Historycznie #5: “zima stulecia” 1978/79

Historycznie #5: “zima stulecia” 1978/79

Mija dokładnie 40 lat od jednego z najbardziej znanych i najczęściej wspominanych zdarzeń pogodowych w powojennej historii naszego kraju. Warto się zatem przyjrzeć jak przebiegała pogoda w naszym kraju między 24 grudnia 1978 a 2 stycznia 1979. Niektóre fragmenty pochodzą z tekstu mojego autorstwa opublikowanego w portalu “Nauka o Klimacie”.

Wigilia, 24 grudnia 1978

Wigilia 1978 roku termicznie nie charakteryzowała się niczym szczególnym. W ciągu dnia w południowej części Polski było raczej odwilżowo, mróz panował w północnej części kraju. Temperatura o 12UTC wahała się od -4.5°C w Suwałkach, do +6.5°C w Nowym Sączu.

Mapa synoptyczna, 24 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 24 grudnia 1978 12UTC.

Powyżej: Ciśnienie na poziomie morza i temperatura na wysokości 850hPa. Źródło: Reanaliza NOAA/WetterZentrale.

Jak widać na powyższych mapach rozkładu ciśnienia, w Wigilię 1978 Polska dostawała się właśnie pod wpływ rozległego ośrodka niżowego z centrum na zachód od Irlandii. Widzimy również układ wyżowy z centrum w okolicy Zatoki Botnickiej oraz front atmosferyczny rozdzielający te dwie masy powietrza. Nad ranem wysokość pokrywy śnieżnej była stosunkowo niewielka, lokalnie do 10 cm.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 24 grudnia 1978.

Bliskość ciepłych frontów atmosferycznych związanych z wspomnianym niżem atlantyckim spowodowała, że w wigilijny wieczór temperatury spadały niezbyt entuzjastycznie. Wyjątek stanowiła tu Małopolska. W Bochni temperatura do 18UTC spadła do -6.4°C, najcieplej było Żarnowej i Lesku – około +3°C.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 24 grudnia 1978 18UTC.

 

25 grudnia 1978

Niż atlantycki zdołał zepchnąć układ wysokiego ciśnienia na wschód. Do Polski napłynęło zdecydowanie cieplejsze powietrze, temperatura o 12UTC wahała się od -1.9°C w Krakowie, do +7.4°C w Otmuchowie. Niemal na całym obszarze kraju panowały już temperatury dodatnie, a wysokość pokrywy śnieżnej była wyraźnie mniejsza, niż dzień wcześniej. Na większości stacji i posterunków meteorologicznych w Polsce notowano opady, przy czym był to już przeważnie deszcz i deszcz ze śniegiem.

Mapa synoptyczna, 25 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 25 grudnia 1978 12UTC.

W kolejnych godzinach mieliśmy dalszą adwekcję ciepła. Przeciętna temperatura w kraju była o 18UTC nieco wyższa, niż o 12UTC, przy czym jej wzrost zaznaczył się głównie na zachodzie kraju, gdzie notowano przeważnie od +4 do +5°C. Najcieplej było w Słubicach: +6.1°C, najzimniej w Krakowie: -3.1°C. Tutaj temperatury wzrosły powyżej 0°C już 6 godzin później.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 25 grudnia 1978.

 

26 grudnia 1978

Drugi dzień świąt był dniem najcieplejszym (jeżeli chodzi o średnią temperaturę obszarową). Nawet nad ranem wszędzie na nizinach notowano temperatury dodatnie: od +0.8°C w Gołdapi, do +5.5°C w Legnicy. O 12UTC najwyższą temperaturę notowano w Otmuchowie: +8.2°C, najzimniej było zaś w Suwałkach: +0.5°C. Tego dnia na mapach synoptycznych widać już nadciągające kłopoty w postaci silnej adwekcji powietrza arktycznego związanej z wzajemnym położeniem wyżu z centrum w okolicy bieguna północnego i niżu z centrum w Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Nad ranem w Polsce niewielka pokrywa śnieżna utrzymuje się w zasadzie tylko na północnym wschodzie i miejscami w Małopolsce.

Mapa synoptyczna, 26 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

 

W kolejnych godzinach układ niżowy widoczny między Portugalią a Azorami przemieszcza się w kierunki Irlandii, a sytuacja się komplikuje – o 6UTC następnego dnia Brytyjczycy rysują na swych mapach w naszym pobliżu aż cztery fronty atmosferyczne, ułożone równoleżnikowo.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 26 grudnia 1978 12UTC.

Powyżej: Ciśnienie na poziomie morza i temperatura na wysokości 850hPa (26.12.1978, 12UTC). Źródło: Reanaliza NOAA/WetterZentrale.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 26 grudnia 1978.

 

27 grudnia 1978

Jest to pierwszy dzień wyraźnej adwekcji chłodu. Jeszcze o 6UTC rano temperatury wszędzie na nizinach są dodatnie: od +0.5°C w Gołdapi do +7.8°C w Legnicy. O 12UTC temperatura na północnym wschodzie kraju zamiast rosnąć, spada. O 12UTC mamy od -3.7°C w Suwałkach do +7.9°C w Otmuchowie. Na tę chwilę różnica temperatur na terenie kraju nie jest jeszcze nadzwyczajna. Wieczorem temperatura w północnej części kraju nadal spada – o 18UTC notujemy od -6.5°C w Suwałkach do +5.3°C w Świdnicy. Nad ranem, jeszcze przed adwekcją chłodu niewielka pokrywa śnieżna utrzymuje się jedynie na północnym wschodzie kraju.

 

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 27 grudnia 1978 o 06,12 i 18UTC.

 

Mapa synoptyczna z 12UTC zdradza, że nad północną częścią kraju przeszedł chłodny front atmosferyczny związany z płytkim układem niżowym znad dzisiejszej Białorusi. Sytuacja stała się dość skomplikowana, gdyż w ślad za nim podąża kolejny front chłodny związany (wg Brytyjczyków) z innym płytkim niżem położonym na północ od Moskwy. Jednocześnie od południowego zachodu podsuwa się front ciepły.

Mapa synoptyczna, 27 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 27 grudnia 1978.

 

28 grudnia 1978

Z uwagi na postępującą wraz za chłodnym frontem adwekcję chłodu i jednoczesną adwekcję ciepłego powietrza w Polsce południowej, związaną ze wspomnianym wcześniej frontem ciepłym, rośnie gradient temperatury nad naszym krajem. O 6UTC notujemy od -14.0°C w Suwałkach, do +5.9°C w Zgorzelcu. Różnica temperatur osiąga więc już 19.9°C. W ciągu dnia znacznie ociepla się w południowo-zachodniej części kraju, zaś w północnej temperatura pozostaje bez większych zmian: o 12UTC mamy od -13.2°C w Suwałkach do +10.3°C w Legnicy. O 18UTC gradient temperatury zaczyna się mocno zagęszczać – na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów różnica temperatur sięga 10°C. Do 00UTC różnice takie obserwujemy już na przestrzeni 20-30 kilometrów. Na mapie synoptycznej widać, że Polska znajduje się pod wpływem wyjątkowo wydłużonej zatoki niskiego ciśnienia, a przez obszar naszego kraju przechodzą dwa fronty atmosferyczne.  Siłowanie się dwóch mas powietrza będziemy obserwować przez niemal trzy kolejne doby. Nad ranem 28 grudnia pokrywa śnieżna nadal mizerna.

 

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 28 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

Mapa synoptyczna, 28 grudnia 1978 12UTC. Źródło: Daily Weather Reports, MetOffice.

 

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 28 grudnia 1978.

29 grudnia 1978

Ten dzień zapisał się na znacznym obszarze kraju jako decydujący w bitwie pomiędzy dwiema masami powietrza. Jeszcze o 00UTC przyziemna linia frontu znajdowała się mniej więcej na odcinku Gorzów-Poznań-Warszawa-Terespol, a 6 godzin później przesunęła się ok. 50-80 kilometrów na południe. Cały czas rośnie gradient temperatury. O 00UTC najcieplej jest w Wieliczce (+8.4°C), najzimniej zaś w Suwałkach (-14.7°C). O 6UTC notujemy od -16.9°C w Olecku do +9.3°C w Grodkowie. O 12UTC temperatura w północno-wschodniej części kraju zamiast rosnąć, spada – mamy od -18.0°C w Suwałkach do +11.9°C w Grodkowie – różnica temperatur na terenie Polski sięga 29.9°C. Jeszcze wyższa jest o 18UTC: od -21.7°C w Lidzbarku Warmińskim do +10.5°C w Grodkowie (różnica równa 32.2°C). Jednocześnie wraz z przesuwającym się powoli frontem chłodnym ciepłe powietrze było spychane coraz bardziej na południe. O 18UTC front znajduje się niemal nad Wrocławiem.

Front chłodny wcina się klinem pod ciepłe powietrze, wypychając je do góry. Ponieważ przemieszcza się on bardzo powoli, przez dłuższy czas mamy sytuację, w której wyżej znajdowała się warstwa ciepłego powietrza, co potwierdza sondaż z Wrocławia z 00UTC, 30 grudnia. Możemy z niego odczytać, że o ile na wysokości 653 m. temperatura wynosiła -11.1°C, o tyle zaledwie 250 m. wyżej było już +0.6°C.

-----------------------------------------------------------------------------
   PRES   HGHT   TEMP   DWPT   RELH   MIXR   DRCT   SKNT   THTA   THTE   THTV
    hPa     m      C      C      %    g/kg    deg   knot     K      K      K 
-----------------------------------------------------------------------------
 1000.0    -33                                                               
  981.0    122   -5.9   -6.9     93   2.33     40      2  268.7  275.2  269.1
  916.0    653  -11.1  -12.0     93   1.67      4     12  268.7  273.4  269.0
  887.0    906    0.6    0.6    100   4.53    347     16  283.3  296.2  284.1
  850.0   1247   -0.5   -0.5    100   4.36    325     22  285.6  298.2  286.4
  766.0   2079   -3.3   -3.3    100   3.93    304     22  291.2  302.9  291.9
  700.0   2789   -7.5   -7.8     98   3.05    285     22  294.1  303.4  294.7
  600.0   3974  -14.5  -15.6     91   1.90    278     36  299.3  305.4  299.6
  500.0   5330  -23.9  -25.1     90   1.00    270     52  303.8  307.2  304.0
  400.0   6930  -34.7  -36.5     84   0.42    265     70  309.8  311.3  309.9
  392.0   7071  -35.5  -37.3     83   0.40                310.6  312.0  310.6
  329.0   8270  -45.5                                     312.8         312.8
  300.0   8880  -50.9                                     313.5         313.5
  250.0  10040  -60.7                                     315.7         315.7
  200.0  11450  -55.9                                     344.1         344.1
  187.0  11878  -54.5                                     353.0         353.0
  150.0  13290  -53.7                                     377.3         377.3

To zaś doprowadza do tego, że w chwili przejścia frontu w wielu miejscach notowane są opady deszczu przechodzące w deszcz marznący powodujący gołoledź. We Wrocławiu dodatkowo występuje opad ziaren lodowych.

Powyżej: przebieg zjawisk atmosferycznych we Wrocławiu w dniu 29 grudnia 1978.

Nad ranem 29 grudnia w północnej części kraju mieliśmy już pokrywę śnieżną, której wysokość przekraczała miejscami 15 cm.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 29 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 29 grudnia 1978.

30 grudnia 1978

Nad ranem pokrywa śnieżna w północnej Polsce przekracza miejscami 20 cm (Prabuty 25 cm), co w połączeniu z bardzo wysoką średnią prędkością wiatru (miejscami ponad 10 m/s np. w Gdyni, Gdańsku, Łebie czy Świnoujściu) z pewnością doprowadziło do powstania znacznych zasp i związanych z nimi utrudnień komunikacyjnych. Potwierdzają to dane terminowe ze stacji Gdańsk-Rębiechowo, gdzie notowano silną zamieć śnieżną niską.

Przebieg zjawisk atmosferycznych w 30 grudnia 1978 na stacji Gdańsk-Rębiechowo.

Tego dnia front chłodny obejmuje niemal cały kraj. Niemal, bo dodatnie temperatury panują jeszcze na wyżej położonych stacjach na południowych krańcach Polski.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 30 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

 

Nie był to jednak jeszcze koniec zabawy – po pierwsze nadal występowały opady śniegu połączone z silnym, porywistym wiatrem. Po drugie 31 grudnia front cofnął się nieco na północ dostarczając dodatkowych atrakcji mieszkańcom Polski południowej.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 30 grudnia 1978.

31 grudnia 1978

W Sylwestra następuje dalszy przyrost pokrywy śnieżnej, głównie w północnej połowie Polski. Do 40 cm wzrasta pokrywa śnieżna w Sobieszynie, 35 cm notujemy na stacji Gdańsk Rębiechowo. Przy wciąż występujących zamieciach i zawiejach śnieżnych miejscami tworzą się zaspy znacznie przekraczające 100 cm. W nocy zaczyna ponownie rosnąć temperatura na południu kraju. O 06UTC mamy już +6.2°C w Zawoi, o 12UTC od Kotliny Kłodzkiej aż po Bieszczady pojawia się fen – w Międzybrodziu Bialskim temperatura wzrasta do +8.7°C (w tym samym czasie w Białej Podlaskiej jest -20.8°C). W rejonie Bielska Białej dochodzi do niezwykłej sytuacji: po ochłodzeniu w nocy 30 grudnia pojawiają się chwilowe podmuchy fenu. O 3UTC 31 grudnia prędkość wiatru wzrasta do 7 m/s, wiatr zmienia kierunek na południowo zachodni, a temperatura nagle wzrasta do +4.4°C. Po czym nad ranem wiatr się uspokaja, zmienia kierunek na północny i w okolicach południa temperatura wynosi -4.1°C. W godzinach popołudniowych wiatr nagle ponownie zmienia kierunek na południowy, a jego średnia prędkość osiąga 14 m/s. W ciągu paru godzin temperatura rośnie aż o 12°C i nieco po 18UTC notowane jest +8.5°C. W momencie gdy wiatr ponownie cichnie i zmienia kierunek na północny, temperatura gwałtownie spada. Przed 18UTC 1 stycznia 1979 spada ona aż do -19.5°C, co oznacza że 24. godzinny spadek temperatury w Bielsku Białej wyniósł aż 28.0°C. Pomiary ciśnienia wskazują, że mieliśmy tu do czynienia z stosunkowo głębokim układem niskiego ciśnienia, a południowe krańce Polski znalazły się przejściowo w jego ciepłym sektorze.

Dane terminowe z Bielska Białej od 30 grudnia 1978 do 1 stycznia 1979.

 

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 31 grudnia 1978 o 00,06,12 i 18UTC.

 

Powyżej: Ciśnienie na poziomie morza i temperatura na wysokości 850hPa (31.12.1978, 18UTC). Źródło: Reanaliza NOAA/WetterZentrale.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 31 grudnia 1978.

 

1 stycznia 1979

Nowy rok przywitał nas temperaturami dodatnimi już tylko nad ranem na krańcach południowo-wschodnich i na Podhalu: w Stuposianach o 6UTC notowano +5.1°C. Obserwowano dalszy przyrost pokrywy śnieżnej: w Gdańsku-Rębiechowie było to już 50 cm, w Sobieszynie 45 cm, 40 cm notowano w Pile. Zróżnicowana wysokość pokrywy śnieżnej obserwowana była w Warszawie: na stacji Warszawa-Obserwatorium było to 35 cm, na stacji Warszawa-Bielany 23 cm, a na Okęciu tylko 20 cm. Tak różne wysokości pokrywy śnieżnej na małym obszarze można tłumaczyć nie tylko różnymi wysokościami opadu, ale i silnym wiatrem, który powodował wywiewanie śniegu z jednych miejsc i gromadzenie w innych.

Powyżej: temperatury w Polsce, stan z 1 stycznia 1979 o 00,06,12 i 18UTC.

Powyżej: wysokość pokrywy śnieżnej nad ranem 1 stycznia 1979.

 

Warto ponownie zwrócić uwagę, że podane wartości pokrywy śnieżnej mogą być nieco mylące. Zasadniczą cechą pomiaru jej wysokości jest to, że nie mierzy się wartości maksymalnej, ale średnią na specjalnie wyznaczonym poletku. Ponieważ w czasie tego niezwykle silnego ataku zimy występował bardzo silny wiatr (szczególnie w Polsce północnej) i związane z nim zawieje i zamiecie śnieżne, w wielu miejscach wysokość pokrywy mogła być znacznie, nawet kilkukrotnie wyższa, niż zmierzona na stacjach synoptycznych i klimatologicznych.

 

2 stycznia 1979 i dalsze dni

Tego dnia miały miejsce kolejne opady i związane z nimi przyrosty pokrywy śnieżnej, jednocześnie wzrosła nieco temperatura. Tym razem opady były bardzo obfite – suma opadu na stacji Gdańsk-Rębiechowo wyniosła aż 11.7 mm, nad ranem zmierzono tam 60 cm pokrywy śnieżnej, podczas gdy 3 stycznia było to już 80 cm. Wiatr nie osiągał już tak znacznych prędkości, mimo to nadal powodował zawieje i zamiecie śnieżne. Trudno oszacować ile mogła mierzyć pokrywa śnieżna w najgłębszych zaspach. Silne opady ustały w Gdańsku 4 stycznia nad ranem – wówczas grubość pokrywy śnieżnej osiągała już 90 cm. Od tej pory przyrosty pokrywy śnieżnej były już niewielkie, przynajmniej na Wybrzeżu.

Przebieg pogody w dniach 2-4 stycznia 1979 na stacji Gdańsk-Rębiechowo

Taka sytuacja była bardzo lokalna. Znacznie mniejszą wysokość pokrywy śnieżnej notowano w Gdyni (55 cm), co oznacza że być może odpowiadały za to opady związane z bałtycką analogią “efektu jeziora”.

Powyżej: Dziennik Bałtycki z 4 stycznia 1979. Źródło: Bałtycka Biblioteka Cyfrowa.

Zima stulecia w Starych Babicach i okolicy. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

6 stycznia 1979 grubość pokrywy śnieżnej na stacji Gdańsk-Rębiechowo osiągnęła 92 cm. Od tej pory z każdym dniem malała, jednak aż do 25 stycznia 1979 przekraczała 50 cm. W tym czasie gruba pokrywa śnieżna występowała również we wschodniej części kraju: w Terespolu było to 64 cm. W ostatnim dniu stycznia w Warszawie było 70 cm śniegu, a w Legionowie nawet 72 cm.W Szczuczynie (woj. podlaskie) było to zaś aż 93 cm. W pierwszych dniach lutego 1979 sytuacja nie uległa większym zmianom. 6 lutego grubość pokrywy śnieżnej wynosiła 90 cm w Olecku i 100 cm w Szczuczynie. W tym samym czasie w Przemyślu zmierzono zaledwie 7 cm. W połowie miesiąca w Suwałkach było 84 cm, w Olecku 96 cm, w Szczuczynie 114 cm (18 lutego 118 cm). Metrowa, lub niemal metrowa pokrywa śnieżna występowała tam aż do początku marca, kiedy zima zaczęła w końcu powoli odpuszczać. Na szczęście ocieplenie nie pojawiło się z dnia na dzień i w wielu wypadkach proces topnienia pokrywy śnieżnej trwał parę tygodni, jednakże nie pozwoliło to uniknąć powodzi roztopowej – było to wręcz nieuniknione przy tak dużych jej wysokościach.

Oczywiście tak intensywny atak zimy miał swoje konsekwencje. To, co się nasuwa od razu, to utrudnienia komunikacyjne – w związku z obfitymi opadami śniegu wojewoda gdański wprowadził z dniem 1 stycznia 1979 stan klęski żywiołowej. Sztab kryzysowy zebrał się nawet we Wrocławiu, jego obrady były jednak znacznie utrudnione, gdyż znaczna część miasta pozbawiona została dostaw energii elektrycznej. Prawdopodobnie związane to było nie tylko z opadami śniegu, ale i z wspomnianym wcześniej pojawieniem się licznych marznących opadów, które doprowadziły do zerwania linii wysokiego napięcia. W wielu miejscach pracę przerwały fabryki – nie tylko z uwagi na braki w dostawach prądu, ale i z przyczyny… braków kadrowych. Najzwyczajniej w świecie wiele osób nie było w ogóle w stanie dotrzeć do pracy. Zaczęły pojawiać się problemy z zaopatrzeniem, co było szczególnie dotkliwe w przypadku produktów spożywczych. 2 stycznia 1979 Trybuna Ludu donosiła, że zaspy w północnej części kraju dochodzą do 3.5 m (co jest całkiem prawdopodobne, jeśli pokrywa śnieżna zmierzona na stacji meteorologicznej w Rębiechowie wyniosła 92 cm). W wielu miastach nie funkcjonowała komunikacja miejska, odwołano również ok. 800 pociągów. Świadkowie tych wydarzeń wspominają, że niektóre wsie znajdujące się w obniżeniach terenu zostały zasypane po dachy – było to skutkiem nawet nie tyle obfitych opadów, ale przede wszystkim towarzyszącego im bardzo silnego wiatru.

Rozładunek ciężarówki z termosami obiadowymi na ul. Malczewskiego 30 stycznia 1979. W wyniku tych opadów wysokość pokrywy śnieżnej w Warszawie wzrosła do 70 cm. Źródło: NAC.

 

Zima 1978/79 w Gołdapi (źródło: goldap.org.pl)

Warto zwrócić uwagę, że były regiony, w których pokrywa śnieżna nie osiągała tak znacznych wysokości. Najmniej śniegu leżało tam, gdzie ochłodzenie dotarło najpóźniej – czyli na Podkarpaciu, Podhalu i ogólnie w południowo-wschodniej części kraju. 5 stycznia pokrywę śnieżną o grubości zaledwie 4 cm zmierzono w Jabłonce, 1 cm w Krasnystawie. Nie jest więc prawdziwa panująca powszechnie opinia, że śnieg sparaliżował cały kraj – były miejsca od tego paraliżu przynajmniej częściowo wolne, chociaż było ich naprawdę niewiele. Mylne okazuje się też częste przekonanie, że główne ochłodzenie przypadło na Sylwestra. Taka sytuacja miała miejsce jedynie na południowych krańcach Polski – na przeważającym obszarze doszło do tego 29 i 30 grudnia 1978.

Najniższe temperatury notowano w pierwszych dniach stycznia 1979: 4 stycznia temperatura minimalna w Kmiecinie spadła do -33.6°C, przy gruncie notowano oczywiście temperatury znacznie niższe: w Lidzbarku Warmińskim nawet -39.4°C. “Dziennik Bałtycki” z 5 stycznia 1979 donosi:

“Wczoraj woj. elbląskie nawiedziła fala ostrego mrozu. Rano termometry w Braniewie wskazywały minus 33, w Elblągu – minus 28. Rekord padł po południu w Bardynach (gmina Wilczęta) – minus 37.”

Do informacji o rekordowej temperaturze z Bardyn ciężko się odnieść z uwagi na to, że brak jest jakichkolwiek oficjalnych danych. Biorąc pod uwagę fakt, że w Kmiecinie temperatura spadła niemal do -34°C, nie jest wykluczone, że w naturalnych nieckach (tzw. “mrozowiskach”) temperatury mogły być jeszcze niższe, istotnie zbliżając się do wartości -37°C.

Temperatura minimalna 4 stycznia 1979

Wątpliwości jednak budzi fakt, że wg autora tekstu miało się to dziać “po południu”. Mimo wszystko daleko tym mrozom do najniższych temperatur notowanych w Polsce w XX w, szczególnie tych z roku 1929, kiedy oficjalne dane z Żywca mówią o -40.6°C, zaś nieoficjalnie notowano temperatury spadające nawet do -42.0°C i niżej.

Jak więc widać nie była to może zima najmroźniejsza, za to odznaczała się bardzo grubą i długo utrzymującą się pokrywą śnieżną, szczególnie w północnej i północno-wschodniej części Polski, gdzie osiągała (a miejscami z pewnością przekraczała) 120 cm – najwięcej w latach 1951-2018. W żadnym wypadku o zimie stulecia nie mogą mówić mieszkańcy Małopolski i Podkarpacia, gdzie pokrywa śnieżna była przeważnie niewielka (w okolicy Krakowa niewiele ponad 30 cm, w Przemyślu było to maksymalnie 24 cm). W skali całego kraju była to zima mniej śnieżna od tej z 1969/70, a także zauważalnie od niej cieplejsza. Nie ma sobie jednak równych skala i gwałtowność ochłodzenia, jakie dotknęło nasz kraj na przełomie grudnia i stycznia 1978/79.

Wysokość pokrywy śnieżnej 18 lutego 1979

 

 

Ocieplenie

W wielu miejscach wyższe temperatury, a co za tym idzie powolny zanik pokrywy śnieżnej, pojawiły się dopiero w marcu 1979. W dalszym ciągu północna część kraju charakteryzowała się przeważnie niższymi temperaturami. Średnia temperatura marca 1979 wyniosła +3.9°C we Wrocławiu, +1.7°C w Warszawie, +0.1°C na stacji Gdańsk-Rębiechowo, -0.1°C w Suwałkach. Najwyższe dodatnie anomalie temperatury panowały w południowo-wschodniej części Polski – tam marzec miejscami był nawet o 1.5°C cieplejszy, niż wynosi norma z lat 1981-2010. Największe ocieplenie pojawiło się na przełomie II i III dekady marca. Jeszcze 19 marca nad ranem w Suwałkach temperatura spadła do -18.5°C, -19.0°C notowano w Gołdapi. W Suwałkach wysokość pokrywy śnieżnej wynosiła wówczas 49 cm, a najwięcej śniegu było w Biebrzy: 52 cm. Z kolei na południu kraju dało się już poczuć pierwsze powiewy wiosny: w Nowym Sączu temperatura maksymalna wzrosła aż do +14.0°C, nie obserwowano już tam pokrywy śnieżnej. W kolejnych dniach mieliśmy do czynienia z postępującą adwekcją ciepła i 21 marca już tylko na północy kraju temperatury w ciągu dnia były ujemne. Ponad 50 cm pokrywy śnieżnej zmierzono jeszcze w Biebrzy. Pojawienie się dodatnich temperatur powietrza, nie przekraczających jednak 10°C spowodowało, że pokrywa śnieżna zanikała tu dość powoli – w Suwałkach notowano ją jeszcze 3 kwietnia 1979.

Powyżej: temperatury notowane w Polsce o 12UTC między 19 a 22 marca 1979.

Z uwagi na znaczną wysokość pokrywy śnieżnej, szczególnie w centralnej, północnej i północno-wschodniej części Polski, topnienie jej doprowadziło do powodzi roztopowej, która objęła swym zasięgiem zlewnie Narwi i Dolnej Wisły. Zalaniu uległo 20 tys. km² terenu.

Powyżej: miesięczne anomalie temperatury powietrza od grudnia 1978 do marca 1979. Widać, że zima najostrzejsza była w centralnej, północnej i północno-wschodniej Polsce.

Niemcy

Wbrew przekonaniu niektórych osób atak zimy 1978/79 dotknął nie tylko Polskę, ale i m.in. Niemcy Zachodnie. Tutaj na zdarzenie to mówi się krótko: “schneekatastrophe”, a zdjęcia i materiały filmowe pokazują, że skala zjawiska mogła być tylko nieznacznie mniejsza, niż u nas. Najbardziej dotkniętym katastrofą regionem Niemiec był Szlezwik-Holsztyn.


Zdjęcia: Kai Greiser / spiegel.de.

 

Na koniec

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy wpis jest wyjątkowo długi, chyba jeden z najdłuższych na tym blogu. Wytrzymacie chyba jednak jeszcze parę ostatnich zdań. Otóż w dobie globalnego ocieplenia mogłoby się wydawać, że tak gwałtowne ochłodzenia, jak to z przełomu lat 1978 i 1979 nie mogą już mieć miejsca. Prawda jest niestety taka, że jak najbardziej mogą. I to nie za 30 lat, ale za rok, dwa, czy nawet za miesiąc. Zima 1978/79 nie należała do skrajnie mroźnych i jak najbardziej może się powtórzyć. Również obfite opady śniegu nie są wykluczone, a z uwagi na wzrost zawartości pary wodnej w atmosferze (związany z wzrostem temperatury globalnej) nawet dość prawdopodobne. Powtórzenie się sytuacji synoptycznej z końca grudnia 1978 skutkowałoby obecnie bardzo podobnymi wydarzeniami, a ponieważ nasze uzależnienie od działania infrastruktury jest chyba znacznie większe, aniżeli 40 lat temu, skutki takiego ataku zimy mogłyby być bardzo dotkliwe.

Historycznie #4: silne mrozy

Historycznie #4: silne mrozy

Większość mieszkańców Polski za wyjątkowo silne fale mrozów uważa przypadki, w których temperatury minimalne spadają na nizinach poniżej -20°C, jednak w naszym klimacie nie jest to nic nadzwyczajnego. O wiele rzadsze przypadki to te, w których progu -20°C nie przekraczają na nizinach temperatury maksymalne. W całym okresie pomiarowym 1951-2018 (możemy już bezpiecznie założyć, że taki przypadek w tym roku nie wystąpi) przypadki takie miały miejsce w 11 latach: 1954, 1956, 1963, 1969, 1970, 1978, 1979, 1985, 1987, 2003, 2006. Przy czym sezonów zimowych było takich 9. Najbardziej znaczące przypadki to te z lat 1956 i 1987, kiedy temperatury maksymalne osiągnęły wartości najniższe, a izoterma -20°C objęła swym zasięgiem największy obszar.

Najniższą temperaturę maksymalną odnotowano 31 stycznia 1956 r. w Suwałkach i wyniosła ona -26.1°C.

W 1956 r. największy zasięg temperatury maksymalne <= -20.0°C osiągnęły właśnie 31 stycznia. Pojawiły się one również 1, 8 i 9 lutego. 9 lutego temperatura maksymalna wyniosła -20.0°C i był to jeden z dwóch przypadków, gdy osiągnęła ona tę barierę.

W 1963 r. temperatury maksymalne spadały do -20°C w trzech dniach: 17,18 i 19 stycznia 1963. Najzimniej było 19 stycznia 1963 na stacji Topola-Błonie (-21.4°C), a temperaturę maksymalną niższą lub równą -20°C na największej liczbie stacji notowano 17 stycznia (10).

Znacznie mniej stacji notowało tak niskie temperatury maksymalne zimą 1969/70. Pojedyncze przypadki pojawiły się 31 grudnia 1969 (2 stacje), 31 stycznia 1970 (2 stacje) i 1 lutego 1970 (2 stacje). W tym ostatnim przypadku wartość temperatury maksymalnej w Pułtusku (-25.0°C) wydaje się jednak znacznie zaniżona i nieprawidłowa.

Kolejne przypadki wystąpienia temperatury maksymalnej <= -20.0°C wystąpiły w czasie słynnego ataku zimy z przełomu 1978 i 1979 r. Tak niskie temperatury panowały w dniach 30 i 31 grudnia 1978 (3 stacje) oraz 2 i 4 stycznia 1979 (po jednym przypadku). Najniższą temperaturę maksymalną odnotowano 30 grudnia 1978 w Lidzbarku Warmińskim (-21.7°C). Tego dnia rozkład temperatury maksymalnej był jednym z najbardziej niezwykłych w całym okresie pomiarowym (od 1951 r.). Równoleżnikowo położony front atmosferyczny, rozciągający się przez obszar znacznej części Europy dzielił Polskę na dwie części – południową, gdzie temperatury maksymalne wzrosły powyżej +10°C i północną, gdzie spadały one poniżej -20°C. Zbliżona, ale znacznie łagodniejsza sytuacja panowała w 2006 r.


Pojedyncza wartość poniżej -20°C została zarejestrowana 11 lutego 1985 w Prabutach (-20.1°C), w 1986 r. -21.0°C notowano we Fromborku, jednak dane z tej stacji sa najprawdopodobniej błędne.

Wyjątkowo dużo bardzo mroźnych dni notowano w styczniu 1987. Główna fala mrozów objęła Polskę w dniach 8 – 14 stycznia 1987:

Na kolejne tak mroźne dni trzeba było czekać aż do 2003 roku. Co prawda wg bazy danych IMGW temperatury niższe od -20°C panowały w dniach 25-31 grudnia 1996 w Grudziądzu, jednakże wszystko wskazuje na to, że są to pomiary błędne:

7 stycznia 2003 temperatury maksymalne niższe lub równe -20.0°C notowano na trzech stacjach.

Ostatnie temperatury maksymalne <= -20.0°C pojawiły się w Polsce 20 i 23 stycznia 2006 r. 21 stycznia 2006 nad Polską mieliśmy nad Polską znaczny gradient temperatur maksymalnych, był on jednak o wiele słabiej wyrażony, niż pod koniec grudnia 1978.

Najniższą temperaturę maksymalną w czasie fali mrozów z 2006 r. notowano w Suwałkach: -22.2°C 20 stycznia 2006). Po roku 2006 ani razu temperatura maksymalna nie spadła poniżej -20.0°C. Najbliżej tego było w roku 2012, kiedy 31 stycznia w Strzyżowie w najcieplejszym momencie dnia było -19.6°C. W ostatnich latach najzimniej było 7 stycznia 2017, kiedy w Białowieży notowano -16.3°C.

W całym okresie 1951-2018 wystąpiło zaledwie 25 dni, w których na polskich nizinach temperatura maksymalna spadła do -20.0°C lub niżej, co stanowi ok. 0.4% wszystkich dni w okresie zimowym (DJF). Dni takie pojawiały się głównie w styczniu i lutym, tylko w 1969 i 1978 pojawiły się również w końcówce grudnia. Najpóźniejszy przypadek mieliśmy 11 lutego 1985 r, a najniższą temperaturę maksymalną (-26.1°C) odnotowano 31 stycznia 1956 r. w Suwałkach. Niższe temperatury maksymalne notowano przed wojną – wg. rocznika meteorologicznego PIHM z 1929 r., 10.02.1929 temperatura maksymalna w Puławach osiągnęła zaledwie -26.4°C. Niewykluczone, że w najmroźniejszych dniach zimy 1928/29 miejscami temperatura maksymalna wynosiła -28°C.

Poltemp – kolejne informacje

Poltemp – kolejne informacje

Jakiś czas temu wspominaliśmy o planach zmian, jakie miałyby się pojawić w kolejnej wersji serii Poltemp, tj. 1.0H6. Wśród niektórych kontrowersje wzbudził fakt, że w planach była zmiana sposobu liczenia średnich dobowych temperatur na stacjach klimatologicznych z obecnie obowiązującego (czyli (T06+T18+TX+TN)/4) na (TX+TN)/2. W rzeczywistości zmiana ta nie powoduje dużych różnic w średnich anomaliach temperatury w dłuższych przedziałach czasowych, co więcej średnie temperatury roczne wyciągane w ten sposób są bliższe średniej rzeczywistej, niż wyciągane wg obowiązującej średniej klimatologicznej:

Źródło: Urban 2010

Różnice w serii anomalii temperatury obliczanej wg średniej z ośmiu terminów (czyli wg metody stosowanej na stacjach synoptycznych) i wg (TX+TN)/2 możemy zobaczyć na poniższych przykładach.

Jak widać, z punktu widzenia analizy zmian klimatycznych są one w zasadzie nieznaczące. Dużo większe różnice mogą się pojawić w poszczególnych miesiącach, szczególnie tych charakteryzujących się bardzo wysoką i bardzo niską amplitudą dobową temperatury powietrza. W Opolu zakres różnic anomalii miesięcznych wyliczanych wg średniej rzeczywistej i (TX+TN)/2 w latach 1966-2017 waha się od -0.61°C (średnia (TX+TN)/2 niższa od rzeczywistej) w lipcu 1994 do +0.59°C w maju 2010. Nie jest przypadkiem, że maj 2010 charakteryzował się rekordowo niską (dla maja) amplitudą temperatur dobowych, a w lipcu 1994 amplituda średnia temperatur dobowych była rekordowo wysoka. Taka zależność jest charakterystyczna dla miesięcy ciepłego półrocza (za wyjątkiem września).

Poniżej: zależność różnicy między anomalią temperatury miesięcznej wyliczaną wg średniej (TX+TN)/2 i wg średniej synoptycznej (8 terminów) w latach 1966-2017 w Opolu w poszczególnych miesiącach.

Na stacjach synoptycznych nie ma oczywiście konieczności stosowania wzoru (TX+TN)/2 do wyliczania średnich dobowych temperatur powietrza, jako że dysponujemy pomiarami z 8 terminów na dobę, które są wystarczające do wyciągnięcia średniej niemalże zgodnej z rzeczywistą (Urban 2010). Problem pojawia się na stacjach klimatologicznych – tutaj stosowany jest wzór (T06+T18+TX+TN)/4. Stosowanie takiego wzoru ma swoje wady – w okresie wczesnowiosennym i późnojesiennym aż dwa z czterech składników wzoru stanowią wartości równe (TN) lub zbliżone (T06) do wartości minimum dobowego. Również termin wieczorny (T18) o tej porze roku charakteryzuje się najczęściej wartościami w pobliżu średniej temperatury dobowej. To oznacza, że w pogodne dni, charakteryzujące się wysoką temperaturą maksymalną, ale i wysoką amplitudą dobową temperatury, średnie dobowe wyliczane w ten sposób są zaniżone względem średnich rzeczywistych. Co więcej, zaniżone są również anomalie dobowe temperatury, gdyż przebieg temperatury w ciągu doby jest różny od przeciętnego.

Szczególnie widoczne to było w dniach 11-18 października 2018 w Biebrzy. Dni te charakteryzowały się bardzo wysoką amplitudą temperatury powietrza, temperatury maksymalne były znacznie wyższe od normy, zaś minimalne były od tej normy niższe. Poniższy wykres przedstawia średni przebieg temperatury w tych dniach (źródło: https://dane.imgw.pl/datastore).

Pozioma linia oznacza średnią temperaturę dobową ze wszystkich pomiarów (9.26°C). Średnia synoptyczna z 8 terminów nie różni się od niej znacząco i wynosi +9.18°C. Niestety znacząco różna jest średnia klimatologiczna – wynosi ona bowiem zaledwie +7.61°C. Pod tym względem znacznie lepiej prezentuje się średnia wyciągnięta na podstawie (TX+TN)/2: wynosi ona +9.76°C. Ostatecznie więc mamy:

  • Średnia synoptyczna (8 terminów) błąd: 0.08°C
  • Średnia klimatologiczna (T06+T18+TX+TN)/4 błąd: 1,65°C
  • Średnia (TX+TN)/2 błąd: 0,50°C

Należy zwrócić uwagę, że błędy te dotyczą średnich rzeczywistych, nie anomalii.

Fakt istnienia takich różnic powoduje, że w miesiącach w których dominują tego typu dni dodawanie do serii pomiarowej stacji klimatologicznych powoduje zaniżenie wyliczonej anomalii miesięcznej. Z drugiej jednak strony w szerszej perspektywie stacje te są doskonałym źródłem informacji – samych stacji synoptycznych jest zwyczajnie za mało. Nie jest przy tym możliwe przeliczenie serii ze stacji klimatologicznych na średnie rzeczywiste – tak dokładne dane mamy dopiero od okolic 2009-2011 r.

Nie jest więc tak, że proponowane zmiany mają na celu “kombinowanie” przy serii tak, aby “wyszło ocieplenie” (jak niektórzy zdawali się sugerować), a jedynie minimalizację błędów związanych z niedoskonałą metodą wyciągania średnich temperatur dobowych na stacjach klimatologicznych. Niestety wygląda na to, że do tego szybko jednak nie dojdzie.

 

[1] Urban G. 2010: Ocena wybranych metod obliczania średniej dobowej, miesięcznej i rocznej wartości temperatury powietrza (na  przykładzie Sudetów Zachodnich i  ich przedpola). Opera Corcontica 47/2010 Suppl. 1: 23–34

2019

2019

Jak wielu z was zapewne wiadomo, od jakiegoś czasu jesteśmy pod wpływem dość słabego El Niño, co powinno mieć wpływ na średnie temperatury globalne mierzone w przyszłym roku. Niektórzy zastanawiają się, czy to oznacza, że rok 2019 będzie globalnie rekordowo ciepły. Odpowiednią prognozę wydało ostatnio brytyjskie MetOffice – wg prognozy tej rok 2019 ma szanse być rekordowym, ale nie są to szanse jakoś szczególnie duże.

Źródło: MetOffice

Jeśli prognoza ta się sprawdzi, to nawet jeśli nie będzie to rok rekordowy, to będzie on z pewnością w pierwszej trójce najcieplejszych lat (globalnie) w historii obserwacji instrumentalnych, a być może i w całym holocenie.

Prognozy na święta

Prognozy na święta

Ostatnie prognozy obejmujące swym zasięgiem okres świąteczny były delikatnie mówiąc niezdecydowane. Operacyjne prognozy, szczególnie modelu ECMWF, zmieniały się od temperatur sięgających w Wigilię nawet -10°C w ciągu dnia we wschodniej części kraju (odsłona z 16.12.2018 00UTC) po temperatury sięgające ponad 12°C w zachodniej części kraju (odsłona z 17.12.2018 12UTC i kolejna). Zasadniczo cechą tych prognoz było początkowe mocne niezdecydowanie co do typu panującej pogody (mroźna/ciepła), widać jednak ich dryf w kierunku raczej ciepłej Wigilii, szczególnie w zachodniej części kraju.

W chwili obecnej model ECMWF prognozuje temperatury ujemne tylko na krańcach wschodnich naszego kraju. Już w centrum miałoby być od +8°C do +9°C, a na południowym zachodzie nawet +12°C. Znacznie chłodniej miałoby być w pierwszy i drugi dzień świąt, jednakże nadal przeważać mają dodatnie maksymalne temperatury powietrza. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że nadal są to prognozy odległe, poza skillem modeli, wiele więc może tu jeszcze ulec zmianie, nawet w kolejnych odsłonach.

Model GFS-Ensembles (GENS) widzi szanse na Wigilię w mroźnych klimatach jedynie na północnym wschodzie Polski:

Również pierwszy dzień świąt miałby być raczej ciepły.

Drugiego dnia świąt chłodniej, jednakże nadal temperatury dodatnie.

Należy jednak pamiętać, że uwaga o odległych prognozach ma i tutaj swoje zastosowanie. Warto zwrócić uwagę na chłód znajdujący się tuż za naszą wschodnią granicą. Prognozy są tak odległe, że równie dobrze ów chłód może objąć zasięgiem obszary położone znacznie bardziej na zachód. Najmniejsze szanse na mroźne i białe święta mają oczywiście mieszkańcy Polski zachodniej. Różnice w poszczególnych realizacjach wiązki ensemble modelu GFS doskonale obrazuje prognozowane pole ciśnienia na 24 grudnia, 12UTC:

Sytuacja powinna być znacznie bardziej klarowna jutro w odsłonach popołudniowych, kiedy do Wigilii pozostanie 120 godzin. Jednakże do ogłoszenia mroźnej/ciepłej Wigilii wstrzymalibyśmy się do czwartkowego poranka.

POLTEMP 1.0H6

POLTEMP 1.0H6

Najprawdopodobniej na początku przyszłego roku pojawi się nowa wersja serii anomalii miesięcznych temperatury na obszarze Polski. Główne zmiany:

  • Sposób liczenia średniej temperatury dobowej na stacjach klimatologicznych.
    • Do tej pory średnie temperatury dobowe są wyliczane od 1971 r. wg schematu obowiązującego obecnie na stacjach klimatologicznych należących do sieci IMGW, tj. (T06+T18+TX+TN)/4. Niestety metoda ta w okresie wiosennym i jesiennym powoduje znaczne zaniżenie anomalii dobowych w miejscach, których orografia sprzyja silnym wychładzaniom radiacyjnym. Dodatkowo dane sprzed 1971 muszą być korygowane na podstawie pewnego stałego offsetu. Od wersji 1.0H6 testowo przełączymy się (w przypadku stacji klimatologicznych) na metodę (TX+TN)/2, stosowaną obecnie w krajach anglosaskich, co powinno zminimalizować problemy i wyeliminować konieczność korygowania danych sprzed 1971 r.
  • Planowane (nie ma pewności na ile się to uda zrealizować) uzupełniane braki dla pewnych stacji na podstawie danych ze stacji okolicznych. Przy czym mówimy tu raczej o brakach nie dłuższych niż 1-3 miesięczne.

Testowe uruchomienie serii na danych ze stacji klimatologicznych wskazuje na duże różnice w anomaliach w miesiącach pogodnych, charakteryzujących się dużymi amplitudami dobowymi. Wg serii Poltemp 1.0H5 średnia anomalia temperatury października wynosiła +1.58°C, podczas gdy zmiana sposobu wyliczania średniej dobowej temperatury powietrza powoduje podniesienie tej średniej do ponad +1.8°C. Nie oznacza to jednak, że wszystkie miesiące charakteryzują się tak dużymi różnicami – w przypadku lipca anomalia uległa obniżeniu z +1.65°C do +1.62°C. Ponieważ testy były przeprowadzane na seriach niehomogenicznych, wyniki te mogą jeszcze ulec zmianie.

Oczywiście, jak zwykle w takich przypadkach, wszelkie różnice będą tu pokazane i omówione.

Globalne anomalie temperatury wg reanalizy ERA-Interim

Globalne anomalie temperatury wg reanalizy ERA-Interim

Po ostatnim wzroście związanym nie tylko z globalnym ociepleniem, ale i z El Niño z lat 2015/6, temperatury nie opadły do poziomu tych z lat poprzedzających owe zdarzenie. Co prawda La Niña, która wystąpiła w latach 2016-2018 była cokolwiek rachityczna, ale mimo wszystko powinna skutkować większym spadkiem temperatur globalnych.

Tymczasem ostatnie miesiące zdają się już odzwierciedlać zmiany w fazie ENSO – przed nami umiarkowanie silne El Niño i należy się spodziewać, że początek roku 2019 ponownie zapisze się nieco wyższymi temperaturami globalnymi.

Globalne anomalie temperatury w latach 2011-2018 wg reanalizy ERA-Interim. Okres referencyjny 1981-2010.

Średnia anomalia temperatury w ciągu ostatnich 13 miesięcy jest wciąż o 0.1°C wyższa, niż w czasie dowolnych 13 miesięcy sprzed El Niño 2015/6 i należy się spodziewać, że o wiele niższa już nie będzie (chyba że w niedługim czasie wystąpi silna erupcja wulkaniczna, lub wyjątkowo silna La Niña.

 

Globalne i europejskie anomalie temperatury w latach 1979-2018. Źródło: Copernicus/ECMWF.


Warto zwrócić uwagę, że obecne “ochłodzenie” przynosi już znacznie wyższe temperatury, niż najwyższe temperatury notowane w czasie “Mega El Niño 1997/8”. Najprawdopodobniej za 20 lat szczyt temperatur z lat 2015/6 będzie się wydawał równie nieistotny.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com