Aktualna anomalia temperatury maja

Aktualna anomalia temperatury maja

Anomalia temperatury maja do dnia 20. włącznie wyniosła +2.63°C jak na razie plasując ten miesiąc wysoko w hierarchii najcieplejszych majów w historii pomiarów. Rekordowo ciepły maj wystąpił w roku 1889, kiedy jego anomalia miesięczna osiągnęła +3.19°C w stosunku do okresu referencyjnego 1981-2010. Najzimniejszy maj wystąpił w 1864 (-5.81°C).

Powyżej: rozkład anomalii temperatury maja 2018 do 20. maja.

Anomalia roczna do 20. maja wynosi +0.94°C, przy czym nad samym morzem jest to zaledwie +0.3°C, a na południu kraju do +1.3°C.

Powyżej: rozkład anomalii temperatury rocznej do 20. maja.

Mimo, że prognozuje się raczej wysokie anomalie temperatury do końca maja, nie ma większych szans na to, by okazał się on rekordowo ciepły. Aby do tego doszło pozostałe 11 dni musiałoby się odznaczać anomalią temperatury równą +4.21°C. Wg najnowszej odsłony modelu GFS będzie to jednak raczej około +3°C, co powinno skutkować anomalią maja równą około +2.7 – +2.8°C. Byłby więc to najcieplejszy maj od 2002 roku.

Powyżej: prognozowana anomalia temperatury w ciągu najbliższych 10 dni.

 

 

Print Friendly, PDF & Email

296 Replies to “Aktualna anomalia temperatury maja”

  1. No prognozy coraz cieplejsze i weekend wraz z końcówką maja zapowiada się na chwilę obecną – gorąco a może i nawet z przekroczeniami 30-stki, jednak proponuję jeszcze poczekać na “uprawomocnienie” się tych prognoz ;)

  2. Czy dysponuje ktoś jakimiś danymi meteo z maja 1864 roku (chodzi mi głównie o TMax)? Ta anomalia jest niesamowita, przecież taki miesiąc musiał już zakrawać o zimę…

    1. Bez przesady z tą zimą. Anomalia duża, ale tamten maj był w zasadzie…lekko chłodnym kwietniem. Wciąż wiosenny miesiąc, wciąż była wegetacja.

      Ostatni najzimniejszy maj to ten z 1980 roku, odznaczył się anomalią -4,10. Średnia temperatura maksymalna w Katowicach wyniosła wtedy 15,6*C, czyli raczej daleko do zimy. Podobnie niskie Tmax były w maju 2010 (średnio 16,4*C) ale tam to głównie dlatego, że było bardzo pochmurno i ciągle padało. A maj 1980 był miesiącem słonecznym z zimnymi nocami – średnia Tmin najniższa w serii wynosząca 4,4*C.

      Takie parametry ma u mnie przeciętny kwiecień. Więc ten jeszcze zimniejszy maj byłby trochę chłodniejszym od normy kwietniem. Wciąż daleko do zimy. Co innego z samym kwietniem, najzimniejsze kwietnie w dziejach miały średnie temperatury (maks, min, średnie) podobne do ciepłych miesięcy zimowych. Najzimniejszy kwiecień po 1951 to ten z 1954 (średnia 4,4), poza nim były jeszcze trzy poniżej 5*C. Te miesiące były zimniejsze od lutego 1990 czy grudnia 2015.

  3. Coś to niedoszłe ochłodzenie jakie miałoby pojawić się w końcówce tygodnia (ok. 25-26.05), wraz z kolejną wyraźniejszą dawką opadów, jest coraz bardziej redukowane w prognozach. Dla odmiany coraz częściej pojawiają się prognozy kolejnych dni “gorących” – bliżej przełomu maja i czerwca nawet ponownie z Tmax rzędu 30°C. I jak słusznie zaznaczył @Konrad, choć zapowiedzi zwłaszcza na dni od 26-27.05 muszą się jeszcze “uprawomocnić”, to jednak taką tendencję prognostyczną w ostatnim czasie da się zauważyć.

    Niewykluczone więc, że anomalia maja’2018 zamknie się bliżej wartości +3K (ref. 1981-2010), niż jak jeszcze 2-3 dni temu się wydawało bliżej +2K (a tym bardziej poniżej niej).

    W ogóle mamy drugi miesiąc z rzędu, który zdaje się potwierdzać jak coraz to trudniej o więcej niż symbolicznie ujemne anomalie (chociażby rzędu -1/-2K) w porze ciepłej – a czemu sprzyja nie tylko coraz to częstsza “blokada” kontynentalna cyrkulacji strefowej z W (zmieniająca przepływ bardziej na E/S), co także coraz większe usłonecznienie przyspieszające się ogrzewanie się mas powietrza nad lądem, nawet jak wyże lokują się nieco bardziej na N (niż S) od Polski i w naszym regionie wieje ze E/N. Kwestią czasu (kilku lat?) pozostaje już tylko pewnie doczekanie się rekordowo ciepłego maja, o ile oczywiście nie stanie się to jeszcze w tym roku. W 70-80% przeczuwam, że anomalia zamknie się jednak poniżej progu +3,2K – co nie zmienia drugiego pod rząd wyjątkowo ciepłego miesiąca.

      1. Maj 2002 +2,92C
        Maj 2003 +1,73C
        Tegoroczny póki co +2,63C.
        Trudno więc określać, że “tegoroczny maj koło maja 2002 nawet nie leżał”.

        1. moze mu chodzi o to, że w 2002 nie było ochłodzeń? U mnie w maju 2002 najniższa Tmax to było 19 stopni! Bardzo wyrównany miesiąc jeśli chodzi o temperatury. Nie było takiego skwaru jak w 2005 ale też nie było ochłodzeń do 15 lub mniej, jak w ubiegłym tygodniu.

          1. a w tym były jakieś ochłodzenia (do temperatur autentycznie zimnych mam na myśli)? Mowa o Polsce centralnej, bo na S wiem, że trafił się pojedynczy dzień z t max koło 15 stopni.

    1. Czy to raczej nie przypadek blokad cyrkulacji w porze ciepłej, skoro w okresie zimowym w ostatnich latach przeżywamy renesans cyrkulacji strefowej..

      1. Ostatnie roczniki faktycznie to potwierdzają. Myślę jednak, że częstsze będą jeszcze bardziej nieprzewidziane odstępstwa od dotychczasowych cykli (w różnych kierunkach) skutkujące częstszym takim “zmianom akcji” jak np. w lutym b.r., czy w II poł. stycznia 2012 (kiedy NAO też było przeważnie dodatnie), itp.

      2. W zeszłym roku praktycznie takich blokad nie było. Niże niemal przez całą wiosnę i lato śmiało sobie przechodziły nad Skandynawią. Przez to wiosna i lato było bardzo wietrzne, a na północy również deszczowe.

        1. Przy “strefówce” w porze ciepłej będziemy mieli pewnie przewagę opcji blisko termicznej ‘normy’ – jak np. przez sporą część lipca ub.r.

          1. @Arctic Haze
            I właśnie z mojego spostrzeżenia, oceniając dane W UŚREDNIENIU (np. miesięcznym) wynika to co Ty napisałeś:-)

      3. Zimą w ostatnich latach mało jest blokad atlantyckich, natomiast kontynentalne co jakiś czas się zdarzają.

      4. @chochlik – ależ niestety się mylisz, były rok temu takie blokady i to właśnie one spowodowały to co się działo w drugiej połowie kwietnia. Podobnie w październiku 2016 była blokada cyrkulacji strefowej. Taka blokada wcale nie musi przynieść dobrej pogody – wbrew obiegowej opinii. Wszyscy tak krytkują ten wstrętny atlantyk, a to właśnie tylko on jest gwarantem w miare normalnej pogody – regularne opady, ale też mnóstwo słonecznych dni. Zimą tym bardziej, tutaj nie muszę mówić, że gdyby nie ten paskudny Atlantyk, to mogło być u nas równie mroźno jak w Rosji i to przez wiele tygodni ciągiem.

        1. Jedna z najsilniejszych blokad strefówki przyniosła nam grudzień 2010, miesiąc nie tylko bardzo zimny ale jednocześnie bardzo śnieżny i pochmurny. W UK to był jeden z najzimniejszych miesięcy w ichniej historii pomiarów, zimniejszy od normy o 5-7 stopni co się tam zdarza niebywale rzadko (nie sięgają tam spływy arktycznego mrozu znad Rosji, które w Polsce przy sprzyjających warunkach mogą dać anomalię miesięczną około -10K)

          Za powodzie w maju 2010 też odpowiada tego typu zjawisko. Ogólnie to silne blokady strefówki rzadko kiedy przynoszą coś przyjemnego. Jak nie powódź to skwar przez 3 tygodnie bez przerwy, jak nie upał to mrozy i śnieżyce.

        2. A zimą atlantyk też nie jest aż taki zły, o ile nie występuje w skrajnej postaci – miesiące typu luty 2016 są dla mnie zdecydowanie zbyt późnojesienne. Taki listopad czy grudzień to bym jeszcze przeżył, ale w lutym to się ma takiej aury po uszy. Dobrze, że w tym roku luty przyniósł zimę zamiast piątego miesiąca jesieni.

        3. @kmroz
          “Wszyscy tak krytkują ten wstrętny atlantyk, a to właśnie tylko on jest gwarantem w miare normalnej pogody – regularne opady, ale też mnóstwo słonecznych dni. ”

          Czy ta reguła tyczy się całej Polski czy bardziej części południowej?
          Jakie miesiące letnie w ostatnich były przykładem takiej pogody?
          Pogoda atlantycka może jest przyjemna, ale na niższych szerokościach geograficznych.
          Dla mnie duża aktywność Atlantyku kojarzy się z licznymi niżami nad Europą oraz olbrzymimi strefami opadów.
          Obecnie NAO jest na plusie (wg lowcysniezyc) ale pogoda jest bardzo sucha, a dominują wiatry wschodnie.
          Swoją drogą, czy przy załamaniach pogody jak październiku 2016 czy kwietniu 2017 towarzyszyły im silne wiatry? Jeżeli nie, to jest jedyny czynnik, który odróżnia tą pogodę od pogody atlantyckiej.

          Jak można nazwać pogodę typu 10 stopni w dzień (pod koniec kwietnia), całkowite zachmurzenie i ulewny deszcz, ale bez wiatru? Islandzka? przecież to też Atlantyk
          Syberyjska? zazwyczaj jest tam bardzo sucho.

      5. @chochlik
        Nie mam pojęcia jakie będą w różnych dekadach proporcje między wyraźniejszą “strefówką” (przeważnie W/SW) a jej osłabieniem/blokadami w porze chłodnej. Przypuszczam jednak, że będziemy mieli w tym względzie większą nieregularność niż w XX wieku i zarazem trudniejsze do predykcji przypadki – jak np. przykładowo duże zniżkowanie NAO/AO ok. 2010 r. na tle roczników wcześniejszych i późniejszych, czy np. w II poł. zimy 2011/12 względem tygodni wcześniejszych i późniejszych, czy w marcu 2013 r., albo wreszcie jak w lutym b.r. Możemy mieć też blokady kontynentalne jak np. w styczniu 2017 r. Trend Tavg też będzie rosnący, ale jednak przy (znacznie) wyraźniejszych wahaniach (także w dół) względem tego z czym mamy do czynienia w porze ciepłej.

  4. Maj należał do tej pory do jednych ze slabiej ocieplejących się miesięcy ale od 2016 roku można powiedzieć że nadrabia zaległości do innych. Po serii cieplejszych majów 2000-2003 ( w 2001 był jednak chłodniejszy), później maje były raczej na przemian ciepłe i chłodne ale jak pamiętamy w 2016 zanotwano bardzo ciepły maj, w 2017 był lekko ciepły ale byl a w tym roku już na 99% oceniam jako powyżej normy a w tym na ok. 70-90% między bardzo ciepłym a ekstremalnie ciepłym. Tego z roku 2002 już raczej nie przebije ale może ten z roku 1993 da radę. W tym roku w Warszawie np. nie było nawet jednego dnia do tej pory z temperaturą maksymalną poniżej 15 stopni co się zdarza wyjątkowo rzadko. W kraju takich dni nie brakuje- dotyczy to głownie jednak miejscowości nad samym morzem i podgórskich. Wygląda na to że poza wysokimi górami obędzie się również bez spadków temperatur maksymalnych poniżej 10 stopni – co też nie zdarza się tak często. Wg mnie maj jest póki co nawet lepszy niż kwiecień 2018 bo tu brakuje w ogóle bardzo zimnych dni i jest podobnie jak w kwietniu dużo slońca. Jednak z ostateczną opinią wstrzymam się do końca miesiąca

      1. To chyba nie jest odpowiedź na moje pytanie chyba że nie rozumiem … Patrząc na ten wykres co wrzuciłem nie chodzi na 90 % o prostą anomalie bo od stycznia do kwietnia półkula północna miała wartości ujemne a teraz wartości ledwo mieszczą się w przyjętej skali wykresu (według tego wykresu co wrzuciłem)

        1. +0,7K to (jak na Arktykę) bardzo mało.

          To anomalia względem dziwnego okresu 1979-2000 czyli se środkiem prawie 30 lat temu. Czyli rzeczywiście masz rację bo trend ocieplenie a Arktyce to więcej niż 0.2 K/dekadę. Jedak czy nie jest to symptomatyczne, że +0.7 K anomalii to praktycznie… anomalia ujemne?

      1. @ Admin
        Dzięki za odpowiedź :) – o to pytałem. Myślałem że wykres pokazuje odwrotnie -nieoszacowanie anomalii .

    1. Na TVN Meteo też w prognozie długoterminowej jest maks 26 stopni , oraz napisali: “upał na razie nie wraca do Polski”

      Skąd oni wzięli te prognozy? Skoro od jakiegoś czasu zarówno GFS oraz ECMWF prognozują gorące oraz upalne dni na przełomie maja i czerwca?

  5. W Baranowie Sandomierskim tak wczoraj jak i dzisiaj “normalny”, piękny maj. Temperatura południem w granicach 20 C, nad ranem ok 10 C. Kwitną piwonie, jaśminy , czarny bez i nawet truskawki dojrzewają. Oby następne miesiące były bez ekstremów.

  6. Czyli mimo tego ochłodzenia od 14 maja maj ma szansę jeszcze zapisać się jako najcieplejszy od 16 lat? Wszystko zależy od ocieplenia pod koniec miesiąca. Aktualnie GFS z 6 UTC widzi falę dni gorąco-upalnych z tmax powyżej 25 stopni od 27-28 maja a 30 maja wróży nawet 33 stopnie – jeśli by się to sprawdziło to byłaby to najwyższa tmax w maju od 2005, bo tak to było zazwyczaj do 32 stopni jak np. w maju 2007, 2011, 2017

    1. a dlaczego tylo od 16 lat? anomalia do teraz jest o niecałe 0.5 stopnia niższa niż w 2002 i jeśli te najcieplejsze wiązki powtarzające się od paru prognoz się sprawdzą, to będzie wyższa średnia niż wtedy. Co to za ochłodzenie było, w skali kraju na 2 dni o niecałe 0.5 stopnia poniżej normy. Jeszcze się okaże, że pani Dorka miała racje (przynajmniej cześciowo, bo jednak przez chwile było nieco chłodniej)
      Mam szczere nadzieje, że czerwiec przyniesie podobną średnią jak ten maj. Jest ona – poza kilkoma dniami jak 3 czy 9-11 maja – bardzo przyjemna, a w czerwcu tak duże anomalie to już nie będą takie miłe.

      1. No cóż, bardzo chciałabym się mylić, zwłaszcza odn. lipca i sierpnia. Do tej pory pogoda, pomimo rekordów ciepła, była po prostu przyjemna, bez upałów i noce są chłodne. W czerwcu i lipcu, jeśli przyjdą długotrwałe upały, nie będzie już tak przyjemnie. Zobaczymy……..

    2. Wg odsłony GFS z 6’UTC to anomalia za najbliższych 10 dni mogłaby jeszcze przekroczyć +4,2K. Nie to, aby mi na tym szczególnie zależało, ale niesamowite by było, gdyby dwa pod rząd miesiące okazały się rekordowo ciepłe…
      Tak, czy inaczej co najmniej ‘bardzo ciepły’ maj mamy już bardzo prawdopodobny.

      A co do oceny obecnego miesiąca – jest dla mnie on w większości tak przyjemny jak ‘normalny’ termicznie i w przewadze pogodny czerwiec:-)

      1. mieliśmy już roczny okres, w którym 8 z 12 miesięcy było ekstremalnie ciepłych – tak było od 07.2006 do 06.2007. Trzy z nich pobiły rekordy miesięczne – lipiec, grudzień (pobity później drugi raz w 2015) oraz styczeń. Przed tym okresem była ciężka zima i mokra & niezbyt ciepła wiosna, zaś po nim – najzimniejsza jesień w XXI wieku, jedyna w której wszystkie 3 miesiące były poniżej normy.

        Mi też się ten maj podoba, jest ciepły ale trochę też popadało, suma opadów w Katowicach to 100 mm. W kwietniu była pustynia, 17 mm przy średniej miesięcznej 14,0 i usłonecznieniu które nawet latem się nie zdarza często.

        1. jesien 2007 – bardzo ciekawa pora roku. Niby była to zimna jesien (a zimna pora roku to coś niespotykane w dzisiejszych czasach – oprocz zimy te do 2013 sie zimne zdarzały), a jednak odczuwalnie wygladało to zupełnie inaczej. Słoneczna, cieplutka i babioletnia druga połowa wrzesnia, udany pazdziernik z częstymi temperaturami koło 15 stopni lub wyżej, w listopadzie dopiero odczuwalnie naprawde zimno.
          Ciekawa była też polaryzacja – w każdym miesiącu (co się potem też na grudzień przeciągnęło) najzimniejsze pod względem anomalii było południu, na północy w zasadzie od wrzesnia do grudnia było (chyba) cały czas powyżej normy (w sensie jeśli chodzi o miesięczne anomalie oczywiscie)

          1. ja z jesieni 2007 pamietam mniej więcej tyle:

            -duże skoki temperatur we wrześniu, potrafiło się z dnia na dzień ochładzać z 25 do 11-14 stopni i to kilka razy. Były też potężne ulewy na początku miesiąca, ogólnie cała I połowa września była wtedy tragiczna, słońca w zasadzie nie było w ogóle

            -Październik był w zasadzie normalnym październikiem, w I połowie ładny i w miarę ciepły, a w drugiej (zwłaszcza III dekada) była to jesienna słota w pełni – zero słońca 10 dni pod rząd i temperatury coraz częściej poniżej 10*C

            -Listopad na początku kontynuacja jesiennej słoty, a od 10-go już regularna zima z całodobowym mrozem i sporą ilością śniegu. Ostatnia dekada listopada przyniosła trochę więcej słońca i nieco wyższe temperatury.

            Grudzień – na początku jesienny bez mrozu nawet nocami, a od 13-go zimowy z całodobowym mrozem przy pogodzie wyżowej. Niestety, w większości dni zgniło-wyżowej. Ten wyż trzymał się bardzo długo, bo od 13 grudnia do końca, nawet jeszcze w styczniu 2008 się na chwilę przybliżał. Dopiero po 6.01 pogoda się definitywnie zmieniła na jesienną czy jak kto woli przedwiosenną. I zima już nie wracała w ogóle oprocz jakichś krótkich incydentów.

          2. @alewis – tez chetnie skomentuje jesien 2007 jak wyglądała u mnie
            wrzesien 2007
            pierwsza dekada – słotna i jesienna, tylko przez dwa dni powyżej 20 stopni, co gorsza kilka dni pochmurnych z co najwyżej przejaśnieniami no i dużą częstotliwością i sumą opadów. Od 11 wrzesnia jednak gwałtowna poprawa do końca miesiąca już tylko dwie ulewy w formie przelotnej (w obu przypadkach burze), temperatury początkowo dość niestabilne, ale w przyjemnym przedziale (pomiędzy 15 a 26 w dzień), koło 20.09 dwie bardzo zimne noce w dodatku, ale ostatnia dekada juz dość stabilnie ciepła 20-22 w dzień i bardzo słoneczna
            Pazdziernik 2007 – też dość zmienny miesiąc, pierwszy tydzien z zachmurzeniem umiarkowanym/dużym i przeciętnymi temperaturami około 15 w dzien, troche opadów. Później chłodny wyż i pierwsze przymrozki+ jednocyfrówki za dnia (wyż jednak nie w całości piękny), później dosłownie chwilowe ale silne ocieplenie do niemal 18 stopni, po czym znów silne ochłodzenie i pierwszy opad mieszany koło 20.10 a następnie trzecia dekada już dość ciepła i sucha ale przy tym mglista i pochmurna (10-13 w dzien)
            listopad 2007 – sam początek jeszcze dość ciepły z odrobiną słońca, ale później do niemal połowy listopada prawie codzienne opady, w tym 6.11 śniegu, przedzimowe temperatury i pierwszy dzień z termiczną zimą (6.11), później od 14.11 już zima w wersji suchej, bezsnieznej i pochmurnej z pierwszymi całodobowymi mrozami. Po 20.11 chwilowe ocieplenie do ponad 10 stopni, co bardzo miłe ze słoneczkiem, po czym w końcówce miesiąca chwilowy powrót zimy, tym razem ze śniegiem – w nocy do -6 stopni
            ogółem – wrzesień bardzo różny w swoich dwóch połowach, druga wyjątkowo słoneczna i dość ciepła,październik jak mówisz przeciętny, ale słońca nie brakowało i listopad już zimny z pierwszymi już dłuższymi zimowymi okresami i rzeczywiście najwięcej słońca w ostatniej dekadzie.
            później grudzień w pierwszej połowie pochmurny, deszczowy i ciepły, w drugiej suchy, bezsniezny i mroźny pełen smogu, ale za te wątpliwe przyjemności w grudniu dostaliśmy cudowny styczeń i również całkiem przyjemny luty.

        2. “zaś po nim – najzimniejsza jesień w XXI wieku, jedyna w której wszystkie 3 miesiące były poniżej normy.”
          Bez przesady, jesień 2007 nie była aż tak tragiczna. Były też wyżowe okresy z babim latem jak 21.09.2007-25.09.2007, 29.09.2007 – 1.10.2007 oraz 15.10.2007-17.10.2007
          Szczerze to pamiętam gorsze jesienie za mojego życia, nawet w omawianym XXI wieku można gorsze jesienie znaleźć, jak np. 2002, 2003. Jesień 2009 też nie była rewelacyjna z powodu paskudnego października

        3. Jeśli grudzień doliczyć do jesieni, to najgorszą jesień mieliśmy w 2010 roku. Pamiętam, jak niektórzy na TP wtedy pisali, że “jakie ciężkie mrozy mamy tej jesieni”.

  7. Wszystko wskazuje na to, że od środy wraca idealna pogoda. Mnóstwo słońca i temp. z przedziału 23-25 st. No i na początku przyszłego tygodnia temp. ma się zbliżać do 30 st. Może jeszcze jednak będzie ten upał w tym miesiącu? ;-) Chociaż trzymam mocno kciuki za długi weekend, nie miałbym nic przeciwko gdyby ten gorąc się trochę przesunął. Niepokojące jest to, że znowu ma być mało opadów.

  8. Najnowszy GFS prognozuje na początek czerwca blokadę Atlantyku i nurkujące niże.
    Czyżby gorąc był ponownie jedynie w “limitowanej” ilości w okresie od 27 do 31 maja?

    1. 4 czerwca widać nawet napływ powietrza arktycznego i nocne przygruntowe przymrozki.

      Ale tak jak wczoraj wspominałem, to tylko fusy

        1. Ale tak czy inaczej, “falstart” okresu letniego w postaci kiepskiej I dekady czerwca niejednokrotnie się zdarzał. Było tak. m. in. (piszę z pamięci) w 2005, 2006, 2009 czy 2012 roku.

        2. Najpierw musi się wyklarować w ogóle kwestia, czy między weekendem 26-27.05 a Bożym Ciałem (31.05) dojdzie do kolejnego ocieplenia – jeszcze większego niż w tym tygodniu (?).
          A dopiero potem zaczniemy “gdybać” nad początkiem czerwca…

      1. 4 czerwca widać nawet napływ powietrza arktycznego i nocne przygruntowe przymrozki

        Aż poszukałem. To wczorajsza prognoza z 12h. Czy powietrze miało być arktyczne tego nie wiem bo tak daleko do przodu HYSPLIT nie pozwala liczyć trajektorii (i pewnie słusznie). Jednak nawet śladu po tym epizodzie nie ma w następnych odsłonach. Jeśli już to raczej odwrotnie.

    1. @grzeg8

      Zostawmy liczenie kontynentów geografom bo jest to coś czym się oni lubią pasjonować. Tak naprawdę czy policzyć obie Ameryki razem czy osobno i czy dodać jeszcze Antarktydę to i tak niczego w prawdziwym świecie nie zmieni.

  9. ECMWF wygląda wręcz przerażająco na Boże Ciało bo temperatura do 35 st. dla osób biorących udział w procesjach nie jest mile widziana.

        1. Dla maja to faktycznie najlepsza temperatura.
          Natomiast w okresie letnim preferuję przedział 24-29 stopni przy SUCHEJ pogodzie. Mogą też dla mnie być od czasu do czasu przekroczenia 30 stopni oraz (jeszcze rzadsze) spadki do kilkunastu stopni.

      1. +15 , jak dla mnie 10 razy lepsze od +35. Najlepiej 23 ,w nocy opad 2-5mm a w dzień zachmurzenie umiarkowane. Deszcz zmywa alergeny i kilka
        godzin można swobodnie ,,podychać”

          1. Dla mnie +15 stopni jest dobre w marcu, kwietniu oraz w październiku i listopadzie. Zimą oczywiście im cieplej, tym lepiej (choć nie zawsze, najgorsze są temperatury 0-4 stopni przy deszczu ze śniegiem i pluchą) ale o 15 stopnie zimą jest ciężko.

  10. Uhhuhuhuh ale ecmwf wali cieple prognozy:D, 31 maja ma być 34 stopni tuż to coś pięknego i letnia pogoda ;D, bardzo chcę żeby się to sprawdziło uwielbiam gorące lato i mroźne zimy także, żeby nie było ciepłolubie ty najgorszy1!!!! ;D

    1. “uwielbiam gorące lato i mroźne zimy”
      Taki typ pogody jest w Kazachstanie i kontynentalnej Rosji. Może lepiej pomyśleć o wyprowadzce ? :)

  11. A i wracając do słów osób które mówiły, że nie masz szans na żadny upał prognozy nic nie pokazywały na tamten okres czasy i od razu wieściły max 20 kilka, tacy ludzie są tutaj którzy nie używają mózgu i są uparte PEWNĄ swoją tezą o pogodzie, a wiadomo jaka ona jest…. :)

    1. Od ok. 7 tygodni prognozy sprawdzają się tak, że jak pojawia się w nich ocieplenie to z czasem jest ono wzmacniane do anomalii +5/+10K. Natomiast, gdy w prognozach pojawia się ochłodzenie oznacza ono wartości przeważnie około ‘normy’. Wygląda na to, że podobnie może być także w ostatniej dekadzie maja i zarazem na finiszu miesięcy “wiosennych” (MAM).

      1. Taką samą sytuację mieliśmy przez całą jesień i pół zimy. Jak było ciepło to było naprawdę ciepło, z anomaliami powyżej +5. Jak było ochłodzenie to się ochładzało…do normy termicznej, ewentualnie 2K poniżej niej. Na chwilę. I tak cały czas od września do końca stycznia. Przez 5 miesięcy nie było żadnego głębszego ochłodzenia. A teraz przez 2 miesiące też nie, poza króciutkim zimnem na samym początku kwietnia.

  12. Bardzo się cieszę, że nachodzi ocieplenie, może w końcu wieczory będą trochę cieplejsze, a nie jak dzisiaj, że o 21:30 zaledwie 11 stopni…

    1. no i ciężko się nie zgodzić, z tym co wyżej pisałeś – w Warszawie wciąż cieplutko +15 stopni. A w nocy pewnie nawet znowu poniżej +10 nie spadnie. Urocza ta fala przymrozków w Warszawie ;)

    2. W sumie to naprawdę chłodnych nocy mieliśmy niewiele i to jeszcze nie wszędzie. Przeważnie mamy wartości temperatury typowe dla ‘normalnego’ maja – oczywiście podczas ochłodzeń, do czasu nadejścia kolejnego ocieplenia. A tego (a prawdopodobnie i dwóch) nie zabraknie także w III dekadzie maja…

  13. Maj 2018 to już jak dla mnie miesiąc w normie, lekko powyżej(biorąc pod uwagę subiektywne odczucie). Petardę to mieliśmy w I i II dekadzie kwietnia b.r. kiedy temp. minimalna czasem nie spadała <10 a maks. temp na 25 to nie był wielki wyczyn. Ergo, dla urozmaicenia niech w III dekadzie maja pojawi się temp 30 stopni C, nie lubię urozmaicenia w drugą stopni temp max <15, która i w czerwcu na tych szerokościach geograficznych może się zdarzyć.

      1. Patrząc na statystyki kiedyś większą cześć lata chodziło się w kurtkach/ bluzach, a w maju to niekiedy w grubych kurtkach.

        1. Kiedyś ludzie to przy -20 st. chodzili w krótkim rękawie i na bosaka, więc latam na pewno nie wkładali kurtek.

          1. Niektórzy ludzie dopiero jak jest ponad 20 stopni to zdejmują kurtki. A sam krótki rękaw ubierają gdy jest co najmniej 25 stopni. Dotyczy to zwłaszcza starszych osób, którzy szybko marzną.

          2. ja do dzisiaj pamiętam upalny dzień w lipcu 2016, było wtedy ponad 30 na pewno (Chyba był to 11 lipca), i widziałem co najmniej 3 dziadków ubranych w ciuchy z długim rękawem. Takie kurtki marki “PRL” prane miliard razy.

            To taki sam odchył od normy, co gołe kostki u nastolatków przy -10 jak w tym roku w lutym. Zresztą, co tam gołe kostki, ile tego ciepła ucieknie przez kilka centymetów kwadratowych. Prawie nic. A kurtawa na 32*C to już grozi udarem cieplnym.

          3. Faktycznie 11 lipca 2016 były 32 stopnie, ale wieczorem wystąpiły burze. Na drugi dzien było już chłodniej.

          4. @admin
            Nie wiem o co Ci chodzi, kiedyś ludzie na wsi nie mieli pieniędzy na kurtkę czy buty i chodzili w tym co mieli.

          5. Ludzie chodzili w butach i ciepłych zimowych ubraniach co najmniej od 40 tysięcy lat. Inaczej jak wytłumaczyć ich obecność prawie nad Oceanem Arktyznym 43 tys. lat temu w epoce lodowej? A mamy resztki upolowanego tam mamuta z tego okresu, z Wschodniej Syberii gdzie nie było lądolodu z powodu braku opadów (cień opadowy lądolodu). Więc przestań snuć swoje fantazje.

  14. Znając realia polskiego klimatu tylko czekam kiedy pogoda się pogorszy. Bo w dodatnie anomalie i lampę na niebie non-stop do końca października nie wierzę. Byłoby oczywiście super, ale to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.

    1. “tylko czekam kiedy pogoda się pogorszy”

      -> Czy nie szkoda czasu na to przy tak przeważnie sprzyjającej pogodzie jak w ostatnich tygodniach?:-)

      1. Tak z pewnością kiedyś się pogoda pogorszy się. Ale właśnie czy tego typu wpisy wnoszą cokolwiek do dyskusji? Tak samo jak wpisy innego użytkownika o nicku Patryk który w fusach widzi nadzieję dużego ochłodzenia. Dyskusja na tym poziomie jest bez sensu. Jest ładnie, jest ciepło, bez ekstremów i czego więcej chcieć?

    2. A dlaczego miałaby się pogorszyć? I zależy co uważa się za pogorszenie. Bo jeśli chodzi o to, że stale będzie tylko cieplej – to jest to jak najbardziej prawdopodobne, bo wchodzimy w okres letni, bo klimat w Polsce bardzo się zmienił i zmienia. Ja raczej obawiam się niekończących upałów do września, choć jak widzę większość ludzi ich wyczekuje. I sądzę, że się doczekacie…..

      1. Uważam ,że tych upałów w nadchodzącym lecie, na szczęście ,będzie niezbyt dużo (około 20 dni w regionie katowickim) . Za to okresami pogoda będzie groźna ze względu na burze z ulewami i huraganowymi wiatrami. Od początku roku w regionie katowickim ,mimo w maja z konkretnymi opadami (60-100mm przy średniej 75-85mm) ,suma opadów jest znacznie poniżej średniej wieloletniej i lato na południu Polski może być okresami z falami obfitych opadów. Klimat za szybko się zmienia w kierunku coraz bardziej chwiejnej równowagi.

        1. “około 20 dni w regionie katowickim” –
          To i tak dużo (jeśli za upał uznajesz granicę 30 stopni). Więcej upalnych dni było tylko w 2006 i 2015 roku. Więc jeśli Twoje przewidywania się spełnią, to i tak termicznie będzie mocno powyżej normy.

        2. “lato na południu Polski może być okresami z falami obfitych opadów”

          Natomiast obecne prognozy CFS prognozują na lato opady w normie wieloletniej. A czerwiec ma być nawet lekko suchy.

          1. z prognozowaniem sum opadów to naprawdę jest ruletka, zwłaszcza latem. Maj w tym roku jest wyjątkowo ciepły i pogodny a mimo tego nadziabał już 100 mm opadu, wystarczyło kilka burz i dwa dni ulew z niżu. Wysokie opady zazwyczaj przychodzą w formie burz albo jakichś układów niżowych z południa, są skoncentrowane w krótkim czasie. Miesiąc typu lipca 2000, kiedy leje niemalże dzień w dzień to latem rzadkość.

        3. To co ja mam powiedziec? U mnie spadło marne 20mm w srode i czwartek i to prawdopodobnie jedyne opady w tegorocznym maju. Suma od początku roku wciąż ponizej 100mm. Strasznej suszy nie ma, ale zauważmy ze sezon na susze sie dopiero zaczyna, w 2015 czy 2012 czy nawet 2006 w maju nie było mowy nawet o posusze.
          Warszawa w tym roku jest jak Płock w 2016.

          1. Rozkład opadów w tym roku na C Mazowszu zdaje się dobrze odzwierciedlać trendy klimatyczne, tzn. coraz większe skupienie i istotniejsze sumy wyrabiane w coraz krótszym czasie, przy stopniowym wydłużaniu się okresów bez opadów.
            Niestety margines “bezpieczeństwa” między stanami posuchy/suszy a podtopień/powodzi (coraz częściej tych błyskawicznych) będzie się kurczył…
            Osobiście uważam, że będzie to najpoważniejszy problem klimatyczny dla krajów takich jak Polska (obok samych fal upału w niektórych sezonach letnich).

          1. Około , czyli 18-22. Temperatura maksymalna = lub >30 st. C. Lato meteorologiczne trwa aż 92 dni. Tez nie lubię (ciężko znoszę) temperatur wyższych od 27 st. C ,ale taki mamy klimat. Niektórym cały czas za zimno a trwający maj 2018 maj ,,steruje ” do miana bardzo ciepłego miesiąca.

          2. “Powinno być przynajmniej 50-70 takich dni w roku.”

            To jest Polska.
            Tyle upalnych dni nie będzie nawet za 100 lat, jeśli tempo ocieplenia klimatu utrzyma się.

          3. Jakby było 50-70 dni w roku to ten upał byłby dużo mniejszym utrudnieniem, niż obecnie. Tak samo jak na nas nie robi wrażenia -5 stopni w zimie, przed takim mrozem to się nawet nie ostrzega.

            Chociaż mi tam w miesiącach “ciepłych” i tak jest w miarę dobrze, o ile nie są jakieś wybitnie kapryśne (typu września 2017, czerwca 2009, kwietnia 2017). Przydało by się znaczne ocieplenie miesięcy zimowych. Tak o 10 stopni. I żeby było co najmniej 40% usłonecznienia, bo to chyba najgorszy aspekt polskiego klimatu. Dla mnie przynajmniej. Szaruga i ciemnica ciągnąca się przez kilka miesięcy.

          1. Klimat obecnie jest znacznie stabilniejszy niż dawnej.

            W sensie mniejszej zmienności (w jakiej skali czasowej?) czy większej stabilności atmosfery?

            Śmieszne ale ciężko się z tym zgodzić w jakimkolwiek sensie.

          2. W sensie zmienności termicznej i opadowej w ujęciu miesięcznym i międzyrocznym w skali czasowej 1951-2018.

          3. Proszę o źródło tych rewelacji o zmniejszeniu “zmienności termicznej i opadowej w ujęciu miesięcznym i międzyrocznym w skali czasowej 1951-2018.”.

            Bo jest to sprzeczne z tym co wiem na ten temat.

            PS. Także proszę o źródło w kwestii zmniejszenia liczby burz bo w tej kwestii też znam jedynie odwrotne wyniki.

    3. tylko czekam kiedy pogoda się pogorszy

      Siedzenie w domu i czekanie kiedy skończy się dobra pogoda to zajęcie zdrowe i tanie.

      Tylko czy nie świadczy o jakichś poważniejszych problemach?

      1. Pewnie to ironia że to zdrowe ale niezgodzę się jakby ktoś to wziął na poważnie -nie jest zdrowe- “Norwescy naukowcy przebadali dane dotyczące ponad miliona osób ze Stanów Zjednoczonych, Europy Zachodniej i Australii. Wyniki wskazują, że każdy, kto spędza przynajmniej 8 godzin dziennie w pozycji siedzącej i unika ruchu, ma sporą szansę na przedwczesny zgon. Statyczny tryb życia ma bowiem wpływ na przedwczesne starzenie, pojawianie się wielu schorzeń, m.in. choroby układu sercowo-naczyniowego, cukrzycy, depresji”
        http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/56,107103,20472872,siedzenie-8-godzin-dziennie-zabija-doslownie-recepta-wystarczy.html
        i tym bardziej tanie jak się uwzględni koszty leczenia :)

        1. Niewskazane jest też fundowanie sobie krótkotrwałego silnego wysiłku fizycznego nijako na zasadzie odreagowania w coraz większym stopniu trybu siedzącego. Podobnie jak z opadami, ważne jest odpowiednie “dawkowanie” aktywności:-)

    4. “Czekam aż pogoda tylko się pogorszy”.
      No to bardzo “fascynujące” zajęcie czyli czekanie na pogorszenie pogody. Naprawdę przeszkadza ci obecna dobra pogoda do aktywności na świeżym powietrzu bez ekstremów?

  15. Gorąco-upalna końcówka maja? Miesięczny rekord ciepła cały czas niewykluczony…

    Powtarzalność prognoz z gorąco-upalnymi ostatnimi dniami maja jest coraz to większa – i to w odniesieniu do różnych modeli (GFS, ECMWF, GEM). Nawet ICON w końcówce swojej prognozy (za ok. tydzień) ewoluuje już z zapowiedziami w tym kierunku.

    Prawdziwie letniej aurze sprzyjać miałaby dalsza blokada cyrkulacji strefowej (z W) przez wyż znad N Europy rozbudowujący się w coraz większym stopniu w kierunku W Rosji i Morza Czarnego. Wespół z zatoką niżową napierającą z SW cyrkulacja w coraz większym stopniu zmieniałaby się z NE przez E na SE. Do tego należałoby jeszcze dodać coraz wyraźniejsze nagrzewanie się powietrza nad lądem, a czemu sprzyjałoby duże nasłonecznienie/usłonecznienie + ponowny deficyt opadów.

    Póki co, dzisiaj zaznaczy się niezbyt rozległa strefa z przelotnymi opadami i burzami, głównie we E pasie Polski, której źródłem jest niewielki niż górny – dość szczegółowo opisany przez synoptyka ICM: http://www.meteo.pl/komentarze/index1.php.
    W kolejnych dniach jednak o tym niżyku już zapomnimy. I wygląda na to, że – wbrew wcześniejszym zapowiedziom, zwłaszcza GFS – o kolejnym większym „załamaniu” pogody na razie nie ma mowy. Wprost przeciwnie, do końca tygodnia ma ponownie przeważać aura spokojna, pogodna, sucha i umiarkowanie ciepła (Tmax przeważnie 22/26°C, Tmin przeważnie 10/15°C).

    1. Wg mnie rekord średniej miesięcznej maja przynajmniej tego z 2002 roku nie jest zbyt wygórowany więc jest do przebicia. Czy w tym roku się to uda zobaczymy. Temperatury maksymalne od ok połowy maja nie powalają na kolana ( w sensie anomalii) bo jest w okolicach 20 stopni lub lekko powyżej ale z drugiej strony już od początku miesiąca nie było żadnego naprawdę zimnego dnia. W Warszawie codziennie jest powyżej 15 stopni a na początku miesiąca było kilka dni gorących 25-30 stopni. W roku 2002 było podobnie- wtedy nie było zimnych dni, ale nie było też ekstremalnie wysokich- dominowały te z zakresu 20-30 stopni, czasem lekko chłodniej ( W Warszawie w najzimniejszym dniu temperatura wzrosła do 17.4 stopnia a w najcieplejszym do 28.2 stopnia). Przy nieco częstszym występowaniu temperatur za dnia 25-30 stopni niż teraz i braku zimnych dni jeszcze cieplejszy maj uważam że jest możliwy w przyszłości. Inna sprawa że jeszcze bardziej blado wygląda absolutny rekord ciepła maja jeśli porównamy go z rekordem kwietnia oraz podobnie termicznym rekordem września. Biorąc pod uwagę fakt że w kwietniu 2012 temperatura osiągnęła ok 33 stopni w Polsce to fakt że w maju tylko raz od 1951 temperatura przekroczyła 35 stopni świadczy tylko o tym że 35 stopniowe upały w maju powinny być już tylko kwestią czasu. Od tamtego czasu cieplej niż pod koniec kwietnia 2012 było tylko pod koniec maja 2005r! i to zresztą niewiele bo w Tarnowie było 33.5 stopnia. Na samym początku września 2015 temperatura osiągnęła poziom 36-37 stopni i tak też oceniam potencjał dla maja

      1. W maju 2002 przekroczenia 30 stopni zanotowano już 3 i 4 maja (na południu Polski). W moim mieście to był najwcześniejszy upał w historii, aż do 2012 roku. Nadal pamiętam jakie wrażenie robiły na wszystkich te temperatury. Ludzie nie mogli się nadziwić, że na Święto Konstytucji jest upał jak w środku lata.
        Reszta maja 2002 też była bardzo imponująca – przez cały miesiąc tylko trzy razy nie było 20 stopni (w tym roku jak na razie pięć razy). Pogoda pogorszyła się na koniec miesiąca, kiedy zrobiło się bardzo parno i burzowo. Był taki czas, że burze przechodziły codziennie i trwały naprawdę długo, aż dosłownie w ostatnich trzech dniach pogoda się całkiem zepsuła. Boże Ciało przypadło wtedy na 30 maja i w dużej części kraju był to dzień chłodny i deszczowy. Początek czerwca był słaby.

        1. Rzeczywiście w 2002 roku były przekroczenia 30 stopni choć na małym obszarze. W tym roku takowe też były ale na jeszcze mniejszym obszarze ( do tej pory). Faktycznie nastąpiło to na początku miesiąca, podobnie jak teraz, ale w tym roku ma szanse jeszcze pod koniec miesiąca. Porównując jednak cały miesiąc do miesiąca nie wyszczególniając konkretnych okresów, dni to tak naprawdę zdecydowana fala upałów majowych nastąpiła w chłodniejszym maju 2005 roku np. W tym sensie ani maj 2002 rok ani maj 2018 póki co szczególnie się nie wyróżniają bo na ograniczoną skalę przekroczenia 30 w maju zdarzają się dość często. Maj 2002 wyróżnił się więc zdecydowanie tak się wysoką średnią za sprawą braku zimnych dni niż wyjątkowo ciepłych-najczęściej było ciepło, bardzo ciepło i umiarkowanie ciepło a w naprawdę pojedyncze dni umiarkowanie chłodno kiedy to temperatura spadała poniżej 20 stopni. Z drugiej strony dni wyjątkowo czy ekstremalnie ciepłych było bardzo mało. Analogiczna sytuacja była w innym miesiącu z podobną termiczną średnią czyli we wrześniu 1999 czy we wrześniu 2006. Wrzesień 2006 był ciekawy pod tym względem że pomimo że należał do najcieplejszych obok września 1999 to temperatura maksymalna dość rzadko przekraczała tzw próg gorąca czyli 25 stopni a z tego co widziałem i o ile się nie mylę przekroczenia 30 stopni we wrześniu 2006 nigdzie nie było

          1. Wrzesień 2006 bardzo stabilny temperaturowo. 17 z 30 dni miało temperatury maksymalne między 23 a 25 stopni. Nie było ani zimna ani gorąca (upałów). Max absolutny tylko 25.8 czyli raczej mało.

      2. Osobiście myślę, że coraz wyższemu uśrednionemu poziomowi temperatury w jeszcze większym stopniu będą sprzyjać słabsze/rzadsze “zimne” ekstrema, niż coraz silniejsze/częstsze “ciepłe” ekstrema.

        Z drugiej strony jak spojrzy się na dane historyczne to widać jak w o wiele większym stopniu naszpikowane są one wyraźnie ujemnymi, niż wyraźnie dodatnimi anomaliami i to biorąc za referencję nawet w większym stopniu to co miało miejsce w 2-3 ostatnich dekadach XX wieku, niż to co ma miejsce po 2000 r. Aż ciarki mogą niektórych przechodzić jak w dawniej potrafiło być zimno w niektórych miesiącach/porach/rocznikach (a przy tym także “brzydko” zwłaszcza w porze ciepłej) względem tego co zdaje się być coraz większym standardem obecnie. Problem w tym, abyśmy zbyt szybko nie przeszli z przysłowiowego “deszczu pod rynnę” – zważywszy, zmiany klimatyczne mają podłoże globalne, nie są łatwe do zatrzymania i nie uznają żadnych granic (np. Polski)…

        Dodatnie anomalie będą przeważały, okresowo znacznie. Nie wyklucza to jednak zimnych “wybojów”, zwłaszcza w porze chłodnej, zwłaszcza jeżeli by się okazało, że globalny trend ocieplenia (w tym wypadku na półkuli N) sprzyja coraz bardziej spontanicznym przypadkom rozdzielania się wiru polarnego sprzyjającym polaryzacji: rekordowo ciepła Arktyka vs. anomalnie/ekstremalnie zimna miejscami Eurazja i/lub Ameryka N).

        Natomiast sprawa rekordów ciepła jest otwarta właściwie przez cały rok. I o ile w porze chłodnej nie będą one (przeważnie) u nas problemem, to w porze ciepłej – co oczywiste – będą oznaczały coraz bardziej dotkliwe fale upałów, wespół z coraz większymi skrajnościami (bez)opadowymi. A miejmy na względzie, że zarówno nasza przyroda, jak i ludzka działalność/egzystencja ma ewolucyjnie wbudowanych więcej “mechanizmów obronnych” przed skutkami zbyt niskich, niż zbyt wysokich temperatur…

        1. Dokładnie. Przed zimnem umiemy, możemy i skutecznie się chronimy. Natomiast przed skutkami upałów nie chroni “rozebranie się”, nawet i totalne – choć to jest ze wzgl kulturowych i obyczajowych niemożliwe. Poza tym miłośnicy upałów nie biorą pod uwagę różnic kultourowych, organizacyknych i innych jakie są wypracowane w krajach, które miały klimat gorący od wieków. Przecież w tych krajach, w porze gorącej prawie nikt nie pracuje w najcieplszejszych godzinach dnia (sjesta), okres urlopowy często trwa znacznie dłużej niż u nas, prawie każde mieszkanie wyposażone jest w klimatyzację, gospodarka rolna inaczej funkcjonuje itd., itp. Nasz system budownictwa przystosowany jest jedynie do ochrony przed zimnem, każde samodzielne założenie klimatyacji to dodatkowy wysoki koszt, w dodatku w ciasnych mieszkaniach często nie ma na to miejsca…….Ja widzę same minusy upałów. Na upały to można sobie wyjechać na urlop, jeśli ktoś tak bardzo lubi i wystarczy. Do normalnego, komfortowego życia są one co najmniej zbędne.

        2. No właśnie tu się mylisz, gatunek ludzki jest bez porównania lepiej przystosowany do gorąca niż do chłodu. Mamy najbardziej wydajny układ chłodzący spośród wszystkich ssaków, a przed zimnem nic nas nie chroni.

          1. Przeżyć a żyć komfortowo – to znaczna różnica, poza tym nie żyjemy w epoce kamienia łupanego i przed zimnem chronimy się skutecznie. Proszę powiedz mi jak uchronić się przed upałem 35st C, jak mogę się skutecznie ochłodzić i temp w mieszkaniu do co najmniej 25stC, tak, żeby móc pracować, odpoczywać – nie ociekając potem i marząc o chłodzie? Dostępnymi środkami dla przeciętnego człowieka w naszym kraju. I dziękuję za radę, żeby zainstalować klimatyzację.

          2. Przez zimnem chronią nas ogień i ubrania i potrafimy je używać odpowiednio od co najmniej 500 tys. i 100 tys. lat. Przed nadmiernym ciepłem chroni nas najwyżej klimatyzacja.

            PS. Czytając jeszcze raz co napisałeś, mam wrażenie że zatrzymałeś się mentalnie na etapie gdy jako gatunek nago biegaliśmy po sawannie.

          3. Miałem na myśli przystosowania ewolucyjne. Żeby jeszcze bardziej wykazać bezsensowność tego co napisałeś podaj może od ilu lat przed ciepłem “chronimy” się za pomocą klimatyzacji i porównaj to z okresem w jakim chłodziliśmy się wyłącznie za pomocą gruczołów potowych.

  16. Tak naprawdę to dziś napływa powietrze z Arktyki (i pewnie parę ostatnich dni również ale nie sprawdzałem). A jak to się ma do temperatur w Polsce. Jeśli ktoś czyta moje komentarze to może sobie przypomni, że masę powietrza łatwiej nagrzać dy przepływa nad ciepłą powierzchnią (konwekcja!) niż oziębić gdy przepływa nad zimną (brak konwekcji).

    1. Ostatnia puenta jest dość logiczna, zwłaszcza w porze ciepłej, przy dużym nasłonecznieniu/usłonecznieniu i przy braku inwersji. Jednak w zależności od wilgotności (przy wyższej temperaturze) mamy warunki do rozbudowy Cu/Cb lub też nie.

      1. To jeszcze jedna przyczyna dlaczego ta geograficzna obsesja “mas powietrza” nie ma większego sensu, a już szczególnie w porze ciepłej.

        Zimą od biedy można uważać, że na 850 hPa (ok. 1500 m) powietrze nie ma termicznego kontraktu z powierzchnią, czyli jego temperatura to prawie czysty efekt adwekcji. Jednak latem przy konwekcji sięgającej w dzień środkowej troposfery, lub wyżej, jest to absolutną bzdurą.

      2. @Lucas wawa

        Rano się spieszyłem więc nie chciałem rozbudowywać odpowiedzi. To nie kwestia tego czy są cumulusy ale jak gruba jest warstwa graniczna.

        Jeśli kogoś ta nazwa zaskakuje to świadczy to tylko o różnicy między fizyka atmosfery, a meteorologią w Polsce. Jest to różnica kilkudziesięciu lat. W końcu czasopismo Boundary-Layer Meteorology istnieje dopiero od 48 lat, podręcznik Stulla [1] na ten temat ukazał się “dopiero” 30 lat temu, a artykuł przeglądowy Garrata [2] 24 lata temu (Garratt miał artykuły na ten temat już wcześniej – mam jeden z 1990 roku). Ja sam używałem tego terminu w artykułach jakieś 20 lat temu.
        Czyli jak na polską meteorologię jest to niesprawdzone nowinkarstwo 😱

        A tak poważnie, jeśli ktoś chce wiedzieć więcej, polecam też ten artykuł [3] z 2012 roku o typowych grubościach warstwy granicznej nad USA i Europą w różnych porach roku.

        [1] https://www.springer.com/gp/book/9789027727688
        [2] https://doi.org/10.1016/0012-8252(94)90026-4
        [3] Seidel, D. J., Y. Zhang, A. Beljaars, J.-C. Golaz, A. R. Jacobson, and B. Medeiros (2012), Climatology of the planetary boundary layer over the continental United States and Europe,J. Geophys. Res., 117, D17106, doi:10.1029/2012JD018143

  17. Tak sobie teraz myślę, że jeśli maj zapisze się jako ekstremalnie ciepły (a to jest już prawie pewne), to tabela klasyfikacji termicznej będzie bardzo ciekawie wyglądać – dwa miesiące “niebieskie” i dwa miesiące “brązowe” obok siebie :) Następne dwa mogą być żółte.

    1. i kolejny rok nie było jakiejś typowej kwietniowej wiosny :D

      to już zaczyna być jakaś choroba tego klimatu.

      W 2016 przeciągająca się późnojesienna bździna w marcu, potem w kwietniu szybko ciepło. I dziwaczny trend temperatury, najzimniej było w ostatniej dekadzie (poniżej 10 za dnia!)

      W 2017 ciepły marzec, gorący początek kwietnia, a potem miesiąc pogody typowo przedwiosennej i to w brzydkim wilgotnym wydaniu. Znowu kwiecień miał październikowy trend temperatury.

      W 2018 za to przedłużona zima w marcu (spóźniona zima można powiedzieć, bo na południu kraju w grudniu i styczniu to nadal była jesień), potem ponownie gorąco na początku kwietnia (w sensie – w I dekadzie) które tym razem utrzymało się na cały miesiąc! I znów bardzo mało było dni z temperaturą 10-20 stopni za dnia, bo albo był mróz albo było ponad 20. Choć na 2018 zdecydowanie nie narzekam, bo jest to chyba najbardziej słoneczna wiosna w historii! No, może ta z 2000 by powalczyła. Ale serio, w marcu było ładnie niezależnie czy był mróz czy ciepło, w kwietniu cały czas było ładnie, w maju prawie cały czas jest ładnie. Wiosna jak na Rodos, może pomijając ten marcowy mróz.

      1. Według moich obserwacji, ostatnia kwietniowa wiosna była w 2015 roku. Poza bardzo zimnym początkiem miesiąca ze śnieżną Wielkanocą, reszta była naprawdę przyjemna, okresowo bardziej chłodna lub ciepła i na ogół słoneczna. Również wegetacja przebiegała wtedy normalnie (zdjęcia z kwietnia 2015 roku są moim punktem odniesienia przy ocenianiu przebiegu wegetacji); i tak roślinność 30 kwietnia 2015 była rozwinięta identycznie jak 21 kwietnia 2018.
        Jako ciekawostkę dodam, że dębowy lasek, który widzę z okna, w tym roku był całkowicie wypełniony już ok.27-28 kwietnia, podczas gdy w ubiegłym roku jeszcze 12 maja był wyraźnie niekompletny (a 6 maja widać było ledwo pierwsze młode listki).

      2. Bez przesady. Normalna kwieniowa wiosnę mieliśmy w 2016 roku. W ostatniej dekadzie sie po prostu ochłodziło ale nie określałbym tego jako trend spadkowy, bo po tym chwilowym ochłodzeniu szybko wróciło ciepło.
        Marzec do 12go zupełnie bez słońce, ale potem ładne dni juz przeważały-przynajmniej u mnie. Temperatury tez typowe dla wczesnej wiosny.

        1. Kmroz, w kwestii kwietnia jednak obstaję przy tym, że był to “wiosenny październik”, ale co do marca się zgadzam – po 12 dniu miesiąca było już naprawdę znośnie. Prawdziwą “bździnę” mieliśmy wtedy w lutym.

          1. To jest juz bardzo subiektywna interpretacja danych- przypomnę ze przed 2015 często taki trend był, ale przesunięty od dwa tygodnie- czyli po niemal letniej drugiej połowie kwietnia nadchodziła chłodna pietwsza połowa maja. W kwietniu 2016 mieliśmy bardzo ciepłe pierwsze dwie dekady i ostatnia chłodniejsza ale taki trend nie jest niczym niezwykłym i na pewno nie dyskwalifikuje normalnej wiosny. Co innego jak mamy taka sytuacje jak w 2017 gdzie tych dni z przedziału 10-20 (a tym bardziej 13-17) rzeczywiście brakuje.

          2. Co do lutego 2016- zależy od punktu siedzenia- u mnie to był całkiem przyjemny miesiąc, nie brakowało bardzo ciepłych i suchych dni z przejasnieniami. Oczywiście lute 2014 i 2015 duzo lepsze.

    2. Bardziej prawdopodobne, że 3 następne będę mocno czerwone, jeśli upalna końcówka maja się potwierdzi, to w tym tempie i przy tym usłonecznieniu pobijemy wszelkie rekordy, na które tak niektórzy czekają ;-) ciekawe jakie rekordy będziemy bić w następnych latach………..

      1. Niestety aż tak bardzo to jeszcze nie podgrzaliśmy planety, aby przez pół roku mieć pogodę jak na Lazurowym Wybrzeżu. Chłodne odreagowanie w końcu nastąpi.

        1. @Marcin
          Lazurowego Wybrzeża w Polsce i tak mieć nie będziemy – z uwagi na inną szerokość geogr., układ góry-morze (jak i przestrzeń między nimi) względem kierunków Świata, itd. A dałbym sobie głowę uciąć, jeżeli nie miałbym racji, że skutki związane z podgrzaniem planety o taki rząd wielkości będą o wiele groźniejsze, niż korzyści jakie przyniosłaby nam z tego tytułu Tavg u nas (zwłaszcza nad morzem) jak np. w Cannes, czy Nicei.

  18. Kolejna odsłona GFS wróży najwyższe temperatury czyli 31-33 stopni w województwie lubuskim. Upał miałby być też na Dolnym Śląsku.

    1. I to miałaby być 3-4 dniowa fala upałów w tym województwie. Ogólnie cała ściana zachodnia będzie gorąca. Jeżeli GFS widzi 33-34°C 30-31 maja to możliwe (pradopodobne) jest dobicie do 35°C albo przekroczenie tej wartości. To bliskie rekordu maja temperatury to jednak narazie fusy i nie wiadomo czy to się sprawdzi.

    2. Lepiej żeby nie było takich upałów pod koniec maja bo 31 maja wypada Boże Ciało i ludzie tego dnia będą uczestniczyć w procesjach.

          1. @FKP
            W USA za upał uznaje się temperaturę przekraczającą 37 stopni (100 *F) jeśli by w Polsce taki przedział wprowadzić to upał by wystąpił zaledwie kilka razy w historii pomiarów.

    3. A miało być 35 i już łatwo zeszliśmy w prognozach do 33. Zaczyna się schładzanie ekstremalnych, fusiastych wybojów. Standard.

      1. Z dwojga złego wole juz taki pojedynczy wybój na 2-3 dni do 35-37 stopni niż 10 lub wiecej dni nieustannego gorąca typu 27+ w dzień i bez spadku ponizej 15 w nocy.

      2. I tak spłycanie skali ochłodzeń jest jeszcze wyraźniejsze (a nawet dużo wyraźniejsze), niż spłycanie skali ociepleń – względem wcześniejszych prognoz, zwłaszcza w porze ciepłej.

        Poza tym zauważmy, że do statystycznie najcieplejszego okresu roku pozostały nam jeszcze ok. 2 miesiące, a przy tym 3 najcieplejsze miesiące roku dopiero przed nami…

        1. wygląda na to, że w końcu kończy się tendencja odwrotnych anomalii do analogicznych z zeszłego roku – podobnie jak rok temu widać upał pod koniec maja.

        2. Te rzekome ochłodzenia w prognozach, od kwietnia, to nie wiem czemu mają służyć. Nie było żadnego ochłodzenia, za to stale było przesuwane w prognozach,od prawie już 2 miesięcy i tak zapewne do września, a może i dłużej w tym roku. Plus niszczycielskie burze itp. Zwyczajnie obawiam się tego co nam przyniesie lato w tym roku i zamiast się cieszyć na ciepłą porę roku, to zastanawiam się tylko jak bardzo męcząca i niebezpieczna bedzie.

          1. @kmroz
            Ochłodzenia są, ale jednak w okresie od 03.04 przeważnie do poziomu około ‘normy’. Natomiast ocieplenia nierzadko przynoszą anomalie powyżej +5K (najsilniejsze +8/+10K). I chyba o to chodziło @dorka.

          2. Jeżeli ktoś oczekiwał ataku zimy w maju to rzeczywiście może czuć się zawiedziony, ale my nie mieszkamy w okolicy Murmańska, by takie chłodzenia były normą…

          3. @Dorka
            Jak to nie było ochłodzenia? A jaka pogoda jest dla Ciebie ochłodzeniem tak z ciekawości? Chyba nie tmax ok 10°C chmury i deszcz? Teraz temperatury ok 20°C w dzień to jest norma tak dla przypomnienia. :)

          4. @podlasianin
            Wystarczy spojrzeć na te wykresy:
            https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/plot.avgfc.png
            W niejednej prognozie co pewien czas widniały zapowiedzi jakoby za 7+ mogłoby ochłodzić się do poziomu z anomalią rzędu -5K (a czasami nawet i więcej). A co z tego wychodzi? Wartości blisko ‘normy’. Co innego z ociepleniami – i wielce prawdopodobne jest to, że także ostatnie dni maja przyniosą anomalie rzędu +5/+10K…
            Ostatnie naprawdę duże ochłodzenie (także w sensie anomalii) mieliśmy po połowie marca…

          5. Dorka ma na myśli właśnie to, że od początku kwietnia nie było ochłodzenia większego niż do poziomu normy. Pogoda jest fajna, ale chyba się zacięła. Miał być trochę chłodniejszy rok, coś takiego jak 2017, może ciut chłodniejszy i co? Pobiliśmy rekord kwietnia z czasów, kiedy Legiony Polskie we Włoszech razem z Napoleonem gromiły Austriaków pod Marengo, teraz bijemy rekord maja z roku opublikowania ostatniej części postrachu maturzystów – “Lalki”, potem proponuję pobicie czerwca 1811, poprawienie lipca 2006, licytację z sierpniem 2015, deszczową jesień z temperaturami w normie i ciepłych pasterzy.
            Autorce tego wpisu chodzi chyba o to, że ta sytuacja przestaje być normalna.

          6. Wy już w jakąś paranoję zaczynacie wpadać w związku z temperaturą, bo ledwo 2 miesiące jest ciagle powyżej normy, jakby to było coś nowego…. A jak lipiec i sierpień będą 2 stopnie poniżej normy to co wtedy? Równie dobrze jesień może być bardzo zimna, niewiele do tego trzeba naprawdę.

          7. @PiotrNS
            Być może jednak więcej ochłodzeń względem ‘normy’ – w porównaniu z rokiem 2017 – będziemy mieli w II połowie roku, zwłaszcza w IV kwartale, kiedy potencjał nań ponownie rośnie (oczywiście przy odpowiedniej cyrkulacji).
            W przeciwnym razie będziemy faktycznie mogli coraz śmielej mówić o zacięciu się pogody w kierunku niebywale wzmacniającym trend klimatyczny – nawet względem z grubsza dobrze zaznaczonych cykli z ostatnich kilkudziesięciu roczników (z najlepiej wyrażonym okresem ok. 8 lat, a w szerszej skali co ok. 60-70 lat) .

          8. Aż się już nie chcę czytać tego. Wklejałem Ci już dane, że obecnie burz jest mniej niż dawnej a Ty dalej swoje.

          9. @Fkp

            Będę brutalny. Albo jesteś kłamcą albo wariatem. Porównajmy dwie Twoje wypowiedzi:

            1. “Ilość burz w Warszawie wrosła głownie latem.

            2. “Wklejałem Ci już dane, że obecnie burz jest mniej niż dawnej a Ty dalej swoje.”

            Naprawdę uważasz, że wzrost liczby burz latem oznacza, że jest ich teraz mniej? Abstrahując od tego, że liczba burz poza latem jest niewielka, nawet brak trendu (takie dane wrzuciłeś z kolei dla Krakowa) nie oznacza zmniejszenia liczby czegokolwiek. Jeśli ktoś tak uważa to nie nadaje się do publicznych wypowiedzi o czymkolwiek.

            Nawiasem mówiąc wrzucałeś dane o liczbie dni z burzami, a to coś innego niż liczba burzy czy ich intensywność. Ogólnie niestety mamy za krótkie dane pomiarów fizycznych (radiowych) wyładowań aby wyszedł nam istotny trend. Natomiast w dane od obserwatorów meteo nie bardzo wierzę bo przez pół wieku mogła się zmienić ich “czułość” na to jak bliskie i intensywne jest to zjawisko aby je wpisać do meldunku. Już choćby znaczący wzrost oświetlenia ulicznego w nocy i natężenia hałasu w dzień może powodować, że obserwator zauważy mniej burz teraz niż 50 lat temu. To po prostu nie spełnia warunków homologicznej serii czasowej pomiarów fizycznych. A już szczególnie jeśli próbuje się wyciągać wnioski z poszczególnych stacji.

            Natomiast mamy dość danych fizycznych aby stwierdzić, ze ilość wyładowań atmosferycznych silnie koreluje z CAPE. A wartości CAPE w świecie z coraz większymi stężeniami gazów cieplarnianych muszą średnio rosnąć przez to jak wpływają one na pionowy rozkład temperatur. To fizyka od której nie uciekniemy.

            Polecam niedawny artykuł z Science na ten temat (Romps i inni, 2014):
            https://doi.org/10.1126/science.1259100

          10. PS. Jeszcze jeden artykuł przeglądowy o silnych burzach i zmianie klimatu (Brooks, 2013):
            https://doi.org/10.1016/j.atmosres.2012.04.002

            Konkluzje te same: za mało danych aby mówić o trendach w obserwacjach związanych z globalnym ociepleniem ale modele pokazują, że dwa parametry od których zależny liczba takich burz (większe CAPE i mniejszy pionowy gradient wiatru) mają oba zmieniać się w kierunku sprzyjającym większej liczbie silnych burz.

          11. @Podlasianin
            Tu raczej chodzi o obiektywną ocenę sytuacji w kontekście norm klimatycznych i ich zmian.

          12. @PiotrNS Lucas Wawa
            A wolicie przechodzenie od skrajności w skrajność jak w tegorocznym marcu. To źle że pogoda jest ostatnio stabilna? Niektórzy określenie stabilność w pogodzie nazywają “nudą”. No owszem nasz klimat jest przejściowy ale trochę stabilności by się przydało.
            @Podlasianin ma rację maj to dopiero drugi miesiąc z rzędu powyżej normy ale i drugi prawdopodobnie sklasyfikowany jako ekstremalnie ciepły a już słychać trochę narzekania.
            Uważam, że miesiące letnie jeżeli będą ciepłe to nie przyniosą takich dużych anomalii jak to było w kwietniu i w maju. :)

          13. @podlasianin – 2 stopnie poniżej normy w lipcu i sierpniu? bardzo zimna jesiein? w którym stuleciu my żyjemy, że uważasz, że coś takiego możliwe…
            tak, no tutaj się zgadzam, że względem norm jest zbyt gorąco, to jest nienormalne, ale jeszcze nie zdarzyło się by 3 miesiące z rzędu były ekstremalnie ciepłe, więc mała szansa by się teraz zdarzyło… przydałby się chłodniejszy czerwiec (czyli taki z 0.5-1 stopnia powyżej normy, w chlodniejszy jednak wątpie) ze średnią bezwzględną taką jak maj najlepiej. A fala upałów, miejmy nadzieje jak najkrótsza i jak najsłabsza. Nawet nie straszcie, że lato będzie upalne, bo znowu będzie rok bez lata (tak, dla mnie prawdziwy rok bez lata, to taki w którym latem zamiast się cieszyć z tej pory roku, trzeba trzymać ręke na pulsie albo po prostu się męczyć chorymi temperaturami). Po prostu nie mogę patrzeć jak ktoś pragnie rekordów w miesiącach letnich…..

          14. Mam prośbę. Nie używajcie słowa stabilność w innym sensie niż pionowa stabilność atmosfery bo jest to mylące. To co nazywacie większa stabilnością to fachowo mniejsza zmienność (temperatur, opadów itp.).

          15. Zbigniew, moim zdaniem przechodzenie ze skrajności w skrajność, to nie marzec tylko właśnie kwiecień. Marzec był u mnie bardzo chłodny, nawet to ocieplenie z drugiej dekady się nie powiodło, bo wiał silny wiatr, przez co nie dało się cieszyć temperaturą. 21 marca zacinał śnieg, pokrywa śnieżna miała -naście centymetrów, a temperatura maksymalna wyniosła okrągłe zero.
            Miesiąc później, 21 kwietnia trwał czwarty w roku dzień gorący…
            Wiosna trwała przez pół miesiąca (z przerwami).
            Skrajnością jest to, że pogoda przeszła z zimy do lata i lato trwa nadal. A jeśli w lecie na dłuższy czas wróci wiosna, to będzie rozpacz (nie mowię że tak na pewno będzie!)

          16. tak, w przypadku października teoretycznie to jest możliwe – wszak to już miesiąc pory chłodnej – aczkolwiek ostatni taki jak sam mówisz był w 2010 roku, czyli dosyć dawno, od tego czasu klimat się nam trochę zmienił.
            Co do września, to ostatni ze znacznym odchyleniem na minus był w 1996 a listopad w 1998…
            największe szanse na ujemne anomalie widzę niestety… zimą. No, ale już lepiej zimą, niż wczesną wiosną jak w tym roku – marzec to chyba najgorszy miesiąc na ujemną anomalię.

          17. @piotr
            Zbigniewowi chyba chodzi o to ze w marcu po prostu skakała temperatura- najpierw -15 potem +15 potem -10 i potem znów blisko +15

          18. @kmroz
            (…) ale jeszcze nie zdarzyło się by 3 miesiące z rzędu były ekstremalnie ciepłe, więc mała szansa by się teraz zdarzyło”(…)
            Co prawda trzy miesiące z rzędu sklasyfikowane jako ekstremalne ciepłe nie zdarzyły się w porze ciepłej ale zdarzyły się w porze chłodnej np. listopad i grudzień 2006 i styczeń 2007. :)

          19. @Zbigniew
            Zmiany w marcu były za szybkie i za silne. Natomiast kwiecień i w dużym stopniu maj spolaryzowały się wyraźnie dodatnio. I nie ma innej opcji: albo ocieplenie klimatyczne jeszcze bardziej przyspieszy, albo pojawi się ponownie okres z częściej ujemnymi anomaliami jak ostatnio w największym stopniu ok. 2010 r. Osobiście wolałbym mniejsze anomalie/wahania w obu kierunkach (nawet przy przewadze tych dodatnich).

          20. Dodajmy, ze nic w tych zmianach nie było istotne statystycznie i powtórzmy, że metodologia zero-jedynkowej oceny czy danego dnia była burza zależy od zbyt wielu parametrów aby być wiarygodna. Np. ile błysków i grzmotów jest potrzebne aby uznać zjawisko za burzę? Czy wyładowanie musi być dokładnie w momencie obserwacji czy 5 minut wcześniej też się liczy? W jakiej odległości od obserwatora musi być wyładowanie aby zakwalifikować je jako burzę w miejscu pomiaru? Czy pole widzenia obserwatora nie zmieniło się w wyniku wybudowania nowych budynków? I czy obserwator z 2017 roku wiedział jakie kryteria stosował obserwator z 1974 roku? Czy ktokolwiek to wie? Czy istnieją jakieś instrukcje na piśmie w tej kwestii i czy nie zmieniły się one w czasie trwania serii pomiarowej?

            Jakoś nikt nie pisze artykułów do Science na podstawie tego typu danych. A zresztą może i pisze ale mu tego (słusznie) nie przepuszczają.

            Zacytuję zatem fragment abstraktu prawdziwego artykułu z Science (linkowałem go dzisiaj):

            Using observations, the product of CAPE and precipitation explains 77% of the variance in the time series of total cloud-to-ground lightning flashes over the contiguous United States (CONUS). Storms convert CAPE times precipitated water mass to discharged lightning energy with an efficiency of 1%. When this proxy is applied to 11 climate models, CONUS lightning strikes are predicted to increase 12 ± 5% per degree Celsius of global warming and about 50% over this century.

  19. Do rekordu wystarczy, że maj zapisze się > 3.2C względem 1981-2010 (>3.9C względem 1961-1990). Jeżeli obecne prognozy się sprawdzą to rekord jest w zasięgu. Przeliczyłem na szybko średnią anomalie dla Krakowa, Bydgoszczy i Suwałk do końca miesiąca zakładając, że średnia temperatura w tym okresie to 14C. Anomalia jaka mi wyszła to około +5C (22-31 maja), co daje miesięczną anomalię około 3.2C.

    1. tak, rekordowy maj to 1889 i miał odchylenie +3.19.
      Według mnie całkiem realne.
      Oby wraz z końcem dwóch ekstremalnie/rekordowo ciepłych miesięcy ostatecznie skończył się ten ekstremalnie ciepły okres i w czerwcu przynajmniej na tydzień przyszedł okres z temperaturami poniżej normy – oczywiście w zakresie 2-3 stopni a nie więcej, bo jesieni latem też nie chcemy.

  20. najnowsza odsłona ECMWF w końcu się zlitowała! ;)
    oby to nie było pojedyncze, tylko serio już stopniowe odwoływanie tych upałów.
    Rok temu tak było co chwila, najpierw jakies upały z kosmosu zapowiadane, a potem kończyło się na max 3 dniach z drobnymi przekroczeniami 30 stopni i to tylko na S i E Polski.

    1. niezapomnę jak 30 maja bodajże u mnie na NE miało być 28-30 st. a było…19-21 st. i w pierwszej części dnia pochmurno, dopiero po 15tej wyszło słońce i trochę się ociepliło do 21 st…. bo była taka klapa ta fala upałów….

      1. akurat tamta fala silnego gorąca (upały akurat słabe, ale jak na koniec maja to było niezwykle gorąco) dotknęła znaczną częśc Polski.
        Miałem na myśli przede wszystkim fale z 28-29 czerwca i 20-24 lipca. Obie przyniosły przekroczenia 30 tylko na S Polski
        rowniez te z 1 i 11 sierpnia były mocno przeszacowane, bo zapowiadane były rekordy, co więcej jeszcze nawet na dzień przed, ale przyszły chmury i opady i zamisat zapowiadanych 38 było “tylko” 33. Ze względu na chmury, które częściowo przysłaniały słońce, za bardzo tamtych dwóch fal upałów na szczęście nie odczułem.

        1. 1 sierpnia u mnie była lampa cały dzień i temp dobiła do 34,3 st. Prognozowane było 36. Katowice bardzo rzadko przekraczają 35 stopni. Nawet w sierpniu 2015 tej wartości nie osiągnęły, było 34.9 w dniu 31.08. Tak, nawet w I połowie sierpnia nie było cieplej, naszły chmury i temp zatrzymała się tuż przed 35*

    2. Ja obstawiam Tmax’y ok. 27/32°C w najcieplejsze dni, czyli podobnie lub ciut cieplej niż dnia 03.05 w Polsce S/C/E. Tym razem jednak najdłużej najcieplej będzie chyba na W/SW kraju.
      Nie będzie to jednak trwalsza fala upału, bo w pierwszych dniach czerwca powinno powrócić ‘normalniejsze’ wczesne lato. Natomiast w duże ochłodzenie (wobec ‘normy’) nie uwierzę dopóki nie zobaczę go w prognozach do ok. 100h naprzód.

      1. to prawda ciężko będzie o wyraźniejsze anomalie na minus – a pamiętajmy że od połowy czerwca już maxy poniżej 20 stopni (czy raczej avg poniżej 15) już są takowymi. Pojedyncze dni – możliwe, ale dłuższe okresy też nie sądze. Natomiast… przewaga temperatur przeciętnych 20-25 stopni jest nadal możliwa. Na szczęście, jeszcze klimat aż tak nie zwariował

  21. Błagam, nie przeżywajcie tego jeszcze, że w Boże Ciało będzie 35 st. – bo moim zdaniem – skończy się klasycznie na 30-31 stopniach. W najlepszym przypadku, bo jeszcze nikt nie powiedział, że tego dnia nie będzie zimno, bo to dopiero za ponad tydzień.

    1. gfs też już ograniczył upały – ale nie tak bardzo jak ECMWF. w dalszych fusach tego modelu już w miarę przyjemne umiarkowane temperatury.

      1. Zbliża się lato, więc pewnie takich szaleństw będzie coraz więcej ;) Ciekawe czy modele “wyplują” 40 stopni, co w ubiegłym roku zdarzyło się parokrotnie.
        9 sierpnia 2017 prognoza rekordu temperatury nie była “fusem” lecz prognozą na następny dzień. Na szczęście/niestety (niepotrzebne skreślić), już rano ruszyła wtedy konwencja i skończyło się na 34 stopniach.

        1. tak, właśnie wyżej też o tym napisałem to fiasco 10-11 sierpnia było wręcz spektakularne. Powiem szczerze, że aż tak się z tego nie cieszyłem – pojedynczy dobowy rekord ciepła nawet by mnie ucieszył, gorzej jak skrajne ciepło utrzymuje się dłużej niż 2-3 dni.

        2. W czerwcu też pojawiał się ekstremalny gorąc i to akurat u mnie – Katowice i Kraków miały mieć temperatury 38-39 stopni. I tylko tam taka temperatura, reszta kraju z umiarkowanym czerwcowym upałem 30-33. Temperatury 38 to w Katowicach chyba nigdy nie było (powojenny rekord to 37,2), Kraków ma bardzo podobny.

          Wyszło, co wyszło. Katowice rzeczywiście były jednym z najcieplejszych miast w Polsce tego dnia. Ale temperatura wyniosła 33,1 stopni. Reszta Polski to nawet upału nie miała.

    2. Miejmy nadzieję, że te wszystkie skrajnie ciepłe i skrajnie chłodne prognozy z czasem będą tak łagodniały, że przynajmniej w I połowie czerwca (jak obecnie)przeważać będzie przedział Tmax 20/25°C oraz Tmin 10/15°C:-)
      Bliżej środka lata jak dla mnie może być ciut cieplej, ale nie tak, abym zaczynał “marzyć” o klimie…:-)

  22. Tak się zastanawiam jak można mieć radość z temperatur 35 stopni i więcej. Od kwietnia mamy w zasadzie lato po kolejnej cieplej zimie, a pojawiają się glosy by mogło być jeszcze cieplej. Powiem tak tym którym zimno cieszcie się, że żyjecie w tym wieku. W przyszłym wieku to będzie koniec tak wygodnego życia ludzi. Osobiście obawiam się, że przy obecnych bardzo szybkich zmianach klimatu już w tym wieku czeka nas bardzo mało miłych atrakcji.

    1. Jestem w stanie zrozumieć różne zachcianki pogodowe różnych ludzi. Jeżeli jednak stoi za tym bezkrytyczność (a tym bardziej radość) z obecnych nienaturalnie szybkich globalnych zmian klimatycznych to naprawdę widzę w nich więcej cech niedojrzałego dziecka, niż dorosłej trzeźwo myślącej osoby.

    2. W kwietniu zaczęło się lato, wiec znając nasz klimat w lipcu/sierpniu zacznie sie jesień a w październiku pierwszy atak zimy. Klimat się ocieplił w ciągu 30-40 lat o 1 stopień, a nie o 5 stopni. Tak piszę schładzając głowy.

      1. W kontekście zmian globalnych 1 st. w 30-40 lat to i tak bardzo dużo. Nie potrzeba nam jeszcze szybszych zmian (!), a pogoda dobrze aby nas w tym względzie uspakajała…

        “w lipcu/sierpniu zacznie sie jesień a w październiku pierwszy atak zimy”
        -> Nie pamiętam ostatnio rocznika ażeby aura jesienna (także w aspekcie termicznym) wyraźnie zdominowała już lipiec i sierpień. Jeżeli już to mieliśmy jesienne epizody, po których wracała jeszcze aura letnia, albo jesiennie zaczęło się robić od września.
        Nie pamiętam też, aby ewentualne “ataki” zimy w październiku sprawiły, że zima będzie już potem dominowała do marca/kwietnia.

        1. bo takie coś to się zdarza raz na całą serię pomiarową, zeby była zima od października do marca/kwietnia. Nie żyjemy w Vorkucie. Jesiennego lata też już nie pamiętam kiedy było. Lipiec 2000 rzeczywiście jesienny miesiąc, brzydki strasznie, codziennie lało i przy tym dość spora ujemna anomalia. Ale poza nim? Trudno znaleść nawet pojedynczy letni miesiąc który miałby jesienne parametry. Kapryśny czerwiec 2009 to bardziej wiosna niż jesień (sporo burz), niespecjalny lipiec 2011 to nadal lato, choć chłodniejsze niż reszta lipców z XXI wieku.

          Najmocniej pogoda to się chyba właśnie latem zmieniła. Lata w XXI wieku są niemalże zawsze ciepłe. Od kwietnia do września w zasadzie nie ma istotnych ujemnych anomalii, dopiero w październiku pojawiają się bardzo chłodne miesiące które nie były >20 lat temu.

      2. W kwietniu nie było lata tylko normalna pełnia wiosny. W maju też jest ok., brakuje mi tylko temp. 25-30 i >30 st. Wreszcie mamy wiosnę na “światowym” poziomie a oni jęczą, że im za ciepło, za sucho i za słonecznie…

        1. “(…) wiosnę na “światowym” poziomie”

          -> Aha, czyli Twoim zdaniem można przypisywać ten sam (z grubsza) wzorzec wiosny na różnych szerokościach geograficznych i bez względu na otoczenie (morza, oceany, wyspy, kontynenty, pasma górskie, itd.)….? Trochę dziwne podejście…

        2. @Arctic Haze- to chyba tez trzeba na różowo ;)
          JEsli dla ciebie temperatury o których niekiedy w miesiącach letnich można było tylko pomarzyć, a teraz tez zazwyczaj podobne występują latem to temperatury wiosenne to współczuje.
          Wiosna to pora roku w ktorej następuje trend ocieplenia, temperatury sa zmienne. A tymczasem od 8.04 mamy praktycznej cały czas 20-25 stopni w dzień z okresami ociepleniami powyżej 25 i ochlodzeniami ponizej 20. Pomijając fakt, ze to charakterystyczne dla lata, to rowniez charakterystyczna dla lata jest ta stabilność.
          8.04.2018- początek lata 2018. Tutaj nie ma o czym dyskutować.

          1. No własnie ubolewam, że stale mamy przewagę temp. 20-25 i wraz z majem nie wkraczamy w 25-30 st.. Twój komentarz powinno się pokolorować na różowo, bo ogłaszasz letnim miesiąc, który nie spełnia żadnych kryteriów lata.

          2. W tym roku po prostu wiosny nie było bo nie było żadnego dłuższego okresu z trendem ocieplenia. W marcu skoki tam i z powrotem, pózniej gwałtowny skok i w koncu stabilne LATO.
            Jak dla ciebie lato jest od 28 stopni to rzeczywiście lata nie było. Ale w naszym klimacie lato jest od 20 stopni. Spytaj sie kogokolwiek na ulicy z jaka pora roku mu sie kojarzy temepratura maksymalna 22 stopni, to zrozumiesz.

          3. Jeśli ktoś musi definiować pory roku “fenologicznie” to przynajmniej powinien używać temperatury średniej, a nie Tmax. I lato jest u nas definiowane jako pora roku z temperaturą średnią od 15 C w górę. Od 29 kwietnia, w skali kraju, takich “letnich” dni mieliśmy już 10, czyli prawie połowę. Oczywiście nie ustala się tą metodą czy już mamy lato, progów “fenologicznych” używa się co najwyżej do ustalania średnich (“klimatologicznych”) dat początku i końca pór roku dla danego obszaru.

          4. @kmroz
            Wątpię, żeby ktoś teraz t. maks. 22 st. nazywał latem. Inaczej ludzie na letni wypoczynek udawali by się do Skandynawii a nie nad Morze Śródziemne. Kwiecień 2018 nie jest miesiącem letnim ani w sensie termicznym ani fenologicznym.

          5. @FKP
            A nie widzisz różnic w potrzebach pogodowych ludzi, kiedy wybywają np. na 2 tygodnie nad ciepłe morze oraz (dla odmiany) żyjąc “dniem codziennym” w domach/blokach, biurach, sklepach, środkach transportu, itd.

            W tym kontekście znacznie lepiej rozumiem ludzi narzekających nawet na umiarkowanie zimową zimę, niż na zbyt chłodne nasze obecne realia pogodowo-klimatyczne w okresie letnim (a nawet w ogóle w całej porze ciepłej).

          6. “Wątpię, żeby ktoś teraz t. maks. 22 st. nazywał latem”
            To spytaj się kogokolwiek, nawet przypadkowych ludzi nie znających się na pogodzie.

        3. @FKP
          Poza tym w tym roku właśnie mało mieliśmy umiarkowanie-wiosennej pogody – zamiast tego szybkie przejście z dominacji aury zimowo-przedwiosennej do późnowiosenno-letniej.

          Ktoś nie analizujący na bieżąco danych pogodowych, na podstawie Twoich komentarzy mógłby popaść w niemałe zakłopotanie, czy aby na pewno mowa o naszych środkowo-europejskich realiach pogodowo-klimatycznych…

          1. ,,Ktoś nie analizujący na bieżąco danych pogodowych, na podstawie Twoich komentarzy mógłby popaść w niemałe zakłopotanie, czy aby na pewno mowa o naszych środkowo-europejskich realiach pogodowo-klimatycznych…”
            Dokładnie .Przeciez np. w Katowicach średnia kwietnia 18 osiągnęła 14 st. C przy średniej wieloletniej 8,7 st. C. Średnia 14 stopni w kwietniu to jest np. na Sycylii. Czyli kwiecień 18 był anomalnie ciepły , nienaturalnie dla polskiego klimatu nawet uwzględniając AGW przy wzroście temperatury o 3 stopnie w przeciągu 100 lat. Wygląda na to ,że część społeczeństwa oczekuje jak najszybszego ocieplenie klimatu nie zdając sobie sprawy z fatalnych skutków tego procesu. Co do wyjazdów letnich w lipcu wyjeżdżam na dwa tygodnie do Liverpoolu a moim marzeniem jest spędzenie letnich wakacji w Norwegii, Szwecji lub Finlandii. Moja żona ma takie same ,, zboczone” upodobania wyjazdów letnich.

          2. Ja planuję w tym roku wyjazd do ciepłych krajów ale w miesiącu..zimnym. Tj w Polsce zimnym i depresyjno ciemnym. A wybiorę sobie miejsce gdzie albo cały rok jest 30*, albo pojadę tam gdzie latem jest nieznośnie gorąco (50*) a zimą przyjemnie ciepło. Czyli albo na Zanzibar albo na Bliski Wschód. Latem w Polsce jest OK. Jest powód, dla którego Egipt jest tak tani w lipcu i sierpniu. Przy temperaturach ponad 40 stopni niewiele da się pozwiedzać. Taki urlop spędza się nad hotelowym basenem, z możliwością schowania się w klimatyzowanym pokoju.

      1. Faktycznie bardzo niemiłe…
        Tavg przeważnie 12/15°C, trochę potrzebnego deszczu (i to jeszcze nie wszędzie) i dość szybka poprawa pogody…

        1. Czy tak trudno było się domyślić, że mam na myśli pogodę w ujęciu wieloletnim? Przecież pogoda panująca od 8 kwietnia to nie jest w tym kraju standard…

          1. @FKP
            Zdecydowanie lepsze już dotychczasowe nasze standardy, niż ich “poprawa” procesem jakim jest obecne AGW…

          2. Tylko, że dotychczasowe nasze standardy też są poprawione procesem AGW :)

          3. @FKP
            To tylko chwilowe i wybiórcze korzyści. Nie da się naprawiać czegoś co wymaga precyzji np. 1mm – koparką, czy jeszcze większą maszyną budowlaną, które na dodatek trudno zatrzymać, gdy się je już uruchomi…

  23. Odchodząc od upałów w Boze Ciało, warto zauważyć że w najbliższych dniach pogoda będzie lepsza na północy kraju, gdzie ma być w zasadzie cały czas czyste niebo, podczas gdy na południu codziennie możliwe są burze. Dzisiaj od rana jest pochmurno, choć ciepło i parno. Na pewno będzie coś padało.

    A patrząc na te prognozy temperatur, to nawet przy “spłyconych” upałach maj będzie miesiącem wyjątkowo ciepłym. Czy padnie rekord, nie wiadomo. Raczej nie padnie. Ale maj może być cieplejszy od tego z 2002. Też spory wyczyn.

  24. Wygląda na to, że bieżąca anomalia maja nie spadnie poniżej +2,5K (ref. 1981-2010) – bo na dzisiaj wynosi +2,53K, a kolejne dni przyniosą co prawda powolne, ale skuteczne utrwalanie się trendu wzrostu temperatury, jak i anomalii.
    Zwrócę też uwagę, że niemalże na pewno maj skończy się z bilansem zaledwie 2 dni z niewielką ujemną anomalią (nie niższą niż -0,5K).

    Podstawowe pytanie brzmi, czy ostatnie dni zwiększą miesięczną anomalię do rekordowego poziomu powyżej +3,2K (ref. 1981-2010), czy jednak nie? Tak, czy inaczej będziemy blisko tej wartości. W obliczu zachodzących zmian klimatycznych za zupełnie bezzasadne uznaję narzekanie (a nawet niedosyt), gdyby końcowa anomalia zamknęła się poniżej tego progu i zarazem gdyby finisz miesiąca przyniósł nam Tmax’y przeważnie 25/30°C, a nie 30/35°C. I tak tegoroczny maj “oferuje” nam niemało dni przyjemnie ciepłych i pogodnych – z temperaturą będącą ‘normą’ w miesiącach letnich, a okresowo nawet wyższą jak zapewne w końcówce miesiąca.

  25. Mało prawdopodobne, żeby tegoroczny maj był rekordowo ciepły. Mała jest też szansa, żeby był cieplejszy od maja 2002 roku. Obstawiam anomalię między +2,80 a +2,90. No chyba, że prognozy sprawdzą się i w dniach 28-31 maja temperatury niemal w całym kraju wyniosą 25-31 stopni.

  26. Wybaczcie, że tak zalewam to forum swoimi “złotymi myślami”, ale tak się zastanawiam jakie wpisy pojawiałyby się na tym blogu, gdyby istniał np. w lipcu 2006, 1994, sierpniu 1992, wiosną i latem 1980 albo w styczniu/marcu 1987, zakładając że komentują te same osoby co obecnie (i funkcjonuje Internet) :D

      1. W takim lipcu 1994 FKP byłby wniebowzięty, a reszta komentujących wypatrywałaby ochłodzenia w jakiejkolwiek prognozie, upierając się że fusy idą ciągle po najcieplejszych wiązkach ;)
        W kwietniu/na początku maja ubiegłego roku pojawiały się opinie, że mamy zimę od października, więc w 1980 roku największy ciepłolub tego bloga pisałby chyba, że mamy zimę od lipca 1979 :D
        Zimą 1963 na TP pojawiłyby się chyba zapowiedzi powrotu epoki lodowcowej, a w maju 1965 GFS rzucałby pewnie prognozami opadów śniegu do końca miesiąca :D

        1. To chyba w sezonie 1986/87 moje małe wówczas dziecię chodziło 9 miesięcy w kombinezonie zimowym. Oto anomalie temperatury z najnowszego POLTEMP za rok (12 kolejnych miesięcy) od IX 1986 do VIII 1987 (jedyne dodatnie była w listopadzie i grudniu ’86 ale oczywiście też nie było wtedy za ciepło)

          -2.21 -0.25 1.74 0.32 -9.62 -0.62 -5.50 -1.10 -2.36 -0.83 -0.94 -2.79

          Gdyby takie anomalie się teraz powtórzyły to FKP umarłby z rozpaczy, a połowa reszty wieściła rychłą epokę lodową.

          1. Wtedy było zimno, dla mnie osobiście gorszy byłby rok 1980. Choć oba te roczniki są niemal równie koszmarne. 1100 godzin słońca na cały rok to jest dramat. Przecież to jest poniżej setki na miesiąc w uśrednieniu. Lipiec 1980 miał tak mało słońca, że znalazły się listopady i grudnie z większą liczbą godzin. Na danych z IMGW dostępnych na tej stronie pisze, że miał 81 godzin słońca, na możliwych około 430 (zakładam że w lipcu dzień ma średnio 14h)

            W XXI wieku trudno szukać nawet pojedynczych miesięcy które by się chociaż zbliżyły poziomem zachmurzenia. Koszmarny lipiec 2000 miał 130 godzin, dwa najgorsze kwietnie (2001 i 2017) miały po 122 i 123 godziny, najgorszy maj 2010 miał 84 godziny, paskudny czerwiec 2009 miał 174 godziny, fatalny sierpień 2006 miał 155 godzin, wybitnie brzydki wrzesień 2001 – 78 godzin. Tylko w maju 2010 było ekstremalnie niskie usłonecznienie.

            Z miesięcy chłodnych zdarzyło się takowe kilka razy ale i tak jest to raczej rzadkie. Styczeń i luty 2013 to chyba nikogo nie dziwią, poza tym marzec 2009 – 60h (jeden z najgorszych od 1966) i październik 2009 który był jeszcze gorszy niż ten z 2016. Ekstremalnego listopada czy grudnia już dawno nie było, bo od lat 80′, najbrzydszy listopad w 2007, najbrzydszy grudzień w 2005. Kwantylowo tylko bardzo niskie.

            Ja jestem podobny do lucasa jeśli chodzi o preferencje, dla mnie bardziej liczy się ilość słońca niż sama temperatura. Nie marudziłem na -10 w dzień w marcu, bo było pogodnie. Nawet wolałem to od pogody “słotnej” przy +0-5 st która była cały grudzień i styczeń. A teraz to już w ogóle jest idealnie. Jakby tylko trochę więcej padało to naprawdę nie ma na co marudzić.

          2. “Ja jestem podobny do lucasa jeśli chodzi o preferencje, dla mnie bardziej liczy się ilość słońca niż sama temperatura.”

            U mnie jest podobnie.
            Temperatura też jest ważna, ale jeśli miałbym wybierać 25 stopni z bezchmurnym niebem a 30 stopni z burzami to wybrałbym tę pierwszą opcję.

          3. Czy w takim 1980 roku bądź okresie wymienionym przez @Arctic ujemne anomalie temperaturowe padały tylko w Polsce wraz z bliskimi okolicami, czy cała Europa czuła wtedy lodowy oddech?
            Ale fakt, to musiał być koszmar pogodowy.

    1. Po prostu osoby pragnące ekstremów (jak na nasze realia pogodowo-klimatyczne) za bardzo “podgrzewają” emocje tym, którzy z takich, czy innych powodów się nimi denerwują.

      Ja takie miesiące jak tegoroczny kwiecień, czy maj będę oceniał tym bardziej pozytywnie, im – patrząc z szerszej perspektywy – mniej będę miał podstaw do przypuszczeń, że “zawdzięczamy” je głównie procesowi AGW…

      1. na pogodę (adwekcję) nie ma się wpływu żadnego, te nasze dyskusje i wojny ciagnące się nieraz przez 50 postów to są tylko po to żeby były. Bo jak upały 35* mają przyjść to sobie przyjdą tak czy siak, nieważne czy ktoś ich chce czy nie. Podobnie z innymi zjawiskami typu burza, powódź, mróz, deszcz, wiatr. Wątpię, żeby ktokolwiek czekał na niż genueński z opadami 300 mm, a jednak takie się zdarzają. I zawsze powodują duże problemy.

        Co może martwić? Że te problematyczne zjawiska będą eskalowały wraz z ociepleniem klimatu. W przypadku kwietnia 2018 można tego nie zauważyć, bo te anomalie zaowocowały miesiącem w zasadzie idealnym do życia – suchy, pogodny, ciepły ale nie za ciepły. Tyle, że nie zawsze tak będzie. Jak przyjdzie lipiec z anomalią +8 i pobiciem rekordów Tmax w całym kraju to za wesoło nie będzie.

        1. “na pogodę (adwekcję) nie ma się wpływu żadnego, te nasze dyskusje i wojny ciagnące się nieraz przez 50 postów to są tylko po to żeby były.”

          -> Faktycznie szkoda na to czasu, zwłaszcza przy takiej pogodzie jak obecnie (m.in. na C Mazowszu).
          Czasami jednak warto sprowadzać co poniektórych na “normalne” tory myślenia – nawet jak ktoś lubi letnie/zimowe ekstrema, spore anomalie, chciałby jeszcze szybsze AGW, itd. – warto, aby nie był w tym względzie zaślepionym fanatykiem.

  27. Może coś napiszę kontrowersyjnego dla niektórych, ale uważam, że dni gorące z tmax 25-30 stopni mają prawo zdarzyć się w maju i jego odpowiedniku wrześniu podobnie jak całodobowe mrozy ze śnieżycami w marcu i jego odpowiedniku listopadzie. Byle by to trwało krótko, a nie przeciągnęło się na większą część miesiąca.

  28. Tymczasem na TP tradycyjnie jak co roku w analogicznym okresie jest serwowany odgrzewany kotlet czyli “postraszenie” możliwością opadów śniegu w czerwcu czy we wrześniu. Nie tym razem. Na śnieg niektórzy będą musieli poczekać co najmniej do października/listopada. Ja mam nadzieję, że co najmniej do listopada/grudnia.

    1. Prędzej uwierzę że w następną zimę będzie -35 na jakiejś stacji synoptycznej niż że w czerwcu spadnie śnieg. Incydent z czerwca 1928 to “zbrodnia” taka jak śnieg na Florydzie w 1977, może nawet większa.

        1. Jasne że pamiętamy, zawsze się trochę dziwię jak pomyślę, że ekstremalnie zimne maje 1965 i 1991 nie przyniosły opadów śniegu, a maje 2011 i 2017 w których wystąpiła pokrywa śnieżna i olbrzymie anomalie in minus, przeszły do historii jako miesiące ciepłe.

          1. No właśnie to są uroki polskiego klimatu. Z drugiej strony podczas wspomnianego przeze mnie jednego z najcieplejszych o września 2006 temperatura nie przekroczyła 30 stopni nigdzie, zaś w najcieplejszym do tej pory maju upał był tylko lokalnie

          2. Sierpień 2002 też był ekstremalnie ciepły a upału w nim nie było – przynajmniej na Górnym Śląsku.

          3. @piotr bo w obu przypadkach było to 2 dniowe ochłodzenie ktore tylko nieznacznie wpłynęło na anomalie miesięczna.
            Sytuacja odwrotna- najcieplejsze czerwce 2007,2008,2011 nie przyniosły temperatur wyższych niż 30-31 stopni. Czerwiec 2017 u mnie podobnie. Tak samo drugi najzimniejszy maj 1991 mógł nie przynieść opadów śniegu.

    2. We wrześniu śnieg już jest bardziej prawdopodobny niż w czerwcu. Temperatury pod koniec września potrafią spaść do znacznie niższego poziomu niż na początku czerwca. Na nizinach w czerwcu temperatura potrafi spaść do poziomu poniżej 10 stopni a nocami poniżej 0 ale tylko przy pogodnym niebie. Przy pochmurnym niebie temperatury mogą spadać w okolice 5 stopnie w ekstremalnych sytuacjach, ale już nie poniżej. Incydent z czerwca 1928 może się nie powtórzyć przez najbliższe dekady albo w ogóle. We wrześniu jest zimniej a pod koniec miesiąca temperatura na nizinach potrafi spadać poniżej 5 stopni w dzień jak w 1973 lokalnie na NE a w nocy w ekstremalnych okolicznościach w okolice 0 ( przy pogodnym niebie są możliwe spadki nawet poniżej -5 stopni). Oprócz 1973 bardzo niskie temperatury maksymalne notowano lokalnie w 1993, 1995 czy w 2010. W 1998 roku 2 albo 3 października temperatury spadły do 3-4 lokalnie stopni i padał śnieg z deszczem miejscami, więc jeśli śnieg się pojawi w którymś z tych dwóch miesięcy to prędzej we wrześniu. Śnieg we wrześniu już bardziej realny, ale i tak byłoby to wyjątkowe zjawisko

      1. Wrzesień to odpowiednik maja pod względem termicznym, ale z powodu nagrzanego powietrza po okresie letnim we wrześniu jest mniejsza szansa na śnieg niż w maju.

      2. Aby zdarzył się w czerwcu jeszcze opad śniegu (poza górami) musiałby zaistnieć jeszcze bardziej ekstremalny przypadek od tego z dni 09-10.05 przed rokiem (zwłaszcza na N Polski) – a dodajmy, że wówczas mieliśmy adwekcję wprost z okolic bieguna N. Pierwsze dni czerwca są bowiem średnio jeszcze 2-3 st. cieplejsze niż przełom I i II dekady maja.

        1. Pamietajmy ze śnieg moze padać nawet przy +10 (tyle było 9.05.2017 u mnie czy wczesniej 23.04 gdy padał śnieg) .
          Na początku czerwca jest taka temperatura maksymalna teoretycznie możliwa

          1. Ale tyle było maksymalnie tego dnia, podczas opadu śniegu temp. spadła.

          2. A ja latem 2014 widziałem przy temperaturze 25 stopni opady deszczu ze śniegiem, myślałem, że mam omamy.

            Jedynymi sensownymi wytłumaczeniami mogą być:
            – mogły to być pyłki z roślin lub drzew;
            – mogły to być maleńkie krople deszczu unoszone przez wiatr;
            – albo po prostu to były małe owady

            Co to było, chyba nigdy się nie dowiem. Ale dobrze, że nakręciłem wtedy filmik.

          3. Knurów lub Gliwice. Zresztą, nie jest fizycznie możliwe żeby śnieg padał przy temperaturze wyższej niż 8 stopni. W marcu 2008 raz śnieg zaczął padać przy 8 stopniach, ale w mgnieniu oka błyskawicznie się ochłodziło do 2 stopni. Dlatego tak jak piszę, najpewniej to były małe krople deszczu unoszone przez wiatr, które nie leciały prosto, ale chaotycznie – a śnieg też przecież pada tak jakby chaotycznie.

          4. No, śnieg przy 25 st to z pewnością niemożliwe. Może były to małe gradziny unoszone przez wiatr? Albo topola. Jak pyli topola to czasami faktycznie wygląda jakby padał śnieg przy gorącej pogodzie. U mnie na osiedlu jest kilka wysokich topol.

  29. Zważywszy na to, że śnieg jest teraz rzadkością wielką nawet zimą ;-) to rozważania nt śniegu w czerwcu wydają mi się totalną abstrakcją. Raczej można się zastanawiać jak bardzo upalny będzie czerwiec………….

    1. Może być gorący, ale nie upalny. Nigdy nie było upalnego czerwca, czyli takiego, gdzie większość dni jest z temperaturą wynoszącą 30 stopni. Nawet w tak ekstremalnie ciepłych czerwcach jak 1979 lub 2011 tak nie było – w tym drugim był chyba tylko jeden dzień upalny… po prostu czerwiec to jeszcze nie prawdziwe lato, a raczej przełom późnej wiosny i wczesnego lata

      1. “czerwiec to jeszcze nie prawdziwe lato”

        -> Wiele zależy od adwekcji, usłonecznienia, opadów, itd. Możemy mieć czerwiec przypominający przez większość miesiąca jeszcze późną wiosnę (jak w 2014 r.), jak i już czerwiec ze sporą “dawką” prawdziwie letniej aury (jak w 2016 r.).

      2. Nawet z wyraźnym ochłodzeniem w II dekadzie miesiąca. Bardziej “prawdziwe” lato mamy na przełomie maja i czerwca niż ok. 10-15 czerwca. Dopiero po 15 czerwca wraca wzrostowy trend temperatury.

        Jest to trzeci najcieplejszy miesiąc jeśli chodzi o średnie wieloletnie. W danych rocznikach dość rzadko zdarza się, by był to najcieplejszy miesiąc lata. U mnie się tak zdarzyło w 1979, ale tam był wyjątkowo zimny lipiec i niewiele lepszy sierpień. Podobnie było w 1964, najcieplejszy czerwiec po wojnie ze średnią 19,1; lipiec miał 18,2 a sierpień zaledwie 15,8. Po 2000 roku takich przypadków nie odnotowano, blisko było w roku 2003 (19.0 19.0 19.5), zaś w roku 2017 czerwiec był trzeci najcieplejszy po wojnie, a i tak był to najchłodniejszy miesiąc lata… Lipiec miał 19.0 a sierpień 19.9.

        Dla mnie udany czerwiec ma średnią 18.0 albo większą, takich było 10 od 1951 roku więc nie jest to jakieś super-rzadkie zjawisko. Najgorszy czerwiec w XXI wieku był w 2001 roku ze średnią 14.6, o 1K wyższą od najzimniejszego czerwca 1985.

        Sporo osób mówi, że czerwiec się nam nie ociepla. I być może w skali ogólnokrajowej tak jest (wszak w Skandynawii czerwiec się nawet OCHŁADZA!), to u mnie na południu kraju ociepla się wyraźnie. Czerwce o Tavg >18 występują zdecydowanie częściej po roku 2000, nie ma też czerwców o nie-letniej średniej poniżej 15. Ten z 2001 to był wyjątek, jedyny taki czerwiec po 1990 roku. Na południu kraju czerwce powoli zaczynają przypominać “stare normy” dla lipca czy sierpnia.

      3. czerwiec 2011 w skali kraju nie był jakiś ekstremalny – bardziej 2007 i 2016. Rzecz jasna czepiam się “dla zasady” bo co do meritum masz oczywiście racje – czerwce długotrwałej fali upałów w Polsce nie są w stanie przynieść narazie.

      4. Niestety w tym roku, wg mnie kwestia upałów jest bardzo otwarta na cały czerwiec, lipiec i większą część sierpnia. Dopiero po 15 sierpnia, kiedy długość dnia jest już znacznie krótsza, upały nie są męczące. Zupełnie nie rozumiem “przewidywań” chłodnego lata w tym roku, jakim cudem miałaby się zmienić aż tak bardzo pogoda? Daje max 5% szansy na lato w normie, ale obawiam się znacznych przekroczeń normy………..

    2. Tak samo absurdalne wydają mi się rozważania o rekordowo upalnym lecie czy morderczych falach upału w Polsce na miarę Europy W w 2003 czy Rosji w 2010, skoro nigdy w historii nie miały one miejsca.

      1. Skoro miały miejsce w Zachodniej Europie i w Rosji to dlaczego nie w Małopolsce na przykład ? Zresztą takie “mordercze ” fale były, tylko w Polsce nikt nie badał tego zjawiska pod względem przedwczesnych zgonów ludzi w starszym wieku i chorobami krążenia.

        1. Może na południu Polski były, ale na północy i wschodzie Polski jeszcze nigdy nie było solidnej fali upałów.

          1. W Płocku też niebyło nigdy fali upałów, tych popłuczyn z 2013 i 2015 nawet nie odczułem.

          2. W 2013 było tak krótkie ze cieżko było odczuć – analogicznie do np ataku zimy w maju 2011 czy fali mrozow na początku stycznia 2017.
            Ale co do 2015 to pierwsza połowa sierpnia koszmar ale i tak duzo lepiej (bo krócej) niż w lipcu 2006.

      2. Oczywiście że miały miejsce w Polsce, to co się działo latem 2015r, w w-wie – dla mnie było trudne do przeżycia. A nie jestem osobą w podeszłym wieku. Przez cały lipiec i sierpień temp. w mieszkaniu, nawet nocą nie spadala mi praktycznie poniżej 30st – to nie są warunki do życia!

          1. Nieprawda, praktycznie cały lipiec był gorący, bez wyraźniejszego ochłodzenia, przy czym nagrzanie w warszawie wzrastało, bardzo ciepłe noce + brak możliwości schłodzenia mieszkania nocą. Poza w-wą było już wyraźnie chłodniej, przynajmniej nocą można było odpocząć.

          2. lipiec 2015 termicznie był podobny do lipca 2016 i nieco cieplejszy od lipca 2017 ale w przeciwienstwie do tamtych przyniosl w Warszawie zauwazalnie duzo dni z t max poniżej 20 stopni. W lipcach 2016 i 2017 było w Warszawie raptem po jednym takim dniu

          3. jesli dla ciebie 16 stopni w pełni dnia w najcieplejszym miesiacu roku to nie jest zauwazalne ochłodzenie, to naprawde nie wiem co powiedziec ;)
            druga polowa sierpnia tez była juz chlodniejsza ale tu rzeczywiscie były dalej letnie temperatury zwykle koło 23-26 w dzien

        1. Dziwne te tabelki, na prawdę nie pamiętam, żeby w lipcu 2015 były jakiekolwek chłodne dni, a zgodnie z tą tabelą była ich większość (dla mnie temp. poniżej 25st latem jest komfortowa), przecież nawet teraz w maju, mam wyższe temp. codziennie, praktycznie nie kojarze dnia poniżej z temp max poniżej 20st …….No ale skoro było tak “świetnie” w lipcu 2015, to możemy być spokojni o lato tego roku, żadne upały nam nie grożą ;-)

          1. pamiec ludzka jest ułomna, denialisci twierdzą np ze zima 2016/17 trwała od 5.10 do 10.05, a zapominają o skrajnie ciepłej drugiej połowie lutego, wyjątkowo ciepłym marcu i 25 stopni na początku kwietnia
            Tak samo jak ktoś nie lubi upałów, to ma wrażenie, że było ich znacznie więcej niż w rzeczywistości

          2. Lipiec 2015 był w Gliwicach upalny. Było w nim znacznie więcej upalnych dni niż np. w lipcu 2014 czy w lipcach 2016, 2017…
            Chyba tylko w lipcu 2006 było więcej upalnych dni, a i nawet to nie jest pewne.

          3. Zapomniałem o lipcu 2010, w nim też było sporo upalnych dni.
            A przed 2000 rokiem chyba lipiec 1994 był z dużą ilością upałów

          4. Ja w lipcu i czerwcu 2015 też narzekałem przeważnie na zimno, natomiast w sierpniu 2015 nie podobały mi się dwie chłodne noce.

          5. bo 22 stopnie na początku kwietnia to wogóle nie jest rekordowo wysoka anomalia :)
            co do sierpnia 2015 to sie zaskakujaco z tobą zgodze, nie brakowało chłodnych nocy – głównie 1.08 i 18-21.08
            w czerwcu i lipcu 2015 nie brakowało dni poniżej normy, ale na pewno na nie nie narzekałem – wrecz przeciwnie. Może z wyjątkiem 9.06, 23.06 i 10.07 – wtedy nie dość, że zaledwie 16 stopni to jeszcze cały dzień ciemno i deszczowo.

      3. Tak samo absurdalne wydają mi się rozważania o rekordowo upalnym lecie czy morderczych falach upału w Polsce na miarę Europy W w 2003 czy Rosji w 2010, skoro nigdy w historii nie miały one miejsca.

        Z tym że Rosjanie z okolic Moskwy mogliby dokładnie to samo mówić przed 2010 rokiem.

        1. Ale oni mają klimat bardziej kontynentalny, stąd grzało u nich non stop przez 2-3 miesiące. U nas nawet jak tempertury osiągną podobne wartości, czyli będą dobijać do 40 stopni, to nie tak długo, będą to najwyżej 2-3 tygodnie. Właściwie dłuższych niż 2-3 tygodnie fal upału, nawet takiego umiarkowanego (lekko powyżej 30 stopni) nie pamiętam, a co dopiero mówić o 40 stopniach. Przed takimi ekstremami bronią nas jednocześnie Atlantyk i wysoka szerokość geograficzna. We Francji i Rosji nie mieli takiej “podwójnej” ochrony.

          1. Nie byłbym taki pewny. Od 3 miesięcy wieje ze wschodu (w uproszczeniu). Nie wiem czy jest to możliwe aby taki układ synoptyczny pojawił się np. w czerwcu i trwał do września. W tym roku jest to racze mało prawdopodobne, ale kto wie co będzie w przyszłości. Na wiosnę pewno jest to bardziej prawdopodobne.

        2. Jeśli już naprawdę miałby nas dotknąć jakiś morderczy upał, to wg mnie najbardziej zagrożone jest S, SE kraju i to tylko centra dużych miast, bo na wsi upał to pikuś – już wieczorem jest znośnie. Nad lodowatym Bałtykiem upał w jakiejkolwiek postaci jest absurdem, tym bardziej morderczy. Po prostu byłby wtedy ostry najazd turystów nad polskie morze i jeziora, a ośrodki wczasowe pękałyby w szwach podobnie jak niestety szpitalne oddziały ratunkowe. Trudno sobie jednak wyobrazić taką sytuację mając na względzie dotychczasowe lata.

          1. Południowy wschód jest przereklamowany jeżeli chodzi o silne upały(widać je tylko w prognozach). Zwłaszcza na terenach wyżej położonych. Ciąg dni gorących może i być długi, ale ekstremalne wartości prędzej padają gdzieś na zachodzie lub południowym zachodzie (Ceber 39c). Modele nie raz na południowym wschodzie wyrzucały 41c a kończyło się na 33c. Popatrz sobie na dane. Średnia lipca w Szczecinie jest wyższa jak w Lublinie. A największe temperatury mokrego termometru występują w okolicach Zalewu Szczecińskiego. Rekord tmax Kołobrzegu to 38.0c a Warszawy 37.4c, choć faktycznie w Warszawie na pewno trwa dłużej niekorzystna temperatura. Ale nie jest też jest tak, że nad Bałtykiem jest zawsze zimno i nieznośnie. Zresztą dla nie przyzwyczajonych mieszkańców wybrzeża taki jednorazowy wyskok do wilgotnego 38c może być bardziej uciążliwy jak 6 dni pod rząd z suchym 33c na południowym wschodzie.
            Lipiec 1981-2010 Nie ma zbyt wiele stacji z południowego wschodu.

            Opole 19.2
            Ceber 19.2
            Kórnik 19.2
            Lubiniecko-Świebodzin 19.1
            Witaszyce 19.1
            Tarnów 19.1
            Skierniewice 19.1
            Warszawa – Okęcie 19.0
            Wrocław 19.0
            Paproć 19.0
            Słupca 19.0
            Kalisz 19.0
            Poznań 18.9
            Gorzów Wlkp. 18.9
            Słubice 18.9

            I najzimniejsze punkty:
            Kościerzyna 17.2
            Jelenia Góra 17.1
            Rozewie 17.0
            Stuposiany 15.9
            Jabłonka 15.8
            Zakopane 15.3

    3. Temat wziął się z artykułu na TP:
      http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-05-23/w-czerwcu-spadnie-snieg-lato-moze-sie-rozpoczac-w-kolorze-bialym-jak-rowno-90-lat-temu/

      Wraz z przejęciem ich przez Polsat odnoszę wrażenie, że w jeszcze większym stopniu szukają na siłę sensacji, nawet jak nie ma ku temu najmniejszych podstaw.

      Wstawiając permanentnie ciepłe (na wszystkie miesiące) sezonówki na zimę, jak i regularnie szukając opcji chłodnego lata – jakby nie zauważali, że nawet w dobie AGW łatwiej, a nawet znacznie łatwiej o wyraźnie ujemne anomalie zimą, niż latem (bo dodatnie z reguły mają podobną amplitudę o różnych porach roku).

        1. pamietam jak rok temu podobny artykuł wywołał seryjną rozpacz, że ciągle zimno i zimno…
          Akurat sezonówki wstawiają takie jak im każe CFS. Co według mnie nie jest warte w zachodu – jak się okazało nawet dodatnie NAO w zimie o niczym nie świadczy – o czym się przekonaliśmy w tym roku.
          Też uważam, że szansa na chłodne lato względem norm jest zerowa. Musimy jednak pamiętać, że dla zwykłego człowieka stare normy nie są już ważne. I pisząc do “ludu” warto się raczej odnosić do norm z ostatnich powiedzmy 10-15 lat. Oczywiście nie warto schodzić w drugą stronę absurdu jak to uwielbiają robić nasi kochani denialiści i porównywać do skrajnie ciepłego czterolecia 2014-2017.
          Cóż tu mówić, 19 stopni avg w lipcu względem 1961-1990 jest wyraźnym ciepłem, wzgledem 1981-2010 normą a względem 2007-2016… wyraźnym zimnem. Tak właśnie wyglądał, nomen omen, lipiec 2017

          1. W Białym lipiec 2017 był chyba nawet lekko poniżej normy z lat 61-90, ale tam na stacji dzieją się takie cyrki, że chyba nie warto brać tego pod uwagę.

          2. Średnia dla lipca w Białym w latach 1961-90 jest nawet o setne części wyższa niż dla lat 71-00. Kiedyś wcześniej na wschodzie kraju były jeszcze cieplejsze lipce kosztem znacznie mroźniejszych zim.

  30. Nie chcę się czepiać, ale jeszcze 2 dni temu straszono “morderczym” upałem 35 stopni w Boże Ciało. A co jest teraz? Już zeszliśmy lekko do 25… Jak tak dalej pójdzie w tym tempie, to za kilka odsłon okaże się, że u progu lata będziemy musieli wyciągnąć lekkie kurteczki zamiast T-shirtów. Poza tym wg wcześniejszych prognoz miało praktycznie w ogóle nie padać do końca maja, a tu już widzę weekend spaprany przez opady deszczu, czyli plany rowerowej wycieczki trzeba będzie zawiesić na kołku.

    1. Będę naprawdę zdziwiony jeżeli czerwiec i lipiec utrzyma poziom kwietnia i maja. Nie chodzi o rekordowe odchylenia, ale typ cyrkulacji. Długo to trwa. Zaczęło się w marcu.

    2. @Marcin
      Prognozy nadal widzą upał do 30-32 stopni na zachodzie Polski 31 maja. W większości kraju w Boże Ciało będzie powyżej 25 stopni.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com