102 Replies to “COP24 – element humorystyczny”

    1. przesadzacie skoro Szopkarstwo krakowskie trafia na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego to czemu nie promować tu wpisu tradycji górniczej ?

        1. @ Arctic “Tylko niech nie wydobywają już węgla!” na dziś to brzmi jak marksistowko komunistyczna utopia. Gdybym był władny wstrzymał bym jak piszesz wydobycie na miesiac ? od jutra. By dupy zmarzły wtedy by była gadka nie demagogia. Bym w kyfie nie wylądował wytłumacze że jestem ZA! dekarbonizacją tylko robioną z głową .Górnictwo się zwija i bedzie zwijać ale czasu potrzeba z pożytkiem dla Wszystkich.

          1. to też ogólnik jest renta geograficzna , są zakłady (kopalnie) na GŚ gdzie po uwzględnieniu kaloryczności i jakości ceną graniczną opłacalności na ARA (Rotterdam) jest na poz ok 55 USD. Żyję na Sląsku chcę takiego powietrza jak w Gdańsku może takich czasów dożyję?

  1. Bo ja wiem czy humorystyczny ? Wyraz rozpaczy. Jesteśmy zapętleni. Niby spalanie kopalin prowadzi świat do zagłady, ale Polski nie stać nas na rezygnację z węgla. Czytam znowu dzisiaj o planach wprowadzenia tzw “podatku cukrowego”. Bo ludzie tyją na potęgę jedząc cukier. Ale jak są chudzi to znowu żyją dłużej. No i ZUS bankrutuje.

    1. Już chociaż wspieranie energii odnawialnej bez redukcji obecnych mocy produkcji energii “węglowej” byłoby obecnie dużym postępem – tym bardziej, że energii będzie brakowało…

      1. @Arctic Haze – w zamyśle mój wpis miał być ironiczny. Trudno polemizować z Popkiewiczem oczywiście. Tak przy okazji dziwne jest, że broniąc “polskiego złota” sprowadzamy ostatnio rekordowe ilości rosyjskiego węgla.

  2. a tak humorystycznie – dzisiaj się dowiedziałem, że wystarczy wszystkie wyprodukowane w Polsce drzewa zwieść do kopalni i zabezpieczyć przed utlenianiem… i będzie wszystko ok…

  3. Niewypałem były już te słynne “żarówki”. Albo kwestionowanie AGW w marcu’2013 -tak jak czyni to regularnie “inteligent” z USA przy falach mrozu/śnieżyc. Teraz gospodarka oparta na węglu jako pretekst do organizowania szczytu klimatycznego związanego z AGW (!). A w “tle” zamiar budowy kolejnej kopalni węgla w Ostrołęce.
    Tym bardziej dziwne, że energetyka węglowa jest coraz bardziej ekonomicznie nieuzasadniona.
    Zapytam się, czy jesteśmy krajem III świata?

  4. Czemu w ogóle mają służyć takie szczyty? Pojedzą, popiją, pogadają, coś tam niby podpiszą, ustalą, a na końcu i tak nic nie zrobią, ale kasę wezmą. I tak do następnego spotkania.

    1. WS gruncie rzeczy taki szczyt ma generować presję (społeczną, polityczną i dziennikarską) na tych, którzy się wahają czy podpisywać. Ale są też tacy co się nie wahają i z góry zakładają, że niczego podpisywać nie będą. Problem w tym, że są wśród nich najwięksi , tacy jak USA, Rosja czy Brazylia. Śmieją się w twarz i zdają się mówić “I co mi teraz zrobisz?”
      A największy problem ma Europa. Z jednej strony już i tak robimy najwięcej w skali świata, by ograniczać gazy cieplarniane. Ale z drugiej strony do nas najbliżej mają Afrykanie i właśnie tutaj będą podążały ich miliony, kiedy ocieplający się klimat Afryki nie będzie w stanie ich wykarmić. A nie ma na to żadnych szans, bo Afryka to dziś kraj o absurdalnie wysokim stanie przyrostu naturalnego. Szacuje się, że do końca wieku w Afryce mieszkać może między 4, a 4,5 mld ludzi! To jest 4 razy więcej niż obecnie! W samej tylko Nigerii co roku mieszka o 4 mln ludzi więcej niż rok wcześniej! Niedługo prześcignie USA i Brazylię i stanie się trzecim największym (pod względem populacji) krajem świata. Afrykę dziś dotować potrzeba nie w wodę i żywność, a w prezerwatywy!

    2. To prawda. Nigdy z nich nic nie wynika. Nie ma żadnych efektów.
      Tylko nam dodatkowo zanieczyszczą (znowu!) powietrze…

    3. Za mało postaw reprezentowanych np. przez Skandynawów.
      A przecież tu nie chodzi o odwrócenie się od węgla (i innych paliw kopalnych) tak z dnia na dzień. Tylko o rozsądną politykę gospodarczą (energetyczną) na wiele dalszych lat. Tak jak skończyła się kiedyś epoka kamienia łupanego, tak i musi nadejść finał epoki paliw kopalnych – z węglem na czele.

  5. Na pewno w okolicach Katowic, ale i w Krakowie (czego doświadczyłem), COP ma pewien negatywny (choć lokalny) wpływ na klimat i poziom zanieczyszczenia powietrza – poprzez zwiększenie ruchu i generowanie korków, czego sam doświadczyłem.

  6. Polska w ogóle hitowo wystawia się na tym bądź co bądź ekologicznym evencie. Przygrywa sobie orkiestra górnicza, JSW organizuje projekty na temat możliwości wykorzystania węgla i jego historii, Lasy Państwowe pokazują jak rzekomo prawidłowo robić wycinkę, a gości wydarzenia częstują .. dziczyzną. Lepiej tego wymyślić się nie dało :D

    1. I co jeszcze ciekawsze – COP24 odbywa się nie dość, że w Katowicach, to jeszcze w “okolicach” barburki (!). Dla mnie tym większa groteska (zważywszy także na obecną politykę energetyczną).

      1. Sprostowanie:
        Obie formy “Barburka” i “Barbórka” są poprawne – choć obecnie stosowana jest ta druga i zarazem bardziej pasuje do polskiej ortografii.

    2. ” Lasy Państwowe pokazują jak rzekomo prawidłowo robić wycinkę, a gości wydarzenia częstują .. dziczyzną.”
      A co to ma do rzeczy? Czym mają ich częstować, praną?

  7. Ten szczyt przypomina scenę z filmu “Titanic”. Spotkają się i pogratulują sobie, że są “Panami” świata… Statek (Ziemia) tonie, a orkiestra (górnicza) gra dalej. Do samego końca. ;)

  8. Robi się jeszcze śmieszniej. Dziś nasz premier określił Polskę jako lidera walki z globalnym ociepleniem. Niezły trolling.
    Ale widzę też pozytywny aspekt: przynajmniej nie zanegował odpowiedzialności człowieka za ocieplenie.

  9. ciekawe jakie pomiary smogowe byłyby ze 30-40 lat temu kiedy w domach niemal w każdym pomieszczeniu był piec kaflowy, a zimy były dłuższe i sroższe.

    1. @daniel

      Miasta nie były wtedy otoczone nieprzerwanym pierścieniem domków. To były pojedyncze wsie oddzielone polami. Np. w Krakowie ten pierścień jest obecnie źródłem najgorszego powietrza, gorszego niż miasto gdzie istnieje centralne ogrzewanie oraz piece na gaz.

      1. Z tym że niestety w Krakowie, chciwość na działki pod budowę domów jest koszmarna, deweloperzy i chłopi którzy często mają odziedziczone nieużytki (“tereny rolnicze”) nie licza się ani z drzewami, ani z zabytkami.

        Mnie jakiś czas temu mało nie pobito, gdy wzywałem straż miejską by skontrolowała wycinkę, na spacerze z psem w mojej okolicy (sprawę zgłosiłem na policję, ale wiadomo jak to jest).

        1. @Oskar a gdzie to mniej wiecej bylo. Absolutnie takie sprawy trzeba medialnie naglasniac. Co do smogu to kika rseczy fundamentalne sie robi zle. 1. Wymianie piecow powinna towarzyszyc termomodernizacja dla ubozszych mieskancow zwlaszcza – to bardziej efektywne niz doplaty do.rachunkow a I zmjiejsA emisje co2 2. Miasto dopuszcza donnadmiernej zabudowy. Tu zlozony problem ale prawda jest taka ze nawet same plany zagospodarowanie przestrz negotiate sa kiepskie a tam gdzie nie ma to albo miasto nie panuje albo sprzyja dzikiej deweloperce w efekcie nie ma przewialo.

        2. u nas giną świerki, a zauważyłem że ostatnimi laty jest mocna inwazja robinii akacjowej, która podobno dobrze czuję się w glebach ciepłych i suchych i dobrze nasłonecznionych, ma mnóstwo strąków z nasionami, jest dużo młodych samosiejek, a i nawet młode drzewka świetnie radziły sobie z niedoborem opadów w tym roku, a jak kwitnie obficie to wygląda to pięknie, jak kiście białych kwiatów zwisają z drzewa. Kto wie czy nie wypcha z lasów świerki w następnych latach.

          1. Świerk jest gatunkiem obcym w znacznej części Polski, naturalnie występuje tylko na NE i w górach w reglu górnym. Co do robinii to ja zwiększonej ekspansywności nie zauważyłem tzn. jest taka jak dawnej, natomiast coraz śmielej poczyna sobie orzech włoski, którego owoce upodobały sobie ptaki krukowate i gryzonie i magazynują je wszędzie, wiosną pełno wschodzi siewek na ugorach i w lasach.

      2. masz rację sam jak pracowałem w świdnicy i zimą 2012-2013 która była pochmurna i śnieżna to w środku miasta w dzień pochmurny i zimny to robiło się niemal ciemno, a jak jechałem po pracy do domu około 10 km. to robiło się jaśniutka jakby wyjechać ze zmroku w jasny dzień.
        Było to doskonale widać z busa jak się jechało i z tej strefy ciemnej jechało się w jaśniejszą.

    2. Myślę, że lata 70 i 80 to mniej więcej to samo co Wlk. Brytania przed rokiem 1956, czyli apogeum smogu w tym wieku. Myślę, że były to poziomy nieporównywalne z obecnymi, co zresztą widać na rożnych filmach z tego okresu – zimą niemal zawsze widziana mgła smogowa. Ale wówczas i średnia długość życia była znacznie niższa niż obecnie, a i poziom wiedzy na temat skutków smogu na nasze zdrowie był mniejszy niż dzisiaj, do tego politycznie pomijany, bo wszędzie rządził węgiel, a alternatywy specjalnej nie było.

  10. mam pytanie do Arctic Haze.
    U nas niedawno w polach zauważyłem jakieś skrzynki porozstawiane w różnych odległościach połączone kablami, a na nich napis : Instytut Badań Geofizycznych, co to mogą być za badania? Może na wiatraki?

    1. Jeśli moje wnuki będą narzekały w przyszłości na brak śniegu i ogólnie na ocieplenie klimatu, to pokaże im dane pogodowe z lat 1977-80.

        1. Nie doczeka się wnuków, dlatego, że będzie o 5 stopni cieplej? (i to w najgorszym możliwym scenariuszu).
          Według prognoz, następne kilka/kilkanaście cykli słonecznych ma być bardzo słabych (Minimum Landscheidta!), więc jest szansa, że GO zostanie wyhamowane. Jak na razie, był tylko jeden słaby cykl słoneczny, a to za mało by wyhamować ocieplenie.

          1. Napiszę jeszcze raz: zostanie wyhamowane. Co wcale nie oznacza od razu globalnego ochłodzenia i skrajności w drugą stronę.

          2. Hej, przecież tylko wyraziłem swoje zdanie.
            Ok , przyznaję się że to niewiedza, nie chcę ryzykować bana.
            Poza tym, jestem tutaj tak jak większość – uważam że AGW to fakt

        2. Koniec ludzkości może nastąpić nawet w przeciągu kilku następnych lat, ale raczej z innego powodu niż klimat.

        3. Trochę optymizmu. – Z takim nastawieniem szybko można dojść do wniosków że ograniczenie gazów cieplarnianych jest bez sensu a to bzdura

          1. @Lukasz160391

            Rzecz w tym, że nawet Minimum Maundera, według różnych rekonstrukcji [1] to zaledwie wymuszenie rzędu -0.1 do -0.2 W/m2 (różnica stałej Słonecznej na rysunku poniżej podzielona, jak należy przez 4):

            Tymczasem wymuszenie antropogenicznych gazów cieplarnianych to około 2 W/m2 i rośnie ono o jakieś 0.3 W/m2 co dekadę.

            Czyli nawet nowe Minimum Maundera nie spowolni globalnego ocieplenia o więcej niż kilka lat. W dodatku kiedyś się skończy i te kilka lat nadrobimy.

            [1] Przedstawionych w atykule Usoskin i bardzo mocny zestaw autorów (2015), The Maunder minimum (1645–1715) was indeed a grand minimum: A reassessment of multiple datasets, A & A, https://doi.org/10.1051/0004-6361/201526652
            Nawiasem mówiąc artykuł ten powstał jako obrona Minimum Maundera przed niejakimi Zolotovą i Ponyavinem (2015), którzy twierdzili, że minimum Maundera w ogóle nie było!

      1. Więcej strat będziemy mieli z powodu skrajności pogodowych w sezonie letnim, niż zysków z łagodniejszej zimy.

        1. Proponuje przejrzeć sobie dane z tych lat a późnej się wypowiadać. Przymrozki do 25 maja, lipiec ze śr. pon. 15 st., nawet największe przegięcie w drugą stronę nie może się z tym równać.

          1. Wahania termiczne w porze chłodnej będą nadal tak duże, że różnica o 1-2 st. w dół, czy w górę nie wyeliminują wielu problemów o tej porze roku.
            Natomiast latem fale upału + susze i/lub ulewy/gradobicia będą coraz bardziej intensywne/uciążliwe.

          2. @Lucas Powtarzasz te bzdury i powtarzasz. Pokaż jakiekolwiek badania na ten temat i dane np z lat 70′ i lat 10′ obecnego wieku. Pokaż, że teraz jest więcej burz, susz, opady są coraz mniej regularne itp. Bo przeglądając historyczne dane na meteomodelu nic takiego się nie da zauważyć. Ubzdurałeś sobie pewną teorię i ją ciągle powtarzasz…

  11. Oto poniższy komentarz, jaki znalazłem na portalu Twoja Pogoda. Dostał on pierdylion lajków. Z takim nastawieniem społeczeństwa chyba nic nie zrobimy.

    Oto ten komentarz:

    “wybuch wulkanu na islandii w 2010 – do atmosfery poszlo tyle CO2 ze wszystkim samochodom na swiecie zajeloby to …80lat!wulkan wyprodukowal to w pare dni!nie slyszalem aby po tym wybuchu nastapila jakas eskalacja zgonow wsrod islandczykow.poza tym wiadome jest ze drzewa i ogolnie wszystkie rosliny pochlaniaja CO2 ale po co sadzic drzewa na swojej dzialce skoro nie mozna ich sobie sciac kiedy sie chce <na szczescie sa wyjatki .w/g mnie tu wcale nie chodzi o zdrowie Europejczykow tylko o wielomiliardowe zyski .czy ktos z rzadzacych przejmowal sie rodowitymi Niemcami Anglikami czy Francuzami sprowadzajac im pare milionow muslimow na ktorych musza pracowac?nie sadze.wyliczono ze liczba mieszkancow tych panstw spadnie o pare milionow na przestrzeni ilus tam lat i aby temu zapobiec sprowadzono im muslimow aby liczebnosc wzrosla-wiecej ludnosci-wieksze zyski …znowu chodzi o pieniadze a nie o dobro mieszkancow danego kraju.”

    1. Lukas
      Jestem jak najbardziej za tym aby odchodzić od węgla i paliw spalarnych. I to nie za 30 lat tylko za dekadę.. Przecież samochody elektryczne były już 100 lat temu. Są panele słoneczne, wiatraki… Można tylko trzeba zrobić coś nie popularnego, a widzę brak odwagi i mnie to wkurza. Nie wierzę żadnym politykom. Przez tyle lat nie można nawet zwykłych kopciuchow zastąpić nowymi piecami? Jeżeli chodzi o elity światowe to najpierw narobiły problemów (Rockefeller, który blokował rozwój samochodów elektrycznych) a teraz jego następcy chcą ratować świat. Hipokryzja. Nie wierzę ani jednemu z politykowi z tego szczytu.Jezeli chodzi o Polskę, to najpierw niech zajmą się starymi piecami i idiotami co pala byle czym, a potem jak to ogarną to możemy rozmawiać o wycofywaniu węgla. Niestety mimo gadania nie widzę efektów. A co do elit europejskich to ten wpis powyżej jest niestety prawdziwy.

      1. Najbardziej wydajną energią jest energia termojądrowa. Jest tylko pewien kłopot – nie potrafimy jeszcze w ziemskich warunkach dostatecznie długo utrzymywać plazmę.

        1. Co prawda powstają jakieś tam tokamaki, ale ile czasu potrafią one utrzymywać plazmę? Kilka sekund? Kilka części sekundy?

      2. “Jezeli chodzi o Polskę, to najpierw niech zajmą się starymi piecami i idiotami co pala byle czym, a potem jak to ogarną to możemy rozmawiać o wycofywaniu węgla.”

        – niestety musimy działać na kilku frontach, z których nisko wiszące owoce – to jest termomodernizacja, a generalnie zwiększanie efektywności energetycznej oraz transformacja gospodarki – przecież głupotą będzie zamiana 20 mln. samochodów spalinowych na elektryczne.

  12. A co uważacie o uzyskiwaniu wodoru z węgla na rzecz np paliwa dla samochodów napędzanych wodorem? Bo brzmi to rozsądnie.A i odchodzenie na rzecz OZE i odsuwanie węgla było by wtedy dużo bardziej stonowane. Tylko pytanie teraz o to czy jest to jakkolwiek opłacalne ekonomicznie i na ile pozwalało by Polsce w dalszej przyszłości zostać np potentantem na rynku samochodów wodorowych?

    1. Problemem jest wydajność energetyczna. Każda obecnie znana metoda pozyskiwania wodoru ma sprawność co najwyżej kilkunastu procent. Więc metoda jest ok, jeśli za km jazdy takim autem będziesz płacił ze 3-4 razy tyle co obecnie (o ile nie więcej). Sprawność energetyczna pozyskiwania wodoru oraz jego magazynowanie w autach to obecnie 2 największe problemy z napędem wodorowym.

  13. Troche smiesza mnie posty w stylu jestem za tym zeby w 10 odejsc od wegla w polsce i kropka. Idee wydaja sie byc sluszne ale trzeba zejsc na ziemie.
    Szczytowe zapotrzebowanie na prad w Polsce wynosi ponad 25 GW
    Szacuje sie ze budowa bloku energetycznego w elektrowńi atomowej w polskich warunkach to 20 mld pln. Przy wzr@stajacym zapotrzebowaniu na prad przyjmujemy ze budujemy 25 GW nowych blokow energetycznych w atomie, daje nam to 500 Mld Pln.
    Zakladajac ze zakazujemy palenia w kotlach co na wegiel, potrzebujemy ekwiwalentu kolejnych kilkudziesieciu GW energii elektrycznej w skali kraju w sezonie zimowym. Nie bede juz liczyl jakie to sa koszta. Podjerzewam ze wydatek rzedu ponad 100% rocznego polskiego PKB. Pomijam fakt przystosowania modernizacji sieci elektroenergetycznej przystosowanej do przesylu dodatkowych obciazen.
    Sprawa kolejna nie mniej wazna. Co z ludzimi z tak zeanego sektora gorniczego? Tu systemowe dzialania na rzecz aktywizacji i pokoleniowej zmiany mentalnosci ludzi na slasku trzba kolejnych setek miliardow inaczej skonczy sie to poprstu tragedia spoleczna. To wszagrze tez ludzie.
    Ja nie pietnuje ideii ograniczenia. Ale no mierzmy sile na zamiary a nie utopie snujecie co poniektorzy.

    1. A jak będą kończyły się złoża węgla to też tak będzie można myśleć? Potrzeba bardziej dalekosiężnego myślenia. Spodobała mi puenta jednego z komentujących, iż my nie powinniśmy myśleć w kategoriach: “co zrobić, aby ratować górnictwo” tylko “co zrobić, aby Śląsk (i nie tylko) mógł się dobrze rozwijać w innych realiach energetycznych”.

      1. Ale lukas, slask sobie swietnie poradzi. Juz sobie powoli radzi w realiach powolnego ale odchodzenia od wegla. Slask w chwili obecnej juz wbrew stereotypom juz “weglem nie stoi”.
        Wyatarczy przyjechac do moich Tychow na strefe przemyslowa. I zobaczyc jak wyglada pootezne nowe oblicze technologiczne i przemyslowe slaska.
        Chodzi o czas.
        Czas i strategia. A nie lubie za przeproszeniem pieprzenia. 10 lat i kiniec kropka.
        Z ciekawosci policzylem na luzno ile by kosztowalo odejscie od wegla pi razy oko w 10 lat:
        1 500 000 mln pln (atomizacja polskiego przemyslu pradowego plus eliminacja piecy co na wegiel w budynkach mieszkalnych w postai dodatkowych zdolnosci wytworczych en. El.)
        Czyli jest to 150 000 mln rocznie na okolo 15 mln pracujacych ( w realu nieco ponad 16 mln)
        Daje nam to okolo 10 000 pln rocznie na kazdego pracujacego.
        Pozdrawiam

      2. Trzeba inwestować w badania – wszakże w świecie masowo zrobotyzowanym (a takowy nastanie najpewniej już od następnego wieku) jedynym ważnym środkiem, aby zapewniać ludziom warunki do życia, będzie właśnie energia. Na 99% pozyskiwana ze Słońca (lub po części równoważona zimną fuzją, o ile jest ona w ogóle fizycznie możliwa). Ale do tego czasu chcąc, nie chcąc, będziemy musieli posiłkować się paliwami kopalnymi. Marzenia o tym, że od paliw kopalnych uwolnimy się do połowy wieku (o 12 latach nie wspominając) to zupełna abstrakcja. Same badania i testy nad panelami fotowoltaicznymi umieszczonymi w kosmosie i następnie energią transmitowaną na ziemię mikrofalami lub laserami potrwają lekko ze 20-30 lat. Zanim opanujemy w pełni technologię i umieścimy na szeroką skalę w kosmosie odpowiednią infrastrukturę minie kolejne 30 lat. I to w najlepszym wypadku. Stąd też uważam, że do końca wieku podążać będziemy jednym z dwu scenariuszy : RCP6 (w pierwszej fazie) oraz RCP4,5 (w drugiej). Być może przez kolejne 10-15 lat scenariusz ten będzie nawet bliższy RCP8,5, ale będzie to mocno zależeć od tego jakie będą wyniki 2-3 kolejnych okresów wyborczych w największych krajach.

      3. Dla mnie ważne są trendy. Od lat 90’tych emisje CO2 w Polsce potrafiły spadać. I nagle ponownie rosną. A głowa państwa wychodzi i mówi, że od węgla nie odejdziemy. Coś jest nie tak:-( Nie chodzi o coś co jest nierealne, tylko o progres (a nie cofanie się) w kwestii odchodzenia od paliw kopalnych, w tym węgla – także u nas.

        1. Jeśli cały świat odejdzie od węgla to nie bardzo rozumiem czemu my mamy zostać skansenem.

          Na razie nasz rząd walczy wiatrakami (dosłownie), a jednocześnie zaniża normy jakości węgla aby można było palić coraz bardziej zasiarczonym węglem jaki produkują nasze kopalnie. Wydaje się na to krocie z budżetu państwa i nie tylko (gospodarka odczuje podwyżki cen prądu mające na celu utrzymanie tego skansenu).

          Może to niektórych zaszokuje ale chyba lepiej byłoby przestać wydobywać ten węgiel w nieopłacalnych kopaniach (czyli dużej większości) już od jutra i zwiększyć import tańszego węgla wyższej jakości (elektrownie w dużym stopniu i tak go już używają aby oszczędzić na filtrach). Gospodarka by na tym zyskała (patrz tekst Popkiewicza), i nie byłoby już powodu do wymyślania pretekstów dla nieprzechodzenia na nieemisyjne formy produkcji energii.

  14. Tu się zgodzę. Utrzymywanie nierentownych kopalń i retoryka obecnej ekipy to czysty populizm. Chociaż górnicy to nie do końca lubiana grupa społeczna, w sumie i całkiem zasadnie (przywileje). Jednakże odnoszę wrażenie że paradoksalnie z tegoż powodu, likwidacja kopalń i co za tym idzie likwidacja uprzywilejowanych miejsc pracy mogła by być z korzyścią tak dla poparcia tego kto to przeprowadzi z głową jak i oczywiście dla środowiska.

    1. A jakież to górnik ma przywileje!! W porcie lotniczym Okęcie chcą dostać na święta swoją Barbórke lub jak kto woli 14stke w wysokości 14 tysięcy złotych. O czym wy ludzie gadacie. Pół Polski ma przywileje różnego rodzaju a zwłaszcza wszyscy pracujący w tzw. Budżetowe, od policji, staży granicznej, lekarzy po pracowników np. Portów lotniczych. A tylko na górników się uwzieli.

    1. @paweł

      Niemcy też nie są bez winy, w kwestii węgla. Rząd pani Merkel nie miał odwagi zamknąć kopalni węgla brunatnego w byłym NRD, z przyczyn politycznych (miejsca pracy).

      Przez to w Polsce mówi się “czemu my mamy zamykać skoro Niemcy tego nie robią?” (pomijając ten drobiazg, ze Niemcy już kończą proces zamykania kopalni węgla). I tworzy się “zasada domina”: kraje uboższe od nas (zaskoczę Was ale to większość świata) będą mówić “czemu my mamy zamykać skoro Polska tego nie robi?”, a globalne emisje CO2 będą dalej się zwiększały, zamiast się zmniejszać. To będzie także nasza wina i to w stopniu znacznie większym niż wynika z samej wielości emisji. Każdy kraj wyłamujący się z realizacji Porozumień Paryskich będzie pretekstem dla wielu innych do robienia tego samego.

      1. No całkowita racja każdy kraj rozwinięty jest tu złym przykładem.
        a co do zależności od paliw kopalnych. Polska nie jest tu bez winy jako członek tego ekskluzywnego klubu państw ale jej rola jest często przeceniana, a innych członków się często próbuje wybielać.
        Polecam ten przystępny artykuł traktujący o uzależnieniu gospodarki UE od paliw kopalnych w tonach ekwiwalentu ropy naftowej (toe).
        https://forsal.pl/artykuly/1021131,gospodarki-oparte-na-weglu-ktore-panstwa-ue-sa-najbardziej-uzaleznione-od-paliw-kopalnych.html

        1. @Krymny

          Toż przecież nie mówię, ze to tylko nasza wina. Im bogatszy kraj tym większe emisje i większa wina. Jednak nic nie da bicie się w cudze piersi, ani też nie robienie niczego (strategia “No i chuj”) pod pretekstem, ze ktoś bogatszy od nas też nie wypełnił wszystkiego co obiecał. Bo to droga do nikąd. Cytując wieszcza:

          “This ain’t no technological breakdown
          Oh no, this is the road to Hell”.

          https://www.youtube.com/watch?v=ToQhVV7WpLk

        2. @Krymny, Bo my robimy zla prase sibie trzymajac sie wegla. Raczej powinnismy wysylac komunikat – chcemy odchodzic ambiitnie od paliw kopalnych, ale jestesmy biedni I potrzebujemy wiecej wsparcia w modernizacji. A na razie to wychodzimy na hamulcowego.

          1. Jesteśmy biedni, więc twardo stoimy przy węglu… Ale i zarazem tak przecież u nas wszystko “dobrze się kręci” – jak da się usłyszeć z ust decydentów…

          2. Przy takim komunikacie jak proponujesz nie wstawalibyśmy z kolan a to obecnie jest bardzo ważne dla rządzących. A tak mimo że biedni, to chociaż jesteśmy dumni.

        3. Ta sytuacja to klasyczny przypadek “tragedii wspólnego pastwiska” – gdy odpowiedzialność za niszczenie dóbr rozdziela się na wiele podmiotów, to każdy z osobna uważa, że redukcją niech się zajmą pozostali a on będzie czerpał tyle co dotychczas.

      2. A ciekawe ile samoloty produkują CO2 bo ruch lotniczych w ostatniej dekadzie wzrósł co najmniej kilkukrotnie o tym się nie mówi tylko węgiel najgorszy.

  15. Panowie nie jesteśmy biedni, ale nie jesteśmy też najbogatsi. Tu chodzi o to że pewnych rzeczy nie da się zrobić w dekadę. Znaczy da się, ale ogromnym kosztem. Rosja przecież wydaje na zbrojenia 30% PKB, my możemy na samą modernizację energetyki… Możemy ale nie chciałbym być złym prorokiem, ale wyjechało by z naszego pięknego kraju kolejne kilka milionów osób, bo koszt który wcześniej przedstawiłem ktoś musiałby ponieść. Czy to w postaci podatków czy w postaci ukrytego podatku czyli inflacji, w tym przypadku cen energii, a pośrednio wszystkiego co związane z wykorzystaniem owej energii do wytwarzania konkretnych dóbr czy usług. Jestem na 100% przekonany że konkluzją tegorocznego spotkania będzie kompletny brak konkluzji na poziomie operacyjnego detalu, co i jak konkretnie zrobić. Ważne żeby pewne ograniczenia i redukcje wprowadzać kolektywnie we wszystkich państwach, co nie spowoduje realnej utraty konkurencyjności poszczególnych gospodarek. No ale protekcjonizm gospodarczy, który obserujemy od kryzysu w 2008 roku nie sprzyja ralizacji wspólnej i koordynowanej polityki energetycznej w UE, dodatkowo miesza się z projektami politycznymi jak Nord Stream2.
    Geopolityka Panowie, Geopolityka, tu nic nie wygląda na pierwszy rzut oka jak zapis cyfrowy złożony z 0 i 1.

  16. Brutalna wiadomość (jak to zatytułował Guardian): rokiem z największymi emisjami CO2 będzie… 2018:
    https://www.theguardian.com/environment/2018/dec/05/brutal-news-global-carbon-emissions-jump-to-all-time-high-in-2018

    Wiadomość jest oparta na tym raporcie, właśnie ogłoszonym na COP24:
    http://www.globalcarbonproject.org/carbonbudget/

    oraz opublikowanym w czasopiśmie naukowym z datą wczorajszą (La Quere i inni, 2018):
    https://www.earth-syst-sci-data.net/10/2141/2018/

    1. Indianie mają największy wzrost, co to rowerki się znudziły?
      Unia jewropejska idzie poziomo na wykresie bo towarzysze z chin ciężką na nią pracują za miskę ryżu , więc emitują, to zrozumiałe. Kołchoz przestaję zresztą wytwarzać realny dobrobyt, jest tam coraz więcej pasożytów, skutki już teraz widoczne są we Francji. W Jewropie wiadomo, zamiast wytwarzać coś realnego , gra się na giełdzie, to jest nisko emisyjne.

      1. @Marcin

        Tak wygląda i Guardian, który cytowałem, też tak to komentuje.

        Niestety od lat prawidłowa odpowiedź na pytanie “W jakim roku mieliśmy największe emisje CO2?” brzmi nieodmiennie “W ostatnim”.

    2. Emisje to jedno, a pochłanianie drugie, każdego roku wycinanych jest setki tysięcy km2 lasu równikowego, najbardziej efektownego w absorpcji CO2.

      1. @Fkp

        Wycinanie lasów doliczane jest do emisji w bilansie węgla antropogenicznego. Po angielsku nazywa się to “land-use change”. Zajrzyj do pracy Le Querre i inni (2018), którą rano cytowałem, jeśli nie wierzysz. Albo do jej odpowiednika z któregokolwiek poprzedniego roku (oni ten bilans węgla publikują co roku i pani Le Quere jest zawsze pierwszym autorem).

        Żebyś miał łatwiej, tu masz rysunek z zeszłorocznej wersji:

        https://www.icos-cp.eu/sites/default/files/inline-images/GCP_CO2Flux_2017.png

        PS. Nie napisałem najważniejszego, że jestem przekonany, ze chodzi o sumę emisji przemysłowych i wycinki lasów.

        1. Jakieś bardziej szczegółowe dane?

          Ile procent emisji antropogenicznej przypada na:
          *generację energii elektrycznej
          * przemysł ciężki (huty, cementownie itp.)
          *przemysł lekki (produkcja dóbr konsumpcyjnych)
          *transport samochodowy
          *transport kolejowy
          *transport morski
          *transport lotniczy
          *rolnictwo, ze szczególnym uwzględnieniem wypasu bydła?

  17. Nie wiem na ile jest to weryfikowalne przyczynowo-skutkowo – jest wiele publikacji
    o tym ze chlodny okres 1816-1817 w skali ziemi okazal sie efektem erupcji wulkanu Tambora. A wiec gazy wulkaniczne mialy wtedy spowodowac oziebienie klimatu.

    1. @Przemek

      Żartujesz? Przecież wulkany ochładzają Ziemię nie przez emisje gazów cieplarnianych, a pyłu (fachowo mówiąc aerozolu), który blokuje światło słoneczne. Jeśli emisja jest odpowiednio duża, pył trafia do stratosfery, gdzie nie zostanie wymyty przez opad atmosferyczny (bo tam takowych nie ma) i będzie tam przebywał nawet 2-3 lata.

      1. Czyli wystarczy pościągać filtry pyłów z kominów i wszystko wróci do równowagi? Jak zwykle zieloni narobili problemów z klimatem :))).

        Teraz już poważne pytania.
        Jak ma się projekt Nord Stream 2 do polityki klimatycznej Europy? Rozumiem, że odchodzenie od źródeł kopalnych jest nieaktualne w przypadku gazu ziemnego i trzeba w związku z tym wybudować drugą rurę aby można było go spalać jeszcze więcej?

        1. @Marcin D

          Lokalnie nieco się obniży trendy ocieplenia. Popatrz na Chiny. Mają brązowe niebo cały czas i duszą się w pyle ale trendy temperatur mają nieco niższe niż inne rejony Eurazji. Ale tylko trochę.

          Nie jest to chyba najlepsze rozwiązanie 😏

          PS. Geoinżynieria obejmowała by zapylanie stratosfery. Po pierwsze w stratosferze deszcz nie wymyje aerozolu, a po drugi nie musisz tym oddychać.

  18. to już koniec- w Krakowie jest niby ponad +1 C, a białe widoki jak na talerzu- ja myślałem, że taki scenariusz będzie miał miejsce dopiero jutro- tylko nie wiem za co- jak deszcz miał padać, to jak idiota słabo siąpił (choć powinien mocniej według prognoz), i ledwo 10 opadów mm się zebrało, a teraz nie wiem, co to będzie- już Kraków załatwiony na amen :'(

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com