Ciepły Wrzesień 2017

Ciepły Wrzesień 2017

Zakończył się wrzesień, jeden z bardziej zaskakujących miesięcy w ostatnim czasie. To, co w nim było zaskakujące najbardziej, to ostateczna wartość anomalii miesięcznej, była ona bowiem dodatnia, co oznacza że miesiąc ten był cieplejszy od normy. Kłóci się to z pewnością z odczuciem większości Polaków, dla których zeszły wrzesień był miesiącem nie tylko skrajnie deszczowym, ale i bardzo chłodnym. I paradoksalnie to, że był to tak pochmurny i deszczowy miesiąc, ostatecznie przyczyniło się do jego dodatniej anomalii termicznej. A wszystkiemu winne duże zachmurzenie w nocy.

Przede wszystkim należy zaznaczyć, że wrzesień w Polsce do najcieplejszych miesięcy nie należy. Przeciętna temperatura maksymalna to około 19°C, a średnia temperatura miesięczna zawiera się w okolicach 13-14°C. Wstępna anomalia temperatury września wyniosła +0.26°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010. Temperatury powyżej normy panowały w całej wschodniej części kraju, a anomalia ujemna rzędu -0.5°C panowała jedynie na krańcach południowo-zachodnich. Tym, co zaważyło na takiej średniej anomalii w Polsce były… dosyć ciepłe noce.

Przeciętny wrzesień charakteryzuje się już dosyć częstymi spadkami temperatury minimalnej poniżej 5°C. Jednak warunkiem takich spadków jest niskie zachmurzenie, które sprzyja wychłodzeniu radiacyjnemu (oczywiście pod warunkiem, że akurat nie mamy do czynienia z jakaś niezwykle silną adwekcją ciepła, jak na przykład w 2015). A tymczasem na znacznym obszarze kraju pogodnych nocy było mało, a więc i minimalne temperatury powietrza nie były zbyt niskie.

Inaczej sprawa się ma z temperaturami maksymalnymi – tutaj pogodne niebo we wrześniu sprzyja wyższym temperaturom maksymalnym. Tymczasem tegoroczny wrzesień charakteryzował się częstymi (i obfitymi) opadami deszczu, a to z kolei powodowało, że przeciętne temperatury maksymalne były niskie, ale temperatury minimalne wysokie. W niektórych przypadkach temperatura minimalna nie wiele się różniła od temperatury maksymalnej – tak było na przykład w czasie silnych opadów w Olsztynie, kiedy temperatura maksymalna wzrosła do zaledwie 15°C, a minimalna spadła jedynie do 12°C. W ten sposób anomalia temperatury maksymalnej wyniosła -2°C, a anomalia temperatury minimalnej +4°C. W odniesieniu do średniej wieloletniej był to więc dzień ciepły.

Ludzie prowadzą jednak przeważnie dzienny tryb życia i nie zważają zbytnio na wartości temperatury minimalnej, chyba że ta w końcu da w kość i będą zmuszeni przez kilkanaście minut skrobać szyby. Stąd bardziej odczuwalną temperaturą jest temperatura maksymalna. A ta przeważnie była od normy wieloletniej niższa. Dodatkowo w czasie przechodzenia kolejnych układów niżowych dość mocno wiało, co wpływało na obniżenie temperatury odczuwalnej. I to właśnie jest bezpośrednią przyczyną tego, że odczuwalna temperatura tegorocznego września całkowicie odbiega od tego, co wynika z pomiarów.

Częste występowanie tego typu pogody rzutuje na średnią temperaturę całego miesiąca. W Warszawie średnia temperatura miesięczna była wyższa od normy o około 0.5°C, jednak temperatura maksymalna była jednocześnie o około 1°C od normy niższa.

W wielu miejscach miesięczna suma opadu była najwyższa w historii obserwacji. Przeważnie dotyczyło to tylko września, jednak np. w Olsztynie wrześniowa suma opadu osiągnęła 231 mm, co było najwyższą sumą od 1951 – dla dowolnego miesiąca. Wrześniowe maksima notowano również m.in. w Łodzi: 186 mm, Bielsku Białej: 320 mm, w Elblągu: 212 mm. W tym ostatnim, w czasie zaledwie 18 godzin od 18UTC 17 września do 12UTC 18 września, spadło aż 82 mm opadu, co doprowadziło do licznych podtopień i konieczności ogłoszenia alarmu przeciwpowodziowego.

Poniżej: przebieg anomalii dobowych temperatury powietrza uśrednionych do obszaru całej Polski.

We wrześniu mieliśmy tylko jedną większą adwekcję ciepła, która miała miejsce po 10 września, jednak dotyczyła głównie południowo-wschodniej części Polski. Tam temperatura maksymalna wzrosła 11 września do 28°C, a anomalie dobowe sięgały 6°C. Ta adwekcja ostatecznie zdecydowała o tym, że anomalia miesięczna była dodatnia. Jednocześnie nie notowano jakiejś naprawdę skrajnej adwekcji chłodu.

Print Friendly, PDF & Email

23 Replies to “Ciepły Wrzesień 2017”

  1. W Zatorze opady wyniosły 235 Co było wartością wyższą niż suma 3 wcześniejszych miesięcy . Gdzie znajdę mapy z sumami m iesiecznymi Z Polski

    1. Dopiero pod koniec października na stronie IMGW (pogodynka). Teraz dostępne mapki podsumowujące sierpień 2017 http://klimat.pogodynka.pl/pl/climate-maps/#Precipitation/Monthly/2017/8/Winter W wielu rejonach Polski południowej sucho było np. w regionie Katowic. Wrzesień nadrobił u mnie zaległości (Ruda śląska) ,a w niektórych miejscach np. w regionie Łodzi opady od poczatku roku są już sporo ponad normę (1981-2010). We wrześniu 17 sypnęły grzyby i mam zapas jakiego nie miałem od wielu lat.

  2. Anomalia +0,26 (1981-2010) we wrześniu oznacza miesiąc lekko ciepły czy normalny?
    Jeśli chodzi o moje odczucia, to od tegorocznego marca, który był dla mnie po prostu bardzo ciepły, a nie ekstremalny, zgadzałem się z ostatecznymi klasyfikacjami miesięcy (od kwietnia do sierpnia). Tym razem jest jednak inaczej. Jedynymi okresami dobrej pogody w tegorocznym wrześniu, był 1 września, dni od około 8-11 września i piękna ostatnia pentada miesiąca. Reszta była wręcz paskudna. Padało niemal codziennie, przy czym opady były zazwyczaj bardzo silne i połączone z wiatrem. W moim mieście ogłoszono alarm przeciwpowodziowy. Najciekawszym dniem był chyba wtorek 12 września. Dzień wcześniej było słonecznie o gorąco, ale we wspomnianym dniu obudziłem się już w innej rzeczywistości pogodowej. Lało jak z cebra bez przerwy, a temperatura nie osiągnęła nawet 14 stopni, przez co byłem zmuszony po raz pierwszy w tym roku założyć kurtkę. Wieczorem sprawdziłem podsumowanie dnia na ogimecie i przeżyłem mały szok. Temperatura maksymalna wyniosła 20 stopni, mimo że za dnia nie było nawet 3/4 tej wartości. Wszystko jest “winą ” narzuconego sposobu podziału doby (o godzinie 18)…
    Jak słusznie wspomniał Autor tego wpisu, wysoką anomalię tego miesiąca, kłócącą się z powszechnymi odczuciami, wywołały te nieszczęsne ciepłe noce, od siebie zaś dodam, że spowodował ją także sposób podziału dnia. Temperatura minimalna czasem wynosiła tylko o 2-3 stopnie mniej od maksymalnej. Dla człowieka wychodzącego z domu między 7 a 7:30, TMin nie ma na razie większego znaczenia, zaś tak niskie temperatury maksymalne nie mogą przejść bez uwagi.
    Gdyby nie bardzo przyjemna końcówka miesiąca, to byłby najbardziej niezgodny z moimi odczuciami miesiąc od bardzo zimnego lipca 2011 roku ;)

    1. Offset dla września jeśli chodzi o normy 60/90 a 80/10 wynosi 0,22 co daje nam anomalię +0,48C, czyli niemal taką samą jak września 1969, którego percentyl wynosił 67,8. Oznacza to, że w klasyfikacji poltemp-boxrank (norma 1951-2010) wrzesień 2017 zostanie sklasyfikowany jako lekko ciepły. Co więcej, powyższe oznacza, że tegorocznemu wrześniowi bliżej było do określenia go mianem ciepłego (percentyl 70,0+) niż normalnego (percentyl 40-60).

  3. Moim zdaniem Wrzesień 2017 był najgorszym miesiącem tego roku do tej pory pogodowo. Trochę przypominał Marzec 2017 kiedy lało niemal cały miesiąc i było mało słońca i dzięki temu anomalia była grubo na plusie, za sprawą małej amplitudy dobowej. Podobnie jest w tym roku i tyle że mamy miesiąc w normie, u mnie o dziwo zaklasyfikowany jest jako lekko ciepły. Oby październik był słoneczny i ciepły. Szkoda, że w tym roku nie mieliśmy dłuższego lata, u mnie de facto zakończyło się ono 19 sierpnia.

    1. Pamiętajcie, ze Piotr liczy anomalie dla całej Polski, a pogoda bywała zupełnie inna w różnych jej częściach. Te obfite deszcze, które dala wielu są głównym co zapamiętali z września to głównie południowo-wschodnia Polska.

      Poza tym porównywanie opadów i temperatur jest bez sensu. Przecież jeśli patrzymy na temperatury historyczne to nie wiemy czy wtedy było sucho czy mokro. To dwa prawie ortogonalne parametry o tej porze roku.

    2. Dla mnie gorsze od września były styczeń, luty (głównie za sprawą mrozu i smogu) oraz kwiecień (zimny, wietrzny). Żaden z tegorocznych miesięcy dupy nie urywał. Październik też na taki się nie zapowiada.

  4. W Borach Dolnośląskich było przeciętnie ciepło, ale okresowo były bardzo chłodne noce jak na te tereny. Dopiero pod koniec miesiąca wróciły typowe nocne temperatury ok. 10*C. Oczywiście częste i czasami silniejsze opady, które sprawiły, że drzewa wciąż są intensywnie zielone i jedynie brzozy czy kasztanowce zaczęły brązowieć i powoli zrzucać liście oraz pewnie niedługo i kasztany, które we Wrocławiu już ochoczo spadają na głowy.

  5. Dokładnie, subiektywnie był chłodny, obiektywnie w normie lub lekko ciepły, dodam że identyczną sytuację mogliśmy widzieć w marcu 2017 i 2016 z tą różnicą że temperatury maksymalne w marcu osiągały wartości średnie lub wysokie ( we wrześniu mieliśmy średnie lub niskie) ale bez dużych odchyleń dodatnich a noce był stosunkowo ciepłe, więc oba marce były powyżej normy nawet znacznie. Oba przykłady pokazują jak bardzo ważne dla naszego odczucia subiektywnego ciepła ma słońce.

  6. Metrologia swoje, a ludzie swoje. Jest to kolejny już w ostatnich latach miesiąc, który pomiarowo nie wypadł tak, jak subiektywnie. W tym roku do takich miesięcy należał już luty, kwiecień, maj oraz lipiec. Za każdym razem statystyka została zaburzona, jak nie przez jakieś tam ocieplenie (falowe lub krótkoczasowe), to przez ciepłe i pochmurne noce. I faktycznie – luty przyniósł dość gwałtowne ocieplenie pod koniec miesiąca (w przeciwnym razie byłoby z -2*C względem 1981-2010), kwiecień – na początku (inaczej mogłoby być z -1 do -1,5*C, ale względem 1961-90), maj – w drugiej połowie był bardzo ciepły i subiektywnie nawet cieplejszy w porównaniu do poprzedniej drugiej połowy tego miesiąca, w lipcu było pochmurno (a przez to często i ciepłe noce, dzięki temu statystyki mogły podnieść się nawet o powyżej 1*C).
    Bardzo zaskoczył mnie niedobór słońca. Wreszcie coś ubiegły tydzień poprawił, ale chyba usłonecznienie będzie mocno poniżej normy, przynajmniej w centrum. Niestety, wygląda na to, że październik nam tego chyba nie zrekompensuje, ponoć przed nami aż dwa pochmurne tygodnie. Mało tego, znów będzie przelotnie padać. Jedyne pocieszenie, choć dość marne, to, że tego deszczu nie będzie tak dużo, jak we wrześniu. Bardzo mokry październik już za nami, obyśmy w najbliższych latach takiego nie mieli, chyba, że po suszy w lecie.

    1. W ostatnich latach kilka razy pojawiła się okazja na naprawdę mocno chłodny miesiąc (pierwszy od marca 2013), ale zawsze zdarzyła się wtedy choćby krótkotrwała adwekcja ciepła, która sprawiała, że ostatecznie miesiąc zamykał się jako normalny lub najwyżej lekko chłodny. W ciągu ostatniego roku były trzy takie szanse. Pierwsza była w listopadzie 2016, wtedy jednak fala ciepła z drugiej połowy miesiąca była na tyle silna, że nie pozostawiło to już żadnych złudzeń. Kolejna okazja przydarzyła się w kwietniu. Fala chłodu była bardzo długa, a ujemne anomalie – naprawdę potężne, przez co szanse na kwiecień zbliżony do tego z 1997 byłyby naprawdę spore. Byłyby, bo wszystkie starania tegorocznego kwietnia “zepsuła” ekstremalnie ciepła pierwsza pentada miesiąca, kiedy zanotowano wyjątkowo wczesny dzień gorący (gdyby nie to, na dzień gorący czekalibyśmy do drugiej połowy maja). Ostatecznie ten niezwykle zimny w powszechnej opinii miesiąc, zakończył się jako lekko chłodny. Szansę na znaczną anomalię ujemną miał maj, którego pierwsza dekada może być śmiało porównywana z pierwszymi dekadami słynnych majów z 1980 i 1991 roku. Potem jednak przyszła krótka choć konkretna adwekcja ciepła z około 17-20 maja (19.05 miałem wymarzoną pogodę na urodziny ;) ), a po kolejnym ochłodzeniu, silne ocieplenie z końcówki miesiąca, kiedy na zachodzie zanotowano upał.
      Ostatnio chłodne dni nie mają u nas łatwego życia ;)

  7. Aura ‘wyżowa’ vs. ‘niżowa’

    Osobiście jestem zadowolony, że po tak długim okresie mokrym i pochmurnym jaki dominował przez większą część września m.n. na Mazowszu, nadeszła trwająca około tygodnia poprawa pogody. Fakt, że z biegiem czasu się ochłodziło (zwłaszcza w porze nocno-porannej), ale:
    – priorytetem i tak dla mnie było to, aby wreszcie zrobiło się bardziej bezopadowo i słonecznie,
    – za dnia i tak Tmax była często wyższa, niż przez wiele wcześniejszych pochmurnych dni (w ogóle z początku poprawa przyniosła ocieplenie),
    – mamy jesienny trend spadkowy temperatury, w uśrednieniu, bez względu na adwekcję i typ pogody, a tym samym coraz częstsze spadki temperatury (Tmax poniżej 15°C, Tmin poniżej 5°C) są czymś zupełnie naturalnym.

    Wbrew obawom niektórych, wyż znad NE Europy zapewnił u nas więcej pogodnego nieba, niż aury stratusowej. Natomiast stęsknionym za niżami atlantyckimi (lub jakimikolwiek innymi) aura „kazała poczekać” raptem tydzień – już dzisiejszej doby czeka nas stopniowe pogorszenie od W, z przelotnymi opadami i okresowo silniejszym wiatrem i nadal już typowo jesienną temperaturą, tzn. „przez 10°C”, choć przy mniejszej amplitudzie dobowej.

    Fakt, że ponownie brakuje nam jak na razie sytuacji znamiennej dla babiego lata, która wielu z nas zapewne by ucieszyła (mnie również). Z drugiej strony, dla kontrastu, brakuje też nam ostatnio zimowych Świąt BN, a większe ochłodzenia nadchodzą, gdy większość nawet zimolubnych (niekoniecznie zimnolubnych!) tego nie oczekuje. No cóż, pozostaje czekać na bardziej sprzyjające wiatry, w najbliższym czasie licząc na to, że np. październik wreszcie przyniesie wyższą anomalię od listopada i grudnia.

    A póki co żegnamy się z aurą wyżową – niebawem mając okazję przypomnieć sobie co niesie ze sobą jesienią typowa strefówka (najpierw częściej WSW, później częściej WNW)…

    1. Już raz Cię pytałem jaka to sytuacja jest “znamienna dla babiego lata”? Trudno dyskutować jeśli się nie ustali najpierw definicji.

      Na północy mieliśmy babie lato (nie wiem czy wypełniające Twoją definicję ale większość innych tak). Było słonecznie, sucho i dość ciepło jak na tę część roku (proszę pamiętać, ze we wrześniu nad morzem jest nadal zimniej niż np. na Mazowszu).

      Ale to się właśnie zmienia i za parę godzin zacznie przechodzić przez Polskę duży niż atlantycki. Ja w tę październikową blokadę skandynawska jakoś od początku nie wierzyłem i teraz już mogę powiedzieć, ze miałem rację. Prognoza sytuacji synoptycznej z modelu GFS wyglądała przekonywująco dla fizyka nawet gdy była jeszcze fusami. Tak się zachowują niże atlantyckie w sezonie, który się właśnie zaczyna.

      1. To może inaczej – czy Twoim zdaniem – ostatnie dni w Polsce można uznać za babie lato? Bo jednak większość komentujących w tej kwestii oponuje…

        1. @Lucas wawa

          Powiem precyzyjnie: uważam, ze było to babie lato według wszystkich znanych mi definicji (oprócz tego bełkotu z Wikipedii). Może nie “podręcznikowe” (wyż był nieco za bardzo na północ) ale mieści się definicjach. Ogólnie chodzi w nich o słoneczny okres wyżowy w drugiej połowie września i ewentualnie na początku października (niekoniecznie zbyt ciepły), zdominowany przez wyż dający wschodnią cyrkulację (wnętrze kontynentu jest jeszcze ciepłe w tym okresie).

          Natomiast jest tu jeszcze jedno nieporozumienie. Nasze blogi meteorologiczne (Twoja Pogoda czy Królowa) uważają, że “babie” lato to upał, im później tym lepiej. Podają jako przykłady “babiego lata” sytuacje z wręcz dowolnymi układami synoptycznymi, oby tylko było gorąco.

          I jeszcze ciekawostka. Ktoś nas chyba czyta bo właśnie przed chwila skasowano tę stronę (czynna była jeszcze koło południa), z tymi samymi bzdurnymi wyżami co na Wikipedii:
          http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/111630,polacy-nie-wiedza-co-to-jest-babie-lato

          Zacytuję ten fragment bo mam jeszcze otwarta zakładkę z nim:

          Encyklopedyczna definicja babiego lata wcale nie jest aż tak prosta. Okazuje się, że mówić o babim lecie możemy tylko wówczas, gdy nasz kraj znajduje się pod wpływem pogodnego Wyżu Południowoazjatyckiego lub Wschodnioeuropejskiego.

          Strona była z 2012 roku więc nikt nie sprawdził czy “wyż południowoazjatycki” na prawdę istnieje latem przez 5 lat. Nawiasem mówiąc gdyby istniał i zanikał jesienią to monsuny wiałyby dokładnie odwrotnie niż to robią na naszej planecie!

      2. Poza tym, ciekaw jestem, czy cyrkulacja strefowa z W (WSW/WNW) utrzyma się dłużej, czy też już ok. 07.09 ponownie zostanie przerwana?

        1. Chodzi Ci o 07.10, nieprawdaż?

          GFS widzi pociąg niżów atlantyckich (to prawdziwe określenie z dziedziny fizyki atmosfery!) aż do końca swoich fusów. I o tej porze, szczególnie wobec prognozowanego dodatniego NAO to raczej normalne.

  8. Eh, czyli wychodzi na to, że w tym roku będziemy mieli kontynuację września 2017 i powtórkę października 2016 w październiku 2017….masakra. Chcę ostrej zimy – naprawdę. Bo beznadzieję już teraz mamy.

  9. Coś w tym jest z odczuwalną. Zeszły wrzesień odczuwałam jako chłodniejszy od obecnego, ponieważ o ósmej woziłam młodą do przedszkola i jeszcze czuć było chłodek z nocy. W tym roku nie ma szału w dzień, ale za to poranki są o wiele mniej dżdżyste i zimne (Mazowsze), pierwsze zimne noce pojawiły się dopiero na przełomie września i października (dobry śpiwór to podstawa, pierwszą zimną noc spędziłam na tak zwanym łonie).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com