Babie lato

Babie lato

W ciągu najbliższego tygodnia czeka nas pogoda, jakiej w październiku nie doświadczyliśmy od dawna. Temperatury, szczególnie w zachodniej i południowej części kraju, będą codziennie przekraczać 20°C, nie mamy też co liczyć na deszcz. Już wczoraj miejscami temperatury były bardzo wysokie: w Dobrogoszczu temperatura wzrosła do 24.4°C. Bardzo wysoka była również temperatura minimalna (choć jedynie w południowo-zachodniej Polsce): W Jeleniej Górze wyniosła ona 15.8°C, a w Bogatyni 16.1°C. Do absolutnego rekordu temperatury minimalnej w październiku jednak sporo zabrakło – najcieplejsza październikowa noc wystąpiła 8 października 2009, kiedy w Inwałdzie temperatura minimalna spadła do 19.5°C, a w Bielsku Białej do 19.3°C. Ostatni raz temperatura minimalna przekroczyła 16°C 27 października 2013 w Bogatyni (16.1°C).

Tak wysokie temperatury minimalne były przewidziane przez modele mające wysokie rozdzielczości. Tak to na przykład wyglądało w modelu AROME:

Dzisiaj czeka nas jeszcze gorętszy dzień – temperatury maksymalne przekroczą miejscami 25°C, model AROME daje nawet 26°C.

Nadchodząca noc ponownie ma być wyjątkowo ciepła na Dolnym Śląsku. Nie wykluczone, że temperatura minimalna wyniesie (np. w Bogatyni) ok 17-18°C. Najchłodniej najprawdopodobniej na Podlasiu (a także we wschodniej części Lubelszczyzny) – tu temperatura lokalnie spadnie do ok 3°C.

Wg prognoz tak ciepło ma być nawet do 17 października, zaś wg modelu ALARO za dwa dni zobaczymy nawet ok. 27°C. Inne modele są nieco bardziej powściągliwe w tej kwestii.

Print Friendly, PDF & Email

318 Replies to “Babie lato”

  1. W zeszłym roku akurat w połowie miesiąca był okres z wyjątkowo ciepłą i pogodną aurą. Zero chmur i ponad 20 stopni za dnia.

    Tyle że to było może 4-5 dni ładnej pogody. Przed tym okresem oraz po nim była padaka, słońca prawie zero i niska temperatura w dzień. Od 21.10 do 3.11 ciągłe chmury na niebie, wcześniej podobna pochmurna bździna między 5.10 a 16.10.

    W październiku 2016 ciepło było w zasadzie tylko na samym początku miesiąca, 1 i 2 było ponad 20*C za dnia i średnia dobowa ponad 15. Od 3.10 nawet 15 stopni było odnotowane zaledwie 4 razy przez cały miesiąc. To bez wątpienia jeden z najgorszych miesięcy w ostatnich latach, choć u mnie październik 2009 był jeszcze gorszy (od 10.10 słońca nie było w zasadzie w ogóle, w 2016 jednak co jakiś czas trafiał się jakiś dzień ze słońcem; ponadto w 2009 był atak zimy w połowie miesiąca)

    1. U mnie październik 2016 ma rekord najniższego usłonecznienia a dni >15 st. po 3.10 nie notowano w ogóle :)

    1. Płock również najchłodniejszym miastem po wschodniej stronie Wisły z tego co widzę.

  2. Jeśli w 3 dekadzie miesiąca za bardzo nie zespsuje się za bardzo pogoda ( typu incydenty zimowe) to październik 2018 będzie chyba najlepszy od października 2001, głównie za sprawą usłonecznienia. W bardzo dalekiej perspektywie w okolicach 25 października widać poważne ochłodzenie do kilku stopni-liczę jednak że ten miesiąc nie zawiedzie mnie do końca ( tj to było np. w przypadku listopada 2014). Po tylu słonecznych dniach które mają trwać przynajmniej jeszcze ok tygodnia nasętpne pochmurne i wilgotne dni nie zaszkodzą, oby tylko nie zrobiło się za zimno.

    1. Miejmy nadzieję, że nie będzie powtórki z października 2012 kiedy po 25 października przyszło silne ochłodzenie z incydentem zimowym, temperaturami ok 0 stopni i miejscami nawet lekkim mrozem w dzień i śnieżycami. Jedyne co łączy październik 2012 i 2018 to właśnie taki sam układ dni tygodnia. :)

      1. Dokładnie oby pierwsze incydenty zimowe przyszły najwcześniej wtedy kiedy średnio pojawiają po raz pierwszy po okresie letnim czyli w listopadzie, a najlepiej już w grudniu. Niestety dzisiejsze prognozy pokazują takie ryzyko ale z drugiej strony jeszcze dużo czaso zostało.

    2. Po tym pięknym, ciepłym, ale i eskalującym suszę (zwłaszcza na W kraju) okresie przydałaby się typowa cyrkulacja strefowa (atlantycka), ale:
      – z przewagą składowej S (czyli W/SW),
      – bez głębokich i/lub dynamicznych niżów zmierzających nad S Bałtykiem i Polską,
      – z aurą urozmaiconą, tzn. przelotnymi opadami na zmianę z rozpogodzeniami.

      Bez względu na to, przynajmniej ja bardzo się cieszę z obecnego babiego lata. Szczęśliwi Ci, którzy mogą także teraz wziąć urlop lub mają nienormowany czas pracy. A jak nie to pozostaje jeszcze weekend. Bo w takie dni jak obecnie “grzechem” jest z aury nie skorzystać, o ile się tylko znajdzie czas-)

      1. Rybka juz tam tę susze, niestety jest o wiele większy problem w ostatnich dniach. Aż strach przebywać na dworze przez większośc doby, tylko miedzy 11 a 17 jest w miarę bezpiecznie.

        1. to jest jakaś patologia żeby przy średnich dobowych jak w połowie maja był taki problem ze smogiem. Wczoraj 12,6 dzisiaj 13,5, tmax prawie 23 stopnie. Takie tmaxy rzadko kiedy są w październiku, do rekordu z 2001 brakuje tylko 4 stopni. To jest ekwiwalent upałów 32-33 st w środku lata.

          Widocznie nie sama temperatura jest istotna ale przede wszystkim obecność zjawisk inwersyjnych oraz zupełny brak wiatru. Pamiętam jak na koniec lutego przy niemal -20*C w nocy nie było problemów ze smogiem (normy przekroczone ale tylko nieznacznie) a teraz przy letnich temperaturach (w dzień przynajmniej) są.

        2. U mnie w mieście nie jest źle. Wg. aqicn.org wskaźniki sięgają co najwyżej poziomu żółtego. Ludzie już masowo dogrzewają domy popołudniami, kotłownie miejskie też już pracują, a że w nocy natężenie inwersji zwiększa się to i pyłów jest więcej. Niemniej do tego co się dzieje podczas zimowych wyżów nadal daleko, bo wówczas ogrzewanie trwa przez całą dobę, a inwersja jest jeszcze silniejsza, bo zanieczyszczenia dociska zimna i przez to ciężka masa powietrza.

  3. No i mamy pierwszy dzień gorący tego października. W Polanie stuknęło 25C. 24,9 jest w Dobrogoszczy i w Cieszynie. Warszawa mimo zachmurzenia na które narzekał kmroz też już notuje okazałe 21,4.

    1. Tak, czy inaczej UM przesadził z zachmurzeniem, także dla Warszawy – bo altocumulusy nie przynoszą takiej ciemności i ograniczenia wzrostu temperatury za dnia nawet jak utrzymują się przez powiedzmy połowę czasu. Bardziej ograniczyłyby ją stratusy (jak prognozował UM), nawet jakby około południa ustąpiły.

      W ogóle w wielu miejscach kraju dzisiejszy dzień przynosi najwyższe jak dotąd Tmax podczas tegorocznego października. Noc 11/12.10 powinna być ciut cieplejsza nawet od poprzedniej (zwłaszcza tam, gdzie było najchłodniej). Jutro (12.10) z kolei są szanse, że będzie jeszcze nieco cieplej i mniej chmur niż dzisiaj.

  4. Fajna pogoda. Ale brak opadów boli. Wydaje mi się, że tak ciepło (15-20 stopni) i sucho będzie aż do końca listopada.

        1. Zasadnicza różnica jest taka, że teraz mamy trend spadkowy temperatury i przynajmniej teza odnośnie temperatury (tzn. cały czas 15/20°C do końca listopada) jest nierealna.

          1. Ale przecież to całą wiosnę i lato tez było ciepło, cały czas bez najmniejszej przerwy ekstremalnie i zero opadów, mimo, ze podobno to było niemożliwe. Żyjemy juz w innym klimacie i nie ma co liczyć na temperatury niższe niż 15 stopni i chociaż jedną chmurkę na niebie przed grudniem :-)
            PS Sorry, musiałem ;)

    1. W prognozach już regularnie pojawiają się zapowiedzi powrotu normalnych jesiennych temperatur październikowych, okresowych opadów i większego zachmurzenia w połowie przyszłego tygodnia. Tak więc na pewno nie będzie takiego typu pogody jak obecnie do końca listopada.

  5. Ja się nie cieszę z tego ciepła.
    Nie mogę się już doczekać prawdziwie zimnej jesieni.
    Lato w tym roku trwało pół roku. To był koszmar, a teraz dalej licho trzyma.
    Wszyscy wokół mnie cieszą się jak głupcy. I nawet latem się cieszyli – choć było piekło.
    Ludzie to jednak ciepłolubny gatunek. A ja to tylko wyjątek – zimnolubny.

  6. Potwierdzam że Kraków jest dziś “biegunem zimna”. Dziś byłem tam przez kilka godzin, a patrząc na prognozy sądziłem że będzie cieplej i ubrałem się dosyć lekko i okresowo było mi dosyć chłodno. Pogoda jest jednak wspaniała, a bezchmurność cieszy mnie tym bardziej, że mamy okolice nowiu Księżyca, a co za tym idzie – doskonałą widoczność gwiazd i innych ciał niebieskich. Szykuje się “romantyczna” noc pod gołym niebem :)
    PS. Wrzesień 2018 okazał się w Nowym Sączu rekordowo słoneczny, pobił rekord z 2006 roku. A czy będzie drugi rekord? Szanse widzę :)

  7. Chrzanić zboża i rolników – cieszmy się słońcem i ponadnormatywnym ciepłem, tak mało go było w tym roku…

    1. W Polsce Słońca i ciepła za wiele a to, że nie pada deszcz to trudno, jesteśmy jednym z najsuchszych krajów w Europie i mamy też najbardziej przepuszczalne gleby…

    2. Ci, którzy widzieli moje długie komentarze w lecie i we wrześniu wiedzą, że jestem chyba ostatnim na tym blogu, kto cieszyłby się z tegorocznych niesamowitych ekstremów. Za chwilę opadną liście, a ja dalej nie mogę pogodzić się z tym że lato było rekordowo ciepłe. To było przecież statystycznie niemożliwe po takiej wiośnie (tak myślałem). Skoro jednak u progu pory chłodnej i okresu roku z najkrótszymi dniami trafia nam się taka pogodowa niespodzianka, to czemu mam się tym martwić. No ok, nie podobały mi się gdyby w perspektywie były tak gorące dni jak w 2000 roku, albo nie byłoby widać końca takiego manifestu babiego lata. Ale to raptem około tygodnia, czy półtora tygodnia pogody z temperaturami ok. 20-23 stopnie czyli komfort termiczny, mamy za sobą bardzo zimny okres i zbliżającą się zimę. Brak opadów martwiłby mnie wiosną albo latem, ale teraz szczerze mówiąc wszystko mi jedno czy będzie padało czy nie. Grunt żeby wiosna 2019 okazała się pod tym względem optymalna i przyszły rok był lepszy dla rolników. Póki co jest pięknie, chyba nawet koleżanka z Warszawy by się z tym zgodziła, ale jeśli GFS nie pokaże jakiejś fali upałów to chyba zobaczymy ją dopiero w maju ;)

      1. @Piotrze, a jaką koleżankę z W-wy masz na myśli ? ;-) Podoba mi się obecna pogoda, ciepło w październiku mi nie straszne, wręcz przeciwnie nawet………….trochę gorzej jak pomyśle o maju przyszłego roku, ale tym się będę martwić później ;-)
        Pozdrawiam!

        1. Dorka jak dobrze Cię widzieć :) Cieszę się że podobają Ci się obecne warunki i już odpoczęłaś po lecie, zatem w końcu się ze sobą zgadzamy :)
          Dawno Cię tu nie było, dlatego myślałem że wrócisz na lato, ale jeśli to widzisz, to wpadaj do nas raz na jakiś czas, nawet zimą :) pozdrawiam!

          1. @Piotrze zaglądam tu ale już znaaacznie rzadziej. Ale dobrze, czasem będę się odzywać :)
            Aha i nie widzisz mnie jednak Piotrze ;-) ale rozumiem intencję.
            Jesień jest piękna, zawsze to wiedzialam, takie wydanie jak to obecne bardzo mi odpowiada. Zgoda jednak, że ciągle brak deszczu. Niepokoją te zmiany, ale nie chce się “nakręcać”, ponieważ teraz pogoda sprzyja temu, żebym mogła spokojnie żyć i nie chcę się martwić na zapas, bo to bez sensu całkiem.
            Aha i jak zwykle piszę za dużo o moich odczuciach, co tu nie jest mile widziane ;-) więc na razie wystarczy.

  8. Ciekawe co Ty Ślązak będziesz jadł…bez deszczu stalibyśmy się stepem, potem półpustynią, a na końcu pustynią….

  9. Przepiękna pogoda, 20 stopni i bezchmurne niebo na NE w październiku… coś wspaniałego! I tak do środy-czwartku! Jeszcze te kolorowe drzewa…

  10. Świrowanie niektórych level hard.
    Dwa tygodnie było zimno, to teraz niech bedzie dwa tygodnie ciepło :)
    Tym bardziej, ze żadnych ekstremów w skali całego kraju nie widać (na zachodzie lokalnie jest/bedzie dość ekstremalnie- ). W analogicznym jednak kwietniu (jeśli chodzi o okres po 8.04) takie cos było… cały czas.
    Jak cos musi martwić, to brak opadów (tez wg mnie na jesieni duzo mniejszy problem, ale jednak realny). Po 18.10 na 90% pojawia sie jakies opady wraz ze spływem z zachodu, ale ich siła i obszar wystąpienia mogą byc “niezadowalające”.
    Ja na razie sie cieszę, ze mamy szanse na pierwsza od ponad tygodnia w miarę cieplejszą noc, w dodatku z wiatrem, co umożliwi bezpieczne (zdrowe) przebywanie na dworze bez trucia sie. Niestety od jutra znowu słabszy wiatr i pewnie powtórka z rozrywki….

    1. A ja przeczuwam, że III dekada października będzie najbardziej mokrą w obecnym miesiącu. Może dlatego wolę obecnie się cieszyć obecną aurą typową dla babiego lata (z wyjątkiem nocno-porannej inwersji i smogu) niż narzekać na brak opadów.
      Zresztą na Mazowszu nie jest aż tak źle jak na W kraju, któremu “życzę” w kolejnych miesiącach – a zwłaszcza od wiosny 2019 r. – największych opadów w skali kraju.

    2. @kmroz – “Jak cos musi martwić, to brak opadów (tez wg mnie na jesieni duzo mniejszy problem, ale jednak realny). Po 18.10 na 90% pojawia sie jakies opady wraz ze spływem z zachodu, ale ich siła i obszar wystąpienia mogą byc “niezadowalające”.” – warto rozważyć sytuację, w której rzeczywiście opady będą niezadowalające, co ma duży stopień prawdopodobieństwa ponieważ listopad, grudzień i styczeń to nie są szczególnie mokre miesiące, a luty jest z reguły najbardziej suchy. Jeżeli z takim głębokim deficytem wody (mówię o zachodzie kraju), rozpocznie się sucha wiosna 2019 roku to… Mam nadzieję, że moje obawy są nad wyrost i w końcu przyjdą tak potrzebne, zadowalające opady. Pytanie tylko kiedy? Wczoraj odwiedziłem Park Grabiszyński we Wrocławiu. Kolory jesieni przepiękne, ale ziemia = beton. ;(

    3. oj tam 2 tygodnie jesienią bez deszczu, straszny kataklizm.
      W 2011 było 3 miesiące bez deszczu i jakoś nic się nie stało.

      W tym roku u mnie od kwietnia tylko sam kwiecień przyniósł bardzo małe opady. No i może sierpień, też był suchy choć rok temu był suchszy (nie mówiąc nawet o 2015). Reszta miesięcy przynosiła w miarę dobre sumy opadów i nie były to opady tylko i wyłącznie burzowe, w każdym miesiącu oprócz sierpnia mieliśmy okresy aury niżowej z opadami ciągłymi. Przez to w moim regionie nie było żadnych oznak suszy mimo wyjątkowo długiego okresu utrzymywania się wysokiej temperatury i usłonecznienia. Za to rok 2017 miał suszę w maju, czerwcu, lipcu i sierpniu i było to czuć. W tych 4 miesiącach nie było właściwie ani jednej takiej strefy opadowej jak np. w tym roku w lipcu, jakiekolwiek opady to były głównie burze. Rok 2017, lokalnie rekordowo mokry, ogólnie bardzo pochmurny w II połowie… a przynosił u mnie dużo więcej oznak posuchy niż 2018.

      Zasięg występowania posuchy i suszy to w tym roku zachód Polski. No i zachodnia Europa też. Latem w UK był dramat, upały ciągnące się tygodniami i brak opadów przez 3 miesiące.

      1. @alewis Piszesz nieprawdę! Trzymaj się faktów pogodowych a nie kieruj swoimi odczuciami. Zeszłoroczny sierpień w Katowicach był zdecydowanie bardziej mokry niż tegoroczny, a września to nawet nie trzeba porównywać. Oznaki suszy były zarówno w kwietniu, jak i sierpniu 2018. U mnie zielono na powrót zrobiło się około 8-10 września. Wiem ,że jesteś zwolennikiem suchego klimatu (dla Katowic jak rozumiem około 400-500mm opadu rocznego, jak dla ciebie by starczyło) ,ale trzymajmy się średnich klimatycznych Katowic. Fakt jest taki ,że za pierwsze 9 miesięcy roku spadło w roku 2018 tylko405mm przy średniej 570mm za ten okres.

          1. czyli ten deficyt głównie wyrobiły styczeń-kwiecień. No i sierpień bardzo suchy, bardziej niż to powiedział @alewis.
            U mnie deficyt za styczeń-wrzesień wynosi około 100mm, najmocniej wyrobiony od lutego do czerwca. “jesień w lecie” pod koniec czerwca i na początku lipca była stosunkowo sucha, a jeszcze 10 lipca można było mówić o bardzo nieciekawym stanie na polach. W moim regionie to właśnie 11 lipca był przełomem jeśli chodzi o sytuację opadową.

      2. @alewis27 – przepraszam, ale piszesz pierdoły. Nie będą się rozpisywać. Po prostu przyjedź do Wrocławia. Wezmę Cię chętnie na wycieczkę i pokażę, co się dzieje. Następnie obejrzymy zdjęcia tych samych miejsc, kiedy było normalnie. Wtedy się wypowiesz.

  11. Z Krakowem dzisiaj był faktycznie oryginalny przypadek. To chyba jedyny obszar w całej S części Polski (nie licząc gór) z Tmax poniżej 20°C – uściślając 19°C, czyli podobnie jak w Suwałkach, ale mniej niż nawet w Olsztynie, czy Gdańsku. Natomiast w oddalonych ok. 80 km Katowicach, czy Tarnowie notowano już ok. 23,5°C – czyli nie dość, że było tam przyjemniej, to jeszcze przy krótszej/słabszej inwersji i mniejszym smogu.

    Życzyłbym wszystkim JAK NAJMNIEJ tego zjawiska w porze chłodnej. Nie dość, że sprzyja stratusom, to jeszcze impregnuje niższe temperatury przy Ziemi i co najgorsze zanieczyszczenia (smog). Dość wspomnieć, że podczas ostatnich chłodniejszych nocy/poranków także w Warszawie smog był większy nawet, niż przez większą część najsilniejszej fali mrozu z przełomu lutego i marca b.r., kiedy inwersji nie notowano lub była ona słaba. Nie wspominając już o sytuacjach z oddziaływaniem niżów atlantyckich lub zza gór, a które to z natury rzeczy inwersji nie przynoszą. To pokazuje jak nieciekawe jest to zjawisko – no, chyba że przebywa się w górach – to już zupełnie inna “bajka”:-)

    Dobrze, że obecnie sytuacja poprawia się za dnia, wespół z wyższą temperaturą – a co zachęca do przedłużania aktywności na zewnątrz poza “to co musimy” (a są ku temu powody…), bez tak negatywnego wpływu na nasze zdrowie.

  12. Mnie najbardziej cieszy a zarazem wręcz dziwi nasłonecznienie.O tej porze roku szczególnie u mnie w kotlinie między górami ,mgły i stratusy w październiku to rzecz na porządku dziennym.A tu taka niespodzianka już teraz stacja naliczyła u mnie 63 h nasłonecznienia ,a prognozy są jeszcze bardziej obiecujące jeśli chodzi o słońce.Mając na uwadze że od początku roku jest spore nasłonecznienie do października 1630 h to kto wie ale 1800 lub nawet więcej jest realne .Przy sredniej u mnie 1620.To dość spora anomalia.Co do temp.to u mnie nie ma zbyt dużej anomalii,ze względu na chłodne noce.Ostatnie 2 noce temp spada do 2,3 st i choć w ciągu dnia dobija do 20 st.To przy dość długiej nocy średnia 10 st z hakiem to około 2 st powyżej normy.Ale rzeczywiście w południa czuć lato chodzę w krótkim rękawie co w październiku zdarza mi się niezwykle rzadko.

    1. Ledwie 180h ponad średnią?! Coś b. mało.. który miesiąc tak zaniżył? Dla porównania na stacji w Łodzi rekord roczny usłonecznienia wynosił do tego roku 1966h z 2011 roku. Do 1 października tegoroczny wynik to 1902h i był wyższy od średniej rocznej (z okresu 1966-2017) o 244h. Za pierwsze 11 dni października mamy kolejne 53h, więc patrząc po prognozach nowy roczny rekord ustanowiony zostanie jutro, czyli jeszcze przed połową października. Jest niemal pewne, że już po październiku wartość roczna przekroczy 2000h, a zostaną jeszcze 2 kolejne miesiące.
      Rekord minimalnego usłonecznienia dla stacji na Lublinku to 1285.4h z 1980 roku (i kto wie czy jeszcze mniej nie było w 1985, ale brakuje danych za maj i wrzesień). W obecnych czasach wartości aż trudne do uwierzenia. W tym roku wynik z roku 1980 przekroczyliśmy ok 20 lipca..

  13. Pogoda miodzio :) Poza zmieniającą się barwą liści trudno jakoś odczuć nadchodzącą jesień. Choć dni są coraz krótsze, to słoneczne dni dostarczają dość dużo światła, a wysoka temperatura pozwala na wyjście na krótki rękaw po południu i chodzenie w bluzie wieczorem. Niech ocean śpi sobie do końca miesiąca a w listopadzie może sobie dziać się wszystko. Porę ciepłą 2018 uważam właściwie za udaną. To jest rekompensata za 2017 rok.

    1. Tyle tylko, że ocean wcale nie “śpi”. Ba, np. Brytyjczycy mogą mieć ulewy miejscami rzędu 100+ mm w tydzień.
      Po prostu nie zawsze sytuacja nad N Atlantykiem przekłada się jednoznacznie na sytuację bardziej w głębi kontynentu, nawet przy dodatnim NAO.
      Możemy mieć bowiem wyże rosyjskie ustawione zarówno w kierunku skandynawskim, jak i bałkańskim – a wówczas u nas będzie całkiem sucho, pogodnie (ew. stratusowo) i albo chłodno (mroźnie), albo ciepło (gorąco/upalnie).

    2. Średnia z lat 2017 i 2018 to pewnie byłoby fajna wiosna i lato – bez tak dotkliwego braku opadów na zachodzie i północy.
      Ale ten rok to KATASTROFA była

      1. Ja na 2017 narzekalem tylko na ostatnie 4 miesiące bo to była jakaś masakratornia. Do spoly z pierwszema 3 miesiącami 2018 roku tworzy się 7 miesięczny ciąg miesięcy poniżej normy uslonecznienia (1991-2018), w dodatku bardzo mało śniegu zimą czyli pochmurna ciemnia bez śniegu.

        Pora chłodna 2016/7 była straszna na północy, południe kraju miało nawet spoko. Padaka w sumie tylko październik i pół listopada, okres od grudnia do marca powyżej norm słońca, dopiero kwiecień brzydki.

    3. Tak jak pisze Lucas – ocean wcale nie śpi. I to właśnie m.in. dzięki niemu mamy obecnie takie babie lato. Kiedy Atlantyk na zachód od nas śpi (czyli jest zdominowany przez wyże) to wówczas niże najczęściej atakują Europę.

      1. Na kontynencie nie widać zbyt dużej ilości niżów – jeden jest na zachodzie. To jakoś ocean ten nie jest obecnie produktywny ;s. W porze ciepłej z kolei aby mieć pogodne niebo nie potrzeba wyżu. Wystarczy że nie sięgają nas strefy opadowe. Czasami się zdarza że Polska jest otoczona frontami od zachodu, południa i wschodu gdy od północy sięga nas strefa pogodniejsza, mimo że nie ma wyżu. Tak było na początku kwietnia 2017.

        1. w porze ciepłej pogodnie po prostu jest zazwyczaj, a porządnych wyżów zwykle wgl nie ma.
          w porze chłodnej za to potrzeba braku wyżu by było pogodne niebo – do takiego wniosku zaczynam dochodzić po ostatnich latach.

  14. Dzisiaj spadek temperatury jest duzo mniejszy niż w poprzednich dniach i jakość powietrza dwa razy lepsza. Oczywiście wieje wiatr, ale nie silniejszy niż wczoraj, wiec tylko tym chyba tego nie wytłumaczy sie. Po dzisiejszym dniu,pierwszym bardzo ciepłym, w dodatku bez tak silnego spadku wieczornego temperatury chyba faktycznie “somsiedzi” ogarneli sie z sowitym paleniem i produkowaniem trucizny.
    Tak naprawde dopiero te dwa dni pozwoliły porządnie “wygrzać” domy i mieszkania. I teraz faktycznie jest ciepło bez grzania. Mam 19 stopni, mimo grzania ustawionego na 18.

  15. Dzisiaj w czterech miejscach zanotowano temperatury ok 25 stopni – tzn. w Słubicach, Wrocławiu, Legnicy i Nowym Sączu czyli zgodnie z prognozami. Jelenia Góra mimo, że była najcieplejszym miejscem o poranku z tmin ok 16 stopni to zanotowała “tylko” 23 stopni, ale może zanotować wysoką anomalię średniej temperatury dobowej. Aktualnie w Jeleniej Górze jest 18-19 stopni przy bezchmurnym niebie (znów pewnie dzięki fenowi). Nieźle. Niektóre miasta Polski zachodniej też mają aktualnie jeszcze powyżej 15 stopni.

  16. Ciekawie wygląda sytuacja z huraganami – Leslie ponownie stał się huraganem. Układ żyje już od 23 września, przez ten czas stał się sztormem subtropikalnym, wszedł w interakcję z frontem i był zaliczany do niżów potropikalnych, po czym wyrwał się, nabrał z powrotem cech tropikalnych, stał się huraganem, osłabł do sztormu… i teraz znowu stał się huraganem. Przez ten czas zatoczył na oceanie dwie pętle, wedle modelu miałby musnąć Wyspy Kanaryjskie i wejść w trzecią pętlę.

    Natomiast w USA huragan Michael wywołał katastrofalne zniszczenia. Modele sugerują, że pozostałości mogłyby w poniedziałek dotrzeć do Europy.

    1. To jak długo istnieje Leslie jest doprawdy imponujące. Żywotność tego ośrodka powinna przedłużyć się wg. prognoz przynajmniej do 15 października, czyli w sumie przeszło 3 tygodnie!

    2. Najnowsze prognozy ECMWF kierują Leslie na płd. obrzeża Pł. Iberyjskiego oraz Gibraltar, gdzie po wejściu nad kontynent układ szybko traciłby na sile i ostatecznie zaniknął.

  17. Zachwycamy się obecną pogodą, ale z tego co widzę, daleko jej do tego co prezentowała sobą I dekada października 1966 – w Łodzi śr. Tmax dla tej dekady wyniosła 23,4C, a średnia dobowa 16,3C . Cały miesiąc przyniósł aż 13 dni z Tmax>=20C oraz 4 z Tmax>=25C! Jak niesamowity był to wynik pokazuje fakt, że w całym okresie 1951-2017 w Łodzi zanotowano w sumie 8 październikowych dni z Tmax>=25C, z czego połowa przypada na ten jeden rok! Jeszcze bardziej imponująco wygląda to dla stacji na Okęciu, gdyż tam w październiku 1966 zanotowano 3 dni gorące, a we wszystkich pozostałych latach zaledwie 1 (w 1956). W tym roku na kolejne 25 stopni w stolicy raczej nie ma już co liczyć.

    1. Warto też dodać że to wtedy został osiągnięty dotychczasowy rekord października +28.9 stopnia. W większej części kraju temeratura przekroczyła 25 stopni. Od tamtego czasu tylko w 2000 roku na południu kraju temperatura przekroczyła 28 stopni (Nowy Sącz), ale było to zjawisko lokalne. Temperatury przekraczające 27 stopni są więc skrajnie rzadkie i nawet jeśli teraz temperatura przekroczy gdzieś lokalnie 25 stopni to nie będzie to nic nadzwyczajnego. Jesli chodzi o skalę temperatur to październikowi 2018 będzie bardzo daleko do października 1966 (aż trochę dziwne że od tak bardzo dawna nie mieliśmy podobnych temperatur jak wtedy). Imponujące zaś może być usłonecznienie, jest wręcz szansa na rekord. Jeśli przynajmniej w części III dekady będzie słonecznie to rekord usłonecznienia będzie gwarantowany

        1. nie chcę się kłócić, ale no nie do końca podobna ;)
          Przy takiej jak obecnej to o rekordzie można pomarzyć najwyżej.

    2. @chochlik – “Zachwycamy się obecną pogodą, ale z tego co widzę, daleko jej do tego co prezentowała sobą I dekada października 1966 – w Łodzi śr. Tmax dla tej dekady wyniosła 23,4C, a średnia dobowa 16,3C .” – zatem smućmy się, bo zawsze mogłoby być bardziej sucho, cieplej i słonecznie. ;)

      1. Ja się nie smucę, bo zawsze będą lata cieplejsze i chłodniejsze, podobnie jak mniej lub bardziej mokre. 2 ostatnie roczniki w centrum kraju były bardzo mokre (w zeszłym roku wręcz rekordowo), więc w tym roku dla przeciwwagi pojawił się sezon suchszy. Ogólnie wzrost temperatur pociąga za sobą większe opady i to też obserwujemy w danych instrumentalnych. Dla stacji w Łodzi każda kolejny okres 30-letni przynosi średnio coraz wyższe opady.

        1. @chochlik – “Ogólnie wzrost temperatur pociąga za sobą większe opady i to też obserwujemy w danych instrumentalnych. Dla stacji w Łodzi każda kolejny okres 30-letni przynosi średnio coraz wyższe opady.” – nie wszędzie.
          Dla Wrocławia każdy kolejny okres 30-letni przynosi średnio coraz niższe opady. Norma 1961-1990 to 587,90mm, norma 1971-2000 to 569,90mm a norma 1981-2010 to 536,90mm. Czyli robi się coraz cieplej i bardziej sucho. Zatem wzrasta coraz większa dysproporcja opadów i to na stosunkowo małym obszarze. W jednym miejscu średnia opadów przybywa, w drugim ubywa.

          1. na stacji dzierżoniów opady raczej wzrastają, na połudnowy-zachód od wrocławia jeśli 3 ostatnie lata nie zepsują tego to 30 lecie 1991-2020 przyniesie większy wzrost, ale nic dziwnego na te 27 lat, poniżej normy to tylko 11 lat z czego aż 4 na samym początku lat 90-tych

          1. @ Grzybiarz. Nadajemy na tej samej fali i mamy te same spostrzeżenia oraz hobby. Wczoraj tylko2 kanie (lasy szybko podsychają).Jeździsz na nartach?

          2. @oliver57
            Jeśli będzie ciepło i będzie więcej opadów w dalszej części jesieni są jeszcze szanse na grzyby nawet w listopadzie, choć na wysyp już bym nie liczył.

          3. @oliver
            A w Łódzkiem mamy kolejny i zdaje się największy wysyp grzybów w tym roku. Wg. raportów na grzyby.pl w ostatnich dniach były doniesienia od 50 do nawet 210 grzybów na osobogodzinę.

          4. @oliver57 – na nartach nie jeżdżę. Kiedyś jeździłem trochę na łyżwach z nawet niezłymi wynikami, ale to zamierzchłe czasy. ;)

      1. Rozczarowany? A skądże, pogoda w ostatnich dniach jest b. dobra, jak na październik rzecz jasna. Ale należy pamiętać, że sytuacja nie jest nadzwyczajna i cieplej w tym miesiącu bywało nawet pół wieku temu.

      2. Nietypowe to były dwa ostatnie październiki, zwłaszcza ten z 2016 roku który po 3.10 nie przynosił praktycznie żadnych dni powyżej 15 stopni za dnia, nie wspominając nawet o 20-25. To był istny listopad w październiku, temperaturowo (w dzień) oraz zachmurzeniowo.

        Pierwsza dekada października wcale nie przyniosła żadnej jesiennej słoty, przez cały ten okres tylko 2 dni dość pochmurne były. W te 11 dni więcej słońca niż przez cały miesiąc w 2016 roku i w sumie niewiele mniej niż przez cały miesiąc w 2017 roku. Mimo że była to dekada chłodna, temp krajowa dopiero dzisiaj osiągnęła normę (na wschodzie kraju nadal jest anomalia poniżej -0,5)

        Jak sobie weźmiemy jakiś normalny termicznie październik, np. 2012, to się okaże że tam było aż 11 dni z temp w dzień ok. 20*C, pochmurnych dni nie było prawie w ogóle do 24.10. Drugi normalny termicznie paźdizernik to 2011, tam to wygląda tak że od 13 do 24 jest zimno (poniżej 10C w dzień) ale i tak dość pogodnie, za to na początku było późne lato 22-24 st w dzień i 10 w nocy. Koniec miesiąca z pogodą bardziej stratusową ale cieplejszą niż okres 13-24.

  18. Bieżąca anomalia miesięczna po wczorajszym dniu zbliżyła się już do zera (ref. 1981-2010). Sam dzień przyniósł już anomalię powyżej +4K. A dzisiaj może być ona już rzędu +6K (w każdym razie powyżej +5K), bo:
    – cieplejsza była noc, także/zwłaszcza na E/NE kraju,
    – także za dnia może być jeszcze nieco cieplej niż wczoraj i przy jeszcze mniejszym zachmurzeniu (w skali kraju),
    – statystyczna Tavg nadal spada (zgodnie z trendem jesiennym).

    Takie prognozy w październiku nieczęsto się zdarzają:
    http://www.meteo.pl/um/metco/mgram_pict.php?ntype=0u&fdate=2018101200&row=406&col=250&lang=pl
    Do prognozowanych Tmax (tu dla Warszawy) trzeba dodać jeszcze ok. 3 st., czyli w zdecydowanej części Polski będzie za dnia 20/25°C, na krańcach W/SW może i nieco więcej. I co najważniejsze – pogodna aura, przy jeszcze mniejszym potencjale do chłodnych nocy/stratusów/smogu – mają towarzyszyć nam m.in. w rozpoczynający się weekend:-) I wiele wskazuje na to, że aura związana z babim latem potrzyma z nami do środy-czwartku 17-18.10, czyli jeszcze 6-7 dni:-)

    1. UM po raz kolejny przesadził z zasięgiem statusów. Jak bardzo? – ano znacznie. Tak wg. środowej prognozy miał wyglądać rozkład niskich chmur w piątkowy poranek:
      http://www.meteo.pl/um/pict/2018101000/CL_H_0000.0_0U_2018101000_054-00.png
      A tak wygląda to w rzeczywistości:
      https://i.postimg.cc/7hFCLM4G/image2-eu-12-10-2018.gif
      Model ten nieźle prognozuje niskie chmury, ale w niektórych przypadkach przesadza z ich zasięgiem i obecny wyż jest tego dobrym przykładem.

  19. Wczorajsza doba w Jeleniej Górze była najcieplejszą po 10.10 od co najmniej 2000 roku(do tego okresu znalazłem dane). Wyszło 19,1 C.

    1. Ja wczoraj zwracałem właśnie, że Jelenia Góra wczoraj zanotowała wysoką średnią temperaturę dobową z racji zjawiska fenowego i adwekcji ciepła.

  20. Uwagę zwraca dzisiejsza Tmin we Wrocławiu. O przeszło 3 stopnie niższa niż z danych godzinowych. Rzadka to sytuacja, by Tmax/Tmin aż tak odbiegała od godzinowych.
    ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=12424&decoded=yes&ndays=2&ano=2018&mes=10&day=12&hora=22

    1. Spadek był dosłownie na moment, Tmin padło ok. 3:40UTC. Już 20 minut później było aż 4 stopnie cieplej. Przy okazji to pokazuje jak kiepskim pomysłem jest liczenie średniej dobowej jako (tx+tn)/2

  21. portal TP znowu przesadza. Z treści jednego z artykułów można wyczytać że mamy jedne z najwyższych temperatur jakie mogą się zdarzyć się o tej porze roku w październiku, tymczasem jest o ok 5 stopni poniżej ptencjału dla tego okresu. Temperatura nigdzie nie przekroczyła jeszcze 25 stopni a o tej porze jest to mozliwe jeszcze prawie wszędzie, może poza NE Polski ( dla 2-giej dekady miesiąca, bo w 1-szej raczej jeszcze istnieje). Gdyby to była III dekada miesiąca to te temperatury byłyby już bardzo wysokie ale jeszcze nie rekordowe, więc nie przesadzajmy z tym ciepłem. Jest bardzo ciepło, ale daleko od potencjału. takie temperatury to nic nadzwyczajnego i taki okres średnio w październiku zdarza się niemal co roku. Pogoda jest piękna ale nie wyolbrzymiajmy obecego ciepła ( irytuje mnie to trochę szczerze). Dopiero co tu pisaliśmy o październiku 1966 a TP pisze o jednych z najwyższych temperatur jakie mogą być o tej porze roku. Gdybyśmy zamiast słońca mieli pochmurne dni to wiele osób że jest przeciętnie ciepło bo subiektywnie najbadziej odbieramy temperatury w ciągu dnia a w nocy. Przy pochmurnym niebie mielibyśmy poniżej 20 stopni

    1. Wczoraj z godzinowych 25,1 mieliśmy w Cieszynie i Dobrogoszczy, natomiast 25,0 w Polanie. Między godzinami pewnie było cieplej. Czy potencjał na 30 stopni jest jeszcze możliwy w II dekadzie października? Prawdopodobnie tak, ale jedynie w niezwykle sprzyjających ku temu warunkach.

    2. @anonim
      Ja nie rozumiem skąd te zaskoczenia u niektórych portali pogodowych i mediów obecną pogodą z temperaturami 20-25 stopni. Przecież co roku w październiku (może z wyjątkiem 2010) zdarzają się epizody z babim latem czyli z temperaturami 20-25 stopni i słoneczną pogodą.

      1. to jest udawane zaskoczenie, po to by wzbudzać na siłę sensację.
        Dla mnie niesamowita nie jest skala tego co sie dzieje, a raczej sytuacja baryczna jaka do tego doprowadziła. Zawsze była ona zupełnie inna, w 2017,2014,2013,2011,2006,2004,2001 czy nawet 1966 roku z typową cyrkulacją atlantycką ze składową S. Generalnie podobna do tej, co przyniosła ten “koszmarek” koło 20 września.

        1. nie dopisałem…
          a to co teraz, to zupełnie inny typ cyrkulacji, niż w tym roku 20 wrzesnia, czy też przy standardowym babim lecie z poprzednich lat.

        2. październik 2017 to akurat kiepski przykład bo było to miesiąc pochmurny. Październik 2018 po 2 óch dekadach będzie miał rekordowe usłonecznienie i to jest już niemal pewne, ale czy cały taki będzie to zależy już od III dekady

          1. @anonim
            Chodziło mi nie o cały miesiąc, tylko o mocno “babioletni” epizod. W 2017 taki jak najbardziej był.

    3. “mamy jedne z najwyższych temperatur jakie mogą się zdarzyć się o tej porze roku”

      ->>> Może trochę przesada, ale jak weźmiemy pod uwagę już ciąg dni z Tmax od 20*C wzwyż (za więcej dni) to wyjdą nam jedne z najwyższych wartości dla tego okresu roku – zwłaszcza Tmax, a może i Tavg (bo noce też będą już cieplejsze w porównaniu z poprzednimi).

      1. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt długości trwania temperatur 20+ to jest on rzeczywiście niezwykły, ale wynika to ze znacznie bardziej niezwykłego faktu czyli utrzymywania się przez tak długi czas wyżu a co za tym idzie słonecznej pogody. Temperatury maksymalne nie przekraczałyby 20 stopni a na pewno znacznej mniejszej części kraju gdyby było pochmurno gdyby płynęło to samo powietrze co płynie teraz. Nawet przy tak długim ciągu tych temperatur październik po II dekadach nie wyjdzie bardzo mocno ponad normę. Jeśli chodzi o temperatury to przy tej pogodzie zdecydowanie bardziej byłbym po wrażeniem gdyśmy mieli 25-30 stopni. Tymczasem temperatura nie wszędzie przekracza 20 stopni i nie zawsze podczas tego typu pogody a jak przekracza to zazwyczaj nie tak dużo lokalnie do 25 stopni. Systematyczne przekraczanie 20 stopni gdzieś w kraju trwa od 9.października bo wcześniej było przerywane 1-2 dniami. Sam okres dobrej pogody trwa od 5-6 października zaś. Nie bagatelizuje długości ciągu trwania temperatur ok 20 stopni i więcej, ale jak napisałem wynika to ze słonecznej pogody i właśnie długość trwania słonecznej pogody jest niesamowita. Na jakieś 80% październik nie osiągnie rekordu termicznego, ale już dałbym 70% na rekord usłonecznienia -biorąc pod uwagę duże prawdopodobieństwa dużego usłonecznienia do 20 października. I o ile termicznie październik może spaść poniżej normy za sprawą III dekady o tyle usłonecznienie już na jakieś 60-70% będzie miał dodatnie, nawet jeśli cała III dekada miałaby być pochmurna

    1. Elegancki widok. Żadnych mgieł, smogów, stratusów. Tylko błękitne niebo i słońce. Pod nogami też czysto, bo żadnych kałuż, błota, wilgoci. Żeby tak jeszcze to słońce mogło świecić dłużej, bo długość nocy zaczyna już mocno doskwierać.

      1. Mnie doskwiera jego niskość, przez co w miejscach ocienionych jest nieprzyjemnie wilgotno cały dzień i kwiaty zaczynają gnić. W miejscach nasłonecznionych jest świetnie, szczególnie przy pionowych ścianach, które teraz otrzymują więcej ciepła od niskiego Słońca.

  22. Coś tam na dalekim horyzoncie czasowym majaczy jakieś ochłodzenie, ale to jeszcze poza tzw. ‘skillem’. Zresztą ECMWF i GFS jakby spłyciły teraz i oddaliły w czasie to załamanie pogody. Nie ma co się przejmować na zapas. Kiedyś i tak w końcu pora chłodna przyjdzie, a na razie cieszmy się tym co jest, bo trwa prawdziwy festiwal słońca i ciepła. Fani zimna i stratusów, miłośnicy palenia w piecu muszą przeżywać teraz ciężkie chwile:)

    1. Spokojnie temperatury 20 stopni będą do końca października. Do tego sucho i słonecznie . Wszystkie modele powoli wycofują się z wszelkich ochłodzeń i deszczu.

      1. Nie wiem czy będą do końca. Wiązki ensemble idą jednak wyraźnie w dół. Trend jest dość dobrze zarysowany, więc niemożliwe, aby za 2 tygodnie było tak samo ciepło. Zresztą to logiczne, że o tej porze musi się ochładzać.

      2. Pod koniec października ewentualne ocieplenia mogą przynosić przeważnie 14-19 stopni. Żeby było ponad 20 stopni to by musiała być naprawdę sprzyjająca sytuacja baryczna – taka, która nie zdarza się często.

    2. Latem jeszcze jestem w stanie to zdzierżyć bo istnieje taka dość silna korelacja, ale błagam rozrozniajcie stwierdzenia “brzydko” (deszczowo, pochmurno) od “zimno” w październiku….

    3. Nic się nie spłyciło i nie oddaliło. Prognozy dalej podtrzymują że po 18 października już nie będzie 20 stopni ale sporo poniżej tej wartości. Tak więc raczej przygotowuj się na opcję, że znowu świat ci się zawali za niecały tydzień.

  23. U mnie śr. dobowe od tygodnia wynoszą ok. 10-11 st., nie ukrywam, że spodziewałem się więcej ale jak zwykle SW/S zgarnia wszystko :(

    1. Ja też liczyłem na więcej. Niby ciepło, ciepło, a anomalia października jeszcze do wczoraj ujemna. Dopiero po dzisiejszym dniu wzrośnie pewnie wyraźnie powyżej zera. Zresztą po rozkładzie temperatur i anomalii widać, że NE/E kraju jest mocno pokrzywdzony i wyraźnie odstaje in minus, zwłaszcza nocami. Ale tak jest prawie zawsze. SW Polski ma po prostu dużo lepszy klimat.

      1. Latem te nierówności są niewielkie, wschód nie odstaje zbytnio od zachodu a Niziny Środkowopolskie są często cieplejsze od Dolnego Śląska.

      2. Latem tak ale pozostałe pory roku mają tą różnicę dość znaczącą. Największa jest zimą, na SW kraju tavg stycznia to ok 0*C a na Podlasiu miejscami poniżej -4. Przy czym zimą i tak ma to małe znacznie bo w obu miejscach jest to miesiąc bardzo zimny, dla mnie osobiście to nawet lepszy jest miesiąc o średniej -4 od takiego 0*C albo lekko na plusie.

        Najbardziej dotkliwe to jest wiosną i jesienią. Obecnie X.18 ma we Wrocławiu ok. 13*C a na Podlasiu tylko 9,5. To jest dość duża różnica. Tam najszybciej przychodzi jesień i jednocześnie najdłużej trzyma zima / przedwiośnie. Nieciekawie też jest wiosną nad morzem, w głębi kraju w kwietniu jest 20 stopni i wiosna bucha, a nad morzem wyziębiony do 3*C Bałtyk skutecznie hamuje wzrosty temperatur. Nawet w maju potrafi dać popalić, pamiętam ten kontrast 32*C vs 12*C na obszarze kilkunastu kilometrów.

    2. Biorąc pod uwagę układ jaki panuje, to powiniennes sie cieszyć ze nie mamy codziennych przymrozków. Przy spływie z SW to sam bym oczekiwał wiecej.
      Przejrzałem wszystkie przypadki dni w pazdzierniku z anomalia powyżej +4K od 2004 roku i od tej pory ani razu przed dzisiejszym dniem nie zdarzyła sie ona przy silnym wyżu na wschód od Polski bez udziału zaraz wyraźniejszego nizu. Zwykłej był to spływ z SW/W, czasami bezpośrednio z S jednak przy obecnosci nizu nad Alpami i ich okolicą.
      Zaiste w tym jakże niezwykłym roku, mamy kolejną ciekawą i nietypową sytuacje, chociaż co trzeba przyznać na wschodzie nie jest zbyt “niezwykle”, za to na zachodzie faktycznie niemal rekordowo.
      A dzisiaj mija 14 rocznica dnia, który przy podobnym wyżu na wschód od Polski (ale oczywiście przy mocno innej sytuacji barycznej i termicznej ogółem w promieniu 1000-2000km) przyniósł jednocyfrowe maksy przy bezchmurnym niebie i całkiem konkretne przymrozki. Jego anomalia była równa -6.42K.

  24. A TVN Meteo piórem pani Unton-Pyziołek straszy już diametralną zmianą pogodą od ok. 23-25 października czyli potężny niż miałby zastąpić głęboki niż (‘”potwór”) który miałby przynieść duże ochłodzenie chmury i opady deszczu przechodzące w śnieg z silnym wiatrem.
    Ja podchodzę do takich fusów z dużym dystansem bo to tego okresu jeszcze prawie 2-tygodnie. Jeżeli to by się sprawdziło to byłaby powtórka z października 2012 roku.

    1. Byle nie z całej pory chłodnej 2012/3.
      Wiele osób wspomina ją jako zimę od października do kwietnia, co jednak nie jest prawdą bo w listopadzie 2012 nie było incydentów zimowych – najniższy Tmax to 5,2 stopnia z 21 listopada. Był to ciepły listopad, było tam trochę słonecznych dni i temperatur powyżej 10C w dzień. Zima przyszła jak na zawołanie, 1 grudnia. I trwała potem do 10 kwietnia z małymi przerwami w postaci odwilży na święta (tradycyjnie), drobnych odwilży w styczniu i lutym czy trochę głębszej odwilży na początku marca (chyba jedyne dni z temp powyżej 10C)

      1. A tymczasem cieszmy się pogodą jaką mamy teraz. Dziś i wczoraj było bezchmurnie – tak wczoraj u mnie wyglądało –

        http://www.lukedirt.com.pl/album_pic.php?pic_id=300

        @alewis – przy okazji się zapytam, czy chciałbyś popisać na tej mojej stronce (forum) gdzie wrzucam zdjęcia? Jak na razie, piszemy tam razem z @kmrozem.

        PS. Mam nadzieję że nie łamię regulaminu, ale nie mam jak inaczej skontaktować się z @alewisem – w innym przypadku wysłałbym mu link przez e-mail lub prywatną wiadomość

        1. Jesień także – jedynie II i III dekada września była gorsza, ale październik i listopad znowu były słoneczne i bardzo ciepłe

    2. Dzisiejszy gfs pokazuje dopiero w końcówce prognozy (27-28.10) temperatury rzędu 5-10 stopni ( i ewentualnie śnieg w górach). W dniach 23-25 października na dzień dzisiejszy z tego modelu widać temperatury od lekko poniżej 10 do ok 15 stopni. Tego jak będzie jednak po 20 października nie wie łącznie z Unton Pyziołek. Pogoda w tym roku już wielokrotnie zaskakiwała, więc równie dobrze z dzisiejszej perspektywy mogą wrócić wtedy temperatury rzędu 20 stopni

    3. Na razie bardziej prawdopodobne wydaje się odsuwanie odczuwalnego ochłodzenia i/lub wyraźniejszego pogorszenia pogody z 17-18.10 (co pokazywały modele w 2 poprzednich dniach) co najmniej na termin ok. 20.10, jeżeli nie na jeszcze później.
      A kiedy nadejdzie trwalsza pora chłodna i w jakich okolicznościach tego jeszcze do końca nie wiadomo (?). A może będziemy mieli dość łagodne/stopniowe postępy dalszej jesieni (?) – i tego nie można wykluczyć.

      1. Nie widać żadnego przesuwania ochłodzenia. Dalej ma przyjść 19 października. Natomiast zmienił się jego charakter bo przynajmniej początkowo ciągle ma być w wersji wyżowej. Osobiście wolałbym tradycyjne ochłodzenie z frontem i deszczem, ale jest szansa że może chociaż więcej chmur będzie, bo to co jest obecnie to nie ma zbyt wiele wspólnego z jesienią.

        1. Złota polska jesień nie ma wiele wspólnego z jesienią? To jak wg Ciebie powinna wyglądać w Polsce jesień? +5 stopni i stratusy? Albo deszcz i wiatr codziennie? Nie przypuszczałem, że komuś może jeszcze w październiku słońce przeszkadzać.

          1. Jak powinna wyglądać jesień w październiku? Ok 15 stopni w dzień, zmienne zachmurzenie, okresowe opady i średni wiatr. To co mamy obecnie to ciągle jest bardziej lato, jedynie nocami i o poranku są jesienne temperatury.

          2. @RadomirW
            To jest babie lato- zjawisko normalne dla października. Nie do końca masz rację, że to lato, bo wiem tylko w niektórych miejscach średnia temperatura dobowa przekracza 15 stopni. W Warszawie jak do tej pory nie było ani jednego dnia letniego z tavg dobową powyżej 15 stopni.

          3. ja tu się jednak muszę zgodzić z Radomirem, może nie tyle co do tego, że tak powinna wyglądać jesień, tylko dlatego, że zarówno w tym, jak i w poprzednim roku, zdarzają się zbytnie “stagnacje” i to w obie strony trwające po 10-15 dni lub więcej. Zawsze ceniłem nasz klimat za zmienność z dnia na dzień, a tego teraz brakuje.
            Mi się dlatego podobał ostatni tydzień września, bo przyniósł arsenał wszystkiego – od bezchmurnego nieba, przez umiarkowane zachmurzenie, po całkowitą szarugę z opadami. Od bezwietrznej aury po silne wichury. Jedynie termicznie mógłby być cieplejszy, bo jednak było bardzo zimno (ale już np jak na połowe pazdziernika to byłoby spoko, zwłaszcza ta cieplutka jak w środku lata noc z 26/27 września).
            W takim tygodniu każdy mógł znaleźć coś dla siebie (oprócz fanów całodniowych stratusów, bo jednak każdego dnia słońce się pojawiało)
            Pragnąłbym zauważyć, że przy wysokich anomaliach dodatnich też możemy mieć większą dynamikę i zmienność w październiku, przypomina mi się tu np ostatnia dekada października w 2013 ze średnią anomalią rzędu około 6-7 stopni. Były wtedy dni pogodne, jak i bardziej pochmurne, zdarzały się opady, nawet temperatura miała wachlarz zmienności. A więc… niby jeden typ pogody, bo cały czas “ekstremalnie ciepło”, a jednak codziennie coś innego.

          4. Radomirze, nam kibicować ochłodzeniu i chmurom oraz w oczywisty sposób pogorszeniu swojego komfortu termicznego tylko dlatego, że tak przewiduje lipna, polska norma? Bo “taka powinna być jesień” w Polsce? No sorry, ale nie przekonasz mnie. Twoje podejście jest bardzo dziecinne i śmieszne. To tak jakby zarabiać np. 8000 zł i chcieć obniżki do średniej krajowej, no bo przecież wszystko musi się kurczowo trzymać normy.

        2. “Nie widać żadnego przesuwania ochłodzenia. Dalej ma przyjść 19 października.”

          ->>> Wg wcześniejszych prognoz miał to być już 18.10 i to w wersji z wyraźniejszym frontem. Każde nawet 1-2 dni później i to bez drastycznego przejścia do (późno)jesiennej szarugi o tej porze roku jest na “wagę złota”:-)

          1. Po obecnym roku i jego usłonecznieniu strach przed, jak piszesz “(późno) jesienną szarugą” jest po prostu śmieszny a wręcz dziecinny. Rozumiem coś takiego u młodzieży popijającej piwko w lesie ale u dojrzałych ludzi, mających rodzinę. No proszę.

          2. Zabawne to jest narzekanie na nadmiar ciepła i Słońca w kraju, który ma jeden z najzimniejszych i najpochmurniejszych klimatów na świecie.

          3. @RadomirW
            Tak. Nie jestem “młodziaszkiem popijającym piwko”. A mimo wszystko doceniam łatwiejsze życie jakie dostarcza mi obecna aura wobec opcji takiej jaką mają teraz chociażby na Wyspach Brytyjskich, nie wspominając o (przed)zimowych akcentach/epizodach.
            Deszczami i śniegami (w tym chlapą) + wichrami + statusami jeszcze zdążymy się “nacieszyć”….

          4. Ja takie podobne obraźliwe stwierdzenia i sugestie “młodzieniaszek popijający piwko ” jak u Radomira w stosunku do osób lubiących aktualną ciepłą i słoneczną pogodę widziałem u Patryka, który tutaj kiedyś pisał. Panowie chyba z tego co wiem mają podobne preferencje pogodowe szczególnie wiosną, latem i jesienią.

  25. Dziś w Gliwicach kolejny bezchmurny i bardzo ciepły dzień, temperatura doszła do 23 stopni. Weekend zapowiada się podobnie, choćna niedziele są zapowiadane jakieś poranne stratusy.

  26. Przywoływano tu już rok 1966 w kontekście znacznie (?) bardziej imponujących październikowych rekordów ciepła i to pół wieku temu. Jakby jednak przyglądnąć się bliżej na cały rok 2018 (a uściślając jego porę ciepłą) to można dojść do pewnego ciekawego spostrzeżenia. Otóż tak jak w wielu innych przypadkach podczas kończącej się (tak, czy inaczej) pory ciepłej – także i teraz nie mamy jakieś wyjątkowej (ekstremalnej) fali ciepła. A co za tym idzie nie mamy jakiś nadzwyczajnie wysokich temperatur.

    Czyż jednak nie jest niezwykłe pojawienie się kolejnego dość długiego okresu z mimo wszystko bardzo wysokimi temperaturami bez adwekcji z dalszego S (?). Tu przywołam obecne trajektoria dla Warszawy:
    http://www1.wetter3.de/Trajektorien/traj_2018101212_Warschau__.gif

    Pomimo, że mamy już październik – a przy tym powietrze napływało znad N Atlantyku przez wyższe (!) szerokości od Polski nad W Rosję i Ukrainę (gdzie o tej porze roku coraz częściej jest chłodniej niż u nas) – to i tak temperatury są i będą w kolejnych dniach bardzo wysokie. Co najmniej 7-10 z nich przyniesie Tmax ok. i powyżej 20°C. A i Tmin w tym okresie częściej będzie rzędu 5/10°C niż poniżej 5°C, czyli (w przewadze) nie będzie aż tak zimno jak na październik.

    To kolejny w tym roku okres imponująco ciepły i pogodny, pomimo braku “wspomagania” adwekcją z obszarów statystycznie wyraźniej cieplejszych od Polski. I to dla mnie w roku 2018 jest niezwykłe.

    1. Być może w świetle tych faktów nie jest nierealnym 35 stopni w pierwszy dzień astronomicznej jesieni. Dzisiaj w Hamburgu temperatura ma dobić do 28 stopni wg. Weather online.

  27. Cos sie obawiam ze takie sytuacje beda Cora czestsze w przyszlosci. U mnie to wlasciewie od niemal tygodnia termicznie lato

  28. wystarczyło że w jeleniej górze ustąpił fen i od razu to jedno z najzimniejszych miejsc o poranku poza górami.

  29. To, że do ok. 18-19.10 będzie dość/bardzo ciepło i w zdecydowanej mierze pogodnie jest już jednoznacznie wskazywane przez prognozy różnych modeli. Zwrócę tu uwagę na kolejny istotny czynnik, czyli wiatr. Także w tym względzie cieszą mnie osobiście prognozy na kolejne dni II dekady października, bo ma wiać średnio 2-4 m/s. Z jednej strony nie będzie więc zupełnego bezruchu sprzyjającego jeszcze większemu obniżaniu się Tmin, inwersji przyziemnej i zanieczyszczeniom. Z drugiej zaś, brak silniejszego wiatru będzie sprzyjał powolniejszemu opadaniu liści z coraz bardziej “kolorowych” naszych drzew.

    W zakresie choć z grubsza wiarygodnych prognoz nie widać jeszcze (na szczęście) ani zagrożenia wichurami, ani jakimiś pierwszymi opadami śniegu i kolejnymi przymrozkami (zwłaszcza wyraźniejszymi niż pod koniec września), a które to zawsze przyspieszają postępy jesieni fenologicznej. Oby ta trwała jak najdłużej – nawet jakby w III dekadzie częściej niż obecnie miało się chmurzyć i padać – a co też niekoniecznie musi od razu oznaczać permanentną (późno)jesienną szarugę.

    A tymczasem mamy piękny “babio-letni” weekend – prawdę powiedziawszy jeszcze ładniejszy od poprzedniego. Trudno z tego nie skorzystać:-)

    1. “a co też niekoniecznie musi od razu oznaczać permanentną (późno)jesienną szarugę.”
      te gadanie o “pernamentej jesiennej szarudze” to jednak jest trochę niesłuszne. Ile razy się takowa zdarzała? Poza takimi smutnymi przypadkami jak w 10.2016 to rzadko kiedy, a jak już to od połowy listopada najwcześniej.

      1. A jesień 2017 nie była pernametrną szarugą? CO z tego, że była ciepła (powyżej normy) skoro była pochmurna i ekstremalnie wilgotna.

          1. @kmroz
            Pozwolę się z tobą niezgodzić. Niestety nie masz racji w ocenie jesieni 2017 jeśli chodzi o uspołecznienie. W znacznie większej ilości regionów niż te co podałeś jesień 2017 była pochmurna. Dziwne że ekscytowałeś jakimś pojedynczymi miejscami w Polsce gdzie we wrześniu i październiku 2017 było raptem 10 h więcej ze słońcem. A pomijasz fakt że taki miejsc z usłonecznieniem co najmniej 10-20 h było znacznie więcej.

          2. i co z tego że pochmurna, skoro nie było “pernamentej szarugi” – poza wymienionymi regionami? Oczywiście było pochmurno jak na wrzesień i październik, ale w tych miesiącach nawet usłonecznienie poniżej normy nie oznacza od razu poziomu 20-30h na miesiąc !

          3. o czym my mówimy w ogóle – przed 20.10 w większej części kraju przez 50 dni było maks 5-10 dni bez słońca i może drugie tyle z usłonecznieniem bardzo małym. Większość stanowiły dni z przeciętnym zachmurzeniem lub pogodne. Gorzej było po 20.10 – szczerze mówiąc to ostatnią dekade października 2017 uważam za najbardziej pochmurny okres tamtej jesieni – w skali kraju.

          4. To że słońce pojawia się np. 1-2 h dziennie przy ponad 10 godzinnym dniu i dominacji zachmurzenia nie oznacza że dzień jest “udany” i “piękny”.

          5. większość dni miała w dużej części kraju przeważnie (70-80% dni) 3h słońca lub więcej we wrześniu i do 20.10.
            Wyjątkiem były wspomiane wyżej regiony.

          6. @kmroz
            Aha czyli rozumiem, że w twoim subiektywnym odczuciu jesień 2017 nawet Ci się podobała pomimo, że przyniosła usłonecznienie poniżej normy i bardzo dużo deszczu? Aha czyli dla Ciebie miesiąc z usłonecznieniem 20-30 h poniżej normy jeszcze nie jest pochmurny, a taki z usłonecznieniem 20-30 h powyżej normy jest “słoneczny”, tak?
            Przeglądając dane z ogimet mam inne zdanie w ocenie jesieni 2017. Jeśli chodzi o IX 2017 tylko początek września, przełom I i II dekady września oraz dni po 25 września.
            Jeśli chodzi o październik to niezłe były tylko może 3 dni z przewagą słońca w I dekadzie października, a reszta I dekady października podobnie jak cała III dekada października były pochmurne. Udana była dla mnie większość II dekady października. Listopad 2017 zadziwił bo miał mniejszą anomalię usłonecznienia na minus niż październik i wrzesień.

          7. @zbigniew
            nigdzie nie napisałem ze mi sie podobała. po pierwsze dlatego, że akurat mój region był jednym z bardziej pochmurnych, zwłaszcza we wrzesniu (w pazdzierniku i listopadzie jednak i tak o niebo lepiej niz na Podlasiu)
            Ale określenie “pernamentna szaruga” jest dla mnie poważne i nie uważam, że jeśli prawie codziennie mam powyżej 1h słońca i często powyżej 3h to można go używać.
            Listopad 2017 na południu i zachodzie był całkiem ładny, u mnie przyniósł troche kaplicy, ale nie był jakoś tragiczny. Miał całkiem ładne trzy weekendy, czwarty (11-12.11) spędziłem właśnie na południu i było tam cudownie. Gorsze listopady od 2017 w moim odczuciu to 2014,2012,2010,2007,2005,2004
            Co do pazdziernika i wrzesnia w 2017 to nalezały dla mnie do najgorszych (zwłaszcza wrzesien, pazdziernik jednak wyraznie lepszy od 2016, ale gorszy od prawie wszystkich innych), ale po prostu nie zgadzam sie z okresleniem “pernamentna szaruga”. Ale mogłoby być dużo słoneczniej.

          8. @kmroz
            No już dobrze. Może nie było “pernamentnej szarugi”, ale było dość pochmurno i bardzo mokro we wrześniu i październiku 2017 roku.

        1. w moim odczuciu “permanente szarugi” to :
          sezon 2014/15
          od 7.11 (15go na południu) do końca stycznia. W tym okresie najpierw miałem 16 dni bez grama słońca, potem 3 tygodnie zgniłego, mroźnego wyżu z 5 na 20 dniami z jakimś słońcem, potem pluchowaty chociaż ciepły okres dwa tygodnie do świąt, końcówka znowu mroźno i pochmurno. Potem trochę “litości” w pierwszej połowie stycznia, okres 11-16 stycznia stosunkowo ładny i cieplutki. no i na koniec tragiczna druga połowa stycznia, z okołozerowym badziewiem – codzienne opady i znowu ZERO słońca
          sezon 2012/13 – od początku listopada do końca lutego.
          Tu był już prawdziwy dramat. Listopad miał u mnie trochę słońca w pierwszych dniach i na weekend 10-11.11. Poza tym było ciągle pochmurno, raz cieplej i deszczowo, raz zimniej i dość sucho, ale stabilnie pochmurno. Grudzień to samo do 20go zero słonca i mrozno, śnieżnie. Ładnie zrobiło się w 3 dekadzie grrudnia, nawet bardzo, ale to tylko chwilowa przerwa wielomiesiecznej kaplicy. Potem styczeń i luty to nawet nie musze mówić. Marzec też brzydki i do tego bardzo zimny. w ogóle do końca czerwca przewaga pochmurnych okresów, rok 2013 był dość pochmurno, mimo tego co pokazała wyjątkowo piękna jego druga połowa.
          sezon 2010/11 od połowy listopada do połowy lutego
          sezon 2009/10 od początku grudnia do połowy lutego

          Nigdy natomiast, poza 2009 i 2016 nie miałej tej “permanentej szarugi” przed 10.11

          Mnie, w przeciwienstwie do @alewisa, @lucasa i kilku innych, nie interesują temperatury, obecność śniegu przy definiowaniu szarugi. Mnie czynnik “rozjaśniający” śniegu ani trochę nie rusza.

          1. Ja bym wyróżnił szarugę białą i szarugę szarą. Obie kojarzą mi się z czymś melancholijnym, choć wersja ze śniegiem dodaje jednak jasności, zwłaszcza po zachodzie Słońca.

          2. cóż, ja jako szarugę rozumiem szare niebo, brak słońca, ciemne chmury itp.
            sprawa tego co “na ziemi” drugorzędna, ale jako że zimą więcej czasu spędzam jednak w mieście, to naprawde nie robi mi to większej różnicy – oprócz takiej, że przy “białej szarudze” jest zimniej i są większe utrudnienia komunikacyjne. Więc z dwojga złego….
            Co innego na wsi gdzie mieszkam i przebywam zwykle w weekendy – tutaj większe plusy widzę może nie tyle co przy obecności śniegu, ale przy ziemi skutej mrozem – zwłszcza jesli jest bardzo wilgotno. Po prostu, łatwiej się przemieszczać po lasach i polach. Z drugiej strony, niska temperatura to też utrudnienie, więc prawie że na jedno wychodzi…

          3. @kmroz
            Ale jak mamy zimą opcję ok. +1/+2°C (za dnia) lub -1/-2°C (również za dnia) to ja jednak wolę opcję drugą – zwłaszcza jak jest wilgotno.

          4. akurat przy +1/+2 za dnia ziemia też jest często skuta, jeśli jest nocami poniżej zera.
            Przykłady – grudzień 2016 (od 12 do 24go), luty 2018 (w całości, ja tam nie pamietam takiej realnej odwilży), oczywiście druga połowa stycznia 2017 (w której przeważały plusowe maksy).
            ja wole opcje lekkomroźną od lekkoplusowej tylko jeśli jest wilgotno, ale w sensie nie wilgoci na polach (zastoiska wodne), tylko w sensie obecnych opadów. Jak ma być plucha, to już lepiej śnieżna. Jeśli nie pada, to (poza wątkiem wygodnego chodzenia w lasach) zdecydowanie wole dodatnie temperatury zimą.
            Z tego co jednak zauważyłem (?) to ty po prostu lubisz mroźno-śnieżną zimę z założenia i stąd pewnie nasze różnice. Mi takowa nie przeszkadza, jak się nie ciągnie jak w niektórych sezonach. Optymalny zakres trwania zimowej pogody dla mnie był w styczniu 2014 i styczniu 2016 (z tym, że w tym pierwszym przypadku po jej zakończeniu przeszliśmy w opcje suchego i słonecznego przedwiośnia, a w drugim przeszliśmy to wilgotnego i niemal wiosennego lutego, a potem wcale nie cieplejszej, do tego pochmurnej pierwszy połowy marca – dlatego wole opcje z 2014 oczywiście, co zresztą już pisałem, że to był mój ulubiony rok)
            Dodam, że zimą (w przeciwieństwie do innych pór roku) uważam za wskazaną korelację słońce-ciepło (niekoniecznie przy tym sucho-ciepło!), przy mrozach też wole słońce, ale jednak bardziej mi zależy na tych łagodnych (cieplejszych) i przy tym słonecznych dniach. Jak w tym roku na początku stycznia na przykład. (warto zauważyć, że były słoneczne, ale wcale nie suche, coś tam padało przy tym)
            Oczywiście na razie (podobnie jak i Ty myślę) chciałbym jak najdłużej nie musieć myśleć nad alternatywą zimy mroźnej i zimy łagodnej (lekkoplusowej). Mam szczere nadzieję, że do końca listopada dni z avg poniżej +5 będzie niewiele :)

          5. @kmroz
            Ja każdą porę roku wolę tym bardziej, im w większym stopniu zachęca mnie (w wolnym czasie) do aktywności na “terenach zielonych” – albo do zejścia z ruchliwego traktu choć na chwilę do parku/lasu. Oczywiście przy założeniu, że aura nie popada w dłuższe skrajności.
            Po prostu życia nie chcę ograniczać do niezbędnego “to co muszę” (np. drogi do/z pracy, zakupów, itp.).
            Zimą nieszczególnie przepadam za aurą niezdecydowaną (ni to jesienio-wiosna, ni to zima), co wcale nie znaczy, że tylko opcja (umiarkowanie) śnieżno-mroźna mi odpowiada. Przykładowo, z ostatniej zimy całkiem dobrze wspominam 3 świąteczne ciepłe dni, tzn. 26.12, 01.01, 06.01.

          6. Dla mnie cały okres kościelny “bożonarodzeniowy” – czyli ten, w którym księża noszą białą sutannę – był wręcz idealny.
            nawet trochę śniegu było, naprawdę niczego nie brakowało do szczęścia.

      2. Oponujesz to co ja napisałem, a w sumie piszesz to samo…
        Zauważmy jednak, że tak czy inaczej pora chłodna przynosi nam statystycznie bardzo mało usłonecznienia (średnio od 1h do 2-3h na dobę).

        1. 2-3h na dobe przy dniu trwającym 7-9h to nie jest zły wynik, chociaż zależy jak osiągany. Niektóre miesiące jak styczeń 2017 okazują się “słoneczne” bo przyniosą tydzień pięknej pogody pod koniec miesiąca, a przez reszte miesiąca kaplice, 19 dni bez nawet sekundy słońca.
          Inne jak styczeń 2018 okażą się “przeciętne” usłoneczenieniowio, mimo, że miały raptem 10 dni bez słońca a wiele z mniejszymi lub większymi przejaśnieniami.
          Wole 100 razy tę drugą opcję. Mimo, że styczeń 2018 to średnio 1.5h na dobe, a nie 2.5h jak w styczniu 2017.

          1. oczywiscie pomijam fakt, że nawet te 10 dni bez słońca w styczniu 2018 były o wiele dogodniejsze do życia, niż większośc z tych 19 dni bez słońca w styczniu 2017.
            dla mnie permanenta szaruga to przynajmniej 2 miesięczny okres w sezonie zimowym ze średnia usłonecznienia w przewadze poniżej 1h/dzeiń. 2-3h/dzień to dla mnie nie jest duży problem zimą.

          2. 60-90 godzin w zimie to nie jest zły wynik usłonecznienia. Górna granica to już są rekordy. W zasadzie dotyczy to 4 miesiecy od listopada do lutego, one mają najniższe normy (w okolicach 50h) a rekordy z trudem przekraczają 100 w listopadzie i lutym.

            Grudzień 2017 + styczeń 2018 łącznie miały u mnie 73h więc średnia na dzień ledwo ok. 1:10h przy jednoczesnym braku śniegu. A trzeba dodać że spora część tego słońca była zrobiona w trzeciej dekadzie grudnia i pierwszej dekadzie stycznia. Reszta to była w zasadzie ciagła szarość bez śniegu.

    2. Ja właśnie chciałem tu podkreślić, że nawet kres babiego lata (który widać w prognozach o coraz bardziej wiarygodnym zakresie) – owszem może, ale i NIE MUSI oznaczać aury faktycznie “listopadowej” w sensie definitywnego kresu dwucyfrowych wartości temperatury za dnia, długotrwałego zachmurzenia, długotrwałych opadów i/lub regularnego silniejszego dmuchania, jak i oczywiście szybkiej zimy. W sumie nie miałbym nic przeciwko temu, aby tegoroczna “tendencja” pogodowa z pory ciepłej przeciągnęła się na kolejne miesiące pory chłodnej (a jak nie to od grudnia lekka/umiarkowana zima).

      Z kolei “wyrównywanie rachunków” opadowych przydałoby się w sposób stopniowy – kluczowe będą tu przede wszystkim bardziej regularne opady, zwłaszcza na W Polski, zwłaszcza od początku przedwiośnia/wiosny.

      1. no rozumiem, to oczywiscie całkowicie się z tym zgadzam. Też uważam, że i w listopadzie ( a może nawet w grudniu, na co liczę) nie zabraknie dwucyfrowych wartości za dnia. Co do słońca, normy są niskie, ale szczerze mówiąc nie tak tragiczne jak się wydaje (40-50h słonca to niby tylko 6-8 słonecznych dni, ale w praktyce jest ta norma osiągana poprzez dni z umiarkowanym/dużym zachmurzeniem)
        apropo tej “tendecji”:
        Większość miesiąców ciepłych zimą (od stycznia 1988 roku się taka tendencja zaczęła), przynosi sporo słońca i mało pluchy/godzin z opadami. W latach 90-tych było sporo takich “pięknych” styczniów, później już niestety głównie grudnie i niektóre lute. wgl stycznie (a także lute przed 2014 roku) w tym wieku zaczęły się nawet lekko ochładzać, więc niewiele było takich wyraźnie ciepłych.

  30. Pogoda piękna jak najbardziej, ale ma swoje małe mankamenty czyli np. owady. Pod słońce widać w powietrzu wiele małych muszek, które przylepiają się do ubrań, zwłaszcza podczas jazdy na rowerze czy biegania na terenach pozamiejskich, ale też na przedmieściach miast. Dodatkowo w internecie na pewnych portalach czytałem też o inwazji “biedronek azjatyckich” (Harmonia axyridis), które mają kolor przeważnie żółty, pomarańczowy czy nawet czarny, które są szkodliwe i mogą wywoływać alergie u ludzi.

    1. To prawda, ale z owadami jest tak że jeśli będą dłuższe ciepłe okresy w styczniu to nawet wtedy można jest spotkać ( nieraz widziałem jak wybudzały się zimą)-są to właśnie głownie meszki

  31. Jeszcze apropo października 1966. Ciekawostką tamtego miesiąca jest fakt że odnotowano nie tylko najwyższe do tej pory temperatury maksymalne, ale odnotowano też najwyższą średnią dla pojedynczej miejscowości w Polsce czy Bielsko-Białej +13.5 stopni ( nigdzie nie była ona od 1951 roku wyższa) a jednocześnie w tej samej miejscowości ostatniego dnia października odnotowano tam najniższą temperaturę maksymalną -1.2 stopnia. W tym roku zaś październik ma dużą szansę na rekordową anomalię usłonecznienia ( podejrzewam że jest już teraz w okolicach średniej lub miejscami ją przekracza). w Warszawie np nie było ani jednego całkowicie pochmurnego dnia, nawet na początku miesiąca kiedy było chłodniej było parę godzin ze słońcem

  32. u mnie od zeszłej soboty niemal dzień w dzień na termometrze maks. to 21-22 stopnie
    jednak południowo-wschodni wiatr nawet słaby uniemożliwia żeby było ze 25 stopni.

  33. Wczorajszy dzień prawie letni w sensie termicznym, ale jednak trochę zabrakło (średnia dobowa 14,39 stopnia). Ciekawe, czy doczekamy się podczas tego ocieplenia choć jednego dnia prawdziwie letniego w skali kraju?

  34. Mam dwa pytania:
    1. Wrzesień ostatecznie okazal się rekordowy?
    2. Październik jak rozumiem też idzie na rekord.

    1. Odnośnie października – na razie obecny miesiąc większy potencjał ma ku rekordowi usłonecznienia, niż ciepła. Jednak wiele będzie zależało od III dekady.

      1. bo dla editora najwyraźniej rekord usłonecznenia – na który październik idzie – równa się rekord ciepła ;)

        1. No nie wiem. W Jeleniej Gorze najpogodniejsze październiki 1979,1991 i 2010 zapisały sie z temperatura mocno ponizej normy.

    2. Są dane dla poszczególnych miejscowości na meteomodel za wrzesień. Tam widać że rekordu nie było. Ochłodzenie w pod koniec września zrobiło swoje. Co października to III dekada miesiąca musiałaby być bardzo albo wyjątkowa ciepła a to oznaczałoby temperatury zbliżone do tych co mamy teraz lub niewiele niższe, więc szanse na rekord średniej temperatury są małe co innego usłonecznienie

      1. Osobiście obstawiam końcową anomalię października niewiele odmienną od tej sprzed roku – z małym wskazaniem na nieco wyższą, tzn. bliżej +2K (ref. 1981-2010), przede wszystkim jednak przy znacznie większym usłonecznieniu. To co w ubiegłym roku “wyrobiły” głównie ciepłe noce (+ 4-5 dni babiego lata), w tym roku zawdzięczać będziemy głównie długiemu okresowi z wysoką temperaturą zwłaszcza za dnia, połączoną z bardzo dużym usłonecznieniem. Bez względu na III dekadę miesiąca to co ma miejsce zapamiętamy chyba na dłużej (w dużym stopniu pozytywnie, choć z pewnym wiadomym “ale”…).

        1. Szanse na ciepły październik są już całkiem spore. Obecne prognozy na III dekadę wyglądają całkiem nieźle

        2. No zobaczymy czy tegoroczny październik dogoni anomalią np. październik 2013, który miał anomalię 1,54 K i był cieplejszy niż październik 2017 i październik 2014. Gdyby tegoroczny październik miał anomalię bliżej 2 K jak obstawiasz to byłby to najcieplejszy październik od 2006 (tamten miał anomalię 2,16 K).
          Tak usłonecznienie tegorocznego października może zrobić wrażenie.
          “To co w ubiegłym roku “wyrobiły” głównie ciepłe noce (+ 4-5 dni babiego lata):
          Tak zgadzam się październik 2017 był ciepły dzięki właśnie temu może 5-7 dniom z babim latem w II dekadzie miesiąca oraz dzięki dzięki ciepłym i pochmurnym nocom w I i III dekadzie, które zawyżyły średnie tavg. Warto zwrócić uwagę, że październik 2013 był cieplejszy od października 2017 pomimo, że przyniósł falę silnych przymrozków (tmin ok lub poniżej minus 5 stopni) i temperatury 5-10 stopni w jego I dekadzie.

          1. pazdziernik 2013 miał za to średnią za 3 dekade z imponującym na maksa odchyleniem +5.8K
            gdyby wziąć 21-30 pazdziernika (czyli matematyczną trzecią dekadę), to anomalia była by jeszcze bardziej kosmiczna, +6.37K. Ostatni dzień przyniósł ochłodzenie przy bezchmurnym niebie i chłodnej nocy (z obu “stron” tego dnia) Pamiętam halloweenowy wieczór z tamtego roku, że był naprawdę bardzo zimny.

          2. gdyby trzecia dekada przyniosła podobne odchylenie i druga była taka, na jaką się zapowiada, październik miałby szanse nawet pobić ten z 2000 roku i zapisac się jako drugi najcieplejszy w historii (1889 raczej na pewno nie przebije). Jednak szansa na takową trzecią dekadę jest bardzo, bardzo mała. Osobiście sądzę, że anomalia będzie około +2K, co i tak może “wstawić” ten październik do historycznej dziesiątki

          3. Ja mam nadzieję, że III dekada nie przyniesie incydentów z tmax 0-5 stopni, opadami mieszanymi i pochmurnym niebem. Epizodu z temperaturami maksymalnymi 5-10 stopni się spodziewam (taki co rok praktycznie występuje), ale mam nadzieję, że potrwa krótko.

          4. absolutnie nie przesądzałbym wystąpienia takiego epizodu w 3 dekadzie. Nawet jeśli się taki pojawi, to sądze, że na krótko czyli 2-3 dni
            a t maxy poniżej 5 stopni to troche fantazja. Można mieć przesąd, że podobny układ dni tygodnia może przynieść powiązania w pogodzie, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością.

  35. No i UM stopniowo ogranicza zasięg chmur i na niedzielę. Obecnie widać go jedynie (oczywiście tylko od 5:00 do 11:00) rejonie Krakowa i Katowic (głównie dolina wisły) i w strefie na północ od Krakowa w kierunku Kielc. Poza tym lokalnie na zachodzie Mazowsza czy Kujawach. Myślę, że coś się pojawi, ale stawiam znowu altocumulusy, plus może stratusa gdzieś na południu.
    Natomiast poniedziałek, podobnie jak sobota, piątek i środa przez całą dobę ma być lampowy. Bardziej może jak środa, bo ma trochę jednak przybywać wysokich chmur. Więcej chmur widać w prognozach na wtorek – już nie związanych z osiadaniem, wilgotonością czy inwersją, ale ze zbliżaniem się od zachodu strefy bardziej “niżowej”. Mowa tu głównie o strefie chmur średnich i wysokich, która wg UM we wtorek miałaby się przemieszczać z zachodu na wschód. Natomiast jeśli chodzi o front opadowy to miałby dotrzeć we wtorek o 20 do Berlina. (dalej UM nie sięga, ale inne modele widzą jednak raczej dezaktywacje opadów i utrzymanie się najwyżej chmur na tym froncie). Czyli w skrócie przed nami jeszcze co najmniej 4-5 dni pogody słonecznej, z tą różnica że od wtorku z możliwością wystąpienia chmur, które chwilami mogą przykrywać słońce :)

      1. długą lampę w pazdzierniku mieliśmy ostatnio 3 lata temu, do 2015 roku pojawiała się ona prawie w każdym roku, więc nie przesadzajmy. Ale w połączeniu z tak wysokimi temperaturami już dużo rzadziej się to zdarzało, czemu ciężko zaprzeczyć.

          1. tak jak pisałem wyżej, podobny układ kojarze m.in. z 11-15 października 2004, kiedy to mielismy anomalie poniżej -5K i konkretne mrozy w nocy. Więc zgadzam się, że niezwykłym ten okres czyni połaczenie tej lampy z wysokimi anomaliami (zwykle przy tak wysokich anomaliach jest nieco bardziej pochmurno w pazdzierniku) i przede wszystkim sytuacja baryczna, która nie sprzyja aż tak rekordowym odchyleniom.

        1. powiem nawet że jesienią jest łatwiej o tak bezchmurne dni niż latem. Podobnie jak wiosną, zwłaszcza w marcu i kwietniu. Od maja do września (w największym stopniu do sierpnia) przed bezchmurnym niebem skutecznie broni nas konwekcja i rozwój cumulusów które potrafią w krótkim czasie zasrać 3/4 nieba.

          Jak ktoś chce takiej ciągłej lampy w lecie to by musiał pojechać na południe Europy, tam jest zazwyczaj suche i gorące powietrze na 850 hPa więc i rozwoju chmur nie ma.

          1. Można rzec, że im bliżej lata tym “lampa” w coraz większym stopniu ograniczana jest konwekcją, a im bliżej zimy tym w coraz większym stopniu inwersją.

  36. Pogoda naprawde niesamowita jak na połowę października, nie przypominam sobie żebym w połowie października jadł lody, a na mieście było tylu spacerowiczów w krótkich rękawkach.

  37. Najnowsza poranna prognoza pokazuje że przełom w temperaturach miałby nastąpić 20.10 wtedy temperatury miałyby spaść w okolice normy lub nawet jeszcze lekko powyżej. Temperatury rzędu 10-15 stopni u progu III dekady października to już nie jest chłodno. Ma przybyć chmur, ale nadal pojawiać ma się słońce. Możliwe że już za tydzień będzie można spokojnie określić czy październik 2018 będzie miał najwyższe usłonecznienie odkąd prowadzone są tego rodzaju pomiary.

    1. Poza faktem, że w ogóle po 18.10 ma się zacząć ochładzać, to modele cały czas są niejednoznaczne co do jego szybkości i okoliczności – a co wynika z różnych scenariuszy sytuacji barycznej. Jedne kierują kolejny wyż (pochodzenia azorskiego) z osią nieco bardziej na S od Polski, inne nad nami, jeszcze inne na N. Mamy też niejednoznaczność co do ciepłych i chłodnych wycinków niżów atlantyckich.

      W ogóle zmiana jaka ma nastąpić z 18.10 na 19.10 nie wygląda (przynajmniej z początku) na jakieś drastyczne ochłodzenie i to od razu w akompaniamencie opadów – tych może jeszcze jakiś czas później nadal nie być lub będą słabe/rzadkie.
      Dalsze “fusy” to oczywiście jeszcze większa niepewność i tu GFS (co zrozumiałe) dość często zmienia zapowiedzi. Przykładowo, w niedzielnej (medialnej) prognozie na końcówkę października daje jeszcze jakiś dni z Tmax nieco powyżej 20°C, choć wcześniej nie wykluczał opadów deszczu ze śniegiem ok. połowy III dekady.

      Natomiast okres do 18.10 włącznie (czyli jeszcze 5 dni z dzisiejszym włącznie) przyniesie nam kontynuację aury znamiennej dla babiego lata – z Tmax przeważnie 20/25°C (Tmin najczęściej 5/10°C w skali kraju) i dużą ilością Słońca, choć porannych mgieł/stratusów też nadal zupełnie wykluczyć nie możemy.
      Po 18.10 bieżąca anomalia października może być już rzędu +2K (ref. 1981-2010) lub nieco wyższa. Natomiast usłonecznienie przekraczać już październikową ‘normę’ 2-3 krotnie. Dla odmiany opady dla wielu regionów kraju (za I i II dekadę) będą symboliczne.

    1. Największy problem jest taki, że nawet jak widać niże atlantyckie, które mogą “popsuć” pogodę w naszej części Europy, to z opadami może być bardzo różnie. Tak było w III dekadzie września i I dekadzie października – kiedy to pomimo przewagi cyrkulacji W (a nawet NW) opady były słabe i/lub rzadkie. Szkoda, bo wówczas w takie dni jak obecnie radość wielu z nas ze sprzyjającej aury byłaby pełniejsza.

      Niestety także my w Polsce jesteśmy świadkami rozregulowywania się klimatu, który to nam będzie najbardziej doskwierał właśnie z powodu jeszcze większej nieregularności opadów. Największy problem będą stanowiły fale upału w sezonie letnim (posuchy/susze przerywane okresowymi opadami nawalnymi i powodziami błyskawicznymi). Ale i też problemem będą np. fale (silniejszego) mrozu w sezonie zimowym z uwagi na coraz rzadszą/mniejszą pokrywę śnieżną w czasie ich trwania.

      1. Dokładnie jesień jest piękna, niestety jej obraz psuje to co się dzieje od 7 miesięcy, a nawet dłużej bo susza zaczęła się dużo wcześniej ale nie była aż tak widoczna. Problemem jest również to że opada nawalne o których piszesz nie rozwiązują problemu, a czasami dokładają nawet nowych problemów. Potrzebne są regularne całodobowe opady, a takie niestety są już teraz u nas prawdziwa rzadkością.

        1. Ja cały czas przyglądam się na to w kontekście cyrkulacji okołobiegunowej. Ubywa nam zdecydowanie stref opadowych z (względnie) umiarkowanymi sumami, przechodzącymi w miarę płynnie z SW/W/NW na NE/E/SE kraju.

    2. To prawda, każdy przeżywa to słońce jak już nie powiem co… Nie zgadzam się z wypowiedziami choćby Lucasa, że problem suszy dotyczy w zasadzie tylko zachodniej Polski. Dotyczy on również centralnej Polski, Mazowsza, częściowo Śląska. Jaka pogoda panuje w październiku każdy widzi. W Warszawie do tej pory spadło 0,9mm deszczu, gdzie suma opadu od stycznia do września jest znacznie poniżej normy przy wyjątkowo silnym usłonecznieniu i wysokich temperaturach. Wystarczy przejechać się na wieś – jakimkolwiek pracom na polach towarzyszą tumany kurzu, ziemia jest sucha jak wiór. W miejscach gdzie gleba jest trochę lepszej jakości zdążyła już zaschnąć na beton. Jeżeli podobna będzie reszta jesieni, a zima nie nadrobi to na wiosnę będzie olbrzymi problem.

      1. Bo we E Polsce robi się ponownie coraz bardziej sucho teraz, stopniowo. Okres letni – zwłaszcza lipiec – nadrobił niedobory z wiosny (inaczej niż na W Polski). Nie twierdzę, że opady “należą się” tylko W kraju, lecz że tam potrzebne są teraz najczęstsze/największe w skali kraju.

        Narzekamy na bardzo suchy rok 2018. Przypomnę jednak, że raptem rok temu (w 2017 r.) okres letni przyniósł bardzo duże (miejscami rekordowe) sumy opadowe właśnie na W/N Polski, a okres jesienny w pasie bardziej C/E Polski.

        1. z tego co patrzyłem to w 2017 roku w rzeszowie-jasionce spadło około 478 mm przy normie około 652 w 2016 to około 680 w 2015 około 468
          a w tym roku do końca września około 341, więc jak widać nie wszędzie na wschodzie jest tak różowo jak się wydaje.

          1. Bo wybrałeś akurat stację (region), gdzie w ubiegłym roku – zarówno latem, jak i jesienią – stosunkowo mało padało.
            Im dalej na W/NW od Podkarpacia, tym sumy były coraz to wyższe. Natomiast zwłaszcza NE kraju miał mizerne usłonecznienie. Skrajności pogodowe w “naszym” klimacie nie ograniczają się tylko do opcji wyraźnie ciepłej i zarazem suchej…

            Dla odmiany, podczas tegorocznego okresu letniego, na SE kraju najczęściej się chmurzyło i padało.

          2. pewnie skrajności w Polsce czasami są bardzo duże jak widać z ilością opadów za zeszły rok.
            A lato na podkarpaciu i tak wyszło poniżej normy opadowej

      2. Może trochę nie na temat, ale irytuje mnie nagminne określanie “na Śląsku” Śląsk jako kraina historyczna ciągnie się od Katowic po Zieloną Górę. Prawie 400 km! To znacznie dalej niż np z Katowic do Warszawy i czasem pogoda potrafi się na prawdę baaardzo różnić.

    3. przez ostatni tydzień ziemia naprawdę mocno przyschła nawet mimo krótszych dni zwłaszcza jak nocami wieje i jest ciepło, jak jeszcze jest rosa to zawsze coś tej wilgoci jest.

  38. W Niemczech, Francji wczoraj po 29-30 stopni. Tam obraz suszy jest nawet ciężki do opisania. Dla przyrody w naszej (poza Mazowszem i Podlasiem) i tej części Europy to najprawdopodobniej najtragiczniejszy pod wzgelwdem szkód wywołanych susza okres wiosenno – letnio – jesienny.

  39. Pojawił się tu temat suszy. Trzeba zaznaczyć że susza tak jak zresztą i powódź jest problemem o każdej porze roku, ale jesienią stanowi ona najmniejszy problem. Nie przejmowałbym się suszą o tej porze roku bo ma ona najmniejszy wpływ na rośliny. Największy problem z suszą występuje w czasie początku wegetacji czyli wiosną ale i latem oczywiście. Nawet sucha zima ma gorsze konsekwencje dla roślin niż jesień, bo o ilości zgromadzonej wody zimą zależy ile jej będzie na początku wiosny. Część zbóż które jest w początkowej fazie wzrostu zapewne odczuje niedobór opadów ale nie tak dotkliwie bo średnie temperatury będą spadać a dzień będzie coraz krótszy, więc zboża i rośliny to przetrwają. Najgorszy wpływ susza jesienią ma na rozwój grzybów i tu rzeczywiście może martwić grzybiarzy. Sam widziałem jak wysychają małe cieki wodne ma to więc jakichś wpływ na zwierzęta, szczególnie roślinożerne, ale praktycznie żadne zwierzęta nie rodzą jesienią. Piszę o tym bo ktoś tu napisał że jest susza i dramat a każdy patrzy tylko na słońce. Nie jesienią susza nie jest już dramatem ( poza grzybami) ani dla roślin, ani dla zwierząt ani dla człowieka, więc nie wyolbrzymiajmy już problemu. Rok temu woda na polach była od września do listopada i też nie było dramatu dla nikogo a gdyby ta woda była wiosną do sierpnia to wtedy byłby problem. Rozumiem tutaj grzybiarza dla który lubi zbierać grzyby, ale wszyscy inni którzy doszukują się na siłę dziury w całym a lubią słońce powinni się cieszyć tą pogodą ( chyba że ktoś nie lubi) bo może wkrótce zapadną “ciemności” które potrafią trwać miesiącami

    1. Tylko ze susza w tym roku trwała wlasnie i wiosna, i latem a teraz jest jedynie jej kontynuacja. Gdyby zaczęła się sierpniu, lipcu i trwała do teraz to się zgodzę że to nie strasznie wielki problem. Chyba że masz na myśli co miało paść to juz padło. Wrócę jeszcze do tych Niemiec. W lipcu podlewali drzewa w mieście bo rzucały liście. Minęło kilka miesięcy a problem coraz większy. Jestem ciekaw jak akurat w tym miejscu wygląda obecnie przyroda. Jak dobrze pójdzie niedługo się przekonam

      1. Przede wszystkim chodziło mi to że już za późno aby się aż tak suszą przejmować. Była bardzo dużym problemem i wiosną i latem a teraz pomimo że mamy kontynuacje to stała się ona znacznie mniejszym problemem. Im słabsza jest wegetacja tym mniejszy problem bo to rośliny są najważniejszą częścią w łańcuchu pokarmowych zwierząt i ludzi. Na polach np. kukurydzę zbierało się we wrześniu więc kontynuacja suszy w niektórych regionach była problemem dla kukurydzy, ale takich roślin jest coraz mniej. Niedobór jakiś stopniu odczuwają też drzewa, ale jeśli nie przeciągnie się w “nieskończoność” to przetrwają. Rośliny o tej porze roku dostają jakąś małą wilgoć od porannej rosy nawet jeśli później słonecznie lub wtedy gdy występuje mgła. Istotniejsze jest teraz gdy w przypadku kontynuacji kontynuacji suszy na całą jesień i np. część ( a różnie może być jeszcze), pojawiły się opady w drugiej części zimy najlepiej w postaci śniegu i jednocześnie żeby ujemne temperatury które zakonserwują tą wodę. Średnio już w marcu zaczyna się wegetacja i od tego momentu znaczenie odpowiedniej ilości wody rośnie osiągając apogeum w czerwcu po czym powoli spada bo w lipcu i sierpniu ma jeszcze dość spore znaczenie.

        1. Najlepsze to że u mnie pomidory koktajlowe rosły przy betonowym płocie od strony południowej na bardzo ostrym słońcu. Przez całe lato podlałem może tylko dwa razy a mimo to nie wykazywały niedoboru wody, pięknie rosły i owocowały. W tym tygodniu je usuwałem i dawno nie pamiętam aby pomidory miały takie grube i długie korzenie.
          Podobno ma się z dzrzewami owocowymi. W okolicy bardzo obrodziły, drzewa uginały się od nadmiaru owoców. Są bardzo soczyste i wyjątkowo duże mimo suszy tutaj w Wielkopolsce. Wygląda to tak jakby głębiej było wystarczająco wody.

          1. pomidory tak, są bardzo odporne na susze, u mnie na wsi sąsiad posiał na górce i pełno ich miał

          2. To samo było u mnie – pomidory koktajlowe posadzone w grunt na działce udały się i dały dość obfity plon, ale za to obumarły już po pierwszych zimnych nocach we wrześniu. Za to te które dziewczyna mojego brata posadziła w donice i trzymała pod ścianą tuż pod domem to był hit sezonu – po dziś dzień są zielone, dawały jeszcze więcej plonu niż te z działki, wciąż owocują (a to już 4 miesiąc!), a nawet kwitną! Podlewała je (z dodatkiem nawozu) raptem kilka razy w czerwcu, kiedy przez 4 tygodnie spadło w sumie 2 mm. Ciepło od ścian uratowało je od przymrozków. Cała rodzina zadeklarowała się, że za rok kopiuje jej pomysł.

  40. Wszystko czego doświadczmy w kwestii opadów jest w “zgodzie” z ogólnymi trendami pogodowo-klimatycznymi związanymi z coraz to wyższym uśrednionym poziomem temperatury:
    1) usłonecznienie jest coraz większe, bo i skłonność do magazynowania wilgoci/wody jest coraz to słabsza (docelowo mniej pary wodnej w powietrzu),
    2) opady są coraz to rzadsze i nierównomierne/nieregularne, choć w sensie sum za dłuższy okres niekoniecznie mniejsze (ba, sumy te w uśrednieniu powinny rosnąć i rosną!),
    3) pogarsza się ogólny bilans wodny, bo opady zlewne szybko spływają, a w mniejszym stopniu są magazynowane + mamy szybsze parowanie,
    4) okresowe powodzie/podtopienia mają charakter coraz częściej “błyskawiczny” – ubywa natomiast powodzi z dość długich i niekoniecznie silnych opadów + roztopów przedwiosennych,
    5) coraz łatwiej o szybsze osiąganie stanów posuchy/susz wraz z coraz wyższymi temperaturami, szybszym parowaniem i większym usłonecznieniem (nawet jak okresowo mocniej pada).

    Dodatkowym czynnikiem powiększającym dysproporcje (bez)opadowe jest zapewne coraz to większa dynamika (zmienność) związana z cyrkulacją okołobiegunową, przy zaburzanych w coraz większym stopniu rytmach/cyklach naturalnych – a co rzutuje m.in. na bardziej spontaniczną zmienność NAO/AO.

    1. Uściślę jeszcze, że pisząc o mniejszej zawartości pary wodnej w powietrzu miałem na myśli wilgotność względną – bo bezwzględna jest oczywiście większa przy wyższych temperaturach.

  41. Mimo że pogodnie i ciepło to już ewidentnie czuć że to jesień i to wcale nie wczesna. Słońce już świeci pod podobnym kątem co na początku marca, a jak pamiętamy z tego roku, było wtedy po -10 za dnia i słońce nie pomagało nic a nic. O poranku temp spada do 4-6 stopni, nie ma wiatru, pojawia się inwersja i smog. Do tego około godz 18:15 już się robi ciemno i jednocześnie zimno.

    Mieliśmy w tym roku wyjątkowo udaną wiosnę, lato i część jesieni. Mimo 14 października dominującym typem aury jest nadal aura pogodna i w przewadze dość ciepła. W ubiegłym roku już 2 września wyznaczał początek dominacji aury pochmurno-mokrej i chłodnej za dnia. W tym roku ta granica wypadnie co najmniej w III dekadzie października jeżeli nie jeszcze później. Zeszły rok był “lepszy” pod względem przymrozków bo te nadeszły wyjątkowo późno, głównie za sprawą tak dużego zachmurzenia. W tym roku już w III dekadzie września spora część Polski notowała ujemne tmin na 2m.

    Po takiej porze ciepłej to da się przeżyć te 3/4 miesiące jesienio-zimy, nawet jak będzie pochmurno i bez śniegu. Choć chciałbym wreszcie doczekać zimowego grudnia, takiego już 6 lat nie było. Lepsze mrozy i śnieg w grudniu niż w marcu jak w tym sezonie.

    1. No nieźle się uśmiałam czytając jakie to wyjątkowo udane lato mieliśmy w tym roku. Najkoszmarniejsze lato w moim życiu, o którym mogę powiedzieć tylko jedno: marzę żeby NIGDY się nie powtórzyło!!!!
      A dla niektórych wyjątkowo udane…………….Nie jestem w stanie pojąc umiłowania gorąca, mój rozum zwyczajnie tego nie przyjmuje.
      Ale oczywiście przyjmuje do wiadomości, że tych miłośników niekończących się upałów jest w naszym kraju bardzo dużo.

      1. @Dorka
        Opinie na temat tegorocznego lata są podzielone. Jednym się podobało a innym nie bo było za gorąco.

      2. @dorka – ile “człowieków”, tyle preferencji. ;) Ja coraz mniej rozumiem większość. Wyobrażam sobie, jakie zacznie się narzekanie, kiedy naprawdę mocno się ochłodzi i przyjdzie ponura, szara aura. Nie przejmuję się tym, tylko zgodnie z moją filozofią, zaczerpniętą od Japończyków (Wabi-Sabi), podziwiam każdy dzień, nawet ten “wyklęty”. Współcześni ludzie tak daleko odjechali na drodze niezrozumienia, przy jednoczesnym wybujałym ego i “monopolu” no to co jest “dobre” a co “złe”, że nie warto ich słuchać, a tym bardziej naśladować. Tymczasem u mnie – wbrew suszy, sypnęło podgrzybkami i to w sporej ilości. Przyroda lubi zaskakiwać, kocha różnorodność i nieprzewidywalność. To znacznie piękniejsze i bogatsze niż przekomarzanie się, czy lepsza jest taka czy siaka pogoda. Szukam plusów w obecnej pogodzie, chociaż sucho jest pieruńsko. Niemniej na drzewach i krzewach mamy teraz barokowo-gotycki spektakl barw i jestem tym zachwycony. Dzisiaj prawie cały dzień spędziłem we Wrocławskich parkach. Noc mnie wygoniła, bo jeszcze bym siedział. ;)

          1. W wysokości kątowej duża np. u mnie Słońce 27 lutego góruje na wysokości 28* a 9 marca już 34*.

      3. FKP mi bardziej o 1 marca chodziło, to akurat nieduża różnica. To był najzimniejszy dzień marcowy w tym roku. A 27.02 czy 1.03 to raptem 2 dni w zwykłym roku.

        Dorka każdy zna już twoją opinię o tym lecie :) Jednym się podoba innym nie, większości moich znajomych się podobało poza początkiem sierpnia, kiedy było zbyt parno-wilgotno jak na takie wysokie temperatury. Pamiętam 2 sierpnia godz 20:00, 31*C na termometrze w aucie, totalny brak ruchu powietrza a punkt rosy to chyba z 20 stopni był. 9 sierpnia podobny dramat, chyba jeszcze większy (33 stopnie przy nadal dużej wilgotności, widoczność w mieście w południe wynosiła może z 1,5 km)

        Warunki niekomfortowe z powodu gorąca się w Polsce rzadko trafiają, zależy jaki kto ma próg ale dla większości osób 25-28 stopni to jeszcze przyjemna temperatura maksymalna. Przy 30 narzekania się stają częstsze a jak jest 35 (albo 30 z wysoką wilgotnością powietrza) to już mało komu się podoba, narzeka większość. Takich dni żeby narzekała większość osób będzie kilka rocznie, w gorących sezonach do 20. To nadal tylko 5% roku. Nie ma co porównywać do aury zimnej, smętno-ponurej i wilgotnej która jest u nas normą od listopada do marca. W tych miesiącach dni w których nie trzeba nosić ciężkich ubrań to rzadkość.

        A co do powtarzania, to taki ciąg jak w 2018 roku nieprędko się powtórzy jeżeli bierzemy pod uwagę okres kwiecień – wrzesień. Ale pojedyncze miesiące będą się powtarzały i to często. Zaledwie 3 lata minęły od wyjątkowo upierdliwej fali upałów z 2015 roku (dla mnie była dużo gorsza do zniesienia niż cała pora ciepła 2018). W tej dekadzie chyba JEDYNY rok który nie przyniósł jakichś silnych upałów to 2016. Coś tam było w czerwcu ale na krótko. A ostatni rok bez upałów w ogóle to 2008, przynajmniej u mnie takowych nie było. I nieprędko taki 2008 się powtórzy. Prędzej wpadnie kolejny miesiac pokroju 08.2015.

        1. @alewis27
          Ja bym dodał więcej. Tegoroczny 1 marca był drugim najchłodniejszym dniem i tym z największą anomalią ujemną jak do tej pory w tym roku.
          FKP podał, że podobna wysokość górowania słońca jak teraz jest 27 lutego. Czyli imponujące bo akurat 27 lutego mieliśmy dwucyfrowe mrozy w ciągu dnia. Oczywiście wtedy słońca nie było tak dużo jak teraz, bo ten wyż co nam przynosił takie duże mrozy nie był taki pogodny i przynosił sporo niskich chmur z opadami śniegu.
          Co do oceny lata 2018 się w większości z tobą zgadzam.
          “Dorka każdy zna już twoją opinię o tym lecie :) Jednym się podoba innym nie, większości moich znajomych się podobało poza początkiem sierpnia, kiedy było zbyt parno-wilgotno jak na takie wysokie temperatury. Pamiętam 2 sierpnia godz 20:00, 31*C na termometrze w aucie, totalny brak ruchu powietrza a punkt rosy to chyba z 20 stopni był. 9 sierpnia podobny dramat, chyba jeszcze większy (33 stopnie przy nadal dużej wilgotności, widoczność w mieście w południe wynosiła może z 1,5 km)”
          Zapomniałeś dodać, że III dekada lipca była gorąca i parno-duszna. :)

        2. @alewis
          Roczniki 2014, 2011 i 2009 tez były wolne od większych upałów. Bardziej niż 2016 który był bliski rekordu abs czerwca

  42. W Borach Dolnośląskich doszło do inwazji biedronki azjatyckiej oraz chrząszczy z rodziny kózkowatych. Najgorsze jest to, że wszystkie te owady pchają się do domów i są aktywne praktycznie cały dzień oraz nie są straszne im siatki na oknach. Dzisiaj jak na razie zabiliśmy w domu już kilkanaście biedronek i kilka chrząszczy, a kolejne już czyhają na ścianach budynków. Ciepła i słoneczna pogoda ma jednak ten minus, że wszelkie chrząszczowate robactwo ma się nazbyt dobrze.

    1. Ja wczoraj wspomniałem o inwazji biedronek azjatyckich (arlekinów) które są bardzo aktywne w październiku przy takiej pogodzie. Ja też ich z kilkanaście zabiłem. Tych chrząszczy nie widziałem ale widziałem sporo małych muszek w powietrzu które obsiadają koszulkę bluzę i brudzą ubranie jak się je strzepnie.

  43. To że ciemno się robi ok 18.15 u Ciebie ( w Warszawie ok 18.00 ale zachód słońca w występuje tu już ok 17.46 -dzisiejszy dzień) to i tak nieźle bo za 2 tygodnie ciemno będzie się robiło już 16.30! dzięki mojej “ulubionej” i bezsensownej czynności czyli zmianie czasu. Jeszcze w październiku długość dnia dorówna długości dnia w II połowie lutego. Czuć że temperatura maksymalna i te w pobliżu maksymalnej trwają krócej niż wiosną czy latem. Mimo że temperatura maksymalna ma wynieść ok 20-21 stopni to jeszcze ok 12 miałem na sobie lekką bluzkę bo na krótki rękaw było mi za zimno. Co do grudnia to też chciałbym zobaczyć zimowy grudzień po 6 latach, ale wolę się na na to nie nastawiać bo rok i lata temu też liczyłem i się przeliczyłem. Podchodzę do pogody już coraz spokojniej bo i tak nie mam nią wpływu i coraz mniej się irytuje jeśli jest inna niż moje oczekiwania. Jeśli nawet cała zima będzie pochmurna i byle jaka to może i będę rozczarowany ale nie zamierzam już bardzo narzekać. Teraz mogę tylko narzekać np. na to na co mamy wpływ jako ludzie czyli na głupotę zwaną zmianą czasu. Jest szansa że w przyszłym roku w marcu się to skończy, ale też wolę się nastawiać bo grupa głupków w UE z jednej strony a z drugiej cyników obawiających się strat ekonomicznych (chodzi o dowolność wyboru czasu letniego i zimowego przez każdy kraj i jak twierdzą większy chaos) że jest na to za wcześnie. Poza tym Grecy podobno wolą 2 czasy więc pewności że przyszłym roku skończymy z tym idiotyzmem nie ma. Mówi się zdrowie jest najważniejsze-widocznie nie dla każdego. Mnie osobiście dotykają zmiany czasu i potrzebuje na dostawanie się do nowego ok tygodnia ale po co w ogóle skoro to nie ma sensu?

    1. Dla kogo nie ma, dla tego nie ma. Mnie zdecydowanie bardziej dotykałoby, gdyby robiło się jasno około 2:00 w nocy w czerwcu i lipcu. Nawet by się wyspać porządnie nie dało.

      Podziękuję za takie atrakcje. Wolę się przemęczyć parę dni, przyzwyczajając się do nowego czasu, niż znacznie dłużej męczyć się podczas okresu letniego, gdy “dłuższe” noce są po prostu potrzebne. Nie wyobrażam sobie wschodu słońca około 3:00.

      1. Dokładnie. Ani stała zmiana na czas letni, ani na zimowy nie była by dla mnie zadowalająca- bo i po co świt po 2.00 w czerwcu, albo ciemnica prawie że do 9.00 w grudniu. A do tego by doprowadziła ta zmiana.

        1. Ty z zachodu jak sie domyślam. Pomorze czy Dolny Śląsk, mogą jeszcze czuc jakis sens w zmianie na zimowym, natomiast u mnie na wschodzie nie jest on juz do niczego potrzebny. Ale nawet na zachodzie, to po prostu godzina rano vs godzina po południu.

          1. Jestem z G. Śląska, więc też w lepszej syt zimą niż np Polska Zachodnia. Gdybym miał prawo głosu i musiał wybrać pomiędzy letnim, a zimowym to zdecydowanie bym podniósł rękę za letnim, znacznie ważniejsze jest dla mnie to, by w czerwcu/ lipcu jak najdłużej było jasno niż to o której robi się jasno w grudniu, tylko no sytuacja nie jest jednoznaczna i tak jak mówiłeś, zależnie od regionu w którym mieszkamy opinie mogą być podzielone.

      2. @MA
        Nikt normalny nie mówi o całorocznym czasie zimowym, większośc sugeruje całoroczny czas letni. Na szczescie w tym świecie biurokracji (gorszej i utrudniającej zmiany bardziej niż liberum veto) udało sie w koncu cos przepchnąć i jest spora nadzieja sie 31 marca 2019 po raz ostatni zmienimy czas i zostaniemy juz w letnim :)

        1. Ja wolałbym całoroczny czas zimowy. Wschód Słońca w grudniu o godz. 8:45 jakoś mi się nie uśmiecha. Motywacja na poranne wstawanie z łóżka będzie zerowa. A latem o 3:00 w nocy i tak się śpi głębokim snem, więc co to za różnica czy jest wtedy ciemno czy jasno.

        2. No ale wieczorem to jeszcze się nie śpi i jest dość znaczna różnica.

          Poza tym teraz masz ciemno o 18. Chciałbyś w połowie października zachody słońca o godzinie 16:45? Toż to szaleństwo by było. Ponad pół roku wracania z pracy w ciemnościach w większości prac. Teraz to jest ograniczone mniej więcej od listopada (zmiana czasu) do końca lutego.

          Już wolę żeby zostały zmiany czasu tak jak są obecnie. Zmiana na całoroczny zimowy to absurdalnie głupi pomysł w kraju, który ma jedne z najkrótszych widnych popołudni w Europie.

          https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2014/03/03/article-2572317-1C01C1E100000578-835_964x521.jpg
          Ta mapka pokazuje jak bardzo się czas zegarowy różni od słonecznego. Kolor czerwony faworyzuje popołudnia, zielony – przedpołudnia.

          Patrząc na tą mapę można zrozumieć, dlaczego całoroczny czas letni bardzo źle sprawdził się w Rosji. Rosja to nie Polska, u nich latem jest jasno znacznie dłużej (na zegarku przynajmniej), i analogicznie zimą ciemno rano.

        3. Finowie, Duńczycy i Holendrzy w głosowaniu zdecydowali, że woleliby czas zimowy. O ile w przypadku Holendrów taki wybór rozumiem to w przypadku Finów nieco mnie on dziwi. Po tej zmianie w Helsinkach w III dekadzie czerwca Słońce będzie wschodzić o 2:50, a zachodzić o 21:50, czyli zabierają sobie godzinę Słońca wieczorem. Co Finom dałby całoroczny czas letni? W sumie również średnią opcję – 22 grudnia Słońce w Helsinkach wschodziłoby o 10:25, a zachodziło o 16:13. Wybór jednak nie jest łatwy.

          1. Te skrajności miedzy latem a zimą są na naszych szerokościach bardzo uciążliwe, ja wolałbym krótszy dzień latem a dłuższy zimą i wyżej świecące Słońce. Niepotrzebne mi 17 h dnia, tak samo 7 h nisko wleczącej się lampki zimą, ale tego ustawą się już nie da załatwić ;)

          2. Na to już nie masz wpływu. Ciesz się że mieszkasz w miejscu, które jest w dość dużym stopniu moderowane przez ciepły prąd zatokowy i ogólnie przez Atlantyk.

            Przykład np. Saskatoon w Kanadzie, miasto leży na 52N więc mniej więcej tam gdzie twój Płock czy Warszawa. Średnia w zimie to -14 stopni, w listopadzie i marcu -5 stopni, rekord zimna w KWIETNIU to -28 :D Ogólny to strach myśleć nawet co by było, -46 st. O takie mrozy to nawet u Arnolna trudno, chyba tylko 10.02.1929 mogła się tam zdarzyć taka temperatura. Ogólnie bardzo zimny klimat ze średnią roczną 3,3*C i termiczną zimą trwającą pół roku. Termiczne lato też jest ale tylko VI, VII i VIII, temperatury średnie podobne do naszych i nawet mają rekordy ciepła powyżej 40C!

            Gdyby zimą nie było żadnej cyrkulacji to byśmy mieli klimat podobny do tamtego ze średnią temperaturą ok -10C.

        4. A gdyby tak wypośrodkować czas – dodać pół godziny do czasu zimowego i odjąć pół godziny z czasu letniego? Szkoda, że nikt w rządzie nie wpadnie na taki pomysł.

          1. To jest jakichś pomysł. Widzę jednak że argumenty które tu opisałem za zaprzestaniem zmiany czasu nie są dla wszystkich-niektórzy nadal by je chcieli bo latem jest dłużej jasno-to przecież możemy zostać przy czasie letnim i nadal będzie tak samo. Inni narzekają że gdyby został czas letni to zimą późno robiłoby się jasno. Wiem natomiast jedno obojętnie jaki czas by został każdy by się do nie przyzwyczaił, natomiast trudno przeprogramować swój organizm w ciągu jednej doby aż o godzinę! na konieczność wcześniejszego/późniejszego wstawania i kładzenia się do łóżka spać. No cóż każdy ma prawo ja się więcej nie będę rozpisywał na ten temat-to jest ostatni raz . Na własnym przykładzie wiem że zmiany czasu wpływają generalnie niekorzystnie na organizm. Jest udowodnione że właściwy każdy w mniejszy lub większy sposób krócej lub dłużej i nie ma to sensu. W takim przypadku jeśli nauka mówi zmiany czasu są niekorzystne dla organizmu to powinno się go zmienić a dodatkowo tym powinno zadziałać prawo demokracji i większości, a skoro większość Polaków chce zaprzestania zmiany czasu to już nie powinno być żadnej dyskusji. Pozostaje kwestia o mniejszym znaczeniu dla zdrowia człowieka czyli jak czas wybrać. Czas letni wybrali w referendum Polacy więc taki czas powinien pozostać. Ci co wolą zimą wcześniejsze wschody słońca przeżyją i przyzwyczają się. Francuzi są w tej samej strefie co Polacy a w takim Le Havre słońce wschodzi w grudniu o ok 8:50, 8:55 ( w Warszawie dla porównania podczas najpóźniejszych wschodów 7:45), więc nie przesadzajmy. Liczę więc na to że w przyszłym roku rządy pójdą za głosem naukowców i narodów i zmiany czasu się zakończą i to by było na tyle.

          2. co do mnie – osobiście bym wolał całoroczne UTC+3 (czyli czas ukraiński letni). W Kłajpedzie która jest na długości geograficznej Warszawy, jest czas wschodnioeuropejski i w czerwcu widno chyba prawie do 23:00. Wg mnie taki czas byłby w Polsce najlepszy. Nasz tryb życia jest zależny od zegarka, a nie od tego co na niebie (co roku po przestawieniu na czas zimowy obiecuje sobie, że będę chodził wcześniej spać i wcześniej wstawać i to nie wychodzi).
            Zimą byłoby do 9:00-10:00 ciemno, ale byśmy to odzyskali wieczorem. A tak wcześnie rano, to i tak się jest w pracy/w trakcie szykowania do niej, więc światło w praktyce i tak trzeba zapalić. Za to wtedy spokojnie nawet 21.12 byłoby widno o prawie 18:00 i spokojnie można byłoby wykorzystać te godziny na spacer korzystając z resztek dziennego światła.
            Oczywiście to moja opinia, ale przypomne tylko ze 200 km na wschód od Warszawy taki dokładnie czas jest (UTC+3 cały rok bez zmiany czasu). Nawet nie chcę myśleć, ile by było osczędności prądu w takiej sytuacji. Dużo, bardzo dużo.

          3. @kmroz
            To o której godzinie byłoby wtedy południe słoneczne? O 15:00? Dla mnie to byłaby już lekka przesada.

          4. @kmroz:
            “co do mnie – osobiście bym wolał całoroczne UTC+3 (czyli czas ukraiński letni).”

            Ja też.

          5. @lukasz
            Życie współczesnego człowieka jest tak skonstruowane, ze 15:00 to środek naszego “aktywnego” dnia. Warto by wiec go dostosować do światła dziennego. Oczywiście to moja opinia i zdaje sobie sprawę ze kontrowersyjna.

          6. @kmroz
            A bierzesz pod uwagę problemy jakie się z tym wiążą? W znacznej części roku wychodziłbyś do pracy/szkoły/uczelni w momencie bliskim najchłodniejszego momentu doby, a wracał (zakładam najpopularniejsze godziny 16-18) w zwykle najcieplejszym momencie doby. Mało kiedy dałoby się wówczas dostosować ubiór do takiej właśnie konfiguracji. Rano często bluza/kurtka, a wczesnym popołudniem Tshirt i wysokie Słońce.

      3. Tu obiektywnie nie ma sensu nie piszemy o gustach co komu się podoba a komu nie. Ja wolałbym czas letni ale gdyby pozostał czas zimowy to też by było lepsze niż zmiany czasu. Obiektywnie nie ma sensu bo ani ekonomicznie nic to wnosi a przede wszystkim co jest udowodnione wpływa niekorzystnie na zdrowie bo rozregulowuje zegar biologiczny. Udowodniono nawet że osoby słabsze np pracujące a mające problemy z sercem są bardziej narażone na ryzyko zawało choćby ( może nie jest tak że wymierają całe populację ale jednak ma to negatywne skutki a sensu nie ma poza tym że ktoś co woli a ktoś nie a to kwestia gustu). Może nie jest tak że dotyka to wszystkich w takim samym stopniu ale jednych mniej a drugich mniej ale dla nikogo to nie jest pozytywne bo trzeba się dostosowywać-piszę tu osobach pracujących albo uczących się. Ja kiedyś podałem na własnym przykładzie. Staram się chodzić spać i budzić o w miarę regularnych porach nie tylko dlatego że to najzdrowsze ale dlatego że mój organizm się do tego przyzwyczaił. Jak mam wolne to kładę się niewiele później niż jak pracuję bo ogarnia ma senność i tym wstaję niewiele później niż jak mam wolne różnica wynosi 30min do 1 godziny (rzadko dłużej). Tymczasem zmiana czasu rozregulowuje mnie na jakiś tydzień i chodzę niedospany w pracy co wpływa na mój nastrój. Drugi przykład. Pracuje do późna biegam wieczorem ok 21.00 bo mam taką potrzebę po zmianie czasu biegam godzinę później a dodatkowo dzień się skraca, więc zaraz po zmianie czasu jestem zmęczony i muszę się mocno zmuszać do biegania. Powtarzam jeszcze raz to nie jest kwestia gustu co kto woli tylko obiektywnie zmiana czasu jest głupotą a to już przy jakim czasie zostaniemy ma mniejsze znaczenie. Ja prowadzę w miarę aktywny tryb życia i bardzo mi to przeszkadza.

        1. Piszesz, że obiektywnie jest głupotą, a na poparcie tej tezy stawiasz subiektywne argumenty ze swojego życia, np o której Ci się dobrze biega i o której wstajesz. Jak słusznie zauważyłeś, na niektórych nie ma to takiego wpływu, takie osoby zdecydowanie bardziej będą wolały przestawić te zegarki dwa razy do roku i cieszyć się dłuższym dniem latem i wcześniejszym świtem zimą. I o ile potrafię zrozumieć, że ludzie woleli by już nie przechodzić tych zmian i na stałe “przytulić” czas letni, to troszkę mnie dziwi, że nie ma dla Ciebie większego znaczenia to, przy jakim czasie zostaniemy.

          1. Napisałem że ogólnie wpływa to źle na ludzi . Być może i na Ciebie tylko o tym nie wiesz. Może na krótki czas, ale jednak. Nie ma to uzasadnienia zdrowotnego. Po co rozregulowywać swój organizm nawet krótko i go przyzwyczajać do nowego czasu skoro to nie ma pozytywnego uzasadnienia ani medycznego ani ekonomicznego a to że ktoś woli żeby wcześniej było jasno, a inni żeby dłużej było jasno to tylko kwestia gustu. To można rozwiązać np. w referendum. Każdy kto woli czas letni to i tak przyzwyczai się do zimowego gdyby wygrała ta opcja. Oddzielajmy swoje gusta od racjonalnych rozwiązań. Jedni lubią upały a i inni mrozy dla jednych to będzie szkodliwe bardziej a pewnie są i tacy co tego nie odczuwają ale ogólnie upały jako dla ludzi nie są korzystne. Na pogodę nie mamy wpływu a na zmiany czasu tak. I na koniec-napisałem przecież że wolę czas letni, ale jeszcze bardziej wolę zaprzestanie czasu czyli wolałbym czas zimowy niż zmiany czasu bo do zimowego w końcu bym się też przyzwyczaił-najważniejsze żeby mój organizm nie musiał się dostosowywać do głupot wymyślonych przez ludzi. To może miało kiedyś ekonomiczne uzasadnienie, ale tylko ekonomiczne a teraz nie ma żadnego

  44. No okej, rozumiem Twój punkt widzenia :) Może nie zgadzamy się do końca, ale widzę, że akurat mamy podobne zdanie co do czasu letniego i zimowego- szkoda by było, gdyby w najdłuższe dni w roku słońce zachodziło koło 20.00- 20.30 jak na początku maja- zwłaszcza, że w świetle coraz większej liczby dni gorąco- upalnych w sezonach letnich to właśnie wieczorami bardzo przyjemnie można spędzać czas na świeżym powietrzu, a np pod koniec sierpnia zachody by były wtedy przed 19.00.

    1. Szczerze mówiąc jest mi bliżej do Twojego rozumowania. Wolę się po tygodniu przystosowywać niż latem tracić godzinę Słońca (oraz ciepła!) wieczorem. Wiele letnich wieczorów jest nadal jest nadal na tyle chłodnych, że imprezy z rodziną czy znajomymi pod chmurką nie byłyby już takie fajnie, kiedy już o 22 byłoby poniżej 20 stopni i panowała głęboka noc, jak to często bywa latem. Duża część przyjemności takich imprez wynika właśnie z faktu, że można długo siedzieć nie zgrzytając zębami z zimna i cieszyć się naturalnym światłem. Nawet grubsze ubranie nie oddaje wówczas tego samego klimatu.

  45. Pogoda dziś w Poznaniu całkiem przyjemna, ponad 23 stopnie, w dodatku Twb. sięgała 15 stopni. Wygląda na to, że Jelenia Góra znów będzie miała wysoką średnią dobową.

  46. Dziś u mnie (Gliwice) o 7:30 rano było mgliście i pochmurno. Ale na szczęście stratusy szybko wyparowały i już o 9:00 rano było bezchmurnie, przy szybko wzrastającej temperaturze. Ostatecznie temperatura doszła do 23 stopni.

  47. Tymczasem w Kuopio dzisiaj zanotowano 19,1 st – rekord miesiąca poprawiony o 3,1 st. Czyli to tak jakby w mojej miejscowości było dziś… 29,4 st :D

  48. Tak więc (niemalże) cały W kraju może mówić o około/ponad tygodniowym późnoletnim epizodzie i to przy bardzo dużym usłonecznieniu. Z kolei E Polski o typowym wrześniowym poleciu – również w przewadze przy bardzo pogodnej aurze.
    Wrocław i Słubice zanotowały dzisiaj Tmax nawet powyżej 25°C. Natomiast powyżej 20°C ponownie było w zdecydowanej części kraju. Tu mamy jednak ciekawostkę, bo Warszawa była dzisiaj jedną z… najchłodniejszych (!) lokalizacji za dnia, z Tmax nieznacznie powyżej 20°C. Było tylko nieznacznie cieplej niż w Suwałkach, natomiast chłodniej niż w wielu lokalizacjach na samym Mazowszu (np. w Siedlcach, Mławie, czy Ostrołęce), a nawet niż w Białymstoku. Ciekawe co było tego przyczyną (?), bo taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko – tym bardziej, że nie mieliśmy różnic w zachmurzeniu…

    Widać już jej kres tej “babio-letniej” aury, tzn. w czwartek 18.10, który jako ostatni może przynieść Tmax powyżej 20°C jeszcze w sporej części kraju. Jednak potem, pomimo powrotu typowej W cyrkulacji strefowej, opady nie pojawią się z dnia na dzień. Może III dekada przyniesie w tym względzie wyraźniejszą zmianę (?) – zobaczymy. Tym bardziej, że widać coraz wyraźniejsze zmagania ciepła z chłodem nad Europą – jak w końcówce prognozy ECMWF: http://www.wetterzentrale.de/maps/ECMOPEU12_240_1.png
    A wieczorny GFS – zupełnie inaczej niż w rannej medialnej odsłonie – tym razem widzi zarówno sporo opadów, jak i coraz większy chłód z przedzimiem w końcówce…

    1. To co najbardziej mnie uderza to fakt jak bardzo pogodowo uprzywilejowana jest Europa zachodnia. Wyż na wschodzie Europy – u nich od przeszło tygodnia ciepło.. ba – nawet cieplej niż na wschodzie! Teraz wyż miałby się zmienić na zachodni i u nich byłoby ponownie akceptowalnie ciepło (mniej więcej tak jak dotychczas było u nas), a mniej więcej dopiero od wschodnich Niemiec zaczynałaby się strefa większego chłodu. Czyli nie ważne jaki tryb cyrkulacji, a u nich i tak jest przyjemniej. Na dodatek ze znacznie czystszym powietrzem!

      1. Takie dysonanse są coraz częściej. Oprócz roku 2010 czyli raczej wyjątku kiedy było w lecie cieplej na wschodzie niż na zachodzie, zwykle to na zachodzie zawsze jest duuużo cieplej. Np. w Brukseli zawsze jest dużo cieplej w lecie niż na wschodzie Polski w co nie każdy uwierzy no ale tak jest.

        1. @podlasianin:
          “Np. w Brukseli zawsze jest dużo cieplej w lecie niż na wschodzie Polski w co nie każdy uwierzy no ale tak jest.”
          Zawsze?
          W tym roku w Białymstoku maj i sierpień były cieplejsze od brukselskich, różnica w czerwcu była nieistotna.
          Warszawa od kwietnia do września miała wszystkie miesiące cieplejsze od brukselskich.

        2. Tak jak pisze @podlasianin jest zazwyczaj w porze chłodnej, zwłaszcza zimą. W porze ciepłej, zwłaszcza latem, dość często jest odwrotnie.

    2. Tak dzisiaj zostały zanotowane jak na razie najwyższe temperatury tegorocznego października czyli 25,3*C we Wrocławiu i 25,1*C w Słubicach.

    3. Tak nie do końca pogode na wschodzie nazwałbym poleciem bo rano jest tak zimno, że trzeba ubierać się już bardzo grubo późnojesiennie żeby nie zmarznąć na te 4 stopnie. Po południu jest fajnie, ale jednak jest te 50-55% doby poniżej 10 stopni wiec nazwałbym to po prostu słoneczną jesienią.

      1. Jednak Tavg jest w widełkach 10/15°C – co mimo wszystko jest poleciem. Typowa umiarkowana jesień niesie Tavg 5/10°C (Tmax 10/15°C) i wiele wskazuje na to, że tak będzie w przewadze za około tydzień.

  49. Przepiękny weekend. Spędziłem go w stolicy i po 21-22 stopnie i mnóstwo słońca. Można było się opalać w krótkim rękawku na słońcu. A słońce pomimo że połowa października ma moc :) Ten październik w naszym odczuciu jest taki super, bo ostatnie 2-3 październiki były słabe. Do piątku ciepło, potem raczej też masakry nie będzie.

    1. ano nie widać w prognozie jakiegoś szczególnego załamania pogody. Coś tam gfs przebąkuje o przedzimiu na końcu prognozy ale on już tydzień temu miał takie fusy.

      Po kresie wybitnie pogodnego i ciepłego epizodu będzie trochę wiecej chmur (ale i tak codziennie co najmniej 30% usłonecznienia widzę, nie zanosi się na jakies długotrwałe szczelnie pochmurne epizody), temperatura spadnie do 12-16 stopni za dnia i 4-8 nocą, nadal mało opadów.

      Kres października i początek listopada to czas, w którym opady śniegu pojawiają się już wcale nie tak rzadko, temperatua za dnia potrafi spaść do wartości bliskich 0C…albo wzrosnąć do ponad 20C, przynajmniej na południu Polski.

      1. w 2014 mieliśmy od 18 do 22 stopni na początku listopada, więc kto wie ;)
        moim zdaniem dostaniemy większe ochłodzenie po 25.10, ale raczej ono będzie chwilowe…

  50. Ciekawe dlaczego moja stacja pogody od kilku dni zaniża temperaturę. Np. 11 października moja stacja (Gliwice) pokazała maks. 22,6 stopnia a oficjalna stacja synoptyczna w Katowicach zanotowała aż 23,5 stopnia. Zazwyczaj to u mnie jest cieplej o 0,5-1 stopnia, a tu taki zonk. Zauważyłem, że w poprzednich latach też tak miałem, ale tylko jesienią oraz przez część zimy. Może promieniowanie słoneczne już nie sięga mojej stacji w jesienne i zimowe dni?

  51. Ależ mamy rano kontrasty termiczne nad Polską – podczas, gdy na Suwalszczyźnie notujemy raptem +2°C (w ogóle w wielu miejscach na E kraju ok. +4°C) to w Jeleniej Górze +15°C, w Zielonej Górze i Opolu +13°C, nawet w Gorzowie Wlk. +12°C. Ta część kraju, podobnie jak i Niemcy, mają termiczne lato.

    Szkoda, że ten wyż nie ulokował się z 500 km bardziej na E. Pocieszeniem może być fakt, że co najmniej do 22-23.10 na chłodniejsze noce na E Polski się nie zanosi. A to ważne, bo przymrozki przyspieszyłyby postępy jesieni fenologicznej – a które to większość z nas zapewne chciałaby jak najdłużej przed zimą spowolnić…

    1. Dzisiaj były przygruntowe przymrozki, przecież w Białowieży był +1 stopień rano…Takie to “ciepłe” powietrze, które nagrzewa tu jedynie słońce.

      1. Taki “urok” wyżów kontynentalnych, które im bliżej zimy tym szybciej schładzają się zwłaszcza dołem, zwłaszcza w porze nocno-porannej.
        Teraz coraz częściej największe ciepło będą przynosiły ciepłe wycinki niżów (a nie wyże), zwłaszcza w kontekście Tmin.

  52. W centrum grzybów jest obecnie tyle, że w 2-3 nazbierasz pełen kosz praktycznie w każdym lesie. A warunki do zbierania są dużo lepsze niż w zeszłym roku, bo w lesie jest sucho, ciepło i ogólnie przyjemnie, stąd grzybiarzy cała masa – tyle osób ile w ten weekend chodziło za grzybami chyba w życiu jeszcze nie widziałem. Jak widać nie potrzeba olbrzymich opadów, by był wysyp.

    1. Na Mazowszu jest podobnie. Sam mam koźlarze na działce. Wystarczyło kilka/kilkanaście porządniejszych stref opadowych w miesiącach VII-VIII-IX + wilgoć i grzybnia z poprzednich bardziej mokrych roczników. A teraz ciepło (choć już nie gorąc/upał), które grzyby też lubią + pogoda zachęcająca do wypadów do lasu, w tym grzybobrania:-)

  53. oczywiście najważniejsza jest grzybnia, grzyb na wierzchu to już owoc, więc musi wcześniej być wilgoć aby grzybnia mogła wzrastać a potem już wystarczy trochę wilgoci i moze być pełno grzybów. Grzybnia potrafi w drzewie warzyć wiele ton, tak mówili w filmie przyrodniczym.
    A noce chyba najcieplejsze są na razie za nami fen ma słabnąć późnym popołudniem, nawet u mnie na wsi, rano około 14 stopni nic dziwnego wiało jak trza w nocy.

  54. A w fusach w końcówce października w kolejnej odsłonie np. GFS widać już przedzimie i nawet opady deszczu ze śniegiem. Czyżby ten “atak chłodów” w fusach był związany z NOA, którego spadek na wartości ujemne widać w końcówce października?

    1. Na pewno okoliczności z takim spadkiem NAO:
      http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/pna/nao.sprd2.gif
      … zwiększają (niż osłabiają) prawdopodobieństwo większego ochłodzenia w końcówce października. Zobaczymy jednak, czy w kolejnych prognozach będzie on podtrzymany (?).

      Generalnie po obecnym babim lecie na pewno się ochłodzi i to więcej niż symbolicznie. Pytanie, czy już w III dekadzie października pojawią się akcenty (przed)zimowe, czy stanie się to w listopadzie (?).
      Jeżeli jednak do tego późniejszego jeszcze większego (niż 19.10) ochłodzenia by doszło, to można przypuszczać – że przy coraz większym napieraniu mas chłodnych z W/NW/N – zaczną się też częstsze opady.
      Byłoby to już pewnie trwalsze przejście do pory chłodnej.

      Niezależnie od tego tegoroczny październik już teraz dla mnie mocno “plusuje”, bo jesień w takim wydaniu jak obecnie jest zachwycająca:-) Po tak długim pięknym okresie mogłoby jednak zacząć regularniej padać – ale przy aurze urozmaiconej (z rozpogodzeniami również) i jeszcze bez akcentów zimowych…

      1. To ja mam propozycję jeżeli już rozmawiamy co kto woli, to najlepiej niech będzie tak że jak się już ochlodzi z początkiem listopada i skończy się definitywnie pora ciepła to niech sporo pada ale temp niech będzie powyżej 0, tak w usrednieniu koło 5 stopni. To wtedy będa zadowoleni Ci co tak panicznie boją się akcentów zimowych, a w górach już zacznie przybywać śniegu i będzie można sezon w końcu szybciej zacząć:) W sumie moglo by tak być nawet całą zimę. Zimofoby nie widziałyby na oczy śniegu a w górach zima idealna z lekkim mrozem i z dużą ilością śniegu:)

        1. Jak ma sypnąć deszczem ze śniegiem lub samym śniegiem już w końcówce października, czy w listopadzie – to i tak sypnie, bez czyjegokolwiek widzimisię. Ja to w pełni akceptuję, bo i akceptuję naszą zmienność pogodową. Zimowa zima ciekawsza robi się dla mnie mniej więcej od końcówki listopada, kiedy to ochłodzenia nie oznaczają już “bele czego” tylko już normalną zimę. Natomiast ocieplenia mogą cały czas jeszcze przynosić nam aurę “łaskawszą” do życia. Ale powtórzę: mam swoje preferencje, co nie znaczy, że będę zbytnio narzekał, gdy będzie inaczej. To ja powinienem dostosowywać się do pogody, a nie pogoda do mnie:-)

          1. Dokladnie tak myślę, dlatego nie widzę sensu ciągłego pisania zyczeniowego. Dużo fajniej mi się czyta opisywanie tego co jest w pogodzie, jakie są tego przyczyny i spekulować/prognozować co może być w średnim i dłuższym czasie;)

          2. ponarzekać se można ale i tak nic to nie zmienia. Ja mocno marudziłem na sezon 2017/8 że ciemnica i bździna za oknem od września do początku lutego. Za to reszta 2018 roku to wynagrodziła, więcej słońca niż było w tym roku to się już chyba nie da. Pojedyncze miesiące bywały lepsze (lipiec 2006, lipiec 2013, kwiecień 2009) ale taki długi ciąg pogodnych miesięcy (w zasadzie wszystkie od kwietnia poza czerwcem) to się chyba jeszcze nie zdarzył. Rekord z 2003 będzie w tym roku pobity mimo ponurego stycznia i lutego oraz marca zaledwie w normie.

            W zasadzie to procent usłonecznienia nadal jest jak wiosna czy latem, tylko temperatura trochę niższa bo z oczywistych względów nie ma już upałów tylko max 22-23 stopnie.

        2. Ja nie będę zadowolony, w listopadzie oczekuję jeszcze jesiennej pogody 10-20 st., najlepiej w akompaniamencie słońca, a nie zimowych jednocyfrówek.

          1. To akurat mnie nie dziwi że nie będziesz. Nawet przy lekkim mrozie w styczniu nie jesteś.

          2. @fkp
            Ja tez.
            Wszelka zima w listopadzie to nieporozumienie a i przedzimie niemile widziane.
            10-15 to minimum moich oczekiwań, ale fajnie byłoby jakby przynajmniej przez 5-10 dni (najlepiej nie pod rząd) było wiecej.
            Co do usłonecznienia to cudów nie ma. Rekordowy listopad 2011 odczuwalnie pochmurny. Dlatego liczę na chociaż te “marne” 60-70 godzin słońca.
            Do tego dobrze jakby troche popadało, a nade wszystko wiało.
            Po takim listopadzie mógłby nawet nadejść lekko zimowy grudzień jak w 2016 i bym nie płakał. Byle sie to ograniczyło do grudnia, a nie do większości listopada, grudnia, stycznia i połowy lutego jak w sezonie 2016/17.

          3. No właśnie dawno nie było w listopadzie ogólnokrajowego epizodu z tmax 15-20 stopni i słońcem. Ostatni taki epizod był w listopadzie 2014. Listopady 2015, 2016 i 2017 nie wszędzie przyniosły przekroczenia 15 stopni i do tego były to króciutkie epizody.

      2. II połowa października to chyba najszybszy spadek średnich temperatur. I potencjałow także.

        90 %tyl dla dnia dzisiejszego to u mnie 21,5*C, a dla 31 paź już tylko 16,3*C. Wartość tego parametru (dzień upalny definiownay przez percentyl 90) w okresie 25 wrzesień – 15 październik jest w miarę stała i wynosi od 21,5 do 22,9*C, od 16 października bardzo szybko schodzi w dół. To jest chyba to babie lato właśnie. Wartość 15*C pęka już 10 listopada, zaś poniżej 10*C schodzi ona 30 listopada. Zimowe “upały” są przy wartościach od 7,2 do 9,7*C zależy kiedy, ale przez całą zimę jest to dość stałe, dopiero w III dekadzie lutego wyraźnie wzrasta do 12*C.

        1. Skąd masz te dane o 90-tym percentylu?

          No niestety smutne ze juz za dwa tygodnie temperatury 17-20 bedą “ekstremalnym ciepłem”. Ale temperatury 10-15 stopni sa juz duzo bardziej realne i na przewage przynajmniej takich liczę jak najdłużej.

          1. meteomodel.pl/klimat/eobs/card/
            PS. Filtr antyspamowy jest zbyt czuły skoro nie pozwala zamieścić komentarza linkującego do własnej domeny! Inne pogodowe domeny, jak np. ogimet, również powinny być whitelisted.

          2. @chochlik
            Słusznie. Ja zawsze usuwam https z linku i jakos sie publikuje tutaj, ale fajnie jakby to nie było konieczne

  55. Także w poniedziałek Warszawa była jedną z najchłodniejszych lokalizacji zarówno w Polsce, jak i na samym Mazowszu – z Tmax nieco poniżej 20°C. Ciekawi mnie przyczyna takiego dość nietypowego stanu, bo o 0,5-2 st. cieplej było w różnych innych kierunkach, np. w Mławie, Płocku, Ostrołęce, Kozienicach, czy Siedlcach.
    Nie zmienia to oczywiście faktu, że był to kolejny dzień z aurą “babio-letnią”, a która to potrwa jeszcze 2-3 dni.

    PS.
    Coraz więcej prognoz różnych modeli wskazuje na przedzimową aurę od połowy III dekady października. Zobaczymy na ile te prognozy “ujrzą światło dzienne”…?

  56. W Goerlitz średnie dobowe w ostatnich kilku dniach osiągają około 19*C. W okolicy jest podobnie. Dzisiaj mam kolejny ciepły wieczór na krańcach SW. Tym razem u mnie bez fenu, a i tak temperatura daje radę. Ostatnie noce dają zwykle Tmin wynoszące około 15*C.

  57. Jeżeli w samej końcówce października mocniej się nie ochłodzi, to miesięczna anomalia zakończy się pewnie w okolicach +2K (ref. 1981-2010), jeżeli nie wyższej wartości. A i nawet większe ochłodzenie nie powinno jej “zbić” do wartości poniżej +1K. Najbliższe dni zapowiadają się bowiem nadal ciepło i bardzo ciepło – co prawda z ochłodzeniem w II połowie tygodnia, ale i zarazem z coraz wyraźniejszym spadkiem statystycznej Tavg do wartości już poniżej 7,5°C. Czyli o anomalie powyżej +2K będzie już coraz łatwiej nawet bez odczuwalnego ciepła.

    W ogóle oceniając cały rok 2018 łatwo dość do wniosku, że albo listopad i grudzień będą w przewadze już przedzimowe i zimowe, albo… idziemy na nowy roczny rekord ciepła – przebijający ten z 2015 r. Której opcji będziemy bliżsi jeszcze nie wiadomo (?), choć osobiście sądzę, że okres z najczęstszymi i/lub najsilniejszymi ujemnymi anomaliami licząc od kwietnia b.r. dopiero przed nami (nie przesądzając co do końca przeważy).

    1. Na wschodzie ciągle jest szansa nawet na październik poniżej normy, gdyż ostatnie doby były tylko minimalnie powyżej normy.

      1. Jednak wraz z “odżyciem” przepływu bardziej W, wespół z coraz częściej pochmurnym niebem + faktem obniżania się statystycznej Tavg, wartości Tmin na E kraju już nie będą tak obniżały anomalii w dół (jak w ostatnich dniach).

    2. @Lucas Wawa
      Przede wszystkim oceniając anomalię ostatniego tygodnia października trzeba zwrócić uwagę na zachmurzenie. Jeżeli będą jednocyfrowe tmax 5-15 stopni przy słonecznej i suchej pogodzie z silnymi przymrozkami w nocy (nawet poniżej minus 5 stopni jak to były ostatnio w 2015, 2014 czy 2013) to wtedy anomalia dla października będzie mocno spadać. Jeżeli natomiast będą dni z dominacją zachmurzenia i temperatur 5-15 stopni a w nocy tmin 0-5 stopni przy chmurach to anomalia temperatury będzie znacznie wolniej spadać lub stać nawet w miejscu.

      1. Silne przymrozki w ostatnim tygodniu miesiąca przyniósł także październik 2012 – miejscami wtedy średnia dobowa temperatura była ujemna.

  58. @kmroz
    Wygląda na to, że miałeś rację: stacja Okęcie zaniża wartości usłonecznienia. Przykładowo, w ostatnich czterech dniach (w których usłonecznienie było w zasadzie pełne) o około 1 godzinę na dobę.

    1. Większość miała rację. To Ty broniłeś tego usłonecznienia jak jakiejś fortecy. Czasem jedna godzina, czasem mniej, czasem więcej. Wystarczy, żeby się uzbierało paręset w skali roku.

    2. @ben
      Ja akurat to bardziej zauważałem w przypadku dni w których było wyraźnie kilka godzin słońca, a pokazywali jedną lub mniej. Albo dzień w którym słońce świeciło przez jakis czas a był pokazywany brak.
      Ale ostatnie dni tez swietnie to pokazują. Dzień trwający jeszcze ponad 10 godzin a usłonecznienie 8.8h. Ja juz od ponad roku na tę kolumnę nawet nie patrzę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com