POLTEMP 1.0H3 – wykresy oraz klasyfikacja termiczna

POLTEMP 1.0H3 – wykresy oraz klasyfikacja termiczna

Klasyfikacja termiczna zrobiona na szybko w LibreOffice:

Aktualizacja: zmieniono okres bazowy na 1951-2017.

Wykresy poszczególnych miesięcy i sezonów dostępne są tutaj.

Wiosenne rozdania

Wiosenne rozdania

Od jakiegoś czasu model GFS regularnie prognozuje temperatury sięgające nawet 20°C w południowej części naszego kraju. Ponieważ prognoza ta jest na 10-11 marca, stanowić może jedynie ciekawostkę. Tak, czy siak jesteśmy u progu ocieplenia. Odwilż pojawi się już jutro w dzień w południowo-zachodniej części kraju, choć model ICON wskazuje na jej bardzo ograniczony zasięg. Znacznie cieplej ma być już w poniedziałek.

Znacznie ciekawsze rozdania mamy ostatnio na dni 10-11 marca, kiedy GFS potrafi wyrzucić nawet 20°C, czasem przy znacznej różnicy temperatury między północną a południową częścią Polski. Tak to wyglądało w prognozie wczorajszej:

Podczas gdy południe Polski miałoby się grzać w iście wiosennym słońcu, północna część kraju doświadczyła by umiarkowanych opadów śniegu występujących przy temperaturze około 0°C, co przyniosłoby miejscami nie małą pokrywę śnieżną. Sytuacja prezentowana w prognozie jest skrajnie dynamiczna, a przez to trudna do prognozowania. Odległy termin prognozy powoduje, że ma ona niemal zerowe szanse sprawdzenia się.

Wiązka prognozy GFS z 00UTC na 11 marca wskazuje, że istnieje dość duża szansa na adwekcję ciepłego powietrza w tych dniach. Jednakże prognoza operacyjna jest w tym przypadku skrajna, co nie wróży dla niej zbytniego sukcesu.

Operacyjna prognoza ECMWF wskazuje na ten dzień temperatury wzrastające do 15°C, a z 52 realizacji (operacyjna, kontrolna i 50 perturbacji) za wzrostem temperatury co najmniej do 15°C jest 18 z nich – można więc rzec, że szanse na to wynoszą około 35%, są jednak w rzeczywistości niższe, jako że nawet 52 realizacje nie wyczerpują wszystkich możliwych wariantów, a fakt że prognoza jest tak odległa jeszcze te szanse zmniejsza. Znacznie więcej będzie można na temat pogody panującej w Polsce w przyszły weekend powiedzieć dopiero w okolicy wtorku.

Zima w Irlandii

Zima w Irlandii

U nas ostatni atak zimy odznaczył się przede wszystkim bardzo niskimi temperaturami. Zima w Irlandii również dała się we znaki. Co prawda nie było aż tak mroźno, jak u nas (na oficjalnych stacjach meteorologicznych temperatura spadała do około -7°C), jednakże odnotowano przy tym sporo (szczególnie jak na irlandzkie warunki) opadów śniegu. Poniżej przykład, jak wyglądała droga z Castlepollard do Mullingar (Zjęcie: Michael Halpin via Facebook):

W związku z silnymi opadami śniegu na Wyspach zamkniętych zostało wiele dróg i lotnisk. W Irlandii 24 000 odbiorców pozbawionych zostało prądu, zamknięto wiele szkół, na lotnisku w Dublinie odwołano wszystkie loty.

Dziś sytuacja ulegać już będzie poprawie, przede wszystkim spodziewać się należy postępującego ocieplenia. Padający od paru dni śnieg przejdzie w opady deszczu, a temperatura w centralnej części wyspy wyniesie od 2 – 3°C dziś do 7 – 8°C w dniach kolejnych.

Czy za obserwowany wzrost temperatury w Polsce odpowiada Miejska Wyspa Ciepła?

Czy za obserwowany wzrost temperatury w Polsce odpowiada Miejska Wyspa Ciepła?

Stopniowy wzrost temperatury w Polsce jest faktem nie podlegającym dyskusji. Od połowy XX w. temperatura wzrosła średnio o ponad 1°C, co wystarczyło, żeby fakt ten był wyraźnie odczuwalny. Rzecz jasna ów wzrost temperatury nie odznacza się stałym tempem, zdarzają się lata cieplejsze (2014-2015), jak i nieco chłodniejsze (2010). Obserwując zmiany temperatury, można zauważyć że okresy chłodniejsze (głównie w chłodnej połowie roku) zdarzają się w około 8-letnim cyklu. Na tej podstawie w ubiegłym roku prognozowaliśmy, że kolejne parę lat może się charakteryzować nieco niższymi temperaturami, co ilustrowane było poniższym wykresem.

Czerwona kropka oznacza rzeczywistą anomalię temperatury (odnośnie okresu referencyjnego 1981-2010), jaka wystąpiła w 2017. Jak widać, było nieco cieplej, niż się spodziewaliśmy (obstawiając chłodniejszy koniec roku). Mimo to, temperatura w 2017 była wyraźnie niższa, niż w latach 2014-2016, co widać w naszej nowej serii poltemp, daleko jej jednak do chłodów z zeszłych lat – w 2017 było znacznie cieplej, niż na przykład w 2010.

Niższe, niż w ubiegłych latach, temperatury stanowią znakomitą pożywkę dla denialistów Globalnego Ocieplenia. Od wielu lat przy tejże okazji zadają oni pytanie: dlaczego jest tak zimno, skoro mamy Globalne Ocieplenie? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: jest zimno, ale kiedyś było zimniej. I tak – dwucyfrowe mrozy w ciągu dnia w marcu zdarzały się w 1960, 1964, 1971 i 1987 – później dopiero w 2018. W 1952 w Suwałkach również panowała pogoda zbliżona do obecnej, wystąpiła ona jednak… pod koniec marca. Ocieplenie nie wyeliminowało więc takich przypadków, spowodowało jednak, że są one znacznie rzadsze.

Powyższe mapy przedstawiają rozkład anomalii temperatury względem okresu referencyjnego 1981-2010 w latach 1951-1969 i 2011-2018. Wynika z nich, że ten ostatni okres był w Polsce cieplejszy od lat 1951-2018 o 1.3 – 1.5°C.

Ocieplenie jest więc ewidentne i nikt poważny jego istnienia nie podważa. Co więc mogą zrobić denialiści? Otóż jeśli nie można podważyć istnienia wzrostu temperatur, należy rzecz jasna znaleźć taką, jego przyczynę, która podważa wpływ antropogenicznych gazów cieplarnianych (GHG). I oto mamy:

Postawiona wyżej teza zakłada, że za obserwowane ocieplenie jest spowodowane tylko i wyłącznie czynnikami urbanizacyjnymi. Zjawisko Miejskiej Wyspy Ciepła (MWC) jest zjawiskiem rzeczywistym – w centrach dużych aglomeracji miejskich średnia roczna temperatura powietrza jest wyraźnie wyższa, niż poza nimi. Stanowi to jak widać przyczynek do tezy, jakoby rozrost miast (“zarastanie” stacji meteorologicznych miastami) sztucznie zawyżał trendy temperatury. Stacje pozamiejskie wg tej hipotezy nie wykazują ocieplenia, lub obserwowane na nich ocieplenie jest minimalne.

Problem polega na tym, że hipotezy tej nie potwierdzają obserwacje. Użytkownik @B-stok albo nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jak najbardziej mamy dane z stacji “wiejskich”, albo udaje że takie dane nie istnieją. Dodatkowo z przyczyn naturalnych MWC nie występuje na szczytach górskich – tam dodatkowo jakikolwiek wpływ ciepła odpadowego jest niwelowany przez wysoką średnią prędkość wiatru (a ta znacznie redukuje wpływ MWC). Wystarczy więc porównać dane ze stacji “wiejskich” i “miejskich” i sprawdzić, czy obserwowane na nich trendy są znacząco różne. I nie powinien nikogo dziwić fakt, że wielokrotnie coś takiego robiono, nie uzyskując żadnego potwierdzenia dla postawionej hipotezy, że za obserwowane trendy temperatury odpowiedzialna jest właśnie MWC. Sztandarowym przykładem takich badań jest Berkeley Earth. Jednym z celów tego projektu było opracowanie własnej, niezależnej analizy danych ze stacji meteorologicznych wraz z oceną wpływu MWC na trend temperatury globalnej. Co więcej, zespół BEST składał się z naukowców, z których przynajmniej część była przekonana, że MWC ma na ów trend widoczny wpływ. Tym większe było zaskoczenie, gdy okazało się że istnienia tego wpływu wykazać się nie da.

Dla denialistów pouczający powinien być (ale najwyraźniej z jakichś tajemniczych względów nie jest) los projektu surfacestations.org. Projekt ów został zainicjowany przez jednego z czołowych blogerów, sceptyków Globalnego Ocieplenia w USA – Anthony Wattsa i wystartował w czerwcu 2007 roku. Miał on na celu zebranie dokumentacji stacji meteorologicznych w USA i wykazanie, że za ociepleniem stoi nie emisja GHG, a… źle utrzymane i umiejscowione stacje pomiarowe. Problem pojawił się już we wrześniu 2007, kiedy jeden z uczestników projektu, John Van Vliet, opublikował wyniki dla 33% stacji. Okazało się, że trend temperatury na stacjach sklasyfikowanych jako te najlepsze był niemal identyczny z tym podawanym oficjalnie przez NOAA. Tempo prac nad projektem dramatycznie spadło, o ile w ciągu trzech miesięcy poddano analizie 33% stacji, o tyle poziom 70% osiągnięto dopiero półtora roku później. W maju 2009 Watts publikuje artykuł, który mimo braku jakiejkolwiek analizy podaje tezę, że seria pomiarowa z USA nie jest poprawna. Miesiąc później w krótkim dokumencie wszystkie tezy Wattsa obala NOAA, używając do tego jego własnej klasyfikacji. W odpowiedzi Watts usuwa klasyfikację ze strony projektu. Ostatecznie udało się udowodnić jedynie to, że analiza pomiarów temperatury wykonywana przez NOAA jest poprawna, a MWC nie ma na mierzone trendy większego wpływu. Projekt umarł niejako śmiercią naturalną, a więcej na jego temat można przeczytać na blogu “Doskonale Szare” tutaj i tutaj. Jedyną ciekawszą jego pozostałością jest artykuł (Fall et al. 2011), w którym możemy przeczytać iż:

we found the raw (unadjusted) minimum temperature trend to be significantly larger when estimated from the sites with the poorest exposure sites relative to the sites with the best exposure (…) Conversely, and in agreement with Menne et al. [2010], maximum temperature trends were lower with poor exposure sites than with good exposure sites (…) The opposite‐signed differences in maximum andminimum temperature trends at poorly sited stations compared to well‐sited stations were of similar magnitude, so that average temperature trends were statistically indistinguishable across classes. For 30 year trends based on time‐of observation corrections, differences across classes were less than 0.05°C/decade, and the difference between the trend estimated using the full network and the trend estimated using the best‐sited stations was less than 0.01°C/decade.

Konkluzja jest więc tu jednoznaczna – położenie stacji nie miało większego wpływu na obserwowany trend. I jest to konkluzja, której współautorem jest sam Watts!

A jak to jest u nas? Czy @B-stok ma rację mówiąc o tym, że poza miastami ocieplenie nie jest obserwowane? Czy może rację ma polemizujący z nim @Arctic Haze? Weźmy taką stację: Ceber. Ceber z pewnością do wielkich metropolii nie należy. Położenie stacji wygląda następująco:

Ewidentnie nie jest to stacja, która “zarosła” jakąś metropolią. Wątpliwości może budzić położenie blisko drogi, jednakże droga ta jest tam z pewnością od dłuższego czasu, nie jest więc ona nowym czynnikiem mogącym w jakiś istotny sposób zaburzyć trend. Poniżej mamy posterunek klimatologiczny w innej “wielkiej metropolii” – Gorzyniu.

Jak więc wyglądają dane z tych stacji? Otóż następująco:

Jak widać, stacja Kraków-Balice nie tylko nie odznacza się tu najwyższą anomalią temperatury w ostatnich latach, ale dodatkowo jego anomalia jest jedną z najniższych. Najcieplejszymi okazują się za to stacje górskie, szczególnie Łomnica. Tam z pewnością nie Miejska Wyspa Ciepła odpowiada za wzrost temperatury. Gorzyń i Ceber charakteryzują się zbliżonym przebiegiem temperatur, a ich trend nie odbiega od tego wyliczonego dla całego kraju. Wyliczone wartości trendu dla tych stacji w okresie 1981-2015 (nie posiadamy obecnie danych dla Łomnicy z lat 2016 i 2017) wynoszą:

  • Kasprowy-Wierch: 4.2°C / 100 lat
  • Kraków-Balice: 3.6°C / 100 lat
  • Łomnica: 5.1°C / 100 lat
  • Ceber: 4.0°C / 100 lat
  • Gorzyń: 3.7°C / 100 lat
  • Polska: 3.9°C / 100 lat

Nie jest więc prawdziwym twierdzenie, jakoby na stacjach pozamiejskich trend temperatury nie wskazywał na postępujące ocieplenie klimatu. W rzeczywistości obserwowana tam wartość trendu nie odbiega znacząco od średniej dla całego kraju. Nawet dane dla stacji Warszawa-Okęcie wskazują na trend o wartości 4.5°C / 100 lat. Za wyższy od krajowego  0.6°C trend rzeczywiście może odpowiadać Miejska Wyspa Ciepła, jednakże w naszej serii pomiarowej dane z stacji Warszawa-Okęcie zostały poddane homogenizacji (SPLIDHOM), w wyniku której wartość trendu obniżyła się do 3.85°C / 100 lat. Podobnemu procesowi poddano dane z Wrocławia (gdzie wartość trendu jest również za wysoka) oraz Elbląga (gdzie przeniesienie stacji do Milejewa spowodowało zmianę jej rzędnej o 140 metrów). Dodatkowo wszystkie średnie dobowe temperatury powietrza na posterunkach klimatologicznych wyliczono wg tej samej metody.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com