-128.6°C na Antarktydzie (wg TVN)

-128.6°C na Antarktydzie (wg TVN)

Kolega podrzucił nam artykuł opublikowany na początku grudnia na TVN Meteo. Nie będziemy się zbytnio rozpisywać, za to zamieścimy zrzut ekranu:

Zadziwiające są cytowane tu wartości temperatur. Rzecz jasna wspominany tu Christopher Burt (skądinąd nam dobrze znany) jest Amerykaninem, więc w swoim wpisie na blogu (najpewniej Weather Wundeground) w sposób naturalny podawał temperatury w stopniach Fahrenheita, a nie w stopniach Celsjusza. Najwyraźniej umknęło to uwadze autora powyższego tekstu. To dosyć smutne, że portal meteo należący do tak ogromnej spółki nie posiada kadry, która taki błąd mogłaby wychwycić, tym bardziej, że od publikacji artykułu minęło już niemal półtora miesiąca. Nie wystarczające są również wyjaśnienia dotyczące tego, dlaczego w Ojmiakonie jest aż tak zimno.  Fakt, że jest to dolina rzeki, osiadanie zimnego powietrza i położenie na 63° szerokości północnej nie wyjaśniają dlaczego akurat to miejsce jest określane najzimniejszym stale zamieszkanym regionem naszej planety.

Oryginalny artykuł tutaj. Zarchiwizowany: tutaj.

P.S.

Uwaga dla malkontentów:

Istotnie, nie jest podana jednostka temperatury przy wartości -128.6, jednak wszystkie inne jednostki wyraźnie wskazują na stopnie Celsjusza. I również znaczna część z nich jest nieprawidłowa (np. -89.8°C z 1933 w Ojmiakonie).

 

 

Print Friendly, PDF & Email

38 Replies to “-128.6°C na Antarktydzie (wg TVN)”

  1. Dla ciekawości ostatnio przeglądałem dyskusję na temat zalet i wad skal Celsjusza i Fahrenheita na różnych forach. Wiadomo, że pierwsza ma ogromną przewagę nad tym, że stosuje się ją prawie na całym świecie. Jedyną zaletą skali Fahrenheita, która dla mnie by miała znaczenie to większy przedział w temperaturach (np. 0-30C to 32-86F). Przez to 1 stopień w Fahrenheitach to o wiele mniejsza różnica w odczuciu termicznym niż 1 stopień w Celsjuszach.

    1. @mottus

      Ten argument za Fahrenheitem jest bez sensu. Jakbyśmy chcieli to byśmy podawali dC (dziesiąte części stopnia Celsjusza).

      Mówię to, pomimo, że urodziłem się w tym samym mieście co Fahrenheit, a w okresie przedszkolnym mieszkałem tylko o 150 metrów od jego dawnego domu (a przedszkole miałem prawie na jego dawnym podwórku).

      1. Chodzi m.in o ogrzewanie i klimatyzację, nie widziałem żeby w takich urządzeniach były stosowane dziesiąte Celsjusza, podobnie w prognozach pogody nie podaje się temperatury w dziesiątych C.

  2. TVN Meteo jak widać nie tylko bezmyślne powtarza “słoneczka” za GFSem przy zgniłym wyżu, ale też w innych przypadkach bezmyślnie powtarza :(
    szkoda, swego czasu zanim zacząłem się zagłębiać, bardzo lubiłem ten portal.

  3. Jeśli w Deljankir odnotowano 69 stopni, no to było tam bardzo gorąco!
    Do listy błędów dodajmy jeszcze “najzimniejszą temperaturę” – czy temperatura może mieć jakaś temperaturę?

    1. @zaciekawiony

      “Najzimniejsze temperatury” to nie błąd, a jedynie skrót myślowy. Często na niniejszym blogu czytam o “najzimniejszych wiązkach” co jest jeszcze większym nagięciem logiki, ale w sumie pozwala w krótkich słowach powiedzieć to co normalnie wymaga 3 razy więcej słów.

      I ten skrót myślowy jest tylko minimalnym naciągnięciem, bo “temperatura” nie jest liczbą z termometru, a uśrednionym wokół punktu stanem energetycznym ośrodka.

  4. Taki jest efekt, jak nie używa się prawidłowych jednostek. Na zamieszczonym ekranie autor 7 razy podaje wartości temperatury a tylko raz z jednostką temperatury. Przypominam, że stopień nie jest jednostką temperatury. Co najwyżej jednostką kąta… :-)
    Jednostkami temperatury są stopnie Celsjusza, stopnie Fahrenheita czy Rankine’a. Niby wszyscy to wiedzą, ale: “Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci … kamieniem” :-) :-)
    Zresztą pan Burt też nie jest bez winy, bo zapewne nie raczył użyć jednostki temperatury, czyli stopni Fahrenheita, a użył jednostkę kąta. A przecież Rosjanie stosowali st. Celsjusza, więc je przeliczał zanim podał na blogu. To naprawdę powinno mu zapalić czerwoną diodę w mózgu :-) i zmobilizować do napisania literki F!!!
    Opisywany przez Panią Admin przypadek jest tylko zabawny, ale taka nonszalancja w stosowaniu i przeliczaniu jednostek miała dramatyczne skutki.
    1. Katastrofa samolotu pasażerskiego.
    2. Rozbicie jednego z próbników marsjańskich.

    Pozdrawiam.
    Tadek

    1. @Tadeusz T

      Jedyną naprawdę fizyczną jednostką temperatury są kelwiny (K), czyli zasadniczo stopnie Celsjusza ale przesunięte w dół o 273 z ułamkiem stopnia, tak aby zero absolutne było rzeczywiście zerem. Ponieważ różnice temperatur w stopniach Celsjusza i w Kelwinach są identyczne, fizycy lubią podawać anomalie temperatur w kelwinach.

      PS. Po namyśle, doszedłem do wniosku, że dżule są tez dobrą jednostka temperatury. Temperatura absolutna jest w zasadzie średnią energią kinetyczną atomów wokół danego punktu (podzieloną przez liczbę stopni swobody), zatem najbardziej naturalną jej jednostka jest dżul. Z przyczyn historycznych dzielimy tę wartość energii przez stałą Boltzmanna i dostajemy temperaturę w Kelwinach. Ale ta stała to nic innego jak przeliczenie jednej jednostki na drugą.

      1. Doskonale wiem, bo jestem z tego pokolenia, które musiało się przestawić ze stopni Kelwina na Kelwiny. :-)
        Tak sobie pomyślałem, że gdyby w tym samym czasie zrobiono to samo ze st. Celsjusza i st. Fahrenheita i zmieniono je na Celsjusze i Fahrenheity to może takich absurdalnych i w sumie komicznych pomyłek by nie było… :-).
        Tadek

      2. Odpowiadam na Twój PS.

        Zaciekawił mnie dżul jako jednostka temperatury tak bardzo, że postanowiłem sprawdzić jak by to było…
        To policzmy:
        Temp. w dżulach = kB x T
        Gdzie kB – stała Boltzmanna w J/K
        T – temp bezwzględna w K

        Dla ciała o temp np. 293 K (20 st. C) temp. w dżulach będzie równa:
        1,38 x 10^-23 J/K x 293 K = 404 x 10^-23 J = 4,04 x 10^-21 J

        Nawet jak termometry by były odpowiednio wyskalowane i oczywiście nie trzeba by było przeliczać łatwo by nie było!!! ;-) ;-)
        Już słyszę te rozmowy:
        Pierwszoklasista pyta babci:
        – Jak mam się ubrać do szkoły?
        – Nie musisz zakładać kurtki, bo jest cztery i cztery setne razy dziesięć do minus dwudziestej pierwszej dżula. :-)

        Dla fizyka sama przyjemność, ale dla normalnych ludzi? :-)
        Pozdrawiam.
        Tadek

        PS.
        Oczywiście wiem, że nie proponujesz wprowadzenia dżuli jako jednostki temperatury w życiu codziennym.
        Dziękuję za sprowokowanie do myślenia. Świetnie się bawiłem…

        1. @Tadeusz T

          W życiu codziennym oczywiście nie (zresztą nawet nie używamy obecnej prawidłowej jednostki SI: “ubierz czapkę bo jest 270 K”) . Chociaż gdybyśmy teraz wprowadzali temperaturę to pewnie byłyby jednak dżule (J), z tym, że zapewne yoctodżule, w skrócie yJ, czyli 10-24 J (nie jestem pewny jak my spolszczamy yocto ale skrót jest na pewno y). Coś jak ciśnienie w hP.

          Nawiasem mówiąc stała Boltzmana ma być niedługo ustalona raz na zawsze (obecnie jej wartość jest mierzona), de facto sprawiając, ze temperatura będzie odtąd mierzona w jednostkach energii, mimo, ze podawana w swoich własnych, uwarunkowanych historycznie.

          Ładnie to opisano na Wikipedii angielskojęzycznej (ale wiem to nie stamtąd dlatego mogę cytować bez obaw):

          Current measurements of the Boltzmann constant depend on the definition of the kelvin in terms of the triple point of water. In the proposed redefinition of SI base units scheduled for adoption at the 26th General Conference on Weights and Measures (CGPM) on 16 November 2018, the definition of the kelvin will be changed to one based on a fixed, exact numerical value of the Boltzmann constant, similar to the way that the speed of light was given an exact numerical value at the 17th CGPM in 1983. The final value is not yet known, but will be based on the best measurements published by 1 July 2017

          1. Chociaż gdybyśmy teraz wprowadzali temperaturę to pewnie byłyby jednak dżule (J), z tym, że zapewne yoctodżule, w skrócie yJ, czyli 10-24 J

            Jak znam zycie skończyłoby się na elektronowoltach. He.. he.. he..

          2. Ojej przypominasz mi młodość i studia na fizyce.

            A pamiętasz w czym się dawniej mierzyło przekroje czynne w fizyce cząsteczkowej (i ponoć gdzieniegdzie nada)?

            W stodołach (1 barn = 10-28 m2), jednostce wprowadzonej podczas Projektu Manhattan aby utrudnić Niemcom zrozumienie utajnionej literatury na ten temat, gdyby wpadła w ich ręce.

          3. PS. 1 eV = 11605 K, gdyby ktoś jednak bardzo chciał mierzyć temperaturę w elektronowoltach ?

            Nawet ma to nazwę: “temperatura elektronowa”.

  5. Wychwyciłem jeszcze jeden błąd, ale to po wejściu na ich ścierwo-stronę. Zubilewska – Ojmiakon się odmienia tak jak praktycznie wszystko w języku polskim!!

  6. Napisaliście: “nie interesują nas podziały”… A podział kasy przez Fundację (tj. gdzie trafia) powinien Was zainteresować. Tyle w temacie.

    1. Interesuje nas to co widzimy w szpitalach. To co widzieliśmy kiedy urodzil się syn- wcześniak administracji, kiedy córka wylądowała w szpitalu po oparzeniu, kiedy dzieci miały badany słuch, kiedy sama administrator była w szpitalu i wiele innych. Za to Ciebie nie powinno interesować czy nas interesuje gdzie trafiają nasze pieniadze… no bo w końcu pieniądze ze strony są to pieniadzeIa zespolu meteomodel. Na tym kończymy tłumaczenie się z naszego wyboru.

    2. Może wybór fundacji nie jest najlepszy( moim zdaniem) bo każdy innymi kryteriami patrzy choćby jaka cześć pieniędzy jest przeznaczona na określony cel a ile przeznaczone na na zarządzanie ale jaka cześć tych środków na pewno będzie dobrze spożytkowana wiec nie ma o co się czepiać -Zresztą to prywatne środki …

      1. To prawda. Ale naszła mnie jeszcze jedna refleksja. Akcja WOŚP jawi się jako analogia do akcji pt.: “sprzątanie świata”. Gdy wychodzimy w wyznaczony dzień kwietnia czy września i sprzątamy nasze otoczenie, to jakby dla zaspokojenia swojego sumienia: “trochę posprzątałem i jest ok”. A tak naprawdę powinniśmy w sobie wyrobić systematyczność w tej materii, w co wlicza się także ciągła edukacja począwszy od tego, że nie śmiecimy w lesie, po mądrą selekcję odpadów. Jedna akcja w roku oczywiście też dużo daje, ale chyba nie tędy droga…

        1. Jak najbardziej rozumiem co masz na myśli,dlatego ja od kiedy przejęłam meteomodel i od kiedy strona zarabia, co miesiąc oprócz podatku, odłożenia na serwer/domenę, opłacenia współpracownika, wpłacam pewien procent(nawet procenty) na różne akcje charytatywne :)
          #chwalesie teraz jakie to adminka ma dobre serduszko :p

  7. Oczywiście – to Wasz wybór. Nie miałem zamiaru nikogo do niczego nie zmuszać. Ale to Służba Zdrowia ma za zadanie zajmować się szpitalami, a nie Fundacja. Pozdrawiam! A wracając do tematu tutejszego – po naszych modelkach widać, że strumienówka znów dojdzie do głosu w końcówce tygodnia…

      1. Admin zaczął taki gruby OT, więc pozwoliłem sobie go pociągnąć.
        Może i służba zdrowia nawala, ale czy ma inną możliwość? 95% chorób naczyniowo-sercowych odeszłoby w zapomnienie gdyby ludzie przestali się źle odżywiać. W przypadku nowotworów 25-50%, może więcej. Widzicie tych starszych ludzi, otyłe babcie, niesprawnych dziadków. To jest w większości skutek złego trybu życia, głównie diety. Amerykańska służba zdrowia wykituje w 2026 roku. Nasza będzie obiektem hejtu, bo jest do bani i relatywnie mało pieniędzy (podatników) na nią idzie, może to i dobrze.

        1. Oczywiście, że zdrowsze jedzenie jest ważne dla zdrowia. Ale (wracając do tematu blogu!) jest też ważne dla klimatu:

          https://www.nytimes.com/interactive/projects/cp/climate/2015-paris-climate-talks

          Po prostu produkcja mięsa jest powodem znaczących emisji gazów cieplarnianych. A podobno średnio jemy go za dużo dla naszego zdrowia.

          EDIT. A jeśli ktoś chce naukowe informacje o znaczeniu hodowli zwierząc na mięso na cykl węgla to polecam ten artykuł:

          Dario Caro, Steven J. Davis, Simone Bastianoni & Ken Caldeira, 2014, Global and regional trends in greenhouse gas emissions from livestock, Climatic Change, https://doi.org/10.1007/s10584-014-1197-x

          1. Dokładnie. Czyli wszyscy by zyskali, wielokrotnie; pieniądze (mięso jest drogie), zdrowie i zmniejszone koszty GO.
            No prawie wszyscy by zyskali. Branża spożywcza, która nas powoli truje śmieciowym jedzeniem.Co drugi kongresmen w USA jest obiektem lobbingu i gratyfikacji finansowej ze strony przemysłu spożywczego.

          2. Warto dodać, że hodowla zwierząt na mięso odpowiada za 14,3% emisji gazów cieplarnianych przez człowieka. To więcej niż samoloty i samochody razem wzięte.

    1. @Abnerbinion

      Nie rozumiesz w ogóle sensu filantropii i woluntariatu. Jedno i drugie zajmuje się zasadniczo tym co jest rolą państwa. Albo lepiej powiedzieć, co było rolą państwa w czasach gdy wszystko było rolą państwa. I nie ma tu różnicy czy mówimy o WOŚP czy o Caritasie.

      W sumie to i o tutejszym blogu można mówić, że niepotrzebnie zajmuje się tym co jest rolą państwa (IMGW). Argument bez sensu? Oczywiście, tak jak ten o organizacjach pozarządowych.

      A tak na koniec, wydawaj swoje pieniądze na co chcesz, ale nie zabraniaj mi tego samego. A co do sprawdzania finansów WOŚP to gwarantuję Ci, że jest to najlepiej sprawdzona fundacja w całej Polsce ?

      I koniec tematu, chyba że lubisz trafiać do kosza.

  8. A pro po tematu Antarktydy znalazłem ciekawy tweet z animacją kolejnego rosnącego ryftu na Pine Island Glacier – Było by to już drugie cielenie w tym roku ! I to pomimo że nie mamy Al Nino które prawdopodobnie zwiększa częstotliwość cieleń. Zarówno temperatury jak i zachowanie lodowców odbiega znacznie od normy w ostatnich 2-3 latach na tym kontynencie
    https://twitter.com/StefLhermitte/status/951967405890310145

    1. @grzeg8

      Jestem nieco sceptyczny w kwestii wszystkich twierdzeń, o znaczeniu ENSO na Antarktydzie. Tzn. nie mówię, że nie ma go w ogóle, ale są tacy, którzy wszystko korelują z ENSO, a jak masz krótką serię czasową to gdzieś na świecie jakieś korelacja znajdziesz nawet z liczbą osób, które zmarły w wyniku zaplątania się w pościel:

      http://www.tylervigen.com/spurious-correlations

      Problem w tym, że proponowane mechanizmy fizyczne tych “telekoneksji” są bardzo mało przekonywujące.

      1. Może to element cyklu, a może tylko kwestia pogody w sezonie letnim. Można nawet obstawiać wpływ niedawnych wysokich wpływów księżycowych (styczniowa pełnia prawie nałożyła się na księżycowe perygeum i na peryhelium ziemi).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com