Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze

Wątek otwarty #49: Chyba robimy to dobrze

Porównanie 11. letnich średnich ruchomych anomalii temperatury powietrza wg reanlizy ERA (najpewniej Interim) i naszego oszacowania (POLTEMP-RAW i POLTEMP 1.0H5).

I jak w temacie: chyba robimy to dobrze :)

P.S.

Tak mogła wyglądać seria Poltemp w pierwszej odsłonie z kwietnia 2013:

Tak zaś wyglądał pierwszy opublikowany wykres, jeszcze względem normy 1961-1990:

Wątek otwarty #48: Budapeszt we Wrocławiu

Wątek otwarty #48: Budapeszt we Wrocławiu

W latach 1951-1980 średnia roczna temperatura powietrza w Budapeszcie wynosiła 10.24°C. W ostatnich latach coraz częściej obserwujemy przekroczenie tej wartości w Polsce, szczególnie w jej południowo-zachodniej części. We Wrocławiu rok 2018 odznaczał się średnią temperaturą roczną wyższą o 1.0°C od wspomnianej wyżej średniej temperaturze dla Budapesztu. Można spokojnie powiedzieć, że ostatnie 11 lat miało w tym mieście normę roczną taką samą, jak Budapeszt w latach 1951-1980 (a dokładniej zaledwie o 0.2°C niższą).


Swego rodzaju “przewagę” nad klimatem Budapesztu z lat 1951-1980 Wrocław osiągnął w miesiącach zimowych. Już pierwotnie średnia temperatura stycznia we Wrocławiu była niewiele niższa od tej w Budapeszcie: w latach 1951-1980 średnia temperatura stycznia w Budapeszcie wynosiła -1.7°C, zaś we Wrocławiu -1.9°C. W wyniku ocieplenia klimatu obecnie Wrocław charakteryzuje się już średnią stycznia o 1.6°C wyższą, niż przeciętna dla Budapesztu w latach 1951-1980. Daleko nam jeszcze do osiągnięcia “budapesztańskiej” średniej w sezonie ciepłym. W latach 1951-1980 średnia temperatura w okresie IV-IX wynosiła w Budapeszcie 17.0°C, w tym samym czasie we Wrocławiu było to 14.3°C. Sezon ten bardzo silnie się ocieplił, jednakże w latach 2008-2018 średnia ta we Wrocławiu wynosi 16.4°C, a więc nadal o 0.6°C mniej, niż w latach 1951-1980 w Budapeszcie. Warto zwrócić jednak uwagę, że w roku 2018 średnia ta wynosiła aż 18.5°C, co oznacza że okres IV-IX 2018 byłby we Wrocławiu wyjątkowo ciepły nawet, jeśli odnieść go do norm budapesztańskich.

Postępujące ocieplenie nieubłaganie zbliża nas do klimatu, jaki jeszcze w połowie zeszłego wieku był charakterystyczny dla nizin węgierskich. I o ile może nie wydawać się to problemem (a dla wielu taki stan rzeczy może się nawet wydawać korzystny), to należy sobie zdać sprawę z faktu, że w tym samym czasie klimat nizin węgierskich również się zmienia i zbliża do tego z jeszcze bardziej położonych na południe regionów Europy. W tychże regionach klimat również się zmienia i… O ile w pewnych miejscach przesuwanie się stref klimatycznych może (przejściowo) wydawać się korzystne, to patrząc globalnie widać zbliżające się szybkimi krokami kłopoty.

Średnia temperatura roczna w Polsce w 2018. Średnia wieloletnia temperatura dla Budapesztu w latach 1951-1980 to 10.2°C. Autor: Jarek Lewandowski, źródło: meteoprognoza.pl.

Rekordowo ciepły rok

Rekordowo ciepły rok

Rok 2018 jest już za nami, można się więc pokusić o pierwsze, wstępne podsumowania. Wg najnowszego oszacowania średnia anomalia temperatury rocznej w Polsce (okres referencyjny 1981-2010) osiągnęła +1.58°C i była nieco wyższa od dotychczas rekordowej (2015 +1.53°C). Najprawdopodobniej po uzupełnieniu wszystkich danych wartość anomalii za 2018 nieco się obniży, ale nie powinna ona spaść więcej, niż o 0.02 – 0.03°C. Warto też przypomnieć, że z uwagi na dość niezwykły przebieg temperatury, dane ze stacji klimatologicznych są w tym roku nieco zaniżone.

Rekord roczny padł na wielu stacjach synoptycznych. W Zielonej Górze średnia temperatura roczna osiągnęła aż 10.7°C – poprzedni rekord (10.4°C 2014,2015) został pobity tu o 0.3°C. 10.9°C notowano w Legnicy, poprzedni rekord padł w latach 2014 i 2015 (10.7°C). Jeszcze wyższa temperatura roczna została odnotowana we Wrocławiu (11.2°C) i Opolu (11.0°C) – tu również pobite zostały rekordy, choć nie znacznie, o 0.1°C. O tyle samo swój dotychczasowy rekord pobiła Warszawa, gdzie średnia temperatura roczna w 2018 wyniosła 10.4°C i Słubice (10.8°C). Rekord nie padł za to m.in. w Szczecinie (10.3°C, 2014 = 10.6°C) i Suwałkach (8.2°C, 2015 = 8.3°C).

Powyżej: miesięczne anomalie temperatury w Polsce do listopada włącznie.

Właściwie jedyne bardzo chłodne epizody notowano w lutym i marcu, zaś od początku kwietnia do końca roku było ich wyraźnie mniej, dodatkowo były one stosunkowo nieznaczące na tle okresów ciepłych. Dokładne wyliczenia dotyczące 2018 poznamy dopiero na początku lutego, kiedy pojawią się dane ze stacji klimatologicznych.

Poltemp – kolejne informacje

Poltemp – kolejne informacje

Jakiś czas temu wspominaliśmy o planach zmian, jakie miałyby się pojawić w kolejnej wersji serii Poltemp, tj. 1.0H6. Wśród niektórych kontrowersje wzbudził fakt, że w planach była zmiana sposobu liczenia średnich dobowych temperatur na stacjach klimatologicznych z obecnie obowiązującego (czyli (T06+T18+TX+TN)/4) na (TX+TN)/2. W rzeczywistości zmiana ta nie powoduje dużych różnic w średnich anomaliach temperatury w dłuższych przedziałach czasowych, co więcej średnie temperatury roczne wyciągane w ten sposób są bliższe średniej rzeczywistej, niż wyciągane wg obowiązującej średniej klimatologicznej:

Źródło: Urban 2010

Różnice w serii anomalii temperatury obliczanej wg średniej z ośmiu terminów (czyli wg metody stosowanej na stacjach synoptycznych) i wg (TX+TN)/2 możemy zobaczyć na poniższych przykładach.

Jak widać, z punktu widzenia analizy zmian klimatycznych są one w zasadzie nieznaczące. Dużo większe różnice mogą się pojawić w poszczególnych miesiącach, szczególnie tych charakteryzujących się bardzo wysoką i bardzo niską amplitudą dobową temperatury powietrza. W Opolu zakres różnic anomalii miesięcznych wyliczanych wg średniej rzeczywistej i (TX+TN)/2 w latach 1966-2017 waha się od -0.61°C (średnia (TX+TN)/2 niższa od rzeczywistej) w lipcu 1994 do +0.59°C w maju 2010. Nie jest przypadkiem, że maj 2010 charakteryzował się rekordowo niską (dla maja) amplitudą temperatur dobowych, a w lipcu 1994 amplituda średnia temperatur dobowych była rekordowo wysoka. Taka zależność jest charakterystyczna dla miesięcy ciepłego półrocza (za wyjątkiem września).

Poniżej: zależność różnicy między anomalią temperatury miesięcznej wyliczaną wg średniej (TX+TN)/2 i wg średniej synoptycznej (8 terminów) w latach 1966-2017 w Opolu w poszczególnych miesiącach.

Na stacjach synoptycznych nie ma oczywiście konieczności stosowania wzoru (TX+TN)/2 do wyliczania średnich dobowych temperatur powietrza, jako że dysponujemy pomiarami z 8 terminów na dobę, które są wystarczające do wyciągnięcia średniej niemalże zgodnej z rzeczywistą (Urban 2010). Problem pojawia się na stacjach klimatologicznych – tutaj stosowany jest wzór (T06+T18+TX+TN)/4. Stosowanie takiego wzoru ma swoje wady – w okresie wczesnowiosennym i późnojesiennym aż dwa z czterech składników wzoru stanowią wartości równe (TN) lub zbliżone (T06) do wartości minimum dobowego. Również termin wieczorny (T18) o tej porze roku charakteryzuje się najczęściej wartościami w pobliżu średniej temperatury dobowej. To oznacza, że w pogodne dni, charakteryzujące się wysoką temperaturą maksymalną, ale i wysoką amplitudą dobową temperatury, średnie dobowe wyliczane w ten sposób są zaniżone względem średnich rzeczywistych. Co więcej, zaniżone są również anomalie dobowe temperatury, gdyż przebieg temperatury w ciągu doby jest różny od przeciętnego.

Szczególnie widoczne to było w dniach 11-18 października 2018 w Biebrzy. Dni te charakteryzowały się bardzo wysoką amplitudą temperatury powietrza, temperatury maksymalne były znacznie wyższe od normy, zaś minimalne były od tej normy niższe. Poniższy wykres przedstawia średni przebieg temperatury w tych dniach (źródło: https://dane.imgw.pl/datastore).

Pozioma linia oznacza średnią temperaturę dobową ze wszystkich pomiarów (9.26°C). Średnia synoptyczna z 8 terminów nie różni się od niej znacząco i wynosi +9.18°C. Niestety znacząco różna jest średnia klimatologiczna – wynosi ona bowiem zaledwie +7.61°C. Pod tym względem znacznie lepiej prezentuje się średnia wyciągnięta na podstawie (TX+TN)/2: wynosi ona +9.76°C. Ostatecznie więc mamy:

  • Średnia synoptyczna (8 terminów) błąd: 0.08°C
  • Średnia klimatologiczna (T06+T18+TX+TN)/4 błąd: 1,65°C
  • Średnia (TX+TN)/2 błąd: 0,50°C

Należy zwrócić uwagę, że błędy te dotyczą średnich rzeczywistych, nie anomalii.

Fakt istnienia takich różnic powoduje, że w miesiącach w których dominują tego typu dni dodawanie do serii pomiarowej stacji klimatologicznych powoduje zaniżenie wyliczonej anomalii miesięcznej. Z drugiej jednak strony w szerszej perspektywie stacje te są doskonałym źródłem informacji – samych stacji synoptycznych jest zwyczajnie za mało. Nie jest przy tym możliwe przeliczenie serii ze stacji klimatologicznych na średnie rzeczywiste – tak dokładne dane mamy dopiero od okolic 2009-2011 r.

Nie jest więc tak, że proponowane zmiany mają na celu “kombinowanie” przy serii tak, aby “wyszło ocieplenie” (jak niektórzy zdawali się sugerować), a jedynie minimalizację błędów związanych z niedoskonałą metodą wyciągania średnich temperatur dobowych na stacjach klimatologicznych. Niestety wygląda na to, że do tego szybko jednak nie dojdzie.

 

[1] Urban G. 2010: Ocena wybranych metod obliczania średniej dobowej, miesięcznej i rocznej wartości temperatury powietrza (na  przykładzie Sudetów Zachodnich i  ich przedpola). Opera Corcontica 47/2010 Suppl. 1: 23–34

2019

2019

Jak wielu z was zapewne wiadomo, od jakiegoś czasu jesteśmy pod wpływem dość słabego El Niño, co powinno mieć wpływ na średnie temperatury globalne mierzone w przyszłym roku. Niektórzy zastanawiają się, czy to oznacza, że rok 2019 będzie globalnie rekordowo ciepły. Odpowiednią prognozę wydało ostatnio brytyjskie MetOffice – wg prognozy tej rok 2019 ma szanse być rekordowym, ale nie są to szanse jakoś szczególnie duże.

Źródło: MetOffice

Jeśli prognoza ta się sprawdzi, to nawet jeśli nie będzie to rok rekordowy, to będzie on z pewnością w pierwszej trójce najcieplejszych lat (globalnie) w historii obserwacji instrumentalnych, a być może i w całym holocenie.

Globalne anomalie temperatury wg reanalizy ERA-Interim

Globalne anomalie temperatury wg reanalizy ERA-Interim

Po ostatnim wzroście związanym nie tylko z globalnym ociepleniem, ale i z El Niño z lat 2015/6, temperatury nie opadły do poziomu tych z lat poprzedzających owe zdarzenie. Co prawda La Niña, która wystąpiła w latach 2016-2018 była cokolwiek rachityczna, ale mimo wszystko powinna skutkować większym spadkiem temperatur globalnych.

Tymczasem ostatnie miesiące zdają się już odzwierciedlać zmiany w fazie ENSO – przed nami umiarkowanie silne El Niño i należy się spodziewać, że początek roku 2019 ponownie zapisze się nieco wyższymi temperaturami globalnymi.

Globalne anomalie temperatury w latach 2011-2018 wg reanalizy ERA-Interim. Okres referencyjny 1981-2010.

Średnia anomalia temperatury w ciągu ostatnich 13 miesięcy jest wciąż o 0.1°C wyższa, niż w czasie dowolnych 13 miesięcy sprzed El Niño 2015/6 i należy się spodziewać, że o wiele niższa już nie będzie (chyba że w niedługim czasie wystąpi silna erupcja wulkaniczna, lub wyjątkowo silna La Niña.

 

Globalne i europejskie anomalie temperatury w latach 1979-2018. Źródło: Copernicus/ECMWF.


Warto zwrócić uwagę, że obecne “ochłodzenie” przynosi już znacznie wyższe temperatury, niż najwyższe temperatury notowane w czasie “Mega El Niño 1997/8”. Najprawdopodobniej za 20 lat szczyt temperatur z lat 2015/6 będzie się wydawał równie nieistotny.

Ostatnie odkrycie na Antarktydzie NIE podważa teorii o globalnym ociepleniu

Ostatnie odkrycie na Antarktydzie NIE podważa teorii o globalnym ociepleniu

A dokładnie taką tezę starali się postawić autorzy artykułu opublikowanego na Geekweek.

Wersja skrócona: praca “Anomalously high geothermal flux near the South Pole”  opublikowana w Scientific Reports opisuje  odkrycie anomalnie wysokiego strumienia ciepła geotermalnego pod lodami Antarktydy. Przy czym anomalnie wysokie oznacza tutaj 0.12 ± 0.02 W/m². Geekweek stawia więc tezę, że “może podważać teorię o szybko postępującym globalnym ociepleniu:

Najbardziej widocznym i namacalnym efektem globalnego ocieplenia ma być szybsze topnienie lodu na obszarach Arktyki i Antarktydzie, tymczasem w obu przypadkach źródłem tego zjawiska wcale nie musi być działalność człowieka, tylko naturalne procesy determinowane przez samo wnętrze naszej planety, na co my nie mamy żadnego wpływu.

Nie wiadomo za bardzo w jaki sposób na podstawie pracy Jordan et al. 2018 autor artykułu na Geekweek wyciągnął wnioski dotyczące Arktyki. Arktyka jest środowiskiem skrajnie różnym od Antarktydy – po pierwsze nie mamy tam kontynentu, pod drugie nie mamy kilkukilometrowej czapy lodowej. Pod cienkim lodem dryfującym łatwo przepłynąć, stąd badanie strumieni ciepła geotermalnego jest tu z pewnością o wiele prostsze.

Co do wpływu na zmiany w samym lądolodzie Antarktydy główny autor pracy wypowiada się jednoznacznie w notce prasowej (podkreślenia moje):

The process of melting we observe has probably been going on for thousands or maybe even millions of years and isn’t directly contributing to ice sheet change. However, in the future the extra water at the ice sheet bed may make this region more sensitive to external factors such as climate change.

Nie bardzo więc wiadomo skąd autor artykułu na Geekweek wziął swoje rewelacje. Dalsza część artykułu również niema za wiele wspólnego z rzetelnością. Więcej na ten temat można przeczytać na blogu Doskonale Szare.

Ocieplenie klimatu w Polsce

Ocieplenie klimatu w Polsce

Przedstawione w nieco odmienny sposób, niż do tej pory.

Wykres przedstawia anomalie temperatury powietrza w kolejnych przedziałach o różnej długości. Długość tych przedziałów przedstawiona jest na osi X. najniżej położony jest przedział 13 miesięczny (średnia anomalia za 13 miesięcy, centrowana, tj. dla danego miesiąca ± 6 miesięcy). Wyżej znajduje się przedział 15. miesięczny, a na samym szczycie 35. miesięczny.

Widać, że w ostatnich latach dominują “ciepłe” barwy, co ma związek z coraz wyższymi temperaturami notowanymi w naszym kraju. Pierwsze czerwone odcienie (reprezentujące anomalie od +0.5°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010) pojawiają się w roku 1961, trwają jednak krótko, co najwyżej 15 miesięcy. Jeszcze krótszy pik mamy w 1967. Większa anomalia dodatnia pojawia się w 1975, a o naprawdę długiej i wyraźnej anomalii dodatniej możemy mówić dopiero w 1983. Na okres co najmniej trzyletni rozciąga się ona po raz pierwszy na przełomie lat 80. i 90. XX w, jeszcze większa jest ona po roku 2000. O najintensywniejszej anomalii 1-2 letniej możemy mówić w okolicach lat 2006-2007. Aktualnie trwający okres ciepły w krótszych przedziałach jest chłodniejszy od lat 2006-2007, jednakże anomalia dodatnia trwa obecnie o wiele, wiele dłużej. W przypadku przedziałów 35. miesięcznych od niemal 5 lat. Nie jest również powiedziane, że nie zostanie pobity rekord z lat 2006/7 w krótszych przedziałach czasowych, wszystko zależy od nadchodzących miesięcy zimowych.

Inny los czekał za to okresy wyraźnie chłodne. Najintensywniejszy z nich pojawił się w okolicy roku 1963 (obejmował zimny rok 1962 i wyjątkowo mroźną zimę 1962/3). Do 1987 r. włącznie długie, chłodne okresy pojawiały się dosyć często, po tym roku tylko okolice roku 1996 były wyraźnie zimne. Ostatnie, bardzo niemrawe przypadki ochłodzeń, to lata 2005/6 i 2010. W tym kontekście, to bardzo zabawne, że w pewnych kręgach okresy te były w trakcie ich trwania postrzegane jako “bezpośredni dowód na ochłodzenie klimatu”. Widać to jeszcze wyraźniej, gdy zamiast normy z lat 1981-2010 użyjemy normy z lat 1951-1980, tak jakbyśmy próbowali sobie odpowiedzieć na pytanie, jak ten wykres mógłby wyglądać dla ludzi 30 lat temu. A wyglądałby tak (uwaga, poniższe wykresy są sporządzone właśnie w oparciu o okres referencyjny 1951-1980!):

Oczywiście, jak ktoś mógłby słusznie zauważyć, w roku 1988 nie mielibyśmy danych za lata po 1988. Gdyby ten post był pisany w listopadzie 1988, ten wykres mógłby więc wyglądać tak.

Gdyby wówczas istniało coś takiego, jak Internet, to zapewne za sprawą Hansen et al. 1988 rozgorzałaby właśnie dyskusja na temat prognozowanego ocieplenia klimatu (tyle, że w odróżnieniu do czasów obecnych liczba dowodów naukowych potwierdzających ocieplenie związane z antropogeniczną emisją gazów cieplarnianych byłaby znacznie mniejsza). Trzeba przyznać, że ktoś próbujący pokazać, że i w Polsce klimat się ociepla, miałby w 1988 niełatwe zadanie. Oto jesteśmy jeszcze przed większością wyjątkowo ciepłych zim z przełomu lat 80. i 90., zaledwie rok wcześniej mieliśmy skrajnie mroźny styczeń, szczególnie w Polsce północno-wschodniej, za nami jest raczej chłodny październik i doświadczamy wyjątkowo chłodnego listopada. Mamy 21 listopada 1988, temperatura maksymalna miejscami wyniesie dziś -5°C, a na znacznym obszarze kraju zalega pokrywa śnieżna. Jutro jeszcze chłodniej, a we Wrocławiu pokrywa śnieżna osiągnie 12 cm. I o to jakiś bloger rzuca czytelnikom w twarz artykuł Hansena o rychłym ociepleniu klimatu. Z pewnością zostałby wyśmiany, a podzielających jego zdanie komentatorów można by policzyć na palcach jednej ręki. Na powyższym wykresie widać cykliczność anomalii temperatury w Polsce i z pewnością cykliczność ta będzie przywoływana w kontekście nadchodzącej ciepłej zimy 1988/89. Mamy rok 1988 i większość danych historycznych nie jest jeszcze poddana procesowi homogenizacji. Opieramy się więc na danych IMGW od 1951 r. 11. letnia średnia ruchoma temperatura również nie pozwala nam stwierdzić ocieplenia w naszym kraju. Ba, pokazuje, że ostatnie 11 lat w Polsce było raczej chłodne.

Nie będzie też żadnej pomocy ze strony polskich badaczy klimatu – jedyna praca mająca na celu prognozowanie dalszych zmian temperatury w Polsce (Boryczka 1984) wskazuje raczej na to, że za zmiany klimatu odpowiadają raczej czynniki naturalne. W jego dalszych pracach średnia roczna temperatura powietrza w Warszawie osiąga maksimum na przełomie lat 80. i 90., a następnie spada, co ostatecznie nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zdecydowanie więc ktoś, kto miał ambicję dzielenia się najnowszymi doniesieniami naukowymi zza oceanu, miałby dość karkołomne zadanie. Zapewne nikt by nie uwierzył, że kontynuacja wstawionego nieco wyżej wykresu będzie wyglądać tak:

Tymczasem w ostatnich dziesięcioleciach mieliśmy w Polsce dwie dość nagłe zmiany, nazwijmy to, reżimu klimatycznego. Pierwsza rozpoczęła się na przełomie lat 1987/88 – wówczas pojawiły się wyraźnie cieplejsze sezony zimowe (z najcieplejszą do tej pory zimą 1989/90). Było to wynikiem nie tylko bezpośredniego ocieplenia klimatu (choć dołożyło ono zapewne sporą cegiełkę), ale również skrajnie wysokim indeksem NAO w tych latach. Warto jednak zwrócić uwagę, że wraz z sezonami zimowymi ocieplił się również np. sezon wiosenny, a w 1992 mieliśmy jedno z najcieplejszych lat w historii pomiarów instrumentalnych na ziemiach polskich (najcieplejsze od 1811).  Jeszcze w połowie lat 90. XX w. można było mieć wątpliwości, czy jest to zmiana trwała, szczególnie w roku 1996, który na wykresie jest ostatnim wyraźnym okresem chłodnym. Nie trudno sobie wyobrazić, że wielu badaczy polskiego klimatu (tak i zawodowych, jak i amatorskich) mogło mieć wówczas wątpliwości, czy oto ciepły okres nie dobiegł właśnie końca i nie mamy do czynienia z kolejnym cyklem, tak wyraźnie widocznym w poprzednich dekadach. Ja sam miałem wówczas spore wątpliwości, chociaż główną ich przyczyną był brak dostępu do zagranicznych prac związanych ze zmianami klimatu. Ostatecznie rzeczywiście można powiedzieć, że ów cykl się pojawił. Był jednak znacznie krótszy i słabszy od poprzednich minimów. Kolejne minimum przypadło na okolice roku 2003-2005 (wraz z zima 2005/6) i tym razem próżno już szukać tu niebieskich kolorów. Oznacza to, że w dłuższych skalach czasowych (od 13 miesięcy) anomalie temperatury cały czas oscylowały w pobliżu normy z lat 1951-1980. Jeszcze mizerniej wygląda to w ostatnim minimum z lat 2010-2013, tutaj nawet okres “normalny” robi się krótki, a przeważają anomalie o co najmniej 0.5°C przekraczające średnią z okresu referencyjnego 1951-2010.

Ostatni okres ciepły jest na tle pomiarów z lat 1951-2010 nienormalnie długi. Jeśli to, co widać na wykresie w okolicy roku 2017 to kolejne minimum, to jesteśmy w poważnych tarapatach. Właściwie obecnie również wiele komentujących osób mocno sceptycznie będzie podchodzić do takiej tezy. Wydaje się nie do pomyślenia, że klimat naszego kraju może się zmienić tak szybko, że to, czego doświadczyliśmy w 2017 r. okaże się “okresem chłodnym” i w najbliższych latach będzie już tylko cieplej. Podobnie, jak w 1988 wydawałoby się niemożliwe, żeby zaprezentowany wykres anomalii po 1988 wyglądał tak, jak wygląda. Osobiście więc pozostanę ostrożny w swoich tezach, choć osobiście mam jednak nadzieję, że ten właściwy okres chłodny jest jeszcze przed nami, co by oznaczało, że klimat nie ociepla nam się szybciej, niż te 0.3°C na dekadę.

Dziwi mnie jednocześnie sugestia pojawiająca się w komentarzach, że jeśli nadchodzące miesiące będą wyraźnie chłodniejsze, to “zahamują nieco ocieplenie klimatu”. Jest to oczywiście kompletna bzdura, bo to jaki będzie pojedynczy miesiąc zależy głównie od aktualnej cyrkulacji atmosferycznej, a ocieplenie klimatu napędzane jest przez emisję gazów cieplarnianych. W Polsce sytuacja synoptyczna sprzyjająca chłodnej zimie będzie jednocześnie sprzyjała bardzo ciepłej zimie w innej części naszej planety. Skutkiem ocieplenia jest to, że w uśrednieniu, globalnie, temperatury są coraz wyższe – ujemna anomalia w Europie Środkowej nie będzie niwelować dodatniej anomalii pojawiającej się po drugiej stronie układu, który ją spowodował. Co prawda zdarzają się przypadki takie, jak w lutym 2012:

Autor: Karsten Haustein, Źródło.

 

Trzeba jednak sobie wyraźnie powiedzieć, że konsekwencją takiej sytuacji była wyjątkowo ciepła Arktyka, a kilka mroźnych tygodni w lutym 2012 w żaden sposób nie wyhamowało globalnego ocieplenia.

Ostatnie wykresy przedstawiają mocno skategoryzowane wartości anomalii.

Wg normy 1981-2010:

I wg normy 1951-1980.

Wnioski można wyciągnąć samemu.

 

Globalne ochłodzenie po raz n+1

Globalne ochłodzenie po raz n+1

Ostatnimi dniami serwis “Twoja Pogoda” ponownie straszy nas rychłym nadejściem Małej Epoki Lodowej. Czas więc chyba na przegląd doniesień “prasowych” z ostatnich lat, również zapowiadających rychłe nadejście globalnego ochłodzenia. Z obowiązkowym komentarzem na końcu.

 

09.12.2008: Nadchodzi wielkie ochłodzenie
https://www.tvn24.pl/pogoda,7/nadchodzi-wielkie-ochlodzenie,79173.html

Za 10 lat Polska może zmienić się w syberyjską tundrę.

 

24.07.2009: Czeka nas globalne ochłodzenie.
https://polskatimes.pl/czeka-nas-globalne-ochlodzenie/ar/144878

 

31.01.2010: Nadchodzi epoka lodowcowa?

http://www.fakt.pl/Nadchodzi-epoka-lodowcowa-,artykuly,63136,1.html

 

12.09.2010: Idzie zima tysiąclecia!

http://www.fakt.pl/Idzie-zima-tysiaclecia-,artykuly,82085,1.html

 

12.10.2011: Nadchodzi “mała epoka lodowcowa”.

http://www.fakt.pl/Nadciaga-mala-epoka-lodowcowa-Zima-bedzie-,artykuly,133387,1.html

 

21.02.2012: Nadchodzi epoka lodowcowa. Już za 2 lata.

http://www.fakt.pl/Nadchodzi-epoka-lodowcowa-Juz-za-,artykuly,146388,1.html

 

22.02.2012: Rosyjski naukowiec: Epoka lodowcowa za dwa lata.

https://natemat.pl/1825,rosyjski-naukowiec-epoka-lodowcowa-za-dwa-lata

 

06.04.2013: Słońce wyhamowuje. Już niedługo “mała epoka lodowcowa”?

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/prognoza,45/slonce-wyhamowuje-juz-niedlugo-mala-epoka-lodowcowa,82583,1,0.html

 

20.09.2013: Zima będzie sroga!

http://www.fakt.pl/to-bedzie-sroga-zima-prognoza-pogody-na-wrzesien,artykuly,419368,1.html

 

19.09.2013: Czeka nas zima stulecia!

http://pogoda.wp.pl/kat,1034985,title,Czeka-nas-zima-stulecia-Rosjanie-nie-maja-watpliwosci,wid,15993414,wiadomosc.html?ticaid=112f3b

 

13.07.2015: Zaskakujące wyliczenia. Już za 15 lat w Polsce będzie niczym w Norwegii

https://pogoda.wp.pl/gid,17705076,kat,1035571,title,Zaskakujace-wyliczenia-Juz-za-15-lat-w-Polsce-bedzie-niczym-w-Norwegii,galeria.html

 

26.12.2015: Nadchodzi kolejna epoka lodowa?

https://pogoda.wp.pl/gid,18069116,kat,1035571,title,Nadchodzi-kolejna-epoka-lodowa,galeria.html?ticaid=11c5f7

 

28.08.2016: Nadchodzi globalne ochłodzenie.

https://pogoda.wp.pl/gid,18483114,kat,1035571,title,Nadchodzi-globalne-ochlodzenie,galeria.html

 

25.05.2017: Nadchodzi globalne ochłodzenie.

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-05-25/rosyjscy-naukowcy-sa-pewni-nadchodzi-globalne-ochlodzenie_1556840/

Rosyjscy naukowcy są pewni. Nadchodzi globalne ochłodzenie. Globalne ocieplenie dobiega końca, a jego miejsce już za 5 lat zajmie globalne ochłodzenie – takie rewelacje głosi jeden ze znanych rosyjskich naukowców.

 

14.11.2018: Słońce coraz słabsze. Nadchodzi mała epoka lodowa.

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-11-14/slonce-coraz-slabsze-nadchodzi-mala-epoka-lodowa-ktora-wywola-globalna-kleske-glodu/

 

Przed 2008 rokiem ciężko coś znaleźć, wiemy jednak, że przynajmniej w zachodniej prasie temat i wówczas od czasu do czasu się pojawiał. Znane są też prognozy prof. D. Easterbrooka, który z godnym podziwu zapałem globalne ochłodzenie przepowiada już od niemal 20 lat, cały czas przesuwając je w czasie. Kilka lat temu również David Archibald prognozował, że do 2017 r. średnia temperatura całej półkuli północnej obniży się o 1°C. Nie dość, że ostatecznie nie miało to miejsca, to dodatkowo temperatura półkuli północnej znacznie wzrosła, w 2016 notowano wartości rekordowo wysokie. W 2015 rekordowo ciepło było również w Polsce, a rok 2018 ponownie ma szanse ów rekord pobić.

W tego typu prognozach cały czas pojawia się motyw słabnącej aktywności słonecznej. Aktywność ta istotnie słabnie, tyle że dzieje się to nie od kilku lat, ale od kilkudziesięciu – szczyt aktywności słonecznej przypadł na lata 50. XX w. 11. letnia średnia ruchoma liczba plam słonecznych jest obecnie najniższa od ponad 100 lat.

Porównanie trendu liczby plam słonecznych z globalną temperaturą również każe wątpić w to, że obecne osłabienie aktywności słonecznej będzie miało jakiś większy wpływ.

Tym bardziej, że już obecnie aktywność ta jest znacznie niższa, niż przez większość lat po roku 1750.

Równie smutny los czekał hipotezę H. Svensmarka, który postulował wpływ zmian strumienia promieniowania kosmicznego na klimat naszej planety (co także przewija się w niektórych z powyższych artykułów). Na uwagę zasługuje również prognoza wspomniana przez Arlettę Unton-Pyziołek z TVN Meteo, autorstwa prof. Jerzego Boryczki. Tutaj wypada tylko zacytować poprzedni wpis na ten temat, wraz z obowiązkowym wykresem przedstawiającym prognozę zmian temperatur dla Warszawy.

Dane pomiarowe kończą się jak widać na silnym skoku temperatur pomiędzy 1975 a 2000. Najprawdopodobniej jest to rok 1989 albo 1990, który istotnie był wyjątkowo ciepły. Co ciekawe po tym ekstremum prognoza wskazuje na ochłodzenie, szczególnie silne w pierwszych latach XXI w. Od okolic 2005 do końca prognozy przebieg temperatur nie wykazuje już żadnego trendu i trzyma się na średnim poziomie około 7.1°C, wg pomiarów w latach 2005-2013 było to 9.0°C.

W rzeczywistości więc z niczym takim do czynienia jak na razie nie mieliśmy, w Warszawie od przełomu lat 80-tych i 90-tych cieplej było chociażby w 2000, 2007 i 2008. Średnia temperatura w latach 2001-2013 była tam o 0.3°C wyższa, niż w poprzednich 13 latach, tj. 1988-2000. W skali kraju różnica ta była nieco niższa i wyniosła 0.2°C. Należy zwrócić jeszcze uwagę na to, że wykres ten najprawdopodobniej nie przedstawia pomiarów z Okęcia, tylko z homogenizowanej serii H. Lorenc. Świadczy o tym pik temperatury na samym końcu pomiarów rzeczywistych na wykresie o wartości około 9.8°C. Tyle właśnie wg rekonstrukcji H. Lorenc miał rok 1989, podczas gdy wg pomiarów na Okęciu było to 9.5°C. Należy więc uznać, iż prognoza odniesiona do Okęcia wskazywała na spadek temperatur średnich rocznych po roku 2005 do wartości niższych od 7.0°C.

Powyższe słowa pochodzą z roku 2014. Jak się później okazało, lata 2014 i 2015 były w Warszawie jeszcze cieplejsze. W 2015 po raz pierwszy w historii pomiarów średnia temperatura roczna przekroczyła 10.0°C i wyniosła 10.3°C. Lata 2014-2015 były zresztą rekordowo ciepłe w zasadzie w całym kraju, niezależnie od tego, czy pomiary prowadzono w terenie zurbanizowanym, czy z dala od większych miast – np. na Śnieżce, czy Kasprowym Wierchu. Jest więc oczywistym, że prognoza sugerująca znaczny spadek średnich rocznych temperatur po roku 2000 zwyczajnie się nie sprawdziła. Co ciekawe, inaczej twierdzi sam autor prognozy, który w 2012 wystawił swym prognozom “ocenę pozytywną”. Zastanawiający jest tu np. rys. 11, przedstawiający “średnie konsekutywne 3-letnie”:

Warto zwrócić uwagę, że rysunek ten ma dwie skale w osi Y. Ponieważ “3-letnie konsekutywne” średnie temperatury lipca w okresie po 2000 wielokrotnie przekraczały 20.0°C, wydaje się, że dla pomiarów rzeczywistych właściwa jest tu prawa oś Y. Istnienie drugiej osi wskazuje, że tyczy się ona prognozy. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale moim skromnym zdaniem takie przedstawienie weryfikacji prognozy jest co najmniej mylące.

Jak widać, częste i zwykle sensacyjne w tonie prognozy nadchodzącego globalnego ochłodzenia nadal nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com