Rekordowo niski zasięg pokrywy lodowej w pobliżu Svalbardu

Rekordowo niski zasięg pokrywy lodowej w pobliżu Svalbardu

Zasięg lodu dryfującego w pobliżu Svalbrdu osiąga rekordowo niskie wartości:

Źródło: @Istjenesten (http://polarview.met.no/)

Po przejściowym wzroście zasięgu pod koniec kwietnia tego roku, na początku maja odnotowano jego znaczny spadek i w chwili obecnej przyjmuje on wartości najniższe co najmniej od 1967 r. Zasięg lodu dryfującego w regionie przedstawia poniższa mapa.

Suma opadu w roku 2017

Suma opadu w roku 2017

Rok 2017 zapamiętamy jako wyjątkowo wilgotny, szczególnie w północnej Polsce, gdzie suma roczna opadów w wielu miejscach przekroczyła 1000 mm, dochodząc lokalnie aż do 1300 mm. Obszar z sumą opadu niższą od 700 mm był stosunkowo niewielki i objął głównie Dolny Śląsk, Wielkopolskę, południową część województwa kujawsko-pomorskiego, Lubelszczyznę i część województw podkarpackiego i świętokrzyskiego. Najwyższe sumy na nizinach notowano w Polanowie (1343 mm) i Łobzowie (1322 mm).

W Polanowie wszystkie sumy miesięczne od czerwca włącznie przekraczały 100 mm. Rok 2017 nie był tu jedynym z sumą roczną przekraczającą 1000 mm, ale mimo to był zdecydowanie najwilgotniejszy. Do tej pory rekord należał do roku 1981 (1151 mm), został on w 2017 pobity o niemal 200 mm. Co ciekawe, o ile liczba dni z opadem >= 0.1 mm i >= 1.0 mm nie była rekordowa, o tyle padł rekord liczby dni z wyższą sumą: >= 5 mm (82), >= 10 mm (46), >= 20 mm (15), >= 30 mm (7, tyle samo co w 2000).

Na północy Polski obserwujemy w ostatnich dziesięcioleciach wzrost rocznej sumy opadów. We wspomnianym Polanowie w latach 1951-1980 i 1961-1990 notowano zwykle ok. 780 – 800 mm opadu w ciągu roku. W latach 1991-2017 suma ta wzrosła do ok. 860-880 mm. W Polsce południowej zaś sumy opadów w wielu miejscach maleją.

Kwiecień 2018 – mapa (niemal) ostateczna

Kwiecień 2018 – mapa (niemal) ostateczna

Ostateczna wartość anomalii temperatury kwietnia była zgodnie z oczekiwaniami sporo niższa od pierwszych oszacowań i wyniosła +4.63°C. Początkowe oszacowania mówiły o wartości równej +4.70°C.

 

Prawdopodobnie ten sam los czeka oszacowania majowe, chociaż w przypadku maja różnica powinna być już mniejsza. Wartość anomalii kwietnia dużo się już nie zmieni (o ile w ogóle).

Coraz wyższe temperatury…

Coraz wyższe temperatury…

…prognozowane są przy Morzu Łaptiewów. Wg ostatnich odsłon modelu GFS anomalia temperatury w ciągu kolejnych 10 dni może tam sięgnąć… 20°C. Latem nie jest to raczej częste. Sytuacja robi się nie tylko interesująca, ale i dosyć niepokojąca. Poniżej od lewej: prognozowana anomalia temperatury, norma temperatur dla tego okresu i prognozowana temperatura średnia.

Źródło: http://www.karstenhaustein.com

Maj globalnie trzeci najcieplejszy wg ECMWF

Maj globalnie trzeci najcieplejszy wg ECMWF

Wg reanalizy ERA-Interim maj zapisał się globalnie jako trzeci najcieplejszy w historii pomiarów, a jego anomalia osiągnęła około 0.4°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010.

Dodatnie anomalie temperatury panowały na większym obszarze naszej planety. Zimniej niż zwykle było głównie w Rosji i w północno-wschodniej części Kanady włącznie z Grenlandią. W Europie jak wiemy maj był miejscami rekordowo ciepły. Dotyczy to przynajmniej Norwegii, Szwecji, Polski, Niemiec i Finlandii.

Ostatnie 12 miesięcy odznaczało się w tej analizie globalną anomalią temperatury powietrza równą +0.46°C (okres referencyjny 1981-2010). Najcieplejszy okres 12. miesięczny wystąpił między październikiem 2015 a wrześniem 2016 (+0.64°C). Należy mieć na uwadze potencjalne różnice miedzy wynikami tej reanalizy, a danymi pomiarowymi, głównie z uwagi na różne pokrycie globu – dane pomiarowe z obszarów arktycznych są zwykle bardzo niepełne. Również w Europie ostatnie 12 miesięcy charakteryzowało się wysokimi anomaliami temperatury, rzadko występującymi przed 2006. Ostatni naprawdę zimny okres 12. miesięczny w Europie miał miejsce w 1996.

Absurdalnie ciepła zima w Barrow (Alaska)

Absurdalnie ciepła zima w Barrow (Alaska)

Na początku minionej zimy świat obiegła informacja o tym, że dane meteorologiczne ze stacji Barrow na Alasce zostały automatycznie odrzucone jako błędne. Okazuje się, że niezwykła sytuacja na Alasce panowała nie tylko na początku zimy, ale przez cały okres od listopada do marca.
Żeby poznać kontekst, należy sobie uświadomić, że w latach 1923-2010 najwyższą średnią temperaturę okresu listopad-marzec notowano w 1935 r. i wynosiła ona -21.2°C. W kolejnych 30. leciach wynosiła ona przeciętnie:

  • -24.2°C (ciepły okres w Arktyce 1923-1952)
  • -24.3°C w okresie 1931-1960
  • -24.4°C w okresie 1941-1970
  • -24.7°C w okresie 1951-1980
  • -24.3°C w okresie 1961-1990
  • -23.9°C w okresie 1971-2000
  • -23.1°C w okresie 1981-2010

Ostatnie lata charakteryzują się gwałtownym wzrostem temperatury miesięcy listopad-marzec w Barrow, co związane jest z coraz późniejszym zamarzaniem mórz Beauforta i Czukockiego. Średnia temperatura tych miesięcy w okresie 1991-2017 wzrosła  do -22.1°C, a  w latach 1991-2018 do -21.9°C. Właśnie szczególnie ostatnia zima jest pod tym względem niezwykła, ponieważ średnia temperatura w/w miesięcy wyniosła w Barrow -15.5°C, czyli aż o 5.7°C więcej, niż najwyższa zanotowana wartość w latach 1923-2010. Gwałtowny wzrost temperatury w miesiącach listopad-marzec obserwujemy w Barrow przede wszystkim od roku 2014. Niezwykłość owej sytuacji najlepiej pokazuje poniższy wykres.

Bazując na danych 1923-2017 anomalia temperatury powietrza wyniosła w tym roku dla tych 5 miesięcy średnio +8.3°C, co stanowi 4.2 odchylenia standardowego. Dla średnich z lat 1923-2000 wartości te wynoszą odpowiednio +8.8°C i 5.3σ.

Jak już wspomniano wcześniej, sytuacja ta najpewniej związana jest z późnym zamarzaniem mórz Beauforta i Czukockiego. Przy dodatkowo sprzyjającej cyrkulacji atmosferycznej powietrze do Barrow napływa znad otwartych, nie pokrytych jeszcze lodem mórz arktycznych, co skutkuje temperaturami znacznie wyższymi, niż normalnie.

Poniżej: zasięg pokrywy lodowej Arktyki 22 listopada 2005 i 2017.

 

 

Maj w Polsce rekordowo słoneczny

Maj w Polsce rekordowo słoneczny

Maj był nie tylko rekordowo ciepły, ale i w wielu miejscach rekordowo słoneczny. Suma usłonecznienia dobowego niemal w całym kraju przekroczyła 300 godzin. We Wrocławiu było to 324h (dotychczasowy rekord to 315h). Rekord nie padł m.in. w Opolu, gdzie tego maja odnotowano 304h usłonecznienia (1999 = 313h). W Zielonej Górze usłonecznienie wyniosło 321h (dotychczasowy rekord to 294h z 2011). Zdecydowanie najwyższe sumy usłonecznienia notowano w Polsce północnej. W Ustce było to 387h (rekord to ok. 350h), w Łebie 386h (poprzedni rekord to 357h z 2008). Aż 397 godzin usłonecznienia notowano na Helu (poprzedni rekord 337h, 2008). Był to tu maj nie tylko rekordowo słoneczny, ale i rekordowo suchy. Na Helu spadło zaledwie 8.9 mm opadu, dotychczasowy najsuchszy maj to maj 1978 z sumą opadu równą 14.9 mm. Padły więc na Helu aż trzy różne rekordy (co najmniej): był to maj rekordowo ciepły (14.3°C, poprzedni rekord 14.1°C z 1993), rekordowo słoneczny (397h) i rekordowo suchy (8.9 mm).

Rekordowo ciepły maj w Skandynawii

Rekordowo ciepły maj w Skandynawii

Polska doświadczyła właśnie rekordowo ciepłego maja, następującego po rekordowo ciepłym kwietniu. Byliśmy jednak tylko na pograniczu rekordowo wysokiej anomalii, jaka panowała w północnej części Europy. Rekordowo ciepły maj wystąpił na przykład w Helsinkach (14.5°C, poprzedni rekord 13.8°C z 2016).

Jeszcze bardziej niezwykłe okazały się temperatury w Norwegii, gdzie dotychczasowy rekord został pobity aż o 1.5°C.

Niezwykłe temperatury panujące tego maja w Europie doskonale pokazuje poniższa mapa rozkładu anomalii temperatury powietrza (źródło: http://www.karstenhaustein.com/climate.php).

Z mapy wynika, że maj był najprawdopodobniej rekordowo ciepły również w Szwecji. Potwierdzają to dane z Uppsali, gdzie średnia temperatura maja osiągnęła 14.8°C i była najwyższa w całej, niemal 300-letniej (!) serii pomiarowej. Tu anomalia temperatury w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010 wyniosła aż +4.6°C. Dotychczasowy rekord należał do maja 1801 (14.0°C), został więc pobity bardzo wyraźnie.

Rekordowo ciepły maj w Polsce

Rekordowo ciepły maj w Polsce

Szacowana anomalia temperatury maja odniesiona do okresu referencyjnego 1981-2010 i uśredniona dla obszaru całej Polski osiągnęła do wczoraj +3.16°C. Do rekordu z 1889 r. brakuje zaledwie 0.03°C. Dzisiejsza doba jeszcze tę anomalię podniesie – o około 0.12 – 0.14°C. Ostatecznie więc rekordowa anomalia z 1889 zostanie dziś z pewnością pobita i to z zapasem najpewniej wystarczającym dla potencjalnych obniżeń tego oszacowania w przyszłości. Szacowana anomalia wyniesie około 3.3°C, jednakże w wersji ostatecznej dochodzą procesy homogenizacji, które nieznacznie tą anomalię obniżą (w przypadku kwietnia było to 0.03°C).

Poniżej: rozkład średnich temperatur maja w Polsce do 30 maja włącznie:

Poniżej: szacowany rozkład anomalii temperatury maja do 30 maja włącznie:

Jednorodność danych

Do wczoraj włącznie najwyższą średnią temperaturę maja notowano w Warszawie: 18.1°C. Tutaj rekordowo ciepły maj miał jak do tej pory średnią temperaturę równą 18.2°C (i wyjątkowo był to rok 1937, nie 1889). Odnosząc jednak obecne średnie temperatury do danych historycznych należy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze wartość 18.2°C nie pochodzi ze stacji Okęcie, gdzie mierzymy obecnie, a ze stacji Warszawa-Obserwatorium. Co ciekawe, na stacji tej rekord maja 1937 r. został wyrównany w 2002 r., należy mieć tu jednak wątpliwości co do jednorodności danych z uwagi na narastający problem Miejskiej Wyspy Ciepła. Lorenc, Mazur [1] wskazują, że różnica pomiędzy stacjami Warszawa-Obserwatorium a Warszawa-Okęcie wynosiła 0.23°C w latach 1941-1950, 0.48°C w latach 1961-1970 i aż 0.60°C w latach 1991-2000°C. Z tej też przyczyny w 2000 pracę rozpoczęła nowa stacja: Warszawa-Obserwatorium II, gdzie średnia temperatura maja 2002 była aż o 1.0°C niższa, niż na stacji pierwotnej. W skali roku (2001) różnice między tymi stacjami były znacznie niższe i wynosiły 0.4°C. Prawdopodobnie więc mimo wyrównania rekordu w 2002 r. w rzeczywistości maj ten był chłodniejszy od maja 1937 o około 0.5°C, a bliższe rzeczywistości są dane z Okęcia. Może to zresztą złe określenie, bo wszystkie te średnie maja są jak najbardziej rzeczywiste, jednak w celach porównawczych bardziej nadawałaby się stacja na Okęciu.

Maj 2002 w Warszawie:

  • Warszawa-Okęcie: 17.5°C
  • Warszawa-Obserwatorium: 18.2°C
  • Warszawa-Obserwatorium II: 17.2°C
  • Warszawa-Bielany: 17.9°C

Narastający problem z temperaturami na stacji Warszawa Obserwatorium, w szczególności widoczny w latach 90. XX w. doskonale obrazuje poniższy wykres prezentujący 11. letnie średnie ruchome anomalie temperatury powietrza (okres referencyjny 1952-1980, kiedy wpływ MWC mógł być najmniejszy). Aby wykluczyć wpływ zmian sposobu liczenia średnich dobowych temperatur powietrza, zastosowano jednorodną metodę (Tmax+Tmin)/2, używaną głównie w krajach anglosaskich.

Na tle pomiarów z Legionowa widać nie tylko problem ze stacją Warszawa-Obserwatorium, ale i narastający powoli problem ze stacją Warszawa-Bielany i Warszawa-Okęcie. Różnice nie są duże i wynoszą około 0.3°C, ale mimo wszystko są korygowane w serii Poltemp (Legionowo nie jest jedyną podstawą dla zastosowania tej poprawki).

Poprawka ta nie została zresztą zastosowana “ręcznie” wg własnego widzimisię, ale za pomocą narzędzia zwanego SPLIDHOM [2], które potrafi homogenizować serie danych na poziomie średnich dobowych. Narzędzie to nie jest może idealne, ale sprawuje się całkiem dobrze.

Sposoby wyliczania średnich temperatur dobowych

Drugą rzeczą o której należy pamiętać w przypadku porównywania danych historycznych jest fakt, że dawniej średnie dobowe temperatury powietrza wyciągano inną metodą. Otóż obecnie średnie te wyciąga się z ośmiu terminów obserwacyjnych: (00UTC + 03UTC + … + 21UTC)/8. W czasach przedwojennych temperaturę mierzono w trzech terminach: 7 rano, 1 po południu i 9 wieczorem średniego miejscowego czasu słonecznego.  Średnia dobowa była tu wyciągana ze wzoru (7h + 1h + 2 * 9h)/4. Fakt, że pomiarów dokonywano wg średniego miejscowego czasu słonecznego stwarza dodatkowe problemy, bowiem oznacza to, że godzina 13:00 w Warszawie w 1937 nie odpowiada w żaden sposób godzinie 13:00 obecnie. Słońce w Warszawie góruje  w maju około 12:30, wydaje się więc nam że 13:00 w pomiarach przedwojennych oznaczałaby okolice 13:30 obecnie. Pomiary prowadzono więc około 5:30UTC, 11:30UTC i 19:30UTC. Jeśli popełniamy tu jakiś błąd, prosimy o wskazanie go w komentarzu.

Widzimy tu w każdym razie poważny problem, bo te 30 minut różnicy w stosunku do pomiarów obecnych może nieźle namieszać. O ile pomiar o 11:30UTC nie powinien średnio znacznie odbiegać od pomiaru z 12UTC, o tyle o 6UTC może być znacznie cieplej, niż o 5:30UTC, a o 19:30UTC znacznie chłodniej, niż o 19UTC. Spróbujemy jednak oszacować i porównać średnią temperaturę maja 2018 wg starych metod.

Średnie temperatury godzinowe do 30 maja (depesze SYNOP):

  • 5UTC: 14.62°C
  • 6UTC: 16.26°C
  • 11UTC: 21.84°C
  • 12UTC: 22.52°C
  • 19UTC: 18.37°C
  • 20UTC: 17.24°C

Stąd: 5:30UTC = ~ 15.4°C, 11:30UTC = ~ 22.2°C, 18:30UTC = ~ 17.8°C.

Średnia temperatura dobowa do 30 maja wyniosłaby więc (15.4 + 22.2 + 17.8 + 17.8) / 4 = 18.3°C. Jest to wynik o 0.2°C wyższy, niż wynika to z współczesnych metod wyznaczania średniej temperatury dobowej. Pamiętajmy również, że sprawa dotyczy różnych stacji pomiarowych i że najprawdopodobniej w stacja Warszawa-Obserwatorium notowała w 1937 nieco wyższe wartości temperatur, niż obecnie Okęcie (mimo wpływu MWC). Niestety nie jesteśmy w posiadaniu rocznika z 1937 r, więc nie możemy porównać średnich temperatur ekstremalnych. Jeśli ktoś takie posiada, prosimy o komentarz. Wszystko wskazuje jednak na to, że już obecnie średnia temperatura miesięczna w Warszawie jest rekordowo wysoka dla okresu 1779-2018.

Jeszcze większe problemy pojawiają się w przypadku danych z 1889, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami. Nie dość, że sposoby wyciągania średnich temperatur były inne niż obecnie, to dodatkowo różne zasady panowały w różnych zaborach. Przykładowo w zaborze rosyjskim nie stosowano podwojenia terminu wieczornego, co zawyżało średnie temperatury dobowe. Dlatego też dane historyczne zostały pierwotnie wyliczone wg norm 1961-1990 (gdzie sięgały homogenizowane serie historyczne), a dopiero później wartości te zostały przeliczone na okres referencyjny 1981-2010. Dane te są obecnie “zamrożone” i w najbliższym czasie nie ulegną zmianie, chociaż skądinąd wiemy, że np. w kwietniu 1800 anomalie temperatury były nieco zawyżone (z uwagi na małą liczbę stacji pomiarowych, których akurat brakowało w regionach chłodniejszych (pod względem anomalii). Ostatnie oszacowania wskazują, że rzeczywista anomalia temperatury była wówczas o ok. 0.1°C niższa:

 

Tu dochodzimy do sedna problemu z oszacowaną średnią anomalią maja 2018. Otóż są to dane surowe, niehomogenizowane. Zastosowanie procesu homogenizacji zwykle nieco tę anomalię obniża (niewiele, bo Warszawa i Wrocław są w zasadzie jedynymi stacjami w których pojawia się problem zawyżania temperatury, przy czym w dużej mierze dotyczy on głównie Wrocławia. Poza tym są jeszcze stacje takie jak Elbląg-Milejewo, gdzie po przeniesieniu stacji w 2013 r. [3], stosowane są poprawki w drugą stronę). Dodatkowo w serii Poltemp od 1971 r. pojawiają się stacje klimatologiczne. Dlaczego dopiero od 1971? Znów problemem są zmiany sposobu liczenia średniej temperatury dobowej, które na stacjach klimatologicznych miały miejsce parę razy [4]:

w latach 1946-1970 stosowano wzór (T06 + T12 + 2*T20)/4 (czas GMT)
w latach 1971-1995 stosowano wzór (T00 + T06 + T12 + T18)/4 (czas GMT)
od 1996 r. stosuje się wzór (Tmax + Tmin + T06 + T18)/4 (czas GMT)

Widzimy tu, że do 1970 r. trzecim terminem obserwacyjnym był 20UTC, natomiast od 1971 do teraz 18UTC. Ponieważ jednocześnie przez cały okres obserwacyjny mierzono temperatury ekstremalne, możliwe było zastosowanie wzoru (Tmax + Tmin + T06 + T18)/4 w latach 1971-1995. To właśnie zrobiono, otrzymując homogeniczną pod względem sposobu wyciągania średniej temperatury dobowej serię dla stacji klimatologicznych właśnie od roku 1971. Z artykułu G.Urbana [4] wynika, że metoda stosowana w latach 1971-1995 była znacznie lepsza, niestety nie jest możliwa do zastosowania obecnie z uwagi na brak pomiarów z godziny 00UTC.

Metoda stosowana od 1996 r. bierze pod uwagę tylko jeden “ciepły” termin, mianowicie temperaturę maksymalną. Pozostałe terminy to temperatura minimalna oraz poranna i wieczorna. W miesiącach wyjątkowo pogodnych anomalie temperatury maksymalnej są znacznie wyższe, niż temperatury minimalnej i porannej. To może spowodować, że anomalie miesięczne wyliczone za pomocą metody obecnie stosowanej dla stacji klimatologicznych mogą być nieco niższe, niż te wyliczane metodą synoptyczną. Dodatkowo znaczenie będzie miało położenie stacji – te położone w naturalnych zagłębieniach terenowych mogą się charakteryzować silnym spadkiem temperatury w pobliżu zachodu słońca. Tutaj również trzeci termin obserwacyjny może wpływać na obniżenie anomalii dobowych.

Średnia temperatura dla Warszawy wyciągana wg obecnie stosowanej średniej klimatologicznej wynosi 17.9°C i jest o 0.2°C niższa, niż średnia synoptyczna i o 0.4°C niższa, niż średnia wyciągana wg metody przedwojennej. To powoduje, że nie jesteśmy do końca pewni, jak wpłynie dodanie danych ze stacji klimatologicznych na wyliczoną średnią anomalię temperatury maja 2018. Wydaje się jednak, że zapas 0.1°C będzie wystarczający, żeby maj 2018 okazał się być cieplejszy od tego z 1889 r. Jest to sytuacja o tyle niezwykła, że rekordowo ciepły był również kwiecień (mamy więc drugi z rzędu miesięczny rekord ciepła), a okres kwiecień-maj 2018 zdecydowanie wykracza poza zmienność tych miesięcy obserwowaną w ciągu ostatnich 240 lat.

 

 

 

[1] Lorenc H., Mazur A. (2003). Współczesne problemy klimatu Warszawy. IMGW, Warszawa.

[2] Mestre, O. et al. (2011). SPLIDHOM: A Method for Homogenization of Daily Temperature Observations. Journal of Applied Meteorology and Climatology, 50(11), 2343–2358. doi:10.1175/2011JAMC2641.1.

[3] https://www.info.elblag.pl/19,23295,Z-Elblaga-wyprowadza-sie-jedyna-w-promieniu-60-km-stacja-meteo.html

[4] Urban G. 2010: Ocena wybranych metod obliczania średniej dobowej, miesięcznej i rocznej wartości temperatury powietrza (na przykładzie Sudetów Zachodnich i ich przedpola). Opera Corcontica 47/2010 Suppl. 1: 23–34

Pogoda w Polsce do 29 maja włącznie

Pogoda w Polsce do 29 maja włącznie

Średnia temperatura maja 2018 w Warszawie do 29 maja włącznie osiągnęła już 17.9°C. O zaledwie 0.1°C chłodniej było w Legionowie. 17.4°C notowaliśmy we Wrocławiu i Poznaniu. W chwili obecnej maj 2018 jest drugim najcieplejszym majem w całej serii pomiarowej od 1781 r.

Nawet w Suwałkach średnia temperatura maja wzrosła już do 16.4°C (w latach 1951-2018 najwyższe średnie miesięczne notowano tam w 1963: 15.6°C, 1993: 15.2°C, 2002: 15.5°C i 2013: 15.0°C). Wczorajsze wysokie temperatury w Łebie podniosły średnią temperaturę maja do 13.4°C (rekord to 13.9°C z 1993). 0.1°C brakuje do pobicia rekordu z 1963 r. w Białymstoku (1963, 16.4°C).

Wczorajsza anomalia temperatury dobowej uśredniona do obszaru całego kraju wyniosła aż +6.9°C, co podniosło średnią anomalię miesięczną do +3.02°C. Tym samym jest to obecnie drugi najcieplejszy maj w serii pomiarowej, a do wyrównania rekordu z 1889 brakuje 0.17°C. Należy pamiętać, że jest to ocena wstępna i nawet do końca I dekady lipca możemy nie być pewni, czy ów rekord padł, gdyż różnice pomiędzy majem 1889 a majem 2018 będą bardzo niewielkie.

Anomalia roczna do dnia wczorajszego wyniosła +1.12°C.

 

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com