyczną…dosłownie, kawałek z wszystkiego, ale całość z niczego.

          2. @Thorgeir
            A Ty zadajesz sobie sprawę z tego, że rośliny mają inne wymagania cieplne latem a inne wiosną?

          3. @Thorgeir, niewiem jak ty ale tak się składa że z roślinami mam dużo do czynienia bo mam własny ogród warzywny, owocowy, kwiatowy. Bardzo duzo czasu tam spędzam, dużo zajmuje się roślinami i choćby przetym obserwuje i qiem że tak jest. Co innwgo wiosno, co innego latem. W tym roku duze ciepło przyszło zdecydowanie wcześniej co całkiem wywróciło kalendarz do góry nogami. Wszystko przyspieszone jest o conajmniej 2 tygodnie. Prosty przykład. Wiśnie co roku dojrzewają u mnie na początku lipca, w tym roku zbiór zacząłem już ok. 20 czerwca.

  67. Zarówno GFS jak i ECMWF pokazują około 100 mm dla Polski wschodniej przez najbliższy tydzień, wczoraj spadło w mojej miejscowości ok. 40mm. Czyli gdyby dodać jeszcze to co napadało na początku miesiąca, gdy padały rekordy niskiej temp max, to lipiec może wyjść z sumą nawet ok 200mm. To z pewnością zażegnałoby posuchę, która trwała od kwietnia do czerwca. Ostatnio jest tak jak w mitycznym prawie serii, nadmiar wody od zeszłego roku do początku kwietnia, potem bardzo suchy okres, jeżeli nie ekstremalny, a w lipcu szykuje się ściana wody.

      1. U was faktycznie jest szansa na to że w krótkim czasie przejdziecie z suszy w stronę nadmiaru wilgoci, w warunki Mokre. W przyszłym tygodniu sporo burze mogą nadrobić. A Kto ma zaplanowany w przyszłym tygodniu urlop nad morzem to trafi w “dziesiątkę” ma być słonecznie i dość ciepło jak na nasze Morze. Temperatury raczej powyżej 20°, co przy świcącym słońcu zrobi się przyjemnie.

      2. Przecież nawet w centrum na początku kwietnia było jeszcze sporo rozlewisk na polach (o lasach nawet nie wspominam!), będących pozostałościami po ekstremalnie mokrej jesieni i I połowie zimy.

          1. Suma opadów w I połowie zimy była mniej więcej w granicach normy, ale, że praktycznie nie było wówczas parowania (a i dlasza retencja gleby również była mizerna) to każdy opad jedynie zwiększał skalę rozlewisk i wrażenie wszechobecnej wilgoci. Poprawa przyszła dopiero wraz z pierwszymi silniejszymi mrozami w połowie stycznia.

  68. Przyznam szczerze że wolałbym 2 dni ciągłego ale niezbyt intensywnego opadu z temperaturami 10-20 stopni niż przez cały tydzień burze z silnymi opadami przerywanymi krótkim okresem lepszej pogody bo to już za długo. Ten typ pogody powoduje że ciężko coś zaplanować na łonie natury-nie trwa to jeszcze długo ale tu na wschodzie może być tak nawet ponad tydzień. Codziennie burze o różnych porach dnia 1-3 razy dziennie. Dziś czytałem że tu w części Mazowsza gdzie jestem burze mają pojawić się pojawić ok południa a grzmiało już o 10.00. Nie jestem zwolennikiem tego pogody latem z w/w powodów, ale przynajmniej przyroda coś z tego ma.

    1. No cóż, jak przez ponad 3 miesiące wiosny i początku lata praktycznie w ogóle nie padało, to teraz jest jak jest. I chyba jednak dobrze, bo raczej nie chciałabym żebyśmy powoli zaczęli stepowieć w kierunku pustyni.

      1. Mamy kiepskie zimy jak już sie zdarzy mróz to głównie przy wyżowej pogodzie i albo nie ma śniegu w ogóle albo tyle co kot napłakał. Na przełomie lutego i marca mieliśmy mroźne klimaty ale co tego skoro przy beżsnieżnym krajobrazie. Deszcz w zimie jest niewystarczający a mróz przy śniegu konserwuje wodę na dłużej. W tym roku kwiecień i maj przysłuzyły się głównie suszy ale przy mroźnej i śnieżnej pogodzie zimą mogłoby się to trochę opóźnić. Wcale nie musi być dużo na minusie i bardzo dużo sniegu. A tak swoją drogą spodziewałem się że jak po tak długim okresie suchej pogody nadejdzie czas kiedy w krótkim czasie zostanie wyrobiona miesięczna norma opadowa i tak się własnie dzieje i ma dziać w lipcu.

  69. A teraz w Gliwicach właśnie przechodzi jedna z największych ulew tego roku. Więcej opadów w tym roku było chyba tylko 3 maja.

    1. Według mojej stacji pogody spadło niemal 11mm deszczu, należy dodać, że opad nie był jakiś długotrwały.

      1. Już jest 12mm – ciekawe, ile będzie na oficjalnej stacji w Katowicach. Dowiemy się pewnie dopiero jutro.

          1. na terenie aglomeracji warszawskiej też bardzo zróżnicowane. Dziś na wschód od Wisły spadło z pewnością lokalnie ponad 10 mm a na Okęciu prawie nic.
            W okolicy Nadarzyna (10 km na SW od Okęcia) padało w środę wieczorem nieustannie i intensywnie 7 godzin około 20-30 mm a na Okęciu zaledwie 8mm

          2. Podobnie dzisiaj w Łodzi. Na Lublinku spadło ok 9mm, za to 5 km dalej na zachód spadło spokojnie ok 15-20mm. Najciekawiej było na początku maja. Nad centrum miasta przeszła potężna ulewa z gradobiciem. Zdjęcia zalanych po dach tramwajów były w telewizji. Lublinek zmierzył wtedy 2,5 mm:)

  70. Typowy deszczowy lipiec w prognozach dla Mazowsza na najbliższe 7 dni. Codziennie opady i możliwe burze i temperatury 20-25 stopni. Na szczęście ogranicza się to do “możliwości” opadu, a nawet jak jest to krótki. Nie będzie to na szczęście powtórka z dni 23-26 czerwca.
    A później… mam nadzieje, że w końcu nadejdzie okres bardziej pogodny bez od razu nieprzyjemnie wysokich temperatur rzędu 27-30 stopni…

    1. Ładna pogoda o tej porze roku prawie zawsze będzie oznaczać temp bliskie 30 stopni. Teraz ma być brzydka a i tak będzie 20_25. Tmax 30 to jeszcze nie jest nieprzyjemne, 35 albo więcej to już gorzej.

      1. “Ładna pogoda o tej porze roku prawie zawsze będzie oznaczać temp bliskie 30 stopni.”
        gdyby tak było prawie zawsze to bym naprawdę nienawidził lata. Na szczęście wielokrotnie zdarzało się, że przy dużo przyjemniejszych temperaturach – około 25 stopni, a nawet niższych (20 stopni) potrafiła utrzymywać się ładna, słoneczna pogoda. Dla mnie to jest prawdziwe lato. Ani codzienne deszcze, ani nieprzyjemne temperatury nie są dla mnie tym czego oczekuje.
        W tym roku rzeczywiście jednak było “prawie zawsze” tak. Nawet jak było zapowiadane 23-25 stopni na dni 6-10 lipca to i tak powychodziło z tego 26-28 stopni, a więc już zbyt wysoko, by było w pełni przyjemnie. Winowajcą tego, była podejrzewam (wspominana setki razy przez Arctica) sucha gleba :(

        1. No ale w przyszłym tygodniu np. we wschodniej połowie Polski będzie brzydko czyli pochmurno i deszczowo (z jakimiś przejaśnieniami) przy temperaturach 20-25 stopni. Mogą zdarzyć się również miejsca gdzie temperatura nie przekroczy 20 stopni jak będzie padać i się słońce nie pojawi.

          1. albo za gorąco, albo za brzydko… niestety tego typu sezony letnie szczególnie mnie “odpychają”…
            oczywiście nie mam nic przeciwko opadom, ale jednak ma być ich po prostu… za dużo. I do tego jeszcze gorące, wilgotne (a co za tym idzie duszne) noce…

          2. Pogoda w najbliższych dniach czyli dość ciepło (tmax 20-25 stopni) i tego bardzo wilgotna (dużo opadów z burz, ale nie tylko) będzie idealna dla komarów i innych uciążliwych insektów.

        2. Dla mnie lato ma być gorące i słoneczne tak abym był wygrzany i “nałapał” jak najwięcej słońca i wejście w jesień i zimę nie było przykrością (a tak miałem w zeszłym roku) tylko wręcz odetchnięciem. Kiedy ma się człowiek wygrzać jak nie latem?

      2. @alewis
        policzyłem, że średnio takich dni “o jakie mi chodzi” w sezonach letnich 2008-2017 było średnio około 35 na całe 3 miesiące. W tym roku jak na razie (od początku czerwca) było ich najwyżej kilka.

  71. U mnie na szczęście coś spadło, była burza ok. godz. 18.30-19.00
    Stacja w Zielonej Górze pokazała 7.5 mm – u mnie podobnie bądź trochę mniej.

    Rewelacji nie ma, ale zawsze coś

  72. https://meteomodel.pl/gfs-anomalie-temperatury/
    Po krótkiej przerwie wracają temperatury poniżej normy, ale dla całej wschodniej i centralnej części Polski, bo na zachodzie, na północy i miejscami na południu będzie powyżej normy. Obecnie anomalia lipca wynosi 0,31 K i z pewnością znowu przejdzie na wartości ujemne. Anomalię dobową w najbliższych dniach będą podwyższać ciepłe i dość pochmurne (a czasem nawet mokre) noce z temperaturami ok 15 stopni i powyżej, bo temperatury maksymalne będą lekko poniżej normy.

    1. Dodam, że wątpię iż tegoroczny lipiec będzie cieplejszy od tych z 2017 i 2016. Obstawiam, że pod względem temperatury średniej wyjdzie coś między lipcem 2011 a lipcem 2017.

      1. od lipca 2016 też myśle, że chłodniejszy, ale z tym 2017 nie byłbym pewien – u nas na wschodzie czy południu możliwe, że będzie, ale ten z 2017 był bardzo zimny na północy, a w tym roku aż tak nie jest.

    2. Podtrzymują moje wcześniejsze zdanie, że szanse na zejście anomalii miesięcznej poniżej 0 są minimalne. Wczoraj mieliśmy w zasadzie najchłodniejszy dzień podczas tego ochłodzenia, temperatura w swobodnej atmosferze od wczoraj sukcesywnie już rośnie i za 3 dni strefa z T850>12C obejmie już cały kraj. Wczoraj ujemna anomalia dobowa nie sięgnęła nawet 1C, a żebyśmy zeszli do ujemnych miesięcznych takowe musiałyby się utrzymać przez kolejne 3 dni.

    1. z opadami dla całego lipca chyba ;) w tydzien norma miesieczna, a w wielu miejscach może 2-3 krotność tejże normy

    2. “Przed nami tydzień z opadami i temperaturą znamienną dla lipca, lipiec idzie w normę”
      No nie do końca, bo będą takiej regiony gdzie temperatura będzie poniżej normy, a suma opadów dla lipca zostanie znacznie przekroczona (możliwe, że nawet 2-3 krotnie) także nie wszystko będzie w normie.

      1. U mnie i temperatura powyżej normy i niestety – opady niskie.
        Niemniej mam nadzieję, na więcej takich pozytywnych niespodzianek jak dziś :)

        1. @Marian
          Przecież ja pisałem (miałem na myśli) o wschodzie Polski – że tam temperatura będzie poniżej normy i do tego będzie bardzo dużo opadów. Z tego co wiem to ty jesteś z zachodu – tak tam będą temperatury powyżej normy i do tego będzie znacznie mniej padać niż na wschodzie.

    1. Latem praktycznie zawsze gdzieś w Europie jest sucho. W zeszłym roku przez Skandynawię przez całe półrocze ciepłe przechodził niż za niżem. W tym roku dla równowagi przeważają tam wyże. Za to mokro jest na Bałkanach, zazwyczaj skąpanych w letnim Słońcu. Wiosną mokro było za to na zachodzie Europy.

  73. Dorka, chyba zadowolona jesteś z lata? W Rzeszowie cały czas ok. 20 stopni, przeważnie pochmurno, często pada, od 11 czerwca zdarzyło się może kilka bezchmurnych dni, a od 22 czerwca kilka gorących. Mnie się to bardzo podoba. U nas jest jednak chyba najzimniej, byłem ostatnio w Kownie i zatrzymałem się w Białymstoku, nawet tam było cieplej.

    1. @Editor, tak, nie ma raczej żadnych upałów i gorąca. Mam kilka dni wolnego, więc wolałabym, żeby mniej padało. Ale chyba nie mogę narzekać, skoro twierdziłam, że wszystko lepsze niż upały……….nie przewiedziłam tego, że może codziennie padać w lipcu, po prostu nie spodziewałam sie, że to moze się zdarzyć jeszcze! Jednak pogoda jest kompletnie nieprzewidywalna, muszę to przyznać…….

      1. @dorka
        Wolałbyś żeby mniej padało? Normalnie pękam ze śmiechu. Gdzie te upały o których trąbisz od kwietnia?

  74. Ciekawe jak długo ten niż środkowo-wschodnio-europejski będzie kształtował pogodę w naszym kraju (?). Obszar objęty jego oddziaływaniem w postaci pochmurnej i mokrej aury jest dość mocno ograniczony terytorialnie i to głównie w charakterystycznej spiralnie ułożonej strefie wokół jego centrum. Sęk w tym, że z prognoz wynika, że – pomimo “dojrzałości” niżu – może on ani tak szybko nie zaniknąć, ani wyraźnie się od nas nie oddalić. A to oznaczałoby co najmniej do końca II dekady lipca dość spore prawdopodobieństwo tego, że dni z opadami nadal będą dominowały (zwłaszcza we E części kraju).

    Z ostatnich zapowiedzi wynika, że być może dopiero od kolejnego weekendu (21-22.07) rozpocznie się ponowna próba rozbudowy klina wyżu azorskiego – być może z nowymi ośrodkami – albo torem bardziej N, albo S, ale generalnie w głąb Europy na E. Perspektywa ta jest jeszcze na tyle odległa, że trudno “przyklepać” taki, czy inny kierunek rozwoju sytuacji synoptycznej. Nie mniej – bez względu na to jakie jest całe lato – dość często w ostatniej dekadzie lipca i/lub pierwszej dekadzie sierpnia się ociepla (w praktyce mamy dni upalne i suche). Zobaczymy, czy podobnie będzie w tym roku, po chłodniejszej (choć nie całkiem zimnej) i przede wszystkim bardziej pochmurnej i mokrej II dekadzie lipca…(?)

    Na razie “cieszymy się” choć częściowym zredukowaniem suszy na ogromną skalę, niestety kosztem bardziej “irlandzko-islandzkiej” wersji lata. Jak dla mnie o wiele lepsze byłyby niezbyt długie pogorszenia pogody z w miarę regularnymi i umiarkowanymi opadami we wszystkich miesiącach – niż jak w tym roku, że przez sporą część miesięcy pada zdecydowanie za mało, a jak nadchodzi okres letni to aura częściej się “kiepści”. Niestety moje zapatrywania oznaczałyby zbyt wzorcową opcję pogodową, a przez co mam świadomość tego, że są trudne w urzeczywistnianiu się…

  75. @Thorgeir twoja teoria, że rośliny rosną najlepiej w temp. ok. 20° to tylko twoje zdanie, bo prawda jest inna. Otóż roślinność najlepiej rośnie jak są temperatury wyższe w okolicy 30 stopni, pod warunkiem, że jest odpowiednio wilgotno. Zrób sobie doświadczenie, zasiej jakąś roślinę typową dla naszego klimatu, obojętnie czy żyto, trawę, kwiaty, czy drzewko owocowe. Jedną na zewnątrz pod gołym niebem a drugą posadź we folii i co zaobserwujesz???
    Otóż wszystkie tego typu rośliny rosnące w naszym klimacie wyraźnie szybciej wzrastają we folii obojętnie czy to zboża, trawy, czy inne rośliny, czy warzywa, czy to są owoce. Zawsze rośliny szybciej rosną gdy mają gorąco i wilgotno.
    Albo chociaż grzyby w lesie, wiadomo, że wysyp grzybów mamy gdy mamy wilgotno i gorąco. Prawda, że jak są upały i sucho, to wiadomo, że gorzej rośnie, ale jak do upałów dołączymy burze to już inna bajka.
    @Arctic haze, teraz jak mamy suszę to prawda, że burze na dłuższy czas nie poprawią sytuacji, ale gdybyśmy w ubiegłym roku tu na pomorzu mieli gorąco i częste opady konwekcyjne, to wszystkie rośliny były by niniejsze i miały większą wydajność.
    Gdzie rośliny rybciej rosną?,
    w naszym klimacie, czy w klimacie tropikalnym wilgotnym??
    Oczywiście, że w tym drugim.

    Apropo “lalusiów i mięczaków”
    To nie ciepłoluby mają problem, więc nam ciepłolubnym jest wspaniale, jak temp. latem sięga w okolicach 30 stopni, tylko problem macie WY zimno i chłodnoluby typu podobnego jak min. @dorka.
    Bo “my” jak jest nam chłodno, to ubieramy so bluzę, czy kamizelkę. A “wy” co zazwyczaj robicie jak wam gorąco? zazwyczaj nie możecie funkcjonować, gorętrze lata nie są zmorą ciepłolubów. A jak trafiają się chłodniejsze lata, to przynajmniej ja się cieplej ubiorę i jest git.
    Mi przynajmniej zależy na tym, aby latem nie nosić zbędnych ubrań oraz wygrzać się w letnim gorącym powietrzu poza wszelkimi pomieszczeniami pod gołym niebem, aby naładować się i nacieszyć się dniami gorącymi, przed nadchodzącą słotną szarą jesienią i zimą.
    Gdyby Pomorze częściej nawiedziły upały niż w poprzednich dekadach, to może bym nie tęsknił bym za upałami.
    A przecież w ubiegłym roku nie miałem ani jednego dnia upalnego, a dni gorące powyżej 25 stopni w całym ubiegłym sezonie można było policzyć na palcach obu rąk. A temp. ledwo powyżej 20 stopni jest poniżej moich oczekiwań, nazywam to “zgniłym latem”, bo takie lato dla mnie jest bez sensu. Właśnie skoro nie którzy twierdzą, że temp. okolicach 20 stopni są wyśmienite, to dlaczego w ubiegłym roku widywałem sporo osób w kurtkach i bluzach, albo w środę przed południem pomimo, że było ponad 20 stopni, to dlaczego sporo chodziło w kamizelkach, czy bluzach, Zaraz albo czemu nie którzy przepalali w ubiegłym roku w piecach grzewczych?? No tak oni tylko sprawdzali czy piece działają poprawnie i na pewno miało to na celu “schłodzić” pomieszczenia.

    1. @Lukasz

      Odnośnie roślin. Fizjologia roślin, red. Monika Kozłowska, str. 241-243
      “Fotosynteza może przebiegać w szerokim zakresie temperatury, a więc od około 0°C do około 50°C. Temperatura minimalna, czyli w zakresie, w którym proces zostaje zapoczątkowany, zależy od pochodzenia geograficznego rośliny. Rośliny wysokogórskie i pochodzące ze strefy polarnej asymilują dwutlenek węgla nawet w temperaturze poniżej 0°C. Przykładowo dla drzew iglastych temperatura minimalna wynosi -6°C, natomiast dla roślin pochodzących ze strefy równikowej, zwrotnikowej i śródziemnomorskiej waha się w zakresie 5-10°C. Większość roślin uprawianych w umiarkowanej strefie klimatycznej zapoczątkowuje fotosyntezę w temperaturze zbliżonej do 0°C. Wyjątek stanowią rośliny ciepłolubne, np. z rodziny psiankowatych (Solanaceae) i dyniowatych (Cucurbitaceae), dla których te wartości są wyższe. Ograniczający lub hamujący wpływ temperatur poniżej minimalnych na fotosyntezę polega na zmniejszeniu płynności błon tylakoidów, co ogranicza procesy dyfuzji niektórych przenośników elektronów i protonów, a w konsekwencji obniża wydajność fazy świetlnej. Rzutuje też ujemnie na przebieg fazy ciemnej, a w wyniku ograniczonej dostępności fosfotrioz hamowana jest synteza sacharozy i skrobi. W granicach temperatur fizjologicznych, zgodnie z prawem Van’t Hoffa, wzrost temperatury o 10°C zwiększa szybkość procesu 2-3-krotnie. W wypadku fotosyntezy występują jednak pewne odchylenia od tego prawa, gdyż jest to proces ze znacznym udziałem zjawisk fizycznych, m.in. zależny od dyfuzji gazów. Fotosynteza przebiega z największą intensywnością i na stałym poziomie przez dłuższy czas w zakresie temperatur optymalnych, zależnych od gatunku i warunków klimatycznych, z których rośliny pochodzą. U roślin typu C3 optimum termiczne mieści się w granicach 10-25°C, w tym u większości roślin uprawianych w umiarkowanej strefie klimatycznej w granicach 20-25°C. Rośliny C4 i ciepłolubne należące do C3 mają optimum w zakresie 30-40°C (ryć. 6.20). W temperaturze poniżej 25°C większość roślin C3 odznacza się wyższą intensywnością fotosyntezy w porównaniu z roślinami C4. Natomiast powyżej tej temperatury zaznacza się przewaga roślin C4 nad C3. Optimum termiczne zależy nie tylko od gatunku rośliny, ale również od niektórych czynników zewnętrznych, np. od zawartości i dostępności CO2 oraz od natężenia światła. Przy wyższym stężeniu CO2 temperatura optymalna dla fotosyntezy ulega podwyższeniu, przy równoczesnym zwiększeniu intensywności procesu. W granicach ponadoptymalnej temperatury dla fotosyntezy rośliny mogą osiągnąć termiczny punkt kompensacyjny, przy którym intensywność fotosyntezy równoważona jest przez oddychanie, bowiem w wypadku danej rośliny temperatura optymalna dla oddychania jest z reguły o około 10°C wyższa od optimum termicznego dla fotosyntezy. W głównej mierze wynika to z większej wrażliwości enzymów aparatu fotosyntetycznego niż enzymów procesu oddychania. Znajomość tego faktu ma duże znaczenie w uprawie roślin użytkowych, zwłaszcza uprawianych pod osłonami. W zbyt wysokiej temperaturze przewaga intensywności procesu fotosyntezy nad procesem oddychania znacznie maleje lub może nawet wystąpić przewaga procesu oddychania. Jeśli taki stan utrzymuje się dłużej, może doprowadzić do zahamowania wzrostu rośliny, ponieważ cała pula produktów fotosyntezy będzie zużywana w procesie oddychania.

      Temperatura, po przekroczeniu której fotosynteza ustaje, tzw. temperatura maksymalna, mieści się w zakresie 60-70°C, co związane jest z denaturacją kompleksów białkowo-chlorofilowych tylakoidów i białek enzymatycznych. Znaczne hamowanie procesu występuje jednak wcześniej – u większości roślin uprawnych typu C3 w zakresie 40-50°C, a u roślin typu C4 od około 55°C. “

      1. @Marcin.
        To prawda, dlatego u nas wszelkie szklarnie zazwyczaj otwiera się na oścież w dni gorące. Pamiętam za dzieciaka jak moi rodzice mieli taką małą szklarnię na własne potrzeby, która była otwierana tylko z jednej strony. W letnie słoneczne dni, kiedy na zewnątrz temp. nie dobiła nawet do 30C to w szklarni potrafiło być spokojnie ponad 50 stopni (mieliśmy tam termometr, ale jego skala kończyła się na zaledwie 40 stopniach, a słupek rtęci sięgał dużo wyżej), co przy panującej w niej wysokiej wilgotności powodowało, że trudno było tam wytrzymać nawet 10 minut, by podlać warzywa. Niemniej przed wieczorem szklarnię zawsze się zamykało i przez całą noc było tam b. ciepło.

    2. U mnie grzali w domach już na początku lipca tego roku, przez 2 wieczory- 1 i 2 lipca. Wystarczyły 2 chłodniejsze noce z Tmin<10C. W zeszłym roku w I połowie lipca podpalali jeszcze częściej, bo chłodnych wieczorów nie brakowało.

      1. a tymczasem u mnie kolejna nieznośnie gorąca noc… mam już powoli dosyć tego typu pogody. Chmury, deszcz – okej potrzebne są bo susza. Wiatr – element tego typu pogody, więc okej. Wysoka wilgotność – oczywisty skutek tego typu pogody. Ale te gorące noce mnie już wykańczają. Sytuacja rodem z 2014 zaczyna być, kiedy przez 26 dni z rzędu nie było ani razu nad ranem poniżej 15 stopni. Prawdziwy koszmar to był.

        1. Mieszkasz w szklarni? :D, bo nie daję wiary, że przy t. maks. 23 st. i t. min. 15 st. w mieszkaniu może być nieznośnie gorąco.

          1. to daj wiare.
            Mi się już względnie dobrze śpi przy 10-12 stopniach a najbardziej lubie noc około +5 z silnym północnym wiatrem ;)

          2. “Najbardziej lubię noc z temperaturami ok 5 stopni i silnym północnym wiatrem”.
            Tylko problem w tym ze teraz mamy lato a jesień. Takie temperatury minimalne ok 5 stopni to są raczej charakterystyczne dla października. Przy silnym północnym wietrze to temperatura odczuwalna byłaby na minusie.

        2. @kmroz, muszę Ci się przyznać że jestem w szoku. Noce są ostatnio chłodne, ja budzę się z katarem zatokowym……….a to już coś znaczy, bo jak wiesz miłośniczką gorąca nie jestem ;-) więc jakim cudem masz gorące noce? zwłaszcza, że mieszkasz poza wa-wą?

          1. Juz wczesniej zauważyłem (i nie tyko ja) ze masz bardzo dziwne odczucie temperatury. Jeśli temperatura przez cała noc nie spada ponizej 15 stopni to nie jest noc “chlodna” tylko gorąca. W środku miasta to pewnie ponizej 18 stopni nie spada. DODajac do tego niemal 100% wilgotność nad ranem, to tak- jest to tropik.

          2. @dorka
            Juz ci ktoś wypominał, ze ty (w przeciwieństwie do mnie) byś sie w tropikalnych warunkach dobrze czuła. Malo słońca, upały rzadkie i wlasnie gorące noce (ktore odczuwasz jako chłodne…) . Do tego wysoka wilgotność.

        3. Tylko że ta “nieznośnie gorąca noc” będzie spowodowana dużym zachmurzeniem i może też podać deszcz.
          Pamiętaj że noce tropikalne zaczynają się od 20 stopni a nie od 15 stopni. ;)

        4. To chyba faktycznie coś masz z tym wyczuciem temperatury, bo w Białymstoku dwie ostatnie noce były chłodniejsze niż nowe w Warszawie. Ostatniej nocy w Warszawie nie spadło poniżej 16 stopni, w Białym było 14; poprzedniej nocy w Warszawie nie spadło poniżej 15 stopni, w Białym było 11.

      2. Ostatni raz poniżej 20c miałem w domu 7 kwietnia. Był to chyba ostatni dzień sezonu grzewczego. 0d 30 maja do 6 czerwca w domu było ponad 25c. od 3 do 5 lipca było lekko poniżej 22c. Zazwyczaj jest 23-24c więc nie mam na co narzekać. Jest to temperatura na parterze murowanego domu. W blokach u znajomych jest o wiele cieplej. Zacznę narzekać gdy spadnie wewnątrz poniżej 21c, ponieważ jak na lato jest to zbyt niska temperatura. Gdyby spadło poniżej 20c na kilka dni to może bym się zastanowił nad lekkim dogrzewaniem, ale nie zanosi się na to. Dla mnie lato idealne. Najlepiej gdyby taka pogoda utrzymywała się stosunkowo długo. Najlepiej jakby podobne temperatury były jeszcze we wrześniu i w październiku.

    3. Gdzie rośliny rybciej rosną?,
      w naszym klimacie, czy w klimacie tropikalnym wilgotnym??
      Oczywiście, że w tym drugim.

      Ale nie w gorącym i suchym. Widziałeś kiedyś pustynię? Może się zdziwisz ale na pustyniach też bywają burze z deszczami. I nawet robi się po nich zielono. Ale na bardzo krótko.

      Nawiasem mówiąc pszenica najlepiej rośnie przy średniej dobowej temperaturze +15 C. A powyżej tej temperatury im cieplej tym gorzej, aż do zerowych plonów przy średniej dobowej +33 C.

      Źródło: Hatfield, J.L. i in., Climate Impacts on Agriculture: Implications for Crop Production, USDA-ARS, UNL, 2011

      1. Jeszcze dodam, że według tego samego źródła ryż, kukurydza, sorgo i soja najlepiej rosną przy temperaturach 23-15 C ale też przestają gdy temperatura dochodzi do 35 C. Jednak w Polsce główna uprawą jest pszenica (nie przypadkiem), więc to jej zakres termiczny jest ważny dla naszego rolnictwa.

  76. No tego to już w ogóle nie rozumiem. Jak może być nieznośnie ciepło przy temp. max 23 stopnie i minimalnej 15 stopni, chyba tylko osobom z niewydolności serca i nadmiarem cholesterolu. Bo na pewno nie człowiekowi pełnym energii w okolicach 30stki. Chyba co nie którzy muszą udać się na badania zdrowotne, że im przy takich niskich temp. jest nie znośnie. Rozumiem jak jest parno i w okolicy 30 stopni, a w nocy powyżej 15 stopni.
    Tu jest różnica, bo o ile w pomieszczeniu za dnia temperatura zdąży wzrosnąć powyżej 25°, tak w krótkie noce faktycznie może i trudno jest obniżyć, ale z dniami poniżej 25° i nocami 15° tego w cale nie rozumiem. To wychodzi, że w mieszkaniu może być około 22°-23°. To już przegięcie.

    1. @lukasz
      każdy ma swoje upodobania.
      Ty marzysz o 40ce i to w wersji tropikalnej (śmierć wielu ludzi), ja marzę o nocach około 10 stopni lub mniej (lepsze warunki do spania).
      Dodam, iż moje marzenie jest dużo bardziej realne w naszym klimacie.
      Oczywiście okresowe noce gorące nie przeszkadzają, ale gdy takie mam już od tygodnia i w prognozach nie widać lepszych to już nie jest dla mnie za wesołe.

      1. Jeśli nauczymy się żyć na pół-pustyni i uprawiać sorgo to możemy mieć taki klimat, o jakim marzy @Lukasz.

        Z tym, ze nawet tu mam wątpliwości. Jakie rośliny odporne są zarówno na duże upały latem jak i na przymrozki wiosną? Jednak jesteśmy dwa razy bliżej Koła Polarnego niż Zwrotnika Raka i zim się długo nie pozbędziemy.

        1. @Arctic haze odpowiem krótko, nie warto odnosić się do twoich odpowiedzi, ponieważ nie czytasz ze zrozumieniem komentarzy. Wyłapałeś pewne odcinki i na nich się opierasz. Czytaj ze zrozumieniem. Bo ustosunkowałeś się do tezy, której w ogóle nie postawiłem. A czy pustynia jest klimatem tropikalnym wilgotnym? Bo z tego co ja wiem nie.
          I druga rzecz, a właściwie pytanie do myślących. Czy jeśli mamy dni przez tydzień z temp. maksymalne około 30 stopni czy z temperaturą maks. do 31° np. typowy Polski upał. To znaczy, że średnia tygodniowego okresu wynosi 30°, lub 31°??????

  77. No i moje podejrzenie się sprawdziłą – to temperatury minimalne, które są powyżej normy zawyżają średnią temperaturę dobową dzięki czemu jest tylko lekko poniżej normy, w okolicach normy, a temperatura maksymalna (zwłaszcza na wschodzie Polski) będzie poniżej normy. W tym celu zerknąłem do aktualnych danych pomiarowych i sprawdziłem dla kilku stacji anomalię temperatury maksymalnej i anomalię temperatury minimalnej i jak to wpływa na średnią dobową. I rzeczywiście temperatury nie spadające w nocy poniżej 15 stopni i utrzymujące się w przedziale 15-20 stopni za sprawą dużego/całkowitego i opadów będą miały decydujący wpływ na średnią temperaturę dobową.
    Z tego co widzę w prognozach modeli np. GFS w przyszłym tygodniu (17-20 lipcu) na wschodzie Polski czy w niektórych miejscach w centrum kraju temperatury w ciągu dnia będą wahały się poniżej w okolicach 20 stopni przy chmurach i opadach (pewnie jakieś przejaśnienia się pojawią), a średnia temperatura dobowa i temperatura minimalna nie będą spadać poniżej 15 stopni. Czyli temperatura maksymalna nie będzie się różniła za bardzo od temperatury minimalnej (takie coś przerabialiśmy w niektórych miesiącach jesiennych jak wrzesień 2017, październik 2016, itd)
    Wszystko to dzięki PPm, niżowi z frontem okluzji i dużemu/całkowitemu zachmurzeniu i opadom deszczu.

    1. Nawet w I dekadzie listopada 2010 na południu Polski zdarzyła się taka sytuacja, że w ciągu dnia były wtedy temperatury maksymalne 15-20 stopni, a średnia dobowa miejscami wyszła powyżej 15 stopni (termiczne lato), bo temperatura za sprawą halnego czy dużego/całkowitego zachmurzenia nie spadła poniżej 15 stopni.

  78. “Jednak w Polsce główna uprawą jest pszenica (nie przypadkiem), więc to jej zakres termiczny jest ważny dla naszego rolnictwa.”

    Arctic haze, o ile w dziedzinie fizyki masz bogatą wiedzę, tak w dziedzinie rolnictwa musisz jeszcze zrobić “korki” i się podszkolić.
    Otóż GŁÓWNĄ ROŚLINĄ UPRAWNĄ W POLSCE NIE JEST PSZENICA, ALE ŻYTO, potem od nie dawna na terenach Polski sporo sieje się pszenżyta, a kolejną ROŚLINĄ która jest jeszcze często uprawiana, jest nią Ziemniak
    A wiesz co jest mianownikiem wspólnym tych upraw?
    Otóż nie wymagają dobrych gleb, rosną na lekkich glebach, podczas gdy pszenica ma zapotrzebowanie na gleby cięższe, bardziej wilgotne. Może w okolicy Żuław jest rośliną główną.

    Pszenica zajmuje zaledwie w okolicach ¹/5 wszystkich upraw.

    1. Zastanawiam się po co @Arctic wogóle dysktuje z @Lukasz? Takiego nagromadzenia bzdur jakie wypisuje ten osobnik, ja nie jestem w stanie nawet czytać, nie wspominając o odpowiadaniu;-) poza tym to jest taka osoba która zawsze “wie lepiej” więc daremny trud edukacji………

    2. @Lukasz

      Ty natomiast w przeciwieństwie do mnie nie masz pojęcia o niczym. O zbożach także.

      Areał zbóż w Polsce wg GUS:

      I zbiory zbóż:

      Zwraca uwagę nie tylko przewaga pszenicy nad żytem ale także to jak ta przewaga się zwiększa. Nie przypadkiem bo przecież żyto to roślina jeszcze bardziej zimnolubna.

      Źródło (tam można zobaczyć te rysunki w pełnej rozdzielczości):

      http://e-pole.pl/uprawa-zboz-w-polsce/

      I na tym kończę nauczanie nieuka.

      1. Może masz wiedzę wysoką w dziedzinie fizyki oraz db posługujesz się danymi, idzie ci to, jak magikowi króliki z kapelusza, to jednak nie znaczy, że wiesz wszystko i znasz się na wszystkim. Bo na rolnictwie na 100% masz mniejszą wiedzę niż w dziedzinie fizyki.
        Na tym kończę wywód odnośnie tego tematu.

          1. No właśnie. Masz rację. Widać, że chłodnomani i tak zostaną “przy swoim”
            Takie to dwa światy.

          1. No dobrze @zaciekawiony, chciałem już odpuścić, ale skoro poruszyłeś temat ponownie, to na spokojnie bez gorących ekscesów wymieńmy się kilkoma zdaniami.
            Otóż, jak mój szanowny poprzednik wykazał na podstawie danych z GUSu, że to pszenica jest główną uprawą tak??,
            No więc właśnie kolega z Gdańska podał doskonały przykład cytuję.
            “Jednak w Polsce główna uprawą jest pszenica (nie przypadkiem), więc to jej zakres termiczny jest ważny dla naszego rolnictwa.”
            2 cytat.
            “Ale nie w gorącym i suchym. Widziałeś kiedyś pustynię? Może się zdziwisz ale na pustyniach też bywają burze z deszczami. I nawet robi się po nich zielono. Ale na bardzo krótko.

            Nawiasem mówiąc pszenica najlepiej rośnie przy średniej dobowej temperaturze +15 C. A powyżej tej temperatury im cieplej tym gorzej, aż do zerowych plonów przy średniej dobowej +33 C”

            I teraz krótkie pytanie.
            Skąd pochodzi pochodzi pszenica??
            Czy z N Europy??
            A może jednak z POŁUDNIOWO-ZACHODNIEJ i ŚRODKOWEJ części Azji??

            A skoro rzeczywiście z tamtąd pochodzi, to jakie są przeszkody aby ta roślina rosła w cieplejszym sezonie letnim niż obecnie???

            To pokazuje jak poprostu głupim przykładem posłużył się kolega z mojego województwa.

            Tak samo i ja z żytem, nie był to mocny argument, bo żyto faktycznie znosi spokojnie niższe temperatury.

            A drugą sprawą jest taka, że @Arctic haze w pewnym poście przytoczył mój cytat, ale nadał tezę, że ja chcę klimat pustynny.
            Otóż mija się z prawdą, ponieważ od początku pisałem, że wolę cieplejsze i dość wilgotne lata, tzn. Tropikalne wilgotne.I powtórzę przykład.
            Przypuśćmy, że od jutra 16.07 do 22.07do niedzieli mamy do czynienia z Polską falą upałów, czyli przez tydzień np. Temp. maksymalna wącha się w okolicach 30, 31°,
            Związku z tym czy średnia tygodniowa temperatura wyniesie 30 °???
            No chyba nie, wyniesie najprawdopodobniej 21-23°. Czyli średnia jest taka ile optymalnie znoszą rośliny naszego klimatu tj. średnia mieści się w temp. 20-25°.
            Powyżej @chochlik przytoczył, że w dzień podczas upałów otwiera szklarnie, no tak bo we wnątrz temp. może sięgać 50°, to normalne, że taka temp. jest zagrożeniem dla roślinności.
            Nic więcej nie będę dodawał, zresztą naprawdę polecam zrobić to doświadczenie @Arctic haze czyli posiej pszenicę w szklarni zapewniając we wnątrz, temp. średnią 23 stopnie, czyli w dzień maksymalnie 30°, 31°, a w nocy około 20°, a w drugim miejscu i w tym samym czasie posiej pszenicę na zewnątrz pod gołym niebem, może być obok szklarni. I obserwuj całą długość wegetacji, która będzie szybciej wzrastać i która będzie wydajniejsza. Oczywiście zapewniając w obu przypadkach normalną wilgotność gruntu.
            Bo ja swoje, a @Arctic haze swoje. Zrób doświadczenie i wtedy się wypowiedz.
            Bo teoria teorią, a praktyka praktyką.
            To tyle w temacie.

        1. Rolnikiem nigdy nie byłem ale w przeciwieństwie do Ciebie wiem jakie zboże w Polsce dominuje w uprawach, więc Twoje uwagi są nadal nie na miejscu.

          Po prostu ja o klimacie naprawdę dużo czytam i staram się zapamiętać/zanotować fakty, a także gdzie to czytałem (aby móc to potem znaleźć i zacytować jeśli będę to potrzebował). To część pracy naukowca.

          Ostatnio w czymś co czytałem zobaczyłem wykres słupkowy optymalnych temperatur dla szeregu roślin. Była tam między innymi i pszenica. Więc widząc, ze piszesz na ten temat farmazony znalazłem źródło i przepisałem dane. Przy okazji wspomniałem ogólnie znany fakt (jak mi się wydawało), ze pszenica jest głównym zbożem uprawianym w Polsce. Nic więcej o rolnictwie nie pisałem. Kiedy na mnie naskoczyłeś, że nie znam się na rolnictwie, sprawdziłem i okazało się, że jest tak jak sądziłem. Wrzuciłem wykresy ze stron GUS (mam nadzieję, ze wiesz co to jest) i wtedy odjechałeś już całkiem, nazywając mnie “mądrala” za to że miałem rację, a Ty nie.

          A wracając do meritum, ja nie twierdzę, że znam się na rolnictwie ale zakresy termiczne i zasięgi terytorialne głównych roślin uprawnych to rzecz związana z klimatem i dlatego staram się i to wiedzieć. Dlatego wiem, ze żyto jest uprawiane zwykle w rejonach chłodniejszych niż pszenica, a kukurydza cieplejszych. I w tym kontekście mam wrażenie, ze ta poniższa ciekawa informacja może mieć też związek ze zmianami klimatycznymi w naszym kraju:

          W bieżącym sezonie 2017/18 produkcja zbóż w Polsce może być zbliżona do ubiegłorocznej i wyniesie 29,5-30,0 mln t. […] Areał zbiorów pszenicy ma być o około 13% większy niż w 2007 r., natomiast kukurydzy o 150%. W tym samym czasie powierzchnia zbiorów żyta zmniejszyła się o ponad 40%, zaś jęczmienia o około 25%. Udział tych dwóch ostatnich zbóż w zasiewach ogółem spadł z ponad 30% do 23%.

          Źródłu (podawanie źródeł to też cześć pracy naukowca):
          https://www.gospodarz.pl/aktualnosci/zboza/dziesiec-lat-na-rynku-zboz-wzrost-eksportu.html

          1. No już dobrze, sam wiesz, że ów pszenica jednak jest w stanie znieść cieplejszy klimat niż mieliśmy do obecnego czasu. Oczywiście gdy nie towarzyszy temu susza. Bo w suszy to nawet i pomarańcze by uschły.
            Mam nadzieję, że weszliśmy do punktu wyjścia.

          2. Widzę, ze naprawdę nie znasz się na tym temacie. Na południu Europy plony pszenicy z hektara zmniejszają się. na ile to efekt temperatury, a na ile suszy, trudno na razie powiedzieć ale na cenach to się odbije. I to nawet w tym roku. Plony pszenicy mają być niższe w UE, Rosji, Ukrainie i Australii.

          3. Zasięgi upraw w Europie pięknie pokazują preferencje termiczne (i zapewne hydrologiczne) tych trzech upraw (uwaga na różne skale!):

            Żyto:

            Pszenica:

            Kukurydza:

            W miarę ocieplania się klimatu, należy spodziewać się, ze będą się przesuwały na północ (rolnicy potrafią zauważyć co w ostatnich latach dobrze plonuje) i zapewne stąd ten wzrost areału kukurydzy i spadek żyta w Polsce przez ostatnie 10 lat.

          4. Spadek areału żyta oraz zwiększenie pszenicy oraz kukurydzy to przede wszystkim wpływ podaży na te zboża (a stąd jego niska cena i tym samym niska opłacalność), a nie zmian klimatycznych. Jeszcze 10-20 lat temu najpopularniejsze pieczywo było pszenno-żytnie, obecnie prym wiedzie pszeniczne. Zmniejszyło się również znaczenie żyta jako paszy, mniej też kupują go gorzelnie. Wzrost kukurydzy powodowany jest przede wszystkim wzrostem jej znaczenia jako paszy dla zwierząt.

          5. @chochlik

            No chyba jednak nie tylko kwestia popytu (czyli cen). Podaż też jest ważna, a zależy ona od opłacalności (plonu z hektara). A to z kolei zależy jednak od warunków klimatycznych.

            Rzuciłem na marginesie uwagę, ze spadek areału żyta i wzrost pszenicy, a szczególnie oraz kukurydzy może mieć związek ze zmianą klimatu i nie jest to tylko mój pogląd. To samo mówią specjaliści:
            http://wgospodarce.pl/informacje/8030-naukowcy-przewiduja-wielka-zmiane-w-uprawach-w-polsce-kukurydza-i-sorgo-zastapia-ziemniaki-i-zyto-pojawia-sie-nowe-owady

            Cytat:

            Ocieplenie jest nieuniknione, ale do pewnego stopnia można się do niego adaptować. “Podstawą jest dostosowanie upraw do nowych warunków klimatycznych, przede wszystkim wyższej temperatury. W Polsce oznacza to, że będziemy hodowali nowe odmiany albo wręcz gatunki. Prawdopodobnie trzeba będzie zrezygnować z ziemniaków, które wymagają klimatu chłodniejszego, na ich miejsce może jednak wejść sorgo. Może się pojawić problem z żytem, które przy bardzo wysokiej temperaturze nie będzie dawało dobrych plonów. Za to już dziś właściwie w całej Polsce dobrze plonuje kukurydza, choć jeszcze kilkanaście lat temu tylko niektóre regiony pozwalały na jej uprawę” – zauważa dr hab. Karaczun.

          6. Przepraszam, ty dalej próbujesz mnie ustawić, że przepada za suszą. Jeszcze raz ci podkreślam, że pszenicę były by bardziej wydajne, gdyby ów rejony były odpowiednio wilgotne.
            Jeszcze raz powtarzam, kup so woreczek pszenicy i zasiej w obu miejscach, jedną część bezpośrednio pod gołym niebem, a drugą w szklarni zarazem zapewniając odpowiednią ilość wilgoci w glebie.
            Naprawdę praktyka praktyką, a teoria teorią.
            Jeszcze raz przypomnę, że pszenica pochodzi z południowo-zachodniej i środkowej Azji.

          7. Nawet nie piszesz gramatycznie. Ciężko cię zrozumieć. Daj sobie już spokój.

            A skąd pszenica pochodzi to wiem jako osoba ogólnie wykształcona. Stąd gdzie pierwsi rolnicy. Co nie zmienia faktu, ze najlepiej rośnie przy średniej dobowej temperaturze 15 C. Ja mam na to cytaty z literatury naukowej, a Ty co?

            To pytanie retoryczne, wiec nie musisz odpowiadać.

          8. W tym artykule Zhao i inni 2017 (dostępnym za darmo) pięknie widać prognozy iż ocieplenie spowoduje spadek plonów pszenicy nie tylko we Francji, ale nawet w Rosji:
            http://www.pnas.org/content/pnas/114/35/9326.full.pdf

            A tu jest raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa o problemach z plonami spodziewanymi w różnych częściach świata:
            https://apps.fas.usda.gov/psdonline/circulars/production.pdf

            Jakoś zwiększone temperatury nie pomagają pszenicy, przynajmniej takiej jaka współcześnie uprawiamy. W dużym stopniu dlatego że cieplej latem t prawie zawsze bardziej sucho (przyczynowość działa tu w obie strony). Ale tak jak widać jest.

          9. I tak wiem, że głupio jest ci się przyznać do wpadki odnośnie przykładu z pszenicą.
            I dalej mijasz się z prawdą, że rośnie najlepiej w dobowej temperaturze około 15 stopni. Wiem, że trudno ci jako wykształconymi to przyznać.
            A przykłady że zbiory w Europie będą niższe, to skutek bardziej suchych warunków niż wzrostu temperatury, jeżeli przyjmiemy, że warunki wilgotnościowe w glebie są odpowiednie, to wiadomo, że szybciej będzie wzrastać w klimacie cieplejszym.
            A po drugie ty masz książki, encyklopedie i inne teorie, a ja mam za sobą praktykę. Nawet laik jeśli zrobi sobie doświadczenie w szklarni i pod gołym niebem to gołym okiem zaobserwujesz gdzie szybszy będzie wzrost.

            Wiem, wiem że nie chcesz tutaj publicznie przyznać do wpadki i poprostu szukasz zaczepienia w moim telefonicznym stylem pisania.
            A wiadomo, że pszenica pochodzi z cieplejsze go klimatu niż nasz.
            Jeszcze raz podkreślam, że w tym roku z powodu suchych warunków wszystkie gatunki roślin uprawnych, czy chłodnolubne, czy ciepłolubne będą miały mniejsze plony.
            Gdyby warunki były wilgotne i ciepłe to plony byłyby z gołą inne, a niedowiarków polecam DOŚWIADCZENIE nie TEORIĘ. @Arctic haze tego nie zrozumie póki nie wykona doświadczenia.
            Na tym kończę.

          10. Co oznacza to “żegnam”? No chyba nie daliście mu bana, bo niby za co? Bronił swoich racji – nikomu nie ubliżał, ani nikogo nie obraził.

          11. @chochlik

            Mi ubliżał. Nie widzisz bo skasowałem. Dałem mu ostatnie ostrzeżenie. Nie odpuścił.

            Sorry ale to jest prosty wybór: albo on albo ja. Nie mam najmniejszej ochoty popularyzować nauki na blogu, gdzie grasują aroganccy ignoranci. Kropka.

            PS. A najśmieszniejsze, że dotąd nie mam pojęcia gdzie rzekomo popełniłem fundamentalny błąd w kwestii pszenicy. Wszystko co o niej pisałem podpieram cytowaniami z literatury (lub wykresami i mapami). Troll najpierw zarzucił mi że nie wiem, ze w Polsce główną uprawa nie jest pszenica, a gdy pokazałem na danych z GUS-u, że się myli, zaczął mi zarzucać błędy w kwestiach o których w ogóle nie pisałem. Po prostu żałosne.

          12. Jeszcze jeden cytat dla Łukasza:
            http://agro-technika.pl/archiwa/woda-i-temperatura-wymagania-roslin/
            “W uprawie zbóż jarych szczególnie niekorzystny jest szybki wzrost temperatury powietrza w stosunku do temperatury gleby wiosną, ponieważ powoduje zahamowanie wzrostu korzeni, a nadmierny przyrost części nadziemnej. W pełni wegetacji wzrost temperatury gleby wzmaga krążenie wody, składników pokarmowych, aktywizuje mikroflorę do rozkładu substancji organicznej, ale jej zwyżka do wartości 30–35°C działa ujemnie na wzrost roślin i obniża plon. W warunkach optymalnych do uzyskania wysokiego plonu bardzo istotny jest odpowiedni stosunek temperatury gleby do temperatury powietrza przy odpowiednim zaopatrzeniu roślin w wodę. ”

            Nikt też nie powiedział, że pszenica w czasach starożytnych w ciepłych krajach musiała być uprawiana w lipcu. Może starożytni zasiewali w chłodniejszych porach. Zresztą są różne odmiany pszenicy.

            Przykład ze szklarnią także nie do końca trafny. Szybciej rosnąca roślina nie musi wcale wydać większego plonu. Może za to być słabsza. Ponadto w takich szklarniowych warunkach szybciej będą rozwijać się różnego rodzaju pleśnie i grzyby które mogą dodatkowo osłabiać roślinę.

          13. @Marcin D

            Masz oczywiscie rację. Tajemnica czemu pszenica jest raczej zimnolubna w okresie gdy wzrostu, wynika z tego, ze w rejonie z którego pochodzi wysiewa się ją jesienią, a ponieważ tam nie ma prawdziwej zimy w naszym rozumieniu, więc dojrzewa głównie wiosną (zbiera się ją wczesnym latem ale to nie jest okres najbardziej krytyczny termicznie). Po prostu okres wegetacyjny trwa tam znacznie dłużej i pszenica rozwija się gdy jest chłodno, a zbierana jest gdy ziarno już jest praktycznie suche. U nas jedno i drugie dzieje się w dużym stopniu latem.

            Widać to tu (pszenica pochodzi gdzieś z okolic Turcji):

    1. fus fusem, ale przeraża. Niektórzy by powiedzieli “Boże, strzeż”, ja powiem “niżu, strzeż”
      jak ktoś się chce smażyć, to zawsze zostaje patelnia ;)

      1. No tak, przeraża bo jest lato w lecie… To nie Irlandia a zwłaszcza Valentia gdzie 28 stopni to morderczy upał. Za dwa miesiące zacznie się Twój ulubiony typ pogody 5-15 stopni.

        1. @podlasianin
          28 stopni to było w dniach 6-11 lipca kiedy nas STRZEGŁ niz, znajdując sie nieopodal wschodnich granic.

          1. Nic sie nie stanie, jak będzie 30-33 stopnie nawet, w końcu jest środek lata. A od września skończy się dobra pogoda i zacznie przewaga stratusa, wiatru i zimnicy,

          2. @podlasianin
            A gucio prawda, w normalnych latach stratusy przeważają od listopada dopiero, a czasami jak w 2015 to w ogóle nie przeważają ;)
            A co do wiatru to jesień należy do najmniej wietrznej pory roku, zima tez jest bardzo “spokojna” co powoduje niestety zaleganie smogu.

          3. No to w tym 2015 roku 7 października skończyła się jesień, a zaczęło przedzimie, rzeczywiście było “super”…

        2. W 2017 roku po raz pierwszy w listopadzie na Podlasiu była jesień, bo zwykle już w październiku w III dekadzie rozpoczyna się fenologiczne przedzimie.

          1. A ty w koncu zrozum ze w większej części Polski jest inaczej niż na Podlasiu. U mnie na Mazowszu przewaga stratusow panuje zwykle od pierwszej-drugiej dekada listopada. Im dalej na południe/zachód tym pózniej i tym ta przewaga mniej doskwiera.
            Dzisiaj mądrze na TP napisali ze najkorzystniejsza pogoda jest w kwietniu i 1 połowie maja oraz we wrześniu i październiku.
            Fenologia to troche inna sprawa i nie ma ona wiele wspólnego ze stratusami i ciemnościami.

          2. Październik to może i tak ale to głębiej w Polsce tak jest, na Podlasiu jest inaczej tak maks. do 10 października jest względnie fajnie, potem masowe opadanie liści, i zwykle 20 października jest już prawie goło, gdyż statystycznie w II dekadzie miesiąca pojawiają się pierwsze duże mrozy do blisko -10 stopni, które są zakończeniem jesieni na tym obszarze. Pod koniec miesiąca zwykle trawa już jest całkowicie ścięta od mrozu.

          3. @Podlasianin ma rację, w zeszłym roku do września było jako tako od początku października sama słota i wlgoć, jesień ta późniejszą jest fajna pod warunkiem, że jest powyżej 10 stopni i świeci słońce, zimą to wolę białe krajobrazy niż pluchę i szarość, szarość jeszcze nie jest taka zła póki nie ma pluchy. Od połowy grudnia, do końca lutego lepiej jak jest biało niż szaro.
            Bardzo miło wspominam grudzień 2015, był bardzo przyjemny i nawet dość ciepły, dopiero po 20. Zaczęło siąpić.

          4. No właśnie fenologiczne pory roku są bezpośrednio sprzężone z temperaturą i poziomem usłonecznienia/nasłonecznienia. Znakomita większość roślin nie będzie w naszych szerokościach geograficznych rosła w styczniu nawet jakby cały czas było 15 st..

          5. @Fan
            Sądzę, że nie jest to do końca prawda, a jedynie kwestia ewolucji. Skoro w czasie eońskiego PETM w Arktyce zaczęły rosnąć bananowce oraz żyć krokodyle to jak najbardziej bujne życie roślinne jest u nas możliwe nawet w styczniu.

      2. Ale też nie Turcja czy pd Hiszpania! Jakby po tym ochłodzeniu i deszczach przyszedł upał, to wcale bym się nie cieszyła!!! wyż, bardziej pogodna aura, owszem- ale żadne upały………..

          1. Co mysle? Najbliższy tydzien to kontynuacja tego co mamy od środy. Pózniej to nie wiadomo co bedzie. Na pewno intensywne opady zwiększa wilgotność gleby. A mega fala upałów (jak na ich warunki) w tym roku jak dziś Arctic napisał tez wg mnie m większe szanse byc w Skandynawii.
            Na pewno należy docenić ochronę niżów przed groźniejszym gorącem (bo takie 28-32 to w kilkudniowym wydaniu nic złego)

        1. Póki co niczego wykluczyć nie można. Niemiecki serwis pogodowy rzeczywiście również nie widzi upałów póki co, NW Polski ponownie będzie wystawiony na ponownie wzrastającą suszę.

  79. Najnowsza odsłona GFS – znowu dramatycznie sucha na W Polski . sumarycznie w całym lipcu spadło u mnie ok. 15 mm – naprawdę to bardzo niewiele ,zwłaszcza, że już połowa miesiąca. Miałem nadzieję na przełamanie u mnie w tym miesiącu, a tym czasem 3 z rzędu ekstremalnie suchy miesiąc a czwarty z dużym niedoborem opadów (w kwietniu spadło u mnie 32mm, ale też było duże parowanie ze względu na temperatury i usłonecznienie).

    Mam nadzieję, że coś mnie jednak sięgnie, niemniej z chęcią bym się zamienił na pogodę z tymi wszystkimi narzekającymi na perspektywę dużych opadów na S, SE, w centrum czy E Polski.

    Co do rolnictwa i upałów i susz w krajach śródziemnomorskich – tam jednak mają inny wzorzec wegetacji, ciepłe zimy i letnie susza zwykle nie jest tak bardzo dotkliwa dla nich .
    Przecież zbiory truskawek czy pomaranczy w Hiszpanii odbywają się zimą .

  80. Ja mam teraz takie dziwne uczucie że coś jest nie tak z tą pogoda. Bo jest gorsza niż w kwietniu. Jest środek lata a tu codziennie leje a temperatura jest podoba do tej z kwietnia wyłączając noce (początek lipca to pryznosil podobne noce co kwiecień, kilka z nich poniżej 10)

    Niech se ten niż pójdzie na północ. To głównie tam narzekają na susze i gorąc. U mnie od ponad miesiąca jest kapryśna pogoda, no może poza okresem 2-6 lipca kiedy było ładnie. Już za miesiąc z haczykiem się lato kończy i będziemy się zbliżać do szaro burej beznadziei która zwykle trwa od listopada do lutego. Twoja pogoda napisała że największa deprecha jest w tymże okresie i pokrywa się to z okresem najniższego w roku uslonecznienia. Luty jest zmniejszy od grudnia ale ma 2x wyższa normę słońca niż on, więc już się nie łapie na te najgorszą cześć roku.

    1. @alewis27
      Ja powyżej w moim komentarzu zwróciłem na bardzo ciepłe pochmurne i deszczowe noce z temperaturami minimalnymi w przedziale 15-20 stopni i a temperatury maksymalne będą niewiele wyższe – będą w okolicach 20 stopni lub nie wiele powyżej. To temperatura minimalna zawyża trochę średnią dobową temperaturę dzięki czemu jest tylko lekko poniżej normy lub w okolicach normy. Jakby się w nocy rozpogodziło do temperatura minimalna spadałaby do okolic 10 stopni.

      1. A tu na Kaszubach lipiec będzie cieplejszy od normy może nawet ponad 1 stopień.
        Tutaj zapowiada się całkiem niezły termicznie kolejny tydzień, bo zazwyczaj będziemy notować tutaj wartości 25° i więcej, może przy szczęściu, to zbliży się do 30°. Ciekawe jak ta pogoda jeszcze się ułoży, mam nadzieję, że załapię się na jakąś burze z ulewą, co niestety za wiele szans na to nie ma.

  81. A propo tematu jesieni, to przyroda przez suszę wygląda tak, jak byśmy byli we wrześniu, liście pożółkłe, trawy obeschły. Nie ma już tej żywej zieleni jaka była ponad miesiąc temu.

  82. Najnowsza prognoza GFS widzi straszne ulewy u mnie – ponad 120 mm (w okolicy nawet więcej) przez 10 dni. Mam nadzieję, że się nie sprawdzi.
    U mnie żadnej suszy nie ma, codziennie kałuże i wilgotny grunt.
    Nie da się wiele zaplanować na świeżym powietrzu – dobrze, że chociaż ciepło.

    Niech pada tam gdzie są niedobory opadów

  83. W ostatnich odsłonach średnie temperatury wychodzą całkiem spore, mimo zapowiadanych kilku bardzo deszczowych dni. Głównie średnią będą ciągnąć w górę temperatury minimalne. Nad samym morzem ze względu na nadpływające z północy ciepłe powietrze pojawią się ciekawe warunki – w dzień 21-22 stopni a w nocy przez cały okres prognozy nie spadałoby poniżej 19, w Ustce przy sprzyjających warunkach (temperatury o stopień wyższe niż w prognozie) może się zdarzyć kilka nocy tropikalnych z rzędu. Równocześnie sporo popadałoby na wschodzie i w centrum. Coś czuję, że jak w sierpniu przyjadę do domu, to będą już grzyby.

    1. Tej nocy (Trójmiasto) mimo bezchmurnego nieba temperatura spadła do 16,1 stopni. Ostatnie 5 nocy miało średnia minimalną ok 17 stopni. A najbliższe noce mają być jeszcze cieplejsze. Lipiec wyjdzie ciepły głównie dzięki wysokim tmin. Choć nocy tropikalnej jeszcze nie miałem. Natomiast Skandynawia chyba trafiła na historyczne lato, a prognozy nadal są bardzo ciepłe u nich, z anomalią przekraczającą 6 stopni za 10 dni…

    2. Niż jest płytki oraz przede wszystkim odcięty od dopływu świeżych porcji chłodu, stąd też nie ma tej upierdliwej wietrznej konwekcji charakterystycznej dla zach. strony niżu, która rusza przed południem i zupełnie zamiera wieczorem, dając zimne noce. Ujemne anomalie dobowe ograniczyły się do zaledwie 2 dni i to w niewielkim stopniu, bo żadna nie przekroczyła 1C. Na wartość anomalii miesięcznej wciąż cieniem kładą się pierwsze 2 dni miesiąca, ale ich znaczenie będzie systematycznie maleć.

    3. “W ostatnich odsłonach średnie temperatury wychodzą całkiem spore, mimo zapowiadanych kilku bardzo deszczowych dni. Głównie średnią będą ciągnąć w górę temperatury minimalne”
      Właśnie zwracałem na to uwagę. Ciesze się, że nie jestem jedyny. :)

  84. Wczoraj u mnie w Gliwicach było gorąco, 26 stopni. Dwa stopnie więcej niż podawały prognozy. Ale na szczęście to ciepło nie było odczuwalne z powodu dość silnego wiatru. Wczoraj była przewaga Słońca, ale na parę minut przyszła chmura i spadł deszcz. Ale później w mig się rozpogodziło. Więc nie wiem, czy z powodu tych kilku minut deszczu wczorajszy dzień uznać za deszczowy? Czy za pogodny?

  85. GFS 00z widzi falę upałów pod koniec swojej prognozy, ale to jeszcze fusy. Z drugiej strony, III dekada lipca jest statystycznie najgorętszym okresem w całym roku, więc…?

  86. Po przejściowym pogorszeniu powróci gorąco-upalna i sucha aura…???

    Obecnie mamy przykład na zablokowanie de facto dość płytkiego niżu nad naszym E pograniczem, który będąc już w stadium “dojrzałości” stał się właściwie układem quasi-stacjonarnym. Sprawia to, że na przestrzeni raptem 100-200 km mamy zarówno zupełnie pogodne niebo, jak i spore opady deszczu. Uzmysławia to też jak trudna może być predykcja takich przypadków z odpowiednio dużym wyprzedzeniem czasowym, nawet jak z grubsza jest już znany rozwój sytuacji synoptycznej.

    I taka polaryzacja na znacznie bardziej pogodną/suchą W część kraju (częściowo także S/C/N) oraz znacznie bardziej pochmurne/mokre E regiony (gdzie może w sumie spaść 50-150 mm) utrzyma się jeszcze kilkadziesiąt godzin. Z biegiem czasu niż powinien jednak słabnąć, natomiast nad sporą częścią Europy tworzyć się będzie słabogradientowy obszar lekko podwyższonego ciśnienia – a do czego przyczyni się konsolidacja “sił” wyżu znad Azorów i Europy W oraz znad Skandynawii i NW Rosji. Układ ten powinien powoli dryfować na E, a czego skutki mamy już obecnie w pogodniejszej W części kraju. Docelowo gorąco-upalnie, a przy tym pogodniej i bardziej sucho zacznie się robić na coraz większym obszarze Europy, jak i samej Polski. Prognozy różnych modeli zdają się wykazywać w tym względzie coraz większą zgodność i zarazem stabilność.

    Tak więc, po około 5-10 dniowym wyraźniejszym pogorszeniu pogody (najdłużej dającym się we znaki we E Polsce), z biegiem czasu aura zacznie się robić coraz bardziej prawdziwie letnia. Zobaczymy na jak długo, w tym czy zdominuje III dekadę lipca (?).

      1. Tak, jak pisałem kilka dni wcześniej powyżej, że zanim nadejdzie 20 lipca, to modele typu GFS nie jeden raz zdążą się “wywrócić” na swoich wiązkach. W czwartek też już było wiadomo, że NW Polski ponownie będzie zmierzał w stronę suszy i będzie coraz gorętszy opierający się o próg upału, a NE, E I SE oraz centrum będą najczęściej pod deszczowo-burzowymi chmurami. I również rysowała się szansa na słaby upał od weekendu. A więc teraz GFS i inne również obieraj podobny “kurs” ku gorącu/upałowi. Szkoda tylko że przeważnie się spóźniają.

          1. Jedynym wyjątkiem być może będzie wtorek kiedy również i Pomorze może dostać się pod falę burz, ja bym chciał aby również w 2 połowie tygodnia szansa na burze się pojawiła. Ale dobre i to co we wtorek ma szansę się pojawić. A tak reszta tygodnia na Pomorzu może być codziennie po 25 stopni i więcej. Szansa na lekki upał również występuje.

            @dorka dla ciebie temp. W przyszłym tygodniu do piątku powinna nie przekraczać 25 stopni, a niekiedy może ledwo przekroczyć 20 stopni, także spokojnie, być może od piątku może Warszawa ponownie zrobi się gorąca.

        1. Tyle by zniwelować niedobory z maja, czerwca i I połowy lipca.
          U mnie spadło jak dotąd od początku maja zaledwie 45 mm , a przeciętnie w maju więcej spada.

          Do końca lipca by to musiałoby by to być lekko licząc 140-160 mm.
          – czym bardziej umiarkowanej postaci, tym lepiej. Niemniej nawet gdyby w najbliższym tygodniu spadło powiedzmy 50mm to już bym się był cieszył.

          Przy czym porównuje normy, (z okresów 1981-2010/1991-2017) z tym co rzeczywiście spadło, a pomijam tu (w celu uproszczeń) fakt, że maj i czerwiec miały wyższe parowanie niż zwykle.

      1. Na razie widzę u siebie dni z tmax poniżej 20 stopni i deszcz przez prawie cały tydzień, zero gorąca przynajmniej do przyszłego weekendu. Jak na “lato stulecia” trochę słabo.

        1. Zgadza się. Na razie bardziej niepokojące mogą być kolejne sumy opadowe na E/NE/SE Polski, niż fala upału – której nadejście jest jeszcze co najmniej kilkudniową perspektywą i zarazem trudno co do jej skali rokować.

      2. Wygląda na to, że będziemy mieli alternatywę: wilgotny/mokry niż czarnomorsko-ukraiński vs. pogodniejsze i cieplejsze wyże napierające z W/N. A tam gdzie latem robi się “wyżowo” (w tym pogodnie) dość szybko potrafi robić się gorąco/upalnie – a czego dobrym przykładem w kolejnych dniach może być nawet Skandynawia i NW Rosja…

      3. @Dorka
        Trudno, że by ich nie było, przecież mamy lipiec – najgorętszy miesiąc w roku. Wiadomo było, że prędzej czy później to nastąpi i będzie to w III dekadzie lipca, która jest najgorętszym okresem w roku. Myślałaś, że lipiec będzie chłodniejszy od maja albo czerwca?

      4. Dorka daj spokój, LucasWawa to widzi te upały od połowy czerwca, jak dotąd u mnie było może 2 dni powyżej 28 stopni w tym czasie.

      5. Dorka, od wielu lat niemal każdego sezonu letniego mamy przynajmniej raz napływ powietrza o T850>20C . W tym roku nie widziałem jeszcze nawet 17C na T850 na mapach dla Polski. Prędzej czy później polaryzacja się odwróci i dodatnie pole geopotencjału z Azorów przemigruje nad Europę. W 2011 roku po chłodnym i deszczowym lipcu nastąpiło to wyjątkowo późno, bo dopiero w II połowie sierpnia, ale było na tyle intensywne, że przyniosło nowy rekord temperatury w Czechach – w Pradze było ponad 40C (dokładnie 40,4*C zanotowane 20 sierpnia).

          1. Obaj macie rację, ale tylko po części.
            Bo rekord w Czechach padł w 2012 roku, ale chłodny i deszczowy lipiec był w 2011 roku! A sierpień też był cieplejszy w 2011 roku (wyjątkowo późna fala upałów, bo w III dekadzie miesiąca). Ale wyższe temperatury wraz z rekordem Czech faktycznie nastąpiły rok później.

  87. Ale w tym roku jest okropna susza zbiory zbóż owoców i warzyw są mniejsze to nie jest dobrze będzie prze to drożyzna wiosna 2017 już była lepsza. Co najgorsze to rośliny żołkna i mogą zimy nie przetrwać. Ja się cieszę że w lipcu jak narazie nie ma 30 stopni taka temperatura jaka jest teraz jest idealna do wypoczynków, spacerów czy nawet na wycieczki różne. No owszem mogło by być tam gdzie jest potrzebny deszcz częściej deszczowo bo nie będzie ciekawie jak tak dalej będzie

  88. Dzisiaj nawet w Londynie ma być 31 stopni z bezchmurnym niebem. Jak już tam jest upał, to coś jest na rzeczy. Mi ta sytuacja przypomina rok 2003, kiedy duża część zachodniej Europy była w suchych i upalnych wyżach, a od wschodu oddziaływały niże, które nam psuły pogodę i nie wpuszczały największego upału. Choć i tak lato 2003 było latem bardzo słonecznym także w Polsce – czerwiec oraz sierpień 2003 miały w moim mieście rekordy usłonecznienia. Brzydki był jedynie lipiec, koło 40 godzin poniżej aktualnej normy wieloletniej.

    Prognoza dla mojego miasta jest bardzo nieprzyjemna, zwłaszcza na wtorek, środę i czwartek kiedy ma być zero słońca i bardzo dużo deszczu (powyżej 50 mm nawet) przy niezbyt wysokich temperaturach (niemalże stałych całą dobę). Taka pogoda jak we wrześniu 2017 tylko przy kilka stopni wyższej temperaturze. W moim regionie już teraz jest wilgotno, kałuże nadal zalegają w wielu miejscach, a tu się nam następne wysokie opady szykują. Za to na północy kraju, gdzie jest największa posucha – tam opady nieduże (jeśli już duże to burzowe) i znacznie wyższa temperatura. Zwłaszcza noce mają być nieznośnie ciepłe, Tmin w okolicach 20 stopni przy dużej wilgotności powietrza.

    1. Upały w Londynie to wbrew pozorom żaden większy ewenement, zdarzają się stosunkowo często. Rekord Tmax w Londynie też jest całkiem solidny – 37,5C – wiele miast polskich nizin ma niższe rekordy.

      1. @chochlik
        Dzięki za ten głos rozsądku. Dodam tylko: Faversham (Kent) 38.5c. 10 sierpnia 2003. Miasteczko na wschód od Londynu z dala od miejskiej wyspy ciepła.

  89. Nie ma tak to jak przegięcie pogodowe w drugą stronę. Jak ktoś ma wolne w tym czasie to nic innego nie może robić tylko niemal cały dzień siedzieć w domu albo w innym pomieszczeniu i tak jest na Mazowszu już właściwie 3 dzień pod rząd a prognozy wskazują że tak będzie dalej może nawet przez cały przyszly tydzień. Nie zdziwi mnie jak gdzieś wystąpią podtopienia, albo lokalne powodzie.

    1. Niestety u mnie to samo, było sucho przez 2 miesiące to teraz w nieco ponad miesiąc spadnie ponad 200 mm deszczu…

  90. Polska W/N w ostatnich letnich tygodniach znacznie bardziej oswobodzona od chmur i opadów, niż S/E część kraju – zupełnie inaczej, niż przed rokiem. I takich odmienności względem roku 2017 mamy w tym roku dość sporo. Coś przeczuwam, że tak będzie nadal dość często w kolejnych miesiącach (odnośnie różnych parametrów, w różnych kierunkach).

    1. Dzisiejsza 16 dniowa prognoza TP zmroziła mi krew w żyłach. Do końca lipca non stop temp +/- 30, koszmar w czystej postaci.

          1. Nic takiego nie pisałam, to @kmroz usiłuje mi to wmówić, chyba nikt , przy dużej wilgotności nie znosi lepiej gorąca

          2. No to właśnie rok temu w dniach 1-20 sierpnia mieliśmy taką pogodę jaka obecnie jest w prognozach a tamto lato wspominasz jako komfortowe?

          3. Tak, ale zdecydowanie lipiec 2017 r był dla mnie lepszy niż sierpień…poza tym absolutnie nie było tak, że przez 2 tyg. temp była bliska i wyższa 30st.